Dodaj do ulubionych

Do kobiet niezaleznych...

07.09.10, 10:00
To i ja posmęcę trochę.
Jesteśmy 6 lat po ślubie, dzieci 3,5 i 1,5 (drugie przypadek), dom, pieniądze, samochody. Z pozoru zero problemów. Niestety, "wolna, niezależna, wyzwolona, wykształcona, kobieta 21wieku" - moja żona postawiła swoją pracę ponad rodzinę. Żona z wyglądu b.atrakcyjna, myślę, że 99% facetów ogląda się za nią.
Na czym to polega.
W ciąży jednej i drugiej nie słuchała zaleceń lekarza aby położyć się, pracowała....aż 2x wylądowała w szpitalu. Pracowała, bo "stołek nie będzie na nią czekał"... Dodam, firma spółka skarbu państwa... raz wejdziesz - pracujesz dożywotnio. Urodziła pierwsze dziecko - w piątym miesiącu wróciła do pracy. W dom,u wieczne kłótnie, bo niania zła, szukanie innej, bo dziecko płacze za matką, której nie ma itd... Pech...druga ciąża. Płakała równe 3 miesiące, że ona nie chce drugiego dziecka, bo w koncu "chce pożyć"... Ciąża zagrożona - ona na siłę chodzi do pracy. Po pracy przez kilka miesięcy kładła się spać o 17-18, bo zmęczona. W domu wszystko robiłem sam. Urodziła drugie dziecko. Po wielkich kłótniach i wizytach u psychologa zgodziła się zostać w domu przez rok. Dłużej nie, bo ona nie jest kura domową, jak chciałem sobie znaleźć kurę, to mogłem szukać lasek po podstawówce, mamy 21 wiek i żadna kobieta myśląca nie gnije w domu itttddddd. Poszła do pracy. Nowa niania, nowe nerwy, na nic nie ma czasu, wszystko szybko, żona wypomina mi, że jest ciągle zmęczona "bo ONA PRACUJE, wypomina , że o 23ciej, to ona mi ZUPĘ gotuje, a na seks nie ma ochoty "bo rano musi wstać do pracy"!!!!! Rano ma siłę wstać, codziennie dokładnie 40min spędza w łazience malując się. Doprowadza się do perfekcji, bo w jej firmie "trzeba ładnie wyglądać"... Jasny szlag mnie trafia co rano. Dziecko do przedszkola ja odwożę, spóźniając się do pracy - bo ona nie ma czasu - a ja z racji tego, że pracuję w swojej firmie, wg. żony MOGĘ SIĘ SPÓŹNIAĆ... Żona mimo "wielkości" swojej funkcji zarabia tyle, że opłaca nianię i rachunek za telefon. Nic więcej. 90% dochodów - mąż.
W każdym przypadku choroby dziecka jest kłótnia, bo ona nie chce zostać w domu. Słyszę, że żadne dziecko jeszcze na katar, kaszel, czy z powodu temp nie umarło... Słyszę, że "w takiej firmie jak moja (żony) nie wolno tak często chodzić na zwolnienia"... itd. MASAKRA. Dzieci są nerwowe, płaczliwe, bo ciągle matki nie mają w domu. Ch... mnie strzela, że mając pieniądze na wszystko dzieci nie mają butów jesiennych, bo mama nie ma czasu im kupić, nie mają normalnego ciepłego domu - bo mama musi pracować. I tak wszystko wygląda.
Seks przed ślubem - a mieszkaliśmy ze sobą prawie 2 lata, był super. W ogóle, że cie bez obowiązków, wyrzeczeń i zmęczenia było super.
Na poprawę sytuacji stosunkowej nie pomaga nic. Wspólnie z żoną zrobiliśmy zakupy zabawek w seks shopie. Okazało się, że nic ją nie kręci.... jednej nocy wszystko wypierd.. do kosza. Pornole - to dla niej objaw totalnego zboczenia i możliwość dodania komentarza "aaa..ja już cię nie kręcę, takiej sobie poszukasz..?". Fajna seksowna bielizna leży nowiutka po szafach. Żona jej nie zakłada.. za to lepsza jest bawełniana piżama. Raz jej powiedziałem, że gdy ona wchodzi w niej do łóżka, to czuję się jakbym z facetem spał. Mógłbym tak pisać długo.
Przez 3 lata byłem grzeczny, czekałem, pomagałem, wytrzymywałem.
Ale skończyło się. Znalazłem sobie kochankę, przyjaciółkę. Coraz częściej myślę o rozwodzie, bo po co dalej się ze sobą męczyć. Trzymają mnie tylko dzieci.
tyle mam na duszy.
Edytor zaawansowany
  • mujer_bonita 07.09.10, 10:08
    ferby33 napisał:
    > To i ja posmęcę trochę.
    > Jesteśmy 6 lat po ślubie, dzieci 3,5 i 1,5 (drugie przypadek), dom, pieniądze,
    > samochody. Z pozoru zero problemów. Niestety, "wolna, niezależna, wyzwolona, wy
    > kształcona, kobieta 21wieku" - moja żona postawiła swoją pracę ponad rodzinę.

    Bardzo fajny post w kontekście wcześniejszej dyskusji nad wizją Kutuzowa. Jak widać - i tak źle i tak niedobrze ;)

    --
    Uzależnienie
  • kag73 07.09.10, 10:29
    Ludzie jak widac sa rozni. Kazdy ma w zyciu swojej priorytety, najwaniejesze, zeby byc z tym szczesliwym a jednoczesnie nie zapominac o potrzebach bliskich nam osob.
    Spontanicznie nasuwa mi sie pytanie po co zonie te dzieci, skoro tak malo dla niej znacza i tak malo ma dla nich czasu.
    Zreszta z tego co piszesz oboje rodzice zabiegani, Ty teraz ze wzgladu na kochanke pewnie tez masz mniej czasu dla dzieci.
    Dla Twojej zony najwazniejsza jest praca, to jej odpowiada, choc z drugiej strony narzeka na zmecznie. Czasem ludziom dobrze zrobilaby chwila refleksji, zeby zdali sobie sprawe co tak naprawde zyciu jest najwaniejsze.
    Wszystko jest dla ludzi, ale wszystko w rozsadnych granicach, z umiarem i jakos tak probowac zanlezc cos posrodku.
  • mujer_bonita 07.09.10, 10:33
    kag73 napisała:
    > Zreszta z tego co piszesz oboje rodzice zabiegani, Ty teraz ze wzgladu na kocha
    > nke pewnie tez masz mniej czasu dla dzieci.

    Ciekawe spostrzeżenie. On jest be bo poświęca czas pracy zamiast dzieciom ale czas na kochankę jest ok ;)
    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 07.09.10, 10:41
    > Ciekawe spostrzeżenie. On jest be bo poświęca czas pracy zamiast dzieciom ale c
    > zas na kochankę jest ok ;)

    Czyli miałby prawo się skarżyć na żonę tylko w sytuacji, kiedy przez najbliższe piętnaście lat działałby wyłącznie między firmą a domem, nie spotykając się z nikim, nigdzie, nigdy?

    Nikt tu nie jest winien, oboje mają różne podejście do życia i innych rzeczy oczekują, kiepsko tylko, że zrozumieli to (czy może - że on to zrozumiał) dopiero po dwójce dzieci.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • mujer_bonita 07.09.10, 11:36
    symmetryisall napisał:
    > Czyli miałby prawo się skarżyć na żonę tylko w sytuacji, kiedy przez najbliższe
    > piętnaście lat działałby wyłącznie między firmą a domem, nie spotykając się z
    > nikim, nigdzie, nigdy?

    Może się spotykać z kim chce, kiedy chce i ile chce. Zwróciłam tylko uwagę, że głupio jest mieć pretensje do żony o to, że poświęca czas pracy a nie dzieciom podczas gdy samemu poświęca się czas kochance. Jest taka przypowieść o drzazdze i belce w oku ;)

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 07.09.10, 11:47
    Może to przemawia solidarność jąder, ale wydaje mi się, że jest pewna dysproporcja ilościowa między jednym a drugim. Nie sądzę, żeby ten gość siedział u kochanki 8 godzin dziennie.

    Żeby nie było - ja się tu wypowiadam czysto teoretycznie, nie bronię instytucji kochanki. Ale różni ludzie różnie reagują w różnych sytuacjach i bezwarunkowe potępianie w czambuł nie jest dobre ani właściwe. Z takich kłopotów rzadko kiedy udaje się wyjść bez strat.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • mujer_bonita 07.09.10, 11:52
    symmetryisall napisał:
    > Może to przemawia solidarność jąder, ale wydaje mi się, że jest pewna dyspropor
    > cja ilościowa między jednym a drugim. Nie sądzę, żeby ten gość siedział u kocha
    > nki 8 godzin dziennie.

    Symetry - solidarność jąder czy nie - pomyśl logicznie ;)

    Owszem - facet nie siedzi u kochanki 8 godzin ale oprócz tego pracuje - zdaje się prowadzi własną firmę. Żąda od żony czasu dla dzieci a sam zabawia się gdzie indziej. Bo co? Bo 'dzieci mają mieć matkę w domu przynajmniej dopóki nie pójdą do przedszkola'. I tyle. A dlaczego nie mogą mieć tatusia? Nawet nie na cały etat tylko przed i po jego pracy?

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 07.09.10, 12:09
    No właściwie, jak się wczytać dokładniej w pierwszy post, to faktycznie to dziwnie wygląda... Skoro się kładła spać o 17-18tej po pracy, to znaczy, że do nocy nie pracuje... Ferby, przyjacielu, a co Ty robisz, jak wrócisz z pracy do domu, i o której to jest?
    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • sq6unny 10.09.10, 11:07
    mujer_bonita napisała:

    > symmetryisall napisał:
    > Zwróciłam tylko uwagę, że
    > głupio jest mieć pretensje do żony o to, że poświęca czas pracy a nie dzieciom
    > podczas gdy samemu poświęca się czas kochance. Jest taka przypowieść o drzazdze
    > i belce w oku ;)
    >

    Zwróć tylko uwagę po jakim czasie facet "pękł". Każdy ma swoje granice.
    Ale mam wrażenie, że w tym związku (jak i w zdecydowanej ich większości) zabrakło wspólnych szczerych rozmów, tak zwanej "wymiany myśli". Jeśli każde z partnerów ciągnie w swoim kierunku, a nie szukają wspólnych szlaków, to nic z tego na dłuższą metę nie będzie.
    A seks jest tylko dopełnieniem związku, a nie jego sednem. Zwróć uwagę, że kochanka została nazwana "przyjaciółką", więc nie chodzi tu tylko o seks, ale o zrozumienie i akceptację.

    Wiem co mówię, bo przerabiałem to w swoim związku - w pewnym momencie zabrakło szczerych rozmów i pojawił się "ten trzeci".
  • pendzacy_krolik 08.09.10, 19:27
    ...musi wymrzec,zeby zmienila sie mentalnosc polskich mezczyzn? autor zapewne zostal wychowany w domu,gdzie matka nie pracowala zawodowo,a jesli juz to to pewnie byla typowa matka-polka,co to na "pysk padnie", a zrobi wszystko w domu i jeszcze pieniadze zarobi.
    przepraszam,ale uwazam,ze nie masz racji i nie nadajesz sie na rownorzednego partnera dla kobiety. zona przegiela tez,bo jednak przynajmniej 2 lata powinna byc z kazdym dzieckiem,ale moze nie czula wsparcia, albo nie czuje sie toba bezpieczna,dlatego zalezy jej na utrzymaniu sie na rynku pracy? stawiam na to drugie. mialam podobnie, z tym, ze ja zarabialam wiele lat tyle samo,co maz, czyli malo.no i nigdy nie bylam pewna czy ktoregos dnia sie nie rozstaniemy.
  • lilyrush 07.09.10, 10:25
    Kobieta, która nie chciała mieć dzieci i nie powinna ma 2. Naturalne reakcje. A w końcu ty jej te dzieci zrobiłeś, wiec co się dziwisz?
    I tak to cud, ze została rok z dzieckiem w domu. Ja byłam bliska skakania przez balkon po miesiącu
    Co od rozwodu i dzieci- jak będziesz chciał sie rozwieść i powalczyć trochę o dzieci to je dostaniesz. Nie sądownie, ale na zasadzie porozumienia z żoną. ale uważaj- z 2 maluchów budowanie nowego związku z chętną na seks laską może być trudne...
  • kag73 07.09.10, 10:32
    No jak nie chciala miec dzieci, to powinna byla o zabezpieczeniu pomyslec, uwazam, w koncu wyksztalcona jest i wyzwolona.
  • lilyrush 07.09.10, 10:49
    kag73 napisała:

    > No jak nie chciala miec dzieci, to powinna byla o zabezpieczeniu pomyslec, uwaz
    > am, w koncu wyksztalcona jest i wyzwolona.

    Co do drugiego- zgadzam sie an 100%. Jak wiem, ze na pewno nie chce mieć kolejnego dziecka to nie ma takiej opcji, żebym sobie na wpadkę pozwoliła.
    Co do pierwszego- to już nie jest takie oczywiste. Jest mnóstwo czynników, które wpływają na decyzje, ze to dziecko będzie. I te tysiące świadectw kobiet obok, jak to najpierw nie chciały a teraz siebie bez dziecka życia nie wyobrażają. Cóz...ja sobie wyobrażam, ale dziecko już mam i tego nie cofnę
  • songo3000 07.09.10, 11:03
    Usunąć drugą ciążę na wstępie powinna i tyle.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ferby33 07.09.10, 10:45
    Z dziećmi jest tak: usłyszałem raz od teściowej, abym nie miał do żony pretensji, bo ona ma dwójkę dzieci a jedną nianię.... Zaproponowałem jej poszukanie drugiej niani. Też źle, bo "potem będziesz jej wypominał pieniądze". Mówię: rozwiedźmy się, daj mi jedno dziecko i mamy świety spokój - nie!, bo ja się nie potrafię opiekować dziećmi. Co jest oczywiście totalną bzdurą, bo niestety, ale to ja poświęcam dzieciom więcej czasu. Gdy są chore, to ja przesiaduję do 2-3 w nocy i zmieniam im zimne pieluchy na głowach, rano do pracy, a żona śpi.. bo zmęczona. W wakacje np pojechałem sobie sam z córą 3,5l 850km nad morze, bo żona w ramach podlizywania się w pracy nie mogła wykorzystać 2tyg urlopu a jedynie tydzień... Sam tata z córeczką? Było super. Zero problemów. Proponowałem żonie - ze względu na ciągłe problemy z drogami oddechowymi dzieciaków - wyjazd nad morze albo w góry na 3-4 tyg dla zmiany klimatu. Stać nas spokojnie na to. NIE. Bo ona pracuje. I tak jest ze wszystkim.
    Teraz znajomi często mi mówią, abym się nie dziwił sytuacji jaką mamy, bo sam ją tak rozpieściłem. Miła zawsze prawie wszystko co chciała. Ale ja głupi pajac myślałem, że w ten sposób pokażę że zależy mi na rodzinie a nie na zgrabnej lali. Wkurwia mnie na maxa to, że ma kuchnie odwaloną na maxa, a gotować nie potrafi! Poza kilkoma prostymi daniami nic nie umie, kuchnia ją męczy... dzieci nigdy nie mają żadnych deserków, pyszności itd. Sorry - mają deserki ze słoiczków...
    Wkurwia mnie, że ma pretensje do mnie (ona i jej rodzice hehe..) że pracuję do 17tej "bo kto to pracuje do tej godziny... Pracuję tyle, a mając swoją firmę i tak uważam, że pracuję krótko.
    A o tworzeniu nowej rodziny z bzykającą się laską nie myślę. Zdecydowanie szukam kogoś stabilniejszego... myślę, że od 29 w górę..;)
  • lilyrush 07.09.10, 12:06
    ferby33 napisał:

    > A o tworzeniu nowej rodziny z bzykającą się laską nie myślę. Zdecydowanie szuka
    > m kogoś stabilniejszego... myślę, że od 29 w górę..;)

    mam dla Ciebie złą wiadomość- wśród kobiet powyżej 29 lat jest sporo takich, które chcą pracować i chcą sie bzykać i nie będą z zachwytem spędzać całego życia w kuchni, która im urządzisz.
  • ditchdoc 07.09.10, 12:16
    lilyrush napisała:


    > mam dla Ciebie złą wiadomość- wśród kobiet powyżej 29 lat jest sporo takich, kt
    > óre chcą pracować i chcą sie bzykać i nie będą z zachwytem spędzać całego życia
    > w kuchni, która im urządzisz.

    no, przyrzadzenie 3 posilkow to faktycznie cale zycie... ;)
  • kag73 07.09.10, 12:26
    "no, przyrzadzenie 3 posilkow to faktycznie cale zycie... ;)"

    No bo zaloze sie, ze Ty nie przyrzadzasz. Trzy posilki dziennie, i to tak dzien w dzien, codziennie, codzienie...straszne!
  • ditchdoc 07.09.10, 17:36
    kag73 napisała:

    > "no, przyrzadzenie 3 posilkow to faktycznie cale zycie... ;)"
    >
    > No bo zaloze sie, ze Ty nie przyrzadzasz. Trzy posilki dziennie, i to tak dzien
    > w dzien, codziennie, codzienie...straszne!

    cwicze i staram sie trzymac forme wiec owszem, do pracy nosze 3 posilki. Jak bylem sam robilem sobie i fakt, srednio to przyjemne ale usmazenie kurczaka i kaszy gryczanej zajmuje pol godziny z posprzataniem.

    Teraz kobieta mi robi i tez nie ma z tym problemu, pytalem i mowi ze w godzine sie wyrabia tylko fakt, nie jem sniadania w domu i wracam tylko na kolacje. Jak sa jeszcze dzieci to pewnie chwile dluzej ale bez przesady. Myc tez sie trzeba codziennie, ubrac itd itd.
  • sisi_kecz 07.09.10, 12:21

    Mówię: rozwiedźmy się, daj mi jedno dziecko i mamy świety spokój - nie!, bo ja się nie potra
    > fię opiekować dziećmi.

    Łomatko i łoojcze!

    jeden sobie wymyśla, że dzieci się podzieli po jednym dla każdego, a drugie nic nie ma do tej propozycji tylko się nie zgadza, bo być może bluzeczkę przodem do tyłu by dziecko miało zakładaną.
    Dżizzzas...

    na szczęście w kodeksie rodzinnym wreszcie podkreślono nadrzędne kierunki dla orzeczeń sądu i rodzeństwo jeśli już w wyższej konieczności (tu nie zachodzi, zapomnij ferby) musi byc rozdzielone, to tylko z gwarancją regularnych i nieograniczonych kontaktów.

    Pewnie już wybrałeś sobie malucha dla siebie i jest to to starsze dziecko sądząc z opisu wspólnych wakacji. A do drugiego jeszcze się odzywasz, czy nie tracisz już na nie czasu?

    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • mujer_bonita 07.09.10, 12:24
    ferby33 napisał:
    > A o tworzeniu nowej rodziny z bzykającą się laską nie myślę. Zdecydowanie szuka
    > m kogoś stabilniejszego... myślę, że od 29 w górę..;)

    No świeeetnie! Bzyka jedną dla do 'założenia rodziny' chce 'stabilniejszej' - a potem się dziwi :) Faceci to jednak idioci :)

    Rozumiem, że szukasz nowej mamusi dla dzieci? Czy zamierzasz zostawić je żonie i zacząć z 'czystą kartą'?

    --
    Uzależnienie
  • bigbadpig 08.09.10, 08:33
    > No świeeetnie! Bzyka jedną dla do 'założenia rodziny' chce 'stabilniejszej' - a
    > potem się dziwi :) Faceci to jednak idioci :)

    mujer skoro piszesz, że faceci to idioci (to przekonanie widać też miedzy wierszami Twoich postów) to może przenieś się trwale na jakieś typowo kobiece forum, gdzie nie będziesz miała połowy treści pisanej przez idiotów?
  • mujer_bonita 08.09.10, 08:52
    bigbadpig napisał:
    > mujer skoro piszesz, że faceci to idioci (to przekonanie widać też miedzy wiers
    > zami Twoich postów) to może przenieś się trwale na jakieś typowo kobiece forum,
    > gdzie nie będziesz miała połowy treści pisanej przez idiotów?

    Gdybyś zamiast bawić się w cenzora choć przez chwilę zastanowił się nad sensem wypowiedzi, na podstawie której uznałam kogoś za idiotę - pewnie przyznałbyś mi rację. Ale przecież lepiej się wymądrzyć :D

    --
    Uzależnienie
  • bigbadpig 08.09.10, 09:18
    > Faceci to jednak idioci :)
    > uznałam kogoś za idiotę

    Pisz bardziej precyzyjnie, bo mi osobiście nie chce się domyślać, że jak napiszesz bez sensu, to chodziło Ci o coś sensownego tylko źle Ci się napisało. Takie teksty świetnie ujawniają uprzedzenia, sama się zastanów - pisząc faceci masz na myśli faceta? Kobiety mają dramatyczne problemy z logiką wypowiedzi :D

    > Gdybyś zamiast bawić się w cenzor
    nie cenzuruję, jeżeli faceci Ci ogólnie nie odpowiadają intelektualnie to doradzam Ci lepsze fora, a ogólnie stoję na straży jakości dyskusji :P
  • mujer_bonita 08.09.10, 09:23
    bigbadpig napisał:
    > na myśli faceta? Kobiety mają dramatyczne problemy z logiką wypowiedzi :D

    Ty za to masz dramatyczne problemy z rozumieniem języka potocznego. Skup się może na merytorycznej stronie wątku bo wymyślanie przytyków Ci nie wychodzi :)

    --
    Uzależnienie
  • sq6unny 10.09.10, 11:24
    mujer_bonita napisała:

    > No świeeetnie! Bzyka jedną dla do 'założenia rodziny' chce 'stabilniejszej' - a
    > potem się dziwi :) Faceci to jednak idioci :)

    Mam wrażenie, że jesteś "skrzywdzoną przez faceta(ów) feministką.

    "Samiec twój wróg"!

    Liga rządzi, Liga radzi,
    Liga nigdy cię nie zdradzi!

    Osądzać jest najprościej. Jeśli tak naprawdę nie znasz wszystkich szczegółów, wszystkich "za i przeciw" proponuję wstrzymać się z osądami.

  • mujer_bonita 10.09.10, 11:35
    sq6unny napisał:
    > Osądzać jest najprościej. Jeśli tak naprawdę nie znasz wszystkich szczegółów, w
    > szystkich "za i przeciw" proponuję wstrzymać się z osądam

    Chyba nowy tu jesteś? Jak facet do bzykania wybiera sobie chętną, gorąca laskę a na żonę 'stabilniejszą' to niech się potem nie płacze, że ląduje z zimną rybą w związku. Takie to wnioski z lektury forum - żaden to 'feminizm' - samo życie :D

    --
    Uzależnienie
  • sq6unny 10.09.10, 12:45
    mujer_bonita napisała:

    > Chyba nowy tu jesteś? Jak facet do bzykania wybiera sobie chętną, gorąca laskę
    > a na żonę 'stabilniejszą' to niech się potem nie płacze, że ląduje z zimną ryb
    > ą w związku. Takie to wnioski z lektury forum - żaden to 'feminizm' - samo życ
    > ie :D

    Tak jestem tu nowy, każdy z nas był tu kiedyś nowy.
    Ale masz rację, że nie prześledziłem jeszcze wszystkich wątków, jeśli to miałaś na myśli.

    Ale skoro przed ślubem nie było problemów z seksem, to może myślał, że po ślubie będzie podobnie i wyszło jak z polską drużyną piłki nożnej - Grali pięknie, ale ... przegrali.

  • kunegunda123 07.09.10, 17:47
    o boze, zaraz padne ze smiechu! mieszkales z zona 2 lata przed slubem, wiec bardzo dobrze wiedziales, ze nie potrafi i nie lubi gotowac i myslales ze zapala miloscia do garnkow jak jej kuchnie piekna odstawisz. hahahahaha.
  • mgla_jedwabna 08.09.10, 01:56
    Taka moja hipoteza:

    Twojej żonie chyba brakuje poczucia bezpieczeństwa. Czy kiedykolwiek zastanowiliście się we dwoje, co by się stało, gdyby naprawdę wyrzucili ją z pracy? (Pomijam prawdopodobieństwo takiego wydarzenia) Czy to naprawdę byłaby taka tragedia?

    Podobnie z nianią: żadne rozwiązanie nie było dość dobre.

    Twoja żona za wszelką cenę chce zachować niezależność, a raczej jej pozory.Bo co to za niezależność, gdy dom finansuje głównie mąż, opiekę nad dziećmi i inne obowiązki domowe też wypełnia mąż, a ona nie może sobie pozwolić nawet na brak makijażu w pracy lub zwolnienie lekarskie w ciąży?

    Jak myślisz, skąd jej się to bierze? Boi się, że zostawisz ją na lodzie z dwójką dzieci i bez alimentów? Miała taki przypadek w rodzinie? Jest ofiarą mobbingu w pracy? Ma nerwicę? Może to teściowie ją tak ustawiają?

    Swoją drogą, to współczuję - kobiety, dla której tak czy siak jest wszystko źle:

    - zostać w domu z dziećmi źle, zostawić je opiekunce źle
    - siedzisz w pracy - źle, zabraknie pieniędzy - też będzie źle
    - wiecznie zmęczona - źle, ale na urlop nie pojedzie
    -
    A koroną tego "sama nie wiem czego chcę" jest dwójka dzieci przy braku chęci posiadania takowych.

    Do wszystkich naskakujących na autora wątku, że dzieci same się nie zrobiły: cóż, on chciał mieć dzieci (o ile dobrze zrozumiałam). I teraz pracuje na ich utrzymanie, a także zajmuje się nimi, tak jak powinien. Ja tu widzę konsekwencję i odpowiedzialność.

    Ferby, jeśli potrafisz tak żyć, to zaproponuj żonie rozwód i że weźmiesz oboje dzieci. A skoro ona tak kocha pracować, a pensję wydaje na opiekunkę, to równie dobrze może płacić alimenty (np. tyle, ile wydawała na opiekunkę), a dzieci widywać w weekendy. Nie chciała mieć dzieci, nie chce się nimi zajmować, nie chce spędzać czasu z rodziną - to nie będzie. Powinna być zadowolona.

    Tylko że to jest batalia nie do przeprowadzenia w polskich warunkach.
  • kag73 08.09.10, 11:52
    Mgla_jedwabna, moze jest tak jak piszesz a moze sie mylisz.
    Moze ja po prostu dzieci nudza a opieka nad nimi meczy, woli pojsc do pracy i zostawic je niani, w koncu drugiego dziecka nie chciala. Dzieki niani opieka troche sie rozlozy na dwie osoby i juz jest latwiej. Moze tez chce miec wlasne pieniadza, moze nasluchala sie, ze kobieta, ktora zostaje z dziecmi w domu jest kura domowa. Poza tym moze potrzebuje pracy, tego uczucia, ze jest atrakcyjna, ladnie ubrana, ma kontakt z ludzmi, moze jest adorowana przez panow a tego potrzebuje. Powodow moze byc duzo.
    Poznalismy tylko wersje tego pana, Zarzuca zonie, ze chodzi do pracy, ale przeciez po pracy tez z pewnoscia pozostaje jej pare godzin dla dzieci i domu, niby nawet mu zupe gotuje o 23. a zatem... Sporo kobiet musi albo chce isc do pracy mimo malych dzieci w domu, maja nianie albo babcie i swiat sie nie zawala, musza to wszystko pogodzic. Takie sa realia. To indywidualny wybor czesto zwiazany z roznymi okolicznosciami..
    Ojciec jak najbardziej powinien uczestniczyc w wychowaniu dzieci. Coz w tym nadzwyczajnego, ze zawozi je do przedzkola, robi to dla dziecka, bo jest jego, nie ma to nic wspolnego z jego zona.
    Juz widze jak on sie rozwodzi i zabiera dzieci. Co by na to kochanka powiedziala. Zreszta on tez musialby zostawic je pod opieka niani, czyli jaka zmiana na lepsze? Chodzi o ukaranie zony, czy o co? Bo mysle, ze po poludniu albo wieczorami dzieci maja matke, tak jak mnostwo innych dzieci na swiecie.
  • arronia 10.09.10, 11:26
    Opis wcale nie niezwykłej rodziny - tyle, że role przydzielone inaczej niż zwykle.
  • tomek_abc99 07.09.10, 10:35
    Z jednej strony Cie rozumiem, ale pewnie sprawa ma drugie dno.
    W tym co piszesz nie ma ani odrobiny samorefleksji.

    >Żona mimo "wielkości" swojej funkcji zarabia
    > tyle, że opłaca nianię i rachunek za telefon. Nic więcej. 90% dochodów - mąż.
    Człowiek , który tak pisze, albo jest totalnie sfrustrowany
    albo ma mentalność "biznesmena", który uważa, że jak dobrze zarabia to świat nalezy do niego
  • symmetryisall 07.09.10, 10:44
    > Człowiek , który tak pisze, albo jest totalnie sfrustrowany
    > albo ma mentalność "biznesmena", który uważa, że jak dobrze zarabia to świat na
    > lezy do niego

    Niby dlaczego? Dla mnie to jest refleksja zupełnie naturalna. Gdyby żona zarabiała te 90%, to mogłaby tłumaczyć, że jej praca jest bardzo ważna dla rodziny i cała rodzina powinna się do tego dostosować, bo czerpie z tego realną korzyść. W sytuacji rzeczywistej praca żony jest bardzo ważna tylko i wyłącznie dla żony, dla rodziny natomiast jako całości jest raczej uciążliwa niż pożyteczna.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • tomek_abc99 07.09.10, 10:47
    A to dlatego, że facet z klasą o kasie nie rozmawia...
    a już na pewno nie wypomina innym, że zarabiają mniej.

    Tak nawiasem ile godz dziennie pracuje w tej rodzinie facet a ile kobieta?
    Jeśli jak pisze autor zona pracuje w spółce skarbu panstwa to raczej nie siedzi w pracy do 20.

  • symmetryisall 07.09.10, 10:55
    > A to dlatego, że facet z klasą o kasie nie rozmawia...
    > a już na pewno nie wypomina innym, że zarabiają mniej.

    Co za bzdura. Jeśli razem łożą na utrzymanie, to jak najbardziej powinni rozmawiać o kasie, klasa nie ma tu nic do rzeczy. Zwłaszcza, jeśli jedno z nich czuje się na tej kasie robione.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • tomek_abc99 07.09.10, 11:00
    tak tak....powinien jej codziennie przypominać, że g....zarabia i dlatego powinna siedzieć w domu i gotować w tej pieknej kuchni, którą dla niej kupił....

    a tak poważnie autorze to może po prostu do siebie nie pasujecie. macie inne wartości, nie lubicie się, denerwujecie się nawzajem....reszta to dorabianie odeologii
  • ferby33 07.09.10, 11:12
    Pewnie tak. Aczkolwiek śmiem twierdzić, że gdyby żona zaczęła przychylać się sama do likwidowania przyczyn problemów byłoby dobrze...
  • songo3000 07.09.10, 11:18
    Nie bądź taki metroseksualny i powiedz śmiało jak wyobrażasz sobie te 'przychylać się do likwidowania przyczyn'. No dalej, trochę odwagi :)))

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • tomek_abc99 07.09.10, 11:20
    ferby

    czekasz aż ktoś napisze "zostaw to wredne babsko i i idz do kochanki"
  • symmetryisall 07.09.10, 11:32
    No ale niby co innego mógłby zrobić? Abstrahując już od tego, kto tu jest chujem, kto większym i czy ktoś w ogóle, zabrnęli już dość daleko we wzajemne uprzykrzanie sobie życia. Wyjścia są takie:
    - trzasnąć drzwiami i się rozejść każde w swoją stronę, przy czym wcale nie jest powiedziane, że on czy ona z kimś innym będą szczęśliwsi. Mogą być, jeśli się lepiej dobiorą w nowe pary, ale wcale nie muszą, bo całkiem możliwe, że podświadomie powtórzą cały scenariusz z pierwszego związku.
    - pójść na terapię małżeńską, gdzie obie strony dostaną po wiadrze zimnej wody na głowę i albo przejrzą na oczy, albo nie. Ja tu akurat jestem pesymistą, bo uważam, że ludzie się zasadniczo nie zmieniają, a jeśli już, to nieznacznie, w kwestiach niefundamentalnych i w okresach nie krótszych niż kilkuletnie.
    - tkwić w bagnie przez najbliższe 15 lat, dopóki dzieci nie dobiją pełnoletności, a potem dopiero trzasnąć drzwiami, z poczuciem skrzywdzenia przez los i zmarnowania najlepszych lat życia.

    Tak czy inaczej, wesoło nie jest. Przy czym jak zwykle, co już ktoś napisał, po dupie najbardziej zbiorą dzieci.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • ditchdoc 07.09.10, 12:19
    tomek_abc99 napisał:

    > ferby
    >
    > czekasz aż ktoś napisze "zostaw to wredne babsko i i idz do kochanki"

    nie
    zostaw wredne babsko

    wtedy przebieraj w kobietach ktore beda bardziej niz szczesliwe ze zwrocil na nie uwage ;)
  • songo3000 07.09.10, 11:10
    Jeśli ktoś ma mentalność liczykrupa to tak ale nie mieszaj do tego jakiejkolwiek klasy.
    Wiesz, moja kochana połowica nie pracuje i ani ona ani ja o kasie nie 'rozmawiam' bo... :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • symmetryisall 07.09.10, 11:16
    > Jeśli ktoś ma mentalność liczykrupa to tak ale nie mieszaj do tego jakiejkolwie
    > k klasy.
    > Wiesz, moja kochana połowica nie pracuje i ani ona ani ja o kasie nie 'rozmawia
    > m' bo... :)

    Czyli w hipotetycznej sytuacji, kiedy nagle kasy na życie zaczęłoby brakować (z różnych przyczyn), porozumiewalibyście się, Ludzie Z Klasą, telepatycznie? Czy na migi? Czy może Prawdziwy Mężczyzna nie dopuszcza do sytuacji, w której kasy zaczyna brakować? Ciekaw jestem bardzo.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • songo3000 07.09.10, 11:42
    Nie rozumiesz, kasa jest wspólna, każde z nas ma do niej wgląd i dokładnie wie jakie są aktualne możliwości. Ponieważ wybrałem sobie na żonuś dziewczynę nie tylko piękną :) ale i inteligentną z myśleniem perspektywicznym kłopotów nie ma, hehe.
    Jak bywało słabiej to wystarczyło wybrać sobie inne, tańsze czy 'bezkosztowe' cele i tyle. A że obecnie mogę robić za tego 'dżentelmena', no cóż...

    > Czy może Prawdziwy Mężczyzna nie dopuszcza do sytuacji, w której kasy
    > zaczyna brakować? Ciekaw jestem bardzo.
    Zdaje się, że to zależy od kultury, w której żyjesz. Przykładowo w takiej cywilizowanej Japonii (przy której Europa kulturowo to bądźmy szczerzy wiocha z chamstwem pod GeEsem) to owszem, bezpośrednio.

    Ja też się z tym zgodzę, bo wszystko tu rozbija się na co 'zaczyna brakować', prawda?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • symmetryisall 07.09.10, 12:01
    Jeśli weszliście z żoną w taki a nie inny układ, w którym ona nie pracuje, to faktycznie, wszystko jest na Twojej głowie i właściwie nie masz nawet z kim porozmawiać o kasie, bo jak, skoro sam Ty jeden ją do domu przynosisz. Ale jeśli mamy małżeństwo, w którym pracują obie strony i obie strony wkładają jakiś tam wysiłek we wspólny dom, to sytuacja, w której jedno zaczyna wyraźnie ciągnąć drugie, wbrew umowie, może doprowadzić do fermentu. W tym konkretnym przypadku ja odbieram komunikat Ferby'ego tak: "Umówiliśmy się, że oboje wspólnie utrzymujemy dom, tymczasem żony praca jest czasem spędzonym bezproduktywnie, bo pieniędzy z tego nie ma, a dzieci i ja na jej nieobecności tracą." Ja to akurat rozumiem, chociaż takiej sytuacji nie mam, też bym powiedział "jak już cię nie ma całymi dniami i dzieci za tobą płaczą, to chociaż znajdź sobie taką robotę, żeby z niej jakaś kasa była".

    Wszyscy atakują Ferby'ego, a mało kto się skupia na jego małżonce, która też jawi się niezłą egoistką. Świetnie sprawdziłaby się w roli korporacyjnej singielki, po co sobie wzięła męża-tradycjonalistę i dała zrobić dwoje dzieci, to chyba pozostanie jej tajemnicą.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • kag73 07.09.10, 12:10
    Owszem, dzieci sa a do odpowiedzialnosci i spedzania z nimi czasu jakos nikt sie nie spieszy. Niemniej jednak nie wiemy do ktorej zona tego pana pracuje i czy potem zajmuje/ nie zajmuje sie dziecmi.
    Tez uwazam, ze szkoda biegac do roboty skoro nic z tego nie ma (kasy nie ma), ale przypadki sa rozne. Jedna jedyna kobieta powiedziala mi kiedys, ze woli chodzic do roboty, choc po zaplaceniu niani nic jej nie zostaje, bo po prostu dzieci ja wykanczaja/przerastaja ja(ma blizniaki). A tak odreaguje w pracy, po poludniu nacieszy sie dziecmi, obowiazki domowe dzielili z mezem. Owszem maz wiedzial o powodach jej checi pojscia do pracy i ja wspieral.
    Potem dzieci podrosly, zaczely chodzic do przedszkola, taniej niz niania i z pieniedzy cos zaczelo zostawac.
    Nic na sile, dzieci sa wyzwaniem, nie kazdy potrafi spedzic z nimi caly dzien. Moze zona autora tez tak ma.
    Inna kwestia to ciagle zmecznie i brak seksu, co moze jest tylko wymowka, bo z nim sypiac nie chce. tak czy siak, potrzebna bylaby rozmowa i moze jakis kompromis.
  • songo3000 07.09.10, 12:18
    > aktycznie, wszystko jest na Twojej głowie i właściwie nie masz nawet z kim poro
    Hehe, troszeczkę się zapędzasz :) Raz, że 'wszystko' to (dla nas przynajmniej) nie jest mamona. Dwa, że porozmawiać to mogę z małżonką o czym chcę. A trzy, ja tą kasę po prostu mam więc o czym tu gadać :)

    > siłek we wspólny dom, to sytuacja, w której jedno zaczyna wyraźnie ciągnąć drug
    > ie, wbrew umowie, może doprowadzić do fermentu.
    Oczywiście. Jeżeli tak jak już wspomniałem przynajmniej jedno z nich to liczykrupa. Zdaje się, że zakładasz też u osoby 'ciągniętej' brak empatii a to niezależnie od okoliczności zwiastuje tragedię, nieprawdaż?

    > Wszyscy atakują Ferby'ego, a mało kto się skupia na jego małżonce, która też ja
    Wszyscy (taaa) atakują Autora bo on a nie żonuś się tu objawił. A jak sobie wyobrażasz 'atak na niedobrą żonę'??? Przecież jej tu nie mam równie dobrze można by księżycowi nawygrażać pięścią. Siedząc w bunkrze. Plucie na kogoś 'zaocznie', no sorry dziecinada. Jeśli autor oczekuje klakierów to raczej nie to forum :)))
    Poza tym nie widzę, żeby ktoś tu tą okropną żonuś na piedestale stawiał.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • symmetryisall 07.09.10, 12:37
    > Hehe, troszeczkę się zapędzasz :) Raz, że 'wszystko' to (dla nas przynajmniej)
    > nie jest mamona.

    Nie łap mnie za słowa, rozmawiamy tu o "rozmowach o pieniądzach", a nie o życiowych horyzontach.

    >Dwa, że porozmawiać to mogę z małżonką o czym chcę.

    No tak, w kwestii pieniędzy możesz jej powiedzieć "Fajnie, że tyle zarabiam, co?", albo też "Kurczę, chciałbym zarabiać więcej." Ona z kolei może powiedzieć "Fajnie, że tyle zarabiasz, misiu" albo też "kurczę, chciałabym, żebyś zarabiał więcej" - w którym przypadku objawi swój brak klasy? Czy może to się tyczy tylko Dżentelmenów?

    A trzy, ja
    > tą kasę po prostu mam więc o czym tu gadać :)

    Ot i sedno sprawy. Jak się kasę ma, to można opowiadać o klasie.

    Przypomina mi się w takich przypadkach zawsze mój znajomy, który kiedyś, dawno temu, mniej więcej na początku studiów, dostał duży spadek po tacie, w tym fajny terenowy samochód. I tenże kolega, pracą nieskalany, perorował i przekonywał, że nie warto kupować samochodu za mniej niż 30 tysięcy.

    Oczywiście rozmiar zasług jest tu nieporównywalny - zakładam, ze Ty sam zarobiłeś na swoją klasę, a on ją dostał z przypadku, ale, jak to mówią, 'niesmak pozostał'. A różnie w życiu bywa, każdy może trafić na zasiłek, a o pieniądze nie kłócą się chyba tylko w Harlequinach, bo jak żyją jak motylki swoją miłością, choćby w kurnej chacie.

    > Oczywiście. Jeżeli tak jak już wspomniałem przynajmniej jedno z nich to liczykr
    > upa. Zdaje się, że zakładasz też u osoby 'ciągniętej' brak empatii a to niezale
    > żnie od okoliczności zwiastuje tragedię, nieprawdaż?

    Czyli - każdy według możliwości, każdemu według potrzeb? Dam konkretny przykład - u mnie w domu przez długi czas było tak, że zarabiałem trochę więcej, w ostatnim roku parę razy noga mi się powinęła i na pierwsze miejsce wskoczyła żona. Raz czy drugi się jej ulało, że nie podoba się jej sytuacja, w której ona ciągnie nasz wspólny wózek. Jest wobec tego liczykrupą i nie ma klasy, tak? Chciałbym mieć jasność pojęć, którymi się przerzucamy.

    > Wszyscy (taaa) atakują Autora bo on a nie żonuś się tu objawił. A jak sobie wyo
    > brażasz 'atak na niedobrą żonę'??? Przecież jej tu nie mam równie dobrze można
    > by księżycowi nawygrażać pięścią. Siedząc w bunkrze. Plucie na kogoś 'zaocznie'
    > , no sorry dziecinada. Jeśli autor oczekuje klakierów to raczej nie to forum :)
    > ))

    Tak naprawdę dane przedstawione przez Ferby'ego są prawdziwe w zbliżonym stopniu w odniesieniu do jego samego, co do jego żony - parę akapitów przefiltrowanych przez punkt widzenia anonimowego internetowego bytu.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • songo3000 07.09.10, 13:10
    symmetryisall napisał:

    > Nie łap mnie za słowa,
    Nie psuj zabawy ;P

    > No tak, w kwestii pieniędzy możesz jej powiedzieć "Fajnie, że tyle zarabiam, co
    > ?", albo też "Kurczę, chciałbym zarabiać więcej." Ona z kolei może powiedzieć "
    > Fajnie, że tyle zarabiasz, misiu" albo też "kurczę, chciałabym, żebyś zarabiał
    > więcej"
    Jaka klasa? W każdym przypadku byłoby zwykłe wcześniactwo.

    > Ot i sedno sprawy. Jak się kasę ma, to można opowiadać o klasie.


    > Przypomina mi się w takich przypadkach zawsze mój znajomy, który kiedyś, dawno
    Bo to zwykły jełop. Spójrz, nawet jak już miał tą mamonę to o niej gadał co przeczy w/w tezie :)

    > stał'. A różnie w życiu bywa, każdy może trafić na zasiłek, a o pieniądze nie k
    > łócą się chyba tylko w Harlequinach, bo jak żyją jak motylki swoją miłością, ch
    Nie. O pieniądze nie kłócą się ludzie, dla których nie mają one wartości. Były czasy, że nie mieliśmy nic i też było naprawdę fajnie. Baa, a jak kreatywnie :D Zresztą IMHO z miłością wiele to wspólnego nie ma.

    > Raz czy drugi się jej ulało, że nie podoba się jej sytuacja, w której ona ciągn
    > ie nasz wspólny wózek. Jest wobec tego liczykrupą i nie ma klasy, tak? Chciałby
    Z mojego punktu widzenia jak najbardziej. Rozumiem, że na szczęście masz to gdzieś :) i wypracowałeś swój, odmienny.

    > m mieć jasność pojęć, którymi się przerzucamy.
    O nie, nie. Wtedy cała dyskusja zamknęła by się w 2,3 postach :PPP

    > Tak naprawdę dane przedstawione przez Ferby'ego są prawdziwe w zbliżonym stopni
    No i? Autor będzie odpowiadał raz za siebie, raz za żonuś czy co? Nie żartuj.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • symmetryisall 07.09.10, 13:25
    > Nie. O pieniądze nie kłócą się ludzie, dla których nie mają one wartości. Były
    > czasy, że nie mieliśmy nic i też było naprawdę fajnie. Baa, a jak kreatywnie :D
    > Zresztą IMHO z miłością wiele to wspólnego nie ma.

    Hmm. Tak sobie to forum czytam, czytam, i z każdym wątkiem odkrywam nowe powody, dla których moje małżeństwo jest do dupy.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • songo3000 09.09.10, 21:28
    Dopiero doczytałem. Bez jaj, Twój związek możesz oceniać jak Ci się podoba ALE nigdy nie porównuj go do innych! To, że Heniek z Franią to ma ta czy siak (a przynajmniej tak się chwali chwali, hehe) nie ma nijakiego wpływu na TWOJĄ sytuację, na którą sam pracujesz.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ditchdoc 07.09.10, 12:17
    tomek_abc99 napisał:

    > A to dlatego, że facet z klasą o kasie nie rozmawia...
    > a już na pewno nie wypomina innym, że zarabiają mniej.
    >
    > Tak nawiasem ile godz dziennie pracuje w tej rodzinie facet a ile kobieta?
    > Jeśli jak pisze autor zona pracuje w spółce skarbu panstwa to raczej nie siedzi
    > w pracy do 20.
    >

    o kasie sie nie dyskutuje, w malzenstwie?

    aha

    i wez nie pierdol bo kolega wyzej ma racje, jakby zarabiala Bog wie ile to moze i jest sens zeby maz zajmowal sie cala reszta ale ona gowno zarabia, na nianke ledwo co...

    maz ma racje
  • tomek_abc99 07.09.10, 13:12
    >i wez nie pierdol bo kolega wyzej ma racje, jakby zarabiala Bog wie ile to moze
    > i jest sens zeby maz zajmowal sie cala reszta ale ona gowno zarabia, na nianke
    > ledwo co...

    Weź nie pierdol ...bo ktoś kto zarabia od ciebie 5 X więcej przyjdzie i powie
    ci.....chłopie...za takie pieniądze to ja bym z łózka nie wstawał;)

    Co innego rozmawiać w domu o kasie na zasadzie, co kupujemy, jak oszczędzamy, a co innego mówić że g... zarabia.
    Tak nawiasem mam więcej szacunku do wielu osób które g...zarabiają np. nauczyciele, pielęgniarki...niż do tzw biznesmenów



  • songo3000 07.09.10, 13:16
    A do biznesmenów, którzy g. zarabiają? ;P

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • tomek_abc99 07.09.10, 13:26
    tych mogę pożałować;)
  • ditchdoc 07.09.10, 17:39
    tomek_abc99 napisał:


    > Weź nie pierdol ...bo ktoś kto zarabia od ciebie 5 X więcej przyjdzie i powie
    > ci.....chłopie...za takie pieniądze to ja bym z łózka nie wstawał;)
    >
    > Co innego rozmawiać w domu o kasie na zasadzie, co kupujemy, jak oszczędzamy, a
    > co innego mówić że g... zarabia.
    > Tak nawiasem mam więcej szacunku do wielu osób które g...zarabiają np. nauczyci
    > ele, pielęgniarki...niż do tzw biznesmenów
    >
    >
    >

    nauczyciele malo zarabiaja? Ciekawe, kumpel z doktoranckich uczy tylko w weekendy i powiem Ci ze chcialbys tak zarabiac, w 8 dni w miesiacu ;)

    O pielegniarkach nie wspomne, kolezanka dostaje 300zl za noc netto i w zasadzie nic nie robi, no oglada seriale na lapku.

    I jak mi ktos powie ze gowno zarabiam to trudno, tylko do czego sie czepiasz skoro autor tego zonie nie powiedzial. Powiedzial to nam.
  • songo3000 07.09.10, 13:15
    Że żonuś powinna 'zrozumieć' i 'zapałać miłością' do garów, niańczenia, itd? Równie dobrze można napisać, że w pierdlu powinieneś 'zrozumieć' sytuację i z niecierpliwością oczekiwać kolejnego seansu ładowania Cię w kakao przez Bubbe :)

    To już lepsze jest te Twoje wycieranie zdzirą podłogi :PPP

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mgla_jedwabna 08.09.10, 02:01

    Te powiedzonka o klasie i kasie dotyczą rozmów "w towarzystwie" a nie w rodzinie. Podobnie rzecz się ma z biegunką u psa, pasożytami u dziecka, szczurami w piwnicy, zepsutymi przetworami w lodówce, wczesnym wytryskiem u pana i suchą waginą u pani. Wszystko to są tematy, których nie porusza się w eleganckich rozmowach, a które omówić trzeba.
  • symmetryisall 08.09.10, 08:09
    > Te powiedzonka o klasie i kasie dotyczą rozmów "w towarzystwie" a nie w rodzini
    > e. Podobnie rzecz się ma z biegunką u psa, pasożytami u dziecka, szczurami w pi
    > wnicy, zepsutymi przetworami w lodówce, wczesnym wytryskiem u pana i suchą wagi
    > ną u pani. Wszystko to są tematy, których nie porusza się w eleganckich rozmowa
    > ch, a które omówić trzeba.

    Amen. Że też ja nie umiałem tego tak ładnie ująć...

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • ferby33 07.09.10, 10:49
    Dokładnie to miałem na myśli. Zonka ucieka do pracy, aby mieć święty spokój i tyle. I nie myślcie, że chciałbym zakuć ją w kajdany na 25lat w kuchni.. nie. Chciałbym tylko, aby dzieci miały matkę w domu póki chociaż pójdą do przedszkola. I druga sprawa, aby wybierając z własnej woli pracę, nie zaniedbywała swoich obowiązków domowych.
  • mujer_bonita 07.09.10, 11:39
    symmetryisall napisał:
    > Niby dlaczego? Dla mnie to jest refleksja zupełnie naturalna. Gdyby żona zarabi
    > ała te 90%, to mogłaby tłumaczyć, że jej praca jest bardzo ważna dla rodziny i
    > cała rodzina powinna się do tego dostosować, bo czerpie z tego realną korzyść.
    > W sytuacji rzeczywistej praca żony jest bardzo ważna tylko i wyłącznie dla żony
    > , dla rodziny natomiast jako całości jest raczej uciążliwa niż pożyteczna.

    Owszem, jest ważna dla żony. I w przypadku grożenia przez męża rozwodem też nie zdecydowałabym się na rezygnację z niej.

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 07.09.10, 11:43
    > Owszem, jest ważna dla żony. I w przypadku grożenia przez męża rozwodem też nie
    > zdecydowałabym się na rezygnację z niej.

    I to by było słuszne posunięcie, rezygnacja z siebie dla kogoś nigdy nic dobrego nie daje. Ale ona ma prawo decydować za siebie, a on ma prawo na to narzekać.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • mgla_jedwabna 08.09.10, 02:10
    Wydaje mi się, że tu była odwrotna kolejność: najpierw dziwne przywiązanie żony do pracy, potem pomyśly rozwodowe.

  • arronia 10.09.10, 11:39
    Też prawda. Jak są groźby rozwodowe, duże prawdopodobieństwo, że i rozwód będzie. A wtedy lepiej mieć pracę, choćby i słabo płatną, ale jednak - no i stabilną.
  • mgla_jedwabna 08.09.10, 02:09
    Oprócz kwestii pieniędzy: rozumiałabym jeszcze, gdyby żona upierała się przy pracy, bo:

    - lubi swoją pracę
    - praca jest dla niej ważna ze względu na rozwój osobisty, możliwość "kontaktu ze swiatem"
    - uważa swoją pracę za istotną dla społeczeństwa (lub siebie za niezastąpioną specjalistkę)
    - praca daje jej poczucie niezależności, sprawia, że ogólnie jest jej lepiej w życiu

    Tutaj chyba nie mamy do czynienia z taki zjawiskiem, skoro żona autora wątku miota się nerwowo w kwestii pracy, boi się iść na urlop, boi się iść do pracy bez makijażu (bądź też jest na tyle nieasertywna, że subiektywną potrzebę robienia sobie makijażu uzasadnia rzekomymi wymogami w pracy), nie brała zwolnień w ciąży, mimo, że zasypiała ze zmęczenia o 17-18. I to wszystko okraszone takim poczuciem, że bez tej jej pracy świat się zawali ( a przecież byt materialny rodziny nie jest aż tak zagrożony).
  • magnolia59 08.09.10, 08:54
    Oj chyba zdecydowanie jej nie rozumiesz.
    Nie boi sie brać urlopu, nie boi sie iść do pracy bez makijażu tylko nie chce brać urlopu i nie chce isc do pracy bez makijażu. To zasadnicza różnica. Ale tego mężowi nie powie, bo on juz uważa, ze to nienormalne, ze kobieta wychodząc z domu chce dobrze wyglądać.
    I na pewno nie powie mu, ze siedzenie w domu z dzieckiem jest tak przerażająca opcją, że na pewno w tym celu nie weźmie urlopu.
  • mgla_jedwabna 08.09.10, 16:20
    Jak dla mnie, teksty w rodzaju "bo stołek nie bedzie na nią czekał" albo "trzeba ładnie wyglądać" świadczą o jakimś strachu, jakichś nerwach.
  • kag73 08.09.10, 18:19
    Rzadko ktora kobieta dostajaca pierdolca bedac z dziecmi w domu przyznaje sie do tego. Chce isc isc do pracy, bo niby musi, zeby jej nie stracic, albo bo kasa potrzebna.To po pierwsze. Po drugie, ona chce pracowac, zalezy jej na tej posadzie a wiadomo, ze w dzisiejszych czasch trudno o stala prace.
  • ferby33 07.09.10, 10:47
    tomek_abc99 napisał:

    > Z jednej strony Cie rozumiem, ale pewnie sprawa ma drugie dno.
    > W tym co piszesz nie ma ani odrobiny samorefleksji.
    >
    > >Żona mimo "wielkości" swojej funkcji zarabia
    > > tyle, że opłaca nianię i rachunek za telefon. Nic więcej. 90% dochodów -
    > mąż.
    > Człowiek , który tak pisze, albo jest totalnie sfrustrowany
    > albo ma mentalność "biznesmena", który uważa, że jak dobrze zarabia to świat na
    > lezy do niego

    Miałem na myśli to, że praca żony nie daje nam żadnych korzyści. Ani materialnych ani innych.
  • kag73 07.09.10, 10:54
    Ale jak widac dla zony praca jest jej calym zyciem, w niej sie spelnia, czuje szesliwa. Dzieci ja przerastaja, nie potrafi sie znalezc w roli tylko matki. Ma kompleksy moze, ze okrzyknie sie ja "kura domowa".
    Po prostu macie inne podejscie do zycia, inne priorytety, inny system wartosci.
    Chociaz pewnie ona o 15 wychodzi z tej pracy, czyli potem ma czas dla dzieci. Ja sama wolalabym sie zajac dzieckiem, ale kazdy jest inny, najwaniejsze, zeby spedzac z dziecmi czas dobry jakosciowo, naprwde z nimi byc, lepiej takie dwie godziny niz 5 gdzie dzieciak siedzi przed tv a matka sprzata i pranie robi np.
  • symmetryisall 07.09.10, 10:37
    > Trzymają mnie tylko dzieci.

    Można by napisać traktat pt "Dzieci jako przeszkoda w drodze do osiągnięcia szczęścia osobistego".

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • labadine 07.09.10, 10:43
    Smutny ten facet i faktycznie z jego mentalnoscia rozwod bedzie najlepszy dla tej rodziny
  • symmetryisall 07.09.10, 10:46
    Dlaczego "z jego mentalnością", a nie "z ich mentalnością"? On tu jest wszystkiemu winien? Czy powinien stawać na rzęsach i kopać się z koniem?

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • songo3000 07.09.10, 11:12
    Winien to tu chyba nikt nie jest, no chyba że potomstwo :DDD

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 07.09.10, 11:35
    Potomstwo najmniej, bo samo sie na swiat nie prosilo :)
  • songo3000 07.09.10, 11:44
    Cytując klasyka ;) "winni są ci, którzy się przed oskarżeniem nie obronią"

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ditchdoc 07.09.10, 12:22
    labadine napisał:

    > Smutny ten facet i faktycznie z jego mentalnoscia rozwod bedzie najlepszy dla t
    > ej rodziny

    rofl

    a czemu on jest winien?

    no ok, ozenil sie z glupia egoistka ale tylko temu
  • kag73 07.09.10, 10:48
    Chyba oni oboje, zwlaszcza zona autora, naleza do ludzi, ktorzy nie doceniaja tego co maja i mysla, ze jest to im kula u nogi. Moze zaczeliby szlochac gdyby to stracili. Watpie by jego zona w przypadku rozwodu zechciala "oddac" mu dzieci. Zreszta jezeli jej przeszkadzaja moze oddac do adopcji, ale tego na pewno tez nie zrobi, bo mysli, ze dzieci sa jej wlasnoscia, czescia posiadanych dobr, po prostu sa, jak wszystko inne w domu, nagle by czegos brakowalo gdyby ich nie bylo. Drugiego dziecka juz nie chciala, nie wiem po co bylo decydowac sie na trzecie. Wiem stalo sie, ale jak byla motywacja, malzenswto chcieli ratowac?
    A teraz placz, bo oboje chca zjesc ciasto i miec ciastko.
  • sisi_kecz 07.09.10, 10:58
    W całym poście, jeśli to prawdziwa historia skupiłam sie tylko na tych maluchach, bo one są najbardziej pokrzywdzone.
    Tata z kochanką, mama z pracą, dzieci najbliższą relację mają z nianią.
    Już piszesz, że widać to po nich: nerwowe, płaczliwe, nieszczęśliwe, bez tak dzieciom niezbędnego poczucia bezpieczeństwa i poczucia że są ważne i kochane.
    Pewnie, że przeżyją, dziecko jest niesamowicie elastyczne, po prostu w przyszłości nie dadzą ciepła i bezpieczeństwa swoim dzieciom, albo dadzą im kosztem swoich partnerów, albo nie będą mieć dzieci- jakoś to zaowocuje w ich dorosłym życiu, to co im teraz Ty z żoną fundujecie.

    Skoro piszesz na forum, to jakoś tam Cię to boli.
    Chyba problem jest w odmiennych światopoglądach.
    Ty masz taki, że kobieta powinna mieć dzieci sie nimi zajmować.
    Zrobiłeś te dzieci, bo chciałeś za pomocą faktu dokonanego osiągnąć swój planowany porządek rzeczy.
    Żona z tego co przypuszczam, solidnie sie zabespieczała, ale jakoś znalazłeś furtkę?

    Dzieci butów nie mają, bo Ty dajesz pieniadze- żona jest od reszty.
    Macie w domu wojnę o władzę i niezależność i znowu przegrywają tylko dzieci: Ty umilasz sobie przegrane bitwy w ramionach kochanki, żona zajada frustracje domowe robieniem sie na bóstwo do pracy, tylko o dziecięce krzywdy nie dba nikt.

    Świetnie- rozwiedź sie, przyklepnij swoją osobistą klęskę, ale nie zwalaj jej na niezależność żony, bo tylko biorąc wsystko na klatę poczujesz sie jak Twoje dzieci- w najdalszym kącie, pod zimną ścianą z marzeniem o spacerze w słońcu z mamą i tatą.



    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • ditchdoc 07.09.10, 12:25
    sisi_kecz napisała:

    > Świetnie- rozwiedź sie, przyklepnij swoją osobistą klęskę, ale nie zwalaj jej n
    > a niezależność żony, bo tylko biorąc wsystko na klatę poczujesz sie jak Twoje d
    > zieci- w najdalszym kącie, pod zimną ścianą z marzeniem o spacerze w słońcu z m
    > amą i tatą.
    >
    niezaleznosc zony?

    tak jest niezalezna ze bez meza nie bedzie miala na czynsz bo ledwo nianke oplaca

    jego porazka? Koles jest doslownie bez skazy. Wszystko bieze na klate jak powinien i calego chuja z tego ma

    a dzieci sobie moga marzyc o spacerze z rodzicami, sek ze mamusia takich potrzeb nie przejawia, mamusia, nie tatus ;)
  • kag73 07.09.10, 12:33
    znamy jedna wersje tej historii, niestety. Ludzie sie nie potrafia dogadac, to wszystko. Maja rozne oczekiwania, on pewnie chcialby, zeby ona zrobila wszystko w domu, byla wzrorowa mama i co tam jeszcze a on pojdzie do roboty, przyniesie kase i palcem nie kiwnie ani przy dzieciach ani w domciu, ale niesty na taka babke nie trafil co sie w to chce bawic.
    Ona sobie mysli, ze jakby co ma posade, dzieci podrosna, pojda do przedszkola, niechby cos sie popsulo, nie chce byc zalezna kompletnie od meza, bo pewnie im sie nie uklada. Albo wczesniej juz wsponiana wersja, dzieci jna caly etat a przerastaja, zdarza sie, choc prawie nikt o tym nie mowi.
  • ditchdoc 07.09.10, 18:32
    kag73 napisała:

    > znamy jedna wersje tej historii, niestety. Ludzie sie nie potrafia dogadac, to
    > wszystko. Maja rozne oczekiwania, on pewnie chcialby, zeby ona zrobila wszystko
    > w domu, byla wzrorowa mama i co tam jeszcze a on pojdzie do roboty, przyniesie
    > kase i palcem nie kiwnie ani przy dzieciach ani w domciu, ale niesty na taka b
    > abke nie trafil co sie w to chce bawic.

    nie, on chce zeby wogole okazala jakiekolwiek matczyne uczucia do dzieci i wogole cokolwiek zrobila w domu

    > Ona sobie mysli, ze jakby co ma posade, dzieci podrosna, pojda do przedszkola,
    > niechby cos sie popsulo, nie chce byc zalezna kompletnie od meza, bo pewnie im
    > sie nie uklada. Albo wczesniej juz wsponiana wersja, dzieci jna caly etat a prz
    > erastaja, zdarza sie, choc prawie nikt o tym nie mowi.

    prawo rodzinne ma za zadanie zawsze zniszczyc mezczyzne wiec na pewno byloby jej lepiej niz teraz, pracujac caly dzien i zarabiajac tylko na nianie
  • sisi_kecz 07.09.10, 19:59
    prawo rodzinne ma za zadanie zawsze zniszczyc mezczyzne '

    o proszę! to Ci powiedziała doktorantka prawa, czy po prostu zostałeś specjalistą w kolejnej, po rozpoznawaniu k.rew z 3 zdań postu, dziedzinie ? ;)

    Żona ferby'iego robi tyle co i on, czyli coś od wielkiego dzwonu.
    Wszystko załatwia za nich niania, sprzątaczka i restauracje z daniami na wynos- mają kasę, wspólną, a kto bogatemu zabroni?

    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • mgla_jedwabna 08.09.10, 02:21
    Niee, Kag, jeśli faceta nie przeraża wizja samodzielnego zabrania dziecka na wakacje, to pewnie byłby szczęśliwy w modelu, gdzie oboje zajmowaliby się dziećmi po równo. Na razie jest tak, że on się zajmuje, a ona ma dzieci głęboko - myślisz, że jakikolwiek facet kochający swoje dzieci patrzyłby spokojnie na to, jak ich matka je olewa?

    Poza tym uciekanie w pracę to typowo męska strategia. Gdyby gość nie chciał naprawdę zajmować się dziećmi, to mając swoją firmę w try miga uciekłby w układ, o jakim piszesz: on pojdzie do roboty, przyniesie kase i palcem nie kiwnie ani przy dzieciach ani w domciu. Akurat w polskim społeczeństwie jest tak, że jeśli facet chce się wymigać od dzieci, to zawsze mu się uda, a społeczeństwo przyklaśnie, jeśli kobieta chce się wymigać, wszyscy jej to utrudnią. Więc jeśli tutaj pan się zajmuje a pani się miga, to wychodzi na to, że pan się zajmuje z własnej woli (wielką zasługą to też nie jest - zajmowac się własnymi dziećmi), a pani ktoś wybitnie ułatwił miganie się.
  • tomek_abc99 07.09.10, 13:04
    ditchoc

    jestes adwokatem autora watku
    czy jego 2 wcieleniem.;)
  • songo3000 07.09.10, 11:13
    Hehe, a z 1/3 forumowego jojczenia o 'trwaniu w złych związkach' byłby obszerny wsad ;)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • songo3000 07.09.10, 11:00
    Może wyłuszcz w końcu bez tych podchodów co tak naprawdę TY byś chciał i jaka jest Twoja wizja związku. Bo na razie to widać tylko pragnienie posiadania kury domowej, która:
    - siedzi w domu i go obrabia, ewentualnie podorabia gdzieś niezobowiązująco na max 1/2 etatu,
    - z wielką radością zajmuje się potomstwem jako celem jej życia,
    - pan mąż, główny sponsor przez autorytet niekwestionowany, obiekt uwielbienia z racji swojej pozycji beztrosko patrzy na dorodne stado kręcące się pod nogami,
    - żonuś z wdzięczności i dużego stopnia samorealizacji domowej cipka wilgotnieje przynajmniej raz dziennie, akurat wtedy gdy pan mąż wróci po pracy i raczy zjeść trzydaniowy obiad.

    A tu taki peszek, bo o pół wieku za późno się urodziło, hehe.

    Nic nie piszesz o jakichkolwiek pozytywnych UCZUCIACH między wami, za to kilkukrotnie o swojej żonusi jako worze rozpłodowym, który śmie narażać to co w niej de facto najcenniejsze :) Sorry, nic nie wskazuje na to że Ty ją kochasz anie ona Ciebie. Są dla odmiany zupełnie inne potrzeby i wizje związku a w takiej sytuacji seksu nie ma i nie będzie. Na pociechę dodam, że z jej punktu widzenia żaden z Ciebie Trevolta, inaczej byłyby owszem totalne jazdy ale i seks by był.

    Babka głupio zrobiła. Z jednym dzieckiem to pewnie jeszcze dałoby się jakoś to pogodzić a drugą ciążę po prostu usunąć a tak... faktycznie, po co się ze sobą męczyć.

    Przygruchałeś sobie kochankę? spoko, piątka. Nie wiem tylko po co prosić się o kolejne kłopoty. Jeśli romansik się w wyda i rozwód będzie z Twojej winy... głupio robisz i tyle. Zresztą osobiście na tej płaszczyźnie akurat kultywuję starożytną i zapomnianą już sztukę uczciwości.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ditchdoc 07.09.10, 12:14
    ferby33 napisał:

    > To i ja posmęcę trochę.

    Twój bład bo ozeniles sie z glupią kobietą która posade w budzetowce ma za wysokie osiagniecie i najwyrazniej wydaje sie jej ze robi kariere ;). Masz racje, wyleciec z budzetowki jest skrajnie trudno.

    Ozeniles sie z kobieta ktora jest skrajnie egoistyczna, nigdy nie chciala miec dzieci a ma dwoje.

    Ja bym spierdalal od takiej, kompletnie bezuzyteczna a jeszcze problemow doklada.
  • lilyrush 07.09.10, 12:37
    ditchdoc napisał:


    > Twój bład bo ozeniles sie z glupią kobietą która posade w budzetowce ma za wyso
    > kie osiagniecie i najwyrazniej wydaje sie jej ze robi kariere ;). Masz racje, w
    > yleciec z budzetowki jest skrajnie trudno.
    >

    Trochę pojęcia mylisz- spółka skarbu państwa to nie budżetówka. W zeszłym roku taka była na przykład PZU, które zwolniło kilkaset osób w zwolnieniach grupowych. Podobnie TVP i LOT
    Wiec da sie stamtąd wylecieć.
    Kobieta popełniła w życiu trochę błędów. Niestety nie potrafi wziąć za nie odpowiedzialności. Dodatkowo mąż tez specyficzny. Dla dobra dzieci to farsa właśnie trwać nie powinna. Zmuszanie matki do spędzania z nimi czasu jest błędem. Nic dobrego dla dzieci z tego nie będzie
  • ditchdoc 07.09.10, 17:42
    lilyrush napisała:

    >
    > Trochę pojęcia mylisz- spółka skarbu państwa to nie budżetówka. W zeszłym roku
    > taka była na przykład PZU, które zwolniło kilkaset osób w zwolnieniach grupowyc
    > h. Podobnie TVP i LOT
    > Wiec da sie stamtąd wylecieć.
    > Kobieta popełniła w życiu trochę błędów. Niestety nie potrafi wziąć za nie odpo
    > wiedzialności. Dodatkowo mąż tez specyficzny. Dla dobra dzieci to farsa właśnie
    > trwać nie powinna. Zmuszanie matki do spędzania z nimi czasu jest błędem. Nic
    > dobrego dla dzieci z tego nie będzie

    w zeszlym roku, mimo ze praktycznie jeszcze nie sprzedane, PZU juz nie bylo panstwowe.

    Zgadzam sie ze powienien ja zostawic i brac dzieci ze soba. Niech dalej robi kariere za 2k. Problem z nia jest tylko taki ze ma kompletne pstro w głowce. Naogladala sie seriali i uwaza ze jak zrobi dziecku jajecznice to bedzie kura domowa.

    Autorowi szczerze wspolczuje.
  • mujer_bonita 07.09.10, 12:28
    Zostaje w domu - zła egoistka, zero ambicji i ciągnie kasę od męża
    Nie zostaje w domu - zła egoistka, wyrodna matka
    Dobrze zarabia - źle, bo działa 'kastrująco' na męża
    Mało zarania - źle bo guła nic nie potrafi

    Cokolwiek nie zrobi - będzie źle. Ja się nie dziwię, że takiej sytuacji babka będzie robić to co DLA NIEJ dobre nie oglądając się na innych. Pewnym ludziom po prostu się nie dogodzi :D

    --
    Uzależnienie
  • kag73 07.09.10, 12:34
    Swiete slowa, dokladnie tak jest, w Polsce nie latwo byc kobieta, naprawde.
  • tomek_abc99 07.09.10, 13:06
    facetem też nie jest łatwo być;)
  • songo3000 07.09.10, 13:22
    Za to w Islamie dobrze.

    Zachciało się być kobietą? to teraz trza brać na klatę konsekwencje swoich wyborów ;DDD

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 07.09.10, 13:25
    Miedzy Polska a Islamem to leza jeszcze cale swiaty, moj drogi :)
    Ja tam lubie byc kobieta, bo w Polsce nie mieszkam:))
  • ditchdoc 07.09.10, 22:38
    kag73 napisała:

    > Swiete slowa, dokladnie tak jest, w Polsce nie latwo byc kobieta, naprawde.

    e tam, z tego co widze naookolo siebie, moze dlatego ze kobiet jest malo w moim zawodzie i otoczeniu, ale macie dobrze, na pewno latwiej..

    Jak sie nie chce dzieci drogie panie to ich nie miejscie, jak sie nie chce meza to nie wychodzcie za maz i zyjcie same. To takie proste.
  • jesod 07.09.10, 23:50
    ditchdoc napisał:
    > Jak sie nie chce dzieci drogie panie to ich nie miejscie, jak sie nie chce meza
    > to nie wychodzcie za maz i zyjcie same. To takie proste.

    Jasne! Ale to działa w obydwie strony Drogi Panie.....
    Jak się nie chce dzieci, to się ich nie robi, albo się myśli, co się robi.
    Jak się nie chce żenić, to nie należy się żenić i można żyć samemu - w zgodzie i szczęściu z samym sobą. To takie proste i wcale nie przeszkadza dupceniu.....
  • songo3000 07.09.10, 13:20
    nadstawi dupy - dobrze :DDD

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ditchdoc 09.09.10, 11:10
    mujer_bonita napisała:

    > Cokolwiek nie zrobi - będzie źle. Ja się nie dziwię, że takiej sytuacji babka b
    > ędzie robić to co DLA NIEJ dobre nie oglądając się na innych. Pewnym ludziom po
    > prostu się nie dogodzi :D
    >

    nie ogladajac sie na walsne dzieci? Im nie dogodzi? Matka swoim dzieciom?

    ok..
  • mujer_bonita 09.09.10, 11:29
    ditchdoc napisał:
    > nie ogladajac sie na walsne dzieci? Im nie dogodzi? Matka swoim dzieciom?

    Uderz w stół a nożyce się odezwą :) Bo przecież matka jest taka be jak się nie garnie do 'dogadzania' dzieciom. Jest jak sam piszesz 'nieprzydatną kobietą'. A to, że ojciec ma je w nosie to norma :)

    Tak - gdziekolwiek się obejrzysz tam dupa!

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 09.09.10, 12:13
    > Tak - gdziekolwiek się obejrzysz tam dupa!

    Nienie, to szło tak: "Jak się nie obrócisz, dupa zawsze z tyłu." :)
    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • aandzia43 09.09.10, 12:23
    "Gdzie się nie obejrzysz, tam zawsze dupa" to tekst o raju z ulotki agitacyjnej nawracającej facetów na islam;-)
    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • m00nlight 09.09.10, 12:35

    Bo i właśnie tak jest.

    Jak kobieta poświęci się domowi i dzieciom, zaniedbując karierę i kase, to zaraz ją błotem obrzucą bo głupia kura domowa a do tego pasożyt co żeruje na facecie :P

    A jak chce się sprawdzić w pracy zawodowej- to zaraz że wyrodna matka, egoistka, itd.

    NAJLEPIEJ, gdyby była idealną matką, gosposią i kochanką la swojego Pana męża, co kapcie w zębach przynosi ale i ambicji jej nie brak, na 1/5 etatu haruje, zarabia tyle co mąż (więcej- źle, mniej- też źle!) i generalnie zadba o WSZYSTKO SAMA, no i przy tym jeszcze musi atrakcyjnie wyglądać do starości, a najlepiej, to się W OGÓLE nie zestarzeć, bo stare są BE.

    Czyli, jakimś dziwnym trafem znaleźć czas i siły na zajmowanie się domem, prace zawodową, 'obrabienie' męża i dbanie o siebie. Jaka szkoda że doba ma tylko 24 godziny...

    Rzeczywiscie, mamy przerąbane, ale o tym już nie raz pisalam.
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 09.09.10, 12:42
    m00nlight napisała:

    > Rzeczywiscie, mamy przerąbane, ale o tym już nie raz pisalam

    prosze Cie moonlight, przynajmniej nie Ty z tymi glupotami ;)


    a jak jest z mezczyznami?
    jak za duzo pracuje to zle, bo praca wazniejsza
    jak za malo to zle, bo nie ma ambicji i kariery
    jak lubi ruchac duzo i ostro to zle, bo "jestem tylko do seksu"
    jak rucha nie duzo to zle, bo "co z ciebie za mezczyzna?"

    mozemy odbijac pileczke ale chyba widzisz ze nie ma sensu.

    Autor pisal ze nie chce zeby zona nie pracowala, niech pracuje ale i niech COKOLWIEK zrobi w domu i przy dzieciach. Na prawde nie trudne, zwlaszcza ze zonka pracuje w panstwowej firmie ;)
  • m00nlight 09.09.10, 12:44
    Jeśli pracuje na ambitnym i wymagającym stanowisku może nie mieć czasu, siły ani ochoty na zajmowanie się domem bardziej niż to konieczne.

    O tym co sądzę na temat calej sytuacji, napisze za chwile w oddzielnym poście
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 09.09.10, 13:53
    m00nlight napisała:

    > Jeśli pracuje na ambitnym i wymagającym stanowisku może nie mieć czasu, siły an
    > i ochoty na zajmowanie się domem bardziej niż to konieczne.
    >
    > O tym co sądzę na temat calej sytuacji, napisze za chwile w oddzielnym poście

    zgadza sie

    ale ona pracuje w panstowej firmie, czyli do 15.30 czy 16 i zarabia 2k netto ;)
  • mujer_bonita 09.09.10, 14:05
    ditchdoc napisał:
    > ale ona pracuje w panstowej firmie, czyli do 15.30 czy 16 i zarabia 2k netto ;)

    A czym mierzysz to czy praca jest ambitna i wymagająca? W firmie prywatnej to z założenia praca ambitna? Albo za dużą kasę?

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 09.09.10, 14:49
    > A czym mierzysz to czy praca jest ambitna i wymagająca? W firmie prywatnej to z
    > założenia praca ambitna? Albo za dużą kasę?

    Abstrahując już od tego konkretnego przypadku - praca w budżetówce, do tego za takie pieniądze, jest raczej frustrująca i nużąca, niż ambitna i wymagająca. To nie to samo.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • mujer_bonita 09.09.10, 15:05
    symmetryisall napisał:
    > Abstrahując już od tego konkretnego przypadku - praca w budżetówce, do tego za
    > takie pieniądze, jest raczej frustrująca i nużąca, niż ambitna i wymagająca. To
    > nie to samo.

    Tyle, że żona autora wątku nie pracuje w 'budżetówce' tylko w spółce skarbu państwa. Drobna aczkolwiek znacząca różnica ;)

    Myślisz, że praca np. nauczyciela nie jest ambitna i wymagająca? Owszem - wielu w tym zawodzie robi to na odlew ale jest też frakcja z powołania. W księgowości też można całe życie wprowadzać fakturki do komputera albo prowadzić sprawozdawczość prężnej międzynarodowej spółki.

    --
    Uzależnienie
  • ditchdoc 09.09.10, 23:24
    mujer_bonita napisała:

    > Myślisz, że praca np. nauczyciela nie jest ambitna i wymagająca? Owszem - wielu
    > w tym zawodzie robi to na odlew ale jest też frakcja z powołania. W księgowośc
    > i też można całe życie wprowadzać fakturki do komputera albo prowadzić sprawozd
    > awczość prężnej międzynarodowej spółki.
    >

    zdarzylo mi sie jeden przedmiot powtarzac na studiach

    wchdze rok pozniej do sali i tego samego dnia tylko rok pozniej, widze jota w jote to samo na tablicy. To bardzo dobry i powazany profesor matematyki byl..

    o nauczycielach w szkole sredniej wogole nic nie mow bo wiekszosc nic nie umie

  • songo3000 10.09.10, 09:55
    Tak dla odmiany zamiast kurwienia naokoło pomyśl trochę. Ja wiem, abstrakcyjnie więc strasznie cięzko ale wierzę w Ciebie :) Zakres materiału tej śmiesznej matematyki, którą miałeś na (jakichkolwiek) studiach wyższych się kurcze, jakoś tak nie zmienił od ostatnich kilkuset lat. Czego więc NOWEGO oczekiwałeś na kolejnym roku tego samego przedmiotu? :D

    Dobre, dooobre, naprawdę dobre :)))

    BTW. Nauczyciele w szkołach średnich to zazwyczaj nie umieją... uczyć. Zakres ich wiedzy daleko odstaje od typowego polskiego ulicznika, hehe. Zresztą to znamienne w tym debilnym społeczeństwie, że każdy burak z Samoobrony jest święcie przekonany o swojej mundrosci - ON się zna na globalnej ekonomii a nie jakiś tak profesorek z juniwesytetu.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ditchdoc 10.09.10, 11:19
    songo3000 napisał:

    > Tak dla odmiany zamiast kurwienia naokoło pomyśl trochę. Ja wiem, abstrakcyjnie
    > więc strasznie cięzko ale wierzę w Ciebie :) Zakres materiału tej śmiesznej ma
    > tematyki, którą miałeś na (jakichkolwiek) studiach wyższych się kurcze, jakoś t
    > ak nie zmienił od ostatnich kilkuset lat. Czego więc NOWEGO oczekiwałeś na kole
    > jnym roku tego samego przedmiotu? :D
    >
    > Dobre, dooobre, naprawdę dobre :)))

    zakres sie zmienia co rok, wtedy to dziekani i wykladowcy siadaja i mysla, czego i w jakiej kolejnosci uczyc, przynajmniej na mojej politechnice.

    oczekuje innego zadania moze, innej tresci, przecinka w innym miejscu? Koles przepisywal z karteczki nie baczac na studentow, tak jak rok wczesniej. To jest nauczanie? :D

    o moje myslenie sie nie martw, przynajmniej w kategorii przedmiotow scislych, nie masz podjazdu ;>

    > BTW. Nauczyciele w szkołach średnich to zazwyczaj nie umieją... uczyć. Zakres i
    > ch wiedzy daleko odstaje od typowego polskiego ulicznika, hehe. Zresztą to znam
    > ienne w tym debilnym społeczeństwie, że każdy burak z Samoobrony jest święcie p
    > rzekonany o swojej mundrosci - ON się zna na globalnej ekonomii a nie jakiś tak
    > profesorek z juniwesytetu.
    >

    w 3 klasie lo to ja tlumaczylem nauczycielce fizyki to co probowala nam przekazac, babka nie umiala zastosowac diagramow feynmana a chciala ich uczyc. Kazalem jej sie nauczyc na przyszly tydzien bo doniose dyrektorowi ze nic nie umie ;)

    Reszta w zasadzie podobnie. Dobrego nauczyciela od matmy mialem w lo, chemia chujowa. O przedmiotach humanistycznych wogole szkoda gadac. Historyk byl smieszny, nawet sensownie gadal i ciekawie. Reszta na zasadzie "ok, przeczytajcie sobie 15 stron i pozniej pogadamy"

    takze ...
  • symmetryisall 10.09.10, 09:38
    > Myślisz, że praca np. nauczyciela nie jest ambitna i wymagająca? Owszem - wielu
    > w tym zawodzie robi to na odlew ale jest też frakcja z powołania. W księgowośc
    > i też można całe życie wprowadzać fakturki do komputera albo prowadzić sprawozd
    > awczość prężnej międzynarodowej spółki.

    Za 2k na rękę z pewnością prowadzi sprawozdawczość prężnej międzynarodowej spółki.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • mujer_bonita 10.09.10, 10:03
    symmetryisall napisał:
    > Za 2k na rękę z pewnością prowadzi sprawozdawczość prężnej międzynarodowej spółki.

    Nie każdy jest dyrektorem finansowym. Bardzo często 'pod' osobami podejmującymi decyzje pracuje sztab analityków, z bardzo odpowiedzialnymi stanowiskami za wcale nie tak dużą kasę. A 2k na rękę to prawie średnia krajowa, pewnie nawet powyżej mediany.

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 10.09.10, 11:37
    > Nie każdy jest dyrektorem finansowym. Bardzo często 'pod' osobami podejmującymi
    > decyzje pracuje sztab analityków, z bardzo odpowiedzialnymi stanowiskami za wc
    > ale nie tak dużą kasę.

    Dla mnie "bardzo odpowiedzialne stanowisko" za "niedużą kasę" to właśnie synonim pracy frustrującej i nużącej, za to na pewno nie ambitnej. Ambitna i wymagająca to taka praca, która owszem, pochłania dużo sił i czasu, ale daje wymierny zwrot pieniężny, lub chociaż konkretne perspektywy takiego zwrotu w przyszłości.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • arronia 10.09.10, 11:53
    > Dla mnie "bardzo odpowiedzialne stanowisko" za "niedużą kasę" to właśnie synoni
    > m pracy frustrującej i nużącej

    symmetryisal, ale to nie jest wątek o Tobie ;)
  • symmetryisall 10.09.10, 12:15
    Wychodząc z tego założenia w ogóle niech się nie wypowiada nikt oprócz autora i jego żony, bo to jest wątek tylko o nich...
    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • arronia 10.09.10, 12:36
    Bez przesady. Po prostu jeśli dla niej ta praca ma jakieś plusy, to stwierdzenie, że dla Ciebie nie ma, mało wnosi do rozmowy o tej konkretnej parze. Do rozmowy o tym przypadku, bo ogólne rozważania można swoją drogą prowadzić. No chyba, że Twoje rozumowanie można by potraktować jako próbę wglądu w głowę pana męża, który też nie widzi plusów żoninej pracy.
  • symmetryisall 10.09.10, 17:34
    > Bez przesady. Po prostu jeśli dla niej ta praca ma jakieś plusy, to stwierdzeni
    > e, że dla Ciebie nie ma, mało wnosi do rozmowy o tej konkretnej parze. Do rozmo
    > wy o tym przypadku, bo ogólne rozważania można swoją drogą prowadzić. No chyba,
    > że Twoje rozumowanie można by potraktować jako próbę wglądu w głowę pana męża,
    > który też nie widzi plusów żoninej pracy.

    Odpowiedzią na to niech będzie inny cytat:

    "Stad bardzo dziwi mnie postawa zony autora, dla ktorej liczy sie JEJ praca, JEJ satysfakcja, JEJ rozwoj zawodowy etc.
    Dla mnie tez sie liczy, dla mojego meza rowniez, ale pod warunkiem, ze zapewnia to jakis byt pozostalym czlonkom rodziny i nie uszczupla czasu im poswiecanego."

    Zapewnia byt i nie uszczupla czasu. Tu nie zapewnia i uszczupla, więc o czym tu więcej dywagować.

    Przy czym oczywiście uczepiłem się tej pracy w całkowitym odizolowaniu od reszty składowych problemu, nie wnikając w całość sytuacji, bo wkurzyło mnie rzucone gdzieś tutaj stwierdzenie, że skoro laska pracuje, to znaczy, że jej się tak podoba i chuj komu do tego, czy jest z tego kasa czy nie.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • gladys_g 09.09.10, 12:59
    jeśli o 23 gotuje zupę, to coś tam jeszcze pewnie robi tylko szanowny autor nie uznał za stosowne tego opisać...
    --
    [url=http://www.idiosyncratic.blox.pl]osobliwy pamiętniczek[/url]
  • ore.ona 07.09.10, 20:53
    Współczuje.
    Z jednej strony nie dziwię się jej że wyrywa się do pracy/ dwójka małych dzieci-litości!/, ale z drugiej wygląda że praca to jej życie, nie Ty i dzieciaki, tylko praca. Nie chcę sugerować Ci że kogoś tam ma, ale dla mnie to trochę dziwne co opisałeś no i zdecydowanie unika seksu. Kochanką pogorszysz sobie sprawę, zacznij myśleć i rozmawiać z żoną, powinieneś dowiedzieć się o co jej chodzi: pracoholizm, ucieczka od dzieci bo relaks w pracy, problemy hormonalne, ktoś? To że masz kochankę może w konsekwencji spowodować rozwód z orzeczeniem o winie. Chyba nie o to Ci chodzi?
  • lavenders27 07.09.10, 22:13
    Jeśli ona Ci obiecywała, ze po ślubie rzuci prace w cholere i zajmie się dziećmi i obiadkami, to masz prawo czuć się oszukany.

    Sorry, ale widziałeś kogo bierzesz. Skoro hołdujesz modelowi patriarchalnemu, to trzeba byo znaleźć sobie laske, której taki układ też odpowiada - jest ich całe mnóstwo.Tylko czekają, aż ich ktoś zapłodni i przyniesie do domu kasę. I obie strony są szczęśliwe. No, ale Ty wybrałeś ambitną pracoholiczke. Więc do kogo masz pretensje? Dostałeś ją z przydziału czy jak?
  • ditchdoc 07.09.10, 22:40
    lavenders27 napisała:

    > Jeśli ona Ci obiecywała, ze po ślubie rzuci prace w cholere i zajmie się dziećm
    > i i obiadkami, to masz prawo czuć się oszukany.
    >
    > Sorry, ale widziałeś kogo bierzesz. Skoro hołdujesz modelowi patriarchalnemu, t
    > o trzeba byo znaleźć sobie laske, której taki układ też odpowiada - jest ich ca
    > łe mnóstwo.Tylko czekają, aż ich ktoś zapłodni i przyniesie do domu kasę. I obi
    > e strony są szczęśliwe. No, ale Ty wybrałeś ambitną pracoholiczke. Więc do kogo
    > masz pretensje? Dostałeś ją z przydziału czy jak?

    koles 20 razy napisal ze wcale nie oczekuje od kobiety/zony ze bedzie kurwa siedziala w kuchnia 12/24 i gotowala, reszte sprzatala. Rozumie ze ona tez chce miec prace i kariere ale niestety, jej "kariera", w cudzyslowie bo to skrajnie duze ubrawienie, zabiera jej te 12/24 i nie ma czasu ani dla dzieci, ani dla meza ani sil zeby jajka rozbic i usmazyc.

    Autor wcale jej nie kaze byc kura domowa.
  • jesod 07.09.10, 23:41
    ditchdoc napisał:
    > Autor wcale jej nie kaze byc kura domowa.

    No, taaak..... A jakby mógł to by kazał?????

    ditchdoc napisał:
    > nie ma czasu...... ani sil zeby jajka rozbic i usmazyc.

    No, ale jak już wreszcie znajdzie...... To spokój zapanuje i ład! :)
    Byle tylko nabiału nie pomyliła.
  • ditchdoc 07.09.10, 23:57
    jesod napisała:

    > ditchdoc napisał:
    > > Autor wcale jej nie kaze byc kura domowa.
    >
    > No, taaak..... A jakby mógł to by kazał?????
    >
    > ditchdoc napisał:
    > > nie ma czasu...... ani sil zeby jajka rozbic i usmazyc.
    >
    > No, ale jak już wreszcie znajdzie...... To spokój zapanuje i ład! :)
    > Byle tylko nabiału nie pomyliła.

    dobra, nic tutaj sensownego nie uzyskam

    faktycznie, zona nie ma zadnych obowiazkow w stosunku do meza czy nie daj Boze, swoich dzieci. W domu tez nic nie trzeba robic. Powinna pracowac 12/24 za 2k netto i nazywac to kariera.
  • jesod 08.09.10, 00:24
    ditchdoc napisał:
    > dobra, nic tutaj sensownego nie uzyskam

    A co chciałbyś uzyskać, co dla Ciebie byłoby sensowne?
    Zero poczucia humoru..... z Twojej strony?

    ditchdoc napisał:
    > faktycznie, zona nie ma zadnych obowiazkow w stosunku do meza czy nie daj Boze,
    > swoich dzieci. W domu tez nic nie trzeba robic. Powinna pracowac 12/24 za 2k n
    > etto i nazywac to kariera.

    Obowiązki ma również mąż w stosunku do żony, dzieci są wspólne - dom również.
    Prywatnie uważam, że praca powinna być wyborem kobiety, a nie przymusem, ale to jest możliwe wtedy, gdy mężczyzna jest w stanie samodzielnie zarobić na rodzinę.
    Układ partnerski wyraża się nie tylko poprzez pracę zawodową obu stron, ale poczucie, że obydwoje są w nim na równych prawach - nawet jeśli jedno z nich nie pracuje zawodowo.
    Aha, jeszcze jedno.....
    Kobieca niezależność w związku nie jest równoznaczna z niezależnością finansową, ale tutaj bardzo dużo zależy postawy od mężczyzny.
    Niezależność to jest coś, co tkwi w człowieku bez względu na sytuację. Ważne jest to, aby ci którzy są obok nie usiłowali jej podeptać.

  • tomek_abc99 08.09.10, 00:33
    a tak w ogóle ditchoc vel ferby
    może pisałbys z jednego nicka?
  • ditchdoc 08.09.10, 09:05
    jesod napisała:

    > Obowiązki ma również mąż w stosunku do żony, dzieci są wspólne - dom również.
    > Prywatnie uważam, że praca powinna być wyborem kobiety, a nie przymusem, ale to
    > jest możliwe wtedy, gdy mężczyzna jest w stanie samodzielnie zarobić na rodzin
    > ę.
    > Układ partnerski wyraża się nie tylko poprzez pracę zawodową obu stron, ale poc
    > zucie, że obydwoje są w nim na równych prawach - nawet jeśli jedno z nich nie p
    > racuje zawodowo.
    > Aha, jeszcze jedno.....
    > Kobieca niezależność w związku nie jest równoznaczna z niezależnością finansową
    > , ale tutaj bardzo dużo zależy postawy od mężczyzny.
    > Niezależność to jest coś, co tkwi w człowieku bez względu na sytuację. Ważne je
    > st to, aby ci którzy są obok nie usiłowali jej podeptać.
    >

    zgadza sie

    tylko z tego co pisze autor, zona nic nie robi, no ok, jest "zmeczona po pracy" ;), ale to tyle.

    Autor kilka razy pisal, ze absolutnie nie zabrania zonie pracowac i zarabiac wlasnych pieniedzy.
  • kag73 08.09.10, 10:16
    "Autor kilka razy pisal, ze absolutnie nie zabrania zonie pracowac i zarabiac wlasnych pieniedzy."
    No wlasnie, ze nie do konca, bo uzala sie, ze zona pracuje a prawie nic nie zarabia, dzieci placzliwe, bo matki ciagle nie ma w domu, czasu dla nich nie ma, bo jest w pracy. Wiec ja juz nie wiem czy ona w ogole z tej pracy nie wraca czy o 22:00?
    A poza tym podobno jest zmeczona i nie chce seksu. A moze autor szuka dziury w calym i ta jego zona taka beznadziejna, bo chce wymowki i usprawiedliwienia dlaczego sobie znalazl kochanke.
  • ditchdoc 08.09.10, 10:40
    kag73 napisała:

    > "Autor kilka razy pisal, ze absolutnie nie zabrania zonie pracowac i zarabiac w
    > lasnych pieniedzy."
    > No wlasnie, ze nie do konca, bo uzala sie, ze zona pracuje a prawie nic nie zar
    > abia, dzieci placzliwe, bo matki ciagle nie ma w domu, czasu dla nich nie ma, b
    > o jest w pracy. Wiec ja juz nie wiem czy ona w ogole z tej pracy nie wraca czy
    > o 22:00?

    no na to wyglada

    slusznie sie uzala, jak panie tutaj marudza ze chlop sieci nie wyniesie to jest raban, mimo ze najczesciej samodzielnie utrzymuje caly dom ze wszystkimi w srodku..

    paniusia jest po prostu skrajnie egoistyczna, leniwa i durna bo zrobienie dzieciom kolacji czy pozmywanie naczyn nie robi z kobiety "kury domowej".

    Poza tym jaka kobieta nie ma czasu dla wlasnych dzieci? Meza ma kompletnie w dupie, to moge zrozumiec, ale dzieci?


    > A poza tym podobno jest zmeczona i nie chce seksu. A moze autor szuka dziury w
    > calym i ta jego zona taka beznadziejna, bo chce wymowki i usprawiedliwienia dla
    > czego sobie znalazl kochanke.

    a znalazl? Przegapilem i pisal cos ze zdradzac jakos nie bardzo mu sie chce, nie ten typ.
  • lilyrush 08.09.10, 10:58
    ditchdoc napisał:

    > a znalazl? Przegapilem i pisal cos ze zdradzac jakos nie bardzo mu sie chce, ni
    > e ten typ.

    Stoi czarno an białym w pierwszym poście:

    "Ale skończyło się. Znalazłem sobie kochankę, przyjaciółkę"

    Zgodnie z tym co głosisz podobno, ze jak ktoś zdradza to kurew niezależnie od płci, czekam na oficjalnego posta, ze ten facet to kurew i nim tez pogardzasz, jak zdradzającymi kobietami

  • ditchdoc 08.09.10, 13:12
    lilyrush napisała:

    > Zgodnie z tym co głosisz podobno, ze jak ktoś zdradza to kurew niezależnie od p
    > łci, czekam na oficjalnego posta, ze ten facet to kurew i nim tez pogardzasz, j
    > ak zdradzającymi kobietami
    >

    uuuu, not cool

    szanowny autorze, zgadzam sie ze powinienes jak najszybciej zrezygnowac z tej pani jako twojej malzonki bo jest po prostu totalnie bezuzyteczna.

    Ale najpierw wystaw ja za drzwi, potem ruchaj inne, ktorych jezeli to co piszesz jest prawda, znajdziesz sobie szybko i bardzo wiele. Jezeli wpierw ja zdradzisz a potem sie rozejdziesz to opcja podziekowania bezuzytecznej zonie za wspolprace wiecej nie zachodzi.
  • songo3000 09.09.10, 19:38
    Przecież już ją zdradził. Czekamy, czekamy dwulicusie :DDD

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ditchdoc 10.09.10, 11:22
    songo3000 napisał:

    > Przecież już ją zdradził. Czekamy, czekamy dwulicusie :DDD
    >

    kto czeka, poza toba?
  • sisi_kecz 10.09.10, 12:48
    I mi sie niechcący przeczytał kawałek wypowiedzi songo! (
    zaraz pójdę oczy wodą utleniona przepłukać ;))

    Ale dopiszę sie do apelu, TEŻ CZEKAM, repetujący dwulicusie.

    Przytoczę nawet fakty, do których nie bedąc dwulicowym, powinieneś sie zdecydowanie odnieść:
    Autor wątku (którego byłeś łaskaw nazwać "szanownym autorem") od 6 lat jest mężem.
    Ma dwójkę dzieci: 3 i 1,5 roku.
    Od 3 lat zdradza żonę.
    Fakt 1: zaczął ją zdradzać od chwili urodzenia się pierwszego dziecka.
    Fakt 2: jednocześnie ze zdradzaniem żony, zrobił jej dziecko bardzo przez nią niechciane, nie znamy okoliczności.
    Fakt 3: Autor nie ma sobie nic do zarzucenia., a TY nie posiadasz zdolności od odrębnej oceny tylko klepiesz za nim jak jego alter ego.

    czekamy (songo i sisi, o żesz k... ;)!!!
    wykaż się, jakim to przydatnym uczestnikiem forum jesteś i sformułuj indywidualną opinię.

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • gladys_g 10.09.10, 13:05

    > Autor wątku (którego byłeś łaskaw nazwać "szanownym autorem") od 6 lat jest męż
    > em.
    > Ma dwójkę dzieci: 3 i 1,5 roku.
    > Od 3 lat zdradza żonę.
    > Fakt 1: zaczął ją zdradzać od chwili urodzenia się pierwszego dziecka.
    > Fakt 2: jednocześnie ze zdradzaniem żony, zrobił jej dziecko bardzo przez nią n
    > iechciane, nie znamy okoliczności.
    > Fakt 3: Autor nie ma sobie nic do zarzucenia., a TY nie posiadasz zdolności od
    > odrębnej oceny tylko klepiesz za nim jak jego alter ego.
    >
    do tego jest rozkosznie zdziwiony, że żona pazurami się trzyma roboty; a przecież po rozwodzie z pewnością zapewni jej byt, wiadomo :D


    --
    [url=http://www.idiosyncratic.blox.pl]osobliwy pamiętniczek[/url]
  • ditchdoc 10.09.10, 14:35
    juz pisalem

    w pierwszym poscie autora nie doczytalem ze rucha na boku

    traktuje go tak samo jak zdradzajace kobiety, tylko moze nie zauwazylas, tutaj nie ma 30 obronczyn jak w przypadku zdradzajacych zon, ktorym trzeba tlumaczyc podstawowe sprawy ;)

    stad brak mojej aktywnosci, za ktora slusznie tesknisz
  • kag73 08.09.10, 11:00
    No na[isal w pierwszym poscie:
    "Przez 3 lata byłem grzeczny, czekałem, pomagałem, wytrzymywałem.
    Ale skończyło się. Znalazłem sobie kochankę, przyjaciółkę. Coraz częściej myślę o rozwodzie, bo po co dalej się ze sobą męczyć. Trzymają mnie tylko dzieci."

    Sam nie ma czasu dzieciom butow kupic, bo z kochanka urzeduje. Bo gdzie jest napisane, ze musi zrobic to matka? Ojciec tez by mogl.
    Nie zrozum mnie zle, sama jestem matka z powolania, chcialam i zostalam z dzieckiem w domu. Jednak nie kazda kobie chce, potrafi i musi. Pewnie ona robi te kolacje, ale jak jest w pracy to dziecmi zajmuje sie niania. Po parcy zajmnie sie pewnie domem i dziecmi, no i jest wieczorem zmeczona.
  • mujer_bonita 08.09.10, 11:07
    kag73 napisała:
    > Sam nie ma czasu dzieciom butow kupic, bo z kochanka urzeduje. Bo gdzie jest na
    > pisane, ze musi zrobic to matka? Ojciec tez by mogl.

    Mnie się wydaje, że cały ten 'problem' wynika z poczucia, że to właśnie 'matka powinna'. Powinna zostać w domu z dziećmi do czasu, kiedy pójdą do przedszkola, powinna biegusiem wracać do domu z pracy, żeby się nimi zająć, powinna brać zwolnienie jak są chore, powinna kupować im buty itp. itd. Dlaczego? Bo matka powinna i basta!

    --
    Uzależnienie
  • kag73 08.09.10, 11:12
    No dokladnie tak. Ale najgorsza ta obluda i podwojne standardy. Ja wyzywa od egoistek co to dla dzieci czasu nie ma a sam wolne chwile spedza z kochanka. I jak widac chce z nia spedzac jeszcze wiecej czasu, bo juz w nastepnym watku o penigre pyta, zeby se przedluzyc numerki mogl. No wybaczcie ludzie, troche przyzwoitosci!!! Biedne te ich dzieciaki.
  • ore.ona 08.09.10, 11:33
    W tym wszystkim co napisał autor nie zgadza mi się to że żona nie interesuje się dziećmi a ma zastrzeżenia do niań./potrzeby dzieci- idealna niania/ Autor napisał też że są ciągłe kłótnie, ale kto je inicjuje/autor”jestem wqr..ny, jestem wqr..ny!). Być może autorze nie masz idealnej żony, ale jeśli masz wymagania których Twoja żona nie jest w stanie spełnić to spokój, rozmowa, miła atmosfera może zaowocować seksem, którego tak Ci brakuje. Może żona jest tak zestresowana /był miło jak nie było obowiązków/ że ucieka od Ciebie/kłótnie/ i monotonii/dzieci, obowiązki/ do pracy. Zadbaj o klimat, poczekaj jeszcze te 3 lata:) dzieci podrosną przyjdzie czas na luz, który tak Wam obu pasował. Rodzina to zobowiązania..
  • labadine 08.09.10, 12:52
    masz pelna racje,dla mnie kobieta powinna byc zawsze finansowo niezalezna(praca czy dochod) bo w zyciu moze byc nieszczescie wzglednie rozwod.
  • m00nlight 09.09.10, 13:09

    Otóż to.

    Grunt to dobrać się pod względem wspólnych celów i wartości.

    Albo 'tradycyjny' podział ról, abo 'nowoczesne' partnerstwo.

    Nikt nie mowi że ktorys model jest lepszy d drugiego, ale pod warunkiem, że obie strony preferują ten sam.

    Jeśli nie, trzeba się albo dogadać, pojść na kompromis, albo się rozstać, inaczej męczą się wszyscy.
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 08.09.10, 09:44
    symmetryisall napisał:

    >
    > Uuu, mistrzu, teraz to żeś pojechał. Jednak czerstwy buc.
    >

    moj swiat sie zawalil ;)

  • tully.makker 09.09.10, 10:47
    Kocham moje dzieci, przeszlam sporo by miec mlodszego. Ale dziekuje bogu, ze moge codziennie isc do pracy i od nich odpoczac. Ubrac, umalowac sie i zajac czyms co nie jest zupa, kupa, lekcjami, wybprawka przedszkolna i co tam jeszcze sobie frania zyczy.

    Moje dzieci korzystaja na tym, ze maja kontakt z babciami i czas spedzony sam na sam z ojcem. Gdyby ktos rzucil mi takie taksty ja ty, w 15 minut pozegnalabym sie z panem.

    --
    It is foolish to tear one's hair in grief, as though sorrow would be made less by baldness.
    ~ Cicero
  • m00nlight 09.09.10, 13:37
    To normalne, nawet kobieta która nie pracuje zawodowo ma prawo 'odpocząć' od dzieci, wyjść do ludzi, zająć się sobą, swoimi pasjami.

    Od siedzenia w domu z dzieckiem 24/7 każda dostaje korby. A potem facet sie dziwi że mu żonę 'odmóżdżyło' :>

    Jak zawsze, najważniejsze to odnaleźć 'złoty środek', nie zaniedbać ani siebie, ani dzieci.
    --
    Live and let die
  • m00nlight 09.09.10, 13:00

    Nie dogadaliście się z żoną zawczasu, jak każde z Was widzi swoją rolę w małżeństwie i rodzinie. I wygląda na to, że widzicie to całkiem rozbieżnie. Szkoda, że to 'wylazło' dopiero teraz, gdy na świecie są dzieci- wiadomo- rodzicielstwo rzecz nieodwracalna, a dzieciaki niewinne, jak zwykle w takich syuacjach, cierpią najbardziej.

    Cierpią, bo mają sfrustrowaną, rozczarowaną i umęczoną rodzicielstwem matkę, która ucieka przed obowiązkami których prawdopodobnie nigdy nie chciała się podejmować w pracę. Robi to samo co robi wielu facetów- tyle, ze w naszej kulturze, kobiecie, jakby, 'nie przystoi' przyznać, że rola żony i matki ją przerosła, że źle się w tej roli czuje. Oczywiście ma to poniekąd na własne życzenie, bo zapewne od zawsze wiedziala że to nie dla niej, ale konformizm zrobil swoje- uległa presji Twojej i środowiska- teraz na tym cierpi.

    Ty ze swojej strony dałeś dupy, brzydko mówiąc, przy drugim dziecku, skoro ona nie chciała tej ciąży i całą ciążę płakała że nie chce tego dziecka, może istotnie powinniście rozważyć inne możliwości? Wyobrażasz sobie jak czuje się to dziecko? Nawet jeśli nikt mu wprost nie powie że było niechcianą wpadką to ono to i tak czuje, podświadomie, a matka podświadomie wysyła mu takie sygnały. Wiesz jak działa na dziecko fakt że nie do końca jest przez własną matkę kochane, chciane, akceptowane?

    Wkurza mnie jak czytam o takich sytuacjach- ludzie się nie dogadają a dziecko cierpi. Matka myśli tylko o sobie, bo jej źle, tatusiowi też źle, więc szuka pocieszenia w ramionach obcej baby, a o dzieciach kto pomyśli? NIKT. To typowa rodzina gdzie rodzice pogrążeni w świecie własnych problemów olewają dzieci.

    Autor skupia się na obwinianiu żony że 'dzieci płaczą' a sam zamiast się tymi dziećmi zająć podwójnie, by choć trochę zrekompensować brak matczynej miłości zajmuje się uganianiem za dupami. Wiesz co? Gówniani rodzice z was obojga, takie jest moje zdanie. Twoja żona nie nadaje się na matkę, zresztą sama uczciwie się przyznała że nie pchała się z entuzjazmem do tej roli, i jej już nic nie 'zaskoczy'. Ale ojciec wobec dzieci też ma obowiązki, niezależnie od tego ile kasy przynosi do domu, ojca dzieciaki potrzebują TAK SAMO jak matki. A Ty narzekasz na żonę, sam też niewiele robiąc. Dzieci nie mają butow bo 'mama nie kupiła'? Normalny ojciec zapakowalby dzieci w samochod i sam pojechal, kurde bele, kupic te buty. Chyba że Ciebie taki obowiązek PRZERASTA. Zamiast się żalić czego to żona nie robi zacznij robić to sam, albo weź żonę za łeb i ustalcie sprawieliwy podział obowiązków, bo sa rzeczy, które nie zrobią się same, ktoś musi. Miej jaja i wyegzekwuj: Ja odwożę do przedszkola a Ty robisz zakupy, itd, id. Skoro oboje pracujecie równo dzielcie obowiązki przy domu i dzieciach. Bo fakt, to że żona o 23 gotuje obiad to jest coś nie halo. Pewnie o 22 prasuje, o 21 pierze, o 20 sprząta a o 19 wraca z pracy.... Ale w końcu NIC nie robi...
    --
    Live and let die
  • kag73 09.09.10, 13:10
    Ja jeszcze dorzuce z moich obserwacji, ze najbardziej autorowi chodzi o to, ze zona pracuje, ma mniej czasu dla dzieci i domu i w zwiazku z tym ON musial przejac niektore obowiazki a jemu to wlasnie bardzo nie pasuje. Bo on najchetniej przy dzieciach i w domu nie chcialby robic NIC.
    Poza tym znalazl se kochanke i teraz, zeby siebie rozgrzeszyc musi "gnoic" zone, ktora przypuszczam niewiele sie rozni od wielu innych kobiet, ktore rowniez godza prace zawodowa z opieka nad dziecmi i zajmowaniem sie domem.
    A na marginesie, ze dziecka nie chciala nie musi oznaczac, ze go teraz nie kocha.
  • m00nlight 09.09.10, 13:31
    Poruszyłaś ważną kwestię.

    Fizycznie jest NIEMOŻLIWE by kobieta pogodziła pracę zawodową z opieką nad dziećmi i prowadzeniem domu, jeśli facet nie weźmie na siebie połowy tych obowiązków...

    Szkoda tylko że wciąż, dla wielu panów to nie jest jeszcze oczywiste. Albo dobrze pracuje a w domu sajgon, albo dom i rodzina zadbane- ale to są GŁÓWNE obowiązki kobiety. Nie da się obu tych rzeczy na raz wykonać perfekcyjnie, samej. Właśnie to mnie dziwi że wciąż od kobiet wymaga się heroizmu.

    A i jeszcze to co lubię najbardziej, facet wychwalający się pod niebiosa, ze oto ON, w swym majestacie, odprowadził dziecko do przedszkola. O tym że nie zrobil niczego poza tym już nie warto wspominać ;), ale w końcu, zapieprza przy dzieciach równo ^^

    Albo (cytat z tego forum!) 'Dużo pomagam żonie przy dzieciach. Kąpię i wyprowadzam na spacer' ^^^^^^^^^^^^^^^^^

    Aż mnie to przeraża, ze faceci NAPRAWDĘ myślą, ze jak podgrzeją mleko w butelce to jest 'równy podział obowiązków'

    Niestety Panowie, nie zarabiacie odpowiednio dużo by podołać utrzymaniu rodziny, w związku z czym kobieta MUSI dorzucać się do budżetu, w takim razie podwijamy rękawy i sprzątamy, gotujemy, robimy zakupy, przewijamy, karmimy.... A jak brzydzą nas 'babskie' obowiązki, zarabiamy 2 średnie krajowe, szukamy kobiety którym domowa rola odpowiada i wszyscy są zadowoleni. Najgorzej wkurzają mnie nieudacznicy, którzy wymagają dużo a od siebie dają niewiele.
    --
    Live and let die
  • santo_inc 09.09.10, 21:34
    > Bo on najchetniej
    > przy dzieciach i w domu nie chcialby robic NIC.

    Powiem szczerze, że jeśli z pensji matki można opłacić opiekunkę i rachunek za telefon, to nie powinna ona pracować.

    Koszty dla całej rodziny z jej pójścia do pracy są znacznie większe, niż zyski. Ale pewnie ona nie potrafi tego zrozumieć...
  • m00nlight 09.09.10, 22:02

    Masz rację, ale tylko połowicznie.

    Fakt, że większość kobiet mając ten komfort, że facet jest w stanie utrzymac rodzine bez jej pensji chętnie poświęci pierwsze lata życia dziecku. Dotarlam kiedys do badan ze ok 70% kobiet przyznalo, że gdyby mialy wybór, zostalyby te 2 lat w domu z dzieckiem. Wiadomo jak ważny jest to okres z punktu widzenia rozwoju.

    Ale dla niektórych kobiet praca to nie tylko pieniądze. To ambicja, i przede wszystkim, WYJŚCIE DO LUDZI. Siedząc cale dnie z malym dzieckiem w domu tak naprawde nie masz do kogo gęby otworzyć, a już na pewno nie możesz liczyć na rozwijającą dyskusję. Kobiety ktore mają pracę ambitną, nawet jeśli mało płatną odczuwają szczególnie brak tych międzyludzkich kontaktów. Wtedy mamy konflikt interesow matka <-> dziecko. Dla malego dziecka <2 matka jest niezbędna, nie oszukujmy się. Pozniej, fakt, można już dziecko 'odpępowić', zostawic z opiekunką czy w przedszkolu, to drugie będzie nawet korzystne. Ale wcześniej, nie oszukujmy się, rozłąka z matką na całe dnie to dla dziecka TRAUMA. Zwłaszcza jesli dojdzie np lęk separacyjny. Wtedy trzeba dokladnie przekalkulowac, czy korzysc dla matki wynikła z powrotu do pracy jest na pewno większa niż szkoda wyrządzona dziecku... nie mnie oceniać moralność kobiet, ktore nie muszą, a 'porzucają' małe dzieci żeby pojsc do pracy. Bo tak,dla malego dziecka zniknięcie matki na 8, lub więcej godzin, za każdym razem przeżywane jest jako DRAMAT. Dziecko nie kojarzy, że matka zawsze wraca, i codzienie przeżywa PORZUCENIE. I wydaje mi się, że po prostu takie matki chyba jednak nie powinny nigdy nimi zostać. 'Normalnej' kobicie serce się kraje jak wychodzi z domu zostawiając płaczące dziecko, ale często wychodzą, bo MUSZĄ, bo ktoś to dziecko musi utrzymac. Natomiast nie do konca w porządku jest, gdy nie musi, a wychodzi... Ja nie mowie o wyskakiwaniu na godzinke do fryzjera czy na basen, bo matka też czlowiek. Ale nie na całe dnie...

    Więc ja dodalabym, że kobiety ktore mają niskodochodowe I mało ambitne zajęcie powinny raczej zostać z tym dzieckiem, przynajmniej jakaś wtedy będzie z tego korzyść. No ale, z drugiej strony nie znam żadnej mlodej matki ktora się pali do powrotu do pracy w biedronce ;)
    --
    Live and let die
  • mgla_jedwabna 10.09.10, 02:21
    Ale jest więcej metod na "wyjście do ludzi" niż zostawianie dzieci opiekunkom i zasuwanie do pracy dzień w dzień. W końcu ilu ludzi widuje się w pracy? Przeciętnie kilkoro tych samych osób, które zajmują biurka obok. To już łatwiej zostawić dziecko po południu z ojcem i pójść na plotki z koleżanką.
  • kag73 09.09.10, 23:20
    "Powiem szczerze, że jeśli z pensji matki można opłacić opiekunkę i rachunek za
    > telefon, to nie powinna ona pracować.
    >
    > Koszty dla całej rodziny z jej pójścia do pracy są znacznie większe, niż zyski.
    > Ale pewnie ona nie potrafi tego zrozumieć... "

    A ja powiem, pozostawmy ten wybor jej. Nie znamy sytuacji konkretnych ludzi. Wielu facetow zarzuca kobietom, ze siedza z dzieckiem w domu i nic nie zarabiaja. Inni niby sie ciesza, ze mama z dzieckiem w domu, ale jak przychodzi na scislosc sa przekonani, ze jest u nich na garnuszku i laskawie moze udostepniaja cos ze "swoich" pieniedzy, bo sa swiecie przekonani, ze to ich pieniadze a nie wspolne. Moze zona autora chce wlasnie miec jakies "swoje" pieniadze a moze obawia sie, ze po wychowawczym praca nie bedzie na nia czekac. To kwestia dogadania sie dwoch osob, czasami nie chodzi tylko o pieniadze, bywaja tez inne okolicznosci.
  • ditchdoc 09.09.10, 23:25
    santo_inc napisał:

    > Powiem szczerze, że jeśli z pensji matki można opłacić opiekunkę i rachunek za
    > telefon, to nie powinna ona pracować.
    >
    > Koszty dla całej rodziny z jej pójścia do pracy są znacznie większe, niż zyski.
    > Ale pewnie ona nie potrafi tego zrozumieć...

    masz racje, z matka na pewno lepiej ale ona dzieci ma gleboko w dupie

    problem jest taki ze za pensje meza rodzina sie utrzyma, za pensje zony nie wiec drogie panie nie wyjezadzajcie z tekstami "moze niech tatus w domu zostanie???!?!?!?!?!"

    kobieta jako matka i zona jest tragiczna
  • mujer_bonita 10.09.10, 08:58
    ditchdoc napisał:
    > kobieta jako matka i zona jest tragiczna

    No bo autor wątku jako mąż i ojciec to jest mioooooodzio :D

    Ludzie.... ręce opadają!

    --
    Uzależnienie
  • efi-efi 10.09.10, 09:06
    m00nlight napisałą:.

    >>Fizycznie jest NIEMOŻLIWE by kobieta pogodziła pracę zawodową z opieką nad dziećmi >>i prowadzeniem domu, jeśli facet nie weźmie na siebie połowy tych obowiązków...

    - zapewniam Cię, że jest możliwe :)


    santo_inc napisał:.

    >>Powiem szczerze, że jeśli z pensji matki można opłacić opiekunkę i rachunek za telefon, to >>nie powinna ona pracować.

    - chyba, że zna się męża i wie, że ma inklinacje do zdrady, wtedy lepiej mieć jakąkolwiek pracę niż pewnego dnia zostać rozwódką bez pracy.


  • m00nlight 10.09.10, 09:25

    Czy, możliwe, nie chce sprawdzać ;) Wole przyjąć że nie i nie zawracać sobie tym głowy. Jeśli kobieta dobrowolnie godzi się na rolę niewolnicy w rodzinie to jej sprawa. Mądra kobieta niczym menadżer rozdzieli obowiązki między domowników (dzieci także, uwzględniając ich możliwości- z czasem oczywiscie coraz więcej). Głupia kobieta urobi sobie ręce po łokcie i padnie na pysk, a potem przez 10 lat będzie w szoku że jak mąż mógł ją zostawić dla innej, w końcu tyle poświęciła jemu i rodzinie.

    A jeśli facet ma inklinacje do zdrady, trzeba go kopnąć w dupe zawczasu, i 'poki wiek młody i dar urody' poszukac lepszego kandydata na towarzysza życia. Tak czy srak, z pracą czy bez, po rozwodzie zwykle poziom życia drastycznie się obniża- jakby nie bylo- tracisz polowe tego z czego korzystalo sie wspolnie no i tą polowe trzeba uzupelnic z wlasnej kasy... Nie mowie o skrajnych sytuacjach gdy zostaje się bez dachu nad głową. Moj ex byl tym, ktory zarabial, ja caly czas trwania malzenstwa studiowalam, dziennie i zaocznie, mając do dyspozycji tylko stypendium ktore wydawalam na przyslowiowe 'waciki'. Kokosow nie bylo, ale żylismy w sumie na średnim poziomie, bez luksusow ale niczego nie brakowalo. Po rozwodzie- ja mimo ze bez pracy i swiezo po studiach się szybko pozbieralam i 'ustawilam', a moj ex w zasadzie się stoczyl. Mieszka w wynajętej kawalerce i ledwo wiąże koniec z końcem. Okazalo się że koszty wynajmu mieszkania sa wyższe niż utrzymanie żony :P Tak więc nie generalizowalabym że zawsze kobieta po rozwodzie jest pokrzywdzona i klepie biede, a mąż żyje jak pan na włościach.
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 10.09.10, 11:25
    m00nlight napisała:

    > Tak więc nie generalizowalabym że zawsze kobieta po rozwodz
    > ie jest pokrzywdzona i klepie biede, a mąż żyje jak pan na włościach.

    pokrzywdzona kobieta po rozwodzie?
    jest u nas jakies inne prawo rodzinne niz te dyskryminujace mezczyzn bo cos tu nie pasuje...

    ;)
  • kag73 10.09.10, 11:31
    "pokrzywdzona kobieta po rozwodzie?
    jest u nas jakies inne prawo rodzinne niz te dyskryminujace mezczyzn bo cos tu nie pasuje..."

    Oj biedni ci polscy mezczyzni...ale chociaz raz maja prawo poczuc sie dyskryminowanii, bo kobiety maja to na co dzien ;)


  • gravedigger1 10.09.10, 12:22
    m00nlight napisała:

    > A jeśli facet ma inklinacje do zdrady, trzeba go kopnąć w dupe zawczasu, i 'pok
    > i wiek młody i dar urody' poszukac lepszego kandydata na towarzysza życia.

    Zdecydowana większość ludzi ma inklinacje do zdrady, śmiem twierdzić, że Ty też:) Nie każdy jednak zdradza. Gdyby wszyscy stosowali się do Twojej rady, to tych "odpowiednich" towarzyszy życia nie wystarczyłoby dla zbyt wielu.
  • aandzia43 10.09.10, 09:26
    > - chyba, że zna się męża i wie, że ma inklinacje do zdrady, wtedy lepiej mieć j
    > akąkolwiek pracę niż pewnego dnia zostać rozwódką bez pracy.

    Otóż to, otóż to :-) Jak się kobieta tak drapieżnie trzyma roboty, to coś musi być na rzeczy.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • mujer_bonita 10.09.10, 08:55
    santo_inc napisał:
    > Koszty dla całej rodziny z jej pójścia do pracy są znacznie większe, niż zyski.
    > Ale pewnie ona nie potrafi tego zrozumieć..

    No bo oczywiście kobieta do rodziny nie należy! Jakie są koszty dla niej - to się nie liczy - ważne, żeby Jaśnie Pan Mąż i dzieci były zadowolone!

    I jak już pisałam - jak się nie obejrzysz... Całkiem niedawno był to wątek, że żadne tam małżeństwa bo jakie to niesprawiedliwie kiedy facet ma się majątkiem podzielić jak się żona mu znudzi! A jaki krzyk, że niesprawiedliwe sa alimenty na eks-żonę! Wychodzi na to, że żona to 'przedmiot użytkowy' ma mieć takie funkcje jak w danym momencie mężowi/dzieciom są potrzebne a potem spokojnie na śmietnik i nowy model :/ Ona się nie liczy, ani jej potrzeby ani przyszłość. A ponoć XXI wiek mamy :/

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 10.09.10, 09:43
    > santo_inc napisał:
    > > Koszty dla całej rodziny z jej pójścia do pracy są znacznie większe, niż
    > zyski.
    > > Ale pewnie ona nie potrafi tego zrozumieć..
    >
    > No bo oczywiście kobieta do rodziny nie należy! Jakie są koszty dla niej - to s
    > ię nie liczy - ważne, żeby Jaśnie Pan Mąż i dzieci były zadowolone!

    Na tej samej zasadzie można by przekonywać, że facet, który ma dwójkę małych dzieci, może zostawiać utrzymanie rodziny na głowie żony i całe dnie poświęcać na, np, klejenie modeli w garażu. Pracując tylko tyle (dorywczo), żeby mieć na klej i prąd do lampki.

    Oczywiście taki układ też jest w przyrodzie możliwy, ale, przyznasz, trudny w realizacji.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • mujer_bonita 10.09.10, 09:59
    symmetryisall napisał:
    > Na tej samej zasadzie można by przekonywać, że facet, który ma dwójkę małych dz
    > ieci, może zostawiać utrzymanie rodziny na głowie żony i całe dnie poświęcać na
    > , np, klejenie modeli w garażu. Pracując tylko tyle (dorywczo), żeby mieć na kl
    > ej i prąd do lampki.

    Bez sensu to porównanie. Ona nie zarabia na swoje waciki tylko na rodzinę, tylko mało.

    I wybacz - pan nie pisze, że się przemęcza - wręcz przeciwnie - ma czas na kochankę. Po prostu więcej zarabia. Zmuszanie żony do zostania w domu to po prostu wykorzystywanie przewagi ekonomicznej. Dla mnie zwyczajnie wstrętne. 'Mam kasę to mam władzę a ta głupia baba nie chce się podporządkować'. Naprawdę chore podejście.

    W ogóle - jak kobieta zarabia więcej od faceta to NIKT nie oczekuje, że on rzuci pracę i poświęci się domowi i dzieciom. NIKT. Bo przecież facet musi 'być facetem' chodzić do pracy i się w niej realizować.

    --
    Uzależnienie
  • symmetryisall 10.09.10, 10:11
    > Bez sensu to porównanie. Ona nie zarabia na swoje waciki tylko na rodzinę, tylk
    > o mało.

    Dla jasności - ja nie bronię ani jego, ani jej, tylko kłócę się z argumentami, które uważam za wadliwe. Dla samej zasady.

    Ona nie zarabia na rodzinę, tylko na opiekunkę plus telefon. Więc tak naprawdę wartość jej nieobecności w domu to ten telefon właśnie, plus jej własne potrzeby pozamaterialne - bo gdyby nie chodziła do pracy, nie musiałaby płacić opiekunce. Dlatego mimo wszystko uważam, że porównanie z hobbystą-modelarzem robiącym fuszki, jak mu się kasa skończy, jest na miejscu. On też stawia na swoją higienę psychiczną - woli towarzystwo plastikowych bombowców niż dwójki marudzących bachorków.

    > W ogóle - jak kobieta zarabia więcej od faceta to NIKT nie oczekuje, że on rzuc
    > i pracę i poświęci się domowi i dzieciom. NIKT. Bo przecież facet musi 'być fac
    > etem' chodzić do pracy i się w niej realizować.

    Otóż mylisz się, znam osobiście kilku facetów, których żony zarabiają na tyle dużo, że oni nie robią nic poza byciem ich mężami. Więcej powiem - sam osobiście też bym się w takim układzie odnalazł, pierdolę realizowanie się w pracy, ot co.

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • kag73 10.09.10, 11:02
    Moj Boze, za jakichs powodow ta kobieta chce isc do pracy. Przypuszczam, ze dzieci ja przearastaja, w koncu drugiego w ogole nie chciala. Co dzieciom po sfrustrowanej i nerwowej matce w domu? Nic, bo to zaden wspanialy czas jaki poswieci dzieciom. A tak, odreaguje, zateskni za dziecmi i po poludniu pewnie nawet rzeczywiscie "przyzwoicie" sie nimi zajmie.
    Wspominalam juz wczesniej o przykladzie jednej kobiety, ktora przyznala, ze wolala isc do pracy, bo dzieci przez caly dzien ja wykanczaly, po prostu nie radzila sobie. I mysle, ze trzeba to zaakceptowac, ludzie sa rozni, nic na sile, kazdy musi sam znalezc odpowiednie dla niego wyjscie.
  • mantis_after_dinner 10.09.10, 13:37
    "W ogóle - jak kobieta zarabia więcej od faceta to NIKT nie oczekuje, że on rzuci pracę i poświęci się domowi i dzieciom. NIKT. Bo przecież facet musi 'być facetem' chodzić do pracy i się w niej realizować."

    Bzdura mujer!
    Akurat u mnie w domu jest sytuacja odwrotna: to moja pensja stanowi jakies 70% dochodow rodziny. Jakis czas temu rozwazalismy z mezem decyzje o drugim dziecku i zarowno dla mnie jak i dla meza bylo oczywiste, ze zaakceptuje on taka propozycje pracy, ktora bedzie OPLACALNA DLA DOMU (czyli co najmniej pokryje koszt zlobka plus mojej 1/4 etatu - bo zakladalam ze zmniejsze wymiar pracy, aby miec wiecej czasu dla rodziny).
    Wiec jak widac dziala to takze w druga strone.

    Stad bardzo dziwi mnie postawa zony autora, dla ktorej liczy sie JEJ praca, JEJ satysfakcja, JEJ rozwoj zawodowy etc.
    Dla mnie tez sie liczy, dla mojego meza rowniez, ale pod warunkiem, ze zapewnia to jakis byt pozostalym czlonkom rodziny i nie uszczupla czasu im poswiecanego.
  • kag73 10.09.10, 13:50
    Powoli nie rozumieme co sie wszyscy tak doczepili jej pracy. W koncu z pierwszym dzieckiem zostala 5 miesiecy w domu, z drugim rok. Cale mnostwo kobiet robi tak samo, bo np. obawia sie, ze jak zostanie dluzej na wychowawczym to ich juz do pracy nie przyjma. Teraz jedno dziecko jest w przedszkolu, z drugim od pol roku jest niania. Sporo tu wrzeszczacych panow i pan pluloby sie, ze jakas kobieta "siedzi" z dzieckiem 3 lata w domu i zeruje na mezu, bo takie watki i wypowiedzi tez juz bywaly, nie wiem moze na forum Kobieta, ale bywaly.
    ON jest tutaj problemem, nie ONA. Ma niezalezna zone a sam jest niewyemancypowany. Wrecz przeciwnie, chcialby, zeby byla w domu i wszystko robila a on dalej mialby czas na firme i na kochanke, bo zyje albo raczej chcialby zyc w meskim swiecie, zona do kuchni, do dzieci i do kosciola. Problem w tym, ze to nie jej sposob na zycie.
  • mujer_bonita 10.09.10, 13:50
    mantis_after_dinner napisała:
    > Bzdura mujer!
    > Akurat u mnie w domu jest sytuacja odwrotna: to moja pensja stanowi jakies 70%
    > dochodow rodziny. Jakis czas temu rozwazalismy z mezem decyzje o drugim dziecku
    > i zarowno dla mnie jak i dla meza bylo oczywiste, ze zaakceptuje on taka propo
    > zycje pracy, ktora bedzie OPLACALNA DLA DOMU (czyli co najmniej pokryje koszt z
    > lobka plus mojej 1/4 etatu - bo zakladalam ze zmniejsze wymiar pracy, aby miec
    > wiecej czasu dla rodziny).
    > Wiec jak widac dziala to takze w druga strone.

    No tak tylko ja pisałam o kwestii oczekiwania REZYGNACJI z pracy a nie o znalezieniu lepszej. I pomyśl chwilę - WY tak postanowiliście. WY. A ja piszę o oczekiwaniach. Bo tak to w tym kraju jest - od kobiety OCZEKUJE się, że zrezygnuje z pracy i zajmie się dzieckiem. Robiący to panowie to podziwiane WYJĄTKI.

    Byłam kiedyś świadkiem takiej rozmowy wśród znajomych. Babka bardzo dobrze zarabiająca rzuciła żartem, że jak zajdzie w ciążę to partner zajmie się dzieckiem a ona będzie zarabiała na dom i jego 'waciki'. I wiesz jaka była reakcja? 'No przestań! Chłop Ci się zanudzi!' itp.

    --
    Uzależnienie
  • ditchdoc 10.09.10, 11:31
    symmetryisall napisał:

    > Na tej samej zasadzie można by przekonywać, że facet, który ma dwójkę małych dz
    > ieci, może zostawiać utrzymanie rodziny na głowie żony i całe dnie poświęcać na
    > , np, klejenie modeli w garażu. Pracując tylko tyle (dorywczo), żeby mieć na kl
    > ej i prąd do lampki.
    >
    > Oczywiście taki układ też jest w przyrodzie możliwy, ale, przyznasz, trudny w r
    > ealizacji.
    >

    w 10
  • aandzia43 10.09.10, 09:24
    > Powiem szczerze, że jeśli z pensji matki można opłacić opiekunkę i rachunek za
    > telefon, to nie powinna ona pracować.

    Doraźnie, na ten moment - tak, masz rację. Ja np. na jej miejscu zostałabym w domu. Ale to tylko mój stosunek do zagadnienia wynikający z mojej konstrukcji psychicznej i z warunków zewnętrznych, jakie mam/miałam.
    Ta kobieta zarabia dużo mniej od męża, ale:
    - praca jest pewna, na długie lata, a dzieci przecież niedługo dorosną
    - może ma perspektywę awansu i wyższych zarobków, o czym mąż nie wspomniał
    - może ma poważny uraz do sytuacji: kobieta bez pracy, przy mężu (doświadczenia z dzieciństwa, obserwacje otoczenia) i własne pieniądze plus pewne miejsce pracy są jej niezbędne do poczucia bezpieczeństwa.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • m00nlight 10.09.10, 09:29

    A być może Pan Mąż skąpił na rachunek za telefon i dlatego kobiecina lata do pracy żeby go opłacić :P

    Jeszcze jedna nieścisłość: Niby dlaczego za opiekunkę do dziecka ma płacić ze swojej niewielkiej pensji matka? Ze 'jej pensja ledwie wystarcza na opiekunkę'? Aaaaaaa! Dziecko jest wspolne i koszt jego utrzymania także. Jesli zaplaci za 'połowe opiekunki' z pozostalej części oplaci znacznie więcej niż rachunek telefoniczny.

    Ale autor założył że opieka nad dziećmi to wyłącznie obowiązek żony, więc skoro się z niego nie wywiązuje musi ją w całości opłacić? Dziwne, doprawdy.
    --
    Live and let die
  • symmetryisall 10.09.10, 09:47
    > Jeszcze jedna nieścisłość: Niby dlaczego za opiekunkę do dziecka ma płacić ze s
    > wojej niewielkiej pensji matka? Ze 'jej pensja ledwie wystarcza na opiekunkę'?

    IMO chodziło raczej o to, że żona wrzuca do wspólnego worka tyle, ile z niego potem wyjmują na opiekunkę, a nie, że ona fizycznie robi przelew ze swojego portfela do portfela opiekunki.

    Zresztą, tyle tu trąbienia, że w małżeństwie jest wszystko wspólne - to w takim razie jaka różnica, kto konkretnie za co zapłaci?

    --
    "Facet niedojrzały to facet, który myśli inaczej niż kobitka, która z definicji jest dojrzała." - kawitator
  • arronia 10.09.10, 15:11
    > tyle mam na duszy.

    Na duszy masz tyle, że szukasz uzasadnienia dla rozwodu.
    Niczym niezwykłym nie jest, że kochanka dla pana jest "cacy", a żona "be" - i to po całości. Wszystko robi źle, jest głupia, leniwa/pracowita, źle robi obiad, źle gotuje dzieciom, źle się maluje, źle pracuje itd. itd. itd. Głupia krowa po prostu. Nic, tylko rzucić.

    Bo nie przeciera marchewki, tylko daje ze słoiczka (rany, tragedia!).
    Bo nie daje dzieciom deserów (może i lepiej? po co dziecku cukry w nadmiarze?).
    Bo pracuje (jasne, lepszy byłby pasożyt domowy - wtedy byłoby po kim jeździć i kim dowodzić).
    Bo się maluje (tak, tak, pasztety są w modzie...).
    Bo się nie trzęsie nad byle katarem (a tyle się mówi o pieluszkowym zapaleniu mózgu).

    Widać, żeby zdradzić, argumenty się wystarczająco silne znalazły.
    Ale żeby się rozwieść, potrzeba mocniejszych. I szuka się, szuka...

    I odwiezienie dziecka do przedszkola staje się heroizmem. Nic to, że miliony matek robią to codziennie. Jak tego dokona osobnik płci przeciwnej, to raban i koniec świata. I nic to, że jej praca jest na godzinę, a jego nie. Kobieta ma to robić, albo będzie matką wyrodną. A takich przykładów na podłość żony można znaleźć tysiące!

    Jak się masz rozwodzić, to weź odpowiedzialność za swoje decyzje, a nie zasłaniasz się dziećmi.
  • tomek_abc99 10.09.10, 16:06
    "Bo nie przeciera marchewki, tylko daje ze słoiczka (rany, tragedia!).
    Bo nie daje dzieciom deserów (może i lepiej? po co dziecku cukry w nadmiarze?).
    Bo pracuje (jasne, lepszy byłby pasożyt domowy - wtedy byłoby po kim jeździć i kim dowodzić).
    Bo się maluje (tak, tak, pasztety są w modzie...).
    Bo się nie trzęsie nad byle katarem (a tyle się mówi o pieluszkowym zapaleniu mózgu) "

    Bardzo trafne
  • eastern-strix 10.09.10, 15:36
    Twoja widocznie realizuje sie w innej roli. szkoda tylko, ze tak pozno zdala sobie z tego sprawe.
  • m00nlight 10.09.10, 18:44

    Wiesz, czasem kobiety które chcą być matkami są rozczarowane macierzyństwem.

    Niestety, nie wiesz jak to jest, dopoki nie spróbujesz, a tu tkwi cały sęk że jak spróbujesz to nie ma odwrotu, podoba się czy nie.

    Powiem więcej, rozczarowane macierzyństwem często bywaja kobiety, które latami walczyły o dziecko, np z bezpłodnością...
    A czasem jest na odwrot, kobiety ktore nie chcialy dziecka, a zaliczyły np wpadke, po porodzie swiata poza dzieckiem nie widzą i są najszczęśliwsze na świecie. Ruletka :P
    --
    Live and let die
  • bindi-one 11.09.10, 23:10
    Frustracja Cię dopadła na maksa, ale nie dziwię się....Jesli obraz sytuacji małżeńskiej, który kreslisz jest faktyczny, to współczuje Ci...
    Jesli żony JUŻ nie kochasz, to rozwód murowany. Tu tkwi sedno, bo przywiązanie czy tez dzieci to za mało.
    Zresztą po rozwodzi, pewnie dzieciaki zostałyby z nia, Ty gdybyś się wyprowadził, niejako zmusiłbyś zonę do opieki nad nimi...Ale nie w tym rzecz. Ciekawa jestem jak widzi sprawę Twoja zona. Moze dla niej nie ma problemu?
    A nowa kobieta? Na chwile, na zapomnienie? Na leczenie psychicznego bólu?
  • anais_nin666 12.09.10, 18:39
    Hm, ale w czym problem? Że zona też pracuje?? Czy, że Ty też musisz być rodzicem?
    W tym, że Ty musisz kupić dziecku buty? To jakiś problem??
    Skoro macie nianie po co żona ma iść na zwolnienie...? Nie rozumiem.
    Nie jest tak jak Ty byś chciał. To problem, ale Twój głównie, bo żona się chyba realizuje. Zresztą Ty się też realizujesz zawodowo. Pewnie byś pracy rzucić nie chciał?
    Problemem jest/był Wasz brak antykoncepcji. Nie kocha się bez zabezpieczenia, gdy się WIE, że NIGDY więcej dzieci.
    Brak seksu? No tu problem widzę. Może leżeć np. w tym, że żona panicznie boi się kolejnej ciąży i mimo już stosowanej antykoncepcji odrzuca myśl o seksie. Ze strachu. To baaardzo możliwe.
    Kochanka? Szybko się poddałeś. Skoro nie chcesz walczyć o żonę (rozumiem, że już jej nie kochasz?), wolisz iść na łatwiznę i bzykać na boku, to może ureguluj sytuację. I bądź szczęśliwy z laską, kt. być może będzie robić wszystko to i tak jak Ty chcesz. Pytanie czy wówczas ona nie napisze na forum, że jest nieszczęśliwa...? Ale to inna bajka.
    --
    Piękno jest tylko sumą świadomości naszych zboczeń.
    (S.Dali)
  • lusseiana 13.09.10, 15:06
    Według mnie problem jest w tym, co już kilka osób napisało... Autor na forum szuka usprawiedliwienia swojej zdrady i swojego wątpliwego wywiązywania się z obowiązków rodzicielskich, a dodatkowo szuka mocniejszych "haków" na żonę, bo widać nie ma na tyle jej, żeby wziąć, pójść do prawnika, napisać wniosek o rozwód i ułożyć sobie życie bez tej "głupiej, wrednej, wyrodnej, wyemancypowanej krowy" przy boku. Co go powstrzymuje?

    Miłość do żony? Każdy, kto przeczytał pierwszy post w tym temacie, chyba nie ma wątpliwości, że Autor żony nie kocha.
    Dzieci? Nędzna wymówka każdego, kto przyzwyczaił się do swojego dotychczasowego stylu zycia na tyle, że teraz boi się wziąć byka za rogi - bo gdyby o te dzieci faktycznie mu chodziło, to SAM by się nimi zajął, a nie chwalił się na forum, że butów nie mają, bo ŻONA nie kupiła...
    Praca żony? Śmiechu warte. To przed ślubem nie wiedział, że nie bierze sobie kury domowej, która będzie się zachwycać każdą zasraną pieluszką?

    Nie rozumiem tylko po co im to drugie dziecko było, skoro żona ewidentnie go nie chciała. Płakała przez pół ciąży, wyraźnie powiedziała, że NIE CHCE dziecka, nie poszła na zwolnienie wiedząc, że ciąża jest zagrożona (na mój gust chciała poronić, a nie ratować posadę) to szanowny pan nie pojął aluzji?? A może liczyło się tylko to, że ON chce, więc ona ma grzecznie wziąć zwolnienie, czekać na poród, a następnie przez 3 lata wychowawczego niańczyć JEGO dziecko, bo tak przecież trzeba. Paranoja. I to pisze świadomy i kochający ojciec... nie uwierzę.

    Inna sprawa, że autor od jakiegoś czasu się tu nie pokazuje, więc chyba dalsze dyskusje są pozbawione sensu - wszystko co miało zostać napisane, napisane zostało. Autorowi wypada życzyć powodzenia na dalszej drodze życia. A kolejnej żony niech poszuka u mormonów, albo muzułmanów. Idealnie by się wpasowała w jego wizję małżeństwa i rodziny.

    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka