Dodaj do ulubionych

uległam i co dalej :(

10.09.10, 14:56
Zdradziłam. Uległam urokowi chwili, zmysłowemu głosowi, błękitnym oczom. Było wspaniale. On ma żonę, ja mam męża. Dalsza znajomość jest bez szans. Mam wyrzuty sumienia :( Moja przyjaciółka powiedziała: "korzystaj z życia, póki nie musisz za to płacić". Sama nie wiem..... Jeżeli przyznam się mężowi, to może skończyć się rozwodem. Tego bym nie chciała. :( Co teraz?
Edytor zaawansowany
  • arronia 10.09.10, 15:00
    Zagryźć zęby, milczeć i nie powtarzać wybryków? I unikać sytuacji potencjalnie ryzykownych, tzn. odciąć się od błękitnookiego osobnika. Wyrzuty sumienia masz słusznie. Nic miłego, ale je przeżyjesz. Może też coś Ci podpowiedzą mądrego na przyszłość.
  • tetlian 22.09.10, 10:48
    Powiedz mu prawdę. Niech wie jaką ma żonę i niech sam podejmie decyzję, czy chce być z kimś kto go nie szanuje.

    Teraz się szybko otrząśnie po tym i znajdzie sobie nową. O wiele to lepsze dla niego niż by miał się np. przez przypadek dowiedzieć o tym za 30 lat i uświadomić sobie, że zmarnował z Tobą życie. To byłby dla niego ogromny cios. A tych 30-stu lat nikt by mu już nie zwrócił.

    Stało się. Trudno. Za błędy musisz zapłacić.

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • czarodziejka99 22.09.10, 10:56
    może lepiej nie bo prawda w tym przypadku zaboli......po prostu nie rań więcej jesli potrafisz.....znam związki po zdradzie i to nie sa juz ci sami ludzie....
    zapłata jest tu juz samo poczucie winy ktore bedzie trwac i trwać......
    a błąd był jeden.......może wybaczalny......
  • jordanbull 22.09.10, 11:11
    Obsolutnie nie mów nikomu!
    I nie przyznawaj się nigdy, nawet jak Cię najdzie ktokolwiek z kochankiem we wyrku udawaj, że to nie Ty.
    Co do poczucia winy jest na to sposób bezbłędny i niezawodny: idź z kochasiem do łóżka jeszcze raz i jesze raz, potem z drugim, trzecim i kolejnym.
    Za, którymś razem stwierdzisz, że to jednak jest super, że seks małżeński to przeżytek i nuda a te dyrdymały o wierności są dobre jak się ma 18 lat. Najważniejsze jest by nikt o tym nie dowiedział, abstrahuję od tych kilku tysiecy intrnautów, którzy to teraz czytają.
    ...ale tu jesteś anonimowa!!

  • k.janik 22.09.10, 14:11
    Hyba abstrakuje tumanie...
  • hyperianka 22.09.10, 19:49
    Chyba apstrapuje tómanie... :)

    Gratuluję znajomości ortografii :) Dobrze było napisane "tómanie"...
  • protaios 03.07.11, 05:38
    abstrakuje? wtf
  • heniahenkowska 22.09.10, 22:52
    Cha cha cha, dobre! Tzn., niestety,prawdziwe. A jeszcze prawdziwsze jest to,że on tez już Cie prawdopodobnie zdradził, a jesli jeszcze nie,to zrobi to przynajbliższej nadarzającej się okazji. Tak więc olej temat i albo szalej dalej albo ciesz się tym,co bylo i dalo Ci radość na chwilę przynajmniej.
    Takie życie niestety,jak sobie obserwuję. Tylko dureń by się przyznał ( czy też durnota przyznała). I mówię to w dwie strony: ja bym się nie przyznała, a i ja wolałabym nie wiedzieć,jesli coś takiego miało miejsce.
    Nie wierzę, że jest facet,m który nie zdradził choć raz. A jak raz,to tym bardziej drugi i trzeci. Taka prawda - woreczek się rozwiązuje po zasmakowaniu jego zawartości. Więc nie peniaj,tylko idź do przodu,jak tam chcesz.
    Pozdrawiam.
  • cromka 02.07.11, 11:57
    No jasne, najlepiej zdradzać, a sumienie usprawiedliwiać tym, że "najlepsze jest to, że on pewnie też mnie zdradził".

    Nie chciałbym mieć nic wspólnego z taką osobą, jak Ty.


    --
    cromka jest mężczyzną.
  • sewciu 02.07.11, 14:34
    Czytam te wszystkie posty i moja wiara leci na pysk. Wiara w miłość, wierność, szczerość. Nigdy nie zdradziłem i nie zdradzę najbliższej mi osoby, choć okazji nie brakowało.

    Od niedawna jestem sam i uświadamiacie mi, że najlepiej aby tak pozostało. Bo jeśli się kiedyś zaangażuję i odkryję coś takiego, to serce z żalu chyba mi się rozpadnie.
  • zofiadyrman 02.07.11, 16:20
    Chłopie, nie przejmuj się, połowa tu piszących to mentalne 13-latki z ręką w majtkach. Głowa do góry, ludzie dorośli / wartościowi, raczej nie wypisują pierdołów w internecie.
  • mariusz2010 03.07.11, 07:36
    Oszustwo bliskiego człowieka najbardziej boli. Ale żyjemy w świecie w którym honor, szlachetność, prawdomówność itp. coraz mniej się liczą.
    Raz poszłaś ta drogą, za jakiś czas pójdziesz znowu. Między Tobą a mężem, nigdy nie będzie już tak jak było. W końcu nastąpi rozwód, pozornie z całkiem innej przyczyny.
    Łamać się nie ma co. Niektórzy rozwodzą się kilkanaście razy.
    Będąc świnią, też da się żyć. Niekiedy nawet świetnie.
  • pantau007 02.07.11, 16:12
    To uwierz.
  • aardvaark 03.07.11, 07:35
    > Nie wierzę, że jest facet,m który nie zdradził choć raz.

    Dzień dobry. Ja jestem.
    Pozdrawiam.

    PS. Dlaczego ta dyskusja jest linkowana na głównej gazeta.pl?!
  • niebezpieczny.zawodnik 02.07.11, 15:11
    Dokładnie tak, jordanbull. :)
  • tetlian 22.09.10, 11:17
    > może lepiej nie bo prawda w tym przypadku zaboli

    Oczywiście, że zaboli. Ale o wiele mniej zaboli teraz, gdy jeszcze jest całe życie przed jej mężem, niż za 30 lat.


    > a błąd był jeden.......może wybaczalny......

    Z tego co przeczytałem niżej w wypowiedziach autorki, to nie był malutki błąd, a dość długi romans, w który była poważnie zaangażowana. A zatem całkiem możliwe, że jeszcze nie jeden taki romans jej się trafi. Dlatego lepiej sprawę rozwiązać teraz niż za ileś tam lat.

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • czarodziejka99 22.09.10, 12:00
    wiesz Tetlian ze faceci nie wybaczają zdrad ...nie potrafią..... a ona che utrzymac ten związek i wie ze zle zrobiła...więc...??

    > Z tego co przeczytałem niżej w wypowiedziach autorki, to nie był malutki błąd,
    > a dość długi romans, w który była poważnie zaangażowana. A zatem całkiem możliw
    > e, że jeszcze nie jeden taki romans jej się trafi.

    nie czytałam myslałam ze to był tylko jeden raz.........ale dalej myslę ze nie powinna mu powiedziec ......ja wolałabym nie wiedzieć.......czsaem nieświadomośc jeśli raz w takim przypadku jest wskazana.....jest zasada jesli sie kocha nie ranic.......a jesli raz sie zagubiła to jest wybaczalne.......nie zapominaj ze człowiek uczy się na błedach
    Ty chciałbys wiedzieć.....jabyś kogos kochał......

    "człowiek ma w życiu dwóch nieprzyjaciół przeszłośc i przyszłośc najspanialszym darem jest terazniejszość..."

  • tetlian 22.09.10, 12:20
    Oczywiście, że chciałbym wiedzieć. Zawsze wolę znać prawdę. Dla mnie lepsza jest gorzka prawda od słodkich kłamstw.

    Dlatego jestem przeciwny ukrywaniu czegoś takiego. Nie mówiąc mężowi prawdy, pomoże sobie, ale nie jemu. To egoistyczne podejście.

    --
    Tutaj coś co najwyraźniej wszystkim dyskutującym umknęło: link
  • kleszczykkleszczyk 22.09.10, 12:34
    IMO nie mówić, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

    "Do niczego się nie przyznawaj. Jak Cię złapią za rękę, mów, że to nie Twoja ręka."
  • czarodziejka99 22.09.10, 12:45
    wiem ...ale tu by bylo klamstwo " w dobrej wierze".....
    pomoze uratowac pewnie związek dwojga ludzi.....
    a i to czy powie czy nie to jest zależne jaką ma osobowośc czy bedzie potrafiła z tym życ.....
    czy Ty jako facet potrafiłbys wybaczyc zdrade osobie którą kochasz?
    dziwne .....zawsze mi sie wydawało ze zdradzaja osoby które juz nic nie czuja do swoich partnerów....
  • majkel33 22.09.10, 13:10
    Serio wolałabyś żyć z kimś kto Cię oszukuje przez całe życie? Wg mnie to już się stało. Jeśli nie powie to będzie skazana na ukrywanie przez całe życie zdrady - nie jestem psychologiem ale wyobrażam sobie jakie to będzie miało konsekwencje. Skoro sama to zrobiła to będzie na każdym kroku podejrzewała męża o to. Będzie chorobliwie zazdrosna i nie będzie w stanie się tak kompletnie, całkowicie zbliżyć do drugiej osoby mając na sumieniu coś czym nie może się podzielić.

    Poza tym uważam, że każdy zasługuje na prawdę!!! Ten człowiek może sobie jeszcze ułożyć życie z kimś uczciwym albo z własnej nieprzymuszonej woli wybaczyć puszczalskiej żonie. Ale decyzja powinna należeć do niego a nie do niej.

    Nie wierzę w ratowanie związków poprzez zatajanie prawdy - do niczego dobrego nie prowadzi...
  • czarodziejka99 22.09.10, 13:54
    nie nie chciałabym
  • jordanbull 22.09.10, 14:24
    A jeźli nie wpływa to nijak na jej relacje w innych sprawach z własnym chopem?
    Ważne coby ni mioł pojencia o jej gachu!
    Czego oczy nie widzą... mądrość ludowa nad wyraz akuratna!
    Poza tym, faktycznie, psychologiem żeś nie jest, bo byś wiedzioł co kłamanie to nasza druga natura, humanistycznie ludzka.
    Oglądnij se telewizor alebo ksinżke literackom jakom przeczytaj.
    Wszyćkie zawsze wszyćkich w konia starajom siem zrobić, bo myśwa so gatunkiem społecznym ale z dużą dozą egoizm osobniczego. I mamy wielki instynkt czynienia przede wszystkim tego co sie opłaca a nie tego co jest miłe.
  • majkel33 22.09.10, 21:20
    Może Twoje życie takie jest - ja wierzę, że jednak czymś się różnimy od zwierząt i możemy kontrolować swoje popędy. Jak do tej pory mi się udaje żyć tak, żeby móc sobie spokojnie spojrzeć w lustro.

    Wg mnie nie da się po zdradzie żyć tak jak przed nią. Nie da się oszukiwać człowieka i być z nim naprawdę blisko w sensie metafizycznym - bo trzeba rozróżnić związek uczuciowy do wspólnego mieszkania, płacenia rachunków i wychowywania potomka.

    A co się komu opłaca to jest sprawa bardzo subiektywna. Jedni dla pieniędzy zrobią wszystko ale SĄ NA TYM ŚWIECIE I TACY, KTÓRZY ODRZUCAJĄ DOBRA DOCZESNE i wolą rozwój duchowy. Także uogólnianie, że oszukiwanie leży w ludzkiej naturze ma niewielki sens.
  • jordanbull 22.09.10, 23:09
    ...majkelu33, musisz jeszczo pochodzić po świecie trochu i pooglundać siem na ludzi. A to co zoczysz nie byndzie rzeczywista wcale takim jako się wydaji na pirwsze zoczenie.
    Faktyczno, że siem różnimy od bydlencia zwierzencogo, aleć dokładnie łodwrotnie jak se umyśliwasz, właśnie popendem seksualnym, któren to jest typowo ludzki, górnolotnie nazwijmy humanistycznym (także ukłony dla szympansa Bonobo) i ma swój bieg cały czas bez wzglendu na pore roku, miesionca czy dnia. Lubimy dymanie prawie zawsze, zakładajonc brak chorób, przemenczenia, głodu i dostatek snu. W odróżnieniu od zwierzont, które to przymus kopulacyjny odczuwajom głównie w okresie rui i dla rozrodu a nie rozrywki i fanu.
    Co do bycia blisko to prawdziwo bliskość przeszkód nie zna a za jej "sens metafizyczny", przez piersze pare lat znajomości obojga, odpowiada układ chemiczny człeczego łorganizmu, któren to wydai z siebie wielgaśne ilości fenyloetyloaminy. Sprawco maślanych oczków i liryki miłosny. Zawżdy potem zostai tzw proza życia, co wcale nie przeszkadzo być jei fajnom i smakowitom.
    Rozwój duchowy powiadosz, owszem jak najbardziej ale to tyż egoizm bo celem jest twój duch a nie inkszy, poza tym czensty seks pozazwionzkowy w ogóle nie przeszkadzo, co wincy, może inspirować wrażliwość artystycznom i być zaczontkeim bogatyj twórczości na polu wszelakim czego artyści dawali wyraz wielokrotnie.
    Na koniec - jeźli zamierzosz gadać o kondycyji natury człowieczej to siłom rzeczy musisz dawać uogólnienie bo jeźli zamierzosz patrzeć na marginalia może siem okazać, że som również na tym świecie miłośnicy analu z kozom.
  • swojski_fr_1 23.09.10, 17:57
    ej ponioslo cie gdzies na bezplodna hale, i to po byku.

    ewolucja swemi i naszemi narzedziami odepchnela nas od siersciuchow i to na lata swietlne !!
    Nawet wyprozniamy sie zgrabniej niz Ludwik XIV, a co dopiero taka koza... pomijam juz inwencje tworcza w samym akcie plciowym, wliczajac w to antykoncepcje. Obecnie nawet marchew gotujemy, a jablka smazymy. Jesli chcemy nasladowac zwiory - to zero gum, zero bielizny, butkow i pornoli. Wszystko bierzmy na surowo. Co za debilizm brac se za patrona humaniste bonobo.

    Zobacz, jak ze swiata schodza 'artysci', co popuscili srogo swojej chuci... od szopena po jacksona. kanal jakis i porazka, w dowolnej zreszta plci przypadku.

    naszym seksem umysl rzadzi, a nie ruja. Niezle w zyciu sie pierdzieli, jak umyslem rzadzi cialo.



    dbaj wiec chlopie

    jordanbull napisał:

    > ...majkelu33, musisz jeszczo pochodzić po świecie trochu i pooglundać siem na l
    > udzi. A to co zoczysz nie byndzie rzeczywista wcale takim jako się wydaji na pi
    > rwsze zoczenie.
    > Faktyczno, że siem różnimy od bydlencia zwierzencogo, aleć dokładnie łodwrotnie
    > jak se umyśliwasz, właśnie popendem seksualnym, któren to jest typowo ludzki,
    > górnolotnie nazwijmy humanistycznym (także ukłony dla szympansa Bonobo) i ma sw
    > ój bieg cały czas bez wzglendu na pore roku, miesionca czy dnia. Lubimy dymanie
    > prawie zawsze, zakładajonc brak chorób, przemenczenia, głodu i dostatek snu. W
    > odróżnieniu od zwierzont, które to przymus kopulacyjny odczuwajom głównie w ok
    > resie rui i dla rozrodu a nie rozrywki i fanu.
    > Co do bycia blisko to prawdziwo bliskość przeszkód nie zna a za jej "sens meta
    > fizyczny", przez piersze pare lat znajomości obojga, odpowiada układ chemiczny
    > człeczego łorganizmu, któren to wydai z siebie wielgaśne ilości fenyloetyloami
    > ny. Sprawco maślanych oczków i liryki miłosny. Zawżdy potem zostai tzw proza ży
    > cia, co wcale nie przeszkadzo być jei fajnom i smakowitom.
    > Rozwój duchowy powiadosz, owszem jak najbardziej ale to tyż egoizm bo celem jes
    > t twój duch a nie inkszy, poza tym czensty seks pozazwionzkowy w ogóle nie prze
    > szkadzo, co wincy, może inspirować wrażliwość artystycznom i być zaczontkeim bo
    > gatyj twórczości na polu wszelakim czego artyści dawali wyraz wielokrotnie.
    > Na koniec - jeźli zamierzosz gadać o kondycyji natury człowieczej to siłom rzec
    > zy musisz dawać uogólnienie bo jeźli zamierzosz patrzeć na marginalia może siem
    > okazać, że som również na tym świecie miłośnicy analu z kozom.
  • przechlapany_czas 02.10.10, 18:04
    > Zobacz, jak ze swiata schodza 'artysci', co popuscili srogo swojej chuci... od
    > szopena po jacksona. kanal jakis i porazka, w dowolnej zreszta plci przypadku

    chopin skończył na duzej ilości pomników ;-) .. jacksona pewnie też to czeka ;-).. zatem przykłady mało adekwatne...

    pozdr
  • unhappy 03.07.11, 12:33
    > A jeźli nie wpływa to nijak na jej relacje w innych sprawach z własnym chopem?

    Stara, dobra zasada - kłamstwo ma krótkie nogi. Tkwiąc w związku opartym na kłamstwie sama będzie się dobijać. Jeśli nie - to spoko. Może jest typem, który może kłamać, zdradzać i będzie to po niej spływało jak po kaczce. Są tacy ludzie i podobno jest ich całkiem sporo. A facet prostu miał pecha, bo mógł trafić na kogoś uczciwego.

    Jedyne godne wyjście - powiedzieć i z godnością przyjąć skutki - w tym prawdopodobny rozwód z orzeczeniem o winie.

    --
    Hologramy, które leczo
  • cromka 02.07.11, 12:03
    Podzielam całą stanowczością.

    Niepowiedzenie prawdy to czysty egoizm, doprawiony hipokryzją. Ubieranie tego w niby troskę o męża, że się załamie ("jak on to przeżyje?") i robienie z siebie ofiary ("że się poświęcę i będę cierpiąc skrywała w sobie") jest żenują wymówką, ratowaniem własnego tyłka.


    --
    cromka jest mężczyzną.
  • voila 02.07.11, 22:45
    Zatajenie prawdy ratowaniem tyłka? a przed czym? czy za to idzie się do więzienia? :)

    Popatrz z drugiej strony:

    Kobieta zdradziła i ma wyrzuty sumienia. Gryzą ją i nie dają spać.
    Jak powie mężowi, to de facto ulży sobie - uwolni się od wyrzutów (no bo "uff, przyznałam się").
    A mąż? Będzie cierpiał, straci poczucie własnej wartości, wiarę w ludzi, w siebie i już nigdy nie poukłada sobie życia (często przyczyny zdrady partnerki zdradzony upatruje w sobie)
    W ostateczności ucierpią oboje.

    Ona więc niech lepiej nie mówi, żeby przynajmniej on mógł spokojnie spać i normalnie żyć, bo to nie JEGO wina że ONA poszła w tany.
    A ona niech to zachowa dla siebie i niech się sama z tym męczy, chciała - ma.
    Jak miała odwagę zdradzić, to niech teraz ma odwagę do końca żyć ze świadomością, że była podła.
    Jeśli chce to naprawić mężowi, to niech będzie teraz najlepszą żoną, dba o niego i robi same dobre uczynki. I nie powtarza błędu. Może potrzebowała tej zdrady, żeby uświadomić sobie kto jest w jej życiu jednak najważniejszy. W związkach różnie się dzieje, a my ludzie słabi jesteśmy, taka prawda.

    Pozdrowienia
  • cromka 03.07.11, 01:36
    Jest tak wiele sprzeczności w tym co opisałaś, że ciężko mi zacząć. Pisałem tego posta 3 razy, po czym dotarło do mnie, że nie wytłumaczę Ci jakkolwiek bym chciał, że zdradzająca żona nie może się przemienić w tę dbającą, najlepszą, robiącą same dobre uczynki. To co opisałaś, to pobożne życzenia, jakieś naiwne dziewczęce wyobrażenie o tym, że zło zamienia się w dobro, bo przecież to ono zawsze wygrywa.

    Życie po zdradzie (nieujawnionej też) to nie miłość. Jeśli jest takie samo jak przedtem, to znaczy, że nigdy nie było w nim miłości. Choć pewnie mojej definicji miłości nie ogarniesz - każdy ma własną, moja jest... niestety raczej zbyt idealistyczna. Twoja to dla mnie jakaś umowa na rodzinę, finanse i opiekę na starość.

    No i nie trzeba być psychologiem by wyczuć, że opowiadasz własną historię. Aczkolwiek nie oceniam :)


  • angielski_kochanek 23.09.10, 09:53
    Nie prawda. Ja wciąż kocham moją żonę, tylko ona już nie robi pewnych rzeczy, które lubiła kiedyś... Więc szukam gdzie indziej.

    czarodziejka99 napisała:

    > dziwne .....zawsze mi sie wydawało ze zdradzaja osoby które juz nic
    > nie czuja do swoich partnerów....
  • czarodziejka99 23.09.10, 11:30
    angielski_kochanek napisał:

    > Nie prawda. Ja wciąż kocham moją żonę, tylko ona już nie robi pewnych rzeczy, k
    > tóre lubiła kiedyś... Więc szukam gdzie indziej.

    no dzieki wilelkie za taka milośc wez Ty sie ogarnij i pomysl co bedzie jak ona zacznie tez szukać.....tego co lubila kiedys......jestes wygodnicki ale pamietaj ze to nie fer
    wolałabym byc sama niz zyc w nieświadomosci ze ktos z milości dla mnie robi pewne rzeczy z kims innym ....weż mnie nie osłabiaj......załamka po prostu
    i nie uzywaj slowa kocham.....zabraniam :)

    >
    > czarodziejka99 napisała:
    >
    > > dziwne .....zawsze mi sie wydawało ze zdradzaja osoby które juz nic
    > > nie czuja do swoich partnerów....
  • piotrek_meteorolog 02.07.11, 16:04
    A co jewst warte bycie z kobietą, które nie chce być kobietą dla faceta? Takiej kobiety nie da się kochać, więc się dziwię że on ją jeszcze kocha. A ta kasia powinna powiedzieć swojemu facetowi że go zdradziła. Jeśli on ją kocha, to będzie go bolało, ale jeśli się kiedyś dowie po nastu latach, to nie tyle będzie go bolało, co będzie wściekły. Tak czy siak, zgadza się że on jej nie wybaczy, bo dla facetów zdrada żony to policzek w twarz. Już nigdy nie będzie tak samo.
  • mariusz2010 03.07.11, 07:45
    Kłamstwo pozostaje kłamstwem. A być oszukiwanym przez zdawałoby się najbliższą osobę jest ohydne. Powinnaś powiedzieć i postawić swojego faceta, przed wyborem. Może być trudno, rozumiem. Ale skoro miało się odwagę popełnić błąd, trzeba mieć odwagę by przyznać się do niego. Nie wyobrażam sobie, jak możesz patrzeć mu czule w oczy, wspominając te niebieskie (?) A konsekwencje? Zawsze ponosimy jakieś konsekwencje. Życie to nie gra komputerowa.
  • graav 22.09.10, 12:53
    Dlaczego wstawiasz tyle tych kropek po każdym zdaniu? To taka moda rodem z nk, czy po prostu jesteś głupia?
    Wystarczy jedna. Do tego, po zdaniu zakończonym kropką, następne zaczynamy wielką literą. Należy jeszcze używać przecinków.

    Pozdrawiam.
  • czarodziejka99 22.09.10, 13:11
    graav napisał:

    > Dlaczego wstawiasz tyle tych kropek po każdym zdaniu? To taka moda rodem z nk,
    > czy po prostu jesteś głupia?
    > Wystarczy jedna. Do tego, po zdaniu zakończonym kropką, następne zaczynamy wiel
    > ką literą. Należy jeszcze używać przecinków.
    taki mam styl pisania.....na nk mnie nie ma......
    dzieki za "komplement."......pomimo Twoich zalecen nie zamierzam sie do nich stosować pomimo ze znam zasady pisowni ale wiesz wiem ze robie błedy pomimo wyższ. wyksz. ale nie mam czasu i mam zalana klawiature kawą..........a Ty zgubiles watek???
    uwielbiam kropki...... i nie tylko....:)
    a Ty madralo-stylisto wybaczyłbyś zdradę......nie gub się.....:)
  • sewciu 02.07.11, 14:44
    To nie jest żaden styl. To bylejakość.
    A ktoś kto stawia więcej niż trzy kropki ma problemy ze sobą ;)
  • buba12 02.07.11, 23:26
    czarodziejko - to nie styl tylko blad ort. wielokropek to 3 (trzy) kropki i ani jedna wiecej. po nim spacja i wielka litera. ale co ja tam wiem, prosta polonistka:D
  • vogon.jeltz 22.09.10, 13:38
    > wiesz Tetlian ze faceci nie wybaczają zdrad ...nie potrafią.....

    Etam...
  • czarodziejka99 22.09.10, 13:50
    czyli chyba się nie znam na facetach......:)
  • bomba44 23.09.10, 02:09
    Nie, nie znasz sie w ogole.

    czarodziejka99 napisała:

    > czyli chyba się nie znam na facetach......:)
  • czarodziejka99 23.09.10, 07:59
    hmmm...no tak to jest jak się było tylko z jednym facetem dośc długo.....
    to ocenia sie pod jednym kątem.....brak porównania
    ale znam zwiazki po zdradzie.....to juz nie to samo.....są ze soba ale wyczuwalny jest tam brak ciepła i zaufania......nie kazdy potrafi wybaczyc.....a im bardziej sie kogos kocha tym trudniej zrozumiec i wybaczyć....ja nie potrafiłabym tez wybaczyć.....zdrada to egoistyczne niszczenie drugiej osoby.....
  • jab-77 22.09.10, 16:30
    Dobrze powiedziane. Znajomość całej prawdy nie zawsze jest oczyszczająca. Tylko, że ona musi sobie przemyśleć, co ją tak naprawdę skłoniło do tego. Czy to rzeczywiście był tylko chwilowy impuls, którego się później strasznie żałuje? Czy może w tym związku już jest coś nie tak? A to już gorsza sprawa. I czy ona chciałaby się dowiedzieć o zdradzie męża i jakby na to zareagowała. Wybaczyłaby?
  • swojski_fr_1 22.09.10, 16:43
    zrob tak: prawde wyspowiadaj ksiedzu, a mezowi zrob loda na ostro i pieknie go obsluz w bieliznie.

    tylko sie nie pomyl: ksiedzu sie wyspowiadaj, a zerznij malzonka.

    Wilk syty i owca cala.
  • jab-77 24.09.10, 18:33
    haha dobre, stary ja u spowiedzi byłem wieki temu, a jak będę zmuszony pójść znowu (no bo pewnych spraw w tym kraju nie da się bez tego załatwić) to mam już gotowy zestaw. Jeśli Bóg istnieje nie potrzebuje żadnego pośrednika
  • camparis 22.09.10, 11:30
    tetlian napisał:
    > np. przez przypadek dowiedzieć o tym za 30 lat i uświadom
    > ić sobie, że zmarnował z Tobą życie. To byłby dla niego ogromny cios. A tych 30
    > -stu lat nikt by mu już nie zwrócił.

    jasne .... bo małżeństwo składa się tylko z seksu i nic więcej nie jest ważne
    tylko jedno przypadkowe bzykano sprzed trzydziestu lat
    dzieci nieważne, wspólne chwile nieważne, wzajemne zrozumienie nieważne
    liczy się tylko jeden błąd ...

    weź się kretynie puknij w łeb i nie spłaszczaj ludzkiego życia


    --
    moje spojrzenie na Wrocław
    www.miastowroclaw.blox.pl
  • olala_29 22.09.10, 12:02
    wycinajac slowo "kretyn" 100% racji.
  • majkel33 22.09.10, 13:18
    Oczywiście ale nie da się budować i utrzymywać związku BEZ ZAUFANIA. Jeśli to kiedykolwiek wyjdzie na jaw to człowiek przeżyje ogromny, ogromny zawód. I tu nie chodzi o jedno bzykanko 30 lat temu, ale o 30 lat oszukiwania w tym temacie - dzień w dzień. Więc pukanie w głowę się należy komu innemu. A kultura osobista w dyskusji to rzecz, której wyraźnie koleżance brakuje... choć może przed znajomymi prezentuje się zupełnie inaczej i żadnemu z nich nie powiedziałaby twarzą w twarz puknij się w głowę kretynie...
  • vogon.jeltz 22.09.10, 13:43
    > Oczywiście ale nie da się budować i utrzymywać związku BEZ ZAUFANIA. Jeśli to k
    > iedykolwiek wyjdzie na jaw to człowiek przeżyje ogromny, ogromny zawód. I tu ni
    > e chodzi o jedno bzykanko 30 lat temu, ale o 30 lat oszukiwania w tym temacie -
    > dzień w dzień.

    Ojezu, ale pier.dolenie. Każdy normalny, dowiedziawszy się o zdradzie po 30 latach, machnie na to ręką. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Po 30 latach to nawet zabójstwo się przedawnia.
  • alcabin 22.09.10, 13:59
    Ty głupi czy głuchy jesteś? Przecież on nie pisze o zdradzie która była 30 lat temu tylko o oszukiwaniu przez 30 lat. A to się nie przedawnia bo trwa przez całą resztę małżeństwa.
  • vogon.jeltz 22.09.10, 14:06
    No i? Ubędzie komuś od tego?
  • mrarm 22.09.10, 17:27
    Oczywiście, że ubędzie. Przyzwoitości, zaufania (jej do męża, bo nie będzie potrafiła mu zaufać, skoro jej nie mozna ufać), szacunku jej do siebie samej, spokoju ducha. Dość dużo, prawda?
  • cromka 02.07.11, 12:08
    Są małżeństwa i małżeństwa. Dla jednych to niższe podatki, dla innych gwarancja bezpieczeństwa, zaufania, szczęścia. O którym (mniej - więcej) pisze Twój przedmówca, to chyba jasne ;)

    --
    cromka jest mężczyzną.
  • nadpis 03.07.11, 07:35
    @vogon.jeltz
    życzę ci abyś się dowiedział/ła, to przetestuje twoją normalność, .......wytłumacz jeszcze co to za słówko 'Ojezu"

    vogon.jeltz napisał:
    Ojezu, ale pier.dolenie. Każdy normalny, dowiedziawszy się o zdradzie po 30 latach, machnie na to ręką. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Po 30 latach to nawet zabójstwo się przedawnia.

    co do głównego tematu,
    jeśli rozejdziecie się z mężem i jeśli macie dzieci to tylko one na tym stracą, jednym słowem już nie twoja cipa jest najważniejsza
  • kretynofil 22.09.10, 13:44
    Pozwalasz mezowi sypiac z kim chce, bo przeciez "dzieci sa wazne, malzenstwo jest wazne, wszystko jest wazne, tylko bzykanko nie jest wazne"?

    Nie? Buachachacha ;)

    Tetlian ma racje - autorka watku podjela juz jedna decyzje bez meza (ta, kiedy rozlozyla nogi przed jakims kochasiem) i teraz probuje zrobic to po raz drugi, samemu decydujac czy mu powiedziec czy nie. A facet ma prawo wiedziec - jesli naprawde ja kocha to wybaczy i sobie jakos poukladaja. Jesli jednak w ich zwiazku cos nie gra, sa jakies powazniejsze problemy to bedzie to dla nich obojga szansa na nowy poczatek z nowymi partnerami. Tak czy owak, wyjdzie lepiej.

    Naprawde, chcialbym zobaczyc miny tych wszystkich kretynek ktore kaza jej ukrywac zdrade, gdyby sie okazalo ze same byly przez pol zycia oklamywane...

    --
    Powiedz kto cię spłodził, to cię pomszczę.
    (by vogon.jeltz)
  • vogon.jeltz 22.09.10, 13:57
    Niezła sygnaturka :)
  • ateofi 23.09.10, 09:46
    "Naprawde, chcialbym zobaczyc miny tych wszystkich kretynek ktore kaza jej ukrywac zdrade, gdyby sie okazalo ze same byly przez pol zycia oklamywane..."

    Swięte słowa, wszystko dobre jak dotyczy obcego. To taka odmiana moralności "Kalego".
    A swoją drogą skoro dla tej żony wystarczyły błekitne oczy i zmysłowy głos obcego faceta, żeby zdradzić męża, to chyba nie dorosła do małżeństwa i odpowiedzialności. Poza tym prawda prędzej, czy później ZAWSZE WYCHODZI NA JAW!

  • vogon.jeltz 23.09.10, 11:50
    > Poza tym prawda prędzej, czy później ZAWSZE WYCHODZI NA JAW!

    Be-ze-dura.
  • alcabin 22.09.10, 13:57
    Wspólne chwile ze zdrajcą?
    Cały czas kłamie, wbija nóż w plecy współmałżonkowi któremu obiecywała miłość, WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ małżeńską . To są te wspólne chwile? Już nie ma wspólnych chwil, teraz jest tylko oszustwo.
  • vogon.jeltz 22.09.10, 14:10
    > Cały czas kłamie, wbija nóż w plecy współmałżonkowi któremu obiecywała miłość,
    > WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ małżeńską.

    Już pisałem o skrajnym debilizmie katolickiej przysięgi małżeńskiej. Było brać normalny ślub, tam deklaracja wstąpienia w związek małżeński wolna jest od farmazonów, o których wiadomo, że mało kto dotrzyma, a większość na dzień dobry nie rozumie znaczenia.
  • alcabin 22.09.10, 17:47
    No chociaż tyle, że jak wiesz, że nie dotrzymasz słowa to nie składasz przysięgi. Jestem za, jak ktoś ma zamiar nie dotrzymać przysięgi to niech jej nie składa. I to niezależnie od tego czy to przysięga złożona w obecności księdza czy przed urzędnikiem państwowym.

    A tak swoja drogą to:
    "Świadoma (-y) praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, iż wstępuje w związek małżeński z (imię i nazwisko przyszłego małżonka) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe"

    Czy uważasz, że zdrady przyczyniają się do trwałości i szczęśliwości związku?

    No i to, że żyjesz wśród motłochu, który nie potrafi panować nad swoimi żądzami nie znaczy, że wszystkimi kieruje panis czy macica. To świadczy tylko o tym, w jakim towarzystwie sie obracasz.
  • antheax 22.09.10, 18:57
    alcabin napisał:
    > Czy uważasz, że zdrady przyczyniają się do trwałości i szczęśliwości związku?

    Ukrywanie zdrad na pewno przyczynia się do trwałości związku bardziej niż ujawnianie.

    A sama zdrada może być neutralna. Jak jedno z małżonków seksu nie chce a drugie chce to to drugie tak sobie radzi. Oboje są zadowoleni. Problem?
  • majkel33 22.09.10, 21:53
    Oczywiście, że tak ale ZA OBOPÓLNĄ ZGODĄ. Wtedy taki układ jest ok. Oboje robią skoki w bok. Ale nie skakanie w bok potajemnie. Poza tym mylisz związek ze wspólnym mieszkaniem i płaceniem rachunków. Zgadzam się z którymś z przedmówców - wszyscy Ci, którzy tak zachwalają zalety nie mówienia o zdradzie momentalnie zmieniają zdanie w momencie gdy się dowiadują o tym, że to ich partner zdradza. Pół biedy, gdy tylko zdradza bez konsekwencji ale gorzej jak nagle się okazuje, że zaraził ich jakimś syfem...
  • antheax 23.09.10, 08:50
    No tak, co do syfa to masz rację. A że zdradzając nie da się wykluczyć przywleczenia np. HIV to zdrada w dzisiejszych czasach jest niestety narażaniem życia swojego i małżonka

    Zdrada dzisiaj jest jak prowadzenie samochodu po pijanemu. Ale jeszcze w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych zdrada nie zagrażała zdrowiu tak poważnie jak teraz. Wszystko było uleczalne, co najwyżej przykre i wstydliwe.

    Więc i obyczajowość trzeba niestety dostosować do realiów epidemii AIDS...
  • bede_jojczyl 02.07.11, 14:36
    Nigdy nie można się ot tak po prostu przyznać. Chyba że chcesz go skrzywdzić. Chcesz?

    Raz, że w ten sposób przenosisz na niego odpowiedzialność, a na pewno lwią część złego samopoczucia.
    A dwa, że po zdradzie nic nie jest takie jak było wcześniej. Nawet jeżeli powie, że Ci wybacza, to i tak wszystko będzie inaczej.

    Osobiście wyznaję zasadę że mężczyźnie nie wolno wybaczyć, kiedy kobieta go zdradziła i koniec.
  • olala_29 22.09.10, 11:59
    Mysle tak jak Ty.
  • cubalonka 10.09.10, 15:08
    A chciała byś też być zdradzoną....?to jest ochydne
  • vitek_1 10.09.10, 15:10
    duzakasia26 napisała:

    > Jeżeli przyznam się mężowi, to może skończyć się rozwodem

    To się nie przyznawaj. Idź i nie grzesz więcej, a przynajmniej nie za często

    --
    I'm trying to think, but nothing happens!
  • nadpis 03.07.11, 07:40
    stop trying,...... just do it
  • menesa 10.09.10, 15:14
    duzakasia26 napisała:

    > Jeżeli przyznam się mężowi

    Różne sprawy ogarniam rozumem, ale przyznawania się do zdrad partnerowi nie bardzo, zwłaszcza wtedy, gdy nie ma szans, ze partner się dowie, a chce się z nim nadal być. Po co JEMU taka informacja? Refleksje i wnioski z takiej sytuacji są dla Ciebie. Nie rozumiem też zwierzania się ze zdrad przyjaciółkom, bo przyjaciółka to też człowiek i różnie bywa, może np. kiedyś zupełnie przypadkowo coś wydukać. Wiem, że pewnie służy to szukaniu rozgrzeszenia u innych, aby trochę zmniejszyć poczucie winy, ale lepiej sobie w tym radzić w mądrzejsze sposoby... Masz nowe doświadczenie i możesz je wykorzystać niekoniecznie do pielęgnowania poczucia winy, ale i do konstruktywnych przemyśleń.
  • alcabin 22.09.10, 12:46
    No żeby mógł zdecydować czy ze zdrajcą chce dalej być. Może nie chce być ze zdrajcą i sobie woli znaleźć lepszą kobietę.

    Ale ona sie nie przyzna, bo ona nie ma odwagi i najprawdopodobniej za dobrze jest jej w małżeństwie. Pasożytuje pewnie na mężu więc z własnych egoistycznych pobudek nie przyzna się, że jej małżeństwo w zasadzie nie istnieje. Złamała przysięgę małżeńską i tyle.
  • majkel33 22.09.10, 13:24
    Jest coś takiego jak życie w zgodzie z własnym sumieniem i możliwość codziennego spojrzenia w lustro bez poczucia, że się zrobiło komuś coś złego. Tak żyją ludzie porządni, jeśli komuś zrobią coś złego to nie potrafią żyć z tym póki tego nie naprawią tego albo nie poniosą kary. Oczywiście są też ludzie, którzy myślą JA I TYLKO JA. Dla takich jedynym kryterium przy ocenie o tym czy mówić prawdę czy nie jest to CZY MA SIĘ SZANSE WYDAĆ CZY NIE!!!
  • snakelilith 22.09.10, 14:24
    majkel33 napisał:

    > Jest coś takiego jak życie w zgodzie z własnym sumieniem i możliwość codzienneg
    > o spojrzenia w lustro bez poczucia, że się zrobiło komuś coś złego. Tak żyją lu
    > dzie porządni, jeśli komuś zrobią coś złego to nie potrafią żyć z tym póki tego
    > nie naprawią tego albo nie poniosą kary.

    Tak, a wyspowiadanie się przed mężem i prośba o rozgrzeszenie, to jest forma zadośćuczynienia? To jest dopiero skrajny egoizm. Czy takie przyznanie się do winy, to na pewno wyraz, o jak wielkiej, szlachetności charakteru? Pozbycie się gryzącego sumienia i bolesny cios dla Bogu ducha winnego partnera i zwalenie części odpowiedzialności na jego barki? Co on z tego będzie miał, oprócz cierpienia, niepewności i straty samooceny? Nie będzie się zastanawiał, czy stracił dla żony atrakcyjność? Nie zatruje mu to życia? Nie wpędzi w depresję? Opanujcie się ludzie. Karą za tak winę, jest właśnie, że trzeba sobie samu dać z tym radę i wyciągnąć konstruktywne wnioski na przyszłość. A życie nie jest czarno biało. Tylko małolatom tak się wydaje.
  • alcabin 22.09.10, 17:50
    No jak co będzie miał. Powie "miło było ale sie skończyło" i poszuka wiernej kobiety. Nie zmarnuje sobie reszty życia. Właśnie w obawie przed takim scenariuszem ukrywa się zdrady a nie z miłości do drugiej osoby. Z miłości do drugiej osoby to się pilnuje swojej dupy.
  • wiciol 23.09.10, 09:14
    alcabin napisał:

    > Z miłości do drugiej osoby to się pilnuje swojej dupy.

    Hehehehehehe, boskie :-)
  • szurum.burum 22.09.10, 17:32
    Dokładnie, jeżeli byl to jednorazowy i niewiele znaczący wyskok, mający poprawić twoje samopoczucie to zamknij buzię na kłódkę i żyj dalej.
    Świetne są rady w rodzaju "wywal wszystko mężowi niech wie z kim jest" oraz "jeśli kocha to wybaczy", to są dyrdymały, które nie mają nic wspólnego z życiem. Muszą być jakieś przyczyny zdrady, bo w związku w którym wszystko gra, zdrada jest ostatnią rzeczą o której partnerzy myślą.

    --
    Co robi kobieta po orgazmie?
    Przeszkadza.
  • wiciol 23.09.10, 09:14
    szurum.burum napisała:

    > Muszą być jakieś przyczyny zdrady, bo w związku w którym wszystko gra, zdrada j
    > est ostatnią rzeczą o której partnerzy myślą.
    >

    Więc tym bardziej powinna powiedzieć, bo albo jej wybaczy i znajdą przyczynę zdrady, albo ją zostawi, a zdrada będzie tylko pretekstem, bo już dawno powinni się rozejść.
  • eruiluvatar 10.09.10, 15:32
    A nie można było myśleć wcześniej? Zapanować nad wścieklizną macicy? I co to w ogóle za "może skończyć się rozwodem, a tego bym nie chciała"? To POWINNO się tak skończyć i przez samą zdradę pokazujesz, że właśnie tego byś chciała.

    --
    Nawet mędrzec nie wszystko wie, a jeśli nim jest, pamięta o tym.
  • tomek_abc99 10.09.10, 16:03
    Jeśli się przyznasz to jest duża szansa , że skończy się rozwodem, zatem wniosek prosty.

    > A nie można było myśleć wcześniej? Zapanować nad wścieklizną macicy?

    Widocznie czasami nie można
  • ditchdoc 10.09.10, 16:11
    tomek_abc99 napisał:

    > Widocznie czasami nie można

    zwierzeta nie moga, ludzie owszem tylko trzeba chciec (tutaj nie chciec). Problem ze autorka chciala, teraz udaje skruszona i biedna bo przeciez "serce nie sluga", nie wtrzymala ;S
  • gravedigger1 13.09.10, 08:49
    ditchdoc napisał:

    > zwierzeta nie moga, ludzie owszem tylko trzeba chciec (tutaj nie chciec).

    Ale przecież jesteśmy zwierzętami (mamy 97% genów wspólnych z szympansami). Co prawda ewolucja wyniosła nas na szczyt "drabiny" rozwouju, ale nie pozbawiła nas podstawowych instynktów. A jednym z najsilniejszych instynktów jest instynkt przetrwania gatunku. Stąd bierze się przecież miłość miedzy kobietą i mężczyzną, stąd bierze się seks.

    Jesli jednak ktoś jest zwolennikiem kreacjonizmu, to oczywiście nie zgodzi się z tym, co napisałem powyżej. Ale to już inny problem.
  • ditchdoc 13.09.10, 10:41
    czyli uspawiedliwiamy mezczyzn ktorzy ruchaja kazda babe ktora podejdzie im pod chuja, ktora uzna za dobra matke, bo przeciez tak natura nakazuje?

    bez jaj
  • gravedigger1 13.09.10, 10:52
    ditchdoc napisał:

    > czyli uspawiedliwiamy mezczyzn ktorzy ruchaja kazda babe ktora podejdzie im pod
    > chuja, ktora uzna za dobra matke, bo przeciez tak natura nakazuje?

    Nie, nie usprawiedliwiamy, ani mężczyzn, ani kobiet w tym względzie, ale rozumiemy, że nie każdy jest w stanie kontrolować to, co jest produktem milionów lat ewolucji. I nie oszukujemy siebie samych, że jesteśmy stworzeniami wyższymi, które powołane są do wyższych form miłości. Uznajemy, że jesteśmy ludźmi z krwi i kości, i że jeśli nawet ktoś ulega swoim instynktom, to nie nie rzucamy w niego kamieniami (tymi kamieniami moga być równierz słowa).
  • ditchdoc 13.09.10, 11:13
    gravedigger1 napisał:

    > Nie, nie usprawiedliwiamy, ani mężczyzn, ani kobiet w tym względzie, ale rozumi
    > emy, że nie każdy jest w stanie kontrolować to, co jest produktem milionów lat
    > ewolucji. I nie oszukujemy siebie samych, że jesteśmy stworzeniami wyższymi, kt
    > óre powołane są do wyższych form miłości. Uznajemy, że jesteśmy ludźmi z krwi i
    > kości, i że jeśli nawet ktoś ulega swoim instynktom, to nie nie rzucamy w nieg
    > o kamieniami (tymi kamieniami moga być równierz słowa).

    no wlasnie efektem tych milionow lat ewolucji wynika ze mozemy sie kontrolowac, czlowiek staje sie umyslowo bardziej zlozony, nie prostszy
  • gravedigger1 13.09.10, 11:48
    ditchdoc napisał:

    > no wlasnie efektem tych milionow lat ewolucji wynika ze mozemy sie kontrolowac,
    > czlowiek staje sie umyslowo bardziej zlozony, nie prostszy

    Masz rację, ale nie każdy człowiek ma ten sam poziom genetycznie zakodowanych instynktów biologicznych i możliwości ich kontrolowania. Jedni mają silny popęd rozrodczy i silne "hamulce" albo silną motywację pozytywną, i są w stanie wytrwać w wierności przez całe życie. Inni natomiast są mają słabszy popęd, więc kontrolowanie się nie sprawia im większego problemu. Są jednak też tacy, którzy popęd mają na tyle silny, że kulturowo umotywowana wierność nie jest w stanie sprawić, żeby dochowali wierności. Wreszcie są tacy, którzy świadomie dają pierwszeństwo popędowi i nie narzucają sobie ograniczeń związanych z kulturową "nadbudówką".

    Nie mamy wpływu na to, czym obdarzyła nas natura (nie wybieramy siły swoich instynktów biologicznych), ale możemy uczciwie przyznać, przed sobą, że jesteśmy jacy jesteśmy i uczciwie postępować wobec otoczenia. Niestety, zazwyczaj chcemy jednocześnie być postrzegani przez otoczenie jako ucziwi mężowie, uczciwe żony, a jednocześnie chcemy realizować swoje potrzeby seksualne, które wynikają z naszej natury. Wtedy zdradzamy mniej lub bardziej w ukryciu, nie chcąc żeby to, czego sami w sobie nie akcetujemy wyszło na światło dzienne. Po prostu boimy się opinii i oceny środowiska, w którym żyjemy. Sam byłem w takiej sytuacji (tzn. byłem tym złym), ale dzięki licznym doświadczeniom, tym negatywnym również, doszedłem do miejsca, w którym zaakceptowałem siebie samego wraz z całym bagażem, ktorym obdarzyła mnie natura. I nie rzucam kamieniami na prawo i lewo, bo wiem, że nikt nie jest doskonały.
  • kag73 13.09.10, 12:17
    "Sam byłem w takiej sytuacji (tzn.
    > byłem tym złym), ale dzięki licznym doświadczeniom, tym negatywnym również, do
    > szedłem do miejsca, w którym zaakceptowałem siebie samego wraz z całym bagażem,
    > ktorym obdarzyła mnie natura. I nie rzucam kamieniami na prawo i lewo, bo wiem
    > , że nikt nie jest doskonały."

    Ano, jezeli ktos tak ma, to niech sie w staly zwiazek nie pakuje i drugich nie unieszczesliwia, albo niche znajdzie sobie partnera, ktory to akceptuje, bo albo ma podobnie albo nie ma to dla niego znaczenia.
    A ze Ty tak masz, nie znaczy, ze wszyscy tak maja. Nazwalaes mnie "idealistka" a tutuaj jednoczesnie przyznajesz, ze roznie bywa, czyli NIE WSZYSCY ZDRADZAJA.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:25
    kag73 napisała:

    > NIE WSZYSCY ZDRADZAJA.

    mimo ze moga
  • gravedigger1 13.09.10, 12:26
    kag73 napisała:

    > Ano, jezeli ktos tak ma, to niech sie w staly zwiazek nie pakuje i drugich nie
    > unieszczesliwia, albo niche znajdzie sobie partnera, ktory to akceptuje, bo alb
    > o ma podobnie albo nie ma to dla niego znaczenia.

    Gdybyśmy żyli w świecie idealny, to byłoby tak właśnie jak piszesz. Ale ponieważ żyjemy w świecie rzeczywistym, mamy różne potrzeby, różne wrodzone popędy i rzadko jesteśmy świadomi w pełni tego jacy naprawdę jesteśmy i rzadko, wchodząc w zwiazek w stanie upojenia miłością (znów zmysły i bilogia) dopuszczamy do siebie myśli, że jesteśmy w stanie mieć więcej niż jedego partnera seksualnego na raz.

    > A ze Ty tak masz, nie znaczy, ze wszyscy tak maja. Nazwalaes mnie "idealistka"
    > a tutuaj jednoczesnie przyznajesz, ze roznie bywa, czyli NIE WSZYSCY ZDRADZAJA.

    To prawda, nie wszyscy zdradzają, ale nie dlatego, że są idealni;) Wyjaśniłem to w innym w poście w tym wątku.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:31
    gravedigger1 napisał:

    > Gdybyśmy żyli w świecie idealny, to byłoby tak właśnie jak piszesz. Ale poniewa
    > ż żyjemy w świecie rzeczywistym, mamy różne potrzeby, różne wrodzone popędy i r
    > zadko jesteśmy świadomi w pełni tego jacy naprawdę jesteśmy i rzadko, wchodząc
    > w zwiazek w stanie upojenia miłością (znów zmysły i bilogia) dopuszczamy do sie
    > bie myśli, że jesteśmy w stanie mieć więcej niż jedego partnera seksualnego na
    > raz.
    >

    czyli dopuszczasz do siebie fakt ze Twoja zona/kobieta tez moze miec kogos na boku i nie masz z tym problemu, "bo taka jej natura"?
  • gravedigger1 13.09.10, 12:37
    ditchdoc napisał:

    > czyli dopuszczasz do siebie fakt ze Twoja zona/kobieta tez moze miec kogos na b
    > oku i nie masz z tym problemu, "bo taka jej natura"?

    Oczywiście, moja partnerka może mieć kogoś na boku i czerpać z tego przyjemność. Dlaczego nie? Jak mówią nasi starsi bracia w wierze: "Lepiej mieć 50% udziałów w dobry interes niż 100% udziału w zły interes". ;)
  • ditchdoc 13.09.10, 12:47
    gravedigger1 napisał:

    > Oczywiście, moja partnerka może mieć kogoś na boku i czerpać z tego przyjemność
    > . Dlaczego nie? Jak mówią nasi starsi bracia w wierze: "Lepiej mieć 50% udziałó
    > w w dobry interes niż 100% udziału w zły interes". ;)

    no to jasne, jak obie strony sie zgadzaja na tego typu "otwartosc" no nie ma problemu

    sek zeby byc szczerym i nie oszukiwac, jak polowce to pasuje to tylko sie cieszyc
  • gravedigger1 13.09.10, 13:44
    ditchdoc napisał:

    > sek zeby byc szczerym i nie oszukiwac, jak polowce to pasuje to tylko sie cieszyc

    Tak, pasuje jej. Inaczej to nie byłby uczciwy układ.
  • iamhier 22.09.10, 12:35
    do gravediger-co do tych udzialow w interesie....jesli zona/maz musi pokazywac udzialy by zlapac kogos na dziecko to zapewne zly interes......Czyli taki,ktory przyniesie wiecej strat niz zysku (dziecko).
  • gravedigger1 22.09.10, 13:19
    iamhier napisała:

    > do gravediger-co do tych udzialow w interesie....jesli zona/maz musi pokazywac
    > udzialy by zlapac kogos na dziecko to zapewne zly interes......Czyli taki,ktory
    > przyniesie wiecej strat niz zysku (dziecko).

    Ja Ci dobrze radzę, rzuć te prochy! ;)
  • iamhier 22.09.10, 18:46
    ale ja nic nie biorę.....serio!
  • gravedigger1 23.09.10, 08:14
    iamhier napisała:

    > ale ja nic nie biorę.....serio!

    No to musisz być nawiedzona. :)))
  • kretynofil 22.09.10, 13:56
    > Gdybyśmy żyli w świecie idealny, to byłoby tak właśnie jak piszesz. Ale ponieważ żyjemy w świecie rzeczywistym, mamy różne potrzeby, różne wrodzone popędy i rzadko jesteśmy świadomi w pełni tego jacy naprawdę jesteśmy i rzadko, wchodząc w zwiazek w stanie upojenia miłością (znów zmysły i bilogia) dopuszczamy do siebie myśli, że jesteśmy w stanie mieć więcej niż jedego partnera seksualnego naraz.

    Guzik prawda. Wszystko zaczyna sie od uczciwosci wobec samego siebie.

    Kiedys bylem przekonany ze tez nie potrafie byc wierny, bo bylem z dziewczyna z ktora mi sie nie ukladalo i nie mialem odwagi przyznac sie samemu sobie ze zdradzam ja bo obwiniam ja o swoje wlasne kompleksy, ze nie potrafie byc wierny bo mam do niej pretensje ze jestem "tylko" z nia - zamiast odejsc od malpy, tkwilem w zwiazku z tchorzostwa i sobie to rekompensowalem skokami w bok.

    Cale moje szczescie ze mnie zostawila zanim sobie zmarnowalismy zycie.

    Teraz jestem z Najwspanialsza na swiecie kobieta i nawet mi do lba nie przyszlo (ani nawet do lebka!!!) zeby ja zdradzac.

    Bo prawda jest taka ze zdrada nie ma nic wspolnego z popedem, to jest po prostu sygnal ze w zwiazku jest cos nie tak, ze ludzie sie nie dogaduja, ze nie pasuja do siebie lub nie pracuja nad soba nawzajem, nad swoim zwiazkiem...

    --
    Ludzie są zabawni bo gdy trafią na tańszy serek w sklepie podejrzewają najgorszy szwindel, a gdy dostają tańszy kredyt to radość i nagle okazują się geniuszami ekonomii i ekspertami kredytowymi. (by ojca)
  • gravedigger1 22.09.10, 14:29
    kretynofil napisał:

    > Guzik prawda. Wszystko zaczyna sie od uczciwosci wobec samego siebie.

    Według mnie to Ty bredzisz, bo jeśli wszystko zaczyna się od uczciwości wobec samego siebie, to skąd wziął się (zaczął się) wszechświat??? :)

    > Kiedys bylem przekonany ze tez nie potrafie byc wierny, bo bylem z dziewczyna z
    > ktora mi sie nie ukladalo i nie mialem odwagi przyznac sie samemu sobie ze zdr
    > adzam ja bo obwiniam ja o swoje wlasne kompleksy, ze nie potrafie byc wierny bo
    > mam do niej pretensje ze jestem "tylko" z nia - zamiast odejsc od malpy, tkwil
    > em w zwiazku z tchorzostwa i sobie to rekompensowalem skokami w bok.

    Jest bardzo prawdopodobne, że to co napisałes powyżej jest prawdą, ale ta prawda dotyczy Ciebie. Nie przykładaj tej samej miary do wszystkich ludzi.

    > Teraz jestem z Najwspanialsza na swiecie kobieta i nawet mi do lba nie przyszlo
    > (ani nawet do lebka!!!) zeby ja zdradzac.

    No to gratuluję. Wyobraź sobie jednak, że innym może coś takiego do łba przyjść. Ludzie są różni (na szczęście).

    > Bo prawda jest taka ze zdrada nie ma nic wspolnego z popedem, to jest po prostu
    > sygnal ze w zwiazku jest cos nie tak, ze ludzie sie nie dogaduja, ze nie pasuj
    > a do siebie lub nie pracuja nad soba nawzajem, nad swoim zwiazkiem...

    To Twoja prawda i na pewno prawda wielu innych ludzi, ale nie uogólniaj tego na całą ludzkość.

    Swoją drogą, zawsze zadziwiają mnie ludzie, którzy są przeświadczeni o odkryciu tej jedynej, absolutnej prawdy.
  • kretynofil 22.09.10, 15:55
    W sensie:

    > Swoją drogą, zawsze zadziwiają mnie ludzie, którzy są przeświadczeni o odkryciu tej jedynej, absolutnej prawdy.

    Mimo dogmatu o swojej nieomylnosci musze przyznac Ci ze to dosyc komiczne ;)

    > Jest bardzo prawdopodobne, że to co napisałes powyżej jest prawdą, ale ta prawda dotyczy Ciebie. Nie przykładaj tej samej miary do wszystkich ludzi.

    Czekaj, czekaj. Moja "prawda" to truizm: jesli Ci dobrze, to nie zdradzasz. Mysle ze mozemy sie co do tego zgodzic - w sensie: jednemu dobrze z jedna babka i jej nie zdradza a drugiemu dobrze co miesiac z inna - i tych nowych tez nie zdradza dopoki nie znajdzie kolejnej.

    Zgadza sie?

    No to teraz: z jakiegos powodu sa ludzie ktorzy na tyle sie boja samotnosci, na tyle nie wierza w siebie ze pozwalaja sobie wmowic ze to ich obecny partner to "najlepsze co moze ich spotkac" i (ogarnij paradoks) dlatego szukaja czegos lepszego poza zwiazkiem.

    Ja tego dzis nie rozumiem - ale wiem tez ze taki bylem, tak rozumowalem i tego paradoksu nie widzialem.

    Niemniej jednak probuje powiedziec jedno - gdyby ludzie:
    - mieli do siebie wiecej dystansu,
    - troche bardziej lubili samych siebie,
    - byli troche bardziej samodzielni -> nie baliby sie samotnosci,
    - mieli odwage przyznac sie do swoich potrzeb,
    - mniej wstydzili sie swoich slabosci
    to nawet jakbysmy wszyscy mieli poped kroliczka wielkanocnego to bysmy byli wierni i szczesliwi w tej wiernosci.

    Napiszesz mi ze pieprze od rzeczy, ze to idealizm, ze to niemozliwe zeby caly swiat taki byl - ale przeciez mi wisi to czy zdradza mnie moja sprzataczka czy zona szefa - bo z nimi sie nie pobieralem. Zebym zyl szczesliwy w zwiazku pozbawionym zdrad, musze tylko pomoc osiagnac te cechy jednej kobiecie i nauczyc ja tego zeby mi pomogla tak samo.

    Proste? Nie, bardzo trudne. Latwo to jest sobie wyobrazac ze nikt mnie nie chce i uzywac tego jako motywacji do znajdowania kolejnych adoratorow. Potem podlewamy to sosem wykretow o "wiekszym niz normalnie" popedzie, biologii itd.

    A w naturze tez istnieja zwierzeta monogamiczne...

    --
    Powiedz kto cię spłodził, to cię pomszczę.
    (by vogon.jeltz)
  • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja 22.09.10, 16:04
    > A w naturze tez istnieja zwierzeta monogamiczne...

    Które na palcach u jednej ręki można policzyć.
  • rumpa 22.09.10, 20:26
    i z brutalnych badań genetycznych wynika że się jak najbardziej - zdradzają :)))
  • sisi_kecz 22.09.10, 16:24
    Dywagacje dywagacjami, ale samej duzejkasi odpisywać jest bez sensu.
    Ona nie istnieje, to stworzony pod inną dyskusję fikcyjny profil i login.
    Wyjaśnił/a to, ale nie w tym wątku, w tym zapomniał/a.

    duze pozdro!!!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • gravedigger1 22.09.10, 16:28
    kretynofil napisał:

    > Mimo dogmatu o swojej nieomylnosci musze przyznac Ci ze to dosyc komiczne ;)

    Myślę, że Twój dogmat o nieomylności jest rzeczywiście dość komiczny. :)

    > Czekaj, czekaj. Moja "prawda" to truizm: jesli Ci dobrze, to nie zdradzasz.

    Twoja prawda to tylko Twoja prawda. :) Nawet jeśli komuś jest dobrze z jedną kobietą, to może szukać kontaktów z innymi, bo takie ma potrzeby (jest poligamistą). Nie każdy tak ma, ale nie każdy jest też tak prosty jak Twoja definicja konstrukcji cepa. :)

    > Mysle ze mozemy sie co do tego zgodzic - w sensie: jednemu dobrze z jedna babka i
    > jej nie zdradza a drugiemu dobrze co miesiac z inna - i tych nowych tez nie zdr
    > adza dopoki nie znajdzie kolejnej.
    > Zgadza sie?

    Niezupełnie. Zapomniałeś np. o przypadku, gdy komuś jest dobrze z dwiema albo trzema babkami w łóżku na raz? I co wtedy? Twoja teoria bierze w łeb. :)

    > No to teraz: z jakiegos powodu sa ludzie ktorzy na tyle sie boja samotnosci, na
    > tyle nie wierza w siebie ze pozwalaja sobie wmowic ze to ich obecny partner to
    > "najlepsze co moze ich spotkac" i (ogarnij paradoks) dlatego szukaja czegos le
    > pszego poza zwiazkiem.

    To żaden paradoks. To prosta konsekwencja poczucia niedosytu, niezależnie od tego z czego ten niedosyt wynika.

    > Ja tego dzis nie rozumiem - ale wiem tez ze taki bylem, tak rozumowalem i tego
    > paradoksu nie widzialem.

    To rzeczywiście jest dziwne. Dziś nie rozumiesz, a czy rozumiałeś to wtedy?

    > Niemniej jednak probuje powiedziec jedno - gdyby ludzie:
    > - mieli do siebie wiecej dystansu,
    > - troche bardziej lubili samych siebie,
    > - byli troche bardziej samodzielni -> nie baliby sie samotnosci,
    > - mieli odwage przyznac sie do swoich potrzeb,
    > - mniej wstydzili sie swoich slabosci
    > to nawet jakbysmy wszyscy mieli poped kroliczka wielkanocnego to bysmy byli wie
    > rni i szczesliwi w tej wiernosci.

    Coś mi nie pasuje w twoim rozumowaniu. Twierdzisz, że gdybyśmy mieli odwagę przyznać się do swojej poligamicznej natury (mam oczywiście na myśli tych, którzy taką naturę mają), to bylibyśmy szczęśliwi będąc wiernymi??? To tak jakby powiedzieć, że wystarczy sobie uświadomić, że uwielbiamy słodycze, żeby być szczęśliwym, odmawiając sobie ich za każdym razem, gdy są pod ręką. Chyba jesteś w stanie zauważyć, że to jakaś teoria nie znajdująca uzasadnienia w praktyce.

    > Napiszesz mi ze pieprze od rzeczy, ze to idealizm, ze to niemozliwe zeby caly s
    > wiat taki byl - ale przeciez mi wisi to czy zdradza mnie moja sprzataczka czy z
    > ona szefa - bo z nimi sie nie pobieralem.

    Skoro się z nimi nie pobierałeś i nie jesteś z nimi w związku nieformalnym, to ani Twoja sprzątaczka ani żona szefa nie mogą Cię zdradzać z definicji. :)))))))

    > Zebym zyl szczesliwy w zwiazku pozbaw
    > ionym zdrad, musze tylko pomoc osiagnac te cechy jednej kobiecie i nauczyc ja t
    > ego zeby mi pomogla tak samo.

    To Twoja recepta na szczęście, więc się jej trzymaj. Inni mogą mieć inne recepty.

    > Proste? Nie, bardzo trudne. Latwo to jest sobie wyobrazac ze nikt mnie nie chce
    > i uzywac tego jako motywacji do znajdowania kolejnych adoratorow. Potem podlew
    > amy to sosem wykretow o "wiekszym niz normalnie" popedzie, biologii itd.

    Wybacz, ale gdybym wyobrażał sobie, że nikt mnie nie chce, to na pewno nie szukałbym, żadnych adoratorek, bo byłoby to w moim przekonaniu marnowanie energii na dążenie do celu skazanego na porażkę. :))

    > A w naturze tez istnieja zwierzeta monogamiczne...

    Oczywiście, i nie wszyscy ludzie mają naturę poligamiczną. Ale są tacy którzy mają i jak wskazują badania jest to bardzo znaczny odsetek ludzkości.
  • majkel33 22.09.10, 22:25
    Sedno problemu nie jest w tym czy Twój partner jest skłonny realizować Twoje fantazje seksualne czy musisz to robić bez niego tylko czy mu o tym powiesz czy nie. Ci, którzy tak zalecają niemówienie o zdradzie to po prostu osoby zakłamane, potrafiące żyć w kłamstwie i egoistyczne - ich szczęście jest ważniejsze od szczęścia ich partnera. To co piszesz to tylko pierdy próbujące zaciemnić obraz i usprawiedliwić to, że nie ma się odwagi być szczerym i uczciwym. Ale wiedz, że jeżeli Ty jesteś nieszczery wobec swojej partnerki to NIGDY nie będziesz w stanie jej zaufać. Zawsze sobie będziesz wyobrażał, że będąc w takiej samej sytuacji jak Ty będzie mogła zrobić to samo co Ty. Jedno kłamstwo ciągnie za sobą kolejne i brnąc tak w pewnym momencie docierasz do ślepego zaułka i musisz już wyjawić prawdę bo już nic nie pasuje do siebie. To do Ciebie wróci za kilkadziesiąt lat... Nic w przyrodzie nie ginie - każda akcja ma swoją reakcję i konsekwencje - mniejsze lub większe. A sprawa zdradzania może się wydać nie teraz kiedy jesteś zdrowy i zaradny ale np na starość kiedy będziesz potrzebował opieki partnera.
  • gravedigger1 23.09.10, 08:23
    majkel33 napisał:

    > To co piszesz to tylko pierdy próbujące zaciemnić obraz
    > i usprawiedliwić to, że nie ma się odwagi być szczerym i uczciwym. Ale wiedz, ż
    > e jeżeli Ty jesteś nieszczery wobec swojej partnerki to NIGDY nie będziesz w st
    > anie jej zaufać. Zawsze sobie będziesz wyobrażał, że będąc w takiej samej sytua
    > cji jak Ty będzie mogła zrobić to samo co Ty.

    Mam takie samo prawo jak Ty uważać, że to co piszesz to po prostu pierdy nawiedzonego inkwizytora. :)

    A jeśli chodzi o moją partnerkę, to jest jest właśnie mniej więcej tak jak piszesz, tzn. uważam, że będąc w takiej samej sytuacji jak ja, ma ona prawo zrobić to samo co ja. Daltego właśnie nie stawiam mojej partnerce ograniczeń co do seksu z innymi mężczyznami.

    > A sprawa zdradzania może się wydać nie teraz kiedy
    > jesteś zdrowy i zaradny ale np na starość kiedy będziesz potrzebował opieki par
    > tnera.

    A to mnie rozbawiłeś! :)))) Zdrada, o której dowiedziałbym się, będąc starym i schorowanym, obchodziłaby mnie mniej niż zeszłoroczny śnieg. :)
  • majkel33 23.09.10, 08:50
    > Mam takie samo prawo jak Ty uważać, że to co piszesz to po prostu pierdy nawied
    > zonego inkwizytora. :)

    Masz, dzięki temu świat jest ciekawszy, że ludzie mają różne poglądy na różne tematy.
    Za brak kultury w mojej wypowiedzi przepraszam.

    > A jeśli chodzi o moją partnerkę, to jest jest właśnie mniej więcej tak jak pisz
    > esz, tzn. uważam, że będąc w takiej samej sytuacji jak ja, ma ona prawo zrobić
    > to samo co ja. Daltego właśnie nie stawiam mojej partnerce ograniczeń co do sek
    > su z innymi mężczyznami.

    Skoro Tobie to odpowiada i ONA O TYM WIE I TEŻ TO AKCEPTUJE to jak dla mnie jest ok.
    Jednak jesteś wyjątkiem. Większość ludzi nie akceptuje zdrady i po wypowiedzeniu słów przysięgi małżeńskiej zakłada, że małżonkowie są sobie wierni.

    Nie jestem nawiedzonym katolem ale głęboko wierzę w zasadę, że wolność jednostki powinna być ograniczona jedynie przez wolność drugiej jednostki. Dla mnie zdradzanie przez moją partnerkę po cichu jest naruszeniem mojej wolności - bo odbiera mi się prawo do decydowania czy chcę być z osobą, która mnie zdradza czy nie!!!! Natomiast, jeśli po zdradzie by się przyznała i ja bym się zdecydował dalej z nią być to wszystko byłoby ok! Bo wszystko się odbyło zgodnie za sprawą moich wyborów.

    > A to mnie rozbawiłeś! :)))) Zdrada, o której dowiedziałbym się, będąc starym i
    > schorowanym, obchodziłaby mnie mniej niż zeszłoroczny śnieg. :)

    Nie Ty lecz Twoja partnerka, którą zdradziłeś. Wszystko jest pięknie dopóki ludzie są zdrowi, młodzi i nie ma problemów. W momencie, gdy zaczynają się problemy, choroby przetrwać mogą tylko naprawdę mocne związki. Wiedząc, że ją zdradzałeś za młodu Twoja partnerka mogłaby wtedy już nie chcieć zmieniać Ci pampersa....
  • gravedigger1 23.09.10, 09:19
    majkel33 napisał:

    > Masz, dzięki temu świat jest ciekawszy, że ludzie mają różne poglądy na różne t
    > ematy. Za brak kultury w mojej wypowiedzi przepraszam.

    Nie tylko ciekawszy, ale dzięki temu się rozwija. Jednolitość poglądów prowadziłaby do degeneracji "jednolitej" społeczności.
    Przeprosiny przyjęte. :)

    > Skoro Tobie to odpowiada i ONA O TYM WIE I TEŻ TO AKCEPTUJE to jak dla mnie jest ok.
    > Jednak jesteś wyjątkiem. Większość ludzi nie akceptuje zdrady i po wypowiedzeni
    > u słów przysięgi małżeńskiej zakłada, że małżonkowie są sobie wierni.

    Wie i uznaje tę samą zasadę. A większość ludzi żyje niestety złudzeniami. Gdy zasłona złudzeń opada, to wtedy przeżywają ogromną tragedię. Nie ma na to rady. Można prawić morały, ale natury ludzkiej takim gadkami się nie zmieni. Nie da się też zmienić żadnymi gadkami podejścia większości ludzi do zdrady, bo uznawanie zdrady za zło nie wynika tylko z przesłanek kulturowych, ale również z przesłanek bilogicznych, a z pierwotnymi instynktami trudno walczyć.

    > Nie Ty lecz Twoja partnerka, którą zdradziłeś. Wszystko jest pięknie dopóki lud
    > zie są zdrowi, młodzi i nie ma problemów. W momencie, gdy zaczynają się problem
    > y, choroby przetrwać mogą tylko naprawdę mocne związki. Wiedząc, że ją zdradzał
    > eś za młodu Twoja partnerka mogłaby wtedy już nie chcieć zmieniać Ci pampersa....

    Myślę, że nie znasz życia. W wieku, o którym piszesz, wiadomość o zdradzie sprzed kiludziesięciu lat ma zazwyczaj niewielkie znaczenie. A poza tym, nie chciałbym, żeby moja partnerka zmieniała mi papersa. Wolałbym doradzić jej, żeby znalazła sobie jakiegoś faceta i zaznała z nim jeszcze choć odrobinę szczęścia.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:19
    gravedigger1 napisał:

    > Masz rację, ale nie każdy człowiek ma ten sam poziom genetycznie zakodowanych i
    > nstynktów biologicznych i możliwości ich kontrolowania. Jedni mają silny popęd
    > rozrodczy i silne "hamulce" albo silną motywację pozytywną, i są w stanie wytrw
    > ać w wierności przez całe życie. Inni natomiast są mają słabszy popęd, więc kon
    > trolowanie się nie sprawia im większego problemu. Są jednak też tacy, którzy po
    > pęd mają na tyle silny, że kulturowo umotywowana wierność nie jest w stanie spr
    > awić, żeby dochowali wierności. Wreszcie są tacy, którzy świadomie dają pierwsz
    > eństwo popędowi i nie narzucają sobie ograniczeń związanych z kulturową "nadbud
    > ówką".
    >
    > Nie mamy wpływu na to, czym obdarzyła nas natura (nie wybieramy siły swoich ins
    > tynktów biologicznych), ale możemy uczciwie przyznać, przed sobą, że jesteśmy j
    > acy jesteśmy i uczciwie postępować wobec otoczenia. Niestety, zazwyczaj chcemy
    > jednocześnie być postrzegani przez otoczenie jako ucziwi mężowie, uczciwe żony,
    > a jednocześnie chcemy realizować swoje potrzeby seksualne, które wynikają z na
    > szej natury. Wtedy zdradzamy mniej lub bardziej w ukryciu, nie chcąc żeby to, c
    > zego sami w sobie nie akcetujemy wyszło na światło dzienne. Po prostu boimy się
    > opinii i oceny środowiska, w którym żyjemy. Sam byłem w takiej sytuacji (tzn.
    > byłem tym złym), ale dzięki licznym doświadczeniom, tym negatywnym również, do
    > szedłem do miejsca, w którym zaakceptowałem siebie samego wraz z całym bagażem,
    > ktorym obdarzyła mnie natura. I nie rzucam kamieniami na prawo i lewo, bo wiem
    > , że nikt nie jest doskonały.

    nia zgadzam sie
    imo naginasz teorie eweolucji, instykntów i natury zeby usprawiedliwic swoja niewiernosc

    a calosc rozbija sie o to czy masz w sobie podstawowe poszanowanie drugiej polowki czy nie, nic wiecej.
    Czy jak podczas zdrady, poniewaz nie mozemy sie oprzec "genetycznie zakodowanych instynktom biologicznym", mezczyzna nalozy prezerwatywe, to ten instynkt ciagle zachodzi? Bo dziecka z tego nie bedzie a jezeli juz o jakimkolwiek instykcie pierwotnym, ktory popycha do zdrady, jest sens rozmawiac, to tylko o takim przez ktory ruchamy wiecej niz 1 kobiete w celu zapewnienia sobie wiekszej ilosci potomkow.

    Usprawiedliwianie zdrady wysokim libido to totalna bzdura. Sa ponoc seksocholicy, w ich przypadku nie bede sie klocil bo sie nie znam. Te standardowe libido kotre my znamy, czyli chce sie ruchac dobra dupe ale da sie bez tego przezyc, do zdrady absolutnie az tak nie popycha.
  • gravedigger1 13.09.10, 12:35
    ditchdoc napisał:
    > nia zgadzam sie
    > imo naginasz teorie eweolucji, instykntów i natury zeby usprawiedliwic swoja ni
    > ewiernosc

    Nie usprawiedliwiam tylko tłumaczę przyczyny. To zasadnicza różnica.

    > a calosc rozbija sie o to czy masz w sobie podstawowe poszanowanie drugiej polo
    > wki czy nie, nic wiecej.

    Ależ Ty jesteś prosty;) Ale człowiek ogólnie rzecz biorąc jest trochę bardziej skomplikowany niż konstrukcja cepa;)

    > Czy jak podczas zdrady, poniewaz nie mozemy sie oprzec "genetycznie zakodowanyc
    > h instynktom biologicznym", mezczyzna nalozy prezerwatywe, to ten instynkt ciag
    > le zachodzi? Bo dziecka z tego nie bedzie a jezeli juz o jakimkolwiek instykcie
    > pierwotnym, ktory popycha do zdrady, jest sens rozmawiac, to tylko o takim prz
    > ez ktory ruchamy wiecej niz 1 kobiete w celu zapewnienia sobie wiekszej ilosci
    > potomkow.

    Człowiek kieruje się w swoich poczynaniach zarówno instynktami pierwotnymi jak i tym, czego nauczył się dzięki zdolności myślenia. Stosunek w prezerwatywie nie wyklucza więc, że realziując swój popęd seksulany genetycznie przecież zakodowany, jest w stanie pomyśleć o tym, żeby w w danym przypadku efektem tego seksu nie było niechciane dziecko. nie amm więc sprzecznosci pomiędzy istnieniem instynktu a zakłądaniem prezerwatywy.

    > Usprawiedliwianie zdrady wysokim libido to totalna bzdura. Sa ponoc seksocholic
    > y, w ich przypadku nie bede sie klocil bo sie nie znam. Te standardowe libido k
    > otre my znamy, czyli chce sie ruchac dobra dupe ale da sie bez tego przezyc, do
    > zdrady absolutnie az tak nie popycha.

    Powtarzam, nie jest to usprawiedliwianie a wyjaśnianie przyczyn zjawiska. Odrzucając libido jako przyczynę, odrzucasz jednocześnie niezmiernie ważny składnik naszego jestestwa, który mamy wpisany genetycznie. I napisałem już w innym poście, że jedni są w stanie popęd kontrolować, inni nie są w stanie, a jeszcze inni nie chcą tego robić, są też tacy, którzy popędu nie mają i nic nie muszą kontrolować.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:48
    dobra, juz sie dogadalismy ze Twoja partnerka tez tak ma

    jak oboje o tym wiecie i to akceptujecie to na zdrowie.
  • jordanbull 22.09.10, 12:50
    Pirwszo prowda mówi, że zajebiste chyndożenie jako najmocniejsze w doznawaniu cielesnym i emocjonalnym u gatunku ludzkiego a zastompić nijak tego ni możno... każden jeden to wi, któren oczywista zaznał takowego za żywota swego. Solidne rżnięcie białogłowy i przeżycie orgazmu u niej jest jak podróż do innego wymiaru... u babów vice versa.

    Drugo prowda zwionzano z pirwszom powiado, że seksualność dana przez nature została i dlatego mamy prawo mieć chentkę zawsze i wszendzie chocia wielu poczucie winy ma a w szczególności te co do kościoła w niedziele latajo sie spowiadać. Jeim wmawiajo, że dymanie tylko prokreacyjny charakter utrzymać mus każdemu. Tu by się zgodzić można, ino że kokardke na fiucie zawionzać to potwornie ucionżliwa rzecz, tak jak se cipke zaczopować.

    Trzecio prowda gado co kiejbyś mieszkoł w najcudniejszym zakontku świata to z latami przestaniesz gapić sie w niego niczym sroka w gnat a zupełnie zwykłym zacznie Ci się wydawoć i z ludziami jest także samo, bo wszyćko z czasem powszednieje, nawet dupa i cyc najbardziej krasiwy

    Czwarto prowda jest tako, że każden ma prawo do intymności osobniczej a ona głęboko schowano i jako taka ni musi zara mieć łodzwierciedlenio w relacyji z całym światem, z tym jak robimy w robocie i co mamy w chałupie. Każden Cię postrzego na zewnątrz i na szczynście ni ma nijakiego dostępu do Twych myśli kosmatych czy uczynków jeźli oczywista nie latasz po miescie z goło dupo alebo nie rozpowiadosz, że najfajnieszy seks to spuścić się damie do gemby czy wydymać królika. Jeźli myślisz i robisz dziwactwa wszelakie a nikt z tego powodu nie doznaje urazu na ciele czy duszy bo nie ma jego uczestnictwa, alebo nie wie czy nie widzi... Twoja brocha.

    Pionto prawdo to przez tysionce lat nasze przywyknięcie do nagłych zdarzeń i zastrzyku adrenaliny z tym zwionzanej. Dzisioj świat poukładany, wszyćko znamy do przodu to i żywot nudnawy, bo kto tera co dnia spitala na drzewo przed lwem czy innym tygrysem? Ckni sie ludziom za dawkom ostrego przeżywanio, dlatego przeróżne raftingi, bandżi czy skoki z aeroplanu. A dymanie kochanki czy kochanka i baczenie coby nikt Twojego nagiego tyłka między jego nogami na YouTubie nie nagroł daje takowo emocyje, że działa jako sprynżaraka w automobilu.

    Łostatnio prowda jest tako co człek nie prostym jest łorganizmem a pokomplikowanym, umysłowość i emocjonalność dana mu przez nature zaś pokryncona mocno, dlatego ni ma miary łuniwersalnej a każden jeden ma swojo prawde i to co rzekłem nie musi być wcale akuratne i prawdziwe... a może i w żyć to se trza wetknąć!

    ...ale chyndożenie na boku jest fajowe, wszyćkie znajome ludzie tak gadajo, ino trza z głowom przedsiemwziencie takowe uskutecznioć!!!
  • gravedigger1 22.09.10, 13:22
    To tylko sześć tych "prowd" mamy? :)
  • jordanbull 22.09.10, 14:01
    Po pirwsze promo, napisoł jo, żeć to moje prowdy natenczas dzisiaj, co nie siem we łbie moim chybcikiem łobjawiły a ni mom czasu zanadto coby życia w necie strawić ino babie kciałem nieco we łbie przewietrzyć.
    Po secundo, sześć brzmi nieźle bo liczba siedem i dziesięć już zainta przez innych rozpowiadaczy prowdziwej prowdy, nie bede siem wtrynioł. Osiem i dziewienć osobiście nie lubia, a powyżej dziesontki za dużoby pisania i czytajoncy mogliby posnońć w pomiendzyczasie, nie mówionc już o zapamientaniu coby w życiu zastosować.
    Po tercio, możesz dopisoć co siem rzywnie uważasz.
  • gravedigger1 22.09.10, 14:32
    jordanbull napisał:

    > Po pirwsze promo, napisoł jo, żeć to moje prowdy natenczas dzisiaj, co nie siem
    > we łbie moim chybcikiem łobjawiły a ni mom czasu zanadto coby życia w necie st
    > rawić ino babie kciałem nieco we łbie przewietrzyć.
    > Po secundo, sześć brzmi nieźle bo liczba siedem i dziesięć już zainta przez inn
    > ych rozpowiadaczy prowdziwej prowdy, nie bede siem wtrynioł. Osiem i dziewienć
    > osobiście nie lubia, a powyżej dziesontki za dużoby pisania i czytajoncy moglib
    > y posnońć w pomiendzyczasie, nie mówionc już o zapamientaniu coby w życiu zasto
    > sować.

    Jak dla mnie, to bardzo satysfakcjonujące wyjaśnienie sześciu "prowd". A prywatnie, jeśli chodzi o prawdy wszelakie, to najbardziej podoba mi się "gówno prawda". :))
  • jordanbull 22.09.10, 19:58
    A widzis chopie, kopaczu dołków z numerem 1, dyć rozum u Ciebie niezgorszy, co widoczne jezd jak Cie czytom i tera mosz recht tyż!
    Prywatnie to żyć trza mieć dużom, coby wiele siem w niej zmieściło bo wszyćkie prawdy takom majom nature... znaczy wielce do dupy som!
    Pozdrowiom!
  • wj_2000 22.09.10, 14:45
    gravedigger1 napisał:
    >
    > Nie usprawiedliwiam tylko tłumaczę przyczyny. To zasadnicza różnica.

    Z satysfakcją czytam Twoje posty w tej dyskusji. Ale to wygląda trochę jak rzucanie grochu o ścianę. Twoi polemiści mają mentalność (i wiedzę) pensjonarki.

    Twoje racjonalne argumenty można w rzeczywistości bardzo wzmocnić przez biologiczne spojrzenie. Otóż człowiek (który oczywiście jest też zwierzęciem) ma dwie specyficzne cechy (w stosunku do innych dużych ssaków) które powoduję istotne różnice w zagadnieniach płci i libido!
    Otóż istotną cechą człowieka jest duży sprawny mózg. Aby jednak był on użyteczny, a zysk przewyższał cenę jaką trzeba płacić za jego odżywianie, musi on długo się uczyć! DLatego ludzkie dziecko jest bardzo długo niesamodzielne.
    Model rozmnażania typowy, powiedzmy dla niedźwiedzi, się nie sprawdzi! Bo kobieta - z jednej strony musiała rodzić co rok (wysoka śmiertelność powodowała, że te które rodziły raz na 10 lat, czy nawet 8 lat, urodziły w życiu dwójkę trójkę i - taka gałąź wymierała), z drugiej strony musiałaby się samotnie opiekować gromadką: osesek, roczniak, dwulatek, etc. Nonsens! (Do tego dochodzi wyprostowana postawa powodująca, że niemowlaka nie można wygodnie wozić na grzbiecie i zajmować się równocześnie zdobywaniem pożywienia.
    Dlatego MUSIAŁA wykształcić się monogamia i nieustanna opieka mężczyzny nad dziećmi.

    Jak wypracować taką monogamię i takie poczucie obowiązku w warunkach przedcywilizacyjnych - powiedzmy 200 000 lat temu? Małymi kroczkami natura wiele potrafi!!

    Po pierwsze wytworzył się u mężczyzny POPĘD płciowy PERMANENTNY. A więc nie służący prokreacji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Żadne zwierzę nie kopuluje gdy samica jest w okresie bezpłodnym. Samiec niedźwiedź oszczędza siły na walkę o samicę PŁODNĄ. Bo to straszna walka. W efekcie jeden, najsilniejszy w okolicy zostaje ojcem wielu dzieci, a pokonani rywale albo giną w walce, albo muszą "obejść się smakiem".

    Samiec ludzki, gdy nie kopuluje kilka dni odczuwa straszne ciśnienie (głód) i rozkosz z jego zaspokajania TAKŻE z partnerką CIĘŻARNĄ. To go trzyma przy tej partnerce i powoduje że stara on ją stale udobruchać przynosząc upolowane mięsiwo dla jej dzieci.

    W ten sposób pary trzymają się razem wiele lat.
    Jednakże ten system (ścisłej monogamii) ma poważną wadę. Ojcami wszyscy mężczyźni są z grubsza "po równo". Traci się szansę użycia wybitnych samców do zapłodnienia wielu samic.

    Otóż natura znalazła sposób i na to. Otóż tajemne zdrady małżeńskie (od czasu do czasu) znakomicie poprawiają geny kolejnych pokoleń. Żeby to jednak miało sens, kobietę powinna napadać chęć na zdradę tylko w okresie płodności i TYLKO z samcem LEPSZYM od jej stałego partnera!!!!! Płodzenie dziecka z kimś gorszym byłoby nonsensem.

    Mężczyzna w akt prokreacji wkłada tak mało energii i taką a potencjalnie wydajność, że jemu opłaca się "przelecieć" nawet byle jaką! Może się tarfić że ma ona mimo wszystko dobre geny w połowie i jego pozamałżeński potomek odniesie sukces.

    By to wszystko funkcjonowało potrzebna jest HIPOKRYZJA i udawanie wierności.
    Tak jest dola człowiecza.

    Od kilku zaledwie pokoleń wszystko z rozmnażaniem jest inaczej. Śmiertelność dzieci jest znikoma, środki antykoncepcyjne wygodne i nasze instynkty (chęć do zdrady - NIE TYLKO GDY W MAŁŻEŃSTWIE JEST COŚ ŹLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) nijak nie pasują do sytuacji.
    Co z tego wyniknie - nie wiem, ale wiem, tak jak Ty, że trzymanie swoich odwiecznych instynktów na wodzy przez całe życie jest niepotrzebną TORTURĄ.
    --
    "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
  • iamhier 22.09.10, 10:50
    do ditchdoc-ale te popedy pchaja nas zazwyczaj w dobra strone.Gdyby nie one magia obraczki czy innych atrybutow popychalaby mas w strone gorszego materialu genetycznego....

    Co do tych ,ktorzy POTRAFIA PANOWAC......Mozna tylko dla swietego spokoju udawac,ze sie panuje...ale umysl,podswiadomosc i cialo podpowiada nam co innego...

    Tak sie akurat sklada,ze wszyscy moi znajomi,ktorzy tak zboznie walcza z popedami i stawiaja NA WIERNOSC MALZENSKA....wszyscy maja CHORE DZIECI....lub z pewnymi,nie odwracalnymi defektami....
    Co do tych mezow zdradzajacych.....to zapewne przed slubem pan ten mial kogos na oku,biegal za innymi kobietami,one za ni,....tresura nic tu nie zmieni.....
  • iamhier 22.09.10, 10:43
    do gravediger-oj.....ja wy to brzydko nazywanie.Frustracja przez was przemawia.Co do tego popedu rozrodczego....Czesto ludziom sie to myli.....Spotykaja kobiete/mezczyzne cos miedzy nimi iskrzy.Zazwyczaj dosc dlugo zyli w celibacie,ktos na kogo maja ochote nie zwraca na nich uwage.....I nastepuje pewne spiecie......ale to jeszcze nie jest TO!!

    Jest jeszcze inna kategoria podchodzaca pod "ch....." jak ktos to brzydko okreslil......I to niestety ta kategoria osob i mezczyzn,ze jakims dziesiatym okiem prawego zajada wiemy,ze...gdybysmy z nia wpadli to byłoby TO! Zona niekoniecznie wzbudza w nas takie "grzeszne myśli"......

    A mezczyzny (czesto zonaci z rozsadku) lub tacy ,ktorzy dali sie nabic jakiejs na ciaze (nie chcian,srednio chciana) posunal sie do wszystkiego by taka laske zaplodnic...I bardzo sie interesuja wszystkim co jest z tym zwiazane.O czym oczywiscie zony nie wiedza,ale to inna broszka....lub sie domyslaja i postanawiaja je kontrolowac.....INWIGILOWAC.....potem nękać...

    Czasami zachowanie meza moze byc niezlym zadziwieniem.....I zaden slub,obraczka inne dzieci nie sa go w stanie zatrzymac....cha cha!!
  • gravedigger1 22.09.10, 11:21
    iamhier napisała:

    > do gravediger-oj.....ja wy to brzydko nazywanie.Frustracja przez was przemawia.

    My to brzydko nazywamy? Możesz wyjaśnić, co masz na myśli? Gwoli ścisłości, oświadczam, że jestem osobą pojedynczą. :)

    > Co do tego popedu rozrodczego....Czesto ludziom sie to myli.....

    Z czym się to myli?

    > Spotykaja kobie
    > te/mezczyzne cos miedzy nimi iskrzy.Zazwyczaj dosc dlugo zyli w celibacie,ktos
    > na kogo maja ochote nie zwraca na nich uwage.....I nastepuje pewne spiecie.....
    > .ale to jeszcze nie jest TO!!

    Co??? Jakie TO?

    > Czasami zachowanie meza moze byc niezlym zadziwieniem.....I zaden slub,obraczka
    > inne dzieci nie sa go w stanie zatrzymac....cha cha!!

    Zachowanie żony też może... :)
  • iamhier 22.09.10, 12:37
    do gravediger-napisze Ci prosto....wszystkie wybitne dzieci jakie znam urodzily sie z przypadku i zazwyczaj w zwiazkach bez udzialow.....
  • iamhier 22.09.10, 12:40
    a reszta z dzieci co najwyzej bedzie partycypowac w udzialach,bic sie,ale nigdy nie powiekszy fortuny,a moze nawet ja umniejszy......i niekoniecznie podtrzyma
  • gravedigger1 22.09.10, 13:24
    iamhier napisała:

    > a reszta z dzieci co najwyzej bedzie partycypowac w udzialach,bic sie,ale nigdy
    > nie powiekszy fortuny,a moze nawet ja umniejszy......i niekoniecznie podtrzyma

    A ja zaprawdę powiadam Ci, załóż sektę! ;))
  • iamhier 23.09.10, 00:25
    ja nie ma nic wspólnego z sektą!
  • gravedigger1 23.09.10, 08:24
    iamhier napisała:

    > ja nie ma nic wspólnego z sektą!

    No to czas najwyższy, żebyś ją założyła! :)
  • gravedigger1 22.09.10, 13:23
    iamhier napisała:

    > do gravediger-napisze Ci prosto....wszystkie wybitne dzieci jakie znam urodzily
    > sie z przypadku i zazwyczaj w zwiazkach bez udzialow.....

    Ale o co chodzi??? Ja o żadnych dzieciach nie pisałem! I o jakie udziały chodzi???
  • zakazwjazdu 23.09.10, 00:12
    gravedigger dobrze gada! Polać mu!

    kretynofil - dziś niestety w dyskusji poległeś...

    iamhier - bez komentarza.
  • martaka1only 23.09.10, 00:10
    To właściwie nie ma problemu, skoro natura nas takimi porobiła. Powinni wszyscy ze wszystkimi na prawo i lewo. Bez pretensji i wyrzutów sumienia.:) Tylko po co udawać, że jesteśmy troszkę różni od zwierząt??
  • gravedigger1 23.09.10, 08:29
    martaka1only napisała:

    > Tylko po co udawać, że jesteśmy troszkę różni od zwierząt??

    Nie troszkę, tylko bardzo. Jak już ktoś w tym wątku zauważył, nasz popęd seksualny jest znacznie silniejszy od popędu zwierząt i w zasadzie występuje przez okrągły rok, anie tylko podczas rui.
  • angielski_kochanek 03.11.10, 15:56
    Nie każdą, tylko te ładniejsze. Tych co ruchają brzydkie nie usprawiedliwiamy.

    > czyli uspawiedliwiamy mezczyzn ktorzy ruchaja kazda babe ktora podejdzie im pod
    > chuja (...)
  • ditchdoc 10.09.10, 15:33
    duzakasia26 napisała:

    > Moja przyjaciółka powiedziała: "korzystaj z życia, póki nie musisz
    > za to płacić". Sama nie wiem..... Jeżeli przyznam się mężowi, to może skończyć
    > się rozwodem. Tego bym nie chciała. :( Co teraz?


    :D :D :D

    dobra kolezanka ;)

    przyznaj sie mezowi, na pewno nie bedzie rozwodu. Zrozumie ze to przeciez jego wina, za duzo pracowal, czy za malo. No jakis tam powod byl ;)
  • kag73 10.09.10, 16:56
    Skoro masz wyrzuty suminia i nie chcesz zdradzac meza to sie z blekitnookim nie spotykaj. Mezowi sie nie spowiadaj, czego oczy nie widza tego sercu nie zal.To Twoje piwko, musisz je wypic sama. Po co obciazac tym meza, po co on ma niewinny cierpiec, cierp sobie sama.
  • ditchdoc 10.09.10, 17:04
    kag73 napisała:

    > Skoro masz wyrzuty suminia i nie chcesz zdradzac meza to sie z blekitnookim nie
    > spotykaj. Mezowi sie nie spowiadaj, czego oczy nie widza tego sercu nie zal.To
    > Twoje piwko, musisz je wypic sama. Po co obciazac tym meza, po co on ma niewi
    > nny cierpiec, cierp sobie sama.

    daj spokoj

    bedzie cierpiec jeszcze z 15 minut, raz sie puscila to bedzie sie puszczac zawsze, te powiedzenie nie jest wziete z kosmosu, kwestia podstawowej moralnosci i zasad. Ona ich nie ma. Bedzie zdradzac dalej.
  • kag73 10.09.10, 17:20
    Wcale nie powiedziane, podobno raz nie zawsze. Skoro tak zaluje, moze sie "poprawi". Bladzic jest rzecz ludzka, powiadaja.
  • ditchdoc 10.09.10, 19:02
    kag73 napisała:

    > Wcale nie powiedziane, podobno raz nie zawsze. Skoro tak zaluje, moze sie "popr
    > awi". Bladzic jest rzecz ludzka, powiadaja.

    pewnie jakiejs czesci sie odmienia, na pewno nie jest tak w przypadku 100%, ale w przypadku znacznej wiekszosci na pewno
    co do bladzenia, jak np. pedofil zbladzi i zgwalci 5 letnie dziecko, bedzie zalowal, to tez ok?

    daj spokoj.
  • kag73 10.09.10, 19:07
    Ej, no chlopie, Ty tego do pedofilii nie porownuj, bo to nie grzech tylko njagorsze przestepstwo, niewybalczalne. Nie podlega w ogole dyskusji.
  • ditchdoc 10.09.10, 19:25
    kag73 napisała:

    > Ej, no chlopie, Ty tego do pedofilii nie porownuj, bo to nie grzech tylko njago
    > rsze przestepstwo, niewybalczalne. Nie podlega w ogole dyskusji.

    no skoro "bladzic rzecz ludzka" to moze jakis dorosly mezczyzna "zbladzil" i zgwacil dziecko..., rozumiem ze szkodliwosci nie ma co porownywac no ale, bladzic rzecz ludzka ;)

    nie usprawiedliwiaj kurestwa, te pieprzenie o "chwili" czy cos typu, co czesto czytam na kochankach, "opieralam mu sie przez rok czasu i w koncu uleglam, przeciez nie mam serca z kamienia!"

    wszystko jedno gowno i wszystko ma na celu usprawiedliwienie faktu ze sie chcialo wyruchac cos innego. Nic wiecej.



  • kag73 10.09.10, 19:31
    Ale bardzo wazne pytanie: Czy opierala sie o sosne? :))
    A po kie licho Ty forum Kochanki czytasz?
    Faktem jest, ze okolicznosci zdrad bywaja rozne.
  • ditchdoc 10.09.10, 19:36
    zeby zachowac trzezwa glowe wzgledem kobiet, mam nature romantyka a to dzisiaj nie poplaca ;)

    poza tym mozna sie od pan sporo nauczyc, np. ze milosc do meza nie przeszkadza w zdradzaniu go ;D
  • kag73 10.09.10, 19:39
    No to musisz sobie znalezc roamtyczke i juz szafa gra, moj drogi :))

    Czyli teraz(dzieki temu forum Kochanki) juz bedziesz wiedzial, ze jak Cie kiedys zona zdradzi, to sie nie masz co martwic, bo i tak Cie kocha:))
    Poza tym mysle, ze roni ludzie bywaja, zarowno kobiety jak i mezczyzni. Trzeba tarfic na swojego czy na swoja i tyle.
  • ditchdoc 10.09.10, 19:43
    kag73 napisała:

    > No to musisz sobie znalezc roamtyczke i juz szafa gra, moj drogi :))
    >
    > Czyli teraz(dzieki temu forum Kochanki) juz bedziesz wiedzial, ze jak Cie kiedy
    > s zona zdradzi, to sie nie masz co martwic, bo i tak Cie kocha:))
    > Poza tym mysle, ze roni ludzie bywaja, zarowno kobiety jak i mezczyzni. Trzeba
    > tarfic na swojego czy na swoja i tyle.

    wszystkie romantyczki sa brzydkie ;)

    z tym przykladem z kochanek to byl zart. Bede wiedzial jak mnie zdradzi, jedna taka byla i mnie dobrze nauczyla, od tamtej pory rozpoznaje kurwy bez jednego bledu. 6 kolegow od takich uwolnilem ;)
  • kag73 10.09.10, 19:56
    "wszystkie romantyczki sa brzydkie ;)"

    Co Ty, tak juz nawet w lustro patrze i se mysle, bo ja wiem czy ja taka brzydka? :))

  • ditchdoc 10.09.10, 20:03
    kag73 napisała:

    > Co Ty, tak juz nawet w lustro patrze i se mysle, bo ja wiem czy ja taka brzydka
    > ? :))
    >

    =D
    to naturalnie zart ale jest Was malo ;)

    romantyczny mezczyzna to tragedia dzisiaj, mozna klasc spore pieniadze na to ze jakas panienka wtytrze nim i jego uczuciami podloge w bardzo krotkim czasie. Takie czasy. Kiedys bylem misiem z romantyczna wizja swojej kobiety i naszej wspolnej przyszlosci. Skutecznie mnie "romantycznej" postawy oduczyla ;), teraz kobieta jest tylko dodatkiem w zyciu, nie jego czescia. Latwiej, wygodniej a na zewnatrz i dla mojej dziewuchy wyglada tak samo.
  • gravedigger1 13.09.10, 16:30
    ditchdoc napisał:

    > (...) teraz ko
    > bieta jest tylko dodatkiem w zyciu, nie jego czescia. Latwiej, wygodniej a na z
    > ewnatrz i dla mojej dziewuchy wyglada tak samo.

    Jednym słowem dwulicowość w stosuku do otoczenia i Twojej "dziewuchy". Współczuję, szczególnie jej...
  • ditchdoc 23.09.10, 08:27
    gravedigger1 napisał:

    > Jednym słowem dwulicowość w stosuku do otoczenia i Twojej "dziewuchy". Współczu
    > ję, szczególnie jej...

    nie, tak jest w kazdym zdrowym zwiazku tylko oni tego tak nie nazywaja ;)
  • alcabin 22.09.10, 12:58
    Z ciebie taka romantyczka jak z koziej dupy trąba.
    Twoja jedyna rada to "nie mów mężowi".
    To nie romantyzm tylko pragmatyzm. Dupsko swędzi, ale jeszcze warunki życia się pogorszą albo co gorszego... Lepiej nie powiedzieć i wmówić sobie, że to dla jego dobra...
  • permanentne_7_niebo 22.09.10, 14:02
    ja jestem brzydka?
    a idź!
    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
  • permanentne_7_niebo 22.09.10, 14:13
    Moje przemyślenia w tym temacie są nastepujące:

    mi się to jakoś w pale nie mieści
    13:53:05
    jak z kimś mam dobry seks to po co mam go zdradzać? zaspokaja mnie i już
    13:53:42
    a jak uważam, że jest 'nie dośc dobry' i trafię na kogoś z 'lepszym materiałem genetycznym' to konczę jedno i zaczynam drugie
    13:53:50
    nie rozumiem skąd się to bierze
    13:59:32
    a jest jeszcze coś takiego jak 'kochać'
    14:00:18
    jak kogoś kochasz to świata poza nim nie widzisz bo inni faceci są miałcy i jacyś nie tacy wspaniali jak ten Twój i się w ogóle nie bardzo do czegokolwiek nadają
    14:00:36
    i chyba dopiero jak kogoś 'kochasz' to wychodzis za niego za mąż?
    14:03:18
    chyba z dwojga złego lepiej się wiązac z kimś kto ci odpowiada w łózku a nie odpowiada na płaszczyźnie poziomu, intelektu, duchowości, zainteresowań
    14:03:48
    bo jak zdradzasz psychicznie to nikt się do Ciebie nie przyczepi:D

    a jeśli chodzi o meritum - jeśli miałabym cudownego męża, który by mnie zdradził, to chyba nie chciałabym o tym wiedzieć, bo nie umiałabym zaakceptować tego aspektu jego psychiki. i nie umiałabym mu ufać. i dlaczego ja miałabym się zmieniać nieodwolalnie i być pokaleczona przez innego człowieka. ja bym nie chciała wiedzieć. nie wiem, w pale mi się nie mieści. ja bym w ogóle nie chciała mieć takiego, który by mnie zdradzał, albo oszukiwał. bo to się mija z celem. jak zdradzamy, to przecież można się umówić na taki układ i wtedy jest ok. Ale jeśli mówimy, że nie zdradzamy, to nie zdradzamy i już.

    --
    [*] w pół... 28.02.2008

    Fajnie, ze trafiles dobrze, ale nie kazdy tak ma i czasem po prostu ludziom sie odechciewa bycia ciagle milym i ciagle najlepszym, jesli nikt nie powie Ci dziekuje, nie doceni, nie zaplaci tak jak powinien.
  • errare_humanum_est 13.09.10, 16:36
    ditchdoc napisał:

    > poza tym mozna sie od pan sporo nauczyc, np. ze milosc do meza nie przeszkadza
    > w zdradzaniu go ;D

    Jakbym słyszał własną żonę :/ Przyznała się że poszła w tango z innym "ale zawsze pamiętałam że jestem Twoją żoną".
    Witki mi opadły do samej ziemi i pozostały tam przez dłuższy okres czasu.
  • gravedigger1 13.09.10, 16:49
    errare_humanum_est napisał:

    > Jakbym słyszał własną żonę :/ Przyznała się że poszła w tango z innym "ale zaws
    > ze pamiętałam że jestem Twoją żoną".
    > Witki mi opadły do samej ziemi i pozostały tam przez dłuższy okres czasu.

    Sądzę, że powiedziała prawdę, bo trudno o takiej rzeczy zapomnieć. Powinieneś się więc cieszyć;)
  • errare_humanum_est 13.09.10, 16:52
    gravedigger1 napisał:

    > errare_humanum_est napisał:
    >
    > > Jakbym słyszał własną żonę :/ Przyznała się że poszła w tango z innym "al
    > e zaws
    > > ze pamiętałam że jestem Twoją żoną".
    > > Witki mi opadły do samej ziemi i pozostały tam przez dłuższy okres czasu.
    >
    > Sądzę, że powiedziała prawdę, bo trudno o takiej rzeczy zapomnieć. Powinieneś s
    > ię więc cieszyć;)

    Dobrze że dodałeś emot na końcu, bo pomyślałem że się nabijasz.
  • ditchdoc 23.09.10, 08:30
    errare_humanum_est napisał:


    > Dobrze że dodałeś emot na końcu, bo pomyślałem że się nabijasz.

    nie :)

    o tak na serio tylko to jest czlowiek ktory udaje ze nie ma problemu z tym ze zona uprawia seks z innymi ;)
  • ditchdoc 23.09.10, 08:29
    errare_humanum_est napisał:

    > Jakbym słyszał własną żonę :/ Przyznała się że poszła w tango z innym "ale zaws
    > ze pamiętałam że jestem Twoją żoną".
    > Witki mi opadły do samej ziemi i pozostały tam przez dłuższy okres czasu.

    bahahaha, standardowa gwiazdka zaranna ;D

    "PRZECIEZ JESTEM Z TOBA!!!! TAMTO TO TYLKO SEKS O CO CHODZI?!?!?!?!?"

    mam nadzieje ze pogoniles
  • potwor_z_piccadilly 10.09.10, 17:40
    Pytasz co teraz ?
    Teraz masz dozywotniego mola.
    Jak agresywny bedzie ten szkodnik, tego nie wiem. To zalezy od Twojej wrazliwosci.
    Wiem jedno. Zawsze bedzie mniej lub bardziej aktywny.
  • m00nlight 10.09.10, 18:36

    Przyznanie się do zdrady to zwykłe tchórzostwo- zwalanie na partnera ciężaru swojego niecnego uczynku i odpowiedzialności za dalsze losy związku. Ty zdradzilas, Ty masz wyrzuty sumienia, Ty sobie z nimi radź.

    Jeśli zależy Ci na małżeństwie nic nie mow, licz że się nie wyda i bądź dobra dla męża :P Jego Twoja zdrada nie zaboli dopoki się o niej nie dowie. Masz wyrzuty sumienia? Dobrze, bo powinnaś. Ale zachowaj to wszystko dla siebie.

    Zastanów się tylko DLACZEGO zdradziłaś. Czego brakuje w Twoim związku, a czego szukałaś z tamtym facetem? Co się stało to się nie odstanie najlepsze co możesz zrobić to wyciągnąć z tego nauczkę na przyszłość. Czasami, paradoksalnie, zdrada 'uzdrawia' związek- bo obnaża braki i problemy. Częściej dobija ale to już inna kwestia.

    Nawet jeśli chcesz się rozstać z mężem, nie mów mu o zdradzie. Podaj inny powód, najlepiej ten, dla którego zdradziłaś.

    W dobrym związku nie ma miejsca na trzecie osoby, nawet jeśli jest okazja, a potencjalny kochanek superatrakcyjny, osoba będąca w dobrym związku nigdy z takiej okazji nie skorzysta. Jeśli w związku są problemy, często nieuświadomione, spychane gdzieś pod dywan frustracje, często podświadomie poszukuje się pocieszenia w ramionach innego/ innej.
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 10.09.10, 19:07
    m00nlight napisała:

    >
    > Przyznanie się do zdrady to zwykłe tchórzostwo- zwalanie na partnera ciężaru sw
    > ojego niecnego uczynku i odpowiedzialności za dalsze losy związku. Ty zdradzila
    > s, Ty masz wyrzuty sumienia, Ty sobie z nimi radź.

    nie zgodze sie

    poza tym dowiedz sie czy w tym "uniesieniu" ktorego dowiadczyla nasza droga autorka majaca problemy z odmawianiem seksu obcym mezczyznom, raczyla zadbac o prezerwatywe ;)

    ewentualnego dzidziusia tez ma mezowi wmowic, "biorac" wine tylko na siebie?
    nie mowie o wenerach czy hivie. Czytuje forum "kochanki" i wiem ze paniom zdarza sie dosyc czesto nie zabezpieczac. Oczywiscie wszystkie kochaja swoich mezow ;)


  • duzakasia26 10.09.10, 19:39
    Będę musiała zerwać z nim kontakt zanim będzie za późno.

    Qrwa, zawsze miałam się za osobę uczciwą a tu takie coś! Jak ja teraz spojrzę w lustro? Jak spojrzę w oczy mężowi? Ślubowałam mu. Ostatnia idiotka ze mnie. Kretynka.
    Myślałam, że mnie zwyzywacie i zbluzgacie, a nie będziecie radzić.
    Chciałabym, żeby mój mąż się dowiedział, ale, żebym nie musiała mu nic mówić. Dziwne, że do tej pory nic nie zauważył. Wypiękniałam, tryskałam radością życia, śpiewałam pod nosem. Nowe perfumy, bielizna, ciuchy. Basen, siłownia, kosmetyczka, fryzjer, solarium, jogging. Znikałam na całe wieczory, mając kiepskie wymówki. I nic.
    Ale sama mu nie powiem. Boję się jego reakcji.
    Tylko te cholerne wyrzuty sumienia :( To był największy błąd w życiu :(
    Straszni mi przykro.
    Pozdrawiam.
    P.S.
    Nie było warto. Trzeba było rozstać się z mężem i dopiero brać się za szukanie. Tylko, żeja wcale specjalnie nie szukałam. I nawet nie brałam na poważnie opcji rozstania. Przecież każdemu czasem się nie układa.
    Ale kanał :(
  • ditchdoc 10.09.10, 19:45
    duzakasia26 napisała:

    > Dziwne, że do tej pory nic nie zauważył. Wypiękniałam, tryskałam radością życia,
    > śpiewałam pod nosem. Nowe perfumy, bielizna, ciuchy. Basen, siłownia, kosmetyc
    > zka, fryzjer, solarium, jogging. Znikałam na całe wieczory, mając kiepskie wymó
    > wki. I nic.

    to byl ten jeden raz, przypadkowy kiedy to dalas sie poniesc emocjom?

    :D :D :D

    widzisz, keg73, zadnego "zbłądzenia" nie ma
  • ditchdoc 10.09.10, 19:45
    *kag73
  • kag73 10.09.10, 19:49
    Dobrze mowisz, woodki Ci dac. Tez juz zatrybilam w czym rzecz, miales racje.
  • ditchdoc 10.09.10, 19:54
    kag73 napisała:

    > Dobrze mowisz, woodki Ci dac. Tez juz zatrybilam w czym rzecz, miales racje.

    zawsze jak cos napisze mozna spokojnie zalozyc ze mam racje ;), wszystkie kurewki sa takie same, jota w jote.
  • kag73 10.09.10, 19:57
    No widzisz, jednak nie mam doswiadczenia w temacie, niestety :(
  • ditchdoc 10.09.10, 20:04
    kag73 napisała:

    > No widzisz, jednak nie mam doswiadczenia w temacie, niestety :(

    i chwala Ci za to, jakby co to chetnie przeniose Cie przez kaluze ;P


  • gravedigger1 13.09.10, 14:18
    ditchdoc napisał:

    > i chwala Ci za to, jakby co to chetnie przeniose Cie przez kaluze ;P

    No proszę, nie dość że romantyk, to jeszcze dżentelmen! ;)
  • ditchdoc 22.09.10, 17:21
    gravedigger1 napisał:

    > No proszę, nie dość że romantyk, to jeszcze dżentelmen! ;)

    zgadza sie
  • gravedigger1 13.09.10, 14:09
    ditchdoc napisał:

    > wszystkie kurewki sa takie same, jota w jote.

    Strasznie upraszczasz, a do tego w twoich słowach można wyczytać pogardę do "kerewek". A przecież to też osoby mające uczucia, emocje i potrzeby, podobnie jak inni ludzie. Coś Ty taki radykalny??? Masz 15 lat czy może jesteś kandydatem na księdza? ;)
  • ditchdoc 22.09.10, 17:21
    gravedigger1 napisał:

    > Strasznie upraszczasz, a do tego w twoich słowach można wyczytać pogardę do "ke
    > rewek".

    i dobrze bo to zamierzone

    > A przecież to też osoby mające uczucia, emocje i potrzeby, podobnie jak
    > inni ludzie.

    tylko nie licza sie z uczuciami innych
  • duzakasia26 13.09.10, 19:28
    Cudowne, bezproblemowe małżeństwo, miłość, wierność i uczciwość. Uśmiechnięta żonka siedząca całymi dniami w domku, dwudaniowe obiadki, wypucowane mieszkanko i codzienny seksik. Stadko zadbanych, uśmiechniętych dzieci zapatrzonych w tatusia i gotowych na każde jego skinienie (tak jak świetnie wytresowana małżonka). Dzieci grzeczne, śliczne jak z reklamy gerbera i z IQ 165. Wszystkie. Żona IQ tylko 60 (wystarczające do obsługi pralki i zmywarki, oraz do podpisania się) za to urody przecudnej.
    Mąż zarabiający fortunę i żądna wrażeń, znudzona, podła "druga połówka". Wredna baba co to zdradza jak tylko wielce szanowny, szlachetny małżonek się odwróci. Tak to było dichdoc?
    No tak, nie pozostaje mi nic innego jak kontynuacja znajomości z "błękitnookim" i celibat z własnym mężem. Bo przecież kurewki tak mają, prawda? Po tym jak mężowi znudzi się seksualna posucha trzeba będzie pozapraszać co fajniejsze i co ładniejsze koleżanki. Poprosić o odwiedziny jak mnie nie będzie. Tak "przypadkiem". Zdobyć jakieś rozbierane fotki wspaniałego, cudownego męża i przeprowadzić rozwód z orzeczeniem o winie (jego oczywiście).
    Za jego alimenta będę się mogła puszczać jak ta lala, co nie? Na prawo i lewo. Wydoję go do reszty z tej ogromnej pensyii. Nie pracowałam siedząc w domu i lakierując pazury (sprzątała i gotowała ukrainka, mieliśmy nianię). Bo ja "zła kobieta" jestem i nie można mi ufać, co? Zadowolony? Ja kurew, a ty romantyczny "dżentelmen". Usatysfakcjonowany?
    Miałeś rację o wspaniały.......
  • free_tybet666 22.09.10, 13:34
    kolejna idiotka, ktorej cos sie zrobilo przypadkiem....
    troche honoru dziewczyno
    dalas dupy i nic cie nie usprawiedliwia, nie wybielisz sie i nie zwalisz winy na swiat bo to twoja tylko wina
    jak nie podoba Ci sie malzenswo to trzeba bylo sie nie zenic
    mam dosc takich pustych, egoistycznych i pseudowyzwolonych kobiet
  • alcabin 22.09.10, 13:53
    > Bo ja "zła kobieta" jestem i nie można mi ufać, co?

    A uważasz, że można Ci ufać?
  • ditchdoc 22.09.10, 17:22
    bardzo

    swietny post
  • swojski_fr_1 22.09.10, 17:57
    A tam nie bylo warto. Skoro masz wyrzuty sumienia, wypieknialas i poczulas skrzydla, to znaczy, ze bylo z tym drugim zajebiscie. Inaczej nie szlabys z tym na forum, a Twoja duszyczka i pusia nie bylyby az tak rozdarte. No i juz dawno bys blekitnookiego trzepnela.

    Facet ma w zwiazku miec dwie wazne cechy: ma miec forse i ch..a z jajami. Reszte dadza jej przyjaciolki... jak facet ma czym placic i grzmocic, to przyjaciolki doradza conajwyzej ws. ciuchow niz kochankow.

    A Twoj przynajmniej ma jaja, skoro boisz sie jego reakcji na takie rewelacje dotyczace jego zony.



    duzakasia26 napisała:

    > P.S.
    > Nie było warto. Trzeba było rozstać się z mężem i dopiero brać się za szukanie.
    > Tylko, żeja wcale specjalnie nie szukałam. I nawet nie brałam na poważnie opcj
    > i rozstania. Przecież każdemu czasem się nie układa.
    > Ale kanał :(


    duzakasia26 napisała:

    > Cudowne, bezproblemowe małżeństwo, miłość, wierność i uczciwość.
    > Za jego alimenta będę się mogła puszczać jak ta lala, co nie? Na prawo i lewo.
    > Wydoję go do reszty z tej ogromnej pensyii. Nie pracowałam siedząc w domu i lak
    > ierując pazury (sprzątała i gotowała ukrainka, mieliśmy nianię). Bo ja "zła kob
    > ieta" jestem i nie można mi ufać, co? Zadowolony? Ja kurew, a ty romantyczny "d
    > żentelmen". Usatysfakcjonowany?
    > Miałeś rację o wspaniały.......
  • kag73 22.09.10, 18:16
    Ludzie bez emocji, przeciez duzakasia w innym poscie wyjasnila, ze historie zmyslila specjalnie dla ditchdocka, czy jak on tam sie nazywa. Czyli nie bylo zadnej zdrady, wszystko pic na wode fotomontaz
  • ditchdoc 22.09.10, 20:09
    widac wszyscy z takimi samymi frustracjami i fobiami jak ja ;)
  • empeczy 22.09.10, 14:46
    powiedz mężowi że przeruchał Cie inny koleś, że męża nie szanujesz, że kłamałaś składając obietnicę w kościele/urzędzie, że masz w dupie waszą wspólną przyszłość i że zaprzepaściłaś wszystko, w co przez długo wierzyłaś dla ulotnej chwili z innym penisem. myślę, że zrozumie.
  • kag73 10.09.10, 19:46
    Oj, kochana, to zastanow sie czego chcesz. Pewnie tak naprawde szukasz przygod i ciagnelabys rzecz dalej, ale niestety blekitnooki zony dla Ciebie nie zostawi, w tym caly problem. Jestes wstretna, wysilek dla innego typa, cala seria wypiekniania, ale nie dla meza a teraz jeszcze kity wciskasz o wyrzutach sumienia.
  • ditchdoc 10.09.10, 19:47
    duzakasia26 napisała:

    > Dziwne, że do tej pory nic nie zauważył. Wypiękniałam, tryskałam radością życia,
    > śpiewałam pod nosem. Nowe perfumy, bielizna, ciuchy. Basen, siłownia, kosmetyc
    > zka, fryzjer, solarium, jogging. Znikałam na całe wieczory, mając kiepskie wymó
    > wki. I nic.

    z twojego pierwszego posta:
    "Zdradziłam. Uległam urokowi chwili, zmysłowemu głosowi, błękitnym oczom."

    ;)
    nawet nie udawaj ze jeszcze sie z nim nie umowilas, nawet jezeli nie to daje ci tydzien.
  • potwor_z_piccadilly 10.09.10, 20:42
    Nie rozpatrujcie tej sprawy w kolorach czarno-bialych.
    Trzeba pamietac ze miedzy ludzmi szczesliwymi, spelnonymi a lajdusami jest olbrzymi srodek.
    Sadze ze mamy tu do czynienia wlasnie z tym srodkiem.
    Co wiemy.
    Problemy w zwiazku byly. Znaczy ze w tym zwiazku pelni szczescia nie ma.
    Jest zdrada.
    Sa tez wyrzuty sumienia, czego dowodem moze byc fakt ze babka do nas napisala.
    Te majace wszystkop w d. olalyby to forum.
    Jakie wnioski ?
    Jesli ditchdoc czegos nie wykrakal to starajcie sie razem z mezem popracowac nad uczuciem zwanym miloscia. To robota dla Was dwojga.
    To co sie stalo potraktuj jako blad popelniony tylko po to by go drugi raz nie popelnic.
    Na koniec uwierz mi ze wszystko to co moga zaoferowac blekitnoocy mozesz przezyc we wlasnej sypialni a nawet i wiecej i co w tym wszystkim jest najwazniejsze, bez drazacego psychike mola.
    Tyle teorii.
    Jaka bedzie praktyka ?
    Tego najstarsi gorale nie wiedza. Odpowiedz tkwi w Tobie/Was.

  • ditchdoc 10.09.10, 21:40
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Problemy w zwiazku byly.

    najpewniej bzdura, poza tym nic nie pisala o problemach.

    problem istnial w glowie szanownej pani, zeby mogla sobie usprawiedliwic seksik z blekitnookim ;), i miec na co zwalic zaistniala zdrade. Tak jest najczesciej.

    nawet jezeli jakis problem byl to maz o nim nie wie, ona nic nie powiedziala, nie probowala nic zrobic. Na zasadzie "mamy problem to sobie wyrucham innego" :)

    zreszta czytaj wyzej, to nie byla zdrada w porywie chwili, co i tak jest bzdura. Babka dlugo sie spotykala, cwiczyla, pachniala i ladnie sie ubierala, dobrze wiedziala gdzie zmierza i po co ;).
    Daj spokoj.


  • potwor_z_piccadilly 10.09.10, 22:34
    Wierzysz ze problemow nie bylo ?
    Byly, byly a glownym problemem byl fakt ze gosc nie trzymal zony przy nodze.
    Optymista.
    Piszesz daj spokoj.
    No i co gdy dam spokoj. Samo sie rozwiaze ?
    Sadze ze nie jest sztuka glanowac winnego. Sztuka jest winnego zrozumiec i jesli nie naprowadzic go na wlasciwa droge to przynajmniej uswiadomic mu ze droga ktora kroczy moze mu (w tym wypadku) skomplikowac zycie.
  • ditchdoc 10.09.10, 23:08
    zgadzam sie i ja jej nie glanuje
    swietnie tez rozumiem schemat jej myslenia i poczynania

    w wiekszosc tego rodzaju przypadkow, gdy kobieta mowi ze "w porywie chwili" zdradzila meza, potem w drugim zdaniu mowi ze spotyka sie z nim od chuja czasu, dla niego o siebie zadbala, ubrala sie, zaczela cwiczyc itd. Fakt ze sie z nim przespala, nagle i w przyplywie namietnosci ;), mozna o kant dupy rozbic. Chyba rozumiesz ze dobrze wiedziala jak to sie skonczy?

    problemu nie bylo albo jest urojony w glowce autorki, w kazdym razie na pewno maz o nim nie wie, zaistnialy "problem" sluzy tylko do usprawiedliwienia zdrady, w jej oczach, i naszych.

    nie sadze zebym sie mylil, jej zachowania sa podrecznikowe.
  • lusseiana 11.09.10, 00:20
    No niestety, ale ja bym się jednak bardziej przychyliła do wersji ditchdoc`a - Autorka sama napisała, że stroiła się, dbała o siebie, a mąż mimo wszystko nie zauważył i sama nie wie jakim cudem jej się upiekło. Zrozumiałabym, gdyby napisała, że chciała dać mu powód do zazdrości, żeby zaczął się bardziej starać, albo że chciała sobie podnieść samoocenę, bo mąż ma ją za nic, ale sprawa zaszła za daleko i co teraz... Tylko, że Autorka nigdzie o niczym takim nie wspomniała. Wręcz przeciwnie, bo z tego co pisze, można wnioskować, że mąż jest:
    a) na tyle pewny żony, że romansu się po niej nie spodziewa (czyli tragedii w związku nie ma, skoro zaufanie jest)
    b) wybitnie niedomyślny i prosty w budowie nie jak syfon, ale jak wąż ogrodowy i dopóki jakiś fagas nie przerucha mu żony na jego oczach w jego łóżku, to pisma nosem nie wyczuje.

    Droga Autorko - jeżeli w waszym małżeństwie zachodzi przypadek a), to wyrazy współczucia dla małżonka. Ja rozumiem, że można lubić poflirtować, ale dawanie du*y obcym facetom mając obrączkę na palcu i "ślubuję miłość, WIERNOŚĆ idt" w pamięci, zasługuje na wiązankę epitetów powszechnie uznawanych za obelżywe, bo to zwyczajne draństwo robić coś takiego osobie która ci ufa. Może niekoniecznie powinnaś mu mówić, ale lepiej żebyś sama odeszła od niego, bo pewnie facet nie zasłużył sobie na takie coś. A twoje wyrzuty sumienia zdrady nie wymażą i to piwo, które sobie tak radośnie naważyłaś i tak będziesz musiała wypić prędzej czy później. Jeśli zaś zachodzi przypadek b), to mimo iż nadal współczuję facetowi, to jednak możesz spokojnie zapomnieć o sumieniu i kontynuować pozamałżeńskie przygody. Mąż i tak się nie domyśli, a pozory szczęśliwego pożycia na potrzeby rodziny i znajomych zostaną zachowane. A że trup pod łóżkiem leży i śmierdzi to już szczegół. Tylko nie wmawiaj wszystkim tu obecnym, że to nie wchodzi w grę, że sumienie nie pozwala i tym podobne bajki, bo nie uwierzę, że nie chciałabyś tego z błękitnookim powtórzyć, skoro z bólem stwierdzasz, że TRZEBA BĘDZIE tę znajomość zakończyć, zamiast ZROBIĆ TO natychmiast, jak tylko odezwało się ww "sumienie".

    Szanowny potworze - masz rację, że glanowanie winnego nie jest sztuką. Ale usilne usprawiedliwianie pokątnego cichodajstwa też nią nie jest. Mieli problemy? Może. Autorka o nich nie wspomina ni słowem, więc raczej olbrzymie nie były i nie one ułatwiły błękinookiemu zadanie. Uświadamianie i naprowadzanie też raczej mija się z celem, bo pani doskonale wie, ze zrobiła coś, czego jako żona robić nie powinna i że mąż nowym kompletem poroża nie będzie zachwycony. Napisała przecież w pierwszym poście, że jak się dowie to będzie chciał rozwodu. Zauważ, że w całych tych rzekomych "wyrzutach sumienia" nie ma słowa o tym, że "jak ja mogłam mu to zrobić", "jak mogłam tak go zawieść", "jak się dowie będzie cierpiał i nigdy mi nie wybaczy", tylko jak byk stoi "co teraz zrobić, jak się dowie będzie rozwód". Mniej więcej. Słowem nie wyrzuty sumienia, że skrzywdziło się kochaną osobę z którą ileś tam lat się spędziło, tylko strach przed tym, że skończy się ciepłe domowe gniazdko, niedzielne obiadki, fryzjerki, kosmetyczki i wesołe spotkania w gronie znajomych.

    Podsumowując - jak dla mnie, to ta skrucha mocno wiatrem podszyta, żeby nie określić jej bujdą na resorach. Po prostu poszło się w tango i nie wiadomo co teraz z tym zrobić, żeby mąż nie wykopał fundatorki rogów na zbity pysk. I jak dla mnie, nie ma argumentów dających się wystarczająco mocno naciągnąć, żeby taki typ zdrady usprawiedliwić.
  • ditchdoc 11.09.10, 01:17
    lusseiana napisała:

    > b) wybitnie niedomyślny i prosty w budowie nie jak syfon, ale jak wąż ogrodowy
    > i dopóki jakiś fagas nie przerucha mu żony na jego oczach w jego łóżku, to pism
    > a nosem nie wyczuje.

    czyli standardowy polski mezczyzna, rycerz na bialym koniu ktory nigdy nie podniesie reki na kobiete, swoja zone kocha ponad wszystko, ponad siebie tez, nigdy w zyciu nie przyjdzie mu do glowy ze jego "ksiezniczka", ktora przeciez ubóstwia, moglaby mu cos takiego zrobic

    koles nie mial po prostu szczescia trafic na podobna szmatke jak jego zona w mlodosci, kiedy jest czas zeby nauczyc sie pewnch rzeczy o kobietach
  • vogon.jeltz 22.09.10, 13:51
    > "ślubuję miłość, WIERNOŚĆ idt"

    Mało jest głupszych tekstów niż tekst kościelnej przysięgi małżeńskiej. No, może ten tekst o cymbałach, który zawsze przy okazji czytają.
  • poitevin 11.09.10, 11:20
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Wierzysz ze problemow nie bylo ?


    Może wyjdzie ze mnie konserwa, ale nawet jeśli problemy były, to dawanie dupy błękitnookim jest mało pomocne w ich rozwiązaniu. Co to w ogóle znaczy zdradzić przypadkiem? Potknął się i przewrócił na nią akurat trafiając w picz ?

  • gravedigger1 13.09.10, 14:17
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Sztuka jest winnego zrozumiec i jesl
    > i nie naprowadzic go na wlasciwa droge to przynajmniej uswiadomic mu ze droga k
    > tora kroczy moze mu (w tym wypadku) skomplikowac zycie.

    "Jeżeli jesteście bez winy, to pierwsi rzućcie kamieniem". Chyba tak to leciało;)
  • arronia 10.09.10, 23:44
    > Myślałam, że mnie zwyzywacie i zbluzgacie, a nie będziecie radzić.

    Bo ujęłaś to tak, jakby chodziło o jednorazowe potknięcie (i kaca moralnego po).
    Dziwnym trafem pominęłaś okoliczność, że to recydywa i działanie planowe.

    Teraz to wyrzuty sumienia, czy grunt się pali pod nogami?
  • gacusia1 11.09.10, 03:38
    duzakasia26 napisała:



    > Dziwne, że do tej pory nic nie zauważył. Wypiękniałam, tryskałam radością życia,
    > śpiewałam pod nosem. Nowe perfumy, bielizna, ciuchy. Basen, siłownia, kosmetyc
    > zka, fryzjer, solarium, jogging. Znikałam na całe wieczory, mając kiepskie wymó
    > wki. I nic.

    Oj,to nie mam dobrych wiesci. Albo maz tez ma kochanke i po prostu ma cie gleboko. Albo zwyczajnie nie zalezy mu na tobie i "po prostu ma cie gleboko". jakos nie bardzo mi pasuje,ze moglby miec do ciebie az TAKIE zaufanie ;P


    --
    Josh Demolka
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png[/img]
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png[/img]
  • m00nlight 11.09.10, 09:56

    Coś w tym może być.

    Faceci zwykle są podejrzliwi i wyczuleni na takie sprawy, kobiety zresztą też. Jak w tym filmie : -'Kocham Cię'. 'Co, zdradzasz mnie?' ^^

    Albo Twoj mąż to ostatni kretyn albo taka sytuacja mu zwyczajnie pasuje. Bo np sam szykuje się do ewakuacji. I lepiej uważaj, bo może on już wie o wszystkim, tylko udaje że nie wie a cichcem zbiera dowody do sądu i ani się obejrzysz uraczy Cię wyrokiem o rozwodzie z TWOJEJ winy. Jest też opcja że sam kogoś ma i gdy Ty wychodzisz jemu w to graj, bo do niego ktoś przychodzi :P To też nie takie rzadkie historie.

    I fakt, to że nie był to jednorazowy 'spontan' zmienia postać rzeczy, to już nie jest zwykły 'skok bok' tylko zwyczajny ROMANS. Piszesz o wyrzutach sumienia a pchasz się w to dalej. W końcu wyjdzie tak, że Ty się przyznasz mężowi i rozwalisz swoje małżeństwo a Piękny Niebieskooki powie 'sorry, nie tak się umawialiśmy, wracam do żony' i zostaniesz kobieto sama na lodzie.
    --
    Live and let die
  • gravedigger1 13.09.10, 11:01
    m00nlight napisała:

    > Albo Twoj mąż to ostatni kretyn albo taka sytuacja mu zwyczajnie pasuje. Bo np
    > sam szykuje się do ewakuacji. I lepiej uważaj, bo może on już wie o wszystkim,
    > tylko udaje że nie wie a cichcem zbiera dowody do sądu i ani się obejrzysz urac
    > zy Cię wyrokiem o rozwodzie z TWOJEJ winy. Jest też opcja że sam kogoś ma i gdy
    > Ty wychodzisz jemu w to graj, bo do niego ktoś przychodzi :P To też nie takie
    > rzadkie historie.

    A może po prostu jest uczciwym partnere, nie podejrzewającym, że żona może być w stosunku do niegfo nieuczciwa? Dlaczego tłumaczysz jego postawę negatywnymi pobudkami?
  • ditchdoc 13.09.10, 11:14
    gravedigger1 napisał:

    > A może po prostu jest uczciwym partnere, nie podejrzewającym, że żona może być
    > w stosunku do niegfo nieuczciwa? Dlaczego tłumaczysz jego postawę negatywnymi p
    > obudkami?

    na 99.9% tak jest, co pisalem wyzej
  • gravedigger1 13.09.10, 11:32
    ditchdoc napisał:

    > na 99.9% tak jest, co pisalem wyzej

    Zadziwia mnie Twoja pewność! ;) Ja nie byłbym tego taki pewien, nie po przeczytaniu kilku zdań, które nie są przecież wypowiedziami zainteresowanego. Tylko gdyby on sam się wypowiedział, można by mieć niemal 100% pewność, zakładając oczywiście, że delikwent mówi prawdę.
  • ditchdoc 13.09.10, 11:37
    gravedigger1 napisał:

    > Zadziwia mnie Twoja pewność! ;) Ja nie byłbym tego taki pewien, nie po przeczyt
    > aniu kilku zdań, które nie są przecież wypowiedziami zainteresowanego. Tylko gd
    > yby on sam się wypowiedział, można by mieć niemal 100% pewność, zakładając oczy
    > wiście, że delikwent mówi prawdę.

    moze mam specyficzne otoczenie ale dokola mnie to mezczyzni sa zdradzani i wszyscy dziko zakochani w swoich paniach. Nie musze tez mowic jak sie zachowywali kiedy im mowilem zeby blizej spojrzeli na swoje zonki/kobiety bo imo sie kurwia ;)

    no ale, wiekszosc "duzo pracuje" a kobiety sie nudza..
  • gravedigger1 13.09.10, 11:55
    ditchdoc napisał:

    > moze mam specyficzne otoczenie ale dokola mnie to mezczyzni sa zdradzani i wszy
    > scy dziko zakochani w swoich paniach. Nie musze tez mowic jak sie zachowywali k
    > iedy im mowilem zeby blizej spojrzeli na swoje zonki/kobiety bo imo sie kurwia ;)

    Założę się, że Twoje otoczenie nie jest tzw. reprezentatywną próbą, co oznacza, że statystycznie badanie czegokolwiek na takiej próbie jest niemiarodajne;) Ale nawet w przypadku prób reprezentatywnych wykorzystywanych przez ośrodki badania opinii publicznej dochodzi często do poważnych błędów w ocenie opinii czy zachowań ludzkich - patrz badanie preferencji wyborczych kontra rzeczywiste wyniki.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:24
    gravedigger1 napisał:

    > Założę się, że Twoje otoczenie nie jest tzw. reprezentatywną próbą, co oznacza,
    > że statystycznie badanie czegokolwiek na takiej próbie jest niemiarodajne;) Al
    > e nawet w przypadku prób reprezentatywnych wykorzystywanych przez ośrodki badan
    > ia opinii publicznej dochodzi często do poważnych błędów w ocenie opinii czy za
    > chowań ludzkich - patrz badanie preferencji wyborczych kontra rzeczywiste wynik
    > i.

    reprezentatywna proba to to nie jest bo otoczenie jest malo zroznicowane

    lekko przed 30, wyzsze wyksztalcenie, czesto doktoranci, male doswiadczenie z kobietami (1-5), zarabiajacy znacznie wiecej niz warszawska srednia, niektorzy znaczna jej wielokrotnosc, praca 6/7 i czesto 10h+

    przyznaje ze tacy mezczyzni przyciagaja "specyficzny" rodzaj kobiety i stad takie wyniki, ale jest takich duzo duzo wiecej.
  • ditchdoc 13.09.10, 11:45
    gravedigger1 napisał:

    > Zadziwia mnie Twoja pewność! ;) Ja nie byłbym tego taki pewien, nie po przeczyt
    > aniu kilku zdań, które nie są przecież wypowiedziami zainteresowanego. Tylko gd
    > yby on sam się wypowiedział, można by mieć niemal 100% pewność, zakładając oczy
    > wiście, że delikwent mówi prawdę.

    przyznasz tez, ze kobiety zdecydowanie zdradzaja partnera nad ktorym to one maja "wladze", kochajacego ponad wszystko misia, niz takiego o ktorego raczej trzeba sie martwic czy aby nie zostawi, nie znajdzie lepszej itd.
  • gravedigger1 13.09.10, 11:52
    ditchdoc napisał:

    > przyznasz tez, ze kobiety zdecydowanie zdradzaja partnera nad ktorym to one maj
    > a "wladze", kochajacego ponad wszystko misia, niz takiego o ktorego raczej trze
    > ba sie martwic czy aby nie zostawi, nie znajdzie lepszej itd.

    Nie, nie przyznam. Bo na jakiej niby podstawie? Na podstawie kilku przypadków, które znam? Czy na podstawie kilku opinii z tego czy innego forum? To zdecydowanie za mało, zeby wyciągać takie ogólne wnioski.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:20
    gravedigger1 napisał:

    > Nie, nie przyznam. Bo na jakiej niby podstawie? Na podstawie kilku przypadków,
    > które znam? Czy na podstawie kilku opinii z tego czy innego forum? To zdecydowa
    > nie za mało, zeby wyciągać takie ogólne wnioski.

    jezeli innych przypadkow nie znasz to owszem, jest to podstawa
  • gravedigger1 13.09.10, 12:39
    ditchdoc napisał:

    > jezeli innych przypadkow nie znasz to owszem, jest to podstawa

    Nie, to nie jest żadna podstawa, bo nieznajomość takich przypadków przeze mnie nie śwaidczy o tym, że nie istnieją.

    A propos, czy jesteś doktorem? ;)
  • ditchdoc 13.09.10, 12:53
    gravedigger1 napisał:

    > > jezeli innych przypadkow nie znasz to owszem, jest to podstawa
    >
    > Nie, to nie jest żadna podstawa, bo nieznajomość takich przypadków przeze mnie
    > nie śwaidczy o tym, że nie istnieją.
    >
    > A propos, czy jesteś doktorem? ;)

    jeszcze nie
    i wiem conieco o statystyce

    ja wiem ze "zbior" na ktory sie powoluje jest ograniczony i tylko w nim ma to podstawe. Niemniej w innym sie nie obracam wiec nie ma to dla mnie znaczenia.
    Co wiecej, statystycznie, jezeli zbior ograniczony, bedacy czescia innego zbioru (2), zawiera w sobie znaczna czesc danego elementu, to ten element bedzie wystepowal w liczbie proporcjonalnej do rozmiaru zbioru 2

    czyli jezeli zbadasz zdanie polowy warszawiakow na jakis temat, pozniej rozszerzysz zbior do calej warszawy to i tak zdanie polowy zostaje nie zmienione
  • gravedigger1 13.09.10, 13:54
    ditchdoc napisał:

    > jeszcze nie

    No to życzę Ci powodzenia;)

    > ja wiem ze "zbior" na ktory sie powoluje jest ograniczony i tylko w nim ma to p
    > odstawe. Niemniej w innym sie nie obracam wiec nie ma to dla mnie znaczenia.

    Dla Ciebie nie ma znaczenia, ale to że się obracasz w takim a nie innym zbiorze nie oznacza, że jest to zbiór na podstawie, którego możesz wyciągać uogólniające wnioski.

    > czyli jezeli zbadasz zdanie polowy warszawiakow na jakis temat, pozniej rozszer
    > zysz zbior do calej warszawy to i tak zdanie polowy zostaje nie zmienione

    Zauważ, że zbiór warszawiaków to powiedzmy ok. 2 miliony, więc połowa z nich to ok. milion. Na podstawie badania miliona "próbek" wnioski statystyczne można uogólniać ale tylko w stosunku do mieszkańców Warszawy. Gdybyś wynik badania 50% warszawiaków uogólnił na całe społeczeństwo polskie, to myślę że otrzymałbyś fałszywe stwierdzenia. Podobnie jeżeli weźmiesz pod uwagę zbiór np. 10 znajomych a wśrod nich będzie 2 alkoholików, to nie możesz stwierdzić, że 20 procent społeczeństwa jest alkoholikami.
  • gravedigger1 13.09.10, 10:59
    gacusia1 napisała:

    > Oj,to nie mam dobrych wiesci. Albo maz tez ma kochanke i po prostu ma cie glebo
    > ko. Albo zwyczajnie nie zalezy mu na tobie i "po prostu ma cie gleboko". jakos
    > nie bardzo mi pasuje,ze moglby miec do ciebie az TAKIE zaufanie ;P

    Może mieć takie zaufanie. To się naprawdę zdarza. Sam znam od podszewki taki przypadek, gdy ewidentnie zdradzany i odstawiony mąż ufał swojej żonie, i nie traktował jej podejrzliwie.
  • alcabin 22.09.10, 13:01
    Podaj jego telefon, ja mu powiem to nie będziesz musiała mu nic mówić.
  • swojski_fr_1 22.09.10, 16:17
    A tam nie bylo warto. Skoro masz wyrzuty sumienia, wypieknialas i poczulas skrzydla, to znaczy, ze bylo z tym drugim zajebiscie. Inaczej nie szlabys z tym na forum, a Twoja duszyczka i pusia nie bylyby az tak rozdarte. No i juz dawno bys blekitnookiego trzepnela.

    Facet ma w zwiazku miec dwie wazne cechy: ma miec forse i ch..a z jajami. Reszte dadza jej przyjaciolki... jak facet ma czym placic i grzmocic, to przyjaciolki doradza conajwyzej ws. ciuchow niz kochankow.

    A Twoj przynajmniej ma jaja, skoro boisz sie jego reakcji na takie rewelacje dotyczace jego mlodziutkiej zony.




    duzakasia26 napisała:


    > P.S.
    > Nie było warto. Trzeba było rozstać się z mężem i dopiero brać się za szukanie.
    > Tylko, żeja wcale specjalnie nie szukałam. I nawet nie brałam na poważnie opcj
    > i rozstania. Przecież każdemu czasem się nie układa.
    > Ale kanał :(
  • gravedigger1 13.09.10, 08:52
    m00nlight napisała:

    > W dobrym związku nie ma miejsca na trzecie osoby, nawet jeśli jest okazja, a po
    > tencjalny kochanek superatrakcyjny, osoba będąca w dobrym związku nigdy z takie
    > j okazji nie skorzysta.

    Jest miejsce. Właśnie w dobrym związku jest. Muszą się tylko obie strony umówić, że jest to w związku dozwolone. Znam takie związki. Nie są gorsze niż inne.
  • gacusia1 11.09.10, 03:32
    Tak to jest jak glupie kobiety zabieraja sie za zdrade. Sorki ale Twoje wyrzuty sumienia wsadz sobie gleboko i z laski swojej,nie marnuj zycia mezowi skoro swoje juz zmarnowalas!
    Bylo-minelo. Stalo sie i sie nie odstanie i Twoje wyrzuty sumienia potrzebne jak umarlemu kadzidlo. Zyj,jakby nic sie nie stalo i ciesz sie ,ze bylo milo. I jeszcze raz-niech cie reka boska broni,zebys biednego meza swoim problemem obarczyla.
    --
    Josh Demolka
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png[/img]
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png[/img]
  • anital36 11.09.10, 08:34
    - duzakasia26 chyba była byś głupia jak byś to powiedziała mężowi pamietaj
    " NIE MA MAŁŻEŃSTWA IDEALNEGO " !!!!! myslisz ze Twój małżonek jak by miał okazje to by Cię nie zdradził ?? to samo by zrobił takie życie i nic na to sie nie poradzi .
    A te wyrzuty sumienia zostaw dla siebie i zacznij żyć normalnie przy swojej rodzinie ale powiem Ci jeszcze jedno jak zrobiłas to raz to teraz będziesz o tym mysleć zeby to powtórzyć zobaczysz musisz byc silna i mieć ogromne postanowienie że z tym kończysz ;)
    Pozdrawiam ;))
    --
    www.eioba.pl/a69725/piecdziesiat_bledow_popelnianych_przez_mezczyzn_podczas_seksu

    Miłośc powoduje napięcie a sex go likwiduje !!!
  • ditchdoc 11.09.10, 12:35
    anital36 napisała:

    > - duzakasia26 chyba była byś głupia jak byś to powiedziała mężowi pami
    > etaj
    > " NIE MA MAŁŻEŃSTWA IDEALNEGO " !!!!! myslisz ze Twój małżonek jak by miał
    > okazje to by Cię nie zdradził ?? to samo by zrobił takie życie i nic n
    > a to sie nie poradzi .

    rofl

    co za bzdura
  • gacusia1 11.09.10, 14:27
    Wcale nie bzdura tylko prawda. Nie znasz przyslowia "okazja czyni zlodzieja"? o kobiety maja silniejsze motywy by nie zdradzac a jednak to robia,mezczyzn nic nie hamuje,chyba ze impotencja :P
    --
    Josh Demolka
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png[/img]
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png[/img]
  • ditchdoc 11.09.10, 16:42
    gacusia1 napisała:

    > Wcale nie bzdura tylko prawda. Nie znasz przyslowia "okazja czyni zlodzieja"? o
    > kobiety maja silniejsze motywy by nie zdradzac a jednak to robia,mezczyzn nic
    > nie hamuje,chyba ze impotencja :P

    czyli jezeli jestem wierny swojej kobiecie mimo ze mam wiele okazji zeby ja zdradzac, to jestem impotentem?

    Potem sie dziwic ze ludzie zdradzaja, przeciez jak nie zdradza to nie mezczyzna! ;P
  • kag73 11.09.10, 17:09
    "Wcale nie bzdura tylko prawda. Nie znasz przyslowia "okazja czyni zlodzieja"? o kobiety maja silniejsze motywy by nie zdradzac a jednak to robia,mezczyzn nic nie hamuje,chyba ze impotencja :P"

    Odwazna teza, zrobilas z facetow zwierzatka a nie wszyscy nimi sa.
    --
  • gacusia1 11.09.10, 22:41
    Ja tylko te znaczna,ogromna wiekszosc wrzucilam do jednego wora. Tym,co sa wierni duzy szacunek sie nalezy.
    --
    Josh Demolka
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png[/img]
    [img]http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png[/img]
  • gravedigger1 13.09.10, 11:05
    kag73 napisała:

    > Odwazna teza, zrobilas z facetow zwierzatka a nie wszyscy nimi sa.

    Kolejna idealistka się znalazła:) Wszyscy jesteśmy zwierzętami, niezależnie od płci, moja droga:)
  • amewyjada 11.09.10, 15:19
    Anital36 na jakiej podstawie osądzasz człowieka i wyrokujesz, że "jak by miał okazje to by Cię nie zdradził ?? to samo by zrobił"?
    Nie ma to jak poklepać się po pośladkach i serdecznie popozdrawiać. Jak się kurwić, to najlepiej w grupie. Zawsze jakoś tak raźniej.
  • lucyliu 11.09.10, 10:27
    pokusiło na zwierzenia mężowi i na próby usprawiedliwiania się i oczyszczania.. bo co oczy nie widzą to sercu nie żal..
  • ditchdoc 11.09.10, 12:37
    lucyliu napisała:

    > pokusiło na zwierzenia mężowi i na próby usprawiedliwiania się i oczyszczania..
    > bo co oczy nie widzą to sercu nie żal..

    dla takich rzeczy czytam to forum.., panie sa dzisiaj tak totalnie wyrachowane ze nawet mojemu cynizmowi ciezko to pojac

    poza tym gdyby autorka zaszla w ciaze zdecydowana wiekszosc pan tutaj sugerowaloby jej wmowienie dziecka mezowi ;), dla dobra malucha naturalnie

    takze uczucie sie panowie ;)
  • m00nlight 11.09.10, 17:40
    Statystycznie 4% facetow wychowuje nieświadomie nieswoje dzieci.

    Tyle samo ma dzieciaki 'na boku' i z reguły o nich nie wie :P

    Poza tym, tylko głupia baba nie zabezpiecza się z kochankiem- raz- choroby, 2- możliwość ciąży.

    Na wszelki wypadek przebadaj się na HIV i WR, nieodkryta zdrada nie boli ale kiła owszem :P
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 11.09.10, 17:48
    m00nlight napisała:

    > Poza tym, tylko głupia baba nie zabezpiecza się z kochankiem- raz- choroby, 2-
    > możliwość ciąży.

    poczytaj forum kochanki, ostatnio i tam zaczlem doradzac ;), prezerwatywa to ostatnia rzecz o jakiej mysla, szok..

    > Na wszelki wypadek przebadaj się na HIV i WR, nieodkryta zdrada nie boli ale ki
    > ła owszem :P

    wenery w wiekszosci da sie leczyc ale hiv? Jak kurew padnie na aids to nie wazne, sama sobie winna, sek ze na pewno podadza to mezowi a to juz najgorsza chujnia jaka mozna sobie wyobrazic
  • sisi_kecz 11.09.10, 18:03

    A co Ty doradzasz na forum "Kochanki" ditchdoc?
    jesteś kochanką/iem, miałeś kochankę/a, albo chciałbyś?

    jak już , to wnioskując z Twojej opinii o stuprocentowej nieomylności w sądach moralnych, to nawracasz ;)

    a może byś tak przeniósł sie tam na stałe ?
    tam jest więcej ciekawych dla Ciebie tematów, same zdrady, więc możesz być w swoim żywiole karmiąc obsesję.
    bo ten SEKS to widać, że Cię nudzi i ewentualnie w weekend sobie o nim przypominasz.

    -
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • ditchdoc 11.09.10, 18:36
    w zasadzie tylko tutaj

    ladnie pani doradzilem
    forum.gazeta.pl/forum/w,30835,115593930,115593930,Jak_zostalam_kochanka_i_co_tu_zrobic_.html
    text z aborcja uwazam za bardzo dobry
  • sisi_kecz 11.09.10, 18:52
    Przejrzałam sobie, Twoją aktywność na tamtym forum.
    Wygląda jakbyś kopalnie złota dopadł: tyle k.rew same zdrady! można zanurzyc sie po szyję w g.wnie i przebierać w historyjkach o upadłych i złych kobietach. Możesz też pokazać swoją świętojebliwość i nienaganność w jednej jedynej dziedzinie życia, bo w reszcie spraw dajesz ciała na całego.

    Zaczęłam też żałować Twojej napakowanej nienawiścią głowy, bo pisać 24h o k.restwie to nie pozostaje bez wpływu na całokształt funkcjonowania.
    a gdzie doktorantka prawa? cały dzień bidula czeka żeby wziąć do dzioba...
    chyba, że pod biurkiem kuca ;)

    Po co siedzisz na "Kochankach" ?
    jesteś gotowy na odpowiedź? :)

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • ditchdoc 11.09.10, 19:22
    sisi_kecz napisała:

    > Przejrzałam sobie, Twoją aktywność na tamtym forum.
    > Wygląda jakbyś kopalnie złota dopadł: tyle k.rew same zdrady! można zanurzyc si
    > e po szyję w g.wnie i przebierać w historyjkach o upadłych i złych kobietach. M
    > ożesz też pokazać swoją świętojebliwość i nienaganność w jednej jedynej dziedzi
    > nie życia, bo w reszcie spraw dajesz ciała na całego.

    co ty wiesz o moim zyciu i gdzie daje ciala?
    ;)
    probujesz mnie dyskredytowac w smieszny i naiwny sposob, kompletnie bez podstaw.

    > Zaczęłam też żałować Twojej napakowanej nienawiścią głowy, bo pisać 24h o k.res
    > twie to nie pozostaje bez wpływu na całokształt funkcjonowania.
    > a gdzie doktorantka prawa? cały dzień bidula czeka żeby wziąć do dzioba...
    > chyba, że pod biurkiem kuca ;)

    pracuje przy kompie droga sisi, tak mimo soboty, naprawde dac alt+tab i napisac posta w 30 sekund to zaden problem
    doktorantka prawa ma tez sporo swoich zajec, cos czego bezrobotne absolwentki psychologii nie zna ;)

    I ja siedze 24h?
    Siedze wtedy kiedy pracuje, czyli fakt sporo, na pewno mniej niz ty, w sumie przez ostatnie 2-3dni mialas najnizsza aktywnosc od poczatku mojej obecnosci na tym forum. Nie licze, po prostu mam dobra pamiec ;)

    > Po co siedzisz na "Kochankach" ?
    > jesteś gotowy na odpowiedź? :)

    bo mam nature romantyka, dla kobiety ktora kocham chce robic wszystko co moge zrobic zeby bylo jej lepiej. To zawsze strzal we wlasne kolano.

    z tego samego powodu dla ktorego czytam "brak seksu", zeby zachowac trzezwosc w temacie kobiet, mimo moich doswiadczen czasem zapominam :)

  • gravedigger1 13.09.10, 14:15
    ditchdoc napisał:
    > bo mam nature romantyka, dla kobiety ktora kocham chce robic wszystko co moge z
    > robic zeby bylo jej lepiej. To zawsze strzal we wlasne kolano.

    Niezły z ciebie romantyk, co kurewkami rzuca na prawo i lewo! ;)

    > z tego samego powodu dla ktorego czytam "brak seksu", zeby zachowac trzezwosc w
    > temacie kobiet, mimo moich doswiadczen czasem zapominam :)

    Jesteś po prostu uprzedzony. Czyżbyś został mocno skrzywdzony, czy też boisz się skrzywdzenia i odrzucenia? Nie martw się, jedno i drugie można przeżyć i mimo to nie żywić nienawiści do całej płci przeciwnej. ;)
  • rumpa 13.09.10, 00:46
    pozwolę się nie zgodzić z oceną tekstu
    dla mnie dno absolutne chama bez krztyny wyobraźni

  • gravedigger1 13.09.10, 14:11
    sisi_kecz napisała:

    > a może byś tak przeniósł sie tam na stałe ?
    > tam jest więcej ciekawych dla Ciebie tematów, same zdrady, więc możesz być w sw
    > oim żywiole karmiąc obsesję.

    Może w końcu sam zostanie kochanką? Kto wie, historia zna takie przypadki;))
  • sisi_kecz 13.09.10, 21:41
    Naprawdę tego nie rozumiem, p o co ditchdoc czyta i "doradza" na forum Kochanki.
    Jego podawany powód:
    chce wiedzieć jakie wredne są kobiety, by nie tracić czujności.
    No dobra, ale tam są kobiety, które wchodza w relacje z zajętymi panami i mozna tam poobserwować tylko dwie przydatne ditchdoc'owi sprawy:
    co robi kobieta ("dziewucha" ditchdoc'a / nieznajoma) aby zwiazać sie z niewolnym facetem (nieznajomym /ditchdoc'iem)
    lub co robi niewolny facet (ditchdoc) aby związać sie z drugą oprócz swojej stałej, kobietą.

    Stąd buduję na poczekaniu wniosek, że albo:
    ditchdoc chce zdradzić,
    albo lustruje swoją doktorantkę na okoliczność zdradzania jego z żonatym.

    Może w kontekście wszystkich jego zapewnień o skrajnej uczciwości przychylicie sie do opcji, że on sprawdza swoją "dziewuchę", czy ta aby nie kombinuje, ale...

    Sisi skłania się do opcji pierwszej, bo widzę tu całkiem wyraźny zarys zdradofoba, w analogii do homofoba, który zwykle chociażby w marzeniach gejem jest (vide "American Beauty" Sama Mendesa).

    (Tak off-topowo piszę, bo już straciłam zaciekawienie przypadkiem ditchdoc'a, z którego etyczną oceną zdrady sie zgadzam, ale estetyki pisaniny już nie zdzierżam- pass)

    duze pozdro!!!
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • rikol 22.09.10, 11:43
    Ditchhoc jest po prostu nieatrakcyjny. Wie ze nie utrzyma przy sobie kobiety inaczej niz sila i manipulacja. To jest ten typ kolesia, ktory gada o swietosci rodziny i jest przeciw rozwodom. A dlaczego? Bo wolna kobieta nigdy by z nim nie chciala byc. Z nim bedzie tylko typ niewolnicy, kompletnie uzaleznionej psychicznie (i najlepiej finansowo),ktora zrobi to co on zechce i nigdzie nie ucieknie. Teraz ma jakas, mysli ze zlapal Pana Boga za nogi, a z drugiej strony czuje, ze nie jest jej wart i piekielnie boi sie, ze ona to odkryje i pusci go kantem. Na wszelki wypadek wiec woli powyzywac sobie babki na forum i przy okazji obrzydzic sobie swoja dziewczyne. Jest to zabieg pod tytulem 'kwasne winogrona' - nie moze jej miec , wiec wmawia sobie, ze jemu na niej nie zalezy. A jesli nie moze jej miec , to przeciez jej nie bedzie dobrze traktowal - a to juz jest usprawiedliwieniem JEGO zdrady i jego oszustw. Sam napisal, ze jest dwulicowy i swoja dziewczyne oszukuje. Ma wyrzuty sumienia, wiec szuka usprawiedliwienia. Na tym forum je znajduje, bo sa tu kobiety zdradzajace. Co z tego, ze jego dziewczyna moze byc najwierniejsza - i tak bedzie traktowana jak smiec.
  • iamhier 22.09.10, 11:58
    do RIKOL-JESTEŚ GENIALNY!DOKŁADNIE TAK!

    I związek z taka osoba,nawet majętna to zniszczenie zycia,zdrowia i psychiki.Zreszta kobiety tu nie sa lepsze.....a ja bym napisala wiecej,sa znacznie gorsze i biada temu co w tkai kierat sie wpędzi....bo mimo swoich atrybutow nie wybije sie w niczym!!Procz pilnowania "malzenstwa".....
  • ditchdoc 22.09.10, 12:32
    iamhier napisała:

    > I związek z taka osoba,nawet majętna to zniszczenie zycia,zdrowia i psychiki.Zr
    > eszta kobiety tu nie sa lepsze.....a ja bym napisala wiecej,sa znacznie gorsze
    > i biada temu co w tkai kierat sie wpędzi....bo mimo swoich atrybutow nie wybije
    > sie w niczym!!Procz pilnowania "malzenstwa".....

    nie mam zamiaru sie zenic i nawet gdybym chcial, bedac w pracy 6 dni w tygodniu po 10-12h, czasem pod koniec projektow po 16-17h na dobe, nie mam wogole mozliwosci kontrolowac swojej kobiety. Niezaleznie od tego ze po prostu nie chce.
  • ditchdoc 22.09.10, 12:30
    rikol napisała:

    > Ditchhoc jest po prostu nieatrakcyjny. Wie ze nie utrzyma przy sobie kobiety in
    > aczej niz sila i manipulacja. To jest ten typ kolesia, ktory gada o swietosci r
    > odziny i jest przeciw rozwodom. A dlaczego? Bo wolna kobieta nigdy by z nim nie
    > chciala byc. Z nim bedzie tylko typ niewolnicy, kompletnie uzaleznionej psychi
    > cznie (i najlepiej finansowo),ktora zrobi to co on zechce i nigdzie nie uciekni
    > e. Teraz ma jakas, mysli ze zlapal Pana Boga za nogi, a z drugiej strony czuje,
    > ze nie jest jej wart i piekielnie boi sie, ze ona to odkryje i pusci go kante
    > m. Na wszelki wypadek wiec woli powyzywac sobie babki na forum i przy okazji ob
    > rzydzic sobie swoja dziewczyne. Jest to zabieg pod tytulem 'kwasne winogrona' -
    > nie moze jej miec , wiec wmawia sobie, ze jemu na niej nie zalezy. A jesli nie
    > moze jej miec , to przeciez jej nie bedzie dobrze traktowal - a to juz jest us
    > prawiedliwieniem JEGO zdrady i jego oszustw. Sam napisal, ze jest dwulicowy i s
    > woja dziewczyne oszukuje. Ma wyrzuty sumienia, wiec szuka usprawiedliwienia. Na
    > tym forum je znajduje, bo sa tu kobiety zdradzajace. Co z tego, ze jego dziewc
    > zyna moze byc najwierniejsza - i tak bedzie traktowana jak smiec.

    bzdura

    jak potepiam kurwy i kurestwo to musze byc nieatrakcyjny i biedny

    zarabiam dobrze, znacznie lepiej niz srednie zarobki w Warszawie, w talii mam 82cm wiec gruby nie jestem, reglularnie tez, fakt ze z przerwami, cwicze na silowni od jakichs 10 lat. Piekny raczej nie jestem, przynajmniej nie tak jak kolesie na fotkach w poscie rumpy. Kobiety jakos nie mdleja na moj widok, moja atrakcyjnosc tez dziwnie wzrosla kiedy objalem wyzsze stanowkisko. Zdaje sobie z tego sprawe.

    Moja kobieta jest samodzielna, sama zarabia i to dobrze, zakrzyczec sie nie da, ani manipulowac bo jest na to zbyt inteligentna i coz, zna prawo ;), jezeli bedzie chciala to odejdzie i nic jej nie powstrzyma. Naprawde nie mam czasu ani ochoty trzymac kobiety na smyczy. Jak chce isc z kolezankami wieczorem to nie zabraniam i jej nie sledze czy tak faktycznie jest.

    Mylisz sie co do mnie w calej rozciaglosci.
  • ditchdoc 22.09.10, 12:24
    sisi_kecz napisała:

    > Naprawdę tego nie rozumiem, p o co ditchdoc czyta i "doradza" na forum Kochanki
    > .
    > Jego podawany powód:
    > chce wiedzieć jakie wredne są kobiety, by nie tracić czujności.
    > No dobra, ale tam są kobiety, które wchodza w relacje z zajętymi panami i mozn
    > a tam poobserwować tylko dwie przydatne ditchdoc'owi sprawy:
    > co robi kobieta ("dziewucha" ditchdoc'a / nieznajoma) aby zwiazać sie z niewoln
    > ym facetem (nieznajomym /ditchdoc'iem)
    > lub co robi niewolny facet (ditchdoc) aby związać sie z drugą oprócz swojej sta
    > łej, kobietą.
    >
    > Stąd buduję na poczekaniu wniosek, że albo:
    > ditchdoc chce zdradzić,
    > albo lustruje swoją doktorantkę na okoliczność zdradzania jego z żonatym.
    >
    > Może w kontekście wszystkich jego zapewnień o skrajnej uczciwości przychylicie
    > sie do opcji, że on sprawdza swoją "dziewuchę", czy ta aby nie kombinuje, ale..
    > .
    >
    > Sisi skłania się do opcji pierwszej, bo widzę tu całkiem wyraźny zarys zdradofo
    > ba, w analogii do homofoba, który zwykle chociażby w marzeniach gejem jest (vid
    > e "American Beauty" Sama Mendesa).
    >
    > (Tak off-topowo piszę, bo już straciłam zaciekawienie przypadkiem ditchdoc'a, z
    > którego etyczną oceną zdrady sie zgadzam, ale estetyki pisaniny już nie zdzier
    > żam- pass)
    >

    no przyznaje ze jest tam kilka kobiet nie winnych, jest jedna z duza klasą nawet czego sie nie spodziewalem ale wiekszosc to panienki ktore zdradzaja meza z jego kolega, jeszcze ten kolega pyta meza jak u nich w malzenstwie ;D

    nie lustruje swojej kobiety, nie doszukuje sie ani nie domyslam
    na te forum trafilem przypadkiem i lubie poczytac/popisac

    a ze pomaga mi to zachowac zimna glowe wobec kobiet, bo czasem zapominam ze jak mowi ze kocha to wcale tak nie musi byc, to tylko plus

    Takze mylisz sie, znowu.
  • gravedigger1 13.09.10, 12:14
    ditchdoc napisał:

    > poczytaj forum kochanki, ostatnio i tam zaczlem doradzac ;), prezerwatywa to os
    > tatnia rzecz o jakiej mysla, szok..

    To żaden szok. Gdybyś był w sytuacji, gdy już szaleją zmysły i żadze, to zrozumiałbyś, że wtedy prezerwatywa, to ostatnia rzecz, która może przyjśc na myśl. O prezerwatywie trzeba pomyśleć przed. Trudno to jednak zrobić, jeżeli ktoś oszukuje samego siebie, umawiając się z osobą płci przeciwnej sam na sam i to w mniejscu, gdzie do kontaktów seksualnych może dojść, ale wmawiając sobie, że przecież do niczego dojść nie może. Wtedy wzięcie ze sobą prezerwatywy, kupienie jej przed spotkaniem, byłoby przyznaniem się przed samym sobą, że planuje się kontakt intymny z wyprzedzeniem, że się do niego dąży w gruncie rzeczy. Rzadko jednak potrafimy przyznać się przed sobą do rzeczy, ktorych ze wzgledu na wychowanie nie akceptujemy.
    Kiedyś byłem z kobietą w związku, z który rozpoczął się, rozwijał poprzez i którego nieodłącznym elementem aż do końca był namiętny flirt. Od niemal początku elementem tego flirtu była chęć zaciągnięcia się nawzajem do łóżka. Mówiliśmy o tym w mniej lub bardziej otwarty sposób i nie mieliśmy co do tego wątpliwości. Dzięki temu nasze zmysły były tak rozpalone, że w łóżku znaleźliśmy się bardzo szybko. Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy po pierwszym razie moja partnerka powiedziała: "I co Ty sobie teraz o mnie pomyślisz?" i cała sytuacja przerodziła się niemal w tragedię antyczną. Po co to opisuję? Po to, żeby pokazać, że gdy zmysły są rozpalone, to rozsądek przychodzi dopiero po fakcie, i wtedy dopiero myśli się o konsekwencjach i prezerwatywach.
  • ditchdoc 13.09.10, 12:28
    gravedigger1 napisał:

    > Po to, żeby pokazać, że
    > gdy zmysły są rozpalone, to rozsądek przychodzi dopiero po fakcie, i wtedy dop
    > iero myśli się o konsekwencjach i prezerwatywach.

    zdarzylo mi sie uprawiac sex w pokoju przy otwartych drzwiach gdzie w pokoju obok siedzialo z 8 osob, w tym matka i ojciec mojej dziewczyny ;)

    ale nie nakladac gumy z jakas paniusia ktora chuj wie co w zyciu robila? Nie, nie mam ochoty leczyc wener czy zdychac na aids, ewentualnie miec z taka dzieciaka ;)
  • gravedigger1 13.09.10, 12:42
    ditchdoc napisał:

    > zdarzylo mi sie uprawiac sex w pokoju przy otwartych drzwiach gdzie w pokoju ob
    > ok siedzialo z 8 osob, w tym matka i ojciec mojej dziewczyny ;)

    I co miałeś wtedy prezerwatywę założoną. A jeśli tak, to czy spodziewałeś się, że idziesz do swojej dziewczyny, zeby się "seksić"?
    >
    > ale nie nakladac gumy z jakas paniusia ktora chuj wie co w zyciu robila? Nie, n
    > ie mam ochoty leczyc wener czy zdychac na aids, ewentualnie miec z taka dziecia
    > ka ;)

    Nigdy nie możesz być pewny w 100%, że nawet ta którą dobrze znasz nie miała przygodnego kontaktu przed Tobą bez używania prezerwatywy;)
  • ditchdoc 13.09.10, 12:54
    gravedigger1 napisał:

    > I co miałeś wtedy prezerwatywę założoną. A jeśli tak, to czy spodziewałeś się,
    > że idziesz do swojej dziewczyny, zeby się "seksić"?

    zawsze sie tego spodziewam
    bylem z nia dobry rok, gumy nie uzywalismy

    > Nigdy nie możesz być pewny w 100%, że nawet ta którą dobrze znasz nie miała prz
    > ygodnego kontaktu przed Tobą bez używania prezerwatywy;)

    zgadza sie
    ale mimo wszystko co do mojej stalej dziewuchy mam ta pewnosc znacznie wieksza, mimo ze nie calkowita, to wobec jakiejs panienki ktora wczoraj poznalem pewnosci mam zero.
  • gravedigger1 13.09.10, 14:00
    ditchdoc napisał:

    > zawsze sie tego spodziewam
    > bylem z nia dobry rok, gumy nie uzywalismy

    No widzisz, nie używaliście gumy, a ani Ty ani Twoja dziewczyna nie mogliście być do końca pewni, czy drugie nie jest nosicielem jakiejś choroby. Więc skoro mimo spodziewania się seksu ni epomyśleliscie o zabezpieczeniu to źle o Was świadczy;) Pomyśl więc o tych, którzy seksu się nie spodziewają, że jest on większym lub mniejszym zaskoczeniem. Gdy zagfrają zmysły, to na myślenie o gumce jest już zazwyczj za późno;)

    > zgadza sie
    > ale mimo wszystko co do mojej stalej dziewuchy mam ta pewnosc znacznie wieksza,
    > mimo ze nie calkowita, to wobec jakiejs panienki ktora wczoraj poznalem pewnos
    > ci mam zero.

    To że masz znacznie większą pewność nie wyklucza ryzyka. I nie możesz byc nigdy do końca pewien, czy Twoja dziewucha nie skoczy gdzieś w bok bez gumki;) Wynika stąd, że ryzykujesz świadomie, a to nierozsądne;)
  • sikor0 22.09.10, 11:45
    Taka słaba jesteś???
    Rozmowa z M. to tylko zrzucenie z siebie wyrzutów sumienia.

    Także jak go już zdradziłaś to nie rób mu jeszcze bardziej pod górę i nie mów mu, ani żadnej przyjaciółce*, jak już jednej powiedziałaś to milcz !!!

    ok zdradziłaś było wspaniale (wiadomo, zdradzamy zawsze z najlepszymi jednostkami), ale przede wszystkim jesteś żoną!!! dbaj o to. - milcz i nie chwal się do okoła...

    zawsze przy zdradzie przypomina mi się jeden kawał:
    wylądował facet na bezludnej wyspie z Pamelą Anderson, rrznął ją jak chciał 2 mc, pojawia się rybka i mówi ze ma 1 zyczenie, facet mowi zeby przysłali to jego kumpla bo sie musi pochwalic.



    *Wiesz jak to jest, " a taka jedna moja znajoma to zdradza męża....."

  • gravedigger1 13.09.10, 11:08
    ditchdoc napisał:

    > dla takich rzeczy czytam to forum.., panie sa dzisiaj tak totalnie wyrachowane
    > ze nawet mojemu cynizmowi ciezko to pojac

    Kolejne uogólniające stwierdzenie, które jest nieprawdziwe. Ogólnie rzecz biorać, panie nie są ani lepsze, ani gorsze do mężczyzn w tym względzie.
  • ditchdoc 13.09.10, 11:10
    gravedigger1 napisał:

    > Kolejne uogólniające stwierdzenie, które jest nieprawdziwe. Ogólnie rzecz biora
    > ć, panie nie są ani lepsze, ani gorsze do mężczyzn w tym względzie.

    masz racje, jednak domyslnie od kobiety oczekuje wiekszej wrazliwosci niz od mezczyzny

    a faktycznie jest tak samo
  • gravedigger1 13.09.10, 11:58
    ditchdoc napisał:

    > masz racje, jednak domyslnie od kobiety oczekuje wiekszej wrazliwosci niz od me
    > zczyzny

    To jeden z powszechnych stereoptypów. Często myślimy stereotypowo i trzeba zadać sobie zazwyczaj trochę trudu, zeby poza stereotypy wyjść.
  • alcabin 22.09.10, 12:30
    Ja się uczę, jak zobaczę że kobieta siedzi na forum wyborczej to od razu ją zostawiam. Ten element tutaj to straszne gówno. Jak można najpierw zdradzać a później sobie jeszcze wmawiać, że dla dobra osoby zdradzonej jej sie o tym nie powie. Zakłamana bestie z tych kobiet. Dobrze że nie mam żony.
  • ditchdoc 22.09.10, 12:34
    alcabin napisał:

    > Ja się uczę, jak zobaczę że kobieta siedzi na forum wyborczej to od razu ją zos
    > tawiam. Ten element tutaj to straszne gówno. Jak można najpierw zdradzać a późn
    > iej sobie jeszcze wmawiać, że dla dobra osoby zdradzonej jej sie o tym nie powi
    > e. Zakłamana bestie z tych kobiet. Dobrze że nie mam żony.

    poczytaj dluzej to lepsze kwiatki zobaczysz..

    warto pamietac ale nie doszukuj sie tego w kazdej kobiecie. Jak jestes na wpol inteligentny i masz jakies doswiadczenie to po kilku miesiacach zwiazku bedziesz wiedzial ze babka kreci.

    Sa kobiety skrajnie wyrachowane i bardzo inteligentne, takiej nie zlapiesz.
  • xciekawax 11.09.10, 14:18
    wiesz, taka ulegla jak ty tez ulegla mojemu mezowi. A teraz malzenstwa juz nie ma. Pomyslalas o tym?
  • poitevin 11.09.10, 14:38
    xciekawax napisała:

    > Pomyslalas o tym?

    Co prawda poglądy na zdradę mam zbliżone do naszego naczelnego strażnika moralności ditchdoca, ale akurat zupełnie nie rozumiem dlaczego kochanka ma myśleć o małżeństwie swojega gacha. Do NIEJ masz pretensje? Przecież ona ci wierności nie ślubowała. A mężuś biedny uwiedzion został i obronić się nie zdołał.
  • labadine 11.09.10, 14:59
    Autorka tego watku powinna jeszcze pare razy zdradzic meza i po to aby pozbyc sie wszelkich skrupulow-przeciez to i tak jeszcze jeden
  • m00nlight 11.09.10, 17:44

    Zawsze.

    Zwalanie winy na 'tę trzecią' czy 'tego trzeciego' jest po prostu głupie. To nasz partner dał dupy. Gdybym chciała uwieść żonatego chłopa to nikt mi nie zabroni (co mi sie zresztą zdarzyło). To JEGO obowiązkiem jest powiedziec, sorry laska, żonaty jestem, nic z tego. Często tacy delikwenci sami uwodzą kobiety, a później jak sprawa wyjdzie na jaw żalą się jacy to oni biedni bo ich baba 'omotała' i niemal 'zmusiła' do zdrady. Kto nie chce zdradzić nie zdradzi.

    Też nie mogę się nadziwić że wciąż wiele osob tego nie rozumie.
    --
    Live and let die
  • ditchdoc 11.09.10, 18:39
    zgadza sie

    jak zonka jest pol atrakcyjna, analogicznie maz, to beda okazje. Do nich nalezy skuteczne odmawianie.

    Ale jak czytalem na kochankach ;)
    "rok czasu mu odmawiałam ale on ciągle wracał, w koncu uległam, przeciez nie mam serca z kamienia?"

    czy cos w tym guscie ;)
  • poitevin 11.09.10, 20:02
    ditchdoc napisał:

    > Ale jak czytalem na kochankach ;)
    > "rok czasu mu odmawiałam ale on ciągle wracał, w koncu uległam, przeciez nie ma
    > m serca z kamienia?"

    Wynika z tego, że tylko te ciepłe, empatyczne i współczujące dają na boku, a wredne, zimne suki o twardym sercu potrafią bez skrupułów spławić lewego wielbiciela:P
  • ditchdoc 11.09.10, 20:04
    poitevin napisała:


    > Wynika z tego, że tylko te ciepłe, empatyczne i współczujące dają na boku, a wr
    > edne, zimne suki o twardym sercu potrafią bez skrupułów spławić lewego wielbici
    > ela:P

    to aslotunie z tego nie wynika

    wynika tylko to ze jak sie chce to sie znajdzie powod, jak glupi by on nie byl. Tutaj nieustepliwy adorator i miekkie serce ...
  • abcd777 11.09.10, 21:04
    a ja bym chciala wreszcie móc zdradzić , bo w zaistnialej konfiguracji nie mogę już. NIe wiem cyzm zdrada skutkuje, ale wiem jedno, ze brak pożycia skutkuje pełzającą do celu tragedią, i u mnie jest ona tuż tuz...
  • ditchdoc 11.09.10, 22:56
    rozwiedz sie skoro maz nie spelnia twoich potrzeb

    pozniej rob co chcesz
  • gravedigger1 13.09.10, 11:28
    m00nlight napisała:

    > Gdybym chciała uwieść żonatego chłopa to nikt mi nie zabro
    > ni (co mi sie zresztą zdarzyło).

    Oczywiście, że nikt Ci nie zabroni, ale ponosisz moralną odpowiedzialność w stosunku do partnerki tego chłopa, jeśli jesteś świadoma, ze taka partnerka istnieje. Pomyśl o tym z prawnego punktu widzenia. Jeżeli namawiasz kogoś do kradzieży, mimo że sama nie kradniesz, to w swietle prawa jesteś winna. Oczywiście nie jesteś winna samej kradzieży, ale jesteś winna namawiania do przestępstwa. Tak samo jest w przypadku uwodzenia z "zajętego" męzczyzny; jesteś winna namawiania do zdrady. To proste. Dziwię się, że tego nie rozumiesz. ;)

    > To JEGO obowiązkiem jest powiedziec, sorry las
    > ka, żonaty jestem, nic z tego.

    Tak, on ma taki obowiązek, tak jak Ty masz obowiązek nie uwodzić żonatego faceta.

    > Często tacy delikwenci sami uwodzą kobiety, a pó
    > źniej jak sprawa wyjdzie na jaw żalą się jacy to oni biedni bo ich baba 'omotał
    > a' i niemal 'zmusiła' do zdrady.

    Tu masz rację, ani facet ani kobieta w takiej sytuacji nie powinni zrzucać SWOJEJ odpowiedzialnosci za zdradę na kogoś innego. Co nie zmienia faktu, że z moralnego punktu widzenia świadoma wszystkiego od początku kochanka/kochanek są współodpowiedzialni - ten kto ma romans na boku jest odpowiedzialny za zdradę, a ten kto świadomie wszedł w taki związek i do tego uwodził jest odpwoiedzialny za namawianie do "przestępstwa".

    > Kto nie chce zdradzić nie zdradzi.

    To też prawda. Można powiedzieć też, kto nie chce ukraść nie ukradnie, ale dla sądu nie jest to okoliczność łagodząca w przypadku sądzenia tego, kto do kradzieży namawia.
  • mgla_jedwabna 14.09.10, 01:13
    "dla sądu nie jest to okoliczność łagodząca w przypadku sądzenia tego, kto do kradzieży namawia"

    Zaraz, od kiedy to w polskim prawie karalne jest namawianie do kradzieży? Mówię o samym namawianiu, nie o paserstwie albo innych ułatwieniach.
  • gravedigger1 14.09.10, 08:14
    mgla_jedwabna napisała:

    > Zaraz, od kiedy to w polskim prawie karalne jest namawianie do kradzieży? Mówię
    > o samym namawianiu, nie o paserstwie albo innych ułatwieniach.

    Nie wiem od kiedy, ale poczytaj sobie kodeks karny RP:

    "Art. 18 § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego."

    Jasne jak słońce, prawda?
  • iamhier 22.09.10, 10:56
    do gravediger-nie warto byc wiernym,ale tylko pod jednym warunkiem:ze w gre wchodzi cos co nam sie w sensie emocjonalnym czy seksualnym (wylacznie oplaca).Wiec albo chodzi o jakies super zakochanie,albo......o super sex.

    Starzejemy sie wszyscy,zycie przemija,a los nam podarowal aby na naszej drodze stanal ktos ,kto nami tak zawladnie....

    nie warto!!zycie jest krotkie,nie moze byc przezyte byle jak dla nic nie wartych idealow.
    no bo co jest warty zwiazek w ktorym kobieta pilnuje swego zakochanego w innym meza jak robi kupe czy jej nie zdradza?

    odpowiedz na to pytanie jest retoryczna....
  • ditchdoc 22.09.10, 12:54
    ewentualnie jak sie czasem widzi cokolwiek innego niz koniec wlasnego nosa czy nosi sie dupe wyzej od glowy to mozna sie zastanowic, co sie w ten sposob robi drugiej polowce, za co tak ja upadlasz i karasz?

    Zgadzam sie ze zycie jest jedno, carpe diem itd, nie chcesz byc wierny jednej kobiecie to badz sam i ruchaj wszystko co zechcesz, nawet psy, nikogo to nie obejdzie. Taki typ to nie ma sensu z tym walczyc, ja jestem szczesliwy bedac wierny jednej kobiecie. Jakbym nie byl nie mieszkalbym z nia, nie bylbym z nia w zwiazku itd.



  • iamhier 22.09.10, 18:48
    do ditchdoc-typowy mechanizm wypierania u tego co zdradzil lub juz ma inna.....
    to tylko kwestia okazji.....
  • gravedigger1 13.09.10, 11:13
    poitevin napisała:

    > (..) ale akurat zupełnie nie rozumiem dlaczego kochanka ma myśleć o
    > małżeństwie swojega gacha. Do NIEJ masz pretensje? Przecież ona ci wierności ni
    > e ślubowała. A mężuś biedny uwiedzion został i obronić się nie zdołał.

    Jeżeli kochanka/kochanek wie o tym, że nielegalny partner jest w stałym związku, a mimo to decyduje się np. na seks z taką osobą, to ponosi część odpowiedzialności za zdradę. Dlaczego? Ponieważ świadomie bierze udział w przestępstwie. Sam byłem kiedyś w takiej sytuacji i mam świadomość, że byłem częściowo odpowiedzialny za zdradę mojej kochanki.
  • iamhier 22.09.10, 11:24
    do gravediger-jakim przestępstwie,czlowieku? od kiedy milosc jest przestępswem? nekanie swoich kochankow moze byc przestępstwem....
  • gravedigger1 22.09.10, 11:28
    iamhier napisała:

    > do gravediger-jakim przestępstwie,czlowieku? od kiedy milosc jest przestępswem?
    > nekanie swoich kochankow moze byc przestępstwem....

    Przyznaję, powinienem był napisać "przestępstwie", bo zdrada nie jest przestępstwem w rozumieniu kodeksu karnego. Jest natomiast postępkiem nieuczciwym w stosunku do partnera, który seksu z osobami trzecimi nie akceptuje.
  • iamhier 22.09.10, 11:56
    do gravediger-a dlaczego nie uczciwy....mozna kochac i partnera i kochanka.....Generalnie miłość sama w sobie nie może być niemoralna.....
  • gravedigger1 22.09.10, 12:04
    iamhier napisała:

    > do gravediger-a dlaczego nie uczciwy....mozna kochac i partnera i kochanka.....

    Jeżeli relacja z kochankiem/-ką istnieje pomimo, że partner/-ka tego nie akceptuje, a do tego występuje okłamywanie partnera/-ki, to jest o nieuczciwe. Jeśli tego nie rozumiesz, to znaczy, że partner jest dla Ciebie nikim.

    > Generalnie miłość sama w sobie nie może być niemoralna.....

    Generalnie nie, ale w szczególnych przypadkach tak.
  • iamhier 22.09.10, 12:44
    do gravedigger-niemoralne to jest okłamywanie samego siebie.Ze mogę mieć miłość gdy tylko merdne portfelem........
  • gravedigger1 22.09.10, 13:06
    iamhier napisała:

    > do gravedigger-niemoralne to jest okłamywanie samego siebie.Ze mogę mieć miłość
    > gdy tylko merdne portfelem........

    Okłamywanie siebie może być co najwyżej głupie. Natomiast okłamywanie innych jest niemoralne.
  • iamhier 22.09.10, 21:45
    Ja nie będę z tym bełkotem polemizować.Nie jest zastosowalny w życiu.
  • gravedigger1 23.09.10, 08:06
    iamhier napisała:

    > Ja nie będę z tym bełkotem polemizować.Nie jest zastosowalny w życiu.

    Nie chcesz, nie polemizuj. A czy jest "zastosowalny"? Jest, tylko że nie w Twoim życiu.
  • xciekawax 22.09.10, 20:23
    wlasnie absolutnie nie chodzi mi o to ze mezus jest niewinny (daaa.... wiele kobiet sie o to rozwiodlo, a ja jestem kolejna do kolejki). Chodzi mi glownie o to czy "ta druga" dobrze by sie czula z ta swiadomoscia ze przyczynila sie do tego. Ja np bym miala wielki z tym problem (tak samo jakbym nie chciala aby z pracy cierpial bo np rozszerzam jakies plotki). Ale jak widac nie kazda kobieta jest jak ja. nawet nie chodzi o cudze malzenstwo, ale o sama swiadomosc przyrzadzeniu komus tak wielkiego potencjialnego bolu. Podobno ten bol jest jeden z najwiekszych - tuz po smierci ukochanego partnera jako najwiekszy bol odczuwany. Dlatego warto czesto pomyslec co robimy.

    Pomijajac problemy malzenskie ktore zdarzaja sie od czasu do czasu w malzenstwach, jest to w pewien sposob podrzeganie do zbrodni wobec zony.

    I tyle.

    poitevin napisała:

    > xciekawax napisała:
    >
    > > Pomyslalas o tym?
    >
    > Co prawda poglądy na zdradę mam zbliżone do naszego naczelnego strażnika moraln
    > ości ditchdoca, ale akurat zupełnie nie rozumiem dlaczego kochanka ma myśleć o
    > małżeństwie swojega gacha. Do NIEJ masz pretensje? Przecież ona ci wierności ni
    > e ślubowała. A mężuś biedny uwiedzion został i obronić się nie zdołał.
  • znj2 11.09.10, 21:38
    Namówić swojego starego na seks grupowy!
  • potwor_z_piccadilly 11.09.10, 22:21
    Ditchdoc,
    Jedna poprawka.
    Nie tylko romantycy sa zdradzani. Twardziele tez.
    Roznica polega tylko na reakcji zdradzanego.
    Romantyk zalewa sie lzami a twardziel wali w morde, lub cos w tym sensie.

  • ditchdoc 11.09.10, 22:49
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Ditchdoc,
    > Jedna poprawka.
    > Nie tylko romantycy sa zdradzani. Twardziele tez.
    > Roznica polega tylko na reakcji zdradzanego.
    > Romantyk zalewa sie lzami a twardziel wali w morde, lub cos w tym sensie.
    >

    pewnie sie zdarza i tym "twardszym" chociaz chodzilo mi bardziej o wiekszy cynizm, pewnosc siebie i doswiadczenie z kobietami, tak zeby nie tracic glowy na widok golego cycka

    Na pewno zdarza sie tym i tym, ale "misie" sa zdradzani znacznie czesciej.
  • martus101 12.09.10, 22:26
    Uległaś i poległaś tym samym. Pewnie masz wyrzuty sumienia,ale myślę,że jeśli będziesz ze swoim mężem dalej,to znów zdradzisz.To wchodzi "w krew" i później wyrzutów już się nie ma.

    Współczucia dla męża.
  • pieknazuzanna 13.09.10, 10:52
    jeśli zalezy Ci na małżeństwie.... to nic nie mów.
    choc moja teoria jest taka, że raz zdradziłaś i jest szansa, że możesz to zrobić raz jeszcze.
    ja bym nic nie powiedziała, zaciśnij zęby, przejdzie samo. nie ukrywam, że jestem cięta na panów..... dlatego milcz.
    ale to moje zdanie , ty musisz zdecywować
  • iamhier 22.09.10, 11:02
    do piekna zuzanna-zdecydowanie nic nie mowic....ale i nie nękac meza za jego zdrady,jak takie chytre panie maja w zwyczaju......sprawiedliwosc musi byc....

    ja osobiscie z perspektywy swoich doswiadczen zyciowych wiem,ze nie warto dawac siebie wylacznie jednemu czlowiekowi......i nie warto wylacznie jednej osobie (zona,maz) ufac....To sie sprawdza w 99.99% przypadkow....
  • vergaa 13.09.10, 11:25
    a ja w temacie chcialam tylko spytac, po kiego bralas z nim slub?
    biala kiecuszka sie zamarzyla????
  • ditchdoc 13.09.10, 11:27
    vergaa napisała:

    > a ja w temacie chcialam tylko spytac, po kiego bralas z nim slub?
    > biala kiecuszka sie zamarzyla????

    to jest dobry powod

    zaraz po "bo juz czas" i "jestem w ciazy"
  • jesod 13.09.10, 12:16
    duzakasia26 napisała:
    > Zdradziłam...... :( Co teraz?

    A no nic, bo nie lubię bicia piany....
    Decyzja należy do Ciebie. Możesz przestać, a możesz ulegać dalej. :)
    Twoje wybory i konsekwencje dla Ciebie.
    Na coś musisz się zdecydować. Zapytać siebie, czego chcesz i na czym Ci zależy?

    I jeszcze, mała perełka:
    "Wierność cenna jest tylko w takiej kobiecie, którą ona coś kosztuje" (Zofia Nałkowska)
  • gravedigger1 13.09.10, 14:06
    jesod napisała:

    > I jeszcze, mała perełka:
    > "Wierność cenna jest tylko w takiej kobiecie, którą ona coś kosztuje" (Zofia N
    > ałkowska)

    Tak, to rzeczywiście trafne spotrzeżenie Pani Nałkowskiej. Bo jeśli ktoś jest wierny, bo po prostu nie ma ciągot seksualnych związanych z kimkolwiek innym niż aktualny partner/-ka (taki po prostu się urodził), to jaka jest jego (tego wiernego/tej wiernej) zasługa? Żadna!!! Jeżeli zaś ktoś jest wierny pomimo ciągot do innych, to rzeczywiście jest to cecha cenna.
  • madzior87 23.09.10, 03:31
    gravedigger1 napisał:

    > jesod napisała:
    >
    > > I jeszcze, mała perełka:
    > > "Wierność cenna jest tylko w takiej kobiecie, którą ona coś kosztuje" (Z
    > ofia N
    > > ałkowska)
    >
    > Tak, to rzeczywiście trafne spotrzeżenie Pani Nałkowskiej. Bo jeśli ktoś jest w
    > ierny, bo po prostu nie ma ciągot seksualnych związanych z kimkolwiek innym niż
    > aktualny partner/-ka (taki po prostu się urodził), to jaka jest jego (tego wie
    > rnego/tej wiernej) zasługa? Żadna!!! Jeżeli zaś ktoś jest wierny pomimo ciągot
    > do innych, to rzeczywiście jest to cecha cenna.

    Albo ma ciągoty, ale chętnych brak ;)
  • iamhier 22.09.10, 11:29
    Wy tutaj calu czas prawicie o tzw.PARTNERACH SPOLECZNYCH....mezach,narzeczonych etc.To sa osoby dobre dla was pod innymi wzgledami anizeli tego czego dotyczy zdrada....To sa pewne uklady,a realizacja potrzeb emocjonalnych i seksualnych widac odbywa sie gdzie indziej,a jesli sie nie odbywa to tylko kwestia czasu.....

    Ja sadze,ze juz dawno powinna wrocic moda na starodawnych kochankow....czyli takie osoby,ktore uprawiaja ze soba sex,ale i sa w sobie zakochane....I wtedy nie trzeba bedzie uzywac tej glupiej "nowomowy"-bo ja cie mam ochote zdradzic.zdradzilem,ale to tylko sex....
    To zazwyczaj nie jest tylko sex.A z toba aktualnie mi sie wygodnie zuyje.Lub co bardziej trywialne.....ta inna osoba pojawila sie w moim zyciu za pozno i nie mialem/mialam wyboru....A presja spoeleczna robi swoje....

    Takze przestancie sie oszukiwac,prawic te swoje katolyckie.obłudne farmazony,a stan wasz sie polepszy....
  • iamhier 22.09.10, 11:31
    te wasze malzenstwa przypominaja wynajecie damek do towarzystwa z odpowiedni bilansem zyskow i strat. prestizowych i finansowych....Ale....reszta uciech zycia jest wyraznie poza tymi zwiazkami.....
  • iamhier 22.09.10, 11:41
    uprawaja se soba sex,sa zakochani,ale nie sa w stanie malzenskim i nie prowadza wspolnie gospodarstwa domowego,nawet.....ja maja ze soba dziecko....

    inaczej to bedzie walka na "status",ktora jak widac zawsze sie konczy zdrada....
  • gravedigger1 22.09.10, 11:46
    iamhier napisała:

    > inaczej to bedzie walka na "status",ktora jak widac zawsze sie konczy zdrada....

    Bierzesz amfę, czy jakieś inne świństwo? ;)
  • iamhier 22.09.10, 11:53
    do gravediger-oj....głupia uwaga....
  • gravedigger1 22.09.10, 11:58
    iamhier napisała:

    > do gravediger-oj....głupia uwaga....

    Owszem, głupia. A Twoja teza? Twoje natchnione "prawdy" zyciowe?? ;)
  • buntego 14.09.10, 11:30
    Co teraz? Nic. Ciesz się tym co przez moment dostałaś od życia. Chciałaś tego, dało Ci to ogromną satysfakcję, pozostaw wspomnienia sobie. Nie niszcz życia sobie, mężowi i kochankowi, po co skoro nie jest On dla Ciebie. Kobieta spełniona w życiu erotycznym z mężem nie szuka okazji a już na pewno nie pisze że było cudownie. Zobacz jaką masz prostą sytuacje - nie związałaś się emocjonalnie z gościem, a dostałaś coś czego nie dał Ci mąż. Widzisz jakoś tak jest że jak zgrzeszymy to żałujemy, ale jak nie zgrzeszymy to tym bardziej cierpimy. Tak ja od dwudziestu kilku lat dochowuję wierności, ale wierz mi nie jestem szczęśliwa, mam poczucie że to co najprzyjemniejsze mnie w życiu ominęło. Mam obok siebie mężczyznę który nigdy nie miał wygórowanego libido, a teraz jest po prostu impotentem, pewnie forumowicze zaraz napiszą że to moja wina - niech i tak będzie. Dlaczego z nim jestem - bo czuję się odpowiedzialna za niego... bo w pewnym sensie nie wyobrażam sobie życia bez niego, ... bo chyba nadal go kocham. A ty?
  • kaban2007 18.09.10, 14:26
    Jak to zrobiłaś raz będziesz robić jeszcze wiele razy gwarantuję Ci to bo znam życie....
  • lolenna 22.09.10, 10:46
    AAA chacha :D fikcyjny wątek na stronie głównej GW
  • iamhier 22.09.10, 10:52
    polemizowałabym......
  • forumowiecgwna 22.09.10, 10:58
    To dobrze ze pytasz prawdziwe autorytety! Trafilas w dobre rece! ;)

    Najpierw nazwijmy sprawy po imieniu: jestes teraz zdzirka, i puscilas sie z kolega. No inaczej nazwac tego sie nie da.
    Jak ci sie podobalo - to bedziesz to dalej robic. Jezeli zas zalezy Ci na wlasnej rodzinie to zaczniesz myslec i bedziesz omijac kazda okazje do skoku w bok. To raczej proste.
    Przyznanie sie mezowi jest jednoznaczne z koncem zwiazku - a co najmniej jest jednoznaczne z gigatycznymi zmianami, bo zaden normalny partner nie jest w stanie przejsc nad tym do porzadku dziennego - jakiekolwiek wielkie slowa padalyby przedtem. Bedziecie mieli szczescie jak po 3latach odpoczynku od siebie, znowu sie odnajdziecie.

    Jak to bylo w piosence desu -
    Nie jeden z nas czasem robi jakiś błąd
    Czasem się zdarza dwa razy pod rząd.

    wiec daj sobie spokoj z zastanawianiem sie - jezeli uda sie to zachowac w tajemnicy a tobie zmadrzec i wypracowac sobie zachowania, ktore nie pozwola Ci na znalezienie sie w sytuacjach prowokujacych do dawania ciala, to mozesz to potraktowac jako zyciowy blad.

    Uwierz - sa ludzie ktorzy zrobili naprawde gigantyczne swinstwa innym, czasem najblizszej rodzinie i potrafia z tym zyc, wiec i Ty dasz rade :). A to ze jestes winna to fakt bezsporny - teraz tylko pytanie co dalej.
  • iamhier 22.09.10, 11:09
    zdradza ten kto sie czuje pewien swojej pozycji w zwiazku-zazwyczaj chodzi o pieniadze....

    tylko problem polega na tym,ze w wiekszosci zwiazkow wcale nie chodzi o milosc,czy nawet dobrze ulowany poled seksualny,ktory gwarantuje BRAK ZDRAD i brak zyciowych reperkusji....
    Jak sie mysli lokowaniem kapitalow,albo wybiera partnera/partnerke ,ktora akurat w tym momencie zycia zdobywa wyzsza pozycje spoleczna.....to mamy to,co mamy....A zycie plynie,jest dynamiczne i zmienne....

    Prawdziwy jest tylko TRWALY,ekscytujacy popęd seksualny.Z ktorym kto walczy? No kto?
  • iamhier 22.09.10, 11:13
    tylko problem w tym ze sie tu wszyscy oszukuja,bo ich poped seksualny niestety nie jest ulowany na osobe malzonka zbyt silnie i nie jest constans.

    Szczesliwy jest tylko ten,ktory przynajmniej umie dobrze ulokowac swoje namietnosci,ciagatki..ale to wymaga odejscia od formuly slubnej obraczki i nie szukania aprtnera,ktory naciagany na sex.malzenstwa dzieci nam cos w zyciu udostepni,pomoze,zagwarantuje.....i wtedy wszystko zazwyczja idzie jak po masle.....
    90% malzenstw w Polsce to albo wynik kompleksow albo kompletna odwrotnosc tej tezy...
  • gravedigger1 22.09.10, 11:24
    iamhier napisała:

    > 90% malzenstw w Polsce to albo wynik kompleksow albo kompletna odwrotnosc tej t
    > ezy...

    Ciekawe skąd masz te dane statystyczne. Podziel się tym źródłem.
  • iamhier 22.09.10, 11:33
    żadne zrodla...obserwacja zycia
  • gravedigger1 22.09.10, 11:39
    iamhier napisała:

    > żadne zrodla...obserwacja zycia

    No to powiedz mi, jak na podstawie tej obserwacji wyliczyłaś te 90%. Jestem bardzo ciekaw, bo też obserwuję życie i chciałbym obliczyć np. ile procent mężczyzn i kobiet jest usatysfakcjonowanych ze swojego życia erotycznego. Wyliczyłbym i podzielił się swoimi wyliczeniami z naukowcami.
  • iamhier 22.09.10, 11:50
    do gravediger-mysle,ze znikomy....I dlaczego zakladasz,ze dobry sex w zwiazku daje podstawy do tego,ze ktos nie zakocha sie w innym....?To wątpliwa teza.Sex nie zastąpi miłości erotycznej.....
  • gravedigger1 22.09.10, 11:57
    iamhier napisała:

    > do gravediger-mysle,ze znikomy....

    Ja nie pytałem Cię o ten odsetek, tylko o to jak wyliczyć. Ty wyliczyłaś 90% na podstawie obserwacji zycia. Chcę wiedzieć, jak to zrobiłaś, bo mógłbym tę metodę zastosować do podobnych wyliczeń statystycznych.

    > I dlaczego zakladasz,ze dobry sex w zwiazku d
    > aje podstawy do tego,ze ktos nie zakocha sie w innym....?To wątpliwa teza.Sex n
    > ie zastąpi miłości erotycznej.....

    Chyba bierzesz coś silnego...;) Skąd wyciągnęłaś wniosek, że ja coś takiego zakładam???
  • forumowiecgwna 22.09.10, 12:34
    No to chyba musisz usadowic pupe nad brzegiem jakiejs rzeki, gdzie malo ludzi chodzi i troche pomyslec. Bo Twoj problem nie lezy w tym ze "dalas" , a w tym ze nie wiesz czy warto dalej utrzymywac swoj zwiazek skoro na swiecie mozna se tak dobrze "pozyc".
    Niestety decyzja nalezy do Ciebie, ale faktem jest ze niektore Twoje wypowiedzi sa co najmniej komiczne - te o tych procentach zwiazkow "dla czegos", i to co to jest w zyciu najwazniejsze i dlaczego seks. Dlatego, skoro juz masz w miare sprecyzowane poglady, na dodatek bardzo odwazne - to dzialaj!
  • ankh_morkpork 22.09.10, 11:09
    Bo nie Ty pierwsza uległaś urokowi tego pana, mógł od poprzedniej uległej niezłego syfa złapać i podać dalej. I nie wmawiaj sobie, że on wcześniej nie romansował i żony wcześniej nie zdradzał, że to Ty taka jedyna i cudowna dla niego byłaś, nie bądź naiwna.

    --
    Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
    Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
  • iamhier 22.09.10, 11:18
    cha cha!a ja zawsze twierdzilam,ze jak wole ogladac jednego pana/pania,a mam tylu przystojniakow/lasek do wyboru to on powinien byc moim mezem? Albo gdy majac partnerke wciaz leci na kogos innego......
  • tangerka 22.09.10, 11:11
    Jak zdradzasz, to przynajmniej potem nie jęcz i nie udawaj, że masz wyrzuty sumienia, bo to idiotyczne. Skoro skorzystałaś z okazji i zerżnęłaś się z fajnym facetem, to bądź konsekwentna i miej na tyle jaj, aby tego nie rozpamiętywać i nie przeżywać do usranej śmierci, tylko zachowaj w zakamarkach pamięci jako miły przerywnik małżeńskiego "obowiązku", fajne erotyczne wspomnienie i wracaj do męża, zrób mu przy najbliższej okazji loda tytułem zadośćuczynienia, niech facet też coś z tego ma :) Po co w ogóle zastanawiasz się nad opowiadaniem mężowi o zdradzie, skoro nie chcesz rozwodu i nie jesteś w stałym romansie, tylko po jednorazowej niezbyt mądrej przygodzie? Mąż ma zerowe szanse na odkrycie tego faktu, twój przygodny kochanek w niczym mu nie zagraża, więc takim wyznaniem zrobisz mu tylko krzywdę, lepiej niech dalej się ludzi co do ciebie! A jak takie przygody będą ci się częściej przydarzać (pierwsza bezkarna zdrada zazwyczaj odblokowuje na następne, wiec myślę że będą), to zapewne za którym razem sprawa się rypnie i nie będziesz musiała już rozpamiętywać na forum co z tym zrobić, mąż sam zdecyduje a ty dostaniesz pozew z sądu rodzinnego! Ale niepotrzebnie wybiegam myślą w przyszłość, obecnie po prostu siedź cicho i podczas seksu z małżonkiem przywołuj tamto wspomnienie, dobrze zrobi to waszemu życiu erotycznemu i mąż będzie zadowolony :)
  • iamhier 22.09.10, 11:19
    do tangerka-to oczywiscie nie zmienia faktu,ze kazdy zdrowy czlowiek dla takiego sexu zrobi wszystko....absolutnie wszystko......heheh.......I w ogole nie zamierza z niego rezygnowac....
  • tangerka 22.09.10, 11:33
    komentowanie ciebie i twoich teorii z doopy wziętych to doprawdy strata czasu
  • iamhier 22.09.10, 11:42
    a co,prawda boli?
  • gravedigger1 22.09.10, 11:41
    iamhier napisała:

    > to oczywiscie nie zmienia faktu,ze kazdy zdrowy czlowiek dla takieg
    > o sexu zrobi wszystko....absolutnie wszystko......heheh.......I w ogole nie zam
    > ierza z niego rezygnowac....

    Wnioskuję, że Ty jesteś zdrowym człowiekiem, prawda? ;)
  • iamhier 22.09.10, 11:43
    Zgadnij ,cha cha!
  • gravedigger1 22.09.10, 11:45
    iamhier napisała:

    > Zgadnij ,cha cha!

    Na pewno jesteś zdrowa, a ci którzy mają inne poglądy w tej sprawie niż Ty są chorzy. Zgadłem? ;)
  • iamhier 22.09.10, 11:47
    Zgadnij czy zgadłeś.
  • gravedigger1 22.09.10, 11:59
    iamhier napisała:

    > Zgadnij czy zgadłeś.

    Rzucę monetą;)
  • iamhier 22.09.10, 12:15
    do gravediger-to lepiej nie rzucaj ta monetą tylko wiedz,że kobieta może należeć do jednego mężczyzny wyłącznie wówczas gdy jest całkowiecie wolna we wszelkich aspektach tego słowa.
    Ja się wolna nie czuję,wiec nie zamierzam należeć do żadnego mężczyzny......
    Jestem niczyja i dobrze mi z tym.....
  • gravedigger1 22.09.10, 13:10
    iamhier napisała:

    > do gravediger-to lepiej nie rzucaj ta monetą tylko wiedz,że kobieta może należe
    > ć do jednego mężczyzny wyłącznie wówczas gdy jest całkowiecie wolna we wszelkic
    > h aspektach tego słowa.

    A co ma piernik do wiatraka (tzn. wolność kobiety do rzucania monetą)? W Twoim stwierdzeniu jest sprzeczność, bo jeśli ktoś jest wolny to nie może należeć do nikogo, a jeśli ktoś do kogoś należy, to nie jest wolny we wszelkich aspektach tego słowa.

    > Ja się wolna nie czuję,wiec nie zamierzam należeć do żadnego mężczyzny......
    > Jestem niczyja i dobrze mi z tym.....

    I bardzo dobrze!!! Nie ma przymusu bycia z kimś.
  • iamhier 22.09.10, 18:50
    do gravider-bardzo wybiorczo rozumiesz temat....Jestes zaborczy....
  • gravedigger1 23.09.10, 08:10
    iamhier napisała:

    > do gravider-bardzo wybiorczo rozumiesz temat....Jestes zaborczy....

    hehehe... Coś mi się wydaje, że Ty nie rozumiesz tego, jak ja ten temat rozumiem. A z tą zaborczością... nie wróż z fusów! :)
  • alcabin 22.09.10, 13:10
    > Ja się wolna nie czuję,wiec nie zamierzam należeć do żadnego mężczyzny......
    > Jestem niczyja i dobrze mi z tym....

    Jest niczyja i nadal nie jest wolna. Widać nie umiesz szukać tej wolności i nie w byciu niczyją ta wolność się przejawia.
  • ditchdoc 22.09.10, 13:30
    iamhier napisała:

    > do tangerka-to oczywiscie nie zmienia faktu,ze kazdy zdrowy czlowiek dla takieg
    > o sexu zrobi wszystko....absolutnie wszystko......heheh.......I w ogole nie zam
    > ierza z niego rezygnowac....

    zjesz gowno, utniesz sobie reke?


    idiota ;)