Dodaj do ulubionych

troche o małżeństwie...

15.10.10, 08:17
Fragment pochodzi z książki "Para z dzieckiem", wyd. Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza, Warszawa 2005.

Tak do poczytania w wolnej chwili. Kilka pań zapewne znajdzie siebie w tym opisie ;)


"Jak wynika z badań, zdecydowana większość młodych kobiet chciałaby wyjść za mąż, i to niekoniecznie dlatego, że męskie szowinistyczne społeczeństwo poddało je od dzieciństwa ukierunkowującemu treningowi (gumowy słodki dzidziuś, kuchenka, mebelki jak prawdziwe), ale raczej ze względu na to, że są bystre i widzą jak jest: małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety. Oczywiście jeśli tylko potrafią one się w nim przytomnie umościć. Z kolei dla mężczyzny, ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna. Mężczyźni z młodszego pokolenia odwlekają ślub, jeśli w ogóle zamierzają go brać.

Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką podstawowej strategii prokreacyjnej samca, bazującej na zapłodnieniu maksymalnej liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadprodukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społecznie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. To sytuacja dla kobiet bardzo korzystna.

Zwłaszcza że kandydatki na żony wymagają dużo, a dają nie tak znów wiele. Chcą dla siebie jednocześnie przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, samorealizac ja), ale również tych uznawanych za raczej kobiece (bezpieczeństwo materialne i społeczne oraz oparcie). W dodatku trudno im się zgodzić na koszty związku: konieczność dostosowania się do drugiej osoby, obowiązki, odpowiedzialność. Nie muszą i nie chcą prasować koszul, gotować codziennych obiadków, mieć wyłączności na reprezentację rodziny na wywiadówkach i być dyspozycyjne seksualnie na żądanie.

Mężczyzna z klasą, ale "w spódniczce"

My, współczesne kobiety uważamy, że mężczyzna powinien uczestniczyć w obowiązkach domowych, również - a może zwłaszcza - takich, których nie lubi: zmywaniu, praniu czy zmianie pieluch, a same bardzo się obruszamy, gdy wyraża zdziwienie, że nie pojechałyśmy do wulkanizatora z przebitą przez nas oponą. („Ja miałam to zrobić? Chyba sobie żartujesz?! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet nie wiem, gdzie jest ten warsztat."). Oczekujemy, że mąż wypełni PIT, naprawi pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie samochód dookoła, aby otworzyć drzwi. Chcemy, żeby nam opowiadał o swoich sprawach zawodowych, a nie lekceważąco zbywał „Przecież i tak to cię nie interesuje", ale po trzech minutach relacji o ważnych negocjacjach, gdzie odegrał pierwszoplanową rolę, wykrzykujemy „To Marek też tam z tobą był? Nic mi nie mówiłeś, że już wrócił. A wiesz, że jego żona chyba ma kogoś?".

Politykę finansową ustalamy w duchu zasady „Co moje, to moje, a co twoje, to jeszcze zobaczymy". Żądamy szacunku dla naszej pracy zawodowej („Zrób dzieciom kolację, bo ja mam raport do zrobienia na jutro."), ale jej finansowe owoce traktujemy jako własny prywatny dochód, który zagospodarowujemy zgodnie z naszymi potrzebami, podczas gdy zarobki męża mają być pod naszą kontrolą.

Tete-a-tete spod znaku Wenus

Nie chcemy być traktowane jak zabawki seksualne - laleczki dostępne na życzenie dla rozładowania rozmaitych męskich napięć, ale same traktujemy naszych partnerów jak misie-pluszaki, w których ramiona wtulamy się, gdy jest nam zimno, smutno i źle, szepcząc przy tym „Chcę się tylko przytulić... taka jestem nieszczęśliwa... na nic nie mam siły". Żądamy, by nasz nowoczesny partner rozumiał, że bliskość fizyczna może być wyrazem nie tylko pragnień seksualnych, ale i czułości, natomiast same nie zamierzamy uznać, że konstrukcja typowego mężczyzny uniemożliwia wytrzymanie dwóch tygodni* czysto platonicznych przytulanek.

Oczekujemy, że - zgodnie z zaleceniami tygodników kobiecych - nasz partner zapewni nam po kilka orgazmów na życzenie, znajdzie punkt G i wszystkie inne punkty, rozbudzi w nas nieznane nam dotąd pokłady seksualności, a przy tym będzie jak po Viagrze (chociaż poczułybyśmy się zdradzone i oszukane, gdyby rzeczywiście ją zażywał), ale nie zamierzamy w najmniejszym stopniu zachowywać się uwodząco, bo przecież erotyczna prowokacja poniża kobietę i czyni z niej podległą samicę. Bez fałszywego wstydu pokazujemy partnerowi nasze fizyczne defekty, bo jeśli kocha, to musi akceptować nas w pełni.

W zakresie prokreacji wyznajemy bezkompromisową formułę „Mój brzuch należy do mnie". Chcemy rozstrzygać o zajściu w ciążę, a nawet jej utrzymaniu lub nie, ale mężczyźnie nie dajemy prawa do decyzji o poczęciu („No tak, to fakt, mówiłam, że biorę pigułki, bo od dwóch lat biorę... Ale zapomniałam, że akurat zrobiłam przerwę, bo mi lekarz zalecił. No i stało się. Co, nie jesteś zadowolony? Jak nie chcesz, to sobie poradzę, sama urodzę i wychowam."), ani o tym, czy dziecko ma się urodzić („Jak będę chciała, to usunę, a tobie nic do tego.").

Chyba nigdy nie miałyśmy takiej szansy stworzenia korzystnego dla kobiet modelu relacji męsko-damskich jak teraz. I tę właśnie szansę krok po kroku marnujemy. Za kilka pokoleń nasze następczynie będą się mogły rozkoszować towarzystwem damskich bokserów oraz mężczyzn homoseksualnych z wyboru, rozmnażających się przez klonowanie."


Edytor zaawansowany
  • mujer_bonita 15.10.10, 08:26
    Słowa pani Milskiej-Wrzosińskiej parę razy już na forum dyskutowane.

    --
    Uzależnienie
  • ditchdoc 15.10.10, 08:27
    a sorry wiec, do usuniecia w takim razie ;)
  • mujer_bonita 15.10.10, 08:30
    ditchdoc napisał:
    > a sorry wiec, do usuniecia w takim razie ;)

    W sumie - może warto odświeżyć odrobinę temat? Jest w tym tekście parę błędów logicznych w tezach, które przewijają się często na forum :)

    --
    Uzależnienie
  • mujer_bonita 15.10.10, 08:40
    > Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką p
    > odstawowej strategii prokreacyjnej samca, bazującej na zapłodnieniu maksymalnej
    > liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadpro
    > dukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społec
    > znie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o
    > mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. To sytuacj
    > a dla kobiet bardzo korzystna.

    Wszystko się zgadza a ostanie zdanie psuje całość :) Dla kobiet korzystne? Zapewne tak samo jak praca za pieniądze w stosunku do niewolnictwa :)

    IMO bez sensu zmianę tę rozważać w kwestii 'korzystne dla kobiet'. To jest SPRAWIEDLIWE. Jasne, że panowie chcieliby bzykać i zapładniać wszystko co się da po czym konsekwencje (opieka nad dzieckiem) zostawiać kobiecie. Po ich stronie przyjemność - po stronie kobiety obowiązki :) Tak se ne da panowie - my głupie nie jesteśmy :)

    Strategia bzykam zapładniam partnerkę A po czym biegnę zapładniać partnerkę B niestety nie ma racji bytu. Partnerka B bowiem, nie w ciemię bita, być może wcześniej jeszcze zapłodniona przez innego samca nie zgodzi się na taki układ - dlaczego niby miałaby? Dodatkowo dochodzi wysokie ryzyko, że kolejny partner porzuconej kobiety A, będzie chciał własnego potomstwa i pozbędzie się pierwszego dziecka. Tak więc skuteczność tej 'strategii' jest nikła - to raczej pobożne życzenia :)

    --
    Uzależnienie
  • ciezka_cholera 15.10.10, 10:13
    to i ja sie powtorze:
    monogamia jest w interesie przecietnych samcow, a nie samic. Skoro jeden buhaj jest w stanie zaplodnic 3000 krow, to chyb jasne, ze ta wolowinka, ktora sie zajadamy to w wiekszosci byczki. Bo ich nadmiar jest niepotrzebny. Ja jako przecietna nawet kobieta, w przypadku poligamii osiagne swoj cel (w postaci przekazania genow), przecietny facet nie ma na to szansy. Monogamia jest po prostu sprawiedliwym podzialem zasobow, sprawiedliwym z punktu widzenia facetow.
  • mujer_bonita 15.10.10, 10:28
    ciezka_cholera napisała:

    > to i ja sie powtorze:
    > monogamia jest w interesie przecietnych samcow, a nie samic. Skoro jeden buhaj
    > jest w stanie zaplodnic 3000 krow, to chyb jasne, ze ta wolowinka, ktora sie za
    > jadamy to w wiekszosci byczki. Bo ich nadmiar jest niepotrzebny. Ja jako przeci
    > etna nawet kobieta, w przypadku poligamii osiagne swoj cel (w postaci przekazan
    > ia genow), przecietny facet nie ma na to szansy. Monogamia jest po prostu spraw
    > iedliwym podzialem zasobow, sprawiedliwym z punktu widzenia facetow.

    No właśnie - panom się wydaje, że bez małżeństwa to bzykali by wszystko co by chcieli :) Marzyciele z wielkim ego :) A prawda brutalna - Ci z najlepszymi genami mieliby raj a większość skazana by była na samotność. Raczej kiepska perspektywa :)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 15.10.10, 10:59
    Też już chciałam to panom dawno przypomnieć:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • songo3000 15.10.10, 11:29
    Zawsze można 'przekonwertować się' na bi i pokazać Wam wielką figę z makiem ;PPP

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • santo_inc 15.10.10, 19:03
    > No właśnie - panom się wydaje, że bez małżeństwa to bzykali by wszystko co by c
    > hcieli :) Marzyciele z wielkim ego :) A prawda brutalna - Ci z najlepszymi gena
    > mi mieliby raj a większość skazana by była na samotność. Raczej kiepska perspek
    > tywa :)

    Nie sądzę.

    Ci z najlepszymi genami rzeczywiście bzykaliby wszystko, co by chcieli. Ale nie wszystkie kobiety byłyby przez nich bzykane. Co oczywiste, w pierwszej kolejności bzykane byłyby te z wyższych półek. Te z niższych, jakby chciały być bzykane, musiałyby dawać się bzykać facetom z niższej półki, który byliby skłonni je tknąć. Bo ci z wyższej półki by nie chcieli brać się za byle co.
  • zakletawmarmur 19.10.10, 22:53
    Te z niższych, jakby chciały być bzykan
    > e, musiałyby dawać się bzykać facetom z niższej półki, który byliby skłonni je
    > tknąć.

    Gdyby tak było to kobiety już dawno temu drogą naturalnej selekcji utraciłyby libido:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 15.10.10, 08:50
    > My, współczesne kobiety uważamy, że mężczyzna powinien uczestniczyć w obowiązka
    > ch domowych, również - a może zwłaszcza - takich, których nie lubi: zmywaniu, p
    > raniu czy zmianie pieluch, a same bardzo się obruszamy, gdy wyraża zdziwienie,
    > że nie pojechałyśmy do wulkanizatora z przebitą przez nas oponą. („Ja mia
    > łam to zrobić? Chyba sobie żartujesz?! Przecież nie dałabym rady, zresztą nawet
    > nie wiem, gdzie jest ten warsztat."). Oczekujemy, że mąż wypełni PIT, naprawi
    > pralkę, da w prezencie najnowszy krem odmładzający za 700 zł i zawsze obiegnie
    > samochód dookoła, aby otworzyć drzwi. Chcemy, żeby nam opowiadał o swoich spraw
    > ach zawodowych, a nie lekceważąco zbywał „Przecież i tak to cię nie inter
    > esuje", ale po trzech minutach relacji o ważnych negocjacjach, gdzie odegrał pi
    > erwszoplanową rolę, wykrzykujemy „To Marek też tam z tobą był? Nic mi nie
    > mówiłeś, że już wrócił. A wiesz, że jego żona chyba ma kogoś?".


    Stereotyp goni stereotyp.

    Obowiązki domowe wynikają z posiadania domu i bycia domownikiem. Domownikiem jest zarówno kobieta jak i mężczyzna. Kobieta tak samo nie lubi zmywać czy zmieniać pieluch.

    I te stereotypowe bzdury - sama wypełniam PIT-a, pralkę naprawia hydraulik, drzwi mi nigdy nikt w samochodzie nie otwierał. Krem za 700zł? W Polskich realiach? Jak kobieta dostanie kwiatka na imieniny to jest super :) I ten idiotyczny stereotyp o plotkowaniu... bez komentarza :/

    A co do mechaników - niestety w PL wysłanie nieznającej się kobiety często kończy się zawyżeniem rachunku. Takich mamy uczciwych fachowców :)

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 15.10.10, 18:34
    > A co do mechaników - niestety w PL wysłanie nieznającej się kobiety często końc
    > zy się zawyżeniem rachunku. Takich mamy uczciwych fachowców :)

    Tak jakby inaczej miało się skończyć wysłanie równie nieznającego się mężczyzny.
  • zakletawmarmur 16.10.10, 09:56
    O tak, mój stary w ten sposób pozbył się tylu pieniędzy, że można by nowy samochód kupić:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 16.10.10, 21:24
    santo_inc napisał:
    > Tak jakby inaczej miało się skończyć wysłanie równie nieznającego się mężczyzny

    Owszem inaczej. Wobec panów mechanicy zwykle zakładają jakiś poziom wiedzy i o ile pan będzie robił dobrą minę i się nie zorientują - jest git ;)

    Na studiach moja kumpela studiująca elektronikę na polibudzie poszła do sklepu ze swoim chłopakiem, studentem kulturoznawstwa po laptopa. Sprzedawca przez większość czasu zwracał się do niego nie do niej ;)

    Rzecz jasna w typowo 'babskich' sklepach jest podobnie tylko w drugą stronę ;)

    --
    Uzależnienie
  • rumpa 25.10.10, 16:45
    e tam są i dobre strony, dzieki temu że sprzedawca gapił się w mój dekolt udało mi się wymienić dysk który kumpel podczas montowania rozwalił - 700 zeta do przodu
    jakby poszedł on, to na pewno by obejrzał i dojrzał urwany akumulator czy inną cewkę.
  • mujer_bonita 15.10.10, 08:51
    > Zwłaszcza że kandydatki na żony wymagają dużo, a dają nie tak znów wiele. Chcą
    > dla siebie jednocześnie przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, sa
    > morealizac ja), ale również tych uznawanych za raczej kobiece (bezpieczeństwo m
    > aterialne i społeczne oraz oparcie). W dodatku trudno im się zgodzić na koszty
    > związku: konieczność dostosowania się do drugiej osoby, obowiązki, odpowiedzial
    > ność. Nie muszą i nie chcą prasować koszul, gotować codziennych obiadków, mieć
    > wyłączności na reprezentację rodziny na wywiadówkach i być dyspozycyjne seksual
    > nie na żądanie.

    Miło się dowiedzieć, że w XXI wieku ktoś rzeczy takie jak 'wolność, autonomia, samorealizacja' określa jako 'typowo męskie'. Ciekawe kiedy pani Milska ostatnio patrzyła w kalendarz :)

    IMO w opisywanej kwestii 'trudno im się zgodzić na koszty związku' pani Milska jako 'koszty związku' przyjmuje dostosowanie się do męża. Tak kiedyś było - kobieta wychodząc za mąż wchodziła do rodziny męża i musiała się do niej wpasować. No a te wredne babsztyle w XXI wieku żądają kompromisów! Skandal! I jeszcze wymagają od misia udziału w pracach domowych, których nie lubi - jak ona śmie! Powinna grzecznie ponosić 'koszty związku' :D

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 09:24
    mujer_bonita napisała:
    > No a te wredne babsztyle w XXI wieku żądają kompromisów! Skandal! I jeszcze wy
    > magają od misia udziału w pracach domowych, których nie lubi - jak ona śmie! Po
    > winna grzecznie ponosić 'koszty związku' :D

    No dobra wymaga od misia wiele bo takie czasy. Ale może odnieś się co takiego daje?
    Bo jeżeli realizuje swoje potrzeby i oczekiwania do których miś nie dojrzał i to uważa za jak nazywasz "koszty związku" ?

    Swoją droga jak Milska prowadzi terapię małżeństw to ma wgląd w tą praktyczną stronę stereotypów szarych małżeństw a nie nieprzeciętnych kobitek wymykających się stereotypom jak kobitki z tego forum nie Bonitko?



    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 09:35
    urquhart napisał:
    > No dobra wymaga od misia wiele bo takie czasy. Ale może odnieś się co takiego d
    > aje?
    > Bo jeżeli realizuje swoje potrzeby i oczekiwania do których miś nie dojrzał i t
    > o uważa za jak nazywasz "koszty związku" ?

    Acha - wracamy do koncepcji, że obiad czy pranie to 'moja potrzeba i oczekiwanie?' ;)

    Kobieta nie wymaga od mężczyzny wiele - nie godzi się po prostu na schemat taki jak 100 lat temu - czyli odwalanie 100% obowiązków domowych, przy dziecku, rodzicach itp. Czasy się zmieniły - kobiety pracują, zarabiają, mają życie poza domem. Równie dobrze można na to spojrzeć z punktu widzenia faceta, który wymaga, żeby babka pracowała, zarabiała a obiad i pranie - cóż - 'prace kobiece' :)

    > Swoją droga jak Milska prowadzi terapię małżeństw to ma wgląd w tą praktyczną s
    > tronę stereotypów szarych małżeństw a nie nieprzeciętnych kobitek wymykających
    > się stereotypom jak kobitki z tego forum nie Bonitko?

    I w związku z obcowaniem z patologicznymi przypadkami 'wszystkie kobiet w Polsce takie są'? IMO w tym tkwi błąd - Milska ekstrapoluje coś, co jest kompletnie niereprezentatywne dla populacji :) Osobiście nie znam takich kobiet . Ostatnio nawet zaczęłam nową pracę w klasycznym 'babińcu' i wiesz - kobitki załatwiają dokładnie wszystko i są znacznie bardziej obrotne niż partnerzy :)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 10:00
    mujer_bonita napisała:
    > Kobieta nie wymaga od mężczyzny wiele - nie godzi się po prostu na schemat taki
    > jak 100 lat temu - czyli odwalanie 100% obowiązków domowych, przy dziecku, rod
    > zicach itp.

    Zgoda, o tym zresztą właśnie pisze Milska i nie tylko ona. Potrzeby kobiet wobec mężczyzn znacznie wzrosły i się ciągle eskalują. Ale wróćmy co mogą dać w zamian?
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 10:08
    urquhart napisał:
    > Zgoda, o tym zresztą właśnie pisze Milska i nie tylko ona. Potrzeby kobiet wobe
    > c mężczyzn znacznie wzrosły i się ciągle eskalują. Ale wróćmy co mogą dać w zamian?

    Nic a nic! Niewolnictwo zniesiono - w zamian jest praca najemna, mająca to do siebie, że jest wymianą dóbr. Absolutnie nie odczuwam potrzeby dawania niczego w zamian za utracony wyzysk ;)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 10:18
    mujer_bonita napisała:
    > Nic a nic! Niewolnictwo zniesiono - w zamian jest praca najemna, mająca to do s
    > iebie, że jest wymianą dóbr. Absolutnie nie odczuwam potrzeby dawania niczego w
    > zamian za utracony wyzysk ;)

    No i tak dochodzimy do sedna. Nic w zamian bo się przecież roszczeniowo należy.
    "Małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety. Z kolei dla mężczyzny, ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna".
    Jeden wyzysk zamienić na inny jedynie ideowo słuszny i dojrzały :)

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 10:26
    urquhart napisał:
    > No i tak dochodzimy do sedna. Nic w zamian bo się przecież roszczeniowo należy.

    ROSZCZENIOWO???? Pogięło Cię????

    Jakie 'roszczenia' ma kobieta? Żeby facet jak pobrudził to posprzątał? Jak jest głodny to niech ugotuje? Jak chce dziecka to niech się nim zajmie??? Normalnie skandal!

    To nie roszczenia - to NORMALNOŚĆ. Jasne - wcześniej mieliście darmowego niewolnika to fajnie było. A teraz trzeba ruszyć tyłek to boli - rozumiem. Jeszcze raz powtórzę - za utracony wyzysk nic się nie należy.

    > "Małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety.

    A niby jakie to szczególnie potrzeby kobiety zaspokaja małżeństwo? Oklepany frazes bez konkretów.

    > Jeden wyzysk zamienić na inny jedynie ideowo słuszny i dojrzały :)

    No tak bo według Ciebie ideowo słuszne i dojrzałe jest niewolnictwo :) Urocze!

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 10:49
    mujer_bonita napisała:
    > A niby jakie to szczególnie potrzeby kobiety zaspokaja małżeństwo? Oklepany fra
    > zes bez konkretów.

    To dlaczego niby kobiety nie chcą się ruchać bez zobowiązań? Faceci muszą łazić na szkolenia z manipulacji NLP żeby niunie zaciągać do łózek bez standardowych obietnic: ślub dzidziuś domek. Albo bulić kasiorę.
    Mogą też uczciwie zaciągać te zobowiązania wobec oczekiwań kobiet które jak sama zauważyłaś lawinowo narastają bo czasy się zmieniają.
    Czego kobiety oczekują to rozpisano tomy. Ja się ciebie pytam co twoim zdaniem mogą dać?
    Żebyśmy mówili o partnerstwie nie pasożytnictwie. Coś za coś. A nie ruble za dolary 1:1 :)
    Nie rób ze mnie tata wariata z ideologią patriarchalną niewolnictwa :)


    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 10:56
    urquhart napisał:
    > To dlaczego niby kobiety nie chcą się ruchać bez zobowiązań? Faceci muszą łazić
    > na szkolenia z manipulacji NLP żeby niunie zaciągać do łózek bez standardowych
    > obietnic: ślub dzidziuś domek. Albo bulić kasiorę.

    Bo seks bez zobowiązań nie jest dla nas atrakcyjny tak jak dla Was? Bo nie odczuwamy potrzeby bzykania co popadnie? Bo seks może prowadzić do ciąży a facet ulotnić się?

    > Mogą też uczciwie zaciągać te zobowiązania wobec oczekiwań kobiet które jak sam
    > a zauważyłaś lawinowo narastają bo czasy się zmieniają.

    Bzdura - nic takiego nie napisałam. Przekręcasz i manipulujesz jak zwykle.

    > Czego kobiety oczekują to rozpisano tomy.

    Jakie konkretnie tomy? Znów nie odpowiedziałeś na pytanie. Wykręt zamiast konkretu. Nie potrafisz odpowiedzieć?

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 11:10
    mujer_bonita napisała:
    > Bo seks bez zobowiązań nie jest dla nas atrakcyjny tak jak dla Was?

    O i chodziłaś wokół tego tematu żeby go nie tknąc ale nie dało się. Może typowo męzczyźni i kobiety mają inne potrzeby i co innego jest dla nich atrakcyjne?

    > Bzdura - nic takiego nie napisałam. Przekręcasz i manipulujesz jak zwykle.

    No to zacytuję co?
    "Miło się dowiedzieć, że w XXI wieku ktoś rzeczy takie jak 'wolność, autonomia, samorealizacja' określa jako 'typowo męskie'. Ciekawe kiedy pani Milska ostatnio patrzyła w kalendarz. (...) Tak kiedyś było - kobieta wychodząc za mąż wchodziła do rodziny męża i musiała się do niej wpasować. No a te wredne babsztyle w XXI wieku żądają kompromisów! Skandal! I jeszcze wymagają od misia udziału w pracach domowych, których nie lubi".

    > Jakie konkretnie tomy? Znów nie odpowiedziałeś na pytanie. Wykręt zamiast konkr
    > etu. Nie potrafisz odpowiedzieć?

    Napisałem ale mogę napisać specjalnie dla ciebie raz jeszcze czego oczekują niunie nadstawiając dupki: ślub, dzidziuś, domek. O tym o czym też pisze Milska. O nowych oczekiwaniach ty piszesz powyżej. Czyli temat czego oczekują podsumowany.
    Ja wracam do pytania ostatni raz jako lekceważony Twój rozmówca:
    Co mogą dać ???

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 11:16
    urquhart napisał:
    > O i chodziłaś wokół tego tematu żeby go nie tknąc ale nie dało się. Może typowo
    > męzczyźni i kobiety mają inne potrzeby i co innego jest dla nich atrakcyjne?

    Owszem - co innego jest atrakcyjne. Truizm nad truizmami.

    > No to zacytuję co?

    Nigdzie nie napisałam, że to 'lawinowo narastające roszczenia'. Wręcz przeciwnie - wyraźnie zaznaczyłam, że to nie roszczenia ale NORMALNOŚĆ. Tak więc bądź uprzejmy nie przekręcać i manipulować moimi słowami.

    > Napisałem ale mogę napisać specjalnie dla ciebie raz jeszcze czego oczekują niu
    > nie nadstawiając dupki: ślub, dzidziuś, domek.

    I znów wykręt zamiast konkretu. Powtórzę pytanie - jakie potrzeby kobiety zaspokaja ślub? Może w końcu odpowiesz?

    --
    Uzależnienie
  • songo3000 15.10.10, 11:27
    > I znów wykręt zamiast konkretu. Powtórzę pytanie - jakie potrzeby kobiety zaspokaja ślub?
    > Może w końcu odpowiesz?
    Obecnie będzie to IMHO potrzeba akceptacji społecznej czy jakoś tak plus parę pierdółek udogodnień prawnych.

    Popraw mnie jeśli się mylę ale single cały czas są w mniejszości więc negowanie namacalnych korzyści babeczek wchodzących w związki jest... nierozsądne ;)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mujer_bonita 15.10.10, 11:32
    songo3000 napisał:
    > Popraw mnie jeśli się mylę ale single cały czas są w mniejszości więc negowanie
    > namacalnych korzyści babeczek wchodzących w związki jest... nierozsądne ;)

    Tak samo jak facetów.

    --
    Uzależnienie
  • songo3000 15.10.10, 12:08
    Oczywiście, tyle że rozważamy korzyści babeczek...

    a w ogóle to nie przeszkadzać, bo właśnie wyciągam fajna studentkę na kawę po zajściach :))) Potem będziemy rozważać jej korzyści, hehehe.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mujer_bonita 15.10.10, 12:15
    songo3000 napisał:
    > Oczywiście, tyle że rozważamy korzyści babeczek...

    Nie do końca - rozważamy słuszność tezy "Małżeństwo jest układem dobrze zaspokajającym potrzeby kobiety. Z kolei dla mężczyzny, ślub to inwestycja coraz mniej opłacalna".

    Związek sam w sobie jest tak samo korzystny dla obu stron. W zasadzie nie niesie dla kobiety nic ponad to co niesie dla mężczyzny :)

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 15.10.10, 18:44
    > Związek sam w sobie jest tak samo korzystny dla obu stron. W zasadzie nie niesi
    > e dla kobiety nic ponad to co niesie dla mężczyzny :)

    Związek tak. Małżeństwo - niekoniecznie.
    Związek, o ile zaspokaja potrzeby, jest fajny i korzystny. Małżeństwo nie różni się od innego rodzaju związku niczym, poza barierą wyjścia.
    Rozwiązanie związku jest banalne. Rozwiązanie małżeństwa kosztuje faceta połowę zarobionych pieniędzy. Jeśli babka zarabia, facet dostaje też połowę jej pieniędzy, ale to zazwyczaj jest znacznie mniej, niż to, co on zarobił. Więc bilans wychodzi in minus.

    Dla kobiety małżeństwo niesie korzystną stabilizację, która właśnie wynika z kosztów rozwiązania tego małżeństwa dla faceta.
  • zakletawmarmur 15.10.10, 18:52

    > Związek tak. Małżeństwo - niekoniecznie.

    Mówisz o przypadku, gdy kobieta zarabia mniej...
    Tak, takie sytuacje się zdarzają:-) Jednak zauważ, że mężczyzna biorący ślub z mniej zarabiającą kobietą nie robi tego dla "seksu" czy "więzi". Z reguły wybiera sobie kobietę, która przynosi mu inne korzyści np. jest piękna i młoda, płodna, silna i zdrowa itp. To są rzeczy czasami dużo cenniejsze niż pieniądze:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 15.10.10, 18:56
    Wychodzisz niestety z blednego zalozenia a mianowicie, ze to tylko jego pieniadze, bo on pracuje zawodowo. A tak nie jest. To WSPOLNE pieniadze. Jezeli sa razem, maja dziecko i tak sie ugadali, ze kazde z nich cos w te rodzine wklada, on pieniadze z pracy a ono opieke nad dzieckiem i domem. Bo ona tez pracuje, tylko, ze nikt nie za to nie placi. To ta subtelna ale jekze wazna roznica.
    Jezeli ktos ma takie podejscie i nastawienie do rodziny i wspolnego zycia to niech sie w zwiazek czy w malzenstwo w ogole nie pakuje.
    Nosi mnie jak czytam takie bzdury, typu "moje "pieniadze.
  • santo_inc 15.10.10, 19:05
    > Wychodzisz niestety z blednego zalozenia a mianowicie, ze to tylko jego pieniad
    > ze, bo on pracuje zawodowo. A tak nie jest. To WSPOLNE pieniadze.

    Wspólne są tylko dlatego, że są małżeństwem. Gdyby nie byli małżeństwem, byłyby to JEGO pieniądze.

    Oczywista przewaga związku nieformalnego nad małżeństwem.

    > Jezeli sa raz
    > em, maja dziecko i tak sie ugadali, ze kazde z nich cos w te rodzine wklada, on
    > pieniadze z pracy a ono opieke nad dzieckiem i domem.

    Jeżeli są razem, nie mają dziecka i wezmą ślub, to on na tym traci połowę swoich pieniędzy. Czyż nie?

    > Nosi mnie jak czytam takie bzdury, typu "moje "pieniadze.

    No ja wiem, że mężczyzna nie ma prawa takich sformułowań używać. Wiem.
  • songo3000 15.10.10, 20:19
    Wystarczy zawiązać intercyzę w chwili zawarcia małżeństwa co rozwiązuje tego typu dywagacje.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • santo_inc 16.10.10, 08:51
    > Wystarczy zawiązać intercyzę w chwili zawarcia małżeństwa co rozwiązuje tego ty
    > pu dywagacje.

    O ile w ogóle dojdzie do zawarcia małżeństwa po zasugerowaniu intercyzy.

    No ale to też problem rozwiązuje, tak jakby.
  • mujer_bonita 16.10.10, 21:27
    santo_inc napisał:
    > O ile w ogóle dojdzie do zawarcia małżeństwa po zasugerowaniu intercyzy.
    > No ale to też problem rozwiązuje, tak jakby.

    Tak jakby bo może nieuchronnie prowadzić do partnerki, która... ceni się niżej ;)

    Z resztą - patrząc logicznie - jaki jest sens wiązania się z kobietą, która naiwnie bierze na siebie całe ryzyko i nie zabezpiecza się przed nim? Finansowo super ale jakie to geny dla potencjalnego dziecka?

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 17.10.10, 18:09
    > Z resztą - patrząc logicznie - jaki jest sens wiązania się z kobietą, która nai
    > wnie bierze na siebie całe ryzyko i nie zabezpiecza się przed nim? Finansowo su
    > per ale jakie to geny dla potencjalnego dziecka?

    Chyba wyżej warte niż geny pasożyta.

    Choć z punktu widzenia dalszych pokoleń to zawsze lepiej, kiedy się dziecko umie odnaleźć i ustawić w życiu.
  • mujer_bonita 17.10.10, 20:39
    santo_inc napisał:
    > Chyba wyżej warte niż geny pasożyta.
    >
    > Choć z punktu widzenia dalszych pokoleń to zawsze lepiej, kiedy się dziecko umi
    > e odnaleźć i ustawić w życiu.

    Pasożyta powiadasz? Zabezpieczenie swoich interesów przed sytuacją, gdzie pan idzie w długą i zapomina o żonie a często też dziecku (ograniczając się do płacenia - lub nie - alimentów), gdzie cały ciężar wychowania spada na matkę to pasożytnictwo?

    Ktoś wcześniej pisał, że monogamia ma dla kobiety tę zaletę, że eliminuje ryzyko rozprzestrzenienia genów przez faceta i gwarantuje, że zasoby związku przejdą na dzieci - ICH dzieci. Jaki sens dla kobiety ma mieć związek i dziecko z kolesiem, który w każdej chwili może zabrać wszystkie swoje zasoby?

    Moim zdaniem coraz więcej kobiet zaczyna zdawać sobie sprawę jak ryzykownym dla nich biznesem jest posiadanie dziecka ;)

    --
    Uzależnienie
  • rumpa 25.10.10, 17:13
    100% racji
    posiadanie dziecka jest w współczesnym świecie dla kobiety - luksusem i to bardzo kosztownym.
    Moje dzieci mnie kosztują połowę mojego życia, od 2 w południe zasuwam jako kucharka, taksówkarz, korepetytor, wychowawca dla trudnej młodzieży.
    Moje ambicje poszły sie jebać.
    Muszę polegać na mężu, bo inaczej za moje ambicje nie bycia pasożytem zapłaciłyby moje dzieci - gorszym startem.
    Facet w takiej sytuacji by stwierdził że go to przerasta, nie tak to sobie wyobrażał, że ma jedno życie, że zasługuje na cos tam

    Na tym polega ta wyśmiewana dojrzałość - jest dzieciak, są obowiązki, do dupy, nudne, upierdliwe, wcale nie ciężkie, ale zabierające mi czas, mój czas, moje życie, moja karierę, moją niezależność.
    Wszystko to co robię dla dzieci, swoim kurwa kosztem, jeden cham z drugim podsumuje że jestem pasożytem. Mój mąż " traci " tylko pieniądze, jego cv puchnie i niedługo będzie konkursowe, ja tracę życie, rozwój, karierę, wolność...
    Jeszcze jakieś sześć lat ...
    Gdybym mogła cofnąc czas...

    Egzystuję jeszcze dlatego że mój mąz mnie wspiera, i przypadkiem wie, co to za życie jest. Bo sam tego nie znosi, bo go cholera trafia po godzinie takiej durnej orki, z czego on sam nie ma żadnych korzyści.
    I dlatego drodzy panowie tak się nie palicie do tego lekkiego i pasozytniczego życia - bo dobrze wiecie że jest beznadziejne, nudne, nikt wam nie da szacunku, tylko co najwyżej obrazi, bo to taka robota, że jak jest wykonywana nawet wzorowo - to tak powinno po prostu być, nieprawdaż? Sukcesów nie widać i nic sie z tego nie ma, za to każdy błąd wyje jak syrena alarmowa.
    A pranie to ja mogę robić 10 razy dziennie.
    To nie to wykańcza, mimo że non stop słyszę ten debilny argument w dyskusjach.
  • zakletawmarmur 15.10.10, 20:37
    Nie..

    Nie ma ślubu= nie ma związku, nie ma dziecka. Facet musi szukać innej kobiety, której związek bez ślubu się opłaca. Np. podobnie zarabiającej równolatki o podobnej atrakcyjności fizycznej:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 15.10.10, 21:13
    santo_inc napisał:
    > Rozwiązanie związku jest banalne. Rozwiązanie małżeństwa kosztuje faceta połowę
    > zarobionych pieniędzy. Jeśli babka zarabia, facet dostaje też połowę jej pieni
    > ędzy, ale to zazwyczaj jest znacznie mniej, niż to, co on zarobił. Więc bilans
    > wychodzi in minus.
    > Dla kobiety małżeństwo niesie korzystną stabilizację, która właśnie wynika z ko
    > sztów rozwiązania tego małżeństwa dla faceta.


    Temat również wałkowany na forum wielokrotnie :) Dla kobiety wspólna kasa jest korzystniejsza z kilku powodów np.
    - to ona ponosi większość ryzyka związanego z rodzicielstwem (np. zwolnienie)
    - to ona zwykle zostaje z dzieckiem w domu i to ie tylko po porodzie (np. w przypadku choroby)
    - może w ten sposób zabezpieczyć dziecko gdyby panu nagle odbiło i poszedł sobie zapominając o progeniturze :)

    Tak więc drogi Santo - ja jestem jak najbardziej za rozdzielnością ale bynajmniej nie kasa dla faceta a koszty i ryzyko dla kobiety :)

    --
    Uzależnienie
  • chrrr 15.10.10, 16:50
    Bez żadnej złośliwości:) Nie chcę ślubu, domek w razie potrzeby spokojnie wybuduję sobie sama, dzieci nie chcę ( tak, wiem, że to akurat się często zmienia:D ). Słowem stereotypowo facet mi do niczego nie jest potrzebny. Poczucie bezpieczeństwa i stabilizację finansową też zapewniam sobie sama. Tak wolę, tak się lepiej czuję, nie chcę tego zwalać na drugiego człowieka. Zatem dalej stereotypowo patrząc, co jest w stanie dać mi facet?
    Aha i co do bzykania się bez zobowiązań. Myślę, że gdyby albo zapewnić kobietom całkowitą dyskrecję, albo dać społeczne przyzwolenie na to, to spora część mogłaby polecieć na tych atrakcyjniejszych. Zwłaszcza, jakby miał opinię dobrego kochanka;)
  • songo3000 15.10.10, 20:03
    > ). Słowem stereotypowo facet mi do niczego nie jest potrzebny.
    Stereotypowo facet jest Ci potrzebny do zawiązania i utrzymania satysfakcjonującej więzi emocjonalnej. Od dobrym kutasie nie wspomnę, bo jak sam zauważyłaś to można 'z doskoku'

    > łaby polecieć na tych atrakcyjniejszych. Zwłaszcza, jakby miał opinię dobrego k
    Aby polecieć na atrakcyjnego samemu trzeba być atrakcyjnym. Pretty woman to tylko w filmach... niestety :) Cała reszta pasztetów musi zadowolić się podobnymi pasztetami.

    No chyba, że rozważania zaczynamy z pozycji młoda, piękna, bogata, wpływowa i inteligentna. Wtedy faktycznie cały świat stoi otworem :DDD

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • chrrr 15.10.10, 23:00
    Wiesz, to już prędzej bym tutaj wymieniała dobre bzykanko. Jak stały partner, to przynajmniej gumkę sobie podaruję, nie pozarażam się różnymi cudami. Co do satysfakcjonującej więzi - tu jest pewien problem. Nie jest możliwa bez wzajemności, a w każdym razie nie dla mnie. A jeżeli partner tego nie potrzebuje, to w ogóle nie ma na co liczyć. Zatem facet odpada. Zostaje mi tylko taki, dla którego jest to istotna potrzeba. Więc ja zaspokajam jego, a on mnie:) I się zeruje.

    Szukam tutaj takich rzeczy, które on oferowałby mnie, ale sam nie byłby zbytnio zainteresowany.

    Oooo, to wpływy i majątek jednak są silnym afrodyzjakiem?;)
  • zakletawmarmur 15.10.10, 11:28
    Urqu wmawiasz nam, że mężczyźni wiążą się z kobietami nie dla tego, żeby mieć potomstwo i wygodniej żyć ale dla seksu i miłego spędzania czasu.

    Dlaczego nie chcą się wiązać z nimfomankami, kobietami nadwyraz imprezowymi, zbyt otwartymi seksualnie, bezrobotnymi, bezpłodnymi, samotnymi matkami, kobietami w wieku poreprodukcyjnym? Ba, nawet bałaganiary mają pod górkę:-)

    Dlaczego seks i dobra zabawa to za mało, żeby faceta przy boku utrzymać? Dlaczego w momencie, gdy facet się wyszaleje szuka sobie ustatkowanej kobiety? Dlaczego zwrot "dla dobra dzieci" tak często można usłyszeć w męskich ust? Czytałeś na forum, żeby kiedyś kobieta tak spławiła jakiegoś kochanka?

    Dlaczego? Bo faceci nie są kretynami:-) Wiedzą co im się opłaca.

    Może chcesz wierzyć w męski altruizm a może chcesz kobietom wcisnąć kit, jaką to wielką przyjemność żonom robicie. Dlaczego? Może, żeby zwalniać mężczyzn z odpowiedzialności za swoje wybory...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • aandzia43 15.10.10, 14:20
    Bardzo fajny, mądry post:-) A teraz oczekuję od Urquharta poważnej i wyczerpującej odpowiedzi.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • songo3000 15.10.10, 11:19
    a przynajmniej bym się go doszukiwał, gdybym był wrednym szowinistą ;)))
    > Bo seks bez zobowiązań nie jest dla nas atrakcyjny tak jak dla Was?
    Czyli konkretnie:
    seks bez zobowiązań jest nieatrakcyjny -> seks za zobowiązania jest atrakcyjny.
    I wracamy do wymiany seks za usługi/dobra.
    Prostytucji związkowej.

    NIE. Najwyraźniej jestem marzycielem ale absolutnie tak tego nie widzę.

    Seks bez zobowiązań jak najbardziej jest dla babeczek atrakcyjny co masowo udowadniają w każdy weekend we wszystkich klubowych ubikacjach/parkach i plażach podczas szybkich numerków z nieznajomymi ALE atrakcyjnymi facetami.

    A atrakcyjny związek to już faktycznie, ten z zobowiązaniami od strony facetów (i vice versa
    ). I tutaj co by nie wydziwiać włącza się prosta, ludzka natura: Ponieważ obecnie babeczki MOGĄ chcieć coraz więcej to i chcą, biorą, konsumują. Z tym, że coraz zachłanniej i bez refleksji czym BTW świetnie udowadniają wszystkim giertychom, że są w 100% ludźmi, bo tylko ludzie tak potrafią, hehe.

    Oczywiście jedno z drugim nie zawsze idzie w parze więc mamy takie oto forum, prawda?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • urquhart 15.10.10, 11:29
    songo3000 napisał:
    > Seks bez zobowiązań jak najbardziej jest dla babeczek atrakcyjny co masowo udow
    > adniają w każdy weekend we wszystkich klubowych ubikacjach/parkach i plażach po
    > dczas szybkich numerków z nieznajomymi ALE atrakcyjnymi facetami.

    Ot, Songo wredna strona opisywana w przez psychologów ewolucyjnych.
    Mężczyźni z absolutnie najlepszymi genami mają seks bez zobowiązań.
    Ci mniej atrakcyjni mają seks za opiekę i zasoby i zaangażowanie w potomstwo. Albo i nawet za to dalej nie mają :)

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 11:31
    songo3000 napisał:
    > Seks bez zobowiązań jak najbardziej jest dla babeczek atrakcyjny co masowo udow
    > adniają w każdy weekend we wszystkich klubowych ubikacjach/parkach i plażach po
    > dczas szybkich numerków z nieznajomymi ALE atrakcyjnymi facetami.

    Czyli drodzy panowie - przemyślcie sprawę i dobrze zastanówcie się, czy chcecie 'strategii prokreacyjnej', która wyklucza z bzykania większość z Was ;)

    > I tutaj co by nie wydziwiać włącza się prosta, ludzka natura: Ponieważ obecn
    > ie babeczki MOGĄ chcieć coraz więcej to i chcą, biorą, konsumują.

    Bo niewolnictwo się skończyło. Kobiety właśnie MOGĄ chcieć. MOGĄ domagać się praw - ba! - mogą domagać się RÓWNYCH praw! I tu facetów boli - stracili pozycję pana i władcy. Równość określają tak jak Urqu - lawinowymi roszczeniami. Ja rozumiem rozczarowanie no ale cóż - to se na wrati! :D

    A tak naprawdę cały czas mamy w związkach wymianę dóbr i usług tylko kobieca cena poszła sporo w górę. Mąż dawniej był dla kobiety swoistą koniecznością, bez niego była społecznie 'wybrakowana'. Dlatego czy pił czy bił status 'żony' był sam w sobie cenny. Teraz nie jest. Kobieta może spokojnie żyć sama, sama się utrzymać nawet dziecko sama mieć. Owszem - ciężej w ten sposób ale nie jest to już społecznie nieakceptowalne. Mąż z samego faktu istnienia stracił na wartości :)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 12:10
    mujer_bonita napisała:
    > Bo niewolnictwo się skończyło. Kobiety właśnie MOGĄ chcieć. MOGĄ domagać się pr
    > aw - ba! - mogą domagać się RÓWNYCH praw! I tu facetów boli - stracili pozycję
    > pana i władcy. Równość określają tak jak Urqu - lawinowymi roszczeniami. Ja roz
    > umiem rozczarowanie no ale cóż - to se na wrati! :D

    Pozycja tak zwanego "pana i władcy" była wypracowana przez mężczyznę który był gwarantem bezpieczeństwa życia i zasobów rodziny. Tak dalej jest w większości populacji świata, słabsza fizycznie i atrakcyjnie kobieta bez opieki silniejszego i wytrenowanego w walce mężczyzny jest łatwym łupem i trofeum.
    W przyrodzie to dość typowy układ, bezpieczeństwo ma swoja konkretną cenę.. Połowa termitów to żołnierze z wielkimi kleszczami połowa robotnice. Żołnierze żyją na z zasobów zgromadzonych przez robotnice, ale pierwsi giną i są spisani na straty kiedy jest zagrożenie, walczą pozwalając robotnicom uciec i zabarykadować się w gnieździe.
    Dziś dzięki technologii mamy cywilizacyjny wyjątkowy okres spokoju w dziejach ludzkości, podobny do tego w dziejach Rzymu który zdystansował barbarzyńców legionami z ich organizacją i technologią byli długi okres niepokonani. Ale socjolodzy ostrzegają że to złudne wrażenie, barbarzyńcy odrabiają dystans.

    > A tak naprawdę cały czas mamy w związkach wymianę dóbr i usług tylko kobieca ce
    > na poszła sporo w górę. Mąż dawniej był dla kobiety swoistą koniecznością, bez
    > niego była społecznie 'wybrakowana'. Dlatego czy pił czy bił status 'żony' był
    > sam w sobie cenny. Teraz nie jest. Kobieta może spokojnie żyć sama, sama się ut
    > rzymać nawet dziecko sama mieć. Owszem - ciężej w ten sposób ale nie jest to ju
    > ż społecznie nieakceptowalne. Mąż z samego faktu istnienia stracił na wartości

    Dzięki nacjonalizacji. Typowe obowiązki mezczyzny bazpieczeństwa, opieki, zasobów. Przejmuje państwo. Z tego co wcześniej zabierze innym mezczyznom, bo to oni ciegle pracują częściej, dłużej i cięzej. Sami sobie zgotowaliśmy ten los że nie jestęmy potrzebi

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 12:21
    urquhart napisał:
    > Pozycja tak zwanego "pana i władcy" była wypracowana przez mężczyznę który był
    > gwarantem bezpieczeństwa życia i zasobów rodziny. Tak dalej jest w większości p
    > opulacji świata, słabsza fizycznie i atrakcyjnie kobieta bez opieki silniejszeg
    > o i wytrenowanego w walce mężczyzny jest łatwym łupem i trofeum.
    (...)
    > Dzięki nacjonalizacji. Typowe obowiązki mezczyzny bazpieczeństwa, opieki, zasob
    > ów. Przejmuje państwo. Z tego co wcześniej zabierze innym mezczyznom, bo to oni
    > ciegle pracują częściej, dłużej i cięzej. Sami sobie zgotowaliśmy ten los że n
    > ie jestęmy potrzebi

    Jak sam zauważyłeś - w cywilizacji 'zachodniej' dawno straciliście tę rolę. Już nie jesteście 'obrońcami' a my nie jesteśmy 'łupem' czy 'trofeum'. A na wojsko również płacimy podatki (z własnoręcznie zarobionych pieniędzy).

    Czyli tak jak pisałam - wasza wartość spadła. Nie jesteście już atrakcyjnym towarem z samego faktu istnienia :) Wiem - ciężko jest spaść z piedestału ale cóż... takie życie :)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 13:16
    mujer_bonita napisała:
    > Czyli tak jak pisałam - wasza wartość spadła. Nie jesteście już atrakcyjnym tow
    > arem z samego faktu istnienia :) Wiem - ciężko jest spaść z piedestału ale cóż.
    > .. takie życie :)

    Taka sytuacja nierównowagi na świecie nie będzie trwała wiecznie. Barbarzyńcy nadgonią dystans. Wtedy wartość mężczyzn znów wzrośnie. A jeżeli cywilizacja utrwali geny mamisynków i tatusio-domatorów to będzie jej koniec. To cykl. Smutny. Ale to pieprzenie o patriarchalnym niewolnictwie w tym kontekście przyrody jest naiwne, niedouczone i pełne hipokryzji brednie.

    > Czyli tak jak pisałam - wasza wartość spadła. Nie jesteście już atrakcyjnym tow
    > arem z samego faktu istnienia :)

    Tak oferujemy coś na co niunie lecą: ślub (gwarancja zaangażowania), dzidzię (samorealizacja macierzyńska), domek (bezpieczeństwo). I oczekujemy coś w zamian... Wydusisz z siebie może czego?
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 13:25
    urquhart napisał:
    > Taka sytuacja nierównowagi na świecie nie będzie trwała wiecznie. Barbarzyńcy n
    > adgonią dystans. Wtedy wartość mężczyzn znów wzrośnie. A jeżeli cywilizacja utr
    > wali geny mamisynków i tatusio-domatorów to będzie jej koniec. To cykl. Smutny.
    > Ale to pieprzenie o patriarchalnym niewolnictwie w tym kontekście przyrody jes
    > t naiwne, niedouczone i pełne hipokryzji brednie.

    Żadne brednie. Kiedyś liczyła się siła - dziś umysł. Taka kolej rzeczy. Siła czyniła z kobiet niewolnice (w kontekście przyrody samice również) bo była jedną z tych rzeczy, których nie mogły mieć same.

    > Tak oferujemy coś na co niunie lecą: ślub (gwarancja zaangażowania), dzidzię (s
    > amorealizacja macierzyńska), domek (bezpieczeństwo). I oczekujemy coś w zamian.
    > .. Wydusisz z siebie może czego?

    Oczekiwań to macie od groma :)

    Znów wracasz do koncepcji 'ślub, dom, dziecko' dla kobiety. TOTALNIE NIEPOROZUMIENIE!!

    Sam ciągle podkreślasz 'strategię prokreacyjną'. I to właśnie realizuje małżeństwo (lub trwały związek). Chcecie się rozmnażać i zapewnić przetrwanianie dzieciom. I tyle dostajecie. Na więcej trzeba zapracować - siła już nie w cenie :)

    Także możecie sobie oczekiwać i gwiazdki z nieba. Nie dostaniecie więcej niż dajecie.

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 13:50
    mujer_bonita napisała:
    > Żadne brednie. Kiedyś liczyła się siła - dziś umysł. Taka kolej rzeczy. Siła cz
    > yniła z kobiet niewolnice (w kontekście przyrody samice również) bo była jedną
    > z tych rzeczy, których nie mogły mieć same.

    Obudź się. To że jedne istnienia potrzebują drugich specjalnie przystosowanych bo czegoś tam same nie mają i dają coś w zamian nazywa się w przyrodzie symbiozą nie niewolnictwem.
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 15.10.10, 13:55
    urquhart napisał:
    > Obudź się. To że jedne istnienia potrzebują drugich specjalnie przystosowanych
    > bo czegoś tam same nie mają i dają coś w zamian nazywa się w przyrodzie symbioz
    > ą nie niewolnictwem.

    Jeżeli nie ma się wyboru to jest to niewolnictwo. Możesz to nazwać uzależnieniem ale z symbiozą ma to mało wspólnego.

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 15.10.10, 13:28
    Tak niuni, która się utrzymuje, urodzi i zadba o WASZE dzieci i dorzuci się do domku, którego po rozstaniu jej nie zostawiciacie;-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 15.10.10, 13:33
    I do czego on w ogole zmierza, nastepny stereotyp. Przeciez widac nawet na forum ilu jest facetow, ktorzy z niunia nie sypiaja.Sporo kobiet ma w dzisiejeszych czasch przyjemnosc z seksu i sie nie poswieca "dajac" mezowi dla swietego spokoju. Lepiej jeszcze, niektorzy nie chca "brac".
  • urquhart 15.10.10, 13:46
    kag73 napisała:

    > I do czego on w ogole zmierza, nastepny stereotyp. Przeciez widac nawet na foru
    > m ilu jest facetow, ktorzy z niunia nie sypiaja.

    Nie stereotyp ale typowo statystycznie trend.
    To forum nie jest absolutnie statystycznie reprezentatywne. Choćby poziomem inteligencji :)

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • aandzia43 15.10.10, 15:28
    >
    > Tak oferujemy coś na co niunie lecą: ślub (gwarancja zaangażowania), dzidzię (s
    > amorealizacja macierzyńska), domek (bezpieczeństwo). I oczekujemy coś w zamian.
    > .. Wydusisz z siebie może czego?

    To może ja wyduszę. Zadzwoniłam do męża i wyciągnęłam z niego informacje;-) Oto co wyłuszczył w punktach (kolejność zachowana):

    - Ciepło - bliskość uczuciowa i cielesna, fajny seks.
    - Zrozumienie - gotowość i umiejętność wczucia się w sytuację i uczucia partnera.
    - Wierność fizyczna
    - Towarzystwo na starość
    - Potomstwo - wydanie na świat potomstwa i wywiązanie się z obowiązków matki (chyba mu chodziło o wychowanie i wypielęgnowanie jego genów)
    - Uzupełnianie się i pomoc w życiu codziennym.
    I coś tam jeszcze, ale tyle chyba wystarczy.

    I wszystko to z grubsza otrzymuje, jeśli sam, rzecz jasna, oferuje mi to samo.
    Na tym przykładzie widzisz, że nie o dupę i uwielbienie wszystkim facetom chodzi. Pierwsze słowo, jakie powiedział, brzmiało : "ciepło". A nie jest to mężczyzna bezlibidowy, bezjajeczny i spełniający się w pucowaniu chaty i obsłudze domowników (prawdę mówiąc jest w tym beznadziejny;-). Jeśli chodzi zaś o potomstwo, to nie używaj argumentu, że rzeczony obiekt mówi o dzieciach, bo jest po czterdziestce, czyli w wieku, kiedy mężczyźni dopiero zaczynają myśleć o pozostawieniu dziedzica. Ceni sobie to, że ma dorosłe dziecko i zaczyna snuć luźne myśli o wnukach.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • urquhart 15.10.10, 16:26
    aandzia43 napisała:
    > Na tym przykładzie widzisz, że nie o dupę i uwielbienie wszystkim facetom chodz
    > i. Pierwsze słowo, jakie powiedział, brzmiało : "ciepło". A nie jest to mężczyz
    > na bezlibidowy, bezjajeczny i spełniający się w pucowaniu chaty i obsłudze domo
    > wników

    Widzisz jaką świetna okazja do refleksji ? :)

    Ależ oczywiście się zgadzam że nie o dupę tylko chodzi.
    Ciepło - to faktycznie ważny bezcenny dar, do braku którego najtrudniej i najboleśniej sie przyznać.
    Mam przyjaciela który ma fajną żonę, z tych co chętnie i ostro dają w palnik w seksie. On też i nieźle się uzupełniają. Jak wypiliśmy ostro ostatnio i zobaczył jak żona gładzi dziecko się rozkleił kompletnie że od czasu kiedy maja dzieci tego mu najbardziej brakuje. Ciepła żony która potrafi być ciepła już tylko dla dzieci...

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • kag73 15.10.10, 16:42
    Ja to ujme bardzo krotko: kazdy z nas chce, zeby ktos go kochal, po prostu chce byc kochany.
  • zakletawmarmur 15.10.10, 17:12
    > Mam przyjaciela który ma fajną żonę, z tych co chętnie i ostro dają w palnik w
    > seksie. On też i nieźle się uzupełniają. Jak wypiliśmy ostro ostatnio i zobaczy
    > ł jak żona gładzi dziecko się rozkleił kompletnie że od czasu kiedy maja dzieci
    > tego mu najbardziej brakuje. Ciepła żony która potrafi być ciepła już tylko dl
    > a dzieci...

    Ma wszystko i zaczyna wymyślać problemy? Podbudowa do zdrady?
    :-)

    Gdyby go głaskała to by narzekał, że go kastruje, traktując jak dziecko...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • songo3000 15.10.10, 12:15
    > aw - ba! - mogą domagać się RÓWNYCH praw!
    Nooo, zdaje się że to jednak idzie ciupkę dalej (co zresztą, jak pisałem całkiem logiczne jest) i 'domaganie się' idzie ciupkę dalej w kierunku większych praw:
    Schemat w wypowiedziach forumowych babeczek jest JASNY
    "Obowiązki domowe, dzieciowe i prace zawodową to dzielimy po równo. Ja jestem wolną, nieograniczoną, naturalną kobietą bo mogę i mie nie w głowie te śmieszne seksizmy typu uwodzenie ALE jak ma być seks to DODATKOWO ty masz być cały czas atrakcyjny, męski i przebojowy a jak trzeba misiowaty, itd...." :D

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mujer_bonita 15.10.10, 12:23
    songo3000 napisał:
    > seksizmy typu uwodzenie ALE jak ma być seks to DODATKOWO ty masz być cały czas
    > atrakcyjny, męski i przebojowy a jak trzeba misiowaty, itd...." :D

    No wybacz a panowie oczekiwań w stosunku do babek nie mają? Szczupła, jędrna, zadbana, w sexy bieliźnie, zabaweczki, umiejętności prostytutki etc.? Dłuuuugla lista :)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 15.10.10, 12:32
    > Schemat w wypowiedziach forumowych babeczek jest JASNY
    > "Obowiązki domowe, dzieciowe i prace zawodową to dzielimy po równo. Ja jestem w
    > olną, nieograniczoną, naturalną kobietą bo mogę i mie nie w głowie te śmieszne
    > seksizmy typu uwodzenie ALE jak ma być seks to DODATKOWO ty masz być cały czas
    > atrakcyjny, męski i przebojowy a jak trzeba misiowaty, itd...." :D

    A kobieta to może sobie na niedbanie o siebie pozwolić?

    Też oczekujecie od nas, że będziemy mieć 20 lat, figury jak aktorki porno, wyćwiczone cipki a nawet podcięte motylki:-) Oprócz tego mamy być dziewicami o umiejętnoscia łóżkowych gwiazdy porno. No i jeszcze umiejętności kuszenia...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 15.10.10, 11:32
    > Czyli konkretnie:
    > seks bez zobowiązań jest nieatrakcyjny -> seks za zobowiązania jest atrakcy
    > jny.
    > I wracamy do wymiany seks za usługi/dobra.
    > Prostytucji związkowej

    A może w drugą stronę?
    Seks bez zobowiązań jest dla kobiety opłacalny. Tylko nie z każdym samcem. 95% by odpadła. Co więc muszą robić samce? Starać się samice usidlić, żeby dawała jemu dupy, żeby to z nim miała potomstwo:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • ditchdoc 15.10.10, 13:13
    zakletawmarmur napisała:

    > A może w drugą stronę?
    > Seks bez zobowiązań jest dla kobiety opłacalny. Tylko nie z każdym samcem. 95%
    > by odpadła. Co więc muszą robić samce? Starać się samice usidlić, żeby dawała j
    > emu dupy, żeby to z nim miała potomstwo:-)
    >

    troche wymyslasz

    dlaczego wiec znaczna wiekszosc kobiet w okolicach 30 nagle zaczna bardzo szybko poszukiwac meza? ;)
  • zakletawmarmur 15.10.10, 13:20
    A mężczyźni pieć lat później nie zaczynają poszukiwać żon?
    :-)
    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • ditchdoc 15.10.10, 13:27
    zakletawmarmur napisała:

    > A mężczyźni pieć lat później nie zaczynają poszukiwać żon?
    > :-)

    a nie wiem, troche mi brakuje ;)

    sek ze kobiety szukaja wczesniej i to bardzo intensywnie, takze nie przesadzaj z tym "to mezczyznom wygodniej"

    ja nie widze wystarczajacych plusow zeby w to brnac a kilka kobiet wprost mi dalo do zrozumienia ze chcialyby. Jak mowilem ze jest ok tak jak jest to szybko byl koniec bo "nie chcemy tych samych rzeczy" czy moje ulubione, ktore slyszalem tez tutaj na forum, "widac jeszcze nie dorosles" :)
  • zakletawmarmur 15.10.10, 13:30
    > sek ze kobiety szukaja wczesniej

    TYLKO na tym polega różnica:-)

    to bardzo intensywnie

    A widziałeś kiedyś bezdzietnego, samotnego pana po 40?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 15.10.10, 13:31
    Bo akurat trafiles na takie kobiety. Ja mialam odwrotnie, zadnemu facetowi nie powiedzialam ze chce za maz za nich wyjsc. Obecny tez sam przylecial z pierscionkiem.
  • mujer_bonita 15.10.10, 13:31
    ditchdoc napisał:
    > sek ze kobiety szukaja wczesniej i to bardzo intensywnie, takze nie przesadzaj
    > z tym "to mezczyznom wygodniej"

    Szukamy wcześniej bo nasz zegar biologiczny bije szybciej ;) Motywacja jest zatem bardzo podobna ;)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 15.10.10, 11:02
    > Zgoda, o tym zresztą właśnie pisze Milska i nie tylko ona. Potrzeby kobiet wobe
    > c mężczyzn znacznie wzrosły i się ciągle eskalują. Ale wróćmy co mogą dać w zam
    > ian?

    Jak to co... Sciągają z Waszych barków ciężar utrzymania rodziny!

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 15.10.10, 11:07
    zakletawmarmur napisała:
    > Jak to co... Sciągają z Waszych barków ciężar utrzymania rodziny!

    To po pierwsze - choć jakby się przypatrzyć to 'mężczyzna jako jedyny żywiciel rodziny' to też mit ;) Kobiety w zasadzie zawsze pracowały i to poza domem - w polu, w fabrykach, na dworach w kuchni itp. A do tego z uwagi na układ religijno-moralno-społeczny odwalały 100% prac w domu, przy dzieciach i opiekowały się rodzicami.

    Tak więc drodzy panowie - niewolnictwo się skończyło ;)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 15.10.10, 11:12
    A te co nie pracowały to wnosiły posag:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • songo3000 15.10.10, 11:22
    No tak, tyle że w obecnym schemacie rodzinę utrzymują 'po równo'. Gdzie tu motywator dla faceta?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zakletawmarmur 15.10.10, 11:33
    A jaki dla kobiety?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • songo3000 15.10.10, 12:16
    Nie wiem :) cycki wraz z wizytami w McD rosną ale cały czas nie czuję się kobietą ;P

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 15.10.10, 12:16
    songo3000 napisał:

    > No tak, tyle że w obecnym schemacie rodzinę utrzymują 'po równo'. Gdzie tu moty
    > wator dla faceta?

    No moj maz uwaza(nie on jedyny ma takie zdanie), ze mezczyzni kochaja mocniej/bardziej. Ich motywacja jest milosc, bo inaczej dlaczego mieliby zostawac z kobieta po spelnieniu swojej funkcji? Dziecko splodzili a zatem ... geny rozsiali, mogliby isc dalej. Dla niego sprawa jest jasna : MILOSC jest tutaj motywacja.
    A tak poza tym, pierdoli ta Milska trzy po trzy.
    Niewolnictwo rzeczywiscie minelo, rowniez mezczyzni sa wolni, niech sie nie pakuja w malzenstawo, kto im kaze, przeciez nikt ich nie zmusza. Tymczasem badania pokazuja, ze kobiety o duzo lepiej radza sobie same niz mezczyzni.
  • mujer_bonita 15.10.10, 12:25
    kag73 napisała:
    > eta po spelnieniu swojej funkcji? Dziecko splodzili a zatem ... geny rozsiali,
    > mogliby isc dalej.

    W strategii prokreacyjnej nie chodzi o 'rozsianie genów' tylko o przeżycie potomstwa. W warunkach ludzkich zapłodnię i spadam raczej się nie sprawdza co opisałam powyżej ;)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 15.10.10, 12:25
    rowniez mezczyzni sa wolni, niech sie nie pak
    > uja w malzenstawo, kto im kaze, przeciez nikt ich nie zmusza.

    No właśnie to jest najciekawsze!

    Nie wyobrażam sobie, że mogłabym prosić się faceta o małżeństwo. Tym bardziej o plemnika, przecież to w interesie faceta jest! Tak jak spora część z moich koleżanek. Koledzy też wcale nie zostali do małżeństwa i dzieci zmuszeni. Większość zrobiła to bo chciała, sami oświadczyli się swoim dziewczynom. Niektórzy przy okazji starali się jak nie wiem, żeby wyszło wyjątkowo:-)

    Skąd się biorą Ci wszyscy frajerzy, którzy dali się wrobić w coś tak nieopłacalnego jak małżeństwo? Skąd Ci mężczyźni, którzy chcą mieć dzieci? A przecież statystyki mówią, że to panowie bardziej chcą mieć potomstwo niż kobiety:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 15.10.10, 12:50
    zakletawmarmur napisała:
    > Skąd się biorą Ci wszyscy frajerzy, którzy dali się wrobić w coś tak nieopłacal
    > nego jak małżeństwo? Skąd Ci mężczyźni, którzy chcą mieć dzieci? A przecież sta
    > tystyki mówią, że to panowie bardziej chcą mieć potomstwo niż kobiety:-)

    I tak jak zwykle dyskusja dochodzi do tego punktu i panowie milkną. Po czym za jakiś czas znów podnoszą temat o tym jak to małżeństwo się nie opłaca, jak to tylko służy kobiecie itp. I tak w kółko Macieju ;)

    --
    Uzależnienie
  • ditchdoc 15.10.10, 13:06
    mujer_bonita napisała:

    > I tak jak zwykle dyskusja dochodzi do tego punktu i panowie milkną. Po czym za
    > jakiś czas znów podnoszą temat o tym jak to małżeństwo się nie opłaca, jak to t
    > ylko służy kobiecie itp. I tak w kółko Macieju ;)
    >

    bo wszystkie przytaczacie badania ktorych nikt nie widzial i ktorych nie umiecie wskazac, tylko prosze, nie badania zrobione przez "Twoj styl" czy cos podobnego..

    A czy kobiecie bardziej sluzy malzenstwo..., nie wiem, jakos zawsze jak mowilem ze nie chce sie zenic to sie obrazaly i raczej od tego momentu wszystko kroczylo ku rozpadowi... ;)
  • mujer_bonita 15.10.10, 13:11
    ditchdoc napisał:
    > bo wszystkie przytaczacie badania ktorych nikt nie widzial i ktorych nie umieci
    > e wskazac, tylko prosze, nie badania zrobione przez "Twoj styl" czy cos podobne
    > go..

    Zaklęta linkowała w którejś z poprzednich dyskusji. Bynajmniej nie 'Twój Styl' ;)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 15.10.10, 14:36
    zakletawmarmur napisała:

    To manipulacja tematem przeczytaj sobie jednak dokładnie:
    parenting.pl/portal/teksty/mezczyzni-bardziej-chca-dzieci-niz-kobiety
    Po za tym dla mężczyzn przy innych badaniach które czytałem to drugoplanowy lup dalszy cel jak auto czy plazma, dla kobiet absolutnie priorytetowy który jednak determinuje życie (zarówno w wyborze na tak i na nie).

    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • zakletawmarmur 15.10.10, 14:45
    > Po za tym dla mężczyzn przy innych badaniach które czytałem to drugoplanowy lup
    > dalszy cel jak auto czy plazma,

    Tak, w wieku 25 lat:-)
    Priorytetowym staje sie po 40. Jeśli oczywiście wcześniej się jednak nie zdecydują:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 15.10.10, 16:52
    zakletawmarmur napisała:

    > A przecież sta
    > tystyki mówią, że to panowie bardziej chcą mieć potomstwo niż kobiety:-)
    A co to za statystyki?
    Masz jakieś dane ? Źródła?
    I na czym oparte te statystyki?
    Na deklaracjach?
    Pytam bez złośliwości.
    Bo choć znam przypadki par, w których partner chce potomstwa bardziej niż partnerka to przeciwnych przypadków znam nieporównywalnie więcej.

  • zakletawmarmur 15.10.10, 17:08
    CBOS?

    parenting.pl/portal/teksty/mezczyzni-bardziej-chca-dzieci-niz-kobiety
    W jakim wieku? 25 lat?
    Bo wśród moich znajomych ok 30 więcej panów deklaruje chęć posiadania potomka:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 17.10.10, 17:40
    Hmm..
    Na liczby nic nie poradzisz :-)
    Nie kwestionuję wyników tej ankiety o ile była rzeczowo przeprowadzona.
    Ale jeśli sprowadzała się do pytania "Czy chcesz mieć dzieci: TAK/NIE" to jej wyniki są dużym uproszczeniem.
    Można "Chcieć mieć dzieci" jak zapewne zadeklaruje większość mężczyzn a można też fiksować z powodu nie posiadania dziecka i chcieć je mieć jak najszybciej - co wg mnie zdarza się częściej u kobiet (jeśli owych dzieci nie mają)
    Poza tym wg mnie facet, który zadeklaruje brak chęci posiadania dzieci jest w przytłaczającej większości przypadków spalony jako potencjalny partner więc mężczyźni szybko wyrabiają sobie odruch udzielania prawidłowej odpowiedzi na tego typu pytania :-)
  • zakletawmarmur 19.10.10, 23:02
    Taaak bo kobiety desperacko chcą mieć dzieci a mężczyźni tylko troszkę.

    Gdzie Wy widzicie te desperatki i na czym ta desperacja się niby objawia?

    Tak, kobiety mają instynkt macierzyński. Mogą go świetnie zaspakajać opiekując się psem, kotem, dziećmi rodzeństwa, przyjaciół czy udzielając się charytatywnie w domu dziecka.
    Mężczyźni mają instynkt "spłodzić potomka"! Niektórzy nawet jak najwięcej:-) I tego instynktu nie da się zastąpić niczym!

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 15.10.10, 19:07
    > Jak to co... Sciągają z Waszych barków ciężar utrzymania rodziny!

    Kobiety ściągają z naszych barków ciężar utrzymania rodziny tylko wtedy, jeśli mają na to ochotę. Nie jest to, jeszcze (oby to się zmieniło!), norma w społeczeństwie, że po ślubie kobieta ma pracować i utrzymywać rodzinę. Wciąż kobieta ma prawo zdecydować, czy będzie chciała siedzieć z dziećmi do kiedy będzie się jej podobać. Więc małżeństwo z automatu wcale nie daje nam gwarancji, że pół kosztów utrzymania rodziny będzie pokrywane przez kobietę.
  • zakletawmarmur 15.10.10, 19:20
    Nie wiem skąd tyś się urwał;-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 15.10.10, 19:51
    > Nie wiem skąd tyś się urwał;-)

    Nie wiem, jak Ty, ale ja żyję w rzeczywistości, w której dążenie kobiet do samorealizacji jest akceptowane przez społeczeństwo, ale tak samo, jak i realizacja siebie przez wychowywanie dzieci bez pracowania zawodowego, czyli bycie na utrzymaniu męża. Nie ma żadnego społecznego ciśnienia na to, by kobieta pracowała, a ciśnienie takie na mężczyzn jest wywierane.
  • zakletawmarmur 15.10.10, 19:56
    Czyli wiocha zabita dechami?
    :-)
    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 16.10.10, 08:50
    > Czyli wiocha zabita dechami?

    Polska, to wystarczy.
  • zakletawmarmur 16.10.10, 09:34

    Piszę, nie dla tego, żeby podkreśli zacofanie... Chodzi mi o to, że na wsiach jest dużo roboty. Jeśli nawet kobieta nie pracuje to musi dać kurom, świnkom jeść, wydoić krowę, plewić chwasty, ziemnioka ukopać, posadzić warzywa... O każdej porze roku jest "masota" roboty. Jeśli nawet baba nie pracuje to chodzi zarobiona:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 17.10.10, 17:47
    No właśnie rzecz w tym, ze szeroko rozumiana emancypacja kobiet idzie w kierunku tego by MOGŁY wybierać pomiędzy domem a karierą a nie by MUSIAŁY wybierać karierę.
    Przy czym kariera niekoniecznie musi oznaczać garnitur, laptopa i służbowy samochód. W niektórych sferach "kariera" to praca za granicą na budowie.
    Kobieta MOŻE robić karierę ale nie musi. Facet MUSI. W przeciwnym razie jest NIKIM.
  • zakletawmarmur 17.10.10, 18:03
    > Kobieta MOŻE robić karierę ale nie musi. Facet MUSI. W przeciwnym razie jest NI
    > KIM.

    To Twoja opinia:-)
    Może to różnica pokoleń, płci...

    IMO oczekiwania od kobiet jeśli chodzi o "karierę" są w obecnych czasach podobne.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 17.10.10, 19:19
    > To Twoja opinia:-)
    > Może to różnica pokoleń, płci...
    Tzn różnica których pokoleń??
    Bo nie wiem , do którego się zaliczasz :-)

    > IMO oczekiwania od kobiet jeśli chodzi o "karierę" są w obecnych czasach podobne
    To nie są oczekiwania tylko pewne lansowane modele, które wcale nie muszą się tak często sprawdzać w praktyce.
    Wartość kobiety na "rynku" relacji międzypłciowych wynika w dużym stopniu z samego faktu, ze jest kobietą.
    Z samego faktu, ze mężczyzna jest mężczyzną nie wynika dla niego absolutnie nic.
    To niesie za sobą liczne konsekwencje. Także w kwestii konieczności "robienia kariery"
  • kag73 17.10.10, 19:26
    Chyba zapomniales dopiowiedziec, ze zalezy JAKA jest kobieta. Mloda, ladna, szczupla, zgrabna...dopowiedz sobie co tam jeszcze, inaczej niewielkie ma szanse u mezczyzn, tylko dlatego, ze jest kobieta.
    No, jak bedziemy tak daleko, ze faceci beda mogli zachodzic w ciaze i rodzic dzieci, to i faceci beda miec wybor. To wlasnie specyfika ze wzgledu na plec. Sa plusy i minusy bycia kobieta, tak samo jak sa plusy i minusy bycia mezczyzna. Coz, zycie!
  • zakletawmarmur 17.10.10, 20:03
    > Wartość kobiety na "rynku" relacji międzypłciowych wynika w dużym stopniu z sam
    > ego faktu, ze jest kobietą.

    Kobieta ma jedną przewagę nad mężczyzną- zawsze znajdzie sobie kogoś do seksu:-) I tu się zgadzam, kariera nie ma znaczenia i tak zawsze chętny na seks się znajdzie:-)

    Jeśli jednak chodzi o małżeństwo to oczekiwania są zbliżone. Mężczyźni bardziej patrzą na atrakcyjność fizyczną jednak z byle kim też ślubu brać nie chcą. W pełni ich zresztą rozumiem:-)

    Bardziej w temat nie chce mi się zagłębiać. Już to robiłam tu na forum nie raz:-) Można poszukać jeśli ktoś chce. I tak jestem pewna, że nic nowego nie da się do tematu wnieś...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 17.10.10, 20:43
    morrison9 napisał:
    > Kobieta MOŻE robić karierę ale nie musi. Facet MUSI. W przeciwnym razie jest NI
    > KIM.

    Mylisz się. Obecnie kobieta i MUSI robić karierę i MUSI mieć rodzinę (jeżeli rozważamy presje społeczne). Jeżeli nie to albo jest:
    - egoistyczną suką co poświęca rodzinę dla kariery
    - pozbawioną ambicji kurą domową.

    Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała kiedyś, że nikogo z jej kolegów-finansistów nikt nigdy w wywiadzie nie zapytał o to jak godzi pracę z życiem rodzinnym. Ją tak - jak myślisz - dlaczego?

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 17.10.10, 21:16
    > - pozbawioną ambicji kurą domową.

    No i jeszcze pasożytem:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • fundrive 18.10.10, 20:40
    > Mylisz się. Obecnie kobieta i MUSI robić karierę i MUSI mieć rodzinę (jeżeli ro
    > zważamy presje społeczne). Jeżeli nie to albo jest:
    > - egoistyczną suką co poświęca rodzinę dla kariery
    > - pozbawioną ambicji kurą domową.
    Daj spokój.
    Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie spodoba się taka czy inna postawa danej kobiety co nie zmienia faktu, że kobieta dokonując zarówno jednego jak i drugiego wyboru może bez problemu znaleźć srodowisko, które jej wybór zaakceptuje czy wręcz pochwali.
    Znam niejedną taką kobietę - albo nie pracuje albo idzie do pracy tylko po to, zeby nie siedzieć w domu.
    I nie mają z tego powodu obniżonego poczucia swojej wartości.
    Jakoś nie mogę sobie analogicznej sytuacji wyobrazić w przypadku faceta. Mam na myśli realną sytuację a nie sielskie obrazki z kolorowych pisemek.

    > Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała kiedyś, że nikogo z jej kolegów-finansistów
    > nikt nigdy w wywiadzie nie zapytał o to jak godzi pracę z życiem rodzinnym. Ją
    > tak - jak myślisz - dlaczego?
    I to ma być argument na potwierdzenie Twojej tezy?
    Równie dobrze może być potwierdzeniem mojej: większość kobiet mając wybór wybiera dom i dzieci i dlatego te, które wybrały inaczej są zamęczane takimi pytaniami.
    Kazik Staszewski nie cierpi pytań : "Jak powstają Twoje teksty?" a Maciej Stuhr pytań : "Jak to jest być synem sławnego aktora"
    I nic z tego nie wynika (poza ograniczoną inwencją pytających)
  • zakletawmarmur 18.10.10, 22:11
    > Jakoś nie mogę sobie analogicznej sytuacji wyobrazić w przypadku faceta. Mam na
    > myśli realną sytuację a nie sielskie obrazki z kolorowych pisemek.

    No co Ty... facet na tacierzyńskim to takie nowoczesne:-)
    Mój sąsiad przez trzy lata zajmował się synem i nikomu nie podpadł. Jestem przekonana, ze sporo panów mu nawet zazdrościło...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 18.10.10, 22:11
    fundrive napisał:
    > I to ma być argument na potwierdzenie Twojej tezy?

    Owszem bo tak jak pisałam od kobiety wymaga się i kariery i udanego życia rodzinnego. Tak więc spotyka się z pytaniem o godzenie obu tych rzezy. Mężczyzna za to nie jest rozliczany z 'prac domowych' - od tego przecież ma żonę :)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 19.10.10, 09:41
    mujer_bonita napisała:
    > Owszem bo tak jak pisałam od kobiety wymaga się i kariery i udanego życia rodzi
    > nnego. Tak więc spotyka się z pytaniem o godzenie obu tych rzezy. Mężczyzna za
    > to nie jest rozliczany z 'prac domowych' - od tego przecież ma żonę :)

    Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat, tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • mujer_bonita 19.10.10, 10:06
    urquhart napisał:
    > Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat
    > , tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.

    Oh really?

    Panowie nie wymagają dopóki w domu posprzątane, dzieci dopilnowane a obiad na stole. Karierę to kobitka może robić sobie w wolnym czasie :) Domyślnie zakłada się, że dom to działka kobiety a jak robi karierę to pojawiają się pytania o 'godzenie' tych dwóch rzeczy. I to wbrew temu co sądzisz - stereotypów trzymają się obie płcie. Wielokrotnie byłam świadkiem deprecjonowania kobiet na eksponowanych stanowiskach przez podległych im mężczyzn w bardzo prostackim stylu w rodzaju 'ona się tu mądrzy a w domu dzieci płaczą', 'zajęłaby się lepiej mężem', 'dzieci nie ma to się jej na mózg rzuca' etc. Jeżeli chodzi o panów nikt się nie interesował czy dzieci za nimi płaczą czy żona nie czuje się opuszczona i jak brak dzieci wpływa na ich stan umysłowy :)

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 19.10.10, 10:27
    Ależ mujer.
    Jeśli jakaś kobieta robi karierę to na prawdę nie mam zamiaru współczuć ani przejmować się tym, że ktoś coś jej tam powie, o coś zapyta i wyjdzie, że wywiera na nią presję.
    To pikuś.
    Przytłaczająca większośc kobiet kariery nie robi i nikt nie zamierza się tym przejmować.
    Znaczna część mężczyzn również kariery nie robi tylko, ze to w przeważającej liczbie przypadków czyni ich niewidzialnymi, przezroczystymi. Są NIKIM. Dla samych siebie i dla innych.

    Presja pod typu "musisz robić karierę żeby być nowoczesna/niezależna itd" to nie największy problem.

    > Wielokrotnie byłam świadkiem deprecjonowania kobiet na eksponowa
    > nych stanowiskach przez podległych im mężczyzn w bardzo prostackim stylu w rodz
    > aju 'ona się tu mądrzy a w domu dzieci płaczą', 'zajęłaby się lepiej mężem', 'd
    > zieci nie ma to się jej na mózg rzuca' etc. Jeżeli chodzi o panów nikt się nie
    > interesował czy dzieci za nimi płaczą czy żona nie czuje się opuszczona i jak b
    > rak dzieci wpływa na ich stan umysłowy :)
    Oczywiście.
    Bo gdy chodzi o faceta takie przytyki zazwyczaj byłyby mało skuteczne. O facecie na eksponowanym stanowisku mówi się, ze się wyżywa i mądrzy bo ma małego i kompensuje sobie kompleksy z tego tytułu.
    Można też ew. usłyszeć że on lepiej by taki facet zajął się żoną bo pewnie kiedy on siedzi w pracy to ona mu rogi przyprawia.

    I w ten deseń.

    Ale nie o taką presję chodzi.
    Nie chodzi o to, że jak podejmę jakąś decyzję życiową to ktoś mnie skrytykuje.
    Sr.ł go pies.
    Chodzi o to, ze jak nie osiągnę w życiu odpowiedniego statusu to pewnie raczej nikomu nie przyjdzie do głowy mnie krytykować bo będę nikim.

  • mujer_bonita 19.10.10, 10:43
    morrison9 napisał:
    > Znaczna część mężczyzn również kariery nie robi tylko, ze to w przeważającej li
    > czbie przypadków czyni ich niewidzialnymi, przezroczystymi. Są NIKIM. Dla samyc
    > h siebie i dla innych.
    (...)
    > Chodzi o to, ze jak nie osiągnę w życiu odpowiedniego statusu to pewnie raczej
    > nikomu nie przyjdzie do głowy mnie krytykować bo będę nikim.

    Wiesz - w niektórych środowiskach jak facet przynosi pensję do domu (nie przechlawszy jej po drodze) to jest już pół-bogiem i obiektem zazdrości. Także - nie przesadzaj.

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 19.10.10, 13:32
    > Wiesz - w niektórych środowiskach jak facet przynosi pensję do domu (nie przech
    > lawszy jej po drodze) to jest już pół-bogiem i obiektem zazdrości. Także - nie
    > przesadzaj.
    Owszem.
    Tylko, ze te środowiska z góry są mniej lub bardziej kojarzone z marginesem.

    Natomiast sytuacja taka, ze mąż bierze na siebie utrzymanie rodziny a kobieta albo nie pracuje albo znajduje sobie pracę głównie po to, żeby nie zgnuśnieć są akceptowalne w każdym środowisku.
    Sytuacja odwrotna nawet jeśli się zdarza traktowana jest jako kuriozum i ciekawostka.
    Z prostej przyczyny: przytłaczająca większość facetów nie ma szans by zdobyć i utrzymać kobietę , która będzie ich utrzymywała.

  • mujer_bonita 19.10.10, 13:42
    morrison9 napisał:
    > Natomiast sytuacja taka, ze mąż bierze na siebie utrzymanie rodziny a kobieta a
    > lbo nie pracuje albo znajduje sobie pracę głównie po to, żeby nie zgnuśnieć są
    > akceptowalne w każdym środowisku.

    A to bardzo ciekawe, że takie kobiety traktowane są (choćby tu na forum) jako kury domowe bez ambicji i pasożyty :) To nazywasz akceptacją?

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 19.10.10, 14:20
    > Z prostej przyczyny: przytłaczająca większość facetów nie ma szans by zdobyć i
    > utrzymać kobietę , która będzie ich utrzymywała.

    To teraz pytanie. Jeśli dla mężczyzn pieniądze i kariera kobiety nie jest ważna to dlaczego miałby sobie takiej szukać i starać się ją przy sobie utrzymać?
    :-)

    Znam kilka takich sytuacji, gdzie to kobieta faceta utrzymuje (albo zarabia dużo więcej) i jeszcze to jej bardziej zależy:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 19.10.10, 15:32
    > To teraz pytanie. Jeśli dla mężczyzn pieniądze i kariera kobiety nie jest ważna
    > to dlaczego miałby sobie takiej szukać i starać się ją przy sobie utrzymać?

    Trochę absurdalne to pytanie.
    Ujmując to obrazowo: dla mnie wygrywanie w lotto jest b. ważne, tyle że na tyle mało prawdopodobne, ze nie skupiam się się na ciągłej grze lecz wolę poświęcić się bardziej tradycyjnym metodom podnoszenia swojego statusu materialnego. Metodom, które co prawda wymagają większego wysiłku ale za to mają znacznie większe szanse powodzenia.
    Gdyby mężczyźni (w jakimś znaczącym odsetku) mogli żyć na koszt kobiet i mieli na to szanse to pewnie by żyli. Przytłaczająca większość nie ma na to najmniejszej szansy więc chcąc nie chcąc musi się "wziąć do roboty".
    Hasła typu "męska prostytutka", "żigolak", "młodszy mężczyzna ze starszą, zamożną kobietą" są oczywiście bardzo wdziecznym tematem np. dla kina i pseudosocjologicznych analiz ale to margines pomijalny z punktu widzenia realiów.
    Poza tym nikt nie funkcjonuje w próżni. A na "rynku płci" obowiązują prawa popytu i podaży podobne do tych, które obowiązują na innych rynkach. Jeśli jakiś facet postanowi sobie, ze zwiąże się tylko z bogatą kobietą aby poprawić swój status materialny to ryzykuje, ze zaraz znajdą się konkurenci, którzy nie będą mieli aż tak dużych wymagań i nie tylko zrezygnują z bezpośrednich korzyści ekonomicznych ale jeszcze sami takie kobiecie zaoferują.

    > Znam kilka takich sytuacji, gdzie to kobieta faceta utrzymuje (albo zarabia duż
    > o więcej) i jeszcze to jej bardziej zależy:-)
    Ja też znam.
    I znam n-razy więcej przypadków odwrotnych.

    Znam też parę koszykarek i siatkarek bardzo słusznego wzrostu co nie czyni fałszywą tezy, ze mężczyzni są zazwyczaj wyżsi od kobiet.

    Odstępstwa od reguły się zdarzają ale nie znaczy to, ze statystyczny facet ma szanse na taki układ.

  • aandzia43 19.10.10, 15:42

    > Odstępstwa od reguły się zdarzają ale nie znaczy to, ze statystyczny facet ma s
    > zanse na taki układ.

    Mnóstwo facetów ma szanse na taki układ, pod jednym wszak warunkiem: zrezygnują z innych wymagań (a przynajmniej w większości). Proste? Jak budowa cepa. Jak się chcesz ożenić z bogatą, lecz do tego głupią i wredną paskudą, to myślę, że jest spora szansa na znalezienie chętnej. Bo ładna, mądra i bogata jest faktycznie dla wybrańców.
    Wystarczy spuścić z tonu w jakimś szczególe i już można wskoczyć na wyższy ton w innym. Naczynia połączone.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • zakletawmarmur 19.10.10, 15:59
    Dokładnie Andziu:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 19.10.10, 10:11
    urquhart napisał
    > Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat
    > , tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.

    Wytłumacz mi - skoro to kobiety 'wymagają' od innych kobiet i życia rodzinnego i kariery zawodowej to dlaczego PANOWIE nazywają kobiety zajmujące się jedynie domem PASOŻYTAMI?

    To właśnie panowie wymagają obu rzeczy naraz choćby swoją postawą 'jesteśmy razem ale wara od kasy, którą zarabiam' tak popularną na tym forum :)

    --
    Uzależnienie
  • aandzia43 19.10.10, 11:18
    > Bonita, Wymaga się? Kto wymaga? Inne kobiety, matki i siostry. Ze ich syn, brat
    > , tak marnie trafił. Ot Efekt fali. Faceci zwracają uwagę na inne rzeczy.

    No jasne, faceci żeniąc się są tacy romantyczni, że nie przeszkadza im skrajne ubóstwo, analfabetyzm, niedorozwój umysłowy i dwie lewe ręce do wszystkiego kandydatki na żonę, byle by tylko laska była ładna, seksowna i przystępna w obyciu ;-P Daj spokój, od kobiet mężczyźni wymagają, bez względu na środowisko, zaradności życiowej, sprawnego poruszania się w rzeczywistości i nieodstawania wykształceniem i pozycją zawodową OD RESZTY TOWARZYSTWA. Lekarze nie żenią się masowo z pielęgniarkami, nauczyciele z woźnymi a pracownicy naukowi z szeregowymi urzędniczkami. I to nie dlatego, że dana pielęgniarka jest głupsza od danej lekarki, czy konkretna urzędniczka ma gorsze maniery i prezencję od konkretnej prawniczki. Nie ta grzęda i już! Nie ten styl życia, priorytety i mentalność, i nawet jeśli gra seks i jest powinowactwo duchowe czy inteletktualne, trwałego związku raczej nei będzie.
    Panowie dobrze wiedzą, co robią, zakładając obrączkę pani na palec. Taki lajf, nie ma się co zżymać, ale pierdaczyć o "czystych" intencjach facetów przy podejmowaniu decyzji o małżeństwie też nie.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • zakletawmarmur 19.10.10, 14:08
    Zgadzam się w pełni z Wami dziewczyny...

    Dodam jeszcze, że czasem mam wrażenie, że panowie mylą "małżeństwo" z "seksem bez zobowiązań". Można bzykać panienki z niższych sfer ale żenić się z nimi nie chcą...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 19.10.10, 15:41
    Jeśli panowie chcą "bzykać bez zobowiązań" to jak rozumiem związane jest to z tym, że kobiety mniej mają na to ochotę.
    A jeśli nawet te kobiety lubią seks to szybko zdają sobie sprawę, że nie musza się oddawać "za darmo" bo mogą do seksu żądać dodatkowo kilku profitów ekstra. Począwszy od adoracji, wyczekiwania, cierpliwym podchodzeniu do wybranki, kolacji przy świecach i pierścionka z brylantem, a skonczywszy na zapewnieniu egzystencji i bezpieczeństwa ekonomicznego.
    A ponieważ Panowie w mniejszym lub większym stopniu "myślą penisami" to często są gotowi te oczekiwania zaspokoić.
    I zazwyczaj zaspokajają.
    A to, ze po kilku-, kilkunastu latach kobieta budzi się często z przysłowiową ręką w nocniku to już inna sprawa.
  • zakletawmarmur 19.10.10, 16:12
    > A jeśli nawet te kobiety lubią seks to szybko zdają sobie sprawę, że nie musza
    > się oddawać "za darmo" bo mogą do seksu żądać dodatkowo kilku profitów ekstra.
    > Począwszy od adoracji, wyczekiwania, cierpliwym podchodzeniu do wybranki, kolac
    > ji przy świecach i pierścionka z brylantem, a skonczywszy na zapewnieniu egzyst
    > encji i bezpieczeństwa ekonomicznego.

    Nie chodzi o to czy seks lubią czy nie lubią. Każdy lubi. Kobiety ponoszą większą cenę więc i muszą się bardziej cenić... Słyszałeś kiedyś, żeby jakiś facet został spławiony bo jest za łatwy? Słyszałeś kiedyś, żeby dziewczyna po wpadce podrzuciła dziecko ojcu i dała nogę?

    A może na odwrót?
    Może smutnie jest patrzeć jak pan opsypuje złotem "te co mu nie dają", żeby na seks zasłużyć a szczerze zauroczoną nim dziewczynę (i co za tym idzie "dającą") potraktuje co najwyżej jak materac na spermę...

    > A to, ze po kilku-, kilkunastu latach kobieta budzi się często z przysłowiową
    > ręką w nocniku to już inna sprawa.

    Lepiej jest się obudzić jako bezdzietna czterdziestolatka bo wieczny narzeczony przyoszczędził u jej boku pieniądze i teraz wydaje je na rodzinę, którą założył oczywiście z młodszą:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 19.10.10, 17:41
    > Nie chodzi o to czy seks lubią czy nie lubią. Każdy lubi. Kobiety ponoszą więks
    > zą cenę więc i muszą się bardziej cenić...
    Gwoli ścisłości: kobiety(samice) ponosiły większą cenę w toku ewolucji i to wykształciło w nich określone postawy.
    Dzisiaj uniknięcie ciąży jest tylko kwestią w głównej mierze techniczną ale odruch pozostał ten sam (nie oddawać się zbyt łatwo) bo wynika on nie tyle z ponoszonej ceny ile z możliwych do uzyskania dodatkowych profitów.
    > Słyszałeś kiedyś, żeby jakiś facet został spławiony bo jest za łatwy?
    Faceci są spławiani z setek innych powodów.
    Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łatwa.
    Spotkałem się natomiast z sytuacjami:
    - facet spławia kobietę bo jest brzydka a on w ten sposób piecze 2 pieczenie na jednym ogniu - pozbywa się paszteta i jeszcze pokazuje otoczeniu i samemu sobie jaki jest twardy bo nie dał skusić
    - facet wiesza psy na kobiecie, że jest łatwa, puszczalska itd bo "dała" wszystkim dookoła a jemu nie i wk..wia go to do granic możliwości

    > Lepiej jest się obudzić jako bezdzietna czterdziestolatka bo wieczny narzeczony
    > przyoszczędził u jej boku pieniądze i teraz wydaje je na rodzinę, którą założy
    > ł oczywiście z młodszą:-)
    Wiesz. Rozważania w stylu "jaką przyjąłbym postawę gdybym był kobietą" ew. "jakie błędy popełniają kobiety" są bardzo ciekawe ale to temat na zupełnie odrębną dyskusję
  • aandzia43 19.10.10, 18:16

    > Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łatwa.

    A ja tak. To częsty powód dyskwalifikujący kandydatkę na żonę/stałą partnerkę. Co dla którego oznacza "łatwa", to już zależy od środowiska.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • zakletawmarmur 19.10.10, 18:52
    > Dzisiaj uniknięcie ciąży jest tylko kwestią w głównej mierze techniczną ale odr
    > uch pozostał ten sam (nie oddawać się zbyt łatwo) bo wynika on nie tyle z ponos
    > zonej ceny ile z możliwych do uzyskania dodatkowych profitów.

    A może jest na odwrót? To wy panowie z jakiś powodów wolicie inwestować zasoby w te, które wam tak łatwo nie dają?

    > Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łatwa.

    Trudno mi w to uwierzyć...
    Albo jest za łatwa albo po prostu dała dupy za szybko i przez to nie zdążyła wzbudzić w facecie odpowiedniego zainteresowania...

    > Wiesz. Rozważania w stylu "jaką przyjąłbym postawę gdybym był kobietą" ew. "jak
    > ie błędy popełniają kobiety" są bardzo ciekawe ale to temat na zupełnie odrębną
    > dyskusję

    Gdzie ja takie rozważania prowadzę?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 19.10.10, 20:11
    > > Nie spotkałem się też z sytuacją, żeby kobieta była spławiona bo jest łat
    > wa.
    >
    > Trudno mi w to uwierzyć...
    > Albo jest za łatwa albo po prostu dała dupy za szybko i przez to nie zdążyła wz
    > budzić w facecie odpowiedniego zainteresowania...

    Ha ha ha.
    Na prawdę wierzysz, ze mechanizm jest taki?
    Pewnie gdybyś choć na chwilę stałą sie facetem zrozumiałabyś, ze mechanizm jest całkiem inny.
    Przynajmniej w odniesieniu do większości mężczyzn (wioskowych buraków nie biorę pod uwagę bo dla Ciebie pewnie też nie są grupą docelową :-) )
    Rozumujesz trochę jak kogut, który sądzi, ze pianiem powoduje wschód słońca.
    Koincydencja to nie to samo co zależnośc przyczynowo-skutkowa.
    Znam kobiety, które szły do łóżka z facetem na pierwszej randce a potem musiały im tłumaczyć, że to niekoniecznie znaczy, ze chcą się się trwale wiązać podczas gdy oni byli gotowi się oświadczać po kilku dniach lub tygodniach takiej znajomości (mimo, ze "nagrodę już dostali")
    I znam takie, które skrupulatnie przestrzegały pewnych reguł postępowania a i tak okazywało się, że ciągle je ktoś "wykorzystywał"
  • zakletawmarmur 19.10.10, 22:44

    > Pewnie gdybyś choć na chwilę stałą sie facetem zrozumiałabyś, ze mechanizm jest
    > całkiem inny.
    > Przynajmniej w odniesieniu do większości mężczyzn (wioskowych buraków nie biorę
    > pod uwagę bo dla Ciebie pewnie też nie są grupą docelową :-) )

    Taaak jaaasne...

    > Znam kobiety, które szły do łóżka z facetem na pierwszej randce a potem musiały
    > im tłumaczyć, że to niekoniecznie znaczy, ze chcą się się trwale wiązać podcza
    > s gdy oni byli gotowi się oświadczać po kilku dniach lub tygodniach takiej znaj
    > omości (mimo, ze "nagrodę już dostali")

    Tak znam takie kobiety. Tylko czy to są "przeciętne dziewczyny"? Czy fullpacked laski u których i tak 95% facetów nie ma szans na stały związek? One głupie nie są, też selekcjonują sobie facetów na tych na których wiedzą, że zrobią wrażenie:-) Wiesz dlaczego? Bo lubią się przeglądać w oczach mężczyzn. Lubią iść do łóżka z mniej atrakcyjnym facetem (takimi, który nie ma szans na wyrwanie za darmo laski ich pokroju), bo chcą widzieć te maślane oczka... To przyjemnie łechta ego.

    No i jak myślisz, na co Ci panowie polecieli? Na dobry, szybki seks? Czy może właśnie na to, że zrobili to z bardzo atrakcyjną laską? Jestem pewna, że na to drugie. Gdyby do łóżka trafiła im się kobieta u której mają szanse to pewnie by ją olali lub związaliby się z nią "bo lepsza sie nie trafiła".

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • aandzia43 19.10.10, 23:13
    > Tak znam takie kobiety. Tylko czy to są "przeciętne dziewczyny"? Czy fullpacked
    > laski u których i tak 95% facetów nie ma szans na stały związek? One głupie ni
    > e są, też selekcjonują sobie facetów na tych na których wiedzą, że zrobią wraże
    > nie:-) Wiesz dlaczego? Bo lubią się przeglądać w oczach mężczyzn. Lubią iść do
    > łóżka z mniej atrakcyjnym facetem (takimi, który nie ma szans na wyrwanie za da
    > rmo laski ich pokroju), bo chcą widzieć te maślane oczka... To przyjemnie łecht
    > a ego.

    Pani Zaklęta, kocham panią!!!!!!!!!!!!!! ;-)
    i nie tylko za ten fragment :-D

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • morrison9 20.10.10, 10:29
    > No i jak myślisz, na co Ci panowie polecieli? Na dobry, szybki seks? Czy może w
    > łaśnie na to, że zrobili to z bardzo atrakcyjną laską? Jestem pewna, że na to d
    > rugie. Gdyby do łóżka trafiła im się kobieta u której mają szanse to pewnie by
    > ją olali lub związaliby się z nią "bo lepsza sie nie trafiła".
    Polecieli na wiele rzeczy mimo, ze według Twojego toku rozumowania powinni się ulotnić po pierwszym seksie.
    Kobieta wcale nie musi mieć urody modelki i wymiarów 90x60x90 żeby wywoływać takie reakcje u mężczyzn. Wywoływanie takich reakcji leży w zasięgu znakomitej większości kobiet. W każdym razie leży w ich zasięgu teoretycznie bo wystarczy do tego zupełnie przeciętna uroda natomiast wymaga to od kobiety zupełnego przeprogramowania swojej psychiki.
    I to drugie choć teoretycznie proste dla większości kobiet okazuje się nieosiągalne.
    Bo jak to - od lat wpaja jej się, ze "trzeba się cenić" a tu się okazuje, ze trzeba odwrócić relacje o 180 stopni zamiast skupiać się na tym, żeby "on mnie nie wykorzystał"
    Facet musi mieć świadomość, ze dzisiaj z nim idziesz do łóżka na pierwszej randce ale lubisz seks więc kto wie. Może jutro będziesz chciała wykorzystać innego. No chyba, ze udowodni Ci, że jest wart dłuższego związku.
    Jeśli jakaś kobieta non stop trzęsie się ze strachu "ojej, żeby on mnie nie wykorzystał" i snuje skomplikowane scenariusze mające na celu sprawdzenie jego determinacji to ma 90% szans na to, ze zostanie wykorzystana. No chyba, że trafi na kompletnego desperata, który nic innego znaleźć nie może.
    Powiedzmy sobie szczerze.
    Jeśli zdarzyło Ci się, że ulotnił się facet z którym poszłaś zbyt szybko do łóżka to prawdopodobnie ulotniłby się także gdybyś go przetrzymała.
    Jeśli zaś stworzyłaś trwały związek z kimś kto musiał poczekać to prawdopodobnie stworzyłabyś go także gdybyście trafili do łóżka na pierwszej randce.
    Liczenie na to, ze "przetrzymanie" faceta zwiększa jego zaangażowanie to myślenie magiczne.
    Większość facetów nie ulotni się dlatego że kobieta poszła z nimi do łóżka na pierwszej randce.
    Większość facetów ulotni się jeśli zorientuje się, że był to z jej strony akt rozpaczliwej desperacji i zrobiła to bo niewiele więcej może facetowi zaoferować.
    I jeszcze jedno.
    O ile niektóre moje wypowiedzi na tym forum to swobodne rozważanie z dużą dozą teoretyzowania to ta kwestia to dla mnie czysta praktyka i fakty.
    Ożeniłem się z kobietą, która wylądowała w moim łóżku tego samego wieczoru, kiedy się poznaliśmy.
    Wcześniej były krótsze lub dłuższe relacje, które zaczynały się od seksu i nie kończyły się zaraz po nim mimo mojej szczerej chęci tworzenia trwałego związku.
    I żadna z tych kobiet nie była typem super piękności. Zupełnie przeciętna uroda za to bogaty intelekt i zero skojarzeń z desperacją.
    Jednocześnie były też przypadki szybkiego seksu bez kontynuacji i nie zmieniłby tego fakt, ze kobieta by mnie "przetrzymała" bo po prostu niewiele miała mi do zaoferowania i trzymanie mnie na dystans nic by nie dało.
    Wiec nie pisz mi, ze białe jest czarne a czarne jest białe.

  • sisi_kecz 20.10.10, 10:37
    Ożeniłem się z kobietą, która wylądowała w moim łóżku tego samego wieczoru, kie
    > dy się poznaliśmy.'

    A żona z każdym przed Tobą szła do łóżka na pierwszej randce, czy dla Ciebie zrobiła taki wyjątek?

    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • morrison9 20.10.10, 11:31
    Z tego co mi opowiadała to zdarzyło się jej to wcześniej.
    A co w związku z tym?
  • mujer_bonita 20.10.10, 11:39
    morrison9 napisał:
    > Z tego co mi opowiadała to zdarzyło się jej to wcześniej.
    > A co w związku z tym?

    A gdyby nie przespała się z Tobą na pierwszej randce to byś ją rzucił?

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 20.10.10, 12:04
    > A gdyby nie przespała się z Tobą na pierwszej randce to byś ją rzucił?
    No nie zawężąjmy problemu do 1-szej randki :-)
    2-ga czy 3-cia to mniej więcej to samo.
    Natomiast celowe przeciąganie tematu przez kobietę z pobudek taktycznych działałoby w moich oczach zdecydowanie in minus.
    Nie dlatego, ze nie "zaliczyłem" i nie miałem orgazmu bo to nie problem z perspektywy ewentualnego długiego związku lecz dlatego , ze to świadczyłoby o określonym podejściu do seksu. Podejściu, które mi się osobiście nie podoba.
    Nie wymuszaj na mnie odpowiedzi : RZUCIŁBYM/NIE RZUCIŁBYM bo to zależy od wielu czyników.
    Natomiast zdecydowanie zadziałałoby na jej niekorzyść.
    I to z punktu widzenia długofalowego związku a nie doraźnej przyjemności.
  • mujer_bonita 20.10.10, 12:08
    morrison9 napisał:
    > Nie wymuszaj na mnie odpowiedzi : RZUCIŁBYM/NIE RZUCIŁBYM bo to zależy od wielu
    > czyników.

    Cóż... widocznie odpowiedź nie pasuje do teorii :)

    --
    Uzależnienie
  • sisi_kecz 20.10.10, 11:43
    Z ciekawości pytałam,
    czy fakt iż zawsze szła do łóżka pierwszego wieczoru z nowo poznanym facetem, coś Ci robi.

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 20.10.10, 11:55
    Uściślijmy: nie zawsze tylko wtedy, kiedy jej się odpowiednio podobał.
    A odpowiem w ten sposób: gdybym wiedział, ze stosuje gierki i zwodzi działało by to na mnie odstręczająco bo kobieta, która traktuje seks jako narzędzie wywołuje u mnie niechęć.
    Nie wiem co miałby mi ten fakt robić.
    Możesz sprecyzować bo nie bardzo rozumiem.
  • sisi_kecz 20.10.10, 12:03
    Jestem z tych nie dających na pierwszej randce, chociażby mi majtki do wykręcenia sie nadawały,
    więc pytałam, jak wygląda późniejsza refleksja u faceta, który dostał od razu.

    :)
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 20.10.10, 12:14
    > Jestem z tych nie dających na pierwszej randce, chociażby mi majtki do wykręcen
    > ia sie nadawały,
    > więc pytałam, jak wygląda późniejsza refleksja u faceta, który dostał od razu.
    Jezuu...
    Od jakiej kobiety dostał od razu?
    Od zakompleksionej, zdesperowanej, trzęsącej się - refleksja : zwiewać

    Czy od inteligentnej, z poczuciem humoru, dystansem do rzeczywistości i potrafiącej czerpać przyjemność z seksu: refleksja, (reakacja): poczucie że rosną mi skrzydła i chce mi się krzyczeć z radości.

    Fizyczna uroda nie ma tu bezpośredniego znaczenia.
    Oczywiście kobieta musi się podobac ale ten warunek w pewnych przedziałach wiekowych spełnia tak na oko z 50% populacji. Może więcej.
  • mujer_bonita 20.10.10, 12:29
    morrison9 napisał:
    > Jezuu...
    > Od jakiej kobiety dostał od razu?
    > Od zakompleksionej, zdesperowanej, trzęsącej się - refleksja : zwiewać
    >
    > Czy od inteligentnej, z poczuciem humoru, dystansem do rzeczywistości i potrafi
    > ącej czerpać przyjemność z seksu: refleksja, (reakacja): poczucie że rosną mi s
    > krzydła i chce mi się krzyczeć z radości.

    Interesujący / nieinteresujący to pojęcie WZGLĘDNE. To co dla Ciebie interesujące dla innego flaki z olejem.

    Jednak jak sam zauważyłeś - określenie kobiety jako 'nudnej' nie przeszkadza Ci jej zaliczyć, w końcu czemu rezygnować z 'darmowego' seksu?

    Tak więc dlaczego kobieta ma iść do łóżka na pierwszej randce ryzykując 'nadzianie się' na faceta, który nie jest nią wcale zainteresowany - chce tylko 'zaliczyć'?

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 20.10.10, 13:23
    > Interesujący / nieinteresujący to pojęcie WZGLĘDNE. To co dla Ciebie interesują
    > ce dla innego flaki z olejem.
    Oczywiście, ze względne ale problem w tym, że wiele kobiet jest takich nie tylko w oczach jednego mężczyzny ale także wielu innych.

    > Tak więc dlaczego kobieta ma iść do łóżka na pierwszej randce ryzykując 'nadzia
    > nie się' na faceta, który nie jest nią wcale zainteresowany - chce tylko 'zalic
    > zyć'?
    Odwracasz istotę mojego przekazu.
    Jeśli nie ma ochoty iść z facetem do łóżka to broń boże niech nie idzie.
    To oczywiste.
    Tyle, ze ja chce powiedzieć coś innego:
    Jeśli chce się z facetem przespać to może to zrobić i nie ma potrzeby powstrzymywać się od tego w nadziei, ze to wzmocni jego zaangażowanie.
    No chyba, że ma tendencję do wybierania specyficznego, zakomleksionego typu mężczyzn, który rzeczywiście może mieć taki tok rozumowania: "przespała się ze mną, czyli jest łatwa"
    Jej sprawa.
    Skoro woli takich.
    W końcu to jej wybór.
  • mujer_bonita 20.10.10, 13:33
    morrison9 napisał:
    > Odwracasz istotę mojego przekazu.
    > Jeśli nie ma ochoty iść z facetem do łóżka to broń boże niech nie idzie.

    A Ty nadal nie rozumiesz. Ochotę można mieć na milion rzeczy - a na ich konsekwencje już nie. Chętnie jadłabym codzienne 3 pączki ale perspektywa przytycia skutecznie mnie od tego odstrasza.

    Tak więc mogę mieć ochotę na faceta ale NIE CHCĘ obudzić się następnego dnia, żeby dowiedzieć się, że bajerował mnie tylko po to, żeby przelecieć a tak naprawdę nie jest zainteresowany. Potencjalne nieprzyjemnie konsekwencje skutecznie ostudzają zapał.

    Kobiety z reguły nie mają ochoty na takie przejścia Rozumiesz? A 'przetrzymanie' dość skutecznie odstrasza tego typu typków.

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 20.10.10, 15:23
    > A Ty nadal nie rozumiesz. Ochotę można mieć na milion rzeczy - a na ich konsekw
    > encje już nie. Chętnie jadłabym codzienne 3 pączki ale perspektywa przytycia sk
    > utecznie mnie od tego odstrasza.
    Przekładając to na język Twojej przenośni:
    - wyobraź sobie, że są kobiety, które mogą jeść 3 pączki dziennie i nie tyją
    - wyobraź sobie, ze nie wynika to z ich genów i przemiany materii tylko z czynników na które mają dosyć duży wpływ
  • mujer_bonita 20.10.10, 15:38
    morrison9 napisał:
    > Przekładając to na język Twojej przenośni:
    > - wyobraź sobie, że są kobiety, które mogą jeść 3 pączki dziennie i nie tyją
    > - wyobraź sobie, ze nie wynika to z ich genów i przemiany materii tylko z czynn
    > ików na które mają dosyć duży wpływ

    Świetnie - pociągnijmy to dalej. Mogłabym jeść 3 pączki dziennie a żeby utrzymać sylwetkę mimo tego biegać 2godziny.

    I wiesz co - NADAL wybieram nie jeść, bo przyjemność ze jedzenia nie jest dla mnie warta katorgi biegania :) Tak więc pudło :)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 22.10.10, 16:02
    > Świetnie - pociągnijmy to dalej. Mogłabym jeść 3 pączki dziennie a żeby utrzyma
    > ć sylwetkę mimo tego biegać 2godziny.

    Mujer, zamiast biegania mogłyby jeszcze wybierać niskokaloryczne pączki i jeść je zamiast innych produktów żywieniowych...
    Tylko co to za przyjemność a i zdrowe by to nie było:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 20.10.10, 13:40
    > No chyba, że ma tendencję do wybierania specyficznego, zakomleksionego typu męż
    > czyzn, który rzeczywiście może mieć taki tok rozumowania: "przespała się ze mną
    > , czyli jest łatwa"

    Albo po prostu chce oszczędzić sobie roszczarowań jak nam wyżej zapodaleś. Mężczyzna bzyknie prawie wszystko. W tym dziewczyny poniżej "swojego poziomu", takie którymi może w duszy gardzić (tak jak Ty tą laską).

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 20.10.10, 13:45
    zakletawmarmur napisała:
    > Albo po prostu chce oszczędzić sobie roszczarowań jak nam wyżej zapodaleś. Mężc
    > zyzna bzyknie prawie wszystko. W tym dziewczyny poniżej "swojego poziomu", taki
    > e którymi może w duszy gardzić (tak jak Ty tą laską).

    Kobieta ma do wyboru:
    a) seks z rokujacym partnerem, który jest nią zainteresowany, na tyle, że nie stanowi dla niego problemu poczekać
    b) seks z niesprawdzonym facetem, który nie wiadomo czy interesuje się nią czy po prostu chce cokolwiek przelecieć

    Ja naprawdę nie rozumiem jak można tego nie rozumieć, że większość woli opcję a ;)

    --
    Uzależnienie
  • kag73 20.10.10, 13:51
    A ja uwazam, ze kobiety owszem ze wzgledu na nastawienie w spoleczenstwie, wychowanie, blokady, bariery, setki mysli w glowie co bedzie pozniej i poczucie moralnosc sporo traca, sporo przyjemnosci z seksu. Dlaczego jako kobieta mysle: moze on chce mnie tylko zaliczyc. Dlaczego nie mysle; wow, ale koles, ide z nim do lozka. A co bedzie pozniej, Bog jeden raczy wiedziec, ale ide z nim do wyra, bo tego chce, do jasnej cholery i mam z tego przyjemosc. tak to powinno funkconowac bez obaw co sobie o mnie pomysli, ze mnie wykoluje, ze to nie wypada, co na to morlanosc itp.. Wbrew pozorom kobiety nie zawsze chca tylko stalego zwiazku i seksu w nim, a mezczyzni o dziwo nie zawsze chca tylko "zaliczyc" raz i sie ulotnic.
  • mujer_bonita 20.10.10, 14:00
    kag73 napisała:
    > A ja uwazam, ze kobiety owszem ze wzgledu na nastawienie w spoleczenstwie, wych
    > owanie, blokady, bariery, setki mysli w glowie co bedzie pozniej i poczucie mor
    > alnosc sporo traca, sporo przyjemnosci z seksu. Dlaczego jako kobieta mysle: mo
    > ze on chce mnie tylko zaliczyc. Dlaczego nie mysle; wow, ale koles, ide z nim d
    > o lozka. A co bedzie pozniej, Bog jeden raczy wiedziec, ale ide z nim do wyra,
    > bo tego chce, do jasnej cholery i mam z tego przyjemosc.

    Wiesz dlaczego - bo natury nie przeskoczysz. Dla faceta bzykać co popadnie to zew genów. Dla kobiety nie. Dla kobiety bardzo często seks to nie przyjemność z pocierania penisa o ścianki pochwy tylko przyjemności fizyczno-emocjonalna. Tego nie dostaniesz od ONS. Może pozostać ewentualnie niesmak, że byłaś dla kogoś lepszą wersją dmuchanej lali.

    > Wbrew pozorom kobiety nie zawsze chca tylko stalego zwiazk
    > u i seksu w nim, a mezczyzni o dziwo nie zawsze chca tylko "zaliczyc" raz i sie
    > ulotnic.

    Owszem ale jak odróżnić wyjątek od reguły na pierwszej randce?

    --
    Uzależnienie
  • kag73 20.10.10, 14:08
    "Wiesz dlaczego - bo natury nie przeskoczysz. Dla faceta bzykać co popadnie to zew genów. Dla kobiety nie. Dla kobiety bardzo często seks to nie przyjemność z pocierania penisa o ścianki pochwy tylko przyjemności fizyczno-emocjonalna. Tego nie dostaniesz od ONS. Może pozostać ewentualnie niesmak, że byłaś dla kogoś lepszą wersją dmuchanej lali."

    Nie zgadzam sie z tym, to nie natura, to moralnosc, wychowanie i co tam jeszcze.
    Natura jak najbardziej moze chciec na pierwszej czy trzeciej randce, ale glowa i mysli w niej NIE. Po prostu rozsadek bierze gore a nie zawsze emocje.
    Bylam juz w sytuacji, ze facet byl do schrupania i naprawde chcialam z nim do lozka, TYLKO do lozka, bo krecil mnie jak nie wiem co, ale cholera nie moglam, bo stwerdzilam "Ale koles, przeciez on moze miec kazda i ja tez mam z nim isc, nie, nie zrobie tego." A zwiazku z nim to ja zadnego nie chcialam, ja po prostu chcialam seksu z nim, to wszystko. Moze jestem wyjatkiem, nie wiem.
  • mujer_bonita 20.10.10, 14:20
    kag73 napisała:
    > Bylam juz w sytuacji, ze facet byl do schrupania i naprawde chcialam z nim do l
    > ozka, TYLKO do lozka, bo krecil mnie jak nie wiem co, ale cholera nie moglam, b
    > o stwerdzilam "Ale koles, przeciez on moze miec kazda i ja tez mam z nim isc,
    > nie, nie zrobie tego." A zwiazku z nim to ja zadnego nie chcialam, ja po prostu
    > chcialam seksu z nim, to wszystko. Moze jestem wyjatkiem, nie wiem.

    Ale Kag to właśnie JEST natura - po prostu wyczułaś odpowiednie GENY.

    I widzisz - to jest właśnie różnica natury między kobietami a mężczyznami. Kobieta INSTYNKTOWNIE poleci na 'ciacho', na Clooneya czy Pitta. Na GENY, które mogłaby przekazać potomstwu.

    A facet INSTYNKTOWNIE poleci na większość ;) Stąd dysproporcja ;)

    --
    Uzależnienie
  • kag73 20.10.10, 14:34
    A ja mysle, ze jak facet "zarywa" to raczej te, ktora mu sie podoba, bo faceci to wzrokowcy.
    No chyba, ze nic konkretnego nie bedzie do wyboru a kobieta bedzie chciala, to sie facet nie bedzie lumpil, wiadomo, mezczyzni poczciwi sa i chetnie pomagaja :)
  • gravedigger1 20.10.10, 14:42
    kag73 napisała:

    > No chyba, ze nic konkretnego nie bedzie do wyboru a kobieta bedzie chciala, to
    > sie facet nie bedzie lumpil, wiadomo, mezczyzni poczciwi sa i chetnie pomagaja :)

    No właśnie. Gdyby wszyscy faceci lecieli tylko na modelowe "laski", a wszystkie kobiety na "ciacha", to większość ludzi mogłaby zapomnieć o seksie. Na szczęście natura nie jest taka głupia i "wymyśliła" silny popęd seksualny, który nawet tym brzydszym/mniej atrakcyjnym "egzemplarzom" rodzaju ludzkiego daje możliwość zażywania seksualnych rozkoszy. :)
  • gravedigger1 20.10.10, 14:38
    mujer_bonita napisała:

    > Ale Kag to właśnie JEST natura - po prostu wyczułaś odpowiednie GENY.

    Tak poczuła odpowiednie geny faceta nadającego się do bzykania, ale to nie znaczy, że poczuła, że to będzie dla niej odpowiedni partner i odpowiedni ojciec dl ajej dzieci.

    > I widzisz - to jest właśnie różnica natury między kobietami a mężczyznami. Kobi
    > eta INSTYNKTOWNIE poleci na 'ciacho', na Clooneya czy Pitta. Na GENY, które mo
    > głaby przekazać potomstwu.

    To co opisujesz nie jest dowodem na istnienie tej różnicy. Facet też (przeważnie) poleci na "laskę". Ja tu żadnej różnicy nie widzę.

    > A facet INSTYNKTOWNIE poleci na większość ;) Stąd dysproporcja ;)

    To stwierdzenie nie jest poparte dowodami, więc powinnaś napisać w nawiasie, że to tylko Twoja opinia. :) Na pewno są faceci, którzy polecą na większość, ale są też podobne w podejścu do seksu kobiety. Nie można autorytatywnie swierdzić, że facet (czyli wszyscy albo zdecydowna ich większość) poleci na cokolwiek.
  • mujer_bonita 20.10.10, 14:43
    gravedigger1 napisał:
    > To stwierdzenie nie jest poparte dowodami, więc powinnaś napisać w nawiasie, że
    > to tylko Twoja opinia. :) Na pewno są faceci, którzy polecą na większość, ale
    > są też podobne w podejścu do seksu kobiety. Nie można autorytatywnie swierdzić,
    > że facet (czyli wszyscy albo zdecydowna ich większość) poleci na cokolwiek.

    Nieee... wcale faceci nie mają znacznie mniejszych wymagań, wcaaaaale :D



    PS. Czytaj uważniej - nie napisałam na 'poleci na cokolwiek' ale 'na większość'.

    --
    Uzależnienie
  • gravedigger1 20.10.10, 14:54
    mujer_bonita napisała:

    > Nieee... wcale faceci nie mają znacznie mniejszych wymagań, wcaaaaale :D

    Udowodnij, że mają mniejsze wymagania. Czekam niecierpliwie na Twój wywód. :)

    > PS. Czytaj uważniej - nie napisałam na 'poleci na cokolwiek' ale 'na większość'.

    Napisałaś również: "Dla faceta bzykać co popadnie to zew genów.". Użyłaś sformułownia "dla faceta", co należy rozumieć "dla wszystkich a przynajmniej dla zdecydowanej większości facetów". A skoro facet bzyka co popadnie, to znaczy to, że leci on na cokolwiek (są to określenia równoznaczne).
  • mujer_bonita 20.10.10, 15:03
    gravedigger1 napisał:
    > Udowodnij, że mają mniejsze wymagania. Czekam niecierpliwie na Twój wywód. :)

    Udowodnij, że tak nie jest ;)

    Jak dla mnie własne obserwacje lub chociaż wygląd 'ssaków leśnych' są wystarczające :)

    --
    Uzależnienie
  • kag73 20.10.10, 15:09
    No ja nie wiem czy faceci maja mniejsze wymagania. Co jestem w Polsce to se mysle: "takie ladne i zadbane te kobiety tutaj, a faceci...szkoda gadac". I czesto widze takie pary ona jak z obrazka, on...ponizej krytyki. Ok, ona poleciala moze na jego pieniadze, ale on...no chyba na wyglad, bo nie da sie przeoczyc, ze kobieta stanowczo za atrakcyjna jak na niego.
  • gravedigger1 20.10.10, 15:11
    mujer_bonita napisała:

    > Udowodnij, że tak nie jest ;)

    Nie potrafię tego udowodnić, tak jak Ty nie potrafisz udowodnić swojej tezy. Nie mamy więc niezbitych dowodów na przyjęcie którejkolwiek tezy jako absolutnej prawdy.

    > Jak dla mnie własne obserwacje lub chociaż wygląd 'ssaków leśnych' są wystarcza
    > jące :)

    Własne obserwacje ograniczają się do bardzo niewielu przypadków i można założyć, że nie dotyczą one próby reprezentatywnej. Możesz więc twierdzić, że masz w danej sprawie taką a nie inną opinię, ale nie możesz pisać, że coś jest niepodważalną prawdą jedynie w oparciu o swoje siłą rzeczy ograniczone obserwacje. A może zdajesz sobie sprawę, że stereotypy są silnie zakorzenione w naszych umysłach i przyjmowane jako odzwierciedlenie stanu faktycznego, podczas gdy tak naprawdę z rzeczywistością nie mają wiele wspólnego?
  • gravedigger1 20.10.10, 14:29
    mujer_bonita napisała:

    > Wiesz dlaczego - bo natury nie przeskoczysz. Dla faceta bzykać co popadnie to z
    > ew genów.

    Z tym poglądem nie zgodzę się. Zew genów polega na tym, żeby znaleźć partnerkę o odpowiednich genach, która urodzi zdrowe i inteligentne dzieci będące w stanie dorosnąć, dojrzeć seksualnie i spłodzić kolejne potomstwo. A że czasem faceci bzykają co popadnie? To można wytłumaczyć np. tym, że mają zbyt mały dostęp do genetycznie uwarunkowanej ochoty na bzykanie, więc w miarę jak "głód" rośnie spada poziom wybredności.

    > Dla kobiety nie. Dla kobiety bardzo często seks to nie przyjemność z
    > pocierania penisa o ścianki pochwy tylko przyjemności fizyczno-emocjonalna.

    Dla kobiety też. Nie dla każdej oczywiście. :)

    > Owszem ale jak odróżnić wyjątek od reguły na pierwszej randce?

    A po co odróżniać to na pierwszej randce? Na pierwszej randce można oddać się erotycznym rozkoszom, zabezpieczywszy się przed niechcianymi skutkami.
  • mujer_bonita 20.10.10, 14:40
    gravedigger1 napisał:
    > Z tym poglądem nie zgodzę się. Zew genów polega na tym, żeby znaleźć partnerkę
    > o odpowiednich genach, która urodzi zdrowe i inteligentne dzieci będące w stani
    > e dorosnąć, dojrzeć seksualnie i spłodzić kolejne potomstwo. A że czasem faceci
    > bzykają co popadnie?

    A to o czym piszesz to właśnie zmiana strategii prokreacyjnej o której mowa w pierwszym poście:

    "Jeśli wierzyć antropologom, małżeństwo monogamiczne samo w sobie jest porażką podstawowej strategii prokreacyjnej samca, bazującej na zapłodnieniu maksymalnej liczby partnerek. Mężczyźni byli zmuszeni z tego wzorca zrezygnować, bo nadprodukcja przypadkowo poczętych dzieci przestała być akceptowalna moralnie, społecznie i ekonomicznie. Przestawili się zatem z ilości na jakość i zaczęli dbać o mniejszą liczbę dzieci poczętych z jedną partnerką, a nie z wieloma. "

    Jasne, że z punktu widzenia efektywności lepiej zmniejszyć ilość na rzecz jakości ale jednak ten 'zew' pozostaje ;)

    --
    Uzależnienie
  • sisi_kecz 20.10.10, 15:45
    Zew genów polega na tym, żeby znaleźć partnerkę
    > o odpowiednich genach, która urodzi zdrowe i inteligentne dzieci będące w stani
    > e dorosnąć, dojrzeć seksualnie i spłodzić kolejne potomstwo. A że czasem faceci
    > bzykają co popadnie? To można wytłumaczyć np. tym, że mają zbyt mały dostęp do
    > genetycznie uwarunkowanej ochoty na bzykanie, więc w miarę jak "głód" rośnie s
    > pada poziom wybredności. '

    jak już jesteśmy przy pop-ewolucjonizmie i "zewach" genów ;) to chyba nie powinniśmy zapominać (w tej konwencji, że kierujemy sie głównie biologiczną stroną natury w działaniach prokreacyjnych), że te geny nie mają głosu, który nam ze środka głowy podpowiada, co robić tylko wykształciły sie odpowiednie mechanizmy do realizacji swojej strategii.
    I tak biologiczny mężczyzna nie chodzi po świecie z założeniem że przekaże geny tylko że odbędzie stosunek z przyjemnym finiszem, przyjemniejszym nawet od jedzenia.
    A kobieta biologiczna nie robi analiz genotypu partnera, tylko obserwuje który ma najlepszą pozycję w grupie lub najszerszą szczękę i temu pozwala na stosunek ze sobą, w tej fazie cyklu kiedy nie robi jej to szczególnej przykrości, bo hormony produkują jej wtedy popęd seksualny.

    Facet biologiczny chce bzykać zawsze, bo w perspektywie ma nagrodę wytrysku i hormony utrzymują go w stanie całomiesięcznego popędu. Kobieta biologicznie nastawiona jest na to kilka dni w miesiącu, bo orgazm kobiety to wytwór ludzkiej kultury seksualnej, więc jej popęd produkowany jest przez hormony pomimo, że aż takiej bezpośredniej nagrody z seksu nie ma.

    Nie wiem, czy ktoś działa tylko w oparciu o biologiczne instynkty, ale strategia genowa nie tłumaczy wcale, że bzykanie co popadnie jest spadkiem wybredności i zatraceniem instynktu- wręcz przeciwnie.

    duze pozdro!!!
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • zakletawmarmur 20.10.10, 14:15
    Wbrew pozorom kobiety nie zawsze chca tylko stalego zwiazk
    > u i seksu w nim, a mezczyzni o dziwo nie zawsze chca tylko "zaliczyc" raz i sie
    > ulotnic.

    Ależ ja nigdzie nie twierdzę, że kobieta coś powinna a czegoś nie powinna. Chodzi o to, żeby miała świadomość tego co robi.

    Wkurza mnie to wmawianie kobietom, że mężczyźni lecą na seks i jest to ważna cech którą oczekują od żon. Nie jest! Przynajmniej nie dla większości tych w miarę atrakcyjnych facetów, którzy zawsze na seks mogą jakąś "puszczalską" sobie poderwać. Będzie to ważna sprawa, dla faceta, który seks lubi ale ma problem w przeleceniu kogoś poza prostytutką.

    Jeśli kobieta chce seksu bez zobowiązan to ja świetnie ją rozumiem i popieram. Niech bzyka dla przyjemności wszystkich przystojniaków... Niech jednak nie oczekuje, że będą nią zaijnteresowani na dłużej. Jeśli ta świadomość ją rozczarowuje to lepiej sobie odpuścić... Rozumiem, że ta świadomość nie musi jej rozczarowywać:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 20.10.10, 14:21
    Eeee, ja owszem powiedzialalbym, ze jak najbardziej faceci leca na seks i oczekuja go od zon.
    Czegos tutaj nie rozumiem. chyba nie chcesz mi powiedziec, ze faceci wybiaraja kobiete na zone, zenia sie z nia i maja zalozenie, ze seksu to se poszukaja gdzie indziej? i nie wiem dlaczego atrakcyjny facet sila rzeczy musi chciec seksu z "puuszczalskimi" a czy z zona seks jest to niewazne. A po drugie co to znaczy "atrakcyjny", zalezy co dla kogo jest atrakcyjny.
  • zakletawmarmur 20.10.10, 15:53
    Czym kierują się mężczyźni szukając sobie żon? Dobrym seksem? A może atrakcyjnością (wygląd, status społeczny) kobiety? IMO "dobry seks" nie zwiększa w żaden sposób atrakcyjności kobiety. Może ją nawet zmniejszać, jeśli jest za łatwa, zbyt dostępna. Jak bardzo zależy od środowiska.

    Dla "nieatrakcyjnego" i wrażliwego faceta może to być coś zwiększającego atrakcyjność partnerki. Takie podbudowanie, że może coś wyrwać za darmo... Jednak świadomość, że "ona tak z wieloma i żaden jej nie chciał na poważnie" ma prawo faceta dołować.
    Oczywiście zdarzają się i romantycy ale o wyjątkach chyba tu nie dyskutujemy?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 22.10.10, 18:10
    > Czym kierują się mężczyźni szukając sobie żon? Dobrym seksem? A może atrakcyjno
    > ścią (wygląd, status społeczny) kobiety? IMO "dobry seks" nie zwiększa w żaden
    > sposób atrakcyjności kobiety. Może ją nawet zmniejszać, jeśli jest za łatwa, zb
    > yt dostępna. Jak bardzo zależy od środowiska.

    Proszę mi wyjaśnić, w jaki sposób sam "dobry seks" zmniejsza wartość kobiety. Bo ja tego nie rozumiem.

    Rozumiem, jak zakompleksiony gówniarz może niżej cenić kobiety łatwe, niż te, które każą na seks poczekać. Nie rozumiem jednak, jak ktokolwiek może niżej cenić kobiety dobre w łóżku, niż kłody.

    Pomijam aseksualnych i homoseksualistów.
  • zakletawmarmur 22.10.10, 18:13
    > Rozumiem, jak zakompleksiony gówniarz może niżej cenić kobiety łatwe, niż te, k
    > tóre każą na seks poczekać. Nie rozumiem jednak, jak ktokolwiek może niżej ceni
    > ć kobiety dobre w łóżku, niż kłody.

    Zgadzam się. Pod warunkiem, że nie szkoliły się z połową świata:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • gravedigger1 20.10.10, 14:47
    zakletawmarmur napisała:

    > Jeśli kobieta chce seksu bez zobowiązan to ja świetnie ją rozumiem i popieram.
    > Niech bzyka dla przyjemności wszystkich przystojniaków... Niech jednak nie ocze
    > kuje, że będą nią zaijnteresowani na dłużej.

    A dlaczego nie? Jeśli kobieta jest atrakcyjna nie tylko z wyglądu, to jej ochota na bzykanie dla przyjemności przystojniaków nie musi wcale być czynnikiem odstraszającym. Dla faceta pewnego swojej wartości, może to być nawet czynnik przyciągający, bo powodzenie jego partnerki u przystojnych przedstawicieli płci męskiej może być dodatkowym potwierdzeniem jej atrakcyjności.
  • zakletawmarmur 20.10.10, 16:00
    > A dlaczego nie? Jeśli kobieta jest atrakcyjna nie tylko z wyglądu, to jej ochot
    > a na bzykanie dla przyjemności przystojniaków nie musi wcale być czynnikiem ods
    > traszającym.

    Ano właśnie "jeśli kobieta jest atrakcyjna nie tylko z wyglądu". Jeśli jest bardzo atrakcyjna to może wszystko. A jeśli jest normalna, atrakcyjność ma zbliżoną do facetów z którymi się zadaje? Albo nawet niższą? To już niestety musi się szanować;-)

    Dla faceta pewnego swojej wartości, może to być nawet czynnik przy
    > ciągający, bo powodzenie jego partnerki u przystojnych przedstawicieli płci męs
    > kiej może być dodatkowym potwierdzeniem jej atrakcyjności.

    Powodzenie u mężczyzn nie oznacza "ilu ją miało" ale "ilu chciało w nią zainwestować zasoby". W celu zdobycia tego powodzenia wcale nie trzeba z nikim do łóżka chodzić. Wystarczy zadbać o atrakcyjność i ewentualnie porobić facetom nadzieje na seks...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • gravedigger1 20.10.10, 16:27
    zakletawmarmur napisała:

    > Ano właśnie "jeśli kobieta jest atrakcyjna nie tylko z wyglądu". Jeśli jest bar
    > dzo atrakcyjna to może wszystko. A jeśli jest normalna, atrakcyjność ma zbliżon
    > ą do facetów z którymi się zadaje? Albo nawet niższą? To już niestety musi się
    > szanować;-)

    Jeśli kobieta nie jest atrakcyjna, to to tzw. szanowanie się nie pomoże jej w znalezieniu i utrzymaniu atrakcyjnego partnera. A co to znaczy szanować się? Dla Ciebie to prawdopodobnie znaczy zgodzić się na seks dopiero po odpowiednio długiej "kwarantannie". Ale dla kogoś innego to wcale nie musi być element szanowania się, ponieważ ktoś może traktować seks w sposób mniej "napuszony" i może po prostu czerpać przyjemność z seksu bez tworzenia tej całej nadbudowy tworzonej przez społeczeńśtwo.

    > Powodzenie u mężczyzn nie oznacza "ilu ją miało" ale "ilu chciało w nią zainwes
    > tować zasoby". W celu zdobycia tego powodzenia wcale nie trzeba z nikim do łóżk
    > a chodzić.

    Nie trzeba, ale jeśli spotyka się dwoje dorosłych ludzi ze znacznym doświadczeniem życiowym i okazuje się, że potencjalna partnerka jest "nieruszona", to dla wielu mężczyzn może to być sygnałem negatywnie wpływającym na dalsze losy relacji z taką kobietą.

    > Wystarczy zadbać o atrakcyjność i ewentualnie porobić facetom nadzieje na seks...

    Dbanie o atrakcyjność i robienie nadziei na seks to jak dla mnie jest po prostu manipulowanie otoczeniem. To ja już wolę kobiety, które gdy mają ochotę na seks to ją realizują bez zasłaniami się tzw. opinią społeczną. Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety zwodzące mężczyn, dające im nadzieję a przy tym dbające o tzw. opinię mają tendencję do stosowania seksu w związku jako narzędzia do manipulownia partnerem.
  • zakletawmarmur 20.10.10, 16:46
    > Jeśli kobieta nie jest atrakcyjna, to to tzw. szanowanie się nie pomoże jej w z
    > nalezieniu i utrzymaniu atrakcyjnego partnera.

    Oczywiście ale pomoże jej w znaleźć partnera ze swojej półki, któremu będzie się wydawać atrakcyjna i warta zainteresowania na dłużej niż jedną noc.

    > nia się, ponieważ ktoś może traktować seks w sposób mniej "napuszony" i może po
    > prostu czerpać przyjemność z seksu bez tworzenia tej całej nadbudowy tworzonej
    > przez społeczeńśtwo

    Przyjemniej czerpie się przyjemność z seksu z kimś, kto to docenia a nie robi to "bo ta lepsza mu nie dała".

    To ja już wolę kobiety, które gdy mają ochotę na sek
    > s to ją realizują bez zasłaniami się tzw. opinią społeczną.

    I pewnie też wolisz te ze swojej pułki, prawda?

    Z mojego doświadcze
    > nia wynika, że kobiety zwodzące mężczyn, dające im nadzieję a przy tym dbające
    > o tzw. opinię mają tendencję do stosowania seksu w związku jako narzędzia do ma
    > nipulownia partnerem

    Nie rozumiesz. Tu nie musi chodzić o zasadę "dam Ci dupy, jak się ze mną ożenisz". Tu może chodzić zwyczajnie o to, żeby nie robić tego z facetem, ktory po wszystkim powie, że byłaś "nudną, zakompleksioną, bierną towarzysko i intelektualnie, mało inteligentną i mało błyskotliwą, bez ciekawych zainteresowań, o wąskich horyzontach intelektualnych i bez poczucia humoru?"

    Manipulacją jest dla mnie wmawianie kobietom, że jeśli będą wam dawać na pierwszej randce to zwiększą swoje szanse na ślub:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 20.10.10, 16:48
    > I pewnie też wolisz te ze swojej pułki, prawda?

    PÓŁKI!!!
    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • gravedigger1 20.10.10, 17:21
    zakletawmarmur napisała:

    > Oczywiście ale pomoże jej w znaleźć partnera ze swojej półki, któremu będzie si
    > ę wydawać atrakcyjna i warta zainteresowania na dłużej niż jedną noc.

    Może jej pomóc, ale równie dobrze może okazać się, że trafiła na faceta lubiącego eksytujące "polowanie" i zmywającego się po dopadnięciu "zwierzyny". ;)

    > Przyjemniej czerpie się przyjemność z seksu z kimś, kto to docenia a nie robi t
    > o "bo ta lepsza mu nie dała".

    Każdy kij ma dwa końce. Może się równie dobrze okazać, że ten czekający po prostu nie miał akurat widoków na bzyknięcie kogoś innego, więc zadowolił się tą, która akurat się trafiła mimo, że trzeba było czekać. Może po prostu taki facet uznał, że na bezrybiu i rak ryba. :)

    > I pewnie też wolisz te ze swojej pułki, prawda?

    Nie wiem, co znaczy określenie "moja półka". :)

    > Nie rozumiesz. Tu nie musi chodzić o zasadę "dam Ci dupy, jak się ze mną ożenis
    > z". Tu może chodzić zwyczajnie o to, żeby nie robić tego z facetem, ktory po ws
    > zystkim powie, że byłaś "nudną, zakompleksioną, bierną towarzysko i intelektual
    > nie, mało inteligentną i mało błyskotliwą, bez ciekawych zainteresowań, o wąski
    > ch horyzontach intelektualnych i bez poczucia humoru?"

    Rozumiem doskonale, ale zauważ, że nawet po wielu latach związku niektórzy ludzie rozstający się w ten niezbyt chwalebny sposób mówią o swoich partnerach. Czekanie z seksem jakiś tam czas nie gwarantuje wyeliminowania ryzyka, o którym piszesz.

    > Manipulacją jest dla mnie wmawianie kobietom, że jeśli będą wam dawać na pierws
    > zej randce to zwiększą swoje szanse na ślub:-)

    Ja tak nie mówię i tak nie uważam. Uważam tylko, że dawanie d...y np. na pięćdziesiątej albo setnej randce nie gwarantuje udanego związku, a dawanie jej na pierwszej udanego związku nie wyklucza.
  • zakletawmarmur 20.10.10, 17:31
    > Może jej pomóc, ale równie dobrze może okazać się, że trafiła na faceta lubiące
    > go eksytujące "polowanie" i zmywającego się po dopadnięciu "zwierzyny". ;)

    Tak jasne:-)
    Poznanie problemu zawsze zmniejsza ryzyko:-)

    > Każdy kij ma dwa końce. Może się równie dobrze okazać, że ten czekający po pros
    > tu nie miał akurat widoków na bzyknięcie kogoś innego, więc zadowolił się tą, k
    > tóra akurat się trafiła mimo, że trzeba było czekać. Może po prostu taki facet
    > uznał, że na bezrybiu i rak ryba. :)

    Ale wtedy widać czy zabiega, czy raczej zastanawia się czy "warto" a może nic nie robi:-)

    > Rozumiem doskonale, ale zauważ, że nawet po wielu latach związku niektórzy ludz
    > ie rozstający się w ten niezbyt chwalebny sposób mówią o swoich partnerach. Cze
    > kanie z seksem jakiś tam czas nie gwarantuje wyeliminowania ryzyka, o którym pi
    > szesz.

    Całkowicie nie eliminuje ale od razu skreśla pewną grupę mężczyzn- tych niezainteresowanych.

    > Ja tak nie mówię i tak nie uważam. Uważam tylko, że dawanie d...y np. na pięćdz
    > iesiątej albo setnej randce nie gwarantuje udanego związku, a dawanie jej na pi
    > erwszej udanego związku nie wyklucza.

    Oczywiście, że nie wyklucza ale jednak minimalizuje ryzyko:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • gravedigger1 20.10.10, 17:45
    zakletawmarmur napisała:

    > Tak jasne:-)
    > Poznanie problemu zawsze zmniejsza ryzyko:-)

    Uważam, że problem lepiej jest poznać po pierwszej randce niż po setnej. Jeśli po seksie na pierwszej randce facet się zmywa, to znaczy, że nie był wart Twojego zainteresowania i tracenia czasu na np. 6 miesięcy stopniowego angażowania się uczuciowo-emocjonalnego. A jak poczeka te 6 miesięcy to i tak może się okazać, że zniknie po pierwszym razie, a wtedy rozczarowanie i niesmak są o wiele dotkliwsze. :)

    > Ale wtedy widać czy zabiega, czy raczej zastanawia się czy "warto" a może nic nie robi:-)

    Ale przecież może zabiegać bardzo intensywnie, bo wie, że w jego otoczeniu nie ma żadnej innej kobiety, z którą miałby szanse na seks. Decyduje się więc, przynaglony potrzebą ciała i umysłu, na intensywne starania o Ciebie.

    > Całkowicie nie eliminuje ale od razu skreśla pewną grupę mężczyzn- tych niezain
    > teresowanych.

    Ale nie skreśla tych niebezpieczniejszych, którzy lubią uwodzić i zdobywać, a potem porzucać. Uważam, że tacy stanowią większe zagrożenie dla kobiet.

    > Oczywiście, że nie wyklucza ale jednak minimalizuje ryzyko:-)

    Nie sądzę. Jeżeli weźmiesz pod uwagę liczbę rozwodów i fakt, że większość kobiet wchodzących w związki małżeńskie szanuje się w podobny sposób jak Ty, to wniosek jest następujący: czekanie z seksem nie zmniejsza ryzyka rozpadu związku.
  • kag73 20.10.10, 18:07
    Ja tez mysle, ze nie ma na to reguly. Poszlam z teraz mezem na trzeciej randce do lozka(OK czs naglil) i bylo to dosc decydujace, moge powiedziec, ze nawet zawazylo na naszej przyszlosci, bo gdyby w lozku byla kicha to nie dalibysmy sobie szansy na ewentualny staly zwiazek(okoliczniosci byly dosc skomplikowane). Niemniej jednak czesto "wyczuwa sie" czy cos w tym jest czy nie, ta iskierka, no i zalezy od osoby, nie z kazdym poszlabym tak szybko do lozka(wtedy, dawno temu, chociaz moze teraz tak, szkoda marnowac czasu, stara jestem, kto wie:)). Dodam, ze kiedy go poznalam w ogole nie planowalam zaczynania nowego zwiazku. Po prostu byl sympatycznym facetem i chcialam milo spedzic czas. A ze wyszlo z tego co wyszlo...mowi sie trudno :)
  • zakletawmarmur 20.10.10, 19:35
    1. Jestem w stałym związku i nie mam dylematu czy komuś dać czy nie dać i czy jak dam to mnie porzuci czy się we mnie zakocha. Na prawdę nie mam takich dylematów.
    2. Twierdzisz, że czekanie z seksem jest tak samo ryzykowne jak "nieczekanie". Nie jest to prawda. Dla kobiety seks może oznaczać większe zaangażowanie (emocje i te sprawy), dla faceta częściej oznacza "zaspokojenie" i znudzenie partnerką... Szczególnie jeśli nie jest super ekstra i jest tylko normalną dziewczyną. Facet nawet nie zada sobie trudu, żeby ją lepiej poznać... I nie ściemniaj, że tak nie jest!
    3. Tak są panowie, których seks na pierwszej randce nie zniechęca. Z reguły brak tego seksu też ich nie zniechęca;-)
    4. Nie mam nic do "uprawiania wolnej miłości". Jestem jak najbardziej za. Ale tylko wtedy, gdy jest nam tak naprawdę wszystko jedno czy facet zadzwoni, czy obgada nasze pełne uda...
    Kobieta musi umieć się zdystansować. Rozumiem, że to może być trudne. Seks to nie tylko ruchy frykcyjne i orgazm ale przede wszystkim emocje i to co było po seksie też może być ważne:-)
    5. Zimni uwodzicie, którzy miesiącami rozpracowują konkretną kobietę, żeby ją później porzucić i obgadać to jednak też jest rzadkość:-) Tacy faceci nastawiają się na szybkie podboje, dłuższe to "strata czasu".

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 21.10.10, 14:22
    > 1. Jestem w stałym związku i nie mam dylematu czy komuś dać czy nie dać i czy j
    > ak dam to mnie porzuci czy się we mnie zakocha. Na prawdę nie mam takich dylema
    > tów.
    Co nie zmienia faktu, ze można podyskutować na temat słuszności Twoich poglądów odniesieniu do kobiet, które w stałym związku nie są.

    > Facet nawet nie zada sobie trudu, żeby ją lepiej poznać... I nie ściemniaj, że
    > tak nie jest!
    Który facet?
    Którą kobietę?
    Mam jednym zdaniem przesądzić o relacjach pomiędzy tysiącami, milionami kobiet w kombinacji z tysiącami, milionami mężczyzn?

    > 5. Zimni uwodzicie, którzy miesiącami rozpracowują konkretną kobietę, żeby ją p
    > óźniej porzucić i obgadać to jednak też jest rzadkość:-) Tacy faceci nastawiają
    > się na szybkie podboje, dłuższe to "strata czasu".
    Owszem. Może są rzadkością.
    Znacznie częściej zdarzają się faceci w stylu "teraz trzeba sobie znaleźć babę "na czasy kryzysu" a potem się poszuka takiej, która trochę bardziej odpowiada moim kryteriom"
    Taki przejdzie bez problemu test "wytrwałości".
    Statystyczny facet wie, ze żeby zdobyć kobietę trzeba jej mówić to co chce usłyszeć.
    Jest tego uczony mniej więcej od okresu dojrzewania a nawet od dzieciństwa.
    A to czy zdobywa się ją na całe życie czy na kilka miesięcy to już osobna sprawa.


    Nie twierdzę, ze nie ma takich , którzy ulotnią się po pierwszym seksie.
    Na pewno są.
    Ale trzeba mieć świadomość, ze strategia trzymania faceta na dystans nie jest metodą w stylu "nawet jeśli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi"
    Otóż to nie jest takie proste.
    Zaszkodzić wbrew pozorom może.
  • sisi_kecz 21.10.10, 15:14
    Ale trzeba mieć świadomość, ze strategia trzymania faceta na dystans nie jest m
    > etodą w stylu "nawet jeśli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi"
    > Otóż to nie jest takie proste.
    > Zaszkodzić wbrew pozorom może.'

    zaszkodzi albo nie, pomoze albo nie-
    skoro na dwoje babka wrózyla- to kazdy wybor czy isc do łózka od razu czy poczekac, jest obarczony tym samym prawdopodobienstwem porazki lub sukcesu- wniosek?

    róbta co chceta ;)

    a reszta jest propagandą własnej opcji.

    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • morrison9 21.10.10, 16:08
    Niezupełnie.
    Każdy z wyborów obarczony jest ryzykiem ale to nie znaczy że takim samym.
    Poza tym nastawiając się na określone metody "selekcji" mężczyzny zwiększasz prawdopodobieństwo trafienia na określony typ faceta.
    Jeśli interesuje Cię tylko arytmetyczne prawdopodobieństwo to "wasza" metoda jest całkiem niezła. Tysiące chłopów co to zdają sobie sprawę że "dziołcha tak od razu dać nie może" czeka na takie kobiety.
    Śmiem jednak twierdzić, ze niestety od faceta oczekujecie czegoś więcej niż to, zeby cierpliwie poczekał.
  • sisi_kecz 21.10.10, 16:18
    Totez nie wybieramy faceta na podstawie tego, ze poczekał.

    Jest jeszcze 500 innych testów po drodze ;)


    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • zakletawmarmur 21.10.10, 16:28
    > Mam jednym zdaniem przesądzić o relacjach pomiędzy tysiącami, milionami kobiet
    > w kombinacji z tysiącami, milionami mężczyzn?

    Oczywiście, to wszystko kwestia statystyki:-) Jednak statystycznie nie opłaca się zbyt szybko iść z kimś do łóżka. Takie jest moje zdanie. I to jest panowie tylko i wyłącznie Wasza wina, bo gdybyście mieli większy szacunek dla kobiet to byłybyśmy były bardziej rozwiązłe:-) I tu właśnie te kobiety "z kurwikami w oczach", "wysokoerotyczne" mają się bardziej pod górkę i bardziej powinny uważać...

    > Znacznie częściej zdarzają się faceci w stylu "teraz trzeba sobie znaleźć babę
    > "na czasy kryzysu" a potem się poszuka takiej, która trochę bardziej odpowiada
    > moim kryteriom"
    > Taki przejdzie bez problemu test "wytrwałości".

    Przyznam się, że nie spotkałam się z takim przypadkiem...

    Zresztą to już nawet nie chodzi o bzdety pt "zwiększanie szans na związek". Przyznam się, że nie specjalnie miałam ochotę się wiązać z moim facetem. Ja w ogóle im dłużej żyje tym bardziej związki uważam za przereklamowane dla kobiet...
    Jednak z seksem też się nie śpieszyłam. Fajne było to oczekiwanie. Rozbudzanie i odtrącanie, rozbudzanie i odtrącanie do czasu aż po prostu nie mogłam mu odmówić. Nie żałuje. Wiem, że gdybym poszła z nim od razu to też by się we mnie zakochał. Chyba jednak coś by nas ominęło...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 21.10.10, 18:12
    "Jednak statystycznie nie opłaca się zbyt szybko iść z kimś do łóżka. Takie jest moje zdanie. I to jest panowie tylko i wyłącznie Wasza wina, bo gdybyście mieli większy szacunek dla kobiet to byłybyśmy były bardziej rozwiązłe:-) I tu właśnie te kobiety "z kurwikami w oczach", "wysokoerotyczne" mają się bardziej pod górkę i bardziej powinny uważać..."

    Ooo, i to jest wlasnie kluczowa kwestia w tym temacie o to wlasnie chodzi, oprocz wpojonych prawd, wychowania i religii.
  • urquhart 21.10.10, 21:22
    kag73 napisała:

    > "Jednak statystycznie nie opłaca się zbyt szybko iść z kimś do łóżka. Takie jes
    > t moje zdanie. I to jest panowie tylko i wyłącznie Wasza wina

    Wybredność kobiet to nie wina panów, a cecha leżąca u podstaw teorii psychologii ewolucyjnej, dobierania się par. Zawsze może być jeszcze lepszy dawca genów w zasiegu...
    Ot wybredność, opór kobiet i przełamywanie tego oporu nie kuturowo religijne wymysły a ewolucyjny archetyp:
    ciekawie o tym
    www.we-dwoje.pl/wybredna;jak;kobieta;nawet;w;seksie,artykul,14620.html
    _____________________________________
    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
  • morrison9 22.10.10, 09:15
    > I to jest panowie tylko i wyłącznie Wasza wina, bo gdybyście mieli większy szacunek dla kobiet to
    > byłybyśmy były bardziej rozwiązłe:-)
    I tak i nie.
    Z jednej strony wiele kobiet można uznać za "rozwiązłe" już teraz i nie muszą one czekać aż nastawienie większosći mężczyzn się zmieni.
    Z drugiej strony dla większości kobiet mniejsze lub większe odchylenie w kierunku postaw konserwatywnych w środowisku, w którym się obracają jest im bardziej na rękę niż zbytni liberalizm w kwestiach seksualnych, który czyni seks zbyt łatwo dostępnym i tym samym pozbawia ich pewnych atutów.
    Ja wiem, że są faceci, którzy lubią wieszać psy na zbyt swobodnie podchodzących do seksu kobietach.
    Ale wiem też, ze znaczna część kobiet nie cierpi tych, które nie mają tendencji do kunktatorstwa w sprawach seksu tylko robią to na co mają ochotę.
    Fakt istnienia takich kobiet doprowadza pozostałe do szału bo powodują one znaczne zwiększenie dostępności seksu a tym samym zaniżają jego wartość "na rynku"
    > > Znacznie częściej zdarzają się faceci w stylu "teraz trzeba sobie znaleźć
    > >babę "na czasy kryzysu" a potem się poszuka takiej, która trochę bardziej odpo-
    > >wiada moim kryteriom" Taki przejdzie bez problemu test "wytrwałości".
    > Przyznam się, że nie spotkałam się z takim przypadkiem...
    Hmm.
    Uściślijmy: żaden facet nie powiedział CI, że jego związek jest takim przypadkiem.
    BO TEGO SIĘ KOBIETOM NIE MÓWI!!!!!
    Ale jeśli przyjrzeć się wielu wypowiedziom kobiet także na tym forum i innych forach (mam na myśli wypowiedzi kobiet), to takich przypadków jest mnóstwo.

    > Fajne było to oczekiwanie. Rozbudzanie
    > i odtrącanie, rozbudzanie i odtrącanie do czasu aż po prostu nie mogłam mu odmówić.
    Szczerze mówiąc dla mnie obrzydliwość.
    Ale rozumiem, że celujesz w inny target
    Wiem, ze są faceci, którzy bez problemu akceptują bycie traktowanym ten sposób. Podkreślanie, dawanie facetowi do zrozumienia, że jemu bardziej zależy na seksie więc to ona dyktuje warunki.
    Zawsze wolałem sobie odpuścić i poszukać kobiety, która nie będzie się dowartościowywać w tak prymitywny wg mnie sposób.

    Dla mnie fajnie było zagrać na nosie koleżankom np. mojej żony, które dawały jej rady z serii: "nie rób tego bo jemu chodzi tylko o jedno, rób to czy tamto bo inaczej on cię nie będzie szanował"
  • zakletawmarmur 22.10.10, 11:14

    > Uściślijmy: żaden facet nie powiedział CI, że jego związek jest takim przypadki
    > em.
    > BO TEGO SIĘ KOBIETOM NIE MÓWI!!!!!

    Jestem kobietą, która ma te kurwiki w oczach. Gdy byłam pół roku temu z koleżankami na dyskotece to do mnie dostawiało się najwięcej facetów. Wcale nie dlatego, że wyglądam z nich najlepiej. Przy moich koleżankach wypadam blado, bo to super laski. Wiesz dlaczego do mnie się dostawiali? Bo, szczególnie po alkoholu, sprawiam wrażenie "najłatwiejszej", nawet nieświadomie wysyłam sygnały... Jeśli jest jakiś facet, który desperacko szuka seksu to zwraca na mnie uwagę i się dostawia. Nie wiem ilu musiałabym zaliczyć, żeby któryś zainteresował się tym co mam do powiedzenia... Myśle, że całkiem sporo:-) Wiem też, ze wszyscy faceci, którzy byli mną zainteresowani i startowali do mnie, pośwęcili czas na poznanie mnie, zbliżenie się do mnie w końcu się do mnie przywiązywali/zakochiwali:-)

    > Z drugiej strony dla większości kobiet mniejsze lub większe odchylenie w kierun
    > ku postaw konserwatywnych w środowisku, w którym się obracają jest im bardziej
    > na rękę niż zbytni liberalizm w kwestiach seksualnych, który czyni seks zbyt ła
    > two dostępnym i tym samym pozbawia ich pewnych atutów

    A ja zauważyłam coś innego. Nawet w bardzo liberalnych środowiskach są panienki, z którymi nikt nie chce się związać...

    > Zawsze wolałem sobie odpuścić i poszukać kobiety, która nie będzie się dowartoś
    > ciowywać w tak prymitywny wg mnie sposób.

    Jasne:-) Ale rozumiem, że to byłoby bardzo nie polityczne przyznanie że byłoby inaczej:-)
    Jeśli nawet to byłbyś tylko jednym na tysiąc. Żadna strata:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 22.10.10, 11:38
    Wiesz co.
    Zadałem sobie trochę trudu by przeczytać inne wypowiedzi na forum.

    Może się mylę ale jesteś osobą, która albo próbowała swingu albo przynajmniej wie o nim trochę więcej niż to co napiszą w szukających sensacji artykułach w prasie.

    Trochę stoi to w sprzeczności z Twoją postawą zapalczywego negowania moich twierdzeń.
    Akurat bawiłem się z żoną w takie układy i jeśli wiesz coś na ten temat, próbowałaś tego lub przynajmniej znasz takich ludzi to dziwnym dla mnie jest uporczywe negowanie mojej tezy że swoboda seksualna zachowań kobiety nie musi implikować braku miłości, braku szacunki, braku oddania i braku zaangażowania ze strony partnera.
  • zakletawmarmur 22.10.10, 12:11
    Swing to jednak coś innego. Tu facet ma wiele do powiedzenia... No i ile procent społeczeństwa to robi?

    Powiedz szczerze, czy gdyby Twoja żona zaliczyła w życiu 100/200 facetów to byłoby Ci to obojętne? Tak szczerze... Cieszyłbyś się, że takie miała branie? A gdybyś spotkał jej byłego kochanka i zacząłby wspominać w pogardliwy sposób, że ta to była seksualna matka Teresa? Byłbyś dumny z żony?
    Każdy ma jakieś granice tolerancji, Ty możesz mieć bardziej liberalne od innych mężczyzn ale i tak zapewne jakieś masz. Twierdzenie, że kobiety mają taką samą wolność seksualną nie jest szczere. Oczywiście zdarzają się mężczyźni, których strasznie kręci myśl, że ich żona robi to z innymi ale to jednak rzadkość...

    Nie twierdze, że kobieta musi się poddawać tej presji. Może z tym walczyć. Jednak wymaga to posiadania bardzo silnych pleców i twardej psychiki, bo jeśli raz da się złamać to przepadnie, będzie nikim. Jeśli mężczyzna chce zniszczyć kobietę to ma dwie możliwości albo zrobić z niej kurwę albo materialistkę.

    Nie rozmawiamy tu o mnie tylko ogólnie o zwyczajac . Uwierz mi byłabym w stanie dać dupy bez zobowiązań:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 22.10.10, 12:19
    Zakleta, chyba sie troche zapedzilas. Ze jakas kobieta jest gotowa pojsc do lozka na pierwszej randce i to zrobi, nie oznacza, ze robi to regularnie i ze z kazdym, to po pierwsze a to roznica.
    Poza tym temat jest bardzo zlozony. Ta "wolnosc seksualna" zalezy od wielu czynnikow, przede wszystkim od srodowiska w jakim sie wychowalo, od wieku delikwentki, od doswiadczenia, od tego co jest celem albo zamierzeniem no i oczywiscie od tej drugiej osoby, z ktora ten seks mialby miec miejsce.T
  • zakletawmarmur 22.10.10, 12:26
    Ze jakas kobieta jest gotowa pojsc do loz
    > ka na pierwszej randce i to zrobi, nie oznacza, ze robi to regularnie i ze z ka
    > zdym, to po pierwsze a to roznica.

    Oczywiście:-) Chodzi tylko o to, żeby pokazać pewne granice.
    A co jeśli kobieta miałaby ochotę robić to z każdym? Dlaczego to miałoby przeszkadzać facetowi? Przecież mamy wolność seksualną, prawda?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 22.10.10, 12:31
    Jej zycie, niech robi co chce. Taa, pewnie przeszkadzaloby to wiekszosci facetow, choc niekoniecznie musza o tym wiedziec, bo niby skad. Nikt nie jest zobowiazany opowiadac w detalach o swojej przeszlosci seksualnej. Znam jednego co byl gotow zwiazac sie z prostytutka nawet. Wszystko na tym swiecie jest mozliwe.
    Poza tym podobnie w przypadku kobiet, niekoniecznie moze by chcialy faceta co juz 200 kobiet mial w lozku, bo by byla obawa, ze k...wiarz i szybko mu sie znudzi.
  • zakletawmarmur 22.10.10, 12:39
    Znam jednego co byl
    > gotow zwiazac sie z prostytutka nawet. Wszystko na tym swiecie jest mozliwe.

    Oczywiście:-) Jednak powiedzmy sobie szczerze, nie wiąże się z nią bo ona była prostytutką ale dlatego bo jest atrakcyjną kobietą a może i kasy też zdążyła przyoszczędzić... Jestem jednak przekonana, że gdyby prostytutką nie była a miała te same walory, to miała by większe branie:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 24.10.10, 14:24
    > Swing to jednak coś innego. Tu facet ma wiele do powiedzenia...
    Ha ha ha. Akurat.
    Facet w tym środowisku sam w sobie jest wart niewiele. Jest nikim
    Jego wartość jest w dużym stopniu określana przez kobietę. Oczywiście chodzi o kobietę chętną do swingu bo facet żonaty, którego żona nie chce słyszeć o tego typu zabawach jest przedmiotem pogardy.
    Na przeciwległym krańcu jest swingująca singielka, która jest dobrem deficytowym bo jak to usłyszeliśmy od kilku par:" Jeśli jest jakaś fajna singielka, która lubi te klimaty to bardzo szybko przestaje być singielką"
    > No i ile procent społeczeństwa to robi?
    Nie o to chodzi.
    Chodzi o to, ze dobrze wiesz z autopsji, że kobieta jeśłi chce to może znaleźć sobie środowisko, w którym swoboda seksualna kobiet jest czymś naturalnym.
    I niekoniecznie muszą to być swingersi.
    Społeczeństwo nie dzieli się na swingujących libertynów oraz na skrajnie konserwatywnych seksualnie.

    > Powiedz szczerze, czy gdyby Twoja żona zaliczyła w życiu 100/200 facetów to był
    > oby Ci to obojętne? Tak szczerze... Cieszyłbyś się, że takie miała branie?
    > A gdybyś spotkał jej byłego kochanka i zacząłby wspominać w pogardliwy sposób, że t
    > a to była seksualna matka Teresa? Byłbyś dumny z żony?
    Gdyby to była seksualna Matka Teresa to bym się z nią nie związał.
    Natomiast gdyby to była kobieta, która nie daje się ograniczyć schematami obyczajowymi tego typu i jest osobą o otwartych horyzontach to powiedziałbym kolesiowi:
    "Wiesz. To nie Ty ją przeleciałeś lecz ona Ciebie. To ona zdecydowała, że to zrobi. Gdyby sobie postanowiła, że zrobi to z twoim kumplem to na 99% by się jej udało. Gdybyś ty postanowił się przespać z jej koleżanką to pewnie na skutek mozolnych zabiegów miałbyś na to 5, może 10 % szansy. Gdyby zadzwoniła do Ciebie mówiąc , że ma ochotę na seks to popędziłbyś z wywalonym jęzorem żeby spełnić jej życzenia. Gdybyś (co mało prawdopodobne) odmówił jej to pewnie w 15 minut znalazłaby innego"

    > Twierdzenie, że kobiety mają taką samą wolność seksualną nie jest szczere.
    Ja tak nie twierdzę.
    Ja twierdzę, ze większość kobiet MOŻE mieć taką samą wolność seksualną jeśli im na tym zależy.
    Kłopot w tym, ze zazwyczaj wcale im tak bardzo na tym nie zależy a ewentualna refleksja na ten temat przychodzi gdy już jest trochę za późno, bo oceny moralne już są dawno wydane (także zaocznie), schematy przyjęte i zatwierdzone, więc lepiej się nie wychylać. Dosyć trudno jest bowiem pozwolić sobie na otwartą swobodę w seksie jeśli wcześniej samemu oceniało się krytycznie inne kobiety które na to sobie pozwalają.

    > Oczywiście zdarzają się mężczyźni, których
    > strasznie kręci myśl, że ich żona robi to z innymi ale to jednak rzadkość...
    Zdarzają się też tacy, którzy zwiążą się tylko z dziewica i będą czekać z seksem aż do ślubu.
    I jedni i drudzy stanowią skrajne przypadki.
    Pomiędzy nimi jest cala masa facetów, którzy nie uważają się za liberalnych ale którym nie przyjdzie do głowy tok rozumowania, że "skoro ona przespała się ze mną na 1-szej randce to nie nadaje się na stała partnerkę bo jest zbyt łatwa"
    Mam różnych kumpli. Niektórych dość konserwatywnych. Ale nie sądzę, by któryś z nich był w stanie zdobyć się na tak egzotyczny tok rozumowania.
  • zakletawmarmur 24.10.10, 14:44
    > Na przeciwległym krańcu jest swingująca singielka, która jest dobrem deficytowy

    A dlaczego? Bo gdyby tak wszystkie singielki swingowały, bzykały się z żonatymi to nikt nie chciałby się wiązać z kobietami z wysokim libido:-) Niskolibidowa żona byłaby rarytasem:-)

    > m bo jak to usłyszeliśmy od kilku par:" Jeśli jest jakaś fajna singielka, która
    > lubi te klimaty to bardzo szybko przestaje być singielką"

    Dlatego, że lubi seks? Nie znam kobiety, która miałaby powodzenie na rynku matrymonialnym z tego powodu:-)

    > Ja twierdzę, ze większość kobiet MOŻE mieć taką samą wolność seksualną jeśli im
    > na tym zależy.

    Tak samo jak teoretycznie każdy może być piękny, bogaty, polecieć na księżyc. Tylko czasami zbyt dużo musiałby poświęcić...

    > Pomiędzy nimi jest cala masa facetów, którzy nie uważają się za liberalnych ale
    > którym nie przyjdzie do głowy tok rozumowania, że "skoro ona przespała się ze
    > mną na 1-szej randce to nie nadaje się na stała partnerkę bo jest zbyt łatwa"

    Ja mam świadomość, że każdy facet ma inny próg tolerancji ale każdy jakiś ma. Pewnie Ty też. Dlaczego o tym piszę? Bo sugerujesz, że mężczyźni na stałe szukają sobie kobiet lubiących seks. Jest to ważna cecha. Taka nimfomanka powinna być więc szczytem męskich fantazji o żonie:-) A nie jest. Dlaczego?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 24.10.10, 15:01
    jest roznica miedzy kobieta lubiaca seks, idaca z facetem do lozka na pierwszej randce a nimfomanka.
    Przy niefomance facet mialby stracha, ze nie podola, wbrew pozorom faceci bojazliwi sa. Poza tym, moim zdaniem, idealny uklad to taki, w ktorym facet chce troche wiecej niz kobieta, ale to nie koncert zyczen.
  • zakletawmarmur 24.10.10, 16:47
    > jest roznica miedzy kobieta lubiaca seks, idaca z facetem do lozka na pierwszej
    > randce a nimfomanka.

    Kag ja mam tego pełną świadomość:-)
    Tak samo jak jest różnica pomiędzy "kobietą lubiącą seks" a "dającą na pierwszej radnce".
    Kobieta może lubić seks i nie chcieć uprawiać go z przygodnymi partnerami. Bo np. boi się obcych. Z drugiej strony może być kobieta, która seksu nie lubi specjalnie ale daje na pierwszej randce bo nie potrafi odmawiać:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 24.10.10, 18:58
    " Jeśli jest jakaś fajna singielka,
    > która lubi te klimaty to bardzo szybko przestaje być singielką"
    >
    > Dlatego, że lubi seks? Nie znam kobiety, która miałaby powodzenie na rynku matrymonialnym z
    > tego powodu:-)
    > Taka nimfomanka powinna być
    > więc szczytem męskich fantazji o żonie:-) A nie jest. Dlaczego?
    Rozumiem, że pojęcie nimfomanka jest przez Ciebie używane w znaczeniu potocznym, obyczajowym a nie medycznym.
    Jeśli tak, to muszę Ci powiedzieć, że mam dokładnie odwrotne spostrzeżenia.
    Ilekroć spotykam się z jakimiś wynurzeniami kobiet tego typu prawie zawsze towarzyszy im refleksja dlaczego faceci za wszelką cenę chcą się z nimi wiązać na stałe skoro znacznie więcej można przeżyć nie będąc w związku stałym.

    Hmm. Może takie rozważania nie świadczą zbyt dobrze o empatii i umiejętności wczuwania się w sytuację faceta u ich autorki, ale to akurat nie jest w tym momencie najważniejsze.
    Odpowiedź dlaczego faceci chcą się z takimi kobietami wiązać jest akurat dosyć prosta.
    Rzecz w tym, że są one zaprzeczeniem wyrażonej przez Ciebie tezy.
    Polecam pamiętniki Arundati albo Catherine Millet.
  • zakletawmarmur 24.10.10, 20:08
    > Polecam pamiętniki Arundati albo Catherine Millet.

    I niech zgadne chodzi o kobiety, które prócz nimfomani są super ekstra. No i oczywiście są bez uczuć wyższych, w dupie mają mężczyzn i związki? Wtedy się zgodzę:-)

    > Jeśli tak, to muszę Ci powiedzieć, że mam dokładnie odwrotne spostrzeżenia.
    > Ilekroć spotykam się z jakimiś wynurzeniami kobiet tego typu prawie zawsze towa
    > rzyszy im refleksja dlaczego faceci za wszelką cenę chcą się z nimi wiązać na s
    > tałe skoro znacznie więcej można przeżyć nie będąc w związku stałym.

    Wiekszości facetów opłaca się mieć żonę. I nie chodzi tylko o bezpieczeństwo emocjonalne i dzieci, których sami sobie nie zrobicie...

    > Rzecz w tym, że są one zaprzeczeniem wyrażonej przez Ciebie tezy.

    Ale tylko niektórzy z niektórymi kobietami. I powiedzmy sobie szczerze nie o seks tu chodzi. Chodzi o to, że rezygnując z "porządności" można wyrwać kobietę, która w innych dziedzinach jest do przodu. Biorąc sobie za żonę byłą kurwę można wybrać wśród ładniejszych, młodszych czy zamożniejszych niż facet musiałby to robić normalnie.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 25.10.10, 09:23
    > I niech zgadne chodzi o kobiety, które prócz nimfomani są super ekstra.
    No ale mniej więcej właśnie to od kilkunastu postów próbuję wytłumaczyć.
    Kobieta nie musi się bać stygmatyzacji z powodu lekkiego podejścia do seksu jeśli ma także inne zalety.
    To nie szybki seks powoduje, że faceci nie chcą się z kobietą wiązać.
    Dany facet z jedną kobietą nie zwiąże się nawet jeśli ta przetrzyma go na długo z seksem a w innej będzie do szaleństwa zakochany nawet jeśli prześpi się z nią na pierwszej randce.
    Rzecz w tym, że ta kobieta nie może mieć syndromu ofiary i desperatki bo to facetów odstrasza.
    I wcale nie musi mieć urody modelki, być celebrytką czy coś w tym rodzaju.
    > Ozywiście są bez uczuć wyższych, w dupie mają mężczyzn i związki? Wtedy się zgod
    > zę:-)
    Skoro "nimfomanka" bez uczuć wyższych nie narzeka na brak kandydatów na męża czy stałego partnera a z drugiej strony jak same twierdzicie, powściągliwość w seksie ułatwia kobiecie znalezienie męża to chyba logiczne, ze gdzieś pomiędzy jest ten środek, w którym znajdują się kobiety, które są gotowe na stały związek ale nie stawiają warunków typu : "Oddam Ci się jeśli mnie przekonasz, że nie ulotnisz się po jednym seksie."
    Potrafią wysłać do faceta sygnał: "Mogę się z Tobą przespać ale jeśli liczysz na coś więcej to musisz się postarać"
    Zamiast tego wiele kobiet wysyła sygnał" Ojej , strasznie się boję, poświęciłam się już tyle razy i oddałam się facetom a oni mnie 'wyruchali' i ja nic z tego nie miałam. Mam nadzieję, że Ty nie jesteś taki"

    > Ale tylko niektórzy z niektórymi kobietami. I powiedzmy sobie szczerze nie o se
    > ks tu chodzi. Chodzi o to, że rezygnując z "porządności" można wyrwać kobietę,
    > która w innych dziedzinach jest do przodu. Biorąc sobie za żonę byłą kurwę możn
    > a wybrać wśród ładniejszych, młodszych czy zamożniejszych niż facet musiałby to
    > robić normalnie.
    Że co proszę?
    Byłą kurwę?
    Tak określasz kobietę , która ośmiela się uważać , że ma takie samo prawo do swobody seksualnej jak facet?
    I jeszcze wmawiasz mi , że to presja mężczyzn ogranicza zachowania kobiet?
    Że faceci przypinają łatki?

    Kurwa? szmata? dziwka? puszczalska? nimfomanka?

    Podałem Ci przykłady 2 osób (kobiet) -nazwijmy to- publicznych, bo dzięki temu możesz zapoznać się z ich spostrzeżeniami dosyć łatwo.
    Przecież nie podam Ci analogicznych przykładów z mojego otoczenia bo żeby być wiarygodnym musiałbym podać imię nazwisko , opis zachowań i postaw pewnych kobiet i jeszcze pewnie opublikowac zdjęcie żeby udowodnić, że nie jest to typ modelki a Ty i tak zdezawuowałabyś to pod byle pretekstem.

  • zakletawmarmur 25.10.10, 11:58
    > Kobieta nie musi się bać stygmatyzacji z powodu lekkiego podejścia do seksu jeś
    > li ma także inne zalety.

    Oczywiście fullpacked laska z twardą psychiką może sobie pozwolić na wszystko. Jednak i ona "nie daje każdemu" tylko robi sobie wcześniejsza selekcje odrzucając tych, którzy nie mdleją na jej widok:-)
    Jeśli laska jest przeciętna to nie mdleją tak często ani tym bardziej na pierwszej randce:-) Nie ma więc dużego wyboru albo kiepski seks, żeby pan sobie ulżył albo czekanie... Niestety:-)

    > To nie szybki seks powoduje, że faceci nie chcą się z kobietą wiązać.

    Pod warunkiem, że nie zdarza jej się zbyt często?
    No i jeśli ta nie ma innych zalet (w oczach tego mężczyzny) to może kobietę pogrążyć:-) Wyobraź sobie, że żaden z facetów, z ktorym dawała nie jest nią zainteresowany... To może pogrążyć kobietę i psychicznie i społecznie (opinia szmaty).

    Czytałeś kiedyś garsonierę? Wiesz co mnie uderzyło? To jak mężczyźni opisują kobiety, ich ciała, umiejętności łóżkowe. Wiesz dlaczego? Bo nie ma w tym uczuć. Jest obca kobieta, do której nie są ani trochę przywiązani. Myślisz, że tak samo opisują kobiety, z którymi zdążyli się już trochę poznać, czują jakieś miłe emocje (nie musi chodzić od razu o miłość)? Myślisz, że takie pierdoły jak celulit, rozstępy, czy zmarszczki tak samo są odbierane u kobiet, które się zna? Myślisz, że kilka godzi randki wystarczy? Nie mów, że nie ma różnicy czy idzie się do łóżka z obcym facetem czy kimś, kogo zdążyło się trochę poznać...

    > Dany facet z jedną kobietą nie zwiąże się nawet jeśli ta przetrzyma go na długo
    > z seksem

    Tobie się wydaje, że kobiety robią to dlatego, żeby poderwać faceta z półki wyżej... Kto jak kto, ale kobiety mają na tyle dużo wstydu, żeby nie startować do gości, u których wiedzą, że szans nie mają:-) Mają pełną świadomość, że seks nie poprawi ich położenia, co najwyżej seks z takim facetem może oznaczać zaangażowanie i wtopę w uczuciach:-)

    Można o to posądzić mężczyzn, którzy potrafią bezwstydnie dostawiać się do młodych super lasek, będąc przy tym w wieku ich dziadków:-)

    To, że laska nie dała na pierwszej randce może znaczyć wiele rzeczy. Na prawdę niewiele kobietom chodzi o to, że dadzą jeśli facet będzie chciał zainwestować w nie swoje zasoby... Zauważ, że laski, które nie chcą się wiązać też wcale nie dają dupy każdemu. Może to chodzi właśnie o ten instynkt. Dać się zdobyć, zaciągnąć do łóżka silnemu samcowi...

    Wracając do kombinowania jak wyciągnąc z faceta więcej... Facet będzie się obawiał wykorzystania (seks za zasoby) nie zależnie od tego czy laska mu da czy mu nie da. To kwestia głównie kasy i oczekiwań związkowych. Jeśli laska nie ma kasy to już z góry jest tą czyhającą na zasoby faceta. Jeśli da mu na pierwszej randce to pomyśli sobie, że cwaniara kombinuje, żeby się dupą dobrze ustawić. Jeśli mu nie da to będzie myślał, że dziewczyna czeka aż w nią zainwestuje:-) Jeśli laska ma kasę to i tak nie ma znaczenia kiedy da, czy na pierwszej randce czy będzie to chciała zrobić po ślubie.

    > I wcale nie musi mieć urody modelki, być celebrytką czy coś w tym rodzaju.

    Ja mam świadomość, że nie tylko wygląd się liczy. Chodzi ogólnie o "atrakcyjność", pozycje na rynku matrymonialno łóżkowym.

    > Byłą kurwę?
    > Tak określasz kobietę , która ośmiela się uważać , że ma takie samo prawo do sw
    > obody seksualnej jak facet?

    Pisze o prostytutkach. To określenie wcale nie wydaje mi się negatywne. Wcale nie gardzę prostytutkami. Skrycie im zazdroszczę, gdybym była znowu o dychę młodsza i atrakcyjniejsza fizycznie to kto wie...
    :-)

    > Skoro "nimfomanka" bez uczuć wyższych nie narzeka na brak kandydatów na męża cz
    > y stałego partnera a z drugiej strony jak same twierdzicie, powściągliwość w se
    > ksie ułatwia kobiecie znalezienie męża to chyba logiczne

    Gdzie ja napisałam, że nie narzeka na brak kandydatów? Jakiś chętny zawsze się znajdzie, jeśli kobieta nie chce się wiązać. Szybko może mu się odmienić, gdyby się okazało, że jednak ma taką możliwość:-) To jest zasada "im bardziej facetów masz w dupie tym bardziej Cię kochają" (oczywiście musi to być szczere a nie ściema mająca na celu zwiększenie swoich szans).

    > Rzecz w tym, że ta kobieta nie może mieć syndromu ofiary i desperatki bo to fac
    > etów odstrasza.

    A skąd ten syndrom ofiary się bierze? Może właśnie skąd, że od współczesnej kobiety za dużo się wymaga? Jakiekolwiek oczekiwania (nie ważne czy kasy, związku, czy 19 cm i wzwodu na zawołanie) są złe... Kobieta więc wychodzi z założenia, skoro żeby być uczciwa, OK, nie może nic od mężczyzny wymagać to wszystko co robi, każde najmniejsze poświęcenie jawić jej się będzie jako frajerstwo:-) Da więc dupy TYLKO wtedy kiedy będzie mieć na to ochotę...

    > Podałem Ci przykłady 2 osób (kobiet) -nazwijmy to- publicznych, bo dzięki tem
    > u możesz zapoznać się z ich spostrzeżeniami dosyć łatwo.

    ??
    Pań z książek?
    To może jeszcze jakiś z filmów np. "Pretty woman":-)

    Możesz oczywiście próbować wzbudzać w kobietach poczucie winy, doszukiwać się materializmu, prób wychujania biednych misiów i innych głębszych filozofii...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 25.10.10, 16:24
    Zakleta, najbardziej rzucilo mi sie w oczy ciagle uzywanie przez Ciebie sformulowania, ze kobiety "daja". Od tego trzeba by zaczac i moze zmienic tok myslenia. A dlaczego nie "biora", to tez w koncu jest mozliwe. A najwalsciwiej byloby gdyby sie nazywalo, ze kobieta i mezczyzna ida z soba do lozka, bo oboje cos z tego maja, dla przyjemnosci i to ich obojga. Przeciez czasy kiedy kobieta "dawala" facetowi dla swietego spokoju, albo zeby cos tam przeforsowac juz dawno minely. Teraz kobiety wiedza czego chca i jak najbardziej maja z tego przyjemnosc, przynajmniej sporo kobiet.
    I jak dlugo Twoim zdaniem kobieta powinna czekac zanim pojdzie z facetem do lozka? Jest na to jakas regula wedlug Ciebie? Moj maz uwaza, ze na trzeciej randce jednak cos powinno sie wydarzyc. A jak Ty to widzisz?
    Ja obstaje przy swoim, ze sporo musialoby sie zmienic w mysleniu spolecznstwa, przede wszystkim powinno sie skonczyc z podwojna moralnoscia, podwojnymi standardami i praniem mozgu praktykowanym przez kosciol katolicki. Troche wiecej emancypacji i rownouprawnienia w tych sprawach, w wielu krajach ludzie juz dawno to praktykuja.
  • rumpa 25.10.10, 17:33
    a mój mąż nie uważa. Jak powiedział, nie pójdzie do łózka z byle kim, a trzeba czasu aby kogoś poznać.


    Moj maz uwaza, ze na trzeciej randce
    > jednak cos powinno sie wydarzyc.

    a co konkretnie? zwrot za lody w postaci loda?
    Ja tam nie wiem że w ogóle bym się dała dotknąc a facet pchający się z łapami zostałby uznany za pozbawionego klasy. Preferuję powściagliwych dżentelmenów :)))
  • kag73 25.10.10, 18:52
    No widzisz, ilu ludzi tyle zdan. Kazdy wedlug wlasneego uznania, potrzeb i okolicznosci :)
  • zakletawmarmur 25.10.10, 17:56
    > Zakleta, najbardziej rzucilo mi sie w oczy ciagle uzywanie przez Ciebie sformul
    > owania, ze kobiety "daja". Od tego trzeba by zaczac i moze zmienic tok myslenia
    > . A dlaczego nie "biora", to tez w koncu jest mozliwe.

    Kag, mam po prostu słabość do tego wyrażenia. Dobrze mi się kojarzy:-) Nie dokładajcie do tego żadnej filozofii...

    A najwalsciwiej byloby g
    > dyby sie nazywalo, ze kobieta i mezczyzna ida z soba do lozka, bo oboje cos z t
    > ego maja, dla przyjemnosci i to ich obojga.

    Zgadzam się... Ta "przyjemność" to nie tylko orgazm ale np. świadomość, że i kogoś obdarowało się chwilą szczęścia... Trudno jest mieć takie poczucie spełnienia, jeśli facet panicznie boi się, że kobieta liczy na coś więcej, czeka tylko, żeby już sobie poszła albo jeszcze lepiej obgada jej pełne uda kolegom:-) Wcale się nie dziwie kobietom, że ONS zostawiają sobie jako wariant dla naprawdę fajnych i sympatycznych ciach:-) Tym bardziej, że kobieta nie ma problemów z takim seksem... Każda z nas ma pewnie w zasięgu ręki kilku facetów, którzy poszliby z nią do łożka bez zobowiązań. Możemy więc sobie na wybredność pozwolić.

    > I jak dlugo Twoim zdaniem kobieta powinna czekac zanim pojdzie z facetem do loz
    > ka? Jest na to jakas regula wedlug Ciebie?

    Właśnie o to chodzi, że powinna to robić, kiedy ma taką potrzebę a nie z żadnych innych powodów... Wkurza mnie tylko to gadanie, że jeśli kobieta nie daje na pierwszej randce to oznacza, że handluje tyłkiem. Uważam, że kobieta powinna mieć prawo do swoich humorów bez słuchania wymówek.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 25.10.10, 19:58
    "Właśnie o to chodzi, że powinna to robić, kiedy ma taką potrzebę a nie z żadnych innych powodów... Wkurza mnie tylko to gadanie, że jeśli kobieta nie daje na pierwszej randce to oznacza, że handluje tyłkiem. Uważam, że kobieta powinna mieć prawo do swoich humorów bez słuchania wymówek. "

    Otoz, czyli moze sie zdarzyc, ze ktoras ma "potrzebe" wlasnie na pierwszej randce. Wszysto jest mozliwe. Sporo kobiet ma potrzebe dosc wczesnie, ale tego nie robi, bo ma ku temu powody. Sama jeszcze nigdy nie poszlam z facetem do lozka na pierwszej rance. Niemniej jednal uwazam, ze jezeli ktoras chce to jak najbardziej moze bez strachu, ze wpakuje sie ja do szuflady "ku..wa".

  • zakletawmarmur 25.10.10, 20:48

    > Otoz, czyli moze sie zdarzyc, ze ktoras ma "potrzebe" wlasnie na pierwszej rand
    > ce.

    Ja to rozumiem, sama znam kilku przystojniaków z którymi bym poszła i bez randek, gdybym wolna była:-)

    Sporo kobiet ma potrzebe dosc wczesnie, ale tego nie
    > robi, bo ma ku temu powody.

    I ma do tego pełne prawo! Wszędzie można doszukać się złych zamiarów, jeśli ktoś chce...

    Niemniej jednal uwazam, ze jezeli ktoras chce to jak najbard
    > ziej moze bez strachu, ze wpakuje sie ja do szuflady "ku..wa".

    A co powiesz takiej Frytce albo Anecie Krawczyk? I gdzie byli wtedy Ci wszyscy wyzwoleni panowie, gdy ich koledzy dziennikarze besztali te kobiety z błotem? Tylko feministki się z nimi wtedy wstawiły... Nie słyszałam, żeby jakiś pan bronił honoru Frytki. Nawet Ken miał ją w dupie. Widziałaś, żeby ktoś wokół Kena zrobił tyle szumu za to, że bzyknął dziewczynę w TV?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • kag73 25.10.10, 21:12
    "A co powiesz takiej Frytce albo Anecie Krawczyk? I gdzie byli wtedy Ci wszyscy wyzwoleni panowie, gdy ich koledzy dziennikarze besztali te kobiety z błotem? Tylko feministki się z nimi wtedy wstawiły... Nie słyszałam, żeby jakiś pan bronił honoru Frytki. Nawet Ken miał ją w dupie. Widziałaś, żeby ktoś wokół Kena zrobił tyle szumu za to, że bzyknął dziewczynę w TV?"

    Nie znam tych ludzi, niestety, nie jestem na biezaco z gwiazdkami w Polsce i w polskim tv.
    Podkreslam jeszcze raz: w Polsce nadaj panuje "meski swiat" i podwojna moralnosc. Od zmiany tego stamu rzeczy nalezaloby zaczac, od zmiany swiadomosci w tych kwestiach, zarowno u kobiet jak i u mezczyzn.
    I zgadzam sie z Toba kazdy ma prawo isc albo nie isc do lozka z kim chce i kiedy chce i nic nikomu do tego.
  • morrison9 26.10.10, 13:07
    > Podkreslam jeszcze raz: w Polsce nadaj panuje "meski swiat" i podwojna moralnos
    > c. Od zmiany tego stamu rzeczy nalezaloby zaczac, od zmiany swiadomosci w tych
    > kwestiach, zarowno u kobiet jak i u mezczyzn.
    > I zgadzam sie z Toba kazdy ma prawo isc albo nie isc do lozka z kim chce i kied
    > y chce i nic nikomu do tego.
    No wiesz.
    Zaklęta uważa ponadto , ze jeśli kobieta dojdzie do wniosku po kilku latach, ze byłą zmuszana to ma prawo oskarżyć mężczyznę o gwałt, molestowanie itd
    Jeśli dodatkowo wcześniej ta kobieta była biedna to stanowi to dodatkową okoliczność obciązającą dla mężczyzny (bo ją wykorzystywał)
    Doprawdy.
    Równie subtelną i wyrafinowaną etykę są w stanie zaprezentować żule, które włamują się do samochodów i kradną radia.
  • zakletawmarmur 26.10.10, 13:41
    > Zaklęta uważa ponadto , ze jeśli kobieta dojdzie do wniosku po kilku latach, ze
    > byłą zmuszana to ma prawo oskarżyć mężczyznę o gwałt, molestowanie itd

    Czyli wykorzystywane do niewolniczej pracy chinskie dzieci są sobie winne? A wieźniowie obozów koncentracyjnych? Oni wszyscy też z jakiś powodów się na to godzili...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 26.10.10, 08:46

    > A co powiesz takiej Frytce albo Anecie Krawczyk?
    Akurat Aneta Krawczyk jest tu co najmniej nie na miejscu.
    Lepper czy Łyżwiński to goście, którzy powinni być sądzeni za wiele innych spraw ale nie za wykorzystywanie seksualne.
    Czytałem "wyznania" Anety Krawczyk i nie rozumiem o co jej chodzi.
    Wynika z nich, ze sama świadomie liczyła profity wynikające z seksu a o molestowaniu i gwałcie przypomniała sobie dopiero kiedy profitów zabrakło.
    A to, ze jest na to paragraf?
    No cóż, kiedyś był paragraf na posiadanie dolarów.
  • zakletawmarmur 26.10.10, 11:24
    A na czym polega jej wina? Była wolna? Była. Miała prawo robić to nawet z setką facetów za pieniądze czy inne profity? Miała. Przecież taki jesteś tolerancyjny jeśli o wolną miłość chodzi...

    Zresztą ja na jej miejscu, czyli gdybym była samotną, bezrobotną matką z dwójką dzieci, w tym zagłębiu kartoflanym jakim jest to województwo, w którym mieszkała (brak perspektyw na pracę) zrobiłabym to samo...

    Nie widzisz winy Łyżwińskiego? To ludzie swoimi głosami, zaufaniem dali mu pracę. I to nie byle jaką. Nie uważasz, ze nadwyrężył to zaufanie wykorzystując swoje stanowisko pracy, dodam, że PAŃSTWOWE, WYKORZYSTYWAŁ wysokie bezrobocie- z którym jako polityk powinien walczyć, WYKORZYSTYWAĆ biedę, z którą jako polityk powinien był walczyć, żeby namówić te kobiety na seks? Nie widzisz w tym nic złego?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 26.10.10, 13:03
    > A na czym polega jej wina? Była wolna?
    Na niczym jej wina nie polega. Nigdzie nie pisałem że jest czemuś winna (no może poza obłudą)
    Chodzi o to, ze ty się użalasz nad jej losem podczas, gdy to był jej świadomy wybór.
    > Zresztą ja na jej miejscu, czyli gdybym była samotną, bezrobotną matką z dwójką
    > dzieci, w tym zagłębiu kartoflanym jakim jest to województwo, w którym mieszka
    > ła (brak perspektyw na pracę) zrobiłabym to samo...
    A gdybyś była mężczyzną?

    > Nie widzisz winy Łyżwińskiego? To ludzie swoimi głosami, zaufaniem dali mu prac
    > ę. I to nie byle jaką.
    Ale on nie był sądzony za nadużycie zaufania tylko za wykorzystywanie seksualne kobiety, która się na to zgadzała.
    Gdyby został wybrany posłem a potem nie pojawił się na żadnym posiedzeniu sejmu to tez byłoby nadużycie zaufania ale sprawa karna by mu za to nie groziła.
    Był ścigany bo uprawiał seks z kobietą , która przez X lat się na to zgadzała a potem uznała, ze została zmuszona.
    Na prawdę nie rozumiesz tego absurdu?
    Tu nie chodzi o pokrętne tłumaczenie Leppera czy Łyżwińskiego.
    Tu chodzi o jej zeznania.

    Do jasnej cholery : CZY ONA SIĘ ZGADZAŁA NA O CZY NIE?????
    Jeśli się nie zgadzała to dlaczego nadal to robiła przez długi okres czasu.
    Jak powiem bezrobotnej : "dam Ci X kasy jeśli mi się oddasz" to znaczy, że ją wykorzystuję?



    > Zresztą ja na jej miejscu, czyli gdybym była samotną, bezrobotną matką z dwójką
    > dzieci, w tym zagłębiu kartoflanym jakim jest to województwo, w którym mieszka
    > ła (brak perspektyw na pracę) zrobiłabym to samo...
    Tzn uprawiałabyś seks z jakimś politykiem przez kilka lat a potem ogłosiłabyś że cię zmuszał do niego?
    Fajnie.
    Gratuluję.
    Mam kolejne pomysły z tej serii:
    Pójść do dowolnego pracodawcy i na kolanach błagać go o przyjęcie do pracy za 1/2 minimalnego wynagrodzenia a potem donieść na niego, że łamie prawo płacąc mniej niż nakazuje ustawa.
    Kobieto.
    Obudź się.
    Nie obchodzi mnie co ta kobieta robiła ze swoim ciałem.
    To jej sprawa.
    Rzecz w tym, że z JEJ opisu wynika że robiła to świadomie i dobrowolnie licząc na różne profity łacznie z profitami politycznymi (dyrektor biuro poselskiego, radna sejmiku wojewódzkiego który to mandat zdobyła startując z pierwszego miejsca na liście)
    Nie mydlij mi oczu Łyżwińskim bo to buc jakich mało.
    Chodzi o Anetę Krawczyk. Zwróciłaś uwagę, że nikt jej nie bronił.
    Tyle samo osób ją broniło co Łyżwińskiego.
    Bo wart pac pałaca.

    Zawsze jesteś tak wyrozumiała, dla osób, które najpierw przez kilka lat się na coś godzą a potem podnoszą rwetes, że je do czegoś zmuszano?
    Czy też może ograniczasz swoją wyrozumiałość do przypadków, które dotyczą kobiety a sprawa ma podtekst seksualny.
    Jesteś w stanie wyobrazić sobie jakieś uczciwe reguły wg, których ocena danego czynu nie zależałaby od płci osoby, którą oceniasz?

  • sisi_kecz 26.10.10, 13:13
    Nie znam sie na prawie karnym, sytuacja Anety Krawczyk najbardziej to pasuje do "łapówkarstwa" i wykorzystania osoby zależnej.

    Za łapówkę nie idzie siedzieć ten, kto wręcza, jeśli zawiadomi organy ścigania .

    A wykorzystanie osoby podległej jest analogiczne do seksu z nieletnim, na ktory on wyrazi zgodę lub do sytuacji pracownika, który zrzeka sie wynagrodzenia- nie ma takiej możliwości i podlega to karze, wine ponosi ten, kto skorzystał w sposób niedozwolony ze swojej nadrzędnej pozycji.

    pozdro!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 26.10.10, 14:01
    No to jeszcze w ramach pojęcia łapówki są różne sytuacje:
    1) Prywatna osoba chce coś zrobić za swoje pieniądze ale urzędnik wymusza łapówkę więc ta osoba płaci
    2) Dana osoba wręcza łapówkę komuś kto rozporządza publicznymi pięniędzmi i w zamian za tę łapówkę część z tych pieniędzy otrzymuje.
    Róznica zasadnicza bo w tym pierwszym przypadku władza i urzędnik jest dla obywatela utrapieniem i smutną koniecznością.
    W tym drugim władza i urzędnik są dobrodziejstwem.
    Gdyby jakiś urzędnik zażądał od Anety Krawczyk seksu w zamian za np. koncesję a ona zmusiła się do tego seksu żeby móc otworzyć sklep to byłbym w stanie to zrozumieć.
    Ale ona stanowiła ten drugi przypadek.
    Stukała się z Łyżwińskim i innymi za publiczne pieniądze i jeszcze robiła z siebie ofiarę.
    Rzygać się chce.
  • sisi_kecz 26.10.10, 16:11
    Stukała się z Łyżwińskim i innymi za publiczne pieniądze i jeszcze robiła z sie
    > bie ofiarę.'

    To jest Twoja opinia o sprawie.

    Sąd wszczął sprawę karną, ponieważ dopatrzył sie innych motywów i czynów.

    Kiedyś byłam w ciężkiej sytuacji, materialnej i osobistej i dość desperacko potrzebowałam pracy. Znalazłam fajną i ciekawą i nawet na próbę mnie przyjęto. Jakoś po tygodniu, właściciel firmy poprosił żebym została dłużej i nawet na kolacji z jego przyjaciółmi, którą wydawał w pomieszczeniu warsztatu. A w trakcie kolacji złożył mi " niemoralną propozycję", że przyjmie mnie na stałe za konkretne usługi poza tymi , które będą w umowie.
    Miałam dużą presję na tą pracę, ale propozycji nie przyjęłam.
    Wyobrażam sobie, że są kobiety w tak trudnej sytuacji, że innego wyjścia nie widzą, jak tylko pójść na taki układ.
    I właśnie takie propozycje powinny być karane, nawet jeśli kobieta sie godzi.
    W ten sposób, jako społeczeństwo w literą prawa, wyrażamy dbałość o słabszych i będących w gorszym położeniu uczestników rynku pracy.

    Popieram oskarżenie Łyżwy, bo to w jego gestii było złożenie lub nie takiej propozycji i tylko on za to odpowiada.

    pozdro!
    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • morrison9 26.10.10, 19:28
    > To jest Twoja opinia o sprawie.
    Nie.
    To są fakty wynikające z tego co sama mówiła.

    > I właśnie takie propozycje powinny być karane, nawet jeśli kobieta sie godzi.
    > W ten sposób, jako społeczeństwo w literą prawa, wyrażamy dbałość o słabszych i
    > będących w gorszym położeniu uczestników rynku pracy.
    Słabszych od kogo????
    Sądzisz, że byłaś w gorszej sytuacji od faceta , który być może kandydował razem z Tobą?
    A może sadzisz, byłaś słabsza od innej kobiety, która byłą zbyt stara lub zbyt mało atrakcyjna by w ogóle być przyjęta?
    Ile osób kandydowało o tą pracę? 10? 20? 50 100?
    Ty ją dostałaś i potem uznałaś, ze jesteś tą słabszą?

    > Popieram oskarżenie Łyżwy, bo to w jego gestii było złożenie lub nie takiej pro
    > pozycji i tylko on za to odpowiada.
    Fajnie się dyskutuje z kimś kto ma problemy z czytaniem.
    Ja piszę, ze Krawczyk sama godziła się na to co robila a otrzymuję odpowiedzi że Łyżwiński był zły.
    No to jak Łyżwiński był zły t automatycznie Krawczyk była OK.
    Piękna logika.
  • sisi_kecz 27.10.10, 13:47
    > Słabszych od kogo????
    Słabszych od pracodawcy.

    > Ile osób kandydowało o tą pracę? 10? 20? 50 100?
    > Ty ją dostałaś i potem uznałaś, ze jesteś tą słabszą?,

    Dostałabym ją, gdybym chciała zostać kochanką szefa. W tym układzie pracodawca postawił takie warunki, które sa niedozwolone i dlatego uważam, że stawianie takich warunków powinno być karalne. Odmówić to za mało, bo nie ukraca to takiego procederu z następną kandydatką.
    Jak Krawczyk propozycję przyjęła to nie zmienia faktu, że Łyżwa za to powinien beknąć.
    Owszem to Łyżwa był negatywną stroną tej historii- wykorzystał swoją pozycję by uzyskać zgodę kobiety na seks- i wszystko.

    pozdro!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 28.10.10, 09:53
    > > Słabszych od kogo????
    > Słabszych od pracodawcy.
    Dlaczego tylko od pracodawcy. A co z tymi słabszymi na rynku pracy?
    I jak chcesz chronić pracowników, którzy są z góry skreślani i nikt im nie składa żadnych propozycji więc nie mają zadnego wyboru.

    > Odmówić to za mało, bo nie ukraca to takiego
    > procederu z następną kandydatką.
    Która także może odrzucić taką propozycję i w ten sposób postawić się w sytuacji 20, 30 , 50 czy 100 innych osób, które tej pracy nie dostały.
    Wielkie mi mecyje.
    Propozycje seksu za pracę są rzecz jasna dla mnie czymś niesmacznym i żenującym, świadczącym raczej o desperacji proponującego ale to nie zmienia faktu, ze jakoś za cholerę nie mieści mi się w głowie, żeby nad osobą, której coś takiego zaproponowano pochylać się bardziej niż nad setką innych, które z góry zostały odrzucone. W czym sytuacja tej osoby jest gorsza od sytuacji osoby, które z góry zostały odrzucone?
    Podkreślam: nie twierdzę, że to jakaś przyjemność otrzymać taką propozycję od obleśnego typa, ale to nie znaczy, że tej osobie dzieje się jakaś straszna krzywda.

    Wiem, ze na to są jakieś paragrafy , ale nie o paragrafach dyskutuję. Kiedyś były paragrafy na posiadanie w domu dolarów a w niektórych krajach są paragrafy na seks pozamałżeński. I to wcale nie świadczy automatycznie o sprawiedliwości tych paragrafów ani o tym, ze są logiczne.

    Pomijam, ze są kobiety, którym taki układ często odpowiada. Tyle, ze nie ogłaszają tego wszem i wobec na forum.
    Ale jeśli żyjesz troche na tym świecie i obserwujesz rzeczywistość to nie wierzę, żebyś się z tym w jakiś sposób nie spotkała.
  • sisi_kecz 28.10.10, 10:01
    Dyskusja jest o tym, że kobietę która taka propozycję przyjmuje traktuje sie jak bitch i nie wnika w motywację: czy była sie pod murem, na tyle, że na to poszła, czy poszła bo lubi seks z obojętnie kim lub ten piękny Łyżwiński wpadł jej w oko.
    Cokolwiek by nie powiedziała i tak wiesz, że dała dupy dla korzyści, z wyrachowaniem, a teraz sie mści, że te korzyści były za małe.

    Jak Twoja stronnicza opinia ma sie do tej, w której wykładałeś jak pieknie byłoby , gdyby laski dawały bez ograniczeń- taką laske też byś nazwał wyrachowaną, tak czy siak.

    pozdro!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 28.10.10, 10:41
    Bitch to ona jest nie dlatego, ze poszła do łóżka z Łyżwińskim, Lepperem czy innymi tylko dlatego, że jak się okazało, ze profity się skończyły to podniosła raban, ze została zmuszona.
    Fakt, ze sprawa miała podtekst seksualny ma tu drugorzędne znaczenie.
    > Cokolwiek by nie powiedziała i tak wiesz, że dała dupy dla korzyści, z wyrachow
    > aniem, a teraz sie mści, że te korzyści były za małe
    Natomiast Ty i zaklęta jesteście w stanie wykazać zrozumienie dla niej bez względu na okoliczności.
    Czy w ogóle jesteście w stanie sobie wyobrazić taką sytuację, że kobieta uzyskuje korzyści w zamian za seks, potem podnosi raban, ze ją zmuszono a wy mówicie jej, że trochę przesadza bo wiedziała na co się decyduje?
    Czy może z definicji jeśli kobieta ma dziecko i powie, że nie miała wyjścia to automatycznie dla was staje się ofiarą.


    > Jak Twoja stronnicza opinia ma sie do tej, w której wykładałeś jak pieknie było
    > by , gdyby laski dawały bez ograniczeń- taką laske też byś nazwał wyrachowaną,
    > tak czy siak.
    Gdyby dawały bez ograniczeń a potem podnosiły raban, ze je zmuszono (zgwałcono itd) to oczywiście że bym je uznał za wyrachowane.
  • sisi_kecz 28.10.10, 10:59
    Może dlatego, że jestem kobietą mam dzieci i żyję w męskim świecie, to rozumiem jej motywacje?

    Poszła na ten układ, którego Łyżwa nie miał prawa zaproponować- zdecydowała się, bo uznała że jakoś znieczuli sie na fakt bycia dupodajką w zamian za płacę i stałe zatrudnienie, może uznała, że jak sie zaczepi to potem swoja pracą uda jej sie zmienić ten układ, rozwinie sie i wyjdzie z tej sytuacji na lepsze życia niż miała bez pracy i perspektyw.
    Cena: danie dupy, jest i wysoka i niska jednocześnie- wiadomo o co chodzi.

    Poza tym, jako osoba słabsza na rynku pracy (bezrobotna z dzieckiem kontra spasiony poseł kombinator od zawsze) nie miała wypracowanej obrony przed taką strategią ani rozeznania z czym ta propozycja sie wiąże i gdzie to zabrnie.

    Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze była dorosła i mogła w to nie wchodzić lub wyjść kiedy chciała. Uwikłana w takie bagno osoba nie ma siły by z dnia na dzień je opuścić. To jak być cżłonkiem mafii, bo raz sie pożyczyło stówke od bossa, by mieć na chleb.

    Mamy inne zdanie na ten temat i nie mam żadnej ambicji przekonywać Cie do swojego, ja je tylko wyrażam dla przyjemności dyskusji.

    pozdro!

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 28.10.10, 11:54
    > Może dlatego, że jestem kobietą mam dzieci i żyję w męskim świecie, to rozumiem
    > jej motywacje?
    Jak to się nazywało?
    Seksizm, szowinizm?
    Czy jakoś tak.
    A nie, przepraszam. Seksizm i szowinizm byłby wtedy, gdyby coś analogicznego napisał mężczyzna.

    Może przypomnę kilka faktów z jej kariery politycznej bo chyba albo o nich zapomniałaś albo uznałaś że nie trzeba się z nimi zapoznawać bo Krawczyk jako kobita z definicji jest ofiarą:

    W 2001 wstąpiła do Samoobrona RP. Od 2002 do 2004 sprawowała funkcję wiceprzewodniczącej partii województwie łódzkim. W grudniu 2001 została wicedyrektorem, a następnie dyrektorem biura poselskiego posła Stanisława Łyżwińskiego.

    W wyborach samorządowych w 2002 jako numer 1 listy Samoobrony RP, liczbą 14 030 głosów (najlepszy wynik wyborczy w swoim okręgu wyborczym i trzeci w całym województwie) zdobyła mandat radnej Sejmiku Województwa Łódzkiego. Zasiadała też w radzie nadzorczej oczyszczalni ścieków w Tomaszowie Mazowieckim. W wyborach w 2005 bez powodzenia kandydowała do Sejmu z okręgu piotrkowskiego (otrzymała 2419 głosów).

    W wyborach samorządowych w 2006 uzyskała 1973 głosy i do wyniku lidera listy Jacka Popeckiego, który uzyskał mandat, zabrakło jej 133 głosów.

    29 kwietnia 2008 Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim skierowała przeciwko niej do sądu akt oskarżenia, zarzucając jej m.in. oszustwo oraz przywłaszczenie partyjnych pieniędzy. Na ławie oskarżonych zasiadła ze Stanisławem Łyżwińskim i Waldemarem Borczykiem. Proces w tej sprawie rozpoczął się w marcu 2009.
  • zakletawmarmur 28.10.10, 12:05
    > 29 kwietnia 2008 Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim skierowała przec
    > iwko niej do sądu akt oskarżenia, zarzucając jej m.in. oszustwo oraz przywłaszc
    > zenie partyjnych pieniędzy. Na ławie oskarżonych zasiadła ze Stanisławem Łyżwiń
    > skim i Waldemarem Borczykiem. Proces w tej sprawie rozpoczął się w marcu 2009.

    I udowodnili jej coś czy nie? Jeśli ukradła publiczne pieniądze to to było złe... sam proces oczywiście nie oznacza, że była winna.
    Zresztą to nie zmienia nic w sprawie o której rozmawiamy. Gdyby tej dupy nie dała to nie byłoby jej kariery politycznej, nie byłoby pracy, nic by nie było. Wiele kobiet, w lepszej sytuacji (ze wsparciem ze strony rodziny i męża) odmowiło i pracy nie dostało... Czy tak powinno być w instytucjach państwowych? I kto za to ponosi odpowiedzialność? Kobieta w paskudnej sytuacji życiowej czy polityk, który mając już wszystko chce wyciągnać jeszcze więcej?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • sisi_kecz 28.10.10, 12:11
    29 kwietnia 2008 Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim skierowała przec
    > iwko niej do sądu akt oskarżenia, zarzucając jej m.in. oszustwo oraz przywłaszc
    > zenie partyjnych pieniędzy. Na ławie oskarżonych zasiadła ze Stanisławem Łyżwiń
    > skim i Waldemarem Borczykiem. '

    i bardzo dobrze, skoro popełniła przestępstwo i jej to udowodnią to niech będzie ukarana zgodnie z KK.
    Nie uważam, ze skoro jest kobietą i Anetą Krawczyk to nie mozna jej ruszyć, kiedy złamie prawo.
    To sa różne sprawy, w sprawie "praca za seks" prawo złamał Łyżwa.

    pozdro!
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • morrison9 28.10.10, 12:43
    A ty z kim , że się tak zapytam dyskutujesz?
    I z jaką tezę polemizujesz?

    Bo ja polemizuję z tezą, ze Anecie Krawczyk należy się jakieś specjalne współczucie.
    Zakletawmarur napisała, ze nikt nie ujął się za Frytką ani Anetą Krawczyk.
    Po pierwsze o Frytce nic nie pisałem bo nie rozumiem potępiania jej osoby. Osoby , które sobie po niej jeżdżą to w głównej mierze :
    a) faceci, którzy na takie laski nie mają szansy
    b) kobiety, które wkurzają się, ze takie laski istnieją i uprawiają seks bez zobowiązań i do tego całkiem nieźle wyglądają
    A ja nie chce ani być kojarzony z grupą a) ani mieć do czynienia z grupą b)

    (nie oceniam potencjału intelektualnego Frytki, choć sądzę, ze raczej rozmowa z nią byłaby dla mnie mało fascynująca ale to nie ma nic do rzeczy)

    NATOMIAST nie zgadzam się z robieniem z Anety Krawczyk ofiary i z tezą, ze nikt się za nią nie ujął (???)
  • sisi_kecz 28.10.10, 12:56
    Akurat z nikim nie polemizuję.

    Temat jest wielowątkowy, nawiązuję do wątku: Aneta Krawczyk a swoboda seksualna kobiet.

    pozdro!
    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • zakletawmarmur 28.10.10, 13:31
    > Bo ja polemizuję z tezą, ze Anecie Krawczyk należy się jakieś specjalne współcz
    > ucie.

    Nikt nie karze Ci jej współczuć!!! Chodzi tylko i wyłącznie o to, że nie powinno się po niej jeździć, robić z niej nic nie wartej szmaty a tak właśnie została przedstawiona przez panów dziennikarzy! Są za to rzeczy, które pochwalić można, np. odwagę, że stanęła w obronie innych kobiet, zawalczyła z niesprawiedliwością. Bo dzięki temu może w przyszłości Twoja córka/matka/żona nie zostanie wylana z pracy w biurze poselskim tylko dlatego, że nie dała...

    A Ty co zrobiłeś? Też kobitę potępileś. Wysunąłeś teze, że nie powinna się była odzywać bo sama sobie winna (jak rozumiem nie zauważasz, że dzięki temu ta sprawa wypłynęła).

    > Po pierwsze o Frytce nic nie pisałem bo nie rozumiem potępiania jej osoby.

    Qui tacet consentire videtur.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 28.10.10, 13:32
    > Nikt nie karze

    KAŻĘ:-)
    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 28.10.10, 15:04
    > Bo dzięki temu może w przyszłości Twoja córka/matka/żona nie zostanie wyla
    > na z pracy w biurze poselskim tylko dlatego, że nie dała...
    O..
    A to ciekawe.
    Możesz mi wyjaśnić ten mechanizm wg, którego mogłyby być wylane przed aferą a dzięki któremu nie byłyby wylane dzięki A. Krawczyk?
    Bo ja swoim ograniczonym umyśle tego nie ogarniam :-)

    > A Ty co zrobiłeś? Też kobitę potępileś. Wysunąłeś teze, że nie powinna się była
    > odzywać bo sama sobie winna
    Odzywać się może.
    Mamy wolnośc wypowiedzi.
    Ale musi się liczyć z ocenami.
    Nie obyczajowymi (wisi mi to) tylko ogólnoetycznymi.
    Wiedziała co robi i odnosiła z tego tytułu ponadprzeciętne (z punktu widzenia przeciętnego obywatela) korzyści.
    Jej żale są dla mnie głupie.
    A to, ze znajdzie zawsze się odpowiednia ilość osób, która ją będzie klepać po plecach..
    No cóż..
    Do czasu dopóki sami nie trafią na kogoś takiego.
    (jak rozumiem nie zauważasz, że dzięki temu ta spr
    > awa wypłynęła).
    O nie.
    Przyczynienie się od upadku Samoobrony jest jej niewątpliwą zasługą :-)

    Ale pracy to sobie ona pewnie łatwo nie znajdzie.
  • zakletawmarmur 31.10.10, 10:38
    > Możesz mi wyjaśnić ten mechanizm wg, którego mogłyby być wylane przed aferą a d
    > zięki któremu nie byłyby wylane dzięki A. Krawczyk?

    A myślisz, że po tej aferze nic się nie zmieniło?? Myślisz, że pan Ł. i koledzy dalej mają tam swój prywatny burdelik? Moga bez większych problemów za państwowe pieniądze, z władzą nadaną im przez lud, proponować zdesperowanym sytuacją gospodarczą regionu (o poprawę której powinni byli walczyć) kobietom proponować pracę za seks? Na prawdę uważasz, że pokazanie tego procederu nie oznaczało "zrobienie czegoś pozytywnego dla społeczeństwa"?

    > Odzywać się może.
    > Mamy wolnośc wypowiedzi.
    > Ale musi się liczyć z ocenami.

    I kobiety mają tego pełną świadomość!!! Dlatego też mają pełne prawo, żeby nie dawać na pierwszej randce, TYLKO dlatego, żeby "nie zrobić z siebie szmaty". Przecież mamy "wolność wypowiedzi" i nikt, żaden mężczyzna nie stanie w ich obronie... Jeśli kobieta nie daje na pierwszej randce to właśnie dlatego, że "liczy się z ocenami":-)

    > O nie.
    > Przyczynienie się od upadku Samoobrony jest jej niewątpliwą zasługą :-)

    To nie dzięki niej upadła Samoobrona. Ona odsłoniła bardzo śmierdzącą sprawę, to panowie z Samoobrony robili źle, popełniali przestępstwa i to dzięki nim Samoobrona upadła... I szczerze to w dupie mam czy zrobiła to z zemsty czy poczucia skrzywczenia. Ważne, że sprawa wyszła na jaw, panowie zostali ukarani.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 28.10.10, 11:07
    > Bitch to ona jest nie dlatego, ze poszła do łóżka z Łyżwińskim, Lepperem czy in
    > nymi tylko dlatego, że jak się okazało, ze profity się skończyły to podniosła r
    > aban, ze została zmuszona.

    Ty tego nie rozumiesz... Ona miała pełne prawo zrobić obie te rzeczy... Miała prawo tak się zachować!!! Miała prawo dać dupy za pracę. Już pisałam, że prostytucja nie jest nielegalna. Nakłanianie już tak!!!

    Co w tym było nielegalnego? To, ze facet zatrudniał kobiety, jeśli dawały mu tyłka, pozostałe były zwalniane. Co w tym było etycznie nagannego? To, że ów facet był politykiem, wykorzystał zaufanie swoich wyborców, żeby czerpać jedynie własne korzyści, kosztem korzyści społeczeństwa i to jeszcze tych kobiet, o które powinien najbardziej walczyć, w trudnej sytuacji materialnej.

    W samym fakcie, że ONA poszła z nim za pracę, nie ma nic złego. Rozumiem jej wkurwienie, też bym się wkurzyła, gdybym dała tyłka takiemu paszczurowi i nawet gównianej pracy z tego nie miała... Jednak nie za to był sądzony, że ją oszukał ale za to, że im w ogóle to proponował. Mnie fakt, ze to był polityk i instytucja nie była jego prywatną firmą(wykorzystanie stanowiska nadanego przez ludzi), wydaje się bardziej naganny. Tak samo jak jestem bardziej wkurzona, gdy słysze, że policjanci znowu kogoś bez powodu spalowali... Bo policjanci powinni dbać o bezpieczeństwo społeczeństwa.

    A powody, dla których ona zaczeła zeznawać są tak na prawdę najmniej istotne dla sprawy. Bardzo dobrze, że to zrobiła, za nią poszły inne kobiety, wielu pewnie później uratowała tyłek...

    Myśle, ze jednak ciężko będzie Ci to zrozumieć bo ciągle patrzysz na to przez okulary "wymiana dóbr za seks jest zła".

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 28.10.10, 12:07
    > Myśle, ze jednak ciężko będzie Ci to zrozumieć bo ciągle patrzysz na to przez o
    > kulary "wymiana dóbr za seks jest zła".
    1) Wymiana dóbr za seks jest OK i jest czymś powszechnym. Złe jest, ze jedna strona może się zgodzić a potem stwierdzić, ze została zmuszona.

    Bardzo dobrze, że to zrobiła, za nią poszły inne kobiety, wielu pewni
    > e później uratowała tyłek...
    Tzn jak uratowały tyłek?
    Nie zgodziły się pójść do łóżka za pracę?
    Przecież tak samo mogły się nie zgodzić wczesniej.
    Setki, tysiące kobiet nie godziło się na seks za prace na długo przed aferą w Samoobronie.

    W USA stawia się pytanie: czy kupiłbyś/kupiłabyś od tej osoby używany samochód.
    W Polsce zapytam się Ciebie: czy robiłabyś z Anetą Krawczyk interesy? Czy pożyczyłabyś jej pieniądze? Czy widząc jej ciężką sytuację dałabyś jej pracę typu sprzątanie domu, opieka nad dzieckiem? Czy dałabyś jej klucze do mieszkania?

  • santo_inc 28.10.10, 16:51
    > Ty tego nie rozumiesz... Ona miała pełne prawo zrobić obie te rzeczy... Miała p
    > rawo tak się zachować!!! Miała prawo dać dupy za pracę. Już pisałam, że prostyt
    > ucja nie jest nielegalna. Nakłanianie już tak!!!

    Zaraz zaraz...

    Potępiasz kogoś, kto płacił (pracą) za seks. A to jest definicja klienta prostytutki, który też w Polsce nie jest karany.
  • zakletawmarmur 31.10.10, 11:08
    > Potępiasz kogoś, kto płacił (pracą) za seks. A to jest definicja klienta prosty
    > tutki, który też w Polsce nie jest karany.

    Ale on nie płacił ze swoich pieniędzy:-) Tylko z pieniędzy społeczeństwa... Wykorzystywał władzę nadaną przez ludzi, żeby mieć darmowy burdel.

    Nie, nie mam nic do klientów prostytutek, pod warunkiem, że nie łamią określonych zasad.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 26.10.10, 13:14
    morrison9 napisał:
    > Do jasnej cholery : CZY ONA SIĘ ZGADZAŁA NA O CZY NIE?????

    No właśnie - zgadzała się czy wstydziła się lub bała komukolwiek powiedzieć w środowisku, gdzie takie wykorzystywanie władzy było na porządku dziennym?

    > Zawsze jesteś tak wyrozumiała, dla osób, które najpierw przez kilka lat się na
    > coś godzą a potem podnoszą rwetes, że je do czegoś zmuszano?

    Na świecie wielu ludzi godzi się na łamanie ich praw w imię różnych rzeczy. Z biedy, z przymusu społecznego, z braku wsparcia. Odpowiedz sobie na pytanie - czy jeżeli kobieta pobita przez męża nie zgłosi się na policję to znaczy, że GODZI się na bicie, że mąż może ją bić dalej? Czy jeżeli zgłosi się na policję po 2 latach to nie ma prawa dochodzić sprawiedliwości?

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 26.10.10, 14:08
    Taa, Jasne, tak ją bili , ze aż wystawili ją na pierwsze miejsce na liście wyborczej.
    Przeciez z jej zeznań wynika, ze liczyła na korzysci materialne i społeczne.
    Ona nawet tego nei ukrywała.
    To, że czuła obrzydzenie do Łyzwińskiego to chyba oczywiste.
    Jednak przełamywała je żeby odnieść profity.
    Były może jakieś 2 Anety Krawczyk?
    Bo ja mam wrażenie, że Ty piszesz o jakiejś innej.
  • zakletawmarmur 26.10.10, 13:38
    > Chodzi o to, ze ty się użalasz nad jej losem podczas, gdy to był jej świadomy w
    > ybór.

    Użalam się nad jej losem? Użalam się nad opinia publiczną, która zrobiła z niej nic nie wartą szmatę a z Łyżwińskiego bohatera ruchacza... Szczególnie mężczyźni dziennikarze byli zbulwersowani. Dlaczego taka szmatka się odezwała...

    > Ale on nie był sądzony za nadużycie zaufania tylko za wykorzystywanie seksualne
    > kobiety, która się na to zgadzała.

    Ty chyba nie rozumiesz o co chodzi... Facet-polityk, osoba, która powinna dbać o społeczeństwo, dawał pracę zdesperowanym przez sytuacje gospodarczą (o której poprawę powinien walczyć a nie ją wykorzystywać żeby się nachapać) kobietom za seks. Jeśli jakaś mniej zdesperowana dziewczyna (ktora miała to szczęście, że miała plecy w postaci rodziny, męża) mu odmawiała to pracy nie otrzymywała... I uważasz, że to było ok?

    A ona miała pełne prawo powiedzieć o tym, że taką propozycje dostała. Miała też prawo z niej skorzystać. To on nie powinien był do tego doprowadzić...

    > Ale on nie był sądzony za nadużycie zaufania tylko za wykorzystywanie seksualne
    > kobiety, która się na to zgadzała.

    A jeśli facet przyłoży kobiecie broń do łba, zapyta "chcesz uprawiać seks", jeśli się zgodzi to też było za jej zgodą? Zresztą nie w tym rzecz. Gdyby chodziło o firmę prywatną to jeszcze bym zrozumiała. Ale chodziło o posła, pracującego dla kraju, ludzi. O faceta, na którego taka Krawczyk głosowała, powierzyła mu swoje zaufanie, miał walczyć z bezrobociem a tym czasem wykorzystał to wszystko, żeby wykorzystywać te zdesperowane kobiety...

    Zresztą myślę, że nie zakumasz, nie ten poziom (jakby to Songo powiedział)...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 26.10.10, 14:13
    A co jeżeli ta, której przystawiono pistolet do łba idzie do tego samego gwałciciela" na następny dzień.
    I potem jeszcze raz.
    I tak przez kilka lat.


    > Ale chodziło o posła, pracującego dla kraju, ludzi.
    Aneta Krawczyk uważała Łyżwińskiego za posła pracującego dla dobra kraju?
    Ha ha ha.
    Ty chyba sama w to nie wierzysz.
  • morrison9 26.10.10, 14:29
    > Ty chyba nie rozumiesz o co chodzi... Facet-polityk, osoba, która powinna dbać
    > o społeczeństwo, dawał pracę zdesperowanym przez sytuacje gospodarczą (o której
    > poprawę powinien walczyć a nie ją wykorzystywać żeby się nachapać) kobietom za
    > seks. Jeśli jakaś mniej zdesperowana dziewczyna (ktora miała to szczęście, że
    > miała plecy w postaci rodziny, męża) mu odmawiała to pracy nie otrzymywała... I
    > uważasz, że to było ok?
    Uważam, że spotkały się 2 osoby nie mające skrupułów żeby dorwać się d publicznej kasy: Łyżwiński i Krawczyk
    Obydwoje wywołują u mnie pod względem moralnym odruch wymiotny. (przy czym przez aspekt moralny nie rozumiem tu sfery seksualno-obyczajowej bo mnie życie seksualne Anety Krawczyk nie interesuje)
  • zakletawmarmur 27.10.10, 00:37
    > Uważam, że spotkały się 2 osoby nie mające skrupułów żeby dorwać się d publiczn
    > ej kasy: Łyżwiński i Krawczyk

    A jakie prawo mówi, że nie mogę dać dupy za pracę?

    To szef podejmuje decyzje czy zatrudni kobietę bo spełnia kwalifikacje czy dlatego, że mu daje... I o ile w firmach prywatnych powiedziałabym "to ich sprawa", "oni stracą" o tyle w instytucjach państwowych to jest naganne!!! Już sam fakt przedstawienia kobiecie takiej propozycji. I przypominam, ze w polskim prawie stręczycielstwo jest przestępstwem nie prostytucja!

    Reszta jak wyżej (o zaufaniu i wykorzystaniu pozycji). Jeśli nie widzisz w zachowaniu Łyżwińskiego nic złego to wybacz, nie mamy o czym rozmawiać. Jeśli uważasz to co napisałeś o Krawczyk to witam w gronie prostaków o których tyle się wcześniej naprodukowałeś.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 28.10.10, 10:05
    > Jeśli nie widzisz w zach
    > owaniu Łyżwińskiego nic złego
    Nie no oczywiście.
    Bo tylko z pięć czy siedem razy napisałem, ze jest bucem. To może sugerować, ze nie widzę zachowaniu Łyżwińskiego nic złego. Nieźle musiałaś się nagimnastykować, żeby taką tezę wymyśleć.
    Jak to robiłaś?

    > Jeśli uważa
    > sz to co napisałeś o Krawczyk
    To co napisałem o Krawczyk, uważam o każdej dorosłej osobie, która sama podejmuje decyzję , trwa w niej przez długi czas a potem robi z siebie ofiarę.
    I nieważne czy chodzi o molestowaną kobietę, pracownika, który po kilku latach odkrył, że był "wyzyskiwany" czy kogoś, kto wścieka się, ze jeśli nie dostał kredytu w banku a jak już go dostanie to po jakimś czasie pomstuje , że bank go zmusił.
    No chyba, że uznamy te osoby za niezdolne do samodzielnego decydowania o swoim życiu. Tylko wtedy nie należy robić z nich bohaterów.

    > witam w gronie prostaków o których tyle się wcześniej naprodukowałeś.
    W świetle obrazu Twojej osoby jaki stworzyłaś w swoich postach wchodzenie an grunt zagrywek ad persona wydaje mi się zbyt ryzykowne (dla Ciebie) więc sugeruję, żebyś sobie odpuściła ten kierunek bo zapewniam Cię, że też potrafię być złośliwy.
  • zakletawmarmur 28.10.10, 10:43
    > To co napisałem o Krawczyk, uważam o każdej dorosłej osobie, która sama podejmu
    > je decyzję , trwa w niej przez długi czas a potem robi z siebie ofiarę.

    A molestowane dziecko, które w wieku dorosłym odkrywa, że zostało wykorzystanie i dopiero wtedy zaczyna cierpieć? Nie słyszałeś o czymś takim?

    Myśle, że Tobie chodzi o coś innego. Jesteś jednym z tych gości, który ma bzika na punkcie "wymiany seksu za korzyści materialne". W gruncie gardzisz tą kobietą bo w Twoich oczach kobieta nie powinna mieć żadnych oczekiwań od mężczyzny... W końcu mężczyźni są tacy biedni a kobiety to urodzone materialistki. chcą mężczyzn w związk wgonić, żeby na nich żerować prawda? Ja się tym nie brzydzę. Nie uważam, żeby było coś złego w jakiejkolwiek formie prostytucji. Nie uważam, że kobieta nie powinna mieć prawa czerpać jakichkolwiek korzyści materialnych z faktu bycia w związku. Tak samo mężczyzna. Pod warunkiem, że obie strony są uczciwe.

    Doceniam to co zrobiła Aneta Krawczyk. To, że przerwała zmowę milczenia. Nie wiem czy zrobiła to z zemsty, czy po prostu wielkiego bólu, że dała się w to wciągnąć i nie zostało to docenione. A powinno być docenione. I nie widzę powodu, żeby ją z tego powodu szykanować lub uważać, że nie powinna była się odzywać. Zrobiła coś dobrego, bo dzięki niej ta sytuacja się zmieniła. Już żadna kobieta nie zostanie po okresie próbnym wylana bo nie dała tyłka szefowi. Wylana z instytucji państwowej, z instytucji, która powinna dbać o jej interesy a nie umożliwiać wykorzystanie jej nieszczęścia...

    PS
    Skąd wiesz, że Aneta krawczyk nie miała szans na ta pracę uczciwą drogą (tzn gdyby szef był uczciwy)? Skąd wiesz, że nie zasługiwała na te zarabiane przez siebie pieniądze? Skąd wiesz, że nie pracowała uczciwie? Tylko czasami to za mało. I właśnie z tym dzięki niej udało się wygrać.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 28.10.10, 12:32
    > Myśle, że Tobie chodzi o coś innego. Jesteś jednym z tych gości, który ma bzika
    > na punkcie "wymiany seksu za korzyści materialne".
    Odpowiem krótko : mylisz się
    Wiem, ze będę musiał to jeszcze z piętnaście razy napisac bo ty dziwnym trafem tego nie zauważysz.
    Jestem tym typem faceta , który ma bzika na punkcie zasady: "chcącemu nie dzieje się krzywda" i na punkcie zasady dobrowolności umów.
    Nie mam bzika na punkcie na punkcie "wymiany seksu za dobra" bo na tym rynku świetnie sobie radzę i jestem raczej tego rynku beneficjentem a nie ofiarą.
    Odczuwam natomiast nieustająca fascynację z dyskusji z osobami, które krytykują czyjeś zachowania mimo, że sami w analogicznych sytuacjach postępują podobnie, z osobami, które wymądrzają się jak powinni postępować inni mimo, że sami postępuja podobnie. A ich empatia nie sięga poza członków ich grupy społecznej lub (w Twoim przypadku) osób tej samej płci.
    Podobnie wprost nie mogę się powstrzymać od obserwacji ludzi, którzy narzekają na na istnienie pewnych mechanizmów ale sami je podtrzymują.
    A jeśli już zawęzić to do tematyki tego forum: uwielbiam słychać wynurzeń ludzi (obojga płci) narzekających na zachowania płci przeciwnej , którzy za żadną cenę, nie dopuszczą do siebie tezy , która jest im nie na rękę i wolą być okłamywani niż zastanowić się nad trochę innym spojrzeniem na pewne mechanizmy.
    Fascynują mnie osoby, które próbują udowodnić, że kij ma jeden koniec a jak się człowiek postara, to wszystko może mieć za darmo.
    No i bawią mnie rozmowy z osobami, które np. uważają że taki Cejrowski jest bucem (bo wg mnie jest) ale jednocześnie reprezentują ten sam schemat rozumowania.
  • mujer_bonita 28.10.10, 12:47
    morrison9 napisał:
    > Jestem tym typem faceta , który ma bzika na punkcie zasady: "chcącemu nie dziej
    > e się krzywda" i na punkcie zasady dobrowolności umów.

    Rozumując w ten sposób, jak bandyta przystawi Ci pistolet do głowy i zażąda portfela to też będzie 'dobrowolność umowy' - w końcu masz wybór - możesz zgodzić się i oddać portfel a możesz też powiedzieć nie i zginąć. Twój wybór :) Jak oddasz portfel to przecież bo chcesz żyć to wszystko ok - przecież 'chcącemu nie dzieje się krzywda' :D :D :D

    Myślę, że to właśnie dziewczyny próbują Ci wytłumaczyć. Nie można mówić o dobrowolności, kiedy jedna ze stron z przyczyn INNYCH niż warunki umowy jest zmuszona ją przyjąć. Karygodne jest w tej sytuacji właśnie wykorzystywanie wiedzy o takich przyczynach.

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 28.10.10, 14:47
    To nie jest analogiczna sytuacja
    Jej nikt do głowy pistoletu nie przystawiał.
    Mogła odmówić i jedyne ryzyko jakie ponosi to to, ze nie zyska a nie , że straci coś co należy do niej (życie, dobra materialne itp)
    Uff. Nie wierzę, ze muszę ci to tłumaczyć
    Robisz sobie jaja.

    > Myślę, że to właśnie dziewczyny próbują Ci wytłumaczyć. Nie można mówić o dobro
    > wolności, kiedy jedna ze stron z przyczyn INNYCH niż warunki umowy jest zmuszon
    > a ją przyjąć. Karygodne jest w tej sytuacji właśnie wykorzystywanie wiedzy o ta
    > kich przyczynach.

    One mi nic nie muszą tłumaczyć bo ja się z taką postawą już nie raz spotkałem. W bezpośrednio lub ze słyszenia.
    Nie mam na myśli kontekstu seksualnego tylko ogólny mechanizm:
    "Dziś się zgadzam, choć mogę odmówić a jutro stwierdzę, ze zostałem zmuszony/a"
    Na prawdę nie mogę wyjść z podziwu, że istnieją ludzie (zaklęta, sisi, Ty), którzy, jak się domyślam
    mają aspirację do bycia ludźmi z wyobraźnią, empatią a maksimum empatii na jaką są w stanie się zdobyć to identyfikacja z osobnikiem tej samej płci bez względu na okoliczności.

    Szanowna mujer.
    Czy pożyczyłabyś Anecie Krawczyk pieniądze?
    Pytam o pożyczkę do zwrotu a nie o drobny datek


  • mujer_bonita 28.10.10, 15:06
    morrison9 napisał:
    > One mi nic nie muszą tłumaczyć bo ja się z taką postawą już nie raz spotkałem.
    > W bezpośrednio lub ze słyszenia.
    > Nie mam na myśli kontekstu seksualnego tylko ogólny mechanizm:
    > "Dziś się zgadzam, choć mogę odmówić a jutro stwierdzę, ze zostałem zmuszony/a"
    > Na prawdę nie mogę wyjść z podziwu, że istnieją ludzie (zaklęta, sisi, Ty), któ
    > rzy, jak się domyślam

    Niestety ale nadal nic nie rozumiesz :)

    Po pierwsze:
    To nie jest to co chcesz nam wmówić - postawa 'dziś się GODZĘ a jutro stwierdzam, że mnie zmuszono.' To jest postawa 'Dziś mnie ZMUSZONO ale a jakichś powodów zaciskam zęby co NIE ZMIENIA FAKTU, że mnie zmuszono'.

    Po drugie:
    Kwestia 'mogę odmówić' jest mocno dyskusyjna. Dzieci pracujące w Chinach też mogą odmówić absolutnie nikt ich nie zmusza - poniosą jednak konsekwencje swojej odmowy (umrą z głodu). Firmy produkujące tam doskonale zdają sobie z tego sprawę i wykorzystują ten fakt, co samo w sobie jest naganne.

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 28.10.10, 15:41
    > To nie jest to co chcesz nam wmówić - postawa 'dziś się GODZĘ a jutro stwierdza
    > m, że mnie zmuszono.' To jest postawa 'Dziś mnie ZMUSZONO ale a jakichś powodów
    > zaciskam zęby co NIE ZMIENIA FAKTU, że mnie zmuszono'.
    Rozumiem świetnie.
    To Ty nie rozumiesz, jakie logiczne konsekwencje niesie niesie za sobą taka rozległa definicja słowa przymus.
    W tej sytuacji każda propozycja wymiany dobr jest przymusem.

    > Kwestia 'mogę odmówić' jest mocno dyskusyjna. Dzieci pracujące w Chinach też mo
    > gą odmówić absolutnie nikt ich nie zmusza - poniosą jednak konsekwencje swojej
    > odmowy (umrą z głodu). Firmy produkujące tam doskonale zdają sobie z tego spraw
    > ę i wykorzystują ten fakt, co samo w sobie jest naganne.
    No ale nie mogą zrezygnowac z produkcji bo wtedy dzieci umarłyby z głodu i te firmy byłyby winne ich śmierci. A co jest wtedy kiedy firma rozważa rozbudowę fabryki, zwiększenie produkcji i zatrudnienie nowych dzieci które (jak to wygląda w Twoim stereotypowym wyobrażeniu) unikną w ten sposób śmierci głodowej.
    A potem ta firma dochodzi do wniosku, ze rezygnuje z rozbudowy i okazuje się, ze skazuje dzieci na śmierć głodową.
    I wynika z tego, że najlepiej siedzieć w ciepłym domku i wymądrzać się bo jeśli dasz komuś pracę to może się okazać że stosujesz wobec niego przymus.

    Tak swoją drogą to nieźle pojechałaś schematem :-)


  • mujer_bonita 28.10.10, 18:14
    morrison9 napisał:
    > No ale nie mogą zrezygnowac z produkcji bo wtedy dzieci umarłyby z głodu i te f
    > irmy byłyby winne ich śmierci.

    I tu jest istota sprawy. Firmy MOGĄ płacić im więcej. MOGĄ ale WYKORZYSTUJĄ informację o ich sytuacji i nie płacą.

    Dlatego piszę, że nie rozumiesz. Dyktowanie warunków na zasadzie wykorzystania informacji NIE ZWIĄZANEJ z umową jest imo działaniem nagannym.

    Inny przykład - pracownikowi umiera żona i zostaje sam z dziećmi. Pracodawca wykorzystując tę informację 'proponuje' mu bezpłatne nadgodziny. Wie, że pracownik nie może na tę chwilę pozwolić sobie na utratę pracy. Pracownik(przymuszony sytuacją) GODZI się łamanie wobec niego prawa. Czy to czyni działanie pracodawcy fair? Czy możemy tu mówić o 'swobodzie zawierania umów'?

    --
    Uzależnienie
  • morrison9 28.10.10, 18:45
    > I tu jest istota sprawy. Firmy MOGĄ płacić im więcej. MOGĄ ale WYKORZYSTUJĄ inf
    > ormację o ich sytuacji i nie płacą.
    Ja się nie pytam czy MOGĄ im więcej płacić tylko czy mają taki moralny obowiązek.
    Ty też MOŻESZ kupić produkt lub usługę droższą ale nie MUSISZ.
    Uważasz, ze masz prawo do samodzielnego decydowania o swoich wydatkach.

    > Dlatego piszę, że nie rozumiesz. Dyktowanie warunków na zasadzie wykorzystania
    > informacji NIE ZWIĄZANEJ z umową jest imo działaniem nagannym.
    Np. " Jak mi Pan nie da podwyżki to wyjadę do Irlandi"?
    Aa, nie , zapomniałem.
    Dyktowanie jest bee kiedy robi to jedna strona.
    Kiedy robi to druga strona to jest to naturalne prawo.
    Prawda?

    Akurat mam trochę do czynienia z realiami rynku chińskiego.
    To nie jest tak, ze przeciętna firma przenosi produkcję do Chin bo chce zarobić więcej.
    Przenosi bo musi.
    Bo jak nie przeniesie to jej klienci powiedzą: "G...wno mnie obchodzi że wam się nie opłaca. Przenieście produkcję do Chin skoro wam sie nie opłaca w kraju produkować"
    I nie mówię tu tylko o klientach b2b.
    Taką postawę wykazuje wielu zwykłych obywateli.
    Pewnie także Ty.
    > Inny przykład - pracownikowi umiera żona i zostaje sam z dziećmi. Pracodawca wy
    > korzystując tę informację 'proponuje' mu bezpłatne nadgodziny. Wie, że pracowni
    > k nie może na tę chwilę pozwolić sobie na utratę pracy. Pracownik(przymuszony s
    > ytuacją) GODZI się łamanie wobec niego prawa. Czy to czyni działanie pracodawc
    > y fair? Czy możemy tu mówić o 'swobodzie zawierania umów'?
    O swobodzie na pewno możemy mówić.
    Wszak pracownik ma prawo zostawić pracodawcę na lodzie bez podania przyczyny a jeśli zniknie z dnia na dzień to pracodawca ma niewielkie możliwości prawne by coś od niego wyegzekwować.
    I jeśli nie słyszałaś o takich przypadkach to znaczy, ze masz wybiórczą percepcję rzeczywistości.
    Dlatego jeśli pytasz mnie o ocenę takich sytuacji to odpowiem Ci: takie zachowanie pracodawcy jest takim samym stopniu naganne jak analogiczne zachowanie pracownika w stosunku do pracodawcy.

    Jak się domyślam Ty pewnie wyznajesz tu moralnośc Kalego więc pewnie trudno będzie Ci to zrozumieć.
    Nie piszę tego złośliwie.
    Większość ludzi wyznaje moralność Kalego i nawet nie uważają tego za naganne.


  • mujer_bonita 28.10.10, 19:09
    morrison9 napisał:
    > Dlatego jeśli pytasz mnie o ocenę takich sytuacji to odpowiem Ci: takie zachowa
    > nie pracodawcy jest takim samym stopniu naganne jak analogiczne zachowanie prac
    > ownika w stosunku do pracodawcy.

    A jednak dało się zrozumieć!!! Gratuluję :)

    > Jak się domyślam Ty pewnie wyznajesz tu moralnośc Kalego więc pewnie trudno będ
    > zie Ci to zrozumieć.
    > Nie piszę tego złośliwie.
    > Większość ludzi wyznaje moralność Kalego i nawet nie uważają tego za naganne.

    Nie - nie wyznaję. Sprzeciwiam się również sugerowanemu przez Ciebie twierdzeniu, że skoro jedna strona może coś zrobić (np. pracownik zostawić pracę z dnia na dzień) to równie dobrze druga strona może zachować się nagannie w stosunku do niej (np. stosując mobbing), bo inaczej to 'Kalizm'.

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 31.10.10, 11:05
    > O swobodzie na pewno możemy mówić.
    > Wszak pracownik ma prawo zostawić pracodawcę na lodzie bez podania przyczyny a
    > jeśli zniknie z dnia na dzień to pracodawca ma niewielkie możliwości prawne by
    > coś od niego wyegzekwować.

    Strategia "wychujać zanim ktoś nas wychuja"?
    Fakt, ze pracownik może oszukać szefa nie oznacza, że szef powinien mieć prawo, żeby oszukiwać pracownika. Obie strony powinny być uczciwe i myśleć o interesie ogółu a nie tylko własnym tyłku...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 31.10.10, 10:58
    > W tej sytuacji każda propozycja wymiany dobr jest przymusem.

    To się wyczuwa intuicyjnie...
    Jak dla mnie POLITYK (czyt. osoba, która powinna dbać o interesy społeczeństwa), który wykorzystuje stanowisko, władzę nadaną mu przez ludzi, żeby zatrudniać kobiety w ciężkiej sytuacji materialnej i to nie bynajmniej dlatego, żeby im pomóc, tylko dlatego, zeby mieć za darmo swój prywatny burdel, jest naganne!

    Tak, może to "solidarność jajników" ale zachowanie Krawczyk, tzn. danie dupy za pracę, jestem w stanie zrozumieć. W pełni rozumiem też te kobiety, które rezygnowały z tej oferty:-) Rozumiem też dlaczego przez tyle lat było to ukrywane...
    Własnie dlatego, że jeśli kobieta zaczyna wywlekać takie sprawy na światło dzienne to w pierwszej kolejności robi się z niej dziwkę, szmatę, szuka się w niej winy, interesuje jej życiem erotycznym, redukuje szanse na pracę itd. Ty też to zrobiłeś... Trzeba się liczyć z opinią społeczną, bo przecież za kobietą nikt się nie wstawi:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • sisi_kecz 28.10.10, 15:50
    Na prawdę nie mogę wyjść z podziwu, że istnieją ludzie (zaklęta, sisi, Ty), któ
    > rzy, jak się domyślam
    > mają aspirację do bycia ludźmi z wyobraźnią, empatią a maksimum empatii na jaką
    > są w stanie się zdobyć to identyfikacja z osobnikiem tej samej płci bez względ
    > u na okoliczności.'

    Pisałam już ,że nie prowadze tej dyskusji z jakiejkolwiek ambicji,chce sie wypowiedzieć i przedstawić inny pogląd niż Ty masz, więc też nie mogę wyjść z podziwu jak uprzedziłeś sie do moich wypowiedzi i ciągle upatrujesz w nich chęć do wykazania sie wyższoscią nad reszta dyskutantów.

    Może dla Ciebie jest typowe, że kobiety skaczą sobie do oczu i obgadują inne, szczególnie te, które sypiają nie z mężami ;), ale to, że nie potępiam Anety Krawczyk jak widać jest możliwe i właśnie bardzo zależy od okoliczności.

    pozdro!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 28.10.10, 16:16
    Dla mnie typowe jest to, że kobiety albo potępiają takie osoby jak A. Krawczyk (bo widzą w nich zagrożenie) albo je bezwarunkowo bronią bo się identyfikują z nią.
    Bardzo trudno jest im ocenić postawę A. Krawczyk w oderwaniu od jej płci.
    Dla mnie płeć A. Krawczyk ma znaczenie.
    Ocenę jej postępowania można wysnuć bez względu na płeć bo gdyby była mężczyzną to jej sytuacja nie byłaby lepsza lecz gorsza.
    Ja nie stawiam A. Krawczyk w szeregu z innymi kobietami.
    Ja stawiam ją w szeregu z innymi ludźmi postępującymi wg. tego samego schematu.

    Jeśli nie wiesz jaki to schemat to może trzeba poczekać aż np. pożyczysz pieniądze komuś, kto będzie Ci przysięgał, ze odda a jak się upomnisz o zwrot to ta osoba jeszcze Cię zjeb..ie, ze jesteś bezczelna bo przecież ona nie ma z czego oddać, ma dziecko i brakuje jej na życie.

    Choć możliwym jest też, ze nawet jeśli nawet to Ci się zdarzy to nie zauważysz analogii.
  • morrison9 28.10.10, 16:18
    Sorry.
    Miało być:
    > Dla mnie płeć A. Krawczyk ma znaczenie drugorzędne.
  • sisi_kecz 28.10.10, 16:44
    Sugerujesz, że bronię Anety Krawczyk pomimo ewidentnych dowodów jej winy?

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • morrison9 28.10.10, 18:19
    Nie wiem.

    Po prostu widzę jakiś totalny amok po stronie forumowych pań.
    Przecież to nie była matka przyłapana na kradzieży bułki w sklepie.
    Dzięki swojej postawie została radną (z pierwszego miejsca na liście), dyrektorem biura poselskiego , członkiem rady nadzorczej. To nie są funkcje , które się dostaje po to, zarobić na chleb powszedni. To są już profity, o jakich nie może pewnie marzyć niejedna z tych, które jej bronią.
    Jak więc można mówić, ze ona została zmuszona.
    A co by było gdyby odmówiła?
    Musiałaby iść do pracy jak większość innych kobiet.
    Ot - cała groźba.
    A niektórzy porównują to do przystawiania pistoletu do głowy.
  • zakletawmarmur 31.10.10, 11:14
    > Przecież to nie była matka przyłapana na kradzieży bułki w sklepie.
    > Dzięki swojej postawie została radną (z pierwszego miejsca na liście), dyrektor
    > em biura poselskiego , członkiem rady nadzorczej.

    Moja koleżanka jest zatrudniona na stanowisku "zastepca kierownika" i zarabia po prostu śmieszne pieniądze. Kolega był przez jakiś czas "kierownikiem" i też zarabiał grosze:-) Nie wiem ile zarabiała Aneta Krawczyk. Z tego co pamiętam nie na tyle dużo, że w momencie utraty pracy, potrafiła była godnie z dziećmi przeżyć...

    A może fakt, że tak dalego zaszła oznacza, ze jednak coś sobą reprezentowała, ambitna była? Ciekawe, czy wszystkie kobiety świadczace usługi seksualne tak daleko nie zaszły?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • zakletawmarmur 31.10.10, 11:26
    > Na prawdę nie mogę wyjść z podziwu, że istnieją ludzie (zaklęta, sisi, Ty), któ
    > rzy, jak się domyślam
    > mają aspirację do bycia ludźmi z wyobraźnią, empatią a maksimum empatii na jaką
    > są w stanie się zdobyć to identyfikacja z osobnikiem tej samej płci bez względ
    > u na okoliczności.

    To ja polecam napisać do Kutuzowa i założyć stowarzyszenie "logicznie myślących mężczyzn".
    :-)

    A Ty do czego masz aspiracje? Do bycia nowoczesnym facetem, który namawia kobiety, że mają wolność seksualna więc powinny dawać na pierwszej randce? Ale gardzi tym co zrobiła taka Aneta Krawczyk? I tu uwaga!!! Przecież "powinna się była liczyć z opinią społeczeństwa"!!! A kobiety, które przez to, że dają na pierwszej randce, mają opinie szmaty? Nie powinny się liczyć z opinią społeczną? To już wina "prostaków", że je tak oceniają? Jak mam więc rozumieć Twoją obronę tych wszystkich prostaków dziennikarzy, którzy z Krawczyk zrobili nic nie warto szmatę?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • morrison9 25.10.10, 16:53
    > Oczywiście fullpacked laska z twardą psychiką może sobie pozwolić na wszystko.
    No właśnie w tym rzecz, że nie "fullpacked laska z twardą psyc iką" tylko kobieta z określonymi i cechami.
    Wcale nie musi to być supr laska i wcale nie musi być super odporna.
    Musi po prostu przestać traktować seks jak wymianę na której ona straci a facet zyskuje.
    Tylko tyle i aż tyle.

    > Nie ma więc dużego wyboru albo kiepski seks, żeby pan sobie ulżył
    > albo czekanie... Niestety:-)
    Żeby seks był dobry (nawet ten jednorazowy) trzeba wiedzieć czego się w seksie chce i jasno to artykułować.
    A nie iść do łóżka z facetem trzęsąc się ze strachu: "żeby on mnie nie wykorzystał"
    > Pod warunkiem, że nie zdarza jej się zbyt często?
    Zbyt częsty szybki seks i zbytnie uganianie się za kobietami dyskwalifikuje także faceta, który staje się w ten sposób pośmiewiskiem.


    > Czytałeś kiedyś garsonierę? Wiesz co mnie uderzyło? To jak mężczyźni opisują ko
    > biety, ich ciała, umiejętności łóżkowe. Wiesz dlaczego? Bo nie ma w tym uczuć.
    Nie no, chyba kpisz.
    A w tych kobietach, które im się oddają za pieniądze jest uczucie?
    Ci faceci są dla nich jak rzeczy, warci tyle ile zapłacą i żeby najlepiej nie żądali zbyt wiele.

    > Myślisz, że tak sam
    > o opisują kobiety, z którymi zdążyli się już trochę poznać, czują jakieś miłe e
    > mocje (nie musi chodzić od razu o miłość)?
    Oczywiście, że nie.
    Tamte kobiety sam ustawiają się w takiej pozycji bo traktują faceta jak źródło kasy wiec same są traktowane jak produkt.
    Niejeden z owych recenzentów zupełnie inaczej postrzegałby daną kobietę gdyby miał świadomość, ze robi coś dla niego a nie dla jego kasy.
    Oczywiście nikt tych facetów nie zmusza do płacenia.
    A tych kobiet do oferowania swoich ciał.

    > To, że laska nie dała na pierwszej randce może znaczyć wiele rzeczy. Na prawdę
    > niewiele kobietom chodzi o to, że dadzą jeśli facet będzie chciał zainwestować
    > w nie swoje zasoby... Zauważ, że laski, które nie chcą się wiązać też wcale nie
    > dają dupy każdemu. Może to chodzi właśnie o ten instynkt. Dać się zdobyć, zaci
    > ągnąć do łóżka silnemu samcowi...
    Więc po raz n-ty napiszę, że to nie oo to chodzi, ze kobieta ma chodzić do łóżka z każdym kto chce z nią iść tylko o to, ze jeśli ma ochotę z kimś iść to może to zrobić bo tłumaczenie, ze "on ją olał bo poszła z nim od razu do łóżka" to naiwnośc i dziecinada.
    Ile razy jeszcze będę musiał to powtórzyć i ile razy to zignorujesz?

    > A skąd ten syndrom ofiary się bierze? Może właśnie skąd, że od współczesnej kob
    > iety za dużo się wymaga?
    Nie.
    Bierze się z tego, że wielu kobietom wpaja się, ze seks jest czymś na czym kobieta traci a facet zyskuje.
    I będzie się taka jedna z drugą stresowac czy ją facet nie wykorzysta zamiast skupić się na tym, zeby np ją porządnie wylizał.

    > > Podałem Ci przykłady 2 osób (kobiet) -nazwijmy to- publicznych, bo dzięki tem
    > > u możesz zapoznać się z ich spostrzeżeniami dosyć łatwo.??
    > Pań z książek?
    > To może jeszcze jakiś z filmów np. "Pretty woman":-)
    Sądzisz, że Catherine Millet to postać fikcyjna?
    Jeśli moje przykłady cię nie przekonują to i tak są lepsze od Twoich bo Ty nie podałaś żadnych.

    > Możesz oczywiście próbować wzbudzać w kobietach poczucie winy, doszukiwać się m
    > aterializmu, prób wychujania biednych misiów i innych głębszych filozofii...
    Poczucie winy? materializm?
    Materialistkami są takimi samymi jak faceci.
    Tyle, że faceci nie mają takich możliwości poprawy swojego statusu poprzez wiązanie się z odpowiednią partnerką.
    Gdyby potrzeby seksualne kobiet były większe od mężczyzn, gdyby przeciętny facet był obiektem zainteresowania seksualnego tylko z tytułu bycia facetem to pewnie faceci lecieliby na kasę i od czasu do czasu lamentowali, że mniej zarabiają itd.
    Ja nie oceniam.
    Ja wskazuję na mechanizmy.
    Każdy kija ma dwa końce.
    Obserwuję, ze kobiety o tym drugim koncu często zapominają. Przynajmniej w odniesieniu do niektórych zjawisk.
  • rumpa 25.10.10, 17:26
    Musi po prostu przestać traktować seks jak wymianę na której ona straci a facet
    > zyskuje.
    > Tylko tyle i aż tyle.
    >

    znaczy musi być bezpłodna
    albo pozbawiona wyobraźni albo fanka aborcji
    pomijam już meczący fakt że kobiety generalnie iles tam razy łatwiej łapią wszystkie weneryczne świństwa

    jak to szło w superszlagierze - nie myśl o jutrze, to za tysiąc lat - typowo męski punkt widzenia

    dla kobiety niestety to jutro może już być za ... czternaście dni
  • kag73 25.10.10, 18:56
    Rumpa, a o atykoncepcji slyszawszy?
    Jednego nie rozumiem, skoro dziecko to taka straszna rzecz, co zrozumialas dopiero kiedy pojawilo sie na swiecie, po co bylo Ci jeszcze drugie albo trzecie, bo nie wiem ile ich masz, ale chyba wiecej niz jedno.
  • kag73 25.10.10, 19:23
    Aaa, nie wpadlam na to od razu. Rumpa, pewnie masz blizniaki :)
  • zakletawmarmur 25.10.10, 19:07
    > Musi po prostu przestać traktować seks jak wymianę na której ona straci a facet
    > zyskuje.

    Wtedy, kiedy faceci przestaną traktować związek jako "kiedy on traci a ona zyskuje":-)
    A jednak z niektórymi związać się opłaca? Tak samo jest z kobietami i seksem. Z niektórymi się opłaca dla samej przyjemności z innymi nie:-) I nie chodzi tu tylko o orgazm.

    > Zbyt częsty szybki seks i zbytnie uganianie się za kobietami dyskwalifikuje tak
    > że faceta, który staje się w ten sposób pośmiewiskiem.

    UGANIANIE się bez efektu dyskwalifikuje. Z efektem zwiększa jego wartość:-) Z kobietami tak dobrze nie jest...

    > Tamte kobiety sam ustawiają się w takiej pozycji bo traktują faceta jak źródło
    > kasy wiec same są traktowane jak produkt.

    Skąd wiesz, że dla kasy? Może kobietę pociąga bo ma władzę, wysokie stanowisko? Da- dziwka, która leci na kasę? Nie da- dziwka, która chce wyciągnąć więcej? No dobra, to trzeba odrzucać majętniejszych facetów, żeby nie czuli się wykorzystani... Na co więc postawić? Na 19 cm i wzwód na zawołanie? Nie to też rasizm, przecież biedny pan nie ma na to wpływu... Może na intelekt? I tu się okazuje, że brak spełniających kryteria... Jedyny logiczny powód, żeby z wami iść do lóżka to uczucie... Dlatego właśnie wiele kobiet nie daje na pierwszej randce.

    > Niejeden z owych recenzentów zupełnie inaczej postrzegałby daną kobietę gdyby m
    > iał świadomość, ze robi coś dla niego a nie dla jego kasy.

    Niejedna kobieta też dawała by dupy częsciej gdyby wiedziała, że pan nie robi z nią tego tylko dlatego, że jest za darmo:-)

    > I będzie się taka jedna z drugą stresowac czy ją facet nie wykorzysta zamiast s
    > kupić się na tym, zeby np ją porządnie wylizał.

    Albo czy ma 19 cm? Trzy wzwody na zawołanie pod rząd? Czy wygląda jak skrzyżowanie Ashtona Kuchera z Domogarowem? Nie przepraszam to też jest chamskie. Ba, jeśli kobieta ma takie wymagania to znaczy, że ma cipke jak wiadro, jest leniwa w łóżku i w odle jest oziębła, powinna mieć przecież ochote na największego nawet paszczura. Powinna się starać, żeby pan miał wzwód a jak mu nie staje to zadbać o komfort psychiczny, żeby się nerwicy nie nabawił... Kto tyle dla kobiety zrobi?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 24.10.10, 15:32
    morrison9 napisał:
    > Na przeciwległym krańcu jest swingująca singielka, która jest dobrem deficytowy
    > m bo jak to usłyszeliśmy od kilku par:" Jeśli jest jakaś fajna singielka, która
    > lubi te klimaty to bardzo szybko przestaje być singielką"

    Chyba się rozpędziłeś? Swingująca singielka to oksymoron bo swing z założenia dotyczy par :D

    > Ja twierdzę, ze większość kobiet MOŻE mieć taką samą wolność seksualną jeśli im
    > na tym zależy.

    'Zależeć' by mogło gdyby coś im to dawało. Coś więcej. Sam dobry seks, który tak samo mogą mieć w stałym związku, to za mało. Po co zadowalać się połówką jak można mieć całość?

    --
    Uzależnienie
  • mujer_bonita 21.10.10, 16:56
    morrison9 napisał:
    > Mam jednym zdaniem przesądzić o relacjach pomiędzy tysiącami, milionami kobiet
    > w kombinacji z tysiącami, milionami mężczyzn?

    Wiesz - równie dobrze można powiedzieć - mamy jednym (Twoim) zdaniem przesądzać o relacjach pomiędzy tysiącami, milionami kobiet kombinacji z tysiącami, milionami mężczyzn? ;)

    --
    Uzależnienie
  • gravedigger1 20.10.10, 17:34
    Dodam jeszcze, że wiązanie się z facetem, który z szacunku do partnerki czeka cierpliwie aż zgodzi się ona łaskawie na rozpoczęcie współżycia niesie ze sobą podwyższone ryzyko, że facet ten będzie w stałym związku szanował swoją żonę/partnerkę i matkę swoich dzieci uprawiając z nią seks "po bożemu" (bo przecież szacunek tego wymaga), a do ostrego i namiętnego seksu bez zahamowań znajdzie sobie kochankę. Stosowanie stragegii trzymania faceta w poczekalni może więc doprowadzić do związania się z kimś, kto w perspektywie wieloletniego związku okaże się życiową pomyłką. Nie ma zatem niezawodnej recepty na znalezienie tego właściwego. A już n apewno nie jest tą receptą strategia wyczekiwania. :)
  • santo_inc 22.10.10, 18:08
    > Przyjemniej czerpie się przyjemność z seksu z kimś, kto to docenia a nie robi t
    > o "bo ta lepsza mu nie dała".

    Podobnie, jak przyjemniej czerpie się tę przyjemność z kimś, kto traktuje ją jako przyjemność dla przyjemności a nie narzędzie do manipulacji.
  • zakletawmarmur 22.10.10, 18:49

    > Podobnie, jak przyjemniej czerpie się tę przyjemność z kimś, kto traktuje ją ja
    > ko przyjemność dla przyjemności a nie narzędzie do manipulacji.

    Wszyscy twierdzicie, że kobieta, która nie daje od razu traktuje seks jako narzędzie manipulacji... "Dam mu dupy jak się ze mną zwiąże". Oczywiście można by rozważać to na odwrót czy facet z waszymi przekonaniami nie traktuje seksu jako manipulacji "jak da mi dupy to może się nią zainteresuje". Oczywiście z naciskiem na "może" (czyli jeśli jest super dupą). Ale pomińmy już to...

    Jeśli kobieta ma wiele propozycji seksualnych to nie poleci na każdego bo może przebierać... Facet musiałby być nieziemski, żeby zaciągnąć ją do łóżka na pierwszej randce. Wszyscy inni muszą się postarać, żeby ją sobą zainteresować. A na to potrzeba czasu i wcale nie musi chodzić o kasę i obiecanki związku. Czas sprawia, że nawet przeciętny facet może zyskać na tyle, że kobieta nie będzie mu się w stanie oprzeć. Dlaczego? Bo takie stopniowanie przyjemności i wycofywanie się jest bardzo podniecające. Rodzi pewien niedosyt, tęsknotę, którą później zaspakaja się tylko w połowie... To nie chodzi o to, że kobieta stawia sobie jakąś barierę czasu (choć przyznaje, że i takie znam). Kobieta próbuje wytrzymać tyle ile może. Rola mężczyzny jest ją zdobywać, walczyć, doprowadzić na skraj szaleństwa, kiedy to zrobi wszystko, żeby tylko w nią wszedł. Oczywiście są sytuacje, gdy ma to miejsce na pierwszej randce ale to jednak rzadkość bo prawda jest taka, że mało jest tak interesujących facetów:-) Oczywiście można też powiedzieć, że kobieta która ma takie wymagania "nie lubi seksu" tak bardzo jak ta bez wymagań... To jest pytanie z gatunku "Kto bardziej lubi jedzenie obżarciuch czy koneser"?

    Tak czy inaczej, gdyby panowie chcieli się wiązać z nimfomankami, ta strategia byłaby teraz popularniejsza... A tym czasem z jakiś powodów to rzadkość...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 22.10.10, 19:15
    zakletawmarmur napisała:
    > Wszyscy twierdzicie, że kobieta, która nie daje od razu traktuje seks jako narz
    > ędzie manipulacji...

    Dochodzę do takiego wniosku, że dla faceta każde nie danie dupy przez kobietę wtedy, kiedy on chce jest manipulacją :)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 22.10.10, 19:24
    Czyli jedyne uczciwe kobiety to nimfomanki:-)
    Ciekawe, który z panów sobie takiej na żonę szukał?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • mujer_bonita 22.10.10, 22:28
    zakletawmarmur napisała:
    > Czyli jedyne uczciwe kobiety to nimfomanki:-)
    > Ciekawe, który z panów sobie takiej na żonę szukał?

    Może jak to panowie zwykle piszą, kierujemy się 'kobiecą logiką' więc nie jesteśmy w stanie tego pojąć? ;)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 22.10.10, 22:46
    > Może jak to panowie zwykle piszą, kierujemy się 'kobiecą logiką' więc nie jeste
    > śmy w stanie tego pojąć? ;)

    Zwróć uwagę, że każda kobieta jest kombinatorką...
    Jeśli nie daje to znaczy, że manipulatorka chce się drogo sprzedać.
    Jeśli daje to też manipulatorka, chce tyłkiem na profit w postaci związku zapracować.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 22.10.10, 23:29
    > Czyli jedyne uczciwe kobiety to nimfomanki:-)
    > Ciekawe, który z panów sobie takiej na żonę szukał?

    Gdybym miał informację o dwóch kobietach, że jedna jest nimfomanką a druga nie, to bym się bardziej zainteresował tą pierwszą.

    A jak oceniam tylko po wyglądzie, to biorę się za tą, która mi się bardziej podoba.

    Weź jeszcze pod uwagę, że mało który z nas mężczyzn szuka kobiety na żonę, znaczna część po prostu zadowala się pierwszą lepszą fajną dziewczyną, która pójdzie z nimi do łóżka. Widzę to po sobie.
  • zakletawmarmur 22.10.10, 23:39
    > Weź jeszcze pod uwagę, że mało który z nas mężczyzn szuka kobiety na żonę, znac
    > zna część po prostu zadowala się pierwszą lepszą fajną dziewczyną, która pójdzi
    > e z nimi do łóżka. Widzę to po sobie.

    Pączek niskokaloryczny?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 23.10.10, 08:12
    > Pączek niskokaloryczny?

    Jak innego nie ma pod ręką, to się bierze ten niskokaloryczny. Chyba, że będzie obrzydliwy.
  • zakletawmarmur 23.10.10, 00:02
    > Weź jeszcze pod uwagę, że mało który z nas mężczyzn szuka kobiety na żonę, znac
    > zna część po prostu zadowala się pierwszą lepszą fajną dziewczyną, która pójdzi
    > e z nimi do łóżka. Widzę to po sobie.

    Ale przyznaj, że do łóżka poszedłbyś też z tą "niefajną" lub przynajmniej "niewystarczająco fajną" tylko dlatego, że byś mógł?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 23.10.10, 08:07
    > Ale przyznaj, że do łóżka poszedłbyś też z tą "niefajną" lub przynajmniej "niew
    > ystarczająco fajną" tylko dlatego, że byś mógł?

    Zależy jak duże miałbym ciśnienie. Pewne minimum atrakcyjności mam, poniżej którego raczej bym nie zszedł bez czegoś ekstra, na przykład obietnicy czegoś wyrafinowanego, czego nie dostałbym łatwo nigdzie indziej.
  • mujer_bonita 23.10.10, 09:17
    santo_inc napisał:
    > Zależy jak duże miałbym ciśnienie. Pewne minimum atrakcyjności mam, poniżej któ
    > rego raczej bym nie zszedł bez czegoś ekstra, na przykład obietnicy czegoś wyra
    > finowanego, czego nie dostałbym łatwo nigdzie indziej.

    Ano właśnie - dla jednorazowego seksu jesteście w stanie opuścić poziom. Ale ZWIĄZAĆ się z taką laską już nie.

    I tyle w temacie - większości kobiet nie odpowiada bycie dmuchaną lalą do 'spuszczania ciśnienia'.

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 23.10.10, 12:58
    > Ano właśnie - dla jednorazowego seksu jesteście w stanie opuścić poziom. Ale ZW
    > IĄZAĆ się z taką laską już nie.
    > I tyle w temacie - większości kobiet nie odpowiada bycie dmuchaną lalą do 'spus
    > zczania ciśnienia'.

    Ale zrozum, że te kobiety, do których bym opuścił poziom na jednorazowe bzyknięcie z całą pewnością nigdy nie zostałyby moimi partnerkami na stałe.

    Mają więc do wyboru jednorazowy seks albo nic. Z całą pewnością nie dałbym się przeciągnąć pod kilem przez kilka miesięcy tylko po to, by "zasłużyć" na ten seks, bo nie byłbym zainteresowany tak długotrwałym "związkiem".
  • zakletawmarmur 23.10.10, 13:17
    > Mają więc do wyboru jednorazowy seks albo nic.

    Ale jak rozumiem nie informujesz ich o tym? Muszą same się domyśleć?

    Z całą pewnością nie dałbym się
    > przeciągnąć pod kilem przez kilka miesięcy tylko po to, by "zasłużyć" na ten se
    > ks, bo nie byłbym zainteresowany tak długotrwałym "związkiem".

    Ależ my to rozumiemy...

    Zrozum jedno!!! Tu nie chodzi o to, żeby ugrać więcej, poderwać kogoś z wyższej półki!!!

    Chodzi o to, żeby właśnie odróżnić kolesia dla których jest się tylko "kiepską partią, ale można sobie ulżyć" od tych, którzy faktycznie są kobietą zainteresowani. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, nawet jeśli kobieta nie ma ochoty na stały związek, nawet jeśli chce "tylko seksu" woli to robić z kimś, kto ją docenia. Z kimś kto idzie z nią nie dlatego, że jest "łatwa", jest "za darmo" ale dlatego, że jest interesująca, ładna, pociągająca i nie czułby się jak frajer gdyby się zaangażował.

    Dla porównania. Jaką dziewczynę wolałbyś pokokietować? Taką dla której jesteś "frajerem, z ktorym się umawia bo postawi kolacje ale na seks nie ma szans"? Czy taką, która byłaby Toba zainteresowana, spotykałaby się z Tobą, żeby miło spędzić czas i kto wie czy coś z tego nie wyniknie?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 23.10.10, 19:13
    > Ale jak rozumiem nie informujesz ich o tym? Muszą same się domyśleć?

    Teraz to ja jestem żonaty i nikogo o niczym nie informuję. :)

    > Chodzi o to, żeby właśnie odróżnić kolesia dla których jest się tylko "kiepską
    > partią, ale można sobie ulżyć" od tych, którzy faktycznie są kobietą zaintereso
    > wani.

    Ale, jak już ustaliliśmy, ten test wcale w ustaleniu tego nie pomaga. On jedynie pozwala wyeliminować facetów, którym się czekać nie chce. Są to zarówno faceci wartościowi, jak i ci, którzy chcą sobie tylko ulżyć.

    > Dla porównania. Jaką dziewczynę wolałbyś pokokietować? Taką dla której jesteś "
    > frajerem, z ktorym się umawia bo postawi kolacje ale na seks nie ma szans"? Czy
    > taką, która byłaby Toba zainteresowana, spotykałaby się z Tobą, żeby miło spęd
    > zić czas i kto wie czy coś z tego nie wyniknie?

    Wiadomo, że tę drugą. Szkoda tylko, że te sytuacje mają ze sobą niewiele wspólnego. Chyba, że pójście do łóżka przyrównujesz do postawienia obiadu.
  • rumpa 25.10.10, 16:41
    Ale, jak już ustaliliśmy, ten test wcale w ustaleniu tego nie pomaga. On jedyni
    > e pozwala wyeliminować facetów, którym się czekać nie chce. Są to zarówno facec
    > i wartościowi, jak i ci, którzy chcą sobie tylko ulżyć.

    Wartościowy jak zwał tak zwał też może chcieć sobie ulżyć.Albo znaleźć kryzysową narzeczoną, prawda?

    Tak czy inaczej facet któremu nie chce się czekać aż ja się poczuję z nim na tyle dobrze aby iść do łóżka, dla mnie - wartościowy nie jest.
    To ja już wolę wibrat