Dodaj do ulubionych

Krzątawica - czyli tzw wspólny obowiązek

15.11.10, 11:28
Krzątawica jest chorobą z grupy chorób zakaźnych. Dosięga ok. 70% kobiet. Osoba zarażona zachowuje się z pozoru normalnie.
Z początku ataki następują raz, dwa razy dziennie, po czym choroba przechodzi w stan przewlekły. Ataki z cyklicznych zmieniają się w permanentne krzątanie całodzienne. Osobnik krząta się już bez przerwy, zdarzają się nawet ataki nocne. Domownicy są atakowani werbalnie przez zainfekowaną, a odmowa współdziałania pogarsza przebieg choroby.
Dodatkowo chora czuje się przeważnie wyizolowana, ponieważ nikt z członków rodziny nie rozumie jej dolegliwości. W rzeczy samej, ona też nie rozumie tego ciągłego przymusu sprzątania, prasowania, wycierania, przecierania, poprawiania, ścielenia, prania, itp., itd. Matki zarażają córki już w okresie wczesnego dzieciństwa.
Co ciekawe, potomstwo męskie wykazuje zagadkową odporność na chorobę. Mężczyźni są na krzątawicę odporni w 98% przypadków. Pozostałe dwa procent to osobnicy zarażeni we wczesnym dzieciństwie, pod dużą presją. W takim przypadku choroba ma dużo cięższy przebieg, a osobnik zarażony, w życiu dorosłym zaraża dużo bardziej ekspansywnie. Czasem choroba ma przebieg kompulsywny z oznakami nerwicy i manii prześladowczej. Znane są przypadki, że zakażona sypia nawet w gumowych żółtych rękawiczkach, by nie marnować czasu na zakładanie ich rano i już od wczesnych godzin porannych zabiera się za sprzątanie. Chora przestaje rozumieć z czasem świat zewnętrzny. Pochłania ją sprzątanie i pilnowanie, żeby nikt nie nabrudził. Wydaje ogromne pieniądze na środki czystości i dezynfekuje absolutnie wszystko w swoim otoczeniu.
Całość:
interia360.pl/artykul/krzatawica-choroba-pokolen,10265


> Choroba trudno poddaje się leczeniu. Terapia ogranicza się do kojących uwag: „zostaw, przecież jest czysto” lub „za chwilę i tak się nabałagani”, ale rzadko odnosi to jakikolwiek skutek. Działanie wstrząsowe (wysłanie chorej do domu znajomych, którzy mają ośmioro dzieci, lub codziennie sprzątanie kurnika na fermie kurzej) też poprawia sytuację jedynie czasowo. Pozostaje tylko akceptacja choroby. Chorą można umieścić np. w firmie sortującej śmieci, wtedy ataki domowe nieco łagodnieją, no i jest z tego jakiś pożytek.



_____________________________________
Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
Edytor zaawansowany
  • m00nlight 15.11.10, 15:24

    Widzisz i nie grzmisz.

    Czemu zawsze wygrzebujesz jakieś pseudopsychologiczne artykuły wątpliwego autorstwa i na tym opierasz swoje sądy o życiu? :P

    Fakt, istnieje taka choroba, jest to jedna z odmian nerwicy natręctw. Ale dane że 'dotyka ona 70% kobiet' są co najmniej śmieszne ;)

    Że co, 70% kobiet- te które w ogole SPRZĄTAJĄ to jednostki zaburzone, a pozostale 30% brudasow to norma tak? :)

    Nie wiem skąd wziąłeś te rewelacje, i szczerze, wolę nie wiedzieć ;)

    Tak, ja wiem że 'zmuszanie' biednych facetow do sprzątania, choć oni najchętniej zarośliby brudem po pachy i byliby z tym szczęśliwi jest 'niehumanitarne' i w ogole BE. Ale taki maly szczegol: z domu najczęściej korzysta kilka osob, brudzą wszyscy tak samo (a niektórzy bardziej :P) wiec wszyscy powinni sprzątać. Wsio. Podciąganie tego pod jakieś dziwne jednostki chorobowe to czysty idiotyzm- to tak jakbym ja nagle stwierdzila że 90% facetow jest autystycznych- wszak u wszystkich występują pewne symptomy autyzmu dziecięcego :P

    Nie przeczę, ze choroba występuje, jak każda inna, ba! sama znam osobiście taki zdiagnozowany przypadek-ale jest to klasyczna nerwica natręctw ktora objawia się w niemożliwej do zwalczenia potrzebie ciągłego sprzątania, porządkowania, etc- i wierz mi, gdybys coś takiego zobaczyl na wlasne oczy pojąłbyś różnicę pomiędzy zwykłą potrzebą jako-takiej czystości w obejściu a zaburzeniem.
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • efi-efi 15.11.10, 16:04
    No raczej Urqu robi sobie jaja...

  • santo_inc 15.11.10, 17:07
    > ogole BE. Ale taki maly szczegol: z domu najczęściej korzysta kilka osob, brud
    > zą wszyscy tak samo (a niektórzy bardziej :P) wiec wszyscy powinni sprzątać.

    JASNE!

    Pytanie tylko, dlaczego facet i kobieta mają razem sprzątać przez godzinę dziennie, by usatysfakcjonować kobietę zamiast nie sprzątać w ogóle i żyć w brudzie, co będzie satysfakcjonowało faceta? Dlaczego nie mają razem sprzątać na przykład przez pół godziny dziennie?

    Dlaczego to kobieta ma tylko prawo ustalić, jaki jest docelowy porządek i co należy zrobić, by było dostatecznie porządnie? Przecież to nie tylko ona korzysta z tego domu?
  • mujer_bonita 15.11.10, 17:20
    santo_inc napisał:
    > Pytanie tylko, dlaczego facet i kobieta mają razem sprzątać przez godzinę dzien
    > nie, by usatysfakcjonować kobietę zamiast nie sprzątać w ogóle i żyć w brudzie,
    > co będzie satysfakcjonowało faceta? Dlaczego nie mają razem sprzątać na przykł
    > ad przez pół godziny dziennie?

    Najrozsądniejszy jest zawsze kompromis. A jeszcze rozsądniejsze - wchodzenie w związek z osobami z podobnym podejściem do prowadzenia domu co my :)

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 15.11.10, 17:29
    > Najrozsądniejszy jest zawsze kompromis. A jeszcze rozsądniejsze - wchodzenie w
    > związek z osobami z podobnym podejściem do prowadzenia domu co my :)

    Sugerujesz związki homoseksualne?
  • urquhart 15.11.10, 17:32
    mujer_bonita napisała:
    > Najrozsądniejszy jest zawsze kompromis. A jeszcze rozsądniejsze - wchodzenie w
    > związek z osobami z podobnym podejściem do prowadzenia domu co my :)

    Nie żartuj, toż to jawne wezwanie do homoseksualizmu!

    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • m00nlight 15.11.10, 20:22

    Bez przesady.

    Ludzie dzielą się na brudasów, pedantów i umiarkowanych ;)

    Przy czym raczej nie zależy to od płci- znam facetow u których w domach można z podlogi jeść albo się w niej przejrzec, a znam babki, gdzie nie zrobisz kroku żeby się nie potknąć o brudne majtasy...

    I fakt, jeśli dobierze się taki pedant z takim brudasem (niezależnie od płci) to przecież logiczne że codzienne awantury w domu murowane.

    Ja mam tak, że w domu MUSI być czysto. I kropka. Za to moj chlop robi taki sajgon, że jak wyjade na 2 dni, wracam i zastaję dom jak po przejściu tornada... Szlag trafia, no ale głównie ja sprzątam. W ramach kompromisu nie wchodzę do jego 'biura' i tam ma wieczny syf, sprząta sam jak się zacznie przyklejać. Za to w pozostalej części domu nauczyl się chociaż nie zostawiać po sobie pola bitwy, i to już wystarczy żeby nie bylo jakiś spięć na tym polu. Ale już sobie wyobrażam gdyby dalej robił ten sajgon, a ja musialabym po nim sprzątać 'bo tylko mi to przeszkadza', to jakiś dramat.

    Brudasy podobno 'nie widzą' bałaganu, i mimo że jest syf im wydaje się że jest 'w miarę ok'- taki z pedantem w życiu się nie dogada, nawet gdyby chcial cos zmienic to bedzie mu trudno.

    Inna sytuacja gdy facet doskonale widzi balagan, ba! ten balagan mu przeszkadza, ale sam nie posprząta bo męska duma nie pozwala, czeka aż żona wroci z pracy i weźmie się za szorowanie podłóg... albo ma do żony pretensje że nieposprzątane- to jest chyba o wiele gorsze, bo wynika nie tyle z 'upośledzenia' co z lenistwa...

    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • tully.makker 19.11.10, 15:03
    Pytanie tylko, dlaczego facet i kobieta mają razem sprzątać przez godzinę dzien
    > nie, by usatysfakcjonować kobietę zamiast nie sprzątać w ogóle i żyć w brudzie,
    > co będzie satysfakcjonowało faceta?

    Nie kazdy facet jest brudasem i satysfakcjonuje go zycie w brudzie. Nawet jak jest balaganiarzem, tak jak moj.
    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • ruda_owca 16.11.10, 12:48
    Boże, widzisz i nie grzmisz...
  • m00nlight 16.11.10, 18:04

    Spoko, wiem co napisalam. ^^
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • sisi_kecz 16.11.10, 13:50
    Człowieka cierpiacego na taką nerwicę, człowieka płci męskiej:

    Witam, mam 17 lat i może przejdę od razu do sedna sprawy. Może powiem wam, jak wygląda mój dzień...

    Wstaje rano, ściele łóżko zdejmując z niego kordłe, podszuki, pościel, po czym kładę je na krześle i poprawiam gąbeczki które są pod pościelom, potem układam równo wszystko na łóżku, czyli poduszki, pościel, kordłę, itd. Ścielenie łóżka zajmuje mi z 10 min. Potem wychodzę z pokoju, poprawiam posłanie psu, żeby nic nie było rozwalone, poprawiam chodnik na przedpokoju, wchodzę do kuchni zmieniam wodę psu, udaje się do łazienki biorę szmatkę która zawsze jest naszykowana, oraz pronto i stawiam je na biurku. Następnie udaje się z powrotem do łazienki, namaczam mopa i wycieram podłogi w domu, po tych czynnościach ogarniam każdy pokój, patrząc czy nie ma tam żadnej szklanki, papierku (mam 3 pokoje w tym jeden mój w którym śpie, a w drugim śpi mama, w trzecim nikt nie mieszka). W jednym z pokoi w wiszą zawsze moje bluzy na takim wieszaku, podchodzę do nich i patrze czy nie ma na nich może kudłów psa, po czym otrzepuje je, co też jest zbędne, bo w tych bluzach nie będę dzisiaj chodził, ale i tak je muszę ogarnąć. Często wycieram okno przy którym siedzi pies z jego śliny, zdarza mi to się co 2 - 4 dzień. Potem łapię prysznic i opłukuję wannę szykując ją sobie do kąpieli, co też jest zbędne, bo tak naprawdę wanna jest czysta i można w niej się myć. Po tych czynnościach łapie się za odkurzacz i odkurzam cały dom, potem stawiam odkurzacz pod moim pokojem i zabieram się za wycieranie kurzy w moim pokoju. Wycieranie kurzy trwa od 1 h, do 1, 5 h. Po wytarciu kurzy, łapię się za odkurzacz i odkurzam DOKŁADNIE w moim pokoju, odkurzam wszędzie, krzesło, za pufą, za szafką na której stoi telewizor, itd. Po tym wszystkim, jestem w końcu szczęśliwy, że to wszystko się zakończyło i udaje się do łazienki. W łazience, kładę wacik na półeczce, po czym kładę na niej wacik, myje kolczyka i kłade go na waciku, potem myję moje kapcie (gumowe) lekko mydłem je smaruje i spłukuję, po czym stawiam pod wanną, następnie myję DOKŁADNIE zęby, szoruję je z 5 min. No i wreszcie idę pod prysznic, a pod nim myję się dokładnie ( to nie jest zwykły prysznic, że ciach prach i koniec). Prysznic trwa ok 20 - 30 min, gdy wychodzę smaruję tonikiem braki, oraz twarz, po czym łapię się za patyczki i myję uszy, oraz nos (od nie dawna się zaczęło to, że myję patyczkami nos codziennie!). Smaruję także pachy dokładnie prespirantem w sztyfcie, oraz psikam się perespirantem takim psikanym w okolice klatki piersiowej i brzucha. Wychodząc z łazienki, siadam na chwile przed komputerem, poczekając aż tonik na plecach - barkach wyschnie. Gdy wyschnie idę do łazienki, łapię za papier i przecieram lekko nim plecy (barki), po czym idę dopiero nałożyć koszulkę, potem psikam się znowu dezedorantem po koszulce i pod nią, no i myję ręce i idę wreszcie usiąść przed komputerem, lecz gdy usiądę, pedantyzm i tak nie daje mi spokoju, bo siedząc przed komputerem co jakiś czas poprawiam krzesło, po wydaje mi się, że krzywo stoi, poprawiam wysuwaną część biurka na której jest klawiatura i myszka, bo jak już wspomniałem lekko mi zwisa. Poprawiam to krzesło i biurko, ale to, że poprawiłem nic nie daję, krzesło jest takie samo, jakie było, nic się nie zmienia, ale ja je muszę poprawić, bo jak nie zrobię którejś z wymienionych czynności np. nie wytrę kurzu jak wstanę, to później nie będę mógł się skupić - ech.

    Nie wytrzymuję już, to czynności które wymieniłem wyżej robią na CO DZIEŃ od jakiś dwóch lat, chociaż wcześniej było lepiej, bo kurze wycierałem z 30 min, czasem mi się udało to zrobić w 10 min, jak wiedziałem, że za niedługo muszę iść do szkoły, a teraz trwa to conajmniej 1 h!! jeszcze nie dawno wyrabiałem się z tym wszystkim w 3 h, a teraz trwa to z 5 - 8 h od nie dawna, bo od około tygodnia mam takiego lenia, że gdy wstanę rano i myślę sobie, że znowu mam robić to, co robię na co dzień o bardzo długiego czasu, to aż mi się nie chciało nic robić, nawet nie poszedłem się umyć, siadałem przed kompem i siedziałem cały dzień, lecz szybciutko odkurzyłem sobie w pokoju machnięciem odkurzacza, i obmyłem się szybko w łazience, nic poza tym. Kiedyś było łatwiej, ale z czasem jest gorzej, przychodzą nowe czynności które wcześniej mnie nie obchodziły, a teraz gdy ich nie wykonam, nie dadzą mi spokoju i nie będę mógł się skupić.
    Chciałem wiele razy spróbować, wstać rano, pościelić szybko łóżko w 2 - 3 min, iść do łazienki obmyć się, wyjść z niej i żyć normalnie, lecz nie wychodziło mi to nigdy... Chce powiedzieć też, że gdy chodzę w butach w tych które są moje na co dzień, lecz zbyt często w nich nie chodzę, z powodu takiego, że gdy wracam w nich skądś do domu, to muszę je szybciutko szmatką przetrzeć i psiknąć je specjalnym dezodorantem do butów.... Przeważnie chodzę w starych butach, żeby tych nie uświnić, chociaż jak wracam w nich do domu (w tych nowych butach), to i tak wyglądają jak nowe. Ostatnio nawet chyba moi bliscy zauważyli, że coś się dzieje, np. obcinałem sznureczki które zwisały ze spodni w łazience, a mój bart wszedł do łazienki się załatwić i mówi do mnie "Ty pedancie, weź się za to i za tam to" - coś w tym stylu. Potem gdy odkurzałem o 12 w nocy, a mama była w raz ze swoim partnerem gdzieś u znajomych, i myślałem, że zdążę odkurzyć przed ich powrotem, ale niestety nie zdążyłem. To było po tym, jak miałem tego strasznego lenia, chciałem w końcu wszystko ogarnąć i wrócić do przeszłych czynności, gdy odkurzałem, matka coś tam gadała "przestań w końcu odkurzać" itp. Potem gadała do mnie, że co się ze mną dzieje, ty psychiczny jakiś jesteś, itd.

    Nie daje już rady, na co dzień wykonywać te czynności - ech. Ostatnio nawet nie spałem przez noc, żeby chociaż raz być np. na 11 rano gotowy do życia...

    Mam nadzieję, że ktoś to przeczytał i pomoże mi w jakiś sposób, czy mogę się od tego uwolnić, POMOCY!
    www.nerwica.com/pedantyzm-jak-si-go-pozby-help-t21374.html
    --
  • zakletawmarmur 16.11.10, 01:21
    Syndrom Bundiego (ang. Bundy syndrome, ABS; zwany też Zespołem Leniwca) .
    Syndrom Bundiego jest to idiopatyczna choroba przewlekła charakteryzująca się awersją do podejmowania wysiłku fizycznego. W 95% przypadków chorują na nią mężczyźni w wieku 25-50 lat. Typowy pacjent z ABS na wysiłek fizyczny decyduje się jedynie w celu konsumpcji dostarczonego mu pożywienia i podczas przemieszczania się związanego z wydalaniem. Ponadto rodzina pacjenta często skarży się również na inne przykre dolegliwości:
    - problemy z dziwnym zapachem stóp
    - zwiększeniem masy ciała
    - nadmierną produkcją gazów jelitowych
    Można temu zapobiegać ograniczając pacjentowi bogate w węglowodany napoje, które chorzy spożywają w sporych ilościach, jednak i tu zdania są podzielone. Część lekarzy uważa, że to zamach na wolność osobistą pacjenta.

    Leczenie- przeważnie zachowawcze.
    Wskazówki postępowania nie różnią się od postępowania z pacjentami obłożnie chorymi. W skrajnych przypadkach pacjent może wymagać:
    - cewnikowania
    - karmienia łyżeczką lub przez zgłębnik
    - zabiegów pielęgnacyjno-leczniczych w odleżynach
    - rehabilitacji, szczególnie kończyn dolnych

    Etiologia choroby jest nieznana. Podwyższone ryzyko występuje u dzieci osób dotkniętych ABS, jednak do tej pory nie wiadomo czy związek jest genetyczny czy raczej społeczny. W obecnych czasach notuje się epidemię tej choroby. Kanadyjscy naukowcy twierdzą, że to skutek postępu techniki, w tym rozpowszechnienia pilota do TV i turystycznych lodówek.

    Tak więc bądź ostrożna, jeśli Twój mąż mówi, że zmienia się w zwierze… Może się okazać, że to leniwiec.

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 16.11.10, 08:12
    Zaklęta, czyż syndrom Byndiego i Krzątawicy to nie przejaskrawiona wersja tego?? >
    www.milanos.pl/vid-10608-Czym-sie-rozni-mozg-kobiety-od-mozgu.html

    W przypadku Krzątawicy to atawistyczne instynkty zajmowania się gniazdem i nie jest ważny porządek tylko DZIAŁANIE, które uspokaja i warunkuje poczucie bezpieczeństwa prawdziwej kury domowej. Dlatego pojmowanie w kategorii "obowiązku" jest pomylone bo nigdy nie będzie dość czysto, aktywność pielęgnacji gniazda jest tu celem, nie rzekomo sam porządek. Podobnie z atawistyczną potrzebą i przyjemnością karmienia "matki gastronomicznej" zresztą.

    Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. Oczywiście też czasem ów cel umyka, i zostaje sama atawistyczna przyjemność z nic nierobienia czyli tzw. Lenin-ztwo. Zresztą z powodu tej różnicy potrzeb większość doktryn i nurtów religijnych uważa że kobieta jest ułomna i UPOŚLEDZONA pod względem przeżywania duchowości i medytacji nie potrafiąc się odizolować, wyciszyć i wsłuchać w siebie i wykluczały je religijnie.
    Ot tak to jest kiedy droga do celu staje się celem samym w sobie.

    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • mujer_bonita 16.11.10, 09:10
    urquhart napisał:
    > zostaje sama atawistyczna przyjemność z nic nierobienia czyli tzw. Lenin-
    > ztwo. Zresztą z powodu tej różnicy potrzeb większość doktryn i nurtów religijny
    > ch uważa że kobieta jest ułomna i UPOŚLEDZONA pod względem przeżywania duchowoś
    > ci i medytacji nie potrafiąc się odizolować, wyciszyć i wsłuchać w siebie i wyk
    > luczały je religijnie.
    > Ot tak to jest kiedy droga do celu staje się celem samym w sobie.

    Popłakałam się ze śmiechu :D :D :D

    LENISTWO jako BOSKI PIERWIASTEK :) :) :) Kobieta jest ułomna bo coś ROBI a facet jest BOSKI bo MA LENIA :D :D :D LENISTWO to 'PRZEŻYWANIE DUCHOWOŚCI' :D :D :D

    Oficjalnie przekroczyłeś granicę absurdu absolutnego :)

    --
    Uzależnienie
  • aandzia43 16.11.10, 09:41
    > Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba
    > doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego
    > jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. Oczywiście też czasem ów cel umy
    > ka, i zostaje sama atawistyczna przyjemność z nic nierobienia czyli tzw. Lenin-
    > ztwo. Zresztą z powodu tej różnicy potrzeb większość doktryn i nurtów religijny
    > ch uważa że kobieta jest ułomna i UPOŚLEDZONA pod względem przeżywania duchowoś
    > ci i medytacji nie potrafiąc się odizolować, wyciszyć i wsłuchać w siebie i wyk
    > luczały je religijnie.
    > Ot tak to jest kiedy droga do celu staje się celem samym w sobie.


    Podobnie, jak Bonitka, popłakałam się ze śmiechu i tym sposobem miło rozpoczęłam dzionek. Dzięki, Urqu, jesteś niezawodny ;-) Ale do rzeczy.
    Po pierwsze: po raz kolejny stwierdzam, że najprawdopodobniej, wbrew wszelkim (całkiem wyrazistym;-) pozorom, przynależę do rodu męskiego. Mam bowiem wielką potrzebę doświadczania pustki, wyciszania się i izolowania. Nieustająca aktywność (fizyczna i umysłowa) nie jest mi do szczęścia potrzebna. Podobnie ma większa część mojej rodziny, bez względu na płeć, i parę innych osób, też niezależnie od płci. Cóż, wszystkie/cy jesteśmy mężczyznami ;-)
    Po drugie: mam dobry sposób na uniknięcie chaosu w otoczeniu, a jednocześnie nie popadnięcie w krzątawicę. Ten sposób to nieźle ustawiony system pt. "każdy ma swoją działkę do sprzątania i robi to w miarę na bieżąco" (bardzo w miarę). Kiedy zauważam, że stężenie chaosu zaczyna zbliżać się do niebezpiecznej granicy, a ja zaczynam się nieco "krzątać" przywołuję otoczenie do porządku. I znowu panuje harmonia, która w naszym przypadku wygląda jak lekki, artystyczny nieład, pozbawiony jednakowoż w nadmiarze elementu syfu. Dla pedantów może i bałaganik, my jednak możemy powiedzieć, że w tym szaleństwie jest metoda ;-)
    Polecam mój sposób wszystkim spragnionym ciszy i spokoju (upsss... boskiego pierwiastka) paniom. Można się relaksować bez obawy, że drzemkę przerwą nam wypełzające z kibla krwiożercze bakterie a z szafki na żywność białe robaki.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • kawitator 16.11.10, 10:39
    Oba cokolwiek przerysowane obrazy są prawdziwe Kobitki dostają ociupu w domu faceci raczej poza domem
    Pierwiastek Boski mógłby zagościć w umysłach kobitek gdyby były do tego predestynowane bowiem tez mają swoje przestrzenie kiedy to nic nie robią i wytrącenie ich wtedy ze stanu otępienia graniczy z cudem.
    Przykład to tysiące urzędniczek średniego szczebla które przychodząc do pracy wpadają w taki stan pół snu i właściwie mogły by myśleć o istocie bytu gdyby w ogóle wtedy myślały.
    Żeby nie było, że napadam tylko na urzędniczki Wychodząc na plażę tez widzę całe pokoty leżących pokotem kobitek które godzinami leżą i jedyna ich aktywność to obracanie się jak na rożnie aby równo przyrumienić wszystkie tłuściutkie boczki.
    Co do leżenia facetów na kanapie to jestem jak najbardziej za bowiem wykonujemy wtedy ważną pracę umysłowa utrzymując kraj świat i wszechświat w równowadze
    Stan to jak najbardziej naturalny którego liczne przykłady pokazuje nam przyroda
    Taki na przykład Lew król zwierząt leży sobie spokojnie pod palmą a stado lwic poluje przynosi żarełko opiekuje się młodymi pod spokojnym okiem pana i władcy
    Dlatego jestem za wielożeństwem bo obecnie przy kilku nowoczesnych ambitnych pracujących Żonach facet się utrzyma bez problemów a zastrzeżenia podnoszone przez Andzie, że wtedy wielu palantów nie miało by partnerek mam gdzieś bo nie obchodzą mnie mało udane egzemplarze facetów Zresztą te mało udane egzemplarze obecnie i tak wychowują biologiczne dzieci dominującego lwa
  • aandzia43 16.11.10, 16:11
    atego jestem za wielożeństwem bo obecnie przy kilku nowoczesnych ambitnych p
    > racujących Żonach facet się utrzyma bez problemów a zastrzeżenia podnoszone prz
    > ez Andzie, że wtedy wielu palantów nie miało by partnerek mam gdzieś bo nie obc
    > hodzą mnie mało udane egzemplarze facetów

    To nie moje zastrzeżenie, bo mnie wsio ryba - jednak nie jestem facetem, tylko kobietą posiadającą parę cech powszechnie uznanych za zalety, a które mężczyźni zawłaszczają jako wybitnie męskie. To zastrzeżenie mniej udanych egzemplarzy, które wkurzone brakiem dostępu do kobiet, wymóżdżyły, że lepiej będzie ustanowić (przynajmniej oficjalnie): każdemu (chłopu) po równo. Ot, taki komunizm w obyczajach miast zdrowego kapitalizmu ;-)



    > Co do leżenia facetów na kanapie to jestem jak najbardziej za bowiem wykonujemy
    > wtedy ważną pracę umysłowa utrzymując kraj świat i wszechświat w równowadze

    Zasadniczo też mogę być za. Stada Kiepskich leżące na kanapie są być może w ten sposób mniej szkudne, niż gdyby nie daj Boże dorwały się do jakiegoś zajęcia. To rzeczywiście może być jakiś sposób na utrzymanie kruchej i tak równowagi na świecie. Optowałabym jednak za zmniejszeniem dawki żywieniowej i alkoholowej - za dużo kosztują i za bardzo śmierdzą. Od czasu do czasu, dla zdrowotności warzywa i pożytku ogólnego, odkuwałabym łańcuch od kaloryfera i prowadziła do robót publicznych i pomocy powodzianom. A że warzywo ma wbudowany system urojeniowy, według którego jest ważnym ogniwem w łańcuchu zdarzeń na tym świecie - powodzian to nie obchodzi ;-P



    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • urquhart 16.11.10, 19:52
    aandzia43 napisała:
    > Optowałabym jednak za zmniejszeniem dawki żywieniowej i alkoholowej -
    > za dużo kosztują i za bardzo śmierdzą. Od czasu do czasu, dla zdrowotności warz
    > ywa i pożytku ogólnego, odkuwałabym łańcuch od kaloryfera i prowadziła do robót
    > publicznych i pomocy powodzianom

    Czy nie dokładnie taki szczytny cel zagospodarowania tych warzyw ku pożytku ogólnemu postawili sobie pomysłodawcy Konzentrationslager Auschwitz?
    O zmniejszeniu dawki żywieniowej i alkoholowej też pomyśleli.

    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • m00nlight 16.11.10, 20:14

    No i co? pasożytnictwo trzeba tępić.

    Kobiety niepracujące, na utrzymaniu męża, zazwyczaj (jesli nie zawsze) ogarniają dom- w takim ukladzie uważam że jest 'kwita'.

    Facet na bezrobociu zwykle i w domu niewiele robi- poza użalaniem się nad sobą i zaglądaniem do kieliszka- stając się prawdziwym UTRAPIENIEM. Dodatkowo, zazwyczaj gdera i szybko dziwaczeje- znam kilka takich przypadkow 'z życia' a przecież ten Kiepski czy kultowy POWOLNIAK skądś się wzieli.... i raczej nie z sufitu a z obserwacji ludzi.

    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • urquhart 16.11.10, 20:48
    m00nlight napisała:
    > No i co? pasożytnictwo trzeba tępić.(...)
    > Kobiety niepracujące, na utrzymaniu męża, zazwyczaj (jesli nie zawsze) ogarniaj
    > ą dom.- w takim ukladzie uważam że jest 'kwita'.

    Nie ma to jak feministyczna wersja równouprawnienia.
    :) :) :)

    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • santo_inc 17.11.10, 16:25
    > Kobiety niepracujące, na utrzymaniu męża, zazwyczaj (jesli nie zawsze) ogarniaj
    > ą dom- w takim ukladzie uważam że jest 'kwita'.

    Czym się objawia ta "kwita"? Równą wartością połowy etatu faceta z płacą dla pani od sprzątania?
  • zakletawmarmur 17.11.10, 17:00
    > Czym się objawia ta "kwita"? Równą wartością połowy etatu faceta z płacą dla pa
    > ni od sprzątania?

    No to sobie policz:
    - wynajęcie surykatki (ktoś na forum pisał, że to wydatek ok. 60 tyś zł)
    - opiekunka na 2 lub 3 etaty (doba niestety ma więcej niż 8h)
    - pani do sprzątania (nie, opiekunka tego nie robi, ona zajmuje się tylko dziećmi)
    - pieniadze, które wydajesz na "jedzenie na mieście"
    - pranie, prasowanie w pralni kosztuje dużo więcej niż w domu
    A nie są w tym uwzględnione wszystkie obowiązki domowe np. zakupy. No i przede wszystkim ta bezcenne zdjęcie odpowiedzialności. To, że nie musisz myśleć, nic organizować, być przygotowanym na różne opcje. Po prostu wstajesz, idziesz do pracy i wszystko masz w dupie.

    Że już nie wspomnę o seksie i tym ile musiałbyś zapłacić prostytutce czy wydawać na randki, żeby mieć seks z normalnymi kobietami:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 17.11.10, 17:25
    > No to sobie policz:
    > - wynajęcie surykatki (ktoś na forum pisał, że to wydatek ok. 60 tyś zł)
    > - opiekunka na 2 lub 3 etaty (doba niestety ma więcej niż 8h)

    Póki co nie było mowy o jakimś dziecku...

    > - pieniadze, które wydajesz na "jedzenie na mieście"
    > - pranie, prasowanie w pralni kosztuje dużo więcej niż w domu
    > A nie są w tym uwzględnione wszystkie obowiązki domowe np. zakupy. No i przede
    > wszystkim ta bezcenne zdjęcie odpowiedzialności. To, że nie musisz myśleć, nic
    > organizować, być przygotowanym na różne opcje. Po prostu wstajesz, idziesz do p
    > racy i wszystko masz w dupie.
    >
    > Że już nie wspomnę o seksie i tym ile musiałbyś zapłacić prostytutce czy wydawa
    > ć na randki, żeby mieć seks z normalnymi kobietami:-)

    Seksu to w to nie mieszaj, bo mówiliśmy o ogarnięciu domu.

    W dalszym ciągu nie widzę, by się to opłacało. Już to kiedyś jakiś facet liczył na forum, o ile dobrze pamiętam.

    A tak na szybko:
    * pani od sprzątania = 20 PLN/dzień,
    * obiad = 7 PLN/dzień,
    * dostawa zakupów do domu = bezpłatna,
    * pranie = nie mam pojęcia, ale czemu mamy to porównywać do prania na mieście, które jest bardziej upierdliwe od prania w domu własnymi rękami?

    Wychodzi 1 000 PLN / m-c. A wynagrodzenie faceta dzielimy na pół...
  • zakletawmarmur 17.11.10, 17:34
    > * pani od sprzątania = 20 PLN/dzień,

    Gdzie tak tanio!
    Moja koleżanka płaci 50 zł za dzień (pani nie przychodzi codziennie) i twierdzi, że to tanio. A dodam, że dziewczyna nie ma jakiegoś dużego syfu:-) Podejrzewam, że w miejscowości, gdzie pani dostaje 20 zł za dzień sprzątania facet też nie zarabia takich kokosów...

    > Póki co nie było mowy o jakimś dziecku...

    W standartowej rodzinie jednak kobieta siedzi w domu, gdy ma małe dzieci. Uśredniłam:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 17.11.10, 18:55
    > Gdzie tak tanio!
    > Moja koleżanka płaci 50 zł za dzień (pani nie przychodzi codziennie) i twierdzi
    > , że to tanio. A dodam, że dziewczyna nie ma jakiegoś dużego syfu:-) Podejrzewa
    > m, że w miejscowości, gdzie pani dostaje 20 zł za dzień sprzątania facet też ni
    > e zarabia takich kokosów...

    Ile wg Ciebie wynosi stawka za wysprzątanie kawalerki, co zajmuje z całą pewnością nie więcej, niż 2 godziny każdego dnia?
  • zakletawmarmur 17.11.10, 19:04
    Nie wiem, wśród znajomych mających "panią do sprzątania" wszyscy mają większe mieszkania:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • santo_inc 17.11.10, 19:19
    > Nie wiem, wśród znajomych mających "panią do sprzątania" wszyscy mają większe m
    > ieszkania:-)

    I dwie osoby do bałaganienia, więc może warto jednak wziąć na to poprawkę? :)
  • zakletawmarmur 17.11.10, 19:25
    Santo ja sie nie znam, bo w ogóle nie widzę sensu w sprzątaniu, gdy nie ma małych dzieci.

    Jednak jeśli laska siedzi w domu a para nie ma dzieci to z reguły facet też coś z tego ma:-) Facet byle kogo, "za darmo" utrzymywać nie będzie...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • m00nlight 17.11.10, 19:30
    Ja place 20 zl za godzine samego prasowania... i to jest 'po znajomosci'

    Stawki za sprzątanie- lepiej sobie sprawdź- są rzędu 25zl za mkw okna :P

    Moj facet gdy mieszkal sam zatrudnial panią do sprzątania, ktora przychodzila raz w tygodniu i brala 200 zl za jednorazowe sprzątanie calego domu- a czasem liczą sobie 'z metra', roznie. Czyli miesiecznie wydawal na samo sprzątanie 800 zl, przy czym zauwaz pani sprzątala w piątki, to wyobraz sobie jak w środe, czwartek wyglądal dom ^^

    Obiad 7zl? To jakiś żart?
    Ja na przeciętny obiad dla 2 osob (produkty) wydaję ok 20 zl, tak pi razy oko czasem wiecej czasem mniej, przy czym zeby zjesc w restauracji to wydatek 70 zl lekką ręką, i to nie w najlepszej, a przeciętnej (mowie o obiedzie z zupą, 2 daniem i napojem). Oczywsicie, można żywic sie w macdonaldzie albo polproduktami ale chyba jakość też wliczamy? Ja bym raczej powiedziala ze roznica w cenie obiadu bylaby jak 10 zl do 35zl, czyli 25 zl... dziennie, a to sam obiad.

    Generalnie te wyliczenia są z dupy, bo idzialam gdzies profasjonalną wylczankę zrobioną przez ekonomistow, ktorzy typową prace kobiety w domu wycenili na 3-3,5 tys zl miesięcznie... ilu facetow zarabia 7? hę?


    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • santo_inc 17.11.10, 19:37
    > Stawki za sprzątanie- lepiej sobie sprawdź- są rzędu 25zl za mkw okna :P

    I te okna to jak często myjesz? Bo u mnie w domu myte są chyba raz-dwa razy w roku...

    > Moj facet gdy mieszkal sam zatrudnial panią do sprzątania, ktora przychodzila r
    > az w tygodniu i brala 200 zl za jednorazowe sprzątanie calego domu- a czasem li
    > czą sobie 'z metra', roznie.

    Czyli stawka 20 PLN za dzień przemnożona przez 7 dni w tygodniu nie jest aż tak bardzo daleka od prawdy?

    > Obiad 7zl? To jakiś żart?
    > Ja na przeciętny obiad dla 2 osob (produkty) wydaję ok 20 zl, tak pi razy oko c
    > zasem wiecej czasem mniej, przy czym zeby zjesc w restauracji to wydatek 70 zl
    > lekką ręką, i to nie w najlepszej, a przeciętnej (mowie o obiedzie z zupą, 2 da
    > niem i napojem). Oczywsicie, można żywic sie w macdonaldzie albo polproduktami
    > ale chyba jakość też wliczamy? Ja bym raczej powiedziala ze roznica w cenie obi
    > adu bylaby jak 10 zl do 35zl, czyli 25 zl... dziennie, a to sam obiad.

    7 zł to ja płacę za obiad u Chińczyka tak wielki, że nie jestem w stanie go ogarnąć, a jest to pomniejszona porcja.
    Kurczak, wołowina, wieprzowina, cielęcina, ryba, kaczka, golonka, krewetki, w sosie słodko-kwaśnym, curry, z warzywami, w cieście, bez ciasta, z ryżem, z makaronem sojowym - chyba kilka miesięcy zajęłoby mi przetestowanie wszystkich tych kombinacji...

    Aby się tak nażreć w McDonald'sie musiałbym zapłacić pewnie ze 3x tyle, za znacznie mniej zdrowe jedzenie...

    Poza tym ja nie dostaję w domu obiadu z zupą i napojem, tylko samo drugie danie, herbatę piję później...

    > Generalnie te wyliczenia są z dupy, bo idzialam gdzies profasjonalną wylczankę
    > zrobioną przez ekonomistow, ktorzy typową prace kobiety w domu wycenili na 3-3,
    > 5 tys zl miesięcznie... ilu facetow zarabia 7? hę?

    To naturalne, że jak obsługa domu polega na obsłudze nie jednego faceta, tylko faceta, babki oraz dzieci, to zajmuje więcej czasu i powinna być więcej warta. Choć w dalszym ciągu nie widzę, aby miała być warta aż 5k PLN.

    Tak czy siak, ja zarabiam nieco więcej, niż te 7. ;)
  • kag73 17.11.10, 19:43
    "Tak czy siak, ja zarabiam nieco więcej, niż te 7. ;) "

    A zatem nie jestes srednia krajowa. I Twoja zona moze ale NIE MUSI isc do pracy. Sporo innych kobiet MUSI.
  • urquhart 17.11.10, 20:11
    m00nlight napisała:
    > Generalnie te wyliczenia są z dupy, bo idzialam gdzies profasjonalną wylczankę
    > zrobioną przez ekonomistow, ktorzy typową prace kobiety w domu wycenili na 3-3,
    > 5 tys zl miesięcznie... ilu facetow zarabia 7? hę?

    He, he, Nie żebym deprecjonował całkiem ogarnianie domu przez kobiety , ale takie życzeniowe wyliczenia to jak dumania chłopaczka ganiającego za piłką na boisku że za tyle samo godzin kopania piłki szeregowy piłkarz Legii dostaje 200-400 tys rocznie, a jemu nikt nie chce dać...

    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • mujer_bonita 17.11.10, 20:15
    urquhart napisał:
    > He, he, Nie żebym deprecjonował całkiem ogarnianie domu przez kobiety , ale tak
    > ie życzeniowe wyliczenia

    Życzeniowe?

    Opiekunka zajmująca się w Wa-wie TYLKO opieką nad TYKO jednym dzieckiem przez ok 8-9h bierze ok 1500zł. A gdzie sprzątanie, gotowanie, zakupy etc?

    --
    Uzależnienie
  • aandzia43 17.11.10, 22:29
    > Życzeniowe?
    >
    > Opiekunka zajmująca się w Wa-wie TYLKO opieką nad TYKO jednym dzieckiem przez o
    > k 8-9h bierze ok 1500zł. A gdzie sprzątanie, gotowanie, zakupy etc?

    Nie mam pojęcia na ile można wycenić pracę całodobowej opiekunki do dziecka z przyległosciami. Pewnie na całkiem niezłe sumkę. Ale to i tak nie ma znaczenia, bo zaraz się dowiemy, że kobiety ten rodzaj pracy tak lubią, że o żadnym wynagrodzeniu nie może być mowy. Ciekawe, co by powiedzieli np. informatyk, hydraulik, nauczycielka czy leśnik, gdyby się dowiedzieli, że ponieważ wykonywanie zawodu sprawia im przyjemność, mogą zapomnieć o pensji?

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • urquhart 17.11.10, 23:05
    aandzia43 napisała:
    > Nie mam pojęcia na ile można wycenić pracę całodobowej opiekunki do dziecka z p
    > rzyległosciami. Pewnie na całkiem niezłe sumkę. Ale to i tak nie ma znaczenia,
    > bo zaraz się dowiemy, że kobiety ten rodzaj pracy tak lubią, że o żadnym wynagr
    > odzeniu nie może być mowy.

    Zastanawiam się po jakiej stawce idąc twoim tokiem myślenia powinien policzyć sobie od żony sąsiad który we weekendy dłubie godzinami sobie przy samochodzie (ostatnio zauważyłem 190pln za godzinę na fakturze za naprawę) i drugi który jeździ na ryby pomoczyć kija (ile godzina pracy w rybołówstwie ktoś podpowie?). Jedna żona przecież jeździ autem a druga wcina te ryby?
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • aandzia43 17.11.10, 23:36
    Z tymi rybami to sobie daruj, bo rzadko któremu wędkarzowi ryby rekompensują finansowo nakłady poczynione na tychże ryb łowienie ;-D hihi, rybołówstwo, nie mogę, milutko się wieczór rozpoczął ;-D

    Naprawa naprawie nierówna. Ja bym na godziny nie wyceniała, tylko za efekt. Tak, jak nie wyceniałabym na godziny opieki (szeroko pojętej) nad dzieckiem. Dziewczyna PILNUJĄCA dzieciaka przez parę godzin dziennie to nie zaangażowana, biorąca pełną odpowiedzialność za całokształt, ogarniająca kupę spraw związanych z podopiecznym, dyspozycyjna przez całą dobę, 7 dni w tygodniu osoba, najczęściej matka. Jak chłop ZREPERUJE samochód, to mu się szacun należy i można mówić o jego wkładzie w podnoszenie dobrostanu rodziny. Podobnie, jak opiekunowi dziecka, które nie ma objawów niedoborów żywieniowych, nie ma pasożytów wewnętrznych i zewnętrznych, nie zabiło się o własne nogi i nie wyleciało z okna, rozwinęło na każdym polu i w dobrym stopniu potencjał przez Bozię podarowany.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • mujer_bonita 18.11.10, 08:57
    urquhart napisał:
    > Zastanawiam się po jakiej stawce idąc twoim tokiem myślenia powinien policzyć s
    > obie od żony sąsiad który we weekendy dłubie godzinami sobie przy samochodzie (
    > ostatnio zauważyłem 190pln za godzinę na fakturze za naprawę) i drugi który jeź
    > dzi na ryby pomoczyć kija (ile godzina pracy w rybołówstwie ktoś podpowie?). Je
    > dna żona przecież jeździ autem a druga wcina te ryby?

    Zaznaczę na początek, że jeżeli rozważamy to w tych kategoriach to jestem absolutnie ZA wyceną pracy obu stron.

    Natomiast szczerze pytam - GDZIE TY ZNAJDUJESZ TAKICH CHŁOPÓW??? W 'moim pokoleniu' czyli ludzi koło 30-tki mało który facet potrafi naprawić samochód. Jeżeli już coś potrafi to zmienić żarówkę czy wycieraczki (nie piszę, że to nic nie warte). To raz. Dwa - ile godzin napraw dokonuje przeciętny Kowalski miesięcznie - ile kilogramów ryb łowi? A ile obiadów zrobi kobieta, ile czasu będzie się opiekować dziećmi?

    --
    Uzależnienie
  • ruda_owca 18.11.10, 17:58
    > No to sobie policz:
    > - pieniadze, które wydajesz na "jedzenie na mieście"
    > - pranie, prasowanie w pralni kosztuje dużo więcej niż w domu
    > A nie są w tym uwzględnione wszystkie obowiązki domowe np. zakupy.

    Przyznam, ze po raz kolejny oslupialem. Zastanawiam sie zatem jak ci mezczyzni zyli zanim znalezli sie w zwiazku z kobieta?
    Niezaleznie od tego, czy za to placili, czy robili sami, kobieta nie byla do tego potrzebna. Bo chyba wczesniej tez jedli i prali?
  • sisi_kecz 18.11.10, 18:18
    > Przyznam, ze po raz kolejny oslupialem.'

    nie osłupiałbyś, gdybyś doczytał.

    Zastanawiam sie zatem jak ci mezczyzni
    > zyli zanim znalezli sie w zwiazku z kobieta? '

    Najpierw robiła to mamusia. Niektórzy przeszli płynnie z etapu mama obsługuje, do etapu żona obsługuje.
    A Ci ,którz poszli na kawalerkę singlować to oczywiście radzili sobie sami, ale nie o to w wątku chodzi. Chodzi o to, że odkąd wzieli sobie żony to one robią prace domowe za nich. Wokół siebie zrobić to jedno, a robić za druga osobę to już odrębna praca.

    > Niezaleznie od tego, czy za to placili, czy robili sami, kobieta nie byla do te
    > go potrzebna.'
    Zgadza się, zatem powinni nadal płacić za to lub robić samemu.


    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • ruda_owca 19.11.10, 11:01
    > Chodzi o to, że odkąd wzieli sobie żony to one robią
    > prace domowe za nich.

    Jak to "wzieli sobie", przemoca je wzieli, czy jak? Nic nie mialy do powiedzenia w tym temacie? Nie widzialy przed slubem z kim maja do czynienia?
  • sisi_kecz 19.11.10, 11:49
    > Jak to "wzieli sobie", przemoca je wzieli, czy jak? Nic nie mialy do powiedzeni
    > a w tym temacie? Nie widzialy przed slubem z kim maja do czynienia? '

    ale o co Ci chodzi? wiesz, o czym mowa w dyskusji?

    o tym, że niektórzy oburzają sie iż muszą w małżeństwie dzielić dochody przez pół, a do podziału liczą tylko te wypracowane w pracy na umowę u zewnętrznego pracodawcy, te które rozliczają w PIT. Nie biorą pod uwagę ze praca żony w domu też ma wymiar ekonomiczny (tak jak pisałeś- albo robiliby to sami, kosztem pracy zawodowej, albo płaciliby za te usługi wg taryf rynkowych).


    --
    Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
  • ruda_owca 19.11.10, 14:24
    > Nie biorą pod uwagę ze praca żony w domu t
    > eż ma wymiar ekonomiczny (tak jak pisałeś- albo robiliby to sami, kosztem pracy
    > zawodowej

    Nie rozumiem, jak to "kosztem pracy zawodowej"? Czy praca zawodowa cierpi na tym, ze w domu sie sprzata, pierze i prasuje? Czyli ze kariera mezczyzny nabiera rozpedu w momencie, kiedy zona go wreszcie odciazy od prac domowych?
  • mujer_bonita 19.11.10, 14:39
    ruda_owca napisał:
    > Nie rozumiem, jak to "kosztem pracy zawodowej"? Czy praca zawodowa cierpi na ty
    > m, ze w domu sie sprzata, pierze i prasuje? Czyli ze kariera mezczyzny nabiera
    > rozpedu w momencie, kiedy zona go wreszcie odciazy od prac domowych?

    Temat był wałkowany na forum milion razy. Owszem dom i rodzina spowalniają karierę. Jak sobie wyobrażasz pracowanie 12h dziennie mając dziecko? Żłobki czy przedszkola tyle nie pracują. I wyobrażasz sobie, kiedy przy ważnym projekcie mówisz 'sorry szefie, zachorowało mi dziecko idę na tydzień na L4'?

    Odciążenie to bardzo fajna rzecz. Sama chciałabym wracać do czystego, pachnącego domu, gdzie będzie na mnie czekać obiad, po czym walnąć się na kanapie i relaksować nie myśląc o praniu, prasowaniu etc. Nie stresować, że zebranie się przedłuża a ja muszę wyjść o 16, żeby zdążyć odebrać dziecko z przedszkola etc.

    --
    Uzależnienie
  • ruda_owca 19.11.10, 15:13
    > Temat był wałkowany na forum milion razy. Owszem dom i rodzina spowalniają kari
    > erę. Jak sobie wyobrażasz pracowanie 12h dziennie mając dziecko? Żłobki czy prz
    > edszkola tyle nie pracują. I wyobrażasz sobie, kiedy przy ważnym projekcie mówi
    > sz 'sorry szefie, zachorowało mi dziecko idę na tydzień na L4'?

    Caly czas pisze o obowiazkach domowych, o dziecku nie napisalem ani slowa, to po pierwsze.
    Po drugie umowmy sie, nie kazdy pracuje po 12 godzin na dobe, chyba raczej mniej osob, niz wiecej. A odpowiadajac na twoje pytanie - tak, wyobrazam sobie. Tak sobie dobieram pracodawcow, aby wlasnie taka mozliwosc miec, gdy zajdzie taka potrzeba.

    > Odciążenie to bardzo fajna rzecz. Sama chciałabym wracać do czystego, pachnąceg
    > o domu, gdzie będzie na mnie czekać obiad, po czym walnąć się na kanapie i rela
    > ksować nie myśląc o praniu, prasowaniu etc.

    Kwestia tego co kto lubi. Ja np nie wymagam takowego odciazenia i ani mnie ono ziebi ani grzeje.
  • mujer_bonita 19.11.10, 15:17
    ruda_owca napisał:
    > A odpowiadajac na twoje pytanie - tak, wyobrazam sobie. Tak
    > sobie dobieram pracodawcow, aby wlasnie taka mozliwosc miec, gdy zajdzie taka
    > potrzeba.

    Owszem - co ogranicza zarówno wybór zawodu, miejsca pracy jak i możliwości awansu.

    > Kwestia tego co kto lubi. Ja np nie wymagam takowego odciazenia i ani mnie ono
    > ziebi ani grzeje.

    Jassssne... :D Faceci jak zawsze 'nie wymagają'. Tylko korzystają :)

    --
    Uzależnienie
  • ruda_owca 19.11.10, 16:11
    > Jassssne... :D Faceci jak zawsze 'nie wymagają'. Tylko korzystają :)

    Ja nie korzystam. W trakcie mojego poprzedniego zwiazku to przede wszystkim ja odkurzalem, wstawialem i wieszalem pranie, zmywalem. Prasowalem swoje rzeczy. Partnerka sama sobie prasowala, a jesli wykonywala pozostale wymiienione czynnosci to z wlasnego poczucia obowiazku. Mi to do szczescia nie bylo i nie jest potrzebne, kobiete mam do czego innego.
    W moim obecnym zwiazku aktualnie pomieszkuje u mojej dziewczyny, kilka dni w miesiacu jestesmy u mnie. Sam sobie piore, kiedy tylko widze naczynia w zlewie, to je zmywam, jak dotad raz dziewczyna mi cos wyprasowala. Owszem, nie sprzatam, (pomijajac sprzatanie po sobie) ale tez ona nie sprzata u mnie. Wykonuje u niej drobne prace remontowe.
    Uwierz, ze jak juz docelowo zamieszkamy razem i okaze sie, ze mialbym wykonywac wszystkie domowe obowiazki sam - nie bedzie to dla mnie problem, bo i dlaczego mialby byc? Przeciez i tak je wykonywalem mieszkajac samemu.
  • mujer_bonita 18.11.10, 19:13
    ruda_owca napisał:
    > Przyznam, ze po raz kolejny oslupialem. Zastanawiam sie zatem jak ci mezczyzni
    > zyli zanim znalezli sie w zwiazku z kobieta?
    > Niezaleznie od tego, czy za to placili, czy robili sami, kobieta nie byla do te
    > go potrzebna. Bo chyba wczesniej tez jedli i prali?

    Mieszkałam 5 lat w akademiku. U panów wożenie prania do mamusi (300km) nie było niczym dziwnym. Przywożenie wałówki od tejże również :)

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 18.11.10, 19:16
    mujer_bonita napisała:
    > Mieszkałam 5 lat w akademiku. U panów wożenie prania do mamusi (300km) nie było
    > niczym dziwnym. Przywożenie wałówki od tejże również :)

    I jak to się ma twoim zdaniem do wygórowanych oczekiwań kobiety (mamusi) w stosunku do partnera w temacie opieki nad dziećmi?
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • mujer_bonita 18.11.10, 19:33
    urquhart napisał:
    > I jak to się ma twoim zdaniem do wygórowanych oczekiwań kobiety (mamusi) w stos
    > unku do partnera w temacie opieki nad dziećmi?

    Że co proszę??

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 18.11.10, 20:37
    mujer_bonita napisała:

    > ruda_owca napisał:
    > > Przyznam, ze po raz kolejny oslupialem. Zastanawiam sie zatem jak ci mezc
    > zyzni
    > > zyli zanim znalezli sie w zwiazku z kobieta?
    > > Niezaleznie od tego, czy za to placili, czy robili sami, kobieta nie byla
    > do te
    > > go potrzebna. Bo chyba wczesniej tez jedli i prali?
    >
    > Mieszkałam 5 lat w akademiku. U panów wożenie prania do mamusi (300km) nie było
    > niczym dziwnym. Przywożenie wałówki od tejże również :)

    Się dziwię, ja bym kurierem wysyłał.
    (Kolejni okaleczeni przez mamy...)
  • mujer_bonita 19.11.10, 08:43
    druginudziarz napisał:
    > (Kolejni okaleczeni przez mamy...)

    Nooo... i jeszcze półsieroty! Tatusiów od wychowania nie mieli :P

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 27.11.10, 22:14
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > (Kolejni okaleczeni przez mamy...)
    >
    > Nooo... i jeszcze półsieroty! Tatusiów od wychowania nie mieli :P

    Mieli, ale tatusiowie od świętej racji woleli święty spokój.
    Mamusiom nie dało się przetłumaczyć, bo "one wiedziały lepiej i nikt im nie będzie się wtrącał do wychowywania."
  • mujer_bonita 27.11.10, 22:24
    druginudziarz napisał:
    > > Nooo... i jeszcze półsieroty! Tatusiów od wychowania nie mieli :P
    >
    > Mieli, ale tatusiowie od świętej racji woleli święty spokój.

    Więc właśnie piszę - półsieroty. 'Tatusiowie' woleli święty spokój od wychowywania własnego dziecka. Mieli zatem wpis w akcie urodzenia a nie ojca.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 03.12.10, 00:50
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > > Nooo... i jeszcze półsieroty! Tatusiów od wychowania nie mieli :P
    > >
    > > Mieli, ale tatusiowie od świętej racji woleli święty spokój.
    >
    > Więc właśnie piszę - półsieroty. 'Tatusiowie' woleli święty spokój od wychowywa
    > nia własnego dziecka. Mieli zatem wpis w akcie urodzenia a nie ojca.

    Nie kumasz, albo nie chcesz zrozumieć.

    - Baco, podwieziecie mnie do Zakopanego?
    - Ni, ja do Bukowiny jadę.
    - Ale,baco, Bukowina to w drugą stronę jest.
    - Wim, ale co ja sie bedem z kuniem wadził.

    Mają tatusiów, którzy nie mają siły/odwagi wadzić sie z bestiami. Albo tatusiów, którzy doszli do wniosku, że mniejszym złem jest totalne odpuszczenie niż totalne iście na udry.
    Więc jeśli upierasz sie że to półsieroty to owszem, bo tatusiowie zmarli śmiercią tragiczną.
  • mujer_bonita 03.12.10, 08:16
    druginudziarz napisał:
    > Nie kumasz, albo nie chcesz zrozumieć.
    (...)
    > Mają tatusiów, którzy nie mają siły/odwagi wadzić sie z bestiami. Albo tatusiów
    > , którzy doszli do wniosku, że mniejszym złem jest totalne odpuszczenie
    > niż totalne iście na udry.
    > Więc jeśli upierasz sie że to półsieroty to owszem, bo tatusiowie zmarli
    > śmiercią tragiczną.

    Nie to Ty nie rozumiesz. Piszesz o 'okaleczeniu' przez matki a nie zauważasz, że zostali tak samo 'okaleczeni' przez ojców. Zaniechanie, zaniedbanie może prowadzić do strasznych konsekwencji a tym tatusiom po prostu się nie chciało wysilić. Piszesz, że 'totalne odpuszczenie' jest mniejszym złem - owszem - tylko, że dla 'tatusia' nie dla dziecka.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 03.12.10, 18:32
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Nie kumasz, albo nie chcesz zrozumieć.
    > (...)
    > > Mają tatusiów, którzy nie mają siły/odwagi wadzić sie z bestiami. Albo ta
    > tusiów
    > > , którzy doszli do wniosku, że mniejszym złem jest totalne odpuszczenie
    > > niż totalne iście na udry.
    > > Więc jeśli upierasz sie że to półsieroty to owszem, bo tatusiowie zmarli
    > > śmiercią tragiczną.
    >
    > Nie to Ty nie rozumiesz. Piszesz o 'okaleczeniu' przez matki a nie zauważasz, ż
    > e zostali tak samo 'okaleczeni' przez ojców. Zaniechanie, zaniedbanie może prow
    > adzić do strasznych konsekwencji a tym tatusiom po prostu się nie chciało wysil
    > ić. Piszesz, że 'totalne odpuszczenie' jest mniejszym złem - owszem - tylko, że
    > dla 'tatusia' nie dla dziecka.

    Otóż nie. Zwykle lepsza jest ułomna monokultura wychowawcza matki, niż toksyczne środowisko wojujących skonfliktowanych rodziców.
    Fakt, że tatuś nie potrafił dogadać się z mamusią nt. modelu wychowawczego w niczym nie usprawiedliwia ani jego a jej. Wszelako w praktyce właśnie ojcowie ustępują, się zastanów dlaczego.
  • mujer_bonita 03.12.10, 19:23
    druginudziarz napisał:
    > Wszelako w praktyce właśnie ojcowie
    > ustępują, się zastanów dlaczego.

    Zapewne z tego samego dla którego nie płacą alimentów lub olewają swoje dzieci po rozwodzie. Bo im to zwisa. Nic godnego poparcia.

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 03.12.10, 19:34
    mujer_bonita napisała:
    > Zapewne z tego samego dla którego nie płacą alimentów lub olewają swoje dzieci
    > po rozwodzie. Bo im to zwisa. Nic godnego poparcia.

    Wiem i rozumiem że jesteś głęboko uprzedzona. Mnie też ojciec olał. I nie jest mi łatwo być samemu ojcem. Ale poczytaj klasyka teorii o miłości, także o warunkowej miłosci ojca u Fromm'a, chociaż to samiec. Co jest najważniejszą przyczyną że jednym zwisa, a innym nie.

    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • mujer_bonita 03.12.10, 20:20
    urquhart napisał:
    > Wiem i rozumiem że jesteś głęboko uprzedzona. Mnie też ojciec olał. I nie jest
    > mi łatwo być samemu ojcem. Ale poczytaj klasyka teorii o miłości, także o waru
    > nkowej miłosci ojca u Fromm'a, chociaż to samiec. Co jest najważniejszą przyczy
    > ną że jednym zwisa, a innym nie.

    Ależ ja nigdzie nie przeczę, że jest łatwo. Wręcz przeciwnie. W ogóle jest ciężko być rodzicem (a nie jedynie dawcą spermy czy komórki jajowej) a dobrym rodzicem to już w ogóle sztuka!

    Ja po prostu protestuję przeciw zwalaniu całej odpowiedzialności na matkę. Cokolwiek z dzieckiem się dzieje zawsze 'wina matki'. Matka skrzywiła, matka wpoiła, matka źle wychowała etc. Dziecko zawsze ma dwoje rodziców a założę się, że większość tych 'okaleczonych' miała ojców na miejscu. I nie mogli pokazać synowi jak się obsługuje pralkę? Za trudne to było? A może również korzystali z obsługi przez małżonkę? Może zwyczajnie 'świecili przykładem'? A może było im obojętne co synowie umieją i jak sobie z tym w życiu poradzą? Nad tym NIKT się nie zastanawia tylko ODRUCHOWO i STEREOTYPOWO pisze 'kolejni okaleczeni przez mamusię'.

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 03.12.10, 20:37
    > Ja po prostu protestuję przeciw zwalaniu całej odpowiedzialności na matkę.

    Szkoda, że nie protestujesz przeciw zwalaniu całej odpowiedzialności na ojca.
  • mujer_bonita 03.12.10, 20:53
    santo_inc napisał:
    > Szkoda, że nie protestujesz przeciw zwalaniu całej odpowiedzialności na ojca.

    A kto tu zwala?

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 04.12.10, 10:02
    > A kto tu zwala?

    A kto mówi, że to o tę sytuację chodzi tylko?
  • mujer_bonita 04.12.10, 13:16
    santo_inc napisał:
    > A kto mówi, że to o tę sytuację chodzi tylko?

    Druginudziarz w stwierdzeniu "Kolejni okaleczeni przez mamy..."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118726777,118880541,Re_zagospodarowanie_warzyw.html
    --
    Uzależnienie
  • kawitator 03.12.10, 20:57
    Mujerka chyba masz racje Kobieta jest niewinna winny jest facet czyli ojciec.
    Więc apel do ojców
    Wychowanie dzieci to zbyt poważna sprawa aby iść na ustępstwa przypadkowej matce
    Jak widzisz ze jej postępowanie będzie robić z chłopaków wałachy a z dziewczynek sekutnice należy natychmiast wkroczyć i przywalić tak żeby przez tydzień nie wiedziała co się dzieje.
    Broń Boże nie namawiam do stosowania przemocy fizycznej ale jeżeli facet ma jaja i testosteron to na ma tyle silna wole ze przeprowadzi taka operacje i uchroni swoje dzieci przed nieszczęściem
    Że będziesz odbierany jako męska heteroseksualna świnia niegodna niegodna miana współczesnego "niby faceta" to trudno a nawet fajnie bo to nobilituje ;-PPP
    Gorzej będzie jak w w proces szkodzenia dzieciom włączy sie państwo reprezentowane przez pracownice opieki socjalnej sędziny adwokatki itp. Wtedy to szybciutko z dziećmi w świat na antypody Zmienić nazwisko i niech się tutaj walą. W nagrodę nie będziesz musiał patrzeć na te pokrzywione spaczone i nieszczęśliwe istoty które powstały by gdybyś odpuścił i pozwolił je wychowywać matce..

    Myślę jednak, że jeżeli jesteś taki, że potrafisz to zrobić to największa zołza, sekutnica spuści z tonu i nie będzie fikać wiec nie będzie to potrzebne.

    Możesz też spotkać mądrą kobitkę z która dogadacie się i choć może będziecie mieli różne poglądy na szczegóły to w pryncypiach będziecie zgodni i uda się wam wychować dzieciaki na normalnych fajnych ludzi
    Tylko to bardzo trudne z racji śladowych ilości nieporypanych kobitek wiec jak na taka trafisz to trzymaj mocno
  • mujer_bonita 03.12.10, 21:42
    kawitator napisał:
    > Mujerka chyba masz racje Kobieta jest niewinna winny jest facet czyli ojciec.

    Napisałam, że dziecko ma DWOJE rodziców. Tak ciężko to przeczytać? :/

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 03.12.10, 22:25
    mujer_bonita napisała:

    > kawitator napisał:
    > > Mujerka chyba masz racje Kobieta jest niewinna winny jest facet czyli ojc
    > iec.
    >
    > Napisałam, że dziecko ma DWOJE rodziców. Tak ciężko to przeczytać? :/
    >

    Tylko że my tu od początku piszemy o paniach którym nigdy nie przejdzie przez gardło "nasze dzieci", zawsze jest to "moja Krysia", "mój synuś" etc. tak jakby faktycznie ojciec nie tyle że żył (chociaż przecież żyje i właśnie jest w pracy) a nawet nie istniał. Mówimy o paniach dla których jedynym światem jest "ja i moje dzieci". I gdzie tu miejsce dla ojca? to co, faktycznie ma przywalić dla opamiętania, że też by chciał zadecydować np. ile czasu na odrabianie lekcji a ile na grę w piłkę?
  • mujer_bonita 04.12.10, 00:08
    druginudziarz napisał:
    > Tylko że my tu od początku piszemy o paniach którym (...)

    Wybacz drogi nudziarzu ale akurat odniosłeś się do mojego przykładu, który z tym co piszesz nie ma nic wspólnego.

    > I gdzie tu miejsce dla ojca? to co, faktycznie ma przywalić dla o
    > pamiętania, że też by chciał zadecydować np. ile czasu na odrabianie lekcji a i
    > le na grę w piłkę?

    Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stworzyć męską relację 'ja i moje dziecko'. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spędzać z dzieckiem czas i dawać mu dobry przykład. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaangażować się w życie dziecka np. znajdując wspólne hobby. Tyko wiesz - trzeba CHCIEĆ i ruszyć 4 litery.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 04.12.10, 09:40
    mujer_bonita napisała:

    > Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby stworzyć męską relację 'ja i moje dziecko'.
    > Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spędzać z dzieckiem czas i dawać mu dobry pr
    > zykład. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zaangażować się w życie dziecka np.
    > znajdując wspólne hobby. Tyko wiesz - trzeba CHCIEĆ i ruszyć 4 litery.

    Stoi. Ona. Jeśli np. "ona" zapisze syna na kurs szydełkowania o go tam zaprowadza, to przepraszam on ma siłą syna zatrzymać bo chciałby też "zaangażować się w życie dziecka np. znajdując wspólne hobby"? Albo mało widziałaś albo spychasz w nieświadomość jak to wygląda, co zresztą w sumie na jedno wychodzi.
  • sisi_kecz 04.12.10, 09:55
    Wiesz, co nudziarzu? ja wszystko rozumiem, ze herod baba, zołza i takie tam.
    Ale relacje miedzyludzką tworzą ZAWSZE dwie osoby.
    Zatem ten mąż jest tak samo odpowiedzialny za to, że nie ułożył tej relacji w ramach partnerstwa, jak jego żona jest odpowiedzialna za to, że zaborczo traktuje dziecko i pozbawia je istotnego wkładu wychowawczego dawanego przez ojca.

    Chyba, ze uważasz inaczej?

    duze pozdro!!!
    --
    Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
    ,
  • urquhart 04.12.10, 10:09
    sisi_kecz napisała:
    > Ale relacje miedzyludzką tworzą ZAWSZE dwie osoby.
    > Zatem ten mąż jest tak samo odpowiedzialny za to, że nie ułożył tej relacji

    Jest jeszcze trzeci element: ICH rodzice. Niektórzy mają destrukcyjny układ rodzinny wdrukowany . Częściej kobiety bo syn często znajduje zastępczy wzorzec relacji męskości, córka nie ma takiej szansy.
    Wtedy np. Mąż bedzie "odpowiedzialny" niekoniecznie za to co sam uczynił, bo mamusia wdrukowała własny zawód i rozżalenie klęski z mężczyznami.
    Także oczekiwania mamisynków bezwarunkowej miłości partnerki są nierelane i gorzko konfrontują się z rzeczywistością po urodzeniu się prawdziwego dziecka.

    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • druginudziarz 04.12.10, 10:40
    sisi_kecz napisała:

    > Wiesz, co nudziarzu? ja wszystko rozumiem, ze herod baba, zołza i takie tam.
    > Ale relacje miedzyludzką tworzą ZAWSZE dwie osoby.
    > Zatem ten mąż jest tak samo odpowiedzialny za to, że nie ułożył tej relacji w r
    > amach partnerstwa, jak jego żona jest odpowiedzialna za to, że zaborczo traktuj
    > e dziecko i pozbawia je istotnego wkładu wychowawczego dawanego przez ojca.

    W tym przypadku mąż jest jak najbardziej odpowiedzialny za niewłaściwą konstrukcję relacji rodzinnej (czy po równo winny to już absolutnie inna sprawa).
    Ale jeśli zaborcza matka odizolowała dziecko od ojca to cała odpowiedzialność za błędy wychowawcze spada na nią.
    Podporządkowanie sobie partnera nie daje absolutnie prawa do wyłączności w wychowaniu dziecka. Przecież pantoflarzowi spokojnie można "kazać" jakieś zajęcia z dziećmi, to jest przecież częsty i w miarę dobrze funkcjonujący model.
    Ale ja od początku piszę o kobietach zaborczych i izolujących dziecko (i siebie) zupełnie i trwale.
  • sisi_kecz 04.12.10, 11:40
    > Ale jeśli zaborcza matka odizolowała dziecko od ojca to cała odpowiedzialność z
    > a błędy wychowawcze spada na nią. '

    Jak zwykle myślę o najsłabszych w tych gierkach, tych którzy nie są metrykalnie dorośli i o sobie nie stanowią.
    Myslę, ze należałoby zapytać córkę, syna, wycofanego ojca, czy nie ma pretensji do taty, że dał ciała.

    duze pozdro!!!
    --
    ,
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • druginudziarz 04.12.10, 11:48
    sisi_kecz napisała:

    > > Ale jeśli zaborcza matka odizolowała dziecko od ojca to cała odpowiedzial
    > ność z
    > > a błędy wychowawcze spada na nią. '
    >
    > Jak zwykle myślę o najsłabszych w tych gierkach, tych którzy nie są metrykalnie
    > dorośli i o sobie nie stanowią.
    > Myslę, ze należałoby zapytać córkę, syna, wycofanego ojca, czy nie ma pretensji
    > do taty, że dał ciała.

    Oczywiście że ma. Ja całe życie miałem. I nagle w wieku dojrzałym, w dość dramatycznych okolicznościach, pojąłem jak się faktycznie sprawy miały. Ta wiedza uwolniła mnie.
    hint. Z takiego pytania nie wynika więc nic konkretnego, pożytecznego, prawdziwego.
  • sisi_kecz 04.12.10, 11:57
    Przepraszam, bo nie chcę grzebać w Twoich osobistych sprawach, ale gdybyś "nie dowiedział sie w dość dramatycznych okolicznościach" to byś nadal żywił urazę i miał w sobie krzywdę.

    Więc kiedy dziecko 'nie dowie sie w dość dramatycznych okolicznościach" to uważa ojca za winnego swojego porzucenia.
    Bez przeciwstawienia sie układowi narzucanemu przez zaborczą matkę ten ojciec będzie tylko metrykalny.
    Czy miał toksycznych rodziców, czy baba jest mistrzynią boksu, czy nie chciał robić scen, czy chciał dobrze- efekt jest jaki jest, a przecież szkoda Twoich lat przeżytych z raną w sercu.

    Z takiego pytania nie wynika więc nic konkretnego, pożytecznego, prawdziw
    > ego. '

    z takiego pytania wynika wniosek: walcz o swoje dziecko, bo inaczej jesteś współodpowiedzialny za jego krzywdę.

    duze pozdro!!!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • druginudziarz 04.12.10, 12:44
    sisi_kecz napisała:

    > Z takiego pytania nie wynika więc nic konkretnego, pożytecznego, prawdziw
    > > ego. '
    >
    > z takiego pytania wynika wniosek: walcz o swoje dziecko, bo inaczej jesteś wspó
    > łodpowiedzialny za jego krzywdę.

    Już pisałem dlaczego nie.
    Bo mniejszą szkodą jest ułomna monokultura wychowawcza matki (no ojca też oczywiście) niż dorastanie w środowisku walki rodziców o każdy okruch.
    Pierwszy wariant produkuje dziecko narcystyczne, a drugi dziecko z borderlinem.
    (W znacznym uproszczeniu oczywiści).
  • mujer_bonita 04.12.10, 13:27
    druginudziarz napisał:
    > Już pisałem dlaczego nie.
    > Bo mniejszą szkodą jest ułomna monokultura wychowawcza matki (no ojca też oczyw
    > iście) niż dorastanie w środowisku walki rodziców o każdy okruch.
    > Pierwszy wariant produkuje dziecko narcystyczne, a drugi dziecko z borderlinem.
    > (W znacznym uproszczeniu oczywiści).

    Czyli jak matka 'przymyka oko' na maltretowanie czy wykorzystywanie seksualne dziecka przez ojca to też jest 'lepsze'? Żeby nie daj Boże nie zrobić awantury?

    --
    Uzależnienie
  • mujer_bonita 04.12.10, 13:28
    sisi_kecz napisała:
    > z takiego pytania wynika wniosek: walcz o swoje dziecko, bo inaczej jesteś wspó
    > łodpowiedzialny za jego krzywdę.

    Zgadzam się w zupełności :)

    --
    Uzależnienie
  • mujer_bonita 04.12.10, 13:25
    sisi_kecz napisała:
    > Jak zwykle myślę o najsłabszych w tych gierkach, tych którzy nie są metrykalnie
    > dorośli i o sobie nie stanowią.
    > Myslę, ze należałoby zapytać córkę, syna, wycofanego ojca, czy nie ma pretensji
    > do taty, że dał ciała.

    Ja mam. Żeby było jasne - moja matka nie była zaborczą heterą. Wręcz przeciwnie - latami starała się 'wpychać mnie' ojcu - zachęcać, tłumaczyć, wymyślać coś, co moglibyśmy zrobić itp. Po prostu on 'nie czuł potrzeby' jak piszą forumowi panowie. Efekt jest taki, że ja obecnie nie czuję potrzeby kontaktu z nim. Nie rozmawialiśmy jakieś 2 lata.

    --
    Uzależnienie
  • mujer_bonita 04.12.10, 13:18
    druginudziarz napisał:
    > Stoi. Ona. Jeśli np. "ona" zapisze syna na kurs szydełkowania o go tam zaprowad
    > za, to przepraszam on ma siłą syna zatrzymać bo chciałby też "zaangażować się w
    > życie dziecka np. znajdując wspólne hobby"? Albo mało widziałaś albo spychasz
    > w nieświadomość jak to wygląda, co zresztą w sumie na jedno wychodzi.

    Widziałeś kiedyś chłopca na kursie szydełkowania? A ilu widziałeś OJCÓW zapisujących dzieci na COKOLWIEK? Ciężko z synem wyjść na podwórko? Pograć w grę komputerową? Zabrać do kina?

    Taaaa.... to TAKI WYSIŁEK dla panów :)

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 04.12.10, 14:13
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Stoi. Ona. Jeśli np. "ona" zapisze syna na kurs szydełkowania o go tam za
    > prowad
    > > za, to przepraszam on ma siłą syna zatrzymać bo chciałby też "zaangażować
    > się w
    > > życie dziecka np. znajdując wspólne hobby"? Albo mało widziałaś albo spyc
    > hasz
    > > w nieświadomość jak to wygląda, co zresztą w sumie na jedno wychodzi.
    >
    > Widziałeś kiedyś chłopca na kursie szydełkowania? A ilu widziałeś OJCÓW zapisuj
    > ących dzieci na COKOLWIEK? Ciężko z synem wyjść na podwórko? Pograć w grę kompu
    > terową? Zabrać do kina?
    >
    > Taaaa.... to TAKI WYSIŁEK dla panów :)

    Szydełkowanie było metaforyczne, traktujesz tę dyskusję zbyt osobiście, brak ci koniecznego dla obiektywizmu dystansu.
    (Mnie też ojciec nigdzie nie zabierał, w każdym razie nie pamiętam.)
    Ale nie mało moich znajomych sprawdza w tej chwili ze swoimi dziećmi czy nie powyrastały z nart i butów (zresztą ja też po obiedzie jadę po to do garażu).
    Jeśli znasz tylko nieudzielających się ojców to bym się zastanowił na Twoim miejscu dlaczego, bo zwykle tak jest że obracamy się z kręgu znajomych których sobie w jakiś sposób dobieramy. Prawdopodobnie jeśli tego nie "przerobisz" np. z psychoterapeutą władujesz się w identyczny związek a Twoja córka za 30 lat będzie na tym forum płakać że ma cudowną mame a wszystkie jej problemy to wina ojca.
  • mujer_bonita 04.12.10, 14:17
    druginudziarz napisał:
    > Jeśli znasz tylko nieudzielających się ojców

    Znam WIELU udzielających się ojców. Dlatego właśnie protestuję przeciw zwalaniu całej winy na matkę. Bo DA SIĘ angażować - trzeba tylko CHCIEĆ.

    > Prawdopodobnie jeśli tego nie "przerobisz" np. z psychoterapeutą
    > władujesz się w identyczny związek a Twoja córka za 30 lat będzie
    > na tym forum płakać że ma cudowną mame a wszystkie jej problemy to wina ojca.

    Dziękuję za radę - ja osobiście problem przerobiłam, została ostrzeżona przed mechanizmem wyboru partnera na podobieństwo ojca i w efekcie mój TŻ w niczym go nie przypomina ;)

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 04.12.10, 14:21
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Jeśli znasz tylko nieudzielających się ojców
    >
    > Znam WIELU udzielających się ojców.

    Z Twoich wypowiedzi to nie wynika.

    > Dlatego właśnie protestuję przeciw zwalaniu
    > całej winy na matkę. Bo DA SIĘ angażować - trzeba tylko CHCIEĆ.

    Pokaż mi to miejsce gdzie "całą winę zwalam na mamy".
  • mujer_bonita 04.12.10, 19:26
    druginudziarz napisał:
    > Pokaż mi to miejsce gdzie "całą winę zwalam na mamy".

    Twoje słowa:
    '(Kolejni okaleczeni przez mamy...)'
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118726777,118880541,Re_zagospodarowanie_warzyw.html?wv.x=2
    Dlaczego nie 'kolejni okaleczeni przez rodziców'?

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 04.12.10, 20:43
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Pokaż mi to miejsce gdzie "całą winę zwalam na mamy".
    >
    > Twoje słowa:
    > '(Kolejni okaleczeni przez mamy...)'
    >
    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118726777,118880541,Re_zagospodarowanie_warzyw.html?wv.x=2
    > Dlaczego nie 'kolejni okaleczeni przez rodziców'?
    A dlaczego nie "przez fatalną politykę społeczną rządu"?
    Wspomniałem o bezpośredniej przyczynie. Lepiej by było gdybym napisał: okaleczeni przez nadopiekuńczość matki oraz przez ojców którzy nie przeszkodzili matkom w okaleczaniu.
  • urquhart 05.12.10, 09:52
    druginudziarz napisał
    > Wspomniałem o bezpośredniej przyczynie. Lepiej by było gdybym napisał: okalecze
    > ni przez nadopiekuńczość matki oraz przez ojców którzy nie przeszkodzili matkom
    > w okaleczaniu.

    Second, nie dawno jeden amerykański Żyd podobnym tokiem rozumowania udowadniał mi niezbicie że odpowiedzialność za Holokaust Polaków i Nazistów jest identyczna jeśli nie wieksza. Na korzyść nazistów przemawia bowiem zaślepienie ideologią. Co prawda naziści mordowali Żydów, ale na terenie Polski, Polacy nie zaślepieni ideologią mieli obowiązek więc się temu przeciwstawić i do tego nie dopuścić.

    Popatrz to ten sam mechanizm. Matki są zaślepione macierzyństwem, a ojcowie winni. Nawet jak przegrają Wojnę i nie wiele mają do powiedzenia :)

    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • mujer_bonita 05.12.10, 10:17
    urquhart napisał:
    > Popatrz to ten sam mechanizm. Matki są zaślepione macierzyństwem, a ojcowie win
    > ni. Nawet jak przegrają Wojnę i nie wiele mają do powiedzenia :)

    Ojcom nikt bronią nie grozi. W przeważającej większości tym nieangażującym się po prostu ZWISA.

    Uważasz, że matka, która przymyka oko na maltretowanie czy wykorzystywanie seksualne dziecka przez ojca/ojczyma jest OK, bo lepiej dla dziecka jest 'nie robić awantury' albo 'dać sobie spokój'?

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 05.12.10, 11:08
    Nie bardzo nadążam za twoim tokiem myślenia.
    Ale jeżeli masz na myśli opisywaną przez media plagę oskarżania ojców o pedofilię w walce o dziecko, i gehennę facetów tych którym zależy na dziecku i pakują się w wojnę, bo im nie zwisa to fakt to wojna i grożenie bronią bardzo zabójczą.

    Choć faktycznie przełom jakiś jest, pierwsza żona została ostatnio skazana na rok wiezienia w zawieszeniu za składanie fałszywych zeznań (nagrał jak ustawiała świadków) i jest precendens. Ale skala zagrożenia jest bardzo nierówna. Facet jakby trafił do aresztu zgodnie z procedurą z łatką pedofila to by mu zrobili z dupy jesień średniowiecza, typowo stracił pracę i szacunek, nawet po stwierdzeniu że był niewinny.

    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • druginudziarz 05.12.10, 11:17
    urquhart napisał:

    > Nie bardzo nadążam za twoim tokiem myślenia.
    > Ale jeżeli masz na myśli opisywaną przez media plagę oskarżania ojców o pedofil
    > ię w walce o dziecko, i gehennę facetów tych którym zależy na dziecku i pakują
    > się w wojnę, bo im nie zwisa to fakt to wojna i grożenie bronią bardzo zabójczą
    > .
    >
    > Choć faktycznie przełom jakiś jest, pierwsza żona została ostatnio skazana na r
    > ok wiezienia w zawieszeniu za składanie fałszywych zeznań (nagrał jak ustawiała
    > świadków) i jest precendens. Ale skala zagrożenia jest bardzo nierówna. Facet
    > jakby trafił do aresztu zgodnie z procedurą z łatką pedofila to by mu zrobili z
    > dupy jesień średniowiecza, typowo stracił pracę i szacunek, nawet po stwierdze
    > niu że był niewinny.

    Wiesz urqu, choćbyśmy się nie wiem jak starali to i tak Kopernik była kobietą
  • mujer_bonita 05.12.10, 11:20
    urquhart napisał:

    > Nie bardzo nadążam za twoim tokiem myślenia.
    > Ale jeżeli masz na myśli opisywaną przez media plagę oskarżania ojców o pedofil
    > ię w walce o dziecko, i gehennę facetów tych którym zależy na dziecku i pakują
    > się w wojnę, bo im nie zwisa to fakt to wojna i grożenie bronią bardzo zabójczą

    Urqu - jakieś 95% ojców w trakcie rozwodu W OGÓLE nie wnosi o opiekę. Część z nich składając pozew rozwodowy pisze w nim od razu, żeby przyznać opiekę matce. W pozostałych 5% czasem jest ostra wojna. Ale to i tak dramatyczna mniejszość.

    Jeżeli już chcesz się trzymać klimatów okołorozwodowych to zastanów się sam ilu panów po rozwodzie wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec dzieci. Statystyki alimentacyjne są bezlitosne a ilość czasu spędzanego jest dramatycznie niska - sporo poniżej ilości 'wywalczonej' w sądzie.

    Także jakkolwiek głęboko współczuję tym panom, którzy muszą walczyć po rozwodzie o swoje dzieci i popieram karanie matek RZECZYWIŚCIE utrudniających kontakt tak niestety na jednego takiego przypada co najmniej kilku/kilkunastu, którzy jednocześnie z eks-żoną rozwiedli się z dziećmi.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 05.12.10, 11:48
    mujer_bonita napisała:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Nie bardzo nadążam za twoim tokiem myślenia.
    > > Ale jeżeli masz na myśli opisywaną przez media plagę oskarżania ojców o p
    > edofil
    > > ię w walce o dziecko, i gehennę facetów tych którym zależy na dziecku i p
    > akują
    > > się w wojnę, bo im nie zwisa to fakt to wojna i grożenie bronią bardzo za
    > bójczą
    >
    > Urqu - jakieś 95% ojców w trakcie rozwodu W OGÓLE nie wnosi o opiekę. Część z n
    > ich składając pozew rozwodowy pisze w nim od razu, żeby przyznać opiekę matce.
    > W pozostałych 5% czasem jest ostra wojna. Ale to i tak dramatyczna mniejszość.

    Poprosiłbym o źródło tej liczby. Dziękuję.
  • mujer_bonita 05.12.10, 11:53
    druginudziarz napisał:
    > Poprosiłbym o źródło tej liczby. Dziękuję.

    Statystyki sądów warszawskich - źródło - rzecznik prasowy - wypowiedź dla głównego wydania Faktów lub Wydarzeń ok 2 lata temu.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 05.12.10, 15:25
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Poprosiłbym o źródło tej liczby. Dziękuję.
    >
    > Statystyki sądów warszawskich - źródło - rzecznik prasowy - wypowiedź dla główn
    > ego wydania Faktów lub Wydarzeń ok 2 lata temu.
    >
    No to już na wstępie jest co innego niż początkowo twierdziłaś... bo nie "wogóle" tylko z Warszawy i nie "źródło" tylko rzecznik. Ja wiem że coś w tym jest co napisała sale w tym przypadku to ja Ci jednak na słowo nie uwierzę. To "coś" to np. fakt, że przytłaczająca większość spraw rozwodowych odbywa się bez adwokatów, więc mężczyźni odpuszczają sobie negocjacje z ex.
  • mujer_bonita 05.12.10, 15:31
    druginudziarz napisał:
    > No to już na wstępie jest co innego niż początkowo twierdziłaś... bo nie "wogó
    > le" tylko z Warszawy i nie "źródło" tylko rzecznik. Ja wiem że coś w tym jest c
    > o napisała sale w tym przypadku to ja Ci jednak na słowo nie uwierzę. To "coś"
    > to np. fakt, że przytłaczająca większość spraw rozwodowych odbywa się bez adwok
    > atów, więc mężczyźni odpuszczają sobie negocjacje z ex.

    Po pierwsze druginudziarzu - panie na sprawach rozwodowych też zwykle nie mają adwokatów.

    Po drugie - odpuszczasz sobie sprawy, na których Ci NIE ZALEŻY. Taka prawda. Panom często po prostu NIE ZALEŻY. Co z resztą ma świetne odbicie w późniejszym płaceniu alimentów czy realizowaniem kontaktów z dzieckiem.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 05.12.10, 16:23
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > No to już na wstępie jest co innego niż początkowo twierdziłaś... bo nie
    > "wogó
    > > le" tylko z Warszawy i nie "źródło" tylko rzecznik. Ja wiem że coś w tym
    > jest c
    > > o napisała sale w tym przypadku to ja Ci jednak na słowo nie uwierzę. To
    > "coś"
    > > to np. fakt, że przytłaczająca większość spraw rozwodowych odbywa się bez
    > adwok
    > > atów, więc mężczyźni odpuszczają sobie negocjacje z ex.
    >
    > Po pierwsze druginudziarzu - panie na sprawach rozwodowych też zwykle nie mają
    > adwokatów.

    Bo nie muszą, tę funkcję pełni sędzina.

    > Po drugie - odpuszczasz sobie sprawy, na których Ci NIE ZALEŻY. Taka prawda. Pa
    > nom często po prostu NIE ZALEŻY. Co z resztą ma świetne odbicie w późniejszym p
    > łaceniu alimentów czy realizowaniem kontaktów z dzieckiem.

    Tak na logikę (chwaliłaś się że Ci jej nie brakuje): jaki jest sens walczyć o coś nieosiągalnego?
    A że potem nie płacą? No cóż, potrafię sobie wyobrazić bunt "chciała, no to ma".
  • mujer_bonita 05.12.10, 16:30
    druginudziarz napisał:
    > Bo nie muszą, tę funkcję pełni sędzina.
    (...)
    > Tak na logikę (chwaliłaś się że Ci jej nie brakuje): jaki jest sens walczyć o c
    > oś nieosiągalnego?

    Bo to JEST osiągalne. Panowie bardzo lubią zwalać winę na innych :) Tak jak pisałam po pierwsze sąd NIE MOŻE przyznać opieki rodzicowi, który o to nie wnosi, po drugie przyznaje tę opiekę rodzicowi, który ma lepszy kontakt z dzieckiem - i tu drodzy panowie zwalanie opieki nad dzieckiem na matkę się na was mści.

    Trzeba ruszyć tyłek ale w większości przypadków ten nawet nieduży wysiłek jest zbyt duży w stosunku do CHĘCI sprawowania opieki nad dzieckiem.

    > A że potem nie płacą? No cóż, potrafię sobie wyobrazić bunt "chciała, no to ma"

    No tak i dziecko też chciało? Mężczyzna, który krzywdzeniem własnego dziecka mści się na eks Twoim zdaniem pali się do przejęcia opieki? Jaaassssne!

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 05.12.10, 20:50
    mujer_bonita napisała:


    > ci się na eks Twoim zdaniem pali się do przejęcia opieki? Jaaassssne!

    Daj Ci Boże zdrowie
  • sisi_kecz 06.12.10, 12:37
    do zwalania winy i odpowiedzialności na innych.
    - bo była sędzina,
    - bo wiem, że to jest nieosiągalne,
    - bo zasłużyła sobie na to, żebym nie płacił alimentów na dzieci.

    Wiem, że macie słabą konstrukcję psychiczną i branie na siebie czegoś dodatkowo niż ogarnięcie swojej osoby, mogłoby Waszą psyche rozbić na tysiące kawałków i takie zwalactwo jest świetnym mechanizmem obronnym aby tak sie nie stało.

    ale to jest żałosne.

    ...
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • urquhart 06.12.10, 13:00
    sisi_kecz napisała:
    > Wiem, że macie słabą konstrukcję psychiczną i branie na siebie czegoś dodatkowo
    > niż ogarnięcie swojej osoby, mogłoby Waszą psyche rozbić na tysiące kawałków i
    > takie zwalactwo jest świetnym mechanizmem obronnym aby tak sie nie stało.
    > ale to jest żałosne.

    Ty też się zaraziłaś żeby przywalić z rana facetom?
    Tak, w innych krajach nie ma już imperatywu że dziecko jest własnością matki bo ma z nią lepszy kontakt. Tak nie jest ani łatwo być ojcem ani natura nasz tak chemicznie za to gratyfikuje jak kobiety które mylą przymus prolaktyny który odczuwają najdrobniejsze ssaki względem potomstwa z dojrzałością.
    Natomiast faktycznie ta nieliczna grupka facetów która o kontakt z dziećmi i walczy jest poniżana i ma nieźle przerąbane co daje sygnał innym, niszcząc to co i tak jest kruche delikatne.


    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • zakletawmarmur 06.12.10, 13:27
    Panowie sami robią sobie pod górkę...
    Ostentacyjnie porzucają żony dla młodszych, atrakcyjniejszych kobiet. Potrafią przy tym powiedzieć żonie "że już do niczego się nie nadaje, nikt ciekawy nie będzie jej przecież z dwójka dzieci chciał" itp.
    Widzą w żonie jedynie wroga, którego trzeba zniszczyć, pozbawić wszystkiego co ważne- pieniędzy, szacunku społecznego, poczucia kobiecości a często i autorytetu dzieci.

    Ty uważasz, ze kobiety z natury są złe- kierują nimi jakieś mechanizmy biologiczne tudzież skrzywdzone w dzieciństwie odreagowują na mężach. Ja uważam, że to dobra wymowka:-)
    "Nie ma we mnie winy, to przez to, żo ona jest DDA, DDR". I ja nie muszę już nic z siebie dawać...
    Większość problemów bierze się ze słabości.
    Bo często trzeba mieć w sobie masę rozsądku, cierpliwości, żeby współpracować z kimś mocno do nas uprzedzonym... Trudno jest przerwać takie koło nienawiści.

    Nie twierdze, że te uprzedzenia biorą się z dupy.

    Jednak pielęgnowanie w mężczyznach tego poczucia zranienia, wykorzystania (czyli to, co tak namiętnie robisz na forum) w żaden sposób nie poprawi ich pozycji... Co najwyżej da im pretekst do dalszego mszczenia sie i pogłębiania problemów. Nie poprawi też podejścia kobiet. Raczej włączy ich mechanizm obronny i zamiast "zrozumienia" będzie przekonywanie "to kobiety mają się gorzej".

    Z kobietami zresztą jest podobnie. W nikim nie warto pielęgnować tego poczucia skrzywdzenia;-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 06.12.10, 14:09
    zakletawmarmur napisała:
    > Widzą w żonie jedynie wroga, którego trzeba zniszczyć, pozbawić wszystkiego co
    > ważne- pieniędzy, szacunku społecznego, poczucia kobiecości a często i autoryte
    > tu dzieci.

    Sorry, To jakaś projekcja. Czy spotkałaś się choć z jednym facecie niszczącym z zemsty żonę. Bo żon planujacych upokorzyć zniszczyć i ukarać męża to mogę ci wylinkować z marszu parę.

    > Ty uważasz, ze kobiety z natury są złe- kierują nimi jakieś mechanizmy biologic
    > zne tudzież skrzywdzone w dzieciństwie odreagowują na mężach. Ja uważam, że to
    > dobra wymowka:-)

    Postaram ci się rzetelnie odpowiedzieć.
    Uważam że niektóre kobiety są skrzywdzone i nie maja skrupułów krzywdzić innych. Mężczyźni tez tacy są ale z praktycznych względów nie jestem na nich tak wyczulony.
    Zrozumienie że kobieta jest skrzywdzona, skąd w niej irracjonalna nienawiść do mężczyzn i tkwiące destrukcyjne mechanizmy przeniesione z nieświadomości do świadomości mogą pomóc rozwiązać problemy a nie jest obwinianiem, zamiast zajmować sie przeniesieniem na inne rzeczy które są tylko pretekstem dla złych emocji. Szkoda że tego nie widzisz.

    Podobnie jeżeli mówimy o typowych skrzywieniach i destrukcyjnych mechanizmach u mężczyzn to na tym forum wypieracie ich istnienie, bo wiążą się z zaburzonymi relacjami z matką i znowu jest to alergicznie odbierane jako atak na kobiety.

    > kimś mocno do nas uprzedzonym... Trudno jest przerwać takie koło nienawiści.

    Fakt. Jest to tym bardziej niemożliwe jeśli zaprzecza się i wypiera jego istnienie.

    > Jednak pielęgnowanie w mężczyznach tego poczucia zranienia, wykorzystania (czyl
    > i to, co tak namiętnie robisz na forum) w żaden sposób nie poprawi ich pozycji.

    Podporządkowanie się babskim roszczeniom, pozwalanie sie wykorzystywać, bez zrozumienia męskiej strony barykady skazuje nas na los grzecznych chłopców "misiów". Ewentualnie wycofania i ucieczki z sytuacji bez wyjścia typowo w alkohol.

    > Z kobietami zresztą jest podobnie. W nikim nie warto pielęgnować tego poczucia
    > skrzywdzenia;-)

    Przypisujesz mi zwalanie winy na kobiety, nie ty jedna. To pozór. My mamy swoje racje i zranienia, a wy swoje. Zaś poznanie źródeł skrzywdzenia pozwala, jeżeli chcesz pozwala na zrozumienie że druga strona krzywdzi cie bo nie jest z gruntu zła, tylko nieświadomie podlega określonemu mechanizmowi, który jeżeli wykaże ochotę, wolę i zrozumienie jest w stanie ujawnić i przełamać. Oczywiście statystycznie udaje się to nielicznym. Ale chyba warto próbować.
    Pozdrawiam

    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • gladys_g 06.12.10, 19:06
    urquhart napisał:


    > Uważam że niektóre kobiety są skrzywdzone i nie maja skrupułów krzywdzić innych
    > . Mężczyźni tez tacy są ale z praktycznych względów nie jestem na nich tak wycz
    > ulony.
    > Zrozumienie że kobieta jest skrzywdzona, skąd w niej irracjonalna nienawiść do
    > mężczyzn i tkwiące destrukcyjne mechanizmy przeniesione z nieświadomości do świ
    > adomości mogą pomóc rozwiązać problemy a nie jest obwinianiem, zamiast zajmować
    > sie przeniesieniem na inne rzeczy które są tylko pretekstem dla złych emocji.
    > Szkoda że tego nie widzisz.
    >
    > Podobnie jeżeli mówimy o typowych skrzywieniach i destrukcyjnych mechanizmach u
    > mężczyzn to na tym forum wypieracie ich istnienie, bo wiążą się z zaburzonymi
    > relacjami z matką i znowu jest to alergicznie odbierane jako atak na kobiety.
    >
    > > kimś mocno do nas uprzedzonym... Trudno jest przerwać takie koło nienawiś
    > ci.
    >

    Urquhart. Ludzie. Nie kobiety (wg Ciebie częściej), nie mężczyźni, ale ludzie są krzywdzeni przez ludzi, zaburzeni i wchodzą jako emocjonalne wydmuszki w krzywdzące i nakręcające spiralę nienawiści związki.

    Ty twierdzisz, że to toksyczne matki. A mam wrażenie, że celowo pomijasz toksycznie nieobecnych ojców.
    Niereagujący na krzywdzenie świadek jest takim samym elementem doświadczanej traumy, jak osoba bezpośrednio krzywdząca.
    Na przykład - kiedy dzieciaka bije ojciec, to doznawana trauma jest mniejsza, jeśli dzieciak widzi, że biciu czynnie sprzeciwia się matka. Uraz jest większy, jeśli taki bity dzieciak nie ma wsparcia w aktywnie przeciwstawiającym się doznawanej krzywdzie drugim rodzicu.

    Kiedy dzieciaka zawłaszcza i niszczy toksyczna matka - ojciec, który to widzi i nie reaguje, zamyka się w sobie, znika - daje tym samym przyzwolenie na krzywdę. I jest współwinny.

    Żyjący rodzice to zawsze układ dwuosobowy. Jeśli jedno z nich odchodzi (fizycznie, czy tylko mentalnie) - to niestety, ale ma swoją część winy.



    > Fakt. Jest to tym bardziej niemożliwe jeśli zaprzecza się i wypiera jego istnie
    > nie.
    >
    > > Jednak pielęgnowanie w mężczyznach tego poczucia zranienia, wykorzystania
    > (czyl
    > > i to, co tak namiętnie robisz na forum) w żaden sposób nie poprawi ich po
    > zycji.
    >
    > Podporządkowanie się babskim roszczeniom, pozwalanie sie wykorzystywać, bez zro
    > zumienia męskiej strony barykady skazuje nas na los grzecznych chłopców "misiów
    > ". Ewentualnie wycofania i ucieczki z sytuacji bez wyjścia typowo w alkohol.
    >
    > > Z kobietami zresztą jest podobnie. W nikim nie warto pielęgnować tego poc
    > zucia
    > > skrzywdzenia;-)
    >
    > Przypisujesz mi zwalanie winy na kobiety, nie ty jedna. To pozór. My mamy swoje
    > racje i zranienia, a wy swoje. Zaś poznanie źródeł skrzywdzenia pozwala, jeżel
    > i chcesz pozwala na zrozumienie że druga strona krzywdzi cie bo nie jest z grun
    > tu zła, tylko nieświadomie podlega określonemu mechanizmowi, który jeżeli wykaż
    > e ochotę, wolę i zrozumienie jest w stanie ujawnić i przełamać. Oczywiście stat
    > ystycznie udaje się to nielicznym. Ale chyba warto próbować.
    > Pozdrawiam




    --
    [url=http://www.idiosyncratic.blox.pl]osobliwy pamiętniczek[/url]
  • zakletawmarmur 06.12.10, 20:04
    Urqu, mam wrażenie, że bardzo nie chcesz zobaczyć jak to wygląda na prawdę... Mężczyźni nazywają to oczywiście ładniej "należną im sprawiedliwością". Dokładnie tak zresztą myślą kobiety, że walczą o prawa swoje i swoich dzieci:-) Naprawdę nie potrafisz zauważyć analogii pomiędzy dwoma płciami?

    Jak sobie czytam Twoje posty to czuje się tak jakbym czytałam na forum dla samotnych mam post jakiejś pogromczyni mężczyzn... Kierujesz się podobną zawiścią w stosunku do kobiet...

    Rozumiem, że to dowód na to, że zostawałeś skrzywdzony przez mamusie i teraz kierujesz się żądzą zemsty na płci pięknej:-)*

    Taki wniosek Ty byś wyciągnął w analogicznej sytuacji...
    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • sisi_kecz 07.12.10, 10:22
    > > Jednak pielęgnowanie w mężczyznach tego poczucia zranienia, wykorzystania
    > (czyl
    > > i to, co tak namiętnie robisz na forum) w żaden sposób nie poprawi ich po
    > zycji.
    >
    > Podporządkowanie się babskim roszczeniom, pozwalanie sie wykorzystywać, bez zro
    > zumienia męskiej strony barykady skazuje nas na los grzecznych chłopców "misiów
    > ". Ewentualnie wycofania i ucieczki z sytuacji bez wyjścia typowo w alkohol.'

    Znamienny jest ten fragment.
    Kobieta (posągowa) proponuje współpracę, załagodzenie konfliktu, stworzenie płaszczyzny porozumienia, na co mężczyzna (urquhart) nie przystaje, kontynuując werbalną walkę i rywalizację argumentach.
    Tak z grubsza funkcjonujemy płciowo (mówię o normalnych osobach, normalnej kobiecie, normalnym menie)- dlatego tak trudno jest znaleźć wspólne szczęście, przybywając z Wenus i Marsa na Ziemię.

    poznanie źródeł skrzywdzenia pozwala, jeżel
    > i chcesz pozwala na zrozumienie że druga strona krzywdzi cie bo nie jest z grun
    > tu zła, tylko nieświadomie podlega określonemu mechanizmowi, który jeżeli wykaż
    > e ochotę, wolę i zrozumienie jest w stanie ujawnić i przełamać. Oczywiście stat
    > ystycznie udaje się to nielicznym. Ale chyba warto próbować.'

    i to poznanie ma polegać na tym, ze mężczyznę we wszystkim zrozumiemy, a kobiecie przypiszemy za wszystko winę?
    no way !

    > Przypisujesz mi zwalanie winy na kobiety, nie ty jedna. To pozór. My mamy swoje
    > racje i zranienia, a wy swoje. '
    Jesteś Jenoosobową Komisją ds. Usprawiedliwiania Mężczyzn, bo nie dość że tłumaczysz testosteronem ich świat, o jeszcze wystawiasz glejt z linkiem do badania lub naukowej opinii, która ma zamknąć usta partnerkom takich niedorobionych ludzi, ze mają pogodzić sie z losem.
    A potem sie dziwisz, ze jesteś tak odbierany.
    To, że widać w Twoich wypowiedziach przekonanie o misji, to powód by z Tobą dyskutować na poziomie zwanym dyskusją, ale barykady nie zdejmiemy, gdyż propozycje kompromisu są rozstrzeliwane przez Komisję.

    duze pozdro!!!



    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • urquhart 07.12.10, 20:37
    sisi_kecz napisała:
    > Jesteś Jenoosobową Komisją ds. Usprawiedliwiania Mężczyzn, bo nie dość że tłuma
    > czysz testosteronem ich świat, o jeszcze wystawiasz glejt z linkiem do badania
    > lub naukowej opinii, która ma zamknąć usta partnerkom takich niedorobionych lud
    > zi, ze mają pogodzić sie z losem

    He, he , pocieszam się że i "kiedy wrogów kupa i Herkules dupa"
    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • sisi_kecz 06.12.10, 14:05
    Ty też się zaraziłaś żeby przywalić z rana facetom?'

    czym? krzątawicą? ;)
    na to jestem genetycznie odporna, po babci, ktora potrafiła cały dzień spędzić przy pasjansie , a w porze obiadowej odgrzać zupę, tą samą trzeci dzień pod rząd.
    Wcale nie przywalam, tylko komentuję spychologię posuniętą do granic absurdu, a może już i poza tą granicę.

    > Tak, w innych krajach nie ma już imperatywu że dziecko jest własnością matki bo
    > ma z nią lepszy kontakt. Tak nie jest ani łatwo być ojcem ani natura nasz tak
    > chemicznie za to gratyfikuje jak kobiety które mylą przymus prolaktyny który od
    > czuwają najdrobniejsze ssaki względem potomstwa z dojrzałością. '

    uderzasz w ulubione tony, to ja Ci przypomnę że dyskusja zaczęła sie od faktycznie przywalającego młotem stereotypu tekstu nudziarza:
    że to ofiary swoich matek.

    Jak sie zagłębiamy w polemikę to nagle sie okazuje, że to chodzi tylko o nadopiekuńcze matki, potem że tylko o te matki które sa nadopiekuńcze i dominujace nad partnerem, potem przykład z Oświecimiem sugeruje że to chodzi o baby o morderczych instynktach wobec samców ;)
    Ale wszyscy faceci pozostają święci jakimś dziwnych trafem. Po prostu gnoi ich system, mentalność i właśnie te matki, które ich wychowały na cieciów dajacych sie gnoić.
    Ten system stworzyły kobiety, one wszystkim rządzą, manipuluja wyrokami sądowymi i oczekują tych pieprzonych 300 złotych alimentów niby na dziecko, tylko po to, żeby iść załozyć tipsy na swoje zaborcze łapska.

    To jest jakaś wizja wariata, ale mniej więcej to z nudziarzem napisaliście ;)

    duze pozdro!!!

    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • urquhart 05.12.10, 13:03
    mujer_bonita napisała:
    > Urqu - jakieś 95% ojców w trakcie rozwodu W OGÓLE nie wnosi o opiekę. Część z n
    > ich składając pozew rozwodowy pisze w nim od razu, żeby przyznać opiekę matce.
    > W pozostałych 5% czasem jest ostra wojna. Ale to i tak dramatyczna mniejszość(...)

    Mam to na uwadze. Ale mierzi mnie SYSTEMOWA dyskryminacja. Zwłaszcza pod zasłoną dymną "równouprawnienia".
    Gdyby te 5% nie było tak bez szans gnojone w sądach i tak pomiatane to wierzę że chętnych byłoby dużo więcej. Jak dowodzi na przykład praktyka krajów w których wprowadzono priorytet przyznawania opieki naprzemiennej zamiast alimentacji.


    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • mujer_bonita 05.12.10, 15:10
    urquhart napisał:
    > Gdyby te 5% nie było tak bez szans gnojone w sądach i tak pomiatane to wierzę
    > że chętnych byłoby dużo więcej.

    A ja kompletnie w to NIE WIERZĘ na co dość dobitnie wskazują statystyki płacenia alimentów. Myślisz, że pan, który nie ma 300zł na swoje dziecko chciałby przejąć nad nim opiekę? A pan, który w praktyce realizuje max połowę kontaktów z dzieckiem, które 'wywalczył' sobie w sądzie? Panowie nie korzystają nawet z tej części, którą mają więc co tu mówić o przejęciu głównej opieki!

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 05.12.10, 15:42
    mujer_bonita napisała:
    > A ja kompletnie w to NIE WIERZĘ na co dość dobitnie wskazują statystyki płaceni
    > a alimentów. Myślisz, że pan, który nie ma 300zł na swoje dziecko chciałby prze
    > jąć nad nim opiekę?

    A do tego nie trzeba wiary. Dlaczego obok w innych krajach, mniej matkocentrycznych jest dużo lepiej z zainteresowaniem ojców dziećmi? Dlaczego sądy postępują tam innaczej? Jakieś fatum? Co jest takiego innego?

    Pytanie pomocnicze: Dlaczego maryjne Polska i Włochy wyróżniają się w syndromie MiL, i liczbie maminsynków i konfliktach z teściowymi?
    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • mujer_bonita 05.12.10, 16:11
    urquhart napisał:
    > A do tego nie trzeba wiary. Dlaczego obok w innych krajach, mniej matkocentrycz
    > nych jest dużo lepiej z zainteresowaniem ojców dziećmi? Dlaczego sądy postępują
    > tam innaczej? Jakieś fatum? Co jest takiego innego?

    Inna mentalność? Zadałeś sobie pytanie dlaczego w niektórych krajach niepłacenie alimentów jest społecznie traktowana jak zbrodnia a w PL jako standard?

    I przestań proszę z 'sądy postępują inaczej'. W PL sąd NIE MA MOŻLIWOŚCI przyznania opieki nad dzieckiem rodzicowi, który o to nie wnosi. Tak więc panowie dają ciała a wina oczywiście musi być gdzie indziej.

    --
    Uzależnienie
  • druginudziarz 05.12.10, 11:46
    urquhart napisał:

    > Choć faktycznie przełom jakiś jest, pierwsza żona została ostatnio skazana na r
    > ok wiezienia w zawieszeniu za składanie fałszywych zeznań (nagrał jak ustawiała
    > świadków) i jest precendens.

    Zapodałbyś link do tej sprawy, z jakiej to był instancji wyrok?
    (potrzebuję to do celów, powiedzmy, naukowych).
    pzdr.
  • urquhart 05.12.10, 12:45
    druginudziarz napisał:
    > Zapodałbyś link do tej sprawy, z jakiej to był instancji wyrok?
    > (potrzebuję to do celów, powiedzmy, naukowych).

    Przepraszam, miesiąc wiezienia, pomyliłem z inną sprawą.
    Tu masz dyskusję z tego forum, link na końcu.

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113476363,113670222,Tak_zemsta_zemsta_zemsta_na_wroga_.html
    --
    Kobieta chce wszystkiego od jednego mężczyzny, a mężczyzna jednego od wszystkich kobiet.
  • druginudziarz 05.12.10, 16:07
    urquhart napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Zapodałbyś link do tej sprawy, z jakiej to był instancji wyrok?
    > > (potrzebuję to do celów, powiedzmy, naukowych).
    >
    > Przepraszam, miesiąc wiezienia, pomyliłem z inną sprawą.
    > Tu masz dyskusję z tego forum, link na końcu.
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113476363,113670222,Tak_zemsta_zemsta_zemsta_na_wroga_.html

    P O R A Ż A J Ą C E...
    btw to w takich przypadkach (innych też często ;) ) to jestem za prawem talionu (w tym przypadku: kara za pomówienie = sankcja za pomawiane przewinienie)

    Czytałeś wypowiedzi czytelników a zwłaszcza czytelniczek?
    (zakładam wszelako że chociaż część to prowokacje bo aż się wierzyć nie chce):
    -------
    Ten pedofil miał więcej szczęścia niż rozumu bo jak by na mnie trafił to bym mu ucięła jaja na szpiku bez żadnych sądów. Kobieto trzymaj się jesteśmy z Tobą, a pedofila i tak spotka kara wcześniej czy później. Bo nie wierze w to co jest napisane, widocznie miałaś podstawy aby tak zrobić. Jak każda matka starałaś się obronić dziecko przed najgorszym.Ja na Twoim miejscu odwoływała bym się , bo sprawiedliwość kiedyś musi być w tym naszym kraju.
    -------
    Pedofilia powinna być karana jednakowo dla tych którzy mają i nie mają znajomości , ale niestety "temida" jest była i bęzie ślepa a tym "kraju" jeszcze minimu 25 musi minąc aby "temida" otworzyła oczy , bo skoro można skazać posła to i takiego kolesia jak ten frajer który zrobił krzywde swojemu dziecku a uniknął kary jedynie dzięki swoim znajomościom i napewno wydanych wiele tysięcy na adwokata pozwoliło mu uniknąć tylko kary , przez co skazano kobietę i matkę która stanęła jak lwica w obronie swojego dziecka .
    Skoro urzędnicy byli kolesiami i kolesi w postaci ojca zrobili niewinnego więc siła rzeczy kogoś trzeba było skazać i tak oto padło na matkę dziecka , pytanie kto tu jest najbardziej poszkodowany i na to jest jedna odpowiedz tylko dziecka szkoda .
    ------------
    jak by był nie winny to by nie podkładał podsuchu mojim zdaniem dziecka nie idzie tak mocno nakrecic skoro cały czas mówi dziecko tak samo i mówi o tym z przerazeniem i dziecko mówi prawde a ojciec wiedział co sie szykuje to szybko załozył podsuch w mieszkanie ja nie wiem jak ja bym zarogowała jak by to chodziło o moje dziecko pewnie bym gnojka zabiła
    -----------
    A gdyby to chodziło o dziecko któregoś z przedmówców to co byście zrobili też pisalibyście takie teksty . pewno nie każdy ojciec rozwaliłby każdy mur aby dorwać takiego gościa co by mu dziecko zmolestował i każda zdrowa na ciele i umyśle matka zrobiłaby to co zrobial oskarożona oskarżyłaby faceta który dobiera sie do własnego dziecka , każda żona wzięłaby rozwód z takim maniakiem gdyby się dowiedziala co zrobił jej ukochany mężuś a oskarżona właśnie zaczeła od rozwodu żeby ochronić dziecko włąsne przed takim kimś jak on , on nie jest męszczyzną skoro kobieta się z nim rozwiodła i nie zasługuje na miano by nazywano go czł......m , przecież tam jest wszystko napisane że najpierw sie rozeszli rozwiedli ona chcac chronić dziecko rozeszła sie z tym niby ojcem jej dziecka a pozniej kiedy a tego już nie napisano to dopowiada samo życie ,pewno zbyt wiele opowiesci usłyszała od dziecka i wtedy poszlo dalej do sadu a on ze swoimi kolesami teraz sie wybiela w obawie przed jesienia średniwiecze ze swojego siedzenia

    etc.etc.
    forum.gazetalubuska.pl/dostala-miesiac-wiezienia-za-falszywe-oskarzenie-meza-o-pedofile-t41472/
  • druginudziarz 05.12.10, 11:15
    mujer_bonita napisała:

    > urquhart napisał:
    > > Popatrz to ten sam mechanizm. Matki są zaślepione macierzyństwem, a ojcow
    > ie win
    > > ni. Nawet jak przegrają Wojnę i nie wiele mają do powiedzenia :)
    >
    > Ojcom nikt bronią nie grozi. W przeważającej większości tym nieangażującym się
    > po prostu ZWISA.

    Otóż grozi. Otóż w obliczu braku woli do rozmów, nie ma żadnych możliwości i faktycznie zaczyna mu zwisać.
    W nawiązaniu do mojego nicka powtórzę (do znudzenia): emocje jakie wzbudza w Tobie ta problematyka nie pozwalają Ci spojrzeć obiektywnie.

    > Uważasz, że matka, która przymyka oko na maltretowanie czy wykorzystywanie seks
    > ualne dziecka przez ojca/ojczyma jest OK, bo lepiej dla dziecka jest 'nie robić
    > awantury' albo 'dać sobie spokój'?

    Ale widzisz różnice pomiędzy dysfunkcjami a patologiami czy nie?

  • druginudziarz 04.12.10, 14:50
    mujer_bonita napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Jeśli znasz tylko nieudzielających się ojców
    >
    > Znam WIELU udzielających się ojców. Dlatego właśnie protestuję przeciw zwalaniu
    > całej winy na matkę. Bo DA SIĘ angażować - trzeba tylko CHCIEĆ.
    >
    > > Prawdopodobnie jeśli tego nie "przerobisz" np. z psychoterapeutą
    > > władujesz się w identyczny związek a Twoja córka za 30 lat będzie
    > > na tym forum płakać że ma cudowną mame a wszystkie jej problemy to wina o
    > jca.
    >
    > Dziękuję za radę - ja osobiście problem przerobiłam, została ostrzeżona przed m
    > echanizmem wyboru partnera na podobieństwo ojca i w efekcie mój TŻ w niczym go
    > nie przypomina ;)

    Wiesz, ja Ci wierzę, a równie dobrze mógłbym sobie pomyśleć, że idealizujesz i matkę, i męża i relacje Twoje z nim gdyż są one przedłużeniem Twojego ego a "a przecież ono jest piękne, więc nie może być jakieś niedoskonałe".
    Myślę, że jaki jest Twój obecny partner, najwięcej do powiedzenia miały by Wasze dzieci.
  • kawitator 05.12.10, 18:36
    Urgu Drugi
    Miejcie litość nad Mujerką Ona w tym wątku już trzy razy sama sobie zaprzeczyła
    Dajcie dziewczynie spokój
    Ona tego co piszecie nie zrozumie bo jak by zrozumiała to cały dotychczasowy poukładany światek mógłby się zawalić
    Na ten post też odpowie co prawda nie na temat ale odpowie bo inaczej by się rozpukła Tak już ma. Dajcie jej te ostatnie słowo nie odpowiadajcie i niech idzie dalej z głową w chmurach

  • ruda_owca 19.11.10, 11:03
    > Mieszkałam 5 lat w akademiku. U panów wożenie prania do mamusi (300km) nie było
    > niczym dziwnym. Przywożenie wałówki od tejże również :)

    Owszem, ale czy ktos zmusza te biedne kobiety do wychodzenia za maz za takich facetow?
  • zakletawmarmur 18.11.10, 19:18
    > Niezaleznie od tego, czy za to placili, czy robili sami, kobieta nie byla do te
    > go potrzebna. Bo chyba wczesniej tez jedli i prali?

    To samo można powiedzieć o żonie na utrzymaniu męża:-) Skoro wcześniej też miała za co jeść i za co mieszkać. Nie powinna wiec być wdzięczna facetowi za to, że ją utrzymuje...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • ruda_owca 19.11.10, 11:13
    > To samo można powiedzieć o żonie na utrzymaniu męża:-) Skoro wcześniej też miał
    > a za co jeść i za co mieszkać. Nie powinna wiec być wdzięczna facetowi za to, ż
    > e ją utrzymuje...

    Oczywiscie, ze nie powinna. Chyba, ze on tego nie mial w planach, ona go o to poprosila, a on sie na to zgodzil.
  • aandzia43 16.11.10, 23:23
    Czy nie dokładnie taki szczytny cel zagospodarowania tych warzyw ku pożytku ogó
    > lnemu postawili sobie pomysłodawcy Konzentrationslager Auschwitz?
    > O zmniejszeniu dawki żywieniowej i alkoholowej też pomyśleli.

    O mójboszszszeeee! Nie zrozumieliśmy żartu!!!??? Mój post był odpowiedzią na post Kawiego, który odczytany dosłownie jest obrzydliwie seksistowski i zwyczajnie głupi. Weszłam w konwencję. Nie zauważyłeś (jego postu)? Nie przeszkadza ci jego wymowa? Czyżby znamienne? Bez komentarza.
    A tak naprawdę, to uważam, że warzywa kanapowe należy wykorzystywać jako źródło energetycznego gazu. Po co zaraz wchodzić w łupki czy szarpać się z gazociągami. No dobrze, dodam znaczek: ;-)

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • urquhart 16.11.10, 23:49
    aandzia43 napisała:
    > O mójboszszszeeee! Nie zrozumieliśmy żartu!!!???

    No, zrozumieliśmy, chciałem żeby mój humor był jeszcze czarniejszy.
    Ale chyba dziś po lekturze Życia Rodzinnego z jego obowiązującym obrazem faceta pasożyta do kopania w dupę i krojenia alimentami może mi się nieco przytępił.
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • mujer_bonita 16.11.10, 10:53
    aandzia43 napisała:
    > Cóż, wszystkie/cy jesteśmy mężczyznami ;-)

    Przecież Urqu przy każdym niewygodnym przypadku powtarza - my jesteśmy 'męskimi kobietami' a nasi panowie 'kobiecymi mężczyznami' ;) I w ten sposób każdą teorię da się obronić!

    > Ten sposób to nieźle ustawiony system pt. "każdy ma
    > swoją działkę do sprzątania i robi to w miarę na bieżąco" (bardzo w miarę).

    Moja mama zawsze powtarzała, że 'porządku się nie robi tylko się go utrzymuje'. Podział obowiązków + odrobina systematyczności i problemu nie ma. Paradoksalnie, jak to w życiu bywa, mamy się nie słuchałam dopiero przypadkowo obejrzany program 'Perfekcyjna Pani Domu' (choć zdecydowanie nie dążę do tego poziomu) przypominał mi te słowa i okazało się to strzałem w dziesiątkę :)

    --
    Uzależnienie
  • aandzia43 16.11.10, 16:29
    > Przecież Urqu przy każdym niewygodnym przypadku powtarza - my jesteśmy 'męskimi
    > kobietami' a nasi panowie 'kobiecymi mężczyznami' ;) I w ten sposób każdą teor
    > ię da się obronić!

    Pewnie, jakoś musi wybrnąć ;-)
    Tak się zastanawiam nei od dziś: z której strony mogę być męska? Zarówno z przodu, jak i z tyłu na pewno nie ;-) Jestem słabą kobietką, wyglądam jak kobietka - gładka, umalowana, delikatna w obejściu i na urodzie. Kupę spraw zwykłam załatwiać wdziękiem i dyplomacją, moje zaitneresowania i talenty też są z tych powszechnie uznanych za kobiece. Boję się ostrych narzędzi i hałaśliwych maszyn, kocham zwierzątka i ładne widoczki, dzieci znoszę całkiem nieźle. Źle znoszę za to hałas, duży wysiłek fizyczny i nadmiar używek. Seks łączy mi się bardzo ładnie z miłością. I gdzie tu facet?! Chyba mogę sobie sama odpowiedzieć: faceta we mnie nei ma! Jest za to człowiek, który lubi siebie, w porywach dba o swoje interesy (nie te prokreacyjno-gniazdownicze, jak zaraz wyskoczy Urqu;-), lubi sobie dogadzać, ma włączony czujnik na próby wkręcania w kieraty wszelkiej maści i nabywa coraz większej wprawy w tzw. wdupiemaniu (termin ukuty bodajże przez Kawkę72, pozdrawiam :-). To nie są cechy immanentnie męskie, to są cechy ludzkie, których panowie nie lubią kojarzyć z damskimi umysłami, bo tłok by im się zrobił w świecie ludzi potrafiących się ustawić ;-)

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • urquhart 16.11.10, 17:47
    mujer_bonita napisała:
    > Przecież Urqu przy każdym niewygodnym przypadku powtarza - my jesteśmy 'męskimi
    > kobietami' a nasi panowie 'kobiecymi mężczyznami' ;) I w ten sposób każdą teor
    > ię da się obronić!

    Ty Bonitko konkretnie ze swoimi zdolnościami matematycznymi, poziomem agresji i rywalizacji, nastawieniem na ciągi logiczne nie wywody emocjonalne, stosunku do dzieci i porządków, ponadstandardowe zainteresowane seksem i inteligencję pasujesz mi idealnie na psychologicznie męska kobietę stymulowaną testosteronem z opisu Sandry Lipstiz Bem, chociaż wiem oczywiście ze może to powodować twoja złość, irytację i wyparcie.
  • santo_inc 16.11.10, 19:12
    > Moja mama zawsze powtarzała, że 'porządku się nie robi tylko się go utrzymuje'.
    > Podział obowiązków + odrobina systematyczności i problemu nie ma.

    No dobrze, ale pytanie jeszcze, kto ustali poziom, na którym się utrzymuje ten porządek? Innymi słowy, kto ma go zdefiniować?
  • mujer_bonita 17.11.10, 19:46
    santo_inc napisał:
    > No dobrze, ale pytanie jeszcze, kto ustali poziom, na którym się utrzymuje ten
    > porządek? Innymi słowy, kto ma go zdefiniować?

    Po długim namyśle mogę napisać tak - ustala ten komu robi to większą różnicę.

    Przykładowo - kto ma wybierać samochód dla rodziny? Facet chciałby Audi Q7 a kobieta nie widzi różnicy między nim a Skodą Fabią*. Czy facet ma zrezygnować z zabawki bo żona 'nie ma potrzeby' posiadania wypasionego samochodu?

    Z życia wzięte - mąż koleżanki jest audiofilem. Kupił super sprzęt, który jak ona twierdzi 'zawala jej salon', przy czym ona nie słyszy różnicy w stosunku do zwykłej wieży. Czy ma wyrzucić sprzęt bo ona 'nie ma potrzeby'?

    Jestem zdecydowaną zwolenniczką kompromisu z odrobiną empatii i zrozumienia, że drugiej stronie na czymś może zależeć. Facetowi może zależeć na wypasionym samochodzie - kobiecie na czystym domu. I najlepiej, żeby żadne nie musiało rezygnować z tego czego chce ;)


    * bez obrazy dla posiadaczy ;)

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 17.11.10, 20:27
    > Po długim namyśle mogę napisać tak - ustala ten komu robi to większą różnicę.

    Dlaczego?

    > Przykładowo - kto ma wybierać samochód dla rodziny? Facet chciałby Audi Q7 a ko
    > bieta nie widzi różnicy między nim a Skodą Fabią*. Czy facet ma zrezygnować z z
    > abawki bo żona 'nie ma potrzeby' posiadania wypasionego samochodu?

    To zależy kto tę zabawkę funduje.

    Jeśli fundują po połowie, to tak - ma zrezygnować z zabawki. Jeśli on zarabia więcej, to niekoniecznie.

    Analogia dobra do sprzątania - więcej sprząta ten, kto ma wyższe oczekiwania w stosunku do porządku w domu.

    > Z życia wzięte - mąż koleżanki jest audiofilem. Kupił super sprzęt, który jak o
    > na twierdzi 'zawala jej salon', przy czym ona nie słyszy różnicy w stosunku do
    > zwykłej wieży. Czy ma wyrzucić sprzęt bo ona 'nie ma potrzeby'?

    A to jest jej mieszkanie, czy wspólne?

    > Jestem zdecydowaną zwolenniczką kompromisu z odrobiną empatii i zrozumienia, że
    > drugiej stronie na czymś może zależeć.

    Wiem, znam Twoje stanowisko - jesteś zwolenniczką kompromisu tak długo, jak długo polega on na przystaniu na roszczenia kobiety.
  • mujer_bonita 17.11.10, 21:14
    santo_inc napisał:
    > To zależy kto tę zabawkę funduje.
    (...)
    > A to jest jej mieszkanie, czy wspólne?

    Naprawdę zatrważa mnie Twoje materialistyczne podejście do związku. Kto ma kasę/mieszkanie ma władzę i rządzi! Nawet nie pomyślisz, że różnice można pogodzić ze sobą? Że nie wszystkie decyzje w związku są materialne?

    Czy mieszkając w domu należącym przed ślubem do żony nie masz prawa wbić gwoździa w ścianę 'bo nie Twoje'? Nie dasz żonie usiąść na fotelu, który kupiłeś 'za swoje'? PRZERAŻAJĄCE!


    Piszesz o bzdurnie 'moim' pojmowaniu kompromisu a u Ciebie kompromisu nie ma wcale - decyduje WŁAŚCICIEL!

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 17.11.10, 21:22
    > Naprawdę zatrważa mnie Twoje materialistyczne podejście do związku. Kto ma kasę
    > /mieszkanie ma władzę i rządzi!

    A to zależy.

    Jeśli chodzi o kupienie czegoś drogiego, co dla jednej osoby ma znaczenie a dla drugiej kompletnie nie, to decyzja powinna należeć do tego, który na to więcej pieniędzy zarobił.

    To chyba oczywiste...

    Jeśli, przykładowo, moja żona zażyczy sobie, żebym wziął dodatkowy etat bo jej się zamarzyło mieszkanie w większym domu, to będę zmuszony ją wyśmiać. Jeśli zaś sama weźmie dodatkowy etat, by mieszkać w większym domu, nie będę miał nic przeciwko. Ba, nawet będę ją w tym wspierał, choć mnie większy dom do szczęścia nie byłby potrzebny.

    Napisałaś, że "zagraca jej salon", więc ja pytam, czy to był JEJ SALON, czy tylko tak się jej powiedziało?

    > Piszesz o bzdurnie 'moim' pojmowaniu kompromisu a u Ciebie kompromisu nie ma wc
    > ale - decyduje WŁAŚCICIEL!

    Tam, gdzie nie ma możliwości osiągnięcia kompromisu, owszem, decyduje właściciel.
  • mujer_bonita 17.11.10, 21:35
    santo_inc napisał:
    > Jeśli chodzi o kupienie czegoś drogiego, co dla jednej osoby ma znaczenie a dla
    > drugiej kompletnie nie, to decyzja powinna należeć do tego, który na to więcej
    > pieniędzy zarobił.
    > To chyba oczywiste...

    Dla mnie to nie jest oczywiste bo u nas pieniądze są wspólne i wspólnie decydujemy na co je wydać.

    > Napisałaś, że "zagraca jej salon", więc ja pytam, czy to był JEJ SALON, czy tyl
    > ko tak się jej powiedziało?

    Jest jej. Czy to znaczy, że facet wprowadzając się nie ma prawa do niczego?

    > Tam, gdzie nie ma możliwości osiągnięcia kompromisu, owszem, decyduje właściciel.

    Moim zdaniem w 99,9% JEST możliwy kompromis. Czasem po prostu obejmuje on więcej niż jedną sprawę. To znaczy w jednej kwestii na ustępstwo idzie jedna strona - w innej druga - na zasadzie 'mnie zależy na tym a tobie na tamtym'. I tyle. Nie decyduje 'właściciel'.

    --
    Uzależnienie
  • urquhart 17.11.10, 20:47
    mujer_bonita napisała:
    > Przykładowo - kto ma wybierać samochód dla rodziny? Facet chciałby Audi Q7 a ko
    > bieta nie widzi różnicy między nim a Skodą Fabią*. Czy facet ma zrezygnować z z
    > abawki bo żona 'nie ma potrzeby' posiadania wypasionego samochodu?

    Jak o Audi to teraz ja też serio bo to dobry przykład.
    Żonie wszystko jedno, mąż pragnie Audi Q7. Mężowi bardziej zależy i on wyznacza standard. Ale rata kredytu załóżmy przekracza jego zarobki (w typowym kredycie na 3 lata wychodzi coś 9 tys raty). No i on na to, słuchaj musimy i ja i ty zmienić prace na lepszą wziąć nadgodziny, no i zrezygnować z wszystkich innych wydatków, proponuje wynająć dużo mniejsze mieszkanie to jakoś razem wygospodarujemy te 9 tys na ratę miesięcznie.
    Wyobrażasz sobie minę żony która nie widzi różnicy do Skody Fabii ???

    > Jestem zdecydowaną zwolenniczką kompromisu z odrobiną empatii i zrozumienia, że
    > drugiej stronie na czymś może zależeć. Facetowi może zależeć na wypasionym sam
    > ochodzie - kobiecie na czystym domu. I najlepiej, żeby żadne nie musiało rezygn
    > ować z tego czego chce ;)

    No to zbliżamy się do linii porozumienia. Żeby żadne nie musiało rezygnować z tego czego chce. Ale nie roszczeniowo że mnie się należy bo to twój psi obowiązek a to na czym zależy tobie to może kiedyś jak będę miała ochotę, a może i nie.
    Koncepcja "równego podziału wspólnych obowiązków" usuwa ważny który zauważyłaś: czynnik empatii i zrozumienia na rzecz roszczeniowości.

    Nigdy nie kwestionowałem potrzeby i sensu angażowania się mężczyzn w domu i kobiece potrzeby nawet jeśli typowo sami takich potrzeb nie mają, ale w takim duchu właśnie empatii i zrozumienia.
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • mujer_bonita 17.11.10, 21:11
    urquhart napisał:
    > Nigdy nie kwestionowałem potrzeby i sensu angażowania się mężczyzn w domu i
    > kobiece potrzeby nawet jeśli typowo sami takich potrzeb nie mają, ale w takim duch
    > u właśnie empatii i zrozumienia.

    Owszem o ile do tej 'empatii na rzecz kobiety' nie zaliczasz np. zmienienia pieluchy dziecku, bo 'ty takich potrzeb nie masz' (przykład pana z któregoś z poprzednich wątków).

    Bo bardzo fajnie własne obowiązki domowe zaliczyć do kategorii 'robię to dla Ciebie więc coś mi się za to należy'. Swoją drogą czy przyznajesz w takim radzie kobiecie prawo do 'należy mi się' za seks, którego ona nie potrzebuje ale jednak jest? Coś w rodzaju 'przespałam się wczoraj z Tobą choć ja w cale tego nie potrzebowałam to teraz należy mi się futro'? ;) Nie sądzisz, że takie stawianie spraw prowadzi do absurdu?

    --
    Uzależnienie
  • aandzia43 17.11.10, 22:51
    > Nigdy nie kwestionowałem potrzeby i sensu angażowania się mężczyzn w domu
    > i
    > > kobiece potrzeby nawet jeśli typowo sami takich potrzeb nie mają, ale w t
    > akim duch
    > > u właśnie empatii i zrozumienia.
    >

    > Owszem o ile do tej 'empatii na rzecz kobiety' nie zaliczasz np. zmienienia pie
    > luchy dziecku, bo 'ty takich potrzeb nie masz' (przykład pana z któregoś z popr
    > zednich wątków).

    No właśnie o to się wszystko rozbija.
    "Aleszszszoszywiście najdroższa, że będę uczestniczył w wychowywaniu naszych dzieci, ale wybacz, uważam, że poświęcanie im więcej, niż 3 godziny na dobę to nadopiekuńczość. Nie dam się wkręcić w realizację twoich chorych potrzeb!"
    Nie muszę przypominać, że panowie z tej kategorii skwapliwie korzystają z owoców pracy matki dzieciom, bo chwalą się udanym i zadbanym potomstwem na prawo i lewo, a dorosłym i udanym chwalą się w dwójnasób. Częstokroć potomstwo owo osładza starość i partycypuje w różny sposób w opiece nad niefrasobliwym rodzinnie tatusiem. Tu nie sprawdza się bajeczka o mrówce i pasikoniku: niektórzy latem nie pracują, na skrzypeczkach grają, a owoce pracy mrówki i tak je zimą przygarniają do ciepłego pieca.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • mujer_bonita 18.11.10, 09:00
    aandzia43 napisała:
    > "Aleszszszoszywiście najdroższa, że będę uczestniczył w wychowywaniu naszych dz
    > ieci, ale wybacz, uważam, że poświęcanie im więcej, niż 3 godziny na dobę to na
    > dopiekuńczość. Nie dam się wkręcić w realizację twoich chorych potrzeb!"

    Ależ Andziu - żeby zaraz 3godziny! Zawsze przecież może powiedzieć, że dziecko było potrzebą żony a on je jej zrobił 'z empatii' więc nie dość, że nic przy dziecku robił nie będzie to jeszcze za samo zrobienie należy mu się wdzięczność i nagroda :)

    --
    Uzależnienie
  • zakletawmarmur 18.11.10, 10:52
    > było potrzebą żony a on je jej zrobił 'z empatii'

    Gdyby mi maż chciał zrobić dziecko z "empatii" to jednak bym podziękowała. Po co męczyć chłopa, gdy wyższy, młodszy, przystojniejszy sąsiad zrobi to chętniej? Jeśli facet nie ma potrzeby płodzenia dzieci to to nie powinno mu przeszkadzać...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 18.11.10, 11:22
    zakletawmarmur napisała:
    > Gdyby mi maż chciał zrobić dziecko z "empatii" to jednak bym podziękowała. Po c
    > o męczyć chłopa, gdy wyższy, młodszy, przystojniejszy sąsiad zrobi to chętniej?

    Co z tego że chętniej jeżeli z reguły jest niewypłacalny jeżeli nie ma oporów rozsiewać geny? Znasz takie co by zrezygnowały po prostu z jego finansowego wkładu w postaci alimentów chociaż?

    Ja znam jedną i to w bardzo socjalnie opiekuńczym państwie. Bardziej się jej finansowo opłacało być samotna matka z ojcem nieznanym, czyli płaca podatnicy.
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • zakletawmarmur 18.11.10, 11:33
    Urqu, tyle razy podkreślasz, że dla mężczyzn pieniądze nie stanowią problemu, jeśli tylko kobieta daje... A co za różnica, kto dziecko spłodził, jeśli facet od kobiety chce tylko seksu i przy dziecku pomaga tylko dlatego, żeby jej było miło a nie dlatego, że ma potrzebę posiadania dzieci? A może jednak jest inaczej?

    Swoją drogą, im dłużej żyje tym bardziej dochodzę do wniosku, że faktycznie kobiety robią nieopłacalny biznes dając się zapłodnić mężom. Jestem przekonana, że wiekszości bardziej opłacałoby się zainwestować w dobre a nie przeciętne geny:-)

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 18.11.10, 13:00
    zakletawmarmur napisała:
    > A co za różnica, kto dziecko spłodził, jeśli facet o
    > d kobiety chce tylko seksu i przy dziecku pomaga tylko dlatego, żeby jej było m
    > iło a nie dlatego, że ma potrzebę posiadania dzieci? A może jednak jest inaczej

    W ogólności jest inaczej. Ale pragmatycznie to obserwuje że faceci traktują dzieci partnerki którą kochają z innego związku jak własne niemal, a macochy zawsze chłodno i z dystansem. Wiec własne na poziomie świadomym nie jest priorytetowe dla mężczyzny, a dla kobiety tak.

    > Swoją drogą, im dłużej żyje tym bardziej dochodzę do wniosku, że faktycznie kob
    > iety robią nieopłacalny biznes dając się zapłodnić mężom. J

    Generalnie podzielam opinie Millksiej że dziś związek i małżeństwo dla wrezliwego i empatycznego meżczyny to układ całkowicie nieopłacalny. Opłacalny dla damskich bokserów.

    Ale myślę że moglibyśmy uzgodnić wspólną opinię że to nieopłacalny biznes bez obustronnej miłości.
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • zakletawmarmur 18.11.10, 13:30
    > W ogólności jest inaczej.

    Ale przyznaj, że gdyby świat był skonstruowany tak jak nam tu wmawiasz, to dla faceta byłoby obojętne, kto jest ojcem jego dzieci?

    Właśnie w takich chwilach świetnie widać, że jednak potrzeby mężczyzn nie ograniczają się do sekszenia:-) Jesteśmy Wam potrzebne z wielu powodów, tych mniej "romantycznych" też...

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 18.11.10, 13:41
    zakletawmarmur napisała:
    > Właśnie w takich chwilach świetnie widać, że jednak potrzeby mężczyzn nie ogran
    > iczają się do sekszenia:-) Jesteśmy Wam potrzebne z wielu powodów, tych mniej
    > "romantycznych" też..

    Są przydatne, dla innych potrzebne. Ale te wiele innych mniej romantycznych powodów nigdy by nie popchnęło do tego i tak nieopłacalnego biznesu jakim jest dla normalnego men-czyny małżeństwo.
    Co z resztą się dzieje w większości związków w których aktywność kobiet ogranicza się do tej mniej romantycznej, a czego one absolutnie niecha przyjąć do wiadomości, wysoko wyceniając ta swoją mało romantyczną aktywność.

    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • zakletawmarmur 18.11.10, 13:59
    > Są przydatne, dla innych potrzebne. Ale te wiele innych mniej romantycznych pow
    > odów nigdy by nie popchnęło do tego i tak nieopłacalnego biznesu jakim jest dla
    > normalnego men-czyny małżeństwo.

    Wiele razy czytałam, że to właśnie dla przeciętnego faceta związek jest najlepszym biznesem, dużo lepszym niż dla kobiety. Zresztą statystyki, z których wynika, że to mezczyźni są bardziej z małzeństwa zadowoleni, mówią same za siebie:-)

    > Co z resztą się dzieje w większości związków w których aktywność kobiet ogranic
    > za się do tej mniej romantycznej, a czego one absolutnie niecha przyjąć do wiad
    > omości, wysoko wyceniając ta swoją mało romantyczną aktywność.

    No i na co to jest dowód? No to, że jednak romantyzm nie jest niezbędny do związania się z kobietą... Dobrze, że kobiety się szanują!

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 18.11.10, 14:20
    zakletawmarmur napisała:
    > zym biznesem, dużo lepszym niż dla kobiety. Zresztą statystyki, z których wynik
    > a, że to mezczyźni są bardziej z małzeństwa zadowoleni, mówią same za siebie:-)

    To podlinkuj, podyskujemy, bo ja zapamiętałem same o odwrotnych wynikach.
    Faceci żyją dłużej i zdrowiej w związku i przy dzieciach jeszcze bardziej bo spada im mocno testosteron, fakt, ale co to za życie?
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • kag73 18.11.10, 14:57
    "To podlinkuj, podyskujemy, bo ja zapamiętałem same o odwrotnych wynikach.
    Faceci żyją dłużej i zdrowiej w związku i przy dzieciach jeszcze bardziej bo spada im mocno testosteron, fakt, ale co to za życie?"

    No, nie badz smieszny, urquhart. A co to za zycie z testosteronem jako single, he?
    Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Duzo zonatych mysli jak ci niezonaci maja dobrze bzykaja do woli kiedy i kogo chca. Iluzja. Tymczasem rzeczywistosc wyglada zupelnie inaczej. Zonaci maja najwiecej seksu, jak mowia statystyki.
    Taki single musi sie niezle nawysilac, zeby cos do lozka zgarnac, albo do burdelu isc i wykasowac(nie wszystkich to bawi), albo do baru i panienki wyrywac, albo po internecie szukac, to wszystko jest dosc czasochlonne a tu jeszcze do roboty chodzic trzeba, jesc, zakupy, prac, prasowac. Kiedy to wszystko, Prawda jest taka, ze najczesciej na ich TESTOSTERON pomaga wlasna reka i tyle w temacie. Amen!
  • zakletawmarmur 18.11.10, 15:14
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,109947518,109947518,Mezczyzni_kochaja_bardziej.html
    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • urquhart 18.11.10, 19:38
    Fakt, przyznaję Zaklęta wszędzie piszą że mężczyźni są bardziej zadowoleni z małżeństwa.
    www.sfora.pl/Szczesliwe-malzenstwo-To-naprawde-mozliwe-a25513
    wiadomosci.onet.pl/kiosk/ciekawostki/zycie-nie-od-pary,1,3330778,wiadomosc.html
    Tak przy okazji w kontekście innych wątków z badań:
    Najbardziej niezadowolone z partnerów są Włoszki (MIL!)
    Satysfakcja z małżeństwa i życia spada typowo przy narodzinach dziecka, zadowolenie powraca, choć nie całkiem dopiero po 5 latach (!).
    Mężczyźni są najszczęśliwsi rok przed ślubem, kobiety w momencie zawarcia związku.(przeciąganie konkubinatu zwiększa satysfakcję mężczyzn nic nowego)
    www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,1271.html?print=1


    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • sisi_kecz 16.11.10, 12:51
    > Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba
    > doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego
    > jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. '

    cytat miesiąca :))))

    takie pytanie mam w związku z tą prawdą objawioną mojemu nieswiadomemu dotenczas umysłowi...
    Co ciągnie do lenistwa kobiety, co nie jest pragnieniem doświadczania "pustki" jak to zachodzi w przypadku mężczyzn?

    Oświadczam , że biorę ten cytat do sygnaturek i mam w nosie prawa autorskie ;)
    To trzeba rozpropagować dla dobra ludzkości!

    duze pozdro!!!
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • m00nlight 16.11.10, 18:10
    ... że leżenie na kanapie przed telewizorem z piwskiem jest oznaką kontemplacji duchowej i poszukiwania 'wyższego celu'? ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

    To mnie rozbawiles, dzięki ^^

    Już wiem czemu glownie faceci parali się filozofią: bo im się nic innego nie chcialo robic, a lepiej 'pokontemplowac' niż przekopac dzialke co nie? ;)
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • urquhart 16.11.10, 19:37
    m00nlight napisała:
    > ... że leżenie na kanapie przed telewizorem z piwskiem jest oznaką kontemplacji
    > duchowej i poszukiwania 'wyższego celu'? (...)
    > Już wiem czemu glownie faceci parali się filozofią: bo im się nic innego nie ch
    > cialo robic, a lepiej 'pokontemplowac' niż przekopac dzialke co nie? ;)

    Nie, to znaczy tylko że nic tak nie wkurwia i irytuje kobiety jak widok mężczyzny robiącego NIC i myślącego o NICZYM. Kobiety tak nie potrafią i tym bardziej je to rozsierdza. A ta umiejętność predestynuje do medytacji.
    Jeżeli to za mało do zrozumienia to polecam raz jeszcze. W temacie NOTHING BOX :
    www.youtube.com/watch?gl=PL&v=UgWHIguqnGg


    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • m00nlight 16.11.10, 20:07

    Mylisz się. Bardzo lubię się wspólnie lenić ze swoim facetem, leżeć na kanapie czy przed kominkiem i nie robic zupelnie nic! to jest fajne, pod warunkiem że nie ma nic do roboty, żadnych stert naczyn w zlewie itd....

    Natomiast fakt, wkurwia mnie niemilosiernie, gdy naokolo sajgon a facet akurat postanowil pol dnia pokontemplować. A macie niestety tendencję do 'odpoczywania' w najmniej odpowiednich momentach :P

    Jest czas na pracę, jest czas na relaks. Nie należę do tych co to muszą COŚ robić bo inaczej zemrą, to już moj facet predzej szuka sobie cokolwiek o dłubania, jak nie ma nic konkretnego do roboty. Ale fakt, nie ma nic gorszego niż zapieprzanie samej z odkurzaczem a facet na kanapie niczym lew salonowy i łaskawie podniesie nogi (o ile nie są na stole). Zresztą, ja nie moge tak bezczynnie patrzec jak moj chlop się sam z czymś morduje a ja na wyrku z laptopem (chociaż mogę to robic na legalu :P ) i myślę że taka zwykla ludzka chęć pomocy kochanej osobie jest normalna. Nie jest natomiast normalne leżenie z czystym sumieniem przed tv jak ukochana osoba zapieprza i podpiera się nosem... no sorry.
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • stavan 16.11.10, 21:20
    Ty a już nie śmierdzi jak pisałaś. Czy raczej smród pozostał, ale kreci Cię że facet ogląda strony porno z facetami i tak sobie wyobrażasz jak by to było 2m+1k.
    Ubierz ciepły sweter na tę imprezkę, bo z tego co pisałaś możesz zmarznąć lekko.
  • santo_inc 17.11.10, 16:27
    > Natomiast fakt, wkurwia mnie niemilosiernie, gdy naokolo sajgon a facet akurat
    > postanowil pol dnia pokontemplować. A macie niestety tendencję do 'odpoczywania
    > ' w najmniej odpowiednich momentach :P

    I tu po raz kolejny pojawia się magiczne pytanie: kto ma decydować o tym, kiedy jest odpowiedni moment na odpoczynek mężczyzny i dlaczego ma to być kobieta?
  • aandzia43 18.11.10, 00:18
    Santo, udajesz, że nei czaisz, czy, o zgrozo, naprawdę nie czaisz?
    Kto ma decydować? Zdrowy rozsądek, czyli aktualna potrzeba. Nie kontemplujemy podczas przygotowania kolacji wigilijnej, gdy plan napięty, każdy domownik ma swoją (wcześniej ustaloną) działke do obrobienia, a goście tuż tuż. To chyba oczywiste, że gdy nastolatek, który dostał zadanie ubranai choinki, idzie grać w zabijanie potworów do swojego pokoju, plan się wali, a wściekłość osoby odpowiedzialnej za logistykę przedsięwzięcia jest wielka? Sam być się wkurzł, nawet gdybyś nie ty był tym głównym zarządzającym przedprzyjęciowym bajzlem. Przełóz to sobie teraz na sytuacje z życia bardziej niż Wigilia codziennego.
    Wiesz, jak mi ktoś sprawnie organizuje odcinek rzeczywistości, którego ja akurat nie ogarniam, bo mi się nie chce/nie potrafię, to nie dziamię, tylko robię swoje. Tylko wiesz, ja szukam sobie dobrych szefów, czyli ludzkich panów ;-)

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • santo_inc 18.11.10, 16:45
    > Kto ma decydować? Zdrowy rozsądek, czyli aktualna potrzeba.

    Czyja potrzeba?

    > Nie kontemplujemy p
    > odczas przygotowania kolacji wigilijnej, gdy plan napięty, każdy domownik ma sw
    > oją (wcześniej ustaloną) działke do obrobienia, a goście tuż tuż. To chyba oczy
    > wiste, że gdy nastolatek, który dostał zadanie ubranai choinki, idzie grać w za
    > bijanie potworów do swojego pokoju, plan się wali, a wściekłość osoby odpowiedz
    > ialnej za logistykę przedsięwzięcia jest wielka?

    Ojej, ale może tak podyskutowalibyśmy o mniej oczywistych a częstszych sytuacjach?

    Na przykład przychodzi pan z pracy do domu, siada na kanapie i odpoczywa, podczas gdy pani akurat odkurza. Czy to oznacza, że aktualnie jest potrzeba odkurzania i pan ma natychmiast stanąć na baczność i odkurzać?

    Wiesz, ja rozumiem, że są oczywiste sytuacje, w których trzeba natychmiast sprzątnąć - pies zrobi kupę w przedpokoju, dziecko rozleje herbatę na dywan - ale co w sytuacji takiej, jak wymieniona powyżej?
  • aandzia43 16.11.10, 23:47
    > Nie, to znaczy tylko że nic tak nie wkurwia i irytuje kobiety jak widok mężczyz
    > ny robiącego NIC i myślącego o NICZYM. Kobiety tak nie potrafią i tym bardziej
    > je to rozsierdza. A ta umiejętność predestynuje do medytacji.
    > Jeżeli to za mało do zrozumienia to polecam raz jeszcze.

    Urqu, bardzo mi przykro, ale pierdolisz. Jeśli powtarzasz to za jakimś autorytetem, bo autorytet też pierdoli. Kobiety tak potrafią, uwierz mi (jeśli masz ochotę). I lubią. I oddają się z pasją kontemplacjom, czy jak to nazwiesz. Nie zawsze miały ku temu okazję, bo przecież autorytety (również te moralne, drugą ręką odmaiwające kobiecie skłonnosci do zycia duchowego) zalecały nie pozostawiać dizewcząt i kobiet bez zajęcia, bo złe je opęta, czytaj: zaczną myśleć. Pamiętam taki tekst duchownego (czy raczej: betonowego, bo nie kąsam, co gościu miał wspólnego z duchowością), w którym każe dawać dziewczętom każdą durną robotę, kiedy zabraknie jakiejś pożytecznej. Coś jak przekładanie cegieł z miejsca na miejsce w obozie koncentracyjnym.
    Do tej pory nic nie jest w stanie doprowadzić faceta do tak poważnego dysonansu poznawczego, jak kobieta leżąca na kanapie lub trawniku i kontemplująca Bóg wi co, podczas gdy wokół chaos organizacyjny i wszystkie obowiązki scedowane na niego. To już nie jest wkurwienie, to jest w najlepszym przypadku straszliwy opad szczęki, w bardziej drastycznym utrata kontaktu z rzeczywistością, która delikwenta właśnie przerosła. Dlatego też zalecam przyzwyczajanie płci męskiej od dzieciństwa lub przynajmniej wczesnej młodości do takich widoków. Mój mąż nie ma z tym w tej chwili najmniejszego problemu. To raczej on dostał w spadku po wiecznie krzątającej się matce przymus pozostawania w nieustającej, wkurwiającej mnie aktywności. Jak jakaś ogłupiała pszczółka robotnica, tylko on niekoniecznie w kwestii sprzątania. I żeby nie było, że on taki pracuś, a ja taka leniwa: jego krzątawica nie zawsze jest efektywna, jest natomiast efektowna dla niewprawnego oka.
    Po raz kolejny zastanawiam się: jakie kobiety miałeś wokół siebie i jakie autorytety (obu płci) miały wpływ na twój ogląd świata, że (chyba) serio wypisujesz takie bzdury?

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • sisi_kecz 17.11.10, 00:03
    Nie wiem czy jest sens wracać do dawnych poglądów na temat mozliwości umysłowych kobiet.
    One pokutują, ale to już problem tych, którzy zostali w tyle. Wazne, ze kobitki robią swoje, są niezależne i mają w nosie, frustracje Zrzędzaków, Powolniaków, czy spadkobierców filozofów kościoła.

    Ale dla rozluźnienia zapodam kilka cytatow, abyśmy przypomnieli sobie, jaką długa droge do człowieczeństwa wyznaczyły nam autorytety sprzed lat ;)

    Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia, lub w następstwie wilgotnych wiatrów” – św. Tomasz z Akwinu (Ojciec Kościoła Katolickiego).

    „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie”- św. Augustyn (filozof i teolog chrześcijański).

    -„Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych” – św. Tomasz z Akwinu (Ojciec Kościoła Katolickiego).

    „Kobieta powinna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na podobieństwo Boga” – św. Ambroży (Ojciec i doktor kościoła).


    W miejscu w którym zatrzyma się ksiądz, nie powinna przebywać żadna kobieta” – Ustalenia synodu paryskiego (846r.)

    „Księża, którzy udzielają noclegu kobietom, i dostają przy tym podniety powinni zostać ukarani. Kobiety natomiast mają zostać sprzedane przez biskupa jako niewolnice. ” – ustalenia synodu w Toledo.

    „U kobiety sama świadomość istnienia powinna wywoływać wstyd” – Clemens Alexandrinus.
    „Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać, ani otrzymywać listów” – Ustalenia synodu w Ewirze.

    „Kobiety są błędem natury, z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o ich cielesnym i duchowym upośledzeniu, są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny” - św. Tomasz z Akwinu (Ojciec Kościoła Katolickiego).


    Współcześni frustraci są już nieźle uświadomieni, w porównaniu z tym średniowieczem.
    Ale proces trwa....
    ;)

    -
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • urquhart 17.11.10, 00:40
    sisi_kecz napisała:
    > Nie wiem czy jest sens wracać do dawnych poglądów na temat mozliwości umysłowyc
    > h kobiet.
    > One pokutują, ale to już problem tych, którzy zostali w tyle. Wazne, ze kobitki
    > robią swoje, są niezależne i mają w nosie, frustracje Zrzędzaków, Powolniaków,
    > czy a spadkobierców filozofów kościoła.

    Kochana wysoko oceniam możliwości umysłowe kobiet dlatego chce mi się tu pogadać.
    Jakkolwiek przypomnę inteligencja kobiet o psychice męskiej jak zbadała Bem stymulowanych testosteronem jest najwyższa (ja też pozwolę sobie na cytat)
    Tylko nie każcie mi się czasem deklarować gdzie sam siebie odnajduję...
    :) :) :)
    kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=894
    Do niedawna sądzono, że to głównie testosteron decyduje o zróżnicowaniu płciowym mózgu, lecz jego rola jest złożona. Okazało się, że dla zdolności intelektualnych mężczyzn (zwłaszcza matematycznych i muzycznych) korzystniejszy jest niższy od przeciętnego poziom testosteronu, a w przypadku kobiet odwrotnie.
    (...)
    Okazuje się, że wysoki poziom kobiecości u kobiet wiąże się z dużym lękiem, neurotyzmem, niską samooceną i niską społeczną akceptacją. Kobiety te wykazują zahamowania w zachowaniach, które wymagają kompetencji związanych z pełnieniem roli zarówno męskiej, jak i kobiecej. Podobne zależności można zauważyć u mężczyzn z wysokim wskaźnikiem męskości: niska samoocena, wysoki poziom lęku i neurotyzmu.
    Ponadto zauważa się negatywny wpływ "typowości" na relacje w małżeństwie, motywację osiągnięć czy zdolność rozwiązywania problemów.
    Stwierdzono również, że męscy chłopcy i kobiece dziewczęta mają niższą inteligencję, mniejszą wyobraźnię przestrzenną i zdolności twórcze niż chłopcy o cechach kobiecych i dziewczęta o cechach męskich.
    www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=87_____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • m00nlight 17.11.10, 09:26

    O tym juz bylo, o ile mnie pamięć nie myli i nikt nie kwestionuje wynikow tych badan.

    Natomiast mam swoją teorię z czego to wynika: bo plec jako taka niewielkie matu znaczenie. Otoz osobnik ktory jest jakikolwiek sposob 'nieprzystosowany', wykracza poza przyjęte w populacji ramy (czyli np męskie dziewczynki i kobiecy chłopcy!) od samego początku ma 'cięższy' żywot niż te,ktore w ramy wpasowują się idealnie. Większy więc wysiłek intelektualny, emocjonalny musi wkladac w codzienną egzystencję. Nikt nie karci 'grzecznej dziewczynki ktora nigdy się nie brudzi', nikt tez nie zwraca na taką szczegolnej uwagi. Nie ma więc specjalnej potrzeby 'walki' z rzeczywistością. Natomiast gdy dzieciak z jakiegos powodu nieprzystający, wykracza poza szablon i ma więcej okazji by skorzystac z wlasnego sprytu, kreatywnosci etc. A wiadomo- zawsze aktywność rozwija, nie tylko umyslowo.

    'Grzeczne dzieci' są z reguły głupsze od 'niegrzecznych' i to nie jest nic zaskakującego.

    Tak więc nie wplywu hormonow plciowych doszukiwalabym się w roznicowaniu ilorazu inteligencji, a wplywu spolecznego raczej. Różne źródła różne informacje podają, ale generalnie przyjmuje się że 50% iq to sprawka genow, pozostale 50% ksztaltuje się do 5 roku życia. Więc logiczne że aktywnosc dzicka i odpowiednia stymulacja w naprawde mlodym wieku ma tu decydujące znaczenie, a nie płeć! Swoją drogą, zauważ że 'męskie zabawy' są rozwijające: budowanie z klocków itd, a dziewczynce daje się lalke barbi czy kucyka pony i jak to niby ma rozwinąć? Nie sama płeć ksztaltuje inteligencję, a sposob wychowania niestety wciąż od tej plci zależny.
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • druginudziarz 18.11.10, 20:17
    zakletawmarmur napisała:

    > Syndrom Bundiego (ang. Bundy syndrome, ABS; zwany też Zespołem Leniwca) .
    > Syndrom Bundiego jest to idiopatyczna choroba przewlekła charakteryzująca się a
    > wersją do podejmowania wysiłku fizycznego. W 95% przypadków chorują na nią mężc
    > zyźni w wieku 25-50 lat. Typowy pacjent z ABS na wysiłek fizyczny decyduje się
    > jedynie w celu konsumpcji dostarczonego mu pożywienia i podczas przemieszczania
    > się związanego z wydalaniem. Ponadto rodzina pacjenta często skarży się równie
    > ż na inne przykre dolegliwości:
    > - problemy z dziwnym zapachem stóp
    > - zwiększeniem masy ciała
    > - nadmierną produkcją gazów jelitowych

    Zapomniałaś napisać, że zainfekowanie następuje w wieku lat kilku wg zasady "czego Jaś się nie nauczył Jan nie będzie umiał".
    Tak więc nie jest to choroba tylko wada rozwojowa Jasiów, których mamy we wszystkim wyręczają.
    pzdr.
  • kasitza 16.11.10, 13:29
    no to swietnie - ja jestem z facetem z tych 2 zarazonej meskiej populaci. natomiast wyglada na to, ze medycznie jestem cudem i powinno sie moje dna analizowac, by zbadac geny dzieki ktorym nie nastepuje zarazenie.
    --
    Kackomat...
  • mujer_bonita 17.11.10, 10:12
    We wszystkich wątkach panów, narzekających na zaangażowanie w prace domowe ich żon czy partnerek zawsze niezmiernie zastanawia mnie jedna rzecz - dlaczego z tego KORZYSTACIE?

    Jakoś nie spotkałam się z przypadkiem, kiedy na stół wjeżdża dwudaniowy obiad a pan stwierdza 'Kochanie, mnie nie potrzebne takie rarytasy NIE ZJEM ICH - zrobię sobie zupkę chińską'. Nie spotkałam się również z przypadkiem kiedy pan stwierdził 'Kochanie ja nie potrzebuję, żebyś prała i prasowała mi koszule - NIE UBIORĘ tej, którą mi przygotowałaś - założę do pracy tę samą co wczoraj - nie szkodzi, że wymięta i trochę śmierdzi'.

    Zamiast powyższych sytuacji zwykle jest 'co dziś na obiad' i 'wyprasowałaś mi koszulę'? Czemu korzystacie z tego co niby zupełnie Wam nie potrzebne?

    --
    Uzależnienie
  • triss_merigold6 17.11.10, 10:55
    Jestem Twoją fanką.;)
    Ja tez się nie spotkałam z przypadkiem odmowy korzystania z w/w. Pan pościeli nie zmieni z własnej inicjatywy, ale chętnie położy się w czystej zamiast na karimacie przy łóżku przykrytej brudnym kocem. Niby kucharki nie chce, ale mimochodem zachwyca się kuchną mamuni - typowej matki gastronomicznej, sam mając dwie lewe ręce do gotowania.
  • m00nlight 17.11.10, 15:25

    Bo im jest to 'niepotrzebne' jak sami mają to zrobic.

    Przypomina mi to swoją sytuację (wprawdzie o co innego chodzilo, ale widze pewną analogię), mialam naście lat, mieszkalam ze starymi (no chyba normalna sprawa), zawsze gdy męczylam matkę o jakies kosmetyki ktore będą 'wspolne', a oczywiscie ona zaplaci, hehe, to nigdy niczego nie potrzebowala. 'A po co nam balsam?', 'Szmpon nie wystarczy'? a jak tylko sobie uciułałam z kieszonkowego i kupilam coś sama to zawsze dziwnie szybko znikalo ;) czyli jednak potrzeba byla tylko chęci do zakupu nie bardzo- zresztą moja matka jest skąpa po dzis dzien, szkoda jej wydawac kasy na 'zbytki', za to jak jej sprezentuję, a to krem, a to perfumy, a to costam, to najpierw godzine narzeka po co pieniądze wydawalam i że jej to niepotrzebne ale nigdy nie wzgardzila i zawsze zużywa co do kropelki :P

    Z facetami jest to samo: jak zaproponujesz: 'a może bysmy posprzątali, jest troche brudno?'. To uslyszymy: 'a po co? czysto jest' ;) Natomiast jak posprzątamy same to raczej żaden nie powie: 'ojej po co sprzątałaś'? tylko będzie zadowolony że sam nie musial nic robic.

    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • santo_inc 17.11.10, 16:24
    > Z facetami jest to samo: jak zaproponujesz: 'a może bysmy posprzątali, jest tro
    > che brudno?'. To uslyszymy: 'a po co? czysto jest' ;) Natomiast jak posprzątamy
    > same to raczej żaden nie powie: 'ojej po co sprzątałaś'? tylko będzie zadowolo
    > ny że sam nie musial nic robic.

    Z LUDŹMI jest tak, nie tylko z facetami.

    Ile znasz kobiet, które powiedzą facetowi "niepotrzebnie mi kupowałeś te kwiaty, odnieś je proszę do kwiaciarni" albo "nie musisz myć mi samochodu, brudnym też się dobrze jeździ", albo (skoro trzymamy się już typowo męskiego obowiązku jakim jest zajmowanie się samochodem) "nie zmieniaj mi opon zimowych, sama sobie je zamówię w internecie żeby było najtaniej, odbiorę od kuriera, umówię się na wymianę, po czym pojadę to załatwić"?
  • m00nlight 17.11.10, 19:33

    Ale zauwaz my nie narzekamy na kupowanie kwiatow. Nie podciągamy tego pod psychiczne zaburzenia :)

    Zresztą kupowanie kwiatow nie jest obowiązkiem, a milym gestem. Zresztą my tez facetom kupujemy prezenty od czasu do czasu. Zresztą co to za porownanie.
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • santo_inc 17.11.10, 20:27
    > Zresztą kupowanie kwiatow nie jest obowiązkiem, a milym gestem. Zresztą my tez
    > facetom kupujemy prezenty od czasu do czasu. Zresztą co to za porownanie.

    Były tam jeszcze dwa inne, też Ci nie pasują? Czemu?
  • mujer_bonita 17.11.10, 20:03
    santo_inc napisał:
    > Ile znasz kobiet, które powiedzą facetowi "niepotrzebnie mi kupowałeś te kwiaty
    > , odnieś je proszę do kwiaciarni" albo "nie musisz myć mi samochodu, brudnym te
    > ż się dobrze jeździ", albo (skoro trzymamy się już typowo męskiego obowiązku ja
    > kim jest zajmowanie się samochodem) "nie zmieniaj mi opon zimowych, sama sobie
    > je zamówię w internecie żeby było najtaniej, odbiorę od kuriera, umówię się na
    > wymianę, po czym pojadę to załatwić"?

    I widzisz - tu jest różnica. My NIGDZIE nie mówimy, a wręcz przeciwnie głośno mówimy, że POTRZEBUJEMY kwiatów czy zmiany opon.

    A panowie twierdzą, że to co robią kobiety jest im NIEPOTRZEBNE.

    --
    Uzależnienie
  • santo_inc 17.11.10, 16:21
    > Jakoś nie spotkałam się z przypadkiem, kiedy na stół wjeżdża dwudaniowy obiad a
    > pan stwierdza 'Kochanie, mnie nie potrzebne takie rarytasy NIE ZJEM ICH - zrob
    > ię sobie zupkę chińską'. Nie spotkałam się również z przypadkiem kiedy pan stwi
    > erdził 'Kochanie ja nie potrzebuję, żebyś prała i prasowała mi koszule - NIE UB
    > IORĘ tej, którą mi przygotowałaś - założę do pracy tę samą co wczoraj - nie szk
    > odzi, że wymięta i trochę śmierdzi'.
    >
    > Zamiast powyższych sytuacji zwykle jest 'co dziś na obiad' i 'wyprasowałaś mi k
    > oszulę'? Czemu korzystacie z tego co niby zupełnie Wam nie potrzebne?

    W moim przypadku, w którym żona nie pracuje zawodowo, rzeczywiście korzystam z obiadków. I z upranych koszul. Żona mi ich nie prasuje, więc jeśli mam potrzebę mieć uprasowaną koszulę na jakąś okazję, albo robi to dla mnie wyjątkowo gdy ją poproszę, albo robię to sam.

    Trudno jednak porównywać zrobienie prania, co jest czynnością skończoną (włączenie pralki, wyciągnięcie prania, rozwieszenie, zdjęcie z suszarki i zapakowanie do szafy), do nieustającego robienia porządku dla samego robienia.

    Rozmawiamy tu o krzątawicy a nie gotowicy i prasowalnicy.
  • m00nlight 17.11.10, 19:38

    Nie wiem czy masz w domu dzieci, ale z moich obserwacji wynika że one 'śmiecą za odkurzaczem'- czyli defacto sprzątac trzeba niemal non stop, na bieżąco, o ile nie chce się zarosnąć brudem.

    Ja mam poki co tylko jedno (bardzo duże) dziecko w domu i on jest w stanie brudzic szybciej niż ja sprzątam... to nie jest żadna 'krzątawica', co innego szukac na sile zajęcia a co innego sprzątac gdy naprawde jest brudno!

    Juz raczej u facetow na emeryturze obserwuję taką krzątawice- np sąsiad z domu obok codziennie cale dnie spedza na podworku przed domem, stukając i pukając. On to chyba nazywa majsterkowaniem ale chyba większego sensu w tej aktywnosci nie ma :P
    --
    "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"

    [url=http://www.zapytajpolozna.pl] [img]http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=12952[/img] [/url]
  • santo_inc 17.11.10, 20:29
    > Nie wiem czy masz w domu dzieci, ale z moich obserwacji wynika że one 'śmiecą z
    > a odkurzaczem'- czyli defacto sprzątac trzeba niemal non stop, na bieżąco, o il
    > e nie chce się zarosnąć brudem.

    Mam jedno, brudzi umiarkowanie. Nie widzę potrzeby stałego latania za nim ze szmatą. Żona szczęśliwie też nie.
  • druginudziarz 04.12.10, 10:02
    mujer_bonita napisała:

    > We wszystkich wątkach panów, narzekających na zaangażowanie w prace domowe ich
    > żon czy partnerek zawsze niezmiernie zastanawia mnie jedna rzecz - dlaczego z t
    > ego KORZYSTACIE?

    A dlaczego korzystasz z powietrza w pokoju w którym jesteś a nie z jakiegoś innego?
    Odpowiedź jest prosta: BO JEST (pod ręką).

    > Jakoś nie spotkałam się z przypadkiem, kiedy na stół wjeżdża dwudaniowy obiad a
    > pan stwierdza 'Kochanie, mnie nie potrzebne takie rarytasy NIE ZJEM ICH - zrob
    > ię sobie zupkę chińską'.

    Odrzucenie tego obiadu byłoby potraktowane osobiście: "ja się tak staram a Tobie się nawet zjeść tego nie chce". Jak jest w tysiącach przypadków które znam, również z autopsji.

    > Zamiast powyższych sytuacji zwykle jest 'co dziś na obiad' i 'wyprasowałaś mi k
    > oszulę'? Czemu korzystacie z tego co niby zupełnie Wam nie potrzebne?

    J.w.
    Zaproponowanie zanoszenia ciuchów do pralni jest traktowane jako zamach wolności obywatelskie. Do tego dochodzi uporczywy brzeczek: "ciuchy do pralni => kilka stów mniej w budżecie domowym => kilka stów mniej na pierdoły, a z zaoszczędzonym czasem i tak nie wiem co bym zrobiła".
  • grazyna510 17.11.10, 21:30
    to nadal uważałby , że nie trzeba sprzątać...Wy tu o różnych sprawach piszecie , ale założyciel wątku..nie lubi sprzątających kobiet...a gdyby on sam ( na skutek "niesprzątania" ) dostał wspomnianej wyżej grzybicy...to dalej wielbił by .. " ten uroczy bałagan"
  • aandzia43 17.11.10, 23:20
    grazyna510 napisała:

    > to nadal uważałby , że nie trzeba sprzątać...Wy tu o różnych sprawach piszeci
    > e , ale założyciel wątku..nie lubi sprzątających kobiet...a gdyby on sam ( na
    > skutek "niesprzątania" ) dostał wspomnianej wyżej grzybicy...to dalej wielbił
    > by .. " ten uroczy bałagan"

    Rzecz w tym, że żaden z panów wypisujących takie apele nie zderzył się nigdy boleśnie ze skutkami braku krzątania się wokół spraw (materialnych i niematerialnych) związanych z domem. Mogą sobie nazywać upierdliwe, a nie lubiane przez nich, obowiązki domowe krzątawicą (choć wiem, że patologia w postaci krzątawicy prawdziwej jak najbardziej istnieje), bo zawsze były one przez jakąś kobietę z otoczenia wykonane. A jeśli były one wykonane, to szafa grała i można sobie było kontestować życie codzienne, jak nastolatek konieczność chodzenia do szkoły.

    Jeśli taki facet:
    nie najadł się wstydu przed goścmi z powodu brudu w domu i paskudnego żarcia na stole
    jeśli nie został zjechany przez nauczycielkę z przedszkola czy szkoły za notoryczny brak kredek/zeszytów/odrobionych lekcji/zapłaconych na czas składek
    jeśli nie spłonęły mu uszy w gabinecie pediatry z powodu brudnych uszu, zapuszczonej skoliozy, niezaliczonych szczepień
    jeśli wreszcie nie musiał zmierzyć się z wściekłością i żalem dziecka za wszystko to, co mogło być przy pewnym wysiłku zrobione, a nie zostało, a czego brak spaskudził dziecku kawałek dzieciństwa

    i jeśli sam nie zaznał tego typu zaniedbań w dzieciństwie, to będzie ględził i ględził, bo tak jest wygodnie. I wyobraźnią broń boże też nie ruszy, bo przecież niekorzystny stałby się jego wizerunek w tym świetle. A ponieważ szkoda dzieci na eksperymenty w guście "Sprawa Kramerów", to ględzić tak będą do końca świata. Zawsze będą zaopiekowani oni i ich geny.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • kag73 17.11.10, 23:33
    swite slowa, aandzia, dokladnie tak jest.
    Facet doskonale wie, ze zona(matka dziecka) wszystkim sie zajmie i sie zajmuje, inaczej odczulby te braki i dletego ze spokojem moze nie kiwac palcem i sie odprezyc i gadac jak to ona sie "krzata".
    I teraz sa faceci, ktorzy o tym wiedza o tym co robi kobieta i to doceniaja. Sa tacy, ktorzy o tym wiedza, ale strugaja wariata i udaja, ze wszystko sie robi samo a sa jeszcze tacy, ktorzy o tym wiedza ale tego nie doceniaja.
  • druginudziarz 04.12.10, 11:09
    aandzia43 napisała:

    > grazyna510 napisała:
    >
    > > to nadal uważałby , że nie trzeba sprzątać...Wy tu o różnych sprawach pis
    > zeci
    > > e , ale założyciel wątku..nie lubi sprzątających kobiet...a gdyby on sam
    > ( na
    > > skutek "niesprzątania" ) dostał wspomnianej wyżej grzybicy...to dalej wie
    > lbił
    > > by .. " ten uroczy bałagan"
    >
    > Rzecz w tym, że żaden z panów wypisujących takie apele nie zderzył się nigdy bo
    > leśnie ze skutkami braku krzątania się wokół spraw (materialnych i niematerialn
    > ych) związanych z domem.

    Zmartwię Cię. Nie raz zajmowałem się przez jakiś czas domem (żona w delegacji, w szpitalu etc. a na babciach od zawsze nie bazujemy). I co po powrocie było? myślisz, że żona była "dumna" ze sobie "poradziłem"? otóż nie, była rozczarowana że dom sobie poradził bez niej.

  • sisi_kecz 04.12.10, 11:37
    I co po powrocie było?
    > myślisz, że żona była "dumna" ze sobie "poradziłem"? otóż nie, była rozczarowan
    > a że dom sobie poradził bez niej. '

    Wiadomo, po co niektórym osobom ustawiczne sprzątanie- potrzeba namiastki kontroli, kiedy własne osobiste życie nie daje sie kontrolować.
    Zatem współczuję Tobie, że nie podziękowano Ci za ciężką pracę i wsparcie, i współczuję Twojej żonie, że nie czuje sie bezpieczna w swoim życiowym układzie.

    duze pozdro!!!
    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • urquhart 17.11.10, 23:34
    grazyna510 napisała:
    > to nadal uważałby , że nie trzeba sprzątać...Wy tu o różnych sprawach piszeci
    > e , ale założyciel wątku..nie lubi sprzątających kobiet...a gdyby on sam ( na
    > skutek "niesprzątania" ) dostał wspomnianej wyżej grzybicy...to dalej wielbił
    > by .. " ten uroczy bałagan"

    A to dobre. Założyciel wątku lubi kobiety, także sprzątające, mniej zaś bałagan.
    Nie lubi jak mu się wciska że zapewnianie wygórowanych higienicznych potrzeb to jego "wspólny obowiązek".
    Ba, mało, zapewniam cię że założyciel wątku cierpiał niegdyś przez moment na egzemę i grzybicę ale wywołaną... zbyt wysoką higieną. Ale to już zamierzchła przeszłość.
    _____________________________________
    Wiesław Sokoluk: – Tak, bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka.
  • kag73 17.11.10, 23:37
    A wiem juz, znam ten typ. Zalozyciel watku lubi porzadek, ale nie lubi go robic i oczywiscie twierdzi, ze jest on potrzeba zony i dlatego ona ma sie tym zajac, bo i tak to lubi, bo jest kobieta a jego niech zostawi w spokoju, bo on przeciez jest mezczyzna.
  • aandzia43 17.11.10, 23:54
    Może Urqu należy do tego typu, a może nie. Mnie się przypomniał jeszcze jeden typ. Lubi porządek, żonę opierdziela, że jest brudno, nie udziela się na gruncie walki z syfem i bałaganem, udaje, że nie ma pojęcia, że jest to zajęcie w pewnych warunkach dość energochłonne. Na koniec żonę opierdziela, że walcząc z syfem zapuściła się sama i że nie ma dla niego czasu. Wybitnie zakłamany dupek. Znałam takiego jednego. Żona się z nim rozwiodła. Chyba wrócił do mamusi.

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur
  • kag73 17.11.10, 23:59
    Oj, ja tez takiego znam. Nawet nie tylko jednego.
    Jakbym takiego miala w domu to bym mu szybko pokazala, ze nie ze mna takie numery.
  • aandzia43 17.11.10, 23:44
    > Ba, mało, zapewniam cię że założyciel wątku cierpiał niegdyś przez moment na eg
    > zemę i grzybicę ale wywołaną... zbyt wysoką higieną. Ale to już zamierzchła prz
    > eszłość.

    Aaa, to wyrazy współczucia. Mam tylko jedną koleżankę, którą mogłabym podejrzewać o takie niecne zapędy wobec swoich domowników. Pozostałe, włącznie z tymi wykonującymi zawody medyczne, nie mają takich zboczeń. Niektóre mają co prawda znaczną potrzebę ładu i poukładania na swoim terytorium, ale sterylu żadna nie kultywuje.
    Powiem więcej, najbardziej syfiasty dom, jaki widziałam, to dom dziewczyny. Żadna tam patologia, kształcona, zdrowa psychicznie kobieta. Ot, po prostu wysoki próg na doznania węchowe ;-)

    --
    Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
    by Zakletawmarmur

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka