Dodaj do ulubionych

2+2 czy ktos próbował i jak to sie skończyło ;-) ?

23.01.11, 14:43
Niewiem czy był taki watek na forum , nie znalazłam więc pisze.
Po 30-tce i po urodzeniu dziecka u mnie wzrosło libido, dopiero teraz odkryłam prawdziwa radość z sexu, stałam sie wyluzowana otwarta na wszystko, nie ma tematów tabu miedzy nami w sexie. jais czas temu wpadł nam pomysł do głowy zeby uprawiać sex równoległy z inna parą, bez wymiany partnerów z ewentualnymi pieszczotami , szukal;iśmy i w sumie nie znaleźliśmy , moze dlatego ze było w nas dużo obaw co bedzie póxniej , czy przypadkiem nie pójdziemy na całośc i co wtedy z naszym zwiazkiem bedzie. Dużo emocji nami szarpało w końcu dalismy sobie spokój z tym tematem , bo ryzyko było zbytr duze, ze stanie sie coś czego nie da sie odwrócić. Czy macie takie doświadczenia i jesli tak jak to jak sie znaleźliście po tym w zwiazku ?
Edytor zaawansowany
  • beyon 23.01.11, 16:58
    cóż za dosadna odpowiedz, niewiem czy śmiać sie czy płakać.........
  • nextvivi 23.01.11, 17:54
    Jestes MATKA masz dziecko! Sama szukasz klopotow. Za chwile bedziesz sie oglaszac na forum rozwod i co dalej:,, To przez meza dalam sie namowic, zrobilam to bo go kochalam. On odszedl do innej. Co ja mam biedna teraz zrobic. Czy mam szanse na rozwod z jego winy i alimenty na mnie i na dziecko??? Pomozcie!!!"...
  • grosz-ek 23.01.11, 18:03
    Za nim zaryzykujesz seks grupowy zauważ, że wymaga on sporej dawki ekshibicjonizmu. Jak tam u Was z pokazywaniem swojego ciała? Opalanie nago zaliczone? Plaża naturystów? Chodzenie po mieście bez bielizny? Dyskretne okazywanie swoich walorów innym? Bardziej śmiałe sytuacje - obmacywanie przez innych itd? Seks grupowy to w jakimś sensie zwięczenie takich działań. Może więc najpierw zacznijcie od nich ...
  • nextvivi 23.01.11, 18:19
    Jak ktos zdziczal i nie kocha juz swojego meza/ zony, i ma w nosie swoje dziecko i jego przyszlosc, to sie nie przejmuje takimi rzeczami. Najwazniejsza jest du.pa.
  • nextvivi 23.01.11, 18:20
    Przeciez ja nosi. Nie rozumiesz tego?
  • beyon 23.01.11, 18:32
    jesli ktoś ma problemy z czytaniem to juz jego problem, napisałam ze daliśmy sobie spokój z tym tematem , czyli tłumacząc , nie zamierzamy tego robić , jednak ciekwi mnie ten temat, i pytam czy ktoś z was ma takie doświadczenia ???
    Grosz-ek, ekskibicjonistka nie jestem , ale broblemu z własnym ciałem nie mam, dla mnie problem lezał gdzieś indziej, ze posuniemy sie za daleko , ze emocje , później nie dadzą sie uregulować, ze coś sie zmieni bezpowrotnie , dlatego temat zamknięty, ale ciekawa jestm, jak to kazdy , na różne tematy
    Nextvivi twoje argumenty są śmieszne ,chyba jestem na wyższym etapie związku i inaczej go pojmuje
  • chors7 24.01.11, 00:36
    jest to bardzo przyjemne doświadczenie-do wymiany i roszad z czasem też dochodzi...jednak...niebezpieczne dla psychiki-ale jak ktoś chce spróbować to TYLKO ze sprawdzonymi,wieloletnimi przyjaciółmi..chociaz przyjażn też się może rozwalić potem
  • gomory 24.01.11, 09:43
    Ja z kolei uwazam, ze Twoja rada jest skrajnie nierozsadna. Po co wmanewrowywac w sytuacje ktora moze sie okazac niezreczna swoich znajomych? Moga sie okazac zupelnie niekompatybilni pod tym wzgledem. Straci sie przyjazn, trudniej zerwac wiezy, czesto ma sie wspolnych znajomych wiec nieciekawe przypadkowe spotkania moga sie zdarzac.
    Chyba lepiej po prostu poszerzyc krag znajomych o takich ktorzy pod tym wzgledem maja podobne upodobania. Zyskiem jest nowa znajomosc, co samo w sobie jest ciekawe, a jej zaleta bedzie wieksza latwosc w ewentualnym wycofaniu sie z ukladu.
  • chors7 24.01.11, 13:28
    gomory napisał:

    > Ja z kolei uwazam, ze Twoja rada jest skrajnie nierozsadna. Po co wmanewrowywac
    > w sytuacje ktora moze sie okazac niezreczna swoich znajomych? Moga sie okazac
    > zupelnie niekompatybilni pod tym wzgledem. Straci sie przyjazn, trudniej zerwac
    > wiezy, czesto ma sie wspolnych znajomych wiec nieciekawe przypadkowe spotkania
    > moga sie zdarzac.
    > Chyba lepiej po prostu poszerzyc krag znajomych o takich ktorzy pod tym wzglede
    > m maja podobne upodobania. Zyskiem jest nowa znajomosc, co samo w sobie jest ci
    > ekawe, a jej zaleta bedzie wieksza latwosc w ewentualnym wycofaniu sie z ukladu
    > to było na zasadzie"od rzemyczka do koziczka" i potem stalo się samo...to nie jest żaden układ-a znamy się od przedszkola :) czynnik higieniczno zdrowotny-też jest ważny...
  • bia_my 25.01.11, 13:19
    > Czy macie takie doświadczenia i jesli tak jak to jak sie znaleźliście
    > po tym w zwiazku ?

    Jako facet powiem tak, posłuchaj:
    spiralna pomysłów coraz bardziej się rozkręcała u nas i w naszym bliskim towarzystwie...
    od plaży N, poprzez wspólne masowanie, malowanki na ciele i tańce N, aż po...
    Właśnie kiedy już wydawało się, że namawiana przeze mnie małżonka zgodzi się na takie doświadczenie, czyli wspólny S bez wymiany to...
    doszło to takiego wydarzenia - kiedyś rozpisywałem się o nim tutaj - że poczułem cholerną zazdrość, wręcz zwierzęcą i... - pomimo tego, że pewnie i gdzieś tam dalej o tym myślę - to nie wyobrażam (nie wyobrażamy) sobie aby wstąpić na tę ścieżkę...
    Od tamtych wydarzeń minęło już parę dobrych miesięcy, a ciągle mam małe "coś" do tamtych znajomych... może nawet ta rysa nigdy się nie zagoi... więc myślę, że raczej chcę seks urozmaicać w swoim związku, w swoich 4 ścianach niż dzielić się nim z innymi, nawet najlepszymi "przyjaciółmi"... a jak już by mnie dopadł taki zew, to namawiałbym swoją 2-połowę na kontakt połowiczny - przez net z nieznajomymi ;)
  • beyon 25.01.11, 13:55
    Tak właśnie myslałm , ze nieche zeby to sie tak skończyło , a najgorsze ze miałabym pretensje do mojego meza, (choć było to absolutnie wspólny pomysł), ze po takim spotkaniu, czułabym zazdrośc i krew by mnie zalewała i to na własne życzenie, bo co innego wyobrażenia a co innego rzeczywistość, dlatego odpuściliśmy
  • bia_my 26.01.11, 08:00
    Jeśli już jesteś tak namiętna, że także o tym myślałaś..bo..to mam może inny pomysł. Posłuchaj:
    zastanów się dlaczego chciałaś to zrobić: czy ze względu na to, że pomału wpadasz w rutynę i potrzebujesz emocji? czy może dlatego, że potrzebujesz "innych" spojrzeń? To niby to samo, ale rozwiązania są różne;)
  • bia_my 26.01.11, 08:03
    no i jeszcze zapomniałem zapytać o motyw Twojego pana?;)znasz?
  • beyon 26.01.11, 08:32
    Myśle ze to nie rutyna , wrecz przeciwnie ;-). Przyszedł moment w naszym życiu kiedy całkiem niespodziewanie sex zaczał odgrywac baedzo duzą role w naszymn życiu, zawsze cieszyliśmy sie tym doznaniem ale , tak jak pisałam po 30 cos mnie opętało ;-))). Mysle ze to chęć rozwoju i ciągle chcenia więcej. Kiedy wchodzisz w coś na maxa i zaczyna ci sie zajebiście podobać to chcesz więcej i moze to było to cos wiecej co nam przyszło do głowy, zeby widzieć kogoś i być podgladanym. No oczywiście nie ukrywam ze mojego męza kreci widok 2 babek ;-), co i mnie też ciekawi. Zaś wymiana nigdy nie wchodziła w grę (mamy ostrą jazdę na temat wszelakich chorób przenoszonych ta drogą). Ale kiedy spotykalismy sie z parami w celu poznania na kawie czy drinku to zawsze coś nie grało, i nie moglismy znaleźć nikogo , kto by nas fascynował. To wszytsko u nas tak narosło ze zaczelismy miec schize na ten temat, od rana do nocy siedzenie w niecie i szukanie , rozmowy , czasem bolesne , bo zapedzalismy sie mocono w fantazjach , które wykraczałay poza umówione granice. w pewnym momencie powiedzielismy stop, bo emocje z tym zwiazane przestały nas cieszyć, a wprowadziły rodzaj bardzo bolesnego stanu podniecenia. Lubie ten stan ale to juz chyba było za duzo, niewiem czy rozumiesz o czym pisze ale jest coś takiego , ze myslisz o swoim partnerze z kimś innym i łaczą sie w tobie dwa skrajne uczucia ból i podniecenie, to fajne ale przesyt powoduje mdłości ;-))). I tak to pokrótce wyglada. Kiedy zastopowalismy mielismy problem , bo nagle brakowało nam czynnika mocnego podniecenia zwiazanego z rozmowami na ten temat i wyobrażeniami. ale teraz juz jest oki, znaleźliśmy nową zabawe tylko we dwoje ;-))))
  • sq6unny 26.01.11, 11:26
    Czytałem niedawno o sytuacji małżeństwa, które miało zajefajny, fantazyjny seks i szukało czegoś nowego. Doszło do 2+2, ale potem poszli krok dalej, bo z wymianą partnerów i małżeństwo się skończyło.
    Facet stwierdził, że nowa kobieta, to jest to czego potrzebował i zostawił żonę i dziecko.
    Jego żona przeszła straszną traumę, bo była pewna, że między nią a mężem układa się rewelacyjnie, a tu Zonk.
    Tu sparafrazuję klasyka: " mężu i żono - nie idźcie tą drogą...".
    --
    Różnica miedzy seksem i miłością jest taka, że seks rozładowuje napięcie, a miłość je wywołuje.
    Woody Allen
  • bia_my 26.01.11, 11:33
    jak czytam co napisałaś to tak jakbym widział kiedyś nas...z tym, że u nas to raczej ja prowokowałem i ... nie doszło do tak ostrych poszukiwać ;)
    zdradzisz jakie to rozwiązanie? my robimy zdjęcia i wrzucamy je w sieć, tylko że komentarze to zazwyczaj ja czytam ;(
  • beyon 26.01.11, 11:54
    my jak jeszcze bawilismy sie w poszukiwania tej drugiej pary, to logowalismy sie na róznych portalach i tam umieszczaliśmy zdjęcia, ale wszystko zlikwidowalismy i zamknelismy....
    Szykowalismy sie też do sesji zdjęciowej takiej hard z profesjonalnym fotografem ale kurna blacha zaczał proponować ze chętnie sie dołaczy i wtedy przestał byc juz profesjonalistą i zrezygnowalismy z tej usługi ;-)), ale temat jest otwarty i moze za jakiś czas znowu poszukamy.
    Bawilismy sie też w cyberek ale tak jak w życiu ciezko znaleźć pare , zazwyczaj siedzi sam facet i mówi ze zona spi hahahah,
    a tak generalnie to lubimy sie bawić w lekką przemoc, bez bicia oczywiście hahaha, ale lubie być z lekka sponiewierana, jesli wiesz co mam na mysli, makijaż płynie strumnieniami, a usta jak po botoksie,
    czasem mój mąz umawia sie z sekretarką (którą ja wtedy jestem oczywiście ), a żona musi zostac u koleżanki na noc ;-))))
    sporo tego, wyobraźnie mamy .....
    Gorzej jak nasze młode (2,5 roku) obudzi sie w trakcie i zobaczy mame w w takim rozkładzie
  • morrison9 26.01.11, 13:33
    Próbowałem tego typu zabaw wraz z żoną.
    Mnie się spodobało.
    Jej znacznie mniej.
    Odpuściliśmy temat.
    Dla niej problem teoretycznie nie istnieje (przynajmniej tak jej się może wydawać)
    Dla mnie istnieje.
    Ja odpuściłem bo nie interesuje mnie sytuacja w której partnerka "zmusza się" do takich zabaw.
    Ale problem nie przestał istnieć.
  • beyon 26.01.11, 13:58
    jesli mozesz napisz coś więcej....
    -dlaczego zonie sie nie podobało
    -jak daleko sie posuneliście ;-)
    -i dlaczego problem nie przestał istnieć dla ciebie
  • morrison9 26.01.11, 14:45
    Trochę trudno mi wyczuć na ile powinienem się zagłębiać w temat.
    Są w końcu jakieś granice ekshibicjonizmu :-)
    Ale spróbuję:
    > -dlaczego zonie sie nie podobało
    Myślę, że po części przez zazdrość a po części dlatego, że jej potrzeby seksualne i potrzeba eksperymentowania w seksie jest znacznie mniejsza niż u mnie.
    Co nie znaczy, ze jej potrzeby są małe. Nie są małe. Ale są mniejsze niż moje.
    Problemem była chyba ta dysproporcja pomiędzy nastawieniem moim i jej.
    Z punktu widzenia czysto fizycznego na pewno było jej przyjemnie. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić by nie odczuwała przyjemności fizycznej kiedy np. pieściły ją 3 pary rąk i troje ust :-)
    W moim przypadku do przyjemności fizycznej dochodziło uczucie niesamowitego spełnienia.
    > -jak daleko sie posuneliście ;-)
    No to poniekąd wynika z wcześniejszego fragmentu :-)

    > -i dlaczego problem nie przestał istnieć dla ciebie
    Wiesz. Czasem spotykam się z wypowiedziami w stylu " mój mąż mnie namawiał ale ja na szczęście nie dałam się namówić i wybiłam mu to z głowy bo w jednej gazecie przeczytałam, ze przez to może się rozpaść małżeństwo"
    To niestety nie takie proste.
    Moja żona zabrała mnie do raju a potem dosyć brutalnie z niego wyrzuciła.
    Przy czym przez "raj" rozumiem bardziej aspekt psychiczny a nie fizyczny. Przez krótki okres miałem poczucie, ze przed moją żoną nie muszę niczego skrywać, że mogę się całkowicie otworzyć. Jeśli kiedykolwiek miałem uskrzydlające poczucie, absolutnego spełnienia w związku to właśnie wtedy.
    Ale się skończyło.
  • beyon 26.01.11, 14:58
    no nieźle, dokładnie tak o tym myslałam (myslelismy czyli ja i mój mąż) ze to przezycie "uskrzydlające" zcieśniające zwiazek i właśnie tego oczekiwaliśmy od takie spotkania, nie zwykłego czystego sexu (choć tego też ;-)))))), ale jakiegoś zespolenia dusz ;-)
    Tylko czasem mamy predyspozycje do głebokiego analizowania wiec zaczelismy analizowac co bedzie potem..... Czy jesli jedno z nas ise wycofa a drugie bedzie zafascynowane tym spotkaniem to jak nam bedzie sie zyło z takim dysonansem. Czy mimo luzu i otwarcia na sex , penej nocy nie przyśni mi sie tak kobieta na której mój mąz trzymał rece i odwrotnie ...i nie bede mogła sobie z tym poradzić i gdzies to rozpie...y nasz zwiazek. Mysle ze dobrze sie stało ze w pore sie wycofaliśmy jesli mielismy takie rozterki, choć przyznaje czasem o tym mysle i cholernie mnie to kreci ;-)))
  • morrison9 26.01.11, 15:17
    >Tylko czasem mamy predyspozycje do głebokiego analizowania wiec zaczelismy analizowac co >bedzie potem..... Czy jesli jedno z nas ise wycofa a drugie bedzie zafascynowane tym spotkaniem to j>ak nam bedzie sie zyło z takim dysonansem.
    Doskonale to rozumiem.
    Choć rzeczowa analiza powinna objąć także rozważania "co będzie jeśli tego nie zrobimy" :-)
    Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że "są małżeństwa, które rozpadły się przez swingowanie i są takie, które rozpadły się przez brak swing-u"
    Tyle, że w tym drugim przypadku raczej mało kto o tym wie poza głównym (główną) zainteresowanym.
    Raczej nie wyobrażam sobie tekstu typu" Wysoki sądzie, wnoszę o rozwód ponieważ żona/mąż nie dała się namówić na 3-kąt" :-)
    Rzecz jasna nie odnoś tego do siebie. Chodzi mi o pewne mechanizmy. Niektóre z nich są widoczne gołym okiem, inne są ukryte. Frustracja z powodu przymusowej monogamii potrafi być silna i narastać z wiekiem.
  • beyon 26.01.11, 15:40
    doskonale to rozumiem ( taki rozpad przez brak swingu). My po podjęciu decyzji ze tego nie robimy przeszlismy swoisty kryzys, przez 2 miesiace nie potrafilismy sie odnaleźć, jedno obwiniało drugie i na odwrót, choc obydwoje wiedzielismy ze dla nas to jest jedyne rozwiaznie. Teraz juz jest dobrze , spełniamy sie w tym co robimy, nadal jesteśmy otwarci przed soba i sex jest wyjatkowo namietny ;-),
  • berenika.5 26.01.11, 17:24
    Myślisz? To nie rozmawialiście o tym? Nie powiedziała Ci co i jak, tylko zakończyła jednym lakonicznym NIE?

    "Z punktu widzenia czysto fizycznego na pewno było jej przyjemnie."

    Na pewno bo mówiła ci, że było jej dobrze, czy tak Ci się wydaje?

    "Nie bardzo mogę sobie wyobrazić by nie odczuwała przyjemności fizycznej kiedy np. pieściły ją 3 pary rąk i troje ust "

    Jak dla mnie pary rąk i ilość ust nie mają znaczenia, bo jeśli w głowie jest coś nie tak to może tych par być i nawet 10 i przyjemność będzie żadna.


    wybacz, że pytam ale mnie to zaciekawiło, a skoro już się uzewnętrzniasz..


    "Wiesz. Czasem spotykam się z wypowiedziami w stylu " mój mąż mnie namawiał ale
    > ja na szczęście nie dałam się namówić i wybiłam mu to z głowy bo w jednej gazec
    > ie przeczytałam, ze przez to może się rozpaść małżeństwo"
    > To niestety nie takie proste.
    > Moja żona zabrała mnie do raju a potem dosyć brutalnie z niego wyrzuciła."

    Podajesz tu dwa różne przypadki:
    Pierwszy, w którym kobieta nie zgadza się na takie eksperymenty "przed faktem" w związku z czym nie wiedzą co tracą .
    Drugi - swój, gdzie twoja żona się zgodziła po czym się wycofała ( z jakiegoś powodu.. )

    w pierwszym przypadku, jak dla mnie kobieta wykazała się rozsądkiem i przezornością. W waszym przypadku zaryzykowaliście i jak dla mnie straciliście, bo w tobie zawsze będzie to siedziało, wiesz co straciłeś - taka rysa na związku.
  • morrison9 26.01.11, 18:22
    > Myślisz? To nie rozmawialiście o tym? Nie powiedziała Ci co i jak, tylko zakońc
    > zyła jednym lakonicznym NIE?
    Rozmawialiśmy. Nie powiedziała lakonicznego NIE. Mówić w skrócie powiedziała "TAK, ale..." przy czym to "ale" w praktyce sprowadzało się do zniechęcania mnie.

    > Na pewno bo mówiła ci, że było jej dobrze, czy tak Ci się wydaje?
    Na pewno mi mówiła o fizycznej rozkoszy i zdaje sobie sprawę, że mogła tak mówić dlatego, że ja chciałem to usłyszeć.

    > Jak dla mnie pary rąk i ilość ust nie mają znaczenia, bo jeśli w głowie jest co
    > ś nie tak to może tych par być i nawet 10 i przyjemność będzie żadna.
    Hmmm, czasem sami do końca nie wiemy co w nas siedzi , tym bardziej możemy nie wiedzieć co siedzi w innych. Nawet jeśli jest to najbliższa osoba. Ale słowa typu "ale była głupia ze wcześniej się nie zgadzałam" dają chyba prawo do przypuszczeń, że wszystko idzie w dobrą stronę.

    > Podajesz tu dwa różne przypadki:
    > Pierwszy, w którym kobieta nie zgadza się na takie eksperymenty "przed faktem"
    > w związku z czym nie wiedzą co tracą .
    > Drugi - swój, gdzie twoja żona się zgodziła po czym się wycofała ( z jakiegoś p
    > owodu.. )
    Te przypadki mają jeden wspólny mianownik: jednej osobie wydaje się , ze podejmując decyzję co do czynów zmienia także odczucia drugiej osoby. Temat się zdeaktualizował , ale myśli i potrzeby nie.

    > w pierwszym przypadku, jak dla mnie kobieta wykazała się rozsądkiem i przezorno
    > ścią. W waszym przypadku zaryzykowaliście i jak dla mnie straciliście, bo w to
    > bie zawsze będzie to siedziało, wiesz co straciłeś - taka rysa na związku.
    Niezupełnie.
    W pierwszym przypadku kobieta powiedziała NIE i automatycznie uznała że robi to dla dobra związku. Jeśli za 2, 3 czy 5 lat je małżeństwo się rozpadnie to prawdopodobnie nigdy nie dowie się, że jej NIE mogło być jedną z przyczyn. Oczywiście siła rzeczy upraszczam. To niekoniecznie musi być tak, ze facet odejdzie lub rozwali związek "bo ona 5 lat temu powiedział NIE"
    Związek się rozpadnie z powodu narastającego konfliktu pomiędzy wewnętrznymi poligamicznymi potrzebami faceta a oczekiwaniami jej i normami społecznymi.
    Facet przestanie o nią zabiegać, będzie mu się kojarzyła głownie z ograniczaniem jego JA, zaczną się kłócić o byle pierdołę itd, itd.
    Jeśli jej NIE będzie dobitne, nie pozostawiające cienia wątpliwości i odbierające jakąkolwiek nadzieję na zmianę stanowiska i okraszone odpowiednimi epitetami "ty zboczeńcu, to chore, już mnie nie kochasz" to z dużym prawdopodobieństwem on do tematu już nie wróci.
    Ale to może wyjść w innym miejscu i w innym momencie.

    Mam nieodparte wrażenie że szukasz potwierdzenie argumentów na NIE.
    A ja mówię coś innego: nie ma prostych decyzji. Mówisz TAK i ryzykujesz pewien scenariusz. Mówisz NIE i ryzykujesz inny.

    PS. U nas rysa nie pojawiła się PO.
    Pojawiła się wcześniej.
    Nie chcę wnikać w szczegóły choćby z braku miejsca, ale kategorycznie nie zgadzam się na używanie mojego przykładu jako dowodu na to że to szkodzi. Siła rzeczy opisałem tylko pewien wycinek rzeczywistości.
  • kutuzow 27.01.11, 19:08
    Morrison9 ---> Miło przeczytac tutaj na forum kogoś kto miał doświadczenie ze swingiem, a nie tylko baja co mu się wydaje na ten temat. Prawda jest taka, że dopóki się tego nie sprawdzi samemu, nie ma szansy sie dowiedzieć co sie będzie czuło. Co więcej w różnych momentach (fazach) związku odczuwa się to inaczej.
    Podobnie jak Ty ja wraz ze swoją partnerką mieliśmy kilka przygód w temacie 2+2 i 2+1, zaliczylismy wizytę w klubie dla Swingersów i mogę tylko powiedzieć że temat jest bardzo złożony i skomplikowany. Z doświadczenia wiem że strasznie cięzko jest znaleźć dwie osoby które chcą tego samego. To troche tak jak ze związkiem -jak cięzko dobrac się w parę gdy bierze się pod uwage temperament, oczekiwania, otwartośc na seks i wiele innych czynników? Tutaj stopień tródności jest podniesiony do kwadratu (zaczynają się bowiem liczyc osczekiwania i fantazje CZTERECH osób -przy układzie 2+2). Na swej drodze spotkaliśmy bowiem pary nastawione na "niemieckie porno" -czyli nie ważne z kim oby było długo i ostro, a także pary które chciały (jak my) czegoś spokojniejszego gdzies na granicy podkręcenia, pikanterii i pieszczot.
    Co ciekawe kiedyś po spotkaniu z parą z którą nie wypaliło, pozwoliliśmy sobie pociągnąć ten temat w mailach i nagle okazało sie po fakcie ze tak na prawde każda osoba z tej czwórki miała jakieś swoje obawy, kompleksy itp (i nie pisze tylko u wiadomych komplekasach i lękach u facetów - podobnie panie martwiły się "swoimi" problemami (czy się spodobam, czy ta druga nie spodoba mu sie bardziej, a ona jest chudsza itp). To też pokazało że najłatwiej mają te pary które nastawiają się własnie na czysty seks - ma być ostro długo i bez zobowiązań.

    Beyon ---> to co mogę Wam zaproponować (raz już zresztą był podobny temat na forum), to odwiedziny z partnerką/małżonką w klubie dla swingersów. Ten w którym ja byłem z partnerką jest bardzo fajny i z kulturalną atmosferą. Możecie dostać tam tzw "białą opaskę" -frotkę na rękę i wtedy inni wiedzą że bawicie się tylko we własnym gronie. Nie będziecie nagabywani, a mozecie otrzeć się o tą atmosferę i zobaczyć czy obecność innych faktycznie Was podnieci. Czy raczej zależy Wam na tej "pikanterii" czegoś zakazanego, co ma związek z atmosferą w czasie spotkania, a nie obecnością nagich ciał. Wg mnie ryzyko tutaj mniejsze (ze ktos sie zaangazuje, będzie zazdrosny itp).
    Będziesz chciał informacji -pisz na prywatną skrzynkę -podrzuce Ci kontakty.
  • kutuzow 27.01.11, 19:12
    Sorry Beyon - nie doczytałem iż jesteś kobieta. Błędnie (z góry) założyłem, że jak w jakiś 95% takich przypadków motorem działania jest facet.
    Także małe sprostowanie.
  • shelmahh 28.01.11, 15:07
    bardzo ciekawa rozmowa ale dorzucę swoje 3 grosze..

    w poprzednim małżeństwie pojawiła się taka fantazja by spróbować swingu. podniecała mnie myśl, że ktoś może kochać się z moją żoną.

    Ona też miała takie fantazje ale baliśmy się oboje, że to może nas zniszczyć. że nasza psychika nie poradzi sobie z taką akcją.

    koniec końców rozstaliśmy się i obecnie jestem z inną kobietą. i co? i nawet przez chwilę nie mam takiej fantazji. Kocham Ją bardzo mocno, uwielbiamy oboje seks, ona ma za sobą opcje 2+1 i okazuje się, że uczucie całkowicie wyeliminowało takie opcje w głowie.

    do czego zmierzam. być może opcja swing wiąże się z tym, że jednak uczucia do drugiej osoby gasną, że jesteśmy w stanie się podzielić bo nie do końca nam zależy?

    nie myślałbym tak gdyby nie obecna sytuacja, która w związku z miłością, bardzo żarliwą pokazuje mi, że jednak monogamia to jest coś co mnie całkowicie dopełnia.

    podsumowując. swing może wiązać się z wygasaniem uczuć, mniejszym szacunkiem do drugiej osoby, który powoduje,że możemy się podzielić a absolutna miłość po prostu blokuje takie opcje...

    to tylko moja teoria i nie musicie się z nią zgadzać. to tylko rozważania...
  • morrison9 28.01.11, 16:41
    W jakimś okresie swojego życia pewnie z 90% facetów jest monogamiczna.
    Przy czym niekoniecznie musi tu chodzić o wiek. Raczej o pewien etap życia.
    Zapewniam Cię, że też miałem okres w którym "obnosiłem się" ze swoimi zasadami, wiernością idealizmem i monogamią.
    Może Ty nigdy nie poczujesz już potrzeby spróbowania seksu z inną kobietą. Ale wg mnie z punktu widzenia statystyki to bez znaczenia. Wg mnie mężczyźni nie są monogamiczni w swej większości.
    Choć ich poligamiczna natura może się objawiac na zupełnie różne sposoby.
    Miłość nie wyklucza swingu. Choć oczywiście gdy nie ma miłości to tendencje odśrodkowe mogą się przejawiać właśnie w ten sposób.
    Chyba nigdy nie byłem tak pewien miłości do mojej żony jak wtedy, kiedy przez krótki czas pozwoliła mi wierzyć, że też jej się to podoba. Nigdy później ani nigdy wcześniej nie byłem tak pewien trwałości swojego małzeństwa.
    Ochota na swing może być oczywiście przejawem braku miłości.
    Ale moze równie dobrze być przejawem miłości pełnej i absolutnego zaufania do partnera.

  • shelmahh 29.01.11, 17:00
    dzięki za odpowiedź. to ciekawe kwestie i fajnie, że można sobie pogadać z ludźmi, którzy spróbowali swingu i w sumie czują się z tym zupełnie ok.

    mnie po prostu zaskoczyła przemiana we mnie po wejściu w nowy związek. do tego momentu zakładałem, że pewne preferencje są przypisane na stałe do charakteru a jednak odwrót od "rozwiązłości" w kierunku monogamii mnie zaskoczył :)

    pzdr
  • urquhart 01.02.11, 21:14
    > mnie po prostu zaskoczyła przemiana we mnie po wejściu w nowy związek. do tego
    > momentu zakładałem, że pewne preferencje są przypisane na stałe do charakteru a
    > jednak odwrót od "rozwiązłości" w kierunku monogamii mnie zaskoczył :)

    Tu raczej spotkasz jedynie tych którym nie skończyło się fajnie. :)
  • urquhart 01.02.11, 22:49
    Myślę że ciekawym przykładem jak się może skończyć są państwo Styler, czyli Sting z żoną. Są przytaczani jako jedna z najdłużej razem i najenergiczniej okazujących autentyczne zaangażowanie i zakochanie par celebrytów hollywood z długim stażem.
    kobieta.wp.pl/kat,26399,title,Sting-o-zonie-Ona-rozjasnia-moj-swiat,wid,13039993,wiadomosc.html
    A za tym wszystkim właśnie stoi organizowanie przez nich od lat grupowych swingers seks party w ich apartamentach, z czym się nie afiszują ale i nie kryją.
    www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-503766/Sting-wife-Trudies-love-nest-reveals-eyebrow-raising-erotic-bedroom-art.htmlPozdrawiam
  • gomory 02.02.11, 00:40
    W drugim linku nalezy wywalic "pozdrawiam" po .html zeby sie otworzyla strona.
  • proto 20.02.11, 17:53
    My próbowaliśmy i się sparzyliśmy. Doszło do strasznych awantur i oddalenia się. Albo tak na prawdę nigdy nie byliśmy blisko i dopiero teraz to wyszło na jaw. Nie doszło do spotkania z inną parą. Żona stwierdziła, że woli spotkać się z innym facetem sama. Ukrywała przede mną znajomość. Wyszło kiepsko.
  • beyon 21.02.11, 08:38
    trudno mi oceniać, czy byliscie blisko , bo sama nie wim jak by wygladał mój związek gdyby do tego doszło, dletego przewidując rózne rozwiazania odpusciliśmy sobie.
    Czasem nadal chodzi mi to po głowie, ale w tym spotkaniu bardziej ciekawiła mnie moja reakcja na kontakt z kobieta niż z obcym mężczyzną. Ale chyba nadal pozostanie to w mojej wyobraźni , bo pofantazjowac też jest miło ;-)
  • shelmahh 21.02.11, 11:20
    co więcej fantazjowanie może być o wiele ciekawsze niż konfrontacja..

    wyobrażałem sobie, że nagle rano po takiej akcji, budzę się w łóżku z obcymi ludźmi..
    nie wiem czy bym to udźwignął..

    już prędzej czułbym opcję: od razu po seksie wypieprzać z mojego łóżka bo chcę się przytulić do żony ;)

  • proto 21.02.11, 14:02
    U nas była duża różnica w sposobie podejścia do tematu.
    Ja chciałem jednorazowej przygody. Czegoś podobnego jak na tych czeskich filmach swingersakce( pisownia z pamięci ;) )
    Zapisaliśmy się na pewien portal, poznaliśmy kilka par. Tylko, że jak miało dojść do spotkania to jakoś zawsze coś wypadało.
    Chyba nie byliśmy do końca gotowi. Po pewnym czasie zaczął z nami pisać pewien facet. Podobno jako para ale jego
    żona nigdy nie pisała. Zawsze tylko on. Jako, że ja pracuję korespondencję prowadziła moja żona. Miałem do niej dostęp.
    Na początku wszystko było ok. Pisali o tym jak oni i my widzimy takie spotkanie.
    Ale z czasem ich korespondencją zaczęła przybierać charakter bardziej jako rozmowa je i jego.
    Gdy poprosiłem żonę o przerwanie tej korespondencji założyła inne konto pocztowe i poszła dalej.
    Zrobiłem drakę i powiedziałem, że albo skończy ten temat albo ....
    Wysłała do niego takiego maila, jakiego do mnie w życiu nie wysłała. Napisała, że bardzo go pragnie,
    że chce być teraz przy nim, żeby mogła poczuć jego ciepły dotyk. i że na razie to jest nie możliwe, że
    muszą przerwać swoją znajomość, że nie musi tłumaczyć dlaczego. Oczywiście chodziło o mnie :(
    że jak będzie gotowa to się odezwie.
    Jakby było tak, że jest ze mną blisko nie napisałaby takich rzeczy obcemu facetowi.
    Pomimo wielu rozmów nie potrafię tego zrozumieć i sobie jakoś wytłumaczyć. Tzn jedyne wytłumaczenia jakie jest moim zdaniem jest takie, że z nami to już koniec.
    Facet powiedział jej, że strasznie żałuje, że nie usłyszał jej głosu !!!!!
    Żeby tego było mało po jakimś czasie wysłała mu numer telefonu, oczywiście nic mi nie mówiąc.
    Teraz jest tak, że nie potrafimy już rozmawiać ze sobą.
    Pomimo, że twierdzi że to tylko była zabawa i że nigdy mnie nie zdradziła to jednak nie potrafię
    żyć normalnie. Jak jest wieczorem zmęczona i nie chce iść do łóżka to myślę, że z nim by poszła.

  • shelmahh 21.02.11, 16:38
    100% kobiecego podejścia niestety..

    moja ex też była bardziej otwarta na trójkąt z moim znajomym..na początku podkręcała akcję byśmy się z nim ustawili, że może być fajnie, potem jego temat zaczął pojawiać się w fantazjach w łóżku (tu już miałem włączoną kontrolkę, że przegina) i na koniec (naszego związku jak się okazało) wysłała mu esy, że go pragnie i nawet posunęła się do tego by się w nim platonicznie zakochać :\

    też potem widziałem te maile, których w życiu do mnie by nie napisała..

    i niby chodziło o trójkątną przygodę a skończyło się na nieudanym romansie z jej strony..tak jakby trójkąt miał być drogą do celu, jakim miała być wymiana partnera na nowego..

    kobiety po prostu bardziej się angażują emocjonalnie i bałbym się w tej całej akcji, że ciekawość drugiego faceta, tego jak może być odbierana na co dzień, nie tylko w łóżku, wygrałaby z potrzebą trójkątnej akcji..i tak się kończą związki, które pozwalają sobie próbować wyjść poza fantazje..

    nie mówię, że tak mają wszyscy, którzy bawią się w swingowanie ale jest ryzyko, że kobieta jednak w środku potrzebuje czuć się bezpiecznie a to się da zrobić jedynie z zaufanym partnerem..i wtedy kończy się swing a zaczyna normalny romans, randki itp..
  • projektantymagna 17.08.19, 11:01
    blużnierco -zostaniesz powieszony. w niebie czy w piekle, czy w ziemi.
  • janznepomuka 21.02.11, 14:56
    I ja się pod tym podpisuję, wszystkimi swoimi PIĘCIOMA wypustkami kończynowymi.

    Mała jednakże różnica w przeszłości. Mianowicie na samym początku (a to już ho, ho lat), praktycznie od razu, to żona namawiała mnie na FIZJOLOGICZNE kontakty jej z innymi facetami. Nie zgadzałem się wtedy na to, wychodząc z założenia, że takie propozycje (a do realizacji przecież droga daleka) to można składać dopiero wtedy, gdy zapewnia się swojemu partnerowi jakiś minimalny zestaw seksualnych doznań, choćby prozaiczny oral. Zgadzałem się tylko na lekki ekshibicjonizm. Jednak z biegiem czasu u żony zaniknęło wszystko. I po latach posuchy zacząłem żałować, że się wtedy nie zgodziłem, bo albo by się rozbudziła, albo, co pewnie prawdopodobniejsze, zostawiłbym ją dla pierwszej z brzegu dziewczyny lubiącej "szerszy zakres zabaw".
    Tak czy owak, zacząłem żonie proponować przynajmniej fantazje o innych facetach, na zasadzie: jak ktoś ją wyrucha, to może i mnie w końcu nie odmówi.
    Jednak ostatecznie okazało się, że ona jest a) homo (75%), bezlibidowa (25%).

    I teraz jestem NARESZCIE z inną osobą, i jak sobie pomyślę, że mógłby być ktoś trzeci, to aż mnie wykręca kiszkami na zewnątrz. W drugą stronę to samo.

    Jan
  • urquhart 25.02.11, 19:58
    janznepomuka napisał:
    > Tak czy owak, zacząłem żonie proponować przynajmniej fantazje o innych facetach
    > , na zasadzie: jak ktoś ją wyrucha, to może i mnie w końcu nie odmówi.
    > Jednak ostatecznie okazało się, że ona jest a) homo (75%), bezlibidowa (25%).

    Dobre :)
    Ale wiele osób pisze jak wiele kobiet przełamuje się do wypieranych kontaktów bi czy homo, to potem rozkręcają się seksualnie na całej linii, an faceta też...
  • janznepomuka 01.03.11, 12:10
    Jak jest nierozbudzona albo wręcz bi, tylko "nieaktywowana", to zapewne tak. Szczególnie jak fajnie trafi.
    Ale jak jest homo, to co poradzisz? Utniesz se?

    Jan
  • marsiwenus 26.02.11, 08:42
    Jesteśmy małżeństwem od 20 lat i spotykamy się raz na jakiś czas z innymi parami na seks. Czasem bez wymiany i panie się sobą wzajemnie zajmują, a czasem jak iskrzy to z wymianą. Przygotowujemy się wyjątkowo do takich spotkań jak kiedyś do randek, organizujemy opiekę do dzieci, żona robi się na bóstwo, bielizna, szpileczki, przygotowujemy fajną kolację i dobry humor. Potem razem wspominamy te razem fajne chwile podczas seksu we dwoje na co dzień. Te spotkania dodają codzienności energii, a nie są zamiast. Ale podkreślam że jesteśmy zgodnym długoletnim małżeństwem, bez konfliktów, kryzysy przeszliśmy dawno, ufamy sobie i jedyne czego nam bardzo brakowało z czasem to energii, napięcia i podniecenia w seksie. Mówimy sobie o seksualnych fantazjach i realizujemy je. Byliśmy też w swingers klubie, to nie dla nas masówka, za mało intymności, wolimy akcje 2+2. Weszliśmy w to środowisko i znamy od wielu lat wiele podobnych par.
  • marsiwenus 10.04.13, 19:46
    Podbijam wątek w temacie odświeżania i naprawiania wzajemnej namiętności w długoletnim związku żeby się nie powtarzać ze swoją historią.
    Sprawdzone, działa długoterminowo i chęć na seks, na randki, i na siebie wzajemnie wraca.
  • alozin13 28.04.19, 21:37
    To żałujcie, że nie zrealizowaliście swoich fantazji, mieliśmy z mężem podobne dylematy ale kto ich nie ma nie mniej jednak postanowiliśmy. Chwilę to trwało nim znaleźliśmy odpowiednią parę ale wartało. Dużo by opisywać, ale przeżycia niesamowite. Oczywiście z początku bez wymiany partnerów ale później czemu nie. Przeżyłam takie orgazmy, że nie pamiętam kiedy to było ostatni raz, mój mąż podobnie, postanowiliśmy, że od czasu do czasu będziemy się spotykać i już tak parę lat się spotykamy i jest cudownie. Nasze więzi małżeńskie jeszcze się wzmocniły, polecam każdej parze ale już ze znacznym stażem małżeńskim. Dorota i Mirek
  • marek29 05.05.19, 21:51
    Witam. Można by było więcej szczegółów na e-mail.
  • mrgosc01 01.08.19, 12:46
    Z wlasciwych pobudek, z wlasciwymi ludzmi, w totalnej szczerosci wzgledem samych siebie i partnera to bardzo fajne doswiadczenie, bez negatywnych konotacji.

    Co do ryzyka, ono jest nieodlaczna czescia zycia i troche nadaje mu smak.
    Wiesz co masz, co mozesz stracic i ze to wlasnie to sprawia szczescie.

    A strata moze nastapic z 1000 powodow... Jesli warunki opisane wyzej sa spelnione, to czasem nie warto martwic sie na zapas i "nie zyc".

    Wszystko zalezy od Was - w kazdym razie rezygnacja ze spelnienia takich fantazji, tez nie jest niczym zlym...
  • projektantymagna 17.08.19, 10:58
    idiotom mówię na sznur.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka