maaarny seks, wielka miłość Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem z moim facetem 3 lata. Była to wywalczona miłość, bardzo się starałam o to żeby go zdobyć i w końcu udało się. Na początku znajomości mieszkaliśmy w innych miastach, widywaliśmy się na weekendy, było trudno ale była też wielka tęsknota i po prostu szaleńcze uczucie, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Seks też był wyjątkowy i satysfakcjonujący... no własnie BYŁ!!! Po dwóch latach przeprowadził się do mojego miasta, skończyliśmy studia, wzielismy kredyt, kupiliśmy mieszkanie. No i żar powoli gaśnie..... parter z biegiem czasu coraz rzadziej ma ochote na seks, brak w nim gry wstepnej, nie mówiąc juz o mojej satysfakcji (mam orgazm tylko łechtaczkowy i po nawet po uswiadomieniu o tym faceta, nie otrzymuje tego czego tak bardzo mi brakuje, a potrzebuje jednak czasu zeby dojsc tak!!). Mi z kolei bardzo zależy na satysfakcji partera. No i koło sie zamyka. Dodam, że jestem dziewczyną o bardzo dużym temperamencie i kiedys miałam ochote nawet codziennie na seks, lecz po tylu odmowach instynkt gasnie tak? i nie mam ochoty znowu sie przystawiac i być odrzucona (potrafimy się kochac tylko raz na miesiac a nawet rzadziej). Zawsze ja inicjuje zblizenia, nawet zartuje ze on chyba w ogole nie ma POTRZEB??zastanawia mnie czy on sie w ogole masturbuje ( ja musze to robic bo bym chyba gryzla sciany z powodu braku orgazmu!!) Doszło do tego ze zdradziłam partnera z moim eks chlopakiem, przypadkowe spotkanie, wspominki no i stalo sie, ale seks byl NIEZIEMSKI!!!! wiem, że może jestem hipokrytką, ale bardzo kocham mojego faceta, mowimy sobie to bardzo często nie brak jest w naszym zwiazku czułosci, przytulania, ale brak seksu jako takiego. Zastanawiam się nad rozstaniem, ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez tej osoby.... Sugerowanie wizyty u seksuologa nie skutkuje ;/ podsuwanie ksiazek typu "jej orgazm najpierw" tymbardziej. ostatnio ubralam mega bielizne ( lubie sie przebierac i robic niespodzianki) i owszem seks byl, ale oczywiscie brak mojego orgazmu, po tym wszystkim myjac sie w lazience strasznie sie poplakalam i zalowalam zdrady, nie tylko dlatego ze oszukuje ukochanego, ale uswiadomila mi jaki seks moze byc piekny i jak bardzo mi tego brakuje. co robic....
    • znacie się trzy lata i właśnie dotknęła Was nuda w łóżku.. wyobraź teraz sobie co to będzie jak pojawi się dziecko... jakoś trudno uwierzyć że facet zacznie za Tobą biegać i zwiększy mu się ochota :( na seks,
      jeśli Go bardzo kochasz - oczywiście zostań przy nim ale nie licz na cud
      skoro On nie chce zrobić nic by poprawić sytuację to jeśli masz większy temperament - prędzej czy później wylądujesz z kimś innym w łóżku
      życie to trudne decyzje i niestety wszystkie trzeba podjąć samodzielnie

      Psottka
      • Mnie ciekawi co innego. O sobie piszesz wylącznie dobrze, no może poza tą zdradą, a o nim że go kochasz i owszem ale żeby tak konkretnie coś dobrego, to nie. Daje się zauważyć pewną jednostronność w Twoim podejściu do Twojego problemu. Powiedz mu o tym szczerze, a jeżeli on odpowie Ci że jemu jest dobrze i że to Twój problem, to kopnij go w de.. , bo na pewno z tego związku już nic nie będzie. Ale podkreślam- chcesz być w porządku, to najpierw szczerze i otwarcie bez żadnych aluzji powiedz mu o swoim problemie. Jak nie dotrze to znaczy że jesteś z młotem i albo bądź z młotem dalej, albo zmień na lepszy model.
        Młot jest nie warty Twojego poświęcenia. Są inni faceci.
        --
        Feminizm jest gorszy od faszyzmu.
        • Przepraszam, pomyliłem się- oczywiście to nie Ty jesteś młotem, jak w jednym miejscu mi się napisało.
          --
          Feminizm jest gorszy od faszyzmu.
          • i dlatego po jakims czasie facetom sie odechciewa?

            kolezanka mowi jasno ze seks byl dobry i byla zadowolona przez 2latka

            a potem partnerowi sie odechcialo i przestał sie starac co wpłyneło oczywiscie na doznania z jej strony

            nawet obcokrajowcy w tym kraju jasno mowia ze polki nie potrafia dobrze zrobic laski wiec co dziwnego ze po paru latach facetowi odechciewa sie starac?
          • sonix24 napisał:

            > (mam orgazm tylko łechtaczkowy i po nawet po uswiadomieniu o tym faceta, nie ot
            > rzymuje tego czego tak bardzo mi brakuje, a potrzebuje jednak czasu zeby dojsc
            > tak!

            Przypomina mi się taka scenka z Allena (w wolnym tłumaczeniu):
            Kobieta: Ja ostatnio w końcu miałam orgazm ale lekarz powiedział mi, że był złego rodzaju
            Allen: Naprawdę? Ja nigdy nie miałem orgazmu złego rodzaju

            ;)

            eh baby, wam to zawsze źle. Jak facet jest napalony na początku to ŹLE bo nie widzi nic poza genitaliami i paroma szczegółami anatomicznymi. A jak w końcu zaczynamy w Was dostrzegać drugiego człowieka i temperament wygasa (co jest naturalne) to jeszcze gorzej.

        • sonix24 napisał:

          > a jeżeli on odpowie Ci że jemu jest dobrze i że to Twój problem,
          > to kopnij go w de.. , bo na pewno z tego związku już nic nie będzie

          Sonix, przeczytaj poczatek wypowiedzi
          >> bardzo się starałam o to żeby go zdobyć i w końcu udało się.

          Zdobyła go i nic więcej dla niej sie ni liczyło. Nieważne było czy jemu to pasowało, ważne ze go zdobyła.
          A może on po prostu przejrzał na oczy i stwierdził, że to nie jest to.
          To dlaczego to ona ma go kopać? Moze powinna siebie kopnąć, albo przynajmnie stuknąć w głowę.
          Znam taka historię ona chciała, on nie. W końcu ona postawiła na swoim. Gdy dzieci dorosły to się rozstali. Ona jest sama i narzeka na spieprzone życie. On jest sam i nie narzeka.
          Tak sie kończy traktowanie facetów jako banku genów.
          • Rzeczywiście masz rację, w taki sposób o tym nie pomyślałem, ale z drugiej strony jednak jeżeli on nie potrafi wyciągać wniosków, to jej ta rola może przypaść. Ona walczyła on się zgodził, ona skończy, on nic nie będzie miał do powiedzenia.
            --
            Feminizm jest gorszy od faszyzmu.
    • rutyna w każde łóżko wchodzi, stąd nie wiem czemu człowiek wymyślił sobie, że będzie monogamistą; nie wiadomo jak wiążesz uczucia z seksem, bo jeśli potrafisz to rozdzielić to mniej kochanka i męża,
      przy następnym partnerze może być podobnie

      • fakt, posiadanie kochanka może i rozwiązuje sprawę popędu. Wczesniej byłam juz w dwóch zwiazkach po mniej więcej 2 lata. Po 1,5 roku nadchodził kryzys i seks tez mi sie nudził, no ale jak ma się 20 lat to trudno zeby to były zwiazki na zawsze, tylko, że w poprzednich zwiazkach dochodziły tez inne konflikty, które spowodowały rozstanie. Za to nie było problemu z regularnym seksem. Przyznam ze ta sfera życia jest dla mnie mega ważna, boje się że jeśli zdecydujemy się na dziecko, a myślę o tym, będzie tylko gorzej. Znam parę, która jest małżeństwem od 10 lat, maja dziecko i świadomie zdecydowali się na tzw. otwarty związek, czyli sypiają z innymi. Nie będę tego osadzac, bo to ich zycie, czasami sama się zastanawiam czy człowiek potrafi byc do konca monogamista! Do tego jak na nich patrzę, to wydaje mi się ze przy tym bardzo się kochają. U mnie taka opcja nawet by nie przeszla przez mysl partnerowi, samo wspomnienie o zdradzie wywoluje zlosc i oczywiscie deklaracje o zakonczeniu zwiazku, gdybym go zdradzila. Chciałabym bardzo miec satysfakcjonujacy seks w zwiazku, po wyskoku z eks bardzo dlugo nie miałam ochoty się kochać(z ukochanym!). Mysle ze posiadanie kochanka (i ukrywanie sie z tym) w dluzszej perspektywie rozwalilo by nasz zwiazek, wlasnie przez juz totalny brak seksu, a do tego nie chce doprowadzic ;/ niestety nie dobralismy pod tym wzgledem, a proba czasu zrobila swoje.... ciezko tylko jest zrozumiec jak facet 27 letni moze nie chciec seksu? to co bedzie po 30? jeszcze rozumiem gdybym byla kobieta niedbajaca o siebie, nudna, albo gdybym sie diametralnie zmienila, ale tak nie jest...
        • Obstawiam jakieś problemy hormonalne względnie niskoerotyczność Twojego partnera (wrzuć w forumową szukajkę). Ja rozumiem, że można mieć MNIEJSZĄ ochotę na seks po trzech latach związku, ale to nie jest jakąś regułą, w dodatku mniejsza ochota to nie to samo co zupełny brak ochoty, inicjatywy i na domiar złego kamienny egoizm w łóżku - bo jakoś nie rozumiem dlaczego chłop - jak się już go raz na miesiąc uda zawlec do łóżka - ma w nosie kwestie zaspokojenia kobiety.

          Osobiste doświadczenie oraz lektura forum wskazują, że mało prawdopodobne jest, że uda Ci się go wychować czy namówić do zmian, bo on zwyczajnie nie czuje takiej potrzeby.
          • witaj niestety w klubie...
            czasem tylko się zastanawiam jak to jest, że to w większości mężczyźni skarżą się na niezaspokajanie potrzeb erotycznych przez ich partnerki
            nie wiem co ci poradzić
            sama jestem w podobnej sytuacji i tez na tym forum pytałam o radę...
        • jeśli Ci taka sytuacja nie pasuje, a Twój partner nie chce tego zmieniać to masz dwa wyjścia:
          - wyjście z tego związku
          - tkwienie w tym związku

          wyjście ze tego związku, może mieć skutek taki, że Twój Pan być może się obudzi ,przemyśli i jak swtwierdzi, że dużo traci to zawalczy o Ciebie, a jeśli nic nie zrobi ... to wtedy też się dowiesz ile ten zwiazek znaczył dla Niego, a Ty będziesz miała możliwość poszukania kogoś z kim będziesz naprawdę szczęśliwa.
        • > boje się że jeśli zdecydujemy się na dziecko, a myślę o tym

          Kan-na jesteś zwykłą egoistką.
          Wy się zdecydujecie?
          Ty się zdecydujesz, skoro tylko Ty myslisz o tym. Tobie niepotrzebna jest opinia faceta.
          On ma tylko tak Cię przeleciec, żebyś zaszła w ciążę. Przydałby się tez jakiś orgazm.
          Pytałas go chociaż co sądzi na temat posiadania dzieci?
      • Rutyna? Po trzech latach?
        Raczej kompletne nie dobranie sie: ona z duzymi potrzebami i jakis meterosekualny chloptas, w dodatku zupelnie nie znajacy sie na rzeczy.

        Blad dziewczyny w jednym: zamiast poduwac ksiazki trzeba rozmawiac wprost. Tyle ze na jego libido raczej to nie wplynie.
    • Nie widzę tej wielkiej miłości- widzę jednostronne uczucie- Twoje do niego.

      W dodatku jego teksty, że Twoja zdrada to byłby koniec- raczej świadczą o jego zawoalowanym powiedzeniu, że przy pierwszej lepszej okazji bryka od Ciebie.
      Bo niby jak to sie ma kupy trzymać?
      Z seksem raz na miesiąc, kiedy wie, ze ma gorącą babeczkę, a w dodatku jej dobrze nie zrobi w czasie rzucania tego ochłapu.

      Tupnij Ty nogą kobieto i postaw sytuację jasno.
      Jeśli facet jest z tych, co raczej trupem padną niż coś szczerze o uczuciach powiedzą i będzie migał sie od okreslenia przyczyny swojej abstynencji, to postaw proste ultimatum i je wyegzekwuj.

      Wtedy będziesz czysta i w razie wu, wyjdziesz z tej relacji mając pewność, że i tak by zdechło.
      Nie wyglądasz na osobę, która da sobie spokój z seksem- za dużo w Tobie inicjatywy :)))

      duze pozdro!!!
      --
      Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
      <*>
      Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
      • sisi_kecz masz calkowita racje! wezme po prostu butelke wina i zdecyduje sie na powazna rozmowe o seksie i nie bedzie przy tym wychodzenia, smiania sie, bez wysluchania tego co mam do powiedzenia. On jest typem czlowieka, któremu nietrudno rozmawiac o uczuciach, o milosci ale bardzo ciezko (moze sie wstydzi bo ja wiem) o SEKSIE. Mysle ze moze strzelic focha na pare dni albo w ogole nie chciec gadac ale moze sie zastnanowi!! a apropos seksu oralnego :)- robi to fenomenalnie ale kurde od wielkiego dzwonu, np. na urodziny, walentynki itp. :P to az jest zenujace, czuje jakby mi łache robił.
        Jesli dalej bedzie bagatelizowal to co do niego mowie, to bedzie mi bardzo przykro, ale to samo sie rozwali. Predzej czy później chyba znalazłabym sobie kochanka, ale zycie w dwoch swiatach na dluzsza mete jakos tez mnie nie bawi... dzieki :)
        • Czasem trzeba kimś wstrząsnąć, żeby zdał sobie sprawę z sytuacji i spróbował na nią spojrzeć oczami partnera. Może zaboleć - prawda czasem boli.
          Sam miałem taką sytuację, najpierw apatia i wmawianie sobie, że przecież tak wygląda życie większości małżeństw z 18-letni stażem, potem depresja (na szczęście lekka). Kiedy opadłem, a w zasadzie opadliśmy już całkiem na dno, było się od czego odbić. Długa szczera rozmowa, skończyliśmy około 4 rano, i postanowienie, żeby zawalczyć o nasz związek.
          Dziś jestem zadowolony, że jednak zawalczyliśmy oboje. Razem spędzamy więcej czasu - siłownia, czasem kino, wyjazd we dwoje ("szkodnika" zostawiamy w domu) raz na 1-2 miesiące na weekend do jakiegoś hotelu ze SPA (ofert za niewielkie pieniądze jest sporo), a jaki seks jest namiętny w takich miejscach...
          Jakkolwiek, trzeba porozmawiać, szczerze, spokojnie. Może zaboleć, ale ludzie często decydują się na bolesne operacje, żeby potem móc normalnie funkcjonować.
          POWODZENIA
          P.S.
          Tylko daj znać o rezultatach rozmowy.
          --
          Różnica miedzy seksem i miłością jest taka, że seks rozładowuje napięcie, a miłość je wywołuje.
          Woody Allen

      • Popieram.

        Nie raz już się przekonałam, że nie jest dobrze jak to kobieta zabiega o faceta. Nawet jeśli mile łechce to jego ego, to jest ona na z góry przegranej pozycji.

        I paradoksalnie- im kobieta bardziej się stara by facetowi było z nią dobrze- tym bardziej on te starania ma głęboko w dupie i przyjmuje jej starania jako coś oczywistego, należnego. Sam obrasta w piórka i dba tylko o swoj tyłek i swoją satysfakcję.

        Tak to niestety wygląda i to samo widzę u Ciebie Autorko. Może po prostu facet zaczął unikać seksu bo za bardzo go osaczyłaś, 'zagłaskałaś na śmierć', wykastrowałaś swoim temperamentem. Tak, faceci boją się temperamentnych kobiet, zwłaszcza jesli chodzi o stały związek. Boją się że prędzej czy później przestaną 'stawać na wysokości zadania' i ona zacznie zdradzać co już zresztą zrobiłaś.

        Ciężko tu coś doradzić, dla mnie jest to już równia pochyła, jedyne co można to wyłożyć karty na stół i sprawdzić. Najgorsze co można zrobić to kisić się wiele lat w takiej skorupce związku.
        --
        "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"
        • m00nlight napisała:

          >
          > Popieram.
          >
          > Nie raz już się przekonałam, że nie jest dobrze jak to kobieta zabiega o faceta
          > . Nawet jeśli mile łechce to jego ego, to jest ona na z góry przegranej pozycji
          > .
          >
          > I paradoksalnie- im kobieta bardziej się stara by facetowi było z nią dobrze- t
          > ym bardziej on te starania ma głęboko w dupie i przyjmuje jej starania jako coś
          > oczywistego, należnego. Sam obrasta w piórka i dba tylko o swoj tyłek i swoją
          > satysfakcję.
          >
          > Tak to niestety wygląda i to samo widzę u Ciebie Autorko. Może po prostu facet
          > zaczął unikać seksu bo za bardzo go osaczyłaś, 'zagłaskałaś na śmierć', wykastr
          > owałaś swoim temperamentem. Tak, faceci boją się temperamentnych kobiet, zwłasz
          > cza jesli chodzi o stały związek. Boją się że prędzej czy później przestaną 'st
          > awać na wysokości zadania' i ona zacznie zdradzać co już zresztą zrobiłaś.
          >
          > Ciężko tu coś doradzić, dla mnie jest to już równia pochyła, jedyne co można to
          > wyłożyć karty na stół i sprawdzić. Najgorsze co można zrobić to kisić się wiel
          > e lat w takiej skorupce związku.


          coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że trzeba byc bezwględna suką, żeby faceci leżeli ci u stóp
          kolejnym truizmem jest że zawsze gorzej w związku wychodzi ten, kto kocha bardziej....
          tylko dlaczego zwykle sa to kobiety????
          takie pytanie retoryczne
          • jeśli chodzi o moje usilne starania dotyczące zbliżeń to też już one dawno wygineły . Od jakiegos czasu, wyciszyłam się i nie napadam na niego przy kazdej okazji, myślałam, że moze wtedy sam zacznie się dopominać o seks ale tak tez sie nie stało. Smutne jest to gdy czlowiek codziennie lezy z kims w lozku, zasypia niby wszystko jest ok, ale zero pozadania i namietnosci. Szczegolnie, ze kazdy z nas ma swoja prace, pasje. Mamy o czym rozmawiac, nie nudzimy sie ze soba. Tak jakby to coraz bardziej przypominalo przyjazn, ale z calowaniem i przytulaniem ;/

            Zblizaja się walentynki, chcialam przygotowac pyszna kolacje i koronkowa bielizne... jednak przypomina mi sie sytuacja sprzed roku w ten dzien, ktora w sumie zapoczatkowala nasza ozieblosc. Czekalam na niego w domu, swieczki, winko, pełen klimat. On wchodzi i zamiast sie ucieszyc, widze jego ZRZEDNIETA mine i jak zwykle: jestem taki zmeczony! a ja pol naga leze i nie wiem czy mam podejsc i palnac go w twarz, wykrzyczec co mysle czy ubrac sie i wyjsc. Zrobiło mu sie chyba glupio i wypelnil swoj "malzenski obowiazek" w kilka minut, po czym padl i nara ide spac.... SUPER WALENTYNKI.

            Obecnie nie jestem gotowa zeby odejsc na dobre, nie ma jeszcze we mnie tyle zalu, a wciaż mam nadzieje. Postanowilam ze przeprowadze szczera, dluga rozmowe, z wylozeniem wszystkich kart na stol, bo takiej do tej pory nie bylo. Zobacze czy w ogole on podejmuje ten temat na poważnie, czy mnie zrozumie. Jesli nie to nasza roznica temperametów i czas zrobia swoje....

            • może kogoś ma? tylko do seksu?zresztą małżeństwo to malżeństwo -nigdy nie jest idealnie na każdym polu-czy lepiej byłoby gdyby był conocnym dostarczycielem superorgazmów ale za to np włóczył się ciągle z kumplami po knajpach?
              • Co innego brak fajerwerków, a co innego seks raz na miesiąc, gdzie książę pan nawet palcem nie ruszy żeby jego partnerka miała orgazm.

                Po co wysokolibidowej kobiecie facet mający w nosie jej potrzeby łóżkowe? Żeby miała komu prać skarpetki?

                Przerabiałam identyczną sytuację i w końcu związek szlag trafił, bo odczuwając uporczywe nierozładowane napięcie seksualne zrobiłam się nieprzyjemna i coraz mniej ochoty miałam na spędzanie jakiegokolwiek czasu z własnym chłopem.
            • kan-na napisała:

              > Obecnie nie jestem gotowa zeby odejsc na dobre, nie ma jeszcze we mnie tyle zal
              > u, a wciaż mam nadzieje. Postanowilam ze przeprowadze szczera, dluga rozmowe, z
              > wylozeniem wszystkich kart na stol, bo takiej do tej pory nie bylo. Zobacze cz
              > y w ogole on podejmuje ten temat na poważnie, czy mnie zrozumie. Jesli nie to n
              > asza roznica temperametów i czas zrobia swoje....
              >

              pamietaj tylko z tej twojej milosci powiedziec ze dalas bylemu ;), ulatwi wam to podjecie decyzji

              widac maz nie potrzebuje, jezeli bedzie zmiana to krotkotrwala bo wymuszona, takze nie ma sensu sie meczyc
            • ... jak to mówią.

              Nie chcę Cę martwić, ale nie łudziłabym się że w tym temacie się coś zmieni... Powiem więcej- z czasem będzie tylko gorzej.

              Rozumiem po części Twoją sytuację, bo swoim związku też mam podobny problem z seksem- niskolibidowy facet + syndrom MiL na dokładkę. Na początku się miotałam w tym wszystkim ale w końcu postanowiłam zrobić sobie swoiste zestawienie, przyznać się uczciwie sama przed sobą czy rzeczywiście ten seks jest dla mnie aż tak istotny żeby z tego powodu odrzucić faceta, ktory poza tym jednym, jest ideałem i naprawdę dobry związek, nad którym bądź co bądź oboje ciężko pracowaliśmy (i robimy to nadal). No ale mój facet mnie kocha, pokazuje mi to na każdym kroku, nie słowami, ale tym co robi, tym jak się o mnie troszczy- no i- co najważniejsze, ma świadomość problemu, wie że dla mnie jest to ważne i istotnie stara się to zmienić, chodzi na terapię, nie zamiata tego pod dywan, nie udaje że wszystko ok. Więc pomyślałam sobie tak: no ok, być może nie rozwiążemy tego problemu, być może mimo obustronnych starań w naszym łóżku już nigdy nie będzie tak fajnie jak na początku, to chociaż brakuje mi tego i tęsknię za tamtymi czasami, dużo mam do stracenia. Uświadomiłam sobie że nie chcę już gonić za ideałem w każdym calu, że poza tym jednym mankamentem, nasz związek ma same zalety. 'Przerobiłam' już różne związki, taki w którym tylko seks funkcjonował fantastycznie- też. Wiem że na dłuższą metę to na nic. Wiem też że cechy pożądane przeze mnie od stałego partnera generalnie wykluczają się z cechami, które wg mnie posiada tzw 'dobry kochanek' i że w tym przypadku trzeba wybrać: albo ognisty macho ktory da mi parę orgazmów dziennie, ale nic poza tym, albo dobry, opiekuńczy człowiek z głową na karku i stopami na ziemi, który da mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, ale raczej nie da ognistego seksu do starości. Nie spotkałam egzemplarza 2in1, i podejrzewam że tacy nie istnieją... Więc na zasadzie; wybieraj sobie co jest dla Ciebie ważniejsze- wybrałam.

              Tobie też radzę zrobić sobie podobny 'rachunek', zastanowić się, co jest naprawdę ważne dla CIEBIE, bez czego nie możesz żyć, a czego ew możesz zrezygnować. W życiu tak niestety jest że nie można mieć wszystkiego czego się chce... i lepiej się z tym pogodzić prędzej niż później :)
              --
              "Dzielenie konta bankowego jest aktem nieporównanie większej intymności niż dzielenie łóżka"
            • Swoją drogą, taka szopka (bo jak tę bzdurę inaczej nazwać) na walentynki pewnie by wypłoszyła niejednego faceta. Na szczęście mój bojkotuje je w całej rozciągłości, chybabym go wykopała, gdyby coś odstawił...

              > Zblizaja się walentynki, chcialam przygotowac pyszna kolacje i koronkowa bieliz
              > ne... jednak przypomina mi sie sytuacja sprzed roku w ten dzien, ktora w sumie
              > zapoczatkowala nasza ozieblosc. Czekalam na niego w domu, swieczki, winko, pełe
              > n klimat. On wchodzi i zamiast sie ucieszyc, widze jego ZRZEDNIETA mine i jak z
              > wykle: jestem taki zmeczony! a ja pol naga leze i nie wiem czy mam podejsc i pa
              > lnac go w twarz, wykrzyczec co mysle czy ubrac sie i wyjsc. Zrobiło mu sie chyb
              > a glupio i wypelnil swoj "malzenski obowiazek" w kilka minut, po czym padl i na
              > ra ide spac.... SUPER WALENTYNKI.
          • > coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że trzeba byc bezwględna suką, żeb
            > y faceci leżeli ci u stóp

            Bzdury!!! Może w życiu singielki, ale nie w stałym związku. W stałym związku OBOJE muszą do siebie PASOWAĆ. Tylko tyle i aż tyle.

            > kolejnym truizmem jest że zawsze gorzej w związku wychodzi ten, kto kocha bardz
            > iej....
            Prawda!!!!
            > tylko dlaczego zwykle sa to kobiety????
            > takie pytanie retoryczne
            Bo ja wiem, oj nie do końca....... żeby zwykle, to by musiało być minimum 80%-20%. A tymczasem już obecnie np. (wg badań) tam gdzie jest przemoc, to 25% ofiarami są mężczyźni. Pozwolę sobie więc na stwierdzenie, że (wg mnie) w zwiąkach, w których mężczyzna nie ma żadnego seksu, to on na pewno kocha bardziej......nawet jak w końcu zdradzi.
            Dlatego obstawiam 1/3-2/3 z tendencją do równania.

            Dlatego też zamiast "zwykle" użyłbym "częściej".

            Jan
            • Jan, zgadzam sie z Tobą, again ;)

              Nie ma żadnej zasady- czy to mężczyźni wykorzystują kobiety, czy kobiety mężczyzn.
              Wszystko zależy jak leży.

              I w ogóle nie podoba mi sie takie kalkulowanie: nie ustapię mu tu, bo to już przeważy szalę na jego stronę, wyliczanie każdego gestu, czy to już nie za dużo czułości i sie facet nie rozpuści od tego.
              Moim zdaniem uczuciowe związki międzyludzkie tylko tracą na takiej zachowawczości.
              Albo coś sie dzieje naturalnie i jest dobrze, albo gdy odczuwa sie zgrzyt i zakłocenia w harmoniii, trzeba trochę sprawy podregulować- ale wspólnie, a nie za plecami partnera rozgrywac swoją strategiczną gierkę.

              Mam tradycyjne i chyba romantyczne podejście do związku- z Ukochanym chcę być sobą , a nie zimnym graczem.

              duze pozdro!!!
              --
              Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
            • A tymczasem już obecnie np. (wg badań) tam gdzie jest przemoc, to 25% ofiarami są mężczyźni.

              Skąd wziąłeś takie dane? Czy dotyczą one przemocy w ogóle, czy przemocy domowej? Bo jeśli tej pierwszej, to sprawcami również najczęściej są mężczyźni (bójki, ustawki itp.). A jeśli domowej, to mężczyźni stanowią 4% ofiar, kobiety zaś 96%. Ponadto mężczyźni mają najczęściej siniaki i zadrapania, a kobiety połamane kończyny, wybite zęby, poparzenia etc.

              Więcej: www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1021

              • mgla_jedwabna napisała:
                > Więcej: rel="nofollow">www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1021

                He, he, he świetnie bezstronne miejsce na szukanie danych o przemocy kobiet wobec mężczyzn.
                Co za naiwność.

                > Skąd wziąłeś takie dane? Czy dotyczą one przemocy w ogóle, czy przemocy domowej

                Zobacz jakie dane przytaczają "pokrzywdzeni faceci" z drugiej strony barykady i na jakie badania sie powołują.
                wstroneojca.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1040&Itemid=153
    • Dajcie sobie spokój, chociaż jako nieliczni nie będziecie robić krzywdy dzieciom, bo ich nie macie.
      Być może oboje jeszcze nie jesteście dojrzali do małżeństwa? Tak się zdarza, warto zaczekać z pięć lat i spróbować.
    • no niestety, zastanawialam sie nad czyms co by Cie moglo podbudowac, dac nadzieje, ale...
      nic takiego nie znalazlam

      pomiedzy Wami jest totalny rozjazd temperamentow, dojdzie rutyna + jego wiek i bedzie tylko gorzej, a Ty przy nim zmienisz sie w zgorzkniala, niewierzaca w swoja atrakcyjnosc trzydziestoparolatke ;/

      ciezko, ale ja bym sie rozstala
      • No cóż. Jeśli uzależnia się bycie z innym czlowiekiem ( ponoć kochanym ) od tego czy sie raz na jakiś czas pokrzyczy czy nie.............to wybacz. O czym tu w ogóle mówić ?
        • Jeżeli się twierdzi, że się kogoś kocha, ale zbyt dużym wysiłkiem jest pomachanie 10 minut ozorem nawet raz w miesiącu w celu sprawienia ukochanej osobie orgazmowej przyjemności - to wybacz, ale o czym tu w ogóle mówić?
          • sea.sea napisała:

            > Jeżeli się twierdzi, że się kogoś kocha, ale zbyt dużym wysiłkiem jest pomachan
            > ie 10 minut ozorem nawet raz w miesiącu w celu sprawienia ukochanej osobie orga
            > zmowej przyjemności - to wybacz, ale o czym tu w ogóle mówić?'

            piękne :)))
            Brawo dla tej pani !

            ;)
            --
            Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
          • Jesli oznaką milości miałaby być penetracja językiem oslizłego i ociekającego wydzielinami sromu, znajdującego sie na dodatek w tak bliskiej odleglości od jego kumpla odbytu ......... to wybacz, ale o czym my tu mówimy ?
            Nie przyszlo Ci na myśl, że nie kazdemu facetowi coś takiego sprawia przyjemnośc ? Powiem więcej. Są tacy, którzy na samą myśl o takich cudach wiankach, doznają odruchu wymiotnego.
            Skąd wiesz, że on tak wlaśnie nie ma ?
            • Wow. Co prawda autorka nie deklarowała nigdzie upodobania do pieszczot oralnych, tak sobie zaspekulowałam w związku z deklarowaniem orgazmu wyłącznie łechtaczkowego bo to często sobie idzie w parze, no ale niech Ci będzie, nie każdy musi lubić.

              A jakie jest w takim razie wytłumaczenie na brak gry wstępnej (deklarowany przez autorkę wprost)?

              Oznaką miłości jest choćby PRÓBOWANIE spełnienia potrzeb ukochanej osoby. Jeżeli panu nie pasuje sposób w jaki pani osiąga orgazm, to można treningiem wypraktykować inne sposoby, pasujące obydwojgu. Tyle, że trzeba chcieć.

              A pan prezentuje postawę psa ogrodnika. Sam nie korzysta, bo go nie interesuje a jednocześnie deklaruje zazdrość i do szału go doprowadza myśl o zdradzie. Coś tu się kupy nie trzyma.
            • marioiwa napisał:

              > Jesli oznaką milości miałaby być penetracja językiem oslizłego i ociekającego w
              > ydzielinami sromu, znajdującego sie na dodatek w tak bliskiej odleglości od je
              > go kumpla odbytu ......... to wybacz, ale o czym my tu mówimy ?'

              nie wiem o czym mówisz dając te opisy, które mają zohydzać kawałek ludzkiego ciała.
              Prawdopodobnie brzydzisz się też swoich ust- bo są pełne śliny, zwracasz nimi wymioty i leżą w bliskiej odległości od swojego kumpla nosa, w którym są smarki ;)


              Ale spoko, możesz mieć odczucia jakie masz w stosunku do oralnego pieszczenia okolic intymnych.
              Na pewno nie pozwalasz swojej dziewczynie brać wacka do buzi, żeby nie zmuszać ją do tych obrzydliwośći wobec prącia, w którym jest cewka moczowa, który ma intensywny specyficzny zapach i który wydziela białą budyniowatą maź ;)
              Tylko dlaczego nie ma w Tobie tolerancji, czyli akceptacji tego, że po pierwsze:
              ktoś inny może nie mieć takich odczuć jak Ty i swoim osądem obrażasz jego upodobania,
              po drugie, że Autorka wątku ma prawo do szukania szczęścia i spełnienia w sferze seksu i nie Tobie oceniać, co ją powinno kręcić, a co nie.

              a ucho ?! o bosssze, jakie ucho jest obrzydliwe...

              ;)
              --
              Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
              • To nie tak. Uwielbiam piescić moją kobietę tam, a ona uwielbia brać do ust go ;)
                Sypiamy ze sobą kilka razy w tygodniu i zapewniam Cię , że jest przy tym bardzo glośno.

                Ale mam pewnośc, że jak to sie z jakis przyczyn ta sielanka urwie, to nie bedzie sie ona rozpisywała po netowych forach i zaliła jak to jest jej zle, ze jej facet przeleci ją tylko raz na miesiąc.
                Związek niesie ze sobą pewne ryzyko. Jest dobrze, ale kiedyś może być gorzej........zawsze taka możliwośc istnieje.
                No i ten kochanek !! To już prawdziwe przegięcie !!


                • Czyli autorka ma usiąść i się pogodzić z tym, że czeka ją jakieś 30 lat bez seksu i że być może nie zrealizuje też swoich potrzeb prokreacyjnych, no chyba że pan się poświęci i zerżnie ją aż trzy razy w okolicach owulacji. Great idea.

                  Z punktu widzenia osoby będącej kiedyś w identycznej sytuacji - to nawet nie chodzi o to, że by się chciało codziennie, a się nie ma, a o to, że partner ma w dupie. Nie stara się nawet o jakiś kompromis. Nie chce mu się, to nie będzie robił, nie zadba, w nosie ma że partnerka jest sfrustrowana, że go o coś prosi, że jej źle. Jej radość nie jest dla niego motywatorem. A to niestety nie wróży dobrze.

                  Naprawdę takie to potwornie trudne i taki wysiłek ponad siły stanowi, żeby jak się już da zaciągnąć raz w miesiącu do wyra, poświęcić partnerce więcej niż trzy minuty żeby ją dopieścić, a nie tylko kisić ogóra na odczepnego?
                  • sea.sea napisała:

                    > Czyli autorka ma usiąść i się pogodzić z tym, że czeka ją jakieś 30 lat bez sek
                    > su i że być może nie zrealizuje też swoich potrzeb prokreacyjnych, no chyba że
                    > pan się poświęci i zerżnie ją aż trzy razy w okolicach owulacji. Great idea.

                    A po co ma ją rżnąć? Przecież można zastosować inseminację. ;)

                    > Z punktu widzenia osoby będącej kiedyś w identycznej sytuacji - to nawet nie ch
                    > odzi o to, że by się chciało codziennie, a się nie ma, a o to, że partner ma w
                    > dupie. Nie stara się nawet o jakiś kompromis. Nie chce mu się, to nie będzie ro
                    > bił, nie zadba, w nosie ma że partnerka jest sfrustrowana, że go o coś prosi, ż
                    > e jej źle. Jej radość nie jest dla niego motywatorem. A to niestety nie wróży d
                    > obrze.

                    Wielka rzecz! Toż to tylko pospolite niedopasowanie seksualne. ;)
                • marioiwa napisał:

                  > To nie tak. Uwielbiam piescić moją kobietę tam, a ona uwielbia brać do ust go ;)

                  Tam to znaczy gdzie? W piwnicy? ;) Go to znaczy co? Duży palec lewej stopy? ;)

                  > No i ten kochanek !! To już prawdziwe przegięcie !!

                  Jakie przegięcie? Dobry kochanek nie jest zły. ;)
                • ale jaki kochanek czlowieku, o czym Ty w ogole mowisz? nie mam zadnego kochanka a dopuscilam sie zdrady, to wszystko. dla wszystkich swietoszkow: zdrada teraz jest powszechna i dotyka prawie kazdy dlugi zwiazek, mozna udawac ze tak nie jest, ja nie udaje. Niestety takie jest zycie, wcale sie tym nie szczyce a gdybym nie miala takich problemow sadze ze nie doszlo by do tego.

                  poza tym po Twoim opisie seksu oralnego nie bylabym taka pewna czy lubisz lizac czy nie, bo mi sie odechcialo jesc... co do mojego partnera nigdy nie widzialam zeby mu sie to nie podobalo, jak pisalam wczesniej na poczatku seks byl satysfakcjonujacy a on sam chetnie siegal jezykiem pod moje gatki, teraz wyraznie ma ma lenia bo przeciez jest wiecznie zmeczony, a przy tym sie trzeba napracowac prawda ;)

                  naprawde ciesze sie ze masz satysfakcjonujace zycie seksualne, niestety nie wszyscy takie maja a w dluzszej perspektywie czasu jest to bardzo frustrujace i dolujace... moze dla Ciebie to niewiarygodne ale mozna przez to nawet popasc w depresje. Skoro nie masz pojecia o czym mowie czlowieku to po co sie wypowiadasz, zalezy mi na poradach ludzi, ktorzy zetkneli sie z podobna sytuacja. No i zycze Ci oczywiscie udanego pozycia i tego zeby twoja laska nie pytala o porady na forum, ale OD TEGO WłASNIE TO FORUM JEST, nikt nie zmusza Cie zebys to czytal, zegnam i zycze milego dnia.
                  • Masz dwie możliwości: zaakceptować obecny stan rzeczy, zakładając że rozmowy i trzymanie się za rączkę wystarczą, by utrzymać związek. Względnie: skończyć z tym partnerem i szukać innego.

                    Teoretycznie istnieje oczywiście trzecia możliwość, w postaci starania się, by partner się zmienił, ale zdaje się że w czeluściach forum odnotowane są bardziej niż nieliczne przykłady sytuacji w których to coś dało.

                • > Ale mam pewnośc, że jak to sie z jakis przyczyn ta sielanka urwie, to nie bedzi
                  > e sie ona rozpisywała po netowych forach i zaliła jak to jest jej zle, ze jej f
                  > acet przeleci ją tylko raz na miesiąc.
                  > Związek niesie ze sobą pewne ryzyko. Jest dobrze, ale kiedyś może być gorzej...
                  > .....zawsze taka możliwośc istnieje.

                  A z jakich to ważkich przyczyn urwała się sielanka naszej bohaterki? Hę? Czy szanowny małżonek wyłuszczył, o co mu biega? Jakaś somatyczna przypadłość go gnębi, czy może weltschmertz dusi? A może kochać i pożądać przestał - nowe ciałko się marzy, a stare nie podnieca? Nie rozkminił niebodze, czemu zachowuje się, jak cham i pies ogrodnika? Nooo nieeee rozkminił?! Nie powiedział, co, jako dorosły, uczciwy człowiek, ma zamiar zrobić w tych okolicznościach przyrody? Nie powiedział?! To zasłużył sobie na obmawianie na forach.
                  Związek niesie ze sobą ryzyko, również ryzyko związania się z dupkiem.

                  --
                  Kobieta "stosuje szantaż emocjonalny", facet "stawia ultimatum"! ;-)
                  by Zakletawmarmur
            • cuda wianki i o czym tu w ogole gadac?

              ehhhh

              uwielbiam ludzi, ktorzy staraja sie przekonac swiat, ze nigdy nie sr...li
    • Kan-na, sprawa jest prosta. Przeprowadzasz z twoim mężczyzną jedną poważną rozmowę (tak jak napisałaś). Jeśli wniesie ona coś nowego, to zaczekaj i zobacz czy się poprawi.
      Jeśli rozmowa nie wniesie nic nowego, to po prostu zacznij szukać sobie nowego partnera życiowego. Wcale nie musisz rozstawać się z obecnym od razu. Zrobisz to, jak już znajdziesz. A kiedy będziesz szukać, nie musisz się z tym aż tak bardzo kryć. Z tego co zrozumiałem, nie jesteście małżeństwem.
      • nie, nie jesteśmy małżeństwem... i na razie nie planujemy ślubu.
        tak właśnie zrobię, zobaczymy, na pewno dam znać jak to wyszło :)
      • bcde napisał:

        > Wcale nie musisz rozstawać się z obecnym od razu. Zrobisz t
        > o, jak już znajdziesz. A kiedy będziesz szukać, nie musisz się z tym aż tak bar
        > dzo kryć. Z tego co zrozumiałem, nie jesteście małżeństwem.

        no to ciekawe
        niby tak go kocha a jednoczesnie bezwzglednie wykorzystuje jego uczucie do niej, dla wlasnej wygody ;)

        milosc jak sam skurwysyn ;)
      • Jedna z piękniejszych rad jakie istnieją. Tak często piszą oburzone kobiety, że ten podły facet zamiast zakończyć związek to posuwał inną na boku, a żona jedynie prała i gotowała i przez to zmarnowała najlepsze lata swego życia na drania. A tu proszę, rada w stylu "Ty też to zrób swojemu partnerowi, to normalne, nawet się z tym nie kryj". Widzę tu wiele miłości i szacunku do obecnego partnera :)
        • > nie mam zadnego kochanka a dopuscilam sie zdrady, to wszystko. dla wszystkich swietoszkow: >zdrada teraz jest powszechna i dotyka prawie kazdy dlugi zwiazek

          Tiaa ;)
          Nie ma to jak rozpocząć dzień od przeczytania tak głebokiej mysli. Na Twoje kłopoty mam w takim razie radę. Niech Ukochany Twój przeleci ( a przynajmniej spróbuje ) którąś z Twoich koleżanek. Może w ten sposób odblokuje się i pozytywnie zaskoczy.
          Nie powinno Ci to przeszkadzać.

          Zdrada jest przecież tak powszechna ;) ;)
          • ale o czym Wy tu mówicie teraz? to co mam w ogóle nie poruszać tego tematu z partnerem i tkwic w takim związku? nie rozumiem.... jakim ja niby sposobem bede wykorzystywała uczucie mojego partnera do mnie? czym... rozmową o tym ze niestety mamy problem z seksem??? ditchdoc czy ja powiedziałam, ze wykorzystam radę bcde i bede szukała nastepnego partnera bedac jeszcze w tym zwiazku? ludzie czytajcie moze to co pisze.... ja chce , jesli to mozliwe, naprawic ten zwiazek, a nie zostawic partnera!!!

            marioiwa a skad ja moge wiedziec czy on juz przypadkiem kogos nie ma skoro tak ciezko jest mu sprawic mi troche przyjemnosci? moze przy okazji szczerej rozmowy sam wyzna mi ze czegos mu brakuje, ze cos mu nie pasuje, CHCE zeby mi to powiedzial bo juz nie moge tak dluzej, bo nie widze innej opcji w tym ze facet nie chce i nie przejmuje zadnej inicjatywy w kochaniu sie.
    • I potwierdza się stara prawda, że pułapka nie lata za myszami. Zdobywałaś go uparcie, zamiast rozejrzeć się za panem, który będzie uparcie zdobywał Ciebie, zabiegał, starał się i wykazywał.
      Pan ma to w de... . Rozstaniecie się prędzej czy później, a on za inną będzie latał.
    • Była to wywalczona miłość, bardzo się starałam o
      > to żeby go zdobyć i w końcu udało się.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • Kan-na, a co właściwie oznacza, że była to wywalczona miłość? On nie zwracał na Ciebie uwagi, a Ty próbowałaś go sobą zainteresować, były jakieś poważne przeszkodzy do pokonania, by móc być razem (np. jego problemy osobiste), czy może jeszcze co innego?

        Rozmawiałaś już z nim? Daj znać, co powiedział i czy coś się udało ustalić.
        • 28.01.11, 07:40
          Nie nie chodzi o to, że mu sie nie podobałam fizycznie czy cos takiego. Od początku wpadliśmy sobie w oko, on ma rodzinę w moim mieście i poznaliśmy się przez znajomych, tylko, że mieszkał 200 km ode mnie, studiował. Nie chciał związku na odległosc, przez to mijalismy się przez rok, ale jak tylko przyjezdzał spotykalismy się, wychodziliśmy ze znajomymi. Nie ukrywam, że na początku to ja do niego pisałam i wychodziłam z inicjatywą, lecz po roku postawiłam sprawę jasno: albo się zaczynamy spotykać na poważnie, albo dajmy sobie spokój. Zrobiłam to bo myślałam o nim, tęskniłam i nie wiedziałam co robić, czy się angażować. Wtedy jego podejście zmieniło się o 180 stopni i sam bardzo się zaangażował.

          Teraz pisząc to pomyślałam, że teraz też powinnam postawić wszystko na jedna kartę? Może on potrzebuje takiego tupnięcia nogą? Próbowałam z nim rozmawiać, powiedziałam, że ostatnio bardzo rzadko się kochamy, że potrzebuję abyśmy robili to częściej i dłużej, że jestem coraz bardziej sfrustrowana ;) było mu oczywiście smutno i stwierdził, że go krytykuję.... powiedziałam mu, że chodzi mi o to żeby każde z nas było spełnione w tym związku a nie o krytykę. Powiedział, że on nie czuje takiej potrzeby żeby kochać się tak często jak ja, że jest bardzo zmęczony pracą itd.....tylko jakoś na wyjścia z kumplami co chwilę to ma siłę :P w sobotę jedziemy w góry, będzie szansa poruszyć ten temat dłużej.

          Myślałam też, że partner może mieć problemy z jakimiś hormonami. Jest właśnie wiecznie zmęczony, ciągle śpi, i zrobił mu się "brzuszek" :) fakt, że nie zawsze dobrze się odżywiamy, no ale moja waga stoi a on przytył jakieś 15 kilo nawet...
          • 28.01.11, 16:05
            Może faktycznie potrzebuje "motywacji binarnej", albo "0", albo "1". Daj mu jasno do zrozumienia, że jeśli mu na tobie zależy, to musi coś z sobą zrobić, a jak nie to ... (wpisz co uważasz).
            Wydaje mi się, że brakuje mu po prostu ruchu.
            P.S.
            Im dłużej czytam to forum, tym bardziej dostrzegam pewien związek:
            aktywność w sporcie, czy w ogóle w ruchu = aktywność w seksie.
            Piszę to z autopsji.
            Zraz odezwą się głosy, że to wiadomo już od dawna, ale z tego forum wynika, że albo o tym nie wiemy, albo nie dostrzegamy.
            --
            Różnica miedzy seksem i miłością jest taka, że seks rozładowuje napięcie, a miłość je wywołuje.
            Woody Allen
          • > Myślałam też, że partner może mieć problemy z jakimiś hormonami. Jest właśnie w
            > iecznie zmęczony, ciągle śpi, i zrobił mu się "brzuszek" :) fakt, że nie zawsze
            > dobrze się odżywiamy, no ale moja waga stoi a on przytył jakieś 15 kilo nawet.

            Może faktycznie warto byłoby go przebadać? Zmęczenie to może być
            - tarczyca (TSH, Ft4, Ft3),
            - wysoka prolaktyna,
            - anemia (morfologia, poziom ferytyny, kwas foliowy, B12)
            - cukrzyca (glukoza),
            - no i warto zbadać OB

            Nic więcej mi do głowy nie przychodzi ale wiem, że nie warto odkładać badań na poźniej...

            --
            Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
            • 17.02.11, 03:10
              Wreszcie ktos na to wpadl ;-) . Z wynikami propozycja dla Pana wizyty u seksuologa (za mlody na spadek libido). Jak odmawia rozwazyc rozstanie. Nie tkwimy w ukladzie z partnerem unikajacym odpowiedzialnosci za wspolna jakosc mlodego stazem zwiazku.
              Bo sie wyrabiaja zle nawyki i brak elastycznosci sie poglebia.
              Mozna by jeszcze zapytac autorke watku o to, czy jej zapach intymny sie nie zmienil (infekcje, leki, srodki antykoncepcyjne). I on nie bardzo ma ochote z tego powodu?
              --
              Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
        • Pewnie to ona umawiała się na randki, zaciągnęła go pierwsza do łóżka, zaproponowała wspólne mieszkanie, nie mówił jej "kocham cię" (choć ona mu to mówiła), nie zrażała się, gdy ją olewał, miał wątpliwości, nie miał czasu, uważał, że na coś jeszcze za wcześnie itd...

          --
          Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
          • 07.02.11, 19:18
            Kolejny raz utwierdzam sie w decyzji, ze ja nie dzwonie, nie pisze- jedynie odbieram i odpisuje. Nie gonie. Przynajmniej mam pewnosc co do sytuacji.
          • 16.02.11, 11:11
            zakletawmarmur wrecz przeciwnie, to, ze mnie kocha powiedzial pierwszy i mowi mi to codziennie po kilka razy, a w naszym zyciu nie brakuje NICZEGO (mam na mysli czułości, bliskości, nie ma konflików etc) oprocz satysfakcjonujacego- bynajmniej dla mnie seksu i tyle. Mieszkanie zaproponował mi sam i jakby nie chcial to by nie rzucił wszystkiego i nie przeprowadził się do małego miasta tylko dla mnie... Ostatnio znowu powiedział mi, że jego potrzeby są dużo mniejsze niż moje, a co do jakości... no cóż postara się coś zmienić, ale to słyszałam już niestety parę razy
            • 16.02.11, 20:51
              w naszym zyciu nie brakuje NICZEGO (mam na mys
              > li czułości, bliskości, nie ma konflików etc) oprocz satysfakcjonujacego- bynaj
              > mniej dla mnie seksu i tyle.'

              Bynajmniej to «partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi, np. Nie twierdzę bynajmniej, że jest to jedyne rozwiązanie.»

              bynajmniej NIE ZNACZY przynajmniej,
              znaczy : odwrotnie, wcale, dla mnie najmniej, dla mnie wcale.
              Trzeba zapamiętać i nie używać słów niezgodnie z ich znaczeniem, bo to śmiesznie wychodzi.

              Co do tematu, to usłyszałam wczoraj, że wg badań, udany seks odpowiada za 1/4 zadowolenia ze związku- masz zatem w 3/4 udany związek.

              duze pozdro!!!





              --
              Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
    • Czuję sie jakby czytał historię o sobie...

      A myślałem, że to problem mężczyzn
      • Witaj ;)

        Krótko jestescie razem żeby tak szybko , wygasł seks i współczuje ci bardzo !!!!!
        ale jak kochasz go bardzo , to zrób coś z tym !!!
        może wspólna kąpiel dużo piany , przy świeczkach , szampan później jakieś filmik na necie xxl ;) tez można wspólnie pooglądać albo zrób niespodziankę i kup bilety do kina później weźcie pizze na wynos , kup wcześniej szampana i jedzcie do lasu , nie zawsze musicie kochać się w domu wiesz ja często robię różne szaleństwa haha zresztą mój tak samo ;) a jesteśmy ze sobą 14 lat ;) ostatnio kupiłam bitą śmietanę oj działo sie haha

        pozdrawiam cie serdecznie i rób wszystko żeby uratować wasz związek jak go bardzo kochasz !!!!
        • Wiesz, rozwiązania typu kąpiel przy świeczkach, nowa bielizna, filmik xxl, seks w plenerze/kinie/samochodzie, głębokie gardło na stole etc. działa w przypadku, gdy jest chcenie, ale wieje nudą. Bo jak chcenia (zwłaszcza obustronnego) nie ma, to albo rozstanie albo to forum zostaje...
          --
          "Stronią ode mnie, które ongi mnie szukały,
          Bosą stopą przez moje przestępując progi;
          Ustępliwe, powolne, łagodne bywały..."
          • 25.02.11, 22:57
            no strasznie dziwne ze kobieta ma wiekszy poped seksualny niz facet ? Guzik prawda. Meskie ego jest przerekalmowane. Jestesmy wyzwolone a jednoczesnie gdzies nas tepia bo chcemy satysfakcji w tym przypadku z seksu. Tak chcemy i to jest normalne, takie mamy prawo :) Poswiecaly sie nasze prababcie a moze i babcie, ale nie musimy o !
            Polecam tabletki antykoncepcyjne albo wkladke, libido spada u kobiet a facetowi daje duzo do myślenia ;) Wytrzymaj, nie zdradzaj ale wczesniej powiedz ze jak tak dalej pojdzie to i ty przyzwyczaisz sie do braku seksu. Zaproponuj nawet bialy zwiazek! Ja przestalam sie starac i teraz nie moge narzekac :)
    • > Jesli kobieta ma 28-30 lat, to moze sie zwiazac z facetem ktory ma 38-45 lat, N
      > IE MNIEJ.

      Ok, pod warunkiem, że będzie miał ciało, osobowość i zarobki jak Richard Kruspe:-) Choć przyznaje, że w wieku 30 lat podobał mi się jeszcze bardziej:-)

      > Niestety to sie NIE zmiesze w glowe kobiet dzis. Dla pokolen polek w latach 50,
      > 60, 70, 80 bylo to normalne.. a teraz reklama nakazuje ze smarszki sa "fe", i
      > ze "partner" musi byc wydepilowany mlody lalus, rowieznik.

      Bo wyobraź sobie, że nie chodzi tylko o to, żeby facet chciał to z nami robić ale też o to, żebyśmy miały na niego ochotę...

      --
      Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
      • PUNKT nr 2:

        > Bo wyobraź sobie, że nie chodzi tylko o to, żeby facet chciał to z nami robić a
        > le też o to, żebyśmy miały na niego ochotę...

        Moge cie zagwarantowac ze jesli kobieta (okolo czy po 30ce) ZACZYNA relakcje z facetem o 10-15 lat starszy, on jej sie podoba i zaczynaja byc uczucie, to AUTOMATYCZNIE ona bedzie miala ochote na niego. Im wiecej czas minie, im wiecej sfera uczuciowa sie dobuduje, im wiecej u was jest ochote na seks z NIM.

        Matka natura, jesli chodzi o kobiety, ulatwia wam sprawe, bo skoro ze jak juz rozpoczynacie bzykanie macie trzymac samca przy sobie zeby chronil was i potomstwo, to wasza chec na niego ROSNIE.

        Problem jest ze wy SKRESLACIE tych najlepszych kandydatow (na dluzsza meta) bo na pierwszy rzut oka wam bardziej kreci "rownieznik z kaloryferem na brzuch". Brak "madrosci dluzszego okresu". Zachowujecie sie jak dziecko ktory je kilogram frytki a potem wymiotuje cala noc.. "ale bylo smaczne". A po miesiac robi to samo.

        JEST WIELE PAR gdzie jest 10-15 i wiecej lata roznica wieku. Dlaczego nie rozmawiacie z tymi kobietami? Naprawde trzeba tylko przelamac swoje (glupie) przekonanie i PROBOWAC.

        Punkt nr 1:

        > Ok, pod warunkiem, że będzie miał ciało, osobowość i ZAROBKI jak Richard Kruspe

        Zarobki? OJ OJ OJ ...

        Twoje slowa przypomniaja mi slowa pewnego faceta (to nie ja, z reszte on pisze bezblednie bo polak) na forum:

        "Z babami jest coraz gorzej, jak masz kase to jakość może ci sie udać, bo na to lecą. Zauważyłem, że generalnie to większość z tych co rzekomo szuka miłości - to szuka sponsora, najlepiej by to był wysoki arabo-mulat. Same mają poziom żenujący (seriale, seriale, telewizja, moda) , w łóżku XIX wiek i zamiast radości ograniczenia, ale wymogi to to ma, uważa sie za super piękną księżniczkę, uważa sie za bóstwo któremu należy oddawać cześć.

        Ja szukałem, długo niestety, spędziłem pare lat na takich randkowych portalach, to poprostu strach i trauma.

        Większość z nich chce ponadprzeciętnego, nawet jak same są poniżej przeciętnej, mają o sobie 10 krotnie zawyżone mniemanie.

        Na ulicy rozmiar 36 to norma, a wg. nich 42 to szczupła panna, ale za to facet bez kaloryferka to otyły grubas.

        Same np. z cyckami A lub deski, ale facet ma być wysokim brunetem o ciemnych oczach.

        Te co są normalne - są w związkach.
        Te co są wolne mają cholernie duże wymogi.

        A faceci co są sami to często wynik zbyt porządnego wychowania w domu, nie picia, ciężkiej nauki, lub niższego wzrostu lub małej kasy.

        Odpowiem Ci na przykładzie tego co znam z życia i od znajomych
        facet A - wysoki brunet z kasą
        facet B - niski bez kasy

        Sytuacje :

        1) Pierdnięcie na imprezie :
        o A - hihihihi, hhahahaha, rozbawienie panien
        o B - ale cham, prostak, won

        2) Bycie miłym i zapytanie gdzie chce na spacer:
        o A - no jaki szarmancki
        o B - cieple kluchy, ciota, nie męski bez wlasnego zdania

        3) Wymuszenie pójścia tam gdzie ja chce a nie kobieta
        o A - no prawdziwy mężczyzna co ma swoje zdanie , takich cenie
        o B - sytuacja nie możliwa, bo powie, że cham i pójdzie sobie sama,

        4) Chęć na seks
        o A - zgoda, mrau, motylki i panna robi wszystko,
        o B - tylko jedno tym chamom w głowie, niech idzie do agencji żałosny gnojek

        5) Wyjść z randki bo matka zachorowała
        o A - jaki troskliwy o rodzine, będzie dobry mąż
        o B - maminsynek, boże jaki żałosny dupek

        6) Powiedzenie, że nie pije alkoholu
        o A - jak to dobrze, że są mężczyźni co nie piją, ze świecą takiego szukać
        o B - nudziarz, z takim nie da sie bawić

        Takich przykładów moge dać jeszcze kilka."
        • > Moge cie zagwarantowac ze jesli kobieta (okolo czy po 30ce) ZACZYNA relakcje z
          > facetem o 10-15 lat starszy, on jej sie podoba i zaczynaja byc uczucie, to AUTO
          > MATYCZNIE ona bedzie miala ochote na niego. Im wiecej czas minie, im wiecej sfe
          > ra uczuciowa sie dobuduje, im wiecej u was jest ochote na seks z NIM.

          Nie wyobrazam sobie związku z brzydkim staruchem. No po prostu na samą myśl mnie odrzuca. Ok, są faceci, ktorzy po czterdziestce wyglądają ekstra (Richard Kruspe, Aleksander Domogarow, Brad Pitt). Dla kobiet chemia też powinna być ważna przy wyborze partnera. Zauważ, że kobiety też często się rozwodzą...

          >Zarobki? OJ OJ OJ ...

          > Problem jest ze wy SKRESLACIE tych najlepszych kandydatow (na dluzsza meta) bo
          > na pierwszy rzut oka wam bardziej kreci "rownieznik z kaloryferem na brzuch".

          > a, ciężkiej nauki, lub niższego wzrostu lub małej kasy.

          A więc nie dość, że stary to jeszcze niski, bez kalryferka i w dodatku biedny? I mamy się cieszyć i podniecać tym, że nie odejdzie?? No to faktycznie byłaby mega strata:-)

          --
          Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
        • > Odpowiem Ci na przykładzie tego co znam z życia i od znajomych
          > facet A - wysoki brunet z kasą
          > facet B - niski bez kasy

          To swietny przyklad ilustrujacy prawde podstawowa: zycie nie jest sprawiedliwe dla wszystkich. Nie jest i nie bedzie, wbrew moralom plynacym z bajek.
          Wiec wysoki brunet z kasa niech ja trwoni na laski, a niski jesli ma ambicje to niech ciula zeby chociaz bogactwem zaswiecic. Na szczescie dla niego brunet w zyciu troche serc nalamie i nimi wzgardzi, wiec bedac niskim mozna liczyc na role pocieszyciela. Inaczej pozostaje tylko zostac filozofem ;). Taki jest porzadek i sprawiedliwosc swiata. Faktycznie sprawiedliwe bo u kobiet funkcjonuje w zblizony sposob.
          Zaproponowane przez Ciebie wiekowe widelki wiekowe wygladaja apetycznie z punktu widzenia mezczyzny :]. Ale dla kobiety to juz niekoniecznie. Z bardzo prozaicznej przyczyny - ochota i mozliwosci na seks u faceta z wiekiem maleja. 15 lat roznicy moze kobiete zalatwic kompletnie - gdy ona bedzie dobiegala ryczacej czterdziestki i miala ochote - to on zacznie byc mentalno-fizycznym wkladem do trumny ;).
          • "rowieznik" WTF?

            Ta wspaniała teoria ma jeszcze jeden feler.

            Otóż en starszy o min. 7 lat menczyzna będzie patrzył z zachwytem na swoja młodszą żonę, tylko wtey kiedy będzie ja porównywał ze sobą.
            To znaczy, mając lat 55, bezie patrzył na swoje zmarchy i podziwiał mniej o 7 lat szturchniętą wiekiem małżonkę, w oderwaniu od zalewu lasek okładek.

            Sądzę, ze taki gościu, który instynktownie szuka rozpłodowego obiektu i tak porzuci 40-latkę, choćby sam był 60latkiem.
            A nawet bardziej on- poszukiwacz nieśmiertelności w osobie młodej- wiecznie młodej- żony, a nie młodszej.
            Możliwe tylko przy rotacji partnerek, więc teoria do du**

            pozdro!
            --
            Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
            John Gray
        • Niech zgadnę. Zupełnym ale to zupełnym przypadkiem jesteś takim właśnie podstarzałym facecikiem, który lubi młode? A one cie nie chcą. Jakie to smutne, chlip, chlip.
        • Wiekszasc par z 10-15 roznica wieku (choc nie wszystkie) oparte sa na schemacie: jej brakowalo ojca, on kobietom zblizonym wiekiem (i ciut bardziej doswiadczonym) zaimponowac nie mogl (ze wzgledu na niedojrzalosc, burakowatosc lub po prostu brak wiary w siebie)
    • po pierwsze, jak się człowiek spotyka z kimś raz na jakiś czas, to seks będzie udany z oczywistych przyczyn. i to się tyczy zarówno EXa, jak i obecnego partnera sprzed 2 lat.

      to jest chemia. feromony. nie czujesz ich wiele dni, tygodni, miesięcy. i raptem czujesz. to jest jak narkotyk, jak pierwsze napicie się piwa w wieku nastu lat.

      a to co masz obecnie z partnerem, to jest jak alkoholizm. pijesz i pijesz ile wlezie, a i tak nie sprawia to satysfakcji. macie się na co dzień, wasze mieszkanie przesiąkło na wylot waszym zapachem. zero wyzwania, zero oczekiwania. żadnego polowania, tylko świniobicie.

      to zaskakujące, że dorośli ludzie nie rozumieją tak prostych rzeczy. a co zrobić by to naprawić? cóż, zamieszkać osobno. znaleźć sobie kogoś bliskiego płci przeciwnej (nie z rodziny) kto często będzie bywał w mieszkaniu i zaburzy zapach.... przytulać się do niego. no i oczywiście trójkąt, to jest najlepsza opcja, niestety niedostępna dla większości ludzi przez jakieś hamulce i przesądy....

      • no i oczywiście trójkąt, to jest najlepsza opcja, n
        > iestety niedostępna dla większości ludzi przez jakieś hamulce i przesądy....

        Ale rozumiem, że swojej prywatnej żonie, matce Twoich dzieci doradziłbyś to samo? Czy raczej chodzi o to, żeby utożsamiasz się z "tym trzecim" dla cudzej żony?
        :-)

        --
        Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
        • > Ale rozumiem, że swojej prywatnej żonie (...)

          Mam(y) to szczęście mieć bardzo podobny pogląd w tej sprawie, jak i wielu innych.

          > :-)

          Tu sie nie ma co śmiać, za 20-30 lat to będzie normalna sprawa. a dziś to boli ludzi, oj boli, jak goły cycek w TV "bolał" nasze babki.
          • > Mam(y) to szczęście mieć bardzo podobny pogląd w tej sprawie, jak i wielu innyc
            > h.

            W takim razie ok:-) Zauważyłam, że, niewiedzieć czemu, z reguły takie rady dają wolni faceci, którzy nie specjalnie chcą/mają możliwość się wiązać:-)

            --
            Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
      • no i oczywiście trójkąt, to jest najlepsza opcja, n
        > iestety niedostępna dla większości ludzi przez jakieś hamulce i przesądy....'

        Większość ludzi taka durna, że nie wpada na ten prosty pomysł ;)
        Nieładnie tak z wysoka oceniać innych, poprzez swój własny pryzmat moralny- masz jakiś dowód, że to Twoje spojrzenie jest właściwe?

        Bo ja mam swój dowód- logiczny, bardzo prosty ale trudny do obalenia, bo trzeba by było kwestionować matematykę.
        Dowód brzmi:

        MY nie dzieli się prze trzy.

        ;)
        --
        Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
      • jerzy_nielepszy napisał:

        > po pierwsze, jak się człowiek spotyka z kimś raz na jakiś czas, to seks będzie
        > udany z oczywistych przyczyn. i to się tyczy zarówno EXa, jak i obecnego partne
        > ra sprzed 2 lat.
        >
        > to jest chemia. feromony. nie czujesz ich wiele dni, tygodni, miesięcy. i rapte
        > m czujesz. to jest jak narkotyk, jak pierwsze napicie się piwa w wieku nastu la
        > t.
        >
        > a to co masz obecnie z partnerem, to jest jak alkoholizm. pijesz i pijesz ile w
        > lezie, a i tak nie sprawia to satysfakcji. macie się na co dzień, wasze mieszka
        > nie przesiąkło na wylot waszym zapachem. zero wyzwania, zero oczekiwania. żadne
        > go polowania, tylko świniobicie.

        Genialne :)
      • żadne
        > go polowania, tylko świniobicie.

        SUPER!
        To jest cała esencja intymności w prostych żołnierskich słowach
    • Pozostaje ci były chłoptaś, listonosz, hydraulik... klasyka :)
    • kan-na, a czy on czasem nie ma chłopaka?
      --
      Always look on the bright side of death.
    • dochoć szybciej to będzie po problemie.

      choć to że dałaś cię i tak skreśla.
    • Obawiam się, że wciąż drepczesz w miejscu.
      Rozumiem twoją chęć zrozumienia jego sposobu rozumowania, ale w zasadzie forum dało ci odpowiedź. Twoje pytanie jednak nie było motywowane ciekawością, lecz nadzieją, więc pewnie wciąż walisz głową w mur, zadając sobie w kółko te same pytanie.

      Twojego faceta seks po prostu aż tak nie kręci. Kiedyś, kiedy byłaś bardziej obca, było ciekawie, ale teraz nie jest to dla niego aż taka przyjemność jak dla innych. I naprawdę nie ma w tym nic dziwnego, czy też nienormalnego. Męskie libido jest mocno przereklamowane, w czym przodują sami faceci, bojący się jak ognia łatki miękkiej kluchy. Tego co gawędziarze mówią nie należy brać na poważnie.

      Nic się tu nie zmieni, bo w zasadzie czemu powinno? Albo go akceptujesz takim jaki jest, albo nie i wtedy grzecznie się żegnasz. Nigdy, nawet jak by się sprężył, nie będzie dla ciebie satysfakcjonująco. Nie wnikam już tutaj czy potrzebujesz tego seksu bardziej z powodów fizjologicznych, czy też psychicznych (pożądanie faceta to dowód naszej atrakcyjności - najsilniejszy narkotyk jaki istnieje). On cię nie zaspokaja i nigdy nie zaspokoi. Piłeczka jest po twojej stronie.
    • Ja jako stara już na szczęście niemężatka rozumiem to bardzo dobrze.

      1. ta osoba, która wspomniała o obrzydzeniu lizaniem tej części ciała- jak najbardziej prawdziwe. To według mnie zdarza się często i nie podlega osądom. Niektórzy tak mają. Brzydzą się i tyle. Trudno, żeby ktoś z tego powodu zmuszony był konsultacji u psychiatry. Jak najbardziej prawdziwe.
      2. Może dlatego właśnie, że Pani jest już na tyle sfrustrowana, Pan poprostu też boi się wybuchu tych emocji, tej całej frustracji, otworzenia ego, zalania go ta seksualnością więc po prostu przyjął technikę uniku.
      3. Brak seksu i gry wstępnej? skoro wie, że w pewnym momencie będzie musiał Panią tam wylizać a się brzydzi to woli w ogóle nieinicjować.

      Myślę, że najlepszą radą byłoby dla Pani po prostu popracowanie nad osiąganiem orgazmu drogą penetracji, po co się Pani przyzwycziła masturbacją? teraz trzeba popracować nad innymi formami. I przede wszystkim znaleźć sobie zajęcie i przestać nastręczać swojego mężczyznę przerosem seksualności. Zalała tym go Pani i sobie człowiek nie daje rady.
    • Sytuacja wygląda mi na jakiś romans moja droga. Każdy facet ma potrzeby i to w większej części znacznie intensywniejsze od naszych, więc może Ty o to walczysz, a on po prostu spełnia obowiązek, żebyś nie zaczęła się zastanawiać czy jest Ci wierny ?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.