Dodaj do ulubionych

Moje libido równe zero

16.02.11, 14:00
Problem polega na tym, że nie mam ochoty na seks, żadnej. I problem dostrzegam, bo mój facet wprost przeciwnie, a ile może czekać, nakłaniać, dobierać się i słyszeć nie... Nie zdradzam, co więcej nie mam ochoty na żaden seks, z nikim, nie fantazjuje, po prostu jakby moje libido całkowicie zniknęło. Jak myślę o seksie to autentycznie mi się nie chce, i wolę w łóżku poczytać, albo jestem zmęczona i marzę tylko o śnie. Próbuję samą siebie tłumaczyć, we wrześniu zmarł mój tata, później okazało się że dopadła mnie depresja, dość ciężka, wylądowałam u psychiatry, po trzech miesiącach leczenia już odstawiam leki i wydaje mi się, że już jest ok. Co więcej przez ostatnie kilka miesięcy obowiązek utrzymania się spadł na mnie, wszystkie rachunki, zakupy, etc. spoczęły na moich barkach. Problemy finansowe stały się też moją zmorą, na tyle że obecnie jestem przekredytowana, choć stały się też krokiem naprzód, udało mi się znaleźć znacznie lepszą/ciekawszą pracę i jest nadzieja na wyjście z kryzysu. Może to być jakieś usprawiedliwienie, ale zasadniczo od dwóch miesięcy nie było seksu, bo ja nie chciałam. Wcześniej też nie było za często, zastanawiam się w jaki sposób mogę obudzić w sobie chęć i libido.
Edytor zaawansowany
  • vergaa 16.02.11, 15:53
    i tu mamy przyklad, jak problemy zycia codziennego potrafia zabic libido (tak a propos tematu vitka)

    mysle, ze sytuacja jest calkowicie normalna w obliczu tego co ostatnio sie u Ciebie dzialo, nam kobietom ciezko sie kochac i odczuwac przyjemnosc, jak w sercu i glowie ciemno, masa klopotow i obowiazkow
    o ile wczesniej taka nie bylas to IMO powinno wszystko wrocic do normy, ale skoro powoli wylazisz z depresji i klopotow to sprobuj sie nakrecic na seks, nawet bez wyraznej checi, zobaczysz co sie stanie, a noz sie zrelaksujesz i bedzie zaje... moze jakas dawka alko i romantic style by Ci pomoglo (a nie np dudniacy w tle telewizor, gadka czy zaplacone rachunki i sterta niepozmywanych garow w zlewie)
    nie przeciagaj tego stanu, bo czytalam juz kilka razy, ze czlowiek po prostu do tego przywyka a cialo zapomina o tym ze seks to cos milego

    tak wiec dzis, chcesz, nie chcesz, wspolna kapiel (albo niech chociaz on sie wypucuje), pogaszone swiatla, swieczki, tv out, zacznij sie przytulac, calowac, ocierac, jak pan tak juz napalony to rozwinie sytuacje :)
  • atela 16.02.11, 19:18
    No i podstawa to się wysypiać - dopiero kiedy potrzeba snu zaspokojona, przychodzi kolej na
    "tę" potrzebę :)
  • proto 16.02.11, 22:03
    Może warto zacząć samej ćwiczyć?
    www.xhamster.com/movies/534758/compilation_of_orgasms.html
  • pingwinistka 17.02.11, 17:45
    Wysypiać się, wysypiałam, przez kilka tygodni na zwolnieniu lekarskim, więc ten problem tez odpada... :-)
  • rikol 22.02.11, 16:00
    Polecam psychoterapie. Najlepiej z psychiatra. Psychiatra jest lekarzem, wiec wytlumaczy ci, czy brak libido jest skutkiem dzialania leku czy efektem stresu i depresji. Wazne jest, zeby terapie prowadzil lekarz, przy ktorym sie dobrze czujesz. Jesli lekarz cie np wkurza, nic z tego nie bedzie. Musi to byc ktos, kto jest dla ciebie autorytetem, po rozmowie z nim powinnas miec lepszy humor.

    Problem z seksem ma podloze fizyczne (jakas choroba) lub psychiczne, np. zla relacja, czy depresja itd. I to przyczyne trzeba leczyc, a nie objaw.

    Jesli masz sile i ochote, mozesz zaspokoic meza bez angazowania sie. Chodzi o to, zebys sie nie zmuszala, bo to spowoduje wstret do seksu. Mozesz np. zrobic striptiz albo po prostu chodzic nago. Maz moze sie masturbowac. mozecie sobie okazywac czylosc, a nuz dojdzie do czegos wiecej...

    Jesli bierzesz lek, ktory sie nie sprawdzil, to powinnas zmienic lek. Jest sporo lekow na depresje i kazda osoba inaczej reaguje na nie. Sa leki, ktore nie powoduja spadku libido (lub powoduja, ale w mniejszym stopniu niz inne). Porozmawiaj z psychiatra, ze brak seksu to dla ciebie problem, moze przepisze inny lek, lepszy.
  • pingwinistka 17.02.11, 17:43
    Wczoraj niestety nie było atmosfery, pokłóciliśmy się wieczorem ;-). Dzisiaj spróbuję, choć powiem, ze jak o tym myślę to mam uczucie ogromnego "nieeee chceee mi sieee".
    Co do tego, że ciało zapomina o tym, że seks to coś miłego, to całkowicie potwierdzam. Ostatni seks jaki był to pamiętam nawet dzisiaj moje przeogromne zdziwienie "po", dlaczego nie chciałam wcześniej, przecież to jest takie fajne uczucie... ;-) Mimo, że orgazmu nie miałam, niestety skutek uboczny zażywanych przeze mnie antydepresantów, mam nadzieję, że po ich odstawieniu wszystko wróci do normy, również moja obecnie rozhuśtana gospodarka hormonalna. Przy czym to wszystko może jeszcze potrwać, rzadki seks jest już od pół roku, a w perspektywie najprawdopodobniej kolejne jeszcze kilka takich tygodni. Panowie wytrzymalibyście?
  • och_tato 17.02.11, 18:15
    Jesteś tu chyba jedyną kobietą która pyta facetów czy wytrzymalibyście z kobietą która ma niskie libido.W moim wątku czy innych paru osób w komentarzach znajdziesz odpowiedź jak trudno nam się pogodzić że nasze partnerki mają za niskie libido albo go nie mają wcale i jak trudno znaleźć jakiś złoty środek na pozytywne załatwienie problemu.
    Najgorsze jest to że wielu komentujących(większość kobiet )próbuje nam facetom wmówić że wina leży tylko po naszej stronie że nasze kobiety nie mają ochotę na seks,że za mało się staramy o ich względy ale nikt nie zapyta-a co one robią żeby poprawić taki stan rzeczy?
    Pozdrawiam
  • kag73 19.02.11, 21:01
    Widzisz u autorki moze to miec zwiazek z roshustana gospodarka hormonalna. Ona ma problem i szuka rozwiazania, chce to zmienic. Uwazam, ze jak najbardziej facet powinien to docenic. Autorce powiem jedno: mow o tym otwarcie mezowi, zeby wiedzial o co chodzi. Dlaczego tego seksu nie chcesz i ze masz nadzieje, ze zmieni sie to niedlugo. Poza tym mimo braku ochoty, daj Wam szanse(przynajmniej czasmi) jezeli facet zaczyna sie dobierac, bo jest szansa, ze "zaskoczysz"
  • janznepomuka 22.02.11, 11:58
    Z tym docenianiem to trzeba bardzo uważać. Na pewno zasada "mnie się nie chce to i Ty nie musisz" jest mordercza.

    Jest 1001 sposobów zaspokojenia tylko jednej z osób. I dopiero to w połączeniu z uczuciem pozwala przeżyć czasowe (nawet długotrwałe) sytuacje kryzysowe.


    Jan
  • nomina 23.02.11, 00:14
    Wreszcie jakaś zdroworozsądkowa opinia.

    Popieram, Kag73 --> Autorko, primo, antydepresanty i podobne leki szalenie negatywnie wpływają na wiele sfer, również seksualną; secundo: zrób sobie badania hormonów, płciowe i tarczycowe.
    --
    Nie używam e-maila Gazetowego. Proszę o kontakt poprzez stronę karolinasykulska.pl
  • to.niemozliwe 19.02.11, 20:29
    Zaraz, to w tej chwili bierzesz antydesperanty, czy juz nie?
    --
    Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
  • marnow244 22.02.11, 12:15
    ty nie myśl, tylko zabieraj sie do roboty.
    A czy facet długo wytrzyma... pewnie jeden wytrzyma dłużej inny krócej ale żaden nie wytrzyma wiecznie. Depresja i problemy to rzeczywiście przyczyna obniżenia libido ale ono wraca wierz mi... :-) miałam podobne problemy i .. dużo ćwiczyłam. Zrelaksuj się, pojedz migdały i czekoladę, wypij wieczorem wino i powiedz sobie: o problemach pomyśle jutro :-)
  • dalton78 22.02.11, 12:24
    hmm ja tak mam ze swoją kobietą od 7 lat:-) problemy sobie wymyśla:-) nie jest obciążona pamiętaniem o rachunkach, zakupach, garnkach w zlewie czy śmieciach ... ten typ tak ma - przyzwyczaiłem się ale boję się, że kiedyś nie wytrzymam. Ty piszesz o pół roku zrozumiałych powodów. Ja mam ponad 7 lat braku satysfakcji ze swoją kobietą.... dość niecierpliwy ten Twój facet.
  • marnow244 22.02.11, 12:45
    biedaku...
    rozmawiałes z nią o tym??
  • dalton78 22.02.11, 13:01
    rozmawiamy i od 5 lat słyszę obietnice poprawy :-) lepszej i bardziej bezstresowej sytuacji się nie spodziewam w najbliższym i lekko dalszym czasie. Wczoraj kawka podana do łóżka rano i przygotowany co do minuty obiad a w podziękowaniu nerwy i wymyślanie. Zobaczy dziś:-) bo rano nie ryzykowałem i nie wstałem zamin nie poszła do pracy. Pracujemy często w różnych godzinach żeby nie było że mnie utrzymuje:-) Tylko obiad przygotuję:-) w końcu to i dla siebie go robię:-) Dzięki za troskę.
  • iamhier 22.02.11, 13:16
    do dalton78-wy jesteście seksualnie niedobrani.To nieuleczalne.Nie udało ci się znaleźć kobiety,która odpowiada ci w sferze intymnej i emocjonalnej.Miłość i sex to uwas rozłączność.
    Miłośći się można nauczyć,przebywając razem, i tak dalej,ale z namiętnością będą problemy ,tego się nie da udawać na dłuższą metę......

    Przecież trudno jest kogoą zmuszać do sexu,manipulować by dostać sex,bawić się emocjami....itd.Bo kogo zdrowego psychicznie może cieszyć WYŻEBRANE uczucie.....???
  • dalton78 22.02.11, 14:48
    Witam to wszystko. Trochę pomagam bo taka bezradna czasami sie wydaje. W zamian mam blisko do praco bo mieszkam u niej. Bez sensu to ale tak się przyzwyczaiłem. Nie chce mi się ruszyć ale wiem, że kiedyś cos we mnie pęknie w obecnym stanie rzeczy.
  • todeskult 22.02.11, 17:39
    Zrób coś, u mnie pękło po ok. roku, to kwestia czasu. Po pewnym czasie zaczynasz sobie po prostu zadawać pytanie: "po cholerę mi to?" itp. I takich pytań jest coraz więcej, aż w końcu właśnie pekasz.
  • proto 23.02.11, 11:17
    Pomijając kwestie zdrowotne, jeżeli takie są to należy je wyeliminować.

    Jeżeli nie to, z swojego ogródka wiem, że Kobiety potrzebują odmiany, nowości.

    Bardzo podatne są na adorację obcego(nowego) faceta, który wykaże zainteresowanie
    jej osobą. Wystarczy tylko, że jest cierpliwy i wykazuje odpowiednie zainteresowanie kobietą.
    Jeżeli nie spieprzy sprawy i na pierwszym spotkaniu nie powie jest jaką jest
    super laską i że ma ochotę ją przelecieć to duża szansa, że ją zdobędzie.
    Jeżeli wykaże się cierpliwością i wzbudzi w niej zainteresowanie swoją osobą jest w stanie ją rozbudzić.
    Sprawić, żeby zaczęła najpierw o nim myśleć a potem marzyć.
    To kwestia zbudowania lub podsycenia już wątłego zdania o niej samej.
    Powinna się poczuć przy nim jak piękna wyjątkowa kobieta.


    Kobiety podatne są na wszelkiego rodzaju techniki uwodzenia. Stały partner, nie jest w stanie
    rozniecić uczucia jeżeli ono juz raz wygasło. Jest przewidywalny. Nawet jeżeli będzie starał się
    zaskoczyć, zrobić coś nowego to i tak złe doświadczenia z przeszłości niweczą jego starania.



    Brak seksu w stałym, długoletnim związku wynika z braku miłości i partnerstwa.
    Niestety to jest błędne koło, którego nie da się a przynajmniej ja nie znam na to lekarstwa.

    Nawet jeżeli obydwie strony, zrezygnują dla dobra związku, z relacji seksualnych z innymi partnerami.
    Nie będą marzyć o namiętnej przygodzie i skupią się na naprawie swojego związku.
    To i tak, błędne koło jest. Facet będzie oczekiwał najpierw naprawy relacji w łóżku a potem pozostałych
    obszarach, kobieta na odwrót. Najpierw poprawy w życiu codziennym potem ewentualnie w łóżku
  • computerro 21.02.11, 19:30
    Sama dźwigasz problemy finansowe, to z kim chcesz ten seks uprawiać? Z dzieciakiem, który z Tobą tych problemów finansowych nie dzieli?!

    Zdrowa reakcja Twojego organizmu, żeby nie wpakować się w jeszcze większe kłopoty: problemy finansowe + dziecko + dźwigam to sama

    Facety za słaby. Nawet jeżeli aktualnie ma tylko przejściowe kłopoty i nie może Ci pomóc to widocznie dostrzegasz, że kierunek jaki obrał nie zapewni Wam przyszłości.

    Odmowa seksu (wraz z wyjaśnieniem powodów) da facetowi kopa i wyniesie go na orbitę pracujących i zarabiających - nawet się nie spodziewasz jak szybko i wysoko!
  • do_w 22.02.11, 14:02
    Dokładnie o tym samym pomyślałam! To zdecydowanie nie jest sexy, kiedy facet nakłada cały ciężar utrzymania na kobietę.
    --
    www.dw-presents.cba.pl
  • zdzisiek_2 22.02.11, 14:25
    A jak facet zapieprza 12h na dobę aby utrzymać niepracującą żonę to jest w porządku. No i potem w nocy musi zaspokoić żonę bo on nie może powiedzieć że mu się nie chce.
  • do_w 22.02.11, 15:39
    Nie mówię, że to jest w porządku. Poza tym często jest tak, że ta "niepracująca" żona pierze, gotuje, sprząta i opiekuje się mężem i dziećmi.
    --
    www.dw-presents.cba.pl
  • todeskult 22.02.11, 17:41
    Też mi mecyje wielkie... A faceci to co: nie piorą, nie gotują, dzieci nie wychowują?
  • eilenn_ardenn 22.02.11, 18:24
    Jak "zapieprzają" 12 h to raczej ani nie piorą, ani nie gotują, ani nie wychowują. zaznaczam, wychowanie dziecka to nie 15 minutowa zabawa z nim.
    --
    Życie jest zbyt krótkie, by pić kiepskie wino.
  • todeskult 23.02.11, 08:13
    Skąd taka pewność w twojej wypowiedzi?
  • ludwigvanbeethoven 22.02.11, 18:22
    do_w napisała:

    > często jest tak, że ta niepracująca
    żona pierze, gotuje, sprząta i opiekuje się mężem i dziećmi <

    Niepracujaca zona nic nie robi tylko sie wg meza opierdziela bo pranie,gotowanie,sprzatanie i opieka nad dziecmi to nie jest zadna praca.Jego praca jest wazna bo z tego sie zyje i fizycznie widac robote biednego pana domu. Wklad zony jest niewidoczny wiec go nie ma..........Moj maz mial takie podejscie przez 12 lat i uwazal,ze moje miejsce jest na czworakach przy szorowaniu podlog....Jakze sie o jedno biurko pomylil bo wlasnie ma papiery rozwodowe w drodze i jak dobrze pojdzie to dostanie na urodziny 13.3.....
    Pozdrawiam wszystkich "ciezko pracujacych" mezow i "niepracujace" zony :)

    --
    "Na stu ludzi umiejacych czytac,jeden zaledwie umie myslec"
    Katharine Graham
  • berenika.5 23.02.11, 11:38
    Ale mi się ten wpis spodobał :D
  • adellante12 22.02.11, 11:42
    "wylądowałam u psychiatry, po trzech miesiącach leczenia już odstawiam leki i wydaje mi się, że już jest ok"

    Wydawało ci się...
  • iamhier 22.02.11, 13:07
    Gdyby twój facet cię kochał nie miałabyś poczucia winy czy problemu z takiego powodu.On też.Jego popęd seksualny (i twój,gdyby twoje problemy dotyczyły jego) powinien nadążać za twoim stanem stanem emocjonalnym ( i na odwrót)..A tak nie jest......
    Sex tu nie pomoże.Nie załatwi tego problemu.A mianowicie tego,że jesteście układem seksualnym bo o dojrzałym związku i miłości tutaj nie ma mowy.Jeśli ten post jest prowokacją,to w każdej prowokacji jest dużo prawdy.Tak więc widać,że brak sexu jest problemem w takiej sytuacji,a tak być nie powinno.Na dodatek problem z intymnością.....
    Nie chce cię dobijać,ale takie sytuacje życiowe pokazują nam ,że sypiamy z kimś z kim nie powinniśmy sypiać.....Spuszczene spermy z krzyża to nie to samo co sex z miłości.Ale to juz kwestia z wyższej półki,was nie dotyczy.

    W normalnym nastawieniu ,a tymbardziej gry w grę wchodzą uczucia nie powinien się budzić popę seksualny gdy ta druga strona zwyczajnie się męczy....I jeśli to fora,albo wpływ innych,a nie twój powoduje,że facet zaczyna traktować cię po ludzku,to tutaj wszystko jest nie haloooo....Ja zawsze twierdziłam,że sex z miłości jest ekskluzywny...A to tutaj to zwykła tandeta.

    Czy on ci w ogóle daje jakieś wsparcie? Czy głaszcze cię po główce tylko po to by dostać stosunek (bo może nawet nie sex)?! Czy ty w ogóle masz z nim jakiś kontakt emocjonalny?....Skoro wolisz rozwiązywać problemy na forach,znaczy że nie masz.....
    No,cóż ....kolejny beznadziejny związek bez przyszłości.

    Nie masz ochoty na sex,bo go nie pożądasz.Sypiasz z nim tylko dlatego,że obawiasz się ,że jeśli nie ty to będziesz robiła,to będzie inna.A dobrze wiesz,że zapewne nie jesteś jedyna lub wszystko do tego prowadzi.

    Cieńko to widzę.Sorry za szczerość.
  • antheax 22.02.11, 13:16
    Trafiona diagnoza...

    Tylko zobacz, jak widzą ten problem inni. Niech to pingwinka się stara, niech dopasowuje siebie, niech się gimnastykuje. Ile wypowiedzi dotyczy, że facet nie ten?
  • iamhier 22.02.11, 13:21
    To jest chore.To duża niedojrzalosc emocjonalna i kompletne rozmijanie sie z potrzebami z nadzieja,ze sex wyleczy tę chorobę.On niczego nie wyleczy.....Prostackie,naiwne podejscie.Droga do nikąd....

    Zreszta to dziala w obie strony.Facet moze być taka "pingwinka".Jest takie podejscie,ze facet musi byc macho i zawsze chciec.ale on moze byc na wyzszym poziomie lub ona i.....moze nie chciec.Powod tego zachowania tkwi w czyms zupelnie innym....

    Na dodatek ktos pisze,ze jest niezaspokojony latami w malzenstwie....Po prostu brak obopólnej atrakcyjnosci.....Tu nie nalezy szukac zbyt wielkiej filozofii.....

    Szkoda,ze ludzie duzo czasu marnuja sobie (i innym potencjalnym partnerom) w takich zwiazkach.Mlodosc nie trwa wiecznie.
  • mreck 22.02.11, 13:38
    a ja myslę, ze to nie tak. Rady, żebyś zaczęła dbać o siebie są bardzo dobre. Widzę to tak:
    depresję wywołuje długotrwały stres. Stres w takim natężeniu nie pomaga. Trzeba się go pozbyć. Widzisz tak swój dom, jakby był jednym wielkim problemem. Finanse, rachunki, dzieci, praca, itd i tp. A gdzie jest miejsce dla ciebie? Zebys poczuła się człowiekiem z pasją, zadowolonym z życia? Dwa miesiące bezseksia nie jest niczym groźnym. Przywróć w sobie tę małą dziewczynkę, która była ciekawa swiata i chciała zostać księżniczką. Ja myslę, że jeżeli zmienisz sibie wszystko wokół zmieni się, także twój mąż. Niestety wczesna chemia związku to juz przeszłość, ale jak wróci ci ochota do życia wróci ci też ochota na seks.
  • iamhier 23.02.11, 10:31
    do mreck-t co napisales to stek frazesow ,ktory nijak sie ma do istoty problemu.W dopresji czlowiek ma wieksza ochore na sex,a niechec do seksu mierze sie z problemow ze zwiazkiem,a nie z sytuacji zyciowej.W biedzie i depresji oraz strachu rodzi sie wiecej dzieci kochaniutki..........Nie dysponujesz wiedza w tym temacie....

    Ja nie mam ochoty na sex poniewaz pan mnie nie pociąga seksualnie tak naprawde.A to czy jest moim mezem.nie mezem,kochankiem itd.nie ma zbyt wielkiego znaczenia,choc przyznaje ,ze obraczka stosownie zmniejsza namietnosci.Dlatego zeby miec ochote na sex nigdy nie wyjde za maż! No i oczywscie po to by poczuc sie ksiezniczka.....

    Bo tak poza sexem to ja nie lubie mezczyzn.Ograniczaja mnie!
  • krolikotapir 22.02.11, 13:46
    Jest luty, we wrześniu zmarł Ci ojciec, potem depresja a Ty się dziwisz problemom z libido? Wylecz się najpierw, zrehabilituj psychicznie, daj sobie odsapnąć, a mąż zamiast do seksu niech się weźmie np. do odciążania Cię finansowo. Jak staniesz na nogi, pomyślisz o libido...
  • fo.xy 22.02.11, 14:17
    tak, jak Ci napisali... do braku seksu mozna sie przyzwyczaic i potem zapomina sie, jak moze byc przyjemnie.
    Pomysl o czyms, co moze Cie pobudzic. Pikantna rozmowa z partnerem przez telefon zanim zobaczycie sie w domu? Wspolna kapiel? romantyczna kolacja na miescie? wspolne obejrzenie filmu erotycznego?
  • fo.xy 22.02.11, 14:34
    mam wrazenie, ze podchodzicie jednostronnie do tematu. Seks jest jedna z calkiem waznych czesci naszego zycia. Potrafi dawac przyjemnosc, radosc, zadowolenie.

    To przeciez nie tak, ze autorka ma sie zmusic do seksu, zeby uszczesliwic partnera. To takze dla niej. Jak mozna zapomniec o problemach, kiedy nie daje sie sobie na to szansy? Czekac przez kolejne lata? Autorka pisze, ze kiedys bylo inaczej, sama czuje, ze cos jest nie tak. Taka sytuacja sama ja frustruje i dokladajac reszte problemow, wpedza sie w bledne kolo.

    Problemy w zyciu codziennym - depresja - brak seksu z tego powodu - frustracja, ze nie jest tak jak powinno - problem z wyjsciem z depresji i kolko sie zamyka :(
  • zdzisiek_2 22.02.11, 14:19
    Zmuś się i tyle. Zrób mu loda lub ... (jest mnóstwo możliwości). Sex to ważna sprawa a twój mąż najwyraźniej go potrzebuje. Czy on nie zaspokaja twoich pragnień ? Nie wspiera cię, rozmawia, jest czuły itd. ? Mogę się założyć że robi dla ciebie mnóstwo rzeczy których mu się nie chce tylko dla tego że cię kocha.

    A na dłuższą metę zwróć się o pomoc do seksuologa.
  • zlakobieta 22.02.11, 15:02
    Przede wszystkim, jaki lekarz planuje odstawić antydepresanty po 3 miesiącach?
    Jestem zaskoczona. Leczenie farmakologiczne depresji musi trwać minimum pół roku, inaczej istnieje bardzo duże ryzyko nawrotu i to z większym nasileniem objawów.

    Moim zdaniem do czasu odstawienia leków raczej nie powinnaś liczyć na powrót libido. Jego brak, to skutek uboczny działania antydepresanta.

    Co do meritum.

    Nie wem jakie są Twoje uczucia do męża. Jeśli bardzo go kochasz, to pewnie będziesz w stanie się z nim jakoś dogadać i ewentualnie zmotywować do "wysiłku" przynajmniej raz na jakiś czas. Wówczas dawanie mu przyjemności będzie również satysfakcją dla Ciebie.

    Gorzej, jeśli jest między Wami chłodno. W takiej sytuacji radziłabym się nie przymuszać do niczego, tylko powiedzieć prawdę jak wygląda sytuacja i poprosić o cierpliwość, bo jeśli zaczniesz to robić z obowiązku, a sprawianie mu przyjemności będzie dla Ciebie katorgą, to tylko pogorszysz swój stan psychiczny.
    Tak ja to widzę.
    --
    W życiu piękne są tylko chwile...
  • mitko32 22.02.11, 16:16
    No cóż, jesteś ofiarą feminizmu, który opanował nasze społeczeństwo. Kiedyś było nie do pomyślenia, żeby kobieta brała na siebie ciężar finansowy, żeby utrzymywała rodzinę... To były męskie zajęcia, które facetowi pozwalały czuć się facetem, zaś kobiecie dawały to poczucie bezpieczeństwa, którego ewidentnie brakuje Tobie.. Obecnie rola obu płci całkowicie się zatraciła, ale niestety ma to konsekwencje m.in. takie, jakie spotkały Ciebie..
  • simply_z 22.02.11, 16:45
    tak tylko ,że w tej genialnej epoce sprzed"feminizmu" doszedlby lek przed ciazą-brak skutecznej ochrony ,ciągłe porody -tez raczej nie nastrajaly pozytywne do seksu ,poza tym kiedys kobieta nie miala odwag powiedziec ,ze nie ma ochoty ,nie lubi.
    co wiecej rola zony i matki zostala jej automatycznie przypisana ,wiec nie tak czy inaczej nie miala wyboru.
  • rikol 22.02.11, 17:56
    Kiedy kobiety nie pracowaly? Na jakiejs innej planecie moze? Na ziemi kobiety pracowaly zawsze (pomijajac arystokratki i kobiety z bogatego mieszczanstwa) - natomiast niekoniecznie zarabialy. Nie sadze, zeby dobrze czula sie kobieta bedaca na lasce meza, ktora nie ma nic do powiedzenia.
  • mitko32 22.02.11, 19:46
    rikol, czy ja gdzieś napisałem, że kobiety nie pracowały? Oczywiście, że pracowały i wcale niekoniecznie lżej niż mężczyźni. Tyle, że ciężar utrzymania rodziny od strony materialnej leżał na mężczyznach. Facet zapewniał dobry byt (w skrajnych sytuacjach zaś przetrwanie) i bronił rodziny, kobieta zaś odpowiadała za "ognisko domowe", za wychowanie dzieci itd. Odwrócenie tych ról musi pociągać za sobą różne skutki uboczne. Utrata pociągu seksualnego do partnera może być jednym z nich.
  • simply_z 22.02.11, 21:55
    > rikol, czy ja gdzieś napisałem, że kobiety nie pracowały? Oczywiście, że pracow
    > ały i wcale niekoniecznie lżej niż mężczyźni. Tyle, że ciężar utrzymania rodzin
    > y od strony materialnej leżał na mężczyznach. Facet zapewniał dobry byt (w skra
    > jnych sytuacjach zaś przetrwanie) i bronił rodziny, kobieta zaś odpowiadała za
    > "ognisko domowe", za wychowanie dzieci itd. Odwrócenie tych ról musi pociągać z
    > a sobą różne skutki uboczne. Utrata pociągu seksualnego do partnera może być je
    > dnym z nich.
    ok ale czy prowadzisz jakies badania w tym zakresie? do XIX w. nie wierzono ,ze kobieta moze przezywac orgazm ,o seksie na dobrą sprawę zaczeto rozmawiac po II wojnie swiatowej ,a w naszym purytanskim kraju hmm chyba nawet pozniej.
    nie twierdzę ,że problemy w pracy ,ogolne przepracowanie nie wplywaja na libido -jasne ,ze tak ale troche dziwna jest teza swiadczaca o wplywie feminizmu czy aktywizacji zawodowej kobiet na to zjawisko.
    moze wrecz odwrotnie ,kobiety zaczely mowic glosniej ,ze domagaja sie lepszego seksu .
  • mitko32 23.02.11, 07:12
    Sądzisz, że badania nad seksualnością kobiet (albo nad seksem w ogóle) są niezbędne do tego, by kobiety zaczęły odczuwać orgazm? Ja tak nie uważam. Wystarczy zresztą przejrzeć dawniejszą literaturę (czasami tzw. "drugiego obiegu") by dojść do wniosku, że kobiety zawsze wiedziały jak rozbudzić swoją seksualność, nawet w krajach purytańskich. Efektem badań w tej dziedzinie jest tylko pozbawienie tejże dziedziny życia ludzkiego wszelkiej intymności.
    O aktywizacji zawodowej już pisałem - jej bezpośrednim rezultatem jest rozbicie tradycyjnego modelu rodziny, a to właśnie ten model, a nie wołania kobiet o lepszy seks, wpływa na libido.
  • cosnakaca 22.02.11, 17:23
    popelniasz bląd odstawiając leki, jesli jak piszesz byla to depresja powinnas je brac znacznie dluzej, okolo 9 - 12 miesiecy. pozdrawiam.
  • eilenn_ardenn 22.02.11, 18:32
    Daj sobie czas. Facet - ciućma, który nie ma pracy (a szuka jej przynajmniej intensywnie?), Ty zmęczona, z depresją, wszystko na Twojej głowie, małe wsparcie od partnera. Poczekaj ze zmuszaniem się do seksu (raczej nic "nie zaskoczy", a może Cie bardziej zniechęcić), a niech facet weźmie się do kupy i Ci pomoże finansowo i z domem. Porozmawiaj szczerze. Myślę, że w tej sytuacji to on powinien się bardziej starać i skakać wokół Ciebie zważywszy na to, co się obecnie dzieje w Twoim życiu.
    --
    Życie jest zbyt krótkie, by pić kiepskie wino.
  • kuwra1 22.02.11, 21:44
    "zasadniczo od dwóch miesięcy nie było seksu"

    Szanowna autorko ja swego czasu byłem w podobnej sytuacji jak Twój mąż - na początku marca pierwsza sprawa rozwodowa.
    Trochę przyglądałem się tym sprawom na różnych forach i w realu. Powiem w ten sposób fora dyskusyjne są mocno sfeminizowane a to tutejsze, na dokładkę, zfeministkowane.
    Podobnie jak przytłaczająca większość kobiet nie toleruje czynnego alkoholizmu u mężów (i racja) tak większość zdrowych męższczyzn nie tolureuje oziębłości seksualnej u żon (i racja).
    O Tobie dobrze świadczy, że podjęłaś JAKIŚ wysiłek by temu zaradzić. Tyle, że alkoholicy też niekiedy podejmują wysiłki "by zaradzić" - często bez efektów.
    Jeżeli skutecznie problemu nie załatwisz, możesz powoli przenosić się na forum powiązane:

    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
    Pozdrawiam i wytrwałości życzę.
  • todeskult 23.02.11, 08:12
    Nie rozbijaj podstawowej komórki społecznej! ;P
  • iamhier 23.02.11, 10:45
    nie zazdroszczemale współczuje ludziom takich zwiazkow.Szkoda,ze wpakowali sie w takie bagno.

    Tak z drugiej strony nie życzę sobie by jakiś toksyczny układ niszczył mi zdrowie czy samopoczucie co dnia.

    Rozwodzacych badz scalajacych macie niekompetentnych.Tyle w temacie.
  • pingwinistka 05.05.11, 14:13
    Dziękuję za wszystkie komentarze i rady. Nie będę teraz na nie odpisywać.

    Chciałam dopisać epilog i to jak sytuacja się potoczyła. Od daty publikacji mojego wątku przez kolejne 1-2 miesiące nic się nie działo w temacie. Odstawiłam leki, hormony wróciły na swoje miejsce i powoli dzień po dniu libido zaczęło wracać. Ale! Mój mężczyzna nagle przestał mieć ochotę. I tak to trwało przez kolejne dwa tygodnie, ja coraz bardziej sfrustrowana i zła, ale też rozumiejąca jego, co nie zmienia faktu, że chodziłam wkurzona i musiałam liczyć tylko na siebie. Pierwszy mały przełom nastąpił w niedzielę wielkanocną. Tuż przed wyjazdem do rodziny, gdy oboje byliśmy już ubrani i wyszykowani do wyjścia, po krótkim dobieraniu się do siebie w korytarzu, zaciągnęłam go do sypialni, szybki oral z mojej strony (nie było czasu na więcej) i ze słowami, że liczę na odwdzięczenie się wieczorem :-). Wieczorem jednak oboje byliśmy zmęczeni i padliśmy, nie szkodzi jest przecież poniedziałek wielkanocny, też nici. I tak to sobie trwało znowu przez tydzień. Ja chodziłam już po ścianach, wściekła i napalona, on ponoć zmęczony i nie miał ochoty, prosił o czas na poukładanie sobie paru innych rzeczy no i seksu też. Oczywiście ja jak to kobieta ostatnie co mam pokłady cierpliwości w takiej sytuacji, chciałam teraz, zaraz, natychmiast. Rozwiązanie się znalazło, najpierw odpuściłam i na nawet odrobinę bardziej śmiałe próby czułości stwierdzałam, że nie mam ochoty. Po 2-3 takich dniach, dołączyłam filmy erotyczne i pornograficzne, które sobie wieczorami oglądałam, a później seksowną bieliznę, pończochy, szpilki. Rezultat: Obecnie mamy renesans naszego pożycia łóżkowego. Moje orgazmy wróciły, on wciąż ma ochotę i próbujemy nowych rzeczy. Nam się udało, mam nadzieję, że innym też się to uda. Wystarczy mocno chcieć i wykluczyć przyczyny medyczne. Pozdrawiam :).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka