Dodaj do ulubionych

Zdusiłem miłość do żony

05.04.11, 12:02
Witam. Mamy po 30+ lat, jesteśmy małżeństwem od kilkunastu lat i mamy dzieci. Żona ma całkowity brak potrzeb zarówno jeśli chodzi o dotyk, czułość, pocałunki, jak również o seks. na początku bardzo się kochaliśmy i nie było źle, bo seks byle jaki, ale był, ale już po pierwszej ciąży zorientowałem się, że będą schody.

Zawsze chyba miała problem z okazywaniem uczuć, tylko wcześniej mnie kochała. Teraz nie stać jej nawet na refleksję, żeby choć dla dobra dzieci próbować podtrzymać miłość, choć na jakiś czas zrobić coś, żeby ogień nie wygasł. Zauważyłem, że każda próba zbliżenia kończy się dla mnie przykro. Sporo rozmów nie dotyczących spraw bieżących, kiedy ją obejmuję, przeszkadzam, bo trzeba zamieszać w garnku, kiedy łapię ją w przejściu, wywija się. Kiedy zamierzam ją pocałować, 'dziobie' mnie na odczepnego. Sama nigdy mnie nie dotknie, nie usiądzie obok, inicjowanie seksu skutkuje wymówkami, a jak dojdzie co do czego, jest mniejszy lub większy bierny opór i brak współpracy, nie mówiąc o wzajemności. Nie żebrzę o seks. Facet powinien mieć odrobinę godności i kiedy nawet po zgodzie widzę niechęć, czasem strzelam focha i idę odpalić kompa. Po takim seksie zawsze mam kaca, że jestem słaby bo nie powinienem się na coś takiego godzić. Cóż jednak robić, ciągnie wilka do lasu i nie zawsze mogę powiedzieć "leżeć mały".

Rozmowy nic nie dają. O naszych relacjach żona nie umie i nie chce ze mną rozmawiać.

Od niedawna przestałem się łasić, w łóżku nie przytulam się. Sztucznie zdusiłem swoją miłość, bo była dla mnie zbyt bolesna. Na jakiś czas oprzytomniała, ale teraz pewnie cieszy się, że ma więcej spokoju, a mnie coraz częściej nachodzą myśli o rozstaniu i innych kobietach. Aż żal czasem czytać, że inne mogą nie założyć bielizny, skomplementować, pochwalić, zrobić lodzika, przytulic się znienacka, specjalnie dla swojego mężczyzny ubrać się i umalować, pozwalać się adorować, zaskakiwać i obdarowywać. Ja zamiast tego mam własną prawicę. O tym, że żona jest kobietą, przekonuję się najczęściej tuż przed okresem.

Myślałem, że warto zadbać, aby zakręciła się wokół mnie jakaś atrakcyjna babka, aby nieco żonę zmotywować do przemyślenia paru spraw. Jednak w Polsce B, w przeciwieństwie do dużych miast o fajną, otwartą kobietę łatwo nie jest, zwłaszcza żonatemu tatusiowi.

Nie wiem co z tym mam zrobić, a coś postanowić muszę, jeśli nie chcę przez ćwierć wieku zgredzieć i męczyć się aż mi ochota na wszystko przejdzie. Wolałbym się nie rozwodzić ze względu na dzieci, przynajmniej na razie, ale straciłem już nadzieję. Z tą kobietą szczęśliwy już nie będę.
Edytor zaawansowany
  • vitek_1 05.04.11, 14:13
    a, dzieci!... a wspólnego domu i kredytu przypadkiem nie macie? ;)

    --
    Życie jest ciężkie a potem się umiera
  • kretynofil 08.04.11, 12:00
    > Witam. Mamy po 30+ lat, jesteśmy małżeństwem od kilkunastu lat i mamy dzieci. Żona ma całkowity brak potrzeb zarówno jeśli chodzi o dotyk, czułość, pocałunki, jak również o seks. na początku bardzo się kochaliśmy i nie było źle, BO SEKS, BYLE JAKI, ALE BYŁ, ale już po pierwszej ciąży zorientowałem się, że będą schody. (podkreślenie moje)

    Czego jęczy? Wybrałeś sobie taką babę to teraz się z nią męcz. Nikt Ci nie kazał się z nią pobierać. Wal konia i słuchaj Radia Maryja. Tak sobie pościeliłeś i tak się wyśpisz.

    Naprawdę, nie potrafię tego zrozumieć - jak o ruchanie się rozchodzi to każdy jeden w lustrze widzi faceta, ale jak trzeba było podjąć męską decyzję i babę do diabłów wysłać zamiast do ołtarza ciągnąć - to biedactwom testosteronu brakowało...

    Trzeba się było postawić mamusi, niedoszłej teściowej i niedoszłej żonie - i szukać lepszej baby. Tyle że wtedy zachowałeś się jak mamisynek, i znowu robisz to samo. Szukasz kolejnej mamusi która bidulka przytuli, pogłaszcze, da cyca possać. I żeby, broń boże, nie wymagała męskiej decyzji o rozstaniu - bo z mężczyzny to masz tylko zwiędłego wacka...

    Blah.

    --
    Gruszkę można walić takoż pod obraz i z pamięci.
    (by mlody.polski.kartofel)
  • czarnekowboje 08.04.11, 12:48
    Są setki takich facetów, jak autor wątku. I setki takich żon, które lubią być kucharkami, a przede wszystkim matkami, ale o seksie przypominają sobie wyłącznie w jednym momencie swojego cyklu. Znam taką jedną żonę i znam jej męża. Mąż parę lat temu znalazł miłość swojego życia - inteligentną, zdecydowaną, a przede wszystkim wspaniale reagującą na doznania cielesne. Żyjąc od lat z żoną, facet nie był świadom, że kobieta może być tak aktywna w łóżku, że może tak mocno pragnąć i tyle dawać. Niestety, żona zaczęła się orientować, że coś się dzieje pomiędzy mężem a panią koleżanką. Trochę ją to otrzeźwiło, zaczęła inaczej postrzegać swego męża - wreszcie jako mężczyznę - ale nie na tyle, by rozbudzić w sobie jakikolwiek temperament.
    Ja również jestem żonaty, ale my z żoną nie wyobrażamy sobie, że mogłoby zabraknąć namiętności, chęci na seks... Ech... drogi Autorze wątku - życzę Ci, abyś i Ty znalazł sobie przyjaciółkę, przy której poczujesz, jak smakuje prawdziwa namiętność :-)
  • kretynofil 08.04.11, 13:04
    Ja nikogo nie obrażam. To było bardzo delikatne i wyważone przedstawienie moich (znacznie mniej wyważonych i delikatnych) poglądów.

    > Są setki takich facetów, jak autor wątku. I setki takich żon, które lubią być kucharkami, a przede wszystkim matkami, ale o seksie przypominają sobie wyłącznie w jednym momencie swojego cyklu.

    I, jak rozumiem, jest obowiązek pobierania się z nimi?

    > Mąż parę lat temu znalazł miłość swojego życia - inteligentną, zdecydowaną, a przede wszystkim wspaniale reagującą na doznania cielesne.

    Bo bardzo łatwo "reaguje się na doznania cielesne" jak nie trzeba z takim nieudacznikiem i tchórzem żyć na co dzień.

    > Trochę ją to otrzeźwiło, zaczęła inaczej postrzegać swego męża - wreszcie jako mężczyznę

    To dziwne, bo z tego co napisałeś to jej mąż nie był mężczyzną, tylko zwykłą pi*dą, typowym mamisynkiem który sobie znalazł kolejną nianię.

    > Ja również jestem żonaty, ale my z żoną nie wyobrażamy sobie, że mogłoby zabraknąć namiętności, chęci na seks...

    I fajnie - tylko że jakoś nie przychodzi Ci do głowy że może tak jest bo Ty coś robisz dobrze, coś co oni robią źle?

    > Ech... drogi Autorze wątku - życzę Ci, abyś i Ty znalazł sobie przyjaciółkę, przy której poczujesz, jak smakuje prawdziwa namiętność :-)

    A ja mogę mu życzyć co najwyżej żeby wreszcie urosły mu jaja i potrafił się zachować jak mężczyzna...

    --
    Czy moglbys zamknac drzwi do foruma z drugiej strony?
    (by czlowiek.epoki)
  • czarnekowboje 08.04.11, 13:39
    no nie obrażaj tego faceta z mojej opowieści! :-) to nie żadna pi*da, tylko koleś, który żył z jedną kobietą od wielu lat, nie był więc za dobrze "uświadomiony".
    a co do kobiet: te, które szukają dobrego materiału na męża (czytaj: dobrze zarabiającego reproduktora), potrafią dobrze się kamuflować przed ślubem i wiedzione głosem natury po prostu "starają się". wiesz, nie zawsze można bezbłędnie ocenić, czy dana laska po ślubie nie zamieni się w nieruchliwą kłodę. myślę, że takie kłopoty, jakie ma sant.iago, wynikają z braku temperamentu jego żony. może faktycznie - ujmując to trywialnie - wziął, co było, nie szukając czegoś lepszego... ale ma jeszcze czas, żeby to zmienić ;-)
  • kretynofil 08.04.11, 13:48
    > no nie obrażaj tego faceta z mojej opowieści! :-) to nie żadna pi*da, tylko koleś, który żył z jedną kobietą od wielu lat, nie był więc za dobrze "uświadomiony".

    Bardzo dużo gadania żeby powiedzieć "pi*da" :)

    > a co do kobiet: te, które szukają dobrego materiału na męża (czytaj: dobrze zarabiającego reproduktora), potrafią dobrze się kamuflować przed ślubem i wiedzione głosem natury po prostu "starają się".

    Gówno prawda. Santiago sam pisze że nigdy nie było rewelacyjnie.

    Gadanie o "kamuflażu" to kolejny element układanki - idealnego "nieboraczka", którego zła kobieta oszukała, zaciągnęła do ołtarza a jeszcze inna wodzi na pokuszenie. I nie zrozum mnie źle, pi*dy i nieboraczki są potrzebne, tak jak glonojady i padlinożercy w przyrodzie. Ja tylko nie rozumiem dlaczego kosztem iluś osób taki nieboraczek postanawia się przeobrazić w ogiera? I, jeszcze bardziej, skoro potrzebuje się przeistoczyć w ogiera (za którego, klękajcie narody, się uważa!) - to dlaczego potrzebuje do tego kobiety?

    > myślę, że takie kłopoty, jakie ma sant.iago, wynikają z braku temperamentu jego żony. może faktycznie - ujmując to trywialnie - wziął, co było, nie szukając czegoś lepszego...

    To niech siedzi w tym związku i się cieszy że w ogóle może czasem poruchać. Podziwiam jego żonę, bo uprawiać seks z takim zerem musi być trudne...

    > ale ma jeszcze czas, żeby to zmienić ;-)

    Ależ mój drogi, on niczego nie planuje zmieniać. On po prostu potrzebuje drugiej mamusi, żeby go oporządziła tam gdzie pierwsza mamusia nie ma już ochoty...

    I tu jest sedno sprawy!
    --
    Jednak kompleks prowincji jest jak zły dotyk - boli całe życie :D
    (by Scepty1)
  • sisi_kecz 08.04.11, 14:15
    Gadanie o "kamuflażu" to kolejny element układanki - idealnego "nieboraczka", k
    > tórego zła kobieta oszukała, zaciągnęła do ołtarza a jeszcze inna wodzi na poku
    > szenie. I nie zrozum mnie źle, pi*dy i nieboraczki są potrzebne, tak jak glonoj
    > ady i padlinożercy w przyrodzie. '

    Bardzo sprawnie piszesz.
    Ale co Cię motywuje, żeby tak tych "nieboraczków" dobijać?
    Kretynofil- Kretynobójca ;)

    Oni i tak tyle wiązanek i wiąch od żywota własnego dostają, że to jest jak kopanie leżącego.
    Wymyślają racjonalizacje i winę całego świata wokół, z "wrednymi babami" na czele, bo to samozachowawcza samoobrona.
    Współcześnie niewielu menów odnajduje sie w płynnych i przedefiniowanych rolach męskich- kobiecych- partnerskich.
    To naprawdę jest cała rzesza nieszczęśliwych, pogubionych ludzi i jakoś żal mi, kiedy bezlitośnie wbijasz szpilę szyderstwa w ich przerażone mózgi.
    Miej litość i więcej filuj niż bij ;)

    Dzięki takiemu tłu, Wy wszyscy: zaadoptowani i elastyczni- "nadal_jajeczni", lepsze rwanie macie, prawda?

    ;)

    pozdro!
    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • kretynofil 08.04.11, 14:33
    > Ale co Cię motywuje, żeby tak tych "nieboraczków" dobijać?

    Wiesz, kiedyś lubiłem czytać to forum. Fajne było. Dzisiaj mam wrażenie że to zbieranina "nieboraczków" szukających sobie usprawiedliwienia. Szkoda trochę...

    > Oni i tak tyle wiązanek i wiąch od żywota własnego dostają, że to jest jak kopanie leżącego.

    Heh, śmieszne. Kiedy czytałem Twoją polemikę z Santiago poniżej miałem ochotę dopisać "Sisi, nie bij go bo się spocisz!" ;)

    Natomiast nie, oni nie dostają od życia po dupie. Przynajmniej nie na tyle na ile zasługują.

    > Wymyślają racjonalizacje i winę całego świata wokół, z "wrednymi babami" na czele, bo to samozachowawcza samoobrona.

    Raczej utrwalona bezradność. Oczywiście, za nią obwiniają mamusię (tą biologiczną).

    > Współcześnie niewielu menów odnajduje sie w płynnych i przedefiniowanych rolach męskich- kobiecych- partnerskich.

    Tak, tylko że długo byłem przekonany że to wynik mężnienia kobiet. Z perspektywy czasu widzę że to raczej chodzi o zniewieścienie facetów...

    > To naprawdę jest cała rzesza nieszczęśliwych, pogubionych ludzi i jakoś żal mi, kiedy bezlitośnie wbijasz szpilę szyderstwa w ich przerażone mózgi.

    Nie sądzę żebym komukolwiek cokolwiek wbił. Za krótkie moje igły i za gruba ichnia skóra.

    Ale pośmiać się można.

    > Dzięki takiemu tłu, Wy wszyscy: zaadoptowani i elastyczni- "nadal_jajeczni", lepsze rwanie macie, prawda?

    Nie mam pojęcia :) Jak nie szukasz nowych wrażeń, tylko skupiasz się na swoim związku, to "rwanie" się jakoś nie dzieje ;)

    Natomiast rzeczywiście ostro na niego zareagowałem. Może to wynik tego że sam kiedyś byłem nieboraczkiem i tylko dzięki głupiemu szczęściu nie skończyłem tak jak on?

    Ostatnio na ulicy zobaczyłem chłopaka który był kopią mnie w wieku lat -nastu: zakompleksiony, naburmuszony na cały świat, uciekający w pozorną opozycję wobec głównego nurtu. I miałem ochotę strzelić mu w pysk, potrząsnąć nim, kazać mu się obudzić - i zamiast uciekać przed nurtem, postawić się mu i kształtować go samemu... Ludzie potrafią całe życie spędzić w klatce swoich lęków i kompleksów, a wydostać się z niej naprawdę jest łatwo.

    --
    Dziesięć najważniejszych powodów dla których powinieneś wysterylizować swojego pupila zostało uśpionych w zeszłym roku w schronisku.
  • sisi_kecz 08.04.11, 15:09
    Heh, śmieszne. Kiedy czytałem Twoją polemikę z Santiago poniżej miałem ochotę d
    > opisać "Sisi, nie bij go bo się spocisz!" ;)'

    Taaa, jak widać refleksja przyszła mi dopiero, gdy z boku spojrzałam na komentowanie Autora w tym stylu...
    Poza tym, ja z niego już zeszłam, a tu taki peszek, że wskoczył na główną ;)

    > Współcześnie niewielu menów odnajduje sie w płynnych i przedefiniowanych
    > rolach męskich- kobiecych- partnerskich.
    >
    > Tak, tylko że długo byłem przekonany że to wynik mężnienia kobiet. Z perspektyw
    > y czasu widzę że to raczej chodzi o zniewieścienie facetów...'

    Chyba dzieją sie jednoczenie obydwa procesy.

    > Dzięki takiemu tłu, Wy wszyscy: zaadoptowani i elastyczni- "nadal_jajeczn
    > i", lepsze rwanie macie, prawda?
    >
    > Nie mam pojęcia :) Jak nie szukasz nowych wrażeń, tylko skupiasz się na swoim z
    > wiązku, to "rwanie" się jakoś nie dzieje ;)'

    Żartowalam, dla zmiękczenia Twojego glana ;)

    I miałem ochotę strzelić mu w pysk, potrząsnąć nim, kazać mu s
    > ię obudzić - i zamiast uciekać przed nurtem, postawić się mu i kształtować go s
    > amemu... Ludzie potrafią całe życie spędzić w klatce swoich lęków i kompleksów,
    > a wydostać się z niej naprawdę jest łatwo.'

    Terapeuta by powiedział, że nie przerobiłeś jeszcze swojego problemu, skoro Cię to tak rusza ;)
    A moze po prostu masz ochotę pomagać nieborakom?
    Ale z mimi trzeba delikatnie...

    ;)
    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • kretynofil 08.04.11, 15:18
    > Terapeuta by powiedział, że nie przerobiłeś jeszcze swojego problemu, skoro Cię to tak rusza ;)

    Niewykluczone że masz rację. Może za pięć lat będę się śmiał z siebie dzisiaj tak jak teraz śmieję się z siebie pięć lat temu ;)

    > A moze po prostu masz ochotę pomagać nieborakom?

    Wiesz, naprawdę bym chciał - bo oni tylko podnoszą ogólny poziom negatywnej energii. Ludziom naprawdę byłoby dużo lepiej jakby potrafili wyluzować...

    > Ale z mimi trzeba delikatnie...

    Z tym na pewno się nie zgadzam - oni swoją postawą "zranionego jelenia" wymuszają delikatność i opiekę od całego świata - i ta delikatność sprawia że utwierdzają się w przekonaniu że mają rację - że naprawdę są ofiarami trzech złych kobiet.

    I dlatego jeśli ma do nich dotrzeć to trzeba ostro, po męsku, wręcz po chamsku. Czasami tylko terapia wstrząsowa może zadziałać...

    --
    Czy moglbys zamknac drzwi do foruma z drugiej strony?
    (by czlowiek.epoki)
  • sisi_kecz 08.04.11, 15:30
    Ale z mimi trzeba delikatnie...
    >
    > Z tym na pewno się nie zgadzam - oni swoją postawą "zranionego jelenia" wymusza
    > ją delikatność i opiekę od całego świata - i ta delikatność sprawia że utwierdz
    > ają się w przekonaniu że mają rację - że naprawdę są ofiarami trzech złych kobi
    > et.
    >
    > I dlatego jeśli ma do nich dotrzeć to trzeba ostro, po męsku, wręcz po chamsku.
    > Czasami tylko terapia wstrząsowa może zadziałać...'

    Nie chcę Ci tu robić pseudoanalizy forumowej ;) ale wydaje mi się, że rzutuje na Ciebie Twoja niezgoda na to kim byłeś 5 lat temu i to przelewasz na obcych ludzi, ktorzy powinni byc Tobie obojętni, jeśli nie jesteś doktorem Judymem z natury.
    Dlatego masz ochotę ich trzasnąć, bo masz ochotę trzasnąć siebie i jakoś zmienić przeszłość, której teraz wstydzisz sie i żałujesz.
    Niepotrzebnie- nikt nie rodzi sie superczłowiekiem, a im wiecej przejdzie i przskoczy, to tylko na plus dla jego człowieczeństwa.

    Mam zdanie, że nikogo nie wolno traktować agresywnie i zawsze stępiam swoją szpilę w miarę poznawania konkretnego przypadku.
    Owszem z początku dopiekę, ale tylko na zasadzie umownego odwetu, za pogardzane przez nich kobiety.
    Ale to chyba wynika z tego, że ja nie utożsamiam sie (nawet w przeszłości) z różnej maści "nieborakami", jak już to z głupio zabujanymi dziuniami, ale nie wkurzają mnie.

    pozdro!
    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • kretynofil 08.04.11, 15:43
    > Dlatego masz ochotę ich trzasnąć, bo masz ochotę trzasnąć siebie i jakoś zmienić przeszłość, której teraz wstydzisz sie i żałujesz.

    To trochę nadinterpretacja. Nie żałuję swojej głupoty, zawsze czegoś się nauczyłem; na pewno też nie czuję do siebie niechęci - to uczucie nieznane narcyzom ;)

    > Mam zdanie, że nikogo nie wolno traktować agresywnie i zawsze stępiam swoją szpilę w miarę poznawania konkretnego przypadku.

    Tak, tylko że to jest forum. Autor wątku już nie wrócił, ale może czyta to inny "nieboraczek" i może trochę nim potrząśnie. Tak czy owak - czasu na dyskusję czy poznawanie siebie nawzajem nie ma i trzeba szybko, krótko, treściwie. Zamiast mozolnie komuś tłumaczyć że "może nie do końca jest obiektywny w ocenie swojego stosunku do żony" wystarczy powiedzieć ze jest zwykłym ku*asem ;)

    Zresztą zwróć uwagę - próbowałaś z nim po dobroci i co wskórałaś? Ulotnił się jak tylko do niego dotarło że głaskania po głowie nie będzie. Jakbyś ostrzej zaczęła to może by jeszcze przeczytał że jest zwykłym gnojkiem - a tak nadal żyje w przeświadczeniu że "zła kobieta" go oszukała...

    Miłego weekendu!

    --
    Gruszkę można walić takoż pod obraz i z pamięci.
    (by mlody.polski.kartofel)
  • bcde 08.04.11, 18:46
    > Tak, tylko że to jest forum. Autor wątku już nie wrócił, ale może czyta to inny
    > "nieboraczek" i może trochę nim potrząśnie. Tak czy owak - czasu na dyskusję c
    > zy poznawanie siebie nawzajem nie ma i trzeba szybko, krótko, treściwie. Zamias
    > t mozolnie komuś tłumaczyć że "może nie do końca jest obiektywny w ocenie swoje
    > go stosunku do żony" wystarczy powiedzieć ze jest zwykłym ku*asem ;)
    >
    > Zresztą zwróć uwagę - próbowałaś z nim po dobroci i co wskórałaś? Ulotnił się j
    > ak tylko do niego dotarło że głaskania po głowie nie będzie. Jakbyś ostrzej zac
    > zęła to może by jeszcze przeczytał że jest zwykłym gnojkiem - a tak nadal żyje
    > w przeświadczeniu że "zła kobieta" go oszukała...


    Mam nadzieję, że autor wątku pojawi się jeszcze i odpowie ci tak, jak na to zasługujesz zwykły ku*asie i gnojku. Mi się nie chce. Obrażać cię oczywiście.
  • sant.iago 09.04.11, 18:11
    W doopie był, gowno widział. Takie mi się przypomina powiedzenie kiedy czytam twoje przemyślenia na mój temat. To jest to ograniczenie, że nie sposób opisać wszystkim na wszystko, spirala błędów się nakręca i wychodzą potem takie opinie kretynofilskie, które może i coś do tematu wnoszą, ale z wątkodawcą związku wiele nie ma. Znasz powierzchownie jeden z moich aspektów życia i już mnie szufladkujesz, a tu się okazuje że ten jęczący biedaczek zniknął na 2 dni i po co? Pewnie popłakać, ale może mam zwyczajnie pracę, w domu obrabiam dwie następne firmy, dziś byłem z dziećmi na turnieju i przez ten czas z żoną dwukrotnie się kochałem?

    To że jestem gnojkiem, już czytałem. Już mi się nawet nie chce walczyć z tymi wiatrakami, więc odpowiadam wybiórczo i wierz mi, miałem czas aby sobie pewne sprawy przemyśleć.
  • santoallora 08.04.11, 23:20
    > Dzięki takiemu tłu, Wy wszyscy: zaadoptowani i elastyczni- "nadal_jajeczni", le
    > psze rwanie macie, prawda?


    Kretynofil takim supermanem został dlatego, że popluł i porzygał trochę na necie?
    Przecież ten facet jest prymitywny jak rozwielitka!
    Brakuje mu odpowiednich środków wyrazu, więc probuje swój ograniczony słowniczek
    układać w niezliczone kombinacjo-permutacje by, w swoim mniemaniu, oddać swoje
    ubóstwo duchowo myślowe jako bogactwo wszelkiej mądrości.
  • santoallora 08.04.11, 23:14
    Ty masz jakiś ogromny problem z ogarnięciem własnej psychiki.
    Skądś się bierze ta Twoja potrzeba mówienia w potwornie rozdętej
    i obraźliwej formie prostych stwierdzeń takich jak to, że ktoś popełnił błąd.
    Tak dużo Ci to zajmuje miejsca, że nie starcza go już na sedno sprawy.

    Masz kompleksy. Brakuje Ci pewnych cech, które mają inni ludzie,
    więc tłumaczysz to sobie w ten sposób, że inny znaczy gorszy.

    Dzięki temu wydaje Ci się, że leczysz swoje zbolałe ego.
    A tu nic z tego. Przychodzi następny gość i Twoje ego znów boleje.
  • zakletawmarmur 08.04.11, 13:54
    > a co do kobiet: te, które szukają dobrego materiału na męża (czytaj: dobrze zar
    > abiającego reproduktora),

    Zauważ, że to właśnie żona autora wątku jest dobrą kandydatką na żonę- porządna, pracowita, potrafi zadbać o dom i dzieci:-) Nie daje dupy ale wiesz, dla niektórych to dodatkowy plus. Można bezkarnie bzykać te wszystkie puszczalskie z którymi nie warto byłoby się żenić:-)

    Jeśli już masz zamiar doszukiwać się wykorzystania biednego misia to może i w drugą stronę byś spróbował? Kobiecina pewnie nigdy wulkanem seksu nie była, jej facetowi przed ślubem, dziećmi to specjalnie nie przeszkadzało. Pisze, że po pierwszym dziecku zrozumiał, że bedzie krucho, ale nie przeszkadzało mu to w zrobieniu następnego:-) I nagle po latach po tym jak spełnił swój cel prokreacyjny zaczyna rozglądać się za puszczalskimi kochankami... To on nagle chciałby zmienić zasady, ona się nie zmieniła:-) To ona może się czuć wykorzystana:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • iamhier 08.04.11, 22:36
    dozakletawmarmur-i o to chodzi,by tak myslano.Bo taki tatus i zonkoś bachora juz chciec nie bedzie od takiej "puszczalskiej" w przeciwienstwie do reszty,ktorzy by ją najchetniej zaplodnili po pierwszym spojrzeniu.Musi miec kobity cos z zycia i sexu,a nie tak sie zmanotrawic jak te zaborcze ,nieinteligetne żony...
  • sonia.2009 08.04.11, 14:16
    kretynofil napisał:

    > Ja nikogo nie obrażam. To było bardzo delikatne i wyważone przedstawienie moich
    > (znacznie mniej wyważonych i delikatnych) poglądów.


    alez obrazasz
    jestes po.jeba.nym bucem
    bez cienia empatii i jakiejkolwiek refleksji
    inteligencja emocjonalna na poziomie - 10

    wlasciwie po ty co piszesz nie jestes czlowiekiem
    nie ma w tobie krzty czlowieczenstwa
    jestes debi.lem, ktory wywala w klawiature swoje frustracje
  • kretynofil 08.04.11, 14:21
    Oplułaś się, dziecko...

    --
    Czy moglbys zamknac drzwi do foruma z drugiej strony?
    (by czlowiek.epoki)
  • tezbudowlaniec 08.04.11, 15:01
    kretynofil napisał:

    > Ostatnio na ulicy zobaczyłem chłopaka który był kopią mnie w wieku lat -nastu:
    > zakompleksiony, naburmuszony na cały świat, uciekający w pozorną opozycję wobec
    > głównego nurtu. I miałem ochotę strzelić mu w pysk, potrząsnąć nim, kazać mu s
    > ię obudzić - i zamiast uciekać przed nurtem, postawić się mu i kształtować go s
    > amemu... Ludzie potrafią całe życie spędzić w klatce swoich lęków i kompleksów,
    > a wydostać się z niej naprawdę jest łatwo.

    Naprawdę ci się wydaje, że się wydostałeś z tej klatki?


    --
    -
    (A może by tak zostać w kraju i spróbować coś zmienić?)
  • kretynofil 08.04.11, 15:12
    > Naprawdę ci się wydaje, że się wydostałeś z tej klatki?

    Tak. Tak właśnie uważam.

    --
    Jednak kompleks prowincji jest jak zły dotyk - boli całe życie :D
    (by Scepty1)
  • dziubek 08.04.11, 17:26
    sonia.2009 napisała:

    > kretynofil napisał:
    >
    > > Ja nikogo nie obrażam. To było bardzo delikatne i wyważone przedstawienie
    > moich
    > > (znacznie mniej wyważonych i delikatnych) poglądów.
    >
    >
    > alez obrazasz
    > jestes po.jeba.nym bucem
    > bez cienia empatii i jakiejkolwiek refleksji
    > inteligencja emocjonalna na poziomie - 10
    >
    > wlasciwie po ty co piszesz nie jestes czlowiekiem
    > nie ma w tobie krzty czlowieczenstwa
    > jestes debi.lem, ktory wywala w klawiature swoje frustracje

    Zgadzam się. Nie widzę powodów dla których tak chamsko i wulgarnie zbluzgać gościa, który opisał tutaj swój problem. Czy powodem jest to, że ktoś jest w jakiejś dziedzinie mniej biegły od nas? Że się gorzej orientuje albo po prostu po ludzku się pomylił? Czy trzeba mu koniecznie udowodnić, że jest "pizdą", "bez jaj" i używać tylu wulgaryzmów?

    Czy kretynofil uważa, że komuś w ten sposób pomógł? Chyba tylko ulżył sobie... Obrzydliwość.

    --
    [i]> > Przed kładką śluza autobusowa.
    Ta jasne,śluza. I jeszcze kurde trampolina.[/i]

    siepomaga.pl
  • zakletawmarmur 08.04.11, 18:16
    > Zgadzam się. Nie widzę powodów dla których tak chamsko i wulgarnie zbluzgać goś
    > cia, który opisał tutaj swój problem. Czy powodem jest to, że ktoś jest w jakie
    > jś dziedzinie mniej biegły od nas? Że się gorzej orientuje albo po prostu po lu
    > dzku się pomylił? Czy trzeba mu koniecznie udowodnić, że jest "pizdą", "bez jaj
    > " i używać tylu wulgaryzmów?

    A gdyby napisał tu pedofil, mający problem bo bzykając córkę wchodzi mu tylko do połowy to też uważałbyś, że forumowicze powinni być dla niego mili?

    Czasami trzeba kogoś ostro zjebać, żeby pokazać swoje oburzenie przeciwko niesprawiedliwości...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • dziubek 10.04.11, 16:50
    zakletawmarmur napisała:

    > > Zgadzam się. Nie widzę powodów dla których tak chamsko i wulgarnie zbluzg
    > ać goś
    > > cia, który opisał tutaj swój problem. Czy powodem jest to, że ktoś jest w
    > jakie
    > > jś dziedzinie mniej biegły od nas? Że się gorzej orientuje albo po prostu
    > po lu
    > > dzku się pomylił? Czy trzeba mu koniecznie udowodnić, że jest "pizdą", "b
    > ez jaj
    > > " i używać tylu wulgaryzmów?
    >
    > A gdyby napisał tu pedofil, mający problem bo bzykając córkę wchodzi mu tylko d
    > o połowy to też uważałbyś, że forumowicze powinni być dla niego mili?
    To wtedy byłaby zupełnie inna rozmowa i powiadomienie policji/prokuratury.
    Ale tego nie było więc nie mnóż hipotez bez potrzeby.

    > Czasami trzeba kogoś ostro zjebać, żeby pokazać swoje oburzenie przeciwko niesp
    > rawiedliwości...
    Nie rozumiem powyższego więc zapytam po prostu: czy chciałabyś aby tobie ktoś odpowiedział w ten sposób, jeśli kiedyś zadasz pytanie na tym forum? W zagubieniu i braku pomysłów na rozwiązanie swojego problemu, z nadzieją? A tu taki zonk? Czy uważasz, że wulgarne wyzwiska to jest w ogóle jakakolwiek pomoc? Ktoś dowie się, że jest "pizdą bez jaj" i pomyśli sobie "aha, jestem pizdą bez jaj więc zrobię tak i tak" ?

    Dziwne mi się wydaje, że chamstwo i niesprowokowana agresja jest tak akceptowane na tym forum...


    --
    [i]> > Przed kładką śluza autobusowa.
    Ta jasne,śluza. I jeszcze kurde trampolina.[/i]

    siepomaga.pl
  • mala2424 08.04.11, 14:03
    kretynofil napisał:
    Czego jęczy? Wybrałeś sobie taką babę to teraz się z nią męcz. Nikt Ci nie kaza
    > ł się z nią pobierać.............

    Nie wyraziła bym się może aż tak dosadnie, niemniej z " meritumem" zgadzam się w 100%!
    Zawsze bawią mnie faceci narzekający na żoniną oziębłość lub głupotę, czyżby przed ślubem były demonami seksu cytującymi Homera i filozofię Prousta?
    A może dopiero po ślubie im się tak porobiło, że seksu 0, a rozmowy tylko o zakupach, kaszkach i kupkach?
  • lucusia3 08.04.11, 18:20
    W dużej mierze zgadzam się z tym. Ożenił się z "pobożną, konserwatywną, dziewiczą" i nie rozumie konsekwencji. Demona przyjemności nigdy w takiej nie obudzisz, bo to "nieprzyzwoite, wstrętne, grzeszne". Tak zostały wychowane, takie mają wartości. Owszem, są pojedyncze wypadki, które maja podłoże fizjologiczne- chorobę, wypadek. Reszta to nieszczęśliwe "maryjki -matki dziewice" latające za młodu na różne oazy, nauczone tam życia, w domu z zimnego chowu (córka ma trzymać porządek i się nie puszczać), nie potrafiące wykrzesać z kontaktu fizycznego dla siebie żadnej przyjemności.
  • zakletawmarmur 08.04.11, 19:55
    Ja kiedyś też na "Dzieci Marii" i "Oazę" chodziłam i jakoś nie przekłada się to na moje podejście do seksu:-)

    Zresztą, fakt, że dziewczyna jest porządna wielu facetom przypadnie do gust i będą potrafić to docenić.

    Z drugiej strony, odkąd czytam to forum to dochodzę do wniosku, że często to zwykłe frajerstwo. Tzn. trzymanie cnoty "dla tego jednego" a nie związek z dziewicą:-) Kobitka rezygnuje z przyjemności, żeby chłop miał frajdę, że jest pierwszy a po pięciu latach małżeństwa i dwójce dzieci może jej numer z kochanką wyciąć:-) Bo przecież liczył na to, że ona sama się rozbudzi i zmieni w gwiazdę porno. Oczywiście bez szkoleń u przystojniaków z penisami jak pana Rocco:-) Mąż zgarnia więc całą pulę- połechtał ego, bo był pierwszy, za jej rozbudzanie nie czuje się odpowiedzialny, innym też nie pozwoli a w bonusie dostaje jeszcze pretekst do zdrady... Dla takich panów nie warto jest rezygnować...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • lucusia3 08.04.11, 22:37
    jak nie ma do tego żadnych motywacji, to się nie rozbudzi.
    Normalne dziewczyny mają łatwiej, bo nie czują się winne przyjemności, ani nie wstydzą się własnych fizycznych potrzeb. I zazwyczaj umieją rozmawiać z partnerem.
    Maryjki o "takich sprawach" nie rozmawiają. Cierpią i mają za złe. Ale to nie jest do końca ich wina, tu się zgadzam z zakltawmarmur. Facet decydując się na taki typ, musi być świadomy, że jest na tym obszarze ogromna praca do zrobienia i jego partnerka raczej sama za szukanie wiedzy się nie weźmie.
  • santoallora 08.04.11, 23:03
    Wiatmy prawdziwego kołka.
  • santoallora 08.04.11, 22:55
    Ma uprawiać seks z domem i kredytem?
  • gomory 05.04.11, 14:17
    > Wolałbym się nie rozwodzić ze względu na dzieci, przynajmniej na razie,

    Chcesz przeczekac az beda mialy po 20 lat i wtedy zaczniesz sie rozgladac za kobieta ktorej bedzie chcialo sie ladnie wygladac dla Ciebie? Tyle wynosi "na razie"?

    Skadinad jaka pomyslowa idea blysnela:

    >warto zadbać, aby zakręciła się wokół mnie jakaś atrakcyjna babka, aby nieco żonę zmotywować do przemyślenia paru spraw.

    Gdyby taka lasencja zechciala pobudzac Twoja zone poprzez flirt z Toba, to nawet by nie musiala nog golic. Wszak nie chodzi o seks tylko o te mistyczne napiecie miedzyludzkie :).
  • sant.iago 05.04.11, 14:44
    Idei błysnęło kilka i jeśli problem doskwiera zbyt bardzo, zazwyczaj jest to wystarczająca motywacja do działania. Tylko w którym kierunku, bo można np wynegocjować w kontaktach z kobietami wolną rękę, ale też na wstępie traci się zaufanie, a z czasem możliwość powrotu do starego układu. Dlatego na razie myślę o wzbudzeniu zdrowej zazdrości i moje pytanie na razie brzmi: co wy na to?

    Że trzeba działać szybko, nie musisz przekonywać. Życie stygnie.
    Z kredytem na szczęście się nie ożeniłem.
  • gomory 05.04.11, 15:37
    > Dlatego na razie myślę o wzbudzeniu zdrowej zazdrości i moje pytanie na razie brzmi: co wy na to?

    Optymistycznie: znajdziesz na forum realne przyklady tego, ze to moze byc wlasciwa strategia :).
    Pesymistycznie: Nie opisales tego tak by zona kiedykolwiek przezywala ekscytujacy seks z Toba, wiec nie masz za bardzo do czego jej dopingowac. Prawde mowiac to nie wyczytalem rowniez zebys Ty sie jaral zblizeniami z malzonka. Raczej ciagnie Cie do wyimaginowanej idei kobiety zlaknionej pieszczot i jawnie manifestujacej swoja bujna seksualnosc. Albo cos pominales, albo te kilkanascie lat powinno pokazac, ze Twoja zona nie z tych co beda szczuly wyuzdanym wygladem.
  • czarnekowboje 08.04.11, 12:52
    zgadzam się z przedmówcą :-)
    Cóż, Twoja żona najwyraźniej do namiętnych kobiet nie należy, dlatego radziłbym nie starać się o jej względy. Bo niby po co? Znowu dla byle jakiego seksu? Lepiej znajdź sobie kobietę, która będzie zdrowo reagować na Ciebie :-)
  • zakletawmarmur 05.04.11, 15:37
    Wzbudzanie zazdrości to świetny pomysł i jak zwykle polecam! Jednak pamiętaj, że chodzi o flirtowanie z innymi kobietami a nie szukanie kochanki:-) Masz jakąś koleżankę? W razie problemów z brakiem okazji można by nawet poprosić kogoś o pomoc...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • eloach 05.04.11, 15:47
    Na mnie wzbudzanie zazdrości przez małżonkę nie pobudzało, wręcz przeciwnie, utwierdzałem się w przekonaniu, że szkoda tracić dla niej swój czas i stawałem się bardziej odizolowany. Ale ludzie są różni...
  • czarnekowboje 08.04.11, 12:56
    ja myślę, że na tę konkretną małżonkę to również nie podziała. Owszem, może stać się zazdrosna - że oto jakaś inna kobieta za bardzo interesuje się ojcem jej dzieci (bo Santiago posłużył raczej jako reproduktor) - ale na pewno nie sprawi, że eksploduje w niej chęć do zbliżeń fizycznych.
  • gomory 05.04.11, 15:51
    > Wzbudzanie zazdrości to świetny pomysł(...)Masz jakąś koleżankę? W razie problemów z brakiem okazji można by nawet poprosić kogoś o pomoc...

    Z braku laku mozna np. kolege ;).
  • zakletawmarmur 05.04.11, 15:57
    > Z braku laku mozna np. kolege ;).

    Zawsze można eufemistycznie zapisać go jako "fajna dupa z marketingu":-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • glamourous 05.04.11, 21:49
    zakletawmarmur napisała:

    > > Z braku laku mozna np. kolege ;).
    >
    > Zawsze można eufemistycznie zapisać go jako "fajna dupa z marketingu":-)
    >

    "Jola z marketingu", o ile mnie forumowa pamiec nie myli ;-))
    Chociaz... podswiadomosc zony pewnie skuteczniej by zareagowala na "fajna dupe", zwlaszcza gdyby maz osobiscie sie wlasnie tak wyrazil :-)

    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • sant.iago 06.04.11, 12:19
    Taa, na wstępie pogadac o samochodach a na koniec strzelić po piwku, Tylko, cholera, jakoś nie ciągnie mnie do takich atrakcji :-)
  • glamourous 05.04.11, 15:53
    zakletawmarmur napisała:

    > Wzbudzanie zazdrości to świetny pomysł i jak zwykle polecam!

    Zakleta, wzbudzanie zazdrosci moze byc skuteczne, kiedy mamy do czynienia ze zwyklym znudzeniem, opatrzeniem i rutynowym przygasnieciem pozadania.
    W tym konkretnym przypadku jednak problem jest glebszy, bo nie chodzi tu tylko o braki w seksie - mamy tu do czynienia z diametralna roznica w emocjonalnosci partnerow oraz ich oczekiwan wzgledem siebie. Jedno spragnione czulosci, a drugie zimne, rzeczowe i programowo broniace sie przed bliskoscia w kazdym jej przejawie. Bylam kiedys w podobnym ukladzie jak opisywany (facet dazyl do bliskosci tylko w fazie ostrego zakochania, po jakims czasie trwania zwiazku nastapil zonk i powialo chlodem) i wiem, ze az taka diametralna roznica w emocjonalnej konstrukcji obu partnerow zupelnie nie rokuje. A wzbudzanie zazdrosci moze pomoc tylko na mala chwilke.


    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • zakletawmarmur 05.04.11, 16:00
    Ja nie byłabym tego taka pewna. Zresztą skoro pan nie zamierza się rozwodzić to spędzi z żoną całe życie. Ma więc kupę czasu na przetestowanie różnych metod:-) Jeśli wzbudzanie zazdrości nie pomoże to i tak nic nie straci...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • sant.iago 06.04.11, 12:25
    Też tak myslę. Zaszkodzić nie zaszkodzi, a może tryb myślenia po lekkim szoku przeskoczy na monitoring zachowań. Na jak długo, zobaczymy.
  • esteraj 05.04.11, 14:45
    Może w takim razie powiedz swojej żonie, że skoro ona nie ma takich potrzeb jak Ty, a ważne jest dla Ciebie dobro dzieci i nie chcesz rezygnować z seksu, to będziesz miał kobietę na boku. Nie będziesz musiał niczego ukrywać i okłamywać jej.
    Jeśli na to się nie zgodzi, zaproponuj rozwód z jej winy.
  • istotazwenus 05.04.11, 14:54
    Jakie zycie jest przekorne ci co maja sie z kim kochać to ta druga strona nie chce.....
    ci co uwielbiaja sie kochac zazwyczaj nie mają z kim.....
    Myślałam ze miłości nie można zdusić.......
  • glamourous 05.04.11, 15:18
    Zazdrosc, jezeli w ogole podziala, to na chwile, na krotko. Zadna krecaca sie wokol Ciebie laska nie zagwarantuje Ci renesansu uczuc zony na reszte zycia, skoro ma ona taka a nie inna, zimna nature. Moze na chwile "zaskoczy", ale kiedy znow poczuje sie bezpiecznie, jej emocjonalny chlod znowu wroci galopem.
    Ciezkie sa te rozwodowe dylematy u ludzi, ktorzy maja dzieci i zalezy im na rodzinie. Bo na jednej szali jest wlasne, uciekajace zycie i szansa na szczescie, a z drugiej, no wlasnie - poczucie bezpieczenstwa dzieci i codzienne uczestniczenie w ich zyciu .
    Gdyby to bylo kiedys, doradzalabym kochanke. Dzisiaj - jezeli wiesz, ze z ta kobieta nie bedziesz juz szczesliwy - sugerowalabym jednak rozstanie, bo nie ma nic gorszego dla uczuciowej osoby niz zycie w emocjonalnej lodowce.


    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • sant.iago 06.04.11, 12:43
    Masz rację. Rozstanie to jednak konsekwencja wyboru drogi życiowej, której mottem jest miłość lub równowaga emocjonalna i radosne bzykanko, bo wszystko inne zejdzie na psy. Muszę sobie zadać pytanie, czy to jest mój priorytet, a jeśli tak to na jak długo.
  • glamourous 07.04.11, 12:04
    sant.iago napisał:

    > radosne bzykanko, bo wszystko inne z
    > ejdzie na psy.> Muszę sobie zadać pytanie, czy to jest mój priorytet, a jeśli ta
    > k to na jak długo.

    Tu nie chodzi o radosne bzykanko - problem tak ujety faktycznie wydaje sie plytki i nie godzien bycia jakimkolwiek priorytetem. Tu chodzi o mozliwosc zycia w zgodzie z samym soba, z wlasna natura i osobowiscia, ze swoimi emocjonalnymi potrzebami. O poczucie, ze nie jest sie nieszczesliwym i zaniedbywanym. Nie piszesz przeciez, ze chodzi Ci tylko o sam fakt bzykania, ale o okazywanie sobie bliskosci, poczucie wiezi i caly ten stuff. To o wiele wazniejsze niz samo miewanie seksu z taka czy inna czestotliwoscia. Jednak jesli ma sie dzieci zawsze w takich sytuacjach staje sie przed wyborem : egoizm czy altruizm. I to wlasnie czyni ten dylemat nieznosnym.
    Z dedykacja dla Ciebie : www.youtube.com/watch?v=j6TrCAw0x5c
    Pozdrawiam :-)

    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • rozwodnik-waw 05.04.11, 16:06
    Powiedz jej, że z jakiejśtam okazji (albo lepiej bez okazji) wychodzicie wieczorem na obiad. Ubierzcie się ładnie, ale też bez przesady, na tyle ładnie, by móc się spokojnie pokazać w średniej klasy restauracji (nie McDonald's).

    Potem idźcie na ten obiad do tej restauracji. Niech całe popołudnie będzie dla Was. Niech dziećmi zajmie się ktoś inny. Niech wszystkie zmartwienia na ten wieczór Was nie dotyczą.

    A po obiedzie czy tam kolacji pora na drugi punkt programu. Twoja żona pewnie będzie się spodziewać kina, teatru czy czegoś takiego. Ale Ty zaskocz ją w zupełności. Mianowicie, Ty ją zaprowadź...

    ...na umówioną wcześniej wizytę u rodzinnego terapeuty. I powiedz w obecności terapeuty wszystkie te rzeczy, które napisałeś nam tutaj.

    Jeśli dobrze widzę u Twojej żony ten sam typ, co u mojej, to nie będzie chciała iść na terapię (przecież niedostateczna ilość seksu to Twój problem), więc musisz ją wziąć z zaskoczenia.


    --
    moje życie po rozwodzie
  • bcde 06.04.11, 04:52
    Wiem co to znaczy być z zimną rybą. Moja żona też nigdy nie wzięła mnie sama nawet za rękę i nie czuła potrzeby bliskości. Wielki chłód. Na szczęście od kilku lat jestem rozwiedziony. To ja wniosłem pozew, a sprawa poszła szybko. Z synem mam dobry kontakt. Żyje mi się dużo lepiej.
    Moja rada jest prosta. W żadnym razie nie dawaj żonie powodów do zazdrości, bo wykorzysta to w sprawie rozwodowej przeciwko tobie. Dyskretnie szukaj nowej partnerki życiowej, a jak tylko ją znajdziesz, to nie zwlekając składaj pozew o rozwód. Im dłużej będziesz w małżeństwie, tym mniejsze będą twoje szanse na związanie się z kimś innym. Jak sam zauważyłeś - żonatemu tatusiowi trudno znaleźć fajną kobietę. Jako mężczyzna w w trakcie sprawy rozwodowej (potencjalnie wkrótce wolny) albo już rozwiedziony, będziesz dużo bardziej wiarygodny i atrakcyjny dla kobiet, niż jako małż.
    Nie myśl o powrocie do żony, nawet jeśli od razu się nie uda z inną. Spal mosty i nie przejmuj się. Nowe, lepsze życie jest tego warte. Tego kwiatu faktycznie jest "pół światu". Mnóstwo wolnych kobiet czeka na wolnych mężczyzn. Nawet jeśli większość to będą kobiety z "rynku wtórnego", to nie szkodzi. To, że partnerzy mają już doświadczenie w związkach, pozwala lepiej się dobrać i uniknąć wcześniejszych błędów. O ile dobrze wybierzesz, to jest niemal pewne, że nowy związek będzie lepszy, bo wiesz już co jest dla ciebie ważne.
    Szkoda życia. Powodzenia.
  • berenika.5 06.04.11, 15:13
    "Dyskretnie szukaj nowej par
    > tnerki życiowej, a jak tylko ją znajdziesz, to nie zwlekając składaj pozew o ro
    > zwód."

    bez jaj, co to zabawa w podchody? przedszkole?
    rozsądnym i logicznym jest zastanowić się czego się chce i jak się dojdzie do wniosku, że życie z dotychczasową kobietą jest bez sensu, nie pasuje takie małżeństwo to od razu się składa papiery, rozwodzi się szukaj sobie nowej kobiety.
    Nie bardzo widzę sens szukania kobiety będąc w związku małżeńskim - po czym jak się znajdzie biegnięcia na gwałt do sądu z papierami rozwodowymi.. pomijając już kwestię sensu fundowania nowej partnerce rozwodowych atrakcji ( walki o kasę, alimenty, dorobek życia, dzieci) a jak okaże się ze to nie ta? to co ? wróci się do zony i dyskretnie znów będzie się szukało?

    żona w związku - niewypale to poczekalnia czy jak?

    Po co ta męka przez x czasu dopóki się nie znajdzie nowa chętna? a jak się nie znajdzie to należy tkwić w gównie?
    sory ale dla mnie to jakaś abstrakcja.

    zawsze mnie śmieszyli ludzie, którzy wchodzą w byle jakie związki aby sobie przeczekać na właściwą osobę albo osoby które się męczą w związku dopóki nie pojawi się następna. Marnowanie czasu swojego i kogoś, komplikowanie sobie życia, po co?
  • bcde 08.04.11, 03:58
    A czy przeczytałaś, że oni mają dzieci? Dlaczego autor wątku ma odchodzić od dzieci, kiedy nie ma jeszcze takiej konieczności? Znalazłby nową partnerkę, to by odszedł. Gdyby nie było dzieci, to radziłbym mu odejść od razu. Zachowaniem przedszkolnym byłoby odejście od dzieci bez konieczności.
    Co do "atrakcji rozwodowych", to autor nie musi nimi obciążać żadnej nowej kobiety. To jego sprawa czy i ile zechce powiedzieć o swoim rozwodzie.
    Co do powrotu do żony, to radziłem, żeby nawet o tym nie myślał, więc nie wiem dlaczego o tym piszesz.
    A to, że związek jest poczekalnią, zdarza się często i wynika z różnych przyczyn. Nie musi to być wina autora wątku.
  • sisi_kecz 08.04.11, 09:42
    bcde napisał:

    > A czy przeczytałaś, że oni mają dzieci? Dlaczego autor wątku ma odchodzić od dz
    > ieci, kiedy nie ma jeszcze takiej konieczności? Znalazłby nową partnerkę, to by
    > odszedł. '

    Obleśne są te rady.
    Zupełnie jakby jeden pawian radził drugiemu: trzymaj sie jedną ręką pewnego drzewa, a drugą macaj po drugim drzewie, gdzie są banany.
    Znajdziesz banan to sie puścisz, a do tego czasu nie ma konieczności ;)

    Zachowaniem pr
    > zedszkolnym byłoby odejście od dzieci bez konieczności.'

    Po pierwsze- chyba jest konieczność, skoro człowiek jest nieszczęśliwy, niespełniony i się męczy.
    Po drugie- co to za dziwna moralność ? - do drugiej baby odejść jest usprawiedliwione, a samo wyjście ze związku, który szczęścia nie daje jest be.
    Po trzecie- mężczyzna nie odchodzi od dzieci, tylko od partnerki, z dziećmi sie nie rozwodzi i dzieci nie opuszcza- przynajmniej normalny ojciec.

    Co do "atrakcji rozwodowych", to autor nie musi nimi obciążać żadnej nowej kobi
    > ety. To jego sprawa czy i ile zechce powiedzieć o swoim rozwodzie.'

    Dodatkowo radzisz, aby nowy związek zacząć od matactwa i kłamstwa- pięknie.

    A to, że związek jest poczekalnią, zdarza się często i wynika z różnych przyczy
    > n. Nie musi to być wina autora wątku.'

    A tu już następuje Twoje własne usprawiedliwianie się ,że zrobiłeś komuś świństwo- a najpewniej i zonie i kochance.
    Rady takich typów od rana, powodują u mnie mdłości...

    :(

    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • buba12 08.04.11, 12:31
    sisi_kecz ujełaś juz w słowa wszystko co ja chciałam napisać
    dodam więc tylko jedno. ozenileś sie z tą kobietą - to okaż jej odrobinę szacunku (na wiele wiecej nie zasługuje) i opusc ja ładnie, elegancko.
    odchodzi się OD KOGOS (btw - to tylko daje powod porzuconemu do zastanawiania sie nad soba) a nie DO KOGOS
  • bcde 08.04.11, 17:32
    > Po drugie- co to za dziwna moralność ? - do drugiej baby odejść jest usprawiedl
    > iwione, a samo wyjście ze związku, który szczęścia nie daje jest be.
    > Po trzecie- mężczyzna nie odchodzi od dzieci, tylko od partnerki, z dziećmi sie
    > nie rozwodzi i dzieci nie opuszcza- przynajmniej normalny ojciec.

    Twoim zdaniem, mieszkając osobno, mężczyzna będzie miał taką samą sposobność żeby pobyć z dziećmi i mieć wpływ na ich wychowanie? Czy wyprowadzka ojca z domu będzie lepsza dla dzieci? Tylko mi nie pisz, że dzieci będą nieszczęśliwe, odczuwając chłód między rodzicami, bo ja zakładam, że autor wątku jest dobrym ojcem i jego codzienna obecność jest ważniejsza dla dzieci, niż chłód w stosunkach z żoną, który to chłód zresztą wynika z zachowania żony, a nie jego. Normalny ojciec będzie chciał mieszkać z dziećmi dopóki się da, nawet jeśli związek z kobietą mu nie odpowiada. Wyobraź sobie sytuację, w której ty miałabyś zamieszkać osobno, wiedząc, że twoje dzieci zostaną z mężem. Też tak łatwo by ci to przyszło? Wyprowadziłabyś się ot tak, nie mając motywacji w postaci związku z nowym, fajnym partnerem, w imię, jak to nazywasz moralności? To ja ciebie zapytam - a cóż to za dziwna moralność?

    > Dodatkowo radzisz, aby nowy związek zacząć od matactwa i kłamstwa- pięknie.

    Nieprawda. Wyraźnie napisałem wcześniej, że autor wątku ma większe szanse znaleźć kobietę, jeśli będzie rozwiedziony lub w trakcie rozwodu. Zakładałem więc, że jego stosunki z żoną nie będą tajemnicą. To, że nie musi mówić wszystkiego, było tylko argumentem na uboczny zarzut ew. obciążania innej kobiety sprawami związanymi z rozwodem. Czytasz niedokładnie.

    > Rady takich typów od rana, powodują u mnie mdłości...

    Twoje mdłości wynikają z niezrozumienia sytuacji mężczyzny i braku chęci spojrzenia na sytuację obiektywnie, czyli mając także na uwadze dobro mężczyzny i dzieci. Myślisz po kobiecemu i schematycznie. W skrócie - "nie podoba się, to niech facet od razu wyp...la, a nie rozgląda się za innymi kobietami, mieszkając ze mną". Wyżej napisałem, że jeśli nie ma dzieci, to radziłbym autorowi wątku odejść od razu. Jeśli jednak są dzieci, to uzasadnione jest, żeby jak najdłużej z nimi mieszkać.
  • sisi_kecz 09.04.11, 00:05
    Twoim zdaniem, mieszkając osobno, mężczyzna będzie miał taką samą sposobność że
    > by pobyć z dziećmi i mieć wpływ na ich wychowanie? Czy wyprowadzka ojca z domu
    > będzie lepsza dla dzieci?'

    Szukając sobie nowej przystani na pewno poświęci im wiele troski i uwagi.
    Mężczyźni podobno nie potrafią robic dwóch rzeczy naraz. Albo dzieci traktowane po łebkach, a mysli zaprzątnięte uwodzicielskim ruchem bioder pani Jadzi z biura i planowaniem taktyki, jak się do nich dobrać, albo nieudane podejścia do pani Jadzi, bo dzieci na głowie.
    Co jest bardziej prawdopodobne?
    Oczywiście- interes własny, przy czym interes oznacza tu: prącie.



    Wyobraź sobie sytuację, w której ty miałabyś zamieszkać o
    > sobno, wiedząc, że twoje dzieci zostaną z mężem. Też tak łatwo by ci to przyszł
    > o? Wyprowadziłabyś się ot tak, nie mając motywacji w postaci związku z nowym, f
    > ajnym partnerem, w imię, jak to nazywasz moralności?

    Pytasz mnie?

    To ja ciebie zapytam - a c
    > óż to za dziwna moralność?'

    a teraz o co pytasz?

    W ogóle nie dociera do Ciebie, że dla dzieci jest obojętne, czy tata odszedł do pani czy do innego mieszkania.
    To w ogóle nie ma nic do rzeczy dla dzieci.
    Sadzisz, że jak dziecko wie, że tata zrezygnował z mieszkania z nim razem, to mu ulży, że na szczęście tatuś nie mieszka sam, tylko z jakąś panią?

    Wyraźnie napisałem wcześniej, że autor wątku ma większe szanse znale
    > źć kobietę, jeśli będzie rozwiedziony lub w trakcie rozwodu'

    Nie chrzań teraz, bo na radziłeś, żeby po kryjomu, będąc w małżenstwie, rozglądał sie za nową przystanią.

    To, że nie musi mówić wszystkiego, b
    > yło tylko argumentem na uboczny zarzut ew. obciążania innej kobiety sprawami zw
    > iązanymi z rozwodem. Czytasz niedokładnie.'

    Wywijasz sie jak piskorz. Przeczytaj swoje zdanie o "niemówieniu" nowej kobiecie wszystkiego.
    Nie pisałeś, o tym, żeby oszczedzać kobietę, tylko żeby budować w niej fałszywy obraz siebie.
    Maczomena, który ma wszystko gites, a z tym okropnym babsztylem, swoją właściwie już błą żoną, upora sie z palcem w bucie.
    I tak kłamie sie byłą, kłamie sie obecną, kłamie się dzieciom:

    " Kto Kłamstw, kto kłamstw raz nauczony jest,
    Kłamstwem, kłamstwem ma skażoną krew,
    Na kłamstwie swoje życie budować chce "


    Właśnie dlatego, tacy jak Ty, nie stworzą nigdy fajnego partnerskiego związku- bo sami chcą decydować, co będzie właściwe dla kobiety- co ją obciąży, a co nie.
    Wy naprawdę nie łapiecie bluesa...eh.

    Twoje mdłości wynikają z niezrozumienia sytuacji mężczyzny i braku chęci spojrz
    > enia na sytuację obiektywnie, czyli mając także na uwadze dobro mężczyzny i dzi
    > eci.'

    Faktycznie nie potrafię zrozumieć, dlaczego dobro mezczyzny ma byc nadrzędne.
    Może Ty`mnie przekonasz, że:
    - poszukiwanie nowej dziewczyny w trakcie bycia z inną kobietą,
    - wyprowadzenie sie dopiero po zapoznaniu nowej kobiety i upewnieniu sie, że warto,
    - zatajanie swojej sytuacji przed nową kobietą,

    jest w interesie kogokolwiek oprócz chroniącego swoje ego, tchórzliwego facecika ?

    ...

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • bcde 09.04.11, 01:26
    > Szukając sobie nowej przystani na pewno poświęci im wiele troski i uwagi.
    > Mężczyźni podobno nie potrafią robic dwóch rzeczy naraz. Albo dzieci traktowane
    > po łebkach, a mysli zaprzątnięte uwodzicielskim ruchem bioder pani Jadzi z biu
    > ra i planowaniem taktyki, jak się do nich dobrać, albo nieudane podejścia do pa
    > ni Jadzi, bo dzieci na głowie.
    > Co jest bardziej prawdopodobne?
    > Oczywiście- interes własny, przy czym interes oznacza tu: prącie.

    A kobiety podobno są ograniczone umysłowo, ich myśli są zaprzątnięte ich wyglądem i nowymi butami - to mniej więcej poziom twojej argumentacji.
    Mieszkanie z dziećmi nie przeszkadza rozglądać się za nową partnerką życiową, podobnie jak nie przeszkadza jeść, pracować, zajmować się hobby i robić wielu innych rzeczy. Prącie jest tylko w twojej głowie.

    > Wyobraź sobie sytuację, w której ty miałabyś zamieszkać o
    > > sobno, wiedząc, że twoje dzieci zostaną z mężem. Też tak łatwo by ci to p
    > rzyszł
    > > o? Wyprowadziłabyś się ot tak, nie mając motywacji w postaci związku z no
    > wym, f
    > > ajnym partnerem, w imię, jak to nazywasz moralności?
    >
    > Pytasz mnie?
    >
    > To ja ciebie zapytam - a c
    > > óż to za dziwna moralność?'
    >
    > a teraz o co pytasz?

    Pierwsze pytanie było konkretne - co byś ty zrobiła w hipotetycznej sytuacji i nie odpowiedziałaś, więc nie rżnij głupa.
    Drugie pytanie było retoryczne, podobnie jak twoje.

    > W ogóle nie dociera do Ciebie, że dla dzieci jest obojętne, czy tata odszedł do
    > pani czy do innego mieszkania.
    > To w ogóle nie ma nic do rzeczy dla dzieci.
    > Sadzisz, że jak dziecko wie, że tata zrezygnował z mieszkania z nim razem, to m
    > u ulży, że na szczęście tatuś nie mieszka sam, tylko z jakąś panią?

    Czy ja gdzieś napisałem, że ojciec ma tłumaczyć dzieciom dlaczego z nimi jest i gdzie odchodzi? Pogięło cię? Mieszkanie ojca z dziećmi jest jest wartością dla niego i dla nich i nie wymaga tłumaczenia dzieciom, natomiast, jak widzę, trzeba tłumaczyć to tobie.

    > Wyraźnie napisałem wcześniej, że autor wątku ma większe szanse znale
    > > źć kobietę, jeśli będzie rozwiedziony lub w trakcie rozwodu'
    >
    > Nie chrzań teraz, bo na radziłeś, żeby po kryjomu, będąc w małżenstwie, rozgl
    > ądał sie za nową przystanią.

    I znowu nie zrozumiałaś. Owszem, stwierdziłem, żeby autor wątku dyskretnie szukał nowej kobiety, ale tylko dlatego, że bez sensu jest dawać żonie powody do czucia się zdradzaną i oręż do ręki w perspektywie sprawy o rozwód. Takie jawne działanie byłoby samobójcze, gdy po nim następuje wyprowadzka i zamieszkanie z inną. Natomiast w innej kwestii, tj. szans na znalezienie nowej kobiety, napisałem, że rozwód lub jego perspektywa daje mu większe szanse u kobiet. Gdzie tu widzisz sprzeczność i nieprawdę?

    > Wywijasz sie jak piskorz. Przeczytaj swoje zdanie o "niemówieniu" nowej kobieci
    > e wszystkiego.
    > Nie pisałeś, o tym, żeby oszczedzać kobietę, tylko żeby budować w niej fałszywy
    > obraz siebie.
    > Maczomena, który ma wszystko gites, a z tym okropnym babsztylem, swoją właściwi
    > e już błą żoną, upora sie z palcem w bucie.
    > I tak kłamie sie byłą, kłamie sie obecną, kłamie się dzieciom:

    Gdzieś napisałem, żeby kłamać dzieciom? Nigdzie. Autor wątku po prostu nie powinien się im spowiadać ze swoich uczuć do ich matki. A może uważasz, że autor wątku, mieszkając z dziećmi, powinien dzieciom tłumaczyć, że być może niedługo niedługo się wyprowadzi i dlaczego? Może jeszcze powinien im powiedzieć to, co tu napisał, ze szczegółami pożycia małż., żeby ktoś nie zarzucał mu, że je okłamuje? Byłby to kretynizm. Znowu nie myślisz realistycznie, tylko żółć zalewa ci mózg.
    Co do nowej partnerki, także nie radziłem kłamstwa. To ze strony jednej z forumowiczek padł zarzut, że radzę ją okłamywać, kiedy na niedorzeczny i drugorzędny zarzut obarczania jej ewentualną sprawą rozwodową stwierdziłem tylko, że to autor wątku decyduje ile jej powiedzieć o sprawie rozwodowej i nie musi jej "obarczać" jego sprawami.

    > Właśnie dlatego, tacy jak Ty, nie stworzą nigdy fajnego partnerskiego związku-
    > bo sami chcą decydować, co będzie właściwe dla kobiety- co ją obciąży, a co nie
    > .
    > Wy naprawdę nie łapiecie bluesa...eh.

    Jak na razie, twoje wypowiedzi od czapy świadczą, że to ty nie łapiesz bluesa. Niby skąd wiesz, że ja chcę decydować, co jest właściwe dla kobiety? Już tak dobrze mnie znasz? Nie posługuj się argumentem ad personam, bo ja też bez problemu mogę ci napisać niemiłe rzeczy.

    > Faktycznie nie potrafię zrozumieć, dlaczego dobro mezczyzny ma byc nadrzędne.
    > Może Ty`mnie przekonasz, że:
    > - poszukiwanie nowej dziewczyny w trakcie bycia z inną kobietą,
    > - wyprowadzenie sie dopiero po zapoznaniu nowej kobiety i upewnieniu sie, że wa
    > rto,
    > - zatajanie swojej sytuacji przed nową kobietą,
    >
    > jest w interesie kogokolwiek oprócz chroniącego swoje ego, tchórzliwego faceci
    > ka ?

    A ty znowu swoje, jak katarynka. Przeczytaj uważniej, co napisałem, to zrozumiesz. A dlaczego dobro mężczyzny ma być ważniejsze? Bo radziłem autorowi wątku, którego mi szkoda, a nie jego żonie.
  • sisi_kecz 09.04.11, 02:11
    Mieszkanie z dziećmi nie przeszkadza rozglądać się za nową partnerką życiową, p
    > odobnie jak nie przeszkadza jeść, pracować, zajmować się hobby i robić wielu in
    > nych rzeczy. Prącie jest tylko w twojej głowie.'

    Jasne, w głowie tego faceta jest przecież tylko pragnienie zbawienia jakieś sierotki swoją, znudzoną małżenskim życiem osobą- a zrobi to czytając jej encyklopedie Lauroussa ;)

    Pierwsze pytanie było konkretne - co byś ty zrobiła w hipotetycznej sytuacji i
    > nie odpowiedziałaś, '

    bo sam odpowiedziałeś w retorycznym pytaniu poniżej.
    W konkretnej i realnej sytuacji , wyprowadziłam sie nie mając motywacji w postaci nowego partnera, a moje dziecko od poczatku wyprowadzki, tyle samo czasu przebywa ze mną , jak i ze swoim ojcem.
    Czyli stracilam 50% swojego czasu spędzanego z dzieckiem.

    Czy ja gdzieś napisałem, że ojciec ma tłumaczyć dzieciom dlaczego z nimi jest i
    > gdzie odchodzi? Pogięło cię?'

    Chyba Ciebie pogięło, że tego nie wytłumaczyłeś swoim dzieciom- bo czeka Cię samotna starość.
    Beznadziejny typ, z Ciebie- nie czułeś odpowiedzialności za rodzinę? nie wyobraziłeś sobie, co dzieci odczuwają w związku z tak dramatycznym zdarzeniem w ich życiu? po prostu sie spakowałeś i dałeś im buziaczka z walizkami w ręce, a potem w podskokach do nowej pani?

    Autor wątku po prostu nie powi
    > nien się im spowiadać ze swoich uczuć do ich matki. A może uważasz, że autor wą
    > tku, mieszkając z dziećmi, powinien dzieciom tłumaczyć, że być może niedługo ni
    > edługo się wyprowadzi i dlaczego? '

    Rozumiem, że możesz mieć gdzieś, co tam sisi pisze, ale weź zajrzyj do pierwszej lepszej porady specjalisty- psychologa i poczytaj, jak prawidłowo przeprowadzic dzieci przez etap rozwodu rodziców, aby zminimalizować ich traumę.
    Dokładnie tak, tam przeczytasz, że powinna odbyć się rozmowa w składzie dzieci i rodzice, i powinny paść słowa o wzajemnej relacji rodziców, np. tata i mama ostatnio przestali się dogadywać, trochę trudno i być ze sobą, przestali sie lubić i postanowili, że tata zamieszka sie z domu. I powinno nastapić zapewnienie: Ty (dziecko) jesteś naszym skarbem, bardzo Cię oboje kochamy, i tata i mama, nie z Twojego powodu tata zamieszka osobno. Prosimy, żebys nie martwił sie tym, dorośli czasem przestają chcieć mieszkać razem, ale nigdy nie przestaniemy Cie kochać i bedziemy zawsze przy Tobie.

    To są takie podstawy, ze byś sie wstydzil komuś radzić.

    I znowu nie zrozumiałaś. Owszem, stwierdziłem, żeby autor wątku dyskretnie szuk
    > ał nowej kobiety, ale tylko dlatego, że bez sensu jest dawać żonie powody do cz
    > ucia się zdradzaną i oręż do ręki w perspektywie sprawy o rozwód. Takie jawne d
    > ziałanie byłoby samobójcze, gdy po nim następuje wyprowadzka i zamieszkanie z i
    > nną. '

    Ależ ja własnie doskonale zrozumiałam- grunt to robic dobrze sobie, a kobietę, którą sie kiedys kochało nalezy jak najsprytniej zrobic w bambuko, bo coś takiego jak przyzwoitosć to samobójstwo.
    Twoi rodzice byliby dumni, na jakiego cżlowieka wyrosłeś, ale oszczędź innym tej moralnosci Kalego w połączeniu z miernotą egzystencji pasożyta.

    Natomiast w innej kwestii, tj. szans na znalezienie nowej kobiety, napisa
    > łem, że rozwód lub jego perspektywa daje mu większe szanse u kobiet'

    Bardzo sprytnie: zabezpieczony od tyłu i hurrra do przodu! Obrzydliwe...

    To ze strony jednej z forum
    > owiczek padł zarzut, że radzę ją okłamywać, kiedy na niedorzeczny i drugorzędny
    > zarzut obarczania jej ewentualną sprawą rozwodową stwierdziłem tylko, że to au
    > tor wątku decyduje ile jej powiedzieć o sprawie rozwodowej i nie musi jej "obar
    > czać" jego sprawami.'

    Ale sie powtarzasz- pytam jakim prawem sobie decydujesz ile powiedzieć, a czym obarczać ?
    Prawem swojego interesu=prącia.
    Po trupach, po szacunku, który się nalezy innym ludziom- słowem: tak zakombinowac, zeby miękko wylądować.
    To sie mówi: ludzka gnida
    i mogą mnie wyciąć, pierdolę, tego się nie da inaczej nazwać:(

    A dlaczego dobro mężczyzny ma być ważniejsze? Bo radziłem autorowi wątku, k
    > tórego mi szkoda, a nie jego żonie.'

    Współczuję Twoim bliskim, bo dlaczego ich dobro ma być uwzględnione?
    przecież to Twoje życie.


    żal.pl
    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • bcde 09.04.11, 04:36
    > Mieszkanie z dziećmi nie przeszkadza rozglądać się za nową partnerką życiową,
    > podobnie jak nie przeszkadza jeść, pracować, zajmować się hobby i robić wielu innych rzeczy. Prącie jest tylko w twojej głowie.'
    >
    > Jasne, w głowie tego faceta jest przecież tylko pragnienie zbawienia jakieś sierotki swoją, znudzoną małżenskim życiem osobą- a zrobi to czytając jej encyklopedie Lauroussa ;)

    Twoja odpowiedź ma się nijak do tego, co napisałem. Najpierw widzisz w głowie faceta tylko prącie, a kiedy tłumaczy ci się, że chęć mieszkania z dziećmi nie ma z prąciem nic wspólnego, to próbujesz uciec w ironię i to w sytuacji, gdy autor wątku napisał, że w związku trzymają go m.in. dzieci. Twoja ironia byłaby na miejscu, gdyby nie dotyczyła prawdy oczywistej. Jak ktoś mówi, że Ziemia się obraca, to też silisz się na ironię?

    > W konkretnej i realnej sytuacji , wyprowadziłam sie nie mając motywacji w posta
    > ci nowego partnera, a moje dziecko od poczatku wyprowadzki, tyle samo czasu prz
    > ebywa ze mną , jak i ze swoim ojcem.
    > Czyli stracilam 50% swojego czasu spędzanego z dzieckiem.

    Sytuacja, w której dziecko po rozstaniu rodziców przebywa z każdym z nich tyle samo czasu, jest wyjątkowa, jak na polskie warunki. Sądzę, że działo się to za granicą, gdyż na gruncie polskim praktycznie bardzo rzadko się to zdarza. Regułą jest mieszkanie dziecka z jednym z rodziców i spotkania z drugim rodzicem. Autor wątku z pewnością straciłby dużo więcej więcej czasu z dziećmi, gdyby się wyprowadził. Ty nie odpowiedziałaś na moje pytanie, tylko napisałaś jak było u ciebie, ale w innej sytuacji, niż może oczekiwać autor wątku.

    > Autor wątku po prostu nie powinien się im spowiadać ze swoich uczuć do ich matki. A może uważasz, że autor wątku, mieszkając z dziećmi, powinien dzieciom tłumaczyć, że być może niedługo się wyprowadzi i dlaczego? '
    >
    > Rozumiem, że możesz mieć gdzieś, co tam sisi pisze, ale weź zajrzyj do pierwsze
    > j lepszej porady specjalisty- psychologa i poczytaj, jak prawidłowo przeprowadz
    > ic dzieci przez etap rozwodu rodziców, aby zminimalizować ich traumę.
    > Dokładnie tak, tam przeczytasz, że powinna odbyć się rozmowa w składzie dzieci
    > i rodzice, i powinny paść słowa o wzajemnej relacji rodziców, np. tata i mama o
    > statnio przestali się dogadywać, trochę trudno i być ze sobą, przestali sie lub
    > ić i postanowili, że tata zamieszka sie z domu. I powinno nastapić zapewnienie:
    > Ty (dziecko) jesteś naszym skarbem, bardzo Cię oboje kochamy, i tata i mama, n
    > ie z Twojego powodu tata zamieszka osobno. Prosimy, żebys nie martwił sie tym,
    > dorośli czasem przestają chcieć mieszkać razem, ale nigdy nie przestaniemy Cie
    > kochać i bedziemy zawsze przy Tobie.
    >
    > To są takie podstawy, ze byś sie wstydzil komuś radzić.

    > Chyba Ciebie pogięło, że tego nie wytłumaczyłeś swoim dzieciom- bo czeka Cię sa
    > motna starość.
    > Beznadziejny typ, z Ciebie- nie czułeś odpowiedzialności za rodzinę? nie wyobra
    > ziłeś sobie, co dzieci odczuwają w związku z tak dramatycznym zdarzeniem w ich
    > życiu? po prostu sie spakowałeś i dałeś im buziaczka z walizkami w ręce, a pote
    > m w podskokach do nowej pani?

    Jesteś beznadziejna, pisząc takie banały tonem, jakbyś odkryła Amerykę i sugerując, że wyprowadziłem się, nic dziecku wcześniej nie mówiąc. Taka rozmowa się odbyła. Poszliśmy z żoną do psychologa, aby się przygotować. Tyle tylko, że ta rozmowa odbyła się, kiedy faktycznie miało dojść do wyprowadzki i jej termin był znany. Dopóki termin wyprowadzki nie jest znany, to nie mówi się dziecku takich rzeczy. Twoje m.in. zarzuty wcześniej polegały na tym, że twierdziłaś, że okłamuje się dziecko, mieszkając z nim i nie mówiąc mu o możliwości wyprowadzki. Owszem, dla dobra dziecka nie mówi się mu dopóki się da, jeśli w ten sposób przedłuża się jego szczęśliwe dzieciństwo. Każdy miesiąc ma znaczenie.

    > Ależ ja własnie doskonale zrozumiałam- grunt to robic dobrze sobie, a kobietę,
    > którą sie kiedys kochało nalezy jak najsprytniej zrobic w bambuko, bo coś takie
    > go jak przyzwoitosć to samobójstwo.
    > Twoi rodzice byliby dumni, na jakiego cżlowieka wyrosłeś, ale oszczędź innym te
    > j moralnosci Kalego w połączeniu z miernotą egzystencji pasożyta.

    Przyzwoitość w twoim wydaniu polega na ograniczeniu kontaktów z dziećmi i wyprowadzeniu się, żeby broń Boże nie próbować szukać szczęścia w tajemnicy przed małżonką, która ma gdzieś potrzeby faceta.
    Owszem, osobę, którą kiedyś się kochało, czasem przestaje się kochać i wtedy myśli się o sobie. I czasem trzeba zrobić ją w bambuko, jeśli na drugiej szali jest możliwość mieszkania z dziećmi. Ty, jak rozumiem, zrezygnowałabyś z mieszkania z dziećmi i wyprowadziłabyś się od nich, żeby być przyzwoitą dla osoby, której nie darzysz uczuciem?
    Moja moja sytuacja była inna niż autora wątku, bo uprzedziłem żonę, że się wyprowadzę, jak tylko znajdę mieszkanie i wiedziała, że to pewne. Byliśmy już przed wyprowadzką w faktycznej separacji.
    Co do pasożyta, ludzkiej gnidy i innych takich, to daruj sobie wreszcie i już mi nie odpisuj, jeśli ma to tak wyglądać. Brak ci kultury dyskusji. Żal.pl
  • sisi_kecz 09.04.11, 16:03
    > Jasne, w głowie tego faceta jest przecież tylko pragnienie zbawienia jaki
    > eś sierotki swoją, znudzoną małżenskim życiem osobą- a zrobi to czytając jej en
    > cyklopedie Lauroussa ;)
    >
    > Twoja odpowiedź ma się nijak do tego, co napisałem. Najpierw widzisz w głowie f
    > aceta tylko prącie, a kiedy tłumaczy ci się, że chęć mieszkania z dziećmi nie m
    > a z prąciem nic wspólnego, to próbujesz uciec w ironię '

    To spróbuję z innej strony.
    Co robisz kiedy spotykasz dziewczyne, ktora Ci sie ogromnie podoba, Ty też sie jej podobasz, a Wasze kontakty zmierzają do ekscytujacego spotkania ciało w ciało?
    Czytałes o pierwszej fazie zauroczenia?
    Czlowiek żyje jak w transie, mysli tylko o niej/nim, chce być ciagle razem, szaleje i ma slodki dreszcz na całym ciele na samo wspomnienie o niej/nim.
    A w tym czasie układa z dziećmi puzzle na dywanie...
    czaisz, ze te dwie rzeczy są nie do pogodzenia?
    Angażowanie sie w nowy związek, to opium dla mózgu- resztę rzeczy można robic rtylko mechanicznie i rutynowo.
    W domu się jest ciałem, a mysli ciągle przy Niej.
    A Tobie sie wydaje, ze supertatuś daje radę- nie daje i dzieci to doskonale odczuwają.
    Jest dupkiem i tyle- nie ma innej opcji, nie ma nikogo, kto by Ci powiedział, ze to jest w porządku.

    Sytuacja, w której dziecko po rozstaniu rodziców przebywa z każdym z nich tyle
    > samo czasu, jest wyjątkowa, jak na polskie warunki. Sądzę, że działo się to za
    > granicą, gdyż na gruncie polskim praktycznie bardzo rzadko się to zdarza. '

    Zdaję sobie sprawę, ze moze większość ludzi, traktuje dzieci jak swoją własność, zamiast dbać o to, aby miały kontakt z obojgiem rodziców, ale nie w tym rzecz.
    Chodzi o to, że ja wyprowadzając sie do nikogo, wiedziałam, ze tracę 50 % czasu z dzieckiem.
    Ale nie zasłaniałam sie bzdurnym dobrem dziecka, podczas gdy to dziecko widziało, że rodzice są sobie obcy, a żadne nie jest szczęsliwe, zaś wspólny dom jest ułudą i nikt sie w nim dobrze nie czuje.
    Czy moje dziecko miało sie uczyc farsy i obłudy? tego,że związek kobiety i mężczyzny to clod lub nienawisć? że dorośli to albo sie kłócą albo w ogóle ze sobą nie rozmawiają i są sobie obojętni?
    Każdy kolejny miesiąc w takiej sytuacji to jest właśnie krzywda dla dziecka.
    Dla tatusia wygoda i tylko to wynika z Twoich teorii.

    Jesteś beznadziejna, pisząc takie banały tonem, jakbyś odkryła Amerykę i sugeru
    > jąc, że wyprowadziłem się, nic dziecku wcześniej nie mówiąc. '

    Wiesz, zaraz sie okaże, że jesteś w ogóle idealny, ale póki co opieram sie tylko na tym, co sami piszesz, a napisałeś: że dzieciom nic ne należy tłumaczyć.
    Twoje rady dla Autora wątku są zatem jakąś projekcją, co Ty bys zrobił żonie, gdybyś miał mozliwości i dzisiejszą wiedzę- tacy właśnie doradcy, co to mądrzy w gębie i sfustrowani nie pominą okazji, by nawoływać do wykiwania nie swoich żon, w ogóle nie powinni głosu zabierać.

    Ale niestety, tacy to sie najbardziej poczuwają do doractwa ;)

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • bcde 10.04.11, 00:29
    > Co robisz kiedy spotykasz dziewczyne, ktora Ci sie ogromnie podoba, Ty też sie
    > jej podobasz, a Wasze kontakty zmierzają do ekscytujacego spotkania ciało w cia
    > ło?
    > Czytałes o pierwszej fazie zauroczenia?
    > Czlowiek żyje jak w transie, mysli tylko o niej/nim, chce być ciagle razem, sza
    > leje i ma slodki dreszcz na całym ciele na samo wspomnienie o niej/nim.
    > A w tym czasie układa z dziećmi puzzle na dywanie...
    > czaisz, ze te dwie rzeczy są nie do pogodzenia?
    > Angażowanie sie w nowy związek, to opium dla mózgu- resztę rzeczy można robic r
    > tylko mechanicznie i rutynowo.
    > W domu się jest ciałem, a mysli ciągle przy Niej.
    > A Tobie sie wydaje, ze supertatuś daje radę- nie daje i dzieci to doskonale odc
    > zuwają.
    > Jest dupkiem i tyle- nie ma innej opcji, nie ma nikogo, kto by Ci powiedział, z
    > e to jest w porządku.

    W głowie ci się to nie mieści, bo mierzysz wszystko swoją miarką.
    A słyszałaś o tym, że człowiek zauroczony widzi świat w jaśniejszych barwach, ma lepszy humor i jest lepszy dla innych? Bo tak też często bywa. Sama napisałaś wcześniej, że mężczyzna robiąc jedną rzecz, skupia się na niej. Powinno więc dotrzeć do ciebie, że układając z dziećmi puzzle na dywanie, skupia się na zabawie, nawet jeśli od czasu do czasu uśmiechnie się do własnych myśli.

    > Ale nie zasłaniałam sie bzdurnym dobrem dziecka, podczas gdy to dziecko widział
    > o, że rodzice są sobie obcy, a żadne nie jest szczęsliwe, zaś wspólny dom jest
    > ułudą i nikt sie w nim dobrze nie czuje.
    > Czy moje dziecko miało sie uczyc farsy i obłudy? tego,że związek kobiety i mężc
    > zyzny to clod lub nienawisć? że dorośli to albo sie kłócą albo w ogóle ze sobą
    > nie rozmawiają i są sobie obojętni?
    > Każdy kolejny miesiąc w takiej sytuacji to jest właśnie krzywda dla dziecka.
    > Dla tatusia wygoda i tylko to wynika z Twoich teorii.

    Jeśli między rodzicami jest tylko chłód, który funduje żona autora wątku, to niby dlaczego on ma się wyprowadzać? Niech się żonka wyprowadzi. Dla dobra dziecka, jak piszesz. Znów wychodzi twoje zaślepienie, bo nie widzisz tego, że to niewinny mąż ma ponosić wg ciebie konsekwencje zachowania żony. Jak dla mnie to bzdura, bo uważam, że codzienna obecność ojca bywa dla dziecka ważniejsza, niż chłód, który funduje jego żona. Mimo chłodu, da się dogadać, tak jak to robią w tej chwili. Zakładałem przy tym, że jest to sytuacja czasowa.
    Jeśli natomiast jest nienawiść i awantury, to zależy, kto je wywołuje. Jeśli żona, to na miejscu ojca zwiałbym razem z dziećmi, tak jak robią to kobiety, zawiadamiając organy ścigania o przemocy z jej strony.

    > Wiesz, zaraz sie okaże, że jesteś w ogóle idealny, ale póki co opieram sie tylk
    > o na tym, co sami piszesz, a napisałeś: że dzieciom nic ne należy tłumaczyć.

    Udzielając się we wszystkich chyba wątkach, czytasz chyba w pośpiechu co którąś linijkę, bo lecisz schematem, a twoje zarzuty mają się nijak do tego, co napisałem. Przypomnę - chodziło o to, że wg forumowiczek samo mieszkanie ojca z dziećmi jest rzekomo oszukiwaniem ich, jeśli tylko ojciec ma czelność szukać w tym czasie szczęścia poza nieudanym związkiem. To od tego zaczęły się gadki o okłamywaniu dzieci. Ja upieram się przy tym, że dopóki ojciec mieszka z dziećmi, nie ma powodu opowiadać im o swoich chłodnych stosunkach z żoną oraz o możliwości wyprowadzki, jeśli jej termin nie jest jeszcze znany.
  • sisi_kecz 11.04.11, 13:00
    sisi :> Wiesz, zaraz sie okaże, że jesteś w ogóle idealny, ale póki co opieram si
    > e tylk
    > > o na tym, co sami piszesz, a napisałeś: że dzieciom nic ne należy tłumacz
    > yć.

    bcde napisał:
    Udzielając się we wszystkich chyba wątkach, czytasz chyba w pośpiechu co którąś
    > linijkę, bo lecisz schematem, a twoje zarzuty mają się nijak do tego, co napis
    > ałem. '

    Czytam dokładnie zanim odpiszę, może tez powinieneś czytac to co piszesz, skoro nie pamietasz?:

    bcde napisał:
    Czy ja gdzieś napisałem, że ojciec ma tłumaczyć dzieciom dlaczego z nimi jest i gdzie odchodzi? Pogięło cię?
    (...) Autor wątku po prostu nie powinien się im spowiadać ze swoich uczuć do ich matki. A może uważasz, że autor wątku, mieszkając z dziećmi, powinien dzieciom tłumaczyć, że być może niedługo niedługo się wyprowadzi i dlaczego? '

    Chyba tylko jasnowidz zrozumie ta wypowiedź jako apel o rozmawianie z dziećmi ;)

    Co do reszty, to już wyczerpująco przedstawiłeś swoją filozofię bycia w związku, bycia ojcem: kiedy się opłaca odchodzić i co jest priorytetem męzczyzny- jakoś nie znalazl sie nikt, kto by za Tobą potwierdzić, ze takie postępowanie jest przyzwoite.

    Każdy z nas jest egoistą i wolałby rozwiązania dla siebie łatwe, lekkie i przyjemne, ale każdy też ma sumienie,
    po prostu niektórzy mają nieużywane ;)

    .
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • berenika.5 08.04.11, 19:01
    "Po drugie- co to za dziwna moralność ? - do drugiej baby odejść jest usprawiedliwione, a samo wyjście ze związku, który szczęścia nie daje jest be."

    wiedziałam, że w moim poście brakuje czegoś istotnego, ale nie muszę już pisać...:)
  • bcde 09.04.11, 02:04
    Tak, brakuje zrozumienia nieistotnej dla ciebie kwestii, że ojciec chce mieszkać z dziećmi, dopóki się da.
  • zakletawmarmur 09.04.11, 08:50
    > Tak, brakuje zrozumienia nieistotnej dla ciebie kwestii, że ojciec chce mieszka
    > ć z dziećmi, dopóki się da.

    "Najlepsze co ojciec może zrobić dla dzieci to kochać ich matkę". Takie zdanie przeczytałam wiele lat temu i dało mi wiele do myślenia...
    Jeśli ojcu faktycznie chodzi o dzieci a nie wygodę, powinien potraktować ich matkę z szacunkiem i zadbać o jej komfort psychiczny w czasie rozwodu. Ten komfort psychiczny między innymi zależy od tego, czy pan odchodzi do innej:-)

    Swoją drogą traktujesz jego żonę jak potwora bez uczuć, który nie zasługuje na dobre traktowanie. Dlaczego? Bo nie lubi seksu... Od kiedy to takicm ludzi pali się na stosach? Zauważ, że ona demonem seksu nigdy nie była, nie oszukała więc męża zgrywając nimfomankę. Kiedyś panu to nie przeszkadzało, podobała mu sie bo pewnie była ładna i zaradna życiowo, taka utylitarna żonka. Czemu ona jest winna? Że nie zmieniła się w gwiazdę porno? Pan pewnie też po ślubie nie zmienił się w Rocco ani nawet Billa Gatesa a ona pomimo to zapewnie go nie zdradza:-) Może więc pan powinien wyzbyć sie tego poczucia skrzywdzenia? Związał się z taką a nie inną kobietą, to była tylko jego decyzja, nikt go nie zmuszał!

    Zresztą ta kobitka czasem rozkłada nogi, nie ma prawdopodobnie z tego ŻADNEJ przyjemności. Robi to dla mężusia, żeby sobie ulżył! Jak dla mnie to pozytywny ukłon w jego stronę i mysi świadczyć o jakiejś sympatii... Tak czy inaczej dlaczego teraz chcesz na nią zrzucić negatywne konsekwencje JEGO błędów?

    Myślisz, że świadomość, że kobitka, która zainwestowała w mężusia tyle czasu i energii, była w porządku, dbała o niego, nagle zostaje brutalnie porzucona dla innej, zjedzie po kobiecie? A jak myślisz skąd biorą się te nieszczęśliwe baby co to kombinują jak puścić pana w skarpetkach i pozbawić dzieci? Może właśnie jest to wet za wet? Poczucie skrzywdzenia, które powoduje zdrada i porzucenie dla innej kobiety jest nieporównywalnie większe niż w przypadku zwykłego rozstania...

    No i zastanowiłabym się czy faktycznie chodzi o dobro dzieci czy tylko "wygodne trwanie":-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • bcde 09.04.11, 14:08
    > "Najlepsze co ojciec może zrobić dla dzieci to kochać ich matkę". Takie zdanie
    > przeczytałam wiele lat temu i dało mi wiele do myślenia...

    To teraz zamień w tym zdaniu słowa "ojciec" i "matka" i też sobie długo nad tym myśl. Przychodzi moment, że nie da się kochać, zwłaszcza kiedy kochana wcześniej osoba to uniemożliwia. Do miłości nikogo nie zmusisz.

    > Jeśli ojcu faktycznie chodzi o dzieci a nie wygodę, powinien potraktować ich ma
    > tkę z szacunkiem i zadbać o jej komfort psychiczny w czasie rozwodu. Ten komfor
    > t psychiczny między innymi zależy od tego, czy pan odchodzi do innej:-)

    > Swoją drogą traktujesz jego żonę jak potwora bez uczuć, który nie zasługuje na
    > dobre traktowanie. Dlaczego? Bo nie lubi seksu... Od kiedy to takich ludzi pali
    > się na stosach?

    Nikt nie robi potwora z żony autora wątku, nie wiem o czym piszesz.
    Kiedy co jakiś czas padają na tym forum rady, żeby facet znalazł sobie kochankę, to jakoś nie widzę tak gwałtownych reakcji jak u Sisi na mój wcześniejszy post, ani zastrzeżenia "tylko koniecznie powiedz o tym żonie". Czym różni się znalezienie kochanki od znalezienia potencjalnie nowej partnerki życiowej?
    Dla autora wątku powinien się liczyć jego komfort psychiczny w czasie rozwodu, a to może mu zapewnić tylko dyskrecja.
  • zakletawmarmur 09.04.11, 14:52
    > To teraz zamień w tym zdaniu słowa "ojciec" i "matka" i też sobie długo nad tym
    > myśl. Przychodzi moment, że nie da się kochać, zwłaszcza kiedy kochana wcześn
    > iej osoba to uniemożliwia. Do miłości nikogo nie zmusisz.

    W tym zdaniu chodzi raczej o to, żeby żonę dobrze traktować. Nic nie wiadomo na temat czy żona o niego nie dba. Wręcz przeciwnie zdaje się starać. Czasami nawet poświęca się i daje mu dupy choć nie ma ochoty... Zrobił byś tyle dla każdej kobiety? Zmuszałbyś sie do seksu z kimś, kto Cię nie kręci?

    > Kiedy co jakiś czas padają na tym forum rady, żeby facet znalazł sobie kochankę
    > , to jakoś nie widzę tak gwałtownych reakcji jak u Sisi na mój wcześniejszy pos
    > t, ani zastrzeżenia "tylko koniecznie powiedz o tym żonie".

    Bo czasami już to się nudzi... Nudzi się pisanie każdemu biednemu misiowi, że nie zasłużył na bzykanie na boku tylko dlatego, że szukając sobie żony postawił na model utylitarny:-) Nudzi się, ale i tak regularnie to robimy!!! Doczytaj!!!

    Czym różni się znal
    > ezienie kochanki od znalezienia potencjalnie nowej partnerki życiowej?

    Tym samym czym aborcja różni się od antykoncepcji. Czasem podjęcia działania:-)
    Jest różnica czy ktoś odchodzi i dopiero układa sobie życia a kiedy robi to za naszymi plecami, wracając do domu i zgrywając dobrego tatusia i mężusia, korzystając przy tym z wszystkich plusów stałego związku...

    Zresztą pan nie szuka partnerki na stałe tylko darmowego wspomagania seksualnego. Będzie więc krzywdził i żonę i kochanki, te dobre kobiety, które będą mu dawać dupy:-)

    > Dla autora wątku powinien się liczyć jego komfort psychiczny w czasie rozwodu,
    > a to może mu zapewnić tylko dyskrecja.

    Czyli wychujać wszystkich i ustawić sie jak najlepiej. Biedne misie tak robią, muszą kombinować bo są za slabi, żeby zachować się jak należy...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • bcde 09.04.11, 15:53
    > W tym zdaniu chodzi raczej o to, żeby żonę dobrze traktować. Nic nie wiadomo na
    > temat czy żona o niego nie dba. Wręcz przeciwnie zdaje się starać. Czasami naw
    > et poświęca się i daje mu dupy choć nie ma ochoty...

    A czy z wątku wynika, że autor o żonę nie dba i się nie stara? Wygląda na to, że on też ją dobrze traktuje.

    > Jest różnica czy ktoś odchodzi i dopiero układa sobie życia a kiedy robi to za
    > naszymi plecami, wracając do domu i zgrywając dobrego tatusia i mężusia, korzys
    > tając przy tym z wszystkich plusów stałego związku...

    Nie trafia do waszych kobiecych głów, że ojciec po prostu chce mieszkać z dziećmi jak długo się da i nie chce się wyprowadzać wcześniej tylko dlatego, żeby żonka miała komfort psychiczny, że nie odszedł wprost do innej pani. Szukanie innej kobiety, będąc w małżeństwie, nie musi oznaczać, że jest złym ojcem i mężem.
    Co za porąbana kobieca "moralność", która wyżej stawia komfort psychiczny żonki (a raczej jej urażoną dumę), niż to, żeby dzieci mieszkały z ojcem. Wynika to również z waszego poczucia wyższości waszych uczuć do dzieci nad uczuciami ojców. Dlatego umniejszacie znaczenie miłości ojcowskiej i tak łatwo pozbawiacie dzieci kontaktu z ojcem. Pal licho, czy dzieciom jest dobrze z ojcem, niech facet się wyprowadzi od razu, żeby żonka miała "komfort psychiczny".

    > Czyli wychujać wszystkich i ustawić sie jak najlepiej. Biedne misie tak robią,
    > muszą kombinować bo są za slabi, żeby zachować się jak należy...

    Nie, biedne misie powinny nie dać się wychujać "biednym dziuniom", które puszczają ich w skarpetkach wskutek ich naiwności, że te dziunie odpuszczą w sprawie rozwodowej i nie będą się mściły. To kobiety są za słabe, żeby znieść urażoną dumę i miłość własną, nawet jeśli godzi to w dobro ich dzieci.
  • martaka1only 10.04.11, 11:57
    Najłatwiej się tymi biednymi dziećmi zasłonić! A to, że pan mąż ma podane pod buzię, uprane i posprzątane- to oczywiście nie ma znaczenia! Oj wygodne te samce! Najpierw znależć zastępczynię- dopiero odejść od "paskudnej" żony! No bardzo wygodnie.
  • zakletawmarmur 10.04.11, 13:48

    > A czy z wątku wynika, że autor o żonę nie dba i się nie stara? Wygląda na to, ż
    > e on też ją dobrze traktuje.

    Ale posiadanie kochanki na boku oznaczałoby, że jej dobrze nie traktuje. No chyba, że żona miałaby tego świadomość i byłoby jej to na rękę. Ale jakoś trudno mi uwierzyć, że jesteś zwolennikiem szczerości w tej sprawie:-)

    > Nie trafia do waszych kobiecych głów, że ojciec po prostu chce mieszkać z dzieć
    > mi jak długo się da i nie chce się wyprowadzać wcześniej tylko dlatego, żeby żo
    > nka miała komfort psychiczny, że nie odszedł wprost do innej pani.

    Ale rozumiem, że jak za trzy miesiące trafi się chętna to mieszkanie z dziećmi przestanie być priorytetem?? Wybacz ale dla mnie to tylko wymówka bo jak pisze autor wątku tak jest taniej i wygodniej (żona upierze, ugotuje). Z dziećmi mógłby się przecież spotykać nawet codziennie. Odbierać je ze szkoły, jeździć z nimi na wycieczki, zabierać do siebie na kilka godzin...

    > Co za porąbana kobieca "moralność", która wyżej stawia komfort psychiczny żonki
    > (a raczej jej urażoną dumę), niż to, żeby dzieci mieszkały z ojcem.

    Ależ ja nigdzie nie chce odbierać ojcu tego prawa:-) Niech spotyka się z dziećmi, niech o nie dba i spędza z nimi czas... Nie jest to jednoznaczne z mieszkaniem z nimi. Zawsze też można dogadać się z żoną na opiekę naprzemienną...

    Nie, biedne misie powinny nie dać się wychujać "biednym dziuniom", które puszcz
    > ają ich w skarpetkach wskutek ich naiwności, że te dziunie odpuszczą w sprawie
    > rozwodowej i nie będą się mściły.

    Czyli "wychujać zanim ktoś nas wychuja"?
    A które się mszczą? Czyż nie te, które były zdradzane, porzucone dla kochanek i upokorzone na inne sposoby? Myślisz, że zachowanie faceta nie ma wpływu na reakcje żony??
    Nie nigdzie nie uważam, że kobieta powinna mieć prawo do puszczenia faceta w skarpetkach. Jak jednak czytam te Twoje mądrości, rady pod tytułem "wychujaj żonę" to nie widzę żadnej różnicy w puszczeniu męża w skarpetkach czy utrudnianiu mu kontaktów z dziećmi. Oba te zachowania są jak dla mnie w worku "moralnie negatywne". Czytając Twoje mundrości widzę jednak, że filozofia Kalego ma się dobrze:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • bcde 10.04.11, 17:07
    > Ale rozumiem, że jak za trzy miesiące trafi się chętna to mieszkanie z dziećmi
    > przestanie być priorytetem?? Wybacz ale dla mnie to tylko wymówka bo jak pisze
    > autor wątku tak jest taniej i wygodniej (żona upierze, ugotuje).

    Owszem, przestanie być priorytetem, bo dzieci nie zastąpią mężczyźnie kobiety, a skoro facet może spotykać się z dziećmi, mimo wyprowadzki, to dlaczego ma nie zamieszkać z kobietą, którą pokocha? Przypuszczam, że żona byłaby przeciwna temu, żeby nowa kobieta zamieszkała z jej mężem i dziećmi pod jej dachem, nie uważasz? Gdyby było inaczej, to facet nie musiałby się od dzieci wyprowadzać. A co do prania i prasowania, to tylko schemat, który kobiety mają w głowie, bo im zawsze się wydaje, że wkładają w związek więcej, choć w życiu wcale tak być nie musi. Autor wątku napisał, że się stara i dba o dom, więc następuje zwyczajna w małżeństwie pomoc i wymiana usług. Zresztą facet nie musi, a nawet nie powinien korzystać z usług żony, jeśli myśli o rozwodzie.

    > Czyli "wychujać zanim ktoś nas wychuja"?
    > A które się mszczą? Czyż nie te, które były zdradzane, porzucone dla kochanek i
    > upokorzone na inne sposoby? Myślisz, że zachowanie faceta nie ma wpływu na rea
    > kcje żony??
    > Nie nigdzie nie uważam, że kobieta powinna mieć prawo do puszczenia faceta w sk
    > arpetkach. Jak jednak czytam te Twoje mądrości, rady pod tytułem "wychujaj żonę
    > " to nie widzę żadnej różnicy w puszczeniu męża w skarpetkach czy utrudnianiu m
    > u kontaktów z dziećmi.

    Moja rada nie sprowadzała się do "wychujaj żonę", tylko do "mieszkaj z dziećmi dopóki się da, szukaj innej kobiety i organizuj sobie przyszłość po rozwodzie, ale nie daj żonie broni do ręki, bo na 100% użyje jej przeciwko tobie". Wcale nie napisałem, że facet ma ukrywać przed żoną swoje niezadowolenie ze związku i udawać, że jest OK, lecz tylko kontakty z innymi kobietami.
    Gdyby kobiety nie były takie mściwe, to możliwe byłoby powiedzenie żonie całej prawdy, tylko po co jej takie szczegóły. Żeby bardziej ją bolało?
    Kobiety nie mszczą się wyłącznie za oszukiwanie ich, ale za sam fakt, że "ich" mężczyzna odszedł do innej.
  • zakletawmarmur 10.04.11, 22:38
    > Owszem, przestanie być priorytetem, bo dzieci nie zastąpią mężczyźnie kobiety,
    > a skoro facet może spotykać się z dziećmi, mimo wyprowadzki, to dlaczego ma nie
    > zamieszkać z kobietą, którą pokocha?

    Czyli "dobro dzieci" to tylko wymówka ważna do czasu aż nie znajdzie się odpowiednia kandydatka? Jeśli pan tak kocha dzieci to nie powinien fundować im huśtawki pod tytułem "odejście do innej kobiety". Wiem bo sama to przeżyłam jako dziecko i nie wciskaj kitu, że dla dzieci to wszystko jedno...

    Przypuszczam, że żona byłaby przeciwna te
    > mu, żeby nowa kobieta zamieszkała z jej mężem i dziećmi pod jej dachem, nie uwa
    > żasz? Gdyby było inaczej, to facet nie musiałby się od dzieci wyprowadzać.

    Podejrzewam, że pan też miałby problem, żeby zaakceptować nowego fagasa swojej żony:-)

    A co
    > do prania i prasowania, to tylko schemat, który kobiety mają w głowie, bo im z
    > awsze się wydaje, że wkładają w związek więcej, choć w życiu wcale tak być nie
    > musi.

    Skoro to taka pierdoła to niech pan przestanie korzystać! Niech zamiast obiadu żony zje sobie zupkę chińską i sam zrobi pranie!

    Moja rada nie sprowadzała się do "wychujaj żonę", tylko do "mieszkaj z dziećmi
    > dopóki się da, szukaj innej kobiety i organizuj sobie przyszłość po rozwodzie,

    I nie widzisz w tym elementu oszustwa? Doradzasz panu, żeby oszukiwał żonę, mieszkał z nią pod jednym dachem i szukał nowej partnerki! A jeśli okaże się odpowiednia to spakował walizki! Tak to faktycznie jest sprawiedliwe wobec żony!

    To wyobraź sobie, że Twoja żona tak sie zachowuje! Tzn. Mieszka z Tobą bo tak taniej i wygodniej a na boku szuka nowego fagasa. Oczywiście wszystko ukrywa po to, żebyś w sądzie nie miał przewagi... Ciekawe jakbyś sie czuł, gdyby po rozwodzie dotarło do Ciebie, że przez rok/dwa doprawiła Ci wiele razy rogi a Ty byłeś tylko tak na wygodne przeczekanie... Jeśli nie widzisz w tym żadnej niesprawiedliwości to chyba kompletnie brak Ci empatii! Może wyobrażasz sobie, że żona ma w dupie męża i rozwód ją nawet ucieszy. Ja obstawiłabym, że przez tyle lat kobieta zdążyła sie do męża przywiązać ci świadomość, że pan miał romanse i ostatecznie zwiał dla innej kompletnie zrujnuje jej emocje!

    > Gdyby kobiety nie były takie mściwe, to możliwe byłoby powiedzenie żonie całej
    > prawdy, tylko po co jej takie szczegóły. Żeby bardziej ją bolało?

    Czytając takie posty świetnie zaczynam te okropne mściwe baby rozumieć... Dostajecie panowie to na co sobie zasłużyliście! Nie widzieliście w żonach człowieka, kombinowaliście, żeby tylko się jak najlepiej ustawić a później uważacie, że żony powinny zachować się od was lepiej?? Zresztą kobieta, która poleci na takiego faceta, mając świadomością jak potraktował eks żonę też musi nie mieć za grosz empatii! Wcale bym sie nie zdziwiła, gdyby w kryzysowym momencie Was potraktowała podobnie, tym bardziej, że miałaby już świadomość, czego się po Was spodziewać!

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • bcde 11.04.11, 00:01
    > > Owszem, przestanie być priorytetem, bo dzieci nie zastąpią mężczyźnie kob
    > iety,
    > > a skoro facet może spotykać się z dziećmi, mimo wyprowadzki, to dlaczego
    > ma nie
    > > zamieszkać z kobietą, którą pokocha?
    >
    > Czyli "dobro dzieci" to tylko wymówka ważna do czasu aż nie znajdzie się odpowi
    > ednia kandydatka? Jeśli pan tak kocha dzieci to nie powinien fundować im huśtaw
    > ki pod tytułem "odejście do innej kobiety".

    Jaka, do jasnej cholery, wymówka?! Czy obecnie matka mieszka z dziećmi, żeby mieć jakąś wymówkę? A ojciec teraz też mieszka z dziećmi dla wymówki? Rodzice mieszkają z dziećmi, bo je kochają i wiedzą, że dzieci je potrzebują. Chodzi o dobro dzieci, ale i dobro rodziców. Pierniczysz jak potłuczona, jakbyś nie wiedziała, że jest coś takiego jak miłość między rodzicem i dzieckiem.
    Co do tego, że pan w ogóle nie powinien odejść do innej kobiety, żeby nie fundować im huśtawki - to też życzenie, jakbyś z Księżyca spadła albo się z choinki urwała. Powiedz to wszystkim, którzy się rozstali, mimo że mieli dzieci, zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Zrób protest przed Sejmem, żeby zakazał rozwodów i podłóż bomby w sądach, które orzekają rozwody. A nuż skłonisz kogoś, żeby został w nieszczęśliwym związku do końca życia.

    > Skoro to taka pierdoła to niech pan przestanie korzystać! Niech zamiast obiadu
    > żony zje sobie zupkę chińską i sam zrobi pranie!

    Napisałem przecież, że nie musi, a nawet nie powinien korzystać, jeśli chce rozwodu. Poza tym, dlaczego zakładasz, że to mężczyzna więcej korzysta w tym związku? A co, jeśli to kobiecie będzie się dużo trudniej żyło, jeśli nawzajem przestaną się wspierać?

    > I nie widzisz w tym elementu oszustwa? Doradzasz panu, żeby oszukiwał żonę, mie
    > szkał z nią pod jednym dachem i szukał nowej partnerki! A jeśli okaże się odpow
    > iednia to spakował walizki! Tak to faktycznie jest sprawiedliwe wobec żony!
    >
    > To wyobraź sobie, że Twoja żona tak sie zachowuje! Tzn. Mieszka z Tobą bo tak t
    > aniej i wygodniej a na boku szuka nowego fagasa. Oczywiście wszystko ukrywa po
    > to, żebyś w sądzie nie miał przewagi... Ciekawe jakbyś sie czuł, gdyby po rozwo
    > dzie dotarło do Ciebie, że przez rok/dwa doprawiła Ci wiele razy rogi a Ty byłe
    > ś tylko tak na wygodne przeczekanie... Jeśli nie widzisz w tym żadnej niesprawi
    > edliwości to chyba kompletnie brak Ci empatii! Może wyobrażasz sobie, że żona m
    > a w dupie męża i rozwód ją nawet ucieszy. Ja obstawiłabym, że przez tyle lat ko
    > bieta zdążyła sie do męża przywiązać ci świadomość, że pan miał romanse i ostat
    > ecznie zwiał dla innej kompletnie zrujnuje jej emocje!

    Napisałem, żeby ukrywał przed żoną swoje kontakty z kobietami, bo inaczej da jej broń do ręki. Nie musi natomiast, a nawet nie powinien ukrywać, że mu związek z nią nie pasuje. Powinien jej powiedzieć, że nie jest w stanie dłużej znieść chłodu z jej strony. Jeśli żona będzie chciała z tym coś zrobić, to dobrze. Jeśli nie, to bye. Ona też przyrzekała mu miłość.
    Moja rada wynika tylko z tego, że mamy głupie prawo, które nakazuje sądom badać winę za rozkład pożycia i uzależnia skutki alimentacyjne wobec byłego małżonka od kwestii winy. Gdyby nie to, nie trzeba byłoby kombinować. Nieżyciowe prawo skutkuje tym, że ludzie muszą się z czymś kryć lub kłamać. Jeszcze lepszym przykładem jest polskie prawo antyaborcyjne.
  • zakletawmarmur 11.04.11, 12:21
    Dlaczego ojciec miałby się przejmować "dobrem żony"? Bo ona jest matką jego dzieci i to w dużej mierze od niej zależy szczęście ich szczęście i jego późniejsze relacje z ojcem. Bo z tą kobietą spędził wiele lat życia... Bo ona poświęciła mu najpiękniejsze lata życia, urodziła wspaniałe dzieci i dbała o niego (i nie chodzi o wyliczanki kto zrobił więcej). Bo właśnie to jej obiecał, gdy wchodził z nią w związek małżeński, obiecał dbać o jej interes a nie działać przeciwko niemu... Bo dla osoby w związku powinien być ważny interes też tej drugiej strony a nie swój własny. Bo ona mu ufa i chociażby dlatego powinien czuć się w obowiązku, żeby jej nie robić w chuja. Bo dzieci też będą rozwód bardziej przeżywać, gdy okaże się, że pan odchodzi do innej z którą musiał mieć romans… Bo tak jest UCZCIWIE a to powinien być priorytet przed wygodą. Żona też mogłaby Cię sprzedać na organy ale nie robi tego bo to złe, a może jednak powinna bo przecież jej by się to opłaciło?

    To co Ty proponujesz jest przegięciem, naprawdę tego nie czujesz? Bo zaczynam mieć wrażenie, że udajesz idiotę, bo tak wygodniej…

    A później tacy panowie mają do eks żon pretensje, że ich w skarpetkach puściły i utrudniają im kontakt z dziećmi... Piszą na forum elaboraty jakie to kobiety są wyrachowane, powinny przecież zachować się lepiej... Tak naprawdę to jak widać na Twoim przykładzie wielu z Was sobie na to zasłużyło. Zbieracie to co sami zasadziliście:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • kutuzow 11.04.11, 12:44
    Zaklęta,
    Twoja dyskusja z BCDE pokazuje tylko Twoją moralność Kalego, nie tak dawno sama bowiem radziłaś kobietom że "bez możliwości zakończenia związku jesteś nikim" i że "Dlatego też kobieta wchodząc w taki związek z bogatszym facetem powinna mieć przygotowany plan ucieczki. Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pan nie będzie miał tak dużej przewagi:-) "

    Poniżej masz dokładny cytat swoich slów żeby nie było że coś przekręciłem:

    "Myśle, że problem polega na czymś innym. W związku powinna panować równowaga. Jeśli facet ma sporą przewagę to prędzej czy później zacznie ją wykorzystywać. Przeważnie chodzi właśnie o przewagę finansową. Jeśli facet zauważy, że "może sobie pozwolić" to prędzej czy później będzie to wykorzystywał. Nawet jeśli masz twardy charakter bez argumentu w postaci możności zakończenia związku jesteś nikim...

    Dlatego też kobieta wchodząc w taki związek z bogatszym facetem powinna mieć przygotowany plan ucieczki. Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pan nie będzie miał tak dużej przewagi:-) Facet musi mieć poczucie, że może kobietę stracić, wtedy bardziej ją szanuje... Nie powinno się polegać na męskiej empatii."

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122185578,122253415,Re_Urocze_slowianki_vs_zachodnie_frustrujace_fem.html
    BCDE ---> Twoja dyskusja jest daremna, niektóre koleżanki na forum już nie raz pokazywały że istnieje jeden jedyny poprawny sposób interpretacji pewnych spraw. Przeczytaj sobie choćby wczesniejsze dyskusje tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122185578,122315769,bez_moznosci_zakonczenia_zwiazku_jestes_nikim.html
  • zakletawmarmur 08.04.11, 11:13
    Ale rozumiem, że swojej żonie doradziłbyś to samo? Tzn. jeśli byłoby jej z Tobą źle to powinna szukać kochanków a jeśli któryś wyda się sensowny i zainteresowany wtedy wjać? Uwazałbyś ją za dobrą matką, która w ten sposób dba o dobro dzieci?
    :-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • berenika.5 08.04.11, 18:59
    Proszę cię, weź mnie nie osłabiaj. Pisząc, że nie rozumiem jak można nowej partnerce fundować traumę rozwodu - walkę o " majątek " ( dorobek życia) i dzieci wzięłam pod uwagę to, że są dzieci - czytać umiem.

    "Dlaczego autor wątku ma odchodzić od dzieci, kiedy nie ma jeszcze takiej konieczności? Znalazłby nową partnerkę, to by odszedł."

    1) Po raz drugi, dosadniej proszę weź mnie nie osłabiaj:

    - Znaczy się dzieci i żony mają na kolanach dziękować ŁASKAWCY za np dwa dni ekstra życia rodzinnego? to jakiś cyrk normalnie. Weź leże i kwiczę teraz, normalnie dzieci w przedszkolu są mądrzejsze i mają większą klasę.

    2) wybacz ale to jakaś kpina z tych dzieci i z tej żony i z nowej kobiety. Przecież i tak zostawisz te dzieci czy to takie istotne czy to się stanie w kwietniu czy w czerwcu? I jaki przykład dajesz? Nie odejść ażeby być w zgodzie ze sobą, żeby zacząć nowe szczęśliwe życie bo tego się chce tylko męczyć się i perfidnie planować zdradę, oszustwo, zostawienie niegdyś bliskiej osoby. Myślisz, że tak jest lepiej? No dla ciebie na pewno, więc się dobrem dziećmi zasłaniaj ty i tobie podobni.

    3) A chociaż wyznajecie zasadę " powiem też zonie, żeby sobie szukała na boku"?

    "Co do "atrakcji rozwodowych", to autor nie musi nimi obciążać żadnej nowej kobiety. To jego sprawa czy i ile zechce powiedzieć o swoim rozwodzie."

    1) a pewnie, nowe kobiety facetów, którzy do dnia ich poznania tworzyli farsę udanego życia rodzinnego wcale nie są obwiniane( a gdzie tam ) przez żony, dzieci o rozbicie niby rodziny - przecież sam napisałeś, że dopóki nie ma nowej kobiety na horyzoncie - farsa trwa - nieprawdaż? To może się zdecyduj.

    2) pewnie, rozwód toczy się na Marsie a wy z nową żyjecie sobie na Jowiszu i w żaden sposób jej nie dotyka:
    - walka: o kasę, o alimenty, o dom, o dzieci,
    -wzajemne pretensje i oszczerstwa, niechęć dzieci,
    - wyzwiska

    nie zdarza się tak! - takie rzeczy tylko w filmach się dzieją ! Przecież życie w trakcie rozwodu to zazwyczaj pobojowisko, jakim cudem ma jej to nie dotyczyć?

    3) autor i każdy pseudo facecik może nie obciążać nowej lubej akcjami rozwodowymi, ba może tego nie chcieć, tylko w tym swoim egoizmie zapominasz ze nie rozwodzicie się sami ze sobą- jest jeszcze twoja ex, twoje dzieci i masa innych postronnych osób, które ją tym być może bardzo chętnie obciążą - ale pewnie mi się przywidziało bo to tylko na filmach...:DDDDDDDD
  • bcde 08.04.11, 19:54
    berenika.5, wcześniej odpowiadałem Sisi, a nie tobie. Tobie odpiszę teraz.
    Autor wątku napisał w pierwszym poście, że jest nieszczęśliwy i że z tą kobietą szczęścia już mieć nie będzie. W tej sytuacji nie widzę powodu, aby miał się przejmować żoną, która według niego jest winna sytuacji. Nikt nie każe żonie dziękować mu za to, że z nią dłużej mieszka, bo on nie mieszka z nią, tylko przede wszystkim z dziećmi.
    Wbrew temu, co sądzisz, dla ojca, ale i dla dzieci istotne jest, czy ojciec wyprowadzi się w kwietniu, czy w czerwcu. Dla każdej matki też byłoby to istotne, gdyby miała się wyprowadzić od dzieci. Jak dzieci są małe, to liczy się każdy tydzień, a na pewno miesiąc codziennego kontaktu. Przypominam też słowa Sisi, że wyprowadzka nie jest równoznaczna z opuszczeniem dzieci, więc nie widzę powodu, żeby czynić ojcu zarzut, że chce pomieszkać z dziećmi dłużej.
    Co do tego, czy żona może sobie kogoś szukać - ja nie widziałbym problemu. Skoro wiem, że z nią nie będę, to niech sobie szuka. Tym lepiej z punktu sprawy rozwodowej.
    Co do samego rozwodu - to, że ty nie słyszałaś o prawdziwych przypadkach, że można się rozejść bez walki, nie znaczy, że się nie da. Mnie się akurat udało.
    Co do obciążania nowej kobiety sprawami dotyczącymi rozwodu, to pieprzysz 3 po 3. Nie ma potrzeby tworzenia fikcji udanego życia rodzinnego, skoro, jak napisałem, to właśnie mężczyźnie powinno zależeć na ujawnieniu, że z żoną niewiele go łączy. Inna rzecz, że i tak naraziłoby go to na zarzut posługiwania się argumentem, że "żona go nie rozumie i ze sobą nie śpią". W oczach kobiet więc i tak źle i tak niedobrze. To jest sprawa jego ewentualnej nowej partnerki, co będzie chciała wiedzieć i co z tą wiedzą zrobi. Absolutnie nie namawiam do oszukiwania nowej kobiety, ale też autor nie musi ujawniać jej wszystkich szczegółów swojego życia rodzinnego.
  • zawsze-soffie 08.04.11, 19:19
    aaa nie ma JESZCZE takiej konieczności więc po co odchodzić.

    hłe hłe, cóż za moralność, żona będzie wdzięczna za ten dodatkowy czas między JESZCZE NIE a JUŻ TAK. Dzieci też.

    Jak będę się kiedyś modlić, pomodlę się żebym na swej drodze nie spotkała faceta z taką hmm "moralnością"

    gratuluję.
  • tully.makker 06.04.11, 10:10
    Rozwiedz sie.

    --
    Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
    Naomi Wolf

    Wiedzmowo
  • sant.iago 06.04.11, 12:14
    Dzięki za odzew.

    Mój post wyszedł trochę jednostronnie, bo od czasu do czasu łapię lekkiego doła i na podstawie tego co napisałem łatwo wyrobić sobie zdanie. Patrząc szerzej żonuś jest dobrą dziewczyną. Pracowita, poukładana, ciężko z nią nie mam bo od garnków i pralki mnie sama przegania twierdząc, że nie zrobię tego tak dobrze jak ona (żeby nie było, zajmuję się dziećmi, sprzątam chyba nawet więcej niż ona). Trochę może nazbyt jazgotliwa, ale idzie wyżyć. Taka współlokatorka, która pomoże i którą się czasem po koleżeńsku bzyknie. Z zarobków da się wyżyć, coś kupić, gdzieś pojechać. Przy rozwodzie jednak cała kasa pewnie pójdzie mi na wynajem, żarcie i alimenty, a gołą dupą (mowa o wpływach bieżących) w wieku pod 40 trudno zaimponować. I gdzie ja będę po takiej zmianie za 15 lat? Zresztą z czasem może coraz rzadziej będę myślał mniejszą głową.

    Ostatnio żonuś jakby coraz mniej od seksu się uchyla, traktując go chyba jak obieranie kartofli: trochę się nie chce ale zrobić trzeba. I tak oddając sprawiedliwość, to oporów ostatnio prawie nie ma, choć zachęt też nie. Po wczorajszym jakoś cieplej o niej myślę, ale ja mam tak zawsze, a durna kobieta nie pojmuje, że seks zbliża i działa więziotwórczo. Teraz sobie myślę, że może wystarczyłoby mi raz na jakiś czas w momencie kryzysu bzyknąć na boku, a potem cieszyć się wspomnieniami i podanym obiadem.
  • sisi_kecz 06.04.11, 12:39
    Patrząc szerzej ż
    > onuś jest dobrą dziewczyną. Pracowita, poukładana, ciężko z nią nie mam bo od g
    > arnków i pralki mnie sama przegania '

    Pożyteczne stworzenie ta Twoja żona.

    Trochę może nazbyt jazgotliwa, ale idzie wyżyć.'

    Gdyby tylko sprawnie obsługiwała, a głos miała wyłączony byłoby lepiej, prawda?

    Po wczorajszym j
    > akoś cieplej o niej myślę,
    Taka współlokatorka, która pomoże i którą się czasem po koleżeńsku bzyknie.'

    Ciekawe, kim Ty dla niej jesteś ?

    Z zarobków da się wyżyć, coś ku
    > pić, gdzieś pojechać. Przy rozwodzie jednak cała kasa pewnie pójdzie mi na wyna
    > jem, żarcie i alimenty, a gołą dupą (mowa o wpływach bieżących) w wieku pod 40
    > trudno zaimponować.'

    Po latach małżeństwa zdołałeś wytworzyć więź z kobieta na poziomie współlokatorki, obsługującej i dajacej dupy raz po raz, i bez żalu byś to porzucił, gdyby finanse pozwoliły.
    Fascynujący z Ciebie gość ;)

    Teraz sobie myślę, że może wystarczyłoby
    > mi raz na jakiś czas w momencie kryzysu bzyknąć na boku, a potem cieszyć się w
    > spomnieniami i podanym obiadem.'

    Eeee, zresztą co sie dziwić,
    takie trutnie tez są na świecie potrzebne- jako tło i sztafaż.

    Byle się nie zetknąć osobiście to nawet poczytać ciekawie ;)
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • sant.iago 06.04.11, 12:59
    W zasadzie mało mi zależy na tym, co o mnie myślisz, ale odpowiem.
    --Pożyteczne stworzenie ta Twoja żona.
    Ja jestem równie pożyteczny, chyba czytałaś wybiórczo.
    --Gdyby tylko sprawnie obsługiwała, a głos miała wyłączony byłoby lepiej, prawda?
    Może kiedyś założę o tym watek, jeśli zacznie to byc dla mnie problem.
    --Ciekawe, kim Ty dla niej jesteś ?
    Ano ciekawe. Pytałem kilka razy i odpowiedzi nie ma.
    Dalej nie będę cytował, każde zdanie twojej oceny uważam za fałszywe. Mógłbym to uzasadnić, ale naprawdę wyszedłby elaborat.
  • sisi_kecz 06.04.11, 13:35
    Dalej nie będę cytował, każde zdanie twojej oceny uważam za fałszywe. Mógłbym t
    > o uzasadnić, ale naprawdę wyszedłby elaborat.'

    Groźba elaboratu jest jakas formą argumentacji?

    Mam swoją opinię o Tobie na podstawie tego, co sam napisałeś.
    KOnkretnie chodzi o całkiem banalny kryzys wieku średniego, a u całkiem banalnych facetow to właśnie tak przebiega jak u Ciebie:
    -wyliczenie zalet żony w oparciu na użytecznosć względem Ciebie, z czego wychodzi kucharka i praczka z opcją fucking,
    - wyliczenie wad żony, z czego wychodzi, że ich ilość jest wprost proporcjonalna do ilości dni od ostatniego stosunku,
    - rachunek zysków i kosztów ze znalezienia nowej kobiety, z czego wychodzi ze Cie na to nie stać, bo bez pensji zony lezysz finansowo,
    - genialna konkluzja koncowa: mały skok w bok, a ma miskę z zupą wrócę do domku.

    Twoje zycie wewnętrzne istnieje pod warunkiem, że masz tasiemca.
    Ale powtarzam- i tacy ludzie są na świecie potrzebni.

    Tylko ten tytuł wątku: Zdusiłem miłość do żony- taki groteskowy, wybacz.

    ;)
    --
    Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
    John Gray
  • sant.iago 06.04.11, 14:04
    Twój post wydał mi się najmniej merytoryczny, dlaczego miałbym cie dokarmiać? Wybacz.
    Kryzys wieku średniego, może i tak. Ja nazwałbym to efektem otwartych drzwi (nie szukaj po goglach, wpisałem to z głowy). Człowiek dokonuje bilansu, patrzy co jeszcze może osiągnąć i czy podąża tam, gdzie chce się znaleźć w przyszłości. Nie widzę w tym nic złego. Kwestię uczciwości względem zony mogę rozwinąć. Konkluzja o misce z zupą rzeczywiście nie zabrzmiała dobrze i prosi się o spłycenie. O groteskowości wątku nie tobie sądzić. Nie masz podstaw do tego aby twierdzić, że było inaczej zwłaszcza, ze moje wątpliwości i ewentualne zamiary dotyczą raczej przyszłości. Za tasiemca ci podziękuję, bo ty pierwsza mi uświadomiłaś, że durne uwagi i nieskażone wiedzą osądy po mnie spływają bez zakłócania mojej wolności wyboru.
  • kag73 06.04.11, 15:18
    Ja mysle, ze sisi dosc trafnie podsumowala sytuacje. Coz, wszyscy jestesmy troche egoistami. Kazdy musi patrzec co mu sie oplaca i na co moze sobie pozwolic :)
    Jestes realista. Rozwod nie wchodzi zatem w rachube, bo fakt, rzadko ktora kobieta poleci na golego i wesolego czterdziestolatka.
    Poza tym nie powiedziane, ze nastepna bedzie chciala tak chetnie prac i gotowac.
    Niemniej jednak pewnie umawialiscie sie z zona na uczciwosc i wiernosc. Zatem jezeli ona w ogole by "nie dawala" musialbys poinformowac uczciwie, ze poszukasz seksu gdzie indziej, ale niestety mogloby sie zdarzyc, ze jej by sie to nie spodobalo i chcialaby rozwodu. I kolko sie zamyka. Zycie ryzykowne jest ;)


  • glamourous 06.04.11, 15:35
    No i wychodzi na to, ze facetowi, ktory jest chronicznie nieszczesliwy w malzenstwie, a ktorego nie stac na godziwe zycie po rozwodzie pozostaje juz tylko palnac sobie w leb na wzor pewnego znanego muzyka z Seattle... Nie jest to bron Boze zadna sugestia;-) tylko takie czarnohumorzaste przerysowanie patowosci sytuacji. Bez oceniania autora watku oczywiscie - zgodnie z pierwsza forumowa zasada "nie osądzaj".
    Coz, skoro tak sie sprawy maja, to rzeczywiscie Santiagowi nie pozostaje nic innego jak tylko pracowac nad zwiazkiem, ewangelizowac zone i - zwlaszcza - nie nakrecac sie negatywnie na jej punkcie, skoro "nie jest az taka zla". Moze z czasem wszystko sie pouklada - a moze sie poukladac, jak widac na przykladzie calkiem sporej rzeszy forumowiczow :-) Okazuje sie bowiem, ze czasem wystarczy tylko pojsc na pewien kompromis z samym soba i wyzbyc sie nadmiernego idealizmu, zeby wszystko wydalo sie znosniejsze.

    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • kag73 06.04.11, 15:40
    Otoz. A seks i tak jest przereklamowany i realistycznie na to patrzac z wiekiem i tak traci na znaczeniu.
    Moze jednak jakos tak lepiej by zabrzmialo gdyby cos milego napisal o tej zonie i jej osobie a nie, ze pierze i gotuje ;(
  • sant.iago 06.04.11, 19:44
    No właśnie to próbuję wyłożyć, uwypuklając inne sfery, które zostały przez niektórych uznane za wygodnictwo i zaslony dymne. Zostawcie już to pranie. pisałem, że się nie obijam, a o czynnościach domowych napisałem tylko po to aby uprzedzić zarzuty o nicnierobienie. Napisałem że wygania mnie z kuchni dlatego, że nie życzy sobie pomocy w tej kwestii, ofertę przygotowywania obiadów olała po całości. Coś miłego... przeczytaj pierwszy post, miłe są duperele, które oczywiście lubie i doceniam, staram się być miły i uczynny bez przesładzania jednak, dogadujemy się we wszystkich sprawach poza jedną, dla mnie ważną.
  • niceflower454 08.04.11, 14:33
    do kag73-niska inteligencja w swych teoriach tu na forum ktos sie wykazuje.Bo do sexu trzeba duzo glowy....udanego ,oj duzo ......wbrew pozorom.

    Ona ma awersje seksualna do niego,bo on do niej nic nie czuje.

    Ja napisze wylacznie ze swego punktu widzenia jak to wyglada.Nie ma mowy bym sypiala z jakimkolwiek mezczyzna,ktorego musze pilnowac,kontrolowac,rywalizowac o jego wzgledy.To ja musze byc najatrakcyjniejsza,najpiekniejsza,mam miec status Miss.

    Na pewno poddam go probie.Bedzie mogl ogladac wiele golych kobiet,one moga sie podobav mu,ma prawo z nimi flirtowac.Ale erekcje moze miec tylko na widok mojego ciala.A on ma erekcje na widok ciala innej kobiety.Ba! Na samą MYŚL O NIEJ.Bo pożąda ją,a nie żonę.
    Dlatego żona ma do niego awersje.To czy ja zdradza nie ma zadnego znaczenia.

    Zawsze sprawdze faceta.Moze gapic sie milion kobiet,umawiac sie z nimi.Ale stawac mu moze tylko na M ÓJ W I D O K i na M O J E Z A C H Ę T Y.Jesli fantazuje o innej...To by my darling!
    Nie widzisz tego,a szkoda....

  • niceflower454 08.04.11, 14:35
    bo to jedyna rzecz u mezczyzny na ktorej nie moze lawirowac,sciemniac i krecic.To prawda czysta i tylko prawda.
  • niceflower454 08.04.11, 15:06
    i żoneczka ma awresje do niego bo czuje sie jak rozpłodówka w rzeźni gdyz żeby go uwiazac to musi rodzic dziatwe.Inaczej on dawno wybralby inna panią.Obraczka to tylko prawo do bycia PIERWSZĄ W KOLEJCE....Nic ponadto.I chodzi o to,ze ona wlasnie to co napisalam musi robic wbrew swej woli,by nikt nie zajął jej.....KOLEJKI.

    no trudno jest byc super sexi w takich okolicznosciach..a tymbardziej kochac meza...To w zasadzie nierealne.A w Polsce B na porzadku dziennym...
  • sant.iago 06.04.11, 19:29
    Jestem właśnie na etapie permanentnej ewangelizacji żony, a ponieważ nie idzie zbyt dobrze, bo gatunek wydaje się być niereformowalny, nachodzą mnie od czasu do czasu różne głupie myśli o skokach i rozwodach. O kompromis z biegiem lat jest coraz łatwiej. Nie komplementuję, nie lezę z łapami i coraz mniej mi tego brakuje, dlatego dość ostro napisałem o niej jak o współlokatorce. Wiem, że żona tego wcale nie potrzebuje. Pokupowałem sobie zajmujące czas zabawki, mam nowe pasje. Z drugiej strony żonuś mnie wychowała i nie musi mnie o nic 2 razy prosić, własną inicjatywę też mam choć zbyt często podcinaną. Naprawdę ma wiele zalet i czasem myślę że trawa gdzie indziej zawsze wydaje się zieleńsza. Zawodzi niestety w sferze, która jest dla mnie bardzo ważna.
  • sisi_kecz 06.04.11, 18:18
    Ja nazwałbym to efektem otwartych drzwi (ni
    > e szukaj po goglach, wpisałem to z głowy). Człowiek dokonuje bilansu, patrzy co
    > jeszcze może osiągnąć i czy podąża tam, gdzie chce się znaleźć w przyszłości.
    > Nie widzę w tym nic złego'

    Ja też nie widze w tym nic zlego, po prostu nazwa watku powinna byc adekwatna, bo co tam zduszac do współlokatorki, ktora Cie opiera i karmi, a dupy czasem da, a i tak nie jest gitara.

    Masz kryzysik i nic Cie nie zadowoli, nawet jakby żona szpagaty na głowie w łóżku robiła.
    Masz problem ze soba, ale wymyślasz że kochanka to byłby złoty środek.

    Coś tam pisałeś, że dzieci Cie wstrzymują przed tym krokiem ostatecznego rozwiazania rodziny, w której wprawdzie obsłuzy Cie jak króla, ale nie chce od garka odejsc na Twoja zachciankę pomigdalenia, gdy obiad sie robi na piecu.

    Gdybys był facetem z minimalna wyobraznia czy kreatywnoscia to w takiej sytuacji spróbowałbyś ciekawszej opcji, np. podchodząc i obejmujac od tyłu, delikatnie pocałował zone w kark, szepcząc jej do ucha, zeby gaz zgasila, bo teraz to Ty ja rozgrzejesz, a jak wrocicie z malej wycieczki do sypialni, to ona sie rozsiadzie w pokoju, a Ty obiadek dokonczysz i nałozysz.

    Bo co to za interes dla kobiety: zamiast robić obiad przystać na nachalną propozycję i seks i obiad?

    Potem jednak przyznałeś, że prawdziwym powodem, że jeszcze nie ruszyłeś na łowy, nie są dzieci, tylko ponura wizja o połowę mniejszego dochodu i zupek chińskich.

    Itd., itd., żenada goni żenadę.

    Za tasiemca ci podziękuję, bo ty pierwsza mi uświadomiłaś,
    > że durne uwagi i nieskażone wiedzą osądy po mnie spływają bez zakłócania mojej
    > wolności wyboru. '

    Oczywiście że w żaden sposób nie zakłócę Ci wolności wyboru.
    Tu nie ma nic do zakłócania, sam jesteś ograniczony i siedzisz tyłku, tworząc ten żałosny obraz faceta z efektem otwartych drzwi.
    Martwie sie jedynie, że od takiego bezproduktywnego siedzenia w przeciągu, to jeszcze będzie musiała Twoja "współlokatorka" korzonki Ci kurować.


    ;)

    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • zakletawmarmur 06.04.11, 18:28
    A później taki mąż, co to w żonie widzi skrzyżowanie bankomatu, kucharki i materaca na spermę ma pretensje, że żona odkrywając zdradę, chce go puścić w skarpetkach... Powinna przecież widzieć w nim człowieka:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • sant.iago 06.04.11, 20:14
    Czasem czytam to forum i ciebie sisi nawet lubię, za to, że z sensem piszesz, ale weź nie mieszaj. Kochałem ją bardzo, ale przez lata będąc odtrącany powiedziałem sobie dość. Możesz zapytać a co to za miłość. Cóż, chemia wygasła dawno, ale o miłość można dbać, podsycać. Trochę to sztuczne, ale jednak. Przeczytaj jeszcze raz pierwszy post, jak ci wystarczy cierpliwości to i kilka następnych, które napisałem przed godziną i nie zarzucaj mi braku kreatywności bo naprawdę uważam ją za co najmniej przeciętną, a której każdy przejaw żona konsekwentnie stara się tępić. Wiem, brzmi jak herezja, długo nie mogłem uwierzyć, że kobieta może nie lubić prezentów, być zaskakiwaną, komplementy puszczać mimo uszu, nie chcieć nigdzie wyjść, nie tknąć, co mąż przygotuje na kolację.
  • sisi_kecz 06.04.11, 23:12
    sant.iago napisał:

    > Czasem czytam to forum i ciebie sisi nawet lubię, za to, że z sensem piszesz, a
    > le weź nie mieszaj. '

    Sam mieszasz.
    Po pierwszym poście było mi zal faceta, który tyle razy był odtrącany, że przestał kochać, by nie cierpieć.
    W kolejnych postach opisywałeś sytuację wielkiej chęci zadupczenia na boku, pomimo że żona jest całkiem fajną współlokatorką, a po wczorajszym seksie myślisz o niej ciepło- czysty kryzys nadchodzącej smugi cienia.
    Teraz znowu próba rehabilitacji, zapewniania że w Twoim mysleniu jest drugie dno, i że zrobiłeś wszystko ze swojej strony, pozostała Ci tylko zdrada, bo resztę możliwości wyczerpałeś.

    Sądzę, ze w Twoim związku jest za dużo CIEBIE.
    Ty kochałes, Ty dbałeś, Ty byleś odtrącany, Ty próbowałeś, Ty się wycofałeś, Ty się odkochałeś.
    Tu nie ma w ogóle nic o drugiej połowie związku, o Twojej żonie, jako o osobie ze swoimi uczuciami, potrzebami, przemysleniami.
    Byłeś zakochany i było Ci obojętnie jaka jest odpowiedź na Twoją miłość.
    Znam to od strony kobiety.
    Jak sie wkurzam, to mówię męzowi, że czasem jego miłość do mnie jest jego miłością własną, i żeby nie powtarzał mi jak to mnie kocha, bo robiąc coś tam z milości do mnie, czego ja wcale nie chcę, nie oczekuje, nie tego potrzebuje- uszczęśliwia tylko siebie stanem bycia zakochanym.
    Wydaje mi się że jest to charakterystyczne dla mężczyzn- oni kochają bardziej, bo kochaja dla siebie.

    To może rozgoryczyć kobietę.
    Jeśli sie szczerze nie rozmawia, rozdźwięk narasta, a potem sie okazuje że współlokatorzy ze sobą mieszkają.

    Wiem, brzmi jak herezja, długo nie mogłem uwierzyć, że kobieta
    > może nie lubić prezentów, być zaskakiwaną, komplementy puszczać mimo uszu, nie
    > chcieć nigdzie wyjść, nie tknąć, co mąż przygotuje na kolację.'

    To nie jest herezja, to jest porażka komunikacyjna.

    I wcale nie robnię Tobie zarzutu, bo raz że obydwoje jesteś ie odpowiedzialni, a dwa że meni sa tak malo elastyczni z wychowania: kobiecie daje sie kwiatki i koniec! a jak kobieta ma alergie na pyłki kwiatowe? to trudno, daje sie kwiatki, a ona bedzie smarkać.

    ;)

    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • sant.iago 06.04.11, 23:49
    Chęć zadupczenia na boku w moim przypadku jest miła o tyle, o ile jest tylko gdybaniem. W zeszłym roku miałem okazję i jak odebrałem wyraźne sygnały, wycofałem się. Zresztą nie chodzi mi o ten nieszczęsny seks, a bardziej o błysk w oku kobiety, o dostrzeżenie we mnie mężczyzny. Masz rację co do porażki komunikacyjnej. Zamierzam zaciagnąć ją do jakiejś poradni, a jak będzie marudzić, zacznę z koleżankami umawiać się na piwo.
  • dorotka.lubi.kotka 08.04.11, 17:06
    > Twoje zycie wewnętrzne istnieje pod warunkiem, że masz tasiemca.

    :-D :-D :-D
  • zakletawmarmur 06.04.11, 16:40
    No i wszystko jasne:-)

    Pracowita, poukładana, ciężko z nią nie mam bo od g
    > arnków i pralki mnie sama przegania twierdząc, że nie zrobię tego tak dobrze ja
    > k ona

    W sumie to podziwiam szczerość. Nie każdy facet potrafiłby tak rzeczowo podsumować swoje potrzeb i wymagania odnośnie żony:-)

    Teraz sobie myślę, że może wystarczyłoby
    > mi raz na jakiś czas w momencie kryzysu bzyknąć na boku, a potem cieszyć się w
    > spomnieniami i podanym obiadem.

    Oczywiście kochankom tego nie mów (tym potencjalnym też) bo skażesz się na seksualne samobójstwo:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • efi-efi 06.04.11, 22:08
    Słuchaj (czytaj) a jak przez te kilkanaście lat wygląda ta sfera Waszego życia? Może ona jest zwyczajnie niezadowolona i znudzona seksem w twoim wykonaniu?
    Jesteś pewien, że jako kochanek spełniasz JEJ (nie swoje) oczekiwania?

  • sant.iago 06.04.11, 22:37
    Seks jest schematyczny, w mojej ocenie kiepski, ale mimo to nie nudzi mi się. Jest zadowolona, bo jej to wystarcza i nie chce więcej, słyszę to za każdym razem proponując coś innego. Lubi 'robótki ręczne' a potem szybko, prosto, intensywnie, można rzec po żołniersku. Żadnych odstępstw. Nie może mieć innych wymagań, skoro ich nie komunikuje, nie chce o nich mówić, nie chce eksperymentować.
  • kag73 06.04.11, 22:42
    Dla Ciebie "kiepski", ale pewnie ZAWSZE masz orgazm. Ona rowniez?
    Moze chce miec to szybko za soba, bo niewiele z tego ma?
    Moze ma kompleksy, zahamowania, wplyw wychowania albo KK.
  • sant.iago 06.04.11, 23:37
    Taki miniorgazm miewa zawsze po wstępie, w trakcie i po wszystkim jest zadowolona, co po niej widać bardzo wyraźnie. Kompleksy, zahamowania, wpływ kk bardzo możliwe. Do końca nie wiem skoro nic nie można z niej wycisnąć. Moja ostatnia teoria głosi, że wszelkie przejawy kobiecości mogą prowadzić do seksu, a tu kompleksy. Nie seks jest jednak istotą mojego problemu, a nieokazywanie uczuć.
  • sant.iago 06.04.11, 23:38
    Cóż, dzięki wam miedzy innymi dołek minął. Funkcja, której spodziewałem się po forum spełniona. Z rad dotyczących rozstania lub kochanki nie skorzystam, byłem po prostu ciekaw waszych opinii. W paru zdaniach nie dało mi się wszystkiego opisać i sprostować, więc nawet nie dziwię się paru z was, które postanowiłyście wykazać lub autorytatywnie stwierdzić moją nędzę moralną. Wniosek: zawiązać małego na supeł i zaciągnąć żoneczkę za uszy do specjalisty.
    Chętnych zapraszam do dalszej dyskusji.
  • kag73 07.04.11, 00:12
    Aha, "taki miniorgazm", ciekawe co to jest, hmm?
    Coz, moze faktycznie nie przepada za seksem a poza tym kochliwa nie jest.
  • sant.iago 07.04.11, 00:42
    No widze że jest okazja, to podpytam jakąś kobietę. W czasie ręcznej rozgrzewki po wierzchu dostaje pojedynczych skurczów, w pewnym momencie nie może wytrzymać, cofa mi rękę i chce abym natychmiast wszedł i mocno, porządnie zrąbał, żeby wióry leciały. Z tym cofaniem ręki wcześniej myślałem, że to może jakiś lęk przed orgazmem, kontynuacja wzbudzała zdecydowany opór. Teraz tłumaczę to sobie tak, że momentalnie robi się nadwrażliwa. No i jak, liczy się?
  • kag73 07.04.11, 00:52
    Hmm. Albo te "pojedyncze skurcze" to jej orgazm, potem jest nadwrazliwa i nie chce, zeby kontynuowac. Albo jest bliska orgazmu i dlatego kaze Ci sie pakowac, ale wtedy juz psinco, bo zmiana rytmu i z jej orgazmu nici. Albo rzeczywiscie cos w rodzaju leku prze orgazmem, tak na zasadzie: uczucie nie do wytrzymania, prawie mozna z rozkoszy oszalec, lepiej przestac, bo zwariuje.
    Chyba nie pomoglam, bo Twojej zony nie znam i nie wiem cozacz:)
  • sisi_kecz 07.04.11, 11:55
    W czasie ręcznej rozgrzewki
    > po wierzchu dostaje pojedynczych skurczów'

    Co to jest: ręczna rozgrzewka po wierzchu?
    Skąd wiadomo o skurczach , kiedy kontakt rozgrywa się "po wierzchu"?

    w pewnym momencie nie może wytrzyma
    > ć, cofa mi rękę'

    Jeżeli Ty ją doprowadzasz "trąc łapą" po łechtaczce, to w momencie albo już plateau, albo z począkiem orgazmu, ten narząd tak sie uwrażliwia, że to łapsko jest nie do zniesienia.

    Na marginiesie, jak w ogóle można tak robić? to jest podobne do zrobienia ręką facetowi- druga kategoria doznań, raczej cos zastepczego niz fajna jazda.

    w pewnym momencie nie może wytrzyma ć, cofa mi rękę'

    albo ma ten mechanicznym pocieraniem wywołany orgazm i zaczyna ją boleć dalsze tarcie, albo dochodzi do punktu plateau i chce żebys ją dokończył w pochwie.
    Ale chyba to drugie się nie udaje, skoro nic nie wspominasz, że szaleje pod wpływem Twojej penetracji.

    No i jak, liczy się?'
    Chyba tak.
    Na moje kobiece oko i z podpowiedzi własnej łechtaczki, jest to orgazm minimalistyczny, odlotu przy tym nie ma.

    pozdro!
    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • kag73 07.04.11, 13:58
    "Na marginiesie, jak w ogóle można tak robić? to jest podobne do zrobienia ręką facetowi- druga kategoria doznań, raczej cos zastepczego niz fajna jazda."

    No nie wiem, sisi, nie mow za wszystkich facetow. Ja mam taka zlota raczke, ze facet ma kompletny odlot ;)
    Jest roznica miedzy "zrobic reka" a "zrobic reka". Nie kazdy potrafi a moze i nie kazdy lubi, ale jak zwykle ludziska rone sa.

    A nawiasem do autora. probowales jej kiedys przed seksem serwowac alkohol? Tak troszeczke lampke wina albo dwie? Mysle, ze przydaloby jej sie troche na wyluzowanie sie.

  • sisi_kecz 07.04.11, 14:26
    No nie wiem, sisi, nie mow za wszystkich facetow. Ja mam taka zlota raczke, ze
    > facet ma kompletny odlot ;)
    > Jest roznica miedzy "zrobic reka" a "zrobic reka". Nie kazdy potrafi a moze i n
    > ie kazdy lubi, ale jak zwykle ludziska rone sa.'

    Jasne, chodzi mi o to, że przeważnie facet woli złote usta, od złotej ręki ;)
    I tak samo "typowa" kobieta.
    Najpierw bierzeny pod uwage mozliwosci bardziej prawdopodobne, potem sie zastanowimy, czy to nie wyjątek.

    pozdro!
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • niceflower454 08.04.11, 14:22
    do santiago-hmmm....no ja bym juz nie byla dla ciebie dostepna w lozku gdybym moją intymnosc sprzedawal na forach,po to by podniecic inna babke....ktora ci sie podoba...
    Tak w trojkąciku...
  • redwhitered 06.04.11, 23:53
    stary, jakbym siebie widział... jedyna pociecha, że jest nas więcej. W sumie masz tak samo, niejako uzupełniłeś mój post sprzed paru dni. Tyle, że mi się już odwidziało, dałem spokój i nie wiem czy już bym mógł i chciał. Nasze nieszczęście, że trafiliśmy takie okazy licząc pewnie, że jeśli się nie poprawi, to przynajmniej nie pogorszy. U mnie seks był zawsze marny, ale chociaż były jakieś tam rokowania. Z biegiem czasu było już tylko gorzej, mimo że nadchodził "złoty wiek po 30-tce". Ale wtedy przytrafiło się dziecko co sprawiło, że sytuacja stała się nieodwracalnie zła.
    Tak sobie myślę, że trafiły nam się panie traktujące seks prokreacyjnie. Do tego jeszcze zawzięte i uparte. Staliśmy się też ofiarą tzw. równouprawnienia paradoksalnie źle rozumianego. One po prostu liczą, że związały się z fajtłapami, którzy nie będą mieć odwagi zakończyć ten związek czerpiąc, a raczej pasożytując przy okazji z drugiej połowy. Przynajmniej tak jest u mnie. Żona licząc z ciążą nie pracowała 5 lat, prowadząc dom. Ale niech nikt mnie źle nie zrozumie, że ja jedynie poświęcałem się pracy. Wracalem, robiłem zakupy i na ile mogłem zajmowałem się dzieckiem chcąc ulżyć małżonce w "ciężkich obowiązkach". Nie zajmowałem się jedynie oczywiście dla niej ale i dla dziecka - jestem uświadomionym ojcem, który czerpie satysfakcję w wychowywaniu malucha. Dodam, że małe przepada za mną i w moim przekonaniu ma lepszy kontakt ze mną niz z matką. Nie wiem czy korzystaleś z usług towarzyskich, ale ja próbowałem. I wiesz co? Zrezygnowałem bo najgorsze było to, że pomimo otwartości tych pań na seks poraziło mnie podobieństwo w ich zachowaniach z tymi które zaobserwowałem u żony. Różnica polegała na tym że w przypadku burdelu było to nastawienie "płać i spadaj", a u żony "rób swoje i daj mi spokój". Ta sama obojętność w oczach... Aha, u mojej żony w pewnym momencie zauważyłem że potrafi czerpać satysfakcję z seksu, ale mnie traktowała instrumentalnie. Miała po kilku latach odwagę nauczyć się orgazmu (za moimi długotrwałymi namowami i próbami) ale osiągała to w jeden jedyny sposób z apomocą moich palców w specyficzny sposób. I zawsze scenariusz był potem taki sam, że ja (jełli już do czegoś doszło) doprowadzałem ją do szczytowania, a potem w rewnżu pozwalała mi na "podstawową działalność" będąc opisanym workiem. Nic dziwnego, że zaprzestałem inicjowania czegokolwiek najpierw licząc że sytuacja ją zaniepokoi, że będzie miała choćby poczucie jakiegokolwiek obowiązku, epatii. Nic z tego - nie doczekałem się do dziś czyli od ponad roku:(
  • sant.iago 07.04.11, 00:48
    Tak, żonuś korzysta szeroko ze swojego prawa do bezseksia. Takie głupoty jak miłość czy czułość wg niej dobre są dla dwudziestoparolatków a nie dorosłych ludzi, którzy powinni być bardziej poważni.
    Moja taktyka jest taka, że raz jestem małomówny, nie lezę z łapami, ogólnie na dystans, innym razem wyskakuję z propozycjami, obejmuję, całuję na dobranoc, przedwczoraj dostała książkę. Cykl 2-3 tygodniowy, choć reguły nie ma, zależnie od nastroju. Skutki mizerne. Kiedy już mi wacek oklapnie, będzie fajną dziewczyną. Na razie się męczę. Kupiłem sobie fajny tv, serwer plików i lapka. Pomagają w przetrwaniu samotnych wieczorów, bo żonuś zwykle chodzi spać z kurami. W dzień siłownia, basen albo rower, w necie nauka języków i podczytywanie forów i blogów. Nie ma na co czekać, bo samo się nie naprawi. Musisz coś postanowić, albo się z tym pogodzić.
  • kawitator 08.04.11, 09:49
    Oj naiwni naiwni
    To na co zwróciła uwagę Sisi jest celne ale nie wyczerpuje tematu.
    W waszych postach widzimy Was jako ludzi z krwi i kości oraz wasze żony jako takie papierowe postacie co to upiorą, ugotują a czasami nawet ( przymuszone namówione) odwala obowiązek małżeński. Jedynymi rozdającymi karty w tych związkach to Wy moje dobre chłopaki.
    Czyżby ?

    Dla mnie jesteście robieni w konia jak ta lala a rogi macie jak renifery lub łosie
    Tak jak wy traktujecie swoje żony one z dużym prawdopodobieństwem traktują was tylko, że one już realizują się gdzieś poza przezywając swoje uniesienia duchowe i fizyczne z kimś innym a was traktując jako dobre uzupełnienie budżetu, opiekuna do dzieci i uniwersalny robot domowy. To że czasami trzeba się nadstawić to zło koniczne i wliczone w korzyści które maja z was. Świetnie Was wytresowały pogratulować im oczywiście nie wam.
    Myśleć, że kobitka koło 30 to taka łajza to dziecinada.
  • glamourous 08.04.11, 10:36
    kawitator napisał:

    > Dla mnie jesteście robieni w konia jak ta lala a rogi macie jak renifery lub ło
    > sie

    Eeej tam, Kawi. Duzym uproszczeniem jest sugerowanie, ze skoro babka po ilus tam latach malzenstwa nie pali sie do seksu z mezem, to na pewno go zdradza.
    Dzieciata i uwiazana w domowym kieracie kobiecina z malego miasteczka (autor watku pisze o Polsce B) mialaby byc cyniczna mistrzynia kamuflazu i zawoalowana femme fatale... Noooo, wprawdzie zdarza sie, ale nie jest to przeciez absolutnie zadna regula i jedyne wyjasnienie ich seksualnego oraz bliskosciowego impasu.
    Za proste by to bylo, gdyby kazdy spadek zainteresowania malzenskim seksem u obarczonej rodzina kobiety oznaczal zaraz podwojne zycie i kochanka w szafie ;-)

    Ja bym w tym konkretnym przypadku upatrywala niecheci jego zony do seksu jakims moze zlym zabieraniem sie autora watku do sprawy. Tak z grubsza - sadzac z pobieznego opisu ich seksu jaki zapodal powyzej to nie wyglada to najlepiej, sorry. Dziewczyny wyzej juz zwrocily mu uwage, ze z perspektywy kobiety taki schematyczny i dosc malo empatyczny seks nie powala na kolana. Wiec moze tu jest pies pogrzebany, a nie tam zaraz ROGI...

    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • bi_chetny 12.04.11, 12:46
    glam, odezwij się na maila :D
    --

    "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest zachowanie wstrzemięźliwości"
  • glamourous 13.04.11, 22:51
    No odpisalam wczoraj przeciez ;-)

    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
    Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
  • urquhart 08.04.11, 10:37
    kawitator napisał:
    > Tak jak wy traktujecie swoje żony one z dużym prawdopodobieństwem traktują was
    > tylko, że one już realizują się gdzieś poza przezywając swoje uniesienia duchow
    > e i fizyczne z kimś innym a was traktując jako dobre uzupełnienie budżetu, opie
    > kuna do dzieci i uniwersalny robot domowy. To że czasami trzeba się nadstawić t
    > o zło koniczne i wliczone w korzyści które maja z was. Świetnie Was wytresowały
    > pogratulować im oczywiście nie wam.

    He, he, praktyczne zastosowanie wrednej teorii z psychoewo o strategiach seksualnych kobiet wobec partnera długo i krótkookresowego.

    --
    Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
  • sisi_kecz 08.04.11, 10:44
    He, he, praktyczne zastosowanie wrednej teorii z psychoewo o strategiach seksua
    > lnych kobiet wobec partnera długo i krótkookresowego. '

    Hehe, tylko że kładę na szali swoje dodatkowe kilogramy, ze zona Autora, go nie zdradza;)))

    Kawitator ma swoją małą obsesyjkę w temacie zdradzających żon.

    A tutaj nie ma żadnej strategii, tylko nierozbudzona kobieta;)
    --
    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
    by Cejrowski
  • niceflower454 08.04.11, 14:27
    do sisikecz-on niczego juz nie osiagnie.Nie ma nierozbudzonych kobiet.Sa ewentualnie wstydliwe,ale jesli ona w ogole z nim sypia to raczej wstydliwa nie jest.

    On nie zaspokaja jej potrzeb psychicznych w sexie.Przeciez to koszmar gdyby jakis mój facet pozwolil sobie na to,by naruszac moja intymnosc czy godnosc sprzedajac szczegoly tego co najwazniejsze i tylko dla nas- intymnosci.AWERSJA SEKSAULNA ZONY BIERZE SIE Z TEGO.
    On jej nie kocha.I dlatego sex im nie wychodzi.Sex to caloksztalt ,a nie rękoczyn.To ona SAMA MOZE SOBIE ZROBIC.Jego tu nie potrzeba.


    Chyba,ze facet fantazjuje o innej i flirtuje na forach.Co by z nia robil,gdy zonke ma gdzies.To wowczas co innego.Mysle,ze to blizsza motywacjom opinia.
  • sisi_kecz 08.04.11, 14:52
    iamhier- daj spokój...

    Tyle razy Cię proszę, lecz schizofrenię,
    jak nie chcesz, to chociaż mi nie odpisuj, bo przykro mi sie robi, że Cię dotknęła choroba taka straszna...

    --
    "Mąż działa mi bez przerwy,
    raz na zmysły , raz na nerwy"
    Sztaudynger
  • niceflower454 08.04.11, 14:58
    do sisi-kecz-prawda boli,prawda?
    Jak cos nie pomysli to aroganckie odzywki na forum.Nie kazdy z internautow musi kłapać ozorem na twoją "modłę".Pamiętaj! Naucz sie kultury dyskusji,a nie pyskówki.
  • sisi_kecz 08.04.11, 10:39
    To na co zwróciła uwagę Sisi jest celne ale nie wyczerpuje tematu'

    Jak dobrze gada to "Sisi" ?
    Znaczy jak sie zgadza z Twoją opinią.
    Jak sie nie zgadza to "keczupowa".

    Manipulant z Ciebie.
    Mam w chacie takiego, wiem o co chodzi ;)

    --
    Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
  • zakletawmarmur 08.04.11, 11:00
    Uważam, że ta opinia jest bardzo krzywdząca i mam nadzieje, że panowie nie wezmą jej pod uwagę:-)

    Kobiety najzwyczajniej w świecie dały się wpędzić do kieratu. Grzecznie chodzą do pracy, po południu dbają o dom i dzieci a w nocy idą spać, żeby mieć siły na kolejny nudny dzień swojego życia... No czasami dają dupy mężowi ale to bardziej z obowiązku bo już nawet nie pamiętają co to znaczy przyjemność. Może nawet nigdy nie zdążyły się dowiedzieć...

    Myśle, że kobieta, która mając tak nudne życie (za które oczywiście jest sama sobie winna bo powinna być większą egoistką i nie dać się sprowadzić do roli "zaspakajaczki" potrzeb domowników), znajduje sobie nagle kochanka to ciężko tego nie zauważyć... Taka kobieta, doceniana, porządnie wysekszona, zaspakajająca potrzebę przeżycia "czegoś więcej" (bo wiadomo, że kochanek bardziej sie stara od męża no i łatwiej mu imponować) zmienia się o 180 stopni. Nawet w seksie otwiera się na więcej i chce podciągnąć męża, z którym było jej do tej pory kiepsko:-)

    Żony tych panów raczej wykazują syndrom "pogodzenia się z rzeczywistością". Unikają seksu bo nie czerpią z tego przyjemności...

    Panowie chcieliby bo im jest dobrze:-) Zachowują się tak, jakby chęć na seks była zależna od dobrej woli kobiety a przecież nie jest:-) Kobieta może oczywiście rozkładać nogi i robić w myślach listę zakupów. Wtedy zresztą pewnie panowie oczekiwaliby coraz to większgo zaangażowania. Tym kobietom nie opłaca się wprawiać w ruch tej maszynerii bo oznacza stałe dokładanie do pieca. A to przecież dla nich ciężka praca, obowiązek...

    Co powinni zrobić panowie, żeby się opłacało? Zastanowić się co zrobić, żeby to żony ich pożądały i seks był dla nich przyjemnością:-) Taki banał...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • niceflower454 08.04.11, 14:15
    do "zaklętawmarmur"-źle kombinujesz w dedukcji.Gdyby mialy ciekawe zycie jak piszesz,byłoby nie inaczej ,jesli nie gorzej.Im trudniej znalezc kochanka,w szczegolnosci po 40 stce....

    Oni sie seksualnie niedobrali.To sie czuje,to sie wie....osoby inne tez nie za bardzo chca zaprzątać sobie nimi glowy.....skoro tyle sztyk wolnych chodzi obok......

    A triada potrzeb Maslova ich wykancza.
  • zakletawmarmur 08.04.11, 15:47
    Ależ ja nie twierdze, że nudne życie przekłada się na brak seksu... Może być nawet wręcz przeciwnie, nuda w innych dziedzinach może być rekompensowana udanym życiem erotycznym. Wiesz seks niewiele kosztuje, jest przyjemny, wymaga jedynie wyobraźni i odrobiny sprawności fizycznej:-)

    Chodziło mi raczej o to, że u takich kobiet jak żona autora wątku, kochanek byłby jednoznaczny z wyraźną zmianą:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • magdaewarena 08.04.11, 16:46
    Wy faceci to tylko o seksie myślicie,nie potraficie trzymać na wodzy swoich żądzy .Ciągłe nagabywanie żony i obmacywanie itd zachęcanie do seksu ma wręcz odwrotne skutki.
    Żona boi się do ciebie przytulić bo ty od razu pomyślisz i odbierzesz to jako zaproszenie do seksu.
    A w życiu są ważniejsze sprawy niż tylko seks,pewnie twoja żona jest już zmęczona tobą i twoimi zwierzęcymi zapędami.Jak można myśleć tylko o seksie ! przecież to jest do znudzenia.
  • redwhitered 08.04.11, 19:57
    ja wlaśnie odwrotnie, unikam jakichkolwiek zachęt (mam w d.... ciągłe inicjowanie) i od tej pory jedynie służbowy buziak. Ona kompletnie nic. Gdy poproszę np. o masaż, reaguje krzykiem. Gdy ja zaproponuję to unika.. Obrzydł jej jakikolwiek kontakt dotykowy, emocjonalny. Nie nagabuję więc w jakikolwiek sposób od roku i widać jej to pasuje
  • sanczez_80 08.04.11, 12:22
    jeśli ją kochasz to znajdź sobie kochankę a jej daj trochę czasu, może jej minie. a może jej nie minie, więc znajdź sobie kochankę, przelej uczucia na nią, a żonę zostaw. może to ją trochę otrzeźwi i weźmie się za siebie.
    --
    Najlepsze kasyna online
  • mowmidobrze 08.04.11, 12:27
    A ja z trochę innej beczki. Moim zdaniem największy problem w twoim małżeństwie to komunikacja. Gdzieśtam się z żoną rozmijacie w potrzebach i oczekiwaniach - to się zdarza. Ale z tego co widzę nie potraficie o tym normalnie i szczerze pogadać. Nie wiem czy da się coś tutaj zdziałać bez rozmowy bo przyczyn tej sytuacji może być tysiące i zgadywać możesz do końca życia (może jest zmęczona, może czuje się nieatrakcyjna, może ma kogoś na boku a może jest homoseksualna...itd). Trochę dziwne jest to dla mnie, że po kilkunastu latach małżeństwa nie możecie normalnie usiąść i pogadać o seksie, czułości i o tym jak widzicie wasz związek. Nie wiem, idź do terapeuty i dowiedz się jak to ugryźć zamiast wymyślać głupoty.
  • antykonformista 08.04.11, 13:33
    z satysfakcją przeczytałem większość komentarzy. ludzie chyba dojrzeli, albo pojawili się ci właściwi. dlatego pełno celnych uwag i spostrzeżeń.

    od siebie dodam tylko, to co zwykle dodaję i pisać będę cały czas. kobiety, mianowicie, niszczone są seksualnie przez całą MACHINĘ. i jak taka nie da się zniszczyć machinie, to jest sukces. jednak najczęściej daje się, i efekty tego są jak w tym wątku stoi.

    a zaczyna się to tak: mała dziewczynka dorasta. nie w próżni, tylko w określonym środowisku. nad nią niemal zawsze jest matka, która też kiedyś dziewczynką była. matka wychowuje córkę na swoje podobieństwo. jeśli matka miała w życiu nieudany seks, to zrobi wszystko, by i córce ten seks obrzydzić. albo od innej strony, jeśli miała dominującą toksyczną matkę, to i taka sama będzie dla córki. fala, jak ta w wojsku, musi być!

    nawet jeśli matka nie zniszczy córecznego podejścia do seksu, zrobi to otoczenie rówieśnicze. dziewczyny, które będą zazdrościć wszystkiego, nawet tego że same już ostro po przejściach w wieku lat 15-16, a koleżanka nie. więc koleżankę będą namawiać, by czym prędzej "puściła się" i to z byle kim. a chłopcy? w tym wieku to marność nad marnościami, bydło stado. co fajniejsi i wartościowsi będą się bali seksu, albo czekali. za to typowy "skurwiel" będzie miał egoistyczne zwierzęce (lub dla lansu) parcie na seks. tak czy inaczej, kontakty w tym wieku z chłopakami to dla dziewczyny albo przeżycie dość aseksualne z dobrym chłopakiem, albo seksualne, za to ze skurwielem. to i to - dobrze dla jej seksualności nie robi.

    no i trzeci etap, dorosłość, albo toksyczne związki w pracy, albo poszukiwanie partnera, albo szybki ślub i dzieci, które jak wiadomo często rozpieprzają związek. kolejne zagrożenia, plus często niezerwana chora więź z matką, plus braki finansowe plus "kierat" codziennego życia, często rutyna, beznadziejny egoistyczny seksualnie facet itp itd.

    kobiety, które nie ulegają schematom, tradycyjnym "rolom" i społecznej presji, osiągają przeważnie seksualne spełnienie. mają swój rozum, wiedzą czego chcą, umieją odróżnić porządnego faceta od aseksualnego rodzinnego misia, albo skurwiela ruchacza. a jak takiego nie trafiają, to rozwijają swoją seksualność same, lub z kobietą. też się da, choć jest dalece trudniej.

    no ale, takich kobiet jest mało, z 5% może, z 10. większość w wielkich miastach. a prowincja żyje w przekonaniu, że kobieta, to szybko męża, niech nawet bije byle był, no i dzieci, najważniejsze by dzieci mieć. ech....
  • zawsze-soffie 08.04.11, 19:10
    "a prowincja żyje w przekonaniu, że kobieta, to szybko męża, niech nawet bije
    > byle był, no i dzieci, najważniejsze by dzieci mieć."

    oj, nie przesadzaj, rozwijamy się: szybko trzeba mieć męża, ale żeby tak tylko był mimo, że pije, bije i dzieci robi..to nie..Nawet się czasem rozwodzimy to na wsi i żyjemy w konkubinacie ;D.
  • iamhier 08.04.11, 21:16
    do antykonformista-najmądrzejszy post na tym forum od bardzo długiego czasu.Wart zapamiętania.Choc od siebie dodam,ze otoczenie obcych ludzi jest znacznie gorsze w tym niszczeniu,anizeli rodzina.Chyba,ze ja czegoś nie wiem....I nie ejst to wylacznie specyfika mniejszych miast,czy Polski B.Smialabym twierdzic,ze wszedzie w Polsce jest tak samo....
    Wszystko jest niezwykle indywidualne i nijak czasami ma sie do srodowiska w ktorym wychowala sie dziewczyna...
  • zakletawmarmur 10.04.11, 14:17
    I znowu cała wina spada na kobiety. Tym razem matek, które źle wychowują córki... Bo tatusiowie to nie mają pretensji, gdy okazuje się, że ich ukochane córunie chętnie zdobywają doświadczenia seksualne w czasach przedślubnych:-)

    Kobiety są takie bo wymaga się tego od nich. Tak naprawdę nie chcecie się wiązać z kobietami, które seks bardzo lubią, mają duże temperamenty czy doświadczenie seksualne:-)
    Z ewolucyjnego punktu widzenia nimfomanka/puszczalska nie jest dobrą kandydatką na żonę.

    Kobiety od tysiącleci dobrze o tym wiedzą, że nie opłaca się za szybko i każdemu dawać dupy. Tym bardziej, że wszystkie negatywne konsekwencje spadają na kobietę.
    Pewnie i kobiety przekazują te mądrość swoim córką. To oczywiste, martwią się o nie, nie chcą, żeby "źle skończyły". Szczerze, chciałbyś, żeby Twoja córka była kobietą bardzo rozwiązłą? Ja bym nie chciała. Nie dlatego, że uważam seks za coś upokarzającego. Nie gardziłabym moją córką nawet jeśli wybrałaby drogę aktorki porno. Mam jednak świadomość, że gdy ktoś chce płynąć pod prąd, musi mieć bardzo twardą dupę i być przygotowanym na ciężkie chwile samotności...

    Takie zachowanie ma też oczywiście drugie dno- przedstawia seks z tej negatywnej strony i może powodować zahamowania... Jednak powiedzmy sobie szczerze, seks to nie tylko przyjemność, fajerwerki, bliskość, miłość. Seks może też być poniżający, krzywdzący. Przypomnij sobie jak potraktowali Frytkę, tylko dlatego, że dała Kenowi... Gdyby seks był przez mężczyzn uważany za "coś dobrego" to panowie powinni Frytkę chwalić:-) A tu nawet Ken po wszystkim był dla niej bardzo nie przyjemny...

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • mmmks 08.04.11, 13:56
    A ja bym wiele dała by mój mąż częściej mnie przytulał... uwielbiam jak mnie tuli, całuje, uśmiecha się zalotnie. Niestety ze względu na jego pracę sporadycznie się widzimy, ale wtedy jest "ogień" :-)
  • niceflower454 08.04.11, 14:11
    PO pierwsze:malzenstwo w takim wieku i dzieci to DRAMAT.Takie zwiazki najszybciej sie rozpadaja (statystyki),jak rowniez sa nieudane....Albo istnieja tylko ze wzgledu na dzieci.

    Jestes i byles za mlody na dobor kobiety.Zle wybrales,ale musisz z nia zyc,bo masz dzieci.To znaczy nie musisz......ale nie masz sily tego zmienic.
    PO drugie: wiekszosc rozwodow,ktore sa koszmarem dla dzieci jest z powodu takiego,ze jedna ze stron ,a najlepiej obie nie dadza przyzwolenia na zdrade.Nie ma zdrady obustronnej,bedzie ROZWOD.To tylko kwestia czasu.

    PO trzecie:czy terapia cos da? Nie.Wygaslo pożądanie,to sie nigdy nie zmieni.Slad to wiem? Bo sama tak mam.Twoja zona jest aseksualna,a na dodatek ty okazales sie byc dla niej nieodpowiedni seksualnie.Ona sie predzej pochoruje psychosomatycznie niz sie zmieni.Zazdrosc o inne tez niewiele da....Nie pasujecie seksualnie do siebie .Koniec i kropka.

    Z 5 facetow z ktorymi mialam okazje byc blizej tylko z 1 gora 2 bym sie nie rozwiodla ze wzgledu seksualnych.Doswiadczenia kilkunastu lat,obserwacja zmian,oraz tego co ja do nich czuje,rownie w w kontekscie seksualnym.
    Ona czuje do ciebie awersje seksualna.To nie ma sensu.
  • tequil.a 08.04.11, 16:03
    Potwierdzam powyższe słowa. Przez 5 lat byłam w bardzo nieudanym związku a że jest nieudany zorientowałam się dopiero jak już byliśmy oboje na wykończeniu. Mimo tego, że czułam do faceta przyjaźń i przywiązanie (do tej pory uważam go za świetnego faceta), WOŁAMI nie dawałam się zaciągnąć do łóżka. Początkowo może jeszcze, ale później...
    Ale nigdy nie skąpiłam mu czułości!

    Moim zdaniem powinieneś pomyśleć o zdecydowanych krokach i na myśleniu nie kończyć.
    Nie martw się, znajdziesz kobietę, która da Ci ciepło, tylko musisz pokazać wcześniej, że masz jaja!
  • annette123 08.04.11, 14:35
    Rozumiem Cie bo ja mam podobna sytuacje tylko odwrotna tzn ja potrzebuje dotyku, czulosci jak rowniez seksu a mieszkam z facetem ktory jest drewnem. Tez mamy dziecko, ale ja nie widze zycia z takim czlowiekiem wiec postanowilam odejsc...wole miec nadzieje ze znajdzie sie czlowiek ktory bedzie mial takie same potrzeby niz meczyc sie i zyc w takiej znieczulicy.
  • niceflower454 08.04.11, 15:01
    Trzeba był nie płodzić bachora z kimś,kto Cie nie kocha.Tego kwiatu to pół światu.
  • veryok 08.04.11, 17:31
    nie kochaja was te zony......................... czemu zescie takie nedzne dziewczyny sobie wzieli? pewnie innych sie baliscie.a te byly mile, gospodarne, pewnie niezbyt madre(prezent w postaci ksiazki nie rozpail) itp. samiscie sobie zgotowali ten los, a teraz kochanek szukacie??? zal d...sciska. bezjajowcy z was. dziecmi zaslaniacie tylko wlasne tchorzostwo.powodzenia po 60 sie umiera.
  • iamhier 08.04.11, 18:42
    Widocznie maja powod ku temu....

    Choc historyjka jak na Polske wysoce nieprawdopodobna....Tam zdradza czy nie zdradza bije czy nie bije,to żoneczki i tak okrakiem dają każdemu....

    Bo panienka z wyzszej półki to w tym towarzystwie raczej meza sobie nie znajdzie...
  • iamhier 08.04.11, 18:43
    Polske B mialam na mysli
  • wyrwana.z.kontekstu 08.04.11, 19:16
    > Myślałem, że warto zadbać, aby zakręciła się wokół mnie jakaś atrakcyjna babka,
    > aby nieco żonę zmotywować do przemyślenia paru spraw. Jednak w Polsce B, w prz
    > eciwieństwie do dużych miast o fajną, otwartą kobietę łatwo nie jest, zwłaszcza
    > żonatemu tatusiowi.

    Ciekawe. Żona ma cię gdzieś, ale z uporem maniaka chcesz z nią być. "Fajna, otwarta babka", która mogłaby dać ci i jedno (ciepło, miłość, czułość, przyjaźń) i drugie (zajebisty seks) ma być tylko po to żeby "zmotywować żonę". Żałość.
  • iamhier 08.04.11, 20:43
    A co ma pleść żonaty,dzieciaty facet jak chce zdradzić zonę? he?
  • iamhier 08.04.11, 20:51
    a tak a propos...wiekszosc tych zonatych to sexu ma do oporu w domku,a jednak widok pewnych pan dziala na nich niezwykle motywujaco........Chociaz wspolczuje zonom,gdy widze piękny,okrągły,wystajacy rozporoczek jakiegoś żonkosia,co miękkie teksty wstawia o motywowaniu swej połowicy....,rozszerzone błyszczoce oczka i wyraz kompletnego zachwytu...Tak od 12 lat....

    No dla kobiety nie ma większego raju.....
  • wyrwana.z.kontekstu 08.04.11, 23:15
    > No dla kobiety nie ma większego raju.....

    ...a mnie to nie kręci
    taki biedny miś, co wystawia czasem łepek spod pantofla żony, żeby poudawać samca
  • iamhier 09.04.11, 00:36
    do wyrwana z kontekstu-erekcji nie mozna udawac.
  • zakletawmarmur 12.04.11, 12:07
    > Ciekawe. Żona ma cię gdzieś,

    Wcale nie ma. Fakt, że nie lubi seksu nie oznacza, że ma męża gdzieś... Można kochać ale nie pożądać, kochasz swojego tatusi/syna/przyjaciela?

    która mogłaby dać ci i jedno (ciepło, miłość, czułość, przyjaźń) i
    > drugie (zajebisty seks)

    Pan od kochanki chce seksu. Poza tym, resztę potrzeb- finanse, gotowanie, sprzątanie, rodzenie dzieci zaspakaja jego żona, jest w tym dobra więc po co miałby ją zmieniać?
    :-)

    Z drugiej strony kochanka sama jest sobie winna, że wdała się w romans z żonatym:-)

    --
    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
  • wj_2000 08.04.11, 22:47
    ez cienia wyrzutów sumienia znajdź sobie kochankę, tylko za bardzo się nie angażuj.
    "Białe małżeństwa" to rzecz niezwykle pospolita od pradawnych czasów. Takie małżeństwo to spółka do wychowania dzieci i wspólnego domu.
    Bzdura że do tego, by małżeństwo nie było udręką, a jedynie racjonalnym ustawieniem życia, jest niezbędna romantyczna miłość.
    --
    "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
  • iamhier 09.04.11, 00:34
    do w_j-no w sumie jest to jakas wersja dla tych w zyciu niespelnionych.Oni nie maja innego wyjscia.Każdy orze, tak jak może.
  • santoallora 08.04.11, 22:56
    Tak było, jest i będzie i dlatego nie należy się żenić.
  • robo_pl 09.04.11, 05:29
    Kopnij ja w D...... znajdz taka co bedzie cie kochac, lubic sie przytulac i spedzac z toba wolny czas. Mozesz bedziesz ten zły sk...syn ale przynajmniej nie bedziesz sie meczył z gosposia.
  • olewka100procent 09.04.11, 15:13
    wiecie co troche mnie irytuja takie uwagi typu ,, widziały gały po brały przed ślubem,, Człowiek jest tylko czlowiekiem,on biorąc ją za żone był powiedzmy nastolatkiem, inne myślenie inny świat. Miał sobie kalkulować jak komputer że za X lat coś może być nie tak ? może nie zwracał na to uwagi, każdy popełnia błędy . Facet teraz jest po 30 stce , dojrzał i wie co mu pasuje a co nie. A takie gadanie że mógł wcześniej myśleć jest chore
  • sisi_kecz 09.04.11, 15:36
    olewka100procent napisała:

    > wiecie co troche mnie irytuja takie uwagi typu ,, widziały gały po brały przed
    > ślubem,, Człowiek jest tylko czlowiekiem,on biorąc ją za żone był powiedzmy nas
    > tolatkiem, inne myślenie inny świat. Miał sobie kalkulować jak komputer że za X
    > lat coś może być nie tak ?'

    Zgadzam się, że wszystkiego sie nie przewidzi, ze ludzie się zmieniają (lub nie zmieniają, a ktoś miała nadzieję), ze osobowośc dojrzewa, ewoluuje, priorytety, światopogląd, itd są inne z biegiem czasu.

    Chodzi tylko, o to, że gdy przestaje nam być ze soba dobrze, to potraktujmy się nawzajem tak, jakbyśmy chcieli być traktowani- z szacunku dla tego kawałka życia, który spędziliśmy wspólnie- nie oszukujmy sie, nie mydlmy oczu- rozstać się i budować cos nowego, to nie wstyd.
    Wstyd jest siedzieć i płakać, doszukiwać sie winy tylko u tej drugiej strony, albo oszukiwać i kłamać.

    pozdro!


    polecam tą stopkę I
    I
    I
    V
    --
    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
  • absynt72 13.04.11, 13:34
    Bo poco piszesz na tym forum? Gdybyś zdusił pisałbyś raczej na forum "Rozwód i co dalej"
  • jedenon 13.04.11, 13:45
    standard niestety. Co można zrobić? Dwie opcje rozmawiać ale nie przelotnie dzieci śpią siadacie razem naprzeciw siebie i rozmawiacie jedna i druga strona musi słyszeć wszystko staraj się umieć wypunktować to co się zmieniło zapytaj Ją jakby się czuła gdyby straciła to na czym Jej zależy. Jak najbardziej należy powiedzieć że Jeśli tak będzie dalej to odejdziesz. Do tego spróbuj dorzucić trochę zazdrości koleżanka z pracy czasem telefon od niej może sms może być zwykły ale takie coś może zapalić lampkę w mamie dziecka (mówię mamie dziecka bo to nie jest żona czy partnerka)
    druga opcja to po prostu odejść.
  • januszss1982 19.07.18, 08:29
    He, he..zapisz się na kurs tańca najlepiej: salsa +bachata + kizomba i chodź regularnie. Nie opuszczaj zajęć. Edukuj się na dobrego tancerza z klasą. Na kursach tańca poznasz wiele fajnych i seksownych babeczek, laseczek, dziewczyn często spragnionych przytulania, rozmów, poszukujących partnera na życie lub na jakiś czas...albo na jakąś krótką przygodę..poznasz wolne i takie w związkach , mężatki , rozwódki , małolaty.. dziewice i wymiataczki ...i starsze od ciebie...do wyboru do koloru......Ruszaj i do dzieła! Nie opuszczaj zajęć i chodź na imprezy taneczne ale takie gdzie chodzą wyedukowane kursantki czyli takie co chcą się uczyć i dbające o edukację i rozwój / dbajace o swe ciało umysł, wizerunek../… Żona w krótkim czasie zacznie Cię pragnąć jak nigdy dotąd.......he, he...
  • werandik 22.05.19, 07:19
    Dzięki kolego za podpowiedź! Dziś zapisałem się na pierwsze zajęcia😀 przez 2 miesiące będzie to mój sekret i tak dokładnie jej to powiem. Moja akurat tańczy salsę ale do grupy jej nie dopuszczę- będzie to moje małe hobby.
    U mnie jak u reszty- 5 jat stażu i 3 dzieci. Żona stała się chłodna i kompletnie nie ma ochoty. Ostatnio to już takie przejęcie było że normalnie ja zebrałem całkiem fajnie się zapowiadało, ja rozebrany gotuje się do wejścia A ona że nie ma ochoty! Myślałem że mi serce pęknie. Wejdzie zaczęło odkąd zaczęliśmy prowadzić razem biznes i moc w pewnym momencie zaczęła być moim managerem...
  • obrotowy 19.07.18, 16:45
    sama zdechla SMIERCIA NATURALNA - a ze Twojej winy w tym nie widac, to po prostu ciagniesz te historie dalej - gdy najwazniejszy jest dla Ciebie los dziecka, albo odchodzisz i szukasz sobie nowej kobiety...

    jest jeszcze inna trzecia opcja (ktora osobiscie preferuje) : - miewac od czasu do czasu dyskretnie kochanki

    ale wszystkim jej nie polecam. - bo trzeba miec do tego stalowe nerwy i mase przebieglosci.
  • mirki27 29.05.19, 09:00
    Hm kurczę moja jest starsza ode mnie 2 lata i już ma te 30+ ale nic z tego co piszecie jej nie dolega... co gorzej, ja czasem przy niej wymiękam. Mamy dziecko, chcemy drugie mieć i jakoś nie widzę, aby jej apetyt spadał. Miło czasem jak przyjdzie do warsztatu przytuli się, albo w łóżku podrapie po plecach przed spaniem. Dla mnie życie bez takich czułości nie miałoby sensu. Nawet pocałunek czy otarcie się o siebie jest jak dobry energetyk. Mam siły aby dalej działać i zdobywać dla mojej rodziny wszystko co najlepsze. Nie wyobrazam sobie innego życia, nie chcę po prostu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka