Co to znaczy że mam być aktywna w łóżku?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Przeczytałam duużo postów i sporo poradników. Nie mam 22 lat tylko 30. Mąż twierdzi, że jestem mało aktywna w łożku. Smutne to stwierdzenie, bo szczerze mówiąc znamy się kawał czasu i wszystko próbowaliśmy. Były striptizy, przebieranki, seks oralny, analny, masaże, zabawki zapełniają szafkę. Jestem w tej chwili żoną, prowadzę dom, sprzątam gotuję, pracuję na pełny etat. zaraz spełnię jego marzenia o dziecku, więc zaraz mam kolejną rolę, która moim zdaniem (wyobrażam sobie jak niektórzy podnoszą krzyk!!) nie jest wcale napełniona erotyzmem. Matka to mleko, obowiązki, nieprzespane noce.
    A ten twierdził wczoraj, jak był na rauszu, że jestem LENIWA i że on nie odczuwa by był dla mnie ważny. Szczerze to wiem, o co mu chodzi- chciałby abym się przebierała w domu w najlepsze szmatki, biegała na obcasach wokół niego, trzepotała długimi rzęsami...szeptała słodziutkim głosikiem, że moja wygolona na zero cipka na niego czeka...Jednym słowem - uwodziła go. a mi się wydaje to śmieszne-przecież on mnie już zna na wylot, widzi codziennie i zna na pamięć. realia są takie, że ma być ciepły obiad, zrobione zakupy. Nie robię tego na szpilkach.. i szpilki tu nie pomogą. Jak Wy sobie radzicie w związkach z długim stażem?

    • > Jak Wy sobie radzicie w związkach z długim stażem?

      Tlolulje na folum i mi sie nie nudzi :)
    • jak ci sie nie chce to moze daj mu pozwolenie na inna
      byle bez zakochiwania

      albo znajdz mu tyle zajec
      albo wysrubuj swoje wymagania
      ze cie zrozumie
    • tara_22 napisała:

      > Szczerze to wiem, o co mu chodzi- chciałby abym się p
      > rzebierała w domu w najlepsze szmatki, biegała na obcasach wokół niego, trzepot
      > ała długimi rzęsami...szeptała słodziutkim głosikiem, że moja wygolona na zero
      > cipka na niego czeka...Jednym słowem - uwodziła go. a mi się wydaje to śmieszne
      > -przecież on mnie już zna na wylot, widzi codziennie i zna na pamięć.


      No i właśnie dlatego, że zna Cię na pamięć warto ruszyć tyłek i czasami zrobić to co mu się marzy, zwłaszcza, że jak piszesz nie musisz się domyślać, bo po prostu wiesz o co mu chodzi.


      >realia są
      > takie, że ma być ciepły obiad, zrobione zakupy. Nie robię tego na szpilkach..
      > i szpilki tu nie pomogą.

      A to on Ci każe ziemniaki na szpilkach obierać??
      A po obiedzie i zakupach to w szpileczki wskoczyć nie możesz? Tyle Cię kosztuje potrzepotanie rzęsami, założenie pończoch, poszeptanie mu świństewek do uszka?
      Nie macie dziecka, a Ty już wymawiasz się "realiami" typu obiad i zakupy, co będzie potem?

      >Jak Wy sobie radzicie w związkach z długim stażem?


      Bardzo dobrze. Staż - 20 lat w związku, 14 lat po ślubie, dwoje dzieci.
      Nam się po prostu chce starać dla siebie nawzajem.




      --
      Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
      Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
      Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
      Więc się do mnie módl.
    • Tradycyjnie cynicznie powiem, że pułapka nie lata za myszami. Co Twój szanowny małżonek robi, żeby Cie uwieść, zaskoczyć, zachwycić sobą erotycznie?
      Ja bym dociążyła pana obowiązkami i zorganizowała sobie samodzielnie parę atrakcyjnych wieczorów poza domem bez niego. Albo zmieniła na inny model. Leniwa jestem i uważam, że to mężczyzna ma adorować oraz tkwić w zachwycie, a nie odwrotnie.
      • triss_merigold6 napisała:

        > Tradycyjnie cynicznie powiem, że pułapka nie lata za myszami. Co Twój szanowny
        > małżonek robi, żeby Cie uwieść, zaskoczyć, zachwycić sobą erotycznie?

        Aaa! To ja nie wiedziała, że to on ją musi zachwycac erotycznie, a ona jego już niekoniecznie ;).



        > Ja bym dociążyła pana obowiązkami i zorganizowała sobie samodzielnie parę atrak
        > cyjnych wieczorów poza domem bez niego. Albo zmieniła na inny model.

        Obstawiam, że nie zdąży, pan mąż ją wyprzedzi ;).

        Pogratulować podejścia do sprawy :/.


        >Leniwa jestem i uważam, że to mężczyzna ma adorować oraz tkwić w zachwycie, a nie odwrotnie.


        Leniwa, raczej egoistyczna i egocentryczna.
        Oboje powinno coś z siebie dawać.
        Autorka wątku nie pisała nic o tym, że ma problem, bo mąż jej "nie zachwyca erotycznie". Napisała za to, że mąż jasno dał do zrozumienia, że ona erotycznie go nie zachwyca. I zapytała jak sobie z tym poradzić. A Ty jej "zmień na inny model". Paradne doprawdy to Twoje pójście na łatwiznę :).

        Rozumiem, że radzisz jej by tak długo zmieniała aż trafi na taki model, który będzie ją adorował i uwielbiał mimo , że ona nie będzie dawała z siebie zby wiele?
        To powodzenia życzę :).


        --
        Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
        Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
        Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
        Więc się do mnie módl.
        • Streszczę się i powiem, że jestem wystarczająco stara i miałam wystarczająco wielu panów, żeby dokładnie wiedzieć o czym mówie i dlaczego takiego podejście się sprawdza.
        • > Aaa! To ja nie wiedziała, że to on ją musi zachwycac erotycznie, a ona jego już
          > niekoniecznie ;).

          Zachowanie erotycznie nie ma wiele wspólnego z nadskakiwaniem facetowi:-) Jak dla mnie nadskakiwanie facetowi jest wręcz "aerotyczne". Zauważ, że te wszystkie kobiety, które ciągną facetów na siłe do łóżka nie są jakoś wyjątkowo pożądane... Faceci z reguły szybko się nimi nudzą. Zauważ, że uwodzenie ma to do siebie, że wysyła się sygnały zachęcające, żeby za chwile faceta olać...

          Oczywiście, gdy zapytasz panów "co lubią". Powiedzą Ci, ze kobiety z inicjatywą, które ich zdobywają. Generalnie równouprawnienie i te sprawy...
          Zwróć uwagę z kim się związali a powiedzą Ci, że z kobietami o które musieli zabiegać:-)

          Nie chodzi o to, że kobieta nie powinna się starać. Nie powinna po prostu wchodzić facetowi do dupy, robić z siebie cierpiętnicy, rezygnować ze swoich potrzeb... Egoizm też jest sexy:-)

          --
          Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
          • zakletawmarmur napisała:

            > [..]Zwróć uwagę z kim się związali a powiedzą Ci, że z kobietami o które musieli za
            > biegać:-)


            Ależ oczywiście, wszystko się zgadza :). Nigdzie nie pisałam, że jak pan zdobył to może spocząć na laurach :). Podkręślę raz jeszcze - oboje moim zdaniem powinni zabiegać o swoje względy.


            > Nie chodzi o to, że kobieta nie powinna się starać. Nie powinna po prostu wchod
            > zić facetowi do dupy, robić z siebie cierpiętnicy, rezygnować ze swoich potrzeb

            To najgorsze co mogłaby zrobić. Myślę, że taka postawa wręcz odstrasza facetów.


            > ... Egoizm też jest sexy:-)

            W granicach rozsądku, umiarkowany ;).




            --
            Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
            Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
            Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
            Więc się do mnie módl.
            • > Ależ oczywiście, wszystko się zgadza :). Nigdzie nie pisałam, że jak pan zdobył
              > to może spocząć na laurach :). Podkręślę raz jeszcze - oboje moim zdaniem powi
              > nni zabiegać o swoje względy.

              Trzeba uważać, zeby nie wpaść w pułapkę "mnie zależy bardziej". Są po prostu chwile kiedy trzeba przylać facetowi w dupsko:-)

              > W granicach rozsądku, umiarkowany ;).

              Niekoniecznie, są mężczyźni, których trzeba mieć w dupie, żeby cię kochali... Egoistki często są najbardziej rozpieszczane przez mężczyzn.

              Onasis nie ożenił z rozpieszczającą go Marią Callas tylko wymagającą, egoistyczną Jackie Kennedy, które zresztą, w przeciwieństwie do pierwszej, miała go w dupie:-) W łóżku też pewnie nie miał fajerwerków tak jak z wcześniejszą kochanką:-) A jednak to z tą drugą wolał się związać...

              --
              Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
              • trafilas jak kula w płot
                Onansis mial przede wsytkim cele polityczne w tym malzenstwie
                -zalezalo mu na obywatelstwie amerykanksim i dostepei do rządowych zlecen panstwowyhch , Amerylanie dawali mu raz za razem kopa pokazując ze nawet miliarder z zadupia nie moze liczyc na nic wiecej
                wiec ozenil sie z JAckie zeby sobie wyrobic dojscia i "nazwisko"

                a JAckie akurat ?s..ła ze starchu po zabójstwie Roberta K. i groźbach w kierunku jej synów,
                Onasis zapenil jej abosultne bezieczensgtwo i wywiózł ze Stanow
                to byl konktarkt handlowy anie zadne tam uwodzenia i polowania
                zreszta juz po roku mieskzlai osobno - taka to byla milosc i pożądanie
                --
                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                • > trafilas jak kula w płot

                  No cóż nie mogę się z Tobą zgodzić...

                  Tłumaczenie, że facet pokroju Onasisa bierze ślub bo ma problemy z obywatelstwem jest dla mnie raczej usprawiedliwianiem mającym na celu udobruchanie naiwnej kochanki tudzież dokladanie teorii do własnych pragnień, coby nie wyjść przed samym sobą na skończonego idiotę:-)

                  Prawda jest taka, że Jackie miała klasę i pochodzenie. Imponowała mu tym, bo on sam był tylko nowobogackim prostakiem, czyli jak sam o sobie myślał "biednym mężczyzną z bardzo dużymi pieniędzmi". Tak, chciał się wżenić do jej klasy społecznej. Nie koniecznie chodziło o większą kasę. Faceci, którzy mają tyle ile miał on, mają już pieniądze w dupie. Wielu z nich zaczyna się interesować filantropią- nieprzydatnym z punktu widzenia finansów interesem, mającym na celu poprawę swojego wizerunku lub samopoczucia:-) IMO związek z Jackie miał poprawić mu to drugie. Jackie świetnie do tej roli pasowała- to była wręcz ikona jeśli o klasę chodzi, traktowała go z góry, emanowała wręcz tym, że jest od niego lepsza:-) Dlatego ją wybrał... To była taka droga zabawka z Pewexu, która kusi niedostępnością:-)
                  Nie zapominajmy, że Onasis miał duszę ryzykanta. Związek z Marią był taką bezpieczną pracą na etat za uczciwe ale w gruncie rzeczy małe pieniądze. Związek z Jackie oznaczał ryzyko, taki hazard w sensie uczuciowym... Myśle, że to ona spisała ten związek na straty...

                  Zresztą Rockefeller z podobnych powodów wybrał swoją żonę. Sam miał ogromny kompleks związany ze swoim ojcem. No cóż facet był oszustem, bigamistą, człowiekiem, który nie budził szacunku społecznego:-) John publicznie się do ojca nie przyznawał, mówił, że on nie żyje... Z kim się ożenił? Z seksowną dupą, która robiła mu laskę pięć razy dziennie?

                  Z córką szanowanego, uczciwego, poważanego publicznie człowieka. Tego właśnie najbardziej mu brakowało:-) Zresztą, na początku znajomości jej ojciec dał mu odczuć, że to za niskie progi, jak dla jego córki:-) Choć wcale ładna nie była:-) Pewnie to dlatego biorąc z nią ślub, czuł się jakby wygrał los na loterii:-) Fakt, udało im się, byli zgodnym małżeństwem...

                  --
                  Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
          • > Zachowanie erotycznie nie ma wiele wspólnego z nadskakiwaniem facetowi:-) Jak d
            > la mnie nadskakiwanie facetowi jest wręcz "aerotyczne". Zauważ, że te wszystkie
            > kobiety, które ciągną facetów na siłe do łóżka nie są jakoś wyjątkowo pożądane
            > ... Faceci z reguły szybko się nimi nudzą. Zauważ, że uwodzenie ma to do siebie
            > , że wysyła się sygnały zachęcające, żeby za chwile faceta olać...

            Noch einmal: Głupie chłopy podatne na prymitywną manipulację.
            Powinni od razu zauważyć czego to właściwie jest sygnał.
            Od manipulantów należy się trzymać z daleka albo trzymać ich za łeb,
            więcej się z nimi traci niż zyskuje.
      • triss_merigold6 napisała:

        > Tradycyjnie cynicznie powiem, że pułapka nie lata za myszami. Co Twój szanowny
        > małżonek robi, żeby Cie uwieść, zaskoczyć, zachwycić sobą erotycznie?

        Żeby coś się na pułapkę złapało, musi być w niej atrakcyjna przynęta, na tyle atrakcyjna żeby warto było podjąć ryzyko.

        Na byle jaką przynętę łapią się osobniki zdesperowane.

        --
        Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
    • Nie nakręcaj się negatywnie tak z automatu na męża, ani też nie biegnij w podskokach spełniać jego marzeń. Musisz znaleźć złoty środek.

      Z jednej strony zdajesz się być przemęczona swoimi obowiązkami i na rolę uwodzicielki nie masz już sił ani ochoty. Czy to rzeczywiście aż tyle wysiłku cię kosztuje? Nie chciałabyś sama być wciąż uwodzona przez męża? Może te codzienne obiady i wymuskana podłoga nie są warte aż tyle energii?

      Z drugiej strony, brzmisz trochę jak niedoceniona małżonka, więc powiedz nam wpierw jak jest z twoim mężem. Czy on się stara i jest aktywny, czy też raczej jest z tych wokół których należy jedynie skakać i wcielać się w coraz to nowe role w zależności od jego nastroju? Jeżeli on sam jedynie się domaga, to nie dziwię się twojej niechęci.

      Podsumowując, uwodzić męża jak najbardziej trzeba. Wszystko jednak zależy od konkretnej sytuacji oraz postawy partnera. Musisz to sobie jakoś przeanalizować.
      • Bardzo ładnie napisane :).
        Starać się powinny obie strony. I żadne realia nie są usprawiedliwieniem :).


        --
        Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
        Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
        Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
        Więc się do mnie módl.
      • > Z drugiej strony, brzmisz trochę jak niedoceniona małżonka, więc powiedz nam wp
        > ierw jak jest z twoim mężem. Czy on się stara i jest aktywny, czy też raczej je
        > st z tych wokół których należy jedynie skakać i wcielać się w coraz to nowe rol
        > e w zależności od jego nastroju? Jeżeli on sam jedynie się domaga, to nie dziwi
        > ę się twojej niechęci.

        Też bym się nad tym zastanowiła. Pachnie mi po prostu cierpiętnictwem:-) Ciekawe czy pan też tak bardzo się stara- łączy pracę zawodową z dbaniem o dom i zgrywaniem uwodziciela niczym Domagarow? Jeśli pan leży i wymaga to trzeba się obrazić, zapisać się na jakiś kurs (oczywiście na jego koszt- w końcu panowie tak bardzo lubią nam imponować finansowo:), pana poprosić w tym czasie o {i tu lista obowiązków domowych, którymi do tej pory sama się zajmowałaś}. Panu się nie chce? Niech wyskakuje z kaski i wynajmie pomoc domową:-)

        To ważna szczególnie jeśli planujecie dzieci...
        Po narodzinach rozpieszczony pan przerzuci na Ciebie nowe obowiązki domowe- a to już będzie bardzo odczuwalne. Chcesz mieć trzy etaty i marudzącego męża?

        Nie warto sprowadzać się do roli zaspakajaczki potrzeb domowników. Chcesz się starać, to bardzo ładnie. Ale też WYMAGAJ...

        --
        Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
        • Calkowicie sie zgadzam z zakleta i triss.
          Uwiesc czasami mozna, ale wola roboczego z siebie robic nie nalezy!
          Jak najbadziej, obiad na szpilkach i w seksowych laszkach, ale...serwujesz lampke wina i kanapke. Amen. Nie badz glupia, dojdzie dziecko to sie zaorasz a on nadal bedzie mial wymagania. Najgorzej to kogos przyzwyczaic do takich luksusow.
          • kag73 napisała:

            > Jak najbadziej, obiad na szpilkach i w seksowych laszkach, ale...serwujesz lamp
            > ke wina i kanapke. Amen.

            A nie można tego obiadu we dwoje przygotować?
            Szybciej się go zrobi i porozmawiać fajnie sobie można podczas siekania czy mieszania :).
            Czas na szpilki wówczas na bank się znajdzie :).

            >Nie badz glupia, dojdzie dziecko to sie zaorasz a on n
            > adal bedzie mial wymagania. Najgorzej to kogos przyzwyczaic do takich luksusow.

            Nie wiem czy nie popełniasz błędu zakładając, że mąż autorki wątku nic nie robi w domu... Może poczekajmy aż dziewczyna się wypowie.


            --
            Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
            Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
            Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
            Więc się do mnie módl.
        • zakletawmarmur napisała:
          > Też bym się nad tym zastanowiła. Pachnie mi po prostu cierpiętnictwem:-) Ciekaw
          > e czy pan też tak bardzo się stara- łączy pracę zawodową z dbaniem o dom i zgry
          > waniem uwodziciela niczym Domagarow? Jeśli pan leży i wymaga to trzeba się obra
          > zić, zapisać się na jakiś kurs (oczywiście na jego koszt- w końcu panowie tak
          > bardzo lubią nam imponować finansowo:), pana poprosić w tym czasie o {i tu list
          > a obowiązków domowych, którymi do tej pory sama się zajmowałaś}. Panu się nie c
          > hce? Niech wyskakuje z kaski i wynajmie pomoc domową:-)
          >
          > To ważna szczególnie jeśli planujecie dzieci...
          > Po narodzinach rozpieszczony pan przerzuci na Ciebie nowe obowiązki domowe- a t
          > o już będzie bardzo odczuwalne. Chcesz mieć trzy etaty i marudzącego męża?

          Zaklęta popieram w 100% !!
          Pokazać prawdziwą twarz, a nie kryć się i maskować aż do urodzenia dziecka.
          Żeby miał szansę otrzeźwieć i wziąć nogi wcześniej, a nie z piętnem nieodpowiedzialnego tatuśka bydlaka i alimentami na karku.
          --
          Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
    • Odstaw natychmiast gotowanie i sprzatanie. Zamiast tego snuj sie w szpiulkach po domu, opowiadaj o cipce napalonej na jego olbrzymiego kutasa i rob mu loda 5 razy dziennie.

      Wkrotce facet zrozumie , ze czasami najwiekszym nieszczesciem jest gdy spelniaja sie nasze marzenia.
      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • I znów brak związku między aktywnością w łózku a chodzeniem po domu. Czytałem wątek i nie wiem już o co chodzi.
        • Jestem..wróciłam. Ale tu wpisów przybyło.
          Juz odpowiadam. Pan się stara, pomaga, wykazuje, tyle, że jego prace są krótkie i efektywne- raz ciach ciach i zrobione- śmieci wyniesione, woda ze zródełka, zakupy przytargane, kran naprawiony...

          A ja..obieram, siekam, obieram, wyrzucam rzesztk z lodówki, zmywam, gotuję i znów zmywam..Plączę się w kuchni, głównie szczerze mowiąc wokół ryb i sałatek. on jest na specjalnej diecie. potem czyszczenie palników, mycie łazienki, pranie, układanie, roznoszenie.
          Może jestem źle zorganizowana..może to kwestia że nie zrobilismy normalnego remontu i tymczasowo kuchnia i reszta jest niedopracowana, jakbym chciała. Ale w nowym mieszkaniu będzie lepiej-ergononicznie.

          A co do seksu- to mam "ale".Ja z tych "łechtaczkowych:, a jemu jak sie pieszczę sama to przeszkadza, że w jądra zaczepia, masowanie wibratorem to strata czasu bo on czuje się wyłączony, oral nie za bardzo i rzadko. Natomiast kręcą go scenki pornoli, które mam odgrywać plus "rąbanka" gadżetami.

          Jak mówię, że ja potrzebuję rozgrzewki, erotyzmu, napięcia, namiętności..żeby był napalony ostro i szeptał ostre rzeczy...To on nie, to jego nie podnieca.Jak jego nie podnieca, to ja dziękuję, nie potrzebuje takiej łaski, czułabym, że robi to dla mnie wyłącznie i wchodzi w rolę, która tylko mnie bawi.On potrzebuje tej inscenizacji jak pornolu i wtedy mu ok, a mi niespecjalnie.

          Próbowałam też "wymusić" to napalenie na mnie, podgrzewając, odpychajac i zachęcajac- jak ktoś napisał, ale jak on nie dostanie, kiedy chce, to strzela focha i idzie do kompa, wiadomo po co. Więc mam presję i się wywiązuję.

          Ale ja się nie skarżę. po prostu co innego nas podnieca. choć sie dłuuuugo znalismy przed ślubem, gdy namiętność przygasła, bardziej jaskrawe te rożnce są.

          A kanapka i wino...to za mało. On ma oczekiwania, że będzie obiad na poziomie.
          • Nie mam czasu więc odniosę się tylko do ostatniego zdania.
            "On ma oczekiwania, że obiad będzie na poziomie". Duży błąd. Należało pana zaprogramować na radość z faktu, że dziś jest jakikolwiek jadalny obiad.
            • Ano, albo rybki albo.... Albo obiad na poziomie, albo w szpilkach. Jego wybor. Zycie to nie bajka, nie mozna miec wszystkiego, Ty tez nie masz. Moze czas, zeby to zrozmial.
            • Duży błąd. Należało pana zapr
              > ogramować na radość z faktu, że dziś jest jakikolwiek jadalny obiad.

              Dokładnie:-)
              To samo reszty obowiązków nieważne czy chodzi o porządek czy prasowanie koszul... Facet, który ma to w standardzie- nie docenia tego... To są Ci wszyscy panowie co tak umniejszają obowiązki domowe:-)

              Mój chłop jakoś potrafi docenić te wszystkie rzeczy... Dlaczego? Bo na co dzień w domu mamy okropny syf a przez większość czasu prasuje sobie sam:-) Domowy obiadek też docenia. Jakoś stołówka pracownicza i "fasolka po bretońsku" na co dzień robią cuda:-)

              --
              Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
              • 15.04.11, 11:11
                Tiaaa... Ja zasadniczo ogarniam całokształt i jest mniej więcej bez syfu, ale nie dotykam prasowania. Obiady gotuję głównie dlatego, że wtedy mam gwarancję, że syn zje (w szkole zje albo nie zje) ale nie bawię się w 3 dania z deserem czy codziennie coś innego, gotowce typu pierogi czy naleśniki kupuję regularnie, bo mój czas jest zbyt cenny na długie stanie przy kuchni.
                Opcja "dla każdego coś innego" - spierdalać, wykluczone. Jak raz na jakiś czas jest domowy obiad bardziej wyrafinowany niż potrawa jednogarnkowa to chłop się cieszy, po rękach całuje i docenia.
                Porządek? Mój się szybko dowiedział, że nie mieszkamy w magicznym samobieżnym domku, palcem pokazuję co ma porobić.
                Pracuję, dziecko w zerówce, prawie III trymestr ciąży i gdybym miała wszystko robić sama + zgadywać i realizować na wyścigi erotyczne życzenia znudzonego faceta, to wolałabym być sama. Mniej obowiązków.
          • kobieto zlituj się! czy to wszystko cię podnieca? to zadowalanie swojego pożal się ? faceta ? wierz mi nie warto, może kiedyś się przekonasz,jak i tak znajdzie sobie nowa pomoc domową! nie dałam sie mojemu , a wręcz go wyuczyłam różnymi nawet nie miłymi rzeczami,że w domu pracujemy , ba nawet gotujemy na zmianę, albo dzielimy się obowiązkami, przyjemnościami TEŻ.!!!
          • Taaaa, on Tobie oral "nie za bardzo i rzadko", a Ty masz ze skory wylazic, zeby jemu sie podobalo. On nie daje Ci standardu, a od Ciebie oczekuje stawania na rzesach. Ale sobie rozpiescilas chlopa, gratulacje.
            Musisz chyba delikatnie pomoc mu zrelatywizowac i sprawic zeby zatesknil za tym co ma :/ Ja ostatnio swojemu zaczelam konsekwentnie odmawiac lodzikow, bo stwierdzilam, ze sama mam za rzadko oral i matematycznie mi sie nie zgadza. Nie ma tak dobrze, dosc frajerstwa. Albo fifty-fifty, albo wreszcie dasz mu prawdziwe powody do narzekania. Od facetow tez trzeba umiec wymagac.


            --
            Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu
            Najwyższą Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi Pies to je*** (by forum)
          • > A kanapka i wino...to za mało. On ma oczekiwania, że będzie obiad na poziomie.

            Gdybym była na Twoim miejscu i facet powiedziałby mi, że jestem "leniwa" to strzeliłabym focha giganta. Przez miesiąc nie tknęłabym palcem w domu:-) Chce mieć obiad na poziomie, niech mnie zaprosi do restauracji i zobaczy ile takie coś kosztuje... Albo sam ugotuje, zrobi zakupy i posprząta (bez tego nie ugotuje)- zobaczy ile czas i energii na coś takiego trzeba... Chce mieć czystą koszulę, niech sobie sam wypierze, rozwiesi, wyprasuje...

            Lepiej coś z tym zrób, bo po narodzinach dziecka, będziesz mieć przesrane...

            > Jak mówię, że ja potrzebuję rozgrzewki, erotyzmu, napięcia, namiętności..żeby b
            > ył napalony ostro i szeptał ostre rzeczy...To on nie, to jego nie podnieca.Jak
            > jego nie podnieca, to ja dziękuję, nie potrzebuje takiej łaski, czułabym, że ro
            > bi to dla mnie wyłącznie i wchodzi w rolę, która tylko mnie bawi.On potrzebuje
            > tej inscenizacji jak pornolu i wtedy mu ok, a mi niespecjalnie.

            Czyli w łóżku też sie nie stara... Zacznij wymagać bo za jakiś czas i seks z nim Ci się znudzi.

            Generalnie masz rozpieszczonego faceta, któremu jest za dobrze. Facet potrzebuje natychmiastowego kopa:-)

            --
            Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
          • 1. Czy serio sporzadzanie wlasnorecznie wypieszczonego obiadu, posegregowanie prania i wyszorowanie lazienki jest dla ciebie wazniejsze, niz bliskosc fizyczna ze swoim mezczyzna?
            Wolalalbym miec pania do sprzatania.
            Albo miec pranei wiszace na suszarce albo zalegajace stosem na kanapie 3 dni.
            Albo brac warzywa posiegane z mrozonek.
            Albo zamawiac czasem jedzenie.
            Albo powiedziec panu mezowi, ze dzisiaj on gotuje, bo zamierzam go uwodzic. Albo ze albo ugotuje cos ze mna albo od razu idziemy do lozka ;-)

            2. Zorganizowana? Nie chodzi o organizacje tylko priorytety.

            3. A jak u was bylo od poczatku? Zawsze tacy niezgrani? Bo tu wyglada na to, ze zamiast oboje ciagnac wozek w jakims kierunku i probowac razem zbudowac swietne zycie seksualne, kazde z was ciagnie w swoja strone.
            Spytaj moze meza, czy woli razem i dla was obojga, czy tylko dla siebie i pod siebie. Poeksperymentujcie w poszukiwaniu kompromisu, idealu, czegos co bedzie krecilo was oboje. Moze jesli ty odnajdziesz chec kuszenia go, to on odnajdzie przyjemnosc z budzenia ciebie, tak zebys byla tak podniecona, ze zadna panna z pornola sie nie rowna?
            Zrobcie sobie weekend bez gotowania, sprzatania, czy szorowania, a li i wylacznie z erotyczna podroza wglad odkrywania tego, jak mozecie na wzajem zrobic dla siebie dobrze. Moze jakies male cwiczenia? Jak np przez jakis czas on sie zajmuje toba najlepiej jak umie, a pozniej ty nim, najlepiej jak umiesz?
            Zaskoczcie sie. Postarajcie sie, stancie twarza do siebie a nie plecami.
      • :D :D :D
    • a może tak małżonek powinien być bardziej aktywny ? hm? tak mi się zdaje! dlaczego to zawsze kobiety mają się bardziej starać? dbać o siebie? ludzie ,który to już wiek mamy? z emancypowałyśmy się ostatnimi czasy,to niech faceci ruszą wreszcie swe leniwe dupska,i zaimponują nam kobietom, czymś......... nie tylko suplementami nasieniowymi?
      • Mena czasami trzeba sponiewierac,dać mu po gębie jak coś zrobi nie tak,nakrzyczec w czasie bara bara, ugryśc złośliwie ścisnąć--niech wchodzodząc do twojego łóżka/w przenośni/ nie ma pewności co mu zrobisz--jak zaplacze to wtedy poglaskac---panowie kochaja ryzyko
        nie prowadzic dyskusji o tym co ma sie robic w miłosnym czasie--podrzucić literature

        gdybym był mężatką --bił bym męża często a pocieszał rzadko .....:)
        --
        ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
    • Część pań dziwi się dziś że facetowi nie wystarczy łaska dostępu do cipki i wybrzydzają oczekując nie wiadomo czego, fakt :)
      Proponuje zajrzeć na forum garsoniery jak faceci oceniają seks jako towar bez owijania w bawełnę i jakie mają kryteria oceny. Bo dalekie bardzo jest to od wyobrażeń wielu pań.
      Aktywność i zaangażowanie jest w bardzo cenie i determinuje czy zapłata za spotkanie z prostytutką było udane. Co to dokładnie ta aktywność, to każdy zwraca uwagę na co innego: erotyczne kocie taneczne ruchy, pracę mięśniami kegla, zmysłowe rozbieranie, jęki, budowanie nastroju, oczy, mimika ust - warto poczytać, co facetów kręci.
      Ale warto zwócić też uwagę że ta aktywność zwycieża nad podstawowymi atutami, młodością i urodą, bo faceci piszą: dziewczyna ideał cud miód ale nie wrócę, a u innych typowo rozpisują się pół strony że babka daleka od ideału, co tam jej brakuje, ale na koniec piszą że aktywna i umie stworzyć taki nastrój że wróci na pewno i że to dobrze wydana kasa...
      --
      Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
      • urquhart napisał:

        > Część pań dziwi się dziś że facetowi nie wystarczy łaska dostępu do cipki i wyb
        > rzydzają oczekując nie wiadomo czego, fakt :)

        Wiesz urqu -wrzucałem tutaj swego czasu art o tym że dzisiaj seks jest "tańszy" niż kiedykolwiek wcześniej, jak widać Panie nie wyciągnęły wniosków z tego. Tak jak rosną oczekiwania kobiet wobec facetów, tak samo dzieje się to w druga stronę.
        • Krótkopiłkowo: kurwy nie trzyma się w domu, nie zabiera na niedzielny obiad do rodziców, nie je z nią obiadów po pracy i nie planuje dzieci.
          • triss_merigold6 napisała:
            > Krótkopiłkowo: kurwy nie trzyma się w domu, nie zabiera na niedzielny obiad do
            > rodziców, nie je z nią obiadów po pracy i nie planuje dzieci.

            To jest odwieczne pytanie - na które jakoś panowie nie chcą nigdy odpowiedzieć - dlaczego się z takimi kobietami NIE ŻENIĄ??

            Dlaczego nie żeni się z kobietą, która spełni każde oczekiwanie w łóżku ale mocno nie koniecznie:
            - ugotuje
            - posprząta
            - wysłucha
            - pocieszy
            - wyprasuje
            - urodzi dziecko
            - zajmie się dzieckiem
            itp. itd.

            No dlaczego???

            --
            Uzależnienie
            • > To jest odwieczne pytanie - na które jakoś panowie nie chcą nigdy odpowiedzieć
              > - dlaczego się z takimi kobietami NIE ŻENIĄ??

              No co Ty, dla niektórych panów byłoby to seksualne samobójstwo:-) Wiesz, jak się ma żonę, która wiadomo, że pracy nie rzuci, dzieci do Domu Dziecka nie odda (ich materiału genetycznego też nie zmieni), nie zaniedba obowiązków domowych to można sobie na kozaczenie pozwolić. "Opłaca się niedoceniać", zwalnia to z wielu obowiązków, można też zwiększyć wydajność małżonki w innych dziedzinach:-)

              Jak dla mnie to jest majstersztyk męskiego cwaniactwa:-) Zastanawiam się jak my kobiety mogłybyśmy zacząć to wykorzystywać?

              --
              Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
              • zakletawmarmur napisała:
                > Jak dla mnie to jest majstersztyk męskiego cwaniactwa:-) Zastanawiam się jak my
                > kobiety mogłybyśmy zacząć to wykorzystywać?

                To taka zaszłość z czasów, kiedy posiadanie 'męża' dawało kobiecie jakiekolwiek status w społeczeństwie. Kobiecie za bardzo zależało na byciu żoną, żeby podnosić bunt.

                Ale niestety drodzy Panowie - That ship has sailed ;)

                --
                Uzależnienie
                • Jest jeszcze druga strona.
                  Mimo wszystko zazwyczaj to kobietom bardziej zależy na posiadaniu dziecka a dziecko lepiej mieć z mężem niż kochankiem.
                  Nie zauważyłem jakiegoś ogólnego trendu niechęci do małżeństwa u kobiet.
                  Owszem są jednostki , tzw "singielki z wyboru" ale to nie zmienia specjalnie sytuacji.
                  Większość facetów, jeśli już uda im się wejśc w związek z kobietą, nie ma raczej problemu z przekonaniem jej do małżeństwa.
                  • morrison9 napisał:
                    > Mimo wszystko zazwyczaj to kobietom bardziej zależy na posiadaniu dziecka a dzi
                    > ecko lepiej mieć z mężem niż kochankiem.

                    Owszem - bo w razie ulotnienia się pana to na nią spadnie opieka nad dzieckiem, koszty i kłopoty z tym związane.

                    > Większość facetów, jeśli już uda im się wejść w związek z kobietą, nie ma racze
                    > j problemu z przekonaniem jej do małżeństwa.

                    Bo nadal kobieta w związku nieformalnym jest postrzegana gorzej niż mężczyzna. Jako ta, z którą 'on nie chce się ożenić'. To jest właśnie ten wpływ przeszłości - postrzeganie kobiety jako tej, którą mężczyzna 'wybiera' (jak krowę na targu). Skoro nie kupił to znacz, że coś z nią nie tak ;)

                    --
                    Uzależnienie
                    • No tak.
                      Ale w związku z tym kobiety nie mają co liczyć na jakąś diametralną zmianę sytuacji.
                      Dopóki będzie im bardziej zależało na dziecku dopóty będą się wiązały z mężczyznami. I często będą to mężczyźni nie spełniający do końca ich oczekiwań.

                      > Bo nadal kobieta w związku nieformalnym jest postrzegana gorzej niż mężczyzna.
                      > Jako ta, z którą 'on nie chce się ożenić'.
                      Nawet jeśli wyeliminować czynnik kulturowo-społeczny , o którym piszesz to przy zachowaniu czynnika biologicznego (kobietom bardziej zalezy na dziecku) w połączeniu z czynnikiem prawnym (małżeństwo przeważnie jest lepsze dla kobiety niż bycie panną z dzieckiem) podtrzymuję tezę, ze sytuacja nie ulegnie jakiejś drastyczej zmianie.

                      Pocieszę Cię, że z kolei dopóki facetom będzie bardziej zalezało na seksie niż kobietom dopóty znajdą się zawsze mężczyźni gotowi o względy tych kobiet zabiegać.

                      I tu powstaje pewna równowaga. Niestety jest to równowaga dosyć chwiejna w dłuższej perspektywie czasowej.

                      • morrison9 napisał:
                        > Nawet jeśli wyeliminować czynnik kulturowo-społeczny , o którym piszesz to przy
                        > zachowaniu czynnika biologicznego (kobietom bardziej zalezy na dziecku)

                        Kulą w płot Morrisonie. Biologicznie na dzieciach zależy nam dokładnie tak samo silnie - jednak różnimy się wykonaniem. W naturze to samiec walczy o najlepszą partnerkę do przekazania swoich genów. Natomiast kobiecie zależy, żeby samej z tym dzieckiem nie zostać, a przynajmniej zagwarantować utrzymanie kiedy facet poleci przekazywać swoje geny z inną kobietą.

                        --
                        Uzależnienie
                        • mujer_bonita napisała:
                          > Kulą w płot Morrisonie. Biologicznie na dzieciach zależy nam dokładnie tak samo
                          > silnie - jednak różnimy się wykonaniem.

                          Coś z logiką słabiej Bonitko? Biologicznie to może zależeć na na przekazaniu genów, gdzie różnimy się wykonaniem, ale trudno zaprzeczyć temu co napisał Marrison że kobietom na dziecku potomstwie zależy bardziej. Zajrzyj do sądów rodzinnych.

                          To jest przecież tak proste że aż nudne. Jeżeli podwyższa się laboratoryjnym zwierzętom prolaktynę dostają zajoba przy zajmowaniu się potomstwem (samce też), jak podwyższa się im testosteron dostają zajoba na punkcie seksu i rywalizacji (samice też). (Polecam opisy z Moire i Brizendine) U nielicznych gatunków monogamicznych te zmiany hormonalne zachodzą naturalnie symetrycznie u obojga partnerów.

                          Działanie prolaktyny to przymus opieki i martwienia się o potomstwo - jest mylone z odpowiedzialnością i powoduje typowo nieuzasadnione uczucie wyższości u kobiet.

                          Podwyższona prolaktyna która martwieniem się ma motywować do opieki to jednocześnie fundament depresji i jest całkowitym przeciwieństwem testosteronu który stymuluje do aktywności i walki. Ot nasz żeński i męski ludzki pierwiastek, niezależnie czy jest się samcem czy samicą.



                          --
                          Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                          • urquhart napisał:
                            > Coś z logiką słabiej Bonitko? Biologicznie to może zależeć na na przekazaniu ge
                            > nów, gdzie różnimy się wykonaniem, ale trudno zaprzeczyć temu co napisał Marris
                            > on że kobietom na dziecku potomstwie zależy bardziej. Zajrzyj do sądów rodzinny
                            > ch.

                            Nie Urqu - to Tobie się myli. Obu płciom tak samo zależy na posiadaniu potomstwa - bo niby jak odbywa się 'przekazywanie genów'. Różnimy się wykonaniem - mężczyzna chętnie zmyłby się przekazywać geny dalej - kobiecie zależy na najlepszej pozycji swojego potomstwa.

                            O kwestiach strategii ewolucyjnych była już dyskusja.

                            --
                            Uzależnienie
                        • Kulą w płot, bonitko!

                          Biologicznie samcowi zależy na rozsianiu własnych genów jak najszerzej, zaś samicy na byciu zapłodnioną przez najlepszego samca.

                          U człowieka dziecko wychowuje się jednak bardzo długo -- ponad 10 lat, aby szansę miało na samodzielne przeżycie. Dlatego u ludzi wykształciła się nieco inna strategia -- kobieta musi utrzymać przy sobie ojca dziecka, więc płaci mu za to stałym seksem. A większość facetów najlepszymi nie jest, to muszą być wierni, bo inaczej sobie nie podupczą. Ot i cała prostota.

                          Oczywiście w masie, bo przypadki konkretne bywają różne.


                          Prostytucja jest obserwowana nawet u szympansów.

                          --
                          Jan

                          Albo to ja muszę ZAWSZE mieć rację...
                  • > Mimo wszystko zazwyczaj to kobietom bardziej zależy na posiadaniu dziecka a dzi
                    > ecko lepiej mieć z mężem niż kochankiem.

                    I tu się mylisz. Przytaczałam pare razy badania statystyczne. W obecnych czasach to panom bardziej zależy na posiadaniu dziecka:-) Kobiety zrobiły się wygodne...

                    > Nie zauważyłem jakiegoś ogólnego trendu niechęci do małżeństwa u kobiet.

                    To spójrz na te wszystkie posiadaczki młodych, mniej zarabiających mężów:-) Jakoś nie kwapią się do zamążpójścia:-)

                    > Większość facetów, jeśli już uda im się wejśc w związek z kobietą, nie ma racze
                    > j problemu z przekonaniem jej do małżeństwa.

                    To proste, bo z reguły szukacie sobie partnerek młodszych a co za tym idzie mniej zarabiających;-) W takich warunkach ślub chroni interesy kobiety... Tzn. wasze też, bez ślubu wiele tych lasek by Was olało:-)

                    --
                    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                    • zakletawmarmur napisała:
                      > I tu się mylisz. Przytaczałam pare razy badania statystyczne. W obecnych czasac
                      > h to panom bardziej zależy na posiadaniu dziecka:-)

                      Mówiłem Ci już ze twoje kolejne projekcje kobiecego myślenia na to jacy rzekomo są mężczyźni robią się zabawne chociaż coraz bardziej schematyczne?
                      Jesteś świetną ilustracja do pewnej książki:
                      www.wprost.pl/ar/185929/Kobiety-chca-by-mezczyzni-mysleli-tak-jak-one/?O=185929&pg=1
                      "Od lat 70., kiedy coraz większą rolę zaczęły odgrywać ruchy feministyczne, zmieniły się kobiece oczekiwania wobec mężczyzn i związków. Wielu panów usiłuje sprostać tym wyzwaniom, ale ponieważ dodatkowe oczekiwania polegają zazwyczaj na tym, że mają oni myśleć jak kobiety, czyli rozmawiać o uczuciach i omawiać problemy bez znajdowania rozwiązań, czują się zagubieni."

                      --
                      Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                      • urquhart napisał:
                        > Mówiłem Ci już ze twoje kolejne projekcje kobiecego myślenia na to jacy rzekomo
                        > są mężczyźni robią się zabawne chociaż coraz bardziej schematyczne?

                        Ale przecież Zaklęta przytaczała BADANIA. I robiła to niejednokrotnie - na pewno je czytałeś. Udajesz, że nie? Niepasujące do Twoich teorii badania to 'projekcje'?

                        --
                        Uzależnienie
                    • > I tu się mylisz. Przytaczałam pare razy badania statystyczne. W obecnych czasac
                      > h to panom bardziej zależy na posiadaniu dziecka:-) Kobiety zrobiły się wygodne
                      Owszem.
                      Pamiętam jak podawałaś te wyniki badań.
                      Cóż.
                      Nie będę się wykłócał co do zgodności tych badań z rzeczywistością.
                      Być może moje spojrzenie w tej kwestii jest dosyć subiektywne i w jakimś tego sensie niemiarodajne.
                      Po prostu nigdy na etapie poszukiwania swojej drugiej połówki nie zaprzątałem sobie głowy troską o to "czy ona aby będzie chciała mieć dzieci".
                      Wydawało mi się to oczywiste i jakimś dziwnym trafem okazało się, ze nie "testując" kobiety pod tym kątem trafiłem na kobietę , dla której posiadanie potomstwa jest znacznie ważniejsze niż dla mnie.
                      Podobnie jest w przypadku większości bliższych i dalszych znajomych. W przytłaczającej większości przypadków znajomi mężczyźni muszą w życiu zabiegać o wiele: o kobietę, o zasoby, pozycję społeczną itd. Nie przypominam sobie jednak takiego przypadku, żeby mężczyzna musiał kobietę przekonywać do macierzyństwa. To akurat jakimś dziwnym trafem przeważnie dostajemy w promocji - gratis :-)
                      Jak już pisałem nie chcę na siłę uogólniać. Możesz to potraktować jako subiektywne odczucia wynikające z obserwacji otoczenia.
                      Ale są to obserwacje poczynione nie na podstawie 1-2 przypadków lecz na podstawie znacznie większej ich liczby.
                      • > Po prostu nigdy na etapie poszukiwania swojej drugiej połówki nie zaprzątałem s
                        > obie głowy troską o to "czy ona aby będzie chciała mieć dzieci".

                        A ile miałeś lat szukając? 20? 30? To popatrz na tych wszystkich bezdzietnych 40-latków:-) A po pięćdziesiątce to się staje wręcz priorytet...

                        > Wydawało mi się to oczywiste i jakimś dziwnym trafem okazało się, ze nie "testu
                        > jąc" kobiety pod tym kątem trafiłem na kobietę , dla której posiadanie potomstw
                        > a jest znacznie ważniejsze niż dla mnie.

                        Tak trafiłeś. Pewnie z racji wieku, jeśli związałeś się z prawie równolatką:-)
                        Wiesz, jeśli oboje jesteście w wieku 30-40 lat, nie macie dzieci, jej pozycja na rynku matrymonialnym zaczyna słabnąć... Nie może sobie pozwolić na to, żeby odejść, trzy lata szukać następnego, który będzie lepiej od niej zarabiał, nie będzie miał 100 lat i będzie wyglądał jak człowiek:-) Czyli jak zakładam, w zbliżonej do Twojej atrakcyjności. Ty możesz sobie odłożyć ojcostwo na "za dziesięć lat", jak nie ta to inna. Jeśli z jedną dziecko Ci nie wyjdzie to zainwestujesz w następną. Zawsze możesz zrezygnować z jakości i postawić na ilość, konsekwencje Cię nie dobiją:-) Jeśli oprócz tego masz jakieś wątpliwości "czy chcesz spędzić z nią całe życie" to masz odpowiedź, dlaczego to Ty chcesz mniej mieć dziecko... No chyba, że jesteś jednym z tych panów co to mają jakiś uraz z dzieciństwa, panicznie boją się mieć dzieci, ale to raczej wyjątki niż reguła.
                        Nie oznacza to, ze kobiety chcą bardziej dzieci. Wszystko to kwestia atrakcyjności... My kobiety rzadziej wchodzimy w związki z "kryzysowymi narzeczonymi", mamy świadomość, że jeśli partner nam odpowiada w wieku 30 lat to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ciągu następnych 10 lat lepszy nam się nie trafi:-)

                        Facet, który znajduje kobietę, z którą chce spędzić całe życie, też nie będzie odkładał decyzji na kiedyś, bo ma świadomość, że inna za dziesięć lat nie wchodzi w grę:-)
                        I nie robi tego dla niej ale dla siebie, bo chce mieć dzieci właśnie z tą kobietą.

                        W przytłac
                        > zającej większości przypadków znajomi mężczyźni muszą w życiu zabiegać o wiele:
                        > o kobietę, o zasoby, pozycję społeczną itd. Nie przypominam sobie jednak taki
                        > ego przypadku, żeby mężczyzna musiał kobietę przekonywać do macierzyństwa.

                        Jaki facet? Taki, który dużo więcej zarabia, ma wyższy status społeczny i jest w miarę przystojnym równolatkiem? Tak , taki facet nie będzie musiał się prosić, szczególnie jeśli jest z kobietą bo taka się trafiła a jemu się już rozglądać za inną nie chce…

                        > Ale są to obserwacje poczynione nie na podstawie 1-2 przypadków lecz na podstaw
                        > ie znacznie większej ich liczby.

                        Ja zauważyłam, że to osoby w związkach, które mają słabszą pozycje, bardziej chcą mieć dzieci...

                        Nie ukrywam, że jeśli chodzi o dzieci to jestem tradycjonalistką. Uważam, że to facet powinien bardziej chcieć. Kobieta ponosi większe ryzyko, więcej ją ciąża i macierzyństwo kosztuje. W życiu nie dałabym sobie zrobić dziecka facetowi, który za mną nie chodzi i nie prosi mnie o to:-) Oczami wyobraźni widzę wszystkich tych frajerów z forum co to po pięciu latach czują się oszukani i wrobieni w ojcostwo, dlatego wizja pomocy w opiece nad dzieckiem czy zapłacenia 400 zł alimentów wydaje im się roszczeniami kobiety:-) Za bardzo się szanuje, żeby traktować się jako tanią wyprzedaż… To już bardziej się opłaca dać się zapylić "bez zobowiązań" super przystojnemu 20-latkowi z 190 wzrostu, ciałem jak Adonis i IQ jak Einstein...

                        --
                        Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                        • zakletawmarmur napisała:
                          > A ile miałeś lat szukając? 20? 30? To popatrz na tych wszystkich bezdzietnych 4
                          > 0-latków:-) A po pięćdziesiątce to się staje wręcz priorytet...

                          John Porter pisuje ostatnio w wywiadach że ojcostwo zaczęło go pociągać po 50-tce. A po 60-tce jest super zaangażowanym tatą o jakiego nigdy by się nie podejrzewał. I teraz wreszcie ma na to dużo czasu i chęci!

                          > żonej do Twojej atrakcyjności. Ty możesz sobie odłożyć ojcostwo na "za dziesięć
                          > lat", jak nie ta to inna. Jeśli z jedną dziecko Ci nie wyjdzie to zainwestujes
                          > z w następną. Zawsze możesz zrezygnować z jakości i postawić na ilość, konsekwe
                          > ncje Cię nie dobiją:-) Jeśli oprócz tego masz jakieś wątpliwości "czy chcesz sp
                          > ędzić z nią całe życie" to masz odpowiedź, dlaczego to Ty chcesz mniej mieć dzi
                          > ecko... No chyba, że jesteś jednym z tych panów co to mają jakiś uraz z dzieciń
                          > stwa, panicznie boją się mieć dzieci, ale to raczej wyjątki niż reguła.

                          Wszystko to prawda. Faceci chcą dzieci. Ale nie kosztem utraty wolności i możliwości którą mają w wieku 20tu 30tu lat, kiedyś tam potem. Wiec kobiety powinny docenić jeżeli świadomie DOSTOSUJĄ się do ich potrzeb i możliwości, jeżeli są w zbliżonym wieku a nie gderać że przecież chcieli po RÓWNO to teraz niech nie marudzi.

                          Mnie też ojcostwo zaczyna wreszcie sprawiać przyjemność a właśnie przekroczyłem 40tkę. Wcześniej to były wyrzeczenia i poświęcanie się i konflikt odpowiedzialności z instynktem samozachowawczym który mówił "uciekaj". I partnerka zdziwiona i rozczarowana że nie mam tak jak ona.

                          --
                          Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                          • Przyszło mi do głowy porównanie że jak pisze Starowicz kobiety mają swoje maksimum oczekiwań seksualnych miedzy czterdziestką a pięćdziesiątką kiedy większość mężczyzn ma już dawno maksimum możliwości dawno za sobą i wtedy w tej grupie wiekowej populacji wysoko erotyczne-kobiety przeważają. Wtedy dochodzi do drugiej fali kryzysów i rozwodów (po dziecku pierwsza).
                            Podobnie jak z mężczyźni z dziećmi, kobiety też lubią seks, z tym że dla mężczyzn jest już za późno.
                            I podobnie mężczyźni powinni być wdzięczni że to kobiety w wieku 20-30 lat dostosowują się do ich wyższych oczekiwań.
                            --
                            Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                  • morrison9 ----> wszedłeś na pole minowe o nazwie "to męzczyźni korzystają z małżeństwa", które tutaj jest dogmatem (na tym forum temat nie podlegający dyskusji). Jak będziesz probował pokazać ze fakty mówią co innego to zostaniesz zadziobany.
                    Zobacz sobie wcześniejsze dyskusje:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123980899,124190338,Pomieszanie_pojec.html
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123980899,124195460,Dogmat_niedyskutowalny_.html
                  • > Mimo wszystko zazwyczaj to kobietom bardziej zależy na posiadaniu dziecka

                    Zadaj tym wszystkim bezdzietnym panom, co to nie chcą mieć dzieci jedno zasadnicze pytanie "czy zdecydowaliby się na wazektomię". Dodam, że jest to zabieg, który niesie za sobą duże ryzyko nieodwracalności- ok. 70%. I wtedy się okazuje, który pan faktycznie "nie chce mieć dzieci" a który "narazie nie chce mieć dzieci":-) Z tym, że "narazie" oznacza często "czekanie na tą właściwą kobietę".

                    --
                    Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                    • Owszem.
                      Masz w dużym stopniu rację.
                      Ale kwestia , która mnie interesuje to nie tyle kwestia
                      "czy mężczyźni chcą mieć dzieci?"
                      a raczej:
                      "komu bardziej zależy na posiadaniu potomstwa - kobietom czy mężczyznom?"
                      Mężczyzna może bardzo chcieć mieć dzieci ale jednocześnie ma świadomość, ze znalezienie kobiety, która będzie chciała mieć dzieci jeszcze bardziej nie stanowi większego problemu.

                      To tak jak z seksem, ale w drugą stronę: kobieta może lubić seks ale ma świadomość, że mężczyznom na tym seksie zależy jeszcze bardziej.

                      I te różnice determinują relację między płciami i postawy życiowe w znacznie większym stopniu niż deklaracje w ankietach. Liczą się realne wybory życiowe i realne postawy a nie deklaracje.


                      • > Mężczyzna może bardzo chcieć mieć dzieci ale jednocześnie ma świadomość, ze zna
                        > lezienie kobiety, która będzie chciała mieć dzieci jeszcze bardziej nie stanowi
                        > większego problemu.

                        Wszystko kwestia atrakcyjności:-) Zarówno kobieta jak i mężczyzna mogą znaleźć sobie kogoś, kto będzie chciał dziecka. Wszystko jest kwestią ustępstw na które jesteśmy gotowi:-) Tak, stary, brzydki dziad może sobie znaleźć jeszcze płodną kobietę, która zechce mu urodzić dziecko. Pytanie jakim kosztem? Obydwoje wiemy, że koszt jest często ogromnym...
                        Jeśli facet nie ma i kasy i atrakcyjności to duża szansa, że ojcem nie zostanie:-)

                        A kobieta? Jej zawsze jest łatwiej bo może mieć dziecko praktycznie w każdej chwili. Ostatecznie ma do wyboru samotne macierzyństwo. Nawet jeśli nie ma kasy- jakieś alimenciki, nawet niskie, zasiłki, zapomogi dla samotnych matek, mieszkanie komunalne i jakoś da sobie radę:-) Może zainwestować w lepsze lub oryginalniejsze geny np. murzyna, Egipcjanina:-) Kobieta więc, wbrew pozorom ma więcej możliwości:-)

                        Oczywiście lepiej mieć dziecko w stałym związku, najlepiej małżeńskim. Jednak zauważ, że nie z każdym... Najlepiej jeśli pan dużo zarabia, jest wysoki, przystojny i w zbliżonym wieku:-) Starych dziadów, biedaków, mało atrakcyjnych wizualnie mężczyzn na dzieci się jakoś nie namawia...

                        Tak samo jest z kobietami. Te atrakcyjne o dziecko prosić się nie muszą:-) Chętny znalazłyby się w każdej chwili...

                        Skąd więc biorą się w związkach te rozbieżności?

                        Polecam wątek "kryzysowa narzeczona". Facet znajduje sobie względnie fajną dziewczynę, z którą dobrze się rozumie, jest mu wygodnie, więc może sobie z nią pożyć. Nie oznacza to, że gdzieś tam w duszy, nie chciałby czegoś lepszego:-) Nie chce więc się angażować tak na całego, żeby zostawić sobie tą wygodną drogę ewakuacji... Jeśli do 35 r.ż. nie trafi się nic lepszego (czasami później) to z reguły zaczyna coraz to bardziej mięknąć rura... My kobiety rzadziej tak robimy ale tez bywa, ze nie chcemy mieć dzieci. Związek jest dla nas dobrym przeczekaniem aż trafi się ten lepszy lub ustawimy się finansowo.

                        Jeśli facet zwiąże się z bezdzietną kobietą przed 30-tką, przetrzyma ją kilka lat, przez co umocni jeszcze swoją przewagę, to kobieta ma przesrane:-)
                        Dlatego jestem zdania, że nie warto czekać, wierząc, że kiedyś pan zakocha się bardziej... Jeśli pan na początku mówi kobiecie, że nie chce mieć dzieci to oznacz po prostu, że "nie jesteśmy tą kobietą". Facet, który sądzi, że trafił na swoją drugą połówkę, nie będzie potrafił z taką pewnością powiedzieć, że nie chce mieć dzieci:-) I to jest niezależne od wieku...

                        Można oczywiście chłopa wziąć na przetrzymanie, "wychodzić dziecko" ale w gruncie rzeczy uważam, że taka kobieta przegrała...

                        --
                        Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                        • zakletawmarmur napisała:
                          > Można oczywiście chłopa wziąć na przetrzymanie, "wychodzić dziecko" ale w grunc
                          > ie rzeczy uważam, że taka kobieta przegrała...

                          Psycholodzy piszą że do najbardziej harmonijnych i partnerskich należą związki gdzie panie z dzieckiem wiążą się z kolejnym partnerem.
                          On się angażuje w nie swoje dziecko, a ona docenia to mając ochotę realizować różne inne jego oczekiwania. Partnerstwo coś za coś. Przy wspólnym dziecku to nie działa.


                          --
                          Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
            • mujer_bonita napisała:
              > Dlaczego nie żeni się z kobietą, która spełni każde oczekiwanie w łóżku ale moc
              > no nie koniecznie:
              > - ugotuje
              > - posprząta
              > - wysłucha
              > - pocieszy
              > - wyprasuje
              > - urodzi dziecko
              > - zajmie się dzieckiem

              Facetów z syndromem madonny i Ladacznicy (MiL) jest sporo, ale wciąż to nie większość wiec nie rozumiem skąd te uogólnienia co blokady do żenienia z otwartymi seksualnie babami.
              Ci wolni od MiL, żenią, szczególnie dla tych co się żenią drugi raz to podstawowe kryterium i wtedy chwalą kumplom, żeby zobaczyć ich zazdrość i kwaśne miny (w wyprasowanej koszuli).

              Faktycznie jednak coraz częściej piszą że prostytutki narzekają że facet ledwie na coraz częściej parę minut pałke zamoczy a cała resztę czasu muszą wysłuchiwać narzekań na żonę i jak mu źle. A wolałyby się rypać już niż tego wysłuchiwać. Wiec z tym "wysłuchaniem" i "pocieszeniem" to małżeństwach jest często jeszcze marniej niż z rypaniem. Bo to mężczyzna ma być w zwiazku tym wysłuchuje i pociesza :)

              Wyprasuje, urodzi dziecko, zajmie sie dziecko pomijam, bo albo wpisałaś przez pomyłkę , lub żeby się droczyć.

              --
              Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
              • Nie zrozumiałeś.
                Nie pisałam o seksualnie otwartych kobietach tylko - ponieważ Kutuzow wspominał garsonierę - o kurwach. Prostytutkach. Paniach, które zarabiają świadczeniem usług seksualnych, to ich PRACA, a nie rekreacja wieczorna.
                Znakomita większość mężczyzn korzystających z usług kurew nie wyobraża sobie, żeby z panią tej profesji wejść w związek i pochwalić się przed rodziną/kolegami czym luba się trudni.
                • triss_merigold6 napisała:

                  "...ponieważ Kutuzow wspominał garsonierę"

                  - nie przypominam sobie nic takiego.
                  • Cofam. Ty wspomniałeś, że seks jest tańszy niz kiedykolwiek w nawiązaniu do tego, że Urquhart wspomniał garsonierę i wystawiane prostytutkom oceny jakości usług.
                    • Nie wiem po co znow te dyskusje o potrzebach, kobietach, mezczyznach. mamy konkretny przypadaek. Pani jest moim zdaniem bardzo otwarta jezeli chodzi o sprawy seksu, wymienila co maja i mieli. Pan jest do niczego. Ale o dziwo panowie pisza o tanim seksie i prostytutkach, bo pani nie chce sie w szpilakch gotowac obiadu. A co z panem, ktory nawet minetki nie chce robic. Tutaj poradzcie kobiecie gdzie ma zadzwonic, albo, ze gdzie indziej bedzie miala z przyjemnoscia.
                      • kag73 napisała:

                        > Nie wiem po co znow te dyskusje o potrzebach, kobietach, mezczyznach. mamy konk
                        > retny przypadaek.'

                        dygresja to specjalność tego forum, każdy temat jest dobry, aby wpleść swoją mantrę ;)

                        Pani jest moim zdaniem bardzo otwarta jezeli chodzi o sprawy
                        > seksu, wymienila co maja i mieli. Pan jest do niczego. Ale o dziwo panowie pis
                        > za o tanim seksie i prostytutkach, bo pani nie chce sie w szpilakch gotowac obi
                        > adu. '

                        kobieta nigdy nie jest dobra, jak jest dobra, to może być jeszcze lepsza- nie wiesz, że to patriarchat?

                        A co z panem, ktory nawet minetki nie chce robic. Tutaj poradzcie kobiecie
                        > gdzie ma zadzwonic, albo, ze gdzie indziej bedzie miala z przyjemnoscia.'

                        przyjemność dla kobiety ??? no coś Ty! przecież by się jej we łbie przewróciło ;)

                        Spoko, kag, to i tak jest trolla wpis, nie ma co sie ekscytować, już takie głupie chyba nie łażą po świecie...
                        I hope.

                        pozdro!
                        --
                        Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                        John Gray
                        • sisi_kecz napisała:
                          > dygresja to specjalność tego forum, każdy temat jest dobry, aby wpleść swoją ma
                          > ntrę ;)

                          Ja bym to nazwał refleksją Sis. Czasem gdy próbujesz wyjaśnić innym i wytłumaczyć logicznie własny punkt widzenia i światopogląd uświadamiasz sobie jak jest bardzo jest na kruchych podstawach oparty.

                          > przyjemność dla kobiety ??? no coś Ty! przecież by się jej we łbie przewróciło

                          Zakochanie i namiętność to z definicji : "stan odczuwania silnego i nieodpartego uczucia do drugiej osoby, które powoduje utratę kontroli intelektualnej nad zachowaniem."
                          Nie pamiętasz już?
                          Bo ja wspominam z rozrzewnieniem...
                          --
                          Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                          • Ja bym to nazwał refleksją Sis. '

                            taaaa, forum Refleksji o braku seksu w małżeństwie- brzmi jak poetyckie kółko emerytów ;)

                            > przyjemność dla kobiety ??? no coś Ty! przecież by się jej we łbie przewr
                            > óciło
                            >
                            > Zakochanie i namiętność to z definicji : "stan odczuwania silnego i nieodparteg
                            > o uczucia do drugiej osoby, które powoduje utratę kontroli intelektualnej nad z
                            > achowaniem."
                            > Nie pamiętasz już?
                            > Bo ja wspominam z rozrzewnieniem...'

                            Nie wiem, co ma ten komentarz do tego cytatu ?

                            że od doznawania przyjemności zatraca się zdolność do racjonalnej nawigacji? ;)

                            nie nadanrzam ;)


                            --

                            Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
              • urquhart napisał:
                > skąd te uogólnienia co blokady do żenienia z otwartymi
                > seksualnie babami.

                To nie uogólnienia tylko obserwacje 'otwartych seksualnie' i afiszujących się z tym kobiet. Na dobre przy ilości dostępnych partnrów (do związku nie do jednorazowego seksu) im to nie wyszło.

                > Wyprasuje, urodzi dziecko, zajmie sie dziecko pomijam, bo albo wpisałaś przez p
                > omyłkę , lub żeby się droczyć.

                Nie - napisałam to, żeby zwrócić uwagę, że mężczyźni mają bardzo wiele oczekiwań od związku. Nie znam takiego, który od kobiety oczekiwałby w związku TYLKO świetnego seksu. Często te oczekiwania są dla nich oczywistą oczywistością, czymś co się samo robi, względnie robią skrzaty domowe. Nie znam takiego, który rzuciłby wszystko dla seksu (i mówię tu o związku a nie o przelotnym romansie).

                --
                Uzależnienie
                • mujer_bonita napisała:
                  > To nie uogólnienia tylko obserwacje 'otwartych seksualnie' i afiszujących się z
                  > tym kobiet. Na dobre przy ilości dostępnych partnrów (do związku nie do jednor
                  > azowego seksu) im to nie wyszło.

                  Zbyt otwartym nie warto być, fakt. Zresztą facet który jest zbyt rozrzutny wychodzi również na nieodpowiedzialnego frajera do oskubania. We wszystkim ceniony jest umiar, jak i oddanie ale nie wszystkim.
                  Kiedyś taki felieton mi sie podobał, może spodoba i tobie i autorce.
                  wolnemedia.net/seks/syndrom-matki-i-dziwki/
                  "W najszczęśliwszych parach, które poznałem, był zawsze mężczyzna, który potrafił cały czas ze swoją kobietą flirtować i figlować. Potrafił sprawić, że kobieta miała ochotę dla niego paradować po domu w bieliźnie, na wyjścia wbijać się w mini i wysokie szpilki, a podczas kolacji w restauracji drażnić go nagą stopą przesuwaną na jego udzie pod stolikiem. W tych parach kobiety miały farta poznać mężczyzn, którzy akceptowali i uwielbiali w nich obydwie strony ich tożsamości – jasną (spokojną, ciepłą i miłą) jak i tą ciemną (zabawą, nieskrępowaną i seksualną)."

                  > Nie - napisałam to, żeby zwrócić uwagę, że mężczyźni mają bardzo wiele oczekiwa
                  > ń od związku. Nie znam takiego, który od kobiety oczekiwałby w związku TYLKO św
                  > ietnego seksu.

                  Zgoda. W seksie jest jedynie typowo największy deficyt, nierównowaga , rozczarowanie i brak zrozumienia dla potrzeb drugiej strony. Oczekiwań jest wiele, w rożnym stopniu ważnych. Ale pamiętaj, że to nie ja wymyśliłem ale jedynie przypominam że psychologowie zawsze wypominają ze to kobieta ma znacznie większe oczekiwania od związku, które to uważają za oczywiste rzekome "wspólne obowiązki" i to typowy element terapii małżeństw podsumowanie i bilans obu stron co robię dla partnera a co tak naprawdę robię dla siebie, a wymagam od partnera wdzięczności.
                  --
                  Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                  • urquhart napisał:
                    > W tych parach kobiety miały farta poznać
                    > mężczyzn, którzy akceptowali i uwielbiali w nich obydwie strony ich tożsamości
                    > – jasną (spokojną, ciepłą i miłą) jak i tą ciemną (zabawą, nieskrępowaną
                    > i seksualną)."

                    Także piłeczka na polu Panów.

                    > Zgoda. W seksie jest jedynie typowo największy deficyt, nierównowaga ,
                    > rozczarowanie i brak zrozumienia dla potrzeb drugiej strony.

                    Tak samo jak deficyty kobiecych potrzeb są najbardziej niezrozumiałe dla Panów.

                    > które to uważają za oczywiste rzekome "wspólne obowiązki"

                    Tak samo jak faceci uważają za oczywistą rzekomą 'więziotwórczą' rolę seksu, podczas gdy dla kobiet często seks jest następstwem jakości więzi.

                    I znów dochodzimy do punktu, w którym pojawia się symetria. Czemu więc ten najazd na kobiety?

                    --
                    Uzależnienie
                    • mujer_bonita napisała:
                      > I znów dochodzimy do punktu, w którym pojawia się symetria. Czemu więc ten naja
                      > zd na kobiety?

                      Czemu więc skoro jesteśmy tak różni kobiety oczekują że to mężczyźni "dojrzeją" i zaczną myśleć jak oni?
                      Jesteśmy różni. mamy typowo inne potrzeby i oczekiwania. Możemy jedynie pokazać swoje rożne inne punkty widzenia i odczuwania. Ale ja nie pretenduje do tego żeby uznać męski za ten jedynie słuszny i dojrzały, a wiele z kobiet tak właśnie sądzi.

                      --
                      Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                      • urquhart napisał:
                        > Czemu więc skoro jesteśmy tak różni kobiety oczekują że to mężczyźni "dojrzeją"
                        > i zaczną myśleć jak oni?

                        Nie oczekują. Dojrzałość to wzięcie odpowiedzialności za własne decyzje. Ponoszenie konsekwencji własnych wyborów. Zrozumienie, że nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka. Kobiety po prostu oczekują, że partner okaże się dorosłym mężczyzną a nie małym chłopcem. Pod wieloma życiowymi względami kobiety są często po prostu większymi realistkami.

                        --
                        Uzależnienie
                        • mujer_bonita napisała:
                          > Nie oczekują. Dojrzałość to wzięcie odpowiedzialności za własne decyzje. Ponosz
                          > enie konsekwencji własnych wyborów. Zrozumienie, że nie da się mieć ciastka i z
                          > jeść ciastka. Kobiety po prostu oczekują, że partner okaże się dorosłym mężczyz
                          > ną a nie małym chłopcem. Pod wieloma życiowymi względami kobiety są często po p
                          > rostu większymi realistkami.

                          Poznałem cię jako rzeczniczkę linii obrony kobiet które "nie mają ochoty" pod hasłem dla facetów "widziały gały co brały".
                          Czy twoje poglądy ewoluowały od tego czasu, czy to oczekiwanie "wzięcia odpowiedzialności za własne decyzje" dotyczy tylko mężczyzn?
                          Bo ja generalnie zgadzam się z tym co napisałaś...

                          --
                          Love is never a game, Sex is always a game - Naura Hayden
                          • urquhart napisał:
                            > Poznałem cię jako rzeczniczkę linii obrony kobiet które "nie mają ochoty" pod h
                            > asłem dla facetów "widziały gały co brały".

                            No wybacz Urqu ale akurat maksyma 'jeżeli na początku było źle to później będzie tylko gorzej' absolutnie NIE JEST moja :)

                            > Czy twoje poglądy ewoluowały od tego czasu, czy to oczekiwanie "wzięcia odpowie
                            > dzialności za własne decyzje" dotyczy tylko mężczyzn?
                            > Bo ja generalnie zgadzam się z tym co napisałaś...

                            Nie bardzo rozumiem o co chodzi.

                            --
                            Uzależnienie
        • 15.04.11, 11:56
          Przeczytałam, co napisaliście jednym tchem...

          Wydaje mi się że urhu i kutuzow macie rację częściowo. Mąż mnie poznał,jak byłam napalona, odszykowana wyspana uśmiechnięta i tylko gotowa go zaskakiwać i nęcić.
          teraz tak nie jest. chodzę w dresach, bo żal mi najfajniejszych ubranek do zmywania, a w szpilkach jestem za wysoka, w stosunku do blatu kuchennego :)

          Teraz taka nie jestem jak kiedyś, głównie dlatego, że pozwolił sobie na parę słów krytyki wobec mnie jako takiej i wobec seksu. musi być tak, żeby jego kręciło, a jego podnieca jak pisałam rąbanie mnie wibratorem i cieszenie się jaka to ze mnie "dziwka' :)) Jak tego nie ma- nie będzie wzwodu i wtedy tragedia. on się poczuje źle i ja też. więc godzę się na tą zabawę- w końcu jesteśmy wtedy razem. gdzieś wyczytałam, że seks nie zawsze w małżeństwie jest bajkowy, bywa i taki sobie, ale wzmacnia więź bardziej, niż jego brak.

          ale z moim zadowoleniem to już nie tak fajnie. skoro mam się "wyrobić" w tym czasie, czasem w niewygodnej pozycji, bywam spięta - i nic. odgrywanie tej roli mi przeszkadza w orgazmie, często do tego boli kark w 69. Sytuacja patowa- albo będzie dobrze jemu. albo mnie.

          A nie piszcie- porozmawiajcie itd. Bo rozmawialiśmy. On mówi, ze ja mam łatwo, nie muszę się martwić 'czy mi stanie?" itd. że on potrzebuje takich bodźców, jeśli ma być seks.
          • 15.04.11, 11:58
            Idzcie do seksuologa.

            --
            Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
            Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
            Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
            Więc się do mnie módl.
          • > A nie piszcie- porozmawiajcie itd. Bo rozmawialiśmy. On mówi, ze ja mam łatwo,
            > nie muszę się martwić 'czy mi stanie?" itd. że on potrzebuje takich bodźców, je
            > śli ma być seks.

            Pytanie, jak daleko jestes gotowa sie posunac, by utrzymywac w gotowosci pol-impotenta.


            --
            W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
            Wiedzmowo
          • tara_22 ---> Napisałaś dość skrótowo, wiec i "diagnoza" jak widzisz szybko się pojawiła u koleżanek forumowych. Maż męża "pół-impotenta" i pogódz się z tym, ew "obudz się" czyli w domysle "kopnij w tyłek" (bo gdyby dało się coś zmienić to pewnie koleżanki coś by Ci doradziły).

            Tak na serio -to cięzko coś powiedzieć o Waszej sytuacji poza tym że jest poważna, a za chwilę (planowana ciąża) będzie pewnie dramatyczna.
            Pisałaś że " oral nie za bardzo i rzadko" -czemu tak jest? Próbowałaś sprawić aby jakiś wieczór był tylko dla Ciebie - tak aby to Twój partner koncentrował się tylko na Twojej przyjemności? O ile problemy ze wzwodem u faceta mogą być związane ze stresem przed kompromitacją w łóżku, o tyle język nie odmówi mu posłuszeństwa. Także jeśli mu zależy na Twojej przyjemności powinien bez problemu godzić się na taki pomysł.
            Jeśli będzie się ociągał - może to znaczyć ze jest egoistą.

            Piszesz:
            "Jak mówię, że ja potrzebuję rozgrzewki, erotyzmu, napięcia, namiętności..żeby był napalony ostro i szeptał ostre rzeczy...To on nie, to jego nie podnieca.Jak jego nie podnieca, to ja dziękuję, nie potrzebuje takiej łaski, czułabym, że robi to dla mnie wyłącznie i wchodzi w rolę, która tylko mnie bawi"

            Czy to nie jest tak że Tobie brakuje po prostu uwagi z jego strony - żeby Cię "dostrzegał" i żebyś czuła się wyjątkowa tak jak pewnie miało to miejsce na poczatku związku? Mam wrażenie, że oboje pod wpływem szarości dnia codziennego poszliście troche na skróty i niestety przysłowiowe polowanie zamieniło się w świniobicie.

            "Próbowałam też "wymusić" to napalenie na mnie, podgrzewając, odpychajac i zachęcajac- jak ktoś napisał, ale jak on nie dostanie, kiedy chce, to strzela focha i idzie do kompa, wiadomo po co"

            Tutaj kwestia też nie jest taka prosta. Wyobraź sobie że to mąż stosuje taką taktykę. W końcu otrzymujesz wytęsknioną atencję, czujesz się adorowana, sugeruje że Cie bardzo pragnie, Ty już oczami wyobraźni widzisz super seks wieczorem, po czym nagle na koniec dnia mąż mówi że go "boli głowa" i z zabawy nici - a następnego dnia zaczyna to samo. Czy tym razem nauczona doświadczeniem dnia poprzedniego nie byłabys ostrożniejsza ze swym entuzjazmem i raczej spokojnie czekała jak się sytuacja rozwinie?

            Moim prywatnym zdaniem takie sytuacje "odtrącenia" gdy druga strona długo robiła nadzieję bez wyjasnienia i obgadania co na prawdę soti u podstaw, odbijają się później mocną czkawką.
            • O ile problemy ze wzwodem u faceta mogą być zwi
              > ązane ze stresem przed kompromitacją w łóżku, o tyle język nie odmówi mu posłus
              > zeństwa. Także jeśli mu zależy na Twojej przyjemności powinien bez problemu god
              > zić się na taki pomysł.
              > Jeśli będzie się ociągał - może to znaczyć ze jest egoistą.
              >

              ROTFL
              "może to znaczyć" coz za wnikliwa diagnoza!
          • Zapytam wprost... Dlaczego z nim jesteś? Jakie korzyści niesie posiadanie na stanie takiego faceta? Bo jak tak go opisujesz to wychodzi obraz totalnego buraka z roszczeniami... Czy on ma jakieś plusy? Jest milionerem? Ma 190 cm wzrostu, ciało jak adonis, 20 cm wzwodu i należy do MENSA (wtedy nadawał się chociaż jako reproduktor)?
            Jak tam u Ciebie z samooceną? Kochasz siebie? Bo ja też miewam czasem kryzysy ale na taki całodobowy wolontariat to bym się w akcie największej desperacji nie zdecydowała...

            --
            Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
          • 16.04.11, 00:47
            ou dżizas, facet odgrywa z Tobą pornofilm, zeby mu w ogole stanął, a płaci Ci przynajmniej za te sesje porno?
            bo sądząc z opisu to g.. z tego masz i w niczym to nie przypomina seksu, ktory ma podtrzymywac i budować więź.
            zgadzam sie z tully - jest praktycznie impotentem, jeśli potrzebuje za każdym razem AZ takich bodźców.
          • 16.04.11, 01:05
            gdyby mój facet nie próbował mnie zaspokoić za każdym razem, gdy idziemy do łóżka, to bym w ogóle do tego łózka nie wchodziła. a Ty co, za darmo mu odgrywasz teatrzyk porno nie dostając nic w zamian? bo misiowi inaczej nie staje? kobieto, ja pierdzielę. w co Ty się wplątałaś.
          • 10.08.11, 11:44
            O kur/wa, sorry, ale brzmi jak jakiś mega koszmar...

            Rozumiem jeszcze takie poświęcenie jakby po scenkach przychodził czas na zajęcie się Toba, tak abyś miała porządny orgazm. Tutaj widzę strasznego egoistę, Twoje cięrpiętnictwo, kompletny brak asertywności i instynktu samozachowawczego.
        • O, powiedzieli chlopcy co wiedzieli a nic z tego nie wynika. Wymagania rosna u panow, u pan rowniez. Przeczytali co pan wszystko ma i mial na zawolanie? A przeczytali tez, ze pan nawet minety nie chce robic?
          Skoro pan ma takie zyczenia, to niech idzie w pi..du, na galerianki(czy jak to sie zwie, nie jestem w temacie) bedzie mial co chce, moze nawet za stowke wiecej mu slatke z ryba podaja. Zaloze sie, ze wczesniej niz mysli sie przekonana, ze to nie to czego szuka. A tak apropos pani jak najbardziej oddajac sie w rece zigolo mialaby minete, masaze, pieszczoty, co tylko by zechciala. O czym my tutaj rozmawiamy?
          Przypuszczam, ze jej maz seks zna z pornoli, inaczej by cos o zyciu wiedzial. Dziwne, ze nie zauwazyl, ze zadna pani w porno nie pracuje na caly etat, nie robi wybornych obiadiow i nie zmywa po wszystkich daniach. Dziwne, nawet dzieci w bajki nie wierza, a trzydziestolatki owszem ;)
      • urquhart napisał:

        > Część pań dziwi się dziś że facetowi nie wystarczy łaska dostępu do cipki i wyb
        > rzydzają oczekując nie wiadomo czego, fakt :)
        No ale jest roznica miedzy "raz w tygodniu na mrocznego sledzia" a nasza bohaterka.

        > Proponuje zajrzeć na forum garsoniery jak faceci oceniają seks jako towar bez o
        > wijania w bawełnę i jakie mają kryteria oceny. Bo dalekie bardzo jest to od wyo
        > brażeń wielu pań.
        > Aktywność i zaangażowanie jest w bardzo cenie i determinuje czy zapłata za spot
        > kanie z prostytutką było udane.
        Tylko ze pytanie co to ma wspolnego z malzenstwem?
        W seksie z prostytutka ona moze wywracac oczami i jeczec jak obdzierana ze skory, nawet jak w myslach rozwaza kolor butow i czy kupic ziemniaki, bo przyjemnosc ma miec klient, a ona sie nie liczy.

        W zwiazku IMO frajde z zabawy powinny miec obie strony.
        Jak jego rajcuje co innego, to ok, mozna sie pobawic tak, zeby mial przyjemnosc (w jakichs granicach, jak partnerce jakies formy sprawiaja bol, to trzeba sie powstrzymac). Ale po tym tez zalatwiamy partnerce lot na ksiezyc i z powrotem.
        Nasz heros z watku oczekuje bog wi co, a jednoczesnie ma w dupie potrzeby partnerki. Moze lepiej bedzie jak sie rozwiedzie i zacznie chodzic do dam negocjowalnego afektu, albo popracuje nad stworzeniem symetrycznej relacji - kazde drugiemu stara sie zaspokoic potrzeby. Im wiecej sie daje, tym wiecej sie otrzymuje, bo widac ze obu stronom zalezy.

        Niech ona szpilki, ale niech on garnitur.

        Zauwazylam tez, ze coraz wiecej kobiet skarzy sie, ze on chce "jak w pornolu", a im to nie sprawia zadnej przyjemnosci. Mam wrazenie, ze wiekszosc kobiet nie jeczy z rozkoszy kiedy sa przekrecane, przestawiane i traktowane jak gumowa lala.
    • "Jak Wy sobie radzicie w związkach z długim stażem?"

      W związkach z długim stażem radzimy sobie czasem lepiej, czasem gorzej.
      Żeby przy "gorzej" nie wpadać w rozpacz, albo zwątpienie, dobrze wyćwiczyć sobie zawczasu:
      1) świadomość, że po zwyżce przychodzi zniżka, po hossie bessa, po przypływie odpływ, po uczcie post [...];
      2) pamięć, że po zniżce przychodzi zwyżka, po bessie hossa, po odpływie przypływ, po poście uczta [...];
      3) cierpliwość w oczekiwaniu na zwyżkę, hossę, przypływ i czas uczty; oraz
      4) aktywne włączenie się w ten cykl.

      Co do Ciebie Tara, to nie daj się zwariować. Naprawdę nie ma powodu robić z codzienności święta, bo wtedy święto nikogo nie ucieszy. Kiedy Twój mąż mówi Ci, że jesteś leniwa, uśmiechnij się - to oznacza, że on dobrze pamięta na co Cię stać w łóżku i chciałby tego co dzień. Ty zaś już chyba wiesz, że tak się nie da i tego się trzymaj, przypominając mu od święta właśnie o swoich talentach :-).


      • Chyba Twoja rada jest najbardziej budująca :))
        Od wczoraj jestem struta... Twój tekst przeczytałam z 10 razy, bo poprawił mi nastrój. Jest całkiem poetycki z tym przypływem :)) Masz rację- cierpliwości mi brakuje..

        A że teraz jest beznadzieja, to nie oznacza porażki- kiedyś też było gorzej, a potem lepiej znów- taka sinusoida.

        w tej chwili mam wrażenie, że zaraz zajdę w ciążę, potem dziecko (a na nie już czas, on baaardzo chce) , które odbierze mi figurę i seks jakikolwiek ... Tymczasem wiele kobiet to przechodzi i nie rozpacza. Muszę sięgać dalej myślami, niż na najbliższy czas. oczekiwać na przypływ...

        Kto wie? może będę seksowną mamą, mimo rozstępów i cellulitu po ciąży?
        może jakaś nowa świadomość się we mnie obudzi? lub po prostu zrealizuję się w innej roli.
        • tara_22 napisała:


          > w tej chwili mam wrażenie, że zaraz zajdę w ciążę, potem dziecko (a na nie już
          > czas, on baaardzo chce) , które odbierze mi figurę i seks jakikolwiek ... Tymc
          > zasem wiele kobiet to przechodzi i nie rozpacza. Muszę sięgać dalej myślami, ni
          > ż na najbliższy czas. oczekiwać na przypływ...
          >
          > Kto wie? może będę seksowną mamą, mimo rozstępów i cellulitu po ciąży?
          > może jakaś nowa świadomość się we mnie obudzi? lub po prostu zrealizuję się w i
          > nnej roli.

          Im więcej piszesz tym bardziej utwierdzasz mnie w przekonaniu, że Twój mąż ma problem ze sobą, ale Ty również. I to wcale nie mniejszy.


          --
          Bóg ci zesłał mnie byś miał kogoś w noc i dzień
          Bóg ci zesłał mnie i sie z tego tylko ciesz
          Z woli nieba jestem tu, z woli nieba jestem tu
          Więc się do mnie módl.
        • Z opisu Waszego pożycia wynika, że facet jest półimpotentem i powinnaś się cieszyć, że mu w ogóle staje.
          Nie miałaś zbyt wielu partnerów przed nim więc nie masz porównania odnośnie jakości i mozliwości, prawda?
          Za chwilę to facet będzie miał wymówkę, że z brzuchem go nie podniecasz i wpędzi Cię w jeszcze większe poczucie winy. Pomijając drobiazg, że w ciąży - zwłaszcze jeśli pani najpierw ma mdłości, a później w III trymestrze konkretny brzuch - niektóre pozycje i techniki są nieprzyjemne i niewygodne.
          • Tara, rozmwialiscie juz, nie pomaga, jednak musicie rozmawiac dalej, znalezc kompromis. Nie moze byc tak, ze Ty spelniasz wiekszosc jego wymagan a on Twoje potrzeby ma w du..pie, bo niestety ma. W dlugoletnich zwiazkach bywa roznie, goraco i namietnie, ale rowniez czasem spokojnie i rutynowo,bywa, ze nie dzieje sie nic. Niestety Twoj facet olewa Twoja satysfakcje w lozku, co mnie bardzo dziwi, bo dla wielu jest wazne, ze potrafia zaspokoic kobiete.
            Jestes zbyt ulegla i zajeta dogadzaniem mu. Powinien zrozumiec, ze nie mozna miec wszystkiego. wprowadz nowy podzial obowiazkow, kup zmywarke, albo on niech zmywa, albo kroi i obiera te salatki.
            Mozna zaskoczyc serwowaniem zarcia w szpilkach i gatkach, ale...nie wykwintym obiadem. Serwuje sie to bez wyjasnien i tlumaczen. jezeli facetowi tak na tym zalezy, bedzie sie cieszyl i slinil na Ciebie, nie bedzie wazne, ze to kanapka albo pizza gotowiec z piekarnika. A jezeli bedzie sie plul, to znaczy, ze nie docenia i nie warto nigdy wiecej robic takich akcji.
            W dresach chodzic nie trzeba. Szkoda ci drogich ciuchow do sprzatania, spoko, jak znam facetow tania ale ciasna krotka mini tez go ucieszy.
przejdź do: 1-100 101-121
(101-121)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.