Niby ambaras, ale tylko jak się któraś ze stron "zamknie w sobie". Pamiętam początek swojego obecnego, ze wszech miar udanego związku; partnerka "wniosła w posagu" umiłowanie do autoerotyzmu, a ja przyjąłem ten fakt z godnością (czyli musiałem uznać, że nie mam wyłączności na dawanie przyjemności), zaś późniejszą żonę przytuliłem z całym "dobrodziejstwem inwentarza". Pomijając szczegóły - bo to nie miejsce na nie - dziś, z owego autoerotyzmu wyrósł styl naszych kontaktów w tej sferze, nieco, przyznam, perwersyjny, ale co najważniejsze dający nam komfortowe poczucie wzajemnego zaufania, a także możliwość całkowitego rozładowania. Z całego zestawu praktyk proponuję tę najintymniejszą: szczere opowiadanie jemu/jej o fantazjach, jakie pojawiły się w głowie, w drodze do spełnienia. Tylko tyle. I AŻ TYLE.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.