Re: młode małżeństwo a 1-ego razu brak
Niestety te katolickie małżeństwa nie biorą się z powietrza. Ludzie szukają jakiegoś oparcia, następuje dosyć duża brutalizacja życia seksualnego w świecie, a ci "delikatniejsi" sa tym przerażeni. Do kogoś muszą się ociekać. Kościół bierze ich pod swoje skrzydła, stwarza mity i opowiada bajki..
W swoim zasięgu mam takie jedno małżeństwo: kompletne odrealnienie połączone z jakąś niebiańska wiją życia po ślubie (sa niecałe 2 lata po ślubie). Pani uduchowiona do maksimum, Pan świętoszek, co to na księdza był szykowany.. Ta czystość aż od nich biła. Ale to było dużo dalej posunięte. Na zasadzie my jesteśmy lepsi, mamy swój sekret, kochamy się prawdziwie.. Oczywiście po 2 meisiącach pożycia ciąża (jak najbardziej planowana).
A na obecnym etapie jakaś nieszczesliwosc. Pani ma wiecznie skwaszona minę, pana napomina, krytykuje, Pan spochmurniał, bo jego królewna to zołza. Idylla pęka jak banka mydlana, bo mieli być razem na zawsze, a tu obecność 24/24 nie jest już taka kolorowa, z dodatkiem w postaci teściów.. Pani preferuje konserwatywny model rodziny, pan tylko pracuje. Rośnie frustracja, niezadowolenie. Nie mowie juz o tym, ze dla nich przed ślubem codzienność nie istniała, jak wyjeżdżali to tylko w grupie, pokoje dzielone na chłopców i dziewczyny. I nieodłączne przekonanie o swojej lepszości w związku z tym:)
Ci ludzie żyli tylko tym ślubem i tym jak to wspaniale będzie po nim.. Magia uczucia, kościoła, boga ich uratuje, przed problemami, jakie dotykają ich rówieśników, bo oni maja swoja wielka tajemnice! Ich przyjaźnie były przyjaźniami ludzi odrzuconych przez powszechne grupy, a obracali się tylko w kręgu dzieci bożych.
Uwieńczyli to dzieckiem i teraz jak się na nich patrzy, po tych 2 latach, to widać jedno wielkie rozczarowanie tym życiem po życiu (po ślubie). Do ich seksualności nie zaglądałam.