Cechy faceta do przygodnego seksu? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jaki powinien być facet, z którym kobiety chcą uprawiać przygodny seks? Co w nim powinno być takiego podniecającego, żeby kobieta chciał przed nim wyskakiwać z majtek po 10 minutach?
    • josef_to_ja napisał:

      > Jaki powinien być facet, z którym kobiety chcą uprawiać przygodny seks?

      Po moim ostatnim doświadczeniu - taki jak podwładny przed obliczem przełożonego "mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć".

      --
      O, czy mam odejść niezaspokojony? (Romeo i Julia, scena balkonowa)
      • > josef_to_ja napisał:
        > Po moim ostatnim doświadczeniu - taki jak podwładny przed obliczem przełożonego
        > "mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć".

        Na pewno zachęca to do tego żeby takiego delikwenta wyru..ać.
        Ale nie wiem czy o to akurat chodziło Jozefowi...

        --
        Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
    • josef_to_ja napisał:
      Co w ni
      > m powinno być takiego podniecającego, żeby kobieta chciał przed nim wyskakiwać
      > z majtek po 10 minutach?

      No tak, następny, który naiwnie wierzy w rzeczywiste, a nie objawione istnienie tzw. fantazmatu don Juana przedstawionego w osobie Santo Kutasso przez Felliniego. Podaję parametry: marmurowe popiersie mamusi w domu i dobry bajer. Pamiętaj josefie synu;): kto wstawia dobry bajer ten bzyka za frajer:).




      --
      "Człowiek, który pierwszy cisnął obelgę zamiast kamienia, był twórcą cywilizacji." Z. Freud
    • cytat:
      [Główny bohater ]"trafia do miasta w którym odbywa się kongres feministyczny poświęcony egoistycznym i okrutnym mężczyznom. Zauważony przez uczestniczki kongresu Snoporaz ucieka przed rozjuszonym, kobiecym tłumem i ukrywa się w rezydencji podstarzałego lowelasa doktora Katzone zwanego „Sante Kutasso”. Milioner „Kutasso” zaprasza ich oboje na swój pożegnalny bankiet z okazji uwiedzenia dziesięciotysięcznej kobiety, który jest de facto jego pożegnaniem z życiem. Uroczystość będącą symbolicznym zamknięciem erotycznej aktywności „Kutasso” przerywa gwałtowne wkroczenie damskiej policji, w której Snaporaz rozpoznaje spotkane już wcześniej agresywne feministki. Snoporaz będzie musiał ponieść karę za swe erotyczne obsesje – kobiety zemszczą się na nim."

      :-D I taki jest finał, reszta to zludzenia..
      --
      "Człowiek, który pierwszy cisnął obelgę zamiast kamienia, był twórcą cywilizacji." Z. Freud
    • Sympatyczny, gladki w obejsciu, bezproblemowy, szanujacy, nie naciskajacy jakos wprost, niewulgarny.
      Z dobra bajera :-)

      Najlepiej zeby nie byl przystojny w oczywisty sposob, bo to mogloby sugerowac, ze takie przygody zdarzaja sie mu nagminnie.
      Zeby bylo lekko, milo, przyjemnie i z wrazeniem, ze to wyjatkowe, jednarozwe szalenstwo dla obu stron.
    • Przede wszystkim nie powinien robić takich błędów, że się pyta kobiety, co jej się podoba :).
      Jak się wątek skończy, wszystko starannie zanotuj, wydrukuj, zwiń w kulkę i wrzuć do kosza. I idź do klubu i popatrz z jakimi facetami kobiety naprawdę chodzą do łóżka.

      Albo zamiast pytać babek poczytaj sobie PUA (najlepiej po ang., bo polskie materiały są nędzne), a najlepiej zacznij od Davida DeAngelo. Facet wie, co mówi.
      • Mnie nie interesuje taki seks, wkurzałoby mnie jedynie że byłbym dla kobiety mniej podniecający seksualnie niż jakieś gachy, z którymi wcześniej do łóżka chodziła
        • Co bystrzejsi PUA stosują analogię do sztuk walki - nie uczysz się karate żeby walić w mordę kogo napotkasz, tylko dla tej jednej czy dwóch sytuacji w życiu, kiedy te umiejętności uratują ci życie/zdrowie/pieniądze/etc. Bycie atrakcyjnym dla kobiet się przydaje - czy to zdobywania seksu, czy to żeby pokonać poczucie, że się jest "dla kobiety mniej podniecający seksualnie niż jakieś gachy, z którymi wcześniej do łóżka chodziła" - to jest mniej więcej ta sama zdolność.
          • yoric napisał:
            > Co bystrzejsi PUA stosują analogię do sztuk walki

            Z drugiej strony PUA ani sztuk walki nie łapią ci co zawsze byli pod osłonową kiecką mamusi .

            Kiedy jedyną wyuczoną strategią jest bycie grzecznym chłopcem i słuchanie się mamusi, a mamusia da ci czego potrzebujesz, założenia PUA są wtedy postregane jako niedorzeczność, bełkot i brednie.


            --
            Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
            • Jak dla mnie PUA to sztuczność. Przecież Ci faceci PUA noszą się jak jakieś picusie, chodzą do modnych klubów. Nie każdy lubi taki styl
              • > Jak dla mnie PUA to sztuczność.

                1. W takim razie nie znasz Davida DeAngelo --- polecam :).
                2. Nawet jeśli sztuczność, to już się czegoś dowiedziałeś - masz odpowiedź, co kręci laski, której od kobiety raczej byś nie usłyszał. Namawiam, żeby patrzeć na fakty, nie słowa :).
        • Obudz sie, zawsze bedzie ktos, kto seksualnie moglby byc dla niej bardziej podniecajacy.
          Tak jak zawsze bedzie ktos, kto moze intelektualnie bylby dla niej bardziej porywajacy.
          (niekoniecznie jest powiedziane, ze kobieta z ktora bedziesz zna akurat taka osobe, ale to nic nie zmienia)

          Zrozum, ze wybor kogos na partnera nie polega na tym ze ta osoba byla najbardziej NAJ we wszystim. Moj facet nie ma najladniejszych wlosow na swiecie, sa lepsi od niego w filozofii, wielu jest bardziej oczytanych, bardzo wielu lepiej spiewa (i lepiej tanczy), sa tez ludzie, ktorzy w niektorych sytuacjach rozumieja mnie lepiej, albo maja podobniejszy do mojego gust jesli chodzi o ksiazki.
          Sek w tym, ze moj facet jest dla mnie idealna kombinacja tego na ile mnie kreci w kazdy z mozliwych sposobow. I tak jest w przypadku kazdego - nie o to, zeby znalezc ideal we wszystkim na 100%, tylko zeby znalezc kogos kto laczy w sobie wszystko w idealny sposob, perfekcyjna mieszanke proporcji :-)

          Inna sprawa, ze facet od jednorazowego seksu niekoniecznie musi byc bardziej podniecajacy niz ty. Robi po prostu inne pierwsze wrazenie. Czy robi to taka roznice?
          Po co specjalnie doszukujesz sie perspektyw w ktorych moglbys sie czuc gorszy/wkurzony/mniej <jakis>?
          • Jeśli kobieta jest w stanie z jakimś mężczyzną iść przygodnie do łóżka, to często głownie z powodu jego fizyczności. I właśnie takim facetem chciałbym być (nie zamierzam jednak takiego seksu uprawiać, po prostu chciałbym żeby kobiety widziały we mnie apetycznego faceta, przed którym teoretycznie od razu dałoby się ściągnąć majtki). To jest trochę niesprawiedliwe, że jeden facet musi kobietę zauroczyć swoim charakterem i ona musi się w nim zakochać, żeby stał się dla niej podniecający, żeby ona była w stanie iść z nim do łóżka, a przed innym ta kobieta ściągnie majtki od razu za sam jego wygląd. Dlatego ja nad sobą pracuję, bo gram o wszystko. Chcę się czuć facetem pociągającym dla kobiet seksualnie!
            • Oswiecenie:
              - facet z ktorym sie idzie do lozka 'przygodnie' (jesli jest sie kobieta, ktora chodzi do lozka przygodnie) to zdecydownie zupelnie inny typ faceta, niz taki, z ktorym chce sie wiazac;
              - kobiety raczej nie ida z facetem do lozka glownie z powodu jego fizycznosci, w to wchodzi wiecej skladnikow - aczkolwiek jasne, ze fizycznych jest dosc wazna. Z tym tylko, ze kobiety sa ROZNE. Nie ma jednego standardu 'faceta poniecajacego' - dla jednej kobiety mozesz byc absolutnie seksowny taki, jaki jestes, dla innej nie bedziesz seksowny nigdy bo nie jestes sniadym brunetem o takiej a takiej budowie. Tak jak dla jednego faceta apetyczna jest niska, ksztaltna blondynka, z kobiecymi ksztaltami a dla innego wysoka szczupla brunetka, tak kobiety maja swoje typy. Jakim wiec facetem chcesz byc?
              - faceci, ktorzy maja latwosc w nawiazywaniu bezposredniego, szybkiego, latwego i seksualnego kontaktu z kobietami maja zazwyczaj ogromny problem zeby stworzyc normalny stabilny zwiazek z kims;
              - sa kobiety (zdaje sie ze wiekszosc), ktore musza sie zakochac, zeby isc z kims do lozka. Czy to jest sprawiedliwe, ze jest masa facetow, z ktorymi jakies laski chodza do lozka,ale w sumie zadna sie w nich nie zakochuje?

              Czego ty tak wlasciwie chcesz? Czuc sie atrakcyjny? To jest w 90% zwiazane z tym jak TY myslisz o sobie, jak TY sie z soba czujesz. Mam kumpla z nadwaga, nieciekawymi zebami, problemami ze skora i irytujacym sposobem mowienia - jednoczesnie bardzo ciekawie opowiada, ma pasje i przyjemnie sie go slucha.
              Uwaza sie za boga seksu i znajduje sporo atrakcyjnych panien, ktore podzielaja ten poglad.

              Kiedy uznasz sie za atrkacyjnego? Kiedy kobiety na ulicy zaczna ci prawic komplementy? To sie nie zdarzy.
              Kiedy w trakcie podrywu w knajpie na 10 lasek do ktorych zagadasz 5 bedzie chcialo kontynuowac z Toba rozmowe? Gwarantuje ci, ze wyglad tego nie zmieni jakos fundamentalnie.
              Kiedy ktos Ci zaproponuje role modela? Jestes juz za stary.
            • Zadałeś pytanie, jak w temacie. Odpowiedziałeś sobie sam, pomimo odpowiedzi, jakie uzyskałeś.

              > Jeśli kobieta jest w stanie z jakimś mężczyzną iść przygodnie do łóżka, to częs
              > to głownie z powodu jego fizyczności.

              Ciekawe skąd w tobie, bez doświadczenia u kobiet, takie wnioski. Napiszę ci mądrość życiową: kobiety są różne! Preferencje urodowe są różne! Nigdy nie będziesz typem, z którym każda kobieta chce natychmiast iść do łózka, bo nie ma tego nawet wspomniany Mel Gibson. Ja bym go tknąć nie chciała.

              > To jest trochę niesprawiedliwe, że jeden facet musi kobietę z
              > auroczyć swoim charakterem

              To jest cholernie, a nie trochę niesprawiedliwe, że Anja Rubik ma wzrost, figurę, twarz, cerę, włosy, że jeszcze zarabia na tym majątek, a ja nie! Idę płakac w poduszkę. Ile ty masz lat, że robisz takie odkrycia? To jest takie niesprawiedliwe, że Steve Jobs jest ode mnie mądrzejszy.

              > a przed innym ta kobieta ściągnie majtki od razu za sam jego wygląd.
              Nie będziesz pociągający dla normalnych, dojrzałych kobiet seksualnie, związkowo, nijak tak długo, jak będziesz używał takich określeń. Dla ciebie kobieta, to intelektualna ameba, która instynktownie ściąga gacie jak widzi ciacho, puszcza się na lewo i prawo (a najchętniej analnie). A tobie zależy na opinii tych idiotek. Nie wiem, skąd bierzesz takie kobiety, ale sądzę, że to raczej twój obraz kobiet, a nie ich faktyczne zainteresowania. Gardzisz czymś i jednocześnie pragniesz, żeby to coś poniżej krytyki cię doceniało, bo inaczej masz niską samoocenę.


              --
              My name is Jones. Bridget Jones.
              Garfield
              • Wcale nie mam takiego obrazu kobiet. Poza tym nie każda kobieta uprawia przygodny seks, ale i tak pewnie czasem ma ochotę kogoś schrupać i ja bym takim facetem chciał być. O którym np. koleżanka może mieć fantazje seksualne. Sam seksu bez związku nie szukam. Jednocześnie nigdy nie gardziłem kobietami prowadzącymi bujne życie seksualne
                • Gardzisz, może nieświadomie. Chciałbyś być i nie korzystać z tego. Więc po co? Tak jakbym chciała wygrać w totolotka i nie wydać tych pieniędzy, a tak w ogóle to bez kupowania losu. Brak sensu kompletny. Poza tym nie jesteś. Ile czasu zmarnujesz na myślenie, że byś chciał?
                  --
                  My name is Jones. Bridget Jones.
                  Garfield
                  • Po prostu chciałbym czuć, że mam wybór i że swojego powodzenia mogę, ale nie muszę korzystać
                    • Poza tym może i jestem próżny, ale chciałbym tym łechtać swoje ego
                    • Chciałbyś, ale nie masz. I co dalej?
                      --
                      My name is Jones. Bridget Jones.
                      Garfield
                      • Zawsze można pracować nad sobą i to zmienić. Uwierz, że swój wygląd znacznie poprawiłem w ciągu paru lat. Nie na tyle na ile bym chciał, ale postęp się pojawił
                        • Uwierz, że z twoim nastawieniem do życia żaden wygląd nic nie zmieni. Bo tego, że żadnym cudem nie będziesz w typie wszystkich kobiet, nie chce mi się tłumaczyć. Spędzisz kolejne kilka lat na poprawianiu wyglądu i będziesz 30-letnim prawiczkiem z wypaczoną psychiką. Tłumy lasek polecą na ciebie...
                          --
                          My name is Jones. Bridget Jones.
                          Garfield
                          • Nastawienie do życia też może mi się zmienić, akurat ostatnio mam nieco melancholijny okres, co nie znaczy że mam jakiś zły i paskudny charakter i nie umiem tworzyć relacji z ludźmi
                            • Taki dowcip był:
                              - Czy pan umie grać na skrzypcach?
                              - Nie wiem, nigdy nie próbowałem.
                              --
                              My name is Jones. Bridget Jones.
                              Garfield
                              • Widzę, że za wszelką cenę chcesz mnie dziś dobić i pisać same nieprzyjemne rzeczy
                                • Nie, prawdziwe. Nie chcę cię dobić, ale masz problem. Nie z wyglądem, brakiem seksu. Piszesz bzdury, sam sobie zaprzeczasz i czego oczekujesz, glasaknia po głowie?
                                  --
                                  My name is Jones. Bridget Jones.
                                  Garfield
                                  • No mam problem, wiem o tym, mam mnóstwo różnych problemów, wiem że i może psycholog by się przydał, ale nie musisz mnie z błotem mieszać
                                    • Ciekawa interpretacja moich słów.
                                      --
                                      My name is Jones. Bridget Jones.
                                      Garfield
                                    • Nikt cie tu z blotem nie miesza. Mela pisze madrze i bardzo celnie, probujac pokazac ci krzywde, ktora sam sobie robisz i slepe korytarze w ktore sam sie wpedzasz.

                                      - Chcesz byc atrakcyjny, czuc sie atrakcyjny i pozadany. Kazdy chce, ale tak jak piszesz, ty sie chcesz CZUC. CZUCIE sie atrakcyjnym nie zalezy od Twojego wygladu, tylko od tego jakie masz o sobie zdanie. Tak naprawde zadajesz pytanie:
                                      jak mam sie zmienic, zeby czuc sie z soba dobrze?

                                      Odpowiedz brzmi: masz sie polubic. To nie jest tak, ze dokonujesz w sobie jakiejs zmiany i cudownie z dnia na dzien zaczynasz byc z siebie dumny.

                                      Nie masz zadnych oczywistych defektow, nie jestes brzydactwem, nie jestes kims niegodnym porzadania. Ale tak o sobie myslisz i tego zadna forumowa porada nie zmieni.

                                      Nie istnieja ludzie, ktorzy odwracaja wszystkie glowy na ulicy. Nie istnieja faceci na widok ktorych wszystkie kobiety fantazjuja - dla kazdej to bedzie co innego i inny bedzie bodziec, ktory czyni faceta seksownym. Dla jednej to wzrost, dla innej budowa, dla jeszcze innej wlosy, a dla innej spojrzenie albo usmiech. Gwarantuje ci, ze jest grupa kobiet, dla ktorej to ty moglbys byc takim typem. Ale nie z takim podejscie do siebie i do swiata wkolo.

                                      - Upierasz sie, ze umiesz budowac relacje z ludzmi. Jasne, nie masz autyzmu ani zespolu aspergera, mozesz miec kolegow, kolezanki, przyjaciol. Nigdy natomiast nie zbudowales relacji intymnej, to jest cos do czego dorastamy, czego sie uczymy, w czym popelniamy bledy, po czym probujemy je naprawic. Nie masz w tym doswiadczenia i jesli pozwolisz zeby twoja glowa i mysli dalej byly takie jak sa, to jeszcze dlugo tego doswiadczenia nie zdobedziesz.
                                      • Samooceny też z dnia na dzień się nie buduje
                                        • Samooceny nie buduje się z zainteresowania innych, z liczby kobiet, które na twój widok chcą iśc z tobą do łóżka, z posiadania prawa jazdy, wyglądu.
                                          --
                                          My name is Jones. Bridget Jones.
                                          Garfield
                                          • A czy twierdzę, że tylko z tego powodu się buduje? Tylko mój problem jest złożony i to dość mocno. Miałem okres, że samoocenę miałem wyższą, ale chyba minęło
                                            • Nikt nie mowi, ze chcesz budowac tylko z tego. Sek w tym ze z tego NIE DA sie zbudowac.
                                              Nie bedziesz czul sie bardziej zadowolony z siebie zmieniajac wyglad pod katem tego, co ktos uzna za atrakcyjne.
                                              Jesli chcesz czuc sie pewny siebie, atrakcyjny, fajny, warty uczucia i sympatii - to nie pytaj o to, jakie cechy ma atrakcyjny facet. Pytaj: jak zaczac widziec w sobie atrakcyjnego faceta, co zrobic by czuc sie atrakcyjnym?
                                          • > Samooceny nie buduje się z zainteresowania innych, z liczby kobiet, które na tw
                                            > ój widok chcą iśc z tobą do łóżka, z posiadania prawa jazdy, wyglądu.

                                            jak to nie? Dla niektórych właśnie te elementy robią kluczową różnicę.
                                            • Jesli samoocena jest warunkowa, czyli:
                                              - mysle o sobie dobrze, dopoki mam zainteresownie innych, ale w momencie kiedy przestaje miec zainteresowanie, przestaje myslec o sobie dobrze;
                                              - uwazam sie za wartosciowego, jesli wiele osob chce isc ze mna do lozka, przestaje byc wartosciowy, jesli nikt nie chce;
                                              - cenie sie jesli wygladam dobrze, przestaje sie cenic kiedy wydaje mi sie, ze nie wygladam dobrze;

                                              to to nie jest ani troche stabilne, to nie jest SAMOocena tylko bardziej CUDZOocena ;-)
                                              Brak w tym samoakceptacji, spojnosci, bazowania samooceny na szerszej bazie cech czy ponadczasowego elementarnego szacunku do siebie - w zamian mamy zewnatrzsterownosc, wzglednosc i relatywnosc, polaczone z ciagla koniecznoscia powtarzania weryfikacji i bardzo latwa strata.

                                              Przekonasz taka osobe, ze tak naprawde nikt nie jest nim zainteresowany, a jedynie ludzie wkolo sa grzeczni, on wyglada na potrzebujacego zainteresowania wiec mu to daja, ze kobiety ida z nim do lozka z litosci bo wyglada jak ktos, kto tego potrzebuje i tadam, wczesniejsza samoocena idzie w drzazgi.
                                              • Częściowo masz rację - samoocena powinna mieć mocne fundamenty, tzn nie bazować na chcwilowym sukcesie, tylko na świadomośći swoich silnych stron jako czegoś trwałego. Ale nie oszukujmy się, człowiek jest zwierzęciem stadnym, więc samoocena jest ściśle zależna od hierarchii w grupie i percepcji innych.

                                                > kobiety ida z nim do lozka z litosci bo wyglada jak ktos, kto tego potrzebuje i tadam, wczesniejsza samoocena idzie w drzazgi.

                                                Spokojnie :). Jak ktoś ma powodzenie u kobiet, to bardzo dobrze wie, skąd ono się bierze, i że bynajmniej nie bierze się z litości.
                                            • moźe dla niektorych tak, ale nie powinno. To jak sie czujesz, jak sie oceniasz, zalezy od ciebie. Nikt nie powinien mieć na to wpływu. Stabilna samoocena jest niezalezna. Dla mnie ważniejsze jest moje zdanie niż zdanie obcego faceta, który chce albo nie chce iść ze mna do łóżka. Czy to nie absurd stawiać zdanie przypadkowej osoby wyżej niż własnego? Twój stan się liczy. PUA to trochę oczywistosi, troche manipulacji. Polecam prawdziwe NLP.
                                              --
                                              My name is Jones. Bridget Jones.
                                              Garfield
                                              • > To jak sie czujesz, jak sie oceniasz, zalezy od ciebie.

                                                pewnie - fajnie, gdby tak było. Ale to raczej w idealnym świecie. Tak jak pisałem wyżej, człowiek to zwierzę społeczne, z hierarchią w stadzie. Jak ktoś straci pracę, to często ma depresję. Jest 'tyle samo wart jako osoba', itd. itp. więc nie powinien się martwić --- a jednak.

                                                > PUA to trochę oczywistosi, troche manipulacji. Polecam prawdziwe NLP.

                                                Mam dokładnie odwrotne zdanie. PUA to różnorodny nurt, ale wielu PUA mówi bardzo sensowne rzeczy. NLP znam pobieżnie, ale kompletnie mnie nie przekonuje. Nb. niektórzy PUA próbują bazować na NLP i ci wypadają zdecydowanie najsłabiej.
                                                • Tak własnie ejst. Stracisz pracę - to jest jakiś fakt. A to jak się z tym czujesz, zalezy od ciebie. Wielu ludzi ma depresję, bo myślą tak, jak ty. To jakie myśli lączysz ze zdarzeniem, to twój wkład. Utrata pracy może miec pozytywne konsekwencje. To, że zwolnili mnie z pracy nie oznacza, że musze się czuć gorsza od tych, których nie zwolnili, mniej warta. To mój wybór jak się czuję.
                                                  A na czym innym bazują PUA? Pytam serio. Dla mnie to zubożone i wykorzystywane do jednej sprawy NLP. Czy PUA ucza budować relacje?
                                                  I jak rozumiesz NLP? Moim zdaniem ma mnóstwo narzędzi, którymi można siebie przeprogramować i nauczyć fajniejszych rzeczy niż wyrywanie laski na ulicy. A do fajnego faceta laski same przyjdą.
                                                  --
                                                  My name is Jones. Bridget Jones.
                                                  Garfield
                                                  • Owszem, pozytywne myślenie się przydaje, ale nie jest ani naturalne, ani częste. To normalne, że zdarzenia zewnętrzne mają wpływ na twój nastrój. Jak ktoś jest zadowolony niezależnie od tego, co się dzieje, to też nie za dobrze.

                                                    Na czym bazuje PUA to zbyt ogólne pytanie, poza tym sam ruch jest bardzo różnorodny. W skrócie to nauka bycia facetem, który podoba się kobietom. Na pewno nie uczy budować relacji, bo to nie ich działka. NLP nie znam zbyt dobrze, ale wiem, że jego wiarygodność jest żadna; jakiś czas temu przeglądałem trochę artykułów i wywarły marne wrażenie.
                                                    Z kilkudziesięciu PUA znam dwóch, którzy korzystają z NLP (Ross Jeffries oraz D.J. Fuentes) i wstydzę się ich nazwać PUA, bo wciskają kit, który psuje wizerunek całego ruchu.
                                                • > em wyżej, człowiek to zwierzę społeczne, z hierarchią w stadzie.

                                                  Tak, ale zauwaz ze w kazdej hierarchii sa te jednostki, ktore nie musza sie na nia ogladac. Niech to bedzie samiec alfa, niech to bedzie najstarsza lwica, szaman, arystokracja krwi.
                                                  Ta warstwa, ktora nie oglada sie caly czas na hierarchie, tylko przyjmuje swoje miejsce jako oczywiste, nalezne, szacunek do siebie jako przyrodzony i naturalny, swoja wartosc za niezaprzeczalna.
                                                  I tak jak to moze rowniez pojsc w niebezpieczna skrajnosc, tak podejscie takie jest ogolnie rzecz biorac korzystniejsze. Daje wieksza stabilnosc, odwazniejsze podejscie do zycia, lepsze radzenie sobie z niepowodzeniami.
                                                  Nie twierdze, ze latwo jest miec taka samoocene, ale warto przynajmniej do tego dazyc. Jednemu sie uda, innemu tylko troche, ale zadawalanie sie tym, ze tak to tylko w idealnym swiecie to za malo.
                                                  • > Tak, ale zauwaz ze w kazdej hierarchii sa te jednostki, ktore nie musza sie na
                                                    > nia ogladac. Niech to bedzie samiec alfa, niech to bedzie najstarsza lwica, sza
                                                    > man, arystokracja krwi.

                                                    łatwo jest się nie oglądać na hierarchię, jak się jest na szczycie. Mentalność 'najstarszej lwicy' o wiele łatwiej mieć, jak się jest najstarszą lwicą; dużo trudniej jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że się akurat jest najmłodszą. Można sobie powtarzać "jestem zajebisty, jestem zajebisty", ale tylko póki nie ma starcia z rzeczywistością. A żeby mieć poczucie miejsca w hierarchii niezależnego od faktycznego miejsca - to bez farmakologii się nie obejdzie.

                                                    A z powodzeniem u kobiet to jest zaklęty krąg, albo raczej spirala, która może iść w dwie strony, także tę pozytywną: powodzenia u kobiet dodaje pewności siebie, która przekłada się na powodzenia u kobiet, które... itd.
          • > Po co specjalnie doszukujesz sie perspektyw w ktorych moglbys sie czuc gorszy...

            oooo - to nie tak. Poczucie, że nie jest się z tych, którzy wzbudzają natychmiastowe pożądanie, może być straszną rysą na samoocenie. Np. dla mnie przezwyciężenie tego pozwoliło mi mieć o wiele lepszy stosunek do kobiet - wcześniej w głębi duszy nienawidziłem ich, że lecą na jakichś drani zamiast na takiego wartościowego człowieka jak ja :)).
          • nigdy nie zrobię tak dobry jak przystojny szpaner z klubu
            • To jest straszne jak bardzo swoją wartość uzależniasz od wyglądu zewnętrznego, od oceny innych ludzi. To jest straszne, że ciągle marzysz by być kimś innym, kurczowo trzymasz się tej myśli, ciągle zaciskasz piąstki i powtarzasz sobie, że "kiedyś na pewno". Nawet na forach kurczowo łapiesz się każdego pozytywnego rzuconego pod Twoim adresem słowa, niemal czołobitnie okazujesz wdzięczność, że ktoś się z Tobą zgadza, że ktos zrozumiał o czym pisałeś. Czy nie widzisz, że to jest żałosne?

              Jak piszą Ci wyżej: atrakcyjność ma niewiele wspólnego z wyglądem, każdy ma inne preferencje ja napiszę co absolutnie NIE jest atrakcyjne: nie są atrakcyjni kolesie o niskiej, uzależnionej od cudzych opinii samoocenie, przywiązujący obsesyjną wagę do wygladu zewnętrznego i na niego zwalający swoje niepowodzenia sercowe, nie sa atrakcyjni mężczyźni łaknący jakiejkolwiek akceptacji, bojaźliwi, prymitywni, żyjący marzeniami o podbojach "kiedyś tam" jak tylko zrobią "cośtam". Nie jesteś więc atrakcyjny, nikt nie będzie przed Tobą "ściągał majtek" (sic!), możesz tylko o tym pomarzyć. Nie ma to nic wspólnego z tym jak wygladasz, jak się ubierasz ale Ty nie jesteś w stanie po prostu przyjąć tego do wiadomości.

              Masz poważne problemy psychiczne wzbraniasz się rękami i nogami przed profesjonalną pomocą i gnijesz po malutku od środka kolejny rok. Twoja sprawa.

              --
              "Znajdź w życiu przystań do właściwych przystań
              Zastanów się, czasem przegrać znaczy wygrać..."
              • Czy ja swoją wartość oceniam od opinii innych ludzi? Nie.
                Ja swoją wartość znam, ale wiem że nie muszę być dla kobiet atrakcyjny seksualnie. Mam wiele zalet, jestem lubiany, uważam się mimo wszystko za wartościowego faceta. A że lubię marzyć? No cóż jestem wrażliwy, lubię się czasem rzucić na łóżku i błogo pomarzyć. Rzeczywistość można zmieniać, a nad sobą pracować. Jakbym np. uznał, że po co leczyć pryszcze albo chodzić na siłownię to bym wyglądał dziś jak pryszczaty cherlak, a nie kawał zadbanego chłopa
      • Takie discoboye
    • Serio, David D. :). Warto otworzyć sobie oczy, choćby po to, żeby nie gadać takich rzeczy, że o do one-night-stands predysponuje wyłącznie (albo głównie) fizyczność.
    • OK, Josef, widzę na Youtube skąd się wzięła ta 'różowa koszula'. W takim razie ściągnij audio i słuchaj, wtedy koszula nie bdzie przeszkadzać (ewentualnie wyobraź sobie mówiącego bez koszuli, może to pomoże :)).
      Dodatkowo polecam Ranko Magami (Shark), zwłaszcza jak mówi o "excusers" :).
    • Zeby Cie troche podbudowac- podczas studiowania poznalam chlopaka ktory uchodzil za jednego z najbrzydszych na uczelni, ja zas "rasowy kociak" taki kociak ze facetom brakowalo odwagi zeby ze mna chocby porozmawiac i powiem ci ze tak zaiskrzylo ze bylismy ze soba 5 lat i jak na razie wspominam je jako najpiekniejsze lata mojego zycia. Gdziekolwiek szlismy on slyszal "gratuluje dziewczyny :) " hihi a ja: "co ty z nim robisz!!??" :D (dodam (jesli komukolwiek by przyszla mysl ze byl "nadziany" - to ja splacalam jego dlugi i warunki na studiach..)
      Wiec zamiast sie rozklejac ze laski na twoj widok nie sikaja proponuje mniej jeczenia a wiecej dzialania :P

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.