Proponuję psychoterapię. Twoją, nie męża czy małżeńską. Zacytują klasyka forów gazetowych, Triss: "Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy". Kiedy juz na terapii dowiesz się, dlaczego jesteś mistrzynią w dyscyplinie "dopierdalanie sobie" na wszystkich dystansach, to jest szansa, że zaczniesz wchodzić w relacje z normalnie traktującymi cię facetami.
Powodzenia.
--
"Jestem zwolennikiem poglądu, że racja leży nie po jednej ani po drugiej stronie konfliktu, nie po środku, tylko tam, gdzie leży. A to miejsce można spróbować odnaleźć tylko wtedy, kiedy ma się umysł jako tako otwarty"
Sisi_kecz
A jak długo byliście razem przed ślubem? Jak wtedy było? Uprawialiście seks, czy czekaliście do ślubu? Jeśli do czegokolwiek dochodziło - widziałaś, że Cię pragnie, czy od początku było chłodno?
Wiesz, szczególnie ta jedna sytuacja, którą opisujesz - że szykowałaś się i wyglądałaś bombowo (tak było?), a on reagował zamykaniem się w pokoju i totalnym wycofaniem, sugeruje mi, że coś jest mocno nie tak.
Myślę sobie, że na przykład: on zobaczył, że faktycznie, obiektywnie, odstawiłaś się i wyglądasz rewelacyjnie, a na niego to nie działa i ... przesiedział w pokoju, załamany, że nic się nie da zrobić, że jednak naprawdę kobiety go nie kręcą... że heteroseksualny facet w tej sytuacji by się podniecił, a on... nic.
Myślę więc, że może być gejem.
Druga wersja jest taka, że zareagował tak, bo zobaczył, że TY na niego nie działasz i się zdołował, bo sytuacja jest, delikatnie mówiąc, niekomfortowa, bo Ty byś chciała i nalegasz, a on po prostu nie może, bo zupełnie nie ma ochoty... (czy to na Ciebie konkretnie, czy na żadną kobietę...)
Myślę, że bardziej prawdopodobna jest pierwsza wersja... bo jeśli nawet nie kręciłabyś go wystarczająco, to odstawiona tak, jak lubi (GDYBY tak było, że to, jak się wyszykowałaś, trafia w jego gust), coś byś zdziałała i udałoby Ci się go skusić...
Jeszcze inna możliwość jest taka, że jest impotentem i nie chce, żeby to wyszło na jaw i żebyś w czasie seksu poczuła się przez to fatalnie...
Tak czy inaczej, nie wygląda to dobrze i bardzo Ci współczuję.
Mam jeszcze parę pytań:
Co on mówi na temat swojej niechęci do seksu?
Co z tym mężczyzną, którego poznałaś - czy spotykacie się, czy na razie coś wisi w powietrzu, ale nie chcesz dopuścić do przekroczenia niebezpiecznej granicy?
Jak sądzę, gdybyś uznała swój związek z mężem za zamknięty i chciała się rozstać i ewentualnie zacząć nowy związek, to ten temat by nie powstał.
Czy więc chcesz walczyć o małżeństwo, czy bardziej szukasz usprawiedliwienia dla zdrady?
-
Po tym co nam opisałaś napiszę, że ja odpuściłabym sobie takiego męża, szkoda życia...niech się facet spełnia z kims innym (panem czy panią w zależności od jego ukrytych potrzeb...)
-
Zamyślone niebo:
Przed ślubem - kilka lat (nie chcę wchodzić w szczegóły ... wiem, że w internecie nie można być do końca anonimowym:) )
Było tak jak napisałam - pierwsze miesiące znajomości "normalnie", czyli seks raz na kilka dni (nie wymagam cudów), dotyk, okazywanie czułości itp. Czułam, że mnie pragnie. Z tym, że hm ... więcej mówił niż mi okazywał. Z czasem coraz mniej.
Wiem wiem - już wtedy widziałam że coś jest nie tak.... ale jak większość kobiet myślałam, że coś się zmieni po czasie/po ślubie/po tym jak zmieni tryb pracy/itd itd.
Wyszykowałam się wtedy dość ... standardowo - seksowna bielizna. Pończochy, gorset. Na urodę nie narzekam (staram się - może mąż się skusi ;p ;) ). Byłam przekonana, że podziała.
Impotentem nie jest.
Na temat swojej niechęci ... raczej nie mówi. Unika tego tematu (ani razu sam go nie zaczął). Wg niego sex to nie wszytko. Wcześniejsze wymówki - praca, zmęczenie, fizyczne, psychiczne, (po zmianie trybu pracy nic się nie zmieniło więc przestałam w nie wierzyć),to że zajdę w ciążę, później to, że może zajdę, a może tak naprawdę nie chcę (?!?)....ostatnio to, że sama też już nie nalegam(bo tak jak pisałam - w końcu mi się odechciało..).
Ten mężczyzna, którego spotkałam ...
Nie traktuję go w kategoriach związku. Męża mam. Pomijając nieudane pożycie, jestem z nim szczęśliwa, myślę, że tworzymy fajną rodzinę. Tak jak pisałam wcześniej - zaczęłam cenić (w małżeństwie) inne wartości, bardziej niż sex.
A ten mężczyzna ... wszystko wisi w powietrzu, w słowach, gestach, w wypowiadanych chęciach.
Czy szukam usprawiedliwienia? ... przyszło mi to do głowy już wcześniej. Tak to wygląda ...
Przyzwolenia.
Jestem zawieszona pomiędzy małżeństwem w którym brak seksu, a zdradą, która nie powinna wystąpić - bo jestem w związku małżeńskim.
Czyli jedyne rozwiązanie - odejść od męża.
A tego nie chcę, bo go kocham.
A skoro kocham to może faktycznie - trzeba kochać nie za coś, a pomimo.
Itd itd ... ;)