Raz jeszcze - mąż mnie nie chce Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ile osób, tyle wersji, przedstawię moją ... chyba muszę się wygadać ...
    Małżeństwo od ... kilku - lat, znajomość kilka lat dłużej.
    Kolorowo było tylko na początku ... i to przez jakieś dwa miesiące.
    Z każdym kolejnym działo się coraz gorzej ...
    Seks raz na kilka dni ... tydzień, dwa, miesiąc, dwa miesiące.
    Głównie z mojej inicjatywy, zawsze tylko ja jako strona "czynna".
    Dawałam wszystko czego pragnął, sama nic prawie nie otrzymywałam.
    Gra wstępna? ... w zasadzie nie istniała. W zasadzie, bo zdarzyła się może trzy razy ... i też raczej na szybko, byle była.
    Miłość francuska? Na te kilka lat, zostałam nią RAZ uraczona.
    Z mojej strony - zawsze.
    Kilka razy odstawiłam się, zrobiłam nastrój ... po kilku minutach zamykał się w pokoju, milczał przez 3 dni. Nie chciał rozmawiać.
    Przeszłam wszystkie etapy ... rozmowy, pytania, niechęć do samej siebie, obrzydzenie... tyłam, chudłam, piękniałam, brzydłam ... nic to nie dało.
    Zawsze znajdowały się wymówki ... najróżniejsze, najdziwniejsze.
    Gdy straszyłam, że znajdę sobie kochanka, skutkowało na kilka dni.
    Mamy dziecko.
    I mam wrażenie, że zaszłam w ciążę dzięki moim ... naleganiom.
    On dziecka chciał, ale już starać się o nie - niekoniecznie.
    Nie kochaliśmy się od ponad roku.
    Straciłam nadzieje na zmianę, odechciało mi się nalegać, prosić, rozmawiać ...
    Nie wiem czy ma kochankę.
    W gruncie rzeczy ... uważam, że jesteśmy dobrym małżeństwem i nawet bez seksu - kochamy się.
    Jeśli ma jakąś kobietę ... jest to już dla mnie bez znaczenia.
    Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
    Przestałam myśleć, że seks jest w małżeństwie na jednym z pierwszych miejsc.
    Zaczęłam doceniać inne wartości.

    ... tylko, że w momencie gdy już całkowicie odpuściłam, pogodziłam się z myślą, że tak było jest i będzie ... i że może ma kogoś ... i zaakceptowałam to ... - znalazł się ktoś, kto mnie pragnie. Jak normalny facet. I chce mi dać to, czego nigdy nie dostałam od męża.
    I ja chcę tego samego ... ale nie mogę pozbyć się poczucia winy... że chcę i potrzebuję.
    • Proponuję psychoterapię. Twoją, nie męża czy małżeńską. Zacytują klasyka forów gazetowych, Triss: "Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy". Kiedy juz na terapii dowiesz się, dlaczego jesteś mistrzynią w dyscyplinie "dopierdalanie sobie" na wszystkich dystansach, to jest szansa, że zaczniesz wchodzić w relacje z normalnie traktującymi cię facetami.
      Powodzenia.

      --
      "Jestem zwolennikiem poglądu, że racja leży nie po jednej ani po drugiej stronie konfliktu, nie po środku, tylko tam, gdzie leży. A to miejsce można spróbować odnaleźć tylko wtedy, kiedy ma się umysł jako tako otwarty"
      Sisi_kecz
    • Twój mąż jest nienormalny. Może jest gejem. No, ale widziały gały co brały. Skoro przed ślubem znaliście się klika lat, a dobrze było pierwsze 2 miesiące, to już biorąc ślub wiadomo było czego się spodziewać. To prawda, że nie ma ofiar, tylko ochotnicy. Przynajmniej w twoim przypadku.
    • A jak długo byliście razem przed ślubem? Jak wtedy było? Uprawialiście seks, czy czekaliście do ślubu? Jeśli do czegokolwiek dochodziło - widziałaś, że Cię pragnie, czy od początku było chłodno?


      Wiesz, szczególnie ta jedna sytuacja, którą opisujesz - że szykowałaś się i wyglądałaś bombowo (tak było?), a on reagował zamykaniem się w pokoju i totalnym wycofaniem, sugeruje mi, że coś jest mocno nie tak.
      Myślę sobie, że na przykład: on zobaczył, że faktycznie, obiektywnie, odstawiłaś się i wyglądasz rewelacyjnie, a na niego to nie działa i ... przesiedział w pokoju, załamany, że nic się nie da zrobić, że jednak naprawdę kobiety go nie kręcą... że heteroseksualny facet w tej sytuacji by się podniecił, a on... nic.
      Myślę więc, że może być gejem.
      Druga wersja jest taka, że zareagował tak, bo zobaczył, że TY na niego nie działasz i się zdołował, bo sytuacja jest, delikatnie mówiąc, niekomfortowa, bo Ty byś chciała i nalegasz, a on po prostu nie może, bo zupełnie nie ma ochoty... (czy to na Ciebie konkretnie, czy na żadną kobietę...)

      Myślę, że bardziej prawdopodobna jest pierwsza wersja... bo jeśli nawet nie kręciłabyś go wystarczająco, to odstawiona tak, jak lubi (GDYBY tak było, że to, jak się wyszykowałaś, trafia w jego gust), coś byś zdziałała i udałoby Ci się go skusić...


      Jeszcze inna możliwość jest taka, że jest impotentem i nie chce, żeby to wyszło na jaw i żebyś w czasie seksu poczuła się przez to fatalnie...


      Tak czy inaczej, nie wygląda to dobrze i bardzo Ci współczuję.


      Mam jeszcze parę pytań:

      Co on mówi na temat swojej niechęci do seksu?
      Co z tym mężczyzną, którego poznałaś - czy spotykacie się, czy na razie coś wisi w powietrzu, ale nie chcesz dopuścić do przekroczenia niebezpiecznej granicy?

      Jak sądzę, gdybyś uznała swój związek z mężem za zamknięty i chciała się rozstać i ewentualnie zacząć nowy związek, to ten temat by nie powstał.

      Czy więc chcesz walczyć o małżeństwo, czy bardziej szukasz usprawiedliwienia dla zdrady?

      • Po tym co nam opisałaś napiszę, że ja odpuściłabym sobie takiego męża, szkoda życia...niech się facet spełnia z kims innym (panem czy panią w zależności od jego ukrytych potrzeb...)
        • Znalazl sie facet, co chce ci to dac i ty tego chcesz?

          Cat_inka to BIERZ to dziewczyno! Poki jeszcze mozesz to miec.

          Wiem co czujesz. Szczerze mowie: BIERZ!

          • zdrada? to podłość i kłopoty. Co jeszcze robisz w sposób dominujący, że twój facet reaguje wycofaniem? On jest pełen niechęci do ciebie. To ty zawiodłaś. Ty może jesteś DDA?
            • mreck napisał:

              > zdrada? to podłość i kłopoty. Co jeszcze robisz w sposób dominujący, że twój fa
              > cet reaguje wycofaniem? On jest pełen niechęci do ciebie. To ty zawiodłaś. Ty m
              > oże jesteś DDA?

              Eeee, no coś Ty?
              Ona zawiodła, jak zwykle.
              Może jest DDA, AA, TSA, DUPAMARYNIA czy cokolwiek , ale koleś ma dziób i niech powie o co mu chodzi i co w takim jazie ma zmienić ta jego 'wieczniewinna' żona.
              • efi-efi, cokolwiek tam jest, nie jest to wina wyłącznie faceta. W łóżku przegladaja sie wszystkie sprawy. Sprowadzenie problemu do techniki pieprzenia jest domena internetu, nie rodziny i harmonijnego związku. W łóżku finalizuje sie wiekszośc konfliktów, a nie zaczyna. Facet w oczywisty sposób się wycofał. Unika z nią seksu. Jak najbardziej, jeżeli posłuchasz tylko jej relacji to ewidentnie ona ma rację. Ale dobrze wiesz, że tak nie jest. Dobrze wiesz, ze relacje dwojga ludzi są bardzo zróżnicowane.
                Może koleś ma dziub i może mówi? Tylko ona tego nie słyszy? Może poczatkowo nie chodziło o seks, ale o wytrwałóść w całokształcie? Może to zwykła zołza codzienna? Może zdominowała wszystko wokół siebie? Nie wykluczam, ze gdyby złapał ja za włosy i porzadnie sprał miłóś wróciłaby od razu? ale tego sie już dziś nie stosuje.
      • Zamyślone niebo:
        Przed ślubem - kilka lat (nie chcę wchodzić w szczegóły ... wiem, że w internecie nie można być do końca anonimowym:) )
        Było tak jak napisałam - pierwsze miesiące znajomości "normalnie", czyli seks raz na kilka dni (nie wymagam cudów), dotyk, okazywanie czułości itp. Czułam, że mnie pragnie. Z tym, że hm ... więcej mówił niż mi okazywał. Z czasem coraz mniej.
        Wiem wiem - już wtedy widziałam że coś jest nie tak.... ale jak większość kobiet myślałam, że coś się zmieni po czasie/po ślubie/po tym jak zmieni tryb pracy/itd itd.

        Wyszykowałam się wtedy dość ... standardowo - seksowna bielizna. Pończochy, gorset. Na urodę nie narzekam (staram się - może mąż się skusi ;p ;) ). Byłam przekonana, że podziała.

        Impotentem nie jest.

        Na temat swojej niechęci ... raczej nie mówi. Unika tego tematu (ani razu sam go nie zaczął). Wg niego sex to nie wszytko. Wcześniejsze wymówki - praca, zmęczenie, fizyczne, psychiczne, (po zmianie trybu pracy nic się nie zmieniło więc przestałam w nie wierzyć),to że zajdę w ciążę, później to, że może zajdę, a może tak naprawdę nie chcę (?!?)....ostatnio to, że sama też już nie nalegam(bo tak jak pisałam - w końcu mi się odechciało..).

        Ten mężczyzna, którego spotkałam ...
        Nie traktuję go w kategoriach związku. Męża mam. Pomijając nieudane pożycie, jestem z nim szczęśliwa, myślę, że tworzymy fajną rodzinę. Tak jak pisałam wcześniej - zaczęłam cenić (w małżeństwie) inne wartości, bardziej niż sex.
        A ten mężczyzna ... wszystko wisi w powietrzu, w słowach, gestach, w wypowiadanych chęciach.
        Czy szukam usprawiedliwienia? ... przyszło mi to do głowy już wcześniej. Tak to wygląda ...
        Przyzwolenia.
        Jestem zawieszona pomiędzy małżeństwem w którym brak seksu, a zdradą, która nie powinna wystąpić - bo jestem w związku małżeńskim.
        Czyli jedyne rozwiązanie - odejść od męża.
        A tego nie chcę, bo go kocham.
        A skoro kocham to może faktycznie - trzeba kochać nie za coś, a pomimo.
        Itd itd ... ;)
        • Jeszcze dodam, że wszystko wskazuje na to, że kobiety go interesują ... przynajmniej te w wirtualnej rzeczywistości. Szczególnie na czatach itp...
          • to wina tkwi w waszych relacjach. przykład: traktujesz go jak swoja własność, penetrujesz strefy prywatne i latasz z tym po forach. Komu jeszcze mówiłas o tych kłopotach? Kolezankom? Mamusi? Siostrze? Kto jeszcze wie, ze oglada 'gołe baby" w necie?
            • Ok, relacja cat-inki jest jednostronna, ona pisze o własnych odczuciach, przypuszczam, że ma też i swoje przemyślenia dotyczące męża. Może nie jest ich pewna, może nie chce się nimi dzielić albo przyjąć czegoś do wiadomości. Rozumiem, że taką jednostronność może drażnić. Ale dlaczego wsiadasz na nią, że lata ze swoim problemem po forum i upublicznia swoje życie gdzie się da - tego nie rozumiem. To forum zna nie takie historie, dzień w dzień ktoś tu pisze o problemach z seksem, mężem czy partnerką i zazwyczaj spotyka się to z próbą zrozumienia zamiast łatwych sądów.
              • Rozumiem Cię bo sama mam podobny problem.Co prawda nie ma tego drugiego, nic nie wisi w powietrzu, ale powiem Ci, że ja kobieta, która nigdy nie myślała o innym facecie, nie potrafiła sobie wyobrazić siebie w ramionach innego, zaczynam dopuszczać do głosu myśl o zdradzie.Nie wiem jak będzie w praktyce, ale moje myśli są w tę stronę ukierunkowane.
                Wygląda na to, że nasi mężowie po prostu się nami jako obiektami seksualnymi znudzili(mój zresztą kiedyś mi to powiedział).
                • starzejesz sie moja droga, i wkrada się kryzys wieku sredniego. Etap w życiu człowieka jak kazdy inny. Jak dorastanie, jak zakładanie rodziny. Chcesz kiedyś mieć szacunek do samej siebie? odpuść sobie zdradę i kłamstwa.
                  • mreck napisał:

                    > starzejesz sie moja droga, i wkrada się kryzys wieku średniego. Etap w życiu cz
                    > łowieka jak kazdy inny. Jak dorastanie, jak zakładanie rodziny. Chcesz kiedyś m
                    > ieć szacunek do samej siebie? odpuść sobie zdradę i kłamstwa.

                    miałam się nie wtrącać, ale jak zawsze podkusiło mnie żeby powiedzieć swoje trzy grosze..
                    Zacznę od tego, że jestem osobą jak najbardziej kompetentna do udzielania tego typu rad... bo swoje nie tylko widziałam, ale przede wszystkim przeżyłam.
                    Doświadczenie zatem podpowiada mi pewną radę dla Ciebie,... otóż .. skoro wszystko to co mówisz jest prawdą, a niechęć do zbliżeń o naturze erotycznej u Twojego męża nie jest spowodowana ani chorobą, ani odmienną orientacją seksualną.. a nade wszystko jeżeli nie jest spowodowana TWOJĄ ZDRADĄ, o której on WIE i która wstrzymuje go przed nawiązywaniem z Tobą relacji intymnych ... to poproś go o szczerą rozmowę, w której szczerość polega nie na wytykaniu sobie wzajemnie błędów , ale na mówieniu o swoich uczuciach...
                    Czy kiedykolwiek powiedziałaś mu :
                    - nie wiem co do mnie czujesz
                    - nie jestem pewna
                    - ranisz mnie takim a takim zachowaniem
                    - twój brak zainteresowania mną popycha mnie do różnych działań
                    itp. itd
                    czy kiedykolwiek zapytałaś go ( nie z pretensją, ale z rzeczywistym zainteresowaniem) co robisz nie tak, że przestałaś go pociągać...
                    Przepraszam, ale myślę, że problem lezy w Tobie.. mam wrażenie, że w seksie traktujesz go instrumentalnie, jesteś dominująca i raczej nie pozwalasz na jego inwencję... POROZMAWIAJ Z NIM O TYM ... nie z nami
                    • zawsze_na_nie, ma rację. Potrzebna diagnoza, ale z lekarstwem to się nie zgodzę. Do faceta napisałbym: porozmawiaj z nią. Ona chce takiej rozmowy. Ona rozumie rozmawianie. Ale facet nie jest nastawiony na rozmawianie i ta rada, by znim porozmawiać może byc nieskuteczna, a nawet szkodliwa. Ja nie wiem jakim typem samca jest twój mąż. Wiem jednakowoż, ze mężczyźni odczuwają opory prze rozmową o uczuciach. Być może nie potrafia nazwać swoich uczuć, może wiedzą, że chłopaki nie płaczą, nie wiem. Wiem, że rada by porozmawiać z nim jest poczatkiem końca związku. Czyny przemawiają do mężczyzn, a nie słowa.
                      • w takim razie nie ma terapii... skoro mężczyźni nie potrafią rozmawiać, ba nawet słuchać o uczuciach nie chcą... przecież seks to właśnie uczucia... to bliskość, czułość, wrażliwość,... i wszystkie inne w zależności od preferencji

                        Już niekoniecznie musi rozmawiać z nim o uczuciach...ale chyba warto wiedzieć DLACZEGO JEST JAK JEST

                        czyny już były
                        • jakie czyny? Straszenie kochankiem? A może by tak pochwalić? popodziwiać?
                          Mężczyźni potrzebują zachęty, kobiety pochwał. Ale ty wiesz lepiej. porozmawiać, wykastrowac psychicznie, wylać żale i pogrozić.
                          • nie denerwuj się... mówię o czynach typu zachęta...podgrzewanie atmosfery w sypialni i takie tam... poza tym jeśli czytałeś to co napisałam... to widziałeś, że składniam się raczej ku temu, ze wina niestety lezy po stronie kobiety, która być może jest zbyt napastliwa i dominujaca...
                            masz ochotę się posprzeczać, ok jestem do dyspozycji... ale ustalmy najpierw o co się kłócimy...
                          • > jakie czyny? Straszenie kochankiem? A może by tak pochwalić? popodziwiać?
                            > Mężczyźni potrzebują zachęty, kobiety pochwał. Ale ty wiesz lepiej. porozmawiać
                            > , wykastrowac psychicznie, wylać żale i pogrozić.

                            Biedny misio, nie chce czy nie moze sie kochac, nie chce o tym rozmawiac - trzeba go zrozumiec.

                            Jej potrzeby to czysty egoizm.
                            Najlepiej od razu na stos.
                            --
                            Prawa Murphiego
                            1. Wszystkich, wielkich odkryc dokonano przez pomylke.
    • a wyobraź sobie...kilka miesięcy małżeństwo....kilka dni było miodowych...potem wyjazd tydzień...i ani razu...a potem już raz na kilka tygodni...albo wogóle...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.