start bez erekcji Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Musiałam napisać. To mnie przerasta, odbiera ochotę na seks, przybija. Jesteśmy razem kilkanaście lat. Ostatnio bywa coraz częściej, że mój facet nie osiąga erekcji nawet po kilku minutach intensywnych pocałunków. Chce żebym go "rozruszała", a mnie to po prostu odrzuca. Oczekuję od niego stanu wstępnej gotowości, wtedy i ja mam ochotę pieścić go na wszelkie możliwe sposoby. Ale reanimacji nienawidzę po prostu. Tylko mi nie mówcie że to normalne w związku z takim stażem, bo to normalne nie jest.
    • Wprowadz np. 3 m-ce kompletnie bez seksu, w tym czasie zadbaj o siebie maksymalnie, fryzura, ubrania, dodatki, makijaż, spotkania ze znajomymi bez męża itp. brak czułości, zachowania na tzw. "zimną rybę", niedostępnosc. Po tym czasie zobacz, czy dalej reakcje męża są takie same, jeżeli nic się nie zmieni, wówczas nalezałoby się udac razem do seksuologa, byc może Twój mąż zaczyna miec jakies problemy zdrowotne.
      • Fajna rada, tylko te 3 mce moze byc za krotko, zeby sobie zdazyl znalezc kochanke. Z reszta nie wiem, moze juz jakas obraca :)
        • To straszenie znalezieniem kochanki mnie bawi ;-))) autorka wątku już dawno sama powinna sobie znalezc kochanka, z uwagi na niedomagania męża w sferze seks., a nie znosic jego problemy. A mąż to nie widzi, że ma problemy z erekcją?, nie wstyd mu?, samodzielnie powinien się udac do seksuologa po pomoc a nie bezwstydnie oferowac zonie seks na 1/6 gwizdka udając, że jest mucho, take jest mucho, zdechły mucho ;-)
          • zuzi.1 napisała:

            > To straszenie znalezieniem kochanki mnie bawi ;-))) autorka wątku już dawno sam
            > a powinna sobie znalezc kochanka, z uwagi na niedomagania męża w sferze seks.,
            > a nie znosic jego problemy. A mąż to nie widzi, że ma problemy z erekcją?, nie
            > wstyd mu?, samodzielnie powinien się udac do seksuologa po pomoc a nie bezwstyd
            > nie oferowac zonie seks na 1/6 gwizdka udając, że jest mucho, take jest mucho,
            > zdechły mucho ;-)

            Suczysz i to bardzo. Być razem to wzajemnie siebie wspierać, wtedy gdy jest dobrze i gdy jest źle. Współczuję kolesiowi w Twoich ramionach gdy zacznie mieć jakikolwiek problem, nie tylko zdrowotny.

            --
            [url=http://forum.gazeta.pl/forum/f,11207,S_lon_Odrzuconych_O_.html]W życiu wszystko jest pożyczone[/url]
      • Tak, należy go potraktować z zimnej ryby, bo on nie ma tej erekcji specjalnie, tak na złość partnerce, więc trzeba go ukarać, żeby mu się odechciało wygłupiać.
      • nasuwają mi się trzy możliwe diagnozy (choć na pewno jest więcej możliwości):

        a) Twój partner ma problemy ze zdrowiem, pierwsze symptomy wysiadającego krążenia (żyły, serce), ma problem z hormonami, stresem, za dużo pije, pali ponad 15 lat - wstępnie dobrze jest odstawić 'zimną rybę' może mu przejdzie, albo rzuci palenie i zacznie ćwiczyć pod wpływem 'zimnej ryby'

        b) Twój partner się masturbuje ponad własną wydolność, w łóżku brakuje mu już mocy. przyczyna to nawyk, uzależnienie lub/i brak z jego strony poczucia atrakcyjności seksu z Tobą/Ciebie jako partnerki. może to świadczyć o kryzysie w związku, może świadczyć o jego braku dbałości o sferę seksualną w waszym związku, lub braku satysfakcji z niej. rada: odstaw zimną rybę, mężczyzn nakręca zimno i nakręcają ryby (vide wędkarze). porzuci porno dla wędki.

        c) Twój partner nie znajduje w Tobie obiektu seksualnego, potrzebuje mechanicznego pobudzenia bo nie jesteś dla niego pobudzająca jako taka. możliwe przyczyny to Twoje zaniedbanie fizyczne, otyłość, jego syndrom MiL, kochanka, kryzys w związku, tęsknota za 'inną'. na początek odstaw 'zimną rybę' skoro istnieje jakiś poważny problem w waszych relacjach, jeden akt sabotażu więcej nie zaszkodzi.

        • Ty poważnie dzięki zetknięciu z "zimną rybą" opędzającą się od seksu i czułości zacząłbyś mieć erekcję na żądanie?

          Czy odstawianie "zimnej ryby" działa w obie strony, czyli: jeśli kobieta zaczyna mieć z jakichś powodów trudność z osiągnięciem orgazmu albo z jakiegoś powodu zaczyna potrzebować dłuższej gry wstępnej, to należy ją też tak potraktować?

          Gdybym ja swojemu partnerowi zaczęła odstawiać zimną rybę w takiej sytuacji, to jestem na 100% pewna, że po kilku odtrąceniach penis by mu się zaczął chować do środka na sam mój widok i o jakichkolwiek erekcjach w moim towarzystwie bym sobie mogła już tylko pomarzyć.
          • To zalezy od osobowosci partnera, mnie np. zimne ryby nie nakrecaja.
            Ponadto proby recznego sterowania w ten sposob budza we mnie wscieklosc i gdyby mnie to dotyczylo nie byloby po nich seksu przez dosc dluzszy czas z mojej inicjatywy. Jesli jednak pan ma mentalnosc proszacego pieska, to owszem,, moze da sie spapuciowac i tanczyc pod dyktando.
    • samo życie- to niekoniecznie zależy od związku i stażu, niektórzy panowie tak maja i niektóry sie zaczyna jeszcze przed 40stka
    • Może po prostu już go nie kręcisz...
      • Brak erekcji to jest duzy problem. Niestety z biegiem lat i nabytym doswiadczniem stwierdzam, ze mialam swoj wklad w pojawianie sie tego problemu. Niestety nie wiedzialam i nadal nie wiem jak sobie psychicznie z takim problemem radzic i moi mezczyzni tez nie wiedzieli i znikali z mojego zycia szybko i na dobre.

        Rozumiem Kasie,bo miekki fiutek w rece, ustach, ect to tragedia, koszmar.

        Czy ktos przeszedl przez to zwyciesko dla zwiazku? Czy komus sie udalo?

        Kolejne pytanie: panowie jak nalezy zachowac sie w sytuacji braku erekcji? Jak byscie sobie zyczyli? Przeciez nie da sie zniknac ani nie da sie udawac, ze nie ma problemu?
        • Tu już był podobny temat. Nie mówimy o kompletnym braku erekcji, tylko o tym, że dotychczasowe bodźce przestały wystarczać - a to jest różnica. Ja sobie nie dorabiam ideologii do tego, czy mojemu akurat stanął od pocałunku, od samego widoku moich cycków, czy od tego że wzięłam sprawę bezpośrednio w swoją rękę. Kiedy kobiecie niezbędne jest do szczęścia, żeby erekcja się pojawiała dokładnie w takich warunkach jak ona sobie życzy - to faktycznie może być problem.

          Ale wcale nie jest fajnie być obiektem takich ściśle określonych wymagań. Miałam kiedyś partnera, który koniecznie do szczęścia i pełnego zaspokojenia potrzebował, żebym miała orgazm w trakcie penetracji. A ja w takiej sytuacji miewam rzadko, przy innych aktywnościach za to miewam bez problemu. Zrobił się dramat, bo im większą czułam presję, tym bardziej mi nie wychodziło, zaczęłam mieć trudności z osiąganiem jakichkolwiek orgazmów, nabawiłam się kompleksów jak stąd do Hameryki, kolejny partner mnie musiał dwa lata odgruzowywać tłumacząc, że to w ogóle nie jest żaden problem, że on się cieszy że ja w ogóle orgazmy mam i absolutnie nie wartościuje, że ten od penisa jest dla niego fajniejszy niż ten od oralu.

          I mam przeczucie graniczące z pewnością, że gdyby tu przyszedł jakiś mężczyzna i napisał, że jego partnerka z nim owszem, do łóżka chodzi chętnie, tylko coś ostatnio z orgazmem nie bardzo, to by dostał głównie porady na temat eksperymentów w łóżku, że powinien się więcej starać, jakieś teksty o tym że damskie libido jest sinusoidalne, że może dzień cyklu, stres, praca, dzieci, poród itd - a nie sugestie, że pani już na niego nie leci, ma kochanka, masturbuje się do oporu albo że powinna zacząć biegać i że trzeba jej zrobić zimną rybę, żeby się domyśliła że coś z nią nie tak.
          • Po prostu kobiety zrobiły się generalnie strasznie "needy" obecnie. Masz mi dać orgazm, masz mieć erekcję natychmiast, masz się spuszczać kiedy ja zechcę, masz mi robić minetę tak długo jak ja zechcę, masz być jak nakręcona zabawkowa małpa, czekaj, pochyl się to ci włożę klucz w tyłek i nakręcę.
            Rozumiem że uczucia wyższe mogą ranić, dlatego tak wielu chowa je na najgłębszym dnie swojej duszy i udaje że ich nie ma. Ale nie dajmy się zwariować, może nie warto razem z gimnazjalną miłością od razu wrzucać do śmietnika zwyczajny ludzki szacunek do drugiego człowieka i dostrzegać poza tym miękkim fiutkiem jakąś resztę, która niewątpliwie także zmiękła.
            Pytanie dlaczego ?

            A z kwestii technicznych :)
            Nie wiem jak inni panowie, ale mi czasem przeszkadza niska temperatura. Po ciepłym prysznicem mój penis jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Nie mówiąc o tym, że wspólne obmywanie ciał ciepłą wodą samo w sobie jest relaksujące i przyjemne.

            BTW - niezbyt idealne piersi, cellulitis czy sucha szparka - nie zawsze pachnąc różami - też bywają okropne. Jednak chyba faceci mają więcej taktu...
            • Brak erekcji jest nieporownywalny z brakiem orgazmu u kobiety IMHO.

              no i co wy z tym cellulitisem ostatnio na tym forum?! A ja myslalam, ze normalny facet w ogole nie wie kto zacz, co tez ten tiwik z ludzmi zrobil...

              No i jesli juz ktos chce na te pomaranczowa skorke zwalac wine, niech najpierw sprawdzi nomenklature, bo cellulit z ww. skorka nie ma nic wspolnego i wyglada tak:
              www.google.es/search?hl=es&client=firefox-a&hs=UEg&rls=org.mozilla:es-ES:official&q=cellulitis&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.,cf.osb&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=HzOUT6G3C4-ZhQeM1ei3BA&biw=1366&bih=592&sei=ITOUT4qDEoHOhAfv5KieBA
              • A dlaczego?
                Jedno i drugie może być wynikiem niewystarczającego podniecenia.
                Jedno i drugie nie da się uskutecznić ot tak na pstryczek, bo partner sobie akurat zażyczył.
                Jedno i drugie bardzo nie lubi presji i stresu.

                Jedyną istotną różnicą jest dla mnie to, że jak kobieta nie ma orgazmu, to jest winą faceta, a jak facet nie ma erekcji na samą myśl o cyckach, to jest winą faceta ;)))
                • Seks bez orgazmu jest mozliwy, natomiast bez erekcji nie ma seksu.
                  • Przypominam, że my tu nie mówimy o kompletnym braku erekcji przy dołożeniu wszelkich starań, żeby się pojawiła - tylko o przypadku, gdzie facet potrzebuje do jej wystąpienia nieco więcej bodźców, niż ma ochotę mu zapewniać jego partnerka.

                    A jeszcze a propos rad "zrób zimną rybę i niech się chłopak domyśli" - gdyby ten facet trafił na to forum i napisał "kurczę, do tej pory seks był ok, a teraz nagle żona mi robi zimną rybę, opędza się ode mnie, o co jej może chodzić?" - jakie dostałby rady, i czy byłaby wśród nich poruszona kwestia "ej, koleś, może nie masz już takiej erekcji jak kiedyś i ją to frustruje, popracuj nad tym"? Nie sądzę, bo do tej pory takiej sugestii w takich przypadkach na forum nie widziałam. To jak ten biedak ma się domyślić, o co partnerce chodzi i że chodzi właśnie o to, że już mu nie staje z powodu kilku całusków?
                • sea.sea napisała:

                  > A dlaczego?
                  > Jedno i drugie może być wynikiem niewystarczającego podniecenia.
                  > Jedno i drugie nie da się uskutecznić ot tak na pstryczek, bo partner sobie aku
                  > rat zażyczył.
                  > Jedno i drugie bardzo nie lubi presji i stresu.

                  Z tym się jak najbardziej zgadzam.
                  >
                  > Jedyną istotną różnicą jest dla mnie to, że jak kobieta nie ma orgazmu, to jest
                  > winą faceta, a jak facet nie ma erekcji na samą myśl o cyckach, to jest winą f
                  > aceta ;)))

                  A to zależy według jakiej szkoły. Bo odzywały się tu głosy, że jak kobieta nie ma orgazmu, to nie poznała swojego ciała na tyle, żeby powiedzieć czy pokazć facetowi jak ma ją do tego orgazmu doprowadzić i to jest ewidentnie jej wina. A jak facet nie podnieca się na jej widok to dlatego, że jest nieatrakcyjna, albo mu się opatrzyła, albo jest zimna kłoda i to też jest jej wina...
          • Niestety sa pary ktore same sie" kastruja" bo partnerzy nie potrafia miedzy soba rozmawiac,czesto ich obopulny kontakt slowny to nakaz,wyrzut,ponizenie czy pretensja albo i przeklenstwa i wyzwiska.
            • nie potrafię zracjonalizować moich emocji, narazie wiem tylko, że mi cholernie przykro, że temperatura podniecenia u niego jest taka niska. Bo przecież jakość erekcji zależy od stopnia podniecenia. Wiem, że mnie kocha, wiem, że się stara, chciałabym nie robić z tego problemu, ale nie potrafię, no....
              Nawet wczoraj powiedziałam niby żartem, "wyobraź sobie, że leży koło ciebie super laska", wiem, że przesadziłam, te słowa bardziej chyba zraniły mnie samą, uprawiam jakiś chory masochizm.
              • Znamy znow tylko Twoja wersje, nie znamy Waszego seksu i nie wiemy jak on przez te wszystkie lata wygladal. Kilkanascie lat razem to wcale nie tak malo. Moze przez cale te lata to maz ciagle sie staral, przejmowal inicjatywe, zabiegal. Poza tym, owszem, ciagle taki sam schemat moze sie znudzic. Czy to zawsze musza byc pocalunki? A probowalas czegos innego? Przeciez mozna probowac "glaskac" po klacie, sutki sa bardzo erogenne rowniez u mezczyz, albo po tylku, czy jeszcze cos innego. A moze przydalaby sie odmiana, cos "ostrzejszego". Cudow nie ma, czesto na poczatku i pare lat potrzeba niewiele, z czasem trzeba czesto komus dac szanse, zeby sie rozkrecil i nabral ochoty, skoro samemu ma sie ochote i nie znaczy to, ze ktos zaraz jest nieatrakcyjny. Poza tym mozliwe, ze maz ma wlasnie aseksualna faze, nie mysli o seksie, ma stresy, zmiany hormonalne itd.
                Nie warto sie poddawac, ale wyprobowac czegos nowego na pewno warto.
                • pocałunki podałam jako przykład, oczywiście, że przed seksem są masaże różnych części ciała, z wyłączeniem penisa, to ma być wisienka na torcie pod warunkiem oczywiście, że zareaguje prawidłowo, jak myślicie, jak ja się czuję jak po takiej grze wstępnej dalej jest stan miękki?
                  • kasia_2222 napisała:

                    > jak myślicie, jak ja się czuję jak po taki
                    > ej grze wstępnej dalej jest stan miękki?

                    DWA RAZY LEPIEJ NIŻ ON !
                    Boszz, ileż kobiecie trzeba tłumaczyć :/
                    • marne pocieszenie
                      • No dobra, sama chciałaś :D
                        Całuski, masażyki... Co to k... jest ? Chyba bym zasnął...

                        Większość gości których znam lubi na ostro, pomasować to ja mogę stopy swojej matce.

                        No dobra, żartowałem z tymi stopami :D

                        Wejdź sobie na jakiegoś porno sajta i zobacz co tam się zapodaje. Just do it !
                        To nie jest nisza, faceci sięgają po to bo im się podoba.
                        Wśród moich znajomych był tylko jeden soft-pornowiec, ale on miał więcej estrogenu w żyłach niż własna siostra :D

                        Jak chcesz koniecznie zobaczyć sterczącego wacka to zmuś go żeby pooglądał z tobą, powiedział co lubi z TYCH rzeczy, a potem zróbcie to razem.
                  • kasia_2222 napisała:

                    > pocałunki podałam jako przykład, oczywiście, że przed seksem są masaże różnych
                    > części ciała, z wyłączeniem penisa, to ma być wisienka na torcie pod warunkiem
                    > oczywiście, że zareaguje prawidłowo, jak myślicie, jak ja się czuję jak po taki
                    > ej grze wstępnej dalej jest stan miękki?

                    Kasiu ---> wyobraź sobie odwrotną sytuację, że Twój facet pomija całe twoje ciało i leci "z łapami" od razu do Twej łechtaczki. Czy byłabyś wtedy zadowolona? Czy rozumiałabyś go czemu się wkurza że nie jesteś wilgotna skoro on się tak stara?

                    zerknij na ten humorystyczny rysunek, nie bez powodu on pokazuje że pomijasz jedną z najważniejszych sfer erogennych swego faceta. Na początku znajomości pewnie wystarczało to że będąc wzrokowcem widok Twego nagiego ciała mu wystarczał. Teraz po tylu latach potrzebuje dodatkowych stymulacji. Na prawdę nie rozumiem Twojej postawy (z punktu widzenia faceta)

                    ryjbuk.pl/strefy-erogenne-272943
                    • Kasiu ---> wyobraź sobie odwrotną sytuację, że Twój facet pomija całe twoje ciało i leci "z łapami" od razu do Twej łechtaczki. Czy byłabyś wtedy zadowolona? Czy rozumiałabyś go czemu się wkurza że nie jesteś wilgotna skoro on się tak stara?

                      Porownanie nie pasuje, uwazam, bo ona nie zaczyna od penisa. Nie kazdy mezczyzna chce, zeby zaczynac od jego penisa. Poza tym po to masz kobiete popiescic, zeby w momencie kiedy udasz sie do szparki byla juz wilgotna. Podobnie z facetem.
                      Reakcja kasi jest dosc zrozumiala, skoro ona cos tam robi a facetowi nie staje, kasia mysli, ze facet nie ma ochoty a wtedy...coz...co z tym robic. Jest rozczarowana i to dla niej nowosc, bo kiedys tak nie bylo.
                      • kag73 napisała:

                        > Porownanie nie pasuje, uwazam, bo ona nie zaczyna od penisa. Nie kazdy mezczyzn
                        > a chce, zeby zaczynac od jego penisa. Poza tym po to masz kobiete popiescic, ze
                        > by w momencie kiedy udasz sie do szparki byla juz wilgotna. Podobnie z facetem.
                        > Reakcja kasi jest dosc zrozumiala, skoro ona cos tam robi a facetowi nie staje,
                        > kasia mysli, ze facet nie ma ochoty a wtedy...coz...co z tym robic. Jest rozcz
                        > arowana i to dla niej nowosc, bo kiedys tak nie bylo.

                        Będę się jednak upierał że pasuje ponieważ:
                        - różnica w ilości i "czułości" sfer erogennych (vide podlinkowany obrazek). O tym także w dośc fajny sposób opowiadał jeden ze skeczy (niestety nie moge znaleźć na forum linka)
                        - "ona coś tam robi facetowi"... tutaj dokładnie... facet "coś tam robi" a ona nie robi się wilgotna. Może zamiast "coś tam robić" warto po prostu zapytać na co druga strona ma ochotę lub co lubi, a nie strzelać focha że nie jest tak jak my chcemy/
                        - " Nie kazdy mężczyzna chce, zeby zaczynac od jego penisa"... ale chyba zgodzisz się że większość mężczyzn lubi gdy jednak kobieta okazuje mu pewne zainteresowanie, a nie zostawia opcję, albo "sam stanie" i będzie w "nagrodę" dalszy ciąg pieszczot, albo sam nie stanie i będzie "foch z przytupem".
                        Wyobraź sobie sytuację, facet upiera się że po mizianiu całego ciała, masażu pupy i pieszczotach piersi kobieta powinna być wilgotna że hej. gdy nie jest (bo miała ochotę na inny rodzaj lub intensywność pieszczot" facet ma focha i się wycofuje. Co byś pomyślała o takim gościu?
              • www.erekcja.pl/problemy-ze-wzwodem.html
                Poczytaj sobie powyższe i postaraj się nie brać tak do siebie tej sytuacji - bo naprawdę wcale nie musi to mieć żadnego związku z Twoją atrakcyjnością. Jemu pewnie też nie jest za dobrze z tą sytuacją, więc nie ma sensu dodatkowo kopać leżącego, bo ani Ty się od tego nie poczujesz lepiej, ani jemu to w niczym nie pomoże, a przeciwnie, ma szansę zaszkodzić.

                Zastanów się, co się ostatnio zmieniło - jak tam z jego stanem zdrowia, pracą, wiekiem itp, bo może da się sytuację naprawić bez udziału lekarza [wielu mężczyzn korzysta z pomocy specjalisty tylko wtedy, gdy naprawdę musi i to po długich bojach, nie wiem jak to jest w przypadku Twojego partnera]. I pamiętaj, że atmosfera jaką stworzysz jest bardzo istotna - nie chcesz przecież wykastrować sobie chłopa na amen, tylko rozwiązać problem - a w tym przypadku Twoje wsparcie będzie ogromnie ważne :)
              • kasia_2222 napisała:

                > Bo przecież jakość
                > erekcji zależy od stopnia podniecenia.

                Bo przecież nie zależy. Mówię to jako facet i na podstawie doświadczeń swoich i moich kolegów. Nagminnie zdarza się sytuacja, że facetowi nie staje w momencie gdy ma okazję przespać się z pięknością swoich marzeń.
                Erekcję paraliżuje psychika, czasem zdrowie, ale to raczej już w pewnym wieku.
                Kiedy czujesz ogromną presję jest wielka szansa na to, że ci nie stanie. Trema po prostu.
                Myślę że twój facet czuje jeszcze większy dyskomfort niż ty, próbuje bagatelizować problem, ale domyślam się że robi dobrą minę do złej gry. Mężczyźni chcą uchodzić za dobrych kochanków i gwarantuje ci, że kiedy jego sprzęt odmawia posłuszeństwa, to dla niego to nie jest bez znaczenia.
                Brak erekcji nie jest tożsamy z brakiem pożądania, czasem te rzeczy się rozmijają po prostu.
        • Kolejne pytanie: panowie jak nalezy zachowac sie w sytuacji braku erekcji? Jak
          > byscie sobie zyczyli? Przeciez nie da sie zniknac ani nie da sie udawac, ze nie
          > ma problemu?

          Widzisz Kitty,
          Twoja sytuacja jest specyficzna, ponieważ Twoje związki opierają się na zasadzie "seks za seks", którą po pewnym czasie doprowadzasz do skrajności typu "włożyć - wyjąć ".
          Zdaje się, że Kutuzow bardzo zgrabnie Ci wyłuszczył jak wygląda sytuacja z punktu widzenia Twoich partnerów i jak sama nieświadomie ich kastrujesz. Dziwisz się, dlaczego znikają? Ja się wcale nie dziwię. Niezawodnie może działać seks-machine, a i to pod warunkiem, że nie ma awarii albo nie zabraknie prądu.
        • > Kolejne pytanie: panowie jak nalezy zachowac sie w sytuacji braku erekcji? Jak
          > byscie sobie zyczyli? Przeciez nie da sie zniknac ani nie da sie udawac, ze nie
          > ma problemu?

          Cholera nie wiem, niestety nie miałem tego problemu jeszcze, ale z chęcią się dowiem jak się można nabawić tej przypadłości. Zakładam, oczywiście, że jak nie staje to się po prostu nie chce. Czyli problem seksu odchodzi w siną dal.
          Bo jeżeli nie staje i się chce to faktycznie, wtedy to jest problem.



          --
          Mój Proto blog
          • Wtedy moze pomoc viagra albo inne tableteczki.
            Mysle, ze to jest wlasnie problemem autorki, mysli, ze facet zwyczajnie nie ma ochoty, ze jej nie pozada. A to moze byc problem zdrowotny np.
    • kasia_2222 napisała:

      Oczekuję od niego stanu wstępnej gotowości, w
      > tedy i ja mam ochotę pieścić go na wszelkie możliwe sposoby. Ale reanimacji nie
      > nawidzę po prostu. Tylko mi nie mówcie że to normalne w związku z takim stażem,
      > bo to normalne nie jest.

      No i tu właśnie wychodzi płytkość tych związków. No jak na dłoni. Oczekujesz? A może jeszcze krokodyla daj mi luby?

      --
      "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
      Sapkowski, Pani Jeziora
      • that.bitch.is.sick napisała:

        > No i tu właśnie wychodzi płytkość tych związków. No jak na dłoni. Oczekujesz? A
        > może jeszcze krokodyla daj mi luby?

        Tylko żeby ten krokodyl koniecznie miał erekcję ! :)
        • A ja musze powiedziec, ze rozumiem rozczarowanie autorki watku. Jak najbardziej zniecheca kiedy byly juz "rekoczyny" itd. a facet nie ma stojaka. Owszem lubie zabierac sie za penisa, ale nie w stanie sflaczalym, bo to zadna przyjemnosc.
          Przychodzi mi do glowy, ze facet moze miec problemy fizologiczne itd. no chyba, ze Ty autorko bardzo sie zmienilas na niekorzysc, np. 20 kilo do przodu, zaniedbanie, czy cos takiego i go nie podniecasz.
          Byc moze to teraz juz bledne kolo, bo on ma problemy ze wzwodem, Ty tez robisz z tego problem, facet sie spina i znow nie ma erekcji.
          Pytanie jescze: jak to wyglada sytuacja w momencie kiedy on wychodzi z inicjatywa, bo ma ochote? Ma wtedy stojaka na wstepie? Czy moze on nie wychodzi w ogole z inicjatywa tylko Ty?
          • Z francuskiego"jak kobieta pragnie to postawi nawet i polamane drzewo".
            Brak erekcji na poczatku nie jest niczym dziwnym i ani niepokojacym bo kobiety tez potrzebuja troche czasu przed zblizeniem oraz wszystko byloby latwiejsze gdyby"kasia_2222" uznala pieszczenie penisa jako gre wstepna.Zycie moze byc piekne a nawet we dwoje ale pod warunkiem ze,kazde da cos od siebie a gdy sa problemy to tez trzeba umiec powiedziec to sa wylacznie nasze problemy i ktore sami przezwyciezymi.
            • Jasne, ze mozna postwic jak sie chce. Rzecz w tym, ze ona nie chce, zeby jemu juz na widok stawal, tylko faktycznie serwuje pieszczoty, ktore, przyznaj obiektywnie, stawiaja ptaka jezeli pan ma ochote, to raczej "normalne". I teraz pytanie czy panu nie staje, bo zwyczajnie nie ma ochoty, wtedy troche to moze zniechecac , czy tez panu nie staje, bo ma problemy zdrowotne np.
              a to juz inna kwestia.
              Dlatego zapytalam co jest jak pan sam dazy do seksu czy jest wtedy podobnie, ze ma ochote a nie ma wzwodu.
        • sabat77 napisał:

          > that.bitch.is.sick napisała:

          >
          > Tylko żeby ten krokodyl koniecznie miał erekcję ! :)

          Sabat, dla króla nie ma problemu;)

          www.youtube.com/watch?v=7_6lLyiEpNM
          --
          "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
          Sapkowski, Pani Jeziora
    • Czy to nie symptomatyczne, ze wypowiadaja sie prawie same panie ? :)))
      • sabat77 napisał:

        > Czy to nie symptomatyczne, ze wypowiadaja sie prawie same panie ? :)))

        Bo na tym forum wiekszosc to panie :)
        Poza tym co moze powiedziec na ten temat jakis pan, on nie wie jak to jest kiedy facetowi w lozku nie staje ;)
      • sabat77 napisał:

        > Czy to nie symptomatyczne, ze wypowiadaja sie prawie same panie ? :)))

        Symptomatyczne, że panie przyczyn braku erekcji upatrują w sobie.
        --
        "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
        Sapkowski, Pani Jeziora
        • Bo wyobraz sobie, ze na tym forum zdarzaja sie faceci, ktorzy twierdza, ze jak np. kobieta za gruba to im nie stanie ;)
          Hmm, fakt, to ich problem z nimi jest problem a nie z ta za gruba, ale oni sa przekonani, ze to ta gruba jest winna.
          • kag73 napisała:

            > Bo wyobraz sobie, ze na tym forum zdarzaja sie faceci, ktorzy twierdza, ze jak
            > np. kobieta za gruba to im nie stanie ;)
            > Hmm, fakt, to ich problem z nimi jest problem a nie z ta za gruba, ale oni sa p
            > rzekonani, ze to ta gruba jest winna.

            Jeśli kobietę mamy porównywać do wyglądu superlaski to i możliwości faceta analogicznie należałoby pórównać do superogiera.

            --
            "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
            Sapkowski, Pani Jeziora
            • that.bitch.is.sick napisała:


              > Jeśli kobietę mamy porównywać do wyglądu superlaski to i możliwości faceta anal
              > ogicznie należałoby pórównać do superogiera.

              Mam na myśli, że marzyć każdy może. Tj. facet może sobie śnić na jawie jak to by mu stawał przy super modelce. Natomiast kobieta analogicznie może sobie wyobrażać jak na nią zareaguje jakiś napaleniec dla którego ona jest nowa. Takie ględzenie może przybrać formę wojny tylko jest stratą czasu.
              Jednak póki co mają szansę na seks ze sobą. Nie fair jest kiedy kobieta wycofuje się z wyścigu jeśli facet nie reaguje jak napaleniec. To smutne, samolubne podejście. Widać że lasce nie zależy na facecie tylko na adoracji z jego strony. Kobiety często tak płytko kochają.

              To zresztą nie oznacza że ona go nie podnieca, jak już powiedziałam koniec kropka. Jak facet potrzebuje odbyć stosunek to nawet gdy go laska średnio podnieca potrafi puścić w ruch wyobraźnię.
              >


              --
              "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
              Sapkowski, Pani Jeziora
              • Wlasnie,wlasnie bo wszystko odbywa sie w glowie a dokladniej w podswiadomosci a
                wszelkie bzdury kobiet o spadnienciu na wadze czy kupieniu nowych ciuchow aby podniecic swoich partnerow sa tylko naiwnymi posunieciami bo lepiej(taniej) bedzie zwrocenie sie o pomoc do lekarza seksuologa czy psychologa.
                • Drogie panie,

                  Zdaje sobie sprawe, ze moge byc powodem braku erekcji u mezczyzny (kutuzow i niezapominajka333 zgoda!). Zakladajac, ze skoryguje swoje zachowanie obnizajac presje, a jednak zdarzy sie ze nowemu panu (bo starzy pouciekali :) nie stanie to jak nalezy sie 'poprawnie' zachowac?

                  Pytam szczerze. Co mowie i co robie w takiej sytuacji, zeby kochanka nie urazic i nie spalic relacji?
                  • A jak reagowałaś do tej pory?
                    • niezapominajka333 napisała:

                      > A jak reagowałaś do tej pory?

                      Ostatnim razem, zainicjowalam sama seks, pan zareagowal szybko mnie rozbierajac, odwzajemnilam sie rozbieranka jego, rzucil mnie na lozko, ja do 'rekoczynow' jak pisala kag73, a on mnie przewrocil na brzuch i bedzie mi masowal plecy (???) i juz wiedzialam, ze cos jest nie tak, bo nie pozwolil mi sie dotknac ponizej pasa, masaz trwal 3 min, ja goraca, odwracam sie a on mowi: ''sorry ale nie staje mi, daj mi troche czasu''. Powiedzialam cos w rodzaju: "Jasne nie ma sprawy, poloz sie chce popatrzec na twoj zajebisty tylek". Polozyl sie na brzuchu. Napatrzylam sie, polizalam, podotykalam, strzelilam klapsa, jak sie odwrocil problemu juz nie bylo. Seks byl super.

                      Sprawa sie zawalila pozniej, bo sprzeczalismy sie o nastepne spotkanie, bo nie mialam wolnego terminu, wiec sprzeczalismy sie o to kiedy, ja chcialam kolejny krotki seans, on chcial rzadziej a z dodatkami (film, wino, ect). Powiedzial mi, ze ja chce bardziej a on mniej, ja chce czesciej a on rzadziej, ze sie nie rownamy, wkurzyl mnie tym i mu przypieprzylam, ze w zasadzie moglibysmy ograniczyc sie do wejsc, przelec i wyjsc, ale najwyrazniej on tak nie potrafi mimo wczeniejszych deklaracji. I zakonczyl. Zalowalam.
                      • Czyli w zasadzie reakcja nie dotyczyła bezpośrednio samej sytuacji łóżkowej, raczej nie potrafiłas się powstrzymać przed złośliwością w negocjacjach. Trudności z kompromisem ?
                      • Kitty, ale u ciebie przyczyna zachowania panów by ła biegunowo inna niż u autorki?

                        wydaje mi się ,że faceci byli troche przerażeni tempem akcji- a facet w stresie się kurczy ( w walce lepiej zeby organ był mały i "miętki"


                        za duży poziom stresu najwyraźniej i za szybkie tempo- a stres to kortyzol
                        faceci o tym fantazjują , a jak przychodzi, co do czego to ich przerasta
                        spirala się nakręća bo facet zauważa, że coś jest nie tak i stresuje się jeszcze bardziej.

                        problemów z erekcja jeszcze nie maiłem...ale raz zaskoczyła mnie dziwność zachowania jednej panienki i kompletnei nie mogłem skonczyć przez 40 minut (albo mi się dłużyło) :P

                        zresztą podczas mojego pierwszego razu miałem podobny efekt- hydraulika dizała a końca nie widać ;P
                  • hello-kitty2 napisała:
                    "> Drogie panie, ......
                    > Pytam szczerze. Co mowie i co robie w takiej sytuacji, zeby kochanka nie urazic i nie spalic relacji? "

                    Co prawda nie jestem drogą panią (raczej tanim panem) , ale:
                    Nic nie mów.
                    Powtórzę. Nic nie mów, tylko rób, patrz jak patrzeć trzeba, ruszaj się jak się trzeba ruszać, ale na litość boską nie odzywaj się.
                  • hello-kitty2 napisała:

                    > Zakladajac, ze skoryguje swoje zachowanie obnizajac pr
                    > esje, a jednak zdarzy sie ze nowemu panu (bo starzy pouciekali :) nie stanie to
                    > jak nalezy sie 'poprawnie' zachowac?
                    >
                    > Pytam szczerze. Co mowie i co robie w takiej sytuacji, zeby kochanka nie urazic
                    > i nie spalic relacji?

                    Kitty ---> ja tam do Twojego poziomu presji nic nie mam. opisałem Ci tylko jak to może wyglądać od strony faceta. Uważam że jeśli taka znajomość jest jasno zdefinjowana, to to może się udać


                    Co do pytania o tym co robić gdy facetowi "nie stanął", sprawa jest ciężka. Po pierwsze udawanie że "nie ma problemu" może załagodzić problem, ale nie wyeliminuje go (facet sam wie i czuje że nawalił na odcinku najbardziej męskim z możliwych). Wg mnie mogłoby podziałać jasna deklaracja że macie jeszcze dużo czasu danego dnia lub nocy i jeszcze przyjdzie pora na użycie organu który na razie odmówił współpracy. Pomocne mogłoby być odwrócenie uwagi faceta (od problemu o którym pewnei ciągle myśli) kierując do na jakieś nowe "zadanie" np. mineta, masaż całego ciała, prezentacja na co dana kobieta ma TERAZ ochotę (czyli niejako pokazanie że wcale penetracja w danym momencie nie była najważniejsza). Jednym słowem obstawiałbym wszystkie praktyki które odwracają uwagę i dają facetowi poczucie że ma czas, że "piłka jest ciągle w grze".
                    Czekanie bez słowa i kontemplowanie skali porażki tylko pogłębia sytuację i zaklęcia w stylu "jest OK" lub "każdemu się zdarza" nic nie pomogą.
                    • Tu jest w ogóle pomieszanie pojęć - facetowi kompletnie nie staje czy do pełnej erekcji potrzebuje troche bezposredniej stymulacji? To są dwie kompletne różne sprawy. Nigdy mi nie przyszło na myśl się skarzyć że moja partnerka w większości przypadków przed seksem potrzebuje pieszczot dłonią czy językiem.
                      • to nie jest to samo, cholera no, kobiety są jednak trochę inaczej skonstruowane. Mnie facet nie pieści po to żebym była wilgotna, tylko po to, żebym miała orgazm, wilgotna jestem jak tylko o nim pomyślę....
                        • kasia_2222 napisała:
                          > to nie jest to samo, cholera no, kobiety są jednak trochę inaczej skonstruowane
                          > . Mnie facet nie pieści po to żebym była wilgotna, tylko po to, żebym miała org
                          > azm, wilgotna jestem jak tylko o nim pomyślę....

                          No patrz, niby zauważasz, że jesteśmy inaczej skonstruowani i żadnych wniosków z tego. Interesujące :) Natomiast to:

                          > przed seksem są masaże różnych
                          > części ciała, z wyłączeniem penisa, to ma być wisienka na torcie pod warunkiem
                          > oczywiście, że zareaguje prawidłowo, jak myślicie, jak ja się czuję jak po
                          > takiej grze wstępnej dalej jest stan miękki?

                          W moim przypadku doprowadziłoby do odprężenia, uśpienia i nici z sjeksa. A najbardziej mnie bawiło, że ma reagowac tak jak ty chcesz, bo inaczej to reakcja nieprawidłowa :P
                          --
                          Wawel - nekropolia wielkich Polaków oraz Lecha Kaczyńskiego
    • Jeżeli miałbym partnerkę u której "rozruszanie" mojego ciała ją odrzuca, to straciłbym wszelaką ochotę na seks. Nie oglądam innych par, nie wiem jak to jest u innych, ale nawet w filmach porno owe jurne viagrowe stwory nie zaczynaja z pelna erekcja i potrzebuja troche rozruszania.
      • Ale przecież autorka napisała, ze nawet po stymulacji stref erogennych u Pana jego przyrodzenie ani drgnie ;-) i za każdym razem to samo... pan się kwalifikuje na wizytę u seksuologa i to asap...
        • Z tymi strefami erogennymi mezczyzny to bym nie szarzowal :) Wiekszosc ma jedna - penisa.
          Ja tu widze problem z kobiecym ego, urazonym brakiem responsywnosci malzonka. Jak to - przeciez jestem taka seksowna, ze pala ma stawac i koniec.
          Z podobnego powodu panowie niekiedy nie chca chodzic do burdelu - przeciez jestem zbyt piekny i mlody, zeby za to placic :)
          Sama wizyta u seksuologa pewnie nie zaszkodzi, dobrze wykluczyc rozne ewentualnosci, bo tak gadac na forum to sobie mozemy.
          Ja stawiam, ze prawdopodobnie gosc nie jest w formie, lepsza dieta i trening by pomogly. Ale lekarz tez nie zaszkodzi, najwyzej powie to samo co ja przed chwila i tyle,
          • Myślę, że najplepiej by pomogło, gdyby autorka zrobiła się ekspresowo na dżagę ;-) odpuściła sobie zbytnią bliskośc z mężem na jakiś czas, zajęła się wyłącznie sobą i swoimi przyjemnościami, wówczas po jakimś czasie mąz zatęskni za nią, za jej ciałem, czułością itp. i sam bez zbędnych stymulacji zacznie swoje przyrodzenie napędzac wyobraźnią na temat swojej jakże apetycznej kobietki... I tego autorce życzę ;-) a seksuolog i przekrój podstawowych badan zdr. na pewną mu nie zaszkodzą...
            • zuzi.1 napisała:
              Myślę, że najplepiej by pomogło, gdyby autorka zrobiła się ekspresowo na dżagę
              > ;-) odpuściła sobie zbytnią bliskośc z mężem na jakiś czas, zajęła się wyłączni
              > e sobą i swoimi przyjemnościami, wówczas po jakimś czasie mąz zatęskni za nią,
              > za jej ciałem, czułością itp. i sam bez zbędnych stymulacji zacznie swoje przyr
              > odzenie napędzac wyobraźnią na temat swojej jakże apetycznej kobietki... I tego
              > autorce życzę ;-) a seksuolog i przekrój podstawowych badan zdr. na pewną mu n
              > ie zaszkodzą...

              Ja zaś myślę że fajnie byłoby gdyby autorka przestałą żyć telenowelami i zamiast oczekiwać tego że jej faceta "rozkręcą" te same rzeczy, które jej samej sie podobają (masaże, pocałunki itp) po prostu zapytała na co ON ma ochotę.
              Jak już pisałem ona niczym nie różni się od facetów którzy od razu wpychają rękę w majtki dziewczyny i zdziwieni, że one od tego nie robią się mokre (bo przecież na nich działa taka stymulacja -wiec czemu na nie nie działa). Stosuje bowiem metody które działają na kobiety wobec swego faceta (tutaj odpowiednio masaże, mizianie i pocałunki). Szkoda że nie doda jeszcze recytowania uduchowionej poezji.

              Twoje rady:
              "pan się kwalifikuje na wizytę u seksuologa i to asap..."
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135399273,Re_start_bez_erekcji.html
              są lekko mówiąc do kitu i utwierdzasz tylko autorkę w jej błędnym przekonaniu że to wina jej faceta że nie reaguje odpowiednio na "babską" wersję gry wstępnej
              • Kutuzow: +1
              • Kutuzow ciociu zgoda, ale zauwaz, ze kasia pisala ze jej partner chce żeby go "rozruszała".

                "Rozruszala"? Albo sama tak to skrotem ujela, bo nie chciala wymieniac, albo partner jest niewylewny i nie ujawnil, co ma dokladnie na mysli? Wstydzi sie powiedziec, nie wie?

                Kasia jesli nadal nie wiesz co mogloby go "rozruszac" to dobrze jest "wymienic sie" swoimi fantazjami. Jak polecisz fantazjami przy nastepnym razie i nadal klapa to chyba pozostaje seksuolog.

                Problem moze pojawic jesli fantazje partnerow sie w ogole nie pokrywaja :)

                Choc przy tak dlugim stazu to moze juz wszystkie fantazje przerobiliscie?
                • hello-kitty2 napisała:

                  > Kutuzow ciociu zgoda, ale zauwaz, ze kasia pisala ze jej partner chce żeby go "
                  > rozruszała".
                  >
                  > "Rozruszala"? Albo sama tak to skrotem ujela, bo nie chciala wymieniac, albo pa
                  > rtner jest niewylewny i nie ujawnil, co ma dokladnie na mysli? Wstydzi sie powi
                  > edziec, nie wie?

                  Kitty [zdrobniale] ---> autorka jest ze swoim partnerem kilkanaście lat. Wg mnie to dość długo,
                  Po pierwsze jest to na tyle długo, że nastąpiła pewnie habituacja* i sam widok nagiej autorki już tak nie oddziałuje na jej partnera. Co ważne to nie jego wina i nie ma to nic wspólnego z jego uczuciem (jak sugerowała rozżalona autorka). Od czysty naturalny proces.

                  Po drugie skoro są razem kilkanaście lat to pewnie gość ma ok 30-40 lat. To nie jest wiek, w którym facet moczy spodnie na widok przysłowiowego "cycka". pewnie już trochę w życiu widział i potrzebuję innych bodźców niż nastolatek który własnie zdobył "trzecią bazę"** (wg amerykańskiej terminologii małolatów).

                  Dla mnie (faceta) prośba o "rozruszanie" jest jasna i czytelna (twórcy filmów porno także jakoś to odgadują). Zgodzisz się ze mną chyba ze obie płcie dostosowują technikę "gry wstępnej" do oczekiwań drugiej strony. Tak jak facecji starają się delikatnymi pieszczotami, odpowiednim nastrojem w pomieszczeniu zbudować nastrój i odprężyć kobietę, tak kobiety działają bardziej zdecydowanie i tutaj pole manewrów jest raczej wąskie (pomijam indywidualne preferencje w stylu fetysze, lub wyjątkowo wrażliwe partie ciała u danego gościa). Autorka zaś się buntuje i strzela focha, że jej partnerowi nie wystarczy sama delikatna i nastrojowa gra wstępna co ważne bez dotknięcia nawet jego penisa (to ma być nagrodą jak odpowiednio zareaguje na jej "babską" wersję gry wstepnej).


                  *habituacja (ś.łc. habituatio ‘nawyk’ od łc. habitus ‘postawa; usposobienie, stan’) 1. med. zanikanie reakcji organizmu na wielokrotnie powtarzające się bodźce zewnętrzne.

                  ** całość nawiązuje do popularnego w USA baseball-a. Spotkałem się z taką definicją "baz":
                  1 baza - całusy
                  2 baza - dostęp do piersi dziewczyny
                  3 baza - dostęp do jej majtek -ale tylko petting
                  homerun lub częściej "score" - bzykanko.
                  • kolejny raz stwierdzam, że trafiasz w samo sedno
                  • Ciociu kutuzow :) masz racje, ale zakladam, ze autorka moze rozruszac swojego parnera pomijajac to czego nie lubi, przynajmniej na jakis czas. Podpowiedzia moga byc fantazje.

                    Zebys mnie zrozumial musialabym podac przyklady, ale chyba sa za ostre, zeby je tu omawiac. Powiem tylko, ze nie zalicza sie do nich odsloniecie przyslowiowego cycka :)
                    • hello-kitty2 napisała:

                      > Ciociu kutuzow :)

                      ta "Ciocia dobra rada" było do zuzi.1 która miała takie super rady jak te:

                      "Wprowadz np. 3 m-ce kompletnie bez seksu,"
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135313599,Re_start_bez_erekcji.html
                      "autorka wątku już dawno sama powinna sobie znalezc kochanka, z uwagi na niedomagania męża w sferze seks."
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135358816,Re_start_bez_erekcji.html
                      bez komentarza

                      > Zebys mnie zrozumial musialabym podac przyklady, ale chyba sa za ostre, zeby je
                      > tu omawiac. Powiem tylko, ze nie zalicza sie do nich odsloniecie przyslowioweg
                      > o cycka :)

                      Nie za bardzo wiem w którą stronę idziesz. Autorka jasno pisała że ma żal że same delikatne pieszczoty (bez dotykania penisa) nie wystarczają. Zaintrygowało mnie to przyznam co oferujesz autorce że spełni jej wymagania (brak kontaktu z penisem) a jednocześnie rozgrzeje jej partnera.

                      BTW: Oglądałaś może "Coupling" który wcześniej polecałem? Tam jest piękna scena a propos wyobrażania sobie sławnych osób podczas seksu ;-)
                      • kutuzow napisał:

                        "> Nie za bardzo wiem w którą stronę idziesz. Autorka jasno pisała że ma żal że sa
                        > me delikatne pieszczoty (bez dotykania penisa) nie wystarczają. Zaintrygowało m
                        > nie to przyznam co oferujesz autorce że spełni jej wymagania (brak kontaktu z p
                        > enisem) a jednocześnie rozgrzeje jej partnera."

                        Kutuzow, a jakie mezczyzni maja fantazje seksualne (zreszta kobiety rownez)? Kto fantazjuje o hand czy blow job? To o czym sa te fantazje?

                        Moj ostatni kochanek, zanim jeszcze trafilismy do lozka, podal mi 5 swoich fantazji. Zadna z nich nie dotyczyla pieszczot penisa, w trzech z nich penis "byl w uzyciu", a w dwoch w ogole nie wystapil. Autorce polecalabym zaczac od tych ostatnich.

                        Zyczysz sobie, zeby je opisac? :))))

                        Ogladalam pare scenek z "Coupling" na you tube, ale tej o wyobrazaniu sobie slawnych ludzi podczas seksu nie zanalzlam. A szkoda :(



              • Przeciez ona nie chce przykladac i nie przyklada reki od razu do penisa, tylko najpierw piesci cos innego. Nie wszyscy mezczyni lubia, zeby brac sie zaraz za ich ptaka, i nie wszystkie kobiety lubia brac do reki flaka. I na mezczyzn jak najbardziej dzialaja rowniez inne pieszczoty, masaze itp., wtedy sa podnieceni, ptak staje i mozna go "glaskac" dalej. To dosc popularne zjawisko. Pomysl o sobie czy tak nie masz ;)
                Mysle, ze maz autorki tez tak mial, teraz zmiana co ja nieco zaskakuje i moze irytuje.
                Tu nie chodzi o to, ze ma dostawac wzwodu na jej widok, tylko o to, ze ona jednak cos robi a on wzwodu nie ma. Owszem moze sie przyzwyczaic i zaczynac od "masowania" ptaka, co nie zmienia faktu, ze facet moze miec problemy hormonalne, zdrowotne, stres i co tam jeszcze, co powoduje brak ochoty albo TYLKO brak wzwodu na poczatku akcji.
                Ona na razie sie uzala, bo jest rozczarowana, ale wiadomo, ze bedzie musiala przemyslec, cos zmienic, dostosowac sie do nowej sytuacji. Kto wie, moze on zwyczajnie potrzebuje rzadziej i warto dac mu szanse, zeby to on przejal inicjatywe kiedy bedzie mial ochote i zobaczyc co bedzie.
              • Kutuzow napisał:Twoje rady:
                "pan się kwalifikuje na wizytę u seksuologa i to asap..."
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135399273,Re_start_bez_erekcji.html
                są lekko mówiąc do kitu i utwierdzasz tylko autorkę w jej błędnym przekonaniu że to wina jej faceta że nie reaguje odpowiednio na "babską" wersję gry wstępnej "

                Wujku dobra rado ;-) a skąd wiesz, że to nie są problemy zdrowotne tego pana? facet moze miec ok 40tki skoro są kilkanaście lat razem, i problem z erekcją o podłożu zdrowotnym może go jak najbardziej dotyczyc. W takiej sytuacji, gdyby pani odegrała nawet taniec w negliżu na poręczy balkonu przed mężem może nie wystarczyc do tego, aby z flaka zrobił się dumny paw ;-)
                • No dobra. Ale co jest mniej skomplikowane:
                  - zrobić szczegółowe badania, zahaczyć o seksuologa, zmienić dietę, biegać itd a dopiero na samym końcu - gdy się okaże, hipotetycznie, że chłopak zdrów jak ryba - sprawdzać czy aby problem leżał w niesatysfakcjonującej grze wstępnej
                  - czy wziąć sprawy w swoje ręce, sprawdzić jak partner reaguje na zmianę łóżkowego modus operandi, a potem - gdy się, hipotetycznie, okaże, że nie reaguje - zainwestować czas i pieniądze w diagnozę i leczenie?
                  • Zauwaz, że problem z erekcją wystąpił dopiero ostatnio..., czyżby nagle mąz przestał reagowac na stymulacje, tak bez powodu, czyżby żona zmieniła diametralnie sposób tych stymulacji, które jak rozumiem do jakiegoś czasu przynosiły efekt w postaci erekcji?
                    Owszem powinna porozmawiac z mężem czego od niej oczekuje, spróbowac wdrożyc to w życie, a gdy znowu problem z erekcją się pojawi, nie przyjmowac do wiadomości, że to jej wina, bo kiepsko go stymuluje, tylko zamówic pilnie wizytę u dobrego seksuologa (wcześniej udac się do lekarza na indywidulaną wizytę, opowiedziec mu o co chodzi, jaki jest problem, jak się z tym kobieta czuje, jakie są reakcje meza słowne i fizyczne itp a następnie spotkac się na ponownej wizycie razem z mężem-w ten sposób autorka będzie mogła powiedziec lekarzowi wszystko co jej lezy na żołądku..., nie urażając męża).
                    • Przypuszczalnie wcześniej, jak miał seks raz na dwa tygodnie, to mu stawał na sam widok cycka.
                      A teraz, kiedy kobieta żąda częstszej dyspozycyjności, sam cycek mógł przestać wystarczać.
                      • no cóż, mój nie jest w stanie kochać się codziennie właśnie dlatego, że mu nie staje, albo jak juz stanie, to szybko flaczeje. ale co drugi dzień jest idealnie, wszystko nabiera odpowiedniej twardości ;).
                    • co ty p....sz?!

                      problem z erekcją ( tym tez się zajmiemy) zauważła pół roku temu, jak jej się zwiększyły potrzeby

                      bardzo możliwe, że wczęsniej przy jej obniżonym libido nie zwracała na partnera uwagi.

                      Dla mnie to zrozumiałe, że facetowi nic sie nie przełączyło z dnia na dzień tylko przez kilka lat posuchy coraz bardziej przyzwyczajał się do życia bez sesku z żona ( reglanmentacja 2 razy w miesiącu to dla normalnego faceta bezseksie)

                      nie znam faceta więć jak na to patrzył pozostanie tajemnicą. Nie trzeba być jednak jasnowidzem, zeby wiedziec, że sytuacja braku dostępności czegoś co pożądamy i jest tuz przy nosie powoduje frustrację i rozmaite reakcje obronne ( Bitch np podejrzewa takie reakcje u mnie w innym wątku)

                      druga sprawa to "zaburzenai erekcji"
                      moim zdaniem gosć nie ma żadnych Zaburzeń- wbrew temu co zostałop tu tak z automatu przyjęte. To po prostu efekt psychicznego wykastrowania psychicznego go przez obojętną ( dotychczas partnerkę) i atmosfera testu i frustracji, która mu zafundowała.
                      Zauważcie, ze teraz ona reaguje podobnie kiedy nie jest pewna swojego działania na niego -tymczasem on tak funkcjonował cały czas.
                      dlaczego jej nie wyslecie do seksuologa.

                      autorka ponosi konsekwencje swoich zachowań- niech pije piwio , ktorego nawarzyła
                    • Raczej powinien pojsc sam maz, nie do seksuologa, ale prawnika, zeby rozsadnie rozwazyc sprawe rozwodu. Szkoda chlopa jednak.
                      • myślałam że jesteś mądrzejszy sabat
                        • > myślałam że jesteś mądrzejszy sabat

                          To nie ma związku z mądrością ani z jej brakiem, raczej z emocjami. Obrywasz od Sabata za jego żonę.
                          • zyg_zyg_zyg napisała:

                            > > myślałam że jesteś mądrzejszy sabat
                            >
                            > To nie ma związku z mądrością ani z jej brakiem, raczej z emocjami. Obrywasz od
                            > Sabata za jego żonę.


                            jesli tak samo podchodzisz do wyrażania emocji przez swojego męża to potwierdzasz moje zdanie na twój temat.
                            pewnie masturbacja tweż jest beee i niemądra,- godna politowania?
                            • Tobie chyba też emocje zaciemniają ogląd i zrozumienie tego, co piszę.

                              Sabat nie może ukarać swojej żony za brak seksu, bo nie ma pomysłu, co mogłoby ją dotknąć do żywego, a przy tym nie zaboleć jego. Ale zamiast na niej może się powyżywać na lasce z forum, która kiedyś też miała w dupie potrzeby męża. Żeby sprawiedliwości stało się zadość i żeby poziom jego frustracji zmniejszył się na trzy minuty.

                              Co ma do tego moje podchodzenie do wyrażania emocji przez męża i stosunek do masturbacji?
                              • Skad wiesz, ze nie mam pomyslu ? Akurat mam i zaczalem realizacje.
                                Druga kwestia - co do sprawiedliwosci to masz racje, to jest jakas sprawiedliwosc. Przy czym mojej frustracji w zaden sposob nie umniejsza, tak na marginesie :)
                                • sabat77 napisał:

                                  > Skad wiesz, ze nie mam pomyslu ? Akurat mam i zaczalem realizacje.

                                  Co za pomysl masz Sabat77?
                                  • hello-kitty2 napisała:

                                    > Co za pomysl masz Sabat77?


                                    najbardziej oczywisty - wyeliminowac wszystkie mozliwe przyczyny braku popedu, poczawszy od farmakologicznych (mozliwe najszybciej) a skonczywszy na mojej nadwadze (najbardziej prawdopodobny).
                                    • sabat77 napisał:

                                      > najbardziej oczywisty - wyeliminowac wszystkie mozliwe przyczyny braku popedu,
                                      > poczawszy od farmakologicznych (mozliwe najszybciej) a skonczywszy na mojej nad
                                      > wadze (najbardziej prawdopodobny).

                                      A nastepnie?
                                      • A nastepnie nic, w tym rzecz. Wywolac pozadanie i nie konsumowac go :)
                                        • sabat77 napisał:

                                          > A nastepnie nic, w tym rzecz. Wywolac pozadanie i nie konsumowac go :)

                                          I co dalej? Nadal nie miec seksu? Jak dlugo? I w jakim celu?
                                          • Teraz nie mam dosc czasu, by wytlumaczyc. Wieczorem opisze w pelni swoje przemyslenia, bedzie troche odsylaczy, takze prosilbym o odrobine cierpliwosci.
                                          • hello-kitty2 napisała:

                                            > I co dalej? Nadal nie miec seksu? Jak dlugo? I w jakim celu?

                                            Obiecałem odpisać wieczorem co niniejszym czynię.

                                            P: Nadal nie mieć seksu ?

                                            Nadal, przez jakiś relatywnie krótki czas (kilka miesięcy), po to by mieć go więcej i pewniejszy w przyszłości.

                                            P: Jak długo ?

                                            Trudno powiedzieć. Za dużo zmiennych niezależnych ode mnie :)

                                            P: W jakim celu ?

                                            O, i tu się zaczynają schody.
                                            Spróbuję się nie rozpisywać za bardzo.
                                            Może słyszałaś o dylemacie więźnia ?
                                            jeśli nie to polecam, warto rzucić okiem:
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wi%C4%99%C5%BAnia
                                            Generalnie jest to problem z teorii gier, w telegraficznym skrócie polega na tym, że istnieje między dwoma osobami możliwość współpracy lub zdrady i na tym opierają się wyniki gry.
                                            Jeśli oboje współpracują - wyniki są dobre, jeśli jedno zdradza, to dla zdradzającego wynik jest świetny, dla zdradzonego - fatalny.

                                            W sumie koegzystencja dwóch osób na dłuższą metę przypomina właśnie dylemat więźnia, chociaż jeśli mówimy o małżeństwie, to jest to wersja iterowana.
                                            W wersji nieiterowanej (np. jednorazowy kontakt dwóch osób) najkorzystniejszą taktyką jest zdrada. (czyli w życiu - założenie działania maksymalnie na swoją korzyść, olewając oczekiwania drugiej strony)

                                            Ze względu na istnienie powtórzeń gra robi się ciekawa. Współgracz ma możliwość zemsty, stąd trzeba uważać co się robi.
                                            Jak do tej pory najkorzystniejszą zbudowaną taktyką gry w przypadku dylematu więźnia jest taktyka nazwana "wet za wet".

                                            pl.wikipedia.org/wiki/Wet_za_wet_%28teoria_gier%29
                                            Chodzi generalnie o to, że zaczynasz pokojowo, a następnie kopiujesz ruchy przeciwnika.

                                            Jak to się wszystko ma do małżeństwa i seksu ?
                                            Oczywiście dylemat więźnia jest gigantycznym uproszczeniem, ale można to podsumować tak:

                                            Zakładam że jeden z partnerów postanowił zareglamentować seks w małżeństwie, na zasadzie "a bo tak". Jeśli drugi partner będzie cały czas wychodził z propozycją współpracy (gotowość na seks), to można przyjąć że stroną zyskującą (bo zawsze zaspokojoną) będzie reglamentujący. Można zauważyć, że niezależnie od nastroju i potrzeb to on będzie lub nie będzie miał seks, w zależności od swoich potrzeb, a potrzeby partnera się nie będą liczyć.
                                            Druga strona będzie mieć seks jedynie wtedy, kiedy zechce tego partner. Trochę wujowy układ, przyznasz ?

                                            Teraz wersja wet za wet: Pierwszy reglamentuje, tak jak w pierwszej wersji drugi dostaje po głowie - i tutaj zaczyna się różnica. W przypadku gdy pierwszemu się z jakiegoś powodu jednak znowu zachce - to drugi zaczyna reglamentować seks. Pierwszy dostaje nauczkę, że to się nie opłaca, bo teraz jego potrzeby nie są zaspokojone. W tym momencie warianty są dwa - albo oboje idą na taktykę braku współpracy, małżeństwo się prędzej czy później rozpada, albo oboje idą na współpracę - przy wet za wet działa ona bez końca -> mamy szczęśliwe i spełnione małżeństwo.

                                            Nie trzeba w sumie teorii gier. Mamy stare polskie powiedzenie - jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu. Jak się pokazuje, że można bezkarnie się wodzić za nos, to wszyscy dookoła za ten nos wodzą. Trzeba umieć pokazać, że takie czyny rodzą przykre konsekwencje - wtedy druga strona dwa razy się zastanowi czy znowu warto zacząć.

                                            Kwestia dość istotna, to doprowadzać możliwie szybko do kolejnej iteracji, kolejnego "rozdania", zmieniając układ sił.
                                            Zazdrość, groźba, zdrada - metody dowolne.

                                            W moim przypadku, gdybym cały czas kooperował - może i miałbym znowu bara bara w małżeństwie. Na jak długo ? Tydzień, miesiąc ? Aż do kolejnego "a bo tak" ? Trzeba pokazać, że to nie jest tak prosto - jak się ostro pogrywa, to konsekwencje muszą się pojawić. Inaczej nie ma mowy o wzajemnym szacunku.

                                            P: I co dalej ?

                                            Heh, a któż to może wiedzieć ? :D

                                            www.youtube.com/watch?v=xZbKHDPPrrc
                                            • sabat77 napisał:

                                              > Teraz wersja wet za wet: Pierwszy reglamentuje, tak jak w pierwszej wersji drug
                                              > i dostaje po głowie - i tutaj zaczyna się różnica. W przypadku gdy pierwszemu s
                                              > ię z jakiegoś powodu jednak znowu zachce - to drugi zaczyna reglamentować seks.

                                              Sabat77 ---> nieźle żeś to sobie wymyślił, ale pominąłeś jedną ale BARDZO istotną zmienną w tej teorii gier, mianowicie nie bierzesz pod uwagę różnic w temperamencie. To tak jakby Twoja małżonka brała udział w co 20-30 "turze" gry. Nigdy tego nie wygrasz jeśli Twoje potrzeby będą znacząco większe. Dopiero gdybyście mieli IDENTYCZNE libido to wtedy ta adaptacja Dylamatu więźnia ma sens.
                                              • No wlasnie Sabat77, ja sobie tak czytam i czytam ta twoja teorie i przyznam, ze probuje sobie przypomniec odpowiedz na pytanie kluczowe:

                                                dlaczego twoja zona nie chce sie z toba kochac?

                                                Za cholere nie moge sobie przypomniec. Jak ona to tlumaczy? Pytales? Pamietasz jeszcze?
                                                • Ona przez cały nasz związek tłumaczy to inaczej, niezależnie od okoliczności. Na początku oczywiście religia, potem zmęczenie, wreszcie kiedyś wypaliła, że "ten typ tak ma", co chyba było najbliższe prawdzie.
                                                  Wiem że dopatrujesz się winy z mojej strony, ale - co mnie osobiście przeraża - nie zauważyłem zbytniego związku między moją atrakcyjnością / bądź nie a jej reakcjami wobec mnie. Może to świadczyć o kompletnym braku uczuć z jej strony i traktowaniu naszego związku czysto użytkowo, dla zaspokojenia swoich społecznych instynktów (mieć dzieci, posiadać męża - przed znajomymi).
                                                  Ale nie mówmy już o mnie, bo psujemy fajny wątek...
                                              • Owszem, dlatego zakładam że mężczyzna jest w stanie obudzić pożądanie kobiety. Pytanie brzmiało - co zrobisz gdy to się uda, więc odpowiadam. Jeśli się nie uda, to oczywiste, że całe rozumowanie traci sens.
                                                Dodam, że po 3 latach celibatu w moim przypadku to kwestia braku seksu z małżonką zaczyna być bardziej problemem natury psychologicznej niż fizjologicznej, więc jeśli chodzi o problem wzajemnego pociągu, nasze potrzeby wkrótce się spotkają. Z czasem przestaję ją postrzegać jako obiekt pożądania, innych kobiet się to nie dotyczy.
                                                • sabat77 napisał:

                                                  "Wiem że dopatrujesz się winy z mojej strony."

                                                  Mylisz sie. Nie, nie dopatruje sie winy w tobie. Raczej dopatruje sie 'bezsensu' twoich dzialan, przy zalozeniu, ze ostatecznie chcesz doprowadzic do udanego seksu ze swoja zona.

                                                  Zwyczajnie trudno w to uwierzyc, ze kobieta, ktora od trzech lat nie interesuje sie toba jako mezczyzna bedzie miala kiedykolwiek ochote na seks z toba, a co dopiero udany. Rownie trudno uwierzyc, ze ona cie w ogole kocha. Ponadto to, co sam dostrzegasz i o czym mowil abrigado: czy ty w ogole chcesz jeszcze seksu, z ta osoba?

                                                  Przykro mi, ale ten twoj zwiazek to wyglada na totalna klape, rozumiem, ze zyjesz jeszcze checia zemsty, odegrania sie, jestes nakrecony itd. ale to marnie wyglada.

                                                  Nie wiem, jesli chcesz przekonaj mnie, ze to wartosciowy zwiazek, dasz rade?

                                                  Jesli nie, to zycze ci, zebys schudl, zadbal o siebie, spotkal fajna dziewczyne, ktora kocha seks i ulozyl sobie z nia zycie (z miloscia i co tylko potrzebujesz w komplecie).

                                                  "Ale nie mówmy już o mnie, bo psujemy fajny wątek..."

                                                  Ten watek jest juz 'martwy' tzn autorce juz sie nie da pomoc (wg mnie).
                                                  • kurcze...sam się zdziwiłem, ale aż musiałem spojrzeć na sygnaturkę bo równie dobrze mógłby być mój post

                                                    sabat oni maja rację- nie ma realnych szans aby w twojej współlokatorce ( nazywanie jej zoną , kobietą wskazywałóby błędnie na jikiś rodzaj aktualnej relacji seksualnej) wzbudzic pożadanie do twojej osoby na w mairę stałym i częstym poziomie odpowiadajactym twoim potrzebom.

                                                    jak coś robisz to rób dla siebie bo jeśkli w rzeczywistości posługujesz sie dylematem wieźnia to dokonałeś błędnego założenia, że jej jest potrzebne to samo co co tobie w zbliżonym stopniu a reglamentacja wynika tylko z techniki "zdrady"
                                                  • hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > Ten watek jest juz 'martwy' tzn autorce juz sie nie da pomoc (wg mnie).

                                                    Amen kitty, wg mnie też. Życzymy jej powodzenia w krainie fantazji.
                                                    Uważam nawiasem, że zignorowała całkowicie wyciągniętą dłoń i badzo słuszne wpisy np. sea.sea która mądrą niewiastą jest.


                                                    --
                                                    "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
                                                    Sapkowski, Pani Jeziora
                                                  • Pytanie ile par malzenskich sie wlasciwie kocha. Tak procentowo ?
                                                    skoro jak to ktos tu ujmowal - malzenstwo to spolka cywilna, malzenstwo jako wymiana dobr, milosc to w gamnazjum a potem kalkulacja - to o czym my mowimy ? Jasne ze mnie nie kocha. Pewnie nigdy nie kochala.
                                                    Tylko w sumie co z tego ?
                                                    dzieci kochamy razem, to juz jakis wspolny punkt.
                                                    Dla mnie wyjsciem jest podwojne zycie, a w domu opieka nad dziecmi. Mam taka nadzieje, ze wyjdzie mi to wszystko na tyle sprytnie, by wszystkiego nie zawalic.
                                                  • > Dla mnie wyjsciem jest podwojne zycie, a w domu opieka nad dziecmi. Mam taka na
                                                    > dzieje, ze wyjdzie mi to wszystko na tyle sprytnie, by wszystkiego nie zawalic.

                                                    +1- zacząłbym od wyraźnego powiedzenia swojej współlokatorce, że ta sfera życia jest dla ciebie bardzo wazna i nie zamierzasz z niej rezygnować ( bez rozwijania myśli- to już twoja prywatna sprawa jeśli nie zamierzasz sie rozwodzić natychmiast)

                                                    po takim postawieniu sprawy wprost masz spore szanse, że znalezienie sobie przez ciebie kochanki nie będzie mogło być argumentem użytym przez żone przy rozwodzie, a nawet , ze to będzie argument za jej winą i dowód rozkładu pozycia
                                                  • sabat77 napisał:

                                                    > Dla mnie wyjsciem jest podwojne zycie, a w domu opieka nad dziecmi. Mam taka na
                                                    > dzieje, ze wyjdzie mi to wszystko na tyle sprytnie, by wszystkiego nie zawalic.

                                                    Fajnie piszesz i w przeciwieństwie do wielu osób z tego forum chcesz coś zmienić w obliczu problemu. Nie odbierz więc mej krytyki jako ataku na Ciebie. Popieram Twe działania i chęć zmiany, choć pomysł żeby żyć "jak inni" jest słaby wg mnie i w dłuższym okresie czasu przyniesie więcej szkody niż korzyści. Już raz postąpiłeś tak jak "wypadało" i teraz zbierasz owoce. Za lat kilka możesz zaś zbierać owoce obecnych swoich działań żałując że nie wystarczyło Ci odwagi żeby sprawę załatwić "po męsku". Może skoro Ty wiesz że nie odejdziesz od swej żony (bo możesz dużo stracić wg siebie) to pewnie Twoja żona zna Ciebie i wie to tym bardziej -wiec nie musi zabiegać o Ciebie. Żyjecie więc jej rytmem i pozornie jest dobrze.

                                                    Przemyśl to czy chcesz wpisywać się w tą "polską tradycję" gdzie rodzina dba tylko o to żeby sąsiedzi widzieli sielankę, a w środku hula wiatr i dzieciom brakuje wzorca bliskości i postępowania w związku. Chcesz być kolejnym facetem który będzie się wypłakiwał w rękaw kochance (lub profesjonalistce), że "żona go nie rozumie"? Szkoda życia (vide wcześniejszy post o "średnim wieku").
przejdź do: 1-100 101-200 201-261
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.