• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

start bez erekcji Dodaj do ulubionych

  • 22.04.12, 10:55
    Musiałam napisać. To mnie przerasta, odbiera ochotę na seks, przybija. Jesteśmy razem kilkanaście lat. Ostatnio bywa coraz częściej, że mój facet nie osiąga erekcji nawet po kilku minutach intensywnych pocałunków. Chce żebym go "rozruszała", a mnie to po prostu odrzuca. Oczekuję od niego stanu wstępnej gotowości, wtedy i ja mam ochotę pieścić go na wszelkie możliwe sposoby. Ale reanimacji nienawidzę po prostu. Tylko mi nie mówcie że to normalne w związku z takim stażem, bo to normalne nie jest.
    Edytor zaawansowany
    • 22.04.12, 12:35
      Wprowadz np. 3 m-ce kompletnie bez seksu, w tym czasie zadbaj o siebie maksymalnie, fryzura, ubrania, dodatki, makijaż, spotkania ze znajomymi bez męża itp. brak czułości, zachowania na tzw. "zimną rybę", niedostępnosc. Po tym czasie zobacz, czy dalej reakcje męża są takie same, jeżeli nic się nie zmieni, wówczas nalezałoby się udac razem do seksuologa, byc może Twój mąż zaczyna miec jakies problemy zdrowotne.
      • 22.04.12, 12:47
        Fajna rada, tylko te 3 mce moze byc za krotko, zeby sobie zdazyl znalezc kochanke. Z reszta nie wiem, moze juz jakas obraca :)
        • 24.04.12, 00:38
          To straszenie znalezieniem kochanki mnie bawi ;-))) autorka wątku już dawno sama powinna sobie znalezc kochanka, z uwagi na niedomagania męża w sferze seks., a nie znosic jego problemy. A mąż to nie widzi, że ma problemy z erekcją?, nie wstyd mu?, samodzielnie powinien się udac do seksuologa po pomoc a nie bezwstydnie oferowac zonie seks na 1/6 gwizdka udając, że jest mucho, take jest mucho, zdechły mucho ;-)
          • 29.06.12, 10:01
            zuzi.1 napisała:

            > To straszenie znalezieniem kochanki mnie bawi ;-))) autorka wątku już dawno sam
            > a powinna sobie znalezc kochanka, z uwagi na niedomagania męża w sferze seks.,
            > a nie znosic jego problemy. A mąż to nie widzi, że ma problemy z erekcją?, nie
            > wstyd mu?, samodzielnie powinien się udac do seksuologa po pomoc a nie bezwstyd
            > nie oferowac zonie seks na 1/6 gwizdka udając, że jest mucho, take jest mucho,
            > zdechły mucho ;-)

            Suczysz i to bardzo. Być razem to wzajemnie siebie wspierać, wtedy gdy jest dobrze i gdy jest źle. Współczuję kolesiowi w Twoich ramionach gdy zacznie mieć jakikolwiek problem, nie tylko zdrowotny.

            --
            [url=http://forum.gazeta.pl/forum/f,11207,S_lon_Odrzuconych_O_.html]W życiu wszystko jest pożyczone[/url]
      • 22.04.12, 12:52
        Tak, należy go potraktować z zimnej ryby, bo on nie ma tej erekcji specjalnie, tak na złość partnerce, więc trzeba go ukarać, żeby mu się odechciało wygłupiać.
      • 22.04.12, 13:23
        nasuwają mi się trzy możliwe diagnozy (choć na pewno jest więcej możliwości):

        a) Twój partner ma problemy ze zdrowiem, pierwsze symptomy wysiadającego krążenia (żyły, serce), ma problem z hormonami, stresem, za dużo pije, pali ponad 15 lat - wstępnie dobrze jest odstawić 'zimną rybę' może mu przejdzie, albo rzuci palenie i zacznie ćwiczyć pod wpływem 'zimnej ryby'

        b) Twój partner się masturbuje ponad własną wydolność, w łóżku brakuje mu już mocy. przyczyna to nawyk, uzależnienie lub/i brak z jego strony poczucia atrakcyjności seksu z Tobą/Ciebie jako partnerki. może to świadczyć o kryzysie w związku, może świadczyć o jego braku dbałości o sferę seksualną w waszym związku, lub braku satysfakcji z niej. rada: odstaw zimną rybę, mężczyzn nakręca zimno i nakręcają ryby (vide wędkarze). porzuci porno dla wędki.

        c) Twój partner nie znajduje w Tobie obiektu seksualnego, potrzebuje mechanicznego pobudzenia bo nie jesteś dla niego pobudzająca jako taka. możliwe przyczyny to Twoje zaniedbanie fizyczne, otyłość, jego syndrom MiL, kochanka, kryzys w związku, tęsknota za 'inną'. na początek odstaw 'zimną rybę' skoro istnieje jakiś poważny problem w waszych relacjach, jeden akt sabotażu więcej nie zaszkodzi.

        • 22.04.12, 13:33
          Ty poważnie dzięki zetknięciu z "zimną rybą" opędzającą się od seksu i czułości zacząłbyś mieć erekcję na żądanie?

          Czy odstawianie "zimnej ryby" działa w obie strony, czyli: jeśli kobieta zaczyna mieć z jakichś powodów trudność z osiągnięciem orgazmu albo z jakiegoś powodu zaczyna potrzebować dłuższej gry wstępnej, to należy ją też tak potraktować?

          Gdybym ja swojemu partnerowi zaczęła odstawiać zimną rybę w takiej sytuacji, to jestem na 100% pewna, że po kilku odtrąceniach penis by mu się zaczął chować do środka na sam mój widok i o jakichkolwiek erekcjach w moim towarzystwie bym sobie mogła już tylko pomarzyć.
          • 22.04.12, 13:43
            To zalezy od osobowosci partnera, mnie np. zimne ryby nie nakrecaja.
            Ponadto proby recznego sterowania w ten sposob budza we mnie wscieklosc i gdyby mnie to dotyczylo nie byloby po nich seksu przez dosc dluzszy czas z mojej inicjatywy. Jesli jednak pan ma mentalnosc proszacego pieska, to owszem,, moze da sie spapuciowac i tanczyc pod dyktando.
    • 22.04.12, 12:52
      samo życie- to niekoniecznie zależy od związku i stażu, niektórzy panowie tak maja i niektóry sie zaczyna jeszcze przed 40stka
    • 22.04.12, 13:01
      Może po prostu już go nie kręcisz...
      • 22.04.12, 16:20
        Brak erekcji to jest duzy problem. Niestety z biegiem lat i nabytym doswiadczniem stwierdzam, ze mialam swoj wklad w pojawianie sie tego problemu. Niestety nie wiedzialam i nadal nie wiem jak sobie psychicznie z takim problemem radzic i moi mezczyzni tez nie wiedzieli i znikali z mojego zycia szybko i na dobre.

        Rozumiem Kasie,bo miekki fiutek w rece, ustach, ect to tragedia, koszmar.

        Czy ktos przeszedl przez to zwyciesko dla zwiazku? Czy komus sie udalo?

        Kolejne pytanie: panowie jak nalezy zachowac sie w sytuacji braku erekcji? Jak byscie sobie zyczyli? Przeciez nie da sie zniknac ani nie da sie udawac, ze nie ma problemu?
        • 22.04.12, 16:44
          Tu już był podobny temat. Nie mówimy o kompletnym braku erekcji, tylko o tym, że dotychczasowe bodźce przestały wystarczać - a to jest różnica. Ja sobie nie dorabiam ideologii do tego, czy mojemu akurat stanął od pocałunku, od samego widoku moich cycków, czy od tego że wzięłam sprawę bezpośrednio w swoją rękę. Kiedy kobiecie niezbędne jest do szczęścia, żeby erekcja się pojawiała dokładnie w takich warunkach jak ona sobie życzy - to faktycznie może być problem.

          Ale wcale nie jest fajnie być obiektem takich ściśle określonych wymagań. Miałam kiedyś partnera, który koniecznie do szczęścia i pełnego zaspokojenia potrzebował, żebym miała orgazm w trakcie penetracji. A ja w takiej sytuacji miewam rzadko, przy innych aktywnościach za to miewam bez problemu. Zrobił się dramat, bo im większą czułam presję, tym bardziej mi nie wychodziło, zaczęłam mieć trudności z osiąganiem jakichkolwiek orgazmów, nabawiłam się kompleksów jak stąd do Hameryki, kolejny partner mnie musiał dwa lata odgruzowywać tłumacząc, że to w ogóle nie jest żaden problem, że on się cieszy że ja w ogóle orgazmy mam i absolutnie nie wartościuje, że ten od penisa jest dla niego fajniejszy niż ten od oralu.

          I mam przeczucie graniczące z pewnością, że gdyby tu przyszedł jakiś mężczyzna i napisał, że jego partnerka z nim owszem, do łóżka chodzi chętnie, tylko coś ostatnio z orgazmem nie bardzo, to by dostał głównie porady na temat eksperymentów w łóżku, że powinien się więcej starać, jakieś teksty o tym że damskie libido jest sinusoidalne, że może dzień cyklu, stres, praca, dzieci, poród itd - a nie sugestie, że pani już na niego nie leci, ma kochanka, masturbuje się do oporu albo że powinna zacząć biegać i że trzeba jej zrobić zimną rybę, żeby się domyśliła że coś z nią nie tak.
          • 22.04.12, 17:03
            Po prostu kobiety zrobiły się generalnie strasznie "needy" obecnie. Masz mi dać orgazm, masz mieć erekcję natychmiast, masz się spuszczać kiedy ja zechcę, masz mi robić minetę tak długo jak ja zechcę, masz być jak nakręcona zabawkowa małpa, czekaj, pochyl się to ci włożę klucz w tyłek i nakręcę.
            Rozumiem że uczucia wyższe mogą ranić, dlatego tak wielu chowa je na najgłębszym dnie swojej duszy i udaje że ich nie ma. Ale nie dajmy się zwariować, może nie warto razem z gimnazjalną miłością od razu wrzucać do śmietnika zwyczajny ludzki szacunek do drugiego człowieka i dostrzegać poza tym miękkim fiutkiem jakąś resztę, która niewątpliwie także zmiękła.
            Pytanie dlaczego ?

            A z kwestii technicznych :)
            Nie wiem jak inni panowie, ale mi czasem przeszkadza niska temperatura. Po ciepłym prysznicem mój penis jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Nie mówiąc o tym, że wspólne obmywanie ciał ciepłą wodą samo w sobie jest relaksujące i przyjemne.

            BTW - niezbyt idealne piersi, cellulitis czy sucha szparka - nie zawsze pachnąc różami - też bywają okropne. Jednak chyba faceci mają więcej taktu...
            • 22.04.12, 18:43
              Brak erekcji jest nieporownywalny z brakiem orgazmu u kobiety IMHO.

              no i co wy z tym cellulitisem ostatnio na tym forum?! A ja myslalam, ze normalny facet w ogole nie wie kto zacz, co tez ten tiwik z ludzmi zrobil...

              No i jesli juz ktos chce na te pomaranczowa skorke zwalac wine, niech najpierw sprawdzi nomenklature, bo cellulit z ww. skorka nie ma nic wspolnego i wyglada tak:
              www.google.es/search?hl=es&client=firefox-a&hs=UEg&rls=org.mozilla:es-ES:official&q=cellulitis&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.,cf.osb&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=HzOUT6G3C4-ZhQeM1ei3BA&biw=1366&bih=592&sei=ITOUT4qDEoHOhAfv5KieBA
              • 22.04.12, 18:59
                A dlaczego?
                Jedno i drugie może być wynikiem niewystarczającego podniecenia.
                Jedno i drugie nie da się uskutecznić ot tak na pstryczek, bo partner sobie akurat zażyczył.
                Jedno i drugie bardzo nie lubi presji i stresu.

                Jedyną istotną różnicą jest dla mnie to, że jak kobieta nie ma orgazmu, to jest winą faceta, a jak facet nie ma erekcji na samą myśl o cyckach, to jest winą faceta ;)))
                • 22.04.12, 20:20
                  Seks bez orgazmu jest mozliwy, natomiast bez erekcji nie ma seksu.
                  • 22.04.12, 20:37
                    Przypominam, że my tu nie mówimy o kompletnym braku erekcji przy dołożeniu wszelkich starań, żeby się pojawiła - tylko o przypadku, gdzie facet potrzebuje do jej wystąpienia nieco więcej bodźców, niż ma ochotę mu zapewniać jego partnerka.

                    A jeszcze a propos rad "zrób zimną rybę i niech się chłopak domyśli" - gdyby ten facet trafił na to forum i napisał "kurczę, do tej pory seks był ok, a teraz nagle żona mi robi zimną rybę, opędza się ode mnie, o co jej może chodzić?" - jakie dostałby rady, i czy byłaby wśród nich poruszona kwestia "ej, koleś, może nie masz już takiej erekcji jak kiedyś i ją to frustruje, popracuj nad tym"? Nie sądzę, bo do tej pory takiej sugestii w takich przypadkach na forum nie widziałam. To jak ten biedak ma się domyślić, o co partnerce chodzi i że chodzi właśnie o to, że już mu nie staje z powodu kilku całusków?
                • 23.04.12, 11:33
                  sea.sea napisała:

                  > A dlaczego?
                  > Jedno i drugie może być wynikiem niewystarczającego podniecenia.
                  > Jedno i drugie nie da się uskutecznić ot tak na pstryczek, bo partner sobie aku
                  > rat zażyczył.
                  > Jedno i drugie bardzo nie lubi presji i stresu.

                  Z tym się jak najbardziej zgadzam.
                  >
                  > Jedyną istotną różnicą jest dla mnie to, że jak kobieta nie ma orgazmu, to jest
                  > winą faceta, a jak facet nie ma erekcji na samą myśl o cyckach, to jest winą f
                  > aceta ;)))

                  A to zależy według jakiej szkoły. Bo odzywały się tu głosy, że jak kobieta nie ma orgazmu, to nie poznała swojego ciała na tyle, żeby powiedzieć czy pokazć facetowi jak ma ją do tego orgazmu doprowadzić i to jest ewidentnie jej wina. A jak facet nie podnieca się na jej widok to dlatego, że jest nieatrakcyjna, albo mu się opatrzyła, albo jest zimna kłoda i to też jest jej wina...
          • 22.04.12, 17:11
            Niestety sa pary ktore same sie" kastruja" bo partnerzy nie potrafia miedzy soba rozmawiac,czesto ich obopulny kontakt slowny to nakaz,wyrzut,ponizenie czy pretensja albo i przeklenstwa i wyzwiska.
            • 22.04.12, 21:56
              nie potrafię zracjonalizować moich emocji, narazie wiem tylko, że mi cholernie przykro, że temperatura podniecenia u niego jest taka niska. Bo przecież jakość erekcji zależy od stopnia podniecenia. Wiem, że mnie kocha, wiem, że się stara, chciałabym nie robić z tego problemu, ale nie potrafię, no....
              Nawet wczoraj powiedziałam niby żartem, "wyobraź sobie, że leży koło ciebie super laska", wiem, że przesadziłam, te słowa bardziej chyba zraniły mnie samą, uprawiam jakiś chory masochizm.
              • 22.04.12, 22:10
                Znamy znow tylko Twoja wersje, nie znamy Waszego seksu i nie wiemy jak on przez te wszystkie lata wygladal. Kilkanascie lat razem to wcale nie tak malo. Moze przez cale te lata to maz ciagle sie staral, przejmowal inicjatywe, zabiegal. Poza tym, owszem, ciagle taki sam schemat moze sie znudzic. Czy to zawsze musza byc pocalunki? A probowalas czegos innego? Przeciez mozna probowac "glaskac" po klacie, sutki sa bardzo erogenne rowniez u mezczyz, albo po tylku, czy jeszcze cos innego. A moze przydalaby sie odmiana, cos "ostrzejszego". Cudow nie ma, czesto na poczatku i pare lat potrzeba niewiele, z czasem trzeba czesto komus dac szanse, zeby sie rozkrecil i nabral ochoty, skoro samemu ma sie ochote i nie znaczy to, ze ktos zaraz jest nieatrakcyjny. Poza tym mozliwe, ze maz ma wlasnie aseksualna faze, nie mysli o seksie, ma stresy, zmiany hormonalne itd.
                Nie warto sie poddawac, ale wyprobowac czegos nowego na pewno warto.
                • 22.04.12, 22:23
                  pocałunki podałam jako przykład, oczywiście, że przed seksem są masaże różnych części ciała, z wyłączeniem penisa, to ma być wisienka na torcie pod warunkiem oczywiście, że zareaguje prawidłowo, jak myślicie, jak ja się czuję jak po takiej grze wstępnej dalej jest stan miękki?
                  • 22.04.12, 22:39
                    kasia_2222 napisała:

                    > jak myślicie, jak ja się czuję jak po taki
                    > ej grze wstępnej dalej jest stan miękki?

                    DWA RAZY LEPIEJ NIŻ ON !
                    Boszz, ileż kobiecie trzeba tłumaczyć :/
                    • 22.04.12, 22:43
                      marne pocieszenie
                      • 22.04.12, 22:57
                        No dobra, sama chciałaś :D
                        Całuski, masażyki... Co to k... jest ? Chyba bym zasnął...

                        Większość gości których znam lubi na ostro, pomasować to ja mogę stopy swojej matce.

                        No dobra, żartowałem z tymi stopami :D

                        Wejdź sobie na jakiegoś porno sajta i zobacz co tam się zapodaje. Just do it !
                        To nie jest nisza, faceci sięgają po to bo im się podoba.
                        Wśród moich znajomych był tylko jeden soft-pornowiec, ale on miał więcej estrogenu w żyłach niż własna siostra :D

                        Jak chcesz koniecznie zobaczyć sterczącego wacka to zmuś go żeby pooglądał z tobą, powiedział co lubi z TYCH rzeczy, a potem zróbcie to razem.
                  • 23.04.12, 16:58
                    kasia_2222 napisała:

                    > pocałunki podałam jako przykład, oczywiście, że przed seksem są masaże różnych
                    > części ciała, z wyłączeniem penisa, to ma być wisienka na torcie pod warunkiem
                    > oczywiście, że zareaguje prawidłowo, jak myślicie, jak ja się czuję jak po taki
                    > ej grze wstępnej dalej jest stan miękki?

                    Kasiu ---> wyobraź sobie odwrotną sytuację, że Twój facet pomija całe twoje ciało i leci "z łapami" od razu do Twej łechtaczki. Czy byłabyś wtedy zadowolona? Czy rozumiałabyś go czemu się wkurza że nie jesteś wilgotna skoro on się tak stara?

                    zerknij na ten humorystyczny rysunek, nie bez powodu on pokazuje że pomijasz jedną z najważniejszych sfer erogennych swego faceta. Na początku znajomości pewnie wystarczało to że będąc wzrokowcem widok Twego nagiego ciała mu wystarczał. Teraz po tylu latach potrzebuje dodatkowych stymulacji. Na prawdę nie rozumiem Twojej postawy (z punktu widzenia faceta)

                    ryjbuk.pl/strefy-erogenne-272943
                    • 23.04.12, 21:56
                      Kasiu ---> wyobraź sobie odwrotną sytuację, że Twój facet pomija całe twoje ciało i leci "z łapami" od razu do Twej łechtaczki. Czy byłabyś wtedy zadowolona? Czy rozumiałabyś go czemu się wkurza że nie jesteś wilgotna skoro on się tak stara?

                      Porownanie nie pasuje, uwazam, bo ona nie zaczyna od penisa. Nie kazdy mezczyzna chce, zeby zaczynac od jego penisa. Poza tym po to masz kobiete popiescic, zeby w momencie kiedy udasz sie do szparki byla juz wilgotna. Podobnie z facetem.
                      Reakcja kasi jest dosc zrozumiala, skoro ona cos tam robi a facetowi nie staje, kasia mysli, ze facet nie ma ochoty a wtedy...coz...co z tym robic. Jest rozczarowana i to dla niej nowosc, bo kiedys tak nie bylo.
                      • 24.04.12, 01:24
                        kag73 napisała:

                        > Porownanie nie pasuje, uwazam, bo ona nie zaczyna od penisa. Nie kazdy mezczyzn
                        > a chce, zeby zaczynac od jego penisa. Poza tym po to masz kobiete popiescic, ze
                        > by w momencie kiedy udasz sie do szparki byla juz wilgotna. Podobnie z facetem.
                        > Reakcja kasi jest dosc zrozumiala, skoro ona cos tam robi a facetowi nie staje,
                        > kasia mysli, ze facet nie ma ochoty a wtedy...coz...co z tym robic. Jest rozcz
                        > arowana i to dla niej nowosc, bo kiedys tak nie bylo.

                        Będę się jednak upierał że pasuje ponieważ:
                        - różnica w ilości i "czułości" sfer erogennych (vide podlinkowany obrazek). O tym także w dośc fajny sposób opowiadał jeden ze skeczy (niestety nie moge znaleźć na forum linka)
                        - "ona coś tam robi facetowi"... tutaj dokładnie... facet "coś tam robi" a ona nie robi się wilgotna. Może zamiast "coś tam robić" warto po prostu zapytać na co druga strona ma ochotę lub co lubi, a nie strzelać focha że nie jest tak jak my chcemy/
                        - " Nie kazdy mężczyzna chce, zeby zaczynac od jego penisa"... ale chyba zgodzisz się że większość mężczyzn lubi gdy jednak kobieta okazuje mu pewne zainteresowanie, a nie zostawia opcję, albo "sam stanie" i będzie w "nagrodę" dalszy ciąg pieszczot, albo sam nie stanie i będzie "foch z przytupem".
                        Wyobraź sobie sytuację, facet upiera się że po mizianiu całego ciała, masażu pupy i pieszczotach piersi kobieta powinna być wilgotna że hej. gdy nie jest (bo miała ochotę na inny rodzaj lub intensywność pieszczot" facet ma focha i się wycofuje. Co byś pomyślała o takim gościu?
              • 22.04.12, 22:19
                www.erekcja.pl/problemy-ze-wzwodem.html
                Poczytaj sobie powyższe i postaraj się nie brać tak do siebie tej sytuacji - bo naprawdę wcale nie musi to mieć żadnego związku z Twoją atrakcyjnością. Jemu pewnie też nie jest za dobrze z tą sytuacją, więc nie ma sensu dodatkowo kopać leżącego, bo ani Ty się od tego nie poczujesz lepiej, ani jemu to w niczym nie pomoże, a przeciwnie, ma szansę zaszkodzić.

                Zastanów się, co się ostatnio zmieniło - jak tam z jego stanem zdrowia, pracą, wiekiem itp, bo może da się sytuację naprawić bez udziału lekarza [wielu mężczyzn korzysta z pomocy specjalisty tylko wtedy, gdy naprawdę musi i to po długich bojach, nie wiem jak to jest w przypadku Twojego partnera]. I pamiętaj, że atmosfera jaką stworzysz jest bardzo istotna - nie chcesz przecież wykastrować sobie chłopa na amen, tylko rozwiązać problem - a w tym przypadku Twoje wsparcie będzie ogromnie ważne :)
              • 22.04.12, 22:21
                kasia_2222 napisała:

                > Bo przecież jakość
                > erekcji zależy od stopnia podniecenia.

                Bo przecież nie zależy. Mówię to jako facet i na podstawie doświadczeń swoich i moich kolegów. Nagminnie zdarza się sytuacja, że facetowi nie staje w momencie gdy ma okazję przespać się z pięknością swoich marzeń.
                Erekcję paraliżuje psychika, czasem zdrowie, ale to raczej już w pewnym wieku.
                Kiedy czujesz ogromną presję jest wielka szansa na to, że ci nie stanie. Trema po prostu.
                Myślę że twój facet czuje jeszcze większy dyskomfort niż ty, próbuje bagatelizować problem, ale domyślam się że robi dobrą minę do złej gry. Mężczyźni chcą uchodzić za dobrych kochanków i gwarantuje ci, że kiedy jego sprzęt odmawia posłuszeństwa, to dla niego to nie jest bez znaczenia.
                Brak erekcji nie jest tożsamy z brakiem pożądania, czasem te rzeczy się rozmijają po prostu.
        • 23.04.12, 12:03
          Kolejne pytanie: panowie jak nalezy zachowac sie w sytuacji braku erekcji? Jak
          > byscie sobie zyczyli? Przeciez nie da sie zniknac ani nie da sie udawac, ze nie
          > ma problemu?

          Widzisz Kitty,
          Twoja sytuacja jest specyficzna, ponieważ Twoje związki opierają się na zasadzie "seks za seks", którą po pewnym czasie doprowadzasz do skrajności typu "włożyć - wyjąć ".
          Zdaje się, że Kutuzow bardzo zgrabnie Ci wyłuszczył jak wygląda sytuacja z punktu widzenia Twoich partnerów i jak sama nieświadomie ich kastrujesz. Dziwisz się, dlaczego znikają? Ja się wcale nie dziwię. Niezawodnie może działać seks-machine, a i to pod warunkiem, że nie ma awarii albo nie zabraknie prądu.
        • 23.04.12, 21:25
          > Kolejne pytanie: panowie jak nalezy zachowac sie w sytuacji braku erekcji? Jak
          > byscie sobie zyczyli? Przeciez nie da sie zniknac ani nie da sie udawac, ze nie
          > ma problemu?

          Cholera nie wiem, niestety nie miałem tego problemu jeszcze, ale z chęcią się dowiem jak się można nabawić tej przypadłości. Zakładam, oczywiście, że jak nie staje to się po prostu nie chce. Czyli problem seksu odchodzi w siną dal.
          Bo jeżeli nie staje i się chce to faktycznie, wtedy to jest problem.



          --
          Mój Proto blog
          • 23.04.12, 21:51
            Wtedy moze pomoc viagra albo inne tableteczki.
            Mysle, ze to jest wlasnie problemem autorki, mysli, ze facet zwyczajnie nie ma ochoty, ze jej nie pozada. A to moze byc problem zdrowotny np.
    • 22.04.12, 22:53
      kasia_2222 napisała:

      Oczekuję od niego stanu wstępnej gotowości, w
      > tedy i ja mam ochotę pieścić go na wszelkie możliwe sposoby. Ale reanimacji nie
      > nawidzę po prostu. Tylko mi nie mówcie że to normalne w związku z takim stażem,
      > bo to normalne nie jest.

      No i tu właśnie wychodzi płytkość tych związków. No jak na dłoni. Oczekujesz? A może jeszcze krokodyla daj mi luby?

      --
      "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
      Sapkowski, Pani Jeziora
      • 22.04.12, 23:07
        that.bitch.is.sick napisała:

        > No i tu właśnie wychodzi płytkość tych związków. No jak na dłoni. Oczekujesz? A
        > może jeszcze krokodyla daj mi luby?

        Tylko żeby ten krokodyl koniecznie miał erekcję ! :)
        • 23.04.12, 10:14
          A ja musze powiedziec, ze rozumiem rozczarowanie autorki watku. Jak najbardziej zniecheca kiedy byly juz "rekoczyny" itd. a facet nie ma stojaka. Owszem lubie zabierac sie za penisa, ale nie w stanie sflaczalym, bo to zadna przyjemnosc.
          Przychodzi mi do glowy, ze facet moze miec problemy fizologiczne itd. no chyba, ze Ty autorko bardzo sie zmienilas na niekorzysc, np. 20 kilo do przodu, zaniedbanie, czy cos takiego i go nie podniecasz.
          Byc moze to teraz juz bledne kolo, bo on ma problemy ze wzwodem, Ty tez robisz z tego problem, facet sie spina i znow nie ma erekcji.
          Pytanie jescze: jak to wyglada sytuacja w momencie kiedy on wychodzi z inicjatywa, bo ma ochote? Ma wtedy stojaka na wstepie? Czy moze on nie wychodzi w ogole z inicjatywa tylko Ty?
          • 23.04.12, 11:06
            Z francuskiego"jak kobieta pragnie to postawi nawet i polamane drzewo".
            Brak erekcji na poczatku nie jest niczym dziwnym i ani niepokojacym bo kobiety tez potrzebuja troche czasu przed zblizeniem oraz wszystko byloby latwiejsze gdyby"kasia_2222" uznala pieszczenie penisa jako gre wstepna.Zycie moze byc piekne a nawet we dwoje ale pod warunkiem ze,kazde da cos od siebie a gdy sa problemy to tez trzeba umiec powiedziec to sa wylacznie nasze problemy i ktore sami przezwyciezymi.
            • 23.04.12, 11:21
              Jasne, ze mozna postwic jak sie chce. Rzecz w tym, ze ona nie chce, zeby jemu juz na widok stawal, tylko faktycznie serwuje pieszczoty, ktore, przyznaj obiektywnie, stawiaja ptaka jezeli pan ma ochote, to raczej "normalne". I teraz pytanie czy panu nie staje, bo zwyczajnie nie ma ochoty, wtedy troche to moze zniechecac , czy tez panu nie staje, bo ma problemy zdrowotne np.
              a to juz inna kwestia.
              Dlatego zapytalam co jest jak pan sam dazy do seksu czy jest wtedy podobnie, ze ma ochote a nie ma wzwodu.
              • 23.04.12, 11:40
                A ja bym jeszcze zapytała, po ile mają lat i jak zachowuje się autorka w przypadku, gdy panu nie staje po pocałunkach?
        • 23.04.12, 12:17
          sabat77 napisał:

          > that.bitch.is.sick napisała:

          >
          > Tylko żeby ten krokodyl koniecznie miał erekcję ! :)

          Sabat, dla króla nie ma problemu;)

          www.youtube.com/watch?v=7_6lLyiEpNM
          --
          "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
          Sapkowski, Pani Jeziora
    • 23.04.12, 10:49
      Czy to nie symptomatyczne, ze wypowiadaja sie prawie same panie ? :)))
      • 23.04.12, 11:15
        sabat77 napisał:

        > Czy to nie symptomatyczne, ze wypowiadaja sie prawie same panie ? :)))

        Bo na tym forum wiekszosc to panie :)
        Poza tym co moze powiedziec na ten temat jakis pan, on nie wie jak to jest kiedy facetowi w lozku nie staje ;)
      • 23.04.12, 11:49
        sabat77 napisał:

        > Czy to nie symptomatyczne, ze wypowiadaja sie prawie same panie ? :)))

        Symptomatyczne, że panie przyczyn braku erekcji upatrują w sobie.
        --
        "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
        Sapkowski, Pani Jeziora
        • 23.04.12, 11:52
          Bo wyobraz sobie, ze na tym forum zdarzaja sie faceci, ktorzy twierdza, ze jak np. kobieta za gruba to im nie stanie ;)
          Hmm, fakt, to ich problem z nimi jest problem a nie z ta za gruba, ale oni sa przekonani, ze to ta gruba jest winna.
          • 23.04.12, 11:54
            kag73 napisała:

            > Bo wyobraz sobie, ze na tym forum zdarzaja sie faceci, ktorzy twierdza, ze jak
            > np. kobieta za gruba to im nie stanie ;)
            > Hmm, fakt, to ich problem z nimi jest problem a nie z ta za gruba, ale oni sa p
            > rzekonani, ze to ta gruba jest winna.

            Jeśli kobietę mamy porównywać do wyglądu superlaski to i możliwości faceta analogicznie należałoby pórównać do superogiera.

            --
            "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
            Sapkowski, Pani Jeziora
            • 23.04.12, 12:13
              that.bitch.is.sick napisała:


              > Jeśli kobietę mamy porównywać do wyglądu superlaski to i możliwości faceta anal
              > ogicznie należałoby pórównać do superogiera.

              Mam na myśli, że marzyć każdy może. Tj. facet może sobie śnić na jawie jak to by mu stawał przy super modelce. Natomiast kobieta analogicznie może sobie wyobrażać jak na nią zareaguje jakiś napaleniec dla którego ona jest nowa. Takie ględzenie może przybrać formę wojny tylko jest stratą czasu.
              Jednak póki co mają szansę na seks ze sobą. Nie fair jest kiedy kobieta wycofuje się z wyścigu jeśli facet nie reaguje jak napaleniec. To smutne, samolubne podejście. Widać że lasce nie zależy na facecie tylko na adoracji z jego strony. Kobiety często tak płytko kochają.

              To zresztą nie oznacza że ona go nie podnieca, jak już powiedziałam koniec kropka. Jak facet potrzebuje odbyć stosunek to nawet gdy go laska średnio podnieca potrafi puścić w ruch wyobraźnię.
              >


              --
              "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
              Sapkowski, Pani Jeziora
              • 23.04.12, 12:51
                Wlasnie,wlasnie bo wszystko odbywa sie w glowie a dokladniej w podswiadomosci a
                wszelkie bzdury kobiet o spadnienciu na wadze czy kupieniu nowych ciuchow aby podniecic swoich partnerow sa tylko naiwnymi posunieciami bo lepiej(taniej) bedzie zwrocenie sie o pomoc do lekarza seksuologa czy psychologa.
                • 23.04.12, 14:32
                  Drogie panie,

                  Zdaje sobie sprawe, ze moge byc powodem braku erekcji u mezczyzny (kutuzow i niezapominajka333 zgoda!). Zakladajac, ze skoryguje swoje zachowanie obnizajac presje, a jednak zdarzy sie ze nowemu panu (bo starzy pouciekali :) nie stanie to jak nalezy sie 'poprawnie' zachowac?

                  Pytam szczerze. Co mowie i co robie w takiej sytuacji, zeby kochanka nie urazic i nie spalic relacji?
                  • 23.04.12, 14:41
                    A jak reagowałaś do tej pory?
                    • 23.04.12, 15:11
                      niezapominajka333 napisała:

                      > A jak reagowałaś do tej pory?

                      Ostatnim razem, zainicjowalam sama seks, pan zareagowal szybko mnie rozbierajac, odwzajemnilam sie rozbieranka jego, rzucil mnie na lozko, ja do 'rekoczynow' jak pisala kag73, a on mnie przewrocil na brzuch i bedzie mi masowal plecy (???) i juz wiedzialam, ze cos jest nie tak, bo nie pozwolil mi sie dotknac ponizej pasa, masaz trwal 3 min, ja goraca, odwracam sie a on mowi: ''sorry ale nie staje mi, daj mi troche czasu''. Powiedzialam cos w rodzaju: "Jasne nie ma sprawy, poloz sie chce popatrzec na twoj zajebisty tylek". Polozyl sie na brzuchu. Napatrzylam sie, polizalam, podotykalam, strzelilam klapsa, jak sie odwrocil problemu juz nie bylo. Seks byl super.

                      Sprawa sie zawalila pozniej, bo sprzeczalismy sie o nastepne spotkanie, bo nie mialam wolnego terminu, wiec sprzeczalismy sie o to kiedy, ja chcialam kolejny krotki seans, on chcial rzadziej a z dodatkami (film, wino, ect). Powiedzial mi, ze ja chce bardziej a on mniej, ja chce czesciej a on rzadziej, ze sie nie rownamy, wkurzyl mnie tym i mu przypieprzylam, ze w zasadzie moglibysmy ograniczyc sie do wejsc, przelec i wyjsc, ale najwyrazniej on tak nie potrafi mimo wczeniejszych deklaracji. I zakonczyl. Zalowalam.
                      • 23.04.12, 15:32
                        Czyli w zasadzie reakcja nie dotyczyła bezpośrednio samej sytuacji łóżkowej, raczej nie potrafiłas się powstrzymać przed złośliwością w negocjacjach. Trudności z kompromisem ?
                      • 23.04.12, 17:51
                        Kitty, ale u ciebie przyczyna zachowania panów by ła biegunowo inna niż u autorki?

                        wydaje mi się ,że faceci byli troche przerażeni tempem akcji- a facet w stresie się kurczy ( w walce lepiej zeby organ był mały i "miętki"


                        za duży poziom stresu najwyraźniej i za szybkie tempo- a stres to kortyzol
                        faceci o tym fantazjują , a jak przychodzi, co do czego to ich przerasta
                        spirala się nakręća bo facet zauważa, że coś jest nie tak i stresuje się jeszcze bardziej.

                        problemów z erekcja jeszcze nie maiłem...ale raz zaskoczyła mnie dziwność zachowania jednej panienki i kompletnei nie mogłem skonczyć przez 40 minut (albo mi się dłużyło) :P

                        zresztą podczas mojego pierwszego razu miałem podobny efekt- hydraulika dizała a końca nie widać ;P
                  • 23.04.12, 15:31
                    hello-kitty2 napisała:
                    "> Drogie panie, ......
                    > Pytam szczerze. Co mowie i co robie w takiej sytuacji, zeby kochanka nie urazic i nie spalic relacji? "

                    Co prawda nie jestem drogą panią (raczej tanim panem) , ale:
                    Nic nie mów.
                    Powtórzę. Nic nie mów, tylko rób, patrz jak patrzeć trzeba, ruszaj się jak się trzeba ruszać, ale na litość boską nie odzywaj się.
                  • 23.04.12, 16:42
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Zakladajac, ze skoryguje swoje zachowanie obnizajac pr
                    > esje, a jednak zdarzy sie ze nowemu panu (bo starzy pouciekali :) nie stanie to
                    > jak nalezy sie 'poprawnie' zachowac?
                    >
                    > Pytam szczerze. Co mowie i co robie w takiej sytuacji, zeby kochanka nie urazic
                    > i nie spalic relacji?

                    Kitty ---> ja tam do Twojego poziomu presji nic nie mam. opisałem Ci tylko jak to może wyglądać od strony faceta. Uważam że jeśli taka znajomość jest jasno zdefinjowana, to to może się udać


                    Co do pytania o tym co robić gdy facetowi "nie stanął", sprawa jest ciężka. Po pierwsze udawanie że "nie ma problemu" może załagodzić problem, ale nie wyeliminuje go (facet sam wie i czuje że nawalił na odcinku najbardziej męskim z możliwych). Wg mnie mogłoby podziałać jasna deklaracja że macie jeszcze dużo czasu danego dnia lub nocy i jeszcze przyjdzie pora na użycie organu który na razie odmówił współpracy. Pomocne mogłoby być odwrócenie uwagi faceta (od problemu o którym pewnei ciągle myśli) kierując do na jakieś nowe "zadanie" np. mineta, masaż całego ciała, prezentacja na co dana kobieta ma TERAZ ochotę (czyli niejako pokazanie że wcale penetracja w danym momencie nie była najważniejsza). Jednym słowem obstawiałbym wszystkie praktyki które odwracają uwagę i dają facetowi poczucie że ma czas, że "piłka jest ciągle w grze".
                    Czekanie bez słowa i kontemplowanie skali porażki tylko pogłębia sytuację i zaklęcia w stylu "jest OK" lub "każdemu się zdarza" nic nie pomogą.
                    • 25.04.12, 08:57
                      Tu jest w ogóle pomieszanie pojęć - facetowi kompletnie nie staje czy do pełnej erekcji potrzebuje troche bezposredniej stymulacji? To są dwie kompletne różne sprawy. Nigdy mi nie przyszło na myśl się skarzyć że moja partnerka w większości przypadków przed seksem potrzebuje pieszczot dłonią czy językiem.
                      • 26.04.12, 09:57
                        to nie jest to samo, cholera no, kobiety są jednak trochę inaczej skonstruowane. Mnie facet nie pieści po to żebym była wilgotna, tylko po to, żebym miała orgazm, wilgotna jestem jak tylko o nim pomyślę....
                        • 27.04.12, 03:07
                          kasia_2222 napisała:
                          > to nie jest to samo, cholera no, kobiety są jednak trochę inaczej skonstruowane
                          > . Mnie facet nie pieści po to żebym była wilgotna, tylko po to, żebym miała org
                          > azm, wilgotna jestem jak tylko o nim pomyślę....

                          No patrz, niby zauważasz, że jesteśmy inaczej skonstruowani i żadnych wniosków z tego. Interesujące :) Natomiast to:

                          > przed seksem są masaże różnych
                          > części ciała, z wyłączeniem penisa, to ma być wisienka na torcie pod warunkiem
                          > oczywiście, że zareaguje prawidłowo, jak myślicie, jak ja się czuję jak po
                          > takiej grze wstępnej dalej jest stan miękki?

                          W moim przypadku doprowadziłoby do odprężenia, uśpienia i nici z sjeksa. A najbardziej mnie bawiło, że ma reagowac tak jak ty chcesz, bo inaczej to reakcja nieprawidłowa :P
                          --
                          Wawel - nekropolia wielkich Polaków oraz Lecha Kaczyńskiego
    • 25.04.12, 08:54
      Jeżeli miałbym partnerkę u której "rozruszanie" mojego ciała ją odrzuca, to straciłbym wszelaką ochotę na seks. Nie oglądam innych par, nie wiem jak to jest u innych, ale nawet w filmach porno owe jurne viagrowe stwory nie zaczynaja z pelna erekcja i potrzebuja troche rozruszania.
      • 25.04.12, 12:26
        Ale przecież autorka napisała, ze nawet po stymulacji stref erogennych u Pana jego przyrodzenie ani drgnie ;-) i za każdym razem to samo... pan się kwalifikuje na wizytę u seksuologa i to asap...
        • 25.04.12, 13:01
          Z tymi strefami erogennymi mezczyzny to bym nie szarzowal :) Wiekszosc ma jedna - penisa.
          Ja tu widze problem z kobiecym ego, urazonym brakiem responsywnosci malzonka. Jak to - przeciez jestem taka seksowna, ze pala ma stawac i koniec.
          Z podobnego powodu panowie niekiedy nie chca chodzic do burdelu - przeciez jestem zbyt piekny i mlody, zeby za to placic :)
          Sama wizyta u seksuologa pewnie nie zaszkodzi, dobrze wykluczyc rozne ewentualnosci, bo tak gadac na forum to sobie mozemy.
          Ja stawiam, ze prawdopodobnie gosc nie jest w formie, lepsza dieta i trening by pomogly. Ale lekarz tez nie zaszkodzi, najwyzej powie to samo co ja przed chwila i tyle,
          • 25.04.12, 13:11
            Myślę, że najplepiej by pomogło, gdyby autorka zrobiła się ekspresowo na dżagę ;-) odpuściła sobie zbytnią bliskośc z mężem na jakiś czas, zajęła się wyłącznie sobą i swoimi przyjemnościami, wówczas po jakimś czasie mąz zatęskni za nią, za jej ciałem, czułością itp. i sam bez zbędnych stymulacji zacznie swoje przyrodzenie napędzac wyobraźnią na temat swojej jakże apetycznej kobietki... I tego autorce życzę ;-) a seksuolog i przekrój podstawowych badan zdr. na pewną mu nie zaszkodzą...
            • 25.04.12, 14:29
              zuzi.1 napisała:
              Myślę, że najplepiej by pomogło, gdyby autorka zrobiła się ekspresowo na dżagę
              > ;-) odpuściła sobie zbytnią bliskośc z mężem na jakiś czas, zajęła się wyłączni
              > e sobą i swoimi przyjemnościami, wówczas po jakimś czasie mąz zatęskni za nią,
              > za jej ciałem, czułością itp. i sam bez zbędnych stymulacji zacznie swoje przyr
              > odzenie napędzac wyobraźnią na temat swojej jakże apetycznej kobietki... I tego
              > autorce życzę ;-) a seksuolog i przekrój podstawowych badan zdr. na pewną mu n
              > ie zaszkodzą...

              Ja zaś myślę że fajnie byłoby gdyby autorka przestałą żyć telenowelami i zamiast oczekiwać tego że jej faceta "rozkręcą" te same rzeczy, które jej samej sie podobają (masaże, pocałunki itp) po prostu zapytała na co ON ma ochotę.
              Jak już pisałem ona niczym nie różni się od facetów którzy od razu wpychają rękę w majtki dziewczyny i zdziwieni, że one od tego nie robią się mokre (bo przecież na nich działa taka stymulacja -wiec czemu na nie nie działa). Stosuje bowiem metody które działają na kobiety wobec swego faceta (tutaj odpowiednio masaże, mizianie i pocałunki). Szkoda że nie doda jeszcze recytowania uduchowionej poezji.

              Twoje rady:
              "pan się kwalifikuje na wizytę u seksuologa i to asap..."
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135399273,Re_start_bez_erekcji.html
              są lekko mówiąc do kitu i utwierdzasz tylko autorkę w jej błędnym przekonaniu że to wina jej faceta że nie reaguje odpowiednio na "babską" wersję gry wstępnej
              • 25.04.12, 14:35
                Kutuzow: +1
              • 25.04.12, 14:53
                Kutuzow ciociu zgoda, ale zauwaz, ze kasia pisala ze jej partner chce żeby go "rozruszała".

                "Rozruszala"? Albo sama tak to skrotem ujela, bo nie chciala wymieniac, albo partner jest niewylewny i nie ujawnil, co ma dokladnie na mysli? Wstydzi sie powiedziec, nie wie?

                Kasia jesli nadal nie wiesz co mogloby go "rozruszac" to dobrze jest "wymienic sie" swoimi fantazjami. Jak polecisz fantazjami przy nastepnym razie i nadal klapa to chyba pozostaje seksuolog.

                Problem moze pojawic jesli fantazje partnerow sie w ogole nie pokrywaja :)

                Choc przy tak dlugim stazu to moze juz wszystkie fantazje przerobiliscie?
                • 25.04.12, 15:21
                  hello-kitty2 napisała:

                  > Kutuzow ciociu zgoda, ale zauwaz, ze kasia pisala ze jej partner chce żeby go "
                  > rozruszała".
                  >
                  > "Rozruszala"? Albo sama tak to skrotem ujela, bo nie chciala wymieniac, albo pa
                  > rtner jest niewylewny i nie ujawnil, co ma dokladnie na mysli? Wstydzi sie powi
                  > edziec, nie wie?

                  Kitty [zdrobniale] ---> autorka jest ze swoim partnerem kilkanaście lat. Wg mnie to dość długo,
                  Po pierwsze jest to na tyle długo, że nastąpiła pewnie habituacja* i sam widok nagiej autorki już tak nie oddziałuje na jej partnera. Co ważne to nie jego wina i nie ma to nic wspólnego z jego uczuciem (jak sugerowała rozżalona autorka). Od czysty naturalny proces.

                  Po drugie skoro są razem kilkanaście lat to pewnie gość ma ok 30-40 lat. To nie jest wiek, w którym facet moczy spodnie na widok przysłowiowego "cycka". pewnie już trochę w życiu widział i potrzebuję innych bodźców niż nastolatek który własnie zdobył "trzecią bazę"** (wg amerykańskiej terminologii małolatów).

                  Dla mnie (faceta) prośba o "rozruszanie" jest jasna i czytelna (twórcy filmów porno także jakoś to odgadują). Zgodzisz się ze mną chyba ze obie płcie dostosowują technikę "gry wstępnej" do oczekiwań drugiej strony. Tak jak facecji starają się delikatnymi pieszczotami, odpowiednim nastrojem w pomieszczeniu zbudować nastrój i odprężyć kobietę, tak kobiety działają bardziej zdecydowanie i tutaj pole manewrów jest raczej wąskie (pomijam indywidualne preferencje w stylu fetysze, lub wyjątkowo wrażliwe partie ciała u danego gościa). Autorka zaś się buntuje i strzela focha, że jej partnerowi nie wystarczy sama delikatna i nastrojowa gra wstępna co ważne bez dotknięcia nawet jego penisa (to ma być nagrodą jak odpowiednio zareaguje na jej "babską" wersję gry wstepnej).


                  *habituacja (ś.łc. habituatio ‘nawyk’ od łc. habitus ‘postawa; usposobienie, stan’) 1. med. zanikanie reakcji organizmu na wielokrotnie powtarzające się bodźce zewnętrzne.

                  ** całość nawiązuje do popularnego w USA baseball-a. Spotkałem się z taką definicją "baz":
                  1 baza - całusy
                  2 baza - dostęp do piersi dziewczyny
                  3 baza - dostęp do jej majtek -ale tylko petting
                  homerun lub częściej "score" - bzykanko.
                  • 25.04.12, 15:34
                    kolejny raz stwierdzam, że trafiasz w samo sedno
                  • 25.04.12, 15:40
                    Ciociu kutuzow :) masz racje, ale zakladam, ze autorka moze rozruszac swojego parnera pomijajac to czego nie lubi, przynajmniej na jakis czas. Podpowiedzia moga byc fantazje.

                    Zebys mnie zrozumial musialabym podac przyklady, ale chyba sa za ostre, zeby je tu omawiac. Powiem tylko, ze nie zalicza sie do nich odsloniecie przyslowiowego cycka :)
                    • 25.04.12, 16:29
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Ciociu kutuzow :)

                      ta "Ciocia dobra rada" było do zuzi.1 która miała takie super rady jak te:

                      "Wprowadz np. 3 m-ce kompletnie bez seksu,"
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135313599,Re_start_bez_erekcji.html
                      "autorka wątku już dawno sama powinna sobie znalezc kochanka, z uwagi na niedomagania męża w sferze seks."
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135358816,Re_start_bez_erekcji.html
                      bez komentarza

                      > Zebys mnie zrozumial musialabym podac przyklady, ale chyba sa za ostre, zeby je
                      > tu omawiac. Powiem tylko, ze nie zalicza sie do nich odsloniecie przyslowioweg
                      > o cycka :)

                      Nie za bardzo wiem w którą stronę idziesz. Autorka jasno pisała że ma żal że same delikatne pieszczoty (bez dotykania penisa) nie wystarczają. Zaintrygowało mnie to przyznam co oferujesz autorce że spełni jej wymagania (brak kontaktu z penisem) a jednocześnie rozgrzeje jej partnera.

                      BTW: Oglądałaś może "Coupling" który wcześniej polecałem? Tam jest piękna scena a propos wyobrażania sobie sławnych osób podczas seksu ;-)
                      • 25.04.12, 23:38
                        kutuzow napisał:

                        "> Nie za bardzo wiem w którą stronę idziesz. Autorka jasno pisała że ma żal że sa
                        > me delikatne pieszczoty (bez dotykania penisa) nie wystarczają. Zaintrygowało m
                        > nie to przyznam co oferujesz autorce że spełni jej wymagania (brak kontaktu z p
                        > enisem) a jednocześnie rozgrzeje jej partnera."

                        Kutuzow, a jakie mezczyzni maja fantazje seksualne (zreszta kobiety rownez)? Kto fantazjuje o hand czy blow job? To o czym sa te fantazje?

                        Moj ostatni kochanek, zanim jeszcze trafilismy do lozka, podal mi 5 swoich fantazji. Zadna z nich nie dotyczyla pieszczot penisa, w trzech z nich penis "byl w uzyciu", a w dwoch w ogole nie wystapil. Autorce polecalabym zaczac od tych ostatnich.

                        Zyczysz sobie, zeby je opisac? :))))

                        Ogladalam pare scenek z "Coupling" na you tube, ale tej o wyobrazaniu sobie slawnych ludzi podczas seksu nie zanalzlam. A szkoda :(



              • 25.04.12, 21:22
                Przeciez ona nie chce przykladac i nie przyklada reki od razu do penisa, tylko najpierw piesci cos innego. Nie wszyscy mezczyni lubia, zeby brac sie zaraz za ich ptaka, i nie wszystkie kobiety lubia brac do reki flaka. I na mezczyzn jak najbardziej dzialaja rowniez inne pieszczoty, masaze itp., wtedy sa podnieceni, ptak staje i mozna go "glaskac" dalej. To dosc popularne zjawisko. Pomysl o sobie czy tak nie masz ;)
                Mysle, ze maz autorki tez tak mial, teraz zmiana co ja nieco zaskakuje i moze irytuje.
                Tu nie chodzi o to, ze ma dostawac wzwodu na jej widok, tylko o to, ze ona jednak cos robi a on wzwodu nie ma. Owszem moze sie przyzwyczaic i zaczynac od "masowania" ptaka, co nie zmienia faktu, ze facet moze miec problemy hormonalne, zdrowotne, stres i co tam jeszcze, co powoduje brak ochoty albo TYLKO brak wzwodu na poczatku akcji.
                Ona na razie sie uzala, bo jest rozczarowana, ale wiadomo, ze bedzie musiala przemyslec, cos zmienic, dostosowac sie do nowej sytuacji. Kto wie, moze on zwyczajnie potrzebuje rzadziej i warto dac mu szanse, zeby to on przejal inicjatywe kiedy bedzie mial ochote i zobaczyc co bedzie.
              • 25.04.12, 22:02
                Kutuzow napisał:Twoje rady:
                "pan się kwalifikuje na wizytę u seksuologa i to asap..."
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135311665,135399273,Re_start_bez_erekcji.html
                są lekko mówiąc do kitu i utwierdzasz tylko autorkę w jej błędnym przekonaniu że to wina jej faceta że nie reaguje odpowiednio na "babską" wersję gry wstępnej "

                Wujku dobra rado ;-) a skąd wiesz, że to nie są problemy zdrowotne tego pana? facet moze miec ok 40tki skoro są kilkanaście lat razem, i problem z erekcją o podłożu zdrowotnym może go jak najbardziej dotyczyc. W takiej sytuacji, gdyby pani odegrała nawet taniec w negliżu na poręczy balkonu przed mężem może nie wystarczyc do tego, aby z flaka zrobił się dumny paw ;-)
                • 25.04.12, 23:16
                  No dobra. Ale co jest mniej skomplikowane:
                  - zrobić szczegółowe badania, zahaczyć o seksuologa, zmienić dietę, biegać itd a dopiero na samym końcu - gdy się okaże, hipotetycznie, że chłopak zdrów jak ryba - sprawdzać czy aby problem leżał w niesatysfakcjonującej grze wstępnej
                  - czy wziąć sprawy w swoje ręce, sprawdzić jak partner reaguje na zmianę łóżkowego modus operandi, a potem - gdy się, hipotetycznie, okaże, że nie reaguje - zainwestować czas i pieniądze w diagnozę i leczenie?
                  • 26.04.12, 10:37
                    Zauwaz, że problem z erekcją wystąpił dopiero ostatnio..., czyżby nagle mąz przestał reagowac na stymulacje, tak bez powodu, czyżby żona zmieniła diametralnie sposób tych stymulacji, które jak rozumiem do jakiegoś czasu przynosiły efekt w postaci erekcji?
                    Owszem powinna porozmawiac z mężem czego od niej oczekuje, spróbowac wdrożyc to w życie, a gdy znowu problem z erekcją się pojawi, nie przyjmowac do wiadomości, że to jej wina, bo kiepsko go stymuluje, tylko zamówic pilnie wizytę u dobrego seksuologa (wcześniej udac się do lekarza na indywidulaną wizytę, opowiedziec mu o co chodzi, jaki jest problem, jak się z tym kobieta czuje, jakie są reakcje meza słowne i fizyczne itp a następnie spotkac się na ponownej wizycie razem z mężem-w ten sposób autorka będzie mogła powiedziec lekarzowi wszystko co jej lezy na żołądku..., nie urażając męża).
                    • 26.04.12, 10:43
                      Przypuszczalnie wcześniej, jak miał seks raz na dwa tygodnie, to mu stawał na sam widok cycka.
                      A teraz, kiedy kobieta żąda częstszej dyspozycyjności, sam cycek mógł przestać wystarczać.
                      • 26.04.12, 10:56
                        no cóż, mój nie jest w stanie kochać się codziennie właśnie dlatego, że mu nie staje, albo jak juz stanie, to szybko flaczeje. ale co drugi dzień jest idealnie, wszystko nabiera odpowiedniej twardości ;).
                    • 26.04.12, 10:49
                      co ty p....sz?!

                      problem z erekcją ( tym tez się zajmiemy) zauważła pół roku temu, jak jej się zwiększyły potrzeby

                      bardzo możliwe, że wczęsniej przy jej obniżonym libido nie zwracała na partnera uwagi.

                      Dla mnie to zrozumiałe, że facetowi nic sie nie przełączyło z dnia na dzień tylko przez kilka lat posuchy coraz bardziej przyzwyczajał się do życia bez sesku z żona ( reglanmentacja 2 razy w miesiącu to dla normalnego faceta bezseksie)

                      nie znam faceta więć jak na to patrzył pozostanie tajemnicą. Nie trzeba być jednak jasnowidzem, zeby wiedziec, że sytuacja braku dostępności czegoś co pożądamy i jest tuz przy nosie powoduje frustrację i rozmaite reakcje obronne ( Bitch np podejrzewa takie reakcje u mnie w innym wątku)

                      druga sprawa to "zaburzenai erekcji"
                      moim zdaniem gosć nie ma żadnych Zaburzeń- wbrew temu co zostałop tu tak z automatu przyjęte. To po prostu efekt psychicznego wykastrowania psychicznego go przez obojętną ( dotychczas partnerkę) i atmosfera testu i frustracji, która mu zafundowała.
                      Zauważcie, ze teraz ona reaguje podobnie kiedy nie jest pewna swojego działania na niego -tymczasem on tak funkcjonował cały czas.
                      dlaczego jej nie wyslecie do seksuologa.

                      autorka ponosi konsekwencje swoich zachowań- niech pije piwio , ktorego nawarzyła
                    • 26.04.12, 10:49
                      Raczej powinien pojsc sam maz, nie do seksuologa, ale prawnika, zeby rozsadnie rozwazyc sprawe rozwodu. Szkoda chlopa jednak.
                      • 26.04.12, 12:14
                        myślałam że jesteś mądrzejszy sabat
                        • 26.04.12, 12:19
                          > myślałam że jesteś mądrzejszy sabat

                          To nie ma związku z mądrością ani z jej brakiem, raczej z emocjami. Obrywasz od Sabata za jego żonę.
                          • 26.04.12, 12:21
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > > myślałam że jesteś mądrzejszy sabat
                            >
                            > To nie ma związku z mądrością ani z jej brakiem, raczej z emocjami. Obrywasz od
                            > Sabata za jego żonę.


                            jesli tak samo podchodzisz do wyrażania emocji przez swojego męża to potwierdzasz moje zdanie na twój temat.
                            pewnie masturbacja tweż jest beee i niemądra,- godna politowania?
                            • 26.04.12, 12:36
                              Tobie chyba też emocje zaciemniają ogląd i zrozumienie tego, co piszę.

                              Sabat nie może ukarać swojej żony za brak seksu, bo nie ma pomysłu, co mogłoby ją dotknąć do żywego, a przy tym nie zaboleć jego. Ale zamiast na niej może się powyżywać na lasce z forum, która kiedyś też miała w dupie potrzeby męża. Żeby sprawiedliwości stało się zadość i żeby poziom jego frustracji zmniejszył się na trzy minuty.

                              Co ma do tego moje podchodzenie do wyrażania emocji przez męża i stosunek do masturbacji?
                              • 26.04.12, 13:43
                                Skad wiesz, ze nie mam pomyslu ? Akurat mam i zaczalem realizacje.
                                Druga kwestia - co do sprawiedliwosci to masz racje, to jest jakas sprawiedliwosc. Przy czym mojej frustracji w zaden sposob nie umniejsza, tak na marginesie :)
                                • 26.04.12, 13:47
                                  sabat77 napisał:

                                  > Skad wiesz, ze nie mam pomyslu ? Akurat mam i zaczalem realizacje.

                                  Co za pomysl masz Sabat77?
                                  • 26.04.12, 14:10
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Co za pomysl masz Sabat77?


                                    najbardziej oczywisty - wyeliminowac wszystkie mozliwe przyczyny braku popedu, poczawszy od farmakologicznych (mozliwe najszybciej) a skonczywszy na mojej nadwadze (najbardziej prawdopodobny).
                                    • 26.04.12, 14:17
                                      sabat77 napisał:

                                      > najbardziej oczywisty - wyeliminowac wszystkie mozliwe przyczyny braku popedu,
                                      > poczawszy od farmakologicznych (mozliwe najszybciej) a skonczywszy na mojej nad
                                      > wadze (najbardziej prawdopodobny).

                                      A nastepnie?
                                      • 26.04.12, 14:21
                                        A nastepnie nic, w tym rzecz. Wywolac pozadanie i nie konsumowac go :)
                                        • 26.04.12, 15:32
                                          sabat77 napisał:

                                          > A nastepnie nic, w tym rzecz. Wywolac pozadanie i nie konsumowac go :)

                                          I co dalej? Nadal nie miec seksu? Jak dlugo? I w jakim celu?
                                          • 26.04.12, 15:56
                                            Teraz nie mam dosc czasu, by wytlumaczyc. Wieczorem opisze w pelni swoje przemyslenia, bedzie troche odsylaczy, takze prosilbym o odrobine cierpliwosci.
                                          • 26.04.12, 23:00
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > I co dalej? Nadal nie miec seksu? Jak dlugo? I w jakim celu?

                                            Obiecałem odpisać wieczorem co niniejszym czynię.

                                            P: Nadal nie mieć seksu ?

                                            Nadal, przez jakiś relatywnie krótki czas (kilka miesięcy), po to by mieć go więcej i pewniejszy w przyszłości.

                                            P: Jak długo ?

                                            Trudno powiedzieć. Za dużo zmiennych niezależnych ode mnie :)

                                            P: W jakim celu ?

                                            O, i tu się zaczynają schody.
                                            Spróbuję się nie rozpisywać za bardzo.
                                            Może słyszałaś o dylemacie więźnia ?
                                            jeśli nie to polecam, warto rzucić okiem:
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wi%C4%99%C5%BAnia
                                            Generalnie jest to problem z teorii gier, w telegraficznym skrócie polega na tym, że istnieje między dwoma osobami możliwość współpracy lub zdrady i na tym opierają się wyniki gry.
                                            Jeśli oboje współpracują - wyniki są dobre, jeśli jedno zdradza, to dla zdradzającego wynik jest świetny, dla zdradzonego - fatalny.

                                            W sumie koegzystencja dwóch osób na dłuższą metę przypomina właśnie dylemat więźnia, chociaż jeśli mówimy o małżeństwie, to jest to wersja iterowana.
                                            W wersji nieiterowanej (np. jednorazowy kontakt dwóch osób) najkorzystniejszą taktyką jest zdrada. (czyli w życiu - założenie działania maksymalnie na swoją korzyść, olewając oczekiwania drugiej strony)

                                            Ze względu na istnienie powtórzeń gra robi się ciekawa. Współgracz ma możliwość zemsty, stąd trzeba uważać co się robi.
                                            Jak do tej pory najkorzystniejszą zbudowaną taktyką gry w przypadku dylematu więźnia jest taktyka nazwana "wet za wet".

                                            pl.wikipedia.org/wiki/Wet_za_wet_%28teoria_gier%29
                                            Chodzi generalnie o to, że zaczynasz pokojowo, a następnie kopiujesz ruchy przeciwnika.

                                            Jak to się wszystko ma do małżeństwa i seksu ?
                                            Oczywiście dylemat więźnia jest gigantycznym uproszczeniem, ale można to podsumować tak:

                                            Zakładam że jeden z partnerów postanowił zareglamentować seks w małżeństwie, na zasadzie "a bo tak". Jeśli drugi partner będzie cały czas wychodził z propozycją współpracy (gotowość na seks), to można przyjąć że stroną zyskującą (bo zawsze zaspokojoną) będzie reglamentujący. Można zauważyć, że niezależnie od nastroju i potrzeb to on będzie lub nie będzie miał seks, w zależności od swoich potrzeb, a potrzeby partnera się nie będą liczyć.
                                            Druga strona będzie mieć seks jedynie wtedy, kiedy zechce tego partner. Trochę wujowy układ, przyznasz ?

                                            Teraz wersja wet za wet: Pierwszy reglamentuje, tak jak w pierwszej wersji drugi dostaje po głowie - i tutaj zaczyna się różnica. W przypadku gdy pierwszemu się z jakiegoś powodu jednak znowu zachce - to drugi zaczyna reglamentować seks. Pierwszy dostaje nauczkę, że to się nie opłaca, bo teraz jego potrzeby nie są zaspokojone. W tym momencie warianty są dwa - albo oboje idą na taktykę braku współpracy, małżeństwo się prędzej czy później rozpada, albo oboje idą na współpracę - przy wet za wet działa ona bez końca -> mamy szczęśliwe i spełnione małżeństwo.

                                            Nie trzeba w sumie teorii gier. Mamy stare polskie powiedzenie - jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu. Jak się pokazuje, że można bezkarnie się wodzić za nos, to wszyscy dookoła za ten nos wodzą. Trzeba umieć pokazać, że takie czyny rodzą przykre konsekwencje - wtedy druga strona dwa razy się zastanowi czy znowu warto zacząć.

                                            Kwestia dość istotna, to doprowadzać możliwie szybko do kolejnej iteracji, kolejnego "rozdania", zmieniając układ sił.
                                            Zazdrość, groźba, zdrada - metody dowolne.

                                            W moim przypadku, gdybym cały czas kooperował - może i miałbym znowu bara bara w małżeństwie. Na jak długo ? Tydzień, miesiąc ? Aż do kolejnego "a bo tak" ? Trzeba pokazać, że to nie jest tak prosto - jak się ostro pogrywa, to konsekwencje muszą się pojawić. Inaczej nie ma mowy o wzajemnym szacunku.

                                            P: I co dalej ?

                                            Heh, a któż to może wiedzieć ? :D

                                            www.youtube.com/watch?v=xZbKHDPPrrc
                                            • 27.04.12, 01:28
                                              sabat77 napisał:

                                              > Teraz wersja wet za wet: Pierwszy reglamentuje, tak jak w pierwszej wersji drug
                                              > i dostaje po głowie - i tutaj zaczyna się różnica. W przypadku gdy pierwszemu s
                                              > ię z jakiegoś powodu jednak znowu zachce - to drugi zaczyna reglamentować seks.

                                              Sabat77 ---> nieźle żeś to sobie wymyślił, ale pominąłeś jedną ale BARDZO istotną zmienną w tej teorii gier, mianowicie nie bierzesz pod uwagę różnic w temperamencie. To tak jakby Twoja małżonka brała udział w co 20-30 "turze" gry. Nigdy tego nie wygrasz jeśli Twoje potrzeby będą znacząco większe. Dopiero gdybyście mieli IDENTYCZNE libido to wtedy ta adaptacja Dylamatu więźnia ma sens.
                                              • 27.04.12, 01:41
                                                No wlasnie Sabat77, ja sobie tak czytam i czytam ta twoja teorie i przyznam, ze probuje sobie przypomniec odpowiedz na pytanie kluczowe:

                                                dlaczego twoja zona nie chce sie z toba kochac?

                                                Za cholere nie moge sobie przypomniec. Jak ona to tlumaczy? Pytales? Pamietasz jeszcze?
                                                • 27.04.12, 05:36
                                                  Ona przez cały nasz związek tłumaczy to inaczej, niezależnie od okoliczności. Na początku oczywiście religia, potem zmęczenie, wreszcie kiedyś wypaliła, że "ten typ tak ma", co chyba było najbliższe prawdzie.
                                                  Wiem że dopatrujesz się winy z mojej strony, ale - co mnie osobiście przeraża - nie zauważyłem zbytniego związku między moją atrakcyjnością / bądź nie a jej reakcjami wobec mnie. Może to świadczyć o kompletnym braku uczuć z jej strony i traktowaniu naszego związku czysto użytkowo, dla zaspokojenia swoich społecznych instynktów (mieć dzieci, posiadać męża - przed znajomymi).
                                                  Ale nie mówmy już o mnie, bo psujemy fajny wątek...
                                              • 27.04.12, 05:29
                                                Owszem, dlatego zakładam że mężczyzna jest w stanie obudzić pożądanie kobiety. Pytanie brzmiało - co zrobisz gdy to się uda, więc odpowiadam. Jeśli się nie uda, to oczywiste, że całe rozumowanie traci sens.
                                                Dodam, że po 3 latach celibatu w moim przypadku to kwestia braku seksu z małżonką zaczyna być bardziej problemem natury psychologicznej niż fizjologicznej, więc jeśli chodzi o problem wzajemnego pociągu, nasze potrzeby wkrótce się spotkają. Z czasem przestaję ją postrzegać jako obiekt pożądania, innych kobiet się to nie dotyczy.
                                                • 27.04.12, 13:05
                                                  sabat77 napisał:

                                                  "Wiem że dopatrujesz się winy z mojej strony."

                                                  Mylisz sie. Nie, nie dopatruje sie winy w tobie. Raczej dopatruje sie 'bezsensu' twoich dzialan, przy zalozeniu, ze ostatecznie chcesz doprowadzic do udanego seksu ze swoja zona.

                                                  Zwyczajnie trudno w to uwierzyc, ze kobieta, ktora od trzech lat nie interesuje sie toba jako mezczyzna bedzie miala kiedykolwiek ochote na seks z toba, a co dopiero udany. Rownie trudno uwierzyc, ze ona cie w ogole kocha. Ponadto to, co sam dostrzegasz i o czym mowil abrigado: czy ty w ogole chcesz jeszcze seksu, z ta osoba?

                                                  Przykro mi, ale ten twoj zwiazek to wyglada na totalna klape, rozumiem, ze zyjesz jeszcze checia zemsty, odegrania sie, jestes nakrecony itd. ale to marnie wyglada.

                                                  Nie wiem, jesli chcesz przekonaj mnie, ze to wartosciowy zwiazek, dasz rade?

                                                  Jesli nie, to zycze ci, zebys schudl, zadbal o siebie, spotkal fajna dziewczyne, ktora kocha seks i ulozyl sobie z nia zycie (z miloscia i co tylko potrzebujesz w komplecie).

                                                  "Ale nie mówmy już o mnie, bo psujemy fajny wątek..."

                                                  Ten watek jest juz 'martwy' tzn autorce juz sie nie da pomoc (wg mnie).
                                                  • 27.04.12, 13:18
                                                    kurcze...sam się zdziwiłem, ale aż musiałem spojrzeć na sygnaturkę bo równie dobrze mógłby być mój post

                                                    sabat oni maja rację- nie ma realnych szans aby w twojej współlokatorce ( nazywanie jej zoną , kobietą wskazywałóby błędnie na jikiś rodzaj aktualnej relacji seksualnej) wzbudzic pożadanie do twojej osoby na w mairę stałym i częstym poziomie odpowiadajactym twoim potrzebom.

                                                    jak coś robisz to rób dla siebie bo jeśkli w rzeczywistości posługujesz sie dylematem wieźnia to dokonałeś błędnego założenia, że jej jest potrzebne to samo co co tobie w zbliżonym stopniu a reglamentacja wynika tylko z techniki "zdrady"
                                                  • 27.04.12, 13:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    >
                                                    > Ten watek jest juz 'martwy' tzn autorce juz sie nie da pomoc (wg mnie).

                                                    Amen kitty, wg mnie też. Życzymy jej powodzenia w krainie fantazji.
                                                    Uważam nawiasem, że zignorowała całkowicie wyciągniętą dłoń i badzo słuszne wpisy np. sea.sea która mądrą niewiastą jest.


                                                    --
                                                    "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
                                                    Sapkowski, Pani Jeziora
                                                  • 27.04.12, 13:25
                                                    Pytanie ile par malzenskich sie wlasciwie kocha. Tak procentowo ?
                                                    skoro jak to ktos tu ujmowal - malzenstwo to spolka cywilna, malzenstwo jako wymiana dobr, milosc to w gamnazjum a potem kalkulacja - to o czym my mowimy ? Jasne ze mnie nie kocha. Pewnie nigdy nie kochala.
                                                    Tylko w sumie co z tego ?
                                                    dzieci kochamy razem, to juz jakis wspolny punkt.
                                                    Dla mnie wyjsciem jest podwojne zycie, a w domu opieka nad dziecmi. Mam taka nadzieje, ze wyjdzie mi to wszystko na tyle sprytnie, by wszystkiego nie zawalic.
                                                  • 27.04.12, 13:40
                                                    > Dla mnie wyjsciem jest podwojne zycie, a w domu opieka nad dziecmi. Mam taka na
                                                    > dzieje, ze wyjdzie mi to wszystko na tyle sprytnie, by wszystkiego nie zawalic.

                                                    +1- zacząłbym od wyraźnego powiedzenia swojej współlokatorce, że ta sfera życia jest dla ciebie bardzo wazna i nie zamierzasz z niej rezygnować ( bez rozwijania myśli- to już twoja prywatna sprawa jeśli nie zamierzasz sie rozwodzić natychmiast)

                                                    po takim postawieniu sprawy wprost masz spore szanse, że znalezienie sobie przez ciebie kochanki nie będzie mogło być argumentem użytym przez żone przy rozwodzie, a nawet , ze to będzie argument za jej winą i dowód rozkładu pozycia
                                                  • 27.04.12, 13:59
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Dla mnie wyjsciem jest podwojne zycie, a w domu opieka nad dziecmi. Mam taka na
                                                    > dzieje, ze wyjdzie mi to wszystko na tyle sprytnie, by wszystkiego nie zawalic.

                                                    Fajnie piszesz i w przeciwieństwie do wielu osób z tego forum chcesz coś zmienić w obliczu problemu. Nie odbierz więc mej krytyki jako ataku na Ciebie. Popieram Twe działania i chęć zmiany, choć pomysł żeby żyć "jak inni" jest słaby wg mnie i w dłuższym okresie czasu przyniesie więcej szkody niż korzyści. Już raz postąpiłeś tak jak "wypadało" i teraz zbierasz owoce. Za lat kilka możesz zaś zbierać owoce obecnych swoich działań żałując że nie wystarczyło Ci odwagi żeby sprawę załatwić "po męsku". Może skoro Ty wiesz że nie odejdziesz od swej żony (bo możesz dużo stracić wg siebie) to pewnie Twoja żona zna Ciebie i wie to tym bardziej -wiec nie musi zabiegać o Ciebie. Żyjecie więc jej rytmem i pozornie jest dobrze.

                                                    Przemyśl to czy chcesz wpisywać się w tą "polską tradycję" gdzie rodzina dba tylko o to żeby sąsiedzi widzieli sielankę, a w środku hula wiatr i dzieciom brakuje wzorca bliskości i postępowania w związku. Chcesz być kolejnym facetem który będzie się wypłakiwał w rękaw kochance (lub profesjonalistce), że "żona go nie rozumie"? Szkoda życia (vide wcześniejszy post o "średnim wieku").
                                                  • 27.04.12, 14:23
                                                    Kutuzow. Moralniej i prosciej byloby tak jak piszesz.
                                                    tylko moralny to ja juz bylem. Teraz moze dla odmiany warto byc cwany ?
                                                    W moim wariancie nie zabijaja mnie alimenty, nie musze utrzymywac osobnego domu i jestem caly czas przy dzieciach. Skoro cala masa ludzi tak robi, a tylko nieliczni decyduja sie na samotna zegluge, to moze znaczy o takim rozwiazaniu, ze jest +tested ? Ostatnio znudzilo mi sie rycerzowanie, moze wygodniej byc wrednym wujem ?
                                                  • 27.04.12, 14:44
                                                    Sabat77 napisał:

                                                    > Kutuzow. Moralniej i prosciej byloby tak jak piszesz.
                                                    > tylko moralny to ja juz bylem. Teraz moze dla odmiany warto byc cwany ?
                                                    > W moim wariancie nie zabijaja mnie alimenty, nie musze utrzymywac osobnego domu
                                                    > i jestem caly czas przy dzieciach. Skoro cala masa ludzi tak robi, a tylko nie
                                                    > liczni decyduja sie na samotna zegluge, to moze znaczy o takim rozwiazaniu, ze
                                                    > jest +tested ? Ostatnio znudzilo mi sie rycerzowanie, moze wygodniej byc wredny
                                                    > m wujem ?

                                                    Sabat77 ---> ja sądzę że nie doceniasz swojej żony, a z drugiej strony przeceniasz możliwość posiadania kochanki. Małe potknięcie i z sytuacji którą widzisz optymistycznie skończy się na:
                                                    - zabijają mnie alimenty więc nie stać mnie na inne kobiety
                                                    - utrzymuję drugi dom
                                                    - nie mam kontaktu z dziećmi bo żona w ramach "rewanżu" za upokorzenie związane ze zdradą i rozwodem postarała się ograniczyć mi dostęp do nich.

                                                    Pomijam już fakt jaki przykład dajesz swoim dzieciom. Łatwiej być cichym kombinatorem liczącym na to że coś Ci od życia skapnie "na boku" niż przyjąć problem na klatę.
                                                  • 27.04.12, 14:49
                                                    sabat ja mam włąsnie to oczym ty dopiero myslisz. Dla realizowania siebie i swoich pasji to świetne wyjście- (jak sobie pomyslę, ile wydawałbym na wynajecie mieszkania to nie żal mi nalot za granicę ;P

                                                    ale zostaja dodatkowo problemy organizacyjne

                                                    ja np mam chętną na weekend majowy, któras sama pcha mi sie w łapy, ale jednoczesnie mam dzieciaki na głowie- a im nigdy nie wiadomo kiedy gorączka i wyścig do lekarza wyskoczy

                                                    tak więć musza gospodarowac czasem

                                                    poza tym słódkie randez vous też jest mocno utrudnione, jak mieszkasz z byłą i dzieciakami,

                                                    coś za coś ;)
                                                  • 27.04.12, 15:07
                                                    Kutuzow, ta litania ktora wymieniles moze spotkac mnie tu i teraz, jesli zdecyduje sie na rozwod w tej chwili. Nie warto sprobowac najpierw, niz dostac po ryju od zycia za bycie grzecznym, uczciwym i szczerym ? Przewalone to ja mam juz, teraz, wiec bez urazy, ale to co proponujesz jest niezbyt zyciowe. Po prostu totalnie sie nie oplaca, lepiej brnac w klamstwo jak dlugo sie da, albo obciac sobie fiuta i zyc dalej z szanowna i uczciwa malzonka usmiechajac sie jak debil na rodzinnych spedach, a po nocach trzepiac kapucyna. Trzeba powiedziec ze mnie zalatwila na cacy. Ale wymysle cos, nie puszcze darmo swojej krzywdy.
                                                  • 27.04.12, 15:17
                                                    sam sie załatwiłeś ;) ją mozesz najwyżej oskarżyć o współudział...:P

                                                    nie ma co się złościć i pielęgnować w sobie poczucia krzywdy, stałó się
                                                    teraz musisz zapewnić sobie przestrzeń i przede wszystkim mieć w dupie rodzinne spędy

                                                    ja rodzinkę mojej byłej od dawna traktuję z buta i mam mocno w nosie "rodzinne" reakcje
                                                    ostatnio byłem sam na weselu z dzieciakami- bombowa sprawa - na "życzliwe" pytania gdzie żona- odpowiadałem, ze musiała wyjechać - i swietnie bawiłem się myslą jakie ploty to musi rodzić.

                                                    zrozum jedno - jak spółka cywilna, to spółka cywilna- czyli po załatwieniu biznesów rozchodzimy się w rózne strony
                                                    a jak żona chciała mieć fasadę rodziny to powinna uzgodnić to z mężem albo lepiej się starać żeby jemu się też chciało

                                                    tak więć - kumple i kobiety , sabat, zanim oskarża cie o kryzys wieku średniego :)
                                                  • 27.04.12, 21:51
                                                    A widzisz. Jedną ważną rzecz mi uświadomiłeś. Nie mogę być dalej taki chłodny i zdystansowany, bo w razie ewentualnej rozprawy to ja muszę być tym sympatycznym, inicjującym, miłym i zabiegającym mężem. Ponadto taka atmosfera tworzy doskonałą kurtynę do zakulisowych akcji :)
                                                    Kwiaty i rocznice, będę pamiętał.
                                                    Jasne że nic nie da, ale punkt dla mnie w razie jakiejś wsypy.
                                                  • 28.04.12, 17:00
                                                    sabat77 napisał:

                                                    "tylko moralny to ja juz bylem. Teraz moze dla odmiany warto byc cwany ?
                                                    W moim wariancie nie zabijaja mnie alimenty, nie musze utrzymywac osobnego domu i jestem caly czas przy dzieciach."

                                                    Wszystko pieknie, tylko podwojne zycie to zycie dla ludzi bez uczuc, trzeba panowac nad emocjami, nie zakochiwac sie, nie angazowac sie, myslec o sobie, byc zimnym skurwysynem.

                                                    Potrafisz tak? Chcesz tak?

                                                    Bitch juz cie o tym uprzedzala, prawda, co sie moze stac jak spatkasz ladna pania na boku - kolorowy zawrot glowy. Zapanujesz nad tym balaganem, jak sie zdarzy? :)

                                                    Abrigado, ty juz nie masz zadnych uczuc, prawda?
                                                  • 28.04.12, 17:20
                                                    Spoko, lata niezaspokojonego pozadania zostawiaja niezatarte pietno na psychice. Cos tam sie wypala, cos zanika.
                                                    Szczerze mowiac nie wiem jaki mam wybor ? :)
                                                    Wiele z manifestacji mojej osobowosci, chocby tu na forum, to zachowania wyuczone. Nie jestem az tak emocjonalny, jak na to wygladam.
                                                    Poza wszystkimi moimi slabostkami, najwieksza jest moj niewyobrazalny egoizm spychany przez lata na margines. Jesli go nakarmie stane sie prawdziwym potworem. Ale jesli to jedyna droga bym poczul sie szczesliwyy, to musze pojsc ta droga.
                                                  • 29.04.12, 07:53
                                                    Sabat- może wyuczone, może nie wyuczone- w każdym razie mówiąc o tym egoiźmie popadasz w straszną egzaltację, jak bohater Jane Austin normalnie...

                                                    tak jak wytknęły ci kobiety to co planujesz to półśrodki i w sumie kompromis, nie żadna odwaga.

                                                    Ja przynajmniej mam tego świadomość, mając podobne podejście.
                                                    I oczywiście robię to z pobudek czysto egoistycznych-od kiedy mam dzieciaki wiem ,ze to najfajniejsi ludzie jakich spotkałem i wiem ,że w porównaniu do uczuć jakie one we mnie budzą wszystkie moje "Miłości" i "zakochania" to były takie popierdółki.

                                                    to jest też odpowieżn a pytanie Kitty-nie spotkałem dotąd kobiety, która byaby konkurencją dla moich dzieciaków.

                                                    i robię to dla siebie nie dla nich- dzieciaki fantastycznie szybko dostosowują się do odejścia jednego z rodziców- zwłaszcza ojca
                                                    pewne jak wejda w okres dorastania będę musiał od nowa przeszacować moje priorytety.

                                                    natomiast wadą takiego układu jest Sabacie-powierzchowny seks i powierzchowne relacje z napotkanymi kobietami- czy to ci wystarczy? ja przez ostatnie lata ograniczam te relacje- bo okazaly sie niewystarczające ( to tak jakby na myśl o fantastycznej uczcie z braku czasu serwować sobie zupkę chińską)

                                                    w życiu nie wytrzymabym dwóch miesiecy bez seksu z zywą kobietą, ty wytrzymałeś lata- nie wiem czy podziwiać, czy współczuć wytrwałóści

                                                    a poniewaz czowiek potrzebuje silnych emocji- od czasu do czasu- zapewniam je sobie na polu nie związanym z seksem :P


                                                  • 29.04.12, 08:03
                                                    Biorac pod uwage moja dotychczasowa gigantyczna nieatrakcyjnosc w polaczeniu z wielka niechecia do bywania w domach publicznych, to nie byla kwestia wytrwalosci tylko postawienia przed faktem dokonanym.

                                                  • 29.04.12, 14:17
                                                    Abrigado,

                                                    nie ukrywam, ze twoj przypadek mnie interesuje.

                                                    Piszesz, ze nie spotkales jeszcze kobiety, ktora budzila by w tobie uczucie rownie silne, jak te ktore zywisz do swoich dzieci, a jednoczesnie z wiekszosci twoich postow bije postawa, jak bardzo pragniesz kochac jakas kobiete. Kochac ja i kochac sie z nia. Idealistyczne i romantyczne. Jestes w pulapce. Chcesz seksu i go miewasz, ale nie jest on taki jakiego potrzebujesz.

                                                    Znam takiego mezczyzne, ktory rozkochuje w sobie coraz to kolejne kobiety, lgna do niego, po czym je zostawia i tak w kolko. Patrzac na to nie da sie nie zauwazyc, ze tak naprawde to on szuka takiej, w ktorej moglby sie zsam akochac, a on je tylko bardzo lubi. I to tez tak jakby probowal sobie zrekompensowac ich miloscia czy tez zakochaniem ten swoj wielki brak -niezdolnosc do milosci.

                                                    Abrigado skad masz pewnosc, ze ty w ogole potrafisz kochac? Bo kochasz dzieci? Wiesz, ze to nie to samo. Jak to z toba jest?
                                                  • 29.04.12, 14:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Znam takiego mezczyzne, ktory rozkochuje w sobie coraz to kolejne kobiety, lgna
                                                    > do niego, po czym je zostawia i tak w kolko. Patrzac na to nie da sie nie zauw
                                                    > azyc, ze tak naprawde to on szuka takiej, w ktorej moglby sie zsam akochac, a o
                                                    > n je tylko bardzo lubi. I to tez tak jakby probowal sobie zrekompensowac ich mi
                                                    > loscia czy tez zakochaniem ten swoj wielki brak -niezdolnosc do milosci.

                                                    Wrong. On szuka tylko potwierdzenia własnej wartości, miłość tu nie ma nic do rzeczy. On tych kobiet nie tylko nie kocha, ale wręcz nie szanuje.
                                                    Jest wiele kobiet, które robią dokładnie to samo. Wciągają faceta w układ, obiecują wiele uśmiechami, powłóczystymi spojrzeniami - żeby po chwili spuścić na głowę zimny prysznic - kiedy delikwent się poddaje, zabawa w zaloty zaczyna się na nowo.
                                                    Ofiara po jakimś czasie orientuje się, że takich jak on - adoratorów w bezpiecznej strefie - jest dziesiątki. Rzeczywiście takim push-pull można zrobić partnerowi niezłą sieczkę w głowie (mężczyźni zwykle nie rozumieją, adorując cały czas z taką samą intensywnością, co jest totalna głupotą), ale ostatecznie do niczego nie dochodzi.
                                                    Modliszce chodzi o to by być adorowaną. Jedyna różnica między płciami jest taka, że mężczyzna modliszka zwykle odchodzi po skonsumowaniu układu seksualnie, kobieta modliszka zwykle zadowala się samym poczuciem, że mogłaby taki układ skonsumować.
                                                    W sumie gra dotyczy wyłącznie ich ego, najczęściej zdrowo zaburzonego jakimś kompleksem niższości.
                                                    Nie ma w tym miłości, jedynie nieszczęśliwa, narcystyczna niedojrzałość.

                                                    BTW - dlatego ja jako mężczyzna wybitnie podejrzliwie patrzę na sygnały zainteresowania ze strony kobiet. Dużo bezpieczniej zdobywać samemu wybierając partnerkę, niż pakować się w jakieś dziwne układy. 9/10 przypadków to jest wyprowadzanie na manowce i robienie emocjonalnie komuś dobrze kosztem siebie.
          • 25.04.12, 21:11
            "Z tymi strefami erogennymi mezczyzny to bym nie szarzowal :) Wiekszosc ma jedna - penisa."

            Nie wiem skad to przekonie. Mam inne doswiadczenia. Wbrew pozorom panowie maja tez inne strefy erogenne, niektorzy tylko o tym nie wiedza :)
            • 25.04.12, 21:21
              Z rozmow, lektury. Pieszczeniem facetow sie nigdy nie zajmowalem, jedyne co moge powiedziec o sobie, to to ze sam mam ich sporo. Mimo wszystko z racji bycia duzym, odslonietym organem penis niezawodnie jest ta nnajbardziej istotna strefa. Pomijac go, to tak jakby chciec doprowadzic kobiete do orgazmu pieszczotami szyi i wewnetrznej czesci dloni. Ponoc mozliwe - teoretycznie.
              • 25.04.12, 21:27
                Nie myl pojec, ona nie chce go pomijac, jak najbardziej chce go wlaczyc do akcji, ale nie od razu. Jakby nie bylo z pewnoscia to penisa a nie jego palec wpusci do srodka.
                Mysle, ze zniecheca ja brak jego erekcji po jakichs tam pieszczotach, bo ma wrazenie, ze facet zwyczajnie nie ma ochoty i jej samej sie w tym momencie odechciewa, bo nic na sile.
                Nawiasem, ja zajmowalam sie pieszczeniem facetow i wiem, ze dziala na nich nie tylko pieszczenie penisa, chociaz zgadzam sie z Toba, ze jest najbardziej istotny.
        • 25.04.12, 23:52
          Ja doczytałem temat pocałunków, nic o stymulacji stref erogennych. Cała sytuacja to troche jakbym chodził po forach i mowil ze moja partnerka ma klopoty zdrowotne albo psychiczne bo ją caluje za uszkiem, pokazuje klatę a ta jeszcze chce łechtaczki "reanimacji" uzywajac slownictwa zalozycielki watku. Co wiecej w tym sposobie widzenia rzeczywistosci przez autorke watku jest jakas rozczeniowosc i brak otwartosci na kwestie seksu, ktore dla mnie jest dyskwalfikujacy. Rozmawiamy na razie ogolnikami glownie, wiec moze sprecyzujmy - małżonek chce zebys wziela do ust lub do ręki nie w pełni twardego członka, a Ciebie to brzydzi??
          • 26.04.12, 00:26
            themaxmaster napisał:

            "Rozmawiamy na razie ogolnikami glownie, wiec moze sprecyzujmy - małżonek chce zebys w
            > ziela do ust lub do ręki nie w pełni twardego członka, a Ciebie to brzydzi??"

            No wlasnie, edukacji nigdy nie za wiele. Uswiadom mnie themaxmaster, bo nie wiem czy mezczyzna, ktory sie masturbuje, to zaczyna biorac do reki miekkiego penisa?
            • 26.04.12, 07:00
              To zalezy czy to jest sesja w stylu "rany ale jestem napalony", czy "aaa, zrobie sobie dobrze". Przyjmij do wiadomosci, ze sa faceci robiacy sobie dobrze zeby sie po prostu odprezyc i zrelaksowac. W tym drugim wypadku moze tak byc jak piszesz.
            • 26.04.12, 07:53
              No generalnie ja potrzebuje, kilku sekund, ale jednak, kontaktu bezpośedniego ;)
              • 26.04.12, 08:56
                nie, nie brzydzę się, nie brzydzi mnie nic w seksie z moim facetem, ale moje podniecenie się resetuje się do zera i co ja poradzę że tak właśnie jest? I mogę sobie tłumaczyć że powinnam być wyrozumiała, bo staram się taka być. Staram się z tym zmierzyć i nie robię broń boże z tego problemu, nie mam zamiaru z nim o tym gadać ale czuję się po prostu źle, bo wydaje mi się że faceci na ogół reagują jednak inaczej. Erekcja to chyba nie jest jakiś mega wyczyn do cholery. Panowie się obruszają, że jestem roszczeniowa. Czyżby? Dlatego, że mam ochotę na faceta tylko wtedy jak widzę i czuję, że on jest w pełnej gotowości?
                • 26.04.12, 09:11
                  To nie jest wyczyn. To nie jest nawet czyn, wiecej powiem. Myslisz ze mezczyzna to w pelni swiadomie kontroluje ? To jest dokladnie ta sama zasada, na ktorej sztywnieja wam sutki. To jest kurna odruch, kapewu ? Tam nie ma miesni, sa ciala jamiste ktore wypelniaja sie krwia i dlatego penis sztywnieje.
                  Z zimna masz gesia skorke na rekach. Umiesz sobie zrobic gesia skorke na zawolanie ? No, czemu nie, dalej, ja tego oczekuje, wiecej powiem, ZADAM TEGO !

                  skoro to nie jest zaden wyczyn, to czemu viagra jest takim hitem farmaceutycznym ? Pewnie ci zli i leniwi faceci sie uparli, patrzcie panstwo, nawet postawic ptaka im sie nie chce.

                  Jak wciaz nie kapujesz, to ja sie poddaje...
                  • 26.04.12, 09:43
                    Sabat, gdyby ci nie stanął po 10 min erotycznych pieszczot, nie zaniepokoiłbyś się. Wyobraź sobie, że leżysz ze swoją ukochaną na tzw. "łyżeczkę", pieścisz jej piersi, pupę i Twój penis nie usztywnia się wcale?
                    • 26.04.12, 09:58
                      kasia_2222 napisała:

                      > Sabat, gdyby ci nie stanął po 10 min erotycznych pieszczot, nie zaniepokoiłbyś
                      > się. Wyobraź sobie, że leżysz ze swoją ukochaną na tzw. "łyżeczkę", pieścisz je
                      > j piersi, pupę i Twój penis nie usztywnia się wcale?

                      Hmm, wcześniej pisałaś coś o robieniu masażu pleców i całowaniu ciała -> raczej techniki relaksacyjne niż seks. Wierz mi, że to nie to samo co sobie dobrze pomacać :) Jeszcze pytanie jakie piersi i jaką pupę. 70 letniej sąsiadki z 4 piętra - wcale bym się nie martwił brakiem erekcji, raczej próbował brać nogi za pas :>

                      A mnie nie przywołuj na przykład, ja jestem na długoterminowym głodzie i zdziwiłbym się gdyby mi nie stanął na sam widok cycka, nie mówiąc o macaniu :D Próbuje wczuć się w rolę zaspokojonego samca - sybaryty.

                      Jeszcze jest taka możliwość, że twój małżonek to regularny onanista, wtedy mogą pojawiać się takie problemy, ze względu na przyzwyczajenie do innego rodzaju bodźców.

                      Zdarza mu się przesiadywać wieczorami przy komputerze, bez twojej obecności ? :)
                      • 26.04.12, 10:08
                        tak było, latami, skończył z tym ok. pół roku temu. Widzisz to jest tak, że wcześniej kochaliśmy się 2 razy na mc i mi to nie przeszkadzało, brałam pigułki, które obniżały moje potrzeby. On prawdopodobnie nie nalegał, tylko rozładowywał sie po swojemu, a ja się nad tym nie zastanawiałam. Teraz poczułam, co to jest prawdziwy seks i bez przerwy mam ochotę. On twierdzi, że zerwał z nałogiem (fimiki od czasu do czasu i masturbacja) i raczej nie mam podstaw, żeby przypuszczać że jest inaczej
                        • 26.04.12, 10:18
                          ha,ha, rozbawiłas mnie! :)
                          najwyraźniej teraz jemu nie przeszkadza- sama go do tego przyzwyczailas. oliwa sprawiedliwa.
                          to nie on jest emerytem tylko ty byłas emerytka przez długi czas.

                          wypada ponieść konsekwencja swojego "mi nie przeszakdzało"

                          onanizm to nie nałóg ( przynajmniej sam w sobie)- zwłaszcza w przypadku, gdy partnerce się czesto nie chce to kompletnie normalne zachowanie.

                          babki powinny wreszcie pojąć, ze faceci wiążą sie z wami w stałe zwiazki aby mieć stały dostep do seksu. Jesli zaczynacie ten dostęp reglamentowac ( wydzielać) prędzej czy później dostaniecie u faceta etykietke "nieprzydatne do spożycia"

                          próby zwalania teraz odpowiedzialności na faceta to szczyt hipokryzji- ty jesteś głównym powodem tej sytuacji. Jego winą jest tylko, że nie znalazłsobie dupy na boku.
                          • 26.04.12, 10:25
                            Abrigado, skad wiesz ze nie znalazl ? :) ja tam trzymam za chlopa kciuki, niech pokaze ze nosi gacie :)
                            • 26.04.12, 10:28
                              proza życia- trzeba przyznać, że babki na bezseksiu szybicej zakasują ękawy i szukają "zastępstwa" faceci z reguły uprawiaja eskapizm ( hobby, majsterkowanie, wędka, alkohol, porno, dziwki- doraźne odsuwanie problemu)
                          • 26.04.12, 11:33
                            wiesz co nie prosiłam cię o osądzanie czyja to wina. Jest jak jest, co pewnie jest jakąś tam konsekwencją przeszłości. To nie było tak że odmawiałam mu seksu, nie zauważyłam po prostu, że go nie potrzebuje, bo nie było sytuacji, że chciał się kochać a ja odmawiałam, nigdy. Więc daruj sobie te sądy. Masturbacja po prostu była zawsze, dopiero teraz zaprzestał na moją prośbę
                            • 26.04.12, 11:45
                              No patrz, nie zauwazylas :)
                              czyli on robi wszystko co mu kazesz ? Nawet sie nie masturbuje. Musisz sprawdzic czy na rozkaz zaprzestanie oddychac. Tylko pamietaj, tak gora minute bo sie udusi.
                              Wybacz ironie, ale jestescie dysfunkcyjni oboje.
                              Abrigado, to raczej nie MiL, stawialbym na kompleks Edypa :)
                          • 26.04.12, 22:42
                            Dokładnie o tym piszę prawię we wszystkich moich postach, ale mam tę "wadę", ze rozpisuję się, a tutaj wszystko treściwie, krótko, logicznie.

                            Właściwie po Twoim poście, powinno się zamknąć ten temat.
                        • 26.04.12, 10:22
                          No to wykastrowalas swojego samca, gratuluje. W takim razie wcale mi cie nie zal, cierp sobie, skoro umiesz widziec tylko swoje potrzeby - zasmakuj tego co mu zafundowalas. Z mojej strony over w tym topicu.
                      • 26.04.12, 10:10
                        co do piersi i pupy, 1 pupa i 2 piersi, jędrne wszystkie trzy :)
                  • 26.04.12, 09:45
                    kapuję stary kapuję ale nie mnie ta sytuacja przerasta, czy teraz ty kapujesz? Nie mogę pogodzić się z tym że w domu mam emeryta po trzydziestce
                    • 26.04.12, 09:57
                      kasia_2222 napisała:

                      > kapuję stary kapuję ale nie mnie ta sytuacja przerasta, czy teraz ty kapujesz?
                      > Nie mogę pogodzić się z tym że w domu mam emeryta po trzydziestce


                      bo prawdopodobnie nie masz emeryta.

                      ale wykastrujesz go ( i siebie też) jeśli będziesz wywierać presję.
                      podczas seksu konieczna jest bliskość i poczucie bezpieczeństwa i komfortu. facet dodatkowo potrzebuje poczycia, że dominuje ( nie mówię o dewiantach)

                      nie chodzi o to zebyś była miła i zachowywała się jak dobra mamusia głaszcząca go po główce. tylko jak ulegla zdominowana kobieta

                      nie moze być atmosfery testu, sprawdzianu. Taka sytuacja wywołuje czujność i zaniepokojenie- a to nie sprzyja erekcji u żadnego faceta.
      • 26.04.12, 09:59
        no ale masz tak , że zawsze zaczynasz na miękko, dopiero ona cię usztywnia, nawet jeśli wcześniej obmacałeś całe jej ciało?
        • 26.04.12, 10:31
          kasia_2222 napisała:

          > no ale masz tak , że zawsze zaczynasz na miękko, dopiero ona cię usztywnia, naw
          > et jeśli wcześniej obmacałeś całe jej ciało?

          Ty jesteś smutnym przypadkiem braku wychowania seksualnego w tym kraju chyba...
          A co jest normą według Ciebie? To on może czy nie może odbyć stosunku? Jest impotentem? Na co Ty się właściwie skarżysz bo ja nie rozumiem? Bo czy ktoś ma wzwód od razu czy po paru minutach to naprawdę co za różnica, właściwie? Bo trzeba go trochę popieścić a Tobie się nie chce? Twojego samopoczucia bo tak sobie wmówiłaś? Ale to może nie mieć nic wspólnego z reakcją na twoje ciało, może być reakcją na twoje zachowanie lub brak umiętności ale też tego tak nie można rozpatrywać no bo są faceci mniej i bardziej wrażliwi.

          Dyskusja na temat dylematu czy pieścić penisa czy resztę jest szalona. Oczywiście że penisa.

          Co tam dalej mamy? Obleśny rechot pani Zuzi.1 i jej rady ni w pięć ni w dziesięć. Ta osoba ma jakieś problemy.

          --
          "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
          Sapkowski, Pani Jeziora
          • 26.04.12, 10:50
            Taaak droga bitch, oczywiscie ;-)
          • 26.04.12, 11:04
            Jestes klasa sama w sobie Bitch. Trzeba powiedziec jednak, ze byle chlystek moze tego nie dostrzegac. To jak z tygrysica. Nie kazdy wyjdzie zywy z proby poglaskania tego szlachetnego zwierzecia.
            Nie mysl ze ci slodze. Po prostu szacun sie nalezal, ot tyle.
            • 26.04.12, 11:11
              aha i jeszcze jedno, co mnie się poskładało w głowie dzięki bitch- czy nie jest czasem tak, ze to przez efekt MiL faceci nie potrafia zdecydować sie na kopniecie w lewniwy tyłek baby co im permanentnie brakuje seksu?
              No bo jak tu zarzucic madonnie, że nie chce uprawiać seksu? a potem taki miś nie moze pozbierac ise przez dwadziescia lat kiedy orientuje się, że jego "madonna" z kolegą z pracy wyprawiała takei fikołki jakich on nawet w internecie nie widział ;P
            • 27.04.12, 12:48
              sabat77 napisał:

              > Jestes klasa sama w sobie Bitch. Trzeba powiedziec jednak, ze byle chlystek moz
              > e tego nie dostrzegac. To jak z tygrysica. Nie kazdy wyjdzie zywy z proby pogla
              > skania tego szlachetnego zwierzecia.
              > Nie mysl ze ci slodze. Po prostu szacun sie nalezal, ot tyle.

              Sabat, nie dlatego że mi słodzisz jesteś moim absolutnie ulubionym użytkownikiem tego forum:) od jakiegoś czasu..więc głupio by było chwalić Twoje komplementy, jednak Twoja zręczność w tym zakresie jest zaskakująca, typowy dawca?:). you've got the point;)



              --
              "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
              Sapkowski, Pani Jeziora
          • 26.04.12, 11:39
            bitch masz w takim razie jakieś cudowne rady jak postawić penisa nie używając rąk i ust. Bo bezpośrednio to nawet najobrzydliwszy babsztyl potrafi. Tak - czuję się niedowartościowana, tak - czuję się jak towar II gatunku, bo ja wbrew waszym zarzutom nie leżę jak kłoda i czekam, tylko działam.
            • 26.04.12, 11:47
              I bardzo ci tak dobrze. Natury nie oszukasz. Cierp, moze pokochasz bol. To tez sie zdarza.
              • 26.04.12, 11:53
                sabat, ja cię rozumiem, ale bąż ponad to...:)

                autorko, maszn ajlepsza nauczkę- nie rób blixniemu swemu co tobie nie miłe
                zaręczam ci, że nie czujesz sie gorzej niż twój facet
                z mojej strony EOT- albo zrozumiesz albo szkoda słów
                • 26.04.12, 11:57
                  Masz racje, za bardzo empatyczny jestem. W sumie gosc jest sam sobie winny, nikt go nie zmusza.
                • 26.04.12, 12:04
                  abrigado napisał:
                  >
                  > autorko, maszn ajlepsza nauczkę- nie rób blixniemu swemu co tobie nie miłe
                  > zaręczam ci, że nie czujesz sie gorzej niż twój facet
                  > z mojej strony EOT- albo zrozumiesz albo szkoda słów

                  chwila, chwila, czegoś tu nie rozumiem. czemu wy ją atakujecie? bo wcześniej było mało seksu w ich związku, tak? bo miała niskie libido? ale przecież napisała wyraźnie, że jej facet nie dawał jej do zrozumienia, że on tego seksu chce. to co - ona miała się domyślać??
                  • 26.04.12, 12:10
                    > chwila, chwila, czegoś tu nie rozumiem. czemu wy ją atakujecie? bo wcześniej by
                    > ło mało seksu w ich związku, tak? bo miała niskie libido? ale przecież napisała
                    > wyraźnie, że jej facet nie dawał jej do zrozumienia, że on tego seksu chce. to
                    > co - ona miała się domyślać??


                    litoości..;panie gajowyy...
                    facet walił konia po katach...ale pewnie to było takie hobby, nie ( to ironia, gdybyś była równie domyślana jak autorka :P

                    a teraz to on ma sie domyślić? dlaczego stosujesz inne standardy dotyczące domyślności faceta i kobiety? podobno wy takie empatyczne jesteście to należałoby od was oczekiwac więskzej domyślności?
                    • 26.04.12, 12:19
                      abrigado napisał:

                      > litoości..;panie gajowyy...
                      > facet walił konia po katach...ale pewnie to było takie hobby, nie ( to ironia,
                      > gdybyś była równie domyślana jak autorka :P
                      >
                      > a teraz to on ma sie domyślić? dlaczego stosujesz inne standardy dotyczące domy
                      > ślności faceta i kobiety? podobno wy takie empatyczne jesteście to należałoby o
                      > d was oczekiwac więskzej domyślności?

                      a czego on ma się w tej chwili domyślać, przepraszam bardzo? tego, że jak autorka wątku go pieści to chciałaby, żeby mu stanął?
                      a jeśli chodzi o masturbację - jest tu sporo wątków, w których wyżalają się kobiety, które regularnie uprawiają seks ze swoimi facetami, a oni i tak się masturbują. I jest tam mnóstwo wypowiedzi panów, którzy twierdzą, że to normalne i nie należy się tym przejmować.
                      • 26.04.12, 12:23
                        pewnie ,że normalne...ale swiadczy o potrzebie seksu- naprawdę tak ciężko to ze soba połączyć?
                        • 26.04.12, 12:34
                          nie zawsze. są tacy, którzy OPRÓCZ seksu potrzebują masturbacji przy pornografii. i nie tylko mężczyźni, kobiety także.
                          ale zostawmy już to. bardziej interesuje mnie dlaczego ona miała się domyślać, dlaczego jej facet, jeżeli rzeczywiście potrzebował więcej, nie mógł jej tego po prostu powiedzieć? I znowu - żebyś mnie dobrze zrozumiał - nie bronię autorki jako kobiety, tylko jako partnera w związku, który miał prawo się nie domyślić, jeżeli coś nie zostało mu wprost zakomunikowane.
                  • 27.04.12, 11:57
                    > chwila, chwila, czegoś tu nie rozumiem. czemu wy ją atakujecie?

                    Polowanie na czarownice. Skumulowana frustracja, kozioł ofiarny pod ręką, tłuszcza rusza do ataku.
                    W celach poznawczych przekopałam się przez połowę wątku i mam dość - kolejny przykład jazdy bez trzymanki, bo jest okazja by sobie ulżyć.
                    Wątkotwórczyni nie rozgrzeszam za jej błędy. Znalazłam też sensownie brzmiące pytania, wnioski i rady w wykonaniu osób różnej płci. Więc nie jest tak źle :-)

                    --
                    pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                    • 27.04.12, 12:19
                      aandzia43 napisała:

                      > > chwila, chwila, czegoś tu nie rozumiem. czemu wy ją atakujecie?
                      >
                      > Polowanie na czarownice. Skumulowana frustracja, kozioł ofiarny pod ręką, tłusz
                      > cza rusza do ataku.
                      > W celach poznawczych przekopałam się przez połowę wątku i mam dość - kolejny pr
                      > zykład jazdy bez trzymanki, bo jest okazja by sobie ulżyć.
                      > Wątkotwórczyni nie rozgrzeszam za jej błędy. Znalazłam też sensownie brzmiące p
                      > ytania, wnioski i rady w wykonaniu osób różnej płci. Więc nie jest tak źle :-)
                      >
                      Wątkotwórczyni nie za obrywa że jest brak jej wiedzy o podstawowych faktach, bo to smutne ale można naprawić. Obrywa za to że obstaje przy swojej głupocie. I słusznie należy jej się.
                      Nikt nie ma parcia żeby sobie ulżyć..po prostu ona jest irytująca. Jest tak niesamowicie próżna i roszczeniowa, że nawet jej do głowy nie przyjdzie że nie jest pępkiem świata. Niestety penis jest niewrażliwy na argumenty, więc oprócz tego że tłucze na anonimowym forum to wszystkie lamenty może sobie wsadzić.

                      --
                      "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
                      Sapkowski, Pani Jeziora
                      • 27.04.12, 12:28
                        Może i jest denerwująca. Ale mnie (i wielu innym uczestnikom forum) jakoś bez trudności przychodzi przeczytawszy jej wypowiedzi wyciągnąć z nich rzeczowe informacje, zapamiętać je, i potem, analizując przypadek, nie pomijać. Dziewczyna po kilka razy pisze, że coś tam robi/nie robi, a panowie ciągle pomijają te informacje. I tak w kółko. Odrzucanie nie pasujących do schematu informacji już na poziomie percepcji. Polowanie na czarownice. Okazja do ulżenia sobie, do utwierdzenia się w swoim oglądzie świata.
                        Tak poza tym - temat na bardzo interesującą dyskusję. Która zreszta tu ówdzie w wątku toczy się :-)

                        --
                        pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                        • 27.04.12, 12:43
                          aandzia43 napisała:

                          > Może i jest denerwująca. Ale mnie (i wielu innym uczestnikom forum) jakoś bez t
                          > rudności przychodzi przeczytawszy jej wypowiedzi wyciągnąć z nich rzeczowe info
                          > rmacje, zapamiętać je, i potem, analizując przypadek, nie pomijać.

                          aandzia --> podaj przykłady tych pomijanych wypowiedzi. Jak na razie to sama autorka zbudowała na początku obraz partnera impotenta, po czym w kolejnych postach okazało się (jak sądziła męska część dyskutantów) że gościu erekcję to ma o ile autorka zabierze się do takich pieszczot jakie on pragnie (a nie takie jakie ona chce).
                          • 27.04.12, 13:01
                            Nie chce mi się cytować pięter postów wątkotwórczyni, Abrigado, Sabata i jeszcze kogoś tam, w których ona powtarzała to samo po kilka razy, a panowie zręcznie pomijali niezręczne dla swoich teorii na jej temat informacje. Zresztą prawdę mówiąc, nie ma się co w posty panów zagłębiać. Lepiej czytać od razu wypowiedzi wątkowtórczyni i na ich podstawie wyciągać wnioski. Ja mam taką metodę na długie wątki lub gdy nie mam czasu ich czytać w całosci: czytam po kolei tylko posty głównego bohatera. Ewentualnie posty je poprzedzające, gdy odpowiedź bohatera jest zbyt lakoniczna lub mocno emocjonalna. Mam informacje i obraz osoby w pigułce. I jeśli widzę, że bohater tłumaczy po raz kolejny to samo, to EWENTUALNIE dopatruję się polowania na czarownice ;-) Tak też i dopatrzyłam się w tym wątku.

                            --
                            pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                            • 27.04.12, 14:05
                              aandzia43 napisała:
                              > Zresztą prawdę
                              > mówiąc, nie ma się co w posty panów zagłębiać. Lepiej czytać od razu wypowiedzi
                              > wątkowtórczyni i na ich podstawie wyciągać wnioski.

                              Ciekawa metoda. Gdybyś jeszcze wyciągała wnioski o samej autorce postów które czytasz, to rozumiem, ale wyciąganie wniosków o postach których nie czytasz to już wyższa szkoła jazdy. Brawo.

                              "I jeśli widzę, że bohater tłumaczy po raz kolejny to samo"

                              autorka tłumaczy cały czas że ONA CHCE, i tak powinno być. Nie rozumie wielu opinii, że w tym przypadku nie musi być wcale tak jak ONA chce bo jej partner moze chcieć zupełnie inaczej. Zeby nie było nie tylko panowie tutaj starają się jej to wytłumaczyć -jak widać (po powtórzeniach które Cię zmyliły) bezowocnie.
                              • 27.04.12, 15:41
                                > Ciekawa metoda. Gdybyś jeszcze wyciągała wnioski o samej autorce postów które c
                                > zytasz, to rozumiem, ale wyciąganie wniosków o postach których nie czytasz to j
                                > uż wyższa szkoła jazdy. Brawo.

                                Ciekawa metoda - czytasz, a nie rozumiesz ;-) Nie napisałam nigdzie, że pewnych postów Abrigado i Sabata nie przeczytałam, tylko, że nie polecam innym, bo nic z nich nie wynika. Ulewanie sobie i nic więcej. A tak poza tym: przeczytałam już większość postów w wątku.


                                > autorka tłumaczy cały czas że ONA CHCE, i tak powinno być. Nie rozumie wielu op
                                > inii, że w tym przypadku nie musi być wcale tak jak ONA chce bo jej partner moz
                                > e chcieć zupełnie inaczej.

                                Kompletnie nie o takie "tłumaczenie" mi chodziło. Chodzi mi o wyjaśnianie, że coś tam zrobiła/nie zrobiła i kopanie się z postami (czyli z koniem;-)), w których nie jest brana pod uwagę jej odpowiedź i wysuwane są te same (lub bardzo podobne) zarzuty, co w postach poprzednich. Męczące. I dla niej, i dla czytelnika.

                                --
                                pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                            • 27.04.12, 14:29
                              Nie jest chyba grzechem smiertelnym brak lektury wszystkich postów w wątku który przekroczył liczbę 200 postów, zwłaszcza ze autorka pisze w sposób mało czytelny, ja nadal nie w pełni rozumiem mimo ze teraz jestem juz po lekturze wiekszosci postow, bo jeżeli autorka traktuje synonimicznie namietne pocałunki z pieszczotami róznych częsci ciała, to nie jest to szczyt komunikatywności. Z wypowiedzi mozna zbudować taki opis sytuacji: facetowi slabnie organizm wraz ze starzeniem sie, jednym z pierwszych objawów u niego jest słabniecie erekcji. Tutaj można przyjąc generalizujac dwie postawy - albo to wspolny problem i wspolnie dzialamy zeby go zlikwidowac lub chociaz ograniczyc skutki - lepsza dieta, ruch, a na razie zeby nie budowac napięcia w lozku i jak trzeba - reanimowac, albo uznać ze facet jest winny, partnerke interesuje tylko efekt koncowy, bo jak nie ma erekcji to facet jest do dupy - tylko wtedy albo sie zyje bez seksu albo zmienia partnera. Bo erekcja nie wroci bo sie tak chce.
                              • 27.04.12, 15:33
                                Zgadzam się z każdym słowem.

                                --
                                pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                      • 27.04.12, 12:38
                        znasz kobieto podobny przypadek z autopsji? Nie? To daruj sobie swoje biedne mądrości
                        Jeśli roszczeniowość to dla niektórych dbanie o swoje potrzeby to tak - jestem roszczeniowa - ale wyobraźcie sobie, że z równym zapałem spełniam zachcianki partnera. No wyobraźcie sobie, że skoro mój facet nie znalazł sobie kochanki, co niektórzy tu radzą, nie rozwiódł się ze mną, co też niektórzy usiłują sugerować, ba, rozwinął się przy mnie erotycznie to widocznie dobrze mu z taką roszczeniową babką.
                        A ty bitch akurat jesteś z tych , co mają ogromne parcie sobie ulżyć w każdym wątku, widać jest więcej tobie podobnych. Onanizujesz się swoimi pseudofilozoficznymi wywodami ale dla mnie to bełkot.
                        Poza tym jestem pępkiem świata dla mojego faceta, a on dla mnie i finito
                    • 27.04.12, 12:40
                      aandzia43 napisała:


                      > Polowanie na czarownice. Skumulowana frustracja, kozioł ofiarny pod ręką, tłusz
                      > cza rusza do ataku.


                      Aandzia ---> może tak cytatami pojedziesz a nie tak sobie a muzom.
                      Autorka ma swoją "wizję" jak powinien reagować facet (czyli tak jak ona tego pragnie) i żadne argumenty jej nie przekonują.
                      Dodatkowo z pierwszych postów wyłania się obraz umęczonej kobiety u boku impotenta, dopiero potem dowiadujemy się że gościu erekcję to owszem ma i z tym nie ma problemu, o ile Pani zmieni rodzaj pieszczot z tych które jej odpowiadają, na te które to jemu odpowiadają.

                      Pani by chciała cytuję: "Nie wiem jak dla was ale moim zdaniem na tym właśnie polega seks doskonały, żeby osiągnąć maksimum podniecenia, zanim dotkniecie swoich genitaliów" i nie jest w stanie zrozumieć że inni (tutaj mężczyźni) mogą mieć inaczej.
                      • 27.04.12, 12:49
                        To jak jest u ciebie kutuzow? Ciebie nie rusza gra wstępna partnerki bez dotykania penisa? Czy to tylko moja wizja? Tak to moja erotyczna fantazja, chcę seksu z napalonym gościem, którego kocham kropka..., strasznie wyszukana ta wizja
                        Poza tym jeszcze tylko przypomnę niektórym, którzy mnie demonizują, pisałam, że to się coraz częściej zdarza, że w pierwszej fazie utrzymuje się stan miękki, gdyby działo się to sporadycznie nie byłoby problemu
                        • 27.04.12, 13:02
                          wtrącę się między wódkę a zakąskę ale mam wrażenie ,że spora część facetów nie odebrałaby niektórych twoich "bezdotykowych" zabiegów ( opisanych przez ciebie) jako gry wstepnej.

                          niechodzi o to ,ze zawsze trzeba przeprowadzić action directw na penisa- czasem zachowanie, czy nawet mimika partnerki siedzącej w drugim kącie pokoju - potrafi być na tyle stymulujące,że maszt stanął! ale to kompletnie nie może być schemat i powtarzalność

                        • 27.04.12, 14:33
                          kasia_2222 napisała:

                          > To jak jest u ciebie kutuzow? Ciebie nie rusza gra wstępna partnerki bez dotyka
                          > nia penisa? Czy to tylko moja wizja? Tak to moja erotyczna fantazja, chcę seksu
                          > z napalonym gościem, którego kocham kropka..., strasznie wyszukana ta wizja
                          > Poza tym jeszcze tylko przypomnę niektórym, którzy mnie demonizują, pisałam, że
                          > to się coraz częściej zdarza, że w pierwszej fazie utrzymuje się stan miękki,
                          > gdyby działo się to sporadycznie nie byłoby problemu

                          Zrozum proszę że kwestia erekcji to nie jest problem zero-jedynkowy. Jest lub nie ma. Na to składa się wiele czynników "srodowiskowych". Pytałaś o moje doświadczenia więc odpowiem.
                          - kwestia poziomu zaspokojenia
                          Zupełnie inaczej wyglądało to, gdy brakowało seksu w moim związku (dla mnie brak seksu to było 1 raz na tydzień) a zupełnie inaczej gdy mam go pod dostatkiem. Wbrew pozorom przy wyposzczeniu dochodził stres o to żeby nie skończyć jak małolat i to powodowało konieczność mocniejszych stymulacji (która "przełamywała" to spięcie w sobie).
                          - kwestia "dostępności"
                          Ja osobiście nie wyobrażam sobie związku z seksem raz na miesiąc, także obawiam się że gdybym widział przez dłuższy czas, że nie kręcę partnerkę (bo nie chce seksu ze mną miesiacami), to pewnie bym się poddał i rozstał. W Waszym przypadku są dzieci -więc nie dziwie się że gostek zaczął radzić sobie sam. Teraz gdy nagle sytuacja się zmieniła, on pewnie nadal pamięta wcześniejszą sytuacją (poczytaj sobie historię Sabata i to że nadal jest wściekły na swoją żonę). Tutaj więc zupełnie nie potrafię odnieść to do siebie.

                          Druga kwestia to staż związku. Z wiekiem ludzie zazwyczaj starają się urozmaicać pożycie, żeby cały czas utrzymywać element "nowości". Obawiam się że po kilkunastu latach delikatne pieszczoty i mizianie mogłyby nie spowodować reakcji jakiej Ty oczekujesz. Dla mnie masaż np. jest fajny, ale to odpręża ale nie podnieca. Zobacz że gdyby facetów kręciły delikatne pieszczoty (masaż, dotyk, całusy itp) to filmy porno byłyby pełne takich scen (tak jak obfitują w nie firmy porno skierowane do kobiet). Zobacz że z jakiegoś względu w tych filmach skierowanych do mężczyzn pełno jest jednak dominacji i chętnych kobiet a nie "atmosfery".
                          • 27.04.12, 15:49
                            > Ja osobiście nie wyobrażam sobie związku z seksem raz na miesiąc, także obawiam
                            > się że gdybym widział przez dłuższy czas, że nie kręcę partnerkę (bo nie chce
                            > seksu ze mną miesiacami), to pewnie bym się poddał i rozstał.

                            I nie inicjowałbyś zbliżeń, jak nie inicjował ich mąż Kasi? :-O Rozstałbyś się nie próbując nawet wyjaśnić, co jest powodem braku wyraźnej ochoty u żony i nie próbując zaproponować czy zaaranżować seksu? No nie sądzę ;-)
                            Poza tym nie przypominam sobie, ile czasu trwało to branie tabletek i rzadki seks. Dwa lata, czy mi się wydawało? Na paręnaście lat pożycia, to nie jest jakaś długa posucha (tym bardziej, że nie całkowita i jednak z inicjowaniem tego rzadkiego seksu przez żonę). To ma się nijak do bezseksia Sabata, który jakby kijem żony do sypialnie nei zagonił, to by nic nie miał ;-) No, poza okresem, gdy żona w ciążę zajść chciała.
                            Jeśli chodzi o staż, to zgadzam się. Po jakimś czasie może być niełatwo o szybką reakcję organizmu.

                            --
                            pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                            • 27.04.12, 16:07
                              aandzia43 napisała:

                              > I nie inicjowałbyś zbliżeń, jak nie inicjował ich mąż Kasi? :-O Rozstałbyś się
                              > nie próbując nawet wyjaśnić, co jest powodem braku wyraźnej ochoty u żony i nie
                              > próbując zaproponować czy zaaranżować seksu? No nie sądzę ;-)

                              Widzisz aandzia to wszystko "zależy". Będąc przez jakiś czas w związku wie się już mniej więcej kiedy druga strona ma ochotę, a kiedy nie. Jeśli wcześniej odchodzi się z kwitkiem mimo starań, to po pewnym czasie już z góry wiadomo że nie warto. Druga strona może to odebrać własnie jako brak inicjatywy.

                              Kolejna kwestia to wymagania autorki. Gdybym miał do niej przychodzić już z pełną erekcją -tak żeby czuła się mile połechtana (a seks byłby rzadko) to dość często bym zostawał z tą erekcją pozostawiony sam sobie. Zdecydowanie bardziej wolałbym najpierw "wybadać" jej nastrój niż potem zostać "na lodzie". Czyli wracamy do poprzedniej sytuacji. Czuję że autorka nie ma ochoty -więc się wycofuję (jak pisała ochotę przez tabletki miała bardzo rzadko). Wychodzę w jej oczach na biernego.

                              Sama chyba przyznasz że autorka dość karkołomnie sobie łączy dwa sprzeczne fakty -z jednej strony brak zainteresowania seksem ze strony faceta z drugiej strony jego oddawanie się masturbacji. Zobacz że gdyby zaczęła to analizować, to musiałaby dojść do mało atrakcyjnych dla siebie wniosków:
                              - mąż ma ochote na seks (tylko z jakiś względów mi jej nie sygnalizuje np. bo i tak wie że z seksu nici).
                              - mąż ma ochotę na seks, ale seks ze mną jest dla niego mało atrakcyjny. (np. efekt coolidge)

                              znacznie łatwiej jest przyjąć że to było uzależnienie (czyli coś niezależnego od niej jak np. alkoholizm) i nadal żalić się na forum jak mi źle.
                              • 27.04.12, 16:32
                                Jeśli wcześniej odc
                                > hodzi się z kwitkiem mimo starań, to po pewnym czasie już z góry wiadomo że nie
                                > warto. Druga strona może to odebrać własnie jako brak inicjatywy.

                                Ale czy Kasia nei napisała, że nie odmawiała nigdy mężowi?

                                > Kolejna kwestia to wymagania autorki. Gdybym miał do niej przychodzić już z peł
                                > ną erekcją -tak żeby czuła się mile połechtana (a seks byłby rzadko) to dość cz
                                > ęsto bym zostawał z tą erekcją pozostawiony sam sobie

                                No właśnie nie jestem pewna, czy Kasia na przestrzeni tych kilkunastu lat zawsze "wymagała" wzwodu na wstępie. I keidy w ogóle dała do zrozumienia (i czy w ogóle dała), że ma taką silną potrzebę męskiego wzwodu na początek.


                                > Sama chyba przyznasz że autorka dość karkołomnie sobie łączy dwa sprzeczne fakt
                                > y -z jednej strony brak zainteresowania seksem ze strony faceta z drugiej stron
                                > y jego oddawanie się masturbacji.

                                Zgadza się - tu wyjaśnień może być wiele. Niekoniecznie uzależnienie. Gdyby to zresztą było sensu stricte uzależnienie, to nie zaprzestał by on działań "na jej prośbę". Po prostu nei byłby w stanie. Inna sprawa, czy zaprzestał.
                                A propops masturbacji i pornografii może być jeszcze taka opcja: mąż jest takim, a nie innym typem psychoseksualnym. Naturalnym trybem ciąży ku takim właśnie rozwiązaniom.

                                --
                                pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                                • 27.04.12, 16:47
                                  aandzia43 napisała:

                                  > Ale czy Kasia nei napisała, że nie odmawiała nigdy mężowi?

                                  Pierwsza kwestia to możliwa różnica miedzy tym jak ona to odbiera, a jak odbierał to jej mąż.Druga kwestia -czy znasz osobę która ZAWSZE ma ochotę na seks (nigdy nic jej nie boli, nie jest zmęczona, jest w nastroju itp) i ZAWSZE chętnie podejmuje inicjatywę drugiej strony. Ty tak masz? Bo ja mogę powiedzieć szczerze, że ja nie.
                                  Może nasza autorka pisząc że nie odmawia (pomija te przypadki gdzie z przyczyn oczywistych (dla niej) seksu nie było.

            • 26.04.12, 11:55
              > Bo bezpośrednio to nawet najobrzydliwszy babsztyl potrafi.
              Byś się zdziwiła.
              Na innym forum jest mnóstwo wypowiedzi młodych, zdrowych facetów którzy nie byli w stanie osiągnąć erekcji przy superlasce która robiła wszystko, żeby postawić, włącznie z przyzwoitym lodem - bo im psychika nie pozwoliła, byli spięci albo zmęczeni.
              • 26.04.12, 12:08
                na wstępie napiszę darujcie sobie teksty - szkoda słów itp. - nie chcecie, to się nie wypowiadajcie, albo róbcie to bez emocji. To dla was takie oczywiste, takie łatwe wydać wyrok typu: wykastrowałaś go, jesteś sama sobie winna, dziwię się że nie znalazł sobie kochanki, najlepiej dodajcie jeszcze "jesteś głupia i nic nie rozumiesz". Darujcie sobie takie teksty, bo nie znacie mnie, żeby osądzać, możecie ocenić sytuację jedynie po tym co napisałam i skoro napisałam że flak po 10 min pieszczot powoduje że tracę chęć do dalszych zabaw to tak jest i to też jest odruch bezwarunkowy tak jak erekcja, więc nie mam na to wpływu. Skoro bez erekcji nie można odbyć stosunku, to bez mojej "erekcji" też nie można, więc mamy błędne koło.
                Zadam wam bezpośrednie pytanie. Sabat mi już odpowiedział, że jest wyposzczony więc reaguje erekcją bardzo szybko, a jak jest u pozostałych forumowych panów. Zdarza się, że całujecie , pieścicie partnerkę, kilka minut i wam nie staje?
                I jeszcze jedno, ja jestem mokra nawet na samą myśl o seksie,
                • 26.04.12, 12:16
                  > I jeszcze jedno, ja jestem mokra nawet na samą myśl o seksie,

                  wybacz, czy to oznacza, że w poprzednim okresie myslałaś o seksie raz na 2 tygodnie ?

                  - nie traktuj tego jak ataku, tylko jak "męskie" postawienie sprawy- kawa na ławę.

                  nie ma sensu analizować obecnej "strony technicznej" bez znajomości tego , co było wcześniej między wami
                  a z tego co opisałaś to nap ierwszy plan wysuwa mi się przyczyna psychiczna a nie "techniczna".

                  mogę sobie siebie wyobrazić w sytuacji takiej posuchy jaka zafundowałas swojemu facetowi i wiem, ze moje pożądanie partnerki i zaufanie do jej intencji byłoby dużo mniejsze, na pewno byłaby tez chęć ukarania jej- a jesli ta samą bronia to juz w ogóle satysfakcja sama w sobie.

                  radzę się z tym liczyć
                  • 26.04.12, 12:21
                    wiesz co, mój mąż nigdy nie skarżył się na posuchę, o to do cholery chodzi. Jak mi seksu zaczęło brakować, od razu mu o tym powiedziałam. Dlaczego on do cholery, skoro mu było mało nigdy o tym nie wspomniał??????????? Dlatego wątpię, że tak jak wszyscy zgodnie twierdzicie, brakowało mu seksu.
                    Jak brałam pigułki myśli o seksie nic nie wnosiły, kompletny brak reakcji, porno mogłam oglądać jak dobranockę, ćwiczenia fizyczne. Tak było, na szczęście się skończyło
                    • 26.04.12, 12:27
                      a nawet powiem więcej, w okresie moich pigułek, ja sama domagałm się i inicjowałam seks, nawet ten sporadyczny. Jak pytałam go, czy nie uważa, że za mało się kochamy, odpowiadał, że nie. Jestem pewna, że masturbacja załatwiała sprawę i tak całe życie realizował się seksualnie. Na pewno to główny powód tego, dlaczego nagle pojawiły się "schody". Zgadzam się tylko co do tego, że moją winą jest to że zepchnęłam naszą seksualność na boczny tor. Mogę powiedzieć, że to wina hormonów, które przyjmowałam, więc moja. Ale to nie o to chodzi, żeby szukać winnego, tylko jak rozwiązać mój problem.
                      • 26.04.12, 12:38
                        wziałbym pod uwagę jego lek przed odrzuceniem i obawę o twoją akceptację

                        w łozku facet jest najbardziej obnażony i wystawiony na ciosy - dosłownie i w przenośni.

                        jesli faktycnzie chcesz rozwiązac WAsz problem a nie tylko znaleźć winnego ( odpowiedizalnego) to radizlbym zacząć od nie naciskania na efekt-erekcje, orgazm, czas trwania, tempo i tkaie tam.
                        jak facet poczuje się pożadany i podziwiany a nie testowany i rozliczany z wyników powinno być lepiej. chociaz po tylu latach to nie będize proste.

                        • 26.04.12, 13:21
                          ha, abrigado, to dobre jest. teraz radzisz autorce, żeby działała tak, żeby jej mąż czuł się pożądany i podziwiany, a kiedy ona napisała na poczatku, że nie czuje się pożądana to wjechałeś na nią, próbując udowodnić jej, że to jej wina. a coś przed chwilą pisałeś o podwójnych standardach...
                          • 26.04.12, 14:21
                            wjechali na mnie rzeczywiście, myślę że przez empatię da mojego męża. Ja właśnie bardzo nie chcę go "kastrować" dlatego nie ośmielam się poruszyć tego tematu, gdyż materia to grząska.
                            Tak właśnie o to chodzi, dziękuję abrigado, laveenia, każde z nas chce czuć się pożądane
                            • 26.04.12, 15:57
                              Różnica polega na tym, że Ty masz taką hipotetyczną możliwość, że fundujesz mu inną grę wstępną, niż do tej pory. Możesz oczywiście nie dopuszczać takiej opcji, ale fizyczną możliwość masz.

                              A on nie jest w stanie wywołać w sobie erekcji siłą własnej woli. Więc nie ma w tej chwili takiej możliwości, żeby Ci okazać pożądanie w taki sposób, jaki Tobie jest niezbędny do szczęścia.

                              Pytałaś go w ogóle, na co ma ochotę w łóżku? Gra wstępna jest zawsze mniej więcej taka sama, czy coś urozmaicacie? Ty też zawsze masz ochotę na to samo i tak od kilkunastu lat, czy na przykład zdarza się, że jednego dnia odlatujesz przy pieszczotach piersi, a innego w ogóle nie masz ochoty żeby ich dotykać ale za to masz klimat na palec w tyłku?
                            • 26.04.12, 22:58
                              Tak sobie czytam ten wątek i wydaje mi się, że mam radę.

                              Zrób mu (swojemu facetowi) loda (że się tak brzydko wyrażę) na miękko.
                              Jestem niemal pewny że wzwód będzie po kilku sekundach albo na litość boską weź go do reki i coś próbuj robić.
                              Nie odzywaj się przy tym ani słowem.
                              Jeśli to nie pomoże, to (nomen omen) po ptakach.
                              • 27.04.12, 08:27
                                za każdym razem to robię :) i wzwód jest.
                    • 26.04.12, 12:29
                      o tym, ze ci nie powiedział wiem od ciebie.

                      ciekawe, czy faktycznie odczuwał- czy tylko nie komunikował, bo nie wiedzuiał jak żeby nie było odebrane jako żebranina?
                      Mo ze dla niego sytuacje w których inicjował seks były tak oczywiste a brak twojej poZytywnej reakcji tak zaskakujący, że nie wiedzuiał jak reagować? może w jego poczuciu świadomie unikałas współżycia?

                      nie wiem- jak dla mnie normalny facet widzi problem w seksie 2 razy w miesiącu.

                      • 26.04.12, 12:35
                        no widzisz, może nie jestem taka głupia jak ci się wydaje, bo to ja mimo braku ochoty, rzuciłam hormony, bo czułam się okaleczona brakiem seksu mimo że nie miałam na niego ochoty. Ochota wróciła, a tajniki seksualności mojego męża nadal w części pozostają dla mnie tajemnicą, on bardzo mało mówi na ten temat, nie chce i nie lubi rozmawiać o seksie...
                        • 26.04.12, 15:54
                          Kasia, nie przejmuj się komentarzami, wina zazwyczaj lezy po środku, ponadto dodam jeszcze jedno, że konsekwencją nadmiaru masturbacji mogą byc właśnie problemy z erekcją podczas stosunku i tu znowu wracamy do kwestii wizyty u seksuologa...
                          • 26.04.12, 16:01
                            Nie było mowy o tym, że raz postawiony penis mu opada, więc pan nie ma problemu z erekcją podczas samego stosunku, tylko z uzyskaniem erekcji od samego głaskania po plecach i od samej możliwości złapania partnerki za cycek.

                            No ale niech idą do seksuologa, może seksuolog będzie w stanie wytłumaczyć, że mężczyźnie się też należy odpowiadająca jego aktualnym potrzebom gra wstępna, skoro słowa forumowiczów płci męskiej nie są w stanie się przebić przez przekonania autorki.
                            • 26.04.12, 16:16
                              wracamy do punktu wyjścia, pewnie że zrobię wszystko co mu sprawia przyjemność, bo go kocham i nie oczekuję, że smyrnę go po plecach i mu stanie. Serwuję mu bardziej wyrafinowane pieszczoty poza bezpośrednią stymulacją ręczną lub ustną penisa.
                              • 26.04.12, 16:45
                                kasia, a dlaczego właściwie ty nie rozmawiasz o tym wszystkim z mężem? może on po prostu powiedziałby ci, że potrzebuje innego rodzaju pieszczot, albo - że ma problem? wiem, że trudno jest rozmawiać z mężczyznami o problemach z seksem w taki sposób, żeby nie potraktowali tego jako zarzutu, że są do niczego, ale może jednak warto sprobować? zawsze mi się wydawało, że komunikacja to podstawa w związku
                                • 27.04.12, 08:29
                                  wiem co lubi, rozmawiamy o tym, ale nie mogę mu powiedzieć, że chciałabym, żeby był twardy jak skała jeszcze zanim się do niego dobiorę
                                  • 27.04.12, 20:16
                                    kasia_2222 napisała:
                                    "ale nie mogę mu powiedzieć, że chciałabym, żeby był twardy jak skała jeszcze zanim się do niego dobiorę"

                                    Ale możesz, ale to i tak niczego nie zmieni.
                              • 26.04.12, 23:06
                                Ja cież nie pier_ole.

                                Nie serwuj mu "bardziej wyrafinowanych pieszczot" , tylko takie jakich chce do k_rwy nędzy.
                                No sorry za wulgaryzmy, ale no nie mogę.
                                Jeśli nie masz problemu ze zrobieniem loda tudzież hand job, to zrób mu to na litość boską, a Jeśli powyższe stanowi dla Ciebie problem, to mu to po prostu powiedz.
                                Jak w końcu usłyszy, że mu nie zrobisz laski i innych rzeczy, to z czystym sumieniem pójdzie sobie do kibla zwalić gruchę i ....... nikt nie będzie zadowolony.
                              • 27.04.12, 03:24
                                kasia_2222 napisała:
                                > wracamy do punktu wyjścia, pewnie że zrobię wszystko co mu sprawia przyjemność,
                                > bo go kocham i nie oczekuję, że smyrnę go po plecach i mu stanie. Serwuję mu
                                > bardziej wyrafinowane pieszczoty poza bezpośrednią stymulacją ręczną lub ustną
                                > penisa.

                                Czyli robisz wszystko, za wyjątkiem tego co on potrzebuje :P Bosze, że on cię jeszcze w zadek nie kopnął, święty chłop :D

                                --
                                Wawel - nekropolia wielkich Polaków oraz Lecha Kaczyńskiego
                                • 27.04.12, 08:37
                                  podałam przykład sytuacji, kiedy to ja się nie spełniam. Za każdym razem ma to co lubi, czyli stawiam go na nogi z zamartwicy. Piszę tylko, że tego nie lubię, czy wy potraficie czytać ze zrozumieniem????????????????????????????????? To napiszę jeszcze raz
                                  Chcę żeby mój facet, pieszcząc mój tyłek, wkładając mi do niego palec, czy miętosząc moje cycki miał erekcję, czy to takie dziwne do cholery?
                                  • 27.04.12, 08:47
                                    A jesli przez dluzszy czas tak nie bedzie, to.... ?
                                    Kochanek ?
                                    Maz to twoj pierwszy partner seksualny ?

                                    moze jak poszukasz kogos tylko do seksu to poczujesz sie zaspokojona, a slabo reagujacy maz bedzie mial kiedy mu bedzie stawac (raz na dwa tygodnie) i temperamenty sie wreszcie spotkaja ....
                                  • 27.04.12, 11:47
                                    Potrafimy czytać ze zrozumieniem, tylko z kolei Ty wciąż nie przyswajasz, że erekcja nie zależy od siły woli, więc Twój partner nie ma fizycznej możliwości kontrolowania tego, czy się przy nim spełniasz.
                            • 26.04.12, 16:17
                              Pytanie tylko dlaczego kiedyś mu stawał już na początku stosunku, a od jakiego czasu już nie..., bo jak napisała autorka problemy pojawiły się ostatnio. Może facet przegiał z ilością masturbacji i teraz nie reaguje już normalnie na nic innego, niż wrażenia podobne jak podczas masturbacji. Pytanie tylko, czy pojawi się erekcja podczas ręcznej stymulacji penisa przez autorkę.
                              • 26.04.12, 16:20
                                Gdyby chodziło o uzależnienie od bodźców płynących z masturbacji, to by mu opadał w trakcie stosunku, bo pochwa dostarcza innych bodźców, niż ręka.
                        • 26.04.12, 16:19
                          kasia_2222 napisała:

                          > no widzisz, może nie jestem taka głupia jak ci się wydaje, bo to ja mimo braku
                          > ochoty, rzuciłam hormony, bo czułam się okaleczona brakiem seksu mimo że nie mi
                          > ałam na niego ochoty. Ochota wróciła, a tajniki seksualności mojego męża nadal
                          > w części pozostają dla mnie tajemnicą, on bardzo mało mówi na ten temat, nie ch
                          > ce i nie lubi rozmawiać o seksie...

                          jaką metodę teraz stosujecie? Czy jesteście przy prezerwatywach (to może trochę stresować faceta) czy zmieniłaś tabletki na jakiś inny środek?
                          • 26.04.12, 22:03
                            Kasia, trzeba bylo na pocztku napisac jak przez dlugi czas wygladala sytuacja. Teraz sie nazywa, ze kazdy chce byc pozadany. Twoj maz na pewno tez chcial, ale Ty chcilas albo pozadalas raz na dwa miesiace.
                            Moim zdaniem, on w tym czasie mogl rozwinac wlasna seksualnosc, ma jakies nawyki, dzialaja na niego inne bodzce. A moze po prostu ma niskie libido, nie potrzebuje tak czesto jak Ty teraz.
                            Moze zostw mu wolna reke, jak bedzie Cie "zaczepial" to i bedzie mial stojaka.
                            Poza tym proponuje zmienic metode pieszczot, kiedy to Ty masz ochote i chcesz "sprowokowac" jego, zostancie jak najbardziej przy "na lyzeczki", ale to Ty badz z tylu i piesc jego klate(sutki), brzuch, podbrzusze, posladki i miedzy posladkami
                            • 27.04.12, 08:44
                              wiesz co wypróbuję Twoją metodę, ale wydaje mi się że po takim wstępie tez nie stwardnieje, bo przerabiałam już prawie wszystko. W każdym razie dzięki za wpisy. Trochę mnie mierzi to że panowie się obruszają, a żaden z nich nie powie czy po takich pieszczotach jakie są naszą grą wstępną też im nie staje.
                              Nie wiem jak dla was ale moim zdaniem na tym właśnie polega seks doskonały, żeby osiągnąć maksimum podniecenia, zanim dotkniecie swoich genitaliów
                              • 27.04.12, 08:50
                                Pierwszy test, to zanim wstaniecie z łózka, przez kilka poranków kolejnych, przyjrzyj się czy Twój małżonek ma erekcję poranną. Jak ma lub miewa, to z aparaturą jest ok i to kwestia mentalna (co nie znaczy ze łatwa do naprawienia). Jeżeli nie zauważyłaś u niego śladów wzwodu to znaczy ze coś się dzieje z organizmem - a tu przyczyn moga byc dziesiatki - hormony, krazenie, neurogologia...
                                • 27.04.12, 09:00
                                  no właśnie przeważnie nie miewa
                                  • 27.04.12, 12:21
                                    Nie miewa (czy prawie nie miewa) porannych wzwodów? Facet po trzydziestce? Dla mnie niepokojące. W każdym razie sprawa warta zbadania.

                                    --
                                    pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                                    • 27.04.12, 13:05
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Nie miewa (czy prawie nie miewa) porannych wzwodów? Facet po trzydziestce? Dla
                                      > mnie niepokojące. W każdym razie sprawa warta zbadania.
                                      >
                                      Właśnie miałam o to zapytać ale to nie jest wyznacznik normy czy jej braku. Wyznacznikiem jest czy facet może odbyć stosunek. To czy robi to gorzej, lepiej, dłużej krócej, czy staje mu łatwo, czy trudniej to można wpisać w zakreś różnic indywidualnych, przecież. Czepiać się tego trochę nieelegancko, to tak jakby facet się skarżył : mam żonę ale ona ma małe cycki, nie mówcie mi że te dwie zwisające fałdki to jest norma, czuję się niedowartościowany, moi znajomi z kółka łowieckiego mają żony z takimi balonami a ja mam emerytkę. Nie mogę ich pieścić tych ohydnych dwóch flaków, to odbiera mi ochotę na seks, pomóżcie- kochane lato z radiem już nie mogę więc piszę.
                                      :) Gdyby taką skargę wystosował facet na forum to byście go tak zje..ały jak łysą kobyłę.
                                      Owszem żona może sobie zrobić balony, owszem facet się może leczyć tylko w jednym i w drugim przypadku jest chcenie czegoś czego się nie ma.

                                      --
                                      "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
                                      Sapkowski, Pani Jeziora
                                      • 27.04.12, 13:18
                                        Czepiać się tego trochę nieelegancko, to tak jakby f
                                        > acet się skarżył : mam żonę ale ona ma małe cycki, nie mówcie mi że te dwie zwi
                                        > sające fałdki to jest norma, czuję się niedowartościowany, moi znajomi z kółka
                                        > łowieckiego mają żony z takimi balonami a ja mam emerytkę. Nie mogę ich pieś..

                                        Nie o to mi chodzi. Nie ma tego, co się lubi, to nie ma. Wiadomo. Chodzi mi o to, czy przypadkiem brak porannych wzwodów to nie jest sygnał, że ze zdrowotnością mężczyzny jest coś nie w porządku? Czy może brak tychże od pewnego czasu (czy od zawsze?) jest przyczyną, nazwijmy to, niskiej pobudliwości seksualnej/niskiej reaktywności na walory naszej bohaterki? Ja się nie znam, ale może by tak wypowiedzieli się na forum obeznani z tym medycznym problemem? I odnieśli się do omawianego przypadku właśnie z tej perspektywy?

                                        --
                                        pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                                        • 27.04.12, 13:24
                                          aandzia43 napisała:

                                          > Nie o to mi chodzi. Nie ma tego, co się lubi, to nie ma. Wiadomo. Chodzi mi o t
                                          > o, czy przypadkiem brak porannych wzwodów to nie jest sygnał, że ze zdrowotnośc
                                          > ią mężczyzny jest coś nie w porządku? Czy może brak tychże od pewnego czasu (cz
                                          > y od zawsze?) jest przyczyną, nazwijmy to, niskiej pobudliwości seksualnej/nisk
                                          > iej reaktywności na walory naszej bohaterki? Ja się nie znam, ale może by tak w
                                          > ypowiedzieli się na forum obeznani z tym medycznym problemem? I odnieśli się do
                                          > omawianego przypadku właśnie z tej perspektywy?
                                          >
                                          Niezły pomysł.

                                          --
                                          "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
                                          Sapkowski, Pani Jeziora
                                          • 27.04.12, 13:35
                                            ależ z was ignorantki! poranny wzwów to nie jest coś co musi wystąpić codziennie i to jeszcze w wersji jaką pewnie sobie wyobrażacie- czyli max

                                            to wyobrażenie jest równie naiwne, jak oczekiwanie silikonowych balonów gwiazdy porno u 40 to letniej dróżniczki w Lesiowie k. Radomia :P

                                            problem jest wtedy, jak ktoś w ogóle nie miewa takich akcji ( np wasz partner w ciągu 2 tygodni ani razu ne miał co najmniej nieco uniesionego organu)
                                            • 27.04.12, 13:47
                                              a tu się mylisz, każdy lekarz ci powie że facet powinien przeważnie mieć poranną erekcję raz czy dwa na 2 tyg może nie mieć
                                              • 27.04.12, 13:53
                                                Tylko czy jesteś w stanie zauważyć każdą taką poranną (czy nocną) erekcję? ;-) No, możesz przeprowadzić małe "dochodzenie" i przez dwa tygodnie śledzić uważnie drgnięcia badanego organu. Czemu nie.

                                                --
                                                pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                                            • 27.04.12, 13:51
                                              > ależ z was ignorantki! poranny wzwów to nie jest coś co musi wystąpić codzienni
                                              > e i to jeszcze w wersji jaką pewnie sobie wyobrażacie- czyli max

                                              Nie histeryzuj. Ani ja, ani Bitch (jak sądzę) nei jesteśmy głupie.

                                              --
                                              pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                                              • 27.04.12, 13:59
                                                i jeszcze jedno. Sprecyzuj co znaczy "coraz częściej"
                                                Raz na ile? Jak często w ogóle się kochacie?
                                                • 30.04.12, 08:30
                                                  kochamy się prawie codziennie, przynajmniej do tego dążymy, czasem zdarzy się dwudniowa przerwa
                                                  to dochodzenie w sprawie erekcji nie jest takie łatwe, mąż bardzo wcześnie wychodzi do pracy, ja wtedy jeszcze śpię :), prosiłam go żeby sam poobserwował ale on to trochę bagatelizuje...
                                                  • 30.04.12, 14:22
                                                    Jeśli wstaje bardzo wcześnie, to prawdopodobne jest, że budzisię z głębokiego snu a nie z fazy REM, z którą powiązane są nocne wzwody. Poranna erekcja to po prostu ostatni z serii wzwodów, występujących podczas każdej, lub prawie każdej fazy REM danej nocy, jeśli wybudza się z delty to erekcji nie będzie miał. Dlatego w waszej sytuacji bardziej miarodajne wyniki ( nie 100%) dałoby przejechanie ręką po kroczu męża co godzinę w czasie jego snu:)
                                                  • 30.04.12, 22:00
                                                    kasia_2222 napisała:

                                                    > kochamy się prawie codziennie, przynajmniej do tego dążymy, czasem zdarzy się d
                                                    > wudniowa przerwa
                                                    > to dochodzenie w sprawie erekcji nie jest takie łatwe, mąż bardzo wcześnie wych
                                                    > odzi do pracy, ja wtedy jeszcze śpię :), prosiłam go żeby sam poobserwował ale
                                                    > on to trochę bagatelizuje...

                                                    Kto do tego dazy?Bo piszesz "dazymy"...czyli jezeli maz dazy to znaczy ma na Ciebie/ na seks ochote...a zatem po co Twoje rozterki, ze go nie pociagasz.
                                                    Dodam, ze prawie codziennie to dosc czesto jak na taki dlugi staz. Co nie znaczy, ze nie mozna, mozna. Mnie samej by sie nie chcialo(mezowi pewnie tez nie) chociaz seks lubie i seks nakreca seks, zdarza sie pare razy pod rzad ale potem przez tydzien nic. Roznie bywa. Facet moze nie miec ochoty tak czesto albo nie dawac rady.
                                                    Mam wrazenie, ze na sile chcesz nadgonic to co przegapilas kiedy nie mialas ochoty na seks a moze sie nie da, bo maz byl w troche innej sytuacji niz Ty
                                        • 27.04.12, 13:35
                                          abcimpotencja.pl/brak-porannego-wzwodu
                                          Proszszsz bardzo.
                                          Powyższe to argument, żeby sprawdzić, czy aby ze zdrowiem męża wszystko jest ok.
                                          Jednakowoż dość prawdopodobne jest, że może się okazać, że jest ok [skoro po ręcznym pobudzeniu erekcja występuje i pan jest zdolny do odbycia normalnego stosunku] i wtedy wracamy do punktu wyjścia.
                                          • 27.04.12, 13:48

                                            > Jednakowoż dość prawdopodobne jest, że może się okazać, że jest ok [skoro po rę
                                            > cznym pobudzeniu erekcja występuje i pan jest zdolny do odbycia normalnego stos
                                            > unku] i wtedy wracamy do punktu wyjścia.

                                            Pewnie, że prawdopodobne.
                                            Mnie by interesowały ewentualne zmiany w ostatnich latach/miesiącach w tych porannych wzwodach.

                                            --
                                            pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                              • 27.04.12, 08:53
                                A odnośnie Twojej ciekawości, napisałaś "Ostatnio bywa coraz częściej, że mój facet nie osiąga erekcji nawet po kilku minutach intensywnych pocałunków" - to od pocałunków to pewną i natychmiastową erekcję to miałem w liceum, ale nie teraz, po 30tce ;) i nie wiem na ile to jest kwestia fizyczna, a na ile psychiczna, w koncu te pocalunki wtedy byly czyms wyjatkowym, w malzenstwie o te wyjatkowosc raczej trudno.
                                • 27.04.12, 08:55
                                  potem wyjasnila, ze nie tylko pocalunki, tylko ogolnie pieszczoty, skrot myslowy.
                                  Od pocalunkow tez bym nie oczekiwala cudow po tylu latach
                              • 27.04.12, 08:54
                                Ja Cie w tym punkcie naprawde rozumiem. Panowie, mysle, nie sa obiektywni. Ja uwazam, ze to dosc normalne, ze facetowi staje zanim sie dotknie panisa. Mnie rozwniez to kreci, pieszcze jego cialo, albo on mnie, albo to i to i facet dostaje wzwodu. Dla mnie tez ma to wlasnie tak wygladac i inaczej mi sie nie zdarzylo.
                                Moze w przypadku Twojego "ten typ tak ma", skoro tak bylo zawsze, albo ma problemy hormonalne/zdrowotne albo przyzwyczail sie do innego rodzaju stymulacji prze zbyt czesty onanizm.
                                • 30.04.12, 14:28
                                  Panis - podoba mi się to słowo;)
                              • 27.04.12, 09:08
                                wydaje mi się, ze jeżeli mąż się dużo onanizuje, wówczas może miec problem ze wzwodem bez bezpośredniej stymulacji członka, w końcu sam przyzwyczaił się do tego, że podnieca się głównie poprzez stymulację członka, ciężko Ci to teraz będzie autorko odkręcic, lata nawyków robią niestety swoje
                • 27.04.12, 08:19
                  Kasiu!
                  Piszesz pod wpływem emocji i daleka jesteś od obiektywnego przedstawienia sytuacji. Pierwsze posty często są pisane pod wpływem rozgryczenia i frustracji i to jest akurat zrozumiałe.
                  Forumowicze przedstawają swój punkt widzenia i takie jest ich prawo, a Ty możesz z tego skorzystać i spojrzeć z boku na swój związek. Mówisz nie oceniajcie, a sama robisz to w stosunku do męża ( "to nie jest normalne", "mam w domu trzydziestoletniego emeryta" itp).
                  Mam propozycję. Odłóż na bok emocje i postaraj się uzupełnić swój wątek o informacje, których nam, a przynajmniej mnie, brakuje.
                  Napisałaś, że jesteście w związku od kilkunastu lat. Skoro macie ok. 30+, to przy takim stażu musieliście się związać przed dwudziestką. Nie wiedziałaś, że seks jest taki fajny czyli nie miałaś okazji się do tego przekonać lub pierwsze próby nie były zbyt udane. Czy byliiście dla siebie pierwszymi partnerami? Jakie doświadczenia ma za sobą mąż? Czy od początku zabezpieczasz się tabletkami? Czy w pierwszych latach mąż też miał takie małe potrzeby? Zawsze średnia była 2 x miesiącu i nie inicjował częściej? I kto w ogóle inicjował seks w waszym związku? Bo piszesz o tym tak, jakby petentem zawsze był mąż, a ty mu oczywiście nie odmawiałaś, ale czy odczuwałaś podniecenie? Miałaś orgazm, czy byłas nastawiona głównie na zaspokojenie męża? Wtedy też miałaś mokro w majtkach od samego popatrzenia na swojego faceta, czy musiał cię rozbudzać, żebyś osiągnęła stan gotowości odpowiadający erekcji u niego? Może po prostu wolał samotną masturbację przy porno, a gdy go przypiliło bardziej, albo gdy wyszłaś z inicjatywą to się kochaliście. Przy tak małej częstotliwości nie miał problemów z erekcją, ale gdy twoje potrzeby wzrosły i musi coraz częściej stanąć na wysokości zadania pojawiły się problemy.
                  Dość ogólnikowo stwierdziłaś, że twój partner od pewnego czasu coraz częściej ma problemy z erekcją. Więc ja zapytam, jak często i od jakiego czasu? Jak często się kochacie, i kto wychodzi z inicjatywą?
                  Czy macie dzieci i czy zamierzacie mieć? Jak się teraz zabezpieczacie i czy decyzja o odstawieniu tabsów nie była spowodowana w głównej mierze tykaniem biologicznego zegara?
                  Dlaczego mąż zrezygnował z filmików i masturbacji? Czy miał to być sposób na zwiększenie częstotliwości seksu z Tobą?
                  Prawdę mówiąc zastanawiam się, czy rozmowa na ten temat przebiegła w pełnej zrozumienia atmosferze, czy przypominała raczej skarcenie niegrzecznego chłopca.
                  A może te wszystkie domysły są funta kłaków niewarte i mąż jest kryptopoligamstą i szczątkowy seks mu odpowiadał, a teraz pozbawiony dodatkowych bodźców, pod presją twoich oczekiwań zaczął mieć kłopoty?
                  • 27.04.12, 08:57
                    więcej chętnie napiszę na priva. Tutaj tylko tyle, że to ja najczęściej inicjowałam zbliżenia, on sporadycznie. On nie miał partnerek przede mną, ja miałam doświadczenia.
                    Tak, odstawił porno i masturbację, żeby zwiększyć częstotliwość i jego potrzebę seksu, co zresztą się udało. Tak naprawdę byliśmy w slepej uliczce w temacie seksu, teraz powoli z tego wychodzimy, jest duzo lepiej, ogólnie nie narzekam, jednak pozostał ten jeden problem, który mnie rozprasza i dołuje, sprawia, że zaczynam wątpić w moją kobiecość i jego pożądanie i obsesyjnie myśleć o tym, że pierwsza lepsza "obca" wywołałaby jego erekcję łapiąc go za pośladek. Oczywiście nie wiem czy tak by było ale ta myśl mnie paraliżuje.
                    • 27.04.12, 09:16
                      kasia napisała:"jednak pozostał ten jeden problem, który mnie rozprasza i dołuje, sprawia, że zaczynam wątpić w moją kobiecość i jego pożądanie i obsesyjnie myśleć o tym, że pierwsza lepsza "obca" wywołałaby jego erekcję łapiąc go za pośladek. Oczywiście nie wiem czy tak by było ale ta myśl mnie paraliżuje."

                      Zmień myślenie, wydaje mi się, ze jesteś w błędzie..., obawiam się, ze pierwsza lepsza mogłaby wywołac efekt ale dopiero łapiąc go i stymulując członka a nie jego pośladek, z takich a nie innych przyczyn Twój mąż dopiero na taką stymulację reaguje wzwodem, pozostałe rodzaje stymulacji nie są wystarczająco mocne w porównaniu do bezpośredniej stymulacji samego członka. Chyba czeka Was długa droga, aby lata takich nawyków męża i reakcji które te nawyki sposowodowtały odkręcic, ciekawe czy jest to możliwe wogóle? wydaje mi się, że powinien całkowicie zaprzestac masturbacji i skupic się na rozwijaniu wyobraźni i doprowadzaniu do wzwodu siłą umysłu- będzie trudno...
                      • 27.04.12, 10:04
                        no właśnie też się zastanawiam czy jest to możliwe, czas pokaże. Któryś z panów pisał o erekcji jako odruchu bezwarunkowym, to chyba nie do końca tak jest. Ja jak chcę się podniecić rozbudzam moją wyobraźnię i jestem gotowa, czyt. mokra.
                        • 27.04.12, 10:36
                          > no właśnie też się zastanawiam czy jest to możliwe, czas pokaże. Któryś z panów
                          > pisał o erekcji jako odruchu bezwarunkowym, to chyba nie do końca tak jest. Ja
                          > jak chcę się podniecić rozbudzam moją wyobraźnię i jestem gotowa, czyt. mokra.


                          ale to on ma dostać erekcji, wiec moze uwzględnisz- odmiennośc JEGO reakcji na bodźce. wybacz, ale uzywanie jako argumentu tego jak ty reagujesz jest równei na miejscu jakbym napisał, że ślinię się na mysl o lodach waniliowych
                          • 27.04.12, 10:48
                            nie masz racji, reakcje na bodźce można wyćwiczyć, nie każda jest bezwarunkowa.
                            Mamy wybór, albo dostosować się do losu albo wpływać na los
                            • 27.04.12, 11:01
                              nie masz racji, reakcje na bodźce można wyćwiczyć, nie każda jest bezwarunkowa.
                              > Mamy wybór, albo dostosować się do losu albo wpływać na los


                              w płaszczyźnie seksu takie wyćwiczone reakcje nazywa się dewiacjami- kapujesz do czego zmiwerzasz rojąc sobie w głowie wytresowanie kogokolwiek?
                              to nie nauka dobrych manier i kładzenia noża i widelca po włąsciwych stronach
                              • 27.04.12, 11:13
                                nie mój drogi , nie zgadzam się z tobą, i nie tłumacz mi jak gówniarzowi używając kolokwializmu "kapujesz", bo nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem w tej dziedzinie
                                Ja spełniam jego oczekiwania, fajnie jakby on spełniał też moje , proste, nie mieszaj w to dewiacji, bo skoro erekcję wywołaną pieszczotą pupy lub piersi partnerki nazywasz dewiacją, to lepiej ty udaj się do lekarza
                                • 27.04.12, 11:20
                                  zachowujesz sie jak gówniarz, co równolegle wytknął ci Kutuzow- co prawda ubierajac to w kwieciście grzeczny wywód.

                                  moim zdaniem zbyt delikatnie, strzelaniem fochów nie zaklniesz rzeczywistości

                                  wymyślanie rytuału dotykania okreslonych części ciała w okreslony sposób i w okreslonej kolejności ma cechy dewiacji seksualnej- oczywiscie, że o tym mógłby sie wypowiedzieć przesązająco tylko seksuolog nzjaąc cały kontekst.

                                  ale sam pomysł o tresowaniu ( Kutuzow też tak to odebrał) świadczy o wejściu na równię pochyłą
                                  • 27.04.12, 11:22
                                    chora jest twoja interpretacja, to nie tresowanie. Nie tresuję go żeby mu stawał na widok szklanki z herbatą
                                    • 27.04.12, 11:24
                                      chciałabym, żeby pożądał mnie w jak najbardziej oklepany sposób, wy wszyscy traktujecie mnie jakbym spodziewała się gruszek na wierzbie
                                      • 27.04.12, 13:51
                                        Kasiu kochana, możesz sobie chcieć, jak najbardziej, ale pomyśl najpierw, czy te oczekiwania są takie oczywiste, czy raczej z gatunku gruszek na wierzbie.
                                        Nie zachowuj się jak mała dziewczynka strzelajaca fochy. Wysil trochę szare komórki i zrozum, co ludzie chcą Ci przekazać.
                                        Twój mąż to nie wibrator, który się zacina, gdy używasz go częściej niż dwa razy na miesiąc. Nie pójdziesz z nim do sklepu i nie zażądasz wymiany, bo trafił Ci się wadliwy model. To żywy człowiek, który ma uczucia. Zastanowiłaś się co on czuje w takiej sytuacji? Jakie ten facet musi czuć upokorzenie, nie mając erekcji na zawołanie. Wiesz, co się zdarza częściej?
                                        Że facet unika seksu, nie chcąc się kompromitować.
                                        Ucieka w pracę, boli go głowa, znajduje mnóstwo wymówek, żeby kłaść się do łóżka, kiedy żona już zaśnie i wstać, zanim się obudzi.
                                        Nie miałaś ochoty na seks - nie nalegał. Masz ochotę - zaprzestał ręcznych robótek i odstawił porno. Stara się sprostać Twoim zwiększonym potrzebom, ale po kilkunastu latach Twojej prawie abstynencji seksualnej miewa problemy ze wzwodem. Zastanowiłaś się, co on czuje wtakim momencie?
                                        We wszystkich Twoich wypowiedziach jest tylko twoja krzywda. JA, JA I JA...
                                        MNIE jest źle, JA cierpię, dla MNIE jest to obrzydliwe, upokarzające, gdy muszę go reanimować... MNIE odrzuca .... jak myślicie, jak JA się czuję jak po takiej grze wstępnej dalej jest stan miękki?
                                        Ano my myślimy także, jak się czuje Twój mąż...
                                        I jeszcze jedno.
                                        To, że facet ma wzwód nie musi wcale oznaczać, że Ty go podniecasz.
                                        Skoro bodźce wzrokowe i dotykowe nie wystarczają, a jego najsilniejszą strefę erogenną omijasz, mąż nie chcąc po raz kolejny Cię zawieść zacznie przywoływać z pamięci najostrzejsze sceny erotyczne, wyobrażać sobie najseksowniejsze laski porno na twoim miejscu i w końcu mu stanie bez dodatkowej ręcznej stymulacji.
                                        "...Jak brałam pigułki myśli o seksie nic nie wnosiły, kompletny brak reakcji, porno mogłam oglądać jak dobranockę, ćwiczenia fizyczne. Tak było, na szczęście się skończyło..."

                                        To jak kochałaś się z mężem? Jak przechodziłas od stanu całkowitego braku reakcji do podniecenia potrzebnego do seksu.
                                        Bo mnie wychodzi na to, że nie odmawiałaś mężowi seksu, ale był on taki bez większego podniecenia. Jesteś kobietą, więc brak gotowości nie jest tak widoczny, jak w przypadku faceta. Może nie czuł, że go naprawdę pragniesz i wolał rzadziej z Tobą, a częściej przy porno.
                                        Teraz jesteś mokra na samą myśl o seksie, przed odstawieniem tabletek tak chyba nie było...?

                                        Oczywiście należałoby przede wszystkim wykluczyć sprawy zdrowotne. Obserwować poranny wzwód, porobić kilka badań, wykluczyć choroby, które trzydziestolatków tez dotykają.
                                        • 27.04.12, 14:00
                                          Jak zwykle zgadzam się z Niezapominajką :-)
                                          I chociaż rozumiem rozżalenie Kasi (też lubię, jak mężowi staje na moje dyskretne działania i brak onego stawania zmartwiłby mnie szczerze), to proponowałabym dziewczynie przejście do przeanalizowania przypadku na chłodno. Bo już się chyba wysapała, wyzłościła i wyżaliła, czyli przeszła przez niezbędną, przed konkretnym działaniem, fazę :-)

                                          --
                                          pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                                    • 27.04.12, 11:31
                                      A szkoda, bo z tym mozna by pojsc do jakiegos programu roozrywkowego. To bylby piekny widok. Natura samca obnazona, erekcja na widok herbaty :)))))
                            • 27.04.12, 11:12
                              kasia_2222 napisała:

                              > nie masz racji, reakcje na bodźce można wyćwiczyć, nie każda jest bezwarunkowa.
                              > Mamy wybór, albo dostosować się do losu albo wpływać na los

                              Pomijając fakt, że za bardzo sugerujesz się dokonaniami Pawłowa, chciałem zwrócić uwagę iż pomijasz w swoich rozważaniach wpływ habituacji. Twój partner wystawiony na te same bodźce (Twe nagie ciało) reaguje na nie coraz słabiej. Habituacja jest powszechna w naszym życiu i tego nie zmienisz. Np. cieknący kran w wodą słyszymy wyraźnie przez pierwsze kilka nocy ale potem przestajemy dostrzegać kapanie wody. Tak samo gdy przenosimy się z noclegiem gdzieś przy ulicy z tramwajami. Na początku słyszymy ten dźwięk -potem zlewa nam sie z tłem.

                              Poczytaj sobie także o Efekcie Coolidge'a
                              pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Coolidge'a
                              - sorry ale z naturą nie wygrasz. Wg mnie masz takie romantyczno-życzeniowe podejście które jest nierealne.

                              *habituacja (ś.łc. habituatio ‘nawyk’ od łc. habitus ‘postawa; usposobienie, stan’) 1. med. zanikanie reakcji organizmu na wielokrotnie powtarzające się bodźce zewnętrzne.
                              • 27.04.12, 11:17
                                cudownie Kutuzow, idąc tym tropem, to stałe, długie związki wiałyby niezmienne nudą i rutyną, a dobrze wiemy że nie zawsze tak jest. Jego ciało nie stępiło moich zmysłów. Powiem więcej, jakiś czas temu myślałam, że tak jest, że już mnie nie kręci jak dawniej, i odnalazłam w sobie taką reakcję na niego, że nigdy nie mam dosyć , rozumiesz?
                                • 27.04.12, 11:52
                                  kasia_2222 napisała:

                                  > cudownie Kutuzow, idąc tym tropem, to stałe, długie związki wiałyby niezmienne
                                  > nudą i rutyną, a dobrze wiemy że nie zawsze tak jest. Jego ciało nie stępiło mo
                                  > ich zmysłów. Powiem więcej, jakiś czas temu myślałam, że tak jest, że już mnie
                                  > nie kręci jak dawniej, i odnalazłam w sobie taką reakcję na niego, że nigdy nie
                                  > mam dosyć , rozumiesz?

                                  Jakiś czas temu bzykałaś się z nim dwa razy na miesiąc i było Ci z tym dobrze. Wtedy jakoś nie potrafiłaś "przemówić" do siebie, żeby nagle codziennie jego ciało tak na Ciebie działało jak teraz.
                                  Wtedy gdy to o Ciebie chodziło, było OK. Teraz zaś gdy to on ma widać mniejsze potrzeby (lub z innych względów mniej go kręci seks z Tobą na co osobiście stawiam) nagle jest lament.
                                  • 27.04.12, 12:16
                                    Kutuzow, cholera, to ja się skarżę, nie on, on nigdy się nie skarżył, że mu było mało seksu. Bzykałam się z nim 2 razy na mc i to mi nie było mi z tym dobrze, to ja podjęłam decyzję o odstawieniu hormonów. Tak wyobraź sobie, że jak je brałam nic nie czułam nawet jak wyobraziłam sobie najgorętszą orgię. Twoja ocena czy to wina moja czy hormonów mnie nie interesuje, w każdym razie było to niezdrowe, pragnęłam mieć wreszcie ochotę na seks i odczuwać podniecenie, dla chcącego nic trudnego. Widac panowie mają inaczej. No widzisz to, na co ty stawiasz to moja najgorsza zmora, obsesja...:( , jednak mam prawo przypuszczać, że mój facet nadal mnie kocha, więc dlaczego mnie nie pożąda jak samiec, no?
                    • 27.04.12, 10:10
                      Ponieważ autorka zbywa milczeniem pytania o obecnie stosowaną antykonceptcję, które może być bardzo istotne dla tego przypadku, zaczynam dostrzegać dwie możliwości:

                      a) z pigułek przeszli na prezerwatywy i facet jest dodatkowo zestresowany (Panowie którzy byli kiedyś na maksa napaleni i musieli jeszcze myśleć zarówno o założeniu gumki jak i o wytrzymaniu jak najdłużej pewnie będą wiedzieli jak to jest).

                      b) autorka zapragnęła dziecka (wiek 30+) i po latach posuchy w łóżku ("kochaliśmy się 2 razy na mc i mi to nie przeszkadzało, brałam pigułki, które obniżały moje potrzeby"), nagle seks dla niej stał się istotny. Wystarczy żeby gostek miał świadomość że to jest seks "zadaniowy", bo przecież starają się o dziecko i jego podświadomość zaczyna się buntować. Zauważcie że gość nie reaguje tylko na delikatne pieszczoty, ale gdy otrzymuje stymulacje ręką lub ustami działa jak należy. Nie dostrzegacie podobieństwa z przypadkiem który opisywał nam tutaj Sabat77, jak to nagle jego zimna z natury żona stała się boginią seksu w krótkim okresie przed zajściem w ciążę.

                      P.S. mam nadzieję Sabat że nie pogniewasz się za przywołanie Twego przypadku?
                      • 27.04.12, 10:30
                        oj wybaczcie, że pominęłam pytanie, nie planujemy już dziecka, stosuję antykoncepcję niehormonalną. Czasem są to gumki, jemu nie przeszkadzają, ja ich bardziej nie lubię
                        • 27.04.12, 10:54
                          kasia_2222 napisała:

                          > oj wybaczcie, że pominęłam pytanie, nie planujemy już dziecka, stosuję antykonc
                          > epcję niehormonalną. Czasem są to gumki, jemu nie przeszkadzają, ja ich bardzie
                          > j nie lubię

                          Dziwna odpowiedź. Nie planujecie JUZ dziecka? Planowaliście wcześniej, czy nie planujecie go JESZCZE? Poza tym, stosowanie tak zawodnych metod jak gumki to jak proszenie się o "wpadkę" (sorry ale jestem podejrzliwy, znam wiele przypadków u znajomych "szczęśliwie wpadło" mimo, ze oficjalnie też nie starały się o dziecko -ot tak "samo" wyszło.
                          • 27.04.12, 11:18
                            przestań już z tą wpadką, mamy dzieci, nie chcemy więcej, ani ja , ani on i jesteśmy pewni że ich nie będzie ok?
                          • 27.04.12, 16:27
                            > Poza tym, stosowanie tak zawodnych metod jak gumki to jak proszenie się o "wpadkę"

                            Gotow jestem bronic prezerwatyw jako jednych z najdoskonalszych sposobow na unikanie niechcianej ciazy. Znam urban legends o Pani z kiosku ktora szpilka podnosi wskaznik urodzin. Ale sorry to nic nie da, gdyz wspolczesnie produkowane gumki nadal zachowaja wlasciwosci antykoncepcyjne. Kluczem jest WLASCIWE zalozenie i zdjecie prezerwatywy. Wtedy nic nie peknie, nie przeleci bokiem, gora, dolem i nie dokona osmozy przez scianki ;).
                            Masz kolezke ktory wpadl z gumka? Odpowiedz moze byc tylko taka: nie potrafil jej zalozyc. Albo podpowiedz mu, ze nie usiluje sie bzykac opadnietym po wytrysku. Litosciwie przemilcz, ze logika podsuwa tylko jedno wytlumaczenie - listonosz jest pewnie plodnym chlopina :).
                            • 27.04.12, 16:57
                              gomory napisał:
                              Gotow jestem bronic prezerwatyw jako jednych z najdoskonalszych sposobow na uni
                              > kanie niechcianej ciazy.

                              przyznam że opierałem się na tych procentowych wskaźnikach, które dla prezerwatyw są takie sobie.

                              > Masz kolezke ktory wpadl z gumka?
                              Nie. Większość z nich wpadła przy pigułkach (w dwóch przypadkach moja partnerka w czasie babskich pogaduszek dowiedziała się że to było działanie wspomagane tj pigułki dawno poszły w odstawkę). Jeden zaś uwierzył kobiecie która twierdziła ze jest bezpłodna - on ją cudownie uzdrowił. Jak na to patrzę w ten sposób może faktycznie gumki nie są takie złe. Wg zasady że jak chcesz żeby coś było zrobione dobrze -zrób to sam.
                        • 27.04.12, 14:34
                          Cos tu nie lapie - facet ma problemy z erekcja i stosujecie prezerwatywy, ktore generalnie wymagaja dobrej erekcji dla swojej skutecznosci?
                          • 27.04.12, 14:38
                            themaxmaster napisał:

                            > Cos tu nie lapie - facet ma problemy z erekcja i stosujecie prezerwatywy, ktore
                            > generalnie wymagaja dobrej erekcji dla swojej skutecznosci?

                            bo autorka "problem z erekcją" zdefiniowała wg własnych standardów. Czyli nie reaguję "sztywnością" na pieszczoty, masaże, całusy -wszystko to co nie wymaga fizycznego kontaktu z jego penisem. Gdy robi mu loda lub pieści ręką facet wzwód ma (jak sama przyznała). Tylko że ona chciałaby żeby gostek był sztywny na samą myśl o seksie z nią.
                            • 27.04.12, 14:44
                              Tylko że ona chciałaby żeby gostek był sztywny na sam
                              > ą myśl o seksie z nią.


                              takie rzeczy to tylko w Erze ;P

                              ...albo niech sobie znajdzie jakiegoś niewyżytego 17- latka...chociaż ja w wieku 17 lat miałbym problemy z erekcją w trakcie seksu ze staruszką ( 26 letnia nauczycielka matematyki bła dla mnie wtedy starym rupieciem- to były czasy...)
                              • 27.04.12, 15:36
                                chłopaki, to jak jest u was bo się nie doproszę o odpowiedź, też wam nie staje jak pieścicie tyłek czy piersi żony/partnerki?
                                • 27.04.12, 15:56
                                  Mam w życiorysie faceta, co jak miał dobry dzień, to wystarczyło mu np pogłaskać mnie po udzie odzianym w - uwaga! Flanelową piżamę! Grypę akurat miałam i było mi zimno - żeby mu stanął jak beton. A jak miał zły dzień, to nic na świecie nie było w stanie go postawić, bo na przykład miał mózg tak zaabsorbowany myśleniem nad nowym projektem, że nie był w stanie go przestawić na tryb "bzykanko" mimo, że miał ochotę, bo sam mnie do łóżka zapraszał.

                                  Inny z kolei po kilku minutach sprawiania mi przyjemności oralnej chwilowo wychodził z trybu "erekcja" - bo tak się strasznie starał zrobić mi jak najlepiej, że się skupiał całym sobą na rejestracji moich reakcji, a nie własnych odczuciach. Uprzedzam sugestie, że może wcale nie lubił mnie lizać i dlatego mu opadał. Lubił i lgnął :>

                                  Czy moja odpowiedź w czymkolwiek Ci pomogła? ;)
                                  • 27.04.12, 15:58
                                    pozostaje mi wyrazić pobożne życzenie, jakby mój miał więcej takich dobrych dni...
                                  • 27.04.12, 16:11
                                    sea.sea napisała:

                                    > Mam w życiorysie faceta, co jak miał dobry dzień, to wystarczyło mu np pogłaska
                                    > ć mnie po udzie odzianym w - uwaga! Flanelową piżamę! Grypę akurat miałam i był
                                    > o mi zimno - żeby mu stanął jak beton. A jak miał zły dzień, to nic na świecie
                                    > nie było w stanie go postawić, bo na przykład miał mózg tak zaabsorbowany myśle
                                    > niem nad nowym projektem, że nie był w stanie go przestawić na tryb "bzykanko"
                                    > mimo, że miał ochotę, bo sam mnie do łóżka zapraszał.

                                    Sea.sea --> super przykłady. oba bardzo dobrze oddają złożoność problemu.
                                • 27.04.12, 16:18
                                  No chyba się nie doprosisz o odpowiedź ;-) Chociaż, jaka by ona nie była, twój mąż to twój mąż, a każdy człowiek ciut inny jest. Więc odpowiedzi panów na to pytanie niekoniecznie coś wniosą. Ale zgadzam się z tobą, że fajnie jest mieć wzwód mężowski przed oczami już po subtelniejszych niż fellatio działaniach ;-)

                                  Mój dobiegający do pięćdziesiątki mąż ma wzwód (choć nie zawsze wystarczający do penetracji) po wstępnych miziankach, całowaniu, pieszczeniu mojego ciała, pieszczeniu jego ciała (bez stref okołopenisowych). Taka jego specyfika i już. Jaki to typ? Nie korzystający z pornografii, chyba już nieczęsto się masturbujący, inicjujący zbliżenia, dobrze reagujący na moją inicjatywę. Poza tym pali papierosy, za mało ma ostatnio(w/g mnie) sportu, nie objada się, raz na jakiś czas piwo. Seks jest dla niego istotnym elementem miłości/fascynacji i drogą do bliskości. Im bardziej mnie kocha, tym lepiej i fajniej bzyka. Ruszają go też inne panie, normalny jest pod tym względem chłop.

                                  Pewnie różni mężczyźni różnie "startują" do numerka. Pewnie jest tak, że całokształt, czyli specyfika mężczyzny oraz jego aktualna relacja z konkretną kobietą, warunkują rodzaj startu. Jeśli to dla ciebie tak ważna kwestia, drąż teorię tematu ;-) Może zdobyta wiedza ułatwi ci przerobienie problemu.

                                  --
                                  pomijamy treść postu i czytamy sygnaturkę:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,132860288,132989339,Re_flanelowa_pizama_jako_flaga_erotycznej_kapitu.html
                          • 27.04.12, 15:34
                            no gościu proszę cię, pozwól, że się dosadnie wyrażę, jak już mu postawię, to mu stoi jak należy :)
                      • 27.04.12, 10:33
                        Nie gniewam sie, przywoluj.
                        Pani Kasia nie napisala nam czy staraja sie o dziecko. Jesli tak, to lepiej dla chlopa, zeby byl bezplodny...
                        • 27.04.12, 10:46
                          Sabat, naprawdę współczuję ci bardzo tego, co cię spotkało ale nie przenoś swoich doświadczeń na przypadki innych
                          • 27.04.12, 10:54
                            Przeciez napisalem wyraznie "jesli". Skoro tak nie jest, to reszta zdania nie ma racji bytu :)
            • 27.04.12, 12:30
              kasia_2222 napisała:

              > bitch masz w takim razie jakieś cudowne rady jak postawić penisa nie używając r
              > ąk i ust. Bo bezpośrednio to nawet najobrzydliwszy babsztyl potrafi. Tak - czuj
              > ę się niedowartościowana, tak - czuję się jak towar II gatunku, bo ja wbrew was
              > zym zarzutom nie leżę jak kłoda i czekam, tylko działam.

              Widocznie "na wspólnej" zabrakło problemów w ostatnich odcinkach bo trzeba sobie tworzyć problemy z d...wzięte. Nagle poczułaś wolę bożą i on ma stawać na zawołanie? Czy Ty masz pięć lat?
              Kochana jeśli nie chcesz dotykać penisa wtedy gdy nie jest w stanie erekcji to może weźcie sobi panienke na rozgrzewkę, bo od samego Twojego kwękania robota się nie zrobi.
              Oczywiście jeśli normalne sposoby Ci nie pasują, to wskakuj w stringi, pończochy, pasties, potrząśnij cyckami, oblej sobie pośladki szampanem.
              Jednak skoro penis w stanie spoczynku jest dla próbą nie do przejścia dla Twojego egocentryzmu to nie poderzewam Cię o zdolności w dziedzinie erotycznego perfomance'u;).

              A rada na poważnie jest taka: więcej dystansu do siebie, mniej próżności i seksuolog który mocą autorytetu wyjaśni Ci czynniki powodujące zaburzenia erekcji jeśli nie wstydzisz się że duże dziewczynki same przeczytać nie potrafią...


              --
              "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
              Sapkowski, Pani Jeziora
              • 27.04.12, 13:17
                Bitch bronisz tego penisa jakbyś sama go miała :)
                to nie jest próba nie do przejścia, mam to co mam, jednak dla mnie odlot jest dużo większy jak utwardzę pana nie ręką lub ustami
                • 27.04.12, 16:22
                  Problem w tym, że Ty go nie chcesz utwardzać, uważasz, że ma być twardy od razu. A starożytni Rosjanie uważali, ze nie ma impotentów, ale są za to leniwe kobiety.
                  • 27.04.12, 17:27
                    tak dokładnie w tym jest problem. Gdybym była leniwa, leżałabym jak kłoda i czekała
                • 27.04.12, 23:37
                  kasia_2222 napisała:

                  > Bitch bronisz tego penisa jakbyś sama go miała :)
                  > to nie jest próba nie do przejścia, mam to co mam, jednak dla mnie odlot jest d
                  > użo większy jak utwardzę pana nie ręką lub ustami

                  Dobra to opisz co robisz a to zobaczymy jaki to odlot. I pytanie następne, czy Ty potrafisz czytać. Erotyczny performance to rozumiem Twoja codzienność?
                  --
                  "A czymże jest prawdziwa męskość, jeśli nie wymieszanymi w odpowiednich proporcjach klasą i szaleństwem?"
                  Sapkowski, Pani Jeziora
                  • 28.04.12, 09:27
                    Kasiu, mam nadzieję, że już ochłonęłaś i możesz nieco spokojniej zastanowić się nad sytuacją.
                    Radziłabym Ci zadać sobie pytanie, po co piszesz na tym forum. Ja nie mówię, że nie powinnaś, ale co chcesz uzyskać?
                    W jaki sposób chcesz rozwiązać swoje problemy bez zdradzania ważnych informacji? W końcu jesteś tu anonimowa, a ludzie tak czy inaczej będą Cię osądzać. Ważne, żebyś z tego, co piszą umiała dla siebie uzyskać jak najwięcej cennych wskazówek.
                    Często porównujesz swojego męża do innych panów z forum pytając, czy też mają problemy z erekcją w trakce pieszczot z partnerką? Podstawowym błędem jaki robisz jest porównanie do ogółu.

                    Trzeba było zapytać, czy to normalne, że facet:
                    - z kilkunastoletnim stażem małżeńskim
                    - bez wcześniejszych kontaktów seksualnych z kobietami
                    - który do tej pory z żoną kochał się góra 2x miesiąc i to z inicjatywy żony
                    po odstawieniu porno i zwiększeniu częstotliwości seksu z żoną ma problemy z erekcją bez dodatkowego pieszczenia penisa.
                    Wrzuć w Google "zaburzenia erekcji
                    ', "brak porannego wzwodu" "uzależnieie od pornografii" i poczytaj, jak wiele osób ma takie problemy i z czego one wynikają.
                    To jest grupa porównawcza dla Twojego męża, nie tylko panowie z forum.

                    Możesz też zapytać, czy są kobiety, których partnerzy mają kłopoty z erekcją i jak one sobie radzą z poczuciem obniżonej atrakcyjności i koniecznością stawiania ich męskości do pionu.

                    Chciałabyś zmienić reakcje męża? Spróbuj zmienić swoje.
                    Zamiast myśleć "nie staje mu po dziesięciu minutach, to znaczy, że mnie nie pragnie, nie podniecam go tak bardzo jak on mnie" spróbuj zobaczyć w nim zestresowanego faceta, który bardzo Cię pragnie i bardzo chce sie z Tobą kochać, ale ma blokadę psychiczną, czy podoła.

                    Są też w naszym kraju specjaliści od takich problemów, i sa lekarze różnych specjalności i można zrobić badania, żeby wykluczyć przyczyny chorobowe.

                    I jeszcze jedno. Nie da się rozpatrywać problemów z seksem w oderwaniu od całości związku, od relacji pozaseksualnych, od waszych doświadczeń przedzwiązkowych.
                    Muszą być jakieś punkty odniesienia, bo stwierdzenie "coraz częściej nie reaguje erekcją na moje pieszczoty" może oznaczać równie dobrze raz na dwa tygodnie przy średniej seksu co dwa dni, jak i co drugi dzień przy seksie dwa razy dziennie.

                    Wyobraź sobie, że idziesz do lekarza i mówisz, panie doktorze ostatnio coraz częściej boli mnie noga i bardzo mi to przeszkadza. Niech mi pan coś poradzi, bo to chyba nie jest normalne. Chyba się nie zdziwisz, gdy lekarz zapyta jak często, w jakich okolicznościach, czy ma to związek z urazem teraz lub wcześniej, ze zmianą aktywności, że każe zrobić przynajmniej rtg i badania krwi.
                    Twój mąż może potrzebować dodatkowej stymulacji, bo jest przyzwyczajony do zupełnie innych bodźców. i nie mówię tu o ucisku własnej ręki, ale o różnorodności pikselowych panienek, o braku presji, może ma jakieś swoje fetysze, o których wstydzi się z Tobą rozmawiać...
                    • 28.04.12, 15:06
                      Bardzo dobrze i rzeczowo napisane rady. Brawo Niezapominajka!
          • 21.06.12, 14:49
            Myślę , ze większość facetów ma problem z erekcją I jest im głupio się przyznać, a wynika to z przyczyn naturalnych. Nie każdy może zareagować na pieszczoty itp. Czasami trzeba się poradzić lekarza lub chociażby zapytać babki/ faceta w aptece. Mój mąż też miał problem, pieszczoty i inne triki nie pomagały, próbowaliśmy olejków , żeli i wszystkiego co się da , jednak to nie działało. Ostatnio kupiliśmy jakiś środek , liderin – czy jakoś tak i powiem że działa . Także jest ok.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.