Dodaj do ulubionych

Bajka o seksie

08.06.12, 09:27
Wydaje się, że jest wyjaśnienie małżeńskich kłopotów związanych z brakiem seksu. Zapraszam do lektury:

www.neurolingwistyka.com/bajka-o-gawainie/
Edytor zaawansowany
  • abrigado 08.06.12, 09:39
    sorrry, to jakaś bajeczka dla 5- latków?

    sądzę, żep rawdziwa odpowiedź ma całkiem przeciwne brzmienie- a kobiety tak naprawde nie znoszą decydowac za siebie ;)
  • anty-cialo 08.06.12, 09:47
    Mizogin :P
  • abrigado 08.06.12, 10:02
    żaden mizogin.

    nie spotkalem w zyciu kobiety, ktora czerpałaby radość z poczucia wolności pojmowanego jako swoboda decydowania.

    ja np mam tak, ze jak wychodzę z domu spedzic wolny czas to kompletnie nie wiem gdzie dotrę, uwielbiam się zgubić.

    Ostatnio jechałem np w góry i do ostatniego kilometra zastanawiałem się w które z trzech miejsc pojechać ( żeby nie było przygotowany byłem odpowiednio do wszystkich trzech)

    dla kobiety jest to nie do pomyslenia

    moja była np wpadała we sciekłość kiedy nie byłem w stanie powiedzieć jej, czy podczas niedzielnego spaceru jedziemy samochodem, czy autobusem, i w ktorą część miasta, do jakiej restauracji- chciała zeby już wcześniej wszystko ustalić.

    ja decyduje o tym na bieżąco.

    dlaczego kobiety są tak rzadko zainteresowane aktywnościami wymagającymi szybkich i brzemiennych w skutki decyzji, gdzie nie ma czasu na "przegadanie" ?


  • hello-kitty2 08.06.12, 10:15
    abrigado napisał:

    > moja była np wpadała we sciekłość kiedy nie byłem w stanie powiedzieć jej, czy
    > podczas niedzielnego spaceru jedziemy samochodem, czy autobusem

    hahaha dwoch idiotow ustala czy w czasie SPACERU jada samochodem czy autobusem?

    Wiadomo przeciez ze rower, hulajnoga i deskorolka w przypadku SPACERU odpadaja :) Ale samochod i autobus to juz inna bajka, nastepnym razem myslac o SPACERZE wez pod uwage tramwaj i pociag, to ja wkurwi na maksa :)

  • abrigado 08.06.12, 10:21
    postaram sie nie obrazić

    w sumie to moja wina- użyłem skrótu myślowego.

    mieszkam 6 km od centrum miasta. Aby TAM pospacerować , muszę TAM dojechać, zwłaszcza z dziećmi...
  • hello-kitty2 08.06.12, 10:42
    abrigado napisał:

    > mieszkam 6 km od centrum miasta. Aby TAM pospacerować , muszę TAM dojechać, zw
    > łaszcza z dziećmi...

    ja decyduje o tym na bieżąco.

    dlaczego kobiety są tak rzadko zainteresowane aktywnościami wymagającymi szybkich i brzemiennych w skutki decyzji, gdzie nie ma czasu na "przegadanie" ?

    Widzisz Abi to zmienia postac rzeczy, kiedy zabierasz dzieci na taki spacerek i dzieci np jeszcze nie chodza, to wcale sie nie dziwie twojej zonie, ze mysli o nich czy zabrac wozek/i, mleko, pampersy, jak to spakowac itd. W przypadku malych dzieci nie decyduje sie ''na biezaco'' tylko planuje takie wycieczki. No chyba zeby wybuchla wojna to wtedy "decydowanie na biezaco" jak najbardziej :)

  • abrigado 08.06.12, 10:59
    już chodzą, i mówię o wycieczkach z dizecmi, ktore już takeij obsługi nie potrzebują- a wszelkie niezbędne akcesotria + rowerki, hulajnogi i tak ja noszę
  • hello-kitty2 08.06.12, 11:18
    abrigado napisał:

    > już chodzą, i mówię o wycieczkach z dizecmi, ktore już takeij obsługi nie potrz
    > ebują- a wszelkie niezbędne akcesotria + rowerki, hulajnogi i tak ja noszę

    O a ja myslalam, ze ty mowisz o przeszlosci, a ty teraz chodzisz na spacerki i do restauracji ze swoja BYLA, ktorej nie lubisz?

    Hmm sluchaj, a po czym w zasadzie rozpoznac ze wy juz nie jestescie razem?
  • abrigado 08.06.12, 11:32
    jesteś z policji?

    dzieciaki maja po 5 i 8 lat- więć straaaasznie dawno już nie chodza w pieluchach.

    dlatego głownie mowie o przeszłosci, choć zdarza się być gdzieś razem.

    Właściwie od czasu urodzenia młodszego staram się bywać z nimi wszedzie bez mamy, ale nie zawsze się da

    a przy dzieciach jęcżacych, że "chcą z mama" nie będę się kłócił o pryncypia.

    > Hmm sluchaj, a po czym w zasadzie rozpoznac ze wy juz nie jestescie razem?


    -nie bzykamy się, śpimy oddzielnie
    -jeśli nie robimy posiłku dla dzieci, nie robimy posiłków drugiemu współlokatorowi.
    - nie zajmujemy się rzeczami i sprawami drugiej osoby;
    - wychodzimy odzielnie i nie rozmawiamy o tym co robilismy w tym czasie ( wspólne wyjścia dotyczą wyjść z dizećmi- kiedy np i ja i ona chcemy spedzić z nimi czas- na szcżęście w trakcie spacerów z reguły rozchodzimy się w którąś stronę)-
    - nie bywamy razem na imprezach rodzinyych, nie spedzamy razem urlopów- chociaż przez jakiś czas tak było- urlopy okazały się totalną porażką


  • hello-kitty2 08.06.12, 11:48
    abrigado napisał:

    > jesteś z policji?

    Tak, mow mi kapitanie Kitty.

    > -nie bzykamy się, śpimy oddzielnie
    > -jeśli nie robimy posiłku dla dzieci, nie robimy posiłków drugiemu współlokato
    > rowi.
    > - nie zajmujemy się rzeczami i sprawami drugiej osoby;
    > - wychodzimy odzielnie i nie rozmawiamy o tym co robilismy w tym czasie ( wspól
    > ne wyjścia dotyczą wyjść z dizećmi- kiedy np i ja i ona chcemy spedzić z nimi c
    > zas- na szcżęście w trakcie spacerów z reguły rozchodzimy się w którąś stronę)-
    > - nie bywamy razem na imprezach rodzinyych, nie spedzamy razem urlopów- chociaż
    > przez jakiś czas tak było- urlopy okazały się totalną porażką

    Wreszcie na temat. Pozostaje jeszcze do ustalenia wiez gospodarcza i emocjonalna.

    Jak latwo sie domyslec dzielisz sie swoja kasa z malzonka, bo ci na niej nie zalezy (kasie :). Czyli macie wspolny budzet? Wspolne rachunki bankowe? Widzisz na rachunku bankowym jej transakcje a ona twoje? Ufasz jej pod wzgledem finansowym? Czy dzielicie jakies zadluzenie?

    Co do wiezi emocjonalnej: kochasz ja? Czy ona wie czy ja kochasz/nie kochasz? Czy ona kocha ciebie? Czy jest od ciebie emocjonalnie uzalezniona? Czy lacza was jakies uczucia/emocje inne niz milosc?
  • hello-kitty2 08.06.12, 12:38
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,136490906,136494212,Re_Bajka_o_seksie.html
  • abrigado 08.06.12, 12:41
    łącza nas wyłacznie negatywne emocje.

    Ja płacę za kredyty i czynsz, ona prąd i przedszkole jednego dziecka. Nie licze kasy- na szcżęscie nie muszę. Ona ma swoje konto- ja swoje. Z tego co wiem z reguły na swoim nie ma juz kasy po tygodniu od wypłaty- bo zwykle jej przelewam ze swojego tyle ile chce ( w końcu ona kupuje tez cos dzieciakom wiec jej nie liczę- a z prawnego punktu widzenia to jest takze jej kasa)


    POd względem fiansowym ufam jej o tyle, ze mnie nie oszuka, ale jest...hmmm...dość niefrasobliwa np pożycza pieniądze luźnym znajomym, którzy później nie ooddaja, żyruje kredyty , zamawia usługi, w ktorych drobnym druczkiem ukryta jest dodatkowa odpłatność albo wchodzi w jakieś dizwne relacji towarzysko - finansowe, z ktorych wynika później stratap ieniędzy ( np ostatnio umówiła się na wczasy z luźnymi znajomymi- co do ktorych mozna było łatwo założyć, że wykręca sie od wyjazdu- mowiłem jej to- i zaliczka własnie przepadła)

    kilka lat temu zamówiła np dla mnie martensy-okazały się numer za małe i tydzień sie do mnie nie odzywała z tego powodu ;P ( ależ ze mnie złosliwiec, że nie chciałem sobie zmniejszyć stóp)

    prawdę mówiac pod względem kasy to moje dzieci sa rozsądniejsze niż ona.

    nie kocham jej ani ona mnie- prawdę mówiąc nie pamietam już czy kiedykolwiek sie kochaliśmy nawzajem

    nie lubimy się nawzajem, nudzimy się sobą. dla mnie np ona jest wcieleniem pani dulskiej :)

    Natomiast oczy zaczęły mi się otwierac po urodzeniu pierwszego dziecka ( ze względu na klasyczne- oczym pisał urqu- zachowania prolaktynowe i totalne przelanie uwagi na dizecko- nic specjalnego)

  • hello-kitty2 08.06.12, 12:50
    "Natomiast oczy zaczęły mi się otwierac po urodzeniu pierwszego dziecka ( ze względu na klasyczne- oczym pisał urqu- zachowania prolaktynowe i totalne przelanie uwagi na dizecko- nic specjalnego)"

    Sluchaj a drugie dziecko. Jak to wyszlo?

    Co ci sie w niej podobalo na poczatku, ze sie z nia zwiazales? Czy zmienila sie (jako osobowosc/fizycznie) od tego czasu?
  • kag73 08.06.12, 12:58
    Zaloze sie, ze abrigada na poczatku byl zaswiergoliny i oczarowany atrakcyjnoscia zony. Teraz juz o tym zapomnial, za duzo czasu minelo i za duzo sie wydarzylo.
  • abrigado 08.06.12, 13:14
    drugie dziecko- to próby "naprawy zwiazku" w mainstreamowym nurcie.

    szczerze mówiąc kompletnie nie pamiętam co mi się w niej podobało. Nie zmieniła sie jakoś diametralnie. Tylko negatywne cechy stały się "bardziej". a dodatkowo mam wrażenie ,że pozytywne cechy były moim wyobrazeniem.
    W pretensjonalnosci chciałem widziec głębię, w malkontenctwie- skomplikowanie, w histerycznosci-delikatność, w kontroli i krytykanctwie-uczucie.

    poza tym żyłem w złudnym przekonaniu, ze im wiecej będzie nas laczyc w życiu codziennym tym bardziej bedziemy sobie bliscy, mieszkanie, praca, pieniądze, dzieci, tymczasem nic podobnego- to wszystko było polem walki.

    Przez jakiś czas kompletnie tego nie dostrzegałem, potem uwazałem to za drobiazg, ktorym nie warto sie przejmowac, coś przejsciowego, nastepny etap to były próby rozmowy z mojej strony, ktore spotkały sie z protekcjonalnym potraktowaniem i zarzutami- "mówisz tak bo mnie nie kochasz, nie rozumiesz"

    no to wziałem się za rozumienie i im wiecej czytałem na temat związków, tym bardziej rozumiałem, że stosunek tej kobiety do mnie nie ma nic wspólnego z miłością ,szacunkiem.

    wiecej detali nie będzie

  • hello-kitty2 08.06.12, 13:23
    abrigado napisał:

    > wiecej detali nie będzie

    Czekaj, czekaj, nie uciekaj, zostal tylko detal: a jak sie ukladal seks na przestrzeni calego zwiazku?

  • abrigado 08.06.12, 13:41
    > Czekaj, czekaj, nie uciekaj, zostal tylko detal: a jak sie ukladal seks na prze
    > strzeni calego zwiazku?

    poza pierwszymi kilkoma miesiacami to mocno średnio - z mojego punktu widzenia oczywiscie.

    cześtotliwośc była na tyle zadowalająca, że uznałem czepianie się jakichś detali co do jakosci za mołostkowość.
    alezeby nie byo, ze jestem jak sabat- do czasu separacji seks był przynajmniej raz w tygodniu.

    Tyle, ze w pewnym momencie przestał być w jakikolwiek sposób wieziotwórczy, stał sie za to mechaniczny i niespontaniczny. Oboje zaczelismy go unikać i staliśmy sie sobie obojętni. dla mnie poza zwykłym rozładowaniem przestał być zódłem jakiejkolwiek satysfakcji- włąsciwie czułem się zniesmaczony po seksie. To było takie "sypiajac z wrogiem"

  • hello-kitty2 08.06.12, 13:46
    abrigado napisał:

    > alezeby nie byo, ze jestem jak sabat- do czasu separacji seks był przynajmniej
    > raz w tygodniu.
    >
    > Tyle, ze w pewnym momencie przestał być w jakikolwiek sposób wieziotwórczy, sta
    > ł sie za to mechaniczny i niespontaniczny. Oboje zaczelismy go unikać i staliśm
    > y sie sobie obojętni. dla mnie poza zwykłym rozładowaniem przestał być zódłem
    > jakiejkolwiek satysfakcji- włąsciwie czułem się zniesmaczony po seksie. To było
    > takie "sypiajac z wrogiem"

    Kto inicjowal ten seks w separacji? Jak dlugo jestescie w separacji? I od kiedy tego seksu juz w ogole nie ma?
  • abrigado 08.06.12, 13:52
    > Kto inicjowal ten seks w separacji? Jak dlugo jestescie w separacji? I od kiedy
    > tego seksu juz w ogole nie ma?

    czas sie skończył...reszta jest nieistotna
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:00
    abrigado napisał:

    > czas sie skończył...reszta jest nieistotna

    Oh a juz prawie szczytowalam. Wrocimy do tego :) Kiss.

  • anty-cialo 08.06.12, 10:36
    Mizogin, z góry zakładasz że
    > dla kobiety jest to nie do pomyslenia
    (wszystkie kobiety zachowują się w ten sam sposób, i oczywiście jest on gorszy od tego co robią mężczyźni)

    > ja np mam tak, ze jak wychodzę z domu spedzic wolny czas to kompletnie nie wiem
    > gdzie dotrę, uwielbiam się zgubić.
    >
    Czasem wychodzi się żeby dojść gdzieś a czasem żeby się pobłąkać.

    > dlaczego kobiety są tak rzadko zainteresowane aktywnościami wymagającymi szybki
    > ch i brzemiennych w skutki decyzji, gdzie nie ma czasu na "przegadanie" ?

    Bo mają własne plany i fantazje i zanim z nich zrezygnują dla męskiego chcą wiedzieć czy warto.
    Bo poprzednimi razy te aktywności okazały się nie trafione
    Bo są obciążone opieką nad małymi dziećmi, majdanem okołodzieciowym, regularny plan dnia albo zrób-coś-z-tym-wyciem dziecka przez cały dzień. Kilka lat bezustannego przewidywania podczas opieki nad już mobilnym maluchem, który wszędzie wejdzie i wszystkiego musi spróbować też nie mija bez sladu

    Ogólnie bo szybkie decyzje są jego, a brzemienne skutki spadają na nią :)

  • anty-cialo 08.06.12, 10:43
    W zasadzie to nie wiem kim jesteś czy nie jesteś Abri :)
    Po prostu wygłaszasz mizoginiczne opinie często gęsto
  • abrigado 08.06.12, 10:56
    to co napisałas to racjonalizacja

    czyli najpierw nie chcesz czegoś a potem dorabiasz sobie ideę dlaczego nie chcesz.

    a skąd ci się wzieło, że uważam dostrzezony przeze mnie sposób działania kobiet za gorszy?

    po prostu zauważam róznicę lae nigdzie nie wartościuje ,k ory sposób jest lepszy- to już twoja interpretacja.

    czyżby podyktowana uprzedzeniem ?

    Umówmy sie, zyje 35 lat na tym swiecie i nei siedziałem przez ten czas zamkniety w wieży i posród tysiecy osobników płci obojga dostrzegłem cechy działania typowe dla płci
    Być może gdzies na swiecie istnieje populacja , ktora wykazuje inne prawidłowości- ale moje doswiadczenie z nadwiślańskiego kraju jest własnie takie .

    > Ogólnie bo szybkie decyzje są jego, a brzemienne skutki spadają na nią :)

    kolejny wziety z d...py stereotyp :P

    akurat jedyne szybkie decyzje podejmowane typowo przez kobiety to decyzje o wydawaniu pieniędzy- czyli te bardziej brzemienne w skutki niż wybór miejsca do spaceru ( no bo jak brzmeienne w skutki jest to czy spacerujesz po lasku bielańskim, parku skaryszewskim, czy Nowy swiecie, lub czy wpadniesz na rurkę do Gesslera, czy nie :P

    Istnieje nawet pogląd wśód ekonomistów, ze istotnym powodem obecnego kryzysu jest fakt dysponowania przez kobiety znacznymi sumami pieniędzy- kompletnie nieadekwatnymi do ich mozliwosci zarobkowych. Podkręsla się, że dobrobyt zachodniej europy i stanów został zbudowany w czasach przedkonsumpcjonistycznych- XIX w i pierwsza połowa XX w.

  • hello-kitty2 08.06.12, 11:11
    abrigado napisał:

    > akurat jedyne szybkie decyzje podejmowane typowo przez kobiety to decyzje o wyd
    > awaniu pieniędzy- czyli te bardziej brzemienne w skutki niż wybór miejsca do sp
    > aceru ( no bo jak brzmeienne w skutki jest to czy spacerujesz po lasku bielańsk
    > im, parku skaryszewskim, czy Nowy swiecie, lub czy wpadniesz na rurkę do Gessle
    > ra, czy nie :P
    >
    > Istnieje nawet pogląd wśód ekonomistów, ze istotnym powodem obecnego kryzysu je
    > st fakt dysponowania przez kobiety znacznymi sumami pieniędzy- kompletnie niead
    > ekwatnymi do ich mozliwosci zarobkowych.

    To nie dawaj dostepu do zrodelka (kasy). Po co dajesz? Po co pozwalasz zeby wydawala wiecej niz zarabia.

    Babrzesz sie w gownie i stad gadasz o gownie i racjonalizujesz ze wszedzie gowno. A gowno prawda, wielokrotnie na tym forum powtarzano: masz takiego parnera na jakiego cie stac. A wiec stac cie na gowno.

    Chyba przeistaczam sie w kobiete, Sabat mi tego zyczyl :)
  • abrigado 08.06.12, 11:20
    chyba faktycznie sie przeistaczasz...

    po pierwsze primo nie mówie o sobie , tylko o ekonomistach i nipoprawnym politycznie poglądzie ( trzeba byc odwaznym, aby coś takiego dizs powiedzieć)

    ja jestem facetem- dla mnie pieniądze same w sobie nie mają zadnego znaczenia.

    w zasadzie do przezycia wystarczyloby mi 100 euro miesiecznie i nie odczuwałbym braku.

    Z tego punktu widzenia dostep do kasy nie jest niczym czego warto strzec.

    Np w zeszłym roku okradizono mi mieszkanie- złodzieje zostali złapani-a dla mnie wazne bylo tylko czy znajdzie sie aparat fotograficzny, na ktorym miałem ważne zdjecia- znalazł się i reszte olałem.

    wiele lat temu miałem zatarg ze złodziejami samochodowymi i grozili mi ,ze spala mi samochód- odpowiedziałem- "palcie, będizeo kazja kupić sobie nowy"

    odczulbym to jako drobna niedogodność
  • hello-kitty2 08.06.12, 11:29
    abrigado napisał:

    ja jestem facetem- dla mnie pieniądze same w sobie nie mają zadnego znaczenia.
    >
    > w zasadzie do przezycia wystarczyloby mi 100 euro miesiecznie i nie odczuwałby
    > m braku.
    >
    > Z tego punktu widzenia dostep do kasy nie jest niczym czego warto strzec.
    >
    > Np w zeszłym roku okradizono mi mieszkanie- złodzieje zostali złapani-a dla mni
    > e wazne bylo tylko czy znajdzie sie aparat fotograficzny, na ktorym miałem ważn
    > e zdjecia- znalazł się i reszte olałem.
    >
    > wiele lat temu miałem zatarg ze złodziejami samochodowymi i grozili mi ,ze spal
    > a mi samochód- odpowiedziałem- "palcie, będizeo kazja kupić sobie nowy"
    >
    > odczulbym to jako drobna niedogodność

    Znowu nie na temat (czy ty sadzisz ze pytalam o twoj stosunek do pieniedzy? Jak ci sie wydaje co nazywam babraniem sie w gownie?). Moja cierpliwosc zaczyna sie konczyc.
  • abrigado 08.06.12, 11:38
    > Znowu nie na temat (czy ty sadzisz ze pytalam o twoj stosunek do pieniedzy? Jak
    > ci sie wydaje co nazywam babraniem sie w gownie?). Moja cierpliwosc zaczyna si
    > e konczyc.


    pośrednio pytałąs o pieniądze- tylko nie podoba ci się kierunek, w którym plyna wnioski.

    no to jaki sens maiło pytniae o odciannie żródełka ?


  • aandzia43 08.06.12, 11:52
    > ja jestem facetem- dla mnie pieniądze same w sobie nie mają zadnego znaczenia.
    >
    > w zasadzie do przezycia wystarczyloby mi 100 euro miesiecznie i nie odczuwałby
    > m braku.
    >
    > Z tego punktu widzenia dostep do kasy nie jest niczym czego warto strzec.
    >
    > Np w zeszłym roku okradizono mi mieszkanie- złodzieje zostali złapani-a dla mni
    > e wazne bylo tylko czy znajdzie sie aparat fotograficzny, na ktorym miałem ważn
    > e zdjecia- znalazł się i reszte olałem.
    >
    > wiele lat temu miałem zatarg ze złodziejami samochodowymi i grozili mi ,ze spal
    > a mi samochód- odpowiedziałem- "palcie, będizeo kazja kupić sobie nowy"
    >
    > odczulbym to jako drobna niedogodność

    Blablabla... rzewne kawałki i fanfaronada chłopców i dziewczynek z wieży z kości słoniowej. Abi nie potrzebuje do szczęścia pieniążków, za to Abi potrzebuje do szczęścia np. swych dzieci, a te zapewne mają żywic się korzonkami, prawda? Ja na swoje przyjemości też nie mam potrzeby posiadac grubych milionów, ale ponieważ mam ŚWIADOMOŚC, że do szczęścia potrzebuję kilku osób (np. mojego dziecka), to nie pierdolę bez sensu, że mi nie zależy na dobrach materialnych, i że obędę się jak ten pustelnik, szklanką wody, korzonkiem i księgą mą ukochaną. Bo moi ukochani ludzie potrzebują cokolwiek więcej. Więc gdyby okradziono mi mieszkanie, to nie byłoby mi wszystko jedno, co mi ukradną, bo nie tylko ważne dla mnei przedmioty tam są.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 08.06.12, 11:23
    hello-kitty2 napisała:
    > To nie dawaj dostepu do zrodelka (kasy). Po co dajesz? Po co pozwalasz zeby wyd
    > awala wiecej niz zarabia.

    Wiesz że nakłaniasz do łamania prawa?
    Obowiązująca od roku światła ustawa karze "przemoc ekonomiczną" mężczyzny!
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • hello-kitty2 08.06.12, 11:34
    urquhart napisał:

    > Wiesz że nakłaniasz do łamania prawa?
    > Obowiązująca od roku światła ustawa karze "przemoc ekonomiczną" mężczyzny!

    Naprawde? A czy tylko meska przemoc ekonomiczna karze? Czy symetrycznie? A moglbys wkleic jakis link. Ciekawe to bardzo.
  • urquhart 08.06.12, 11:47
    > Naprawde? A czy tylko meska przemoc ekonomiczna karze? Czy symetrycznie? A mogl
    > bys wkleic jakis link. Ciekawe to bardzo.

    Oczywiście że teoretycznie symetrycznie.
    Ale to taka symetria jak na forum ojców meżczyźni opisywali jaki ostracyzm ich spotkał w sądzie jak śmieli umpomnieć sie o alimenty od lepiej zarabiającej kobiety winnej rozpadu zwiazku od sędziny typu: Jak panu nie wstyd zdrowy męzczyzna chce pieniedzy od kobiety! Powinien pan sam wiecej zarabiać a nie pasożytować na żonie. W druga zaś strone to przecież normalne...
    Link:
    prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/kontrowersyjna;przemoc;ekonomiczna;w;rodzinie,66,0,441154.html
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • aandzia43 08.06.12, 12:07
    >
    > Babrzesz sie w gownie i stad gadasz o gownie i racjonalizujesz ze wszedzie gown
    > o. A gowno prawda, wielokrotnie na tym forum powtarzano: masz takiego parnera n
    > a jakiego cie stac. A wiec stac cie na gowno.

    Właśnie.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • kag73 08.06.12, 12:43
    "To nie dawaj dostepu do zrodelka (kasy). Po co dajesz? Po co pozwalasz zeby wydawala wiecej niz zarabia".

    Kitty, mie zapedzaja sie, jego zona tez pracuje. Poza tym niby co on moze, co on jest pan i wladca a ona da soba dyrygowac? Arabia Saudyjska czy co :)
  • hello-kitty2 08.06.12, 13:07
    kag73 napisała:

    > Kitty, mie zapedzaja sie, jego zona tez pracuje.

    To troche tak, jak bylo w liceum. Nauczyciel wzywa ucznia do odpowiedzi i pyta: nauczyles sie na dzisiaj? A uczen odpowiada: no, uczylem sie :)

    "Po za tym niby co on moze, co on jest pan i wladca a ona da soba dyrygowac? Arabia Saudyjska czy co :)"

    Kag73 rozumiem ze odnosisz sie do istoty malzenstwa. Wlasnie probuje ustalic czy abrigado "ma" zone.

  • abrigado 08.06.12, 11:04
    a poza tym sama przyznałaś, i podałaś masę przeszkód do wyruszania w nieznane bez planu.

    dla mnie one sa pomijalne, dla ciebie taka postawa ozancza nieodpowiedzialność

    włąsnie o tym mówię pisząć : "nie mieści się w głowie"

    twoja wypowiedz jest dowodem na prawdziwość tej tezy- zresztą hello kitty też

    macie tendencję do skupiania się na przeszkodach zamiast na celu ( np spacerze)
  • aandzia43 08.06.12, 11:22
    > nie spotkalem w zyciu kobiety, ktora czerpałaby radość z poczucia wolności pojm
    > owanego jako swoboda decydowania.

    No cóż, po raz tysięczny na tym forum rzucę: "Mamy przy sobie takich ludzi, na jakich nas stac". Twoje partnerki/bliskie koleżanki/córki/żony i inne kobiety, które sam sobie dobierasz i/lub kształtujesz świadczą o tobie. Więc... no cóż... dno, serdeńko, dno, nie sądzisz? ;-P
    Biorę oczywiście poprawkę na twoją paranoję i twardogłowie, więc bardzo prawdopodobnym jest, iż kobiety w otoczeniu masz całkiem spoko, tyko ogląd masz taki, jaki masz (jedyny, który pozwala ci stworzyc w miarę bezpieczny dla swojej psychiki obraz świata damsko-męskiego). Ograniczenie umysłowe niewyobrażalnie smutnie dla jednych jest ratunkiem i bezpiecznym azylem dla innych ;-P

    Swoboda decydowania (nawet jeśli ma to byc swoboda chodzenia po manowcach;-)) to od zarania mych dziejów jeden z filarów poczucia szczęścia i spełnienia. Jako jednostka "osobna" i w pewnym sensie (w pewnym sensie!) samotniczy tryb życia pędząca, przyzwyczajona jestem do wewnętrznej samosterowności. Odziedziczona po przodkach predyspozycja dotycząca budowy mózgu i warunki w pierwszych latach życia.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 08.06.12, 11:27
    > Swoboda decydowania (nawet jeśli ma to byc swoboda chodzenia po manowcach;-)) t
    > o od zarania mych dziejów jeden z filarów poczucia szczęścia i spełnienia

    Taa, a przynajmiej iluzja tego bo dlatego wiekszość populacji zapewne wybiera demokratycznie socjalistycze odcienie politycznego populizmu w których to państwo ma decydować za nich we wszystkim i się nimi opiekować...

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • aandzia43 08.06.12, 11:39
    > Taa, a przynajmiej iluzja tego bo dlatego wiekszość populacji zapewne wybiera d
    > emokratycznie socjalistycze odcienie politycznego populizmu w których to państw
    > o ma decydować za nich we wszystkim i się nimi opiekować...

    Łojezu, Urqu, ja nie o tych rejonach, wyluzuj się i odczep się od polityki :-D Ja o tym, czy chcę wpływac na to, na co mam realny wpływ. No więc ja z tych, co chcą. Kupa ludzi (bez wzgledu na płec) nie chce wpływac, bo się boją, bo nie lubią ciężaru odpowiedzialności, bo wolą opcję użalania się na zły świat i wrednych, czyniących im wbrew, bliźnich. Abi rzuca (jak zwykle) uogólnienie, że wszystkie kobiety nie nadają się/nie chcą/nie lubią decydowac o czymkolwiek, a ja (jak zwykle) odpowiadam, że myli się, biedaczek.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • abrigado 08.06.12, 11:44
    ja pitolę! oczywiscie, że uogólniam!- mam z imienia i nazwiska wraz z usadanieniem wymienić z osobna każda z pan z osobna? to jaiies 3,5 miliarda.

    Mowie o zauwazonych tendencjach, o tym ,że dana cecha jest dla mnie bardziej widoczna wśód kobiet niz wśród męzczyzn, co nie znaczy, ze wujek arian z kKluczborka jest na pewno bardziej decydujący niż ciotka Wandzia z Kętrzyna.
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 11:53
    abrigado napisał:

    > ja pitolę! oczywiscie, że uogólniam!- mam z imienia i nazwiska wraz z usadanie
    > niem wymienić z osobna każda z pan z osobna? to jaiies 3,5 miliarda.
    >
    > Mowie o zauwazonych tendencjach, o tym ,że dana cecha jest dla mnie bardziej wi
    > doczna wśód kobiet niz wśród męzczyzn, co nie znaczy, ze wujek arian z kKluczbo
    > rka jest na pewno bardziej decydujący niż ciotka Wandzia z Kętrzyna.

    Ale po co uogólniasz? I cóż to wnosi do dyskusji, oprócz tego że powtarzasz bezmyślnie spostrzeżenia urqu?

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • aandzia43 08.06.12, 12:04
    Wyraźnie napisałeś:

    " a kobiety tak naprawde nie znoszą decydowac za siebie ;)"

    Jak zwykle nie piszesz o zauważonych tendencjach, tylko walisz prawdą objawioną, a wypowiedzi twoje są na poziomie wywodów: "wszyscy mężczyźni to świnie, wszystkie kobiety to kurwy poza moją matką". Wyłazi to z ciebie co jakiś czas, a przeplatane całkiem sensownymi wypowiedziami na tematy różne. Tylko nie na temat kobiety, jako istoty ludzkiej.

    "nie spotkalem w zyciu kobiety, ktora czerpałaby radość z poczucia wolności pojmowanego jako swoboda decydowania."

    Nie ma takiej możliwości, by trzydziestopięcioletni inteligenty człowiek, obracający się zapewne w różnych kręgach, nie spotkał w swym życiu kobiety czerpiącej radośc z poczucia wolności. Jeśli tak twierdzi, to zanczy, ze jest coś bardzo nie w porządku z jego percepcją poszczególnych zjawisk. W najlepszym razie z percepcją.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • abrigado 08.06.12, 12:23
    > Jak zwykle nie piszesz o zauważonych tendencjach, tylko walisz prawdą objawioną


    guzik

    to tylko kwestia stylu. jeszcze pacholeciem będąc zostałem zafascynowany prostotą i finezją sformułowania " a bo u was to murzynów biją!"- taka uwaga podnosi poziom emocjonalny dyskusji :)...zawsze...
  • aandzia43 08.06.12, 12:36
    - taka uwaga podnosi
    > poziom emocjonalny dyskusji

    Wyklucza rzeczową dyskusję.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • niezapominajka333 08.06.12, 11:54
    "...> ja np mam tak, ze jak wychodzę z domu spedzic wolny czas to kompletnie nie wiem
    > gdzie dotrę, uwielbiam się zgubić.
    >
    > Ostatnio jechałem np w góry i do ostatniego kilometra zastanawiałem się w które
    > z trzech miejsc pojechać ( żeby nie było przygotowany byłem odpowiednio do wsz
    > ystkich trzech)..."

    Wiesz Abrigado, jak ktoś do ostatniej chwili nie potrafi się zdecydować na konkretne miejsce to dla mnie nie jest swoboda decydowania tylko kłopoty z podjęciem decyzji.
    Oczywiście można zwlekać, szczególnie jeśli wszystkie opcje są tak samo atrakcyjne, ale czy koniecznie musi to być przypisane do płci?

  • abrigado 08.06.12, 12:19
    nie rozumiesz- ja się zdecydowałem na wszystkie trzy miejsca- tylko na wszystkie nie miałem czasu- ale do wszystkich byłem przygotowany (trasy, miejsca noclegowe, sprzęt)
  • niezapominajka333 08.06.12, 12:25
    Ależ jak najbardziej rozumiem, tylko dlaczego do ostatniej chwili czekałes z podjęciem decyzji?
    Kierujesz się impulsami, rzucasz monetą, bo nie potrafisz wybrać? Dla mnie to niezdecydowanie, a nie wolność. Jakby Ci trudno było podejmować decyzję gdy sytuacja nie narzuca konkretnego rozwiązania.
  • abrigado 08.06.12, 12:37
    to nie tak, sporo zalezało, od rzeczywistej pogody, czasu, jaki zajmie mi droga na miejsce i reakcji organizmu na okreslona temperaturę.

    tych trzech rzeczy nie bylem w stanie okreslić przed dotarciem na miejsce.

    i bardzo dobrze myslałem- bo ostatecznie ze względu na duże opóźnienie zostałem w najbliższym i najłatwiejszym z trzech miejsc ( o 4 tej rano dojechałem-na miejsce a ponieważ nie spałem byłoby głupota ładowanie się w trudniejsze rejony, do ktorych sam dojazd zająłby mi więcej czasu)

    pokazuję ci mechanizm podejmowania decyzji, który jest ramowy i elastyczny w zalezności od zmiennych.

  • kag73 08.06.12, 12:57
    Eee tam, nie liczy sie.
    Zreszta co Ty wiesz o zyciu. Kobieta nie zawsze moze tak spontanicznie, to wielka roznica czy samochodem czy autobusem, bo w zaleznosci od "wygody" wsuwam na nogi obcasy albo trampki, kumasz? Jest to dla mnie wazne, bo szkoda mi nog na bieganie po autobusach i kilometrowe pokonywanie odcinkow na obcasach. Albo biore sweterk i parasol albo nie, bo w samochodzie nie zmarzne. To nie latwo byc kobieta, moj drogi :) Dlatego czesto kobieta juz z gory decyduje co i jak.
  • abrigado 08.06.12, 13:26
    To nie latwo byc ko
    > bieta, moj drogi :) Dlatego czesto kobieta juz z gory decyduje co i jak.


    nie wiem czy masz tego swiadomość, ale włąsnie przyznajesz mi rację, że to co dla mnie jest niedostrzegalne dla was jest problemem, z ktorym musicie sobie jakoś radzić

    zupełnie niepotrzebnie próbujesz się usprawiedliwiac- ja tylko napisałem, ze tak jest, a nie ze tak jest gorzej, czy lepiej.

    dokładnie, facet ma łatwiej, dlatego, ze nie tworzy problemów typu szpilki lub trampki- i o tym własnie pisałem.

    dlaczego ktoś ode mnie oczekuje rozwiazywania jego problemów? w podanej przez ciebie sytuacji, buty to jest jej problem- nie mój i nie jest to problem obiektywny. Ja swoje problemy załatwiam sam

    a odnoszac sie do twoich wyjazdów- ja nawet nad hotelem się nie zastanawiam- ostatnio spałem na krzesłkach na lotnisku, i wysoko na hali na trawie przy 0 C
  • kag73 08.06.12, 13:33
    Alez ja sie nie usprawiedliwiam, tylko serwuje Ci fakty.
    OK, mamy troche inne realia, bo ja zyje w udanym malzenstwie i mojego meza jak najbardziej interesuje i dotyczy co wkladam na siebie i czy mi wygodnie, szpilki uwielbia, ale nie za wszelka cene, dletego nie zwisa mu dokad i jak, bo bierze wzglad na mnie.
  • hello-kitty2 08.06.12, 13:41
    abrigado napisał:

    > nie wiem czy masz tego swiadomość, ale włąsnie przyznajesz mi rację, że to co d
    > la mnie jest niedostrzegalne dla was jest problemem, z ktorym musicie sobie ja
    > koś radzic

    > dokładnie, facet ma łatwiej, dlatego, ze nie tworzy problemów typu szpilki lub trampki,
    podpaska lub tampon... dokladnie, nic nie bierz ze soba Kag, niech sie leje po nogach, przeciez robimy spontan przebiezke po parku...

    Sorry, nie moglam sie powstrzymac :)
  • trzydziestoletnia 08.06.12, 17:07
    hello-kitty2 napisała:

    > podpaska lub tampon...(..)

    Tez mi to przyszlo do glowy, sprawy malo istotne dla mezczyzn (tak, uogolniam:) a kluczowe dla kobiet. Dla nas (wiec rowniez dla mojego meza) np kluczowe jest teraz czy bedzie blisko toaleta;) Gdyby mi zasunal gadke o tym, jak to spontanicznie "idziemy" gdzie nas oczy poniosa i zebym sie nie przyjmowala sprawami "nieistotnymi" oraz ze toaleta to moj problem nie jego, mocno zastanowilabym sie nad partnerstwem w takim ukladzie oraz rozwazyla czy nie jestem z facetem zapatrzonym jedynie we wlasne potrzeby (i jedyniew te uznajacym za 'istotne').
    Musiala sie kobieta niezle zawiesc na Tobie, abrigado.

    --
    ...38latka w I ciąży... Zwariowałam :)
  • niezapominajka333 08.06.12, 14:11
    Abrigado, to jest normalny mechanizm podejmowania decyzji. Odroczyłeś go w czasie ze względu na zmienność warunków, których nie można było przewidzieć w domu, a nie z powodu umiłowania wolności decyzji.
    Nie chcesz chyba powiedzieć, że Twoja żona nie bierze takich zmiennych pod uwagę i musi mieć sztywno zaplanową wyprawę? Jak się nastawi na spacer w lesie, to nie rozważa zmiany planów w przypadku choćby zmiany pogody ?
  • abrigado 08.06.12, 14:14
    > Nie chcesz chyba powiedzieć, że Twoja żona nie bierze takich zmiennych pod uwag
    > ę i musi mieć sztywno zaplanową wyprawę? Jak się nastawi na spacer w lesie, to
    > nie rozważa zmiany planów w przypadku choćby zmiany pogody ?


    włąsnie to chciałem powiedzieć- nie bierze pod uwagę,

    a jesli bierze to jako zjawisko powodujace paraliż decyzyjny. ( "nie moge jechac bo nie wiem jak będzie pogoda")
  • kag73 08.06.12, 14:16

    "nie moge jecha
    > c bo nie wiem jak będzie pogoda")

    Powod nie wazny, ale to jest jej DECYZJA, czyli decydowac potrafi i wlasnie to uczynila.
  • abrigado 08.06.12, 14:25
    kobieca logika ;P

    zadaniem jest wyjazd/spacer/wyjście do pracy

    jesli decyzją jest ustalenie niemozności działania w sytuacji, gdy obiektywnie rzecz biorąc działanie jest mozliwe, to trudno tu mówic o racjonalności.
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:35
    abrigado napisał:

    > kobieca logika ;P
    >
    > zadaniem jest wyjazd/spacer/wyjście do pracy
    >
    > jesli decyzją jest ustalenie niemozności działania w sytuacji, gdy obiektywnie
    > rzecz biorąc działanie jest mozliwe, to trudno tu mówic o racjonalności.

    Abrigado a czy ty oddzielasz prawde od klamstwa? Przeciez jesli ktos twierdzi, ze nie moze jechac, bo nie wie jaka bedzie pododa - to to jest nic innego niz wstawienie kitu :)

    Tlumacze:
    maz: kochanie jedzmy pospacerowac po parku?
    zona: nie moge jechac, bo nie wiem, jaka bedzie pogoda! tlumaczenie: nie zawracaj mi dupy jakims wyjazdem!

  • abrigado 08.06.12, 14:43
    > Tlumacze:
    > maz: kochanie jedzmy pospacerowac po parku?
    > zona: nie moge jechac, bo nie wiem, jaka bedzie pogoda! tlumaczenie: nie zawrac
    > aj mi dupy jakims wyjazdem

    dzięki- gdybym ja napisał, ze moja była ma takie podejście oskarzono by mnie o paranoje i doszukiwanie się ukrytych sensów


    - miałas kolejny orgazm? :P
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:49
    abrigado napisał:

    > - miałas kolejny orgazm? :P

    Troche cie przycisnelam (zapasy lubisz, wiec..) do zwierzen, ale warto bylo. Nie bolalo, prawda. Informacje przetworze i wrocimy do kolejnych sesji.

    Dzieki!
  • kag73 08.06.12, 12:35
    "moja była np wpadała we sciekłość kiedy nie byłem w stanie powiedzieć jej, czy podczas niedzielnego spaceru jedziemy samochodem, czy autobusem, i w ktorą część miasta, do jakiej restauracji- chciała zeby już wcześniej wszystko ustalić."

    Mylisz spontanicznosc i przygodowosc ze zdolnoscia czy checia decydowania.
    To, ze ona nie lubi spontanicznie i ryzykownie, nie znaczy, ze nie chce/nie potrafi decydowac :)

    > Ostatnio jechałem np w góry i do ostatniego kilometra zastanawiałem się w które
    > z trzech miejsc pojechać ( żeby nie było przygotowany byłem odpowiednio do wsz
    > ystkich trzech)
    >
    > dla kobiety jest to nie do pomyslenia.

    Jestem kobieta a juz nie raz jechalam w ciemno do nie jednego kraju daaaleko od domu a zatem jest to dla kobiety do pomyslemia.
  • abrigado 08.06.12, 12:40
    być moze masz rację? a być może inaczej rozumiemy słowo w ciemno

    Dla niektórych ludzi, sam fakt, ze nie jada zbiurem podróży już jest wyjazdem w ciemno
  • kag73 08.06.12, 12:50
    W "ciemno" znaczy nie jade z biura podrozy, nie jade all incusive, nie mam zaklepanego hotelu, wiecej nie mam nawet pojecia jakie tam maja hotele/noclegi.
  • urquhart 08.06.12, 12:45
    kag73 napisała:
    > Jestem kobieta a juz nie raz jechalam w ciemno do nie jednego kraju daaaleko od
    > domu a zatem jest to dla kobiety do pomyslemia.

    Ty Kag zawsze masz innaczej . A test Manniga na paluszki to jak u Ciebie wypada? :)

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • kag73 08.06.12, 12:52
    "Ty Kag zawsze masz innaczej . A test Manniga na paluszki to jak u Ciebie wypada? :)"

    Kurna, urqu, a moze ja jestem mezczyzna? Tyle lat na tym swiecie zyje i na to nie wpadlam :)
  • urquhart 08.06.12, 13:05
    kag73 napisała:
    > Kurna, urqu, a moze ja jestem mezczyzna? Tyle lat na tym swiecie zyje i na to n
    > ie wpadlam :)

    Byłby dopiero Zonk.
    Za to właśnie wojujące feministki nienawidzą Sandry Bem :)
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • aandzia43 08.06.12, 13:26
    > Kurna, urqu, a moze ja jestem mezczyzna? Tyle lat na tym swiecie zyje i na to n
    > ie wpadlam :)

    Ty nie wpadłaś, ale Uuqu to wie, odkąd wyplułaś poprzez klawiaturę pierwszą sensowną odpowiedź. Tylko kobiety z dlugimi palcami serdecznymi gadaja z sensem, lubią seks, nie płaczą cały boży dzień z powodu... no, bez powodu i nie planują piętnastki dzieci. Ja nie dostąpiłam tego zaszczytu, bo ja mam serdeczne równe ze wskazującymi ;-P

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 08.06.12, 13:31
    aandzia43 napisała:
    > piętnastki dzieci. Ja nie dostąpiłam tego zaszczytu, bo ja mam serdeczne równe
    > ze wskazującymi ;-P

    Tym gorzej, jesteś w rozkroku, pół na pół :)

    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • trzydziestoletnia 08.06.12, 16:31
    abrigado napisał:

    > nie spotkalem w zyciu kobiety, ktora czerpałaby radość z poczucia wolności pojm
    > owanego jako swoboda decydowania.
    >
    > ja np mam tak, ze jak wychodzę z domu spedzic wolny czas to kompletnie nie wiem
    > gdzie dotrę, uwielbiam się zgubić. (..)
    > ja decyduje o tym na bieżąco.
    >
    > dlaczego kobiety są tak rzadko zainteresowane aktywnościami wymagającymi szybki
    > ch i brzemiennych w skutki decyzji, gdzie nie ma czasu na "przegadanie" ?

    Piszesz tu o tym, ze TY podejmujesz szybkie decyzje, dotyczace np tego gdzie i czym jedziecie, a ona jest z tego niezadowolona. Wyobrazam sobie taki spacer, kiedy TY sobie nie biezaco decydujesz w ktora uliczke skrecacie, a ona ma dreptac u Twojego boku i nie marudzic :) A gdzie ta JEJ swoboda decydowania? Jesli idzie sie we dwoje to jesli chce sie rownorzednie zadecydowac gdzie, nalezy wczesniej zakomunikowac o swoich pomyslach i ustalic czy odpowiadaja sobie nazwajem (lub ustalic, ze dzis idziemy twoja trasa, a jutro moja). Jesli jedna osoba idzie gdzie ja oczy poniosa to druga moze albo sie dostosowac albo oponowac majac wlasne pomysly. Wg mnie te przyklady w ogole nie mowia o niecheci do samodzielnego decydowania kobiet ale o Twojej checi decydowania z dwoje ;) - "Kobieto! Za mna marsz!" ;>

    --
    ...38latka w I ciąży... Zwariowałam :)
  • tygrys-bez-rys 08.06.12, 09:47
    Teraz wiem czym sie zajmuje neurolingwistyka.
  • urquhart 08.06.12, 10:41
    antheax napisała:

    > Wydaje się, że jest wyjaśnienie małżeńskich kłopotów związanych z brakiem seksu
    > . Zapraszam do lektury:
    > rel="nofollow">www.neurolingwistyka.com/bajka-o-gawainie/

    Wydaję się... to może być trafne spostrzeżenie że to jedynie złudzenie.

    PUA podkreślają dokładnie odwrotnie że to podstawowa zasada uwodzenia i erotycznego zainteresowania, nie dać kobiecie decydować o niczym. Wejść w role przewodnika: w tańcu, nauki spotru, podczas turystycznej wędrówki itp.

    Ja słyszałem inne podsumowanie tej bajki:
    Szlachetny Gawain poprosił ją, żeby sama za siebie zadecydowała. W odpowiedzi usłyszał, że skoro uszanował ją i pozwolił jej kierować swoim własnym losem, ona z wdzięczności będzie piękną kobietą zarówno w dzień jak i w nocy.
    Otóż, nieważne czy twoja kobieta jest piękna czy nie. I tak zawsze pod skórą będzie WIEDŹMĄ!


    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • urquhart 08.06.12, 10:49
    A i jeszcze coś, bardzo często powtarzane, co w tej bajce jest bajkowe. NIe ma seksu z wdzieczności. Seks jest z pożadania którego wbudzenie nie podlega naszej woli...
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • urquhart 08.06.12, 11:06
    Generalne wizja seksu z wdzięczności to właśnie życzeniowa rzeczywistość mamiacą "miłych facetów".
    A takie bajki to utrwalają.
    Antheax czy ty masz synów lub masz zamiar mieć i chciałabyś żeby byli w głebokiej dupie w relacjach z kobietami po nafaszerowaniu ich takimi bajkami? Szacunek to jedno, ale atawistyczny mężczyzna musi byc przewodnikiem żeby sałuzyc sobie na szacunek jak i wzbudzać pożadanie.

    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • abrigado 08.06.12, 11:12
    Urquhart- +1

    włąsnie takie głodne kawałki mamusie wrzucają synkom upupiajac ich na amen,

    synus ma być grzeczny, czekac na deserek do czasu kiedy zasłuży i mama pozwoli.

    i potem taka "cipa" nie umie załapac dlaczego nie ma "deseru" chociaż dwoi się i troi zeby byc miłym chłopcem.
  • urquhart 08.06.12, 11:30
    > i potem taka "cipa" nie umie załapac dlaczego nie ma "deseru" chociaż dwoi się
    > i troi zeby byc miłym chłopcem.

    A mamusia potem może utyskiwać na te kolejne suki i złe kobiety jakie to spotyka synek w swoim zyciu. I podsumować: sam widzisz tylko ja cię kocham naprawdę. :)

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • antheax 08.06.12, 12:44
    Mam dorastającego syna i najlepszymi intencjami poleciłam mu wczoraj, aby przeczytał bajkę o Gawainie. Syn przeczytał i bardzo mu się podobała. Mąż nie chciał przeczytać

    Kobieta o zdrowym temperamencie czuje naturalne pożądanie do niemal wszystkich facetów. Kiedy jednak zaczyna się skracac dystans okazuje się, że faceci robią blędy w relacjach. Za te błędy tracą otrzymane wcześniej na dzień dobry punkty. I jak w końcu dochodzi do łóżka to bywa, że już nic dla nich nie pozostaje...

    A kobieta czeka na Gawaina
  • abrigado 08.06.12, 12:51
    > A kobieta czeka na Gawaina


    uczenie tego syna to najprostsza droga d otego by był frustratem seksualnym
  • antheax 08.06.12, 12:54
    Jak na razie frustratem seksualnym jest mój mąż który nie chciał przeczytać bajki
  • urquhart 08.06.12, 12:53
    antheax napisała:
    > Kobieta o zdrowym temperamencie czuje naturalne pożądanie do niemal wszystkich
    > facetów. Kiedy jednak zaczyna się skracac dystans okazuje się, że faceci robią
    > blędy w relacjach. Za te błędy tracą otrzymane wcześniej na dzień dobry punkty.
    > I jak w końcu dochodzi do łóżka to bywa, że już nic dla nich nie pozostaje...
    > A kobieta czeka na Gawaina

    I na mitycznego ksiecia na białym koniu też.
    Zrób doktorat próbujac to udowodnić i umocować w badniach. Światowa sława za zakwestionowanie dotychczasowych wniosków psychoweo czeka Cię nieubłaganie.
    A na razie to kolejna życzeniowa rzeczywitość na potrzeby ugruntowania własnego poczucia bezpieczeństwa.

    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • sabat77 08.06.12, 12:53
    Robisz dziecku kolosalna krzywde. Mi taka sama zrobila moja matka.
    to co mowisz to pobozne zyczenia, racjonalizacja ciemnych zakatkow waszej duszy.

    Niech bedzie mezczyzna, nie Gawianem.
  • kag73 08.06.12, 13:05
    sabat77 napisał:

    > Robisz dziecku kolosalna krzywde. Mi taka sama zrobila moja matka.
    > to co mowisz to pobozne zyczenia, racjonalizacja ciemnych zakatkow waszej duszy
    > .
    >
    > Niech bedzie mezczyzna, nie Gawianem.

    Ja Cie przepraszam, ale czy jedno drugie wyklucza? Mezczyzna pozwalajacy kobiecie na podejmowanie wlasnych decyzji to nie mezczyzna? Nie rozumiem.
  • anty-cialo 08.06.12, 10:49
    > PUA podkreślają dokładnie odwrotnie że to podstawowa zasada uwodzenia i erotycz
    > nego zainteresowania, nie dać kobiecie decydować o niczym. Wejść w role przewod
    > nika: w tańcu, nauki spotru, podczas turystycznej wędrówki itp.

    sprzedawca badziewia też nie może dać klientowi czasu do namysłu
  • tygrys-bez-rys 08.06.12, 10:54
    anty-cialo napisała:
    > sprzedawca badziewia też nie może dać klientowi czasu do namysłu

    fucking A! :D
  • aandzia43 08.06.12, 12:45

    > sprzedawca badziewia też nie może dać klientowi czasu do namysłu

    Aaaa....!!! OJP!!! Jakie cudne :-D !!!
    Wielbię panią, pani Anty-ciało :-D

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 08.06.12, 13:00
    aandzia43 napisała:
    > Aaaa....!!! OJP!!! Jakie cudne :-D !!!
    > Wielbię panią, pani Anty-ciało :-D

    Może o Zacna masz pomysł jak dotrzeć z przesłaniem do Producenta Badziewia żeby towaru lepszej jakości było więcej? :)

    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • aandzia43 08.06.12, 13:30
    > Może o Zacna masz pomysł jak dotrzeć z przesłaniem do Producenta Badziewia żeby
    > towaru lepszej jakości było więcej? :)

    Skoro sprzedaż badziewia (czyli jednorazowe dobranie się pannie do majtek) się udaje, to po cholerę pracowac nad poprawą jakości towaru? ;-p Coś nie na temat zagajasz ;-p

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • hello-kitty2 08.06.12, 10:57
    urquhart napisał:

    > Wydaję się... to może być trafne spostrzeżenie że to jedynie złudzenie.
    >
    > PUA podkreślają dokładnie odwrotnie że to podstawowa zasada uwodzenia i erotycz
    > nego zainteresowania, nie dać kobiecie decydować o niczym. Wejść w role przewod
    > nika: w tańcu, nauki spotru, podczas turystycznej wędrówki itp.

    No dobra Urqu, ale jaki jest cel PUA po tym jak kobiete juz uwiedzie? Zyc z nia szczesliwie w trwalym zwiazku do konca zycia? Czy zwyczajnie przeleciec i porzucic? Bo jesli to drugie to na chuj odnosic praktyki PUA do prawdziwego zycia. Nie rozumiem cie. Przeciez przeleciec kogos jest smiesznie latwo. Nie potrzeba tu jakies PUA specjalizacji. To chyba o udany zwiazek jest trudno. PUA odnosi sie do zwiazkow czy do przelatywania z nastawieniem na liczbe?
  • urquhart 08.06.12, 11:17
    Odnoszę się do PUA bo są pragmatycznie skuteczni i zarazem prości w przekazie.
    W odróznieniu od życzeniowych nieskutecznych wizji seksu w zwiazkach która dotyka wiekszość opartych na całkowicie fałszywych przesłanach i założeniach: równouprawnienia, ochoty, wdzięczności.
    Mechanizmy zaś pożądania są wspólne.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • hello-kitty2 08.06.12, 12:06
    urquhart napisał:

    > Odnoszę się do PUA bo są pragmatycznie skuteczni i zarazem prości w przekazie.
    > W odróznieniu od życzeniowych nieskutecznych wizji seksu w zwiazkach która doty
    > ka wiekszość opartych na całkowicie fałszywych przesłanach i założeniach: równo
    > uprawnienia, ochoty, wdzięczności.
    > Mechanizmy zaś pożądania są wspólne.

    Czyli chcesz powiedziec, ze korzystasz z rad PUA by wzbudzac pozadanie ze strony swojej zony (dlugoletniej partnerki) i to dziala w sposob ciagly i nieustajacy? Innymi slowy sprawdza sie w dlugletnim zwiazku?
  • urquhart 08.06.12, 12:30
    Odpowiadając w wielkim uproszczeniu, tak.
    A raczej widzę w PUA przystępne zebranie i pragmatyczne wyłuszczenie wniosków i mechanizmów psychologii ewolucyjnej i neuropsychologii która mnie zasadniczo ciekawi, ale co znacznie trudniej przekazać innym którzy nie radzą sobie z używanymi na ich potrzeby podstawowymi pojęciami.
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • hello-kitty2 08.06.12, 12:35
    urquhart napisał:

    > Odpowiadając w wielkim uproszczeniu, tak.
    > A raczej widzę w PUA przystępne zebranie i pragmatyczne wyłuszczenie wniosków i
    > mechanizmów psychologii ewolucyjnej i neuropsychologii która mnie zasadniczo c
    > iekawi, ale co znacznie trudniej przekazać innym którzy nie radzą sobie z używa
    > nymi na ich potrzeby podstawowymi pojęciami.

    A to dziala tez na meskie kobiety? Czy twoja zona jest meska kobieta?
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:18
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,136490906,136495214,Re_Wydaje_sie_.html
  • urquhart 08.06.12, 14:22
    > A to dziala tez na meskie kobiety? Czy twoja zona jest meska kobieta?

    Z tego co zrozumiałem to z działaniem nie ma róznicy o ile są heteroseksualne.
    Typizacja psychiczna - to inny czas działania homonów na mózg płodu niż preferencje seskualne.
    Nie jest męską kobietą?

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • urquhart 08.06.12, 14:29
    Nie jest męską kobietą, ale jej najbliższa przyjaciółka jest wiec mam trochę własnych spostrzeżeń. Piękna, atrakcyjna, bardzo kobieca i chętna, wręcz wyzywająca, hetero, żaden tam babochłop. Ale te palce i sposób myślenia, jednoznacznie definiuje. No i klasycznie ma serię fascynacji i rozczarowań typowymi kobiecymi mężczyznami.
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:39
    urquhart napisał:

    > Nie jest męską kobietą, ale jej najbliższa przyjaciółka jest wiec mam trochę wł
    > asnych spostrzeżeń. Piękna, atrakcyjna, bardzo kobieca i chętna, wręcz wyzywają
    > ca, hetero, żaden tam babochłop. Ale te palce i sposób myślenia, jednoznacznie
    > definiuje. No i klasycznie ma serię fascynacji i rozczarowań typowymi kobiecymi
    > mężczyznami.

    Czekaj, czekaj czyli kogo powinna wybierac?

    A to kobiecy mezczyzni z kim sie powinni wiazac?
  • urquhart 08.06.12, 15:09
    hello-kitty2 napisała:
    > Czekaj, czekaj czyli kogo powinna wybierac?
    > A to kobiecy mezczyzni z kim sie powinni wiazac?

    To niełatwe zagadnienie i już raz ci wyjaśniałem co na ten temat wiem.
    Raczej wszyscy zgadzają się że o ile polaryzacja seksualna ciągnie kobiecych mężczyzn do męskich kobiet, to właśnie z powodów o których jest ten wątek kobiety szybko są nimi rozczarowane i seksu dużo z tego nie ma.
    Starowicz pisze że taki układ sprawdza się jedynie i iskrzy długoterminowo tylko w jednym rzadkim przypadku kiedy mężczyzna bardzo imponuje kobiecie i przewyższa ją (jest przewodnikiem) w jakiejś innej dziedzinie w której jego wrażliwość jest atutem czyli np. jest cenionym uznanym artystą, aktorem, duchowym guru.

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • abrigado 08.06.12, 15:18
    Urqu ma rację
    sam znam taka pare- gdzie kobieta nawet wyglada jak facet. gadam z nią o jeźdzxie motocyklem- podczas, gdy jej artystyczny mąż jest hipochondryczną kobietą :P

    aha i sam kilka lat temu przezyłem ognisty flirt z pewną biseksualistką- ktora prawdopodobnie ze wzgledu na moja delikatna posturę wzięła mnie za kobiecego mężczyznę.

    Na szcżęście instynkt samozachowawczy wymiksował mnie z tego układu zanim laska się mna rozczarowała. Nie umiałem tego naZwać tak jak Urqu ale laska faktycznie strasznie była nakręcona na mój rzekomy artyzm i talenta literackie ;P
  • ruzos 19.06.12, 14:40
    To nie zazdroszczę chyba musisz zacząć chodzić na siłkę podbudować swoje mięśnie żebyś więcej nie trafiał na takie laski .
  • hello-kitty2 08.06.12, 15:20
    urquhart napisał:

    > Starowicz pisze że taki układ sprawdza się jedynie i iskrzy długoterminowo tylk
    > o w jednym rzadkim przypadku kiedy mężczyzna bardzo imponuje kobiecie i przewyż
    > sza ją (jest przewodnikiem) w jakiejś innej dziedzinie w której jego wrażliwość
    > jest atutem czyli np. jest cenionym uznanym artystą, aktorem, duchowym guru.

    Albo jest bardzo dobrym ojcem dla ich dzieci (lepszym od ich matki, co jej imponuje). Czy tak by to moglo rowniez zadzialac?
  • urquhart 08.06.12, 15:28
    hello-kitty2 napisała:
    > Albo jest bardzo dobrym ojcem dla ich dzieci (lepszym od ich matki, co jej impo
    > nuje). Czy tak by to moglo rowniez zadzialac?

    Przykro mi, taką życzeniową rzeczywstośc jedynie wieszczą media, ale poczytaj w praktyce jest dokładnie odwrotnie, to powoduje społeczny ostracyzm i śmieszność, nie uznanie. A owi nieliczni prorodzicielscy samce ląduja na forum samotnych ojców walczących o jakiekolwiek prawa i budząc śmieszność nawet aktywistek tego forum.

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • kag73 08.06.12, 15:32
    I znowu ja mam odwrotnie. Moj maz jest wspanialym ojcem(niekoniecznie lepszym od matki:)) i lubie to i podoba mi sie to i kreci mnie i wcale nie mam zamairu sie z nim rozstawac.
  • abrigado 08.06.12, 15:35
    kag- nie pierwszy raz mam wrażenie ( wrażenie- bo niby skąd mam wiedzieć?), że bierzesz swoje życzenia i to jak powinno być za rzeczywistość.

    choćby dziś pisałaś o "normalnych"- tak jakby DDA i DDD nie byli noralni :P
  • kag73 08.06.12, 15:44
    > kag- nie pierwszy raz mam wrażenie ( wrażenie- bo niby skąd mam wiedzieć?), że
    > bierzesz swoje życzenia i to jak powinno być za rzeczywistość.

    Abrigado, szczerze? Czasami patrzac na swoje zycie, mysle, ze snie i mysle sobie "skoro to tylko sen...byle tylko sie nie obudzic". Naprawde, mysle czasem, ze wygralam los na loterii. Jestem za to bardzo wdzieczna i czasem panicznie sie boje, zeby tego nie stracic. Serio.

    Tak, DDA i DDD to inna bajka, zapomnialam o nich :)
  • sabat77 08.06.12, 16:00
    nie martw sie, mi czasem towarzyszy podobne uczucie, a wydaje sie to iracjonalne. Mozna przecierz miec gorzej... :)
  • urquhart 08.06.12, 15:43
    kag73 napisała:

    > I znowu ja mam odwrotnie. Moj maz jest wspanialym ojcem(niekoniecznie lepszym o
    > d matki:)) i lubie to i podoba mi sie to i kreci mnie i wcale nie mam zamairu s
    > ie z nim rozstawac.

    To jak z tymi paluszkami masz?
    :)
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • kag73 08.06.12, 15:55
    Paluszki mam sliczne, ale...sama nie wiem, raczej roznicy w dlugosci nie ma, moze minimalna, moze raczej w "grubosci":) Tak czy siak moj maz twierdzi, ze oczywiscie jestem meska kobieta.
  • abrigado 08.06.12, 15:33
    kobieta moze świadomie wyrażać nawet uzanie dla gościa bęącego świetnym ojcem- ale kompletnei nie przekłada sie to na pożądanie. taki gość na pewno jej nie imponuje
  • aandzia43 08.06.12, 20:32
    > kobieta moze świadomie wyrażać nawet uzanie dla gościa bęącego świetnym ojcem-
    > ale kompletnei nie przekłada sie to na pożądanie. taki gość na pewno jej nie i
    > mponuje

    "Kobieta może... ale...sratatara..." Bo oczywiscie rozpatrujesz tylko taki przypadek, gdy bycie dobrym ojcem jest jedyną zaletą owego gościa, co oczywiście nijak mu w niczym nie pomoże i pogrzebany jest w oczach laski jako mężczyzna. Helou, życie jest ciut bardziej skomplikowane i zazwyczaj facet jest już w łaski kobiety wgryziony innymi swymi atutami. A jeśli jeszcze zapunktuje dodatkowo tym, że szczyla nie odpędza od miski i za mocno nie kopie, to raczej sobie nie nabruździ, a wręcz przeciwnie. Ja tak mam, ale oczywiście co ja tam wiem na swój temat - głupia baba jestem i moje kilkudziesięcioletnie obserwacje swojej osoby mogę sobie wsadzic, bo Urqu wie lepiej, bo w artykule napisali ;-P

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • abrigado 08.06.12, 14:48
    miłośc do słabych mężczyzn jest jałmużną...;P

    nawet nal iscie trójki można znaleźc zaangażowane wypowiedzi dotyczące naszych wątków...
  • sabat77 08.06.12, 12:41
    Kobiecie jest smiesznie latwo uprawiac seks. Mezczyznie przeciwnie. Wiekszosc to robotnice nie spelniajace wymagan technnicznych i JEDYNA.droga by uprawiac seks nie wchodzac w prostytucje jest wejscie w role tzw providera. W tej kwestii abrigado ma 100 procent racji, chociaz mowie to z przykroscia.
    Jeszcze jedno - gdyby seks nie istnial wasza plec pelnilaby role uslugowo niewolnicze. Mialybyscie wprost przerabane.
    Nie mowie tego z nienawiscia, raczej z zalem. Lubie kobiety, a dla wiekszosci mezczyzn jestescie tylko dostarczycielkami seksu. Dla mnie wiele kobiet bylo przyjacielem, powiernikiem, siostra.
    pewnie dlatego jest mi tak nieciekawie na swiecie...
  • abrigado 08.06.12, 12:49
    Sabat +1- nie tylko daltego ,ze powołałeś sie na mnie-zgrabniej to wyraziłeś.

    a role usługowo - niewolnicze wynikałyby z tego, ze przecietne kobiety zdecydowanie mniej sprawnie radzą sobie z rzeczywistoscią niż przecietni mężczyżni.

    świetnie i intuicyjnie natomaist radzą sobie z męzczyznami, którzy postrzegajac ich zachowanie jako obietnice seksu zajmują się tymi bardziej kłopotliwymi objawami rzeczywistości.



    gdyby zniknął mechanizm seksualnej motywacji, w zasadize nie byłybyście w stanie konkurowac z meżćzyznami w żadnej dziedzinie.- tak np twierdził F. starowieyski ( a on miał bogata empirię)

  • hello-kitty2 08.06.12, 12:59
    abrigado napisał:

    > Sabat +1- nie tylko daltego ,ze powołałeś sie na mnie-zgrabniej to wyraziłeś.
    >
    > a role usługowo - niewolnicze wynikałyby z tego, ze przecietne kobiety zdecydow
    > anie mniej sprawnie radzą sobie z rzeczywistoscią niż przecietni mężczyżni.
    >
    > świetnie i intuicyjnie natomaist radzą sobie z męzczyznami, którzy postrzegajac
    > ich zachowanie jako obietnice seksu zajmują się tymi bardziej kłopotliwymi obj
    > awami rzeczywistości.
    >
    > gdyby zniknął mechanizm seksualnej motywacji, w zasadize nie byłybyście w stan
    > ie konkurowac z meżćzyznami w żadnej dziedzinie.- tak np twierdził F. starowiey
    > ski ( a on miał bogata empirię)

    Jaki jest cel twojej wypowiedzi?
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 13:43
    abrigado napisał:

    > gdyby zniknął mechanizm seksualnej motywacji, w zasadize nie byłybyście w stan
    > ie konkurowac z meżćzyznami w żadnej dziedzinie.- tak np twierdził F. starowiey
    > ski ( a on miał bogata empirię)
    >
    Przykro mi ale świat jaki znamy powstał dzięki seksualnej motywacji, więc radziłabym podziękować kobietom, że masz wogóle powód żeby bezmyślnie stukać w klawiaturę. Gdybyś miał na podorędziu bardziej satysfakcjonujący temat niż seks i kobiety to siedziałbyś na forum o wędkarstwie. Dlatego właśnie jesteś taki śmieszny ze swoimi racjonalizacjami własnych porażek:)

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • abrigado 08.06.12, 13:51
    ja przynajmniej ma świadomość własnych porażek
    a ty- idiotko upajasz się swoją wymysloną przez siebie samą wspaniałościa ;)

    i dlatego, ze gdzies w głebi wiesz, że jestes wymyślona tak sie ciskasz.

    wyrocznai forumowa , co nie potrafi zająć stanowiska bez osobistych wycieczek.

  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 16:34
    abrigado napisał:

    > ja przynajmniej ma świadomość własnych porażek
    > a ty- idiotko upajasz się swoją wymysloną przez siebie samą wspaniałościa ;)
    >
    > i dlatego, ze gdzies w głebi wiesz, że jestes wymyślona tak sie ciskasz.
    >
    > wyrocznai forumowa , co nie potrafi zająć stanowiska bez osobistych wycieczek.

    Oczywiście że tylko na forum potrafisz pyskować, dlatego jesteś taki sfrustrowany.
    Ja mam problem wyłącznie z tym że obrażasz kobiety i osobiste wycieczki będą dopóki tego nie skończysz..
    Jeśli konkretnie masz coś do mojej osoby - zapraszam, wyłuszcz mi to detalicznie..:) jaka jestem, no powiedz mi, ja lubię takie tańce:)
    >

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 17:07
    that.bitch.is.sick napisała:

    > > ja przynajmniej ma świadomość własnych porażek
    > > a ty- idiotko upajasz się swoją wymysloną przez siebie samą wspaniałości
    > a ;)

    Ja sobię po prostu nie życzę żebyś poprzez jakieś nieudolne uogólnienia wrzucał mnie do jednego wora ze swoją żoną inną d..pą.
    Może Ci się jednak bardzo wydaje że wiesz coś o kobietach, albo o kobietach takich jak ja czy inne tu panie na forum. Bez względu na to czy jestem wspaniała czy chujowa bo to kwestia gustu i tyle. Dla jednych świetna dla innych nie. Co to za różnica.

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • hello-kitty2 08.06.12, 13:17
    sabat77 napisał:

    > Kobiecie jest smiesznie latwo uprawiac seks. Mezczyznie przeciwnie. Wiekszosc t
    > o robotnice nie spelniajace wymagan technnicznych i JEDYNA.droga by uprawiac se
    > ks nie wchodzac w prostytucje jest wejscie w role tzw providera. W tej kwestii
    > abrigado ma 100 procent racji, chociaz mowie to z przykroscia.
    > Jeszcze jedno - gdyby seks nie istnial wasza plec pelnilaby role uslugowo niewo
    > lnicze. Mialybyscie wprost przerabane.
    > Nie mowie tego z nienawiscia, raczej z zalem. Lubie kobiety, a dla wiekszosci m
    > ezczyzn jestescie tylko dostarczycielkami seksu. Dla mnie wiele kobiet bylo prz
    > yjacielem, powiernikiem, siostra.
    > pewnie dlatego jest mi tak nieciekawie na swiecie...

    O seks jest smiesznie latwo, tylko ty Sabat ograniczasz sie do jednej kobiety, to ci trudniej.
    Reasumujac: twoj wybor cie ogranicza => sam sie ograniczasz => jestes ograniczony.
  • sabat77 08.06.12, 13:29
    Skad twoja pewnosc w sprawie ograniczen ?
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 13:34
    sabat77 napisał:

    > Kobiecie jest smiesznie latwo uprawiac seks. Mezczyznie przeciwnie. Wiekszosc t
    > o robotnice nie spelniajace wymagan technnicznych i JEDYNA.droga by uprawiac se
    > ks nie wchodzac w prostytucje jest wejscie w role tzw providera. W tej kwestii
    > abrigado ma 100 procent racji, chociaz mowie to z przykroscia.
    > Jeszcze jedno - gdyby seks nie istnial wasza plec pelnilaby role uslugowo niewo
    > lnicze. Mialybyscie wprost przerabane.
    > Nie mowie tego z nienawiscia, raczej z zalem. Lubie kobiety, a dla wiekszosci m
    > ezczyzn jestescie tylko dostarczycielkami seksu. Dla mnie wiele kobiet bylo prz
    > yjacielem, powiernikiem, siostra.
    > pewnie dlatego jest mi tak nieciekawie na swiecie...

    Sabat ja rozumiem że ty ostatnio jak Zelig Woody Allena upodabniasz się do swoich rozmówców. Wolałabym jednak żebyś poszedł do greckiej restauracji i zaczął gadać po grecku niż upodabniał się do tego kretyna abrigado, który nie ma do powiedzienia nic oprócz spostrzeżeń wyłuszczonych w średniowieczu przez św. Tomasza. Konsekwencje kierowania się mizoginicznym kursem to ciemnota, głód, morowe powietrze i zaprzestanie wszelkiego rozwoju.
    Oczywiście jedynym Twoim celem jest być gwiazdą przedstawienia, ale źle zacząłeś, przypięto Ci już łatkę i jedyne co Ci zostaje żeby być władcą móch:), to zacząć jeszcze raz pod innym nickiem:)
    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • hello-kitty2 08.06.12, 13:58
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Sabat ja rozumiem że ty ostatnio jak Zelig Woody Allena upodabniasz się do swoi
    > ch rozmówców. Wolałabym jednak żebyś poszedł do greckiej restauracji i zaczął g
    > adać po grecku niż upodabniał się do tego kretyna abrigado, który nie ma do pow
    > iedzienia nic oprócz spostrzeżeń wyłuszczonych w średniowieczu przez św. Tomasz
    > a. Konsekwencje kierowania się mizoginicznym kursem to ciemnota, głód, morowe p
    > owietrze i zaprzestanie wszelkiego rozwoju.
    > Oczywiście jedynym Twoim celem jest być gwiazdą przedstawienia, ale źle zacząłe
    > ś, przypięto Ci już łatkę i jedyne co Ci zostaje żeby być władcą móch:), to zac
    > ząć jeszcze raz pod innym nickiem:)

    JEST! Moj 'problem' z Sabatem dotyczacy ciaglych zmian jego kreacji rozgryziony. Bravo!

    Co do pewnosci w sprawie ograniczenia odpowiadam Fagocie jak zwykle: pewnosci nie ma, czuj jest :)
  • sabat77 08.06.12, 14:18
    Nie oceniaj surowo, bylem bitym zaszczutym psychicznie dzieckiem. Sprobowalabys miec wlasne zdanie... To od razu w ryja. Takie rzeczy zostaja, staja sie druga natura.
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:23
    sabat77 napisał:

    > Nie oceniaj surowo, bylem bitym zaszczutym psychicznie dzieckiem. Sprobowalabys
    > miec wlasne zdanie... To od razu w ryja. Takie rzeczy zostaja, staja sie druga
    > natura.

    Powiedz kto cie bil Sabat?
  • sabat77 08.06.12, 14:27
    Moj ojciec. Byl tyranem.
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:42
    sabat77 napisał:

    > Moj ojciec. Byl tyranem.

    Czyli juz nie zyje?
  • sabat77 08.06.12, 14:49
    Zyje, ale spokornial na starosc. Eskapista i maruda..
  • kag73 08.06.12, 14:54
    Tja, bo wie, ze nie mialby szans. Zasrac komus dziecinstwo a potem spokorniec. I na pewno jeszcze mysli, ze byl dobrym ojcem, bo dzieciaki wyszly na ludzi.
  • hello-kitty2 08.06.12, 14:56
    Wbaczyles mu Sabat?

  • abrigado 08.06.12, 15:04
    głupie pytanie- skoro o tym napisał to znaczy, ze nadal go to gryzie.

    Nawet jesli po chrześcijańsku wybaczył czyli obiecal niem ieć pretensji
  • hello-kitty2 08.06.12, 15:35
    abrigado napisał:

    > głupie pytanie- skoro o tym napisał to znaczy, ze nadal go to gryzie.
    >
    > Nawet jesli po chrześcijańsku wybaczył czyli obiecal niem ieć pretensji

    Abrigado ty jestes jak moj piecioletni syn, ktory w szkole jest non stop zgloszony do odpowiedzi (kiedys go podgladalam), co by moglo wskazywac, ze zna odpowiedzi na wszystkie pytania :)
  • abrigado 08.06.12, 15:36
    może dlateo, ze też mam 5 lat :P

    ...a powaznie- no wiem taka mam wadę fabryczną...
  • sabat77 08.06.12, 15:45
    a ty bys wybaczyla ?
  • kag73 08.06.12, 15:56
    Nie pytana powiem, ja bym nie wybaczyla.
  • trzydziestoletnia 10.06.12, 14:40
    kag73 napisała:

    > Nie pytana powiem, ja bym nie wybaczyla.

    A ja bym wybaczyla, jesliby mi sie to oplacalo zyciowo ;) A zazwyczaj sie oplaca, w przeciwienstwie do babrania sie w nienawisci i frustracji. Krzywdzicielowi wszystko jedno, a ofiara moze w koncu przestac byc ofiara.
    Doswiadczenia zawodowe i zyciowe powoduja, ze w kwestii przebaczania mam dosc jasny poglad.

    --
    ...38latka w I ciąży... Zwariowałam :)
  • hello-kitty2 08.06.12, 16:13
    sabat77 napisał:

    > a ty bys wybaczyla ?

    Powiem tak, nie zostalo ci wiele czasu do jego smierci, zeby sie zmierzyc z tym tematem, bo wg mnie nie jest tak, jak mowi abrigado, ze musisz sie ''SAM rozgrzeszyc". Ty go potrzebujesz - jego obecnosci, musisz sie z nim zmierzyc (byc moze z matka tez, oczywiscie nie fizycznie), niezaleznie czy mu wybaczysz czy go odrzucisz. Potrzebujesz jego odbioru, tego co chcesz mu przekazac.

    Oczywiscie nie jestem psychologiem, wypowiadam sie na postawie swoich doswiadczen.

  • sabat77 08.06.12, 15:49
    nie, ubolewa ze syn nie jest prawdziwym mezczyzna. Racjonalizuje swoja agresje twardym wychowaniem. Zalosnie typowe.
  • urquhart 08.06.12, 17:06
    sabat77 napisał:

    > nie, ubolewa ze syn nie jest prawdziwym mezczyzna. Racjonalizuje swoja agresje
    > twardym wychowaniem. Zalosnie typowe.

    Przegrał Edypalną rywalizację o uczucia to typowo zareagował agresją i dystansem do syna.
    Sabat, zdajesz sobie sprawę że jesteś na dobrej drodze żeby powielić ten żałosny schemat który cię razi?
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • sabat77 08.06.12, 17:39
    Zdaje. Czasem buzuja we mnie takie emocje, ze chodze po domu i powstrzymuje sie ostatkiem sil. Az musze oddech lapac. A ta sobie chodzi wyluzowana i ze zdziwieniem pomrukuje "o co ci znowu chodzi ?"
    Dobrze, ze wymyslilem sobie te cwiczenia, bo to mnie strasznie rozladowuje.

    A moi rodzice to troche inny schemat - oni uprawiali seks, nawet ich pare razy przylapalem :)
  • antheax 08.06.12, 20:40
    Rozumiem Cię. Nie trać życia i życiowych szans. Idź na terapię do psychologa - jest mnóstwo ogłoszeń w internecie, często na stronach internetowych są opisy, z jakimi problemami pomagają sobie poradzić, jakie problemy rozpracowują. Wydasz trochę kasy ale odrodzisz się nowym człowiekiem i będziesz szczęśliwy. U psychologa trochę sobie popłaczesz ale przede wszystkim porozmawiasz i zobaczysz, że nie jesteś sam.

    Do ojca masz prawo czuć podobne emocje, jak więźniowie obozów koncentracyjnych do swoich strażników. Było - minęło. Opłakać to, przeżyć żałobę po tym, że nie miałeś ojca - ojciec agresor to tak naprawdę nie ojciec. I cieszyć się, że dla Ciebie tak naprawdę wojna rodzic-dziecko się już skończyła. Nie musisz oglądać się wstecz, chyba że chcesz
  • trzydziestoletnia 09.06.12, 15:41
    sabat77 napisał:

    > Zdaje. Czasem buzuja we mnie takie emocje, ze chodze po domu i powstrzymuje sie
    > ostatkiem sil. Az musze oddech lapac. A ta sobie chodzi wyluzowana i ze zdziwi
    > eniem pomrukuje "o co ci znowu chodzi ?"

    Nie chce Cie straszyc, ale takie tlumienie to prosty sposob do jakiegos meskiego zawalu.

    >Dobrze, ze wymyslilem sobie te cwiczenia, bo to mnie strasznie rozladowuje.

    Opoznisz zawal o 2-3 lata..? Dobre i to, ale szkoda chlopa i zycia.
    Lepiej sobie czasem pokrzyczec, oczywiscie na zrodlo tych emocji.

    ps. a Ty tym razem powaznie o tym ojcu czy to kolejny prowokacyjny temat dla zwrocenia uwagi? Bo nie wiem czy warto sie odnosic..


    --
    ...38latka w I ciąży... Zwariowałam :)
  • sabat77 09.06.12, 16:01
    Niestety na poważnie. Wychowywała mnie para nadopiekuńcza matka - ojciec despota. Nigdy na tym forum nie napisałem nieprawdy co do faktów, tak jak je postrzegam (no to jakąś poprawkę na mój subiektywizm musisz narzucić), natomiast moje opinie na temat poglądów - przyznaję były dość płynne... Już wiesz czemu.

  • trzydziestoletnia 10.06.12, 14:42
    Dzieki za wyjasnienie, bede to miala na uwadze czytajac Cie.
    Hm.. w ostatnie dni niezle sie tu obnazasz, ciekawe dlaczego.


    --
    ...38latka w I ciąży... Zwariowałam :)
  • sabat77 10.06.12, 15:49
    No wlasnie, czemu ? Masz jakas teorie ? Moze zwyczajnie, z frajerstwa. ??
  • aandzia43 08.06.12, 20:57
    Przegrał Edypalną rywalizację o uczucia to typowo zareagował agresją i dystanse
    > m do syna.

    Aaaaaa....!!! Ja pierdolę, Urqu, ty chyba jednak jesteś ograniczony! Już już właśnie miałam sobie zażartowac, ze zaraz przyleci Urqu i zagada coś o niedobrej matce Sabata, co kazała ojcu dzieci bic, i zanim sobie żarcik ten lekki puściłam przeczytałam twój post, który bąkiem wagi ciężkiej jest. Ściana... Zrób coś ze sobą, bo zdurniałeś już do reszty. Jestem zażenowana.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • sabat77 08.06.12, 22:49
    U niego owszem - winna jest kobieta, ale nie moja matka, a jego wlasna. Przegral rywalizacje w rodzenstwie o wzgledy matki, stad agresja i klopoty z wyrazaniem uczuc. Urqu byl w sumie blisko, wiec nie rozumiem tego oburzenia.
    Andziu43 czy to uchodzi doswiadczonej kobiecie wymachiwac widlami i pochodniami za kazdym razeem gdy tylko mowa o winie kobiety ?
    Przeciez jestesmy tylko ludzmi, bez wzgledu na to co mamy w kroku. Wazniejsze co mamy w glowach, a niektorzy to maja tam naprawde nieciekawe rzeczy :) Przedstawicieli homo sapiens posiadajacych cipki rowniez to dotyczy...
  • aandzia43 09.06.12, 01:16
    Sabat, spokojnie, nie zrozumiałeś, o co mi chodziło. Urqu nei był blisko, bo on bez jakichkolwiek podstaw stwierdził autorytarnie, że twój ojciec był przemocowcem wobec swoich dzieci, gdyż, uwaga!, zaznał odrzucenia ze strony swojej żony, a twojej matki. Czaisz? To cholernie daleko od prawdy. To drugi biegun prawd! Nie był blisko, był bardzo daleko, a wypalił ot, tak sobie a muzom, wedle swojej mantry. On zna chyba tylko jedno wytłumaczenie na kiepskie osiągi w roli ojca: zła żona, która nie umie kochac męża i ojca swoich dzieci. Aha, a wcześniej jeszcze zła matka tegoż ojca, co go zawłaszczała, rozpieszczała i oczy mlekiem zalewała. Rozumiesz teraz moje żachnięcie się i moją ostrą reakcję? Zanim cokolwiek napisałeś blizej o ojcu, byłam skłonna założyc (wstępnie i bez pewności siebie Urquharta), że twój ojciec sam był dzieckiem maltretowanym lub/i odrzuconym przez rodziców (oboje lub przez jedno). Taki jest bowiem najczęstszy mechanizm agresji i niemocy rodzicielskiej pod naszą szerokością geograficzną (w bardzo dużym uproszczeniu).
    Urquhart zna jakieś wycinki badań, wyłuskane z całości dokonań psychologii hipotezy, czyli to, co odpowiada jego osobistym przeżyciom, i przedkłada nam to nieustająco jako klucz do wszystkich relacji rodzinnych zusamenndokupy, nei zadając sobie trudu przyjrzenia się światu z innej niż czubek swojego nosa perspektywy, lub przynajmniej trudu zamknięcia gęby, kiedy nic mądrego nie ma do powiedzenia.

    JA DOSKONALE WIEM, ŻE DUŻA CZĘŚC POTWORÓW NA MATCE ZIEMI TO KOBIETY. Nie jestem chrześcijanką, nie przemawia do mnie twór kobietopodobny czyli wykastrowana pularda, czyli Matka Boska, której kult nieźle namieszał w głowach ludziom w naszej kulturze. Dla mnie kobieta to bogini Kali - daje życie, broni, chroni, ale i zabija. Bywa piękna, płodna i namiętna, ale bywa zła, podła i krwiożercza. No nie, hinduistka też nie jestem! ;-p

    Więc powtarzam, bo jesteś na forum od niedawna, nie znasz mnie i nigdy nie zetknąłeś się z moimi pogladami: Kobiety ponoszą współodpowiedzialnośc za to, co dzieje się w ich rodzinie, popełniają błędy, czynią zło. Ale, do kurwy nędzy, nie z jednego klucza: nadopiekuńcza wobec syna matka! Chętnie bym sobie podyskutowała na forum, tak jak to czynię w realu i na innych forach, o innych dewiacjach wśród matek. Częstszych w skali ludzkości, a i na naszym podwórku chyba też. Co mnie to obchodzi, ze kobiety życia Urquharta były/są nadopiekuńcze wobec swoich synów - bystry jest chłopak i może wreszcie ruszyc dupę i się dokształcic, zamiast wypisywac pierdoły.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 09.06.12, 08:03
    Ładnie po mnie jechałaś i po moich mantrach. To teraz moja kolej. Kombinujesz i dyskutujesz dość racjonalnie i ciekawie, ale akurat ten element wzbudza w Tobie wyjątkowe emocje i uruchamia mechanizmy wyparcia, bagatelizowania i umniejszania tego akurat zjawiska, i wciskania kitu że zawłaszczenie jest równie rzadkie jak opuszczenie.
    Czyżbyś sama miałaś problem z nadopiekuńczością i brakiem równowagi emocji na tym punkcie, doprowadziło to do kryzysu, wycofania, ale podjęłaś werdykt że odpowiada za to wyłącznie partner i jego złe cechy i teraz przekłada się to na zaburzoną całość postrzeganego zjawiska?
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • aandzia43 09.06.12, 10:25
    ale akurat ten element wzbudza w Tobi
    > e wyjątkowe emocje

    Tylko w dyskusji z tobą, na tym forum. Przeginasz w jednym kierunku, więc ciągnę w drugim. Gdybyś jechał od lat np. po zimnych matkach, widział je wszędzie, nawet tam, gdzie nikt inny dopatrzec się ich nie może, to też bym cię ścinała.

    > Czyżbyś sama miałaś problem z nadopiekuńczością i brakiem równowagi emocji

    Miałam w życiu dużo różnych problemów. Nie dopatruję się ich jednak ich cieni w każdym cudzym wątku ;-) Już nie. A w każdym razie nie mam bardzo widocznego konika, który odzwierciedla jakieś moje traumy. Jako adwokat diabła mam za to antykoniki ;-)

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 09.06.12, 12:00
    aandzia43 napisała:
    > Tylko w dyskusji z tobą, na tym forum. Przeginasz w jednym kierunku, więc ciągn
    > ę w drugim. Gdybyś jechał od lat np. po zimnych matkach, widział je wszędzie, n
    > awet tam, gdzie nikt inny dopatrzec się ich nie może, to też bym cię ścinała.

    Czyżby? Przyznaj się przed sobą. Reagujesz bardzo emocjonalnie akurat na ten kierunek. Zawsze zwracam uwagę i ciekawi mnie na co akurat odbiorca reaguje emocjonalnie. Choć rzadko to wywlekam jak dobrze wiesz.

    > A w każdym razie nie mam bardzo widocznego ko
    > nika, który odzwierciedla jakieś moje traumy. Jako adwokat diabła mam za to ant
    > ykoniki ;-)

    Jeszcze raz: temat bagatelizujesz wyraźnie i umniejszasz gdzie się da z jakiegoś powodu, przesuwając subiektywnie ową "normę". Sama wypierasz korelację choć masz wyraźnie świadomość jak ciągle wzrasta w populacji ilość narcystycznych i neurotycznych piotrusiów panów, niesamodzielnych maminsynków, czy zawłaszczonych znerwicowanych córek, co odbiega wyraźnie od pragmatyzmu w innych dziedzinach.

    Tak wydaje mi się że podsumowanie z niebieskiej linii tematu odnosi się dokładnie do Ciebie:

    Z pozoru najłagodniejsza forma krzywdzenia dziecka, za jaką bywa uznawana nadopiekuńczość, przy poznaniu jej skutków deformujących zarówno funkcjonowanie dziecka, jak i dorosłego człowieka, nie może być bagatelizowana i pozostawiona bez interwencji. Im wcześniej zostaną wykryte nieprawidłowe relacje między matką a dzieckiem oraz zdiagnozowana przyczyna takiego układu, tym większe szanse na uzyskanie pozytywnych efektów. Nacisk należy położyć na terapię matki.
    Świadome odrzucenie przez matkę dotychczasowej linii postępowania jako niekorzystnej dla dziecka, stanowi pierwszy krok w dobrym kierunku i jest punktem wyjścia do dalszej terapii. Bardzo trudna jest praca z młodymi osobami ofiarami nadopiekuńczości, które zgłaszają się do specjalisty z problemem "nieudanego życia". Poprowadzenie terapii tak, aby odkrywając przyczyny, nie wzbudzić niechęci, a nawet nienawiści do nadopiekuńczej matki, wymaga dużego kunsztu terapeutycznego. Jeżeli uda się przywrócić młodemu człowiekowi jego tożsamość i zacznie on czerpać satysfakcję z nowego wcielenia - można wspólnie świętować sukces.
    www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=311
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • aandzia43 09.06.12, 13:21
    > Czyżby? Przyznaj się przed sobą. Reagujesz bardzo emocjonalnie akurat na ten ki
    > erunek. Zawsze zwracam uwagę i ciekawi mnie na co akurat odbiorca reaguje emocj
    > onalnie. Choć rzadko to wywlekam jak dobrze wiesz

    Nie reaguję emocjonalnie nei od samego początku rozmów z tobą. Z czasem nastąpiło zmęczenie materiału i już nie chce mi się wyjaśniać ci spokojnie swojego stanowiska, nawoływać do rozsądku i łagodnie nakłaniać do poszerzenia horyzontów. Jesteś jak chłop, co to by uzyskać dowód na to, że psy są złe, dotąd drażnił psa, aż ten go ugryzł.

    > Tak wydaje mi się że podsumowanie z niebieskiej linii tematu odnosi się dokładn
    > ie do Ciebie:
    ...........

    To znaczy chcesz powiedzieć, że stłamsiłam córkę swą nadopiekuńczością i pozbawiłam ją tożsamości? Wybacz, ale zadzwoniłam do niej, zaśmiała się olewczo, no i już wiesz, jaki ma stosunek do twoich sugestii. Że może ona biedaczka nieświadoma swej niewoli? No wiesz, nie mogę powiedzieć dlaczego, bo byłoby to naruszeniem prywatności mojej córki, ale możesz mi wierzyć: kto jak kto, ale ona dobrze wie, co mówi :-)

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • aandzia43 09.06.12, 13:44
    Aha, zapomniałam jeszcze raz powtórzyć, że miałam w życiu różne problemy, różne też mam nadal. Nadopiekuńcze zapędy wobec dziecka trwające niewiele dłużej, niż depresja poporodowa (długa) plus czas na okrzepnięcie w roli matki, to doprawdy, pan pikuś. Problem (a właściwie problemik) dawno rozwiązany, przepracowany, dziecko nie skrzywdzone, teraz patrzę na to, jak ty na jakieś kłótnie w przedszkolu sprzed stu lat. No bo chyba nie masz już do tamtych zdarzeń emocjonalnego stosunku? ;-P Etap (wczesne macierzyństwo) przeżyty, bez wyraźnych szkód dla wszystkich zainteresowanych, dojrzałość macierzyńska (działania stosowne dla poszczególnych faz życia dziecka) osiągnięta - czym tu się ekscytować. Urquharcie, apeluję do Was, nie idźcie tą drogą! Bo zaczyna być śmiesznie ;-P

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • abrigado 08.06.12, 14:56
    > Zyje, ale spokornial na starosc. Eskapista i maruda..


    widzisz-nieudacznik.

    a ty musisz rozgrzeszyć sam siebie ze swojego przeszłego lęku.

    pomysl sam co mógłbyś zrobić z 3,4-7-10 latkiem

    czy zgnojenie dizeicaka to dowód męskości i siły? czy to ,ze dzieciak dał się zgnoic dorosłemu facetowi, którego władzy był podsdany to powód do tego by dzieciak czuł sie winny?

    wyluzuj ;)
  • abrigado 08.06.12, 14:31
    > > Nie oceniaj surowo, bylem bitym zaszczutym psychicznie dzieckiem. Sprobow
    > alabys
    > > miec wlasne zdanie... To od razu w ryja. Takie rzeczy zostaja, staja sie
    > druga
    > > natura.


    to to jest ten stuprocentowo męski wzorzec?

    nic dziwnego, że odczuwasz podświadomoą potrzeba zaprzeczenia mu w życiu codziennym

    sorry, ale takie zachowanie nie ma nic wspólnego z męskościa- specjalistami od takich sa raczej zakompleksieni goście, którzy nawet relacje zdzieckiem uwazają zapowód do rywalizacji
  • aandzia43 08.06.12, 13:13
    No dobra Urqu, ale jaki jest cel PUA po tym jak kobiete juz uwiedzie? Zyc z nia
    > szczesliwie w trwalym zwiazku do konca zycia? Czy zwyczajnie przeleciec i porz
    > ucic? Bo jesli to drugie to na chuj odnosic praktyki PUA do prawdziwego zycia.
    > Nie rozumiem cie. Przeciez przeleciec kogos jest smiesznie latwo. Nie potrzeba
    > tu jakies PUA specjalizacji. To chyba o udany zwiazek jest trudno. PUA odnosi s
    > ie do zwiazkow czy do przelatywania z nastawieniem na liczbe?

    Urqu ci będzie gadał o "skuteczności" (tylko bliżej nie wiadomo jeszcze w czym, poza szybkim bzykiem). Jak dla mnie ci panowie są bez wątpienia skuteczni właśnie w doprowadzaniu większości kobiet do stanu pewnego ogłupienia i wykorzystywaniu go dla swoich celów ;-P Nie to, żebym miała coś przeciwko - każdy orze, jak może. O przełożeniu na "ciąg dalszy", czyli na przykład na stopień zadowolenia kobiety z odbytego stosunku, na wyrażanie zgody przez kobietę na dalsze randki, na jakąś formę związku, niczego nie wiem, bo fachowiec forumowy od PUA Yoric nabrał wody w usta i zniknął, jak mu zasugerowałam, że ponieważ PUA nóżki ma skuteczne, ale krótkie, to są panie, na które trzeba już dłuższych nóżek. Yoric zanegował istnienie pań, które krótkie PUA-wskie nóżki już przerobiły. Jak się to ma do naszej dyskusji? Ano tak, że PUA dobrym wstępem jest i zajawką. Potem się zaczyna całkiem nowy rozdział (chyba, że ma się zakończyc na tej zajawce).

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 08.06.12, 13:29
    > to ma do naszej dyskusji? Ano tak, że PUA dobrym wstępem jest i zajawką. Potem
    > się zaczyna całkiem nowy rozdział (chyba, że ma się zakończyc na tej zajawce).

    Krótko i zwięźle. Autorka twierdzi że bajka o wdzieczności za samostanowienie kobiety jest kuczem do problemu seksu w ziązku. PUA twierdzą dokładnie odwrotnie że jedynie mężczyzna przewodnik jest podświadomie pożadany seksualnie, mimo że kobiety sygnalizują dokładnie odwrotnie (affection vs attraction) . Że to mylny społecznie przekaz że może istnieć pożądanie z wdzięczności.
    Co ma do niekontrolowanego pożądania i namiętności wyłtumacz czy zwiazek jest długi czy przelotny?
    Oczywiście istnieje seks z obowiazku, za pieniądze, z szantażu, zdarza się i z litości ale nie o tym mówimy chyba...

    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • aandzia43 08.06.12, 13:40
    Ja odpowiadałam na pytanie kitty. Nie odnosiło się ono ściśle do tematu wątku.

    Nasza bajka trochę o czymś innym prawi. Piękny książę został wystawiony na próbę innego typu, niż większośc panów mających się wykazac decyzyjnością podczas podrywu, czyli podczas budowania męskiego wizerunku lub podczas utrzymywania swojego męskiego wizerunku w trakcie trwania znajomości. On miał wybrac pomiędzy narcystyczną potrzebą bycia reprezentacyjnym oraz w każdym calu cool gostkiem (piękna laska u boku za dnia), a namiętnością. Chyba o taką decyzję chodziło autorom bajeczki. PUA nie znajduje tu zastosowania (jakieś to smutne - nei wszystko da się rozwiązac przy pomocy PUA - Yoric byłby niepocieszony ;-P)

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 10:59
    urquhart napisał:

    > Otóż, nieważne czy twoja kobieta jest piękna czy nie. I tak zawsze pod skórą bę
    > dzie WIEDŹMĄ!


    "Rezultatem były pseudoładne kobiety o złych i zimnych oczach brzydul. Brzydul niezdolnych zapomnieć o swej brzydocie przysłoniętej magiczną maską, ukrytej nie dlatego by je uszczęśliwić, a wyłącznie dla prestiżu profesji"

    Sapkowski "Ostatnie Życzenie" :)

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • urquhart 08.06.12, 11:19
    that.bitch.is.sick napisała:
    > "Rezultatem były pseudoładne kobiety o złych i zimnych oczach brzydul. Brzydul
    > niezdolnych zapomnieć o swej brzydocie przysłoniętej magiczną maską, ukrytej ni
    > e dlatego by je uszczęśliwić, a wyłącznie dla prestiżu profesji"
    > Sapkowski "Ostatnie Życzenie" :)

    Dlaczego wizualizacje kobiet u Sapkowskiego pociągają mnie erotycznie jak żadne inne? :)
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 11:59
    urquhart napisał:

    > Dlaczego wizualizacje kobiet u Sapkowskiego pociągają mnie erotycznie jak żadne
    > inne? :)

    Bo tu jest analiza psychiki kobiety, która jest dla mężczyzny znacznie większą zagadką niż to co mam pod ubraniem:).

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • aandzia43 08.06.12, 13:51
    > > Dlaczego wizualizacje kobiet u Sapkowskiego pociągają mnie erotycznie jak
    > żadne
    > > inne? :)
    >
    > Bo tu jest analiza psychiki kobiety, która jest dla mężczyzny znacznie większą
    > zagadką niż to co mam pod ubraniem:)

    I dlatego lubię pana, panie Urqu :-)
    Wizualizacje mężczyzn u Sapkowskiego kręcą mnie również, jak żadne inne. Wizualizacje kobiet kręcą zaś mą męską częśc duszy. Jednym słowem, gdybym była facetem, to bym zerżnęła Yennefer (nawet gdybym się miała obudzic dnia następnego z nożem między żebrami), a nie Marynię Połaniecką ;-P

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • abrigado 08.06.12, 13:54
    bo wszystkie fajne kobiety to tylko wymysł męzczyzn.
  • kag73 08.06.12, 14:01
    abrigado napisał:

    > bo wszystkie fajne kobiety to tylko wymysł męzczyzn.

    Podobnie jak wszyscy fajni mezczyzni to tylko wymysl kobiet :)
  • abrigado 08.06.12, 14:07
    > abrigado napisał:
    >
    > > bo wszystkie fajne kobiety to tylko wymysł męzczyzn.
    >
    > Podobnie jak wszyscy fajni mezczyzni to tylko wymysl kobiet :)


    włąsnie tak !- dlaczego ciebie nie wyzywaja od kretynek !?
  • kag73 08.06.12, 14:14
    abrigado napisał:

    > > abrigado napisał:
    > >
    > > > bo wszystkie fajne kobiety to tylko wymysł męzczyzn.
    > >
    > > Podobnie jak wszyscy fajni mezczyzni to tylko wymysl kobiet :)
    >
    >
    > włąsnie tak !- dlaczego ciebie nie wyzywaja od kretynek !?

    Proste, bo nia nie jestem!
  • aandzia43 08.06.12, 14:23
    > bo wszystkie fajne kobiety to tylko wymysł męzczyzn.

    No no, a wszyscy mężczyźni to świnie, hehehe ;-p

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • that.bitch.is.sick 08.06.12, 14:38
    abrigado napisał:

    > bo wszystkie fajne kobiety to tylko wymysł męzczyzn.

    Chcesz powiedzieć że nam się tu bez przerwy naprzykrzasz bez powodu:)?

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • abrigado 08.06.12, 14:44
    > Chcesz powiedzieć że nam się tu bez przerwy naprzykrzasz bez powodu:)?


    jak to bez powodu?- uwielbiam fikcję literacką
  • kawitator 08.06.12, 14:54
    > I dlatego lubię pana, panie Urqu :-)
    łezka się w oku kręci i przychodzi na myśl stary Fredro ze swoją Zemstą

    Mocium panie, z nami zgoda.
    Zgoda! Zgoda!
    Tak jest - zgoda,
    A Bóg wtedy rękę poda.

    Ale sławę mołojecką w moich oczach pogrzebałaś ;-P
  • aandzia43 08.06.12, 20:18
    > Ale sławę mołojecką w moich oczach pogrzebałaś ;-P

    Pozwolisz, Kawi, że inteligencję swą w oczach twych też pogrzebię, ale dopytac się muszę - czyją sławę mołojecką i czym pogrzebałam?

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • antheax 08.06.12, 12:48
    urquhart napisał:
    > Otóż, nieważne czy twoja kobieta jest piękna czy nie. I tak zawsze pod skórą bę
    > dzie WIEDŹMĄ!

    Nie wiedźmą tylko tajemnicą dla mężczyzny.
  • tygrys-bez-rys 08.06.12, 12:09
    Choc no do mnie bracie, zrobimy niedzwiedzia. Napij sie ze mna wodki tak jak panowie polacy. Przyzekam ze nie bede Cie probowal calowac ani za tylek lapac, nawet jak masz fajny. Mysle ze masz przejebane. I dzieki ze sie z nami podzielies swoja sytuacja. Bo tej jest lajf. To jest live brutal.
  • tygrys-bez-rys 08.06.12, 12:13
    Przperaszam ze Cie, tak dreczylem z tym pierdzeniem, zapasnicy to sa spoko kolesie. Dlatego chcialem zagadac. Najwieksze pedaly to sa rozni kopacze. Co wymachuja nogami jak w balecie. A jak go ugryziesz w jaja w potrujnym preclu to chce do mamy.

    Sa trzy odmiany gosci ktorych bym chcial miec przy sobie w barze w razie draki. Ruskie, Burowie i Zapasnicy. Bo nie zadaj gupich pytan z cyklu "A po co chwytales tego dwu metrowego czarnego z dupe?" tylko "NASZYCH BIJA!".
  • abrigado 08.06.12, 12:24
    tygrysy nie lubią żołędzi...
  • kag73 08.06.12, 14:12
    ....szkoda, ze zadnem z panow nie zastanowil sie co by wybral i nie napisal.
    Wlasnie dalam mezowi do przeczytania. Stwierdzil, ze decydowalby w zaleznosci od sytuacji zyciowej/okolicznosci. Czyli jezeli pracowalby od rana do wieczora wolalby miec te ladna w nocy. Gdyby natomiast byl strozem nocnym to wolalby, zeby byla ladna w dzie, bo wtedy bylby w domu i ja ogladal..
    Odpowiedz Gawaina bardzo mu sie spodobala. ja zwrocilam mu uwage, ze kobiety podobno nie potrafia za siebie decydowac. A fakt, cos tam bylo z trudnoscia o decydowamiu.

    Hmm, ogolnie rzecz biorac kobiety potrzebuja wiecej czasu na podjecie decyzji, bo zazwyczaj chca podjac te wlasciwa decyzje, zeby wszyscy byli zadowoleni, zeby nikogo nie urazic, zeby wszystkim bylo dobrze. To fakt. Lezy to troche w naturze kobiet. Czesto tez glosno mysla, stad mezczyzna wie, ze kobieta sie waha, ma problem z podjeciem decyzji. Mezczyni z reguly mysla po cichu i nie sa zbyt gadatliwi i czwesciej egoistyczni w podejmowaniu decyzji, zreszta zalezy o co chodzi czy o drobiazgi czy o rzeczy wazne.
    Kobiety sa bardziej niezdecydowane a do tego zmienne, z reguly.

  • anty-cialo 09.06.12, 08:20
    Morały do wyboru:
    - ożeń się z obrzydliwą maszkarą, traktuj ją uprzejmie, a nastąpi cudowna przemiana, "po ślubie na pewno się zmieni"
    - dla szefa poświęć całkowicie życie osobiste, a spotka cię nagroda
    - daj kobiecie decydować o sobie, a będzie lepiej niż byś pomyślał
  • sabat77 09.06.12, 08:35
    Bo to nie jest nawet bajka. Bajki sa madroscia pokolen.
    W bajkach ksiaze zawsze pokonuje smoka i wjezdza na szczyt szklanej gory, zeby uwolnic ksiezniczke.
    Oczywista interpretacja to demonstracja sily i nieustepliwosci w walce o kobiece wzgledy. I ta madrosc zostala w duzym stopniu zapomniana.
  • anty-cialo 09.06.12, 08:57
    Znam takiego co się potrafi wdrapać
  • urquhart 09.06.12, 09:10
    anty-cialo napisała:

    > Znam takiego co się potrafi wdrapać

    A więc jednak wziął się i wdrapał.
    A nie pozwoliłby żeby księżniczka sama zlazła albo może nie zlazła.
    Jak pozwolił był jej Gawain.
    :)
    :)
    :)
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • sabat77 09.06.12, 10:04
    Inicjatywa i sila jest u mezczyzny jedna z najbardziej oczekiwanych cech, w przeciwienstwie do zaborczosci i potrzeby kontroli. Niektore panie to myla, stad lansowany model bezplciowego i biernego Gawaina.
  • anty-cialo 09.06.12, 18:15
    Faktycznie legenda o Gawainie jest dziś powszechnie znana pośród ludu. Może na forum, ale tu ostatnio wszyscy wyrażają się pełnymi akapitami
  • anty-cialo 09.06.12, 18:11
    urquhart napisał:

    > A więc jednak wziął się i wdrapał.
    > A nie pozwoliłby żeby księżniczka sama zlazła albo może nie zlazła.

    Albo zjechała na dupie.
    Ledwie pamiętam bajkę o szklanej górze, ale wydaje mi się że na szczycie były złote jabłka czy coś, co trzeba było dostarczyć księżniczce.
  • bcde 09.06.12, 02:42
    Trochę zdziwiła mnie temperatura tej dyskusji, zwłaszcza, że bajka b. kiepska. Niektórym paniom trudno było zachować kulturę i nie atakować męskich interlokutorów personalnie.
    A w temacie, to urquhart ma sporo racji, jak zwykle, a i trochę racji ma abrigado. W kwestii decydowania kobiety o sobie, odwołanie się do strategii PUA generalnie nie jest głupie. Nawet kobiety mocno niezależne lubią dać się mężczyźnie wykazać i podecydować, przynajmniej na początku.

    Aandzia43 napisała:
    "Urqu ci będzie gadał o "skuteczności" (tylko bliżej nie wiadomo jeszcze w czym, poza szybkim bzykiem). Jak dla mnie ci panowie są bez wątpienia skuteczni właśnie w doprowadzaniu większości kobiet do stanu pewnego ogłupienia i wykorzystywaniu go dla swoich celów ;-P Nie to, żebym miała coś przeciwko - każdy orze, jak może. O przełożeniu na "ciąg dalszy", czyli na przykład na stopień zadowolenia kobiety z odbytego stosunku, na wyrażanie zgody przez kobietę na dalsze randki, na jakąś formę związku, niczego nie wiem, bo fachowiec forumowy od PUA Yoric nabrał wody w usta i zniknął, jak mu zasugerowałam, że ponieważ PUA nóżki ma skuteczne, ale krótkie, to są panie, na które trzeba już dłuższych nóżek. Yoric zanegował istnienie pań, które krótkie PUA-wskie nóżki już przerobiły. Jak się to ma do naszej dyskusji? Ano tak, że PUA dobrym wstępem jest i zajawką. Potem się zaczyna całkiem nowy rozdział (chyba, że ma się zakończyc na tej zajawce)."

    Co do "ciągu dalszego" odpowiedź PUA jest dość jasna i jednoznaczna - domknięcie podrywu seksem nie kończy sprawy. O ile mężczyzna chce kontynuować, to seksu ma być jak najwięcej, bo on uzależnia kobietę od mężczyzny i sprawia, że kobieta się zakochuje. PUA-wskie nóżki nie muszą być krótkie, jeśli mężczyźnie na kobiecie zależy. Dopiero po uzależnieniu kobiety mężczyzna może spokojnie zdecydować co dalej. Jak chce, to niech się nawet oświadczy i ożeni. Inna rzecz, że mało mężczyzn zna zasady PUA, a jeszcze mniej potrafi je stosować.
  • anty-cialo 09.06.12, 08:28
    Coś dla mężczyzn, którzy boją się wyjść poza model pan i władca.
    Co robicie gdy on spokojnie zadecyduje, a uzależniona mu nie? Reklamacja do PUA czy terapia uzależnień?
  • urquhart 09.06.12, 08:45
    anty-cialo napisała:

    > Coś dla mężczyzn, którzy boją się wyjść poza model pan i władca.

    Antycielesna, dziś przecież większość chłopów radośnie naiwnie i bez obawy ufni nowym ideałom równouprawnienia wychodzi poza poza model przewodnika i oddaje ster w związku ręce kobiet.
    I jest jak jest.
    Tak się składa że oni mają najbardziej przesrane, bo partnerka to nie mamusia, a instynkt seksualny to nie macierzyński...
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • anty-cialo 09.06.12, 08:58
    Nie jestem antycielesna tylko przeciwciało :P
  • urquhart 09.06.12, 09:00
    Wybacz tą drobną złośliwość :)
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • sabat77 09.06.12, 09:01
    Ta bajka jest totalnie niezyciowa. Moja ciotka stwierszila kiedys, ze wspolczesne kobiety robia wszystko by najpierw zrobic z meza papucia, by nastepnie sie od niego z pogarda odwrocic. Jest w tym wiele racji.
  • aandzia43 09.06.12, 10:29
    - domknięci
    > e podrywu seksem nie kończy sprawy. O ile mężczyzna chce kontynuować, to seksu
    > ma być jak najwięcej, bo on uzależnia kobietę od mężczyzny i sprawia, że kobiet
    > a się zakochuje.

    Pod warunkiem wszakże, że seks ten zadowalającym będzie z punktu widzenia kobiety. A tu istotniejsze od metod PUA są inne mechanizmy.

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • asocial 09.06.12, 11:11
    Podczytuje sobie to forum od kilku lat, z perwersyrnej i masochistycznej ciekawosci, ale dopiero w tym watku znalazlam cos na ksztalt odpowiedzi na watpliwosci pojawiajace sie podczas czytania tego forum:
    faceci, ktorzy sie tutaj wypowiadaja sami sa sobie winni.
    Zdecydowana wiekszosc zyje w jakiejs nibylandii, gdzie kobiety to zle czarownice czyhajace tylko na ich kase (rozumiem, ze panowie zarabiaja niczym Cristiano Ronaldo), chcace zbalamucic , knuja nieczyste plany np. te dotyczace dzieci, ¨spapucienia¨ (tak, tak, skoro powiedziala tak czyjas babcia to musi to byc prawda!), itp. ich najwyzsza wartoscia jest dominacja faceta, najwieksza frajde sprawia ¨odmowa¨ seksu.
    Znaczna wiekszosc przyznaje sie z niezwykla wprost szczeroscia, ze seks od poczatku byl zly, ale blablabla...ze mysleliscie, ze codziennosc Was zblizy, ze dzieki wspolnej kasie, mieszkaniu i dzieciom bedziecie szczesliwy... Say what? Byle 16latek ma bardziej realistyczne podejscie do zwiazku.
  • urquhart 09.06.12, 12:15
    asocial napisała:
    > Podczytuje sobie to forum od kilku lat, z perwersyrnej i masochistycznej ciekaw(...)
    > faceci, ktorzy sie tutaj wypowiadaja sami sa sobie winni(...)
    > e 16latek ma bardziej realistyczne podejscie do związku.

    No popatrz, wiedziałem że wiktymologia wspomniana przez Abrigado, że to ofiara prowokuje sprawcę, wypłynie wcześniej czy później ale przypuszczałem że przywoła go baba :)
    Nie sadzisz że takie "bajki" się do tych błędnych przekonań przyczyniają?

    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • asocial 09.06.12, 12:48
    W tym akurat kontekscie myslenie ¨ofiara prowokuje sprawce¨ jest bledne o tyle, ze kazda jednostka powinna swiadomie kierowac swoimi wyborami.
    Jesli widze, ze moj partner naduzywa alkoholu, to nie tkam sobie iluzji, ze po slubie wszystko magicznie sie zmieni.
    Jesli moj partner jest oziebly, a seks wlasciwie od poczatku szwankowal, to nie bede marzyla sobie nocami, ze po podpisaniu papierka, nagle bedzie mu magicznie stawal i bedzie mi robil cunnilingus na 5+.
    Nie nalezy udawac, ze wszystko jest w porzadku, a to, co mi przeszkadza to¨pierdoly¨, bo przeciez inni maja jeszcze gorzej (czestotliwosc jako jeden z powodow do trwania w czyms zupelnie niesatysfakcjonujacym). To jest samooszukiwanie sie, w imie czego?
    Jak dla mnie faceci, ktorzy sie tutaj wypowiadaja sami sa sobie winni- bo sa pierdolami, ktore nie sa w stanie dopuscic do siebie mysli, ze popelnili blad zwiazujac sie z osoba, ktora po prostu im sie nie ¨oplaca¨, ktora nie spelnia ich potrzeb. Faceci, ktorzy w trakcie ¨problemow¨ (np. kobieta po porodzie nastawiona wylacznie na dziecko) nie sa w stanie rozmawiac, artykulowac swoich potrzeb, nawiazac kontaktu z partnerka, zamiast tego traktuja ja jako wroga, a jej oddanie sie dziecku jako minipulacje, swiadome wyrzadzenie krzywdy i potwarz.
    Faceci nietolerancyjni, ktorzy nie sa w stanie osiagnac tego co chca. Ktorzy za bardzo zastanawiaja sie, o co chodzi tej drugiej osobie zamiast po prostu byc soba (jakkolwiek banalnie to brzmi).
    Wiekszosc facetow tutaj wyobrazam sobie jako niezwykle nudnych, zupelnie niezabawnych (uwaga, dobre poczycie humoru to klucz do tej dyskoteki, ktora kobiety maja miedzy nogami), z koszulami w krate lysiejacych panow po 30tce, ktorzy wygladaja na 10 lat wiecej.
    I teksty z tego watku autentycznie to potwierdzaja.
    urquhart napisał:
    > No popatrz, wiedziałem że wiktymologia wspomniana przez Abrigado, że to ofiara
    > prowokuje sprawcę, wypłynie wcześniej czy później ale przypuszczałem że przywoł
    > a go baba :)
    > Nie sadzisz że takie "bajki" się do tych błędnych przekonań przyczyniają?
    >
  • sabat77 09.06.12, 13:39
    asocial napisała:

    > W tym akurat kontekscie myslenie ¨ofiara prowokuje sprawce¨ jest bledne o tyle,
    > ze kazda jednostka powinna swiadomie kierowac swoimi wyborami.
    > Jesli widze, ze moj partner naduzywa alkoholu, to nie tkam sobie iluzji, ze po
    > slubie wszystko magicznie sie zmieni.
    > Jesli moj partner jest oziebly, a seks wlasciwie od poczatku szwankowal, to nie
    > bede marzyla sobie nocami, ze po podpisaniu papierka, nagle bedzie mu magiczni
    > e stawal i bedzie mi robil cunnilingus na 5+.
    > Nie nalezy udawac, ze wszystko jest w porzadku, a to, co mi przeszkadza to¨pie
    > rdoly¨, bo przeciez inni maja jeszcze gorzej (czestotliwosc jako jeden z powodo
    > w do trwania w czyms zupelnie niesatysfakcjonujacym). To jest samooszukiwanie s
    > ie, w imie czego?
    > Jak dla mnie faceci, ktorzy sie tutaj wypowiadaja sami sa sobie winni- bo sa pi
    > erdolami, ktore nie sa w stanie dopuscic do siebie mysli, ze popelnili blad zwi
    > azujac sie z osoba, ktora po prostu im sie nie ¨oplaca¨, ktora nie spelnia ich
    > potrzeb.

    True, chociaż winę w większym stopniu ponosi nadopiekuńcza matka. Jeśli uda jej się wykastrować psychicznie syna, to jest dokładnie tak jak mówisz. Winę w tym sensie ponosi matka, że te schematy zaczynają się kształtować, kiedy syn jest jeszcze na tyle mały by o sobie nie móc decydować.

    >Faceci, ktorzy w trakcie ¨problemow¨ (np. kobieta po porodzie nastawio
    > na wylacznie na dziecko) nie sa w stanie rozmawiac, artykulowac swoich potrzeb,
    > nawiazac kontaktu z partnerka, zamiast tego traktuja ja jako wroga, a jej odda
    > nie sie dziecku jako minipulacje, swiadome wyrzadzenie krzywdy i potwarz.
    > Faceci nietolerancyjni, ktorzy nie sa w stanie osiagnac tego co chca. Ktorzy za
    > bardzo zastanawiaja sie, o co chodzi tej drugiej osobie zamiast po prostu byc
    > soba (jakkolwiek banalnie to brzmi).

    A tutaj to już czyste farmazony. Mężczyzna będący dzieckiem nadopiekuńczej matki artykułuje swoje potrzeby, chce rozmawiać i nawiązywać kontakt. Najczęściej wręcz się klei, szuka przytulania jak małe dziecko szuka rąbka spódnicy.
    Tymczasem kobieta odgania się od niego jak wilczyca odgania się od dorastających wilczków kiedy narodzi się nowe pokolenie do karmienia. To odtrącenie wynika z naturalnych biologicznych mechanizmów na których opiera się instynkt macierzyński, a także związek niedojrzałego emocjonalnie chłopca z dominującą żoną - matką.

    > Wiekszosc facetow tutaj wyobrazam sobie jako niezwykle nudnych, zupelnie niezab
    > awnych (uwaga, dobre poczycie humoru to klucz do tej dyskoteki, ktora kobiety m
    > aja miedzy nogami), z koszulami w krate lysiejacych panow po 30tce, ktorzy wygl
    > adaja na 10 lat wiecej.

    Przypuszczam, że opadła by Ci kopara, jacy atrakcyjni fizycznie panowie są wyganiani z łóżka, w którym drzemie ich matko-żona. Sam siebie oceniać nie chcę, bo nie jestem obiektywny, ale znam kilka takich układów w innych związkach i prawdę mówiąc to na miejscu tych żon dałbym sporo na intencję mszy za wierność ich partnerów.
    Niestety, chyba faktycznie habituacja zaślepia na tyle, by nie widzieć kogo się ma obok siebie. I to u obojga płci. Urqu zdaje się cytował jakieś badania, że u kobiet bardziej...
    No i masz babo placek :)

    Twój osąd wynika z mechanizmu, który psychologia określa mianem społecznego dowodu ufności. W tym wypadku - nieufności. Zakładasz, że jeśli kobieta wzgardziła względami jakiegoś mężczyzny, to zapewne jest on nieatrakcyjny seksualnie. Na tej samej zasadzie najmniej atrakcyjny jest w oczach kobiet prawiczek, zaraz za wiernym mężem swojej pierwszej partnerki. W drugim wypadku zakładasz, że nie miał innej okazji, a jedna jaskółka wiosny nie czyni.

    Idę o kosz orzechów, i to duży, że gdyby zapowiedziano takiego mężczyznę w towarzystwie jako znanego uwodziciela, to - pod warunkiem, że nie zrobiłby czegoś wyjątkowo głupiego - miałby niesamowite wzięcie u kobiet. PUA lubią otaczać się kobietami. Nawet na filmach instruktażowych często są w otoczeniu kilku dziewcząt.
    Na przyjęcia chodzą z przyjaciółkami, które w ten sam sposób zyskują w oczach panów.
    Mężczyzna otoczonym wianuszkiem adoratorek ZAWSZE jest bardziej atrakcyjny w oczach płci przeciwnej, nawet jeśli w rzeczywistości jest kimś w rodzaju Nikodema Dyzmy (mam na myśli rolę niezapomnianego Wilhelmiego).

    Ach ten Dizma, jaki spaniali mencizna ! :)
  • trzydziestoletnia 09.06.12, 16:33
    sabat77 napisał:

    > > Jak dla mnie faceci, ktorzy sie tutaj wypowiadaja sami sa sobie winni- bo
    > >sa pi erdolami, ktore (..)

    > True, chociaż winę w większym stopniu ponosi nadopiekuńcza matka.

    Tja, zawsze jednak baba winna. Zieeewew... jajko i kura.



    --
    ...38latka w I ciąży... Zwariowałam :)
  • bcde 09.06.12, 16:01
    asocial napisała:

    > Jak dla mnie faceci, ktorzy sie tutaj wypowiadaja sami sa sobie winni- bo sa pi
    > erdolami, ktore nie sa w stanie dopuscic do siebie mysli, ze popelnili blad zwi
    > azujac sie z osoba, ktora po prostu im sie nie ¨oplaca¨, ktora nie spelnia ich
    > potrzeb. Faceci, ktorzy w trakcie ¨problemow¨ (np. kobieta po porodzie nastawio
    > na wylacznie na dziecko) nie sa w stanie rozmawiac, artykulowac swoich potrzeb,
    > nawiazac kontaktu z partnerka, zamiast tego traktuja ja jako wroga, a jej odda
    > nie sie dziecku jako minipulacje, swiadome wyrzadzenie krzywdy i potwarz.
    > Faceci nietolerancyjni, ktorzy nie sa w stanie osiagnac tego co chca. Ktorzy za
    > bardzo zastanawiaja sie, o co chodzi tej drugiej osobie zamiast po prostu byc
    > soba (jakkolwiek banalnie to brzmi).
    > Wiekszosc facetow tutaj wyobrazam sobie jako niezwykle nudnych, zupelnie niezab
    > awnych (uwaga, dobre poczycie humoru to klucz do tej dyskoteki, ktora kobiety m
    > aja miedzy nogami), z koszulami w krate lysiejacych panow po 30tce, ktorzy wygl
    > adaja na 10 lat wiecej.


    Sabat77 już ci ładnie odpowiedział. Ja odpowiem mniej ładnie: pierd...lenie o Szopenie. Chyba jednak za mało czytasz to forum albo kiepsko u ciebie z myśleniem.
  • asocial 09.06.12, 16:35
    pierdolenie o Szopenie to watki pojawiajace sie na forum, gdybanie, sranie w banie, zastanawianie sie nad dominacja, krzyczenie ¨dlaczego?!¨ niczym Mourinho po meczy z Barça, etc.
    Moze i za malo mysle jak na Twoj gust, ale faktem jest, ze miedzy napisaniem mojego pierwszego postu w tym watku, a tego co teraz, bzyknelam sie juz dwa razy, z moim dlugoletnim partnerem.

    Sabat, chlopczyk zdominowany przez nadopiekuncza mamusie- pieknie brzmi. Zwlaszcza w wieku nastu lat. I w sztuce, ujelo mnie np. w ¨The wall¨ Pink Floydow.
    Jesli jednak jakis dorosly facet mi gada o swoich psychicznych traumach z dziecinstwa jako jeden z powodow wybrania sobie takiej a nie innej kobiety, to uwazam to za piekna wymowka by siedziec w gownie caly czas.
    JEst mnostwo ludzi z nadopiekunczymi rodzicami, z beznadziejnymi, takich ktorzy wychowali sie w bidulu, na ulicy, ktorych matka cpala, a ojciec wyganial, jak i traumy mniej spektakularne, ale rownie dramatyczne. Kazdy ma jakas tam traumy, ale pic polega na tym, by zyc dobrze ¨mimo to¨, a nie obudzic sie z reka w nocniku, w wieku +30 lat, spojrzec na babe obok i powiedziec ¨oops¨, albo ¨juz zdefiniowalem problem¨. Zastanawiam sie, co sprawilo, ze tacy ludzie biora slub, nacpani byli?
  • sabat77 09.06.12, 17:00
    Oooooooo.... Jaka LEPSZA jestes. Przeszly mnie dreszcze, prosze o jeszcze.
    Jak twoj dlugoletni partner przyprawi ci kiedys rogi albo mu kuska nie stanie na sam twoj widok, too chodz tu do nas, powiedz nam o tym, o hiszpanska krolowo nocy.

    Pycha jest moim ulubionym grzechem. :)
  • asocial 09.06.12, 17:15
    Oczywiscie, ze jestem lepsza, latwo byc lepszym na tym forum: wystarczy przeciez regularnie miec satysfakcjonujacy seks, a o to wbrew pozorom wcale nie trudno.
  • sabat77 09.06.12, 17:19
    Tak nawiasem mowiac, nie jestes czasem moim ojcem ? :)
    on ma dokladnie takie same poglady jak ty !
    mam wrazenie, ze za chwile rozkazesz nam, mientkim pipom, wstac i zaczac maszerowac.
    SIR, YES SIR !
  • asocial 09.06.12, 19:55
    Nadopiekuncza mamusia i musztrujacy tato, to sa dopiero powody do spieprzenia sobie doroslego zycia! TO ci dopiero wymowka!
    Stawiam na pewnych siebie partnerow, komunikatywnych, dbajacych o ¨ognisko domowe¨ i o mnie, na takich, ktorzy wiedza, czego chca i wg takich wlasnie kryteriow swiadomie (!) dobralam sobie faceta, a nie zostalam z pierwszym lepszym ktory rzucil na mnie okiem.

    Ja mimo wszystko, wirtualnie wierze w ciebie i wiem, ze sobie poradzisz. Kilka lat za pozno- ale dasz rade.



    sabat77 napisał:

    > Tak nawiasem mowiac, nie jestes czasem moim ojcem ? :)
    > on ma dokladnie takie same poglady jak ty !
    > mam wrazenie, ze za chwile rozkazesz nam, mientkim pipom, wstac i zaczac maszer
    > owac.
    > SIR, YES SIR !
  • sabat77 09.06.12, 21:11
    Ale ja tego nie mowie w celu usprawiedliwienia swoich zachowan, tylko ich zrozumienia i naprawy. Rozpracowanie bledow w skrypcie zyciowym jest pierwszym krokiem w strone naprawy. Jesli chodzi o matke to mozna powiedziec, ze zmiany rozpoczalem pare lat temu i obecnie nie traktuje jej jako zyciowego oparcia, lecz jako starsza osobe sama wymagajacej rad i podpowiedzi. Jesli chodzi o ojca, to sam usunal sie w cien.
    Przywolalem ich, niejako wywolany do tablicy - chodzilo przeciez o niestabilny obraz samego siebie, nie o zwiazek.
    Jesli chodzi o rozwiazanie mojej sytuacji - masz jakies konkretne rozwiazanie na mysli ?
    Mowisz zeby nie spieprzyc zycia. Zgadzam sie z tym. Brzydzi mnie eskapizm i postawa kastrata, ktory z usmiechem stwierdza ze seks nie istnieje i on juz sie poddal.
    Ja sie nie poddam, tylko wyjasniam, ze pewne rozwiazania wymagaja determinacji i czasu.
  • sabat77 10.06.12, 08:42
    Chce zebys zrozumiala cos jeszcze. Mam poczucie winy za fizyczny rozpad zwiazku. Zaczalem dbac o siebie nie tak dawno, jeszcze pol roku temu wygladalem wrecz strasznie, teraz powoli dochodze do jakiejs ogolnie przyjetej normy. A potencjal mam by byc dosc przystojny i do tego zmierzam. Na chwile obecna to ja zawalilem, stawiam ze nie chcialabys sypiac z nieomal 120 kilogramowym, spoconym opasem ? Ja bym nie chcial.
    Postanowilem, ze naprawie co zepsulem.
    Jesli odejde od zony, czy doslownie czy emocjonalnie, to dopiero gdy bede wysportowany, pachnacy, meski i niekonfliktowy.
    Jesli ona zechce wrocic i byc blisko, to uznam ze mamy sytuacje grubej kreski im zaczynamy budowac na nowo.
    Jesli nie zchce - odejde bez uczucia winy.
    Poki co, moze to ja ja powinienem podziwiac, ze przez tyle lat nie zaczela sie puszczac, majac przy sobie nieatrakcyjnego, spoconego wieprza za meza ?
  • that.bitch.is.sick 10.06.12, 10:55
    sabat77 napisał
    > Poki co, moze to ja ja powinienem podziwiac, ze przez tyle lat nie zaczela sie
    > puszczac, majac przy sobie nieatrakcyjnego, spoconego wieprza za meza ?

    To jak to jest, w końcu, Twoja żona nie uprawia seksu bo jest aseksualna, czy dlatego że byłeś skrajnie nieatrakcyjny? W końcu poprawne zidentyfikowanie przyczyn to podstawa a nie miotanie się pomiędzy różnymi wersjami?
    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • sabat77 10.06.12, 11:08
    Dlatego eliminacja jednej z przyczyn wyjasni sprawe ostatecznie - czyz nie ?
    Poki co w myslach nie czytam, zeby wyrokowac o czyjejs aseksualnosci.
  • that.bitch.is.sick 10.06.12, 11:26
    sabat77 napisał:

    > Dlatego eliminacja jednej z przyczyn wyjasni sprawe ostatecznie - czyz nie ?
    > Poki co w myslach nie czytam, zeby wyrokowac o czyjejs aseksualnosci.

    Niekoniecznie. Wiele rzeczy może się zdarzyć ale cudowne wskrzeszenie pożądania do osoby która stała się wcześniej seksualnie odpychająca to raczej wiara w bajki. To się łączy z całokształtem odbioru danej osoby że tak powiem. A nie tylko z wyglądem.
    To już lepsze efekty dzięki ciężkiej pracy uzyskiwano na osobach które miały jakieś zaburzenia seksualne i zahamowania, natomiast osoby które przestały pożądać partnera z biegiem trwania związku to sprawa nie do wskrzeszenia. Przynajmniej wg. Wojciszke i paru innych.
    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • that.bitch.is.sick 10.06.12, 11:32
    Namiętność pomiędzy dwoma osobami to jedna sprawa, wiadomo że to czynnik który z czasem słabnie. Są jeszcze dwa różnorodne stany które można rozgraniczyć: stan że mogę pójść do łóżka z daną osobą choć ona mnie nie kręci, natomiast skorzystam bo mam ochotę na seks. I to jest sytuacja odwracalna. Jest też stan który zdarza się w długotrwałych związkach, że partner staje się odpychający, nie mogę się przemóc żeby z nim pójść do łóżka, kijem był nie tknęła itd. I to raczej sytuacja której nie da się odwrócić zabiegami związanymi z wyglądem czy zachowaniem. Wtedy jest raczej po ptakach..

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • sabat77 10.06.12, 11:47
    Gdyby tak bylo, to ratowanie relacji seksualnych w malzenstwie, oprocz spowodowanych problemami scisle zdrowotnymi, nie mialoby najmniejszych szans powodzenia...
  • that.bitch.is.sick 10.06.12, 12:17
    sabat77 napisał:

    > Gdyby tak bylo, to ratowanie relacji seksualnych w malzenstwie, oprocz spowodow
    > anych problemami scisle zdrowotnymi, nie mialoby najmniejszych szans powodzenia
    > ...
    Gdyby jak było? Przeczytałeś wogóle mojego posta? Może Twoim problemem jest że mieszasz ze sobą większość faktów bo nie chce cię się skupić. A to forum ma wyszukiwarkę, byli tu ludzie którzy byli na dalszym etapie niż Ty,mieli więcej doświadczeń i mógłbyś przekonać się jak wyglądają konkretne rozwiązania w praktyce. Nie chce się? Ano, fakt to wszystko wina rodziców...

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • hello-kitty2 10.06.12, 14:24
    > sabat77 napisał:
    >
    > > Dlatego eliminacja jednej z przyczyn wyjasni sprawe ostatecznie - czyz nie ?
    > > Poki co w myslach nie czytam, zeby wyrokowac o czyjejs aseksualnosci.

    Gdyby chodzilo o sama kwestie nadwagi czy tez otylosci to przeciez powinno juz cos drgnac. Zrzuciles juz wiekszosc balastu. Osoby odchudzajace czuja sie i staja sie atrakcyjniejsze z kazdym straconym kilogramem, a nie po przekroczeniu jakiegos progu. Zona na pewno widzi twoj postep i NIC, nie reaguje?

    Druga sprawa: dziwi mnie, ze nagle na 12 ostatnie kg przed osiagnieciem normy zatrzymales sie i robisz dluga przerwe. Zwykle osoby poddaja sie uczuciu sukcesu wynikajacego z regularnego spadku i nie zatrzymuja tego SAMI zaraz przed wymarzonym celem. Nie wspominajac super warunkow, ktore sa dla odchudzania (nadchodzace lato, pelnia warzyw i owocow sezonowych). Jesli ta watroba, na ktora sie powolujesz, ze jest przyczyna, nie boli cie, nie przechodziles zadnych powaznych chorob czy lekarz nie zalecil powstrzymania spadku to naprawde dziwne jest twoje zachowanie. To prawie tak, jabys nie chcial/bal sprawdzic czy ona cie nie pozada ze wzgledu na nadwage.

    Nie czytasz w myslach zony. Zabawne jest, ze osoby, ktore tego seksu nie maja z dlugoletnim partnerem nie wiedza dlaczego go nie maja. To jest tak jakby byc skazanym na 50 lat wiezienia, a nie wiedziec za co. Czy ty ja pytales dlaczego ona sie z toba nie chce kochac?
  • anty-cialo 10.06.12, 14:40
    Zaraz, on dopiero zrzucił 12kg, sporo jak na 2 miesiące. I zaczął dostrzegać że nadwaga może być powodem dla żony, bo wcześniej widział, że u wszystkich innych nie ma szans ze względu na otyłość, ale żona była ta zła, że go nie chce takiego jaki jest
  • hello-kitty2 10.06.12, 14:58
    anty-cialo napisała:

    > Zaraz, on dopiero zrzucił 12kg, sporo jak na 2 miesiące. I zaczął dostrzegać że
    > nadwaga może być powodem dla żony, bo wcześniej widział, że u wszystkich innyc
    > h nie ma szans ze względu na otyłość, ale żona była ta zła, że go nie chce taki
    > ego jaki jest


    Ze 120 kg zjechal tyle, ze zostalo juz tylo 12 kg do "szczuplosci".

    "Poki co wybralbym zwykla szczuplosc, ale do tego wciaz 12 kg, a ja i tak robie odpoczynek jeszcze miesiac, zeby nie zajechac watroby do reszty."

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,135236232,136335811,Re_Niedlugo_lato_.html?wv.x=2
  • sabat77 10.06.12, 16:00
    Zona jest zachwycona tym jak wyprzystojnialem, ale wiecej nic nie powiem, bo bedzie, ze znowu sie obnazam.
    btw nie trzeba wszystkich zachowan tlumaczyc gleboka psychologia.
    Jesli z grubsza znam procesy jakie zachodza w watrobie w czasie odchudzania, to czy dbanie o bezpieczenstwo i zdrowie przede wszystkim od razu musi byc objawem jakichs lekow ? A moze zdrowego rozsadku, chociaz w tym wzgledzie ?
    Napisalem ze zaczynam znowu od lipca isc w dol po 4-5 kg miesiecznie i chocby sie palilo i walilo to tak bedzie.
    Jestem po prostu konsekwentny i cierpliwy.
    Podobnie jak w treningach robi sie czasem przerwe a nie pakuje jak podjarany malolat i doprowadza do powaznych kontuzji.
    Co mnie obchodza osoby podkrecone emocjonalnie odchudzaniem. To wlasnie oni zaczynaja potem zrec bez opamietania.
    W tym wzgledzie jestem wykalkulowany i konsekwentny..
  • trzydziestoletnia 10.06.12, 23:02
    sabat77 napisał:

    > Zona jest zachwycona tym jak wyprzystojnialem, ale wiecej nic nie powiem, bo be
    > dzie, ze znowu sie obnazam.

    A czy to cos zlego? :)
    Czytales?
    fitness.sport.pl/fitness/1,107703,11744149,Rozmawianie_o_sobie_dziala_jak_seks_.html
    Mow, mow! :) :)

    > Jesli z grubsza znam procesy jakie zachodza w watrobie w czasie odchudzania, to
    > czy dbanie o bezpieczenstwo i zdrowie przede wszystkim od razu musi byc objawe
    > m jakichs lekow ? A moze zdrowego rozsadku, chociaz w tym wzgledzie ?
    > Napisalem ze zaczynam znowu od lipca isc w dol po 4-5 kg miesiecznie (..)

    To mnie dziwi, ze az tak jechales z tymi kg, ze sie odbija na watrobie.. 5kg miesiecznie to nadal duzo, nie przeginaj bo odfruniesz ;)

  • sabat77 10.06.12, 23:20
    trzydziestoletnia napisała:

    > To mnie dziwi, ze az tak jechales z tymi kg, ze sie odbija na watrobie.. 5kg mi
    > esiecznie to nadal duzo, nie przeginaj bo odfruniesz ;)

    E nie, teraz robię cykl 6 tyg odpoczynku w połączeniu ze wspomagaczami na wątrobę (sylimarol/hepatil). Powinna się zregenerować. Jak nawet ludziom biorącym koks się regeneruje, to nie ma co panikować. To raczej takie dmuchanie na zimne - ale zawsze. Najgorsze to nie dawać odpocząć i iść pełnym ciągiem non stop.
    A jechałem, bo mam trochę dość bycia w miejscu, w którym się znalazłem. To chyba nie dziwi ?

  • trzydziestoletnia 11.06.12, 22:36
    sabat77 napisał:

    > E nie, teraz robię cykl 6 tyg odpoczynku w połączeniu ze wspomagaczami na wątro
    > bę (sylimarol/hepatil). Powinna się zregenerować.

    A co takiego robiles, ze az watroba ma sie regenerowac?

    > A jechałem, bo mam trochę dość bycia w miejscu, w którym się znalazłem. To chyb
    > a nie dziwi ?

    Mnie nie. Zawsze to jakas zmiana, w tym gdzie czujesz, ze masz wplyw. Moze to jakis poczatek Czegos Wielkiego :)
  • sabat77 11.06.12, 22:56
    trzydziestoletnia napisała:

    > A co takiego robiles, ze az watroba ma sie regenerowac?

    Jeśli liczysz na wyznanie typu jakieś niedozwolone środki, to trochę zawiodę - nic takiego nie miało miejsca. Wątroba zawiaduje masą procesów w organizmie, ale z tego co wiem to bierze aktywny udział w spalaniu tłuszczu w czasie odchudzania. Dlatego normalnie dietetycy zalecają max 2-4 kg miesięcznie. 5 kg miesięcznie to już dużo, dlatego robię ten przystanek, Zero filozofii, czysta kalkulacja. Szczególnie że przy mocniejszej wątrobie człowiek chudnie szybciej.

    > Mnie nie. Zawsze to jakas zmiana, w tym gdzie czujesz, ze masz wplyw. Moze to
    > jakis poczatek Czegos Wielkiego :)

    Samo z siebie nie wystarczy, żeby dokonać cudów, to jasne. Ale jako jeden z elementów - kto wie. Jestem optymistą i wierzę w sukces.
  • mgla_jedwabna 13.06.12, 15:35
    W czasie intensywnego odchudzania jest tak, ze organizm zamiast normalnego, w miare lekkostrawnego pokarmu (ktorego dostaje za malo w stosunku do potrzeb) spala wlasny tluszcz, a watroba moze nie wytrzymac takiego "ciezkostrawnego" obciazenia.

    Przypomina mi to kazanie, jakie zrobil nam weterynarz na temat nadwagi naszego kota: ze trzeba go delikatnie odchudzac, bo jesli zdarzy mu sie "odchudzanie" gwaltowne (np. choroba skutkujaca brakiem apetytu), to watroba zacznie spalac wlasny tluszcz organizmu "a wtedy w tydzien jest po kocie".
  • sabat77 13.06.12, 16:04
    A ja w pewnym sensie jestem duzym kotem i tego sie trzymajmy :)
    W kazdym razie do konca roku kaloryfer ma byc i basta. To realistyczne zalozenie.

  • abrigado 13.06.12, 16:16
    na ch...j ci kaloryfer ?!?

    ja celowo opycham sie teraz tłuszczem, zeby go zakryć- zauważyłem znaczną poprawę siły i wydolnosci jak mam około 12-17 % tłuszczu- i tylko lekki zarys mieśni brzucha

    a kaloryfer się ma w okolicach 7-8%- im mniej tym lepiej, ale...jak powiedział "Zabójca Ryśka z klanu"- "w oświęcimu rzadko kto dotrwał do 4 %"

    w wieku około 35 lat niezbyt bezpieczne jest odtłuszczanie- o czym przekonał sie taki Andy whitfield ze "spartakusa"
    tkanka tłuszcozwa w sposób naturalny chroni przed nowotworami ( np psy rasy bokser nie mające tłuszczu pod skóra - niemal w każdym wypadku, ktory znam zdychaj na raka skóry)
  • hello-kitty2 13.06.12, 16:33
    abrigado napisał:

    > na ch...j ci kaloryfer ?!?

    Kurcze to chyba moja winna. Sabat kochanie odszczekuje ta bajke o kaloryferach. Zrzuc te 12 kg i rob mase na brzuchu, w sensie buduj duze, silne miesnie brzucha. To wystarczy. Ja tez nie mam widocznych poszczegolnych cegielek miesnia prostego, tylko widoczne pionowe linie i widocznie miesnie skosne (od moich ulubionych cwiczen).
  • abrigado 13.06.12, 16:40
    Ja tez nie mam widocznych poszczegolnych cegielek miesnia pro
    > stego, tylko widoczne pionowe linie i widocznie miesnie skosne (od moich ulubio
    > nych cwiczen).


    bo cycki opadaja od nadmiernego zrzucania tłuszczu? :P
  • hello-kitty2 13.06.12, 23:35
    abrigado napisał:

    > bo cycki opadaja od nadmiernego zrzucania tłuszczu? :P

    Odpowiem powaznie, bo to moj konik :)

    Zalezy od rozmiaru. Jesli rozmawiamy o rozmiarach powiedzmy C i wiecej to niestety jest spora reakcja na redukcje. U siebie nie nazwalabym tego opadaniem (duze piersi sa przeciez z natury "opadajace" pod wplywem wlasnego ciezaru) czyli nie wyciagaja sie ku ziemi tylko staja sie mniej "napompowane".

    Opadajace cycki mozna sobie podciagnac trzema podstawowymi cwiczeniami na klatke do wykonania na laweczce poziomej:
    1. wyciskanie sztangi lub sztangielek
    2. rozpietki
    3. przenoszenie jednej sztangielki za glowe
    Odpowiednia liczba treningow, serii, powtorzen i odpowiedni ciezar i cycki mozesz miec pod obojczykami :)

    W przypadku mojej redukcji pozostaje mi pytanie: czy pod obojczykami miec lepiej "bombki" czy "placuszki"? :)
  • sabat77 13.06.12, 21:25
    hello-kitty2 napisała:

    > Kurcze to chyba moja winna.

    Nie, to nie twoja wina kiciusiu :P To raczej moja wina, że się tak zapasłem. Każdy ma takie marzenia na jakie sobie zasłużył. A o kaloryferku to ja myślałem już dawno, zanim tu zawitałem. Chociaż fakt, może trochę będę musiał pewne rzeczy przewartościować, bo jednak większość gości pozujących z tymi kaloryferkami jest napakowana o wiele bardziej niż ja, a to już chyba lepiej być regularnym gościem bez kaloryfera na brzuchu niż wychudzonym anorektykiem :P
  • sabat77 13.06.12, 21:16
    abrigado napisał:

    > na ch...j ci kaloryfer ?!?

    Jak to na co ? Chcę ładnie wyglądać na fotkach do zbiornika :P Nie chcesz chyba, żeby ktoś się nabijał z mojego brzucha, jak koleżanka urquharta :P ?
  • kutuzow 11.06.12, 12:24
    asocial napisała:
    > Jesli jednak jakis dorosly facet mi gada o swoich psychicznych traumach z dziec
    > instwa jako jeden z powodow wybrania sobie takiej a nie innej kobiety, to uwaza
    > m to za piekna wymowka by siedziec w gownie caly czas.
    > JEst mnostwo ludzi z nadopiekunczymi rodzicami, z beznadziejnymi, takich ktor
    > zy wychowali sie w bidulu, na ulicy, ktorych matka cpala, a ojciec wyganial, ja
    > k i traumy mniej spektakularne, ale rownie dramatyczne. Kazdy ma jakas tam tra
    > umy, ale pic polega na tym, by zyc dobrze ¨mimo to¨, a nie obudzic sie z reka w
    > nocniku, w wieku +30 lat, spojrzec na babe obok i powiedziec ¨oops¨, albo ¨juz
    > zdefiniowalem problem¨. Zastanawiam sie, co sprawilo, ze tacy ludzie biora slu
    > b, nacpani byli?

    W pełni się z Tobą zgadzam. Co innego "spaczenie" młodego człowieka (nadopiekuńczość różnego rodzaju DDA, ADHS i inne skróty ;-) a co innego "zwalanie" winy na tych strasznych rodziców, które to daje nam piękne wytłumaczenie. Przecież to nie my jesteśmy winni tylko ci "oni".
    Sztuką jest jednak przyjęcie problemu na klatę i poradzenie sobie z własnymi ograniczeniami. Zgadzam się z tym co piszesz, że wiele jest osób które miało ciężkie dzieciństwo i mimo to radzą sobie bardzo dobrze.
    Tylko że praca nad sobą jest ciężka, zaś łatwa wymówka jest gratis.
  • sabat77 09.06.12, 12:16
    To jest mniej wiecej taka argumentacja:
    zona alkoholika jest winna po pozwala traktowac sie jak szmate i daje sie bic.
    alkoholik nie jest winny, bo przeciez wszyscy wiedza jaki on jest - co on za to moze.

    W kwestii zwiazkow zawsze wina jest po obu stronach, bo przeciez tyle stron - dwie wlasnie - w ten czy inny sposob godzi sie na relacje, ktora zachodzi.

    a zjawisko, ktore komentujesz jest dochodzeniem do pewnych prawd. Ci ktorzy mieli takie poglady od poczatku TUTAJ NIE TRAFIAJA. Czy to nie symptomatyczne ? Praktycznie kazdy facet, ktory tutaj sie zaczynal wypowiadac byl nastawiony na lagodna wspolprace, a co dostal w zamian to widac jak na dloni.
  • urquhart 09.06.12, 12:24
    sabat77 napisał:
    > a zjawisko, ktore komentujesz jest dochodzeniem do pewnych prawd. Ci ktorzy mie
    > li takie poglady od poczatku TUTAJ NIE TRAFIAJA. Czy to nie symptomatyczne ? Pr
    > aktycznie kazdy facet, ktory tutaj sie zaczynal wypowiadac byl nastawiony na la
    > godna wspolprace, a co dostal w zamian to widac jak na dloni.

    :)
    Eichelberger to nazywał fałszywym przeświadczeniem mężczyzn wychowanych w kobiecym kręgu.

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • that.bitch.is.sick 09.06.12, 12:26
    sabat77 napisał:


    >
    > W kwestii zwiazkow zawsze wina jest po obu stronach, bo przeciez tyle stron - d
    > wie wlasnie - w ten czy inny sposob godzi sie na relacje, ktora zachodzi.
    >
    > a zjawisko, ktore komentujesz jest dochodzeniem do pewnych prawd. Ci ktorzy mie
    > li takie poglady od poczatku TUTAJ NIE TRAFIAJA. Czy to nie symptomatyczne ? Pr
    > aktycznie kazdy facet, ktory tutaj sie zaczynal wypowiadac byl nastawiony na la
    > godna wspolprace, a co dostal w zamian to widac jak na dloni.

    Ciekawi mnie sabat jak Ty to widzisz. Według Ciebie ten symptomatyczny mężczyzna trafił na wyjątkowo złą kobietę, czy był po prostu pierdołą.

    --
    She don't care what kind of wounds she's inflicted on me
    She don't care what color bruises that she's leavin' on me
    'Cuz she's got freedom in the 21st century
  • sabat77 09.06.12, 13:16
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Ciekawi mnie sabat jak Ty to widzisz. Według Ciebie ten symptomatyczny mężczyzn
    > a trafił na wyjątkowo złą kobietę, czy był po prostu pierdołą.

    Najczęściej i jedno i drugie.
    W normalnej sytuacji mężczyzna i kobieta tworzą w miarę dobrane pary, bo następuje seria kilku prób, ludzie niepasujący do siebie zrywają ze sobą, poznają kogoś nowego i często jest dużo lepiej.
    Mężczyźni ubezwłasnowolnieni przez mamusię często nie mają dość siły by zerwać toksyczny związek i godzą się na schemat, który ich niszczy. Pierwszy lepszy z brzegu emocjonalny cycek pozwalający nakarmić dziecięce ego jest na tyle magnetyczny, by od niego nie umieć się oderwać chociaż boli.
    Nie mówiąc o schemacie uwodzenia, bo w wypadku takich facecików jak to mówi urqu to najczęściej oni są obiektem uwodzenia, ze strony aktywnej kobiety. Aktywnej - najczęściej równa się dominującej, co dopełnia grozy sytuacji :) Relacje zaczynają przypominać układ matka - syn. To jest przyjemne dla obu stron, zarówno dla ułożonego w bliskim swemu sercu schemacie maminsynkowi, jak i dominującej mamuśce.
    I teraz najlepsze - kiedy w rzeczywistości pojawia się prawdziwy syn, to ten przybrany, dorosły przestaje być potrzebny.
    I tutaj, w tym oto punkcie znajduje się, albo znajdowało się większość panów z tego forum. Nie wyłączając mnie.

    Nie da się powiedzieć kto jest ostatecznie winny sytuacji, ale nawet gdyby się dało, to cóż to zmienia. Grunt to dorosnąć i wyrwać się z objęć wirtualnej matki, drzemiącej w głębokich pokładach męskiej podświadomości. Inaczej nawet rozwód nie ma sensu - to tylko powielenie kolejnego, dupiatego schematu, który skończy się w dokładnie tym miejscu, w którym się zaczął.
  • bcde 09.06.12, 15:43
    aandzia43 napisała:

    > - domknięci
    > > e podrywu seksem nie kończy sprawy. O ile mężczyzna chce kontynuować, to
    > seksu
    > > ma być jak najwięcej, bo on uzależnia kobietę od mężczyzny i sprawia, że
    > kobiet
    > > a się zakochuje.
    >
    > Pod warunkiem wszakże, że seks ten zadowalającym będzie z punktu widzenia kobie
    > ty. A tu istotniejsze od metod PUA są inne mechanizmy.


    Niekoniecznie. Na początku związku jakość seksu (o ile nie jest dramatycznie zły) nie ma dla większości kobiet decydującego znaczenia. Liczą się inne rzeczy. Dopiero jak emocje trochę opadną, to jakość seksu zaczyna mieć znaczenie, ale wtedy często kobieta jest już "ugotowana". Nie wszystkie kobiety są dojrzałe i mądre w kwestiach dopasowania seksualnego, podobnie jak mężczyźni.
  • asocial 09.06.12, 16:59
    I to jest wlasnie klasyk tego forum.
    Przepiekne przedstawienie ¨czego nie nalezy myslec¨.
    Jesli spotykasz na swej drodze kobiete, dla ktorej jakosc seksu na poczatku zwiazku nie ma decydujacego znaczenia, to bardziej prawdopodobne jest, ze po 10 latach pani nie bedzie boginia seksu.
    Jesli natomiast spotykasz kobiete, dla ktorej od samego poczatku seks jest bardzo wazny (i jego jakosc), to mniej prawdopodobne jest, ze po 10 latach stanie sie nagle oziebla


    bcde napisał:

    >
    > Niekoniecznie. Na początku związku jakość seksu (o ile nie jest dramatycznie zł
    > y) nie ma dla większości kobiet decydującego znaczenia. Liczą się inne rzeczy.
    > D
  • kag73 09.06.12, 18:35
    asocial napisała:

    > I to jest wlasnie klasyk tego forum.
    > Przepiekne przedstawienie ¨czego nie nalezy myslec¨.
    > Jesli spotykasz na swej drodze kobiete, dla ktorej jakosc seksu na poczatku zwi
    > azku nie ma decydujacego znaczenia, to bardziej prawdopodobne jest, ze po 10 l
    > atach pani nie bedzie boginia seksu.
    > Jesli natomiast spotykasz kobiete, dla ktorej od samego poczatku seks jest bard
    > zo wazny (i jego jakosc), to mniej prawdopodobne jest, ze po 10 latach stanie s
    > ie nagle oziebla

    AMEN!
  • kutuzow 11.06.12, 12:35
    asocial napisała:

    > I to jest wlasnie klasyk tego forum.
    > Przepiekne przedstawienie ¨czego nie nalezy myslec¨.
    > Jesli spotykasz na swej drodze kobiete, dla ktorej jakosc seksu na poczatku zwi
    > azku nie ma decydujacego znaczenia, to bardziej prawdopodobne jest, ze po 10 l
    > atach pani nie bedzie boginia seksu.
    > Jesli natomiast spotykasz kobiete, dla ktorej od samego poczatku seks jest bard
    > zo wazny (i jego jakosc), to mniej prawdopodobne jest, ze po 10 latach stanie s
    > ie nagle oziebla

    Asocial ---> dzisiaj jesteś moją bohaterką na forum. Dwa posty w jednym wątku i oba wg mnie to strzał w przysłowiową dziesiątkę. Brawo.
  • urquhart 12.06.12, 10:18
    kutuzow napisał:
    > asocial napisała:
    > > Jesli natomiast spotykasz kobiete, dla ktorej od samego poczatku seks jes
    > t bard
    > > zo wazny (i jego jakosc), to mniej prawdopodobne jest, ze po 10 latach st
    > anie s
    > > ie nagle oziebla
    >
    > Asocial ---> dzisiaj jesteś moją bohaterką na forum. Dwa posty w jednym wąt
    > ku i oba wg mnie to strzał w przysłowiową dziesiątkę. Brawo.

    A jednak ja się odezwę że uważam że wcale nie jest to tak oczywiste i zdeterminowane i pachnie ignorancją że babki prosto dziela się na te seks jest bardzo ważny i nie ważny i razi mnie to że o ile może byc atrkcyjne dla początkującego w temacie , dla takich weteranów nie powinno.
    Spotkałem parę babek które ostro dawały w palnik a twierdziły że którys z kolei partner je "rozbudził" i nadrabiają zaległości. I na odwrót takich co twierdzili że mieli gorący i odjechany seks ze swoją żoną, mieli bogine seksu, a po dziecku wszystko sie skończyło. Over.
    Zresztą o tym, jest ksiązka Perel że życie rodzinne (dzieci) zabija zycie erotyczne, niezależnie co było wczesniej, więc to co było 10 lat ma takie sobie przełożenie i to tylko element układanki.
    Libidio dawne może gdzies jest i jest ale jak w zasadach psychoewo, nie akutat do partnera którego sobie wybrała na strategię długoteminową...

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • anty-cialo 12.06.12, 11:08
    Co? Razi cię prosty podział asocial, a uproszczeń własnych teorii nie widzisz?
    Przy okazji to co wszystkim wbijasz do głowy "po dzieciach seks umiera" to samospełniająca się przepowiednia. Wystarczy uwierzyć. Czemu tak źle nam życzysz?
  • urquhart 12.06.12, 11:42
    anty-cialo napisała:

    > Co? Razi cię prosty podział asocial, a uproszczeń własnych teorii nie widzisz?
    > Przy okazji to co wszystkim wbijasz do głowy "po dzieciach seks umiera" to samo
    > spełniająca się przepowiednia. Wystarczy uwierzyć. Czemu tak źle nam życzysz?

    A tam nie widzę, nawet lubie o tym podyskutować. Zamiast przepowiedniami, legendami i życzeniowymi oczekiwaniami wolę pochylic sie nad konkretami skad się bierze to czy tamto.
    Cenię takie pozycję jak pragmatyczną Perel, pisze jak zapobiegać, czy odwrócić niekorzystną tendencję.
    Zaś w temacie seks po dzieciach i samospełniającej się przepowiedni - uważam że specjaliści piszą jedno, zaś media traktuja to jak temat tabu o którym nie chcą ludzie słyszeć podobnie jak ty. Zaś przyznam się że około dekade temu nie przypuszczałem nawet ze taki mechanizm ma miejsce, bo niby skad?
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • anty-cialo 12.06.12, 14:52
    To poproszę coś z Perel o zapobieganiu i odwracaniu niekorzystnych tendencji, bo ciągłe zawodzenie "w małżeństwie z seksem jest źle, a będzie jeszcze gorzej" jest nudne.

    Problem nie jest tabu, tylko mnie nie dotyczy a staż mam już odpowiedni. Więc czułabym się jak hrabina pochylająca się nad ciężkim losem chłopskiej dziatwy
  • abrigado 12.06.12, 15:04

    > Więc czułabym się jak hrabina pochylająca się nad ciężkim losem chłopskiej dziatwy



    już to robisz_ "nie mjaą chleba? niech jedzą ciastka..."
  • anty-cialo 12.06.12, 15:16
    Przecie nie mogę was biedaków zostawić na pastwę Urqu, ktoś tu musi świecić przykładnym pożyciem ;)
  • urquhart 12.06.12, 15:52
    abrigado napisał:
    abrigado napisał:
    > > Więc czułabym się jak hrabina pochylająca się nad ciężkim losem chłopskie
    >> j dziatwy
    >
    > już to robisz_ "nie mjaą chleba? niech jedzą ciastka..."

    :)

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • urquhart 12.06.12, 15:49
    anty-cialo napisała:

    > To poproszę coś z Perel o zapobieganiu i odwracaniu niekorzystnych tendencji, b
    > o ciągłe zawodzenie "w małżeństwie z seksem jest źle, a będzie jeszcze gorzej"
    > jest nudne.

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,104157057,,Inteligencja_erotyczna_Podgrzewanie_namietnosci.html?v=2

    Sam podział na rozdziały książki układa się jak FAQ ciągle powracajcych tematów na tym forum.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,99286473,99484126,FAQ_BSwM_wg_Perel_.html
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • kutuzow 12.06.12, 12:04
    urquhart napisał:
    > A jednak ja się odezwę że uważam że wcale nie jest to tak oczywiste i zdetermin
    > owane i pachnie ignorancją że babki prosto dziela się na te seks jest bardzo wa
    > żny i nie ważny i razi mnie to że o ile może byc atrkcyjne dla początkującego w
    > temacie , dla takich weteranów nie powinno.

    Urqu ---> małe sprostowanie. Pomijam zupełnie kwestie tego co jest po urodzeniu dziecka (to zupełnie inna historia i bliżej mi tutaj Twoich poglądów). Przyznaje zaś rację asocial, że w okresie tych kilku lat zanim pojawią się dzieci dużo łatwiej jest mieć udane życie erotyczne z kobietą dla której od początku seks jest ważny, niż z taką dla której jest to "dodatek" do związku. Owszem, można liczyć że się "rozbudzi", "zmieni" itp, lecz wg mnie czasami krzywa uczenia się może osiągnąć satysfakcjonujący nas pułap gdzieś tak ok 70-siątki biorąc pod uwagę tempo w jakim u wielu osób następują zmiany.

    Poza tym jestem zdania że dużo fajniej jest w związku gdy od początku jest "chemia" w seksie, bo wtedy z czasem jest z czego tracić. Jak jest zaś słabo na początku to potem (zazwyczaj) jest jeszcze słabiej gdy po kilku latach opadnie pierwsze zauroczenie.
    Słyszałem o wielu przypadkach gdzie na początku para 'nie wychodziła z łóżka" a potem było rzadziej (np. raz na 2 dni), ale nigdy nie słyszałem o parze która kochała się na początku rzadko (np. raz na tydzień) a po kilku latach nagła namiętność wybuchła i kochali się codziennie po kilka razy.

    Poza tym parafrazując ludowe przysłowie - tymi co liczyli że ich partnerka się "rozbudzi" to całe to forum jest wybrukowane.

    Wg mnie powyższe przekonania nie kłócą się z teorią partnera krótko i długoterminowego. Zobacz że żadna z tych teorii nie zakłada że nagle po kilku latach będzie eksplozja namiętności. W obu jeśli już to namiętnie jest na początku.
  • asocial 12.06.12, 18:53
    urqu, dlatego tez uzylam okreslen: ¨bardziej/ mniej prawdopodobne¨.

    kobieta, ktora nie jest zainteresowana seksem od poczatku zwiazku, do niego nie dazy, nie jest ciekawa, nie eksperymentuje, nie odczuwa radosci z seksu ma male szanse na przemiane w boginie seksu (przynajmniej nie z tym samym facetem) po kilku latach zwiazku. Z dziecmi lub bez.

    Natomiast kobieta swiadoma swojej seksualnosci, lubiaca ten sport, szukajaca zainteresowana seksem(zwlaszcza na poczatku zwiazku, kiedy wlasciwie to powinno byc najnormalniejsza rzecza pod sloncem), w przypadku ewentualnego problemu (np. to urodzenie dziecka) ma wieksze szanse na zauwazenie problemu, i szukanie rozwiazan (zp omoca partnera lub samej, u lekarza).

    Porownanie bedzie dosc niefrasobliwe jak na to forum, ale moze pomoze: jesli lubie biegac, biegam w pol i maratonach, uwielbiam to, sprawia mi frajde i radosc- wierz mi- zauwaze, jesli nagle przestanie mi sie chciec i bede probowala to zmienic, majac w pamieci moje dobre samopoczucie zwiazane z bieganiem.
    A jesli, dajmy na to, zwichne noge- to na pewno zrobie wszystko, zeby szybko wrocic do normy.
    (oczywiscie, zdarzaja sie tez osoby, ktore po 10 latach nicnierobienia zaczynaja biegac i im swietnie idzie, ale zazwyczaj ma konkretna motywacje+ NOWE doswiadczenie).

    Mozesz nazwac to uproszczeniem, ale: zapewniam, seks nie jest zbyt skomplikowany, nie jest jakims kulturowym wymyslem, ale czyms pierwotnym, co zawsze od czasu istnienia rodzaju ludzkiego w nas bylo, powinno byc naturalne i zywiolowe, i to jest mozliwe nawet po 10 latach i po dzieciach.

  • urquhart 12.06.12, 19:08
    asocial napisała:
    > Mozesz nazwac to uproszczeniem, ale: zapewniam, seks nie jest zbyt skomplikowan
    > y, nie jest jakims kulturowym wymyslem, ale czyms pierwotnym, co zawsze od czas
    > u istnienia rodzaju ludzkiego w nas bylo, powinno byc naturalne i zywiolowe, i
    > to jest mozliwe nawet po 10 latach i po dzieciach.

    Zasadniczo zgadzam się. Pierwotnym, naturalnym i zywiołowym. Problemem jest kiedy ma być z jednym i tym samym partnerem (ką). To już nie jest ani pierwotne ani naturalne. Dlatego właśnie satysfakcjonujacy seks po 10 latach i dzieciach jest rzadkością :)
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • aandzia43 12.06.12, 21:34
    Dlatego właśnie satysfakcjonujacy seks po 10 latach i dzieciach je
    > st rzadkością :)

    I bez dzieci po 10-cui latach jest rzadkością.
    Dobrze Asocial i Kutuzow piszą. Z pełnego dzbana można ulać trochę wody, można wylać całą. Ale z próżnego i Salomon nie naleje. Zamiast żyć nadzieją na to, że suchy dzban tryśnie jak źródełko wodą najprzedniejszej jakości (i będziemy pierwszymi i jedynymi, co z niego piją ;-)), radzę rozglądać się za tymi mokrymi. Mniejsze prawdopodobieństwo, że suche będą za kilka lat. No, chyba że ktoś musi koniecznie być tym pierwszym ;-p

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • sabat77 12.06.12, 22:17
    Jasna cholera, czemu ja tu nie trafilem pare lat temu :)
    musze jakies zapiski dla potomstwa zaczac czynic, szczegolnie ze jest plci meskiej :)
  • urquhart 12.06.12, 23:33
    Czyli Laucanowskiej bajki o księżniczce zamkniętej w wieży czekającej na księcia który ją uwolni nie kupujesz?
    Wieża miała symbolizować zablokowanie seksualności córki przez opresyjne wychowanie przez matkę, a uwolnienie przez księcia rozbudzenie przez mężczyznę...

    To jak to jest z tym rzekomym rozbudzaniem? :)
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • aandzia43 13.06.12, 00:43
    Wieża w bajkach symbolizowała różne rodzaje opresji. Tej ze strony zazdrosnego i córkę, niedojrzałego w swojej seksualności ojca też.
    Nielogiczne to, co piszesz. Tyle gadasz o tym, że mężczyzna, biedny żuczek, nie jest się w stanie przebić przez blokadę u kobiety skrzywdzonej przez dom rodzinny (ojciec nieobecny, bo matka modliszka, a wobec dzieci zaborcza). Więc skąd nagle u księcia taka moc sprawcza? Z toksyczną teściową nie wygrasz ;-P
    Poza tym ustaliliśmy już, że kobieta jest odpowiedzialna za swoją satysfakcję seksualną i nie czeka na księcia z bajki :-)

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • urquhart 13.06.12, 00:56
    aandzia43 napisała:
    > Nielogiczne to, co piszesz. Tyle gadasz o tym, że mężczyzna, biedny żuczek, nie
    > jest się w stanie przebić przez blokadę u kobiety skrzywdzonej przez dom rodzi
    > nny (ojciec nieobecny, bo matka modliszka, a wobec dzieci zaborcza).

    A nasze biedne żuczki mieli małe szanse żeby ich Ruscy nie roznieśli.
    A spięli się i jakoś się udało.
    Trzeba mieć świadomość jak wymagające i trudne zadanie jest żeby się spiąć.

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • aandzia43 13.06.12, 01:20
    A jak to się ma do księżniczki z wieży? Czy księżniczka ma się spiąć i sama wyleźć z kamiennego gmaszyska, czyli udać się na terapię? Czy książę bardziej kombinować, czyli też udać się na terapię? ;-P

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • mgla_jedwabna 13.06.12, 15:39
    Ksiezniczka lepiej by zrobila, gdyby wylazla z wiezy i zabawila sie na lace na podzamczu. Bo inaczej to co najwyzej zemdleje z wrazenia, jak juz ktorys ksiaze ja z tej wiezy uwolni. A potem bedzie lepiej sie czula w towarzystwie kwiatkow doniczkowych i robotek recznych, bo co prawda satysfakcji nie daja, ale sa dobrze znajome i bezpieczne.
  • urquhart 13.06.12, 18:37
    mgla_jedwabna napisała:

    > Ksiezniczka lepiej by zrobila, gdyby wylazla z wiezy i zabawila sie na lace na
    > podzamczu.
    Nie mogę na szybko znaleźć Leukanowskiej psychoanlizy tej bajki ale przesłanie bajki o Królewnie Śnieżce jest podobne:
    >>>
    To opowieść o najtrudniejszej relacji w życiu, czyli o relacji matki z córką. Bajki mówią o tym, co się teraz z dzieckiem dzieje, ale i o tym, co się wydarzy w przyszłości. "Królewna Śnieżka" to opowieść o dojrzewaniu.

    Proszę zauważyć, jak wygląda sytuacja rodzinna Śnieżki: jej prawdziwa, w domyśle dobra, matka nie żyje, są tylko macocha i zupełnie nieobecny ojciec. W interpretacji psychoanalitycznej macocha uosabia złą część matki, matkę kontrolującą. Macocha Śnieżki jest zazdrosna o córkę, jej dojrzewanie, urodę (dowód: wciąż pyta: "Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie..."), o jej rozwój, o to, że ciągle wszystko jest możliwe. Co robi Śnieżka wobec tej zazdrości? Rezygnuje z dorosłości i odchodzi do bezpiecznego, dziecięcego świata. Mieszka z krasnoludkami. W tej relacji nie ma cienia seksualności. Śnieżka wycofuje się z konkurowania z macochą, ale oczywiście erotyzm nadal w niej istnieje (dowód: lustereczko wciąż powtarza złej królowej, że to Śnieżka jest najpiękniejsza) i czeka na moment, kiedy będzie mógł się ujawnić. Ten moment nadchodzi, gdy pojawia się mężczyzna.

    W życiu każda matka, w mniejszym lub większym stopniu, czuje zazdrość wobec dorastającej córki. Ważne, co z tą zazdrością robi. Czy mówi sobie: "Jeszcze niedawno byłam tak samo ładna, miałam wszystko przed sobą" i cieszy się młodością, kobiecością i przyszłością córki, czy też ta zazdrość ją dręczy i w pewnym sensie z zemsty za własne starzenie się chce kontrolować córkę, próbując pozbawić ją możliwości cieszenia się swoją kobiecością.

    Ważne jest coś, czego w tej bajce nie ma. W życiu nie tylko matka zazdrości córce. Zwykle dorastająca dziewczyna zazdrości matce wolności, kontaktu z mężem, jej ojcem, dojrzałej kobiecości, tego, że matka nie ma już różnych problemów z seksualnością, których ona właśnie doświadcza. Realna matka podaje córce zatrute jabłko, atakując jej dojrzewającą kobiecość. Powtarza: "Twój chłopak to idiota" albo: "Nikomu się nie podobasz, nikt się nie chce z tobą spotykać, musisz kogoś poznać", "Jesteś za chuda" albo: "Jesteś za gruba". Ważna jest intensywność tej krytyki - czy matka tylko czasem nie pozwala dziecku gdzieś wyjść, czy też atakuje córkę przy każdej próbie pójścia na imprezę. Bardzo dużo zależy od relacji matki z mężem. Im silniejszy jest ich związek, tym mniej matka chce kontrolować córkę. Feminizm mówi, że bajki uczą dziewczynki bierności, także seksualnej. Moim zdaniem bajki w ogóle nie uczą określonych zachowań. W ujęciu psychoanalitycznym ich celem nie jest pokazywanie modelu życia - że dziewczynka ma być bierna, ciągle spać, albo aktywna, jak chłopiec, zabijając smoka. Bajki mają dziecku pomóc nazwać różne uczucia, których doświadcza. Mają mu też pokazać, że czekają je w przyszłości różne kryzysy i że uda mu się je pokonać. I druga rzecz: kobiecość, co po części wynika z biologii, jest raczej przyjmująca niż aktywna, ale to nie znaczy, że jest bierna! Myślę, że dziewczynka doznaje dużej przyjemności, kiedy siedmiu rycerzy ubiega się o serce królewny. To ona ma moc decyzyjną, to ona wybiera, który z nich z nią zostanie.

    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,288500.html
    --
    Z reguły manipuluje ten, kto mniej seksu potrzebuje, bo ma słabszą dynamikę napięcia seksualnego. Im bardziej ten drugi będzie sfrustrowany, tym łatwiej coś uzyskać od niego. Ale dla więziotwórczej roli seksu takie działanie jest zabójcze.(Wiesław Sokoluk)
  • aandzia43 13.06.12, 19:30
    Moim zdaniem bajki w ogóle nie uczą określonych zachowań. W ujęciu psychoana
    > litycznym ich celem nie jest pokazywanie modelu życia - że dziewczynka ma być b
    > ierna, ciągle spać, albo aktywna, jak chłopiec, zabijając smoka. Bajki mają dzi
    > ecku pomóc nazwać różne uczucia, których doświadcza. Mają mu też pokazać, że cz
    > ekają je w przyszłości różne kryzysy i że uda mu się je pokonać.

    Bajki i baśnie przede wszystkim pomagają ludziom, małym i dużym, nazywać swoje uczucia i przedstawiają zarys przełomów życiowych, które każdego czekają. Pomagają też nazwać uczucia i dają nadzieję na pomyślne rozwiązanie tym, którzy są w czarnej dupie. Np. Roszpunce, co ją więzi zły czarodziej, czyli zazdrosny kazirodczy ojciec, czy Śnieżce, co ją krępuje i prześladuje macocha, czyli niedojrzała, zazdrosna matka. Czy uczą określonego stylu życia? Pewnie trochę tak. Ostatecznie różne są bajki w różnych rejonach świata. Pewne elementy powtarzają się we wszystkich kulturach, ale już z różnym natężeniem, inne są właściwe tylko dla niektórych społeczności.
    Zrobili nową Śnieżkę z Ch. Theron w roli złej królowej. Recenzje niezłe, postać złej królowej rozbudowana i przemawiająca do emocji, Śnieżka też jakaś podobno inna, bardziej przebojowa. Trzeba zobaczyć. Twoja córka jeszcze za mała, zabierz żonę, albo idź sam :-)

    A propos baśni w różnych epokach: czy pamiętasz zakończenie "Tytanika"? Zakończenie tej baśni jest jak najbardziej w duchu naszych dziesięcioleci. Otóż księżniczka nie tylko ucieka z księciem i oddaje mu bez wahania oraz, co ważniejsze, bez wyrzutów sumienia!, kwiat swojego dziewictwa, ale na dodatek, gdy książę umiera, ona nie zamyka się w klasztorze, nie pogrąża się w rozpaczy na całe życie, ale z jego imieniem na ustach i jego miłoscią w sercu odchodzi w nowe nieznane, w szeroki świat. Bierze to, co jej dał, a na co od jakiegoś czasu niecierpliwie czekała - bilet wstępu do wolności - i nie pozwala temu umrzeć. I ma zajebiste, spełnione, szczęśliwe życie! Jakżesz to inne od wszystkich historii miłosnych ostatnich stuleci! Szybki rajd przez literaturę ostatnich dwustu lat i film tak do lat dziewięćdziesiątych i wychodzi nam, że żyjemy w fajnych, konstruktywnie do miłości i życia kobiety podchodzących czasach :-D

    --
    "To smutne,gdy ktoś staje się piewcą płatnej miłości. [...] spędzania swojego seksualnego życia w agencjach wcale nie uważam za "fajne".
    Walenie konia mimo, że naturalne, wydaje mi się z lekka żenujące. Prostytucja to jak walenie konia tyle, ze kobietą. Żenujące dla wszystkich biorących w tym udział. Sadze, ze raczej z tym się trzeba skrywać, niż dumnie obnosić" by Gomory
  • mgla_jedwabna 11.06.12, 13:42
    Mam uraz do NLP, ale ta bajka jest swietna :)

    W praktyce jest tak, ze samodzielne podejmowanie decyzji oznacza zrzeczenie sie mozliwosci narzekania na cudza decyzje - i niektorzy tego nie potrafia.
  • abrigado 11.06.12, 14:15
    > W praktyce jest tak, ze samodzielne podejmowanie decyzji oznacza zrzeczenie sie
    > mozliwosci narzekania na cudza decyzje - i niektorzy tego nie potrafia.

    zdecydowanei nie doceniasz kobiet ( i części meżczyzn na pewno też)
    nie spotkałem jesxcze kobiey, która nie potrafiłaby przerzucić na partnera odpowiedzialności za swoją decyzję

    Zresztą, żeby nie było, ze taki ze mnie mizogin to mój ojciec jest mistrzem świata w "ruchomym autorstwie decyzji" i święcie wierzy w każdą aktualną wersję :)
  • mgla_jedwabna 13.06.12, 15:56
    No wlasnie doceniam.
    Nie mialam na mysli umiejetnosci zrzucania winy (te maja chyba wszyscy i wszystkie) tylko umiejetnosc ZRZECZENIA sie (przywileju) przerzucania odpowiedzialnosci - czyli umiejetnosc podjecia odpowiedzialnosci za wlasna decyzje. A to nie wszyscy/wszystkie maja.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka