Facet pożera mnie wzrokiem i nic dalej:( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Problem rodem z podstawówki:( Nieznajomy facet na siłowni ciągle się gapi już tak 4 miesiąc ale nic z tego nie wynika. Nie powiem podoba mi się ale go nie znam. Sama nie jestem tak odważna by zagadać a on chyba też nie. Wydaje się być sympatyczny. Z innymi kobietami gada a jak próbowałam coś zagadać to zaczął się jąkać i nie mógł wydobyć z siebie słowa więc było mi przykro ale stwierdziłam ze nie będę go stresować i pewnie nic z tego nie będzie. Chciałabym go poznać ale on tylko się gapi i narazie nie zrobił nic by mnie poznać. To gapienie jest coraz nachalniejsze a ja jestem coraz bardziej sfrustrowana tym wszystkim bo coraz bardziej mi sie podoba. Albo jest nieśmiały albo zajęty albo chce tylko seksu bez poznawania mnie. Jest mi coraz bardziej przykro bo myślałam że w końcu się przełamie i chociasz zagada bo o zaproszenie na kawe chyba nie mam co liczyć:( Sama nie jestem odważna poza tym kiedyś ktoś mnie odtrącił więc strasznie się tego boje.
    • Może powinnam mu powiedziec że mnie to krępuje ale boje się że wtedy zaprzepaszcze w ogóle szanse na poznanie bo np. koleś zamknie się w sobie. Mimo że się tak gapi czuje się nie atrakcyjna bo on dalej nic z tym nie robi czuje się sfrustrowana:(
    • Kurczę, żeby się 4 miesiące gapić?
      Ja też patrzę sobie na laski z siłowni i jak mi się któraś spodoba to zerkam częściej i dłużej i szukam kontaktu wzrokowego (ale nie 4 miesiące!)... Natomiast podejście to inna sprawa. Ryzyko jest jednak wysokie. Ludzie jednak obserwują co się dzieje i jeśli nie ma naturalnego kontekstu uzasadniającego rozmowę, to jedna-dwie nieudane akcje i dostajesz reputację kiepskiego natręta. Dlatego na siłowni rzadko spotyka się 'cold approach'; jak już to facet podchodzi do laski, którą zna spoza siłowni, albo ze wspólnej grupy ćwiczeń (np. chodzą tam razem na zumbę :)).

      Musiałabyś poszukać jakiegoś naturalnego kontekstu, tak jak ludzie tu radzili, albo musiałabyś mu dać sygnał, że podejście jest bezpieczne, np. uśmiech.

      Swoją drogą świetna ilustracja jednego z moich ulubionych cytatów z DeAngelo:
      "ona nawet może ci kibicować i może być bardzo rozczarowana, że nie zdecydujesz się do niej podejść - ale nie na tyle, żeby sama to zrobić. Bo jeżeli ty tego nie potrafisz, to po prostu nie jesteś tym, kogo ona szuka".
      • yoric napisał:
        > Swoją drogą świetna ilustracja jednego z moich ulubionych cytatów z DeAngelo:
        > "ona nawet może ci kibicować i może być bardzo rozczarowana, że nie zdecydujesz
        > się do niej podejść - ale nie na tyle, żeby sama to zrobić. Bo jeżeli ty tego
        > nie potrafisz, to po prostu nie jesteś tym, kogo ona szuka".

        Genialne podsumowanie.



        --
        Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré)
      • yoric napisał:

        > Swoją drogą świetna ilustracja jednego z moich ulubionych cytatów z DeAngelo:
        > "ona nawet może ci kibicować i może być bardzo rozczarowana, że nie zdecydujesz
        > się do niej podejść - ale nie na tyle, żeby sama to zrobić. Bo jeżeli ty tego
        > nie potrafisz, to po prostu nie jesteś tym, kogo ona szuka".

        To jest oczywiste. Nawet już olać to całe PUA, na logikę biorąc: rolą faceta jest zacząć, właściwie jeśli dostanie kosza, to nawet nie jest to jakieś nadnaturalne wydarzenie, zupełnie zwyczajna kolej rzeczy. No risk, no fun.
        Natomiast laska dostająca kosza w takiej sytuacji będzie miała potem ochotę chodzić przez kolejne pół roku w papierowej torebce na głowie, tylko z dziurami na oczy.
        Szczególnie jeśli zostanie odtrącona w kwestiach seksualnych - to już kapa totalna dla kobiety. Przynajmniej większość tych, z którymi o tym rozmawiałem mówiła mi, że to upokorzenie nie do zniesienia.
        -100 do poczucia własnej wartości :D
    • Ja się zrewanżuję pytaniem - a w ogóle na jakiej zasadzie babki zwracają uwagę na facetów na siłowni?
      W sensie gdybym np. miał ochotę podejść do którejś z Pań i wyglądam nie najgorzej, ale przecież na tej samej sali w tym samym momencie ćwiczy z 10 gości o dużo większej masie i z 3 w mojej klasie wagowej ale o lepszej muskulaturze... to się tym przejmować, czy nie? :) Bo np. liczą się jakieś inne czynniki (jakie)?
      • yoric napisał:

        > Ja się zrewanżuję pytaniem - a w ogóle na jakiej zasadzie babki zwracają uwagę
        > na facetów na siłowni?

        Przepraszam że się wetnę, ale właśnie dziś o tym rozmawiałem z jedną babką w tym temacie. Nie ma większego przykrego rozczarowania niż pociągający atletyczny, wysoki facet , który nie potrafi się inteligentnie odezwać i okazuje że to tępy buc lub narcystyczny macho od którego potem nie wiadomo jak się odczepić. Po co się niepotrzebnie rozczarowywać?
        --
        Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré)
        • Przepraszam, ze sie wtrace, ale umiesniony i wysoki na silowni nie zawsze musi oznaczac, ze nie potrafi sie inteligentnie odezwac. Zdrzaja sie tam rowniez inteligentni i przyzwoici faceci a zatem ryzykowac warto. Czesto ktos ma od razu wypisane na twarzy "jestem tepy", wtedy nie warto.
          Co do pytania yorica, owszem jest szansa startowac, bo opocz masy ciala i miesni wazne jeszcze jest "to cos", ten bysk w oku, usmiech, co tam jeszcze, no i ta "chemia".
      • yoric napisał:

        > Bo np. liczą się jakieś inne czynniki (jakie)?

        Bo ty podchodzisz, a dziesięciu innych buców siedzi i się głupio gapi. Taki czynnik się liczy.
        Przecież dobrze wiesz, więc po co pytasz ? :)
      • " Bo np. liczą się jakieś inne czynniki (jakie)?"

        I Ty pytasz?
        Siłownia ...wysiłek... pot.... ferromony! Kompatybilność układów immunologicznych...

        Cała reszta to racjonalizacja :)
        • O, tam jest tyle tych feromonów, że trudno poznać, które czyje :).

          A tak serio, to u facetów hierarchia 'siłowniana' kto ma ile w bicepsie i ile bierze na klatkę mocno siedzi w psychice. I powiedzmy, że o tym samym gościu w innym kontekście pomyślałbym 'żadna konkurencja', ale na siłowni włącza się ta pierwotna hierarchia i trudno przeskoczyć ten tryb myślenia, że jakim cudem można zwrócić uwagę na gościa, który podnosi powiedzmy 60, jak obok gość ładuje 120 :).
          • yoric napisał:

            > A tak serio, to u facetów hierarchia 'siłowniana' kto ma ile w bicepsie i ile b
            > ierze na klatkę mocno siedzi w psychice. I powiedzmy, że o tym samym gościu w i
            > nnym kontekście pomyślałbym 'żadna konkurencja', ale na siłowni włącza się ta p
            > ierwotna hierarchia i trudno przeskoczyć ten tryb myślenia, że jakim cudem możn
            > a zwrócić uwagę na gościa, który podnosi powiedzmy 60, jak obok gość ładuje 120
            > :).

            Chyba że ten ładujący 120 zwraca się do słabszego per "proszę pana" albo "tak, szefie" i patrzy na niego ze strachem. Jak wyglądają oficerowie mafii, a jak ich żołnierze ? Umięśnione i wielkie są pionki, ale prawdziwy strach budzą ci słabsi ale inteligentniejsi, a zarazem bardzo okrutni...
          • no i dla człowieka rozumnego "pierwotna hierarchia" jest nic nie warta
          • yoric napisał:

            > O, tam jest tyle tych feromonów, że trudno poznać, które czyje :).
            >
            > A tak serio, to u facetów hierarchia 'siłowniana' kto ma ile w bicepsie i ile b
            > ierze na klatkę mocno siedzi w psychice. I powiedzmy, że o tym samym gościu w i
            > nnym kontekście pomyślałbym 'żadna konkurencja', ale na siłowni włącza się ta p
            > ierwotna hierarchia i trudno przeskoczyć ten tryb myślenia, że jakim cudem możn
            > a zwrócić uwagę na gościa, który podnosi powiedzmy 60, jak obok gość ładuje 120
            > :).

            Nie zajrzalam tu wczesniej, a tu ciekawe pytanie, a jestem tez na forach spotowych i dietetycznych (bron boze nie jako kitty :)

            A ostatnio w tym temacie pisalam:
            "W ogole juz dawno mialam taki pomysl, zeby przed dyskusja wszyscy wstawiali swoje zdjecia w zakresie tematu dyskusji i od razu by wyszlo z kim jest sens dyskutowac a z kim nie ma o czym. Chocby mial wiele do powiedzenia to tylko spojrzysz i juz wiesz ze z czym do ludzi, hehe. Taka selekcja jest na silce, wchodzisz, rozgladasz sie i juz wiesz z kim ewentualnie mozesz porozmawiac, kto cie bedzie traktowal powaznie, a kto nie. I to jest kurwa uczciwe i jasne".

            A tu twoja odpowiedz, bo jeszcze pisalam tak:
            "Poza tym duzo by goloslownie gadac pokaz mi progres i rezultaty: zrob sobie zdjecia i pomierz osiagi a nastepnie porownywalne za jakis okres, a wtedy podadamy kto duzo trenuje."

            Zaangazowanie i progres. Ot co. Ale ty chyba nie o takie kobiety pytasz, jak ja, tylko jakies tam z kolorowymi ciezarkami. U mnie na szczescie cardio jest oddzielony od silowni, do ktorej trzeba przejsc przez intake, a cardio moze robic kazdy, wiec sie nie mieszamy z niektorymi paniami z 'rownoleglych poziomow'.


            • hello-kitty2 napisała:

              > A ostatnio w tym temacie pisalam:
              > "W ogole juz dawno mialam taki pomysl, zeby przed dyskusja wszyscy wstawiali sw
              > oje zdjecia w zakresie tematu dyskusji i od razu by wyszlo z kim jest sens dysk
              > utowac a z kim nie ma o czym. Chocby mial wiele do powiedzenia to tylko spojrzy
              > sz i juz wiesz ze z czym do ludzi, hehe. Taka selekcja jest na silce, wchodzisz
              > , rozgladasz sie i juz wiesz z kim ewentualnie mozesz porozmawiac, kto cie bedz
              > ie traktowal powaznie, a kto nie. I to jest kurwa uczciwe i jasne".

              Żeby udowodnić, że sabat77 potrafi zamotać najprostszą sprawę podam przykład z życia wzięty:
              - kretyn co pojawił się na naszej siłowni, zachłystnął się tym że na koksie mięśnie mu szybciej rosną i zaczął walić miesięczną dawkę omki dziennie (!) plus 10 tabletek metki. Spuchł tak że mało go nie rozerwało, kolo zrobił w przeciągu 10 miesięcy 40 kg suchej masy. Niewiarygodnie się rozwinął, aż się wierzyć nie chciało.
              vs
              - około 40 letni mężczyzna, który do dużej masy mięśniowej dochodził bez koksu, ćwicząc regularnie przez 20 lat. Miał wspaniałe ciało, był sprawny i bardzo silny - ale mimo to wyglądał jak połowa gościa nr. 1.

              Kogo traktowałabyś poważniej i którego zapytała o radę w treningu ?
              Kierując się czystymi wynikami i tym co widzisz ? Zawsze to jest aż tak miarodajne ?

              Z innej działki sportu:
              Czy dobry trener zawsze był doskonałym piłkarzem ?
              Czy doskonały piłkarz zawsze będzie dobrym trenerem ?

              Między teorią a praktyką czasem jest dość spora przepaść, nie utożsamiaj tego. To by było zbyt proste.
              • sabat77 napisał:

                > Między teorią a praktyką czasem jest dość spora przepaść, nie utożsamiaj tego.
                > To by było zbyt proste

                Jaka teoria? Czy ja tu pisalam o jakiejs teorii? Jakiej? Z doswiadczenia swojego pisalam (aktualnego, nie sprzed wielu lat, jak ty :).

                > Kogo traktowałabyś poważniej i którego zapytała o radę w treningu ?

                No przeciez pisalam, tylko wyciales:

                "Poza tym duzo by goloslownie gadac pokaz mi progres i rezultaty: zrob sobie zdjecia i pomierz osiagi a nastepnie porownywalne za jakis okres, a wtedy podadamy kto duzo trenuje."

                Zawsze to jest aż tak miaroda
                > jne ?

                Nie wiem czy zawsze, ale wystarczajaco miarodajna, jak dla mnie wg zasady: jak ty nie potrafisz tego zrobic, to nie mow mi jak ja mam to zrobic, bo autorytetem dla mnie nie jestes, bo teoretyzujesz.
                • hello-kitty2 napisała:

                  > Nie wiem czy zawsze, ale wystarczajaco miarodajna, jak dla mnie wg zasady: jak
                  > ty nie potrafisz tego zrobic, to nie mow mi jak ja mam to zrobic, bo autorytete
                  > m dla mnie nie jestes, bo teoretyzujesz.
                  e nie :) na przykładzie sportu to jest chybiona zasada, trener nie musi być najlepszym sportowcem (Z.Boniek)
                  • dreemcatcher napisał:

                    > hello-kitty2 napisała:
                    >
                    > > Nie wiem czy zawsze, ale wystarczajaco miarodajna, jak dla mnie wg zasady
                    > : jak
                    > > ty nie potrafisz tego zrobic, to nie mow mi jak ja mam to zrobic, bo auto
                    > rytete
                    > > m dla mnie nie jestes, bo teoretyzujesz.
                    > e nie :) na przykładzie sportu to jest chybiona zasada, trener nie musi być n
                    > ajlepszym sportowcem (Z.Boniek)

                    Eee, jestem wzrokowcem: pokaz mi co masz, a powiem ci co za to dam :) Chyba nie bez powodu zajmuje sie bb, a nie kopaniem pilki.

                    ps. jak bylo w pracy? jak tam na pieterku? przyprowadzasz juz panie czy jeszcze nie?
    • to chyba nie do mnie to pytanie ?:)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.