Dodaj do ulubionych

moja tragedia..ostatni akt..

17.10.12, 12:17
witam,

chciałam podzielić się z Wami moją historią...

małżeństwo 4 lata, mamy po 30 lat, bez dzieci.. wcześniej seks cudowny, często, długo, w każdej pozycji, generalnie łap od siebie nie mogliśmy iderwać

zaczęło sie psuć jakiś rok temu, mąż miał sresująca pracę, do tego ma wg mnie problemy z ciśnieniem ale do lekarza się wysłać nie da...najpierw robiło sie coraz rzadziej, jak do czegoś dochodziło to często nie mógł skończyć...zaczęło go chyba przerażać że nie jest w stanie więc zaczął unikać seksu w ogóle...wszystkie rozmowy, prośby, groźby, płacze nie dawały nic..w między czasie zmienił pracę ale i to nie poprawiło niczego..

ostatni raz kochaliśmy się 16 maja 2012 na romantycznym wyjeździe i to z mojej inicjatywy

to tak krótko...a teraz wydarzenia z ostatnich dni:
kolejny romantyczny weekend - pierwsza noc a ja czuję ze mój mąż się wtula i ma wzwód, ale po chwili sie odwrócił...rano na mój żart na ten temat powiedział że nie chiał mnie budzić czyli centralne :-Kochanie seksu mi sie chce -To chodź -No przecież chodzę:
potem coraz więcej czasu spędzał w łazience z komórką przyklejoną na czole...no i się wydało...okazało się ze pisze co najmniej namiętne i bardzo szczegółowe maile do koleżanki z pracy, co by z nią zrobił jakby tu była, co będą robić jak pojadą na wyjazd służbowy...i że mu mega brakuje dobrego seksu..chyba nie bardziej niż mi ;((

podobno ona zaczęła wszystko, nic się jeszcze nie zdążyło fizycznie wydarzyć i teraz najlepsze - mój mąż za bardzo mnie kocha i za bardzo szanuje żeby się ze mną kochać, nie wspominając o regularnym i eksperymentalnym bzykaniu...oczywiście to nic nie znaczyło, mnie jedną kocha najbardziej na świecie i chce iść do lekarza i na terapię

i teraz tragiczne pytanie:
czy to ma jakiś sens???

ps. a jego wzwód jak przeczytałam nastepnego dnia był z powodu snu o niej...

Obserwuj wątek
      • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 12:35
        no raczej nie skoro nie mamy dzieci, ja nigdy nie byłam w ciąży..i jestem generalnie otwarta na sprawy seksu, nie boli mnie głowa, lubię eksperymentować, lubię długo i szybko, delikatnie i na ostro..widocznie po prostu nie jestem "cudza"

        no kicha, więc nie polecam romantycznych weekendów w Rzymie bo kończą się źle..a dla nas się chyba skończy tragicznie choć jeszcze nie porozmawialiśmy o tym wszystkim mega dokłanie i na spokojnie
        • ariessa1 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 30.10.12, 09:53
          Najgorsze w tym wszystkim jest to że jak mu powiesz o wszystkim, że wiesz, to się wyprze. Działać możesz teraz. Ale możecie się rozstać, gdy postawisz go pod mur. Ale nie wiem czy tak fajnie życ, gdy się wie, że on myśli o innej. Nie wiem, smutne... Postaraj się ratować małżeństwo, albo napisz do niego anonimowo co ty byś z nim zrobiła, piszę wszystkie świństwa jakie przyjdą ci do głowy, ale dopiero jak wejdzie w tą grę, kup starter, i pisz, i po 3m, może ujawnij kim jesteś. Jestem Twoją żoną, kocham cię bardzo... Nie wiem, może to głupie. Ale szkoda małżeństwa.
    • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 12:34
      Ciężko tu miotać oskarżenia wobec kogoś z was. To niczyja wina, generalnie musisz podać więcej szczegółów. Jak uzasadniał brak seksu. Jak wyglądał wasz seks przed popsuciem się....czy Ty byłaś aktywna np. czy on naprawdę dobrze się bawił, czy to było bardziej "romantyczne" czy jak z pornosów. Podstawowe pytanie: na ile ważny dla niego był Twój orgazm. Jeśli przykładał do tego znaczenie ambicjonalne to chyba kojarzę typ.:) Pierwsze skojarzenie: być może w waszym małżeństwie i w łóżku nie było tak cudownie jak Ci się wydaje, albo cudownie było tylko Tobie więc być może Ty głównie realizowałaś swoje potrzeby a małżonek niekoniecznie. Jak przestało go to kręcić że Ciebie uszczęśliwia, zaczął uszczęśliwiać kogoś innego. Powielanie schematu zamiast go uświadomić sobie i przepracować jest u mężczyzn typowe, a potem zwalają winę że laska nie jest wróżką i nie domyśliła się jego potrzeb. Ja na szczęście znam takich delikwentów co przestali po stopach całować żonę więc całują kochankę. Syndrom św. Mikołaja?;)
      --
      Idę i myślę i nie wiem co myśleć
      Myśli jak uderzenia bata...
      Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
      To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
      • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 12:43
        tak jak napisałam wyżej...jestem generalnie otwarta na sprawy seksu, nie boli mnie głowa, lubię eksperymentować, lubię długo i szybko, delikatnie i na ostro..nie jest dla mnie istotne czy będę miała orgazm czy nie, podnieca mnie sama bliskość, doprowadzenie jego do orgazmu też, uwielbiałam się go niego dopierać, nie było problemu że jak zrobię mu loda to potem On musi spedzić 3 godziny na zadowalaniu mnie...

        jak tłumaczyl...stres w pracy...jest spiący...albo zmęczony...albo w weekend...albo jutro...ale chyba coś jest nie tak i musi iść do lekarza...albo foch..do wyboru

        aha, i wcześniej nikogo nie bylo i ta spawa z tą laską też jest mega świeża..ja po prost mam taką instuicję ze chyba wiedziałam wcześniej niż On co się szykuje...
        • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 12:56
          A to MiL to tylko w przypadku kobiet z dziecmi? Brakuje mi wiedzy i nie chce mi sie szukac :)Rozumiem ze sprawdzalas. Ale to: "- mój mąż za bardzo mnie kocha i za bardzo szanuje żeby się ze mną kochać," ???????

          A jak tlumaczy ta, co go laczy z kolezanka z pracy? Po co mu to? Wie? Jaka potrzebe mu zaspokaja? Wiesz?
            • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:20
              że to trwa dopiero od kilku dni, że to ona zaczęła, że już mu proponowała kolację u siebie ale On wiedział jak się to skończy i że jest za dużym tchórzem żeby to zrobić, że to tylko takie pisanie i nic więcej ale to akurat bzdura bo mega konkretnie się umawiali na wyjazd

              ja też nie wiem dokładnie czy to MiL ale nie wiem z jakiego powodu miałby mieć do mnie taki szacunek i tak mnie kochać żeby się ze mną nie kochać ;((
            • dreemcatcher Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:22
              < mój mąż za bardzo mnie kocha i za bardzo szanuje żeby się ze mną kochać, nie wspominając o regularnym i eksperymentalnym bzykaniu...oczywiście to nic nie znaczyło, mnie jedną kocha najbardziej na świecie i chce iść do lekarza i na terapię

              ten wywód mnie poruszył :)
              facet koleżankę od dawna już zaspokaja, kochanka wymagająca to i facet musi mieć rezerwy, a skoro żona też ma potrzeby niemałe to się przecież nie rozerwie. Kiedy ma zregenerować siły jak nie w domu ?
                • dreemcatcher Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:35
                  ale wiesz ze się oszukujesz?
                  jak zamierzasz wyegzekwować to żeby nie pisali tak do siebie i nie rozmawiali w ten sposób zwłaszcza ze pracują razem i są po za kontrolą?
                  szybki ten twój misio 1,5 miesiąca znajomości i takie zażyłości ? tu obydwie strony są chętne..bardzo chętne jak im zabronisz?
                  • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:42
                    nie oszukuję się ani przez chwilę...wiem że jak będzie to chciał ciągnąc to to zrobi, wiem że mogą do siebie pisać, wyjazdy służbowe itd...nawet gdybym chciała hasło do poczty to po pierwsze mogą pisać na firmowy, po drugie może założyć nowe konto specjalnie dla niej, a po trzecie ja do tych rzeczy bym sie nie zniżyła...

                    ja właśnie te rzeczy od wczoraj usiłuje wytłumaczyć jemu, że nie ma nic do ratowania, że ja oszaleje więdzac że razem pracują, że zrobi ze mnie zeschizowaną laskę która grzebie kolesiowi po komórkach i w nic nie wierzy...że nie warto...że to jego nic dla mnie znaczyło wszystko..i że nawet to czy rzeczywiście ją bzykał czy nie nie jest ważne bo dla mnie to jest gorsze...

                    ja wiem że mi się przedwczoraj skończyło małżeństwo, chciałabym tylko zrozumieć dlaczego?
                      • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:01
                        dreemcatcher napisał:

                        > może zwyczajnie...trafiła się inna, chciał spróbować ale się wydało, ty byłaś a
                        > ktywną w łożku może on woli takie spolegliwe, a moze do biadu źle układałaś łyz
                        > kę..

                        nie wiem kim jesteś ale jesteś genialny(a) :)))
                    • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:59
                      adriannan25 napisał(a):

                      > ja wiem że mi się przedwczoraj skończyło małżeństwo, chciałabym tylko zrozumieć
                      > dlaczego?

                      Poczekaj, spokojnie, przeciez pisalas, ze seks padl rok temu, wiec to dluzsza, grubsza sprawa, a kolezanka od poltora miesiaca jest tylko jakas tam konsekwencja tego co dzialo sie juz wczesniej, trzeba sie zastanowic czego mu brakowalo od roku?

                      Malzenstwa sie same nie rozpadaja, no chyba ze sama konczysz.
                      • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:06
                        hello-kitty2 napisała:

                        > adriannan25 napisał(a):
                        >
                        > > ja wiem że mi się przedwczoraj skończyło małżeństwo, chciałabym tylko zro
                        > zumieć
                        > > dlaczego?
                        >
                        > Poczekaj, spokojnie, przeciez pisalas, ze seks padl rok temu, wiec to dluzsza,
                        > grubsza sprawa, a kolezanka od poltora miesiaca jest tylko jakas tam konsekwenc
                        > ja tego co dzialo sie juz wczesniej, trzeba sie zastanowic czego mu brakowalo o
                        > d roku?
                        >
                        > Malzenstwa sie same nie rozpadaja, no chyba ze sama konczysz.

                        tylko że przez ostatni rok walczyłam bo myślałam że walczę z jego stresem, jego pracą, jego problemami zdrowotnymi i chciałam wierzyć że się to wszystko zmieni...po tym co przeczytałam zrozumiałam że On zaczął szukać pomocy gdzie indziej...a z inna laską walczyć nie będę bo nie mam szans...nie można prosić o miłość i pożądanie...
                        • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:12
                          adriannan25 napisał(a):

                          ...po tym co przeczytałam zrozumiałam że On zaczął szukać pomocy gdzie indziej
                          > ...a z inna laską walczyć nie będę bo nie mam szans...nie można prosić o miłość
                          > i pożądanie...

                          Adrianna nie ma pewnosci, ze cie nie kocha, wiemy tylko, ze nie pozada. Ty sie laska nie przejmuj, skup sie na was, bo na nia nie masz wplywu. Piszesz "po tym co przeczytałam". A co tam bylo? Pamietasz? Mozesz napisac?
                          • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:15
                            hello-kitty2 napisała:

                            > adriannan25 napisał(a):
                            >
                            > ...po tym co przeczytałam zrozumiałam że On zaczął szukać pomocy gdzie indziej
                            > > ...a z inna laską walczyć nie będę bo nie mam szans...nie można prosić o
                            > miłość
                            > > i pożądanie...
                            >
                            > Adrianna nie ma pewnosci, ze cie nie kocha, wiemy tylko, ze nie pozada. Ty sie
                            > laska nie przejmuj, skup sie na was, bo na nia nie masz wplywu. Piszesz "po tym
                            > co przeczytałam". A co tam bylo? Pamietasz? Mozesz napisac?

                            napisałam już wyżej...i tak, pamietam aż za dokładnie
                            i od dwóch dni mu cytuje bo oprócz tego że jestem idealna to jestem też złośliwa
                  • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:44
                    A mnie interesuje nie to kto zaczal, ani jak im zabronic, bo to nie wyjania nic. Zastanawiam sie czego on od kolezanki potrzebuje czego nie bierze od zony, bo to chyba wyjasniloby cala sytuacje i ewentualnie pozwoliloby uzyskanie wyplywu na bieg zdarzen.

                    A jesli nie wiemy co go pcha (koleaznka go nie pcha na pewno, nawet jak zaczela) to nic sie nie da zrobic.

                    A widzialas moze te ich teksty, moze z nich by sie cos udalo wywnioskowac, choc moze i z kolezanka nie byc szczery, moze nawet nie jest ze soba, moze nawet nie potrafi byc?

                    Sluchaj w miedzyczasie ta terapia moze cos wyjasnic. Jestes za? Czy postawilas juz krzyzyk?
                    • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:58
                      hello-kitty2 napisała:

                      > A mnie interesuje nie to kto zaczal, ani jak im zabronic, bo to nie wyjania nic
                      > . Zastanawiam sie czego on od kolezanki potrzebuje czego nie bierze od zony, bo
                      > to chyba wyjasniloby cala sytuacje i ewentualnie pozwoliloby uzyskanie wyplywu
                      > na bieg zdarzen.
                      >

                      To chyba oczywiste, że jak ktoś szuka poza związkiem to brakuje mu czegoś w związku nie ma innej możliwości. Tyle że często to mogą być rzeczy prozaiczne i tchórzostwo, niskie poczucie własnej wartości.
                      Teoretycznie takie deficyty powinien/mógłby zaspokajać partner ale też trudno wymagać od kogoś aby zaspokajał wszystkie nasze potrzeby, to przecież idiotyzm.
                      Pytanie, czego mu brakuje i czy Ty jesteś w stanie to mu dać. Bo jeśli ktoś ma potrzebę pod tytułem dreszczyk emocji, to stały partner zawsze będzie gorszy od przygody.

                      --
                      Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                      Myśli jak uderzenia bata...
                      Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                      To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                      • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:06
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Pytanie, czego mu brakuje i czy Ty jesteś w stanie to mu dać.

                        > hello-kitty2 napisała:

                        > . Zastanawiam sie czego on od kolezanki potrzebuje czego nie bierze od zo
                        > ny,

                        Wlasnie o to pytam Bitch. Dokladnie o to. Co to za niezapokojona potrzeba/potrzeby jest/sa?

                        Tchorzostwo moze tylko wyjasniac, dlaczego nie bierze od zony, ale tez nie w kazdym przypadku, bo moze zona nie ma tego co on potrzebuje albo nie chce dac?

                        Podalas jako potrzebe: dreszczyk emocji, ok? Autorka, ze nie jest wystarczajaco obca? Czy to na pewno to? A moze cos wiecej? A moze cos innego?

                        Moze ta terapia by to wyciagnela z niego? Moze on sobie tego nie uswiadamia, co to jest?
                        • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:14
                          hello-kitty2 napisała:


                          >
                          > Tchorzostwo moze tylko wyjasniac, dlaczego nie bierze od zony, ale tez nie w k
                          > azdym przypadku, bo moze zona nie ma tego co on potrzebuje albo nie chce dac?

                          Z żoną nie mógł skończyć, to często dla faceta powód do ucieczki, jeśli partnerka nie pomaga w takich sytuacjach.
                          >
                          > Podalas jako potrzebe: dreszczyk emocji, ok? Autorka, ze nie jest wystarczajaco
                          > obca? Czy to na pewno to? A moze cos wiecej? A moze cos innego?

                          ty sie zastanawiasz co piszesz, jak to nie wystarczająco obca? to jego żona katarynko! jaka obca? znana z każdej strony. A może...wszystko być może. Statystycznie najczęstsze są lepsze atrybuty niż ma żona. Albo coś innego niż ma żona. Ale jeśli wchodzi motyw strachu, to może być pierwsza fachowa terapeutka.
                          >
                          > Moze ta terapia by to wyciagnela z niego? Moze on sobie tego nie uswiadamia, co
                          > to jest?

                          terapia na bachora chyba.:) kopa w dupę;) to niezła terapia.Za późno teraz się na laskę napalił i żaden wąsaty psychiatra tego nie zmieni, chyba gdyby go wykastrował:)

                          --
                          Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                          Myśli jak uderzenia bata...
                          Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                          To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                          • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:16
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            >
                            > terapia na bachora chyba.:) kopa w dupę;) to niezła terapia.Za późno teraz się
                            > na laskę napalił i żaden wąsaty psychiatra tego nie zmieni, chyba gdyby go wyka
                            > strował:)
                            >

                            tylko że jak go wykastruje to co to mi pomoże??? :))
                          • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:25
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > terapia na bachora chyba.:) kopa w dupę;) to niezła terapia.Za późno teraz się
                            > na laskę napalił i żaden wąsaty psychiatra tego nie zmieni, chyba gdyby go wyka
                            > strował:)

                            Bo wg mnie tu nie chodzi czy sobie ta kolezanke puknie czy nie, na to zona nie ma wplywu, wg mnie to nie musi byc koniec zwiazku. Dobrze wiedziec co w nim siedzi i co sie z nim dzieje, bo to moze/powinno byc decyzji o ewentualnym zakonczeniu zwiazku, a nie fantazja o kolezance. Dlatego dopytuje zeby dziewczyna sie dobrze zastanowila nad rzeczami istotnymi, bo to bzykniecie (jak piszesz bitch ponizej) to najmniejszy problem. Z takich rzeczy sie wychodzi.
                    • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 13:59
                      hello-kitty2 napisała:

                      > A mnie interesuje nie to kto zaczal, ani jak im zabronic, bo to nie wyjania nic
                      > . Zastanawiam sie czego on od kolezanki potrzebuje czego nie bierze od zony, bo
                      > to chyba wyjasniloby cala sytuacje i ewentualnie pozwoliloby uzyskanie wyplywu
                      > na bieg zdarzen.

                      nie powiedział nic, tylko że to głupota, że to tylko takie pisanie, że nie chciał nic zrobić bo jest za dużym tchórzem (to chyba ten szacunek do mnie) ale wszystko zmierzało właśnie do tego


                      >
                      > A jesli nie wiemy co go pcha (koleaznka go nie pcha na pewno, nawet jak zaczela
                      > ) to nic sie nie da zrobic.
                      >
                      > A widzialas moze te ich teksty, moze z nich by sie cos udalo wywnioskowac, choc
                      > moze i z kolezanka nie byc szczery, moze nawet nie jest ze soba, moze nawet ni
                      > e potrafi byc?

                      tak widziałam, niestety jak używałam jego komórki żeby wejść na swoja poczte cofnełam sie o jedną stronę za daleko i weszłam na jego...i w życiu nikomu nie życze żeby musiał czytać coś takiego..zaczeło się że ona mu napisała jaki miała sen o nim...no i On jej napisał jaką ma fantazję o niej, że siedzą w knajpce przy Kolosseum (apro pos to tam własnie byliśmy) i ze ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoju, sam pije podwójne whisky żeby się uspokoić a potem idzie na gorę i ona tam jest naga, klęka na łóżku i ja na ostro posuwa...

                      albo że jada razem do dostawcy i Ona prowadzi więc On jej wkłada rekę pod spódniczkę i wiadomo..

                      a potem to juz było że chyba wie już gdzie ją zabierze i to miało być na wyjazd służbowy...i że tak mu weszła w głowę że nie może spać i mi się śni...
                      >
                      > Sluchaj w miedzyczasie ta terapia moze cos wyjasnic. Jestes za? Czy postawilas
                      > juz krzyzyk?

                      na terapie nie ma szans, mieszkamy za granica, ja tylko chcę wiedzieć że robię dobrze nie dając mu szansy, i że nic się nie da zrobić

                      btw..laska ma chlopaka
                      • dreemcatcher Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:07
                        >na terapie nie ma szans, mieszkamy za granica, ja tylko chcę wiedzieć że robię dobrze nie dając mu szansy, i że nic się nie da zrobić

                        to chyba zależy od tego czy możesz pać spokojnie kiedy twój misio dopija drugą szklaneczkę na odwagę i idzie do pokoju hotelowego....
                        • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:11
                          no właśnie nie mogę...

                          a najlepsze jest to że dobrze wiedział że byłabym w stanie wybaczyć nawet zdradę jakby się nawalił z kumplami i stuknął laske i rano nawet nie pamietał...ale takiego pisania, nawet jeżeli wg niego "do niczego fizycznie nie doszło" nie potrafię...a za to że musiałam to zobaczyć na własne oczy to go znienawidzę..ile razy zamykam oczy widzę te maile ;((
                      • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:09
                        adriannan25 napisał(a):


                        >
                        > na terapie nie ma szans, mieszkamy za granica, ja tylko chcę wiedzieć że robię
                        > dobrze nie dając mu szansy, i że nic się nie da zrobić
                        >
                        > btw..laska ma chlopaka

                        Słuchaj, jaką Ty mu chcesz dać szansę:)...prosił Cię o wybaczenie? ględził jak uczniak, mały szczeniaczek że się poprawi? słuchaj, na takie rzeczy nie ma siły, napala się na obcą laskę, pożądania się nie da zablokować jak już się rozlało to jak bomba, cokolwiek zrobisz będzie się na nią napalał dopóki się z nią nie wyszumi aż mu przejdzie, jak tego nie zrobi to będzie się napalał coraz bardziej. takie rzeczy są poza naszą wolą. im szybciej ją przeleci, najlepiej w atmosferze totalnej kichy i kompromitacji, tym szybciej mu zbrzydnie. dupa, czy nowy koleś na jedno wychodzi to tylko urok nowości nic więcej, co z tego wyjdzie to nie wiadomo ale wiem z doświadczenia że znajomości rozpoczęte na okłamywaniu kogoś zawsze ciągną za sobą jakiś smród. najlepiej puść wolno, niech sam ten smród poczuje.
                        --
                        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                        Myśli jak uderzenia bata...
                        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                        • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:38
                          adriannan25 napisał(a):

                          > aha i jeszcze coś sobie przypomniałam - jej napisał że jak coś pójdzie nie tak
                          > to ma nadzieję że to nie będzie rzutowało na ich stosunki w pracy
                          >
                          > szkoda że się nie zastanowił jak to może wpłynąć na nasze stosunki

                          No to sobie zdaje sprawe, ze cos jest nie tak. Potrzebuje sobie sprawdzic czy mu z nia pojdzie.
                          • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:42
                            hello-kitty2 napisała:

                            > adriannan25 napisał(a):
                            >
                            > > aha i jeszcze coś sobie przypomniałam - jej napisał że jak coś pójdzie ni
                            > e tak
                            > > to ma nadzieję że to nie będzie rzutowało na ich stosunki w pracy
                            > >
                            > > szkoda że się nie zastanowił jak to może wpłynąć na nasze stosunki
                            >
                            > No to sobie zdaje sprawe, ze cos jest nie tak. Potrzebuje sobie sprawdzic czy m
                            > u z nia pojdzie.

                            nie wiem o co to chodziło, czy o to że się chce sprawdzić, czy że się boi że laska sie bujnie i będzie chciała czegoś wiecej...nie wiem ale zapytam

                            nam to generalnie w niczym nie pomoże, o to jak to będzie rzutować na nasze stosunki nie pomyślał niestety
                            • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:51
                              "nam to generalnie w niczym nie pomoże, o to jak to będzie rzutować na nasze stosunki nie pomyślał niestety "

                              No bo nie wzial pod uwage, ze sie wyda, niestety;)
                              Gdyby sie nie wydalo, to by se jak bzyknal i tyle. Rzecz w tym, ze to prawie na jedno wychodzi czy on CHCE ja bzykac czy juz bzyka, tak czy siak "winnien".
                              Ciebie kocha, ale bzykac chce sie z inna.
                              Teraz podsumujmy: dziecka/dzieci nie ma, seksu tez nie. Czy jest jeszcze cos dlaczego warto?
                              Apropos, pomysl, przypomnij sobie moze bylo cos miedzy Wami co spowodowalo jego wycofanie sie. Dlaczego nie macie dzieci? Nie chcecie, czy moze Ty nie chcesz a on owszem?
                              W bajke typu kocham za bardzo i szanuje, zeby pukac, nie wierze, bo wczesniej bez problemu cie pukal.

                              • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:04
                                kag73 napisała:

                                > "nam to generalnie w niczym nie pomoże, o to jak to będzie rzutować na nasze st
                                > osunki nie pomyślał niestety "
                                >
                                > No bo nie wzial pod uwage, ze sie wyda, niestety;)

                                sorry ale tylko debil by się nie domyśl co jest grane jak facet spędza romantyczny weekend w łazience z komórka przyspawaną do dłoni

                                > Gdyby sie nie wydalo, to by se jak bzyknal i tyle. Rzecz w tym, ze to prawie na
                                > jedno wychodzi czy on CHCE ja bzykac czy juz bzyka, tak czy siak "winnien".

                                dla mnie nawet gorzej, po prostu złapałam zamim doszło do kosumpcji ... timing nic wiecej

                                > Ciebie kocha, ale bzykac chce sie z inna.
                                > Teraz podsumujmy: dziecka/dzieci nie ma, seksu tez nie. Czy jest jeszcze cos dl
                                > aczego warto?
                                > Apropos, pomysl, przypomnij sobie moze bylo cos miedzy Wami co spowodowalo jego
                                > wycofanie sie. Dlaczego nie macie dzieci? Nie chcecie, czy moze Ty nie chcesz
                                > a on owszem?

                                nie wiem co sie stało, byłam na tyle naiwna że myślałam że to stres w pracy i problemy zdrowotne, z którymi nic nie robił...dzieci nie mogliśmy mieć bo ja się długo leczyłam..teraz moglibyśmy zacząć myśleć

                                > W bajke typu kocham za bardzo i szanuje, zeby pukac, nie wierze, bo wczesniej b
                                > ez problemu cie pukal.

                                dokładnie, dlatego ja też nie, nic nie zrobiłam żeby mnie ustawił na piedestale i wielbił
                                • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:09
                                  adriannan25 napisał(a):

                                  > sorry ale tylko debil by się nie domyśl co jest grane jak facet spędza romantyc
                                  > zny weekend w łazience z komórka przyspawaną do dłoni

                                  A swoja droga to tez ciekawe, ze on sie z toba na ten rozmtyczny weekend w ogole wybral? Ty to zorganizowalas? Pytalas go czy chce jechac? Jak reagowal? Czy on to zorganizowal?
                                  • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:12
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > adriannan25 napisał(a):
                                    >
                                    > > sorry ale tylko debil by się nie domyśl co jest grane jak facet spędza ro
                                    > mantyc
                                    > > zny weekend w łazience z komórka przyspawaną do dłoni
                                    >
                                    > A swoja droga to tez ciekawe, ze on sie z toba na ten rozmtyczny weekend w ogol
                                    > e wybral? Ty to zorganizowalas? Pytalas go czy chce jechac? Jak reagowal? Czy o
                                    > n to zorganizowal?

                                    razem organizowaliśmy ale to było wszystko klepnięte zanim pojawiła się ta laska...wiecie jakie to fajowe uczucie przeczytać ze Twój mąż wolałby być tam z kimś innym a tu jeszcze całą dobe trzeba wytrzymać
    • marek.zak1 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:20
      ... jak do czegoś dochodziło to często nie mógł skończyć...zaczęło go chyba przerażać że nie jest w stanie więc zaczął unikać seksu w ogóle.


      Tu jest tajemnica tego, co sie stało. Musisz to wyjasnić. Nerwy, praca to tylko excuse. Facet się ewidentnie wycofał.

        • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:49
          adriannan25 napisał(a):

          > może masz rację
          >
          > ale skoro zaczął szukać rozwiązania w postaci innej laski to ja się teraz chyba
          > powinnam wycofać

          Co robiłaś jak nie mógł skończyć? wycofywałaś się, czy pomagałaś mu jakoś?

          Nota bene duży plus że potrafisz z dystansem podejść do sprawy a nie jak niektóre laski co piszą tu tylko po to aby opluć małża i oczekują pochwał.

          --
          Idę i myślę i nie wiem co myśleć
          Myśli jak uderzenia bata...
          Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
          To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
          • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:52
            that.bitch.is.sick napisała:
            > Nota bene duży plus że potrafisz z dystansem podejść do sprawy a nie jak niektó
            > re laski co piszą tu tylko po to aby opluć małża i oczekują pochwał.

            Siedzą z popcornem i patrzą jak wraz z Kitty doprowadzicie Adriannę do samo-ukamienowania się. Wszak na pewno zupa była za słona!

            --
            Uzależnienie
          • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 14:55
            that.bitch.is.sick napisała:

            > adriannan25 napisał(a):
            >
            > > może masz rację
            > >
            > > ale skoro zaczął szukać rozwiązania w postaci innej laski to ja się teraz
            > chyba
            > > powinnam wycofać
            >
            > Co robiłaś jak nie mógł skończyć? wycofywałaś się, czy pomagałaś mu jakoś?

            to sie nie zdażyło dużo razy, czasami po prostu widziałam że jest nie może dojść ale najcześciej dochodził...nigdy nie było problemu, nawet czasami nie próbowałam sie dopytywać żeby się nie dręczył tym..czasami pytałam czy coś sie dzieje
            >
            > Nota bene duży plus że potrafisz z dystansem podejść do sprawy a nie jak niektó
            > re laski co piszą tu tylko po to aby opluć małża i oczekują pochwał.

            tylko ze ten dystans niestety mi mówi że to nie ma żadnych szans na happy end i to mi łamie serce...

        • hello-kitty2 Re: ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoju 17.10.12, 14:55
          "On jej napisał jaką ma fantazję o niej, że siedzą w knajpce przy Kolosseum (apro pos to tam własnie byliśmy) i ze ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoju, sam pije podwójne whisky żeby się uspokoić a potem idzie na gorę i ona tam jest naga, klęka na łóżku i ja na ostro posuwa..."

          A dla mnie ciekawe jest to wprowadzenie do tej fantazji: "ze ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoju".

          Tu by sie przydala opinia od eksperta od interpretacji fantazji - bitch (nie zlosliwie pisze). Ale bitch jest taka nerwowa dzisiaj, ze moze byc trudno :)

          A jak bys opisala wasz zwiazek? Partnerski? Kto dominuje? Jakie masz oczekiwania w stosunku do mezczyzny?

          • adriannan25 Re: ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoj 17.10.12, 15:13
            hello-kitty2 napisała:

            >
            > A jak bys opisala wasz zwiazek? Partnerski? Kto dominuje? Jakie masz oczekiwani
            > a w stosunku do mezczyzny?
            >
            zawsze mi sie wydawało że partnerski, choć ja nie ukrywam mam zdanie na każdy temat i je wygłaszam szczerze i do bólu...zawsze mu sie to podobało, On jest podobny ...gdyby nie seks byloby idealnie

            gdyby tylko chciał ja też moglabym być niegrzeczna dziewczynka odesłaną do pokoju ;(
            • hello-kitty2 Re: ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoj 17.10.12, 15:28
              adriannan25 napisał(a):

              > zawsze mi sie wydawało że partnerski, choć ja nie ukrywam mam zdanie na każdy t
              > emat i je wygłaszam szczerze i do bólu...zawsze mu sie to podobało, On jest pod
              > obny ...gdyby nie seks byloby idealnie

              Na kazdy temat? Szczerze i do bolu wyglaszasz? => masz taka potrzebe? moze tu tkwi problem? Jak dla mnie, w wyniku tego facetow,i SIADLO pozadanie. Bo niby jak by cie mial zdominowac, skoro ty mu sie nie poddajesz w zadnym temacie? To tak jakby mial sie kochac z drugim facetem.

              > gdyby tylko chciał ja też moglabym być niegrzeczna dziewczynka odesłaną do poko
              > ju ;(

              Cos mi sie wydaje, ze jednak byloby to dla niego niestety malo wiarygodne, skoro nie ma nad toba zadnej przewagi.

              Ale oczywiscie moge sie mylic.
                • hello-kitty2 Re: ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoj 17.10.12, 15:41
                  adriannan25 napisał(a):

                  > możesz mieć rację choć to nie tak że to ja jestem dominująca...myślę że mamy zw
                  > iązek partnerski plus On wie że ja potrzebuję jego opieki i oparcia bo jestem n
                  > iepewna w wielu sytuacjach i dlatego też zasłaniam to swoimi opiniami...

                  A on to oparcie i opieke zapewnia ci?

                  Co to znaczy, ze zaslaniasz to swoimi opiniami? Nie przyznajesz sie wprost, ze takie potrzeby masz, tylko jakos kamuflujesz?
                  • adriannan25 Re: ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoj 17.10.12, 15:45
                    hello-kitty2 napisała:

                    > adriannan25 napisał(a):
                    >
                    > > możesz mieć rację choć to nie tak że to ja jestem dominująca...myślę że m
                    > amy zw
                    > > iązek partnerski plus On wie że ja potrzebuję jego opieki i oparcia bo je
                    > stem n
                    > > iepewna w wielu sytuacjach i dlatego też zasłaniam to swoimi opiniami...
                    >
                    > A on to oparcie i opieke zapewnia ci?

                    do tej pory tak
                    >
                    > Co to znaczy, ze zaslaniasz to swoimi opiniami? Nie przyznajesz sie wprost, ze
                    > takie potrzeby masz, tylko jakos kamuflujesz?

                    nie, to znaczy że jestem nieśmiała i niepewna i nadrabiam byciem "do przodu"...ale nic nie kamufluję, mówię jak jest...
              • mujer_bonita Re: ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoj 17.10.12, 15:39
                hello-kitty2 napisała:
                > Na kazdy temat? Szczerze i do bolu wyglaszasz? => masz taka potrzebe? moze
                > tu tkwi problem? Jak dla mnie, w wyniku tego facetow,i SIADLO pozadanie. Bo nib
                > y jak by cie mial zdominowac, skoro ty mu sie nie poddajesz w zadnym temacie? T
                > o tak jakby mial sie kochac z drugim facetem.

                No tak - najlepszy jest seks a głupią kłodą - to takie KOBIECE :D Może jeszcze dopytaj się czy dobrze się wypróżniał. To na pewno miało wielki wpływ! Albo czy ona chodziła w szpilkach bo to na pewno ich stukot działał na niego deprymująco.

                Tak na serio - szukanie na siłę przez Ciebie problemu w błahostkach jest maksymalnie absurdalne i może prowadzić tylko do szaleństwa. Pan ma ewidentnie problem i powinien udać się do SPECJALISTY który pomoże mu go zrozumieć. Ty na pewno tym specjalistą nie jesteś a Twoje dywagacje mogą jedynie ją wpędzić w szaleństwo idiotycznego obwiniania się o stan biednego misia. Oboje są dorosłymi ludźmi i odpowiadają za swoje decyzje.

                --
                Uzależnienie
        • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:02
          Powiedzmy tak, seks z Toba zszedl na drugi plan, przestal go interesowac, bo:
          mial problemy z konczeniem,
          nie do konca go satysfakcjonowal
          znalazl sobie cos zastepczego
          nie wiem co jeszcze
          Powodow moze byc wiele. Nadarzyla sie okazja z obca lsaka i sie chlop nakrecil.

          Do zmian w pozyciu z Toba nie dazyl, bo z wyzej wymienionych powodow nie mial takiej potrzeby. Do tego nie potrafil sie wczuc w Twoja sytuacje. jemu bylo z tym wygodnie, szafa gra, malzenstwo sie kreci. Ty plakalas, probowalas, proponowalas lekarza...nic....bo niy co sie stanie jak nic sie nie zmieni? Zona troche pomarudzi? OK, przestanie, da sie wytrzymac.
          Teraz, nakrylas go na poufalosciach z kolezanka, sytuacja zrobila sie powazna, rozwala mu sie malzenstwo, on czuje to zagrozenie, ze Cie traci i dlatego teraz, poniewaz Cie kocha, o czym wczesniej zapomnial, chce probowac naprawiac.
          Tym bardziej, ze kolezanka ma faceta i bylaby tylko na bzykanko o zona to jednak ugotuje, pocieszy, no i kocha.
            • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:14
              adriannan25 napisał(a):

              > chyba mamy puente :(((

              Hmm, tylko co z tym teraz zrobic?
              Mozna zbadac, dopytac co bylo powodem niecheci, jakie niespelnione fantazje/rozczarowania? Co bylo w zastepstwie? Przypuszczalnie wlasna reka.
              Co teraz z ta kolezanka?
              Co ze zmianami, jak maja one wygladac?
              I sie zastanowic, czy macie szanse czy nie.
              Oczywiscie cala reszcta Waszego zycia tez jest wazna.
              • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:22
                no skoro chce coś zrobić bo się mu nagle wali a wcześniej bylo ok choć ja szcześliwa nie byłam i On o tym wiedział to co mi do takich wymuszonych chęciach?

                i tak wszyscy którzy tu piszą wiedzą że to że chce stuknąc ta laske się nie zmieni i mogę stawać na głowie a nic nie zmienię

                co do fantazji to mi powiedział ze skoro do tej pory mi tego nie powiedział to tego nie zrobi

                z koleżanką nic, pewnie w końcu zostanie stuknięta...szczęściara ;))

                nie wiem jakie zmiany, nie jest w stanie nic konkretnie powiedzieć...na pewno zmiana jest taka że sobie teraz nie wyobrażam żeby mnie dotykał wieć ma problem z głowy
                  • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:41
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Dlaczego sadzisz ze szczesciara?

                    Bo ona będzie miał seks, którego ona nie ma.

                    Kitty - sorki, że się przyczepiłam ale strasznie głupie pytania zadajesz. Jak psychoanalityk z tandetnego filmu. 'A dlaczego', 'A po co'? Czasem wystarczy przeczytać wcześniejsze wypowiedzi.

                    --
                    Uzależnienie
                    • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:20
                      mujer_bonita napisała:

                      > Kitty - sorki, że się przyczepiłam ale strasznie głupie pytania zadajesz. Jak p
                      > sychoanalityk z tandetnego filmu. 'A dlaczego', 'A po co'? Czasem wystarczy prz
                      > eczytać wcześniejsze wypowiedzi.

                      Nie przeszkadza mi ze sie czepiasz :) Nie jestem psychoanalitykiem, nie jestem tez specjalnie inteligentna. Wole pytac niz zgadywac czy sie domyslac.Wole zeby ludzie sie dookreslali niz interpretowac za nich. Poza tym sadze, ze korzystnie jest swoje mysli prezentowac pismiennie to pozwala sie im przyjzec, co umozliwiam autorce zadajac proste pytania. Poniewaz ona chce rozmawiac to tak sie kreci rozmowa. W kazdej chwili mozna sie z niej wycofac.
                      • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:09
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Nie przeszkadza mi ze sie czepiasz :) Nie jestem psychoanalitykiem, nie jestem
                        > tez specjalnie inteligentna. Wole pytac niz zgadywac czy sie domyslac.Wole zeby
                        > ludzie sie dookreslali niz interpretowac za nich. Poza tym sadze, ze korzystni
                        > e jest swoje mysli prezentowac pismiennie to pozwala sie im przyjzec, co umozli
                        > wiam autorce zadajac proste pytania. Poniewaz ona chce rozmawiac to tak sie kre
                        > ci rozmowa. W kazdej chwili mozna sie z niej wycofac.

                        Pytania - ok. Problem polega na tym, że zadawane niewłaściwej osobie. Możesz i milion pytań zadać ale odpowiedź nie leży w gestii Adrianny.

                        To nie jest typowa sytuacja 'nie miał w domu poszukał u kochanki'. Miał w domu ale z jakiegoś powodu przez PÓŁ ROKU nie brał, mimo, że wcześniej nie mógł się opędzić. To nie jest normalne. Ja rozumiem, że po pół roku bezseksia facet mógł się i rzucić na koleżankę z pracy ale tutaj to bezseksie było jego WYBOREM. I jeszcze to tłumaczenie, że 'kocha ją za bardzo' żeby uprawiać z nią seks. Wcześnie nie kochał 'za bardzo'?

                        Coś jest ewidentnie nie tak a zadręczanie się pytaniami, na które nie można znaleźć odpowiedzi prowadzi tylko do obłędu. Wpędzanie laski w porównywanie się kochanką i sprowadzanie sprawy na poziom 'krzywo na niego spojrzała do mu opadł na pół roku' jest po prostu absurdalne.

                        --
                        Uzależnienie
                • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:39
                  aha a jak mu powiedziałam, po jego zapewnieniach ze to tylko kilka głupich dni gdzie nie wiedział co robi, że gdybym go nie złapała to by to przecież trwało w najlepsze to wydawał sie mega zaskoczony

                  i wali mu sie oj wali...bo ja tego nie przetrawie :( a jego juz denerwuja moje złośliwości bo to taki typ
                  • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:48
                    adriannan25 napisał(a):

                    > aha a jak mu powiedziałam, po jego zapewnieniach ze to tylko kilka głupich dni
                    > gdzie nie wiedział co robi, że gdybym go nie złapała to by to przecież trwało w
                    > najlepsze to wydawał sie mega zaskoczony
                    >
                    > i wali mu sie oj wali...bo ja tego nie przetrawie :( a jego juz denerwuja moje
                    > złośliwości bo to taki typ

                    Sluchaj adriannan25 a moze on jest zakochany? Bo rzeczywiscie to ukrywanie sie w lazience z komorka podczas romantycznego weekendu we dwoje to jest nie do pomyslenia :) Tak by sie realistycznie myslacy czlowiek nie zachowal :)
                    • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:56
                      hello-kitty2 napisała:


                      >
                      > Sluchaj adriannan25 a moze on jest zakochany? Bo rzeczywiscie to ukrywanie sie
                      > w lazience z komorka podczas romantycznego weekendu we dwoje to jest nie do pom
                      > yslenia :) Tak by sie realistycznie myslacy czlowiek nie zachowal :)

                      Co Ty ględzisz, nigdy nie przeżyłaś takiego pożądania, żeby nie zważać na środki ostrożności?! Mogę Cie zapewnić że pisałam smsy w łazience i do mnie nie raz pisano takie rzeczy że.... Nota bene takie smsy to jeszcze bardziej nakręcają niż jakby ją bzyknął.
                      nie drażnij mnie swoimi uwagami nastolatki, jak Cię zdrowo zaswędzi to uznasz to miłość i znowu się hajtniesz z byle kim. Od baby w Twoim wieku można by było oczekiwać jakiejś dojrzałości a Twoje wypowiedzi są jak z gimnazjum. Nie mąć lasce w głowie z nudów.
                      --
                      Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                      Myśli jak uderzenia bata...
                      Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                      To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                      • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:08
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Co Ty ględzisz, nigdy nie przeżyłaś takiego pożądania, żeby nie zważać na środk
                        > i ostrożności?! Mogę Cie zapewnić że pisałam smsy w łazience i do mnie nie raz
                        > pisano takie rzeczy że.... Nota bene takie smsy to jeszcze bardziej nakręcają n
                        > iż jakby ją bzyknął.
                        > nie drażnij mnie swoimi uwagami nastolatki, jak Cię zdrowo zaswędzi to uznasz t
                        > o miłość i znowu się hajtniesz z byle kim. Od baby w Twoim wieku można by było
                        > oczekiwać jakiejś dojrzałości a Twoje wypowiedzi są jak z gimnazjum. Nie mąć l
                        > asce w głowie z nudów.

                        Czyjes oczekiwania nie sa dla mnie zobowiazujace. Starasz sie ode mnie odroznic, a i tak nas wsadzaja do tego samego wora :) Wiesz ja bywam kochanka, nie zona, wiec srodki ostroznosci przede wszystkim, swedzenia pod kontrola, gdybym nie opanowala dyskrecji do perfekcji to bym nie mogla sobie pozwolic na kochankow z najwyzszej polki. Podkreslam: Z NAJWYZSZEJ. Puszczam oczko bitch :)
                        • bcde Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 22:06
                          >Wiesz ja bywam kochanka, nie zona
                          > , wiec srodki ostroznosci przede wszystkim, swedzenia pod kontrola, gdybym nie
                          > opanowala dyskrecji do perfekcji to bym nie mogla sobie pozwolic na kochankow z
                          > najwyzszej polki. Podkreslam: Z NAJWYZSZEJ. Puszczam oczko bitch :)


                          Aż się zastanowiłem kogo mogłaś bzykać :) DiCaprio? Obamę? A może któregoś z tegorocznych noblistów? :)
                    • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:02
                      hello-kitty2 napisała:

                      > adriannan25 napisał(a):
                      >
                      > Sluchaj adriannan25 a moze on jest zakochany? Bo rzeczywiscie to ukrywanie sie
                      > w lazience z komorka podczas romantycznego weekendu we dwoje to jest nie do pom
                      > yslenia :) Tak by sie realistycznie myslacy czlowiek nie zachowal :)

                      albo mu rozum odebrało co wychodzi na to samo...a wiesz że On tego nie rozumie że mu na maksa weszła w głowe skoro się tak zachował..jakby chciał żebym go złapała...
                  • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:14
                    adriannan25 napisał(a):

                    > aha a jak mu powiedziałam, po jego zapewnieniach ze to tylko kilka głupich dni
                    > gdzie nie wiedział co robi, że gdybym go nie złapała to by to przecież trwało w
                    > najlepsze to wydawał sie mega zaskoczony
                    >
                    > i wali mu sie oj wali...bo ja tego nie przetrawie :( a jego juz denerwuja moje
                    > złośliwości bo to taki typ

                    Droga adriano. uważam źle że mu powiedziałaś że wiesz, zanim bzyknął tą głupią laskę. teraz ogarnie go fałszywa hipokryzja poczucia przyzwoitości i będzie się lepiej maskował. To tylko przedłuży agonię, a ty będziesz musiała udawać że nie widzisz jak on "przypadkiem" nie zapiął rozporka. Jak jest tendencja do działań z laskami, to jest silne pożądanie ale nie jest ono wyzwalane przez Ciebie. Dlatego Ty tu nic nie zdziałasz według mnie i musisz let it go. Tzn. nie daj się wciągnąć w tę grę pełną fałszu i hipokryzji która polega na tym, że Ty będziesz mamusią, a on będzie zapewniał mamusiu już tego nie zrobię, nic nie zrobiłem.
                    Taka relacja budzi w mężczyźnie największą ekscytację. Przypominają mu się wszystkie dreszczyki emocji z dzieciństwa. Ty po prostu zmuś go do jawności działań, przerwij to udawanie.. nie zachowuj się jak typowe żony które się na to godza, grają w tą zabawę obłudy pt. wybaczam draniowi (co jest nieprawdą) bo muszą, potem żyją w strachu i poniżeniu, Ty nie musisz nie macie na szczęście dziecka.
                    Nie mówię że musisz go sobie na stałe odpuścić ale w kwestii waszego związku na razie musisz odpuścić.
                    --
                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                    Myśli jak uderzenia bata...
                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                    • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:21
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > adriannan25 napisał(a):
                      >
                      > Droga adriano. uważam źle że mu powiedziałaś że wiesz, zanim bzyknął tą głupią
                      > laskę. teraz ogarnie go fałszywa hipokryzja poczucia przyzwoitości i będzie się
                      > lepiej maskował. To tylko przedłuży agonię, a ty będziesz musiała udawać że ni
                      > e widzisz jak on "przypadkiem" nie zapiął rozporka. Jak jest tendencja do dział
                      > ań z laskami, to jest silne pożądanie ale nie jest ono wyzwalane przez Ciebie.
                      > Dlatego Ty tu nic nie zdziałasz według mnie i musisz let it go. Tzn. nie daj si
                      > ę wciągnąć w tę grę pełną fałszu i hipokryzji która polega na tym, że Ty będzie
                      > sz mamusią, a on będzie zapewniał mamusiu już tego nie zrobię, nic nie zrobiłem
                      > .
                      dla mnie nie ma najmniejszej różnicy między pisaniem co się chce i ma zamiar komuś zrobić a zrobieniem tego w realu...dla niego różnica pewnie jest bo sobie biedak nawet nie zdążył stuknąća tu żona juz wie i jest lipa...i jakoś On nie wie o co ja problem robię bo przecież nic sie nie stało...a dla mnie stało sie wszystko już...

                      bo mój mąż siedział w łazience i pisał wypracowania do innej że chciałby ją mieć w hotelu w każdej możliwej pozycji a w tym hotelu byłam niestety ja ;(
                    • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:22
                      Jeśli romans wyjdzie na jaw, kobieta to przerwie i trzeba spojrzeć na kochankę z pełnymi konsekwencjami jawności - wtedy trzeba być dojrzałym facetem ujawnić się i wziąć konsekwencje na klatę. Wówczas zazwyczaj sama jawność wystarczy aby kochanka straciła w oczach mężczyzny atuty które wcześniej jej przypisywano. Pamiętaj, ta kobieta ma dokładnie tyle atutów ile Ty jej przyznasz, jeśli staniesz się rywalką, jeśli zaczniesz się z nią porównywać, przegrałaś. W Twoim przypadku ujawniło się w najgorszym momencie, on się zawsze będzie łudził jak to mogłoby być cudownie z tą koleżanką(no łezka się kręci). W Twoim przypadku najlepiej by było gdyby ją bzyknął w atmosferze jawności. I nie chodzi o to żebyś wygrała związek z nim. chodzi o to żebyś nie czuła się potem jak szmata. czego Ci serdecznie życzę abyś czuła się wygraną.
                      --
                      Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                      Myśli jak uderzenia bata...
                      Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                      To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                      • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:26
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Jeśli romans wyjdzie na jaw, kobieta to przerwie i trzeba spojrzeć na kochankę
                        > z pełnymi konsekwencjami jawności - wtedy trzeba być dojrzałym facetem ujawnić
                        > się i wziąć konsekwencje na klatę. Wówczas zazwyczaj sama jawność wystarczy aby
                        > kochanka straciła w oczach mężczyzny atuty które wcześniej jej przypisywano. P
                        > amiętaj, ta kobieta ma dokładnie tyle atutów ile Ty jej przyznasz, jeśli stanie
                        > sz się rywalką, jeśli zaczniesz się z nią porównywać, przegrałaś. W Twoim przy
                        > padku ujawniło się w najgorszym momencie, on się zawsze będzie łudził jak to mo
                        > głoby być cudownie z tą koleżanką(no łezka się kręci). W Twoim przypadku najlep
                        > iej by było gdyby ją bzyknął w atmosferze jawności. I nie chodzi o to żebyś wyg
                        > rała związek z nim. chodzi o to żebyś nie czuła się potem jak szmata. czego Ci
                        > serdecznie życzę abyś czuła się wygraną.

                        bardzo mądre, dziękuję
                        powiedziałam mu że ja i tak myśle że oni cały czas ze sobą piszą więc równie dobrze mogą to robić i to w końcu też zrobić to chociaż by miał ten dobry seks którego mu tak brakuje
                        więc mamy pełną jawność i pełne moje przyzwolenie bo dla mnie to niczego nie zmienia

                        porównywać z nią? raczej nie, ja na starcie przegrywam, ona ma wszystko czego On aktualnie potrzebuje
                        • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:29
                          adriannan25 napisał(a):

                          > porównywać z nią? raczej nie, ja na starcie przegrywam, ona ma wszystko czego O
                          > n aktualnie potrzebuje

                          Tu robisz błąd moim skromnym zdaniem. Nigdy mu nie pokaż że czujesz się gorsza. I zracjonalizuj to bo nie jesteś gorsza, po prostu za bardzo się starałaś być dobrą dziewczyną, to nie służy intymności i tyle.
                          --
                          Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                          Myśli jak uderzenia bata...
                          Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                          To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                        • pani_frig Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 00:17
                          Bitch dobrze ci gada i radzi adriannano.

                          I myślę, że popełniasz błąd w takim myśleniu, że oto koleżanka ma wszystko to co twój miś potrzebuje. To raczej są misia wyobrażenia a nie jego rzeczywiste potrzeby, więc póki co to przegrywasz nie z nią a jego wyobrażeniami na jej temat.
                      • bcde Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 22:16
                        > Jeśli romans wyjdzie na jaw, kobieta to przerwie i trzeba spojrzeć na kochankę
                        > z pełnymi konsekwencjami jawności - wtedy trzeba być dojrzałym facetem ujawnić
                        > się i wziąć konsekwencje na klatę. Wówczas zazwyczaj sama jawność wystarczy aby
                        > kochanka straciła w oczach mężczyzny atuty które wcześniej jej przypisywano.

                        Zgadzam się z tym. Romans ujawniony zwykle przestaje być ekscytujący. No chyba że obydwoje romansujący są tak strasznie zakochani, że mają całe otoczenie w nosie.
                        Jest bardzo możliwe, że między mężem i koleżanką z pracy nie dojdzie już do zbliżenia cielesnego. Niestety, dla autorki wątku jest to już zagadnienie wtórne.
          • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:12
            kag73 napisała:

            > Tym bardziej, ze kolezanka ma faceta i bylaby tylko na bzykanko o zona to jedna
            > k ugotuje, pocieszy, no i kocha.

            Kag lecisz schematem (opisujesz siebie :)? Przeciez pisala, ze nie gotuje i na pewno sie z tego powodu z nia nie ozenil :)
            • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:22
              Kitty, nie lece schematem. Sama tez nie jestem z gotujacych i dokladnie jak u nich jest u nas "nie ozenilem sie z kag, bo tak dobrze gotuje". Niemniej jednak jezeli ktos gotuje to jestem to ja, moj maz nie potrafi i najlepsze jest to, ze on uwielbia moje trzy dania, ktore umiem gotowac.
              To byl skrot myslowy, wstaw se za to co innego, chodzilo mi o korzysci jakie wynikaja z "posiadania" zony, czyli kogos bliskiego, rodziny, ten pewnej przystani, do ktorej zawsze mozna wrocic.
              • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:32
                kag73 napisała:

                > To byl skrot myslowy, wstaw se za to co innego, chodzilo mi o korzysci jakie wy
                > nikaja z "posiadania" zony, czyli kogos bliskiego, rodziny, ten pewnej przystan
                > i, do ktorej zawsze mozna wrocic.

                Aha to rozumiem i oczywiscie zgadzam sie i potwierdzam.
    • loppe Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:12
      Współodczuwam, niech Ci się uda. Ale nie módl się konkretnie o jego powrót, lecz szerzej - o pomyślne rozwiązanie trudnej sytuacji, jakiekolwiek będzie ono.

      Love is not a victory march
      It's a cold and
      It's so broken Hallelujah
    • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 15:46
      adriannan25 napisał(a):
      > teraz najlepsze - mój mąż za bardzo mnie kocha i za bardzo szanuje żeby się ze
      > mną kochać,

      adriannan25 napisał(a):
      > ona się go nie słucha więc ja odsyła do pokoju, sam pije podwójne
      > whisky żeby się uspokoić a potem idzie na gorę i ona tam jest naga,
      > klęka na łóżku i ja na ostro posuwa...

      Pan do specjalisty (psychiatry/psychologa) w celu ustalenia przyczyny problemu. Potem można myśleć, czy ten związek da się uratować.

      --
      Uzależnienie
      • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:01
        mujer_bonita napisała:


        >
        > Pan do specjalisty (psychiatry/psychologa) w celu ustalenia przyczyny problemu.
        > Potem można myśleć, czy ten związek da się uratować.
        >

        Nowa religia gazety wyborczej: nabożna wiara w moc specjalistów:). A jak się człowiek nie nadaje do monogamii albo jest tchórzliwy/ żona go nie kręci, to psychiatra go nakręci na społeczne przystosowanie do oczekiwań jego kobiety:) Dobre! Niczym się nie różnisz od członka radia maryja pielgrzymującego na jasną górę.

        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
        • bi_chetny Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:30
          przede wszystkim nie myśl, że ty jesteś nieatrakcyjna. To zupełnie nie o to chodzi. Może być tak, że facet cię okłamuje i że już było to pukanie. Może nie - musisz z nim porozmawiać i dać mu możliwość wyboru - albo odchodzi, albo zostaje, ale zmieniacie to co było złe.

          --
          "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest zachowanie wstrzemięźliwości"
          • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:35
            bi_chetny napisał:

            > przede wszystkim nie myśl, że ty jesteś nieatrakcyjna. To zupełnie nie o to cho
            > dzi. Może być tak, że facet cię okłamuje i że już było to pukanie. Może nie - m
            > usisz z nim porozmawiać i dać mu możliwość wyboru - albo odchodzi, albo zostaje
            > , ale zmieniacie to co było złe.
            >
            nie myślę tak choć jego postępowanie mocno mnie dobiło...ja też wiem że po 4 latach małżeństwa i iluś tam wcześniej nie ma jarania się sobą na zawołanie..to trzeba pielęgnować i o to walczyć...a trawa i tak będzie bardziej zielona u sąsiada...ale też nie sądziałam że można mnie tak upokorzyć i zaoferować komuś obcemu coś czego mi się nawet nie chciało spróbowac dać...i dać mi o tym tylko poczytać :(
        • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:55
          that.bitch.is.sick napisała:
          > Nowa religia gazety wyborczej: nabożna wiara w moc specjalistów:). A jak się cz
          > łowiek nie nadaje do monogamii albo jest tchórzliwy/ żona go nie kręci, to psy
          > chiatra go nakręci na społeczne przystosowanie do oczekiwań jego kobiety:) Dobr
          > e! Niczym się nie różnisz od członka radia maryja pielgrzymującego na jasną gór
          > ę.

          No oczywiście - lepiej dać sobie wyprać mózg przez Bitch niż udać się do specjalisty z dyplomem :)

          Facet nie nadaje się monogamii???? Chyba żartujesz! On jest 100000% monogamistą - z żoną przecież PRZESTAŁ SYPIAĆ. Tak - uważam, że jeżeli człowiek nie jest w stanie uprawiać seksu z własną żoną przez pół roku bo 'za bardzo ją kocha' a startuje do innej kobiety to:
          a) kłamie
          b) ma problem natury psychologicznej (np. syndrom MiL)

          Jest taki odcinek Sex and the City z Jonem Bon Jovi grającym kolesia, którego Carrie poznaje u psychoanalityka (też jest tam pacjentem). Lądują w końcu w łóżku i po wszystkim ona pyta co w zasadzie jest z nim nie tak, że wylądował na terapii a on na to 'jak prześpię się z laską to kompletnie tracę nią zainteresowanie' ;)

          --
          Uzależnienie
          • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:06
            Nie zdarza mi sie to czesto, ale w tym przpadku jestesm zdania Bitch.
            Po pierwsze specjalista moze byc tutaj zbednz. To ona nie wie dlaczego maz z nia nie sypia. Przypuszczam, ze on wie, do tego nie potrzebuje specjalisty.

            I tak, powiedzialabym, ze powinna faceta wzwalic na bruk. Po to, zeby zobaczyl jakie konsekswencje ma jego zachowanie: brak seksu i intymnosci i szukanie okazji z inna kobieta. Jezeli tego nie zrobi teraz, facet bedzie sobie pozwalal i bedzie go necic dalej.
            Nie znaczy to, ze nie maja szans, nie wykluczone, ze jeszcze sie zejda, ze po czasie ona ochlonie, on sie postara, dostanie szanse, ale poki co....
            Przypomina mi sie taki dowcip.
            Przychodz facet do zony i mowi:
            "Kochanie, kupilem jacht". Zona wrzeszczy wkurzona: "chyba oszalale, wariacie, tyle kasy, bla, bla bla" Tak 10 minut, facet mysli "da sie wytrzmac" na drugi dzien idzie i kupuje jacht.
            • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:15
              kag73 napisała:
              > Nie zdarza mi sie to czesto, ale w tym przpadku jestesm zdania Bitch.
              > Po pierwsze specjalista moze byc tutaj zbednz. To ona nie wie dlaczego maz z ni
              > a nie sypia. Przypuszczam, ze on wie, do tego nie potrzebuje specjalisty.

              Skoro wie ale nie powie to niech specjalista odkryje i jej powie. Bo może sytuacja jest taka, że nie ma czego zbierać i po co ma się dziewczyna latami męczyć i szarpać?

              --
              Uzależnienie
    • loppe Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:24
      Jest jedna podstawowa sprawa. Ta dziewczyna musi się wyciszyć i sama w sobie poszukać - jak chce odpowiedzieć na targające nia dramaty. Szczegółowe doradzanie w tak poważnych sprawach to najczęściej tylko życzliwy jazzgot.
      • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:28
        loppe napisał:

        > Jest jedna podstawowa sprawa. Ta dziewczyna musi się wyciszyć i sama w sobie po
        > szukać - jak chce odpowiedzieć na targające nia dramaty. Szczegółowe doradzanie
        > w tak poważnych sprawach to najczęściej tylko życzliwy jazzgot.

        Spadaj, pierwszy raz w życiu staram się być merytoryczna i dzielę się doświadczeniem które niewatpliwie posiadam;), nie byłam zdradzona ale znam kuchnię tego wszystkiego z innej strony, a tu mi będzie sie wcinał jakiś....poeta. Co ty możesz wiedzieć o kobiecych rozterkach? Tyle co spojrzysz w dół jak skończysz?
        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
        • loppe Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 16:34
          Spokojnie:) Rozumiemy się:)

          Przy okazji, gdy zdarzało mi się mieć drugą partnerkę obok głównej partnerki (cudowna sytuacja, jest jednak marzenie o haremie i stosunkach z 2 kobietami w ciągu 24 godzin) - ta główna była wręcz obdarowywana ponad dotychczasową miarę, erotycznie, raz jako efekt przyrostu szczęśliwości i skrzydeł, dwa żeby wynagrodzić.

          Zawsze się dziwię gdy facet który "zdradza" rzeczywiście zdradza czyli zaniedbuje...
        • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:02
          that.bitch.is.sick napisała:

          Co ty m
          > ożesz wiedzieć o kobiecych rozterkach?

          Rozterki sa i moze tylko rozterki sa i nic wiecej, bo jak pisza na forum Kochanki, kochanki podtrzymuja nie jedno malzenstwo przy zyciu.

          Jeszcze nie wiadomo jak to sie skonczy, moze facet sie 'rozkreci', jak pisze loppe, wkreci sie z powrotem w seks z zona, moze pomyslicie o swingu?

          A jaka jest w ogole szansa, ze facet zostawi zone dla kochanki? Raczej marna.

          Pytanie jak ty sobie z tym poradzisz i poukladasz i jak siebie znajdziesz w nowej sytuacji?

          • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:08
            hello-kitty2 napisała:

            > that.bitch.is.sick napisała:
            > Jeszcze nie wiadomo jak to sie skonczy, moze facet sie 'rozkreci', jak pisze lo
            > ppe, wkreci sie z powrotem w seks z zona, moze pomyslicie o swingu?

            aż tak otwarta nie jestem, nie byłabym w stanie patrzeć na mojego męża uprawiającego seks z kimś innym niż ja
            >
            > A jaka jest w ogole szansa, ze facet zostawi zone dla kochanki? Raczej marna.

            propozycja taka spotkała się z marnym odzewem
            >
            > Pytanie jak ty sobie z tym poradzisz i poukladasz i jak siebie znajdziesz w now
            > ej sytuacji?
            >
            na razie fatalnie...a On chce to przekreślić grubą kreską i nawet nie stara się zrozumieć co ja mam teraz w głowie...bo co On ma to już niestety wiem
              • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:17
                kag73 napisała:

                > To nie wazne co ON chce, wazne co Ty chcesz, bo on nie ma tutaj nic do pwoedzen
                > ia i to nie on dyktuje warunki, to tak dla scislosci.

                ja bym chciała żeby mnie chciał..ale mnie nie chce więc chcę żeby sie wyprowadził bo czekanie aż On wróci z pracy gdzie byl caly dzień z nią jest nie do zniesienia, a jak już wróci to nie mogę na niego patrzeć, jak mnie dotyka to robi mi sie dobrze, nie ma nic do powiedzenia i do obiecania, ja nie będę potrafiła sie uwolnić, nikt mnie nigdy tak nie zranił, nie zasłużyłam na to niczym
                • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:25
                  No dobrze, to mu powiedz, ze to koniec i za w ciagu tygodnia czy nie wiem ilu ma sie wyprowadzic, pozostan konsekwentna i zobaczysz co z tego wyniknie. Moze zapragnie Ciebie, moze ta kolezanka straci jednak swoj urok, bo nie bedzie nagle juz zakazanym owocem a Ty kontrolujaca niepewna zona. I nie ma, ze moze przychodzic na kawke w odwiedziny. Zabraknie wtedy ukrywania kolezanki i dreszczyku emocji, bo w domu zona.
                  Jezeli sie okaze, ze jednak Cie chce i wroci...mozecie probowac. jednak nie po to bym z nijm konczyla, zebz liczyc na powrot, ktory moze nie nastapic, tylko po to, zebz uwolnic od tego wszystkiego sibie i uniknac szalenstwa.
                  • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:38
                    kag73 napisała:

                    > No dobrze, to mu powiedz, ze to koniec i za w ciagu tygodnia czy nie wiem ilu m
                    > a sie wyprowadzic, pozostan konsekwentna i zobaczysz co z tego wyniknie. Moze z
                    > apragnie Ciebie, moze ta kolezanka straci jednak swoj urok, bo nie bedzie nagle
                    > juz zakazanym owocem a Ty kontrolujaca niepewna zona. I nie ma, ze moze przych
                    > odzic na kawke w odwiedziny. Zabraknie wtedy ukrywania kolezanki i dreszczyku e
                    > mocji, bo w domu zona.
                    > Jezeli sie okaze, ze jednak Cie chce i wroci...mozecie probowac. jednak nie po
                    > to bym z nijm konczyla, zebz liczyc na powrot, ktory moze nie nastapic, tylko p
                    > o to, zebz uwolnic od tego wszystkiego sibie i uniknac szalenstwa.

                    powiedziałam mu już to, On myśli że to w nerwach, a ja nie wiem czy ja jeszcze jego chce po tym wszystkim, nie potrafię się uwolnić od tego co pisał do nie .. może zasługuje na coś lepszego?
          • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:10
            Chyba nie chcesz powiedziec, ze jest sens w malzenstwie gdzie facet trwa przy spragnionej seksu zonie, ale jej nie bzyka i rownoczesnie ma kochanke.
            Jak dla mnie taki uklad nie ma sensu, bo o co tu chodzi o swietosc instytucji malzenstwa?
      • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:00
        loppe napisał:
        > Jest jedna podstawowa sprawa. Ta dziewczyna musi się wyciszyć i sama w sobie po
        > szukać - jak chce odpowiedzieć na targające nia dramaty. Szczegółowe doradzanie
        > w tak poważnych sprawach to najczęściej tylko życzliwy jazzgot.

        Analizowanie tej sytuacji przy minimalnych danych to gdybanie o niczym. Szczególnie kobiety to mają - zadręczają się obsesyjnie pytaniami i zadręczają inne kobiety. Milion pytań bez odpowiedzi i labirynt możliwych powodów. A odpowiedź leży w głowie męża Adrianny więc można pytać i pytać do śmierci.

        --
        Uzależnienie
        • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:17
          mujer_bonita napisała:

          Szczegó
          > lnie kobiety to mają - zadręczają się obsesyjnie pytaniami i zadręczają inne ko
          > biety.

          Chcesz powiedziec ze autorka zawraca nam i sobie niepotrzebnie dupe glupotami, a w tym czasie mozna by chalupe oporzadzic? :)
          • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:19
            hello-kitty2 napisała:
            > Chcesz powiedziec ze autorka zawraca nam i sobie niepotrzebnie dupe glupotami,
            > a w tym czasie mozna by chalupe oporzadzic? :)

            Zadręczać się pytaniami można jednocześnie oporządzając chałupę - tylko obsługa laptopa jest wtedy kłopotliwa ;)

            --
            Uzależnienie
              • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:31
                adriannan25 napisał(a):

                > ja już oporządziłam bo przecież mąż wraca niedługo, tylko jak zmykle nic w lodó
                > wce ;)

                Wyslij mu smska zeby kupil cos na wynos po drodze do domu :) Nie ma czasu na gotowanie sa wazniejsze sprawy do obgadania :)

                ps. adriannan25 jest dobrze, zobacz masz poczucie humoru, umiesz sie zdystansowac, poradzisz sobie, ja bym go spuscila z lancucha i niech wyjdzie z niego to co go od roku dreczy, a moze sytuacja sie 'sama' wyklaruje, nie z takich krachow zwiazki wychodzily, a jak ma sie rozpierdolic, to i tak nie zatrzymasz tej bomby.
                Dbaj o siebie, swoje interesy, zajmij sie soba, pozwol innym facetom cie adorowac, odzyj i tyle, let it go.

                • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 17:33
                  hello-kitty2 napisała:

                  > adriannan25 napisał(a):
                  >
                  > > ja już oporządziłam bo przecież mąż wraca niedługo, tylko jak zmykle nic
                  > w lodó
                  > > wce ;)
                  >
                  > Wyslij mu smska zeby kupil cos na wynos po drodze do domu :) Nie ma czasu na go
                  > towanie sa wazniejsze sprawy do obgadania :)
                  >
                  > ps. adriannan25 jest dobrze, zobacz masz poczucie humoru, umiesz sie zdystansow
                  > ac, poradzisz sobie, ja bym go spuscila z lancucha i niech wyjdzie z niego to c
                  > o go od roku dreczy, a moze sytuacja sie 'sama' wyklaruje, nie z takich krachow
                  > zwiazki wychodzily, a jak ma sie rozpierdolic, to i tak nie zatrzymasz tej bom
                  > by.
                  > Dbaj o siebie, swoje interesy, zajmij sie soba, pozwol innym facetom cie adorow
                  > ac, odzyj i tyle, let it go.
                  >
                  taki jest plan, wiem że sobie poradzę choć będzie mega ciężko, bo ja go głupia kochałam jak porąbana
                  • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 19:55
                    adriannan25 napisał(a):

                    > hello-kitty2 napisała:
                    >
                    > >
                    > > Wyslij mu smska zeby kupil cos na wynos po drodze do domu :) Nie ma czasu
                    > na go
                    > > towanie sa wazniejsze sprawy do obgadania :)
                    >
                    > może gnój nie jeść, ja już nie jem dwa dni i żyje ;))

                    hehe a teraz wyszlo tak, jak mowil yoric parafrazujac: panie wojowaly, wojowaly, szarogesily sie, po czym mezowie wrocili do domow i szabelki szybko poszly do szafy i cisza na forum :)
                      • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 21:01
                        adriannan25 napisał(a):

                        > hihi...dokładnie
                        > przeczytał nic nie powiedzial i wszystko ok...tylko ja jakoś tak do dupy się cz
                        > uję...

                        Wiesz trudna rzecza jest, nie wiem tez czy sluszna ale praktyczna, nauczyc sie nieuzalezniac swojego samopoczucia od drugiego czlowieka. To jest jakis rodzaj niezaleznosci, niezalezny od pieniedzy. Taka niezaleznosc jest dla mnie wazna. Pomaga w zyciu.

                        A na ten moment jak nie dajesz razy to zajmij sie czyms absorbujacym, oddaj sie czemus wciagajacemu, odwroc uwage, pozwol sobie na cos jesli cie stac, zadowol sie czyms, zrob sobie przyjemnosc, przypomniej sobie co lubisz i rob to.
    • efi-efi Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 21:47
      Wyrzucić kolesia z domu, czy rozwieść to zawsze się zdążysz .
      Istnieje niewielka szansa – ale jednak- że Twój mąż mówi prawdę, że nic do tej pory nie było między nimi, że to pisanie to jest takie tam, nic nie znaczące, a koleżanka choć atrakcyjna niekoniecznie wylądowałaby w jego łóżku.
      Wiem to z autopsji bo sama bawię się do tej pory w takie „gierki” i wierz mi, że na takim głupim gadaniu się kończy, a też znam paru facetów, którzy umilają sobie czas w biurze , pisząc świństewka do koleżanek .

      piszesz: „... to jego nic dla mnie znaczyło wszystko.”
      Jeżeli taka działalność mieści się w granicach dozwolonych w małżeństwie (w/g Twojego męża) to rozumiem, że nie zgłosi pretensji jeśli koledze z pracy zaproponujesz seks analny w di Trevi albo wypad z kolegą i trzema kolegami kolegi na Sycylię.

      Przede wszystkim powinniście porozmawiać , szczerze, do bólu, sami albo w obecności mediatora, psychologa czy kogoś sensownego zaufanego. Z psychologiem możesz pogadać przez skypa, nie ma znaczenia , ze mieszkasz za granicą.

      • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 21:58
        Efi-efi, chcesz ja przekonac, ze takie zachowanie jest normalne, wybacz, mnie to nie przekonuje. Facet jest na romantycznym wyjezdzie z zona, z ktora nie spal od 5 miesiecy i pisze w lazience cale wypracowania do kolezanki, czyli co tak jak ci panowie w biurze "umila sobie czas(abstarhujac, ze nawet to nie jest dla mnie normalne)"? A co to oznacza dla niej jako jego kobiety, ktora autentycznie jest obok i czeka z wytesknieniem na jakiekolwiek drgniecie w jego spodniach?
        • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 17.10.12, 22:03
          Aha i jeszcze jedno, jezeli ktos bedac ze mna, do tego jeszcze w hotelu, na romantycznym wyjezdzie we dwoje "umila sobie czas" piszac intymnosci do innej kobiety, to zgadni gdzie mnie moze pocalowac? No wlasnie....i poszukam sobie kogos innego, ktory nie bedzie musial sobie chowajac sie w kiblu "umilac czasu".
          Ja chyba jestem staromodna...albo swiat zwariowal!
          • kutuzow Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 15:38
            kag73 napisała:

            > Aha i jeszcze jedno, jezeli ktos bedac ze mna, do tego jeszcze w hotelu, na rom
            > antycznym wyjezdzie we dwoje "umila sobie czas" piszac intymnosci do innej kobi
            > ety, to zgadni gdzie mnie moze pocalowac? No wlasnie....i poszukam sobie kogos
            > innego, ktory nie bedzie musial sobie chowajac sie w kiblu "umilac czasu".
            > Ja chyba jestem staromodna...albo swiat zwariowal!

            Kag ---> w pełni się z Tobą zgadzam. Także wcześniejsze uwagi wg mnie bardzo trafione. Tak jak pisałaś niezależnie co stało u podstaw takiego działania faceta (chęć sprawdzenia czy z inna problem także się pojawi, ciekawość, znudzenie małżeńskim seksem, syndrom Coolidge czy cokolwiek innego) gościu fatalnie to wykombinował. Nie dziwię się autorce wątku że ma takie odczucia jakie ma.
      • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 09:56
        >Wyrzucić kolesia z domu, czy rozwieść to zawsze się zdążysz .
        >Istnieje niewielka szansa – ale jednak- że Twój mąż mówi prawdę, że nic do tej pory nie >było między nimi, że to pisanie to jest takie tam, nic nie znaczące, a koleżanka choć >atrakcyjna niekoniecznie wylądowałaby w jego łóżku.
        >Wiem to z autopsji bo sama bawię się do tej pory w takie „gierki” i wierz mi, że na takim >głupim gadaniu się kończy, a też znam paru facetów, którzy umilają sobie czas w biurze , >pisząc świństewka do koleżanek .

        >piszesz: „... to jego nic dla mnie znaczyło wszystko.”
        >Jeżeli taka działalność mieści się w granicach dozwolonych w małżeństwie (w/g Twojego >męża) to rozumiem, że nie zgłosi pretensji jeśli koledze z pracy zaproponujesz seks analny >w di Trevi albo wypad z kolegą i trzema kolegami kolegi na Sycylię.

        propozycja nie została przyjęta zbyt dobrze przez mojego męża ;) nie wiem, może nie podoba mu się Sycylia, ale to przecież ja miałabym jechać ;)


        >Przede wszystkim powinniście porozmawiać , szczerze, do bólu, sami albo w obecności >mediatora, psychologa czy kogoś sensownego zaufanego. Z psychologiem możesz pogadać >przez skypa, nie ma znaczenia , ze mieszkasz za granicą.

        chyba tak zrobimy i On wykazuje bardzo duże chęci
        • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:14
          A zakonczenie tej historii bedzie takie:
          Decydujecie sie na tego niby psychologa i ratowanie malzenstwa. Ty nie chcesz z nim sypiac, bo na sama mysl Cie otrzasa. Jemu to bardzo na reke, bo z Toba i tak sypiac nie chce. Jednoczesnie Ty zachodzisz w glowe co dzieje sie miedzy nim a kolezanka i starasz sie jak tylko mozesz umilac mu czas i zycie. On, zadowolony, niewinny, ale ma Cie w garsci, bo wiesz o kolzenace a cien niepewnosci i watpliwosci pozostanie zawsze. Jednak on zapewnia, ze miedzy nimi nic nie ma.
          Po jakims czasie moze jednak troche zapomnisz i zaczniecie ze soba sypiac. pewnie sporadycznie, ale zawsze cos, moze nawet pojawi sie dziecko.
          A w razie gdyby w przyszlosci zdarzyla sie znow podobna sytuacja, spoko, troche pogadasz, poplaczesz, on pogada z psychologiem i znow bedzie do przodu. No chyba, ze sie w kims naprawde zakocha, wtedy to juz wiadomo, nie bedzie o czym gadac.
          Wiem, troche pesymistyczna wizja, ale niestety, prawdopodobna.
          A moze jednak wszystko bedzie dobrze, wyjdziecie na prosta, bedzie seks i udany zwiazek, czego Ci z calego serca zycze.
          • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:21
            kag73 napisała:

            > A zakonczenie tej historii bedzie takie:
            > Decydujecie sie na tego niby psychologa i ratowanie malzenstwa. Ty nie chcesz z
            > nim sypiac, bo na sama mysl Cie otrzasa. Jemu to bardzo na reke, bo z Toba i t
            > ak sypiac nie chce. Jednoczesnie Ty zachodzisz w glowe co dzieje sie miedzy nim
            > a kolezanka i starasz sie jak tylko mozesz umilac mu czas i zycie. On, zadowol
            > ony, niewinny, ale ma Cie w garsci, bo wiesz o kolzenace a cien niepewnosci i w
            > atpliwosci pozostanie zawsze. Jednak on zapewnia, ze miedzy nimi nic nie ma.

            Niestety masz rację, rozmycie tego w psychologach mediatorach sratorach, przejęcie kontroli i pomocy nad popędem męża, ROZMOWA! o tym dlaczego napalasz się na inną laskę misiu pysiu to najgorsza patologia! To absurd.Typowe dla e-mam. one muszą przymykać oczy na zdradę mężów potem to sobie odbijają tyranią domową.
            To wchodzenie w rolę mamusi i zwyczajna utrata twarzy. Że nie wspomnę iż wówczas przestajesz być kobietą w oczach partnera.


            --
            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
            Myśli jak uderzenia bata...
            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
            • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:28
              that.bitch.is.sick napisała:
              > Niestety masz rację, rozmycie tego w psychologach mediatorach sratorach, przeję
              > cie kontroli i pomocy nad popędem męża, ROZMOWA! o tym dlaczego napalasz się n
              > a inną laskę misiu pysiu to najgorsza patologia! To absurd.

              Nie no jasne. 'Dojrzałe' jest godzić się na to, że jaśnie mąż palcem żony nie tknie fantazjując o obcej babie. Bo przecież chęć seksu z własnym chłopem to wstrętne 'kontrolowanie' go! Mężczyzna ma prawo seksić się lub nie seksić z kim tylko wybierze. Szczyt szczęścia :D

              Ja się zastanawiam jak niskie trzeba mieć poczucie własnej wartości, żeby na taki układ pójść?

              --
              Uzależnienie
          • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:36
            kag73 napisała:
            > A w razie gdyby w przyszlosci zdarzyla sie znow podobna sytuacja, spoko, troche
            > pogadasz, poplaczesz, on pogada z psychologiem i znow bedzie do przodu.

            Do psychologa/psychiatry/seksuologa/terapeuty nie chodzi się po to, żeby sobie 'pogadać'. Chodzi się po to, żeby zrozumieć problem. Jeżeli ktoś chodzi tylko po to, żeby odpękać to specjalista od razu to widzi i nie kontynuuję pracy z delikwentem.

            Sugerujesz autorce wątku zamiecenie problemu pod dywan. To bardzo niebezpieczne. Nieprzepracowane problemu mają tendencję do wybuchania w niekontrolowany sposób.

            W Twojej wersji będzie to wyglądać tak:
            Ona wyrzuci go z domu, odpocznie, uspokoi się. On się będzie starał, prosił, płakał itd. Ona pozwoli mu spróbować - w obliczu utraty pan zmusi się parę razy do seksu, jej się będzie wydawać, że wszystko wraca do normy, przyjmie go z powrotem. Potem seks znów spadnie do zera ale przecież wszystko jest ok więc ona będzie się zadręczać (przy pomocy życzliwych z forum) co z nią jest nie tak, że jej nie chce. Pan zapewne znajdzie sobie nową koleżankę i może tym razem zabrnie dalej. Ona to odkryje co psychicznie dobije ją po całości. Kurtyna.

            --
            Uzależnienie
            • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:43
              zaczęliśmy troszkę rozmawiać dziś rano, wczoraj nie było jak bo postanowiłam korzystając z dnia wolnego się upić z tego szczęścia i jak wrócił z pracy nie dało się ze mna za bardzo komunikować :)

              ale dziś co nieco się dowiedziałam...już nie zaprzecza że to były tylko maile i na tym miało się skończyć, miało to prowadzić do przygody, seks bez zobowiązań, ona była bardzo chętna a On się chciał sprawdzić...bo powiedział że unikał seksu ze mną jak tylko mógł bo kilka razy mu nie wyszło i się załamał..ja nie robiłam z tego problemu ale On chyba zrobił z tego olbrzymi..i chciał się z nią sprawdzić czy może..nie wiem tylko co by to dało? co by zrobił gdyby mu z nią wyszło? zostawił mnie? a co jakby nie wyszło? kupy się to nie trzyma ale na pewno wszystko szło w kierunku zdrady...i teraz twierdzi że to że ja już wiem odebrało całą przyjemność z tego wszystkiego..nie ma tajemnicy i przygody...ale może tylko tak mówi bo to chcę usłyszeć? generalnie lipa i nic się kupy nie trzyma...ale chce ze mną rozmawiać i chce szukać pomocy i to wszystko ratować...

              i dałam mu przeczytać forum, może źle, może dobrze, nie wiem...
              • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:48
                adriannan25 napisał(a):

                >
                > i dałam mu przeczytać forum, może źle, może dobrze, nie wiem...

                Źle że jesteś całkowicie otwarta w stosunku do niego, źle. Daleko nie zajedziesz na takiej otwartości. Zresztą całkowita otwartość w związku jest bez sensu.

                ha:) i po przeczytaniu forum "wymyślił" argument że odkrycie flirtu mu zabrało całą przyjemność? no tak, dostarczaj mu dalej argumentów...
                --
                Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                Myśli jak uderzenia bata...
                Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:53
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > adriannan25 napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > i dałam mu przeczytać forum, może źle, może dobrze, nie wiem...
                  >
                  > Źle że jesteś całkowicie otwarta w stosunku do niego, źle. Daleko nie zajedzies
                  > z na takiej otwartości. Zresztą całkowita otwartość w związku jest bez sensu.

                  a jak inaczej mam postępować żeby On był w końcu otwarty w stosunku do mnie?

                  >
                  > ha:) i po przeczytaniu forum "wymyślił" argument że odkrycie flirtu mu zabrało
                  > całą przyjemność? no tak, dostarczaj mu dalej argumentów...

                  czuję że to nie było zbyt mądre i że z pewnością dostarczyłam mu kilku pomocnych tekstów...
                  • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 11:06
                    adriannan25 napisał(a):


                    > a jak inaczej mam postępować żeby On był w końcu otwarty w stosunku do mnie?
                    >
                    > >
                    Słuchaj, według mnie warunek sine qua non to poczucie bezpieczeństwa ale to nie jest zależne od jednej strony i to nie jest jedyny warunek. Generalnie jak poczuje się zwierz bezpiecznie to będzie bardziej czytelny ale też całkowita otwartość jego wobec Ciebie sprawiłaby że po prostu coś by się wypaliło..przynajmniej ja tak uważam, wiem że to slogan ta symbioza i zaufanie ale to już relacja brak-siostra.
                    Myślę że tylko naiwny by to zbagatelizował, jeśli coś takiego się wydarza to świadczy o problemach w związku i ja myślę że jakieś problemy w tym związku macie i naprawdę można rozwiązać tylko trzeba unikać szkodliwych schematów.

                    --
                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                    Myśli jak uderzenia bata...
                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                    • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 11:29
                      that.bitch.is.sick napisała:
                      > Słuchaj, według mnie warunek sine qua non to poczucie bezpieczeństwa ale to nie
                      > jest zależne od jednej strony i to nie jest jedyny warunek. Generalnie jak poc
                      > zuje się zwierz bezpiecznie to będzie bardziej czytelny ale też całkowita otwar
                      > tość jego wobec Ciebie sprawiłaby że po prostu coś by się wypaliło..przynajmnie
                      > j ja tak uważam, wiem że to slogan ta symbioza i zaufanie ale to już relacja br
                      > ak-siostra.

                      ale ja mówię tylko o tej sytuacji..tu już wszystko było oprócz szcerości i otwartości..
                      poza tym nie mam manii kontrolowania, mamy osobne sprawy, osobnych znajomych, osobno robimy sporo rzeczy...nie wiem jak to będzie teraz w przypadku takiego braku zaufania z mojej strony...już teraz na dźwięk sms'a drętwieje cała

                      > Myślę że tylko naiwny by to zbagatelizował, jeśli coś takiego się wydarza to św
                      > iadczy o problemach w związku i ja myślę że jakieś problemy w tym związku macie
                      > i naprawdę można rozwiązać tylko trzeba unikać szkodliwych schematów.
                      >
                      ale jak inaczej je rozwiązać nie rozmawiając o tym??
                      • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 12:58
                        adriannan25 napisał(a):


                        >
                        > ale ja mówię tylko o tej sytuacji..tu już wszystko było oprócz szcerości i otwa
                        > rtości..
                        > poza tym nie mam manii kontrolowania, mamy osobne sprawy, osobnych znajomych, o
                        > sobno robimy sporo rzeczy...nie wiem jak to będzie teraz w przypadku takiego br
                        > aku zaufania z mojej strony...już teraz na dźwięk sms'a drętwieje cała

                        Niestety ale ja Ci nie do końca wierzę i tryb życia niewiele ma do rzeczy. Skoro już zdążyłaś mu pokazać wątek, to znaczy że masz taką tendencję jaką masz i nie sądzę aby to się dzisiaj zmieniło. To, że on nie było otwarty to jest niemal oczywiste (udawała chorego i gorszył panie w pracy w tym samym czasie): w końcu Ty masz ochotę na seks z nim.
                        >

                        > ale jak inaczej je rozwiązać nie rozmawiając o tym??

                        To temat długi ale powiem Ci że wszystkie poradniki seksualne od wisłockiej począwszy zgodnie twierdzą że rozmowa o problemach tylko psuje i niszczy seks i pożądanie.
                        Druga sprawa, że ludzie nie reagują na rozmowę tylko na zmianę zachowania. Pomiędzy deklaracjami a tym co się robi długa droga. Chodzi o to żeby robić a nie gadać. I też to co on Ci powie nie ma żadnego znaczenia względem tego co zrobi i z czego możesz wyciągnąć wnioski.


                        --
                        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                        Myśli jak uderzenia bata...
                        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                        • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 13:14
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          > To temat długi ale powiem Ci że wszystkie poradniki seksualne od wisłockiej poc
                          > ząwszy zgodnie twierdzą że rozmowa o problemach tylko psuje i niszczy seks i po
                          > żądanie.
                          > Druga sprawa, że ludzie nie reagują na rozmowę tylko na zmianę zachowania. Pomi
                          > ędzy deklaracjami a tym co się robi długa droga. Chodzi o to żeby robić a nie g
                          > adać. I też to co on Ci powie nie ma żadnego znaczenia względem tego co zrobi i
                          > z czego możesz wyciągnąć wnioski.


                          BOSKIE! Pastwić się nad problemem nie znając jego przyczyny. Walić na ślepo. ZMIENIAĆ swoje zachowanie nie wiedząc o co chodzi. ROBIĆ ale nie wiadomo co :D

                          Szczyt absurdu prowadzący do niczego poza obłędem. Kolejny wątek, gdzie Bitch nie potrafi udzielić KONKRETNEJ rady ale bije piany ile się da :D

                          --
                          Uzależnienie
                            • mujer_bonita Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 13:24
                              kag73 napisała:
                              > Wlasnie zmienic swoje zachowanie, zeby wlasnie wreszcie dowiedziec sie o co cho
                              > dzi. Bo jak widac do tej pory autorka sie nie dowiedziala.

                              Czyli CO KONKRETNIE ROBIĆ. Bo takie blablanie 'zmienić zachowanie' to nic nie daje. Co ma KONKRETNIE robić?

                              I dlaczego na litość boską ma sama strzelać na oślep, męczyć się, szarpać zamiast po prostu pójść do specjalisty???? Raka też sobie same diagnozujecie?

                              --
                              Uzależnienie
                        • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 13:15
                          Otoz, moim zdaniem, dalas dupy pokazujac mu watek, kompletnie mu sie "otworzylas". Blad. W takich sytuacjach trza grac w pokera, zeby cos ugrac, moim zdaniem, ale nie kazdy potrafi. Ty nie potrafisz, bo inaczej nie czekalabys mialczac rok czasu albo 5 miesiecy na bezseksiu i nie majac klarownej sytuacji. Dla mnie w takich sytuacjach jest woz albo przewoz. Jak tak sobie ktos pomialczy od czasu do czasu na misia, bez konkretow i konsekwencji, to moze dluuugo marnowac zycie.
                        • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 13:17
                          that.bitch.is.sick napisała:
                          >
                          > To temat długi ale powiem Ci że wszystkie poradniki seksualne od wisłockiej poc
                          > ząwszy zgodnie twierdzą że rozmowa o problemach tylko psuje i niszczy seks i po
                          > żądanie.
                          > Druga sprawa, że ludzie nie reagują na rozmowę tylko na zmianę zachowania. Pomi
                          > ędzy deklaracjami a tym co się robi długa droga. Chodzi o to żeby robić a nie g
                          > adać. I też to co on Ci powie nie ma żadnego znaczenia względem tego co zrobi i
                          > z czego możesz wyciągnąć wnioski.
                          >
                          czyli co zrobić? nie rozmawiać, dać po prostu szansę, poczekać co będzie robił i zdystansować sie i zająć własnymi sprawami??
                          • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 14:29
                            adriannan25 napisał(a):


                            > >
                            > czyli co zrobić? nie rozmawiać, dać po prostu szansę, poczekać co będzie robił
                            > i zdystansować sie i zająć własnymi sprawami??

                            Jak to co będzie robił? Pisał do tamtej, a jak nie to hulał po internecie i brandzlował się do kamerki (i to optymistyczny scenariusz, w pesymistycznym wlezie do przypadkowego wyra)
                            hej, obudź się. Nie miałam na myśli dawania mu szansy tylko wręcz przeciwnie. Tzn. szansę masz możesz mu dać wewnętrznie w swoim sercu możesz zachować nadzieję, że to co między wami coś jest warte, ale on ma być przekonany że jesteś niedostępna dla niego, że wszystko wiesz i że już go nie chcesz. Nie wiem czy łatwiej Ci mieszkać razem czy osobno to tylko geografia. Liczy się jego przekonanie że już po ptakach. I żadne skamlenia nie mogą Cię przekonać. Pod żadnym pozorem nie rywalizować z kochanką, życz mu szczęścia i czasem proś o pomoc przyjacielską w jakiś swoich sprawach. Brak mu dobrego seksu? Niech się nim zrzyga tym seksem. Bądź niedostępna czasowo i emocjonalnie. I radzę mu nie opowiadać o swoim życiu. Praktycznie efekt masz gwarantowany, w innym przypadku będziesz nieatrakcyjna dla niego... wybór jest Twój co Ci będę kłamać.

                            --
                            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                            Myśli jak uderzenia bata...
                            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                • kag73 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:57
                  Ha:) Ale przeciez tam nie mialo byc zadnej przyjemnosci, on chcial sie "sprawdzic"....hmm, ale teraz juz nie chce.
                  Prawda jest taka, ze teraz sie troche boi, bo zona go nakryla i juz sie sprawdzac nie chce/nie musi.
                  Mniejsza o to.
                  Teraz rzecz idzie o to od czego sie zaczelo: zaczal unikac seksu i wtedy zaczely sie problemy z konczeniem, czy odwrotnie. Dlaczego tak naprawde zaczal unikac seksu?
                  I jeszcze jedno pytanie: jak radzil sobie z popedem do tej pory? Czy mu ten "sposob" odpowiadal bardziej niz seks z zona? Czy bedzie potrafil przestawic sie z tego obecnego "sposobu" na seks z zona?
                  Jak w ogole reagowal inicjatywe zony, jezeli takowa byla? Jak sie zachowywal?
                  Cale miesiace bez baby w lozku(sorry tak to widze) nagle pojawia sie chetna i nowa, to tylko czlowiek....czyli seksu chce.
      • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 10:15
        efi-efi napisała:

        > Wiem to z autopsji bo sama bawię się do tej pory w takie „gierki” i
        > wierz mi, że na takim głupim gadaniu się kończy, a też znam paru facetów, któr
        > zy umilają sobie czas w biurze , pisząc świństewka do koleżanek .

        >

        Co to za argumentacja:) a ja znam paru żonatych kolesi co umilają sobie czas w biurze bzykając sekretarki, to według Ciebie argument że to jest norma? Zresztą - mylisz wszystko to zupełnie nie o to chodzi co jest normą i o co warto się czepiać o co nie. To tak jak z porno, wszystko jest dobrze póki to nie zakłóca seksu w związku.
        Uczulam więc, aby własną głupotą i krótkowzrocznością nie mącić autorce w głowie bo sytuacja jest poważna, nie mają znaczenia flirty w sytuacji gdy kończy się napaleniem na żonę. Tu mamy patologię, a Ty wyraźnie nie rozumiesz.

        I będąc kobietą też nie rozumiesz wagi którą przykładają mężczyźni do fantazji. Dla Ciebie można poflirtować i szlus, facet to odbiera jako wstęp do seksu i do tego będzie dążył nawet jak nie chce. Nie mierz jedną miarą obu płci.
        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
    • efi-efi Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 08:05
      kag73 napisała:
      >>Efi-efi, chcesz ja przekonac, ze takie zachowanie jest normalne, wybacz, mnie to nie >>przekonuje. Facet jest na romantycznym wyjezdzie z zona, z ktora nie spal od 5 miesiecy i >>pisze w lazience cale wypracowania do kolezanki, czyli co tak jak ci panowie w biurze "umila >>sobie czas(abstarhujac, ze nawet to nie jest dla mnie normalne)"? A co to oznacza dla niej >>jako jego kobiety, ktora autentycznie jest obok i czeka z wytesknieniem na jakiekolwiek >>drgniecie w jego spodniach?

      Kag, ja go nie usprawiedliwiam, to co jest dopuszczalne w jednym małżeństwie, w innym staje się tragedią.
      Zauważ, że odnosiłam się jedynie do kwestii pisania maili czy sprośnych smsów do koleżanki.

      Uważam, że małżeństwo posypało im się znacznie wcześniej i ta cała koleżanka jest skutkiem nie przyczyną.
      Dlatego myślę, że powinna zmusić męża do rozmowy, z tego co Adrianna pisze, on nie widzi problemu w tym co się wydarzyło i nie przypisuje swojemu zachowaniu większego znaczenia. Ba, nawet go złoszczą jej złośliwości na ten temat .
      Dlatego dobrze by było gdyby przy takiej rozmowie ktoś był, ktoś bezstronny , kto by przetłumaczył facetowi o co żonie chodzi.

      A tak swoją drogą ciekawa jestem do jakiego stopnia jesteś "staromodna" :)
      Coś mi ta "staromodność" nie pasuje do wizerunku Ciebie, jaki przebija z Twoich postów :)
      • hello-kitty2 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 14:18
        Dziewczyny, a mnie zastanawia fakt, jak autorka watku zapytala sie meza o jego fantazje, a on jej odpowidzial, ze skoro do tej pory o nich JEJ nie mowil to teraz tez nie powie. A kolezance opowiadal te fatnazje jedna po drugiej. Czyli cos go blokuje na zone. Trzeba ta blokade zniesc, jesli sie w ogole da?

        Adrianna czy on ci kiedys gadal swinstwa? Czy sie przy tobie kiedys masturbowal? Czy wasz seks byl w jakis sposob ograniczony nie wiem co: do miejsca? do pozycji? do jednej 'dziury'? do konkretnej pory? do konkretnego dnia tygodnia? Czy mial przed toba inne kobiety? Czy wiesz co on w lozku lubi? Co go kreci? Czego by na pewno nie zrobil? Ile ten seks trwal? Czy mu odmawialas? Kto inicjowal?

        Wg mnie nalezy doprowadzic do tego zeby ten seks sie pojawil i na tym budowac wspolna przyszlosc? Trzeba go uwiesc i tyle. W lozku jest szansa, ze sie bardziej otworzy niz w rozmowie. Pytanie tylko jak on chce zeby ten seks wygladal? Trzeba mu to dac.
      • kutuzow Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 16:07
        efi-efi napisała:

        > Uważam, że małżeństwo posypało im się znacznie wcześniej i ta cała koleżanka je
        > st skutkiem nie przyczyną.

        Jestem podobnego zdania.

        > Dlatego myślę, że powinna zmusić męża do rozmowy, z tego co Adrianna pisze, on
        > nie widzi problemu w tym co się wydarzyło i nie przypisuje swojemu zachowaniu w
        > iększego znaczenia. Ba, nawet go złoszczą jej złośliwości na ten temat .
        > Dlatego dobrze by było gdyby przy takiej rozmowie ktoś był, ktoś bezstronny , k
        > to by przetłumaczył facetowi o co żonie chodzi.

        Myślę że facet po prostu stara się minimalizować straty. Był fajny dreszczyk emocji, nowa laska już prawie na wyciągnięcie reki i nagle sprawa się rypła. Żona robi "aferę" (pisze z jego punktu widzenia). Jak dla mnie jest to próba wykręcenia się od konsekwencji. Wiadomo że najlepszym wyjaśnieniem jest przedstawienie tego jako chęci sprawdzenia się (czy problem zniknął), bo można to potem przedstawić jako działanie dla dobra związku (w wersji przerysowanej: "to dla nas kochanie się tak poświęcałem, dla ratowania naszego seksu byłem gotów nawet przespać się z inną).

        Dla mnie ciekawe jest to że gość nic nie wspomniał o swoich fantazjach. Może to być coś trudnego do realizacji w związku partnerskim (np. facefucking), może to być coś, co wie z góry że się nie zgodzisz (fantazje o trójkącie z inną kobietą) -wspominałaś bowiem że to odpada. Może być też prozaiczny powód, że już go nie kręcisz tak jak kiedyś, "spowszedniałaś mu" a gościu potrzebuje nowych podniet, żeby coś się działo w jego życiu.

        Ciężko jest podpowiedzieć autorce dobre rozwiązanie tej sytuacji. Terapia małżeńska ma sens o ile gościu szczerze chce to naprawiać, a nie tylko "zamaskować" problem sprzedając historyjkę że chciał wyleczyć swój problem na boku (robił to dla ich wspólnego dobra). Wg mnie można spróbować, a jeśli nie przyniesie to jakiegoś przełomu (np. pełnego otwarcia męża i pełnej informacji o tym co złego dzieje się od jakiegoś czasu w ich związku i z czego to wynika), to zawsze można podtrzymać decyzję o rozstaniu. Z drugiej strony jest tez powiedzenie o niewylewaniu dziecka z kąpielą.
        • adriannan25 Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 16:22
          kutuzow napisał:
          >
          > Myślę że facet po prostu stara się minimalizować straty. Był fajny dreszczyk em
          > ocji, nowa laska już prawie na wyciągnięcie reki i nagle sprawa się rypła. Żona
          > robi "aferę" (pisze z jego punktu widzenia). Jak dla mnie jest to próba wykręc
          > enia się od konsekwencji. Wiadomo że najlepszym wyjaśnieniem jest przedstawieni
          > e tego jako chęci sprawdzenia się (czy problem zniknął), bo można to potem prze
          > dstawić jako działanie dla dobra związku (w wersji przerysowanej: "to dla nas k
          > ochanie się tak poświęcałem, dla ratowania naszego seksu byłem gotów nawet prze
          > spać się z inną).

          nie ma opcji żebym kupiła taką bajkę i jestem pewna że On to wie...poza tym już o to zapytałam, jak niby stuknięcie innej laski miałoby pomóc nam..bo jeśli by się sprawdził to by miał regularna kochankę a jeśli nie to już chyba by się załamał..w każdej opcji nie ma korzyści dla mnie...wieć wydaje mi się że to jedna wielka bzdura jest

          >
          > Dla mnie ciekawe jest to że gość nic nie wspomniał o swoich fantazjach. Może to
          > być coś trudnego do realizacji w związku partnerskim (np. facefucking), może t
          > o być coś, co wie z góry że się nie zgodzisz (fantazje o trójkącie z inną kobie
          > tą) -wspominałaś bowiem że to odpada. Może być też prozaiczny powód, że już go
          > nie kręcisz tak jak kiedyś, "spowszedniałaś mu" a gościu potrzebuje nowych podn
          > iet, żeby coś się działo w jego życiu.

          te które z nią chciał realizować to normalne rzeczy, nie miałabym z tym problemu, już takie rzeczy wcześniej robiliśmy, poza tym ja jestem otwarta na propozycje i wiele opcji mogłabym wypróbować

          jeżeli mu spowszedniałam to dlaczego chce to teraz tak ratować?

          a tak jeszcze wracając do tego co wyprawiał na wyjeździe to zaczynam mieć wrażenie że On chyba chciał być przyłapany...tylko po co?
          • that.bitch.is.sick Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 16:28
            adriannan25 napisał(a):


            > a tak jeszcze wracając do tego co wyprawiał na wyjeździe to zaczynam mieć wraże
            > nie że On chyba chciał być przyłapany...tylko po co?

            Nie chciał. Po prostu był taki nakręcony, że przestał być czujny. Nie rozkminiaj, to Ciebie będzie z kolei nakręcać a tu mądrali się jeszcze z tysiąc wypowie. Każdy ma swoją gadkę.
            --
            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
            Myśli jak uderzenia bata...
            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
            • kutuzow Re: moja tragedia..ostatni akt.. 18.10.12, 16:38
              hat.bitch.is.sick napisała:


              > > a tak jeszcze wracając do tego co wyprawiał na wyjeździe to zaczynam mieć
              > wraże
              > > nie że On chyba chciał być przyłapany...tylko po co?
              >

              "Nie chciał. Po prostu był taki nakręcony, że przestał być czujny."

              Zgadzam się z tym, że po prostu wizja fajnej przygody przysłoniła mu zdrowy rozsądek i spadła mu czujność.