Dodaj do ulubionych

Mąż (partner) gej

07.11.12, 20:08
Zaczynam nowy wątek po to chyba by zyskać trochę wsparcia od Was. Jestem w związku bez seksu od lat - tysiące wymówek z jego strony, co w sumie potem zaczęło mi odpowiadać, bo "łóżko" zajmowało może 3 minuty, zostawiało mnie wkurzoną, rozdrażnioną, często najzwyklej w świecie poobcieraną. Z 2-3 lata temu zaczęły się jego wyjścia na saunę, dziwne wyjazdy, z których wracał o 2 w nocy, a na moje pretensje czemu tak długo (telefonu nie odbierał), były awantury i wrzaski, zaczynało się wypominanie mi moich wad i błędów, kompletnie nie związanych z tematem - takie odwracanie kota ogonem. Kiedyś przez przypadek podsłuchałam jego rozmowę z jakimś..... chłopcem (bo mówił o lekcjach), mówił, że miłość jest najważniejsza, że jak tylko mu da znać, to on przyjedzie. Początkowo myślałam, że to po prostu .... ukrywany syn, ale jak w pewnym momencie mój partner (bo nie mąż) powiedział "nie, nie wiem jaka jest towja mama" to już wiedziałam. Zaczęło się godzinami przesiadywanie na gadu gadu, choć zawsze to moje rozmowy na gg były wykpiwane jako sposób rozmowy dla idiotów. No a od dłuższego czasu to już zatracił się w tym na maxa. Umiawia się z 20-to letnimi chłopcami, ma drugi telefon, drugi komputer. Zaczał się regularnie myć - wcześniej miał z tym ogromny problem, używać jakich maseczke, kosmetyków. W aucie znalazłam 2x prezerwatywy. A na telefonie smsy typu "czy dziś masz ochotę na oral", "możesz mnie zdominować" itp... wszystko od facetów. Poznajdowałam kilka tych numerów na portalu anonse gejowo. I teraz problem - na każdą próbę rozmowy jest wrzask, groźby, że mnie wywali z domu, że powie moim rodzicom, że się dzieckiem nie zajmuję, że jestem aspołeczna, że jestem nienormalna, beznadziejny przypadek itp - znów odwracanie kota ogonem. Mówi, że ten dom jest chory, bo np. z niechęcią robię obiady. Na zewnątrz gra strasznego męskiego samca, szarmanckiego (w jego odczuciu) dla pań, wzór cnót wszelakich. A jak kto nadepnie mu na odcisk, to nie spocznie póki tej osoby nie zniszczy. Generalnie w każdej aferze jest najeżdżanie na mnie, a ja niestety trochę się boję wrzasnąć mu w twarz, że znam numery tych chłopców, że mam te smsy (bo mam). A czemu się boję? Dziecko lat 9, z problemami zdrowotnymi, wspólny kredyt, śmieszne moje zarobki. Każdy wieczór on siedzi u siebie z komputerem - potrafi z 6h dziennie z tymi chłopcami gadać. Piszę bo chciałabym pogadać z kimś kto ma podobny problem. Wiem, co mi napiszecie - że mam uciekać :) Wiem i wiem, że będę musiała to zrobić by ratować siebie i w sumie dziecko też. Mam dowody - to też mój mocny argument, tylko szczerze mówiąc czuję się jak w jakimś tunelu, a może ktoś powie coś takiego co pokaże mi jakąś inną drogę czy podsunie jakiś pomysł, rozwiązanie, może prawne. No i napisałam też ,może chaotycznie, po to żeby się wygadać :)
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 07.11.12, 20:24
    Moja czeska asystentka miała to samo. Po rozwodzie były mąż zamieszkał z facetem. Jeszcze do tego był policjantem, więc kłopoty były do kwadratu. Awantury, groźby, sazntaz itd.
    Pozdrawiam
    Marek
  • hello-kitty2 07.11.12, 20:28
    Mieszkacie w Polsce?
  • merenre 07.11.12, 20:29
    Tak.
  • hello-kitty2 07.11.12, 20:35
    Zastanawiam sie dlaczego on sie nie ujawnil? Jaka Polska jest dla gejow? Czy ktos oprocz ciebie i tych chlopcow wie? Jego rodzice/rodzenstwo? Sluchaj, a ty jestes zdecydowana, ze nie chcesz z nim byc? Tylko chodzi ci o to jak sie w miare 'korzystnie' rozstac?
  • kag73 07.11.12, 20:40
    Kitty, Polska i geje...zapomnij!
  • merenre 07.11.12, 20:44
    No dokładnie. Szczególnie dla osoby która jest cud miód orzeszki i z ogromnym ego. Gdzież taka osoba przyznałaby się do takiej "ułomności".....
  • hello-kitty2 07.11.12, 20:51
    merenre napisała:

    > No dokładnie. Szczególnie dla osoby która jest cud miód orzeszki i z ogromnym e
    > go. Gdzież taka osoba przyznałaby się do takiej "ułomności".....

    No to mamy wyjasnienie, przerabane. Sluchaj to powiedz jestes zdecydowana, wiesz, ze chcesz sie rozstac? I ewentualnie czy wiesz, jak chcesz zeby wasze kontakty po rozstaniu wygladaly? Dziecko - tata?
  • asocial 07.11.12, 22:17
    gromadzic dowody, po cichu skonsultowac sie z prawnikiem po czym zlozyc papiery o alimenty. juz mialam pisac, ze sprawa wygrana, ale przeciez w pl nie ma zwiazkow partnerskich. walcz o alimenty chociaz, pogadaj z prawnikiem jak rozzwiazac sprawe mieszkania...no i kolejny toto przyklad, ze niezaleznosc finansowa jest absolutnie niezbedna..
  • bcde 07.11.12, 23:46
    >Mam dowody - to też mój mocny argument, tylko szczerze mówiąc czuję się jak
    > w jakimś tunelu, a może ktoś powie coś takiego co pokaże mi jakąś inną drogę czy podsunie jakiś pomysł, rozwiązanie, może prawne.

    Ty akurat masz sprawę prostą, ze względu na gejostwo męża. Rozwiązanie prawne jest następujące. Proponujesz mężowi szybki rozwód bez orzekania o winie i bez prania brudów. Uświadamiasz mu, że masz dowody i że bez sensu jest wywlekać to w sądzie. Powinien zgodzić się na rozwód. Po rozwodzie mieszkasz dalej z dzieckiem w tym mieszkaniu i szukasz nowego partnera, z którym ewentualnie zamieszkasz, dzieląc życie i koszty. Mąż (już były) mieszka razem z wami do czasu twojej wyprowadzki albo się wyprowadza, jeśli chce. Kredytem się nie martw, bo z bankiem i z mężem możesz się dogadać, a jeśli nie, to zanim bank wyrzuci cię z mieszkania, miną lata, o ile w ogóle mu się to uda. Poza tym, dłużnikami jesteście obydwoje z mężem, więc jeśli mąż zarabia więcej, to bank zwróci się po zapłatę głównie do niego. No i oczywiście, jeśli po rozwodzie znajdziesz się w niedostatku, to możesz wystąpić o alimenty dla siebie. To, że dziecko zostanie pod twoją opieką jest oczywiste.
  • 3rd_sin 08.11.12, 12:10
    Zgadzam się z @bcde, sprawa jest dla Ciebie wygrana. Wyjścia masz dwa moim zdaniem: albo grasz w otwarte karty i mówisz, że masz dowody na jego (gejowskie) zdrady i sprawę możecie załatwić polubownie, albo...jeśli on się nie zgodzi, powiedzieć mu twardo, że skoro on zniszczył Ci życie, Ty zrobisz to samo (a mając dowody, nie tylko rozwiedziesz się bez problemu, ale także dostaniesz alimenty). W Twojej sytuacji zastanawianie się nad wspólnym kredytem, to najmniejszy problem. Szkoda Twojego życia na bycie z kimś takim.Wykorzystał Cię do zbudowania pozorów (nie majac przy tym skrupułów), teraz Ty zadbaj o siebie i dziecko. Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie sprawy.
  • merenre 08.11.12, 18:28
    No tylko właśnie problem polega na tym, że to nie mąż, a partner.....
  • hello-kitty2 08.11.12, 23:26
    merenre napisała:

    > No tylko właśnie problem polega na tym, że to nie mąż, a partner.....

    Znowu wyjdzie, ze zadaje naiwne pytania ale trudno pytam, bo nie wiem. Czy to partnerswo jest zalegalizowane? Podpisywaliscie u notariusza jakies umowy dotyczace tego partnerstwa, zycia razem, testamenty? Dodatkowo podpisywaliscie jakies dokumenty dotyczace ojcowstwa, umowe kredytu? Czyz tam nie znajduja sie odpowiedzi na twoje pytania? Nie mozesz zwrocic sie do swojego prawnika?
  • 3rd_sin 09.11.12, 11:31
    Nie zmienia to faktu, że musi łożyć na dziecko, skoro jest ojcem. Drugie pytanie na kogo jest kredyt? Bo jak na niego, to już zupełnie nie musisz się martwić...
  • kutuzow 09.11.12, 12:11
    merenre napisała:

    > No tylko właśnie problem polega na tym, że to nie mąż, a partner.....

    Merenre --> o jakim problemie piszesz? Jeśli Twój partner jest ojcem Twego dziecka (uznał dziecko jako własne w USC), to dziecku przypadają TAKIE SAME PRAWA (do alimentów, dziedziczenia itp) jak dziecku urodzonemu w małżeństwie. Sytuacja dziecka jest identyczna.
    Inna jest jedynie Twoja sytuacja.
    Jeśli kredyt wziął Twój partner, to on będzie go spłacał. Jeśli umowę podpisaliście wspólnie, to na pewno w umowie jest oznaczony udział każdej ze stron (np. 50/50 lub 35/65), taka część mieszkania pod zakup którego był ten kredyt jest Twoja.
    Jak widać sytuacja czysta i prosta.

    Jedyny "problem" jaki ja widzę, to że ciężko będzie teraz gościa "wydoić" przy okazji rozwodu.
    Ja rozumiem że fajnie żyje się wygodnie, ale jak mówi polskie przysłowie "labo rybki albo akwarium". Możesz dalej służyć za przykrywkę dla męża Bi*, i żyć wygonie pod kątem materialnym, albo rozstać sie i żyć samodzielnie (kosztem utraty tej wygody materialnej).

    * Gość jest BI, a nie gej, skoro wcześniej udało mu się spełniać obowiązki małżeńskie i spłodził dziecko.
  • that.bitch.is.sick 09.11.12, 12:34
    kutuzow napisał:

    > merenre napisała:
    >
    > > No tylko właśnie problem polega na tym, że to nie mąż, a partner.....
    >
    > Merenre --> o jakim problemie piszesz? Jeśli Twój partner jest ojcem Twego
    > dziecka (uznał dziecko jako własne w USC), to dziecku przypadają TAKIE SAME PRA
    > WA (do alimentów, dziedziczenia itp) jak dziecku urodzonemu w małżeństwie. Sytu
    > acja dziecka jest identyczna.
    > Inna jest jedynie Twoja sytuacja.
    > Jeśli kredyt wziął Twój partner, to on będzie go spłacał. Jeśli umowę podpisali
    > ście wspólnie, to na pewno w umowie jest oznaczony udział każdej ze stron (np.
    > 50/50 lub 35/65), taka część mieszkania pod zakup którego był ten kredyt jest
    > Twoja.
    > Jak widać sytuacja czysta i prosta.
    >
    > Jedyny "problem" jaki ja widzę, to że ciężko będzie teraz gościa "wydoić" przy
    > okazji rozwodu.
    > Ja rozumiem że fajnie żyje się wygodnie, ale jak mówi polskie przysłowie "labo
    > rybki albo akwarium". Możesz dalej służyć za przykrywkę dla męża Bi*, i żyć wyg
    > onie pod kątem materialnym, albo rozstać sie i żyć samodzielnie (kosztem utraty
    > tej wygody materialnej).
    >
    > * Gość jest BI, a nie gej, skoro wcześniej udało mu się spełniać obowiązki małż
    > eńskie i spłodził dziecko.

    Mylisz pojęcia, gej jest w stanie odbywać stosunki seksualne z kobietami kiedy go przypili lub z innych powodów, podobnie jak heteroseksualny mężczyzna jest w stanie odbywać stosunki seksualne z mężczyznami(przysłowiowi mężczyźni w woju pod prysznicem).
    Musisz sobie uświadomić że homoseksualizm i heteroseksualizm to nie są dwie odmienne od siebie skrajności tylko położenie na kontinuum seksualnym, którego krańce są wartościami czysto teoretycznymi. Jeśli mężczyzna preferuje stosunki z mężczyznami - to czyni go gejem, a nie wykluczenie stosunków z kobietami. Pomijamy że "partner" jeszcze nie dokonał coming out, a główną rolę w życiu seksualnym osoby odgrywa samookreślenie.
    Prawdziwym problemem autorki jest to, że żyje z mężczyzną nie pogodzonym z rzeczywistością, z głębokimi problemami w zakresie własnej tożsamości, to prowadzi do braku norm moralnych i świadomego łamania zasad - to spowodowało właśnie wykorzystanie emocjonalne partnerki (spowodował zaangażowanie kobiety, prawdopodobnie będąc świadomym że nie może go odwzajemnić). Ma ona prawo czuć się skrzywdzona, stosunki majątkowe nie mają tu nic do rzeczy i proszę Cię Kutuzow po raz wtóry, nie przenoś własnych obsesji na innych. Jakość życia to nie tylko byt materialny, a małżeństwo w swoim wymiarze symbolicznym dla wielu osób coś znaczy, nawet jeśli dla Ciebie jest to tylko papier - nikogo nie interesują Twoje prywatne koncepcje i ustawiczne próby narzucenia własnej opinii na temat małżeństwa. Albo to przedstawiaj jako swoje poglądy, albo gadaj na temat wątku.

    Do autorki, ja mogę tylko doradzi tak: uważam że powinna się zgłosić do organizacji kobiecych, a konkretnie mam na myśli środowiska feministyczne, tam mają często kontakt i przenikają się ze środowiskami homoseksualnymi. Tam te problemy mają żywotne i głębokie zrozumienie, będzie to zrozumienie u źródła. Autorka wg mnie powinna zrozumieć że nawet oszukana, jest odpowiedzialna za związek który stworzyła i partnera który wymaga rozwiązania jego problemów aby dało się rozwiązać to co ich połączyło. Nie jestem ekspertem z tego co wiem, gej który nie dokona coming out, wiele negatywnych rzeczy przenosi na otoczenie, gdzie poczucie własnej nieadekwatności i ambiwalencja to jedne z najłagodniejszych. Słyszałam(w środowiskach kobiecych) że pojawiała się i przemoc wobec partnerki i tyrania, bywały też szkodliwe zachowania wobec dzieci. Dlatego zachęcam, zgłoś sie do takiego ośrodka pomocy kobietom(są w dużych miastach) tam Ci lepiej doradza niż tu.
    --
    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
    Myśli jak uderzenia bata...
    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
  • kutuzow 09.11.12, 14:07
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Mylisz pojęcia, gej jest w stanie odbywać stosunki seksualne z kobietami kiedy
    > go przypili lub z innych powodów, podobnie jak heteroseksualny mężczyzna jest w
    > stanie odbywać stosunki seksualne z mężczyznami(przysłowiowi mężczyźni w woju
    > pod prysznicem).

    Bitch, to Ty mylisz pojęcia. Nie ma podziału czarny/biały homo/hetero. Zobacz że takie postacie jak Fredie Merkury przez długi czas był hetero, żeby potem zanużyć się w środowisku gejowskim. Czyli określenie Bi seksulany jak najbardziej tutaj pasuje.

    Zobacz że kluczowe w określeniu czy jesteś homo czy hetero jest określenie co Cię kręci. Nawet w przywoływanych przez Ciebie więzieniach seks homo jest tylko marginesem (w przeciwieństwie do masturbacji).

    > Ma ona prawo czuć się skrzywdz
    > ona, stosunki majątkowe nie mają tu nic do rzeczy i proszę Cię Kutuzow po raz w
    > tóry, nie przenoś własnych obsesji na innych.

    Oczywiście że ma prawo się czuć skrzywdzona, z tym że poczucie skrzywdzenia nie wynika z tego czy zdradził nas mąż czy "tylko" partner życiowy. Zobacz że autorka sama uwypukla kwestie prawno/majątkowe jako wadę. Gdyby chodziło tylko o poczucie oszukania i zdrady jej związek nieformalny byłby zaletą (dużo mniejsze problemy z rozstaniem się). Tutaj jednak ewidentnie chodzi o finanse.

    Co do moich prywatnych koncepcji za każdym razem będę tutaj EDUKOWAŁ osoby że sytuacja prawna DZIECKA nie zmienia się niezależnie czy jest poczęte w związku nieformalnym czy w małżeństwie. Zmienia się za to sytuacja majątkowa partnerki gdy staje się żoną. Jestem za tym żeby JASNO pisać że to jest różnica i nie zastawiać się "dobrem dziecka" tam gdzie chodzi o własną wygodę i bezpieczeństwo materialne. Piszmy wprost bez ściemniania.



  • triss_merigold6 10.11.12, 20:21
    Kutuzow ma rację.
    Rada dla pani - pozew o bardzo wysokie alimenty na dziecko i pan się zgadza albo ona odchodzi występuje o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka przy matce + zakaz kontaktów z ojcem motywując to ryzykiem demoralizacji dziecka. Jak wyciągnie w sądzie info o kontaktach pana i chłopcach, to gość ma jak w banku przynajmniej ograniczenie praw rodzicielskich.

    Nie miałabym żadnych oporów, facet oszukiwał w dużo bardziej paskudny sposób niż gdyby tylko zdradzał z inną kobietą.
  • hello-kitty2 10.11.12, 21:50
    triss_merigold6 napisała:

    > + zakaz kontaktów z ojcem motywując to ryzykiem demoralizacji dziecka.
    > Jak wyciągnie w sądzie info o kontaktach pana i chłopcach, to gość ma jak w banku
    > przynajmniej ograniczenie praw rodzicielskich.


    Proponujesz bezwzgledne zniszczenie czlowieka? Ja nie odnioslam wrazenia, ze autorka szuka na to sposobu. Ewentualnie niech mnie koryguje. To co proponujesz jest okrutne.

    Jaka demoralizacja? Przeciez chlopcy maja po 20 lat, sa pelnoletni, wiec skad ograniczenie praw rodzicielskich? Bo jest gejem?

    Poza tym on jest ojcem dziecka, o wiezi, z ktorym autorka sie wprawdzie nie wypowiada. Ale chyba warto sie zastanowic czy sluszne jest w tej sytuacji pozbawic dziecko ojca? Czy autorka ma do tego podstawy i czy ma prawo?

    > Nie miałabym żadnych oporów, facet oszukiwał w dużo bardziej paskudny sposób ni
    > ż gdyby tylko zdradzał z inną kobietą.

    Triss naprawde nie mialabys oporow pozbawic dziecko ojca tylko dlatego, ze zdradzal ciebie z innymi mezczyznami? A co jedno ma z drugim? To co proponujesz to czysta zemsta.
  • kag73 10.11.12, 21:53
    Otoz, w koncu to jego ojciec. Dlaczego pozbawiac dziecko konktaktu z ojcem?
  • strach.na.wroble 10.11.12, 22:18
    kag73 napisała:

    > Dlaczego pozbawiac dziecko konktaktu z ojcem?

    Ponieważ żyje w kraju, w którym gej lub biseksualista jest postrzegany przez większość jako obywatel drugiej kategorii ?
  • triss_merigold6 10.11.12, 22:23
    Niech autorka zapyta swego jeszcze partnera czy chciałby rozważać wpływ swojego wzorca postępowania na syna na forum RODK. Gwarantuję, że by nie chciał bardzo.

    Sorry, dla mnie gej/bi który wchodzi w związek z kobietą, robi jej pianę z mózgu, funduje dziecko, a potem cichutko realizuje swoje prawdziwe preferencje to dno dna i nie należy traktować go fair.
  • hello-kitty2 10.11.12, 22:52
    triss_merigold6 napisała:

    > Niech autorka zapyta swego jeszcze partnera czy chciałby rozważać wpływ swojego
    > wzorca postępowania na syna na forum RODK. Gwarantuję, że by nie chciał bardzo

    "Na syna" (?) tendencyjnie :) Przeciez autorka nie podawala plci dziecka.

    > Sorry, dla mnie gej/bi który wchodzi w związek z kobietą, robi jej pianę z mózg
    > u, funduje dziecko, a potem cichutko realizuje swoje prawdziwe preferencje to d
    > no dna i nie należy traktować go fair.

    Przeciez autorka tam tez byla obecna.

    Ja bym starala sie ulozyc, choc uwazam tak jak bitch, ze najlepszym wysciem dla wszystkich stron byloby jego wyjcie na swiatlo dzienne, w czym bym mu starala sie pomoc ale to nie jest prosta sprawa.

    Najwyzsze alimenty dla dziecka, dlaczego nie, pewnie ze rodzice powinni placic na swoje dzieci.

    Ale zycie bywa przewrotne, balabym sie np tego, ze niszczac ojca - geja (zakladajac, ze rozmawiamy o synu) za kilkanasie lat moze okazac sie, ze syn tez jest gejem i co wtedy?

    Mysle, ze zwotem w akcji byloby ujawnienie przed partnerem, ze autorka wie, ze jest gejem, oczywiscie bez ujawniania informacji o zgromadzonych dowodach, moze wtedy probowalby sie z nia ulozyc/umowic, czy to naiwne? Szkoda, ze autorka nie opisala relacji: ojciec - dziecko, moze by sie chcial dogadac ze wzgledu na dobro i przyszlosc wspolnego dziecka?
  • asfo 26.11.12, 20:25
    Nie jest problemem samym w sobie że facet jest gejem i spotyka się z innymi gejami.

    Problem polega na tym, że aby zachować fasadę "normalnego" wszedł w związek z kobietą, zrobił dziecko i wziął wieloletni, dzięki czemu teraz autorka wątku ma poważne kłopoty oraz została emocjonalnie zraniona - gdyby nie zataił pewnych istotnych faktów o sobie, autorka znalazłaby sobie bardziej odpowiedniego partnera i żyła sobie być może w szczęściu i harmonii.

    Dodatkowo pan dalej brnąc w zaprzeczenie dopuszcza się zdrad z przypadkowymi mężczyznami (a co jeśli złapie jakąś chorobę weneryczną i się nią podzieli?) i jest agresywny względem oszukanej partnerki.

    Naprawdę nie ma powodu go głaskać po główce za takie postępowanie.

    Niektórym oczywiście może się nie podobać idea, że pani jest po części utrzymywana przez pana, ale nie jest to rzecz niezwyczajna ani przestępstwo, zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację na rynku pracy - dla części ludzi pracy nie ma, a wielu dostaje wypłaty niewystarczające na samodzielne utrzymanie i nie ma innego wyjścia jak korzystać ze wsparcia rodziny czy partnera. Co oczywiście prowadzi nieraz do problemów, kiedy kontakty z rodziną czy partnerem się nie układają - tyle że często niewiele można z tym zrobić.
  • 3rd_sin 12.11.12, 10:00
    trudno postawić się w sytuacji dziecka, którego ojciec jest gejem (choć to chyba nie takie straszne)...ale jeszcze trudniej postawić się w jego sytuacji, gdy ojciec "robi" dziecko kobicie wyłącznie dla przykrywki, a później ranił matkę, spotykając się z młodymi chłopakami. To zupełnie nieludzkie, facet kompletnie nie lliczy się z uczuciami matki swojego dziecka, o nim (dziecku) samym nie wspominając. Gdyby miał "jaja" i trochę godności...przedstawiłby sprawę partnerce, że jest gejem i nie widzi perspektywy dla ich związku i uważa, że sprawiedliwie byłoby gdyby jako ojciec łożył na dziecko i miał z nim kontakt, ale z uwagi na swoją orientację, rozszedł się z kobietą, aby ta mogła sobie ułożyć życie. Myślę jednak, że facet jest kompletnie pozbawiony przyzwoitości i ludzkich uczuć i sam nie będzie grał fair.
  • hello-kitty2 12.11.12, 10:51
    3rd_sin napisał(a):

    > trudno postawić się w sytuacji dziecka, którego ojciec jest gejem (choć to chyb
    > a nie takie straszne)...ale jeszcze trudniej postawić się w jego sytuacji, gdy
    > ojciec "robi" dziecko kobicie wyłącznie dla przykrywki

    Co ty, geje przeciez juz od dawna wystepuja w polskich serialach :) to jak to nadal sobie trudno wyobrazic, ze jednak 'takie cus' moze miec dziecko?

    A na powaznie, tego nie wiemy, ze zrobil dziecko dla przykrywki, dzieci w zwiazkach lub poza rodza sie z roznych powodow, kobiety znaja chyba czesciej prawde o tym, dlaczego one sie wlasciwie rodza niz mezczyzni, nie sadzisz? :) A nawet jesli dla przykrywki to mogolby to byc teoretycznie obustronny deal, w koncu ktos musi to dziecko utrzymac? Spekulacje.

    To zupełnie nieludzkie, facet kompletnie n
    > ie lliczy się z uczuciami matki swojego dziecka, o nim (dziecku) samym nie wspo
    > minając.

    Facet nie liczy sie kompletnie nie liczy z uczuciami dzieckan (?) Napisalabym grzecznie: nie rozumiem ale nauczona forumowym doswiadczeniem napisze: co za bzdura? Nie zgadzam sie, bo niby w jaki sposob nie liczy sie z uczuciami dziecka?

    Gdyby miał "jaja" i trochę godności...przedstawiłby sprawę partnerce,
    > że jest gejem i nie widzi perspektywy dla ich związku i uważa, że sprawiedliwie
    > byłoby gdyby jako ojciec łożył na dziecko i miał z nim kontakt, ale z uwagi na
    > swoją orientację, rozszedł się z kobietą, aby ta mogła sobie ułożyć życie.

    O jajach i godnosci to mozna mowic do obojga, niestety ani jaja ani godnosc nie zaplaci rachunkow.
  • triss_merigold6 10.11.12, 22:19
    Nie pozbawiać. Zagrozić pozbawieniem. Ceną za kontakty i brak ograniczenia praw rodzicielskich niech będą b. wysokie alimenty - problem finansowy blokujący autorce odejście zostałby rozwiązany. Ma dowody, może mu narobić syfu. Nie miałabym żadnych oporów.
  • triss_merigold6 10.11.12, 22:17
    Zniszczyłabym za oszustwo. IMO bardziej okrutne jest to co facet robi od wielu lat i robi to z premedytacją.
    Jasne, że zemsta, a kto powiedział, ze trzeba być szlachetnym bez względu na sytuację.

    Proponuję jej rozwiązanie problemu finansowego, bo to ją blokuje przed odejściem - bardzo wysokie alimenty na dziecko w zamian za niewyciąganie jego upodobań przed sądem rodzinnym.
  • strach.na.wroble 10.11.12, 22:26
    triss_merigold6 napisała:

    > Jasne, że zemsta, a kto powiedział, ze trzeba być szlachetnym bez względu na sy
    > tuację.

    Jeśli samemu decydujesz kiedy trzeba być szlachetnym, a kiedy można nim nie być, to co to właściwie za szlachetność ? :)
    Może lepiej i uczciwiej jest odpuścić głupie gadki o szlachetności i powiedzieć wprost:
    revenge is a dish best served cold.
  • triss_merigold6 10.11.12, 22:32
    Wybiórcza szlachetność. Elitarna taka.:)
    Pani może to spokojnie rozegrać na zimno, ma szansę - pozbierać wszelkie dowody upodobań i kontaktów pana i pokazać dwie wersje pozwów do sądu rodzinnego. Jedną z b. wysokimi alimentami i brakiem ograniczeń w kontaktach z dzieckiem oraz drugą. Pan będzie miał wybór, zostawienie mu wyboru jest IMO aż nadto humanitarne.
    Aha, jako załącznik - u notariusza zobowiązanie do spłaty jej z mieszkania/części kredytu. Niech to traktuje jako prezent na pożegnanie albo jako zabezpieczenie finansowe dziecka, jak woli.
  • bcde 11.11.12, 15:53
    > Pani może to spokojnie rozegrać na zimno, ma szansę - pozbierać wszelkie dowody
    > upodobań i kontaktów pana i pokazać dwie wersje pozwów do sądu rodzinnego. Jed
    > ną z b. wysokimi alimentami i brakiem ograniczeń w kontaktach z dzieckiem oraz
    > drugą. Pan będzie miał wybór, zostawienie mu wyboru jest IMO aż nadto humanitar
    > ne.

    Dwie wersje pozwów? Raczej 4 wersje pism, bo sprawy alimentacyjne rozstrzyga się w procesie, ale o kontaktach z dzieckiem rozstrzyga się w postępowaniu nieprocesowym, które wszczyna wniosek, a nie pozew.
    Upodobania seksualne pana nie mają żadnego wpływu na ew. alimenty, a na kontakty mogą mieć wpływ tylko wtedy, gdy zagrażają dziecku.
    Pani na szczęście nie może niczego rozgrywać alimentami, czy zakazem kontaktów, tylko może zdecydować, czy odchodzi czy zostaje.
  • bcde 11.11.12, 01:53
    > Rada dla pani - pozew o bardzo wysokie alimenty na dziecko i pan się zgadza alb
    > o ona odchodzi występuje o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka przy
    > matce + zakaz kontaktów z ojcem motywując to ryzykiem demoralizacji dziecka. Ja
    > k wyciągnie w sądzie info o kontaktach pana i chłopcach, to gość ma jak w banku
    > przynajmniej ograniczenie praw rodzicielskich.
    >
    > Nie miałabym żadnych oporów, facet oszukiwał w dużo bardziej paskudny sposób ni
    > ż gdyby tylko zdradzał z inną kobietą.

    Partner ma jak w banku przynajmniej ograniczenie praw rodzicielskich? Bzdura. Po pierwsze, seksualne upodobania partnera nie mają żadnego znaczenia, o ile nie robią dziecku krzywdy. Facet może być np. nekro- lub zoofilem, ale jeśli nie uprawia seksu przy dziecku i nic mu o tym nie mówi, to nie ma mowy o demoralizacji. Upodobania seksualne rodzica, to jego prywatna sprawa, a homoseksualna orientacja pana nie ma znaczenia nawet, jeśli dziecko o niej się dowie.
    Po drugie, rodzic ma prawo do kontaktów nawet, jeśli zostałby całkowicie pozbawiony władzy rodzicielskiej, chyba że kontakty zagrażałyby dobru dziecka.
    Pozew o alimenty na dziecko jest bezzasadny, dopóki rodzice mieszkają razem, a ojciec wywiązuje się ze swoich obowiązków i łoży na dziecko. Nie ma żadnego powodu, aby orzekać o alimentach płatnych do rąk matki. Równie dobrze mógłby domagać się tego ojciec.
    Zbyt łatwo piszesz też, że facet oszukiwał. Ostatecznie współżył z autorką wątku i zrobił jej dziecko. Być może były ślady jego upodobań, a nawet sygnały, których wcześniej autorka po prostu nie widziała, bo jest kiepską obserwatorką albo jej to do głowy nie przyszło.
  • triss_merigold6 11.11.12, 10:14
    Ale przecież piszę o alimentach w wypadku odejścia autorki, a ona chce się rozstać tylko finansowo jest zablokowana.
    Zoofilia i nekrofilia są karalne.
    Oszukiwał szukając sobie chłopców w trakcie trwania związku i odmawiając współżycia przez lata. Gdyby grał fair, to odszedłby w chwili zorientowania się jakie ma prawdziwe preferencje. A pan woli mieć ciastko (rodzinę) i zjeść ciastko (być homo), co jest potwornie nie fair wobec normalnej kobiety.
    Dobry adwokat i wykaże ryzyko działania na szkodę dziecka poprzez narażenie na kontakty z przypadkowymi znajomymi tatusia. Zresztą - skoro pan ukrywa, to znaczy, że się boi i tym można mu grozić.
    Owszem rodzic ma prawo do kontaktów z dzieckiem, ale mogą być one orzeczone np. w obecności kuratora w miejscu zamieszkania matki, pod kontrolą - jest sporo możliwości.
  • bcde 11.11.12, 15:35
    > Zoofilia i nekrofilia są karalne.

    Nie. Zoofilia jest karalna tylko wtedy, gdy oznacza znęcanie się nad zwierzęciem. W pewnej sprawie polski sąd orzekł, że oralne współżycie z koniem nie było znęcaniem się. Tak samo nie jest karalne, gdy np. kobieta nadstawi się psu. Oczywiście nie powinno się tego robić publicznie, bo wtedy byłby to nieobyczajny wybryk :)
    Nekrofilia też nie musi sama przez się oznaczać bezczeszczenia zwłok.

    > Dobry adwokat i wykaże ryzyko działania na szkodę dziecka poprzez narażenie na
    > kontakty z przypadkowymi znajomymi tatusia. Zresztą - skoro pan ukrywa, to znac
    > zy, że się boi i tym można mu grozić.

    Masz błędne wyobrażenia o rzeczywistości sądowej. Owszem, sędziowie w Polsce bywają głupi, ale w większości orzekają rozsądnie i zgodnie z prawem.
  • triss_merigold6 11.11.12, 16:01
    2x się rozwodziłam, orzekanie o kontaktach z dzieckiem też przerabiałam.

    Widzisz, gość się wyraźnie boi ujawnienia swoich preferencji, nie chce żeby się wydało i tym może grać autorka.
  • that.bitch.is.sick 11.11.12, 14:32
    triss_merigold6 napisała:

    > Kutuzow ma rację.
    > Rada dla pani - pozew o bardzo wysokie alimenty na dziecko i pan się zgadza alb
    > o ona odchodzi występuje o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka przy
    > matce + zakaz kontaktów z ojcem motywując to ryzykiem demoralizacji dziecka. Ja
    > k wyciągnie w sądzie info o kontaktach pana i chłopcach, to gość ma jak w banku
    > przynajmniej ograniczenie praw rodzicielskich.
    >
    > Nie miałabym żadnych oporów, facet oszukiwał w dużo bardziej paskudny sposób ni
    > ż gdyby tylko zdradzał z inną kobietą.

    Ale masakra. Takim kobietom to ja bym ograniczała prawa rodzicielskie, powód: demoralizacja dziecka jadem i mową nienawiści.
    Kutuzow: wymarzona partnerka dla Ciebie. He-he;)


    --
    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
    Myśli jak uderzenia bata...
    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
  • triss_merigold6 11.11.12, 14:42
    Coś Ci się nie podoba? To czysty pragmatyzm. Laska chce odejść, a brak kasy ją blokuje.
  • tygrys-bez-rys 11.11.12, 19:21
    Przecierz nie pierwsza i nie ostatnia ma szanse zamienic swoje niepowodzenie malzenskie na status celebrytki albo conajmniej producenta "amateurskiego" pedalskiego porno. To nie sa zadne drobne. Niech otwiera bloga, dozwolone od lat 18 i pisze o tym jak sie zyje z mezem gejem. A to by tylko byl poczatek. Wywiady, slawa, plakanie w rekawy gospodyn modnych popolodniuwek i wyzalanie sie gospodarzom porranych tokszolow. Potem powiesc autobio, ekranizacjia i heja!
  • tygrys-bez-rys 11.11.12, 19:14
    "Nie miałabym żadnych oporów, facet oszukiwał w dużo bardziej paskudny sposób niż gdyby tylko zdradzał z inną kobietą."

    Forum jest dla mnie nie ustajaca krynica madrosci, dowiedzialem sie juz tutaj czym sie zajmuja gejsze, jakie obowiwazki maja rodzice a teraz to. Jako osobowosc uszkodzona hemicznie, wyrazill bym raczej niezdrowe zainteresowanie zabawami mojej "partnerki domowej" z tanszymi lalami i nie wyzywal bym jej od paskud dopuki sam nie zapoznal bym sie doglebnie z zagadaniem. Przyjmuje jednak ze rzecza ludzak mylic sie jest.

    Droga-moja, dlaczego to bylo bardziej paskudne niz gdyby walili jakas ciasna czarnulke po bozemu? Chodzi o to ze ich sunal w tylek? W gardlo? Czyco? Czy moze ze ich wiecej niz sztuk jedna bylo?
  • isteata 08.04.13, 14:54
    > Kutuzow ma rację.

    > Kutuzow: * Gość jest BI, a nie gej, skoro wcześniej udało mu się spełniać obowiązki małżeńskie i spłodził dziecko.

    Kutuzow nie ma absolutnie, kompletnie racji. Żyjemy ciągle w świecie, gdzie związki hetero uznaje się za te normalne, a gejowskie za te mniej normalne, czy też mniej naturalne (lub całkiem nienaturalne).

    Gdzie nie spojrzymy, to widzimy pochwałę związków męsko-damskich (hetero). Słyszymy o tym ciągle w piosenkach, czytamy o tym w lekturach, widzimi non stop w telewizji, w filmach i serialach. Gdzie nie pójdziemy, na jakąkolwiek imprezę, spotkanie towarzyskie, wesele, to zawsze jest to związek kobiety i faceta. Jesteśmy tym przesiąknięci do cna. Wszędzie te związki męsko-damskie. Już znacnie łatwiej kobietom się przytulać, tańczyć na imprezie, a nawet całować! Tak kobiety to wszystko robią. Ale dla faceta takie niby drobnostki są kompletnie nie do pomyślenia by mógł je realizować z innym facetem (przytulanie, taniec, całowanie na powitanie).

    Gdyby - dla kontrastu - tak zmasowaną dawkę związków i relacji homoseksualnych (męsko-męskich) prezentować w społeczeństwach, to każdy uznawałby takowe związki za najlepsze, za oczekiwane i pożądane. Wówczas każdy facet hetero zaczynałby zabawę w związki od próby związku z facetem. Bo TAK MA BYĆ. Bo tego oczekuje od niego cały świat. Rodzina, bliscy, znajomi, przyjaciele, sąsiedzi, miasteczko w którym żyje i kraj w którym zamieszkuje. Poza tym tak by było we wszystich lekturach, serialach, filmach i piosenkach. jednym słowem WSZĘDZIE by była apologezja związków gejowskich.

    Do czego zmierzam? A do tego, że ludzie żyją i postępują tak jak oczekuje od nich społeczeństwo. Jak się mówi chłopakowi hetero, że związek gejowski jest zły i obrzydliwy, to taki dla niego będzie. Chociaż zachowania homoseksualne dla nieskażonego obrzydliwymi aluzjami mężczyzny nie są obrzydliwe. Są przyjemne. Podobnie jak przyjemny jest seks z samym sobą (masturbacja) bez udziału kobiety.

    Zachowania seksualne u znacznej większości społeczeństwa są biseksualne (np. mali chłopcy wzajemnie bawią się swoimi penisami, dopóki dorośli nie powiedzą im, że seks gejowski jest "fe" i "be" okropne "fuj" i nie dadzą klapsów po łapkach i tyłkach).

    Jednak jest kolosalna różnica pomiędzy ZACHOWANIAMI SEKSUALNYMI (ludzie są bez problemu zdolni do seksu z osobą swojej płci i płci przeciwnej (tym bardziej jeśli każdy im mówi, że to kobietę ma bzykać), a nawet do seksu ze samym sobą (masturbacja) - byle tylko rozładować potrzebę seksu - tj. napięcia seksualnego).

    A zupełnie czym innym jest ORIENTACJA SEKSUALNA. Oznacza ona zdolność osobnika do tworzenia trwałych relacji (do śmierci) w związkach monogamicznych opartych między innymi na seksie i miłości.

    Dwa powyższe terminy to absolutne podstawy w seksuologii, niestety często obce wielu osobom dyskutującym na temat orientacji seksualnych.

    A zatem, to że facet bzyka kobietę nie znaczy NIC. Kompletnie, zupełnie NIC. No może poza tym, że jest zdrowy seksualnie (tj. nie jest impotentem). To jest tylko zachowanie seksualne.

    A kiedy jest się orientacji BI? Tylko i wyłącznie wtedy, gdy stworzenie trwałego monogamicznego związku z osobą dowolnej płci nie stanowi dla nas żadnej różnicy. Równie dobrze możemy spędzić szczęsliwie całe życie z innym facetem jak i z kobietą.

    Niestety bardzo często ludzie błędnie oceniają czyjąś orientację biseksualną, tak naprawdę odnosząc się do zachowań biseksualnych, które niemal dla każdego człowieka są akceptowalne. Wedle tego kryterium biseksualnymi byłaby większość społeczeństwa (to że jakaś dziewczyna pocałuje inną dziewczynę nie oznacza, że jest bi). Musiałaby mieć plany odnośnie niej na spędzenie z nią w związku reszty życia, nie wykluczając oczywiście z takowych poważnych planów mężczyzn).
  • bcde 09.04.13, 02:47
    > Jednak jest kolosalna różnica pomiędzy ZACHOWANIAMI SEKSUALNYMI (ludzie są bez
    > problemu zdolni do seksu z osobą swojej płci i płci przeciwnej (tym bardziej je
    > śli każdy im mówi, że to kobietę ma bzykać), a nawet do seksu ze samym sobą (ma
    > sturbacja) - byle tylko rozładować potrzebę seksu - tj. napięcia seksualnego).
    >
    > A zupełnie czym innym jest ORIENTACJA SEKSUALNA. Oznacza ona zdolność osobnika
    > do tworzenia trwałych relacji (do śmierci) w związkach monogamicznych opartych
    > między innymi na seksie i miłości.
    >
    > Dwa powyższe terminy to absolutne podstawy w seksuologii, niestety często obce
    > wielu osobom dyskutującym na temat orientacji seksualnych.

    A dla mnie zegarek to narzędzie służące do wbijania gwoździ, a rower służy do odrabiania na nim lekcji. Wskazane funkcje tych rzeczy są absolutnie oczywiste, a niestety często są obce osobom dyskutującym na temat zegarków i rowerów.
    Nie wiem skąd wzięłaś takie definicje. Wymyśliłaś je teraz, czy już kiedyś wcześniej?
  • zawle 09.04.13, 06:49
    Orientacja seksualna to zdolność do tworzenia stałego, monogamicznego związku? Pierwsze słyszę:)))
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • isteata 09.04.13, 09:51
    zawle napisała:

    > Orientacja seksualna to zdolność do tworzenia stałego, monogamicznego związku?
    > Pierwsze słyszę:)))

    Niestety nie Ty jedyna. Mnóstwo osób ma problemy ze zdefiniowaniem orientacji seksualnej, a więc samych siebie i innych ludzi. Stąd też nawet w - wydawałoby się w poważnych - badaniach naukowych na temat orientacji seksualnej wychodzą paranoiczne wyniki, że ludzie sami sobie ustalają orientację seksualną (a jak wiadomo jest to niemożliwe!). Takie absurdalne wyniki badań ankietowych powszechnie wychodzą, ponieważ ludzie mylą zachowania seksualne z orientacją seksualną.

    Zresztą badania nad orientacjami seksualnymi są bardzo świeże. Dopiero niedawno powszechnie uznano fakt istnienia innych orientacji seksualnych niż heteroseksualna. Zatem ciągle istnieje spory zamęt w terminologii. Bardzo często redaktorzy mnóstwa artykułów o seksie nadużywają określenia biseksualizm odnośnie osób, które w rzeczywistości biseksualnymi nie są. A jedynie mieli próby seksu (zachowań seksualnych) z osobami obu płci, ale zdecydowanie preferują płeć przeciwną do tworzenia trwałych związków. Więc nie byliby w stanie stworzyć trwałego, szczęśliwego związku z osobą tej samej płci. W takim przypadku nie ma mowy o biseksualności, a jedynie o pewnych zachowaniach biseksualnych (homoseksualnych) podejmowanych w ramach odkrywania różnych rejonów seksualności człowieka.

    Człowiek posiadający napięcie seksualne dąży do jego rozładowania w przeróżny sposób. Może je rozładować samemu, ale może też zrobić to z osobą tej samej płci. Jest to jednak jedynie pewne zachowanie seksualne (jedno z bardzo wielu). Nie świadczy to o orientacji seksualnej człowieka. O orientacji seksualnej świadczy jedynie zdolność do tworzenia trwałych relacji partnerskich z osobami danej płci.

    pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualna
    "Orientacja seksualna – trwały emocjonalny, romantyczny i seksualny pociąg do osób określonej płci."

    Trudno jest mi znaleźć definicję ZACHOWAŃ SEKSUALNYCH na necie. Pojawia się znowu Wikipedia z ogólnym hasłem seks. Ale warto zwrócić uwagę na ten fragment:

    Badaczem, który położył podwaliny pod nowoczesny, naukowy opis ZACHOWAŃ SEKSUALNYCH (nie mylić z orientacją seksualną!) był Alfred Kinsey. Kinsey i jego współpracownicy przeprowadzili ponad 10 000 wywiadów z dorosłymi mężczyznami i kobietami, pytając o ich praktyki seksualne (5300 mężczyzn i 5940 kobiet). Zgromadzili oni dane na temat stosunków seksualnych przedmałżeńskich i w małżeństwie, homoseksualizmu, masturbacji i innych form AKTYWNOŚCI SEKSUALNEJ (nie mylić z orientacją seksualną!) oraz wzorców zachowań seksualnych w zależności od płci, wykształcenia, wyznania i innych czynników socjologicznych.

    Niektóre dane z raportu Kinseya:
    - Doświadczenia homoseksualne 37% mężczyzn i 13% kobiet. 15% mężczyzn w USA między 16 a 55 rokiem życia ma za sobą doświadczenia homoseksualne stałe bądź okresowe, z czego 18% tyle samo doświadczeń homo- i heteroseksualnych, a 4% to osoby o wyłącznie homoseksualnych przeżyciach. ~~ Czyli ludzie po prostu eksperymentują w seksie. Nie świadczy to od razu o bi- lub homoseksualiźmie (zdolności do tworzenia TRWAŁYCH związków z osobą tej samej płci),
    - Masturbacja jest zjawiskiem powszechnym. Uprawia ją 92% mężczyzn i 62% kobiet,
    - Średnia długość prącia we wzwodzie wynosi 15,5 cm, ze średnim odchyleniem 1,96 cm (pomiary wykonywane przez osoby badane). Badania dokonywane przez personel ukazują niższe wyniki – średnia wynosi około 13 centymetrów.
  • isteata 09.04.13, 10:11
    > Nie wiem skąd wzięłaś takie definicje. Wymyśliłaś je teraz, czy już kiedyś wcze
    > śniej?

    Możesz tę definicję przeczytać chociażby na Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Orientacja_seksualna.

    Bardzo duży zamęt ludziom w głowach robią pseudo znawcy seksuologii piszący idiotyczne artykuły o orientacjach seksualnych. Stąd też absurdalne przeświadczenie wielu osób, że są bi. Na przykład niejedna dziewczyna myśli, że jest bi, bo próbowała całowania z inną dziewczyną i było to dla niej przyjemne. Tak pocałunki są przyjemne, nawet dla niektórych również całowanie z pieskiem. Ale orientacja seksualna to coś ZNACZNIE więcej niż zdolność do określonych zachowań seksualnych (homosekusalnych lub zoofilskich). Aby była bi, musiałaby by być stanie poważnie myśleć o trwałym związku z tą dziewczyną z którą się całuje i co więcej - nie wyjść z takiej próby po tygodniu, bo jednak trwały związek z dziewczyną to nie to i jej się chce faceta jednak ;).

    A tak w ogóle jestem facetem :). Nick wyszedł mi z liter (anagram) słowa ateista. Ateista też kończy się na "a", jednak może oznaczać faceta - czyż nie? ;).
  • bcde 10.04.13, 01:44
    Napisałaś:
    "A zupełnie czym innym jest ORIENTACJA SEKSUALNA. Oznacza ona zdolność osobnika do tworzenia trwałych relacji (do śmierci) w związkach monogamicznych opartych między innymi na seksie i miłości."
    Twoja definicja różni się zasadniczo od definicji w Wikipedii, bo tam jest mowa o trwałym pociągu do płci, a nie o zdolności tworzenia trwałych relacji w związkach monogamicznych. Kumasz bazę?
    Notabene Wikipedia nie jest zbiorem prawd objawionych i poważnym źródłem wiedzy.
  • isteata 10.04.13, 10:43
    bcde napisał:

    > Napisałaś:
    > "A zupełnie czym innym jest ORIENTACJA SEKSUALNA. Oznacza ona zdolność osobnika
    > do tworzenia trwałych relacji (do śmierci) w związkach monogamicznych opartych
    > między innymi na seksie i miłości."
    > Twoja definicja różni się zasadniczo od definicji w Wikipedii, bo tam jest mowa
    > o trwałym pociągu do płci, a nie o zdolności tworzenia trwałych relacji w zwią
    > zkach monogamicznych. Kumasz bazę?
    > Notabene Wikipedia nie jest zbiorem prawd objawionych i poważnym źródłem wiedzy
    > .
    Orientacja seksualna - trwały emocjonalny, romantyczny i seksualny pociąg do osób określonej płci. - Wikipedia.

    Definicja Wikipedii odnośnie orientacji seksualnej jest zgodna z definicjami w książkach psychologicznych. Więc Twoje zarzuty o nie byciu zbiorem prawd objawionych są nie na miejscu (a co, też się będę czepiał słówek jak Ty, by Ci pokazać ułomność Twojego sposobu prowadzenia dyskusji).

    Definicja Wikipedii (zgodna jest zresztą z definicjami psychologów znających to zagadnienie) jeszcze mocniej podkreśla, że orientacja to nie takie sobie fiku miku. Jest to TRWAŁY EMOCJONALNY pociąg do osób określonej płci. Jest to z reguły tożsame z chęcią tworzenia trwałego związku z osobą o takiej płci.

    Fakt, są skrajne wyjątki osób, które chcą prowadzić życie Casanovy czy innego playboya w wersji hetero czy też homo. Ale definicje raczej pomijają skrajnie wyjątkowe sytuacje i sensownie upraszczają opisywane sytuacje nie komplikując ich niepotrzebnie (np. zdrady, życie playboya i inne parafilie).
  • bcde 10.04.13, 15:22
    > Definicja Wikipedii (zgodna jest zresztą z definicjami psychologów znających to
    > zagadnienie) jeszcze mocniej podkreśla, że orientacja to nie takie sobie fiku
    > miku. Jest to TRWAŁY EMOCJONALNY pociąg do osób określonej płci. Jest to z regu
    > ły tożsame z chęcią tworzenia trwałego związku z osobą o takiej płci.

    Z reguły tożsame? Jak dla kogo. Trwały pociąg a trwały związek to zupełnie różne pojęcia.

    > Fakt, są skrajne wyjątki osób, które chcą prowadzić życie Casanovy czy innego p
    > layboya w wersji hetero czy też homo. Ale definicje raczej pomijają skrajnie wy
    > jątkowe sytuacje i sensownie upraszczają opisywane sytuacje nie komplikując ich
    > niepotrzebnie (np. zdrady, życie playboya i inne parafilie).

    Zdrady to skrajnie wyjątkowe sytuacje? Dobre :) Życie playboya to parafilia?
    To chyba ty nie chcesz sobie za bardzo komplikować obrazu świata i upraszczasz pojęcia. Najśmieszniejszy jest twój mentorski ton i niezachwiana pewność, z jaką głosisz swoje rewelacje.
  • isteata 10.04.13, 22:58
    No właśnie, ewidentnie trolujesz w tej rozmowie. Celowo zamieściłem w poprzednim poście do którego się odnosisz sformułowania, odnośnie których miałem podejrzenia, że się przyczepisz na zasadzie "byle się przyczepić", a nie prowadzić konstruktywną rozmowę.

    Zdrady i styl życia playboya to oczywiście nie parafilie, a użyte przeze mnie sformułowanie jest dość częstym (oczywiście błędnym) skrótem myślowym. Pisząc: "i inne [a następnie wymieniając rzeczy niezwiązane z występującymi w pierwszej części wypowiedzi]" zrobiłem to celowo. W dyskusji skupionej na stronie merytorycznej rozmowy, pomija się błędność tego zwrotu, bo każdy wie o co chodzi dyskutantowi. I kontynuuje się istotny wątek dyskusji. Jak widać dałaś/łeś się złapać w moją pułapkę i niestety znowu czepiasz się, zamiast dążyć do uzyskania jakiejkolwiek sensownej konkluzji w rozmowie.

    Moje "rewelacje" - jak to określasz - znajdują potwierdzenie w książkach i innych publikacjach naukowych (tu prawidłowo użyte nawiązanie "i innych" :)). Więc może daj już sobie spokój z tym czepianiem się (bo to do niczego sensownego nie zmierza) i poczytaj sobie poważne publikacje o orientacji seksualnej.
  • bcde 11.04.13, 19:41
    Zdrad nie potraktowałem jak parafilii, bo ci odpuściłem. :) Faktycznie byłoby to czepialstwo. Życia playboya jako parafilii już nie, ale to nie znaczy, że wpadłem w twoją pułapkę. :)
    Nie chcę się przekomarzać, luz. Miłego dnia.
  • coill 09.11.12, 03:09
    znajdz sobie kogos(tyko zeby nie wiedzial bo to wykorzystac mozromae potem). na niego nagromadz odpowiednie dowody i pozbądz się go. wczesniej odwidz jakiegos dobrego prawnika czy ekonoma(?hehe) niech cie dokladnie doinformuje i poinstruuje jak to z tym kredytem jest, wkoncu nie musicie mieszkac razem zeby go splacic, ak to wie? moze jak udowodnisz takie cos w sadzie to i latwiej bedzie?:)
    Koles zmarnuje ci zycie, albo TY albo on. moze juzby Cię zostawił dla tych chlopcow ale boi sie o kredyt,a moze porpostu wstydzi sie oficjalnie pokazac z facetem a Ty jestes mila przykrywka przed rodzina, praca,znajomymi i Cie wykorzystuje. Zajmij sie sobą, swoimi pasjami,hobby,wygladem. znajdz milosc.
    --
    wrozkakamelia.blogspot.com
  • 000ooo000ooo000 11.11.12, 00:01
    Jeżeli brakuje Ci w życiu seksu, a przy okazji nie boisz się spróbować czegoś nowego to zaproponuj mu małżeństwo w stylu femdom. ( Układ hotwife-cuckold ;)
    Jest mnóstwo facetów którzy chętnie Cię bzykną i nie będzie przeszkadzało im to, że Twój mąż też będzie w tym uczestniczył.

    Może uda Ci się zamienić jego aktualne zainteresowania na fascynację dominującymi kobietami.
    W tym przypadku: Twoją osobą i Twoimi romansami.
    Na zewnątrz Twój mąż będzie tak męski i szarmancki jak tylko będzie chciał ale wewnątrz Twoja realna pozycja w tym związku znacznie wzrośnie.
  • gomory 11.11.12, 07:49
    > Jeżeli brakuje Ci w życiu seksu, a przy okazji nie boisz się spróbować czegoś nowego to zaproponuj mu

    A dlaczego nie zaproponowales triolistycznego ukladu z biseksualnym chlopcem?
    W podobnie egzotyczny sposob brzmi nierealnie, a wydaje sie byc logiczniejsze ;).
  • 000ooo000ooo000 11.11.12, 22:12
    bo biseksualnego to już ma męża :)

    a czy to wszystko takie nierealne ... ?
  • gomory 12.11.12, 11:10
    > a czy to wszystko takie nierealne ... ?

    Dla mnie brzmi dosyc nierealne.
    W opisywanym przypadku ani maz nie ma inklinacji do zabawy w jelonka, ani jego zona do napawania sie rola niewiernej. Marginalna ilosc zwiazkow ekscytuje sie takimi gierkami.
    Zakladanie wiec, ze by sie erotycznie wkrecili w tak niecodzienne relacje, moge odebrac co najwyzej jako zart.
  • 000ooo000ooo000 12.11.12, 19:47
    no ale w tej chwili ich małżeństwo jest w sytuacji patowej...
    (z jej punktu widzenia, bo mąż najwyraźniej się świetnie bawi)

    więc jeżeli dla niej najważniejsze jest ratowanie ZWIĄZKU, no to trzeba szukać alternatyw dla związku, a nie doradzać rozwód.

    a ja nie widzę innych alternatyw jak się ma męża geja niż dać mu trochę possać...
    Femdom jest idealny. (Tylko dla niej to pewnie trochę psychiczny hardkor.)
  • isteata 08.04.13, 15:27
    No to w końcu Twoim zdaniem ma męża geja, czy bi?

    Wcześniej już pisałem, że z całą pewnością ma męża geja. Ale Ty się trochę tu motasz i w sumie Ci to wszystko się zlewa w jedno.

    Gdyby jej mąż był BI, to by jej nie zdradzał z gejami. Bowiem definicja orientacji biseksualnej mówi, że jest to osoba będąca w stanie stworzyć trwały i szczęśliwy związek monogamiczny z osobą dowolnej płci. A więc jeśli facetowi biseksualnemu spodoba się najpierw kobieta, to ona mu w zupełności wystarczy pomimo tego, że podobają mu się też inny kobiety (jak facetowi hetero) i inni mężczyźni (jak facetowi homo).

    Natomiast gej ma tak, że nie może wziąć ślubu z facetem (póki co), nie może z nim mieć dziecka (póki co) i takie związki są bardzo, bardzo źle widziane w wielu środowiskach, a nawet państwach. W niektórych krajach nawet karane śmiercią (kraje muzułmańskie).

    Więc gej niejako musi sobie znaleźć jakąś babę (najlepiej gdyby była jak najbardziej oziębła seksualnie), byle mieć spokój od rodziny i bliskich narzekających, że ciągle jest sam (w domyśle bez baby, a nie faceta!) By mieć z kim iść na imprezy czy wesela i prowadzić na pokaz udane społeczne życie socjalne (z facetem jako partnerem niestety nie może chodzić i się pokazywać jako udany związek - póki co).

    A więc gej nie jest biseksualistą, bo ma żonę na pokaz i do spłodzenia dziecka. Tym bardziej jeśli z tą żoną nie ma udanego pożycia seksualnego. Tym bardziej jeśli szuka szczęścia w związkach z innymi gejami. Mężczyzna biseksualny jest sczęśliwy z kobietą jeśli z nią jest i nie szuka już seksu z osobą innej płci. Tak jak mężczyzna hetero jest szczęśliwy z kobietą z którą jest i nie szuka seksu z inną kobietą, lub gej jest szczęśliwy z facetem z którym jest i nie musi szukać innego faceta do szczęścia).

    Więc jeśli ktoś tworzy związek z osobą której płeć mu nie odpowiada (np. unika kontaktu seksualnego - chociaż jest do zachowań heteroseksualnych zdolny tak jak każdy inny gej), a ponadto szuka osobnika swojej płci do kontaktów seksualnych, to nie jest to z całą pewnością osoba BI!!!
  • emperor25 14.03.19, 18:31
    ależ ty isteata głupoty wygadujesz, bo żaden heteroseksualista nie zdradza swojej żony z inną kobietą nie?
    Bo w starożytnym świecie wcale nie mieli żon i nie mieli erotycznych przygód z ludźmi obu płci?!
    Facet jest biseksualny, z całą pewnością
  • lady.in.the.night 12.11.12, 16:03
    To wcale nie jest odosobniony przypadek. Moja najlepsza przyjaciółka również przeszła przez coś podobnego. Pan za nic nie chciał rozwodu, gdy się wydało. Nawet chciał mieć dzieci, doskonale wiedząc o swoich preferencjach.
    Na szczęście do tego nie doszło. Po rozwodzie znalazła jego pamiętnik, który prowadził przez siedem lat...

    Tzymam kciuki, żebyś się jak najszybciej uwolniła
    ---------
    www.najlepszaerotyka.blogspot.com
  • merenre 22.11.12, 23:15
    Dziękuję :) W ogóle jestem zaskoczona i, nie powiem, podniesiona na duchu wieloma wypowiedziami. Wiecie co - najgorsze jest tu poczucie winy, że to może fakt, że nie wiem, cycki po karmieniu nie wyglądają elegancko, sprawiły że jest jaki jest. Każda moja uwaga na temat jego "preferencji" kończy się hasłem "odpierdol się". Ale rzeczywiście - znalazłam kilka cennych rad, słów wsparcia, bo uwierzcie, to nie jest proste. Tak jak ktoś napisał - zdrada z kobietą jest bardzie "naturalna", łatwiej z nią walczyć, wie się jak... A tu nawet wstyd przed własną rodziną, szczerze mówiąc.
  • twojabogini 09.04.13, 13:06
    Proponuję, żebyś zgłosiła się do kampanii przeciw homofobii, gdzie powinnaś uzyskać pomoc. Homoseksualizm partnera w związku heteroseksualnym jest bardzo trudny do przyjęcia i zaakceptowania - przez oboje partnerów.
    To co musisz wiedzieć - jest bardzo prawdopodobne, że twój mąż nie miał świadomości swojej orientacji w momencie decyzji o zawarciu związku. Mógł też podejrzewać "coś", ale to wypierać lub sądzić, że stały związek z kobietą go "uzdrowi". Musisz też wiedzieć, że homoseksualizm partnera nie jest twoją winą - partnerki gejów często tak myślą, mają zaniżoną samoocenę.
    Związki podobne do twojego często cechuje przemoc - o różnym charakterze. Wynika ona częściowo z braku akceptacji orientacji przez homoseksualnego partnera. Partner hetero seksualny domaga się seksu, i okazuje niezadowolenie z jego jakości - partner homoseksualny czuje się tym upokorzony i się odgrywa, odwraca kota ogonem, obwinia partnera za brak swojej sprawności seksualnej. Jeśli trwa to długo - niszczy bliskość. Im mniej partner homoseksualny akceptuje swoją orientację - tym bardziej skłonny jest do kompensowania sobie tego udawaniem supersamca oraz poniżaniem partnera (który jest jak zadra w oku i przypomina, ze jednak supersamcem hetero nie jest).

    Możliwe jest utrzymanie związku o rożnej orientacji partnerów i wspólne wychowanie dziecka, jeśli obojgu partnerom na tym zależy. Pamiętaj, że pragnienie seksualne skierowane do mężczyzn nie oznacza, że mąż cię nie kocha, nie czuje przywiązania, akceptacji, czułości.
    Odejście w momencie, gdy twój partner ma przewagę ekonomiczną i ogromny problem ze sobą nie będzie korzystne ani dla ciebie ani dla dziecka. Agresja twojego partnera może się bardzo nasilić, bo będzie obawiał się, że jego orientacja wyjdzie na jaw, dowie się o niej dziecko, jego rodzina, środowisko. Ciężko przewidzieć rodzaj zachowań - ale będzie to na pewno trudny proces.
    Proponuję najpierw samodzielnie udać się do terapeuty (w kampanii przeciw homofobii powinnaś uzyskać pomoc, lub przynajmniej kontakt do specjalisty). Pomoże ci uporać się z twoim problem, podpowie jak właściwie rozmawiać z mężem, bez obwiniania go i budzenia postawy obrony/ataku. Może też dowiesz się jak pomóc mu zaakceptować własną orientację lub nawet skłonić do terapii - która wydaje mu się bardzo potrzebna. Dowiesz się też jak rozmawiać z dzieckiem - bardzo ważne jest nauczenie dziecka otwartej postawy wobec rożnych orientacji, niekonieczne jest informowanie go o orientacji ojca (to powinna być decyzja ojca, nie twoja). Gdyby kiedyś dziecko dowiedziało się przypadkiem będzie mu to łatwiej zaakceptować, niż gdyby przyjęło postawę lęku i wrogości wobec odmiennych orientacji.

    Teraz porada niemal prawna:
    Nie jesteście parą, więc odejść możesz w każdej chwili. Twoje dziecko ma takie same uprawnienia jak dziecko pochodzące z małżeństwa. Nie potrafię nic powiedzieć o kredycie, bo nie wiem na jakich warunkach jest wzięty i kto nabywa własność mieszkania. Jeśli chcesz szczegółowych informacji - możesz skontaktować się na priv - w miarę możliwości odpowiem na twoje pytania.

    Rozważ także możliwość zostania i zniwelowania atmosfery zakłamania, braku szczerości. Rozważając odejście i jego ewentualny moment lub pozostanie rozważ straty i korzyści - dla siebie, dla dziecka, dla partnera. Zanim podejmiesz ostateczne kroki - zrób wszystko żeby zapewnić sobie, dziecku i partnerowi maksimum komfortu, nie mścić się, nie informować rodziny (to z czasem obróci się przeciwko tobie i dziecku, nasze społeczeństwo jest bardzo nietolerancyjne).
    Jest możliwe uzyskanie kompensaty finansowej od partnera, zadośćuczynienia i podziału majątku także gdy nie jesteście małżeństwem.
    Z twojego opisu wynika, że twój partner podejmuje ryzykowane zachowania seksualne (to często wynika z lęku, depresji i nie jest skierowane przeciwko tobie, to mechanizm autodestrukcyjny). Jeśli w okresie jego aktywności seksualnej poza związkiem mieliście stosunki - warto wykonać badania, w tym badanie na HIV. Zalecam wykonanie kompletu badań również dziecku - nie z uwagi na ryzyko zakażenia (jest to wręcz nieprawdopodobne), ale z uwagi, że lęk i niepewność potrafią zabijać. Odradzam postawę typu - przez ciebie musimy zrobić badania itd. Trzeba szukać rozwiązań, a nie nakręcać konflikt. badania można wykonać nieodpłatnie, informacji gdzie i jak udziela Sanepid. Można tez odpłatnie. Odradzam wykonanie badań w piątek - czekanie przez weekend na wyniki bywa zabójcze. Skonsultuj się tez z lekarzem, aby dowiedzieć się jak postępować, aby uniknąć zakażenia (partner zapewne nadal będzie aktywny seksualnie). To są proste zalecenia - osobne maszynki do golenia i przyrządy higieniczne, ostrożne postępowanie w przypadku zranień, zabezpieczanie uszkodzeń skóry, rękawiczki w apteczce domowej (powinno się ich przestrzegać zawsze, niezależnie od tego czy jeden z domowników jest w grupie ryzyka). Pranie można robić wspólnie, używać wspólnych sztućców talerzy, pocałunki, przytulanie nie są ryzykowane.

    Kolejny aspekt sprawy - nie zgadzaj się na przemoc, ani wobec ciebie ani wobec dziecka. Ale tez nie stosuj przemocy, nie wyszydzaj, nie prowokuj, nie szantażuj. Jeśli doświadczasz że strony partnera intensywnej i destrukcyjnej przemocy (i/lub doświadcza jej wasze dziecko) - wszystkie rady uznaj za niebyłe. Przysługuje tobie i dziecku ochrona prawa, sprawca przemocy ma obowiązek opuścić lokal. Jednak zanim zgłosisz sprawę - musisz mieć twarde dowody, że partner stosuje przemoc i być niestety gotowa na długie i trudne postępowanie. Jednak ważniejsze od postępowania będzie uzyskanie samodzielności i niezależności.

    Znam dwa przypadki podobne do twojego. W jednym dzięki ogromnej sile kobiety i jej autentycznej miłości i tolerancji partnerzy stworzyli dobry związek (nie są małżeństwem). Mają drugie dziecko. Nie wiem jak rozwiązali kwestię potrzeb seksualnych kobiety, ale jakoś dali radę. Oboje przeszli terapię. Widuje się z nimi czasem - twierdzą że są zadowoleni, kochają swoje dzieci i mogą wychowywać je razem. Przeszli wiele i wiele musieli sobie wybaczyć - oboje stosowali wobec siebie przemoc, krzywdzili się nawzajem - do czasu, aż uznali, ze tak dalej się nie da.

    W drugim przypadku para się rozwiodła. Początki rozwodu były bardzo destrukcyjne, sąd zaproponował mediację, potem małżonkowie zdecydowali się na terapię. Oczywiście było też opiniowanie RODK. Mężczyzna ma ograniczone kontakty z dzieckiem z uwagi na brak kompetencji w wychowaniu (sądzi że to z uwagi na jego orientację). Dziecko jest wychowane w pogardzie do ojca, wysłuchuje niewybrednych lub wręcz wulgarnych komentarzy ze strony rodziny matki - na nowo więc toczy się walka o dziecko. Żadne z rodziców nie jest kompetentne ani dojrzałe - matka się mści i pozwala na wypaczanie dziecka, naruszanie jego prawa do miłości do ojca, szacunku do niego, wpaja mu się obrzydzenie i nienawiść do niego - więc rozumiem ojca. Ale i on sam w mojej ocenie nie jest dojrzały do opieki - ma kłopoty z samoakceptacją, eks żonę uważa za sukę, wykazuje szereg zachowań autodestrukcyjnych, nadużywa alkoholu.

    Pamietaj, że to ty kierujesz swoim życiem i podejmujesz decyzje.
  • isteata 09.04.13, 13:27
    Moim zdaniem kobieta w związku z gejem wykazuje się skrajnym poświęceniem. W kategoriach religijnych powinna być uznana za świętą. To nie jest zdrowy normalny związek. Ilość cierpienia oferowanego kobiecie przez męża geja, zależy w dużej mierze od niego. Czy "tylko" nie lubi seksu z żoną (kobietą), czy ponadto zdradza ją z facetami.

    Generalnie taki związek może w swej dziwacznej postaci istnieć chyba tylko z powodu posiadania dzieci.
  • tygrys-bez-rys 09.04.13, 01:24
    Na szczęście w pomrocznej nie tylko naród ale i politycy czojni (o czym sie mielismy niedawno okazje przekonac w ramach debaty) w sprawie drogiej mojemu sercu a mianowicie tropieniu pedalow w małżeństwie, jak rownież kwesti fundamentalnej a mianowicie małżeństw jako takich, dla autorki postu mam przestroge, z nie bagatelnego źródła jakim jest Jerem Ajrons. Ujawnia on mianowicie ze taki pedał jak mu sie na zawiele pozwoli to może sie on ze swoim synem ożenic w ramach przestępstwa podatkowego! Bądźcie czujni obywatelko i nie sposczajcie męża pedała z oka!

    www.colbertnation.com/the-colbert-report-videos/425101/april-04-2013/koko---jeremy-irons-on-gay-marriage

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka