Dodaj do ulubionych

Jak nie być silną kobietą...

24.11.12, 19:53
Dużo tu mądrych ludzi, takich z wiedzą i doświadczeniem życiowym, więc może coś mi podpowiecie.
Jak w temacie...Nigdy nie chciałam być dominującą osobą w związku, wyszłam za mąż za starszego faceta, który pracuje w szeroko pojętych służbach. Myślałam, że wychodzę za mąż za faceta odpowiedzialnego, wartościowego, mającego pasje i cele w życiu. Takiego, który wie, co go w życiu kręci i co nadaje mu rytm.
Niedawno minęła 4 rocznica naszego ślubu i okazuje się, że mojego męża kręcą....ciepłe kapcie. Samo bycie domatorem w moim odczuciu nie jest złe, ale mojego męża interesuje życie, w którym nie będzie musiał myśleć, wychodzić z inicjatywą i specjalnie brać na siebie odpowiedzialności. Pracę też na taką by chciał zmienić. Zapytałam go któregoś dnia, dlaczego na żonę wybrał mnie. W odpowiedzi padło m.in. zdanie: Bo chciałem mieć żonę, która ułoży mi życie i będzie mnie w nim prowadzić.
Możecie mi wierzyć lub nie, ale ja nie mam na to czasu ani ochoty. Nigdy nie miałam potrzeby kontrolowania go. Był inny przed ślubem. Było jeszcze kilka podobnych rozmów, tłumaczeń...
Mąż pomaga mi w domu, zajmuje się chętnie naszym dzieckiem, ale zawsze czeka na rozkaz lub pozwolenie. Panie mężu teraz trzeba zrobić to i to. A mąż zadowolony, że może sprawić przyjemność małżonce. Takie zachowanie męża sprawia mi przykrość. Nie dosyć, że absolutnie z każdym problemem jestem sama, to jeszcze wszystkiego trzeba potem przypilnować. Próbowałam zostawiać mu problemy na głowie, ale jest zwolennikiem zamiatania ich pod dywan. Sposób w jaki mi komunikuje to, co dzieje się w jego życiu jest następujący: czy mogę za godzinę iść na basen? Szlag mnie trafia...I siadam i mu mówię: cieszę się, że szanujesz nasz wspólnie spędzony czas i to, że mogłam zrobić jakieś plany na wieczór, ale wolałabym, żebyś mówił do mnie: za godzinę idę na basen i nie pytał mnie czy możesz. Jest bardzo wiele sytuacji, w których mąż mnie pyta czy może coś zrobić, a ja już tracę nadzieję, że on kiedyś to zmieni.

Siadło łóżko totalnie. W ogóle nie widzę w nim mężczyzny, w jego ramionach nie jest bezpiecznie, a oczy strach zamknąć. Ciągle popełnia te same błędy w łóżku, już przestałam zwracać uwagę na nie. Kiedyś jeszcze mu tłumaczyłam, ale spokojnie i delikatnie, że tego nie lubię, a tu trzeba tak i tak. Ehhh...jestem zmęczona. Do niedawna byłam wysokolibidową kobietą, ale nie taką w słowach, co to może 5 razy dziennie. Ja mogłam 5 razy dziennie przed ślubem i po, w ciąży i miesiąc po porodzie. Pewnego dnia usiadłam i szczerze pomodliłam się o to, żeby już nie chcieć. Nie na złość, nie z przekory, nie żeby komuś coś pokazać. Nie chciałam, bo nie radziłam sobie z codziennością. Wszędzie widziałam tylko seks, każdy mijany przeze mnie człowiek był zbadany pod kątem swojej seksualności, zastanawiałam się czy dzisiaj był seks, czy nie, a może wczoraj.
Nie wiem, co dalej zrobić, nie wiem, co będzie. Ale dzisiaj nie żyję swoim życiem.

Czasem zaczynam myśleć o życiu z innym facetem. Chcę, żeby ktoś się mną opiekował, a ja chcę się o kogoś troszczyć. Ale nie w takich dysproporcjach, jak matka troszczy się o dziecko. Chcę być dla swojego mężczyzny kobietą, słabszą istotą, która przy nim może być bezbronna. Patrzę na ten serdeczny palec i jak byk jest dłuższy. Męski mózg? Ile z tego prawdy?
Może mój mąż poznał się na mnie lepiej niż ja sama. Może jego intuicja dobrze mu podpowiada, że ja będę filarem jego życia? To chyba trochę na forum psychologia, ale mam nadzieję, że nie przeniosą...
Obserwuj wątek
      • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:17
        Ja jednak bym chciała z tym, bo ma chłopak ogromne możliwości, ale mu się nie chce...
        Ehhh, podziałała. Ale to musisz poczekać, aż Twoje libido będzie Ci sprawiało ból, bo to nie było takie "już mi się nie chce, zabierz to"...
        No mam te 30 lat, ale wcześniej byłam z facetem, z którym przez 4 lata był seks codziennie, więc od dawna mam ten "problem".
      • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:07
        zawle napisała:

        > Jest tylko jeden sposób. Bądź słabsza od niego. Chwal go nawet za najdrobniejsz
        > e gesty, zajmuj się nim w łóżku, ciesz się chwilami razem spędzonymi. Niech dla
        > Ciebie będzie samcem alfa.

        Zawle proponujesz, ze ma udawac?

        U Ciebie sie to sprawdzilo?

        • zawle Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:17
          A czy nie takie rady są ciągle dawane? Nie chce Ci żona dawać....zmień się. Nie chce Cię mąż tknąć...zmień się. Schudnij, zacznij o siebie dbać, przestań palić, zrób romantyczną kolację, pobaw się z dziećmi, załóż czerwone majtki, wciągnij brzuch. Podnieś swoje libido, obniż swoje libido...po prostu bądź kim innym. To udawanie czy zmiana na lepsze?
          A to co proponuję to udawanie czy spełnianie swoich marzeń...przecież chce być słabą kobietą...po prostu niech to zrobi.

          A teraz prywatnie i poważnie...nie lubię udawanek, dlatego jestem sama. Do tego JESTEM silną kobietą...czasami mam ochotę poudawać słabą. I chcę kogoś kto mnie taką pokocha i nie będzie uważał że w związku z tym, nie potrzebuję wsparcia, czułości, pogłaskania. Niby to samo....ale jednak inaczej.
          • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:48
            zawle napisała:

            > A teraz prywatnie i poważnie...nie lubię udawanek, dlatego jestem sama. Do tego
            > JESTEM silną kobietą...czasami mam ochotę poudawać słabą. I chcę kogoś kto mni
            > e taką pokocha i nie będzie uważał że w związku z tym, nie potrzebuję wsparcia,
            > czułości, pogłaskania. Niby to samo....ale jednak inaczej.

            Rozumiem Twoje potrzeby. Ja myslalam, zeby nie tyle udawac slaba, co raczej szukac silniejszego od siebie. Ale jak sie okazuje silni mezczyzni nie szukaja silnych kobiet, tylko.... ladnych :)))))
              • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:23
                czteryzywioly napisał(a):

                > Nie. Ja jestem silną kobietą i ładną. Piękną...zgrabną..seksowną...zmysłową, dł
                > ugo by wymieniać. Silni mężczyźni szukają kobiet, które za wiele nie wymagają i
                > uroda nie ma nic do rzeczy...

                No dobra to zapomnijmy czego szukaja mezczyzni (chociaz to oni powinni sie wypowiedzic :), a jednego z nich tylko cytowalam), bo wlasnie sobie odpowiedzialas dlaczego zwiazalas sie z takim mezczyzna, z jakim sie zwiazalas, bo silnych odrzucilas:

                "Silni mężczyźni szukają kobiet, które za wiele nie wymagają"

                A jak rozumiem, Ty wymagasz, stad Twoj wybor byl, jaki byl.
            • zawle Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:54
              hello-kitty2 napisała:
              > Rozumiem Twoje potrzeby. Ja myslalam, zeby nie tyle udawac slaba, co raczej szu
              > kac silniejszego od siebie. Ale jak sie okazuje silni mezczyzni nie szukaja sil
              > nych kobiet, tylko.... ladnych :)))))

              Silni ładnych? A słabi brzydkich?
              Czy też wszyscy ładnych?
              Czy też to miał być żołnierski dowcip?
                • czteryzywioly Re:Przed ślubem... 24.11.12, 22:02
                  Mamy syna i z jednej strony nie chcę, żeby wyrósł na takiego faceta, jak tata. Z drugiej strony oni się kochają i boję się, że jak się rozwiodę z mężem, to syn go straci. Zresztą mąż mi to już dał do zrozumienia, że nie widzi swojej przyszłości w tym samym mieście (duże miasto i nie chodzi o opinię).
              • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:14
                zawle napisała:

                > hello-kitty2 napisała:
                > > Rozumiem Twoje potrzeby. Ja myslalam, zeby nie tyle udawac slaba, co racz
                > ej szu
                > > kac silniejszego od siebie. Ale jak sie okazuje silni mezczyzni nie szuka
                > ja sil
                > > nych kobiet, tylko.... ladnych :)))))
                >
                > Silni ładnych? A słabi brzydkich?
                > Czy też wszyscy ładnych?
                > Czy też to miał być żołnierski dowcip?

                Wszyscy mezczyzni szukaja ladnych i wcale im na silnych nie zalezy. Przeciez byl juz o tym watek niedawno poczytajcie sobie co Urqu pisal.

                Tak, ja sie z tego podsmiewam (bo tez jestem po winie) ale to rzeczywistosci nie zmienia, chocbym chciala, to niestety nie.
        • zawle Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:30
          Powiedz że Tobie się na pewno bardziej teraz chce, ewentualnie niech to będzie wstępem do zabawy seksualnej w łazience, może poproś żeby na Ciebie patrzył jak sikasz? :)))))
          A na serio...wywal go na zbity pysk albo pokochaj takim jakim jest.
        • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:36
          czteryzywioly napisał(a):

          > Ależ mojemu małżonkowi właśnie o to chodzi, żebym się nim zajęła. Ale on chce,
          > żebym go zdominowała, a nie się nim zajęła.
          > Kiedy mam być słabsza od niego? Kiedy on mnie pyta czy może zrobić siku, jak wy
          > chodzimy z domu?

          to co rozumiesz przez: "Ja jednak bym chciała z tym, bo ma chłopak ogromne możliwości, ale mu się nie chce..." ? Jakie ogromne mozliwosci? Wyjscia do toalety bez pytania? :) To tylko poczucie humoru, nie znam Cie wiec uczciwie uprzedzam, ze wole sie smiac niz zalamywac rece. Pytanie o mozliwosci meza bylo na powaznie. Co za potencjal widzisz? Moze da sie zastumulowac rozwoj?

            • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:05
              czteryzywioly napisał(a):

              > No tak, w tym kontekście, to ma marne możliwości.
              > Mi chodzi o to, jaki był przed ślubem. Skoro wtedy umiał się zmobilizować...

              Wiesz zazwyczaj przyjmuje sie tu na forum, ze jesli ktos twierdzi, ze przed slubem bylo inaczej to sciemnia san przed soba. Z jakis powodow nie widzialas, jaki on byl naprawde, bo on sie nie zmienil, tylko Tobie cos nie pozwalalo trzezwo go juz wtedy ocenic.

              Patrz napisalas, ze powiedzial Ci, ze wzial sobie Ciebie za zone, bo chcial zebys mu ukladala życie i go w nim prowadzila. No to przeciez musial o tym wiedziac ZANIM Cie bral. Pytanie: dlaczego Ty o tym wtedy nie wiedzialas?
              • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:51
                Bo ja byłam wtedy zajęta swoim życiem i myślałam, że jak nie jestem z nim, to on też jest zajęty swoim życiem. Nigdy nie pytał gdzie jestem, kiedy będę. Nie było mnie, to nie było. Nigdy nie pytał KIEDY wrócę.
                A on po prostu czekał aż sobie to życie poukładam, żeby w te kapcie wskoczyć?
    • bcde Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 21:53
      Napisałaś, ze przed ślubem twój mąż zachowywał się inaczej. Nie wierzę. Facet nie staje się pipą, będąc wcześniej męskim i stanowczym. Widziały gały co brały, a jak nie widziały, to dlatego, że nie chciały.
      Jego pipowatość sprawia, że nie pożądasz go, a za brakiem pożądania w kolejce czeka pogarda dla niego. Przyznaj się do błędu i zacznij naprawiać jego skutki. Chcesz, żeby mężczyzna dominował? Więc szukaj takiego, a z mężem się rozwiedź.
        • bcde Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:08
          I to sprawiło, że stwierdziłaś, "że ma pasje i cele w życiu"? :)
          Na pociechę powiem ci, że czasem pantoflarze nie są wcale tacy niezaradni życiowo, jak by się wydawało po ich odnoszeniu się do żon. Sam znam takiego. Możliwe, że twój mąż nie ma pasji, ale np. ma hobby. Możliwe, że będzie miał jakieś cele za jakiś czas. Niestety, skoro sam ci się obrzydził swoim pantoflarstwem, to już raczej nie nabierzesz do niego szacunku, zatem zalecam zamianę pana na inny model.
          • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:16
            Nie no co Ty, między wierszami nie było dodatkowego tekstu. To była tylko odpowiedź na Twoje pytanie. Ja mam pasje i cele w życiu, więc mniej więcej wiem, jak się takie coś objawia.
            Mój jest niezaradny.
            Miał hobby, ale odkąd ma rodzinę, przestał je mieć.

              • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:33
                Będziemy teraz tak się przebijać? Wiem, że pisałam o tym, że mąż sprawiał wrażenie osoby, która ma pasje i cele w życiu. Ale tu teraz chodziło mi o to, że ta moja wypowiedź: "Pewnie, że nie był męski i stanowczy. Tego nie napisałam. Ale potrafił coś zaproponować (np. kino), w łóżku sam z siebie zmienić pozycję i nie pytał mnie czy coś może, czy też nie." nie oznaczała, że "I to sprawiło, że stwierdziłaś, "że ma pasje i cele w życiu"? :)"
                :)
                • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:52
                  A jeszcze tak sobie mysle, ze jak on tak nawet, o ta toalete pyta: moze on ma potrzebe jakiejs takiej, stalej komunikacji? Ciaglego informowania co robi? Moze on sobie tak gada. Moze jakbys nie odpowiadala to moze by przestal? Cholera, az trudno uwierzyc, strasznie 'pierdolowaty':)
                  • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 22:57
                    Ja mu nie mówię :"tak, możesz":). ostatnio taka sytuacja była dawno, bo przecież to są sporadyczne sytuacje (akurat z sikaniem), nie ma jakieś nerwicy, że musi przed każdym wyjściem iść siku. Ale nigdy nie usłyszał na takie pytanie odpowiedzi. Po prostu wyszłam z domu i nie czekałam na to, co on zrobi.
                    • hello-kitty2 Re: Jak nie być silną kobietą... 24.11.12, 23:09
                      czteryzywioly napisał(a):

                      > Ja mu nie mówię :"tak, możesz":). ostatnio taka sytuacja była dawno, bo przecie
                      > ż to są sporadyczne sytuacje (akurat z sikaniem), nie ma jakieś nerwicy, że mus
                      > i przed każdym wyjściem iść siku. Ale nigdy nie usłyszał na takie pytanie odpow
                      > iedzi. Po prostu wyszłam z domu i nie czekałam na to, co on zrobi.

                      Domyslilam sie, ze pewno nie za kazdym razem i na pewno nie czeka na pozwolenie, bo przeciez mu nie potrzymasz :) Sa tacy ludzie co czekaja, zeby ktos im dzien wypelnil, a jak im powiesz, co moga porobic, to robia to i komentuja na glos: teraz obiore ziemniaki na obiad i wstawie wode na kawe....Gorzej, jak juz nie mozesz tego sluchac, zawsze mozesz wyjsc, no ale z lozka tez bedziesz wychodzic?

    • potwor_z_piccadilly Re: Jak nie być silną kobietą... 25.11.12, 13:21
      Kilkakrotnie już na tych forach pisałem, że materiał się marnuje gdy faceci zamiast iść zdecydowanie przez to życie, człapią przez nie. Zaniedbują podstawowe pragnienie kobiety, nie kontynuują linii bezustannego imponowania jej. Czym maja imponować ? Nie wiem, bo to kwestie indywidualne. Wiem jedynie że jeśli to będzie skuteczne, to niech to będzie nawet imponowanie uciskającym mózg otokiem.
      Ja dla ciebie rady nie mam, bo to ty bezskutecznie wołasz, by chłop cię utwierdził.
      www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso
      Nie ten autor postu. To małżonek potrzebuje porady, nie ty, bo to on ciebie traci. A traci bo nikt go nie nauczył, że kobietę należy przez całe życie utwierdzać.
      Jaką korzyść odnosi skutecznie utwierdzający facet ? Ma piękne życie i bardzo urozmaicone (nawet skoki w bok, będzie miał tolerowane), bo przyjdzie mu żyć ze szczęśliwą kobietą, a szczęśliwa kobieta, to skarb i jak pięknie się starzeje.
      Ty autorko, możesz sobie poczytać jedynie o przyczynach, skutkach, z paru scenariuszami możesz się zapoznać, ale będzie to nic konstruktywnego, czyli, tak, czy siak, d... z tyłu. Sprawa trudna, bo znam mundurowych i cały ten system i wierz mi, ten system, to fabryka leni, bezmyślnych głupców, co to ich życiowym hasłem jest, "no bo co się może wydarzyć ?". No i zgodnie z tym hasłem, żyją na podpłomykach od jednego kredytu na auto, do drugiego na drugie, nowsze, itd.
      Napisałem to, co napisałem, bo faceci też to forum przeglądają.

      Pozdrawiam.



      • bcde Re: Jak nie być silną kobietą... 25.11.12, 15:09
        Nie zgadzam się z tym częściowo. Facet nie jest od tego, żeby kobiecie bezustannie imponować i ją "utwierdzać". Zbytnie zabieganie o kobietę nie przynosi dobrych skutków. Zresztą nie da się bezustannie komuś imponować w ten sam sposób, a zawsze czymś nowym także nie. Facet powinien po prostu mieć swoje zdanie, egzekwować od żony zaspokajanie swoich potrzeb i nie powinien dać sobie wejść na głowę. Jeśli przy tym interesuje się czymś i ma trochę oleju w głowie albo siły w mięśniach, to zwykle wystarczy, żeby kobieta go szanowała.
        • potwor_z_piccadilly Re: Jak nie być silną kobietą... 25.11.12, 15:42
          bcde napisał:

          > Facet powinien po prostu mieć swoje zdanie, egze
          > kwować od żony zaspokajanie swoich potrzeb i nie powinien dać sobie wejść na gł
          > owę.

          A czyż to, co napisałeś, nie jest "po prostu" jednym z elementów imponowania kobiecie ?

          > Jeśli przy tym interesuje się czymś i ma trochę oleju w głowie albo siły w
          > mięśniach, to zwykle wystarczy, żeby kobieta go szanowała.

          Właśnie o tym ten wątek stanowi.
          Tu idzie o zainteresowania, olej w głowie, siły w mięśniach, to co napisałeś w pierwszym zdaniu, no i jeszcze na dokładkę jakiś ciut.
          A co to ten ciut ? Ten ciut, to coś, co na samą myśl o tym, babki widzą motylki, a nogi robią im się jak z waty.

          Pozdrawiam.


        • jesod Kobiety delikatne 25.11.12, 19:51
          bcde napisał:
          > Facet powinien po prostu mieć swoje zdanie, egzekwować od żony zaspokajanie swoich
          > potrzeb i nie powinien dać sobie wejść na głowę.
          >Jeśli przy tym interesuje się czymś i ma trochę oleju w głowie...

          To wydaje się teoretycznie proste: "jako w niebie - tak i na ziemi".
          A więc... Kobieta powinna po prostu mieć swoje zdanie, egzekwować od męża zaspokajanie swoich potrzeb i nie powinna dać sobie wejść na głowę.
          Jeśli przy tym interesuje się czymś i ma trochę oleju w głowie to nigdy nie pozwoli sobie na to by męża traktować przedmiotowo.
          • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety delikatne 25.11.12, 21:42
            jesod napisała:

            > A więc... Kobieta powinna po prostu mieć swoje zdanie, egzekwować od męża zaspo
            > kajanie swoich potrzeb i nie powinna dać sobie wejść na głowę.

            Nie znam facetów, którzy chcą kobiecie wejść na głowę. Jeśli już, to raczej w nią chcą wejść.

            > Jeśli przy tym interesuje się czymś i ma trochę oleju w głowie to nigdy nie poz
            > woli sobie na to by męża traktować przedmiotowo.

            Tu ciekawe spostrzeżenie.
            Faktycznie, to pobożne życzenia.

            Pozdrawiam.
            • jesod Re: Kobiety delikatne 25.11.12, 23:03
              potwor_z_piccadilly napisał:
              > Nie znam facetów, którzy chcą kobiecie wejść na głowę. Jeśli już, to raczej w n
              > ią chcą wejść.

              Znasz wszystkich facetów tego świata?
              A to, o czym wspominasz, że "raczej w nią chcą wejść" czasem nie oznacza tylko i wyłącznie przedmiotowego traktowania kobiety?
              Przy tym, najbardziej zabawne jest również, przynajmniej dla kobiety i mężczyzny - którzy dobrze się rozumieją, stwierdzenie, iż piersi też nie są nasze ( kobiet), bo tak naprawdę, to my je tylko nosimy... dla mężczyzn.

              potwor_z_piccadilly napisał:
              > Faktycznie, to pobożne życzenia.

              W jakim sensie "pobożne życzenia"?
              Kwestia doboru i wzajemnych relacji.
              Nie oczekuj tego, czego sam nie dajesz, a jeśli nie dostajesz tego, czego sam potrzebujesz, oczekujesz i pragniesz - dokonaj właściwego (dla siebie) wyboru.
              • czteryzywioly Re: Kobiety delikatne 27.11.12, 14:01
                Kobieta delikatna, żeby czasem coś wyegzekwować musi stać się stanowcza. Wtedy przestaje być delikatna czy może staje się zołzą?
                Młoda jestem, więc może zostanie mi wybaczone tak naiwne pytanie, ale czy w życiu wszystko trzeba kalkulować, jeśli chce się dla siebie dobrze?
                • hello-kitty2 Re: Kobiety delikatne 27.11.12, 14:27
                  czteryzywioly napisał(a):

                  > Młoda jestem, więc może zostanie mi wybaczone tak naiwne pytanie, ale czy w życ
                  > iu wszystko trzeba kalkulować, jeśli chce się dla siebie dobrze?

                  Powiedzialabym: zalezy czego w zyciu chcesz?

                  Jesli ja chce kochac to jak to wykalkulowac, mozna zwiekszac/zmniejszac szansy ale kalkulowac to raczej nie.
                  • czteryzywioly Re: Kobiety delikatne 27.11.12, 15:39
                    Moje pragnienia są tak banalne, że aż żal pisać... Chcę partnera i dorosłego człowieka koło siebie, a czy miłości? Zadowoliłabym się przyjaźnią z mocno erotycznym podłożem.
                    Ale czy ja bym jeszcze chciała z jakimś facetem zamieszkać...?
                • jesod Re: Kobiety delikatne 27.11.12, 16:01
                  czteryzywioly napisał(a):
                  > Kobieta delikatna, żeby czasem coś wyegzekwować musi stać się stanowcza.

                  Z tym się zgadzam w 100%, ale to przecież wcale nie odbiera jej naturze delikatności.

                  czteryzywioly napisał(a):
                  > Młoda jestem, więc może zostanie mi wybaczone tak naiwne pytanie, ale czy w życ
                  > iu wszystko trzeba kalkulować, jeśli chce się dla siebie dobrze?

                  Pytanie wcale nie jest naiwne. W życiu nie można wszystkiego kalkulować i ... chyba jest to początek (a może wstęp) do tego by móc być szczęśliwym.
                  Chcieć dla siebie dobrze to jak najbardziej właściwe i racjonalne podejście - nie można siebie krzywdzić, ale... w tej naszej bajce nie można myśleć tylko i wyłącznie o sobie.
                  • czteryzywioly Re: Kobiety delikatne 27.11.12, 20:16
                    Kobieta delikatna może być stanowcza, ale myślałam, że dla Ciebie delikatność oznacza coś innego... Ile znasz delikatnych kobiet? Mężczyźni pragną delikatnych kobiet, ale żeby kobieta mogła być delikatna, musi mieć obrońcę. Taka kobieta, która każdego dnia musi walczyć ze światem chowa swoją delikatność do kieszeni albo jeszcze głębiej.
                    Dzisiaj wiele kobiet myśli tak: podłożę jej nogę zanim ona zrobi to mi. Same się nakręcają i robią sobie pod górkę równouprawnieniem. Kobiety tylko na tym tracą, bo zanim ewolucja coś przyjmie minie wiele lat i nas już na tym świecie nie będzie. Bardzo często w pracy kobiety równouprawnienia używają do walki między sobą.
    • dreemcatcher Re: Jak nie być silną kobietą... 27.11.12, 15:22
      nie licz na zmiany, on taki jest , udawał , nie dostrzegałaś, nie chciałaś widzieć ... nie ważne.
      Nie zmieni się , zawsze taki był ktoś całe życie mu mówił co ma zrobić, nie musiał sie zastanawiać czy dobrze czy źle , miał zrobić, od myślenia byli inni. Teraz tego samego wymaga od ciebie . Przed ślubem musiał sie mobilizować, teraz juz nei musi. Niestety ale na spontaniczne ostre rzniecie nie możesz liczyć, no chyba że zrobi to ktoś inny. jeszcze trochę minie zanim nie bedziesz chciała mieć nic z nim wspólnego , faktycznie nie da się iść przez zycie z partnerem za którego trzeba podejmować decyzje decyzję. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej poźniej będzie juz tylko gorzej . Wybij sobie z głowy że będzie taki jakim go pamietasz z przed ślubu, on tylko się maskował.
      • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 27.11.12, 15:36
        Ehh, ja nie liczę na to, że on się zmieni. Nawet nie próbuję na nim nic wymuszać. Żyjemy sobie coraz bardziej "koło siebie", ale tylko z mojego pkt. widzenia. On deklaruje, że jemu wszystko pasuje i jest szczęśliwy, ale nie wiem ile warte są jego słowa, bo on na wszystko przytakuje, nie lubi, może nawet nie potrafi, być kontrowersyjny.
        Napisałam chyba tylko po to, żeby się wyżalić. Nawet specjalnie na rady nie liczyłam. Byłam nawet w tej sprawie u psychologa, który nie miał nic pozytywnego na ten temat do powiedzenia. Jedynie, że któregoś dnia mąż się zdziwi, a czas pokaże jak bardzo.
          • dreemcatcher Re: Jak nie być silną kobietą... 27.11.12, 16:25
            przerabiałem to - nie widzę w niej kobiety , partnerstwa nie ma .. w niedalekiej przyszłości nie obejdzie się bez rozwodu bo tak się nie da żyć, mnie też powiedział psycholog że szkoda marnować życia . Im szybciej się przestawisz na ten tryb tym lepiej dla twojego zdrowia psychicznego. Mąż musi dostać mocnego kopniaka żeby coś dotarło do niego o ile potrafi samodzielnie myśleć i nie jest za późno.
            • czteryzywioly Re: Jak nie być silną kobietą... 27.11.12, 20:08
              A jakby Twoja żona doznała olśnienia, to byś potrafił uwierzyć w jej zmianę?
              Mój mąż stracił w moich oczach twarz i nie wierzę w to, że byłby w stanie i miał chęci, żeby aż tak się wysilić i pozostać "nowym" człowiekiem. Może na tydzień, miesiąc...
              Ja widziałam w nim kogoś innego, spadły klapki z oczu. Po krótkiej chwili życia w ciemności, oczy ciągle bolą od oślepiającego światła. A pomyłka świeci jakby złośliwie coraz mocniej.
              • dreemcatcher Re: Jak nie być silną kobietą... 28.11.12, 15:03
                nie wierzę w jej zmiany bo przerabiałem je kilkakrotnie , zawsze było już tylko gorzej.
                taka jest a to co było wcześniej było tylko maskowaniem, nie podnieca mnie a wszystkie próby starania będą tylko retuszem. Ja nie potrzebuję w związku kogoś komu trzeba wszystko palcem pokazac szczegolnie lozku
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka