Dodaj do ulubionych

Narcyz nie wierzy, że ktoś może go pokochać

01.02.13, 15:58
Tak w temacie zranień rodzinnych , poszukiwania tożsamości i pewności siebie - o narcystycznej osobowości, czy tekst poniżej brzmi znajomo?
>>>>
Kto najczęściej przychodzi na terapię?
Narcyz. Narcystyczny borderline staje się dominującą osobowością naszych czasów. To coraz bardziej powszechna psychologiczna strategia przetrwania w kulturze, którą stworzyliśmy. Od kilku lat obserwuję wzrost liczby takich pacjentów. U innych terapeutów jest podobnie.

Zakochani w sobie, pewni siebie, przebojowi. Tak?
Na zewnątrz. Ale wewnętrzne poczucie własnej wartości mają nieadekwatnie niskie. Narcyz - choć z reguły sam przed sobą się do tego nie przyznaje - nie lubi i nie ceni samego siebie.

Mit mówi, że Narcyz był w sobie zakochany. Patrzył w swoje odbicie w wodzie i nic innego go nie interesowało.
No właśnie - w odbicie. Mit trafnie opisuje sytuację psychologiczną takiej osoby. Narcyz nie jest zakochany w sobie, tylko w swoim wyidealizowanym wizerunku. I od chwili, gdy rano otworzy oczy, z mozołem musi go tworzyć. A potem wspinać się na palce, starając się dorównać własnemu projektowi.

Po co?
Bo wydaje mu się, że wizerunek jest jego prawdziwą tożsamością. Narcyz nie tylko siebie nie ceni, ale przede wszystkim nie zna. Wie, jaki chciałby być, ale jaki jest - nie ma pojęcia. W dzieciństwie nauczył się, jaką ma grać rolę, aby ważne osoby z jego otoczenia były z niego zadowolone.
Jednocześnie przeczuwa najgorsze: ''Jestem nikim, nic niewartym zerem, bo tym, jaki jestem naprawdę, nikt się nigdy nie zainteresował''. Wydaje mu się, że psychologicznie nie istnieje poza rolą, którą gra.
(...)
A jak narcyz nie ma nic? Talentu, pieniędzy, urody?
Zawsze coś się znajdzie. Być kimś szczególnym - tę potrzebę można realizować na różne sposoby. Gdy szczególny sukces nie wchodzi w grę, to równie dobrze można być wyjątkowym nieudacznikiem: mieć kłopoty z prawem, alkoholem, narkotykami i narcystycznie karmić się współczuciem, troską i uwagą otoczenia. Można też odgrywać rolę cynika i drania, aby karmić swój narcyzm wyjątkową niechęcią innych ludzi. Narcystyczny sukces polega na tym, że jesteśmy rozpoznawalni, nadzwyczajni i popularni - bo tylko wtedy czujemy, że jesteśmy.
(...)

Skąd się bierze tylu narcyzów?

W Polsce to pokolenie - nazywane pokoleniem X - zostało wychowane przez bohaterów przemiany ustrojowej. Ich rodzice od 1989 r. przez kolejne dziesięć lat musieli toczyć walkę o miejsce w nowej rzeczywistości, zmieniali zawody, zakładali firmy, zasuwali po 16 godzin, żeby utrzymać nos nad wodą. I po prostu nie mieli czasu dla własnych dzieci, które same siebie pytały: ''Dlaczego tata/mama zawsze wybiera inne zajęcia zamiast mnie - czyżby ze mną było coś nie tak?''.

Do tego doszła ogromna presja na sukces. Rodzice uznali, że najważniejszą sprawą w ich strategii wychowawczej jest przygotować dzieci do morderczego wyścigu o pozycję, prestiż i sławę. Podnosili więc poprzeczkę i nigdy nie byli do końca zadowoleni. Zawsze było: ''Możesz więcej, możesz lepiej''. Dziecko przyniosło piątkę. ''A kto dostał szóstkę?'' - słyszało zamiast pochwały. Więc teraz, w dorosłym życiu, przeżywa niepokoje z dzieciństwa: ''Czy mogę być dla kogoś ważny?'', ''Czy ktoś mnie pokocha, jeśli nie będę miał samych sukcesów?''.

Problem bierze się z braku doświadczenia głębokiej emocjonalnej więzi z ważnymi osobami z dzieciństwa. Zabrakło tzw. bezwarunkowej miłości, która buduje w dziecku niezłomne przekonanie o swojej wartości - bez względu na to, co osiągnęło i kim się stało.

Epidemia narcystycznego borderline nasila się szczególnie w Stanach. Tam ludzie bez ostrzeżenia wystawiani z biura na ulicę z tekturowym pudłem pakują się w ciągu doby i jadą za pracą na drugi koniec kraju - ciągnąc za sobą dzieci. (...)

Narcyz to kobieta czy mężczyzna?
To nie ma znaczenia. Chociaż kobiety ciągle chętniej zwracają się po pomoc terapeutyczną, więc można odnieść wrażenie, że częściej z tym problemem trafiają do terapeuty kobiety.

Narcyz się nie zakochuje?
Czasami się zakochuje, ale nie w drugiej osobie, tylko w jej idealizowanym wizerunku. Relacje narcyza z innymi ludźmi są podobne do jego relacji z samym sobą: tak naprawdę nie poznaje drugiego człowieka - i właściwie nie chce poznać - w zamian podtrzymuje i idealizuje jego/jej wizerunek. Związek jest mu potrzebny do wzmocnienia niepewnego poczucie własnej wartości. Na zasadzie: jeśli blask wizerunku drugiej osoby korzystnie oświetli mój własny, to warto w taki związek inwestować. Narcyz wymaga od partnera tego samego, czego wymaga od siebie - wizerunek musi być idealny

A jeśli narcyz spotka nienarcyza, który go pokocha?
Małe szanse, żeby coś z tego wyszło. Po pewnym czasie nienarcyz tego nie wytrzyma. Przede wszystkim dlatego, że narcyz nie będzie w stanie uwierzyć, że został pokochany. Zamęczy drugą stronę sprawdzaniem. Albo pomyśli: ''To musi być jakaś idiotka, skoro zakochała się w kimś takim jak ja''. Kiedyś od takiego pacjenta usłyszałem: ''Gardzę ludźmi, którzy mnie cenią''. To typowe narcystyczne oświadczenie. Choć prawdziwiej byłoby powiedzieć: ''Boję się ludzi, którzy mnie cenią i kochają''. (...)

Jak wygląda przebudzenie narcyza?
Dogania go to, przed czym całe życie uciekał. Poznaje siebie.(...)

Zmienia życie? Rozwodzi się, rzuca pracę?
Często tak. Szczególnie efektownie wygląda taka zmiana, kiedy ktoś wychodzi z narcystycznego wypalenia i dochodzi do wniosku, że musi przebudować absolutnie wszystko, bo inaczej po prostu umrze. Zmiany są wtedy gwałtowne, np. w ciągu dwóch tygodni wyprowadzam się z biurowca w centrum stolicy i zamieszkuję w małej chatce w Bieszczadach.
całość

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,12353377,Narcyz_nie_wierzy__ze_ktos_moze_go_pokochac.html
Edytor zaawansowany
  • loppe 01.02.13, 16:26
    Jeśli narcyz spotka drugiego narcyza, to mogą się dogadać. Bo partner/partnerka też będzie intensywnie promować swój wizerunek. To pary, które tańczą narcystyczne tango. Oboje są bardzo niepewni swojej wartości w związku, więc nieustannie muszą sprawdzać, czy druga strona nadal jest zainteresowana. Bawią się w ''ja uciekam - ty mnie goń''. Robią wiele, by budzić niepokój i zazdrość: znikają, flirtują na boku, wyłączają telefon, nie odzywają się, kilka razy dziennie strzelają jakiegoś niezrozumiałego focha - i patrzą, co ta druga osoba z tym zrobi. Jeśli cierpi, niepokoi się i goni króliczka, to znaczy, że dobrze jest. Gdy zmęczony i wkurzony partner w końcu przestaje gonić króliczka - tango rusza w stronę przeciwną, jak to w tangu. Taki taniec może trwać długo - bo na ogół wolimy znane piekło od nieznanego nieba.


    Z powyższego interview (b.lubie czytać Eichelbergera), dobrze że wrzuciłeś nam Urq
  • rekreativa 01.02.13, 16:28
    A przy okazji terapeuci zarobią.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • gomory 01.02.13, 22:46
    > Jeśli narcyz spotka drugiego narcyza, to mogą się dogadać

    Nie moga. Taki uklad to katastrofa. Zreszta malo prawdopodobne by w ogole zafunkcjonowal, wszak narcyz potrzebuje partnera do potwierdzenia swojego wizerunku. Narcystyczne osobowosci oczekuja zachwytu, a nie wdupiemania. A to wlasnie ofiarowuja te kwiatki. Wiec nie maja sobie nic ciekawego do oddania.
  • hello-kitty2 01.02.13, 22:56
    A kto jest tym narcyzem, bo nie wiem czy to czytac czy nie? :)
  • loppe 01.02.13, 23:02
    Narcyzem trochę jest każdy, a Ty to już na pewno:)).

    Serio - no tu jest mowa o niezdrowym narcyzmie, tym który potrafi niszczyć życia. To ludzie traktujący innych jak dodatki do siebie i swoich potrzeb, niezdolni do empatii, bardzo egocentryczni i egoistyczni, nieszczęśliwi w głebi swego jestestwa.

    J.Joyce o W.Blake'u - "Jeśli każdego wielkiego geniusza, który nie wierzy w będący teraz w modzie zdawkowy materializm, będziemy z miną pyszałkowatego absolwenta nauk ścisłych oskarżali o szaleństwo, niewiele pozostanie dla sztuki i uniwersalnej filozofii"
  • hello-kitty2 01.02.13, 23:06
    loppe napisał:

    > Narcyzem trochę jest każdy, a Ty to już na pewno:)).
    >
    > Serio - no tu jest mowa o niezdrowym narcyzmie, tym który potrafi niszczyć życi
    > a. To ludzie traktujący innych jak dodatki do siebie i swoich potrzeb, niezdoln
    > i do empatii, bardzo egocentryczni i egoistyczni, nieszczęśliwi w głebi swego j
    > estestwa.

    A dlaczego sa nieszczesliwi w glebi swojego jestestwa?
  • loppe 01.02.13, 23:08
    hello-kitty2 napisała:

    > A dlaczego sa nieszczesliwi w glebi swojego jestestwa?


    Bo nie poznali siebie.

    J.Joyce o W.Blake'u - "Jeśli każdego wielkiego geniusza, który nie wierzy w będący teraz w modzie zdawkowy materializm, będziemy z miną pyszałkowatego absolwenta nauk ścisłych oskarżali o szaleństwo, niewiele pozostanie dla sztuki i uniwersalnej filozofii"
  • hello-kitty2 01.02.13, 23:23
    loppe napisał:

    > Narcyzem trochę jest każdy, a Ty to już na pewno:)).

    Nie ropoznaje siebie w tym opisie. Przeciez ja nie mam idealnego wizerunku, wrecz o niego nie dbam. Rowniez moi rodzice nie zachowywali sie wobec mnie tak, jak w tym opisie i tam jeszcze pare rzeczy.

    Ale skoro tak mnie postrzegasz, nie przeszkadza mi to w ogole.
  • loppe 01.02.13, 23:28
    Najłatwiej rozpoznaję narcyza po a/czuję się wymordowany po spotkaniu choć nic takiego się nie zdarzyło - ale energia została wyssana i b/zajebie cię jeśli go/ją odrzucisz, skrytykujesz.

    No więc ze wzgl. na b/ nie jesteś narcyzem:))
  • loppe 02.02.13, 00:04
    i c/ zapomniałbym - pełny narcyz jest kłamcą, o czym dowiemy się dosadnie próbując wyjasnić niby prote sytuacje - u niego/niej nic nie jest takie proste i oczywiste; to nam się coś "zdawało i pomyliło" zawsze:)
  • jesod 01.02.13, 23:33
    loppe napisał:
    > To ludzie traktujący innych jak dodatki do siebie i swoich potrzeb, niezdoln
    > i do empatii, bardzo egocentryczni i egoistyczni, nieszczęśliwi w głebi swego jestestwa.

    I chcą mieć kochanie na żądanie. Tak?
    Narcyz będzie mówił "pokochaj mnie, a będę twój" - dokładnie w tym sensie, że z siebie zrobi prezent, pozwoli łaskawie się kochać i być ubóstwianym. Wszystko jednak musi wirować wokół niego i jego zadowolenia.
    Pytanie, czy narcyz potrafi pokochać kogoś poza sobą???
  • loppe 01.02.13, 23:37
    jesod napisała:

    > loppe napisał:
    > > To ludzie traktujący innych jak dodatki do siebie i swoich potrzeb, niezd
    > oln
    > > i do empatii, bardzo egocentryczni i egoistyczni, nieszczęśliwi w głebi s
    > wego jestestwa.
    >
    > I chcą mieć kochanie na żądanie. Tak?
    > Narcyz będzie mówił "pokochaj mnie, a będę twój" - dokładnie w tym sensie, że
    > z siebie zrobi prezent, pozwoli łaskawie się kochać i być ubóstwianym. Wszystko
    > jednak musi wirować wokół niego i jego zadowolenia.
    > Pytanie, czy narcyz potrafi pokochać kogoś poza sobą???


    To jest wydaje mi się bardziej skomplikowane. Pełny narcyz nie ma pojęcia czym jest miłość i siebie wcale nie kocha. Owszem, jest żądny podziwu, ubóstwienia partnera/partnerki i w ogóle świata tego.
  • jesod 01.02.13, 23:50
    loppe napisał:
    > To jest wydaje mi się bardziej skomplikowane. Pełny narcyz nie ma pojęcia czym
    > jest miłość i siebie wcale nie kocha.

    To jest skomplikowane już w samym jego żądaniu kochania go - w sytuacji, gdy z siebie nie daje nic w zamian.
    Pojęcie czym jest miłość raczej ma skoro jej oczekuje w formie dla siebie zrozumiałej, jednak nie ma zdolności jej przeżywania i odczuwania.
    Jakoś kłóci mi się tutaj stwierdzenie, że siebie wcale nie kocha... Przecież od drugiego człowieka chce dla siebie wszystko co najlepsze. On uważa, że to mu się po prostu należy. Jemu - innym nie.
  • loppe 02.02.13, 00:08
    Mnie się wydaje - a sa to skomplikowane sprawy - że to dbanie o swoje interesy narcyza nie jest związane z miłością do siebie, lecz własnie z niechęcią do siebie i życia - narcyz dopiero gdy "wszystko" jest tip top i perfect na chwilę oddycha i czuje się bezpieczniej
  • jesod 02.02.13, 00:22
    loppe napisał:
    > Mnie się wydaje - a sa to skomplikowane sprawy - że to dbanie o swoje interesy
    > narcyza nie jest związane z miłością do siebie, lecz własnie z niechęcią do sie
    > bie i życia - narcyz dopiero gdy "wszystko" jest tip top i perfect na chwilę od
    > dycha i czuje się bezpieczniej

    Jak można dbać o swoje interesy czując niechęć do siebie? To jest sprzeczne. Jeśli czuje się niechęć do siebie to chyba bliżej do autodestrukcji? Nie robimy sobie dobrze czując do siebie niechęć. Czy nie będzie to wtedy działało wręcz odwrotnie? Ktoś czując niechęć do siebie stara się w jakiś sposób podświadomie się ukarać i udowodnić tym samym, że na nic więcej nie zasługuje.
    Ktoś kto czuje się niedoceniany, zakompleksiony, niedowartościowany, niekochany będzie starał się zasłużyć na zmianę zewnętrznego wizerunku i być może będzie dążył do tego by być perfekcjonistą, ale to nie oznacza, że będzie narcyzem.
  • loppe 02.02.13, 09:26
    To jest kwestia świadomości i nieświadomości, wypierania i projekcji. Bardzo skomplikowane zjawiska.
  • sabat-77 02.02.13, 08:24
    Urqu, takie ujęcie narcyzmu jest szerokie jak dorzecze Wisły. Niemal każdy może odnaleźć się w jakimś z aspektów przedstawionego opisu. Nie wyłączając mnie, ale i Ciebie Urqu :)
    Zastanawiam się tylko, czy eksponując w tytule drobny wycinek tego artykułu miałeś może na myśli kogoś konkretnego ? Hmm ?
  • gomory 02.02.13, 09:03
    Narcyza chyba najlatwiej spotkac na silowni. Wiec moze po tym kluczu isc - kto sie najwiecej w lustrze oglada?
  • sabat-77 02.02.13, 09:22
    gomory napisał:

    > kto sie najwiecej w lustrze oglada?

    Czy jak powiem, że dziewczęta, to ktoś mi jebnie ? :D
  • sabat-77 02.02.13, 09:31
    gomory napisał:

    > Narcyza chyba najlatwiej spotkac na silowni. Wiec moze po tym kluczu isc - kto
    > sie najwiecej w lustrze oglada?

    Mówiąc poważnie, inaczej rozumiem Eichelbergera. Wydaje się, że chodzi o osobę, która utraciła kontakt ze swoim prawdziwym ja i realizuje się jedynie w społecznej masce, sądząc że właściwie to ona jest prawdziwym ja. To człowiek, który panicznie boi się kompromitacji i demaskacji, jak pani Dulska, bo nie umie znieść swojego prawdziwego oblicza.
    Stąd tytułowy brak wiary w możliwość bycia pokochanym. Ktoś, kto wierzy, że ludzie mogą go kochać tylko wtedy kiedy udaje kogoś innego. Ponieważ o tą miłość intensywnie zabiega, stąd nigdy nie znajduje dość siły by pokazać kim jest naprawdę.
  • loppe 02.02.13, 09:37
    To jest bardzo dobra wykładnia, a i tytuł wątku został wybrany bardzo dobrze.

    Tym niemniej strasznie zabałaganione już jest to pojęcie narcyzmu, ja wolałbym żeby psychologowie trochę je wyostrzyli. Bo czego tam nie ma! Na przykład:

    Theodore Millon identified five variations of narcissist:

    1. unprincipled narcissist: including antisocial features. A charlatan—is a fraudulent, exploitative, deceptive and unscrupulous individual.
    2. amorous narcissist: including histrionic features (hmm... - przyp.loppe). The Don Juan or Casanova of our times—is erotic, exhibitionist.
    3. compensatory narcissist: including negativistic (passive-aggressive), avoidant features.
    4. elitist narcissist: variant of pure pattern. Corresponds to Wilhelm Reich's "phallic narcissistic" personality type.
    5 fanatic type: including paranoid features. An individual whose self-esteem was severely arrested during childhood, usually with major paranoid tendencies who holds onto an illusion of omnipotence. These people are fighting delusions of insignificance and lost value and are trying to re-establish their self-esteem through grandiose fantasies and self-reinforcement. If unable to gain recognition or support from others, they take on the role of a heroic or worshipped person with a grandiose mission.
  • sabat-77 02.02.13, 11:11
    Mi sie to wszystko kojarzy z wiekszoscia pua, ktorzy uwazaja, ze sami nie sa wystarczajaco ciekawi.
  • hello-kitty2 02.02.13, 12:28
    loppe napisał:

    > Tym niemniej strasznie zabałaganione już jest to pojęcie narcyzmu, ja wolałbym
    > żeby psychologowie trochę je wyostrzyli.

    Ja tez bym chciala zeby Urqu "wyostrzyl" i zwyczajnie wskazal, kto nim jest a kto nie :)
    No tak ale ludziom by mozna bylo sparwic przykrosc. A co jest wlasciwie przykrosc? Czy przykrosc to to samo co foch?
  • urquhart 02.02.13, 18:43
    Narczyz w internetowych artykułach występuje masowo jako ostrzeżenie kobiet przed mężczyzną pewnym siebie, zdolnym uwodzicielem który związuje się z kobietami i unieszczęśliwia je szybko porzucając i rozczarowując się nimi gdy przestają go podziwiać.

    Tu Eichelberger opisuje odwrotne oblicze narcystycznego rysu jako najpowszedniejsze i że dotyczy częściej kobiet, co jest odkrywcze, częściej spotykane też moim zdaniem i nie jest sprzeczne to druga strona tej samej monety.

    A ilość takich osobników dramatycznie rośnie, także wymagających bez umiaru kobiet i warto umieć ich rozpoznawać by unikać rozczarowań.

    Jeszcze ciekawe o przyczynach i konsekwencjach i innym spojrzeniu.
    >>>
    Naukowcy w USA ostrzegają: rośnie pokolenie narcyzów. A portret psychologiczny masowych morderców w szkołach jest "modelowo narcystyczny"

    Jeszcze nigdy amerykańscy studenci nie byli tak słabi w rozwiązywaniu konkretnych zadań, a jednocześnie tak mocno przekonani o swym geniuszu ? to wnioski z ostatnich badań na wyższych uczelniach w USA.
    Najnowsza analiza zbiera dane z ostatnich 47 lat przeprowadzone na podstawie ankiet wśród 9 milionów osób. Okazuje się, że obecne pokolenie studentów w porównaniu z poprzednimi generacjami jest o wiele bardziej przekonane o swych ponadprzeciętnych uzdolnieniach i pewne przyszłego sukcesu zawodowego, zarazem jednak poświęca znacznie mniej czasu na naukę i wypada o wiele gorzej w testach. Główny autor owego "portretu amerykańskiego studenta" Jean Twenge pisze w związku z tym, że w USA pojawiło się pokolenie młodych narcyzów. Odsetek osób o postawach narcystycznych wzrósł bowiem w ciągu ostatnich trzech dekad o niemal 30 proc. Zdaniem amerykańskiego psychiatry Keitha Ablowa, duży wpływ na kształtowanie takich postaw wywierają nowe technologie i media społecznościowe, które sprawiają, że młodzi ludzie nie konfrontują się z realnym życiem, lecz brną w fikcję. Na Facebooku mogą się oszukiwać, że mają setki "przyjaciół", mogą usuwać niepochlebne komentarze na swój temat lub blokować tych, którzy się z nimi nie zgadzają. Kolekcjonują "lajki", unikając osób i sytuacji, które godzą w ich zawyżone poczucie własnej wartości.
    Mogą prezentować siebie światu tylko z dobrej strony, umieszczając swoje fotografie - wystylizowane, sympatyczne, sexy lub śmieszne - często obok gwiazd mediów, aktorów, muzyków lub sportowców. Każdy wpis na Twitterze dodaje im nadmuchiwanej powagi, każda wygrana gra komputerowa podnosi ich mniemanie o sobie jako sprawnych kierowcach, strzelcach czy olimpijczykach. W ten sposób prowadzą w "wirtualu" fikcyjne życie, w którym nie stają naprzeciw realnych problemów, a w które angażują się niekiedy bardziej niż w "realu". Budują fałszywy obraz swych realnych możliwości, który musi jednak runąć w zetknięciu z twardą rzeczywistością.
    Pęknięcie tej nadmuchiwanej latami bańki narcyzmu bywa bardzo bolesne, gdyż często owocuje zagubieniem, bezradnością, rozpaczą, depresją. Doktor Ablow właśnie z tym wiąże fakt, że tak wielu młodych Amerykanów popełnia dziś samobójstwa, sięga po alkohol i narkotyki, korzysta z pomocy psychoterapeutów, zażywa leki psychotropowe czy tatuuje swoje ciała. Wszystko po to, by tylko przydać sobie więcej wartości, by zapomnieć o poczuciu pustki i doświadczanej niespodziewanie niższości.
    Badacze zauważają, że taki właśnie "modelowo narcystyczny" jest również portret psychologiczny masowych morderców, którzy popełniali ostatnio zbrodnie w amerykańskich szkołach, strzelając do bezbronnych uczniów i nauczycieli. W ich przypadku odreagowanie frustracji "zranionego narcyza" następowało poprzez dokonanie masakry.
    Czas pokaże, jakie wnioski amerykańskie elity wyciągną z powyższych badań.
    >>>
    wpolityce.pl/artykuly/44892-naukowcy-w-usa-ostrzegaja-rosnie-pokolenie-narcyzow-a-portret-psychologiczny-masowych-mordercow-w-szkolach-jest-modelowo-narcystyczny
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
  • druginudziarz 28.04.14, 13:34
    urquhart napisał:

    > Narczyz w internetowych artykułach występuje masowo jako ostrzeżenie kobiet prz
    > ed mężczyzną pewnym siebie, zdolnym uwodzicielem który związuje się z kobietami
    > i unieszczęśliwia je szybko porzucając i rozczarowując się nimi gdy przestają
    > go podziwiać.
    >
    > Tu Eichelberger opisuje odwrotne oblicze narcystycznego rysu jako najpowszednie
    > jsze i że dotyczy częściej kobiet, co jest odkrywcze, częściej spotykane też mo
    > im zdaniem i nie jest sprzeczne to druga strona tej samej monety.

    Gdzieś czytałem pracę (raczej jej omówienie), że bardziej od Polek są narcystyczne już tylko Japonki i Koreanki. WTF???

    > A ilość takich osobników dramatycznie rośnie, także wymagających bez umiaru kob
    > iet i warto umieć ich rozpoznawać by unikać rozczarowań.

    Mówi się wprost o epidemii narcyzmu.
  • malinka_malwinka 28.04.14, 00:10
    Ostatnio tego doświadczyłam...
    Szczerze to ciekawa jestem ile ten gość zranił kobiet. Mnie udało się omotać po 3 m-cach i wtedy mi powiedział, że w ogóle nie byliśmy w związku :) Nic to, że mówił/pisał, że kocha... Że zasypiałam i budziłam się obok niego :)
    RK, gość obecnie przed 50-tką, z wawy. Wiem, że regularnie miał kilka kobiet. Następna to jakaś młodziutka kelnerka, a przede mną babka prowadząca własną firmę, chyba dla niego się rozstała z mężem. Równolegle kilka innych, które nazywał "koleżankami"... Kobiety często wykształcone, niezależne. Czasem ładne (widziałam zdjęcia byłych), czasem pasztety jakich mało... Mi właściwie popsuł z 2 tygodnie życia, bo wtedy zrobiło się kiepsko. Ale ja nie duszę emocji, wyrzuciłam pretensje i nagle z niego wyskoczył potwór. Gdy odcięłam się, on wrócił do słodzenia. W końcu miałam dość rzucania mięsem przez telefon. Niech się goni!
    Czasem zastanawiam się ile nas, pokrzywdzonych przez tego dupka jest... 2 bez trudu mogę znaleźć, ale nie chcę im nawet przypominać o koszmarze jaki pewnie był i ich udziałem.
    Może tutaj jest ktoś taki?
  • swinka.peppa1 07.05.19, 19:19
    Hmm stary post ale może odpowiesz. Wszystko by się zgadzało. Czy jego imię to Rafał?
  • druginudziarz 28.04.14, 13:31
    urquhart napisał:

    > Tak w temacie zranień rodzinnych , poszukiwania tożsamości i pewności siebie -
    > o narcystycznej osobowości, czy tekst poniżej brzmi znajomo?
    > >>>>
    > Kto najczęściej przychodzi na terapię?
    > Narcyz.

    O, takie fajne tematy były na forum beze mnie? :D
    Kitty, to jak to tak? bo mi niedawno makaron na uszy nawijałaś, że wprowadzam na forum tematykę z mroków duszy, a tu proszę, jeszcze mroczniejsza.
  • bury955 08.05.19, 21:19
    Witam szanownych kolegów i koleżanki:)
    Jeśli mogę to napiszę kilka słów o sobie,jestem idealnym ,a raczej byłem odzwierciedleniem tego o czym tu każdy z was napisał.Byłem ,może dalej jestem jeszcze tytułowym narcyzem,zamkniętym,samotnym,zagubionym
    Moje życie stało się bagnem ,w które wciągałem ludzi próbujących mi jakkolwiek pomóc.Pewność siebie pomyliłem z arogancją,za tym doszła pycha ,zgnilizna, zepsucie.Kierowałem się często sercem ,uważałem ,że decyzje tak podjęte raczej maja pozytywne skutki,bo uważam w dalszym ciągu,że w gruncie rzeczy jestem dobrą osobą.Żyłem beztrosko kilka lat w upojeniu alkoholowym i narkotykowym,nie dopuszczałem myśli ,że się staczam bardzo szybko,a właściwie szorowałem już dno.Alkohol i narkotyki pomogły w jak to ujęliście odizolowaniu się i stworzeniu wyidealizowanego życia nad ,którym wydawało mi się miałem kontrole.Przestałem widywać rodzinę ,przez co pogłębiło się uczucie samotności ,a w dalszej kolejności żal,ból i rozgoryczenie.Podejmowane decyzje biznesowe pod wpływem emocji,braku odpowiedniej wiedzy doprowadziły do poważnych kłopotów finansowych.Stałem się tykającą bombą emocjonalną,nie chciałem z nikim rozmawiać ,przyjmować jakiejkolwiek pomocy ,było mi wstyd.Było jak piszecie dogoniło mnie to przed czym bałem się zmierzyć z bolesną prawdą kim się stałem,w tym wszystkim bardzo skrzywdziłem moją byłą dziewczynę.Omal ,że nie zniszczyłem ją psychicznie.Prowadziłem wojnę na każdej płaszczyznie,obwiniałem i zrzucałem na nią odpowiedzialność za popełnione błędy.Chiałbym nadmienić,że w moim przypadku nie mieliście racji odnośnie kochania drugiego człowieka.Zawsze będzie dla mnie kimś bardzo ważnym,miała na tyle siły by znosić moje towarzystwo i przy tym jeszcze próbować mi pomóc.Kochałem ją dużo wcześniej ,wiedziałem o tym ,ale zawsze była wiec tak jak pisaliście myślałem ,że jakoś to będzie i ona mnie nie opuści.Kolejnej weekendowej libacji podczas kłótni doszło do szarpaniny,byłem tak pijany ,że nie pamiętałem tego.Po przebudzeniu zobaczyłem brata i M z buzią zaczerwienioną.Uświadomiłem sobie ,że podniosłem na nią rękę.Męższcyzni tego pokroju są dla mnie totalnym zerem.To był punkt zwrotny w moim życiu ,widok smutku ,strachu na jej buzi i łez płynących z jej zielonych oczu dotarł do reszty człowieczeństwa ,które mi zostało.Pamiętam ,że jeszcze tego samego dnia pojechałem dobrowolnie na odwyk zamknięty.Po powrocie z zakładu to własnie M pocieszała mnie i wymysliła rozwiązanie.Kiedy jej nie było łzy płyneły mi strumieniami ,docierało do mnie ,jak wielka krzywdę jej wyrządziłem ile bólu i okrucieństwa jej zaserwowałem.M znalazła bratnia duszę ,która była zamiast mnie jej oparciem.Widziałem jak pisze i rozmawia z tym chłopakiem i się uśmiecha jest wesoła pogodna .Postanowiłem wyjechać jak najdalej od niej ,żeby mogła ułożyć sobie życie na jakie zasługiwała.Myślę ,że kochałem i kocham ja nadal ,choć to boli to cieszę się ,że ona jest szczęśliwa.Więc myślę ,że my Narcyzy też kochamy ,może nie wszyscy ,ale pamiętajcie ludzie potrafią się zmienić ,mogą to zrobić w każdym momencie swojego życia.Dzięki niej mi się udało,teraz codziennie walczę ze swoimi słabościami i złymi nawykami.Towarzyszy mi pokora i pozytywne nastawienie.Odnalazłem spokój i harmonie ,tak jak piszecie poznaje swoje słabe i mocne strony ,nie wiem czy starczy mi życia na wszystko ,ale przynajmniej juz nie duszę sie sam ze sobą.

    Dziękuję za wysłuchanie pamiętajcie ,że nawet w największym mroku ,można dostrzec promyk światła.
    Pozdrawiam:)
  • bury955 08.05.19, 21:20
    Witam szanownych kolegów i koleżanki:)
    Jeśli mogę to napiszę kilka słów o sobie,jestem idealnym ,a raczej byłem odzwierciedleniem tego o czym tu każdy z was napisał.Byłem ,może dalej jestem jeszcze tytułowym narcyzem,zamkniętym,samotnym,zagubionym
    Moje życie stało się bagnem ,w które wciągałem ludzi próbujących mi jakkolwiek pomóc.Pewność siebie pomyliłem z arogancją,za tym doszła pycha ,zgnilizna, zepsucie.Kierowałem się często sercem ,uważałem ,że decyzje tak podjęte raczej maja pozytywne skutki,bo uważam w dalszym ciągu,że w gruncie rzeczy jestem dobrą osobą.Żyłem beztrosko kilka lat w upojeniu alkoholowym i narkotykowym,nie dopuszczałem myśli ,że się staczam bardzo szybko,a właściwie szorowałem już dno.Alkohol i narkotyki pomogły w jak to ujęliście odizolowaniu się i stworzeniu wyidealizowanego życia nad ,którym wydawało mi się miałem kontrole.Przestałem widywać rodzinę ,przez co pogłębiło się uczucie samotności ,a w dalszej kolejności żal,ból i rozgoryczenie.Podejmowane decyzje biznesowe pod wpływem emocji,braku odpowiedniej wiedzy doprowadziły do poważnych kłopotów finansowych.Stałem się tykającą bombą emocjonalną,nie chciałem z nikim rozmawiać ,przyjmować jakiejkolwiek pomocy ,było mi wstyd.Było jak piszecie dogoniło mnie to przed czym bałem się zmierzyć z bolesną prawdą kim się stałem,w tym wszystkim bardzo skrzywdziłem moją byłą dziewczynę.Omal ,że nie zniszczyłem ją psychicznie.Prowadziłem wojnę na każdej płaszczyznie,obwiniałem i zrzucałem na nią odpowiedzialność za popełnione błędy.Chiałbym nadmienić,że w moim przypadku nie mieliście racji odnośnie kochania drugiego człowieka.Zawsze będzie dla mnie kimś bardzo ważnym,miała na tyle siły by znosić moje towarzystwo i przy tym jeszcze próbować mi pomóc.Kochałem ją dużo wcześniej ,wiedziałem o tym ,ale zawsze była wiec tak jak pisaliście myślałem ,że jakoś to będzie i ona mnie nie opuści.Kolejnej weekendowej libacji podczas kłótni doszło do szarpaniny,byłem tak pijany ,że nie pamiętałem tego.Po przebudzeniu zobaczyłem brata i M z buzią zaczerwienioną.Uświadomiłem sobie ,że podniosłem na nią rękę.Męższcyzni tego pokroju są dla mnie totalnym zerem.To był punkt zwrotny w moim życiu ,widok smutku ,strachu na jej buzi i łez płynących z jej zielonych oczu dotarł do reszty człowieczeństwa ,które mi zostało.Pamiętam ,że jeszcze tego samego dnia pojechałem dobrowolnie na odwyk zamknięty.Po powrocie z zakładu to własnie M pocieszała mnie i wymysliła rozwiązanie.Kiedy jej nie było łzy płyneły mi strumieniami ,docierało do mnie ,jak wielka krzywdę jej wyrządziłem ile bólu i okrucieństwa jej zaserwowałem.M znalazła bratnia duszę ,która była zamiast mnie jej oparciem.Widziałem jak pisze i rozmawia z tym chłopakiem i się uśmiecha jest wesoła pogodna .Postanowiłem wyjechać jak najdalej od niej ,żeby mogła ułożyć sobie życie na jakie zasługiwała.Myślę ,że kochałem i kocham ja nadal ,choć to boli to cieszę się ,że ona jest szczęśliwa.Więc myślę ,że my Narcyzy też kochamy ,może nie wszyscy ,ale pamiętajcie ludzie potrafią się zmienić ,mogą to zrobić w każdym momencie swojego życia.Dzięki niej mi się udało,teraz codziennie walczę ze swoimi słabościami i złymi nawykami.Towarzyszy mi pokora i pozytywne nastawienie.Odnalazłem spokój i harmonie ,tak jak piszecie poznaje swoje słabe i mocne strony ,nie wiem czy starczy mi życia na wszystko ,ale przynajmniej juz nie duszę sie sam ze sobą.

    Dziękuję za wysłuchanie pamiętajcie ,że nawet w największym mroku ,można dostrzec promyk światła.
    Pozdrawiam:)
    PS. pytania chętnie odpowiem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka