Dodaj do ulubionych

To własnie miłość

02.02.13, 10:31
W zawiązaniu do uwag niektórych forumowiczek, na temat seksu, poświęceń, ilości i % orgazmów, pozwolę sobie wyjaśnić na przykładzie, jakie jest mój punkt widzenia. Jesteście oburzone, gdy napisałem, że jeśli żona kocha swojego męża, to uprawia z nim sex, nawet wtedy, gdy nie ma na to specjalnie ochoty. Co za wstrętny egoista – powtarzało się.
Rok temu zmarł nasz pies –bokserka. Została nam podarowana (wciśnięta) przez jedno z dzieci, z przyczyn tu obojętnych. Moja żona bardzo przywiązała się do niej, i gdy zmarła, była bardzo nieszczęśliwa. Ja przeciwko psom nic nie mam, ale jestem alergikiem, i cały czas musiałem szprycować się lekami, aby móc normalnie oddychać. Zawsze mówiłem, że innego psa już mieć nie będę, bo życie na lekach nie jest miłe. Gdy jednakże widziałem, jak żona jest nieszczęśliwa, pojechałem do hodowli i kupiłem szczeniaka – także bokserkę. Gdy żona ją zobaczyła, myślałem, że oszaleje ze szczęścia. Wiem doskonale, że jest to związane z tym, że przez następne lata będę musiał katować się tymi samymi lekami. Czy jest to dla mnie poświęcenie? Nie, żadne. Radość ukochanej osoby znaczy dla mnie największą przyjemność. Jakoś przeżyję.
Czy moja żona zawsze chce? Oczywiście, że nie, ale myślę, że radość ze sprawienia przyjemności osobie, która się kocha, jest warta wiele i nie jest żadnym poświeceniem. Może być nawet większą radością, niż własna, podobnie jak większą radość sprawia dawanie prezentów, niż ich otrzymywanie.
Małżeństwo jest wzajemnym dawaniem, a nie braniem wyłącznie tego, co najlepsze i rozczarowaniem, gdy tego jest mniej, niż się oczekuje. Stąd tyle szybkich rozwodów, gdy nie jest tak, jak sobie oczekiwaliśmy i wymarzyliśmy.
A to, co robi różnicę, jest właśnie miłość, która trwa u nas ponad 35 lat i czego wszystkim Wam życzę.
Obserwuj wątek
    • chopper_ka Re: To własnie miłość 02.02.13, 11:32
      A dlaczego zakladasz, ze lykanie tabletek jest wiekszym "katowaniem" niz uprawiania seksu, ktorego sie nie pragnie ? Jak w ogole mozna porownac te dwie sprawy, polozyc je na jednej szali ? Jesli Twoja zona bierze/brala tabletki antykoncepcyjne, to rownie dobrze moze powiedziec, ze tez "katuje " sie dla Ciebie, zebys nie mial wiecej potomstwa na utrzymaniu.
      A swoja droga, to przyznam z reka na sercu, ze jestem rozczarowana. Wielokrotnie podkreslasz dlugi staz malzenski, wiec az by sie chcialo korzystac z Twoich dajacych szczescie ,gotowych recept. Kiepsko to jednak widze w kontekscie "walki o dominacje w zwiazku", ktora tez czesto podkreslasz. Czy milosc zaklada jakas dominacje? A nie jest przypadkiem tak, ze dobro drugiej osoby jest wazniejsze od mojego dobra? I zawsze dziala to wzajemnie ? I wtedy jest wlasnie ta idealna milosc?
      Przepraszam, ale mnie Twoja wizja nie przekonuje. To Twoj model zycia, u Ciebie on swietnie funkcjonuje i zycze Ci kolejnych szczesliwych lat w zwiazku, jednak dla wielu jest on nie do przyjecia.
      • ina_nova Re: To własnie miłość 02.02.13, 12:52
        z ta antykoncepcja to przesada. Zewszad padaja glosy, ze kobieta robi to dla faceta, co za bzdury. A dla siebie nie? Kobieta nie ma prawa do radosnego, obarczonego minimalnym ryzykiem zaplodnienia, seksu? Moze kobieta tez nie chce miec dziecka na swoim utrzymaniu. No trafia mnie, gdy slysze takie opinie jak twoja. A co do tematu dyskusji, zgadzam sie z auterem watku.
        --
        „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
        przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
        • chopper_ka Re: To własnie miłość 02.02.13, 13:00
          ina_nova napisała:

          > z ta antykoncepcja to przesada. Zewszad padaja glosy, ze kobieta robi to dla fa
          > ceta, co za bzdury. A dla siebie nie? Kobieta nie ma prawa do radosnego, obarcz
          > onego minimalnym ryzykiem zaplodnienia, seksu?

          No wlasnie specjalnie podalam przyklad antykoncepcji, zeby wykazac absurdalnosc takiego rozumowania. Autor zapomnial o jednym - on tez ma przyjemnosc z posiadania psa, skupil sie natomiast na wlasnym poswieceniu, ktore kaze mu "katowac sie " lekami.
          • urquhart Buldog Francuski a miłość 02.02.13, 13:12
            Miałem podobne doświadczenie z pieskiem.
            Dzieci i żona bardzo chciały psa miniaturkę buldoga francuskiego bo taki słodki. Dla mnie nie ma obrzydliwszego psa, ślini sie i bełkocze, do tego dużo podróżujemy podrzucając dzieci rodzinie i mieszkamy w bloku więc uważam że to durny pomysł. Mieliśmy psy ale zanim urodziły się dzieci.
            Wiec jak któregoś dnia teściowa przyszła ze spaceru z dziećmi z takim psem komunikując że oto dostaliśmy piękny prezent, rasowego pieska, pogoniłem wszystkich razem z domu. Wcisnęli go potem jakieś dalszej rodzinie na prowincji
            Asertywność to czy brak miłosci??? :)
            --
            Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
              • hello-kitty2 Re: W czym kocha sie zona Marka 02.02.13, 13:48
                marek.zak1 napisał:

                > Nie piszesz, czy żona zakochała się w psie czy nie, a to jest kluczowe pytanie.
                > W przypadku obojętnego stosunku do buldoga, twoja decyzja była jak najbardziej
                > logiczna.

                Marek, a w czym kocha sie jeszcze Twoja zona? :)
                    • zawle Re: W czym kocha sie zona Marka 02.02.13, 14:54
                      Ale to dziewczyny są;)
                      --
                      pomer_anya napisała:
                      Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                        • marek.zak1 Re: W czym kocha sie zona Marka 02.02.13, 15:25
                          No dobrze. Twierdzi, ze wszystkich kocha tak samo, ale czy tak jest? Ja tam czuje, ze jednak syn zajmuje więcej miejsca w serduszku.
                          A Sowa nie jest psem, tylko zaczarowaną księżniczką. Zła Klaudia to zrobiła.

                          - Wszyscy, którzy mi stają na drodze, kończą tak samo.
                          Dziewczynka oniemiała. W tym momencie wszystkie części łamigłówki złączyły sie ze sobą. Wyskoczyła z łóżka i uderzyła piąstką ciągle siedząca kobietę. Ta, zdumiona, patrzyła na nią ciągle sie uśmiechając.
                          - Chciałaś być bokserką, dobrze. Taką się staniesz.
                          Wstała i wypowiedziała cicho kilka słów. Hamletka poczuła, ze nie może już ustać na dwóch nogach. Musiała oprzeć się także na rękach. Chciała coś powiedzieć, ale wydobyła z siebie głos między piszczeniem i szczekaniem. Jej twarz znalazła się na wysokości stóp kobiety. Spojrzała do góry i dostrzegła ciągle uśmiechającą się Klaudię.
                          - Chodź Gertrudzie – usłyszała - Mam dla Hamletki prezent, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć. Pomóż mi jej poszukać. Może się gdzieś schowała.
                          Hamletka usłyszała kroki wchodzącego ojca.
                          - Hamletka – zawołał.
                          Chciała odpowiedzieć – tu jestem, ale zdołała wydobyć z siebie tylko cichy pisk.
                          - Jaki piękny bokserek – zachwycił się tata.
                          - To suczka. Może nazwiemy ja ,,Sowa” – zaproponowała kobieta.

              • urquhart Re: Buldog Francuski a miłość 02.02.13, 14:08
                marek.zak1 napisał:

                > Nie piszesz, czy żona zakochała się w psie czy nie, a to jest kluczowe pytanie.
                > W przypadku obojętnego stosunku do buldoga, twoja decyzja była jak najbardziej
                > logiczna.

                Zakochała się w psie, owszem ale foch szybko minął.

                --
                W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
              • aandzia43 Re: Buldog Francuski a miłość 03.02.13, 14:11
                > mam staroświeckie podejście do ludzi z takim podejściem do zwierząt
                > w ten sposób to można potraktować nowy kredens od teściowej, a nie żywą istotę.

                Jeśli pies nie był w rodzinie dłużej niż parę godzin, to chyba mu się krzywda emocjonalna nie stała? Jak od lat mam oddaję się "pasji" zbierania zwierzątek (kotków), przyjmowania ich pod swój dach, odchuchiwania, obdmuchiwania z resztek złych przeżyc i rozrowadzania po tzw. dobrych domach, tak dobrze wiem, że z niewolnika nie ma robotnika. Najgorzej wychodzą zwierzaki na takich właśnie nieprzemyślanych przez wszystkich członków rodziny decyzjach. Każdy pracownik schroniska i każdy hodowca (nie mylic z pseduhodowcą) ci to powie. Inna sprawa, że wiele adopcji przeprowadzonych odrobinę "na siłę" kończy się świetnie, czyli szczęśliwością obopólną. Ale ja już wiem, kiedy człowiek, chociaż broni się rękami nogami, zaciska usteczka w dzióbek i wygłasza zdystansowane teksty, jest już gotowy na kotka w sercu i w domu ;-)
                A propos buldogów i mopsów - śmieszne są i zabawne, ale jak odporna jestem na różne zwierzęce odgłosy, widoki i zapachy, tak chrapiącego w nocy, śliniącego się, a z wiekiem śmierdzącego z pyska psa bym nie zdzierżyła. Każdy ma swoje granice, moje usytuowane są w okolicach śliny i chrapania. Bardzo dobrze Urquharta rozumiem. Inny pies - owszem, takie coś - nie.

                --
                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
            • chopper_ka Re: To własnie miłość 02.02.13, 13:23
              marek.zak1 napisał:

              > Chyba nie zrozumiałaś tego, co napisałem, Nie ma w tym absolutnie ŻADNEGO poświ
              > ęcenia, tylko przyjemność z możliwości dania radości ukochanej osobie.

              W porzadku, juz zrozumialam, nie jest to poswiecenie z Twojej strony.
              A Ty masz radosc z posiadania tego psa ? I jeszcze jedno - czy dyskomfort brania lekow porownujesz do dyskomfortu odbywania stosunku, na ktory nie ma sie ochoty ?
                • aandzia43 Re: To własnie miłość 02.02.13, 17:53
                  > Dyskomfort z ukochanym facetem, który Cię pragnie?

                  O! Ale smaczek! Czy zakładasz, że odbycie stosunku z ukochanym mężczyzną, który pragnie, ale którego kobieta aktualnie nie pragnie, bo ją np. boli brzuch/ piecze pochwa z powodu zapalenia/jest w fatalnym stanie psychicznym itd. nie może byc dyskomfortem? A prostytutki pewnie nie można zgwałcic? ;-) Brakuje ci empatii na tak podstawowym poziomie, że trudno mi sobie wyobrazic codzienne życie z kimś takim. Natarczywy, namolny, symbiotyczny facet włażący na mnie, kiedy mu się tylko zechce i żądający fanfar za każde posunięcie życiowe i łóżkowe. Gdzieś tu jest miłośc? No cóż, pewnie jest, bo miłości różne bywają, ale taki facet to nie mój target.

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                  • sea.sea Re: To własnie miłość 02.02.13, 18:06
                    Z drugiej strony jak kobieta deklaruje paszczą, że kocha, ale jej się przez ileś miesięcy nie chce i w ogóle nie jest zainteresowana byciem zainteresowaną tzn nie zastanawia się nad tym, co można by zrobić żeby jej się zachciało lub też jak jej rzekomo ukochany partner znosi tę sytuację, to też jest dość nie w porządku.
                  • urquhart Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 18:07
                    aandzia43 napisała:
                    > O! Ale smaczek! Czy zakładasz, że odbycie stosunku z ukochanym mężczyzną, który
                    > pragnie, ale którego kobieta aktualnie nie pragnie, bo ją np. boli brzuch/ pie
                    > cze pochwa z powodu zapalenia/jest w fatalnym stanie psychicznym itd. nie może
                    > byc dyskomfortem?

                    No ale czy w podobnych okolocznościach małego dziecka Milska też babom nie pisze żeby nie myślały tylko o sobie, ale bardziej perspektywicznie, ale że chłopy są inne i tygodniami (miesiącami) na celibacie daleko związek nie zajedzie, że trzeba ich rozumieć jeżeli samemu oczekuje się zrozumienia i zaleca podziałać paszczą lub ręką?
                    Zgadzasz się z tym czy nie?

                    --
                    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                    • kag73 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 18:17
                      A jak facet nie chce i nie chce i sie miga, zdarzaja sie o takich czytac na forum. Hmm, prosta wymowka, nie staje mu, biedakowi, zona nie podnieca, przytyla po ciazy, znudzila sie.
                      To co? Moze tez, w imie milosci, mogly zadzaialac "paszcza albo reka". Jednak najczesciej mu nie wychodzi, bo co on ze tego bedzie mial? Ale od kobiety sie oczekuje, bo mimo braku ochoty, moze.
                      Jestem zdania, ze w dobrym zwiazku mozna sie wzajemnie obsluzyc, kiedy jedno nie ma ochoty a drugie przeogromna. Jednak wszystko w rozsadnych granicach.
                      Glowe bym sobie dala uciac, ze nie tylko Marek, ale mnostwo innych panow nie ma pojecia czy ich zona z nimi osiaga orgazm i wola nie pytac i nie wiedziec. A sporo kobiet woli, zeby ich nie pytac.
                    • aandzia43 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 18:36
                      ale bardziej perspektywicznie, ale że chłopy
                      > są inne i tygodniami (miesiącami) na celibacie daleko związek nie zajedzie, że
                      > trzeba ich rozumieć jeżeli samemu oczekuje się zrozumienia i zaleca podziałać p
                      > aszczą lub ręką?
                      > Zgadzasz się z tym czy nie?

                      Ja pisałam o dośc określonym spektrum sytuacji, podczas których wpółżycie wiązałoby z dużuym dyskomfortem psychicznym lub emocjonalnym. I o facecie, który ma empatii tyle co dźwig na budowie, bo nie może się powstrzymac od rypania pani na sucho i jeszcze uważa, że to jest właśnie miłośc. W kwestii naprawdę długotrwałych celibatów mam takie zdanie: zdrowe nie są i trzeba się starac, żeby ich nie było. Wszelkie sposoby zastępcze mile widziane.

                      --
                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                      • chopper_ka Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 18:48
                        aandzia43 napisała:

                        > Ja pisałam o dośc określonym spektrum sytuacji, podczas których wpółżycie wiąza
                        > łoby z dużuym dyskomfortem psychicznym lub emocjonalnym.

                        Marek twierdzi, ze milosc automatycznie niweluje wszelkie dyskomforty. W sumie gdyby sobie to czesto powtarzac, a na koncu uwierzyc, to swiat bylby bajka.
                        • zawle Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 18:51
                          Ale ludzie kochają inaczej. Jedni uważają że w miłości nie trzeba się zmuszać. Inni wręcz na odwrót....poświęcają się i udowadniają swoje oddanie. Są nawet tacy co podgrzewają atmosferę krzywdząc się.
                          --
                          pomer_anya napisała:
                          Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                          • urquhart Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:02
                            zawle napisała:
                            > Ale ludzie kochają inaczej. Jedni uważają że w miłości nie trzeba się zmuszać.
                            > Inni wręcz na odwrót....poświęcają się i udowadniają swoje oddanie. Są nawet ta
                            > cy co podgrzewają atmosferę krzywdząc się.

                            Jeszcze inni realizują swoje ambicje i oczekiwania ale przedstawiają to jako rzekome poświecenie dla potrzeb partnera, parterki, dziecka i manipulują poczuciem winy. To poświęcalnictwo.

                            --
                            Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                            • zawle Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:12
                              urquhart napisał: > Jeszcze inni realizują swoje ambicje i oczekiwania ale przedstawiają to jako rz
                              > ekome poświecenie dla potrzeb partnera, parterki, dziecka i manipulują poczucie
                              > m winy. To poświęcalnictwo.

                              Znam, znam...jaka jestem biedna i zmęczona. Mam 5 dzieci, męża pijaka, nigdy nie pracowałam. To on mi to zrobił.Nie, nie odejdę od niego....bo jestem biedna, zmęczona, mam 5 dzieci, męża pijaka i go kocham.
                              --
                              pomer_anya napisała:
                              Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                      • urquhart Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 19:08
                        aandzia43 napisała:
                        > Ja pisałam o dośc określonym spektrum sytuacji, podczas których wpółżycie wiąza
                        > łoby z dużuym dyskomfortem psychicznym lub emocjonalnym. I o facecie, który ma
                        > empatii tyle co dźwig na budowie, bo nie może się powstrzymac od rypania pani n

                        > a sucho i jeszcze uważa, że to jest właśnie miłośc
                        > Ja pisałam o dośc określonym spektrum sytuacji, podczas których wpółżycie wiąza
                        > łoby z dużuym dyskomfortem psychicznym lub emocjonalnym. I o facecie, który ma
                        > empatii tyle co dźwig na budowie, bo nie może się powstrzymac od rypania pani n
                        > a sucho i jeszcze uważa, że to jest właśnie miłośc. W kwestii naprawdę długotrw
                        > ałych celibatów mam takie zdanie: zdrowe nie są i trzeba się starac, żeby ich n
                        > ie było. Wszelkie sposoby zastępcze mile widziane.

                        Długotrwałość celibatu to temat bardzo dyskusyjny, ile to długo , czyż nie?

                        Natomiast faktycznie, Zawsze nieomawiająca kaprysom i żądaniom samczyka to tylko mamusia może być.

                        --
                        Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                        • aandzia43 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:42
                          >
                          > Długotrwałość celibatu to temat bardzo dyskusyjny, ile to długo , czyż nie?

                          Pewnie, że dyskusyjna. Jeśli już miałabym spekulowac na ten temat, to jako podstawową miarę przyjęłabym częstotliwośc pożycia pary w czasach stabilnej, szczęśliwej codzienności. Bez chorób, większych trosk, małych dzieci, nie w trakcie przeżywania pierwszych namiętności, kiedy para żyje w zgodzie, bez poważniejszych konfliktów, ale już nie rzuca się z ogniem na siebie w celach konsumpcyjnych. Kiedy już OBYDWOJE rozeznali się w swoich potrzebach, dotarli się i osiągnęli zadowalający konsensus w kwestii częstotliwości i jakości. Dla jednej pary będzie to trzy razy w tygodniu, dla innej raz na tydzień itd. I do tego dobrze byłoby dążyc we wszystkich, poza wyjątkowymi, okresami. W ten czy w inny sposób dążyc.


                          > Natomiast faktycznie, Zawsze nieomawiająca kaprysom i żądaniom samczyka to tylk
                          > o mamusia może być.

                          Fajnie, że napisał to facet :-)

                          --
                          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                          • sabat-77 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:56
                            aandzia43 napisała:

                            > Fajnie, że napisał to facet :-)

                            Ej, no bez jaj. Myślisz, że dla większości ludzi nie jest oczywiste to, że realizowanie każdej zachcianki w związku małżeńskim nie jest oczekiwaniem przystającym do statusu osoby zdrowej na umyśle ? Co ma do tego to, co mam w portkach ?
                            • aandzia43 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 21:11
                              > Ej, no bez jaj. Myślisz, że dla większości ludzi nie jest oczywiste to, że real
                              > izowanie każdej zachcianki w związku małżeńskim nie jest oczekiwaniem przystają
                              > cym do statusu osoby zdrowej na umyśle ? Co ma do tego to, co mam w portkach ?

                              Czyżbyś sugerował, że kolega Marek nie jest zdrowy na umyśle? ;-)
                              Sabat, dla mnei to oczywiste, że norma umysłowa dorosłego człowieka przewiduje między innymi nieoczekiwanie na bycie traktowanym jak król Maciuś I. Ale popatrz ile musiałam wystukac postów, żeby dotarło, że traktowany jak nieszkodliwy król Maciuś Marek wypisuje od kilku tygodni rzeczy, które normalnemu, empatycznemu i moralnie nieuszkodzonemu chłopu do głowy by nie przyszły, i na które ty, właśnie taki chłop, żachnąłeś się przed chwilą?

                              --
                              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                              • sabat-77 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 21:36
                                aandzia43 napisała:

                                > Czyżbyś sugerował, że kolega Marek nie jest zdrowy na umyśle? ;-)

                                Tego nie wiem, nie jestem psychiatrą.

                                > Sabat, dla mnei to oczywiste, że norma umysłowa dorosłego człowieka przewiduje
                                > między innymi nieoczekiwanie na bycie traktowanym jak król Maciuś I. Ale popatr
                                > z ile musiałam wystukac postów, żeby dotarło, że traktowany jak nieszkodliwy kr
                                > ól Maciuś Marek wypisuje od kilku tygodni rzeczy, które normalnemu, empatycznem
                                > u i moralnie nieuszkodzonemu chłopu do głowy by nie przyszły, i na które ty, wł
                                > aśnie taki chłop, żachnąłeś się przed chwilą?

                                Mam wątpliwości czy mieszczę się w granicach, które można uznać za normalność.
                                Co do pana Marka, to myślę że jego tyrady i egzotyczne poglądy przesłaniają jakiś problem, z którym ów jegomość nie chce się ujawnić. Jego problem, jego brocha.
                                Może ma wyrzuty sumienia jeśli chodzi o swój stosunek do żony ? A tymi dziwnymi teoriami szuka sobie usprawiedliwienia (że żona to robi z miłości, jest częścią niego itd.) ? Nie wiem, to takie luźne przypuszczenie.
                                  • sabat-77 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 22:16
                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                    > Jeśli już urządzamy takie palenie na stosie, to ja bym obstawiała, że Marek jed
                                    > nak tęskni za gorącą suczką, której w jego żonie nigdy nie było.

                                    Możliwe, że oba na raz. A że tęskni to prawie pewne, ja na przykład nie mam problemu z przyznaniem się, że tęsknię :) Podobnie jak chętnie wygrałbym w totka. Czy jest w tym coś dziwnego ?
                                    • zyg_zyg_zyg Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 22:22
                                      > Czy jest w tym coś dziwnego ?
                                      Ależ nie ma.
                                      Tylko jest różnica między "fajnie by było", a "tęsknię". Bo jeśli tęskniłabym za wygraną w totka, to chyba wykluczałoby twierdzenie, że jestem szczęśliwa z powodu swojej obecnej sytuacji materialnej.
                                      • sabat-77 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 22:27
                                        zyg_zyg_zyg napisała:

                                        > Tylko jest różnica między "fajnie by było", a "tęsknię". Bo jeśli tęskniłabym z
                                        > a wygraną w totka, to chyba wykluczałoby twierdzenie, że jestem szczęśliwa z po
                                        > wodu swojej obecnej sytuacji materialnej.

                                        No tak, ale i tak nie ma problemu, bo ja tęsknię w obu wypadkach :D
                          • urquhart Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 21:20
                            > Kiedy już OBYDWOJE rozeznali się w swoich potrzebach, dotarli się i osiągnęli
                            > zadowalający konsensus w kwestii częstotliwości i jakości. Dla jednej pary będz
                            > ie to trzy razy w tygodniu, dla innej raz na tydzień itd. I

                            3x w tygodniu dla małżonków to były wytyczne Martina Lutra :)
                            --
                            Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                    • zyg_zyg_zyg Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:02
                      aandzia43 napisała:
                      > > O! Ale smaczek! Czy zakładasz, że odbycie stosunku z ukochanym mężczyzną,
                      > który
                      > > pragnie, ale którego kobieta aktualnie nie pragnie, bo ją np. boli brzuch
                      > / pie
                      > > cze pochwa z powodu zapalenia/jest w fatalnym stanie psychicznym itd. nie
                      > może
                      > > byc dyskomfortem?
                      >
                      > No ale czy w podobnych okolocznościach małego dziecka Milska też babom nie pisz
                      > e żeby nie myślały tylko o sobie, ale bardziej perspektywicznie, ale że chłopy
                      > są inne i tygodniami (miesiącami) na celibacie daleko związek nie zajedzie, że
                      > trzeba ich rozumieć jeżeli samemu oczekuje się zrozumienia i zaleca podziałać p
                      > aszczą lub ręką?
                      > Zgadzasz się z tym czy nie?

                      A to nie są aby dwie trochę inne kwestie? Gdyby mnie bolał brzuch, gdybym czuła się rozbita, zmartwiona, przygnębiona czy miała inny fatalny stan psychiczny to chyba żaden seks nie wchodziłby w rachubę.
                      A czas połogu i dochodzenia do siebie po porodzie nie zawsze przecież wyklucza pociąg do partnera lub co najmniej chęć fizycznej bliskości z nim. Ja na przykład wtedy nie czułam napięcia seksualnego, ale miałam potrzebę poczuć się kobietą swojego mężczyzny, a nie tylko matką naszego nowo narodzonego dziecka. Seks nie był tylko dla męża, ale dla mnie też, nie tylko on go potrzebował, ja też.
                      • zawle Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:09
                        zyg_zyg_zyg napisała: A czas połogu i dochodzenia do siebie po porodzie nie zawsze przecież wyklucza
                        > pociąg do partnera lub co najmniej chęć fizycznej bliskości z nim. Ja na przyk
                        > ład wtedy nie czułam napięcia seksualnego, ale miałam potrzebę poczuć się kobie
                        > tą swojego mężczyzny

                        I do tego żeby poczuć się kobietą swojego mężczyzny potrzebujesz żeby Cię bzyknął?
                        --
                        pomer_anya napisała:
                        Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                          • zawle Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:22
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Poczuć się kobietą mojego mężczyzny w znaczeniu poczuć się istotą seksualną i d
                            > oświadczyć znów swojej seksualności. Bzyknięcia do tego nie potrzebowałam, ale
                            > seksu zdecydowanie tak.


                            Chcę się trochę pokłócić:) To nie byłaś wtedy matką w pełni chyba;)
                            A tak na serio....każdy ma swoje potrzeby. Piszecie więc o innych sprawach. Ty realizowałaś swoje i męża. Tu była mowa o tym, czy miłość oznacza realizację cudzych potrzeb kosztem własnych.
                            --
                            pomer_anya napisała:
                            Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                            • sabat-77 Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 20:41
                              zawle napisała:

                              > Tu była mowa o tym, czy miłość oznacza realizację cudzych potrzeb kosztem własnych.

                              Praktyka pokazuje, że dla mnie nie oznacza. Inaczej musiałbym zgodzić się z tym, że z miłości mogę nie ruchać przez ponad 4 lata. Skoro mnie to wkurwia i tego nie akceptuję, to albo nie kocham, albo dla mnie miłość nie oznacza tego co napisałaś.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 22:06
                              > Chcę się trochę pokłócić:) To nie byłaś wtedy matką w pełni chyba;)

                              Wolę nie wiedzieć, jakie są według Ciebie kryteria bycia matką w pełni - i tak już wiem, że ich nie spełniam... :-)

                              No właśnie nie wiem, czy chodzi o realizację potrzeb partnera kosztem swoich. Moją potrzebą jest również to, żeby mój mężczyzna czuł się ze mną szczęśliwy. Ale na pewno nie za cenę mojego nieszczęścia. Za cenę ustępstwa i kompromisu - jeśli nie pochodzą wyłącznie ode mnie - dlaczego nie?
                              • zawle Re: Podziałać paszczą lub ręką? 02.02.13, 22:10
                                zyg_zyg_zyg napisała: Za cenę ustępstwa i kompromisu - je
                                > śli nie pochodzą wyłącznie ode mnie - dlaczego nie?

                                Koleżanko...jestem mediatorem i powiem Ci że kompromis i ustępstwo to nie rozwiązanie:) Trzeba wsłuchać się w siebie:) Może chłop poczułby się równie doceniony i ugłaskany, gdybyś mu zrobiła..... frytki?:)
                                --
                                pomer_anya napisała:
                                Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                            • rumpa Re: Podziałać paszczą lub ręką? 03.02.13, 13:03
                              miałam ochotę na seks jakoś błyskawicznie wtedy. Jedna jedyna rola życiowa, w którą weszłam łatwo, lekko, naturalnie, bez jakiś opisywanych wszędy jazd i histerii z racji nowości, maleńkości i tak dalej. Nota bene z drugim dzieckiem było o wiele gorzej, bo nie umiałam się rozdwoić i zaczęło narastać napięcie. Powinnam była mieć tylko jedno dziecko.
                              Nic mnie nie przygniatało, nie przerastało, wszystko szlo jak z zegarku - czułam się spokojna, zrelaksowana i na miejscu. Dzieciak spał non stop, jego adhd jeszcze nie było widoczne :))) zaskoczył mnie, bo w ciąży cały brzuch mi chodził od jego fikołków, budził się tylko na jedzenie, a ja nie miałam odpału na punkcie sterylizowania i prasowania ciuszków ani otoczenia. Nic mnie nie bolało.Niby dlaczego tak czująca się osoba ma nie mieć ochoty na seks? Pomijam, że po tygodniu weszłam w kieckę sprzed ciąży, mięśnie brzucha załatwiły sprawę, jak przypuszczam. 100 brzuszków dziennie przez lata.
                              Znacznie gorzej się czułam po paru miesiącach, jak zaczął ząbkować - wtedy rzeczywiście wyglądałam jak smierć na chorągwi.
                              Ale noworodek? sam miód i szczęście :)
                              • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 14:22
                                rumpa napisała:

                                Pomijam, że po tygo
                                > dniu weszłam w kieckę sprzed ciąży, mięśnie brzucha załatwiły sprawę, jak przyp
                                > uszczam. 100 brzuszków dziennie przez lata.

                                A te 100 brzuszkow dziennie to w formie jednego cwiczenia? Ktorego?

                                Sabat Ty jeszcze trenujesz?
                                • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 14:35
                                  Trenuje, ale przez chorobe i zamieszanie w pracy mialem miesieczna przerwe. Nie udalo sie zrobic 100 pompek, teraz robie tylko 80 szerokich i 60 waskich, 40 przysiadow komandosek (na jednej nodze na przemian). Ale za to od ostatniej rozmowy o treningu z toba mam 8 kg mniej. Teraz juz mam wage prawidlowa wg statystyk. Ale chce jeszcze cos spalic, zeby byc szczuplym. Od ppoczatku odchudzania zszedlem 40 kg :)
                                  • zawle Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 14:41
                                    wyobrażam sobie podobny post na jakimś męskim forum;

                                    Nie znoszę swojego męża, ale nie mam dokąd pójść i nie chcę obniżyć swojego standardu życiowego. Dlatego uciułałam już na sztuczne cycki, botoks. Chodzę na siłkę i solkę. Schudnę jeszcze ze 20kg i poszukam sobie nowego męża:)))) Wszystko sobie już obmyśliłam...Za pół roku będę znowu fajną laską:))))
                                    --
                                    pomer_anya napisała:
                                    Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                    • aandzia43 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 14:54
                                      Dobre, Zawle, dobre! :-D

                                      --
                                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                    • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 15:44
                                      zawle napisała:

                                      > wyobrażam sobie podobny post na jakimś męskim forum;
                                      >
                                      > Nie znoszę swojego męża, ale nie mam dokąd pójść i nie chcę obniżyć swojego sta
                                      > ndardu życiowego. Dlatego uciułałam już na sztuczne cycki, botoks. Chodzę na si
                                      > łkę i solkę. Schudnę jeszcze ze 20kg i poszukam sobie nowego męża:)))) Wszystko
                                      > sobie już obmyśliłam...Za pół roku będę znowu fajną laską:))))

                                      hehe na piewszy rzut oka zabawne to ALE jak odniesiemy to co napisal o sobie Sabat do Twojej wypowiedzi z innego watku:

                                      Co do mojej sympatii....od zawsze ulokowana jest po stronie ludzi biorących odpowiedzialność za własne i dzieci życie, działanie przedkładających nad marudzenie i wyposażonych w podobne cechy....
                                      Nie znoszę wręcz pospolitości, biadolenia, samooszukiwania, chronicznej słabości, zwalania winy na innych/okoliczności. Tego tak bardzo dużo...."

                                      to stawia go w zupelnie innym swietle moj Ty czarcie :)

                                      Wiesz jestes z nami od niedawno i dlatego mozesz nie wiedziec, ze podpasiony Sabat postanowil zawalczyc o swoje malzenstwo wykonujac nad soba ogrom pracy. Mielismy tu nawet specjalny treningowy watek supportujacy dzialania. Jak widac zone Sabata niespecjalnie przemiana obeszla ale determinacji nie mozna mu odmowic.

                                      40 przysiadow komandosek, czy dobrze to rozumiem: na jednej nodze schodzisz calkowicie w dol, druga noga pozostaje wyprostowana w przod, a nastepnie do gory = przysiad tak? Robilam to i moge smialo postawic zaklad, ze nikt tu na forum nie zrobi ani jednego takiego przysiadu! :)
                                        • kag73 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 16:43
                                          Taj czy siak odradzam robienie brzuszkow i innych przysiadow/cwiczen codziennie. Miesnie potrzebuja co najmniej 24 godzin na regeneracje. To rownie wazne jak cwiczenia.
                                          • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 17:00
                                            kag73 napisała:

                                            > Taj czy siak odradzam robienie brzuszkow i innych przysiadow/cwiczen codziennie
                                            > . Miesnie potrzebuja co najmniej 24 godzin na regeneracje. To rownie wazne jak
                                            > cwiczenia.

                                            Tak wlasnie. Dlatego pytalam czy chodzi o jedno i to samo cwiecznie dzien w dzien?
                                      • zawle Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 18:40
                                        hello-kitty2 napisała: > Wiesz jestes z nami od niedawno i dlatego mozesz nie wiedziec, ze podpasiony Sa
                                        > bat postanowil zawalczyc o swoje malzenstwo wykonujac nad soba ogrom pracy. Jak widac zon
                                        > e Sabata niespecjalnie przemiana obeszla ale determinacji nie mozna mu odmowic.


                                        Nie wiem czemu mam skojarzenie z żoną alkoholika/przemocowca/hazardzisty. I walki podjęte przez te kobiety w celu "naprawy" małżeństwa. Tu kłania się wątek o szczerości. Na nic starania sabata, jeśli żonina szczerość szczerbata;)

                                        --
                                        pomer_anya napisała:
                                        Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                        • zawle Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 18:44
                                          I jeszcze jedno....zawsze najpierw warto się zastanowić, co jeśli w układzie nic się nie zmieni. Dam tak radę przez całe życie? Mnie to zawsze uspokaja i czuję się osobą odpowiedzialną za przyszłość. Moje decyzje...moje konsekwencje.
                                          --
                                          pomer_anya napisała:
                                          Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                          • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 18:57
                                            zawle napisała:

                                            > I jeszcze jedno....zawsze najpierw warto się zastanowić, co jeśli w układzie ni
                                            > c się nie zmieni. Dam tak radę przez całe życie? Mnie to zawsze uspokaja i czuj
                                            > ę się osobą odpowiedzialną za przyszłość. Moje decyzje...moje konsekwencje.

                                            Nie dam rady. Na rozwód mnie nie stać.
                                            Jakiś pomysł ?
                                            • gomory A kij tam z brzuszkami... 03.02.13, 19:32
                                              To ja zagaje tutaj taka przypowiescia.
                                              Pozornie nie na temat ale fajna :).
                                              Twojej zonie bym jej nie zasunal, bo ona ortodoksyjniej pojmuje Boga niz Ty ;).

                                              Mama: - Ej Czy Ty chlopcze wiedziales o tym, ze Bog byl obecny obok Ciebie, kiedy ukradles ciasteczko z kuchennego stolu?
                                              Syn: No tak....
                                              Mama dalej nawija: A o tym, ze on na Ciebie caly czas patezyl?
                                              Syn: no tak...
                                              Mama: A jak myslisz co wtedy do Ciebie mowil?
                                              Synek: A to akurat slyszalem Mamusiu, mowil nie ma tu nikogo oprocz nas dwoch - wiec wez dwa.
                                                • gomory Re: A kij tam z brzuszkami... 03.02.13, 23:02
                                                  To w bajkach dla dzieci na koncu jest moral. Doroslym zostawia sie pole do interpretacji wlasnej. Radziles sobie chyba jakos na jezyku polskim z pytaniami pt. co autor mial na mysli?
                                                  Ja moge napisac np. ze moral jest taki: Bog to klawy gosc i da sie z nim porozumiec. Ale Ty wymysl sobie cos lepszego i pasujacego do Ciebie :).

                                                  • sabat-77 Re: A kij tam z brzuszkami... 03.02.13, 23:19
                                                    gomory napisał:

                                                    > To w bajkach dla dzieci na koncu jest moral. Doroslym zostawia sie pole do inte
                                                    > rpretacji wlasnej. Radziles sobie chyba jakos na jezyku polskim z pytaniami pt.
                                                    > co autor mial na mysli?
                                                    > Ja moge napisac np. ze moral jest taki: Bog to klawy gosc i da sie z nim porozu
                                                    > miec. Ale Ty wymysl sobie cos lepszego i pasujacego do Ciebie :).

                                                    Czyżbyś namawiał mnie do modlitwy mój drogi ? :) A zatem jest już tak źle ? Trudno, zatem może ktoś ze zgromadzonych odczyta jakiś psalm albo coś równie zacnego ? :D Ja nie jestem wierzący, mnie szef nie wysłucha.

                                                    Gomory, Gomory, ech... bracie... :D
                                                    Coś ci powiem, ale nie mów nikomu. Jak się upewnię, że nikt nie widzi, to zawsze biorę tyle ciastek ile mi się zmieści w kieszeniach, a potem oddalam się szybko niewinnie pogwizdując i robiąc minę cierpiętnika. :D
                                            • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 20:19
                                              sabat-77 napisał:

                                              > zawle napisała:
                                              >
                                              > > I jeszcze jedno....zawsze najpierw warto się zastanowić, co jeśli w układ
                                              > zie ni
                                              > > c się nie zmieni. Dam tak radę przez całe życie? Mnie to zawsze uspokaja
                                              > i czuj
                                              > > ę się osobą odpowiedzialną za przyszłość. Moje decyzje...moje konsekwencj
                                              > e.
                                              >
                                              > Nie dam rady. Na rozwód mnie nie stać.
                                              > Jakiś pomysł ?

                                              A ten Ci sie nie podoba? Sam rozwazales sterylizacje, gdzies tu pisales.

                                              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142258585,142275035,Re_Zeniaczka.html
                                              • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:13
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > A ten Ci sie nie podoba? Sam rozwazales sterylizacje, gdzies tu pisales.
                                                >
                                                > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,142258585,142275035,Re_Zeniaczka.html

                                                Rozważałem w innym kontekście. Gdybym najpierw wysterylizował się a potem kogoś poznał, trudniej byłoby uznać, że działałem celowo. Natomiast w tym wypadku:
                                                1) praktycznie niemożliwe byłoby ukrycie operacji, to nie jest wyrwanie sobie zęba, a zabieg trzeba czasem powtarzać.
                                                2) nawet gdyby, to po okresie dokazywania sprawa prędzej czy później wyszłaby na jaw i miała dla mnie opłakane konsekwencje, gdyż:
                                                a) skończyłaby się niechybnie rozwodem,
                                                b) mecenas żony z pewnością dopatrzyłby się znamion podstępu w moim działaniu, a...

                                                ..."Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub p o d s t ę p e m doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. "

                                                ... czyli oprócz rozwodu i związanych z tym kosztów (w tym wypadku moja wina byłaby zasądzona niechybnie), wyłapałbym ze 2-3 lata w zawiasach jak mur beton. (na szczęście niekarany jestem).
                                                • sea.sea Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:21
                                                  Ty się Sabat zdecyduj, czy ta Twoja żona w końcu się rozwiedzie z Tobą jak się wysterylizujesz, przelecisz jakąś pannę na boku czy zrobisz jakiś inny krzywy numer, czy nie, bo chwilę temu było, że się nie rozwiedzie, ponieważ też jej się to ekonomicznie ani logistycznie nie opłaca :)
                                                  • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:29
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Ty się Sabat zdecyduj, czy ta Twoja żona w końcu się rozwiedzie z Tobą jak się
                                                    > wysterylizujesz, przelecisz jakąś pannę na boku czy zrobisz jakiś inny krzywy n
                                                    > umer, czy nie, bo chwilę temu było, że się nie rozwiedzie, ponieważ też jej się
                                                    > to ekonomicznie ani logistycznie nie opłaca :)

                                                    To nie jest takie proste. Ona jest emocjonalną kobietą i w sytuacji gdy emocje biorą nad nią górę, to prze do przodu jak czołg nie bacząc na przyszłość i konsekwencje. Póki co nie dostarczyłem jej powodów do tego by emocje wzięły górę i sądzę, że na obecną chwilę dość mocno kalkuluje. Po bardzo krzywym numerze mogłaby przestać :)
                                                  • sea.sea Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:34
                                                    A ona ma w ogóle jakieś uzasadnienie dla faktu, że teraz ją boli dupa, ale przy produkcji trzeciego dziecięcia by nie bolała - czy nie pytałeś?

                                                    Pomysł niezapominajki z leczeniem depresji jest bardzo niegłupi, po prozacu się naprawdę odechciewa bzykania i można się zająć innymi sprawami.
                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:48
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Pomysł niezapominajki z leczeniem depresji jest bardzo niegłupi, po prozacu się
                                                    > naprawdę odechciewa bzykania i można się zająć innymi sprawami.

                                                    Tez uwazam, ze dobry i potwierdzam spadek libido (nawet mi sie masturbowac nie chcialo). Zajac sie szukaniem lepszej pracy i robieniem kariery. Znam ojcow co w ogole pracuja za granica, trzepia kase, a matka zajmuje sie domem i dziecmi. I to sie calkiem niezle kreci. Wiesz robienie pieniedzy to dobra wymowka dla ojcow by oddalic sie od domu i spolecznie akceptowalna.
                                                  • zawle Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:38
                                                    Na studiach mieliśmy takie ćwiczenia że dzieliliśmy się losowo na dwie grupy i broniliśmy jakiejś tezy i antytezy. Uczyliśmy się argumentowania. Ty sabat żyjesz w obydwu grupach. Są tacy ludzi, którzy są szczęśliwi gdy są nieszczęśliwi. Jesteś skazany na swoja żoną. I tu zero współczucia. Ale wasi synowie są skazani na was. Chociaż mam duże podejrzenie że na zewnątrz stanowicie fajną rodzinę, a wasze dzieci w wieku dorosłym domyślą się czemu coś nie grało.
                                                    --
                                                    pomer_anya napisała:
                                                    Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                                • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:40
                                                  sabat-77 napisał:

                                                  > Rozważałem w innym kontekście. Gdybym najpierw wysterylizował się a potem kogoś
                                                  > poznał, trudniej byłoby uznać, że działałem celowo.

                                                  Nie rozumiem tego zdania. Sprobuj prosze innymi slowami.

                                                  A jesli bys jej w tej chwili oswiadczyl, ze chcesz sie wysterylizowac, zeby wyeliminowac chemie czy gumki (w Twoim wieku to juz standard chocby wsrod moich sasiadow) to zagrozilaby Ci rozwodem?
                                              • niezapominajka333 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:27

                                                '...Nie dam rady. Na rozwód mnie nie stać.
                                                Jakiś pomysł ? "
                                                Leczenie depresji. Leki wyciszą libido, złapiesz dystans, "uniezależnisz się " od żony, dostrzeżesz inne fajne strony życia. Przestaniesz wywierać presję na seks.
                                                Biorąc pod uwagę plany prokreacyjne żony, nie ryzykowałabym na Twoim miejscu seksu w ogóle.
                                                Daj sobie przynajmniej pół roku oddechu. Bo ja wciąż mam wrażenie, że Ty się strasznie miotasz.
                                                Rozwój wewnętrzny.
                                                • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:55
                                                  niezapominajka333 napisała:

                                                  > Leczenie depresji. Leki wyciszą libido, złapiesz dystans, "uniezależnisz się "
                                                  > od żony, dostrzeżesz inne fajne strony życia. Przestaniesz wywierać presję na s
                                                  > eks.
                                                  > Biorąc pod uwagę plany prokreacyjne żony, nie ryzykowałabym na Twoim miejscu se
                                                  > ksu w ogóle.
                                                  > Daj sobie przynajmniej pół roku oddechu. Bo ja wciąż mam wrażenie, że Ty się st
                                                  > rasznie miotasz.
                                                  > Rozwój wewnętrzny.

                                                  Widzisz, ja byłem u psychiatry w zeszłym roku i on po rozmowie powiedział, że nie widzi we mnie objawów choroby z klinicznego punktu widzenia. Co więcej, ja sam ich nie widzę (wiem, że to nie wystarczy). To co mi przypisujecie na forum jako depresję, to spokojne, rzeczowe wyłuszczanie FAKTÓW z mojej strony. Wierzę, że rzadko spotyka się człowieka o tak brutalnie chamsko szczerym podejściu do rzeczywistości i samego siebie, ale to właśnie ja. Ja się niezapominajko nie pierdolę z samym sobą. Nie boję się tego co zastanę w środku, więc nie pudruję rzeczywistości jak ta cała szara masa śmiesznych pizdeuszy, która mnie otacza. To że bierzecie to za słabość, jest - przyznaję - dla mnie nieco krępujące, ale ja sam kompletnie się z tym nie zgadzam.
                                                  Nie jestem histeryczny, przeciwnie - wręcz spokojny. Gdybyś ze mną rozmawiała twarzą w twarz, przekonałabyś się, że jestem człowiekiem spokojnym, opanowanym, formułującym wyważone sądy, o raczej stabilnym nastroju.
                                                  Niezapominajko, o depresji można mówić, gdy człowiek postrzega rzeczywistość w sposób zdeformowany a jego nastrój jest długotrwale obniżony z przyczyn błahych bądź nieuzasadnionych. Taki człowiek rzeczywiście wymaga pomocy. Nie zgodzę się z taką diagnozą. Ja postrzegam rzeczy takimi jakie są, natomiast mój nastrój mimo tego, że moja skomplikowana sytuacja nie pozostaje na niego zupełnie bez wpływu, jakoś się trzyma.

                                                  Jeśli chodzi o obniżenie libido, to nie ma to w obecnej sytuacji większego znaczenia. To nie libido mi doskwiera, bo te znakomicie tłumię poprzez combo porno + masturbacja. Na moje kontakty z żoną również nie ma to żadnego przełożenia, ponieważ w ramach eksperymentu przestałem ją przez kilka miesięcy nawet dotykać, co przeszło niezauważone. Nie wywierałem najmniejszej presji na seks, powtórzę to - DŁUGIE MIESIĄCE.

                                                  Natomiast to co nazywasz miotaniem się, to mój sposób szukania rozwiązań. Taki heurystyczny - poszukuję nowej wiedzy płynącej z różnych stron i staram się analizować różne warianty.
                                                  • sea.sea Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:05
                                                    > Jeśli chodzi o obniżenie libido, to nie ma to w obecnej sytuacji większego znaczenia. To nie
                                                    > libido mi doskwiera, bo te znakomicie tłumię poprzez combo porno + masturbacja.

                                                    Tak, ale. Nie wierzę, że nie odczuwasz przed, po lub w trakcie żadnych negatywnych emocji związanych z tym, że masz żonę a musisz zjeżdżać na ręcznym.

                                                    Po prozacu ma się natomiast stan "ale o co chodzi z tym seksem i na co to komu". W ogóle zapominasz o istnieniu takiej działki w życiu, a co za tym idzie - jest szansa, że przestaje Ci całkowicie przeszkadzać, że żona nie daje.
                                                  • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:14
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Po prozacu ma się natomiast stan "ale o co chodzi z tym seksem i na co to komu"
                                                    > . W ogóle zapominasz o istnieniu takiej działki w życiu, a co za tym idzie - je
                                                    > st szansa, że przestaje Ci całkowicie przeszkadzać, że żona nie daje.

                                                    Rozumiem co do mnie mówisz, zdaję sobie z tego sprawę. Sądzę natomiast, że moim przypadku to nie zadziała, ponieważ to w co godzi brak seksu w moim małżeństwie to nie libido i erotyzm, a moje poczucie własnej wartości. Godzi w moją męskość i dumę.

                                                    Przypominam sobie argumenty przeciw kastracji chemicznej pedofili - ponoć często okazywało się, że pedofil, nawet pozbawiony chemicznie popędu seksualnego wykazywał zainteresowanie dziećmi, z tą różnicą, że realizował swoje skłonności poprzez zachowania sadystyczne.

                                                    Co prawda nie jestem pedofilem, niemniej obawiam się, że takie eksperymentowanie z chemicznym wygaszeniem popędu w moim wypadku mogłoby mieć opłakane konsekwencje. Frustracja zmieniłaby mnie w kata.
                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:21
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Rozumiem co do mnie mówisz, zdaję sobie z tego sprawę. Sądzę natomiast, że moim
                                                    > przypadku to nie zadziała, ponieważ to w co godzi brak seksu w moim małżeństwi
                                                    > e to nie libido i erotyzm, a moje poczucie własnej wartości. Godzi w moją męsko
                                                    > ść i dumę.
                                                    >
                                                    > Przypominam sobie argumenty przeciw kastracji chemicznej pedofili - ponoć częst
                                                    > o okazywało się, że pedofil, nawet pozbawiony chemicznie popędu seksualnego wyk
                                                    > azywał zainteresowanie dziećmi, z tą różnicą, że realizował swoje skłonności po
                                                    > przez zachowania sadystyczne.
                                                    >
                                                    > Co prawda nie jestem pedofilem, niemniej obawiam się, że takie eksperymentowani
                                                    > e z chemicznym wygaszeniem popędu w moim wypadku mogłoby mieć opłakane konsekwe
                                                    > ncje. Frustracja zmieniłaby mnie w kata.

                                                    Normalnie czlowiek O R K I E S T R A :)
                                                    Samodiagnozujaca sie samoleczaca postac. Wyobrazam sobie co zes tam nagadal. Ze tez nie szkoda Ci bylo kasy :)

                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:22
                                                    > Normalnie czlowiek O R K I E S T R A :)
                                                    > Samodiagnozujaca sie samoleczaca postac. Wyobrazam sobie co zes tam nagadal. Ze
                                                    > tez nie szkoda Ci bylo kasy :)

                                                    U tego psychiatry nagadal :)
                                                  • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:37
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > > Normalnie czlowiek O R K I E S T R A :)
                                                    > > Samodiagnozujaca sie samoleczaca postac. Wyobrazam sobie co zes tam nagad
                                                    > al. Ze
                                                    > > tez nie szkoda Ci bylo kasy :)
                                                    >
                                                    > U tego psychiatry nagadal :)

                                                    Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co ludzie gadają u lekarza psychiatry ? Od tego oni są, jak dupa od srania, żeby odróżniać mitologię i konfabulacje pacjenta od realnych faktów.
                                                    Ale rozumiem, że psychiatrą też mogłabyś być, skoro mnie diagnozujesz i sama sobie "wyłudzasz" leki na depresję. Smacznego. Ja tylko ostrzegam, że to nie są cukierki.
                                                    Ostrzegłem, sumienie mam czyste. :>
                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:48
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co ludzie gadają u lekarza psychiatry ? Od teg
                                                    > o oni są, jak dupa od srania, żeby odróżniać mitologię i konfabulacje pacjenta
                                                    > od realnych faktów.
                                                    > Ale rozumiem, że psychiatrą też mogłabyś być, skoro mnie diagnozujesz i sama so
                                                    > bie "wyłudzasz" leki na depresję. Smacznego. Ja tylko ostrzegam, że to nie są c
                                                    > ukierki.
                                                    > Ostrzegłem, sumienie mam czyste. :>

                                                    Sam mowiles jak Strach, ze chemia organiczna Cie nie przeraza. Nie diagnozuje Cie. Czytam co piszesz. A pomysl, ze nie moglbys brac antydepresantow bo uczynily z Ciebie kata, jest tak wyrafinowana wymowka, ze gdybym ich nie brala to uwierzylabym :)

                                                    I tu odnosze sie do tego co pisze obok sea sea: a co zlego w byciu katem dla takiej zony?

                                                    ps. oczywiscie ze zadnym katem sie nie staniesz, bo prochy powoduja, ze Ci blogo i przyjemnie, jakbys dopiero sie przebudzil albo zasypial, R E L A X.
                                                  • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > ps. oczywiscie ze zadnym katem sie nie staniesz, bo prochy powoduja, ze Ci blog
                                                    > o i przyjemnie, jakbys dopiero sie przebudzil albo zasypial, R E L A X.

                                                    I see... Fa na na na :D
                                                    www.youtube.com/watch?v=Yn6cGi6-EAo
                                                  • that.bitch.is.sick Re: 100 brzuszkow 04.02.13, 13:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co ludzie gadają u lekarza psychiatry ?
                                                    > Od teg
                                                    > > o oni są, jak dupa od srania, żeby odróżniać mitologię i konfabulacje pac
                                                    > jenta
                                                    > > od realnych faktów.
                                                    > > Ale rozumiem, że psychiatrą też mogłabyś być, skoro mnie diagnozujesz i s
                                                    > ama so
                                                    > > bie "wyłudzasz" leki na depresję. Smacznego. Ja tylko ostrzegam, że to ni
                                                    > e są c
                                                    > > ukierki.
                                                    > > Ostrzegłem, sumienie mam czyste. :>
                                                    >
                                                    > Sam mowiles jak Strach, ze chemia organiczna Cie nie przeraza. Nie diagnozuje C
                                                    > ie. Czytam co piszesz. A pomysl, ze nie moglbys brac antydepresantow bo uczynil
                                                    > y z Ciebie kata, jest tak wyrafinowana wymowka, ze gdybym ich nie brala to uwie
                                                    > rzylabym :)
                                                    >
                                                    > I tu odnosze sie do tego co pisze obok sea sea: a co zlego w byciu katem dla ta
                                                    > kiej zony?
                                                    >
                                                    > ps. oczywiscie ze zadnym katem sie nie staniesz, bo prochy powoduja, ze Ci blog
                                                    > o i przyjemnie, jakbys dopiero sie przebudzil albo zasypial, R E L A X.

                                                    E tam tłumić popęd. TAkie półśrodki dziewczyny proponujecie;)! Ja proponuję od razu sabata wykastrować. Obciąć mu jaja, zostanie eunuchem i już do końca życia będzie szczęśliwy i zrelaksowany czytał żonie ballady na dobranoc,
                                                    serio....
                                                    Chyba już was do reszty porąbało?! Prozac brać na wyciszenie popędu?




                                                    --
                                                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                                                    Myśli jak uderzenia bata...
                                                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                                                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                                                  • sea.sea Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:34
                                                    I właśnie dlatego bym się upierała, że tabsy mogłyby pomóc. Bo właśnie nie tylko o to chodzi, że odechciewa się bzykać a nawet jak próbujesz, to nie bardzo możesz (nie ma orgazmu, a jeśli jest to wymęczony i słaby), ale generalnie seks Ci totalnie spada z pulpitu. Nie ma go po prostu. Więc nie ma co wtedy Ci godzić w poczucie wartości.

                                                    Jestem bardzo zdziwiona, że w obecnej sytuacji frustracja Cię nie zmienia w kata, bo osobiście jak czytam o Twojej żonie to mam nieodparte wizje różnego rodzaju przemocy jaką bym z przyjemnością na niej zastosowała - i muszę sobie tłumaczyć, że to nie moja żona, że z jej punktu widzenia to pewnie wszystko inaczej wygląda itd. No ale ja z racji przejść rodzinnych jestem uprzedzona do pewnego typu kobiet i zachowań :/
                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:15
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Nie jestem histeryczny, przeciwnie - wręcz spokojny. Gdybyś ze mną rozmawiała t
                                                    > warzą w twarz, przekonałabyś się, że jestem człowiekiem spokojnym, opanowanym,
                                                    > formułującym wyważone sądy, o raczej stabilnym nastroju.
                                                    > Niezapominajko, o depresji można mówić, gdy człowiek postrzega rzeczywistość w
                                                    > sposób zdeformowany a jego nastrój jest długotrwale obniżony z przyczyn błahych
                                                    > bądź nieuzasadnionych. Taki człowiek rzeczywiście wymaga pomocy. Nie zgodzę si
                                                    > ę z taką diagnozą. Ja postrzegam rzeczy takimi jakie są, natomiast mój nastrój
                                                    > mimo tego, że moja skomplikowana sytuacja nie pozostaje na niego zupełnie bez w
                                                    > pływu, jakoś się trzyma.
                                                    >
                                                    > Jeśli chodzi o obniżenie libido, to nie ma to w obecnej sytuacji większego znac
                                                    > zenia. To nie libido mi doskwiera, bo te znakomicie tłumię poprzez combo porno
                                                    > + masturbacja. Na moje kontakty z żoną również nie ma to żadnego przełożenia, p
                                                    > onieważ w ramach eksperymentu przestałem ją przez kilka miesięcy nawet dotykać,
                                                    > co przeszło niezauważone. Nie wywierałem najmniejszej presji na seks, powtórzę
                                                    > to - DŁUGIE MIESIĄCE.
                                                    >
                                                    Ty normalnie odbierasz branie tych lekow, jak potwierdzenie swojej jakiejs slabosci. To mi przypomina, jak jakies dziewczyny lezaly w lozku cala menstruacje opowiadajac jakie to one sa dzielne nie biorac srodka przeciwbolowego, bo przeciez bol jest naturalny, a chlopak musial im uslugiwac, bo one takie dzielne :) Co z a bzdura. Normalnie wyludzasz leki i bierzesz na probe. Przeciez nie wiesz jakbys sie po nich czul i do czego bylbys zdolny a do czego nie. Zupelnie nie masz racji co do libido, ze zalatwiasz je masturbacja. Tu kupe watkow bylo masturbacji poswiaconych i unoszeniu sie honorem nad nie inicjowaniem seksu i prawda jest taka, ze nigdy nic z tego dobrego na dluzsza mete nie wyszlo i nikogo dlugoterminowo nie uszczesliwilo.

                                                    Robisz z siebie bohatera zamiast wyprobowac kolejna opcje.

                                                    ps. pamietam jak kiedys pisales, ze w ogole nie pijesz, a teraz otwarcie piszesz ze walisz wino, Wiec nie sciemniej, ze nie jestes zdolny do pewnych rzeczy w imie czego? No wlasnie czego? Bo nazwa Cie wariatem, bo bierzesz antydepresanty? No cos ty ;)
                                                  • zawle Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:19
                                                    Kitty...w zachodnim społeczeństwie tak się leczy....na próbę. Leki podziałają...diagnoza stawia się sama. W mojej ocenie trucie się lekami jest zbyteczne, czasami wystarczy posprzątać mieszkanie:) Sama leczyłam się z tytułu stanów depresyjnych przez kilka lat i potrafię docenić tę przyjaźń:)
                                                    --
                                                    pomer_anya napisała:
                                                    Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:31
                                                    zawle napisała:

                                                    > Kitty...w zachodnim społeczeństwie tak się leczy....na próbę. Leki podziałają..
                                                    > .diagnoza stawia się sama. W mojej ocenie trucie się lekami jest zbyteczne, cza
                                                    > sami wystarczy posprzątać mieszkanie:) Sama leczyłam się z tytułu stanów depres
                                                    > yjnych przez kilka lat i potrafię docenić tę przyjaźń:)

                                                    Ja nigdy nie mialam depresji ale mialam dola. Zawsze chce sobie pomoc. Latami bym w to nie wchodzila, ale zeby zlapac oddech, troche dystansu, czemu nie?

                                                    Ze sprzataniem wiem, sprawdzalam, dziala. Po wizycie w Oswiecimiu wypucowalam cala chate i w ogole nie przeszkadzalo mi, ze moj owczesny chlopak siedzial caly dzien patrzac tepo na mnie jak sie uwijam i nie wiedzial co ma ze soba zrobic (a poniewaz nie mowil po polsku to nie mial za wiele opcji? :)
                                                  • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > ps. pamietam jak kiedys pisales, ze w ogole nie pijesz, a teraz otwarcie piszes
                                                    > z ze walisz wino,

                                                    Witajcie. Jestem Sabat-77 i jestem anonimowym alkoholikiem.

                                                    Jak na polskie warunki to nie piję wcale. W zeszłym roku wypiłem 3 kieliszki wina :) Piwa nie przypominam sobie specjalnie, nie lubię i ma dużo kalorii. Nie wiem czy jednego drinka z colą, chyba tak. W tym chyba jeden kieliszek wina z tobą na privie o ile pamiętasz. W tym roku wczoraj kieliszek.
                                                    Więc kurwa nie piję, i tego się trzymajmy.

                                                    > Wiec nie sciemniej, ze nie jestes zdolny do pewnych rzeczy w
                                                    > imie czego? No wlasnie czego? Bo nazwa Cie wariatem, bo bierzesz antydepresanty
                                                    > ? No cos ty ;)

                                                    Ależ ja brałem w życiu różną chemię, od której być może zjeżyłyby Ci się włosy na głowie. :)
                                                    Czemu miałbym się przejmować mianem wariata, na swój sposób nim jestem.
                                                    Natomiast już jako strach pisałem, że boję się antydepresantów, ponieważ przy odstawieniu można załapać zdrowy dołek. Tak jest przy każdej chemii poprawiającej nastrój, nawet przy alkoholu. Jak coś idzie w górę, to musi pójść w dół.
                                                    I nie mam w zwyczaju wyłudzać leków, wolę decyzję pozostawić lekarzowi.
                                                  • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 22:57
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Witajcie. Jestem Sabat-77 i jestem anonimowym alkoholikiem.
                                                    >
                                                    > Jak na polskie warunki to nie piję wcale. W zeszłym roku wypiłem 3 kieliszki wi
                                                    > na :) Piwa nie przypominam sobie specjalnie, nie lubię i ma dużo kalorii. Nie w
                                                    > iem czy jednego drinka z colą, chyba tak. W tym chyba jeden kieliszek wina z to
                                                    > bą na privie o ile pamiętasz. W tym roku wczoraj kieliszek.
                                                    > Więc kurwa nie piję, i tego się trzymajmy.

                                                    Ok ok skoro dla Ciebie to takie wazne, ze nie pijesz (?)

                                                    Jestes dziwny.

                                                    Co zlego w tym zeby sie niezle napierdolic od czasu do czasu? Czy lightowo do seksu jak Kag mawia? Ja tam nie mam zadnych wyrzutow sumienia. A abstynent w towarzystwie sprawia lekki dyskomfort. Ja sie obracam w towarzystwie pijacym. To jest fun.
                                                  • sabat-77 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 23:07
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ok ok skoro dla Ciebie to takie wazne, ze nie pijesz (?)
                                                    >
                                                    > Jestes dziwny.
                                                    >
                                                    > Co zlego w tym zeby sie niezle napierdolic od czasu do czasu? Czy lightowo do s
                                                    > eksu jak Kag mawia? Ja tam nie mam zadnych wyrzutow sumienia. A abstynent w tow
                                                    > arzystwie sprawia lekki dyskomfort. Ja sie obracam w towarzystwie pijacym. To j
                                                    > est fun.

                                                    Nie, to nie jest dziwne. Mam artretyzm i muszę unikać alkoholu. Dlatego rzadko sobie pozwalam.
                                                  • that.bitch.is.sick sabat gratuluję 04.02.13, 12:29


                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Witajcie. Jestem Sabat-77 i jestem anonimowym alkoholikiem.
                                                    > >
                                                    > > Jak na polskie warunki to nie piję wcale. W zeszłym roku wypiłem 3 kielis
                                                    > zki wi
                                                    > > na :) Piwa nie przypominam sobie specjalnie, nie lubię i ma dużo kalorii.
                                                    > Nie w
                                                    > > iem czy jednego drinka z colą, chyba tak. W tym chyba jeden kieliszek win
                                                    > a z to
                                                    > > bą na privie o ile pamiętasz. W tym roku wczoraj kieliszek.
                                                    > > Więc kurwa nie piję, i tego się trzymajmy.
                                                    >
                                                    > Ok ok skoro dla Ciebie to takie wazne, ze nie pijesz (?)
                                                    >
                                                    > Jestes dziwny.
                                                    >
                                                    > Co zlego w tym zeby sie niezle napierdolic od czasu do czasu? Czy lightowo do s
                                                    > eksu jak Kag mawia? Ja tam nie mam zadnych wyrzutow sumienia. A abstynent w tow
                                                    > arzystwie sprawia lekki dyskomfort. Ja sie obracam w towarzystwie pijacym. To j
                                                    > est fun.

                                                    Sabat, stwierdzam że odbiłeś się od dna:). Masz zadatki na Don Juana:), popatrz na siebie - jakie fajne racjonalne wypowiedzi. Otoczony wianuszkiem kobiet które zabiegają o Twoją uwagę, ze stoickim spokojem tłumaczący rzucającej się i infantylnej kitty rzeczy oczywiste.
                                                    Wiesz, chyba to forum już Ci pomogło:), ale jeszcze się przekonamy:). Naprawdę, fajnie wypadasz teraz jak się Ciebie czyta.


                                                    --
                                                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                                                    Myśli jak uderzenia bata...
                                                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                                                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                                                  • niezapominajka333 Re: 100 brzuszkow 04.02.13, 10:24
                                                    Sabat, źle się wyraziłam. Nie leczenie depresji, a leczenie przeciwdepresyjne.
                                                    W celu wyciszenia libido.
                                                    Chodzi mi o to, co napisałeś wcześniej.

                                                    "....To jest bardzo proste - żona jest mimo wszystko jedyną opcją.
                                                    Mogę mówić za jedynie za siebie, więc ujmę tak:
                                                    Czuję do mojej żony obecnie ogromną niechęć i opór. Seks z nią nie jest dla mnie jakimś ekstatycznym przeżyciem, szczerze mówiąc jestem cały czas napięty i czuję się wobec niej wrogo nastawiony. Nie umiem się skupić w trakcie. Kiedyś abrigado napisał coś takiego, więc powtórzę za nim, bo świetnie to opisuje - sypiając z wrogiem.
                                                    Ale jak nie ma innej opcji ?
                                                    Pożądanie wewnętrzne jest ogromne, stąd presja na działanie, nawet jakie bądź...."

                                                    Właśnie wyciszenie libido jest inną opcją.
                                                    Moim zdaniem, w takiej sytacji, szczególnie gdy żona starała się Ciebie namówić na córkę, "sypianie z wrogiem " jako forma rozładowywania podniecenia jest ostatnią rzeczą, jaka jest Ci potrzebna.
                                                    Nie tylko Kitty korzysta z takiego sposobu wyciszenia, było już kilku forumowiczów, którzy odzyskali w ten sposób kontrolę nad własnym życiem nie wychodząc z układu, przynajmniej na początku.

                                                    Reszta rozważań wieczorem. Pozdrawiam.

                                                    Zrozum, na forum wiemy o Tobie tylko tyle, ile sam napiszesz. To, jak sytuacja wygląda z drugiej strony, co myśli i czuje Twoja żona możemy się tylko domyślać. Nie mamy
                                            • zawle Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 21:23
                                              sabat-77 napisał: > Nie dam rady. Na rozwód mnie nie stać.
                                              > Jakiś pomysł ?

                                              Rzuć monetą:)
                                              --
                                              pomer_anya napisała:
                                              Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                      • gomory Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 19:06
                                        > Robilam to i moge smialo postawic zaklad, ze nikt tu na forum nie zrobi ani jednego takiego przysiadu! :)

                                        Jestem osoba w miare sprawna, chociaz niespecjanie cwiczaca.
                                        Ilosci powtorzen ktore wymienia Sabat sa dla mnie abstrakcyjne.
                                        Testowo wstalem wlasnie od biurka i na prawej silniejszej nodze wykonalem to cwiczenie z marszu bez zadnych przygotowan, rozgrzewek i prob. Udalo sie. Ale moznaby sie bylo czepic techniki, bo lewa noga sie majtala i nie trzymala kata prostego.
                                        Na slabszej lewej, przyznaje, ze wstajac nie utrzymalem rownowagi.
                                        Wiec raczej przegralabys ten zaklad wielokrotnie, zwlaszcza z aktywnymi fizycznie forumowiczami.
                                        • hello-kitty2 Re: 100 brzuszkow 03.02.13, 19:31
                                          gomory napisał:

                                          > > Robilam to i moge smialo postawic zaklad, ze nikt tu na forum nie zrobi a
                                          > ni jednego takiego przysiadu! :)
                                          >
                                          > Jestem osoba w miare sprawna, chociaz niespecjanie cwiczaca.
                                          > Ilosci powtorzen ktore wymienia Sabat sa dla mnie abstrakcyjne.
                                          > Testowo wstalem wlasnie od biurka i na prawej silniejszej nodze wykonalem to cw
                                          > iczenie z marszu bez zadnych przygotowan, rozgrzewek i prob. Udalo sie. Ale moz
                                          > naby sie bylo czepic techniki, bo lewa noga sie majtala i nie trzymala kata pro
                                          > stego.
                                          > Na slabszej lewej, przyznaje, ze wstajac nie utrzymalem rownowagi.
                                          > Wiec raczej przegralabys ten zaklad wielokrotnie, zwlaszcza z aktywnymi fizyczn
                                          > ie forumowiczami.

                                          Technika sie klania? Noga pod katem prostym w stosunku do drugiej, prosta w kolanie. Schodzisz jak najnizej sie da i wstajesz.

                                          O tu zobacz gosciu schodzi fajnie nisko, tylko noge nie pod katem prostym trzyma. Jak Ci sie uda na obie nogi czysto technicznie to jestes niezly :)

                                          www.youtube.com/watch?v=DjxQrgLsty4
                                          ps. w niedziele za biurkiem?
    • tygrys-bez-rys Leki 02.02.13, 17:38
      Confused Mr.Koniarek wrote:
      "Zawsze mówiłem, że innego psa już mieć nie będę, bo życie na lekach nie jest miłe. "

      Wręcz przeciwnie, bierzesz nieodpowiednie leki. Fascynuje mnie jak niezasluzenie złe imię nadane została medycynie konvencjonalnej. Czy jesteś zwolennikiem kwiatu dziurawca czy wyciągu z wiewiórki?
      • napis_z_obrazka Re: Leki 05.02.13, 10:57
        tygrys-bez-rys napisała:

        > Confused Mr.Koniarek wrote:
        > "Zawsze mówiłem, że innego psa już mieć nie będę, bo życie na lekach nie jest m
        > iłe. "
        >
        > Wręcz przeciwnie, bierzesz nieodpowiednie leki. Fascynuje mnie jak niezasluzen
        > ie złe imię nadane została medycynie konvencjonalnej. Czy jesteś zwolennikiem k
        > wiatu dziurawca czy wyciągu z wiewiórki?
        moje spostrzezenia:
        1. slowo ´´zawsze´´ nie zawsze znaczy zawsze
        2.czy sa jakies niepozadane;-) dzialania lekow antyhistaminowych?
        3.chorzy na alergie powinni tez, jesli znaja swoj alergen, eliminowac w miare moznosci ze swojego otoczenia
        4.czy czeste podroze MZ to unikanie alergenu???
        • urquhart Re: Leki 05.02.13, 11:10
          napis_z_obrazka napisała:
          > 2.czy sa jakies niepozadane;-) dzialania lekow antyhistaminowych?

          Ja po zarówno po claritynie i zyrtecu nie mogłem mieć orgazmu
          Jak na siłę się uparłem po trupach to zamiast niego przychodził makabryczny ból mi ktoś wbijał dwie gigantyczne igły symetryczne w tył głowy gdzie czaszka łączy się z szyją i zwijałem się w kłębek z bólu.
          Wspominają w ulotce




          --
          Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
    • aandzia43 Dementi 02.02.13, 18:05

      > W zawiązaniu do uwag niektórych forumowiczek, na temat seksu, poświęceń, ilości
      > i % orgazmów, pozwolę sobie wyjaśnić na przykładzie, jakie jest mój punkt widz
      > enia. Jesteście oburzone, gdy napisałem, że jeśli żona kocha swojego męża, to
      > uprawia z nim sex, nawet wtedy, gdy nie ma na to specjalnie ochoty. Co za wstrę
      > tny egoista – powtarzało się.

      Bzdura i ewidentne kłamstwo. Do sprawdzenia w wątku obok. Napisałeś że dobra, kochająca (czyli wyrozumiała dla potrzeb i bezwolna) żona uprawia seks z mężem ZAWSZE. "Kiedy nie ma się specjlanej ochoty, czasem" to wariant jak najbardziej do przyjęcia przez chyba wszystkie wypowiadające się forumowiczki, przeze mnei też Nikt nie protestowałby na tak pogląd Ale tówj był wyraźnie bardziej radykalny. By zaslużyc na miano kochającej żona ma dawac ZAWSZE, W KAŻDEJ SYTUACJI ZDROWOTNEJ I EMOCJONALNEJ. Co do kobiecych orgazmów to tak mocno protestujesz za każdym razem, gdy jest o nich mowa, że podejrzewac należałoby że boisz się tego zjawiska, nie zetknąłeś się z nim w ogóle albo w jakiś inny sposób ci ono uwiera. Litościwie nie wnikam na razie, ale jak będziesz uparcie wracał do tematu to wniknę. Ponadto przypomnę, że radziłeś dziewczynie, którą mąż traktuje bez szacunku dla jej fizyczności i psychiki, żeby była powolną mężowi, bo tak właśnie zachowują się kochające żony.


      > A to, co robi różnicę, jest właśnie miłość, która trwa u nas ponad 35 lat i cze
      > go wszystkim Wam życzę.

      Nic nadzwyczjanego, ja mam tego samego męża od 25 lat i mam z niego uciechę wszelaką, czego i twojej żonie życzę.

      --
      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
      • rumpa Re: Dementi 02.02.13, 21:55
        Oj Andzia, Andzia, a może jego żona ma tak ja? tzn parę razy się zmusiłam do seksu bo ochoty nie miałam, i nie wiadomo dlaczego , mega orgazm. Jak byłam młoda i głupia, to uważałam, że powinnam mieć ochotę. Problem w tym, że rzeczywistość przygnębiała mnie do tego stopnia, że tej ochoty nader często nie miałam, a jak miałam, to z orgazmu i tak były nici. Parę razy uznałam, że już za długo tego seksu nie ma i się , jak to się mówi, zmusiłam. I bach! Megaseks. Wyciągnęłam z tego wnioski i muszę powiedzieć, że częsciej mam orgazm seksie bez ochoty niż z ochotą. Bo w tym z ochotą nawilżenie takie, że zero tarcia :))). Szlag mnie trafia i w sumie dośc pokrętnie, jak mam ochotę wielką, to mi sie nie chce, bo wiem że orgazmu mieć nie będę - raczej. Jestem z tych co maja tylko pochwowy, a wszelkie macanie łechtaczki tylko mnie wkurza, nie mówiąc o lizaniu, które mnie generalnie brzydzi.

        A co do tego że zawsze. No może jednak facet nie jest psychopatą i widzi, kiedy nie?
        Niektórzy tak mają, zwłaszcza ci, co potrafią dla radości żony żreć leki antyhistaminowe.
        • aandzia43 Re: Dementi 02.02.13, 23:13

          > Oj Andzia, Andzia, a może jego żona ma tak ja? tzn parę razy się zmusiłam do se
          > ksu bo ochoty nie miałam, i nie wiadomo dlaczego , mega orgazm.

          Oj Rumpa, Rumpa, parę razy to i ja się przychyliłam do propozycji nie mając ochoty i było fajnie. Było fajnie, bo i wcześniej było fajnie. A wcześniej było fajnie między innymi dlatego, że nie miałam nad sobą młota na czarownice. Co sobie chłop wypracował wcześniej robiąc mi dobrze nie włażąc na mnie, jak mi się wyraźnie nie chce, bo on musi inaczej się udusi i nie stosując szantażu emocjonalnego to mu potem zwróciło się z nawiązką. Między innymi w postaci mojej przychylności i spolegliwości. Oraz w postaci moich orgazmów, a przynajmniej znacznej przyjemności podczas tej spolegliwości :-D



          > A co do tego że zawsze. No może jednak facet nie jest psychopatą i widzi, kiedy
          > nie?

          Nie, nie jest psychopatą. Jest tylko narcystycznym fantastą ;-) A jak jest naprawdę między nimi (i w życiu pana Marka w ogóle) nikt nie dociecze i podejrzewam, że mogłyby nam szczęki opaśc ze zdziwienia, jak bardzo werjse się różnią. Naprawdę mało mnie to obchodzi ;-)

          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • rumpa Re: Dementi 03.02.13, 12:40
            no widzisz, dla mnie narcystycznym fantastą ze zrąbanymi relacjami to jest Yoric przede wszystkim, no i Urquhart. I kitty - ale ją lubię :)))

            Nie czytałam wszystkich postów marka, ale chyba mam coś takiego w domu, sądząc po pobieżnej lekturze.
            Na bardziej dogłębną nie mam siły ani ochoty.

            Acha, ja nie mówię kilka razy w ogóle. Raczej kilka razy na miesiąc. Mam taką konstrukcję, którą rozgryzłam ostatnio, że nawał wrażeń mnie męczy koszmarnie. Życie z nastolatkiem, mimo że nie robi póki co nic nadzwyczajnego, mnie męczy. On ma as/adhd, ja też plus depresję na tym punkcie. Generalnie wieczorem chcę tylko zakopać się w kołdrę, bo mam wrażenie, że jeszcze sekunda, a ucieknę gdzie pieprz rośnie.
            Nie mam siły otworzyć się sama z siebie na wizję igraszek nader często. Ochotę na seks mam, podobnie jak na wiele rzeczy, których z racji sposobu, w jaki mój mózg działa, nie jestem w stanie zrealizować. Dzięki potraktowaniu seksu jako zobowiązania mam 4 do 5 orgazmów tygodniowo. A mój mąż seks generalnie.
            Gdybym traktowała to inaczej, usiłowała babrać się tworzeniem nastroju, albo jeszcze wymyśliła, że jak mi majtki przez głowę same nie spadają, to mąż ma to wytrzymywać albo że go nie kocham i z innym byłoby inaczej - nie byłoby, bo jak się zastanawiałam nad sprawdzeniem idei, to aż mnie odrzuciło, to efekty byłyby jak wyżej - nie byłoby seksu, ja nie mogłabym zasnąć wieczorem, bo czy orgazm jest czy go nie ma, zasypiam po numerku jak dziecko, związek by się rozpadł a ja miałabym nie lada problem szukając kolejnego faceta, z powodu pewnej szczególnej cechy obecnego, którą tu opisałam a i tak żaden z panów nie chciał uwierzyć :)))

            bo widzisz, ja się podniecam i generalnie dochodzę PO wytrysku :)))
            Wcześniejszy etap mnie mało kręci.

            Pewnie mój mąż brzmiałby dla ciebie koszmarnie, podobnie jak Marek, to co ja robię w łóżku, dla większości osób tutaj to rozpaczliwa nuda i jakieś dziwne klimaty - ale jednak jesteśmy ze sobą, seks jest często i nam odpowiada, mimo braku pozycji na rozgwiazdę, gry wstępnej, minety i loda, i innych takich, do tego na ogól pod kołdrą - bo nam zimno ,a przynajmniej mi.
            I tak od wielu lat.
            • aandzia43 Re: Dementi 03.02.13, 13:57
              > Nie czytałam wszystkich postów marka, ale chyba mam coś takiego w domu, sądząc
              > po pobieżnej lekturze.

              No własnie, po pobieznej lekturze, po pobieżnej lekturze ;-)


              > Nie mam siły otworzyć się sama z siebie na wizję igraszek nader często. Ochotę
              > na seks mam, podobnie jak na wiele rzeczy, których z racji sposobu, w jaki mó
              > j mózg działa, nie jestem w stanie zrealizować

              Świetnie to rozumiem. Zdarza się i mnie tak funkcjonowac. Wtedy coś takiego, jak "zobowiązanie" jest niezłym bodźcem do dostarczenia sobie summa summarum przyjemności. Ale u mnie nei jest to główny modus operandi, choc nie powiem, nierzadko włączający się. Ale gdyby mój mąż właził na mnie od początku zwiazku przez ileś tam lat zawsze wtedy, kiedy mu przyjdzie ochota spuścic się w jakieś miękkie, ciasne naczynie, "bo on musi", to tak jak już pisałam, niczego poza nienawiścią do seksu z nim by nei zyskał. A jest szansa, że i nienawiścią do niego, bo bardzo nie lubię, jak mi się robi kuku i pamiętliwa jestem.
              Dla mnie nie ma problemu ze zrozumieniem, że kobiety różnią się od siebie i różne mają sposoby funkcjonowania, sprawiania sobie przyjemnosci i tworzenia więzi z mężczyzną. Marek, że tak wspomnę powód naszej wymiany zdań, jest natomiast betonem zamurowanym na świat z małym otworkiem na widok swojego małego podwóreczka. I, niestety, uparcie wmawiającym reszcie świata, że porządek tego małego podwóreczka to reguła światem rządząca.


              > bo widzisz, ja się podniecam i generalnie dochodzę PO wytrysku :)))
              > Wcześniejszy etap mnie mało kręci.

              No cóż kochana, nie mam nawet takiej możliwości, bo mój pan po wytrysku nadaje się tylko do spania :-D Taki organizm miał, ma i miec będzie. Jako szczęśliwa posiadaczka orgazmów pochwowych (głównie) muszę zdążyc przed jego finałem, o co on dba jak należy. Między innymi odwlekając w/w. I znowu: różną ludzie mają fizjologię i różne w związku z tym spoosby na dotarcie się i ustalenie sobie najbardziej NAJBARDZIEJ SATYSFAKCJONUJĄCEGO OBIE STRONY modelu działania.


              > Pewnie mój mąż brzmiałby dla ciebie koszmarnie, podobnie jak Marek, to co ja r
              > obię w łóżku, dla większości osób tutaj to rozpaczliwa nuda i jakieś dziwne kli
              > maty - ale jednak jesteśmy ze sobą, seks jest często i nam odpowiada

              Nie sądzę, by twój mąż brzmiał dla mnie nudno :-) Za długo czytam twoje posty, między innymi te dotycząca waszego pożycia.

              --
              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • sea.sea Re: Dementi 03.02.13, 14:03
                > Jako szczęśliwa posiadaczka orgazmów pochwowych (głównie) muszę zdążyc przed jego
                > finałem, o co on dba jak należy. Między innymi odwlekając w/w.
                Odwleka finał i mu nie opada ze smętnym mlaśnięciem? No jak to??? :DDD Może powiesz jeszcze, że dokonuje jakiejś gry wstępnej innej niż napluć i wsadzić? :DDD Cuda, panie, niewidy :DDD Niech zgadnę, jesteście w Erze... ^^
                • aandzia43 Re: Dementi 03.02.13, 14:16
                  > Cuda, panie, niewidy :DDD Niech zgadnę, jesteście w Erze... ^^

                  No tak, cuda cuda odprawiają niektóre chłopy ;-) I to niemłode przecie.
                  Ale cóż, panowie różne hydraualiczne systemy posiadają. Pewnie ci szybkostrzelni z natury swojej radzą sobie inaczej z zaspokojeniem partnerki. Jeśli im się oczywiście zechce ;-)

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
      • zawle Re: To własnie miłość 04.02.13, 11:32
        Prawda. Tylko że dla każdego to coś co innego oznacza. Jedna pomizia po plecach, druga da dupy, a trzecia będzie wciągać na łóżko pijusa.
        --
        pomer_anya napisała:
        Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
    • that.bitch.is.sick Re: To własnie bzdura 04.02.13, 12:04
      marek.zak1 napisał:

      > W zawiązaniu do uwag niektórych forumowiczek, na temat seksu, poświęceń, ilości
      > i % orgazmów, pozwolę sobie wyjaśnić na przykładzie, jakie jest mój punkt widz
      > enia. Jesteście oburzone, gdy napisałem, że jeśli żona kocha swojego męża, to
      > uprawia z nim sex, nawet wtedy, gdy nie ma na to specjalnie ochoty. Co za wstrę
      > tny egoista – powtarzało się.
      >

      Sorry ale Twoja definicja seksu - typowego aktu małżeńskiego określonego ramami katolickiej ideologii - jest obleśna. Po pierwsze seks ujmowany jako rodzaj prezentu dla drugiej osoby(ze strony kobiety najczęściej, bo wiadomo że chłopu musi stanąć) nie jest seksem tylko stosunkiem inseminatora z krową. Akurat katolicy są totalnymi hipokrytami, bo najpierw mówią o łączeniu seksu z uczuciami, a potem każą kobiecie traktować go użytkowo jako przysługę lub obowiązek, szkoda że nie nazywają go po imieniu - wymiana dóbr, prostytucja małżeńska, ja ci bokserka ty mi numerka.
      To oczywiste że seksu, jako związanego z pożądaniem, namiętnością i dostępem do głębszej, nieświadomej części naszej psychiki nie można nikomu dać, podarować, połączyć i sterować za pomocą woli bo pożądanie nie jest zależne od woli. Twój wzwód jest zależny od woli? Nie. Więc ty masz wymówkę, a kobieta ma nadstawiać dupy(bo seksem nie można tego nazwać) bez podniecenia w imię czego? Bo jest gorszym rodzajem człowieka? Nie ma prawa do podniecenia się jak chłop? Ma się dostosowywać do twojego wzwodu?
      Taka postawa i takie podejście eliminuje normalne, zdrowe relacje między ludźmi, które są przyjęte w kulturach gdzie seks nie jest tak zrepresjonowany. Zdrowe relacje to takie gdzie: mężczyzna, jeśli ma ochotę na seks- stara się uwodzić kobietę, rozbudzić ją, za pomocą dotyku, atmosfery, odpowiednio dobranych słów,gestów i sztuczek- jego męska duma wymaga od niego żeby kobieta szczytowała, czerpała z tego rozkosz i doprowadzić ją do tego aby go pragnęła. To wymaga od mężczyzny wiedzy o kobiecym ciele, seksualności i psychice,a także wymaga od mężczyzny skupienia uwagi na jej OSOBIE dzięki czemu ona czuje się dowartościowana, szanowana i go pragnie, a mężczyzna czuje się zajebistym kochankiem.
      W Twojej kulawej wizji, mężczyzna inseminuje leżącą i milczącą partnerkę która z "miłości" rozkłada nogi i staje się pojemnikiem na spermę odpieprzając małżeński obowiązek.
      Jeśli taką to filozofię kultywujesz przez 35 lat, to jesteś żałosny.
      Kobieta wprawdzie nie musi mieć wzwodu, ale to nie znaczy że może uprawiać seks gdy nie jest podniecona i nie ma na to ochoty, co za prymitywne podejście. Jeśli wsadzasz kobiecie która nie ma ochoty to nie jest seks i nie ma to z tego typu aktywnością nic wspólnego.
      To tylko masturbacja czyjąś pochwą. Kobieta która idzie do łóżka z facetem z obowiązku, ma jak w banku blokadę, seksualną, osłabienie popędu oraz zobojętnienie seksualne na tego konkretnego faceta. Skutkiem właśnie takiego podejścia do seksu, miliony kobiet w naszej kulturze nie potrafi dojść do ładu z własną seksualnością i świadomie się na tym polu rozwijać. Mężczyzna w naszej kulturze, nie przywykł do uwodzenia kobiety, emocjonalnie jest totalnym kretynem który jedyne co potrafi to bąbać pod nosem o oziębłości kobiet, podczas gdy te same partnerki jadą do Egiptu, głupieją i szczytują z bardziej zorientowanymi w ars amandi przedstawicielami innych kultur.
      Przez takie indywidua jak Ty Mareczku seks więdnie i staje się tylko żałosną namiastką masturbacji, nie niosąc emocji dla żadnego z partnerów. Nic dziwnego że te związki się rozpadają, ile lat można dźgać suchą i poświęcającą się pochwę.
      Oczywiście Twoje małżeństwo trwa, ale niewolnictwo też trwało, byli też szczęśliwi niewolnicy. Szczęśliwi bo nie znają innej opcji światopoglądowej.
      Aandzia Cię znakomicie wyczuła, co za nos.
      --
      Idę i myślę i nie wiem co myśleć
      Myśli jak uderzenia bata...
      Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
      To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
      • marek.zak1 Mareczek się żegna 04.02.13, 15:55
        Ale was rozdrażniłem wojujące feministki. Chciałybyście wszystkim, w tym łóżkiem rządzić, a tu proszę - po prostu nie.
        Drażni was, że nie skamlę o seks, jak w postach obok, nie popadam w depresję, ani nie masturbuję się, gdy żona mówi ,,nie”, bo nie mówi. To ja rządzę w moim domu, a ku waszej wściekłości, moja żona jest zadowolona, że ma mocnego fizycznie, psychicznie i kochającego faceta przy sobie, który zapewnia jej poczucie bezpieczeństwa i który nie kazał jej wychowywać dzieci, zajmować się domem i jeszcze do tego pracować – wszystko w ramach partnerstwa, równouprawnienia i samorealizacji.
        Wiem, ze moja osoba wywołuje w Was wściekłość. Macie przy sobie słabych, rozchwianych facetów, którymi rządzicie, a nawet pomiatacie, a w głębi duszy macie żal do losu, że taki wam się trafił. W ramach tejże wściekłości odmawiacie im seksu – rozumiem doskonale, że nie chcecie bzykac się z facetami, którzy Was tak życiowo rozczarowali.
        To tytułem pożegnania.
        Pozdrawiam i życzę owocnych dyskusji.
        Marek
          • sabat-77 Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 17:12
            A na serio - załóż normalnego nicka i pokaż wszystkim co jesteś wart. Włażenie na to forum pod własnym imieniem i nazwiskiem było błędem. Napraw go, ja w ciebie wierzę. Taka solidarność plemników. Dasz radę, Marek :)
        • sea.sea Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 17:49
          Marek jak zwykle zadyskutował ze swoimi projekcjami i to w liczbie mnogiej. Ja nie mam słabego ani rozchwianego faceta i nie stosuję "niedawania" wychowawczo lub z zemsty, nie jestem także na tym forum w celu ponarzekania na słaby seks. Cięta na Marka Andzia, z tego co obserwuję, też nie. Bitch, biegnij na siłkę, bo sama widzisz, że Marek Cię zobaczył co najmniej podwójnie, no chyba że kogoś pominęłam ;)))
        • aandzia43 Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 20:19
          > Ale was rozdrażniłem wojujące feministki.

          Ach, protest kobiet ceniących sobie rozkosze (niech ci będzie, że to to samo, co feministki), których odmawiasz swoim kobietom, niewiele cię w gruncie rzeczy interesuje. Ale to, że panowie na forum nei tylko nie poparli cię (poza jakimś jednym wyjątkiem, ale on to chyba meteor forumowy jest), ale z lekka obśmiali, wkurzyło cię nieźle. Nie przywykłeś do porażek społecznych tak wyraźnie ci uświadamianych, prawda? Co za bezczelne forum, niedobre forum, niedobre, Mareczek nie błyszczy ;-)


          Chciałybyście wszystkim, w tym łóżkie
          > m rządzić, a tu proszę - po prostu nie.

          Ja tam bym WSZYSTKIM rządzić nie chciała, bo czuję, że nie mam kompetencji. Ty zdaje się jesteś przekonany o swoich A łóżku to o tyle, żeby mi było dobrze. Póki co sprawdza się. Czego i twoim kobietom życzę.


          To ja rządzę w
          > moim domu, a ku waszej wściekłości, moja żona jest zadowolona, że ma mocnego fi
          > zycznie, psychicznie i kochającego faceta przy sobie,

          Sorry, nie jesteś, według moich potrzeb skierowanych w stronę mężczyzny, silny. Za dużo pozy, narcyzmu, rozpaczliwego zamykania uszu i oczu, kręcenia, głupiutkich manipulacji, przemawiania zamiast dyskutowania. Zarabiasz, fakt niezaprzeczalny. Ale skąd wiesz, ile zarabiają mężczyźni z tego forum i mężczyźni kobiet z tego forum? Może więcej od ciebie? Zarabiasz nieźle zapewne z powodu cech, które wyłuszczyłam w wątku obok. Ale cała reszta... Marku, silna w waszej rodzinie, to może być ewentualnie twoja żona, która karmi cię swoją siłą i ciągnie za ciebie emocjonalnie rodzinę i małego Mareczka. Jak sobie pomyślę, że musiałabym dźwiagać na swych barkach ciężar rozdętego ego pana męża, to mi się plecy same w kabłąk wyginają. To jest dopiero ciężar wymagający nadludzkiej siły! Zarabianie kasy? Pan pikuś przy słabym osobowościowo facecie. Poza tym skoro ty nie słuchasz co my mówimy o zadowoleniu naszych mężów z pożycia z nami, to dlaczego my miałybyśmy wierzyć twoim słowom na temat wielkiej szczęśliwości twojej żony?


          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • sabat-77 Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 20:37
            Andzia, on przechodzi faze destrukcji dotychczasowych pogladow. Rozmrozenie. Dostal taka ilosc racjonalnych argumentow, ze ta sklonilaby do refleksji nawet mopsa.
            musi sie poukladac nna nowo a potem wroci. Licze ze jako ktos inny, a takze pod nowym nickiem, bo z tym wystepowaniem pod wlasnym imieniem i nazwiskiem to bylo zwyczajnie nieroztropne.
            • aandzia43 Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 21:02
              Andzia, on przechodzi faze destrukcji dotychczasowych pogladow. Rozmrozenie. Do
              > stal taka ilosc racjonalnych argumentow, ze ta sklonilaby do refleksji nawet mo
              > psa.

              Sabat, nie ma takiej ilości argumentów, która skłoniłaby do refleksji kogoś, kogo kompletnie nie interesuje refleksja. Żeby zaznać destrukcji poglądów trzeba dopuścić do świadomości informacje, które te poglądy mogą postawić w innym niż dotychczas świetle. Oceniasz Marka życzeniowo, według siebie i swoich potrzeb. Ty szukasz na forum zabawy intelektualnej, kontaktu, inspiracji do poszerzania horyzontów. Marek pola do ewangelizacji.


              musi sie poukladac nna nowo a potem wroci. Licze ze jako ktos inny, a takze pod
              > nowym nickiem, bo z tym wystepowaniem pod wlasnym imieniem i nazwiskiem to byl
              > o zwyczajnie nieroztropne.

              Nie wróci. Nie ma potrzeby układania sobie czegokolwiek na nowo. ON WIE! ;-)

              --
              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • niezapominajka333 Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 21:45
                Może miał zamiar zostać Najwyższym Guru, oświecać i namaszczać prosty lud forumowy... :)

                Poza tym Marek prowadził tu kampanię reklamową swojej twórczości.
                Teraz Andziu możesz zostać pierwowzorem literackim jakiejś krnąbrnej niewolnicy, która będzie musiała się nauczyć się posłuszeństwa i uległości, spełniania każdej zachcianki swojego pana. Po sukcesie "50 twarzy Greya" książki na temat seksualnych niewolnic będą się sprzedawać jak ciepłe bułeczki ;)
                • aandzia43 Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 22:02
                  > Poza tym Marek prowadził tu kampanię reklamową swojej twórczości.
                  > Teraz Andziu możesz zostać pierwowzorem literackim jakiejś krnąbrnej niewolnicy
                  > , która będzie musiała się nauczyć się posłuszeństwa i uległości, spełniania ka
                  > żdej zachcianki swojego pana.

                  Twórczość zmilczę, co do postaci krnąbrnej niewolnicy zaś: nie tylko nauczyć się posłuszeństwa, ale zacząć odczuwać przyjemność z zadowalania pana kosztem swojego cierpienia ;-) I niech sobie sprzedaje te ciepłe bułeczki ;-)

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
            • zawle Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 23:13
              sabat-77 napisał:

              > Andzia, on przechodzi faze destrukcji dotychczasowych pogladow. Rozmrozenie. Do
              > stal taka ilosc racjonalnych argumentow, ze ta sklonilaby do refleksji nawet mo
              > psa.
              > musi sie poukladac nna nowo a potem wroci. Licze ze jako ktos inny, a takze pod
              > nowym nickiem, bo z tym wystepowaniem pod wlasnym imieniem i nazwiskiem to byl
              > o zwyczajnie nieroztropne.


              Łoł...czyli dla Ciebie też jest nadzieja? czyżby szykowało się następne przepoczwarzenie?;)
              --
              pomer_anya napisała:
              Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
              • zawle Re: Mareczek się żegna 04.02.13, 23:34
                Będąc u fryzjera usłyszałam rozmowę dwóch klientek. Dotyczyła ona świeżo rozwiedzionej koleżanki, której przeszkadzało to, że jej mąż miewał romanse. Ponoć jej mamusia latała na wieś kochanki i wystawała pod jej oknami szukając dowodów. Podsumowanie było takie: I na co jej to było? Może sobie tam czasem na boku zaru....ł. Ale miała męża, rodzinę i pieniądze. A teraz została z niczym.
                Rozmawiające kobiety było grubo po 60. Dojrzałe, mądre kobiety. One już wiedziały co w życiu jest ważne.
                --
                pomer_anya napisała:
                Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                • urquhart Re: Mareczek się żegna 05.02.13, 00:02
                  zawle napisała:
                  > Podsumowanie było takie: I na co jej to było? Może sobie tam czasem na boku zar
                  > u....ł. Ale miała męża, rodzinę i pieniądze. A teraz została z niczym.
                  > Rozmawiające kobiety było grubo po 60. Dojrzałe, mądre kobiety. One już wiedzia
                  > ły co w życiu jest ważne.

                  Takiego podsumowania się po tobie nie spodziewałem :)

                  --
                  Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
              • sabat-77 Re: Mareczek się żegna 05.02.13, 07:56
                zawle napisała:

                > Łoł...czyli dla Ciebie też jest nadzieja? czyżby szykowało się następne przepoc
                > zwarzenie?;)

                Pewnie jeszcze nie jedno w życiu. Jestem otwarty na nowe poglądy, idee, pomysły. Nie przekreślam niczego i nikogo, dopóki tego nie przeanalizuję.
                Natomiast w całym procesie myślowym jestem chłodny i logiczny. Mnie tylko takie argumenty przekonują. Komunikaty w postaci "brak ci odwagi", "jesteś tchórzem" itd. nie są dla mnie logiczną argumentacją. Nie jestem emocjonalny i nie będę taki nigdy, więc nie - nie ma dla mnie nadziei w takim sensie jak to przedstawiłaś.
                • urquhart Re: Mareczek się żegna 05.02.13, 08:42
                  sabat-77 napisał:
                  > argumenty przekonują. Komunikaty w postaci "brak ci odwagi", "jesteś tchórzem"
                  > itd. nie są dla mnie logiczną argumentacją. Nie jestem emocjonalny i nie będę
                  > taki nigdy, więc nie - nie ma dla mnie nadziei w takim sensie jak to przedstawi
                  > łaś.

                  Sabat po co i komu ściemniasz?
                  Na tle męskiej średniej jesteś bardzo emocjonalny i wrażliwy. I kombinuj jak to wykorzystać a nie wypierać, bo samo w sobie nie jest wadą. Poczytaj jaki tłum kobiet za takimi mężczyznami tęskni mając tępego emocjonalnie i nieczułego chłopa.

                  --
                  W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                  • sabat-77 Re: Mareczek się żegna 05.02.13, 09:19
                    Emocjonalnosc to latwosc ulegania emocjom. A ja im nie ulegam, w tym sensie, ze nie sa wykladnia mojego procesu decyzyjnego.

                    Co do kobiet szukajacych emocjonalnych mezczyzn, to doskonale wiesz, ze to bzdura. Emocjonalnosc jest przeciwskuteczna spolecznie, jest zrodlem powaznych problemow, a jako taka jest w oczach kobiet szalenie nieatrakcyjna. Stad pogarda dla mlodziencow piszacych milosne poematy, wystajacych godzinami z bukietami roz itd. Im bardziej chlodny i opanowany jest facet, tym bardziej wydaje sie silny, meski i wladczy - a jako taki atrakcyjny, w przeciwienstwie do emocjonalnej i wrazliwej meskiej cipy. Dziwie sie, ze tego dotad nie zauwazyles.
                    • urquhart siła i wrażliwość 05.02.13, 10:05
                      sabat-77 napisał:
                      > Co do kobiet szukajacych emocjonalnych mezczyzn, to doskonale wiesz, ze to bzdu
                      > ra. Emocjonalnosc jest przeciwskuteczna spolecznie, jest zrodlem powaznych prob
                      > lemow, a jako taka jest w oczach kobiet szalenie nieatrakcyjna. Stad pogarda dl
                      > a mlodziencow piszacych milosne poematy, wystajacych godzinami z bukietami roz
                      > itd. Im bardziej chlodny i opanowany jest facet, tym bardziej wydaje sie silny,
                      > meski i wladczy - a jako taki atrakcyjny, w przeciwienstwie do emocjonalnej i
                      > wrazliwej meskiej cipy. Dziwie sie, ze tego dotad nie zauwazyles.

                      Logika nie wyklucza myślenia synkretycznego. W skrócie wszystko w nadmiarze jest szkodliwe.
                      Co partnerce po silnym i władczym mężczyźnie który nie będzie wrażliwy i nie będzie chciał się podzielić swoimi zasobami z nią i potomstwem, nie wykaże troski i empatii?
                      Kiedyś nie było ustawy o przemocy ekonomicznej, alimentacji, państwowego aparatu przymusu dzielenia się zasobami dla mężczyzn, dlatego psychoewolucyjnie męska wrażliwość zawsze była w cenie w połączeniu z innymi męskimi cechami.


                      --
                      W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                      • sabat-77 Re: siła i wrażliwość 05.02.13, 10:52
                        urquhart napisał:

                        > Co partnerce po silnym i władczym mężczyźnie który nie będzie wrażliwy i nie bę
                        > dzie chciał się podzielić swoimi zasobami z nią i potomstwem, nie wykaże troski
                        > i empatii?
                        > Kiedyś nie było ustawy o przemocy ekonomicznej, alimentacji, państwowego aparat
                        > u przymusu dzielenia się zasobami dla mężczyzn, dlatego psychoewolucyjnie męska
                        > wrażliwość zawsze była w cenie w połączeniu z innymi męskimi cechami.

                        Dlatego jako jedna z największych męskich wad jest przywoływane samolubstwo i egoizm. W tym wypadku atutem jest umiejętność współpracy. Budowanie a nie tworzenie. Umiejętności społeczne.
                        Wrażliwość i empatia to typowo kobiece cechy osobowości, zobacz na kwestionariusz Bem.
                        To nie jest żaden atut, a wręcz przeciwnie.
                        Im bardziej opanowany typ, tym bardziej przystaje do wizerunku alfy. Zobacz nawet przywoływanego z przymrużeniem oka Harrisona Forda. Maskowata mimika nie wyrażająca NIC. To z resztą typowe dla kreacji filmowych czy książkowych.
                        Nawet niektórzy scenarzyści stosują trick na rozbicie osoby głównego bohatera na dwa wcielenia typu Shrek i osiołek (oczywiście w tym wypadku karykaturalne). Jedna prezentuje siłę, druga emocje, humor i inteligencję.
                        Dlaczego ? Bo prymitywna widownia miałaby problem z interpretacją.
                        Zabawny i inteligentny <> silny.

                        Oczywiście to co mówię nie dotyczy świadomych siebie, inteligentnych kobiet, tylko durnych, infantylnych kwok pozwalających by macica zawładnęła ich umysłowością. Ale tych drugich jest zwyczajnie więcej, podobnie jak facetów myślących wyłącznie kutasem.
                        • hello-kitty2 Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 13:22
                          sabat-77 napisał:

                          > Oczywiście to co mówię nie dotyczy świadomych siebie, inteligentnych kobiet,

                          > tylko durnych, infantylnych kwok pozwalających by macica zawładnęła ich umysłowoś
                          > cią.

                          Mam pytanie Sabat: czy druga czesc tego zdania napisales z mysla o mnie?
                          • that.bitch.is.sick Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 13:34
                            hello-kitty2 napisała:

                            > sabat-77 napisał:

                            > > tylko durnych, infantylnych kwok pozwalających by macica zawładnęła ich u
                            > mysłowoś
                            > > cią.
                            >
                            > Mam pytanie Sabat: czy druga czesc tego zdania napisales z mysla o mnie?

                            O. A co się między wami dzieje że emocje jak w serialu?




                            --
                            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                            Myśli jak uderzenia bata...
                            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                            • hello-kitty2 Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 13:38
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > hello-kitty2 napisała:
                              >
                              > > sabat-77 napisał:
                              >
                              > > > tylko durnych, infantylnych kwok pozwalających by macica zawładnęła
                              > ich u
                              > > mysłowoś
                              > > > cią.
                              > >
                              > > Mam pytanie Sabat: czy druga czesc tego zdania napisales z mysla o mnie?
                              >
                              > O. A co się między wami dzieje że emocje jak w serialu?

                              To zalezy co odpowie glowny bohater.
                              • sabat-77 Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 21:45
                                Przeciez ty masz psychike faceta, skad ci to strzelilo do glowy. Po twoich postach mozna czasem odniesc wrazenie jakby gadalo sie z mlodym osilkiem z budowy, wiec pietno durnej i infantylnej kobiecosci ci nie grozi kitty :p
                                Poza tym skoro w zeszlym roku uprawialas seks dwa razy (nawet moja slubna robila to slownie o jeden raz wiecej) to gdzie to opanowanie umyslowosci macica ? Imo tylko duzo paszcza klapiesz, a w gruncie rrzeczy jestes chyba niezbyt pobudliwa. Bo warunki na seks z wieloma facetami masz. Nawet na raz :)
                                • zawle Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 21:59
                                  sabat-77 napisał: > Poza tym skoro w zeszlym roku uprawialas seks dwa razy (nawet moja slubna robil
                                  > a to slownie o jeden raz wiecej)

                                  Z tobą? Nie traktuj tego jako prawdy obiektywnej;)
                                  --
                                  pomer_anya napisała:
                                  Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                • hello-kitty2 Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 22:14
                                  sabat-77 napisał:

                                  > Przeciez ty masz psychike faceta, skad ci to strzelilo do glowy. Po twoich post
                                  > ach mozna czasem odniesc wrazenie jakby gadalo sie z mlodym osilkiem z budowy,
                                  > wiec pietno durnej i infantylnej kobiecosci ci nie grozi kitty :p

                                  :-) Branza budowlana jest mi znana, w tej brazny nauczylam sie bluznic, co kocham :-)

                                  > Poza tym skoro w zeszlym roku uprawialas seks dwa razy (nawet moja slubna robil
                                  > a to slownie o jeden raz wiecej) to gdzie to opanowanie umyslowosci macica ? Im
                                  > o tylko duzo paszcza klapiesz, a w gruncie rrzeczy jestes chyba niezbyt pobudli
                                  > wa. Bo warunki na seks z wieloma facetami masz. Nawet na raz :)

                                  2 razy? A liczymy numerki czy kochankow? :) Nie pamietam dokladnie, w tamtym roku kochankow chyba bylo 4, w tym 2 wyrozniajacych sie :) A numerkow to nie licze, az taka drobiazgowa nie jestem :) Wiem, mowilam o dwoch razach w roku. Dobra RAZ definiuje jako jeden CIAG (nie koniecznie one night stand) z jednym kochankiem. Takze wyrobilam juz norme na 2013. Nie wiem co rozumiesz przez 'pobudliwa'? Czy 'wewnetrzne pozadanie' pobudza mnie do 'sypiania z wrogiem', o to chodzi? To nie, nie pobudza. Nie musze miec seksu. Seks dla mnie ma tylko wymiar zwiazany z konkretnym obiektem = nie ma obiektu = nie nakrecam sie na seks = nie mam seksu. Fakt, ze ostatnio to jak podczytuje forum, to mam odczucia: 'o co chodzi z tym seksem?', bo nie jestem w transie. Bedzie obiekt, bedzie trans. O jakos tak to dziala u mnie. Wiec chyba wysokolibidowa nie za bardzo jestem.
                                  • zawle Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 22:17
                                    hello-kitty2 napisała: > :-) Branza budowlana jest mi znana, w tej brazny nauczylam sie bluznic, co koch
                                    > am :-)

                                    Ja też, ja też:)))) Bluźnić kocham, ale nauczyłam się gdzie indziej.
                                    --
                                    pomer_anya napisała:
                                    Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.
                                      • zawle Re: Pytanie do Sabata-odpowiedz prosze 05.02.13, 22:51
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > A gdzie? Chyba nie przy tych mediacjach? :) Mozna by bylo fajny film zrobic, he
                                        > he

                                        Z mediacji w Polsce się nie wyżyje. Z zawodu jestem kimś innym. Pracuję w środowisku bardzo bluzgającym.
                                        --
                                        pomer_anya napisała:
                                        Rywalizacja męsko-kobieca istnieje. Chociażby dla tego, że sama Natura nas, kobiety, ustawiła w pozycji słabszej. Oczywiście kultura to jakoś wyrównuje, ale ludzie mają tak mało kultury.