• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

obowiązek czy ukryta prostutucja w małżeństwie?? Dodaj do ulubionych

  • 17.07.04, 14:49
    Zastanawiam sie,jak podchodzicie kobiety do sprawy sexu z obowiazku
    małżeńskiego?Czy waszym zdaniem jest to normalne,by kobieta,ktora nie kocha
    meeza,nie pragnie szla z nim do łóżka z takiego powodu,jak pdałem wyżej??
    Edytor zaawansowany
    • 17.07.04, 15:55
      Nie jestem kobieta, ale z cala stanowczoscia twierdze ze to nienormalne. Sex
      nie jest obowiazkiem malzenskim, choc kiedys pewnie tak to traktowano. Takie
      czasy od okolo 2 pokolen ze kobieta nie jest podtrzymywaczem domowego ogniska i
      zapewniaczem przyjemnosci i rodzinnego ciepla dla mezczyzny, a mezczyzna nie
      jest tylko zbieraczem lupow dla rodziny i obronca.
      Pewnie sa jeszcze kobiety ktore traktuja seks jako obowiazek malzenski, ale
      wtedy malzenstwo nie jest para kochajacych sie ludzi, a organizacja.
    • 18.07.04, 11:18
      Już w postawieniu problemu jest jakaś dysharmonia. Seks nie jest obowiązkiem, a
      jeśli nawet ktoś tak uważa, to ja tego zwyczajnie nie rozumiem.
      Pomyśl zatem jaki sens ma w ogóle prowadzenie takich rozważań, bo raczej chodzi
      ci o przypadki gwałtu w małżeństwie, albo o coś innego, ale co?
      • 19.07.04, 08:28
        mam taki przypadek,ze kobieta oddaje sie mezowi,poniewaz uwaza,ze to jej
        obowiazek malzenski.Nie jestem w stanie tego zrozumiec.Dla mnie jest to
        ochydne.Tym bardziej,ze jej czuje,ze cos jest nie tak.Jednak ona boi sie mu
        powiedziec o tej sytuacji.Uzasadnia to tym,iz on tak bardzo sie stara by bylo
        przyjemnie i opiekuje sie nia.To tak jakby placila za jego starania sexem.Czy
        to nie prostytucja??
        • 19.07.04, 11:42
          Dokładnie prostytucja!

          Ale, by wyjaśnić mój stosunek do tej kwestii, muszę Ci dodać, że jestem za tym,
          aby żona była nie tylko żoną ale i kochanką i dziwką. To może trochę
          niezrozumiałe, ale spróbuj głębiej się nad tym zastanowić, a może nie poczujesz
          się wobec takiego oświadczenia dziwnie.
          • 19.07.04, 17:49
            nie rozumiem tego widocznie.Tak zostałem wychowany.Wiem,ze kobiety uczuciowo
            podchodza do tych spraw.Nie jak meżczyzna,bardziej fizycznie.Zawsze szanuje
            kobiety.Z wyjatkiem tych,ktore oszukuja.Zawsze zwiazek opieram na zaufaniu do
            konca i uczuciu.Jeśli kochasz swoja żone,to czy będziesz ją krzywdził tym,że
            zmuszasz jej do stosunku z toba?Podczas gdy ona ciebie nie kocha i nie pragnie.
            • 19.07.04, 18:11
              Miłość nie zawsze ma tu cokolwiek do rzeczy... Rozumiem, że nijak ma się to do
              idealnego wzorca kochającej się i szanującej pary dwojga ludzi, ale... takie
              jest życie i ani ja ani Ty nic na to nie poradzimy. Po prostu i tak bywa choć
              to jest chore.
          • 19.07.04, 22:38
            jacekkur napisał:

            > Dokładnie prostytucja!
            >
            > Ale, by wyjaśnić mój stosunek do tej kwestii, muszę Ci dodać, że jestem za
            tym,
            >
            > aby żona była nie tylko żoną ale i kochanką i dziwką.

            Dokładnie :) Warunek konieczny - spójność oczekiwań.


            pozdrawiam
            lida
            --
            To nieprawda, że nie nadaję się do życia - to życie nie nadaje się do mnie.
    • 19.07.04, 22:39
      Pomijając osobę żony, facet jest w beznadziejnej sytuacji. I co on po wszystkim
      jej mówi? "Dziękuję"?

      pozdrawiam
      lida
      --
      To nieprawda, że nie nadaję się do życia - to życie nie nadaje się do mnie.
      • 19.07.04, 23:02
        Dla mnie małżeństwo to instytucja.Okreslenie statutu w społeczeństwie i
        postepowanie tego typu nie ma nic wspolnego z uczuciem milosci.
        • 19.07.04, 23:21
          czy kobieta, o której piszesz jest dla ciebie ukochana, której mąz żada od niej seksu? Ona mówi ci, ze to tylko obowiązek? A moze zle rozumuję? Fajnie, gdybys przyblizył sytuację. Jesli zaangazowałes sie w "okolicznośc" z mężatka, to nie dziwne, ze wpiera ci takie ściemy. Jesli to jest twoja żona, to juz kompletnie nic nie rozumiem.
          • 20.07.04, 01:47
            Ani zona, ani ktoś z kim jestem zwiazany.poprostu przypadek.Poznałem ta kobiete
            edąc na spacerku.Pomagała mi podjechac do góry wózkiem.później rozmawialiśmy o
            tym i o tamtym.I tak od słowa do słowa,bo przychodzi do parku częsciej od
            tamtej chwili.Jest wspaniała kobietą z wyglądu jak i duszy.Nie mniej jednak nie
            daże jej głebszym uczuciem
        • 19.07.04, 23:49
          Mam pytanie: skąd wiesz, że mąż wyczuwa, iż coś jest nie tak? Czy DOKŁADNIE
          wie, że żona nie czuje do niego pociągu, a sypia z nim dla "idei"? Co to
          znaczy, że on wyczuwa? A może po prostu myśli sobie gość, że babce libido
          spadło i nie ma to nic wspólnego z jego osobą? Pisałeś, że trzeba kobietę
          szanować i że z tego szacunku TAKICH rzeczy się nie robi. No więc czy ona jest
          z nim szczera a on mimo to ją bierze??? A może mydli mu oczy, albo faktycznie
          to prostytucja: facet ma dobrą pracę, dobry charakter i ona nie chcąc tego
          stracić sypia z nim dla utrzymania statusu życia i... pozorów?

          No żal, żal mi tego gościa, naprawdę. A Matki Teresy w osobie tej kobiety nie
          pochwalam i jakoś trudno mi uwierzyć w jej intencje...
          • 20.07.04, 01:54
            Statut materialny to akurat ona mu zapewnia.Zarabia kilkanascie wiecej niz
            on.Wie,ze jest nie tak bo za kazdym razem ona sie broni i mowi mu ze nie ma
            ochoty lub cos kolo tego delikatnie sugerujac mu swoje intencje.WQiele razy
            mowila mu,ze ja boli podczas stosunku..Spotkałem ja przypadkiem.Wiem kim
            jest,jakie zajmuje stanowisko w pracy i gdzie pracuje.mimo,ze ona mnie nie
            zna.nawet nie wie ,jak mam na imie.Woże sie na wóżku,więc czesto zdaza mi sie
            rozmawiac z ludzmi,ktorzy w kilka chwil opowiedza mi cale swoje zycie.
            • 20.07.04, 12:18
              arturlahar napisał:

              > Statut materialny [...]

              Ja się nie czepiam literowek i innych, związanych z używaniem klawiatury,
              błędów. Jednak lekko denerwuje mnie fakt mylenia znaczenia słów "statut"
              i "status". Zajrzyj łaskawie do słownika wyrazów obcych - tam znajdziesz
              wyjaśnienie mojej irytacji. A poza tym warto być stałym czytelnikiem tej
              książeczki...
              Pozdrawiam
              • 20.07.04, 15:01
                Skoro dziewczyna moze byc niezależna materialnie nie pisz Artur o prostytucji. Dlaczego tkwi w tym układzie? Wie tylko ona. Takie sa pułapki, kiedy sie nie zna tematu z autopsji. Wiesz tylko tyle, ile ci powiedzą. Chyba szkoda czasu na teoretyczne dywagacje.
              • 20.07.04, 15:25
                powodem mych bledow jest nie znajomosc jezyka.nauczylem sie go w niemczech i
                jestem w polsce od 5 lat.To jest glowny powod.Przepraszam wszystki
                forumowiczow.szczegolnie ciebie jacku kur
                • 21.07.04, 01:27
                  Nie przepraszaj, bo nie w tym rzecz - chodzi tylko o znaczenie słów (niby
                  podobnych, ale znaczących zupełnie co innego). A tak w ogóle to życzę
                  powodzenia na drodze do poznawania tajników polszczyzny.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.