Dodaj do ulubionych

Jak utrzymać ogień w małżeństwie?

27.02.13, 10:44
Intrygujący temat na tym forum? (no na życiu rodzinnym i emamie mniej gdzie dziecko ew. dzieci najważniejsze). Każdy by chciał. Czy można oczekiwać rezultatów bez inwestycji ? Czy koszt jaki trzeba ponieść jest propocjonalny do zysku?
>>>
Masz pracę, dzieci, wydaje ci się, że czas pędzi a nie płynie. A tymczasem twoje fantazje o byciu sam na sam z partnerem nie materializują się.
Jak zatem nie dać się prozie życia i utrzymać fascynację i ogień w waszym związku? Oto kilka (trudnych do zrealizowania, ale warto się postarać) wskazówek.
 po pierwsze zadbaj o siebie. Zacznij znowu uprawiać sport: biegaj, pływaj, idź na jogę. Miej poczucie, że twoje ciało jest w formie, takie jak lubisz, gotowe na twojego partnera.
 wyrzuć dzieci z łóżka. Czas oduczyć je przychodzenia zaraz po waszym zaśnięciu, a najlepiej – w ogóle nauczyć zasypiania w swoim łóżeczku. Wasze łóżko na powrót powinno stać się świątynią przyjemności i odpoczynku.
 zacznij zaskakiwać swojego partnera. Noś seksowną bieliznę pod domowymi dresami, tak by zauważył. Nie czekaj na wiosnę ze zmianą fryzury, pomaluj paznokcie u stóp na czerwono – nawet drobne zabiegi sprawią, że poczujesz się odświeżona – partner też to zauważy.
 zorganizuj kilka wyjść z przyjaciółmi, jakieś tańce, domówkę, wyjazd na weekend bez dzieci, coś, co pozwoli wam się ożywić, wybudzić z zimowego snu.
 twój partner to także twój przyjaciel. Czy nadal macie wspólne zainteresowania, robicie różne rzeczy razem? Może czas sobie co nieco przypomnieć? I znowu świetnie razem się bawić.
 raz w tygodniu idź na randkę ze swoim partnerem. Raz w tygodniu, cztery razy w miesiącu – to nie jest dużo. Wynajmijcie opiekunkę, zostawcie dzieci u rodziców. Jeden wieczór w tygodniu jest wasz. Idźcie do kina, na wernisaż, do sauny, na masaż, albo zamknijcie w domu, ugotujcie pyszne rzeczy i raczcie się nimi i sobą w dowolnych ilościach. Taki wieczór jest jak spa, a jeśli odpowiednio go zakończycie, na długo naładuje wasze akumulatory. Do następnej randki.

zwierciadlo.pl/2013/seks/erotyka/jak-utrzymac-ogien-w-malzenstwie



--
W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
Obserwuj wątek
    • sabat-77 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 11:08
      Zacząłem realizować od teraz, ale już po tym jak poprosiłem żonę o czerwony lakier do paznokci spojrzała na mnie dość dziwnie z ukosa...

      A tak na serio - ciekawe jaka propozycja dla faceta ? Zmień pracę na lepszą, zacznij działać w partii politycznej, napisz jakąś książkę, którą mógłbyś wsadzić na półkę między Wildem a Dostojewskim ? Wiadomo, że wygląd u faceta ma znaczenie marginalne, więc co ? I na co te rady ? Bo komu, to jest jasne.
      • marek.zak1 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 11:42
        A mnie się te rady podobają. Trzeba dbać o siebie, fizycznie i intelektualnie. Jak jest się na plaży to widac, że 80% ludzi tego nie robi.
        Odnośnie niewpuszczania dzieci do łóżka - uważam, że to nie ma znaczenia. Jak się nie wpuści, dziecko płacze i co chwila przychodzi.
        • rozwodnik-waw Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 13:47
          Jak się nie wpuści w ogóle dziecka do łóżka, to nie będzie przychodzić z płaczem.

          W ogóle, tzn. od samego początku.

          Mówiąc serio, jakbym przed decyzją o dziecku wiedział, że ówczesna żona nawet rozważa spanie z dzieckiem, to bym się na dziecko nie decydował.

          --
          moje życie po rozwodzie
          • marek.zak1 Dziecko w łóżku 28.02.13, 14:10
            Jak bardzo chcesz, dziecko po zaśnięciu przenosisz do jego łóżka i masz na jakiś czas swoje możliwości. Jak zasypia wczesniej w waszym łóżku, można robić to gdzie indziej. Może byłeś o dziecko po prostu zadrosny?
            • urquhart Re: Dziecko w łóżku 28.02.13, 14:36
              marek.zak1 napisał:
              >Może byłeś o dziecko po prostu zadrosny?

              Zazdrość kretyńska i irracjonalna , jak na przykład bardzo częsta zazdrość żon o panienki z pornosów, czyż nie?

              --
              Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
            • rozwodnik-waw Re: Dziecko w łóżku 28.02.13, 15:58
              > Jak bardzo chcesz, dziecko po zaśnięciu przenosisz do jego łóżka i masz na jaki
              > ś czas swoje możliwości. Jak zasypia wczesniej w waszym łóżku, można robić to g
              > dzie indziej. Może byłeś o dziecko po prostu zadrosny?

              A potem dziecko się budzi i drepcze w nocy do mojego łóżka. Nie, nie, NIE!

              MOJE łóżko jest moje. NASZE (czyt. moje i partnerki) łóżko jest NASZE. Dziecko ma SWOJE łóżeczko, łóżko, itd.

              Jeśli chcesz dziecku zafundować kłopoty ze spaniem, usypiaj w Twoim a potem przenoś do jego łóżeczka. Miłego wstawania w nocy. :)

              --
              moje życie po rozwodzie
              • kag73 Re: Dziecko w łóżku 28.02.13, 16:06
                > A potem dziecko się budzi i drepcze w nocy do mojego łóżka. Nie, nie, NIE!
                >
                > MOJE łóżko jest moje. NASZE (czyt. moje i partnerki) łóżko jest NASZE. Dziecko
                > ma SWOJE łóżeczko, łóżko, itd.
                >
                > Jeśli chcesz dziecku zafundować kłopoty ze spaniem, usypiaj w Twoim a potem prz
                > enoś do jego łóżeczka. Miłego wstawania w nocy. :)"
                Wcale nie musi sie zgadzac. Moje dziecko od zawsze zasypialo i zasypia w swoim lozku a od jakiegos czasu prawie co noc w srodku nocy pryzchodzi do nas. Coz, kiedys na pewno przestanie. Stwierdzilismy z mezem, ze to nam nie przeszkadza, w srodku nocy zrobilismy juz co swoje, jezeli cos zrobic chcielismy, wiec jak przychodzi, spi dalej z nami. Jak sie robi za ciasno ktores z nas idzie do jego lozka.

                • aandzia43 Re: Dziecko w łóżku 28.02.13, 22:15
                  Stwierdzilismy z mezem, ze to nam nie przeszkadza, w
                  > srodku nocy zrobilismy juz co swoje, jezeli cos zrobic chcielismy

                  Jasne, tyle razy już o tym było na forum, że się nawet pisać nie chce. Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy, czyli kiepsko funkcjonującemu erotycznie małżeństwu przeszkadza w ciupcianiu wszystko: dziecko w łóżku (jakby nie było w domu innych łóżek/stołów/dywanów), teściowa dzwoniąca do córki czy syna raz w tygodniu, teściowa odwiedzająca córkę czy syna raz na pół roku, czy po prostu teściowa mieszkająca dwie przecznice dalej i swoimi miazmatami dalekiego zasięgu zatruwająca pożycie młodych ;-)
                  To mówiłam ja, kobieta, która najbardziej w świecie lubi spać ze zwierzakami. Albo sama. Seks to zupełnie odrębna sprawa.

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • urquhart Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 14:19
            rozwodnik-waw napisał:
            > Mówiąc serio, jakbym przed decyzją o dziecku wiedział, że ówczesna żona nawet r
            > ozważa spanie z dzieckiem, to bym się na dziecko nie decydował.

            To są rozterki specyficzne Matek Polek .
            Przyjaciółki z Francji strasznie się takim pomysłom dziwiły.
            Perel też pisze że skupienie na dzieciach kosztem energii pary w Polsce jest wyjątkowo silne.

            --
            W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
            • zyg_zyg_zyg Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 14:38
              Tu nie o spanie chodzi, tylko o detronizację. Przybierającą czasem postać porzucenia i całkowitego przerzucenia się na inny "obiekt".
              Niektórym parom wcale nie bruździ dziecko w małżeńskim łóżku, bo mają cały czas chęć na siebie wzajemnie. Oraz siłę i ochotę na szukanie alternatywnych miejsc i sposobów, żeby być ze sobą blisko, żeby pieprzyć się długo i szczęśliwie.
              • urquhart Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 14:57
                zyg_zyg_zyg napisała:
                > Tu nie o spanie chodzi, tylko o detronizację. Przybierającą czasem postać porzu
                > cenia i całkowitego przerzucenia się na inny "obiekt".
                > Niektórym parom wcale nie bruździ dziecko w małżeńskim łóżku, bo mają cały czas
                > chęć na siebie wzajemnie. Oraz siłę i ochotę na szukanie alternatywnych miejsc
                > i sposobów, żeby być ze sobą blisko, żeby pieprzyć się długo i szczęśliwie.

                Zgoda, jeżeli dziecko nie staje się centrum wszechświata i nie wypiera innych dotychczasowej bliskości, uczuć, aktywności żródeł intymności. Co się zdarza twoim zdaniem rzadko czy często?

                --
                W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                • hello-kitty2 Re: NIe zaluj kazdego faceta Urqu :) 28.02.13, 15:45
                  urquhart napisał:

                  > Zgoda, jeżeli dziecko nie staje się centrum wszechświata i nie wypiera innych d
                  > otychczasowej bliskości, uczuć, aktywności żródeł intymności. Co się zdarza two
                  > im zdaniem rzadko czy często?

                  Urqu ale niepotrzebnie przenosisz ciezar odpowiedzialnosci wylacznie na kobiety. Czasem nie ma co faceta zalowac. Sam sobie wykopal grob i sie do niego grzecznie polozyl. No powiedz sam.

                  W watku obok cytujesz rady ''Jak utrzymac ogien w malzenstwie'', jedna z nich jest wlasnie wyrzucenie dzieci z loza, a Sabat wyskakuje: "A tak na serio - ciekawe jaka propozycja dla faceta ?"

                  No jaka? Idziesz jako facet i wypieprzasz dzieci z malzenskiego loza. A jak tego nie potrafisz zrobic jako facet no to z czym do ludzi? No z czym, pytam.

                  Wiec Urqu nie przerzucaj odpowiedzialnosci na kobiety. Bo to wina polowiczna jest co najwyzej.
                  • urquhart Re: NIe zaluj kazdego faceta Urqu :) 28.02.13, 16:06
                    > No jaka? Idziesz jako facet i wypieprzasz dzieci z malzenskiego loza. A jak teg
                    > o nie potrafisz zrobic jako facet no to z czym do ludzi? No z czym, pytam.
                    > Wiec Urqu nie przerzucaj odpowiedzialnosci na kobiety. Bo to wina polowiczna je
                    > st co najwyzej.

                    No tak, Antidotum "przestań zachowywać się jak dupa".

                    I na takich przygotowana została ustawa o przeciwdziałania przemocy w rodzinie (w tym ekonomicznej ze szczególnym uwzglednieniem).

                    --
                    W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                  • marek.zak1 dziecko 28.02.13, 16:06
                    Kitty, dziecko w łóżku nie jest przyczyna kryzysu w małżeństwie. Jest pewnym utrudnieniem organizacyjnym i tyle.
                    Oczywiście, niektórzy faceci są zazdrosni o dzieci, ale zazdrość, jak wiesz, jest przejawem braku pewności siebie i nic sie z tym ie zrobi.
                    • jesod Re: dziecko 28.02.13, 23:15
                      arek.zak1 napisał:
                      > Kitty, dziecko w łóżku nie jest przyczyna kryzysu w małżeństwie. Jest pewnym ut
                      > rudnieniem organizacyjnym i tyle.

                      Dziecko na stałe w małżeńskim łóżku niewątpliwie może być przyczyną kryzysu.
                      O jakiej organizacji seksu z dzieckiem w tym samym łóżku chciałbyś nam napisać? :)
                      • marek.zak1 Re: dziecko 01.03.13, 11:58
                        Juz to wyjasniałem. Dziecko zasypia w swoim łóżku i przychodzi w nocy, lub zasypa w naszym i przenosi sie je na rękach do swojego, lub prosi sie kogos o wyjście z nim na spacer lub odprowadza sie do innego dziecka aby razem sie bawiły, lub odprowadza sie do przedszkola/szkoły i wraca do domu lub, lub lub.
                        Jest wiele możliwości. Zwracam uwage, ze wychowaliśmy troje dzieci i zawsze były sposoby :)
              • rozwodnik-waw Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 16:08
                > Tu nie o spanie chodzi, tylko o detronizację. Przybierającą czasem postać porzu
                > cenia i całkowitego przerzucenia się na inny "obiekt".

                Pewnie trochę masz racji. Kobiety z pewnością czułyby się zdetronizowane, gdyby facet zaczął spać z komputerem, konsolą do gier albo innym gadżetem, który sobie sprawił.

                U mnie chodziło też o kwestie zupełnie prozaiczne -- dziecko usypiane we własnym łóżku śpi lepiej, niż usypiane w łóżku rodziców.

                > Niektórym parom wcale nie bruździ dziecko w małżeńskim łóżku, bo mają cały czas
                > chęć na siebie wzajemnie.

                Nawet jeśli szansa wywołanie przez dziecko śpiące w moim łóżku jakiś kłopotów w moim związku wynosiłaby 50%, wolałbym nie ryzykować.

                --
                moje życie po rozwodzie
          • jesod Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 23:21
            rozwodnik-waw napisał:
            > Jak się nie wpuści w ogóle dziecka do łóżka, to nie będzie przychodzić z płaczem

            Dziecko to nie pies, którego można w tej kwestii ułożyć. Ale... jako ojciec powinieneś już to wiedzieć.

            rozwodnik-waw napisał:
            > Mówiąc serio, jakbym przed decyzją o dziecku wiedział, że ówczesna żona nawet r
            > ozważa spanie z dzieckiem, to bym się na dziecko nie decydował.

            Dziecko zabrało Ci żonę? Tak to sobie wytłumaczyłeś... A może to żona pod pretekstem dziecka odsunęła się z jakiś powodów o Ciebie. Nie pomyślałeś o tym?
            • aandzia43 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 23:28

              > Dziecko zabrało Ci żonę? Tak to sobie wytłumaczyłeś... A może to żona pod pret
              > ekstem dziecka odsunęła się z jakiś powodów o Ciebie. Nie pomyślałeś o tym?

              Nie, nie pomyślał. Jesod, nie wymagaj cudów.

              --
              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                • aandzia43 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 23:39

                  > Nie jestem aż tak wymagająca. :) Szukam tylko obiektywizmu w ocenie sytuacji.


                  A czy zaistnienie obiektywizmu w ocenie sytuacji nie byłoby cudem w pewnych sytuacjach/w pewnych okolicznościach personalnych? ;-)

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                    • sabat-77 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 01.03.13, 00:03
                      jesod napisała:

                      > aandzia43 napisała:
                      > > A czy zaistnienie obiektywizmu w ocenie sytuacji nie byłoby cudem w pewny
                      > ch syt
                      > > uacjach/w pewnych okolicznościach personalnych? ;-)
                      >
                      > W piaskownicy to wydaje się raczej mało prawdopodobne. :)

                      Trudno o obiektywizm w sytuacji zgromadzenia w jednym miejscu takiej masy frustratów seksualnych i wielbicieli / wielbicielek programowego hejtowania rozmówcy tylko dlatego, że raczy mieć kutasa bądź cipę.
                      • jesod Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 01.03.13, 00:11
                        sabat-77 napisał:
                        > Trudno o obiektywizm w sytuacji zgromadzenia w jednym miejscu takiej masy frust
                        > ratów seksualnych i wielbicieli / wielbicielek programowego hejtowania rozmówcy
                        > tylko dlatego, że raczy mieć kutasa bądź cipę.

                        Możesz przybliżyć swoje niezadowolenie? Bo tak naprawdę, to nie wiem do czego je odnieść.
                        Widocznie za głupia jestem... Co mi zupełnie nie przeszkadza, ale lubię wiedzieć.
                      • aandzia43 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 01.03.13, 00:35
                        > Trudno o obiektywizm w sytuacji zgromadzenia w jednym miejscu takiej masy frust
                        > ratów seksualnych i wielbicieli / wielbicielek programowego hejtowania rozmówcy
                        > tylko dlatego, że raczy mieć kutasa bądź cipę.

                        Chlip, chlip... Polały się łzy me czyste rzęsiste. Nikt mnie nei kocha bo mam kutasa.

                        --
                        Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                        • sabat-77 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 01.03.13, 05:52
                          aandzia43 napisała:

                          > > Trudno o obiektywizm w sytuacji zgromadzenia w jednym miejscu takiej masy
                          > frust
                          > > ratów seksualnych i wielbicieli / wielbicielek programowego hejtowania ro
                          > zmówcy
                          > > tylko dlatego, że raczy mieć kutasa bądź cipę.
                          >
                          > Chlip, chlip... Polały się łzy me czyste rzęsiste. Nikt mnie nei kocha bo mam k
                          > utasa.
                          >

                          Mnie akurat nie kochają z jeszcze kilku innych powodów. Znowu sprowadzasz moje zgeneralizowanie do mojej osoby. Nie to miałem na myśli.

                          Irytuje mnie niesłychanie wojująca mizoandria pod przykrywką nurtu feministycznego powszechna na tym forum jak trawa. Trzeba być niewidomym, żeby jej tutaj nie dostrzegać. Ale irytuje nie bardziej niż jakakolwiek inna forma hipokryzji, więc dodam, że czasem sam dla siebie bywam irytujący :)
                          • zawle Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 01.03.13, 07:12
                            sabat-77 napisał: > Irytuje mnie niesłychanie wojująca mizoandria pod przykrywką nurtu feministyczn
                            > ego powszechna na tym forum jak trawa. Trzeba być niewidomym, żeby jej tutaj ni
                            > e dostrzegać. Ale irytuje nie bardziej niż jakakolwiek inna forma hipokryzji, w
                            > ięc dodam, że czasem sam dla siebie bywam irytujący :)


                            Albo trzeba być ślepym żeby nie widzieć siodła na swoich plecach
                            --
                            Czy ja sobie przeczę?
                            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                            ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                    • aandzia43 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 01.03.13, 00:26

                      > W piaskownicy to wydaje się raczej mało prawdopodobne. :)

                      Piaskownica to nie miejsce, to stan świadomości ;-)

                      --
                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • kutuzow Jednostronne mądrości naszych koleżanek 01.03.13, 10:08
                jesod napisała:

                > > Dziecko zabrało Ci żonę? Tak to sobie wytłumaczyłeś... A może to żona pod
                > pret
                > > ekstem dziecka odsunęła się z jakiś powodów o Ciebie. Nie pomyślałeś o tym?
                >

                aandzia43 napisała:
                > Nie, nie pomyślał. Jesod, nie wymagaj cudów.

                Widzę że koleżanki jak zwykle są "obiektywne" ale tylko w swoim mniemaniu.
                Może w takim razie weźmiemy przykład z Was Drogie Panie i będziemy udzielali podobnych rad wszystkim tym paniom które narzekają tutaj na swoich facetów.
                Może od razu wrzucę kilka tematycznych gotowców do wklejania -będzie łatwiej.


                Twój facet ciągle siedzi w pracy, nie ma dla Ciebie czasu?
                Praca zabrała Ci faceta? Tak to sobie wytłumaczyłaś? .... A może to mąż pod pretekstem pracy odsunął się z jakiś powodów od Ciebie? Nie pomyślałaś o tym?


                Twój facet ogląda porno zamiast zabawiać się z Tobą?
                Porno zabrało Ci faceta? Tak to sobie wytłumaczyłaś? .... A może to mąż pod pretekstem porno odsunął się z jakiś powodów od Ciebie? Nie pomyślałaś o tym?


                Twój facet ciągle gra w gry komputerowe, nie spędza czasu z Tobą?
                Gry zabrały Ci faceta? Tak to sobie wytłumaczyłaś? .... A może to mąż pod pretekstem gier odsunął się z jakiś powodów od Ciebie? Nie pomyślałaś o tym?
                • jesod Re: Jednostronne mądrości naszych koleżanek 01.03.13, 10:43
                  kutuzow napisał:
                  > Widzę że koleżanki jak zwykle są "obiektywne" ale tylko w swoim mniemaniu.

                  Kutuzw, o co Ci chodzi?
                  Odniosłam się do konkretnej opisanej tu sytuacji, wyraziłam przypuszczenie odnośnie tego, co było przyczyną (dziecko lub niewłaściwe relacje między partnerami), a Ty szukasz dziury w całym i pochylasz się na mężczyzną, bo przecież inaczej spojrzeć nie można, no i oczywiście - to kobieta niedajka jest winna i zła.

                  Może zerkniesz do bloga rozwodnika i znajdziesz ten fragment, w którym sam stwierdził, że nie był dobrym mężem, wywoływał awantury, źle traktował żonę itd. itp. ... On się sam do tego przyznaje, a skoro się do tego przyznaje, to myślę, że również wie i rozumie czym pisze.

                  Ja tu czegoś w Twojej reakcji nie rozumiem. Ale, czy muszę... ?
                  Postrzegam ją jako odwetową: jak one śmiały tak zareagować? A co było złego w tej reakcji, że wywołało aż takie oburzenie?
                  Zdaje się, że to nas bardzo szybko podsumowano jako sfrustrowane seksualnie.
                  • kutuzow Re: Jednostronne mądrości naszych koleżanek 01.03.13, 11:13
                    jesod napisała:

                    > Kutuzw, o co Ci chodzi?

                    Jesod --> rozmowa dotyczyła tego czy spanie dziecka w łóżku rodziców jest dobre czy złe.
                    Nie czytam bloga Rozwodnika, nie chce mi się zagłębiać teraz w jego problemy bo nie to było głównym tematem rozmowy.
                    Chciałem za to zwrócić uwagę jak łatwo jest odwrócić kota ogonem i z czegoś co nie jest dobrą praktyką ("zasłanianie się" dzieckiem w łóżku jak tarczą przed seksem), przejść do szukania winy w drugiej stronie co niejako "wybiela" błędy pierwszej. Stąd moje przykłady.

                    Analogicznie: Masz problem z mężem oglądającym porno przed telewizorem, widocznie byłaś kiepską kochanką i to jest tylko efekt jego rozczarowania, a nie problem sam w sobie.

                    Zobacz że w tym stylu, jakoś nie padają takie sugestie. Jeśli to mężczyzna jest winien to na tym forum zawsze można znaleźć posty pełne oburzenia.

                    > Zdaje się, że to nas bardzo szybko podsumowano jako sfrustrowane seksualnie.

                    Jeśli już to cały czas piętnuję tutaj podwójne standardy w ocenie działań kobiet i mężczyzn. Na to zwróciłem tutaj uwagę. Kobieta odsuwa się od mężczyzny - wina mężczyzny (dziecko jest tutaj niby tylko wymówką), mężczyzna odsuwa się od kobiety -wina także mężczyzny (nie ważna jego wymówka bo jest na pewno ON winny).

                    Nie wiem skąd ten tekst o sfrustrowaniu seksualnym -do głowy by mi to nie przyszło.
                    • jesod Re: Jednostronne mądrości naszych koleżanek 01.03.13, 14:31
                      kutuzow napisał:
                      > Jesod --> rozmowa dotyczyła tego czy spanie dziecka w łóżku rodziców jest d
                      > obre czy złe.

                      Nie. Odniosłeś się do mojej wypowiedzi, która była reakcją na to co napisał Rozwodnik.

                      kutuzow napisał:
                      > Nie czytam bloga Rozwodnika, nie chce mi się zagłębiać teraz w jego problemy bo
                      > nie to było głównym tematem rozmowy.

                      Muszę Ci powiedzieć, że ja też, bo w pewnym momencie mnie znudził i zmęczył.
                      Ale przy okazji trochę więcej dowiedziałam się o człowieku. To pozwoliło mi na taką, a nie inną reakcję na to co napisał.

                      kutuzow napisał:
                      > Chciałem za to zwrócić uwagę jak łatwo jest odwrócić kota ogonem i z czegoś co
                      > nie jest dobrą praktyką ("zasłanianie się" dzieckiem w łóżku jak tarczą przed s
                      > eksem), przejść do szukania winy w drugiej stronie co niejako "wybiela" błędy p
                      > ierwszej. Stąd moje przykłady.

                      Nie odwracałam kota ogonem. Zapytałam Go tylko, czy spojrzał na problem trochę inaczej.
                      Czy rzeczywiście dziecko w tym wypadku było powodem jego problemu.

                      kutuzow napisał:
                      > Analogicznie: Masz problem z mężem oglądającym porno przed telewizorem, widoczn
                      > ie byłaś kiepską kochanką i to jest tylko efekt jego rozczarowania, a nie probl
                      > em sam w sobie.

                      Gdybym rzeczywiście miała taki problem na pewno szukałabym rozwiązania i wyjaśnienia.
                      Na pewno jako kobieta czułabym się odtrącona.

                      kutuzow napisał:
                      > Jeśli już to cały czas piętnuję tutaj podwójne standardy w ocenie działań kobie
                      > t i mężczyzn. Na to zwróciłem tutaj uwagę.

                      Widzę, że z zapałem, który przesłania rzeczywistość. Tutaj nie było na co zwracać uwagi i piętnować na zapas. Nie było ku temu żadnego powodu.

                      kutuzow napisał:
                      > Kobieta odsuwa się od mężczyzny - wina mężczyzny (dziecko jest tutaj niby tylko
                      > wymówką), mężczyzna odsuwa się od kobiety -wina także mężczyzny (nie ważna jego
                      > wymówka bo jest na pewno ON winny)

                      Gdzie konkretnie napisałam o czyjejś winie?
                      Jeśli już o niej jednak mówimy... To zazayczaj leży gdzieś po środku. Jest przyczyna - jest skutek. Jednak samo szukanie winnych uniewinnia i poprawia samopoczucie.

                      kutuzow napisał:
                      > Nie wiem skąd ten tekst o sfrustrowaniu seksualnym -do głowy by mi to nie przys
                      > zło.

                      No, Tobie może nie... Ale Sabatowi już tak. Jest akcja i reakcja.
                      Chociaż patrząc na Twoją reakcję i pęd do piętnowania...

                • yoric Re: Jednostronne mądrości naszych koleżanek 01.03.13, 11:18
                  > Twój facet ciągle siedzi w pracy, nie ma dla Ciebie czasu?
                  > Praca zabrała Ci faceta? Tak to sobie wytłumaczyłaś? .... A może to mąż pod pre
                  > tekstem pracy odsunął się z jakiś powodów od Ciebie? Nie pomyślałaś o tym?

                  Daj spokój, Kutuzow. Nie wymagaj cudów :))
                • aandzia43 Do Kutuzowa 01.03.13, 13:00
                  Widzę że koleżanki jak zwykle są "obiektywne" ale tylko w swoim mniemaniu.
                  > Może w takim razie weźmiemy przykład z Was Drogie Panie i będziemy udzielali po
                  > dobnych rad wszystkim tym paniom które narzekają tutaj na swoich facetów.

                  Kutuzow, mój post dotyczył konkretnie, tylko i wyłącznie, osoby Rozwodnika. KONKRETNIE. Nie potrzebnie wytaczasz ciężką artylerię w odzewie właśnie na moje dwa zdania na krzyż odniesione do Rozwodnika.

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
      • triismegistos Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 11:51
        Co za bzdura, że wygląd faceta ma marginalne znaczenie? Owszem, zgodzę się z tym, że meska atrakcyjność jest mniej zależna od wyglądu niż kobieca, ale optymistyczne założenie, że nie ma znaczenia prowadzi prościutko na to forum.
        --
        Jeśli w nocy stoisz za kimś w kolejce do bankomatu, a nie chcesz być postrzegany jako potencjalne zagrożenie, uspokój osobę przed tobą czułym pocałunkiem w szyję.
      • gomory Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 11:56
        > ciekawe jaka propozycja dla faceta ?

        Zona marudzi na kase?
        Przyprowadz sobie do domu bezdomnego bazyla - zaimponujesz jej iloscia puszek po piwie w kubelku.
        Zona trzeszczy, ze nie ogarniasz chalupy?
        Przyprowadz sobie do domu bezdomnego bazyla - zaimponujesz jej cieknacym kranem, z ktorego mozna pic bez dotykania kurka.
        Jak sie postarasz to zawsze mozesz sie jakos ustawic :).
        • zawle Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 13:06
          gomory napisał: > Przyprowadz sobie do domu bezdomnego bazyla

          Myślisz że bezdomny bazyl po ogrzaniu, najedzeniu i wyspaniu nie zacznie mieć wymagań?:)
          --
          Czy ja sobie przeczę?
          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
          ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • gomory Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 15:54
            > Myślisz że bezdomny bazyl po ogrzaniu, najedzeniu i wyspaniu nie zacznie mieć wymagań?:)

            Zacznijmy od tego, ze jak sie przyjrzec sprawie to sie okaze, ze przesadzone wymagania to moze miec Sabat, a nie bazyl.
            Bazyl z wymaganiami traci na atrakcyjnosci z szybkoscia TGV. To znak, ze czas rozpoczac lowy na nowego. Moze nawet jakiegos z zagranicy zaimportowac? Niekumatego, bez jezyka, zdanego na laske panska :).
            • urquhart Polacy natomiast chętnie wiążą się z Ukrainkami 27.02.13, 17:28
              > Bazyl z wymaganiami traci na atrakcyjnosci z szybkoscia TGV. To znak, ze czas r
              > ozpoczac lowy na nowego. Moze nawet jakiegos z zagranicy zaimportowac? Niekumat
              > ego, bez jezyka, zdanego na laske panska :).

              Tia trzeba podpatrywać jak radzą sobie inni

              "Polki coraz częściej decydują się na związek z Niemcem lub Brytyjczykiem. Panowie z tych krajów również zdecydowanie deklarują zainteresowanie poślubieniem Polki, które postrzegane są, jako idealne kandydatki na żony. Polacy natomiast chętnie wiążą się z Ukrainkami, które są znacznie mniej wyemancypowane niż Polki."
              www.mydwoje.pl/maz-z-Niemiec-malzenstwa-z-obcokrajowcami
              --
              Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
        • sabat-77 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 09:33
          gomory napisał:

          > > ciekawe jaka propozycja dla faceta ?
          >
          > Zona marudzi na kase?
          > Przyprowadz sobie do domu bezdomnego bazyla - zaimponujesz jej iloscia puszek p
          > o piwie w kubelku.
          > Zona trzeszczy, ze nie ogarniasz chalupy?
          > Przyprowadz sobie do domu bezdomnego bazyla - zaimponujesz jej cieknacym kranem
          > , z ktorego mozna pic bez dotykania kurka.
          > Jak sie postarasz to zawsze mozesz sie jakos ustawic :).

          Rzecz w tym, że w moim przypadku żona słowa o kasie nie wspomniała :) Praktycznie nigdy to nie był argument, nawet w mocniejszych kłótniach - które w sumie zdarzają się niezwykle rzadko. Brak tematu. Co do chałupy, to dla niej nigdy nie będzie wystarczająco czysto :P Przynajmniej w teorii, bo głównie to zrzędzi, a np. okapu nad kuchenką czy pralki to chyba nigdy nie umyła, zawsze ja musiałem. :p
          • gomory Baaaazzzyyyylll!!!! 28.02.13, 10:21
            > Rzecz w tym, że w moim przypadku żona słowa o kasie nie wspomniała :)

            Hej! Obudz sie!!!!!!!!!!!!!
            Nie zona! Nie mowimy o zonie tylko o bazylu z ulicy!
            Moje zdanie znasz - zonie ciezzzko byloby Ci zaimponowac. Tak to juz jest urzadzone - gdyby nas zamienic miejscami to spoko. Szansa jest. Ty moja, ja Twoja - moze nie na luziku, ale mogloby zadzialac.
            To bazylowi mozesz zaimponowac, nie malzonce. Z zona to juz chyba sam sobie pozamiatales.
      • rekreativa Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 11:57
        "Wiadomo, że wygląd u faceta ma znaczen
        > ie marginalne, "

        To już od dawna jest nieprawda. Może i kobitka nie pójdzie do ślubu z chłopem tylko dlatego, że on taki ładny, ale zapuszczonego faceta z pewnością pożądać nie będzie.
        A zatem: do fryzjera pójść, mięśnie potrenować, ubrać się szykownie, wypachnić i w zaloty :)
        --
        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
      • urquhart Re: a wykład Esther Perel na TED koledzy i koleża 27.02.13, 21:49
        Świetne brakowało mi Perel na TED! I jest. I parę rad dla facetów też ma , przestać być przwiedywalnym i odpowiedzialnym. Nowe ciekawe: Miłość to mieć, pożądanie to chcieć.
        --
        Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
    • aandzia43 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 18:49
      >  wyrzuć dzieci z łóżka. Czas oduczyć je przychodzenia zaraz po waszym zaśnięc
      > iu, a najlepiej – w ogóle nauczyć zasypiania w swoim łóżeczku. Wasze łóżk
      > o na powrót powinno stać się świątynią przyjemności i odpoczynku.

      Przede wszystkim wyrzuc z sypialni telewizor. Wasza sypialnia powinna na powrot stac sie swiatynia przyjemnosci i odpoczynku.

      --
      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
    • yoric Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 19:41
      A jak dla mnie to taki tekst redaktora Pani Domu, którego rzucono na ten akurat temat w tym tygodniu. Posklejał jakieś tam wskazówki z netu, część trafnych, część nietrafnych, porobił parafrazy i voila. Jest wierszówka.
      To Forum ma daleko więcej mądrości niż ten tekst, w czym niebagatelna Urqu i Twoja zasługa.
      • urquhart Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 21:52
        A twoje pamiętne Antidotum - The Wuss Cure?
        --
        Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
          • sabat-77 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 08:01
            yoric napisał:

            > a masz gdzieś linka? Bo... lekarzu, lecz się sam!! Ostatnio przydarzyła mi się
            > znajomość, w której właśnie zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych mądrościach
            > - i oczywiście klęska!

            Słyszałem, że jedna babka bardzo się malowała, żeby podkreślić swoją urodę. Wyszła za mąż za bardzo bogatego faceta, który myślał że ma super laskę, a ona wstawała codziennie o 5 rano i leciała się umalować, tak żeby jej mąż nie widział bez make-upu.
            Kiedyś się za bardzo wyluzowała i zapomniała wstać.

            Rozwiódł się.

            Krótko mówiąc - chcesz udawać cały czas ? :) No way bro. Pua to dobra strategia na wyrwanie lachona, ale nie na długi związek. Zajedziesz się.
              • urquhart Gloss 28.02.13, 08:40
                zawle napisała:

                > blog-mezczyzny.pl/news.php
                > To chyba jego..

                Gloss , łezka w oku się kręci
                "Ja wiem, że najbardziej podniecającym organem mężczyzny jest nasz mózg"

                Ale jego podkreślanie o prawdziwości i odkryciach kolejnych męskich cech przekonywało mnie że to kobieta w gruncie rzeczy która naoglądałą się filmu "Czego pragną kobiety" z Gibsonem i chciała stworzyć postać która inspirowała by mężczyzn do poprawy a kobietom przywracałą wiarę

                Skupiła zainteresowanie jakiejś grupy i zarabia na reklamach więc pomysł jest skuteczny
                :)

                --
                W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                • zawle Re: Gloss 28.02.13, 10:09
                  urquhart napisał: Ale jego podkreślanie o prawdziwości i odkryciach kolejnych męskich cech przeko
                  > nywało mnie że to kobieta w gruncie rzeczy która naoglądałą się filmu "Czego pr
                  > agną kobiety" z Gibsonem i chciała stworzyć postać która inspirowała by mężczyz
                  > n do poprawy a kobietom przywracałą wiarę

                  Chyba Bóg Cię opuścił. To facet który naoglądał się filmów z Melem i chciał stworzyć mężczyznę o którym myśli, że go takiego właśnie pragną kobiety. I stworzył....myślę że uprawiając seks z babką, żeby się podkręcić myśli o swoim internetowym bycie:)
                  Jego wytwór był dla mnie nie do zniesienia. Podobnie jak faceci Wiśniewskiego. Im się tylko wydaje że wiedzą.
                  --
                  Czy ja sobie przeczę?
                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                  • hello-kitty2 Re: Gloss 28.02.13, 10:34
                    A ja mysle, ze pisanie bloga to jest swietny pomysl dla faceta, ktory ma problemy w wyrywaniem dup = czytaj Sabata :)

                    Mysle, ze facet jak Sabat spokojnie, z pocalowaniem z reke okrecalby babki i same wlazilyby mu do lozka (bez zdjec i bez badan i bez kondomow i z polykiem i z analem i co by tylko chcial).

                    Baby wkreca jak nic gadu gadu o seksie.

                    Same by sie zglaszaly, jestem pewna.
                    • zawle Re: Gloss 28.02.13, 10:37
                      hello-kitty2 napisała: Mysle, ze facet jak Sabat spokojnie, z pocalowaniem z reke okrecalby babki i sa
                      > me wlazilyby mu do lozka (bez zdjec i bez badan i bez kondomow i z polykiem i z
                      > analem i co by tylko chcial).
                      > Baby wkreca jak nic gadu gadu o seksie.
                      > Same by sie zglaszaly, jestem pewna.


                      Ale tylko te co za dużo czytać nie lubią. Po głębszym wczytaniu, podjarka jak na Jarka:)
                      --
                      Czy ja sobie przeczę?
                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                      • hello-kitty2 Re: Gloss 28.02.13, 10:43
                        zawle napisała:

                        > Ale tylko te co za dużo czytać nie lubią. Po głębszym wczytaniu, podjarka jak n
                        > a Jarka:)

                        hehe no ale pamietasz kochana jaka jest idealna babka by spolka Gomo-Urqu? Jak to lecialo? Ladniejsza - glupsza - nierywalizujaca - lojalna = niewczytujaca sie za gleboko :) Zreszta kto by mial czas na czytanie, jak pazur trza zrobic, jaki dzisiaj kolor kladziesz? Ja nie wiem ale zaraz zadzwonie do mojego stylisty - fetyszysty co w trendach piszczy :)
                        • zawle Re: Gloss 28.02.13, 11:52
                          hello-kitty2 napisała: Zreszta kto by mial czas na czytanie, jak pazur trza zrobic, ja
                          > ki dzisiaj kolor kladziesz? Ja nie wiem ale zaraz zadzwonie do mojego stylisty
                          > - fetyszysty co w trendach piszczy :)

                          Ja to zamierzam się dzisiaj wykąpać, czym niestety złamię obowiązujące trendy o rozprzestrzenianiu feromonów. Ale się nie ogolę pod pachami i na nogach co będzie folkowym elementem;)
                          --
                          Czy ja sobie przeczę?
                          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                          ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                          • hello-kitty2 Re: Gloss 28.02.13, 13:02
                            zawle napisała:

                            > Ja to zamierzam się dzisiaj wykąpać, czym niestety złamię obowiązujące trendy o
                            > rozprzestrzenianiu feromonów. Ale się nie ogolę pod pachami i na nogach co będ
                            > zie folkowym elementem;)

                            Tak, wlasnie stylista donosi mi, ze futro wraca do lask. Niemniej dostalam w prezencie depilator. Toz to cudo jest, ze ja wczesniej nie nie zainteresowalam ta technologia? By the way: jakie fryzury na cipce modne, bo nie wiem jak daleko wjechac maszyna? :)
                            www.youtube.com/watch?v=VmLM_JbubNQ
                            W kazdym badz razie widze, ze u ciebie lizanko odpada, conajmniej do soboty, kiedy to przywrocisz nauralna flore bakteryjna:)

                            • zawle Re: Gloss 28.02.13, 13:17
                              hello-kitty2 napisała:
                              > Tak, wlasnie stylista donosi mi, ze futro wraca do lask. Niemniej dostalam w pr
                              > ezencie depilator. Toz to cudo jest, ze ja wczesniej nie nie zainteresowalam ta
                              > technologia? By the way: jakie fryzury na cipce modne, bo nie wiem jak daleko
                              > wjechac maszyna? :)

                              Inspirację biorę zawsze od jennifer lopez:))))
                              www.we-dwoje.pl/fryzury;jennifer;lopez,artykul,359.html
                              Czyli...prostota, naturalność i piękno:)))


                              Do depilatorów mam stosunek podobny jak do wąłków:
                              www.youtube.com/watch?v=152yp_mSQxQ
                              > W kazdym badz razie widze, ze u ciebie lizanko odpada, conajmniej do soboty, ki
                              > edy to przywrocisz nauralna flore bakteryjna:)

                              W piątek idę na siłkę, to się nadpocę:)


                              --



                              Czy ja sobie przeczę?
                              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                              ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                              • zyg_zyg_zyg ot 28.02.13, 14:05
                                > Do depilatorów mam stosunek podobny jak do wąłków:
                                > www.youtube.com/watch?v=152yp_mSQxQ

                                Do depilatorów mam stosunek przeciwny, ale Szczepana i Irenkę wielbię od lat.
                                Na życiu trzeba się znać! :-)
                              • aandzia43 Re: Gloss 28.02.13, 22:25
                                No to się, dziewczyny, popłakałam ze śmiechu :-D

                                --
                                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                    • rozwodnik-waw Re: Gloss 28.02.13, 13:53
                      > A ja mysle, ze pisanie bloga to jest swietny pomysl dla faceta, ktory ma proble
                      > my w wyrywaniem dup = czytaj Sabata :)

                      Szczerze?

                      Do mnie czytelniczki czasami piszą, czasami wysyłają zdjęcia. Jedna napisała ostatnio coś takiego:
                      "czasem myślę jak wglądasz i .... w mych oczach jesteś apetyczny Cholero :P"

                      Szkoda, że wpadłem na to tak późno... ;)

                      --
                      moje życie po rozwodzie
                      • hello-kitty2 Re: Gloss 28.02.13, 14:32
                        rozwodnik-waw napisał:

                        > > A ja mysle, ze pisanie bloga to jest swietny pomysl dla faceta, ktory ma
                        > proble
                        > > my w wyrywaniem dup = czytaj Sabata :)
                        >
                        > Szczerze?
                        >
                        > Do mnie czytelniczki czasami piszą, czasami wysyłają zdjęcia. Jedna napisała os
                        > tatnio coś takiego:
                        > "czasem myślę jak wglądasz i .... w mych oczach jesteś apetyczny Cholero :P"
                        >
                        > Szkoda, że wpadłem na to tak późno... ;)

                        Czyli potwierdzasz? :)
                        • rozwodnik-waw Re: Gloss 28.02.13, 15:57
                          Nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków, ale u mnie zdaje się to działać.

                          Choć lepiej działały portale randkowe. ;)

                          --
                          moje życie po rozwodzie
                          • hello-kitty2 Re: Gloss 28.02.13, 16:17
                            rozwodnik-waw napisał:

                            > Nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków, ale u mnie zdaje się to działać.
                            >
                            > Choć lepiej działały portale randkowe. ;)

                            Rozwodnik, ja juz ci mowilam ze twoj blog byl smutny :) A w ogole kiedy przestaniesz byc tym 'rozwodnikiem', co? Ja tez jestem rozwodka, a czy przedstawiam ci sie od tej strony? Moze warto zrobic krok do przodu? Choc moge teraz walic jak kula w plot, bo ostatnio podczytywalam cie za czasow Agaty, wiec na biezaco nie jestem.
                            • rozwodnik-waw Re: Gloss 01.03.13, 17:00
                              Na razie nie planuję ślubu, jeszcze żadna partnerka się nie zasłużyła dostatecznie. ;)

                              Krokiem do przodu ma być kolejny ślub?

                              --
                              moje życie po rozwodzie
                              • hello-kitty2 Re: Gloss 01.03.13, 18:45
                                rozwodnik-waw napisał:

                                > Na razie nie planuję ślubu, jeszcze żadna partnerka się nie zasłużyła dostatecz
                                > nie. ;)
                                >
                                > Krokiem do przodu ma być kolejny ślub?

                                haha oczywiscie, ze nie, wystarczy z rozwodnika 'przejsc' na singla :)


                                • rozwodnik-waw Re: Gloss 02.03.13, 17:41
                                  > haha oczywiscie, ze nie, wystarczy z rozwodnika 'przejsc' na singla :)

                                  W sensie, że zmienić pseudonim na forum? Szkoda zachodu.

                                  A blog opisuje życie po rozwodzie, którego sporą częścią jest moje dziecko i moja była żona.

                                  --
                                  moje życie po rozwodzie
                                  • hello-kitty2 Re: Gloss 02.03.13, 18:11
                                    rozwodnik-waw napisał:

                                    > > haha oczywiscie, ze nie, wystarczy z rozwodnika 'przejsc' na singla :)
                                    >
                                    > W sensie, że zmienić pseudonim na forum? Szkoda zachodu.
                                    >
                                    > A blog opisuje życie po rozwodzie, którego sporą częścią jest moje dziecko i mo
                                    > ja była żona.

                                    Nie o zmiane nicka chodzi, o zmiane postawy w zyciu. Bycie rozwodnikiem to jak bycie jedynie reszta czegos juz nieistniejacego. Bycie rozwodnikiem to jak bycie jakimis ruinami. Pozostaloscia czegos, co minelo i juz nie wroci. Smutne no.

                                    A po co opisujesz zycie po rozwodzie? Jako jakis dokument?
                                    • rozwodnik-waw Re: Gloss 02.03.13, 19:52

                                      To Twoja opinia, ja tego w taki sposób wcale nie odbieram.

                                      > A po co opisujesz zycie po rozwodzie? Jako jakis dokument?

                                      Podobnie można zapytać, po co ludzie piszą blogi... Ale już ustaliliśmy, że ja swojego piszę po to, by się do mnie zgłaszały chętne, ładne czytelniczki. ;)

                                      --
                                      moje życie po rozwodzie
                                      • hello-kitty2 Re: Gloss 02.03.13, 20:36
                                        rozwodnik-waw napisał:

                                        >
                                        > To Twoja opinia, ja tego w taki sposób wcale nie odbieram.
                                        >
                                        > > A po co opisujesz zycie po rozwodzie? Jako jakis dokument?
                                        >
                                        > Podobnie można zapytać, po co ludzie piszą blogi... Ale już ustaliliśmy, że ja
                                        > swojego piszę po to, by się do mnie zgłaszały chętne, ładne czytelniczki. ;)

                                        No wlasnie tylko po co chetne mialyby sie zglaszac do 'rozwodnika'? :) Myslisz, ze to dodaje Ci atrakcyjnosci? Ale nie wiem dlaczego piszesz, bo jak masz inny powod to zrozumiem.
                                        • sabat-77 Re: Gloss 02.03.13, 21:04
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > No wlasnie tylko po co chetne mialyby sie zglaszac do 'rozwodnika'? :) Myslisz,
                                          > ze to dodaje Ci atrakcyjnosci? Ale nie wiem dlaczego piszesz, bo jak masz inny
                                          > powod to zrozumiem.

                                          No wiesz, na swój sposób to ma sens. Lepiej "rozwodnik-waw" niż "żonatyichetny42" :)
                                          Dlaczego ? Bo "rozwodnik" jest już rozwiedziony, a "żonaty i chętny" prawdopodobnie żonatym pozostanie i tylko obiecuje gruszki na wierzbie.
                                          • hello-kitty2 Re: Gloss 02.03.13, 21:54
                                            sabat-77 napisał:

                                            > No wiesz, na swój sposób to ma sens. Lepiej "rozwodnik-waw" niż "żonatyichetny4
                                            > 2" :)
                                            > Dlaczego ? Bo "rozwodnik" jest już rozwiedziony, a "żonaty i chętny" prawdopodo
                                            > bnie żonatym pozostanie i tylko obiecuje gruszki na wierzbie.

                                            Sens moze ma ale ja pisalam o atrakcyjnosci. I tez wyjasnialam jak kojarzy mi sie 'rozwodnik' = ruiny, zgliszcza, po seksie gadki z serii: byla - klopoty - dziecko :)

                                            W ogole po co mieszac stan cywilny do ogloszen o seksie?

                                            I tez jakie gruszki na wierzbie? A co zonaty nie moze mnie dobrze przeruchac? Caly czas myslisz kategoriami, ze jedyne co mozesz wartosciowego dac kobiecie to zwiazek? Pytanie co jesli zwiazek w mojej hierarchii waznosci jest na jednym z ostatnich miejsc? Wtedy nadal musze go wziazc z dobrodziejstwem inwentarza?
                                            • kag73 Re: Gloss 02.03.13, 21:59
                                              A co zonaty nie moze mnie dobrze przeruchac? C
                                              > aly czas myslisz kategoriami, ze jedyne co mozesz wartosciowego dac kobiecie to
                                              > zwiazek? Pytanie co jesli zwiazek w mojej hierarchii waznosci jest na jednym z
                                              > ostatnich miejsc? Wtedy nadal musze go wziazc z dobrodziejstwem inwentarza?

                                              No niby tak, kitty, moze. Ale ja np. mam zasade, ze za zonatych, ksiezy i facetow kolezanek sie nie biore i tyle. I zwiazek nie ma tutaj nic do rzeczy, nawet jak nie jestem zainteresowana zwiazkiem, nie chce seksu z zonatym, bo sie solidaryzuje z kobietami. Czyli jak zonaty to u mnie na "ruchanie" nie ma szans.
                                              Co nie zmienia faktu, ze mozna sie inaczej nazwac a nie wedlug stanu cywilnego.
                                              • zawle Re: Gloss 02.03.13, 22:35
                                                kag73 napisała: > No niby tak, kitty, moze. Ale ja np. mam zasade, ze za zonatych, ksiezy i facet
                                                > ow kolezanek sie nie biore i tyle. I zwiazek nie ma tutaj nic do rzeczy, nawet
                                                > jak nie jestem zainteresowana zwiazkiem, nie chce seksu z zonatym, bo sie solid
                                                > aryzuje z kobietami. Czyli jak zonaty to u mnie na "ruchanie" nie ma szans.
                                                > Co nie zmienia faktu, ze mozna sie inaczej nazwac a nie wedlug stanu cywilnego.

                                                Pochwalam. Żonaty odbija się czkawką, księża będą na mojej dupie polemizować z Bogiem, facecie koleżanek pachną nimi...to zbereźne i homoseksualne:) Rozwodnik jednak odstrasza. To facet który nadal klęczy. Nie nastraja:(

                                                --
                                                Czy ja sobie przeczę?
                                                Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                              • sabat-77 Re: Gloss 02.03.13, 22:39
                                                kag73 napisała:

                                                > No niby tak, kitty, moze. Ale ja np. mam zasade, ze za zonatych, ksiezy i facet
                                                > ow kolezanek sie nie biore i tyle. I zwiazek nie ma tutaj nic do rzeczy, nawet
                                                > jak nie jestem zainteresowana zwiazkiem, nie chce seksu z zonatym, bo sie solid
                                                > aryzuje z kobietami. Czyli jak zonaty to u mnie na "ruchanie" nie ma szans.

                                                To jest chyba mocno złożona sprawa. Wydaje mi się, że bycie żonatym przekreśla faceta głównie w oczach bardzo młodych dziewczyn, poszukujących męża w swojej kategorii wiekowej (zwykle kawalerów). Natomiast przychodzi taki wiek, że samotna kobieta (singielka, która postanowiła znaleźć kogoś na stałe albo rozwódka) woli odbić męża koleżance czy innej kobiecie, niż związać się z kimś kto nie ma doświadczenia związkowego albo mocno pokręcony życiorys :) Na takie panie mówi się "kłusowniczki" :P Ale w obu przypadkach podświadomą motywacją jest związek w tle.

                                                On z resztą chyba zazwyczaj gdzieś chociażby potencjalnie u dziewczyn w seksie się pojawia, bo przecież gdyby chodziło wyłącznie o seks i namiętność, to zaradność i dostęp do dóbr miałyby u mężczyzny znaczenie marginalne, a na pierwszy plan wysuwałaby się jego uroda, sprawność fizyczna i bystry umysł. Dobre geny generalnie, analogicznie jak w ocenie atrakcyjności kobiety przez mężczyzn. W kontekście wyłącznie seksu dla seksu bycie czy nie bycie żonatym byłoby u faceta równie istotne co zeszłoroczny śnieg.
                                                • zawle Re: Gloss 02.03.13, 22:48
                                                  sabat-77 napisał: > On z resztą chyba zazwyczaj gdzieś chociażby potencjalnie u dziewczyn w seksie
                                                  > się pojawia, bo przecież gdyby chodziło wyłącznie o seks i namiętność, to zarad
                                                  > ność i dostęp do dóbr miałyby u mężczyzny znaczenie marginalne, a na pierwszy p
                                                  > lan wysuwałaby się jego uroda, sprawność fizyczna i bystry umysł. Dobre geny ge
                                                  > neralnie, analogicznie jak w ocenie atrakcyjności kobiety przez mężczyzn. W kon
                                                  > tekście wyłącznie seksu dla seksu bycie czy nie bycie żonatym byłoby u faceta r
                                                  > ównie istotne co zeszłoroczny śnieg.

                                                  Ludzie sukcesu zachowują się inaczej..również w łóżku. To może działać podniecająco. Można tez podejść zadaniowo, przeczołgać się, zapalić papierosa, nie gadać i zapomnieć. wtedy nawet inteligencja nie gra roli.
                                                  --
                                                  Czy ja sobie przeczę?
                                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                              • hello-kitty2 Re: Gloss 02.03.13, 23:05
                                                kag73 napisała:

                                                > No niby tak, kitty, moze. Ale ja np. mam zasade, ze za zonatych, ksiezy i facet
                                                > ow kolezanek sie nie biore i tyle. I zwiazek nie ma tutaj nic do rzeczy, nawet
                                                > jak nie jestem zainteresowana zwiazkiem, nie chce seksu z zonatym, bo sie solid
                                                > aryzuje z kobietami. Czyli jak zonaty to u mnie na "ruchanie" nie ma szans.
                                                > Co nie zmienia faktu, ze mozna sie inaczej nazwac a nie wedlug stanu cywilnego.

                                                No i tu wlasnie, jak on sie przedstawia jako 'chetny zonaty 43' to nie ma u Ciebie szans, a jak nie odkryje sie to ma szanse Cie zdobyc, jak juz go tak zakrecisz, ze nie bedzie umial sie powstrzymac :) Zart. Choc marketingowo, rozmawiajac z pozycji poszukujacego do lozka lepiej niech sie nie okresla/przekresla z gory. Przeciez zawsze moze sie dookreslic gdy przejdziecie na kolejny szczebelek.

                                                Inna sprawa, ze zonaci to jest duza grupa i rozne sa konstalacje. Jest przeciez masa swingersow i osob zyjacych w otwartych zwiazkach, osob zdradzajacych wiec ocenianie ich wg statusu matrymonialnego jest niewymierne. Oni nadal sa dostepni na rynku seksualnym.

                                                Rozumiem, ze solidaryzujesz sie z kobieta, ktora wyobrazasz sobie jako siebie ale przeciez kobiety sa rozne np takie, ktore zycza sobie by maz poszedl na bok i im dal spokoj, sa tez takie co ida razem z nim :)

                                                A jeszcze inna sprawa: jak odsiejesz zonatych (nie wiem czy rozumiesz przez to tylko tych z podpisanym aktm czy po prostu kazdego w zwiazku, bo u mnie to malzenstw nie jest tak wiele), ksiezy, gejow i facetow kolezanek w pewnym wieku to juz niewielu zostanie :)




                                                • kag73 Re: Gloss 03.03.13, 00:54
                                                  Tak, kitty, zasada jest prosta i nieskomplikowana. Nie mowie o swingersach, wtedy nie mowimy o zdradzie, bo rzecz jest jawna i partnerzy sie w to bawia a zatem legal...sama musialbym sie zaczac w to bawic(nigdy nie mow nigdy). Bo tak w swoim zyciu masy swingersow i ludzi w otwartych zwiazkach nie spotkalam, albo spotkalam, ale sie nie dowiedzialam.

                                                  Nie dramatyzowalabym az tak bardzo "w pewnym wieku" pojawiaja sie rozwodnicy, wdowcy, mlodzi single, ktorzy nie maja nic przeciwko co by przespac sie z nieco starsza od nich kobieta. Poza tym, od biedy, w pewnym wieku mozna zaplacic jakiemus zigolo i masz co chcesz z gwarancja orgazmu, podobno ;)
                                                  A moze latwo mi mowic, bo nigdy mnie jeszcze tak bardzo nie przypililo z braku seksu, w koncu tego kwiatu jest pol swiatu ;)
                                                  • yoric Re: Gloss 03.03.13, 03:48
                                                    > A moze latwo mi mowic, bo nigdy mnie jeszcze tak bardzo nie przypililo z braku
                                                    > seksu, w koncu tego kwiatu jest pol swiatu ;)

                                                    to wynocha z Forum :)

                                                    No co, ja mogę jako starszy stażem ;)
                                                  • kag73 Re: Gloss 03.03.13, 03:58
                                                    yoric napisał:

                                                    > > A moze latwo mi mowic, bo nigdy mnie jeszcze tak bardzo nie przypililo z
                                                    > braku
                                                    > > seksu, w koncu tego kwiatu jest pol swiatu ;)
                                                    >
                                                    > to wynocha z Forum :)
                                                    >
                                                    > No co, ja mogę jako starszy stażem ;)

                                                    Hmm, to forum jest rowniez o seksie w malzenstiwe a nie tylko o jego braku. Tak mi sie przynajmniej wydawalo :)
                                                  • sabat-77 Re: Gloss 03.03.13, 07:22
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Tak, kitty, zasada jest prosta i nieskomplikowana. Nie mowie o swingersach, wte
                                                    > dy nie mowimy o zdradzie, bo rzecz jest jawna i partnerzy sie w to bawia a zate
                                                    > m legal...sama musialbym sie zaczac w to bawic(nigdy nie mow nigdy). Bo tak w s
                                                    > woim zyciu masy swingersow i ludzi w otwartych zwiazkach nie spotkalam, albo sp
                                                    > otkalam, ale sie nie dowiedzialam.
                                                    >
                                                    > Nie dramatyzowalabym az tak bardzo "w pewnym wieku" pojawiaja sie rozwodnicy, w
                                                    > dowcy, mlodzi single, ktorzy nie maja nic przeciwko co by przespac sie z nieco
                                                    > starsza od nich kobieta. Poza tym, od biedy, w pewnym wieku mozna zaplacic jaki
                                                    > emus zigolo i masz co chcesz z gwarancja orgazmu, podobno ;)
                                                    > A moze latwo mi mowic, bo nigdy mnie jeszcze tak bardzo nie przypililo z braku
                                                    > seksu, w koncu tego kwiatu jest pol swiatu ;)

                                                    Kag, kurde, tak jak lubię Cię, ale w tym momencie to uczysz ojca dzieci robić.
                                                    Ty byś nie dramatyzowała, bo nie masz w tym żadnej praktyki i sobie tylko głośno gdybasz. Jesteś z facetem od wielu lat, masz rodzinę dla której żyjesz i jesteś szczęśliwa. Kitty natomiast jest praktykiem tej sytuacji, o której mowa. Ona jest sama, teraz i tu, więc dokładnie wie ILU tych super singli, wdowców i młodszych, napalonych supermenów ją otacza. No i jeszcze - jaka część z tych, którzy rzeczywiście są alfami i ci się podobają, szczerze kwapi się, żeby wyruchać panią w okolicach czterdziestki ?
                                                    Jak ci dziewczyna znająca sprawę z praktyki przyznaje, że jest ciężko, to weź jej kurna uwierz na słowo a nie dyskutuj :>
                                                  • hello-kitty2 Re: Gloss 03.03.13, 12:49
                                                    sabat-77 napisał:

                                                    > Jak ci dziewczyna znająca sprawę z praktyki przyznaje, że jest ciężko, to weź j
                                                    > ej kurna uwierz na słowo a nie dyskutuj :>

                                                    Nie no Sabat bez przesady, dyskusja zawsze jest mile widziana, a im bardziej sie roznimy punktem widzenia/siedzenia tym lepiej.

                                                    Po prostu cos mi odwalilo i chcialby mi sie starszego ode mnie i tu juz zaczynaja sie schody. Mlodsi wolni sa i czterdziestki chcetnie biora. Sabat znowu sie za bardzo fiksujesz na urodzie. Przyklad: facet mowil mi, ze mial w lozku mloda, piekna dziewczyne, jak z katalogu, wymarzona, podsumowal, ze w lozku byla tak nie podniecajaca, ze musial myslec o innej, zeby w ogole dojsc. I to wcale nie znaczy, ze nie bylo tez anala i orala. Robila wszystko a jednak nigdy wiecej. Rozumiesz? To samo moze byc w druga stone.
                                                  • sabat-77 Re: Gloss 03.03.13, 16:17
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat-77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jak ci dziewczyna znająca sprawę z praktyki przyznaje, że jest ciężko, to
                                                    > weź j
                                                    > > ej kurna uwierz na słowo a nie dyskutuj :>
                                                    >
                                                    > Nie no Sabat bez przesady, dyskusja zawsze jest mile widziana, a im bardziej si
                                                    > e roznimy punktem widzenia/siedzenia tym lepiej.

                                                    Jasne, to było z przymrużeniem oka, stąd ten uśmieszek na końcu ;) Dyskutujmy, nawet ostro, dopóki nie zaczynamy się obrzucać obelgami jak małpy gównami to jest okej. :)

                                                    > Po prostu cos mi odwalilo i chcialby mi sie starszego ode mnie i tu juz zaczyna
                                                    > ja sie schody. Mlodsi wolni sa i czterdziestki chcetnie biora. Sabat znowu sie
                                                    > za bardzo fiksujesz na urodzie. Przyklad: facet mowil mi, ze mial w lozku mloda
                                                    > , piekna dziewczyne, jak z katalogu, wymarzona, podsumowal, ze w lozku byla tak
                                                    > nie podniecajaca, ze musial myslec o innej, zeby w ogole dojsc. I to wcale nie
                                                    > znaczy, ze nie bylo tez anala i orala. Robila wszystko a jednak nigdy wiecej.
                                                    > Rozumiesz? To samo moze byc w druga stone.

                                                    Jasne, że rozumiem.
                                                    Przypuszczam, że ta piękna dziewczyna nie reagowała na niego odpowiednio mocno. Mogę mijać dzień w dzień posągową piękność i jeśli będzie w stosunku do mnie kompletnie obojętna z zachowania, to pewnie pomyślę sobie "hmm... ładna" i pójdę dalej.
                                                    Ale jeśli potem spotkam dużo przeciętniejszą dziewczynę, która na mój widok zacznie się uśmiechać, odgarniać włosy i dłuuuugo patrzeć, to pewnie w końcu bym podszedł "pogadać o pogodzie".
                                                    Pewnie w psychoewo podpada to pod czynnik "zaangażowanie", który ma wyraźnie duże znaczenie dla atrakcyjności.
                                                  • kag73 Re: Gloss 03.03.13, 16:18
                                                    Oj, Sabat, to ze jestem mezatka nie znaczy, ze nie mam oczu i nikogo i niczego nie widze. Napisane na twarzy nie mam "mezatka" i okazje na "wyruchanie" przez obcego miewalam nie raz. Teraz tez miewam, ale sie nie liczy, bo te wszystkie dwudziestolatki to Latynosi sa, leca na egzotyka:)
                                                    Niemniej jednak Kitty jest w Holandii, tam tez pelno przeroznych chetnych egzotykow.

                                                    Sprecyzujmy o czym mowilmy: o seksie czy o kims "przyzwoitym" na stale, bo to roznica.

                                                    Poza tym nie wkrecaj sobie, ze tylko samce alfa maja szanse na seks, bo to nie prawda. To czy ktos z kims do lozka pojdzie i dlaczego to kwestia sympati, sytuacji, okilcznosci, no i potrzeby. A kto na pojedyncze osoby dziala to zupelnie to zupelnie inna kwestia, czasem feromony dzialaja chociaz kobieta/mezczyzna nie odpowiadaja swoim idealom.
                                                    Ty, sabat, jestes zonaty i chcesz seksu ale z zona, wiem o tym. Z Twoja postawa i nastawieniem na pewno zadnej nie znajdziesz, bo przede wszystkim nie jestes gotowy na seks poza zwiazkiem.
                                                  • zawle Re: Gloss 03.03.13, 18:00
                                                    Podobają mi się wysocy, postawni i silni. W łóżku najlepiej sprawdzali mi się żylaści, niscy i z poczuciem humoru. Nie rozumiem rozgraniczenia na faceta na chwilę i na dłużej.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • kag73 Re: Gloss 03.03.13, 18:19
                                                    "Nie rozumiem rozgraniczenia na faceta na chwilę i na dłużej."

                                                    A ja owszem. Dla mnie: na chwile: liczy sympatia, wyglad, jakosc seksu.
                                                    Na dluzej(zwiazek/malzenstwo, dziecko): liczy sie sympatia, milosc, wyglad, jakos seksu, sposob na zycie, podobne wartosci i podejscie do zycia w kwestiach waznych takich jak np. posiadanie dziecka, wiernosc itd.
                                                  • zawle Re: Gloss 03.03.13, 18:29
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "Nie rozumiem rozgraniczenia na faceta na chwilę i na dłużej."
                                                    >
                                                    > A ja owszem. Dla mnie: na chwile: liczy sympatia, wyglad, jakosc seksu.
                                                    > Na dluzej(zwiazek/malzenstwo, dziecko): liczy sie sympatia, milosc, wyglad, jak
                                                    > os seksu, sposob na zycie, podobne wartosci i podejscie do zycia w kwestiach wa
                                                    > znych takich jak np. posiadanie dziecka, wiernosc itd.

                                                    Ale na początku znajomości trudno robić takie obliczenia. Poznajesz pięknego analfabetę i traktujesz go jako jednorazowca? Czy też poznajesz kogoś fajnego i w toku dalszego poznawania decydujesz? Teraz, gdym kobietą z doświadczeniem, przyznaję że robię takie obrachunki. Jest to dla mnie jednak wyraz poddania się i zakotwiczenia w zepsutym społeczeństwie. I bardzo się tego wstydzę.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • kag73 Re: Gloss 03.03.13, 18:45
                                                    Hmm, to zalezy od okolicznosci i od tego co plata sie na rynku. Ja doswiadczenie zbieralam w srodowisku multikulti. Nie zawsze idac z facetem do lozka planowalam z nim przyszlosc, ba, z gory wiedzialam, ze nie nadaje sie do dluzszego zwiazku(zbyt duzo roznic, skomplikowana sytuacja), ze chce z nim tylko do lozka. Taka "decyzja chwili". Wbrew pozorom i temu co zazwyczaj opowiadaja tutaj panowie(ostatnio Sabat) to oni nie chcieli sie potem odczepic i trudno bylo ich sie pozbyc.
                                                    Zdarzyla mi sie tez wielka milosc i zwiazek i w miare "poznawania" decyzja rozsadkowa o rozstaniu. I w koncu zdarzylo mi sie, ze obecny maz mial byc przygoda na 3 tygodnie a skonczylo sie malzenstwem. Roznie to bywa.
                                                  • zawle Re: Gloss 03.03.13, 19:10
                                                    Dokładnie tak. Przeliczanie nie wychodziło mi na zdrowie:)
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • hello-kitty2 Re: Gloss 03.03.13, 20:04
                                                    zawle napisała:

                                                    > Dokładnie tak. Przeliczanie nie wychodziło mi na zdrowie:)

                                                    A mnie najbardziej nie wychodzi wzajemnosc. Podobam sie mezczyznom, ktorzy mnie nie interesuja i mnie podobaja sie mezczyzni, ktorzy sie mna nie interesuja. Naginanie sie do kogos nie ma sensu.
                                                  • sabat-77 Tego kwiatu jest pół światu 03.03.13, 07:40
                                                    kag73 napisała:

                                                    > A moze latwo mi mowic, bo nigdy mnie jeszcze tak bardzo nie przypililo z braku
                                                    > seksu, w koncu tego kwiatu jest pol swiatu ;)

                                                    I jeszcze - sama wiesz, że tego kwiatu wcale nie jest pół światu :)
                                                    Naprawdę atrakcyjny mężczyzna wcale nie musi uwodzić i starać się. Jest ich tak mało, że kobiety dosłownie łapią się nawzajem za kudły byle tylko go zdobyć. Problem jest inny i przecież już od lat zdefiniowany. Poprzeczka tej atrakcyjności wisi tak wysoko, że swobodnie przeskakuje ją jakiś marny odsetek, łapiący się w granicach błędu statystycznego. Powiedzmy że to męska atrakcyjność będąca odpowiednikiem dziewczyny - modelki. Oni mogą mieć kobietę na jedno pstryknięcie palcami, ale jest ich tyle co kot napłakał.
                                                    Ogólniej - kobieta wybierając sobie męża faktycznie może iść na jakieś kompromisy, patrzeć bardziej na charakter, życiową zaradność, ale wybierając sobie kochanka, zwykle wymagania będzie stawiać ostrzejsze i bardziej bezwzględnie postawione. Po co jej spady w łóżku ?
                                                    Zgadzam się, że kobiety lubią seks, ale o wiele lepiej niż mężczyźni obywają się bez niego, jeśli w pobliżu nie ma akurat żadnego faceta na tyle wartościowego, by się nim zainteresować.
                                                    Seks u kobiet to o wiele bardziej niż u facetów mechanizm "wszystko albo nic".
                                            • sabat-77 Re: Gloss 03.03.13, 09:49
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > W ogole po co mieszac stan cywilny do ogloszen o seksie?
                                              >
                                              > I tez jakie gruszki na wierzbie? A co zonaty nie moze mnie dobrze przeruchac? C
                                              > aly czas myslisz kategoriami, ze jedyne co mozesz wartosciowego dac kobiecie to
                                              > zwiazek? Pytanie co jesli zwiazek w mojej hierarchii waznosci jest na jednym z
                                              > ostatnich miejsc? Wtedy nadal musze go wziazc z dobrodziejstwem inwentarza?

                                              Gdyby kobietom generalnie nie zależało na związku w zamian za seks, mężczyźni wiązaliby się na stałe znacznie rzadziej niż czynią to obecnie.
                                              Więc jeśli związek jest na jednym z ostatnich miejsc w twojej hierachii, to nie musisz go brać wraz z dobrodziejstwem inwentarza. Niestety póki co nikt nie nauczył się czytać w ludzkich myślach, więc pewne kwestie lepiej wypowiedzieć głośno. Ja, podobnie jak duża część facetów, których znam, zawsze zakładałem z góry, że dziewczynę interesuje raczej układ "na dłużej", bo w 9 na 10 wypadków tak po prostu będzie. Szczególnie, że jak yoric, abrigado, urqu i paru innych tutaj trąbi od dawna - to "na krótko" jest oferowane przez dziewczyny wyłącznie niewielkiej, elitarnej grupce facetów, zwanych roboczo "samcami alfa", do których ja nie należę i nigdy należeć nie będę. Po co mam sobie tym głowę zawracać ?
                                              • sea.sea Re: Gloss 03.03.13, 12:39
                                                To jest bardzo ciekawe, bo z obserwacji mi wynika, że to mężczyźni znacznie częściej proponują związek, nawet gdy pani akurat jasno deklaruje, że ma obecnie fazę chęci na niezobowiązującą zabawę.

                                                Mnie 10 lat zajęło znalezienie takiego, co nie mendził o dzieciach...

                                              • hello-kitty2 Re: Gloss 03.03.13, 12:56
                                                sabat-77 napisał:

                                                > Gdyby kobietom generalnie nie zależało na związku w zamian za seks, mężczyźni w
                                                > iązaliby się na stałe znacznie rzadziej niż czynią to obecnie.
                                                > Więc jeśli związek jest na jednym z ostatnich miejsc w twojej hierachii, to nie
                                                > musisz go brać wraz z dobrodziejstwem inwentarza. Niestety póki co nikt nie na
                                                > uczył się czytać w ludzkich myślach, więc pewne kwestie lepiej wypowiedzieć gło
                                                > śno. Ja, podobnie jak duża część facetów, których znam, zawsze zakładałem z gór
                                                > y, że dziewczynę interesuje raczej układ "na dłużej", bo w 9 na 10 wypadków tak
                                                > po prostu będzie. Szczególnie, że jak yoric, abrigado, urqu i paru innych tuta
                                                > j trąbi od dawna - to "na krótko" jest oferowane przez dziewczyny wyłącznie nie
                                                > wielkiej, elitarnej grupce facetów, zwanych roboczo "samcami alfa", do których
                                                > ja nie należę i nigdy należeć nie będę. Po co mam sobie tym głowę zawracać ?

                                                Sabat ta wiedza Cie przytlacza, zaloz sobie na przekor ze tak nie jest i dzialaj na tej zasadzie, a jak Ci jakas babka wyskoczy ze zwiazkiem to udawaj zdziwionego :) Ale o co chodzi? Jaki zwiazek? Dzieci? Zwariowalas? A czy ja cos mowilem, ze chce sie wiazac? itd
                                              • aandzia43 Re: Gloss 03.03.13, 13:24
                                                dziewczynę interesuje raczej układ "na dłużej", bo w 9 na 10 wypadków tak
                                                > po prostu będzie. Szczególnie, że jak yoric, abrigado, urqu i paru innych tuta
                                                > j trąbi od dawna - to "na krótko" jest oferowane przez dziewczyny wyłącznie nie
                                                > wielkiej, elitarnej grupce facetów, zwanych roboczo "samcami alfa", do których
                                                > ja nie należę i nigdy należeć nie będę. Po co mam sobie tym głowę zawracać ?


                                                Oczywiście możesz sobie głowy nie zawracać i nowych rejonów nie zgłębiać, twoja sprawa. Ja bym się jednak zastanowiła, kto to jest ten samiec alfa, który dostaje od pań seks bez zobowiazań. Czy to nie jest przypadkiem dość przeciętny i wcale nie z najwyższej półki Polak? Nie fiksuj się na alfach z 2%-wej puli, tylko rozejrzyj się trochę, to może ci wyjdzie, że radośnie bzykają bety z puli 20%-wej? A z warunkami, którymi dysponujesz, załapałbyś się do tej grupy. I skoro już powołujesz się na chłopaków z forum, to może pochyl się nad przykładem Yorica, który sporo nauczył się w ciągu ostatnich lat i korzysta z tego ochoczo ku swojemu zadowoleniu. Poza tym Abrigado zdaje się jakiś czas temu pisał o seksie bez zobowiązań, którego ma sporo. Chyba, że ściemniał, co by mnie za bardzo nie zdziwiło, ale to nie ma teraz znaczenia - powołujesz się na poglądy osoby, to bierz pod uwagę realne poczynania tej osoby.
                                                Ale, jak już wspomniałam, możesz sobie głowy nie zawracać ewentualnymi perspektywami, tylko nie licz na poklask i przytakiwanie.

                                                --
                                                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                                        • rozwodnik-waw Re: Gloss 03.03.13, 00:14
                                          > No wlasnie tylko po co chetne mialyby sie zglaszac do 'rozwodnika'? :) Myslisz,
                                          > ze to dodaje Ci atrakcyjnosci? Ale nie wiem dlaczego piszesz, bo jak masz inny
                                          > powod to zrozumiem.

                                          Ale piszesz tak, jakbym sobie stan cywilny wytatuował na czole, podczas gdy tak nie jest.

                                          Bloga zacząłem pisać, bo miałem nadzieję, że moje życie po rozwodzie będzie na tyle ciekawe, że ludzie będą chcieli o nim czytać. Że będzie w nim dużo seksu z różnymi kobietami. A wyszło na to, że tych kobiet było kilka, ale jednak większość czasu od wyprowadzki żony spędziłem z jedną kobietą.

                                          Raczej liczyłem na to, że jakieś pieniądze z tego będą, niż że jakieś chętne czytelniczki. ;)

                                          --
                                          moje życie po rozwodzie
                                          • sabat-77 Re: Gloss 03.03.13, 07:13
                                            rozwodnik-waw napisał:

                                            > Ale piszesz tak, jakbym sobie stan cywilny wytatuował na czole, podczas gdy tak
                                            > nie jest.
                                            >
                                            > Bloga zacząłem pisać, bo miałem nadzieję, że moje życie po rozwodzie będzie na
                                            > tyle ciekawe, że ludzie będą chcieli o nim czytać. Że będzie w nim dużo seksu z
                                            > różnymi kobietami. A wyszło na to, że tych kobiet było kilka, ale jednak więks
                                            > zość czasu od wyprowadzki żony spędziłem z jedną kobietą.
                                            >
                                            > Raczej liczyłem na to, że jakieś pieniądze z tego będą, niż że jakieś chętne cz
                                            > ytelniczki. ;)

                                            Zrozumiałe. Aby wyrwać się z toksycznego związku, zbudowałeś sobie miraż o piramidzie namiętnych kobiet u twych stóp. Czerpałeś z niego siłę by to wszystko przejść, po czym okazało się, że to wszystko było tylko złudzeniem.
                                            Ale nie martw się. Ostatecznie droga jaką przeszedłeś i siła jaką w sobie odnalazłeś są wartością o niebo większą niż te, które początkowo postawiłeś na swoim piedestale.

                                            Niżej podpisano:
                                            Twój niedorozwinięty Sziabat Coelho.
                  • urquhart Re: Gloss 28.02.13, 11:31
                    zawle napisała:
                    > Chyba Bóg Cię opuścił. To facet który naoglądał się filmów z Melem i chciał stw
                    > orzyć mężczyznę o którym myśli, że go takiego właśnie pragną kobiety.

                    To by miało ręce i nogi gdyby nie element "odkrywania" w sobie mężczyzny i zarzekania się o męskości, prawdziwej męskości mnie nakierowuje na takie wytłumaczenie.

                    Zresztą spotkałem sie nie raz że kobiety piszą jako mężczyźni żeby ich prowokować. Mężczyzna piszący jako kobieta ma marny kamuflarz i dość szybko jest rozszyfrowywany.

                    --
                    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                    • zawle Re: Gloss 28.02.13, 11:50
                      urquhart napisał: > Zresztą spotkałem sie nie raz że kobiety piszą jako mężczyźni żeby ich prowokow
                      > ać. Mężczyzna piszący jako kobieta ma marny kamuflarz i dość szybko jest rozszy
                      > frowywany.

                      No patrz.. a ja jestem kobieta, piszę jako kobieta a i tak mi nikt nie chce wierzyć:)
                      --
                      Czy ja sobie przeczę?
                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
                      • aandzia43 Re: Gloss 28.02.13, 22:30
                        >
                        > No patrz.. a ja jestem kobieta, piszę jako kobieta a i tak mi nikt nie chce wie
                        > rzyć:)

                        Nie płacz Zawleczko, ciocia Andzia ci wierzy :-D

                        --
                        Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • hello-kitty2 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 11:20
                yoric napisał:

                > A ja słyszałem o trzmielu, któremu 'naukowiec' dowodził, że nie ma prawa latać.
                > Taki 'naukowiec' a la kaczyński komitet akademicki z Poznania :).

                A Ty to do kogo z tym trzmielem? Wez cytuj wypowiedz na ktora odpowiadasz, bo nie kumam o co ci chodzi (?) => jestem 'ladniejsza' i 'glupsza' wiec za gleboko sie nie wczytuje :) Polecam rowniez trening u Kutuzowa w sprawie czytelnosci i uporzadkowania informacji.
          • urquhart Antidotum: przestań zachowywać się jak dupa 28.02.13, 09:39
            > a masz gdzieś linka? Bo... lekarzu, lecz się sam!! Ostatnio przydarzyła mi się

            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,65134637,,Porada_dla_facetow.html?v=2
            --
            W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
            • sabat-77 Re: Antidotum: przestań zachowywać się jak dupa 28.02.13, 09:52
              urquhart napisał:

              > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,65134637,,Porada_dla_facetow.html?v=2

              Nie zachowuj się jak dupa to porada dość uniwersalna, gdyż, jak powszechnie wiadomo, dupa zachowuje się źle. A już od żłobka uczą nas, że źle zachowywać się nie należy.

              Pytanie zasadnicze, co to znaczy "nie zachowuj się jak dupa". Teoretycznie yoric podał receptę, ja jednak ostro zaprotestuję.
              Jeśli będziesz niedostępny, nie będziesz dzwonić i generalnie zaczniesz delikatnie jej unikać, w efekcie niemal na pewno usłyszysz po czasie: "ja byłam taka chętna, ale ty zachowywałeś się jak dupa".
              Jeśli będziesz dostępny, będziesz natarczywie uprawiał miłosny stalking, udowadniał że ją kochasz, tatuował się dla niej, rwał rejtanowskim gestem koszulę na piersiach, w końcu na bank usłyszysz: "byłaby chętna, ale ty oczywiście musiałeś się zachowywać jak dupa".

              No bo kiedy facet NIE zachowuje się jak dupa ?
              Wtedy kochany, kiedy posiada argumenty odpowiednie by wywołać w niej pożądanie. Reszta jest milczeniem, jak to napisał Gall Anonim w sonetach Szekspira.
              • zawle Re: Antidotum: przestań zachowywać się jak dupa 28.02.13, 10:12
                sabat-77 napisał: > Pytanie zasadnicze, co to znaczy "nie zachowuj się jak dupa".

                Dupa to taki facet co ma tylko jedną wizję. Jeden nie dzwoni, olewa ...to wizja twardziela. Druga to wizja mięciucha....taki to do zażygu słodki jest. Niedupa potrafi i to i to. OOoooo...Nedupa potrafi nawet więcej, niż to i to.

                --
                Czy ja sobie przeczę?
                Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                ( Jestem wielki, we mnie są miliony) Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • yoric Re: Antidotum: przestań zachowywać się jak dupa 28.02.13, 11:01
                > Jeśli będziesz niedostępny, nie będziesz dzwonić i generalnie zaczniesz delikat
                > nie jej unikać, w efekcie niemal na pewno usłyszysz po czasie: "ja byłam taka c
                > hętna, ale ty zachowywałeś się jak dupa".

                Wiesz, Sabat... Myślę, że i faceci, i kobiety intuicyjnie doskonale wiedzą, co to znaczy zachowywać się jak dupa. Przynajmniej większość.

                A propos:
                - Pij, pij, będziesz łatwiejsza...
                - Ja już jestem łatwa, tylko z ciebie taka dupa!
                • sabat-77 Re: Antidotum: przestań zachowywać się jak dupa 28.02.13, 22:01
                  yoric napisał:

                  > Wiesz, Sabat... Myślę, że i faceci, i kobiety intuicyjnie doskonale wiedzą, co
                  > to znaczy zachowywać się jak dupa. Przynajmniej większość.

                  Wiem.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,141202066,142807202,Re_Aktualizacja_.html?wv.x=2
                  A szczególnie ten fragment:
                  "Co do mojego charakteru , no to jest ciezki. Mi sie zaraz nudzilo faceci ktorZy skakali kolo mnie i obchodzili sie jak z jajkiem. Wiem wiem niedocenialam
                  Tego co mialam, ale ja potrzebuje faceta ktory czasem sprowadzi mnie do parteru i pokaze gdzie moje miejsce w szeregu. Jak to moj mowi jestem dzikim koniem ktorego on probuje oswoic i czasem mu sie udaje a czasem uciekam i kopie. "

                  To na swój sposób oczywiste, że uwodzenie jest rodzajem świadomego sterowania mechanizmem pogoni i ucieczki, który ludzkość odziedziczyła po zwierzęcych przodkach. To co ucieka jest wartościowsze, tym co przychodzi łatwo i jest już obłaskawione łatwo wzgardzić.
                  Co ciekawe - nie jest to oczywiste dla bywalczyń tego forum, a w zasadzie powinno.

                  Bycie dostępnym i łatwym przez cały czas to oczywisty scenariusz by ponieść klęskę. Z drugiej strony, cały czas umykać się nie da. Tak jak pisała Jesod - drogą jest połączenie tych dwóch scenariuszy. Jest czas by być lisem i by być lwem :)

                  > A propos:
                  > - Pij, pij, będziesz łatwiejsza...
                  > - Ja już jestem łatwa, tylko z ciebie taka dupa!

                  Tego nie należy rozumieć dosłownie yoric :)
                  Kobiety rzeczywiście są sprytne i dość skomplikowane, chociaż oczywiście nie nieomylne.

                  Opowiem Ci historię.
                  Poznałem kiedyś na wakacjach cud dziewczynę. Długonoga blondyna, twarz młodej Poli Raksy, szklistobłękitne oczy. Wyrwało mnie z butów, po prostu wyszedłem z siebie i stanąłem obok.
                  Przez litość dla swojej nieudolności nie opowiem szczegółów tej przygody ;) Pokrótce - próbowałem. Bardzo próbowałem. Bardzo, bardzo, bardzo próbowałem.
                  No cóż. Nie skończyło się to zbyt dobrze, ale chęci miałem ogromne :>
                  Totalna klapa, że tak to poetycko ujmę.

                  Wakacje się skończyły, a jakieś pół roku później moja znajoma opowiada mi, że spotkała na imprezie taką dziewczynę, bardzo ładną, okazało się, że jestem ich wspólnym znajomym i ta panna opowiadała jej, że była we mnie taaaaka strasznie zakochana :)

                  I to jest dokładnie historia z cyklu "my jesteśmy łatwe, tylko wy takie dupy jesteście". Bo ta jędza doskonale wiedziała, że mi to znajoma przekaże i że mnie to dobije do reszty :P
                  Żeby rozwiać wszystkie Twoje wątpliwości dodam, że na tej imprezie "moja" blondyna była już z jakimś chłopakiem ;) Złośliwe blondyny tak już mają, że się wokół nich wiecznie ktoś kręci :P A że praktyka czyni mistrza... no.. wiadomo ;) Dobre są w te gierki.
                  Zresztą wszyscy PUA o tym piszą, HB 10 są strasznie otrzaskane w damsko-męskich relacjach. Co jak wspomniałem - dziwne nie jest.
          • jesod Zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych 28.02.13, 12:04
            yoric napisał:
            > Ostatnio przydarzyła mi się znajomość, w której właśnie zapomniałem o The Wuss Cure i
            > podobnych mądrościach - i oczywiście klęska!

            Kombinuj, kombinuj... a zetną Ci głowę w milczeniu, która tocząc się będzie nadal myślała, że kobiety nie są wcale takie skomplikowane. :-)))



            • urquhart Re: Zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych 28.02.13, 12:07
              jesod napisała:
              > Kombinuj, kombinuj... a zetną Ci głowę w milczeniu, która tocząc się będzie nad
              > al myślała, że kobiety nie są wcale takie skomplikowane. :-)))

              Chciałabyś żeby ktoś się zadumał i koncetrował jaka jesteś skomplikowana?

              --
              W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
              • jesod Re: Zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych 28.02.13, 12:40
                urquhart napisał:
                > Chciałabyś żeby ktoś się zadumał i koncetrował jaka jesteś skomplikowana?

                Nie wiem, dlaczego punkt ciężkości tego co napisałam przenosisz akurat na mnie?
                Nie wiem, czy jestem aż tak skomplikowana, bo trudno mi jest to oceniać.
                Wielu, wydaje mi się, że mądrych facetów, twierdzi, że kobiety nie trzeba rozumieć - wystarczy ją kochać. Może z miłością przychodzi pewne zrozumienie...?

                Natomiast, co do zadumy i koncentracji... Większość kobiet to lubi - po prostu kobietą trzeba się zajmować. Tak samo jak mężczyzną. Lubicie to tak samo jak my. To jest pewna wzajemność, coś na kształt uzupełniania się, coś co tworzy całość.

                  • jesod Re: Zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych 28.02.13, 23:06
                    marek.zak1 napisał:
                    > Tak na dłużej, to jeszcze dobrze zapewnić jej fajne życie, bo sama miłość, to wiesz,
                    > niekoniecznie wystarcza :)

                    Chyba nie napisałam wcześniej, że miłością zarabiamy na życie?
                    To nie jest środek płatniczy, chociaż... z pewnością może być też tak traktowana - ale wtedy dokładnie i ładnie mówimy o miłości fizycznej. I nawet znajdą się tacy, co będą twierdzić, że za pieniądze można mieć wszystko.
            • yoric Re: Zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych 28.02.13, 23:31
              > Kombinuj, kombinuj... a zetną Ci głowę w milczeniu, która tocząc się będzie nad
              > al myślała, że kobiety nie są wcale takie skomplikowane. :-)))

              kurczę, co Was tak ubodło? :o
              Ludzie nie są jakoś specjalnie skomplikowani. Ludzie nie są. Lepiej? :)
              • jesod Re: Zapomniałem o The Wuss Cure i podobnych 28.02.13, 23:47
                yoric napisał:
                > kurczę, co Was tak ubodło? :o
                > Ludzie nie są jakoś specjalnie skomplikowani. Ludzie nie są. Lepiej? :)

                Dlaczego od razu ubodło? :)
                To tylko część prawdy o kobietach, którą usiłowałeś przekazać nieco wcześniej. Napisałam Ci już wcześniej, że właśnie między innymi o to chodzi byś był przekonany, że nie są skomplikowane. Nawet więcej - powinieneś być tego pewny.
                W innym przypadku będziesz gubił swoją pewność, zaczniesz ich unikać, a może nawet zaczniesz się ich bać.
                Według mnie to, czy ktoś jest specjalnie skomplikowany czy nie też nie jest jednak wielką tajemnicą i trudno to tak od razu ocenić.
                Myślę, że każdy człowiek to inna bajka - skomplikowana wydaje się możliwość przeczytania wszystkich.
    • bcde Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 27.02.13, 19:54
      >  zacznij zaskakiwać swojego partnera. Noś seksowną bieliznę pod domowymi dres
      > ami, tak by zauważył. Nie czekaj na wiosnę ze zmianą fryzury, pomaluj paznokcie
      > u stóp na czerwono – nawet drobne zabiegi sprawią, że poczujesz się odśw
      > ieżona – partner też to zauważy.

      A po co? Jeszcze zachciałoby mu się seksu.
      • kag73 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 01:27
        Taa, madrale a ja co mam zrobic, bo na ten przyklad nie nosze "domowych dresow"?!
        A poznokcie u nog mam na czerwono caly czas, wiec sie juz w oczy nie rzucaja. Moze zmienic na niebieski? Hmm i biada gdybym wpadla na pomysl zmiany fryzury, maz by mnie zap...il gdybym obciela wlosy albo dala se zrobic grzywke.
        I pewnie jeszcze by pomyslal i sie przestraszyl, ze chce seksu:)
            • urquhart Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 09:06
              gomory napisał:
              > Z inicjujacego zestawu zostalo Ci jeszcze - idz na randke. Umow sie ze starym n
              > a randke. No a jak on nie zechce to sie z mlodym umow :).

              Wchodząc to gry trzeba mieć świadomość ile można zyskać a ile stracić.
              W tym przypadku to drugie może paraliżować.

              --
              Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
              • sukienkawkratke Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 10:55
                urquhart napisał:

                > gomory napisał:
                > > Z inicjujacego zestawu zostalo Ci jeszcze - idz na randke. Umow sie ze st
                > arym n
                > > a randke. No a jak on nie zechce to sie z mlodym umow :).
                >
                > Wchodząc to gry trzeba mieć świadomość ile można zyskać a ile stracić.
                > W tym przypadku to drugie może paraliżować.

                Też tak kiedyś miałam. Oficjalnie prognozowałam bilans strat i zysków - nieoficjalnie " chciałabym, a boję się" - niby to samo, a jednak jest w tym jakaś subtelna różnica.
        • urquhart Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 07:27
          kag73 napisała:
          > A poznokcie u nog mam na czerwono caly czas, wiec sie juz w oczy nie rzucaja. M
          > oze zmienic na niebieski? Hmm i biada gdybym wpadla na pomysl zmiany fryzury, m
          > az by mnie zap...il gdybym obciela wlosy albo dala se zrobic grzywke.
          > I pewnie jeszcze by pomyslal i sie przestraszyl, ze chce seksu:)

          O! to mogło by być sadomacho ala Grey i dupa u ciebie stluczona na kwaśne jabłko ...
          --
          Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
      • marek.zak1 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 10:54
        Sorry za szczerość. Właściwie to pytanie tylko do mnie, bo jak wiecie jestem 35 lat po slubie i tylko ja czuje sie kompetentny w tej materii. Pwiedziałbym jak, ale nic za darmo. Jak mnie wywalą z korporacji założę działalność i będe doradzał za pieniądze.
        • aandzia43 Re: Jak utrzymać ogień w małżeństwie? 28.02.13, 22:03

          > Sorry za szczerość. Właściwie to pytanie tylko do mnie, bo jak wiecie jestem 3
          > 5 lat po slubie i tylko ja czuje sie kompetentny w tej materii.

          Oczywiście to jest żart, prawda?

          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
        • jesod Powiedziałbym jak, ale 28.02.13, 22:58
          marek.zak1 napisał:
          > Pwiedziałbym jak, ale nic za darmo. Jak mnie wywalą z korporacji założę działalność i
          > będę doradzał za pieniądze.

          Ależ Ty Marku jesteś merkantylny! No, no... :(
          Naprawdę nie chcesz bezinteresownie pomóc błądzącym we mgle?
          Popatrz, ile związków mógłbyś uratować. Ilu przypadkowych ludzi mogłoby odczuwać zadowolenie i radość tak jak Ty.
          To tylko odrobina dobrej woli i dobry uczynek z Twojej strony. :)

          • aandzia43 Re: Powiedziałbym jak, ale 28.02.13, 23:04
            Popatrz, ile związków mógłbyś uratować. Ilu przypadkowych ludzi mogłoby odczuwa
            > ć zadowolenie i radość tak jak Ty.
            > To tylko odrobina dobrej woli i dobry uczynek z Twojej strony. :)

            Jesod, ty perwersie, nie podpuszczaj biedaka.

            --
            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • aandzia43 Re: Powiedziałbym jak, ale 28.02.13, 23:30

                > Ależ skąd! Ja tylko usiłuję szerzej Markowi otworzyć oczy i... serce. :)

                O sancta simplicitas! :-)

                --
                Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)