• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Gdzie Ci mężczyźni, prawdziwi tacy..... Dodaj do ulubionych

  • 15.03.13, 11:51
    orły, sokoły, herosy?

    Nie chciałabym ulegać stereotypom i mówić, że prawdziwy facet może zawsze i wszędzie i ciągle chce. To forum i moje osobiste doświadczenia niestety z hukiem obalają ten stereotyp… Każdy człowiek ma prawo być czasem w gorszej formie, w złym nastroju, chory, mieć problemy i zmartwienia lub po prostu ochotę na inne spędzenie czasu. I OK. Ale pojawienie się kolejnego wątku traktującego o tym, że to facet ciągle wykręca się od seksu skłania mnie do refleksji – gdzie te chłopy?!

    Od kiedy ten problem dotyczy i mnie, zaczęłam czytać artykuły na ten temat i fora internetowe. W końcu otworzyłam się trochę bardziej (bo nie łatwo mówi się, ze Twój facet nie chce się z Tobą kochać) i zaczęłam rozmawiałam też koleżankami. I okazało się, że nie jestem sama! Wśród bliższych koleżanek mam co najmniej trzy, które borykają się z podobnym problemem. Jedna moja koleżanka w ciągu ostatnich 5 miesięcy seks uprawiała 3 razy. Jest tym bardzo sfrustrowana, ale co ciekawe, wkrótce i tak wychodzi za mąż! No cóż, nie mnie to oceniać. Inna, młoda mężatka z 3 letnim stażem, modelka, no naprawdę super laska, kocha się z mężem 1-2 razy w miesiącu. Jeszcze inna młoda mężatka też narzeka na częstotliwość zbliżeń. W świetle tego, co mówią, zastanawiam się, czy przypadkiem nie przesadzam robiąc wielkie halo, że my uprawiamy seks tylko 1-2 razy w tygodniu. W porównaniu do nich to AŻ. I co? Cieszyć się, ze ktoś ma mniej? Ech…

    Z tego, co zaobserwowałam, jedynym punktem wspólnym tych wszystkich historii jest tylko to, że mężczyzna nie ma ochoty na seks. Poza tym są to mężczyźni z różnych środowisk, mający pracę lub nie, lubiący swoją pracę lub nie, mający różną sytuację finansową i mieszkaniową, oglądający porno w mniejszym lub większym stopniu, raczej nie podejrzewani o zdradę… Chodzi mi o to, że ciężko połączyć ten brak zainteresowania seksem z jakimiś konkretnymi problemami. Wszelakie problemy oczywiście w niczym nie pomagają, ale i szczęśliwi i zadowoleni ze swojego życia faceci jakoś nie śpieszą się do łóżka.

    Zwykło się mawiać, ze to kobietę „ciągle boli głowa”, a tu proszę – same wyposzczone baby.
    Gdzie te chłopy?
    Zaawansowany formularz
    • 15.03.13, 12:20
      To prawda że - może będę niepoprawny politycznie - mężczyzna nie może odmówić seksu, a kobieta może. To znaczy może i mężczyzna ale nie powinienen, chyba że ma naprawdę ważne usprawiedliwienie.

      Mnie jest po prostu przykro. Zanim powstało to forum ja w ogóle nie miałem pojęcia że są kobiety których partnerzy nie są zainteresowani seksem z nimi. Wyrzucałem sobie że nie współżyłem więcej kiedyś, znaczy z większa liczbą partnerek (teraz to już sory, ale mam inne priorytety).
      • 15.03.13, 13:24
        Pamiętam te dwie mężatki - oczami i wszystkim proszące o seks, o bliskość dekadę temu. A ja miałem politykę nie zawracania głowy mężatkom. Nie rozumiałem, nie czułem.
        • 15.03.13, 13:54
          A i ta trzecia, z mojego osiedla, 5 lat temu...
          • 15.03.13, 13:55
            Nie, też 10 lat temu, kiedy jeszcze nie wiedziałem

            Co się działo w windzie gdy się spotkaliśmy sami czasem ...
    • 15.03.13, 12:24

      www.youtube.com/watch?v=9d9eydCfTdw
      --
      Idę i myślę i nie wiem co myśleć
      Myśli jak uderzenia bata...
      Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
      To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
    • 15.03.13, 12:27
      Ja takze przeglądam różne fora i potwierdzam Twoje spostrzeżenia.
      Gdzieś w poście obok tez wrażałem głębokie zdziwienie, że coś takiego ma miejsce. Jakiś czas temu wyraziłem moja opinię na temat możliwej przyczyny takiego stanu rzeczy, ale zostało to potraktowane przez aktywne tu dziewczyny, jako pogląd całkowicie mylny, a część populacji uznało mnie za egoistę/seksistę/kretyna itp. Szcególnie dostało mi sie od koleżanki Andzi - pozdrawiam.
      Otóż jedną z przyczyn tego zjawiska jest to, że kobiety stały sie bardzo wymagające. Domagają się odpowiedniego trwania gry wstępnej, nastroju, czułości i o czywiscie orgazmu, bez którego sex się nie liczy. Poważny facet z poczuciem obowiązku zdaje sobie sprawę z ciążącej na nim pracy odpowiedzialności ....i mówi ,,może jednak nie dzisiaj kochanie". Może pójdę do mojego laptopa..
      I tak egoistyczna przyjemność faceta, zamieniona w obowiązek zaspokojenia wymagającej kobiety (nazywam to Cosmo generation) spowodowała to, co zauważyłaś. Słabi, wystraszeni seksualnością kobiet faceci, po prostu wymiękli.
      • 15.03.13, 12:32
        Rzeczywiście, to wygląda logicznie - perfekcjoniści zmniejszą liczbę zbliżeń pod presją perfekcjonizmu, do okazji gdy wszystko sprzyja maksymalnemu wynikowi.

        No ale te ślamazary co to ni w piatek ni w świątek? I na dokładkę nigdy porządnie. To jest dopiero upadek - gdzie te chłopy?
        • 15.03.13, 13:56
          Kobiety stały się bardziej wyzwolone, świadome swoich potrzeb i możliwości, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia - także bardziej wymagające. Może to mieć działanie kastrujące na słabszych facetów lub perfekcjonistów, którzy boją się, że nie staną na wysokości zadania i taka świadoma i pewna siebie kobieta będzie z nich niezadowolona. Nie chciałabym nikogo urazić, ale dla mnie to dziwne, wręcz może głupie, że facet czuje się przestraszony, gdy jego kobieta mówi „zerżnij mnie”. I wycofuje się, zamiast rżnąć.

          Może chodzi o to, że w pewien sposób zatarły się stereotypowe, tradycyjne role kobiece i męskie w związku, społeczeństwie. Kobiety coraz częściej mają „męskie” cechy, są bardziej przebojowe, pewne siebie, brutalne, odnoszą sukcesy, nie boja się głośno artykułować swojego zdania, są świadome swoich potrzeb i co więcej domagają się ich spełniania. Nie chcę oceniać czy to dobrze czy źle. Poza tym to rozprawa na porządną książkę, a nie post na forum. Ale zauważam, że dla części mężczyzn taka postawa jest w pewien sposób nie do przyjęcia. Seksuolog, u którego byłam, powiedział mi, że za bardzo oferuję się mojemu partnerowi, że w jego oczach najprawdopodobniej jestem zbyt chętna, zbyt dostępna, ze mężczyzna chce zdobywać, chce „gonić króliczka”, a co tu gonić, jak króliczek leży i czeka, co gorsze - proponuje i dopomina się?

          Żeby było ciekawiej - mój facet sam mi to ostatnio wręcz wygarnął, gdy znów zaczęłam marudzić, że znów mamy przerwę, że to już tydzień… Powiedział mi, żebym przestała prosić i żebrać, bo to dla niego nie jest atrakcyjne. Żeby odpuściła na trochę, bo on nawet nie ma kiedy się za mną stęsknić, że on nie ma kiedy wyjść z inicjatywą, bo ja jestem ciągle w pełnej gotowości i tylko czekam, kiedy pójdziemy do łóżka. Dał mi wyraźnie znać, że czuje się moim libido, moją ochotą i otwartością przytłoczony. Komunikat był prosty – przestań żebrać, bo to nie jest fajne. Daj się temu rozwinąć w naturalny sposób. Generalnie on się jakoś mocno nakręcił i zrobiło mi się naprawdę przykro, pobeczałam się, więc on się wkurzył jeszcze bardziej, że ja beczę, ze jest środek nocy, a my znów o tym samym gadamy. Nie miałam już ani siły ani ochoty ciągnąć tej rozmowy i pierwszy raz w życiu poszłam spać do drugiego pokoju. Oczywiście po jakimś czasie przyszedł do mnie i dosadnie wyraził swoją dezaprobatę, ale ja się nie ugięłam i zostałam. Jednak rano przyszłam do niego przytulić się. I co? Od razu zaczął się do mnie dobierać i zafundował mi taki seks, że WOW. Czyżby noc oddzielnie tak na niego podziała? Nie mniej jednak wzięłam sobie do serca jego słowa i postanowiłam zacisnąć zęby i przez jakiś czas nie proponować seksu i poczekać. Dać mu czas. No więc daję i co? Kolejny tydzień przerwy… To ja już nic nie rozumiem.

          Czy kobieta nie może artykułować swoich potrzeb? Bo mężczyzna nie będzie czuł się zdobywcą? Mam grać niedostępną królewnę i liczyć na to, że mój książę nabierze ochoty? A co jeśli mam po prostu ochotę się pieprzyć? Czy mężczyźni chcą delikatnych, subtelnych kobiety, które trzeba zdobywać? To po co oglądają pornosy – tam wszystkie kobiety takie wulgarne i chętne. Fuj. Może harlequiny lepiej poczytać? Syndrom madonny i ladacznicy? Jak Wam dogodzić do cholery? ;)
          • 15.03.13, 14:12
            Poruszyłaś niezwykle ważne zagadnienia.

            Ja myślę że jest to skomplikowane i myslę że w nieświadomości męskiej jednak tkwią jakieś archetypy - jak łowca, dziewica etc. - które sprawiają że mimo najlepszych świadomych chęci niektórym prąd siada gdy słyszy że ma do czynienia z... mentalnym facetem drugim a nie kobietą taką jak ją tysiąclecia kazały widzieć i sławić.

            To są bardzo skomplikowane sprawy i myslę że rzecz polega na znalezieniu odpowiedniego gruntu wspólnego via dobranie i pracę nad sobą i związkiem.

            Anna napisał - dla mnie to dziwne, wręcz może głupie, że facet czuje się przestraszony, gdy jego kobieta mówi „zerżnij mnie”. I wycofuje się, zamiast rżnąć.

            No więc własnie, facet nieraz wolałby usłyszec może coś w rodzaju "ona mowi nie rób tego, on wyciaga metrowego, jak jej wsadził to zemdlała, jak jej wyjął jeszcze chciała" - to jest oczywiście jakas mitologiczna ilustracja problemu a nie wyraz moich osobistych preferencji.
            • 15.03.13, 14:40
              loppe napisał:

              > Poruszyłaś niezwykle ważne zagadnienia.
              >
              > Ja myślę że jest to skomplikowane i myslę że w nieświadomości męskiej jednak tk
              > wią jakieś archetypy - jak łowca, dziewica etc. - które sprawiają że mimo najle
              > pszych świadomych chęci niektórym prąd siada gdy słyszy że ma do czynienia z...
              > mentalnym facetem drugim a nie kobietą taką jak ją tysiąclecia kazały widzieć
              > i sławić.

              O o o! To też parę razy usłyszałam! Że czasem on się czuje, jakby rozmawiał z drugim facetem. Że jestem za bardzo napastliwa.

              A na początku tak nie było… Kiedyś, jeszcze na etapie randek, powiedział mi, że jestem jak dobre czerwone wino – z jednej strony wiadomo, ze należy takie wino otworzyć w szczególnych okolicznościach i pić powoli, delektować się smakiem, aby nie przegapić żadnej nuty, a z drugiej strony ma wielką ochotę wypić je od razu. Powiedział mi kiedyś, że jestem niesamowicie seksowna, naturalnie seksowna, w ruchach, gestach, zwłaszcza tych nieświadomych, zwłaszcza tych niezwiązanych z seksem. Na początku było między nami ogromne napięcie, oboje czuliśmy się, jakbyśmy mieli po naście lat i właśnie mieli pierwszy raz się pocałować. To było niesamowite. Tak teraz mi przyszło do głowy, że może to ja spieprzyłam sprawę, za bardzo się otworzyłam, za bardzo pokazałam co mi po głowie chodzi..?
              • 15.03.13, 15:34
                Wiesz, tę miksturę coraz trudniej wypichcić, znaczy jest jakiś taki ruch mocny kulturowy że doprawdy nie wiadomo jak do danej kobiety albo danego faceta podchodzić - I mean gdyby ktoś nie chciał być sobą a próbował się dostosowac. Innymi słowy - trudniej trafić na swego, bo kiedyś były powiedzmy 4 mikstury - powiedzmy macho, wrażliwiec, niewiasta, femistka, a teraz to się w wiele proporcji wymieszało. Na szczęście mnie to juz nie interesuje od praktycznej strony. Ale nie ukrywam że kocham kobiety kobiece a nie jakies mutanty kulturowe, oczywiście łącznie z jakimś policzkowaniem i odsyłaniem z czarną polewką, czyli asertywnośc jest!
                • 15.03.13, 15:37
                  Musi byc czułość po obu stronach powiedziałbym ze swego punktu widzenia, bez czułości to mozna se teatrzyk sado-maso zrobić tylko
                  • 15.03.13, 15:47
                    To ostatnie oczywiście nie o Twoim związku lecz szerzej patrząc
          • 15.03.13, 14:54
            > może głupie, że facet czuje się przestraszony, gdy jego kobieta mówi „ze
            > rżnij mnie”. I wycofuje się, zamiast rżnąć.

            Dlaczego się wycofują?
            Taki Assange uwierzył bedąc w Szwecji w to że laska chce się rżnąć, nie wycofał a teraz prokuratura ściga listem gończym go po całym świecie za gwałt, bo drugie rżniecie rano inicjatywa wyszła z jego z nie jej strony.
            Teraz chłopy mają trening społeczny że nie powinni przejawiać inicjacjatywy w seksie, kobieta powinna inicjować , (według szweckich feministek najlepiej pisemnie) a jak sie temu podporządkują to pryska gdzieś porządanie i namietność.

            --
            W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
          • 16.03.13, 17:00
            > Czy kobieta nie może artykułować swoich potrzeb? Bo mężczyzna nie będzie czuł s
            > ię zdobywcą? Mam grać niedostępną królewnę i liczyć na to, że mój książę nabier
            > ze ochoty? A co jeśli mam po prostu ochotę się pieprzyć? Czy mężczyźni chcą del
            > ikatnych, subtelnych kobiety, które trzeba zdobywać? To po co oglądają pornosy
            > – tam wszystkie kobiety takie wulgarne i chętne. Fuj. Może harlequiny lep
            > iej poczytać? Syndrom madonny i ladacznicy? Jak Wam dogodzić do cholery? ;)

            Z doświadczenia wiem, że nie wszyscy są tacy. Mam świadomośc, że mojego partnera bardzo kręci moja chęć, uwielbia kiedy sama inicjuję seks, dobieram się do niego, im niecierpliwiej tym jest to bardziej ekscytujące. Więc jeśli po prostu mam ochotę się pieprzyć, jak to ujęłaś, zwyczajnie sama sięgam po to, na co mam w danym momencie chęć.
            ___________
            „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
            przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
      • 15.03.13, 13:34
        > Gdzieś w poście obok tez wrażałem głębokie zdziwienie, że coś takiego ma miejsc
        > e. Jakiś czas temu wyraziłem moja opinię na temat możliwej przyczyny takiego st
        > anu rzeczy, ale zostało to potraktowane przez aktywne tu dziewczyny, jako poglą
        > d całkowicie mylny, a część populacji uznało mnie za egoistę/seksistę/kretyna
        > itp.

        Hhmm... jak by to ująć... Chyba jednak wyszedłeś na egoistę i seksistę, bo przeczytaj sobie dalszy ciąg swojej wypowiedzi. Sam dajesz w nim odpowiedź, na pytanie o kiepską formę seksualną współczesnych facetów.

        > I tak egoistyczna przyjemność faceta, zamieniona w obowiązek zaspokojenia wymag
        > ającej kobiety (nazywam to Cosmo generation) spowodowała to, co zauważyłaś. Sł
        > abi, wystraszeni seksualnością kobiet faceci, po prostu wymiękli.

        Słabi, wystarszeni faceci wymiękli - otóż to. Reszta daje radę. Czyli słaby, wystraszony, z deficytami facet, który kiedyś chodził w nimbie Prawdziwego Faceta z racji braku jakichkolwiek poza spuszczeniem się w żonę wymagań, teraz mając jakieś nierealistyczne oczekiwania co do innego go przez kobietę potraktowania, jest po prostu dupkiem, egoistą i kretynem.

        Prawdziwi mężczyźni byli, są i będą. Zmienia się tło społeczne, zmieniają sie definicje, ale jak ktoś robi dobrą robotę, to ją robi, niezależnie od tego, czy jest ona w danym momencie dziejowym tak nazywana, czy w ogóle nie istnieje w świadomości społecznej. Tak więc dobra robota czyli dawanie swojej kobiecie szczęścia miało miejsce w czasach, kiedy reszta panów szybkostrzelnych/nierychliwych/samolubnych/autystycznych żyła w poczuciu odstawiania przez siebie dobrej roboty ;-)

        --
        Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
        • 15.03.13, 13:41
          Aandzia - Tak więc dobra robota czyli dawanie swojej kobiecie szczęścia miało miejsce w czasach, kiedy reszta panów szybkostrzelnych/nierychliwych/samolubnych/autystycznych żyła w poczuciu odstawiania przez siebie dobrej roboty ;-)


          Ostro, ostro... i pewnie zwiększy się liczba przytłoczonych wyzwaniem... Ale ja się nie dam zwariować, będę dalej to robić... Szybkostrzelnie czasem, czasem samolubnie, autystycznie i na jeszcze kilka sposobów:)
        • 15.03.13, 16:19
          > teraz mając jakieś nierealistyczne oczekiwania co do innego go przez kobietę potraktowania, jest po prostu dupkiem, egoistą i kretynem.

          Andzia, my już chyba o tym rozmawiali :).
          Niezależnie od jakości facetów, inwektywy pod ich adresem nie zmienią faktu, że wzrastająca część żeńskiej populacji usycha z niedorżnięcia...
          • 15.03.13, 16:50

            > Andzia, my już chyba o tym rozmawiali :).
            > Niezależnie od jakości facetów, inwektywy pod ich adresem nie zmienią faktu, że
            > wzrastająca część żeńskiej populacji usycha z niedorżnięcia...

            My już o tym rozmawiali, a takie mareczki chodzą sobie po świecie w błogiej i wygodnej w obliczu swoich wad nieświadomości ;-) Poza tym ja nie rzucam inwektyw, tylko obnażam mechanizm ;-)
            Z niedorżnięcia baby usychają oficjalnie w ostatnich latach - kiedyś nie wypadało im się głośno przyznawać. Zapewne jednak usycha ich więcej niż kiedyś (swoboda wyboru drogi życiowej: rozbudzam się seksualnie czy nie ;-)) Co na to poradzić? Nie mam czasu teraz pisać, ale... czy ja juz kiedyś nie wysuwałam postulatów w tej kwestii? :-)

            --
            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • 16.03.13, 12:22
            A ja myślę, że dzisiaj znacznie mniej kobiet usycha z niedorżnięcia niż za czasów naszych prababek.
            Bo wyobraź sobie, jak musiało wyglądać chędożenie w małżeńskiej sypialni, skoro według oficjalnego dogmatu porządna niewiasta nie była zdolna odczuwać podniecenia seksualnego?
            Przecież to z tego się narodziła sławetna histeria i Zygmunt Freud ze swą psychoanalizą: z niedorżnięcia kobiet.
            --
            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
    • 15.03.13, 12:29
      > Gdzie te chłopy?

      Bodajze "Ewolucja pozadania" rozpoczyna sie scena w ktorej zdanie to wypowiadaja przyjaciolki w lokalu. Jednoczesnie niedostrzegajac uslugujacych im kelnerow, ktorzy sa wolni i chetni :).
      Te kolezanki sa faktycznie takie hej do przodu? Dawaj je na forum, tutaj z kolegami zmontujemy kazdej po kolei seks grupowy, beda mialy przygode jak tralala.
      Chyba wiekszosc tutejszych aktywistow (zakladamy, ze dwoch forumowiczow z listy potencjalnych jebakow wykreslamy) przyzna, ze dadza rade bez wgladu w metryke, obejdzie sie bez fotografii, maz ani dzieci takze nie stanowia problemu. Laski moga odpuscic wyuzdane technikalia typu polykanie i anal, ktore ostatnimi czasy tym forum potrzasnely. Byle tak ogolnie byly spragnione seksualnych uciech, jak to przedstawiasz.

      Wiec gdzie te baby?
      • 15.03.13, 13:22
        gomory napisał:

        > > Gdzie te chłopy?
        >
        > Bodajze "Ewolucja pozadania" rozpoczyna sie scena w ktorej zdanie to wypowiadaj
        > a przyjaciolki w lokalu. Jednoczesnie niedostrzegajac uslugujacych im kelnerow,
        > ktorzy sa wolni i chetni :).
        > Te kolezanki sa faktycznie takie hej do przodu? Dawaj je na forum, tutaj z kole
        > gami zmontujemy kazdej po kolei seks grupowy, beda mialy przygode jak tralala.
        > Chyba wiekszosc tutejszych aktywistow (zakladamy, ze dwoch forumowiczow z listy
        > potencjalnych jebakow wykreslamy) przyzna, ze dadza rade bez wgladu w metryke,
        > obejdzie sie bez fotografii, maz ani dzieci takze nie stanowia problemu. Laski
        > moga odpuscic wyuzdane technikalia typu polykanie i anal, ktore ostatnimi czas
        > y tym forum potrzasnely. Byle tak ogolnie byly spragnione seksualnych uciech, j
        > ak to przedstawiasz.
        >
        > Wiec gdzie te baby?

        ..kto by pomyślał, Gomory - pełen zrozumienia i broniący rozpieszczonych niuń które mnie irytują, pupilek wszystkich pań z feministycznymi ciągotkami - popełnił prawdziwie seksistowskie stwierdzenie. Generalnie pan tutaj nam narzucasz waszą męską definicję seksu - ja musze więc wziąć w obronę kobiety które są tak mentalnie zaprogramowane na czerpanie poczucia własnej wartości z kupczenia seksem, że twojej definicji seksu - czyli dymanka dla dymanka. Ani to zjawisko nie jest dobre ani tamto złe. Nie wartościuję. Po prostu to czego oczekują od seksu mężczyźni, a czego większość kobiet - się nie pokrywa.
        Typowa kobieta nie ma żadnej satysfakcji z bycia dymaną na podobieństwo gumowej lali bez tożsamości i indywidualności, bo dużo większą satysfakcję ma z bycia obiektem pożądania. Gdybyś dał kobietom do wyboru - najnowszy model stymulatora łechtaczki, a cudowny krem zmieniający oblicze w oblicze bóstwa - to wiadomo co by wybrały. Chłop dąży do sytuacji rozładowania, kobieta do sytuacji społecznej - rywalizacja, odwieczne piekło: w co się ubrać na randkę albo co go zainteresuje, lustereczko powiedz przecie kto najpiękniejszy jest w świecie - to je nakręca. Jeśli facet im tego nie da - to nie będzie pieprzył i swoje wymyślne konfiguracje może sobie wsadzić w odbyt. Natomiast facet który wie jak nakręcać kobietę - jak sprawić żeby akt fizyczny miał atrybuty dla kobiet atrakcyjne też ze względu na sytuację społeczną, emocjonalną - taki facet będzie prawdziwym królem kobiet. A ostatecznym mistrzem jest facet który potrafi uwolnić kobietę od piekła rywalizacji z innymi kobietami. O takie chłopy woła się w tym wątku. To tyle mojej opinii:)


        --
        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
        Myśli jak uderzenia bata...
        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
        • 15.03.13, 13:47
          Bitch - Natomiast facet który wie jak nakręcać kobietę - jak sprawić żeby akt fizyczny miał atrybuty dla kobiet atrakcyjne też ze względu na sytuację społeczną, emocjonalną - taki facet będzie prawdziwym królem kobiet. A ostatecznym mistrzem jest facet który potrafi uwolnić kobietę od piekła rywalizacji z innymi kobietami. O takie chłopy woła się w tym wątku. To tyle mojej opinii:)


          No powiedzmy sobie szczerze, to ja jestem najbliżej (jakieś 75%) tego ideału spośród wszystkich uczestników tutaj...
          • 15.03.13, 14:34
            > No powiedzmy sobie szczerze, to ja jestem najbliżej (jakieś 75%) tego ideału sp
            > ośród wszystkich uczestników tutaj...

            Ja mam 76% :).
            Ktos poza nami podbije sobie bebenek?
            • 16.03.13, 06:18
              Gadajac sam z soba, szczerze i od serca, doszedlem do wniosku ze amerykascy naukowcy odkryli 75% lupusa w lupusie. Co moze oznaczac tylko jedno. Jak dossze sam sobie 25% luposa wpierdolona zostala przez agresywna versja mozgojada, ktorego tragiczna sytuacja zainteresowal sie liga obrony zwierzat, albowiem biedak gloduje.
        • 15.03.13, 14:17
          > Po prostu to czego oczekują od seksu mężczyźni, a czego większość kobiet - się nie pokrywa.

          Zgadzam sie z tym w calej rozciaglosci, i moj post wlasnie na to zwracal uwage.
          Zwrot "gdzie te chlopy" sugeruje jakoby kiedys takich ogierow, no i jak to okreslilas "mistrzow potrafiacych uwolnic kobiete od piekla rywalizacji z innymi kobietami" bylo zatrzesienie.
          To mit - takich nigdy nie bylo wielu.
          W jakims innym watku o tym wspomnialem i znow to przywolam. W calej chrzescijanskiej historii, w pozyciu MALZENSKIM brak jest poparcia dla doskonalenia sztuki milosnej. Dobra zona przedstawiana jest jako: zreczna gosposia, kochajaca matka, sprytna zarzadczyni gospodarstwem domowym. Ale na pewno nie jako lubiezna wszetecznica. Namietnosc urywa sie po etapie zalotow. Od swinstw byly kobiety upadle, diablice z malowanych obrazkow, nieskromne dziewki z czarno bialych zdjec, fotoplastykonow, swierszczykow, kaset VHS, internetowych witryn ktorych nie oglada zaden maz i sa pozostaloscia "po-jakims-wirusie-chyba". Odkryciem ostatnich dziesiecioleci jest rownouprawnienie. Lozkowe takze. To nowosc ostatnich lat, ze zony domagaja sie zachowan, ktore u ich babc powodowalo trzykrotne przezegnanie sie.
          Gdybym chcial sie wyzlosliwiac napisalbym: ech kiedys to byly prawdziwe damy. Byly tak podniecajace, ze musialy opedzac sie przed seksem, a nie jak te teraz lebiegi, ktore wlasnego meza podjarac nie potrafia. Ale to byloby daleko idace naduzycie. Rowne sformulowaniu: ech gdzie te chlopy....
          Jestem mezczyzna i mezczyzn zamierzam bronic.
          • 15.03.13, 14:32
            gomory napisał:
            > W jakims innym watku o tym wspomnialem i znow to przywolam. W calej chrzescijan
            > skiej historii, w pozyciu MALZENSKIM brak jest poparcia dla doskonalenia sztuki
            > milosnej. Dobra zona przedstawiana jest jako: zreczna gosposia, kochajaca matk
            > a, sprytna zarzadczyni gospodarstwem domowym. Ale na pewno nie jako lubiezna ws
            > zetecznica. Namietnosc urywa sie po etapie zalotow. Od swinstw byly kobiety upa
            > dle, diablice z malowanych obrazkow, nieskromne dziewki z czarno bialych zdjec,
            > fotoplastykonow, swierszczykow

            No i Rzeczypospolita w tym różniła się od reszty Europy że majętne, niezależne finansowo lub tylko wpływowe szlachcianki realizowały fantazję miały kochanków i przyprawiały bezkarnie mężom rogi co było nie do pomyślenia poza jej granicami.
            Gdzie indziej taki status mogły mieć tylko najbogatsze metresy papieży wyjete spod prawa.

            --
            W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
            • 15.03.13, 16:35

              > No i Rzeczypospolita w tym różniła się od reszty Europy że majętne, niezależne
              > finansowo lub tylko wpływowe szlachcianki realizowały fantazję miały kochanków
              > i przy

              Kiedy?

              --
              Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
              • 15.03.13, 16:56
                aandzia43 napisała:
                > > No i Rzeczypospolita w tym różniła się od reszty Europy że majętne, nieza
                > leżne
                > Kiedy?

                Jak myślisz w czyim interesie jest o tym nie pamiętać, zamiast tego odcinać kupony z rozpamiętywania poczucia krzywdy?
                www.newsweek.pl/wydania/1208/polka-bardzo-rozwiedziona,61067,1,1
                historia.re.pl/artykul/34651.html
                • 15.03.13, 17:13

                  > Jak myślisz w czyim interesie jest o tym nie pamiętać, zamiast tego odcinać kup
                  > ony z rozpamiętywania poczucia krzywdy?

                  Nie chodzi mi o rozpamiętywanie krzywd, tylko o konkrety. Pytałam skąd taka konkluzja, bez żadnych podtekstów. Ja z tych ciekawskich.
                  Tekst pierwszy: osiemnasty wiek, to przemiany obyczajowe nie tylko w Polsce.
                  Tekst drugi: nie od dziś wiadomo, że byt kształtuje świadomość, więc dobra pozycja prawna (dziedziczenie po przodkach i prawo do rozporządzania swoją kasą, też nie tak całkiem na hura, ale w stopniu dającym jakąś swobodę) polskich kobiet w wiekach XVI-XVIII owocowała przeprowadzaniem swoich planów i swojej woli w różnych dziedzinach życia.

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                  • 15.03.13, 17:35
                    > Nie chodzi mi o rozpamiętywanie krzywd, tylko o konkrety. Pytałam skąd taka kon
                    > kluzja, bez żadnych podtekstów. Ja z tych ciekawskich

                    No dobra, konkluzja w obu tekstach, sytuacja bardzo odróżniała Rzeczypospolitą od innych europejskich państw w temacie praw kobiet ich samodzielnej roli jak i symbolicznych kar za cudzołóstwo , co zauważali współcześni podróźnicy i abasadorowie.

                    --
                    W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                    • 15.03.13, 17:56
                      O, i o to mnie się rozchodziło ;-)

                      --
                      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
      • 15.03.13, 13:27
        gomory napisał:

        > > Gdzie te chłopy?
        >
        > Bodajze "Ewolucja pozadania" rozpoczyna sie scena w ktorej zdanie to wypowiadaj
        > a przyjaciolki w lokalu. Jednoczesnie niedostrzegajac uslugujacych im kelnerow,
        > ktorzy sa wolni i chetni :).
        > Te kolezanki sa faktycznie takie hej do przodu? Dawaj je na forum, tutaj z kole
        > gami zmontujemy kazdej po kolei seks grupowy, beda mialy przygode jak tralala.
        > Chyba wiekszosc tutejszych aktywistow (zakladamy, ze dwoch forumowiczow z listy
        > potencjalnych jebakow wykreslamy) przyzna, ze dadza rade bez wgladu w metryke,
        > obejdzie sie bez fotografii, maz ani dzieci takze nie stanowia problemu. Laski
        > moga odpuscic wyuzdane technikalia typu polykanie i anal, ktore ostatnimi czas
        > y tym forum potrzasnely. Byle tak ogolnie byly spragnione seksualnych uciech, j
        > ak to przedstawiasz.
        >
        > Wiec gdzie te baby?

        I like that! "Chyba wiekszosc tutejszych aktywistow (zakladamy, ze dwoch forumowiczow z listy
        > potencjalnych jebakow wykreslamy)" = niech zgadne: Marka i Sabata? :) Ale mnie chyba nie wykresliles? Przydam sie chocby do trzymania kamery i moge dopingowac 'Go Gomory go!' na zasadzie cheerleaderki ewentualnie przytrzymac cos, podac, przyniesc?
        • 15.03.13, 13:50
          To nie o mnie pisał? No własnie - bez takich innuendos please, bo każdy inteligentny wrażliwy skromny czytelnik albo czytelniczka bierze przecież do siebie tego typu słowa o 2. Gomory, dwója z empatii dzis. Albo podajesz namiary, albo nie innuendujesz.
          • 15.03.13, 14:20
            Oczywiście Gomory jest najwybitniejszym Autorem Forum!, żeby nie było niejasności
        • 15.03.13, 14:26
          Kitty, jestem zajęty - my apologies :(
        • 15.03.13, 15:16
          No raczej nie zgadlas kto by sie sam chcial wykreslic z takiej listy.
          Ciebie oczywiscie wykreslilbym z zalozenia. Im wiecej kobiet w jednym miejscu, tym wiecej napiec, a wspolpraca sie rozpada.
          Zreszta facet moze sie gapic z zachwytem na tylek z cellulitem, a kobieta nie. Zaraz zaczynaja sie porownywanki i kompleksy.
    • 15.03.13, 13:20
      1.) Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobietom nie wypadało przyznawać się, że w ogóle trawią je jakieś żądze a tym bardziej, że mąż ich nie zaspokaja. Nie było w świadomości społecznej popytu, nie było więc problemów z podażą, logiczne. Fajtłapy, nałogowi onaniści i faceci niskolibidowi oczywiście zawsze istnieli. Mogli sobie spokojnie istnieć nie nazwani po imieniu, bo ich specyfika seksualna nie miała nawet nazwy. A jak coś nie wyłonione z mroków nieświadomości społecznej i nie nazwane, to znaczy, że dla ludzi nie istnieje. Tak jak przez wieki "nie istniała" pedofilia. Teraz "zaistniała", to się niektórym naiwnym wydaje, że akty wykorzystywania dzieci nasiliły się w naszych czasach. Nie braku też takich jełopów, co żyją w przeświadczeniu, że dopiero teraz się zaczęły ;-)

      2.) Kobiety maja obecnie jakieś wymagania. Powiedziałabym, że mają JAKIEKOLWIEK W OGÓLE wymagania. Są to przeszkody nie do pokonania dla pewnej grupy mężczyzn. Mogą sobie racjonalizować i nazywać współczesne im panie "pokoleniem Cosmo" czy swoje problemy "syndromem Cosmo", ale ja twierdzę, że panowie przyczajeni z punku 1. muszą się teraz dopiero zmierzyć z jakimikolwiek wymaganiami, w związku z tym cienko przędą i bronią honoru za wszelką cenę;-)

      3.) Wczesny kontakt z powszechną pornografią nie robi dobrze chłopakom na rozwój seksualny. Nałogowych, oderwanych od reala i kontatku z żywą babą, internetowych onanistów może być coraz więcej.


      --
      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
      • 15.03.13, 13:29
        Znakomity przegląd sytuacji, mozna powiedzieć 360 stopni.

        Ja się skoncentruję na-

        3.) Wczesny kontakt z powszechną pornografią nie robi dobrze chłopakom na rozwój seksualny. Nałogowych, oderwanych od reala i kontatku z żywą babą, internetowych onanistów może być coraz więcej.

        No własnie, może jednak czystość, tabu, chłopięce onieśmielenie cipką - to wszystko co kiedyś wiązało się z kulturą katolicyzmu i w efekcie generowało najwspanialszych kochanków, a przepadło... Don Juan, Casanova
        • 15.03.13, 13:38

          > No własnie, może jednak czystość, tabu, chłopięce onieśmielenie cipką - to wszy
          > stko co kiedyś wiązało się z kulturą katolicyzmu i w efekcie generowało najwspa
          > nialszych kochanków, a przepadło... Don Juan, Casanova

          Katolicyzm czy nie katolicyzm - nawałnica bodźców czysto mechanicznych w okresie kształtowania się seksualności i osobowości w ogóle, to nic dobrego. Tym bardziej, że wcale (przynajmniej w Polsce) nie idzie to z brakiem tabu na seks. Z jednej strony tabu i poczucie winy, z drugiej niezwykła łatwość zaspokajania niższych szczebli ciekawości - kiepsko rokujące połączenie.

          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • 15.03.13, 13:59
            Jak nie ma tabu, a cipa lezy na tacy - to nie ma zabawy. Chyba że mechaniczna. To z tego napięcia kulturowego wynikły wielkie dokonania Casanovy i Don Juana.
      • 15.03.13, 14:44
        ... po części przynajmniej :)

        > 1.) Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobietom nie wypadało przyznawać się, że w o
        Tych samych dziesiąt lat temu większość seksów realizowana była albo w (przed)małżeństwach, po ciemku, pod kołdrą bynajmniej NIE codziennie. Z panną, która 'dopuszczała'. Drugi obieg był mniejszą lub większą prostytucją.
        Pomijając tą drugą część seksu per chłop po prostu było MNIEJ. Możliwość podymania raz na jakiś czas przez to była cenniejsza. Pomijam tu znakomicie pojedyńcze przypadki jako tako rozbudzonych seksualnie kobiet, obecne we wczesnych wersjach urban-legends.

        > ej i nie nazwane, to znaczy, że dla ludzi nie istnieje. Tak jak przez wieki "ni
        > e istniała" pedofilia. Teraz "zaistniała", to się niektórym naiwnym wydaje, że
        Przykład dobry, tylko użyty od czapy. Przypominam, że jeszcze niedawno zabranie się za amory do dwunastolatki (ojej, przez małżeństwo właśnie) to było zrobienie przysługi tej starej pannie. W czasach obecnych faktycznie "nagle" wypłynęli w debacie publicznej 'pedofile' jak i 'terroryści'. Pomijając przypadki >dla mnie< oczywiste, jest to kolejny 'wróg' - narzędzie do manipulacji ciemnym ludem.

        > 2.) Kobiety maja obecnie jakieś wymagania. Powiedziałabym, że mają JAKIEKOLWIEK
        WYMAGANIA od strony kobiet to koleżanko ZAWSZE były i to nie liche. To, że dotyczyły one spraw pozaseksualnych to już pretensja do tychże kobiet. Przyznasz chyba, że status materialny w porównaniu do wspominanych tu 'starych dobrych czasów' się podniósł. Stawiam na to, że punkt ciężkości tychże wymagań przeniósł się z korzyści materialnych na seksualne.
        I tu w zasadzie się z Tobą zgadzam ALE
        Wracając do sfery seksu i kończąc z pitolenie - co takiego zajebistego, takiego ekstra te 'rozbudzone' baby mogą z siebie DAĆ skoro już wymagania im wzrosły :) Śmiem twierdzić, że rozłożenie nóg czy wypięcie tyłka z tekstem "no to teraz kochany to zrób mi dobrze" reprezentuje ogół standardu. Ewentualnie, jak to było tu kiedyś zamieszczane babka po nastu latach zwiazku i przeczytaniu w 'prasie kobiecej', że lodzik to jest jednak ok coś tam zadziała w oczekiwaniu na aplauz. Przykro mi to jest ŻENADA po prostu, w dłuższej perspektywie skutkująca tym o czym traktuje wątek.

        Ja wiem, że dla znakomitej większości forumowych koleżanek powyższe postawy to jakieś S-F ;)))

        > zy swoje problemy "syndromem Cosmo", ale ja twierdzę, że panowie przyczajeni z
        > punku 1. muszą się teraz dopiero zmierzyć z jakimikolwiek wymaganiami, w związk
        Zaraz. 'Pokolenie Cosmo' to nowe pokolenie babeczek. W takim razie spotyka się z równie nowym 'Pokoleniem Twojego Weekendu' a ci faceci nie są jeszcze przyzwyczajeni do czegokolwiek. Inaczej sama sobie przeczysz.

        > 3.) Wczesny kontakt z powszechną pornografią nie robi dobrze chłopakom na rozwó
        Aaa i tutaj mamy tą bolączkę :)
        Może nazwijmy to inaczej - nie podniecają się byle czym, byle by tylko baba kawałek cycka pokazała. Jasne, z punktu widzenia kobiet porno było i będzie jakąś tam konkurencją i nie jest w ich żywotnym interesie podwyższanie 'progów wrażliwości' u płci przeciwnej.
        Dodam tylko, że pójście w drugą stronę baaardzo źle dla kobiet się kończy vide taliban.

        Internet chyba naprawdę wykreował nowy typ relacji seksualne (komunikator, kamerka,...). I w cale się nie dziwię tym, który mają nieciekawą (i tutaj lament - ale przecież żywą!!!) babeczkę wybierają wirtualną relację z >równie żywą< i znacznie ciekawszą kobietą.

        Jak komuś nie chciało się czytać powyższych wypocin - podsumowując:
        - Lament jest o to, że chłopy coraz mniej chcą bzykać coraz bardziej wymagających kobiet,
        - potencjalny wzrost atrakcyjności tychże kobiet jest w moim odczuciu mocno dyskusyjny,
        - przed erą internetu i łatwego porno chłopy niewyszukanie bzykali co mieli a nie mieli tego za dużo,
        - teraz, w końcu mając wybór, wybierają to co dla nich LEPSZE i stąd cały lament.

        Ufff :)

        --
        Songo3000 - wredny feminista
        • 15.03.13, 15:02
          - przed erą internetu i łatwego porno chłopy niewyszukanie bzykali co mieli a nie mieli tego za dużo,
          - teraz, w końcu mając wybór, wybierają to co dla nich LEPSZE i stąd cały lament.

          O jaaa...
          Pojde teraz po solone ozeszki, ale mam nadzieje zdazyc wrocic i nie umknie mi jak dostajesz wpierdol od wscieklych lasek :).
          • 15.03.13, 15:11
            Stawiam na wymowne milczenie. Wiesz, słoń w pokoju i te sprawy... ;)

            --
            Songo3000 - wredny feminista
            • 15.03.13, 15:32
              Spox. Na mnie idzie piersza fala ataku.
            • 15.03.13, 15:37
              (Gomory, masz już te orzeszki?)
              Gdybym przygodę z pornografią/erotyką zaczynała nie od "Razem" czy "Itd" starszego brata, albo "Baśni 1001 nocy", tylko od tego, co zdarza mi się oglądać dzisiaj, to wolę nie myśleć, co by mnie teraz musiało jarać...
              • 15.03.13, 15:43
                > (Gomory, masz już te orzeszki?)

                Nom... mam. Ale postanowilem, ze otworze gdy pierwszy raz przeczytam "Songo, Songo Ty chuju" :).
                • 15.03.13, 16:20
                  No jak możesz, przecież ja lubię Songusia! :-D A że się czasem nei zgadzamy... I tak częsciej się zgadzamy.
                  Otwieraj orzeszki. Smacznego :-)

                  --
                  Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
                • 15.03.13, 18:31
                  gomory napisał:

                  > > (Gomory, masz już te orzeszki?)
                  >
                  > Nom... mam. Ale postanowilem, ze otworze gdy pierwszy raz przeczytam "Songo, So
                  > ngo Ty chuju" :).

                  hehe Gomory moglabym sklecic jakies zdanie w imeratywie zawierajace te dwa rzeczowniki ('Songo', 'chuj') ale jak Songo to pociagnie to wpieprzysz za duzo orzeszkow :)
        • 15.03.13, 15:44
          Dziękując za wazną wypowiedź Songo, ja w kwestii formalnej.


          Jak komuś nie chciało się czytać powyższych wypocin - podsumowując:
          - Lament jest o to, że chłopy coraz mniej chcą bzykać coraz bardziej wymagających kobiet,
          - potencjalny wzrost atrakcyjności tychże kobiet jest w moim odczuciu mocno dyskusyjny,
          - przed erą internetu i łatwego porno chłopy niewyszukanie bzykali co mieli a nie mieli tego za dużo,
          - teraz, w końcu mając wybór, wybierają to co dla nich LEPSZE i stąd cały lament.

          Otóż są dwie szkoły pisarskie - w beletrystycznej czekamy na najważniejsze do końca, w uzytkowej executive summaru dajemy na poczatku wypowiedzi. Innymi słowy - zwykle kto powiedzmy zabił dowiadujemy się na końcu, ale w alternatywnej szkole - najpierw jest kto zabił, a potem jest opis jak i dlaczego etc. Zresztą seria Porucznik Columbo odniosła sukces dzięki prostemu odwróceniu monopolistycznej konwencji kryminału.
        • 15.03.13, 16:17
          > Tych samych dziesiąt lat temu większość seksów realizowana była albo w (przed)m
          > ałżeństwach, po ciemku, pod kołdrą bynajmniej NIE codziennie. Z panną, która 'd
          > opuszczała'. Drugi obieg był mniejszą lub większą prostytucją.

          Albo dopuszczała, albo (co podejrzewam miało miejsce nierzadko) chłop sobie po prostu brał. A jak sobie brał, to miał to co chciał, w swoim i społecznym pojęciu był Prawdziwym Mężczyzną, więc się sprawdził. Żadnych dylematów i schodów które napotyka mężczyzna przełomu XX i XXI wieku. I doprawdy nei podejrzewam, ze facet żonaty miał mało seksu. On miał prawo żądać dupy, jak chciał, to ją sobie brał, kobiety były uczone, że co mąż w tej materii zarządzi, to tak ma być. Czy mąż był zadowolony z jakości takiego seksu? Pewnie czasem nie był, ale to już inna sprawa. Żona natomiast, jak łatwo się domyśleć, była niezadowolona bardzo często.


          > WYMAGANIA od strony kobiet to koleżanko ZAWSZE były i to nie liche. To, że doty
          > czyły one spraw pozaseksualnych to już pretensja do tychże kobiet.

          Chcesz nam wmówić, że potrzeby i wymagania erotyczno-seksualne kobiet nie istniały? ;-) Songo, to równie "odkrywcze", jak stwierdzenia niektórych panów, że TERAZ to się dopiero kobiety zrobiły inteligentne i interesują się czymkolwiek poza domem, garem i pieluchą! No, no, Einstein z ciebie.... ;-)
          Myślę, że zrobić dobrze w łóżku kobiecie wychowanej chociażby 100 lat temu było dużo trudniej, niż współczesnej wyedukowanej na "zberezeństwach" i bezpruderyjnie rozbudzonej lasce. Było trudniej, a i tak wszyscy panowie chodzili w glorii Prawdziwych Mężczyzn. No paczpani, jak to dobrze mieć swoich u żłoba - można się grzać w promieniach chwały neptkiem będąc ;-)


          > Ja wiem, że dla znakomitej większości forumowych koleżanek powyższe postawy to
          > jakieś S-F ;)))

          Ale jakie postawy?


          > Zaraz. 'Pokolenie Cosmo' to nowe pokolenie babeczek. W takim razie spotyka się
          > z równie nowym 'Pokoleniem Twojego Weekendu' a ci faceci nie są jeszcze przyzwy
          > czajeni do czegokolwiek. Inaczej sama sobie przeczysz.

          Ostatnie pokolenia kobiet (bo to nie jest kwestia tylko ostatnich dwudziestu lat) spotykają się owszem, z mężczyznami o sporych wymaganiach, ale spotykają się chyba przede wszystkim z tymi mężczyznami, których manifestacji seksualności nikt nie ruszał, nie oceniał i a priori przylepiał im etykietkę Prawdziwego Mężczyzny, jeśli tylko wlazł, włożył i spuścił się. I to ci właśnie najgłośniej wyrzekają na te straszne femistyczne harpie spod znaku Cosmo ;-) Reszta daje sobie radę, szuka, kombinuje, stawia kobietom wymagania zgoła inne niż "tylko nei wymagaj ode mnie niczego innego poza stosunkiem na moich zasadach". Do tej zacnej reszty ja nic nie mam, solidaryzuję się z nią. A właśnei do takiej postawy, manifestowanej w niegdysiejszych wątkach przez Marka, ja się odnoszę. Ale skąd możesz wiedzieć, dawno cię nie było.


          > Przykład dobry, tylko użyty od czapy. Przypominam, że jeszcze niedawno zabranie
          > się za amory do dwunastolatki (ojej, przez małżeństwo właśnie) to było zrobien
          > ie przysługi tej starej pannie. W czasach obecnych faktycznie "nagle" wypłynęli
          > w debacie publicznej 'pedofile' jak i 'terroryści'

          Ja nie dwunastolatkach branych za żony w kulturze europejskiej wieki temu, tylko o pedofilii. Połączonej często z kazirodztwem. To nie "wypłynęło w debacie publicznej", tylko pojawiło się już jakiś czas temu w świadomości społecznej na fali zmiany stosunku do dziecka i zmian w strukturze rodziny. Nie trywializuj więc problemu. A przykład jest użyty jak najbardziej trafnie: i jedno, i drugie zjawisko (pedofilia i potrzeby seksualne kobiet) były, są i będą, a akurat w ostatnich kilkudziesięciu latach wylazły z mroków nieświadomości społecznej.


          > > 3.) Wczesny kontakt z powszechną pornografią nie robi dobrze chłopakom na
          > rozwó
          > Aaa i tutaj mamy tą bolączkę :)
          > Może nazwijmy to inaczej - nie podniecają się byle czym, byle by tylko baba kaw
          > ałek cycka pokazała. Jasne, z punktu widzenia kobiet porno było i będzie jakąś
          > tam konkurencją i nie jest w ich żywotnym interesie podwyższanie 'progów wrażli
          > wości' u płci przeciwnej.

          Żadna bolączka, nie podniecaj się, tylko pomyśl. Nie chodzi o konkurencję w postaci ładniejszego cycka czy szybszych ruchów frykcyjnych. Problem jest w tym, że pornografia w dużym wymiarze, pornografia jako przejściowo jedyny sposób realizacji popędów (a czternastolatek tylko tak się realizuje), jest dla ludzi o ukształtowanej seksualności. Wtedy jest smaczkiem, poszukiwaniem nowych kierunków i podniet, podnoszeniem standardów. Nastolatkom nie podnosi żadnych standardów, zamyka ich w wirtualnej klatce. I o tym piszę, a nie o babskiej konkurencji, zazdrości, zaborczości, co najwyraźniej bielmem spada ci na oczy i powoduje, że nei zauważasz poważniejszych problemów.


          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
          • 15.03.13, 16:26
            > > WYMAGANIA od strony kobiet to koleżanko ZAWSZE były i to nie liche. To, ż
            > e doty
            > > czyły one spraw pozaseksualnych to już pretensja do tychże kobiet.
            >
            > Chcesz nam wmówić, że potrzeby i wymagania erotyczno-seksualne kobiet nie istni
            > ały? ;-)

            Jeszcze jedno: jak pogodzisz rzekomy brak potrzeb i wymagań erotycznych kobiet z tym, że jak tylko mogły, to sobie brały kochanków. Mówię o kochankach dla przyjemności, nie o kochankach dla podniesienia prestiżu. Nie sądzę bowiem, by Madam de Pompadure strasznie pożądała zbliżeń z pustym, narcystycznym i przeżartym nudą Ludwikiem XV ;-)

            --
            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
        • 15.03.13, 16:30
          Songo, nie chce mi sie rozpisywac, u mnie upal.
          Napisales:> - przed erą internetu i łatwego porno chłopy niewyszukanie bzykali co mieli a n> ie mieli tego za dużo,
          > - teraz, w końcu mając wybór, wybierają to co dla nich LEPSZE i stąd cały lament>

          Powiem krotko, troche to dla mnie smieszne jest, troche zalosne, bo w ostatecznosci wala konia przed ekranem i z bzykaniem nie ma to nic wspolnego.

          • 15.03.13, 16:38
            Kag na Carrabean piszesz? Tak spojrzałem na godziny aktywności i spróbowałem zgadnać.
            • 15.03.13, 16:43
              Tak, u mnie jest 11:43. A ja jeszcze nie wykapana i glodna:)
              • 15.03.13, 16:48
                5 godzin, no własnie, a ktoś może pomyslał że Kag po nocach pisze na sexie:)

                rak skóry w 90% dotyczy twarzy więc jesli zasłonisz twarz będziesz OK, nie bój się słońca, ja to się boję słońca...
          • 15.03.13, 17:57
            Pytanie, dlaczego to robią, mając w łóżku chętną i fajną dziewczynę?
            Określ miejsce: Varadero, Dominikana?
        • 15.03.13, 20:18
          " przed erą internetu i łatwego porno chłopy niewyszukanie bzykali co mieli a n
          > ie mieli tego za dużo,
          > - teraz, w końcu mając wybór, wybierają to co dla nich LEPSZE i stąd cały lamen
          > t."

          Ale że co jest lepsze? Walenie konia przy pornolku z Internetu?
          --
          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
      • 15.03.13, 15:11
        100%
    • 15.03.13, 14:55
      Są są . jesteśmy żyjemy tuż obok was . tyle że na nas nie zwracacie uwagi ;)
      • 15.03.13, 15:00
        tomaszysko1980 napisał:
        > Są są . jesteśmy żyjemy tuż obok was . tyle że na nas nie zwracacie uwagi ;)

        Jakiś pomysł "dlaczego"?

        --
        W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
        • 15.03.13, 15:07
          Rozmiar nie jest bez znaczenia?
        • 15.03.13, 15:10

          >
          > Jakiś pomysł "dlaczego"?
          >
          hm..... częśc z nas to po prostu pierdoły i mitomani. czytałem gdzieś niedawno że zacierają się tradycyjne granice podziału płci jeśli chodzi o obowiązki i role życiowe. część facetów się w tyk gubi.

          inni jak ja dają się usidlić tzw porządnym dziewczynom z zasadami, bo gdzieś w głowie jeszcze siedzi przekonanie wykute przez naszych dziadów, że to będzie dobra żona i matka moich dzieci, a potem się meczymy i pokutujemy w małż3ńskim celibacie....

          a pozostali wyjechali... do Anglii ;))
    • 15.03.13, 17:29
      Świat postrzegamy subiektywnie. Widzisz to co chcesz widzieć.
      Ja widziałem zimne i aseksualne kobiety, ty widzisz zimnych i aseksualnych mężczyzn.
      Ale abrigado jednak się pomylił.
      Nie jesteśmy niewolnikami własnej narracji. Kształtowanie wnętrza i zmiana własnej perspektywy zmienia też to, jak świat postrzega nas, a co za tym idzie - prowokuje rzeczywiste zmiany. Można zdobyć dość siły by tą własną narrację zmienić i świadomie ją kształtować.
      • 15.03.13, 17:35
        Chcę przez to powiedzieć, że kształtując swoją osobowość na modłę aroganckiej i sfrustrowanej męską miernotą babki stajesz się magnesem dla takich skrzywdzonych popaprańców, którzy przepraszają że żyją, a jednocześnie robisz się przeźroczysta dla fajnych, stabilnych emocjonalnie facetów, ponieważ ich pociągają kobiety wesołe, kochające życie, przepełnione żeńskim pierwiastkiem. Nie dopytuj gdzie są wspaniali mężczyźni, bo jest ich wokół ciebie pełno, tylko wznieś się ponad swoje frustracje i zacznij wreszcie ich widzieć :)
    • 15.03.13, 19:59
      Niestety ...jak się okazuje zona jest atrakcyjna i pożądana, dla przez cudzego męża. Z kolei nasz mąż jest najlepsza partia dla obcej kobiety. Rutyna i monotonia nie sprzyjają.

      A propos zaś tego, ze kobiety przytłaczają swoim libido partnerów, a tym z kolei nie staje i się nie chce, gdy kobieta (ta sama na dodatek) zawsze (ro)zwarta i gotowa - to już inna bajka.

      Innymi słowy, mamy przechlapane ;) Czasem mam wrażenie, ze jedynym wyjściem jest namiętny kochanek/a =)
      • 17.03.13, 16:55
        "3rd_sin 15.03.13, 19:59
        Niestety ...jak się okazuje zona jest atrakcyjna i pożądana, dla przez cudzego męża. Z kolei nasz mąż jest najlepsza partia dla obcej kobiety. Rutyna i monotonia nie sprzyjają.

        Innymi słowy, mamy przechlapane ;) Czasem mam wrażenie, ze jedynym wyjściem jest namiętny kochanek/a =)"


        no właśnie mnie ostatnio nosi jak diabli... żona nic, nic... ani, ani.... a tu dziewczyny wiosnę poczuły i człowiekw którą stronę oczy odwracać.... ;) i to jeszcze tak żeby nieuznały że się hamsko wgapiam... ;)

        eh..... nic tylko trzeba tu chyba jakiśklub "samopomocy" zaniedbywanych zawiązać na forum... To byłaby dopiero inicjatywa ;))))
        • 17.03.13, 17:36
          "eh..... nic tylko trzeba tu chyba jakiśklub "samopomocy" zaniedbywanych zawiąz
          > ać na forum... To byłaby dopiero inicjatywa ;))))"

          Wątpię.
          Chyba że uważasz frustrację seksualną za seksowną.
          --
          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • 17.03.13, 17:50

            >
            > Wątpię.
            > Chyba że uważasz frustrację seksualną za seksowną.



            chodzi o to zwby sie z owej frustracji wyciągnąć ;) choć nie wiem czy przypadkiem część nie wpędziłaby się w jeszcze większą... ;)
            • 17.03.13, 18:32
              > choć nie wiem czy przypadkiem część nie wpędziłaby się w jeszcze większą... ;)

              Sugerujesz, że gdybyś został olany przez niespełnione mężatki, to dopiero miałbyś prawdziwą frustrację ;)?

              Recreativa może przytomnie zwróciła uwagę, że chyba średnio seksowni są mężczyźni podrywający na litość? Komunikat jest dość jednoznaczny: żona Ciebie nie chce, widać za fajnie w łóżku nie ma. A co kochanka ma być gorsza od żony i się zachwycać tym czym ślubna gardzi?
              • 17.03.13, 20:47
                gomory napisał:

                > > choć nie wiem czy przypadkiem część nie wpędziłaby się w jeszcze większą.
                > .. ;)
                >
                > Sugerujesz, że gdybyś został olany przez niespełnione mężatki, to dopiero miałb
                > yś prawdziwą frustrację ;)?
                >
                > Recreativa może przytomnie zwróciła uwagę, że chyba średnio seksowni są mężczyź
                > ni podrywający na litość? Komunikat jest dość jednoznaczny: żona Ciebie nie chc
                > e, widać za fajnie w łóżku nie ma. A co kochanka ma być gorsza od żony i się za
                > chwycać tym czym ślubna gardzi?

                A nimi gardzi ich maz. I co, stawia je to w gorszym swietle ? Co mnie to obchodzi kto kim gardzi, mam to w dupie. Od tego mam swoj rozum, zeby sam ocenic. Sugerujesz, ze panie tutaj sa mniej samodzielne w osadach ode mnie ?
                • 17.03.13, 21:11
                  Sabat, nie idzie o pogardę, tylko o pewną aurę desperacji wokół osoby, o której wiem (a niektórzy swoje życiorysy na forum opisują ze szczegółami), że np. od dwóch lat chodzi z ptaszkiem na supełek.
                  I w ogóle znajomość tych przejść z żonami, tych opisów żebrania o seks itp. działa raczej mało podniecająco.
                  Nie wiem, może facet inaczej na to patrzy.
                  --
                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 17.03.13, 22:13
                    rekreativa napisała:

                    > Sabat, nie idzie o pogardę, tylko o pewną aurę desperacji wokół osoby, o której
                    > wiem (a niektórzy swoje życiorysy na forum opisują ze szczegółami), że np. od
                    > dwóch lat chodzi z ptaszkiem na supełek.
                    > I w ogóle znajomość tych przejść z żonami, tych opisów żebrania o seks itp. dzi
                    > ała raczej mało podniecająco.
                    > Nie wiem, może facet inaczej na to patrzy.

                    Ależ ja to doskonale rozumiem, tylko chcę zauważyć, że ta aura desperacji towarzyszy również i kobietom przebywającym na tym forum.
                    I mnie to niby ma podniecać, jak czytam opisy na 5 stron a4 jak to mąż unika seksu i woli walić konia przy porno, ze świeżo porwaną kiełbasą z lodówki pod pachą ?.. Albo z przerażeniem w oczach ucieka oglądać plejady przez teleskop ? :P
                    Nie no, za kogo wy się macie dziewczyny ? Za święte krowy ?

                    Ale nie, basta. Ja próbuję być wyrozumiały i rozsądny. Zakładam, że nie każdy mąż ma rację i może tak się akurat złożyło, że jest kompletnym debilem, który nie wie jaką laskę ma pod nosem. Może jest gejem ?

                    Skąd wiesz, wobec tego, czy np. żona Tomaszysko nie jest lesbą albo szurniętą dewotką, która zatyka uszy na dźwięk słowa "seks" ?

                    Ech, zabawne są niektóre panie. Ich super faceci "alfa" wyróżniają się tylko tym, że potrafią zręcznie łgać i nie mają przed tym oporów moralnych.
                    • 18.03.13, 13:05
                      " Nie no, za kogo wy się macie dziewczyny ? Za święte krowy ?"

                      Jestem kobietą, więc wypowiedziałam się z własnego punktu widzenia: czyli pisałam, jak na mnie działają faceci z tego forum.
                      Na koniec dorzuciłam uwagę, że nie wiem, jak to działa w drugą stronę, bo może akurat spragnionemu mężczyźnie desperacja seksualna kobiety nie przeszkadza.
                      Nigdzie nie zasugerowałam nawet, że kobieta na bezseksiu nie jest desperatką, więc mi nie imputuj :)

                      "Skąd wiesz, wobec tego, czy np. żona Tomaszysko nie jest lesbą albo szurniętą d
                      > ewotką, która zatyka uszy na dźwięk słowa "seks" ?"
                      Nie wiem, ale nawet przy takim założeniu Tomaszysko wcale nie zyskuje.
                      Bo pojawia się pytanie, jak to świadczy o jego charakterze, skoro przy takiej babie tkwi? Skoro nie był zdolny zmienić swojego położenia od roku, dwóch, pięciu?
                      Wiesz, ja sama przerwałam jeden zapowiadający się toksycznie związek w samą, że tak powiem, porę i jestem osobą, która zaraz po wykryciu i nazwaniu problemu przystępuje do działania. Także indolencja tutejszych forumowiczów mnie raczej odstrasza.
                      Właśnie, nie sam fakt, że mają problem, że coś się nie udało, że się wpakowali w dziwne związki, ale to, że nie robią nic, co faktycznie mogłoby zmienić sytuację.

                      Ostatniej Twej uwagi o samcu alfa nie rozumiem.

                      --
                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                      • 18.03.13, 13:10
                        rekreativa napisała: > Nigdzie nie zasugerowałam nawet, że kobieta na bezseksiu nie jest desperatką, w
                        > ięc mi nie imputuj :)

                        Co wy z tą desperacją? Jakby człowiek był maszyną napędzaną ruchaniem.
                        --
                        Czy ja sobie przeczę?
                        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                        Walt Whitman, Pieśń o sobie
                        • 18.03.13, 13:52
                          Nie wszyscy, ale akurat na tym forum nie brakuje takich, co z braku ruchania wyją do księżyca.


                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                    • 18.03.13, 13:15
                      sabat-77 napisał: Ich super faceci "alfa" wyróżniają się tylko ty
                      > m, że potrafią zręcznie łgać i nie mają przed tym oporów moralnych.

                      I teraz pojawia się pytanie...kto jest atrakcyjniejszy seksualnie...łgający, czarujący samiec alfa czy też uczciwy, skomlący samiec beta, gamma czy też dalej.
                      --
                      Czy ja sobie przeczę?
                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                      Walt Whitman, Pieśń o sobie
                      • 18.03.13, 19:05
                        > kto jest atrakcyjniejszy seksualnie...łgający, (...) czy też uczciwy

                        Gdybyś zaliczyła jednego i drugiego, pewnie być nie zadawała takiego pytania. Niedyskretnie się więc spytam: łgarza czy uczciwego Ci brakuje na ścianie trofeów do porównania?
                        • 18.03.13, 19:56
                          Gomory, wyciągając z wypowiedzi zawle tylko dwa przymiotniki pozbawiłeś ją całego sensu.

                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                          • 18.03.13, 22:19
                            Ale pomimo tego odpowiem. Okres zaliczania mam dawno za sobą. Nie trzymam trofeum na ścianie ze względu na kurz i walory estetyczne. Mam jeden pasujący do mojej chaty organizer ( jestem na forum Wystarczająco Dobra Pani Domu ). W nim śpią moje słodkie kutasiki. Pasuje?
                            --
                            Czy ja sobie przeczę?
                            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                            Walt Whitman, Pieśń o sobie
    • 15.03.13, 23:07
      "Ich związek rozpadł się z powodu zbyt małej różnicy płci"
    • 19.03.13, 11:10
      nie tylko na temat seksu..co ostatnio bardzo mnie poruszyło i czego nie potrafię zrozumieć...:jest miło,nawet bardzo,ale zaczynają się jazdy..i robienie sobie czegoś na przekór-i nie nie-tych rzeczy się nie wyjaśnia...spuszcza się na nie kotarę milczenia..dezorientacja maksymalna...tak zgadzam się-prawdziwych,władczych,gotowych na wszystko facetów już nie ma-gotowych wziąć w ramiona kiedy trzeba a i zganić dla równowagi...robicie się miałcy i bezpłciowi Panowie...oooo tak!!
      --
      www.youtube.com/watch?v=0HaFR5fYuQc

      woff!
      • 19.03.13, 11:23
        Z tym braniem w ramiona to nie przesadzajmy, ale jak chcesz to ja moge cie zganic.
        • 19.03.13, 11:35

          > Z tym braniem w ramiona to nie przesadzajmy, ale jak chcesz to ja moge cie zgan
          > ic.

          haha,lepiej nie bo mi się spodoba i co??wolę przytulanie-wtedy masz pewność,że Cię oleję i na pewno nie będę chciała więcej :P
          --
          www.youtube.com/watch?v=0HaFR5fYuQc

          woff!
          • 19.03.13, 12:20
            Oleje ? Jeszcze nie zaczalem ganic a ta juz pissing proponuje. Sounds good to me.
            • 19.03.13, 12:29

              > Oleje ? Jeszcze nie zaczalem ganic a ta juz pissing proponuje. Sounds good to m
              > e.

              jakoś za bardzo Pan wyzwolony jak na kogoś z aureolą...:P
              Sounds good to me too :D
              --
              www.youtube.com/watch?v=0HaFR5fYuQc

              woff!
              • 19.03.13, 12:33
                >
                > > Oleje ? Jeszcze nie zaczalem ganic a ta juz pissing proponuje. Sounds goo
                > d to m
                > > e.
                >
                > jakoś za bardzo Pan wyzwolony jak na kogoś z aureolą...:P
                > Sounds good to me too :D


                Jak pięknie flirt rozwkita...
                • 19.03.13, 12:52
                  loppe napisał:

                  > >
                  > > > Oleje ? Jeszcze nie zaczalem ganic a ta juz pissing proponuje. Soun
                  > ds goo
                  > > d to m
                  > > > e.
                  > >
                  > > jakoś za bardzo Pan wyzwolony jak na kogoś z aureolą...:P
                  > > Sounds good to me too :D
                  >
                  >
                  > Jak pięknie flirt rozwkita...
                  You've killed Kenny ! You bastard.
              • 19.03.13, 12:50
                Aureola ladnie swieci wieczorami, ale na dluzsza mete jest juz troche wkurwiajaca. Co do wyzwolenia, to szczerze mowiac ze mnie raczej taka cicha woda. Kobieta slaska - hmmm... A ta slaska to nie ruda czasem ? Lubie rude ;p
                • 19.03.13, 13:15
                  Kobieta slaska - hmmm... A ta slaska to nie ruda czasem ? Lubie rude ;p

                  prorok!!


                  --
                  www.youtube.com/watch?v=0HaFR5fYuQc

                  woff!
      • 20.03.13, 13:18
        coffei.na napisała:

        > nie tylko na temat seksu..co ostatnio bardzo mnie poruszyło i czego nie potrafi
        > ę zrozumieć...:jest miło,nawet bardzo,ale zaczynają się jazdy..i robienie sobie
        > czegoś na przekór-i nie nie-tych rzeczy się nie wyjaśnia...spuszcza się na nie
        > kotarę milczenia..dezorientacja maksymalna...tak zgadzam się-prawdziwych,władc
        > zych,gotowych na wszystko facetów już nie ma-gotowych wziąć w ramiona kiedy trz
        > eba a i zganić dla równowagi...robicie się miałcy i bezpłciowi Panowie...oooo t
        > ak!!

        Robienie na przekór - to chyba kobieca specjalność. Tak robienie na przekór zeby facet się DOMYŚLIŁ o co wam chodzi. A nie daj Boże jeśli się nie domyśli.
    • 20.03.13, 09:26
      “They who believe that a woman is incapable of making a man equally happy all the twenty-four hours of the day have never known an Henriette. The joy which flooded my soul was far greater when I conversed with her during the day than when I held her in my arms at night. Having read a great deal and having natural taste, Henriette judged rightly of everything."

      Giacomo CASANOVA (prawdziwy mezczyzna, sokół)
      • 20.03.13, 13:13
        > “They who believe that a woman is incapable

        Wiecie, że chipsy Lays "Ostre chilli" nie są ostre, tylko kwaśne? Wczoraj to odkryłem ku wielkiemu wzburzeniu. Skandal!
    • 24.03.13, 21:30
      jakiś czas temu wpakowałam się w pewien układ (bo ciężko to nazwać związkiem) i cierpię na brak seksu. niby w łóżku jest świetnie jak już w końcu do czegoś dojdzie, ale to mi jest ciągle mało. wytłumaczenia dlaczego nie chce się ze mną spotkać są coraz bardziej kretyńskie.
      w tym tygodniu zaszaleliśmy raz i to ja byłam inicjatorką, właściwie rzuciłam się na niego :P powiedział że nie może mi się oprzeć.
      dostał zaproszenie w weekend na powtórkę. i co? napisał że przyjdzie o 23 bo idzie na WYSTĘP CHÓRU! WTF? nie chce mi się wierzyć, że zdrowy, młody, heteroseksualny mężczyzna nie chce się spotkać z młodą, atrakcyjną, napaloną brunetką w celu poszalenia w łóżku (i nie tylko) bo idzie na występ chóru :/
      nie wiem, może ma 4 inne na boku i akurat wyła tam jedna z nich.
      ech, ja chcę w końcu poznać mężczyznę.
      • 25.03.13, 00:37
        > w tym tygodniu zaszaleliśmy raz i to ja byłam inicjatorką, właściwie rzuciłam s
        > ię na niego :P powiedział że nie może mi się oprzeć.
        > dostał zaproszenie w weekend na powtórkę. i co? napisał że przyjdzie o 23 bo id
        > zie na WYSTĘP CHÓRU! WTF? nie chce mi się wierzyć, że zdrowy, młody, heteroseks
        > ualny mężczyzna nie chce się spotkać z młodą, atrakcyjną, napaloną brunetką w c
        > elu poszalenia w łóżku (i nie tylko) bo idzie na występ chóru :/
        > nie wiem, może ma 4 inne na boku i akurat wyła tam jedna z nich.

        A co, o 23 będziesz już spała? Chór i seks z tobą da się pogodzić, poczekaj na swoją kolej. Posłucha chóru, przyjedzie i cię przeleci. Do rana zdąży.
      • 25.03.13, 14:58
        > nie chce mi się wierzyć, że zdrowy, młody, heteroseksualny mężczyzna nie chce się spotkać z młodą, atrakcyjną, napaloną brunetką w celu poszalenia w łóżku

        Mlody jest na pewno. Zdrowy i heteroseksualny raczej tez, skoro kochac sie z Toba dal rade.
        Ty pewnie takze jestes mloda, napalona i brunetka. Ale powatpiewam bys byla DLA NIEGO atrakcyjna. W swoim mniemaniu jak widac na pewno, dla innych mezczyzn pewnia takze.
        Jak widzisz seksualny powab to bardoz wzgledne pojecie ;).
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.