• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

seks, porno i małolaty

  • 25.03.13, 14:10
    rozumiem, że artykuły z gazeta.pl moga być wysmiewane apriori, ze względu na ich niską merytoryczność, więc macie tu coś innego, co rzuca nieco więcej światła na aspekt kształtowania seksualności bądź osobowości poprzez doświadczenia.

    www.polityka.pl/spoleczenstwo/1519166,1,nastolatki-mysla-o-seksie-jak-o-porno.read?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rss

    Edytor zaawansowany
    • 25.03.13, 14:22
      Ostatni odcinek "Miasta kobiet" na TVN Style był temu poświęcony, młode dziewczyny opowiadały, jak to wyglądało z seksem w gimnazjum.
      Włos się jeży ze zgrozy.
      --
      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
      • 25.03.13, 14:39
        > Włos się jeży ze zgrozy.

        Racja, ja też miałam niezłe hardkory w dzieciństwie.

        Ten akrykuł zamieściłam jako argumentację, że doświadczenia nas kształtują, bo już widzę że w wątku luppusa, z artykułem o wpływie rodziców na to jakich sobie partnerów wybieramy, jest wysmiewany. Wg mnie niesłusznie.

        W jakimś innym wątku ktoś to nawet porównał do horoskopów, w sensie że matka i ojciec mają na ciebie conajwyżej taki sam wpływ jak saturn czy jowisz...
        • 25.03.13, 14:55
          > W jakimś innym wątku ktoś to nawet porównał do horoskopów, w sensie że matka i
          > ojciec mają na ciebie conajwyżej taki sam wpływ jak saturn czy jowisz...

          w tym innym wątku 'ktoś' odnosi się do psychoanalizy, nie do wpływu rodziców. Mówić, że rodzice mają wpływ to jedno. A tłumaczyć wpływem rodziców wszystko, tj. dowolne objawy dowolnych przypadłości, to zupełnie co innego. Różnica jest fundamentalna, a jej ignorowanie to po prostu intelektualne niechlujstwo. Celem krytyki są absurdalne wzorce tłumaczeń stosowane przez psychoanalityków, mimo iż nie znajdują żadnego poparcia w naukowej psychologii. Jak się do tego ma odnosić artykuł o dzieciach szukających porno w internecie, doprawdy ciężko zrozumieć.

          • 25.03.13, 15:16


            > w tym innym wątku 'ktoś' odnosi się do psychoanalizy, nie do wpływu rodziców. M
            > ówić, że rodzice mają wpływ to jedno. A tłumaczyć wpływem rodziców wszystko, tj
            > . dowolne objawy dowolnych przypadłości, to zupełnie co innego

            Tak właśnie wydawało mi się że to byłeś Ty yoric.
            W artykule, który cytował loppe sugerowane jest że konkretne zachowania córki wynikają z konkretnych zachowań matki, co Ty wysmiałeś. Wg mnie nie można bagatelizować wpływu najbliższych i otoczenia na nas.

            To chyba nie jest intelektualne niechlujstwo, a wskazanie podstawy takiego zachowania.
            Intelektualnym niechlujstwem błoby zupełne pominięcie jakichkolwiek innych wpływów, oprócz matki i ojsca, jeżeli takie były.

            ak się do tego ma odnos
            > ić artykuł o dzieciach szukających porno w internecie, doprawdy ciężko zrozumie
            > ć.

            Aby prztoczyć przykład że wpływ wczesnych doświadczeń ma jednak większe znaczenie na kształtowanie naszej osobowości bądź seksualności od jowisza (loppe pewnie zaraz zargumentuje, że jowisz ma większy)

            • 26.03.13, 00:46
              > Wg mnie nie można bagatelizować wpływu najbliższych i otoczenia na nas.

              Cierpliwość to rzadka cnota, którą staram się ćwiczyć i uważam za rzecz nader cenną. Dlatego napiszę Ci to samo po raz kolejny. Pisałem to w tamtym długim wątku i powtórzyłem to we wpisie, do którego się odnosisz (ale nie czytając go chyba???), ale napiszę po raz kolejny. I jak będzie potrzeba, to napiszę jeszcze raz:

              "Mówić, że rodzice mają wpływ to jedno. A tłumaczyć wpływem rodziców wszystko, tj. dowolne objawy dowolnych przypadłości, to zupełnie co innego. Różnica jest fundamentalna, a jej ignorowanie to po prostu intelektualne niechlujstwo."

              To jest zwykłe kopiuj-wklej, jak potrzebujesz, to mogę jeszcze :)

              > > Aby prztoczyć przykład że wpływ wczesnych doświadczeń ma jednak większe znaczenie na kształtowanie naszej osobowości bądź seksualności od jowisza

              ale tego nikt nie kwestionuje, więc równie dobrze mogłabyś wkleić statystyki zbioru buraka cukrowego :).

              Absurd, który zauważyłem (i nie ja jeden, i nie ja pierwszy) w tamtych wypowiedziach 'pani psycholog' (żadna z niej psycholog, sprawdziłem kobietę, w zakładce kwalifikacje ma same psychoanalne) polega na tym, że jej 'wyjaśnień' zasadniczo nie sposób odróżnić od bajkopisarstwa. Daj mi dowolny zestaw objawów i zapłać za wierszówkę, a ja w 15 minut mogę napisać tuzin podobnych wyjaśnień.

              Chociaż inwencją mogę nie dorównać profesjonalnym psychoanalnym. Np. poranne nudności kobiet w ciąży sam Freud tłumaczył podświadomą nienawiścią matki do swego męża (ojca dziecka) i jej także podświadomym pragnieniem, by w ten sposób usunąć z siebie płód...
              • 26.03.13, 10:55
                yoric napisał:

                > > Wg mnie nie można bagatelizować wpływu najbliższych i otoczenia na nas.

                >
                > Chociaż inwencją mogę nie dorównać profesjonalnym psychoanalnym. Np. poranne nu
                > dności kobiet w ciąży sam Freud tłumaczył podświadomą nienawiścią matki do sweg
                > o męża (ojca dziecka) i jej także podświadomym pragnieniem, by w ten sposób usu
                > nąć z siebie płód...

                To nie fair, zawsze można powiedzieć że Darwin był prekursorem eugeniki i rasizmu, zapominając o ograniczeniach epoki w której żył. Przestań obrzucać błotem wielkich nieżyjących klasyków, bo zaraz będziesz się musiał z tego wycofywać tak jak ze swoich poprzednich idiotycznych uwag.
                --
                Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                Myśli jak uderzenia bata...
                Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                • 26.03.13, 11:50
                  > Przestań obrzucać błotem wielkich nieżyjących klasyków,

                  klasyków = liczba mnoga. Przykłady?

                  > bo zaraz będziesz się musiał z tego wycofywać tak jak ze swoich poprzednich idiotycznych uwag.

                  o 'idiotyczną uwagę będzie ciężko', ale może będziesz łaskawa podać chociaż przykład 'uwagi, z której się wycofałem'?

                  Reszta niżej.
              • 26.03.13, 11:38
                Bitch słusznie zwróciła uwagę na to, że dorobku Freuda (czy innych uczonych) nie można wyrywać z kontekstu wiedzy, jaka im była w danym momencie dostępna.
                Trzy ważne prace Freuda z zakresu seksualności człowieka i marzeń sennych powstały między 1900 a 1905 rokiem.
                To są dokładnie lata, kiedy odkrywano i izolowano pierwsze hormony. Wniosek z tego taki, że Freud nie posiadał wiedzy o działaniu i wpływie hormonów tudzież o innych procesach fizjologicznych czy biochemicznych, o których dzisiaj uczą się dzieci w szkołach.
                Gdyby tę wiedzę posiadał, jego tłumaczenie pewnych zjawisk byłoby inne.
                --
                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                • 26.03.13, 12:04
                  Arystoteles myślał, że to Słońce wokół Ziemi... Nawet Darwin, choć nie popierał eugeniki ani rasizmu, także się czasem mylił. Jednak jest zasadnicza różnica między oceną ich (i przede wszystkim ich tradycji intelektualnej) przez obecną naukę, a oceną Freuda.

                  Freud od dawna nie funkcjonuje już w naukowej psychologii. Freud owszem, jest klasykiem, ale chyba teorii literatury. Jeśli cytuje się go w pracach akademickich, to są to prace z feminizmu, kulturosznawstwa i innych tego typu postmodernistycznych przedsięwzięć.

                  I nie to jest najważniejsze, jak ocenimy samego Freuda, tylko jak ocenimy stosowanie zaproponowanych rzez niego, a ewidentnie bzdurnych schematów wyjaśniania. Co innego geocentryczny Arystoteles, a co innego jeśli ktoś powoła się na niego na geografii lub fizyce w 21 wieku...
                  • 26.03.13, 12:10
                    Czy to nie Arystoteles czasem stwierdził, że mucha ma osiem nóg, co stwierdził przez analogię do pająka, zamiast przynajmniej jedną uskrzydloną obywatelkę złapać ? :) To zdaje się dopiero Linneusz naprostował.
                  • 26.03.13, 12:49
                    Twój błąd polega na tym, że sprowadzasz całą psychoanalizę do Freuda i jego teorii.
                    Może weź pod uwagę, że po Freudzie byli inni: Jung, Erikson, Fromm, Stern i że powstało sporo nowych szkół psychoanalizy opartych na krytyce poglądów Freuda.

                    --
                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                    • 26.03.13, 13:47
                      > Twój błąd polega na tym, że sprowadzasz całą psychoanalizę do Freuda

                      a Twój błąd polega na tym, że nie czytasz. W poprzednim wątku było, że psychoterapia to nie psychoanaliza. Jest jeszcze terapia behawioralna, kognitywno-behawioralna, itd. No i wszystko pięknie, póki nie omawiamy konkretnych przykładów, a dziwnym trafem te z pierwszego wątku i później z wywiadu z psycholog nawiązują do najgorszych wzorców psychoanalu.

                      Dlatego jeszcze raz napiszę, chociaż wątpię, żeby pomogło, skoro dotychczas nie pomogło. Moim zasadniczym problemem i celem (krytyki) nie jest:
                      - wpływ rodziców
                      - ocena psychoterapii
                      - ocena obecnej psychoanalizy w psychoterapii (chociaż ocena klasycznej psychoanalizy, zarówno w terapii jak i innych nurtach typu teoria literatury - jest jednoznacznie negatywna, włącznie z Frommem i Jungiem; co do obecnej - nie wiem)
                      - ocena Freuda (chociaż jest ogólnie negatywna)
                      - 'obrzucanie błotem klasyków'
                      - 'zaprzeczanie wszystkiemu'
                      - itd., itp.

                      Moim zasadniczym problemem i celem krytyki jest stosowanie w 21 wieku, centralnie i bez mydła, przez tak zwane autorytety, nienaukowych i fantastycznych (w znaczeniu: z fantazji) modeli wyjaśnień.

                      Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia to bardzo proszę w tej materii. Uprzejmie proszę nie wciskać mi uparcie, że neguję 'wpływ dzieciństwa', itd.
                      • 26.03.13, 14:02
                        "W poprzednim wątku było, że psychote
                        > rapia to nie psychoanaliza. Jest jeszcze terapia behawioralna, kognitywno-behaw
                        > ioralna, itd. "

                        No aleś odwrócił kota ogonem. Przecież właśnie Ty cały czas odwołujesz się do psychoanalizy i to do psychoanalizy freudowskiej, a inne osoby Ci tłumaczą, że to jest margines terapii.
                        --
                        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                        • 26.03.13, 14:14
                          A ja im cierpliwie tłumaczę, że mnie to nie obchodzi jakie są terapie, bo nie o tym rozmawiamy istotne. Rozmawiamy o konkretnych przypadkach z wątku Manic Depressive oraz z wywiadu z GW (czyżbym się powtarzał?). Czy możemy wrócić do tej kwestii? Czy moglibyśmy wreszcie opuścić model dyskursu, w którym ktoś uparcie wmawia mi, że twierdzę coś, czemu we wpisie wyżej explicite zaprzeczam?
                          • 26.03.13, 14:22
                            Dobrze yoric, już się nie denerwuj.
                            --
                            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                            • 27.03.13, 16:20
                              > Dobrze yoric, już się nie denerwuj.

                              ciężka sprawa.
                              Pięć razy pisałem o tym samym, pięć razy. Zaznaczałem, podkreślałem.
                              I zobacz co pisze dalej Dziadyga.
                              Ciężko się tu rozmawia ostatnimi czasu.
        • 25.03.13, 15:03
          stary.dziadyga napisała:

          > > Włos się jeży ze zgrozy.
          >
          > Racja, ja też miałam niezłe hardkory w dzieciństwie.
          >
          > Ten akrykuł zamieściłam jako argumentację, że doświadczenia nas kształtują, bo
          > już widzę że w wątku luppusa, z artykułem o wpływie rodziców na to jakich sobie
          > partnerów wybieramy, jest wysmiewany. Wg mnie niesłusznie.
          >
          > W jakimś innym wątku ktoś to nawet porównał do horoskopów, w sensie że matka i
          > ojciec mają na ciebie conajwyżej taki sam wpływ jak saturn czy jowisz...

          Kochanie, oczywiście że szukanie wpływu z dzieciństwa jest kierunkiem dobrym i prawdopodobnym ale trzeba zachować rozsądek. Nie może to zdejmować z kogoś odpowiedzialności za to swój rozwój czy pracę nad sobą tudzież kierowanie własnym życiem. Wybacz ale tworzenie karkołomnych fabuł usprawiedliwiających fakt że ktoś jest nieznośny i nie do wytrzymania z nikim w kolejnych związkach a tym bardziej zrzucanie odpowiedzialności na rodzinę itd. to już po prostu szczyt bezczelności i chamstwa. Daleka jestem od dyskredytowania metod terapeutycznych ale zaczynam sądzić że wolny rynek uczynił z tego zabawę dla hipokrytów i działalność rozrywkową.
          Sama przechodziłam psychoanalizę... przez jakiś czas i miałam do czynienia z pomocą w interpretacji moich słów ale nie spotkałam się z tak dalekim sugerowaniem mi jakichkolwiek usprawiedliwień własnej niemocy czy braku moralności tudzież zwykłego lenistwa. Trzeba umieć od dzielić jedno od drugiego, a to wszystko od trzeciego, a osoba która bierze pieniądze za nasze dobre samopoczucie nie zawsze uczciwie nam w tym pomaga. Nic nie zastąpi uczciwości, każdy musi myśleć za siebie. Panienka w gimnazjum też musi pilnować swojego tyłka, to właśnie konsekwencje wolności osobistej której doświadczamy, jak się nie podoba to droga wolna do krajów opanowanych przez islamistów gdzie moralność określa szariat, tam byłybyście starannie "chronione" przed nadmierną wolnością seksualną.



          --
          Idę i myślę i nie wiem co myśleć
          Myśli jak uderzenia bata...
          Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
          To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
          • 25.03.13, 15:28
            Najdroższa, tylko że ja nie piszę o usprawiedliwianiu niczyich zachowań emu jak zostali ukształtowani. Daleka jestem od sugerowania, żeby gwałciciel sobie dalej w spokoju gwałcił bo rodzice go bili jak był mały. Chodzi o zrozumienie i zakaceptowanie, przyczyn jego zachowania, bo tylko tak można jemu pomóc i uchronić jego ewntulane przyszłe ofiary. Nie można tego umniejszać mówiac: mnie też rodzice nie kochali i żyję!
            Jeśli my ludzie się nie zmienimy, nie zaczniemy się rozumieć i słuchać, tylko ignorować to będziemy tylko produkować dalsze pokolenia coraz gorszych wykolejeńców.

            Nic nie zastąpi uczciwości, każdy musi myśleć za
            > siebie. Panienka w gimnazjum też musi pilnować swojego tyłka, to właśnie konsek
            > wencje wolności osobistej której doświadczamy,

            Zgadzam się z pierwszym zdaniem, ale już nie z drugim. A myślisz że taka "panienka z gimnazjum" to ile ma w głowie? Tyle ile ją nauczyli rodzice, nauczyciele, to co jej pokazali koledzy i koleżanki i jak ją traktują, to co widziała w intenecie i telewizji.


            jak się nie podoba to droga woln
            > a do krajów opanowanych przez islamistów gdzie moralność określa szariat, tam b
            > yłybyście starannie "chronione" przed nadmierną wolnością seksualną.

            Tu Cię już fantazja ponosi, nie rozmawiamy tu ani o niczyjej moralnośći ani nadmiarze wonlności osobistej
          • 25.03.13, 16:21
            Nie może to zdejmować z kogoś odpo
            > wiedzialności za to swój rozwój czy pracę nad sobą tudzież kierowanie własnym ż
            > yciem. Wybacz ale tworzenie karkołomnych fabuł usprawiedliwiających fakt że kto
            > ś jest nieznośny i nie do wytrzymania

            A gdzieś ty się doszukała prób zdejmowania odpowiedzialności? Może chodzi o próby doszukania się wytłumaczenia felerów i błędów popełnianych przez tego i owego?


            Nic nie zastąpi uczciwości, każdy musi myśleć za
            > siebie. Panienka w gimnazjum też musi pilnować swojego tyłka, to właśnie konsek
            > wencje wolności osobistej której doświadczamy,

            Fajnie by było dać takiej niedojrzałej w racji wieku panience do ręki narzędzia do pilnowania swoejgo tyłka. Żeby panienka dojrzała do wolności.

            --
            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
            • 26.03.13, 12:11
              aandzia43 napisała:


              >
              > A gdzieś ty się doszukała prób zdejmowania odpowiedzialności? Może chodzi o pró
              > by doszukania się wytłumaczenia felerów i błędów popełnianych przez tego i oweg
              > o?

              W tym artykule z gazety - no proszę Cię andziu bo mnie to bawi. Zdradzam partnera, ponieważ mamusia nie kochała mnie odpowiednio albo nie była dostatecznie inteligentna (jak twierdzi mój faworyt absolutny Kutuzow - rzekomo rzecznik innego podejścia). Aandziu czy nie widzisz jakie konsekwencje ma wmówienie człowiekowi takiego wyjaśnienia? Kiedy uznajemy własną sprawczość - możemy próbować się zmienić, ale jeśli uznajemy sprawczość mamusi i tego że jesteśmy zodiakalnym wodnikiem - niestety motywacja do zmiany zastępowana jest przez litość nad samym sobą. Wybacz ale są choroby woli takie jak alkoholizm, nikt mi nie wmówi że uzależnienie od zdrad to to samo:)

              >
              > Fajnie by było dać takiej niedojrzałej w racji wieku panience do ręki narzędzia
              > do pilnowania swoejgo tyłka. Żeby panienka dojrzała do wolności.

              O boziu, czy my jesteśmy pierwszym pokoleniem które oburza się nad rozwiązłością młodzieży i związaną z tym apokalipsą? eksperymentują z seksem i porno, a co nas tak oburza? że rodzice nie są dość światli? A kiedyś byli?:) mogłabym długo na ten temat ale dobrze wiesz przez całe wieki w wielu cywilizowanych krajach (i teraz zapewne też gdzieś) za mąż wydawane były dziewczyny w wieku lat 14stu i ich pierwsza miesiączka była ich ostatnią. Niewolnictwo seksualne. U biedoty gdzieś w nowej anglii rodziły po 13 dzieci, w Polsce sama znam kobietę co jest jedną z 13 rodzeństwa. Co gorszego się może zdarzyć młodej dziewczynie niż przymus? Obecnie mamy margines wolności, a z dostępem do internetu to pokolenie ma większe szanse niż nasze. Dziewczyna z gimnazjum może sobie z 5 sekund załadować stronę kobiet na falach czy artykuł medyczny o seksie z wiarygodnego źródła. może też spędzić czas na pudelku. to czy ma mądrych czy głupich rodziców to ruletka. nie mogą być sami światli rodzice i zapewniam że duża część młodzieży wyrośnie na tak samo głupich jak ich rodzice ale mają obecnie wybór. nigdy edukacja nie była tak dostępna od ręki.
              oczywiście nasz system edukacji, religia w szkołach i kołtuństwo to co innego. większość młodzieży wiecej korzyści wyciągnie z porno niż z pogadanki z takimi rodziciami jakich ma lub z rozmowy z panią katechetką.


              --
              Idę i myślę i nie wiem co myśleć
              Myśli jak uderzenia bata...
              Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
              To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
              • 26.03.13, 12:41
                that.bitch.is.sick napisała:

                ponieważ mamusia nie kochała mnie odpowiednio albo nie była dostatecznie in
                > teligentna (jak twierdzi mój faworyt absolutny Kutuzow - rzekomo rzecznik inneg
                > o podejścia).

                Bitch, czytaj proszę ze zrozumieniem. Pisałem tylko że wg programu BBC edukacja matki jest ważnym czynnikiem wpływającym na poziom edukacji dziecka (wyższym niż np. zasobność ojca). Nie łączyłem tego w żaden sposób z przyszłym życiem erotycznym. Raczej był to news pod zastanowienie dla tych którzy uważają że może być paprotka oby seksowna i chętna.


                > Kiedy uznajemy własną sprawczość - możemy próbować się
                > zmienić, ale jeśli uznajemy sprawczość mamusi i tego że jesteśmy zodiakalnym wo
                > dnikiem - niestety motywacja do zmiany zastępowana jest przez litość nad samym
                > sobą. Wybacz ale są choroby woli takie jak alkoholizm, nikt mi nie wmówi że uza
                > leżnienie od zdrad to to samo:)

                Tutaj o dziwo mówimy tym samym głosem:
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,143344017,143388115,Efekty_zaleza_od_nas_czy_od_czynnikow_zewnetrznych.html
                > Dziewczyna z gimnazjum może sobie z 5 sekund załadowa
                > ć stronę kobiet na falach czy artykuł medyczny o seksie z wiarygodnego źródła.
                > może też spędzić czas na pudelku. to czy ma mądrych czy głupich rodziców to rul
                > etka. nie mogą być sami światli rodzice i zapewniam że duża część młodzieży wyr
                > ośnie na tak samo głupich jak ich rodzice ale mają obecnie wybór. nigdy edukacj
                > a nie była tak dostępna od ręki.

                Dane dot czytelnictwa i tego że większość Polaków nie przeczytała ANI JEDNEJ książki w zeszłym roku sugeruje raczej że to będzie Pudelek niż Kobiety na Falach. Co nie zmienia faktu że tutaj także się zgadzam z Tobą. Kiedyś edukacja była równie marna. Po prostu teraz gorset moralności jest znacznie poluzowany (wpływ mediów, reklamy, stylu konsumpcji).

                > oczywiście nasz system edukacji, religia w szkołach i kołtuństwo to co innego.
                > większość młodzieży wiecej korzyści wyciągnie z porno niż z pogadanki z takimi
                > rodziciami jakich ma lub z rozmowy z panią katechetką.

                Tutaj także się z Tobą zgadzam. 3 na 3 - no po prostu niesamowite. Zaczynam się niepokoić.

                BTW: Miałem to napisać już wcześniej przy okazji Twego wątku pt. o czym można pisać na forum a co jest niesmaczne.

                .... come to daddy baby ;-)

                • 26.03.13, 12:46
                  kutuzow napisał:

                  > Raczej był to news pod zastanowienie dla tych którzy uważają że może b
                  > yć paprotka oby seksowna i chętna.

                  Ej, bez urazy, ale ktoś uważający, że dziewczyna niezbyt inteligentna dobrze sprawdzi się jako matka jego dzieci, chyba sam musi mieć w tym względzie poważny defekt :P
                  • 26.03.13, 12:52
                    sabat-77 napisał:

                    > kutuzow napisał:
                    >
                    > > Raczej był to news pod zastanowienie dla tych którzy uważają że może b
                    > > yć paprotka oby seksowna i chętna.
                    >
                    > Ej, bez urazy, ale ktoś uważający, że dziewczyna niezbyt inteligentna dobrze sp
                    > rawdzi się jako matka jego dzieci, chyba sam musi mieć w tym względzie poważny
                    > defekt :P

                    buhaha tylko że to jest względne. ktoś może sobie dobrać dziewczynę w swym mniemaniu inteligentną, niestety mając sam o swojej inteligencji mniemanie zawyżone tworząc tym samym stadło poniżej przeciętnej z wysokimi aspiracjami. Spotkałeś kiedyś kogoś kto by wiedział i przyznawał się że jest głupi, oprócz mnie rzecz jasna?:)


                    --
                    Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                    Myśli jak uderzenia bata...
                    Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                    To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                    • 26.03.13, 13:12
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > buhaha tylko że to jest względne. ktoś może sobie dobrać dziewczynę w swym mnie
                      > maniu inteligentną, niestety mając sam o swojej inteligencji mniemanie zawyżone
                      > tworząc tym samym stadło poniżej przeciętnej z wysokimi aspiracjami. Spotkałeś
                      > kiedyś kogoś kto by wiedział i przyznawał się że jest głupi, oprócz mnie rzecz
                      > jasna?:)

                      No jasne, siebie.
                      Z tym, że głupota nie jest antynomią inteligencji, wszak jest nią tępota. Ja mam łatwiej - ani inteligentny ani tym bardziej mądry nie jestem :)

                      Z inteligencją jest jeden problem - mianowicie pomiar. Narzędzia jakimi próbowały być powszechnie dostępne testy na inteligencję zbankrutowały intelektualnie, a przy mnogości przekonań na temat natury samej inteligencji, trudno o ustalenie ich miarodajnego następcy.
                      • 26.03.13, 13:18
                        sabat-77 napisał:

                        >
                        > Z inteligencją jest jeden problem - mianowicie pomiar. Narzędzia jakimi próbowa
                        > ły być powszechnie dostępne testy na inteligencję zbankrutowały intelektualnie,
                        > a przy mnogości przekonań na temat natury samej inteligencji, trudno o ustalen
                        > ie ich miarodajnego następcy.

                        Może powinniśmy Kutuzowa ustalić jako wzorzec z Sevres....:)

                        --
                        Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                        Myśli jak uderzenia bata...
                        Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                        To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                        • 26.03.13, 13:29
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          > Może powinniśmy Kutuzowa ustalić jako wzorzec z Sevres....:)

                          Obawiam się poważnych reperkusji społecznych wynikających z tak arbitralnie wyznaczonej poprzeczki przeciętności intelektualnej. Tłumy osób napiętnowane głębokim i nie dającym się ukryć debilizmem, to nieuniknione źródło społecznej frustracji, a ta - jak pokazuje historia - była źródłem niszczących rewolucji. Nie wiem czy sympatyzuję z wizją wściekłej tłuszczy z wizerunkiem kutuzowa na łopoczącej szturmówce.
                        • 26.03.13, 16:29
                          > Może powinniśmy Kutuzowa ustalić jako wzorzec z Sevres....:)

                          Przydaoby się, bo dobrze gada.

                          A Ty, TBiS, wisisz mi przykłady "idiotycznych uwag, z których musiałem się wycofać"...
                          • 27.03.13, 10:24
                            yoric napisał:

                            > > Może powinniśmy Kutuzowa ustalić jako wzorzec z Sevres....:)
                            >
                            > Przydaoby się, bo dobrze gada.
                            >
                            > A Ty, TBiS, wisisz mi przykłady "idiotycznych uwag, z których musiałem się wyco
                            > fać"...

                            Powyższa o Kutuzowie ma całkiem niezły niezły potencjał:), sam świetnie sobie radzisz:) obyś się z niej nie musiał wycofać już wkrótce:)

                            --
                            Idę i myślę i nie wiem co myśleć
                            Myśli jak uderzenia bata...
                            Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata
                            To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks,
                            • 27.03.13, 16:17
                              Nie nie nie, moja droga.

                              Mówiłaś wyraźnie o 'idiotycznych uwagach, z których musiałem się wycofywać'. Konkrety proszę, przykłady, cytaty.
                        • 26.03.13, 19:08
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          >
                          > Może powinniśmy Kutuzowa ustalić jako wzorzec z Sevres....:)
                          >

                          Rozumiem Bitch, że po tym jak się okazało że piszesz prawie dokładnie to samo co ja w wątkach wcześniejsz chcesz się odgryźć i wykazać drapieżność, ale troche spudłowałaś.
                          Jeśli ktoś tutaj ma aspirację do bycia wzorcem z Savres to Ty sama.
                          Wyjaśniałaś już jaka częstotliwość seksu jest normą, a co jest już przegięciem, ostatnio wzięłaś się za to o czym można pisać na forum, a wychodzi poza kanony dobrego smaku.
                          Jak widać masz dużo większe zacięcie, tylko źle skrywana fałszywa skromność nie pozwala Ci samej zgłosić własnej kandydatury.


        • 25.03.13, 17:28
          Wpływ rodziny oczywiście jest bardzo istotny, jest przeciez najważniejszym wpływem środowiskowym.

          I warto się z nim jakos tam rychło uporac i rozliczyć jeśli był destruktywny. Np. Abraham Lincoln, a więc jeden z kilku najwybitniejszych prezydentów, w wieku 21 lat opuścił dom rodzinny i nigdy już się nie zajmował swoim staruszkiem, który to staruszek nie zajmował się Abrahamem Lincolnem ponad eksploatację chłopca. Abraham Lincoln rychło wyczuł kiepski deal...
          • 25.03.13, 17:30
            Wydaje mi się że czasem, szczególnie jesli się dużo oczytamy nt. decydującego wpływu rodziców, możemy miec tendencję do przeceniania ich roli, która jednak powtarzam JEST doniosła.
            • 25.03.13, 22:41
              O ile te analizy wniosą coś dobrego, a nie tylko zrzucenie na starych odpowiedzialności. Za tą analizą powinna iść praca nad sobą.
              --
              Czy ja sobie przeczę?
              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
              Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • 25.03.13, 22:48
                Nikt nie prześcignie Ciebie, mnie i Starego Dziada w pracy nad sobą
        • 26.03.13, 09:31
          stary.dziadyga napisała:

          > Ten akrykuł zamieściłam jako argumentację, że doświadczenia nas kształtują, bo
          > już widzę że w wątku luppusa, z artykułem o wpływie rodziców na to jakich sobie
          > partnerów wybieramy, jest wysmiewany. Wg mnie niesłusznie.
          >
          > W jakimś innym wątku ktoś to nawet porównał do horoskopów, w sensie że matka i
          > ojciec mają na ciebie conajwyżej taki sam wpływ jak saturn czy jowisz...

          Wrzucasz wszystkie swoje argumenty do jednego "koszyka". Te prawdziwe z którymi nie ma co dyskutować bo są "oczywistą oczywistością" jak to że "doświadczenia nas kształtują", mają obronić te błędne. Błędne zaś są te, które sugerują, że za dynamiczne zmiany które zaszły ostatnio winę ponoszą rodzice (tj ich wycofanie lub nadopiekuńczość lub inne "przedobrzenia" wychowania o których rozmawiamy w sąsiednich wątkach).

          Oczywiście rola wychowania jest BARDZO ważna, ale to nie jest tak że w ciągu ostatnich 10-15 lat nagle rodzice stali się patologiczni i w efekcie dzieciaki już w gimnazjum zaczynają zabawy z seksem. Nie mamy tutaj do czynienia ze swoistym efektem przysłowiowej striptiserki co to jej tatuś nie kochał. Obecna sytuacja jest efektem WIELU czynników, z których brak edukacji ze strony rodziców jest tylko jednym z elementów. Rzekłbym nawet że ten jeden element jest niezmienny. Nie pamiętam żeby w latach 90-tych gdy ja byłem w podstawówce/liceum była jakaś różnica w kwestii edukacji erotycznej ze strony rodziców i szkoły.

          To raczej DUŻO łatwiejszy dostęp do treści erotycznych w necie (niż kiedyś w gazetkach w kiosku RUCH-u) powoduje wypaczenie percepcji małolatów, z którymi nikt nie ma okazji porozmawiać (tak jak w cytowanym w art rewelacyjnym programie:
          www.channel4.com/programmes/the-sex-education-show )


          Na zmiany zachowania dzieciaków wpływa wiele elementów, od czasopism promujących nowe gwiazdki POP-u (gdzie liczy się ciało a nie głos obrobiony i tak w Autotiune), poprzez zmiany stylów życia i tego co świadczy o popularności. Swego czasy w Dużym Formacie był bardzo ciekawy art o tym jak spadają normy wydolnościowe dzieci. Kiedyś biegały one znacznie szybciej, skakały dalej itp. Dzisiejsze oceny 5-tki starczyłyby kiedyś ledwo na zaliczenie na 3-kę. Kiedyś popularny był ten kto był sprawny "na podwórku". Miał sukcesy w sporcie. Dzisiaj popularny jest ten kto ma dużo znajomych na FB. łatwiej jest wrzucić głupkowate zdjęcie i się lansować na FB niż osiągnąć popularność np. poprzez sport czy wiedzę.

          Tak samo jest z seksem. Wrzucałem link do artykułu że seks jest coraz tańszy. Było tam co prawda o studiach (że coraz większa liczba studentek walczy o malejącą liczbę studentów). Sądzę jednak że pewne tezy można tutaj wykorzystać. Dużo łatwiej i szybciej gimnazjalistka może stać się popularna w klasie gdy "wyhaczy" klasowego przystojniaka, niż w jakikolwiek inny sposób. Ponieważ jednak konkurencja która korzysta z tej samej prostej metody jest znaczna, małolaty zaczynają posuwać się coraz dalej żeby się na tle tej konkurencji wyróżniać. Nie jest bowiem prawdą, że każdy w gimanzium/liceum ma seksu po kokardy (jak mozna odnieść po tym art). Stawiałbym raczej na czubek drabiny społecznej tej grupy.

          Cały zaś art ma się nijak do prowadzonej tutaj rozmowy o wpływie agresywnego ojca na skłonności córki do takiego, a nie innego seksu w przyszłości czy też wycofanej matki na libido dziecka (sąsiednie dwa wątki). Tamte teorie były tworzone "od czapy" i nie miały żadnych argumentów na swoje poparcie.
          • 26.03.13, 10:07
            kutuzow napisał:
            > Cały zaś art ma się nijak do prowadzonej tutaj rozmowy o wpływie agresywnego oj
            > ca na skłonności córki do takiego, a nie innego seksu w przyszłości czy też wyc
            > ofanej matki na libido dziecka (sąsiednie dwa wątki). Tamte teorie były tworzon
            > e "od czapy" i nie miały żadnych argumentów na swoje poparcie.

            Odwrotna teza jest zaś łatwe do udowodnienia
            W zaangażowanych kochających się i szczęśliwych parach, seksualnie zaspokojonych parach rodziców, nastolatki maja inne wzorce zaspokajania potrzeb, dużo mniej parcia na seks i porno nie kształuje ich tak destukcyjnie. Nie ma roli kompensacyjnej . I tworzą później sami najwięcej statystycznie satysfakcjonujacych zwiazków.
            Zresztą to często opisują psychoterapeci, jak Eichelberger w książce w "Jak wychować szczęśliwe dzieci".

            --
            W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
            • 26.03.13, 10:46
              urquhart napisał:

              > W zaangażowanych kochających się i szczęśliwych parach, seksualnie zaspokojonyc
              > h parach rodziców, nastolatki maja inne wzorce zaspokajania potrzeb, dużo mniej
              > parcia na seks i porno nie kształuje ich tak destukcyjnie. Nie ma roli kompens
              > acyjnej . I tworzą później sami najwięcej statystycznie satysfakcjonujacych zwi
              > azków.
              > Zresztą to często opisują psychoterapeci, jak Eichelberger w książce w "Jak wyc
              > hować szczęśliwe dzieci".
              >

              Urqu --> oczywiście zgadzam się z tym w pełni. Tylko zobacz ile jest tych szczęśliwych seksualnie zaspokojonych par. Sam od dawna spieram sie ze znajomymi, że optymalny jest model gdzie na pierwszym miejscu jest szczęście pary, a potem dziecka (bo przy szczęśliwych rodzicach będzie szczęśliwe dziecko). Dziecko jest dopełnienie szczęścia pary, a nie celem samym w sobie przy którym związek jest tylko drogą do celu.
              Dużo bardziej popularny jest jednak pogląd że dziecko jest najważniejsze i to jemu trzeba poświęcić niejako z automatu część związkowego szczęścia. Potem po kilku(nastu) latach pojawiają się takie efekty.
            • 26.03.13, 12:14
              > Odwrotna teza jest zaś łatwe do udowodnienia

              zgadza się. Ale to są tezy z gatunku 'lepiej być pięknym i bogatym'. Rozważanym tematem jest tu psychoanalne bajkopisarstwo, a - że się powtórzę - artykuł Dziadygi i stwierdzenia, że 'doświadczenia mają wpływ' tak się do tego tematu mają, jak dane o zbiorach buraka cukrowego w północnej Polsce.

              Do rozważań pasuje natomiast temat dzieci z domów dziecka. Wpływ rodziców (w sensie ich braku) na wszystkie sfery życia tych dzieci jest widoczny jak nigdzie indziej. Natomiast jak z wyjaśnianiem problemów seksualnych wychowanków domów dziecka radzą sobie freudyści, nie mam pojęcia - to znaczy mam pojęcie, pewnie po prostu przepisują te swoje historyjki, ale jak konkretnie zastępują ojca i matkę, to bym się chętnie dowiedział.
              • 26.03.13, 13:22
                " to znaczy mam pojęcie, pewnie p
                > o prostu przepisują te swoje historyjki, ale jak konkretnie zastępują ojca i ma
                > tkę, to bym się chętnie dowiedział."

                Bardzo łatwo. Np. wyjaśnić problemy seksualne tym, że ktoś NIE przeszedł kompleksu Edypa (z braku obiektów).
                :)
                --
                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • 26.03.13, 16:54
            Fakt, może i analogia uproszczona, pewnie dlatego nie zrozumiana, bo nie chodziło mi ani o to że "za dynamiczne zmiany które zaszły ostatnio winę ponoszą rodzice" ani o to że "w ciągu ostatnich 10-15 lat nagle rodzice stali się patologiczni i w efekcie dzieciaki już w gimnazjum zaczynają zabawy z seksem".

            Chodziło mi o łatwość z jaką tę oczywistą oczywistość jaką jest wpływ otoczenia umniejszamy lub wyśmiewamy (vide wypowiedź Yorica "wina matki, i wszystko jasne!"). A przytoczony przeze mnie artykuł jest jednym z wielu, który tę oczywistą oczywistośc pokazuje i szczegółowo opisuje.
            To było raczej dla tych niedowiarków, z podejściem : akurat! weź mi tu nie wyjeżdzaj z cięzkim dzieciństwem, powinieneś być normlaną i szczęśliwą osobą przecież, nie histeryzuj.

            A jak można byc normalnym, szczególnie w strefie seksualnej, mając popieprzonych emocjonalnie rodziców albo kolegów, którzy gwałcą?


            Ja nie umniejszałabym tego wpływu na rozwój różnych zaburzeń. W większości są to zaburzenia nieuświadomione i potrzeba naprawdę głębokiego wejrzenia w siebie, aby je sobie uświadomić (lub aby któs nam je uświadomił), a potem przepracować.
            • 26.03.13, 19:21
              stary.dziadyga napisała:

              Widzę że znajdujemy wspólne zrozumienie w temacie.

              > To było raczej dla tych niedowiarków, z podejściem : akurat! weź mi tu nie wyje
              > żdzaj z cięzkim dzieciństwem, powinieneś być normlaną i szczęśliwą osobą przeci
              > eż, nie histeryzuj.

              Jasne że można mieć łatwiejszy lub cięższy start. Nie zmienia to jednak faktu że można przyjąć wygodną postawę gdzie swoj stan "zrzuca" się na barki sytuacji z dzieciństwa, lub można próbować coś zmieniać. Zobacz że sama miałaś to szczęście że trafiłaś na fajnego partnera i razem "przerobiliście" Twoje problemy. Pisałaś że odkryłaś zupełnie nieznane odczucia. Dałaś radę uporać się z wcześniejszymi złymi emocjami/wspomnieniami, bo chciałaś coś zrobić w tej kwestii. Tutaj duże brawa dla Ciebie.
            • 27.03.13, 15:16
              > Chodziło mi o łatwość z jaką tę oczywistą oczywistość jaką jest wpływ otoczenia umniejszamy lub wyśmiewamy (vide wypowiedź Yorica "wina matki, i wszystko jasne!")

              no żesz kurwa.

              I weź z nią gadaj.
    • 25.03.13, 16:14
      Nic nowego w sumie. Ale niejeden woli trzymać głowę w piachu, byle tylko nie musieć ustosunkować się do problemu. Z jednej strony frakcja reagująca sraczką na jakąkolwiek krytykę pornografii w internecie, z drugiej świętoszki reagujące sraczką na samo słowo seks.

      "Na zlecenie Światowej Organizacji Zdrowia eksperci opracowali szczegółowy program – gotowiec o tym, jak w dobie powszechnej dostępności stron porno – rok po roku uczyć dzieci o seksie, począwszy od czterolatków.

      W Polsce, zajętej wojnami ideologicznymi, całe pokolenie zostało zostawione samo sobie w cyberświecie, a za jedyną tarczę dostało marną edukacyjkę seksualną w szkołach."

      --
      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
      • 25.03.13, 16:28
        Dobrze napisane.
        Nie chodzi ani o to, żeby nastolatkom zabraniać poznawać seks i zamknąć pod kluczem, ani o to, żeby robić jakąś cenzurę w Necie na wzór chiński.
        Chodzi o to, żeby twarde porno z Netu nie było dla dzieciaków pierwszym, a dla wielu i jedynym źródłem informacji i inspiracji o seksie.
        Czyli znowu - edukacja, ale taka na poziomie, a nie pogadanki katechetyczne.
        --
        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
        • 25.03.13, 16:55
          I jeszcze jedno:
          "Ponad 60 proc. przebadanych przez prof. Zbigniewa Izdebskiego gimnazjalistów płci męskiej uważa, że powinni już, przynajmniej w pewnym zakresie, prowadzić życie erotyczne, ale jednocześnie ponad 60 proc. deklaruje, że z antykoncepcji dopuszcza jedynie metody naturalne – lub żadne."

          Włos sie na głowie jeży. Rosną nam zastępy najgorszego sortu mężczyzn. Nakręcone na ostry, odhumanizowany seks i zindoktrynowane przez świętoszkowatą ideologię tłumy facetów. Jak miło, że nie mnie przyjdzie się z nimi użerać. Mnie przypadł w udziale ten lepszy gatunek. Bo dawniej to w ogóle wszystko było lepsze, chłopy też ;-)

          --
          Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory :-)
        • 26.03.13, 09:43
          rekreativa napisała:

          > Dobrze napisane.
          > Nie chodzi ani o to, żeby nastolatkom zabraniać poznawać seks i zamknąć pod klu
          > czem, ani o to, żeby robić jakąś cenzurę w Necie na wzór chiński.
          > Chodzi o to, żeby twarde porno z Netu nie było dla dzieciaków pierwszym, a dla
          > wielu i jedynym źródłem informacji i inspiracji o seksie.
          > Czyli znowu - edukacja, ale taka na poziomie, a nie pogadanki katechetyczne.

          Rekreativa ---> zgadzam się z Tobą. Postawiłbym tylko pytanie, kto rodzicom zabrania uczyć swoich dzieci wiedzy o seksie? Sorry, ale liczenie na to że szkoła załatwi ten "wstydliwy" dla wielu rodziców temat to czyste lenistwo.
          W ten sposób przenoszona jest pruderia pomieszana z dziwnie rozumianymi treściami oazowymi z pokolenia na pokolenie.

          W cytowanym już przeze mnie programie BBC "Dzieciaki XXI wieku" podano tezę że inteligencja matki jest jednym z ważniejszych czynników wpływających na poziom edukacji dziecka (ważniejszym np. niż dochód rodziny). Mogę się założyć że kobiety takie jak aandzia czy Kag nie będą miały problemu z edukacją swoich latorośli skoro seks jest dla nich czymś naturalnym. Co innego w przypadku wielu dziewczyn z małych miasteczek dla których "wpadka" jest równoznaczna z oświadczynami. Przy takim podejściu ciężko inaczej patrzeć na seks niż "zadaniowo". Czyli za wcześnie źle (bo nici ze ślubu i córka będzie samotną matką), za późno też niedobrze (bo zostanie starą panną).
          • 26.03.13, 11:48
            Kutuzow, jasne że najlepiej by było, żeby o seksie i seksualności z dziećmi rozmawiały osoby najbliższe i najbardziej zaufane czyli rodzice.
            Tyle że aby jakąś wiedzę przekazać, to trzeba ją wpierw posiadać, a po drugie, chcieć ją przekazywać.
            Edukatora seksualnego można przynajmniej wyuczyć - będzie pewność, że ma odpowiednią wiedzę, można mu dać program do realizacji i można skontrolować jego pracę.
            W przypadku rodziców nie masz żadnego realnego wpływu na to, by czegokolwiek swoje dziecko pożytecznego nauczyli.


            --
            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
            • 26.03.13, 12:26
              rekreativa napisała:

              > Tyle że aby jakąś wiedzę przekazać, to trzeba ją wpierw posiadać, a po drugie,
              > chcieć ją przekazywać.

              Widzisz właśnie to "chcieć" jest kluczowe. Jest cała grupa dla której to co powie Ksiądz jest ważniejsze od tego co mówią specjaliści. Zobacz że religia jest przedmiotem z którego ocena jest wliczana do średniej, a przedmiot dot. wychowania seksualnego (czy jak to zwał) traktowany jest jak gorący kartofel. Jak gdzieś tylko powstanie ciekawy projekt edukacyjny to zaraz jest larum że chcą bezcześcić niewinność tych biednych 14-15 latków (gdy jest już i tak o kilka ładnych lat zbyt późno).
              • 26.03.13, 12:39
                Heh, w czasach schyłku komuny o porno było niełatwo, ale większość moich kumpli, w tym ja, mieliśmy już w wieku 10-11 lat niezłe doświadczenie w tym względzie, chociażby na bazie wymienianych pod ławką świerszczyków, albo kaset z nieśmiertelnej serii Teresy O., które udało się wyczaić w schowku taty ;) Pamiętam tą ekscytację i podniecenie, kiedy szło się ze szkoły ze świadomością wielogodzinnego obcowania z dziewczynkami z rozkładówki albo z kasety VHS :P Ale - czy ja uważam, że mnie to skrzywiło ? Bynajmniej.
                No a teraz chłopiec mający dostęp do internetu budzi się wybitnie szybciej, nie ma się co czarować. Żadne "beniaminy" i inne programy kontrolujące treści tu nie zdadzą egzaminu, a ja nawet nie mam zamiaru małych w przyszłości kontrolować. A niech sobie oglądają. Ja nie widzę w tym nic złego.
                • 26.03.13, 13:29
                  Na filmie z Teresą pierwszy raz zobaczyłam penisa :)

                  "A niech sobie oglądają. Ja nie widzę w tym nic złego."

                  Wiesz, może dla 16-latka, z którym jednocześnie pogadasz o tych filmach to nie będzie nic złego.
                  Ale czy naprawdę uważasz, że dla 7-latka oglądanie grupowego anala, albo udawanego gwałtu też będzie takie całkiem nieszkodliwe?
                  Bo wiesz, psychologowie jednak mają odmienne zdanie i skądś ono wynika.




                  --
                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 26.03.13, 13:44
                    rekreativa napisała:

                    > Wiesz, może dla 16-latka, z którym jednocześnie pogadasz o tych filmach to nie
                    > będzie nic złego.
                    > Ale czy naprawdę uważasz, że dla 7-latka oglądanie grupowego anala, albo udawan
                    > ego gwałtu też będzie takie całkiem nieszkodliwe?
                    > Bo wiesz, psychologowie jednak mają odmienne zdanie i skądś ono wynika.

                    Księża katoliccy również.
                    Rzecz w płynności pewnych ustaleń, widełek wieku itd. Nie wiem czy jako dziecko w fazie latencji zainteresowałbym się takim obrazem bardziej niż wynikałoby to ze zwyczajnej ciekawości świata.
                    Dorastamy szalenie nierównomiernie. Mowa o dostępności, ale przecież dostępności ograniczonej ciekawością i koniecznością poszukiwań. O wiele bardziej prawdopodobne, że 7-8 latek będzie poszukiwał nowych modów do ulubionej gry, albo ściągał z netu film ze spidermanem, niż że w kręgu jego zainteresowań znajdą się grupowe gwałty czy brutalny anal.
                    Inspiracja musiałaby pochodzić z zewnątrz - i to, owszem, może być w jakimś stopniu zagrożeniem.
                    • 26.03.13, 14:07
                      Nie interesowałem się tym dokłądnie, ale z tego co wiem badania są faktycznie bardzo niejednoznaczne. Np. wpływ przemocy w mediach na przemoc na ulicy.
                      My mamy pewne silne wyobrażenia, że pewne rzeczy są 'demoralizujące', ale jak przejdziemy do konkretów, zaczynamy się zastanawiać. Np. młode dzieciaki oglądające seks na żywo. Co prawda seks jest czynnością raczej intymną we wszystkich kulturach świata, ale przecież choćby ze względu na warunki lokalowe w rodzinach wielodzietnych jakiś czas temu w Europie oglądanie przez małe dzieci spółkujących rodziców musiało być na porządku dziennym. Jakoś nie wyrosły z tego pokolenia degeneratów.
                      • 26.03.13, 14:22
                        "Europie oglądanie przez małe dzieci spółkujących rodziców musiało być na porządku dziennym. Jakoś nie wyrosły z tego pokolenia degeneratów"

                        Tylko jaki to był seks? Taki rodem z hard porno, czy raczej zwyczajnie, po bożemu?
                        Bo chyba artykuł zalinkowany mówi wyraźnie o tym pierwszym?
                        --
                        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                    • 26.03.13, 14:16
                      W tym artykule zalinkowanym jest chyba napisane, że właśnie takie młode dzieci wpisują w wyszukiwarkę "seks" i "porno". Wystarczy, że mały, mała usłyszą słowo w TV, czy od starszego brata i z ciekawości poszukają.
                      Druga sprawa to taka, że dzieciaki naśladują dorosłych. Potem taki mały w szkole będzie usiłował pobawić się z koleżanką w to, co widział na filmie. Zresztą starszy dzieciak też będzie chciał powtórzyć z koleżanką to, co widział na filmie, a co dla koleżanki niekoniecznie musi być zdrowe i przyjemne.
                      Jak wynika z badań, wzrasta odsetek nastolatków, którzy stosują przemoc w relacjach z płcią przeciwną oraz takich, którzy kojarzą seks z mniejszą lub większą dozą przemocy. To też nieszkodliwe?

                      --
                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                      • 26.03.13, 14:30
                        rekreativa napisała:

                        > W tym artykule zalinkowanym jest chyba napisane, że właśnie takie młode dzieci
                        > wpisują w wyszukiwarkę "seks" i "porno". Wystarczy, że mały, mała usłyszą słowo
                        > w TV, czy od starszego brata i z ciekawości poszukają.
                        > Druga sprawa to taka, że dzieciaki naśladują dorosłych. Potem taki mały w szkol
                        > e będzie usiłował pobawić się z koleżanką w to, co widział na filmie. Zresztą s
                        > tarszy dzieciak też będzie chciał powtórzyć z koleżanką to, co widział na filmi
                        > e, a co dla koleżanki niekoniecznie musi być zdrowe i przyjemne.
                        > Jak wynika z badań, wzrasta odsetek nastolatków, którzy stosują przemoc w relac
                        > jach z płcią przeciwną oraz takich, którzy kojarzą seks z mniejszą lub większą
                        > dozą przemocy. To też nieszkodliwe?

                        A kiedyś zabawialiby się sami ze sobą, albo chcieli wsadzić siostrze "w pigulares", jak u Zegadłowicza :P
                        Rzecz nie w tym, żeby ograniczać dostęp, a by nie chować głowy w piasek i samemu odpowiednio ukierunkować stosunek dziecka wobec zjawiska, które i tak prędzej czy później ujrzy dla niego światło dzienne. Ograniczanie nie ma sensu, praca i kierunkowanie - jak najbardziej. To zupełnie jak z agresją pedofila - nie da się przewidzieć, czy nie będzie chciał dać naszemu dziecku cukierka, ale można nauczyć dziecko co ma robić, gdy taka sytuacja się przydarzy.
                        • 26.03.13, 15:19
                          "Ograniczanie nie ma sensu, praca
                          > i kierunkowanie - jak najbardziej. "

                          No i o tym też mówię. Pornografii nie zlikwidujemy, ale możemy o niej z młodzieżą rozmawiać i ewentualnie korygować młodzieży skrzywione postrzeganie seksu.
                          Ale do tego potrzebna edukacja taka, jak prowadzi np. Ponton, a nie rozmówki z panią od biologii (w lepszej wersji), albo od religii (w gorszej wersji).
                          Niestety, sami rodzice edukacji nie chcą i wciąż panuje taka mentalność, że widok gołego cycka albo rozmowa o prezerwatywie zdemoralizuje nasze niewinne dzieciątko.
                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                          • 26.03.13, 19:17
                            rekreativa napisała:

                            > No i o tym też mówię. Pornografii nie zlikwidujemy, ale możemy o niej z młodzie
                            > żą rozmawiać i ewentualnie korygować młodzieży skrzywione postrzeganie seksu.
                            > Ale do tego potrzebna edukacja taka, jak prowadzi np. Ponton, a nie rozmówki z
                            > panią od biologii (w lepszej wersji), albo od religii (w gorszej wersji).
                            > Niestety, sami rodzice edukacji nie chcą i wciąż panuje taka mentalność, że wid
                            > ok gołego cycka albo rozmowa o prezerwatywie zdemoralizuje nasze niewinne dziec
                            > iątko.

                            W pełni się zgadzam z tym co napisałaś. Tak jak sugerowałem wcześniej rodzice sami są sobie winni. Chowają głowę w piasek i liczą że problem się nie pojawi.
                            Najlepiej ten kretynizm pokazuje prawo. Małolat może OGLĄDAĆ filmy dopiero od 18-tego roku życia, ale uprawiać seks może już 2 lata wcześniej!!! gdzie tu logika?

                            Rozumiem jednak także podejście Sabata. Jeśli będzie dziecko traktował poważnie i odpowiadał na jego pytania (bez robienia w balona o pszczółkach i kapuście), to dziecko zaspokoi swoją naturalną ciekawość i będzie wiedziało co i jak. Jeśli nie dowie się wprost to i tak może sprawdzić (nie da się obecnie kontrolować dziecku dostępu do netu, jest w zbyt wielu miejscach)
                  • 26.03.13, 20:39
                    rekreativa napisała:

                    > Ale czy naprawdę uważasz, że dla 7-latka oglądanie grupowego anala, albo udawan
                    > ego gwałtu też będzie takie całkiem nieszkodliwe?
                    > Bo wiesz, psychologowie jednak mają odmienne zdanie i skądś ono wynika.

                    A kto w ogole udostepnia internet 7 latkowi? Ja mam prawie 6 letniego syna, ktory nawet nie wie do czego sluzy komputer. To gdzie i jak mialby ogladac grupowego anala za rok? Nie zostaje nigdy w domu sam, w szkole tez jest pod opieka, jak idzie bawic sie do kolegi to jest tam rodzic w poblizu. W tym wieku w kraju, w ktorym mieszkam dzieci nie maja dostepu do komputerow/sieci w ogole, bo niby po co mialyby miec?
          • 26.03.13, 11:52
            Jeszcze dodam: osoby, które miały w szkole rzetelną, profesjonalną edukację z zakresu seksualności człowieka, będą prawdopodobnie bardziej otwarte na takie rozmowy ze swoimi przyszłymi dziećmi, bo po pierwsze będą posiadać odpowiednią wiedzę, a po drugie nie będą się wstydzić poruszać tych tematów (bo już je poruszały podczas lekcji i ten wstyd przepracowały).
            Tak ja to widzę.
            --
            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.