Dodaj do ulubionych

Rok szukania kobiety i... nic

14.05.13, 21:05
Wprawdzie nie w małżeństwie, ale jako że podoba mnie się poziom tego forum mam nadzieję, że nie będziecie mieli nic przeciwko jeśli opiszę tutaj swój problem. Brak bliskości z kobietą zaczyna mnie powoli zjadać, przy czym nie chodzi o sam seks (to też, mam spore potrzeby), ale o fakt bycia z kimś razem. Jeszcze rok lub dwa lata temu takie stwierdzenie wywołałoby u mnie uśmiech, ale nie teraz. Mam 26 lat i odkąd przyszła mi ochota na stały związek... nie mogę natrafić na osobę, która by mi się spodobała, wiecznie coś mi nie odpowiada. Przelotne znajomości mnie nie interesują. I teraz nie wiem, czy to fanaberie, może za wysoko mierzę, czy faktycznie brak szczęścia, albo szukam w niewłaściwy sposób. Jakimś wielkim zdobywcą damskich serc raczej nie jestem (dwa związki), ale radary mam mocno wyostrzone i tylko czekam aż pojawi się na horyzoncie "ofiara" (ale nie losu:)), no wiecie, coś w stylu: "pojaw się w końcu, o chemio jedna!!!". Założyłem też sobie profile na dwóch portalach randkowych. Teraz jakoś mija właśnie rok, spotkałem się przez ten czas z 18 kobietami i... nic. Efekt jest taki, że mam po dziurki w nosie poznawania się przez portale randkowe (zawsze traktuję każdą nowo poznaną osobę indywidualnie, nie ma zachowania "kopiuj, wklej"). Tylko z dwiema znajomość trwała kilka tygodni, ale w końcu i tak nic z tego nie wyszło, kończyłem znajomość. Przy czym nie odbierajcie tego tak, że uważam się za nie wiadomo kogo i mogę sobie przebierać do woli, tak nie jest. Tu chodzi o zupełnie inną płaszczyznę.
Obserwuj wątek
    • wieczorowy86 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 21:05
      Mam pewien punkt odniesienia, który jest dla mnie poniekąd potwierdzeniem, że robię słusznie nie rezygnując z oczekiwań. Przez ostatnie nieco ponad dwa lata bardzo spodobałem się trzem mężatkom (nie, nie na raz;)), z czego z jedną z nich (34 lata) tak między nami zaiskrzyło, że byłem w siódmym niebie właśnie tylko z tego powodu, że tak mi się spodobała, a ja jej. Przy okazji - poczułem na własnej skórze co to znaczy "serce nie sługa, rozumu nie słucha". Przy czym nie ma możliwości, żeby wyszedł z tego jakiś związek, mam żelazne zasady, których nie złamię i mam pewność, że ona również. Druga mężatka (33 l.) również mnie się spodobała, ale nie tak bardzo jak pierwsza. Trzecia (28 l.) już tak średnio. Pierwsza mężatka jest bardzo atrakcyjną kobietą, do tego niesamowicie empatyczną. Także rozumiecie - mam mocny punkt odniesienia i nie jestem w stanie zaakceptować np. związku z rozsądku, bez głębszej fascynacji. W międzyczasie wpadłem też w oko 18-letniej dziewczynie, ale jak dla mnie jest trochę za młoda. Ogólnie mówiąc: 26-letni mężczyzna zmęczony poszukiwaniem właściwej kobiety, ale jednocześnie mający punkt odniesienia pt. "jak być powinno" nie wie gdzie ma trafić na "tę" kobietę. Jeśli macie jakieś porady to dajcie znać, będę wdzięczny. :)
        • jesod Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:00
          bgz0702 napisała:
          > Nic tylko czekaj ciepliwie i

          .... miej oczy szeroko otwarte. :) Bo czasem ktoś przemknie cicho przez Twoje życie i nie zdążysz nawet zauważyć, że to się stało...
          Im bardziej będziesz szukał - tym bardziej możesz zagubić się w tych poszukiwaniach.
          Czasem, te poszukiwania wyglądają jak wyprawa, znanego nam (no może nie wszystkim) bohatera, do Pacanowa.

          Rok szukania kobiety... Cóż to jest rok wobec wieczności? ;)
          A jeśli spotkasz ją - mam na myśli tę wytęsknioną i oczekiwaną - dopiero w następnym wcieleniu? Jesteś na to przygotowany? :)
          • sabat-77 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:08
            jesod napisała:

            > A jeśli spotkasz ją - mam na myśli tę wytęsknioną i oczekiwaną - dopiero w nast
            > ępnym wcieleniu? Jesteś na to przygotowany? :)

            Zakladajac nawet, ze reinkarnacja istnieje, to w nastepnym wcieleniu to on moze byc ta wyteskniona i oczekiwana w ramionach barczystego, wlochatego samca :-)
          • bgz0702 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:41
            jesod napisała:

            > bgz0702 napisała:
            > > Nic tylko czekaj ciepliwie i
            >

            > Rok szukania kobiety... Cóż to jest rok wobec wieczności? ;)
            > A jeśli spotkasz ją - mam na myśli tę wytęsknioną i oczekiwaną - dopiero w nast
            > ępnym wcieleniu? Jesteś na to przygotowany? :)

            Aś pojechała z tym następnym wcieleniem ;)
            • jesod 14.05.13, 23:11
              bgz0702 napisała:
              > > Aś pojechała z tym następnym wcieleniem ;)

              Aś Ty nie wiesz, że ja jestem wieczna? :) My Czarownice nie boimy się upływu czasu. Czas dla nas nie istnieje... Zawsze wracamy.
              Nasze sabaty na łysych szczytach, w pełni księżyca są tego warte. ;)

              • bgz0702 Sabacie 14.05.13, 23:16
                jesod napisała:

                > bgz0702 napisała:
                > > > Aś pojechała z tym następnym wcieleniem ;)
                >
                > Aś Ty nie wiesz, że ja jestem wieczna? :) My Czarownice nie boimy się upływu c
                > zasu. Czas dla nas nie istnieje... Zawsze wracamy.
                > Nasze sabaty na łysych szczytach, w pełni księżyca są tego warte. ;)

                Koleżanka cię wychwala, mówi żeś wart
                >
                • sabat-77 Re: Sabacie 14.05.13, 23:59
                  bgz0702 napisała:

                  > Koleżanka cię wychwala, mówi żeś wart

                  To powiadasz, że wiedźma Hela vel miss Hyde mojej dobrej mamy mnie wychwala ?
                  E, tam. Mówi tak tylko dlatego, że lubi koty.
                  To takie metaforyczne braterstwo, wiesz ? Bractwo indyka :)

                  Ale nie przejmuj się, mi nic nie pomoże, w czarodziejskich sztuczkach jestem wobec niej upośledzony, z racji posiadania fiuta.
                  • jesod Re: Sabacie 15.05.13, 00:03
                    sabat-77 napisał:
                    > w czarodziejskich sztuczkach jestem wobec niej upośledzony, z racji posiadania fiuta.

                    A mamusia Ci nie powiedziała, że fiut jak flet bywa czarodziejski? Sprawdź. :P
                    • sabat-77 Re: Sabacie 15.05.13, 00:06
                      jesod napisała:

                      > A mamusia Ci nie powiedziała, że fiut jak flet bywa czarodziejski? Sprawdź. :P

                      Myślisz, że mógłbym na nim polecieć, jak wiedźma na miotle ? :D
                      • jesod Re: Sabacie 15.05.13, 00:09
                        sabat-77 napisał:
                        > Myślisz, że mógłbym na nim polecieć, jak wiedźma na miotle ? :D

                        A wiesz... To zależy od tego, jak działają reaktory... Wiedźmin na zbóju...?
                        Czemu nie...? :D

        • bgz0702 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:44
          marek.zak1 napisał:

          > Zasady:
          > 1. Odpuśc mężatki, zero perspektyw, same kłopoty, tracisz czas.
          > 2. Odpuśc kobiety od siebie starsze,
          > 3. Nie ma kobiet ,,za młodych". 26 lat podzielone przez 2 = 13 + 7 = 20 lat. To
          > twój docelowy target.

          Nie bo padne. znowu ta wiedza, tym razem "docelowy target". Jeśli jesteś homo to twój docelowy target to kobity i tyle z obliczeń, choć mus wszystko zawsze rozważyć
          • marek.zak1 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 23:15
            Nie rozumiem skąd zaskoczenie. Spytaj dowolnego faceta i każdy (niemal) ci potwierdzi, że kobieta powinna być kilka lat od niego młodsza.
            W doborze partnera 50% to rozsądek, 50% emocje. Trzeba kierować sie jednym i drugim i zakochiwać we wlaściwej osobie. Świat jest pełen nieszczęśliwych kobiet, ktore zakochiwały sie w niewłaściwych facetach.
            Tu na forum jest ich wiele.
            • bgz0702 Marka równanie matematyczne na szczęśliwy związek 14.05.13, 23:22
              marek.zak1 napisał:

              > Nie rozumiem skąd zaskoczenie. Spytaj dowolnego faceta i każdy (niemal) ci potw
              > ierdzi, że kobieta powinna być kilka lat od niego młodsza.
              > W doborze partnera 50% to rozsądek, 50% emocje. Trzeba kierować sie jednym i dr
              > ugim i zakochiwać we wlaściwej osobie. Świat jest pełen nieszczęśliwych kobiet,
              > ktore zakochiwały sie w niewłaściwych facetach.
              > Tu na forum jest ich wiele.

              własiwy facet= wiek/2+7 tak mówi Marek, ale on jest chemikiem i na dodatek nie umie liczyć (wyszło przy ostatnim temacie). Marek fajny jest chłop i życzliwy światu ;)) ale mata nie jest chyba jego mocną stroną
              • jesod Siwy facet 14.05.13, 23:30
                bgz0702 napisała:
                > własiwy facet= wiek/2+7 tak mówi Marek, ale on jest chemikiem

                I tu nie dopowiedziałaś wszystkiego... Marek jest Alchemikiem. :D

                • bgz0702 Re: Siwy facet 14.05.13, 23:32
                  jesod napisała:

                  > bgz0702 napisała:
                  > > własiwy facet= wiek/2+7 tak mówi Marek, ale on jest chemikiem
                  >
                  > I tu nie dopowiedziałaś wszystkiego... Marek jest Alchemikiem. :D
                  >

                  Nie wiedziałam, temat magii jest mi obcy. Pewnie ty i sbat macie większego czuja w tych kwestiach
                      • bgz0702 Re: Siwy facet 14.05.13, 23:43
                        marek.zak1 napisał:

                        > Zgadzam się, ale kobieta wybierająca partnera musi mocno stać na ziemi. Gdy dok
                        > ona złego wyboru wiecie że będzie źle.

                        Ta kobieta w twoich ustach to zawsze taka głupia jakaś, gdzie ty te dziwne kobiety znajdujesz?
                        • marek.zak1 zakochanie 15.05.13, 14:06
                          Zakochana kobieta traci poczucie rzeczywistości. Im więcej emocji, tym mniej rozumu. Stąt tyle zrozpaczonych dziewczyn, także tu na forum. Wybrały nieudaczników, leni, idiotów, drani itp.
                          Podzrawiam.
                          PS Juz wracam :) Jestem w Sandomierzu.
                          • bgz0702 Re: zakochanie 15.05.13, 19:35
                            marek.zak1 napisał:

                            > Zakochana kobieta traci poczucie rzeczywistości. Im więcej emocji, tym mniej r
                            > ozumu. Stąt tyle zrozpaczonych dziewczyn, także tu na forum. Wybrały nieudaczni
                            > ków, leni, idiotów, drani itp.
                            > Podzrawiam.
                            > PS Juz wracam :) Jestem w Sandomierzu.

                            Marek ja znów widzę że na babach to ty się znasz jak nikt ;) zakochanie to stan emocjonalny któremu towarzyszą powyższe emocje niezależnie od płci. natomiast już kochający osobnik to co innego też w przypadku obu płci, nie tylko tej którą reprezentujesz. to jest masakra, jakieś ty kobiety w życiu spotykał ze tak wywindowałeś własną wartość?
                            • marek.zak1 Re: zakochanie 15.05.13, 20:07
                              Pierwsza część wypowiedzi o stanie emocjonalnym potwierdza, że zakochane kobiety biora sobie leni, idiotów, drani, bo patrzą emocjami.
                              Przejrzyj tematy zakladane na tym forum przez kobiety. Przeciez to są własnie takie przypadki - przypadki omyłek w wyborze.
                              Co to ma wspólnego z moją wartością, rzekomo wywindowaną? Ja związku nie widzę żadnego.
                              • bgz0702 Re: zakochanie 15.05.13, 20:22
                                marek.zak1 napisał:

                                > Pierwsza część wypowiedzi o stanie emocjonalnym potwierdza, że zakochane kobiet
                                > y biora sobie leni, idiotów, drani, bo patrzą emocjami.
                                > Przejrzyj tematy zakladane na tym forum przez kobiety. Przeciez to są własnie t
                                > akie przypadki - przypadki omyłek w wyborze.
                                > Co to ma wspólnego z moją wartością, rzekomo wywindowaną? Ja związku nie widzę
                                > żadnego.

                                Marek, na litość B! proszę, czytaj miedzy wierszami.
                                Wykładam: opisany przez ciebie przypadek zakochania dotyczył oczywiście rozemocjonaowanych kobiet- a więc jak zwykle gorszy sort człowieka, a jaci piszę kochany że stan ten tak samo emocjonalny jest dla kobit jak i gości. Jednak ty mój drogi będąc szczęsliwym wybrańcem losu, który cię wybrał na męźczyznę,w swojej mądrości tylko nas baby widzisz jako lekko upośledzone bo wybierające pod wpływem emocji jak to w zakochaniu. Słabizna twojego charakteru. W jakim ty miejscu żyjesz? W krainie gdzie kobiety są niedorozwinięte i głupie? wyprowadź sie poznaj świata Marku. Laski są wspaniałe, mądre, inteligentne. czasami dobrze wybierają a czasami sa szalone- to ci dopiero emocja takie szaleństwo, coś wspaniałego, doświadcz polecam
                    • bgz0702 Re: Siwy facet 14.05.13, 23:42
                      jesod napisała:

                      > bgz0702 napisała:
                      > > Nie wiedziałam, temat magii jest mi obcy.
                      >
                      > A szkoda... bo życie to magia.
                      >
                      >
                      Ty to jestes mądrala, powinnaś spisywać złote myśli ;)
                      • jesod Ty to jesteś mądrala 14.05.13, 23:53
                        bgz0702 napisała:
                        > Ty to jestes mądrala, powinnaś spisywać złote myśli ;)

                        Nie nadążam, a tu jeszcze trzeba znaleźć czas na seks i inne drobne przyjemności. :D
                        • bgz0702 Re: Ty to jesteś mądrala 14.05.13, 23:54
                          jesod napisała:

                          > bgz0702 napisała:
                          > > Ty to jestes mądrala, powinnaś spisywać złote myśli ;)
                          >
                          > Nie nadążam, a tu jeszcze trzeba znaleźć czas na seks i inne drobne przyjemnośc
                          > i. :D

                          Idę spać, to moja dzisiejsza drobna przyjemność ;)
                  • marek.zak1 Re: Siwy facet 14.05.13, 23:39
                    Czy kwestionujecie udział rozsądku przy wyborze partnera czy podane równanie, które wymyślono na wschodzie ponad 1000 lat temu. Nie jestem jego autorem.
                    • bgz0702 Re: Siwy facet 14.05.13, 23:47
                      marek.zak1 napisał:

                      > Czy kwestionujecie udział rozsądku przy wyborze partnera czy podane równanie, k
                      > tóre wymyślono na wschodzie ponad 1000 lat temu. Nie jestem jego autorem.

                      Nic nie kwestionuje, ani rozsądku, ani myśli wschodniej czy północnej wszystko dla wszystkich, niech każdy bierze co mu leży. Only trochę śmieszą mnie takie równania ;)
                      • jesod Re: Siwy facet 14.05.13, 23:58
                        bgz0702 napisała:
                        > Only trochę śmieszą mnie takie równania ;)

                        Bo wiesz... to ma być świat poukładany. Tylko on i tak ma to w de i robi co chce. :)

        • sabat-77 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:46
          marek.zak1 napisał:

          > Zasady:
          > 1. Odpuśc mężatki, zero perspektyw, same kłopoty, tracisz czas.

          W swietle stalego zwiazku moge to zrozumiec.

          > 2. Odpuśc kobiety od siebie starsze,

          Dlaczego ??

          > 3. Nie ma kobiet ,,za młodych". 26 lat podzielone przez 2 = 13 + 7 = 20 lat. To
          > twój docelowy target.

          A gdybym ja mial szukac - ( 35 / 2 = 17.5 ) + 7 = 24.5
          Nie przesada to ? Przeciez taka siksa by trzydziestoparolatka wysmiala.
          O wyzszych rocznikowo panach nie wspomne... chyba ze to 7 jakos sie modyfikuje ? :-)
            • bgz0702 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 23:52
              shiraz29 napisała:

              >
              > >
              > > A gdybym ja mial szukac - ( 35 / 2 = 17.5 ) + 7 = 24.5
              > > Nie przesada to ? Przeciez taka siksa by trzydziestoparolatka wysmiala.
              >

              Zgadzam się z koleżanką od 16 lat mieszkam z 11 lat starszym mężem, uwielbiam go;)
              >
              > Niekoniecznie;)
          • glamourous Re: Rok szukania kobiety i... nic 01.08.14, 19:11
            sabat-77 napisał:

            > marek.zak1 napisał:

            > 26 lat podzielone przez 2 = 13 + 7 = 20 lat. To
            > > twój docelowy target.

            Smiech na sali. Pieknie wysmazona matematyczna zasada, korzystna oczywiscie tylko dla facetow ;) No, bo jezeli kobieta ma, dajmy na to, czterdziestke, to wedlug tych precyzyjnych kalkulacji powinna sobie szukac faceta... 66 letniego, czyli emeryta prawie pod siedemdziesiatke ;) Dobre sobie. Co calkiem mloda, zdrowa, jedrna i pelna temperamentu babka moze robic w lozku z takim dziadkiem ;) ? Za jakie grzechy taka katorga i frustracja?

            Ludzie, opanujcie sie. Ja tam uwazam, ze najbardziej optymalni w zyciu i w lozku sa dla siebie rowiesnicy, z roznica wieku dopuszczalna max. +/- 5 lat, w obie strony, mam na mysli ze jest bez znaczenia czy to facet jest starszy, czy babka. Jesli jest wiecej juz niestety daje o sobie znac dziura pokoleniowa i po jakims czasie zaczynaja sie poglebiac zgrzyty oraz roznice nie do pogodzenia. No chyba ze zwiazek opiera sie na zasadach transakcji, gdzie jedna strona jest stara i bogata, druga mloda i spragniona jej finansowych czy intelektualnych zasobow. Wtedy zadowolenie z czerpania korzysci dominuje nad naturalnymi instynktami i jakos sie moze da podciagnac dluzej ten malo naturalny z punktu widzenia biologii uklad.

            I dobrze wiem, panowie, ze bedziecie bronic tego powyzszego matematycznego wzoru, bo jest on w waszym, nomen ome, interesie. Hehe.

            --
            Dopóki człowiek bedzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje. (Woody Allen)
            • jesod I dobrze wiem 01.08.14, 20:22
              glamourous napisała:
              > I dobrze wiem, panowie, ze bedziecie bronic tego powyzszego matematycznego wzor
              > u, bo jest on w waszym, nomen ome, interesie. Hehe.

              Ha! Ale to jest interes czarodziejski, bo z fantazją i wyobraźnią. Wyposażony w szare komórki macierzyste, już pobielałe, nieprzejrzyste.... :))))))))))))) Full wypas - tak na zapas. Na przyszłość nudną i marudną - na wiek klęski, wiek niemęski. :)
              • glamourous Re: I dobrze wiem 02.08.14, 00:19
                > Ha! Ale to jest interes czarodziejski, bo z fantazją i wyobraźnią. Wyposażony w
                > szare komórki macierzyste

                No wlasnie, to raczej nie meskie szare komorki ulozyly ten matematyczny wzor optymalnego doboru naturalnego, tylko ciala jamiste ;)

                --
                Dopóki człowiek bedzie śmiertelny, nigdy się do końca nie wyluzuje. (Woody Allen)
      • humi-dor Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 21:35
        wieczorowy86 napisał:

        > Także rozumiecie - mam mocny punkt odniesienia i nie jestem w stanie zaakceptow
        > ać np. związku z rozsądku, bez głębszej fascynacji.

        Tak trzymac. Wedlug mnie poprzeczki nigdy nie da sie postawic za wysoko. Jesli deklarujesz chec dlugotrwalego zwiazku, opartego na mocnych podstawach, to szkoda marnowac czasu na produkt kobietopodobny.
    • shiraz29 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 21:49
      Hmmm... Na Twoim miejscu odpuściłabym trochę...."przeczekała" .. Wiesz jak to jest,kiedy się czegoś bardzo pragnie....? Wtedy nie wychodzi...a jak dasz na luz,to samo przyjdzie-w najmniej oczekiwanym momencie... ;) Ja zdaję sobie sprawę,że poczucie samotności jest cholernie męczące i trudne (sama niby w małżeństwie a jednak często samotna,bo męża widuję raz na kilka m-cy),ale skoro jesteś zmęczony poszukiwaniem,to daj sobie czas,odetchnij,zajmij się czymś fajnym...nie wiem...Po prostu odpuść na trochę-co ma być,to będzie..Jestem pewna,że doczekasz w końcu takiego dnia,że mile się zaskoczysz...;) Trzymam kciuki i powodzenia życzę:)
      • wieczorowy86 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:37
        Shiraz29, dobrze mówisz, nic na siłę. Z portali randkowych raczej zrezygnuję na dobre, nie chcę nikogo oceniać oraz generalizować, ale z moich obserwacji wynika, że ciekawsze osoby można poznać na żywo. Te kilkanaście kobiet, z którymi spotkałem się przez rok to niby wydaje się sporo, ale prawda jest taka, że nigdy nie towarzyszył temu pośpiech, no i z reguły kończyło się na 1-2 spotkaniach.
      • asterka10 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:39
        Odpuścić, przeczekać...posłuchałam tych rad.I z 30 paru lat zrobiła się czterdziestka.Nie wydarzył się zaden cud, nikt się nie pojawił, a mimo wszystko bacznie się rozglądałam.Pytanie czy mężatki to dobry wybór.Czy ktoś kto oszukuje i okłamuje swoja rodzinę, najblizszych, kombinuje i tkwi w układzie, który mu nie pasuje jest godny uczucia...
        • sabat-77 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 22:49
          asterka10 napisała:

          > Odpuścić, przeczekać...posłuchałam tych rad.I z 30 paru lat zrobiła się czterdz
          > iestka.Nie wydarzył się zaden cud, nikt się nie pojawił, a mimo wszystko baczni
          > e się rozglądałam.Pytanie czy mężatki to dobry wybór.Czy ktoś kto oszukuje i ok
          > łamuje swoja rodzinę, najblizszych, kombinuje i tkwi w układzie, który mu nie p
          > asuje jest godny uczucia...

          Malo kto nie jest godny uczucia, asterko :-)
        • shiraz29 Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 23:44
          No ok...Czasu nie da się oszukać-zapierdziela i nie pyta czy może,tyle że ja osobiście wolałabym dobić tej 40-tki, niż szukać na siłę i brać byle tylko mieć... Kiedyś sama wyrzekałam się,że nigdy męża mieć nie będę (będziemy żyli bez ślubu,jak już),dzieci-o ile w ogóle,to baaardzo późno a generalnie po ślubie jestem 11 lat prawie,z 11 lat starszym facetem i nie dlatego,że musieliśmy... Ot życie....potrafi zaskakiwać. Uważam po prostu,że takie szukanie na siłę nic nie da... A co do pytania o mężatki,to też niekoniecznie dobry wybór...
    • potwor_z_piccadilly Re: Rok szukania kobiety i... nic 14.05.13, 23:19
      wieczorowy86 napisał:

      > mam
      > nadzieję, że nie będziecie mieli nic przeciwko jeśli opiszę tutaj swój problem.

      Ty rzeczywiście masz problem.
      Bo

      > Teraz jakoś mija właśnie
      > rok, spotkałem się przez ten czas z 18 kobietami i... nic.

      18 i nic ?
      Gościu, one mają sposoby i determinację w usidlaniu facetów którzy im leżą.
      Widocznie Ty masz coś w sobie, co je od Ciebie odpycha.
      Ja nie wiem co to jest i wiedzieć nie muszę.
      Ty musisz i mało tego. Ty musisz wyciągnąć z tej wiedzy, korzystne dla Ciebie wnioski, bo jeśli nawet poznasz wreszcie jakąś (możliwe że desperatkę), to bardzo prawdopodobnym jest że, to będzie kiepski związek bo :
      1 - Żonka stanie się osobą bardzo religijną. Rozumiesz, ty za cycek, a ona, "nie widzisz że litanię odmawiam, a poza tym boli mnie głowa ? "
      2 - Żonka - podobnie do wymienionej przez Ciebie "empatycznej", będzie Ci przyprawiać rogi.
      Ja tyle, a Ty ?
      Do roboty.
      Pozdrawiam.




      • jesod Gościu 14.05.13, 23:25
        potwor_z_piccadilly napisał:
        > Gościu, one mają sposoby i determinację w usidlaniu facetów którzy im leżą.
        > Widocznie Ty masz coś w sobie, co je od Ciebie odpycha.

        Może nie potrafi tak skutecznie jak Ty trzymać kart przy orderach, a kobiety przy nodze?
        • kag73 Re: Gościu 14.05.13, 23:39
          Ja bym powiedziala nie odpuszczaj, szukaj dalej okazji, miej oczy szeroko otwarte. Cud raczej sie nie zdarzy, tym bardziej, ze jestes facetem a utarlo sie, ze to oni robia pierwszy krok. Czyli jak nie wykazesz inicjatywy wlasnej, to raczej male szanse na to, ze jakas rzuci Ci sie na szyje.
          • bgz0702 Re: Gościu 14.05.13, 23:50
            kag73 napisała:

            Cud raczej sie nie zdarzy, tym bardziej, ze jestes facetem a utarlo sie, ze
            > to oni robia pierwszy krok. Czyli jak nie wykazesz inicjatywy wlasnej, to racz
            > ej male szanse na to, ze jakas rzuci Ci sie na szyje.

            O tak, ja osobiście lubię facetów z inicjatywą i chyba wszystkie moje koleżanki też. tego się trzymaj, laski lubią odważnych męźczyzn ;) tylko nie myl z nachalnym
        • potwor_z_piccadilly Re: Gościu 14.05.13, 23:45
          jesod napisała:

          > Może nie potrafi tak skutecznie jak Ty trzymać kart przy orderach, a kobiety pr
          > zy nodze?

          Jako że dziś większość populacji płci obojga, to produkty, opcja ta, jest bardzo możliwa.
          Pozdrawiam.
    • tygrys-bez-rys Amerykańscy naukowcy, albo ... 15.05.13, 00:42
      ... jak coś nie wiesz, zapytaj sie mnie, jesteś typowym me me me melenialem, wydaje ci sie ze świat kręci sie wokoło Twojej dupy, nie jest to nieuleczalne, nic z czym 3 lata zasadniczyj służby wojskowej nie uporaly by sie bez powtórnie.
    • bcde Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 01:40
      Atrakcyjne kobiety nie mają problemu, żeby znaleźć zapychacza, więc na portalach randkowych dominuje drugi i trzeci sort towaru. Odsetek atrakcyjnych osób na takich portalach jest trochę niższy niż średnia w populacji. Jednak możliwości, jakie daje internet w poznawaniu ludzi są ogromne i działa prawo wielkiej liczby. Da się znaleźć kogoś fajnego, jeśli ma się trochę szczęścia i podejmuje wysiłek, żeby znaleźć. W tej górze tłuczonego szkła można natrafić na diament. Ważne, żebyś nawiązywał kontakty z kobietami, doskonalił umiejętności podrywu i ogólnie utrzymywał się w stanie gotowości. Zdobywaj doświadczenia i buduj swoją atrakcyjność, a to zaprocentuje. Kwestia czasu. Dlatego nie odpuszczałbym portali randkowych ani innych okazji poznania lasek.
      Nie ma kobiet za młodych, o ile są dorosłe. Im młodsza, tym łatwiej zawrócić jej w głowie i ją ukształtować na swoje potrzeby.
        • asterka10 Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 09:41
          Pewnie, że nie ma za młodych ....Tylko w pewnym momencie dobrze je wysłać na jakiś kurs pielęgniarki geriatrycznej.Nie ma piękniejszego widoku wśród moich znajomych -55 letnia w miarę atrakcyjna kobieta i zaśliniony 75 letni starzec z demencją.Piękne małzeństwo.Od jakiś 18 lat sceny zazdrości, od 10 zero seksu.Owszem nie ma za młodych kobiet, są za starzy faceci.
        • bgz0702 Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 18:13
          marek.zak1 napisał:

          > Widzisz autorze wątku. Ten facet wie, co mówi. Matematyka jest ważna. Prawo wie
          > lkich liczb działa zawsze. Szczęściu trzeba pomóc.
          > Podobnie o kobietach za młodych - nie ma takich, kolego.
          > Powodzenia.

          Przemyślałeś to? Widzę że wycofałeś się z równania matematycznego. Tak trzrymaj, pozdrawiam
            • bgz0702 Re: Matematyka 15.05.13, 19:28
              marek.zak1 napisał:

              > Równanie może byc przydatne, ale tutaj nie musi być decydujace. To tylko wskazó
              > wka.

              Ja cię uwielbiam ;) człowiek prześpi się i świat od razu wygląda inaczej, stąd powiedzenie "musze się z tym pzrespać", czasami warto pospac dłużej ;)
              • marek.zak1 Re: Matematyka 15.05.13, 20:18
                Dzięki za miłe słowa. Matematyke zdałem rzeczywiście za trzecim razem na komisie i to cudem. Na egzaminie z inżynierii doc. Bembenek powiedział; Panie Żak coś pan umie, ale żeby zaliczyć u mnie trzeba mieć jakieś minimum inteligencji. Panie docencie - odpowiedziałem - Proszę mi powiedzieć, co ja mogę teraz zrobić, żeby poprawić moją inetligencję? To kwestia genów, a widocznie moi rodzice mieli widocznie słaby potencjal genetyczny.
                Docent Bembenek popatrzył na mnie. Poproszę o indeks - powiedział, i wstawił mi trójkę.

                Na dyplomie miałem najgorszą ocene i poszedłem pracować do fabryki jako mistrz zmianowy. Aby być mistrzem wystarczyło mieć skończoną szkołę zawodową i tzw, dyplom mistrzowski.
                Co więcej, rzuciła mnie dziewczyna, co spowodowało depresyjne stany.
                Tak więc sama widzisz - nie było lekko.
                • bgz0702 No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 20:25
                  marek.zak1 napisał:

                  > Co więcej, rzuciła mnie dziewczyna, co spowodowało depresyjne stany.
                  > Tak więc sama widzisz - nie było lekko.

                  No tośmy doszłi do genezy tojego problemu z kobitami. Wreszcie. Już miałam terapię zamknąć. 5zł sie nalezy po dobrej znajomości
                  • sabat-77 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 20:34
                    bgz0702 napisała:

                    > No tośmy doszłi do genezy tojego problemu z kobitami. Wreszcie. Już miałam tera
                    > pię zamknąć. 5zł sie nalezy po dobrej znajomości

                    Ciekawe czy na tym forum jest jakiś facet, którego nigdy nie rzuciła dziewczyna ?
                    Oprócz mnie, rzecz jasna. Bo ja nie miałem okazji :D
                    • bgz0702 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 20:45
                      sabat-77 napisał:

                      > bgz0702 napisała:
                      >
                      > > No tośmy doszłi do genezy tojego problemu z kobitami. Wreszcie. Już miała
                      > m tera
                      > > pię zamknąć. 5zł sie nalezy po dobrej znajomości
                      >
                      > Ciekawe czy na tym forum jest jakiś facet, którego nigdy nie rzuciła dziewczyna
                      > ?
                      > Oprócz mnie, rzecz jasna. Bo ja nie miałem okazji :D

                      A ty co szukasz terapii za 5zł? Nie wiem dlaczeo cię nigdy nie rzuciła żadna dziewczyna ;)
                      • sabat-77 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 20:52
                        bgz0702 napisała:

                        > A ty co szukasz terapii za 5zł?

                        Lepiej ściepnij sie, to się napijemy gorzoły. Może być nawet te 5 zł na początek.

                        > Nie wiem dlaczeo cię nigdy nie rzuciła żadna dziewczyna ;)

                        Ale ja wiem - miałem tylko jedną i się z nią hajtnąłem :D
                        • bgz0702 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 20:56
                          sabat-77 napisał:

                          > Lepiej ściepnij sie, to się napijemy gorzoły. Może być nawet te 5 zł na począte
                          > k.
                          >
                          > > Nie wiem dlaczeo cię nigdy nie rzuciła żadna dziewczyna ;)
                          >
                          > Ale ja wiem - miałem tylko jedną i się z nią hajtnąłem :D

                          czyżbyś był moim sąsiadem? widzę ślaśkie akcenty ;)
                          • sabat-77 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 21:17
                            bgz0702 napisała:

                            > czyżbyś był moim sąsiadem? widzę ślaśkie akcenty

                            Niemozliwe. Moja sasiadka to taka starsza pani, zona emerytowanego gornika. Ale u nich brak seksu nie moze byc problemem, nie ten wiek. Chyba ze jestes ta fajna pania z gory, taka seksowna mamuska :-)
                            Co do regionu to sie zgadza, chociaz pochodzenie mam gorolskie, jak trza... :p
                            • bgz0702 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 21:33
                              sabat-77 napisał:

                              > bgz0702 napisała:
                              >
                              > > czyżbyś był moim sąsiadem? widzę ślaśkie akcenty
                              >
                              > Niemozliwe. Moja sasiadka to taka starsza pani, zona emerytowanego gornika. Ale
                              > u nich brak seksu nie moze byc problemem, nie ten wiek. Chyba ze jestes ta faj
                              > na pania z gory, taka seksowna mamuska :-)
                              > Co do regionu to sie zgadza, chociaz pochodzenie mam gorolskie, jak trza... :p

                              Kilka lat mieszkałam w Bielsku- to tak a propos gór ;) teraz też widzę Beskid z balkonu ale mam trochę gorszą widoczność. za to wtedy byłam konkubiną hanysa a teraz jestem jego żoną ;)
                                • bgz0702 Re: No i nie można było tak od razu? 15.05.13, 22:12
                                  sabat-77 napisał:

                                  > bgz0702 napisała:
                                  >
                                  > > Kilka lat mieszkałam w Bielsku- to tak a propos gór ;) teraz też widzę Be
                                  > skid z
                                  > > balkonu ale mam trochę gorszą widoczność.
                                  >
                                  > Z dziesiątego piętra ? :)

                                  Nie ;) na góry lubię patrzeć i spacerować po pagórkach, choć Giewont "zdobyłam" ;) dziesiąte piętra też nie dla mnie
                • kag73 Re: Matematyka 16.05.13, 11:48
                  "Dzięki za miłe słowa. Matematyke zdałem rzeczywiście za trzecim razem na komisie i to cudem. Na egzaminie z inżynierii doc. Bembenek powiedział; Panie Żak coś pan umie, ale żeby zaliczyć u mnie trzeba mieć jakieś minimum inteligencji. Panie docencie - odpowiedziałem - Proszę mi powiedzieć, co ja mogę teraz zrobić, żeby poprawić moją inetligencję? To kwestia genów, a widocznie moi rodzice mieli widocznie słaby potencjal genetyczny.
                  Docent Bembenek popatrzył na mnie. Poproszę o indeks - powiedział, i wstawił mi trójkę."

                  Dobre, Marek. Podoba mi sie ta historia. Zwyczajnie facet zakojarzyl, ze jestes inteligentniejszy niz mu sie wydawalo!
      • kag73 Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 09:46
        Bcde, zgadzam sie wlasciwie z wszystkim co napisales, oprocz ostatniego zdania: "Nie ma kobiet za młodych, o ile są dorosłe. Im młodsza, tym łatwiej zawrócić jej w głowie i ją ukształtować na swoje potrzeby."
        O ile w nieco pozniejszym wieku nie odgrywa to takiej roli, to jednak jest roznica kiedy on ma 26 a ona mialaby 18 czy 19. Wiadomo, ze 19 sto latka niekoniecznie bedzie myslala o stalym zwiazku i czyms "na zawsze", bedzie chciala sie raczej zabawic. Poza tym ona jeszcze sie uczy/studiuje, podczas gdy on do pracy chodzi. Moim zdaniem to troche dwa rozne swiaty. Mam wrazenie, ze autor watku powoli ma ochote sie ustatkowac, jak to sie mowi.
        Poza tym nie podoba mi facet chcacy "ksztaltowac kobiete na swoje potrzeby". Co nie zmienia faktu, ze kobieta moze a czasem nawet powinna "wychowac" sobie faceta, niezaleznie od jego wieku :)
      • that.bitch.is.sick Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 10:04
        bcde napisał:

        > Atrakcyjne kobiety nie mają problemu, żeby znaleźć zapychacza, więc na portalac
        > h randkowych dominuje drugi i trzeci sort towaru. Odsetek atrakcyjnych osób na
        > takich portalach jest trochę niższy niż średnia w populacji. Jednak możliwości,
        > jakie daje internet w poznawaniu ludzi są ogromne i działa prawo wielkiej licz
        > by. Da się znaleźć kogoś fajnego, jeśli ma się trochę szczęścia i podejmuje wys
        > iłek, żeby znaleźć. W tej górze tłuczonego szkła można natrafić na diament. Waż
        > ne, żebyś nawiązywał kontakty z kobietami, doskonalił umiejętności podrywu i og
        > ólnie utrzymywał się w stanie gotowości. Zdobywaj doświadczenia i buduj swoją a
        > trakcyjność, a to zaprocentuje. Kwestia czasu. Dlatego nie odpuszczałbym portal
        > i randkowych ani innych okazji poznania lasek.
        > Nie ma kobiet za młodych, o ile są dorosłe. Im młodsza, tym łatwiej zawrócić je
        > j w głowie i ją ukształtować na swoje potrzeby.


        Podejrzewam że twoje porady mało błyskotliwego zrzędy psującego atmosferę pełnym negatywnych emocji cynizmem, biorą się stąd że nie masz żadnych szans na atrakcyjną kobietę, a wszystkie doświadczenia czerpiesz z kontaktów z frustratkami tak brzydkimi że albo zostają feministkami i próbują zdominować chłopa, albo czekają tylko aby się uchwycić dowolnej męskiej nogawki i zaciążyć jak najszybciej aby sobie zapewnić poczesne miejsce w społeczeństwie. Najgorsze jednak są te brzydule które zazdroszczą Angelinie. I odnośnie takich kobiet jedynie postać jak ty może dawać rady, bo co mogłaby z taką ofiarą losu i własnej goryczy robić atrakcyjna kobieta? Wniosek z tego taki że autor jest wprawdzie głupszy od Ciebie bo prezentuje poziom wypowiedzi który go skazuje na ramiona jednego ze wspomnianych typów a jednak żywi jakieś niewydarzone aspiracje, których ty najwyraźniej nigdy nie żywiłeś. Jedyną przysługą którą możesz wyświadczyć koledze jest taka żeby go uświadomić, że nie macie podstaw aby aspirować do dziewczyn zadowolonych z siebie i mających ku temu powody. Smród twojego nieszczęścia życiowego, brak poczucia humoru, a także niski poziom wypowiedzi autora może jedynie odstraszać wszelkie szczęśliwe wydarzenia.

        --
        Dobór naturalny nie wykształcił w kobietach chęci posiadania dzieci, tylko potrzebę seksu. Jeśli kobieta uprawia seks w trakcie owulacji, to dziewięć miesięcy później na świat przychodzi dziecko. Nie ma konieczności świadomego decydowania się na nie. - S.B.HRDY
        • bcde Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 19:17
          Myślałem, że masz tylko siano w głowie, ale okazuje się, że to obornik. To właśnie twoje rzygnięcia żółcią, które zostawiasz na forum, są pełne negatywnych emocji, a przy tym mało błyskotliwe i pozbawione humoru. Poczytaj swoje posty.
          Co do kobiet, z którymi byłem i jestem, to nie narzekałem na ich atrakcyjność. Nie wiem jak wyglądasz, ale intelektualnie i mentalnie nie sięgasz im do obcasów pseudointelektualistko, która brak umysłowej dojrzałości "rekompensuje" chamstwem. Swoje kompleksy i nienawiść do ludzi lecz u lekarza, a niekoniecznie na forum. Tymczasem wal się na cyce. Bez odbioru.
    • gomory Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 11:01
      Ja także doradzałbym nie rezygnować z portali internetowych. Niemalże każde miejsce jest dobre do poznania partnerki. A na takim portalu one na pewno są właśnie po to :).
      Z tym odpuszczaniem sobie i czekaniem na właściwy moment to byłbym juz jednak ostrożny. Trochę można, ale lepiej szybko otrząsać sie z marazmu. Zauważ, że Ci którzy nie czekają aż im się w duszy poukłada zgarniają z matrymonialnego rynku najfajniejsze okazje. Zwróć uwagę, że już teraz Twoich niesparowanych rówieśniczek jest mniejszość.
      Fajnych kobiet w związkach które się rozpadną z różnych przyczyn nie brakuje, ale to już musiałbyś żyć z szeroko otwartymi oczami. I prezentować się lepiej niż Ci z którymi były wcześniej. A zauważ, że statystycznie są to goście którzy Ciebie już raz przegonili (waszak ją poderwali). Więc przez ten czas powinieneś w swojej atrakcyjności coś udoskonalić. Bo znów nie zostaniesz wybrany.
      W mojej ocenie jeśli nie spałeś z jakąś kobietą, to jej nie znasz i nie "byłeś z nią". Nawet macanki i lizanko to za mało, bo laski są na to gotowe z nudów czy zwykłego potwierdzenia swojej atrakcyjności. Jeśli kobiecie dasz w łóżku dobrze do wiwatu, będzie Tobą zainteresowana i miała wielką chęć na powtórkę. Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ochoczo ud, to nie znasz jej wnętrza ;) - tak to się raczej układa.
      Skoro to Ty kończysz znajomości to zastanów się może nad tym szczególnie. Może boisz się tego momentu? Zaangażowania, zranienia ewentualnym odrzuceniem albo masz obawy co do seksu?
      • jesod Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ud 15.05.13, 13:06
        gomory napisał:
        > Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ochoczo ud, to nie znasz jej wnętrza ;) - tak to się raczej
        > układa.

        Bardzo ciekawa teoria... :)
        Z tego można wyciągnąć wniosek, że najbardziej fascynujące wnętrze mają córy Koryntu. Tu mamy raczej pewność jeśli chodzi o ochotę, pomijając drobny szczegół, iż jest to ochota merkantylna. Ale za to jakie wnętrze, warte poznania...

        Przez vaginę to wnętrza kobiety, ale... to ciągle dla Was wyprawa do wnętrza Ziemi. :)
        • gomory Re: Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ud 15.05.13, 14:24
          Touche!
          Mimo tego, że Twój wniosek jest błędny, bo o wnętrzu pań mężczyzna nie stanowi. Więc duża ilość partnerów kobiecego wnętrza nie wzbogaca (mimo tego, że faktycznie kiesę może ;). Jednakże nieskromne córy Koryntu się nie łapią na zasadę dogłębnej penetracji. Ponieważ w tym przypadku relacja pozostanie jałową.
          Seks jest wykładnikiem poziomu zaangażowania związku, poniżej którego to nic poważniejszego niż "chodzenie" nastolatków. Ale jednak nie jest jedynym elementem tej układanki.
          • jesod Re: Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ud 15.05.13, 14:46
            gomory napisał:
            > Touche!
            > Mimo tego, że Twój wniosek jest błędny, bo o wnętrzu pań mężczyzna nie stanowi.

            To dziwne. :( Nie zauważyłeś, że to właśnie ja odniosłam się do Twojego stwierdzenia, bądź co bądź będącego właśnie tym, co teraz usiłujesz podsumować w mojej wypowiedzi? Czy też świadomie odwracasz teraz kota ogonem?

            Przytaczam je raz jeszcze.
            gomory napisał:
            >Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ochoczo ud, to nie znasz jej wnętrza ;) - tak to się raczej układa

            gomory napisał:
            > Seks jest wykładnikiem poziomu zaangażowania związku, poniżej którego to nic po
            > ważniejszego niż "chodzenie" nastolatków. Ale jednak nie jest jedynym elementem
            > tej układanki.

            Tu się z Tobą zgodzę, ale jakoś wcześniej zapomniałeś dodać, że w poznaniu wnętrza kobiety, nie jest decydujący tylko ten jeden element - ochoczego rozkładania ud.
            Sam seks nie stanowi jeszcze o poziomie zaangażowania związku, a tym samym ochocze rozkładanie ud.
              • jesod Re: Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ud 15.05.13, 15:19
                triss_merigold6 napisała:
                > Ale bez tego o żadnym związku czy zaangażowaniu nie ma mowy.

                Ale... nie o tym była mowa. :)

                triss_merigold6 napisała:
                > No chyba, że ludzie umawiają się na biały układ albo są przeraźliwie starzy i już im się
                > nie chce

                A zdanie wcześniej napisałaś, że o żadnym (!) związku czy zaangażowaniu nie ma mowy... :)
        • bgz0702 Re: Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ud 15.05.13, 18:21
          jesod napisała:

          > gomory napisał:
          > > Jeśli dla Ciebie nie rozkłada ochoczo ud, to nie znasz jej wnętrza ;) -
          > tak to się raczej
          > > układa.
          >
          > Bardzo ciekawa teoria... :)
          > Z tego można wyciągnąć wniosek, że najbardziej fascynujące wnętrze mają córy Ko
          > ryntu. Tu mamy raczej pewność jeśli chodzi o ochotę, pomijając drobny szczegół,
          > iż jest to ochota merkantylna. Ale za to jakie wnętrze, warte poznania...
          >
          > Przez vaginę to wnętrza kobiety, ale... to ciągle dla Was wyprawa do wnętrza Zi
          > emi. :)

          Jesod, ty to masz polot ;) jesteś niesamowita, gdyby tak iść tym tokiem rozumowania to Kuba Rozpruwacz byłby kochankiem swojego stulecia ;))

          Gomory tak jest trochę jak piszesz. Zgadzam sie, laski wolą facetów kórzy są dobrzy w łóżku
      • wieczorowy86 Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 16:20
        No ok, może nie zrezygnuję z portali randkowych, ale póki co na pewno zrobię sobie od nich przerwę. Kilkanaście kobiet poznanych w ciągu roku to nie jest mało jak dla mnie, przy czym nie towarzyszył mi nigdy pośpiech. Owszem pracuję od 8 do 16, ale później mam morze czasu dla siebie. Był może jeden, czy dwa razy momenty, że prowadziłem konwersację z kilkoma osobami na raz. Swoją drogą nie polecam tak robić, jest to męczące, trzeba cały czas uważać, żeby się nie pomylić. To trochę tak, jakby czytać kilka książek na raz. Co kto lubi, ale osobom nastawiającym się na poważniejszą relację nie polecam tak robić. No i tak, jak pisałem wcześniej - odnoszę wrażenie, że ciekawsze osoby można poznać poza portalami, na żywo. Większość z tych portalowych znajomości ja kończyłem, kilka razy "neutralne" do widzenia i dwa razy mnie podziękowano (z tego jedna kobieta odezwała się po kilku tygodniach co u mnie słychać, ale już nie odpisałem, bo mi się nie chciało). Przy czym absolutnie nie uważam, że to, że któraś kobieta była zainteresowana dalszym spotykaniem się to zaraz oznacza, że pada mi do stóp - równie dobrze ona mogłaby podziękować przy którymś tam kolejnym spotkaniu. Innymi słowy, nie dokarmiam w sztuczny sposób swojego ego.
        Rozumiem co masz na myśli pisząc:

        > W mojej ocenie jeśli nie spałeś z jakąś kobietą, to jej nie znasz i nie "byłeś
        > z nią".

        ale sam jednak przyznasz, że trudno się nie zgodzić z tym, że nie muszę z kobietą sypiać, żeby ocenić na pierwszych spotkaniach, że nie mam ochoty na znajomość. Moje dwa wcześniejsze związki były oparte właśnie prawie tylko na fizyczności, nie ukrywam było bardzo fajnie :-D, ale nic z nich nie wyszło, znajomość dwóch atrakcyjnych dla siebie osób nie jest jak widać warunkiem wystarczającym, żeby stworzyć poważniejszy związek.
        • gomory Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 20:55
          > ale sam jednak przyznasz, że trudno się nie zgodzić z tym, że nie muszę z kobietą sypiać, żeby ocenić na pierwszych spotkaniach, że nie mam ochoty na znajomość.

          Tak przyznaję Ci rację. Mnie niekiedy wystarczy spojrzeć na kobietę, by nabrać pewności, że nie miałbym ochoty na znajomość. Są ludzie którzy mają w twarzy coś takiego co mnie uprzedza do bliższych kontaktów.
          Jeszcze raz tylko zwracam Ci uwagę byś się zastanowił i przeanalizował czy faktycznie jesteś taki otwarty na nowy związek. Może poprzeczkę ustawiłeś tak wysoko, by na pewno każda kandydatka ją strąciła? Najistotniejsze jest tutaj dlaczego skreślasz te wszystkie kobiety. Każdą z innego powodu? Czy globalnie laski są do bani? To sobie sam musisz odpowiedzieć.
        • yoric Re: Rok szukania kobiety i... nic 18.05.13, 16:55
          > Był może jeden, czy dwa razy momenty, że prowadziłem konwersację z kilkoma osobami na raz. Swoją drogą nie polecam tak robić, jest to męczące, trzeba cały czas uważać, żeby się nie pomylić. To trochę tak, jakby czytać kilka książek na raz...

          moim zdaniem błędne założenie. A jeśli się pomylisz, to co? Koieta dostanie przekaz, że nie jest jedyną, którą masz na oku i może dobrze jej to zrobi. Nie ma nic złego w spotykaniu się z kilkoma kobietami naraz, a nawet jest to dobre bo kreuje w tobie mentalność obfitości. O ile oczywiście nie oszukuje się tych osób tworząc iluzję, że jesteś jej na wyłączność.

          > odnoszę wrażenie, że ciekawsze osoby można poznać poza portalam
          > i, na żywo

          ja z pewnych względów nie randkuję online, ale uważam, że tam są dokładnie ci sami ludzie, co w 'realu'.
    • mallwia Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 11:39
      Tak jak Ty nigdy nie byłam przekonana do takiej formy poszukiwania drugiej osoby.Ale dziś zalogowałam się na 1 z takowych portali i jestem zszokowana ilością osób poszukujących.Nie pisze już nawet o związku,tylko o kimś do pogadania. Jest to chyba jakieś rozwiązanie do znalezienia kogoś fajnego,jeśli w realu nie ma takiej możliwości.Powodzenia:)


      www.youtube.com/watch?v=RYNJMgBhMW8
    • tygrys-bez-rys Pieczarkowy parafianie ... 15.05.13, 16:42
      ... znaj moje hamskie serce, dam ci jedna radę za friko, może nawet dwie, co mi tym łatwiej przychodzi bo ta rada to nie mój pomysł. Mianowicie zatrudnij do dejtowania jakiegoś rag topa. Niech on zarządza twoim profilami randkowymi, dzwoni do lol "Pan pieczarkwoy chciałby wiedzieć czy lola lubi spacery po płazy trzymając konia za rękę?" I inn takie ankiety. Potem niech cię umawia na 30 minutowe test dejthy z towarasami a ty w tym czasie zacznij czytać Tolstojewskiego albo na silke sie zapisz i tam oldpierdalaj payace. W każdym razie zapomnij o całym administracyjnym bulu.
      Aloha
        • kawitator Re: Pieczarkowy parafianie ... 15.05.13, 21:52
          Idiotę dla Tygryska ? Bez sensu to nie idiota. Tygrysek od dawna stosuje taktykę ostatnio zdefiniowaną przez Sabata. Bądź tajemniczy i niezrozumiały bo wtedy kobitka uzna cie za żywe ucieleśnienie swoich marzeń Taki chłit marketingowy coby przyhaczyć którąś bez seksu Niezbyt to widać skuteczne bo dłuższy czas się tak produkuje

          Wracając do Ciebie To wszystko działa nie tak.
          Nie szykuj się a takim dziecinnym wieku stałych związków a szukaj partnerki do zabaw różnego rodzaju z seksem na czele. Jesteś facetem i poza pracą masz na pewno rzeczy które lubisz które są Twoją pasją Nic na ten temat nie powiedziałeś więc będę sobie gdybał. Masz bywać i poznawać dziewczyny na zasadzie kumplostwa. Gdzie bywać ? Jeżeli lubisz tańczyć to na kursach salsy, na dyskotekach lub na tańcujących domówkach. Jeżeli jesteś żeglarzem to na koncertach szant, w klubach i knajpach żeglarskich, na przystaniach. jeżeli jeżeli jeżeli ….
          Nie strasz dziewczyn obrączka trójka dzieci i pieluchami. Startuj do tych co się podobają. O tą, o której w myśli wrzaśniesz - „to jest ono lub ONA” zawalcz jak lew i lis. Pogoń konkurentów precz, otocz, zastosuj oblężenie i wszystkie chwyty jakie ci przyjdą do głowy Być może Cie wybierze bo to przeca ona decydują z którym to.

          To co proponuję pozwala zwiększyć prawdopodobieństwo spotkanie odpowiedniej dziewczyny Jeżeli kochasz góry to nawet jak zaiskrzy nie powinieneś się wiązać z kimś kto ma lęk wysokości i najlepiej czuje się na żuławach Jako luzak i libertyn nie powinieneś szukać wśród dziewczyn z Oazy choć tu mógłbyś się mile rozczarować

          Powodzenia i baw się dobrze i tyle dzieciaku.
          • sabat-77 Re: Pieczarkowy parafianie ... 15.05.13, 22:00
            kawitator napisał:

            > Idiotę dla Tygryska ? Bez sensu to nie idiota. Tygrysek od dawna stosuje takt
            > ykę ostatnio zdefiniowaną przez Sabata. Bądź tajemniczy i niezrozumiały bo wte
            > dy kobitka uzna cie za żywe ucieleśnienie swoich marzeń Taki chłit marketingo
            > wy coby przyhaczyć którąś bez seksu Niezbyt to widać skuteczne bo dłuższy czas
            > się tak produkuje

            A może dlatego się tak produkuje, bo to właśnie skuteczne ? :)
            Wiesz, skoro coś działa, to po co to analizować, jeśli można powtarzać i czerpać korzyści...
    • yoric Re: Rok szukania kobiety i... nic 15.05.13, 22:18
      Zrezygnuj z założenia o związku, tylko przestaw kolejność na właściwą i najpierw idź do łóżka, a potem się zobaczy :). Byle zachować jasne zasady, że mężatki nie i że jest bez zobowiązań - i będzie w porządku. A związek przyjdzie sam :).
          • yoric Re: Rok szukania kobiety i... nic 16.05.13, 14:52
            Na szczęście nigdy nie miałem takiego dylematu, ale pewnie mężatka by przeszła :) - z mojej perspektywy najważniejsze jest być w porządku przed sobą, czyli samemu nikogo nie oszukiwać i nie zdradzać.
            A z drugiej strony, ona też ma wybór - najpierw się rozwieść.
            • shiraz29 Re: Rok szukania kobiety i... nic 16.05.13, 20:22
              Ja na szczęście też nie miałam takiego dylematu;) Jakoś nie kręcą mnie mężatki;) A tak na poważnie,to zawsze powtarzałam,że nie po to zakładałam rodzinę,żeby ją przez jakąś "chwilę słabości" rozpierdzielić... Wierność w związku,to podstawa zwłaszcza, kiedy jest naprawdę udany i kocha się bezgranicznie.... Nie tylko w moich przekonaniach zapewne:)
              --
              Uzależniona..... od dźwięku:)
    • sabat-77 male podsumowanie 16.05.13, 10:23
      szczerze ? w twoim wieku nie ma sensu szukac nikogo na stale. im dluzej pozyjesz samodzielnie, poustawiasz sobie zycie zawodowe, zdobedziesz doswiadczenie - tym lepiej dla ciebie. z kobietami w tym wieku lepiej koncentruj sie na seksie, badz nawet troche bezwzgledny w tym zakresie. bedac przed czterdziestka, majac niezle ustawione sprawy zawodowe i kase, spokojnie znajdziesz sobie duzo mlodsza kobiete i zaczniesz mala stabilizacje.
      teraz, nawet jak znajdziesz kogos na stale, to za pare lat, juz z bagazem dzieciakow i wspolnych kredytow mozesz z duzym prawdopodobienstwem trafic na to forum w innej roli. carpe diem bejbe, bo bedziesz potem zalowac. mowie z doswiadczenia, uwierz.
      • marek.zak1 Re: male podsumowanie 16.05.13, 11:33
        Mnie Sabacie tej bezwzględności zabrakło. Ożeniłem się, jak miałem 24 lata. Gdybym żył do czterdziestki sam, chyba zapiłbym się. Samotność nie jest dla mnie, zwłaszcza wieczorami.
        • sabat-77 Re: male podsumowanie 16.05.13, 12:07
          marek.zak1 napisał:

          > Mnie Sabacie tej bezwzględności zabrakło. Ożeniłem się, jak miałem 24 lata. Gdy
          > bym żył do czterdziestki sam, chyba zapiłbym się. Samotność nie jest dla mnie,
          > zwłaszcza wieczorami.

          Ale to były inne czasy, Marku. Ledwo co zmarł Elvis, królował późny Gierek, a ludzie żyli inaczej. Perspektywa dorobienia się była zupełnie odległa, jedynie ludzie z zazdrością przyglądali się jak syn Jaroszewicza rozbija się, tym, no, co to było ? Mirafiori ?
          Inne stosunki społeczne warunkowały inne podejście do kasy. Dzisiaj średnio ustawiony facet w późnych latach po trzydziestce i wczesnej czterdziestce, jeśli nie ma garba w postaci alimentów i pokręconych układów z dawnych związków wciąż jest fajną partią. Wtedy byłoby to zdecydowanie bardziej dziwaczne niż obecnie, nie było celowości takiego działania - bo też i perspektywa dorobienia się i silnego wzbogacenia była znacznie mniejsza. Z drugiej strony urawniłowka dawała wczasy praktycznie w każdym roku, a jak kto się lepiej zakręcił to mógł wywalczyć talon na małego fiata, albo wczasy w Bułgarii czy wypad do NRD :)
          Większa stabilizacja i mniejsze ukierunkowanie na forsę - to powodowało, że ludzie troszkę inaczej patrzeli na świat. Kasa liczyła się zawsze, ale wtedy nie aż tak jak teraz. Bo wtedy jak nie było, to nie było dla nikogo. A teraz mają wybrani, a reszta nie.
          Z punktu widzenia dzisiejszych czasów to co poradziłem koledze miałoby większy sens.
          • kag73 Re: male podsumowanie 16.05.13, 12:25
            "Dzisiaj średnio ustawiony facet w późnych latach po trzydziestce i wczesnej czterdziestce, jeśli nie ma garba w postaci alimentów i pokręconych układów z dawnych związków wciąż jest fajną partią. "

            Fajna partia dla kogo? Najlepsze dziewczyny juz dawno mezate i dzieciate. No, moze zdarzaja sie i pierwsze rozwodki, beda zainteresowane. A zeby malolata na takiego poleciala to musi miec dobra kase, bo dla normalnej 20 latki taki 40 sto latek to dziadek.
            Albo tez jest dobra partia dla tych co finasowo zle stoja, same wcale albo malo zarabiaja. Nadzieja, ze ten 40 sto latek oprocz tego, ze ma kasa, ma jeszcze gest, bo co komu po bogatym Wujku Skruczu? No i ze w miare wyglada ten facet a nie wielki brzuch piwny...
            Nie mowie, ze taki nie ma szans, ale uwazam, ze warto zozgladac sie wczesniej, wiekszy wybor. To moje zdanie.
            • hello-kitty2 Re: male podsumowanie 16.05.13, 12:41
              kag73 napisała:

              > "Dzisiaj średnio ustawiony facet w późnych latach po trzydziestce i wczesnej cz
              > terdziestce, jeśli nie ma garba w postaci alimentów i pokręconych układów z daw
              > nych związków wciąż jest fajną partią. "
              >
              > Fajna partia dla kogo? Najlepsze dziewczyny juz dawno mezate i dzieciate. No, m
              > oze zdarzaja sie i pierwsze rozwodki, beda zainteresowane. A zeby malolata na t
              > akiego poleciala to musi miec dobra kase, bo dla normalnej 20 latki taki 40 sto
              > latek to dziadek.
              > Albo tez jest dobra partia dla tych co finasowo zle stoja, same wcale albo malo
              > zarabiaja. Nadzieja, ze ten 40 sto latek oprocz tego, ze ma kasa, ma jeszcze g
              > est, bo co komu po bogatym Wujku Skruczu? No i ze w miare wyglada ten facet a n
              > ie wielki brzuch piwny...
              > Nie mowie, ze taki nie ma szans, ale uwazam, ze warto zozgladac sie wczesniej,
              > wiekszy wybor. To moje zdanie.

              Dokladnie. Sa tez pewne biologiczne bariery, jesli kolega chcialby miec np dzieci. Np w Chinach mozna starac sie wylacznie o adopcje dziecka nie mlodszego wiecej niz 40 lat w stosunku do starszego rodzica. A to sie coraz czesciej zdarza, ze ludzie odkladaja macierzynstw/tacierzynstwo do do 40stki, a potem okazuje sie, ze maja niestety pod gorke, a na adopcje mozna czekac latami i byc zwyczajne za starym.

              No chyba, ze kolega nie chce miec dzieci to nie ma wiekszych biologicznych ograniczen. Choc troche zal zwiazc sie za mlodu ze starym grzybem i piekne cialo ogladac tylko na zdjeciach i sluchac opowiesci, jak to moj chlopak byl kiedys mlody :)
            • bgz0702 Re: male podsumowanie 16.05.13, 19:27
              jak to w życiu bywa, nie do końca to jest regułą. Sama zdecydowaną większość swojego związku ze starszym od siebie 11 lat mężem zarabiałam prawie dwukrotnie wiecej niż on i tak było od samego początku. Kilka lat mieszkaliśmy w konkubinacie mając wspólne konto, wspólne aktywa i nigdy nie było z tym problemu- miałam własne życie zawodowe i przyjemnosć bycia samofinansująca się. Póżniej sytuacja się zmieniła, po paru latach zdecydowałam się na dzieci i mąż jest " głównym" żywicielem rodziny, choć ja nadal jestem czynna zawodowo i nadal moglabym się samofinansować. Nie są mi potrzebne jego pieniądze i nigdy nie były, jestem zbyt ambitna, a takich samowystarczalnym kobiet jest wiele, znam je.

              Prawda jest jednak taka że może to być również scenariusz pisany przez kag, ale to chyba wszystko zależy od ludzi, tego jak szanują własną osobę i czy sprawiają wrażenie desperatów, takich można jakoś intuicyjnie rozpoznać.
              Jednak co z tego że udzielimy autorowi rad skoro zwyczajnie nie ma żadnej (w jego oczach atrakcyjnej kobiety) którą mógłby się zainteresować. Trzeba popostu cierpliwie żyć sobie i rozwijać żeby przyszła partnerka miała fajnego faceta. I tyle

              Radzę ci Wieczorowy żyj spokojnie ale towarzysko, partner szukany na siłę to kiepski partner najczęściej. To musi być coś fajnego, coś co się wiąże z przyjaźnią i wzajemną atrakcyjnością (uwierz mi że nie tylko fizyczną) no i oczywiście seksem.

              Chciałabym ci jeszcze powiedzieć, że Sabat też ma rację co do zabawy (no może nie do bezwzględności),ale to jest twój czas na zabawę, na poznanie siebie i utwierdzenie w przekonaniu jakie kobiety ci bardziej pasują pod różnymi względami. Życie nie jest łatwe i nie ma w nim reguł, chociaż statystyki świadczą że są pewne tendencje społeczne. Ale co mają statystyki móiwące o życiu innych ludzi wspólnego z nami?
        • bgz0702 Re: male podsumowanie 16.05.13, 19:04
          Marek, młodość przeżyłes w innych czasach. 24 lata to i tak na tamte czasy raczej średnio wcześnie. A co do bezwględności to też chyba raczej średnio u ciebie skoro jak piszesz z premedytacją sie zeniłeś: "Mnie Sabacie tej bezwzględności zabrakło. Ożeniłem się, jak miałem 24 lata. Gdy
          > bym żył do czterdziestki sam, chyba zapiłbym się. Samotność nie jest dla mnie,
          > zwłaszcza wieczorami"
          • marek.zak1 Re: male podsumowanie 16.05.13, 21:16
            Napisałem, że ja nie znosiłem samotności, chciałem życ na własny rachunek i zakochałem się w pięknej dziewczynie , która w dodatku miała ochotę za mnie wyjść. Jeden lubi romanse, a mnie one zawsze męczyły. Samotne noce nie dla mnie dziewczyny :)
            • bgz0702 Re: male podsumowanie 16.05.13, 21:22
              marek.zak1 napisał:

              > Napisałem, że ja nie znosiłem samotności, chciałem życ na własny rachunek i zak
              > ochałem się w pięknej dziewczynie , która w dodatku miała ochotę za mnie wyjść.
              > Jeden lubi romanse, a mnie one zawsze męczyły. Samotne noce nie dla mnie dziew
              > czyny :)

              fajnie miałeś i masz mam nadzieję. Fajne układy w domku są fajno fajne
      • kag73 Re: male podsumowanie 16.05.13, 11:38
        bedac przed czterdziestka, majac
        > niezle ustawione sprawy zawodowe i kase, spokojnie znajdziesz sobie duzo mlodsz
        > a kobiete i zaczniesz mala stabilizacje.

        Sie z Toba nie zgadzam. Pod czterdziestke bedzie trudniej, skad niby te kobiete wziac. Az tyle duzo mlodszych na czetredziestolatka nie poleci, no chyba, ze bedzie mial duza kase a ona poleci na kase, aczkolwiek nie w tym sek.
        Szukaj tak i wchodzac w zwiazek bierz pod uwage, ze z niewlasciwa osoba tracisz czas jej i swoj a czasu szkoda.
        I wcale nie musi Ci sie zdarzyc gromadka dzieci, kredyt i wielkie nieszczescie. Carpe diem biorac pod uwage, ze nie bedziesz zyl tysiac lat, korzystac z zycia mozna tez ze stala parterka. Wazne, zeby byla milosc, pasowalo w lozku i gdzie indziej.
        Sabat nie mowi z doswiadczenia, bo doswiadczenia nie ma. Mial tylko pecha, albo i sam sobie winien, ze dokonal niewlasciwego wyboru. To wszystko. Ty juz w dwoch zwiazkach byles(mam nadzieje, ze byly tez seksualne), tym samym masz juz o tyle wiecej doswiadczenia niz sabat, sabat ma tylko wiecej lat ale niestety nie wiecej doswiadczenia(sorry sabat).
        Poza tym facet pod czterdziestke nagle szukajacy partnerki na stale jest co najmniej podejrzany. Gdzie byl wczesniej, ze nie znalazl i co robil i czy w ogole jest jeszcze przystosowany do zycia we dwoje?
        Znam takiego, jak mial dwadziescia pare myslal, ze swiat bedzie lezal mu u stop i tyle dziewczyn do bzykania....i nagle jak na serio zaczal szukac jak mial 30 stke okazalo sie, ze gdzies te kobiety sie podzialy i albo nie chca albo nie pasuja. I w koncu w wieku lat 35 ozenil sie z jedna co go chciala, moim zdaniem, bardziej z rozsadku niz z zakochania. Co z tego wyjdzie nie wiem, bo historia jest nowa. Stwierdzil, ze jak nastepne lata maja byc jeszcze gorsze niz te poprzednie, to nic juz sie mu nie nadarzy.
        • sabat-77 Re: male podsumowanie 16.05.13, 11:55
          Ale marudzisz Kag, on nie jest kobietą, żeby dla niego związek był celem samym w sobie. Sorry Kag, brakuje Ci doświadczenia w byciu facetem :P
          (Jak już się tak brakami w doświadczeniu przerzucamy)

          Tak odnośnie doświadczeń - nie trzeba jeść gówna, żeby wiedzieć, że jest niesmaczne. Ludzkość dlatego się tak rozwinęła, że, w odróżnieniu od psa, nie musi dostać kijem w tylną część ciała, by nauczyć się że coś robić należy a czegoś nie.

          Przypadek Twojego znajomego jest dość oczywisty - mając lat 20 miał spory potencjał atrakcyjności biologicznej, a teraz - prawdopodobnie średnio sobie radzi społecznie - stad jego notowania na rynku matrymonialnym mocno spadły.
          Doświadczenia związkowe w oczach kobiet są cenne, ale przecież nie radzę autorowi, żeby nie wchodził w związki, tylko by nie traktował ich poważnie. Czy to nie oczywiste ? Seks poza związkiem to przywilej niewielu facetów, przynajmniej z 70% robi to tylko w związkach. Więc gdzie i kogo miałby bzykać ? Zakładam że nie jest królem parkietu, skoro przychodzi tutaj i radzi się dziadków.

          Co do wieku:
          Jakoś Kutuzow i Yoric przerażenia w oczach nie mają, a obaj są moimi rówieśnikami, więc uważam, że mijasz się z prawdą. Jeśli ktoś jest poukładany i umie sterować swoim życiem, będzie atrakcyjny w każdym wieku. Jeśli nie - niech się chwyta okazji, i tak w końcu trafi do nas :P
          • kag73 Re: male podsumowanie 16.05.13, 12:18
            Posluchaj, moj drogi, facetem nie jestem, ale dobra obserwatorka i z facetami mialam/miewam do czynienia. Jak przychodzi co do czego rowniez faceci chca zwiazku na stale, a wiekszosc rodziny/dzieci. Zwiazek nie jest celem samym w sobie, ale w zwiazku ma szanse najwiecej pobzykac i jeszcze cos wiecej.
            Kutozowa czy yorika nie przytaczaj, bo oni sa w zwiazkach, kutuzow nawet sie mial zamiar zareczac.
            A Ty piszesz, ze on ma bzykac bezwzglednie a nie wchodzic w zwiazek. Ja z kolei uwazam, ze jak najbardziej mozna zaczac od seksu i moze to zakonczyc sie zwiazkiem. I moim zdaniem powinien traktowac zwiazek powaznie, bo inaczej trwoni cenny czas kobiety i swoj. Jesli nie traktuje zwiazku powaznie, to nie powinien w nim tkwic tylko szukac seksu bez zobowiazan/bez zwiazku.
            Wiecej niz szczesliwym byc czlowiekowi do szczescia nie potrzeba.
            Co do mojego znajomego...niczego sobie, dobra praca, sporo na koncie, zadbany, ale konkurencja nie spi, do tego, pewnie nie ten kraj, w Polsce takiemu o kobiete latwiej a on w UK zyje, troche inne uklady i wymagania kobiet.
            • kutuzow przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 16.05.13, 16:02
              kag73 napisała:
              > Kutozowa czy yorika nie przytaczaj, bo oni sa w zwiazkach, kutuzow nawet sie mi
              > al zamiar zareczac.

              Kag mimo wszystko ja rozumiem o co Sabatowi chodziło. Zobacz, że mam swoje 37 lat i nie mam na plecach garba w postaci alimentów, ex żony itp. Nie żyłem także totalnie samotnie przez te lata. Miałem okazję ocenić na czym mi zależy i czego na pewno nie jestem w stanie zaakceptować w związku. Czyli spełniam jednak jego "wzorzec", aktywne życie do ok 40-tki i poszukiwanie naprawdę IDEALNEJ partnerki (a nie łapanie na zasadzie, co się trafi oby samemu z kotami w domu nie siedzieć -takie nawiązanie do słów Sabata że dla faceta związek nie jest wartością samą w sobie (jak dla niektórych kobiet).

              Moja narzeczona jest ode mnie młodsza o prawie 10 lat i powiem Ci że to idealna różnica (moim i jej zdaniem). Zarówno w podejściu do seksu, jak i ocenie atrakcyjności obu stron i kilku innych aspektach.

              BTW: Wg wzoru Marka różnica jest nawet zbyt mała ;-)
              • kag73 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 09:56
                Kutuzow napisal:
                "Moja narzeczona jest ode mnie młodsza o prawie 10 lat i powiem Ci że to idealna różnica (moim i jej zdaniem). Zarówno w podejściu do seksu, jak i ocenie atrakcyjności obu stron i kilku innych aspektach."

                Hmm, moim zdniem jest Wam ze soba dobrze, pasujecie do siebie i tyle. Kwestia wieku nie jest tutaj decydujaca, bo to wszystko mozna powiedziec rowniez o parach gdzie ludzie sa rowiesnikami, albo facet mlodszy o 5 lat, starszy o 15.
                Inaczej moze to wygladac po 10 latach. Wyobraz sobie, ze ona jest "rozbujana" i chetna
                37-40 latka a Tobie w wieku 47-50 znacznie spadnie poziom testosteronu i libido ;))
                Poza tym mowmy lepiej o wiekszosci a nie o pojedynczych przypadkach. Facet pod 40 stke ma mniejsze szanse znalezienie jakiejs 30 stki, bo wiekszosc jest w stalych zwiazkach, urodzila pierwsze dziecko, jezeli chce dzieci. I teraz taki 40 latek musi wygladac i/albo miec dobrze w kieszeni, zeby polecialy na niego te jeszcze wolne dwudziestoparo latki.
                A chyba zgodzimy sie, ze to niekoniecznie wiekszosc populacji. Ja tylko chce powiedziec, ze da sie, wszystko sie da....ale nieco trudniej.
                Nie mam pojecia skad takiemu 40 latkowi, bez super wygladu i wielkiej kasy, przychodzi do glowy, ze mialby szanse/chcialby dwudzieszoparo latki??!!!! Ludzie, to sie az mnie plakac chce na sama mysl....mloda, jedrna, swiezutka i taki facet, ktory swoja swietnosc fizyczna mial 10 kilo i 10 lat temu, nie pisze o wyjatkach. Rozejrzyj sie po ulicach.
                • kutuzow Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 11:34
                  kag73 napisała:
                  > Poza tym mowmy lepiej o wiekszosci a nie o pojedynczych przypadkach. Facet pod
                  > 40 stke ma mniejsze szanse znalezienie jakiejs 30 stki, bo wiekszosc jest w sta
                  > lych zwiazkach, urodzila pierwsze dziecko, jezeli chce dzieci.

                  Kag właśnie statystycznie jest więcej samotnych kobiet 30+ w dużych miastach, także zaradny facet z dużego miasta w wieku 40+ ma w czym wybierać. Problemem ma grupa mniej wykształconych kawalerów często z małych miasteczek i wsi -to oni są tą "brakującą" parą dla tych samotnych wykształconych 30-tek i te dwie grupy nigdy się nie zejdą. Owszem może być problem żeby facet 40+ poderwał kobietę powiedzmy 25+ (musi czymś imponować, mieć jakieś osiągnięcia itp), ale już facet 40+ ma dużo większy wybór w zdesperowanych 30+ którym tyka zegar i zaczynają szukać tatusia dla swojego długo oczekiwanego dzidziusia.

                  > Nie mam pojecia skad takiemu 40 latkowi, bez super wygladu i wielkiej kasy, prz
                  > ychodzi do glowy, ze mialby szanse/chcialby dwudzieszoparo latki??!!!!
                  Wiesz to jasne że bez tego się nie da. Facet czymś musi zaimponować kobiecie, czy to wiedzą, czy osiągnięciami, czy wyglądem. Tutaj chyba jesteśmy zgodni.

                  > Rozejrzyj sie po ulicach.
                  Z tym rozglądaniem się po ulicach to też jest różnie. Wiele zależy od tego gdzie leżą te ulice. Jeśli patrzysz na duże miasta to widać wiele singielek, które dbają o siebie. Ponieważ w wielkich miastach kawalerowie w grupie 30+ są towarem rzadkim, to faktycznie tam bardziej widać "statusienie" (brzuchy itp). Jeśli jednak pojedziesz 100 km od dużego miasta do małego miasteczka, to nagle się okaże ze znalezienie kobiety 30+ która nadal ubiera się seksownie i nie ma nadwagi jest baaardzo trudne (sam sprawdzałem bo mnie to zaciekawiło). Sabat przytaczał wyniki badań gdzie było pokazane że kobiety mają częściej problemy z wagą (w totalu) i one częściej mocniej tyją. Także to nie jest tak że wszędzie samotne kobiety to te wielkomiejskie singielki, zadbane, z figurą itp.
                  • marek.zak1 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 11:53
                    Generalnie masz racje w sprawach zarwania fajnej dziewczyny ok. trzydziestki przez atrakcyjnego facetaw wieku ok 40. Jest jednak pytanie, a raczej sprzeczność. Otóz skoro tenże facet jest tak atrakcyjny, co on robił do tej pory? Dlaczego dopiero teraz chce założyć rodzinę itp.? A może ma jednak ukryte wady, skoro do czterdziestki niczego nie osiągnął? Może nie potrafi z nikim sie ułożyć, może jest potwornie skąpy, kłotliwy, apodyktyczny itp. itp.
                    Tak więc niestety, dziewczyny mają dużo racji. Kawaler czterdziestoletni to towar baardzo wysokiego ryzyka i wcale nie znowu taki cymes.
                    To oczywiscie nie dotyczy Ciebie :)
                    • kutuzow Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 13:11
                      marek.zak1 napisał:
                      > Jest jednak pytanie, a raczej sprzecznoś
                      > ć. Otóz skoro tenże facet jest tak atrakcyjny, co on robił do tej pory? Dlaczeg
                      > o dopiero teraz chce założyć rodzinę itp.?

                      Marku, zauważyłeś że z każdą dekadą rośnie średnia wieku osób wstępujących w związek ślubny. Kiedyś to było 23-24 dla faceta -teraz jest bliżej 30-tki. zerknij na wykres ze str. 5:
                      www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/l_podst_inf__o__syt_demograficznej_2011.pdf
                      "Na początku lat 90-tych ponad połowa mężczyzn zawierających małżeństwo nie osiągała
                      wieku 25 lat, w 2000 r. – było ich ok. 42%, natomiast w 2010 roku – już tylko 20%. Wśród kobiet udział ten zmniejszył się z 73% do 62% w 2000 r., obecnie wynosi 39%. Mężczyźni najczęściej żenią się „przed trzydziestką”; w 2010 r. ich średni wiek (mediana) zawierania małżeństwa wynosił 28 lat, tj. o ponad 3 lata więcej niż na początku lat 90-tych (natomiast w 2000 r. pan młody miał średnio niespełna 26 lat). "



                      Także obecnie kawaler 40 lat to nie to samo co 20 lat temu. Poza tym ogólnie rośnie także liczba singli. Osób które nie idą na kompromis na zasadzie byle jaki związek, oby nie byc samej/samemu.

                      Po trzecie istotne jest także kim jest taki kawaler. Jeśli jest zadbanym, pewnym siebie człowiekiem sukcesu, to racze wiek nie jest problemem. Takiemu G. Clooney-owi nie przeszkadza to że ma ponad 50 lat w tym żeby nadal być na szczycie listy najbardziej pożądanych partii w Hollywood. Jeśli to będzie brzuchaty bezrobotny to nawet wiek 25+ mu nie pomoże w byciu atrakcyjnym na rynku.
                      • marek.zak1 Clooney i bezrobotny 17.05.13, 13:57
                        No tutaj poszedłeś po bandzie Clooney i bezrobotny. Oczywiście gdybym był dziewczyna, także wolałbym Clooneya, nawet na krotko.
                        Był też pan Johnson, który ożenił się z Basią Piasecką.
                        Pieniądze odmładzają :)
                        • jesod Nawet na krótko 17.05.13, 14:52
                          marek.zak1 napisał:
                          > Oczywiście gdybym był dziewczyna, także wolałbym Clooneya, nawet na krotko.

                          A ja nie chciałabym go nigdy, nawet na chwilę.
                          I co Ty na to? :)
                          • marek.zak1 Re: Nawet na krótko 17.05.13, 15:06
                            a/ jesteś zakochana w jakimś fantastycznym facecie, lub
                            b/ nie jest w Twoim typie,
                            c/ nie lubisz Ameryki i związek z Clooneyem wiazałby się z koniecznością przeniesienia do USA,
                            d/ nie chcesz byc uzależniona finansowo od milionera,
                            e/ po doświadczeniach wiesz, że milonerzy są aroganccy
                            f/ znasz Clooneya i wiesz, że to nie to...
                      • zawle Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 14:10
                        kutuzow napisał: Takiemu G. Cloo
                        > ney-owi nie przeszkadza to że ma ponad 50 lat w tym żeby nadal być na szczycie
                        > listy najbardziej pożądanych partii w Hollywood. Jeśli to będzie brzuchaty bezr
                        > obotny to nawet wiek 25+ mu nie pomoże w byciu atrakcyjnym na rynku.


                        I to jest dobra pointa. Jeśli masz powyżej 40, musisz się dużo bardziej postarać. Być bardziej bogaty, bardziej przystojny, bardziej ustawiony, bardziej wysportowany, bardziej zadbany. I jeśli należysz do tej wąskiej Clooneyowej grupy, masz szansę nawet na zagapioną 30.

                        --
                        Czy ja sobie przeczę?
                        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                        Walt Whitman, Pieśń o sobie
                        • yoric Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 14:37
                          > I jeśli należysz do tej wąskiej Clooneyowej grupy, masz szansę nawet na zagapioną 30.

                          to jest uparte malowanie trawy na zielono, a w tym przypdku to może raczej na czarno.

                          Wspominałem kiedyś o moich kumplach, to powtórzę. Jeden w moim wieku (wygląda na przed 40), drugi po 40 (ale wygląda młodziej), trzeci chyba coś koło 50. Dwum pierwszym zazdroszczę powodzenia wśród lasek po 20 lat - i to nie w przenośni, tylko laski rocznik 1992 na nich lecą. Trzeci już nie szaleje ale za to ma nową dziewczynę przed 30, prawdziwą piękność.
                          Fakt, że po pierwsza każdy z nich jest zadbany i w miarę wysportowany i do tego każdy ma 'atuty specjalne' (pierwszy geniusz towarzyski i spora kasa, drugi ekstrawertyczny obcokrajowiec, trzeci pozycja zadowowa). Ale puenta jest taka, że można i nie trzeba być Clooneyem. A opcje są daleko szersze, niż zagapiona 30-ka.
                          • kag73 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 15:13
                            Yoric, co Ty przez to chcesz powiedziec? Twoi koledzy to nie wiekszosc, kazdy z nich ma dobre atuty w reku, na ktore leca niektore kobiety. Nie chcesz chyba jednak z tego zrobic reguly i sprzedawac jako recepte na zycie.
                            Inne 20 sto latki nie poleca na 40 sto latka, nawet jak bedzie mial kase. Zadbani i w miare wysportowani to oni moga byc, ale i tak nie przebija(wygladem) zadbanego i w miare wysporowanego dwudziestoparo latka. I kropka i tyle a ja prozna jestem i powierzchowna. I ciesze sie, ze sama poznalam swojego jak mial 28, bo nic nie przegapilam. Teraz ma 40 jest zadbany i wysportowany a jednak widze roznice. Tez mam 40 jestem zadbana i niezle wygladam na swoj wiek, ale powiem Ci szczerze, ze jak mialam 28 wygladalam jeszcze lepiej.To wszystko.
                            Ja nikogo nie osadzam, zycie nie jest proste, kazdy ma inne priorytety i wyobrazenie o zyciu.
                            • kag73 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 15:24
                              Ze nie wspomne o tym, ze taka 20 stka za dwadziescia lat(jezeli zwiazek) przetwa bedzie miala 60 cioletniego dziadka w domu do tego moze z klopotami z erekcja. Nie szkodzi, zyje sie tu i teraz, wszytko kwestia podejscia. Czesto sie zdarza, ze ktos sie w kims zakochuje sporo starszym od siebie, ma dylemat, ale coz zrobic. Rzecz w tym, ze raczej zdana bardzo mloda dziewczyna(20 lat) nie dalaby takiemu 40 sto latkowi szansy gdyby byl listoszem i do tego brzuchatym.
                              Tez znam takiego co majac 44 znalazl 26 -cio latke, dumny byl z siebie, ze ma szanse na cos tak mlodego a po 6 miesiacach zwiazku to juz tylko myslal "idz, dziewcze, idz skad przyszlas". Nie ten swiat, nie te same fale. Zupelnie inne zainteresowania i podejscie do codziennosci.
                              • kag73 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 15:34
                                Aaa, yoric, jeszcze jedno pytanie: Ci Twoi koledzy to czego szukaja? Bo bohater tego watku szuka stalego zwiazku. A oni? Rodziny, dzieci, zwiazku czy przygod?
                                I czy te 20 latki maja ochote na staly zwiazek i rodzenie dzieci? Wkrotce? Ja majac 20 lat takiej ochoty nie mialam. Czy Ci panowi poczekaja troche i zostana ojcami pod 50? W sumie tez mozna.
                                • urquhart Ojciec 50 lat? 17.05.13, 16:01
                                  kag73 napisała:
                                  > I czy te 20 latki maja ochote na staly zwiazek i rodzenie dzieci? Wkrotce? Ja m
                                  > ajac 20 lat takiej ochoty nie mialam. Czy Ci panowi poczekaja troche i zostana
                                  > ojcami pod 50? W sumie tez mozna.

                                  Ile lat miał Kochanowski jak rozczulał się nad śmiercią Urszulki? 49 lat.
                                  Jedyny Polski wzór czułości ojca :)
                                  Idealny wiek na zainteresowanie się dziećmi i wtórną infantylność ! :)

                                  --
                                  W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                                • yoric Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 18:58
                                  Moi koledzy: dwaj peirwsi szukają przygód, jeden dziecko już ma, małe z nieudanego związku. Trzeci chyba chce się wreszcie ożenić z tą pięknością, jak wszystko dobrze pójdzie.

                                  A Wasze wpisy, nie obraź się, robią się trochę histeryczne, kiedy dociera do Was, że wizja świata, którą koniecznie chciałybyście przeforsować po prostu nijak się ma do faktów.

                                  Cieszę się, droga Kag, że masz fajnego faceta, równolatka, i że jesteś z nim szczęśliwa. A także przyznaję rację, że statystyczny czterdziestolatek nie ma czego szukać u ładnej 20ki czy nawet 30ki. Tyle, że to nie ma nic do rzeczy.
                                  Usiłujecie wciskać, że wartość matrymonialna faceta z wiekiem spada, co jest po prostu nieprawdą i czemu przeczy wszelka dostepna teoria, praktyka i obserwacja. Czterdziestolatek, jeśli dobrze rozegra swoje karty, będzie nie tylko nie mniej, ale czasami bardziej atrakcyjny dla młodych dziewczyn i jest to fakt, którego niestety nie zmieni żadna modlitwa ani zaklinanie świata.
                                  • rekreativa Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 19:34
                                    Z samych przykładów, które podajecie wynika, że tak naprawdę wiek jest drugorzędny, a to, co się liczy, to atrakcyjność i poziom zadbania.
                                    Tak jak samo posiadanie lat 40-tu nie robi z faceta fajnego towaru, tak i samo posiadanie lat 20-tu nie robi z dziewczyny gorącej laski.
                                    Natomiast faktem jest, że mężczyzna ma większe pole manewru, by swą atrakcyjność wzmocnić i dlatego właśnie mniej traci z wiekiem.
                                    Kobieta ma tylko jedno, co tak naprawdę świadczy o uznaniu jej za atrakcyjną w męskich oczach: urodę, a tego z wiekiem ubywa, a nie przybywa. I poza tym nie może zrobić praktycznie nic, by swą atrakcyjność wzmóc, bo facetów nie podnieca ani jej kasa, ani zaradność, ani sukcesy zawodowe, ani wykształcenia, ani błyskotliwość. Owszem, to mogą być pozytywnie odbierane dodatki, ale jednak dodatki, a nie danie główne.
                                    --
                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                    • urquhart Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 19:48
                                      rekreativa napisała:
                                      > Tak jak samo posiadanie lat 40-tu nie robi z faceta fajnego towaru, tak i samo
                                      > posiadanie lat 20-tu nie robi z dziewczyny gorącej laski.
                                      > Natomiast faktem jest, że mężczyzna ma większe pole manewru, by swą atrakcyjnoś
                                      > ć wzmocnić i dlatego właśnie mniej traci z wiekiem.

                                      Właśnie, I tej rzeczywistości nie ma co zaklinać.
                                      Nie sądzę czytając życiorys Rysi,a że w młodszym wieku mógł wyrywać takie towary :)
                                      2000.vipnews.pl/page,article,aid,7981,index.php
                                      --
                                      W moim gabinecie niemal wszystkie takie pary powtarzają to samo: nie da się pogodzić życia rodzinnego z satysfakcjonującym życiem erotycznym. Bo między życiem małżeńskim a pożądaniem seksualnym jest pewien konflikt. Z jednej strony, w rodzinie, którą założyliśmy z ukochaną osobą, szukamy bezpieczeństwa i stabilności, chcemy zaspokoić swoją potrzebę przynależności. Z drugiej strony, każdy z nas tęskni za nowymi, ekscytującymi doznaniami, silnymi emocjami, niezwykłymi przeżyciami(Esther Perel)
                                    • kag73 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 17.05.13, 23:32
                                      Rekreativa napisala:
                                      "Kobieta ma tylko jedno, co tak naprawdę świadczy o uznaniu jej za atrakcyjną w męskich oczach: urodę, a tego z wiekiem ubywa, a nie przybywa. I poza tym nie może zrobić praktycznie nic, by swą atrakcyjność wzmóc, bo facetów nie podnieca ani jej kasa, ani zaradność, ani sukcesy zawodowe, ani wykształcenia, ani błyskotliwość. Owszem, to mogą być pozytywnie odbierane dodatki, ale jednak dodatki, a nie danie główne."

                                      Reaktiva, jezeli chcemy tutaj dyskutowac wszystkie mozliwe opcje i alternatywy, to musze sie z Toba nie zgodzic, bo wystarczy, zeby kobieta wybrala inne szerokosci geograficzne i juz spawa zaczyna wygladac inaczej. Nagle inaczej jest postrzegana jej atrakcyjnosc fizyczna, mimo 40 stki a rowniez inne atuty "wzmacniaja" jej atrakcyjnosc.
                                      • rekreativa Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 18.05.13, 11:58
                                        A w Tybecie jest plemię, gdzie kobiety mają po kilku mężów. Tylko co z tego?
                                        Rozmawiamy o naszej cywilizacji, a w tej przywołany Ryszard Kalisz może śmiało startować do atrakcyjnej, długonogiej, młodszej o dekadę blondyny i ma 80% szans, że zostanie przyjęty.
                                        Podczas gdy analogiczna Ryszarda miałaby problem, żeby skusić dekadę starszego pana Heńka z ciążą spożywczą i łysiną.

                                        --
                                        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                        • kag73 Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 18.05.13, 12:16
                                          rekreativa napisała:

                                          > A w Tybecie jest plemię, gdzie kobiety mają po kilku mężów. Tylko co z tego?
                                          > Rozmawiamy o naszej cywilizacji, a w tej przywołany Ryszard Kalisz może śmiało
                                          > startować do atrakcyjnej, długonogiej, młodszej o dekadę blondyny i ma 80% szan
                                          > s, że zostanie przyjęty.
                                          > Podczas gdy analogiczna Ryszarda miałaby problem, żeby skusić dekadę starszego
                                          > pana Heńka z ciążą spożywczą i łysiną.

                                          Nie myslalam o Tybacie i kliku mezach, bo po o to komu. Piwa mozna sie na pic i nie trzeba kupowac browaru. Ci koledzy yorica tez szukaja przygod nie zony.
                                          Niestety nie wiem kto to taki Ryszard Kalisz i ile ma lat, przypuszczam, ze jakis kasiasty gosc. Ilu takich jest?
                                          I mowimy o dekadzie czy o dwoch? Bo to roznica.
                                          Nigdy tez nie zaprzeczalam, ze wszystko jest mozliwe. Niemniej jednak generalnie chyba sie zgodzimy, ze jak ktos sie za dluugo buja moze mu sie zdarzyc, ze najlepsze 30 stki juz w pewnych rekach i nic z tego. Trzeba startowac do 20+ a to juz wymaga dodatkowych "atutow" i jest nieco trudniejsze. I dlatego sie pytam ilu takich 40 sto latkow wyglada jeszcze, ze wow i do/albo ma do tego konkretna kase. Nie kazda 20+ poleci na 40 sto latka. Moze wdac sie w romans/przygode ale zanim sie z nim zwiaze na stale(czego moze on chce a moze nie) to zastanowi sie piec razy, bo jezeli ma troche oleju to zda sobie sprawe, ze wieku lat 40 stu bedzie miala w domu 60 cio latka. Do tego niekoniecznie bedzie sie chciala tak wczesnie wiazac. A dyskusja zaczela sie od autora tego postu, ktory chce stalego zwiazku i poleca mu sie poczekac do czterdziestki i potem wziac sobie duzo mlodsza.
                                          To czesto jest dylemat, jest jednak szansa, ze jednak zwyciezy milosc i przekonanie: zyjmy dniem dzisiejszym, nie wiadomo co przyniesie zycie.
                                          • rekreativa Re: przykład Kutuzowa -skoro nawiązujecie 18.05.13, 12:27
                                            No to pewnie, że nie mówimy o każdym czterdziestolatku, tylko o takich, którzy te atuty mają, czyli jest kasa niemała, sława, sukcesy itp.
                                            Nie mówimy też o każdej dwudziestce, ale o takich pazernych na te właśnie dobra. Bo jasne, kobitki mogą się oszukiwać, że z wiekiem pięknieją, ale faceci się oszukują, że dwudziestoletnie piękności polecą na ich urok osobisty, ha ha.
                                            Spójrzmy na małżeństwa bogatych dojrzałych z młódkami. Zwykle 5 latek szczęścia, a potem rozwodzik i młoda dama uposażona w chatę z basenem oraz alimenty powyżej 10 tysi zaczyna dopiero żyć. A koleś zostaje ze swym urokiem osobistym i ogołoconym kontem. Ale cóż, niektórzy tak lubią, po to zbierają te kasiorkę, żeby ruchać młode ciała i ich prawo.
                                            --
                                            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)