Dodaj do ulubionych

brak oswiadczyn- w praktyce

28.05.13, 19:00
Witam,
Do napisania sklonil mnie post Marka i wiele wypowiedzianych tam zdan mocno zakulo.
Ale po kolei.
Mam 38 lat, moj partner 33. Poznalismy sie 3 lata temu, mieszkamy razem 2 lata.
Gdy sie poznalismy oboje szukalismy czegos stabilnego, stalego zwiazku. W poprzednich zwiazkach oboje bylismy przekonani, ze dzieci nie chcemy.
Z czasem jednak im bardziej nasz zwiazek sie rozwijal to zaczely sie nagle pojawiac w rozmowach takie slowa jak rodzina, dzieci, malzenstwo.
Ja w poprzednim zwiazku bylam 7 lat i bylam pewna, ze dzieci nie chce. Teraz jestem pewna, ze to z tamtym mezczyzna dzieci nie chcialam. Teraz, z perspektywy czasu mam ta swiadomosc, oraz zal dupe sciska za zmarnowanymi latami. Ale tego juz nie zmienie.
Z tym facetem chce miec dzieci, chce za niego wyjsc, chce sie z nim zestarzec.
On deklaruje podobnie, ale... za deklaracjami nic dalej nie idzie. Tzn owszem checi i pragnienia takie ma, ale jeszcze nie jest gotowy.
Rozmawiamy o tym juz od jakiegos czasu i o ile w drugim roku zwiazku rozmowy te byly bardzo pozytywne i cieple, to teraz czuje, ze zaczynamy sie rozmijac. Mnie co raz bardziej frustruje, ze za tymi rozmowami nie ida konkretne dzialania. Jego deklaracje sie nie zmienily, ale tez wciaz nie ma dla tych planow zadnych ram czasowych. A ja, jakkolwiek desperacko to brzmi, czasu nie mam. Taka jest rzeczywistosc i biologia i tego nie zmienie. Jesli chcemy miec rodzine i dzieci to jest to ostatni moment i on twierdzi, ze doskonale zdaje sobie z tego sprawe.
Ostatnie pare miesiecy temat zaczyna powracac w coraz bardziej nerwowej atmosferze. Boje sie, ze on odczuwa presje z mojej strony, a jednoczesnie nie potrafie odpuscic i cierpliwie czekac, bo frustracja we mnie narasta. I rosnie tez poczucie, ze on gra na zwloke i czeka az na dzieci bedzie za pozno.
Kocham go i chce z nim byc. On wedlug tego co mowi czuje tak samo.
Kilka razy probowalam uzyskac od niego konkretna i jasna odpowiedz, postawic pod sciana i zawsze jest to samo. Tak, on chce rodzine ze mna, chce dzieci, to oczywisce, ale jeszcze nie teraz, bo nie jest gotowy.
Wbrew radom Marka nie potrafie postawic przed nim ultimatum. Nie chce byc desperatka z wyjacym zegarem biologicznym, chce aby on podjal decyzje z wlasnej nieprzymuszonej woli.
Coraz czesciej dociera do mnie, ze to sie moze nie stac i jest to cholernie przykre.
Ostanio jego argument na niegotowosc to to, ze sie czesto klocimy. A klocimy sie wlasnie o to, bo nosze w sobie gule i niepewnosc co do jego planow. Chce i potrzebuje od niego konkretnej deklaracji aby w ten zwiazek i jego sens nadal wierzyc. On uwaza, ze kupno samochodu, remont domu, powinno byc dla mnie dowodem o powaznosci jego planow.

O ile jeszcze nie tak dawno nie mialalm watpliwosci, ze mnie kocha i chce ze mna byc, to ostatnio coraz czesciej kielkuje mysl, ze on swiadomie pozbawia mnie szans na cos czego pragne.
Nie wiem co robic, bo moja desperacja to nie to, ze chce miec dziecko i juz. Ja chce miec rodzine z tym wlasnie mezczyzna i on twierdzi, ze chce tego samego.
Ile mozna czekac az on sie zdecyduje i jak mozna w tej sytuacji spokojnie czekac?
Edytor zaawansowany
  • tygrys-bez-rys 28.05.13, 19:18
    ... 3 tygodnie a 4 miesiace. Ani dnia dluzej.
  • bgz0702 28.05.13, 19:51
    tygrys-bez-rys napisała:

    > ... 3 tygodnie a 4 miesiace. Ani dnia dluzej.

    Ty dowcipkujesz? ;)) a ona cierpi zwyczajnie ;)
  • tygrys-bez-rys 28.05.13, 22:47
    I co to ma wspolnego z czymkolwiek?

    Dodatkow, to zapytuje co wybrany ludzie niedupczacy sie z wami dzieje ze tak migaci wszyscy. Plyny wam odpowiednie fizjologiczne zachlapaly oczyska od ciaglego bicia konia? You all turning japanese? www.youtube.com/watch?v=gEmJ-VWPDM4

    Bez czytania wiem, ze kazyd z obecnych dojebal Loli sekcje taneczna na temat tego jak sie to wszystko ma, co on o tym mysli i ze to zalezy, z wyjeciem Fiutongo co jej zaproponowal ze ja wyboksuje na pocieszenie.
  • zyg_zyg_zyg 28.05.13, 19:50
    Niefajnie to wygląda - współczuję sytuacji, w której jesteś, i trudnych emocji.
    Od razu przyszła mi na myśl Eeela (bywała tu kiedyś często, dziś już nie bywa) i jej rozterki, trochę podobne do Twoich: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,82265407,,dobry_seks_dobra_milosc.html?v=2
    Ona w końcu rozstała się z partnerem.
  • loppe 28.05.13, 21:37
    Bardzo lubiłem Eeelę i - nic nie wiedząc o tej rozbieżności co do dziecka - jakby martwiłem się o nią i jej związek, coś przeczuwałem smutnego, choć było świetnie. Martwiłem się żeby taka osoba nie została zraniona. Czy wiesz gdzie Eeela pisze na forum o ostatecznej decyzji rozstania?
  • zyg_zyg_zyg 28.05.13, 22:26
    > Czy wiesz gdzie Eeela pisze na forum o ostatecznej decyzji rozstania?

    Właśnie się kapnęłam, że nie na BSwM.
    Pardon, Eeelu.
  • urquhart 29.05.13, 00:06
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > > Czy wiesz gdzie Eeela pisze na forum o ostatecznej decyzji rozstania?
    > Właśnie się kapnęłam, że nie na BSwM.
    > Pardon, Eeelu.

    Przychodzi mi na myśl długa lista nicków które piszą a potem znikają i okazuje się że się rozstały...
  • eeela 05.06.13, 01:20

    > Właśnie się kapnęłam, że nie na BSwM.
    > Pardon, Eeelu.

    E, nie ma za co :-) O rozstaniu pisałam tu:

    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,128182691,128182691,powielanie_wzorcow.html
    Od tamtej pory zdążyłam swoje odchorować, sporo się nauczyć i mocno przebudować swoje wizje na przyszłość ;-)


    --
    Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
  • urquhart 05.06.13, 19:01
    eeela napisała:
    > E, nie ma za co :-) O rozstaniu pisałam tu:

    szacun eeela, żeby się nie powtarzać:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,144930186,144959165,Wzorem_do_nasladowania_jest_tutaj_postawa_Eeeli.html
  • eeela 05.06.13, 19:33
    Dzięki :-)

    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • bgz0702 28.05.13, 19:54
    Przykro mi, smutna sytuacja. Nie wiem co ci poradzić. Odejdziesz i tak dziecka z tego nie będzie, no chyba że z kimś pierwszym z brzegu kóry się napatoczy jak plaster na ranę, zostaniesz będziesz pewnie jeszcze bardziej cierpieć ale szanse sa. Nie naciskaj może zbyt bardzo, spróbuj odczekać i pozwolić mu odczuć że to on świadomnie decyduje, a nie ulega twojej presji.
  • marek.zak1 28.05.13, 20:19
    Przekonaj go, że jeśli chce mieć dziecko to teraz, bo później ryzyko wad genetycznych rośnie. Remont można odłożyć, samochód zmienić, a na dziecko, jesli chce mieć, trzeba zdecydować sie już. Biologia.
    Powodzenia.
    Marek
  • songo3000 28.05.13, 20:22
    Sprawa raczej jasna - on nie chce mieć dzieci. Kocha Ciebie, ma fajny związek więc na co mu ten garb? Kupki, pieluszki, kolki, masa energii w błoto... Jakby chciał to już by były w drodze.

    Jest oczywiście tchórzem. Jego strach wynika, z prostego faktu - jak powie to w prost jest duża szansa, że spakujesz manatki i zaciążysz z pierwszym lepszym. Sama powiedz - chęć dzidzi jest większa niż chęć na związek z nim? Ja tego promocyjnie nie oceniam, rysuję tylko możliwy scenariusz.

    I jeszcze jedno:
    > Ja w poprzednim zwiazku bylam 7 lat i bylam pewna, ze dzieci nie chce.
    Rozumiem, że jak się poznaliście to mniej więcej taki przekaz był z Twojej strony.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ksionzka 28.05.13, 20:33
    No dobra przyznaję przeczytałam piąte przez dziesiąte ale chyba wiem o co chodzi ha ha.
    Przykro mi ale ja osobiście ( nikt nie musi podzielać mojej opinii) od zawsze uważałam, że jak facet się tak serio zabuja to zabierze nawet SAM z siebie wybrankę przed ołtarz/stół USC wyjątki widzę tylko u pokaleczonych rozwodników.
    Może wpływ na to miało to co widziałam. A mianowicie wiele par z mego otoczenia było ze sobą. Ona chciała, on nie bardzo - bo to papierek, bo baba po ślubie to smycz chce zakładać a potem pojawiała się jakaś fam fatale i gość był przy ołtarzu szybciej niż ja zdążyłam odnotować go na cotygodniowej imprezie.
    Sama widzisz byłaś z gościem i dzieci nie chciałaś. Wtedy byłaś pewna że ogólnie dzieci nie chcesz mieć. Dziś jesteś z innym i coś kiełkuje.
  • songo3000 28.05.13, 20:57
    Wiesz, piękna krecia robota względem koleżanek z sąsiedniego wątku. Taka 'Mareczkowa' ;)

    > Może wpływ na to miało to co widziałam. A mianowicie wiele par z mego otoczenia było ze
    > sobą. Ona chciała, on nie bardzo

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ksionzka 28.05.13, 21:09
    Musiałeś mi to napisać, żeby poszła i przeczyta ten długaśny wątek a nie zajmowała się interpretowaniem cudzych snów nie.. :D
  • songo3000 28.05.13, 21:34
    Sny to żeśmy już zinterpretowali - kręcimy pornola ;P

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • ksionzka 28.05.13, 21:39
    A masz scenariusz?
  • songo3000 28.05.13, 22:11
    Cały wachlarz scenariuszy. I to w głowie jak widać :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 21:11
    Na moj gust to on rodziny/dzieci z Toba nie chce. Moze w ogole nie chce dzieci, moze kiedys bedzie chcial. On nie jest gotowy, to wymowka a Tobie czas ucieka. Minely 3 lata razem, takie rzeczy sie po tylu latach wie.
    Hmm, boisz sie stawiac ultimatum, chcesz jego wlasnej inwencji i woli, ale wtedy mozesz sie nie doczekac. Jezeli postawisz ultimatum, bedziesz miala jasnosc sytuacji. Liczyc sie jednak musisz z tym, ze zwiazek sie rozwali/zakonczy. Ale to moze kwestia czasu, bo rozpadl by sie wczesniej czy pozniej. Zeby sie potem nie okazalo, ze nie zostaniesz matka a bardzo tego chcialas. No chyba, ze Ty chcesz dziecko z NIM albo z zadnym, co tez nie gwaratuje, ze po latach pojawia sie wyrzuty pod tytulem "pozbawiles mnie macierzynstwa".
    Ja bym stawiala ultimatum. Jak facetowi zalezy i kocha, to zrobi Ci dziecko. Jak mu nie zalezy...bedzie wolal odejsc albo da odejsc Tobie.
  • kag73 28.05.13, 21:19
    "Wbrew radom Marka nie potrafie postawic przed nim ultimatum. Nie chce byc desperatka z wyjacym zegarem biologicznym, chce aby on podjal decyzje z wlasnej nieprzymuszonej woli."

    Stawiajac ultimatum nie bedziesz "desperatka" tylko realistka, oboje wiecie, ze masz 38 lat i niewiele czasu. On glupi nie jest, ale niestety gra na zwloke, jest nie fair. Jezeli mu zalezy i kocha, zabierze sie za robienie dzieciaka od razu.
  • songo3000 28.05.13, 21:32
    > est nie fair. Jezeli mu zalezy i kocha, zabierze sie za robienie dzieciaka od r
    > azu.
    A potem będzie jęczał, że mu 'życie zmarnowała' i w dzieciaka wkopała. Przy takim rozdaniu jego (zakładam szczera i prawdziwa) miłość wyparuje szybciej niż śnieg na wiosnę.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 21:37
    > A potem będzie jęczał, że mu 'życie zmarnowała' i w dzieciaka wkopała. Przy tak
    > im rozdaniu jego (zakładam szczera i prawdziwa) miłość wyparuje szybciej niż śn
    > ieg na wiosnę.

    Nie powiedziane, znam takich co nie chcieli a teraz hopla maja na punkcie swoich dzieci. Ryzyko, jasne. Druga opcja: jej milosc wyparuje przy innym rozdaniu kart. Jak nie gowno to nasrane.
    Jakby nie bylo: bedzie dziecko a nowe zycie zawsze cieszy:))
  • triss_merigold6 28.05.13, 21:40
    Mój przykładem. Dzieci ogólnie lubił, ale własnych nie chciał. Dziś ma dwulatkę na stanie, jest Ojcem Roku i od czasu do czasu coś brzdąka o kolejnym potomku.
  • kag73 28.05.13, 21:42
    No moj tez nie chcial, przy czym ja tez bardzo sie wahalam, w koncu zdroworozsadkowo zdecydowalismy, ze robimy dzieciaka. Teraz zwariowany na punkcie syna.
    Ja znam takich wiecej.
  • triss_merigold6 28.05.13, 21:46
    Też znam sporo takich. Co ciekawe, niektórzy panowie jak się rozkręcili po pierwszym to machnęli dwoje-troje b. szybko.
    Ja chciałam dziko, ale już wiedziałam, że jedno mi nie wystarcza.
  • songo3000 28.05.13, 21:46
    No właśnie, to raczej KOLOSALNA różnica od opcji "ona była sprytna" stosowane przez różne indywidua?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 21:54
    songo3000 napisał:

    > No właśnie, to raczej KOLOSALNA różnica od opcji "ona była sprytna" stosowane p
    > rzez różne indywidua?

    No, bo roznica byla w pragnieniu. Tak do konca to nie bylam przekonana czy chce a to roznica. Bo jak ktos ma instynk macierzynski(tego nie miala decydujac sie na dziecko) i do tego prawie 40 stke na karku to nie ma, ze boli. To juz wtedy czysta desperacja.
  • urquhart 28.05.13, 21:59
    sprytna antonim frajer.

    rzeczownik, rodzaj męski
    (1.1) pot. osoba dająca się łatwo nabrać, nadmiernie wierna normom moralnym, które przez wielu nie są przestrzegane
    synonimy:
    (1.1) naiwniak, jeleń, lolek, durniacha, dureń
  • songo3000 28.05.13, 22:10
    i żeby było łatwiej, też o kobietę będzie chodzić.

    Przypuśćmy, że żonuś ma niemożebnie WIELKĄ potrzebę posiadania kolii z brylantami. Po prostu skręca ją na widok upatrzonego julilera. Czas goni, bo z każdym rokiem dekolt już nie ten, za niedługo nie będzie sensu w świecidełku się pokazywać. Z prostych wyliczeń wywnioskowała, że nijak na nią nie zarobi.

    Pozostaje URAŚĆ bo ona MUSI ją mieć.

    I teraz słucham przyklasku dla włamu i złodziejstwa. No słucham.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:12
    No przestan songo, Ty mnie takimi porownaniami nie roszsmieszaj, bo nie wiem czy tu sie smiac czy moze jednak plakac...
  • songo3000 28.05.13, 22:23
    Ja zapłakałem.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • urquhart 28.05.13, 22:51
    Nie ukraść ale wziąć za plecami kredyt który muszą wspólnie to znaczy głównie on spłacać :)
    Ale przecież kolia to także korzyść dla faceta, będzie mógł ją też dotknąć, podziwiać....
    Chociaż w przypadku rozstania on zostanie z kredytem a ona z kolią.
    Analogia pasuje. :)

    Ale kwotowo wychowanie dziecka kosztuje ponad 200 tys pln (w.g. BCK) tyle co Audi Q7, jakby facet powiedział kochanie kupmy na kredyt Q7 to moje marzenie , ty też powinnaś się cieszyć bo bedziesz mogła jeździć to ciekawe jakby wiekszość pań zareagowała?

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
  • bgz0702 28.05.13, 22:50
    songo3000 napisał:

    > i żeby było łatwiej, też o kobietę będzie chodzić.
    >
    > Przypuśćmy, że żonuś ma niemożebnie WIELKĄ potrzebę posiadania kolii z brylanta
    > mi. Po prostu skręca ją na widok upatrzonego julilera. Czas goni, bo z każdym r
    > okiem dekolt już nie ten, za niedługo nie będzie sensu w świecidełku się pokazy
    > wać. Z prostych wyliczeń wywnioskowała, że nijak na nią nie zarobi.
    >
    > Pozostaje URAŚĆ bo ona MUSI ją mieć.
    >
    > I teraz słucham przyklasku dla włamu i złodziejstwa. No słucham.
    >

    No jak mus kraść to trzeba ukraśc, każdy orze jak może
  • ksionzka 28.05.13, 21:50
    Bo tym facetom jest łatwiej oni mogą do 60 nawet to się zastanawiają w nieskończoność.
  • kag73 28.05.13, 21:52
    ksionzka napisał(a):

    > Bo tym facetom jest łatwiej oni mogą do 60 nawet to się zastanawiają w nieskońc
    > zoność.

    No o to chodzi, czysty egoizm z jego strony, bo doskonale wie jak sie sprawy maja a "marnuje" jej czas. Toz to lajza nie mezczyzna:)
  • triss_merigold6 28.05.13, 21:58
    On tego po prostu nie czuje, nie ma takiej możliwości hormonalnej żeby czuł.
  • kag73 28.05.13, 22:02
    triss_merigold6 napisała:

    > On tego po prostu nie czuje, nie ma takiej możliwości hormonalnej żeby czuł.
    On tu wcale nic czuc nie musi, wystarczy, ze wie ile ona ma lat i jak to jest z biolgia, to wszystko.

  • songo3000 28.05.13, 22:25
    to już się jakoś nadaje, co?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:28
    A ona? Na pojemnik na sperme sie nadaje ale na zone i matke jego dziecka to juz nie?
  • songo3000 28.05.13, 22:32
    No jakoś właśnie się nie nadaje. Jak jej to nie pasuje to może uczciwie (tutaj się zniżę) kopnąć go w dupę :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:37
    > No jakoś właśnie się nie nadaje. Jak jej to nie pasuje to może uczciwie (tutaj
    > się zniżę) kopnąć go w dupę :)
    Ttez to samo polecilam. A ze se troche namieszam w watkach innych to Ci chyba nie przeszkadza, co nie?:)
  • songo3000 28.05.13, 22:39
    E tam :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • bgz0702 28.05.13, 22:52
    songo3000 napisał:

    > No jakoś właśnie się nie nadaje. Jak jej to nie pasuje to może uczciwie (tutaj
    > się zniżę) kopnąć go w dupę :)
    >

    aś się zniżył ;))
  • kutuzow 28.05.13, 22:32
    kag73 napisała:

    > A ona? Na pojemnik na sperme sie nadaje ale na zone i matke jego dziecka to juz
    > nie?

    Kag czyli wg Ciebie mamy tylko podział na Matki i "pojemniki na spermę" czyli wszystkie te kobiety które są w związku ale z jakiś (różnych) powodów nie mają dzieci ze swym partnerem. Gratuluje wizji świata!
  • songo3000 28.05.13, 22:36
    Nie no bez przesady. Bo jeszcze będę musiał się obrażać czy jakoś tak ;)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:38
    Nie bierz tego tak powaznie. Songo zaczal z wyliczaniem do czego kobiecie jest facet, to sie odwdzieczylam:)
  • sea.sea 28.05.13, 21:19
    Pytanie, czy autorka jest gotowa zostać i bez dziecka i bez partnera. Bo mało prawdopodobne, że już pojutrze znajdzie nowego kandydata i w hop siup weźmie i z nim zajdzie.
  • kag73 28.05.13, 21:34
    No ale co to za partner, ktory "zawiodl" w tej kwestii, bo moze sie zdarzyc, ze moze potrawac zanim bedzie gotowy(sciema).
    Ultimatum moze sie przydac, bo mysle, ze wersja prawdopodobna jest, ze facet sie chce wymigac ze zwiazku, na dziecko "nie jest gotowy", nagle "czesto sie kloca". Okres zauroczenia/zakochania minal, witamy w szarej rzeczywistosci i moze nagle swita mu, ze to nie to. Zanim sie "upewni", moze troche minac...pomoc moze konkretne ultimatum, wtedy bedzie musial sie szybko i dobrze zastanowic. Jak kocha i mu zalezy nie bedzie zadnego problemu z podjeciem decyzji.
  • bgz0702 28.05.13, 21:28
    kag73 napisała:

    > Ja bym stawiala ultimatum. Jak facetowi zalezy i kocha, to zrobi Ci dziecko. Ja
    > k mu nie zalezy...bedzie wolal odejsc albo da odejsc Tobie.

    No nie wiem co z tym ultimatum, dla mnie to zwykłę wymuszenie, choiaż rozumie autorkę i dlatego jedną ręką mogłabym sie podpisac pod takim rozwiązaniem. Nię będę oryginalna ale mimo różnych problemów deklaruję, ze dzieci to wspaniałe istoty i jest o co walczyć. Tylko z tym "ultimatum" ;( sama nie lubię być stawiana pod ścianą, burzy się krew we mnie i czasem robiłam różne rzeczy coś na przekór, no ale ultiumatum tez jednak stawiałam. Przemyśl kochana kategoryczne rozwiązanie, szkoda ale czasem mus być roszczeniowym i trzeba ukochanych z różnych obietnic rozliczyć
  • triss_merigold6 28.05.13, 21:18
    Powiem cynicznie: na Twoim miejscu przestałabym oczekiwać i domagać się konkretnych deklaracji, odstawiła tabsy po cichutku i starała dojeżdżać pana co drugi dzień.
    Jeśli będziesz czekała, to zostaniesz samotną rozgoryczoną kobietą bez dziecka i bez kolejnej szansy na dziecko w nowym związku, bo nie zdążysz zwyczajnie. Z tego co widzę po samotnych pannach przed 40-tką, to tym, które chciały/chcą mieć dzieci, brak dzieci doskwiera bardziej niż brak faceta.
    Powiedz sobie otwarcie (sobie! nie panu) TAK, JESTEM ZDESPEROWANA, a cel uświęca środki. To nic złego, samo życie. Facet wiedział, że chcesz dzieci i nie masz czasu.
  • marek.zak1 28.05.13, 21:25
    Tak, mimo iz KAG potwierdziła moją tezę, uważam, że Twoje rozwiązanie jest lepsze. W najgorszym razie będzie przynajmniej dziecko. W rozmowie szansa jest poniżej 50%.
  • triss_merigold6 28.05.13, 21:34
    W rozmowie niczego od niego nie wyegzekwuje, a jak postawi ultimatum, to pan przestanie z nią sypiać. A jak przestanie z nią sypiać, to za chwilę się wyniesie pod pretekstem "przemyślenia wszystkiego" i już nie wróci. Life.

    Bawi mnie fraza "nie chcę wyjść na desperatkę z wyjącym zegarem biologicznym". Kobieto, przecież jesteś desperatką z wyjącym zegarem biologicznym, to sama natura, a nie coś wstydliwego czy nagannego. Swojemu obecnemu partnerowi dobre 2 lata dość regularnie robiłam dzikie awantury, że chcę i muszę mieć drugie dziecko, bo mam szał macicy. O tyle było mi łatwiej niż autorce, że jedno miałam. Absolutnie się tego nie wstydzę, facet ustąpił na zasadzie "Niech się dzieje wola nieba" i jest mi teraz głęboko wdzięczny. Sam pewnie by jeszcze myślał nad tym z pięć lat.
  • june38 28.05.13, 22:15
    W kilku postach pojawiło się to pytanie więc chce wyjaśnić, ze nie chce mieć dziecka dla siebie. Nie chodzi mi o to, ze czuje szał macicy aby się rozmnozyc. Macierzyństwo to wciąż dla mnie obcy koncept. Ale to czego wiem napewno to ze pragnę budować coś trwałego z tym właśnie człowiekiem. To z nim chce tworzyć rodzine, mówić o nim mój maz, w odróżnieniu do tych wszystkich facetów którzy wcześniej byli w moim życiu. To właśnie ten związek chce wsiąść na następny poziom. Nie interesuje mnie zapłodnienie i "posiadanie" dziecka.
    Jeszcze rok temu byłam pewna ze on tez tego chce i bardzo dobrze nam się układało. Odnoszę wrażenie jednak, ze jak przyszło co do czego i nadeszła pora, zecw zasadzie moznaby to pana mojego ogarnął strach przed ostatecznoscia pewnych decyzji. I nagle ma wątpliwości.

    Tak, tez doskonale znam facetów, w dlugich zwiazkach, którzy latami gadają ze papierek im nie potrzebny. A potem nagle jest nowa kobieta i ślub po 6 miesiącach.
    Mój pan doskonale zdaje dobie sprawę z mojego wieku, ryzyka wad genetycznych i tak dalej. Sam nawet ostatnio stwierdził, ze boi się ze jak się szybko nie zdecyduje to go koronę w dupę.

    Prawda jest tez taka ze jak go kopne w dupę to ani faceta ani rodziny nie będę miała. Nie podejrzewam go p takie wyrachowanie, ale prawda jest taka, ze jak jemu się dzieci zechce za 5 lat to w sumie nie miałby większego problemu.
    Najgorsze jest to, ze moja frustracja rośnie z dnia na dzień, z dnia na dzień rośnie we mnie do niego żal, tlumiony i skrywany, bo przecież codziennie nie będę mu o tym gadać. Co jakiś czas się przelewa, mamy rozmowę i potem jest pare tygodni nadziei i optymizmu. Ale widzę jak to wszystko zatruwa związek na innych płaszczyznach, seksu oczywiście tez.

    Tak jak ktoś napisał, nawet jeśli zrezygnuje z pragnienia rodziny na rzecz faceta to i tak nie wiem jak długo ten związek jeszcze potrwa póki nie zezre go frustracja. A on równie dobrze za kilka lat, jak juz będzie gotowy, może wymienić mnie sobie na młodszy model.
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:23
    Cherie, bądź szczera przed sobą, ok? Jestem trochę starsza od Ciebie i rozumiem.
    Gdybyś nie odczuwała zewu macicy, to nie byłabyś narastająco sfrustrowana. Bez dziecka czy choćby próby posiadania dziecka, Wasz związek rozpadnie się tak czy siak, rozgoryczenie Cię doprowadzi do depresji.
    Ty, czekając, jesteś skłonna zaryzykować niespełnienie macierzyńskie. Co pan jest gotów DLA CIEBIE zrobić podobnego kalibru?
  • kag73 28.05.13, 22:26
    "Co jakiś czas się przelewa, mamy rozmowę i potem jest pare tygodni nadziei i optymizmu."

    Jakiej nadziei i optymizmu? To bys miala gdyby przyszedl na drugi dzien z piersionkiem i zaczal Ci dzieciaka robic. Ocknij sie.
    I tak, jest duze prawdopodobienstwo, ze wymieni Cie na nowszy model, bo teraz, poki co, po 3 latach bycia razem sie waha. Uwierz mi, tak nie robi facet, ktoremu zalezy i ktory sie boi utracic kobiete swojego zycia.
    No ale dobra, skoro na dziecku samym w sobie Ci nie zalezy, mozesz sobie poczekac. Licz sie jednak z tym, ze moze Cie zostawic. Macie bledne kolo, Twoja frustracja powoduje nieprzyjemna atmosfere co dla niego oznacza, ze moze jednak nie do konca cos gra w Waszym zwiazku.
    A nie mozesz zaakceptowac, ze tak sobie po prostu zyjecie razem?
  • kutuzow 28.05.13, 22:29
    june38 napisał(a):
    > Nie chodzi mi o to, ze czuje szał macicy aby się rozmnozyc. M
    > acierzyństwo to wciąż dla mnie obcy koncept. Ale to czego wiem napewno to ze pr
    > agnę budować coś trwałego z tym właśnie człowiekiem.

    vs

    > Tak jak ktoś napisał, nawet jeśli zrezygnuje z pragnienia rodziny na rzecz face
    > ta to i tak nie wiem jak długo ten związek jeszcze potrwa póki nie zezre go fru
    > stracja. A on równie dobrze za kilka lat, jak juz będzie gotowy, może wymienić
    > mnie sobie na młodszy model.

    czyli dziecka nie chce...ale jednak chce (bo gwarancja, bo dziecko zostanie jak się związek rozwali itp). Czy ktoś to rozumie co autorka stara się przekazać?
  • kag73 28.05.13, 22:31
    Mnie sie wydaje, ze ten facet to taki jej wymarzony i dlatego chcialby by z nim czegos wiecej miala dotychczas z innymi, a tym bylaby dla niej rodzina i mala kopia(dziecko) tego pana. Tak mysle.
  • kutuzow 28.05.13, 22:34
    kag73 napisała:

    > Mnie sie wydaje, ze ten facet to taki jej wymarzony i dlatego chcialby by z nim
    > czegos wiecej miala dotychczas z innymi, a tym bylaby dla niej rodzina i mala
    > kopia(dziecko) tego pana. Tak mysle.

    Sorry Kag, ale wymarzona to jest Dzidzia i to jej brak rodzi presję i psuje (niby ten wymarzony) związek.
  • kag73 28.05.13, 22:39
    > Sorry Kag, ale wymarzona to jest Dzidzia i to jej brak rodzi presję i psuje (ni
    > by ten wymarzony) związek.

    Kutuzow, nie doczytales co dopisala. Czytaj!
  • zyg_zyg_zyg 28.05.13, 22:37
    > Czy ktoś to rozumie co autorka stara się przekazać?

    Autorka zwyczajnie chce tworzyć rodzinę z tym facetem. I chciałaby żeby on też chciał. Kąsasz?
  • kutuzow 28.05.13, 22:39
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Czy ktoś to rozumie co autorka stara się przekazać?
    >
    > Autorka zwyczajnie chce tworzyć rodzinę z tym facetem. I chciałaby żeby on też
    > chciał. Kąsasz?


    Taaa. Myślisz że gdyby się oświadczył, wzieliby ślub (czyli byli formalnie rodziną) to jej by wystarczyło? Czy moze jednak (tak nieśmiało zapytam) chodzi jej o coś więcej... czyli CHCE BYĆ MATKĄ, a gostek ma rozpisaną rolę w tym scenariuszu bycia OJCEM, ale się nie przykłada do swej części skryptu.
  • zyg_zyg_zyg 28.05.13, 22:48
    Myślę, że chce być żoną i matką. I myślę, że chciałaby też, żeby jego deklaracje o chęci bycia JEJ mężem i ojcem JEJ dzieci przeszły z fazy czczego gadania do fazy wcielania w życie.
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:37
    Ja rozumiem. Biedulka jest zbyt dobrze wychowana, zbyt równouprawniona, niezależna, samorządna i niebanalna, żeby przyznać, że może kierować nią tak niska potrzeba jak chęć stabilizacji i zachowania gatunku.
    Chciałaby, żeby to on chciał bardziej, się zadeklarował i podjął starania.
  • june38 29.05.13, 00:15
    logika jest taka, ze on twierdzi, ze chce dzieci i rodzine ZE MNA. Ale nie TERAZ. Bo on nie jest gotowy.
    Ja chce dzieci i rodzine Z NIM i TERAZ, bo choc moze tez do konca nie jestem gotowa, ale nie mam paru lat na zastanawianie sie.

    Mam za to swiadomosci, ze za pare lat, jak on juz wreszcie bedzie gotowy, to dla mnie bedzie za pozno. I wtedy nic nie bedzie stalo na przeszkodzie aby swoja potrzebe posiadania dzieci realizowal gdzie indziej. A ja zostane z reka w nocniku.
    Proste?
  • kag73 29.05.13, 00:25
    june38 napisał(a):

    > logika jest taka, ze on twierdzi, ze chce dzieci i rodzine ZE MNA. Ale nie TERA
    > Z. Bo on nie jest gotowy.
    > Ja chce dzieci i rodzine Z NIM i TERAZ, bo choc moze tez do konca nie jestem go
    > towa, ale nie mam paru lat na zastanawianie sie.
    >
    > Mam za to swiadomosci, ze za pare lat, jak on juz wreszcie bedzie gotowy, to d
    > la mnie bedzie za pozno. I wtedy nic nie bedzie stalo na przeszkodzie aby swoja
    > potrzebe posiadania dzieci realizowal gdzie indziej. A ja zostane z reka w noc
    > niku.
    > Proste?
    Hmm, no chyba nie jest przyglupem, zeby nie rozumiec, ze pozniej sie nie da. Wiec jezeli rzeczywiscie zalezy mu na dzieciach i rodzinie z Toba to ma zaczynac teraz, bo pozniej niestety nic z tego nie bedzie. Tak mu musisz powiedziec i dodac: 15 tego mam dni plodne, odstawiamy gumy, np.
    Logiki w tym nie ma, bo on jest nielogiczny, chce dzieci z Toba,Ty masz 38 lat czyli czas nagli. Co to za roznica, jezeli chce sie je miec, czy teraz czy za rok. Zanim zrobicie tez moze potrwac.
  • jesod 29.05.13, 00:26
    june38 napisał(a):
    > logika jest taka, ze on twierdzi, ze chce dzieci i rodzine ZE MNA. Ale nie TERA
    > Z. Bo on nie jest gotowy.
    > Ja chce dzieci i rodzine Z NIM i TERAZ, bo choc moze tez do konca nie jestem go
    > towa, ale nie mam paru lat na zastanawianie sie.

    Czasem "przypadek" najlepiej rozwiązuje takie dylematy. :)
    Reszta to jest los na loterii. Jeśli masz świadomość ryzyka to je podejmij, a wtedy sama się przekonasz... Lecz musisz być psychicznie przygotowana na różne warianty rozwoju sytuacji.
    Co nie oznacza, że nie będą one pozytywne - ale też być nie muszą.
  • urquhart 29.05.13, 00:47
    jesod napisała:
    > Czasem "przypadek" najlepiej rozwiązuje takie dylematy. :)

    Następna "sprytna"

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
  • jesod 29.05.13, 01:27
    urquhart napisał:
    > Następna "sprytna"

    Następny "kreator" rzeczywistości z patentem na ścinanie głów.
  • mojemail3 29.05.13, 00:47
    june38 napisał(a):
    > Mam za to swiadomosci, ze za pare lat, jak on juz wreszcie bedzie gotowy, to d
    > la mnie bedzie za pozno. I wtedy nic nie bedzie stalo na przeszkodzie aby swoja
    > potrzebe posiadania dzieci realizowal gdzie indziej. A ja zostane z reka w noc
    > niku(...)"
    June, ja tak niezależnie napisałam o tym nocniku we wczesniejszym poście, trochę mi zeszło wysyłanie, a tu patrz,ten nocnik u Ciebie też...
    Przepraszam,że ja tak o Tobie w 3 ciej osobie, ale życzę Ci powodzenia,życzę Ci dobrych życiowych wyborów.
    Zastanów się też dobrze,dlaczego i czy na pewno dziecka chcesz, bo samo dziecko i macierzyństwo i tak Cię zaskoczy i wydobędzie z Ciebie różne strony Twojej osobowości.Rozpadu obecnego związku PRZEZ dziecko też nie możesz wykluczyć.
    Czy tego dziecka chcesz,żeby sobie coś w życiu "odhaczyć" na liście celów,czy dla niego samego? pomyśl o tym istnieniu potencjalnym, co mu dasz? Nie tylko co ono da Tobie.
    Pewnie dziwne mam podejście, ale ja typową matką nie jestem, nie będę tu wchodzić w szczegóły,to zbyt osobiste.
    Pozdrawiam!


    --
    Najmi
  • songo3000 29.05.13, 08:20
    > Czy tego dziecka chcesz,żeby sobie coś w życiu "odhaczyć" na liście celów,czy dla niego
    > samego? pomyśl o tym istnieniu potencjalnym, co mu dasz? Nie tylko co ono da Tobie.
    Już do tego nawiązywałem ale to wołanie na pustyni.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mojemail3 29.05.13, 09:03
    songo3000 napisał:

    > > Czy tego dziecka chcesz,żeby sobie coś w życiu "odhaczyć" na liście celów
    > ,czy dla niego
    > > samego? pomyśl o tym istnieniu potencjalnym, co mu dasz? Nie tylko co ono
    > da Tobie.
    > Już do tego nawiązywałem ale to wołanie na pustyni.
    >
    Songo, odpowiadam, bo to moje słowa, więc jeszcze przykłady z życia:
    Nie ma reguł, bo jak tu dziewczyny się wypowiadają : "nie chce dziecka, a potem uwielbia" tak być może, bo ciężko dzieciaka nie kochac, dzieci są tak wyposażone przez naturę, że jak małe kotki wzbudzają w nas czułość, miłość i takie tam( choćby to nawet półdiablę było...)
    Ale, na przykładzie wymuszania dzieci na partnerze wśród bliskich znajomych wiem,że skończyło się to :
    A-zdradą, separacją
    B-odejściem i rozwodem
    C-zdradą i powrotem
    W jednym przypadku było to typowe: "wychodzę za mąż, bo chcę formalnego ojca dla dziecka" potem było odstawienie od łoża, ale...teraz są duże alimenty i nie trzeba pracować, bo dziecko " załatwiło" tą kwestię...
    Ciężko mi nawet współczuć,takim zdradzonym czy porzuconym, bo od poczatku widziałam, co się święci i jak to się skończy.
    Teraz są za to dzieci z problemami emocjonalnymi i wychowawczymi.

    --
    Najmi
  • zawle 29.05.13, 09:50
    mojemail3 napisała: > W jednym przypadku było to typowe: "wychodzę za mąż, bo chcę formalnego ojca dl
    > a dziecka" potem było odstawienie od łoża, ale...teraz są duże alimenty i nie t
    > rzeba pracować, bo dziecko " załatwiło" tą kwestię...
    > Ciężko mi nawet współczuć,takim zdradzonym czy porzuconym, bo od poczatku widzi
    > ałam, co się święci i jak to się skończy.
    > Teraz są za to dzieci z problemami emocjonalnymi i wychowawczymi.

    Żeby uściślić...problemy wychowawcze wynikają nie z samotnego macierzyństwa, ale z podłego charakteru matki oraz ślepoty dawcy spermy?
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 10:00
    Mi się zawsze wydawało, że z braku czasu, niedojrzałości rodzica/rodziców i takich tam. Oczywiście podły i nastawiony na siebie charakter matki rozkłada sprawę w dowolnej konfiguracji.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mojemail3 29.05.13, 10:02
    zawle napisała:
    > Żeby uściślić...problemy wychowawcze wynikają nie z samotnego macierzyństwa, al
    > e z podłego charakteru matki oraz ślepoty dawcy spermy?

    Problemy wychowawcze wynikają z samotnego macierzyństwa i niedojrzałości ojca dziecka.
    Uważam,że chłopiec nie powienien się wychowywać bez ojca, ojciec musi być obecny,najlepiej, kiedy jest to ojciec dojrzały i taki, który jest pozytywnym wzorcem dla syna.
    Nic odkrywczego, prawda?
    Najmi
  • zawle 29.05.13, 10:08
    Powinien-nie powinien bardziej mi odpowiada niż musi-nie musi;)
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • hello-kitty2 29.05.13, 12:25
    Dla mnie logika jest taka, ze autorka jest 'za stara' dla tego faceta. 5 lat roznicy w niewlasciwa strone w tym newralgicznym wieku to duzy minus. Przeciez Urqu pisal, ze najlespsze (w tym do celow rozrodczych) sa zwiazki, w ktorych mezczyzna jest 4-6 lat starszy od partnerki czy jakos tak, wtedy jak rozumiem ich potrzeby sie zbiegaja (?)

    Wiem podle to, moze wygladasz na mloda dziewczyne a biologicznie juz wygasasz. Przydalby sie do tego zadania czterdziestolatek. Taa wolny, chetny czterdziestolatek to z lupa szukac ;) To odkladanie macierzynstwa msci sie na kobietach. Bycie kobieta podle jest, a rozmnazanie sie to niewdzieczna robota, ponizajace czasy dla kobiet, bo facetow trzeba z lapanki werbowac na ojcow. Moze z rozwodnikow znajdziesz kogos, ale oni nie wierza w nic i pewnie juz swoje 'garby' maja. Widzisz co Marek pisal, przyciskanie to dziala w wieku 24 lat :)


  • marek.zak1 29.05.13, 12:53
    Niestety, muszę się z Tobą zgodzić we wszystkim co tutaj napisalaś..
  • kag73 29.05.13, 13:14
    Ja nie do konca sie moge z tym zgodzic, tylko po czesci, bo smiem twierdzic, ze gdyby ten 33 latek oszalal na punkcie tej pani, bylaby to kobieta jego zycia, to z pewnoscia bylby gotowy na dziecko juz dzis.
    Inna sprawa, ze moze dzieci w ogole nie chciec. Deklaruje jednak cos innego.
    Jeszcze inna rzecz, ze moze takie ultimatum pokazaloby mu, ze to jednak ta pani i podjalby decyzje a nie zwlakal.
  • marek.zak1 29.05.13, 13:45
    Teraz, po latach, twierdzę, że życiowe spełnienie bez dzieci nie istnieje, ale gdy byliśmy bardzo młodzi, po prostu często i gęsto uprawialismy seks, stosując niepewne metody. Czy jako 25 facet byłem świadomy, że chce mieć dzieci ? Absolutnie nie, ale skoro żona zaciązyła, zaakceptowałem to z radoscią, ale też z WIELKIM niepokojem, jak to wszystko będzie. Czy w tym wieku byłem gotowy na dziecko? Chyba nie do końca. Z drugim i trzecim było tak samo. Efekt kalendarzyka :).
  • jesod 29.05.13, 13:54
    marek.zak1 napisał:
    > Niestety, muszę się z Tobą zgodzić we wszystkim co tutaj napisalaś..

    Niestety, ta zgoda jest mało spójna z wyrażaniem siebie, które tu serwujesz.
    Zaprzeczasz sam sobie.
  • marek.zak1 29.05.13, 14:29
    Wymien chociaz jeden punkt, w ktorym sobie zaprzeczam.
  • jesod 29.05.13, 14:58
    marek.zak1 napisał:
    > Wymien chociaz jeden punkt, w ktorym sobie zaprzeczam.

    Jak się dokładnie przyjrzysz temu, co napisała Kicia, to z pewnością znajdziesz odpowiedź.
    Podejrzewam jednak, że nie będziesz chciał tego robić.
  • marek.zak1 29.05.13, 15:19
    Dla mnie logika jest taka, ze autorka jest 'za stara' dla tego faceta. 5 lat roznicy w niewlasciwa strone w tym newralgicznym wieku to duzy minus. Przeciez Urqu pisal, ze najlespsze (w tym do celow rozrodczych) sa zwiazki, w ktorych mezczyzna jest 4-6 lat starszy od partnerki czy jakos tak, wtedy jak rozumiem ich potrzeby sie zbiegaja (?)

    Wiem podle to, moze wygladasz na mloda dziewczyne a biologicznie juz wygasasz. Przydalby sie do tego zadania czterdziestolatek. Taa wolny, chetny czterdziestolatek to z lupa szukac ;) To odkladanie macierzynstwa msci sie na kobietach. Bycie kobieta podle jest, a rozmnazanie sie to niewdzieczna robota, ponizajace czasy dla kobiet, bo facetow trzeba z lapanki werbowac na ojcow. Moze z rozwodnikow znajdziesz kogos, ale oni nie wierza w nic i pewnie juz swoje 'garby' maja. Widzisz co Marek pisal, przyciskanie to dziala w wieku 24 lat :)


    Podaj mi, gdzie sobie zaprzeczam. Wypowiedź HK2 jest bolesna, pewnie cyniczna, ale prawdziwa.
  • mojemail3 29.05.13, 15:48
    marek.zak1 napisał:
    (...)"Przeciez Urqu pisal, ze najlespsze (w tym do celow rozrodczych) sa zwiazki, w ktorych mezczyzna jest 4-6 lat starszy od partnerki czy jakos tak, wtedy jak rozumiem ich potrzeby sie zbiegaja (?)"

    Racja, racja, zbiegają się do celów założenia rodziny, a potem się rozbiegają w kwestii potrzeb seksualnych...
    Ta różnica wieku jak u Autorki wątku jest ok. gdyby mieli 23 i 28 lat, a teraz w kwestiach prokreacyjnych staje się dramatycznie i desperacko...



    Najmi
  • marek.zak1 29.05.13, 17:31
    Ja wprawdzie tak nie napisałem, ale generalnie się z tym zgadzam.
  • bgz0702 29.05.13, 18:22
    marek.zak1 napisał:

    > Dla mnie logika jest taka, ze autorka jest 'za stara' dla tego faceta. 5 lat ro
    > znicy w niewlasciwa strone w tym newralgicznym wieku to duzy minus. Przeciez Ur
    > qu pisal, ze najlespsze (w tym do celow rozrodczych) sa zwiazki, w ktorych mezc
    > zyzna jest 4-6 lat starszy od partnerki czy jakos tak, wtedy jak rozumiem ich p
    > otrzeby sie zbiegaja (?)

    > Podaj mi, gdzie sobie zaprzeczam. Wypowiedź HK2 jest bolesna, pewnie cyniczna,
    > ale prawdziwa.

    Zawsze kiedy tracisz grunt Mareczku podpierasz sie słowem innego forumowicza jak autorytetem w którym szukasz poparcia dla siebie i swojej prawdy
  • marek.zak1 29.05.13, 18:45
    Kochanie, to napisał Urqu.
    Sprawdź.
    Marek
  • jesod 29.05.13, 13:48
    hello-kitty2 napisała:
    > Bycie kobieta podle jest, a rozmnazanie sie to niewdzieczna robota, ponizajace cz
    > asy dla kobiet, bo facetow trzeba z lapanki werbowac na ojcow.

    Wiesz co... Ja wcale nie uważam, że bycie kobietą jest podłe. Wręcz przeciwnie... Naszą kobiecość przede wszystkim kształtuje i określa to z jakimi mężczyznami obcujemy.
    Natomiast najbardziej podłe w tym wszystkim może okazać się spotkanie na swojej drodze głupich i podłych facetów, którym wydaje się, że świat za jaja trzymają.
    Nie uważam też by czasy były poniżające dla kobiet... Tu mylisz się w ocenie sytuacji. Poniżający są faceci, którzy sami sobie nie radzą ze sobą, biorąc własne życiowe odwety na kobietach. A im wcale nie jest tak trudno znaleźć łatwowierną i naiwną ofiarę.
    Jeszcze zupełnie inną sprawą jest to, czy kobieta sama potrafi się szanować, co jest moim zdaniem, punktem wyjścia by z palantami się nie zadawać w głupiej nadziei, że się go zmieni na lepsze.

    I co ciekawe jeszcze, że wszystko to, co napisałaś działa w drugą stronę w odniesieniu do mężczyzn, czyli można również autorytatywnie stwierdzić, że bycie mężczyzną też może być podłe, czasy dla niego poniżające itd. To tylko kwestia tego kogo spotkamy w swoim życiu.
  • kag73 29.05.13, 13:10
    Mojemail3 napisala:
    une, ja tak niezależnie napisałam o tym nocniku we wczesniejszym poście, trochę mi zeszło wysyłanie, a tu patrz,ten nocnik u Ciebie też...
    Przepraszam,że ja tak o Tobie w 3 ciej osobie, ale życzę Ci powodzenia,życzę Ci dobrych życiowych wyborów.
    Zastanów się też dobrze,dlaczego i czy na pewno dziecka chcesz, bo samo dziecko i macierzyństwo i tak Cię zaskoczy i wydobędzie z Ciebie różne strony Twojej osobowości.Rozpadu obecnego związku PRZEZ dziecko też nie możesz wykluczyć.
    Czy tego dziecka chcesz,żeby sobie coś w życiu "odhaczyć" na liście celów,czy dla niego samego? pomyśl o tym istnieniu potencjalnym, co mu dasz? Nie tylko co ono da Tobie."

    Wszystko co piszesz sie zgadza, rowniez to co napisalas ponizej. Jednak zycie nie jest proste i czasem ma sie wrazenie, ze ludzie jednak musza/chca uczyc sie na wlsnych bledach i tyle. Sami chca sie przekonac. Ktos mogly powiedziec i moze mialby troche racji, ze Tobie latwo mowic, bo sama juz dziecko masz. Jak ktos nie ma/nie moze miec a chce, to nagle jest to zupelnie inna perspektywa. Rozumiesz o co mi chodzi? Sama twierdze, ze to czy czlowiek bedzie/jest szczesliwy nie zalezy od faktu czy ma sie dziecko czy nie. Tez mysle, ze bylabym szczesliwa i bez dziecka, ale faktem jest, ze dziecko mam. Wiec latwo mi mowic.
    I tutaj jest ten problem, jak ktos ma w glowie taki obrazek szczesliwej pelnej rodziny, trudno mu brac to za zle albo tez przekonywac, ze moze nie wypalic.
    Ja bardzo sie wahalam zanim zdecydowalam sie na dziecko, sporo bylo rozmow, wymiany zdan, refleksji na ten temat. Jedna znajoma, starsza juz kolo 60, sama majaca dwie corki, ktore praktycznie sama wychowala(ciezko bylo) powiedziala mi wtedy, ze powinnam miec dziecko, bo inaczej pewnego dnia bede myslala, ze ominelo mnie w zyciu cos bardzo wielkiego/waznego. Bo ja nie bylam stanowczo na nie tylko bardzo niezdecydowana. I mysle, ze miala racje. Wiem, wydaje sie to dosc nieracjonalne ale cos w tym jest.
  • mojemail3 29.05.13, 14:03
    kag73 napisała:
    (...)Ktos mogly powiedziec i moze mialby troche racji, ze Tobie latwo mowic, bo sama juz dziecko masz. Jak ktos nie ma/nie moze miec a chce, to nagle jest to zupelnie inna perspektywa.(...)

    Kag, może mi teraz łatwo,bo mam, ale znam temat z niejednej perspektywy...
    Dlatego sytuacja, w której 38 latka koniecznie chce mieć dziecko z niechętnym sprawie 33 latkiem, który dojrzewa do decyzji, z zasady jest patowa.
    Conajmniej 2 lata może potrwac, zanim się okaże, czy ona w ogóle w ciąże zajdzie i ją optymistycznie: utrzyma.A przecież kwestia decyzji wciąż otwarta...
    A potem co, leczenie? zarezerwowane dla MAŁŻEŃSTW( dotowane z NFZ) adopcja dla MAŁŻEŃSTW( z conajmniej 5 letnim stażem +badania psychologiczne związku)
    Ogólnie, musiałby nastąpić ciąg cudownych zdarzeń, typu pan nagle chce, pani zachodzi, rodzi,bobas zdrowy, rodzicielstwo sama radość bez trosk, czyli BAJKA...
    Najmi
  • triss_merigold6 29.05.13, 14:11
    Leczenie, in vitro? Za kasę prywatnie i nikt o stan cywilny nie pyta. Adopcja odpada, nie spełniają warunków.
    Mają pat i dlatego uważam, że pani powinna rozważyć czego ona tak naprawdę chce i jaką cenę jest za to gotowa zapłacić.
  • mojemail3 29.05.13, 14:15
    triss_merigold6 napisała:

    > Leczenie, in vitro? Za kasę prywatnie i nikt o stan cywilny nie pyta. (...)
    A toż napisałam,że z NFZ, chyba że to jeszcze nie przeszło ustawowo???
    A jak takie problemy na początku są z dogadaniem się, to kiepsko widzę te starania o dziecko, to dopiero jest batalia, wspólna.


    --
    Najmi
  • hello-kitty2 29.05.13, 17:58
    mojemail3 napisała:

    > Dlatego sytuacja, w której 38 latka koniecznie chce mieć dziecko z niechętnym s
    > prawie 33 latkiem, który dojrzewa do decyzji, z zasady jest patowa.
    > Conajmniej 2 lata może potrwac, zanim się okaże, czy ona w ogóle w ciąże zajdzi
    > e i ją optymistycznie: utrzyma.A przecież kwestia decyzji wciąż otwarta...
    > A potem co, leczenie? zarezerwowane dla MAŁŻEŃSTW( dotowane z NFZ) adopcja dla
    > MAŁŻEŃSTW( z conajmniej 5 letnim stażem +badania psychologiczne związku)
    > Ogólnie, musiałby nastąpić ciąg cudownych zdarzeń, typu pan nagle chce, pani za
    > chodzi, rodzi,bobas zdrowy, rodzicielstwo sama radość bez trosk, czyli BAJKA...

    Prawda. Troche za pozno (biorac sam wiek autorki). Tak jak mowilam odkladanie macierzystwa jest ryzykowne.

    Mam kumpele 32 lata, pan 38, rok juz chodza na zabiegi insyminacji (czy jak to sie nazywa?), oboje sa zupelnie zdrowi, plodni, a ona w ciaze nie zachodzi, in vitro nie przysluguje refundowane, bo nie ma medycznego powodu (sa zdrowi, przebadani), no i co teraz?
  • kag73 29.05.13, 18:32
    " Tak jak mowilam odkladanie macierzystwa jest ryzykowne.
    Mam kumpele 32 lata, pan 38, rok juz chodza na zabiegi insyminacji (czy jak to sie nazywa?), oboje sa zupelnie zdrowi, plodni, a ona w ciaze nie zachodzi, in vitro nie przysluguje refundowane, bo nie ma medycznego powodu (sa zdrowi, przebadani), no i co teraz?"

    Kitty, dlatego wlasnie twierdze, ze latwiej o faceta niz o dziecko!
    Chociaz samej bardzo szybko mi sie udalo, tez mialam 32 lata a udalo sie za pierwszym podejsciem:) Maz byl mlodszy, moze tez gra role. No i wiadomo zalezy od wielu czynnikow.
    Co nie zmienia faktu, ze zajsc w ciaze to jeszcze nie wszystko, potem dochodza nastepne ryzyka i inne takie, cena bywa dosc wysoka, dlatego dziecko to cenny towar, ma wartosc:).

  • kag73 29.05.13, 18:34
    Zapomnialam dodac najwazniejszego: nie tylko odkladanie macierzynstaw jest ryzykowne, samo macierzynstwo tez jest ryzykowne/decyzja o nim:)
  • mojemail3 29.05.13, 18:35
    hello-kitty2 napisała:
    (...)" Mam kumpele 32 lata, pan 38, rok juz chodza na zabiegi insyminacji (czy jak to sie nazywa?), oboje sa zupelnie zdrowi, plodni, a ona w ciaze nie zachodzi, in vitro nie przysluguje refundowane, bo nie ma medycznego powodu (sa zdrowi, przebadani), no i co teraz?"

    Wyjście zawsze jest, nawet niejedno:) Najlepiej byłoby odpuścić i oddać się miesiącom całym radosnego seksu, czekając cierpliwie nie obsesesyjnie na efekt, ale takim parom tego nie przetłumaczysz, skoro na inseminację już dotarli...Swoją drogą, obecnie zwierzęta hodowlane rozmnaża się tylko tym sposobem,nie pobrykają biedactwa...
    Mają naprawdę czas, a jak się nie uda do powiedzmy 38 lat tej pani, to już będzie powód do skorzystania z refundacji NFZ...
    Ileż to ja znam par, przypadków beznadziejnych, po wielu przejściach, którzy się dziecka doczekali, a po tym wszystkim nawet...rozwodu...

    Najmi
  • kag73 29.05.13, 18:50
    Otoz, najlepiej dac sobie troche na luz. Ale pewnie rzecz w tym, ze chociaz nie maja jeszcze w ogole dziecka, chca dwojke i dlatego boja sie, ze nie zdaza jak tak dalej pojdzie.
    Swoja droga ja znam pare, bezdzietna, tez oboje plodni niby, z innymi by niby mogli ale ze soba nie moga. Ale oni moze probowali tylko na drodze naturalnej.
  • hello-kitty2 29.05.13, 19:02
    mojemail3 napisała:

    > Ileż to ja znam par, przypadków beznadziejnych, po wielu przejściach, którzy si
    > ę dziecka doczekali, a po tym wszystkim nawet...rozwodu...

    Wiesz co, cos w tym jest, jak ich obserwuje. Zgodni sa co do dazenia do dziecka, a jednak z boku to wyglada, ze walcza ze soba, wzajemnie sie obwiniaja i calosc zmierza ku rozpadowi. A jeszcze kumpela twierdzi, ze seksu to juz w ogole nie uprawiaja, nie chce im sie. Dziwne to wszystko. Nie wiem co jej radzic, jak mnie pyta czasem. Zupelnie nie umiem sie w to wczuc. Nawet cos niesmialo przebaknelam o zmianie partnera ale chyba jak kula w plot i sie przymknelam :) Trudna sprawa.
  • kag73 29.05.13, 19:09
    "Wiesz co, cos w tym jest, jak ich obserwuje. Zgodni sa co do dazenia do dziecka, a jednak z boku to wyglada, ze walcza ze soba, wzajemnie sie obwiniaja i calosc zmierza ku rozpadowi. A jeszcze kumpela twierdzi, ze seksu to juz w ogole nie uprawiaja, nie chce im sie. Dziwne to wszystko. Nie wiem co jej radzic, jak mnie pyta czasem. Zupelnie nie umiem sie w to wczuc. Nawet cos niesmialo przebaknelam o zmianie partnera ale chyba jak kula w plot i sie przymknelam :) Trudna sprawa."

    Bo to jest po prostu ogromny stres dla pary, stad te niesnaski i wzajemne pretensje.
    Doradz, zeby troche odpuscili, wyjechali na urlop, znalezli znow radoche z seksu, bo inaczej rozpadnie im sie zwiazek. A dlugo juz probuja?
  • hello-kitty2 29.05.13, 19:51
    kag73 napisała:

    > Bo to jest po prostu ogromny stres dla pary, stad te niesnaski i wzajemne prete
    > nsje.
    > Doradz, zeby troche odpuscili, wyjechali na urlop, znalezli znow radoche z seks
    > u, bo inaczej rozpadnie im sie zwiazek. A dlugo juz probuja?

    Rok tych insyminacji, a wczesniej ponad rok bez zabezpieczen. Tak doradzalam ale to juz sie tak rozkrecilo jak taka maszyna, jak jedno chce odpuscic, to drugie dopinguje, ze jak, ze jak mozna tak rezygnowac, trzeba trwac do konca. Chec przystopowania jednej strony jest odbierana przez druga jak zdrada, jak zamach. Do tego dochodzi niechec do bylych partnerow, ze pomarnowali im czas, ze sobie z kims innym ulozyli zycie, troche takie rozgrzebywanie ran (gosc jest po rozwodzie, z byla zona po perturbacjach finasowych, bezdzietny ale z bijacym zegarem :) ona po jakis depresjach po-zdradowych). Do tego u kumpeli widze nienawisc do innych matek, do dzieci na ulicy, u niego nienawisc do Boga. Nienawisc moze za duze slowo, chodzi o jakis rodzaj pretensji. U niej tez brak checi do pracy, przedtem sie cieszyla z nowej roboty, teraz jej przeszkadza. I na zmiane: apatia - poddenerwowanie, pewnie tez hormony, bo laduja w nia na zwiekszenie plodnosci. Nieciekawie to wyglada. Ciekawe ile pociagna, oboje tez bez planu B, niepogodzeni z rzeczywistoscia. A kumpela mowi, ze jak jada to kliniki na te zabiegi to tam poczekalnie pelne, zawsze pelniusienkie.
  • kag73 29.05.13, 19:59
    Bo to czesto tak jest, ze Ci co nie moga to koniecznie chca miec dzieci i finanse graja i pokoi prawie przygotowany i plany. A innym dzieci sie po prostu przytrafiaja, wcale ich nie planuja.
    A on sie dokladnie przebadal, moze ma spowolnione plemniki czy cos...
  • hello-kitty2 29.05.13, 20:09
    kag73 napisała:

    > Bo to czesto tak jest, ze Ci co nie moga to koniecznie chca miec dzieci i finan
    > se graja i pokoi prawie przygotowany i plany. A innym dzieci sie po prostu przy
    > trafiaja, wcale ich nie planuja.
    > A on sie dokladnie przebadal, moze ma spowolnione plemniki czy cos...

    To sie jakos tak odbywa, ze w tej klinice sie onanizuje, oddaje to nasienie i oni jeszcze jakos je wzmacniaja, nie wiem czy ruchliwosc (?) czy wybieraja najlepsze okazy :-), nie pamietam dokladnie i wprowadzaja do jej drog rodnych, aha a u niej powoduja, ze prodkowane jest wiecej jajeczek, wiec teoretycznie moze dojsc do ciazy mnogiej i tez wprowadzaja w odpowiednim dniu cyklu, cuda na kiju :) Nikt nie potrafi wyjasnic dlaczego do zaplodnienia nie dochodzi? Dobra, przegadalismy temat :)
  • leebanka 29.05.13, 20:12
    hello-kitty2:
    > Rok tych insyminacji, a wczesniej ponad rok bez zabezpieczen. Tak doradzalam al
    > e to juz sie tak rozkrecilo jak taka maszyna, jak jedno chce odpuscic, to drugi
    > e dopinguje, ze jak, ze jak mozna tak rezygnowac, trzeba trwac do konca.


    Statystycznie inseminacja to tylko ok. 20% szans na ciążę,czyli tyle samo ile podczas normalnego współżycia.Różnica tylko taka,że plemniki są bezpośrednio wtłoczone do macicy.
    Jeśli rzeczywiście bardzo chcą mieć dziecko to niech robią in vitro,bo po tak długim czasie starań szanse są naprawdę marne i chyba tylko cud mógłby sprawić że ona zaciąży.

  • mojemail3 29.05.13, 23:26
    leebanka napisała:
    > Jeśli rzeczywiście bardzo chcą mieć dziecko to niech robią in vitro,bo po tak d
    > ługim czasie starań szanse są naprawdę marne i chyba tylko cud mógłby sprawić ż
    > e ona zaciąży.

    Leebanka, cud to by był, jakby ona zaciążyła nie mając macicy czy jajników...
    Jeśli oboje zdrowi, to tam są czynniki natury psycho-emocjonalnej,może immunologia, ale to często jedno z drugim się łączy.
    Co innego,jak jest wykryta jakaś fizyczna przyczyna, wada, dysfunkcja, choroba somatyczna.

    Wciąż uważam,że robimy sobie "kuku" takim instrumentalnym podejściem do własnego organizmu, w kwestii prokreacji nie zadziałamy tak jak nam się podoba, stąd ciąże nieplanowane lub nieplanowana niepłodność...


    --
    Najmi
  • leebanka 30.05.13, 00:19
    mojemail3:
    > Jeśli oboje zdrowi, to tam są czynniki natury psycho-emocjonalnej,

    nie,czynniki psycho-emo nie mają wpływu na zaciążanie,to mit.Są badania z Harvardu o tym świadczące.Psychika i stres ma wpływ na poronienia,natomiast na zajście w ciążę nie.
    Prawda jest taka,że w biologii rozrodu człowieka jest jeszcze wiele niewiadomych,bo z etycznego punktu widzenia trudno prowadzić jakiekolwiek badania i sporo wniosków lekarze wyciągają na podstawie pośrednich danych i próbują różnych metod na zasadzie 'nie zaszkodzi,a może pomoże'.


    > Wciąż uważam,że robimy sobie "kuku" takim instrumentalnym podejściem do własneg
    > o organizmu, w kwestii prokreacji nie zadziałamy tak jak nam się podoba, stąd c
    > iąże nieplanowane lub nieplanowana niepłodność...

    z tym się akurat zgadzam,ale każdy żyje jak chce i jeśli medycyna daje takie możliwości to dlaczego nie? powiedziałabyś bezdzietnej parze że idzie po trupach do celu?

  • mojemail3 30.05.13, 00:57
    leebanka napisała:
    > nie,czynniki psycho-emo nie mają wpływu na zaciążanie,to mit.Są badania z Harva
    > rdu o tym świadczące.Psychika i stres ma wpływ na poronienia.

    leebanko droga, to jest dopiero MIT, taki rodem z harleqinów i melodramatów...akurat ten temat znam z autopsji i uwierz, ale stres na poronienia to wielkiego wpływu nie ma, jak jest ciąża zdrowa i ma się utrzymać to nie ma siły, były wojny,przesiedlenia, obozy a kobiety rodziły i tak...Badania z Harvardu to nie jest przekrój przez doświadczenia ogólnoludzkie...

    leebanka napisała:
    (...)powiedziałabyś bezdzietnej parze że idzie po trupach do celu?(...)

    Nie powiedziałabym wprost bo bym pewnie " w ryj dostała" ale...nie popieram walki po trupach w tej kwestii, to się musi zemścić.
    Dziecko z takiej walki to dopiero jest wartość...TROFEUM prawie...


    --
    Najmi
  • mojemail3 29.05.13, 23:17
    hello-kitty2 napisała:
    (...)"Do tego u kumpeli widze nienawisc do innych matek, do dzieci na ulicy, u niego nienawisc do Boga. Nienawisc moze za duze slowo, chodzi o jakis rodzaj pretensji. U niej tez brak checi do pracy, przedtem sie cieszyla z nowej roboty, teraz jej przeszkadza. I na zmiane: apatia - poddenerwowanie, pewnie tez hormony, bo laduja w nia na zwiekszenie plodnosci. Nieciekawie to wyglada. Ciekawe ile pociagna, oboje tez bez planu B"

    Kiity, zupełnie zwyczajne objawy, norma. Niepłodność to temat poważny, temat rzeka, nie można tego skwitowac kilkom postami,więc lepiej odpuścić, tym bardziej,że póki co temat ten Autorki wątku jeszcze( a może nigdy) nie dotyczy.
    Tylko w przypadku tej pary, dziwi mnie,że dali się wpuścić w taki emocjonalny kanał już po roku prób, to za wcześnie.Już kiedyś tu Loppe taki wątek zaczął, o płodności, z którego wynikało,że statystycznie tak szybko się nie zachodzi w ciążę, a i tak część tych wczesnych ciąż ulega poronieniu na wczesnym etapie.
    Można oczywiście, jak Leebanka pisze, pójśc od razu w in vitro, ale to jakaś paranoja dzisiejszych czasów,że tak mocno i wręcz neurotycznie chcemy wszystkim sterować, TERAZ NIE CHCĘ, TERAZ CHCĘ jak na zawołanie, a organizm często ma inne plany...Znam kilka par, gdzie po kilku cyklach in vitro nieudanych, po rezygnacji z leczenia, ciąża się pojawiła naturalnie, no i potem właśnie rozwód, po szczęśliwym w sumie finale...


  • kag73 29.05.13, 23:34
    "... ale to jakaś paranoja dzisiejszych czasów,że tak mocno i wręcz neurotycznie chcemy wszystkim sterować, TERAZ NIE CHCĘ, TERAZ CHCĘ jak na zawołanie, a organizm często ma inne plany.."

    Tak takie sa czasy, takie okolicznosci, wszystko sie planuje. W tym specjalnym przypadku jest tak, ze ludzie za pozno decyduja sie na dziecko i wtedy musi byc szybko, bo inaczej "bede za stara/stary, nie zdazymy itd., powiklania itd." Chociaz tutaj 32 to jeszcze nie jest tak zle, no ale moze obawija sie, ze jego 38 to juz ostatni dzwonek.
    Kiedys dzieci sie przydarzaly i rodzilo sie je duzo wczesniej dlatego nie bylo tego parcia i wielkiej niecierliwosci. Taka para nie zdazyla sie nawet nad tym zastanowic co to jest bezpodnosc;)
  • mojemail3 29.05.13, 23:45
    kag73 napisała:
    > Kiedys dzieci sie przydarzaly i rodzilo sie je duzo wczesniej dlatego nie bylo
    > tego parcia i wielkiej niecierliwosci. Taka para nie zdazyla sie nawet nad tym
    > zastanowic co to jest bezpodnosc;)

    Teraz dziecko to jest kosztowny projekt, nie może się tak sobie przydarzać...Dezorganizuje życie zawodowe, mała liczba kobiet może sobie pozwolić na luksus przebywania kilka lat na urlopie wychowawczym itp.itd.
    No i te dzieci wieki temu to się zazwyczaj pojawiały w małżeństwie, a nie poza nim, było ich ile Bozia dała...W wiejskich rodzinach to przecież potencjalna siła robocza była.


    --
    Najmi
  • kag73 30.05.13, 00:14
    Ja o az tak odleglych czasach nie mysle. Czesto parka zaliczala wpadke i wtedy szybko bralo sie slub. Ja pisze o pokoleniu moich rodzicow, trojka dzieci, z tego dwoje na pewno nie planowanych. Poza tym komunizm, kobiety pracujace zawodowo, trzy miesiace w domu z dzieckiem a potem kobieta szla do pracy a z dzieckiem zostawala babcia, albo dziecko do zlobka.
  • mojemail3 30.05.13, 00:17
    kag73 napisała:

    > Ja o az tak odleglych czasach nie mysle. Czesto parka zaliczala wpadke i wtedy
    > szybko bralo sie slub. Ja pisze o pokoleniu moich rodzicow, trojka dzieci, z te
    > go dwoje na pewno nie planowanych. Poza tym komunizm, kobiety pracujace zawodow
    > o, trzy miesiace w domu z dzieckiem a potem kobieta szla do pracy a z dzieckiem
    > zostawala babcia, albo dziecko do zlobka.

    Kag73, tak było i jakoś się kręciło, a jakie życie towarzyskie mieli nasi rodzice...ja pamiętam wciąż jakieś imprezy, ogniska, dziećmi się nikt tak strasznie nie przejmował, cudowne poczucie wolności, ech...

    --
    Najmi
  • kag73 30.05.13, 00:22
    No, prawda, prawda, bo wszyscy mieli dzieci, nikomu nie przeszkadzaly, biegaly i mieszaly gdzies tak obok, nie byly w centrum uwagi, nie bylo takich wielkich wymogow a przede wszystkim rynek pracy/godziny pracy wygladaly inaczej. Bezstersowo, bo wszystko trwalo, wyslalo sie list, gonca, ewentulanie dzwonilo, czekalo na opdowiedz a teraz siedzisz w biurze i w minucie Ci wlatuje 100 emaili a prawie kazdy oznacza nowe zadanie.
  • urquhart 28.05.13, 21:51
    Ale jak facet podobnie przedmiotowo traktuje kobietę, to jesteś pierwsza w radzeniu kopniecia go w dupę.
    Podwójne standardy i hipokryzja pierwszego sortu.
    --
  • triss_merigold6 28.05.13, 21:53
    Biologia rulez. Zobacz sobie rysunek Mleczki "Ci, którzy walczyli fair, zginęli".
  • kag73 28.05.13, 21:57
    urquhart napisał:

    > Ale jak facet podobnie przedmiotowo traktuje kobietę, to jesteś pierwsza w radz
    > eniu kopniecia go w dupę.
    > Podwójne standardy i hipokryzja pierwszego sortu.

    No bo tu sie urqu o cos wielkiego rozchodzi...o DZIECKO, tego nie mozna przyrownac do niczego innego. Rozumiesz? Teraz albo nigdy! On zdzierzy, tylu dalo rade i on da. Jak nie to pojdzie w dluga i tyle. A dziecko jest dziecko:)
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:00
    Dokładnie. Pani już nie ma czasu. Nawet jak pan pójdzie w długą, to cóż... zdarza się i nie jest to największym nieszczęściem, jakie może kobietę spotkać. No i jeśli pójdzie w długą, to pani będzie miała gdzieś jego zdanie na temat "wrobienia".
  • songo3000 28.05.13, 22:03
    o bycie człowiekiem a nie psem po prostu. W przypadku panny Kali, koń jaki jest każdy widzi ale że Ty Kag temu przyklaskujesz???

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:08
    Ja temu nie przyklaskuje, bo to nie moja bajka. Ja chce tylko urqu pokazac i uzmyslowic, ze niektorych rzeczy nie da sie porownac. Pewnie, albo sie jest uczciwym albo nie, wydawalo by sie ale to, ze se ktos za darmoche film sciagnie z internetu albo muzyke to jednak roznica niz, ze Ci te CD z domu zap..doli. Nie? Niby to i to nieuczciwosc, ale jednak. Tez powiem w zakladzie krasc(jak sie za komuny robilo) to nie to samo co koledze z pracy cos zapieprzyc :) Czujesz o czym pisze?
  • songo3000 28.05.13, 22:21
    Czuję, że piszesz o 100% egoistycznej potrzebie sklecenia dziecka, gdzie kwestia uczciwości i możliwego scenariusza samotnej matki to nieistotne pierdoły. A argumentem o najwyższym priorytecie jest 'nowe życie'.

    A sprawa jest prozaiczna. Jak pani ma chcicę a kandydata na ojca brak to są banki spermy.
    No tak, tylko powraca 'nieistniejąca' odwieczna kwestia - KTO za to zapłaci :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:30
    No widzisz okazuje sie, ze jej nie chcice macicy i o dziecko samo w sobie chodzi.
    Ja nie pochwalam i nie preferuje wrabiania kogos w dziecko, ale owszem ultimatum(konkrety) w takiej sytuacji...polecam
  • hello-kitty2 29.05.13, 00:28
    kag73 napisała:

    > Ja temu nie przyklaskuje, bo to nie moja bajka. Ja chce tylko urqu pokazac i uz
    > myslowic, ze niektorych rzeczy nie da sie porownac. Pewnie, albo sie jest uczci
    > wym albo nie, wydawalo by sie ale to, ze se ktos za darmoche film sciagnie z i
    > nternetu albo muzyke to jednak roznica niz, ze Ci te CD z domu zap..doli. Nie?
    > Niby to i to nieuczciwosc, ale jednak. Tez powiem w zakladzie krasc(jak sie za
    > komuny robilo) to nie to samo co koledze z pracy cos zapieprzyc :) Czujesz o c
    > zym pisze?

    Ja nie czuje ale wydaje mi sie bezcelowe/bezsensowne tlumaczyc ojcu dwojga dzieci (Urqu), co to znaczy miec dziecko.

  • songo3000 29.05.13, 12:19
    Bo to do niekumatego czyli do mnie było ;)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • bgz0702 28.05.13, 22:03
    kag73 napisała:

    > No bo tu sie urqu o cos wielkiego rozchodzi...o DZIECKO, tego nie mozna przyrow
    > nac do niczego innego. Rozumiesz? Teraz albo nigdy! On zdzierzy, tylu dalo rade
    > i on da. Jak nie to pojdzie w dluga i tyle. A dziecko jest dziecko:)

    to brzmi jak desperacja ;) wypełnić biologiczną role ;)) ale to jest tak chyba w większości przypadków, to siła silniejsza od nas, spełnić instynktowną, przemożną potrzebę BYCIA MATKĄ ;)) Nawet chyba za cenę siłowych ultimatum i samotności jeśli partner odejdzie. A jak odejdzie to niech idzie w pi..u, łaski bez, za wszelka cenę go trzymać nikt nie będzie
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:15
    Coś w tym niestosownego? Dziwnego?
  • kag73 28.05.13, 22:19
    Nawet chyba za cenę siłowych ultimatum i samotnoś
    > ci jeśli partner odejdzie.

    Jak partner odejdzie to sie znajdzie nastepnego, albo i nie. Zawsze powtarzam, ze faceta moge miec za kazdym rogiem, dziecka...nie. Dlatego dziecko to rzecz wielka a facet...tego kwiatu jest pol swiatu:)
  • urquhart 29.05.13, 00:43
    > Jak partner odejdzie to sie znajdzie nastepnego, albo i nie. Zawsze powtarzam,
    > ze faceta moge miec za kazdym rogiem, dziecka...nie. Dlatego dziecko to rzecz w
    > ielka a facet...tego kwiatu jest pol swiatu:)

    I nie rozumiesz pewie zupełnie dlaczego ogarnięci i przewidujący faceci nie chcą być jedynie łatwo wymiennym mało ważnym środkiem do celu i przystankiem do innej wielkiej i wyjątkowej relacji baby przy której będą stanowić drugi plan i sponsoring pod hasłem DZIECKO?

    Cóż twoje myślenie Kag jest dokłądnie jak pełen goryczy tekst psycholożki z sygnaturki ponizej o uprzedmiotowieniu czym są mężczyźni dla większości kobiet.
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
  • kag73 29.05.13, 00:56
    Urqu, to nie ma nic do rzeczy z przelewaniem milosci z faceta na dziecko. Ja swoje dziecko kocham nad zycie, co nie przeszkadza/nie przyszkadzalo mi kochac meza i z nim sypiac, sypialam w ciazy, po ciazy i do teraz, bo lubie. Nie jest zadnym przedmiotem tylko moim towarzyszem zycia, ktorego do tego bardzo lubie i nie zamienilabym na zadnego innego.
    Rzecz w tym, ze jak sie wali, nie zawsze z winy tylko kobiety(zycie jest pelne niespodzianek) i facet chce odejsc albo z malzenstwa nie ma co ratowac, to na sile go nie bede trzymala. Przestaje byc wtedy moim facetem, moge szukac/znalezc albo nie znalezc nowego, ale dziecko mi pozostanie a to dla mnie ma pewna wartosc. To nie jest jednoznaczne u mnie z mysleniem: poszukam glupiego co mi zrobi dziecko i go oleje. Chlopie czy Ty myslisz, ze mi milosc do dziecka zastapi dobry sex z facetem i jeszcze pare innych dyrdymalow?!!! Nie nie zastapi mi, bo to dwie rozne bajki a je je doskonale potrafie rozdzielac. Do tego mam wielkie serce, wystarczy co najmniej dla dwoch, co najmniej!!!
    A tak apropos wychodzac za maz o dzieciach nie myslalam.
  • jesod 29.05.13, 01:32
    kag73 napisała:

    > Urqu, to nie ma nic do rzeczy z przelewaniem milosci z faceta na dziecko. Ja sw
    > oje dziecko kocham nad zycie, co nie przeszkadza/nie przyszkadzalo mi kochac me
    > za i z nim sypiac, sypialam w ciazy, po ciazy i do teraz, bo lubie. Nie jest za
    > dnym przedmiotem tylko moim towarzyszem zycia, ktorego do tego bardzo lubie i n
    > ie zamienilabym na zadnego innego.
    > Rzecz w tym, ze jak sie wali, nie zawsze z winy tylko kobiety(zycie jest pelne
    > niespodzianek) i facet chce odejsc albo z malzenstwa nie ma co ratowac, to na s
    > ile go nie bede trzymala. Przestaje byc wtedy moim facetem, moge szukac/znalezc
    > albo nie znalezc nowego, ale dziecko mi pozostanie a to dla mnie ma pewna wart
    > osc. To nie jest jednoznaczne u mnie z mysleniem: poszukam glupiego co mi zrobi
    > dziecko i go oleje. Chlopie czy Ty myslisz, ze mi milosc do dziecka zastapi do
    > bry sex z facetem i jeszcze pare innych dyrdymalow?!!! Nie nie zastapi mi, bo t
    > o dwie rozne bajki a je je doskonale potrafie rozdzielac. Do tego mam wielkie s
    > erce, wystarczy co najmniej dla dwoch, co najmniej!!!
    > A tak apropos wychodzac za maz o dzieciach nie myslalam.

    Po co się tak tłumaczysz? Tłumaczą się tylko winni. :)
  • songo3000 29.05.13, 08:54
    Bo jak się powiedziało A...
    > Jak partner odejdzie to sie znajdzie nastepnego, albo i nie
    co wydźwięk wprost ma jednoznaczny - dawca spermy nie liczy się jako człowiek ani partner, ba nawet jako bankomat się nie liczy:)

    ...to warto dopowiedzieć jakieś głębsze B.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • hello-kitty2 29.05.13, 01:00
    kag73 napisała:

    > Jak partner odejdzie to sie znajdzie nastepnego, albo i nie. Zawsze powtarzam,
    > ze faceta moge miec za kazdym rogiem, dziecka...nie. Dlatego dziecko to rzecz w
    > ielka a facet...tego kwiatu jest pol swiatu:)

    Przeciez dzieci tez mozesz sobie natrzepac albo adoptpwac pol Afryki albo Azji. W czym problem? :) Zejdz na ziemie Kag.
  • kag73 29.05.13, 01:03
    > Przeciez dzieci tez mozesz sobie natrzepac albo adoptpwac pol Afryki albo Azji.
    > W czym problem? :) Zejdz na ziemie Kag.

    Wlasnie, ze nie moge se "natrzepac" i adopcja tez taka latwa nie jest jak Ci sie wydaje.
    Jak dla mnie latwiej o faceta niz o dziecko a ja wygodna jestem:)
  • songo3000 29.05.13, 08:31
    sprowadza się do roli pożądanego przedmiotu.

    Sorry, żadne czary, zaklęcia i piar tego nie przesłonią. Jeżeli jest JEDNOSTRONNA gadka: bo zew macicy, bo instynkt, bo MOJA potrzeba (znamienne!!!) posiadania dziecka... zamiast jakiejś tam ale jednak decyzji obydwojga prokurentów to dziecko jest w tym równaniu tylko i wyłącznie przedmiotem, środkiem do zaspokojenia potrzeby.

    Jednym zdaniem panie sprytne i ich propagatorki w temacie dzidzi krzyczą JA, JA, MOJE. Widzę w tym tylko i wyłącznie patologię generującą później inne patologie. Nie widzę tu za to żadnych matek - tylko właścicielki.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 09:01
    songo3000 napisał: > Jednym zdaniem panie sprytne i ich propagatorki w temacie dzidzi krzyczą JA, JA
    > , MOJE. Widzę w tym tylko i wyłącznie patologię generującą później inne patolog
    > ie. Nie widzę tu za to żadnych matek - tylko właścicielki.

    To jak to w końcu jest? Nie chcecie mieć dzieci? Uważacie że kobieta dzieckiem zniewala faceta, traktuje go przedmiotowo? Za chwilę że kobiety pazernie obwołują się jedynym "właścicielem" tego niechcianego dziecia, A na końcu płacz, ze nawet jako bankomat nie jesteście potrzebni. Trochę to zagmatwane i histeryczne jak na moją blond główkę.

    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 09:06
    A pytanie to do kogo? Bo uczciwie to mogę się wypowiedzieć jako My Pan na włościach Songo :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • mojemail3 29.05.13, 09:16
    zawle napisała:
    > To jak to w końcu jest? Nie chcecie mieć dzieci? Uważacie że kobieta dzieckiem
    > zniewala faceta, traktuje go przedmiotowo? Za chwilę że kobiety pazernie obwołu
    > ją się jedynym "właścicielem" tego niechcianego dziecia, A na końcu płacz, ze n
    > awet jako bankomat nie jesteście potrzebni. Trochę to zagmatwane i histeryczne
    > jak na moją blond główkę.
    >
    Zawle,mężczyżni chcą mieć dzieci, tylko rzeczywiście w różnym wieku do nich dorastają.
    Pamiętam,że mój mąż przed 30 tką to już delarował chęć, więc spokojnie sobie te dzieci robilismy, w efekcie mamy jedno koło jego 40 tki, wtedy już chciał dziecka bardzo, bardzo.
    W przypadku autorki, to może tak być, że za 5 lat on dojrzeje, tylko ona przekwitnie, w tej kwestii...
    Czyli jednak lepiej, brać na żonę młodszą, a na kochankę starszą...chociaż reguł nie ma,jeste pewnie mnóstwo historii z happy-endem w układach odwrotnych( z młodziutką kochanką też, co się potem stała drugą żoną...)

    --
    Najmi
  • kutuzow 28.05.13, 22:19
    kag73 napisała:
    > No bo tu sie urqu o cos wielkiego rozchodzi...o DZIECKO, tego nie mozna przyrow
    > nac do niczego innego. Rozumiesz? Teraz albo nigdy! On zdzierzy, tylu dalo rade
    > i on da. Jak nie to pojdzie w dluga i tyle. A dziecko jest dziecko:)

    Widać że niektóre kobiety dziecko traktują jak "Jokera" - kartę która bije wszystkie inne karty.
    Taki ostateczny argument na cokolwiek. Nie chce się oświadczyć... ale DZIECKO! Zróbmy to dla DZIECKA (bo przecież nie dla czegoś tak banalnego jak potrzeby kobiety). Nie mam ochoty na seks ... bo DZIECKO dopiero co urodziłam, jeszcze nawet rok nie minął przecież. Mam iść do pracy... ale przecież DZIECKO najlepiej gdy jest w domu z matką do X lat. itp itd.
    Praktycznie KAŻDĄ dyskusję da się sprowadzić do takiego podejścia.

    zawle miała w wątku obok super argument że małżeństwo kobiecie nie jest w niczym potrzebne. Więc moze zawle podzielisz się tutaj z autorką swoimi radami, tylko mam nadzieję że będą fair (a nie takie jak triss), czyli męska decyzja, jeśli gostek nie chce dzieci w ciągu np. 6 miesięcy autorka się rozstaje, robi sobie dzidziusia jako samotna matka (np. w banku spermy) i jest szczęśliwą mamusią. Wg zawle obecność partnera/męża kobiecie w niczym przy wychowywaniu dzieci nie pomaga -więc w czym problem?
  • kag73 28.05.13, 22:36
    > Widać że niektóre kobiety dziecko traktują jak "Jokera" - kartę która bije wszy
    > stkie inne karty.
    > Taki ostateczny argument na cokolwiek. Nie chce się oświadczyć... ale DZIECKO!
    > Zróbmy to dla DZIECKA (bo przecież nie dla czegoś tak banalnego jak potrzeby ko
    > biety). Nie mam ochoty na seks ... bo DZIECKO dopiero co urodziłam, jeszcze naw
    > et rok nie minął przecież. Mam iść do pracy... ale przecież DZIECKO najlepiej g
    > dy jest w domu z matką do X lat. itp itd.
    > Praktycznie KAŻDĄ dyskusję da się sprowadzić do takiego podejścia.
    >
    Ja tego w zadnym wypadku nie chciaalm powiedziec i tego nie twierdze. Mam po prostu tyle lat i tyle dosiwiadczenia zyciowego, ze jak wspomnialam, niech sie wali z mezem(sram na jego kase, mam swoja) cokolwiek by sie nie dzialo, mam swoje dziecko i to jest piekne. Po prostu. Obawiam sie jednak, ze moj maz mysli podobnie, czyli srac na zone, mam mojego dzieciaka i to jest piekne:)
  • ruda_owca 04.06.13, 12:54
    > To nic złego, samo życie.

    Coz za piekna racjonalizacja...
  • songo3000 28.05.13, 21:59
    Przeprowadź normalną, uczciwą, i szybką rozmową z tym menem. Nie desperacką tylko konkretną. Z konkretnymi wnioskami.

    I cholera, nie przejdę koło tego SZAMBA wylanego przez wiadomą osobę piętro wyżej. Bo to zwykła NIEGODZIWOŚĆ jest szeptanie ze swojego wygodnego fotela i popychanie do oszustwa. Które babce może z prawdopodobieństwem rzutu monetą wysłać do konta samotnych matek.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:03
    Songo, nie uwierzysz, ale dla niektorych lepiej byc samotna matka niz zadna!

  • songo3000 28.05.13, 22:29
    Wierzę i niczego nikomu nie bronię, już pisałem o bankach spermy. Wierzę, że dla kobiety sprawienie (tu już konkretnie) SOBIE dziecka to wielka sprawa. Nie wierzę za to, że dla tegoż dziecka z ojcem NN to też taka fajna impreza.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:42
    songo3000 napisał:

    > Wierzę i niczego nikomu nie bronię, już pisałem o bankach spermy. Wierzę, że dl
    > a kobiety sprawienie (tu już konkretnie) SOBIE dziecka to wielka sprawa. Nie wi
    > erzę za to, że dla tegoż dziecka z ojcem NN to też taka fajna impreza.

    A przestan, znajdzie sie zastepczy a jak nie, da sie przezyc. Wiekszosc ludzi cieszy sie, ze chodzi po tym swiecie. Sama znam, dzieci jak dzieci, skacza bawia sie, maja cale mnostwo frajdy...w pewnym momencie dzieci i tak maja starych gdzies i zyja wlasnym zyciem.
  • songo3000 29.05.13, 09:34
    Jasne. A te wszystkie popaprane pizdusie i niezadowolone małe księżniczki wychowywane przez samotne (prawdziwie samotne, nie z ojcem dochodzącym) matki, tudzież mamuśki, które poszły w tany z nowym menem to pewnie złudzenie optyczne. I jakoś te złudzenia nawiedzają mnie na każdej wywiadówce mojego siostrzeńca.

    I nie przestanę, bo mówię o realnych osobach z realnego świata a nie o hurraoptymistycznych wizjach dla pani co chce mieć dzidzi.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 09:55
    songo3000 napisał:

    > Jasne. A te wszystkie popaprane pizdusie i niezadowolone małe księżniczki wycho
    > wywane przez samotne (prawdziwie samotne, nie z ojcem dochodzącym) matki, tudzi
    > eż mamuśki, które poszły w tany z nowym menem to pewnie złudzenie optyczne. I j
    > akoś te złudzenia nawiedzają mnie na każdej wywiadówce mojego siostrzeńca.


    Ponieważ to moja działka, pozwól że ze swojej praktyki zawodowej powiem Ci jak to widzę. Problemy wychowawcze są i w rodzinach pełnych i w niepełnych. Czasami zdarza się że w rodzinie pełnej to matka pełni rolę uczciwego, rzetelnego opiekuna. Ojciec jest bezwolnym i niekonsekwentnym opiekunem. Czasami jest na odwrót, jednak zazwyczaj ojcowie wymuszają wtedy posłuszeństwo pasem a nie autorytetem. A teraz wróćmy do samotnych matek, gdzie nie ma dochodzącego ojca. Nie ma go bo? Chyba rzadkie są w Polsce przypadki świadomego samotnego macierzyństwa? Spójrz na badania GUS-u i przyczyny rozwodów w Polsce. To wiele wyjaśni.
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 10:08
    > o bo? Chyba rzadkie są w Polsce przypadki świadomego samotnego macierzyństwa?
    Nie mam pojęcia ani możliwości weryfikacji aspektu 'świadomego'. Za to jestem blisko efektów 'samotnego macierzyństwa' i te efekty są opłakane. Nie będę politycznie poprawnie zapewniał, że te kobiety 'dają radę'. Bo nie dają i tyle.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 10:16
    songo3000 napisał:
    Nie będę polit
    > ycznie poprawnie zapewniał, że te kobiety 'dają radę'. Bo nie dają i tyle.

    Bardzo lubię takie tezy. Jeśli wezmiemy pod uwagę tylko rodziny, w których dzieci sprawiają problemy wychowawcze. Jeśli odrzucimy te które mają pełne rodziny, zostaną te które wypełniają Twoją tezę: dzieci sprawiające problemy wychowawcze, wychowywane przez samotne matki. Oczywiście nie będziemy się tu zastanawiać gdzie są tatusiowie, bo pewnie należą do tej grupy wrobionych z ojcostwo, wykorzystanych przez kobietę do celów prokreacyjno-finansowych, więc NIEWINNI. Nie zastanawiajmy się także nad stygmatyzacją i samosprawdzającymi się przepowiedniami, nad pomocą Państwa, nad statutem materialnym rodziny niepełnej, nad ściągalnością alimentów....to nam tylko zanieczyści jakże śmiałą tezę songo.
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 10:39
    Zanim zaczniesz się rozkręcać i wypłynie temat głodu w Afryce przypomnę, że ograniczam się tylko do realnych przypadków, do których mam dostęp.

    Ciekawe, że oczywiście musiałaś znaleźć winnego a jest nim... tadaa - mężczyzna i państwo rządzone przez mężczyzn :DDD

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 10:46
    songo3000 napisał:

    > Zanim zaczniesz się rozkręcać i wypłynie temat głodu w Afryce przypomnę, że ogr
    > aniczam się tylko do realnych przypadków, do których mam dostęp.
    >
    > Ciekawe, że oczywiście musiałaś znaleźć winnego a jest nim... tadaa - mężczyzna
    > i państwo rządzone przez mężczyzn :DDD

    Widzę że w stawianiu śmiałych tez i równie śmiałych wniosków jesteś "miszczem".
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 10:54
    Podałem KONKRETNE obserwacje na konkretnych osobach. Bez ukochanej tu generalizacji i powoływaniu się na nieistniejące autorytety. Co konkretnego Ty tutaj przedstawiłaś? W ogóle potrafisz być rzeczowa czy tylko tak sobie górnolotnie podgwizdujesz?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 11:01
    songo3000 napisał:

    > Podałem KONKRETNE obserwacje na konkretnych osobach. Bez ukochanej tu generaliz
    > acji i powoływaniu się na nieistniejące autorytety. Co konkretnego Ty tutaj prz
    > edstawiłaś? W ogóle potrafisz być rzeczowa czy tylko tak sobie górnolotnie podg
    > wizdujesz?

    Dobra...to porównajmy nasze doświadczenie....zawodowo pracuję z dziećmi sprawiającymi różne problemy wychowawcze od nastu lat. Widziałam z 1000 pzrypadków. pus moje jednostkowe doświadczenia z dziećmi znajomych i sąsiadów. Wiedza mi dostępna to opinie sądowe, RODiK oraz bezpośrednie obserwacje. Piszę więc o konkretach wspartych na opiniach biegłych.
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 11:03
    No i to jest konkret. A teraz z niego skorzystaj w wymiarze dyskusji problemu podstawionego w tej odnodze wątku. Nie, nie chodzi o zbawianie świata.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 10:19
    songo3000 napisał:
    > Nie mam pojęcia ani możliwości weryfikacji aspektu 'świadomego'.

    Moja chemiczka ze szkoły średniej pojechała na wczasy do Włoch w wieku 40 lat i wróciła zaciążona. Chodzą słuch że zrobiła to świadomie. Ma fajną dorosłą córę. Podobnie korzystanie z banku spermy.
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • songo3000 29.05.13, 10:40
    No i? Wniosek jest tego jest taki, że trzeba chemię studiować?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kutuzow 29.05.13, 10:39
    zawle napisała:
    "Spójrz na badania GUS-u i przyczyny rozwodów w Polsce. To wiele wyjaśni."

    Zawle ja wiem, że takie postawienie sprawy "dodaje" prawdziwości Twym argumentom, ale już dwa razy wcześniej pokazałem Ci że łatwo można sprawdzić jak jest na prawdę (wątki o bajkach cioci Zawle). Także tym razem pozwoliłem sobie sprawdzić co GUS nam mówi:
    www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/bip/BIP_raport_2010-2011.pdf str 66

    "Wśród małżonków wnoszących pozew o rozwód zdecydowanie dominują kobiety,
    a orzeczenie rozwodu z winy żony następuje zwykle bardzo rzadko. W 2010 r. na 1000 orzeczeń w 190 przypadkach winą obarczono mężczyznę, a w 34 – kobietę; proporcja orzeczeń z winy obu stron wynosiła 49 na 1000. Pozostałe 72,7% (tj. o 1,2 punktu procentowego więcej niż przed rokiem) orzeczono bez podania winy stron. Wspomniane odsetki od lat pozostają na niemal niezmienionym poziomie."

    czyli prawie 3/4 to rozwody bez orzekania winy, czyli NIC nie wiemy co było przyczyną tego rozwodu.
  • songo3000 29.05.13, 10:45
    I jeszcze chamsko się przypomnę o Twoim pytaniu do Zawleczki o KONKRETNE korzyści dla mężczyzny z wejścia w sformalizowane małżeństwo. I co, i jajco :) bo i g...no ma tu do powiedzenia a ten wątek tylko sprawę pogrąża, hehe.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 10:56
    songo3000 napisał:

    > I jeszcze chamsko się przypomnę o Twoim pytaniu do Zawleczki o KONKRETNE korzyś
    > ci dla mężczyzny z wejścia w sformalizowane małżeństwo. I co, i jajco :) bo i g
    > ...no ma tu do powiedzenia a ten wątek tylko sprawę pogrąża, hehe.

    Korzyści jakie osiąga mężczyzna wstępując w związek małżeński są równie ulotne i idiotyczne jak te które osiąga kobieta. Ale co tam, wymienię, aczkolwiek nie lubię wchodzić w tak idiotyczną retorykę, dlatego bardzo często się nie odzywam.
    Wierność, miłość, oddanie, pomoc, wspólne dzielenie się dobrami ( nawet tymi niematerialnymi), możliwość cieszenia się dziećmi i rodziną. Poza tym mężczyźni będący stałych związkach małżeńskich i posiadający dzieci są lepiej widziani na rynku pracy jako osoby godne zaufania i z sukcesem życiowym. Absurd? Nie cieszą Cię te wszystkie dobra. Uwierz że ja tego cud-ulotnego- pyłku- kwiatowego też nie cenię. jestem pragmatykiem i realistką, dlatego wyjdę za mąż z powodów czysto romantycznych

    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • marek.zak1 29.05.13, 11:01
    Wyjdx z romantycznych tylko na litość Boska, za właściwego faceta :)
  • zawle 29.05.13, 11:03
    marek.zak1 napisał:

    > Wyjdx z romantycznych tylko na litość Boska, za właściwego faceta :)

    Marek...jestem w takim wieku że mogę się jeszcze nadal uczyć. Może być niewłaściwy, byle tylko gwiazdy spadały:) A że kawał cholery ze mnie, krzywdy sobie nie dam zrobić, ale nieźle się zabawię:))
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • marek.zak1 29.05.13, 11:25
    Jak gwiazdy spadają przy (z) niewłaściwym, to będziesz tu stałym uczestnikiem na długo. Możesz liczyc na moje porady :)
  • zawle 29.05.13, 11:56
    marek.zak1 napisał:

    > Jak gwiazdy spadają przy (z) niewłaściwym, to będziesz tu stałym uczestnikiem n
    > a długo. Możesz liczyc na moje porady :)


    Sorry Marek...ale nie sądzę żeby mnie interesowały twoje porady. Funkcjonuję w całkiem innej czasoprzestrzeni niż Twoja żona, poza tym dla mnie taki związek jak Twój nie jest atrakcyjny pod wieloma względami. Zresztą...w sprawach damsko- męskich mam większe doświadczenie;)))
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • marek.zak1 29.05.13, 12:08
    Jak to, szalona miłość na całe życie Cie nie interesuje?
  • songo3000 29.05.13, 11:02
    > Wierność, miłość, oddanie, pomoc, wspólne dzielenie się dobrami
    Pytanie było o wejście w sformalizowane małżeństwo a nie po prostu związek. CZEKAMY DALEJ :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • zawle 29.05.13, 12:01
    songo3000 napisał:

    > > Wierność, miłość, oddanie, pomoc, wspólne dzielenie się dobrami
    > Pytanie było o wejście w sformalizowane małżeństwo a nie po prostu związek. CZE
    > KAMY DALEJ :)

    No popatrz jak szybko pojawiasz się jako WIELU, a jeszcze niedawno w tym samym wątku miałeś z tym problemy. Co do reszty to nie wiem o co Ci chodzi. Bo gdyby odjąć wszystkie wartości które mozesz sobie załatwić będąc w związku nieformalnym ( dziedziczenie, opieka nad urodzonym w związku dzieckiem) to jedyną rzeczą której nie możesz jest dowiadywanie się jako rodzina o stan zdrowia w szpitalu. To może na przykładzie tych dóbr dostępnych tylko mężatkom. Ale błagam....nie że statut społeczny lepszy;)
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • marek.zak1 29.05.13, 12:06
    Wczorajw pociagu przeczytałem w GW cały artykuł o dziedziczeniu. Partner niczego nie dziedziczy, chyba, że będzie testament. Wtedy jako osoba bez pokrewieństwa, płaci wysoki podatek i jeszcze zostaje zachowek dla krewnych.
  • songo3000 29.05.13, 12:14
    Małżonek dziedziczy połowę majątku, który wpadnie do wspólnoty dóbr majątkowych podczas trwania małżeństwa.

    Ojej... ten tego, w tym zapyziałym patriarchalnym i szowinistycznym świecie tak się składa, że to statystycznie mężczyzna wypełnia większość tego wspólnego wora. I jeszcze fiknie na zawał pierwszy wiec dziedziczenie... ten tego :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • hello-kitty2 29.05.13, 14:02
    songo3000 napisał:

    > Małżonek dziedziczy połowę majątku, który wpadnie do wspólnoty dóbr majątkowych
    > podczas trwania małżeństwa.

    Uzupelnienie: w Holandii wchodzi rowniez w posiadanie polowy dobr, ktore wpadly ci 'przed', jak rowniez w polowe twojego ubezpieczenia emerytalnego, na ktore ZUS nie kladzie lapy, ktore nie przepada tylko jest dziedziczone. I tak w razie rozwodu partner zabiera polowe wszystkiego co kiedykolwiek miales nawet zanim go poznales + bierze sobie polowe twojej przyszlej emerytury, chocby nigdy nie pracowal + 8 lat alimentow na siebie, o dziecku nawet nie wspominam.

    Kto sie zeni bez intercyzy jest udupiony. Wiec sie nie zenia. Proste. Jak ktos jednak sie ozeni bez intercyzy to patrza na niego jak na jelenia :) Znam takiego tylko jednego, zona zakochala sie w sasiedzie, zostawila go z dwojka dzieci, zapierdala teraz na dwa etaty, szuka 'dziewczyny', pytalam go czy sie jeszcze ozeni? Nic nie odpowiedzial i wiecej sie do mnie nie odezwal. Jelen :-)
  • songo3000 29.05.13, 14:08
    Kitty, jadę tam do Ciebie :)))

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • songo3000 29.05.13, 12:11
    Ja i Kutuzow to liczba mnoga. Mam nadzieję, że Twoje bogate doświadczenie zawodowe nie przyćmiło wiedzy podstawowej z liczebników.

    Pytanie o potencjalne zyski z wejścia w małżeństwo dla faceta było bardzo proste a Ty po raz n-ty wijesz się jak piskosz z odpowiedzią. Kutuzow jeszcze grzecznie o nią w punktach poprosił. Tylko, że jak widać z pustego to i Salomon nie naleje.

    Ale może się mylę, czegoś nie wiem. Poczekam jeszcze na te punkty. Tylko błagam, nie o dupie marynie, nie o bitych murzynach, nie tym, że czego gdzieś tam nie ma, ok?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:05
    No sorry..
    - facet z panią sypia od 3 lat
    - mieszkają razem
    - wie, że pani pragnie dziecka i normalnej rodziny
    - wie, że pani nie jest młódką

    I byłby zaskoczony ciążą? Musiałby być idiotą, żeby poczuć się zaskoczonym.
  • kag73 28.05.13, 22:09
    A moze oni prezerwaty uzywaja?
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:14
    Jeśli pan regularnie jedzie na gumach pomimo mieszkania razem i rzekomych rodzinnych planów, to znaczy, że pan dzieci absolutnie, zdecydowanie nie chce i w ogóle nie ma sensu próbować. Gumki w takim układzie są aż zbyt wyraźnym sygnałem, wyraźniejszym niż jakiekolwiek deklaracje.
  • kag73 28.05.13, 22:17
    No on twierdzi, ze chce ale jeszcze nie jest gotowy, wiec sie zabezpieczaja
  • hello-kitty2 28.05.13, 22:53
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli pan regularnie jedzie na gumach pomimo mieszkania razem i rzekomych rodzi
    > nnych planów, to znaczy, że pan dzieci absolutnie, zdecydowanie nie chce i w og
    > óle nie ma sensu próbować. Gumki w takim układzie są aż zbyt wyraźnym sygnałem,
    > wyraźniejszym niż jakiekolwiek deklaracje.

    Ale tu zabawa w tym watku: wrozenie z gumy :) Dobre.
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:58
    Gumy trwale i konsekwentnie + inne dane. Nie trzeba być wróżką, wystarczy obserwować X takich układów na przestrzeni lat.
  • kag73 28.05.13, 22:16
    ...ja tam czuje w moczu, ze to "nie jestem gotowy" to sciema. On dziecka nie chce, albo nie z Toba albo w ogole. Co nie znaczy, ze go kiedys nie zachce...ale dla Ciebie moze byc za pozno.
  • songo3000 28.05.13, 22:38
    Naprawdę musiałaś ze 'sprytną' wyskoczyć? Napisałabyś że ma kopnąć go w dupę, poklask by jeszcze był...

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:45
    Pewnie 10 lat temu bym tak napisała. Teraz za dużo znam kobiet w podobnej sytuacji co autorka.
    28-latce bym napisała, żeby szukała innego obiektu. Autorka ma dychę więcej na karku i jak będzie miała pecha, to za 3-4 lata ją menopauza trafi.
  • kachna79 28.05.13, 22:23
    Prawda jest taka, że właśnie życie uczy Cię, że nie można miec wszystkiego. Masz dwie opcje: zostac z obecnym partnerem, ale bez dziecka lub poszukac szczęścia gdzie indziej (co też może oznacza, że się nie rozmnożysz). Faktycznie jest to konsekwencja Twojej wcześniejszych decyzji, która by może była słuszna - może macierzyństwo nie jest Ci pisane. Obecny partner raczej dzieci z Tobą miec nie chce, a jesli go w to wrobisz, to tylko sobie życie skomplikujesz. Jeśli facet 33-letni stęka, że gotowy ma dzieci nie jest (ale oczywiście kiedyś na pewno, z Tobą w roli mamy...), to to jest zwykła dziecinada. Jak weźmiesz sprawy w swoje ręce to z dwójką dzieciaków zostaniesz lub będziesz samotną matką. A to chyba zbyt duże obciążenie dla dzieciaka żeby zostac sam na sam ze zdesperowaną i do tego nie najmłodszą mamą.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • kag73 28.05.13, 22:47
    A czemu wychodzisz z zalozenia, ze mialaby miec dwojke, blizniaki? I wcale nie poweidziane, ze by sie w roli ojca nie odnalazl.
    Ona ma opcje zostac z nim a on sie zastanowi czy ja wymieni na inny model. Zaklad? Jak tylko jakis pojawi sie na horyzoncie. Obym byla falszywym prorokiem :(
  • kachna79 28.05.13, 22:51
    Nie zakładam ciąży bliźniaczej. Pierwsze dziecko to jej obecny partner.
    Jeśli chodzi o niego to myślę, że gdy tylko trafi na odpowiednią kobietę to decyzja o dziecku przyjdzie mu z łatwością...
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • triss_merigold6 28.05.13, 22:53
    Oczywiście, jak trafi na taką, która nie będzie się wahać tylko po prostu zaciąży.
  • kachna79 28.05.13, 22:57
    Triss masz dzieci i sama wiesz jak to działa: jak trafisz na odpowiednią osobę to podjęcie decyzji o ciąży naprawdę nie jest takie trudne, a jak między partnerami coś nie zgra, to zaczynają kombinacje.
    Ten facet wyraźnie nie chce dzieci więc trzeba to uszanowac, a nie traktowa go jak niemądrego.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • kag73 28.05.13, 23:01
    kachna79 napisała:

    > Triss masz dzieci i sama wiesz jak to działa: jak trafisz na odpowiednią osobę
    > to podjęcie decyzji o ciąży naprawdę nie jest takie trudne, a jak między partne
    > rami coś nie zgra, to zaczynają kombinacje.
    > Ten facet wyraźnie nie chce dzieci więc trzeba to uszanowac, a nie traktowa go
    > jak niemądrego.
    Ale tutaj autorka musi zdac sobie sprawe, ze on sie waha, nie potrafi podjac decyzji, bo widocznie nie jest ona dla niego TA wybrana, z ktora chce spedzic reszte zycia.
    W druga strone to jest tak: jezeli kobieta potrafi sobie wyobrazic, ze ten konkrteny mezczyzna moglby ojcem jej dziecka to jest to pewnik ze to ten facet. To bardzo wazne kryterium i naprawde sie sprawdza.
  • sea.sea 28.05.13, 23:10
    Abstrahując od dylematu autorki: czy nikt tu nie przyjmuje do wiadomości, że istnieją osoby programowo bezdzietne, bo im to dziecko potrzebne jak rybie rower i nie ma to zupełnie związku z uczuciami do partnera? :)
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:14
    No są, ale po co się nimi zajmować.
  • kachna79 28.05.13, 23:15
    W tej dyskusji założyliśmy, że bohaterowie wątku chcą miec dzieci, bo takie deklaracje słowne padły. Ja osobiście przyjmuję do wiadomości, że są osoby, które programowo dzieci miec nie chcą, a czasem jak słucham niektórych to myślę, że lepiej żeby nie mieli dzieci ;)
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • sea.sea 28.05.13, 23:18
    Ta, ale ogólne twierdzenie "kobieto, niezawodny sposób na sprawdzenie tego, czy to ten jedyny to oddanie się refleksji na temat wspólnych dzieci" jest siakieś takie tendencyjne :)
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:20
    Grunt, że się sprawdza. Jak kocha to i się ożeni, i na dzieci zdecyduje.
  • sea.sea 28.05.13, 23:31
    Ty organicznie nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, że istnieją osoby, dla których w dzidziusiach nie ma zupełnie NIC atrakcyjnego, niezależnie od tego z kim i w jakiej intencji by były zrobione, co? Zakładasz, że każdy z definicji chce, tylko czeka na odpowiednią macicę/dawcę plemników, a jak nie chce i twierdzi, że nie jest zainteresowany, to znaczy, że to zła macica jest :)))
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:37
    Nie. Wiem, że są osoby które po prostu nie czują i nigdy nie czuły potrzeby posiadania dzieci. Coś jak prokreacyjny Zespół Aspergera. Tylko, że wtedy nie powinny zbliżać się emocjonalnie do osób, które nie wykluczają potomstwa, bo to narażanie kogoś na stratę czasu i uczuć.
  • sea.sea 28.05.13, 23:40
    A to już inna historia, choć w przypadku autorki w chwili, gdy się zbliżali emocjonalnie, obydwoje wykluczali, a zonk wynikł po czasie :/
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:43
    Hm... bo ludzie zmieniają poglądy? Potrzeby im się zmieniają? Z wiekiem?
    Jak miałam 27 lat, to zdecydowanie nie chciałam mieć dzieci. Jak miałam 30 to już chciałam.
  • mojemail3 28.05.13, 23:56
    kag73 napisała:
    (...)" znajdzie sie zastepczy a jak nie, da sie przezyc. Wiekszosc ludzi cieszy sie, ze chodzi po tym swiecie. Sama znam, dzieci jak dzieci, skacza bawia sie, maja cale mnostwo frajdy...w pewnym momencie dzieci i tak maja starych gdzies i zyja wlasnym zyciem(...)"

    Jasne, dzieci jak dzieci, dorosną w nowoczesnych "patchworkowych" rodzinach, lub wychowani przez samotnych rodziców, a potem będą klientami zastępów psychoterapeutów, terapii uzależnień itp itd a w najlepszym wyoadku powielą wzorce rozpadu związków swoich rodziców. Najważniejsze,żeby wskażnik bezrobocia spadał, wskażnik przyrostu naturalnego rósł no i nie zapominajmy o produkcie narodowym brutto:)
    Powodzenia!!!

    Najmi
  • kag73 29.05.13, 00:00
    > Jasne, dzieci jak dzieci, dorosną w nowoczesnych "patchworkowych" rodzinach, lu
    > b wychowani przez samotnych rodziców, a potem będą klientami zastępów psychoter
    > apeutów, terapii uzależnień itp itd a w najlepszym wyoadku powielą wzorce rozpa
    > du związków swoich rodziców. Najważniejsze,żeby wskażnik bezrobocia spadał, wsk
    > ażnik przyrostu naturalnego rósł no i nie zapominajmy o produkcie narodowym bru
    > tto:)
    > Powodzenia!!!
    >
    > Najmi

    To co teraz robic? Nie plodzic dzieci, bo przeciez za chwile maz moze mnie zostawic, zwiac z inna, zginac w wypadku samochodowym. To samo moze wydarzyc sie mnie. Wszystko sie moze zdarzyc na tym swiecie. Znam takich co oboje rodzicow mieli i do psychoterapeuty i na terapie chodzi.
  • mojemail3 29.05.13, 00:32
    kag73 napisała:
    > To co teraz robic? Nie plodzic dzieci, bo przeciez za chwile maz moze mnie zost
    > awic, zwiac z inna, zginac w wypadku samochodowym. To samo moze wydarzyc sie mn
    > ie. Wszystko sie moze zdarzyc na tym swiecie. Znam takich co oboje rodzicow mie
    > li i do psychoterapeuty i na terapie chodzi.

    Płodzić, płodzić, przecież napisałam,że wskażnik przyrostu naturalnego za niski!
    Kag, ale to co piszesz, to odwracanie kota ogonem, nie chodzi o sytuacje zdarzeń losowych, siły wyższej, ale o to,co na wstępie życia dzieciakowi się serwuje np. wychowanie w pojedynkę, to z zasady jest niekorzystne, a jak samotny rodzic wpadnie pod autobus???

    Tak na serio, to szkoda,że autorka wątku się obudziła z "ręką w nocniku" koło 40 tki...
    Ale co poradzić, skoro nie chciała dzieci,teraz może by chciała?
    Jestem za wersją Louisa Armstronga, płodzić dzieci z miłości, nawet nieskutecznie;-)
    Tenże na audiencji u papieża, na pytanie czy mają z żoną dzieci, odpowiedział,że nie,ale wciąż mocno się starają...żony miał chyba ze 3, a o dzieciach nic nie wiem...life;-)


    --
    Najmi
  • kag73 28.05.13, 23:21
    sea.sea napisała:

    > Ta, ale ogólne twierdzenie "kobieto, niezawodny sposób na sprawdzenie tego, czy
    > to ten jedyny to oddanie się refleksji na temat wspólnych dzieci" jest siakieś
    > takie tendencyjne :)

    No wiesz chciec dzieci nie musze ale wpadka moglaby mi sie zdazyc i wtedy...swiat sie wali czy ok, spoko, bo z tym facetem owszem.
  • songo3000 29.05.13, 09:14
    I wtedy są tabletki wczesnoporonne i aborcja. Gdzie widzisz problem?

    Komuno wróć!

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 29.05.13, 13:37
    songo3000 napisał:

    > I wtedy są tabletki wczesnoporonne i aborcja. Gdzie widzisz problem?
    >
    Na takie rzeczy sie nie pisze.
  • songo3000 29.05.13, 13:52
    Ale mowa nie o Tobie była tylko o ludziach co podobno dzieci nie chcą :)

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kachna79 28.05.13, 23:22
    sea.sea napisała:

    > Ta, ale ogólne twierdzenie "kobieto, niezawodny sposób na sprawdzenie tego, czy
    > to ten jedyny to oddanie się refleksji na temat wspólnych dzieci" jest siakieś
    > takie tendencyjne :)

    Z takim hasłem absolutnie się nie zgadzam. Uważam natomiast, że jeśli teoretycznie chcesz miec dzieci i trafisz na odpowiedniego partnera, to przejście od słów do czynów przychodzi stosunkowo łatwo.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:04
    Nie twierdzę, że jest niemądry, zły lub, że świadomie panią manipuluje.
    Twierdzę, że pani powinna się na zimno i szczerze zastanowić na czym jej zależy najbardziej i co jest gotowa zrobić, żeby to osiągnąć.
    Niech rozważy, jaką jest gotowa zapłacić cenę - porzucenie w ciąży? wyrzuty i oskarżenia? świadomość, że podjęła decyzję wbrew facetowi? - samotność?

    Wiesz co, gdybym się przejmowała tym co mój partner opowiada na temat związków i dzieci, to nigdy byśmy się nie rozmnożyli. A tak, odrobina determinacji i konsekwencji i wszyscy są zadowoleni.
  • urquhart 28.05.13, 23:14
    triss_merigold6 napisała:
    > Wiesz co, gdybym się przejmowała tym co mój partner opowiada na temat związków
    > i dzieci, to nigdy byśmy się nie rozmnożyli. A tak, odrobina determinacji i kon
    > sekwencji i wszyscy są zadowoleni.

    No normalnie gadasz jak Dulska nagradzająca Felicjana cygarem, że nie wtrąca się do tego że ona rządzi i chce jedynie świętego pokoju, od czasu do czasu coś kontestując.
    Ale taka relacja związku nie nazywa się partnerską :)

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:18
    Och, jest partnerska. Ostatecznie wyraził wolę, nie robiłam niczego bez jego wiedzy i zgody.
  • songo3000 29.05.13, 09:17
    No to w końcu poczęcie twojego drugiego dziecka było dla ojca świadomie czy nieświadomie? Piszemy w miarę anonimowo, nie trzeba ściemniać...

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 29.05.13, 09:51
    Jak najbardziej świadome, staraliśmy się kilka miesięcy. Jak do najdroższego dotarło, że w tym wieku to już niekoniecznie od pierwszego strzału, to zaczął chcieć bardzo. Ciążę miałam m.in. dzięki temu boską.
    Przekonywałam go wcześniej uparcie.
  • songo3000 29.05.13, 09:55
    To czemu innej radzisz oszustwo skoro samą było cię stać na uczciwość? Już nic z tego nie rozumiem.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 29.05.13, 10:19
    Bo ja już miałam dziecko - to raz.
    Bo miałam potwierdzoną płodność - dwa.
    Bo byłam młodsza od autorki (miałam 36 lat).

    Zresztą potem mój partner nieraz mówił, że w sumie to liczył na moją decyzję. Problemem było wyartykułowanie "Raz, dwa, trzy to teraz robimy", bo to takie nieodwracalne.
  • zyg_zyg_zyg 28.05.13, 23:05
    > Ten facet wyraźnie nie chce dzieci więc trzeba to uszanowac, a nie traktowa go
    > jak niemądrego.

    Nie jak niemądrego, tylko jak nieuczciwego. "Kochanie, jednak nie chcę mieć dzieci" powinien powiedzieć, a nie kręcić, wić się jak piskorz i pozwalać, żeby deklaracja, którą kiedyś zawiesił, ciągle wisiała. Odszczekać ją powinien, zamiast wciąż dawać dziewczynie nadzieję - coraz bardziej kruchą, ale co z tego.
  • kachna79 28.05.13, 23:11
    Tu pełna zgoda: facet nie jest w porządku, ale tym bardziej nie nadaje się na ojca! Przecież konsekwencje tego niedogadania dwójki dorosłych ludzi poniesie ich dziecko. No tak się nie robi.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • urquhart 28.05.13, 23:21
    kachna79 napisała:
    > Tu pełna zgoda: facet nie jest w porządku, ale tym bardziej nie nadaje się na o
    > jca! Przecież konsekwencje tego niedogadania dwójki dorosłych ludzi poniesie ic
    > h dziecko. No tak się nie robi

    Im bardziej odpowiedzialny tym bardziej ma wahania w co się pakuje.
    Najbardziej entuzjastyczni i chętni na dzieci faceci to przecież najczęściej wioskowe głupki dla których jest to jedyny sposób zdobycia i utrzymania baby do izby.
    Choć w dzisiejszych czasach już złudny :)

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • kachna79 28.05.13, 23:27
    > Im bardziej odpowiedzialny tym bardziej ma wahania w co się pakuje.
    > Najbardziej entuzjastyczni i chętni na dzieci faceci to przecież najczęściej wi
    > oskowe głupki dla których jest to jedyny sposób zdobycia i utrzymania baby do i
    > zby.
    > Choć w dzisiejszych czasach już złudny :)

    Dojrzały facet jak podejmuje decyzję, że chce dziecko to się bierze z problemami za bary i pokonuje je, a nie tkwi w rozkroku, bo taki "świadomy trudności".
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • urquhart 28.05.13, 23:32
    kachna79 napisała:
    > Dojrzały facet jak podejmuje decyzję, że chce dziecko to się bierze z problemami

    "Dojrzały facet" ?
    He, he, słowo wytrych dostosowania do babskich oczekiwań.
  • kag73 28.05.13, 23:15
    Rzecz w tym, ze jak powie, ze nie chce dziecka to ona moze go kopnac w d..pe a on na razie nie ma zastepstwa na oku.
  • songo3000 29.05.13, 09:25
    Tym bardziej powinna go kopnąć a nie wrabiać w dziecko.

    Objaśniam dla niewtajemniczonych w słowo pisane: Chcę ale nie teraz == teraz NIE chcę. To, że autorka widzi tylko pierwszą część czyli "chcę ale" to jest już jej wtopa.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • rekreativa 29.05.13, 12:19
    songo napisał:
    " Chcę ale nie teraz == teraz NI
    > E chcę. "

    A ponieważ autorka chce TERAZ, to z wypowiedzi swego mena powinna zostawić tylko to:
    "NIE CHCĘ". I do tej informacji się odnieść (czyli menowi kop w dupę, albo pogodzenie się z faktem, że dzieci nie będzie).


    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • songo3000 29.05.13, 12:25
    Nic dodać, nic ująć.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 28.05.13, 22:58
    kachna79 napisała:
    > Jeśli chodzi o niego to myślę, że gdy tylko trafi na odpowiednią kobietę to dec
    > yzja o dziecku przyjdzie mu z łatwością...
    I to jest wlasnie to o co tutaj chodzi. To jest slowo klucz, dokladnie tak jest.
  • ksionzka 28.05.13, 22:53
    łuuu ale się dyskusja wytworzyła.
    - zostaw gościa lub zrób sobie z nim dziecko po kryjomu bo on niezdecydowany.
    Tylko, że ty go chcesz mimo jego braku zadeklarowania i nawet zrezygnujesz z dzieci byle by on był. Frustracja nie narasta bo latka ci lecą tylko bo boisz się, że dasz mu je a on cię zamieni na coś lepszego bo nagle mu zaskoczy w głowie: dziecko i żona a ty już zdolna nie będziesz - do tego pierwszego:P
    Jest takie ładne przysłowie: Nie docenisz, póki nie stracisz.
    Nie zabija cie jego brak deklaracji czy niezdecydowanie a niepewność bo boisz się spojrzeć prawdzie w oczy.
    On jest młody, niestety młodszy od ciebie i jako to pieprzony facet może do 60 wiec ma czas.
    Wpadłaś w potrzask jak wiele kobiet i każda decyzja może mieć fatalne konsekwencje.
    Mimo iż z obserwacji wywnioskowałam sobie, że jak się ten samiec jeden zabuja na amen i trafi na odpowiednią kobietę to bardzo szybko ma obrączkę na palcu to jednak wierzę też w to, że czasem niektórym trzeba pokazać, że coś nie jest zapchajdziurą żeby to docenili - ale ja to się w życiu za dużo harlekinów naczytałam :D
  • kachna79 28.05.13, 23:08
    Potrzask, w którym się się znalazła autorka wątku nie polega na różnicy wieku pomiędzy nią a jej partnerem, ale na błędnym założeniu, że o ciąży można pomyśle kiedyś tam, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Biologia jest nieugięta i nie chodzi jedynie o samą fizyczną możliwośc zajścia w ciążę, ale również o możliwości emocjonalne i fizyczne, bu sprostac wymaganiom potomka. Siły 60-letniegp ojca też są mocno ograniczone i jest nieodpowiedzialnością odkładac pierwszą ciążę w nieskończonośc.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:11
    Owszem, różnica wieku jest bardzo na jej niekorzyść. Możliwości fizyczne i emocjonalne 38-latka ma, bez przesady. Sama miałam 37,5 jak drugie urodziłam, a trzeciego nie wykluczamy tak ostatecznie.
  • kag73 28.05.13, 23:18
    ale drugie to nie pierwsze a przy pierwszym w "pozniejszym" wieku ciaza to trcohe ryzyko
  • kachna79 28.05.13, 23:19
    W mojej rodzinie późne ciąże, tzn. po 40-tce, są normą, ale to nie są pierwsze ciąże. Jak się ktoś decyduje na kolejną ciążę nieco później to jest to przemyślana i świadoma decyzja, a w sytuacji autorki wątku można sądzic, że ciąża jest wynikiem paniki, bo zegar tyka...
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:22
    Przecież to prawda, co tu ukrywać. Zegar jej tyka, w najbliższym czasie albo nigdy. Nawet jeśli ktoś uzna, że ta ciąża byłaby efektem paniki, to sorry... jaką to robi różnicę w praktyce?
  • kachna79 28.05.13, 23:25
    Różnicę robi taką, że dzieci powinny się rodzi z miłości, w stabilnych związkach, gdzie są wyczekiwane. A nie w atmosferze, że mama cwańsza od taty była i tak się sprytnie zakręciła...
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:27
    Idealizm piękna rzecz, ile masz lat? P
    Dziecku to zasadniczo lotto, najwyżej rodzice się rozstaną, teraz 1/3 klasy to dzieciaki rozwiedzionych rodziców i z układów patchworkowych.
  • kachna79 28.05.13, 23:31
    > Idealizm piękna rzecz, ile masz lat? P

    Jak ile mam lat? 79 - jak wynika z nicka :P
    Nie Triss, to się naprawdę udaje i wiem co piszę, bo jestem doświadczoną podwójną mamą (z apetytem na więcej...).
    I wiem, że czasem coś nie wypali i wtedy mamy rozwody i inne tragedie, ale trzeba dac dziecku szansę na starcie.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • triss_merigold6 28.05.13, 23:33
    Idealizm.
    Autorka wątku powinna przede wszystkim myśleć teraz o sobie, o tym czego chce, co jest gotowa poświęcić, jakie ma granice akceptacji i cierpliwości. I jaką cenę jest w stanie zapłacić za którąś z decyzji.
  • kachna79 28.05.13, 23:36
    Triss, ale to nie ona zapłaci - spory rachunek odziedziczy potomek...
    Decyzja, którą uczciwie może podjąc sama to decyzja o odejściu, a nie o poczęciu...
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • songo3000 29.05.13, 09:41
    Oczywiście, przecież jest tylko środkiem do zaspokojenia wściekłej macicy, która to "przede wszystkim myśleć teraz o sobie".

    To nie jest idealizm czy realizm to zwykłe skurwysyństwo.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 29.05.13, 09:55
    Ech, co Ty wiesz o dzieciach...
    W ogóle rozmnażanie jest procesem egoistycznym i może promil czyni to ku chwale Ojczyzny. Znakomita większość ludzi albo chce, bo chce albo nie planuje specjalnie i ma dzieci w mniejszej lub większej liczbie.
    Dlaczego skurwysyństwo? Baba ma 38 lat, no o kim ma myśleć bardziej - o sobie czy o panu? Przecież facet jej nie podziękuje za to, że dla niego zrezygnowała z dzieci. Get real.

    Powtarzam, 10 lat temu pisałabym inaczej, ale teraz znam zbyt wiele kobiet w podobnej sytuacji jak autorka wątku.
  • songo3000 29.05.13, 10:14
    > Ech, co Ty wiesz o dzieciach...
    Argument nie do odparcia :) Faktycznie, nawet pedofil ze mnie marny, hehe.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • marek.zak1 29.05.13, 10:59
    Podejrzewam, ze większość z nas chodzi po świecie, bo nasze matki wzięły ,,egoistycznie" sprawy w swoje ręce.
  • kag73 29.05.13, 13:40
    marek.zak1 napisał:

    > Podejrzewam, ze większość z nas chodzi po świecie, bo nasze matki wzięły ,,egoi
    > stycznie" sprawy w swoje ręce.

    Co ty, marek, wiekszosc z nas to "wypadki" przy pracy. Kiedys tak rozpowszechnionej antykoncepcji nie bylo:) Poprostu stalo sie.
  • kag73 28.05.13, 23:28
    kachna79 napisała:

    > Różnicę robi taką, że dzieci powinny się rodzi z miłości, w stabilnych związkac
    > h, gdzie są wyczekiwane. A nie w atmosferze, że mama cwańsza od taty była i tak
    > się sprytnie zakręciła...

    No przestan, ona go kocha i chce z nim rodziny. Sa razem od trzech lat, chyba mozna zakladac i wierzyc(czasem naiwnie), ze to milosc.
  • kachna79 28.05.13, 23:33
    Ja nie wątpię, że oni się kochają. Ale on nie chce miec dzieci i z tym się trzeba pogodzi. Może ona go przekona, może on sam do tego dojrzeje, ale na dzień dzisiejszy z jego strony zgody nie ma.
    --
    "chcemy wierzyć w wyjątkowość swoich zalet i powszechność swoich wad"
  • kag73 28.05.13, 23:25
    To, ze ja te pozna ciaze swiadomie przemysle, nie znaczy, ze nie moze byc zagrozona, dodatkowe badania ze wzgledu na wiek, dziecko uposledzone i jeszcze inne powiklania, niestety. Z tym wszystkim sie trzeba liczyc.
  • bcde 29.05.13, 03:01
    Ewentualny ślub może zaczekać, ale dziecko nie. W twoim wieku nie powinnaś zwlekać z zajściem w ciążę, jeśli chcesz dziecka. Dlatego nie mieszałbym oświadczyn i ślubu z pragnieniem dziecka. Jeśli postawisz ultimatum, na które partner się nie zgodzi, to masz do wyboru pozostać z nim i ryzykować, że na dziecko będzie za późno albo odejść, ryzykując, że nie znajdziesz szybko nowego partnera i na dziecko też będzie za późno. Pomijając na razie to, czy byłabyś w stanie odejść.
    Wydaje mi się, że najlepszym wyjściem na dziś byłaby próba przekonania partnera do postarania się o dziecko. Jako że ślub może poczekać, to nie mówiłbym nic o ślubie, a tylko o dziecku. Powiedz partnerowi, że dla ciebie to już ostatni dzwonek i że jeśli nie teraz, to możesz już nigdy nie mieć dziecka, a bardzo chcesz je mieć, i to właśnie z nim. Że wiek mężczyzny też ma znaczenie, bo z wiekiem mężczyzny rośnie ryzyko, ze dziecko nie będzie w pełni zdrowe. Niech mu się nie wydaje, że on może spokojnie czekać aż mu się zechce dziecka, bo nie jest już wcale taki młody i może kiedyś bardzo żałować, że nie zdecydował się wcześniej. Że jesteście na tyle dojrzali, że spokojnie dacie radę utrzymać się i wychować dziecko. Że dziecko da także jemu dużo radości i pozytywnych uczuć i wrażeń.
    Jeśli wszystko między wami rzeczywiście jest dobrze, to przypuszczam, że ja osobiście dałbym się przekonać. Przed tą rozmową przygotuj sobie wcześniej argumenty i postaraj się, żeby wcześniej przez jakiś czas był między wami pokój. Nie kłóć się, bądź ugodowa i miła dla niego. Zadbaj żeby było mu z tobą dobrze w łóżku i poza łóżkiem. A w rozmowie nie dawaj mu już długiego czasu na zastanawianie się. Tydzień to dość, żeby sprawę przemyśleć i się zdecydować. Jeśli partner odmówi ci dziecka w tej chwili, znając twoją sytuację i twoje pragnienie, to będziesz miała jasność w temacie i pomoże ci to podjąć decyzję co dalej.
  • kotoshi 29.05.13, 09:06
    > Wbrew radom Marka nie potrafie postawic przed nim ultimatum. Nie chce byc despe
    > ratka z wyjacym zegarem biologicznym, chce aby on podjal decyzje z wlasnej niep
    > rzymuszonej woli.
    > Coraz czesciej dociera do mnie, ze to sie moze nie stac i jest to cholernie prz
    > ykre.

    Tylko że ultimatum to jedyne uczciwe rozwiązanie. A za okropnie nieuczciwe uważam propozycje wrobienia faceta podstępem.
  • marek.zak1 29.05.13, 09:52
    Widzę, że moja koncepcja ma coraz więcej zwolenniczek. Szanse, podobnie jak KAG widzę niewielkie, natomiast pomysł (podstęp) Triss odtstawieniem tabsów, czy czymś podobnym wydaje się być wysoko skuteczny. Może byc tak, że facet zakocha się w dziecku, ale może być, że poczuje się wrobiony i oszukany.
    Z drugiej strony jak bzyka, musi mieć swiadomość, że wszystko zdarzyć się może.
    Moja sasiadka chciała mieć dziecko i bzyknęła sie z przystojnym kolegą, wczesniej mu o tym mówiąc. Chłopak ma teraz ponad 20 i jest super. Jest jej jedyna radoscią.
  • kotoshi 29.05.13, 10:12
    marek.zak1 napisał:
    > Widzę, że moja koncepcja ma coraz więcej zwolenniczek. Szanse, podobnie jak KA
    > G widzę niewielkie
    Ja też nie, ale to nie powód do podstępów.

    natomiast pomysł (podstęp) Triss odtstawieniem tabsów, czy
    > czymś podobnym wydaje się być wysoko skuteczny. Może byc tak, że facet zakocha
    > się w dziecku, ale może być, że poczuje się wrobiony i oszukany.

    Najpierw jest 9 miesięcy ciąży :) Skąd pewność, że on dotrwa, jeśli poczuje się oszukany?
  • ruda_owca 04.06.13, 14:15
    > Moja sasiadka chciała mieć dziecko i bzyknęła sie z przystojnym kolegą, wczesni
    > ej mu o tym mówiąc. Chłopak ma teraz ponad 20 i jest super. Jest jej jedyna rad
    > oscią.

    No to tylko pozazdroscic obydwojgu, jezeli syn jest jej jedyna radoscia...
    Przeciez to gotowa recepta na spieprzenie zycia i sobie i synowi.
  • jesod 04.06.13, 14:58
    ruda_owca napisał:
    > No to tylko pozazdroscic obydwojgu, jezeli syn jest jej jedyna radoscia...
    > Przeciez to gotowa recepta na spieprzenie zycia i sobie i synowi.

    Nie widzisz, jednego, największego pozytywu.
    Nie spieprzyła życia przystojnemu koledze. O to przecież głównie chodzi w ogólnym rozrachunku.
  • marek.zak1 05.06.13, 10:37
    Dlaczego spieprzyła życie synowi? Przecież gdyby tego nie zrobiła, syna by nie było. Poza tym tenże dobrze sobie radzi. A sobie? Tez nie rozumiem. Czy lepiej byłoby zyć samotnie?
  • ruda_owca 07.06.13, 19:14
    > Dlaczego spieprzyła życie synowi?
    Nikt nie napisal, ze spieprzyla, tylko ze jest na najlepszej ku temu drodze.

    > Przecież gdyby tego nie zrobiła, syna by nie było.
    Zdaje sie, ze problem filozoficzny pt. czy lepiej zyc i byc nieszczesliwym, czy nie zyc wcale jeszcze nie zostal rozwiazany, wiec your argument is invalid.

    > Poza tym tenże dobrze sobie radzi. A sobie? Tez nie rozumiem. Czy lepiej byłoby zyć
    > samotnie?
    Lepiej zyc wlasnym zyciem, niz cudzym, chocby i ta druga osoba (a moze zwlaszcza) bylo wlasne dziecko.
  • marek.zak1 07.06.13, 20:17
    Oboje żyja swoim życiem, i nikt nikomu niczego nie spieprzył. To nie rosyjska literatura pełna nieszczęść i klęśk wszystkich dookoła.
  • triss_merigold6 29.05.13, 09:57
    Ależ dziecko, jak miałam 20 lat to też tak uważałam. Teraz mam prawie 40 wiosenek i zbyt wiele znam kobiet, które grały fair i dały się wpędzić w lata. Pani autorka wątku ma 38 lat i już teraz jej płodność stoi pod znakiem zapytania.
  • kotoshi 29.05.13, 10:18
    triss_merigold6 napisała:

    > Ależ dziecko, jak miałam 20 lat to też tak uważałam. Teraz mam prawie 40 wiosen
    > ek i zbyt wiele znam kobiet, które grały fair i dały się wpędzić w lata. Pani a
    > utorka wątku ma 38 lat i już teraz jej płodność stoi pod znakiem zapytania.

    Ja po prostu nie chciałabym będąc facetem zostać tak potraktowana (=wrobiona podstępem). Jeśli jej facet kręci, to niech ona go przyciśnie, stawiając ultimatum, i już.
    PS. Wszyscy domyślają się, że ona nie chce tego zrobić, bo się spodziewa odmowy. Współczuć jej, to inna sprawa, namawiać do nieuczciwości, też inna.
  • triss_merigold6 29.05.13, 10:35
    Ale nie jesteś facetem. Jak facet sypia z babą od kilku lat, mieszka z nią, wie że pani chce dzieci, to absolutnie nie ma prawa czuć się zaskoczony ciążą. Oczywiście wygodniej udawać zaskoczenie i święte oburzenie.
  • songo3000 29.05.13, 10:47
    > że pani chce dzieci, to absolutnie nie ma prawa czuć się zaskoczony ciążą.
    W szczególności jak się zabezpieczali.

    Napisz wprost, że facet to w ogóle nie ma żadnych praw tylko obowiązki a nie insynuacjami operujesz.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 29.05.13, 11:01
    Tia, uwielbiam wielkie kwantyfikatory.
    Facet może zaliczyć wazektomię jeśli już absolutnie wyklucza potomstwo. Może sypiać z kurwami, anonimowe toto więc bez konsekwencji. Może używać podwójnej gumy, sprawdzać pudełko etc.
    Sypiając regularnie z kobietą, którą podobno kocha i która chce mieć dzieci, musi się liczyć z potomstwem.
  • songo3000 29.05.13, 11:05
    Więc o co chodzi? Przecież on wyraźnie powiedział, że nie chce mieć dzieci.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • triss_merigold6 29.05.13, 11:08
    Jak to, powiedział? Powiedział, że chce, ale coś tam coś tam. Jakieś brednie typu samochód i remont.
  • songo3000 29.05.13, 12:00
    Jak sama zauważyłaś sytuacja jest teraz, tutaj. To, że 'on chce' to tylko autorki, twoja i mareczka fantasmagoria. Sama wyraźnie napisała:
    > Tzn owszem checi i pragnienia takie ma, ale jeszcze nie jest gotowy.

    Powtarzam, mimo że to czytanie ze zrozumieniem na poziomie szkolnym:
    Chcę ale nie teraz <=> teraz NIE chcę
    W perspektywie tu i teraz - NIE chcę.

    Ludzie, to nie żadna kalambura, czego tu nie rozumieć?

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • songo3000 29.05.13, 09:26
    dopiero zauważyłem... no tak.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kag73 29.05.13, 13:46
    songo3000 napisał:

    > dopiero zauważyłem... no tak.
    >
    Aaa i to teraz jest argument za czy przeciw?Pelne zrozumienie, ze nie chce, bo taki mlody czy jak?
  • songo3000 29.05.13, 13:54
    Nie, dopiero teraz zauważyłem różnicę wieku, która jak widać determinuje podejście do 'chcenia teraz'.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • loppe 29.05.13, 13:18
    Niestety ale zdeklarowana niechęć partnera do dania upragnionego dzieciątka partnerce jest wielką czerwoną lampą alarmową.

    Primo, skoro ona tego pragnie, a on chciałby z nią spędzić życie...

    Secundo, wydaje mi się że mężczyzna aż zachwycony kobietą wręcz - choćby podświadomie - pragnie zaparkowania swoich genów w jej macicy.

    Drugie dziecko to już inna sprawa oczywiście - nawet jeśli partnerka go pragnie wolno mieć inne zdanie, ponieważ macierzyństwo w mniejsze skali, ale jednak spełniło się już.

  • june38 29.05.13, 18:46
    Ok, przebrnelam przez wszystkie wypowiedzi i odnosze wrazenie, ze wiele osob zagalapowuje sie w zupelnie niewlasciwa strone. Kompletnie od czapy powtarzajac utarte schematy o dawcy nasienia, dostarczycielu kasy, desperacji na dziecko za wszelka cene itp itd.
    Proponuje jeszcze raz przeczytac moj pierwszy post, bo on naprawde jest nie o tym.
    Nie wszystko zawsze dziala wedlug czarnobialych szufladek i czasem naprawde warto przeczytac i uslyszec co ktos mowi, zamiast rzucac w kolko tymi samymi wytartymi tekstami.

    Powtorze wiec jeszcze raz to co juz napisalam na samym poczatku:
    - Nie chodzi mi o to zeby miec dziecko dla siebie, za wszelka cene, bo akurat wybila mi godzina.
    - Nie interesuje mnie samotne macierzynstwo i swiadomie nigdy bym sie na to nie zdecydowala, bo uwazam, ze jest to w pewnym sensie okaleczanie dziecka
    - Nie interesuje mnie zmuszanie i oszukiwanie faceta do tego aby ze mna byl i ze mna sie rozmnozyl. Chce aby on CHCIAL ze mna byc i miec ze mna dzieci (I on twierdzi, ze tak jest)
    - Do tej pory dzieci nie chcialam i bylam tego pewna. Zaczelo mi sie zmieniac odkad zwiazek z TYM WLASNIE czlowiekiem przybral powazne ksztalty. Sama mnie to zaskoczylo. Tak jak ktos juz napisal, w momencie gdy spotykasz te wlasciwa osobe decyzja o dzieciach i rodzinie przychodzi zaskakujaco latwo.
    - On twierdzi, ze z nim jest podobnie, w poprzednich zwiazkach o dzieciach nie myslal. Odkad jestesmy razem twierdzi, ze mu sie to zmienia i koncept zalozenia rodziny ze mna jest przyjemny.
    - Caly zonk w tym, ze u mnie process “zaskoczenia” i dojrzenia odbyl sie dosc nagle, w przeciagu ostatnich kilku miesiecy. I nagle jest panika, ze nie ma czasu. U niego najwidoczniej jeszcze trwa i nie wiadomo jak dlugo potrwa ani z jakim rezultatem.

    Oczywiscie zdaje sobie doskonale sprawe, ze on moze tylko tak mowic i moze sobie jeszcze dlugo gadac. Poki nie ma to pokrycia w czynach to nic tak naprawde nie znaczy. I to chyba najbardziej bolesna czesc ukladanki. Daje mu jednak pewien kredyt zaufania i zakladam szczerosc dopoki nie zostanie udowodnione inaczej.

    Oboje jestesmy asekurantami i oboje nie lubimy ostatecznych i ryzykownych decyzji. Tak jest w wielu dziedzinach zycia, ze wolimy znane i bezpiecznne zamiast skoku w nieznane.
    W kwestii dzieci z jego strony nigdy nie bylo kategorycznego “nie” tylko zawsze pytania i watpliwosci o to, czego ja chce, jak to widze. Ale na tym sie poki co konczy.
    Oczywiscie to moze byc pewna taktyka odwracania kota ogonem i unikania jasnego okreslenia swojego stanowiska.

    Czasem mam wrazenie, ze on oczekuje, ze to ja podejme ostateczna decyzje i powiem mu “teraz jest ten moment”.
    Podobnie proces decyzyjny przebiega w wielu innych sprawach.
    On zreszta uwaza, ze generalnie to kobieta musi mezczyzne przed oltaz zaciagnac, inaczej on sam sie nigdy nie zdecyduje.
    Tyle ze ja, byc moze w swej naiwnosci, potrzebuje, zeby akurat te decyzje on tez podjal i nie mam zamiaru go nigdzie zaciagac ani do niczego przymuszac.

    Chce miec rodzine z mezczyzna swojego zycia ale tylko pod warunkiem, ze dla niego tez jestem kobieta jego zycia. Stad slub i dziecko sa dla mnie niejako jednoznaczne i mocno powiazane.
    O ile jestem w stanie zdecydowac sie na malzenstwo bez dziecka to nie sadze abym zdecydowala sie na dziecko z mezczyzna, ktory nie chce sie ze mna z wlasnej woli ozenic.

    I taki pat.
  • rekreativa 29.05.13, 19:03
    Spoko, możesz wyrozumiale czekać, aż pan sobie wszystko w głowie poukłada, co mu zajmie może 3 miesiące, a może 3 lata, a tymczasem Twoja płodność odjedzie w siną dal.
    Masz lat 38. Już teraz niekoniecznie zajdziesz od pierwszego strzału, a raczej na pewno nie zajdziesz od pierwszego strzału. Może trzeba będzie próbowac kilka miesięcy, a może i wspomóc się lekami/hormonami.
    Nie jesteście razem od tygodnia, tylko od trzech lat, a Twój partner nie jest dojrzewającym młokosem, który dopiero uczy się świata i siebie. Miał wystarczająco czasu i możliwości, by się przekonać, czy Cię kocha i czy to właśnie z Tobą pragnie zakładać rodzinę.
    Owszem, czasem jest takie wahanie przed tym ostatecznym krokiem, ale jeśli czujesz, że to właśnie to, to po prostu zacznij działać np. załatwiać formalności związane ze ślubem. Zobaczysz, jaka będzie jego reakcja.
    Naprawdę, wydaje mi się i nie tylko mi, jak widać z wypowiedzi innych, że najgorsze w tej sytuacji jest bierne czekanie.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kag73 29.05.13, 19:05
    No Pat. Nie wiem jakiej Ty rady oczekujesz od forum, bo i tak zadna Ci sie niepodoba. To troche tak: doradzaj mi ale mi nie odradzaj, albo doradzaj mi tak, zeby bylo po mojej mysli, albo lepiej wykap mnie ale mnie nie pomocz.
    Chyba najbardziej bys chciala, zeby zadzialaly jakies czary i on by nagle zachcial czego chcesz Ty, ale to nie koncert zyczen.
    Istotne, ze sam Ci powiedzial jakim jest typem i jak to widzi. Bywaja ludzie, ktorych do szczescia trzeba zmusic i potem sa szczesliwi. Moze on z takich. Co do reszty sie nie zgadzam, nie moge potwiedrzic, ze wiekszosc facetow do oltarza jest zaciagana przez kobiety. Moze on jest z tych bardzo niezdecydowanych.
    Wiem jedno: nie potrzeba z kims spedzic wiecej niz 3 lat, zeby wiedziec/miec pewnosc, ze to wlasnie TA osoba. No chyba, ze jest sie bardzo mlodym, wyhacza sie kogos i sie buja, albo bo jest sie niepewnym swoich uczuc i nie chce sie wiazac, bo a noz przegapi sie cos lepszego.
    Zawsze mozna sie rozwiesc, jezeli nie wypali. Jedna znajoma wychodzac za maz powiedziala facetowi: Cie nie trzymam na sile, jak Ci sie nie spodoba zawsze mozesz sie rozwiesc, masz opcje. To go bardzo uspokoilo, zmiejszylo "strach", ale z opcji nigdy nie skorzystal, chociaz ona jak sie okazalo po jakims czasie nie mialaby nic przeciwko temu. Sama chciala sie z nim rozwiec, ale wtedy byl wielki dramat wiec zostala.

    Macie rozne nastwienia, nie spotkacie sie: Ty chcesz, zeby on chcial sam z siebie. On chce, zeby go zmusic, wtedy zechce. Pod warunkiem, ze jest z Toba szczery.
  • june38 29.05.13, 19:34
    kag73 napisała:

    > No Pat. Nie wiem jakiej Ty rady oczekujesz od forum, bo i tak zadna Ci sie niep
    > odoba. To troche tak: doradzaj mi ale mi nie odradzaj, albo doradzaj mi tak, ze
    > by bylo po mojej mysli, albo lepiej wykap mnie ale mnie nie pomocz.

    Kag, troche nie do konca tak, bo z wieloma wypowiedziami tutaj (miedzy innymi Twoimi) calkowicie sie zgadzam. Mimo iz do przelkniecia sa bolesne.
    Gdybym wiedziala jakiej rady oczekuje to bym sie o rade nie pytala, bo bym wiedziala ;)

    > Chyba najbardziej bys chciala, zeby zadzialaly jakies czary i on by nagle zachc
    > ial czego chcesz Ty, ale to nie koncert zyczen.

    Dokladnie zdaje sobie z tego sprawe.

    > Istotne, ze sam Ci powiedzial jakim jest typem i jak to widzi. Bywaja ludzie, k
    > torych do szczescia trzeba zmusic i potem sa szczesliwi. Moze on z takich. Co d
    > o reszty sie nie zgadzam, nie moge potwiedrzic, ze wiekszosc facetow do oltarza
    > jest zaciagana przez kobiety.

    I tu tez sie z Toba zgadzam, bo nie wierze w bajeczki o facetach ciagnietych sila przed oltarz. Zbyt wielu znam takich, ktorzy nie mogli sie doczekac aby sie swojej kobiecie oswiadczyc.


    > Wiem jedno: nie potrzeba z kims spedzic wiecej niz 3 lat, zeby wiedziec/miec pe
    > wnosc, ze to wlasnie TA osoba.

    Tez tak uwazam i on podobno wie, ze ja to TA. Tylko, ze jakos mu sie to nie laczy z tym, zeby zaraz sie zenic i robic dzieci. Szczegolnie, ze w otoczeniu wciaz ma wolnych strzelcow i nikt sie do pieluch nie spieszy.

    > Macie rozne nastwienia, nie spotkacie sie: Ty chcesz, zeby on chcial sam z sieb
    > ie. On chce, zeby go zmusic, wtedy zechce. Pod warunkiem, ze jest z Toba szczer
    > y.

    A no wlasnie. Pod warunkiem, ze jest szczery.
    Zawsze twierdzilam, ze nie liczy sie co ludzie mowia tylko to co robia. Cala trudnosc to teraz zastosowac to w praktyce do kogos kogo sie kocha.
  • kag73 29.05.13, 19:41
    "Tez tak uwazam i on podobno wie, ze ja to TA. Tylko, ze jakos mu sie to nie laczy z tym, zeby zaraz sie zenic i robic dzieci. Szczegolnie, ze w otoczeniu wciaz ma wolnych strzelcow i nikt sie do pieluch nie spieszy."

    A powinno mu sie laczyc, bo skoro TY to wlasnie TA a masz 38 lat to moze z tymi dziecmi, raczej moze z jednym dzieckiem nie zdazyc. No chyba, ze nie ma oleju w glowie albo struga wariata zapominajac o konsekwencjach. A co czepia sie jego matka?
  • marek.zak1 29.05.13, 20:50
    Dla matki to i księżniczka może być zbyt niskiego rodu dla swojego ukochanego synka- księcia. Nie wiesz o tym?
  • rubarom 29.05.13, 19:07
    > Oczywiscie zdaje sobie doskonale sprawe, ze on moze tylko tak mowic i moze sobi
    > e jeszcze dlugo gadac. Poki nie ma to pokrycia w czynach to nic tak naprawde ni
    > e znaczy. I to chyba najbardziej bolesna czesc ukladanki. Daje mu jednak pewien
    > kredyt zaufania i zakladam szczerosc dopoki nie zostanie udowodnione inaczej.

    Zatem dowiedzieliśmy się, że wątek założyłaś po to, by spytać, jak sprawić, by partner (czynnie) zechciał czegoś, czego (czynnie) nie chce, z celem jak to zrobić, by to wyszło od niego, bo od ciebie wyjść nie może, gdyż ze względów ambicjonalnych nie chcesz go namawiać.
  • potwor_z_piccadilly 29.05.13, 19:09
    Jeszcze jedna opcja.
    Coś na moje oko, to tu jeszcze jakieś skrzypce gra ewentualna, przyszła teściowa, a może i jeszcze ktoś na dodatek ze środowiska tego 33 latka. Czyli może tak być że niekoniecznie komuś może się podobać jego związek z tobą.
    Jeśli tak, to między młotem a kowadłem facet się znalazł i kombinuje na zasadzie wilk syty i owca cała.
    Ty milcząca june38, porozglądaj się po środowisku tego twojego i nie tylko jego. Może tam znajdziesz odpowiedź na to, co cię trapi. A może też, uda ci się coś na swoją korzyść ugrać ? Czytaj, że nie zawadzi poszukać w waszym otoczeniu zwolenników dla twoich przyszłościowych wizji.
  • june38 29.05.13, 19:23
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Jeszcze jedna opcja.
    > Coś na moje oko, to tu jeszcze jakieś skrzypce gra ewentualna, przyszła teściow
    > a, a może i jeszcze ktoś na dodatek ze środowiska tego 33 latka. Czyli może tak
    > być że niekoniecznie komuś może się podobać jego związek z tobą.

    Haha! Alez trafilas/es w dziesiatke! Jest niedoszla tesciowa, ktora od kilku miesiecy jest mocno niezadowolona z tego, ze on jest w zwiazku ze mna.

    Nie jestem do konca pewna jej roli i rzeczywistego wplywu na to co sie dzieje miedzy nami. On oczywiscie odrzuca, ze zdanie matki ma jakikolwiek wplyw na nasz zwiazek, ale dziwnym trafem napiecia miedzy nami nakladaja sie czasowo na konflikt z matka.
  • kag73 29.05.13, 19:28
    Hmm a dlaczego od kilku miesiecy jego matka ma problem, ze jest z Toba? Mozliwe, ze wtedy powiedzial jej, ze planujecie slub i dziecko i wtedy u niej wlczyly sie czujniki/alarm, bo dopoki to przyjaciolka to nic nie mowila, ale, zeby sie z nia ozenic...co to to nie.
    Oj, taka matka potrafi napsuc krwi, oj potrafi i zatuc cale powietrze.
  • june38 29.05.13, 23:54
    Nie chce zbytnio wchodzic w szczegoly, bo internet to jednak globalna wioska i latwo pewne fakty skojarzyc.
    Powiem, ze zrobilismy cos, co dalo jasny i wyrazny sygnal, ze to powazny zwiazek i planujemy ze soba przyszlosc. Tesciowa podwazyla wiec "prawdziwosc" naszego zwiazku i od tamtej pory uznala, ze to ja niszcze jej relacje z synem. Prowadzi aktywna kampanie w rodzinie nie kryjac swoich pogladow. Mysmy sie od tego odcieli na ile sie dalo, ale nie zmienia to faktu, ze otwarty konflikt i smrod jest od paru miesiecy.
    On oczywiscie twierdzi, ze to co mowi matka jest niedorzeczne, ale widze, ze sytuacje przezywa i jednak dosc mocno go to stresuje.
    Nie wiem na ile to ma rzeczywisty wplyw na jego decyzje odnosnie nas. Chcialabym myslec, ze niewielki i foch i sprzeciw matki nie znaczy az tak wiele, zeby zawieszac zyciowe plany. Aczkolwiek rozumiem, ze obecna atmosfera nie sprzyja obwieszczaniu rodzinie radosnej nowiny.
  • mojemail3 30.05.13, 00:15
    June38, powiem szczerze, masz przechalapane i bardzo Ci współczuję konfliktu z teściową...
    Nie jesteś małolatą, a musisz się ze zdaniem i działaniem opiniotwórczym starej hetery liczyć...Nikt tak nie dopiecze kobiecie, jak inna kobieta niestety:-(
    A Twój partner jest między młotem a kowadłem niestety.


    Najmi
  • loppe 30.05.13, 00:24
    Partner jest między dwoma mamusiami i nie chce dziecka ponieważ jedno dziecko już mają
  • kag73 30.05.13, 00:28
    loppe napisał:

    > Partner jest między dwoma mamusiami i nie chce dziecka ponieważ jedno dziecko j
    > uż mają

    Nie, to nie musi byc tak...Naprawde latwiej i przejemniej jezeli matka/ojciec akceptuja zwiazek i przyszla zone czy przyszlego meza. Inaczej mieszaja czlowiekowi w glowie, przynajmniej prze jakis czas.
  • loppe 30.05.13, 00:41
    > Nie, to nie musi byc tak...Naprawde latwiej i przejemniej jezeli matka/ojciec a
    > kceptuja zwiazek i przyszla zone czy przyszlego meza. Inaczej mieszaja czlowiek
    > owi w glowie, przynajmniej prze jakis czas.

    No na pewno jest lepiej. Ale o czym my tu w ogóle mówimy. Autorka w zagajeniu w ogóle nie wspomniała o teściowej. Teściowa wścieka się - dowiadujemy się - dopiero od paru miesięcy. Partner jest mocno pełnoletni i do tego prawie 3 lata działał bez złego wpływu teściowej. Teściowej w cudzysłowie. Szczerze mówiąc ja tej parze jedno tylko radzę - róbcie jak uważacie.
  • kag73 30.05.13, 00:45
    "No na pewno jest lepiej. Ale o czym my tu w ogóle mówimy. Autorka w zagajeniu w ogóle nie wspomniała o teściowej. Teściowa wścieka się - dowiadujemy się - dopiero od paru miesięcy. Partner jest mocno pełnoletni i do tego prawie 3 lata działał bez złego wpływu teściowej. Teściowej w cudzysłowie. Szczerze mówiąc ja tej parze jedno tylko radzę - róbcie jak uważacie."

    Tez prawda, loppe:)
  • loppe 30.05.13, 00:50
    Czasem Kag nie damy rady pomóc, nawet Ty i ja razem:)
  • kag73 30.05.13, 00:25
    Hmm, mieszajaca matka to ogromny problem, bo niby nic i stara sie ja "olac" ale do konca sie nie da, bo psuje krew i zatruwa powietrze. Stad jego rozsterki. Moga minac i mimo nieakceptacji matki i tak zdecyduje sie na Ciebie. Pytanie tylko ile czasu mu to zajmie?
    Jezeli to jest przyczyna niezdecydowania i ewetualnych watpliwosci co do wybru kobiety.
  • leebanka 30.05.13, 00:26
    june38:
    > On oczywiscie twierdzi, ze to co mowi matka jest niedorzeczne, ale widze, ze sy
    > tuacje przezywa i jednak dosc mocno go to stresuje.

    Oczywiście że go stresuje i bardzo się przejmuje tym co mówi matka,choćby opowiadała bajki z mchu i paproci.
    To odpowiedź na twoje rozterki.
    Czarno to wygląda.Dorosły facet nie powinien przejmować się fochami mamusi.
  • kag73 30.05.13, 00:30
    > Czarno to wygląda.Dorosły facet nie powinien przejmować się fochami mamusi.

    Ja mysle, ze czasami sie nie da do konca nie przejmowac, bo to naprawde zatruwa krew. Decydujaca jest jednak ostateczna decyzja faceta czyli czy mimo sprzeciwow i intryg matki i tak sie z nia ozeni, ryzykujac zerwanie z rodzina. Rzecz w tym, ze zdecydowac powienien sie wkrotce.
  • loppe 29.05.13, 20:56
    Chłop dupa, tak poza wszystkim, ale każdy ma swój gust charakterologiczny.
  • jesod 29.05.13, 21:43
    loppe napisał:
    > Chłop dupa,

    Oooo! Nie, nie... loppe na tym forum tak nie można pisać o mężczyznach.
    Tu co najwyżej facet może być cierpiący, pokrzywdzony, oszukany, sfrustrowany, skołowany, wytarmoszony, wykorzystany, zalękniony, zagubiony... Ogólnie rzecz ujmując wyboruchany. Proszę o więcej szacunku dla chłopa, który w pocie i znoju walczy o swoją męskość - tak jak umie.
    Tu trzeba ocalać chłopa od zapomnienia. :)
  • gomory 30.05.13, 09:33
    Szczerze mówiąc nie widzę niczego zaskakującego w postępowaniu Twojego mężczyzny. W zasadzie to go doskonale rozumiem i pewnie zachowywałbym się podobnie na jego miejscu.

    Człowiek jest tyglem kłębiących się biologicznych imperatywów i przebłyskującej w tym iskry świadomości. A oba te elementy często życie ustawia do siebie w opozycji, i mężczyzna musi się z tym męczyć.
    Świadomie to on chce być z Tobą. Dowodem na to jest, że ofiarowuje Tobie swój czas, udziela wsparcia, dzieli zasoby itd. Jak go dociśniesz to on przytomnie i trzeźwo musiałby najprawdopodobniej przyznać - jesteś miłością mojego życia. Taka deklaracja może pomóc właściwie mężczyźnie poustawiać proporcje tego co ważne. Dlatego nie jest wcale takie głupie by od czasu do czasu, takowych się od swojego m. dopominać.
    Jest to tak istotne, ponieważ w tle za rozumem biologia bulgocze. Jest to coś co kobiety niby widzą, ale do wiadomości przyjąć nie chcą, albo oczekują, że facet rozumem i uczuciami wzniesie się ponad naturę.
    A ta stale podpowiada, że POWINIEN bzyknąć jeszcze parę lasek w życiu. Małżeństwo, posiadanie dzieci itd. to tryumf świadomości nad popędami. Komu łatwo o coś takiego? Niepewnemu swojej seksualności, atrakcyjności, niesprawnemu erotycznie, szukającego ofiary psycholowi albo słabemu pragnącego wsparcia i opieki.
    Dlatego na miejscu kobiety wzmagałbym czujność wobec faceta łatwo pragnącego ślubu i dzieci najszybciej jak się da. Można sobie tym sposobem kobieta ciężkie chomąto nałożyć, albo po podbudowaniu męskiego ego, stać się jego trampoliną do innego układu.

    Radzę Ci schować nieco dumę do kieszeni i pomóc swojemu by właściwie ustawił sobie proporcje. Ja na jego miejscu mógłbym tak czekać bez końca, okazując jak poważnie Ciebie traktuję. Więc może Twój ma podobnie. Da się to tak rozegrać byś nie czuła się poniżona, a on szantażowany. Może to i głupio brzmi, ale naprawdę może być spełnieniem waszych pragnień. Może. Znam go tylko z Twojego opisu i swoich wyobrażeń na podstawie tego, więc to mniej niż połowiczne. Ale na podstawie tego napiszę: nie masz na co czekać. To chwila w której trzeba pomóc waszemu związkowi. Nawet gdyby go miało zakończyć.

    Przestrzegam Cię jednak przed łapaniem go na dziecko. To bardzo ryzykowne, ponieważ może się poczuć wrabiany i obudzi się w nim opór który w innych okolicznościach by się nie pojawił. Może wybuchnąć ze zdwojoną siłą gdy będziesz potrzebowała wsparcia najbardziej. To jest nowe życie, które nie w takich okolicznościach powinno się na świecie pojawiać.
  • marek.zak1 30.05.13, 09:53
    Gomory, po przeczytaniu dwukrotnym Twojego tekstu, rozumiem, że podpisujesz się pod tym, by dziewczyna powiedziała facetowi jak najprędzej, żeby się określił, bo dla niej jest to ostatni dzwonek. Czy tak?
    A z ta pewnością siebie , seksualnością brakiem) i pragnieniem malżeństwa to chyba niekoniecznie. Moja przyszła małżonka spytała otwartym tekstem, czy się z nią ożenię w najblizszym czasie, chociaż była najpiękniejsza laska w okolicy i poza i miała 19 lat :). Ani pewności siebie, ani facetów dookoła jej nie brakowało.
  • hello-kitty2 30.05.13, 09:58
    gomory napisał:

    albo oczekują, że fac
    > et rozumem i uczuciami wzniesie się ponad naturę.
    > A ta stale podpowiada, że POWINIEN bzyknąć jeszcze parę lasek w życiu. Małżeńst
    > wo, posiadanie dzieci itd. to tryumf świadomości nad popędami.

    :-) fajnie napisane, jej podpowiada, ze termin waznosci sie konczy, a jemu, ze powinien bzyknac jeszcze pare lasek :-) A moze wzniesc sie jeszcze wyzej i to jakos polaczyc? A moze bez wzoszenia dogadac sie i ponegocjowac? Zapytac sie go czego chce wzamian? Moze czegos chce tylko wsydzi sie powiedziec, cos tam ma zaplanowane jeszcze do zrobienia? Moze mu pomoc to osiagnac i hejka lecimy do przodu.
  • zawle 30.05.13, 10:16
    hello-kitty2 napisała: A moze bez wzoszenia dogadac sie i ponegocjowac? Zapytac sie go
    > czego chce wzamian? Moze czegos chce tylko wsydzi sie powiedziec, cos tam ma za
    > planowane jeszcze do zrobienia? Moze mu pomoc to osiagnac i hejka lecimy do prz
    > odu.


    kociak idealista:)))
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • marek.zak1 30.05.13, 10:26
    Kotty, podejmuje Twoje wyzwanie. Negocjuję w jego imieniu. Za ślub i dziecko
    - pokochasz mamusię, która w każdej chwili jest mile widziana,
    - laska na żądanie w tym squirt raz w tygodniu,
    - w nocy nie wstaję do dziecka,
    - jak mi sie odwidzi, rozwód bez orzekania o winie.
  • zawle 30.05.13, 10:33
    marek.zak1 napisał:

    > Kotty, podejmuje Twoje wyzwanie. Negocjuję w jego imieniu. Za ślub i dziecko
    > - pokochasz mamusię, która w każdej chwili jest mile widziana,
    > - laska na żądanie w tym squirt raz w tygodniu,
    > - w nocy nie wstaję do dziecka,
    > - jak mi sie odwidzi, rozwód bez orzekania o winie.

    Wydaje mi się że każda młoda kobieta decydująca się na dziecko wszystkie te opcje powinna wziąć pod uwagę ZAWSZE. Nie pomagam w ogóle, zostawiam Cię kiedy mi się spodoba, nie płacę alimentów, mam wszystko w nosie. I wtedy decyzja o macierzyństwie jest decyzją świadomą;)
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • gomory 30.05.13, 13:00
    > A moze bez wzoszenia dogadac sie i ponegocjowac? Zapytac sie go czego chce wzamian?

    Uważam to za nierealne, ponieważ nie da się negocjować z naturą i podświadomością.
    Zauważ, że większość facetów nie czyni żadnych wysiłków by podrywać laski na lewo i prawo.
    Realnie rzecz ujmując niemalże każdy facet chce mieć partnerkę przy której się spełnia i która go zaspokaja. Gdy się z jakąś zwiąże to się jej raczej trzyma (chociaż nałogowi podrywacze oczywiście także funkcjonują).
    Małżeństwo, którego przedłużeniem jest także świadome ojcostwo uderza w POTENCJALNĄ możliwość bzyknięcia innej laski. Można by powiedzieć, że w pewien symboliczny sposób rani podświadomość. Z tego colta wprawdzie strzelać się nie zamierzało, ale jakoś smętnie gdy partnerka mówi: wydoroślej, weź go lepiej odłóż, bo jeszcze sobie krzywdę zrobisz. Teoretycznie przecież by strzelić mógł :). Dlatego facet może takie decyzje odwlekać w nieskończoność. Kiedyś nie mógł, bo tylko żonaci bzykali. Teraz może i jak wiać wokół nas jest to powszechne. Napisałem tylko dlaczego tak jest, a mało ma to wspólnego z brakiem miłości przeważnie.
    Ogarnąć to rozumem, przedyskutować, rozplanować itd. - to daremne próby.
  • hello-kitty2 30.05.13, 16:28
    gomory napisał:

    > Uważam to za nierealne, ponieważ nie da się negocjować z naturą i podświadomośc
    > ią.
    > Zauważ, że większość facetów nie czyni żadnych wysiłków by podrywać laski na le
    > wo i prawo.
    > Realnie rzecz ujmując niemalże każdy facet chce mieć partnerkę przy której się
    > spełnia i która go zaspokaja. Gdy się z jakąś zwiąże to się jej raczej trzyma (
    > chociaż nałogowi podrywacze oczywiście także funkcjonują).
    > Małżeństwo, którego przedłużeniem jest także świadome ojcostwo uderza w POTENCJ
    > ALNĄ możliwość bzyknięcia innej laski. Można by powiedzieć, że w pewien symboli
    > czny sposób rani podświadomość. Z tego colta wprawdzie strzelać się nie zamierz
    > ało, ale jakoś smętnie gdy partnerka mówi: wydoroślej, weź go lepiej odłóż, bo
    > jeszcze sobie krzywdę zrobisz. Teoretycznie przecież by strzelić mógł :). Dlate
    > go facet może takie decyzje odwlekać w nieskończoność. Kiedyś nie mógł, bo tylk
    > o żonaci bzykali. Teraz może i jak wiać wokół nas jest to powszechne. Napisałem
    > tylko dlaczego tak jest, a mało ma to wspólnego z brakiem miłości przeważnie.
    > Ogarnąć to rozumem, przedyskutować, rozplanować itd. - to daremne próby.

    Rozumiem Gomory. Dociera to do mnie. Sama panicznie boje sie ukladow 'na stale', wtedy czuje jakby mi cos odbierano, a nie dawano. A zdradzisz jak ty sie wzniosles nad podswiadomoscia/odwlekaniem? :) Potrzebny Ci byl nazwijmy go 'dodatkowy bodziec' ze strony kobiety? Czy dales rade sam?
  • gomory 30.05.13, 22:05
    > Potrzebny Ci byl nazwijmy go 'dodatkowy bodziec' ze strony kobiety? Czy dales rade sam?

    Nie dałem, potrzebowałem dodatkowego bodźca.
    Bez "wóz albo przewóz", raczej z większą gracją, tym niemniej zachęta była mi potrzebna.
  • june38 03.06.13, 16:11
    gomory napisał:

    > > Potrzebny Ci byl nazwijmy go 'dodatkowy bodziec' ze strony kobiety? Czy d
    > ales rade sam?
    >
    > Nie dałem, potrzebowałem dodatkowego bodźca.
    > Bez "wóz albo przewóz", raczej z większą gracją, tym niemniej zachęta była mi p
    > otrzebna.

    Gomory, zdradz wiec co bylo tym dodatkowym bodzcem dla Ciebie? Jakiej zachety uzyla twoja partnerka? Nie zebym zaraz miala kopiowac, ale ciekawa jestem ;)
  • mojemail3 30.05.13, 10:23
    gomory napisał:
    (...)" Dlatego na miejscu kobiety wzmagałbym czujność wobec faceta łatwo pragnącego śl
    > ubu i dzieci najszybciej jak się da. Można sobie tym sposobem kobieta ciężkie c
    > homąto nałożyć, albo po podbudowaniu męskiego ego, stać się jego trampoliną do
    > innego układu(...)"
    Gomory,latwe do przetrawienia Twoje meskie spojrzenie na sprawe nie bylo, ale cos w tym jest...Z opowieści wiem,że mój aktualny mąż miał na studiach dziewczynę pragnącą jak najszybszej stabilizacji, ładna była, niegłupia, a mimo to opierał się rękami i nogami przed formalizacją i w końcu związek kilkuletni się rozpadł. Ze mną obyło się bez żadnych nacisków( z moje strony) ale on miał koło 30 tki, ja 25...Jakoś tak naturalnie to wyszło, większa impreza dla znajomych a potem i tak były lata bez dzieci ale też bez mocnej presji na nie.
    Natomiast ja miałam takiego faceta na studiach, który bardzo szybko chciał się żenić, mieć dzieci.Dzięki Bogu,że nie poszłam na taki układ, przerażało mnie to, a w świetle póżniejszych doswiadczeń i póżnego macierzyństwa to naprawdę szczęście,że się z tym desperatem nie związałam...


    Marek.zak1 napisał:
    (...)"Moja przyszła małżonka spytała otwartym tekstem, czy się z nią ożenię w najblizszym czasie, chociaż była najpiękniejsza laska w okolicy i poza i miała 19 lat :). Ani pewności siebie, ani facetów dookoła jej nie brakowało"
    Marku, ale Gomory to pisał chyba z męskiej perpektywy( tego braku pewności siebie...) a poza tym, absolutnie nic nie ujmując Twojemu związkowi, to były inne czasy, kiedy Twoja żona za mąż szła,to była gratyfikacja dla kobiety, stare panny były wytykane palcami...
    Naj
  • marek.zak1 30.05.13, 10:29
    19 lat i stara panna. To wiek XVIII.
    Powiem, mojej żonie o tej gratyfikacji, czyli zasczycie wyjscia za mnie. Do wieczora bedzię się śmiała :)
  • mojemail3 30.05.13, 10:40
    marek.zak1 napisał:

    > 19 lat i stara panna. To wiek XVIII.
    > Powiem, mojej żonie o tej gratyfikacji, czyli zasczycie wyjscia za mnie. Do wie
    > czora bedzię się śmiała :)
    Marku, widocznie była szaleńczo w Tobie zakochana, że chciała zaraz za mąż iść...
    Albo dojrzała do instytucji małżeństwa.
    Jakoś w tym wieku nie mieści mi się to w głowie, choć miałam w akademiku takie przypadki,chore to było, gotowanie obiadków i pakowanie się w małżeństwo w czasie cudownej swobody i wolności...Na wszystko jest czas, tak myślę.


    --
    Najmi
  • zawle 30.05.13, 10:30
    mojemail3 napisała: .Dzięki Bogu,że nie poszłam na taki układ, przerażało mnie t
    > o, a w świetle póżniejszych doswiadczeń i póżnego macierzyństwa to naprawdę szc
    > zęście,że się z tym desperatem nie związałam...
    >


    z takimi uogólnieniami z kosmosu. Gdy facet chce się żenić to jest desperatem? Może kocha szaleńczo? Bo chyba taki co chce się żenić z byle kim, aby tylko ślub wziąć w przyrodzie nie występuje?

    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • mojemail3 30.05.13, 10:36
    zawle napisała:
    > z takimi uogólnieniami z kosmosu. Gdy facet chce się żenić to jest desperatem?
    > Może kocha szaleńczo? Bo chyba taki co chce się żenić z byle kim, aby tylko ślu
    > b wziąć w przyrodzie nie występuje?
    Zawle, aleś mi dowaliła...z byle kim???czyli ze mną????????
    Nieodmiennie uważam,że jak się na studiach chce żenić, to desperat, no proszę Cię, jak miałaś 20 lat to chciałaś wyjść za mąż??? Ja absolutnie nie, kilka lat póżniej wyszłam za mąż, ale za faceta o podobnym umiłowaniu wolności osobistej w związku( nie mylić ze związkiem otwartym!)


    --
    Najmi
  • zawle 30.05.13, 10:50
    mojemail3 napisała: > Zawle, aleś mi dowaliła...z byle kim???czyli ze mną????????
    > Nieodmiennie uważam,że jak się na studiach chce żenić, to desperat, no proszę
    > Cię, jak miałaś 20 lat to chciałaś wyjść za mąż??? Ja absolutnie nie, kilka lat
    > póżniej wyszłam za mąż, ale za faceta o podobnym umiłowaniu wolności osobistej
    > w związku( nie mylić ze związkiem otwartym!)

    Nie chodziło mi o Twojego faceta. On Cię kochał, Ty go nie. dlatego nie potrafisz go zrozumieć. Ale żeby zaraz desperat?
    Jak miałam 20 lat to wiedziałam że wyjdę za mąż. Od 4 lat chodziłam z tym samym chłopakiem. On pochodził ze środowiska wiejskiego, więc ślub był dla niego jak najbardziej na miejscu. Moim wieczorem panieńskim były egzaminy na studia. Dostałam się. On rok czekał, ja szalałam. Rok później on wziął ślub z inną, a ja szalałam nadal. Teraz on jest nieszczęśliwym mężem szukającym zeszłorocznego śniegu, ja po rozwodzie. Niczego nie żałuję, tego ze wtedy tak się stało też nie. Ale tamta opcja była jakąś opcją. Nigdy nie wiemy czy nasze decyzje są słuszne...nawet po latach.

    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • mojemail3 30.05.13, 10:58
    zawle napisała:
    > Nie chodziło mi o Twojego faceta. On Cię kochał, Ty go nie. dlatego nie potrafi
    > sz go zrozumieć. Ale żeby zaraz desperat? (...)
    Zawle, nie kochał mnie, teraz to wiem i mam porównanie jak prawdziwa miłośc się objawia, na pewno nie zniewoleniem i nagięciem do swoich planów.
    Zresztą szybko sobie kogoś znalazł na pocieszenie.

    zawle napisała:
    (...)Niczego nie żałuję, tego ze wtedy tak się stało też nie.
    > Ale tamta opcja była jakąś opcją. Nigdy nie wiemy czy nasze decyzje są słuszne.
    > ..nawet po latach.
    >
    Zawle, i o to chodzi, ja też nie żałuję prawie niczego...
    A środowiska wiejskie, no cóż, dalej obserwuję tam silną presję,żeby się żenić co najmniej przed 30 tką, szybko mieć dzieci, to ma pewne uzasadnienie w takim środowisku, więc nie czepiam się, każdy orze jak może;-)


    --
    Najmi
  • zawle 30.05.13, 11:02
    mojemail3 napisała: > Zawle, nie kochał mnie, teraz to wiem i mam porównanie jak prawdziwa miłośc się
    > objawia

    To źle trafiłaś....współczuję
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • mojemail3 30.05.13, 11:06
    zawle napisała:
    Zawle, nie kochał mnie, teraz to wiem i mam porównani
    > e jak prawdziwa miłośc się
    > > objawia
    >
    > To źle trafiłaś....współczuję

    E tam, specjalnie za nim nie płakałam, przecież to ja nie byłam chętna na jego projekty życiowe...To taka zwykła studencka znajomość była, a że miłośc "wielką czystą i prawdziwą" miałam okazję przeżyć póżniej:)


    --
    Najmi
  • june38 30.05.13, 10:48
    gomory, zdaje mi sie, ze to co piszesz jest bliskie temu co powiedzialby Moj. No moze z wyjatkiem przyznania sie do checi przelecenia jeszcze paru lasek ;)

    Zgadzam sie, ze zbyt szybkie dazenie do malzenstwa i dzieci moze wywolywac u tej drugiej strony podejrzliwosc. Tez tak mialam jak pewien ex po 3 tygodniach randkowania wyznal mi milosc a po pol roku sie oswiadczyl.
    No ale co innego chodzic ze soba pare lat w wieku 20+ a co innego w wieku 30+
    Zreszta, "zbyt szybko" to tez pojecie mocno wzgledne. Dla jednych oswiadczyny po roku zwiazku to za wczesnie, dla innych czas najwyzszy. Grunt by jakos sie zgrac w tym temacie.

    kitty, czego on chcialby w zamian? ... mozliwosci przelecenia jeszcze paru lasek haha, chyba tez nawet nie... czy cos jeszcze osiagnac? No wlasnie jestesmy w tym dziwnym momencie, gdzie w zasadzie mamy juz wszystko. Oboje dobre prace, on nie lada sukcesy zawodowe, wlasny dom, ciekawe wakacje, swoboda, hobby i pasje po pracy.
    Oboje czasem zartujemy, ze jest nam za dobrze i za wygodnie po prostu. Dziecko wywrociloby przeciez to wszystko do gory nogami. Czasem wydaje mi sie, ze on po prostu boi sie zrezygnowac z tego wygodnego i poukladanego zycia.
  • mojemail3 30.05.13, 11:03
    (...)" Oboje czasem zartujemy, ze jest nam za dobrze i za wygodnie po prostu. Dziecko wywrociloby przeciez to wszystko do gory nogami. Czasem wydaje mi sie, ze on po prostu boi sie zrezygnowac z tego wygodnego i poukladanego zycia(...)"

    Jasne, tylko w okolicach jego 40 tki może pojawić się silna potrzeba ojcostwa i tu się żarty skończą...
    A Ty będziesz miała 45 lat i bardzo ograniczone możliwości niestety.
  • june38 30.05.13, 11:38
    No wiec wlasnie. Dokladnie tego mam swiadomosc.
    Tymbardziej, ze juz teraz przebakuje, ze praca, podroze, pieniadze to nie wszystko o co mu w zyciu chodzi.
  • marek.zak1 30.05.13, 11:42
    Właśnie wróciłem z wycieczki rowerowej z jedną z moich córek. 24 lata i zamężna od roku. Powiem wam, że największa (dla mnie) przyjemnością jest seks, szczęście można znaleźć w miłości i małżeństwie, ale spełniernia życiowego bez dzieci sobie nie wyobrażam. Twój poowinien dojśc do tego wniosku jak najszybciej.
  • june38 30.05.13, 12:10
    marek.zak1 napisał:

    > Właśnie wróciłem z wycieczki rowerowej z jedną z moich córek. 24 lata i zamężna
    > od roku. Powiem wam, że największa (dla mnie) przyjemnością jest seks, szczęśc
    > ie można znaleźć w miłości i małżeństwie, ale spełniernia życiowego bez dzieci
    > sobie nie wyobrażam. Twój poowinien dojśc do tego wniosku jak najszybciej.


    Marku, niestety mam dosc ograniczony wplyw na to co Moj powinien robic czy czuc.
    A wielu ludzi pod przymusem czy presja robi cos odwrotnego niz bysmy chcieli.
  • bgz0702 30.05.13, 15:22
    june38 napisał(a):

    > Marku, niestety mam dosc ograniczony wplyw na to co Moj powinien robic czy czuc
    > .
    > A wielu ludzi pod przymusem czy presja robi cos odwrotnego niz bysmy chcieli.

    Zgadzam się z tobą
  • marek.zak1 30.05.13, 18:16
    Ni emówię o zmuszaniu, tylko o przekonywaniu, że dzieci są fajne, a bez nich na dłuższą metę, życie sprawia mniejszą frajdę i czegoś w nim brak.
  • zawle 30.05.13, 18:44
    Ale to się kłóci z naszą filozofią. Żyć tylko dla siebie i tylko o siebie dbać.
    --
    Czy ja sobie przeczę?
    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
    Walt Whitman, Pieśń o sobie
  • marek.zak1 30.05.13, 18:59
    Niestety. Ja w każdym razie swoje zrobiłem.
    marek-zak.blog.onet.pl/2013/05/26/dzieci-nie-bedzie/
  • mojemail3 30.05.13, 12:19
    june38 napisał(a):

    > No wiec wlasnie. Dokladnie tego mam swiadomosc.
    > Tymbardziej, ze juz teraz przebakuje, ze praca, podroze, pieniadze to nie wszys
    > tko o co mu w zyciu chodzi.

    June, to naprawdę nie w tym rzecz,żeby partnera zmuszać, wrabiać, skłaniać i takie tam...
    Wydaje mi się,że w kochającym się związku dwojga ludzi należy jednak wliczyć to ryzyko pojawienia się dziecka jako owocu miłości,być wobec siebie uczciwym, ale skoro się "drwa rąbie wióry muszą być"...
    Ja mam niestety świadomość,że dziecka nie można mieć na zawołanie i chciaż przyjmowaliśmy niepowodzenia ciążowe z pokorą choć z niesłabnącą nadzieją,że jednak się doczekamy pełnej rodziny( w międzyczasie starając się prowadzić ciekawe życie towarzyskie, podróże itp) to dzieciak się pojawił nie mniej nie więcej po 10 latach związku, choć w ciążę to ja zachodziłam bezproblemowo i miałam 25-30 lat...

    --
    Najmi
  • june38 30.05.13, 12:52
    mojemail, JA te swiadomosc mam, ale tu nie o moja swiadomosc chodzi przeciez.
    To inteligentny czlowiek jest i wie o trudnosciach i ryzykach poznego rodzicielstwa. Jest tez ograniczona ilosc razy ile ja moge go w temacie uswiadamiac. Nasi bliscy znajomi przechodza wlasnie druga probe sztucznego zaplodnienia, choc ona ma dopiero 33 lata.

    Zgadzam sie, ze ryzyko pojawienia sie dziecka przy regularnym seksie nalezy brac pod uwage. Mam wrazenie, ze po obu stronach jest to wkalkulowane, tragedii by nie bylo. Szczegolnie, ze tylko ja sie zabezpieczam. Bywalo, ze piguly zapomnialam (o czym wiedzial), czy bralam antybiotyki, ale to nie sklanialo go do siegniecia po gumki czy wstrzemiezliwosci.
  • kag73 30.05.13, 13:16
    June, moze byc tak jak piszesz, po prostu dobrze wygodnie Wam sie zyje, macie wszystko, spoko, strach to zmieniac. Mielismy z mezem podobnie, oboje 31 lat. I tez patanie w powietrzu: chcemy w ogole dziecko czy nie? Tak jest, ze czlowiek wygodnieje, przyzwyczaja sie do takiego stanu i wtedy czesto ma watpliwosci. Jak bylam bardzo mloda bylam przekonana, ze bede kiedys miec dzieci, maz tez. Im starsi, tym mniej przekonani.
    Po dlugich przemysleniach i czestych rozmowach, stwierdzilismy, ze predzej czy pozniej prawie wszyscy maja dzieci i my tez powinnismy moze bedziemy kiedys chcieli miec dzieci, dlaczego wiec nie teraz.Na co wlasciwie czekac? Mamy prace, pieniedze, mozliwosci. Mlodsi nie bedziemy a przede wszystkim dziadkowie tez mlodsi nie beda a czasem moga sie przydac i cieszyc wnukiem:)
    No i tak stwierdzilismy, ze odtwaiamy gumy i do dziela.
    Czasem trzeba rozumowo jak emocji nie ma.
    Nie zalujemy decyzji, co nie znaczy, ze nie ma ludzi rozczarowanych macierzynstwem/ojcostwem.
  • kotoshi 30.05.13, 14:01
    june38 napisał(a): >
    > Zgadzam sie, ze ryzyko pojawienia sie dziecka przy regularnym seksie nalezy bra
    > c pod uwage. Mam wrazenie, ze po obu stronach jest to wkalkulowane, tragedii by
    > nie bylo. Szczegolnie, ze tylko ja sie zabezpieczam.

    Ale gdy się bardzo chce zabezpieczyć i używa tabletek, to wydaje mi się, że wpadka jest niemożliwa.
    Na przykład można wyrobić sobie jakieś strategie, żeby nie zapomnieć - ja biorę tabletkę rano, opakowanie noszę ze sobą w torebce, a w telefonie mam przypomnienie na popołudnie, żeby sprawdzić, czy wzięłam, a wieczorem jeszcze tak czy inaczej jeszcze raz sprawdzam opakowanie. Można to uznać za jakąś fobię, ale sama myśl o wpadce mnie przeraża - więc dopiero czuję się pewnie, gdy to 2 razy sprawdzę.
  • kag73 30.05.13, 14:10
    Bo Ty kotoshi masz 20 lat i nie wiesz jeszcze czy to w ogole ten facet. Autorka ma 38lat i u boku faceta, z ktorym chce byc do konca zycia, jak Bog da. To wszystko.
    Chociaz ja wolalabym w trakcie prania pigulki w ciaze nie zachodzic.
  • kotoshi 30.05.13, 14:19
    kag73 napisała:

    > Bo Ty kotoshi masz 20 lat i nie wiesz jeszcze czy to w ogole ten facet. Autorka
    > ma 38lat i u boku faceta, z ktorym chce byc do konca zycia, jak Bog da. To wsz
    > ystko.
    > Chociaz ja wolalabym w trakcie prania pigulki w ciaze nie zachodzic.

    Kag, wiem, ja tylko odnoszę się do tej myśli (która tu w wątku pojawiła się wiele razy), że zawsze trzeba się liczyć z wpadką. Nie zgadzam się z tym, tabletki dają pewność stuprocentową, jeśli jeszcze tylko trochę wysiłku włoży się w pilnowanie.
  • songo3000 30.05.13, 14:12
    Wypadałoby się zabezpieczać z każdej strony: i Twojej i faceta po prostu. Jak jedna metoda zawiedzie (tabsy to żadne wyzwanie dla pecha :)) to druga zadziała. I to powiedział Songo, gumek nieprzyjeciel ;)

    Aha, całkiem skuteczny jest anal i oral. Optymalnie w tej kolejności właśnie, hehe.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • kotoshi 30.05.13, 14:21
    songo3000 napisał:

    > Wypadałoby się zabezpieczać z każdej strony: i Twojej i faceta po prostu. Jak j
    > edna metoda zawiedzie (tabsy to żadne wyzwanie dla pecha :)) to druga zadziała.
    > I to powiedział Songo, gumek nieprzyjeciel ;)

    Ale mój chłopak nienawidzi gum, ja zresztą też nie.

    > Aha, całkiem skuteczny jest anal i oral. Optymalnie w tej kolejności właśnie, h
    > ehe.

    Rób to, Songo, skoro Ci pasuje :)


  • songo3000 30.05.13, 16:00
    > Rób to, Songo, skoro Ci pasuje :)
    A tak poważnie to przemyśl: warunkiem w zasadzie koniecznym zaciążenia jest strzał bezpośrednio do cipki. Pomijam tu obiegowe ekstrema, zakładam za to, że antykoncepcja zawiedzie. Propozycja dla Twojego chłopaka co by kończył zawsze na zewnątrz jest jak mniemam średnio trafiona i pożądana. Rozwiązaniem jest tu kończenie sesji seksu oralnie lub analnie. Jeżeli któreś z Was stroni od jednego czy drugiego to sorry, nie mój problem.

    --
    Songo3000 - wredny feminista
  • june38 30.05.13, 16:18
    songo3000 napisał:

    > > Rób to, Songo, skoro Ci pasuje :)
    > A tak poważnie to przemyśl: warunkiem w zasadzie koniecznym zaciążenia jest str
    > zał bezpośrednio do cipki. Pomijam tu obiegowe ekstrema, zakładam za to, że ant
    > ykoncepcja zawiedzie. Propozycja dla Twojego chłopaka co by kończył zawsze na z
    > ewnątrz jest jak mniemam średnio trafiona i pożądana. Rozwiązaniem jest tu końc
    > zenie sesji seksu oralnie lub analnie.


    eh songo, w niemal kazdej przyzwoitej broszurce o antykoncepcji stoi, ze plemniki znajduja sie rowniez w plynach wydzielanych zanim do wytrysku wlasciwego dojdzie. Konczenie na zewnatrz staromodnie zwalo sie stosunkiem przerywanym. Skutecznosci antykoncepcyjnej tejze metody pozostawia wiele do zyczenia. O nerwicy dla chlopa, zeby zdazyl w pore wyciagnac, juz nie wspominajac :P