Dodaj do ulubionych

A ja dziś widziałam typa z nadwagą...

19.07.13, 03:16
..(napięcie rośnie).. który mnie kręcił.

Tak postanowiłam o tym napisać ku pocieszeniu odchudzających się.

Sceneria: mała plaża nad małym jeziorkiem, kilka par, kilka rodzinek.
Faceci przeważnie nieźli wizualnie, jeden adonis lokalny po solarce, drugi całkiem fajnie zbudowany tatuś, jeden chudzielec tyka, itp. Bez szału jak dla mnie.
I nagle pojawiają się dwie dziewczynki 10 -11 lat , a w ślad za nimi tatuś. Około 40 kg nadwagi, wzrost nie powiem 180. Zdecydowanie kolo lubi pojeść i posiedzieć a jakieś tam pedalskie ćwiczenia go nie interere ;)
Ma początkującą lustrzycę. Poza tym jest taki... no duży.
Pomimo tego (albo raczej właśnie dlatego) zawieszam na nim wzrok i zaczynam obserwować.
Jest pełen humoru, ochlapuje żonę na brzegu jak wesoły hipopotam, ma łobuzerski błysk w oku, a oko skierowane wyłącznie właśnie na tę żonkę (która na skraju wody stoi ubrana i zdaje się ma wstręt do tak niskich rozrywek jak taplanie się w publicznych brudnych bajorach, a jednak nie rusza się stamtąd i wyraźnie lubi tego hipcia).
Typ wskakuje do wody na morsa, potem baraszkuje co jakiś czas wracając do żony aby z nią półgłosem się przekomarzać.

No i zaczęłam mu się przyglądać może nie tyle grzesząc myślą ;) co zastanawiając się: a jaki też właściwie on może być w łóżku. I moja wyobraźnia podsuwała mi wyłącznie opcję: że jest dobry. Patrzyłam na tę wesołą masę i jakoś tak mi się wydawało, że jej właściciel wie jak jej użyć.


Mój mąż (i zarazem typ) jest przystojny, wysoki, nie ma śladu nadwagi a nawet w sezonie jest nieco przypakowany z uwagi na epizody pracy fizycznej.
Nigdy nie uważałam, że mogłabym się obejrzeć za typem z nadwagą. Do dzisiaj.

To pewnie wypadkowa mojego pracowicie i skutecznie rozbudzanego libido oraz tego, że ten mężczyzna był spełnionym mężem i ojcem, a do tego akceptował sam siebie w stopniu radosnym. To było widać gołym okiem.
Obserwuj wątek
    • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 08:12
      Ja znalem wiele dziewczyn z nadwaga, ktore uwazalem za ladne.Zona kolegi przytyla po ciazach z 20 kg, a wciaz uwazam ja za ladna kobiete. Bo to nie tylko to decyduje. Ladna skora, zdrowe wlosy, zeby, harmonijna budowa itd. Nadwaga nie jest zawsze determinujaca jesli chodzi o urode kobiety. W moich oczach ma znaczenie drugorzedne. Jesli chodzi o mezczyzn, to wsrod tych z duzymi osiagnieciami spolecznymi, zawodowymi i o duzych zasobach finansowych to chyba zupelnie sie nie liczy - i tak sa alfami. Wsrod tych bez tego wszystkiego - moze w niektorych wypadkach decydowac o ich byc albo nie byc, ale zwykle sama w sobie niewiele zmienia oprocz kwestii zdrowotnych.
    • kruche_ciacho Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 09:24
      wcale Ci sie nie dziwie ;)
      moj "chlopak" jest takim wlasnie niedzwiedziem
      jego nadwaga nie rzuca sie tak bardzo w oczy poniewaz jest wysoki ale ta jego wielkosc..... kreci mnie strasznie
      czuje sie mala kobietka przy nim a jesli chodzi o lozko to tak jak to ujelas, wie jak swojej masy uzyc ;)
      oh, bo sie rozmarzylam.....
      • aniuki Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 14:43
        Nie, owu już była czas jakiś temu.
        Ja mam po prostu życiowy skok libido, którego sama do końca nie rozumiem. Tzn. częściowo jest on świadomie przeze mnie wywołany, przyzwany itp. Ale skala efektu i jego trwałość mnie zaskakują.
        W dodatku mąż wyjechał na ponad tydzień...
        (Przypomniało mi się, że wyrwało mu się ostatnio określenie "rycząca czterdziestka", na które do końca nie wiedziałam czy mam się obrazić czy nie ;) bo bądź co bądź postarza mnie o całe trzy lata!!! ;))

        Nie wnikam w potrzeby wieloryba, które zresztą najwyraźniej były spełnione. Nie wyglądał jakby pościł od miesięcy. Na żonę, zresztą zgrabną i drobną, patrzył raczej z przyjaźnią i przyjemnością niż z dzikim pożądaniem.

        Wnikam tylko w to, że mógł mi się spodobać egzemplarz reprezentujący typ zupełnie przeze mnie pomijany.
            • zawle Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 22:58
              rafill napisał:

              > Dokładnie. Wybierając faceta musisz się określić, czy chcesz mieć burdel, domek
              > na prerii czy może wesołe miasteczko.

              To taki odpowiednik tego kobieta powinna być dziwką w łóżku, damą na salonach i gospodynią w domu? jakoś nie chcecie wybierać jednej opcji:) a tak swoją drogą rafiku..kogo byś wybrał?


              --
              Czy ja sobie przeczę?
              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
              Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 23:12
                zawle napisała:

                > To taki odpowiednik tego kobieta powinna być dziwką w łóżku, damą na salonach i
                > gospodynią w domu? jakoś nie chcecie wybierać jednej opcji:) a tak swoją drogą
                > rafiku..kogo byś wybrał?

                Ja nie mam nic do gadania. Jak pies, łapię w zęby tę kość co przypadkiem spada ze stołu i chodu ! Może uda się coś obgryźć, zanim parobki znajdą i obiją kijami.

                A taki współczesny alfa - biznesmen nie musi wybierać. Kochankę ma na bunga bunga, sekretarki, asystentki i menedżerki pełnią rolę damy na spotkaniach biznesowych, a dziećmi opiekuje się mama - gospodyni w domu.
            • hello-kitty2 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 23:54
              rafill napisał:

              > Dokładnie. Wybierając faceta musisz się określić, czy chcesz mieć burdel, domek
              > na prerii czy może wesołe miasteczko.

              Ha! Ale to sie zmienia z czasem tzn czego chce. Sama nie moge w to uwierzyc. Patrze na eksa i mysle 'kurwa, kto to jest?' :) No jak w tym wypadku okreslic sie z gory?
              • kag73 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 19.07.13, 23:57
                hello-kitty2 napisała:
                > Ha! Ale to sie zmienia z czasem tzn czego chce. Sama nie moge w to uwierzyc. Pa
                > trze na eksa i mysle 'kurwa, kto to jest?' :) No jak w tym wypadku okreslic sie
                > z gory?
                No kitty, od tego sa rozwody. Bierz to czego potrzebujesz w danym momencie a co bedzie pozniej sie okaze:))
                  • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 00:07
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Dziwie sie tylko sobie, ze mi sie tak zmienia.

                    Yoric mnie zajebie, za to co powiem :D
                    Z winy ojca. Masz pokręcony idealny wzorzec męskości, nie miał się jak ukształtować, bo odrzucałaś prawdziwego ojca, a to na jego bazie normalnie kształtuje się to co w podświadomości jest uważane za ideał mężczyzny.
                    Nie martw się, jedziemy tutaj na tym samym wózku, tylko u mnie to rzutuje nie na dobór partnera a na niestabilną osobowość.
                    • mojemail3 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 00:14
                      rafill napisał:
                      (...)"Masz pokręcony idealny wzorzec męskości, nie miał się jak ukształtować, bo odrzucałaś prawdziwego ojca, a to na jego bazie normalnie kształtuje się to co w podświadomości jest uważane za ideał mężczyzny(...)"

                      A to jest żart taki, czy prawdziwa zależność?
                      Ja mam męża o tym samym znaku zodiaku co ojciec...
                      I wielu kwestiach są podobni...
                      --
                      Najmi
                    • aniuki Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 10:26
                      A to by częściowo tłumaczyło moje zawirowania z mężem..

                      Najpierw młodzieńczy zachwyt i wspólne nurzanie się w beztrosce bez patrzenia na takie głupoty jak niegospodarność czy nieodpowiedzialność.
                      A po 10 latach i dwójce dzieci nagle z moje strony wielka pretensja (co lepsze, zupełnie uzasadniona): Jesteś niegospodarny! I nieodpowiedzialny!

                      Tato mój istotnie prowadzi specyficzne życie, które ja akceptuję, ale robię to tylko dlatego że go kocham. Dla kogoś innego nie byłabym taka wyrozumiała... Mama nigdy go wprost nie deprecjonowała w naszych (moich i brata) oczach, ale pośrednio już tak. Nie raz.
              • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 00:02
                hello-kitty2 napisała:

                > Ha! Ale to sie zmienia z czasem tzn czego chce. Sama nie moge w to uwierzyc. Pa
                > trze na eksa i mysle 'kurwa, kto to jest?' :) No jak w tym wypadku okreslic sie
                > z gory?

                No pewnie, dlatego ludzie pozbawieni ekonomicznego strachu tworzą często półpłynne związki, które rozpadają się i zawiązują z nowymi osobami co parę lat. Wystarczy popatrzeć na celebrytów, jak to się tam plecie.
                Natomiast ci, którzy są w jakiś sposób zmuszeni jeść tę żabę wspólnie, mają większe zahamowania przed szaleństwami i u nich to chyba zwykle "kurwa, kto to jest?" musi jeszcze przejść w "to jest kurwa", żeby się coś konkretnie podziało :D
                • mojemail3 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 00:06
                  rafill napisał:
                  (...)"No pewnie, dlatego ludzie pozbawieni ekonomicznego strachu tworzą często półpłynne związki, które rozpadają się i zawiązują z nowymi osobami co parę lat. Wystarczy popatrzeć na celebrytów, jak to się tam plecie (...)"

                  Półpłynne związki tworzą też ludzie z tzw,głębokiej patologii społecznej...


                  --
                  Najmi
                  • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 00:09
                    mojemail3 napisała:

                    > Półpłynne związki tworzą też ludzie z tzw,głębokiej patologii społecznej...

                    Pytanie dlaczego ? Według mnie, ze względu na dokładnie tą samą zależność. Dla nich ekonomiczna presja społeczna jest o wiele mniejsza. Alimenty pierdolą, bo i tak ich nie płacą, a forsy jest im potrzebne tyle, żeby zjeść suchą bułkę i wypić jabola.
                    To kwestia aspiracji vs możliwości. Klasa średnia na dorobku najbardziej napina żyłkę :)
        • that.bitch.is.sick Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 22.07.13, 10:39
          aniuki napisała:

          > Wnikam tylko w to, że mógł mi się spodobać egzemplarz reprezentujący typ zupełn
          > ie przeze mnie pomijany.

          Też mnie to zastawiało takie nagłe kłucie między nogami na widok jakiegoś mężczyzny o wyglądzie zupełnie przypadkowym..i tak sobie wykalkulowałam że może za duże znaczenie nadajemy cechom obiektu czy też bodźcom zewnętrznym. Może jest tak żę pojawia się obiekt w odpowiedniej chwili i czasie a my sugerujemy się że to bodziec zewnętrzny który był generalnie tylko iskrą padającą na gotowy stos z podpałką.


          --
          Freedom's just another word for nothing left to lose
          Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
        • prosty_facet wzrost libido świadomie wywołany 02.08.13, 18:53
          aniuki napisała:


          > Ja mam po prostu życiowy skok libido, którego sama do końca nie rozumiem. Tzn.
          > częściowo jest on świadomie przeze mnie wywołany, przyzwany itp. Ale skala efek
          > tu i jego trwałość mnie zaskakują.

          A możesz zdradzić tajemnicę "wypracowania" wzrostu libido ?


          --
          "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
          • aniuki Re: wzrost libido świadomie wywołany 02.08.13, 19:50
            Ha.
            Trudne pytanie. Spróbuję.

            1) Doceniłam, że mam w domu wysokolibidowego przystojniaka, zawsze chętnego i adorującego (tzn. do momentu gdy odpuścił, bo w końcu dał sobie spokój). Musiałam niestety najpierw go odrzucić żeby to zrozumieć ile to jest warte, ile to ułatwia. A raczej musiałam poczuć,że on mnie zaraz odrzuci..
            2). Doceniłam, że jeszcze nie jestem całkiem zgrzybiała i posiwiała, i jeszcze go kręcę.
            Musiałam niestety najpierw poczuć, że jest prawie gotowy do odejścia.
            3) Dotarł do mnie sens słów mojej przyjaciółki, która zresztą boryka się ze swoim związkiem jeszcze dawniej niż ja ze swoim. Powiedziała mi, że zrozumiała ostatnio po śmierci koleżanki m.in. także i to, że z życia trzeba brać garściami, póki trwa.
            4) Doceniłam udział seksu w zdrowym związku - dzięki temu forum chyba w głównej mierze.
            5) Zrozumiałam że manipulowałam dostępem do seksu. Postanowiłam,że spróbuję już tego błędu więcej nie popełniać. Nie wiem czy to możliwe na dalszą metę w mojej sytuacji.
            5) Wyciszyłam w sobie złość i racjonalne zarzuty i otworzyłam się na wartość samego seksu z mężem - nawet podczas kryzysu. Wartość seksu nawet jako chwilowego remedium, seksu podczas jednonocnego zawieszenia broni, seksu jako koła ratunkowego, seksu jako znanej drogi porozumienia starych skłóconych kochanków. Tylko, że musiałam przeżyć bardzo gorzkie pół roku, żeby do tego dojrzeć.

            Nie mam pojęcia jak długo to potrwa. Bo to się na razie dzieje niejako w oderwaniu od dynamiki naszego kryzysu. Sądzę, że to oderwanie nie będzie trwało wiecznie.

            Moje libido budziło się jakoś samo w międzyczasie. Nie było to chyba jednak moim świadomym celem, tylko jakoś się działo "samo". Np. częściej zdarzało mi się głęboko wciągać powietrze z zapachem obcych mi mężczyzn, taksować wzrokiem hydraulika reperującego mi piec c.o. itp. Robiło mi się znów cholernie gorąco, gdy mąż mnie choćby zdawkowo, pojednawczo i krótko obejmował - itp objawy...

            Rozbudzonego libido użyłam jako lodołamacza. Dopłynęłam na nim do dryfującego daleko męża i przerzuciłam pierwsze liny do niego na pokład.
            Co dalej, nikt nie wie.

            Nie wiem czy te moje opisy coś komuś pomogą.
            To jest obwarowane tyloma specyficznymi okolicznościami..

            • hello-kitty2 Re: wzrost libido świadomie wywołany 02.08.13, 20:10
              aniuki napisała:

              > Nie wiem czy te moje opisy coś komuś pomogą.
              > To jest obwarowane tyloma specyficznymi okolicznościami..

              Pomoga, pomoga, piszesz wyjatkowo dokladnie, przystepnie i zrozumiale (i w punktach! = moj typ), tylko tego wysokolibidowego przystojniaka w domu bedzie ciezko wytrzasnac :)
    • rafill radosna masa 20.07.13, 08:57
      Moze dlatego byl taki radosny i ujmujacy, bo czesto uprawial seks z akceptujaca go zona ? Wedlug mnie jest jakies sprzezenie zwrotne miedzy poziomem akceptacji przez otoczenie i wewnetrznym samopoczuciem. A czlowiek, ktory dobrze sie czuje i jest pewny siebie, staje sie z automatu bardziej atrakcyjny.
    • giuliettax Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 09:23
      .....może nie na temat,ale ma związek z plażą...
      obserwując widok zachodzącego słońca mój wzrok uciekł w kierunku leżącej na piasku parki...oboje ok.45 lat...on głaszcze ją po roznegliżowanym ciele..ona pręży swe ciało łaknąc coraz śmielszego dotyku...po czasie widzę odpowiednią reakcję pana na ciało swej partnerki...kuźwa..jakie to jest piękne kiedy ma się świadomość,że są ludzie,którzy faktycznie czerpią z siebie przyjemność...
        • giuliettax Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 09:39
          mojemail3 napisała:

          > Z perspektywy młodości i atrakcyjności nie trzymający standardów ludzie, grubi,
          > starzy, niepełnosprawni czerpiący radość i satysfakcję z seksu mogą szokować. A
          > tu nie ma prostej zależności: młody i atrakcyjny-pożądany i usatysfakcjonowany
          > .
          uważam,że każdy ma prawo do szczęścia,miłości,seksu...nie rozpatruję potrzeb ludzkich w kontekście atrakcyjności czy jednostek chorobowych...zawsze cieszyło mnie to i uwielbiam widok nieskrępowanego okazywania uczuć ukochanej osobie...
          • mojemail3 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 10:07
            giuliettax napisał(a):
            > uważam,że każdy ma prawo do szczęścia,miłości,seksu...nie rozpatruję potrzeb lu
            > dzkich w kontekście atrakcyjności czy jednostek chorobowych...zawsze cieszyło m
            > nie to i uwielbiam widok nieskrępowanego okazywania uczuć ukochanej osobie...

            To dobre podejście,mam nadzieję,że wszystko co najlepsze, jeszcze jest przed Tobą...


            --
            Najmi
              • mojemail3 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 10:19
                rafill napisał:

                > A ja uważam przeciwnie. Nikt nie ma prawa do szczęścia. W naturze osiągnięcie s
                > ukcesu jest wypadkową genetycznych predyspozycji i zagorzałej walki. Na to pier
                > wsze nie mamy wpływu.

                A czy ja piszę,że każdy ma prawo do szczęścia?

                Osiągnięcie sukcesu...jakiego: zdobycie najbardziej atrakcyjnego partnera, udana reprodukcja, sukces zawodowy, prestiż, pozycja, dobrobyt?
                W naturze to jedynie skuteczna reprodukcja i przetrwanie jest sukcesem.
                Genetyczne predyspozycje mam, do przetrwania.
                Poza wymienione ograniczenia jestem ponad, serio, serio.
                Ciężko było dojrzeć do takiej postawy, ale da się, potem już łatwiej się żyje.


                --
                Najmi
                  • aniuki Re: A co z zasadą 20.07.13, 12:42
                    Samej zasady się chyba prościej nie da ;)
                    A co do tego, jak to widzę w swojej sytuacji (jeśli pamiętasz, ja jestem czaplą a mój mąż żurawiem z bajki Brzechwy, teraz mój ruch) - no więc mój mąż nie inwestuje bo jakiś czas temu uznał, że już nie warto. A jednak aktualnie ma seksu ile chce. Bo ja dla odmiany uznałam, że warto i zaczęłam okazywać, inicjować, zabiegać, starać się. To jest pewien etap, na pewno zmieni się w coś innego. Ale na razie on się nie stara a ma.
                • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 20.07.13, 13:03
                  aniuki napisała:

                  > która tak mi się tutaj spodobała :) "Miej wyj.bane, a będzie Ci dane". Kiedy si
                  > ę sprawdza?
                  > Poza tym, że akurat u mojego męża ;)

                  Ja tez przyznam sie, ze nie znam i w ogole nie rozumiem tej zasady. Nie rozumiem okreslenia ''miej wyjebane''? Jedyne co mi przychodzi na mysl, to np. ale gosc ma wyjebana chate, jak ma taka fajna chate to i chetna sie znajdzie = bedzie mu dane? Nie no kompletnie nie kumam tego powiedzenia. Pierwszy raz to slysze. No ale ja nie mowie po polsku od lat.
                  • zawle Re: A co z zasadą 20.07.13, 14:22
                    hello-kitty2 napisała: > Ja tez przyznam sie, ze nie znam i w ogole nie rozumiem tej zasady. Nie rozumie
                    > m okreslenia ''miej wyjebane''?

                    To ja Ci ją wytłumaczę na przykładzie. Jesteś żoną. Dbasz o męża, starasz się, zakładasz seksowne ciuszki a on ciągle marudzi, ciągle mu nie staje, ciągle go boli głowa. Ale mówi że kocha, tylko jest trochę zmęczony i wasza dniowa rozpiska nie jest kompatybilna i żebyś się Zdziśka przestałą go w ogóle czepiać. I tu wchodzi "miej wyjebane". Więc....przestajesz się starać, nie gotujesz, nie dbasz żeby ulubione płatki ZAWSZE były w domu. I tu pojawia się pointa. '....a będzie Ci dane". Twój maż zauważa że istniejesz, bardziej się stara, bo chce tych corn flakesów CODZIENNIE rano, inaczej mu robota nie idzie. Albo wyprowadza się do kochanki bo przegięłaś z płatkami. czaisz?
                    --
                    Czy ja sobie przeczę?
                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                    • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 20.07.13, 22:34
                      zawle napisała:

                      > hello-kitty2 napisała: > Ja tez przyznam sie, ze nie znam i w ogole nie roz
                      > umiem tej zasady. Nie rozumie
                      > > m okreslenia ''miej wyjebane''?
                      >
                      > To ja Ci ją wytłumaczę na przykładzie. Jesteś żoną. Dbasz o męża, starasz się,
                      > zakładasz seksowne ciuszki a on ciągle marudzi, ciągle mu nie staje, ciągle go
                      > boli głowa. Ale mówi że kocha, tylko jest trochę zmęczony i wasza dniowa rozpis
                      > ka nie jest kompatybilna i żebyś się Zdziśka przestałą go w ogóle czepiać. I tu
                      > wchodzi "miej wyjebane". Więc....przestajesz się starać, nie gotujesz, nie dba
                      > sz żeby ulubione płatki ZAWSZE były w domu. I tu pojawia się pointa. '....a będ
                      > zie Ci dane". Twój maż zauważa że istniejesz, bardziej się stara, bo chce tych
                      > corn flakesów CODZIENNIE rano, inaczej mu robota nie idzie. Albo wyprowadza si
                      > ę do kochanki bo przegięłaś z płatkami. czaisz?

                      aha czyli zwrot 'miec wyjebane' znaczy 'mnie to jebie', 'mam to w dupie', innymi slowy zasada brzmi 'mniej to w dupie, a bedzie ci dane' ale wtedy to juz nie smakuje, jak wtedy kiedy ci zalezy :)
                      • rafill Re: A co z zasadą 20.07.13, 22:44
                        hello-kitty2 napisała:

                        > aha czyli zwrot 'miec wyjebane' znaczy 'mnie to jebie', 'mam to w dupie', innym
                        > i slowy zasada brzmi 'mniej to w dupie, a bedzie ci dane' ale wtedy to juz nie
                        > smakuje, jak wtedy kiedy ci zalezy :)

                        Nie tylko nie smakuje, ale ta zasada zwyczajnie się nie sprawdza, w każdym razie nie na dłuższą metę.
                        • zawle Re: A co z zasadą 20.07.13, 23:15
                          rafill napisał: > Nie tylko nie smakuje, ale ta zasada zwyczajnie się nie sprawdza, w każdym razi
                          > e nie na dłuższą metę.

                          Mówisz jak moja koleżanka która poszła na terapię . Mąż chciał się w spokoju rozwieść, ona chciała żeby byli razem. Według niej terapia była nieskuteczna. Masz rację...na dłuższą metę nie sprawdza się. Żona raz Ci da, potem będzie to samo. Już to wiesz. Więc?
                          --
                          Czy ja sobie przeczę?
                          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                          Walt Whitman, Pieśń o sobie
                            • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 21.07.13, 00:13
                              rafill napisał:

                              > zawle napisała:
                              >
                              > > Więc?
                              >
                              > Co "więc" ? :) U mnie żona nie chce się rozwieść, ja też nie. Więc - nic ? :) A
                              > co ma być ?

                              Tyle, ze jako maz swojej zony nie bedziesz atrakcyjny dla zadnej kobiety, nawet jak bedziesz mial cialo z Fight Club. Natomiast mozesz miec ja (bez jej orgazmu, na to bym nie liczyla niestety, no chyba ze sie czyms nawali :) jesli zagrasz w zazdrosc.
                              • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 00:33
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Tyle, ze jako maz swojej zony nie bedziesz atrakcyjny dla zadnej kobiety, nawet
                                > jak bedziesz mial cialo z Fight Club. Natomiast mozesz miec ja (bez jej orgazm
                                > u, na to bym nie liczyla niestety, no chyba ze sie czyms nawali :) jesli zagras
                                > z w zazdrosc.

                                Wiem o tym. Ale ty zakładasz, że taki seks ma dla mnie jakąś wartość. A dla mnie nie ma, sram na coś takiego.
                                • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 00:41
                                  rafill napisał:

                                  > Wiem o tym. Ale ty zakładasz, że taki seks ma dla mnie jakąś wartość. A dla mni
                                  > e nie ma, sram na coś takiego.

                                  Odnieś do siebie - czy chciałabyś pieprzyć się z facetem, gdybyś wiedziała że w sumie to go rusza jedynie perspektywa wygodnego zamieszkania razem z Tobą i Twoja ewentualna dostępność w tym względzie, albo - zakładając że byłabyś w związku z jakimś gościem, że możesz uprawiać z nim seks tylko pod warunkiem, że go solidnie nastraszysz.
                                  Pewnie nie, bo to jest uwłaczające dla kobiety.
                                  Dla mężczyzny to jest uwłaczające dokładnie w tym samym stopniu, zatem dziękuję za uwagę.
                                  • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 21.07.13, 01:16
                                    rafill napisał:

                                    > rafill napisał:
                                    >
                                    > > Wiem o tym. Ale ty zakładasz, że taki seks ma dla mnie jakąś wartość. A d
                                    > la mni
                                    > > e nie ma, sram na coś takiego.
                                    >
                                    > Odnieś do siebie - czy chciałabyś pieprzyć się z facetem, gdybyś wiedziała że w
                                    > sumie to go rusza jedynie perspektywa wygodnego zamieszkania razem z Tobą i Tw
                                    > oja ewentualna dostępność w tym względzie, albo - zakładając że byłabyś w związ
                                    > ku z jakimś gościem, że możesz uprawiać z nim seks tylko pod warunkiem, że go s
                                    > olidnie nastraszysz.
                                    > Pewnie nie, bo to jest uwłaczające dla kobiety.
                                    > Dla mężczyzny to jest uwłaczające dokładnie w tym samym stopniu, zatem dziękuję
                                    > za uwagę.

                                    A ja mysle, ze seks z nia ma dla Ciebie wartosc, skoro caly czas wierzysz, ze doprowadzisz ja do orgazmu i za kazdym razem sie starasz i nie chcesz sie rozwiesc a ona cie caly czas kreci. Tu nie ma odniesienia do mnie, ja nie jestem w takiej relacji, a jakbym byla to bym tak wlasnie zrobila albo znalazla kochanke.

                                    Tu nie chodzi o straszenie. Tyle sie naczytales na forum i nie tylko i nadal nie kumasz. Powinnismy zawsze rozmawiac na przykladach. Powinienes sie tak zachowywac, zeby byla zazdrosna i wtedy sama przyjdzie i jak cie dosiadzie to bedzie dla niej podniecajace, ze cie moze miec, rozumiesz, bedzie ja to krecic i bedzie tego chciala, to nie ma zwiazku ze stachem, w ogole nie rozumiesz kobiet Sabat i jeszcze jej ta mozliwosc odbierasz. Pamietasz jak opowiadales jak tesciowa dzwonila, a ona myslala ze to jakas kobieta? O takich sytulacjach mowi, gdzie tu zastraszanie?
                                    • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 06:27
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Tu nie ma odniesienia do mnie, ja nie jestem w ta
                                      > kiej relacji, a jakbym byla to bym tak wlasnie zrobila albo znalazla kochanke.
                                      >
                                      > Tu nie chodzi o straszenie. Tyle sie naczytales na forum i nie tylko i nadal ni
                                      > e kumasz. Powinnismy zawsze rozmawiac na przykladach. Powinienes sie tak zachow
                                      > ywac, zeby byla zazdrosna i wtedy sama przyjdzie i jak cie dosiadzie to bedzie
                                      > dla niej podniecajace, ze cie moze miec, rozumiesz, bedzie ja to krecic i bedzi
                                      > e tego chciala, to nie ma zwiazku ze stachem, w ogole nie rozumiesz kobiet Saba
                                      > t i jeszcze jej ta mozliwosc odbierasz. Pamietasz jak opowiadales jak tesciowa
                                      > dzwonila, a ona myslala ze to jakas kobieta? O takich sytulacjach mowi, gdzie t
                                      > u zastraszanie?

                                      Zastanów się, bo najpierw piszesz:

                                      "Tyle, ze jako maz swojej zony nie bedziesz atrakcyjny dla zadnej kobiety, nawet jak bedziesz mial cialo z Fight Club."

                                      a za chwilę:

                                      "a jakbym byla to bym tak wlasnie zrobila albo znalazla kochanke."

                                      Powiedz mi, jak można znaleźć kochankę, nie będąc atrakcyjnym dla żadnej kobiety ? :) Udała się komuś już taka sztuka ? Bo to lepsze niż chodzenie po linie, szacun.

                                      Po drugie - jeśli w takiej sytuacji (udawanej zdrady) sprawa się rypnie, a rypnie się, bo wybuchnie mega awantura i ona nigdy nie odpuści zanim nie dowie się prawdy - to gdy wyjdzie, że to wszystko tylko grubymi nićmi szyta prowokacja, wtedy pogrążę się ostatecznie. To tak jak grożenie dziecku, że zaraz zostanie ukarane. Jak będziesz tylko grozić, to dziecko nauczy się, że można cię olewać. Czasem trzeba ukarać naprawdę.
                                      • marek.zak1 Re: A co z zasadą 21.07.13, 09:16
                                        Rafil, Kitty Ci pisze, że nie chodzi o zdrade. Powiedz sąsiadce sąsiadce z miłym usmiechem ,,dzień dobry" i ona też odpowie z takim samym usmiechem. To pokaze Twojej żonie, że możesz się podobac innym.
                                        • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 09:23
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > To pokaze Twojej żonie, że możesz się podobac innym.

                                          Marek, jeszcze się dzięki temu forum nie nauczyłeś, że Twoja żona (obojętnie w jakim by to nie było układzie) jest ostatnią osobą we wszechświecie, która założy, że możesz podobać się innym kobietom ?
                                          • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 09:46
                                            "Marek, jeszcze się dzięki temu forum nie nauczyłeś, że Twoja żona (obojętnie w jakim by to nie było układzie) jest ostatnią osobą we wszechświecie, która założy, że możesz podobać się innym kobietom ?"

                                            Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam. W koncu mnie sie tez maz podoba, dlaczego wiec nie mialby podobac sie i miec szans u innych kobiet. Przeciez swiadczyloby to o moim zlym guscie. Ja go wzielam a zadna inna by nie chciala?
                                            Jezeli ktoras kobieta mysli tak jak Ty piszesz to chyba brak jej wyobrazni i warto by jej uzmyslowic, jak doradza kitty, ze jednak sa jeszcze inne kobiety wokol i jej facet moze sie podobac.
                                            • zawle Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:02
                                              kag73 napisała: > Ja sie z tym absolutnie nie zgadzam. W koncu mnie sie tez maz podoba, dlaczego
                                              > wiec nie mialby podobac sie i miec szans u innych kobiet.

                                              Dobrze napisane. O ile się podoba. O ile Cię kręci. O ile go wybrałaś. A co gdy już się nie podoba, gdy już nie widzisz w nim mężczyzny, gdy Cię nie kręci, gdy już nie pamiętasz czemu się z tym niemotą/padalcem/frajerem związałaś? Ja wiem że jak jest małżeństwo, to decyzje o rozstaniu są trudne. nawet dla żony: patrz powyżej. Niestety to niewiele ma wspólnego z walorami ślubnego. Taka żona oczywiście idiotką nie jest i wie że ON komuś podobać się może. Ale ona go już wypróbowała i wie że jest do bani ( dla niej). Kiedyś rozmawiałam z kobietą której mąż czarował na imprezach inne. Nie przeszkadzało jej to. Miała niezły ubaw. Wiesz o czym wtedy myślała? Ciekawa jestem czy nadal byś się tak wdzięczyła gdybyś wiedziała na jego temat to co ja. Przykładów tejże wiedzy nie przytoczę;) Kobiety są dużo bardziej mroczne, niż się wydaje. Oczywiście nie wszystkie;)

                                              --
                                              Czy ja sobie przeczę?
                                              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                              Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                              • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 11:32
                                                zawle napisała:
                                                > Dobrze napisane. O ile się podoba. O ile Cię kręci. O ile go wybrałaś. A co gdy
                                                > już się nie podoba, gdy już nie widzisz w nim mężczyzny, gdy Cię nie kręci, gd
                                                > y już nie pamiętasz czemu się z tym niemotą/padalcem/frajerem związałaś?

                                                Hmm, zawle, na dwoje babka wrozyla, jak to mowia, moze byc tak albo siak, ale kto nie ryzykuje/kombinuje w Rawiczu nie siedzi(znasz to powiedzenie? Czy to raczej regionalne?:))
                                                • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 11:45
                                                  kag73 napisała:
                                                  > Hmm, zawle, na dwoje babka wrozyla, jak to mowia, moze byc tak albo siak, ale k
                                                  > to nie ryzykuje/kombinuje w Rawiczu nie siedzi(znasz to powiedzenie? Czy to rac
                                                  > zej regionalne?:))

                                                  Zakrecona cos dzis jestem...Jeszcze dodam, ze czasem jest tak, ze ten niby "nijaki" i do niczego staje sie jednak interesujacy gdy na horyzoncie pojawia sie konkurencja. To troche tak jak z kobietami i kupowaniem butow. Nie wiem czy zauwazylas, taki obrazek: kobieta wchodzi do obuwniczego, oglada jakas pare butow(ostatnia), hmm, zastanawia sie, waha, ladne...nieladne, no nie wie. Ale jak tylko pojawia sie inna kobieta, ktorej wpada w oko ta para kapci, natychmist ta niepewna chwyta bierze je do reki i mowi: "to moje buty", albo "niestety ja juz je wybralam" i pospiesznie idzie do kasy zaplacic. A nawet jezeli nie to i tak te buty staja sie dla niej duzo ladniejsze niz myslala na poczatku.
                                              • aniuki Re: A co z zasadą 21.07.13, 12:43
                                                Ależ oczywiście.
                                                Przecież dokładnie to samo przechodzę u siebie. I nie uważam tego za jakiś mrok :)
                                                Po prostu ja znam mojego męża prawie 20 lat. Przez pierwsze dziesięć owszem, świata za nim nie widziałam. Przez drugie dziesięć to nieco inaczej wyglądało. Teraz z nim jestem, gdybym nie chciała to bym nie była. Ale jednak wiem o nim dość sporo.
                                                I gdy widzę wpatrzone w niego młodsze ode mnie kobiety (a nawet gdy ich nie widzę, to doskonale wiem, że są - bo to wynika z jego a. zawodu, b. predyspozycji psychofizycznych) to oczywiście mogę się tylko uśmiechać. Z pobłażaniem. Trochę też czuję żalu, że lata mojego cielęcego zachwytu już bezprowrotnie za mną.. to se ne wrati, pane Havranek! Wszystko było takie proste ;)

                                                Co nie znaczy, że gdy sytuacja z wpatrywaniem przekracza pewne granice nie zapala mi się czerwone światełko.

                                                A ostatnio i kogut się włączył.
                                              • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:09
                                                rafill napisał:

                                                > kag, bo jak baba z facetem nie sypia, ale tez sie nie rozwodzi, to znaczy, ze m
                                                > a go za nieatrakcyjnego ale uzytecznego idiote :)

                                                Taa, ale czy to nie Ty pisales kiedys, ze Twoja zona jest zazdrosna? Cos mi sie tak kojarzy.
                                                Do tego ona z Toba sypia, oferuje(oferowala) inne formy seksu, ktorych Ty seksem nie nazywasz, dla Ciebie seks to penetracja, wszystko inne to nie seks. Sypia z Toba ale nie tak czesto jakbys chcial:)
                                                I ciekawe, ze czesto taka baba jak pojawia sie na horyzoncie inna, nagle doznaje olsnienia, patrz watek aniuki!
                                                I do tego jak takiej babie nie zalezy dlaczego chce wylacznosci, przeciez na seks bez zobowiazan z inna moglaby pozwolic.
                                                • zawle Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:16
                                                  kag73 napisała:
                                                  > I do tego jak takiej babie nie zalezy dlaczego chce wylacznosci, przeciez na se
                                                  > ks bez zobowiazan z inna moglaby pozwolic.


                                                  No a Ty byłabyś tak dobra i życzliwa i pozwoliłabyś? Wyobraź sobie..on się myje, perfumuje, widzisz błysk w jego oku. Poprawiasz mu kołnierzyk, doradzasz co do krawata ? Niech sobie idzie zaruchać, a co mu będę bronić. I nie pojawiają się żadne myśli? Przecież on z nią rozmawia, może o mnie, przytula ją, czy jest w tym czułość, pomaga jej otworzyć wino, może ją pokocha, może będzie chciał odejść. ?????
                                                  --
                                                  Czy ja sobie przeczę?
                                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 11:34
                                                    rafill napisał:

                                                    > taaa... bedzie chcial odejsc i miec z nia duzo dzieci. Wy to jednak naiwne jest
                                                    > escie. Ale faktem jest, ze tak mysli baba :)

                                                    Trudno powiedziec jak mysli facet, ale z reguly tez nie daje kobiecie wolnej reki w przypadku kiedy on seksu nie oferuje:))
                                                  • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 11:50
                                                    zawle napisała:
                                                    > No a Ty byłabyś tak dobra i życzliwa i pozwoliłabyś? Wyobraź sobie..on się myje
                                                    > , perfumuje, widzisz błysk w jego oku. Poprawiasz mu kołnierzyk, doradzasz co d
                                                    > o krawata ? Niech sobie idzie zaruchać, a co mu będę bronić. I nie pojawiają si
                                                    > ę żadne myśli? Przecież on z nią rozmawia, może o mnie, przytula ją, czy jest w
                                                    > tym czułość, pomaga jej otworzyć wino, może ją pokocha, może będzie chciał ode
                                                    > jść. ?????

                                                    Hmm, czyli nie jest jest kompletnie obojetny i do tego znienawidzony. Albo tez bez jego czesci nie poradzi sobie ekonomicznie.
                                                • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 21.07.13, 12:23
                                                  kag73 napisała:

                                                  I ciekawe, ze czesto taka baba jak pojawia sie na horyzoncie inna, nagle doznaj
                                                  > e olsnienia, patrz watek aniuki!

                                                  Dokladnie. Tak samo donosil Abrigado, ze zona sie stala demonem seksu, gdy poznal babke i sie zaczal angazowac. A juz ze soba nie rozmawiali, juz dzieci wiedzialy ze nie tworza zwiazku, juz ja przekreslil i pisal o rozwodzie. I zonce sie odmienilo.
                                                • aniuki Re: A co z zasadą 21.07.13, 13:07
                                                  Tak było jak Kag pisze.
                                                  Dopóki mąż podczas kryzysu małżeńskiego trwał w swojej samotnej męskiej twierdzy, wydawało mi się, że wciąż ja rozdaję karty.
                                                  Gdy pojawiła się obok niego jakaś kobieta o niejasnym dla mnie statusie, sytuacja się zmieniła.
                                                  W jednym flashbacku zobaczyłam jak pakuję mu dzieci na weekend do auta, a one się cieszą, bo będą dwa dni z ukochanym tatą i nową ciocią, którą bardzo lubią. I że tak się stanie, że on ma gdzie i do kogo się wynieść. I że wtedy nie będzie czego ratować.

                                                  Ten flashback wystarczył. Chociaż to nie była prawda tylko jedna z alternatywnych wersji wydarzeń.
                                        • zawle Re: A co z zasadą 21.07.13, 09:26
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > Rafil, Kitty Ci pisze, że nie chodzi o zdrade. Powiedz sąsiadce sąsiadce z miły
                                          > m usmiechem ,,dzień dobry" i ona też odpowie z takim samym usmiechem. To pokaze
                                          > Twojej żonie, że możesz się podobac innym.


                                          Wszytko zależy na jakim etapie jest Twój związek. Może też pomyśleć o Tobie "żenujący frajer"
                                          --
                                          Czy ja sobie przeczę?
                                          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                          Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                          • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 09:38
                                            zawle napisała:

                                            > Wszytko zależy na jakim etapie jest Twój związek. Może też pomyśleć o Tobie "że
                                            > nujący frajer"

                                            O, to właśnie :)
                                            A jeśli bezseksie spowodowane przez kobietę trwa już bardzo długo, to ta wersja jest wielokrotnie bardziej prawdopodobne. Faceta to się jeszcze naprawi, ale baby jak się zaprze, to diabeł nawet nie przemoże. Uparte to jak kozioł. Nie i koniec. Nawet nie wie taka czemu, ale będzie się trzymać jak pijany poręczy, jeśli sobie coś uroiła.
                                              • zawle Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:04
                                                marek.zak1 napisał:

                                                > Nie mam doświadczeń z bezseksiem. Poza tym jeśli sympatycznie usmiechasz się do
                                                > sąsiadki, to dlaczego ktokolwiek ma pomysleć, że jestes żenujacym frajerem.

                                                Wydaje mi się ze z introwertyczną żoną zależną od Ciebie wielu rzeczy o kobietach nie wiesz.
                                                --
                                                Czy ja sobie przeczę?
                                                Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                • marek.zak1 Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:13
                                                  Wiem, że wielu rzeczach o kobietach nie wiem, ale cały czas sie uczę. Poza tym fakt, że ja zarabiam, o moja zona nie, nie oznacza, że jest ode mnie zależna. Zależność i wolność to stan umysłu a nie zarobków, koleżanko Zawle.
                                                  • zawle Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:18
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wiem, że wielu rzeczach o kobietach nie wiem, ale cały czas sie uczę. Poza tym
                                                    > fakt, że ja zarabiam, o moja zona nie, nie oznacza, że jest ode mnie zależna. Z
                                                    > ależność i wolność to stan umysłu a nie zarobków, koleżanko Zawle.


                                                    Tak się mówi. Ale jako była żona powiem Ci że własnego poczucia wolności nie oceniasz w warunkach pokoju.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:32
                                                    Marek, kobity sa jak koty. Lasza sie, ocieraja, mialcza, ale ktorejs nocy moze jej wpasc do glowy, zeby we snie przegryzc ci tetnice :) I tak jak o kotach, nigdy nie bedziesz wiedziec co siedzi w srodku. Tylko slepia jak talerze, ktore nie wyrazaja zadnych emocji.
                                                    A faceci jak psy - leza tam gdzie dac miske, co w duszy to na zewnatrz, a najwiecej emocji i tak wyraza podrygujacy ogonek.
                                                • rafill Re: A co z zasadą 21.07.13, 10:40
                                                  Zawle, mysle ze dla wiekszosci mezczyzn ta wiedza bylaby straszna i lepiej jest tak, ze wiele o kobietach nie wiedza. Rzadko ktory bylby w stanie je potem kochac. Kochajacy mezczyzni idealizuja kobiety i tak jest lepiej dla wszystkich.
                                                  • kag73 Re: A co z zasadą 21.07.13, 11:38
                                                    rafill napisał:
                                                    > Zawle, mysle ze dla wiekszosci mezczyzn ta wiedza bylaby straszna i lepiej jest
                                                    > tak, ze wiele o kobietach nie wiedza. Rzadko ktory bylby w stanie je potem koc
                                                    > hac. Kochajacy mezczyzni idealizuja kobiety i tak jest lepiej dla wszystkich.

                                                    A vice versa, rafill. Podobnie jak kochajace kobiety idealizuja mezczyzn i do tego wiele wybaczaja, bo to w koncu tylko mezczyzna:)
                                                    www.youtube.com/watch?v=DwBirf4BWew
                                            • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 21.07.13, 12:37
                                              rafill napisał:

                                              > zawle napisała:
                                              >
                                              > > Wszytko zależy na jakim etapie jest Twój związek. Może też pomyśleć o Tob
                                              > ie "że
                                              > > nujący frajer"
                                              >
                                              > O, to właśnie :)
                                              > A jeśli bezseksie spowodowane przez kobietę trwa już bardzo długo, to ta wersja
                                              > jest wielokrotnie bardziej prawdopodobne. Faceta to się jeszcze naprawi, ale b
                                              > aby jak się zaprze, to diabeł nawet nie przemoże. Uparte to jak kozioł. Nie i k
                                              > oniec. Nawet nie wie taka czemu, ale będzie się trzymać jak pijany poręczy, jeś
                                              > li sobie coś uroiła.

                                              Nie zaslaniaj sie Sabat. Zawle nie zna Twojej zony.

                                              Zawle zona Sabata to zazdrosnica. Jak do Sabata dzwonila tesciowa, ktora w telefonie wpisana mial pod jej imieniem i zona to zobaczyla (on byl na spacerze z dziecmi) to zrobila mu scene zazdrosci. To jest idealny grunt pod zachowania okolozdradowe. Ona nie pomysli zalosny frajer. Wiesz kto tak pomysli? Sabat o sobie. Brakuje mu jaj. Wiesz co on zrobil na ta scene zazdrosci? Ona go rozczulila, rozmiekczyla. On sie z tego wytlumaczyl i zrobilo mu sie cieplo na serduszku, ze jednak musi go kochac skoro tak sie przejela. Kto sie tak otwiera przed przeciwnikiem, no przeciez to jakby pies polozyl sie na plecki i rozlozyl lapki. Ona ma byc w niepewnosci, w szachu, a nie kontrolowac sytuacje.
                                      • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 21.07.13, 12:12
                                        rafill napisał:

                                        > Zastanów się, bo najpierw piszesz:
                                        >
                                        > "Tyle, ze jako maz swojej zony nie bedziesz atrakcyjny dla zadnej kobiety, nawe
                                        > t jak bedziesz mial cialo z Fight Club."
                                        >
                                        > a za chwilę:
                                        >
                                        > "a jakbym byla to bym tak wlasnie zrobila albo znalazla kochanke."

                                        Slowo klucz do zrozumienia to 'ja'. Ja (z moim umyslem, a Twoim cialem) w Twojej sytuacji bym znalazla, a Ty nie (nie z Twoimi watpliwosciami).

                                        > Powiedz mi, jak można znaleźć kochankę, nie będąc atrakcyjnym dla żadnej kobiet
                                        > y ? :) Udała się komuś już taka sztuka ?

                                        No masz. Co myslisz, ze moi wszyscy kochankowie byli fizycznie atrakcyjni? :)
                                        Ale zostawmy temat kochanki, bo nie jestes gotowy (psychicznie).

                                        > Po drugie - jeśli w takiej sytuacji (udawanej zdrady) sprawa się rypnie, a rypn
                                        > ie się, bo wybuchnie mega awantura i ona nigdy nie odpuści zanim nie dowie się
                                        > prawdy - to gdy wyjdzie, że to wszystko tylko grubymi nićmi szyta prowokacja, w
                                        > tedy pogrążę się ostatecznie.

                                        To najciekawsze, a jak sie ma rypnac przepraszam? Jesli jesli rzeczywiscie udajemy Ty i ja, ze cos miedzy nami jest, to ja nie puszcze pary z ust, to ja to wyjdzie pytam? Ona nie odpusci? I co mi zrobi? Chcesz powiedziec, ze sie WYGADASZ? Wypaplesz? Taki jestes cienias? I Ty myslisz o kochance, jak na sucho boisz sie poprobowac? To jak Ty sie zachowasz jak wybuchnie awantura o rzeczywista kochanke? Moze jeszcze wypaplesz nazwisko i adres kochanki? I Ty sie dziwisz, ze jestes dla kobiet przezroczysty, no ktora by tak ryzykowala? NIe no nie wierze. Nie potrafisz trzymac jezyka za zebami? A gdzie Twoja tajemniczosc?
                                        • mojemail3 Re: A co z zasadą 22.07.13, 00:00
                                          Ufff, przebrnęłam...

                                          hello-kitty2 napisała:
                                          (...)"Moze jeszcze wypaplesz nazwisko i adres kochanki? I Ty sie dziwisz, ze jestes dla kobiet przezroczysty, no ktora by tak ryzykowala? NIe no nie wierze. Nie potrafisz trzymac jezyka za zebam? (...)"

                                          Kitty, a ja znam z opowiadań taką sytucję, to wcale nie było zabawne...Mąż wypaplał żonie NAZWISKO I ADRES kochanki, pojechali tam razem, a potem było cięcie zdjęć na kawałki w obecności kochanki, w jej mieszkaniu...Była biedna w takim szoku,że zaniemówiła, zamiast zrzucić cudowne małżeństwo ze schodów...
                                          Żałosne, po stokroć żałosne...
                                          Rzecz jasna biorę stronę kochanki, ale...że na takiego idiotę przystała wcześniej, straszne...
                                          Najmi
                                          • hello-kitty2 Re: A co z zasadą 22.07.13, 01:27
                                            mojemail3 napisała:

                                            > Kitty, a ja znam z opowiadań taką sytucję, to wcale nie było zabawne...Mąż wypa
                                            > plał żonie NAZWISKO I ADRES kochanki, pojechali tam razem, a potem było cięcie
                                            > zdjęć na kawałki w obecności kochanki, w jej mieszkaniu...Była biedna w takim s
                                            > zoku,że zaniemówiła, zamiast zrzucić cudowne małżeństwo ze schodów...
                                            > Żałosne, po stokroć żałosne...
                                            > Rzecz jasna biorę stronę kochanki, ale...że na takiego idiotę przystała wcześni
                                            > ej, straszne...

                                            O ja pierdziele, jeszcze najlepsze jakby na to wszedl jej maz i wyjebal cala trojke za drzwi :) Moja droga to sie na film nadaje.

                                            Sabat idziesz w zaparte, a jak cie zlapia za reke to mowisz, ze to nie Twoja reka ;) A na powaznie to dobrze, ze nie bierzesz opcji z kochanka pod uwage. No ale co z Toba czlowieku, zeby ktos wyciagnal z Ciebie wszystko co chce? Toz to zawsze bedziesz stratny. Szkoda. Jak to mowia: jak ktos ma miekkie serce to ma twarda dupe?
                                            • rafill Re: A co z zasadą 22.07.13, 05:58
                                              hello-kitty2 napisała:

                                              > O ja pierdziele, jeszcze najlepsze jakby na to wszedl jej maz i wyjebal cala tr
                                              > ojke za drzwi :) Moja droga to sie na film nadaje.

                                              To ty nie wiesz, że mężczyźni są tacy odważni tylko wobec samotnych dziewczyn ? Gdyby miała męża, to państwo Dulscy nigdy by się tam nie zjawili.

                                              > Sabat idziesz w zaparte, a jak cie zlapia za reke to mowisz, ze to nie Twoja re
                                              > ka ;) A na powaznie to dobrze, ze nie bierzesz opcji z kochanka pod uwage. No a
                                              > le co z Toba czlowieku, zeby ktos wyciagnal z Ciebie wszystko co chce? Toz to z
                                              > awsze bedziesz stratny. Szkoda. Jak to mowia: jak ktos ma miekkie serce to ma t
                                              > warda dupe?

                                              Bez przesady. W rzeczach kluczowych nie zdradzam szczegółów. O wielu wydarzeniach z przeszłości moja żona nie wie i się nigdy nie dowie. Ja już żyłem podwójnym życiem, co prawda w innych kontekstach niż seks, ale nie mniej ważnych. Nikt nic nie wie, a to było lata temu.

                                              Z kochanką / kochankiem, to jest taka sprawa, że jak sama nazwa wskazuje to jest osoba, którą się kocha. A trudno się kogoś kocha, gdy potem trzeba wrócić do domu, wysłuchać "kazań", popatrzeć drugiej osobie w oczy i sobie samemu w lustro. No i tak sobie myślę, że na dłuższą metę to boli, obie strony.
                                              Nie wiem co czuje taka kobieta, ale domyślam się, że jak sypia z facetem, to w głębi duszy chyba chciałaby z nim być ? Chyba robi to z miłości do niego ? Można zaprzeczać, ale co ona tam musi czuć, jak jej zostaje tylko wygrzane miejsce w łóżku i wyobraźnia, co on teraz robi w swoim domu, z żoną. Dlaczego ona jest samotna, a on z żoną, której podobno nienawidzi ? Dlaczego tej żonie należy się coś, co powinno być jej ?
                                              To chyba nie jest szczęśliwy układ, nie ? Żal mi.
                                              • rafill Re: A co z zasadą 22.07.13, 06:03
                                                Dziewczyny, nie sypiajcie z żonatymi facetami.
                                                Sami są sobie winni, jeśli nie potrafią odejść od swoich niby "wrednych" żon. Najczęściej sami są nie mniej wredni, a w dodatku zakłamani. Chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. A tak się nie da, jak się nie obrócić, to dupa zawsze będzie z tyłu.
                                                • mojemail3 Re: A co z zasadą 22.07.13, 10:28
                                                  rafill napisał:
                                                  (...)"Dziewczyny, nie sypiajcie z żonatymi facetami(...)"

                                                  Żonatego to ja mam w domu...

                                                  Rafillu, to już wyrok dożywotni na siebie podpisujesz;-)

                                                  --
                                                  Najmi
                                              • mojemail3 Re: A co z zasadą 22.07.13, 08:46
                                                rafill napisał:
                                                " To ty nie wiesz, że mężczyźni są tacy odważni tylko wobec samotnych dziewczyn ?
                                                > Gdyby miała męża, to państwo Dulscy nigdy by się tam nie zjawili"
                                                (...)
                                                Znasz życie, tak było, to była wolna dziewczyna...

                                                rafill napisał:
                                                "Z kochanką / kochankiem, to jest taka sprawa, że jak sama nazwa wskazuje to jes
                                                > t osoba, którą się kocha. A trudno się kogoś kocha, gdy potem trzeba wrócić do
                                                > domu, wysłuchać "kazań", popatrzeć drugiej osobie w oczy i sobie samemu w lustr
                                                > o. No i tak sobie myślę, że na dłuższą metę to boli, obie strony.
                                                > Nie wiem co czuje taka kobieta, ale domyślam się, że jak sypia z facetem, to w
                                                > głębi duszy chyba chciałaby z nim być ? Chyba robi to z miłości do niego ? Możn
                                                > a zaprzeczać, ale co ona tam musi czuć, jak jej zostaje tylko wygrzane miejsce
                                                > w łóżku i wyobraźnia, co on teraz robi w swoim domu, z żoną. Dlaczego ona jest
                                                > samotna, a on z żoną, której podobno nienawidzi ? Dlaczego tej żonie należy się
                                                > coś, co powinno być jej ?
                                                > To chyba nie jest szczęśliwy układ, nie ? Żal mi (...)"

                                                Napisałeś to oddając dokładnie stan uczuciowy tej dziewczyny, o której wspomniałam.
                                                Facet łajza ostatnia, ona miała jakieś 25 lat, on 40 a przed żoną trząsł gaciami aż miło...
                                                A dziewczyna była naprawdę zakochana, zaślepiona raczej :-(
                                                --
                                                Najmi
                                                • zawle Re: A co z zasadą 22.07.13, 08:56
                                                  mojemail3 napisała: > Facet łajza ostatnia, ona miała jakieś 25 lat, on 40 a przed żoną trząsł gaci
                                                  > ami aż miło...
                                                  > A dziewczyna była naprawdę zakochana, zaślepiona raczej :-(

                                                  No to jej się pokazał w całej krasie swej:)))) Żonka niezła, facet niezły, przedstawienie przednie. Dobrze dla dziewczyny ze tego doświadczyła, mogła szybko się odkochać i dostała nauczkę na przyszłość.
                                                  --
                                                  Czy ja sobie przeczę?
                                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • giuliettax Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 22:14
                rafill napisał:

                > A ja uważam przeciwnie. Nikt nie ma prawa do szczęścia. W naturze osiągnięcie s
                > ukcesu jest wypadkową genetycznych predyspozycji i zagorzałej walki. Na to pier
                > wsze nie mamy wpływu.
                Ty z pewnością nie Fifik-jak to jest żyć ze świadomością,że nic w życiu nie może się udać?
                • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 22:42
                  giuliettax napisał(a):

                  > Ty z pewnością nie Fifik-jak to jest żyć ze świadomością,że nic w życiu nie moż
                  > e się udać?

                  To nie tak, że nic. Nic w sprawach damsko-męskich, a poza tym jednak istnieje jakiś dość szeroki margines spraw, w których atrakcyjność seksualna nie jest decydującą sprawą.
                  Niemniej - żyje się dość ciężko.
                  • giuliettax Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 22:47
                    rafill napisał:

                    > giuliettax napisał(a):
                    >
                    > > Ty z pewnością nie Fifik-jak to jest żyć ze świadomością,że nic w życiu n
                    > ie moż
                    > > e się udać?
                    >
                    > To nie tak, że nic. Nic w sprawach damsko-męskich, a poza tym jednak istnieje j
                    > akiś dość szeroki margines spraw, w których atrakcyjność seksualna nie jest dec
                    > ydującą sprawą.
                    > Niemniej - żyje się dość ciężko.

                    Nie mów,że Jesteś typem faceta,który uważa,że kobiecie można zaimponować wyłącznie mamoną?
                    Uważasz,że tylko gruby pofel jest w stanie zapewnić status porządanego osobnika?

                    • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 23:13
                      giuliettax napisał(a):

                      > Nie mów,że Jesteś typem faceta,który uważa,że kobiecie można zaimponować wyłącz
                      > nie mamoną?
                      > Uważasz,że tylko gruby pofel jest w stanie zapewnić status porządanego osobnika
                      > ?

                      O, to dalece bardziej skomplikowane niż tylko gruby portfel.
                      Na temat atrakcyjności ludzie książki napisali i niektóre stały się światowymi bestsellerami :D

                      Z tego całego potoku wiedzy, przekonującej jak i podejrzanej, począwszy od poradników dla perfekcyjnej pani domu, podręczników uwodzenia, kamasutry, kartek ze ściennego kalendarza, pamiętników Ani z Zielonego Wzgórza i popularnonaukowego psychoewo mnie osobiście przekonuje kilka kwestii:

                      1) Kody kulturowe. Ktoś coś ma, drugi nie ma, co jest nośnikiem pewnego przekazu w danej kulturze. Ten co ma jest atrakcyjny, ten co nie ma - nie jest. W danej kulturze obowiązują pewne kanony, przykładowo - myślisz - audi, merc, leks - nadziany koleś, skoda - emerytowany księgowy. Chociaż w przeliczeniu na żywą gotówkę, może się okazać, że ten koleś od skody ma super auto, a od merca - iluśtamletniego trupa.
                      Nieważne - kod jest kodem. Jest nośnikiem pewnej treści.
                      Garnitur może nim być. Kaloryfer na brzuchu może nim być. Wielkie bicepsy mogą nim być. Willa z basenem może nim być. Tysiąc książek na koncie i jedna napisana - mogą nim być. Wiele zależy od środowiska.
                      Coś co koduje sukces, osobnik naznaczony daną klasą pojęciową jest wrzucany przez mózg do pudełka z napisem "alfa" i od tej pory jest uważany za atrakcyjnego.

                      2) Reguła niedostępności
                      3) Obiekt potwierdzony społecznym dowodem ufności
                      4) Do ludzi trafiają specyficzne rodzaje zachowania. Człowiek posiada pewien rozpoznawalny schemat zachowania, który działa na odpowiedni typ charakteru po stronie płci przeciwnej.
                      Przykładowo - spotykam kobiety, które mówią, że trafiają na samych pojebów. Prawda jest taka, że one tych pojebów przyciągają, podświadomie zachowują się w taki sposób, że nadają sygnał atrakcyjny głównie dla nich. Dla pozostałych pozostają "przeźroczyste".
                      Z facetami jest podobnie.
                      Mężczyzna uwodząc kobietę prezentuje pewien sposób zachowania. To jest dość istotne, tak jak taniec godowy u zwierząt. To jest jak klucz, który otwiera tylko niektóre drzwi. Dopasowujemy się do siebie.
                      Imho, w większości wypadków, cechy osobnicze jako takie nie są same w sobie nośnikami atrakcyjności, chyba że występują w bardzo dużym nasileniu. Kluczowy jest sygnał, czyli zachowanie.
                      Natomiast brak pewnych cech może być dyskwalifikujący. Np. niedostępność mężczyzny poprzez bycie żonatym, ubóstwo, tępota umysłowa, otyłość, słaba budowa fizyczna - to może przekreślać sukces. Jednak to zachowanie jest katalizatorem reakcji.
                      Posiadane cechy są jak samochód, a zachowanie to paliwo. Samochód wyścigowy bez paliwa nie pojedzie, a z paliwem nawet stary rupieć gdzieś sobie dopyrka :)

                      Więc - nie tylko gruby portfel. To gigantyczne uproszczenie.
                      Mówiąc generalnie - status osobnika alfa, wyjątkowego pod jakimś względem.
                      Czasem jest to związane z pieniędzmi, czasem nie.
                    • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 21.07.13, 00:10
                      Jeszcze dodam, że to jest taki etap w życiu. Potem jak ludzie się postarzeją, dzieci wychodzą z domu, to wszystko już się inaczej układa. Inaczej są rozłożone naciski i priorytety w życiu, seks to raczej mało znacząca sprawa, o ile wcale.
                      No i baba już nic nie ugra "piękną nóżką" bo jej nie ma.
                      • zawle Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 21.07.13, 01:02
                        rafill napisał:

                        > Jeszcze dodam, że to jest taki etap w życiu. Potem jak ludzie się postarzeją, d
                        > zieci wychodzą z domu, to wszystko już się inaczej układa. Inaczej są rozłożone
                        > naciski i priorytety w życiu, seks to raczej mało znacząca sprawa, o ile wcale
                        > .
                        > No i baba już nic nie ugra "piękną nóżką" bo jej nie ma.

                        Znam te pary. Chadzają razem do kościoła, na wesela, na chrzciny. Tyle że ze sobą nie gadają. W domu też. Fajne w tym jest tylko to, ze żyją tak jak chcą, po swojemu.
                        --
                        Czy ja sobie przeczę?
                        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                        Walt Whitman, Pieśń o sobie
        • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 09:53
          mojemail3 napisała:

          > młody i atrakcyjny-pożądany i usatysfakcjonowany

          Atrakcyjny = pożądany. Tutaj zależność jest oczywista i niepodważalna.
          Problem leży wyłącznie po stronie własnych oczekiwań. Często aspiracje są powyżej możliwości i stąd bierze się problem.
          • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 09:56
            rafill napisał:

            > Problem leży wyłącznie po stronie własnych oczekiwań. Często aspiracje są powyż
            > ej możliwości i stąd bierze się problem.

            Dodam, że czasem atrakcyjność jest tak niska, że nie jest w stanie sprostać niczyim aspiracjom - wtedy sytuacja robi się faktycznie nieciekawie :)
            Sytuacja częstsza u mężczyzn, jako że kobiece aspiracje są z automatu wycelowane na wyższe standardy niż u płci przeciwnej, czasem niezależnie od własnych, realnych możliwości.
          • mojemail3 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 20.07.13, 10:04
            rafill napisał:
            > Atrakcyjny = pożądany. Tutaj zależność jest oczywista i niepodważalna.
            > Problem leży wyłącznie po stronie własnych oczekiwań. Często aspiracje są powyż
            > ej możliwości i stąd bierze się problem.

            Tak jakbyś nie umiał wyjść poza swoje ograniczenia.Nie doczytałeś "usatysfakcjonowany"...
            To skąd się biorą te przypadki piszących na forum o swojej atrakcyjności i mimo to nie pożądanych i nie usatyfakcjonowanych przez partnera?
            Ja już się nasłuchałam od porzuconych żon " a przecież nie jestem gruba i brzydka" ( nie były, obiektywnie)

            A to co kiedyś napisałeś w odpowiedzi na tekst forumowiczki " innym facetom się podobam", że mężczyzni na (prawie) każdej oko zawieszą, przetestowałam, jak się dość pewnie przejdzie w butach na wysokich obcasach, każdy zwróci uwagę, nie trzeba być super modelką...


            --
            Najmi
    • gomory Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 21.07.13, 09:32
      > Nigdy nie uważałam, że mogłabym się obejrzeć za typem z nadwagą. Do dzisiaj.

      He, he, he - ale staremu pewnie nie powiedziałaś, że miałabyś chętkę zrobić tamtego masywniaka, co? Roziskrzony wzrok skryty za ciemnymi okularami, taka słodka tajemnica. Nie to co, męski zaśliniony jęzor wiszący jak krawat, nie pozostawiający złudzeń do której miss minispódniczki ma wzwoda.

      Takie życie - można być atrakcyjnym jak Marek Zak, a i tak Ci ślubna na boku gola strzeli. Z sekretnym wdziękiem rzecz jasna ;).
      • aniuki Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 21.07.13, 12:59
        O czekaj czekaj to nie takie proste.

        U nas działał za dobrych lat i znów wraca do użytku po zimie kod dotyczący "oglądania się". Ja mu w przerysowaniu, umyślnie i żartobliwie wypominam każdą laskę za którą choćby jednym okiem strzeli itp. Czyli klimaty "jak tam nowa kochanka? ;)) uważaj żeby ci się imiona nie popieprzyły :P"
        On z kolei wie, że ja raczej nie zwracałam wielkie uwagi na obcych facetów i do tej pory raczej tego nie robiłam. Więc jak mi się zdarzyło obejrzeć to było wielkie halo.

        Ale... w ciągu ostatnich paru miesięcy trochę się zmieniło u mnie pod tym względem.
        Więc nie omieszkam go uradować opisem tej historyjki.
        Za tydzień - jak tylko wróci z trasy i odeśpi. I oczywiście dopierze koszule ze szminki ;)))

      • maracooja Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 01.08.13, 10:58
        Gość może był radosny, bo noc miał udaną a mężem/partnerem jest od niedawna?
        Ona z przeszłością, on po przejściach i łapią trochę tego szczęścia?

        A co do gabarytów - lekka nadwaga dopuszczalna, tłuściel odpada w przedbiegach.
        Swoją drogą, to ciekawe, że mi, heteroseksualnej na wskroś, już od bardzo dawna ŻADEN facet się nie podoba. Nawet na plaży ciacho mnie nie zakręci. Ostatnio jeden, taki łysy cyklista w barze, zamyślił się ciekawie. Zawiesiłam wzrok.
        No dramat.

        • hello-kitty2 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 01.08.13, 11:16
          maracooja napisała:

          > Swoją drogą, to ciekawe, że mi, heteroseksualnej na wskroś, już od bardzo dawna
          > ŻADEN facet się nie podoba. Nawet na plaży ciacho mnie nie zakręci. Ostatnio j
          > eden, taki łysy cyklista w barze, zamyślił się ciekawie. Zawiesiłam wzrok.
          > No dramat.

          Mam to samo, nikt mi sie nie podoba, no co mam sie zmuszac?
          A jak myslisz dlaczego tak sie dzieje? Troche niepokojace, co?
          • rafill Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 01.08.13, 11:23
            hello-kitty2 napisała:

            > A jak myslisz dlaczego tak sie dzieje? Troche niepokojace, co?

            Za dużo to forum czytacie :)
            Nie martwcie się, mnie też się przestają kobiety podobać. Może z czasem stracę całkiem pociąg seksualny i problem z głowy, przynajmniej z tym. Ale kompleksy pozostaną, więc chociaż z tym walczę :) Bardzo możliwe, że jak (o ile) się kiedyś w końcu poczuję atrakcyjny, to oleję kobiety ciepłym moczem (jako obiekt pożądania).
            • maracooja Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 01.08.13, 11:36
              To nie forum, do licha, tylko rzeczywistość i okoliczności bardzo realne robią sobie ze mnie jaja.
              Ja mam libido i nie mam ochoty się zwijać z tematem ale jak tylko widzę jakiś wzrok faceta na sobie zawieszony to kurczę się, uciekam, boję i c.hu.j wie co jeszcze.
            • hello-kitty2 Re: A ja dziś widziałam typa z nadwagą... 01.08.13, 11:47
              rafill napisał:

              > Nie martwcie się, mnie też się przestają kobiety podobać. Może z czasem stracę
              > całkiem pociąg seksualny i problem z głowy, przynajmniej z tym.

              Ha! To nie tak, potrzeby seksualne nadal isnieja, niezaspokojone, brakuje obiektu. To jest chyba ta roznica, ze Ty podniecasz sie cialami kobiet, a u mnie odwrotnie: ja widze ciala mezczyzn i oceniam je wielokrotnie jako bardzo atrakcyjne, do tego sa w porzadku ale oni mnie nie podniecaja. Nie wiem dlaczego?

              Ale kompleksy p
              > ozostaną, więc chociaż z tym walczę :) Bardzo możliwe, że jak (o ile) się kiedy
              > ś w końcu poczuję atrakcyjny, to oleję kobiety ciepłym moczem (jako obiekt pożą
              > dania).

              Idziesz sciezka Abrigado, ktory juz tam byl, juz je zlewal cieplym moczem, a potem sie puszczal ze wszystkimi. A potem zona chciala go odzyskac. Tego chcesz, co? :) Ale nie wiemy jakie bylo zakonczenie tej historii. Myslisz, ze jest teraz szczesliwy? Ja mysle, ze nie. Wiary zabraklo.
    • prosty_facet typ z nadwagą i błyskiem w oku 02.08.13, 18:45

      > I nagle pojawiają się dwie dziewczynki 10 -11 lat , a w ślad za nimi tatuś. Ok
      > oło 40 kg nadwagi, wzrost nie powiem 180. Zdecydowanie kolo lubi pojeść i posie
      > dzieć a jakieś tam pedalskie ćwiczenia go nie interere ;)
      > Ma początkującą lustrzycę. Poza tym jest taki... no duży.
      > Pomimo tego (albo raczej właśni