Dodaj do ulubionych

O co chodzi?

24.10.13, 15:40
O jakiegoś czasu czytam to forum, aby znaleźć odpowiedź na nurtujący mnie problem.
Bardzo proszę o łagodny wymiar kary i pomoc, jestem zdołowana, niepotrzebne mi teraz złośliwe komentarze, czy tzw kopy w tyłek. Oczywiście głaski też nie, najlepiej jakieś trzeźwe spojrzenie, może podzielenie się doświadczeniem.

od ponad roku jestem w związku z pewnym mężczyzna, choć słowo 'związek" to pewnie za dużo - jak się chyba domyślacie, nie ma seksu.
Poznaliśmy się przez internet, portal randkowy. Hm, już na pierwszy rzut oka pomyślałam sobie o nim - podrywacz. Ale, że facet okazał się bardzo błyskotliwy, pomyślałam - ok, nigdy nie byłam z takim gościem, skoro on chętny, to czemu nie, spróbuję, może to będzie przygoda może czegoś się nauczę ;) (a ja mam opinię poukładanej, rozsądnej, itepe, itede, sami wiecie).
Zaczęło się. Okazało się, ze facet jest susper gościem, inteligentnym, z poczuciem humoru, świetnie tańczy, jest towarzyski, itd.
Oczywiście wiele kobiet w jego zyciu do tej pory, lubi kobiety, mówił o tym sam.
Nie przejmowałam się, bo w sumie ani razu nie pomyślałam o nim jako kandydacie na męża na przykład. ;)
Generalnie wspólny czas był super! Porozumienie totalne, intelektualne, emocjonalne, itd.
Po pewnym czasie wyznał , że kocha, itd.
Powiedział też, że nigdy nie spotkał kobiety która by go tak kręciła intelektualnie.

i do rzeczy - w czym problem? ano w seksie.
Od początku było dziwnie.
Od początku nie garnął się do całowania, przytulania, miziania, jedyne co, to trzymanie za rękę.
No i pierwszy seks, niby ok, ale miałam wrażenie, że jestem gwiazdą porno, wszystkie pozycje, na wszystkie możliwe sposoby, bez specjalnych czułości i gier wstępnych.
Dodam jeszcze, bo może to ważne - na trzeciej randce byłam u niego (mieszkamy w sąsiadujących miastach), ale nocowałam w hotelu, co trochę go zniesmaczyło, a już na piatej nocowałam, zabrał się za seks, ale ja odmówiłam (niedyspozycja).
Na szóstej seks :)
No i ten pierwszy seks jakby potwierdził moje przypuszczenia, że facet doświadczony jak diabli (te ruchy, zmiany pozycji, nawet sposób zakładani gumki), a ja kurde gimnazjalistka, he he he, co to się kocha tylko z miłośćią w tle.
Ale pomyślałam sobie, że ok, nauczę się czegoś, może będzie fajnie, albo mnie rzuci no i trudno.
Nie rzucił, ale seks już nie był ok.
Generalnie facet w ogóle do mnie się nie dobierał, no może parę razy, ale to raczej dawał do zrozumienia że ma ochotę na seks, z tym, ze zawsze był to oral.
Nigdy nie głaskał, nie pieścił, prawie nie dotykał.
Twierdził, że lubi małe piersi, że zgrabny tyłek jest jego fetyszem (a to jak w mordę ja ;) )
Na początku zgadzałam się na ten oral, wtedy seks był co jakieś dwa tygodnie (ale długo to trwalo, w sensie jego dochodzenie). Potem sobie powiedziałam, o nie, ja też chcę coś z tego mieć - więc wyglądało to tak, że najpierw go pieściłam, on osiągał wzwód, potem pozycja na jeźdźca (klasyczna i od tyłu powodowała, że po dosłownie dwuminutowym pompowaniu jemu opadał penis) i mój orgazm (ale ja sterowałam), potem oral i jego zadowolenie (czasem szybko, czasem bardzo długo, niekiedy musiał wspomóc masturbacją).
Co jakiś czas prowadziliśmy na ten temat rozmowy, nigdy nie dałam odczuć, że jestem niezadowolona.
Powiedział mi, że już tak miał raz z jedną kobietą. że odszedł, bo każdy weekend był dla niego stresem.
że to impotencja na tle psychicznym.
Nigdy nie był u seksuologa.
Zaczęłam go do tego namawiać, powiedział, że ok, żebym zapisywała wizyty, ale jak przychodził termin tysiąc wymówek.
Pytałam, czy chce zebym odeszła - nie chciał. Mówił , że mnie kocha, że chce dzieci nawet się oświadczył (ale nie potraktowałam poważnie, bo był nadrinkowany)
cały czas był na portalu, potem odkryłam, że na niejednym, łącznie z jakimiś rosyjskimi, nie raz zdarzało mu się nie kasować historii w kompie (moim) i widziałam, że ma kontakty z kobietami.
Po moich protestach wykasował, bądź ukrył wszystko.
Co jakiś czas np. nocami przychodziły smsy do niego.
Pewnego dnia na fb napisała do mnie dziewczyna, że spotkał się z nią. Zapytałam potwierdził, powiedział że przespał się, bo musiał potwierdzić swoją męskość.
Ok, przełknęłam.
Mineło trochę czasu -dostałam filmik, nie wiem od kogo, jak ten ktoś go znalazł - na filmiku jest on z jakąś dziewczyną, ona robi mu oral. Nagrywał on, we własnym domu.
Po jakimś czasie dostałam sms, że z kimś się spotyka, nr telefonu, zadzwoniłam, cuda wianki się działy, ostatecznie spotkałam się z dziewczyną z filmiku. Okazało się, że zaczęli się spotykać, zanim my się poznaliśmy, w zasadzie spotkania polegały na tym, że ona przyjeżdżała do nniego, wypili drinka, ona robiła mu oral, jechała do domu.
Raz tylko był pełen stosunek, potem on nawet się do niej nie dobierał, nie zdejmował spodni, majtek, itd. Jedyne co, to pieścił piersi, był "hiszpan" (duże cycki ma).
Tak, ona już wie, że głupi robiła, ale młoda, sama nie wie co nią kierowało, bo nie zakochała się (on ma 47 lat, ja jestem 10 lat młodsza, a ta laska 21).
I teraz clou. O co chodzi. facet co jakiś czas rzyga mi, że ma problem (hmmmm), że ze mną nie może, ale mnie kocha. Próbowalismy się rozstać, mieliśmy przerwy, i wciąż coś jest.
Wiem, jak to wszystko brzmi, jak to się czyta - szok, głupia baba, wiem, wiem.
Proszę nie oceniajcie tego, facet nadrabia humorem, błyskotliwością, inteligencją, a przede wszystkim swietnie się bawimy i spędzamy czas, to jest coś, czego nie przeżyłam z nikim, jakieś takie totalne porozumienie, jest mi z nim dobrze.
Gdy go nie ma, wkurzam się, postanawiam, że to koniec, że on ch.y, przyjeżdża i ja mięknę, wszystkie postanowienie biorą w łeb.

Dodam, że fizycznie facet działa na mnie tak, ze do seksu żadna gra wstępna niepotrzebna, leży obok a ja jestem gotowa ;)

I co jest?! skoro go nie kręcę, to czemu jest ze mną tyle czasu? każdy weekend ze mną, wiele wyjazdów, święta, imprezy rodzinne, itd.?
O co chodzi?
Jak to jest możliwe, ze facet kocha a nie pożąda?
A może jest ze mną dla opinii społecznej, dla mamy która bardzo kocha (żeby ją uszczęśliwić, zobacz mamo, wszystko ze mną ok, też potrafię się ustatkować, mama się bardzo martwi,. że on będzie sam, niezaopiekowany)

W pewnym momencie pomyślałam, ze to gej. Bardzo zwraca uwagę na facetów, mówi niemal do wszystkich 'misiaczku", ma dalekiego kuzyna, do którego jeździ niemal co miesiąc (jeździliśmy też razem), bardzo przeżywa różne rzeczy związane z kuzynem, jak kuzyn nie mógł przyjechać do nas, wkurzył się jak nie wiem, nawet na mnie nigdy tak nie był wkurzony gdy zrezygnowałam z randki.

Chcę się dowiedzieć o co chodzi dla siebie, moje poczucie wartości leży w gruzach, to koszmar jak facet Cię nie pożąda, a jednocześnie potrafi tak uroczo flirtować słowem.
Widzę, jak to idiotycznie wygląda, jak piszę, sama bym się puknęła w głowę, ale w zyciu nie wszystko jest takie proste.
Obserwuj wątek
    • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 15:59
      To jest niezwykła historia ilustrująca jak to różnie bywa z zakochaniem. Własciwie to największe, intoksynujące zakochania są, niestety, właśnie w jakichś paranormalnych wypadkach...
      • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:08
        Powiedziałbym że taki mechanizm ma bardzo dużą moc tworzenia intoksynującego zakochania: on czy ona, trzymajmy się on, więc on ma wiele zalet i jakąś tajemniczą potężną wadę. Po związaniu się, ona miota się między tymi zaletami i tą tajemnicą wady, pragnąc uleczenia oblubieńca (to jest m/w ten mechanizm intoksynującego zakochania = uzależnienia)
      • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:09
        loppe napisał: intoksynujące

        Co to za słowo?
        --
        Czy ja sobie przeczę?
        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
        Walt Whitman, Pieśń o sobie
    • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:07
      Nikt tu nie wejdzie w jego głowę i nie odpowie na Twoje pytania. Można snuć jedynie hipotezy. Czy one coś Ci dadzą? Przecież sama postawiłaś ich kilka. Skup się na sobie i na tym co czujesz. Siebie rozum i lecz.
      --
      Czy ja sobie przeczę?
      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
      Walt Whitman, Pieśń o sobie
        • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:15
          d-77, tutaj sie nie ma nad czym rozczulac i zastanawiac! Daj se siana, kobieto, szkoda Twojego czasu! Daj sie siana to nie bedziesz sie musial zastanawiac co jak dlaczego. Zero kontaktow, znacie sie stosunkowo krotko...da sie, spoko, po gora pol roku(nawet mniej) bedziesz wlaczona. Jak Ci to pomoze podciagnij pod "nie pasujemy do siebie, zycie".
          • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:05
            Czy ja dobrze zrozumialam, ze tylko oral i raczka dla niego i do tego rozciagniete maksymalnie w czasie, a po 2 min na jezdzca, gdzie sama odwalasz robote facetowi klapie? Do tego z jego strony zero pieszczot i dazenia do penetracji?

            Jakby to nie przeliczac to to sie nie oplaca. No bo co? Pozostaje Ci masturbacja? Zeby mu jeszcze stal godzinami, a tu detka. Do tego 47 lat czyli co, juz z gorki z erekcja?

            Nie oplaca sie. Jakby nie patrzec.
            • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:20
              A huśtawka nastrojów? A emocje? A wypełniony po brzegi rozmyślaniami czas? A zagwozdka? A płacze, zerwania i powroty? Opłaca się:))
              --
              Czy ja sobie przeczę?
              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
              Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:26
                zawle napisała:

                > A huśtawka nastrojów? A emocje? A wypełniony po brzegi rozmyślaniami czas? A za
                > gwozdka? A płacze, zerwania i powroty? Opłaca się:))


                Zawle wie, Kitty to się nigdy toksycznie nie zakochała chyba, albo nawet w ogóle raczej się nie zakochała, sądząc po Jej zwątpieniu zarówno w niedobroć (tu), jak i dobroć (w wątku obok) w procesie damsko-męskim, który ma dla niej generować pożądanie. Hm... Coś tu nie gra. Albo dobroć, albo niedobroć pożądanie wygeneruje u Kitty, więc brak spójności między wątkami.
                • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:30
                  A już wiem, to niezupełnie niespójność tylko detaliczność analizy - ból mile widziany, ale monopol oralu i to jeszcze w tamtą stronę (rzeczywiście facet nieźle te babki zdominował) nie. Strasznie detaliczne podejście.
                  • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:52
                    loppe napisał:

                    > A już wiem, to niezupełnie niespójność tylko detaliczność analizy - ból mile wi
                    > dziany, ale monopol oralu i to jeszcze w tamtą stronę (rzeczywiście facet nieźl
                    > e te babki zdominował) nie. Strasznie detaliczne podejście.

                    Przypominam autorka prosila o ''trzezwe spojrzenie''. Trzezwe to dla mnie spojrzenie w kategoriach ekonomicznych: oplaca sie <-> nieoplaca sie. I teraz odnioslam to do dziedziny zycia, z ktorej autorka wrzucila najwiecej danych czyli do lozka. Wynik wyszedl mi na niekorzysc lovelasa :)
                • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:34
                  loppe napisał:

                  > zawle napisała:
                  >
                  > > A huśtawka nastrojów? A emocje? A wypełniony po brzegi rozmyślaniami cza
                  > s? A za
                  > > gwozdka? A płacze, zerwania i powroty? Opłaca się:)) Coś tu nie gra. Albo dobroć, albo niedobroć pożądanie wygen
                  > eruje u Kitty, więc brak spójności między wątkami.

                  Wszystko gra...wystarczy nie łączyć emocji z seksem;)
                  --
                  Czy ja sobie przeczę?
                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
      • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 20:49
        Ja wiem, ja wiem. Do tego prawda może być całkiem inna, bo może facet kłamie, może być coś o czym nie wiem.
        Ja w sumie siebie chcę właśnie uleczyć czuję się koszmarnie marnie, jak totalnie kiepska kochanka.
        Niestety jak nigdy nie myślałam negatywnie o swych piersiach tak teraz zaczęłam, normalnie mam kompleks - bo ona miała duże i ten "hiszpan"........
        Do tego on z nią szybko dochodził.
        • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 21:07
          d-77 napisał(a):

          > Ja wiem, ja wiem. Do tego prawda może być całkiem inna, bo może facet kłamie, m
          > oże być coś o czym nie wiem.
          > Ja w sumie siebie chcę właśnie uleczyć czuję się koszmarnie marnie, jak totalni
          > e kiepska kochanka.
          > Niestety jak nigdy nie myślałam negatywnie o swych piersiach tak teraz zaczęłam
          > , normalnie mam kompleks - bo ona miała duże i ten "hiszpan"........
          > Do tego on z nią szybko dochodził.

          Ja w takiej sytuacji pomyślałabym że jestem INNA, nie gorsza, nie lepsza. Zresztą...najpierw bym pomyślała że facet jest zaburzony. Kiedyś, gdy byłam młodą dziewczyną i miałam rozmiar 34 to nosiłam B. To były najpiękniejsze cycki świata. Zrozumiałam to, gdy zobaczyłam dwie nagie koleżanki z E. Co do Hiszpana....chciałabyś tak uprawiać seks? Mnie to by śmieszyło;))))
          --
          Czy ja sobie przeczę?
          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
          Walt Whitman, Pieśń o sobie
        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 21:39
          d-77 napisał(a):

          > Ja w sumie siebie chcę właśnie uleczyć czuję się koszmarnie marnie, jak totalni
          > e kiepska kochanka.
          > Niestety jak nigdy nie myślałam negatywnie o swych piersiach tak teraz zaczęłam
          > , normalnie mam kompleks - bo ona miała duże i ten "hiszpan"........
          > Do tego on z nią szybko dochodził.

          HA! Dziewczyno jak tu Ci zaraz wszsytko wyspiewam, bo przerobilam to na sobie. O zadne cycki nie chodzi. Male, zgrabne, symetryczne cycki to jest piekna sprawa, pelna zgoda z Zawle.

          Problem jest w tym dochodzeniu. Mialam na tapecie takich dwoch (z jednym w trzyletnim zwiazku, z drugim sex buddies). Za cholere nie mogli dojsc za kazdym razem, wielogodzinne seanse (przesadzam), wszystkie mozliwe pozycje, konfiguracje, normalnie jakbys seks kanaly przerzucala w TV, co my tam nie wyprawialismy i nic, kutas zajezdzony, ja juz chetnie bym podziekowala, facet nie dochodzi. Z tym w zwiazku kazdy seks zakonczony pozowaniem jak do rozkladowki Playboya, on sobie konika wtedy zwalal i w koncu, w koncu z jakims maksymalnym zmordowaniam organu dochodzil. Ja nie wiem co to jest? Wg mnie jakies przyzwyczajenie w sensie uzaleznienie od uchwytu raczki, od tego konkretnego bodzca. Tudziez nalogowi onanisci, co zwalaja konia juz z niedoczekania przez spokaniem z dziewczyna. Obsesja orgazmu.

          Z perspektywy czasu powiem, ze to sa dobrzy kochankowie, bo zapewniaja wszystko, tylko te ciagle maratony wiec na zwiazek to uciazliwe.

          A u tego Twojego to jeszcze penis klapie. Sluchaj to sa jakies jego odchylenia, nie daj sie w to wciagnac. Na pewno jestes super babka i Cie stac na lepszego kochanka. Nie daj sie wkrecic w to dolujace myslenie, ze on nie moze dojsc to ze mna cos nie tak. Sa faceci co dochodza bez problemow i takiego Ci teraz zycze, zebys przy nim doswiadczyla spelnienia i odzyla.
          • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 21:59
            hello-kitty, dzięki za stawianie do pionu, tego mi trzeba. A czemu Twoi partnerzy tak długo dochodzili?
            Kurczę, to wszystko jest takie zaplątane, takie dziwne.
            Doszłam do wniosku, że może lepiej bym się poczuła, gdyby powiedział - tak jestem gejem (stąd ten oral, brak dotyku, itd), jakoś bym to zrozumiała.
            Niestety wiem, że z tą młodą laską dochodził szybko i nalegał na seks (całował ją, siadał obok, kierował rękę w wiadome miejsce, pokazywał czego chce). Jedyne co było takie samo, to to, że nie chciał stosunku, że tylko oral, że nie przytulał i nie pieścił.
            Dlaczego więc ze mną nie mógł dojść?
            Znaczy się jestem kiepska.... :((
            Ale skoro tak, to po co jest ze mną tyle czasu? Spędzał każdą wolną chwilę?

            Czasem sobie tłumaczę, ze może chodziło o to, że ja chciałam dla siebie -pieszczot, orgazmu, stosunku. Ona nie chciała nic, była więc wygodna. Może on już wiedział wcześniej, ze będę chciała stosunku i się stresował.
            Kiedyś powiedział, że to impotencja na tle psychicznym. Nie wiem, twierdzi, że raz tak miał, teraz ze mną. I tamta i ja - fascynowałyśmy go intelektualnie jak żadna inna.

            Ale czemu siedzi na tych portalach, nawet rosyjskich?
            Wiem, to chore, że tak to rozgryzam, analizuję, ale chciałabym wiedzieć - i znaleźć spokój.
            • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:11
              A może wiesz, co takiego jest w Tobie, że po jego tekście "To impotencja na tle psychicznym, ale odwołaj proszę wizytę, na którą mnie zapisałaś, bo znów mi coś wypadło" nie mówisz "Weź spierdalaj" i nie zaczynasz pakować walizek, tylko zastanawiasz się, czy to Twoje małe cycki, czy kiepskie obciąganie jest przyczyną jego niepowodzeń?
              • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:23
                Ha! To drugi problem, o wiele bardziej złożony.
                Przypuszczam - niskie poczucie wartości, 5 lat samotności i samodzielnego wychowywania dziecka, w tym 2 lata rozwodu, dość trudnego. Do tego przeprowadzka do całkiem obcego miasta, gdzie nie znam nikogo. No i pojawia się on - towarzyski, tanczący perfect (a to moja pasja), z poczuciem humoru jakie uwielbiam a nie kazdy umie i rozumie (sarkastyczne), inteligentny jak diabli, z tysiącem pomysłów na fajne spędzanie czasu, z charyzmą.

                I oczywiście, co ja myślę? Myślę sobie, kurde, już drugi taki fajny mi się nie trafi. Bo już było paru, ale przy nim to bladzi jacyś.......
                Coś jest takiego, że czuję się przy nim niezywkle dobrze, jakbym nagle trafiła na samą siebie w męskiej wersji, jakbyśmy się znali od piaskownicy.
                Jak zatanczyliśmy pierwszy raz, to miałam wrażenie, że tańczymy ze sobą już jakieś....10.

                Reasumując - strach, niskie poczucie wartości, niska samoocena, samotność (wiem, to najgorszy doradca).
                Ale widzicie, rozum swoje a uczucia swoje.
                Tęsknię. Próbowałam się rozstać. Tęsknie, wszystko mi się z nim kojarzy, piosenki, czyjeś plecy, czyjaś mimika.
                Myslałam sobie, ok będę traktować go z buta, taki koleś rezerwowy-rozrywkowy.
                No nie, on za bardzo mnie kręci.
                Ale i on tęskni, wraca, dzwoni, pisze.
                Kurczę, może jestem jakąś furtką rezerwową, póki nie znajdzie kogoś lepszego.

                Z ta laską co mu loda robiła spotykał się tylko w domu, ja byłam oficjalna, przedstawiana jako narzeczona, itd, na wszeliich imprezach, itd.

                Proszę nie atakujcie mnie, w stylu - gupia, co z Tobą nie tak, itd.
                Ja to wszystkie obiektywnie widzę, ja wiem, że nie będziemy razem, zbieram się do rozstania, ale chciaabym naprawde zrozumieć, o co chodzi z tym seksem.
                Rozumiem, że jak facet z grupy "zaliczaczy" no to zalicza i sayonara, a ten się trzyma..... ;)
                • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:40
                  > Proszę nie atakujcie mnie, w stylu - gupia, co z Tobą nie tak, itd.
                  > Ja to wszystkie obiektywnie widzę, ja wiem, że nie będziemy razem, zbieram się
                  > do rozstania, ale chciaabym naprawde zrozumieć, o co chodzi z tym seksem.
                  > Rozumiem, że jak facet z grupy "zaliczaczy" no to zalicza i sayonara, a ten się
                  > trzyma..... ;)

                  Z dużą łatwością mi przychodzi nieocenianie Ciebie - tym bardziej w kategorii "gupia" :-)

                  Rozumiem Twoją potrzebę analizowania jego problemu z seksem, nazwania, znalezienia przyczyn. Tylko powodzenie w tym nie musi oznaczać rozwiązania problemu. Mnie kiedyś też nurtowało, dlaczego on tak rzadko chce seksu. Co go blokuje, co mogę zrobić, że by go odblokować i mu pomóc. Rozstrząsałam to ze wszystkich możliwych stron, miesiącami (jeśli nie latami) szukałam odpowiedzi. I niewiele zmieniło, kiedy ją w końcu znalazłam (a było to banalne "Dobrze mi tak jak jest, nie chcę nic zmieniać"), nie odkryłam w sobie odwagi, żeby kazać mu spierdalać, żeby zostawić wszystko, co mnie z nim wspaniałego łączyło i postawić krok w ciemność. Nawet jak to "wspaniałe" skurczyło się i zbladło, przestało przeważać "chujowe". Bo to wcale nie wspaniałe mnie przy nim dalej trzymało, tylko różne moje deficyty.

                  Z tego, co piszesz, u Ciebie jest znacznie więcej wspaniałego niż chujowego. Ale może sie to zmienić - zwłaszcza z Twoim spokojnym i akceptującym przyjmowaniem na klatę jego wyskoków typu seks z laskami na boku czy tłumaczenie "no jestem impotentem, ale do seksuologa to raczej nie pójdę", niepokazywaniem swojego rozczarowania i niezadowolenia, z obchodzeniem się z nim jak z jajem. Przecież on nie porzuci takiego komfortu sam z siebie. Co myślisz o tupnięciu nogą, jasnym wyrażeniu swoich oczekiwań czy wręcz wymagań i żądań, o rozliczaniu go z ich realizacji? Masz w ogóle jakieś oczekiwania i wymagania?
                  • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:51
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > Z tego, co piszesz, u Ciebie jest znacznie więcej wspaniałego niż chujowego. Al
                    > e może sie to zmienić - zwłaszcza z Twoim spokojnym i akceptującym przyjmowan
                    > iem na klatę jego wyskoków typu seks z laskami na boku czy tłumaczenie "no jest
                    > em impotentem, ale do seksuologa to raczej nie pójdę", niepokazywaniem swojego
                    > rozczarowania i niezadowolenia, z obchodzeniem się z nim jak z jajem. Przecież
                    > on nie porzuci takiego komfortu sam z siebie. Co myślisz o tupnięciu nogą, jasn
                    > ym wyrażeniu swoich oczekiwań czy wręcz wymagań i żądań, o rozliczaniu go z ich
                    > realizacji? Masz w ogóle jakieś oczekiwania i wymagania?

                    Hmm, wlasciwie dochodze do wniosku, ze z meskiego punktu widzenia ona jest kobieta/partnerka idealna:))!
                  • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:54
                    Hm, może źle to opisałam, oczywiście, ze tupię nogą, że mam oczekiwania.
                    On obiecuje, ze pójdzie, że coś tam, ze poradzimy sobie ... po czym wiadomo.
                    Z drugiej strony to też nie jest aż tak, że jesteśmy totalnie ściśle związani, ja staram się mieć swoje zycie i swoje sprawy, nie będę robiła niczego na siłe, on się dystansuje, ja tym bardziej....po czym on wraca, błaga, rozmawia,, sami pewnie wiecie, jak to bywa.

                    No to fakt, brak mi odwagi w postawieniu kroku w ciemność jak to fajnie nazwałaś, do tego rzeczywiście tego fajnego jest dużo więcej niż chujowego.......
                    • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:15
                      d-77 napisał(a):

                      > Hm, może źle to opisałam, oczywiście, ze tupię nogą, że mam oczekiwania.
                      > On obiecuje, ze pójdzie, że coś tam, ze poradzimy sobie ... po czym wiadomo.
                      > Z drugiej strony to też nie jest aż tak, że jesteśmy totalnie ściśle związani,
                      > ja staram się mieć swoje zycie i swoje sprawy, nie będę robiła niczego na siłe,
                      > on się dystansuje, ja tym bardziej....po czym on wraca, błaga, rozmawia,, sami
                      > pewnie wiecie, jak to bywa.
                      >
                      > No to fakt, brak mi odwagi w postawieniu kroku w ciemność jak to fajnie nazwała
                      > ś, do tego rzeczywiście tego fajnego jest dużo więcej niż chujowego.......

                      więcej dobrego niż chujowego? czy to dobre ma wymiar ponadczasowy, przemyśl czy to nie twoje chwilowe wyobrażenia tylko? Nie masz wrazenia, ze jesteś wykorzystywana do jego prywatnych potrzeb? Fakt ze byłąbym niepewna przyszłości w sensie takim, ze partner jest niestabilny, chaotyczny i nie rozprawia się ze swoją skomplikowaną osobowością powodowałby u mnie notoryczny stres. Sądzę, że będąc na twoim miejscu miałabym rozchwiane emocje i histeryczne skłonności, sądzę ze będąc na twoim miejscu nie dopuściłabym do takiej sytuacji w której stres by mnie trzymał i wykańczał. Nie wiem czy ty tak masz, ale jeśli tak jest to ja bym to nazwała wyjątkową chujowizną wlaśnie
                      • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:42
                        Tak, jestem dość rozchwiana, ale bardziej w tym sensie, ze nie wiem, o co chodzi.
                        Poza tym jestem dość stabilna, facet mnie kręci total i wiem, ze takiego bym chciała, gdyby w sferze seksu było ok. Takiego - w sensie fizyczności, intelektu, emocji, energii życiowej, aktywności i mogłabym wiele jeszcze wymieniać.
                        niestety jest problem.

                        Nie wiem, do jakich prywatnych potrzeb miałby mnie wykorzystywać?
                        jedyne co przychodzi mi do głowy, to takie coś: on chyba nie do końca przerobił temat rozwodu, traktuje go jak wielką porażkę, wiele w nim silnych emocji, mimo, że minęło sporo czasu. Jego brat z kolei jest szczęśliwy w małżeństwie, długo, ma dwóch synów, wszytsko geenralnie ok. Jest i mama, świetna kobieta, z która obaj są związani, no b rat - ten dobry, porządy, no i on - nie to, że nieporządny, ale nie ustabilizowany, przysparzający zmartwień, bo nie ustatkowany. Mama się martwi (wiem, śmieszne, że o prawie 50-letniego byczka, ale już tego wątku nie chcę ruszać). No i pojawiam się ja - grzeczna, kulturalna, miła, ujmująca, wykształcona, z dobrym zawodem, poukładana życiowo. Jedyny ineteres jaki w tym widze, że aby mamę uszczęśliwić, pokazać bratu - ja też mogę, pokazać wszystkim - no ustatkowałem się, skoro taka dziewczyna mnie chce, to znaczy, że jestem ok (czyli dowartościowywanie się).
              • mojemail3 Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:25
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > "Weź spierdalaj"

                O, i jakie proste antidotum na wiele życiowych bolączek i dylematów ;-)
                Jakbyś mi to Zyg po trzykroć z ust wyjęłłła...
                Dziś mnie tak głowa napierd....la, że mam ochotę to proste zalecenie słowne w wielu przypadkach odmieniać ;-)
                Miłego wieczoru życzę wszystkim!!!
            • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:50
              d-77 napisał(a):
              >
              > Czasem sobie tłumaczę, ze może chodziło o to, że ja chciałam dla siebie -piesz
              > czot, orgazmu, stosunku. Ona nie chciała nic, była więc wygodna. Może on już wi
              > edział wcześniej, ze będę chciała stosunku i się stresował.
              > Kiedyś powiedział, że to impotencja na tle psychicznym. Nie wiem, twierdzi, że
              > raz tak miał, teraz ze mną. I tamta i ja - fascynowałyśmy go intelektualnie jak
              > żadna inna.
              >
              > Ale czemu siedzi na tych portalach, nawet rosyjskich?
              > Wiem, to chore, że tak to rozgryzam, analizuję, ale chciałabym wiedzieć - i zna
              > leźć spokój.

              Możliwe że to jakaś forma seksoholizmu, powstała na tle tych problemów z erekcją w celu poprawienia sobie samooceny. Może odkrył, że konkretne okoliczności przypadkowe kontakty eliminują problem, że młode laski, atmosfera napięcia ciężko powiedzieć co go wkręciło ale pewnie już tego potrzebuje do normalnego funkcjonowania. Pytanie kto ma z tym problem? on, ty? ważniejsze czy jemu to sprawia problemy bo inaczej nie sądzę aby sam się tego upodobania pozbawiał, mimo że chce być z tobą i nadajecie na tych samych falach to jeszcze nie jest jak wiadomo wszystko.
              Jeśli istotnie jest to prawda że go nie podniecasz, powiedział coś takiego, zdaje się, czy mu nie wystarczasz seksualnie to oczywiście można to rozpatrywać pod różnymi kątami ale nie z przyczyną w tobie:): jako jednostkę chorobową, jako normę dla tego typu, jako problemy z samooceną, jako rzutowanie na partnerkę swoich problemów a to zły znak, i szereg innych. Jakoś nie sądzę aby seksuolog zaproponował takie postępowanie, które by zaowocowało nagłym wybuchem seksualnej fascynacji i namiętności, skoro się ona nie pojawiła już na wstępie. Raczej byłabyś kulą do wspierania się i podpierania podczas leczenia z problemów a życie jest brutalne i takie kobiety ciężko się bronią jako boginie seksu. Nawet jeśli, to do tego potrzebna jest kobieta silna pewna siebie i swojej atrakcyjności, a nie obraź się ty sprawiasz wrażenie mocno w tym cienkiej. Czy dasz radę borykać się z tymi wszystkimi faktami które będą podkopywać twoje ja jako kobiety?
              Uważam żę w twoim wątku nawet ważniejsze są twoje problemy które ty zdradzasz - niepewność siebie która się tym objawia że nie masz normalnej w takich wypadkach pretensji do faceta że ma jakieś tam nieustalone kontakty, tylko raczej zastanawiasz się w czym obce kobiety są od ciebie lepsze. Skoro już teraz tak myślisz, nie wróże dobrego samopoczucia gdy twój kolega się rozwinie bardziej
              Znamienne że bardziej zajmujesz się jego problemami, wręcz żyjesz nimi, natomiast o swoich preferencjach wspominasz skromniutko, uzależniasz szczęście od tego czy podniecasz mężczyznę, ok. ale wybrałaś sobie wyjątkowo labilny obiekt.

              Pytanie i propozycja takiej terapii. czy nie możesz zagrać roli jednej z przypadkowych kobiet z którymi lubi się spotykać, tzn. zostawić w chuj kontekst związkowy który go tak deprymuje, a stać się niezobowiązującą znajomą o której czas i seks on musi zabiegać np. w internecie. Jeśli się z nim dobrze czujesz to spędzaj z nim czas, korzystaj z seksu, nie bierz na siebie ciężaru partnerki i powierniczki jego ułomności. Otwórz się na inne kontakty z mężczyznami, po prostu nie żyj tym kolesiem, jak jego problem się rozwinie to sam pójdzie się leczyć.
              to taka moja sugestia osobista.

              Freedom's just another word for nothing left to lose
              Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
              • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:07
                Bitch, ogolnie rozsadnie piszesz, tylko malutki haczak jak tu "korzystac z seksu" kiedy seks beznadziejny:((
                Do tego ona zdecydowanie nie potrafi oddzielic seksu od emocji, bo lubi goscia i widzi jego inne plusy. Dlatego polecam kompletne zerwanie kontaktow i tyle.
                Hmm, juz lepsze byloby spotykanie sie z nim/bycie w innych celach seksu poszukanie gdzie indziej. Rzecz w tym, ze ludzie najczesciej chca caly pakiet:(
                • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:19
                  kag73 napisała:

                  > Bitch, ogolnie rozsadnie piszesz, tylko malutki haczak jak tu "korzystac z seks
                  > u" kiedy seks beznadziejny:((
                  > Do tego ona zdecydowanie nie potrafi oddzielic seksu od emocji, bo lubi goscia
                  > i widzi jego inne plusy. Dlatego polecam kompletne zerwanie kontaktow i tyle.
                  > Hmm, juz lepsze byloby spotykanie sie z nim/bycie w innych celach seksu poszuk
                  > anie gdzie indziej. Rzecz w tym, ze ludzie najczesciej chca caly pakiet:(

                  Może nie doczytałaś bo ja czytałam dokładnie, ale autorka napisała, że facet ją kręci fizycznie, ja bym nie rezygnowała z tego co mnie fizycznie kręci. Nie umie oddzielić seksu od emocji i komu to szkodzi, jednak nikt powtarzam nikt nie karze jej zajmować się jego erekcją, umawianiem mu seksuologa, analizowaniem jego kontaktów z innymi laskami i węszenie z kim się spotkał oraz jak mu było. taka działalność to kwestia decyzji a nie przymusu.

                  --
                  Freedom's just another word for nothing left to lose
                  Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                  • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:25
                    Poza tym to była zaproponowana przeze mnie opcja takiego małego role play, czyli wcielenia się role i okoliczności które w które on sie zabawia aby się przekonać z grubsza jakie jest clou seksualnego problemu. Jako zabawa i opcja a nie trwałe rozwiązanie. Może to być niemożliwe z uwagi na okoliczności związkowe, ale mi się zdarzały kontakty seksualne po zakończeniu związku i powiem że to jedyny doświadczony przeze mnie przypadek wskrzeszenia namiętności, choć nie byłam na tyle głupia aby wracać na stare śmieci, zdarzył mi się taki koleżeński seks z byłym i był lepszy o niebo niż w związku.
                    --
                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                    • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:50
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Poza tym to była zaproponowana przeze mnie opcja takiego małego role play, czyl
                      > i wcielenia się role i okoliczności które w które on sie zabawia aby się przeko
                      > nać z grubsza jakie jest clou seksualnego problemu. Jako zabawa i opcja a nie t
                      > rwałe rozwiązanie. Może to być niemożliwe z uwagi na okoliczności związkowe, al
                      > e mi się zdarzały kontakty seksualne po zakończeniu związku i powiem że to jedy
                      > ny doświadczony przeze mnie przypadek wskrzeszenia namiętności, choć nie byłam
                      > na tyle głupia aby wracać na stare śmieci, zdarzył mi się taki koleżeński seks
                      > z byłym i był lepszy o niebo niż w związku.

                      Ten pomysl calkiem do rzeczy jest. Jednak sytuacja jest troche inna, bo Ty od eksa raczej juz nie bylas uzalezniona emocjonalnie a przynajmniej bylas pewna, ze nie chcesz wracac na stare smieci, u niej jest inaczej, bo ona chce, stad cale zaangazowanie.
                  • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:29
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Może nie doczytałaś bo ja czytałam dokładnie, ale autorka napisała, że facet j
                    > ą kręci fizycznie, ja bym nie rezygnowała z tego co mnie fizycznie kręci. Nie u
                    > mie oddzielić seksu od emocji i komu to szkodzi, jednak nikt powtarzam nikt nie
                    > karze jej zajmować się jego erekcją, umawianiem mu seksuologa, analizowaniem j
                    > ego kontaktów z innymi laskami i węszenie z kim się spotkał oraz jak mu było. t
                    > aka działalność to kwestia decyzji a nie przymusu.

                    Hmm, no ale krecic fizycznie moze wielu i to takich bez problemow.
                    Jasne, fakt, nie jej zadaniem jest leczenie jego chorob. Jego erekcja jest o tyle wazna, ze bez niej seks traci na jakosci a ona w dodaku wkreca sobie, ze jest "beznadziejna" i sie nie podoba, bo facetowi opada. A pojscie ta droga jest niebezpieczne, bo nie kazdy potrafi wlaczyc sobie guziczek pt. "zlewam to" juz teraz zaczyna miec problemy. Im dalej w las tym wiecej drzew. I problem tego "weszenia" wynika z faktu, ze czuje sie do bani i chce zaprzeczenia/potwierdzenia swojej w tym winy.
                    Mnie sie wydaje, ze ogolnie szkoda czasu na tego faceta. Co z tego, ze kreci fizycznie jak fajerwerkow nie ma?
                    >
                    • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:40
                      kag73 napisała:
                      e czuje sie do bani i chce zaprzeczenia/potwierdzenia
                      > swojej w tym winy.
                      > Mnie sie wydaje, ze ogolnie szkoda czasu na tego faceta. Co z tego, ze kreci fi
                      > zycznie jak fajerwerkow nie ma?
                      > >

                      Rozumiem kag i sama bym jej radziła zostawić go, najprostsze rozwiązanie. Myślę jednak że ona nie do końca potrafi ,stąd wymyślam alternatywy. Czasem ucieczka nie rozwiązuje problemu, skąd wiesz czy sobie nie znajdzie następnego agenta za pół roku:) ? a czasem trudne sytuacje, przełamanie się może zahartować...zwłąszcza żę raczej ona niekoniecznie go da radę zostawić, jak myślę, trzeba jej dać jakiś plan, cokolwiek żeby się mogła bronić przed zniszczeniem.

                      --
                      Freedom's just another word for nothing left to lose
                      Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                        • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 25.10.13, 01:45
                          kag73 napisała:

                          > Nie, nie ma, ze nie potrafi, nie ma innego planu. A gdyby jutro umarl to co by
                          > zrobila? Zycie toczy sie dalej. Chciec to moc.

                          Facet jest seksoholikiem, co wyczaja laski na portalach randkowych, może tylko przy fellatio i hiszpanie bo mu ptak klapie, olewa ją z 21 latką, obciągają mu możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patogeny, a ona mówi że gość jest super i że świetnie sie z nim bawi. Myślisz że następny trafi się z bajki?
                          --
                          Freedom's just another word for nothing left to lose
                          Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 09:55
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            >
                            > Facet jest seksoholikiem, co wyczaja laski na portalach randkowych, może tylko
                            > przy fellatio i hiszpanie bo mu ptak klapie, olewa ją z 21 latką, obciągają mu
                            > możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patog
                            > eny, a ona mówi że gość jest super i że świetnie sie z nim bawi. Myślisz że nas
                            > tępny trafi się z bajki?
                            Hmm, moze sie i nie trafi ale jest szansa. Natomist jezeli nadal bedzie wisiala na tym panu, szansy nie widze.
                          • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:00
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > obciągają mu
                            > możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patog
                            > eny

                            Możesz uściślić, jakie to rozmaite patogeny zostawiają dziewczyny zza wschodniej granicy na ptaku ubranym w gumkę ?
                            • kaiser.blade Wschodnie patogeny 26.10.13, 00:22
                              Mnie ten temat serio zainteresował. Imho chociaż prezerwatywa nie chroni całkiem przed HIV, a tylko znacząco ogranicza ryzyko zarażenia, to w przypadku aktywnego seksu oralnego, który sam w sobie jest jednym z najmniej obarczonych ryzykiem zarażenia zachowań seksualnych, w połączeniu z prezerwatywą daje wręcz minimalne szanse przeniesienia wirusa. Żadna "miłość" nie jest do końca bezpieczna, ale jeśli jakaś jest, to właśnie taka.
                              Chyba że wiesz w tym zakresie coś, czego ja nie wiem ?
                              Zdecydowaną część pozostałych patogenów mogę chyba pominąć, ze względu na wyleczalność chorób, które ze sobą niosą ?
                              • that.bitch.is.sick Re: Wschodnie patogeny 28.10.13, 11:15
                                kaiser.blade napisał:

                                > Mnie ten temat serio zainteresował. Imho chociaż prezerwatywa nie chroni całkie
                                > m przed HIV, a tylko znacząco ogranicza ryzyko zarażenia, to w przypadku aktywn
                                > ego seksu oralnego, który sam w sobie jest jednym z najmniej obarczonych ryzyki
                                > em zarażenia zachowań seksualnych, w połączeniu z prezerwatywą daje wręcz minim
                                > alne szanse przeniesienia wirusa. Żadna "miłość" nie jest do końca bezpieczna,
                                > ale jeśli jakaś jest, to właśnie taka.
                                > Chyba że wiesz w tym zakresie coś, czego ja nie wiem ?
                                > Zdecydowaną część pozostałych patogenów mogę chyba pominąć, ze względu na wylec
                                > zalność chorób, które ze sobą niosą ?

                                Nie rozumiem kaiser twoich wątpliwości i pytań. Oczywiście że nie chodzi jedynie o HIV tylko o szereg chorób przenoszonych też drogą usta-genitalia, a jeśli chodzi o przypadkowe kontakty z partnerami z przypadkowych grup społecznych, ze wschodu to ryzyko jest szalone.
                                Nie rozumiem też czemu upierasz się że pan ów stosuje się sumiennie do zaleceń bezpieczeństwa i za każdym razem zakłada prezerwatywę. Byłeś przy każdym jego kontakcie w charakterze przyzwoitki czy współuczestnika?? Masz jakiś problem z wyciąganiem wniosków?
                                --
                                Freedom's just another word for nothing left to lose
                                Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                • kaiser.blade Re: Wschodnie patogeny 28.10.13, 11:44
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > Nie rozumiem kaiser twoich wątpliwości i pytań. Oczywiście że nie chodzi jedyni
                                  > e o HIV tylko o szereg chorób przenoszonych też drogą usta-genitalia, a jeśli c
                                  > hodzi o przypadkowe kontakty z partnerami z przypadkowych grup społecznych, ze
                                  > wschodu to ryzyko jest szalone.
                                  > Nie rozumiem też czemu upierasz się że pan ów stosuje się sumiennie do zaleceń
                                  > bezpieczeństwa i za każdym razem zakłada prezerwatywę. Byłeś przy każdym jego k
                                  > ontakcie w charakterze przyzwoitki czy współuczestnika?? Masz jakiś problem z w
                                  > yciąganiem wniosków?

                                  Nie ma sensu się irytować Bitch. Ja jestem ciekaw tematu, generalnie. Jak wiesz nie mam większego doświadczenia w kwestiach związanych z seksualnością, moja wiedza na temat chorób wenerycznych jest bardzo skromna, bo jakoś nigdy do tej pory nie miałem potrzeby jej zgłębiać. Myślałem, że skoro mówisz o jakichś konkretnych zjawiskach, to pójdą za tym dalsze przykładny, coś z czego mógłbym wyciągnąć wnioski i poszerzyć swoją wiedzę.
                                  Ogólnie propaganda jest taka, że seks w prezerwatywie to seks bezpieczny, ale poszerzając swoją wiedzę na temat HIV, dowiedziałem się, że niekoniecznie.
                                  Stąd te pytania, jakie jeszcze niespodzianki może nieść ze sobą posiadanie licznych i przypadkowych kontaktów seksualnych, nawet uznawanych za bezpieczne.
            • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:51
              d-77 napisał(a):

              > A czemu Twoi partner
              > zy tak długo dochodzili?

              A cholera ich wie, nie moj problem. I tego sie trzymajmy :)

              > Kurczę, to wszystko jest takie zaplątane, takie dziwne.
              > Doszłam do wniosku, że może lepiej bym się poczuła, gdyby powiedział - tak jest
              > em gejem (stąd ten oral, brak dotyku, itd), jakoś bym to zrozumiała.
              > Niestety wiem, że z tą młodą laską dochodził szybko i nalegał na seks (całował
              > ją, siadał obok, kierował rękę w wiadome miejsce, pokazywał czego chce). Jedyne
              > co było takie samo, to to, że nie chciał stosunku, że tylko oral, że nie przyt
              > ulał i nie pieścił.
              > Dlaczego więc ze mną nie mógł dojść?
              > Znaczy się jestem kiepska.... :((
              > Ale skoro tak, to po co jest ze mną tyle czasu? Spędzał każdą wolną chwilę?
              >
              > Czasem sobie tłumaczę, ze może chodziło o to, że ja chciałam dla siebie -piesz
              > czot, orgazmu, stosunku. Ona nie chciała nic, była więc wygodna. Może on już wi
              > edział wcześniej, ze będę chciała stosunku i się stresował.
              > Kiedyś powiedział, że to impotencja na tle psychicznym. Nie wiem, twierdzi, że
              > raz tak miał, teraz ze mną. I tamta i ja - fascynowałyśmy go intelektualnie jak
              > żadna inna.
              >
              > Ale czemu siedzi na tych portalach, nawet rosyjskich?
              > Wiem, to chore, że tak to rozgryzam, analizuję, ale chciałabym wiedzieć - i zna
              > leźć spokój.

              Sluchaj no przeciez juz widzias z ta laska, ze jej tez nie przelecial i ze poszedl tym tylko schematem, ze tylko oral. Facet ma jakis odchyl. Jakie ma to znaczenie jak szybko doszedl? Facet nie moze odbyc standardowego stosunku, z nia tez nie chcial. To o czyms swiadczy. To co on ma w ofercie nie zadowoli nikogo, nadrabia obyciem ale to jest atrapa. Pod spodem nie ma nic wartosciowego, na czym mozna cos budowac.

              Przyjdzie taki moment, ze Ci zbrzydnie. Sprobuj to przyspieszyc. Nie wiem, skup sie na tym czego Ci nie dawal. Dla mnie klapiacy ptak przebije na minus najlepsze poczucie humoru. Jednoczesnie inwestuj w siebie. Ja lubisz tanczyc wkrec sie w jakies potancowki, forum o tancu? Poznaj nowych ludzi.
              • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:10
                Dokladnie. d-77 z Toba jest wszystko w porzadku, to facet ma jakis "odchyl". Nie pakuj sie w to, bo jestes zdrowa/normalna babke a za chwile przez tego faceta bedziesz potrzebowala terapii a on se bedzie dalej zdrow nie bzykal tak jak do tej pory.
                • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:57
                  Koleżanko d-77 :)
                  Ja, facet w zbliżonym wieku i też z pewnym doświadczeniem powiem Ci krótko i węzłowato o Twoim (oby chwilowym) wybranku :

                  1. koleś ewidentnie ma problemy z hydrauliką, obojętnie z jaką laską jest w łóżku to albo jak piszesz mięknie mu błyskawicznie, albo w ogóle boi się bzyknąć pannę, tylko czeka na loda. Czarno na białym masz napisane - "tu się nie sprawdzam, uciekam, ale aby nie mieć 100% porażki to zbajeruję młodą laskę niech mi poprawi samopoczucie robiąc orala".
                  Nie ma co owijać w bawełnę - jak małe dziecko unika wizyty na zasadzie "jakoś mi przejdzie". Nie przejdzie SAMO - im starszy tym zasadniczo mniej wydolny i bez fachowego wsparcia będzie na równi pochyłej, tzn. będzie sam sobie zaprzeczał że ma problem, bo przecież "sprawdza się z innymi pannami jako mężczyzna" - aż się kompletnie zestarzeje a jego urok osobisty, czar i bajer taneczno towarzyski ogarnie taki sam uwiąd starczy jaki powoli ogarnia jego wacka.

                  2. Smutne, ale prawdziwe - że on w Tobie moim zdaniem widzi kogoś w rodzaju partnerki, ale nie na tyle mocna jest ta więź i przede wszystkim on sam nie w sobie tyle uczciwości, siły i otwarcia by powiedzieć "tak mam problem". Gość korzystając ze swoich jak piszesz niezaprzeczalnych uroków osobistych zagłusza problem i ucieka od realnej oceny sytuacji.

                  3. Najbardziej smutne to fakt, że zwyczajnie cię zdradził, udziela się towarzysko na iluś tam portalach - bo moim zdaniem zupełnie nie potrafi stworzyć długofalowej relacji z kobietą. Piotruś Pan z lekką siwizną i słabym ptakiem - ale póki co jeszcze korzysta z resztek życia.

                  Już Ci d-77 mądrze koleżanki radziły - i sama jak czytam widzisz realnie, że to nie jest facet ani do związku, ani jak widać do w miarę fajnego seksu. To po co ? Kitty dobrze ci radzi - uderz w jakieś koła taneczne, fora, knajpki z wieczorami tanga, salsy czy innych pląsów :) Znajdziesz na pewno młodszych, mądrzejszych i sprawniejszych facetów - tylko zamknij za sobą te drzwi i otwórz na oścież kolejne ! Powodzenia :)
    • jesod Zapytałam 24.10.13, 18:28
      d-77 napisał(a):
      > Zapytałam potwierdził, powiedział że przespał się, bo musiał potwierdzić swoją męskość.
      > Ok, przełknęłam.

      Aś Ty głupia, jak but z lewej nogi, o ile prawy jest mądrzejszy...
      No i trzeba było Ci się udławić, a nie przełykać. ;)
    • kutuzow Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 01:25
      d-77 napisał(a):

      > Generalnie facet w ogóle do mnie się nie dobierał, no może parę razy, ale to ra
      > czej dawał do zrozumienia że ma ochotę na seks, z tym, ze zawsze był to oral.
      > Nigdy nie głaskał, nie pieścił, prawie nie dotykał.
      > Twierdził, że lubi małe piersi, że zgrabny tyłek jest jego fetyszem (a to jak w
      > mordę ja ;) )
      > Na początku zgadzałam się na ten oral, wtedy seks był co jakieś dwa tygodnie (a
      > le długo to trwalo, w sensie jego dochodzenie). Potem sobie powiedziałam, o nie
      > , ja też chcę coś z tego mieć - więc wyglądało to tak, że najpierw go pieściłam
      > , on osiągał wzwód, potem pozycja na jeźdźca (klasyczna i od tyłu powodowała, ż
      > e po dosłownie dwuminutowym pompowaniu jemu opadał penis) i mój orgazm (ale ja
      > sterowałam), potem oral i jego zadowolenie (czasem szybko, czasem bardzo długo,
      > niekiedy musiał wspomóc masturbacją).

      Koleżanki powyżej zaproponowały całkiem sensowne wyjaśnienie bazujące na uzależnieniu Twego faceta od masturbacji (mocny i intensywny "nacisk" na penisa). Zgadzam się że jest to bardzo prawdopodobna przyczyna takiego zachowania. Przyszło mi jednak jeszcze do głowy inne wyjaśnienie tej sytuacji. Może gość unika "klasyka" a preferuje miłość francuską i hiszpańską bo najzwyczajniej w świecie boi się "wpadki". Skoro gość ma już swoje na koncie i nadal aktywnie "poszukuje", to przyznacie, że ryzyko wpadki rośnie.

      Koleżanki pisały w wątku obok, że facet który uprawia seks musi się liczyć z tym że z tego mogą się pojawić dzieci -może to jest jego sposób na zabezpieczenie przed tym że któraś z jego partnerek postara się "związać z nim" własnie poprzez pomysł z wpadką i dzieckiem.
      Obstawiam sądząc po jego wieku, że najwięcej przygód ma z paniami 30+, swoistą grupą "podwyższonego ryzyka". Preferując takie techniki gość eliminuje to ryzyko.
      • zawle Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 07:10
        Bitch napisała:
        Facet jest seksoholikiem, co wyczaja laski na portalach randkowych, może tylko przy fellatio i hiszpanie bo mu ptak klapie, olewa ą z 21 latką, obciągają m u możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patogeny, a ona mówi że gość jest super i że świetnie sie z nim bawi. Myślisz że następny trafi się z bajki?

        kutuzow napisał:
        może to jest jego sposób na zabezpieczenie przed tym że któraś z jego partnerek postara się "związać z nim" własnie poprzez pomysł z wpadką i dzieckiem.


        To jak? seksoholik czy odpowiedzialny?;)
        --
        Czy ja sobie przeczę?
        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
        Walt Whitman, Pieśń o sobie
      • kag73 Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 09:58
        Moim zdaniem, facet ewidentnie ma problemy z hydraulika, bo nawet przy oralu potrzebuje dlugo i czasem sam musi dolozyc reke, zeby dojsc. Moze pomogla by zwyczajna viagra.
        Co nie zmienia faktu, ze i tak doradzam zostawic gostka, szkoda zachodu.
        • loppe Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:08
          Nie z hydrauliką tylko z głową. Psychiatria się kłania. Czarujący, w ogóle nie pieści, nie dotyka kobiety, jedynie pozwala sobie robić fellatio. No piękne pożycie; każda kobieta skończy w wariatówku po roku takiego pożycia.
          • zawle Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:26
            loppe napisał:

            > Nie z hydrauliką tylko z głową. Psychiatria się kłania. Czarujący, w ogóle nie
            > pieści, nie dotyka kobiety, jedynie pozwala sobie robić fellatio. No piękne poż
            > ycie; każda kobieta skończy w wariatówku po roku takiego pożycia.

            Łał...byłeś kiedyś kobietą?
            --
            Czy ja sobie przeczę?
            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
            Walt Whitman, Pieśń o sobie
            • kag73 Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:33
              zawle napisała:

              > loppe napisał:
              >
              > > Nie z hydrauliką tylko z głową. Psychiatria się kłania. Czarujący, w ogól
              > e nie
              > > pieści, nie dotyka kobiety, jedynie pozwala sobie robić fellatio. No pięk
              > ne poż
              > > ycie; każda kobieta skończy w wariatówku po roku takiego pożycia.
              >
              > Łał...byłeś kiedyś kobietą?

              Moim zdaniem dobrze gada, wodki mu dac!
    • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:08
      Bitch (mogę tak w skrócie?)
      myślę, że masz rację, ze to forma seksoholizmu. Cos w tym jest, mimo, że facet wydaje się szalenie pewny siebie, atrakcyjny i przekonany o tym, to czasem mam wrażenie, że on tym podrywem podwyższa sobie poczucie wartości.
      Że jakby uzależnił się od takiego uczucia miłej adrenalinki, że się komus podobasz - gdy wchodzisz na portal, zaczynasz klikać i widzisz zainteresowanie. Wiem, jakie to uczucie, bo sama miałam, ale portal szybko porzuciłam, gdy się poznaliśmy.

      Czasem z kolei myślę, że to ja go onieśmielam, bo z nim i przed nim zawsze byłam pewna siebie, wiedząca czego chcę. Widzę że on bardzo ceni w ludziach intelekt, a ja mam zawód który chyba jakoś go kręci i którym chyba mu imponuję (wcale nie cieszy mnie to, bo chce podobać się jako ja, kobieta). Kiedyś powiedział mi - Ty wyglądasz na naukowca (nie, nie jestem nim ), czasem patrzysz tak wyniośle.
      Zszokowało mnie to, ale stwierdziłam, że to chyba moja nieśmiałość często mylona ze zdystansowaniem. Powiedziałam mu, że bywam onieśmielona, że to to, nie żadna wyniosłość. Ale może tak to interpretował i to spowodowało problemy?
      kurcżę, niestety, czasem myślę, że to zrobiłam źle , tamto nie tak (noc w hotelu, moja odmowa, moje onieśmielenie na początku) - i to wszystko sprawiło potem brak tych fajerwerków........że go to zdeprymowało.

      Pretensje do niego oczywiście miałam, on błagał o wybaczenie i takie tam. Tak naprawdę, to ja jakoś tymi kobietami nie przejmowałam się, bo na dzień dobry sama do siebie powiedziałam, że to będzie przygoda nigdy nie potraktowałam go jako kandydata na męża. Nie przypuszczałam tylko, że tak się wkręcę, bo on okaże tak wysoki poziom intelektu, humoru, itd.
      Piszesz - nie zyj tym kolesiem - no i właśnie to jest clou. Próbuję, pisałam wyżej, że chciałam go potraktować jak kogoś obok, dla rozrywki, taką rezerwę. I nie mogę, czekam na smsy, myslę, kombinuję. Na początku fakt miałam na niego zlewkę, bo jak pisałam oceniłam go jako taniego podrywacza, a potem jakoś zaczęło mi zależeć.........
      No z tego seksu to nie wiem, jak korzystać, bo on w ogóle niczego nie inicjuje, a ja mając wiedzę tego wszystkiego, jego słowa że go nie podniecam, że on nie czuje pożądania - jednocześnie mam totalną ochotę na seks z nim, ale deprymuje mnie inicjowanie go, myśl, że on zrobi to z łaski, dla mnie, nie czując satysfakcji (kiedyś powiedział mi - wiesz, wytrysk nie zawsze oznacza orgazm).
      Jak mam zagrać rolę przypadkowej kobiety?

      Starałam się otworzyć na kontakty z innymi, parę razy spotkałam się z kimś, ale to nie było to, siedziałam i czekałam na smsa od niego, był nawet seks, no mechanicznie się podnieciłam (że tak to nazwę), ale nie było żaru.
      Stwierdziłam, że on siedzi we mnie za bardzo emocjonalnie, co z tego, że pójdę do kina z innym, żeby niby zapomnieć, jak ja w tym kinie jestem zdołowana, że siedzę nie z tym z kim chciałabym.

      hello-kitty2 - no właśnie z tą młodą dziewczyna też nie chciał stosunku. Jakkolwiek brzmi to dziwacznie, to spotkanie z nią wzmocniło mnie, gdy opowiedziała mi o tym, bo przynajmniej wiedziałam, że i z nią nie było wszystko ok. ona była jeszcze przede mną, pomyślałam, że może nie mógł ze mną, bo może do niej się przyzwyczaił? do jej sposobu pieszczot, itd.?
      Z kolei zaczęło mnie potem gryźć, ze do niej się dobierał, jakoś tam inicjował seks, szybko dochodził, itp.
      Czyli ona była dobra, ja nie.
      Też pomyślałam, że ta "fajność" to atrapa, bo on musi być fajny aby podrywać ;)
      Staram się go sobie obrzydzić, wspominam same nieciekawe sytuacje, ale kurczę, on dzwoni, chwila rozmowy, pełna błyskotliwych ripost i ja pełna energii. No wiem, powinnam nie odbierać - i taka ze mnie grzeczna dziewczyna (wychowanie), że uważam to za świństwo (jezu, wiem jak to brzmi, ale staram się być szczera).

      kag73 - masz rację, nie potrafię oddzielić seksu od emocji, przynajmniej w tym przypadku. Wkręciłam się w niego, a przede wszystkim chodzi tu o to nadawanie na tych samych falach.
      Myslałam, aby mieć kogoś "do seksu" ale właściwie do czego to ma zmierzać wtedy? Ani razem nie zamieszkamy, ani nic, hmmmmmm. Raczej jestem nastawiona na stały związek, w sumie myślę, że może udałoby się założyć z kimś rodzinę...poza tym moje dziecko jest stosunkowo małe (7lat), więc........ani nie mam czasu i możliwości, aby się rozdzielać na dwóch facetów, ani chyba ochoty. Ktoś powiedział mi - za młoda jesteś jeszcze na takie coś. No i fakt, póki co chcę spróbować z tym stałym związkiem.
      No więc rodzi się wniosek - zrywać jak najszybciej.
      No i smutek, żal, tęsknota. że już takiego charyzmatycznego nie spotkam. Że który facet będzie pływał, tańczył, spiewał, będzie wesoły, będzie jeździł na nartach, będzie tak inteligentny. I przystojny, dobrze zbudowany jak on (choć to aż tak istotne dla mnie nie jest). Który będzie tak aktywny i będzie miał tyle energii życiowej, pełen pomysłów.
      Takie mam myśli, niestety.........
      To silniejsze ode mnie.
      Więc masz rację, że najlepsze jest zerwanie kontaktów, muszę zdobyć się na odwagę.
      Jednak moje zycie straci jakąś treść, wiem, powinnam sama być jego treścią, bądź też znaleźć sobie coś swojego.
      Widzicie jaka teoretycznie jestem mądra! :D

      No, ale ten seks, ta seksualność...ja już sobie pomyślałam, ze może pójdę do seksuologa sama, aby mi wyjaśnił to wszystko. Niestety mam cały czas myśli, że ze ,mną cos nie tak może oziębła, może mało doświadczona, może brak umiejętności.............
      Z drugiej, gdyby z nim było ok, a ja byłabym kiepska, to po ch...y byłby tyle czasu ze mną?
      I tak sobie mielę to wszystko, i męczę się sama ze sobą i wkur.....iam na siebie.

      rzeczywiście, nie potrafię włączyć sobie guziczka 'zlewam to i już".
      Masz rację Kag73, że problem węszenia wynika z tego, że czuję się do bani.
      No niestety nie mam w sobie przekonania - taka jestem fajna, w d.... z nim, będzie inny. Jasne, w teorii tak się mówi, a potem bywa różnie.

      Jestem fajna, wesoła, ale przy dłuższym poznaniu, na dzień dobry onieśmielona, a faceci odbierają to jak widać jako wyniosłość albo zdystansowanie. Oczywiście pracuję nad tym, ale to trudny proces. Ponadto nie mam wielu okazji na poznawanie kogoś, samodzielne wychowywanie dziecka nie sprzyja temu.
      Wydaje mi się, ze dochodzi tutaj jeszcze coś (że tak się trzymam go) - mam mało rozrywki i mało ludzi wokół siebie, nie mam grupy wsparcia, przyjaciółek, aby iść odreagować, pobawić się, pośmiać, wygadać. Przyjaciólki na telefon (z poprzedniego miasta) to już nie to samo, stała ekipa rozsypała się po naszym rozwodzie z eks mężem, inni znajomi żonaci, mężaci, dzieciaci i ja lekko nie przystaję (lub wręcz jestem pomijana).

      Bitch
      pisząc to:
      "a czasem trudne sytuacje, przełamanie się może zahartować...zwłąszcza żę raczej ona niekoniecznie go da radę zostawić, jak myślę, trzeba jej dać jakiś plan, cokolwiek żeby się mogła bronić przed zniszczeniem."
      co miałąś na myśli? tzn jak może mnie ta sytuacja zahartować?
      Masz rację, że ja mogę nie dać rady go zostawić, włąsnie chciałabym mieć jakiś plan, czy cokolwiek, co nie pozwoliłoby mi się całkowicie pogrążyć. Ale co to może być?

      Zorzyk,
      bardzo cenne są dla mnie opinie faceta, w dodatku w zbliżonym wieku :D
      nie wiem, czy to problemy z hydrauliką, bo bzykał się wszak z tą młodą bez problemu a spotykali się jakies 1,5 roku co dwa, trzy tygodnie. Sprawa się rypła, jak się rypła.
      Poza tym "ten mój" miał wcześniej kobiety na stałe, nawet pomieszkiwali razem. Najdłuższy związek -rok. Podobno ostatnia partnerka "czegoś się o nim dowiedziała" i odeszła, no ja się domyślam czego ;) (te portale)
      Myślisz, że on poprawia sobie samopoczucie wyrywając co chwilę inną? No, ale jednak z tamtą trochę to trwało, niezmiennie ze 'stawaniem" było ok, z dochodzeniem też.
      Pomyślałam, że może to kwestia traktowania - może jej nie szanował, widział w niej narzędzie, itd. - wiec seks był ok (przynajmniej wzwód i orgazm). A do mnie może ma wiekszy szacunek i już jakiś strach przez to?
      Ale powiedz mi, to po co ze mną jest?!
      • mojemail3 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:29
        d-77 napisała:

        (...)"Raczej jestem nastawiona na stały związek, w sumie myślę, że może udałoby się założyć z kimś rodzinę...poza tym moje dziecko jest stosunkowo małe (7lat), więc........ani nie mam czasu i możliwości, aby się rozdzielać na dwóch facetów, ani chyba ochoty. Ktoś powiedział mi - za młoda jesteś jeszcze na takie coś. No i fakt, póki co chcę spróbować z tym stałym związkiem(...)"

        Kiedy przeczytalam o dziecku zamotanym w tym wszystkim to się podłamałam...
        D-77 dlaczego to Ty nie ustalasz warunków, tylko pozwalasz sobą manipulować???
        Obłęd jakiś dla mnie...
        • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:35
          mojemail3 napisała:
          > Kiedy przeczytalam o dziecku zamotanym w tym wszystkim to się podłamałam...
          > D-77 dlaczego to Ty nie ustalasz warunków, tylko pozwalasz sobą manipulować???
          > Obłęd jakiś dla mnie...
          A co dziecko ma do tego i kto powiedzial, ze jest w tym "zamotane"? ty nie masz zycia prywatnego poza dzieckiem?
      • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:33
        d-77 napisał(a):
        Posluchaj, facet ma 47 lat i jego najdluzszy zwiazek twral rok? Czy ja dobrze zrozumialam? to juz daje do myslenia, nie mozna miec tak wielkiego pecha, zeby ciagle trafiac na nie swoja. Problem ma on, bo albo szybko sie nudzi, albo nie potrafi byc wierny, albo potrzebuje ciagle nowych wrazen i do tego jest ego co ma w d..pie kobiety jezeli chodzi o seks i ich przyjemnosc seksualna. Poza tym to ze mial kiedys i zawsze zwazki nie znaczy, ze problemy z hydraulika mial zaswze, mogly pojawic sie z czasem/z wiekiem. Do tego sam mowi, ze jest "psychicznym impotentem". Trza bylo o to zahaczyc i zapytac co to konkretnie w jego przypadku oznacza.
        Dlaczego sie z Toba spotyka? No wlasnie moze dlatego dlaczego Ty spotykasz sie z nim? Wspaniale Wam sie rozmawia, nadajecie na tych samych falach, dobrze wam sie tanczy, milo jest. Do tego on w przeciwienstwie do Ciebie, chociaz miewal tego orala. No i jeszcze, ma 47 lat, w koncu milo sie troche ustatkowac tak pozaseksualnie i miec przy sobie bratnia dusze.
        Jestes samotniecwychowujaca, w nowym miescie, poszukaj innych konktaktow, chociazby przez dzieciaka(najlatwej w takich okolicznosciach). Rozjerzyj sie w szkole, zapytaj ktorego kolege/kolezanke lubi, zaproscie do domu, moze przy okazji wyjdzie mila znajomsc dla Ciebie z mama tego dziecka.
        No i koniecznie poszukaj jakichs kursow tnaca czy imprez tanecznych. Tam mozna poznac nowych ludzi. Albo na jakas zumbe pojsc, z kobitkami sie jakimis zaprzyjaznisz.
        To niby jest mezczyzna idealny i drugiego takiego nie znajdziesz a jednak trafilas z problemem na forum. Pytanie podstawowe, ktore musisz sobie zadac: Czy z tym facetem mi lepiej? Jestem szczesliwsza niz bez niego? Czy tez na koncu wyladuje w wariatkowie zadreczajac sie, ze jestem nieatrakcyjna i nie podniecam?
        Moim zdaniem jest szansa na znalezienie innego, pod warunkiem, ze uwolnisz sie od tego, moze bedzie gorzej tanczyl ale bedzie lepszy w lozku. W kazdym razei jak pojawi sie jakis do rzeczy dosc szybko wyleczysz sie z tego.
        • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:48
          Najdłuższy związek po rozwodzie, był z zona jakieś 10 lat.

          Psychiczny impotent - no oczywiście, ze pytałam, oznacza to, że "mu nie staje" gdy jakąs kobietę bardzo kocha, ona go fascynuje, itd.
          To jego słowa, mniej więcej.
          Dzięki za Twoje słowa, zawieram znajomości gdzie się da, niestety ludzie tak zagonieni, lub też całe rodziny, owszem, dzień dobry co słychać, ale już pełne rodziny mają swoje plany np. na weekend i ja niestety nie przystaję (wiele razy miałam okazję przeżyć takie wykluczenie).\
          Czy mi z nim lepiej - i tak (bo wnosi energię, wydarzenia, sporo rozrywki - basen, narty, kajaki, i takie tam z czego korzysta też dziecko - i nie, bo te problemy, bo moje doły, itd.,
          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:00
            d-77 napisał(a):
            > Psychiczny impotent - no oczywiście, ze pytałam, oznacza to, że "mu nie staje"
            > gdy jakąs kobietę bardzo kocha, ona go fascynuje, itd.

            Bo? Kocha ja, fascynuje go i....? Boi sie, ze mu nie stanie, ze nie podola? A viagry probowal?
            Nie wiem, onmi jest dziwny, jakos tego nie kupuje. Poglaskac i popiescic tez nie moze? A minete Ci kiedy zrobil? Hmm, on ma jakas specyficzna seksualnosc:(

            > Czy mi z nim lepiej - i tak (bo wnosi energię, wydarzenia, sporo rozrywki - bas
            > en, narty, kajaki, i takie tam z czego korzysta też dziecko - i nie, bo te prob
            > lemy, bo moje doły, itd.,

            Hmm, no ciezka sprawa. Moze jednak warto zakonczyc te znajomosc. Moze bedzie to dla niego kopem do podjecia jakichs dzialan w sferze seksu. Niemniej jednak co poczac jak facet mowi "ze nie pozada"? Najlepiej byloby zostac przyjaciolmi i nadal spotykac sie na rozrywki. Rzecz w tym, ze Ciebie blokuje to na nowych kandynatow a szukasz jednak czego na stale.

            • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:07
              kag73 napisała:

              > Nie wiem, onmi jest dziwny, jakos tego nie kupuje. Poglaskac i popiescic tez ni
              > e moze? A minete Ci kiedy zrobil? Hmm, on ma jakas specyficzna seksualnosc:(
              >

              W pełni się z tym zgadzam. Myślę że gościowi jest po prostu wygodnie w tym swoim stylu życia. Ma dopływ coraz to nowej dopaminy wraz z nowymi znajomościami. Może to zabrzmi smutno dla autorki wątku, ale wydaje mi się że gość znalazł tutaj taką bezpieczną przystań, gdzie można odpocząć po stroszeniu piórek przed kolejnymi laskami z portali. Tutaj nie musi się starać, bo wiele mu autorka wybaczy.
            • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:10
              Nie, chyba by go to brzydziło, ale i ja nie nalegałam, bo wolę inne formy seksu, zdecydowanie ostrzej.
              dziwny, cały czas piszę.
              Z tym stawaniem jeszcze - jemu stawał, ale podczas stosunku szybko opadał (tak wyglądało jakby facet się zniechęcał) a podczas oralu po prostu długo dochodził.
              o viagrze mówiłam, powiedział, że to nic nie da bo to siedzi u niego w głowie, a nie w ciele.

              Kag73 myślałam o przyjaźni, ale wiem, że gdyby np. przyszedł na jakąś imprezę z dziewczyną jako oficjalną partnerką.......no, nie dałabym rady. To chyba by mnie bardziej zdołowało, niż te wszystkie narty, itd. Poza tym, on raczej nie spotyka się w gronie, ztn w klubach np. tak, ale już wyjazdy na narty, itdd - to raczej we dwójkę (czyli nie zbiera do kupy ekipy).
              Tak, to mnie blokuje, bo w każdym kandydacie (a było ich kilku w trakcie) szukam jego cech, nie mają ich, to oczywiste, wiec robię się smutna, zniechęcona, nie angażuję się, nie chce mi się.
      • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:35
        Zorzyk:
        Chyba trafiłeś w sedno:
        "bo moim zdaniem zupełnie nie potrafi stworzyć długofalowej relacji z kobietą. Piotruś Pan z lekką siwizną i słabym ptakiem - ale póki co jeszcze korzysta z resztek życia."
        Może oprócz tej siwizny ;)
        Ja już kiedyś pomyślałam - on jest zaje...tym podrywaczem, ale chyba nie potrafi budować związku.

        Dzięki Ci za ten post Zorzyk i ten tekst o drzwiach!! :D

        Kutuzow,
        ja tez pomyslam o wpadce, ale raz, że był i gumka i tabletki, dwa, że on cały czas twierdzi, że chce mieć dzieci. No chyba, że to blef i ma służyć "łapaniu" kobiet, bo powszechnie przyjęło się, że facet chcący mieć dzieci, chcesz czegoś stałego, jest odpowiedzialny, bla bla bla.
        A może to jakiś podświadomy strach?

        Kag73, no nie wiem, czt o kwestia hydrauliki, bo z młodą laską mogł bez problemu, szybko i bez ręki (to ze mną tak), dwa że z nią inicjował, ze mną nie.
        No i ok, nie jest powiedziane, że muszę wszystkich kręcić, ale czemu nie zrezygnował z tej relacji po miesiącu czy dwóch, gdy ja się oddalam, on uderza, nęci, itd. Parę razy pytałam, czy chce zerwać, czy mam odejść. Zawsze było "nie", kocha mnie, itd.

        Loppe, tak to dziwne, że nie pieści, nie maca, nie dotyka (trochę piersi, trochę klepania tyłka).
        jej w ogóle nie rozbierał od dołu, ja rozbierałam się sama (hehehe) bo chciałam stosunku. Kiedyś po nieudanym stosunku, wzięłam jego rękę i skierowałam, aby mnie pieścił, tak bardzo byłam podniecona, napalona, chciałam orgazmu. No i ok, pieścił, ale zniechęcią, nieudolnie, a po fakcie - wytarł rekę (fuuu, wiem, ale musiałam to napisac).
        Stąd zakiełkowała myśl, że jest gejem, może takim wypartym (to jedna z przyczyn impotencji na tle psychicznym). Oczywiście, nie tylko to, jego uwagi na temat mężczyzn, ten kuzyn i ich częste dość dziwne spotkania, wiele wiele różnych rzeczy.

        • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:48
          Obstaje przy swoim: cokolwiek z nim jest nie tak, daj se siana!
          Jednak popisac sobie mozna:
          Moze z ta mloda akurat byl napalony, cala otoczka, sytuacja, akcja jakos szczegolnie go podniecala wiec sie szybko spuscil. Poza tym laska nie chciala nic dla siebie, nie byla wymagajac, rowniez emocjonalnie mloda koza a on Mistrz, wiec strachu nie ma.

          No i oczywiscie moze Cie kochac(Ty w koncu tez jestes zakochana) ale nie pozadac, bo....powodow moze byc sporo a zrywac nie chce, bo szuka wreszcie spokojnej przystani, jestes tez milym/imponujacym towarzystwem a do tego jak bedzie potrzebowal "rabanka" czy czegos to se znajdzie na portalu, bo Ty nie masz nic przeciwko, ze to robi, on tez nie. Szafa gra z jego strony? Gra? Tutaj bardziej chodzi o plaszczyzne emocjonalna. Znalazl czego szukal, on nie ma problemu. Problem masz TY. Hmm, Twoj problem, wiec go rozwiaz:(
          • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:10
            kag73 napisała:

            > No i oczywiscie moze Cie kochac(Ty w koncu tez jestes zakochana) ale nie pozada
            > c, bo....powodow moze byc sporo a zrywac nie chce, bo szuka wreszcie spokojnej
            > przystani, jestes tez milym/imponujacym towarzystwem a do tego jak bedzie potrz
            > ebowal "rabanka" czy czegos to se znajdzie na portalu, bo Ty nie masz nic przec
            > iwko, ze to robi, on tez nie. Szafa gra z jego strony? Gra? Tutaj bardziej chod
            > zi o plaszczyzne emocjonalna. Znalazl czego szukal, on nie ma problemu. Problem
            > masz TY. Hmm, Twoj problem, wiec go rozwiaz:(

            Mam bardzo podobne odczucie.
          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:03
            No, ja nie znam żadnego geja, kurczę.
            Ale była kiedyś taka sytuacja, że podeszli jego dwaj koledzy do nas i zaczęli żartować, najpierw tak ogólnie, a potem dziwacznie - Ziuteczku coś tam coś tam (oczywiście, nie ma tak na imię, móiwli zdrobniale) i jakies dziwaczne spojrzenia na mnie.
            Potem on mi powiedział, że to kumple - geje.
            Kurde, zaświtała mi myśl, że oni zachowywali się tak, jakby chcieli mi dać coś do zrozumienia.....ale może i jakoś sobie wmówiłam.
            Nie umiem rozpoznać geja.

            Aaaa, było jeszcze coś. kiedyś był u mnie on, no i przyszedł kolega z pracy (o którym mówią, że gej, ja tego nie rozpoznaję), któremu pomagałam urządzić mieszkanie. No i po rozmowie, on zapytał, czy nie odwieźć kolegi do domu, czy ma jak wrócić. Ano miał. Po wyjściu sam mi powiedzał - Twój kolega jest gejem.
            Ale potem często pytał co u kolegi słychać, mówił o nim, kazal pozdrowić, itd.
              • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:17
                marek.zak1 napisał:

                > Skoro gej stwierdził, że Twój kolega jest gejem, skąd dalsze wątpliwości? TYLKO
                > gej umie rozpoznać geja.

                Właśnie wyobraziłem sobie taką małą budkę, jak z hot-dogami, w środku elegancki mężczyzna w obcisłych rurkach kręci pupą, a nad budką szyld z napisem "Rozpoznawanie Gejów. Od 8:00 do 16:00"
        • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:02
          d-77 napisał(a):

          > ja tez pomyslam o wpadce, ale raz, że był i gumka i tabletki, dwa, że on cały c
          > zas twierdzi, że chce mieć dzieci. No chyba, że to blef i ma służyć "łapaniu" k
          > obiet, bo powszechnie przyjęło się, że facet chcący mieć dzieci, chcesz czegoś
          > stałego, jest odpowiedzialny, bla bla bla.
          > A może to jakiś podświadomy strach?

          To jest trochę tak, że facet może liczyć tylko na gumkę (jeśli nie chce wpadki, a ta bywa zawodna). Tabletki bowiem są mocno "deklaratywne". Trochę psułoby nastrój gdyby facet sprawdzał, czy aby na pewno bierzesz tabsy i czy to nie są aby witaminy, tylko faktycznie anty. Pisałem tu kiedyś o kumplu którego kochanka deklarowała że jest bezpłodna więc mogą szaleć do woli.... a on ją "wyleczył". Także jeśli gościu ma spor przygód i nie ma gromady dzieciaków do tej pory, mimo tego że jest uważany za atrakcyjny model, to może to wskazywać na to że jest ostrożny. To zaś może stresować.

          Co do jego deklaracji że "chce mieć dzieci", to jedyna strategia która pozwala mu na tak szerokie podboje. Wyobraź sobie teraz Wasze poznanie, pierwsze randki, gdyby jasno deklarował że dzieci mieć nie chce za żadne skarby. Jak byś go odebrała?
          (Małe wyjaśnienie: nie popieram jego ew. kłamstwa. Sam jestem z tych co mówią gorzką prawdę, staram się tylko wskazać na ew. powody takiego jego zachowania).
          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:18
            no i właśnie, potwierdzasz to co zaobserwowałam sama.
            aczkolwiek on sam pierwszy powiedział, że chce mieć dzieci, nawet wyglądało, że badał mnie pod tym katem (czy aby na pewno ja te dzieci chcę mieć), ale teraz myślę, że wyczajał na jaki typ kobiety trafił i czego ona szuka.
            Potwierdzasz też to na co sama wpadłam - chcę mieć dzieci - i już kobieta inaczej na gościa patrzy (bo poważny, odpowiedzialny, itede itepe), niż jakby powiedział, sorry memory, ja tylko na bzykanko. To taki lep, haczyk.
            Bardzo możliwe jest, że boi się wpadki, tym bardziej, że tabunu dzieci nie ma, ma jedno i wiem, ze były hece, jeśli chodzi o kontakty z małą (już teraz dużą ;) ), płaci wysokie alimenty, co go bardzo boli. Oczywiście w jego wersji to zona ta zła, potwierdza to mama, wielu członków rodziny, itd. w tych opowieściach rzeczywiście zona go skrzywdziła, ale że sama się rozwodziłam, to wiem, że różnie bywa z tymi opowieściami ;)
            Być może, skrzywiony po rozwodzie, boi się powtórki z rozrywki, że jakaś młoda wrobi go w dziecko i znowu alimenty.........
            A tamta stosunków nie chciała, cieszyła się, ze idzie do niego, piją drinki i fajnie się gada (swoją drogą dla mnie to szok, ale ona sama po rozmowie ze mną przyznała, że to głupie było, ze się nie szanowała, że była zabawką, przedmiotem i nie wie, czemu to robiła, myslę, że imponował dojrzały mężczyzna, ponadto on jest dość medialną postacią z racji tego co robi, może czuła zaszczyt że wybrał właśnie ją, a miał możliwość tylu....)
            • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:26
              d-77 napisał(a):

              > Być może, skrzywiony po rozwodzie, boi się powtórki z rozrywki, że jakaś młoda
              > wrobi go w dziecko i znowu alimenty.........
              >ponadto on jest dość medialną postacią z racji tego co robi, może czuła zaszczyt że wybra
              > ł właśnie ją, a miał możliwość tylu....)

              Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się bać "wrobienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on także zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w życiu byś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?
              • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:38
                kutuzow napisał:

                > Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się bać "wr
                > obienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on także
                > zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w życiu by
                > ś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?

                Kurwa, czemu ty musisz mieć rację człowieku... Wierz mi, chciałbym jak dziecko, żeby świat był inny. No ale inny nie jest, trudno bić głową w mur...
                • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:40
                  kaiser.blade napisał:

                  > kutuzow napisał:
                  >
                  > > Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się b
                  > ać "wr
                  > > obienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on
                  > także
                  > > zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w ży
                  > ciu by
                  > > ś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?

                  Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?
                    • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:47
                      kaiser.blade napisał:

                      > kag73 napisała:
                      >
                      > > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety,
                      > anala?
                      >
                      > No przecież napisała, że oral z inną robił ?

                      Kaizer orientuj sie, w ktora stone ten oral byl? :)
                  • loppe Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:44
                    > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?

                    Właśnie, strasznie zabawna ta analiza "antykoncepcyjna" w świetle wyraźnych o wiele poważniejszych zaburzeń partnera Autorki wątku, 47-latka który kobiety ręką nie dotyka ze strachu przed niechcianą ciążą.
                  • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:46
                    kag73 napisała:
                    >
                    > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?

                    Kag, zobacz że gdy JEMU robią dobrze ręką ustami czy piersiami to jest OK.
                    Może gość jest na tyle atrakcyjny, ma tyle potencjalnych kochanek, że odechciało mu się najzwyczajniej w świecie starać o ICH przyjemność. Taki trochę odpowiednik pięknej modelki co to leży jak kłoda (bo to facecji o nią zabiegają).
                    • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:00
                      kutuzow napisał:

                      > Kag, zobacz że gdy JEMU robią dobrze ręką ustami czy piersiami to jest OK.
                      > Może gość jest na tyle atrakcyjny, ma tyle potencjalnych kochanek, że odechciał
                      > o mu się najzwyczajniej w świecie starać o ICH przyjemność. Taki trochę odpowie
                      > dnik pięknej modelki co to leży jak kłoda (bo to facecji o nią zabiegają).

                      Moze i tak. Dla mnie facet jest tak nieatrakcyjny seksualnie, ze mala glowa. Typowy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo nie utrzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic. Zreszta jaka on moze miec opinie u tych babek? Dlatego potrzebuje ciagle nowe wyhaczac i ciagle mlodsze, bo jego atrakyjnosc nie odnosi sie ani do tego co potrafi w lozku ani do tego co ma w spodniach. Zalosna oferta seksualna.
                      • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:04
                        hello-kitty2 napisała:

                        >Typowy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo nie ut
                        > rzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic.

                        i tu się mylisz. Zobacz że autorka wątku jest z nim dość długo i ma spore kłopoty żeby od niego odejść. Moim zdaniem to wszystko zależy od osobistych doświadczeń i pewności siebie. Jakie masz inne prawdopodobne opcje.
                        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:13
                          kutuzow napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > >Typowy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo
                          > nie ut
                          > > rzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic.
                          >
                          > i tu się mylisz. Zobacz że autorka wątku jest z nim dość długo i ma spore kłopo
                          > ty żeby od niego odejść. Moim zdaniem to wszystko zależy od osobistych doświadc
                          > zeń i pewności siebie. Jakie masz inne prawdopodobne opcje.

                          HA! No ja podejrzewam, ze autorka nie ujawnila nam jeszcze co ona tak naprawde z tego ma. I tu wskazalabym na to, jak to okreslila, ze jest postacia ''medialna''? Co chciala przez to powiedziec? Chodzi o osobe z mediow? Nie chodzi mi o nazwisko ale wskazuje mi to na to, ze jakies inne benefity musza miec miejsce. Bo ktora kobieta zgadza sie na ciekanie po innych laskach w celu obciagania? Czy nie mamy tu doczynienia z tzw. facetem ogarnietym?
                          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:29
                            Co ja z tego mam?
                            No właśnie, długo myślałam o tym, jedyne co to doszłam do wniosków o kórych pisałam - ja sama w nowym mieście i nagle on, rozrywka, towarzystwo, coś się dzieje.
                            Poza tym total porozumienie intelektualne, jeszcze nie spotkałam faceta z którym nadawałabym tak bardzo na tych samych falach, łącznie z moim eks mężem.
                            Co jeszcze, no pewnie mile mnie łechce, bo flirtować potrafi jak rzadko kto.
                            No, mam imprezy, taniec, co kocham.

                            co do medialności, nie wiedziałam jakiego słowa mogę uzyć, on po prostu prowadzi w klubie pwne imprezy, robi to świetnie, naprawdę ma talent, ludzie przychodzą dla niego - o to mi chodziło, że może tamtej dziewczynie zaimponowało to, że spośród tak wielu wybrał ją i ona ma przyjemność bywac w domu i pijać drinki z tym sławnym XX (oczywiście sławnym w tym właśnie miescie i wtym określonym środowisku, wybaczcie, to jest tak charakterystyczne, że gdybym napisała dokładnie, to ktoś kto mieszka tam, mógłby się zorientować)
                                • that.bitch.is.sick d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 16:02
                                  że ty masz za wiele problemów ze swoim pewnością siebie i kompleksów żeby się w takiego gościa pakować, albo się przepoczwarzysz w łabędzia z brzydkiego kaczątka albo nic nie będzie z tego.
                                  Jak masz problem ze zrywaniem kontaktu to sobie blanta zajaraj, to pomaga i to na później też.
                                  Generalnie w tym wątku powinniśmy się zająć twoimi problemami, bo to z nich wynika wszystko chyba co robisz. twój sposób życia nie odzwierciedla twoich oczekiwań nie realizujesz się w życiu a ten mężczyzna może zapełnia jakąś dziurę, tylko że on jest odzwierciedleniem twojego altrego, mr hyde'a którego nie rozwijałaś w życiu a ono się domaga głosu.
                                  nawet jeśli to ma się skończyć powiększeniem biustu, to nie ma co uciekać od hyde'a trzeba go do głosu dopuścić. kręcą cię ostre jazdy? źli faceci? masz dosyć nijakiego życia i bycia intelektualistką? możę chcesz być gwiazdą porno?
                                  moja psychonalityczka mi kiedyś kazała realizować fantazje. "chciałabym być blondyną i uprawiać seks jako blondyna"> a ona na to: "a od czego są peruki:)?" spróbowałam, seks był zajebisty nasyciłam się. rozumiesz?
                                  --
                                  Freedom's just another word for nothing left to lose
                                  Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                  • kag73 Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 16:17
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    moja psychonalityczka mi kiedyś kazała realizować fantazje. "chciałabym być blondyną i uprawiać seks jako blondyna"> a ona na to: "a od czego są peruki:)?" spróbowałam, seks był zajebisty nasyciłam się. rozumiesz?

                                    A patrzylas przy tam w lustro czy wystarczyla sama mysl, ze jestes blondyna? tak z ciekawosci pytam;)
                                    • loppe Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 17:39
                                      d-77 napisał(a):

                                      > No dobra, teraz pewnie się skompromituję, ale ponoc nie ma głupich pytań - co t
                                      > o jest blant?

                                      There is always Google... więc może jednak?:) Kiedyś nie było, owszem, zgadzam się!
                                    • that.bitch.is.sick Re: d-77 ja naprawdę uważam 28.10.13, 11:39
                                      d-77 napisał(a):

                                      > No dobra, teraz pewnie się skompromituję, ale ponoc nie ma głupich pytań - co t
                                      > o jest blant?

                                      Nie bierzesz tego poważnie trudno a ja ci podaję gotowe rozwiązania podejrzewam że na próżno. Jarasz trawę, potem przez tydzień lub dwa masz przestawione w mózgu na totalny luz, złe sny mijają, niepokoje zaczynają mieć charakter baśniowy...wypróbowane przeze mnie w duużo trudniejszych sytuacjach:).
                                      Co do kontrolowania mechanizmów autodestrukcji to wszystko się opiera na wybieraniu rozwiązań zastępczych ale takich które możesz kontrolować. trzeba coś wykombinować takie np. rzeczy które ci dają adrenalinę a nie kisić się i rozmyślać "och romeo"
                                      masz do dyspozycji: seks w różnych wariantach, środki farmakologiczne, używki, różne aktywności, relacje z innymi ludźmi, wyzwania itd.

                                      --
                                      Freedom's just another word for nothing left to lose
                                      Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                      • d-77 Re: d-77 ja naprawdę uważam 28.10.13, 11:58
                                        Biorę wszystko na poważnie, ale ja Bitch nigdy nie paliłam, nawet papierosów, więc nie będę teraz z trawą kombinować.
                                        A co do reszty to nie do końca zrozumiałam Twój wpis (jezu, ale dziś jestem padnięta o zdołowana, może dlatego).
                                        O jakim kontrolowaniu jakich mechanizmów autodestrukcji piszesz?
                                        Tak wiem, że powinnam wykombinować coś co daje adreanalinę, ale jestem tak wypluta, taki marazm mnie ogarnął, że nawet nie wiem, co mogłoby to być. Nic mnie nie cieszy, nic.

                                        Uważasz, że seks w róznych wariantach może pomóc na nieszczęśliwe zakochanie?
                          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:31
                            Hm, może nie wyjaśniłam dokładnie.
                            Ja nie zgadzałam się na ta młodą laskę, ja nie miałam o niej pojęcia.
                            To wyszło niedawno, była afera, cuda-wianki, ja się z nią spotkałam, potem rozmowy, milczenie, itd.
                            On mnie błaga, cuda wyprawia, ja twarda, ale raz mnie zaskoczył przyjechał i ok, zgodziłam się pogadać. Potem sobie wmawiałam, że będę go traktować jak rezerwowego-rozrywkowego, ale chyba nie dam rady.
                      • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:05
                        hello-kitty2 napisała:
                        Zreszta jaka on moze miec opinie
                        > u tych babek? Dlatego potrzebuje ciagle nowe wyhaczac i ciagle mlodsze, bo jego
                        > atrakyjnosc nie odnosi sie ani do tego co potrafi w lozku ani do tego co ma w
                        > spodniach. Zalosna oferta seksualna.

                        Amen! Kitty, bardzo dobrze to ujelas.
                      • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:14
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Moze i tak. Dla mnie facet jest tak nieatrakcyjny seksualnie, ze mala glowa. Ty
                        > powy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo nie ut
                        > rzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic. Zreszta jaka on moze miec opinie
                        > u tych babek? Dlatego potrzebuje ciagle nowe wyhaczac i ciagle mlodsze, bo jego
                        > atrakyjnosc nie odnosi sie ani do tego co potrafi w lozku ani do tego co ma w
                        > spodniach. Zalosna oferta seksualna.

                        ;((( autorka okazuje się doskonałym materiałem na partnerkę: cudownie wyrozumiała i zakochana, a chłopina może sobie spokojnie jęczeć i przepraszać ze z miłości do niej nie może, a te inne, lewe próby bzykanka/ obciąganka to tak dla poprawy samopoczucia
                      • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:23
                        No nie do końca, ja też tak na początku myślałam.
                        Ale jednak.
                        Zobacz, ja się długo trzymam, a uwierz, że nie miałam do tej pory problemów żeby rozstać się z kimś, jeśli w jakimś aspekcie było nie ok.
                        Tylko z nim nie mogę, Boże.....
                        Jednocześnie ze mną była ta dziewczyna, to trwało ponad półtora roku.
                        Wcześniej była kobieta rok.
                        Wcześniej jakieś dwie po półtora roku.
                        Ja raz trafiłam na takiego bzykacza, no to wszystko trwało maks miesiąc.
                        Potem pod byle pretekstem urwał kontakt.
                        • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:29
                          d-77 napisał(a):

                          > No nie do końca, ja też tak na początku myślałam.
                          > Ale jednak.
                          > Zobacz, ja się długo trzymam, a uwierz, że nie miałam do tej pory problemów żeb
                          > y rozstać się z kimś, jeśli w jakimś aspekcie było nie ok.
                          > Tylko z nim nie mogę, Boże.....
                          > Jednocześnie ze mną była ta dziewczyna, to trwało ponad półtora roku.
                          > Wcześniej była kobieta rok.
                          > Wcześniej jakieś dwie po półtora roku.
                          > Ja raz trafiłam na takiego bzykacza, no to wszystko trwało maks miesiąc.
                          > Potem pod byle pretekstem urwał kontakt.

                          d-77 ja ciągle tego nie rozumiem. Napisz nam proszę po prostu co jest dla ciebie ważne w życiu w ogóle i waszym wspólnym "pożyciu". Co cie przy nim trzyma? Jakie "zamienniki" czy nagrody mają dla ciebie na tyle duże znaczenie ze przyćmiewają jego słowa i czyny. Napisz proszę bo nie haczę, pozwól zrozumieć ;)
                          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:13
                            Heh, staram się, w ogóle staram się sama zrozumieć o co chodzi.
                            Sam siebie trochę nie poznaję,
                            Nie ukrywam, że rozwód mnie podkopał.
                            Do tego samotność, ciągłe obracanie się w kręgach dzieciowych, rozmowy o dzieciach, itd.
                            Więc co on mi dawal - taniec, imprezy, kręgi niedzieciowe,
                            Dużo rozrywki sportowej i aktywności co kocham - narty, kajaki, rowery, basen, kręgle, itd.
                            świetne rozmowy
                            taka aktywnośc zyciową - jedziemy w weekend nad morze? ok, żaden problem. Robimy cos tam? ok, żaden problem.
                            męskie zainteresowanie, adorację, poczucie że czułam się atrakcyjna, aczkolwiek w aspekcie seksu to znikalo, wręcz było odwrotnie.
                            Taki paradoks, czułam się fatalnie czując się pożądana, atrakcyjna, ale nie miało to odzwierciedlenia w jego "braniu mnie", seksie. rozumiecie?

                            Ja chyba zwyczajnie boję się, ze znowu będę sama, wrócą samotne weekendy, dni, taki marazm i nijakość.\
                            wiem, zdaję sobie sprawę, że musze sama, poszukać, znaleźć, zaproponować,. ale już tyle razy i tyle czasu to robiłam, że mi isę nie chce.
                            Najlepiej byłoby mieć towarzystwo rozwodników, różnych, z dziećmi, bez dzieci, jakąs stałą ekpię, na spotkania, wyjazdy, itd.
                            Niestety jak na złość wokół same pary i małżeństwa.

                            No i jeszcze - teraz jesteśmy zawieszeni niejako, on oczywiście dzwonił, przyjechał, itd.
                            Ale ja już czuję taką niechęć, chciałabym zapomnieć, albo żeby zjawił się ktoś kto choć emocjonalnie na chwilę oderwałby mnie od niego. Żeby ktoś/coś innego stało się ważniejsze i zajęło moje myśli.
                            Póki co trenuję się w urywaniu kontaktu ;)
                            Ale mam oczywiście pełno wątpliwości.
                            Dlatego piszę, aby z kimś pogadać i nie wariować od myslenia ;)
                            • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:19
                              Trochę też przywiodło mnie tu to, aby skonfrontować to co sama zaczęłam myśleć z kimś.
                              Aby ktoś potwierdził, zaprzeczył, powiedział cos nowego.
                              Trochę chyba aby znaleźć potwierdzenie, że ze mną wszystko ok, że nawet z tym małymi cyckami mogę być atrakcyjna i pożadana, że dla facetów nie tylko te cycki się liczą, że nie tylko ten seks i umiejętności kobiety, ale i inne rzeczy.
                              Trochę boję się, ze jestem mało seksualna (seksowna?) a za bardzo przeintelektualizowana.
                              I to mnie dołuje najbardziej.
                              I co zrobić, aby tak nie było.
                              • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:34
                                d-77 napisał(a):

                                > Trochę też przywiodło mnie tu to, aby skonfrontować to co sama zaczęłam myśleć
                                > z kimś.
                                > Aby ktoś potwierdził, zaprzeczył, powiedział cos nowego.
                                > Trochę chyba aby znaleźć potwierdzenie, że ze mną wszystko ok, że nawet z tym m
                                > ałymi cyckami mogę być atrakcyjna i pożadana, że dla facetów nie tylko te cycki
                                > się liczą, że nie tylko ten seks i umiejętności kobiety, ale i inne rzeczy.
                                > Trochę boję się, ze jestem mało seksualna (seksowna?) a za bardzo przeintelektu
                                > alizowana.
                                > I to mnie dołuje najbardziej.
                                > I co zrobić, aby tak nie było.
                                Ty po prostu musisz trafic na swojego, na takiego, dla ktorego bedziesz pierwsza klasa, to wszystko!
                                A tak nawiasem... seksu z/po alkoholu probowalas:)? Bo to troche wyluzowuje i poluzowuje hamulce;)
                                Hmm, zaloz moze cos seksownego, poczujesz sie lepiej, seksi bielizne.
                                Hmm, pewnie sobie juz teraz wszystko zarucasz a to facet do bani. Co mi po takim co oprocz lodow(dla niego) nic nie daje w lozku?
                                  • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 14:05
                                    Próbowałam, hyhyhy
                                    Ojjj, co ja wtedy wyprawiam, szok.
                                    No, ale nie z nim.........On po alkoholu nic, a nie było tak, zebym ja była drinknięta o on nic.
                                    • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 15:24
                                      d-77 napisał(a):

                                      > Próbowałam, hyhyhy
                                      > Ojjj, co ja wtedy wyprawiam, szok.
                                      > No, ale nie z nim.........On po alkoholu nic, a nie było tak, zebym ja była dri
                                      > nknięta o on nic.

                                      Oooo, prosze, kto mi teraz powie, ze z alkoholem to nie byl dobry trop:)??
                                      On, on to niech zapomni o alku wiadomo jak mu juz bez alkoholu flaczeje to z alkiem mu w ogole nie stanie. Do alkoholu to potrzebna dobra hydraulika i "zdrowa" glowa. Ty wypij, on nie! A tak w ogole to go zostaw!!!! Ja Ci napsialam co masz zrobic, zeby byc bardziej seksulana/seksowna/gotowa na wiecej/bardziej na luzie cos w ten desen.
                                  • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 19:24
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > kag73 napisała:
                                    >
                                    > > A tak nawiasem... seksu z/po alkoholu probowalas:)?
                                    >
                                    > Ultimate facepalm :D

                                    Shut up :-) Ja tam lubie ta porade, jedna z moich ulubionych ;-)
                            • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:19
                              A rodziny nie masz? Zeby sie troche spotkac, powspominac stare dzieje cos tam razem zorganizowac?
                              Zapisz sie przecie na jakies tance, poszukaj czegos.
              • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:48
                kutuzow napisał:

                > d-77 napisał(a):
                >
                > > Być może, skrzywiony po rozwodzie, boi się powtórki z rozrywki, że jakaś
                > młoda
                > > wrobi go w dziecko i znowu alimenty.........
                > >ponadto on jest dość medialną postacią z racji tego co robi, może czuła za
                > szczyt że wybra
                > > ł właśnie ją, a miał możliwość tylu....)
                >
                > Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się bać "wr
                > obienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on także
                > zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w życiu by
                > ś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?

                to jakieś dziwne dla mnie trochę i śmieszne - za co przepraszam autorkę jeśli poczułaś się urazona. Gośc lat 47! Ja pierdziu! To chyba nie dzieciak jakiś co sobie kurka nie radzi z własnymi strachami. Że niby atrakcyjny taki, medialny i inteligentny, a pierdoły opowiada o swoich strachach i niemożnościach zamiast się z nimi rozprawić po prostu. To ci dopiero bida. Może nie dźwiga tej swojej atrakcyjności i medialności, a ze chciałby tylko obciągania to już w ogóle znak ze egocentryk skoncentrowany na swojej wyjątkowości przed którym na kolana tylko i wyssać jaszczura. Przepraszam, ale śmieszy mnie trochę te gadanie o pierdułach i wyjątkowych postaciach. Obawiam się ze dałaś się naciągnąć na jego "wyjątkowość" ale to wydaje mi się śmieszne i żałosne.
                A skoro tu jesteś i pytasz to sama pewnie masz takie choćby niejasne jeszcze wrażenie
                • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:09
                  No włąśnie!
                  Jakie strachy przed porażką, jak przypuszczalnie robił rzeczy o jakich mi isę nie sniło.
                  Dlatego z tych przyczyn impotencji psychologicznej (o ile ona jest prawdą) jedyne co wychwytuję, to to, że jest wypartym gejem.
                  Wtedy tłumaczyłby mi się ten oral (bo oral tylko jemu robiono, on nigdy) i ja jako fasada.
                  A jednocześnie jest tak męski i tak widać jego zainteresowanie kobietami, ,że nie klei mi się to.
                  Choć i o facetach sporo mówi.

                  Tak, może dałam się nabrać.
                  nie wiem, chciałabym jakoś wyplatać się z tego, podjąć decyzję i przede wszystkim odnaleźć spokój.
                  ale póki co, mam wrażenie, że żadna decyzja nie da mi spokoju.
            • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:35
              Dobra, jak dla mnie dość.
              Gość sobie odkuwa przeboje z byłą żoną, prawdopodobnie nienawidzi kobiet i ma kompleksy. Daj sobie spokój, on się nigdy na serio nie zwiąże z kobietą. Według mnie przeżył zbyt wiele, jest kłamliwym i nieufnym krętaczem, nic z tego nie będzie.
              Co do dziecka, zdaje się że Kutuzow ma niestety rację.
              • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:48
                Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?
                • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:54
                  d-77 napisał(a):

                  > Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                  > Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                  > Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?

                  Bo rodzina by sobie zyczyla, zeby sie ustatkowal wrescie. No i poza tym kazdy lubi miec ogos milego przy sobie. Moze wolaby faceta ale nie moze, wiadomo niezbyt to akceptowalne.
                • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:00
                  d-77 napisał(a):

                  > Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                  > Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                  > Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?

                  Jak to po co?
                  Zobacz, w normalnych związkach facecji rezygnują z części wolności (potencjalna możliwość spotykania się z innymi kobietami) na rzecz zalet bycia w związku. Gość tutaj ma jedno i drugie. Ma zalety związku (spędzanie czasu z miłą kobietą, wspólne aktywności sprotowe itp) i zachował nadal zalety bycia singliem. Jest na portalach, "pozwalasz" mu na to żeby bzykał inne laski itp.
                  Układ idealny. Z tradycyjnego wyboru "albo rybki albo akwarium" gostek dostał i rybki, i akwarium. Czemu miałby z tego rezygnować sam z siebie? Będzie to ciągnął dopóki TY się nie zbuntujesz bo ona ma wszystko -nawet starać się w łóżku nie musi bo jego "groupies" są na skinienie ręki.
                • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:00
                  d-77 napisał(a):

                  > Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                  > Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                  > Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?

                  By grać. On boi się świata, więc tworzy sztuczny, w którym jest bezpieczny. Nie wiem czy jestem wystarczająco kompetentny, żeby to wyrazić słowami.
                  To chyba jakiś rodzaj histrionicznego zaburzenia osobowości. Odgrywa skrzywdzonego przed otoczeniem, swoją rodziną, sąsiadami, innymi kobietami. Każdy przypadek jest złożony, w dodatku tacy ludzie bywają piekielnie inteligentni, są doskonałymi aktorami. Jednak to jest typ, którego inni ludzie, a kobiety w szczególności powinny się wystrzegać.
                  On ma w sobie wielką moc przyciągania, ale jest jak emocjonalna czarna dziura, która zabija każdą jasną gwiazdę, która dostanie się w jej pobliże. Skupia na sobie twoją uwagę, ściąga z ciebie energię, aż będziesz zbyt słaba by uciec. Jeśli trafi na kobietę o właściwym skrypcie zachowań, to po jakimś czasie może z nią zrobić cokolwiek, chociaż jego gra często trwa długo. Pomyliłaś się, to nie jest prosty Don Juan. To wampir energetyczny.
                  Gdy czytam to co piszesz, to nabieram pewności, że to zły człowiek. Uciekaj.
                  • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:20
                    O jezu, napisałeś tak jakbys go znał.
                    Wszytsko chyba prawda
                    I nawet jest rzeczywiście dobrym aktorem, nieraz mnie zabawiał, naśladując różne osoby, zretszą sama zauważałam zmiany zachowania, tonu głosu, intonacji.....
                    Muszę to przegryźć.
                    Tylko po co przyciąga? Po co mu moja uwaga?
        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:28
          d-77 napisał(a):

          Parę razy pytałam, czy chce zerwać, czy mam odejść. Zawsze było "nie",
          > KOCHA MNIE, itd.

          ja rozbierałam się sama (hehehe) bo chciałam
          > stosunku. Kiedyś po nieudanym stosunku, wzięłam jego rękę i skierowałam, aby m
          > nie pieścił, tak bardzo byłam podniecona, napalona, chciałam orgazmu. No i ok,
          > pieścił, ale zniechęcią, nieudolnie, a po fakcie - WYTARL REKE (fuuu, wiem, al
          > e musiałam to napisac).

          D-77 to sie nie klei (tzn reka moze sie ukleila :-))), al jak mozna kogos kochac, a jednoczesnie sie go brzydzic?
          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:38
            hello-kitty2 napisała:

            > D-77 to sie nie klei (tzn reka moze sie ukleila :-))), al jak mozna kogos kocha
            > c, a jednoczesnie sie go brzydzic?

            Ano, ze wpadki sie boi to jeszcze prawdopodobne, ale ze sie cipki brzydzi hetero facet? Dziwne a z doswiadczenia wiem, ze jak cos sie wydaje bardzo dziwne to zazwyczaj jest nieprawdziwe.
          • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:45
            >
            > D-77 to sie nie klei (tzn reka moze sie ukleila :-))), al jak mozna kogos kocha
            > c, a jednoczesnie sie go brzydzic?

            Niekoniecznie jego - po prostu wydzielin jego ciała. Każdy ma swój indywidualny próg dla obrzydzenia. Np. wstręt do połykania spermy to ta sama kategoria, tylko dalsze miejsce. A przecież można kochać, a przy tym nie lubić połykać :-)

            Z drugiej strony wytarcie ręki po pieszczotach osobiście odebrałabym jako brak akceptacji mnie jako kobiety.
            • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:52
              zyg_zyg_zyg napisała:

              a. Np. wstręt do połykania spermy to ta sama kategoria, tyl
              > ko dalsze miejsce. A przecież można kochać, a przy tym nie lubić połykać :-)

              Moim zdnaiem to niedobre porownanie, bo sperma naprawde jest niesmaczna:)) A nie wszystko latwo przelknac:)

              > Z drugiej strony wytarcie ręki po pieszczotach osobiście odebrałabym jako brak
              > akceptacji mnie jako kobiety.

              Hmm, z drugiej strony nie jest tak zle, praktyczny jest, bo co mial siedziec albo lezec z mokra reka? Gorzej, ze niechetnie piescil i ze sie nigdy nie garnie.
              • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:57
                > Moim zdnaiem to niedobre porownanie, bo sperma naprawde jest niesmaczna:))

                A tu się nie zgodzę z taką generalizacją, bo to zależy zarówno od preferencji biorcy, jak i indywidualnych cech dawcy :-) Nie żebym zaraz chciała pić ze szklanki, ale mój mąż ma na przykład bardzo łagodny i przyjemny zazwyczaj smak.
          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:45
            Hm, on mnie kocha przede wszystkim umysłem, emocjami, czyli jakby chciał seksu, ale w rzeczywistości nie może.
            Nie wiem, jak to wytłumaczyć, on w ogóle ma coś z fizycznością, np. nie lubi na swoim ciele żadnych olejków, balsamów, brzydzi się wielu rzeczy, też u siebie.

            No ja sama nie potarfię wielu rzeczy wyjaśnić, stąd tu jestem, bo może znajdzie się ktoś, kto cos wie, przeżył, itd.
      • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:04
        d-77 napisał(a):

        > No z tego seksu to nie wiem, jak korzystać, bo on w ogóle niczego nie inicjuje,
        > a ja mając wiedzę tego wszystkiego, jego słowa że go nie podniecam, że on nie
        > czuje pożądania - jednocześnie mam totalną ochotę na seks z nim,

        Czyli powiedzial wprost, ze go nie podniecasz i nie czuje pozadania? A Ty masz ochote na seks z nim? Nic z tego nie rozumiem.
        Kiedys facet wyznal mi milosc, powiedzial, ze mnie kocha, po czym dodal, ze jak siostre i ze ma juz plan, jak zwiekszyc ilosc wspolnie spedzanego czasu by zaciesnic nasze wiezi milosne :) Jezu wiekszej obelgi z ust faceta nie doswiadczylam :) Myslalam, ze sie pod asfalt zapadne. A ja glupia myslalam, ze ja na randki sie z nim umawiam. Tyle mnie widzieli. Nie rozumiem, jak po takim policzku mozesz go w ogole jeszcze chciec pod wzgledem seksualnym? Abstrahujac od jego lozkowych defektow tu juz nie ma czego zbierac jesli chodzi o seks. Nigdy nie zrozumiem, jak mozna pozadac osoby, ktora ja nie krece? Przeciez to ponizajace dla Ciebie.
        I jeszcze dodam, na wypadek, jak jestes zakochana slowa ktore wyczytalam, a ktore mi pomogly, gdy sie nieszczesliwie, jednostronnie zakochalam: "zakochac to sie mozna tylko w sobie nawzajem, a jak sie zakochalas sama, to Ci sie wydawalo".
        • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:22
          Hm, no ja włąsnie też nie rozumiem.
          tzn może źle się wyraziłam, ja go pociągam, szalenie mu się podobam, to naprawdę widać, fascynuję go itd.
          Ale jak przychodzi co do czego to nagle jest zonk, w tym sensie on powiedział, że jakby....kurde, no nie wiem, podniecenie opada, ale ww takim sensie, że on czuje taka presję, ze aż nie może.
          Nie w sensie, że nie widzi mnie jako kobiety, atrakcyjnej itd. Kiedyś go zapytałam, czy kocha mnie jak siostrę, przyjaciółkę - zdecydowanie nie.
          że tak bardzo chciałby mnie przelecieć, że az nie może.
          No włąsnie, ja też nic nie rozumiem, nie ogarniam tego, bo jak ja kogos kocham, to autoamtycznie czuję pożadanie, chcę seksu z nim, dla mnie to jest powiązane, ale jestem mało doświadczona, dużo czytam teraz, dowiaduję się, że mężczyźni jednak to rozdzielają, dlatego szukam pomocy.
          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:36
            d-77 napisał(a):

            >Kiedyś go zapyta
            > łam, czy kocha mnie jak siostrę, przyjaciółkę - zdecydowanie nie.
            > że tak bardzo chciałby mnie przelecieć, że az nie może.

            Sciema, a jezle i nie to wlasnie pomoglaby viagra, bo jezeli ochota w glowie jest a ptak nie staje/opada pomaga viagra. Niech w koncu zezre te vuagre to sie dowie.
            Widzisz a moze Mareczek ma racje, gej geja rozpozna a on Twojego kolege z pracy rozpoznal:) "Normaln" prymitywny hetero by go na pewno do domu odwozic nie chcial;))

            > No włąsnie, ja też nic nie rozumiem, nie ogarniam tego, bo jak ja kogos kocham,
            > to autoamtycznie czuję pożadanie, chcę seksu z nim, dla mnie to jest powiązane
            > , ale jestem mało doświadczona, dużo czytam teraz, dowiaduję się, że mężczyźni
            > jednak to rozdzielają, dlatego szukam pomocy.

            No momencik, cos tutaj mylisz. Bywaja i kobiety, ktore niby kochaja ale nie pozadaja.
            Jego sciema nie pasuje, bo on niby "tak bardzo chcialby cie przeleciec" a wcale seksu nie inicjuje.

          • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:36
            d-77 napisał(a):

            > Hm, no ja włąsnie też nie rozumiem.
            > tzn może źle się wyraziłam, ja go pociągam, szalenie mu się podobam, to naprawd
            > ę widać, fascynuję go itd.
            > Ale jak przychodzi co do czego to nagle jest zonk, w tym sensie on powiedział,
            > że jakby....kurde, no nie wiem, podniecenie opada,

            Skoro we wpisie powyżej ustaliliśmy że jego deklaracja "chce mieć dzieci" może być ściemą, która przynosi konkretne efekty, to może pora zmierzyć się z tą bolesną opcją że tutaj także może ściemniać?
            Jasne możesz go fascynować, podobać mu się, ale weź pod uwagę, że niestety wcale nie musisz go podniecać, aż tak mocno jak deklaruje. Zobacz, że dużo łatwiej jest dorobić ładną historyjkę niż oszukać reakcje (jego) ciała.

            Gdyby nagle szczerze wypalił że "sorry, ale aż tak bardzo mnie nie kręcisz i stąd te problemy", to pewnie byś się zebrała na odwagę i zerwała z nim. Tak zaś kilka "słodkich kłamstewek" i związek jakoś się toczy. On się super ustawił, Ty trochę narzekasz, ale godzisz się na to dalej.

            Wg mnie gdy słowa wskazują na jedno, a czyny na coś innego, to zawsze trzeba patrzyć na czyny. Słowa bowiem nic nie kosztują.
            • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:56
              No dobrze, kutuzow, tak może być, może go nie krecę wcale. Mam małe cycki, doświadczenie zwykłe, jestem zwyczajna, nie jakaś oziębła, ale tez i nie gwiazda porno.
              On chyba ma spore doświadczenie, raz w jego telefonie widziałam zdjęcia wielkich cyców.
              Poza tym ma w domu strój chippendalesa (stringi męskie, mankiety), wiec coś tam się działo z pewnością, opowiadał, że robił sobie z pewną kobieta zdjęcia na własny użytek (taka erotyczna sesja).
              Ze mną nie było nic.

              To wytłumacz mi, po co jest ze mną? Każdy niemal weekend, od piątku do niedzieli, poniedziałku? Czemu wszędzie mnie prowadza, przedstawia?
              Dlaczego tyle razy były okazje aby zerwać, nie wykorzystał ich? Dlaczego gdy ja się oddalałam, nie wykorzystał tego?
              Nieraz ułatwiałam rozstanie, oponował.

              Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nalegać na seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że w tym czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość często, nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral. Ale też było to po naszej przerwie, jak ja przez jakiś czas nie chciałam się spotykać, zdystansowałam. Wrócilismy do siebie, było fajnie, ale też coraz większe zaanagżowanie (jego, moje), ale wrociła też ta laska. I znowu było gorzej.
              • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:01
                > To wytłumacz mi, po co jest ze mną? Każdy niemal weekend, od piątku do niedziel
                > i, poniedziałku? Czemu wszędzie mnie prowadza, przedstawia?

                Może jesteś zajebistą babką, która mu odpowiada pod każdym względem, oprócz względów seksualnych? Może boi się, że nie spotka już lepszej - tzn. takiej, u której znajdzie wszystko w komplecie? A może wie, że z żadną nie będzie miał "normalnego" seksu, dlatego masz max w punktacji?
              • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:03
                d-77 napisał(a):

                "Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nalegać na seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że w tym czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość często, nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral. Ale też było to po naszej przerwie, jak ja przez jakiś czas nie chciałam się spotykać, zdystansowałam. Wrócilismy do siebie, było fajnie, ale też coraz większe zaanagżowanie (jego, moje), ale wrociła też ta laska. I znowu było gorzej."

                czy Ty w ogole zdajesz sobie sprawe z tego co Ty ze soba dajesz robic? jak sie trakowac?
                Masz: jestes partnerka idealna, bo milo spedza z Toba czas, jak potrzebuje loda robisz loda, jak potrzebuje innej laski, korzysta, Ty nie masz nic przeciwko temu. Zyc nie umierac. Czego jemu barkuje? Pisz!
              • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:20
                d-77 napisał(a):
                > To wytłumacz mi, po co jest ze mną?

                Opisałem Ci to tutaj:
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147634131,147656114,Re_O_co_chodzi_.html
                > Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nalegać n
                > a seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że w tym
                > czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość często,
                > nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral.

                I wygodna teoria o kryptogeju zaczęła trzeszczeć w szwach.
                • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:50
                  kutuzow napisał:

                  > d-77 napisał(a):
                  > > To wytłumacz mi, po co jest ze mną?
                  >
                  > Opisałem Ci to tutaj:
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147634131,147656114,Re_O_co_chodzi_.html
                  > > Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nal
                  > egać n
                  > > a seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że
                  > w tym
                  > > czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość cz
                  > ęsto,
                  > > nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral.
                  >
                  > I wygodna teoria o kryptogeju zaczęła trzeszczeć w szwach.

                  Zauwaz, ze nadal byl oral, naturalnie ona jemu. A seks inicjowal, bo swoje potrzeby ma a z inna laska byla przerwa wiec to ona miala laske robic. Spoko, baba nie marudzi, ze chce seksu(stosunku), ktorego nie trawie, nie chce(bo boje sie wpadki albo nie interesuje mnie kobieca przyjemnosc i kobiece narzady) to niech zrobi mi loda i bedzie dobrze.
              • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:51
                to co Cię z tym panem łączy to może byc toksyczny związek, taki rodzaj chorego uzaleznienia, oboje gracie w tą samą grę, ja bym mu podziękowała i zakończyła ten niby związek i poszukała sobie kogoś zdrowego
          • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:37
            jeżeli Cię to interesuje to przeczytaj "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw, może jego problemem jest jego relacja z matką z dzieciństwa, tj. to, że został przez nią emocjonalnie wykorzystany i stąd ta psychiczna impotencja (nazywa się to "niefizyczne wykorzystanie seksualne"), znasz więcej szczegółow na temat jego dzieciństwa, jego relacji z rodzicami, ojca matki i ich wzajemnych relacji? Coś tam napisałaś, ale niewiele.