• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

LMS - Looks, Money, Status

  • 28.10.13, 09:51
    Ciekawy materiał - proszę panie o ustosunkowanie się do tego :)
    www.youtube.com/watch?v=2V7TcSr9GiM
    Edytor zaawansowany
    • 28.10.13, 11:33
      Ustosunkowuję się:

      Looks - podstawa. Jak jedna z babek w tej "randce w ciemno" powiedziała": jeśli go sobie wyobrażam "on top of me" i mnie wzdrygnie, to pozamiatane. Reszta nie ma wtedy żadnego, najmniejszego znaczenia.
      To niekoniecznie znaczy, że musi wyglądać idealnie według schematu: mocna szczęka, wyraxne kości policzkowe, 190 cm wzrostu i mięsnie jak z obrazka. Może odbiegać od tego wzorca, ale im dalej odbiega, tym szanse na uznanie za "handsome" albo "cute" spadają.
      W materiale były takie focie wrzucone: zauważ, że wszyscy kolesie z tych foci mieli bardzo nieregularne rysy twarzy , albo byli otyli i źle ubrani (workowate, niemodne łachy).
      Jak facio w ciągu tych pierwszych kilku sekund zostanie przez kobitkę określony jako "nieruchalny" to mu nic nie pomoże. Bo kolejne dwie rzeczy czyli money i status to się liczą, ale jeśli ta pierwsza zasadnicza czyli looks jest do przyjęcia.
      I między innymi dlatego wykładnie PUA wsadzam między bajki.

      --
      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
      • 28.10.13, 11:53
        Gdyby taki Henry Cavill (oglądałam Man of Steel ostatnio) był bezrobotny i nudny jak flaki z olejem, a do tego durny - sądzę że miałby "okazje" niezależnie od tego. Oczywiście wiem że wielu mężczyzn sądzi że wyglądają bosko i tylko przez wrodzone predyspozycje intelektualne nie zostali modelami ale niestety poziom różnienia się od Henry'ego Cavilla to właśnie to prawie które robi różnicę:). Podaję linka:) mam nadzieję że to nie wyparty gej!

        www.filmweb.pl/person/Henry+Cavill-56028
        Ponadto przypominam o genialnym zakładzie z serialu dr House gdzie założyli się House, Chase oraz Wilson na szybkich randkach że Chase udając bezrobotnego, tępego aroganta nadal będzie miał najwięcej damskich propozycji:), osobiście uważam ten zakład za odzwierciedlający rzeczywistość.

        www.youtube.com/watch?v=F1HAo4MRQ2c
        --
        Freedom's just another word for nothing left to lose
        Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
      • 28.10.13, 11:56
        Dobra, to zapytam jeszcze o jedno, bo ukułem sobie taką osobistą teoryjkę.
        Jeśli prawdą jest że kobiety i mężczyzn więcej dzieli kulturowo i co za tym idzie na bazie pewnych publicznych deklaracji, a nie biologicznie, to może i to ma rację bytu.
        Ja widzę relacje między ludźmi w różnych aspektach.
        Z punktu widzenia faceta - seks to głównie biologia. Jeśli partnerka ładnie wygląda, nie ma oznak chorób, dziwnie się nie zachowuje i dobrze pachnie - to "jako zwierzę" mogę określić ją jako dobry obiekt zainteresowania seksualnego. Liczy się głównie jakaś biologiczna baza.
        Natomiast gdyby nie chodziło wyłącznie o seks, tylko o trwałą relację, to doszłyby inne czynniki. Pewnie nie chciałbym być z laską, która jest agresywna, nieobliczalna, nielojalna, olewa mnie, ma inne poglądy na świat, źle zajmuje się domem, robi nieodpowiedzialne zakupy itd.
        Natomiast z punktu widzenia seksu, to chyba bez znaczenia. Moje zainteresowanie seksem w czystej postaci uzależniałbym przede wszystkim od szeroko rozumianej sfery biologicznej (chociaż w sensie np. zdrowia psychicznego chyba trochę też).

        Zastanawiam się czy u kobiet nie działa to podobnie. Tzn. taki bogaty facet o wysokim statusie jest dobrą partią, warto przy nim się zakręcić i z nim być... Ale czy to gra o seks, czy o trwały układ ? Bo jeśli nie idzie za tym typowo męska uroda, to chyba średnio się opłaca i średnio to działa ? Dlatego pytam, czy tu mam rację.
        • 28.10.13, 11:59
          Tak już zupełnie obrazowo - do ołtarza z uczciwą, dbającą o dzieci i dom, dobrą kucharką - to dobrze. Ale do łóżka - to zupełnie obojętnie.
          I proszę mnie nie oskarżyć o MiL, bo dla mnie się te dwie sfery nie wykluczają, tylko - tak jak wspomniałem, na sam odbiór atrakcyjności czysto seksualnej mogą nie mieć wpływu.
        • 28.10.13, 13:14
          kaiser.blade napisał:

          > Natomiast gdyby nie chodziło wyłącznie o seks, tylko o trwałą relację, to doszł
          > yby inne czynniki.

          Skłaniam się do teorii partnera krótko i długoterminowego którą tutaj prezentował Urqu.
          Możliwe że szukając partnera na jednorazowe spotkanie głównym atutem jest jego wygląd. Problem z tym jest tylko taki, że stosunkowo mało kobiet zakłada tylko jedno spotkanie. Często ew. związek jest gdzieś w tle. Stąd mało facetów wybiera inwestycję w wygląd jako swoją strategię "podrywu". Można tutaj przywołać "grupę kontrolną" - gejów. Oni mają znacznie częściej przygodne stosunki gdzie nie chodzi o związek w tle. Moim zdaniem przeciętny homo przykłada do wyglądu znacznie większą uwagę niż hetero. To niejako potwierdza, że przy partnerach krótkookresowych wygląd jest ważny (u obu płci). Pokazuje to jednak także, że ilość takich partnerów krótkookresowych jest u kobiet na tyle niewielka że hetero niejako "nie opłaca" się inwestować w "Look" bo "Status i Money" częściej są pozytywnie oceniane. w grupie Homo jest inaczej - liczba kontaktów krótkookresowych jest znacznie większa więc i czynnik "Look" jest bardziej istotny -stąd widoczne różnice w "strategii" obu grup.

          Jeśli pominiemy te jednorazowe przygody, to badania pokazują znaczny wpływ M i S na wybór.

          wrzucałem już tutaj przy okazji ostatnich dyskusji:

          "... badacze odkryli korelację miedzy
          dochodem faceta, a jego oczekiwaniami co do wieku partnerki (im
          większy dochód, tym większa różnica wieku) oraz między np. wagą
          kobiet a ich popularnością wsród użytkowników portalu (liczba
          odpowiedzi spada wraz ze wzrostem (nad)wagi."

          Nie chce dublować tekstu, raz już opisywałem te mechanizmy:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,113311849,113503343,Proba_wyjasnienia_sytuacji.html
          Przypomnę tylko swoje pytanie:
          " Czy któraś z Was zna np. dyrektora banku który byłby singlem, albo prezesa
          jakiejś znaczącej firmy?"

          Nawet gość z tak super sylwetkę jak Ryszard Kalisz został ojcem (więc też ma wzięcie). Także moim zdaniem gdy patrzymy na partnera długoterminowego to inne kwestie stają się ważniejsze niż "Look".
          • 28.10.13, 13:29
            kutuzow napisał:

            > Problem z tym jest tylko taki, że stosunkowo mało kobiet zakłada tylko
            > jedno spotkanie. Często ew. związek jest gdzieś w tle.

            No i tutaj jest założenie - ale nie wiemy czy jest słuszne.

            > Także moim zdaniem gdy patrzymy na partnera długoterminowego to inne kw
            > estie stają się ważniejsze niż "Look".

            Tego nikt nie kwestionuje, moim zdaniem działa to także w przypadku doboru żony.
        • 28.10.13, 13:47
          Osobiście bym się przychylała również do tej teorii, co kutuzow: krótkoterminowe spotkanie czyli sam seks oraz długoterminowa relacja, czyli duzo różnych rzeczy plus seks.
          Przy czym wygląd wciąż liczy się w obu.
          To nie jest tak, że jesli szukasz żony, to byle dobrze gotowała i była sympatyczna, a poza tym niech se będzie gruba, garbata i kulawa, prawda? Wciąż szukasz kobiety atrakcyjnej seksualnie, tylko z tą róznicą, że jej pozawyglądowe walory TEŻ mają znaczenie.
          To samo z facetem.
          To, co bitch z kolei pisała: jak to bohater z "Doktora House'a" udawał na szybkich randkach bezrobotnego, a i tak miał największe wzięcie, bo jest zgrabnym, młodym blondynem o regularnych rysach twarzy.
          Jeśli ja nie nastawiam się na to, że musi być z tej randki dozgonny związek, to sie spotkam z takim ciachem, choć szybko mogę dojść do wniosku, że tępa dzida z niego. Spotkam się choćby po to, by sie trochę poturlać w pościeli :)
          Czy to jest biologiczne? No jest, bo za atrakcyjne uznajemy oznaki zdrowia, płodności i młodości. Było o tym w tym filmiku, co linkowałeś.
          Natomiast czy ocena wartości zasobów jest biologiczna?
          Gdyby popatrzeć na przyrodę, to niekoniecznie. W większości przypadków tym jedynym zasobem oferowanym przez samca są geny, przejawiające się fenotypowo czyli w wyglądzie. Ewentualnie pokaz siły w godowej walce. I tyle. Na tej wyłacznie podstawie samica nadstawia zadek do kopulacji.
          Ta siła i moc samca, te jego muskuły to wizja, jak będzie wyglądać potomstwo samicy - i dlatego jest atrakcyjna. A nie wizja, że oto samiec lepiej będzie dbał o samicę i potomstwo - bo to w przyrodzie zbyt częsta strategia nie jest. W większości przypadków samica zostaje z dzieckiem sama i sama dostarcza mu pożywienia. Tudzież pomagają jej inni członkowie stada (jeśli to stadny gatunek), ale rzadko ten własnie samiec, który zapłodnił.
          Dlatego sądzę, że patrzenie kobiety na zasoby faceta, na jego pracę, zawód, pozycję, status, zarobki to jest już bardziej kwestia wyrobiona kulturowo.
          --
          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • 28.10.13, 14:03
            > Dlatego sądzę, że patrzenie kobiety na zasoby faceta, na jego pracę, zawód, poz
            > ycję, status, zarobki to jest już bardziej kwestia wyrobiona kulturowo.

            nieprawda. Samice w samcach podnieca to, co samcowi gwarantuje sukces reprodukcyjny. U pawia np. nie podnieca siła, tylko ogon. U ludzi (samców) sukces reprodukcyjny dają różne cechy, od zdrowia i siły fizycznej do zdolności społecznych i zdolności pozyskiwania zasobów. I one wszystkie są dla kobiet atrakcyjne BIOLOGICZNIE. Jest na to mnóstwo danych, m.in. klasyk w polecanych lekturach, D. Buss to dokumentuje na różnych badaniach w różnych kulturach świata.
            • 28.10.13, 21:50
              yoric napisał:

              U ludzi (samców) sukces reprod
              > ukcyjny dają różne cechy, od zdrowia i siły fizycznej do zdolności społecznych
              > i zdolności pozyskiwania zasobów. I one wszystkie są dla kobiet atrakcyjne BIOL
              > OGICZNIE. Jest na to mnóstwo danych, m.in. klasyk w polecanych lekturach, D. Bu
              > ss to dokumentuje na różnych badaniach w różnych kulturach świata.

              No niestety musze potwierdzic, ze szczegolnym naciskiem na "zdolności pozyskiwania zasobów". Ostatnio bylam w kinie zupelnie przez przypadek z bezrobotnym, co ciekawe uznalam go za bardzo atrakcyjnego i nawet przeszedl mi przez glowe pomysl z kochankiem, a wszystko prysnelo jak banka mydlana gdy jednak dopytalam czym sie zajmuje, czago na poczatku nie zalapalam, bo spieszylismy sie na ten film. Okazalo sie, ze nie pracuje, bo nie musi, niemniej automatycznie moje cialo wrzucilo go do szufladki tych z 'topniejacymi zasobami'. Nie tyle liczy sie co mezczyzna posiada tylkoliczy sie jego zdolnosc do pomnazania zasobow, jak dla mnie. Bo w kazdej chwili moze zaczac od zera, zrestartowac sie, jest mobilny. I ja zupelnie nie mialam wplywu jak tego goscia postrzegalam, od razu czar prysl.

              Dlatego jakbym nie miala powodzenia u kobiet to bym cala energie inwestowala w kariere. Sukces zawodowo-finansowy tworzy legende.
              • 28.10.13, 21:55
                hello-kitty2 napisała:Okazalo sie, ze nie pracuje, bo nie musi,

                Kitty..Ty wariatko!!! Może to jaki król? Nie wylewaj króla z kąpielą:)))
                --
                Czy ja sobie przeczę?
                Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • 28.10.13, 22:06
                Dokładnie. U ludzi zdolności pozyskiwania zasobów, czyli obrotność to także tzw. korzyści bezpośrednie.
                Korzyści pośrednie to w skrócie kasa (i inne zasoby), którą kobieta może dostać od faceta (albo samica od samca żywność, terytorium, ochronę).
                Bezpośrednie to w skrócie dobre geny.
                Wybierając obrotnego faceta babka dostaje nie tylko udział w jego zasobach, ale i obrotne potomstwo. Stąd atrakcyjność.

                > Dlatego jakbym nie miala powodzenia u kobiet to bym cala energie inwestowala w
                > kariere.

                a myślisz, że skąd się bierze wyścig szczurów??!! :)
                • 28.10.13, 22:10
                  chcesz powiedziec, ze ludzie robia kariere, zeby czesciej uprawiac seks ? Mon, a to skad tyle w tym wyscigu szczurow lasek ? :)
                  • 28.10.13, 22:15
                    Faceci robia karierę, żeby uprawiać sex. Co tam robią kobiety? Nie wiem.
                    • 28.10.13, 22:28
                      a faceci geje ? Tez po to robia kariere ? :) Jak zobacze jakiegos w garniturze, to od dzisiaj wiem jakie z niego ziolko :)
                      • 28.10.13, 22:39
                        Nie wiem. Może pukacze chcą miec nowe lale? Tu nie jestem mocny.
                      • 28.10.13, 22:40
                        W sumie... jesli robisz karierę, to masz kasiorę, jak masz kasiorę, to stać cie na lepsze żarcie, fajne ciuchy, kosmetyczkę, osobistego trenera i operacje plastyczne, a to się przekłada na zwiększenie atrakcyjności fizycznej, a im jestes bardziej atrakcyjny, tym więcej seksualnych okazji i wiecej seksu.
                        Zatem geje również robią kariery dla seksu.
                        --
                        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                        • 28.10.13, 22:43
                          wiesz, tak sobie mysle, ze geje w dzisiejszych czasach zaczynaja miec calkiem fajnie. w sumie to powoli latwiej jest byc gejem niz heterykiem :)
                          • 28.10.13, 22:45
                            Pozwól sobie powiedzieć, że nie wiesz, co mówisz.
                            :)
                            --
                            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                            • 28.10.13, 23:03
                              Ja tylko wyciagam wnioski z tego co piszecie. Maja po 500+ partnerow seksualnych, inwestowac musza glownie w wyglad, a to sie najlatwiej poprawia. Znaja sie miedzy soba, wspieraja tu i owdzie. Fakt - w Polsce moze dotknac ich agresja, ale czy na zachodzie tez ? Nie wydaje mi sie, zeby mieli gorzej niz hetero., ale jesli tak jest, to powiedz czemu sie myle.
                              • 28.10.13, 23:09
                                kaiser.blade napisał:

                                > Ja tylko wyciagam wnioski z tego co piszecie. Maja po 500+ partnerow seksualnyc
                                > h, inwestowac musza glownie w wyglad, a to sie najlatwiej poprawia. Znaja sie m
                                > iedzy soba, wspieraja tu i owdzie. Fakt - w Polsce moze dotknac ich agresja, a
                                > le czy na zachodzie tez ? Nie wydaje mi sie, zeby mieli gorzej niz hetero., ale
                                > jesli tak jest, to powiedz czemu sie myle.

                                Moim zdaniem zawsze ciezko i gorzej nalezec do mniejszosci, do tych "innych", co sie wyrozniaja. To zycia nie ulatwia, nie daje akceptacji, jest sie mniejszoscia, ma sie mniejszy wybor i czesto jest sie redukowanym do "pedala" i do seksualnosci.
                                • 28.10.13, 23:26
                                  to chyba zalezy jednak od warunkow. biala mniejszosc w RPA nie miala sie gorzej :)
                                  • 28.10.13, 23:32
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > to chyba zalezy jednak od warunkow. biala mniejszosc w RPA nie miala sie gorzej
                                    > :)
                                    Od jakich warunkow? Bialy i to kasiasty to nie to samo co homo wsrod hero.
                              • 28.10.13, 23:44
                                "Maja po 500+ partnerow seksualnyc"

                                To Ci imponuje? Imponuje Ci, że chłopak idzie do klubu i jakiś koleś mu w kiblu czy w darkroomie obciągnie? Albo jakaś dupa bez twarzy sie nadstawi i przy okazji poczestuje chlamydią?
                                Jesteś facetem, myślisz, że to jest jakieś osiągnięcie - tych kilkuset napalonych kolesi, którzy sie przewiną przez Twojego fiuta?
                                Jakiś cel życiowy? Na łożu śmierci chciałbyś powiedziec z dumą: ruchnąłem 500 chłopa?

                                " inwestowac musza glownie w wyglad, a to sie najlatwiej poprawia."

                                No, szczególnie jeśli ryło masz niewyjściowe, albo małego ptaka. Choc w sumie, zawsze mozna upierdolic kamieniem i liczyc na zręczne rece chirurgów plastycznych.
                                Gorzej, jeśli przekroczysz straszliwy wiek lat trzydziestu. Wtedy stajesz się niewidzialny niczym kobieta w heteryckim świecie - nic tylko czołgać się w kierunku cmentarza, bo każdy dwudziestoletni gnojek z super zgrabnym tyłkiem patrzy na Ciebie z wypisanym na ładnych ustach grymasem: "co to wapno tutaj robi?"

                                " Znaja sie m
                                > iedzy soba"

                                Wpisz na youtubie "mity o gejach", to z pewnością jakis miły młodzian, lub seksi lesbijka będa się po angielskiemu naigrawać z heteryków, którzy bóg raczy wiedzieć, dlaczego, sądzą, iż homo to jakaś sekta i klub wzajemnej adoracji, gdzie każdy zna każdego.
                                Skąd, do licha, gej Władek z Lublina miałby znać geja Pawła z Zielonej Góry???
                                Ty znasz wszystkich heteryków w swoim mieście? Jesteś z każdym gościem na "cześć", bo was orientacja łączy?

                                " wspieraja tu i owdzie. "

                                No, tu i ówdzie, szcezgólnie to "ówdzie".
                                Wiesz, kto głównie zapiernicza w rozmaitych organizacjach pro LGBT? Lesbijki i hetero babki, zwykle krewne gejów.
                                Ankieta na portalu gejowskim: czy będziesz na paradzie w tym roku? Kilka oidpowiedzi do wyboru, 95% zaznacza "nie, bo nie widzę sensu".
                                Jakaś dyskusja na forum, dwóch gejów, 10 zdań , awantura, oskarżenie o to , że "sperma Ci się na mózg rzuca, pewnieś dawno nie ruchał" i obraza majestatu.
                                Jak kwoki w kurniku, aż się czasem rzygac chce.

                                "w Polsce moze dotknac ich agresja, a
                                > le czy na zachodzie tez ? "

                                Proponuję zrobić eksperyment. Weź kumpla i pochodźcie po mieście trzymając się za ręce. Tylko tyle. Potem opowiedz, jak się czułeś i czy ząbki całe do domciu doniosłeś.

                                Na zachodzie są tak samo oszołomy, tępe głowy i nawiedzeni Terlikowscy oraz ONRy wszelkiej maści, jak i tu. Fakt, zależy, gdzie mieszkasz, w Londku na pewno mniej Ci się dziwują, niz w jakims siole na prowincji, ale i tam sie zdarza np. pobicie przez jakichś zakapturzonych pod klubem.
                                Geje budzą emocje, ich inność budzi emocje i to czasem skrajne. Żeby przestali je budzić, musieliby stać się powszechnością, codziennością, żeby ludzie się z nimi oswoili - jest to niemozliwe, bo geje zawsze będą mniejszością kilkuprocentową. Tak to działa i tyle.

                                "Nie wydaje mi sie, zeby mieli gorzej niz hetero."

                                Co rozumiesz przez "gorzej"?
                                Bo dla mnie to, że jestes całe życie na pozycji "freaka", kogos "nienormalnego", kogoś, kto zawsze musi być czujny, bo akurat może trafić na homofoba, kogoś, kto pierdyliard razy usłyszy od róznych gadających głów, że jest obrzydliwy, zły, że jest wybrykiem natury, że trzeba go leczyć, że nie umie kochać, że takich jak on to najlepiej zagazować i do piachu - dla mnie to jest, kurna, absolutnie choojowe, wiesz?
                                I nawet jeśli się nauczysz ignorować, uśmiechać ironicznie, wzruszać ramionami, to gdzies w środku zawsze boli. I boli Twoich bliskich. I to też jest choojowe.



                                --
                                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                • 29.10.13, 07:03
                                  rekreativa napisała:

                                  > To Ci imponuje? Imponuje Ci, że chłopak idzie do klubu i jakiś koleś mu w kiblu
                                  > czy w darkroomie obciągnie? Albo jakaś dupa bez twarzy sie nadstawi i przy oka
                                  > zji poczestuje chlamydią?

                                  Tylko ja musiałbym za każdą taką anonimową dupę bez twarzy, która z nieukrywaną niechęcią się nadstawi i poczęstuje chlamydią jeszcze dodatkowo zapłacić i to słono. Więc moja sytuacja jest lepsza czy gorsza, zastanów się ?

                                  > No, szczególnie jeśli ryło masz niewyjściowe, albo małego ptaka. Choc w sumie,
                                  > zawsze mozna upierdolic kamieniem i liczyc na zręczne rece chirurgów plastyczny
                                  > ch.

                                  Powtarzam - NAD CZYM ŁATWIEJ PRACOWAĆ ? Zrobienie kariery to dziesiątki lat wytężonej pracy, najczęściej spełznie wszystko na niczym, albo zdobędziesz stanowisko na krótki termin, potem cię wypierdolą z pracy i jesteś śmieciem. Ludzi którzy skupiają w rękach poważne pieniądze jest niewielu, o wiele mniej niż ludzi, którzy przyzwoicie wyglądają. Szczególnie jeśli urodziłeś się Polakiem, bo w kraju zrobić kasę graniczy z cudem, a za granicą walczysz o przetrwanie jak szczur, albo nawet jak się uda, to robisz jako gastarbeiter ze stygmatem Polaczka - biedaczka ?
                                  Więc co ? Ja urodziłem się w niewłaściwym kraju, w niewłaściwym czasie, to odpowiednik radiowej twarzy i małego ptaka.

                                  > Proponuję zrobić eksperyment. Weź kumpla i pochodźcie po mieście trzymając się
                                  > za ręce. Tylko tyle. Potem opowiedz, jak się czułeś i czy ząbki całe do domciu
                                  > doniosłeś.

                                  Jakoś wiele par hetero chodzących za ręce też nie widzę. Może dlatego, że duduś nie zarabia wystaczająco, żeby zasłużył na wzięcie go szlachetnie za prawicę ? :)

                                  > Geje budzą emocje, ich inność budzi emocje i to czasem skrajne. Żeby przestali
                                  > je budzić, musieliby stać się powszechnością, codziennością, żeby ludzie się z
                                  > nimi oswoili - jest to niemozliwe, bo geje zawsze będą mniejszością kilkuprocen
                                  > tową. Tak to działa i tyle.

                                  Kurwa... Przynajmniej są jacyś. A te biedaki zapierdalające z paletami po fabrykach, hipermarketach, magazynach ? Oni nie budzą emocji, niczyich. Wszyscy mają ich w dupie, nawet ich rodziny. To są współcześni pariasi. To kapitał decyduje kim jesteś a nie orientacja. Z tego punktu widzenia geje mają o tyle łatwiej, że przynajmniej ich seksualności kapitał nie determinuje. Nie muszą "kupować" miłości.
                                  • 29.10.13, 07:20
                                    kaiser.blade napisał:

                                    Powiedz mi, po co Ty to wszystko piszesz? Od dawna. Coś Tobą kieruje....to bardzo ciekawe.
                                    --
                                    Czy ja sobie przeczę?
                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                    • 29.10.13, 07:24
                                      zawle napisała:

                                      > Powiedz mi, po co Ty to wszystko piszesz? Od dawna. Coś Tobą kieruje....to bard
                                      > zo ciekawe.

                                      Chodzi ci o to, że mam się zamknąć ? Nie rozumiem. Mam pisać nieprawdę, nie wiem, zmyślać że jestem wielkim pisarzem, bogatym biznesmenem ? Ludzie generalnie kłamią, no... tak, tu się różnię, ja piszę to co aktualnie czuję, co uważam za prawdę. A w każdym razie szukam jej... Czy to co piszę jest kłamstwem ? Jeśli nawet, to ja w nie wierzę.
                                      • 29.10.13, 07:42
                                        kaiser.blade napisał:

                                        > zawle napisała:
                                        > Chodzi ci o to, że mam się zamknąć ? Nie rozumiem. Mam pisać nieprawdę, nie wie
                                        > m, zmyślać że jestem wielkim pisarzem, bogatym biznesmenem ? Ludzie generalnie
                                        > kłamią, no... tak, tu się różnię, ja piszę to co aktualnie czuję, co uważam za
                                        > prawdę. A w każdym razie szukam jej... Czy to co piszę jest kłamstwem ? Jeśli n
                                        > awet, to ja w nie wierzę.

                                        Nie chodzi mi o to żebyś się zamknął. Ale jesteś piewcą swojej własnej teorii. Wszyscy ci mówią że nie jest prawdziwa, przytaczają tysiące przykładów, to co się dzieje na zewnątrz Ciebie zaprzecza tej tezie...a Ty nadal krzyczysz. I tu pojawia się pytanie....czemu to robisz? Wierzę że wierzysz....ale czemu wierzysz wbrew faktom? Czemu jest to dla ciebie wygodniejsze? Tu nie chodzi o autokreację i zmyślanie że jest się kimś innym, czy też o trzymanie gęby na kłódkę, żeby nikt Ci nie mógł zasugerować że Twoje Prawdziwe Życie nie przystaje do tego o czym piszesz. Mam wrażenie że zakrzykujesz coś.
                                        --
                                        Czy ja sobie przeczę?
                                        Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                        ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                        Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                        • 29.10.13, 07:50
                                          mozesz podac przyklad, jak gdzies zaprzeczam czemus, a ludzie podaja tysiace przykladow ze tak nie jest ??
                                          • 29.10.13, 08:14
                                            forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
                                            Polecam lekturę tego forum;)))
                                            --
                                            Czy ja sobie przeczę?
                                            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                            Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                            • 29.10.13, 08:27
                                              ale konkretnie o co chodzi ? Ja pisze o statusie wiekszosci mezczyzn, ze jest niski, ze ta niskosc statusu jest niemal niemozliwa do zniwelowania w wiekszosci wypadkow. zaliczam w tym siebie do tej grupy mezczyzn. Wydaje mi sie, ze jestem bardzo konsekwentny w tym co pisze, przynajmniej pod tym katem. I z tego co czytam, wiekszosc forumowiczow raczej przychyla sie do tej tezy.
                                              • 29.10.13, 08:37
                                                Przejrzałem twoje posty. Rzeczywiście piszesz, że nie warto się starać, bo wszystko nie ma sensu i przyszłości. To usprawiedliwia nic nie ro bienie, bo skoro szans nie ma..
                                                • 29.10.13, 08:41
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Przejrzałem twoje posty. Rzeczywiście piszesz, że nie warto się starać, bo wszy
                                                  > stko nie ma sensu i przyszłości. To usprawiedliwia nic nie ro bienie, bo skoro
                                                  > szans nie ma..

                                                  ja myślę że Blady chce być z żoną. I tak sobie tłumaczy że nie odchodzi. Ale o ile zdrowiej i ładniej by brzmiało: Bo kocham dzieciaki, bo ona nie jest taka zła, bo ponad seksem cenię inne rzeczy. Czy też: a może nie zasługuję? Boję się być szczęśliwy, Nie chce mi się nic zmieniać. Coś bliższego prawdy niż to że niebrzydki, nieźle zbudowany, wykształcony, lotny, pracujący facet nie ma szans na seks? Bo jak Ty nie masz, to większość facetów nie ma. A pieprzą się. Chorzy jacyś, czy obłąkani?
                                                  --
                                                  Czy ja sobie przeczę?
                                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 29.10.13, 08:56
                                                    No wlasnie, nie jestem pewny czy sie pieprza. Wiekszosc ma szanse na seks ale w stalym zwiazku, gdzie dodana wartosc przewaza nad oczekiwaniami kobiet. Ale jak zle wybiora, dzieciaki obniza ich status atrakcyjnosci ponizej pewnego progu, albo sie po prostu znudza - od tego momentu zaczynaja miec przejebane. Rozumie to taki Kutuzow, rozumie to Yoric, ale dziwnym trafem nie rozumieja tutejsze babki.
                                                    Tylko ze to my, faceci, znamy problem od strony praktycznej, a wam sie tylko wydaje.
                                                  • 29.10.13, 09:23
                                                    Moich szans szans nie wykorzystuję, bo
                                                    - jest mi dobrze,
                                                    - dla seksu i potwierdzenia atrakcyjności rozpieprzyć wszystko, co stworzyłem, to zły pomysł,
                                                    - to, ze dzieci obniżaja moja atrakcyjnośc, nie wiedziałem. Żonaty i dzieciaty to sprawdzony i płodny.
                                                  • 29.10.13, 09:39
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    nie wiedziałem. Żonaty i dzieciaty
                                                    > to sprawdzony i płodny.

                                                    Żartujesz?
                                                    Myślisz że kobiety chcą być zapłądniane? Buachacha....
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 29.10.13, 09:50
                                                    zawle napisała:

                                                    > Żartujesz?

                                                    Nie, on nie żartuje... co mnie trochę przeraża, ale i mu zazdroszczę.
                                                    Marek ma faktycznie wspaniałą żonę. Poniekąd ochroniła go przed niesamowitymi rozczarowaniami, które mógłby przeżyć z inną kobietą. To jakby wygrał w totka.

                                                    Ale pewnie ktoś, kto wygrał w totka, też może myśleć, że to normalne. Przecież wszyscy wygrywają :)
                                                  • 29.10.13, 11:43
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > Marek ma faktycznie wspaniałą żonę. Poniekąd ochroniła go przed niesamowitymi r
                                                    > ozczarowaniami, które mógłby przeżyć z inną kobietą. To jakby wygrał w totka.

                                                    I o to chodzi. Może czas wydorośleć? Świat męski jawi mi się jako pełen niepokoju. A kobieta ma zawsze patrzeć w przód, czy aby zbytnio nie zbliża się do swojego mężczyzny w osiagnięciach? Run Rabbit, Run.....
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 29.10.13, 09:46
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > No wlasnie, nie jestem pewny czy sie pieprza. Wiekszosc ma szanse na seks ale w
                                                    > stalym zwiazku, gdzie dodana wartosc przewaza nad oczekiwaniami kobiet. Ale ja
                                                    > k zle wybiora, dzieciaki obniza ich status atrakcyjnosci ponizej pewnego progu,
                                                    > albo sie po prostu znudza - od tego momentu zaczynaja miec przejebane. Rozumie
                                                    > to taki Kutuzow, rozumie to Yoric, ale dziwnym trafem nie rozumieja tutejsze b
                                                    > abki.
                                                    > Tylko ze to my, faceci, znamy problem od strony praktycznej, a wam sie tylko wy
                                                    > daje.

                                                    To może spróbuj....sam. Skoro nie jesteś pewny? Cóż stoi na przeszkodzie żeby stworzyć z kimś kto lubi seks inny stały związek (taki w którym się pieprzą).Masz rację...dzieci obniżają status. Może szukaj takiej co też ma obniżony? A może Twoim problemem jest fakt że nie możesz pieprzyć tych, który trzeba płacić? Wiesz....pewnej grupy pięknych, 20 letnich panienek ?Może masz zbyt wygórowane wymagania? Ja tez mam, ale nie jęczę że zajebiści niespełna 40 letni, wysportowani, zarabiający samotni kawalerowie ( ale nie pojebani) mnie nie chcą, tylko wolą 20-stki. Mój czas w tej grupie przeminął. Stało się. Nad czym tu płakać?
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 29.10.13, 10:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > To może spróbuj....sam. Skoro nie jesteś pewny? Cóż stoi na przeszkodzie żeby s
                                                    > tworzyć z kimś kto lubi seks inny stały związek (taki w którym się pieprzą).Mas
                                                    > z rację...dzieci obniżają status. Może szukaj takiej co też ma obniżony?

                                                    Taka co ma sama obniżony, to dopiero na kasę ciśnie :p Przecież to dla niej być, albo nie być.

                                                    > A może
                                                    > Twoim problemem jest fakt że nie możesz pieprzyć tych, który trzeba płacić? Wi
                                                    > esz....pewnej grupy pięknych, 20 letnich panienek ?

                                                    Dlaczego nie mogę ? Mogę.
                                                    Ale raz, że z tym ich pięknem to gruba przesada, dwa - czemu mam do domu taszczyć wschodnie patogeny ? :p

                                                    > Może masz zbyt wygórowane wy
                                                    > magania?

                                                    Nie mam :P

                                                    > Ja tez mam, ale nie jęczę że zajebiści niespełna 40 letni, wysportowan
                                                    > i, zarabiający samotni kawalerowie ( ale nie pojebani) mnie nie chcą, tylko wol
                                                    > ą 20-stki.

                                                    Yoric ? :> Wolisz dwudziestki ? :D
                                              • 29.10.13, 08:37
                                                Raz: może Cię zle zrozumiałam. Ale według Ciebie ten statut czy fizis determinują powiedzenie jakie się ma u kobiet. Ja zaprzeczam i większość bab na tym forum. Teraz odnieśmy się do standardów: facet musi nie być szpetny. Co to oznacza? Dla każdej co innego. Ja nie lubię brzuchaczy, inna żylastych, któraś mięśniaków. Kasa? Według Kitty musi nie być bezrobotnym,według żony Marka też. Ja potwierdzam. Ale jeśli jest to czasowa niedyspozycja a potencjał jest- wybaczę. To gdzie te wygórowane standardy?Że mamy się oddawać wszystkim? Brudnym, brzydkim, trwale bezrobotnym? I w czym byś wtedy upatrywał swoich problemów? Coś tam pewnie byś wynalazł.
                                                Jesteś bardzo konsekwentny w tym co piszesz....i to jest właśnie chore. Forumowicze piszą o tym że jakieś wymagania mają ( zarówno kobieta jak i mężczyzna). Więc skupmy się na poziomie tych wymagań....bo u Ciebie mają wymiar planety.
                                                --
                                                Czy ja sobie przeczę?
                                                Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                              • 29.10.13, 08:53
                                                Myślę, że koleżanka Zawleczka miała na myśli coś zupełnie innego.
                                                Mianowicie fakt, że po kolejnym (3 czy 4 - z matematyki zawsze byłem słabym) nickiem od bodaj 2 czy 3 lat tłuczesz setki - wróć, już raczej zebrało by się parę tysięcy - postów na tym jednym forum. Ten post jest mniej więcej podobny - a jego temat tak ściśle powiązany z twoimi kompleksami, czy raczej problemem życiowym że zwyczajnie mnie prywatnie już nudzi i omijam tę dysputę szerokim łukiem.
                                                Jedno mnie dziwi - skąd ty znajdujesz tyle czasu na pisanie tutaj ? Praktycznie jesteś codziennie, nieomal o każdej porze, masz czas i na krótkie teksty i na elaboraty - tak się kiedyś zastanawiałem ile czasu przecieka ci między palcami na klawiaturze ? Bo przecież masz jakąś tam pracę, masz rodzinę, dzieciaki... Na kilometr pachnie uzależnieniem od neta :(

                                                Ja tak mniej więcej czytam wypowiedź Zawle - siedzisz tu i maratony na klawiaturze odwalasz albo parotygodniowe odwyki od forum zaliczasz jak ostatnio - a wszystko z jednego powodu...
                                                Nie szkoda Ci mijającego czasu, szans, nie szkoda Ci codziennych chwil o każdej porze roku ?

                                                NIE SZKODA CI ŻYCIA ?
                                                • 29.10.13, 09:04
                                                  Ja nie mam zycia. Dlatego nie ma czego mi byc szkoda. No, od sieci jestem uzalezniony, ale na szczescie nie gram w gry typu tibia czy plemiona, gdzie trzeba siedziec non stop przy koncie w grze :) moze trudno w to uwierzyc, ale sa wieksze nolajfy ode mnie. Musisz uwierzyc na slowo, paru poznalem :p A chyba nie jest tak zle, skoro wczoraj znalazlem czas jeszcze na godzine roweru i pol godziny treningu :)
                                                • 29.10.13, 09:38
                                                  zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                                                  > zwyczajnie mnie prywatnie już nudzi i omijam tę dysputę szerokim łukiem

                                                  Jeszcze jedno, drogi Żorżyku. Nikt przecież nie zabrania Ci raczyć zgromadzenia swoim delikatnym poczuciem humoru, nikt nie protestuje kiedy podrzucasz na nasze forum garść "Fhrancuskiej" poezji śpiewanej, wysublimowany humor Wojciecha Młynarskiego. Jeśli zechcesz, to zrób z forum intelektualny raut, natchniony fin de siecle, epatuj nas dyskretnym urokiem burżuazji, spraw że poczujemy wieczorną woń wzgórza Montmarte, poczęstuj nas pieczoną przepiórką, zimną płytą z dojrzewającego sera, anchois, kaparów i orzechów włoskich, przy wtórze grającej, szalonej cyganerii.
                                                  Nie bądź taki, nie obrażaj się, nie dąsaj... bo mi już chusteczek do nosa zabrakło - no nie odsmarkam Cię, niestety :D
                                      • 29.10.13, 13:45
                                        kaiser.blade napisał:

                                        > Chodzi ci o to, że mam się zamknąć ? Nie rozumiem. Mam pisać nieprawdę, nie wie
                                        > m, zmyślać że jestem wielkim pisarzem, bogatym biznesmenem ? Ludzie generalnie
                                        > kłamią, no... tak, tu się różnię, ja piszę to co aktualnie czuję, co uważam za
                                        > prawdę. A w każdym razie szukam jej... Czy to co piszę jest kłamstwem ? Jeśli n
                                        > awet, to ja w nie wierzę

                                        Jejciu Kaizer, nie bierz tak wszystkiego do siebie, co my tu piszemy o sobie i naszych reakcjach na facetow. Ja sobie cos pierne o karierze, a Ty analizujesz, ze nie masz szans na wielkie pieniadze i w sumie to nawet lepiej byc gejem :) Powiem Ci szczerze: NIE WIEM, nie potrafie zareczyc i chocbym sobie teraz przeczyla, to nie wiem, byc moze spotkalabym Cie o 20:00 w piatek przed kinem, a o 22:30 po filnie rznelibysmy sie w pokoju hotelowym cala noc. I to by bylo warto zrobic, zeby Ci te wszystkie teorie zburzyc. Dopiero bys mial robote, zeby sobie te okopy szczetnie odbudowac :) Czy ktoras z pan z reka na sercu moze zareczyc, ze by sie z Toba nie puscila?
                                        • 29.10.13, 14:52
                                          Nie no, Kitty, bo to są tylko teorie, w dodatku mówiące o tym co ludzi generalnie podnieca w drugiej płci.
                                          A do tych teorii dodano jeszcze taki mały dodatek A.
                                          Dodatek A mówi: ludzie nie zawsze uprawiają seks z tymi, którzy ich obłędnie podniecają.

                                          Także studia przypadku jedno, teorie drugie, a praktyka jeszcze trzecie.
                                          Sama kwestia czy ktoś ma szanse uprawiać seks i jakie to są szanse to jest chyba trochę bardziej skomplikowana materia, niż "kręci mnie" i "nie kręci mnie", które wydaje się być ciut silniej jednoznaczne. Kobiety same deklarowały nie raz na tym forum, że uprawiały seks z panami, którzy jednoznacznie ich nie podniecali...
                                          • 29.10.13, 15:31
                                            kaiser.blade napisał:

                                            Kobiety same deklarowały nie raz
                                            > na tym forum, że uprawiały seks z panami, którzy jednoznacznie ich nie podniec
                                            > ali...

                                            Jak cipka mokra, to co sie bedziesz zastanawial, czy to ja tak dzialam na nia, czy to bohater filmu, co go wlasnie obejrzelismy. Mi sie tam nigdy nie zdarzylo powiedziec facetowi 'po', ze udawalam. Udawanie i rozmiar penisa to dla mnie tematy tabu w relacji seksualnej.

                                            W ogole to nie jestem pewna czy faceci tak lubia, jak kobiety okazuja az tak mocno pozadanie. Bo o to Ci chodzi w tych rozwazaniach, zebys czul sie pozadany, tak?
                                  • 29.10.13, 07:46
                                    kaiser.blade napisał: > Powtarzam - NAD CZYM ŁATWIEJ PRACOWAĆ ? Zrobienie kariery to dziesiątki lat wyt
                                    > ężonej pracy, najczęściej spełznie wszystko na niczym, albo zdobędziesz stanowi
                                    > sko na krótki termin, potem cię wypierdolą z pracy i jesteś śmieciem.

                                    Myślę że to zależy od predyspozycji. Zaradnemu łatwiej nad kasą, ładnemu nad ciałem, mądremu nad inteligencją.
                                    --
                                    Czy ja sobie przeczę?
                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                  • 29.10.13, 10:49
                                    Jesteś rozgoryczony swoją sytuacją, zafiksowany na paru jej elementach, przestraszony w środku jak mały chłopczyk i dorabiasz do wszystkiego fatalistyczne teorie, które maja na celu wyeksponowanie świata jako miejsca wrogiego, pełnego chaosu i zamętu, złych nieprzyjaznych ludzi oraz w nim Ciebie: listek na wietrze, który nawet gdyby chciał, nic nie wskóra, bo mu nie pozwolą ludzie i okoliczności przyrody.
                                    No to na wszelki wypadek nie chcesz. Jest Ci wszystko jedno. Kładziesz lagę. Rezygnujesz. Noł lajfujesz. To znaczy tak wmawiasz sobie i otoczeniu. Bo w duchu wcale nie masz ochoty, żeby faktycznie opuścic ten świat i portki, jak mawiał mój dziadek.
                                    Siedzisz więc sobie nadąsany na forum, bywa, że dosyć wdzięcznie nawet, i z uporem godnym lepszej sprawy udowadniasz, że jesteś choojowy i wszyscy mają lepiej od Ciebie: kobiety po czterdziestce, inni faceci, geje, cykliści i Macierewicz.
                                    Sabotujesz wszystko, co Ci sie napisze. Forumowicze pokazują Ci palcem: o tu, dziesiątki przeciętnych kolesi z przeciętną pracą ma i żony i kochanki i seks. To zaczniesz powątpiewać, czy oni maja ten seks. A jak mają, to pewnie kiepski, albo wymuszony. No bo to przecież, kuźwa, niemożliwe, żeby przeciętny koleś miał fajny seks, nie? Chociaż powinienes uwierzyć, bo przecież z drugiej strony wszyscy mają lepiej od Ciebie.
                                    Jesteś jak gruba dziewczyna, co siedzi na kanapie, wpierdala drugi kubełek lodów i płacze, że jest taka tłusta i nikt jej nie zechce. Ale jednoczesnie warczy na każdego, co jej próbuje odebrać kubełek i ma tysiące wymówek, żeby nie ruszyc dupska z kanapy i nie zacząć ćwiczyć.

                                    PS. Gówno by mnie to obchodziło oczywiście, gdyby nie fakt, że mi tak bardzo przypominasz mnie samą z przeszłości (i dlatego tak mnie czasem wkurza ta Twoja inercja)
                                    --
                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                    • 31.10.13, 06:20
                                      kaiser.blade napisal (gdzies tam powyzej):

                                      "Zrobienie kariery to dziesiątki lat wytężonej pracy, najczęściej spełznie wszystko na niczym, albo zdobędziesz stanowisko na krótki termin, potem cię wypierdolą z pracy i jesteś śmieciem.
                                      Ludzi którzy skupiają w rękach poważne pieniądze jest niewielu, o wiele mniej niż ludzi, którzy przyzwoicie wyglądają"

                                      Moze tak moze i nie. Ludzi na bardzo wysokich stanowiskach jest niewielu ale to, ze ktos nie jest na samym szczycie szklanej gory nie oznacza, ze nie stac go na zycie.
                                      I uwierz mi, ze jest sporo ludzi, ktorzy nie maja ambicji by wspiac sie na sam szczyt wiedzac, ze nie warto.

                                      Z drugiej strony jesli czlowiek nic nie zrobi w kwesti kariery to napewno niczego nie osiagnie.

                                      "Szczególnie jeśli urodziłeś się Polakiem, bo w kraju zrobić kasę graniczy z cudem, a za granicą walczysz o przetrwanie jak szczur, albo nawet jak się uda, to robisz jako gastarbeiter ze stygmatem Polaczka - biedaczka ?"

                                      Tu widac, ze nie masz najmniejszego pojecia o tym co i jak sie dzieje na swiecie.

                                      Ponadto kaiser.blade jeszcze napisal (w 2 roznych postach):

                                      "Więc co ? Ja urodziłem się w niewłaściwym kraju, w niewłaściwym czasie, to odpowiednik radiowej twarzy i małego ptaka.

                                      Ja pisze o statusie wiekszosci mezczyzn, ze jest niski, ze ta niskosc statusu jest niemal niemozliwa do zniwelowania w wiekszosci wypadkow. zaliczam w tym siebie do tej grupy mezczyzn. Wydaje mi sie, ze jestem bardzo konsekwentny w tym co pisze, przynajmniej pod tym katem. I z tego co czytam, wiekszosc forumowiczow raczej przychyla sie do tej tezy."

                                      I ogolnie ja to rozumiem jako:
                                      Sabat urodzil sie w Polsce, zyje jako przecietny czlonek wiekszosci i z tego powodu jest przegrany i brakuje mu seksu.

                                      Problem z powyzszym rozumowaniem jest nastepujacy: w kazdym kraju jest ta przecietna wiekszosc. Jesli pod uwage wezmiemy tylko mezczyzn to pracuja na przecietnych stanowiskach, zarabiaja przecietne pieniadze i zyja przecietnym zyciem. Nie stac ich na szalone rozrywki, domy w dobrych dzielnicach, drogie szkoly dla dzieci czy jachty. Stac ich na zycie i to wszystko. Kraj jako taki nie ma znaczenia.
                                      Jesli myslisz, ze nizszy pracownik biurowy Steve w UK (zarabiajacy 4 razy tyle co ty przeliczajac bezposrednio) ma kasy po uszy i panienek do "szarpania" kolejke pamietaj, ze Borys zza wschodniej granicy mysli sobie: ot taki Sabat co zarabia 2-3 razy tyle co ja, ma mieszkanie i stac go na silownie to dopiero musi miec powodzenie i "szarpac" moze ile chce.
                                      Podobnie Ahmed z Pakistanu czy Khaled z Indonezji.
                                      • 31.10.13, 10:36
                                        szopen_cn napisał:
                                        (...)"Jesli myslisz, ze nizszy pracownik biurowy Steve w UK (zarabiajacy 4 razy tyle co ty przeliczajac bezposrednio) ma kasy po uszy i panienek do "szarpania" kolejke pamietaj, ze Borys zza wschodniej granicy mysli sobie: ot taki Sabat co zarabia 2-3 razy tyle co ja, ma mieszkanie i stac go na silownie to dopiero musi miec powodzenie i "szarpac" moze ile chce (...)"

                                        Jest dokładnie tak jak piszesz. Znam te opinie zarówno od "Borysa zza wschodniej" i " Thomasa zza zachodniej" granicy, z pierwszej ręki( ust?) Jednak, obiektywnie, ich poziom życia i trudności jest nieco inny,ale wiadomo, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
                                        W każdym kraju jest spore zróżnicowanie warstw społecznych, jednak u nas, mam wrażenie,te kontrasty się pogłębiają, a chyba najtrudniej jest tej niespełnionej, niedoszłej klasie średniej, z wyższym wykształceniem ale z kiepskimi dochodami.
                                        • 31.10.13, 10:56
                                          Dawniej wyższe wykształcenie dawało:
                                          - status,
                                          - pracę,
                                          - przynajmniej przeciętne wynagrodzenie.

                                          To se ne vrati. Teraz trzeba mieć poszukiwany zawód, który z wykształceniem nie ma wiele wspólnego. Stąd rozczarowanie.
                                      • 31.10.13, 11:11
                                        Fakt, masz rację. Przesadziłem z tym stygmatyzowaniem Polaków, statystycznie mogłem wylądować znacznie gorzej jako obywatel świata.
                                        Masz też rację, że poszukiwana specjalizacja obroni się sama, niezależnie od kraju.
                                        Nie da się jednak ukryć, że poszukiwanych specjalistów jest mniejszość, a większość tyra na życie, które niezależnie od kraju toczy się od wypłaty do wypłaty.
                                        Co nie zmienia faktu, że statystyczna większość mężczyzn na świecie nie jest postrzegana jako atrakcyjna, bo atrakcyjna jest w ich wypadku nieprzeciętność. To jest oczywiste, logiczne i wynika samo z siebie.
                                        Jest te magiczne 15-20 % populacji które spija śmietankę (pewnie ma tu zastosowanie zasada Pareto), a reszta jakoś musi sobie dawać radę.

                                        Właściwie to chodzi o to, że facet sam z siebie nie jest na tyle atrakcyjny, żeby mógł uprawiać seks poza związkiem. Związek daje mu wielką wartość dodaną, która pozwala mu wskoczyć na tą samą półkę z kobietą i dzięki temu realizować się seksualnie.
                                        To nie tak, że mężczyźni nie uprawiają seksu. Oczywiście, robią to, generalnie to raczej większość. Ale nie robią tego POZA związkiem, bo do tego już trzeba być atrakcyjnym sam z siebie (bez związkowej "wartości dodanej"), co - jak pokazują kryteria które determinują atrakcyjność mężczyzny - łatwe nie jest.

                                        Myślę, że teraz wyraziłem się jaśniej.
                                        • 31.10.13, 11:15
                                          kaiser.blade napisał:

                                          > Myślę, że teraz wyraziłem się jaśniej.

                                          Jaśniej się nie da...Tylko ja to zrobić,żeby zjeść ciastko i mieć ciastko??
                                          I żeby był wilk syty i owca cała...To jest pytanie!!!
                                          • 31.10.13, 11:22
                                            mojemail3 napisała:

                                            > Jaśniej się nie da...Tylko ja to zrobić,żeby zjeść ciastko i mieć ciastko??
                                            > I żeby był wilk syty i owca cała...To jest pytanie!!!

                                            Czy jesteś w stanie jaśniej sprecyzować zagadnienie ? Tym razem ja nie nadążam.
                                            • 31.10.13, 11:28
                                              kaiser.blade napisał:

                                              > Czy jesteś w stanie jaśniej sprecyzować zagadnienie ? Tym razem ja nie nadążam.

                                              Ok, chyba,że to moja nadinterpretacja...

                                              (...)" Ale nie robią tego POZA związkiem, bo do tego już trzeba być atrakcyjnym sam z siebie (bez związkowej "wartości dodanej"), co - jak pokazują kryteria które determinują atrakcyjność mężczyzny - łatwe nie jest(...)"

                                              Nie precyzujesz rzeczywistości i konkretnych sytuacji,o których dywagujesz, więc ja zakładam,że snujesz rozważania, jak żonaty facet ma sobie zorganizować seks poza związkiem???
                                              Chyba, że chodzi o to,że atrakcyjni fizycznie wyrywają lale na jedną noc, a ci mniej atrakcyjni muszą się męczyć z babami w związkach???
                                              No ja też nie nadążam...



                                              • 31.10.13, 11:37
                                                Wg Sabata atrakcyjność fceta sprowadza się do możliwości uprawiania seksu poza związkiem. W samym związku jest on, wg niego, zagwarantowany nawet dla nieatrakcyjnych mężów. To taka myśl.
                                                • 31.10.13, 11:41
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Wg Sabata atrakcyjność fceta sprowadza się do możliwości uprawiania seksu poza
                                                  > związkiem. W samym związku jest on, wg niego, zagwarantowany nawet dla nieatrak
                                                  > cyjnych mężów. To taka myśl.

                                                  Cóż, ja też tak to zrozumiałam...
                                                • 31.10.13, 11:47
                                                  marek.zak1 napisał:

                                                  > Wg Sabata atrakcyjność fceta sprowadza się do możliwości uprawiania seksu poza
                                                  > związkiem. W samym związku jest on, wg niego, zagwarantowany nawet dla nieatrak
                                                  > cyjnych mężów. To taka myśl.

                                                  Oj Marku, za daleko się zapędzasz... Dla niewystarczająco atrakcyjnych, nie dla nieatrakcyjnych. Warunek atrakcyjności musi być spełniony, ale to przecież gwarantuje podniesienie jej w oczach kobiety poprzez silne zaangażowanie ze strony mężczyzny.
                                                  Facet nie dość atrakcyjny do gene shoppingu, wciąż może być postrzegany jako atrakcyjny partner długoterminowy. Ta druga rola jest o wiele łatwiejsza do spełnienia dla mężczyzny, a przynajmniej na początku relacji tak się wydaje :>

                                                  Właściwie - w temacie naszego forum - de facto dyskutujemy o dynamice wzajemnej atrakcyjności w czasie. W związku z czasem ta wzajemna atrakcyjność zazwyczaj spada - pomijając najróżniejsze czynniki, a jest ich przecież cała masa - i gdy przekroczy pewną krytyczną, indywidualną dla każdego układu między partnerami granicę, wtedy pojawia się problem braku seksu w małżeństwie, albo - szerzej - w związku.
                                              • 31.10.13, 11:41
                                                mojemail3 napisała:

                                                > Nie precyzujesz rzeczywistości i konkretnych sytuacji,o których dywagujesz, wię
                                                > c ja zakładam,że snujesz rozważania, jak żonaty facet ma sobie zorganizować sek
                                                > s poza związkiem???

                                                To pewne uproszczenie, ale w pewnym sensie, bo jest logiczne, że żonaty facet może zorganizować sobie seks wyłącznie poza związkiem, chyba, że przestanie być żonaty :)
                                                Wtedy trafi ponownie na rynek, jego wartość jako towaru ulegnie rekalkulacji i może spróbować się zaangażować ponownie w związek, na nowych zasadach i po nowej stawce ;P

                                                > Chyba, że chodzi o to,że atrakcyjni fizycznie wyrywają lale na jedną noc, a ci
                                                > mniej atrakcyjni muszą się męczyć z babami w związkach???
                                                > No ja też nie nadążam...

                                                Nie ! Nie atrakcyjni fizycznie, na Boga... A-T-R-A-K-C-Y-J-N-I. Tylko. Bez dodatku fizycznie :) Yhhh... Przecież niedawno konkludowałem, że atrakcyjność fizyczna jest jedną z determinant atrakcyjności jako takiej, ale nie zawsze podstawową. Może, choć nie musi, być inaczej. Niezwykli, nieprzeciętni, uzdolnieni, wybijający się - generalnie alfa.
                                                A co do pozostałych, to raczej by się wszystko zgadzało. W praktyce, dla przeciętnego (poniżej tych 20%) mężczyzny, stały związek jest praktycznie jedyną poza burdelem drogą realizacji swojej seksualności. Tak to widzę.
                                                • 31.10.13, 11:44
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  (...)"Wtedy trafi ponownie na rynek, jego wartość jako towaru ulegnie rekalkulacji i może spróbować się zaangażować ponownie w związek, na nowych zasadach i po nowej stawce ;P(...)"

                                                  Rynek surowców wtórnych...
                                                  • 31.10.13, 11:55
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Rynek surowców wtórnych...

                                                    Okrutna analogia, ale prawdziwa :)
                                                    Podobnie jak surowiec wtórny, mężczyzna z drugiej ręki zazwyczaj ma dużo niższą wartość niż ten jeszcze "nieodfoliowany". Zazwyczaj jest jakoś stale uwikłany w poprzedni związek, który okazał się być nietrafną inwestycją. Ponadto to, że nie sprawdził się jako mąż, rzuca cień na jego potencjalną dalszą karierę w tej roli. Mimo tłumaczeń, że "to zła kobieta była", rozwodnik jest zawsze traktowany z pewną dozą podejrzliwości :>

                                                    Z punktu widzenia kobiety, to chyba optymalny byłby kawaler, bezdzietny, z kilkoma epizodami dłuższych, stałych związków, zakończonych rozejściem się w pokoju i porozumieniu. To taki optymalny układ, bo facet nie jest uwikłany, ale ma przeszłość związkową, więc można mu jako tako zaufać :)
                                                  • 31.10.13, 12:02
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Z punktu widzenia kobiety, to chyba optymalny byłby kawaler, bezdzietny, z kilk
                                                    > oma epizodami dłuższych, stałych związków, zakończonych rozejściem się w pokoju
                                                    > i porozumieniu. To taki optymalny układ, bo facet nie jest uwikłany, ale ma pr
                                                    > zeszłość związkową, więc można mu jako tako zaufać :)

                                                    Moja mama, lat 65 to mi zawsze powtarza,że jeśli już to młody kochanek a nie stary dziad z dużym przebiegiem ;-)

                                                    A co do tego "zafoliowanego" to jak w tym kawale,gdzie młoda dziewczyna opowiadała mamie,że chłopak nowy, nieruszany, bo w takim foliowym opakowaniu na przyrodzeniu...
                                                  • 31.10.13, 12:09
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Moja mama, lat 65 to mi zawsze powtarza,że jeśli już to młody kochanek a nie st
                                                    > ary dziad z dużym przebiegiem ;-)

                                                    To logiczne. Witalny, młodszy kochanek ma w tym wypadku większy potencjał związkowy. To nawet nie chodzi o to że dziad, ale że wyeksploatowany :)
                                                    Chociaż dla Seana Connery, mama pewnie zmieniłaby zdanie :)
                                                  • 31.10.13, 12:12
                                                    Rzecz w tym, że gdy kobieta jest w stałym związku, wybierając kochanka podświadomie wybiera coś w rodzaju koła zapasowego. Kochanek jest dodatkowym i zapasowym kandydatem na przyszłego oficjalnego partnera. Stąd walory kochanka są w dużo większym stopniu skorelowane z walorami tzw. dobrej partii, niż u facetów, którzy dążą do szybszego rozsiania swoich genów. Dla faceta teoretycznie najbardziej optymalna jest strategia rozrodcza kochasia, co to odszedł w siną dal :D
                                                  • 31.10.13, 12:12
                                                    kaiser.blade napisał:


                                                    > Chociaż dla Seana Connery, mama pewnie zmieniłaby zdanie :)

                                                    Raczej nie...Mój ojciec ma lat 65 a wygląda na conajmniej 10 mniej...
                                                  • 31.10.13, 12:54
                                                    > A co do tego "zafoliowanego" to jak w tym kawale,gdzie młoda dziewczyna opowiad
                                                    > ała mamie,że chłopak nowy, nieruszany, bo w takim foliowym opakowaniu na przyro
                                                    > dzeniu...

                                                    "nówka" z Allegro!!!
                                                  • 31.10.13, 12:53
                                                    Dane empiryczne chyba tego nie potwierdzają :). Jest oczywiście dużo zmiennych indywidualnych, ale przynajmniej ja widzę taką tendencję, że starych kawalerów panny unikają, już prędzej ładują się w związki z żonatymi - oczywiście takimi, co mają zasoby.
                                                  • 31.10.13, 13:00
                                                    yoric napisał:

                                                    > Dane empiryczne chyba tego nie potwierdzają :). Jest oczywiście dużo zmiennych
                                                    > indywidualnych, ale przynajmniej ja widzę taką tendencję, że starych kawalerów
                                                    > panny unikają, już prędzej ładują się w związki z żonatymi - oczywiście takimi,
                                                    > co mają zasoby.

                                                    Tu nie będę polemizował, zasoby są czynnikiem decydującym. Niemniej kawalerowi zwykle łatwiej o zasoby - to też wziąłeś pod uwagę ? :) Związek to poważna inwestycja, także finansowa.
                                                  • 31.10.13, 12:53
                                                    " Podobnie jak surowiec wtórny, mężczyzna z drugiej ręki zazwyczaj ma dużo niższą
                                                    > wartość niż ten jeszcze "nieodfoliowany""

                                                    O mamo...
                                                    W życiu tak na rozwodników nie patrzyłam, ani nikt, kogo znam.
                                                    Że niby jak juz raz zonaty, to jakis gorszy jest??? Bo nie udało się małżeństwo zawarte w wieku lat 20?
                                                    Ja pierdzielę, to trzeba mieć ciasny łeb, żeby tak ludzi oceniać.
                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 31.10.13, 12:59
                                                    rekreativa napisała:

                                                    (...)"Ja pierdzielę, to trzeba mieć ciasny łeb, żeby tak ludzi oceniać (...)"

                                                    No to doładowałaś Kaiserowi, który swobodnie jak to ma w zwyczaju rozwinął mój żartobliwy komentarz na modny i aktualny ostatnio temat w Polszcze- ustawę śmieciową...
                                                  • 31.10.13, 13:02
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > No to doładowałaś Kaiserowi, który swobodnie jak to ma w zwyczaju rozwinął mój
                                                    > żartobliwy komentarz na modny i aktualny ostatnio temat w Polszcze- ustawę śm
                                                    > ieciową...

                                                    Dlaczego mi ? Ja nie oceniam kawalerów i rozwodników, latają mi koło pióra. Staram się jedynie modelować psychikę kobiety, patrzeć na sprawę "jej oczami".
                                                  • 31.10.13, 13:04
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > > No to doładowałaś Kaiserowi, który swobodnie jak to ma w zwyczaju rozwiną
                                                    > ł mój
                                                    > > żartobliwy komentarz na modny i aktualny ostatnio temat w Polszcze- ust
                                                    > awę śm
                                                    > > ieciową...
                                                    >
                                                    > Dlaczego mi ? Ja nie oceniam kawalerów i rozwodników, latają mi koło pióra. Sta
                                                    > ram się jedynie modelować psychikę kobiety, patrzeć na sprawę "jej oczami".

                                                    No nie ze mnie był ten cytat, ja się też nie przyznaję...

                                                    Rekreativo, komu ten "ciasny łeb" przyprawiłaś???
                                                  • 31.10.13, 13:09
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Rekreativo, komu ten "ciasny łeb" przyprawiłaś???

                                                    Wydaje mi się, że wymyślonej przeze mnie kobiecej postawie :)
                                                  • 31.10.13, 13:10
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > mojemail3 napisała:
                                                    >
                                                    > > Rekreativo, komu ten "ciasny łeb" przyprawiłaś???
                                                    >
                                                    > Wydaje mi się, że wymyślonej przeze mnie kobiecej postawie :)

                                                    Już Ci mówiłam,że masz pierwiastek kobiecy w sobie;-)
                                                  • 31.10.13, 13:16
                                                    " Już Ci mówiłam,że masz pierwiastek kobiecy w sobie;-)"

                                                    Ale kaiser ma w sobie fajna babkę, a nie jakąś gupią pipę
                                                    :D
                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 31.10.13, 13:22
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " Już Ci mówiłam,że masz pierwiastek kobiecy w sobie;-)"
                                                    >
                                                    > Ale kaiser ma w sobie fajna babkę, a nie jakąś gupią pipę
                                                    > :D

                                                    Mój sposób myślenia jest męski, myślę, że jestem w stanie to wykazać. Jest według mnie jest jedna mocno zauważalna różnica w tym jak myśli mózg kobiecy i męski, da się to wychwycić w rozmowie.
                                                  • 31.10.13, 13:26
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Mój sposób myślenia jest męski, myślę, że jestem w stanie to wykazać. Jest wedł
                                                    > ug mnie jest jedna mocno zauważalna różnica w tym jak myśli mózg kobiecy i męsk
                                                    > i, da się to wychwycić w rozmowie.

                                                    Ależ nikt Ci męskości nie ujmuje, ależ ależ nie;-)

                                                  • 31.10.13, 13:37
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Ależ nikt Ci męskości nie ujmuje, ależ ależ nie;-)

                                                    Nie odbieram tego co napisałaś jako zamach na moją męskość.
                                                    Widzisz, w pewnym sensie to jest właśnie ta różnica.

                                                    Myślenie kobiecego umysłu o wiele silniej nacechowuje emocjonalnie zdarzenia. Każde wydarzenie nosi emocjonalny stempel, jak znamię. Najprościej to będzie przedstawić na przykładzie:

                                                    Przystojny mężczyzna dotyka kobiety -> ONA: "Pieści mnie."
                                                    Brzydki, odrażający mężczyzna dotyka kobiety -> ONA: "Maca mnie."

                                                    Kobieta brzydka / ładna - dotyka mężczyzny -> ON: "Dotyka mnie."

                                                    U męskich umysłów wydarzenia, słowa, stwierdzenia generalnie są o wiele słabiej naładowane emocjonalnie. Są o wiele bardziej obiektywne, są nośnikami neutralnego stanu i chłodnej obserwacji rzeczywistości. Dla kobiecych umysłów bardzo dużo wypowiadanych słów jest nośnikiem jakiegoś emocjonalnego przekazu. Dla nich większość rzeczy jest jakaś, niesie jakąś historię, coś podpowiada niedopowiedzianego. Myślenie umysłu faceta jest zimne, kalkulujące, nienacechowane emocjami.
                                                    Stąd taka wielka rozbieżność między komunikującymi się małżonkami.
                                                  • 31.10.13, 14:34
                                                    " Jest wedł
                                                    > ug mnie jest jedna mocno zauważalna różnica w tym jak myśli mózg kobiecy i męsk
                                                    > i, da się to wychwycić w rozmowie. "

                                                    Racja. Też to widzę.
                                                    Nawet jak gadam z jakiś mocno przegiętym kolegą, takim z usteczkami w dziubek i różową apaszką, to zawsze będzie taki moment, kiedy poczuję, że mam do czynienia z facetem.

                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 31.10.13, 14:44
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Racja. Też to widzę.
                                                    > Nawet jak gadam z jakiś mocno przegiętym kolegą, takim z usteczkami w dziubek i
                                                    > różową apaszką, to zawsze będzie taki moment, kiedy poczuję, że mam do czynien
                                                    > ia z facetem.

                                                    No ale nie jest powiedziane, że jego mózg będzie miał strukturę typową dla swojej płci. Z osobami transseksualnymi to już byłoby nie tak oczywiste, jak sądzę.
                                                  • 31.10.13, 14:51
                                                    " Z osobami transseksualnymi to już byłoby nie tak oczywiste, jak sądzę."

                                                    Też tak podejrzewam, ale pewna nie jestem bo tylko jedną taką osobe bliżej znałam.
                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 31.10.13, 14:45
                                                    To ja mam wokół siebie "normalsów" i tej różnicy nie czuję.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 31.10.13, 13:14
                                                    Zrozumiałam to tak, że opisujesz, jak część ludzi patrzy na rozwodników - i do tej części się odnosi moja uwaga o ciasnym łbie.
                                                    No raczej nie sądzę, bys sam oceniał z góry babkę czy faceta jako gorszych, wybrakowanych, "zużytych" tylko z samego faktu ich wczesniejszego małżeństwa.

                                                    PS. Obie z siostrą mamy te "surowce wtórne" i nie przypominam sobie, by to kiedykolwiek było jakims kamykiem w naszych bucikach.

                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 31.10.13, 13:19
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > PS. Obie z siostrą mamy te "surowce wtórne" i nie przypominam sobie, by to kied
                                                    > ykolwiek było jakims kamykiem w naszych bucikach.

                                                    Intrygujące.
                                                    Wybacz, zapytam szczegółowiej, jeśli zbyt inwazyjne, to powiedz, pytam analizując sytuację:

                                                    Potomstwo z poprzedniego małżeństwa, uwikłanie w jakieś ciągnące się relacje z ex-żonami, zobowiązania finansowe z dawnego układu, wspólne kredyty z tamtą kobietą ? Wrogie kontakty między nimi ?
                                                  • 31.10.13, 14:46
                                                    W moim przypadku jest czysto i pozamiatane: dzieci nie było, a ex miała wyrzuty sumienia i była bardzo ugodowo nastawiona. Tak że podzielili , co tam mieli do podziału i na jednym spotkaniu z prawnikiem się zakończyło. Kontaktów nie utrzymują.

                                                    U mojej siostry natomiast jest trochę pod górkę, bo troje dzieci od byłej i ta była, Polka zresztą, całkiem mocno popierd...na - taka klasyka gatunku, ex, która bruździ.
                                                    Niemniej jednak ta sytuacja nigdy nie była rozważana przez moją siostre jako przeszkoda dla tworzenia związku z tym facetem. (poznali sie już w trakcie jego batalii rozwodowej, więc siostra była świadoma powagi sytuacji).


                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 31.10.13, 13:20
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > PS. Obie z siostrą mamy te "surowce wtórne" i nie przypominam sobie, by to kied
                                                    > ykolwiek było jakims kamykiem w naszych bucikach.
                                                    >
                                                    Poza tym, przyszłość tkwi w surowcach wtórnych! znajomy logistyk robiący błyskotliwą karierę, wciąż mi to powtarza...
                                                    Jak w tej piosence dla dzieci, co też nie można zrobić z "surowców wtórnych"...cuda!
                                                  • 31.10.13, 22:10
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > rekreativa napisała:
                                                    >
                                                    > > PS. Obie z siostrą mamy te "surowce wtórne" i nie przypominam sobie, by t
                                                    > o kied
                                                    > > ykolwiek było jakims kamykiem w naszych bucikach.
                                                    > >
                                                    > Poza tym, przyszłość tkwi w surowcach wtórnych! znajomy logistyk robiący błysko
                                                    > tliwą karierę, wciąż mi to powtarza...
                                                    > Jak w tej piosence dla dzieci, co też nie można zrobić z "surowców wtórnych"...
                                                    > cuda!

                                                    A ja nie jestem takim optymista, bo z tego surowca wtornego jestem i na rynku wtornym bywam.

                                                    Kaizer lubie te Twoje rozterki czytac, nawet jak zarzucaja Ci powtarzalnosc. Natomiast nosisz w tych rozterkach znamienie braku seksu. Ja jestem troche dalej, bo ja tego seksu, i na boku i na legalu, bedac w grupie second hand posmakowalam. Nie smakuje mi Kaizer. To czego brakuje to nie tyle sam seks i nie tyle sam nowy zwiazek, i nawet nie ich polaczenie. Raczej chce 'cos' poczuc z wzajemnoscia, a nie moge. Wiec to bycie surowcem wtornym to nie tylko ciagnace sie za toba obciazenia/zobowiazania (finansowe, rodzinne) ale taze swego rodzaju wewnetrzne wypalenie, brak nadziei czy wiary, zbyt doslowne postrzeganie swiata, ect. Patrzysz juz tylko z poziomu piszacego gry komputerowe, a nie z poziomu grajacego w nie. Juz sie nie umiesz tak cieszyc.

                                                    Jestes pewny, ze ten seks poza zwiazkiem by Ci do szczescia wystarczyl czy tylko Ci sie tak wydaje? Bo mnie sie wydaje, ze nie i to jest komplement dla Ciebie.

                                                    ps wszystko co pisales o marnej pozycji mezczyzny z drugiej reki dotyczy sie tez kobiety, w tej grupie nie ma wygranych
                                                  • 31.10.13, 22:25
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > To czego brakuje to nie tyle sam seks i nie tyle sam nowy zwiazek,i nawet nie ich polaczenie.
                                                    > Raczej chce 'cos' poczuc z wzajemnoscia, a nie moge.

                                                    A co... sensory Ci wysiadły?

                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Wiec to bycie surowcem wtornym to nie tylko ciagnace sie za toba
                                                    > obciazenia/zobowiazania (finansowe, rodzinne) ale taze swego rodzaju wewnet
                                                    > rzne wypalenie, brak nadziei czy wiary, zbyt doslowne postrzeganie swiata, ect.
                                                    > Patrzysz juz tylko z poziomu piszacego gry komputerowe, a nie z poziomu grajac
                                                    > ego w nie. Juz sie nie umiesz tak cieszyc.

                                                    No, to jesteś już blisko do stwierdzenia komu bije dzwon... :)
                                                    Ale zapewniam, że wystarczy jeden porządny wstrząs, jakieś solidne doświadczenie straty lub jej perspektywy, by nastąpiło przewartościowanie.
                                                    Może jednak nie warto pisać z poziomu marudera?
                                                  • 31.10.13, 22:46
                                                    jesod napisała:

                                                    > Może jednak nie warto pisać z poziomu marudera?

                                                    Zgadzam sie, znacznie lepiej z pozycji agresora: SPIERDALAJ! :)
                                                  • 31.10.13, 23:18
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zgadzam sie, znacznie lepiej z pozycji agresora: SPIERDALAJ! :)

                                                    ???
                                                  • 01.11.13, 05:42
                                                    kaiser.blade napisal:

                                                    "Fakt, masz rację. Przesadziłem z tym stygmatyzowaniem Polaków, statystycznie mogłem wylądować znacznie gorzej jako obywatel świata."

                                                    Dokladanie to w kwesti "braku seksu" to bycie Polakiem nie ma zadnego znaczenia.

                                                    Dalej kaiser.blade napisal:
                                                    "Co nie zmienia faktu, że statystyczna większość mężczyzn na świecie nie jest postrzegana jako atrakcyjna, bo atrakcyjna jest w ich wypadku nieprzeciętność. To jest oczywiste, logiczne i wynika samo z siebie."

                                                    To jest akurat bzdura a nie logiczny wniosek.

                                                    Jesli zdecydowana wiekszosc mezczyzn na swiecie (w wieku "rebnym") zyje w zwiazkach z kobietami to oczywisty wniosek jest taki, ze ta wiekszosc jest dla kobiet atrakcyjna.
                                                    Mala czesc jest moze duzo bardziej atrakcyjna niz reszta, inna mala czesc duzo mniej atrakcyjna.
                                                    Oczywiscie dokladnie to samo mozna powiedziec o kobietach.

                                                    I w jeszcze innym miejscu kaiser.blade napisal:
                                                    "To nie tak, że mężczyźni nie uprawiają seksu. Oczywiście, robią to, generalnie to raczej większość. Ale nie robią tego POZA związkiem, bo do tego już trzeba być atrakcyjnym sam z siebie (bez związkowej "wartości dodanej"), co - jak pokazują kryteria które determinują atrakcyjność mężczyzny - łatwe nie jest."

                                                    Byc moze seks uprawiaja W ZWIAZKU z ktorego sa ogolnie zadowoleni?
                                                    (zadowoleni ze zwiazku i z seksu)

                                                    I jeszcze w tym samym tonie na temat meskich szans na seks kaiser.blade napisal:
                                                    "... bo jest logiczne, że żonaty facet może zorganizować sobie seks wyłącznie poza związkiem, chyba, że przestanie być żonaty :)"

                                                    Na jakiej podstawie jest to logiczne? Seks z zona to nie seks?


                                                    Budowanie sobie wizji swiata poprzez: "ja mam pewien problem wiec napewno ma tak samo wiekszosc a byc moze wszyscy" prowadzi tylko glebiej i glebiej na manowce. W rzeczywistosci ten swiat jest zupelnie inny.
                                                    To jest bardzo rozbudowana metoda poszukiwania usprawiedliwien a nie rozwiazan.
                                                  • 01.11.13, 07:28
                                                    Twoja skłonność do wyrywania pojedynczych zdań z kontekstu i dyskutowania z nimi jest wielce irytująca, ale ok, pogadajmy sobie :)

                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Dokladanie to w kwesti "braku seksu" to bycie Polakiem nie ma zadnego znaczenia

                                                    Dokładnie, to w kwestii "braku seksu" kluczowy jest dostęp do zasobów, a tutaj to aż tak oczywiste nie jest. Nie w każdym społeczeństwie rozkład zasobów jest taki jak w Polsce, tutaj są odstępstwa. To raz. Ze względu na globalizację rośnie wzajemna konkurencyjność partnerów z innej nacji, co ładnie widać na przykładzie emigracji zarobkowych. I tak, gdyby w Polsce była liczna emigracja zarobkowa z dużo uboższych krajów ościennych, też pewnie poczulibyśmy różnicę na naszą korzyść, jako przeciętni obywatele tego kraju.

                                                    > Dalej kaiser.blade napisal:
                                                    > "Co nie zmienia faktu, że statystyczna większość mężczyzn na świecie nie jest p
                                                    > ostrzegana jako atrakcyjna, bo atrakcyjna jest w ich wypadku nieprzeciętność. T
                                                    > o jest oczywiste, logiczne i wynika samo z siebie."
                                                    >
                                                    > To jest akurat bzdura a nie logiczny wniosek.

                                                    A masz jakiś argument, poza "bzdura" ?

                                                    > Jesli zdecydowana wiekszosc mezczyzn na swiecie (w wieku "rebnym") zyje w zwiaz
                                                    > kach z kobietami to oczywisty wniosek jest taki, ze ta wiekszosc jest dla kobie
                                                    > t atrakcyjna.

                                                    Jestem głodny jak wilk. Czy jak wejdę do baru mlecznego, okaże się, że zostały tylko stare, zeschnięte ruskie pierogi - których nie trawię organicznie - i zamówię je z głodu, bo inaczej chyba stracę przytomność, to uprawnia to o mówieniu, że pierogi ruskie są dla mnie atrakcyjne ?
                                                    Jeszcze taka delikatna uwaga - czy zaglądałeś tej niemej większości do sypialni ? Psychologowie mówią o epidemii braku seksu w małżeństwie.

                                                    > Mala czesc jest moze duzo bardziej atrakcyjna niz reszta, inna mala czesc duzo
                                                    > mniej atrakcyjna.
                                                    > Oczywiscie dokladnie to samo mozna powiedziec o kobietach.

                                                    Nie można ! Dla kobiet generalnie atrakcyjny jest związek (z seksem w tle, a jakże), natomiast dla facetów często atrakcyjny jest sam seks. Stąd wychodzi zasadnicza różnica, w oczekiwaniach co do partnera. Jeszcze porównaj badania ile procent losowych osób uważają za atrakcyjne kobiety a ile mężczyźni (podpowiem, że średnio 50% kobiet jest postrzegana jako atrakcyjna i 15% mężczyzn).

                                                    > I w jeszcze innym miejscu kaiser.blade napisal:
                                                    > "To nie tak, że mężczyźni nie uprawiają seksu. Oczywiście, robią to, generalnie
                                                    > to raczej większość. Ale nie robią tego POZA związkiem, bo do tego już trzeba
                                                    > być atrakcyjnym sam z siebie (bez związkowej "wartości dodanej"), co - jak poka
                                                    > zują kryteria które determinują atrakcyjność mężczyzny - łatwe nie jest."
                                                    >
                                                    > Byc moze seks uprawiaja W ZWIAZKU z ktorego sa ogolnie zadowoleni?
                                                    > (zadowoleni ze zwiazku i z seksu)

                                                    Ale ja wcale temu nie przeczę ! Sam byłem zadowolony ze związku, w którym był seks i gdyby to trwało nadal, przecież nie zgłaszałbym zastrzeżeń. Zapewne część mężczyzn uprawia seks w udanym związku i chwała im za to.

                                                    > I jeszcze w tym samym tonie na temat meskich szans na seks kaiser.blade napisal
                                                    > :
                                                    > "... bo jest logiczne, że żonaty facet może zorganizować sobie seks wyłącznie p
                                                    > oza związkiem, chyba, że przestanie być żonaty :)"
                                                    >
                                                    > Na jakiej podstawie jest to logiczne? Seks z zona to nie seks?

                                                    Oj, a na jakim forum jesteśmy ? :) Weź wyjdź troszkę z pudełka tych ciasnych, uporządkowanych kalkulacji które tu uprawiasz.
                                                    Spróbuj troszkę bardziej żartobliwie zrozumieć sens słowa "zorganizować". Nigdy nie "organizowałeś" flaszki, albo panienek na imprezę ?

                                                    > Budowanie sobie wizji swiata poprzez: "ja mam pewien problem wiec napewno ma ta
                                                    > k samo wiekszosc a byc moze wszyscy" prowadzi tylko glebiej i glebiej na manowc
                                                    > e. W rzeczywistosci ten swiat jest zupelnie inny.
                                                    > To jest bardzo rozbudowana metoda poszukiwania usprawiedliwien a nie rozwiazan.

                                                    Ja nie mówię, że cały świat ma problem z seksem. Natomiast sądzę, że jako problem jest to zjawisko powszechne. Internet kipi od wyznań rozgoryczonych sobą ludzi, mamy epidemię rozwodów, braku seksu, gabinety psychologów, seksuologów rosną wszędzie jak grzyby po deszczu, zaczyna się to robić wielki biznes... Seksuologowie zaczynają urastać do rangi celebrytów. Pokaż mi równie słynnych ginekologów, anestezjologów ? Nawet psychiatrów...
                                                    I co, mam wierzyć, że w sumie to tylko ja mam problem ? No chyba sobie jaja robisz...
                                                    To jest palący problem dla wielkiej rzeszy ludzi.

                                                    A popularność burdeli ? Myślisz, że nadal by funkcjonowały tak radośnie, gdyby żon na całym świecie masowo nie dotykał każdego wieczora przejmujący ból głowy ? W mojej okolicy jest więcej burdeli niż kościołów...
                                                  • 01.11.13, 08:37
                                                    A co by rozwiązało Twój problem? Kasa? Z dyskusji to mi przychodzi do głowy. Dzieki kasie byś sie bezbolesnie rozwódł, mogl opłacic alimenty, nowe mieszkanie i stać sie atrakcyjnym dla nowych kobiet. Czy tak?
                                                  • 01.11.13, 08:51
                                                    Niekoniecznie. :)
                                                  • 01.11.13, 09:10
                                                    Marek, spróbuj sobie odpowiedzieć co łączy dwa fakty:
                                                    1) kwiaty, bombonierki, wiersze i zapewnienia miłości NIE BUDUJĄ ATRAKCYJNOŚCI w oczach kobiety
                                                    2) Zasoby, uroda, status generalnie BUDUJĄ ATRAKCYJNOŚĆ. W długoterminowym związku szczególnie zasoby i status.


                                                    Odpowiem. Podaje rozwiązanie zagadki.
                                                    To co jest właściwym i kluczowym zachowaniem, to przyjęcie postawy "wszystko mogę, nic nie muszę". Niekłamany luz ze strony faceta, który pokazuje, że ma szeroki wybór jeśli chodzi o możliwość zakończenia związku i to kobieta musi się również starać, aby związek trwał.
                                                    Jeśli wie, że facet jest z nią bo de facto nie ma wyboru - pożądanie umiera.
                                                    Z reguły jest tak, że duże zasoby finansowe naturalnie umożliwiającą facetowi przyjęcie tej postawy. To niekłamany, nieblefowany luz. Jestem z tobą bo chcę, nie bo nie mam innego wyjścia. Ona musi czuć oddech innych "potencjalnych żon" na plecach.
                                                    A jeśli facet nie ma czym przyciągać innych kobiet, to i dla niej staje się gościem, dla którego nie warto się starać.
                                                  • 01.11.13, 09:55
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > To co jest właściwym i kluczowym zachowaniem, to przyjęcie postawy "wszystko mo
                                                    > gę, nic nie muszę". Niekłamany luz ze strony faceta, który pokazuje, że ma szer
                                                    > oki wybór jeśli chodzi o możliwość zakończenia związku i to kobieta musi się ró
                                                    > wnież starać, aby związek trwał.
                                                    > Jeśli wie, że facet jest z nią bo de facto nie ma wyboru - pożądanie umiera.
                                                    > Z reguły jest tak, że duże zasoby finansowe naturalnie umożliwiającą facetowi p
                                                    > rzyjęcie tej postawy. To niekłamany, nieblefowany luz. Jestem z tobą bo chcę, n
                                                    > ie bo nie mam innego wyjścia. Ona musi czuć oddech innych "potencjalnych żon" n
                                                    > a plecach.
                                                    > A jeśli facet nie ma czym przyciągać innych kobiet, to i dla niej staje się goś
                                                    > ciem, dla którego nie warto się starać.

                                                    Powiem tak Kaiser: Abrigado bylby dumny :) Ciekawe czy czyta?
                                                  • 01.11.13, 10:02
                                                    Zeby zwiazek trwał i byl fajny obydwie strony muszą się starać, i to bez względu na to, czy jest kasa, czy nie. Luz jest zwiazany bardziej z charakterem, aniżeli kasą.
                                                  • 01.11.13, 10:13
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Zeby zwiazek trwał i byl fajny obydwie strony muszą się starać, i to bez względ
                                                    > u na to, czy jest kasa, czy nie. Luz jest zwiazany bardziej z charakterem, ani
                                                    > żeli kasą.

                                                    Kaizerowi chodzilo raczej o motywacje. Bez motywacji nie ma nic. 'Cos' musi motywowac :)
                                                  • 01.11.13, 10:05
                                                    Szkoda, ze abrigado nie pisze. Zle go ocenilem.
                                                  • 01.11.13, 10:10
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Szkoda, ze abrigado nie pisze. Zle go ocenilem.

                                                    Nie bierz tego do siebie. Odpowiem Ci to co on odpowidzial mnie gdy Ty zniknales: "Nie bedz dzieckiem'' :)
                                                  • 01.11.13, 23:06
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Nie bierz tego do siebie. Odpowiem Ci to co on odpowidzial mnie gdy Ty zniknale
                                                    > s: "Nie bedz dzieckiem'' :)

                                                    Ale to przecież nie ma wpływu na to co wcześniej powiedziałem...
                                                  • 01.11.13, 10:33
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    (...)"Ona musi czuć oddech innych "potencjalnych żon" na plecach(...)"

                                                    Coś w tym jest...ja czuję, mojego męża panie uwielbiają;-) Ostatnio taka jedna samotna matka, noooo nie powiem,że mi to lata;-)
                                                    Tylko On wcale tak nie uważa...
                                                  • 01.11.13, 09:13
                                                    Dobra kasa, której nie masz plus Twoja inteligencja, która masz załatwiłaby sprawę. Byłoby seksu co niemiara.
                                                  • 01.11.13, 09:21
                                                    Moja inteligencja jest zupelnie przecietna, natomiast dobra kasa bylaby ogromnym atutem, niezaleznie od ukladu. To jasne jak slonce. Ale to jest takie gadanie, ze jakbym byl strongmanem to pewnie podnioslbym 250 kg. No... pewnie tak. Gdyby babcia miala wasy, to by byla dziadkiem :)
                                                  • 01.11.13, 09:45
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Moja inteligencja jest zupelnie przecietna, natomiast dobra kasa bylaby ogromny
                                                    > m atutem, niezaleznie od ukladu. To jasne jak slonce. Ale to jest takie gadanie
                                                    > , ze jakbym byl strongmanem to pewnie podnioslbym 250 kg. No... pewnie tak. Gdy
                                                    > by babcia miala wasy, to by byla dziadkiem :)

                                                    A może to nie seks jest Twoim podstawowym brakiem, tylko kasa?
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 01.11.13, 09:56
                                                    Na poziomie spolecznej oceny - bez watpienia. Jedno z drugiego wynika.
                                                  • 01.11.13, 10:03
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Na poziomie spolecznej oceny - bez watpienia. Jedno z drugiego wynika.

                                                    Niby tak, ale warto wiedzieć co jest przyczyną a co skutkiem. Bo nawet gdybyś wkładał 3 razy dziennie, nadal byłbyś niespełniony.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 01.11.13, 10:09
                                                    A tu sie nie zgodze. Ja sam mam potrzeby finansowe adekwatne do potrzeb rodzinnych, mi skromne zycie wystarcza. Ale nie jestem sam na swiecie. Natomiast skoro brak kasy jest przyczyna braku atrakcyjnosci, to - jak najbardziej, doskwiera.
                                                  • 01.11.13, 10:14
                                                    Czy gdybys miał kasę to:
                                                    - zona bardziej by sie starała i byłoby OK,
                                                    - rozwiodłbyś sie i uwodził laski,
                                                    - rozwiódlbyś sie i zwiazał z nowa laską?
                                                  • 01.11.13, 23:08
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Czy gdybys miał kasę to:
                                                    > - zona bardziej by sie starała i byłoby OK,
                                                    > - rozwiodłbyś sie i uwodził laski,
                                                    > - rozwiódlbyś sie i zwiazał z nowa laską?

                                                    Chyba przede wszystkim to pierwsze. Z naciskiem na to pierwsze. Tzn. usiłowałbym sprawić, żeby tak się stało. Następnie w kolejności, którą wymieniłeś.
                                                  • 01.11.13, 10:20
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > A tu sie nie zgodze. Ja sam mam potrzeby finansowe adekwatne do potrzeb rodzinn
                                                    > ych, mi skromne zycie wystarcza. Ale nie jestem sam na swiecie. Natomiast skoro
                                                    > brak kasy jest przyczyna braku atrakcyjnosci, to - jak najbardziej, doskwiera.

                                                    Pewnie sie powtarzam ale czemu nie zapytasz jej wprost? Ja tam chcialabym, zeby partner zapytal mnie wprost dlaczego nie chce sie z nim kochac?
                                                  • 01.11.13, 10:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Pewnie sie powtarzam ale czemu nie zapytasz jej wprost? Ja tam chcialabym, zeby
                                                    > partner zapytal mnie wprost dlaczego nie chce sie z nim kochac?

                                                    znasz powiedzenie żeby nie zadawać pytań na które nie chce się znać odpowiedzi? Co mogłabyś usłyszeć i jak to zmieniłoby Twoje życie?- gdyby to była prawda.....
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 01.11.13, 10:33
                                                    No ma w gaciach trolla-majtola. :D
                                                    Rany... Ile razy powiedziałaś facetowi wprost na takie pytanie ?

                                                    Oczywiście, że pytałem i to wielokrotnie. "1) Bo jestem zmęczona i nie mam na nic siły. 2) Nie mam ochoty i nie myślę o tych sprawach przy dzieciach, a ostatnio był postęp i powiedziała 3) Kobieta musi czuć bliskość do seksu, a to miejsce zajęły teraz dzieci". Teraz jasne ?
                                                  • 01.11.13, 10:49
                                                    Przecież nie chodzi o kasę na zaspokojenie jakichs materialnych kaprysów, tylko o te pewnośc, o której pisałeś, jaką kasa daje.
                                                    O tę mozliwość przyjęcia postawy: jestem z tobą, bo tak wybrałem, a nie dlatego, że nie mam dokąd pójść.
                                                    Może faktycznie byłoby tak, jak ludzie mówią: żona, która wiedziałaby, że istnieje realne ryzyko Twojej wyprowadzki i rozwodu (bo masz na tyle kasy, że możesz i wynając sobie mieszkanie i opłacić alimenty) , bardziej by się starała.
                                                    Choć ja osobiście nie miałabym ochoty na kogos, kto się wdzięczy do mnie ze strachu.

                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 01.11.13, 10:53
                                                    Ja natomiast nie rozumiem jak można nie czuć realnej możliwości że ktoś się wyprowadzi. To może się zdarzyć zawsze. I każdemu. No chyba że sama wyprowadzka czyjaś nie jest groźbą, bo ma się go dość lub jego istnienia się nie zauważa.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                                  • 01.11.13, 11:01
                                                    Można, zawle, jesli ta osoba, której wyprowadzka dotyczy sama uważa, że nie posiada takiej mozliwości, co własnie nam prezentuje sabat.
                                                    On niemal wierzy w to, że nie może odejść od żony, że jest w potrzasku i że go nie stac na rozwód.
                                                    No jeśli tak myśli, to żona prawdopodobnie to wyczuwa i śpi spokojnie.

                                                    --
                                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                                  • 01.11.13, 11:07
                                                    Czyli jego istnienia nie zauważa...jak zwał, tak zwał....wiadomo o co chodzi.
                                                    --
                                                    Czy ja sobie przeczę?
                                                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
                          • 28.10.13, 22:49
                            kaiser.blade napisał:

                            > wiesz, tak sobie mysle, ze geje w dzisiejszych czasach zaczynaja miec calkiem f
                            > ajnie. w sumie to powoli latwiej jest byc gejem niz heterykiem :)

                            Mylisz, sie moj drogi, naprawde sie mylisz!
              • 28.10.13, 22:15
                hello-kitty2 napisała:
                > Okazalo sie, ze nie pracuje, bo nie musi, niemniej automatycznie moje cialo
                > wrzucilo go do szufladki tych z 'topniejacymi zasobami'. Nie tyle liczy sie co
                > mezczyzna posiada tylkoliczy sie jego zdolnosc do pomnazania zasobow, jak dla m
                > nie. Bo w kazdej chwili moze zaczac od zera, zrestartowac sie, jest mobilny. I
                > ja zupelnie nie mialam wplywu jak tego goscia postrzegalam, od razu czar prysl.
                >
                Blad, kitty, zbyt pochopnie wyciagnelas dalekoidace wnioski. To, ze nie pracuje, nie znaczy, ze nie "pomnaza zasobow". I to, ze teraz nie pracuje nie znaczy, ze nie potrafi byc "mobilny" i tych zasob zdobyc pracujac.
                Na Twoim miejscu dokladniej bym mu sie przyjrzala;)
                • 28.10.13, 22:16
                  Moja żona ma jak Kitty- bezrobotny = skreślony.
                  • 28.10.13, 22:19
                    marek.zak1 napisał:

                    > Moja żona ma jak Kitty- bezrobotny = skreślony.

                    Ale jest roznica miedzy "bezrobotny" a "bezrobotny"("nie pracuje, bo nie musi).
                    Zreszta na kochanka to i zwykly bezrobotny by sie nadawal, dlaczego by nie, jak przystojny i do tego dobry w te klocki. Biore...
                  • 28.10.13, 22:21
                    czyli jak stracisz robote, to idziesz do piachu marku ? (metaforycznie rzecz jasna)
                    • 28.10.13, 22:28
                      Strata roboty to nie śmierć, przynajmniej dla mnie. Mam dużo pomysłów i prpopozycji. Będę pracować zawsze, nie wiem czy na szczęście czy niestety.
                      • 28.10.13, 22:30
                        marek.zak1 napisał:

                        > Strata roboty to nie śmierć, przynajmniej dla mnie. Mam dużo pomysłów i prpopoz
                        > ycji. Będę pracować zawsze, nie wiem czy na szczęście czy niestety.

                        Bo pazerny jestes na pieniadze, mareczku:))
                        • 28.10.13, 22:31
                          nie no, przeciez czytalas, ze chodzi o seks :)
                        • 28.10.13, 22:33
                          To charakter nie pieniądze. Jedni sa aktywni od rana do nocy, inni czekaja, az ktos im powie, co mają zrobić. Jak nie powie, nie robią nic.
                • 28.10.13, 22:46
                  kag73 napisała:

                  > Blad, kitty, zbyt pochopnie wyciagnelas dalekoidace wnioski. To, ze nie pracuje
                  > , nie znaczy, ze nie "pomnaza zasobow". I to, ze teraz nie pracuje nie znaczy,
                  > ze nie potrafi byc "mobilny" i tych zasob zdobyc pracujac.
                  > Na Twoim miejscu dokladniej bym mu sie przyjrzala;)

                  :) zwlaszcza, ze to Niemiec (przygraniczne dziecko, jakis czas temu oplacalo sie Niemcom kupowac domy po holenderskiej stronie granicy), a bimbajacy Niemiec sie tak czesto nie zdarza :) Dlatego pisalam, ze moje 'cialo' tak go ocenilo, w sensie nie mialam wplywu na ta rekacje opadu zainteresowania. Tez bylam soba rozczarowana.
                  • 28.10.13, 22:52
                    hello-kitty2 napisała:
                    > :) zwlaszcza, ze to Niemiec (przygraniczne dziecko, jakis czas temu oplacalo si
                    > e Niemcom kupowac domy po holenderskiej stronie granicy), a bimbajacy Niemiec s
                    > ie tak czesto nie zdarza :) Dlatego pisalam, ze moje 'cialo' tak go ocenilo, w
                    > sensie nie mialam wplywu na ta rekacje opadu zainteresowania. Tez bylam soba ro
                    > zczarowana.

                    Czyli ma dobry powod dlaczego "bimba":))
                    Cos Ty jestes za bardzo kierowana instynktami, kicia:))
                  • 29.10.13, 06:53
                    hello-kitty2 napisała: Dlatego pisalam, ze moje 'cialo' tak go ocenilo, w
                    > sensie nie mialam wplywu na ta rekacje opadu zainteresowania. Tez bylam soba ro
                    > zczarowana.

                    Doświadczenie...już kiedyś miałaś z taki do czynienia...
                    --
                    Czy ja sobie przeczę?
                    Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                    ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                    Walt Whitman, Pieśń o sobie
    • 28.10.13, 13:40
      Skoro liczą się tylko looks, jak wyjaśnisz już nie 'duże powodzenie', ale wręcz haremowość gwiazd rocka takich jak Mick Jagger.
      • 28.10.13, 13:42
        Dwa, skoro liczą się looks, dlaczego kobiety wydają na kosmetyki pół pensji, a faceci praktycznie nic?

        Nie no, serio, to jest stare dobre Forum BSwM, czy wróciliśmy do przedszkola? :)
        • 28.10.13, 13:54
          Bo to kulturowe?
          Bo w naszej kulturze doszliśmy do momentu, kiedy używanie pewnych kosmetyków przez mężczyzn uznaje się za zniewieścienie i gejostwo?
          Wróć dwa wieku wstecz, to zobaczysz, że państwo takich problemów nie mieli: róż, bielidło, peruki z loków sięgające za tyłek, w tych perukach wstążki, kwiatki, świecidełka, brokaty, koronki to równiez była codzienność męska.

          Skoro twierdzisz, że looks się nie liczy, to dlaczego amerykański guru podrywu, o którym było na filmiku zalinkowanym przez kaisera zaczynał od metamorfozy wizualnej delikwentów? Dlaczego im prostował zęby, likwidował brzuchy, wysyłał na solarium, stylizował fryzurę i zmieniał garderobę?
          --
          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • 28.10.13, 14:09
            rekreativa napisała:

            > Skoro twierdzisz, że looks się nie liczy, to dlaczego amerykański guru podrywu,
            > o którym było na filmiku zalinkowanym przez kaisera zaczynał od metamorfozy wi
            > zualnej delikwentów? Dlaczego im prostował zęby, likwidował brzuchy, wysyłał na
            > solarium, stylizował fryzurę i zmieniał garderobę

            Cóż biedne kobiety nie mają wyboru gdy guru podrywu nie interweniuje. Podobnie jak mężczyźni w czasach gdy kobiety nie stosowały makijażu i nie goliły nóg, ani nie depilowały okolic intymnych musieli uwielbiać bobry i uprawiać seks z owłosionymi paniami. Kilkadziesiąt lat temu owłosione pachy i nogi były tak atrakcyjne jak teraz ich brak:). Tak i kobiety w sytuacji gdy tak niewielu mężczyzn przykłada wagę do wyglądu coś muszą wybrać z tych flejtuchów.

            Co do urody męskiej stawiam że to jest kwestia jej spektakularności. Gdy facet tak dobrze wygląda że laski zatyka na jego widok, uroda staje się czynnikiem dominującym to jest skłonność aby brać i resztę nie pytać. Natomiast gdy uroda jest średnia, wówczas grają rolę inne czynniki: status, inteligencja, "to coś", urok osobisty i charyzma...Jednak gdy facet wygląda jak supermodel to siłą rzeczy uwaga i preferencja wszystkich kobiet w pomieszczeniu będzie jego, na ile to miarodajne jeśli chodzi o późniejsze kontakty - nie wiem.



            --
            Freedom's just another word for nothing left to lose
            Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
            • 28.10.13, 14:15
              Kto spał kiedyś z pięknym debilem? Fajnie było?
              --
              Czy ja sobie przeczę?
              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
              Walt Whitman, Pieśń o sobie
              • 28.10.13, 14:28
                zawle napisała:

                > Kto spał kiedyś z pięknym debilem? Fajnie było?

                Co prawda nie spałem z pięknym debilem, ale muszę powiedzieć robiąc retrospekcję z rosnącym zdumieniem, że znam wybitnie mało facetów, o których mógłbym powiedzieć, że byli piękni. W zasadzie to tak... jeden był moim kumplem, na którego widok laski dosłownie piszczały, a drugi... hmm był śliczny jak laleczka, w dodatku sportowiec, miał tylko taki jeden mankament z kobiecego punktu widzenia, że był gejem.
              • 28.10.13, 14:41
                zawle napisała:

                > Kto spał kiedyś z pięknym debilem? Fajnie było?

                Zajebisty robotnik budowlany. Nie, on chyba nie miał zawodu. Po prostu rozładowywał palety:). Nie wiem co konkretnie robił. Nauczył mnie jak rozróżniać typy aut: sedan, combi itd.:)i był zwyczajnie dobrym człowiekiem. Zawiózł kota rozjechanego na ulicy do weterynarza żeby mu zastrzykiem skrócić cierpienia. U każdego człowieka można znaleźć coś fascynującego, jak się nie ma zamkniętej listy wymagań i nadętego mniemania o sobie.
                --
                Freedom's just another word for nothing left to lose
                Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                • 28.10.13, 14:49
                  that.bitch.is.sick napisała:

                  > zawle napisała:
                  >
                  > > Kto spał kiedyś z pięknym debilem? Fajnie było?
                  >
                  > Zajebisty robotnik budowlany. Nie, on chyba nie miał zawodu. Po prostu rozładow
                  > ywał palety:). Nie wiem co konkretnie robił. Nauczył mnie jak rozróżniać typy a
                  > ut: sedan, combi itd.:)i był zwyczajnie dobrym człowiekiem. Zawiózł kota rozjec
                  > hanego na ulicy do weterynarza żeby mu zastrzykiem skrócić cierpienia. U każdeg
                  > o człowieka można znaleźć coś fascynującego, jak się nie ma zamkniętej listy wy
                  > magań i nadętego mniemania o sobie.

                  Tfuj, tfuj, jak możesz btch? Innym zwracasz uwagę że niewłaściwie ludzi oceniają a tu przyzwoitego faceta nazywasz debilem, tylko dlatego że nie miał wykształcenia i prestiżowej roboty? Nieładnie.
                  Poza tym ja się pytam o seks, a Ty mi tu wyjeżdżasz z kotkami. Ckliwa się robisz....Ciąża czy 30?
                  --
                  Czy ja sobie przeczę?
                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
            • 28.10.13, 14:19
              that.bitch.is.sick napisała:

              > Co do urody męskiej stawiam że to jest kwestia jej spektakularności. Gdy facet
              > tak dobrze wygląda że laski zatyka na jego widok, uroda staje się czynnikiem do
              > minującym to jest skłonność aby brać i resztę nie pytać. Natomiast gdy uroda je
              > st średnia, wówczas grają rolę inne czynniki: status, inteligencja, "to coś", u
              > rok osobisty i charyzma...Jednak gdy facet wygląda jak supermodel to siłą rzecz
              > y uwaga i preferencja wszystkich kobiet w pomieszczeniu będzie jego, na ile to
              > miarodajne jeśli chodzi o późniejsze kontakty - nie wiem.

              Moje obserwacje to potwierdzają.
              No i musi wyglądać jak supermodel na tle wcześniej wymienionych przez Ciebie flejtuchów :)
              więc to chyba niżej zawieszona kiełbasa niż osiągnięcie statusu multimilionera albo gwiazdy rocka, którzy także, co nie ulega wątpliwości, dupczą co chcą :D

          • 28.10.13, 14:14
            Ja nie rozgraniczam facetów na długo i krótkoterminowych. Jakoś mi to nie pasuje do mojego człowieczeństwa i kultury radosnego bzykania się.;) Wygląd zewnętrzny jest prze zemnie brany pod uwag, ale na pewno w mniejszym stopniu niż inteligencja, poczucie humory, wykształcenie i statut. Wiem że nie mogłabym tworzyć szczęśliwego związku z panem brzuchatym, więc takich unikam. Scena z dr. Hausa była bardzo zabawna, jednak według mnie tylko tyle. Nigdy nie wybrałabym debila, bez potencjału. Nie przespałabym się z pięknym mężczyzną gdyby okazał się idiotą. No chyba że po znieczuleniu ogólnym i dość znacznym.Może to doświadczenie jest? Kiedyś liczył się dla mnie wygląd męskiej pupy;) Po związku z pierwszym mądrym brzydalem rozsmakowałam się w nich. Mają jednak jedną brzydką cechę...są okrutni. Lata frustracji robią swoje.A może stara jestem już?
            --
            Czy ja sobie przeczę?
            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
            Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • 28.10.13, 14:25
            Achh, już chciałem ochrzanić, a to mi w drugim wpisie z pośpiechu zjadło 'tylko'. A jestem uczulony, bo przeinaczanie mojego stanowiska jest tutaj nagminne :). Wątek obok wklejam dane i komentuję, że wynika z nich, że zdrada jest jedną z najczęstszych przyczyn rozwodów, a ktoś mi na to odpowiada na bezczela "zdrada nie jest, jak twierdzisz, *najczęstszą* przyczyną rozwodów"...

            Moim zdaniem wygląd zewnętrzny jest bardzo ważnym elementem powodzenia mężczyzn u kobiet. I dokładnie tak jak mówisz, dużo szkół PUA zaczyna właśnie od tego elementu. I słusznie.

            Tyle że w tym temacie padła teza, że jest najważniejszym, albo nawet JEDYNYM elementem. Co jest oczywistą nieprawdą.

            To raz. Dwa, 'wygląd' u faceta jest zajebiście niemierzalny :). U kobiety stwierdzenie ładna/brzydka jest daleko prostsze, niż u faceta. U kobiet jest kilka cech mocno powiązanych z atrakcyjnością, u faceta taki związek ma właściwie tylko wzrost. Całkiem średni ze zdjęcia facet na żywo może być odbierany jako 'przystojny' dzięki posturze, mowie ciała i statusowi właśnie (oczywiście u kobiety te elementy też mają wpływ, ale daleko mniejszy, niż u mężczyzn). To zostało dobrze zbadane i dobrze udokumentowane.

            www.youtube.com/watch?v=1OH-FN9942w&t=24m58s
            • 28.10.13, 14:30
              yoric napisał:

              > Tyle że w tym temacie padła teza, że jest najważniejszym, albo nawet JEDYNYM el
              > ementem. Co jest oczywistą nieprawdą.

              Co takiego ? "Looks, Money, Status". Gdzie tu jest napisane, że jest JEDYNYM elementem ????
            • 28.10.13, 14:52
              yoric napisał:
              > To raz. Dwa, 'wygląd' u faceta jest zajebiście niemierzalny :). U kobiety stwie
              > rdzenie ładna/brzydka jest daleko prostsze, niż u faceta.

              A ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Dla mnie to bardzo proste ocenić atrakcyjność lub jej brak u mężczyzny. Kryteria proste: wzrost, fajna budowa ciała, regularne rysy (punkt 2 zawiera szczegóły oczywiście).
              Coś mi się przypomniało, ale chyba założę osobny watek do tego.
            • 28.10.13, 14:54
              yoric napisał:

              > To raz. Dwa, 'wygląd' u faceta jest zajebiście niemierzalny :). U kobiety stwie
              > rdzenie ładna/brzydka jest daleko prostsze, niż u faceta. U kobiet jest kilka c
              > ech mocno powiązanych z atrakcyjnością, u faceta taki związek ma właściwie tylk
              > o wzrost. Całkiem średni ze zdjęcia facet na żywo może być odbierany jako 'przy
              > stojny' dzięki posturze, mowie ciała i statusowi właśnie (oczywiście u kobiety
              > te elementy też mają wpływ, ale daleko mniejszy, niż u mężczyzn). To zostało do
              > brze zbadane i dobrze udokumentowane.
              >
              > www.youtube.com/watch?v=1OH-FN9942w&t=24m58s


              Oj chyba mylisz dwie rzeczy. Są pewne wzorce atrakcyjności męskiej podobnie jak kobiece i one są stałym elementem atrakcyjności bo są charakterystyczne dla męskości kobiecości.(np. tyłek męski musi być szczupły ramiona szerokie, twarz o regularnych rysach i ładnej cerze, bujne włosy, wzrost, rzeźba, białe zdrowe zęby, proporcje sylwetki: długość nóg do tułowia i wymiary) Nie znam kobiety która by poleciała na duży męski tyłek i wąskie ramiona, krzywe zęby, odstające uszy, łysinę itd. może lecieć mimo tych wad.. Więc są to elementy stałe.
              Natomiast różnice w preferencjach rozmaite fetysze, wabiki wyglądu tak jak są mężczyźni co lubią obwisłe piersi albo skośne oczy, piegi u kobiet - to już się wszystko zalicza do wyglądu określanego mianem SŁODKI/uroczy MIŁY.
              Pięknego mężczyznę uosabia najczęściej stały zestaw i te cechy i proporcje są powtarzają się w wielu kulturach. Uosabia go w zachodniej cywilizacji Clark Kent/ Superman np.. Nikt by nie wybrał do roli Batmana, Supermana danny'ego de vito, nieprawdaż? Choć sam de vito może mieć powodzenie.
              --
              Freedom's just another word for nothing left to lose
              Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
              • 28.10.13, 19:21
                > Oj chyba mylisz dwie rzeczy.

                ostatnio bardzo lubisz używać tego czasownika wobec mnie - czy jest jakiś szczególny powód? :)

                > Są pewne wzorce atrakcyjności męskiej podobnie jak
                > kobiece i one są stałym elementem atrakcyjności bo są charakterystyczne dla mę
                > skości kobiecości.

                tak, tu faktycznie wyraziłem się nieprecyzyjnie - zestaw cech oczywiście jest, częśc ta sama (symetryczność, białe zęby, itd.), część inna (wzrost, szerokie bary, itd.).
                Szkopuł w tym, że na żywo babki do wydawania sądów 'przystojny'/'mało przystojny' biorą pod uwagę całą gamę innych, pozawyglądowych kryteriów. Ta ocena jest bardzo, ale to bardzo podatna na elementy zachowania i statusu - u mężczyzn. U obiet też, ale w znacznie mniejszym stopniu.

                >Choć sam de vito może mieć powodzenie.

                czy to nie najlepsze podsumowanie?
            • 28.10.13, 15:02
              A kto twierdzi, że wygląd jest jedynym kryterium czegokolwiek?
              Teza jest raczej taka, że jest kryterium podstawowym, bo jest tym, co się pierwsze rzuca w oczy. I jeżeli ta ocena (niekoniecznie dokonana świadomie) jest bardzo negatywna, to moim zdaniem się jej nie przeskoczy ani kasą ani statusem. Oczywiście mówię tutaj o biologicznym, fizjologicznym pociągu seksualnym - tego nie będzie, jesli facet (kobieta) wyglądowo spada poniżej granicy uznawalności dla danej osoby.
              Bo że kobieta się zdecyduje z takim dla siebie nieatrakcyjnym gnomem jednak pójść do łóżka to jest już kwestia zupełnie innych, pozaseksualnych powodów. Więc nie mieszjamy tych dwóch rzeczy.
              Nawiązując do Jaggera, to chciałam zauważyć, że mnóswto groupies sypia z idolami rocka po prostu dla specyficznie pojętego hobby - takie zajęcie, zaliczanie rockmanów. Im sławniejszy tym wyżej w hierarchii taka groupisia stoi. Z walorami rockmana jako mężczyzny to naprawdę nie musi mieć nic wspólnego.

              Dwa, to nieprawda, że uroda męska jest niemierzalna, bo tak samo jak w przypadku kobiet pewne fizyczne cechy świadczą o młodości, zdrowiu i płodności, tak samo u mężczyzn też takie cechy wystepują. Nie jest to tylko wzrost, ale i proporcje sylwetki typu szerokie plecy, wąska dupa, jest to widoczna muskulatura, jest to regularnośc rysów twarzy, jest to równy, biały ząb i bujny włos na głowie.
              Oczywiście to jest wszystko bardzo podstawowe, bo już nawet w obrębie grupy "wysoki, dobrze zbudowany, przystojny facet" będziemy mieć z kilkanaście, jeśli nie więcej podgrup urodowych.
              Podobnie jak na hasło "piekna kobieta" jeden pan sobie zwizualizuje wiotką, smukłą blondynkę, a drugi zażywną, biuściastą kocicę w typie Salmy Hayek.
              Ale mimo tych osobniczych preferencji statystycznie można wyróznić takie cechy wyglądu, które daną osobę będą ustawiać po stronie "atrakcyjny;a".


              --
              Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
              • 28.10.13, 19:15
                > Bo że kobieta się zdecyduje z takim dla siebie nieatrakcyjnym gnomem jednak pój
                > ść do łóżka to jest już kwestia zupełnie innych, pozaseksualnych powodów.

                :))

                no właśnie, ale się decydują! Co do reszty, miałem z 3-4 lata temu identyczną dyskusję z Glamorous. Nie chce mi się tego wszystkiego teraz kopiować.

                > Nawiązując do Jaggera, to chciałam zauważyć, że mnóswto groupies sypia z idolam
                > i rocka po prostu dla specyficznie pojętego hobby - takie zajęcie, zaliczanie r
                > ockmanów.

                ale widzisz zasadniczą rozbieżność między płciami tutaj? U rockmanki o atrakcyjności nadal decyduje głownie wygląd. U rockmana - prawie w ogóle.
                I to jest generalna zasada. Przecież to zostało dokładnie zbadane, co determinuje atrakcyjnośc kobiety, a co faceta. Będziemy się teraz od nowa o to kłocić? Serio? :)
                • 28.10.13, 19:28
                  Sorry, ale czy w nauce można w ogóle mówić w kategoriach "zostało zbadane i raz na zawsze przypieczetowane"?
                  Szczególnie w temacie tak płynnym i trudnym badawczo jak człowiek i jego zachowania?

                  Ja moge zrozumieć, że Tobie pasuje taka a nie inna teoria, ale żeby zaraz tak się totalnie zamykać na każdy inny punkt widzenia?
                  Nie musisz się z tym punktem bynajmniej zgadzać, ale choćby sobie podyskutować można.
                  A Ty w sumie ucinasz rozmowę autorytarnym: " nieprawda, bo zbadano i już i koniec i kropka".

                  --
                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 28.10.13, 21:46
                    No ale tak to sobie możemy np. twierdzić, że grypę powodują bakterie :)

                    Niby zbadano, że wirus, ale podyskutować można :).
                    • 28.10.13, 22:17
                      Nie sądzisz, że to jednak choojowa analogia?

                      PS. Czy to nie Ty tak bardzo sceptycznie podchodzisz np. do psychologii i teorii z niej się wywodzących?
                      A dlaczego? Przeciez tam też zbadano, w książkach napisano i do publicznej wiadomości podano.
                      --
                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                      • 28.10.13, 22:49
                        Nie, sądzę, że to bardzo dobra analogia właśnie :). Ale serio - tak sądzę. Kurcze no musimy mieć jakieś standardy rozstrzygania sporów. Musimy. Inaczej tworzymy przestrzeń dla funkcjonowania ekspertów Macierewicza, itd.

                        Psychologię lubię i szanuję i jak najbardziej uznaję, może oprócz jej odgałęzień typu Freud, którego nikt poważny nie traktuje już poważnie.
                        • 28.10.13, 23:02
                          "Freud, którego nikt poważny nie traktuje już poważnie."

                          "Już", czyli do niedawna jednak poważnie traktowano i Freuda i parę innych rzeczy.
                          Ja wiem, o co Tobie chodzi: żeby sie opierac w dyskusji na tym, co powszechnie przyjete w szeroko rozumianej nauce, tylko że tu pojawia sie pewien problem.
                          Bo o ile w naukach przyrodniczych "jaki jest koń każdy widzi" i można mu nogi policzyć i wysokość w kłębie zmierzyć i usłyszeć, jak rży, o tyle w naukach psychologiczno - społeczno -antropologicznych wszystko może byc prawdą, półprawdą, albo gówno prawdą, zaleznie od tego, jak kto siedział i pod jakim kątem się przyglądał.
                          I o ile w nauce nie funkcjonuje żadne inne stanowisko równoległe do stanowiska, iż grype wywołuje wirus, o tyle na temat seksualności człowieka i jej przejawów funkcjonuje mnóstwo rozmaitych teorii jednocześnie.
                          Więc pytanie brzmi, dlaczego mamy przyjąć np. stanowisko psychologów ewolucyjnych, a nie naukowców, którzy stoją w krytycznej opozycji do tegoż?
                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                          • 28.10.13, 23:29
                            Ale psychoewo też ma swoje problemy, i to duże. Temu nikt nie zaprzecza.
                            Nie zmienia to faktu, że najlepiej, jak będziemy jednak dyskutować w oparciu o jakieś dane. Ja znam dane o tym, że wygląd nie jest główną determinantą atrakcyjności u mężczyzn, a u kobiet i owszem. Innych danych nie znam, i mówię to bez ironii, jak są to byłyby ciekawe.
                            • 28.10.13, 23:36
                              yoric napisał:
                              Ja znam dane o tym, że wygląd nie jest główną determinantą atrakcy
                              > jności u mężczyzn, a u kobiet i owszem. Innych danych nie znam, i mówię to bez
                              > ironii, jak są to byłyby ciekawe.
                              Ale do czego "atrakcyjny" do lozka czy do malzenstwa? Czy tez powiedzieli, ze dla kobiety liczy sie co by podwyzszyc sobie status poslubiajac takiego a pomineli co z fizycznoscia?
                          • 29.10.13, 00:12
                            rekreativa napisała:

                            > Ja wiem, o co Tobie chodzi: żeby sie opierac w dyskusji na tym, co powszechnie
                            > przyjete w szeroko rozumianej nauce, tylko że tu pojawia sie pewien problem.
                            > Bo o ile w naukach przyrodniczych "jaki jest koń każdy widzi" i można mu nogi p
                            > oliczyć i wysokość w kłębie zmierzyć i usłyszeć, jak rży, o tyle w naukach psyc
                            > hologiczno - społeczno -antropologicznych wszystko może byc prawdą, półprawdą,
                            > albo gówno prawdą, zaleznie od tego, jak kto siedział i pod jakim kątem się prz
                            > yglądał

                            Moim zdaniem chodzi o to, żeby dobierać sensowne teorie, takie które się bronią, mają jakieś badania za sobą. Bez sensu gdy zaczyna się spór niczym kreacjoniści z Darwinowcami. Jedni prezentują skamieliny, badania, sensowne wnioski co z czego wynika itp, drudzy zaś powołują się na jedna starą legendę i sprawa załatwiona...bo TAK.
                            Jest OK, dopóki dyskusja ma jakieś ciekawe teorie czy choćby spostrzeżenia (jak case sobowtóra Jagera). Gorzej gdy zaczną się teksty "bo mi się tak wydaje", albo teorie od specjalistów od gotowania parówki.
                            • 29.10.13, 00:31
                              Alez oczywiście, że można napisać, co się Tobie wydaje, albo co znasz z własnego doświadczenia czy obserwacji, bo to wnosi cos ciekawego do rozmowy (choć niekoniecznie nalezy to uznawać za prawde objawioną)
                              W sumie to jest własnie pasjonujące w tematyce poruszanej na tym forum, że nie ma jednoznacznych stanowisk i można dyskutować.
                              A nie sytuacja w rodzaju: grypę wywołują wirusy.
                              X też podaje, że wirusy.
                              Y takoż.
                              Koniec rozmowy, mozna zamknąć forum.
                              --
                              Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                              • 29.10.13, 00:55
                                rekreativa napisała:

                                > Alez oczywiście, że można napisać, co się Tobie wydaje, albo co znasz z własneg
                                > o doświadczenia czy obserwacji, bo to wnosi cos ciekawego do rozmowy (choć niek
                                > oniecznie nalezy to uznawać za prawde objawioną)
                                > W sumie to jest własnie pasjonujące w tematyce poruszanej na tym forum, że nie
                                > ma jednoznacznych stanowisk i można dyskutować.
                                > A nie sytuacja w rodzaju: grypę wywołują wirusy.
                                > X też podaje, że wirusy.
                                > Y takoż.
                                > Koniec rozmowy, mozna zamknąć forum.

                                Dokladnie. Inaczej powinnismy rozmawiac tabelarycznie. Ludzie, ktorzy tworza i przedstawiaja wlasne, indywidualne stanowiska moga byc postrzegani jako wizjonerzy, moga fascynowac i inspirowac, a milosnicy statystyk to tylko przepisywacze. Zaiste czy mozna byc bardziej nudnym i bez polotu, niz osoba, ktora kurczowo trzyma sie liczb?
                              • 29.10.13, 12:31
                                rekreativa napisała:
                                > Alez oczywiście, że można napisać, co się Tobie wydaje, albo co znasz z własneg
                                > o doświadczenia czy obserwacji, bo to wnosi cos ciekawego do rozmowy (choć niek
                                > oniecznie nalezy to uznawać za prawde objawioną)

                                Wiesz jest taka cienka granica pomiędzy tym gdzie jeszcze można dyskutować, a gdzie dyskutant jest oporny na argumenty i żadne dane go nie przekonują.

                                Odnosząc się do Twego przykładu:
                                Osoba A: grypę wywołują bakterie
                                Osoba B: nie to są wirusy tutaj masz dane:....
                                Osoba C: to są wirusy, zobacz na te badania
                                Osoba D: to są wirusy, już od czasów doświadczenia x o tym wiadomo (link).

                                Osoba A: nie przekonacie mnie -ja wiem że to bakterie a Wasze badania i doświadczenia nie są dla mnie przekonujące/rzetelne.

                                i co wtedy?

                                Nie trzeba daleko szukać. W tym wątku odezwała się Bitch. pozwolę sobie wkleić piekne podsumowanie Yorica:

                                <TBiS>
                                > żadne badania mózgu na dotychczasowym poziomie (a to by mnie przekonało)

                                <Yoric>
                                no, może "przekonało" to za mocne słowo, bo dalej idzie:

                                <TBiS>
                                > Nawet obrazowanie mózgu nie da wiarygodnych danych na temat preferencji

                                <Yoric>
                                I na koniec:

                                <TBiS>
                                > to se możecie w dupę wsadzić

                                <Yoric>
                                proponuję cały dorobek nauki tam wsadzić i będzie spokój.

                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147749040,147771108,Re_to_jak_kreacjonizm_vs_teoria_ewolucji.html
                              • 29.10.13, 12:34
                                Można też, jak napisał Kutuzov, na trafne spostrzeżenia.
                                Np. to o kosmetykach 200 lat temu dało mi do myślenia :).

                                Z drugiej strony jak coś jest dobrze przebadane, a ktoś ma inny punkt widzenia i opiera to na casusie swojej ciotki Matyldy, to chyba też nie o to chodzi?
                                • 29.10.13, 13:00
                                  " Np. to o kosmetykach 200 lat temu dało mi do myślenia :)."

                                  To Cię teraz "zabiję": wiesz, że w XIX wieku modni panowie, którzy chcieli sie podobac damom nosili sznurowane gorsety, żeby mieć węższą talię?
                                  Serio.

                                  " Z drugiej strony jak coś jest dobrze przebadane, a ktoś ma inny punkt widzenia
                                  > i opiera to na casusie swojej ciotki Matyldy, to chyba też nie o to chodzi?"

                                  Oczywiście, masz rację.
                                  Tylko znowu kwestia tego przebadania.
                                  W naukach, które sa tu na forum przedmiotem dyskusji funkcjonuja jednoczesnie rozmaite teorie, które albo są komplementarne, albo stoją wobec siebie w opozycji.
                                  To, jakie stanowisko przyjmiesz osobiście, ku jakim badaniom i jakim wynikom sie bardziej skłaniasz zalezy od Twojego , nazwijmy to, światopoglądu i preferencji indywidualnych - a nie od tego, że jedna teoria jest znacznie bardziej wiarygodna od drugiej.
                                  Ktoś tu wymieniał ewolucjonizm i kreacjonizm: to nie są jednak równorzędne, uznane w naukowym środowisku stanowiska. Jedno jest powszechnie uznane za naukowe, a drugie za pseudonaukowy bełkot religijny.
                                  Tymczasem w nauce o człowieku i jego zachowaniach masz psychologie ewolucyjna i np. antropologie kulturową: żadna z tych nauk nie jest uznawana za pseudonaukę, obie funkcjonują w środowisku, obie ze sobą tocza polemikę i obie mają na podorędziu i badania i logiczne, racjonalne argumenty.
                                  Zatem, jeśli ktoś Ci podsuwa punkt widzenia z zakresu antropologii kulturowej, to nie możesz krzyczeć : "nieprawda", bo to jest na chwilę obecna taka sama prawda jak wnioski psycho ewo.
                                  Ja też nie krzyczę, że psycho ewo to z pewnościa nieprawda i głupoty. Po prostu część tych argumentów mnie jako biologa nie przekonuje i tyle.
                                  --
                                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                  • 29.10.13, 17:40
                                    I z takim podsumowaniem się mniej więcej zgadzam.
                            • 29.10.13, 00:47
                              kutuzow napisał:

                              > Moim zdaniem chodzi o to, żeby dobierać sensowne teorie, takie które się bronią
                              > , mają jakieś badania za sobą. Bez sensu gdy zaczyna się spór niczym kreacjoniś
                              > ci z Darwinowcami. Jedni prezentują skamieliny, badania, sensowne wnioski co z
                              > czego wynika itp, drudzy zaś powołują się na jedna starą legendę i sprawa załat
                              > wiona...bo TAK.
                              > Jest OK, dopóki dyskusja ma jakieś ciekawe teorie czy choćby spostrzeżenia (jak
                              > case sobowtóra Jagera). Gorzej gdy zaczną się teksty "bo mi się tak wydaje",
                              > albo teorie od specjalistów od gotowania parówki.

                              A dla mnie wszystko co udowodnione, przebadane i zmierzone jest nudne, przewidywalne i martwe. Czyli nie wierzysz w nic, czyzby? To jak to mozliwe, ze tak twardo stapajacy, niewierzacy w absolutnie nic niemierzalnego wierzy w milosc, bo milosc to kwestia wiary nie? Czy jednak sobie to jakos pomierzyles, opisales jakims wzorem, stad wynik kocham?
                              Ja tam wole poczytac najbardziej indywidualne, pokretne nawet absurdalne czyjes myslenie na jakis temat niz czytac mnozone po raz kolejny przez kogos przetwarzane przypisy.
                            • 29.10.13, 06:06
                              ok. w filmie zalinkowanym przez yorica jest przyklad badan nad odbiorem atrakcyjnosci mezczyzn w trakcie owulacji a takze poza nia. Tak najogledniej - generalnie najlepszy odbior maja ci prozwiazkowi, poza okresem owulacji, gdy najbardziej podobaja sie samczy i muskularni. Tak sie tez sklada, ze kobiety chetniej zdradzaja w okresie owulacji. Da rade pokojarzyc te dwa fakty?
                              Casus Micka Jaggera i sobowtora ?
                              Ok, to ja podam casus BBC, Wielkiego, Czarnego Koguta. Czarnoskory, muskularny samiec z wielkim penisem. A obok niego na lozku lezy zaradny cuckold, ktory sponsoruje impreze ;P
                              • 29.10.13, 07:48
                                Badania twarzy to jedno, a co innego opinia kobiety po minucie rozmowy. Ta minuta może bardzo osłabić, a nawet zniszczyć atrakcyjnośc, bądź ją podwyższyć. Facet może mieć niekoniecznie atrakcyjną twarz, ale zniewalać swoim urokiem. Czy tak dziewczyny?
                              • 29.10.13, 11:09
                                Dużo zależy jeszcze od tego, co właściwie i w jaki sposób się bada przy tych badaniach atrakcyjności.
                                Przy okazji tegoż wątku podczytywałam rózne rzeczy w sieci i między innymi cos takiego znalazłam, że na pytanie ankietera o to, czy liczy się wygląd mężczyzny babki odpowiadają w zależności od mniemania o własnej atrakcyjności: babki uważające siebie za atrakcyjne częściej wskazują wygląd męski jako czynnik bardzo istotny, albo wręcz najważniejszy, podczas gdy częstotliwość wskazywania wyglądu spada, im mniej atrakcyjna babka. Tak jakby te nieatrakcyjne nie dawały sobie prawa do wymagań w stosunku do cudzej atrakcyjności, jakby im nie wypadało, skoro same nie są piękne.
                                Oczywiście z prawdziwymi pragnieniami nie ma to nic wspólnego, bo jeśli taką babkę podłączyć do urządzeń i zbadać reakcje fizjologiczne, to się okaże, że najmocniej reaguje na przystojniaków.

                                Druga rzecz, która mi się nasunęła w związku z tym, co marek niżej napisał: co innego jest oceniać osobę wyłącznie po zdjęciu, a co innego w kontakcie na żywo, gdzie wchodzi w grę kilka innych niż same cechy fizycznej budowy pozawerbalnych elementów mogących zmienić naszą ocenę co do atrakcyjności.
                                Np. męzczyzna, który po fotosie dostałby ocene atrakcyjności 6 (w skali do 10) mógłby ją podwyższyć do 8, gdyby był oceniany na żywo, a kobiety miałyby okazję usłyszec jego niski, seksi głos. Albo odwrotnie, facet oceniony po zdjęciu na 8, mógłby na żywo stracić punkty, gdyby miał nieprzyjemny piskliwy wokal.
                                Dlatego dla mnie jest istotne, jak sie prowadzi badania, czy to jest ankieta (najmniej wiarygodna metoda), czy np badanie w terenie, czy badanie reakcji fizjologicznych w warunkach laboratoryjnych (np. mierzenie tętna, oddechu, ukrwienia narządów).
                                --
                                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                • 29.10.13, 11:29
                                  Też co innego, gdzie się ocenia. W wlasnym jachcie facet tea wyglada bardziej przystojnie - może nawet dojść do 10 :)
                                  • 29.10.13, 11:54
                                    Marek, wiadomo. Zycie moze byc wyjatkowo piekne, jak sie ma pieniadze.
                                    • 29.10.13, 12:13
                                      kaiser.blade napisał:
                                      > Marek, wiadomo. Zycie moze byc wyjatkowo piekne, jak sie ma pieniadze.

                                      Ale tego najważniejszego może nadal brakować:)) A co jest najważniejsze dla Ciebie?
                                      --
                                      Czy ja sobie przeczę?
                                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                      Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                • 29.10.13, 11:53
                                  rekreativa napisała:

                                  > Dużo zależy jeszcze od tego, co właściwie i w jaki sposób się bada przy tych ba
                                  > daniach atrakcyjności.

                                  A ja w wielki skupisku roznegliżowanych facetów ( znam sytuację większości z nich) , pomyślałam sobie że o ich atrakcyjności nie decyduje wartość dodatnia, ale brak tej, która jest dla mnie ujemną. Nigdy z brzuchatym, nigdy z mało inteligentnym, nigdy ze sztywniakiem bez polotu.

                                  babki uwa
                                  > żające siebie za atrakcyjne częściej wskazują wygląd męski jako czynnik bardzo
                                  > istotny, albo wręcz najważniejszy

                                  Kobiety mające po kokardę adoratorów muszą zrobić selekcję. Na pewno jest to bardziej pracowita selekcja. Na przedbiegach odpadają: według uznania: brzydcy, biedni czy jacyś tam. Ja też tak kiedyś robiłam. Najpierw wygląd. Ale poznałam brzydala ( najpierw jego wnętrze) i był zajebisty. Niestety przed pierwszym razem musiałam wspomóc się alko. Potem już poszło. I od tej pory uroda nie jest dla mnie ważna. I jeśli mnie podłączyć pod sprzęt....zaskoczy mi być może na brzydala- bo ma zajebisty wzrok, bo się fajnie porusza, bo powie coś czym mnie kupi.
                                  --
                                  Czy ja sobie przeczę?
                                  Bardzo dobrze,więc sobie przeczę,
                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                  • 29.10.13, 12:25
                                    > Ale poznałam brzydala ( najpierw jego wnętrze)

                                    to intrygujące. Napiszesz coś więcej o samym poznaniu?
                                    • 29.10.13, 12:43
                                      yoric napisał:
                                      > to intrygujące. Napiszesz coś więcej o samym poznaniu?

                                      Działo się to tak dawno temu, w czasach w których mniej niż 13 % gospodarstw domowych miało dostęp do internetu:))) Jakie wtedy tu były egzemplarze:)))
                                      --
                                      Czy ja sobie przeczę?
                                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                      Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                  • 29.10.13, 12:30
                                    Brzydal - czarownik?
                            • 29.10.13, 11:52
                              kutuzow napisał:


                              > Moim zdaniem chodzi o to, żeby dobierać sensowne teorie, takie które się bronią
                              > , mają jakieś badania za sobą. Bez sensu gdy zaczyna się spór niczym kreacjoniś
                              > ci z Darwinowcami. Jedni prezentują skamieliny, badania, sensowne wnioski co z
                              > czego wynika itp, drudzy zaś powołują się na jedna starą legendę i sprawa załat
                              > wiona...bo TAK.
                              > Jest OK, dopóki dyskusja ma jakieś ciekawe teorie czy choćby spostrzeżenia (jak
                              > case sobowtóra Jagera). Gorzej gdy zaczną się teksty "bo mi się tak wydaje",
                              > albo teorie od specjalistów od gotowania parówki.

                              Moim zdaniem Kutuzow sam nie wiesz o czym dyskutujesz (gdyż tu chodzi o pewien paradygmat wyznawany przez yorica) i tym wpisem oprócz chamstwa niczego ciekawego nie wnosisz, teoria ewolucji to co innego zupełnie niż psychologia ewolucyjna, a np. badania genetyczne to inna kategoria dowodów naukowych, niż eksperymenty społeczne i badania kulturowe. Pierwsze to są prawdziwe dowody i posługują się nimi genetycy którzy nie są takimi idiotami aby wypowiadać się na temat preferencji, drugie to pseudo eksperymenty robione dla potrzeb dokumentów dla planete i tworzenia sensacji gdzie grupę statystek w restauracji uczy się gotowego scenariusza (film przytoczony przez yorica). O ile trafia do mnie argument że pewne cechy wyglądu są powszechne,są synonimem atrakcyjności i często spotykane dla jednej i drugiej płci ponieważ świadczą o ewolucyjnym sukcesie jednostek które te cechy w przeszłości reprezentowały, o tyle nie ma dowodów na esencjalizm psychologiczny dotyczący wrodzonego,niezmiennego i niekulturowego charakteru preferencji dotyczących statusu społecznego i relacji społecznych i tu jest słabość psychologów ewolucyjnych i ich metodologii. Te różnice w postrzeganiu atrakcyjności gdy wygląd nie spełnia oczekiwań i jeszcze te teorie i ich płciowym uwarunkowaniu można włożyć między bajki dla dzieci,równie dobrze można upodobanie kobiet do statusu można wyjaśnić na gruncie teorii konstruktywizmu społecznego, różnic kulturowych albo np. tu mi przychodzi do głowy teoria bourdieu (to chyba jest interakcjonizm?) o przemocy symbolicznej, cytuję za wikipedią bo mi się nie chce szukać cytatu oryginalnego.
                              "Przykładem, na którym najłatwiej jest to zobrazować, są relacje pomiędzy płciami (w których także zachodzi zjawisko przemocy symbolicznej). Większość kobiet pragnie mężczyzny wyższego, bogatszego, silniejszego i uznaje bezrefleksyjnie, że znalezienie takiego właśnie leży w ich osobistym interesie, podczas gdy taki układ umieszcza je w pozycji podporządkowanej temu mężczyźnie (i mężczyznom w ogóle), która to sytuacja leży bardziej w interesie mężczyzny. Jest to klasyczny przypadek działania przemocy symbolicznej, kobiety mają bowiem takie wyobrażenia wskutek oddziaływania kultury opartej na męskiej dominacji."

                              "Pragnie", nie znaczy ich taki mężczyzna kręci seksualnie i nie znaczy że te zjawiska są biologicznie zdeterminowane lub wrodzone. Wkurwia mnie już to prostactwo
                              Nie udało się ani udowodnić tezy o relacjach społecznych między płciami uwarunkowanych biologicznie to truizm, żadne badania mózgu na dotychczasowym poziomie (a to by mnie przekonało) nie dają podstaw do podobnego determinizmu biologicznego w uwarunkowaniu zachowań. A znaczy to, że wyjaśnienia preferencji kobiet i mężczyzn oraz różnic między nimi mogą być: zmienne w czasie, zmienne kulturowo i można je wyjaśniać w ramach różnych stanowisk teoretycznych.
                              Nawet obrazowanie mózgu nie da wiarygodnych danych na temat preferencji, a porównania między gatunkami i kwestionariuszowe to se możecie w dupę wsadzić bo można na ich podstawie określić kilka przyczyn takich a nie innych zachowań i deklaracji.


                              --
                              Freedom's just another word for nothing left to lose
                              Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                              • 29.10.13, 12:22
                                > badania genetyczne to inna kategoria dowodów naukowych, niż eksperymen
                                > ty społeczne i badania kulturowe. Pierwsze to są prawdziwe dowody

                                tam co chwila wychodzi coś nowego. To tylko z zewnątrz tak to wygląda, genetyk w białym kitlu. Niestety z bliska cała nauka jest 'kanciasta'. Ale, znów niestety, nic lepszego na razie nie mamy. Na pewno nie jakieś konstruktywizmy.

                                > pseudo eksperymenty robione dla potrzeb dokumentów dla plane
                                > te i tworzenia sensacji gdzie grupę statystek w restauracji uczy się gotowego s
                                > cenariusza (film przytoczony przez yorica)

                                a co, BBC miało nagrać naukowców jak siedzą przy kompie i liczą istotność statystyczną? :))
                                Oczywiście, że to się pokazuje w takiej formie, ale jest oparte na normalnych badaniach, a nie samej inscenizacji!

                                > nie ma dowodów na esencjalizm psychologiczny dotyczący wrodzonego,niezmiennego i
                                > niekulturowego charakteru preferencji dotyczących statusu społecznego...

                                w plus minus wszystkich populacjach zwierząt pozycja społeczna samca jest skorelowana z jego sukcesem repro...

                                > żadne badania mózgu na dotychczasowym poziomie (a to by mnie przekonało)

                                no, może "przekonało" to za mocne słowo, bo dalej idzie:

                                > Nawet obrazowanie mózgu nie da wiarygodnych danych na temat preferencji

                                I na koniec:
                                > to se możecie w dupę wsadzić

                                proponuję cały dorobek nauki tam wsadzić i będzie spokój.
                                • 29.10.13, 12:25
                                  kużwa...znowu się zacznie;)))
                                  --
                                  Czy ja sobie przeczę?
                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                  • 29.10.13, 12:32
                                    Hipotezy ze jakies mechanizmy psychiczne i spoleczne wyksztalcily sie w toku ewolucji i sa niezmienne powtarzalne i uniwersalne to tylko hipotezy a nie jak yoric przedstawiasz, oczywistosc. zbadane srane. przez antropologow tez waga roznic kulturowych i zmiennosc tez jest "dowiedziona"
                                    --
                                    Freedom's just another word for nothing left to lose
                                    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
                                • 29.10.13, 12:40
                                  "w plus minus wszystkich populacjach zwierząt pozycja społeczna samca jest skore
                                  > lowana z jego sukcesem repro"

                                  Na czym polega pozycja społeczna samca w przyrodzie? Od czego jest zależna? Jak się ją zdobywa? Skupmy sie na ssakach, coby nieco ograniczyc pole mozliwości.
                                  To są gabaryty, siła fizyczna, zwycięstwo w potyczkach z innymi samcami, cechy wyglądu wskazujące na zdrowie, płodność, dobre odżywienie.
                                  To wszystko istnieje w preferencjach ludzkich jako reakcja na fizyczną atrakcyjność, o której tu mówiliśmy (nie będę powtarzać, o jakie cechy atrakcyjności chodzi).
                                  I to jest biologiczne.
                                  Natomiast cała reszta , status, majątek, pozycja w społeczeństwie - wszystko to, co wiąże się z symbolicznym aspektem życia ludzkiego i jest umowne to moim zdaniem warunkowania kulturowe, efekt cywilizacji, a nie żadna biologia.
                                  Umówiono się na przykład, że facet w purpurowym płaszczu to będzie najwazniejszy kolo w kraju i wszyscy mają się przed nim kłaniać. Społecznie to alfa nad alfami. Ale biologicznie?
                                  To mógł byc dosłownie niedorozwój fizyczny i umysłowy. A mimo to rody szlacheckie knuły intrygi, żeby swe córy za takiego wydać, a damy dworu uzywały wszelkich sztuczek, by zostać metresami króla i spłodzić z nim dziecko.
                                  Kto to widział, by jakakolwiek samiczka w przyrodzie, kierowana biologicznym instynktem wyłapania najlepszych genów brała się za coś podobnego???

                                  --
                                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                  • 29.10.13, 17:46
                                    > To są gabaryty, siła fizyczna, zwycięstwo w potyczkach z innymi samcami, cechy
                                    > wyglądu wskazujące na zdrowie, płodność, dobre odżywienie.

                                    oj nie tylko. U szympansów nie ma, że najsilniejszy jest od razu alfa. Musi kombinować. Jak nie kombinuje to standard, że dwa słabsze spuszczą mu łomot.

                                    > To wszystko istnieje w preferencjach ludzkich jako reakcja na fizyczną atrakcyj
                                    > ność,

                                    to by wskazywało, że atrakcyjny = dobrze się bije. Częściowo tak jest, ale tylko częściowo. Kobietom nie podobają się sterydy z siłowni, a oni nie po to puchną, żeby estetycznie podobać się kobietom, tylko żeby być wysoko w hierarchii (w tej podgrupie) i dzięki temu, pośrednio, mieć dostęp do partnerek.
                                    • 29.10.13, 17:57
                                      " to by wskazywało, że atrakcyjny = dobrze się bije. "

                                      :(
                                      Chyba muszę popracowac nad wyrażaniem swoich myśli.
                                      --
                                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                      • 29.10.13, 18:10
                                        Wyraziłas dobrze. Atrakcyjność = biologia (siła,zdrowie, inteligencja, wiedza) + kultura (pozycja, kasa).
                                    • 29.10.13, 18:11
                                      yoric napisał:

                                      (...)"to by wskazywało, że atrakcyjny = dobrze się bije. Częściowo tak jest, ale tylko częściowo. Kobietom nie podobają się sterydy z siłowni, a oni nie po to puchną, żeby estetycznie podobać się kobietom, tylko żeby być wysoko w hierarchii (w tej podgrupie) i dzięki temu, pośrednio, mieć dostęp do partnerek(...)"

                                      Tu jest pułapka myślenia niestety. Taki napuchnięty sterydowiec to ani silny nie jest ( nie wprost proporcjonalnie do masy swych mięśni) a poza tym sterydy powodują niepłodność, więc to niedobry przykład ( chyba że w ten sposób atrakcyjny, że się oszczędza na antykoncepcji???)
                                      Atrakcyjność nie w tym, że ktoś " w ryja dać może dać" ale jednak pewien poziom fizycznej siły się w terenie przydaje, jak trzeba drewno na ognisko zorganizować np...
                                      • 30.10.13, 02:14
                                        Moje, ale opuściłaś kontekst.

                                        Kontekst był taki.
                                        Ja mówię: babki lecą na pozycję społeczną, lecą w sensie pierwotnym, biologicznym.
                                        Rekreativa mówi (jeśli dobrze zrozumiałem): ale pozycja społeczna samca wynika z jego sprawności fizycznej, w szczególności w walce. Więc nawet jeśli, to nie lecą na status, tylko to co go daje, na oznaki sprawności.
                                        Ja mówię, no tak, ale po pierwsze status nie tylko u ludzi zależy w dużej mierze od kompetencji społecznych. Więc już tu jest rozbieżność między statusem a sprawnością.
                                        Po drugie, jest duża rozbieżność między sprawnością w walce, a byciem estetycznie atrakcyjnym dla kobiety - podaję sterydowców jako przykład.

                                        A sterydowiec nawet nie musi być silny (chociaż zwykle jest). Ważne, że jest duży. Jak jakiś gość wchodzi ci w drogę, pierwszą i bardzo często jedyną rzeczą, jaką bierzesz pod uwagę decydując się na reakcję, jest czy on jest większy od ciebie i o ile (wyjątek - masa czysto tłuszczowa, którą od razu widać).

                                        Nie ma wątpliwości, że cechy 'biologiczne', w tym sprawność, symetryczność, itd. grają olbrzymią rolę w atrakcyjności faceta, i tym większą, im bardziej chodzi tylko o seks. Jednocześnie - moim zdaniem - podobnie ogromną rolę gra status i jego oznaki.
                                        • 30.10.13, 09:49
                                          yoric napisał:

                                          (...)"Nie ma wątpliwości, że cechy 'biologiczne', w tym sprawność, symetryczność, itd. grają olbrzymią rolę w atrakcyjności faceta, i tym większą, im bardziej chodzi tylko o seks. Jednocześnie - moim zdaniem - podobnie ogromną rolę gra status i jego oznaki (...)"

                                          Ponieważ już sobie obiecałam,że w słowne przepychanki z Tobą wchodzić nie będę,bo nie ma rady na Twe niezbite argumenty,jedynie się ewakuować jak TB;-) to jest jak na rykowisku jeleni, lepiej w drogę nie wchodzić, bo można oberwać...

                                          Ale...podeprę się cytatem forumowiczki Recreativy:
                                          (...)"Umówiono się na przykład, że facet w purpurowym płaszczu to będzie najwazniejszy kolo w kraju i wszyscy mają się przed nim kłaniać. Społecznie to alfa nad alfami. Ale biologicznie?
                                          To mógł byc dosłownie niedorozwój fizyczny i umysłowy(...)"

                                          Czego dowodzi wiele przykladów chorych psychicznie czy ułomnych fizycznie europejskich królów i królowych ( przy okazji swoisty " chów wsobny " się do tego znacznie przyczynił...)
                                          Ale...taka caryca Katarzyna II się specjalnie w sensie dosłownym i przenośnym ze swym Piotrem III nie pieprzyła...a w "Kochanku Królowej" na faktach, też podobna historia...

                                          recreativa napisała:
                                          (...)" A mimo to rody szlacheckie knuły intrygi, żeby swe córy za takiego wydać, a damy dworu uzywały wszelkich sztuczek, by zostać metresami króla i spłodzić z nim dziecko.
                                          Kto to widział, by jakakolwiek samiczka w przyrodzie, kierowana biologicznym instynktem wyłapania najlepszych genów brała się za coś podobnego???(...)"

                                          Otóż to właśnie.
                                          Ale znowuż ale...bo Yorica MUSI być na wierzchu;-)

                                          yoric napisał:
                                          > Moje, ale opuściłaś kontekst.
                                          > Kontekst był taki.
                                          > Ja mówię: babki lecą na pozycję społeczną, lecą w sensie pierwotnym, biologiczn
                                          > ym.

                                          Ja tam myślę, że jedne lecą, a inne nie lecą wcale...Też obserwuję pańcie przebierające nóżkami przy miejscowych bonzach, prezydentach, starostach. Mnie to po prostu brzydzi.
                                          Nie wiem, co by mnie skłoniło do płaszczenia się i mizdrzenia oraz zabiegania...
                                          • 30.10.13, 13:24
                                            > Ponieważ już sobie obiecałam,że w słowne przepychanki z Tobą wchodzić nie będę...

                                            eee?? Przecież nie było przepychanki, nawet nie jest dla mnie jasne w czym dokładnie się nie zgadzamy. Masz zły dzień chyba :).

                                            > bo nie ma rady na Twe niezbite argumenty,jedynie się ewakuować jak TB;-)

                                            w takim razie przepraszam za moje trafne argumenty :). W ramach poprawy image'u następnym razem jak ktoś będzie głosił bzdury, powiem "tak, masz rację" ;).
                                            No i jest jeszcze często tu ostatnio używana strategia "nie mam argumentów to się obrażę", np. o słownictwo, jak trzy wpisy dalej stoi "pierdolisz jak potłuczony" i nikomu nie przeszkadza :).
                                            • 30.10.13, 13:36
                                              yoric napisał:

                                              > eee?? Przecież nie było przepychanki, nawet nie jest dla mnie jasne w czym dokł
                                              > adnie się nie zgadzamy. Masz zły dzień chyba :)

                                              Dobra, dobra, już mnie nie czaruj, jestem wybitnie na to odporna;-)
                                              Przepychanka była kiedyś, a ja jestem pamiętliwą jędzą...
                                              Tak przy okazji, mała anegdota, mój znajomy, będąc w Czechach odprowadzał piękną Czeszkę w deszczu i zasunął jej komplement,że jest "odporna na warunki atmosferyczne"...Dziewczę się obraziło, bo po czesku odporna to mniej więcej to samo co przykra, paskudna...

                                              yoric napisał:
                                              > w takim razie przepraszam za moje trafne argumenty :). W ramach poprawy image'u
                                              > następnym razem jak ktoś będzie głosił bzdury, powiem "tak, masz rację" ;).
                                              > No i jest jeszcze często tu ostatnio używana strategia "nie mam argumentów to s
                                              > ię obrażę" (...)"

                                              I kto tu się obraża i zaperza...
                                              Miłego dnia życzę;-)
                                              • 30.10.13, 14:39
                                                O rany no dobra :). Miłego dnia :)
                                            • 30.10.13, 18:08
                                              yoric napisał:
                                              "...jak trzy wpisy dalej stoi "pierdolisz jak potłuczony" i nikomu nie przeszkadza :).

                                              Yyyy, tutaj gwoli wyjasnienia, bo to ja napisalam do Kaisera, wiec wszyscy widza(on sam tez), ze nie chcialam go obrazic, tylko mowilam/pisalam to pieszczotliwie, co by go do porzadku przywolac;). W dodatu sam Kaiser dobrze wie, ze w tym przypadku rzeczywiscie "pierdolil jak potluczony":) Czyli komu ma przeszkadzac?;)
                                              • 30.10.13, 18:31
                                                Mi nie przeszkadzalo :)
                                              • 30.10.13, 18:50
                                                No wiem, taka konwencja :). Ale faktem jest, że duże fragmenty dyskursu spokojnie przechodzą tu na k...ch i ch..ch, a mnie się co chwila ktoś czepia o słówka.
                                                • 30.10.13, 21:43
                                                  yoric napisał:

                                                  > No wiem, taka konwencja :). Ale faktem jest, że duże fragmenty dyskursu spokojn
                                                  > ie przechodzą tu na k...ch i ch..ch, a mnie się co chwila ktoś czepia o słówka.

                                                  Ja sie nie czepiam. Jednak nie da sie nie zauwazyc, ze tam gdzie lataja "k...ch i ch..ch" tam sa jakies emocje, natomiast Ty Yoric jestes dosc robotyczny :) Co pewnie jest dobre dla dyskusji ale jestes pewny, ze w Twoich zylach plynie krew? :-)
                                        • 30.10.13, 10:03
                                          yoric napisał:

                                          > Nie ma wątpliwości, że cechy 'biologiczne', w tym sprawność, symetryczność, itd
                                          > . grają olbrzymią rolę w atrakcyjności faceta, i tym większą, im bardziej chodz
                                          > i tylko o seks. Jednocześnie - moim zdaniem - podobnie ogromną rolę gra status
                                          > i jego oznaki.

                                          Brzmi jak podsumowanie dyskusji, cieszę się, że doszliśmy wreszcie do jakiegoś konsensusu.
                                          Myślę, że ten post jest punktem w którym wszystko się pokrywa ze sobą. Ja bym dodał jeszcze oprócz wyglądu i statusu (w tym majątkowego) cechy związane ze sferą umysłową mężczyzny, w tym jego cechy charakteru, inteligencję, wiedzę, wrażliwość i poczucie humoru.

                                          To to ostatnie w dużej mierze jest przedmiotem zainteresowania PUA, ze swojej strony byłem pod wrażeniem bardzo przekonującego Deangelo.

                                          Myślę, że nie ma sensu iść w skrajności. Facet jest oceniany na bardzo wielu polach, ale te pola raczej nawzajem się uzupełniają niż wykluczają. Można mnożyć przykłady, że tak jest.

                                          Atrakcyjny może być pan poseł Ryszard Kalisz, który przyciąga ujmującą osobowością, ogromną inteligencją i wysokim statusem w społeczności.

                                          Atrakcyjny może być rockman Mick Jagger, który przyciąga zwierzęcą energetycznością, splendorem, budząc emocje, posiadając status idola.

                                          Atrakcyjny może być samotny myśliwy, mieszkający w górach, który imponuje niesamowitą siłą, nienaganną sylwetką i emanując męskością.

                                          Atrakcyjny może być anonimowy robotnik budowlany o sylwetce modela i twarzy anioła, o ile jego fizyczność jest cechą budzącą niekłamany zachwyt.

                                          Atrakcyjny może być Charles Bukowski, pociągając kobiety niespokojnym wnętrzem, magnetyczną osobowością.

                                          I to wszystko MIMO czegoś. Jak okazuje się, gdy atuty przeważają nad mankamentami, wciąż jest ok. Praktyka pokazuje, że mimo wielkiego brzucha, mimo wielkich kłopotów finansowych, mimo prostactwa, arogancji, mimo słabych walorów intelektualnych - WCIĄŻ można być atrakcyjnym, o ile ma się w zanadrzu jakiegoś asa w rękawie z innej beczki, który zmieni postać rzeczy i zawojuje wybrankę :)

                                          Faktycznie, my faceci nie mamy aż tak źle :)
                                          • 30.10.13, 10:07
                                            kaiser.blade napisał:
                                            > I to wszystko MIMO czegoś. Jak okazuje się, gdy atuty przeważają nad mankamenta
                                            > mi, wciąż jest ok. Praktyka pokazuje, że mimo wielkiego brzucha, mimo wielkich
                                            > kłopotów finansowych, mimo prostactwa, arogancji, mimo słabych walorów intelekt
                                            > ualnych - WCIĄŻ można być atrakcyjnym, o ile ma się w zanadrzu jak
                                            > Faktycznie, my faceci nie mamy aż tak źle :)

                                            No niesamowite, do jak budujących wniosków doszedłeś...
                                            Tylko po co ci teraz ta wiedza, już chłopcem na wydaniu nie jesteś? Chyba że masz inne plany na przyszłość...Pisz...poradniki!!!
                                            • 30.10.13, 10:12
                                              mojemail3 napisała:

                                              > No niesamowite, do jak budujących wniosków doszedłeś...
                                              > Tylko po co ci teraz ta wiedza, już chłopcem na wydaniu nie jesteś? Chyba że ma
                                              > sz inne plany na przyszłość...Pisz...poradniki!!!

                                              Złość piękności szkodzi :)
                                              Ale naiwne pytanie - czy mężczyzna może spocząć na laurach i przestać imponować kobiecie, gdy już "nie jest chłopem na wydaniu" ? Nie, wszyscy wiemy jak się to źle kończy. Dbać o swoją atrakcyjność i podnosić ją w oczach partnera - to winniśmy robić wszyscy, niezależnie od płci.
                                              • 30.10.13, 10:18
                                                kaiser.blade napisał:

                                                > Złość piękności szkodzi :)
                                                > Ale naiwne pytanie - czy mężczyzna może spocząć na laurach i przestać imponować
                                                > kobiecie, gdy już "nie jest chłopem na wydaniu" ? Nie, wszyscy wiemy jak się t
                                                > o źle kończy. Dbać o swoją atrakcyjność i podnosić ją w oczach partnera - to wi
                                                > nniśmy robić wszyscy, niezależnie od płci.

                                                A jaka tam złość...na Ciebie?
                                                Ciupagi dziś nie wykopałam wcale;-)

                                                A w odpowiedzi na naiwne pytanie, no jasne, już parę m-cy temu proponowałam żebyś swoją starą uwiódł na nowo, chyba że...to Ty masz jej dość a nie ona Ciebie...
                                                Bo ja swojego starego uwodzę i nieżle mi idzie, je mi z ręki;-)
                                          • 30.10.13, 13:34
                                            Tak, wszystko OK, może z poprawką na porównanie skali atrakcyjności Jaggera i seksownego ale przygłupiego robola. Albo weźmy 70-letniego Seana Connery.
                                            • 30.10.13, 13:42
                                              No bo, jak mowilem wczesniej, przystojnych mezczyzn jest wiecej niz supercelebrytow na poziomie gwiazdorow filmow czy muzyki popularnej. Ekonomia :)
                                              Tutaj tez musielibysmy stosowac pewna skale porownawcza, bo do przystojnego robola musialbys przyrownac pana wojta z pierdziszewa dolnego, a do gwiazd pokroju tych, ktorych wymieniles na porownanie mogliby lapac sie super modele, ktorzy tez sila rzeczy sa jakims rodzajem celebrytow. To nie takie proste.
      • 28.10.13, 14:03
        yoric napisał:

        > Skoro liczą się tylko looks, jak wyjaśnisz już nie 'duże powodzenie', ale wręcz
        > haremowość gwiazd rocka takich jak Mick Jagger.

        Przecież nie tylko, zobacz nawet na tytuł wątku. Według mnie komponent wizualno-biologiczny jest najsilniej związany z seksualnym wątkiem relacji, jednak głównie ten "zwierzęcy" motyw nas podnieca.
        No i nie wiem czy Jagger ma takie samo wzięcie teraz, jak jest starym i zniszczonym życiem dziadkiem, jak wtedy gdy był młodym i bardzo przystojnym mężczyzną.
        • 28.10.13, 14:58
          No chwila. Filmy twierdzi, że LMS, ale że jednak L.
          A w 2. wpisie Rekreativa twierdzi co następuje:

          > Bo kolejne dwie rzeczy czyli money i status to się liczą, ale jeśli ta pierwsza zasadnicza czyli looks jest do przyjęcia.

          Mick Jagger nie wiadomo jakie ma wzięcie, ale ważne, że ma na pewno duże mimo looks = 0 w skali od 0 do 10. Jeśli ktoś powie, że Jagger jest przystojny, to jest to wyłącznie dowód na nieostrość słowa 'przystojny' w przeciwieństwie do 'fajna laska' o czym pisałem wyżej.
          Po drugie generalnie fenomem gwiazd roka, to oczywiście tylko jedna z kategorii mężczyzn (mężczyzn! nie kobiet!), którzy mają powodzenia właściwie całkowicie NIEZALEŻNIE od wyglądu fizycznego - ale kategoria ikoniczna. Nie mówi się "getting laid like a pretty boy", tylko "getting laid like a rock star".
          To jest właściwie takie przedszkole, że wstyd mi, że o tym w ogóle tu dyskutujemy :).
          • 28.10.13, 15:07
            yoric napisał:
            Jeśli ktoś powie, że Jagger jest przystojny, to je
            > st to wyłącznie dowód na nieostrość słowa 'przystojny' w przeciwieństwie do 'fa
            > jna laska' o czym pisałem wyżej.
            > Po drugie generalnie fenomem gwiazd roka, to oczywiście tylko jedna z kategorii
            > mężczyzn (mężczyzn! nie kobiet!), którzy mają powodzenia właściwie całkowicie
            > NIEZALEŻNIE od wyglądu fizycznego - ale kategoria ikoniczna. Nie mówi się "gett
            > ing laid like a pretty boy", tylko "getting laid like a rock star".
            > To jest właściwie takie przedszkole, że wstyd mi, że o tym w ogóle tu dyskutuje
            > my :).

            Jagger jest przystojny. A w zasadzie ten zwierz co w nim siedzi;) Jeden aspekt bycia gwiazdą rocka jest w nim pociągający....musi skurczybyk się ruszać....:))
            --


            Czy ja sobie przeczę?
            Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
            ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
            Walt Whitman, Pieśń o sobie
            • 28.10.13, 15:09
              A dla mnie Jagger jest okropny!
          • 28.10.13, 15:12
            Może sprecyzuję, bo widzę, że trzeba: kiedy piszę o wyglądzie "do przyjęcia" to nie mam na myśli wzorca z Sevres, tylko osobniczą, indywidualną ocenę danej kobiety.
            I owszem, zgodnie z tym wzorcem to taki Mick Jagger w wielu punktach odstaje, ale to nie znaczy, że automatycznie robi sie nie do przyjęcia dla wszystkich kobiet.
            Krócej podsumuję: "do przyjęcia" to nie znaczy model z okładki.
            --
            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • 28.10.13, 17:48
            Dobra, Yoric. Nie udawaj Greka. Ludzi skupiających taki kapitał, władzę i status, żeby przełamać zasadę, że wygląd ma zdecydowane znaczenie jest tyle co kot napłakał. No ilu ? Celebryci, gwiazdy medialne, lokalni tuzowie i ich bliskie rodziny ? Wiesz jaki jest w Polsce rozkład dochodów ? Wiesz, boś inteligentny chłop i masz sporo wiedzy o świecie.
            Wśród przeciętniaków o akceptowalnym i zbliżonym statusie zawsze bardziej babkom będzie wpadał w oko przystojny, fajnie zbudowany byczek o szczupłym i wysportowanym tyłku, niż rozlazły, brzuchaty, spocony i zaniedbany ogr. Niezależnie od tego jakie techniki uwodzenia będzie stosował ogr, jego bardziej urodziwy konkurent zdobędzie więcej uznania w oczach kobiet. Bo o ile kasa ma znaczenie, status ma znaczenie, to to czym w naszym otoczeniu w 95% różnimy się znacząco to właśnie uroda. To jest najczęściej spotykany czynnik.
            • 28.10.13, 22:01
              Tak, Kaizerku. Wszystko zależy od wyglądu :).
              Z każdym Twoim klonem muszę mieć tę samą dyskusję? Przecież mi się palce zetrą o klawiaturę! :)
              • 28.10.13, 22:04
                yoric napisał:

                > Tak, Kaizerku. Wszystko zależy od wyglądu :).
                > Z każdym Twoim klonem muszę mieć tę samą dyskusję? Przecież mi się palce zetrą
                > o klawiaturę! :)

                A dyskutantów zawsze jest dwóch. Z tego co mi się o uszy obiło, to Blady promował kasę....jakaś ewolucja jest;) Bo ( tu po cichu).....on się teraz wylaszcza;)))
                --
                Czy ja sobie przeczę?
                Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                Walt Whitman, Pieśń o sobie
                • 28.10.13, 22:14
                  Sądzisz, że to rodzaj samoprzekonywania?
                  (no bo kasy kaiser nie ma i się nie zanosi, ale wylaszczyć się trochę udało, więc...)
                  ;)
                  --
                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                • 28.10.13, 22:16
                  Nie no, litosci. Mowimy o LMS, tu wszystkie warunki musza byc spelnione. Ja mowie o gosciach z przecietnym statusem, ze miedzy nimi nastepuje rywalizacja glownie na poziomie atrakcyjnosci biologicznej (cialo, umysl). O mnie nie mowimy, bo ja jestem juz poza rozwazaniami, tak jakbym nie zyl. W pewnym sensie tak jest.
                  • 28.10.13, 22:33
                    "O mnie nie mowimy, b
                    > o ja jestem juz poza rozwazaniami, tak jakbym nie zyl."

                    To współczuję, bo Ci jeszcze z jakies 40 lat tego "nieżycia" zostało pewnie...
                    --
                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                    • 28.10.13, 22:35
                      mowi sie trudno, co sie stalo to sie nie odstanie.
            • 29.10.13, 15:48
              kaiser.blade napisał:

              > Wśród przeciętniaków o akceptowalnym i zbliżonym statusie zawsze bardziej babko
              > m będzie wpadał w oko przystojny, fajnie zbudowany byczek o szczupłym i wysport
              > owanym tyłku, niż rozlazły, brzuchaty, spocony i zaniedbany ogr. Niezależnie od
              > tego jakie techniki uwodzenia będzie stosował ogr, jego bardziej urodziwy konk
              > urent zdobędzie więcej uznania w oczach kobiet. Bo o ile kasa ma znaczenie, sta
              > tus ma znaczenie, to to czym w naszym otoczeniu w 95% różnimy się znacząco to w
              > łaśnie uroda. To jest najczęściej spotykany czynnik.

              Niekoniecznie, ja np unikam urodziwych mezczyzn (o czasu eks meza), bo mi sie nie chce pchac do koryta (tak jak Yoricowi sie nie chce szarpac z ostrzejsza dziewczyna w lozku, tak mi nie chce sie przedzierac przez tlumy pan, wydaje mi sie to uwlaczajace), poza tym lubie miec przewage w urodzie w parze, bo mnie to wyjatkowo podnieca. Dlatego wole rownolatkow, bo tu zawsze mam przewage :)
              • 29.10.13, 15:55
                Ad. lubie miec przewage w urodzie w parze, bo mnie to wyjatkowo podnieca. Dlatego wole rownolatkow, bo tu zawsze mam przewage :)

                A co Cię tak podnieca Kitty w byciu tą ładniejszą w parze? No i co to, skąd to ten fenomen równolatków? (starsi i młodsi to co innego jak piszesz:)
                • 29.10.13, 16:11
                  loppe napisał:

                  > A co Cię tak podnieca Kitty w byciu tą ładniejszą w parze? No i co to, skąd to
                  > ten fenomen równolatków? (starsi i młodsi to co innego jak piszesz:)

                  To pewnie jakas zapalna kapka tego, o czym pisala Galm, a mianowicie 'bezczeszczenie, lamanie piekna przez zwierze' :) i co wazniejsze dla mnie: zbrudzenie sie, zlajzenie sie, to mnie podnieca najbardziej :) Moze mam jakies masochistyczne ciagoty? Rownolatkowie? To proste, dzieki genom matki troche wolniej sie starzeje.
                  • 29.10.13, 16:20
                    > To pewnie jakas zapalna kapka tego, o czym pisala Galm, a mianowicie 'bezczeszc
                    > zenie, lamanie piekna przez zwierze' :) i co wazniejsze dla mnie: zbrudzenie si
                    > e, zlajzenie sie, to mnie podnieca najbardziej :) Moze mam jakies masochistyczn
                    > e ciagoty? Rownolatkowie? To proste, dzieki genom matki troche wolniej sie star
                    > zeje.

                    Nie mam szans u tak wymagających kobiet. Jestem za delikatny w obejściu i w ogóle...

                    No nie wdaje się w analizy na Forum, ale - co niby takiego prostego jest w tym że wolisz równolatków od młodszych i starszych od siebie?:)
                    • 29.10.13, 18:20
                      Właśnie sobie zmierzyłem ciśnienie. 112 na 71 oraz 75 uderzeń na minutę.
                      • 29.10.13, 18:43
                        loppe napisał:

                        > Właśnie sobie zmierzyłem ciśnienie. 112 na 71 oraz 75 uderzeń na minutę.


                        loppe -znasz takie określenie: "Attention Whore"?

                        • 29.10.13, 19:32
                          Liczyłem na jakiś kompetentny komentarz na temat podanych danych.

                          Słuchaj k..., nie ma ludzi bez wad. I zalet. Ty też nie jesteś całkiem okropny, choć ja się Twoją osobowością dość brzydzę
                          • 29.10.13, 19:58
                            loppe napisał:

                            > Liczyłem na jakiś kompetentny komentarz na temat podanych danych.
                            >
                            > Słuchaj k..., nie ma ludzi bez wad. I zalet. Ty też nie jesteś całkiem okropny,
                            > choć ja się Twoją osobowością dość brzydzę

                            OMG nie spodziewalam sie takiego obrotu sprawy :-) Ale jak to?
                            Loppe ja przeciez wszystko wyjasnilam. Co do wartosci Twojego cisnienia nie mam zdania, bo nie wiem jakie parametry sa prawidlowe, to jedna z rzeczy jakiej w zyciu nie zapamietam.
                            • 29.10.13, 20:02
                              Nie bierz tego do siebie Skarbie...
                          • 29.10.13, 20:13
                            Loppe napisał:

                            > Liczyłem na jakiś kompetentny komentarz na temat podanych danych.

                            Czy to jest forum medyczne? Czy to jest wątek o ciśnieniu/nadciśnieniu?
                            Albo Tobie się forum pomieszało, albo moje określenie jest jak najbardziej trafne (teksty rzucane bez związku z dyskusją mające na celu zwrócenie uwagi na daną osobę).
                            • 29.10.13, 20:17
                              W czasach gdy zdrowie jest priorytetem w rozwiniętych krajach... Mamy Looks, Money, mamy Status i czas Zdrowie właczyć. Proponuję w Looks, co sądzisz? Czy wolisz osobno? Looks, Money, Status, Health?
                              • 29.10.13, 20:30
                                loppe napisał:

                                > W czasach gdy zdrowie jest priorytetem w rozwiniętych krajach... Mamy Looks, Mo
                                > ney, mamy Status i czas Zdrowie właczyć. Proponuję w Looks, co sądzisz? Czy wol
                                > isz osobno? Looks, Money, Status, Health?

                                loppe,
                                Głupio Ci że krzyknąłem że "król jest nagi" i dorabiasz teraz ideologie.
                                Czy jak wątek jest o "Looks" to mamy tutaj dyskutować o czyrakach, opryszczce, nadczynności tarczycy i poziomie cholesterolu???
                                Stary ogarnij się bo się ośmieszasz. Inne rzeczy też sobie będziesz mierzył i wrzucał (te wyniki także wpisują się w "Looks")?

                                • 29.10.13, 20:37
                                  Ale to nie ja zacząłem tę dyskusję. To Twoje dzieło, bo nie potrafiłeś wzruszyć ramionami na jeden post - skoro go przeczytałeś, bo nie musisz (ja twoich niezwróconych do mnie postów na ogół nie czytam).

                                  Odzywa się do mnie człowiek pierwszy raz od pół roku (i bardzo dobrze że się nie odzywał), ale odzywa się bardzo wrogo.
                  • 29.10.13, 17:32
                    ,,bezczeszczenie, lamanie piekna przez zwierze' :)"

                    Każdy niezbyt przystojny facet powinien to przeczytać. Od razu poczuje sie lepiej :)
                    • 29.10.13, 19:06
                      marek.zak1 napisał:

                      > ,,bezczeszczenie, lamanie piekna przez zwierze' :)"
                      >
                      > Każdy niezbyt przystojny facet powinien to przeczytać. Od razu poczuje sie lepi
                      > ej :)

                      No wlasnie. Powstawialybysmy tu zamiast tych zdjec aktorow zdjacia swoich najgoretszych partnerow seksualnych i by wyszlo, ze to cale rozwodzenie sie na temat ogolnie rozumianej meskiej urody to o kant dupy :-) Kobiety potrafia tak na czynniki pierwsze rozlozyc wyglad faceta i podniecac sie jakims jednym elementem, ze zeby ogarnac i ocenic calosc urody to nie ma kiedy. Mialam takiego kumpla, siadalam zawsze na przeciwko niego (nigdy obok) zeby w nieskonczonosc gapic sie i ekscytowac jak mu sie krotki rekawek bialej koszulki podciagal do gory, jak ruszal ramieniem, tak, ze odslanial sie nieopalony odcinek skory na bicepsie. Ta roznica kolorow wlasnie w tym miejscu, w polaczeniu z napinajaca sie sniezno bialo koszulka (pewnie z jakims elastorem :) i napinajacy sie delikatnie miesien wprawialy mnie w oszolomienie seksualne.
                      • 29.10.13, 19:22
                        Oj faceci tez pierdza o urodzie, niby ze wzrokowcy, ale jak potem popatrzy sie na ich partnerki to obiektywnie czasem czlowiek powinien sie zastrzelic guma z majtek.
                        A zdjecia tez wszystkiego nie powiedza. No mam taka kolezanke. Teoretycznie powinna byc uznawana za srednia. Ale jak ona sie usmiecha ! Porusza sie z gracja kota... no cos niesamowitego, jest strasznie seksowna, chociaz niezbyt ladna. A kobieta...
                        Czasem. kobita ma piekne wielkie cycki. A czasem sliczna, kobieca dupe. Albo wyjatkowo zgrabne nogi. Mozna sie zafiksowac, fakt.
                        Odpychajace ladne osoby tez poznalem. Na kilometr wyczuc, ze bez kija nie podchodz.
                      • 29.10.13, 20:50
                        Miałam cos podobnego na studiach: kolega, kiedy siedział w barku przy stole i pił herbatkę, to tak zawsze obracał filiżanke w dłoniach, a miał piękne, długie, kościste palce i ja tak siedziałam obok, patrzyłam jak on te filiżankę w tych palcach i ogarniało mnie coś w rodzaju odczuwanej fizycznie błogości :)
                        Zresztą się w nim zabujałam.
                        --
                        Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                        • 29.10.13, 21:51
                          rekreativa napisała:

                          > Miałam cos podobnego na studiach: kolega, kiedy siedział w barku przy stole i p
                          > ił herbatkę, to tak zawsze obracał filiżanke w dłoniach, a miał piękne, długie,
                          > kościste palce i ja tak siedziałam obok, patrzyłam jak on te filiżankę w tych
                          > palcach i ogarniało mnie coś w rodzaju odczuwanej fizycznie błogości :)
                          > Zresztą się w nim zabujałam.

                          Ide teraz off topem w telenowele ale co tam chce po babsku dopytac: czy to jest teraz Twoj maz? Bo tak kojarze, ze lubisz takich szczuplutkich, dlugich (?) mezczyzn.
                          • 29.10.13, 22:01
                            Heh, nie, to było dłuuugo przed mężem :)
                            Chodziliśmy na randki, ale to był taki "związek" dzieciaków, bo ja byłam strasznie naiwniutka, a on niesmiały :)
                            Ale mój mąż tez ma ładne dłonie. To jest zresztą mój fetyszyk lekki, który się wziął z miłości do muzyki fortepianowej.

                            PS. Ja lubię i szczuplutkich i niedużych. Takich facetów kieszonkowych.

                            --
                            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                            • 29.10.13, 22:31
                              rekreativa napisała:

                              > Heh, nie, to było dłuuugo przed mężem :)
                              > Chodziliśmy na randki, ale to był taki "związek" dzieciaków, bo ja byłam strasz
                              > nie naiwniutka, a on niesmiały :)
                              > Ale mój mąż tez ma ładne dłonie. To jest zresztą mój fetyszyk lekki, który się
                              > wziął z miłości do muzyki fortepianowej.

                              A ja nie lubię "ładnych dłoni". Wolę tępe, wielkie graby.
                              --
                              Czy ja sobie przeczę?
                              Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                              ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                              Walt Whitman, Pieśń o sobie
                              • 29.10.13, 22:38
                                "Wolę tępe, wielkie graby."

                                Przypomniałas mi, jak moja siostra w liceum będąc kochała sie w koledze koszykarzu i sie strasznie podniecała, że "on ma takie łapy jak bochenki" :D

                                --
                                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                • 29.10.13, 22:39
                                  No...i ten z liściem na głowie może być. Żylasty, duży i sprawne łapska:))
                                  --
                                  Czy ja sobie przeczę?
                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                  • 29.10.13, 22:46
                                    zawle napisała:

                                    > No...i ten z liściem na głowie może być. Żylasty, duży i sprawne łapska:))

                                    Ten z lisciem na fiucie, tak? :) A skad wiesz czy lapska sprawne? :)
                                    • 29.10.13, 22:49
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > Ten z lisciem na fiucie, tak? :) A skad wiesz czy lapska sprawne? :)


                                      A skąd wiedziałam że moja bratowa ma w brzuchu chłopaka?To doświadczenie całej masy moich prakobiet;))
                                      --
                                      Czy ja sobie przeczę?
                                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                      Walt Whitman, Pieśń o sobie
    • 28.10.13, 15:20
      Na tym ciągu obrazków mnie na przykład podoba się ten drugi pan, a nie pierwszy.
      Ale ten Maks (43 sekunda) to bardzo fajny jest :)
    • 28.10.13, 19:16
      Już nie pamiętam, kto wymienił Micka Jaggera, ale...czyż on nie prezentuje wszystkich cech LMS mniej więcej od początku kariery Rolling Stones?
      Nie posiada klasycznej męskiej urody,ale ta energia seksualna...( choć koledzy z zespołu odejmowali mu chwały, twierdząc,że żaden z niego ogier;-)
      Zawsze lubiłam takie typy, drobne i żylaste, mam takiego męża i syna...Ta żylastość w wieku średnim przekłada się na kompletny brak brzucha...
      • 28.10.13, 19:26
        > Nie posiada klasycznej męskiej urody,ale ta energia seksualna...

        właśnie o tym piszę!!
        sobowtór Micka Jaggera - brzydal, rockman Mick Jagger - zwierzę z energią seksualną ;).
        • 28.10.13, 20:45
          Efekt halo jest wyjatkowo czesto wywolywany wlasnie przez atrakcyjnosc fizyczna. Ladnych ludzi jest nam o wiele latwiej zaakceptowac, a ich zainteresowanie nami jest silniej dzialajace. To dziala w praktyce czesciej, ilu ludzi jest ladnych i zadbanych, a ile jest gwiazdorow i biznesmenow z wyzszej polki ?
      • 29.10.13, 20:36
        mojemail3 napisała:

        >> Zawsze lubiłam takie typy, drobne i żylaste, mam takiego męża i syna...Ta żylas
        > tość w wieku średnim przekłada się na kompletny brak brzucha...

        (Odbiegajac od dyskusji) a ja raczej nie, lubie kawal miesa na mezczyznie, moze dlatego, ze sama nie jestem drobna, a moze, ze moj ojciec byl bardzo chudy. Brzuch mi zasadniczo nie przeszkadza, wg mnie stosunkowo latwo jest go zrzucic, np w porownaniu do grubych ud gruszek/gruszkow. Zawle tez lubi zylastych :)
        • 29.10.13, 20:41
          Yyyy... a potezne uda u mezczyzny to nie zaleta czasem ? No u kobiety to jeszcze zrozumiem...
          • 29.10.13, 20:48
            kaiser.blade napisał:

            > Yyyy... a potezne uda u mezczyzny to nie zaleta czasem ? No u kobiety to jeszcz
            > e zrozumiem...

            Oj, bo się rozmienicie na drobne w detalach...
            W kwestii ud-to ja już nic nie rozumiem, ale ja mam luz, już nie jestem w wieku rębnym, więc już do niczego nie aspiruję, no może do pomiarów ciśnienia i cholesterolu;-)
            • 29.10.13, 21:37
              mojemail3 napisała:

              > ale ja mam luz, już nie jestem w wieku
              > rębnym, więc już do niczego nie aspiruję, no może do pomiarów ciśnienia i ch
              > olesterolu;-)

              Może i nie aspirujesz, nie wnikam, ale z tym wiekiem rębnym już to takie gadanie by gadać :P Obok był swego czasu temat o Ciechocinku, gdzie ludzie się zaczepiają i przeżywają uniesienia, i komu jak komu, ale Tobie to do tych klimatów jeszcze lata świetlne brakuje. Chyba że na siłę się w papiloty, podomkę i ciepłe bambosze wciskasz, no to nikt nie zabroni :) Fotel bujany i szydełkować, proszę bardzo... :P
              • 29.10.13, 22:14
                kaiser.blade napisał:

                (...)"Chyba że na siłę się w papiloty, podomkę i ciepłe bambosze wciskasz, no to nikt nie zabroni :) Fotel bujany i szydełkować, proszę bardzo... :P"

                A żebyś wiedział,że o tym marzę, o tym szydełkowaniu w fotelu bujanym...Może dożyję tak stylowej starości? Jeszcze w domu drewnianym i stadem kotów na utrzymaniu, a może i z kozą przy płocie;-)
                Na razie zbyt wiele mną miota niestety.
            • 29.10.13, 21:43
              mojemail3 napisała:

              > kaiser.blade napisał:
              >
              > > Yyyy... a potezne uda u mezczyzny to nie zaleta czasem ? No u kobiety to
              > jeszcz
              > > e zrozumiem...
              >
              > Oj, bo się rozmienicie na drobne w detalach...
              > W kwestii ud-to ja już nic nie rozumiem, ale ja mam luz, już nie jestem w wieku
              > rębnym, więc już do niczego nie aspiruję, no może do pomiarów ciśnienia i ch
              > olesterolu;-)

              Nie no spokojnie. Jak mowilismy o zjawisku 'brzuch' u mezczyzny to rozumiem, ze mowimy o widocznej nadwadze, a nie o brzuchu w normie. Zatem ja porownalam tylko jak latwo pozbyc sie NADWAGI z tych miejsc (brzuch, uda, na korzysc brzucha). Przez nadwage rozumiem nadmierna ilosc tkanki tluszczowej. Nie poddalam natomiast ocenie, jaka warstwe tluszczu uwazamy za nadwage (ja jestem bardzo liberalna w kwestii cm :). A przymiotnik 'potezne' to nijak nie okresla zawartosci tluszczu przeciez.
              W zasadzie chcialam podkreslic, ze brzuch nie jest tak problematyczny (z punku widzenia zrzucania nadwagi) jakby sie wydawalo z wypowiedzi pan. Problem stosunkowo latwo naprawialny wg mnie.
              • 29.10.13, 21:48
                hello-kitty2 napisała:

                > W zasadzie chcialam podkreslic, ze brzuch nie jest tak problematyczny (z punku
                > widzenia zrzucania nadwagi) jakby sie wydawalo z wypowiedzi pan. Problem stosun
                > kowo latwo naprawialny wg mnie.

                Kitty, to też zależy jak układ hormonalny zaprogramował Ci odkładanie tłuszczu. U facetów odkładanie na brzuchu, a szczególnie podbrzuszu tłuszczu jako magazyn na "czarną godzinę", czyli taki, gdzie tłuszcz schodzi na samym końcu jest dość szeroko spotykaną normą. Natomiast to chyba tak jest, że u babek faktycznie estrogen może tak programować, że uda czy dupa będą grubsze.
                • 29.10.13, 21:56
                  kaiser.blade napisał:

                  > Kitty, to też zależy jak układ hormonalny zaprogramował Ci odkładanie tłuszczu.
                  > U facetów odkładanie na brzuchu, a szczególnie podbrzuszu tłuszczu jako magazy
                  > n na "czarną godzinę", czyli taki, gdzie tłuszcz schodzi na samym końcu jest do
                  > ść szeroko spotykaną normą. Natomiast to chyba tak jest, że u babek faktycznie
                  > estrogen może tak programować, że uda czy dupa będą grubsze.

                  Zasadniczo tak ale zwroc uwage na metamorfozy. Faceci osiagaja zazwyczaj szybsze i lepsze efekty. A czym jest to spowodowane? Bardziej przykladaja sie do zadania, a babki bardziej zlewaja? Ja wiem?
                  • 29.10.13, 22:01
                    hello-kitty2 napisała:

                    (...)"Faceci osiagaja zazwyczaj szybsz
                    > e i lepsze efekty. A czym jest to spowodowane? Bardziej przykladaja sie do zada
                    > nia, a babki bardziej zlewaja? Ja wiem?(...)"

                    To proste jest, mężczyżni szybciej odzyskują masę mięśniową, kobieta już po kilku miesiącach braku aktywności ją traci.
                    W temacie LMS to pewnie niezwykle istotne,to modelowanie sylwetki, ja już trzymam się tylko jednej zasady w domu, mężczyzna nie powinien przekroczyć 90 cm w pasie, a kobieta 80 cm ze względu na ryzyko chorób cywilizacyjnych...No i jeść trzeba mniej, bo przemiana materii zwalnia.
                  • 29.10.13, 22:03
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Zasadniczo tak ale zwroc uwage na metamorfozy. Faceci osiagaja zazwyczaj szybsz
                    > e i lepsze efekty. A czym jest to spowodowane? Bardziej przykladaja sie do zada
                    > nia, a babki bardziej zlewaja? Ja wiem?

                    Wyższym poziomem testosteronu :)
                    Jakbyś stosowała doping (do czego nie namawiam) i ćwiczyła w połączeniu ze w miarę rozsądną dietą, to zobaczyłabyś z jaką łatwością rosną mięśnie i jak nieomal sam spala się tłuszcz. Po prostu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To ile masz teścia i innych hormonów we krwi w znaczącym stopniu determinuje efekty treningu i diety.
                    • 29.10.13, 22:04
                      Nie mów, że brałeś.
                      --
                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                      • 29.10.13, 22:19
                        rekreativa napisała:

                        > Nie mów, że brałeś.

                        ...ale się nie zaciągałem :D
                        Nie mówię. Ja nic nie mówię.
                        W kręgach kulturystycznych obracałem się swego czasu wystarczająco intensywnie, by widzieć rezultaty "z" i "bez". Nie ma żadnego porównania. ZERO. Ja sam kulturystą nigdy nie byłem, to jest sport i nawet z koksem na poziomie zawodowym jest to wielka rywalizacja i gigantyczne poświęcenie. Ludzie podporządkowują temu życie. Ja bym tak ani nie chciał, ani nawet nie mógł.
                        Mówię tylko o różnicy, jak wpływa układ hormonalny.
                        Oczywiście bez koksu da się osiągnąć całkiem sporo, ale trwa to latami i wymaga cierpliwości muła :) Z koksem kilogramy lecą jak wściekłe, znam gościa co nabrał 35 kg w rok. Mówimy o suchej masie.
                        Mój ulubiony przykład z ery przedsterydowej, Eugen Sandow:
                        classicphysicalculture.webs.com/photos/Eugen-Sandow/sandow12.jpg
                        Trzeba przyjąć, że bez wspomagania ciężko więcej osiągnąć, ale imho tyle i tak by wystarczyło :)
                        • 29.10.13, 22:32
                          kaiser.blade napisał:

                          > ...ale się nie zaciągałem :D
                          > Nie mówię. Ja nic nie mówię.
                          > W kręgach kulturystycznych obracałem się swego czasu wystarczająco intensywnie,
                          > by widzieć rezultaty "z" i "bez". Nie ma żadnego porównania. ZERO. Ja sam kult
                          > urystą nigdy nie byłem, to jest sport i nawet z koksem na poziomie zawodowym je
                          > st to wielka rywalizacja i gigantyczne poświęcenie. Ludzie podporządkowują temu
                          > życie. Ja bym tak ani nie chciał, ani nawet nie mógł.

                          A jakbys zredukowal czas na forum :-))))) Pije do posta kolegi Zorzyka, tj jaja sobie robie.

                          > Mówię tylko o różnicy, jak wpływa układ hormonalny.
                          > Oczywiście bez koksu da się osiągnąć całkiem sporo, ale trwa to latami i wymaga
                          > cierpliwości muła :) Z koksem kilogramy lecą jak wściekłe, znam gościa co nabr
                          > ał 35 kg w rok. Mówimy o suchej masie.

                          Mowimy o suchej masie? Myslalam, ze mowilismy o zrzucaniu brzuszka u panow, a nie o wrzucaniu 35 kg suchej masy w rok ;-))))

                          > Mój ulubiony przykład z ery przedsterydowej, Eugen Sandow:
                          > classicphysicalculture.webs.com/photos/Eugen-Sandow/sandow12.jpg
                          > Trzeba przyjąć, że bez wspomagania ciężko więcej osiągnąć, ale imho tyle i tak
                          > by wystarczyło :)

                          Nie spodziwalam sie ani liscia, ani wasika, ani sandalek :) Zobacz jakie facet ma nadgarstki i dlonie. Ulubione szczuplutkie fortepianowe lapki al a typ Recreativii to nie sa tzn ze naturalnie facet byl zrodzony do kulturystyki.
                          • 29.10.13, 22:43
                            Kitty, się zapytam, bo jestes ekspertka: czy takie zwykłe domowe machanie brzuszków na dywanie to coś w ogóle daje?
                            I ile ewentualnie trzeba by ich robic, żeby jakiś skromny chociaz efekt był?
                            --
                            Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                            • 29.10.13, 22:47
                              rekreativa napisała:

                              > Kitty, się zapytam, bo jestes ekspertka: czy takie zwykłe domowe machanie brzus
                              > zków na dywanie to coś w ogóle daje?
                              > I ile ewentualnie trzeba by ich robic, żeby jakiś skromny chociaz efekt był?

                              Ze mnie taki ekspert jak z koziej dupy trabka :-) Ale dopytam, a kto macha?
                              • 29.10.13, 22:50
                                Na necie piszą, że jeśli chodzi o kaloryferek to trzeba przede wszystkim obniżyć procent tłuszczu w ciele. Od samego machania powiększą się mięśnie i coś tam będzie to lepiej wyglądać, ale znaczący efekt to dopiero przy niższym bf.
                              • 29.10.13, 22:52
                                A ja bym machała :)
                                Bo mi lekka oponka przybyła po lecie i chcę to zrzucic. Marszobiegam codzień ok. 40 minut.
                                Ale chciałabym tez cos dla ujędrnienia brzuchola porobić, a na siłkę mam za daleko.
                                --
                                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                • 29.10.13, 22:59
                                  rekreativa napisała:

                                  > A ja bym machała :)
                                  > Bo mi lekka oponka przybyła po lecie i chcę to zrzucic. Marszobiegam codzień ok
                                  > . 40 minut.
                                  > Ale chciałabym tez cos dla ujędrnienia brzuchola porobić, a na siłkę mam za dal
                                  > eko.

                                  Aha "B Y M" :-)))
                                  Da rade, bos szczuplutka i cardio jest. Szostke Weidera sobie strzel, w warunkach domowych sie sprawdza. Nawet jak nie wyjdzie a la kaloryferek to sie miesnie wzmocnia i beda mocna obrecza trzymac co masz w brzuchu, przez co opona bedzie mniej widoczna.

                                  www.google.nl/imgres?imgurl=http://www.dobrytrening.pl/zdjecia/szostka_weidera.jpg&imgrefurl=http://www.dobrytrening.pl/szostka_weidera-art-11.htm&h=728&w=600&sz=195&tbnid=IvUTaCuBQtRZyM:&tbnh=90&tbnw=74&zoom=1&usg=__IgkzwTWwx_OaMNCx4-DX0aNkFT8=&docid=XPZn-eKkXPOEWM&sa=X&ei=8i5wUs2DHKbN0QWsu4GYAQ&sqi=2&ved=0CDUQ9QEwAA
                                  • 29.10.13, 23:10
                                    Dobra, dzięki :)
                                    --
                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                    • 29.10.13, 23:29
                                      rekreativa napisała:

                                      > Dobra, dzięki :)

                                      Aha dla porzadku dodam: gdyby nie bylo zadnego, absolutnie zadnego pozytywnego efektu tzn. ze diecie trzeba sie jednak blizej przyjrzec i cos tam przyciac. Bez diety nie ma sylwety :)
                          • 29.10.13, 22:44
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Mowimy o suchej masie? Myslalam, ze mowilismy o zrzucaniu brzuszka u panow, a n
                            > ie o wrzucaniu 35 kg suchej masy w rok ;-))))

                            No ale jak ci metabolizm skoczy z 2000 kcal na dobę do 6000 kcal na dobę, to tłuszcz idzie sam :) Generalnie im szybszy metabolizm tym lepiej.
                            Ale ja zastosowałem myk z uregulowaniem insuliny i to bardzo znacząco zmieniło moja sylwetkę :P Myślę, że miałoby to wpływ na większość osób.
                            • 29.10.13, 22:49
                              kaiser.blade napisał:

                              > No ale jak ci metabolizm skoczy z 2000 kcal na dobę do 6000 kcal na dobę, to tł
                              > uszcz idzie sam :) Generalnie im szybszy metabolizm tym lepiej.
                              > Ale ja zastosowałem myk z uregulowaniem insuliny i to bardzo znacząco zmieniło
                              > moja sylwetkę :P Myślę, że miałoby to wpływ na większość osób.

                              No to mnie podebrales cwaniaku :) Co za M Y K ????
                              • 29.10.13, 22:53
                                hello-kitty2 napisała:

                                > No to mnie podebrales cwaniaku :) Co za M Y K ????

                                Wystarczy zmienić wszystkie węglowodany w diecie na długołańcuchowe, wyeliminować cukry proste i zwiększyć znacząco spożycie błonnika. Niby żadna rewelacja, ale działa bardzo mocno. Jak jeszcze ograniczysz węglowodany ogólnie, to już bajka.
                                • 29.10.13, 22:57
                                  kaiser.blade napisał:
                                  > Wystarczy zmienić wszystkie węglowodany w diecie na długołańcuchowe, wyeliminow
                                  > ać cukry proste i zwiększyć znacząco spożycie błonnika. Niby żadna rewelacja, a
                                  > le działa bardzo mocno. Jak jeszcze ograniczysz węglowodany ogólnie, to już baj
                                  > ka.

                                  No i takie coś mnie wkurwia. Że ja wolę machać codziennie po 2, 5 godziny niż czytać w necie:))
                                  --
                                  Czy ja sobie przeczę?
                                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                  • 29.10.13, 22:59
                                    Serio machasz 2,5 godziny?

                                    --
                                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                    • 29.10.13, 23:00
                                      rekreativa napisała:

                                      > Serio machasz 2,5 godziny?

                                      Mało że macham, to macham jak szalona. Bez przerw. Ja pierdzielę.
                                      --
                                      Czy ja sobie przeczę?
                                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                      Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                      • 29.10.13, 23:24
                                        zawle napisała:

                                        > rekreativa napisała:
                                        >
                                        > > Serio machasz 2,5 godziny?
                                        >
                                        > Mało że macham, to macham jak szalona. Bez przerw. Ja pierdzielę.

                                        Dobra, dobra, seks w to wliczasz, przyznaj sie? :-))))
                                        • 30.10.13, 07:12
                                          hello-kitty2 napisała:
                                          > Dobra, dobra, seks w to wliczasz, przyznaj sie? :-))))

                                          A gdzie tam....znajdź mi chętnego co by chciał i mógł;)) Chłopy to się jakieś takie leniwe zrobiły;)
                                          --
                                          Czy ja sobie przeczę?
                                          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                          Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                          • 30.10.13, 13:05
                                            Leniwe guzce :) To wszystko przez porno, nie chce im sie zabiegac...
                                  • 29.10.13, 23:02
                                    zawle napisała:

                                    > No i takie coś mnie wkurwia. Że ja wolę machać codziennie po 2, 5 godziny niż c
                                    > zytać w necie:))

                                    No ale co ja poradzę, że to "moje" działa :D "Twoje" pewnie też, ale ja nie macham po 2,5 godziny...
                                    • 29.10.13, 23:08
                                      Ja tam nie lubię kombinować przy jedzeniu, obliczac tych kalorii, indeksów glikemicznych itp.
                                      Wolę juz włożyć trampki i zapierniczac wokół bloku aż padnę.
                                      --
                                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                                  • 29.10.13, 23:43
                                    zawle napisała:

                                    > kaiser.blade napisał:
                                    > > Wystarczy zmienić wszystkie węglowodany w diecie na długołańcuchowe, wyel
                                    > iminow
                                    > > ać cukry proste i zwiększyć znacząco spożycie błonnika. Niby żadna rewela
                                    > cja, a
                                    > > le działa bardzo mocno. Jak jeszcze ograniczysz węglowodany ogólnie, to j
                                    > uż baj
                                    > > ka.
                                    >
                                    > No i takie coś mnie wkurwia. Że ja wolę machać codziennie po 2, 5 godziny niż c
                                    > zytać w necie:))

                                    Blad! Nie nalezy "machac" codziennie. Bo miesnie musza miec czas na regeneracje, inaczej je zwyczajnie rozpieprzasz:)
                                    • 30.10.13, 07:21
                                      Kitty napisała:Aha dla porzadku dodam: gdyby nie bylo zadnego, absolutnie zadnego pozytywnego efektu tzn. ze diecie trzeba sie jednak blizej przyjrzec i cos tam przyciac. Bez diety nie ma sylwety :)

                                      kag73 napisała> Blad! Nie nalezy "machac" codziennie. Bo miesnie musza miec czas na regeneracje
                                      > , inaczej je zwyczajnie rozpieprzasz:)

                                      Nowomodne bajania. Co to znaczy "rozpieprzasz? Ja rozumiem że dieta i plany treningowe optymalizują i coś tam, ale popatrz na robotnika budowlanego. Kaszankę zagryza białym chlebem i popija piwskiem a ciało ma jak Bóg. Nigdy po treningu nie miałam zakwasów, żadnej kontuzji ( a mam słabe kolana), jem wreszcie bez wyrzutów sumienia. Co miesiąc chudnę 2 kg, a moje ciało jędrnieje. Nie mam ambicji mieć w bicepsie tyle i tyle, więc mnie te głupoty nie dotyczą. Chodzę na siłkę dla przyjemności ( cisza, spokój, samotność). No i dla widzę efekty.
                                      --
                                      Czy ja sobie przeczę?
                                      Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                                      ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                                      Walt Whitman, Pieśń o sobie
                                • 29.10.13, 23:20
                                  kaiser.blade napisał:

                                  > Wystarczy zmienić wszystkie węglowodany w diecie na długołańcuchowe, wyeliminow
                                  > ać cukry proste i zwiększyć znacząco spożycie błonnika. Niby żadna rewelacja, a
                                  > le działa bardzo mocno. Jak jeszcze ograniczysz węglowodany ogólnie, to już baj
                                  > ka.

                                  Tak czytam, zeby kontolowac (= zliczac) dzienne spozycie fruktozy nawet i tak jakiegos progu nie przekraczac + min 700 g warzyw, 1 kg spokojnie dziennie. Swoja droga jaka to musi byc logistyka, zeby tyle przytaszczyc i obrobic dzien w dzien:) Nie ujdzie tego ze swiezych przerobic bez kucharza na etacie :)

                                  Natomiast ja skonczylam z dietami niskoweglowodowanymi. Doczytalam, ze gruszki fajnie spadaja na wysokich weglach ale z dobrych zrodel. Przerzucilam sie PO LATACH! na wysokich bialkach i bez glodu fajnie spadlam znowu, z energia do treningu i z jedzeniem do poznego wieczora, chociaz tym razem bez rzezby, czyli jakas warstewe tluszczu dookola mam. Ale mowie o zrodlach: z kasz, ryzu brazowego i platkow owsianych. Takze u kobiet to chyba bardziej od typu hormonalnego zalezy sklonna jestem myslec.
                                  A nie nudza Ci sie juz te bialka?
                        • 29.10.13, 22:36
                          Pan na foci ma sześciopak jak ta lala :)
                          Po co więcej buły ładować? Kulturyści wygladają jak postaci z kreskówek.

                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                          • 29.10.13, 22:40
                            rekreativa napisała:

                            > Pan na foci ma sześciopak jak ta lala :)
                            > Po co więcej buły ładować? Kulturyści wygladają jak postaci z kreskówek.

                            Przecież napisałem, imho wystarczy. Natura wie co robi, Sandow wyglądał zajebiście.
                  • 29.10.13, 23:31
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Zasadniczo tak ale zwroc uwage na metamorfozy. Faceci osiagaja zazwyczaj szybsz
                    > e i lepsze efekty. A czym jest to spowodowane? Bardziej przykladaja sie do zada
                    > nia, a babki bardziej zlewaja? Ja wiem?
                    Bo maja wiecej testosteronu i jako ezczyzni mniejsza zawrtosc tluszczu w sobie.
                    Hmm, niby tak latwo stracic ten brzuch i kazdy wie jak, ale jakos pelno brzuchatych:)
                    • 29.10.13, 23:45
                      kag73 napisała:

                      > Hmm, niby tak latwo stracic ten brzuch i kazdy wie jak, ale jakos pelno brzucha
                      > tych:)

                      Bo sie nie chce, a samo nie przejdzie. Niestety trzeba cos zaczac robic z jakas regularnoscia. Dlatego trzeba doceniac, jak ktos jednak sie stara. Mowie swojemu partnerowi: 'nie chcesz troche pobiegac'? (kiedys dawno temu biegal, lubil) A on odpowiada: 'a po co?', a kazda bluzka za ciasna, trzeba wiekszy rozmiar zakupic, spodnie trudno dostac w sieciowkach na 100 cm w pasie (mojemaile pisala 90 max dla faceta, tak?), no ale co? Nie chce sie i tyle :)
                      • 29.10.13, 23:48
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Bo sie nie chce, a samo nie przejdzie. Niestety trzeba cos zaczac robic z jakas
                        > regularnoscia. Dlatego trzeba doceniac, jak ktos jednak sie stara. Mowie swoje
                        > mu partnerowi: 'nie chcesz troche pobiegac'? (kiedys dawno temu biegal, lubil)
                        > A on odpowiada: 'a po co?', a kazda bluzka za ciasna, trzeba wiekszy rozmiar za
                        > kupic, spodnie trudno dostac w sieciowkach na 100 cm w pasie (mojemaile pisala
                        > 90 max dla faceta, tak?), no ale co? Nie chce sie i tyle :)

                        Ano, to nie ma co mowic, ze z brzucha latwo zrzucic, bo nielatwo. Nie chce sie:))
                      • 29.10.13, 23:56
                        hello-kitty2 napisała:

                        (...)" spodnie trudno dostac w sieciowkach na 100 cm w pasie (mojemaile pisala
                        > 90 max dla faceta, tak?), no ale co? Nie chce sie i tyle :)"

                        Tak, takie są normy, nie estetyczne tylko pro-zdrowotne. A mężczyzna z wymiarem 90-100 cm to wg mnie jest naprawdę szczupły, tak przy 180 cm.
                        Dla kobiet wysokich 170-175 cm znowuż te 80 cm to trudno utrzymać ( rozm.40-42)

                        A przy okazji...oglądam własnie na History ciekawy dokument o bitwie pod Towton, nie wiedziałam nawet ,że jest taka dziedzina jak osteoarcheologia...
                        Otóż, znajduje się nadal szkielety po tej średniowiecznej bitwie i co się okazuje, wiek żołnierzy 18-45 lat, wszyscy doskonale zbudowani, dobrze umięśnieni, komentarz archeologa: współczesni mężczyzni wypadli by bardzo blado na tle tych wojów...
                        Przez zdobycze współczesnej medycyny i kiepskie rozmnażanie, w większości jesteśmy " selektami" ?
                        pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Towton
                        • 30.10.13, 00:04
                          szczuply ????? Ja mam przy tym wzroscie 85 w pasie i mam sie za tlustawego... Rozne jednak sa wyroki ludzkiej percepcji :p
                          • 30.10.13, 00:08
                            kaiser.blade napisał:

                            > szczuply ????? Ja mam przy tym wzroscie 85 w pasie i mam sie za tlustawego... R
                            > ozne jednak sa wyroki ludzkiej percepcji :p

                            Jasne,że szczupły, spodnie mu kupuję na 90 cm, ma fajny umięśniony brzuch, 180 cm, może ślepa jestem, ale " tłustawości" nie widzę. Może facet 40 plus ma nieco mocniejszą budowę? Bo widzę, że ogólnie w ramionach też się rozrósł przez te 15 lat...
                            Zaburzoną percepcję to Ty masz, gruba baba to pewnie w rozmiarze 38 co???
                            • 30.10.13, 16:51
                              Bzdura. moj facet ma 85cm w pasie przy ponad 190 wzrostu i owszem, ma lekka oponke tluszczowa, kiedys byl szczuplejszy, spokojnie moglby pare kilko zrzucic albo przerobic na miesnie.

                              Nie chodzi o percepcje tylko o budowe. Mozna miec ten obwod z miesni a mozna z tluszczu.
                              --
                              styletka.pl/blog - tyle pieknych ubran, a zycie takie krotkie...
                        • 30.10.13, 00:06
                          To przez technologię i wynikający z niej tryb życia.
                          Jaki tryb zycia prowadził taki woj, a jaki przeciętny facet współczesny?
                          Ile ruchu fizycznego, pracy fizycznej miał tamten, a ile ten dzisiaj?
                          A dieta? Woje fast foodów naładowanych chemią i hormonami nie żarli.
                          A rozwój medycyny, wynalezienie antybiotyków i wielu leków to swoja drogą. Dawniej była naturalna selekcja, a wszelkie cherlaki marły pacholęciem będąc.
                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                          • 30.10.13, 00:10
                            rekreativa napisała:

                            > To przez technologię i wynikający z niej tryb życia.
                            > Jaki tryb zycia prowadził taki woj, a jaki przeciętny facet współczesny?
                            > Ile ruchu fizycznego, pracy fizycznej miał tamten, a ile ten dzisiaj?
                            > A dieta? Woje fast foodów naładowanych chemią i hormonami nie żarli.
                            > A rozwój medycyny, wynalezienie antybiotyków i wielu leków to swoja drogą. Dawn
                            > iej była naturalna selekcja, a wszelkie cherlaki marły pacholęciem będąc.

                            Dokładnie takie wnioski padły w filmie, głównie o tryb życia chodziło, bo dieta to oczywiste że inna była...
                            Cóż, prawdziwych rycerzy już nie ma;-) i rycerskości obyczajów też nie:-(
                          • 30.10.13, 07:08
                            rekreativa napisała:

                            > A dieta? Woje fast foodów naładowanych chemią i hormonami nie żarli.

                            Ale kiedyś ludzie odżywiali się strasznie niezdrowo, właśnie dlatego, że nie było tej chemii - zatruwali się ciągle nieświeżym jedzeniem, także brudnym, bo o bakteriach w tym dzisiejszym znaczeniu pojęcia nie było. O diecie także nie. Kobiety masowo marły przy porodach, dzieci masowo marły przy chorobach takich jak angina i inne (dziś śmieszne). I nie tylko cherlaki, gdy przychodziła np. szkarlatyna, to zbierała śmiertelne żniwo i wśród dorosłych, i dzieci.
                      • 30.10.13, 00:00
                        hello-kitty2 napisała:

                        > (mojemaile pisala
                        > 90 max dla faceta, tak?), no ale co? Nie chce sie i tyle :)

                        Ps. zapomniałam wkleić...
                        www.punktzdrowia.pl/choroby-i-dolegliwosci/diagnostyka-otylosci
        • 29.10.13, 22:27
          hello-kitty2 napisała: . Zawle tez lubi zylastych :)
          A tak sobie pomyślałam że dużych też lubię:)))Tylko bez bebzunów.
          --
          Czy ja sobie przeczę?
          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
          Walt Whitman, Pieśń o sobie
          • 29.10.13, 22:41
            zawle napisała:

            > hello-kitty2 napisała: . Zawle tez lubi zylastych :)
            > A tak sobie pomyślałam że dużych też lubię:)))Tylko bez bebzunów.

            Ja nie lubie plaskich dup. Widze je czesciej niz kalduny, moze dlatego, ze ich nie lubie to sie rzucaja mi na oczy:) Ostatnio niechcacy jechalam meterem, z nudow zwrocilam uwage na babke, dosc puszysta ale podobalo mi sie jak podkreslila talie paskiem od plaszcza, metro zabujalo i odwrocila sie tylem do mnie i wtedy jakbym dostala w twarz ta plaska dupa, niby talia nadal wciata, a lecac w dol szeroka, plaska rownina, o zesz mysle, szkoda tego wciecia! Tak sobie mysle czy to mozliwe, ze od siedzenia tak sie dupsko splaszcza?
            • 29.10.13, 22:47
              oj, dla mnie baba z płaską dupą to dramat jest. A widziałem parę takich - gruba ale wąska w biodrach i z płaską dupą. Jak jeszcze do tego nie ma cycków i ma krótkie włosy, to wygląda jakby była kwadratowa :o
              • 29.10.13, 22:53
                kaiser.blade napisał:

                > oj, dla mnie baba z płaską dupą to dramat jest. A widziałem parę takich - gruba
                > ale wąska w biodrach i z płaską dupą. Jak jeszcze do tego nie ma cycków i ma k
                > rótkie włosy, to wygląda jakby była kwadratowa :o

                To gdzie ma ta nadwage jak nie w dupie ani w cyckach, plery i brzuch? Czyli jablko? Kto to mowil " nie ma nic gorszego niz kobieta z dupa w jablko" ? :)
                • 29.10.13, 22:56
                  hello-kitty2 napisała:

                  > To gdzie ma ta nadwage jak nie w dupie ani w cyckach, plery i brzuch? Czyli jab
                  > lko? Kto to mowil " nie ma nic gorszego niz kobieta z dupa w jablko" ? :)

                  W śliwkę chyba :) To z dnia świra. No ale coś takiego jak mówisz. Mocno niekobieco to wygląda, mnie nie kręci, chociaż generalnie grube baby lubię...
                • 29.10.13, 22:59
                  hello-kitty2 napisała:

                  > To gdzie ma ta nadwage jak nie w dupie ani w cyckach, plery i brzuch? Czyli jab
                  > lko? Kto to mowil " nie ma nic gorszego niz kobieta z dupa w jablko" ? :)

                  Kielichy takie bywają....wielkie cezcyckowe i bezdupne babska.
                  --
                  Czy ja sobie przeczę?
                  Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                  ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                  Walt Whitman, Pieśń o sobie
            • 29.10.13, 22:57
              Nie ma to jak jędrne męskie pośladeczki ;)
              Babskie zresztą też.
              --
              Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
              • 30.10.13, 08:50
                rekreativa napisała:

                > Nie ma to jak jędrne męskie pośladeczki ;)
                > Babskie zresztą też.

                Potwierdzam. Ale równie ważne jest czy osoba emanuje autoakceptacją:)
    • 29.10.13, 14:57
      an.tweet napisał(a):

      > Francuzka aktorka Marion Cotillard wciela się w role Polki - czy rzeczywiście u
      > roda Francuzek i Polek jest podobna? - co sądzicie?


      Francuzki są zupełnie inne z wyglądu niż Polki. Swoją drogą ciekawą ilustracją tej różnicy jest Juliette Binoche która wygląda inaczej niż Francuzki, bo ma geny babci z Częstochowy.

    • 30.10.13, 13:41
      To może z innej mańki.
      Z moich znajomych mających powodzenie zauważalnie wyższe od średniej żaden nie ma jakiejś wybitnej urody. Niektórzy mają urodę/fizyczność poniżej średniej (choć znające ich kobiety tak by nie powiedziały, bo jak mówiłem, u mężczyzny to rzecz odbierana całościowo) - np. jeden ma nawet wzrost w granicach 160.
      Dwóch gości, którzy mogliby mieć nową laskę prawie co noc, albo co drugą, wygląda tak sobie, ale mają jedną cechę wspólną: są native speakerami języka angielskiego :). To oczywiście samo w sobie nie wystarczy - są ekstrawertyczni i towarzyscy i mają świetne kompetencje społeczne, obycie w świecie, doświadczenie, itd. Niemniej żadne z nich, ani żaden z tej pierwszej kategorii, nie bazuje swojego powodzenia u kobiet na wyglądzie.
      • 30.10.13, 13:46
        yoric napisał:

        (...)"np. jeden ma nawet wzrost w granicach 160(...)"

        Mówisz,że mały ale wariat?
        No ale taki Prince, nawet na tych koturenkach był grzechu wart...
        A nasz Kaiser, taki ładny chłopak a się ze sobą męczy...
        • 30.10.13, 13:53
          Prince to inna bajka. Nawet jako facet dostrzegam plynacy z niego erotyzm. To czlowiek emanujacy perwersyjna i wyrafinowana seksualnoscia, nie da sie obok czegos takiego przejsc obojetnie.
          • 30.10.13, 14:34
            Właśnie o to chodzi, ten jest 'na świeczniku', tamten 'emauje erotyzmem', itd. Mój znajomy o którym mowa jest super-towarzyski, ma mnóstwo znajomych, jest też ekstrawagancki, niekonwencjonalny, co rodzi pewne problemy, ale z 'plusów dodatnich' - przekłada się na zainteresowanie kobiet.
            • 30.10.13, 14:43
              yoric napisał:

              > Właśnie o to chodzi, ten jest 'na świeczniku', tamten 'emauje erotyzmem', itd.
              > Mój znajomy o którym mowa jest super-towarzyski, ma mnóstwo znajomych, jest też
              > ekstrawagancki, niekonwencjonalny, co rodzi pewne problemy, ale z 'plusów doda
              > tnich' - przekłada się na zainteresowanie kobiet.

              Wiesz co, ja myślę, że to całe "powodzenie" ma bardzo wiele wspólnego z akwizycją. I działają też podobne prawa. Jak ktoś złazi całe osiedle, to szansa na to że gdzieś kupią jego towar jest większa niż, jak ktoś podda się po pierwszej klatce :)
              Są faceci, którzy wysyłają sygnały cały czas, próbują bez ustanku, każdego dnia, nie zrażają się porażkami - i na zasadzie prawa serii, to oni mają najwięcej kobiet. Mimo że kolega obok może być majętniejszy, przystojniejszy i cytuje na wyrywki literaturę piękną.
              Więc nie wiem czy to zainteresowanie kobiet nie jest przynajmniej w części pochodną jego zainteresowania nimi :)
              • 30.10.13, 14:59
                To jest oczywista oczywistość, że w domu na kanapie niczego się nie wysiedzi. Jak koleś chce zaliczać laski, to musi iść tam, gdzie one się w większych skupiskach pojawiają i próbować, próbować, próbować, bo a nuż któraś będzie bardziej pijana albo litościwa niż zwykle :D - (nie obrażać się za żarcik).

                Co wynika z pierwszego to to, że kolesie, którzy faktycznie troche tych lasek przerobili, są jednoczesnie bardzo odporni na wszelki spust na drzewo. Oni nie z tych, co po jednym zimnym spojrzeniu uciekają do kącika płakać.
                No własnie, tacy panowie mają duszę akwizytora: wyrzucają ich drzwiami, to włażą oknem. Poszczują ich psem w jednym domu, to obskoczą sąsiadów.
                Tylko że do takiego sportu musi być panu raczej wszystko jedno, jaka kobieta, duża, mała, ruda, piegowata itd. Nie może być zbyt wybredny w swych gustach, tak mi się zdaje.

                --
                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                • 30.10.13, 15:16
                  Eeeee... Panowie nie sa az tak wybredni jak myslisz, no i tez maja rozne typy urody, ktora sie podoba. Szczegolnie mysle, ze tacy zaliczacze biora jak leci byle nie przypominala skrzyzowania kozy z hipopotamem :)
                  • 30.10.13, 16:07
                    "Panowie nie sa az tak wybredni jak myslisz,"

                    Ee, no wiem przecież.
                    Chcoiaż wielu lubi pozować na wybrednych.
                    --
                    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
              • 30.10.13, 17:07
                Wszystko co tu i obok piszesz to prawda lub w większości prawda, ALE - króka piłka, jedni mają efekty (=seks), inni nie. To jest funkcją wielu rzeczy poza jakąś 'obiektywną atrakcyjnością'. Np. palaczom w pubie jest KILKA RAZY łatwiej nawiązać znajomość, niż innym - i jak to widzę, aż mnie szlag trafia, ale zdrowie jest cenniejsze :).
                • 30.10.13, 17:29
                  " palaczom w pubie jest KILKA RAZY łatwiej na
                  > wiązać znajomość, niż innym -"

                  Popieram. Nie zliczę, ile razy nawiązałam jakąś gadkę z ludźmi w knajpie czy klubie za posrednictwem fajki. Albo sie pozyczało zapalniczkę, albo ktos prosił o papieroska, albo się na paieroska wychodziło i wzajemnie do siebie usmiechało.
                  I też rzuciłam. Ale juz po znalezieniu męża :)
                  --
                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 30.10.13, 18:36
                    > I też rzuciłam

                    a ja nigdy nie paliłem :o.
                    • 30.10.13, 18:40
                      yoric napisał:
                      > a ja nigdy nie paliłem :o.

                      Tak, yoric, albo rybki albo pipki! Czas zaczac palic:)!!!!!
                  • 30.10.13, 18:48
                    rekreativa napisała:

                    > " palaczom w pubie jest KILKA RAZY łatwiej na
                    > > wiązać znajomość, niż innym -"
                    >
                    > Popieram. Nie zliczę, ile razy nawiązałam jakąś gadkę z ludźmi w knajpie czy kl
                    > ubie za posrednictwem fajki. Albo sie pozyczało zapalniczkę, albo ktos prosił o
                    > papieroska, albo się na paieroska wychodziło i wzajemnie do siebie usmiechało.
                    >
                    > I też rzuciłam. Ale juz po znalezieniu męża :)

                    I ja już nie palę. Nie przypominam sobie żeby papierosy kiedyś odegrały istotną rolę damsko-męską. W liceum paliło się w toaletach NIEkoedukacyjnych, a tamte palenia w przerwach między lekcjami były najmocniejsze jeśli chodzi o tworzenie więzi... :)
                    • 30.10.13, 18:50
                      Aaaa. Chyba jednak coś było tylko już nie pamiętam, bo w przedostatnie wakacje - gdy paliłem na wczasach wieczorem - z takiej grupy licealistek jedna mnie poprosiła o papierosa w przerwie meczy Polska-Rosja na euro i mieliśmy bardzo namiętną rozmowę przez całą przerwę i jeszcze potem na mnie zalotnie zerkała, ale ja już nie palę.
                • 30.10.13, 17:48
                  kwestia znalezienia innego pretekstu do rozpoczecia rozmowy. Moze byc ich dziesiatki :)

                  Co do seksu, to co prawda nie mam doswiadczenia, ale wydaje mi sie, ze jak startujesz do laski z zalozeniem, ze musisz ja przeleciec, to nic z tego zwykle nie ma.

                  Rozmowa z dziewczynami jest zwykle fajnym doswiadczeniem, wiec nie widze sensu, zeby facet mial sie az tak na tym seksie fiksowac :)
                  • 30.10.13, 19:03
                    > Co do seksu, to co prawda nie mam doswiadczenia, ale wydaje mi sie, ze jak star
                    > tujesz do laski z zalozeniem, ze musisz ja przeleciec, to nic z tego zwykle nie
                    > ma.

                    tak, albo trochę inaczej - jak zaczyna ci zależeć, to się spinasz i to widać, i wtedy tracisz wiarygodność jako fajny gość. Kwestia mentalności obfitości vs braku.

                    > Rozmowa z dziewczynami jest zwykle fajnym doswiadczeniem, wiec nie widze sensu,
                    > zeby facet mial sie az tak na tym seksie fiksowac :)

                    no w zasadzie tak... ale też nie do końca. Łatwo się zatrzymać na tym etapie 'gratyfikacji'. To powtarzają PUA - dużo osób jak się nauczy otwarć, to jest zachwycone, że nagle rozmawiają z tymi wszystkimi dziewczynami. To jest fajne i boją się to stracić. Tymczasem żeby pójść dalej musisz 'wykonać ruch', zaryzykować, że może jedne czy drugie laski sobie pójdę, ale z trzecim 'setem' znajomość rozwinie się do kolejnego etapu.
                    • 30.10.13, 19:05
                      yoric napisał:
                      > no w zasadzie tak... ale też nie do końca. Łatwo się zatrzymać na tym etapie 'g
                      > ratyfikacji'. To powtarzają PUA - dużo osób jak się nauczy otwarć, to jest zach
                      > wycone, że nagle rozmawiają z tymi wszystkimi dziewczynami. To jest fajne i boj
                      > ą się to stracić. Tymczasem żeby pójść dalej musisz 'wykonać ruch', zaryzykować
                      > , że może jedne czy drugie laski sobie pójdę, ale z trzecim 'setem' znajomość r
                      > ozwinie się do kolejnego etapu.

                      Taa, jak to mawia moj maz "troche sie facet odwazyc musi...":)
                    • 30.10.13, 19:18
                      Kolejny etap... Zgaduje, ze masz na mysli eskalacje i kino ? :)
                      • 30.10.13, 19:29
                        na tym etapie wszystko sie decyduje. A wlasciwie okazuje. Intencje uwodzacego staja sie jednoznaczne, podobnie jak wlasciwie jednoznaczna jest odpowiedz kobiety ;)
                      • 31.10.13, 01:06
                        Miałem na myśli wziąć numer, ale fakt, jeszcze przed tym potrzebny jest flirt i eskalacja dotykowa. No i potem są kolejne stadia. Mystery to znakomicie opisuje.
                        W ogóle 'szewc' bez butów chodzi, bo ja sam mam zachowawczy styl i za długo się czaję :/.
                        • 31.10.13, 04:01
                          A znalezienie tych dobrych momentów to chyba trudne jest. Po sobie wiem że najpierw musi się pojawić w mojej głowie myśl "weź się do roboty chłopie", z tym że raz, może dwa. Jeśli więcej- facet spalony. No chyba że prowadzi ze mną grę: "Wiem że masz chęć, ale to ja decyduję kiedy". Jesooo...już dawno nie spotkałam faceta który by mnie podkręcił;( Teraz wszystko takie pobieżne i fast-foodowe jest.

                          --
                          Czy ja sobie przeczę?
                          Bardzo dobrze, więc sobie przeczę,
                          ( Jestem wielki, we mnie są miliony)
                          Walt Whitman, Pieśń o sobie
                          • 31.10.13, 22:41
                            zawle napisała:

                            Jesooo...już dawno nie spotkałam
                            > faceta który by mnie podkręcił;( Teraz wszystko takie pobieżne i fast-foodowe j
                            > est.

                            No nie, a od babek w tym samym czasie wymagaja ciekania na szpilkach full time, trzymania 90-60-90 i szczerzenia sie uwodzaco do co lepszych portek. He? Czy ja tu czegos nie rozumiem?

                            A proppo ostatniej dyskusji o 'waznej' urodzie meskiej: ide ostatnio ulica z takim przystojniakiem, ze dech by paniom zaparlo, a ten idiota pierdzieli glupoty, ze az boli i przeglada sie w kazdej wystawie :-)

                            Pytanie: czy ja mam do tego businessu doplacac, zeby mnie ktos przelecial? No dajcie spokoj, to co dzisiaj mezczyzni w swojej masie oferuja kobietom to po najnizszej linii oporu jest. To, ze seks jest teraz tani oznacza, ze meskie rzemioslo uwodzenia padlo w calej rozciaglosci??? Bo po co sie starac tu skoro obok jeszcze taniej?
      • 30.10.13, 13:50
        Tu mnie troche masz, przyznaje, bo zaden ze znanych mi mezczyzn nie ma wyjatkowego powodzenia u kobiet. Co ciekawe, dotyczy to takze dyrektorow calkiem znaczacych instytucji. Ci ktorych mialem przyjemnosc poznac lepiej nie byli postrzegani jako samce alfa, na zasadzie "sami z siebie".
        • 30.10.13, 14:23
          Jeszcze co do gwiazd rocka, to uważam że ciężko zbadać ich realne powodzenie. Tak jak pisała reaktiva - to zainteresowane kobiety raczej docierają do nich, niż oni do kobiet. Z racji bycia na świeczniku mają znacząco ułatwione zadanie.
          Szczerze mówiąc, to nie mam pewności czy gdybyś Ty yoric ruszył na miasto i zaczął szukać kobiety, to w równorzędnej sytuacji nie znalazłbyś jej szybciej niż dziadek Jagger :)
          Zakładam oczywiście, że nie jesteś gwiazdą rocka, dla niepoznaki piszącą na naszym forum pod niewiele znaczącym pseudonimem :D
          • 30.10.13, 14:28
            tzn nie chodzi mi o to, że oni nie posuwają lasek, tylko o to czy gdyby móc w jakiś sposób przeskanować próbę losową dla jakiejś dużej populacji, to potwierdziłoby to ich atrakcyjność w tak znaczący sposób jak w praktyce to wygląda.
            Marketing, target itd.
            Pamiętasz jeszcze moją rozmowę z reaktivą i Woody'ego Alena na siłowni ? :)
            • 30.10.13, 14:30
              rekreativa, sorry za przekręcenie nicka. Jakiś kabelek mi się chyba w CPU przepalił :>
              • 30.10.13, 14:45
                Tobie mogę wybaczyć ;)
                --
                Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
          • 31.10.13, 21:19
            Mick Jagger teraz ma 70 lat, ale kiedyś także był młody i miał ten Look całkiem niezły, a dodatkowo zwierzęcy magnetyzm i sceniczny urok. Oczywiście sam Look nie tłumaczy ilości zaliczonych przez niego kobiet. Bez statusu chłopaka, który "gra w zespole", statusu bardzo mocnego w latach 60-tych i 70-tych, nie miałby takiego wzięcia.

            Ze wzrostem ilości zaliczeń pojawia się kolejny status - "gość znany z tego, ze zaliczył setki kobiet". Kobiety takich uwielbiają. W przeciwieństwie do gości z antystatusem "samotny". Samotny będzie samotny...bo jest samotny.


            Rzeczywiście jedynym wysiłkiem Jaggera była selekcja chętnych kobiet, którą zresztą na ogół zlecano ludziom z obsługi zespołu.

            Ciekawostka 1 - Bill Wyman - czyli osoba stojąca w hierarchii niżej od Jaggera - na początku istnienia Stonesów spisywał swoje zdobycze. Po roku mu się znudziło, a miał na koncie rzekomo około 200 czy 300 sztuk. A było to jeszcze przez największą eksplozją popularności Rolling Stonesów.

            Ciekawostka 2 - w późniejszym okresie działalności Stones (lata 80?) do Jaggera dostała się jedna z jego starszych groupies, nie przyszła sama, przyprowadziła mu swoją córkę.

            Nie muszę pisać, co myślę o kobietach ochoczo zamieniających się w jednorazowy, anonimowy materacyk do dmuchania przez idoli, którzy już po kwadransie ich nie pamiętają. Ładnie to współgra z lekceważeniem, którą kobiety mają dla tych mężczyzn, którzy je szanują i kochają.
            • 31.10.13, 21:51
              Jak mówil mój kolega Białorusin, Wsech dewuszek nie prejebiosz, no stremitsa nada.
              Mysle że Mike J. jest idolem Sabata.
              • 31.10.13, 21:58
                marek.zak1 napisał:
                > Mysle że Mike J. jest idolem Sabata.

                Swój do swego ciągnie?
                • 31.10.13, 22:04
                  Swój do swego?
                  Chyba raczej przyciąganie przeciwieństw.
                  --
                  Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 31.10.13, 22:07
                    rekreativa napisała:
                    > Swój do swego?
                    > Chyba raczej przyciąganie przeciwieństw.

                    Przyciąganie przeciwieństw?
                    Idol to chyba taki ktoś, kto się nam podoba i do którego chcielibyśmy być podobni lub tacy sami jak on.
                    • 31.10.13, 22:12
                      No własnie.
                      Skoro chcemy być podobni to znaczy, że nie jesteśmy podobni.
                      A podobają nam się zwykle ci, którzy mają coś, czego nie możemy podziwiać u siebie samych.
                      --
                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                      • 31.10.13, 22:38
                        rekreativa napisała:
                        > No własnie.
                        > Skoro chcemy być podobni to znaczy, że nie jesteśmy podobni.

                        No właśnie. I... wybierając sobie idola staramy się do niego upodobnić - świadomie i z wyboru.
                        Akceptujemy zachowania idola, dlatego je powielamy i staramy się być tacy sami.

                        rekreativa napisała:
                        > A podobają nam się zwykle ci, którzy mają coś, czego nie możemy podziwiać u sie
                        > bie samych.

                        Wiesz co...? :)
                        Ja tam nie mam takich dylematów, może dlatego nie potrafię podziwiać w głupozachwycie. Potrafię doceniać, a to jest różnica.
                        Zresztą, po tym co napisałaś można wysnuć wniosek, że mężczyznom dlatego podobają się kobiety lub ich pewne elementy fizyczne ;))), psychiczne też, których oni nie mogą podziwiać u siebie. I na odwrót, jeśli chodzi o kobiety.
                        • 01.11.13, 00:19
                          " Zresztą, po tym co napisałaś można wysnuć wniosek, że mężczyznom dlatego podoba
                          > ją się kobiety l"

                          Pisaliśmy w odniesieniu do układu idol - fan i to jednej płci. Sabat i Mick Jagger.
                          Co to ma wspólnego z tym, co się męzczyznom podoba w kobietach?

                          --
                          Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 31.10.13, 22:08
                    rekreativa napisała:

                    > Swój do swego?
                    > Chyba raczej przyciąganie przeciwieństw.

                    Nie da się ukryć, zdecydowanie nie jestem Mickiem Jaggerem :D
                    • 31.10.13, 22:12
                      Jak dla mnie to zaleta.
                      --
                      Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
                  • 31.10.13, 22:26
                    Przecież ja nie piszę, że jestem niespełniony i nieatrakcyjny i chciałbym mieć straszne powodzenie wsparte dużą kasą.
    • 13.01.14, 12:13
      Obejrzałem właśnie film "Rush" o rywalizacji kierowców F1 Laudy i Hunta w sezonie 1976 (polecam!).
      Po filmie poszperałem trochę w necie, szukając informacji o prywatnym życiu Laudy.
      Byłem ciekawy jak wypadek i poparzenia wpłynęły na jego życie osobiste -czy jego żona wytrwała przy nim mimo jego wyglądu (poparzona twarz). Z zaskoczeniem dowiedziałem się że ich małżeństwo trwało dość długo, co mnie jeszcze bardziej zaskoczyło to informacja iż Lauda niedawno ożenił się po raz drugi z kobietą młodszą o 30 lat.

      Przypomniał mi się ten wątek Sabata. Tak sobie myślę, że z tej wymienionej trójki: Looks, Money, Status, jednak Looks jest najmniej istotny przy założeniu że Money i Status są naprawdę wysokie. Pewnie jeszcze w niższej klasie średniej, gdzie Money to zarobki 5-10 tyś, nie jest to na tyle dużo, żeby rekompensować ew. braki w wyglądzie. Gdy jednak zaczynamy mówić o milionach i sławie międzynarodowej, to jednak Looks jakby odgrywa zdecydowanie mniejszą rolę:

      www.news.at/_storage/asset/2000510/storage/newsat:key-visual/file/18010922/leute_maenner_neu_l_lauda_niki_11.jpg
      Myślę że większość facetów to "instynktownie" odczuwa inwestując w karierę, a nie w czas na siłowni. Jednak tylko ułamek procenta osiąga szczyt piramidy na której Looks jakby przestaje się liczyć.

      Inny przykład to druga żona Stephena Howkinga (w 1995 r poślubił swoją pielęgniarkę). Z całym szacunkiem dla wielkiego umysłu Howkinga, to ciężko przyznać, że ma składnik "Look" z tej wymienionej trójki.

      www1.topfoto.co.uk/gallery/StephenHawking/images/prevs/0017044.jpg
      Co ciekawe o w tych przypadkach naprawdę wierzę w to iż te kobiety kierowały się miłością (a nie materializmem, czy żądzą sławy), to ciężko mi znaleźć choćby jeden podobny przykład gdzie jest sytuacja odwrotna -to kobieta jest chora/poparzona/zdeformowana i znajduje kochającego męża niejako bez względu na swój wygląd.
      • 13.01.14, 12:43
        No ale czy to dotyczy przecietnego zjadacza chleba ? Masz racje, facet w relacji z kobieta statystycznie rzecz ujmujac ma gorzej. Ale co z tego ? Ma sobie palnac w leb ? Nie, jest takim samym obywatelem swiata jak wszyscy inni, ma prawo do samostanowienia. Moze szukac swojej niszy, albo wrecz wypiac sie na innych i zyc po swojemu, szukajac jakichs swoich prywatnych zrodel przyjemnosci niekoniecznie zwiazanych z seksem, skoro on go nie dotyczy.
        • 13.01.14, 12:48
          Wlasnie o to chodzi Kutuzow. To bezustanne stawianie sie w kontekscie damsko-meskim MUSI byc dla pewnej grupy facetow zrodlem frustracji, bo stawia sie przed soba zadania niewykonalne. Jak sie czegos nie da zrobic to mozna albo odpuscic, albo zabic sie walac glowa w mur. Co kto lubi.
        • 13.01.14, 13:05
          sabat.77 napisał:
          > Masz racje, facet w relacj
          > i z kobieta statystycznie rzecz ujmujac ma gorzej. Ale co z tego ?

          Sabat, nie zrozumiałeś mnie. Wg mnie jest dokładnie odwrotnie. Gdy facet nie ma jednego z tych trzech składników może inwestować w dwa pozostałe. Nadal będzie atrakcyjny dla kobiety.
          Kobieta jednak ma dużo gorzej. Gdy jest bardzo mało atrakcyjna ciężko jej uzyskać wysoką atrakcyjność (w oczach mężczyzny) poprzez inwestowanie w inne zmienne.

          Jasne, że jest tutaj efekt skali - gdy jesteś Mistrzem F1, to możesz sobie pozwolić na seks z 33 Stewardesami w czasie 2 tygodni (przypadek Hunta). Gdy jesteś utalentowanym mistrzem KJS-ów (liga amatorska), to pewnie masz rwanie u lokalnych lasek interesujących się motoryzacją. Gdy zaś jesteś mistrzem swojej firmowej Skody z kratką "w diselku", to pewnie masz rwanie co najwyżej u sprzedawczyń w obsługiwanych sklepach. Czyli przesuwasz się w dół piramidy, ale nadal jakieś tam wrażenie robisz (tylko grupa docelowa trochę inna).
      • 13.01.14, 13:01
        Jedziesz po bandzie, bo NL byl mistrzem swiata w ekskluzywnej F1 i milionerem plus bardzo inteligentnym facetem (byl komentatorem F1 i slyszalem go nie raz) plus wcale tak źle nie wygląda.
        • 13.01.14, 13:12
          marek.zak1 napisał:

          > Jedziesz po bandzie, bo NL byl mistrzem swiata w ekskluzywnej F1 i milionerem p
          > lus bardzo inteligentnym facetem (byl komentatorem F1 i slyszalem go nie raz) p
          > lus wcale tak źle nie wygląda.

          Marku,

          Przecież ja mu nic nie ujmuje w kwestii jego osiągnięć. Jasne że miał Status i Money (z wymienionej trójki). Zdecydowanie jednak będę się upierał że wyglądu (po wypadku) to on nie miał:
          poeticsofspeed.files.wordpress.com/2013/04/lauda-1-sign.jpg%3Fw%3D774
          rzekłbym nawet że teraz wygląda lepiej, bo zmarszczki niejako "zakryły" poparzone partie jego twarzy więc wygląda bardziej jak inni w jego wieku.

          cdn-s3.thewrap.com/images/2013/09/niki_lauda_featured-618x400.jpg

          z takim wyglądem, bez problemu znalazł sobie żonę o 30! lat młodszą.
          • 13.01.14, 14:04
            Odnośnie wyglądu zawsze odsylam do opowiadania Janusza Makarczyka ,,Piekny Hansel", jak to piękny chłopak był olewany przez babki, a gdy na statku zeszyto mu na okrętkę ranę na twarzy, przerażone kobiety bladły i szły tam, dokad chciał. Po przybyciu do portu lekarz chciał mu tak zeszyć, żeby szrama znikneła, a on sie nie zgodził.
            NL po wypadku wyglada całkiem całkiem.
            • 13.01.14, 14:20
              marek.zak1 napisał:
              > "... jak to piękny chłopak był olewany przez babki,"

              licentia poetica

              > NL po wypadku wyglada całkiem całkiem.

              Wiesz Marku,
              W sąsiednim wątku:
              forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148964501,148965913,Re_Tak_mi_przykro_ze_po_latach_tu_wracam_.html
              Yoric zauważył, że wszystkie piszące na forum kobiety uważają się za atrakcyjne. Może Twoje podejście jest jakimś wytłumaczeniem tego fenomenu. Skoro Lauda z poparzeniami twarzy po wypadku wg Ciebie jest "całkiem całkiem" to dobrze ilustruje jak bardzo wygląd jest "względny" w zależności kogo oceniamy.

              Nie wiem tylko czy dla Ciebie piękno jest faktycznie, aż tak bardzo względne, czy starasz się po prostu twardo stać przy swoim wcześniejszym zdaniu.

              • 13.01.14, 14:29
                Kutuzowie, ja nie wspomnialem o pięknie, tylko o atrakcyjnosci. Kobieca część mojej psychiki uważa go za męskiego i atrakcyjnego. Sorry :).
                • 13.01.14, 14:41
                  marek.zak1 napisał:

                  > Kutuzowie, ja nie wspomnialem o pięknie, tylko o atrakcyjnosci. Kobieca część m
                  > ojej psychiki uważa go za męskiego i atrakcyjnego. Sorry :).

                  Marku,
                  Zerknij na tytuł wątku założonego przez Sabata. Atrakcyjność jako całość o której wspominasz jest tutaj rozbita na trzy składowe: Wygląd, Status i Pieniądze.

                  Więc wygląd jest tutaj rozpatrywany w tradycyjnym wąskim zakresie - czy ktoś jest obiektywnie ładny (atrakcyjny FIZYCZNIE), czy jako nieładny/nieatrakcyjny.

                  Tak na to patrząc trzeba obiektywnie stwierdzić że ani Lauda ani Hawking, atrakcyjni fizycznie ("z wyglądu") nie są. Mają za to pozostałe dwie składowe które powodują że są postrzegani jako atrakcyjna "partia" w oczach kobiet.
                  • 13.01.14, 14:47
                    Rozumujesz jak facet i to prowadzi Cię na manowce.. Wygląd dla Ciebie oznacza piękno/przystojność, a to nie jest tak. Wygląd dla kobiet oznacza coś innego.
                    • 13.01.14, 21:51
                      > Wygląd dla kobiet oznacza coś innego.

                      ?? co w takim razie oznacza 'wygląd' dla kobiet? Może kobiety się wypowiedzą?
                      • 13.01.14, 22:18
                        Pewnie Markowi chodzilo o rozroznienie miedzy "piekny" a "samczy", co facet niekoniecznie zauwazy...
                    • 13.01.14, 22:13
                      Wygląd dla kobiety to własnie piękno/przystojność, nie dorabiaj do prostej rzeczy niepotrzebnych filozofii.


                      --
                      „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
                      przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
    • 04.03.15, 13:33
      Właśnie trafiłem na listę par na izismile.
      Dobrze pokazuje jak porozkładane są akcenty w "Money Status Look" jeśli chodzi o męską atrakcyjność w oczach kobiety.

      izismile.com/2015/03/02/celebrity_couples_who_dont_look_well_suited_25_pics.html
      --
      "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
      • 04.03.15, 14:06
        kutuzow napisał:

        > Właśnie trafiłem na listę par na izismile.
        > Dobrze pokazuje jak porozkładane są akcenty w "Money Status Look" jeśli chodzi
        > o męską atrakcyjność w oczach kobiety.
        >
        > izismile.com/2015/03/02/celebrity_couples_who_dont_look_well_suited_25_pics.html

        Nie bardzo wiem jak rozumiec porozkladanie akcentow w tej parze:
        Hugh Jackman and Deborra-Lee Furness? ;-)
        (przy zalozeniu, ze niewiele o tych ludziach wiem, patrzac tylko na sam Look)
        --
        Bad boys aint no good,
        good boys aint no fun.
      • 04.03.15, 14:12
        :o
        Co na tej liscie robi wspaniale zbudowany i wysportowany Kliczko?? Szok...
        • 04.03.15, 14:47
          sabat.77 napisał:

          > :o
          > Co na tej liscie robi wspaniale zbudowany i wysportowany Kliczko?? Szok...

          Tez sie nad nim pochylilam ale myslalam, ze to moze moje sportowe niszowe zboczenia sie odzywaja, a moze, ze mial pewnie nieraz zlamany nos...
          --
          Bad boys aint no good,
          good boys aint no fun.
          • 04.03.15, 15:44
            hello-kitty2 napisała:

            > sabat.77 napisał:
            >
            > > :o
            > > Co na tej liscie robi wspaniale zbudowany i wysportowany Kliczko?? Szok..
            > .
            >
            > Tez sie nad nim pochylilam ale myslalam, ze to moze moje sportowe niszowe zbocz
            > enia sie odzywaja, a moze, ze mial pewnie nieraz zlamany nos...

            Mimo tego wciaz jest bardzo przystojnym mezczyzna, ktory w dodatku laczy to z niezlym majatkiem, inteligencja, slawa i wielka odwaga cywilna. On jest jak grecki polbog, kto ukladal ta liste!? Stevie Wonder?
      • 05.03.15, 00:44
        Mój typ - pary nr 10 i 23.
        :D
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.