Dodaj do ulubionych

Opiekuńczy ojcowie sami się kastrują - testosteron

14.11.13, 23:55
W dyskusji do wczorajszego wątku bogini o "równym" przejęciu kobiecych ról przez udomowionych mężczyzn i przy dzieciach z czego miałoby wynikać dla mężczyzn więcej seksu i pożądania, trochę faktów co jest dla mnie kolejnym postulatem życzeniowej rzeczywistości.
Testosteron decyduje o podświadomej atrakcyjności mężczyzny. I bardziej zaangażowane ojcostwo tym większa katastrofa dla poziomu testosteronu, męskości, libido, atrakcyjności seksualnej ale także także przecież motywacji do rywalizacji w życiu zawodowym, szansy awansu i przedsiębiorczości, wszystko co wpływa na kobiece pożądanie i uznanie dla mężczyzn. Przecież to podstawowa sprzeczność.

kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/opiekunczy-ojcowie-maja-mniejsze-jadra/6b0fz
news.dziecigwiazd.pl/218/rewelacyjne-odkrycie-meskie-hormony-tez-buzuja-kiedy-na-swiat-przychodzi-dziecko
www.rmf24.pl/nauka/news-dziecko-w-sypialni-obniza-ojcu-testosteron,nId,633237?f=l
www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/kariera-i-sukcesy-w-pracy-zaleza-od-poziomu-testosteronu_34841.html
www.rmf24.pl/nauka/news-dziecko-podnosi-ojcu-poziom-rozsadku,nId,985065
Edytor zaawansowany
  • rekreativa 15.11.13, 01:01
    Jeśli temu ojcu obniża się testosteron i skupia się on bardziej na dziecku, a nawet odczuwa przyjemność z opieki nad nim podobnie jak matka, to równoczesnie zmniejsza mu się zpotrzebowanie na seks. Czy nie?
    Bo jeśli spada mu też libido, to w czym problem?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • marek.zak1 15.11.13, 08:57
    Fundamentalnie się nie zgadzam. Facet ma 2 natury, jedną testosteronowego macho, wojownika, a może i chama, druga - opiekuna swojej kobiety i swoich dzieci. Czule i oddanie opiekowanie się sie rodziną, dobroć,łagodność, jest następstwem dominacji tejże opiekuńczości, dobroci i czułości a nie jej przyczyną. Tak więc myli się skutki z przyczynami.
  • kag73 15.11.13, 11:11
    marek.zak1 napisał:

    > Fundamentalnie się nie zgadzam. Facet ma 2 natury, jedną testosteronowego macho
    > , wojownika, a może i chama, druga - opiekuna swojej kobiety i swoich dzieci. C
    > zule i oddanie opiekowanie się sie rodziną, dobroć,łagodność, jest następstwem
    > dominacji tejże opiekuńczości, dobroci i czułości a nie jej przyczyną. Tak więc
    > myli się skutki z przyczynami.

    Ja sie chyba z Toba zgadzam, marek! Tzn. jak dla mnie kazdy facet ma takie dwie natury i w zaeznosci co jest potrzebne to sie wyzwala:)
  • marek.zak1 15.11.13, 11:23
    Rodzina to jest organizacja, jak firma, gdzie wszystko musi funkcjonować. Samą dobrocią daleko sie nie zajedzie. Przykład. Nauczyłem troje moich dzieci angielskiego. Angielski był codziennie przez wiele lat tak po 25-30 minut. One wiedzały, że musza to robić, bo jak nie....sankcje.
    One wiedziały, ze angielski być musi, choćby się waliło, paliło tak, że same przychodziły i mówiły: ,,tata, angielski, bo potem mamy film/...).
  • kag73 15.11.13, 11:35
    marek.zak1 napisał:

    > Rodzina to jest organizacja, jak firma, gdzie wszystko musi funkcjonować. Samą
    > dobrocią daleko sie nie zajedzie. Przykład. Nauczyłem troje moich dzieci angiel
    > skiego. Angielski był codziennie przez wiele lat tak po 25-30 minut. One wiedza
    > ły, że musza to robić, bo jak nie....sankcje.
    > One wiedziały, ze angielski być musi, choćby się waliło, paliło tak, że same pr
    > zychodziły i mówiły: ,,tata, angielski, bo potem mamy film/...).

    To nie znaczy, ze byles cham i macho. Po prostu dzieci mialy jakies tam swoje obowiazki, ktorych sie trzymaliscie i tyle.
  • hello-kitty2 15.11.13, 17:35
    marek.zak1 napisał:

    > Rodzina to jest organizacja, jak firma, gdzie wszystko musi funkcjonować. Samą
    > dobrocią daleko sie nie zajedzie. Przykład. Nauczyłem troje moich dzieci angiel
    > skiego. Angielski był codziennie przez wiele lat tak po 25-30 minut. One wiedza
    > ły, że musza to robić, bo jak nie....sankcje.
    > One wiedziały, ze angielski być musi, choćby się waliło, paliło tak, że same pr
    > zychodziły i mówiły: ,,tata, angielski, bo potem mamy film/...).

    Ooo a od jakiego wieku zaczales?
  • marek.zak1 15.11.13, 18:43
    Jak najstarsza miała 5 lat.
    Obejrzyj koniecznie sex lwów. Zobaczysz, że bedziesz zawiedziona jakością, bo kopuluja dziennie wiele razy, więc pod tym względem sa fantastyczne. Poza tym cos dla ciebie, lwice sie ewidentnie swoich kopulantów boją.
    Odnośnie opisanej sceny, ja piszę o totalnej ekstazie i z autopsji. Jesli w pobliżu są dzieci/teściowie/współlokatorzy, ekstazy nie ma.
  • hello-kitty2 15.11.13, 19:26
    marek.zak1 napisał:

    > Jak najstarsza miała 5 lat.
    > Obejrzyj koniecznie sex lwów. Zobaczysz, że bedziesz zawiedziona jakością, bo k
    > opuluja dziennie wiele razy, więc pod tym względem sa fantastyczne. Poza tym co
    > s dla ciebie, lwice sie ewidentnie swoich kopulantów boją.
    > Odnośnie opisanej sceny, ja piszę o totalnej ekstazie i z autopsji. Jesli w pob
    > liżu są dzieci/teściowie/współlokatorzy, ekstazy nie ma.

    Kopulant :-)))))) Fajna terminologia ale boje sie, ze u Loppe nie przejdzie.

    Seks ogladalam pare razy i masz racje jest tam fajna dominacja kopulanta :-) Jakosc no coz w gruncie rzeczy chodzi o rabanke prowadzaca do unasiennienia (tez fajne slowo ale nie wiem czy poprawnie stosuje). Ciekawe co mojemail opowie o tej stacji?

    Najstarsza miala 5? To jak Ty ich zmotywowales/utrzymawales ich koncentracje, przeciez to male dzieci?
  • mojemail3 15.11.13, 20:15
    hello-kitty2 napisała:

    (...)"Ciekawe co mojemail opowie o tej stacji?(...)"

    Kitty,co tu opowiadać, chodziło mi o to,że zwierzęta mają ruję,łatwo zauważalną, w przeciwieństwie do ludzi...

  • hello-kitty2 15.11.13, 21:03
    mojemail3 napisała:

    > Kitty,co tu opowiadać, chodziło mi o to,że zwierzęta mają ruję,łatwo zauważalną
    > , w przeciwieństwie do ludzi...

    Ooo a jak wspomnialas, ze warto sie przejsc i zobaczyc to myslalam, ze chodzilo o cos wiecej. U wysokolibidowcow tez raczej zauwazalna :) Kiedys mi powiedzial jeden wl-facet: 'ja mam owulacje caly czas' :)
  • marek.zak1 15.11.13, 20:17
    15-20 minut nie było problemu. Potem trochę dłużej, ale nigdy ponad 30. Ważne , że codziennie,w tym weekendy. U lwów może miało byc jak w komunie - ilośc miała przejść w jakość. Czy sie sprawdziło - nie wiem.
  • kag73 15.11.13, 20:23
    marek.zak1 napisał:
    > 15-20 minut nie było problemu. Potem trochę dłużej, ale nigdy ponad 30. Ważne
    > , że codziennie,w tym weekendy.

    Tak, dobra metoda, wiecej takie male dzieciaki nie wydola.
    I co mowia po angielsku? Nauczyly sie?


  • marek.zak1 15.11.13, 21:29
    Oczywiscie. Wszyscy mowią b. dobrze, syn pracował w UK ponad rok a najmłodsza własnie skończyła n a UW tłumaczenia specjalistyczne - angielski i niemiecki.
    Wytrwałośc czyni cuda :)
  • kag73 15.11.13, 21:35
    marek.zak1 napisał:

    > Oczywiscie. Wszyscy mowią b. dobrze, syn pracował w UK ponad rok a najmłodsza w
    > łasnie skończyła n a UW tłumaczenia specjalistyczne - angielski i niemiecki.
    > Wytrwałośc czyni cuda :)

    Szacun dla Ciebie! Masz naprawde sporo energii, trzeba Ci to oddac!
  • urquhart 15.11.13, 21:35
    kag73 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > 15-20 minut nie było problemu. Potem trochę dłużej, ale nigdy ponad 30.
    > Ważne
    > > , że codziennie,w tym weekendy.
    >
    > Tak, dobra metoda, wiecej takie male dzieciaki nie wydola.
    > I co mowia po angielsku? Nauczyly sie?

    Ja stawiam u na samomotywacje i zarażanie entuzjazmem.
    Zawsze mówiłem synowi że ma uczyć się tego co lubi i co go pasjonuje a resztę aby zaliczyć . Startuje teraz na olimpiadach w 2 dziedzinach i dzielimy sie naukowymi odkryciami.
    Angielki raczej pokazywałem mu do czego jest potrzebny inspirując i niezbędny pomagając tłumaczyć filmy , komiksy i gry po angielsku.
    Córa dopiero poszła do szkoły.
    Ze mną też nigdy nikt nie siedział przy lekcjach, to ja udzielałem korepetycji za kasę.
  • kag73 15.11.13, 21:41
    urquhart napisał:
    > Ja stawiam u na samomotywacje i zarażanie entuzjazmem.
    > Zawsze mówiłem synowi że ma uczyć się tego co lubi i co go pasjonuje a resztę a
    > by zaliczyć . Startuje teraz na olimpiadach w 2 dziedzinach i dzielimy sie nauk
    > owymi odkryciami.

    Nie, nie, ja mysle, ze tak latwo nie ma u takich malych dzieciakow, zwlaszcza, ze tutaj chodzi o cos poza szkolnego. Tym bardziej, ze dzieciaki chca i maja chec CZASEM ale nie codziennie. To kwestia konsekwencji ze strony rodzica, wtedy dziecia sie aranzuje bo widzi, ze wyjscia nie ma i sprzeciw nic nie pomoze. Stad potem przyzwyczajenie i rutyna.
  • marek.zak1 15.11.13, 21:52
    Wlaśnie. Chodzi o nieuchronność. Tak jak mycie zębów. Jak wiadomo, że trzeba, to sie robi i koniec.
    To byl mój autorski pomysł. Angielski, umiejętnośc pływania i prawo jazdy. Dalej musza sobie radzić :)
  • hello-kitty2 15.11.13, 23:39
    marek.zak1 napisał:

    > Wlaśnie. Chodzi o nieuchronność. Tak jak mycie zębów. Jak wiadomo, że trzeba, t
    > o sie robi i koniec.
    > To byl mój autorski pomysł. Angielski, umiejętnośc pływania i prawo jazdy. Dale
    > j musza sobie radzić :)

    Hmm, ja oceniam swoje umiejetnosci nauki jako bliskie zeru, jak sie nie nauczy sam ode mnie lub od kogos innego to nie bedzie umial :-) Po prostu nie slucha i robi co chce. Godziny spedzone na basenie w dwojke, moje umiejetnosci plywackie, moje liczne proby ukladania cwiczen w wodzie o kant dupy. Ja stylem klasycznym, on zajety nurkowaniem. Nie umiem zadnej lekcji ustrukturalizowac. Inna rzecz, ze tez nie ma presji, bo system nauczy i akurat tu to jest pewne. Angielski w szkole sredniej jest jedynym obowiazujacym przedmiotem obok holenderskiego, nawet matma nie jest obowiazkowa. A w TV nie ma tlumaczenia trzeba czytac napisy, a jak dzieciak jeszcze nie umie tak szybko czytac, a chce ogladac, to sie tak czy siak nauczy.
  • kag73 15.11.13, 23:47
    Kitty, nauka plywania zaczyna sie od nurkowania, czyli w normie:)) Poza tym ja zauwazylam, ze w przypadku takich aktywnosci jak plywanie, narty, inne sporty ktos obcy/instruktor zrobi to zdecydowanie lepiej niz rodzic. Bo z rodzicem dziecko pogrywa, podskakuje, robi swoje a instruktora slucha i tyle, czasem rodzic mieknie itd. Poza tym wszystkie dzieci robia, on tez musi i robi jak kaza:)
    Niemniej jednak mamy praktyke z home schooling i owszem niezle efekty. Ale nie zawsze jest latwo zmotywowac dziecko, zwlaszcza kiedy alternatywy sa duuuuzo lepsze a za oknem slonce:)



  • hello-kitty2 16.11.13, 01:26
    kag73 napisała:

    > Kitty, nauka plywania zaczyna sie od nurkowania, czyli w normie:)) Poza tym ja
    > zauwazylam, ze w przypadku takich aktywnosci jak plywanie, narty, inne sporty k
    > tos obcy/instruktor zrobi to zdecydowanie lepiej niz rodzic. Bo z rodzicem dzie
    > cko pogrywa, podskakuje, robi swoje a instruktora slucha i tyle, czasem rodzic
    > mieknie itd. Poza tym wszystkie dzieci robia, on tez musi i robi jak kaza:)
    > Niemniej jednak mamy praktyke z home schooling i owszem niezle efekty. Ale nie
    > zawsze jest latwo zmotywowac dziecko, zwlaszcza kiedy alternatywy sa duuuuzo le
    > psze a za oknem slonce:)

    Tez zauwazylam, ze z obca osoba instruktujaca idzie gladko. Rowniez idzie lepiej w grupie, bo albo jest konkurencja albo jest zabawa i to motywuje. A co to jest home schooling? Rozumiem, ze to lekcje w domu. Ale kto to prowadzi?

    Ja jeszcze mam nadzieje, ze jednak sie cos tam uczy, nawet jak to na nauke nie wyglada :)
  • marek.zak1 16.11.13, 08:39
    Trzeba być autokratą, przynajmniej czasami :). Dzieci same nie chcą sie uczyc właściwie nigdy. Zawsze, jak napisalaś, jest coś ciekawszego.
  • kag73 16.11.13, 16:51
    hello-kitty2 napisała:
    " A co to jest home schooling? Rozumiem, ze to lekcje w domu. Ale kto to prowadzi?"

    Nauczanie indywidualne. Kiedy jestesmy w cieplych krajach, dzieciak jakies 5 miesiecy nie chodzi do szkoly, wiec my go uczymy w domu, tzn. maz i ja.
  • hello-kitty2 16.11.13, 17:47
    kag73 napisała:

    > Nauczanie indywidualne. Kiedy jestesmy w cieplych krajach, dzieciak jakies 5 mi
    > esiecy nie chodzi do szkoly, wiec my go uczymy w domu, tzn. maz i ja.

    To ciekawe. Kiedys dawno jeszcze w Polsce slyszalam o takim pomysle w rodzinie, w ktorej rodzice uwazali, ze zapewnia dziecku lepsza edukacje, jak nie bedzie chodzilo do szkoly, a oni sami beda go ksztalcic w domu ale to chyba nie przeszlo.

    To taki system czasowego, domowego nauczania przez rodzicow jest honorowany przez system edukacji w kraju, w ktorym syn chodzi do szkoly? Tzn czy nie musi wtedy po powrocie do domu powtarzac tego materialu w szkole? Czy Wy jestescie jakos specjalnie szkoleni do tego indywidualnego nauczania? Czy to moze trwac do nieokreslonego wieku dziecka?
  • kag73 16.11.13, 17:58
    > To taki system czasowego, domowego nauczania przez rodzicow jest honorowany prz
    > ez system edukacji w kraju, w ktorym syn chodzi do szkoly? Tzn czy nie musi wte
    > dy po powrocie do domu powtarzac tego materialu w szkole? Czy Wy jestescie jako
    > s specjalnie szkoleni do tego indywidualnego nauczania? Czy to moze trwac do ni
    > eokreslonego wieku dziecka?

    Wlasnie dlatego wybralismy UK, bo tutaj jest obowiazek edukacji a nie obowiazek szkolnictwa(chodzenia do szkoly), czyli mozesz zabrac dzieciaka ze szkoly i uczyc go sama a nam o to chodzilo, bo chcemy zima wyjezdzac i nie byc przywiazani do jednego miejsca. Nic nie musial powtarzac, wracal do szkoly i jechane z materialem dalej, bo zwyczajnie daje rade. Nie nie jestesmy "specjalnie szkoleni".
    Nie wiem jeszcze do jakiego wieku jest to mozliwe.
    Jezeli zostawalabym na miejscu, nie pisalabym sie na uczenie dziecka w domu, wolalabym, zeby schodzil do szkoly ze wzgledu na kontakty socjalne z dziecmi itd. Mnie chodzi tylko o pewna mobilnosc.

  • kutuzow 15.11.13, 15:14
    kag73 napisała:
    > Ja sie chyba z Toba zgadzam, marek! Tzn. jak dla mnie kazdy facet ma takie dwie
    > natury i w zaeznosci co jest potrzebne to sie wyzwala:)

    Rozumiem, że wg Ciebie i Marka hormony to wielka ściema -taka zasłona dymna?
    Po co w takim razie na forum padają pytania do kobiet czy sobie hormony zbadała?
    Czemu w sąsiednim wątku poruszasz Kag kwestie tabletek anty na libido.
    Skoro hormony nie mają wpływu, a wszystko sobie można samemu "przełączyć" z jednego trybu, to jaki jest sens tamtych porad?
    Rozumiem że wg Marka niezaleznie od poziomu testosteronu "prawdziwy" facet może zmieniać "role", być albo opiekuńczy, albo super meski (czyli dobrym kochankiem). Czy postulujesz że kobiety moga tak samo zmieniać...a w domyśle te które tego nei robią to widać im się nie chce.
  • rekreativa 15.11.13, 15:26
    Podpiszę się pod Twym postem.
    Nad czym jak nad czym, ale nad gospodarką hormonalną to kontroli świadomej nie mamy zadnej.
    Nie jestesmy w stanie zrobić tak, żeby nam hormon taki i owaki wzrósł albo spadł. Nie ma czegoś takiego jak "przełączanie się"...
    Dlatego zawsze mnie irytują i śmieszą te pretensje do babek o "prolaktynowe zapalenie mózgu" i szybujące w dół libido - jakby to ich wina była, że im się prolaktyna wydziela.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • mojemail3 15.11.13, 15:36
    rekreativa napisała:
    > Dlatego zawsze mnie irytują i śmieszą te pretensje do babek o "prolaktynowe zap
    > alenie mózgu" i szybujące w dół libido - jakby to ich wina była, że im się prol
    > aktyna wydziela.

    Mogą sobie kobitki łyknąć bromergon, tylko nie wiem, czy można go brać jak się karmi dziecko...
    Przy okazji, znam przypadek mężczyzny, z wysokim poziomem testosteronu, furiat, choleryk, ciężki charakter...Podczas terapii hormonalnej przy nowotworze prostaty ( podawane są kobiece hormony) zmienił się nie do poznania, cudowny, czuły, empatyczny człowiek...
  • hello-kitty2 15.11.13, 17:50
    mojemail3 napisała:

    > > Mogą sobie kobitki łyknąć bromergon, tylko nie wiem, czy można go brać jak się
    > karmi dziecko...
    > Przy okazji, znam przypadek mężczyzny, z wysokim poziomem testosteronu, furiat,
    > choleryk, ciężki charakter...Podczas terapii hormonalnej przy nowotworze pros
    > taty ( podawane są kobiece hormony) zmienił się nie do poznania, cudowny, czuły
    > , empatyczny człowiek...

    Ja pierdziele ale historia. Wyszlo jakby to nie jego winna byla :-) Chyba sobie zbadam hormony kiedys.
  • kag73 15.11.13, 15:37
    kutuzow napisał:
    > Rozumiem, że wg Ciebie i Marka hormony to wielka ściema -taka zasłona dymna?
    > Po co w takim razie na forum padają pytania do kobiet czy sobie hormony zbadała
    > ?
    > Czemu w sąsiednim wątku poruszasz Kag kwestie tabletek anty na libido.
    > Skoro hormony nie mają wpływu, a wszystko sobie można samemu "przełączyć" z jed
    > nego trybu, to jaki jest sens tamtych porad?
    > Rozumiem że wg Marka niezaleznie od poziomu testosteronu "prawdziwy" facet może
    > zmieniać "role", być albo opiekuńczy, albo super meski (czyli dobrym kochankie
    > m). Czy postulujesz że kobiety moga tak samo zmieniać...a w domyśle te które te
    > go nei robią to widać im się nie chce.
    Oczywiscie, ze hormony to nie sciema, maja wplyw na libido, stad tez zdarzaja sie wahania/spadki/zmiany libido zaleznie od czynnikow zewnetrznych/okolicznosci/wieku. Niemniej jednak mamy jeszcze rozum i normy spoleczne/moralne ktore determinuja nasze dzialania/zachowania.
    Na podniesieni libido mozna: odstawic pigulki, zaczac uprawiac sport(podnosi poziom testosteronu), zmienic sposob odzywiania, lykac jakies preparaty, np.
    Ja chcialam tylko powiedziec, ze moim zdnaniem, facet moze byc opiekunczym ojcem i dobrym kochankiem. To mi sie nie wyklucza. Tak samo jak kobieta moze byc matka i kochanka. Tez mi sie nie wyklucza.
    I teraz mi sie jawi taki obrazek: malutka dziewczyneczka podchodzi do Kutuzowa i mowi "Tatusiu, bo Ty jestes taki kochany i fajny, pograj ze mna troche w pileczke" i sie usmiecha chwyta za rake. Hmm, kutuzow idzie, lagodny jak baranek. A wieczorem podchodzi do kutuzowa jego seksi laska chwyta za posladek jedna, za rozporek druga...No i co kutuzow robi? Hmm, spoko daje sie uwiezc. I to funkcjonuje bardzo czesto funkcjonuje, moim zdaniem.
  • kutuzow 15.11.13, 16:07
    kag73 napisała:
    > Ja chcialam tylko powiedziec, ze moim zdnaniem, facet moze byc opiekunczym ojce
    > m i dobrym kochankiem. To mi sie nie wyklucza. Tak samo jak kobieta moze byc ma
    > tka i kochanka. Tez mi sie nie wyklucza.

    Owszem moze być czułym kochankiem, ale hormony sprawią że będzie miał mniejsze libido, więc będzie dużo rzadziej inicjował seks. Tak jak pigułka anty obniża niektórym kobietom libido. Nadal mogą być super kochankami, ale rzadziej (niż byłyby bez pigułki).

    Z tym chwytaniem za rękę to trochę nie tak. Zobacz że na forum nie jedna z Pań tu pisze jak to sie stara, za rękę chwyta, bielizne seksi wdziewa, a facet nic -jak ochoty nie miał tak nie ma.
  • kag73 15.11.13, 16:49
    kutuzow napisał:
    > Owszem moze być czułym kochankiem, ale hormony sprawią że będzie miał mniejsze
    > libido, więc będzie dużo rzadziej inicjował seks. Tak jak pigułka anty obniża n
    > iektórym kobietom libido. Nadal mogą być super kochankami, ale rzadziej (niż by
    > łyby bez pigułki).
    To tez dlatego maja odstawic/zmienic pigulke na cos innego np.
    I czy facet ma dzieci czy nie, nazywa sie, ze po 29 roku zycia poziom testosteronu u mezczyzn spada, wiadomo, ze 40 to nie 20. Do tego cale lata z jedna/jendym i tym samym to tez nie to samo co ciagle z innymi i poczatkowa fascynacja. Do tego dostepnosc, po co dzis, zmeczeni jestesmy, mozna jutro.
    > Z tym chwytaniem za rękę to trochę nie tak. Zobacz że na forum nie jedna z Pań
    > tu pisze jak to sie stara, za rękę chwyta, bielizne seksi wdziewa, a facet nic
    > -jak ochoty nie miał tak nie ma.

    Nie za reka maja chwytac, tylko za posladek:))
    I nie da sie tego az tak uogolnic, bo: moze z nia nie chce a chodzi na bok/wali konia, bo znudzil sie zona/ nie podoba mu sie juz ona, moze spadl mu testosteron, bo ma 20 lat wiecej na karku a moze juz od poczatku za duzo testosteronu nie mial. Kto to wie?
    Jedno jest pewne: z dziecmi czy bez i tak sie wszyscy zestarzejemy:(
  • mojemail3 15.11.13, 17:48
    kag73 napisała:

    "(...)Jedno jest pewne: z dziecmi czy bez i tak sie wszyscy zestarzejemy:("

    I wylądujemy na śmietniku ewolucji;-)
  • bgz0702 15.11.13, 09:41
    urquhart napisał:

    > W dyskusji do wczorajszego wątku bogini o "równym" przejęciu kobiecych ról prze
    > z udomowionych mężczyzn i przy dzieciach z czego miałoby wynikać dla mężczyzn
    > więcej seksu i pożądania, trochę faktów co jest dla mnie kolejnym postulatem ży
    > czeniowej rzeczywistości.
    > Testosteron decyduje o podświadomej atrakcyjności mężczyzny. I bardziej zaangaż
    > owane ojcostwo tym większa katastrofa dla poziomu testosteronu, męskości, libid
    > o, atrakcyjności seksualnej ale także także przecież motywacji do rywalizacji w
    > życiu zawodowym, szansy awansu i przedsiębiorczości, wszystko co wpływa na kob
    > iece pożądanie i uznanie dla mężczyzn. Przecież to podstawowa sprzeczność.
    >
    > kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/opiekunczy-ojcowie-maja-mniejsze-jadra/6b0fz
    > news.dziecigwiazd.pl/218/rewelacyjne-odkrycie-meskie-hormony-tez-buzuja-kiedy-na-swiat-przychodzi-dziecko
    > www.rmf24.pl/nauka/news-dziecko-w-sypialni-obniza-ojcu-testosteron,nId,633237?f=l
    > www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/kariera-i-sukcesy-w-pracy-zaleza-od-poziomu-testosteronu_34841.html
    > www.rmf24.pl/nauka/news-dziecko-podnosi-ojcu-poziom-rozsadku,nId,985065

    przecież to jakieś jaja Urqu. Kiedys pisałeś o braku zaangażowania ze strony ojca i tego katastroficznych skutkach dla jego nawet doroslego potomstwa. I tu jechałeś trochę z taką podpuchą do forumowiczek żeby sobie zrobiły autorefleksję bo to był czynnik winny za feministyczne ciągotki wg ciebie, a teraz przedstawiasz argumenty które mają służyć usprawiedliwieniu takich tatusiów bo to bardzo męskie cechy w nich wyzwala. Kochany, najbardziej męskie cechy mogą pójść się pieprzyć jako niedoceniane, kiedy brak zaspokojenia podstawowej potrzeby takiej jak poczucie bezpieczeństwa i przynależności szeroko rozumiane
  • hello-kitty2 15.11.13, 10:35
    Ja to wszystko co postuluje Urqu potwierdzam. Zauwazylam taka relacje: do roku po urodzeniu dziecka wszystko sie wokol dziecka krecilo u nas obojgu (czyli co? spadl ten testosteron, tak?), ciagle wazenia czy wpadlo juz kolejne pol kilo, kiedy zrezygnuje z kolejnego karmienia, kiedy zacznie przesypiac cala noc, kiedy pierwszy zabek, kiedy pierwszy krok, tony zdjec.

    A teraz? Po roku JA sie z tego snu obudzilam, jak pisala sea sea w innym watku: nagle pstryk i mi sie odwidzialo i przestawilo. I najgorsze, ze tylko mnie. Chyba wolalabym byc nadal tak wkrecona. Nie potrafie tego wyjasnic dlaczego tak sie stalo? A moj partner sie nie obudzil. Dla dziecka moze dobrze, a dla naszego zwiazku prosta pochyla. Nic sie nie da zrobic, jest tak niemeski, ze mi sie niedobrze robi. Przyklad: bawi sie w zapasy z synem, syn go ostro oklada, a ten krzyczy do mnie (symulowanym na dziecinny!!!!) glosem: MAMA MAMA! 'Kurwa mac, nie jestem twoja matka!' mysle sobie. Mezczyzna, ktory zwraca sie do swojej kobiety per 'mama' bedzie walil gruche do usranej smierci, chocby podloga i kibel blyszczaly dzieki niemu jak lustro, a wszystkie rzeczy dziecka byly wyprane i wyprasowane, co moj parner zreszta czyni. I chociaz doceniam i szanuje ta prace jego, wklad w dziecko to nie przelamie sie na seks z nim. Nie da rady. Do tego sie zapuscil i nie inwestuje czasu w nas (wrecz mu szkoda czasu na mnie/na nas i pieniedzy) tylko caly czas laduje w dziecko. On ma takie rozumienie swiata: na nas oszczedzamy do maximum, a wszystko co zaoszczedzimy ladujemy w dziecko. Plakac mi sie chce jak na to patrze wiec tworze sobie rownolegle zycie i swoj swiat, bo w tym rodzinnym to juz jestem martwa. Z domu jestem wyprowadzona mentalnie juz od dawna i nie ma znaczenia czy tam mieszkam czy nie. Moja obecnosc to tylko pozory. Prawda jest taka, ze mnie tam nie ma, nawet jak sie smiejemy i nie klocimy i jest fajnie.

    Pytanie: jaka lekture mam mu podsunac w jezyku ang zeby to zrozumial? Buss jest za naukowy, to musi byc cos lzejszego.
  • mojemail3 15.11.13, 10:40
    hello-kitty2 napisała:

    (...)"Chyba wolalabym byc nadal tak wkrecona. Nie potrafie tego wyjasnic dlaczego tak sie stalo? A moj partner sie nie obudzil. Dla dziecka moze dobrze, a dla naszego zwiazku prosta pochyla. Nic sie nie da zrobic, jest tak niemeski, ze mi sie niedobrze robi (...)"

    No Kitty, no co się stało, no wielkie halo, naszym facetom nieco spadł testosteron, a babom koło 40 tki jak my, też hormony do mózgu uderzają..."Ostatnie podrygi zdychającej ostrygi" przed menopauzą...Tylko się nie obraż, bo ja też o sobie z dystansem piszę ;-)
    Ja tam wolę wiernego monogamistę niż psa na obce baby...
  • hello-kitty2 15.11.13, 10:47
    mojemail3 napisała:

    > No Kitty, no co się stało, no wielkie halo, naszym facetom nieco spadł testoste
    > ron, a babom koło 40 tki jak my, też hormony do mózgu uderzają..."Ostatnie podr
    > ygi zdychającej ostrygi" przed menopauzą...Tylko się nie obraż, bo ja też o sob
    > ie z dystansem piszę ;-)

    No cos Ty, ja sie nigdy nie obrazam :-)
    To na cholere istnieje ten mechanizm 'ryczacej czterdziestki', bo chyba tak to sie nazywa? Po co nam to? Jak to ma funkcje, ze nam sie teraz chce?

    > Ja tam wolę wiernego monogamistę niż psa na obce baby...

    Nie kupuje tego mojemail. Tu siedzi jakis haczyk :) Bo pisalas, ze maz podoba sie innym kobietom. Dlaczego sie podoba zatem? Czy tu nie jest pies pogrzebany?
  • mojemail3 15.11.13, 10:54
    hello-kitty2 napisała:
    > To na cholere istnieje ten mechanizm 'ryczacej czterdziestki', bo chyba tak to
    > sie nazywa? Po co nam to? Jak to ma funkcje, ze nam sie teraz chce?
    >
    A ja wiem? Może taka kompensacja na pocieszenie,zanim wszystko przeminie?


    > Nie kupuje tego mojemail. Tu siedzi jakis haczyk :) Bo pisalas, ze maz podoba s
    > ie innym kobietom. Dlaczego sie podoba zatem? Czy tu nie jest pies pogrzebany?

    Bo jest uroczym i wartościowym człowiekiem, z poczuciem humoru...Ale na inne baby nie leci, choć zauważa, ma spadek formy ogólnie, ale jakoś to przetrwamy...
    Widzisz, my mamy chyba dość mocno ugruntowane poczucie rzeczywistości i przekonanie, że wszystko przemija, zły czas też. Teraz cieszymy się tym czym można;-) rodziną...
    Obserwowałam to u swoich rodziców, a po 50 tce znowu jakaś nowa energia w nich wstąpiła(choć ojciec depresyjki miał do 60 tki...)
  • kag73 15.11.13, 10:58
    hello-kitty2 napisała:

    > To na cholere istnieje ten mechanizm 'ryczacej czterdziestki', bo chyba tak to
    > sie nazywa? Po co nam to? Jak to ma funkcje, ze nam sie teraz chce?
    >
    Juz to kiedys pislam, kobiety popelniaja blad biorac sobie starszego faceta, powinny brac o jakies 10 lat mlodszego;))

    > Nie kupuje tego mojemail. Tu siedzi jakis haczyk :) Bo pisalas, ze maz podoba s
    > ie innym kobietom. Dlaczego sie podoba zatem? Czy tu nie jest pies pogrzebany?

    A dlaczego milaby sie nie podobac, jezeli jest przystojny i nie brzuchaty? To, ze ktos ma z wiekiem mniej testosteronu nie znaczy, ze musi zle wygladac:)
  • mojemail3 15.11.13, 11:03
    kag73 napisała:

    > Juz to kiedys pislam, kobiety popelniaja blad biorac sobie starszego faceta, po
    > winny brac o jakies 10 lat mlodszego;))

    Kag, najlepiej, to byłoby mieć trzech mężów, starszy na początku, bo poczucie bezpieczeństwa,potem młodszy na czas "ryczącej 40 tki" a potem ? to już w zależności od upodobań, jak młodszy dla młodszej porzuci...
    Jak to mówią "mądrzy" ludzie są to rozwiązania "najbardziej optymalne" ;-)

    > A dlaczego milaby sie nie podobac, jezeli jest przystojny i nie brzuchaty? To,
    > ze ktos ma z wiekiem mniej testosteronu nie znaczy, ze musi zle wygladac:)


    Potwierdzam, bez brzucha, choć kaiser twierdzi,że ma za dużo w talii...
    Wolę mieć męża z niższym testosteronem,żeby nie wykorkował za wcześnie na raka prostaty, bo ma obciążenia genetyczne...
  • kag73 15.11.13, 11:07
    mojemail3 napisała:

    > Kag, najlepiej, to byłoby mieć trzech mężów, starszy na początku, bo poczucie b
    > ezpieczeństwa,potem młodszy na czas "ryczącej 40 tki" a potem ? to już w zależn
    > ości od upodobań, jak młodszy dla młodszej porzuci...
    > Jak to mówią "mądrzy" ludzie są to rozwiązania "najbardziej optymalne" ;-)

    No ja to chociaz wzielam rownolatka, o miesiac starszy:) i nie narzekam. Ale wiadomo, ze ja sie nie licze do statystyki(slowa kitty), bo jednak jak sie ma wiecej czasu, jest sie mniej zmeczonym i lawtwiej o momenty we dwoje, przyznaje.

  • hello-kitty2 15.11.13, 11:26
    mojemail3 napisała:

    > Potwierdzam, bez brzucha, choć kaiser twierdzi,że ma za dużo w talii...
    > Wolę mieć męża z niższym testosteronem,żeby nie wykorkował za wcześnie na raka
    > prostaty, bo ma obciążenia genetyczne...

    hehe czy Ty donosisz mezowi te rewelacje Kaizerowskie? Moze niech sie sciaga mocniej czyms w pasie, zeby wygladal na szczuplejszego :))))))))
  • mojemail3 15.11.13, 11:29
    hello-kitty2 napisała:

    > hehe czy Ty donosisz mezowi te rewelacje Kaizerowskie? Moze niech sie sciaga mo
    > cniej czyms w pasie, zeby wygladal na szczuplejszego :))))))))

    Dobra, dobra, wyślę Ci zdjęcie z mężem, jeszcze kota( kastrata...) dołączę, będziesz mieć pogląd na całą rodzinkę...
  • rekreativa 15.11.13, 11:31
    Masz kociusia?
    A jakiego?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • mojemail3 15.11.13, 11:35
    rekreativa napisała:

    > Masz kociusia?
    > A jakiego?

    Rasa europejska...Czy biało-bury dachowiec...Lat...13 ???
    Charakterny, złośliwy, zadziorny, ja nie wiem, jaki by był gdyby nie został podstępnie wykastrowany przez ciemnoskórego uroczego weterynarza...
    Mogę wysłać zdjęcie...kota, nie weterynarza, choć ten ciacho, że hej...nie napiszę jakie, ale nie piernik;-)
  • rekreativa 15.11.13, 11:37
    Wyślij.
    Ja mam europejskiego rudo-białego, wrednego jak cholera. lat 18.
    :)
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 15.11.13, 11:40
    mojemail3 napisała:

    > Rasa europejska...Czy biało-bury dachowiec...Lat...13 ???
    > Charakterny, złośliwy, zadziorny, ja nie wiem, jaki by był gdyby nie został pod
    > stępnie wykastrowany przez ciemnoskórego uroczego weterynarza...
    > Mogę wysłać zdjęcie...kota, nie weterynarza, choć ten ciacho, że hej...nie napi
    > szę jakie, ale nie piernik;-)

    Mnie interesuje czy jest podpasiony (kot :), takie podpasione sa fajne, meskie z duzymi glowami. Przychodzi na kolana?
  • mojemail3 15.11.13, 11:45
    hello-kitty2 napisała:

    > Mnie interesuje czy jest podpasiony (kot :), takie podpasione sa fajne, meskie
    > z duzymi glowami. Przychodzi na kolana?

    Podpasiony, z taką "falbanką" pod brzuchem...Aktualnie jest na diecie, weterynarz mu takie specjalne puszki przepisał, zastanawiałam się, czy na ludzi też to działa, ha ha...
    Dużej głowy nie ma, tylko duże uszy i oczy, wchodzi nie tylko na kolana ale i na głowę...
    Z Młodym żyli jak pies z kotem, ale ostatnio przełom, jakieś porozumienie...

    To nie off-top, bo kot jest wykastrowany jak w temacie, Urqu...
    Ale,ale...kot czasem gwałci misia Kubusia Puchatka;-) chyba,że kocha się???

  • hello-kitty2 15.11.13, 11:37
    rekreativa napisała:

    > Masz kociusia?
    > A jakiego?

    Maz przegral z kotem :-) Ja juz mam glupawke od czytania.
  • rekreativa 15.11.13, 11:41
    No co mnie cudzy mąż? :D
    A koty to co innego - mozna sie bezkarnie pozachwycać.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • mojemail3 15.11.13, 11:47
    hello-kitty2 napisała:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > Masz kociusia?
    > > A jakiego?
    >
    > Maz przegral z kotem :-) Ja juz mam glupawke od czytania.

    Nie, na pewno nie.Choć dla kota hierarchia w domu jest taka: mąż,dziecko, kot, ja na końcu...Gdzieś czytałam,że małżeństwa z kotem rzadziej się rozwodzą...Jak znajdę, wkleję linka, to badania były a nie opinia wróżki...
  • hello-kitty2 15.11.13, 12:10
    mojemail3 napisała:

    > Nie, na pewno nie.Choć dla kota hierarchia w domu jest taka: mąż,dziecko, kot,
    > ja na końcu...Gdzieś czytałam,że małżeństwa z kotem rzadziej się rozwodzą...Jak
    > znajdę, wkleję linka, to badania były a nie opinia wróżki...

    A kto daje mu jesc? Z drugiej strony skoro nawet kot ma potrzebe hierarchii to moze ja tez. U mnie nie ma hierarchii. Moze to jest jakis klucz?
  • hello-kitty2 15.11.13, 11:15
    kag73 napisała:

    > Juz to kiedys pislam, kobiety popelniaja blad biorac sobie starszego faceta, po
    > winny brac o jakies 10 lat mlodszego;))

    Tez o ty pomyslalam, a Urqu kiedys dokumentowal, ze facet poinien byc starszy chyba nawet do 10 lat, czy 6? Nie pamietam jak to uzasadnial?
  • kag73 15.11.13, 11:17
    hello-kitty2 napisała:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Juz to kiedys pislam, kobiety popelniaja blad biorac sobie starszego face
    > ta, po
    > > winny brac o jakies 10 lat mlodszego;))
    >
    > Tez o ty pomyslalam, a Urqu kiedys dokumentowal, ze facet poinien byc starszy c
    > hyba nawet do 10 lat, czy 6? Nie pamietam jak to uzasadnial?

    To sa pierdy z rzeczywistoscia nie majace nic wspolnego:)
    Dyrdymaly, bo faceci chca miec na poczatek mlode babki a babki jak sa mlode wola takich powazniejszych. Do tego wmowiono kobietom, ze jak se wzma za mlodego to sie po ilus tam latach zacznie ogladac za mlodszymi...
  • kutuzow 15.11.13, 15:34
    kag73 napisała:

    > Dyrdymaly, bo faceci chca miec na poczatek mlode babki a babki jak sa mlode wol
    > a takich powazniejszych.

    Sorry Kag, ale to nie są dyrdymały. Już w podstawówce (tej starej 8-mio letniej) było widać że dziewczynki łaskawszym okiem patrzą na chłopaków z klasy wyżej. Potem jest podobnie. Ciekawy jestem czym może zaimponować singielce 30+ przeciętnej urody student*, który nie ma kasy żeby nawet na randkę do rest. ją zaprosić. Kitty pisała tutaj szczerze co sądzi o bezrobotnych. Jakoś nie widać tych tłumów kobiet śliniących się na widok dostarczycieli pizzy (mimo że młodzi i pracowici). Sorki za prywate, ale zobacz że sama nie pracujesz. Myślisz że mogłabyś sobie na to pozwolić mając za partnera studenta?

    * wiadomo że modele to osobna kwestia.

    > Do tego wmowiono kobietom, ze jak se wzma za mlodego t
    > o sie po ilus tam latach zacznie ogladac za mlodszymi...

    kag, mam 37 lat. wyglądam jak wyglądam. Jednak daleko mi do jakiś 80% koleżanek z mojego rocznika. Kobiety które nie dbają o siebei specjalnie szybciej się jednak starzeją. Pomijam te 20% (które i na forum są reprezentowane), które o siebie dbają i wyglądają dużo młodziej niż "typowa" czterdziestka w Polsce. O ile w dużych miastach jak Wawa sprawę ratują te wszystkie zadbane aktywne pracownice korpo, o tyle w małych miasteczkach jest dramat.

    Robię zakupy na lokalnym targu w mieście jakieś 10 tyś mieszkańców. Specjalnie od jakiegoś roku z moją narzeczoną obserwujemy lokalne kobiety. Jeszcze tak do 25 lat do pierwszego dziecka jest OK, ale potem -totalny zjazd. W ciągu tego roku spotkaliśmy może ze 3-4 kobiety ok 30-tki które miały dzieci i nadal dbały o siebie. Na pewno ma na to wpływ niższy dochód (więc nie starcza na te wszystkie zabiegi, na które chodzą kobiety w dużych miastach), ale np. dbanie o figurę jest gratis. Widać że się już nie chce. Cel osiągnięty (dziecko jest) -po co się starać.
    Sorry, ale jeśli miałbym wybierasz jeszcze starsze (wg Twojego pomysłu że kobieta powinna być z młodszym), to miałbym baaardzo małe pole manewru.
  • kag73 15.11.13, 16:41
    kutuzow napisał:
    > Sorry Kag, ale to nie są dyrdymały. Już w podstawówce (tej starej 8-mio letniej
    > ) było widać że dziewczynki łaskawszym okiem patrzą na chłopaków z klasy wyżej.
    > Potem jest podobnie. Ciekawy jestem czym może zaimponować singielce 30+ przeci
    > ętnej urody student*, który nie ma kasy żeby nawet na randkę do rest. ją zapros
    > ić. Kitty pisała tutaj szczerze co sądzi o bezrobotnych. Jakoś nie widać tych t
    > łumów kobiet śliniących się na widok dostarczycieli pizzy (mimo że młodzi i pra
    > cowici). Sorki za prywate, ale zobacz że sama nie pracujesz. Myślisz że mogłaby
    > ś sobie na to pozwolić mając za partnera studenta?

    To tez napisalam, ze mlode kobiety wola powazniejszych, czyli starszych. One nie maja przeciez pojecia, ze kiedys beda ryczacymi 40 stkami:)) I tendencja jest: to nie babka tylko facet powinien byc starszy.
    I zostaw mnie w koncu z ta praca.
    Jak wychodzilam za maz moj facet(rownolatek) wlasnie skonczyl studia i nie mial jeszcze pracy. Pracowalismy oboje az do momentu narodzin dziecka. Wiec o co chodzi?

    > kag, mam 37 lat. wyglądam jak wyglądam. Jednak daleko mi do jakiś 80% koleżanek
    > z mojego rocznika. Kobiety które nie dbają o siebei specjalnie szybciej się je
    > dnak starzeją. Pomijam te 20% (które i na forum są reprezentowane), które o sie
    > bie dbają i wyglądają dużo młodziej niż "typowa" czterdziestka w Polsce.

    Kutuzow, masz 37 nie wygladasz zle, niemniej jednak obejrzyj rowniez 80% facetow z Twojego rocznika.
    Podobnie ja obserwuje kobiety i mezczyzn w Polsce jak jestem na wakacjach i zdecydowanie kobiety wypadaja lepiej niz mezczyzni. Moj maz to potwierdza.

  • kutuzow 15.11.13, 17:33
    kag73 napisała:
    > Jak wychodzilam za maz moj facet(rownolatek) wlasnie skonczyl studia i nie mial
    > jeszcze pracy. Pracowalismy oboje az do momentu narodzin dziecka. Wiec o co c
    > hodzi?

    o to że gdybyś teraz jako czterdziestka (które tu poruszasz) chciała nagle "młodego ciałka" np. 25 latka to musiałabyś zmienić swój tryb życia. On po prostu nie zarobiłby na to żebyś Ty siedziała w domu i zajmowała się dzieckiem. Rozumiesz teraz czemu kobiety nie zamieniają na "młodszy model"? Owszem gdyby to był gość miał ciało jak Młody Bóg, to może być popularny, ale to w ramach "hobby", bo z czegoś trzeba tą rodzinę utrzymać.

    > Kutuzow, masz 37 nie wygladasz zle, niemniej jednak obejrzyj rowniez 80% faceto
    > w z Twojego rocznika.

    No Sorry, ale to przecież ja bronie tezy, że należy szukać partnerki młodszej. Więc już w grupie 25+ jest już większy wybór dla faceta. To Ty twierdzisz że 40-tki powinny mieć młodszych partnerów. Wtedy ta różnica jakościowa jest jeszcze bardziej widoczna.

    Przykład. Kobieta 45 lat chce mieć partnera młodszego -powiedzmy 35 latka (żeby był jeszcze jurny). Zaś z punktu widzenia tego 35 latka on może szukać wśród 25 latek (bo te jak sama zauważyłaś wolą starszych). Więc czemu facet miałby wybrać partnerkę 45 lat zamiast np. 25 latki?
  • kag73 15.11.13, 20:07
    kutuzow napisał:
    > o to że gdybyś teraz jako czterdziestka (które tu poruszasz) chciała nagle "mło
    > dego ciałka" np. 25 latka to musiałabyś zmienić swój tryb życia. On po prostu n
    > ie zarobiłby na to żebyś Ty siedziała w domu i zajmowała się dzieckiem. Rozumie
    > sz teraz czemu kobiety nie zamieniają na "młodszy model"? Owszem gdyby to był g
    > ość miał ciało jak Młody Bóg, to może być popularny, ale to w ramach "hobby", b
    > o z czegoś trzeba tą rodzinę utrzymać.

    Kutuzow, w wieku lat 40 bylo minelo, bo wiekszosc ludzi wiaze sie w pary/podejmuje decyzje o malzenstwie raczej wczesniej. Po nastepne 25 a 40 to troche za duza roznica, niekoniecznie do seksu ale do zwiazku. Po trzecie jezeli juz zostajemy przy mojej skromnej osobie: nie mialabym potrzeby siedzenia z dzieckiem w domu, bo dziecko mam odchowane, po 40 stce w nastepne sie nie pakuje a do tego ja mam SWOJE pieniadze, wiec jego pieniedzy nie potrzebuje, niech zarobi ile zarobi, ja sobie poradze.

    > No Sorry, ale to przecież ja bronie tezy, że należy szukać partnerki młodszej.
    > Więc już w grupie 25+ jest już większy wybór dla faceta. To Ty twierdzisz że 40
    > -tki powinny mieć młodszych partnerów. Wtedy ta różnica jakościowa jest jeszcze
    > bardziej widoczna.
    Ja nie mowie o wygladzie tylko o predyspozycjach/mozliwosciach/oczekiwaniach w lozku. Przyklad: Jezeli ja mam 40 a moj facet 50 to lekko pozamiatane, moim zdaniem, bo ja jestem ryczaca 40 stka a jemu testosteron juz dawno spadl. Czyli nawet dla niego kiedys byloby wlasciwie lepiej, zebym byla strasza niz mlodsza, wiecej by skorzystal:)biorac pod uwage, ze babki sie rozkrecaja kolo 35 tki.
    >
    > Przykład. Kobieta 45 lat chce mieć partnera młodszego -powiedzmy 35 latka (żeby
    > był jeszcze jurny). Zaś z punktu widzenia tego 35 latka on może szukać wśród 2
    > 5 latek (bo te jak sama zauważyłaś wolą starszych). Więc czemu facet miałby wyb
    > rać partnerkę 45 lat zamiast np. 25 latki?
    No tez kazdy ma swoj punkt widzenia i najczesciej ludzie nie kieruja sie jednak tym co bedzie w lozku. I najczesciej 40 latka wcale nie chce i nie bierze sie za mlodszego(chociaz znam i takie pary), ale po prawdzie patrzac na jej potrzeby w lozku i na potrzeby faceta w miare uplywu lat(wieku) posowaloby, zeby facet nie byl starszy ale raczej mlodszy.
  • kutuzow 15.11.13, 21:42
    kag73 napisała:
    > Kutuzow, w wieku lat 40 bylo minelo, bo wiekszosc ludzi wiaze sie w pary/podejm
    > uje decyzje o malzenstwie raczej wczesniej. Po nastepne 25 a 40 to troche za du
    > za roznica, niekoniecznie do seksu ale do zwiazku. Po trzecie jezeli juz zostaj
    > emy przy mojej skromnej osobie: nie mialabym potrzeby siedzenia z dzieckiem w d
    > omu, bo dziecko mam odchowane, po 40 stce w nastepne sie nie pakuje a do tego j
    > a mam SWOJE pieniadze, wiec jego pieniedzy nie potrzebuje, niech zarobi ile zar
    > obi, ja sobie poradze.

    Kag, pisz wprost że Tobie o KOCHANKA chodzi, a nie o partnera i od razu będzie wszystko jasne. Bo tak to tylko namotałaś. W wariancie "partner" to nigdy nie jest dobrze gdy facet jest te przykładowe 10 lat młodszy.
    Wcześnie (koło 20-tki) musi być w tym samym wieku albo co najmniej starszy (no bo 10 lat młodszy to już pedofilia). Później koło 30-tki to są dzieci do odchowania -ktoś na rodzinę musi zarobić (gdy żona dziecko odchowuje). Jeszcze później zaś piszesz, że już za późno. To ja się pytam kiedy jest ten odpowiedni okres dla kobiety żeby sobie tego 10 lat młodszego faceta sprawić???

    > Ja nie mowie o wygladzie tylko o predyspozycjach/mozliwosciach/oczekiwaniach w
    > lozku.

    Na wariant pt "młody seksowny kochanek" to czas jest zawsze. Bo mąż, gdy trzeba da poczucie bezpieczeństwa, a młodzian zapewni emocje. Tylko wydawało mi się że wcześniej rozmawialiśmy o PARTNERZE?
  • kag73 15.11.13, 21:54
    Tez pisze, ze ludzie wiazac sie w pary o seksie za iles tam i w pewnym wieku nie mysla.
    Niech by chociaz tych 5 lat byl mlodszy albo rowiesnik. Rzecz w tym, zeby chociaz nie byl starszy:) a sie okazuje, ze kobiety mlode szukaja starszych a starsi mezczyzni szukaja mlodszych. Nie ma jak sie zgrac:))
  • kutuzow 15.11.13, 22:03
    kag73 napisała:

    > Tez pisze, ze ludzie wiazac sie w pary o seksie za iles tam i w pewnym wieku ni
    > e mysla.
    > Niech by chociaz tych 5 lat byl mlodszy albo rowiesnik. Rzecz w tym, zeby choci
    > az nie byl starszy:) a sie okazuje, ze kobiety mlode szukaja starszych a starsi
    > mezczyzni szukaja mlodszych. Nie ma jak sie zgrac:))

    Sorry, ale to nadal jakaś mrzonka, która nie ma odzwierciedlenia w realnym świecie. Duża część związków rozpadnie się zanim Pani dobije do tej 40-tki i będzie miała (w końcu -z punktu widzenia faceta) podwyższone libido. Zobacz, że statystycznie przez dłuuugie lata to facecji mają ZNACZNIE wieksze libido i to, że potem nagle przez jakiś tam krótki czas to się zmienia jest pomijalne. Choćby dlatego że spora część kobiet realizuje się już wtedy jako Matka Polka i nie w głowie jej takie bezeceństwa :-)

    Poza tym to większe libido to te Panie mają na widok młodego/nowego potencjalnego kochanka, a nie na męża którego znają od nastu lat. Urqu linkował, że po nastu latach to raptem 20% jeszcze ma ochotę na seks z mężem.
  • kag73 15.11.13, 22:29
    kutuzow napisał
    >
    > Sorry, ale to nadal jakaś mrzonka, która nie ma odzwierciedlenia w realnym świe
    > cie. Duża część związków rozpadnie się zanim Pani dobije do tej 40-tki i będzie
    > miała (w końcu -z punktu widzenia faceta) podwyższone libido. Zobacz, że staty
    > stycznie przez dłuuugie lata to facecji mają ZNACZNIE wieksze libido i to, że p
    > otem nagle przez jakiś tam krótki czas to się zmienia jest pomijalne. Choćby dl
    > atego że spora część kobiet realizuje się już wtedy jako Matka Polka i nie w gł
    > owie jej takie bezeceństwa :-)

    Nie mam jak zobaczyc, bo u mnie sie nie zgadza:))
    Ale skoro facet ma wieksze libido to przydala by mu sie babka w rownym wieku albo troche starsza a zatem juz rozkrecona to by bardziej skorzystal na poczatku a ona potem, bo nadal bedzie mial testosteron na w miare poziomie. Znam taka jedna, kolo 35, mi opowiadla, ze ma taka ochote na seks czesto i gesto, ze facet(starszy od niej) wymieka/wydolic nie moze.
  • kag73 15.11.13, 11:33
    mojemail3 napisała:
    > Ja tam wolę wiernego monogamistę niż psa na obce baby...

    Hmm, moim zdaniem bledne zalozenie, ze ten z wysokim testosteronem nie moze byc monogamista, przeciez ten testosteron mozna z zona wykorzystac. Wbrew pozorom faceci to nie tylko ich penis, maja jeszcze uczucia i leb na karku!
    Poza tym diabli wiedza ile kto mial/ma testosteronu, jezeli sie nie zbadalo.
    pewne jest, ze z wiekiem spada, ale ile kto ma???
  • mojemail3 15.11.13, 11:39
    kag73 napisała:

    "Hmm, moim zdaniem bledne zalozenie, ze ten z wysokim testosteronem nie moze byc monogamista, przeciez ten testosteron mozna z zona wykorzystac. Wbrew pozorom faceci to nie tylko ich penis, maja jeszcze uczucia i leb na karku!"

    Nooo, na pewno, na pewno...
    Ugryzę się w język,bo musiałabym wypluć nieco żółci...
  • kag73 15.11.13, 11:04
    Kitty, troche dystansu by sie przydlao. Dla mnie to roznica, czy tatus zawola okladaja sie z synem "mama, mama" czy tez zwraca sie do Ciebie zawsze i w innych sytuacja per mama.
    Poza tym wielu ludzi sie zapuszcza, zwlaszcza z wiekiem, ale nie wszyscy to kwestia charakteru, priorytetow a czasmi po prostu dobrych genow/szczescia:) a nie tego czy wkrecaja sie w role ojca, niektorzy dzieci maja w d..pie a tez zapuszczeni, czyli jeszcze gorzej.
    U Ciebie mamy przypadek szczegolny, mianowicie od czego sie zaczelo. Kiedys pisalas, ze wzielas faceta nieatrakcyjnego dla Ciebie fizycznie(podalas powody), bo chcialas dziecka a on nadawal sie na ojca.
    Podoba mi sie, ze facet sie troszczy o dzieciaka, mnostwo kobiet wiele by za to dalo, uwierz mi.
    Jezeli zalezy Ci na was jako parce sprobuj mu nakreslic jak Ty to widzisz i dlczego jest to wazne.
  • hello-kitty2 15.11.13, 11:35
    kag73 napisała:

    > U Ciebie mamy przypadek szczegolny, mianowicie od czego sie zaczelo. Kiedys pis
    > alas, ze wzielas faceta nieatrakcyjnego dla Ciebie fizycznie(podalas powody), b
    > o chcialas dziecka a on nadawal sie na ojca.

    Wzielam z nizszej poki atrakcyjnosci, bo mialam juz meza modela (nie z zawodu tylko z parametrow), toz to mordega byla z tymi babami, zreszta po mnie mial kolejna zone, potem kupe bab i dzieci z roznymi. Nie chcialam powtorzyc tego bledu.

    > Podoba mi sie, ze facet sie troszczy o dzieciaka, mnostwo kobiet wiele by za to
    > dalo, uwierz mi.
    > Jezeli zalezy Ci na was jako parce sprobuj mu nakreslic jak Ty to widzisz i dlc
    > zego jest to wazne.

    Potrzebuje w jakis zakamuflowany sposob, bo jak mu powiem wprost to powie mi, ze to sa bzdury :-) Sam tez nie pyta, nie docieka, nie interesuje sie, no to widzisz jak mu zalezy. Dla niego nie ma problemu. To chyba tak jak u Sabata tylko w odwrotna strone ;)
  • zyg_zyg_zyg 15.11.13, 12:36
    > Pytanie: jaka lekture mam mu podsunac w jezyku ang zeby to zrozumial? Buss jest
    > za naukowy, to musi byc cos lzejszego.

    A osławioną Perel? Urqu kiedyś linkował taki artykuł:
    www.estherperel.com/wp-content/uploads/2011/01/perel_psycho.pdf
    A w ogóle to chciałabyś zawrócić z tej drogi odchodzenia ze związku? Nie jesteś już za daleko?
  • mojemail3 15.11.13, 13:00
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Pytanie: jaka lekture mam mu podsunac w jezyku ang zeby to zrozumial? Bus
    > s jest
    > > za naukowy, to musi byc cos lzejszego.
    >
    > A osławioną Perel? Urqu kiedyś linkował taki artykuł:
    > www.estherperel.com/wp-content/uploads/2011/01/perel_psycho.pdf

    Wiem,że to do Kitty, ale się ustosunkuję też;-)
    Perel mnie zachwyciła na początku, ale potem się okazało,że to wcale w moim przypadku nie działa, poszukałam w swoich własnych zasobach i znalazłam, teraz wcielam w życie.

  • hello-kitty2 15.11.13, 13:20
    mojemail3 napisała:

    > Perel mnie zachwyciła na początku, ale potem się okazało,że to wcale w moim prz
    > ypadku nie działa, poszukałam w swoich własnych zasobach i znalazłam, teraz wci
    > elam w życie.

    To laduj te wlasne zrodla :) Chyba ze to tajemnica.
  • mojemail3 15.11.13, 13:28
    hello-kitty2 napisała:

    > To laduj te wlasne zrodla :) Chyba ze to tajemnica.

    Jasne,że tajemnica, co chcesz żeby mnie wysokolibidowcy wyśmiali???
  • zyg_zyg_zyg 15.11.13, 13:33
    Ja Cię własną piersią obronię! Jakem wysokolibidowiec (w lekkim uśpieniu :-))
    Ładuj, ładuj!
  • mojemail3 15.11.13, 13:42
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Ja Cię własną piersią obronię! Jakem wysokolibidowiec (w lekkim uśpieniu :-))
    > Ładuj, ładuj!

    Nie ma mowy, na wątku Urquharta to musiałoby być poparte wiarygodnymi badaniami naukowymi, laboratoryjnymi etc...
    A nie jakieś tam babskie brednie;-)
  • hello-kitty2 15.11.13, 13:49
    mojemail3 napisała:

    > zyg_zyg_zyg napisała:
    >
    > > Ja Cię własną piersią obronię! Jakem wysokolibidowiec (w lekkim uśpieniu
    > :-))
    > > Ładuj, ładuj!
    >
    > Nie ma mowy, na wątku Urquharta to musiałoby być poparte wiarygodnymi badaniami
    > naukowymi, laboratoryjnymi etc...
    > A nie jakieś tam babskie brednie;-)

    Mowisz, ze bez przypierdolenia linkiem nie przejdzie :) Ok, to testuj sama, jak sie sprawdzi, to zapodasz na prive, moze sie skusisz wtedy :-)
  • hello-kitty2 15.11.13, 13:47
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Ja Cię własną piersią obronię! Jakem wysokolibidowiec (w lekkim uśpieniu :-))
    > Ładuj, ładuj!

    Ot to. Zyg zyg zyg szeroka piers ma :) Potwierdzam, bo mnie tez kiedys przed Bitch wybronila. Nie zapomnialam.
  • hello-kitty2 15.11.13, 13:44
    mojemail3 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > To laduj te wlasne zrodla :) Chyba ze to tajemnica.
    >
    > Jasne,że tajemnica, co chcesz żeby mnie wysokolibidowcy wyśmiali???

    No wiesz, wiedza to wiedza, tu nie ma sie z czego smiac. Tez sie kiedys smialam, jak Yoric pisal o sawannie, a potem doczytalam w tekscie zrodlowym i juz wiem skad on to wytrzasnal. Ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ale jak tajemnica to tajemnica, uszanuje.
  • mojemail3 15.11.13, 13:48
    hello-kitty2 napisała:

    > No wiesz, wiedza to wiedza, tu nie ma sie z czego smiac. Tez sie kiedys smialam
    > , jak Yoric pisal o sawannie, a potem doczytalam w tekscie zrodlowym i juz wiem
    > skad on to wytrzasnal. Ten sie smieje, kto sie smieje ostatni. Ale jak tajemni
    > ca to tajemnica, uszanuje.

    To nie wiedza, to raczej osobiste doświadczenie, które się wcale w innych relacjach może nie sprawdzać.
    A wiedzy Yorica też nie śmiałabym podważac, o nie;-)
  • hello-kitty2 15.11.13, 13:17
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A osławioną Perel? Urqu kiedyś linkował taki artykuł:
    > www.estherperel.com/wp-content/uploads/2011/01/perel_psycho.pdf

    O dzieki za linka, przewalkuje to na nowo.

    > A w ogóle to chciałabyś zawrócić z tej drogi odchodzenia ze związku? Nie jesteś
    > już za daleko?

    Chcialabym sprobowac, chociaz silnej motywacji nie mam. Chodzi mi tylko o przywrocenie intymnosci. Powod: bo innej opcji z mezczyzna brak. Przetestestowalam juz rozne, inne uklady i zaden mi nie odpowiadal. Problem u mnie jest taki, ze ja sie nie angazuje uczuciowo i do standardowego zwiazku sie zasadniczo nie nadaje, nie wierze tez w instutucje ojczyma. Moj partner pasuje do mnie najlepiej, bo daje najwiekszy margines wolnosci. Inna opcja to bycie singlem. Ale na nia nie jestem przygotowana jeszcze finansowo na odcinku zarzadzania synem. Tutaj agrumentem jest pieniadz. Jak moje dochody przekrocza dochody partnera bede gotowa do ujawnienia swojej rzeczywistej wladzy :) Do tego momentu chce sie ulozyc.
  • kag73 15.11.13, 21:34
    hello-kitty2 napisała:
    > Chcialabym sprobowac, chociaz silnej motywacji nie mam. Chodzi mi tylko o przyw
    > rocenie intymnosci.
    Problem u mnie jest taki, ze ja sie nie angazuje uczuciowo i do standardowego zwiazku sie zasadniczo nie nadaje..."

    Hmm, ciezko bez motywcji. Poza tym nie wiem czy bez zaangazowania uczuciowego/milosci da sie przywrocic intymnosc. Zreszta zalezy co rozumiesz prze "intymnosc". Moim skromnym zdaniem bez milosci latwiej o seks niz o intymnosc. Z facetem nie sypiasz, nie pociaga Cie, wkurza Cie jego zachowanie. Nie znam tez stanowiska/uczuc Twojego partnera. Czy on chce sie w to bawic czy po prostu chce tylko dla dziecka rodziny czyli mama i tata pod jednym dachem.
  • mojemail3 15.11.13, 10:12
    Paradoks to jest w stwierdzeniu,że będąc ojcem mężczyzna się kastruje...Przecież bycie ojcem to ukoronowanie męskości...
    Chyba,że facet chce być wiecznie "tokującym" samcem,niezwykle to zabawne jest widzieć panów w wieku dziadka odbywajacych taniec godowy...

    Mnie w tych linkach zainteresowały 2 fragmenty:

    (...)"No i rzeczywiście, dla mężczyzn, którzy mają wyższe wykształcenie rzeczywiście tak to działa. Im większa liczba dzieci, tym niższy poziom testosteronu. Natomiast nie pokazaliśmy tej samej zależności w Polsce dla mężczyzn, którzy nie mają wyższego wykształcenia. U nich jest zależność odwrotna - im więcej dzieci, tym ten testosteron jednak idzie w górę. Tutaj jest jakaś zupełnie inna zależność fizjologiczna (...)"

    To by się zgadzało z obserwacjami w "terenie". No i co z tego,jakie wnioski? Nie zdobywać wyższego wykształcenia,czy nie mieć dzieci,żeby testosteron nie spadał???

    Ale, ale, zbyt wysoki poziom testosteronu ma też negatywne skutki:

    (...)" testosteron jest hormonem, który zwiększa ryzyko raka prostaty. Czyli mężczyźni, którzy mają dzieci, powinni mieć niższe ryzyko raka prostaty, niż mężczyźni, którzy tych dzieci nie mają. Oczywiście tu mogą być zaangażowane inne mechanizmy w to również, ale to byłby taki jeden pozytywny wpływ na zdrowie(...)"

    Mam w rodzinie przykład choleryka i furiata z wysokim poziomem testosteronu, pies na baby też, ledwo się śmierci wywinął, rak prostaty...

  • hello-kitty2 15.11.13, 10:41
    mojemail3 napisała:

    > To by się zgadzało z obserwacjami w "terenie". No i co z tego,jakie wnioski? Ni
    > e zdobywać wyższego wykształcenia,czy nie mieć dzieci,żeby testosteron nie spad
    > ał???

    Moze tak:
    1. Nie ksztalcic sie za wysoko.
    2. Miec jak najmniej dzieci = max 1.
    3. Wiazac sie z mezczyzna o wysokim poziomie testosteronu, zeby po spadku nadal byl spory.
    Nie wiem. Sama jestem w kropce.
  • mojemail3 15.11.13, 10:47
    hello-kitty2 napisała:
    > Moze tak:
    > 1. Nie ksztalcic sie za wysoko.
    > 2. Miec jak najmniej dzieci = max 1.
    > 3. Wiazac sie z mezczyzna o wysokim poziomie testosteronu, zeby po spadku nadal
    > byl spory.
    > Nie wiem. Sama jestem w kropce.

    Mam to w d....
    Nie jestem tak skłonna to poświęceń w imię wysokiego poziomu testosteronu, na którym się świat nie kończy.
    Jakbym mogła, dzieci chcialabym mieć ze troje, jak wygram w totka, to może się jeszcze uda,mój pan M. jest za tym...

    To myślisz,że poza badaniem na HIV jeszcze dołączyć badanie na poziom testosteronu?
    A gdzie miłość, co wszystko znosi, wszystko przetrzyma i nie ustaje???
  • hello-kitty2 15.11.13, 11:11
    mojemail3 napisała:

    > Mam to w d....
    > Nie jestem tak skłonna to poświęceń w imię wysokiego poziomu testosteronu, na k
    > tórym się świat nie kończy.

    W sensie: pogodzilas sie juz z brakiem seksu? Ja zasadniczo tak.

    > Jakbym mogła, dzieci chcialabym mieć ze troje, jak wygram w totka, to może się
    > jeszcze uda,mój pan M. jest za tym...

    Czy dzieci rekompensuja Ci brak seksu? Mnie nie. Wolalabym zeby mi rekompensowaly, nawet dzisiaj syn pytal mnie o braciszka. Ja nie chce, dzieci powinny sie rodzic z milosci, a nie do kompletu (pisze o sobie). U mnie nie ma milosci. Wiec milosci ich nie naucze wiec lepiej niech sie nie rodza.

    > To myślisz,że poza badaniem na HIV jeszcze dołączyć badanie na poziom testoster
    > onu?

    HIV nie widac, a wysoki poziom testosteronu tak. Badanie nie potrzebne.

    > A gdzie miłość, co wszystko znosi, wszystko przetrzyma i nie ustaje???

    Ha! Tez o to pytam. W watku obok Kaizer odpowiedzial: "tylko że dobrze byłoby, gdyby miała również jakieś racjonalne podstawy." U mnie sa racjonalne podstawy, a milosci nie ma.
  • kag73 15.11.13, 11:15
    hello-kitty2 napisała:
    >
    > W sensie: pogodzilas sie juz z brakiem seksu? Ja zasadniczo tak.

    Kitty, no przestan wmawiac ludziom, ze po 40 stce to juz seksu nie ma i nigdy nie bedzie:))

    > Ha! Tez o to pytam. W watku obok Kaizer odpowiedzial: "tylko że dobrze byłoby,
    > gdyby miała również jakieś racjonalne podstawy." U mnie sa racjonalne podstawy,
    > a milosci nie ma.
    Bo w tym caly ambaras, zeby znalezc to i to, nie jest to latwe. On mowi, zeby "milosc miala racjonalne podstawy a u Ciebie milosci nie ma w ogole, wiec nie ma o czym mowic. I teraz cokolwiek Twoj facet by nie zrobil, bedzie nie tak, bo...nie ma milosci. Jakby byla, bys przymknela oko:)
  • mojemail3 15.11.13, 11:25
    hello-kitty2 napisała:

    > W sensie: pogodzilas sie juz z brakiem seksu? Ja zasadniczo tak.
    >
    Nie, bo tak całkiem żle nie jest, a poza tym...okazało się,że mi się często coś bardziej wydawało niż chciało;-)
    Seks to nie tylko penetracja 2 razy w tygodniu...
    Fajny artykuł jest w listopadowym Zwierciadle nt."białych małżeństw"...


    > Czy dzieci rekompensuja Ci brak seksu? Mnie nie. Wolalabym zeby mi rekompensowa
    > ly, nawet dzisiaj syn pytal mnie o braciszka. Ja nie chce, dzieci powinny sie r
    > odzic z milosci, a nie do kompletu (pisze o sobie). U mnie nie ma milosci.

    Raczej nie myślę w kategoriach "rekompensaty" tylko innego etapu w życiu.
    Wiesz, "nie czas żałować róż..."


    > HIV nie widac, a wysoki poziom testosteronu tak. Badanie nie potrzebne.

    A jak to widzisz??? Po trzeciorzędowych cechach płciowych, czy jak furiat i choleryk jest???

  • hello-kitty2 15.11.13, 11:49
    mojemail3 napisała:

    > A jak to widzisz??? Po trzeciorzędowych cechach płciowych, czy jak furiat i cho
    > leryk jest???

    Po wysokim libido. To widac, kto ma wysokie libido przeciez. Maja w sobie taka hamowana agresje.
  • kag73 15.11.13, 11:54
    hello-kitty2 napisała:
    > Po wysokim libido. To widac, kto ma wysokie libido przeciez. Maja w sobie taka
    > hamowana agresje.
    No nie wiem, na poczatku to, z moich doswiadczen, kazdy chce sie piep...yc czesto i gesto i ma osiem rak jak osmiornica:) A moze ja spotykalam tylko takich z wysokim testosteronem???
  • mojemail3 15.11.13, 12:10
    hello-kitty2 napisała:

    > Po wysokim libido. To widac, kto ma wysokie libido przeciez. Maja w sobie taka
    > hamowana agresje.

    Ale chyba nie warto się ze świrem męczyć przez wysokie libido...
    Jesteś pewna, że tak to działa, taka zależność???
  • hello-kitty2 15.11.13, 12:16
    mojemail3 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Po wysokim libido. To widac, kto ma wysokie libido przeciez. Maja w sobie
    > taka
    > > hamowana agresje.
    >
    > Ale chyba nie warto się ze świrem męczyć przez wysokie libido...
    > Jesteś pewna, że tak to działa, taka zależność???

    Wysoki testosteron = wysokie libido? No pewnie, a jak inaczej. Pytanie czy kazdy wysokolibidowiec to swir? :-) Mamy tu przeciez wysokolibidowcow na forum. Jak oceniasz - swiry? :-) hehe ale rozumiem Twoj tok rozumowania, cos w tym jest, potwierdzam, ryzyko swira wieksze chyba.
  • mojemail3 15.11.13, 12:25
    hello-kitty2 napisała:

    > Wysoki testosteron = wysokie libido? No pewnie, a jak inaczej. Pytanie czy kazd
    > y wysokolibidowiec to swir? :-) Mamy tu przeciez wysokolibidowcow na forum. Jak
    > oceniasz - swiry? :-) hehe ale rozumiem Twoj tok rozumowania, cos w tym jest,
    > potwierdzam, ryzyko swira wieksze chyba.

    Nie, chodziło mi o zależność: hamowana agresja znaczy wysoki testosteron...
    Od wysokolibidowca do seksoholika to chyba nie tak daleko?
  • kag73 15.11.13, 12:18
    mojemail3 napisała:
    > Ale chyba nie warto się ze świrem męczyć przez wysokie libido...
    > Jesteś pewna, że tak to działa, taka zależność???

    A dlaczego ktos z wysokim libido milalby byc swierem?
  • mojemail3 15.11.13, 12:26
    kag73 napisała:

    > A dlaczego ktos z wysokim libido milalby byc swierem?

    Nie ten ciąg przyczynowo-skutkowy...
    Uczepiłam się tej "hamowanej agresji" wspomnianej przez Kitty...
  • kag73 15.11.13, 14:02
    mojemail3 napisała:
    > Nie ten ciąg przyczynowo-skutkowy...
    > Uczepiłam się tej "hamowanej agresji" wspomnianej przez Kitty...

    Hmm, ja to raczej interpretowalam jak to co ja nazywam taka troche zwierzecoscia w lozku albo napaleniem, ze sie chlop tak lekko "hamowac" musi. Nie uwazam tego za zle, w koncu jak facet to i testosteron a co za tym idzie...Oczywiscie jestem zdania, ze mezczyzni potrafia roznie i maja sie/to pod kontrola, ale zdarzaja sie sytuacje, ze wychodzi z nich facet i testosteron, no nie ma bata:) Przynajmniej z tych co maja testosteron w normie. Ale jak mowie ktoz to dokladnie wie, w koncu ich nie wysylamy, jezeli nie ma potrzeby, na badanie poziom testosteronu.
  • marek.zak1 15.11.13, 14:11
    Wychodzi bestia, która nie panuje nad sobą:

    Chwycił leżącą pod nim kobietę za ramiona i z całej siły przycisnął do siebie. Nie chciał, a może po prostu nie mógł przedłużać stanu bliższego niebytowi niż życiu. Zanurzył się głęboko. Wstrząsały nim jakieś potworne skurcze, a z gardła znowu wydobył się ryk zwycięskiego samca.
  • mojemail3 15.11.13, 14:17
    marek.zak1 napisał:

    > Wstrząsały nim jakieś potworne skurcze, a z gardła
    > znowu wydobył się ryk zwycięskiego samca.

    Epilepsja???
  • rekreativa 15.11.13, 14:19
    Widziałam to na filmie: przemiana w wilkołaka
    :P
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • marek.zak1 15.11.13, 14:35
    Dobry kierunek, ale to ciągle facet w zwierzecym szale spełnienia i pożadania..
  • mojemail3 15.11.13, 14:52
    marek.zak1 napisał:

    > Dobry kierunek, ale to ciągle facet w zwierzecym szale spełnienia i pożadania..
    >

    Taaa, zwierzęta są niebywale zmysłowe i seksowne w akcji, polecam wizytę w stacji hodowli unasieniania...
  • marek.zak1 15.11.13, 14:58
    Na National Geographic widziałem lwy - rozczarowanie. Monotonne ruchy bez żadnej pasji :)
  • hello-kitty2 15.11.13, 17:30
    marek.zak1 napisał:

    > Na National Geographic widziałem lwy - rozczarowanie. Monotonne ruchy bez żadne
    > j pasji :)

    No wiesz! Patrz jak sie roznimy. Dla mnie akcje seksualne lwow to cala esencja aktu. Powaznie. Chociaz w stacji nie bylam. A kogo sie tam unasiennia? Konie?
  • hello-kitty2 15.11.13, 17:26
    mojemail3 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Wstrząsały nim jakieś potworne skurcze, a z gardła
    > > znowu wydobył się ryk zwycięskiego samca.
    >
    > Epilepsja???

    hehe tez nie zrozumialam tego fragmentu. Gardlo ze skurczami mi sie zlalo i mi skurcze gardla samca wyszly :-)
  • hello-kitty2 15.11.13, 17:18
    mojemail3 napisała:

    > Uczepiłam się tej "hamowanej agresji" wspomnianej przez Kitty...

    Jestem. I dopiero czytam. Moze lepiej sie nie fiksuj na tym terminie, ja sobie tak roboczo okreslilam, jak ich rozpoznaje. Linka ani badan nie mam :-) Rozwine: chodzi mi niekoniecznie o cos negatywnego. Chodzi mi o jakis rodzaj czystej mocy/sily napedowej, ktora w sobie nosza. Taki power. To jest 'hamowane' przez to, ze siedzimy w tej calej obsadzie socjalno-kulturalnej. To jakis rodzaj nieokrzesania/czystej postaci sily przed ta cala obrobka prowadzaca do finezyjnosci, ktora zmienia facetow w pierdoly. Widac w zachowaniu i rozmowie tych z wysokim testosteronem sprawczosc i decyzyjnosc. Jako kobieta odbieram to jako sile, ktorej chce sie poddac, ktora by mnie mogla porwac, mna zawladnac. I teraz na to sie naklada charakter i intencje i wartosci. I ta sila ma dwa ujscia: dobrej i zlej strony mocy. Ty powolujesz sie na przyklady tej zlej, bo rzeczywiscie jest czesto widoczna, rzuca sie w oczy typu: porywczosc, jawna agresja, krzyk, przemoc itd. Ale ja wierze, ze sa tez panowie/panie po tej dorej stronie mocy. Ta sila jest szlifowana charakterem i systemem wartosci. Oni wygladaja jakby byli gotowi do biegu, jakby byli zawsze czujni, zdecydowani do dzialania.

    Nie wiem czy rozjasnilam. To takie moje obserwacje. Nie wiem na ile to sie pokrywa z rzeczywistoscia.
  • kutuzow 15.11.13, 16:20
    mojemail3 napisała:
    > Natomiast nie pokazaliśmy tej samej zależności w Polsce dla mężczyzn, którzy ni
    > e mają wyższego wykształcenia. U nich jest zależność odwrotna - im więcej dziec
    > i, tym ten testosteron jednak idzie w górę. Tutaj jest jakaś zupełnie inna zale
    > żność fizjologiczna (...)"

    > To by się zgadzało z obserwacjami w "terenie". No i co z tego,jakie wnioski? Ni
    > e zdobywać wyższego wykształcenia,czy nie mieć dzieci,żeby testosteron nie spad
    > ał???

    Jestem pewien, że chodzi tutaj o prosty czynnik, czy Ci mężczyźni opiekują się tymi swoimi dziećmi czy nie. Jeśli gość "rozsiewa" swoje DNA po świecie z różnymi kobietami i potem nie wnika, to nie dziwne że poziom testosteronu mu nie spada -on cały czas jest w trybie singla/kawalera. Nie angażuje się w ciąże, w ojcostwo. Często pewnie nawet nie wie że został ojcem. Nawet jeśli wie, to się tym nie przejmuje zbytnio (vide poziom ściągalności alimentów w takiej grupie i skala wsparcia pomocy społecznej dla samotnych matek).

    Obstawiam, że istnieje zależność między poziomem wykształcenia mężczyzny, a jakością i czasem opieki nad swoim dzieckiem.
  • rekreativa 15.11.13, 16:36
    " Obstawiam, że istnieje zależność między poziomem wykształcenia mężczyzny, a jak
    > ością i czasem opieki nad swoim dzieckiem. "

    Istnieje zależność między poziomem wykształcenia a konserwatyzmem. Ludzie mniej wykształceni częściej deklarują się jako konserwatywni, tradycjonaliści.
    Stąd w rodzinach tych ludzi częściej będzie w praktyce funkcjonował układ tradycyjny - mąż w pracy, żona z dziećmi.
    Natomiast ci z wyższym wykształceniem są bardziej nastawieni na partnerskie relacje w związku, stąd tak jak podejrzewasz - więcej czasu tacy ojcowie będą poświęcać opiece nad dzieckiem.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kag73 15.11.13, 17:11
    kutuzow napisał:
    > Jestem pewien, że chodzi tutaj o prosty czynnik, czy Ci mężczyźni opiekują się
    > tymi swoimi dziećmi czy nie. Jeśli gość "rozsiewa" swoje DNA po świecie z różny
    > mi kobietami i potem nie wnika, to nie dziwne że poziom testosteronu mu nie spa
    > da -on cały czas jest w trybie singla/kawalera. Nie angażuje się w ciąże, w ojc
    > ostwo. Często pewnie nawet nie wie że został ojcem. Nawet jeśli wie, to się tym
    > nie przejmuje zbytnio (vide poziom ściągalności alimentów w takiej grupie i sk
    > ala wsparcia pomocy społecznej dla samotnych matek).
    > Obstawiam, że istnieje zależność między poziomem wykształcenia mężczyzny, a jak
    > ością i czasem opieki nad swoim dzieckiem.

    To jedno z mozliwych wyjasnien. Inne mozliwe to takie, ze nizsze wyksztalcenie czesto oznacza wykonywanie pracy fizycznej. A wiemy, ze sport/wysilek fizyczny, praca miesni ma pozytywny wplyw na poziom testosteronu. Z pewnoscia robotnik budowlany ma wiecej sily i bardziej "czuje" swoja fizycznosc niz sleczacy przy komputerze informatyk albo inny biurowy, zwlaszcze jezeli ten nie skoczy chociaz od czasu do czasu na jakas silownie.
    Dalej: kolejne dziecko oznacza: potrzebna wiecej pieniedzy, czyli pracownik fizyczny musi wziac dodatkowa fuche, pracowac wiecej co by zarobic na rodzine, czyli jeszcze wiecej sie namacha i uzywa przy tym sily swych rak/miesni. Czasem calymi dniami nie ma go w domu, bo niestety najciezsze prace nie sa najlepiej oplacane, trzeba sie niezle narobic, zeby zarobic tyle co informatyk albo jakis w korpo w godzine:(
  • kutuzow 15.11.13, 17:37
    kag73 napisała
    > Dalej: kolejne dziecko oznacza: potrzebna wiecej pieniedzy, czyli pracownik fiz
    > yczny musi wziac dodatkowa fuche, pracowac wiecej co by zarobic na rodzine, czy
    > li jeszcze wiecej sie namacha i uzywa przy tym sily swych rak/miesni. Czasem ca
    > lymi dniami nie ma go w domu, bo niestety najciezsze prace nie sa najlepiej opl
    > acane, trzeba sie niezle narobic, zeby zarobic tyle co informatyk albo jakis w
    > korpo w godzine:(


    a to ciekawe co napisałaś. U faceta więcej pracy = większa chęć na seks (mimo większego zmęczenia). U kobiety zaś wg sąsiednich wątków więcej pracy (np. obowiązki domowe) = większe zmęczenie i brak ochoty na seks. Dlatego też, żeby chciała seksu facet musi jej niezbędnie pomóc. Czyli ten robotnik fizyczny to by już na 3 etaty zasuwał żeby sobie tylko bzyknąć. Dwa w robocie dla kasy i jeden w domu przy garach i mopie.

    Widzę że każdy widzi to co chce zobaczyć i co mu bardziej do tezy pasuje :-)
  • mojemail3 15.11.13, 17:41
    kutuzow napisał:

    (...)"U faceta więcej pracy = większa chęć na seks (mimo większego zmęczenia). U kobiety zaś wg sąsiednich wątków więcej pracy (np. obowiązki domowe) = większe zmęczenie i brak ochoty na seks. Dlatego też, żeby chciała seksu facet musi jej niezbędnie pomóc. Czyli ten robotnik fizyczny to by już na 3 etaty zasuwał żeby sobie tylko bzyknąć. Dwa w robocie dla kasy i jeden w domu przy garach i mopie(...)"

    A dlaczego nie? To może być tak jak wydedukowała Rekreativa, jak facet pracuje fizycznie, to żona z trójką dzieci siedzi w domu, bo bez sensu jest trójkę wysyłać do przedszkola od 3 roku życia, wystarczy od 5 go na 5 h bezpłatnie. Ja znam taki przypadek, mąż wcale po powrocie do domu na mopie nie jechał, jedynie często naczynia ręcznie umył,żeby sobie smar z rąk domyć...I grało oraz buczało a żonka chętna i miła była...

  • urquhart 15.11.13, 19:07
    kutuzow napisał:
    > a to ciekawe co napisałaś. U faceta więcej pracy = większa chęć na seks (mimo w
    > iększego zmęczenia). U kobiety zaś wg sąsiednich wątków więcej pracy (np. obowi
    > ązki domowe) = większe zmęczenie i brak ochoty na seks. Dlatego też, żeby chcia
    > ła seksu facet musi jej niezbędnie pomóc. Czyli ten robotnik fizyczny to by już
    > na 3 etaty zasuwał żeby sobie tylko bzyknąć. Dwa w robocie dla kasy i jeden w
    > domu przy garach i mopie.

    Do kanonu żartów przezszły te o górnikach co byli zmęczeni że im się ciuchów i jeść po sztychcie nie chciało a seksu im się chciało dalej...
    Najbardziej "zmęczona" matka dostaje skrzydeł jak dziecko zacznie płakać natomiast, podobnie zakochanej kobiecie zmęczenie na seks nie przeszkodzi.
    Jeżeli już to osaczenie, stres, kiedy wydzieli się kortyzol.
    Między innymi dlatego Milska i Perel tak sceptycznie piszą o zasłanianiu się zmęczeniem, raczej o priorytetach i programowaniu hormonami które trzeba kontrolować a nie całkiem poddawać.

    Zachowanie w domu przy dzieciach zwiększa dalsze wydzielanie prolaktyny, (najsilniejsze przy noszeniu dziecka na rękach) więc siedzenie przy dzieciach to samonakręcająca się sprężyna hormonalna. Odseparowanie odwrotnie, dlatego dla ratowania związku i powrotu seksu zaleca sie wyjazd daleko od domu młodym rodzicom bez dzieci przecież na weekend co najmniej. Prolaktyna spada a z nią niepokój i poczucie osaczenia i libido może wtedy powrócić.


  • kag73 15.11.13, 20:20
    kutuzow napisał:
    > a to ciekawe co napisałaś. U faceta więcej pracy = większa chęć na seks (mimo w
    > iększego zmęczenia). U kobiety zaś wg sąsiednich wątków więcej pracy (np. obowi
    > ązki domowe) = większe zmęczenie i brak ochoty na seks. Dlatego też, żeby chcia
    > ła seksu facet musi jej niezbędnie pomóc. Czyli ten robotnik fizyczny to by już
    > na 3 etaty zasuwał żeby sobie tylko bzyknąć. Dwa w robocie dla kasy i jeden w
    > domu przy garach i mopie.
    Ja tak konkretnie nie pisalam o wiekszej checi na seks/czestszym bzykaniu tylko o wyzszym poziomie testosteronu(w atrykule o tym mowa), jezeli nie doczytales. Wiec, w praktyce zmeczenie moze wziac gore nad ochota i konia mozna zwalic, albo nadal mozna miec ochote ale nie na wlasna zone. Prawda? Moze sie zdarzyc. Ale dobra, nich bedzie. Jak on namacha sie fizycznie to mu sie poziom testosteronu podnosi, bo jest mezczyzna i ma przewage tego wlasnie hormonu. Jak ona sie namacha i przede wszytskim nie wyspi to owszem zmeczona jest ale jej sie poziom testosteronu nie podnosi, bo...no wlasnie, jest kobieta. Hormony moga jej zadzialac w okreslonych dnia cyklu, np.


  • kag73 15.11.13, 20:43
    Jeszcze mi przychodzi do glowy, ze mezczyzni z nizszym wyksztalceniem czesto wczesniej sie wiaza, bo wczesniej koncza edukacje, znajduja prace. Czyli z racji wieku maja czesto wyzszy poziom testosteronu, sa czesto mlodszymi ojcami.
  • kutuzow 15.11.13, 21:54
    kag73 napisała:
    > Ja tak konkretnie nie pisalam o wiekszej checi na seks/czestszym bzykaniu tylko
    > o wyzszym poziomie testosteron

    Czy jedno nie wynika z drugiego? Wyższy poziom testosteronu = wyższa ochota na seks?

    > Jak ona sie na
    > macha i przede wszytskim nie wyspi to owszem zmeczona jest ale jej sie poziom t
    > estosteronu nie podnosi, bo...no wlasnie, jest kobieta. Hormony moga jej zadzia
    > lac w okreslonych dnia cyklu, np.

    Kobiety także mają testosteron (znacznie mniej, ale mają), który na nie także wpływa. Także aktywność fizyczna powinna także podnieść jego poziom -czyli względnie nastąpiłby wzrost i podobny efekt co u mężczyzny. Także to raczej kwestia priorytetów o których pisał Urqu.
  • kag73 15.11.13, 22:14
    kutuzow napisał:
    > Czy jedno nie wynika z drugiego? Wyższy poziom testosteronu = wyższa ochota na
    > seks?
    To, z ja mam dzis ochote na seks wcale nie musi znaczyc, ze go bede dzis miec, albo, ze nie zrobie sobie sama dobrze. Prawda?
    Poza tym bez testosteronu nie ma libido, ale zeby mezczyzna stal sie aktywny potrzebuje jeszcze "stymulanta".

    > Kobiety także mają testosteron (znacznie mniej, ale mają), który na nie także w
    > pływa. Także aktywność fizyczna powinna także podnieść jego poziom -czyli wzglę
    > dnie nastąpiłby wzrost i podobny efekt co u mężczyzny. Także to raczej kwestia
    > priorytetów o których pisał Urqu.

    Wiesz co, naciagaj sobie jak Ci pasuje. Mnie to nie przeszkadza.
  • kutuzow 15.11.13, 22:37
    kag73 napisała:
    > Poza tym bez testosteronu nie ma libido, ale zeby mezczyzna stal sie aktywny po
    > trzebuje jeszcze "stymulanta".

    Popatrz na chłopaków 15-18 letnich którzy erekcje mają przysłowiowego od powiewu wiatru i jeśli nawet nie mają co bzykać to się onanizują na potęgę.

    > Wiesz co, naciagaj sobie jak Ci pasuje. Mnie to nie przeszkadza.
    Nie ja tu robię tezy "z gwiazdką" :-)
  • kag73 15.11.13, 22:48
    kutuzow napisał:
    > Popatrz na chłopaków 15-18 letnich którzy erekcje mają przysłowiowego od powiew
    > u wiatru i jeśli nawet nie mają co bzykać to się onanizują na potęgę.

    A my tutaj mowimy o nastolatkach i erekcji czy o ojcach rodziny(powyzej 15-18), ktorym spada czy podnosi sie poziom testosteronu? I tez pisalam, ze miec wysoki poziom testosteronu i nawet ochote na seks nie znaczy z automatu, ze jest co bzykac i ze bzykanie bedzie. Moze nie bedzie nic a moze bedzie zwalenie konia. I czy samoistna erekcja bedzie tez nie wiadomo.
    >
  • kotoshi 15.11.13, 12:39
    Moim zdaniem wysoki poziom testosteronu i opiekuńczość (względem swojej kobiety, dziecka) to w mężczyznach najbardziej seksowna i pociągająca mieszanka :)
  • mojemail3 15.11.13, 12:57
    kotoshi napisała:

    > Moim zdaniem wysoki poziom testosteronu i opiekuńczość (względem swojej kobiety
    > , dziecka) to w mężczyznach najbardziej seksowna i pociągająca mieszanka :)

    No,żeby to się zawsze tak dało, mieć i rybki i akwarium;-)
  • loppe 15.11.13, 14:15
    mojemail3 napisała:

    > kotoshi napisała:
    >
    > > Moim zdaniem wysoki poziom testosteronu i opiekuńczość (względem swojej k
    > obiety
    > > , dziecka) to w mężczyznach najbardziej seksowna i pociągająca mieszanka
    > :)
    >
    > No,żeby to się zawsze tak dało, mieć i rybki i akwarium;-)

    Zawsze to pewnie mało co się da, ale zauważmy że wysoki poziom pożądania wobec kobiet i opiekuńczość wobec dziecka jest imo całkowicie do pogodzenia, choć może wymagać nietuzinkowej osobowości, no i być może wysokiego poziomu testosteronu na początku, żeby było z czego ująć bez wywoływania jakiegoś upadku seksualnego.
  • urquhart 15.11.13, 19:15
    Miły poziom dyskusji.
    Utożsamianie testosteronu z agresją to piramidalne uproszczenie. To hormon rywalizacji i motywacji do działania, a każdy rywalizuje i orze jak może, ci co nie potrafią inaczej ślepą siłą, albo podstępem.
    Samice drapieżników jak mają zaś młode są przecież bardzo niebezpieczne i agresywne bez żadnego testosteronu.
    Wysoki testosteron motywacji plus zdolności społeczne i komunikacyjne kobiet to skuteczna zabójczo mieszanka kobiet sukcesu. Każdy z hormonów ma jakiej wady i zalety. Bardzo polecam>
    www.rp.pl/artykul/403409.html?print=tak
  • mojemail3 15.11.13, 20:06
    urquhart napisał:

    > Miły poziom dyskusji.
    > Utożsamianie testosteronu z agresją to piramidalne uproszczenie.

    Myślę,że też upraszczasz,podając kolejny raz przykład kobiet sukcesu, za którym stoi jedynie podwyższony poziom testosteronu...
    Ja znam z życia mniej satysfakcjonujące przykłady kobiet z zaburzoną gospodarką hormonalną.
    Obawiam się,że to nie taka prosta korelacja,a te "doniesienia naukowe" to jednak eksperymenty na bardzo małej grupie badanych.

  • urquhart 15.11.13, 21:48
    Myśle że to badali i podawałem przynajmniej różne neuropsycholożki które o tym pisały (znienawidzone przez wyznawczynie render studies którym to zaprzecza)
    Jeszcze raz, co innego rozchwiane hormony w danej chwili a co innego ukształtowany testosteonem mózg gdy sie było płodem płodun (budowa palców i warg sromowych skorelowana).
    To o bogini i paniach inżynier, nie tylko o dyrektorkach :)
    >>>
    To dlatego osoby z wysokim poziomem testosteronu często reagują impulsywnie i cenią zawody, w których mogą podejmować decyzje. Mają też duże poczucie niezależności, czują się silne psychicznie, są stanowcze i gotowe do podejmowania wyzwań - wykazały badania psychologów z King Saud University w Arabii Saudyjskiej. Nic dziwnego, że częściej niż inni pracują jako menedżerowie, lekarze i adwokaci.
    Żądza osiągnięć
    Wpływ hormonów płciowych na funkcjonowanie mózgu zaczyna się już w łonie matki. W życiu płodowym w wyniku działania testosteronu w mózgu wykształca się "żądza osiągnięć", także u żeńskich embrionów. Badania przeprowadzone wśród 350 Amerykanek sugerują, że kobiety, które w łonie matki otrzymywały wyższe dawki testosteronu, rzadziej wychodzą za mąż, mają mniej dzieci, bardziej cenią karierę zawodową, częściej pracują w zawodach zdominowanych przez mężczyzn i zajmują eksponowane stanowiska. Podobne cechy zauważono u kobiet z wysokim poziomem testosteronu.
    Testosteron stymuluje do rozwoju prawą półkulę mózgu. Gdy jego poziom jest wysoki, prawa półkula rozwija się szybciej, a to prowadzi do szczególnego rozwoju zdolności wzrokowo-przestrzennych i matematycznych
    www.wprost.pl/ar/100735/Hormony-sukcesu/?pg=0
  • mojemail3 16.11.13, 00:13
    urquhart napisał:
    > Myśle że to badali i podawałem przynajmniej różne neuropsycholożki które o tym
    > pisały (znienawidzone przez wyznawczynie render studies którym to zaprzecza)
    > Jeszcze raz, co innego rozchwiane hormony w danej chwili a co innego ukształtow
    > any testosteonem mózg gdy sie było płodem płodun (budowa palców i warg sromowyc
    > h skorelowana).
    > To o bogini i paniach inżynier, nie tylko o dyrektorkach :)
    > >>>

    No, jak to mówi stare polskie przysłowie: "srały muszki,będzie wiosna, będzie ładnie trawka rosła"...
    Bywam nieco sceptyczna, jak czytam w artykule badaniach naukowych, które: "sugerują", badacze podejrzewają, badania mogą mieć wpływ itp.
    Z przykrością widzę też na swoim podwórku,jak najświeższa wiedza naukowa się rozmija z rzeczywistością.
    No,ale każdy czyta to co chce, masz rację...Oto cytat z linkowanego przez Ciebie artykułu:

    (...)"Z najnowszych badań wynika, że estrogeny i progesteron, podobnie jak poziom testosteronu, mogą mieć wpływ na osiąganie sukcesów.
    Badania Elizabeth Hampson z University of Oregon sugerują, że kobiety z wysokim poziomem żeńskich hormonów nie tylko wydają się atrakcyjniejsze, ale też wydajniej pracują. Nie mają skłonności do dominacji, są jednak bardziej oddane pracy i czerpią z niej większą satysfakcję(...)"

    No,no no no;-)
  • kaiser.blade 15.11.13, 21:41
    Problem leży w tym, że określenie "opiekuńczy ojciec" jest dość pojemne.
    Skrajnie nieatrakcyjny dla partnerki może być ojciec opiekujący się w sposób zniewieściały, dziumdziający nad niemowlęciem, zesrywający się nad każdą kupką, biegający co pięć minut w nocy sprawdzać czy oddycha i robiący sobie dziesiątki galerii zdjęć z różowym bobaskiem.

    Bardzo atrakcyjny może być opiekuńczy mężczyzna, realizujący swoją opiekę jako osoba czuwająca nad bezpieczeństwem rodziny, także finansowym, ojciec - wzór, ojciec - mentor i organizator. Opiekuńczy może znaczyć sprawczy i decyzyjny. Silny i zapewniający bezpieczeństwo.

    Jak więc widzisz, ojciec opiekuńczy niekoniecznie musi oznaczać podporządkowanego kastrata. Wymaga to jedynie nieco szerszego spojrzenia na rozumienie opieki. Ojciec nie jest drugą matką, bo w tej roli zawsze będzie tym gorszym i drugoplanowym bytem w życiu dziecka. Ojciec to ojciec :)
  • rekreativa 15.11.13, 21:54
    A jesli ojciec zmieni pieluchę bez dziumdziania i robienia słit foci, to może być?
    Czy samo zmienienie pieluchy już dyskwalifikuje?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kaiser.blade 15.11.13, 22:03
    rekreativa napisała:

    > A jesli ojciec zmieni pieluchę bez dziumdziania i robienia słit foci, to może b
    > yć?
    > Czy samo zmienienie pieluchy już dyskwalifikuje?

    To już chyba zależy od interpretacji pani domu. Są takie co im to zgrzyta, są takie co przyjmą z aplauzem. Ja zmieniłem niejedną pieluchę dzieciom, ale nie zastanawiałem się nad tym jak to będzie odebrane, ale raczej nad tym, że - nie da się ukryć - no śmierdzi cholernie ;)
  • hello-kitty2 15.11.13, 22:50
    kaiser.blade napisał:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > A jesli ojciec zmieni pieluchę bez dziumdziania i robienia słit foci, to
    > może b
    > > yć?
    > > Czy samo zmienienie pieluchy już dyskwalifikuje?
    >
    > To już chyba zależy od interpretacji pani domu. Są takie co im to zgrzyta, są t
    > akie co przyjmą z aplauzem. Ja zmieniłem niejedną pieluchę dzieciom, ale nie za
    > stanawiałem się nad tym jak to będzie odebrane, ale raczej nad tym, że - nie da
    > się ukryć - no śmierdzi cholernie ;)

    Ja bym sie az tak nie rozdrabniala nad pielucha. Zasada jest prosta: ja tu bylam pierwsza. Nie moze mnie traktowac w hierarchi nizej niz dziecko.
  • kag73 15.11.13, 22:51
    hello-kitty2 napisała:
    > Ja bym sie az tak nie rozdrabniala nad pielucha. Zasada jest prosta: ja tu byla
    > m pierwsza. Nie moze mnie traktowac w hierarchi nizej niz dziecko.

    ????
  • hello-kitty2 15.11.13, 23:16
    kag73 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Ja bym sie az tak nie rozdrabniala nad pielucha. Zasada jest prosta: ja t
    > u byla
    > > m pierwsza. Nie moze mnie traktowac w hierarchi nizej niz dziecko.
    >
    > ????

    Partner jest wazniejszy od dziecka. W moim rozumieniu dzieci nie sa rowne doroslym w takim w sensie, ze powinny pozostawac na podrzednej pozycji. Jezeli jeden z partnerow zaczyna traktowac dziecko centralnie zaburza pozycje drugiego parnera. Przyklad: jezeli dorosly mowi i dziecko tez, pierwszenstwo glosu nalezy sie doroslemu z tytulu nadrzednej pozycji.
  • kag73 15.11.13, 23:27
    hello-kitty2 napisała:
    >
    > Partner jest wazniejszy od dziecka. W moim rozumieniu dzieci nie sa rowne doros
    > lym w takim w sensie, ze powinny pozostawac na podrzednej pozycji. Jezeli jeden
    > z partnerow zaczyna traktowac dziecko centralnie zaburza pozycje drugiego parn
    > era. Przyklad: jezeli dorosly mowi i dziecko tez, pierwszenstwo glosu nalezy si
    > e doroslemu z tytulu nadrzednej pozycji.

    A pare postow wyzej pislas, ze nie ma u Ciebie w domu hierarchii:))
    Przestan, dzieci i ryby glosu nie maja czy co. Co kto kiedy i dlaczego mowi zalezy od sytucaji, okolicznosci i wieku dziecka.
    I jak niemowlak drze morde, bo glodny to co robisz: dasz cyca/butelke tak szybko jak mozesz czy najpierw sobie/partnerowi uszykujesz sniadanie, bo tej jestes/jest akuratnie glodna?
    Ja mam w d..pie kto jest na podrzednej pozycji, ale halasu nie lubie:)
    A jak oboje zaczynaja traktowac dziecko "centralnie" to co sie wtedy dzieje?
  • hello-kitty2 16.11.13, 11:02
    kag73 napisała:

    > A pare postow wyzej pislas, ze nie ma u Ciebie w domu hierarchii:))
    > I tak piszesz generalnie czy o sobie. Twoj partner jest dla Ciebie wazniejszy n
    > iz Twoj syn?

    No pisalam, ze nie ma widocznej hierarchi i wskazalam, ze to moze byc kluczem do niepowodzen = bledem. Ja zawsze pisze o sobie, jak pisze o kims innym to przeciez to nadmieniam.

    > A jak oboje zaczynaja traktowac dziecko "centralnie" to co sie wtedy dzieje?

    To mamy wtedy przypadek siostry mojego partnera = zyja przede wszystkim dla dzieci, dzieci sa najwazniejsze. Ja sie od takich ludzi trzymam z daleka, bo tacy ludzie nie potrafia budowac relacji z innymi ludzmi, bo relacje z dziecmi im wystarcza. Przez relacje rozumiem tu 'cos' wiecej niz small talk.

  • marek.zak1 16.11.13, 11:18
    To co piszesz jest ważne. Partner powinien byc kims najwazniejszym, nawet jesli dzieciom poświęca sie bardzo dużo czasu.
    Nie odpowiedziałas sama na pytanie, kto dla Ciebie jest wazniejszy? Smiało :)
  • urquhart 16.11.13, 12:36
    marek.zak1 napisał:

    > To co piszesz jest ważne. Partner powinien byc kims najwazniejszym, nawet jesli
    > dzieciom poświęca sie bardzo dużo czasu.
    > Nie odpowiedziałas sama na pytanie, kto dla Ciebie jest wazniejszy? Smiało :)

    Sadysta.
  • hello-kitty2 16.11.13, 16:18
    urquhart napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > To co piszesz jest ważne. Partner powinien byc kims najwazniejszym, nawet
    > jesli
    > > dzieciom poświęca sie bardzo dużo czasu.
    > > Nie odpowiedziałas sama na pytanie, kto dla Ciebie jest wazniejszy? Smiał
    > o :)
    >
    > Sadysta.

    Juz odpowiedzialam po czesci, ze u mnie jest to zaburzone ale wcale nie tak jak sadzicie, ze syn jest wazniejszy od partnera. Nie jest. Wiekszosc tego, co piszecie o kobietach i ich relacjach z dziecmi jest mi obce. Ja mam poczucie obowiazku wobec syna, a nie poczucie jego waznosci.
  • rekreativa 16.11.13, 16:30
    Dla mnie ustalanie hierarchii ważności wśród najbliższych jest jakieś dziwne.
    Co to w ogóle znaczy, że partner ma byc najważniejszy?
    Nie może być po prostu równie ważny?

    Nie wiem, jak rozumiecie tę ważność, ale dla mnie ustalanie, że ktoś jest najważniejszy oznacza, że jego potrzeby są w pierwszej kolejności zaspokajane, nawet jeśli dzieje się to kosztem pozostałych członków rodziny - mnie się to nie podoba.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urquhart 16.11.13, 16:43
    > Nie wiem, jak rozumiecie tę ważność, ale dla mnie ustalanie, że ktoś jest najwa
    > żniejszy oznacza, że jego potrzeby są w pierwszej kolejności zaspokajane, nawet
    > jeśli dzieje się to kosztem pozostałych członków rodziny - mnie się to nie pod
    > oba.

    Konflikty interesów są nieustannie wpisane w życie i naiwne było zakładanie że możliwe jest ich uniknięcie.
    Myślę że najłatwiej to odnieść do uczuć kobiet którym mężowie dają do zrozumienia że partnerek może być wiele a jego matka jest jedna i oczekiwania teściowej jak ma wyglądać małżeństwo syna są zaspokajane w pierwszej kolejności.
  • rekreativa 16.11.13, 17:26
    Dobra, się nieprecyzyjnie wyraziłam w poście o matce: chodziło mi o to, że rozumiem opór, jaki może sie pojawić, gdy człowiek zostaje nagle postawiony w sytuacji: "matka albo żona/mąż".
    Nie jestem zwolenniczką lojalności za wszelką cenę - że jeśli mąż, to ja mam go popierać bez względu na to jak głupie/ krzywdzące dla innych/ niesprawiedliwe jest to, czego on chce.
    Jeśli akurat jakiś konflikt interesów wystąpi, to pokierować się rozsądkiem, co w danej chwili jest bardziej sensowne, korzystne.
    Tak samo jak stawianie zawsze męża/żony na pierwszym miejscu tylko dlatego, że to mąż/żona budzi mój opór, tak samo stawianie na pierwszym miejscu zawsze potrzeb i zachcianek dziecka budzi mój opór.
    Takie podejście "dziecko jest najważniejsze", więc ja tylko o dziecku, z dzieckiem, dla dziecka, a mąż niech się zajmie sobą i najlepiej da nam święty spokój jest rodzajem patologii.
    Ale w drugą stronę zdarzają się sytuacje, gdy baba dla faceta popełnia dzieciobójstwo, bo tylko on i jego nawet chore żądania są dla niej ważne.
    Więc to takie wyraźne wartościowanie ważności członków rodziny nie jest dobre.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 16.11.13, 18:04
    rekreativa napisała:

    > Więc to takie wyraźne wartościowanie ważności członków rodziny nie jest dobre.

    Zgadzam sie. To wynika z prostego prawa, ze wszyscy ludzie sa rowni. Ale wg mnie to nie wyklucza hierarchii.
  • kag73 16.11.13, 17:12
    rekreativa napisała:
    > Dla mnie ustalanie hierarchii ważności wśród najbliższych jest jakieś dziwne.
    > Co to w ogóle znaczy, że partner ma byc najważniejszy?
    > Nie może być po prostu równie ważny?
    >
    > Nie wiem, jak rozumiecie tę ważność, ale dla mnie ustalanie, że ktoś jest najwa
    > żniejszy oznacza, że jego potrzeby są w pierwszej kolejności zaspokajane, nawet
    > jeśli dzieje się to kosztem pozostałych członków rodziny - mnie się to nie pod
    > oba.
    Dokladnie tak samo to widze i nie rozumiem o co halas. Kto jest najwazniejsz moze sie okazywac w sytuacjach szczegolnych albo kryzysowych/konfliktowych ale nie w normalnym codziennym zyciu, jak dla mnie.
    Tesciowe i matki pomija, skupmy sie na: maz, zona, dziecko/dzieci.
    Mnie wychodzi, ze jak dzieciak maly to sila rzeczy jest najwazniejszy, bo sie domaga i jest bezsilny. Kitty pisze o obowiazkach wobec dziecka a nie o waznosci. No wiec wlasnie z tych obowiazkow wynika, ze zanim sie zastanowie co ze mna sama czy z partnerem, najpierw zobcze czy dzieciak oporzadzony, czy najedzony, ubrany, zdrowy. Prawda? Bo musze, bo kazdy musi, dzieciak maly bez rodzicow zginie, nie ma szans przezyc to chyba jasne.
    Faceci tu ciagle pija do faktu, ze zona zaniedbuje meza(czytaj seksu nie daje), bo dzieciak najwazniejszy. A moim zdaniem to gowno prawda, abstrahujac o sytuacji gdy pada sie na pysk ze zmeczenia. Ja nie sypaim z mezem, bo jest dla mnie najwazniejszy/wazniejszy od dziecka, tylko sypiam z nim, bo mam ochote na seks, to wszystko, wcale sie nie poswiecam. A jak jakas kobieta tego nie robi, to wcale nie dlatego, ze dzieciak jest najwazniejszy, tylko dlatego, ze sypiac z mezem nie chce, z jakiego powodu to juz inna kwestia.
    A jakbym musiala z ognia ratowac jednego i drugiego, to tak, zaczelbym od dziecka, bo stary ma szanse uratowac sie sam a dzieciak nie. I jak bym miala decydowac po czyjej stronie staje furiata ojca katujacego dzieciaka czy po stronie katowanego dziecka, to zdecydowanie staje po stronie dziecka, bo go w imie waznosci partnera, katowac nie pozwole.
    Nie wiem jak to i po co rozpatrywac kto jest/ma byc najwazniejszy.
    Znam jedna co mi wiele razy powtarzala, ze maz najwazniejszy, bo z nim sie zyje i dzieci kiedys wyjda z domu a z mezem sie zyje dalej. Dobra, spoko, tylko, ze jej maz nagle wyszedl z domu i ...nie wrocil... w sina dal, w sina dal...zycie... a tak dobrze starala sie z nim zyc.

  • zawle 16.11.13, 17:19
    kag73 napisała:> Nie wiem jak to i po co rozpatrywac kto jest/ma byc najwazniejszy.

    Moje wielkie podziwy dla Was babeczki, które merytorycznie odpowiadacie na zarzuty rozkapryszonych chłopców którzy muszą po 30 czuć się na pierwszym miejscu. Gdybym wierzyła, zaleciłabym terapeutę.
  • hello-kitty2 16.11.13, 18:17
    zawle napisała:

    > kag73 napisała:> Nie wiem jak to i po co rozpatrywac kto jest/ma byc najwaz
    > niejszy.
    >
    > Moje wielkie podziwy dla Was babeczki, które merytorycznie odpowiadacie na zarz
    > uty rozkapryszonych chłopców którzy muszą po 30 czuć się na pierwszym miejscu.
    > Gdybym wierzyła, zaleciłabym terapeutę.

    A ja bym tego nie lekcewazyla (i tu sobie przecze, bo w zyciu lekcewaze :), bo zwroc uwage jakie zwiazki odnosza najwieksze powodzenie i w jakich wszyscy czlonkowie sa najczesciej szczesliwi? Ja nie czuje zebym odpowiadala na jakies zarzuty. Zwyczajnie analizuje co potrzebne jest do utworzenia dobrego zwiazku.
  • kag73 16.11.13, 18:20
    hello-kitty2 napisała:
    > A ja bym tego nie lekcewazyla (i tu sobie przecze, bo w zyciu lekcewaze :), bo
    > zwroc uwage jakie zwiazki odnosza najwieksze powodzenie i w jakich wszyscy czlo
    > nkowie sa najczesciej szczesliwi?

    Jakie? Tam gdzie jest scisla sztywna hierarchia? Watpie.
  • kag73 16.11.13, 18:28
    kag73 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > A ja bym tego nie lekcewazyla (i tu sobie przecze, bo w zyciu lekcewaze :
    > ), bo
    > > zwroc uwage jakie zwiazki odnosza najwieksze powodzenie i w jakich wszysc
    > y czlo
    > > nkowie sa najczesciej szczesliwi?
    >
    > Jakie? Tam gdzie jest scisla sztywna hierarchia? Watpie.

    Dla uzupelniena. Pewnie kazdy ma swoja wizje zwiazku/rodziny i jak ma funcjonowac itd. Przypuszczalnie nie ma jednej wlasciwej drogi, jest to kwestia bardzo indywidualna. Zalezy od charakterow i oczekiwan.
  • hello-kitty2 16.11.13, 18:41
    kag73 napisała:

    > Jakie? Tam gdzie jest scisla sztywna hierarchia? Watpie.

    E tam scisla :) Przyklad: Marka rodzina i Twoja. Obie szczesliwe. W jednym w hierarchii jest na szczycie mezczyzna, a w drugim kobieta. Dziala? Dziala :-)
  • kag73 16.11.13, 18:47
    hello-kitty2 napisała:
    > E tam scisla :) Przyklad: Marka rodzina i Twoja. Obie szczesliwe. W jednym w hi
    > erarchii jest na szczycie mezczyzna, a w drugim kobieta. Dziala? Dziala :-)

    Na dowcipy Ci sie zebralo, co nie?
    U mnie w domu nie ma sztywnej hierarchii.
  • rekreativa 16.11.13, 18:54
    To zależy w dużej mierze od wspólności potrzeb i interesów, kitty.
    Jeśli ja wiem, że mój mąż myśli w większości spraw tak jak ja i proponuje podobne do moich rozwiązania problemów, to ja nie mam żadnych oporów, żeby go oficjalnie nominować kapitanem naszego okrętu :)
    Bo jeśli decyzja męża jest zbieżna z moją, to ja nie muszę niczego w sobie naginać, żeby tę decyzję zaakceptować.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • zawle 16.11.13, 18:57
    hello-kitty2 napisała:
    > A ja bym tego nie lekcewazyla (i tu sobie przecze, bo w zyciu lekcewaze :), bo
    > zwroc uwage jakie zwiazki odnosza najwieksze powodzenie i w jakich wszyscy czlo
    > nkowie sa najczesciej szczesliwi? Ja nie czuje zebym odpowiadala na jakies zarz
    > uty. Zwyczajnie analizuje co potrzebne jest do utworzenia dobrego zwiazku.

    No właśnie nie wiem. Jakie odnoszą powodzenie? W jakie sposób rozumiesz słowo "powodzenie"? I proszę o charakterystykę tych w których wszyscy są najczęściej szczęśliwi.I dodaj swoją charakterystykę udanego związku. Bo się zupełnie nie odnalazłam;)
  • hello-kitty2 17.11.13, 13:44
    zawle napisała:

    > No właśnie nie wiem. Jakie odnoszą powodzenie? W jakie sposób rozumiesz słowo "
    > powodzenie"? I proszę o charakterystykę tych w których wszyscy są najczęściej s
    > zczęśliwi.I dodaj swoją charakterystykę udanego związku. Bo się zupełnie nie od
    > nalazłam;)

    Uuu la la. Dopiero teraz tu weszlam. Nie mam no to kompletnych odpowiedzi, za malo szczesliwych zwiazkow do obserwacji mam. Powodzenie widze w trwalosci i chocby pod katem naszego forum: trwalosci zycia intymnego, trwalosci uczucia. Za szczesliwych czlonkow rodziny uwazam osoby, ktore pozostaja miedzy soba w trwalej, bliskiej wiezi opartej na uczuciu, bliskosci i zaufaniu, mozliwosci liczenia na siebie, poczucia przynaleznosci. To wszystko razem to wizja udanego zwiazku, niekompletna.
  • urquhart 17.11.13, 14:19
    > Uuu la la. Dopiero teraz tu weszlam. Nie mam no to kompletnych odpowiedzi, za m
    > alo szczesliwych zwiazkow do obserwacji mam. Powodzenie widze w trwalosci i cho
    > cby pod katem naszego forum: trwalosci zycia intymnego, trwalosci uczucia. Za s
    > zczesliwych czlonkow rodziny uwazam osoby, ktore pozostaja miedzy soba w trwale
    > j, bliskiej wiezi opartej na uczuciu, bliskosci i zaufaniu, mozliwosci liczenia
    > na siebie, poczucia przynaleznosci. To wszystko razem to wizja udanego zwiazku
    > , niekompletna.

    A to widziałaś?

    www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2502629/Children-look-unhappy-school-photos-FIVE-times-likely-divorce.html
  • hello-kitty2 17.11.13, 14:58
    urquhart napisał:

    > www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2502629/Children-look-unhappy-school-photos-FIVE-times-likely-divorce.html

    A co chcesz przez to powiedziec? Ze niektorym 'ma' sie nie powiesc? Skazani na zwiazkowa porazke?
  • urquhart 16.11.13, 17:34
    kag73 napisała:
    > . No wiec wlasnie z tych obowiazkow wynika, ze zanim sie zastanowie co ze mna s
    > ama czy z partnerem, najpierw zobcze czy dzieciak oporzadzony, czy najedzony, u
    > brany, zdrowy. Prawda? Bo musze, bo kazdy musi, dzieciak maly bez rodzicow zgin
    > ie, nie ma szans przezyc to chyba jasne.

    I piszesz to w kontekście kiedy jednym z głównych problemów społecznych jest nadopiekuńczość matek wobec dzieci i projektowanie opiekuńczych oczekiwań jako rzekomych obowiązków.
    Kiedy oficjalnie wchodzi do nauczania tzw. hipoteza higieny że alergie astmy i choroby autoimmunologiczne są spowodowane nadmierną higieną i sterylnością?
    Kiedy alarmująca część dzieci ma nadwagę?
    A na tworzenie intymność, dzielenie się uczuciami "nie ma czasu"?
    Akurat domyślam się jak na testosteronową przystało ty się akurat tak nie zachowujesz i uogólniasz swoje odczucia za bardzo.

    Natomiast o ważności z podstaw zarządzania sobą w czasie. Nigdy nie będziemy mieli wystarczającej ilości czasu na zrealizowanie celów pragnień i oczekiwań. Jeżeli czegoś nie robimy to nie znaczy że nie mamy na to czasu, tylko że coś dla nas jest niewystarczająco ważne.
  • kag73 16.11.13, 18:10
    Urqu, o tym juz dyskutowalismy. Nadopiekuncze matki, ktore raczej nie maja czasu na nadopiekunczosc, miedzy praca na caly etat i ogarnianie domu i dzieci.
    Otyle dzieci: wina chipsow, slodyczy i innych fas foodow, winni tak samo ojciec jak i matka podsuwajacy dzieciom dziadostwa.
    Tak, na pewno niektorzy przesadzaja ze sterylnoscia i sprzataniem itd. ja jednak z doswiadczenia powiem, ze nawet to niezbedne minimum to jednak troche czasu zajmuje. I bardzo czesto korzystaja z tego nie tylko dzieci ale rowniez mezczyzni ;)
  • rekreativa 16.11.13, 17:43
    O, własnie, właśnie - dokładnie o to mi chodziło, o czym napisałaś.
    Mam wrażenie, że niektórzy nie odróżniają bycia ważnym dla kogoś w sensie uczuciowym od bycia pierwszym w zakresie zaspokojenia pewnych potrzeb w danej chwili, która to "pierwszość" wynika tylko i wyłacznie z okoliczności, a nie z wiekszej miłości czy czegos w tym rodzaju.
    Tak jak ten przykład z niemowlakiem. Jeśli dajmy na to zaczynam się z małzonkiem czulić na kanapie, a tutaj bobas zaczyna wrzeszczeć, to wstanę i pójdę zobaczyć, o co chodzi bobasowi - nie dlatego, że potrzebe intymności męża mam w dupie, ale dlatego że mąż spokojnie może ze swą potrzebą poczekać 10 minut, a trzymanie bobasa w zasikanej pieluszce czy głodnego zakrawałoby na znęcanie się. Bobas bowiem zdany jest na nas, sam się nie nakarmi, nie przewinie, nie nakryje kocykiem.
    Podobnie, jeśli np. mama mojego męża zadzwoni i poprosi, żeby mąż ją zawiózł do szpitala na badania, to ja nie mam nic przeciwko i rozumiem , że moje plany w rodzaju wspólnych zakupów sa w tej chwili na drugim miejscu. Ja moge zakupy zrobić sama, albo innego dnia.
    A starsza teściowa, kobieta schorowana potrzebuje w danej chwili pomocy męża, jego towarzystwa i otuchy bardziej ode mnie. Co nie znaczy przecież, że mąż mnie kocha mniej, czy moje potrzeby uważa za nieistotne.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 16.11.13, 18:10
    kag73 napisała:

    Kto jest najwazniejsz mo
    > ze sie okazywac w sytuacjach szczegolnych albo kryzysowych/konfliktowych ale ni
    > e w normalnym codziennym zyciu, jak dla mnie.

    Jak dla mnie to powinno byc w jednej linii, bo sytuacji kryzysowych nie da sie wszystkich przewidziec.

    > . No wiec wlasnie z tych obowiazkow wynika, ze zanim sie zastanowie co ze mna s
    > ama czy z partnerem, najpierw zobcze czy dzieciak oporzadzony, czy najedzony, u
    > brany, zdrowy. Prawda? Bo musze, bo kazdy musi, dzieciak maly bez rodzicow zgin
    > ie, nie ma szans przezyc to chyba jasne.

    Podkrece Cie Kag: ) Patrz, a w samolocie jak informuja? Ze w przypadku zagrozenia najpierw masz zalozyc maske sobie, a dopiero potem dziecku, nie? Dlaczego?
  • kag73 16.11.13, 18:17
    hello-kitty2 napisała:
    > Jak dla mnie to powinno byc w jednej linii, bo sytuacji kryzysowych nie da sie
    > wszystkich przewidziec.
    Nie da sie w jednej linni, bo aspektow zycia jest za duzo, zbyt wiele rzeczy waznych/niewaznych dla konkretnych czlonkow rodziny, zbyt wiele pierdol gdzie, moim zdaniem, nie warto miec racji i ostatniego slowa, znacznie lepiej miec swiety spokoj:)
    Dlatego za sensowne uwazam rozmowy na temat zagrozen, robimy to czasem z mezem, mowimy dziecku: sluchaj jakby co..to...Albo miedzy soba sie umawiamy co i jak.

    > Podkrece Cie Kag: ) Patrz, a w samolocie jak informuja? Ze w przypadku zagrozen
    > ia najpierw masz zalozyc maske sobie, a dopiero potem dziecku, nie? Dlaczego?

    No to jest sytuacja zagrozenia zycia. Musze najpierw zalozyc maske, zeby moc pomoc dziecku i sie sama w miedzy czasie nie zaczadzic i nie pasc. W "normalnych" warunkach nie jestem zagrozona, predzej dzieciak klapnie z glodu niz ja stara, mam rezerwy;) Najslabszy potrzebuje szczegolnej opieki i tyle. Ja sie tego trzymam.
    A na statku tez ratuja: najpierw kobiety i dzieci.

  • hello-kitty2 16.11.13, 18:30
    kag73 napisała:

    Najslabszy potrzebuje szczegolnej opieki i tyle. Ja sie tego trz
    > ymam.

    A kiedy najslabszy przestaje byc najslabszym, bo chyba dla tych tesciowych, o ktorych pisze Urqu to nigdy :-) Najpierw jest najslabszy fizycznie, potem mentalnie, potem ekonomicznie...jest po prostu z kolejnego pokolenia.

    A na powaznie. Mysle, ze mowimy o czyms innym.
  • rekreativa 16.11.13, 18:40
    "Mysle, ze mowimy o czyms innym. "

    No właśnie.
    Bo kag mówi o zwykłej, zdrowej kolejności rzeczy, a Ty i urqu o patologiach.
    Konieczność nakarmienia ryczącego z glodu niemowlaka NIE STOI NA TEJ SAMEJ PÓŁCE co donoszenie dorosłemu, żonatemu synkowi ulubionych jego potraw przez troskliwą mamusię ("bo ta twoja Ania to gotować za bardzo nie potrafi...")
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 16.11.13, 17:58
    rekreativa napisała:

    > Dla mnie ustalanie hierarchii ważności wśród najbliższych jest jakieś dziwne.
    > Co to w ogóle znaczy, że partner ma byc najważniejszy?
    > Nie może być po prostu równie ważny?
    >
    > Nie wiem, jak rozumiecie tę ważność, ale dla mnie ustalanie, że ktoś jest najwa
    > żniejszy oznacza, że jego potrzeby są w pierwszej kolejności zaspokajane, nawet
    > jeśli dzieje się to kosztem pozostałych członków rodziny - mnie się to nie pod
    > oba.

    Ja to rozumiem inaczej. Kto jest najwyzszy w hierarchii nie oznacza wcale, ze jego potrzeby sa zaspokajane jako pierwsze tylko, ze on ma prawo do podjecia ostatecznej decyzji w sprawach kluczowych dla rodziny/grupy/zwiazku. Jego/jej decyzja moze byc np. ze jego potrzeby zaspokajane sa jako ostatnie. Wydaje mi sie, ze to sie szczegolnie sprawdza w sytuacji zagrozenia rodziny. Ktos podejmuje decyzje i bierze odpowiedzialnosc za wszystkich czlonkow, ktorzy mu sie podporzadkowuja, a nie (jakby pewnie bylo u mnie :), ze w sytuacji zagrozenia wszyscy rozbiegaja sie, kazdy w swoja strone i kazdy ratuje siebie na swoj sposob :) Po prostu w sytuacjach zagrozenia nie ma czasu na ustalanie optymalnego, akceptowalnego przez wszystkich rozwiazania. Prosto: ktos musi rzucic haslo, w ktora strone biegniemy :-)
  • rekreativa 16.11.13, 18:29
    "w sytuacjach zagrozenia nie ma czasu na ustalanie optymalnego, akceptowal
    > nego przez wszystkich rozwiazania. Prosto: ktos musi rzucic haslo, w ktora stro
    > ne biegniemy :-)"

    I zwykle to hasło rzuci ktoś, kto w danym momencie najmniej spanikował. Ale trudno z góry wyznaczać, kto to ma byc.
    Bo może najmniej spanikuje mąż, może zona, a może stara babcia będzie jedyną, która zachowa zimną krew.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 16.11.13, 18:38
    rekreativa napisała:

    > I zwykle to hasło rzuci ktoś, kto w danym momencie najmniej spanikował. Ale tru
    > dno z góry wyznaczać, kto to ma byc.
    > Bo może najmniej spanikuje mąż, może zona, a może stara babcia będzie jedyną, k
    > tóra zachowa zimną krew.

    Niekompletnie sie wyrazilam, bo haslo to moze rzucic nawet 6 letnie dziecko, chodzi czy sie posluchamy? Ja mysle, ze w niektorych rodzinach wiadomo z gory i bez ustalania, kto rzuci w razie czego haslo i nawet jesli to haslo nigdy nie bedzie musialobyc rzucone to sie to u nich sprawdza i co wazne w konteksie forum - przyczynia sie do podtrzymywania pozadania.

    ps. ja przeciez nie podaje czy to ma byc kobieta czy mezczyzna, chociaz sama w swoim przypadku sklanialabym sie ku mezczyznie
  • zyg_zyg_zyg 16.11.13, 18:16
    > Dla mnie ustalanie hierarchii ważności wśród najbliższych jest jakieś dziwne.
    > Co to w ogóle znaczy, że partner ma byc najważniejszy?

    Mnie się chyba do końca życia temat hierarchii ważności wśród najblliższych będzie kojarzył z wyborem Zofii. Wzdryga mnie.
  • kag73 15.11.13, 23:31
    hello-kitty2 napisała:
    > Partner jest wazniejszy od dziecka.

    I tak piszesz generalnie czy o sobie. Twoj partner jest dla Ciebie wazniejszy niz Twoj syn?
  • urquhart 16.11.13, 12:46
    kag73 napisała:
    > I tak piszesz generalnie czy o sobie. Twoj partner jest dla Ciebie wazniejszy n
    > iz Twoj syn?

    Wszystko rodzi w życiu konsekswencje.
    Czy któraś nie widziała rozgoryczonej i wściekłej żony że dla męża matka jest dla faceta ważniejsza i jest on bardziej oddany matce i jej lojalny jak dojdzie do jakiegokolwiek konfliktu interesów?
  • marek.zak1 16.11.13, 12:56
    Dokladnie, matka dla syna bywa ważniejsza, niz zona, a syn dla matki ważniejszy, niż własny mąż. Moze pamiętacie, kto otrul Augusta, żeby kto zostal jego następcą?
  • urquhart 16.11.13, 13:17
    marek.zak1 napisał:

    > Dokladnie, matka dla syna bywa ważniejsza, niz zona, a syn dla matki ważniejszy
    > , niż własny mąż. Moze pamiętacie, kto otrul Augusta, żeby kto zostal jego nas
    > tępcą?

    To nieoczywiste a wręcz się wydaje durne, irracjonalne wywodzące sie z meskiego egoizmu jak obserwowałem i uczetniczyłęm w paru dysksjach bab na ŻR i ematce.
    A to podstawowe źródło problemów.
    Pamiętam jak ciekawie pisze kobietom o tym ogarnieta psychoterapetka prowadząca ciekawy blog (duża szczęka, też wysoki testosteron :) )

    www.psychologiakobiety.pl/psychologia-zwiazku-i-terapia-par/dlaczego-maz-ma-byc-dla-mnie-najwazniejszy/
    www.psychologiakobiety.pl/psychologia-zwiazku-i-terapia-par/kiedy-zaczynaja-sie-problemy-w-malzenstwie-i-relacji-z-dzieckiem/
    www.psychologiakobiety.pl/kobieta/wojna-domowa-czyli-odwieczny-konflikt-z-tesciowa/
  • urquhart 16.11.13, 13:35
    Pani od terapii par pisze pesymistycznie prawie to samo co Kaiser niedawno:
    "Niestety, inaczej niż w reklamie, w prawdziwej walce o uwagę żony, mąż ma niewielkie szanse. Pozostają mu dwie opcje. Albo usunie się na margines życia rodzinnego (np. angażując się jeszcze bardziej w pracę, życie towarzyskie, hobby), albo zaangażuje całą swoją czułość i miłość w relację z dzieckiem, tym samym rozluźniając relację z żoną. "
  • mojemail3 16.11.13, 15:12
    urquhart napisał:

    (...)"Pamiętam jak ciekawie pisze kobietom o tym ogarnieta psychoterapetka prowadząca ciekawy blog (duża szczęka, też wysoki testosteron :) "

    Urquharcie, z całym szacunkiem, oszalałeś z tymi testosteronowymi teoriami?
    Że jak,że kobita ma szeroką szczękę ( i wąskie usta przy okazji...) to zakładasz,że ma wysoki testosteron? A nie odziedziczyła przypadkiem takiej budowy szczęki po mamie lub tacie?
    Nie za daleko się posuwasz w tym testosteronowym obłędzie???
  • marek.zak1 16.11.13, 15:17
    Napisałem, że tak bywa, a nie że jest.
  • rekreativa 16.11.13, 13:11
    A ja to trochę rozumiem.
    W koncu matkę ma się jedną, a bab można mieć wiele.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urquhart 17.11.13, 12:58
    Jeszcze pytanie bgz0702 mnie nurtuje jak pogodzić brak wykastrowania z tematem problemów w psychice dzieci których ojcowie sie nie angażowali. No kultury starożytne Rzymianie, Grecy, Słowianie, Celtowie, Żydzi rozwiązały to że w pewnym wieku dzieci przechodzą pod opiekę ojca (chłopcy 7 lat) i ojcowie angażowali się tym bardziej im dziecko było wieksze. A od porodu, czy niemowląt wręcz separowali mężczyzn.
    Wiele odciętych kultur pierwotnych plemiennych jednak kultywuje współuczestnictwo mężczyzn w porodzie i zajmowaniu się niemawlakiem tzw kuwada, odczuwają oni nawet symetryczne dolegliwości fizycznie ich systemy hormonalne i emocjonalne pary sie tak synchronizują. Ale antropolodzy twierdzą że... że właśnie dlatego do dziś się nie rozwinęły i pozostały na etapie pierwotnego rozwoju. Bo testosteroron to ryzyko, odkrywanie, ekspansja i kreatywność, rodzicielskość odwrotnie poszukiwanie stabilizacji i bezpieczeństwa i minimalizacja ryzyka.
    Czego chcemy dla naszych dzieci?
  • bgz0702 17.11.13, 13:13
    urquhart napisał:

    > Jeszcze pytanie bgz0702 mnie nurtuje jak pogodzić brak wykastrowania z tematem
    > problemów w psychice dzieci których ojcowie sie nie angażowali. No kultury star
    > ożytne Rzymianie, Grecy, Słowianie, Celtowie, Żydzi rozwiązały to że w pewnym w
    > ieku dzieci przechodzą pod opiekę ojca (chłopcy 7 lat) i ojcowie angażowali się
    > tym bardziej im dziecko było wieksze. A od porodu, czy niemowląt wręcz separow
    > ali mężczyzn.

    no ale wiesz przecież jaki był cel tego wychowania i jakie mieli możliwości wyboru, aktualnie mężczyźni mają głownie zadania na poziomie rodziny, a technologia im sporo ułatwiła (nam też oczywiście), wiec mogą się realizować w innych obszarach
  • urquhart 17.11.13, 13:48
    bgz0702 napisała:
    > no ale wiesz przecież jaki był cel tego wychowania i jakie mieli możliwości wyb
    > oru, aktualnie mężczyźni mają głownie zadania na poziomie rodziny, a technologi
    > a im sporo ułatwiła (nam też oczywiście), wiec mogą się realizować w innych obs
    > zarach

    Zaraz, dyskutuje konkretnie z postulatem senu pełnego współuczetnictwa przy niemowleciu i porodzie, urlopów ojcowskim itd. To bardzo konkretnie NEGATYWNIE wpływa na układ hormonalny.
    Pamiętam czytając o neuropsychologii i prolaktynie było o doświadczeniach w kibucach gdzie prolaktyną chciano stymulować sztucznie ojców do motywacji do większego zaangażowania w opiekę nad potomstwem. Skutki były opłakane, owszem mężczyźni związywali sie bardziej z potomstwem, ale towarzyszyła temu depresja i wycofanie z zainteresowań zawodowych i życia społecznego (brzmi podobnie co?) i co gorsze efekty były trwałe i długoterminowe.
    Neuropsycholodzy tłumaczyli to że o ile kobieta przyzwyczajona jest biologicznie do ciągłych chuśtawk hormonalnych w cyklu szybko może się przestawić to mężczyzna jest tu mało elastyczny, stąd i pozytywne i negatywne skutki tak trwałe.
    Czy to nie przypadek o którym pisała wcześniej Kitty, że ona dawno się wybudziła z tego stanu, a jej partner nie?
    To przecież klasyczny konflikt interesów potomstwa, pary i ego, a hormony to jedynie narzędzia natury sterowania a my powinniśmy przejmować nad nimi sterowanie.
  • bgz0702 17.11.13, 14:15
    urquhart napisał:

    > To przecież klasyczny konflikt interesów potomstwa, pary i ego, a hormony to je
    > dynie narzędzia natury sterowania a my powinniśmy przejmować nad nimi sterowani
    > e.

    no i fajowe jest to co piszesz, ale wiesz jak jest z ewolucją i przystosowaniem gatunku. To wszystko ulegnie zmianie, chcesz tego czy nie. Mężczyźni nie rodzą się dziś głównie po to żeby iść na wojnę, a polowanie odbywa się w markecie przy domu czyli niedaleko i bez ryzyka. Nasza chemia się zmienia tak jak normy społeczne tyle ze wolniej jednak, ale trzeba to wziąć na klatę i jakoś ogarnąć z korzyścią dla siebie
  • urquhart 17.11.13, 14:40
    bgz0702 napisała:
    > no i fajowe jest to co piszesz, ale wiesz jak jest z ewolucją i przystosowaniem
    > gatunku. To wszystko ulegnie zmianie, chcesz tego czy nie. Mężczyźni nie rodzą
    > się dziś głównie po to żeby iść na wojnę, a polowanie odbywa się w markecie pr
    > zy domu czyli niedaleko i bez ryzyka. Nasza chemia się zmienia tak jak normy sp
    > ołeczne tyle ze wolniej jednak, ale trzeba to wziąć na klatę i jakoś ogarnąć z
    > korzyścią dla siebie

    Dzięki organizacji i wysokiej przewadze technice trzymamy dzikich i sfrustowanych którzy nie mają nic do stracenia na dystans. Ale każda zaawansowana cywilizacja miała takie złudzenie przewagi nie do pokonania kiedy przestawała się rozwijać ulegając stagnacji i dobrobytowi zanikała motywacja. A ewolucja stymulowała tych dzikich do rozwoju że zawsze w jakiś sposób roznosili tych cywilizowanych i tworzyły się nowe kultury. O tym cyklu ewolucji też nie zapominaj. Łudzisz się że ewolucja zachodzi wewnątrz a nie na zewnątrz naszej kultury? Kim my jesteśmy? Jaki procent globu wyznaje nasze zachodnie wartości poszanowania wolności i żyje we względnym dobrobycie?
  • rekreativa 17.11.13, 14:46
    No dobra, ale jakie masz na to rozwiązanie?
    Zdziczeć?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kag73 17.11.13, 14:47
    urquhart napisał:
    Kim my jesteśmy? Jaki procent globu wyznaje nasze zachodnie wartości poszanowania wolności i żyje we względnym dobrobycie?

    Wiec ciesz sie, ze do tych nielicznych nalezysz!
  • bgz0702 17.11.13, 15:05
    urquhart napisał:

    > Dzięki organizacji i wysokiej przewadze technice trzymamy dzikich i sfrustowany
    > ch którzy nie mają nic do stracenia na dystans. Ale każda zaawansowana cywiliza
    > cja miała takie złudzenie przewagi nie do pokonania kiedy przestawała się rozwi
    > jać ulegając stagnacji i dobrobytowi zanikała motywacja. A ewolucja stymulowała
    > tych dzikich do rozwoju że zawsze w jakiś sposób roznosili tych cywilizowanych
    > i tworzyły się nowe kultury. O tym cyklu ewolucji też nie zapominaj. Łudzisz s
    > ię że ewolucja zachodzi wewnątrz a nie na zewnątrz naszej kultury? Kim my jeste
    > śmy? Jaki procent globu wyznaje nasze zachodnie wartości poszanowania wolności
    > i żyje we względnym dobrobycie?

    a nie, nie, tu się mylisz, ja się niczym podobnym nie łudzę i wiem jak barbarzyńcy nieraz świat przekształcili. Ciągle jestem w strachu żyjącym obserwatorem, widzę zagrożenia płynące z zewnątrz i wiem ze jestem głupkiem idealistą, pierwszym straceńcem któremu bez problemu fanatycy religijni łepek rozwala mimo że bardzo go lubię;)) Wiem, i obserwuję ekspansję islamu w Europie. Ale wiem też co jest kolebką nauki i wiem jak od nas dostali swego czasu więc ta nienawiść znikąd się nie wzięła, choć to nie zmniejsza mojego strachu i ciężaru zagrożenia
  • kag73 17.11.13, 14:46
    Ja Ci to Urqu lopatologicznie wytlumacze. Sila rzeczy mezczyzni nie robia tyle przy niemowlaku, bo ich w domu nie ma i to kobiety karmie i zajmuja sie cala reszta. Owszem moga w drugim roku wziac wychowawczy jezeli bedzie to z pozytkiem dla rodziny. Od czasu do czasu zmienic pieluche czy cos innego zrobic jak najbardziej powinno byc norma w meskim wkladzie w niemowlaka i wcale nie dlatego, ze budzi to wielki zachwyt, tylko, bo musi byc zrobione. Ja kobieta tez idac zmienc pieluche nie mysle: ale fajnie, to juz 7 kupka dzisiaj, zmienie pieluszke, rewelka" albo wstajac do karmienia o 3 w nocy "wow, miodzio, dzidzia mnie obudzila, fajnie". Niiieee, ja to po prostu zrobic musze.
    Potem kiedy dziecko staje sie aktywniejsze, kolo 2 lat ojciec czesto zaczyna sie angazowac bardziej, co niektory ojciec, ten bardziej swiadomy. Chodzi o wiezi, a zaczac budowac mozna je juz przy niemowlaku. Sa ojcowie zaangazowani, chca i podoba im sie, dlaczego im to odbierac? I wcale im sie nie rozjezdza z seksem. Inni zaanagazowani nie sa, ale zona z nimi nie chce, bo maja rodzine w dupie a chca tylko seksu. I jeszcze kilka innych roznych konstelacji i ukladow.
    I teraz nie rozumiem Twoich rozsterek: on nie bedzie chcial seksu jak sie bedzie zajmowal potomstwem czy ona nie bedzie chciala z nim seksu czy w czym rzecz?
  • urquhart 17.11.13, 14:55
    kag73 napisała:
    > budzi to wielki zachwyt, tylko, bo musi byc zrobione. Ja kobieta tez idac zmie
    > nc pieluche nie mysle: ale fajnie, to juz 7 kupka dzisiaj, zmienie pieluszke, r
    > ewelka" albo wstajac do karmienia o 3 w nocy "wow, miodzio, dzidzia mnie obudzi
    > la, fajnie". Niiieee, ja to po prostu zrobic musze.

    Mnie twoje przedstawianie z punktu widzenia testosteronowej kobiety nie przekonuje podobnie jak niereprezentatywne zachwycanie się dziećmi mężczyzn o kobiecej psychice.

    > I teraz nie rozumiem Twoich rozsterek: on nie bedzie chcial seksu jak sie bedzi
    > e zajmowal potomstwem czy ona nie bedzie chciala z nim seksu czy w czym rzecz?

    jak nastąpi to pierwsze to potem neiuchonie to drugie
  • kag73 17.11.13, 15:18
    urquhart napisał:
    > Mnie twoje przedstawianie z punktu widzenia testosteronowej kobiety nie przekon
    > uje podobnie jak niereprezentatywne zachwycanie się dziećmi mężczyzn o kobiecej
    > psychice.
    Uwierz mi, tak bardzo sie kobiety od siebie nie roznia. W pewnym momencie zmeczenie bierze gore i tyle!
    A co powiesz na to, ze jako testosteronowa(bylam kiedys czy mi zostalo nie wiem, bo hormonow dawno nie badalam:) zachwycam sie facetami z malymi dziecmi/zajmujacymi sie dziecmi? Pasuje czy nie?

    A tak w ogole to znalazlam rozwiazanie skoro faceci zajmujacy sie dzieckiem staja sie mniej testosteronowi, to niech dla podwyzszenia zamiast siedziec z piwkiem przed TV albo kompem skocza na godzinke na silownie. Testosteronik im skoczy, wroca i myk z babka do wyrka.
  • hello-kitty2 17.11.13, 15:27
    kag73 napisała:

    > A co powiesz na to, ze jako testosteronowa(bylam kiedys czy mi zostalo nie wiem
    > , bo hormonow dawno nie badalam:) zachwycam sie facetami z malymi dziecmi/zajmu
    > jacymi sie dziecmi? Pasuje czy nie?

    Dopytam, bo 'zachwyca' to bardzo oglednie. Ale podnieca Cie to? W sensie wiesz jakbys cos erotycznego ogladala? Czujesz sie zwilzona, twardnieja Ci sutki? Sorry za dosadnosc ale chodzi o precyzje czy to ma wymiar seksualny to 'zachwycanie sie'? Bo my o tym rozmawiamy, czy to sie przeklada na pozadanie? Bo u mnie sie nie przeklada na podniecenie tylko na sympatie.

  • kag73 17.11.13, 15:38
    hello-kitty2 napisała:
    > Dopytam, bo 'zachwyca' to bardzo oglednie. Ale podnieca Cie to? W sensie wiesz
    > jakbys cos erotycznego ogladala? Czujesz sie zwilzona, twardnieja Ci sutki? Sor
    > ry za dosadnosc ale chodzi o precyzje czy to ma wymiar seksualny to 'zachwycani
    > e sie'? Bo my o tym rozmawiamy, czy to sie przeklada na pozadanie? Bo u mnie si
    > e nie przeklada na podniecenie tylko na sympatie.

    Gdzie tam mnie podnieca, stara babe i w dodatku dobrze zapokojona! Po prostu napisalam ze uwazam to za "sexy", ma cos w sobie. Podoba mi sie to zestawienie: facet i dziecko.
    Taki rodzaj meskosci, podkreslony jakby przez te proporcje: male dziecko i duzy facet, ono bezbronne, on widomo obronca. Taki facet wydaje mi sie owszem rowniez sympatyczny a sympatia pierwsza rzecz potrzebna co by z kims pojsc do lozka(dla mnie). Takiemu facetowi dalabym szanse, np. A jezeli to moj i z tym dzieckiem, to wydaje mi sie wtedy bardzo meski i lubie to, w ogole mu jako mezczyznie nie ujmuje, wrecz przeciwnie.
  • bgz0702 17.11.13, 15:44
    hello-kitty2 napisała:

    > Dopytam, bo 'zachwyca' to bardzo oglednie. Ale podnieca Cie to? W sensie wiesz
    > jakbys cos erotycznego ogladala? Czujesz sie zwilzona, twardnieja Ci sutki? Sor
    > ry za dosadnosc ale chodzi o precyzje czy to ma wymiar seksualny to 'zachwycani
    > e sie'? Bo my o tym rozmawiamy, czy to sie przeklada na pozadanie? Bo u mnie si
    > e nie przeklada na podniecenie tylko na sympatie.
    >

    Jeju, ty to masz laska chyba jakiś dar boży! i ty faceta nie możesz znaleźć? Przecież to chyba marzenie każdego faceta mieć taką gorącą pannę jak ty. Ja to zeby mi "sutki stwardniały" to jeszcze muszę pogadać co najmniej bo inaczej to nic z tego nie będzie jak go nie usłyszę i nie zobaczę kiedy do mnie mówi, sam fakt że widzę jakieś sprężyste ciało to dla mnie nic wielkiego
  • hello-kitty2 17.11.13, 15:52
    bgz0702 napisała:

    > Jeju, ty to masz laska chyba jakiś dar boży! i ty faceta nie możesz znaleźć? Pr
    > zecież to chyba marzenie każdego faceta mieć taką gorącą pannę jak ty. Ja to ze
    > by mi "sutki stwardniały" to jeszcze muszę pogadać co najmniej bo inaczej to ni
    > c z tego nie będzie jak go nie usłyszę i nie zobaczę kiedy do mnie mówi, sam fa
    > kt że widzę jakieś sprężyste ciało to dla mnie nic wielkiego

    :-) NIe zrozumialas mnie, ja nie twierdze, ze mnie podnieca sam widok, chcialam tylko, zeby Kag doprecyzowala swoja wypowiedz, co tez zrobila i teraz rozumiem co miala na mysli. Ale jak piszesz to tez doprecyzuje: mi twardnieja na obserwowane zachowanie, na sam widok i glos to nie, za slaby bodziec :) Ja lubie silne bodzce.
  • bgz0702 17.11.13, 16:01
    hello-kitty2 napisała:

    > :-) NIe zrozumialas mnie, ja nie twierdze, ze mnie podnieca sam widok, chcialam
    > tylko, zeby Kag doprecyzowala swoja wypowiedz, co tez zrobila i teraz rozumiem
    > co miala na mysli. Ale jak piszesz to tez doprecyzuje: mi twardnieja na obserw
    > owane zachowanie, na sam widok i glos to nie, za slaby bodziec :) Ja lubie siln
    > e bodzce.

    a szkoda ;)) przydałby się taki dar boży żeby chłopakom szczęki opadły i wyleciały argumenty z rękawów
  • kag73 17.11.13, 13:24
    Czego chcemy dla naszych dzieci i dla siebie samych...mysle, ze kazdy ma prawo/moze o tym zadecydowac sam.
    Opierdalanie o negatywnym wplywie opiekunczosci na seksualnosc, porownania z starozytnymi... a kogo w starozytnym Rzymie obchodzila seksualnosc kobiety i kto ja pyztal czy chce i czy pozada. No ludzie, chcemy sie cofac 100 krokow do tylu?
  • urquhart 17.11.13, 13:34
    kag73 napisała:
    > arozytnymi... a kogo w starozytnym Rzymie obchodzila seksualnosc kobiety i kto
    > ja pyztal czy chce i czy pozada. No ludzie, chcemy sie cofac 100 krokow do tylu

    Odwracając pytanie czy postulujących jak bogini pełen współudział w kobiecych rolach obchodzi seksualność mężczyzny?

    U Rzymian i Żydów było gorzej bo skupiali się na ich ochronie, u Celtów czy Słowian miały równe prawa i wysoką pozycje.
  • kag73 17.11.13, 13:36
    Pare dni temu bylam z mlodym na basenie, on w wodzie, ja obserwowalam z mostka:)
    I byl tam facet z malym bobasem, jakies 6 miesiecy, dzieciak w takim specjalnym kole(potoniku) dla maluszkow. I ten facet plywal tam swoje kolejki na 2 do 3 metrow jednoczesnie z przodu popychajac ten pontonik z dzieciakiem, zanurzal i wynurzla glowe a dzieciak kwiczal z radosci.
    I ja mowie jedno: sexy, sexy, sexy!!! Zawolalam tesciowa i mowie "patrz!" a ona razem ze mna stanela na tym mostku i patrzylysmy jak w obrazek. W domu mowie do meza"sluchaj, dzisiaj na basenie...." A maz na to "Jasne, nawet w poradnkich dla singli radza, zeby wybierajac sie dokas na podryw zabrac ze soba jakiegos malucha siostrzenca czy bratanice, bo kobiety na to leca".
    W moim przypadku prawda. Jak widze duzego faceta z dzieciaczkiem nieziemsko mi sie to podoba.
    Takich obrazkow mam w glowie wiecej.
    Za to dla faceta, ktory kompletnie nie interesuje sie swoim dzieckiem nie mam ani naparsteczka sympatii, predzej bym takiego z domu wypierdolila niz sie z nim chciala seksic. A jak jakis zaczyna, ze pieluchy nie zmieni, ze smierdzi, ze nie meskie, ze nie potrafi....to dla mnie ciec a nie facet. No co ja zrobie??? Tak mam!
  • bgz0702 17.11.13, 13:47
    kag73 napisała:

    > Pare dni temu bylam z mlodym na basenie, on w wodzie, ja obserwowalam z mostka:)
    > I byl tam facet z malym bobasem, jakies 6 miesiecy, dzieciak w takim specjalnym
    > kole(potoniku) dla maluszkow. I ten facet plywal tam swoje kolejki na 2 do 3 m
    > etrow jednoczesnie z przodu popychajac ten pontonik z dzieciakiem, zanurzal i w
    > ynurzla glowe a dzieciak kwiczal z radosci.
    > I ja mowie jedno: sexy, sexy, sexy!!! Zawolalam tesciowa i mowie "patrz!" a ona
    > razem ze mna stanela na tym mostku i patrzylysmy jak w obrazek. W domu mowie d
    > o meza"sluchaj, dzisiaj na basenie...." A maz na to "Jasne, nawet w poradnkich
    > dla singli radza, zeby wybierajac sie dokas na podryw zabrac ze soba jakiegos m
    > alucha siostrzenca czy bratanice, bo kobiety na to leca".
    > W moim przypadku prawda. Jak widze duzego faceta z dzieciaczkiem nieziemsko mi
    > sie to podoba. Takich obrazkow mam w glowie wiecej.
    > Za to dla faceta, ktory kompletnie nie interesuje sie swoim dzieckiem nie mam a
    > ni naparsteczka sympatii, predzej bym takiego z domu wypierdolila niz sie z nim
    > chciala seksic. A jak jakis zaczyna, ze pieluchy nie zmieni, ze smierdzi, ze n
    > ie meskie, ze nie potrafi....to dla mnie ciec a nie facet. No co ja zrobie??? Tak mam!

    i cholera jasna ja mam tak samo. Wyszłam za mąż za gościa który mi otwiera drzwi i podaje krzesło, a ja przecież taka niezależna jestem i samowystarczalna
  • hello-kitty2 17.11.13, 15:22
    bgz0702 napisała:

    > i cholera jasna ja mam tak samo. Wyszłam za mąż za gościa który mi otwiera drzw
    > i i podaje krzesło, a ja przecież taka niezależna jestem i samowystarczalna

    A wyszlabys za faceta z dwojka wlasnych, malych dzieci, ktore sam wychowuje, bo zona sie wypiela ale kase ciagnie, bo jej sie alimenty po rozwodzie naleza ,przy zalozeniu jak powyzej, ze otwiera dzwi i podaje krzeslo?
  • bgz0702 17.11.13, 15:37
    hello-kitty2 napisała:

    > bgz0702 napisała:
    >
    > > i cholera jasna ja mam tak samo. Wyszłam za mąż za gościa który mi otwier
    > a drzw
    > > i i podaje krzesło, a ja przecież taka niezależna jestem i samowystarczal
    > na
    >
    > A wyszlabys za faceta z dwojka wlasnych, malych dzieci, ktore sam wychowuje, bo
    > zona sie wypiela ale kase ciagnie, bo jej sie alimenty po rozwodzie naleza ,pr
    > zy zalozeniu jak powyzej, ze otwiera dzwi i podaje krzeslo?

    a no nie wiem. Trudno coś powiedzieć nie znając innych szczegółów ale gdyby było samo "krzesło", dwójka dzieci i masa problemów to ja nie chyba, raczej na pewno, rozum zawsze bierze górę a mało tego nawet nie wiem czy by miłość się pojawiła- a ja bardzo niekochliwa jestem, aktualnie to mój pierwszy i ostatni raz chyba w życiu. A z małżeństwem to jest tak dla mnie, bardzo prosta sprawa: albo wychodzę za mąż z miłości (a dla mnie to musi być sporo warunków spełnionych zeby ona w ogóle się pojawiła) albo dosłownie z rozsądku, czyli gładko: gość inteligentny z kasą i dość przystojny, choć mnie ciacha nie kręcą, a jak nam by się drogi już trochę rozeszły to czas się zbierać zanim się zacznie żałować "straconego" czasu
  • hello-kitty2 17.11.13, 15:18
    kag73 napisała:

    > Pare dni temu bylam z mlodym na basenie, on w wodzie, ja obserwowalam z mostka:
    > )
    > I byl tam facet z malym bobasem, jakies 6 miesiecy, dzieciak w takim specjalnym
    > kole(potoniku) dla maluszkow. I ten facet plywal tam swoje kolejki na 2 do 3 m
    > etrow jednoczesnie z przodu popychajac ten pontonik z dzieciakiem, zanurzal i w
    > ynurzla glowe a dzieciak kwiczal z radosci.
    > I ja mowie jedno: sexy, sexy, sexy!!!

    A nie byl przypadkiem fajnie zbudowany i fajnie plywal? :-)

    A maz na to "Jasne, nawet w poradnkich
    > dla singli radza, zeby wybierajac sie dokas na podryw zabrac ze soba jakiegos m
    > alucha siostrzenca czy bratanice, bo kobiety na to leca".

    No wlasnie bratanice albo siostrzenca, zeby w strategicznym momencie sie go 'pozbyc' :-)
  • kag73 17.11.13, 15:24
    hello-kitty2 napisała:
    > A nie byl przypadkiem fajnie zbudowany i fajnie plywal? :-)

    No plywal fajnie ale budowy, oprocz ramion do konca nie widzialam, bo w wodzie byl. Ale gdyby nie ten dzieciaczek w tym pontoniku przed nim to bym w ogole na niego uwagi nie zrocila. Taka jest prawda.
    A idac tym tropem: myslisz, ze jezeli mnie sie facet podoba, dobrze zbudowany i ja na niego lece/lecialam i seks z nim jest w deche to przestane z nim sypiac, bo sie dzieckiem zajmuje albo gotuje? Nie, nie ja! Sprawdzone:))
  • hello-kitty2 17.11.13, 15:31
    kag73 napisała:

    > No plywal fajnie ale budowy, oprocz ramion do konca nie widzialam, bo w wodzie
    > byl. Ale gdyby nie ten dzieciaczek w tym pontoniku przed nim to bym w ogole na
    > niego uwagi nie zrocila. Taka jest prawda.
    > A idac tym tropem: myslisz, ze jezeli mnie sie facet podoba, dobrze zbudowany i
    > ja na niego lece/lecialam i seks z nim jest w deche to przestane z nim sypiac,
    > bo sie dzieckiem zajmuje albo gotuje? Nie, nie ja! Sprawdzone:))

    Nie tak nie mysle, ze zrezygnujesz z seksu ale co innego Cie podnieca w nim niz zajmowanie sie dzieckiem, jak sadze. To, ze Ci sie podoba, a zajmowanie sie dzieckiem to bonus, dwa w jednym. Tez bym tak chciala miec komplet :-)
  • kutuzow 17.11.13, 15:47
    hello-kitty2 napisała:
    > Nie tak nie mysle, ze zrezygnujesz z seksu ale co innego Cie podnieca w nim niz
    > zajmowanie sie dzieckiem, jak sadze. To, ze Ci sie podoba, a zajmowanie sie dz
    > ieckiem to bonus, dwa w jednym. Tez bym tak chciala miec komplet :-)

    Jestem podobnego zdania co Kitty. Dodam, że zamiast małego dziecka (bratanka/kuzyna), można wybrać się ze słodkim małym pieskiem. Chodzi tutaj bardziej o zaprezentowanie opiekunczości faceta, która wtedy jest najlepiej widoczna i "cenna" dla kobiet które mają w planach (nawet jeśli odległych) rodzinę.

    Tutaj mały test. Jest 4 facetów mega zaangażowanych w rodzicielstwo, jeden który ma zostać dopiero ojcem i jeden nazwijmy go z "grupy kontrolnej" -typowy macho. Ciekawy jestem którego z nich by wybrały koleżanki na seks.

    www.youtube.com/watch?v=7gNb3xxCNZs#t=0m58s
    (od 58 sek i potem jeszcze od 1.44 -to ten z "grupy kontrolnej")
  • bgz0702 17.11.13, 15:55
    kutuzow napisał:

    > Jestem podobnego zdania co Kitty. Dodam, że zamiast małego dziecka (bratanka/ku
    > zyna), można wybrać się ze słodkim małym pieskiem. Chodzi tutaj bardziej o zapr
    > ezentowanie opiekunczości faceta, która wtedy jest najlepiej widoczna i "cenna"
    > dla kobiet które mają w planach (nawet jeśli odległych) rodzinę.
    >
    > Tutaj mały test. Jest 4 facetów mega zaangażowanych w rodzicielstwo, jeden któr
    > y ma zostać dopiero ojcem i jeden nazwijmy go z "grupy kontrolnej" -typowy mach
    > o. Ciekawy jestem którego z nich by wybrały koleżanki na seks.
    >
    > www.youtube.com/watch?v=7gNb3xxCNZs#t=0m58s
    > (od 58 sek i potem jeszcze od 1.44 -to ten z "grupy kontrolnej")

    no ten z grupy kontrolnej wygląda najlepiej ale tylko dlatego ze reszta to łajzy jakies w dziwnych sweterkach i z niepewnymi minami. Jak moze być seksi facet, który źle sie czuje w swojej roli, tu tylko o to chodzi
  • bgz0702 17.11.13, 15:58
    bgz0702 napisała:

    > kutuzow napisał:
    >
    > > Jestem podobnego zdania co Kitty. Dodam, że zamiast małego dziecka (brata
    > nka/kuzyna), można wybrać się ze słodkim małym pieskiem. Chodzi tutaj bardziej
    > o zaprezentowanie opiekunczości faceta, która wtedy jest najlepiej widoczna i "
    > cenna" dla kobiet które mają w planach (nawet jeśli odległych) rodzinę.
    > >
    > > Tutaj mały test. Jest 4 facetów mega zaangażowanych w rodzicielstwo, jede
    > n który ma zostać dopiero ojcem i jeden nazwijmy go z "grupy kontrolnej" -typow
    > y macho . Ciekawy jestem którego z nich by wybrały koleżanki na seks.
    > >

    > no ten z grupy kontrolnej wygląda najlepiej ale tylko dlatego ze reszta to łajz
    > y jakies w dziwnych sweterkach i z niepewnymi minami. Jak moze być seksi facet,
    > który źle sie czuje w swojej roli, tu tylko o to chodzi

    a nawet wiecej, bo najdziwniejszy sweterek wygląda dobrze na gościu który jest pewny swojego stanowiska, i sam sweterek nie ma tu dla mnie znaczenia
  • mojemail3 17.11.13, 16:02
    kutuzow napisał:

    (...)"Tutaj mały test. Jest 4 facetów mega zaangażowanych w rodzicielstwo, jeden który ma zostać dopiero ojcem i jeden nazwijmy go z "grupy kontrolnej" -typowy macho. Ciekawy jestem którego z nich by wybrały koleżanki na seks".

    A co ma jedno z drugim wspólnego? Chyba,że podświadomie, bo co kogo obchodzi podejście do dzieci, jak szuka tylko seksu? Chyba,że w konsekwencji na reproduktora...
    Mężczyżni mający dzieci mogą budzić podziw lub nie dla ich talentu lub braku tegoż w kwestii wychowania, ale co ma piernik do wiatraka. Chyba,że kobieta z dzieckiem szuka partnera na dłużej?
  • kutuzow 17.11.13, 20:50
    mojemail3 napisała:
    > A co ma jedno z drugim wspólnego? Chyba,że podświadomie, bo co kogo obchodzi po
    > dejście do dzieci, jak szuka tylko seksu? Chyba,że w konsekwencji na reprodukto
    > ra...

    Już wyjaśniam. Kag napisała kilka postów wyżej że zwróciła uwagę na faceta na basenie ze względu na to jak zajmował się dzieckiem. Wydał jej się atrakcyjny, nawet bez oceny jego fizyczności (bo w wodzie nie było widać). Chciałem tylko sprawdzić jak opieka nad dziećmi wpływa na atrakcyjność faceta w oczach innych forumowiczek.
  • kag73 17.11.13, 16:05
    kutuzow napisał:
    > Jestem podobnego zdania co Kitty. Dodam, że zamiast małego dziecka (bratanka/ku
    > zyna), można wybrać się ze słodkim małym pieskiem. Chodzi tutaj bardziej o zapr
    > ezentowanie opiekunczości faceta, która wtedy jest najlepiej widoczna i "cenna"
    > dla kobiet które mają w planach (nawet jeśli odległych) rodzinę.

    Gwoli scislosci dodam, ze JA nie mam w planach rodziny:))
    Piesek to dla mnie nie to samo, ale tez dobry dla niektorych.
    Czyli moze wysuniemy wnioski: babek nie chcacych sypiac z mezami zajmujacymi sie dziecmi nie kreci ich fizycznosc/wyglad i nijak ma tutaj wplyw fakt, ze zajmuja sie dzieckiem?
  • rekreativa 17.11.13, 16:38
    No własnie: czy to nie jest tak, że to dziecko bywa co najwyżej pretekstem dla jednej lub drugiej strony, by się ze związku seksu pozbyć?
    Przykład: nasza kitty.
    Ona pisze, że jej chłop turlający się po podłodze z dzieciakiem ją odstręcza seksualnie, ale z tego, co zrozumiałam, to on NIGDY na nią nie działał zwilżająco.
    Czy jeśli facet na babkę mocno działa, jest dla niej fizycznie atrakcyjny i seksowny, to czy może to zniknąć, ponieważ on dzieciakowi przewinie pieluchę, albo nakarmi papką ze słoiczka?
    Śmiem mocno wątpić.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 17.11.13, 16:57
    rekreativa napisała:

    > No własnie: czy to nie jest tak, że to dziecko bywa co najwyżej pretekstem dla
    > jednej lub drugiej strony, by się ze związku seksu pozbyć?

    Tylko co wazne, to on zrezygnowal z seksu, nie ja, ja tylko na ta rezygnacje po latach zaareagowalam rezygnacja. Przyklad: seks inicjowal wylacznie do urodzenia dzicka. Moj syn ma 6,5 roku. W tym okresie nie zainiciowal seksu ani razu. Nie wiem dlaczego?

    > Przykład: nasza kitty.
    > Ona pisze, że jej chłop turlający się po podłodze z dzieciakiem ją odstręcza s
    > eksualnie, ale z tego, co zrozumiałam, to on NIGDY na nią nie działał zwilżając
    > o.

    Czekaj czekaj, ja tu przeciez nie opisywalam okresu sprzed dziecka, w koncu dziecko skad sie wzielo i nie bylo to in vitro :) Samo turlanie tez mnie nie rusza tylko wolanie do mnie dziecinnym glosem 'mama, mama'.

    > Czy jeśli facet na babkę mocno działa, jest dla niej fizycznie atrakcyjny i sek
    > sowny, to czy może to zniknąć, ponieważ on dzieciakowi przewinie pieluchę, albo
    > nakarmi papką ze słoiczka?
    > Śmiem mocno wątpić.

    Wracamy do podstaw: co to znaczy seksowny facet? To nie tylko wyglad. Dajmy juz spokoj z tymi niemowlakami, przeciez nikt z nas na forum nie ma niemowlaka chyba :)
  • kaiser.blade 17.11.13, 17:12
    hello-kitty2 napisała:

    > Wracamy do podstaw: co to znaczy seksowny facet?

    Człowiek nadzwyczajnej przewagi. Na jakim polu ? Tu bywa różnie.
  • rekreativa 17.11.13, 17:19

    Seksowny facet to taki jest, który generuje u babki zboczone myśli.
    Jak to kitty mówi: który zwilża.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kaiser.blade 17.11.13, 17:26
    rekreativa napisała:

    > Seksowny facet to taki jest, który generuje u babki zboczone myśli.
    > Jak to kitty mówi: który zwilża.

    Ciekawe jak to określiłaś - "zboczone".
    W przypadku zespołu rycerza i rozpustnika, który według mojej obserwacji jest dużo powszechniejszy niż się przyjmuje, schemat faceta wzbudzającego pożądanie rozmija się z obrazem mężczyzny wrażliwego, poczciwego i honorowego. Mężczyzna wzbudzający pożądanie jest nieprawym, męskim, chłodnym draniem. Niepoprawnym rozpustnikiem, pozbawionym emocji. Męskim odpowiednikiem ladacznicy. On jest w oczywisty sposób zły, ale przez to pociągający.
  • hello-kitty2 17.11.13, 19:13
    kaiser.blade napisał:

    > W przypadku zespołu rycerza i rozpustnika, który według mojej obserwacji jest d
    > użo powszechniejszy niż się przyjmuje, schemat faceta wzbudzającego pożądanie r
    > ozmija się z obrazem mężczyzny wrażliwego, poczciwego i honorowego. Mężczyzna w
    > zbudzający pożądanie jest nieprawym, męskim, chłodnym draniem. Niepoprawnym roz
    > pustnikiem, pozbawionym emocji. Męskim odpowiednikiem ladacznicy. On jest w ocz
    > ywisty sposób zły, ale przez to pociągający.

    Meskim odpowiednikiem ladacznicy? To by stawialo ladacznice w zlym swietle. A co zlego jest w ladacznicy?
  • marek.zak1 17.11.13, 19:24
    Zimny drań:
    www.youtube.com/watch?v=LKxo3Gqkqek
  • kaiser.blade 17.11.13, 19:43
    Chodzi o to, ze ludzie wychowani w konserwatywnej moralnosci uwazaja czesto seks za cos zlego. Stad uosobienie seksualnosci tez otrzymuje u nich w pakiecie pewien zestaw zlych cech. Zalozmy takiego bogobojnego katolika bardzo podnieca jakis typ kobiety. On uwaza to podniecenie za cos zlego, wiec jednoczesnie przypisuje zle cechy tej kobiecie, bo uwaza ze to szatan przez nia go kusi.
    Tak przeciez czesto byla przedstawiana kobieta w kulturach patriarchalnych - jako kusicielka, narzedzie szatana.
    Tak samo z mezczyzna. Jak bedzie kusil seksualnie kobiete bardzo bogobojna, to ona moze postrzegac go jako grzesznego czlowieka, wyslannika diabla. Rozpustnika.
  • rekreativa 17.11.13, 17:15
    O niemowlakach cały czas mówię, bo wszystkie tezy i linki , które zapodaje urqu dotyczą opieki faceta nad małym dzieckiem, a nie jego relacji z nastolatkiem np.
    Chodzi właśnie o te zmienianie pieluchy, lulanie, kiedy nie chce zasnąć i wyje, o karmienie butelką, wstawanie w nocy, łażenie z wózkiem na spacer itd.
    To własnie to obniża ten testosteron i to ma niby działac seksualnie odstręczająco na kobiety.
    A ja z kolei zapodaję tezę, że obumieranie pożądania do faceta zaczyna sie wcześniej i od czego innego - niemowlak jest tu tylko gwoździem do trumny, a nie źródłem i przyczyną.

    PS To nie Ty pisałaś tu gdzies niedawno, że sobie tego partnera wzięłaś z rozsądku i że on Cię od początku niespecjalnie podniecał?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 17.11.13, 18:05
    rekreativa napisała:

    > O niemowlakach cały czas mówię, bo wszystkie tezy i linki , które zapodaje urqu
    > dotyczą opieki faceta nad małym dzieckiem, a nie jego relacji z nastolatkiem n
    > p.

    Fakt Urqu tez zazwyczaj o niemowlakach.

    > PS To nie Ty pisałaś tu gdzies niedawno, że sobie tego partnera wzięłaś z rozsą
    > dku i że on Cię od początku niespecjalnie podniecał?

    Pisalam, ze z nizszej polki urodowej z uwagi na przejscia z eks mezem i ze wybieralam go docelowo na ojca dziecka czyli bylam juz pod wplywem instynktu macierzynskiego, ktory u mnie byl bardzo silny. O podniecaniu nic nie pisalam. Wtedy mnie podniecal i seks byla bardzo czesty. Ale trop dobry jak sadze, co do 'zlego' wyboru.
  • kag73 17.11.13, 18:31
    rekreativa napisała:
    > To własnie to obniża ten testosteron i to ma niby działac seksualnie odstręczaj
    > ąco na kobiety.
    > A ja z kolei zapodaję tezę, że obumieranie pożądania do faceta zaczyna sie wcze
    > śniej i od czego innego - niemowlak jest tu tylko gwoździem do trumny, a nie źr
    > ódłem i przyczyną.
    Ja tez jestem tego zdania. I podobnie jak Ty uwazam, ze jak facet wnerwia i konczy sie milosc, to wszystko sie nie podoba a jak sie go kocha to sie wszystko pooba.
    Nawet czasem w klotniach widac, faceta akurat nie lubie to mu wszystko na negatywnie a jak wszystko gra w zwiazku to same pozytywy widze;))

  • kag73 17.11.13, 19:32
    hello-kitty2 napisała:
    > Tylko co wazne, to on zrezygnowal z seksu, nie ja, ja tylko na ta rezygnacje po
    > latach zaareagowalam rezygnacja. Przyklad: seks inicjowal wylacznie do urodzen
    > ia dzicka. Moj syn ma 6,5 roku. W tym okresie nie zainiciowal seksu ani razu. N
    > ie wiem dlaczego?
    Kitty, moze on ma MIL a moze jest, tym tak popularnym, kryptogejem? Nie robilabym jednak z Twojego przypadku reguly, bo to w wiekszosci faceci narzekaja na brak/za malo seksu a nie kobiety. Chociaz wszystko sie zdarza.

  • hello-kitty2 17.11.13, 19:43
    kag73 napisała:

    > Kitty, moze on ma MIL a moze jest, tym tak popularnym, kryptogejem? Nie robilab
    > ym jednak z Twojego przypadku reguly, bo to w wiekszosci faceci narzekaja na br
    > ak/za malo seksu a nie kobiety. Chociaz wszystko sie zdarza.

    Popularny krytogej :-) Tu to geje przeciez na legalu. A w UK, tak na prowincji na legalu?
    Predzej MiL, chcociaz mam taka obserwacje, ze MiL to raczej u tych bardziej macho watych wystepuje. Tak kombinuje zeby mu ta czytanke od Zyg zyg zyg podsunac ale on nie chetny do reform i na moje pomysly zawsze sceptyczny. Dobra zamykamy sprawe, jak sie cos odmieni to doniose :-) Co tam dzisiaj pijesz? :)
  • kag73 17.11.13, 19:55
    hello-kitty2 napisała:
    Co tam dzisiaj pijesz? :)

    kawe bezkofeinowa wlasnie mi maz robi, dzis 0 alkoholu:)
  • hello-kitty2 17.11.13, 16:49
    kag73 napisała:

    > Czyli moze wysuniemy wnioski: babek nie chcacych sypiac z mezami zajmujacymi s
    > ie dziecmi nie kreci ich fizycznosc/wyglad i nijak ma tutaj wplyw fakt, ze zajm
    > uja sie dzieckiem?

    To chyba jednak bledny wniosek, bo u podstaw znajduje sie wyglad faceta jako najsilniejszy bodziec seksualny dla kobiety, co jest jakby bardziej charakterystyczne dla Ciebie Kag, dla mnie juz mniej. Wniosek z testu, ze zajmowanie sie dzieckiem przez faceta nie jest samo w sobie sexy. Moze przyciaga uwage, wzbudzic sympatie ale sexy to przesada :) I przegrywa nawet z uroda, ktora nie jest nawet najsilniejszym bodzcem.
  • rekreativa 17.11.13, 17:27
    " Wniosek z testu, ze zajmowanie sie dzi
    > eckiem przez faceta nie jest samo w sobie sexy"

    Też tak uważam.
    Ale podobnie jak samo w sobie nie jest sexy, tak samo w sobie nie jest seksualnie odstręczające.
    To, jak zostanie odebrane, zależy wyłącznie od stosunku babki do tegoż faceta: jeśli babki on nie kręci, w duchu ona nim pogardza, miłośc już dawno się w jej serduszku wytliła (albo i nigdy jej tam nie było), to patrzenie na zaspanego męża w piżamie dziamdziającego coś infantylnie do rozryczanego dzieciaka będzie odebrane jako cholernie niemęskie, kastrujące i obrzydzające.
    A jeśli babka gościa kocha i uważa za fajne ciacho, to ją taki widoczek tylko rozczuli i będzie myślała, jaki ten jej facet słodziak.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • mojemail3 17.11.13, 17:55
    rekreativa napisała:

    > A jeśli babka gościa kocha i uważa za fajne ciacho, to ją taki widoczek tylko r
    > ozczuli i będzie myślała, jaki ten jej facet słodziak.

    Zgadza się co do joty.
    Mnie obcy facet z dzieckiem nie rozczula, mój własny-TAK.

    kaiser.blade napisał:

    >Mężczyzna wzbudzający pożądanie jest nieprawym, męskim, chłodnym draniem. >Niepoprawnym rozpustnikiem, pozbawionym emocji. Męskim odpowiednikiem ladacznicy. On jest w oczywisty sposób zły, ale przez to pociągający.

    Bredzisz w malignie??
  • zawle 17.11.13, 17:58
    mojemail3 napisała:
    > Zgadza się co do joty.
    > Mnie obcy facet z dzieckiem nie rozczula, mój własny-TAK.

    Moją przyjaciółkę zauroczył mój Ówczesny mąż...wielki chłop ze śpiącym niemowlęciem na ramieniu. Więc wielki chłop, obcy chłop może rozczulać:)
  • kag73 17.11.13, 18:36
    zawle napisała:
    > Moją przyjaciółkę zauroczył mój Ówczesny mąż...wielki chłop ze śpiącym niemowlę
    > ciem na ramieniu. Więc wielki chłop, obcy chłop może rozczulać:)

    Ooo, widzisz, to ja mam tak jak Twoja kolezanka:))
    Ale nie jestem pewna czy nie mam tak, bo sama jestem matka, mam dziecko i na biezaco relacje ojciec dziecko. Nie pamietam jak to bylo dawno temu kiedy bylam bardzo mloda i bezdzietna.
  • kaiser.blade 17.11.13, 18:05
    mojemail3 napisała:

    > kaiser.blade napisał:
    >
    > >Mężczyzna wzbudzający pożądanie jest nieprawym, męskim, chłodnym draniem.
    > >Niepoprawnym rozpustnikiem, pozbawionym emocji. Męskim odpowiednikiem lada
    > cznicy. On jest w oczywisty sposób zły, ale przez to pociągający.
    >
    > Bredzisz w malignie??

    Z dedykacją:
    www.youtube.com/watch?v=Pd8WeXLeXQs
    :)

    No i nie mówię przecież, że Ty masz zespół RiR, tylko że, moim zdaniem, jest to powszechne wśród kobiet. Wyjaśnia też w jakimś stopniu popularność Bad Boysów.
  • mojemail3 17.11.13, 18:17
    kaiser.blade napisał:

    > No i nie mówię przecież, że Ty masz zespół RiR, tylko że, moim zdaniem, jest to
    > powszechne wśród kobiet. Wyjaśnia też w jakimś stopniu popularność Bad Boysów.

    Część kobiet ma może skłonności "resocjalizacyjne" w stosunku do nadużywających ogólnie, rezydentów zakładów karnych...Ale powszechne to jednak nie jest, procentów nie podam...
    A "męski odpowiednik ladacznicy" to co, żigolak? Ale oni łagodni ponoć;-)
  • kaiser.blade 17.11.13, 17:13
    kag73 napisała:

    > Czyli moze wysuniemy wnioski: babek nie chcacych sypiac z mezami zajmujacymi s
    > ie dziecmi nie kreci ich fizycznosc/wyglad i nijak ma tutaj wplyw fakt, ze zajm
    > uja sie dzieckiem?

    To by znaczyło, że wystarczy mocno zainwestować w swoją fizyczność, by sytuacja uległa diametralnej zmianie. Tak łatwo to nie jest, niestety.
  • kag73 17.11.13, 18:26
    kaiser.blade napisał:
    > To by znaczyło, że wystarczy mocno zainwestować w swoją fizyczność, by sytuacja
    > uległa diametralnej zmianie. Tak łatwo to nie jest, niestety.

    No moze nie do konca precyzyjnie sie wyrazilam. Moze ten caly seks, abstrahujac od hormonow, ktore tez pewnie jakas role graja, tak naprawde wiaze sie z ta cala chemia(w ktora wierze), z tym jak i czy ludzie dzialali na siebie od poczatku, czy czuli do siebie taki fizyczny pociag, czy jedno krecilo drugie, czy bylo im ze soba naprawde dobrze w lozku?
    I czy ta chemia nadal dziala. Jasne, ze po latach z wiekiem zmniejsza sie libido(poziom testosteronu) i efekt nasycenia, dostepnosci i przyzwyczajenia robi swoje, ale jednak bywaja pary, ktore na siebie nadal dzialaja, nadal ze soba sypiaja, jak przychodzi co do czego czuc te chemie, ona dziala, jest reakcja na bliskosc/dotyk itd. tej drugej osoby.
    Fazowo/falowo moze sie na jakis czas wyciszyc, ale pozniej znow moze byc intensywniej i tak na zmiane, ale jednak. Pewnie do pewnego wieku.
    Pomijam schorzenia i odchyly.
  • kag73 17.11.13, 18:51
    > hello-kitty2 napisała:
    > > Nie tak nie mysle, ze zrezygnujesz z seksu ale co innego Cie podnieca w n
    > im niz zajmowanie sie dzieckiem, jak sadze. To, ze Ci sie podoba, a zajmowanie s
    > ie dzieckiem to bonus, dwa w jednym. Tez bym tak chciala miec komplet :-)

    Ale to dowod na to, ze zajmowanie sie dzieckiem przez faceta nie czyni go dla mnie nieatrakcyjnym, aseksualnym czy niemeskim, bo o to chodzi w dyskusji.
    Hmm, czasem jak u mezczyzn przez zoladek do serca u kobiet moze byc przez dziecko do serca, on w oczach kobiety moze zyskiwac, nawet wzmacniac jej uczucie do niego przez wlasnie takie "rozczulajace obrazki", to jeszcze jedna kolejna odslona meskosci, tak sobie mysle. I tak patrzac na to az sie chce delikwenta przytulic/zaglaskac z tego rozczulenia a wiadomo, ze od przytulenia do seksu to juz nie taka daleka droga:))
    Bo np. zdarza sie, bylo kiedys na forum i ja znam z relacj jednej kobiety, sytuacje gdzie ona wycofala sie z zycia seksualnego miedzy innymi dlatego, ze maz byl cholerykiem, wybuchowym i zle traktowal dzieci, wzbudzalo to w niej niechec do obcowania z nim. Wiadomo, ze to inne ekstremum, ale jednak ma znaczenie. Tak samo jak znam kobiety wycofujace sie, bo maz sie nie interesuje sprawami rodziny/dzieci, nie spedza z nimi czasu a do tego ona jest zmeczona, bo ze wszystkim sama. Ona ma wrazenie, ze jest mu potrzeba tylko do seksu i gotowania obiadu i tez zaczyna czuc niechec.

  • marek.zak1 17.11.13, 19:03
    Potwierdzasz tutaj teorię TB, która problemy seksu sprowadza do złego rozłożenia obowiązków.
  • kaiser.blade 17.11.13, 19:45
    Opiekunczy ojcowie. Mezczyzni o malych jadrach i wielkich sercach.
  • marek.zak1 17.11.13, 19:48
    I bez kasy, tak?
  • bgz0702 17.11.13, 19:50
    kaiser.blade napisał:

    > Opiekunczy ojcowie. Mezczyzni o malych jadrach i wielkich sercach.

    ;))
  • kag73 17.11.13, 19:59
    kaiser.blade napisał:
    > Opiekunczy ojcowie. Mezczyzni o malych jadrach i wielkich sercach.

    Przebadane? Sprawdzone?
  • rekreativa 17.11.13, 20:09
    zaraz, bo sie pogubiłam.
    Męzczyźni o małych z natury jądrach są tymi bardziej opiekuńczymi ojcami? Czy że opieka nad maluchem powoduje kurczenie jąder?
    Jak to tam w końcu podają ci amerykańscy naukowcy?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • marek.zak1 17.11.13, 20:32
    Kurczenie jader i rozrost serca. To teza Sabata.
  • hello-kitty2 17.11.13, 20:37
    kaiser.blade napisał:

    > Opiekunczy ojcowie. Mezczyzni o malych jadrach i wielkich sercach.

    :-) Odbiegne troche od tematu ojcow w strone jader. Mialam kiedys chlopaka wlasnie z tych wysokotestosteronowych. Mial najwieksze jaja jakie widzialam :) Czekalam zawsze w lazience jak wstanie z wody, bo wtedy mu sie jeszcze bardziej wyciagaly. Jak sie kochalismy to wyobrazalam sobie, ze ostro dyndaja i mi sie o posladki obijaja :) Podkrecalo mnie to. Ale myslalam wtedy, ze to tylko taka cecha osobnicza byla = taka uroda. Panowie, a Wy jak stoicie z jajami? :-)
  • kaiser.blade 17.11.13, 20:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Panowie, a Wy jak stoicie z jajami? :-)

    Mi wychodzi, wg. tezy amerykańskich naukowców, że powinienem porzucić żonę zanim jeszcze urodziła dzieci :p
  • bgz0702 17.11.13, 20:52
    kaiser.blade napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Panowie, a Wy jak stoicie z jajami? :-)
    >
    > Mi wychodzi, wg. tezy amerykańskich naukowców, że powinienem porzucić żonę zani
    > m jeszcze urodziła dzieci :p

    ojej, zebyś ty znał wcześniej tę tezę ;)
  • kaiser.blade 17.11.13, 21:00
    bgz0702 napisała:

    > kaiser.blade napisał:
    >
    > > hello-kitty2 napisała:
    > >
    > > > Panowie, a Wy jak stoicie z jajami? :-)
    > >
    > > Mi wychodzi, wg. tezy amerykańskich naukowców, że powinienem porzucić żon
    > ę zani
    > > m jeszcze urodziła dzieci :p
    >
    > ojej, zebyś ty znał wcześniej tę tezę ;)

    No tak na poważniej - to chyba teza wywodzi się z założenia, że mężczyźni z małymi jajami są bardziej monogamiczni z natury, stąd większą wagę przykładają do konkretnego potomstwa. A ja - zaręczam - z natury monogamiczny nie jestem, tylko mnie okoliczności przymusiły. I to tylko dowodzi jaka przyroda jest elastyczna - dostosowałem swoje zachowanie do warunków zewnętrznych. Zauważ, że nie wiemy jak zachowywałbym się, gdybym miał pełną kontrolę nad sytuacją.
  • marek.zak1 17.11.13, 21:05
    Kaiserze, chciałbys mieć harem. Wiemy.
  • kaiser.blade 17.11.13, 21:08
    marek.zak1 napisał:

    > Kaiserze, chciałbys mieć harem. Wiemy.

    A ty nie, Marku ? Coś wspominałeś o niewolnicach kiedyś...
  • marek.zak1 17.11.13, 21:15
    Przeciez to tkwi w kazdym. Na koniec dnia jednak miłośc staje sie ważniejsza. Jak bogowie pozwola, moze to kiedyś skończę.

    - Mieszka ze mną dużo osób. Wiesz.
    - Ale bez partnerki. Masz smutne oczy.
    - Naprawdę?
    - Gdy mężczyzna zaspokaja tylko swoje cielesne żądze zawsze pozostaje samotny
  • kaiser.blade 17.11.13, 21:27
    marek.zak1 napisał:

    > Przeciez to tkwi w kazdym.

    No właśnie chyba nie w każdym :)
  • bgz0702 17.11.13, 20:48
    hello-kitty2 napisała:

    > kaiser.blade napisał:
    >
    > > Opiekunczy ojcowie. Mezczyzni o malych jadrach i wielkich sercach.
    >
    > :-) Odbiegne troche od tematu ojcow w strone jader. Mialam kiedys chlopaka wlas
    > nie z tych wysokotestosteronowych. Mial najwieksze jaja jakie widzialam :) Czek
    > alam zawsze w lazience jak wstanie z wody, bo wtedy mu sie jeszcze bardziej wyc
    > iagaly. Jak sie kochalismy to wyobrazalam sobie, ze ostro dyndaja i mi sie o po
    > sladki obijaja :) Podkrecalo mnie to. Ale myslalam wtedy, ze to tylko taka cech
    > a osobnicza byla = taka uroda. Panowie, a Wy jak stoicie z jajami? :-)

    no fajne, bardzo interesujące;) Loope już podał kiedyś wymiary członka, ciekawe czy ktoś się odezwie i się pochwali? Marek, ty król lew jesteś, jak tam się ma ten testosteron do twojej fizjonomii? ;)) oczywiście żartuje, jako osoba publiczna pewnie sobie nie pozwolisz
  • marek.zak1 17.11.13, 20:55
    Testosterom muszę sprawdzić. Sam jestem ciekawy. Już wam pisalem, jestem mało przystojny, ale miły i szalony :).
    Wymiary w normie.
  • hello-kitty2 17.11.13, 21:36
    marek.zak1 napisał:

    > Testosterom muszę sprawdzić. Sam jestem ciekawy. Już wam pisalem, jestem mało p
    > rzystojny, ale miły i szalony :).
    > Wymiary w normie.

    Szalony? Nie znamy Cie od tej strony. Czyzby chodzilo o szalenstwa w Zarze? :)
  • marek.zak1 17.11.13, 21:45
    Tutaj fankami są moje dziewczyny, żona 2 córki i Amelka.
  • rekreativa 17.11.13, 21:14
    A ktos w ogóle wie, jakie wymiary można zakwalifikować jako "wielkie jaja"?
    Bo nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek słyszała cos na ten temat.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kaiser.blade 17.11.13, 21:23
    rekreativa napisała:

    > A ktos w ogóle wie, jakie wymiary można zakwalifikować jako "wielkie jaja"?
    > Bo nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek słyszała cos na ten temat.

    Kiedy pierwsza myśl po założeniu sobie majtek XXL to "kurwa, ale piją w kroku !" :)
    Ale teraz te gatki to głównie Azjaci szyją, to chyba dlatego...
  • rekreativa 17.11.13, 21:26
    Ty to potrafisz, największy mój LOL dzisiaj.
    :D

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 17.11.13, 21:38
    rekreativa napisała:

    > A ktos w ogóle wie, jakie wymiary można zakwalifikować jako "wielkie jaja"?
    > Bo nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek słyszała cos na ten temat.

    Ja wiem! Opisywalam powyzej, dyndajace i obijajace sie o posladki :) Szczerze jednak przyznam, ze estetyczniejsze sa male. No przeciez jaja nie moga grac pierwszych skrzypiec :)
  • kaiser.blade 17.11.13, 21:41
    hello-kitty2 napisała:

    > Ja wiem! Opisywalam powyzej, dyndajace i obijajace sie o posladki :)

    Właściciela ? np. w trakcie biegu...
    Tu kobieta ma pewną przewagę techniczną, bardzo duże cyce można dla wygody zarzucić na plecy.
  • rekreativa 17.11.13, 21:49
    E tam, jak zarzucisz tylko, to będą się obijac o plecy.
    Lepiej zawiązać wokół szyi.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • hello-kitty2 17.11.13, 21:54
    rekreativa napisała:

    > E tam, jak zarzucisz tylko, to będą się obijac o plecy.
    > Lepiej zawiązać wokół szyi.

    Lub jak tlumaczyla mi kuzynka po odchudzaniu: zwijasz w klebek i wkladasz w mniejszy stanik. Wszystko co wielkie jest odchylem i napawa mnie wspolczuciem, tu chyba tylko chirurgia moze pomyc :(
  • hello-kitty2 17.11.13, 21:51
    kaiser.blade napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ja wiem! Opisywalam powyzej, dyndajace i obijajace sie o posladki :)
    >
    > Właściciela ? np. w trakcie biegu...

    Eee tam wlascieciela, focus Kaizer :) Obijajace sie o posladki panny jak rzniesz panne w klasyku, stymulujace. Ja juz po winku i tabletce nasennej wiec mi sie obsuwa bariera dobrego smaku, wybacz.
    > Tu kobieta ma pewną przewagę techniczną, bardzo duże cyce można dla wygody zarz
    > ucić na plecy.
  • marek.zak1 17.11.13, 21:53
    Tez tak miałem, ale po 2 latch odstawiłem tabletki. Było trudo, ale dałem radę.
  • hello-kitty2 17.11.13, 21:58
    marek.zak1 napisał:

    > Tez tak miałem, ale po 2 latch odstawiłem tabletki. Było trudo, ale dałem radę.

    Potrzebuje bardzo wczesnie wstac a jestem nocnym Markiem :-) Zauwazylam, ze sie uodparniam, teraz popijam winem, zeby wzmocnic efekt, bez wina juz nie dzialaja, najgorzej, ze na recepte i ile sie trzeba nasciemniac, zeby wydebic. Sportem na wieczor chyba mozna sobie pomoc, nie? Jak dales rade? Co polecasz?

  • kaiser.blade 17.11.13, 22:01
    hello-kitty2 napisała:

    > Potrzebuje bardzo wczesnie wstac a jestem nocnym Markiem :-) Zauwazylam, ze sie
    > uodparniam, teraz popijam winem, zeby wzmocnic efekt, bez wina juz nie dzialaj
    > a, najgorzej, ze na recepte i ile sie trzeba nasciemniac, zeby wydebic. Sportem
    > na wieczor chyba mozna sobie pomoc, nie? Jak dales rade? Co polecasz?

    Spróbuj załatwić sobie transmisję z obrad polskiego sejmu, będzie bez recepty, taniej, ale za to radykalnie. Jak nie strzelisz gwoździa po 15 minutach, to znaczy że pochodzisz z kryptona i powinnaś zacząć szukać kryształów mocy :D
  • marek.zak1 17.11.13, 22:06
    Pierwsze parę tygodni po odstawieniu były trudne ale postanowiłem z tym zerwać. Też było wino i prochy nasenne. Jak wiesz to jest taka łatwość zasypiania.
    Teraz piję winko i piwo na sen i nerki. Właściwie juz nie musze, ale lubię.
    Potem przytulenie i zasypiam w minutę.
    Możesz wprowadzic jakies zioła, ale to specjalnie nie działa.
    Jak powiesz: ,,dam rade, to dasz.
  • kaiser.blade 17.11.13, 21:58
    marek.zak1 napisał:

    > Tez tak miałem, ale po 2 latch odstawiłem tabletki. Było trudo, ale dałem radę.

    Ja też, ale po tym jak okazało się że jestem Napoleonem Bonaparte, zalecono mi dyskretny powrót do tabletek :)
  • marek.zak1 17.11.13, 22:08
    Nie. Do tabletek nie wrócę nigdy. troche alkoholu, przytulenie, podrapanie i juz po mnie :)
  • zawle 17.11.13, 22:27
    Kilka razy w życiu wzięłam nasenne. Zasypiałam, spałam 4 godziny w czarnej dupie i budziłam się. To było okropne. Sen tak czarny i statyczny jak smoła. Nie podobało mi się. Zresztą, ja zawsze zasypiałam dobrze. Tyle że miałam koszmary z których wybudzała się z niezbyt przyjemnymi emocjami po których nie mogłam zasnąć.
  • kag73 18.11.13, 10:51
    Wyczytalam wlasnie w niemieckich publikacjach troche dokladniej opisane wyniki roznych badan, np. w tych o wielkosci jader, tego samego eksperymentu. Niemcy pisza, ze nie wiadomo czy jadra troskliwych od poczatku byly mniejsze czy skurczaja sie gdy facet intensywnie zajmuje sie dzieckiem. Co zatem z czego wynika a co bylo pierwsze tego badacze nie wiedza. Poza tym u tych z wiekszymi jadrami i wyzszym poz. testosteronu lekko zmniejszal sie ich udzial w zajmowaniu sie potomstwem. U mezczyzn z wiekszymi jadrami zmierzono nieco/lekko podniesiony poziom testosteronu.
    Reakcja na zdjecia dzieci byla nieco mniejsza u tych z wiekszymi jadrami ale nie bylo wplywu na poziom testosteronu.
    Badacze przedstawili wyniki badan prawie 60 mezczyzn i mozna tam znalezc wszystko: faceta, ktory nalezy do 10 tych z najwyzszym poziomem testosteronu, ale jest na drugim miejscu pod wzgledem intensywnosci zajmowania sie dzieckiem. Jest tez facet, ktory jest w dziesiatce tych z najmniejszymi jadrami, ale nie zajmuje sie dzieckiem ani ciut ciut, w ogole.
    Publikacja pyta: jak to wyjasnic? Mozliwe tym, ze ta teoria sie jednak sie nie sprawdza.
    Naukowiec Rolling uwaza, ze ta roznorodnosc wskazuje, ze wplyw ma kazdego osobista decyzja. Czyli chociaz niektorzy mezczyzni niekoniecznie sa predestynowani(nie pala sie) do opieki nad dzieckiem, sa jednak gotowi aktywnie uczestniczyc w zyciu dziecka.
  • kag73 18.11.13, 11:34
    Ojcostwo powoduje spadek poziomu testosteronu, wyniki przebadanych na Filipinach.
    Niemcy donosza o tym samym badaniu: Poziom testosteronu PRZEJSCIOWO znacznie spada kiedy dziecko przychodzi na swiat, w porownaniu do poz. testost. u mezczyzn, ktorych dziecko ma juz np. wiecej niz miesiac.
    Wczesniejsze badania pokazaly, ze ojcowie maja nizszy poziom testosteronu niz single. Pytanie bylo czy maja mniej testosteronu, bo zostali ojcami czy raczej sa sklonni zakladac rodzine, bo maja nizszy poziom testosteronu.
    Co wyszlo w tym badaniu? Im wyzszy byl poziom testosteronu u mezczyzn na poczatku badania tym wieksze prawdopodobienstwo, ze zostana pozniej ojcami. Badacze wnioskuja z tego, ze testosteron ma znaczaca role w (skutecznym) szukaniu parnerki.
    Ja to rozumiem tak, Ci co mja wiecej testosteronu intensywniej szukja, bo im sie bzykac chce i moze do tego jeszcze ze wzgladu na atrakcyjnosc (meskosc) sa wybierani jako kandydaci na kochanka i ojca ;)
    Badani mieli na poczatku badania srednio 21,5 lat i w ciagu tych 4 lat badania 1/3 weszla w staly zwiazek i urodzilo jej sie dziecko.
    Inne badania pokazuja, ze zonaci i ojcowie rodziny maja nizszy poziom testosteronu niz single, co pomaga byc wiernym. I znow pytanie badaczy: maja nizszy poziom testosteronu, co ma pomagac byc wiernym i zajmowac sie rodzina czy tez czas spedzany z rodzina, dziecmi powoduje spadek testosteronu i kolko sie zamyka. Wiadomo, ze np. aktywnosc fizyczna/sport ma pozytywny wplyw na poziom testosteronu, najczesciej zonaci i dzieciaci tak czesto na sporty nie biegaja, tylko prowadza spokojniejsze zycie niz aktywni single.
    Dodam, ze zespol antropologa Peter Gray przebadal poziom testosteronu w slinie u 58 mezczyzn: singli, ojcow i zonatych.
    Chca badac i dalej tym razem oddzielnie malzenstwo i ojcostwo i przebadac rozwiedzionych ojcow, ktorzy maja z eks zonami opieke naprzemienna.
  • kag73 18.11.13, 12:54
    Im grubszy brzuch tym nizszy poziom testosteronu, poniewaz tkanka tluszczowa jest fabryka hormonow, niestety produkuje nie takie hormony jak by sie chcialo, mianowicie zamienia czesc meskiego testosteronu w hormony kobiece!!!
    Nawet jak ktos z nadwaga ma poziom testosteronu w normie, moze go podwyzszyc tracac zbedny tluszcz.
  • urquhart 18.11.13, 16:21
    kag73 napisała:

    > Im grubszy brzuch tym nizszy poziom testosteronu, poniewaz tkanka tluszczowa je
    > st fabryka hormonow, niestety produkuje nie takie hormony jak by sie chcialo, m
    > ianowicie zamienia czesc meskiego testosteronu w hormony kobiece!!!
    > Nawet jak ktos z nadwaga ma poziom testosteronu w normie, moze go podwyzszyc tr
    > acac zbedny tluszcz.

    Słuszna uwaga, ale mam nadzieję ze pamiętasz że tu też jest silne sprzężenie zwrotne na niekorzyść zaangażowanych ojców.
    Jeżeli nastąpi spadek testosteronu spada motywacja do ruchu i starania się o zdrowie i atrakcyjność i ale zwiększa łaknienie i zmienia metabolizm że trudno schudnąć przy tym samym nastawieniu.
    Podtatusiały facet to przecież zwyczajowo z brzuchem.
    Co łatwo udowodnić badając chorych i tych co utracili jądra z powodu urazów, ale przecież musi dotyczyć to i tych angażujących sie w opiekuńcze ojcostwo przecież! :)
    Poniżej szczegółowy opis znalazłem jak to działa w obie strony.
    www.dluzszezycie.pl/artykuly-o-zdrowiu/testosteron-i-potencja/testosteron-a-otylosc-brzuszna-u-mezczyzn

  • kag73 18.11.13, 16:43
    urquhart napisał:
    > Słuszna uwaga, ale mam nadzieję ze pamiętasz że tu też jest silne sprzężenie zw
    > rotne na niekorzyść zaangażowanych ojców.
    > Jeżeli nastąpi spadek testosteronu spada motywacja do ruchu i starania się o zd
    > rowie i atrakcyjność i ale zwiększa łaknienie i zmienia metabolizm że trudno sc
    > hudnąć przy tym samym nastawieniu.
    > Podtatusiały facet to przecież zwyczajowo z brzuchem.
    > Co łatwo udowodnić badając chorych i tych co utracili jądra z powodu urazów, al
    > e przecież musi dotyczyć to i tych angażujących sie w opiekuńcze ojcostwo przec
    > ież! :)
    Jasne, wszystko musi dotyczyc ojcow ale tylko tych angazujacych sie a najwieksze grubasy jakich znam to ojcowie, ktorzy nie angazuja sie ani troche w opieke nad dziecmi. Poza tym nie jest nowoscia, ze poziom testosteronu spada z wiekiem, podobnie jak spowalnia sie metablolizm. Ja znam facetow jeszcze nie dzieciatych a brzuchatych, przed 30 stka.
    Motywacji im brakuje, bo kobiet na peczki(dziewczyne juz maja) i wymagania, bo wygladac super to ma babka a facet z samego faktu, ze jest facet jest na plusie:)
    Jedno jest pewne, pisze Twoje podsumowanie atrykulu:

    "Testosteron i zawartość tłuszczu w organizmie ma złożoną i dwukierunkową relację. Nadmierna tkanka tłuszczowa przekłada się na niski stan testosteronu, który z kolei powoduje również zbędny tłuszcz. Testosteron reguluje wiele aspektów bilansu energetycznego, wpływając szczególnie na metabolizm glukozy, insuliny oraz tłuszczów. Dlatego też śmiertelne skutki niskiego testosteronu wykraczają daleko poza powodowanie otyłości. Niski testosteron dramatycznie podnosi również ryzyko powstania zespołu metabolicznego - głównego zagrożenia życia dla każdego mężczyzny, będącego w wieku średnim. Obecnie, eksperci zalecają regularne badania tego hormonu przez mężczyzn będących w grupie ryzyka.[43] Jeżeli twój poziom testosteronu okazuje się być niski, powinieneś rozważyć leczenie testosteronem po konsultacji z lekarzem."
  • urquhart 18.11.13, 15:20
    Nie rozumiem dylematów co jest pierwsze jajko czy kura.
    Piszą jednocześnie o badaniach że mierzalne jest że spanie z niemowlakiem mężczyzny obniża testosteron w stosunku do grupy kontrolnej. Wiec wnioski są jednoznaczne.

    Jeżeli mężczyzna ulegnie społecznemu naciskowi lub oczekiwaniom partnerki wpłynie to jego hormony, a nie hormony wpłyną na to że będzie chciał spać.

    Podobnie jak noszenie małego dziecka na rękach przez mężczyznę podwyższa silnie proloaktynę .
    Ale pewnie łatwo udowodnić także że mężczyźni o naturalnie wyższej prolaktynie częściej noszą dzieci na rękach.

    Jednocześnie działa to w drugą stronę zgodnie z PE, gorsi genetetycznie niżej położeni w stadzie, mniej atrakcyjni i kreatywni, o mniejszych jądrach, aby zrekompensować jakoś partnerce wady rekompensowali je chociaż opiekuńczością wobec potomstwa i wiernością, żeby mieć swoją szansę przekazania gorszych genów :)

    Ale to było kiedyś. Dziś najbardziej utalentowani i kreatywni nie rozmnażają najczęściej swoich genów bo obniża to standard życia, a patologie społeczne i ciemnota mnoży dzieci i geny dzięki pomocy socjalnej. :)

    Jeszcze raz jaki jest w taki razie ten koszt ojcostwa? Spora ilość pań widzi w mężach i ojcach swoich dzieci i tak nieudaczników leniów i nudziarzy a przecież jak testosteron spada im jakby im mentalnie przybyło 30-50 lat (normalnie spada 5 do 1 % rocznie). Niby przejściowo ale przecież męski organizm gorzej znośi zmiany i huśtawki hormonalne.
    Bo generalnie nie jest tajemnicą że za aktywność zawodową, motywację, karierę i kreatywność wpływa poziom testosteronu.
    www.polskieradio.pl/7/1691/Artykul/583572,Testosteron-pozwoli-pracowac-nawet-do-70
    www.rp.pl/artykul/356667.html?print=tak


  • kag73 18.11.13, 15:58
    Mysle, ze badania pomija dosc istotny fakt, ze na poziom testosteronu ma rowniez wplyw aktywnosc fizyczna(sport) i regularny seks. Wiadomo, ze w pierwszym miesiacu zycia noworodka para seksu nie ma, no chyba, ze facet chodzi na boki, czego nie uwazam za norme. Stad pewnie ten znaczacy spadek w pierwszym miesiacu, plus oczywiscie ogolne postawienie na glowie dotychczasowego zycia i inne zajecia i zmeczenie a nie myslenie o seksie, zwlaszcza, ze zona i tak nie moze. Podobnie pozniej moga byc zachwiania z regularnoscia seksu, bo kobieta ma spadek hormonlany czy pare miesiecy kiedy karmi piersia. Do tego niemowlak w lozku to sie ludzie niekoniecznie za seks zabieraja, chociaz niektorzy owszem.
    Do tego panowie w stalym zwiazku czesto sie zaniedbuja, obiadki i siedzenie przed Tv(tkanka tluszczowa rosnie, teststeronik spada), po cos sie starac i budowac miesnie, zona zaklepana, dzieciak tez.
    > Podobnie jak noszenie małego dziecka na rękach przez mężczyznę podwyższa silnie
    > proloaktynę .
    > Ale pewnie łatwo udowodnić także że mężczyźni o naturalnie wyższej prolaktynie
    > częściej noszą dzieci na rękach.

    Ja nie wiem czy moj mial prolatyne podwyzszona i dlatego chcial nosic. Ale jak facet wraca do domu a ja mu wciskam do reki dziecko i mowie, ze wychodze, to co on ma za wyjscie? Albo jak dzieciak ryczy, ze zdzierzyc nie mozna, bo ma kolki a facte mowi "daj Cie zmienie a ty wyjdz albo zamknij drzwi, bo oszalejesz" to mysle, ze to jego zdrowy rozsadek i empatia a nie prolaktyna.
    I teraz tak przypuszczalnie w obejsciu z dziecmi ludzie/mezczyzni lagodnieja, bo to lagodne stworzenia jest. Ale w nastepnej godzine moze skoczyc na silownie i tak z dwa razy w tygodniu i juz mu testosteronik skacze. Albo obejrzy sobie erotyczne obrazki albo zona go pochemra tak i tak i znow stymulacja jest.
    Mysle, ze w duzej czesci Ci mezczyzni zajmuja sie dziecmi to jednak osobiste kryteria, nastawienie, podejscie, wyobrazenie o spelniani swojej roli, chec wsparacia, odciazenia partnerki i wreszcie wlasny rozsadek, bo co komu po zmeczonej i marudzacej jedzy w domu.
    A inni, bo musza, zona sie domaga, dla swietego spokoju nie maja wyjscia.

    > Jednocześnie działa to w drugą stronę zgodnie z PE, gorsi genetetycznie niżej
    > położeni w stadzie, mniej atrakcyjni i kreatywni, o mniejszych jądrach, aby zre
    > kompensować jakoś partnerce wady rekompensowali je chociaż opiekuńczością wobe
    > c potomstwa i wiernością, żeby mieć swoją szansę przekazania gorszych genów :)
    No w badaniu na Filipinach wyszlo, ze to wlasnie ci z najwyzszym testo znalezli partnerki i sie rozmnozyli.
    Ale to było kiedyś. Dziś najbardziej utalentowani i kreatywni nie rozmnażają na
    > jczęściej swoich genów bo obniża to standard życia, a patologie społeczne i ci
    > emnota mnoży dzieci i geny dzięki pomocy socjalnej. :)
    Nie do konca sie zgadza, popatrz na niektorych prawdziwie kasiastych: Brad Pitt, David Backham, Seal maja sporo dzieci. Wielu ktorzy moze pozwolic sobie na dzieci finasowo, ma albo adoptuje.
    Pomijam "ciemnote" i "patologie", nie chce mi sie rozpisywac.

    > Jeszcze raz jaki jest w taki razie ten koszt ojcostwa? Spora ilość pań widzi w
    > mężach i ojcach swoich dzieci i tak nieudaczników leniów i nudziarzy a przecież
    > jak testosteron spada im jakby im mentalnie przybyło 30-50 lat (normalnie spad
    > a 5 do 1 % rocznie). Niby przejściowo ale przecież męski organizm gorzej znośi
    > zmiany i huśtawki hormonalne.
    A skad te dane? I znow robisz z facetow kubusiow nieboraczkow, biedulkow? Tak im spada ten testosteron to czemu sie uskarzaja, nawet na forum, ze oni by chcieli a zona nie daje? W koncu skoro nie maja testosteronu to chciec nie powinni, jak na moja kobieca logike?
  • kag73 18.11.13, 16:17
    "Bo generalnie nie jest tajemnicą że za aktywność zawodową, motywację, karierę i kreatywność wpływa poziom testosteronu."

    Ci co naprawde maja jaja nie siedza w biurach do 70 tki, tylko juz dawno opalaja sie na hawajskich plazach:))
    A inni skoro maja kase a nadal nie moga sie uwolnic od stolka moze sa pazerni a moze nie maja fantazji i pojecie co mozna zrobic ze swoim wolnym czasem :))
  • hello-kitty2 28.11.13, 22:25
    kag73 napisała:

    > Ci co naprawde maja jaja nie siedza w biurach do 70 tki, tylko juz dawno opalaj
    > a sie na hawajskich plazach:))
    > A inni skoro maja kase a nadal nie moga sie uwolnic od stolka moze sa pazerni a
    > moze nie maja fantazji i pojecie co mozna zrobic ze swoim wolnym czasem :))

    Moze nie mam jaj ale mi plazowanie nudzi sie gdzies tak mniej wiecej po tygodniu. Ja wiem, ze dla wiekszosci zatyranych ludzi Hawaje brzmia fajnie ale dla mnie wylacznie jako wakacje. Nie zamienilabym zadnego klimatu umiarkowanego na stale pocenie sie w tropikach. Nie jestem czarnoskora :) Bez przesady, niech kazdy zyje tak jak chce ale dobrze pamietac, ze wiele ludzi chce byc czescia jakiegos 'wiekszego' przedsiewziecia niz zrobienie rano kawy, potem babki z piasku, zakupow i uprawianie seksu po poludniu. Ludzie pragna tworzyc, wspolpracowac w grupie z innymi ludzmi, byc czescia jakiegos projektu, laczyc swoje dzialania z innymi. Ja nie potrafie realizowac sie w zyciu bez pracy, nauki. Jestem wtedy zwyczajnie nieszczesliwa. Na przydlugim plazowaniu mi sie zwyczajnie nudzi. Absolutnie nie chodzi mi w zyciu zeby 'nic' nie robic lub innymi slowy zeby 'nie miec nic do zrobienia'. Jak nie mam napietej agendy to dzien mi sie zwyczajnie rozlazi, a po dluzszym wolnym mam depresje. Ja zwyczajnie mam inne potrzeby, potrzeby dzialania w grupie, w ramach jakiegos projektu. Zakladam, ze wielu ma podobnie. Zamiana zycia, ktore ma jakas strukture na wieczne wakacje to w moim przypadku zwyczajnie zly pomysl. Innymi slowy: w zyciu nie chodzi mi, zeby zbic tyle kasy, zeby potem nic nie robic. To pomysl zupelnie dla mnie nietrafiony. Chce byc intelektualnie aktywna az do smierci, tak zreszta pojmuje zycie, jako aktywnosc mozgu. A plaza mnie srednio inspiruje. Zdobywanie wiedzy i wspolpraca z ludzmi - tak.
  • zawle 28.11.13, 22:31
    hello-kitty2 napisała: Ja nie potrafie realizowac sie w zyciu bez pracy, nauki. Jestem wtedy zw
    > yczajnie nieszczesliwa. Na przydlugim plazowaniu mi sie zwyczajnie nudzi. Absol
    > utnie nie chodzi mi w zyciu zeby 'nic' nie robic lub innymi slowy zeby 'nie mie
    > c nic do zrobienia'. Jak nie mam napietej agendy to dzien mi sie zwyczajnie roz
    > lazi, a po dluzszym wolnym mam depresje. Ja zwyczajnie mam inne potrzeby, potrz
    > eby dzialania w grupie, w ramach jakiegos projektu. Zakladam, ze wielu ma podob
    > nie. Zamiana zycia, ktore ma jakas strukture na wieczne wakacje to w moim przyp
    > adku zwyczajnie zly pomysl. Innymi slowy: w zyciu nie chodzi mi, zeby zbic tyle
    > kasy, zeby potem nic nie robic. To pomysl zupelnie dla mnie nietrafiony. Chce
    > byc intelektualnie aktywna az do smierci, tak zreszta pojmuje zycie, jako aktyw
    > nosc mozgu. A plaza mnie srednio inspiruje. Zdobywanie wiedzy i wspolpraca z lu
    > dzmi - tak.

    Ja mam dokładnie tak samo. Tyle że ja lubię jak w robocie "się dzieje". Coś jak sądny dzień na ostrym dyżurze. W sytuacjach stresowych czuje się jak ryba w wodzie. Chciałabym mieć tyle kasy żeby móc nie pracować. Wtedy pracowałabym bardziej po swojemu.
  • marek.zak1 28.11.13, 22:51
    Tak jest, Palmy, plaża, kąpiele w tropikach - tydzień i do domu.
  • kaiser.blade 28.11.13, 23:01
    marek.zak1 napisał:

    > Tak jest, Palmy, plaża, kąpiele w tropikach - tydzień i do domu.

    www.youtube.com/watch?v=0uXFKqaQ0f8
    A potem ucieczka z tropiku, bo need for speed :D
  • marek.zak1 29.11.13, 08:30
    Nie lubię zostawiać Sowy :)
    zakbajka.blog.onet.pl/2013/11/28/wyjazd/
  • kag73 28.11.13, 22:53
    Kitty, ta plaza na Hawajach to oczywiscie czysta symbolika. Chyba nie sadzisz, ze ludzie niezalezni finansowo sa zmuszeni robic jedna jedyna rzecz, typu siedziec na plazy?
    Poza tym "aktywnym intelektulanie" mozna byc rowniez bez pracy, zareczam Ci, bo znam takie przypadki. Do tego jeszcze ciekawym trafem ci pilnie pracujacy nie robia tego za friko, kasuja za to pieniadze.
    Co nie zmiena faktu, ze kazdy moze/ma prawo zyc jak chce, zgadzam sie, jego osobisty wybor a czasem przymus.
  • kag73 18.11.13, 21:39
    "Na najbardziej konkurencyjnej ulicy świata, Wall Street w Nowym Jorku działa klinika, która za jedyne kilka tysięcy dolarów oferuje zmęczonym bankierom, maklerom i dyrektorom kuracje odmładzającą nie tylko ciało, ale i ducha. Mimo wysokich cen zabiegów, klientów jest sporo, bo Wall Street to dżungla, gdzie silniejszy i młodszy pożera starszego i słabszego.

    Menadżerowie, którzy chyba słyszeli o planach podwyższenia wieku emerytalnego, z pomocą testosteronu stają się młodsi o 20-30 lat. Zyskują energię, są bardziej kreatywni i mają taką samą wolę walki, jak ich młodsi konkurenci."

    Moim zdnaiem prawdziwa motywacja i motorem do podejmowania takiej kuracji jest chec poczuc sie znow mlodszym, miec te energie co kiedys, nadzieja, ze testosteron pomoze, bo przemijanie i starzenie sie nie jest przyjemne:(
  • marek.zak1 18.11.13, 21:59
    Sport uprawiany codziennie jest tym sposobem, dzięki ktoremu 60 letni facet, mój sasiad, osiąga lepszy wynik w maratonie, ponizej 4 godzin, niz 95% nietrenujących trzydziestolatków.
  • kotoshi 18.11.13, 15:43
    Kag, czy możesz mi wkleić linki do tych niemieckich badań? Z góry dziękuję.
  • kag73 18.11.13, 16:06
    kotoshi napisała:
    > Kag, czy możesz mi wkleić linki do tych niemieckich badań? Z góry dziękuję.
    Badania NIE sa niemieckie, tylko publikacje tych samych badan, ktore zapodal Urqu, sa po niemiecku.
    Ale Ci wklejam:

    ml.spiegel.de/article.do?id=921384
    ml.spiegel.de/article.do?id=785935
    ml.spiegel.de/article.do?id=197795
  • kotoshi 28.11.13, 07:46
    kag73 napisała:

    > kotoshi napisała:
    > > Kag, czy możesz mi wkleić linki do tych niemieckich badań? Z góry dziękuj
    > ę.
    > Badania NIE sa niemieckie, tylko publikacje tych samych badan, ktore zapodal Ur
    > qu, sa po niemiecku.
    > Ale Ci wklejam:
    >
    > ml.spiegel.de/article.do?id=921384
    > ml.spiegel.de/article.do?id=785935
    > ml.spiegel.de/article.do?id=197795

    Kag, dzięki! Przepraszam, że dopiero teraz, ale miałam straszny Sajgon na uczelni :)
    Właśnie o ten język artykułów najbardziej mi chodziło - ja go kocham :) Wszystko w nim czytam, bo jest mi po polskim najbliższy (pół mojego życia jeździłam do Niemiec, jako dziecko, po dziś dzień mam tam znajomych).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka