• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

"dobra w lozku" Dodaj do ulubionych

  • 04.01.14, 10:51
    co to znaczy dokladnie? :)

    Tak mnie zastanowilo po rozmowach z facetami, dobra w lozku czyli JAKA?

    Wiem, ze to rzecz gustu i sprawa indywidualna, ale moze jest jakis wspolny mianownik? :)

    Panowie, wypowiecie sie?


    Edytor zaawansowany
    • 04.01.14, 11:55
      Podstawową sprawą w byciu "dobrą w łóżku" wydaje mi się byciem "chętną do łóżka", bo to przecież z tej chcicy emanuje potem całe to dobro...
      • 04.01.14, 12:01
        Zgadzam sie. Bez tego jest przechlapane. Tu na forum są tego dziesiątki przykładów.
      • 04.01.14, 12:03
        Jak tak, to powtórzę i to bez literówki:

        Podstawową sprawą w byciu "dobrą w łóżku" wydaje mi się bycie "chętną do łóżka", bo to przecież z tej chcicy emanuje potem całe to dobro...
        • 04.01.14, 12:22
          Ja pozostanę w opozycji do Panów powyżej.
          Chęć na seks ma znaczenie owszem. Bo trudno ocenić by mi było kobietę, która ze mną iść do łóżka nie chce.
          Ale jak pokazuje to forum, my mężczyźni często nie cenimy zbyt wysoko pani tylko dlatego, że jest chętna na bzykanko. To może być wręcz wadą w pewnych okolicznościach. Więc wg mnie to ślepa uliczka.
          • 04.01.14, 12:30
            Chęć szczera wydaje mi się warunkiem niekoniecznie wystarczającym, więc nie ma aż takiej opozycji. Poza tym w ramach jakże ważnego urozmaicenia wolno sądzić że łóżko z niechętną partnerką od czasu do czasu może być atrakcją ha ha ha.
            • 04.01.14, 12:35
              Warunkiem koniecznym jest to, żeby jej chęć nie przewyższała jego chęci.
              • 04.01.14, 17:10
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > Warunkiem koniecznym jest to, żeby jej chęć nie przewyższała jego chęci.

                Ja się z tym zgadzam i chodzi nie tylko o motorykę łóżka, lecz również o dość skomplikowaną psychologię. No właśnie, psychologia łóżka...
    • 04.01.14, 12:34
      Panie chyba - relatywnie relatywnie - nie potrzebują w łóżku aż tyle umieć co panowie?? Znaczy panowie mają chyba więcej tam do zrobienia od strony techniki seksualnej?
      Więc - Nie matura seksualna, lecz chęć szczera zrobi z ciebie ogiera - nietrafne, co?
      • 04.01.14, 14:38
        > nietrafne, co?

        Jako opozycjonista napiszę, że masz rację - nietrafne ;)
      • 04.01.14, 15:09
        loppe napisał:

        > Panie chyba - relatywnie relatywnie - nie potrzebują w łóżku aż tyle umieć co p
        > anowie?? Znaczy panowie mają chyba więcej tam do zrobienia od strony techniki s
        > eksualnej?
        > Więc - Nie matura seksualna, lecz chęć szczera zrobi z ciebie ogiera - nietrafn
        > e, co?

        Ale miales pisac jaka pani jest dobra w lozku, a nie jakie sa ogiery :-)
        • 04.01.14, 16:05
          to chyba jasne - powinna się zachwycać ogierem :).
        • 04.01.14, 16:49
          Cóż mogę więcej powiedzieć? Kobieta niech się zachowuje naturalnie w łóżku. Naturalnie rozwiąźle, albo naturalnie wstydliwie.
    • 04.01.14, 15:12
      1. Ładna
      2. Entuzjastycznie, intensywnie reagująca na działania partnera
      3. Otwarta na propozycje (brak nastawienia "tego nie, tamtego nie")

      Sądzę, że ww. są w miarę uniwersalne. Może się wydawać, że ładna i dobra w łóżku to dwie różne rzeczy, ale jak się zastanowić, to satysfakcja z seksu bardzo mocno zależy od (subiektywnie postrzeganej) atrakcyjności partnerki, więc w praktyce to się 'zlewa' w jedno.

      Reszta, jak sądzę, jest bardziej indywidualna. Np. jedną z moich preferencji jest

      4. Uległa, tj. nie narzucająca swojej inicjatywy

      ja lubię tradycyjny podział ról, tj. ja decyduję co robimy i jak - ale inni mogą mieć zupełnie odmienne preferencje w tym względzie. Z drugiej strony fajna jest cecha

      5. Mająca własne pomysły i propozycje (ale nienachalne).

      dla mnie to ciekawy bonus, ale nic koniecznego do dobrego seksu.
      • 04.01.14, 22:25
        O, to ja mam prawie zupełnie odmienne preferencje w tym względzie. Z wyjątkiem punktu 3 - "otwarta na propozycje" i częściowo punktu 1 - "ładna" to u mnie zupełnie odwrotnie jest :)

        1. Nie musi być ładna ale musi mnie kręcić.
        2. Reaguje na działania partnera - to znaczy reaguje wtedy kiedy działania partnera sprawiają jej przyjemność. Jeśli działania przyjemności nie sprawiają - nie reaguje, żeby nie mącić, nie zakłócać przekazu. Jak trzeba to ochrzani. :)
        3. Otwarta na propozycje partnera i oczekuje od partnera otwartości na swoje propozycje.
        4. Czasami uległa czasami dominująca.
        5. Mająca własne pomysły, propozycje i oczekiwania, które konkretnie, jak krowie na miedzy, artykułuje.

        Boże, jaka laurka mi wyszła :)
        • 04.01.14, 23:35
          Ad 1, 'ładna' to jest pewien skrót myślowy. Później napisałem 'subiektywnie postrzegana atrakcyjność', to bliżej tego co mam na myśli. Ale też nie do końca, uroda w sensie 'obiektywnym' też coś wnosi - idąc z ładną do łóżka mam poczucie bycia zdobywcą, a to się przekłada na podniecenie i satysfakcję z seksu.

          Ad 2, zdecydowanie chodzi o pozytywne reakcje, tj. intensywne wyrażanie swojej przyjemności :).

          Więc tu i w połowie pkt 3 (otwarta) się raczej zgadzamy, natomiast raczej różnimy się co do reszty, bo mam wrażenie, że sprawa rozbija się o to, kto ma 'siedzieć w fotelu kierowcy', a tu moje preferencje są dość mocne.
          • 04.01.14, 23:44
            yoric napisał:
            > a tu moje preferencje są dość mocne.

            W którymś wątku obok przeczytałam, że Ty panicznie boisz się kobiet...
            • 05.01.14, 00:00
              > W którymś wątku obok przeczytałam, że Ty panicznie boisz się kobiet...

              ...a wczoraj na targu pono mówili... :)

              ale skoro już zacząłem, i skorośmy w temacie historii, które już były, to powtórzę po sobie taką analogię. Wyobraźmy sobie takie biuro podróży, które zamiast Chorwacji i Egiptu ma w ofercie Afganistan, a omijającym je na odległość klientom wygarnia od tchórzy, którzy 'boją się wrażeń'...
              • 05.01.14, 00:51
                yoric napisał:
                > ...a wczoraj na targu pono mówili... :)

                Nie wiem, czy rumpa była akurat, w tym momencie, na targu. Wydaje się, że była tutaj na forum... Czyżby coś się zmieniło w jego nazewnictwie? :)

                yoric napisał:
                > Wyobraźmy sobie takie biuro podróży, które zamiast
                > Chorwacji i Egiptu ma w ofercie Afganistan, a omijającym je na odległość klient
                > om wygarnia od tchórzy, którzy 'boją się wrażeń'...

                To jest Twoja riposta na informację/sugestię, że panicznie boisz się kobiet?
                Proszę, więcej odwagi i otwartości w temacie. Lęki trzeba oswajać.
                • 05.01.14, 01:19
                  Jesod... Jesteś jak dziecko, które napisało sprayem na ścianie brzydkie słowo i oczekuje uwagi i komentarzy. Masz coś do napisania w temacie? To pogadamy. Jak nie masz, to przykro mi, nie mogę Ci pomóc.
                  • 05.01.14, 11:46
                    yoric napisał:
                    > Jesod... Jesteś jak dziecko, które napisało sprayem na ścianie brzydkie słowo i
                    > oczekuje uwagi i komentarzy.

                    To Ty nie chcesz odpowiadać w temacie.
                    Wystraszyło Ciebie to co napisałam, czy też nie wpasowuję się w szablon Twoich oczekiwań? Nie ciągniesz tematu, bo najzwyczajniej on Tobie nie pasuje. Musiałbyś powiedzieć trochę więcej... No i zdobyć się na szczerość... A w necie można świetnie kłamać i udawać kogoś kim się naprawdę nie jest. Kwestia tylko, kto się na to nabierze.
                    Wydaje Ci się też, że oczekuję Twojej uwagi i jestem głodna komentarzy. :)

                    yoric napisał:
                    > Masz coś do napisania w temacie? To pogadamy.

                    Właśnie piszę w temacie. Ty robisz uniki. A pogadanie dla Ciebie istnieje tylko i wyłącznie w wymiarze, który Tobie odpowiada. To widać jak na dłoni, jeśli ktoś z niej umie czytać.

                    yoric napisał:
                    > Jak nie masz, to przykro mi, nie mogę Ci pomóc.

                    Przyjrzyj się dobrze sobie i odpowiedz na pytanie, dlaczego miałabym oczekiwać pomocy od Ciebie? I dlaczego sądzisz, że jej oczekuję.
                    Przykrość z Twojej strony w tym przypadku jest zwykłym kłamstwem i obłudą, więc nie udawaj...
                    • 05.01.14, 12:58
                      A teraz przeczytaj swoje wpisy i zastanów się, czemu ludzie nie chcą z Tobą rozmawiać. A jeśli tak niezmiernie pasjonują Cię moje 'fobie', załóż sobie o tym osobny wątek; może znajdą się jeszcze jacyś frustraci i tam będziecie mogli sobie o tym podyskutować :).
                      • 05.01.14, 13:35
                        yoric napisał:
                        > A teraz przeczytaj swoje wpisy i zastanów się, czemu ludzie nie chcą z Tobą roz
                        > mawiać.

                        Przeceniasz swoje możliwości i wartości ocenne. Uważasz, ze posiadasz patent na ścinanie głów. Ewidentnie usiłujesz źle mnie potraktować, licząc na to, iż sprawisz mi przykrość. To dużo mówi o człowieku/mężczyźnie...
                        Jak Ci już kiedyś napisałam - tu spotkałam nicki - nie ludzi i wielką niechęć, a nawet nienawiść do kobiet.

                        yoric napisał:
                        > A jeśli tak niezmiernie pasjonują Cię moje 'fobie', załóż sobie o tym o
                        > sobny wątek; może znajdą się jeszcze jacyś frustraci i tam będziecie mogli sobi
                        > e o tym podyskutować :).

                        Widzę, że tracisz równowagę. Kwalifikujesz mnie już do grupy frustratów, a do tego schlebiasz sobie sądząc, czy też insynuując innym, iż pasjonują mnie Twoje fobie...
                        Myślę, że w kontaktach z kobietami jesteś agresywnym osobnikiem, skupionym bardzo na sobie i pozbawionym empatii. Takie osoby raczej są mało kontaktowe, bo już na samym starcie starają się wyznaczyć innym określone przez siebie miejsce, a potem usiłują potraktować je z buta - dla lepszego, własnego samopoczucia.
                        • 05.01.14, 16:36
                          Mam zatem nadzieję, że owe przypisawane mi negatywne przymioty skłonią Cię do zaprzestania dalszej dyskusji ze mną, czego życzę Tobie, sobie i wszystkim dookoła :).
                          • 05.01.14, 18:03
                            yoric napisał:
                            > Mam zatem nadzieję, że owe przypisawane mi negatywne przymioty skłonią Cię do z
                            > aprzestania dalszej dyskusji ze mną, czego życzę Tobie, sobie i wszystkim dooko
                            > ła :).

                            I tu się mylisz, ponieważ klasycy tego forum/targu twierdzą, że Nadzieja jest jednym z demonów, więc nie miej złudzeń w tej materii.

                            Poza tym, Twoje życzenia wcale nie muszą się spełniać realnie - to tylko życzenia.

                            Nie muszę też z Tobą dyskutować, by wypowiedzieć swoje zdanie, jeśli tylko będę miała na to ochotę i nastrój ku temu sposobny... Kwitnij więc sobie ze swoimi negatywnymi przymiotami - wszystko ma jakieś tam prawo do życia/istnienia/funkcjonowania - a ja tego prawa Tobie nie odbieram, nie mam takiej mocy. A nawet gdybym ją miała, to i tak bym z niej nigdy nie skorzystała.
                            No i tak w ogóle... To... "ja tu byłam z pieskiem, czy bez pieska?" :)
                    • 05.01.14, 15:00
                      jesod napisała:

                      > To Ty nie chcesz odpowiadać w temacie.
                      > Wystraszyło Ciebie to co napisałam, czy też nie wpasowuję się w szablon Twoich
                      > oczekiwań? Nie ciągniesz tematu, bo najzwyczajniej on Tobie nie pasuje. Musiałb
                      > yś powiedzieć trochę więcej... No i zdobyć się na szczerość...

                      Jesod przeciez on Ci "szczerze" odpowiedzial poslugujac sie analogia. Dlaczego jej nie przeanalizowalas? Tam jest odpowiedz na Twoje pytanie. Odpowiedz byla rowniez podana w tym watku z Rumpa, na ktory sie powolalas. Nie zrozumialas odpowiedzi, a burzysz sie, ze jej nie bylo :)

                      Z jakiegos powodu nie rozumiesz wypowiedzi innych. Dla przykladu ponizej:

                      > yoric napisał:
                      > > Jak nie masz, to przykro mi, nie mogę Ci pomóc.
                      >

                      Jesli ktos mowi 'przykro mi, nie moge Ci pomoc' to to nie oznacza, ze:
                      1. jest mu faktycznie przykro,
                      2. Ty oczekujesz pomocy.

                      To jest przeciez wyrazenie o zupelnie innym znaczeniu. To tak, jak mnie ktos spyta na ulicy 'Ktora godzina'? A ja nie mam zegarka i odpowidam 'Przykro mi, nie moge ci pomoc, nie wiem ktora jest godzina'. Nie zdarzylo mi sie zeby ktos mnie wtedy zaatakowal w stylu:

                      > Przyjrzyj się dobrze sobie i odpowiedz na pytanie, dlaczego miałabym oczekiwać
                      > pomocy od Ciebie? I dlaczego sądzisz, że jej oczekuję.
                      > Przykrość z Twojej strony w tym przypadku jest zwykłym kłamstwem i obłudą, więc
                      > nie udawaj...

                      :-) No przeciez to nie jest normalne szczegolnie, ze Yoric, w przenosni, mial zegarek i podal Ci ktora jest godzina.

                      Reasumujac: cos przeszkadza Ci w zrozumieniu tekstu.
          • 04.01.14, 23:52
            yoric napisał:

            , bo mam wrażenie, że sprawa rozbija się o to, kto ma 'siedz
            > ieć w fotelu kierowcy', a tu moje preferencje są dość mocne.

            Yoric wez sobie babke bez prawo jazdy :-) A na powaznie: dobrze znac swoje preferencje. Wez tez sobie taka 'uksztaltowana', zeby sie nie rozwinela w niepozadanym przez Ciebie kierunku, bo widzisz zdarzalo mi sie sluchac narzekan panow, ze oni sie rozwineli, a panie pozostaly w tyle.
            • 05.01.14, 00:02
              > narzekan panow, ze oni sie rozwineli, a panie pozostaly w tyle.

              hmmm, a co by to miało znaczyć? Techniki, rodzaje aktywności, pole zainteresowań (trójkąty, grupy)?
              • 05.01.14, 00:49
                yoric napisał:

                > > narzekan panow, ze oni sie rozwineli, a panie pozostaly w tyle.
                >
                > hmmm, a co by to miało znaczyć? Techniki, rodzaje aktywności, pole zainteresowa
                > ń (trójkąty, grupy)?

                Dobra zapytam: a gwalty Cie np podkrecaja, jak ogladasz na filmach?
                • 05.01.14, 01:01
                  Potrafią. No więc?
                  • 05.01.14, 01:17
                    yoric napisał:

                    > Potrafią. No więc?

                    Pytasz sie czego chca inni po tym jak sie 'rozwineli'? Ja chcialam Ci tylko przekazac, ze chociaz Ty jestes raczej staly w swoich preferencjach, to ta druga osoba moze sie zmieniac i to co robiliscie dotad moze przestac jej wystarczac i pojawi sie glod. Ale to tylko jakis odsetek i chyba nawet mniejszy wsrod kobiet. Nie ma sie czego obawiac. Wydaje mi sie sie najlepiej jak dobierzesz sobie dziewczyne jak najbardziej podobna do siebie i bedzie dobrze. Nie mam na celu nic Ci udowadniac. We are good :-) Wierze w Ciebie i powodzenie Twojego zwiazku przyjacielu, szczerze.
                    • 05.01.14, 01:21
                      Eee, do dupy takie. Ja się pytam z autentycznej ciekawości, jak to konkretnie wygląda, jak jedna osoba się 'rozwija', a druga 'stoi w miejscu'. Co kto przez to rozumie.
                      • 05.01.14, 01:41
                        yoric napisał:

                        > Eee, do dupy takie. Ja się pytam z autentycznej ciekawości, jak to konkretnie w
                        > ygląda, jak jedna osoba się 'rozwija', a druga 'stoi w miejscu'. Co kto przez t
                        > o rozumie.

                        To powiem o sobie, bo o sobie moge powiedziec wszystko: mnie tez teraz podniecaja. Z czasem potrzebuje silniejszych bodzcow, cos jak zona BigPig, tyle, ze oni 'rozwineli' sie razem w jednym kierunku. Namietnosc wazniejsza niz ograzm. Mam tez tak jak Zawle, ze podniecaja mnie sytuacje wiec skoro jestemy razem, ciagle tylko my dwoje wiec trzeba mnozyc podniecajace sytauacje, ciagle nowe, moze bardziej nietypowe, moze bardziej ryzykowne, idziesz wtedy ze mna czy zostajesz w domu? Itd W sumie latwo sobie wyobrazic :)
                        • 05.01.14, 01:49
                          > W sumie latwo sobie wyobrazic :)

                          łatwo-niełatwo :). Coś tam można, ale ja np. nie wiem, jakie bodźce lubi Zawle, czy żona BBP; a skoro zaczęłaś o konkretnych rozmowach z facetami, to liczyłem na jakieś dokłądniejsze szczegóły...
                          • 05.01.14, 02:04
                            yoric napisał:

                            > łatwo-niełatwo :). Coś tam można, ale ja np. nie wiem, jakie bodźce lubi Zawle,
                            > czy żona BBP; a skoro zaczęłaś o konkretnych rozmowach z facetami, to liczyłem
                            > na jakieś dokłądniejsze szczegóły...

                            Aha to chodzi Ci o przyslowiowe Loppowe ''ogiery" czyli o facetow, o siebie? :) Z czasem chca ruchac mokre dziwki i nie tudzic sie forma, nie ubierac seksu w slowa, chca byc kuszeni, pozadani, chca brac, rozumiesz?
                            Jak to nie czytasz, co ludzie pisza, a tam sa takie perelki :)
      • 04.01.14, 22:33
        Yoric napisał:
        1. Ładna
        2. Entuzjastycznie, intensywnie reagująca na działania partnera
        3. Otwarta na propozycje (brak nastawienia "tego nie, tamtego nie")
        4. Uległa, tj. nie narzucająca swojej inicjatywy
        5. Mająca własne pomysły i propozycje (ale nienachalne).

        Ad 1.Kiedyś dawno temu niespodziewanie znalazłem się z koleżanką z pracy w łóżku. Było tak: impreza domówka, nadmiar % -tów, urwany film, przebudzenie w środku nocy i stwierdzenie, że impreza skończona, jestem goły w łóżku, obok mnie goła gospodyni, gra dyskretna muzyka, na stoliku przygotowane dwa koniaczki na klina.
        Nie była zbyt atrakcyjna fizycznie - chuda jak szczapa, z przodu deska. Ale była miła i inteligentna. Mąż w Afryce na jakichś pracach.
        Była b.fajnie, all included
        W jakiejś przerwie pozwoliłem sobie na taką uwagę: Mario Anno (tak miła na imię) - ale ty jesteś świetna w łóżku.
        A ona na to: no muszę, bo przy moich warunkach to nic bym już z tego życia nie miała.
        To nie jest żadna aluzja do związku kiepskiej urody pań z ich zaangażowaniem w seksie, ale tak też bywa.

        Ad.2, 3 Tak!
        Ad 4. Nie, a jeśli już to uległością napalonej kotki nadstawiającej z niewinną minka pupę do bzykania
        5. Tak
        No i oczywiście najważniejsze – warunek loppego: „Podstawową sprawą w byciu "dobrą w łóżku" wydaje mi się byciem "chętną do łóżka", bo to przecież z tej chcicy emanuje potem całe to dobro..”
        Bo jak jest chcica to i orgazmy łatwe i liczne, i cipka mokra i nabuzowana, i w ogóle jest pięknie.
        • 04.01.14, 23:51
          Ad 1. już gdzieś słyszałem tę historię :), możliwe że jakiś czas temu to zagadnienie było w obrotach tu na Forum.
          No niewątpliwie laska może być dobra w łóżku nie będąc ładną (albo ładna, a w łóżku kiepska), ale upieram się, że uroda jednak promieniuje na zadowolenia z seksu, a więc i na ocenę 'dobroci' partnerki. Chociaż może faktycznie nie powinna otwierać listy.
          Co do chęci, to różnie to bywa, czasem mogą być mechaniczne orgazmy bez napalenia, czasem napalenie bez orgazmu. Ja bym tę intuicję raczej podciągnął pod pkt 2 - wyraziste okazywanie przyjemności z seksu.
          • 05.01.14, 03:19
            Nie jestem mezczyzna, ale podpisze sie pod punktem, ze atrakcyjnosc kobiety jest decydujaca, zwlaszcza na poczatku. Mezczyzni to wzrokowcy, odpowiedni wyglad laski to polowa sukcesu, duzo im nie potrzeba, bodzce wzrokowe porazajace, nakrecenie gwarantowane, kobieta wtedy za wiele umiec i oferowac nie musi a facet bedzie chcial wracac i wracac i wracac. I musiala by byc wyjatkowo niechetna i lezaca jak kloda, zeby wreszcie stracil chec i seksu z nia nie chcial.
            • 05.01.14, 09:35
              A jestem nężczyzna i potwierdzę :)
              • 05.01.14, 10:20
                Ale kochani "dobra w łóżku" to jednak zwrot o pewnym wyspecjalizowanym, nie wszechobejmującym sensie i nie przypadkiem mawia się np.: "jest ładna i dobra w łóżku", albo "jest niezbyt ładna, ale dobra w łóżku".

                W temacie chodzi jednak raczej o zachowania, o postawę kobiety, niż o wygląd...
                • 05.01.14, 13:02
                  Tak, to rzeczy rozłączne, ale wydaje się, że mocno powiązane, tak jak to napisałem wyżej:

                  "niewątpliwie laska może być dobra w łóżku nie będąc ładną (albo ładna, a w łóżku kiepska), ale upieram się, że uroda jednak promieniuje na zadowolenia z seksu, a więc i na ocenę 'dobroci' partnerki".
                  • 05.01.14, 19:19
                    Ja odróżniam piękno od atrakcyjności.
                    Kobieta piękna - mogę godzinami wpatrywać się jak w obrazek i prowadzić uczone dyskusje.
                    Kobieta atrakcyjna - ośrodek decyzyjny przemieszcza mi się o 80cm.
                    Pojęcia te się nie wykluczają.

                    A kobieta dobra w łóżku? Wybiórczo.
                    Zacząłbym od umiejętności związanych z atrakcyjnością na przykład umiejętne wypinanie pupy (bo tak, nawet to trzeba umieć).
                    Poprzez umiejętności pokazywania zamiłowania lub po prostu zamiłowanie do męskiego ciała ze wskazaniem na jego jedną część.
                    A skończyłbym na umiejętnościach technicznych (ech te mięśnie Kegla użyte w odpowiednim momencie).

                    Z rozmów z kolegami co mieli po przynajmniej kilka partnerek, wynika że te w sposób nieoczywisty piękne są dużo lepsze w ars amandi (nie muszę dodawać, że statystycznie). Jesteśmy trudniejsi w obsłudze niż Wam się drogie Panie i przede wszystkim nam się drodzy Panowie wydaje.
                    • 05.01.14, 21:05
                      Fakt -- a ponieważ zadzam się z tymi obserwacjami, chyba muszę dodać do mojej listy dwa punkty, zalotność i technikę. To drugie, a może i to pierwsze, to w dużej mierze kwestia doświadczenia :).
                      To chyba temat na kolejny wątek - na ile 'dobry w łóżku' to 'doświadczony', u obu płci. Mi się wydawało, że przynajmniej u facetów jest bardzo duża zależność, ale ostatnio Panie zaczęły to kwestionować...
                      • 05.01.14, 21:15
                        Stwierdziły, ze dobry kocha seks, a one wolą gorszego, który kocha je.
                        • 06.01.14, 16:12
                          marek.zak1 napisał:

                          > Stwierdziły, ze dobry kocha seks, a one wolą gorszego, który kocha je.

                          Możesz przytoczyć? Bo mi to wygląda na Twoją interpretację...
                          • 06.01.14, 16:31
                            Nie pamiętam, ale to jest jedno z kluczowych twierdzeń, które tu zapamiętałem. Jedna z Was to ujęła tak: ,,wolę kochanka z niewielkim doświadczeniem, który kocha mnie, niż doświadczonego, który kocha seks, a mnie niekoniecznie.
                            To nie jest moja interpretacja, ale cytat. Bardzo dla mnie istotny na drodze lepszego zrozumienia kobiet.
                            • 06.01.14, 16:44
                              To brzmiało tak:
                              Wolę niedoświadczonych facetów lu
                              > biących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością lubią s
                              > eks, nie kobiety.

                              I znaczyło coś zupełnie innego.
                              • 06.01.14, 16:59
                                Rzeczywiście tak było. To znaczy co innego, ale czy zupełnie?
                                • 06.01.14, 17:17
                                  Marek, ja czytałam że Twój pies pisze bloga, ale to naprawdę nie moja podświadomość pisała. łejkap:)))

                                  Byłam przez 3 lata z facetem nastawionym na sprawianie mi przyjemności i kochające mnie. Nadal na wspomnienia mam odruch wymiotny. To nie tak działa. Aczkolwiek nie wiem po co ja tutaj cokolwiek komukolwiek tłumaczę. I tak zostanie przycięte na wymiar.
                                  • 06.01.14, 17:55
                                    Sowa wyglada jak pies, ale jest zajlętą księżniczką :).
                                    Ale dlaczego na wspomnienie faceta ktory Ci tak chciał dogadzać, masz odruch wymiotny? Nie rozumiem tego. Wiele z Twoich koleżanek byłoby przeszczęśliwe.
                                    • 06.01.14, 17:59
                                      Bo głębi nie miał facet...
                                    • 06.01.14, 18:17
                                      marek.zak1 napisał: Nie rozumiem tego. Wiele z Twoich koleżanek byłoby przeszczęśwe

                                      Może kobiety które znasz. Dla tych które ja znam to za mało. A wracając do tematu.....facet mający siebie za dobrego w łóżku ma patent w ręku. Tak jak Ty, mówiąc że większość moich koleżanek. Bo zakładając nawet że masz rację ...pozostaje jeszcze ta mniejszość. I ja. Ten mniej doświadczony jest bardziej otwarty i poszukujący. Nie ma patentu, dopiero się uczy. On nie powie: większość Twoich koleżanek byłaby zadowolona;)
                                      Co do miłości...mi wystarczy gdy to JA kocham. ON mnie nie musi.
                                      • 06.01.14, 18:34
                                        Zawle napisała:
                                        - ,,Może kobiety które znasz. Dla tych które ja znam to za mało. A wracając do tematu.....facet mający siebie za dobrego w łóżku ma patent w ręku. Tak jak Ty, mówiąc że większość moich koleżanek. Bo zakładając nawet że masz rację ...pozostaje jeszcze ta mniejszość. I ja. Ten mniej doświadczony jest bardziej otwarty i poszukujący. Nie ma patentu, dopiero się uczy. On nie powie: większość Twoich koleżanek byłaby zadowolona;). "

                                        ,,Większość" napisałem na podstawie wypowiedzi z forum.

                                        - ,, Co do miłości...mi wystarczy gdy to JA kocham. ON mnie nie musi. "

                                        To jest tez dla mnie istotna nowość, ale przyjmuję, że tak jest. Zapiszę gdzieś, żebym potem nie przekręcił. Czy dla pozostałych koleżanek tez tak jest?
                                        • 06.01.14, 18:44
                                          marek.zak1 napisał: > ,,Większość" napisałem na podstawie wypowiedzi z forum.

                                          Nie odniosłam takiego wrażenia.

                                          >Czy dla pozostałych koleżanek tez tak jest?

                                          Nie obchodzi mnie to, nie będę z nimi spać;)))
                                          • 06.01.14, 18:49
                                            Byc kobietą nie jest łatwo:)

                                            zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/06/byc-kobieta/
                                            • 06.01.14, 18:54
                                              Kobietą się jest. Wcale się nie trzeba napinać:)))
                                  • 06.01.14, 19:10
                                    zawle napisała:

                                    To nie tak działa. Aczkolwi
                                    > ek nie wiem po co ja tutaj cokolwiek komukolwiek tłumaczę. I tak zostanie przyc
                                    > ięte na wymiar.

                                    Marek probuje kazda babe usrednic do swojej. Musi.

                                    Stawiam diagnoze: skoro nie moze ruchac innych/kazdej to w zastepstwie sobie wydumal ze pozna doglebnie kobiete usredniona. Niestety poniewaz jest w stanie zrozumiec tylko prostego kolka, a sie do tego nie przyzna to pozostaje mu naginac rzeczywistosc do kolka.

                                    Jeszcze raz apel do Marka: prosciej wszystkie pytania do kobiet zadawac wylacznie zonie. Nic Ci sie wtedy nie pojebie :)
                                    • 06.01.14, 20:29
                                      Kitty, czy chodzi Ci o to pytanie?:

                                      Co do miłości...mi wystarczy gdy to JA kocham. ON mnie nie musi.

                                      W przypadku mojej żony, jej wie wystarczy, że mnie kocha. Stąd moje pytanie.
                                      • 06.01.14, 21:06
                                        na bazie Waszej konwersacji Marku i Kitty doszłam do wniosku że chyba ja czegoś nie rozumiem i aż weszłam na zalinkowany przez Marka blog. Dwa cytaty muszę, bo się uduszę:

                                        Miałam sześcioro malutkich braci i sióstr. Ciekawe, jak im się teraz wiedzie? Nie mam z nimi żadnego kontaktu. Ja nie mogę narzekać. Ela mi gotuje smaczne kury, a Marek kupuje pyszne wędzone kości. Ciekawe, co dostanę na Gwiazdkę?
                                        Wczoraj Marek mi powiedział, że zapłacił za mnie 500 zł. To mało, czy dużo? Ciekawe, ile kosztowała Ela? Na pewno więcej.

                                        To jest Markowa uśredniona kobieta;))
                                        • 06.01.14, 21:23
                                          Sowa, też ją juz kochasz :).
                                          A ja właśnie zadałem pytanie mojej żonie (zainspirowany Twoją tezą) co jest dla niej ważniejsze, czy to, że ja ją kocham, czy , że ona mnie? ty twuerdzisz, że istotne jest, że Ty kochasz, a on nie musi.
                                          Odpowiedź: najważniejsze, że ja ją kocham. To przeciwnie to Ciebie. Widzisz. Jest różnie.
                                          • 06.01.14, 21:39
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Sowa, też ją juz kochasz :).
                                            > A ja właśnie zadałem pytanie mojej żonie (zainspirowany Twoją tezą) co jest dla
                                            > niej ważniejsze, czy to, że ja ją kocham, czy , że ona mnie? ty twuerdzisz, że
                                            > istotne jest, że Ty kochasz, a on nie musi.
                                            > Odpowiedź: najważniejsze, że ja ją kocham. To przeciwnie to Ciebie. Widzisz. J
                                            > est różnie.

                                            Marek....Ty jesteś wyjątkowy egzemplarz. Jak na miejsce do którego zawędrowałeś;) Twoja żona sypia od 30 lat z jednym facetem, nie pracuje zawodowo. To tak jakby ktoś jadł od 30 lat tylko pierogi z mięsem. Czy ten ktoś wie co lubi? Jednego może być tylko pewien....czy lubi pierogi;) Zapytaj się jej czy wolałaby kochać się z facetem który ją kocha, czy z takim którego ona kocha.
                                            • 06.01.14, 21:59
                                              Odpowiedź z ostatniej chwili. Ja cię kocham, ale ważniejsze dla mnie jest, żebyś ty mnie kochał.
                                              Pierogi plus dom plus dzieci, plus kochajacy mąż, i (sorry, ale chyba tak jest) ciekawy facet, plus poczucie bezpieczeństwa czy zmiana menu z niewiadomym skutkiem plus samotność, frustracja, odrzucenie przez rodzinę ( i Sowę) i bieda. Wybór należy do Ciebie.
                                              • 06.01.14, 22:11
                                                marek.zak1 napisał:
                                                > Pierogi plus dom plus dzieci, plus kochajacy mąż, i (sorry, ale chyba tak jest)
                                                > ciekawy facet, plus poczucie bezpieczeństwa czy zmiana menu z niewiadomym sku
                                                > tkiem plus samotność, frustracja, odrzucenie przez rodzinę ( i Sowę) i bieda. W
                                                > ybór należy do Ciebie.

                                                Święte słowa Marek. To perspektywy Twojej żony.
                                                Poczucie bezpieczeństwa lepiej nosić w swojej , nie cudzej walizce. Najbardziej samotni bywamy we dwoje. Moja bieda zależy ode mnie, nie od kaprysu innego człowieka.
                                                • 06.01.14, 22:20
                                                  Spoko. My się kochamy od wielu lat. Żona jest częścią mnie - znasz to :). Cieszę się, że zapoznałaś sie z Sową. Ona ma trudny okres - cieczka.
                                                  Dobranoc.
                                                  • 06.01.14, 22:25
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Ona ma trudny okres - cieczka.

                                                    Sadzę że to co napisałeś jest poniżej Twojej klasy.
                                                    Mało smaczne to było i bez sensu.
                                                    A tak przy okazji.
                                                    Kto z mopem po chałupie lata ?

                                            • 06.01.14, 22:19
                                              zawle napisała:

                                              > Zapytaj się jej czy wolałaby koc
                                              > hać się z facetem który ją kocha, czy z takim którego ona kocha

                                              Marek, nie pytaj.
                                              Nie daj się w maliny wpuścić.
                                              Zapytasz, to uruchomisz pod jej czaszką lawinę hipotez w rodzaju, co to ten mój - albo cholera wie czy mój, Marek sobie kombinuje. To niepotrzebne. Lepiej zostać przy Waszym zwyczaju spokojnego popijania sobie winka.
                                              A tak w ogóle to i tak Ci nie odpowie na tego rodzaju pytania, bo odpowiedzi nie zna. Podobnie zresztą jak zaangazowane w dyskusją z Tobą szanowne koleżanki forumowiczki.



                                              • 06.01.14, 22:21
                                                Masz rację :). Good night.
                                              • 06.01.14, 22:38
                                                potwor_z_piccadilly napisał:
                                                > A tak w ogóle to i tak Ci nie odpowie na tego rodzaju pytania, bo odpowiedzi ni
                                                > e zna. Podobnie zresztą jak zaangazowane w dyskusją z Tobą szanowne koleżanki
                                                > forumowiczki.

                                                Z Markiem to raczej niebezpiecznie angażować się w dyskusję... :) Dlatego właśnie należę do tych niezaangażowanych, bo... lubię spokój i poczucie bezpieczeństwa.
                                                Pytanie jest z rodzaju przewrotnych i faktycznie trudno o prawidłową odpowiedź. Co ono ma oznaczać i czemu służyć: czy wolałaby kochać się z facetem, który ją kocha, czy z takim którego ona kocha? O jaką dokładnie informację chodzi?

                                                Według mnie najbardziej kochać się chcemy z tymi, których kochamy i którzy nas kochają. Ale... to może być tylko teoria, ponieważ cześć pożądanie nazywa miłością i inaczej nie potrafi, albo... nie potrzebuje.
                                                • 06.01.14, 22:50
                                                  jesod napisała:

                                                  > Według mnie najbardziej kochać się chcemy z tymi, których kochamy i którzy nas
                                                  > kochają.

                                                  Jak najbardziej więź duchowa otwiera drzwi do super seksu, ale niekoniecznie na oścież.
                                                  A co otwiera na oścież te drzwi ?
                                                  Sytuacja w której facet potrafi utwierdzić wybrankę, że to właśnie on jest tym facetem.

                                                  • 06.01.14, 23:14
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Jak najbardziej więź duchowa otwiera drzwi do super seksu, ale niekoniecznie na
                                                    > oścież.

                                                    Jednak super seks czasem może być w tej sytuacji tylko oczekiwaniem, ze względu na różnicę temperamentów i potrzeb.

                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > A co otwiera na oścież te drzwi ?

                                                    Chyba musiałby być właśnie ta zgodność, która czasem stanowi różnicę, o której napisałam wyżej.
                                                    Jednak więź duchowa i porozumienie jest też w stanie sprawić, iż świadomie nie oczekuje się otworzenia tych drzwi na oścież. Chyba następuje wtedy akceptacja tego co mam, a nie tego co mogę mieć bez miłości, lecz... szuka się możliwości rozwiązań satysfakcjonujących obie strony.

                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Sytuacja w której facet potrafi utwierdzić wybrankę, że to właśnie on jest tym
                                                    > facetem.

                                                    Nie uważasz, że chęć utwierdzania na siłę jest stawaniem na cenzurowanym? Po co to robić? To bardzo obciąża i buduje ogromną niepewność.
                                                    Zawsze powtarzam, że w miłości nie ma nic na siłę i że... siłą nikogo nie można zmusić do kochania. :)
                                                  • 07.01.14, 00:06
                                                    jesod napisała:

                                                    > Nie uważasz, że chęć utwierdzania na siłę jest stawaniem na cenzurowanym? Po co
                                                    > to robić?

                                                    A kto tu mówi o utwierdzaniu na siłę ?
                                                    Utwierdzanie ewentualnej partnerki to nasz odwieczny, naturalny rytuał. My przed Wami tańczymy, pióra stroszymy, ba, gotowi nawet jesteśmy kulkę z gówna utoczyć i wszystko to tylko po to, byście Wy łaskawym okiem na nas spojrzały.
                                                    Krotko.
                                                    Po to to robimy bo :
                                                    1 - Wy tego od nas oczekujecie.
                                                    2 - No bo w takim razie, od czego my, faceci jesteśmy jeśli nie od utwierdzania Was ?

                                                    Powiesz czasy inne.
                                                    A ja odpowiem.
                                                    Natury nam się nie zmieniły, a jeśli coś się zmieniło, to przeszkadzaczy coraz wieksza masa pod nogami nam się plącze, a i też te przeszkadzacze wiele mózgów na coś w rodzaju kalafiora przerabiają.

                                                    > Zawsze powtarzam, że w miłości nie ma nic na siłę i że... siłą nikogo nie można
                                                    > zmusić do kochania. :)

                                                    To jasne jak słońce.
                                                    Jest miłość w satysfakcjonującej nas formie, jest związek.
                                                    Nie ma miłości, krzyż na drogę. Szkoda czasu i atłasu.
                                                  • 07.01.14, 01:28
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > A kto tu mówi o utwierdzaniu na siłę ?

                                                    Miałam na myśli to, że to czasem mężczyźnie jest potrzebny taki rodzaj działania, by odczuwał pewność siebie w sytuacji. Wtedy to raczej jemu wydaje się niezbędne to przekonanie. A im bardziej mu zależy, tym bardziej się gubi. To on chce mieć tę pewność. To przecież działa na niego pozytywnie stymulująco, jeśli jemu na tej kobiecie zależy.
                                                    A pewność jako taka jest potrzebna każdemu - mężczyźnie i kobiecie.
                                                    Jeśli jednak nie zależy mu specjalnie, a chce tylko ją utwierdzić w tym przekonaniu - to już inna para kaloszy.

                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Utwierdzanie ewentualnej partnerki to nasz odwieczny, naturalny rytuał. My prze
                                                    > d Wami tańczymy, pióra stroszymy, ba, gotowi nawet jesteśmy kulkę z gówna utoczyć
                                                    > i wszystko to tylko po to, byście Wy łaskawym okiem na nas spojrzały.

                                                    Ha, to chyba normalne, że chcemy czuć się dla was ważne, a nie tylko używane do określonych celów, z określonym przeznaczeniem.
                                                    Poza tym, wydaję się, że to co naprawdę w mężczyznach powinno pozostać po jaskiniowcach jest dbaniem, ochroną/opieką i troszczeniem się o swoją kobietę. Utwierdzanie, o którym piszesz jest chyba tego przejawem.
                                                    Jest również dowodem, że nie ma nic za nic, choć niekoniecznie musi wynikać z czystej kalkulacji i wyrachowania. To coś, jak ciągły taniec godowy...

                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Powiesz czasy inne.
                                                    > A ja odpowiem.
                                                    > Natury nam się nie zmieniły,

                                                    Nie, nie powiem, ponieważ uważam, że choć to człowiek zmienia czasy, to jednak nie może w czasie mu darowanym zmienić siebie - tego, co jest w nim odwieczne, czyli potrzeby akceptacji i przynależności. Sam dla siebie stanowi jedną z największych tajemnic, lecz nie chce sobie poświęcić czasu, by odnaleźć/poznać siebie - takiego jakim jest naprawdę.
                                              • 07.01.14, 07:35
                                                potwor_z_piccadilly napisał:
                                                > Zapytasz, to uruchomisz pod jej czaszką lawinę hipotez w rodzaju, co to ten mój
                                                > - albo cholera wie czy mój, Marek sobie kombinuje. To niepotrzebne. Lepiej zos
                                                > tać przy Waszym zwyczaju spokojnego popijania sobie winka.


                                                Masz rację po ma się kobita lawiną myśli obciągać, jeszcze jej się kalafior z kobiecego mózgu zrobi?

                                                > A tak w ogóle to i tak Ci nie odpowie na tego rodzaju pytania, bo odpowiedzi ni
                                                > e zna. Podobnie zresztą jak zaangazowane w dyskusją z Tobą szanowne koleżanki f
                                                > orumowiczki.

                                                Bo żadna baba nic nie wie, a jak pisze że wie, to znaczy że kłamie. Baby są od kochania, a nie od myślenia. Od myślenia się psują.
                                                • 07.01.14, 17:41
                                                  zawle napisała:

                                                  > Bo żadna baba nic nie wie, a jak pisze że wie, to znaczy że kłamie. Baby są od
                                                  > kochania, a nie od myślenia. Od myślenia się psują.

                                                  Nie wierzę w to, że nie zrozumiałaś sensu w radzie jakę udzieliłem Markowi.
                                                  Jak to mam sobie tłumaczyć ?
                                                  Chyba tylko pytaniem do Ciebie.
                                                  Przyjdzie czas że zamiast bliznami zaczniesz myśleć mózgiem ?
                                                  • 07.01.14, 22:35
                                                    potwor_z_piccadilly napisał: > Przyjdzie czas że zamiast bliznami zaczniesz myśleć mózgiem ?

                                                    Mógłbyś wymienić jedną? Jedną co do której jesteś pewien. Bo inaczej będę pewne na 100 % co do twojego prostactwa w wydaniu "na podwójny kant".
                                                  • 08.01.14, 17:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mógłbyś wymienić jedną? Jedną co do której jesteś pewien.

                                                    Nie muszę niczego wymieniać. Wystarczy poczytać Twoje wpisy na forum, a nawet średnio bystry osobnik domyśli się, że wkurw Tobą kieruje.
                                                    No, a jeśli już, to pamiętasz jak określiłaś policjantów którzy mogliby złapać Cię na jeździe puncialkiem w stanie wskazującym ?
                                                    Zwróciłem uwagę na ten Twój wpis.
                                                    To nie był wpis samokontrolującej się osoby spokojnego usposobienia. Oj, nie był.


                                                    Bo inaczej będę pewne
                                                    > na 100 % co do twojego prostactwa w wydaniu "na podwójny kant".

                                                    To ciekawe bo mi nowe.
                                                    Chamem już bylem.
                                                    A teraz jestem prostakiem na podwójny kant i tu pytanie.
                                                    Czym charakteryzuje się prostak na podwójny kant ?
                                                    Pytam, bo (wyznam szczerze) mam poważny problem a szczególnie zimą gdy nocki długie, a dni krotkie, bo to widzisz, ze mną jest tak.
                                                    Gdy spłynie mrok wieczorny www.youtube.com/watch?v=IqdAbnnQm14

                                                    No potwór w czystej postaci. No i te nowości. Cham i prostak na podwójnym kancie.
                                                    Chyba się potnę, no bo co ja biedna sierota mam począć ?

                                                  • 08.01.14, 18:38
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:


                                                    > Gdy spłynie mrok wieczorny rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=IqdAbnnQm14
                                                    > No potwór w czystej postaci. No i te nowości. Cham i prostak na podwójnym kanci
                                                    > e.
                                                    > Chyba się potnę, no bo co ja biedna sierota mam począć ?

                                                    Z poczynaniem dajmy sobie może już spokój, zostawmy to młodszym;-) niech pracują nad tym nieszczęsnym nikłym przyrostem naturalnym;-)

                                                    A może ta dedykacja lepsza, teraz mrugam okiem ;-)

                                                    www.youtube.com/watch?v=NXfy2Gv-BWQ
                                                    Ps. z pewną taką nieśmiałością się dopisuję, bo tutaj mieli się jeno panowie wypowiadać...ale może te z męskimi mózgami też mogą?
                                                  • 08.01.14, 18:42
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Nie muszę niczego wymieniać. Wystarczy poczytać Twoje wpisy na forum, a nawet ś
                                                    > rednio bystry osobnik domyśli się, że wkurw Tobą kieruje.
                                                    > No, a jeśli już, to pamiętasz jak określiłaś policjantów którzy mogliby złapać
                                                    > Cię na jeździe puncialkiem w stanie wskazującym ?
                                                    > To nie był wpis samokontrolującej się osoby spokojnego usposobienia. Oj, nie by
                                                    > ł.

                                                    No widać było na grubo ( w twojej ocenie);) Tak grubo jak poniżej Markowego poziomu jest pisanie o cieczce suni? Ludzie nie muszą funkcjonować tak jak Tobie się wydaje. To nie twój dom mój drogi. Nie interesują mnie twoje oceny mojej osoby. Bo dla mnie jesteś nikim. Nic od ciebie nie zależy. Ja nie muszę się kontrolować. Nie muszę być spokojnego usposobienia. Twoja wizja ludzi jest dla mnie pusta i nic nie znacząca.

                                                    > Chamem już bylem.
                                                    > A teraz jestem prostakiem na podwójny kant i tu pytanie.
                                                    > Czym charakteryzuje się prostak na podwójny kant ?
                                                    > Pytam, bo (wyznam szczerze) mam poważny problem a szczególnie zimą gdy nocki dł
                                                    > ugie, a dni krotkie, bo to widzisz, ze mną jest tak.

                                                    Chamem podobnie jak alkoholikiem się być nie przestaje. Więc...
                                                    Prostak na podwójny kant to moje określenie dla burasów którym się wydaje że mają patent na moralność i zasady tego świata. Podwójne. Tak jak w Twojej opowiastce o pokazującej dupę babie kontra cep który się bawi gardząc drugim człowiekiem.

                                                    > Chyba się potnę, no bo co ja biedna sierota mam począć ?

                                                    Czyżbyś stracił kontrolę, czy też usiłujesz być dowcipny?
                                                  • 08.01.14, 21:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ludzie nie muszą funkcjonować tak jak Tobie s
                                                    > ię wydaje. To nie twój dom mój drogi. Nie interesują mnie twoje oceny mojej oso
                                                    > by. Bo dla mnie jesteś nikim. Nic od ciebie nie zależy. Ja nie muszę się kontro
                                                    > lować. Nie muszę być spokojnego usposobienia. Twoja wizja ludzi jest dla mnie p
                                                    > usta i nic nie znacząca.

                                                    Klasyczne objawy syndromu "SuperB".
                                                    Syndrom SuperB to moje określenie pewnej ludzkiej przywary.
                                                    Wyjaśniam.
                                                    Pracował taki jeden w magazynie samochodowym. Przeglądając papiery zauważyłem, że facet zamiast poprawnie pisać Skoda Superb, pisze Skoda SuperB. Zapytałem co znaczy to SuperB. Odpowiedział że to Skoda (fonetycznie) SuperBi. Na pytanie skąd mu taka nazwa przyszła do głowy nie potrafił odpowiedzieć. Wyjaśniłem mu, że błąd popełnia, że to śmieszne i trochę kompromitujące bo papiery idą dalej do innych działów instytucji, a i też, że prócz kompromitacji, śmiechu troszkę mogą wywołać. Nie dotarło. Zaparł się na swoje SuperBi. Tłumaczył, że nic nie musi, że tak się przyzwyczaił i tak będzie pisał, że to drobiazg, że nikt go nie będzie pouczał, że się przypierdzielam, cham jestem i mobbinguję go, a on nie musi się kontrolować, a to co inni sobie pomyślą o nim i jego twórczości ma w d... bo to jego sprawa nie ich.
                                                    No, nie do końca była to jego sprawa.
                                                    Wylądował w magazynie budowlanym. Tam nie musiał pisać cemenT bo nic nie musiał pisać. Dźwiganie mu tylko zostało.
                                                    Autentyczne.

                                                    > Chamem podobnie jak alkoholikiem się być nie przestaje.

                                                    Niestety, syndrom SuperB też jest nieuleczalny.
                                                    Co do alkoholików, to popisując tu z Tobą, coraz bardziej dochodzę do przekonania, że niektórzy faceci w taka kabałę się wpakowali, że pozostaje im tylko pałę zalać i zalewają.

                                                    > Tak jak w Twojej opowias
                                                    > tce o pokazującej dupę babie kontra cep który się bawi gardząc drugim człowieki
                                                    > em.

                                                    Z tamtej mojej opowiastki nic nie zrozumiałaś.
                                                    Pomijając kontekst, ubzdałaś sobie tylko własną jej interpretację i podniecając się nią, srożysz się feministycznie.





                                                  • 08.01.14, 21:51
                                                    Masz ci los, Zawle.
                                                    I jak Ty sobie teraz poradzisz w magazynie budowlanym?
                                                  • 08.01.14, 22:11
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Masz ci los, Zawle.
                                                    > I jak Ty sobie teraz poradzisz w magazynie budowlanym?

                                                    www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/5370
                                                  • 08.01.14, 22:34
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Masz ci los, Zawle.
                                                    > I jak Ty sobie teraz poradzisz w magazynie budowlanym?

                                                    W magazynie budowlanym będę nosić worki z cementem, bo jestem feministką:)))))
                                                  • 08.01.14, 22:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > zyg_zyg_zyg napisała:
                                                    >
                                                    > > Masz ci los, Zawle.
                                                    > > I jak Ty sobie teraz poradzisz w magazynie budowlanym?
                                                    >
                                                    > W magazynie budowlanym będę nosić worki z cementem, bo jestem feministką:)))))

                                                    Dobra.
                                                    Ty worki, a Ciebie specjalny umyślny.
                                                  • 08.01.14, 22:33
                                                    potwor_z_piccadilly napisał: Wyjaśniłem mu, ż
                                                    > e błąd popełnia, że to śmieszne i trochę kompromitujące bo papiery idą dalej do
                                                    > innych działów instytucji, a i też, że prócz kompromitacji, śmiechu troszkę mo
                                                    > gą wywołać. Nie dotarło. Zaparł się na swoje SuperBi.

                                                    Zaparł się bo w sposób obcesowy, prześmiewczy i z góry go potraktowałeś. W pracy wystarczy zachowywać się profesjonalnie i po ludzku i nie ma się takich problemów z pracownikami.

                                                    > Z tamtej mojej opowiastki nic nie zrozumiałaś.
                                                    > Pomijając kontekst, ubzdałaś sobie tylko własną jej interpretację i podniecając
                                                    > się nią, srożysz się feministycznie.

                                                    Nosz kurwa, czy wyście powariowali z tym feminizmem? To już nie ma ludzi tylko kobiety i mężczyźni i każde powiedzenie dobrego słowa w obronie jakiejkolwiek osoby ( o ile jest kobietą) lub przeciw jakiejkolwiek osobie ( o ile jest facetem) jest objawem feminizmu? Myślę o jakimś atawistycznym lęku, ale nic mi do głowy nie przychodzi;/
                                                  • 08.01.14, 22:48
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:> Co do alkoholików, to popisując tu z Tobą, coraz bardziej dochodzę do przekonan
                                                    > ia, że niektórzy faceci w taka kabałę się wpakowali, że pozostaje im tylko pałę
                                                    > zalać i zalewają.

                                                    Hehe...ktoś mi już kiedyś insynuował że któryś z moich byłych partnerów pił:) Nic bardziej mylnego. Żaden.
                                                    Czasami też bywa tak że się baby w taką kabałę wpakowały że teraz nic im nie pozostaje tylko siedzieć cicho i udawać że męża cenią i szanują.
                                                  • 08.01.14, 18:45
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:


                                                    > To ciekawe bo mi nowe.
                                                    > Chamem już bylem.

                                                    A dla wielbicielek mocniejszych wrażeń...
                                                    www.youtube.com/watch?v=Pvgm3rXc7tA
                                                    Miłego wieczoru...

                                                  • 08.01.14, 19:03
                                                    mojemail3 napisała: > A dla wielbicielek mocniejszych wrażeń...
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Pvgm3rXc7tA
                                                    > Miłego wieczoru...

                                                    Uwielbiam kabaret starszych panów i kwiatkowską:) Mojemail...poleć jakiś fajny film?
                                                  • 08.01.14, 22:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Uwielbiam kabaret starszych panów i kwiatkowską:) Mojemail...poleć jakiś fajny
                                                    > film?

                                                    Tak, a ciekawe czy "zadanie domowe" odrobione, czy "Niedżwiadka" oglądałaś?
                                                    Ten film burzy wszystkie forumowe teorie męsko-damskie;-)
                                                    www.filmweb.pl/video/spot/nr+1-20259
                                                    Myślę,że to film obowiązkowy dla pokolenia 40 latków...

                                                    No cóż ja mogę polecić, pewnie znasz "Gusta i guściki" ?

                                                    www.filmweb.pl/film/Gusta+i+gu%C5%9Bciki-2000-32352
                                                    A to tak bardzo a propos sporu z potworem;-)
                                                    www.youtube.com/watch?v=JfY7HPXgsz8
                                                    Zakochany w aktorce przedsiębiorca tylko z pozoru jest "burakiem"...Pozory mogą mylić;-)

                                                    No a nawiązując do tego nieszczęsnego wątku o paniach co mają być we wszystkim dobre, w pracy, zagrodzie, z dzieckiem przy piersi i jeszcze się perfekcyjnie miotać w barłogu...

                                                    kobieta.dziennik.pl/seks-bez-tabu/galeria/438247,1,jak-mezczyzni-poznaja-czy-kobieta-jest-dobra-w-lozku-galeria-zdjec.html
                                                  • 08.01.14, 21:26
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > www.youtube.com/watch?v=Pvgm3rXc7tA

                                                    Całą twórczość starszych panów na pamięć znam.
                                                    Genialni byli.

                                                    > Miłego wieczoru...

                                                    Daj tej zawle jakiś film.
                                                    Ale niech to będzie coś w rodzaju antidotum na jej bojowe srożenie się.
                                                    Niech też ma miły wieczór.
                                                  • 08.01.14, 22:28
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Daj tej zawle jakiś film.
                                                    > Ale niech to będzie coś w rodzaju antidotum na jej bojowe srożenie się.
                                                    > Niech też ma miły wieczór.

                                                    A jest jeszcze jakaś inna zawle?
                                                    No dobra, mam...ale będzie nieco refleksyjnie...
                                                    Moje ukochane "Wrzeciono czasu" :
                                                    www.youtube.com/watch?v=YXmFLmsF46U
                                                  • 08.01.14, 22:38
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    Dzięki.....zadanie odrobione. Oglądałam Wstyd. bardzo, bardzo prawdziwy. Francuskie kino bardzo lubię. Czeskie. I ostatnio rozkochałam się w skandynawskim.
                                                  • 08.01.14, 22:42
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > A jest jeszcze jakaś inna zawle?

                                                    Nie stwierdzam.

                                                    > Moje ukochane "Wrzeciono czasu" :
                                                    > www.youtube.com/watch?v=YXmFLmsF46U

                                                    Świetny wybór.
                                                    Dodam na zachętę odpowiednie preludium.
                                                    www.youtube.com/watch?v=5SSNGdlFMUM
                      • 06.01.14, 23:09
                        yoric napisał:

                        > To chyba temat na kolejny wątek - na ile 'dobry w łóżku' to 'doświadczony', u o
                        > bu płci. Mi się wydawało, że przynajmniej u facetów jest bardzo duża zależność,

                        Tez tak sadze. Ciezko mi wyobrazic sobie kogos dobrego w czyms (seks, gra na instrumencie, taniec, whatever) w czym nie ma doswiadczenia.

                        O ile w druga strone to nie dziala i nie ma zadnej gwarancji, ze doswiadczony facet/doswiadczona babka bedzie dobry(a) w te klocki, to swietny(a) w lozku prawiczek/dziewica to IMO oksymoron.

                        --
                        "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
    • 05.01.14, 13:09
      tjorstenia napisała:

      > co to znaczy dokladnie? :)
      > Wiem, ze to rzecz gustu i sprawa indywidualna,

      Nie, to nie jest rzecz gustu, jakaś sprawa indywidualna, czy - jak pisał tu loppe, o jakimś tworze nazwanym przez siebie "motoryką łóżka" i "psychologią łóżka".
      To tylko kwestia podejścia osobnika płci męskiej do zagadnienia.
      Faza pierwsza.
      Na bazie historycznego prawidła, że seks istniał od zarania dziejów i na bazie prawidła, że aseksualnych kobiet nie ma, facet analizuje dostępną mu białogłowę, przeszkadzacze w postaci zasad które partnerka twierdzi że ma, gdy tak naprawdę to te zasady mają ją, motorykę łóżka, psychologię łóżka z niej zdziera jak śmieć niepotrzebny i przystępuje do fazy drugiej.

      ale moze jest jakis wspolny mian
      > ownik? :)

      Faza druga.
      Jako żem leń, to pioseneczka z tekstem będzie tylko

      Dam Ci usta za Twe usta
      Dam Ci oczy za Twe oczy
      Oddam dotyk za Twój dotyk
      Mój kochany
      Oddam oddech za ramiona
      Oddam zapach za Twój szept
      Oddam oczy za oczy
      Dotyk za dotyk Twój

      Oko za oko
      Słowa za słowo
      Dotyk za dotyk
      Dobranoc za noc

      Oddam słowo za Twe słowo
      Oddam życie za Twe życie
      Tak dobranoc za dobranoc
      Mój kochany

      Dam Ci usta za Twe usta
      Oddam nagość za Twój wzrok
      Oddam kocham za kocham
      Dotyk za dotyk Twój

      Oko
      Słowo
      Dotyk


      www.youtube.com/watch?v=OzjZTz4Mp-U

      Czy to nie jest proste ?

      Pozdrawiam.
      • 05.01.14, 20:07
        Teraz rozumiem dlaczego nieczęsto zabierasz głos na forum. Twoje wypowiedzi mają taki ciężar gatunkowy, że definiują... i Mało kto po nich zabiera głos, ponieważ wszystko zostało już powiedziane. Gratuluję!
        • 05.01.14, 20:08
          Zaczynam się martwić o twoje dzieci. Poważnie...
          • 07.01.14, 21:44
            loppe napisał:

            > Zaczynam się martwić o twoje dzieci. Poważnie...

            Nie ma strachu.
    • 05.01.14, 18:39
      Mamy oczywiście jasność, że tak jak nie ma najlepszego samochodu dla każdego, tak nie ma również najlepszej w łóżku dla każdego. Tym niemniej tam jakieś Mercedesy są cenione dość ogólnie.
      • 05.01.14, 19:58
        loppe napisał:

        > Mamy oczywiście jasność, że tak jak nie ma najlepszego samochodu dla każdego, t
        > ak nie ma również najlepszej w łóżku dla każdego.

        O ile samochody możemy dzielić na dobre marki i te mniej dobre, to kobiet już tak dzielić się nie da bo one to wszystkie dobre marki. Wszystkie stały w welonach przed ołtarzem obok zapatrzonych w nie jak w zjawisko szoferów. Stały z zaprogramowaną im przez naturę gotowością bojową do pomykaniach na nich w konfiguracjach różnych. A że po czasie gotowość tę utraciły, to ja tu ich winy nie widzę. Ot, na kiepskich szoferów trafiły co to im do głowy nie przyszło, że jak do baku się nie naleje, to do dupy na raki się zajedzie.


        Tym niemniej tam jakieś Merce
        > desy są cenione dość ogólnie.

        Tak jak gówno chłopu nie zegarek, tak Mercedes oczekującymu manny z nieba jałopie.
        • 05.01.14, 20:03
          Dokładnie jak piszesz. Myślę że wszyscy tutaj skorzystamy z kolejnej dawki... Piekno w czystej postaci
        • 05.01.14, 21:01
          Pozwolę sobie nie zgodzić się z przedmówcą, a mam tu na myśli Loppe - ja osobiście wolałbym mniej środków stylistycznych, mniej mowy wiązanej, przenośni, itd., za to bardziej wprost i do rzeczy. Inaczej ciężko wydobyć sedno.
          I na tyle, na ile mi się udało wydobyć sedno, nie zgadzam się z Potworem:

          > kobiet już tak dzielić się nie da bo one to wszystkie dobre marki

          to może poprawne politycznie, ale nieprzystające do faktów. Wszystkie babki mają jednakowe umiejętności łóżkowe lub przynajmniej potencjał (bo w końcu o tym tutaj mowa)? W żadnym razie.
          • 06.01.14, 12:55
            yoric napisał:

            > I na tyle, na ile mi się udało wydobyć sedno, nie zgadzam się z Potworem:

            Twoje prawo.
            Ale ale, jeśli Ty masz trudności z doszukaniem/doszukiwaniem się jakiegoś sedna, to korci mnie aby zadać Ci jedno pytanie.
            Na jakiej bazie pozwalasz sobie na niezgadzanie się ?

            > Wszystkie babki maj
            > ą jednakowe umiejętności łóżkowe lub przynajmniej potencjał (bo w końcu o tym t
            > utaj mowa)?

            Oczywiście.
            Pomijając przypadki rozpoznawalne klinicznie, to fizjologicznie i mentalnie przygotowane przez naturę są perfect, co nie znaczy że każdy men wyciągnie dla siebie odpowiednie korzyści z tych darów natury.
            No cóż, nie jeden ze względów różnych zamiast vouchera do raju, wyrok na siebie w urzędzie stanu cywilnego podpisał, podpisuje i jeszcze nie jeden podpisze.
            Takie życie.
            Uważać trzeba i nigdy nie zapominać o tym kim się jest, że ślub nie kończy czasów konkurów i że grę wstępną przeprowadzamy całodobowo, a nie tylko na pięć minut przed planowanym rżnięciem.
            • 06.01.14, 16:08
              Nie zgadzam się na bazie mojej interpretacji. Staram się zrozumieć sens wypowiedzi, a musisz przyznać, że nie ułatwiasz życia czytelnikowi, więc takie starania powinieneś właśnie docenić :) - zwłaszcza, kiedy są trafne, bo jak rozumiem zgadzasz się z moim odbiorem Twojego komunikatu.

              Co do sedna, to tak jakby powiedzieć, że każda kobieta jest piękna, albo każda jest mistrzynią olimpijską, tylko coś tam (nie trafiła na dobrą kosmetyczką, albo trenera np.). To nie o to chodzi. Owszem, można powiedzieć, że decydującą rolę w rozwinięciu erotycznym kobiety ma kochanek, i z tym bym się nawet zgodził. Można też powiedzieć, że każda kobieta ma predyspozycje na dobrą w łóżku, co już jest wątpliwe, bo ludzie różnią się predyspozycjami do wszelkich rzeczy. Ale jeśli nawet, to nie mówimy tu o predyspozycjach, tylko o faktycznym byciu 'dobrą w łóżku' i w żadnym razie nie może tu być mowy, że 'wszystkie kobiety są równe'.
              • 06.01.14, 19:26
                yoric napisał:

                Ale
                > jeśli nawet, to nie mówimy tu o predyspozycjach, tylko o faktycznym byciu 'dob
                > rą w łóżku' i w żadnym razie nie może tu być mowy, że 'wszystkie kobiety są rów
                > ne'.

                Wprawdzie nie czylalam calego wywodu potwora ale tak mi sie nasunelo: moze chodzi, ze kazda ma cipke :)
                • 07.01.14, 05:10
                  kocham Kitty twa zdolnosc syntezy ;)

                  <serio, niezlosliwie mowię>
                  • 07.01.14, 08:43
                    Kitty inteligentna i zdaje się dobra w łóżku
                    • 07.01.14, 10:43
                      loppe napisał:

                      > Kitty inteligentna i zdaje się dobra w łóżku

                      Dołożę do tego że jest śliczna i samodzielnie myśli. Takie mają naprawdę przechlapane.
                      • 07.01.14, 10:49
                        Miałaby lepiej, gdyby była mało inteligentna, brzydka, czy myślała niesamodzielnie ?
                        • 07.01.14, 10:56
                          marek.zak1 napisał:

                          > Miałaby lepiej, gdyby była mało inteligentna, brzydka, czy myślała niesamodziel
                          > nie ?

                          Byłoby lepiej gdyby udawał że żyje życiem swojego faceta, zawsze była za nim kilka kroków w tyle żeby mógł czuć się kimś, nie czuła/nie komunikowała rozdzielności, nie nazywała rzeczy po imieniu.
                          Mniej inteligentna lub z dołączonym bonusem w postaci cwaności. Mniej ładna lub z niedostępności. Myśląca niesamodzielnie lub umiejąca udawać że tak jest.
                          • 07.01.14, 11:35
                            Kitty, też tak uważasz?
                            • 08.01.14, 20:04
                              A kto by nie chcial byc z powrotem dzieckiem? Problem w tym, ze nikt z nas juz nie jest.
                          • 07.01.14, 14:54
                            zawle napisała:

                            > Byłoby lepiej gdyby udawał że żyje życiem swojego faceta, zawsze była za nim ki
                            > lka kroków w tyle żeby mógł czuć się kimś, nie czuła/nie komunikowała rozdzieln
                            > ości, nie nazywała rzeczy po imieniu.
                            > Mniej inteligentna lub z dołączonym bonusem w postaci cwaności. Mniej ładna lub
                            > z niedostępności. Myśląca niesamodzielnie lub umiejąca udawać że tak jest.

                            Oh Ty moja faworyto (co komplementy przyjmuje tylko od Ciebie) zapomnialas o najwazniejszym: zebym miala wiecej KASY, to bym dopiero pokazala na co mnie stac :) Dla porzadku: nie czyjejs tylko swojej, o bym sie dopiero rozsierdzila. Zawle wyobraz sobie, my dwie bogate matrony na starosc bysmy zajely sie wspolnie tym, do czego sie nadajemy najbardziej czyli zasiadly jak te 2 dziady z Muppetow i zaczely jakies fraszki pisac czy cus, zasiadly do obsmiewania swiata. Jeden temat by nam sie nie skonczyl: faceci, jakby tu sie z nich ponabijac :)

                            • 07.01.14, 15:02
                              Ale na razie jesteście dwie ślicznotki i musicie jeszcze d... dawać hi hi
                              • 08.01.14, 16:09
                                Hej, to była tylko wypowiedź w konwencji tej loży Muppet Show
                                • 08.01.14, 18:44
                                  loppe napisał:
                                  > Hej, to była tylko wypowiedź w konwencji tej loży Muppet Show

                                  Loppe cytuj, bo ja żadnego humoru nie zauważyłam ( a starszych Panów uwielbiam)
                                  • 08.01.14, 19:11
                                    Przepraszam, zagubiłem się w zaproponowanej konwencji Muppet Show, a nie powinienem, było i jest mi przykro z tego powodu...
                                    • 08.01.14, 19:16
                                      Szanuję ogromnie Kitty i Zawle...
                                      • 08.01.14, 19:38
                                        Ja również. Wiele się od Nich nauczyłem. Kitty napisalem nawet fraszkę, ale żadnej reakcji
                                        Pozdrowienia od Sowy, która nie prowadzi samochodu. A wiecie dlaczego? :)
                                        zakbajka.blog.onet.pl/2014/01/08/nie-prowadze-samochodu/
                                        • 09.01.14, 10:11
                                          Jaki sympatyczny piesek.

                                          A oto fragment poematu J.Tuwima "Bal w Operze":

                                          Potem księżyc nad Taiti

                                          I gitary na Haiti,

                                          Potem śpiewa Włoch Tęsknotti (niezłe, Tęsknotti! - przyp. loppe:)

                                          Zakochane totti-frotti,

                                          Potem duo Pitt and Kitty,

                                          Klowny się po pyskach piorą

                                          I śpiewają:

                                          I am Pitty I am Pitt

                                          I love you Kitty,

                                          Aż tancerzy diabli biorą
                            • 07.01.14, 15:20
                              Jestem Kitty. Chcę mieć dużo kasy,
                              I nie zależeć od nikogo.
                              A przemocowcy, palanty, brudasy
                              Niczego za mną nie mogą.

                              Czego Ci życzy Marek
                  • 07.01.14, 15:02
                    tjorstenia napisała:

                    > kocham Kitty twa zdolnosc syntezy ;)
                    >
                    > <serio, niezlosliwie mowię>

                    Bo ja teraz jestem w zimowej sesji i kierowana doswiadczeniem stwierdzam: powodzenie na egzaminach wynika z umiejetnosci streszczania podczas przygotowan, wtedy lecisz od ogolu do szczegolu, a jak ci z glowy ucieknie szczegol to i tak niewiele za niego zaplacisz w ocenie, bo w cenie jest umiejetnosc trzymania ram szeroko, a nie grzebanie sie w szczegolach. No przynajmniej na kierunka nazywanych tu uwaga! : kierunkami ALFA :-)

                    Sama tez cos napisz o tej dobroci w lozku, co tam Ci faceci nawciskali czy sama do czegos doszlas kierowana doswiadczeniem i powodzeniem byc moze?
        • 10.01.14, 22:30
          potwor_z_piccadilly napisał:

          > O ile samochody możemy dzielić na dobre marki i te mniej dobre, to kobiet już t
          > ak dzielić się nie da bo one to wszystkie dobre marki. Wszystkie stały w welona
          > ch przed ołtarzem obok zapatrzonych w nie jak w zjawisko szoferów. Stały z zapr
          > ogramowaną im przez naturę gotowością bojową do pomykaniach na nich w konfigura
          > cjach różnych. A że po czasie gotowość tę utraciły, to ja tu ich winy nie widzę
          > . Ot, na kiepskich szoferów trafiły co to im do głowy nie przyszło, że jak do b
          > aku się nie naleje, to do dupy na raki się zajedzie.

          To jest nieprawda i łatwo to wykazać.
          Koronnym i przejrzystym dowodem na to, że nie masz racji jest powodzenie erotyczne kolejnych związków par, które z innymi partnerami nie umiały się w łóżku dogadać. Mocno powątpiewam w nagłą iluminację partnerów, prędzej uwierzę w bardziej racjonalny dobór kolejnego partnera.
          Dodatkowo - Twoją teorię obala oczywista obserwacja, że "utrata gotowości" następuje nie tylko po stronie kobiety, ale bardzo często również po stronie mężczyzny.
          Mamy więc sytuację, która całkowicie zaprzecza temu co głosisz. Mężczyzna jest tutaj kobietą niezainteresowany, "nie dolewa do baku" czy nie "utwierdza jej" jak to tam sobie lubisz nazywać, a babka szaleje na jego punkcie. Zatem ?
    • 07.01.14, 06:48
      > Panowie, wypowiecie sie?

      Jak dla mnie, to w miarę wyczerpująco wypowiedział się Yoric.

      Ale zawsze musi się pojawić jakieś "ale". Więc za sprawą Potworskiego wypadałoby stwierdzić: dobra w łóżku, to dopasowana do potrzeb. Bo inaczej nie umiem potraktować jego wypowiedzi pt. byle jaka, byle była ;).
      Jednak czynię założenie, że chłop chciał się zachować z polityczną poprawnością i z rycerskim serduszkiem wrzasnął "wszystkie kobiety wspaniałe są".
      Odezwał się też w jego wypowiedzi kompleks Pigmaliona ;). Ale ja jednak między bajki odłożyłbym wiarę w potęgę siły sprawczej męskiego erotyzmu. Cudów nie ma - kura chociaż ptak, szybować niczym mewa nie będzie. Chociaż to faktycznie przy mężczyźnie kobieta się seksualnie rozbudza i rozwija, ale w kierunku niezależności i własnej zmysłowej tożsamości. Bo w szczegółach to jednak każdy człowiek jest inny.
      Ja tam nie będę nazywał kobiet miliardem klonów ;).

      Mam swoje zastrzeżenie co do tego stawiania jako nr 1 urody. Nawet jeśli potraktuje, że nie chodzi o uniwersalne piękności, tylko mi odpowiadające wyglądem.
      Widać jest Yoric typem superwzrokowca ;). Ja aż tak nie mam, nie zlewa mi się to w jedno. Owszem poniżej pewnego poziomu urody, nie mógłbym o kobiecie powiedzieć, że jest super w łóżku. Ani o miss world nie powiedziałbym, że jest w łóżku ekstra gdybym się natykał na "tutaj nie", "teraz nie", "błeee to brzydliwe", "chyba żartujesz" itd.
      Kobieta nie może się uważać za nieatrakcyjną, bo będzie irytowała chowaniem się pod kołdrą, niechęcią do prezentacji swoich wdzięków, uwielbieniem worowatych strojów itd. Ale niebrzydka, to dobry fundament do zdobycia miana "dobrej kochanki".
      Fizjologia nie tylko pod tym względem się liczy. Bo dobra kochanka, powinna być na tyle niezawiła w obsłudze, że powinna się dać zaspokoić ku infantylnej radości męskiego ego ;).

      Nie tylko z politycznej poprawności to napiszę: określana przez mężczyzn jako "dobra w łóżku", nie oznacza, że prowadzi szczęśliwe życie seksualne.
    • 07.01.14, 14:26
      tjorstenia napisała:

      > co to znaczy dokladnie? :)
      >
      > Tak mnie zastanowilo po rozmowach z facetami, dobra w lozku czyli JAKA?
      >
      > Wiem, ze to rzecz gustu i sprawa indywidualna, ale moze jest jakis wspolny mian
      > ownik? :)
      >
      > Panowie, wypowiecie sie?
      >
      >
      Według mnei dobrą w łóżku można być tylko dla ukochanego. Spontaniczność , miłość i oddanie to dla mnie bycie dobrą w łóżku!
      • 07.01.14, 16:01
        Nieprawda.

        Spotałem kilka dziewczyn, które określiłbym jako 'dobre w łóżku' i wcale nie byliśmy w jakiejś bliskiej uczuciowej relacji.
        • 07.01.14, 20:51
          Nie chodzi, żeby tam zaraz miłość przez wielkie M. Ale uczucia nie są bez znaczenia.
          Przyznasz chyba, że łatwiej kobiecie wejść w skórę dobrej kochanki, dla faceta wydającego się być co najmniej intrygującym ;).
          • 07.01.14, 22:27
            gomory napisał:
            > Nie chodzi, żeby tam zaraz miłość przez wielkie M.

            No jasne, że nie chodzi. :) Wystarczy jak będzie miłość przez wielkie M jak miętoszenie.
            Miętoszenie mamy w genach, chociaż.... nie wiem, czy już ten gen został oznaczony diagnostycznie. Ale, to nie ma znaczenia. On tam na pewno jest! To widać, słychać i czuć.
            Ba! Nawet można poczytać o tym w necie.... na pewnym forum. :)

            gomory napisał:
            > Ale uczucia nie są bez znaczenia.

            Panowie, a kto Wam takich głupot o uczuciach nagadał?!
            Przecież facet z jajami nie bawi się w uczucia. Im większe jaja, tym mniej uczuć - prawdziwy testosteron. Tylko te głupie baby nie chcą zrozumieć, że jedyny namacalny ośrodek miłości posiadacie w tzw. główce małej osadzonej na szyjce z ciałami jamistymi, położonej nad reaktorem jądrowym.
            Lecz - tutaj mała ciekawostka! - ten ośrodek u niektórych osobników ma czasem zdolność przemieszczania się w rejony odpowiedzialne za uczucia.

            gomory napisał:
            > Przyznasz chyba, że łatwiej kobiecie wejść w skórę dobrej kochanki, dla faceta
            > wydającego się być co najmniej intrygującym ;).

            Kobiecie w ogóle łatwiej wejść w każdą skórę, bo z natury kobieta jest w miejscach strategicznych elastyczna. Facet nie musi być wcale intrygujący, to kwestia przystosowawcza.
            A szybsza adaptacja do nowych warunków świadczy ponoć o inteligencji. No... ale ja nie wiem... nie wiem, jak to z tym, tak naprawdę jest. Kura nie ptica... :)

          • 08.01.14, 00:56
            > dla faceta wydającego się być co najmniej intrygującym ;).

            no pewnie! Ale do uczuć to jeszcze daleka droga, a co dopiero do takich jak miłość.
            Byłoby pięknie, gdyby miłość automatycznie wyposażała ludzi w umiejętności łóżkowe, ale tak po prostu nie jest. Jeśli mamy dyskutować o rzeczywistości, a ktoś za rzeczywistość przebiera życzenia, to muszę powiedzieć 'sprawdzam'!
        • 07.01.14, 21:24
          Jeden z moich znajomych, zamożny wdowiec, twierdzi, ze zmotywowane dziewczyny z agencji są w łóżku wręcz znakomite.
          • 07.01.14, 21:59
            marek.zak1 napisał:
            > Jeden z moich znajomych, zamożny wdowiec, twierdzi, ze zmotywowane dziewczyny z
            > agencji są w łóżku wręcz znakomite.

            Nie wątpię, nie wątpię, że on tak twierdzi. Można też, tak przy okazji, dojść do ciekawych wniosków, że każdy człowiek właściwie zmotywowany będzie wręcz znakomity. To wniosek, a jednocześnie wskazówka nie tylko dla kobiet, ale również dla mężczyzn...

            Myślę też, że ów zamożny wdowiec twierdził tak o znakomitości dziewczyn z agencji, bo nie chciał sobie najzwyczajniej wizerunku ogiera psuć. A ogier wymagania ma. Przecież nie wydałby pieniędzy na kogoś nieznakomitego - to dla niego byłaby wielka ujma, szczególnie w gronie takich kolegów jak nasz Mareczek. No i wstyd byłoby się przyznać, że mu się nie udało...
            A jeszcze te pieniądze wyrzucone błoto... Nie byłoby czym się chwalić i dowartościowywać - choćby werbalnie. Niestety.
            • 07.01.14, 22:03
              Jak twiedzi mój kolega, w agencji nie musisz dbać o wizerunek. Placisz, wymagasz, dziewczyny się starają. Mareczek uslyszał i napisał. That's all.
              • 07.01.14, 22:40
                marek.zak1 napisał:
                > Jak twiedzi mój kolega, w agencji nie musisz dbać o wizerunek. Placisz, wymagas
                > z, dziewczyny się starają. Mareczek uslyszał i napisał. That's all.

                Ja mam wrażenie, że Mareczek już czasem nie wie co pisze, a może nawet czasem nie wie, co słyszy.
                Ale... pisać musi. A pisze to na co ma ochotę - więc walnie sobie czasem głupotę, na deser tego pisania. To forma przetrwania.
                Wydaje się, że Mareczek świadomie (lub nie) nie odczytał tego, co napisałam.
                A ja nie pisałam o tym, co twierdzi kolega Mareczka na temat wizerunku jego w agencji, ponieważ wcześnie nie było o tym w ogóle mowy.
                • 08.01.14, 08:58
                  Szanowna Jesod. Mój wpis jest reakcja na inny, w którym twierdzono, ze jak kobieta kocha, to sie stara i jest dobra w łóżku.
          • 07.01.14, 22:19
            marek.zak1 napisał:

            > Jeden z moich znajomych, zamożny wdowiec, twierdzi, ze zmotywowane dziewczyny z
            > agencji są w łóżku wręcz znakomite.

            Marku, to forum stanowi o seksie w małżeństwie.
            Nie jest sztuką bzykać za pieniądze. Tam są profesjonalistki, płacisz i masz.
            Sztuką jest z z pozoru przeciętnej babki, zrobić demona seksu.

            Tu dla ciebie/dla was mały test, albo jak kto woli zabawa.

            Stojąca przed lustrem małżonka (tak byś słyszał, czyli prowokuje szelma) głośno narzeka.
            Rany, ja tyję. Zobacz, taka laska byłam, a teraz dupa jak kocioł do prania.
            Ty reagujesz.
            1 - Przestań żreć.
            2 - Pomyśl o jakiejś diecie.
            3 - Załatw sobie jakiś fitness klub.
            4 - Załatwię ci fitness klub.
            5 - Nie przejmuj się, mnie i tak się podobasz.
            6 - Nie przejmuj się, kocham cie taką jaką jesteś.
            7 - Stajesz za nią, przytulasz ją i mówisz, nie przejmuj się, wszystko gra, kocham cię.

            Teraz twoja kolej.
            Dopisz/dopiszcie następny punkt/punkty.
            Ja jeden mam, ale to potem, a może nie, może sam wpadniesz na podobny lub lepszy pomysł ?
            Tylko pamiętaj.
            Tu nie chodzi o pocieszenia, zapewnienia itp.
            Tu chodzi o podgrzanie jej, do tego o czym stanowi ten wątek.
            Powodzenia.

            • 07.01.14, 22:45
              potwor_z_piccadilly napisał:
              > Sztuką jest z z pozoru przeciętnej babki, zrobić demona seksu.

              Ło Matko! Co za misja!!! :-))))) SEKSMISJA.
              Normalnie... większość facetów nie wie nawet po co żyje na tym świecie. :-))))))
    • 09.01.14, 01:45
      Jako kobieta podobno dobra w łóżku, powiem parę słów.

      Cechy jakie wyróżniają osobę dobrą w łóżku są właściwie takie same dla obu płci. Jest to po prostu (surprise, surprise!) prawdziwa i szczera chęć sprawienia tej przyjemności drugiemu człowiekowi. Ważna jest też empatia/umiejętność wczucia się w to co czuje w danej chwili partner, pomysłowość i brak zahamowań. Osoba empatyczna z łatwością rozpozna które pieszczoty i w jaki sposób "przeprowadzane" dają najwięcej rozkoszy partnerowi, zapamięta je i będzie powtarzać.

      Oczywiście stworzenie miłej i bezpiecznej atmosfery w łóżku, szczególnie jeśli chodzi o początki znajomości również jest baaardzo ważne.

      Jakaś minimalna wzajemna atrakcyjność jest wymogiem tak oczywistym, że aż dziwię się, że tak wiele osób ją wspomina. Dodam też, że najprzystojniejszy facet z jakim uprawiałam seks, był też absolutnie najgorszym kochankiem, to było jedno, wielkie tępe rżnięcie, bez żadnego wyczucia, bleh.
      • 09.01.14, 03:46
        haneke_29 napisał(a): > Jakaś minimalna wzajemna atrakcyjność jest wymogiem tak oczywistym, że aż dziwi
        > ę się, że tak wiele osób ją wspomina.

        Nie wiem czy działa to podobnie u facetów, ale u mnie tą atrakcyjność można zbudować czym innym niż uroda. Powiem więcej...nie gustuję w ciachach.

        Dodam też, że najprzystojniejszy facet z
        > jakim uprawiałam seks, był też absolutnie najgorszym kochankiem, to było jedno,
        > wielkie tępe rżnięcie, bez żadnego wyczucia, bleh.

        Moi najlepsi kochankowie byli zdecydowanie najbrzydsi pośród tych z którymi uprawiałam seks.

        I tu pojawia się pytanie. Czy brzydszy się bardziej stara? Czy ładniejszy uważa że nie musi?
        • 09.01.14, 09:08
          Zawle napisała:

          ,,I tu pojawia się pytanie. Czy brzydszy się bardziej stara? Czy ładniejszy uważa że nie musi?"

          Tak jest i nie dotyczy to tylko samego seksu ale wielu innych sfer.
        • 09.01.14, 09:29
          zawle napisała:

          > Moi najlepsi kochankowie byli zdecydowanie najbrzydsi pośród tych z którymi upr
          > awiałam seks.
          >
          > I tu pojawia się pytanie. Czy brzydszy się bardziej stara? Czy ładniejszy uważa
          > że nie musi?

          Heh, cos w tym jest.

          Najwiekszy seksualny odlot w zyciu zaliczylam z facetem, ktorego trudno byloby zakwalifikowac jako "ciacho". Nie to, ze byl brzydki czy nieatrakcyjny (wedlug mnie byl bardzo atrakcyjny, mnie akurat krecil szalenie), ale do filmowej urody bylo mu dosc daleko. Przez pol roku moglam nie wychodzic z lozka - ech, dawnych wspomnien czar ;)

          Natomiast przypominam sobie kilku panow o wiele bardziej kompatybilnych ze wzorcem "meskiego ciacha". No i w lozku szalu nie bylo - mimo tego, ze bylam na nich napalona, podobali mi sie bardzo, w jednym przypadku wrecz erotyczny piorun sycylijski byl, w kazdym razie z mojej strony. Nie to, ze jakis dramat i fuszerka - ale dosc ograniczony repertuar lozkowy i koncentracja raczej na wlasnej przyjemnosci, niz na zrobieniu dobrze partnerce - mam wrazenie, ze wlasnie tu jest pies pogrzebany.

          Nie mam pojecia, czy to regula i z czego to wynikalo. Moze faktycznie u niektorych z mniej lub bardziej swiadomego przekonania o wlasnej zajebistosci i wynikajacego z niej braku koniecznosci staran. Cholera wie. W kazdym razie po doswiadczeniach roznych jestem przekonana o braku korelacji miedzy uroda i byciem "dobrym w lozku".

          --
          "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
          • 09.01.14, 10:19
            brak.polskich.liter napisała:Najwiekszy seksualny odlot w zyciu zaliczylam z facetem, ktorego trudno byloby
            > zakwalifikowac jako "ciacho".

            A może jest tak że to my się mniej spinamy? Bo jak się jest w łóżku z przeciętniakiem to nie ma tak dużej potrzeby autoprezentacji? U mnie to na pewno tak też działa. I wtedy ja też działam;)
            • 09.01.14, 10:33
              Oj wykorzystujecie panie tych brzydali, tych przeciętniaków, tych staruszków...
              • 09.01.14, 16:35
                loppe napisał:

                > Oj wykorzystujecie panie tych brzydali, tych przeciętniaków, tych staruszków...

                Czy moglbys rozwinac?

                --
                "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
              • 10.01.14, 02:35
                loppe napisał:
                > Oj wykorzystujecie panie tych brzydali, tych przeciętniaków, tych staruszków...

                Ja nie! na mnie nie licz, ja nie:)
            • 09.01.14, 16:33
              zawle napisała:

              > A może jest tak że to my się mniej spinamy? Bo jak się jest w łóżku z przeciętn
              > iakiem to nie ma tak dużej potrzeby autoprezentacji?

              Hm, zastanowilam sie i doszlam do wniosku, ze jednak nie. To znaczy - to raczej nie moj przypadek.
              Zreszta tego mojego "odlotowego" kolegi nie sposob byloby zakwalifikowac jako przecietniaka. Facet mial tyle zalet, cennych zarowno w relacjach erotycznych, jak i czysto towarzyskich, ze z nawiazka kompensowaly one odstawanie od "filmowego" wzorca.

              --
              "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
              • 10.01.14, 21:17
                brak.polskich.liter napisała:

                > Hm, zastanowilam sie i doszlam do wniosku, ze jednak nie. To znaczy - to raczej
                > nie moj przypadek.
                > Zreszta tego mojego "odlotowego" kolegi nie sposob byloby zakwalifikowac jako p
                > rzecietniaka. Facet mial tyle zalet, cennych zarowno w relacjach erotycznych, j
                > ak i czysto towarzyskich, ze z nawiazka kompensowaly one odstawanie od "filmowe
                > go" wzorca.

                A nie dalo sie go zatrzymac dla siebie?
            • 10.01.14, 21:14
              zawle napisała:

              > brak.polskich.liter napisała:Najwiekszy seksualny odlot w zyciu zaliczylam z fa
              > cetem, ktorego trudno byloby
              > > zakwalifikowac jako "ciacho".
              >
              > A może jest tak że to my się mniej spinamy? Bo jak się jest w łóżku z przeciętn
              > iakiem to nie ma tak dużej potrzeby autoprezentacji? U mnie to na pewno tak też
              > działa. I wtedy ja też działam;)

              A mnie sie wydaje, ze to Ci faceci byli na Was bardziej napaleni, niz Ci inni, stad szczegolnie dobre lozkowe Was potraktowanie. Napalenie powoduje staranie sie i bycie dobrym w lozku. To najlepsza motywacja. Jak jestem srednio napapalona to mi zaczyna zwisac i wole sobie zwalic przed porno :)
          • 10.01.14, 02:30
            No momencik, nie mylmy kobiet z mezczyznami. Kiedys gdzies przeczytalam, ze dobry w lozku musi(powinien) byc facet a nie kobieta :) Moim zdaniem troche sie to zgadza, bo o meska satysfakcje nie trudno, zwlaszcza na poczatku. Faceci to wzrokowcy, czyli bodzce tego typu,dobra hydraulika, do tego mala penetracja i nie ma bata...Natomiast u kobiet juz wyglada to inaczej, bo im bodzce wzrokowe i mala penetracja niekoniecznie do orgazmu/satysfakcji wystarcza.
            Sama nie potwierdzam, ze mi wygad faceta nie potrzebny, bo mi potrzebny.
            I nie istotne czy facet to ciacho, wazne czy te konkretna kobete kreci/podnieca, podoba sie.
            Kazdy ma tam jakis swoje oczekiwania co do seksu, wie czego chce, co mu sie podoba, niektorzy je spelniaja, inni nie. Sama osobiscie z facetem, ktory mi nie odpowiada fizycznie do lozka nie pojde.
        • 10.01.14, 21:05
          zawle napisała:

          > I tu pojawia się pytanie. Czy brzydszy się bardziej stara? Czy ładniejszy uważa
          > że nie musi?

          Wg mnie te dwie rzeczy nie maja ze soba specjalnego zwiazku. Przeciez to sa dwie przypadkowe rzeczy: jak wygladasz i jak sie zachowujesz w lozku.
    • 10.01.14, 19:30
      Otwarta. Szczerze przeżywająca to co się dzieje, a jak nie ma co przeżywać to szczerze o tym mówiąca.
      Umiejąca brać i dawać. Odważna. Odrobinę szalona.
    • 11.01.14, 16:57
      To rzecz bardzo subiektywna, zastanawiałem się dwa dni po przeczytaniu tego wątku i dokonałem takiej syntezy własnych oczekiwań od dobrej kochanki.

      Nie ma nadmiernych zahamowań - nie marudzi jak dostanie po twarzy w ferworze zabawy, najwyżej powie, tonem karcącej nauczycielki - żeby nie przesadzać; bierze do buzi; daje pupy - ewentualnie jak jej coś z przyczyn praktycznych nie pasuje, np. w tyłek boli - najpierw spróbuje, wtedy dopiero powie (nawet przerywając), że z tym rozmiarem to nie działa za dobrze - sprawa jest jasna - nie zostawia to kwasu jak "nie bo nie". Kiedyś byłem z dziewczyną, która przytrzymywanie rąk w łóżku uważała za próbę życiowej dominacji, a całowanie po minecie - wyglądało na odpychające dla niej - imo zahamowanie na zahamowaniu.

      Po drugie nie boi się okazywać własnych potrzeb. Powie: nie mam teraz ochoty na całą szopkę z seksem ale może być mi zrobił minetę - to jest świetna sprawa, od razu czuję, że mam kocicę w domu a nie mysz. Innym razem powie: mam ochotę poleżeć - wykaż się. I nie mam tu na myśli jakiejś trwałej dominacji, ale zmianę scenariuszy, próby wyjścia ze schematu albo po prostu realizację okazjonalnych pomysłów. Podobnie - nie boi się powiedzieć, co jej nie bawi, co jeszcze nie znaczy, że nigdy tego nie zrobi - może kiedy zdarzy się jej ochota na seks pt. "prezent dla niego"

      Lubi więc dostawać w seksie, ale też szczerze lubi dawać, wykazać się. Czasem ubierze mega seksowną bieliznę i buty do łóżka (co ona z tego ma?) Zrobi loda z zaskoczenia, albo siądzie okrakiem, tyłem i poruszając się wyjątkowo seksownie mówi: łapy przy sobie i podziwiaj walory wizualne. Chodzi o kobietę dla której seks jest czasem zwierzęcą chucią ale też czasem dobrą zabawą. Potrafi przyjąć czasem perspektywę partnera i coś dla niego wyczarować, tak samo jak potrafi innym razem z zaufaniem poddać się jego pomysłom.

      Kolejna rzecz to samoświadomość/kreacja na boginię miłości. Kobieta która obejmuje piersi i pyta przekornie: "podobają ci się?" Kobieta która między słowami w rozmowach mówi, mam nad tobą władzę bo mam cipkę. Kobieta która mówi, jestem dużo warta w łóżku - kręci bardziej, a skoro kręci bardziej -> lepszy seks -> lepsza w łóżku.

      Jest w stanie siąść na górze i poruszać się trochę zamiast po minucie sapiąc powiedzieć "przynajmniej próbowałam". Jak się spędza każdy dzień przy biurku, w samochodzie, na sofie, a za ruch robi przejście po markecie - to możliwości w tym względzie będą ograniczone.

      W długoterminowym związku dochodzi jeszcze jedna rzecz - świadomość znaczenia seksu, tego jak on wiąże się z resztą relacji, chęć i inicjatywa do dbania o jego jakość (walka z rutyną, itd, itp.)

      Żaden z tych elementów nie uważam za sine qua non dla "dobrej w łóżku" (może poza trzecim punktem), wszystkie jakoś przybliżają do mojego osobistego wzorca.
      • 12.01.14, 13:44
        bigbadpig napisał:

        > Żaden z tych elementów nie uważam za sine qua non dla "dobrej w łóżku" (może po
        > za trzecim punktem), wszystkie jakoś przybliżają do mojego osobistego wzorca.

        No to sie przyczepie do struktury. Wszystko zrozumiale tylko gdzie jest pkt 3? Zapomniales wstawic numeracje. Niby pojawilo sie w trzecim akapicie ''> Po drugie " co by wskazywalo, ze akapit 4 jest punktem 3 ale pewnosci nie ma.

        Poza tym dobry opis.
        • 12.01.14, 14:04
          Tak, chodziło mi o czwarty akapit - konkretnie o chęć do dawania.
      • 12.01.14, 21:15
        Świetny wpis. Także z tą obserwacją, że warunki nie mają natury koniecznych. Podpisałbym się, przy czym dla mnie takim wyjątkiem (czyli właśnie warunkiem koniecznym) jest brak zahamowań - rozumiany dokładnie tak jak w tym wpisie, czyli nie tyle akceptowanie wszystkiego, co wyjściowe nastawienie "ok spróbujmy" zamiast "nie bo nie". "Nie bo nie" to ogromny minus.

        Trochę miejszą niż BBP rolę przywiązuję do inicjatywy, ale wiadomo, że to też w jakimś zakresie cecha niezbędna - kobieta całkowicie 'bezwolna', nawet jeśli spełni wszystkie zachcianki, to jednak nie będzie 'dobra kochanka'.
      • 13.01.14, 22:50
        wcześniej jakoś je przeoczyłem. Dopiero Kitty podlinkowała w innym wątku i jestem pod wrażeniem.
        W pełni się zgadzam z tym co napisałeś.

    • 12.01.14, 15:05
      Mnie najbardziej wydało się zaskakujące, że w tym wątku nie ma żadnych technikaliów.
      Zero kajdanek, pończoch, połykania, analu, trójkątów i takich tam :).
      • 12.01.14, 15:11
        E tam, specyfika forum... Normalnie pewnie by jakos tak to szlo.
    • 11.02.14, 11:41
      DOBRA ZNACZY SIE CALE ZYCIE TO ONA ON I LUZKO I CALY SWIAT PRZY JEJ BOKU,,,dobra w lozku"
      Autor: tjorstenia 04.01.14, 10:51
      Dodaj do ulubionych
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      co to znaczy dokladnie? :)

      Tak mnie zastanowilo po rozmowach z facetami, dobra w lozku czyli JAKA?

      Wiem, ze to rzecz gustu i sprawa indywidualna, ale moze jest jakis wspolny mianownik? :)

      Panowie, wypowiecie sie?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.