Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja pozytywna

01.04.14, 08:56
Nasze profesorki od gender studies mają potencjał:
wpolityce.pl/lifestyle/189354-katarzyna-kawlewska-o-wykladzie-profesor-moniki-platek-podobno-w-malzenstwach-homoseksualnych-rodzi-sie-wiecej-dzieci-niz-w-heteroseksualnych-i-to-sie-nazywa-postep
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Dyskryminacja pozytywna 01.04.14, 10:13
      W Polsce i nie tylko istnieje dyskryminacja pozytywna. Sowa jest tego zdania, i sa na to argumenty. Pisałem juz wam że znajoma w Czechach rozwiodła się i okazało sie, że jej facet to gej. Gej - nie gej ale ma z nim dwoje dzieci, co potwierdza tezę i sukcesie reprodukcyjnym gejów..
      marek-zak.blog.onet.pl/2014/03/23/apatheid-w-polsce/
        • zawle Re: Dyskryminacja pozytywna 01.04.14, 11:38
          urquhart napisał:

          > Czy nie sądzisz że to dyskryminacja negatywna że zwierzoosoba Sowa nie może ubi
          > egać sie o profesure mimo że tak takmądrze patrzy jej z oczu ?

          Żart? Sowa w markowym królestwie ją może mieć. Ma na to argumenty;)
          Kogo porównujesz do zwierzoosoby: kobiety, murzynów, niepełnosprawnych, dzieci?
        • marek.zak1 Re: Dyskryminacja pozytywna 01.04.14, 14:45
          Profesurę? A matura? Nie może latać samolotem, wchodzic do sklepów i centr handlowych, w środkach miejskiej komunikacji tylko w kagańcu. A gdzieś jest mysl, że w krytycznych warunkach ludzie ją moga zwyczajnie zjeść.
        • that.bitch.is.sick Re: Dyskryminacja pozytywna 02.04.14, 03:19
          urquhart napisał:

          > Czy nie sądzisz że to dyskryminacja negatywna że zwierzoosoba Sowa nie może ubi
          > egać sie o profesure mimo że tak takmądrze patrzy jej z oczu ?

          Nie rozumiem już, czy ty negujesz słuszność i sens dyskryminacji pozytywnej czy nie rozumiesz pojęcia?
          --
          Freedom's just another word for nothing left to lose
          Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
          • urquhart Parytety 02.04.14, 07:26
            that.bitch.is.sick napisała:
            > Nie rozumiem już, czy ty negujesz słuszność i sens dyskryminacji pozytywnej czy
            > nie rozumiesz pojęcia?

            Dla mnie to lewacki oksymoron. Zarówno komuniści i jak i narodowi socjaliści też mieli grupy wobec których uzasadniali "pozytywną" oczywiście dyskryminację bo ich zdaniem przywracającą sprawiedliwość.
            Kongres Kobiet którego Płatek jest przedstawicielką walczy konkretnie ideowo o parytety dla kobiet w polityce, listach wyborczych, radach nadzorczych, kierowniczych stanowiskach w firmach w ogóle nie przejmując się zupełnie że nie sprawdziły się w innych krajach, że nakręcają brak kompetencji i poczucie niesprawiedliwości. Że tam gdzie kobiety nie awansują dzieje się to z powodów nie kulturowych a braku rywalizacji, ryzyka i ryzyku że zajmie się macierzyństwem co wyjaśniają licznie zapraszane bizneswomen, które na wysokich stanowskach nie kierują się kluczem płciowym a interesem spółki. Jednocześnie ów KK przedstawia utopijny rząd cieni kobiet dowodząc że z natury byłby rozsądny sprawiedliwy i opiekuńczy co pachnie naiwnością bajek Korczaka a jednocześnie hipokryzją o budowaniu nowych "pozytywnych" stereotypów kobiet .
            Czyli klasyka obłudy jak dyskryminują nas to źle, a jak dyskryminujemy my to już "pozytywnie" :)

            wyborcza.biz/Firma/1,101618,10389228,_Zlote_spodniczki___czyli_kobiety_w_biznesie___spor.html
            wyborcza.pl/1,76842,7446672,W_Szwecji_parytet_plci_nie_wypalil.html
            pl.wikipedia.org/wiki/Dyskryminacja_pozytywna
            • zawle Re: Parytety 02.04.14, 07:48
              urquhart napisał: > Dla mnie to lewacki oksymoron. Zarówno komuniści i jak i narodowi socjaliści te
              > ż mieli grupy wobec których uzasadniali "pozytywną" oczywiście dyskryminację bo
              > ich zdaniem przywracającą sprawiedliwość.

              O ja pierdolę. Feministki, gender owcy, komuniści, kobiety, narodowi socjaliści:)))
              • druginudziarz Re: Parytety 03.04.14, 11:27
                zawle napisała:

                > urquhart napisał: > Dla mnie to lewacki oksymoron. Zarówno komuniści i jak
                > i narodowi socjaliści te
                > > ż mieli grupy wobec których uzasadniali "pozytywną" oczywiście dyskrymina
                > cję bo
                > > ich zdaniem przywracającą sprawiedliwość.
                >
                > O ja pierdolę. Feministki, gender owcy, komuniści, kobiety, narodowi socjaliści
                > :)))

                A wszystko jeden chuj.
                To jest produkcja problemów wczesniej nie występujących, a następnie produkcja (w majestecie prawa i "nauki") sposobów ich rozwiązywania.
                pzdr.
    • twojabogini Re: Dyskryminacja pozytywna 01.04.14, 12:59
      Sorki, ale zalinkowany artykuł to dno. Pani nie mieści się w głowie co to jest dyskryminacja pozytywna - to wyśmiewa termin, nie rozumiejąc go (a jego wyjaśnienie cytując niedokładnie i tak żeby na pewno było niezrozumiałe dla czytelnika). Nie cytuje dokładnie: 10% homoseksualnych osobników jest normą dla populacji, nie dla środowiska. I takie badania są.

      W związkach homoseksualnych rodzą się dzieci - są ustawodawstwa według których dziecko narodzone z surogatki, jest dzieckiem narodzonym w związku homoseksualnym mężczyzn, a dziecko urodzone przez kobietę orientacji homo jest zgodnie z prawe równocześnie dzieckiem jej partnerki. Rodzina E. Johna to przykład jak takie prawo dział - gdy jego dzieci były narodzone w jego związku.
      Ale autorka woli się wyśmiewać i snuć rozważania na poziomie dwóch wiejskich przygłupów (widziałem Marynę raz we młynie, jak lazła do góry po drabinie, hhhhiiiiiihiiiiii.....) jak facet może urodzić drugiemu dziecko - jest oczywiste, że nie może. Co nie wyklucza, że prawo dopuszcza aby dzieci rodziły się w związku dwóch mężczyzn.

      Zróbmy eksperyment:

      Wykładowca powiedział: "Dużo dzieci rodzi się w związkach kobiet z mężczyznami."

      Takie stwierdzenie sala przywitała oznakami radości i entuzjazmu, zapewne z powodu dobrego poczucia humoru wykładowcy. A może jednak mówił serio? widocznie źle przygotował się do wykładu, bo wiadomo, że w niektórych państwach europu już tylko co trzecie dziecko jest narodzone w związku, pozostałe dzieci to dzieci samotnych matek, lub narodzone w związkach nieheteroseksualnych.

      Wykładowca w ogóle nie wie co mówi, bo naturalne narodziny to także już w sumie przeżytek, niemal połowa dzieci nie przychodzi na świat w efekcie porodu, ale operacyjnie. Matki przy tym otwarcie twierdzą, że motywacją jest chęć szybkiego powrotu do aktywności seksualnej oraz obawa o stan pochwy. Oczywiście studenci byli dociekliwi i jeden z nich zapytał czy przemawiający zna statystyki dotyczące ilości CC.

      Jeszcze zabawniej było, gdy okazało się, że wykładowca pod pojęciem związku kobiety i mężczyzny rozumie jedynie monogamiczne małżeństwo dwupłciowe. Zapytany o heteroseksualne związki poligamiczne zaplatał się i szepnął coś o odmiennej moralności islamu,co oczywiście nie jest żadną odpowiedzią.

      Ech, ci konserwatyści z klapakami na oczach, kompletnie nie potrafią dojrzeć otaczającego ich świata i przemian jakie się dokonały. Pod pozorem nauki głoszą dawne dogmaty, mając w poważaniu naukową dociekliwość i baczenie, aby badać świat takim jakim jest, a nie filtrować go przez swój osobisty światopogląd. Ale przynajmniej widownia miała zabawę. Być może niedługo nagranie wykładu trafi do muzeum historii naturalnej.


      Tak to da się każdy wykład ośmieszyć. Tylko co z tego? Swoją drogą pani autorka ma kiepski dowcip, może jej słabo płacą za wierszówkę, albo co bardziej prawdopodobne - najostrzejsze pióra nadal siedzą w redakcji u Urbana, a na prawej stronie zostają słabo opłacani publicyści i do tego abstynenci.




      • urquhart zmaskulizowana testosteronem feministka 02.04.14, 07:36
        Tak poczytałem o tej Płatek i faktycznie nie jest połtuczona jak Środa.
        Ale wpisuje się zarówno w schemat testosteronowej baby i udanego związku dominującej z kobiecym facetem wg Starowicza

        >>Później długo mi mówiono, że nie mogę zajść w ciążę. Miałam podobno za dużo testosteronu i byłam za stara. Widzi pani, jaki mam niski głos, mocną budowę? Lekarze rzucali komentarze: "Pani to chyba zmienia płeć, za dużo tego testosteronu". Jak można doprowadzać do sytuacji, w której dzieli się hormony na męskie i żeńskie? Co z tego, że ilościowo więcej testosteronu jest u mężczyzny? Żeby wyprodukować plemniki, potrzebne są przecież estrogeny. Jak ja mam dość takiego myślenia Lekarze bardzo długo mi wmawiali, że nie mogę mieć dzieci, a urodziłam. Mówili wtedy, że jak karmię, nie mogę zajść w drugą ciążę. Karmiłam i oczywiście zaszłam w kolejną ciążę. Chciałam tego, ale widzi pani, jakie kity się kobietom wciska.
        (...)
        A mąż?
        Mój mąż był wśród 21 mężczyzn, którzy w '86 roku wzięli urlop wychowawczy. Dla porównania powiem, że na wychowawczym było wówczas 300 tysięcy kobiet. Chcieli go za to wywalić z pracy, było to tak nietypowe. A myśmy oczywiście doszli do wniosku, że on zarabia mniej, ja więcej, więc to oczywiste, kto zostaje z dzieckiem.
        Nie miał z tym problemu?
        To jest filozof. Niezwykły człowiek, on z większością spraw nie ma problemów. Ale bywa przez to traktowany jako mało męski, bo na różne rzeczy się godzi... Nauczył mnie odpuszczania, bo wyszłam z domu, w którym były jasno ustalone zasady.
        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,14761263.html
        • zawle Re: zmaskulizowana testosteronem feministka 02.04.14, 07:53
          urquhart napisał: > Tak poczytałem o tej Płatek i faktycznie nie jest połtuczona jak Środa.
          > Ale wpisuje się zarówno w schemat testosteronowej baby i udanego związku dominu
          > jącej z kobiecym facetem wg Starowicza

          I pewnie nie jest to głupia baba, bo i wysoko testosteronowa i dominująca;)

          Jej wypowiedzi stoją w sprzeczności do tego szajsu który nam się ciągle wciska. I do pogardy która na szajsem idzie.
          • druginudziarz Re: zmaskulizowana testosteronem feministka 03.04.14, 13:12
            twojabogini napisała:

            >
            > > Ale wpisuje się zarówno w schemat testosteronowej baby i udanego związku
            > dominu
            > > jącej z kobiecym facetem wg Starowicza
            >
            > Na jakiej podstawie sądzisz, że jest zdominowany - bo wziął urlop wychowawczy,
            > czy dlatego, że mniej zarabiał?

            Przecież wyraźnie napisał, "bo się wpisuje w schemat". Szcegółowe pytania do Starowicza, przy czym on tego przeciez sam nie wymyślił.
            • twojabogini Re: zmaskulizowana testosteronem feministka 03.04.14, 14:47
              druginudziarz napisał:

              > Przecież wyraźnie napisał, "bo się wpisuje w schemat". Szcegółowe pytania do St
              > arowicza, przy czym on tego przeciez sam nie wymyślił.

              Starowicz wymyślił schemat testosteronowa baba i słaby podporządkowany facet. Ale to nie Starowicz uznał, że ta konkretna para w ten schemat się wpisuje, tylko urqu. Więc jak najbardziej zasadnie pytam, co było przesłanką, do uznania, że ten schemat działa w przypadku omawianej pary?

              Jak już chcesz za mną łazić i się czepiać, to weź wymyśl jakiś sensowny temat do dyskusji, bo mendzisz bez sensu i szukasz dziury w całym. Kim tam byś nie był, załóż sobie jeszcze jeden nick - bojowy ogier, albo megatestosteronowy logik i podyskutujmy o praiwdłach logiki wewnętrznej zdań lub schemacie męskiego orgazmu z najbardziej drastycznymi szczegółami anatomicznymi.

                • twojabogini Re: zmaskulizowana testosteronem feministka 04.04.14, 10:48
                  druginudziarz napisał:

                  > OK, nie będe też otwierał lodówki, bo tam też niechybnie tb siedzi i się dąsa.
                  > Serdeczności.

                  Się nie dąsam, ale ja pytam urqu, ty odpowiadasz, zmieniając sens mojego pytania i z góry zakładając, że coś jest oczywiste. Dla mnie nie jest, kompletnie nie wiem na jakiej podstawie on przyjął, że się ta para wpisuje w schemat starowicza. Bo facet urlop wychowawczy wziął - to podporządkowany?
                  • druginudziarz Re: zmaskulizowana testosteronem feministka 04.04.14, 11:06
                    twojabogini napisała:

                    > druginudziarz napisał:
                    >
                    > > OK, nie będe też otwierał lodówki, bo tam też niechybnie tb siedzi i się
                    > dąsa.
                    > > Serdeczności.
                    >
                    > Się nie dąsam, ale ja pytam urqu, ty odpowiadasz, zmieniając sens mojego pytani
                    > a i z góry zakładając, że coś jest oczywiste. Dla mnie nie jest, kompletnie nie
                    > wiem na jakiej podstawie on przyjął, że się ta para wpisuje w schemat starowic
                    > za. Bo facet urlop wychowawczy wziął - to podporządkowany?

                    A czym sie nie wpisuje w takim razie?
    • yoric Re: Dyskryminacja pozytywna 01.04.14, 16:42
      Trochę przychylam się do zdania TB powyżej.

      Nie znam całości poglądów Profesorki, natomiast jak puściłem kilka min. jej wypowiedzi, to brzmiały one dość sensownie. Krytyka autorki tekstu jest natomiast naciągana i momentami pożałowania godna.

      Co nie zmienia faktu, że "dyskryminacja pozytywna" mnie martwi, a sformułowanie o dzieciach rodzących się w parach niehetero było niefortunne.
        • yoric Re: Dyskryminacja pozytywna 02.04.14, 00:35
          A odnośnie samej dyskryminacji pozytywnej, jeśli ją dobrze rozumiem, parę lat temu wieszczyliśmy takie zjawisko jako jedną z możliwych konsekwencji wojującego feminizmu.
          No więc okazuje się, że już jest i nawet ma nazwę.
          • zawle Re: Dyskryminacja pozytywna 02.04.14, 07:43
            yoric napisał:

            > A odnośnie samej dyskryminacji pozytywnej, jeśli ją dobrze rozumiem, parę lat t
            > emu wieszczyliśmy takie zjawisko jako jedną z możliwych konsekwencji wojującego
            > feminizmu.
            > No więc okazuje się, że już jest i nawet ma nazwę.

            Chyba dla Ciebie to było wieszczące;)
    • kutuzow "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 02.04.14, 13:26
      Natknąłem się na ciekawy felieton Jandy.

      krystynajanda.natemat.pl/96829,wychowalismy-takie-pokolenie-mezczyzn?fb
      "Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę.

      ...

      ...Co się dzieje? - Ach, wiesz, wiele się zmieniło - odparła. To nasza wina. Rozczarowane życiem i naszymi mężczyznami przerzuciłyśmy całą miłość, nadzieję i uwielbienie na synów."


      Nawet bardziej od samego felietonu zastanowiły mnie komentarze do niego. To, że gość w pociągu był niewychowany to fakt (bez dyskusji). Cała reszta już nie jest jednak taka czarno-biała. Zacząłem się zastanawiać na ile osoby które miały najbardziej popularne komentarze (liczba "lajków") trafiają w problem, a na ile jest to próba maskowania postępującego braku wychowania i wygody.

      Sam jestem ze "starej" szkoły i staram się pomagać z bagażami, ustępować miejsca itp.
      Gdy jednak czytam o pomysłach w stylu "parytety" (jak wyżej w tym wątku), to muszę przyznać że trochę sie buntuje i mam sam ochotę kliknąć na "lajk" przy komentarzach o równouprawnieniu:

      "Podniesienie przez kobiety haseł o równouprawnieniu sprawiło, że mężczyźni zaczęli się bardziej przyglądać relacjom między płciami. Gdy to zrobili, zauważyli że społeczna konwencja wymaga od nich szczególnych zachowań wobec ogółu kobiet, za to od kobiet nie wymaga żadnych szczególnych zachować wobec ogółu mężczyzn. Słusznie więc uznali tę dysproporcję za niesprawiedliwą i odrzucili."

      Gdy się jednak zastanowiłem dłużej doszedłem do wniosku że to nie kwestie związane z tzw "dobrym wychowaniem" mi przeszkadzają, tylko wkurza mnie własnie pomysły w stylu "parytety" gdzie o przyjęciu do pracy/na studia/polityki ma decydować nie JAKOŚĆ KANDYDATÓW a płeć. Jak w przykładzie Urqu ze Szwecją. Gdzie się okazało że gorzej wykształceni facecji dostali się dzięki parytetom na sfeminizowane wcześniej kierunki. Taki sam efekt wprowadzenia parytetów jest we wszystkich innych kwestiach. Po wyczerpaniu dobrych kandydatów zaczynamy sięgać po ludzi "z łapanki" żeby tylko procenty się zgadzały.
      • zyg_zyg_zyg Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 02.04.14, 14:38
        "Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie."

        Adaś Miauczyński ciągle w podróżach?
        www.youtube.com/watch?v=otqKhjkct1M&feature=player_detailpage#t=89
        • druginudziarz Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 11:29
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > "Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc m
          > i włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie
          > i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie."
          >
          > Adaś Miauczyński ciągle w podróżach?
          > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=otqKhjkct1M&feature=player_detailpage#t=89

          Bo Koterski jest wizjonerem :)
          W temacie polecam Baby są jakieś inne.
          pzdr.
        • zawle Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 11:55
          urquhart napisał:

          > Poruszyles wątek który zamyka dyskusję z babami ilekroć go wyciagalem.
          > Czyli kiedy te dzieci których interesem baby się zasłaniają stają się tymi stra
          > sznymi przemocowcami bądź ofermowatymi facetami nie spelniajacymi oczekiwań inn
          > ych bab ;-)

          jesteś męskim odpowiednikiem TB. Gdzie odpowiedzialność mężczyzn w tym wszystkim??????
      • zawle Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 11:54
        kutuzow napisał:> Gdy się jednak zastanowiłem dłużej doszedłem do wniosku że to nie kwestie związ
        > ane z tzw "dobrym wychowaniem" mi przeszkadzają, tylko wkurza mnie własnie pomy
        > sły w stylu "parytety" gdzie o przyjęciu do pracy/na studia/polityki ma decydow
        > ać nie JAKOŚĆ KANDYDATÓW a płeć. Jak w przykładzie Urqu ze Szwecją. Gdzie się o
        > kazało że gorzej wykształceni facecji dostali się dzięki parytetom na sfeminizo
        > wane wcześniej kierunki. Taki sam efekt wprowadzenia parytetów jest we wszystki
        > ch innych kwestiach. Po wyczerpaniu dobrych kandydatów zaczynamy sięgać po ludz
        > i "z łapanki" żeby tylko procenty się zgadzały.


        I ok. Parytety są po to żeby zmienić sposób patrzenia na wykluczone grupy. Nie tylko sposób patrzenia tych uprzywilejowanych, ale i tych wykluczonych na samych siebie. To proces wychowawczy. W tym przypadku wychowywanie społeczeństwa. Dajcie im szansę, poznajcie ich, nie zamykajcie się, czerpcie z ich doświadczeń i inności. Uczcie się, spróbujcie, dacie radę, stać was, macie coś cennego do przekazania.

        Na naszym mały podwórku....tworzenie klas integracyjnych. W systemie najlepiej pół na pół. Może klasa wypadnie gorzej w czymś tam, ale dzieciaki nauczą się żyć obok siebie, poznają cudze problemy, zaakceptują się, przestaną się siebie bać i siebie oceniać.

        Czy zawsze wydajność to jedyny przelicznik efektywności? Nie w moim damskim świecie:))))
        • druginudziarz Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 12:13
          zawle napisała:
          > I ok. Parytety są po to żeby zmienić sposób patrzenia na wykluczone grupy. Nie
          > tylko sposób patrzenia tych uprzywilejowanych, ale i tych wykluczonych na samyc
          > h siebie.

          Ale co znaczy "wykluczone"?
          Np. z rozgrywek NBA wykluczeni są niskorośli, masz jakąś propozycję?



          To proces wychowawczy. W tym przypadku wychowywanie społeczeństwa. Da
          > jcie im szansę, poznajcie ich, nie zamykajcie się, czerpcie z ich doświadczeń i
          > inności. Uczcie się, spróbujcie, dacie radę, stać was, macie coś cennego do pr
          > zekazania.
          >
          > Na naszym mały podwórku....tworzenie klas integracyjnych. W systemie najlepiej
          > pół na pół. Może klasa wypadnie gorzej w czymś tam, ale dzieciaki nauczą się ży
          > ć obok siebie, poznają cudze problemy, zaakceptują się, przestaną się siebie ba
          > ć i siebie oceniać.
          >
          > Czy zawsze wydajność to jedyny przelicznik efektywności? Nie w moim damskim św
          > iecie:))))
              • zawle Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 12:36
                urquhart napisał:

                > To po prostu wypierany argument. Widzę to na codzień, karierę robią głównie bab
                > y które wykluczają się z rodzenia.

                A teraz pomyśl o przyczynach. Podpowiem Ci, żebyś znowu nie pożeglował tam, gdzie się kończy morze i wpada się w czarną dupę. Brak współodpowiedzialności za wychowanie dziecka, nierówny podział prac, schematyczne i statyczne myślenie o rodzinie, prawo pracy, mentalność męskiego świata.
                • druginudziarz Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 12:40
                  zawle napisała:

                  > urquhart napisał:
                  >
                  > > To po prostu wypierany argument. Widzę to na codzień, karierę robią główn
                  > ie bab
                  > > y które wykluczają się z rodzenia.
                  >
                  > A teraz pomyśl o przyczynach. Podpowiem Ci, żebyś znowu nie pożeglował tam, gdz
                  > ie się kończy morze i wpada się w czarną dupę. Brak współodpowiedzialności za w
                  > ychowanie dziecka, nierówny podział prac, schematyczne i statyczne myślenie o r
                  > odzinie, prawo pracy, mentalność męskiego świata.

                  Ależ są przecież oksytocynowi faceci, z tym, że oni są poza zainteresowaniem tych pań.
            • druginudziarz Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 12:37
              zawle napisała:

              > druginudziarz napisał: > Ale co znaczy "wykluczone"?
              > > Np. z rozgrywek NBA wykluczeni są niskorośli, masz jakąś propozycję?
              >
              > No...a faceci są wykluczeni z rodzenia i nadal nie mam żadnych propozycji;) Bez
              > takich argumentów bo się porzygam.

              OK, postaram sie by nastepny argument nie był już zbyt wymagający intelektualnie.
        • urquhart Re: "Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn" 03.04.14, 12:13
          Ale jakie wykluczenie, więcej kobiet się uczy , więcej ma wyższe wykształcenie, gdzie tu dziś jakiekolwiek wykluczenie?

          A z integrowaniem na siłę wykluczeni mogą dać nieźle popalić i niekoniecznie oni są ofarami
          zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35161,13668488,Wygrana_rodzicow__Agresywny_uczen_odszedl_z_klasy.html
        • kutuzow parytety - pyt. do Zawle 03.04.14, 14:52
          zawle napisała:

          > I ok. Parytety są po to żeby zmienić sposób patrzenia na wykluczone grupy. Nie
          > tylko sposób patrzenia tych uprzywilejowanych, ale i tych wykluczonych na samyc
          > h siebie. To proces wychowawczy. W tym przypadku wychowywanie społeczeństwa. Da
          > jcie im szansę, poznajcie ich, nie zamykajcie się, czerpcie z ich doświadczeń i
          > inności.

          Zawle, ty chyba mylisz procesy związane z integracją ze sztywnym narzuceniem parytetów.
          Pomińmy na chwilę fakt że dziwnym trafem parytety sa tylko tam gdzie są "rodzynki" i można zyskać ciepłą posadkę. Załóżmy na chwilę że wprowadzamy parytety wszędzie 50 /50.
          Dla łatwiejszego pokazania problemu weźmy np. zawód fizyka teoretycznego i przedszkolanki.
          Uniwerek ma nagle zwolnić kilku fizyków i w to miejsce zatrudnić kilka kobiet (których nie ma, bo nagle wszystkie uniwerki mają ten sam problem). Rzucają się więc nawet na totalne niemoty które mają tylko papierek, żeby parytet był zachowany. W tym samym czasie zwolnieni fizycy moga jak sama napisałas "poznać wykluczonych, czerpać z ich doświadczeń itp". jak sądzisz będą szczęśliwi, że nagle ktoś o duuuzo gorszych kwalifikacjach zajmuje ich miejsce a oni są bez pracy? Będą się integrowali?

          Żeby nie było że wybrałem tylko "męskie" spacjalizacje, teraz drugi przykład: przedszkolanki.
          Tutaj jest pewnie bardzo podobny rozkład płci, tylko że w przeciwną stronę.
          Po wprowadzeniu parytetów nagle prawie połowa kobiet traci pracę (niezależnie od ich doświadczenia i stażu) po to żeby przedszkole z "łapanki" znalazło mężczyzn na to stanowisko.
          Jak wiadomo mężczyzn o wykształceniu odpowiednim do zajmowania się przedszkolakami jest dużo mniej więc znów mamy "łapankę" i zatrudnianie jak leci aby tylko wyrobić normę.

          Wyjaśnij mi proszę jakie są zalety parytetów, poza tym, że nagle jedna grupa staje się mocno uprzywilejowana?
          • zawle Re: parytety - pyt. do Zawle 03.04.14, 17:06
            kutuzow napisał:
            > Pomińmy na chwilę fakt że dziwnym trafem parytety sa tylko tam gdzie są "rodzyn
            > ki" i można zyskać ciepłą posadkę.

            Ach, więc nie chcesz żeby kobiety miały "ciepłe posadki"?

            > Uniwerek ma nagle zwolnić kilku fizyków i w to miejsce zatrudnić kilka kobiet (
            > których nie ma, bo nagle wszystkie uniwerki mają ten sam problem).

            Najczarniejszy ze scenariuszy. Zwolnienia, głodujące dzieci fizyków teoretycznych. Aż mi łza popłynęła. I do tego te damskie miernoty ściągane na uczelnię. Aż strach pomyśleć.

            > Po wprowadzeniu parytetów nagle prawie połowa kobiet traci pracę (niezależnie o
            > d ich doświadczenia i stażu) po to żeby przedszkole z "łapanki" znalazło mężczy
            > zn na to stanowisko.

            Przydaliby się faceci w przedszkolach. To zbyt sfeminizowany zawód. Chłopcy są zrównywani do zachowań dziewczynek. I to tych grzecznych. Nie biegaj, nie skacz, siedź cicho.
            I najgorsze....faceci o takich chłopaków nie walczą. Pamiętam sytuację w której wśród mężczyzn i kobiet musiałam wykłócać się że nie każde zachowanie płci męskiej jest złamaniem norm, a normalnym zachowaniem adekwatnym do wieku. Panowie nie zabrali głosu.
            • kutuzow Re: parytety - pyt. do Zawle 03.04.14, 18:21
              zawle napisała:

              > Ach, więc nie chcesz żeby kobiety miały "ciepłe posadki"?

              Zawle, niech mają, tylko niech osiągną to WŁASNĄ pracą i osiągnięciami, a nie droga NA SKRÓTY.

              > Najczarniejszy ze scenariuszy. Zwolnienia, głodujące dzieci fizyków teoretyczny
              > ch. Aż mi łza popłynęła. I do tego te damskie miernoty ściągane na uczelnię. Aż
              > strach pomyśleć.

              Rozumiem że poza wyśmianiem nie potrafisz nic dodać merytorycznego do przykładu.
              Jeśli wg Ciebie wprowadzenie parytetów 50/50 miałoby jakieś inne skutki niż to co napisałem -prosze bardzo przedstaw swoją wersję.

              > Przydaliby się faceci w przedszkolach. To zbyt sfeminizowany zawód.
              ..ale rozumiesz że PARYTETY tego nie zmienią? Nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nie pojawi się ileś tysięcy mężczyzn z odpowiednim wykształceniem.
              Starasz się odwrócić uwagę od głównego problemu parytetów -tam gdzie się pojawiają korzystają osoby GORSZE niż wynikałoby to z normalnej rywalizacji.

              Urqu podał przykład Szwecji gdzie na parytety poskarżyły sie kobiety bo nagle słabsi od nich mężczyźni zaczęli zajmować miejsca na uczelni ich kosztem (gdyby nie parytety oni by się nie dostali tylko one).
              • zawle Re: parytety - pyt. do Zawle 03.04.14, 20:34
                kutuzow napisał:>


                Posłuchaj, parytety są tam, gdzie do dyskryminacji dochodzi. Ze względu na płeć, pochodzenie, narodowość. Szwecja to kraj mający dziesięcioletnia walkę o uprawnienie za sobą. Gdy dojdziemy tam gdzie oni, to pogadamy
                • urquhart dziesięcioletnia walkę o uprawnienie za sobą ??? 03.04.14, 21:15
                  zawle napisała:
                  > Posłuchaj, parytety są tam, gdzie do dyskryminacji dochodzi. Ze względu na płeć
                  > , pochodzenie, narodowość. Szwecja to kraj mający dziesięcioletnia walkę o upra
                  > wnienie za sobą. Gdy dojdziemy tam gdzie oni, to pogadamy

                  O co walczą zatem dziś Szweckie feministki 10 lat po wprowadzeniu parytetów? O kolejne "pozytywne" dyskryminacje: podatek do mężczyzn od agresji, o zaostrzanie kar i interpretacji co jest gwałtem, karaniem mężczyzn klientów prostytutek i o usuwanie babskiej golizny z barokowych malowideł. Bo wiadomo w miarę postępów rewolucji, nasila się kontrrewolucja :)

                  Sama baba najlepiej to ujęła:
                  >>>
                  Bo szklany sufit pęka - rząd dusz w Polsce przejmują kobiety. 66 proc. nastolatek chce być lekarkami, prawniczkami, menedżerkami. Większości się uda: już dziś 72 proc. kobiet kończy studia, podczas gdy wśród mężczyzn - zaledwie 39 proc. Koniec skamlania, by mężczyźni dali nam rządzić. Już jesteśmy po drugiej stronie, wygrałyśmy" - pisze Klich.

                  A to co sie dzieje w Szwecji wcale nie wszystkim kobietom pasuje:
                  Była miss: Szwedzi są zniewieściali
                  www.rp.pl/artykul/366786.html?print=tak
                • kutuzow Re: parytety - pyt. do Zawle 03.04.14, 23:45
                  zawle napisała:

                  > Posłuchaj, parytety są tam, gdzie do dyskryminacji dochodzi. Ze względu na płeć
                  > , pochodzenie, narodowość. Szwecja to kraj mający dziesięcioletnia walkę o upra
                  > wnienie za sobą. Gdy dojdziemy tam gdzie oni, to pogadamy

                  Czyli rozumiem że nie masz ŻADNEGO rozsądnego argumentu za parytetami.
                  Bo to co napisałaś to raczej wpisuje się właśnie w ten nurt "dyskryminacji pozytywnej".

                  Zobacz że idealnym przykładem jest polityka.
                  Pisałem już tutaj o tym -więc wkleje:

                  W ostatnich wyborach do sejmu 2011 kandydowało:
                  kobiety: 3063
                  mężczyźni: 3972
                  czyli różnica jest niewielka (patrząc na liczbę 440 miejsc w sejmie o które toczyła się walka)
                  źródło:
                  wybory2011.pkw.gov.pl/kom/pl/statystyka.html
                  Ponieważ mamy w Polsce więcej kobiet niż mężczyzn (w 2011 było to: 19,868 mln kobiet i 18,643 mln mężczyzn)
                  www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/lud_raport_z_wynikow_NSP2011.pdf
                  tabela str: 48

                  z czego kobiety przeważają w starszych grupach wiekowych (tych które mają już uprawnienia do głosowania), a mężczyźni w młodszych grupach (tych co jeszcze głosować nie mogą), więc wystarczyłoby żeby KOBIETY GŁOSOWAŁY NA INNE KOBIETY i miałyby większość w Sejmie.
                  Skoro jednak duża część kobiet uważa, że mężczyźni lepiej nadają sie do polityki i oddaje swoje głosy na mężczyzn, to nie do nas mężczyzn pretensja że (narazie) szanse są równe, ale bez specjalnych przywilejów/gwarancji miejsc przegrywacie.

                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,146602428,146879440,jak_to_jest_z_rownoscia_w_wyborach_do_moletki_.html
                  • zawle Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 02:48
                    kutuzow napisał: > Czyli rozumiem że nie masz ŻADNEGO rozsądnego argumentu za parytetami.
                    > Bo to co napisałaś to raczej wpisuje się właśnie w ten nurt "dyskryminacji pozy
                    > tywnej".

                    Kutuzow....argumentowałam kilka postów niżej. Rozumiem że ta argumentacja Ci nie odpowiada. Czyli...to nie były żadne argumenty. Dla Ciebie. Bo dla Ciebie tylko te są argumentami, gdy je akceptujesz.
                    Życiowe wybory nigdy nie dzielą się na złe i dobre. Każde mają w sobie różne proporcje obu wartościowań. Jeśliby mieli wywalać z pracy fizyków z powodu parytetów- to byłaby ta ich mroczna strona. Ja jednak z czymś takim się nie spotkałam. Zazwyczaj mówi się o parytetach w polityce, radach nadzorczych spółek. Czyli są to stanowiska które mają dużą wymienialność. I na pewno nie rozwiążą sejmu z powodu konieczności wprowadzenia parytetów. Czy to są jakiekolwiek argumenty dla Ciebie? Obawiam się że nie.
                    Ja generalnie nie lubię polemizować z pewnymi tezami. Dzisiaj zrobię wyjątek. Twoim sposobem argumentowania. Nie musisz mi odpowiadać...;)
                    Twój przykład ze Szwecją która protestuje przeciwko parytetom. Wyobraź sobie bogaty kraj. Pracują tam pielęgniarki. Ich standardy i procedury bezpieczeństwa są tak wyśrubowane, że zaczynają im przeszkadzać w pracy. Protestują. Wykorzystuje to władza jakiegoś afrykańskiego kraiku, gdzie te standardy nie istnieją, aby zaprzeczyć potrzebie ich stworzenia i finansowania.

                    > Skoro jednak duża część kobiet uważa, że mężczyźni lepiej nadają sie do polityk
                    > i i oddaje swoje głosy na mężczyzn, to nie do nas mężczyzn pretensja że (narazi
                    > e) szanse są równe, ale bez specjalnych przywilejów/gwarancji miejsc przegrywac
                    > ie.

                    I może tak jest. Że kobiety nie głosują na kobiety. Ale już przyczyny tej decyzji nie są takie oczywiste jak usiłujesz tu przedstawić. Może kobiety nie głosują bo są tradycjonalistkami i uważają że skoro kobiet w polityce nie ma to nie bez powodu ( ale go nie znają) lub nic innego nie słyszały całe życie, tylko to że baby się do polityki nie nadają. Albo myślą: niech się za rodzenie dzieci weźmie, a co ona może wiedzieć o takich jak ja lub cokolwiek innego.
                    A może kobiety wybierają mądrze. One głosują na najlepszego kandydata, a faceci na facetów? Albo....system wyborów w Polsce pozwala tak ustawić listy, że kobiety nie mają szans nawet wtedy gdy dostały dużo głosów, bo wchodzi pierwszy z listy? Może kobiety rzadko chodzą głosować, bo ich polityka nie interesuje, brzydzą się nią, uważają że ich los i tak nie ulegnie zmianie? Albo ....kobiety politycy funkcjonują w tej materii jak faceci? Bo myślą że tylko tak mają szansę? Czy to są argumenty?
                    • urquhart Kobiety w polityce i rodzynek (te męskie?) 04.04.14, 07:38
                      zawle napisała:

                      > A może kobiety wybierają mądrze. One głosują na najlepszego kandydata, a fac
                      > eci na facetów? Albo....system wyborów w Polsce pozwala tak ustawić listy, że k
                      > obiety nie mają szans nawet wtedy gdy dostały dużo głosów, bo wchodzi pierwszy
                      > z listy? Może kobiety rzadko chodzą głosować, bo ich polityka nie interesuje,

                      Każdy zna kobiety które przebijają się w polityce i biznesie bez parytetów i one w większości sam słyszałem na Kongresie kobiet wypowiadały się przeciw parytetom i podobnym promowaniu miernot których i tak pełno jest polityce, a za aktywizacją kobiet co się i tak dzieje. Ale do walki w polityce potrzebna jest nie sama aktywność i kwalifikacje ale motywacja walki, rywalizacji i zdecydowania czyli coś co daje testosteron i tylko cześć waginododatnich to ma.
                      A teraz rodzynek w temacie dyskusja o prostytucji M. Płątek z narodowo konserwatywną przywódczynią Marią Piasecką (na innych klipach też widać wyraźnie prawa ręka palec wskazujący krótszy niski głos, bić się lubi na manifach , też testosteronowa)
                      www.youtube.com/watch?v=Hkxh-WYj6Ac
                      (Argumenty Płatek ciekawe że lekarze brali kasę za robienie orgazmów kobiet lecząc ich z histerii nikt nie miał obiekcji etycznych , natomiast Piasecka jak rzuca jej argument że rząd wrzuca dochdy od prostytucji o PKB żeby nas zadłużać jeszcze bardziej widać jak Płatek jest w tej materii naiwna jak dziecko).
                    • druginudziarz Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 09:16

                      > Twój przykład ze Szwecją która protestuje przeciwko parytetom. Wyobraź sobie bo
                      > gaty kraj. Pracują tam pielęgniarki. Ich standardy i procedury bezpieczeństwa s
                      > ą tak wyśrubowane, że zaczynają im przeszkadzać w pracy. Protestują. Wykorzystu
                      > je to władza jakiegoś afrykańskiego kraiku, gdzie te standardy nie istnieją, ab
                      > y zaprzeczyć potrzebie ich stworzenia i finansowania.

                      A szpital jest dla "standardów i procedur" czy dla pacjentów? bo zakładasz że od samych procedur pacjentów jest lepiej? No to porównanie się w tym momencie sypie.

                      > I może tak jest. Że kobiety nie głosują na kobiety. Ale już przyczyny tej decyz
                      > ji nie są takie oczywiste jak usiłujesz tu przedstawić. Może kobiety nie głosu
                      > ją bo są tradycjonalistkami i uważają że skoro kobiet w polityce nie ma to nie
                      > bez powodu ( ale go nie znają) lub nic innego nie słyszały całe życie, tylko to
                      > że baby się do polityki nie nadają.

                      Czyli parytety są dobre tylko ludzie niedojrzali/głupi/nieuswiadomieni?
                    • kutuzow Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 09:28
                      zawle napisała:
                      > Kutuzow....argumentowałam kilka postów niżej.
                      ...
                      > . Zazwyczaj mówi się o parytetach w polityce, radach nadzorczych spółek. Czyli
                      > są to stanowiska które mają dużą wymienialność.

                      Nie, to co łączy te stanowiska to DUŻE ZAROBKI, a nie wymienialność.
                      W obu przypadkach awans na wyższą pozycję wypracowuje się LATAMI, zarówno budując swoją karierę polityczną (przykład Thacher, Merkel) jak i karierę biznesową pnąc się przez kolejne szczeble. Parytety mają pozwolić kobietom iść na skróty.

                      Na przykładach które Ci podałem można łatwo było zaprezentować że zawsze wprowadzenie parytetów odbywa się kosztem innej grupy i korzystają na tym gorsi (jakościowo) niż Ci których się wyrugowuje.


                      > A może kobiety wybierają mądrze. One głosują na najlepszego kandydata, a fac
                      > eci na facetów?
                      Pomijam sugestię że kobiety głosują mądrze, a facecji głupio. Sama jednak zauważyłaś że jeśli założymy że ludzie głosują zgodnie ze swymi przekonaniami (jakie by one nie były), to czemu mamy SZTUCZNIE to zmieniać wprowadzając parytety?
                      Czy gdyby nagle przeszło prawo że 10% mandatów w sejmie powinny dostac osoby z mniejszości homo (geje i lesbijki), to też uważałabyś że to dobre jest bo pozwali na integrację, ułatwi coming out, czy raczej byłaby to furtka do łatwiejszego dostania się do sejmu i ciepłej posadki posła, bo nagle byłoby 40 takich posadek do rozdania.

                      > .system wyborów w Polsce pozwala tak ustawić listy, że k
                      > obiety nie mają szans nawet wtedy gdy dostały dużo głosów, bo wchodzi pierwszy
                      > z listy?

                      System jest OK, wchodzi ta osoba z listy która ma najwięcej głosów -nawet jeśli jest ostatnia na liście. W poprzednim wątku podawałem nawet takie przykłady.

                      > Może kobiety rzadko chodzą głosować, bo ich polityka nie interesuje, b
                      > rzydzą się nią, uważają że ich los i tak nie ulegnie zmianie?
                      Tylko czemu mamy "rzucać perły przed wieprze" i wprowadzając parytety zapewniać ciepłe posadki osobą którym jak zakładasz polityka nie interesuje? Żeby kilka z tych osób miało łatwą karierę (której nie odniosłyby bez parytetów swoją ciężką pracą)?

                      Przypomnij sobie los Partii Kobiet, która chciała przykuć uwagę wyborców.... plakatem na którym liderki były nagie! Najpierw wiele szumu o uprzedmiotowienie kobiet, po czym jak przychodzi co do czego to sieganie bo najprostsze środki dla szybkiego i taniego efektu.
                      opcit.pl/media/adminfiles_uploads/plakat_partii_kobiet_jpg_600x600_q85.jpg
                      • zawle Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 10:01
                        kutuzow napisał: > Na przykładach które Ci podałem można łatwo było zaprezentować że zawsze wprowa
                        > dzenie parytetów odbywa się kosztem innej grupy i korzystają na tym gorsi (jako
                        > ściowo) niż Ci których się wyrugowuje.

                        Może tak i jest, ale jest przede wszystkim tak ( w polityce i radach nadzorczych, których obsadzanie jest ściśle związane z tym pierwszym) że decydują umiejętności które nigdy nawet nie leżały obok tych o których piszesz. Mam trochę znajomych na wysokich partyjnych stanowiskach oraz jednego z mafii gospodarczej. Ich komentarze przy wódce są znamienne.

                        > Pomijam sugestię że kobiety głosują mądrze, a facecji głupio.

                        A czemu nie? Czy nie ty zaprzeczasz istnieniu szklanego sufitu a mówisz że kobiety są po prostu głupsze? Facet tylko faceta traktuje serio i jako swojego. Nie dziwne. Nie mam pretensji. Od tysiącleci kobiety pełniły tylko funkcje usługowe.

                        Sama jednak zauwa
                        > żyłaś że jeśli założymy że ludzie głosują zgodnie ze swymi przekonaniami (jakie
                        > by one nie były), to czemu mamy SZTUCZNIE to zmieniać wprowadzając parytety?

                        Żeby zmienić schematy. To że ktoś ma przekonania, nie znaczy że są one jego własnymi.

                        > Czy gdyby nagle przeszło prawo że 10% mandatów w sejmie powinny dostac osoby z
                        > mniejszości homo (geje i lesbijki), to też uważałabyś że to dobre jest bo pozwa
                        > li na integrację,

                        Się uczepiłeś słowa integracja. To o rozszerzenie sposobu myślenia chodzi, o łączność pomiędzy tym co męskie ( dobre) i tym co damskie ( dobre).
                        W populacji jest około 1.5-3 % gejów a ponad połowa kobiet.Twój sposób argumentowania? Wymyślić jak najbardziej absurdalny przykład, obalić go i uważać że obaliłeś całą tezę. Wycofuje się

                        > System jest OK, wchodzi ta osoba z listy która ma najwięcej głosów -nawet jeśli
                        > jest ostatnia na liście. W poprzednim wątku podawałem nawet takie przykłady.

                        www.se.pl/wydarzenia/kraj/wojna-w-po-o-miejsca-na-listach-wyborczych_169899.html
                        > Przypomnij sobie los Partii Kobiet, która chciała przykuć uwagę wyborców.... pl
                        > akatem na którym liderki były nagie! Najpierw wiele szumu o uprzedmiotowienie k
                        > obiet, po czym jak przychodzi co do czego to sieganie bo najprostsze środki dla
                        > szybkiego i taniego efektu.
                        > rel="nofollow">opcit.pl/media/adminfiles_uploads/plakat_partii_kobiet_jpg_600x600_q85.jpg

                        A to o parytetach nadal jest? Czy może potwierdzenie tezy że żyjemy w męskim społeczeństwie? Wiesz kiedy baby latają nago po ulicy? Gdy mają wyjebane. Na normy, na męskie ocenianie, na cały ten syf.
                        • kutuzow Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 12:12
                          zawle napisała:
                          > Może tak i jest, ale jest przede wszystkim tak ( w polityce i radach nadzorczyc
                          > h, których obsadzanie jest ściśle związane z tym pierwszym) że decydują umiejęt
                          > ności które nigdy nawet nie leżały obok tych o których piszesz.

                          To jakie wg Ciebie umiejętności decydują o tym żeby zostać np. dyrektorem PRYWATNEGO banku (pomijam tutaj firmy państwowe i urzędy gdzie stołki są z nadania politycznego).

                          > A czemu nie? Czy nie ty zaprzeczasz istnieniu szklanego sufitu a mówisz że kobi
                          > ety są po prostu głupsze?

                          Kobiety nie są głupsze, są tylko (statystycznie) mniej ZDETERMINOWANE. Badania pokazują że kobietom mniej zależy na wysokości pensji jeśli za tym idzie stres i wyścig szczurów. Bardziej cenią sobie dobrą atmosferę w pracy. Kolejnym czynnikiem jest niechęć do nadgodzin (bo to odbija się kosztem życia rodzinnego). Jeśli chcesz moge pogrzebać i poszukac tych badań.

                          Dodatkowo czynnikiem który wpływa na karierę jest presja na dzieci. Zobacz, że te które zdecydowały się poświęcić dla kariery osiągają takie same sukcesy jak mężczyźni. nadal twierdzę że to kobietom bardziej zależy na dzieciach i to one chętniej idą na urlopy zdrowotne w czasie ciąży i potem zostają jak najdłużej mogą w domach z dziećmi. Jak powtarzałem nie raz bardziej stara się ten, komu bardziej na czymś zależy (czy na dzieciach czy na karierze).

                          > Żeby zmienić schematy. To że ktoś ma przekonania, nie znaczy że są one jego wła
                          > snymi.

                          To nie jest zmiana schematów, to jest walka klas. Już kiedyś były np. punkty za odpowiednie pochodzenie klasowe dla kandydatów na studia. Parytety to powrót do tej samej ideologii (jest płeć uciskana i płeć uciskająca).

                          > Wiesz kiedy baby latają nago po ulicy? Gdy mają wyjebane. Na nor
                          > my, na męskie ocenianie, na cały ten syf.

                          latają nago gdy nie są w stanie w inny sposób ZAINTERESOWAĆ swoją sprawą opinii publicznej. Bo tak jest NAJŁATWIEJ. Problem tylko taki że wtedy ciężko żeby ta opinia publiczna traktowała SERIO takie osoby (vide FEMEN i ich akcje które dziwnym trafem są w "bezpiecznych" krajach a nie np. w takiej Rosji gdzie mogłyby iść do łagrów niczym Pussy Riot).

                          • zawle Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 12:51
                            kutuzow napisał: > To jakie wg Ciebie umiejętności decydują o tym żeby zostać np. dyrektorem PRYWA
                            > TNEGO banku (pomijam tutaj firmy państwowe i urzędy gdzie stołki są z nadania p
                            > olitycznego).

                            Znajdź najgłupszy przykład, obal go udawaj że obaliłeś całą tezę.

                            > Kobiety nie są głupsze, są tylko (statystycznie) mniej ZDETERMINOWANE. Badania
                            > pokazują że kobietom mniej zależy na wysokości pensji jeśli za tym idzie stres
                            > i wyścig szczurów. Bardziej cenią sobie dobrą atmosferę w pracy. Kolejnym czynn
                            > ikiem jest niechęć do nadgodzin (bo to odbija się kosztem życia rodzinnego). Je
                            > śli chcesz moge pogrzebać i poszukac tych badań.

                            Zgadza się. Czy zaprzeczysz że to niesie nową jakość?

                            > Dodatkowo czynnikiem który wpływa na karierę jest presja na dzieci. Zobacz, że
                            > te które zdecydowały się poświęcić dla kariery osiągają takie same sukcesy jak
                            > mężczyźni. nadal twierdzę że to kobietom bardziej zależy na dzieciach i to one
                            > chętniej idą na urlopy zdrowotne w czasie ciąży i potem zostają jak najdłużej m
                            > ogą w domach z dziećmi. Jak powtarzałem nie raz bardziej stara się ten, komu ba
                            > rdziej na czymś zależy (czy na dzieciach czy na karierze).

                            A co w tym złego? i czemu tak jest? Bo kobietę najczęściej ocenia się przez pryzmat tego z czego zrezygnuje dla swojego dziecka. A mężczyźni z założenia są gorszymi rodzicami. Czemu to służy? Kobieta zawłaszcza pole domowe i robi z siebie męczennicę, mężczyzna łatwo wycofuje się z obowiązków rodzicielstwa. Co też jest złe i krzywdzące.

                            > To nie jest zmiana schematów, to jest walka klas. Już kiedyś były np. punkty za
                            > odpowiednie pochodzenie klasowe dla kandydatów na studia. Parytety to powrót d
                            > o tej samej ideologii (jest płeć uciskana i płeć uciskająca).

                            Wtedy były klasy społeczne, więc była to walka klas. Ale i też zmiana schematów. Kiedyś byłabym praczką, dzięki komunie wykształciłam się i wyszłam ze swojej klasy.
                            teraz to walka o równouprawnienie płci. I zmianę sposobu myślenia i ich możliwościach i predyspozycjach.

                            > latają nago gdy nie są w stanie w inny sposób ZAINTERESOWAĆ swoją sprawą opinii
                            > publicznej. Bo tak jest NAJŁATWIEJ. Problem tylko taki że wtedy ciężko żeby ta
                            > opinia publiczna traktowała SERIO takie osoby (vide FEMEN i ich akcje które dz
                            > iwnym trafem są w "bezpiecznych" krajach a nie np. w takiej Rosji gdzie mogłyby
                            > iść do łagrów niczym Pussy Riot).

                            Wypisały się z męskich konwenansów, wzięły do ręki męskie karabiny. Następny marny przykład. O czym on świadczy? Że wy możecie iść ścieżką Najłatwiej a my mamy być słodkie i zawsze uczciwe? Bo co?

                            • kutuzow Re: parytety - pyt. do Zawle 04.04.14, 16:04
                              zawle napisała:
                              > Znajdź najgłupszy przykład, obal go udawaj że obaliłeś całą tezę.

                              Zawle, przecież Parytety mają dotyczyć dwóch kwestii: polityki i rad nadzorczych.
                              Rady nadzorcze są w "dużych" firmach - spółkach akcyjnych, więc bank jest tutaj jak najlepszym przykładem.
                              To nie przykład jest głupi, tylko pomysł z parytetami jest zwykłym skokiem na kasę (posady).

                              > A co w tym złego? i czemu tak jest?

                              nic w tym złego do póki kobiety nie wysnuwają teorii, że za wychowanie dzieci należy im się coś "dodatkowo". Jak np. pomysł z pensją "państwową" dla kur domowych.

                              Na zasadzie Pani A wybrała karierę (kosztem założenia rodziny) i zdobyła stanowisko kierownicze. Pani B wybrała rodzinę, przez kilka lat zajmowała się dziećmi. Pani B, czyje się pokrzywdzona że w tym czasie nie zrobiła kariery, więc chce dzięki parytetom chce przeskoczyć kilka poziomów i osiągnąć tą pozycję co Pani A. Uważasz że to sprawiedliwe wobec Pani A?


                              > Wypisały się z męskich konwenansów, wzięły do ręki męskie karabiny. Następny ma
                              > rny przykład. O czym on świadczy? Że wy możecie iść ścieżką Najłatwiej a my mam
                              > y być słodkie i zawsze uczciwe? Bo co?

                              Ale o czym Ty mówisz? Jakich "męskich konwenansów"?
                              Czym się różni "event" gdy gwiazdka która ma 3-cio planową rolę nie zakłada bielizny, licząc na skandal i rozgłos od tego gdzie Femen świeci biustem? Metoda jest dokładnie ta sama -próba zwrócenia uwagi NAJPROSTSZYM możliwym sposobem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka