21.04.14, 10:59
Były pytania, część prowokacyjnych, tym niemniej wklejam w dobrej wierze, wskazówki dla osób mających styczność z chorymi na depresję.
(Tekst o ile pamietam pochodzi z forum nerwica.com)
Poniższego nie traktuję jako zachęty do dyskusji, raczej jako podsumowanie z mojej strony.

==========================================

Czego się wystrzegać:
- mówienia: życie jest piękne - denerwuje i mija się z celem;
- unikaj stwierdzeń: wszystko zaczyna się w Twojej głowie;
- wykrzykiwań: weź się w garść - depresja to choroba, a nie oznaka słabości;
- nie zachowuj się jakbyś zjadł/a wszystkie rozumy: nie pouczaj na każdym kroku;
- nie staraj się poprawić choremu humoru za wszelką cenę, przez takie zachowanie poczuje się jeszcze gorzej;
- nie oskarżaj o chęć zwrócenia na siebie uwagi;
- nie wymuszaj na siłę rzeczy, na które nie ma ochoty;
- nie tłumacz jego zachowania każdemu, kto tylko chce Cię wysłuchać - to prowadzi do przejmowania odpowiedzialności;
- chory ma w dużej mierze zniekształcony obraz samego siebie,nie potrafi w sposób obiektywny ocenić sytuacji i siebie - pamiętaj o tym,kiedy usłyszysz"jestem dnem,nic mi nie pomoże,na pewno się ode mnie odwrócisz" - nie trać wtedy nerwów;

Co możesz zrobić:
- inicjuj rozmowy na temat depresji, ale z wyczuciem i delikatnością; jeśli wyczujesz, że dana osoba nie chce rozmawiać na ten temat - nie zmuszaj Jej do tego i spróbuj ponownie za jakiś czas;
- jak najwięcej słuchaj, powstrzymując się od komentarzy i krytykowania;
- nakłaniaj do skorzystania z fachowej pomocy (możesz sobie odpuścić pokazywanie uroków życia, ale walcz o wizytę u lekarza, to może uratować chorej osobie życie)
- znajdź jakąś formę aktywności fizycznej, którą moglibyście wykonywać razem;
- dowiedz się o depresji jak najwięcej,bo może się okazać,że to co wiesz,jest niepełną informacją,
- podejmijcie działania, choroba sama nie minie;

Pamiętaj o sobie:
-pierwsza zasada:jeżeli nie będziesz dbać o siebie i swoje zdrowie,to nikomu nie pomożesz a sam możesz się rozchorować,
- nie bierz do siebie gniewu i krytyki chorej osoby, to depresja pokazuje swoje rogi,
- szanuj własne potrzeby i zauważaj ograniczenia, aby depresja nie zapanowała również nad Tobą,
- znajdź sposób, który pomoże Ci walczyć ze stresem,
-wychodź z domu,spotykaj się z ludźmi,pozwalaj sobie na chwile relaksu,
- pozwól sobie na chwile przyjemności.
Edytor zaawansowany
  • satrustequi 21.04.14, 17:49
    Nic o seksie, więc postaram się coś dodać.

    Uprawiaj seks z osobą w depresji, ona potrzebuje dotyku, chwili zapomnienia, a ew. brak zainteresowania będzie sobie w depresji tłumaczyć jako jeszcze jeden dowód bylejakości swojej i życia. Ale nie wykorzystuj jej niskiej samooceny w depresji do praktyk seksualnych, na które nie zgodziłaby się nie będąc w depresji...
  • that.bitch.is.sick 21.04.14, 23:59
    Nie przeczę że też bym chciała dostać takiego "gotowca" dotyczącego mojego problemu. Kuszące są te sprawy..
    --
    Freedom's just another word for nothing left to lose
    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
  • wont 22.04.14, 22:02
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Nie przeczę że też bym chciała dostać takiego "gotowca" dotyczącego mojego prob
    > lemu. Kuszące są te sprawy..
    ---------------
    Proszę bardzo, z wpisu inauguracyjnego wątek. Gotowiec będzie bardzo krótki, ale wystarczający:

    "Czego się wystrzegać:
    (...)
    - nie zachowuj się jakbyś zjadł/a wszystkie rozumy: nie pouczaj na każdym kroku;
    (...)"

    I będziesz spoko babką. Do gadania, spania i kochania.
  • potwor_z_piccadilly 22.04.14, 22:33
    wont napisał:

    > "Czego się wystrzegać:
    > - nie zachowuj się jakbyś zjadł/a wszystkie rozumy: nie pouczaj na każdym kroku
    > I będziesz spoko babką. Do gadania, spania i kochania.

    Myślę, że jej ostra poza nie jest pozą rzeczywistą.
    Ta kobitka gra facetami, prowokuje ich by ją utwierdzili w przekonaniu, że są prawdziwymi facetami.
    Ot, taka pani zającowa.
    Pisałem już o pani zającowej, ale powtórzę.
    Wiosną na łąkach można zaobserwować bójki szaraków. Jeśli ktoś pomyśli, że to walki godowe samców, to się pomyli. To samica tłucze samca. Sprawdza go. Jeśli wytrzyma, a jeszcze lepiej, gdy to on jej wpierdzieli, to bzykanko ma jak w banku.
    Ci co nie wytrzymają, kopa w d... i do chrupania marchewki.
    www.youtube.com/watch?v=4OigCl8aEso




  • satrustequi 22.04.14, 22:50
    > Ot, taka pani zającowa.
    > Pisałem już o pani zającowej, ale powtórzę.
    > Wiosną na łąkach można zaobserwować bójki szaraków. Jeśli ktoś pomyśli, że to w
    > alki godowe samców, to się pomyli. To samica tłucze samca. Sprawdza go. Jeśli w
    > ytrzyma, a jeszcze lepiej, gdy to on jej wpierdzieli, to bzykanko ma jak w bank
    > u.

    Ha ha ha. Strasznie fajnie to napisałeś! Bardzo fajna metafora i wnikliwa jeśli chodzi o bojowe babeczki w ogóle.

    A ja jak mi baba dwa, trzy razy z rzędu manto spuści to mam jej dość hi hi. Może być nawet miła potem (ale to już nie zającowa chyba), a ja nie zechcę...
  • sabat.77 22.04.14, 22:34
    wont napisał:

    > I będziesz spoko babką. Do gadania, spania i kochania.

    W takim razie jak wytłumaczysz to, że tylu facetów się do niej garnie teraz, a nie jak będzie miłą, ugodową spoko babką? A może miłe, ugodowe spoko babki czochrają jeżyka samotnie pochlipując, czemu Henio znowu nie chce się z nią bzykać? Stawiam tezę, nie przesądzam.

    W każdym razie na moje chamskie oko rada w stylu "be nice" nie działa zarówno w wypadku facetów jak i babek. Osoby miłe i przyjacielskie mają niewielki potencjał erotyczny :) Do tego potrzebne jest wywoływanie napięcia, Tesla Tower, a nie garniec ciepłych klusek.
  • wont 22.04.14, 22:49
    sabat.77 napisał:

    > W takim razie jak wytłumaczysz to, że tylu facetów się do niej garnie teraz, a
    > nie jak będzie miłą, ugodową spoko babką?
    ------------------
    Kurde sabat, ja tu chcę się pogodzić... Ale skoro pytasz, to powiedz mi specjalisto dlaczego lemingi, takie małe śmieszne gryzonie, popełniają masowe samobójstwo, instynktownie dążąc do samozagłady?
  • sabat.77 22.04.14, 23:09
    wont napisał:

    > Kurde sabat, ja tu chcę się pogodzić... Ale skoro pytasz, to powiedz mi specjal
    > isto dlaczego lemingi, takie małe śmieszne gryzonie, popełniają masowe samobójs
    > two, instynktownie dążąc do samozagłady?

    Lemingi nie popełniają samobójstw. One podejmują desperacką próbę zdobycia nowego siedliska w sytuacji gdy następuje gwałtowna zmiana warunków w dotychczasowym otoczeniu lub jest ich za dużo na danym terytorium, żeby się wyżywić. Niektórym migrującym grupom się nie udaje. To raczej desperacka walka o przetrwanie niż samobójstwo.
    Ale jako metafora to bardzo fajnie się sprawdza. Świetnie pokazuje mechanizm samca w desperacji, gdy doświadcza długoterminowego seksualnego postu w małżeństwie i wysiada mu kora mózgowa po tym jak zdaje sobie sprawę w jakiej klatce się znalazł.
    Tacy mężczyźni są generalnie... jak by to elegancko ująć... łatwo sterowalni ;)
  • lybbla 22.04.14, 23:16
    sabat.77 napisał:
    > A może miłe, ugodowe spoko babki czochrają jeżyka samotnie pochlipując,
    > czemu Henio znowu nie chce się z nią bzykać?
    > Stawiam tezę, nie przesądzam.
    > W każdym razie na moje chamskie oko rada w stylu "be nice" nie działa
    > zarówno w wypadku facetów jak i babek. Osoby miłe i przyjacielskie mają
    > niewielki potencjał erotyczny :) Do tego potrzebne jest wywoływanie napięcia,
    > Tesla Tower, a nie garniec ciepłych klusek.

    Polecę Orzechem: A słyszałeś, że cicha woda brzegi rwie?
    Skoro mowa o zającach to może jeszcze o cichych szarych myszkach.
    Napracujesz się zanim ugasisz.

    Sabat odwrotnie niż Ci się wydaje. Z tymi cichymi to za włosy i do jaskini (z Kabaretu: rzuć się na nią).
    Do masywnych z różą w zębach i cedząc światową poezję.
  • zawle 23.04.14, 09:08
    sabat.77 napisał: > W takim razie jak wytłumaczysz to, że tylu facetów się do niej garnie teraz, a
    > nie jak będzie miłą, ugodową spoko babką?
    > Stawiam tezę, nie przesądzam.

    Czekamy bitch. Stań się miłą, ugodową babką i zobaczymy jak będzie z tym garnięciem się. Pomóż sabatowi w weryfikacji tezy.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • that.bitch.is.sick 23.04.14, 11:43
    zawle napisała:


    > Czekamy bitch. Stań się miłą, ugodową babką i zobaczymy jak będzie z tym garni
    > ęciem się. Pomóż sabatowi w weryfikacji tezy.

    Ale czemu ja? :) Taką pokutę mi zadajesz na zgodę? A poza tym mało tu przyjaznych i ugodowych nicków kobiecych, niech je sabat zapyta jak tam z mężczyznami.

    Sęk w tym że ani moje alter ego "bitch" ani ja, nie jesteśmy chyba tak uczynne, ani sabat nas aż tak nie wzrusza (obu). Nie mówię że moja pacynka "bitch" nie umiałaby sprostać roli a la słodki cukiereczek, ale szkoda mi zmarnować nicka służącego mi tak wiernie tyle lat w chorobie i zdrowiu, aby sobie popsioczyć, pofilrtować i się powymądrzać. Toż ja celowo nie zawieram przyjaźni, żeby nie będąc skrępowana lojalnością wobec innych móc sobie pisać co chcę.
    Trzeba by założyć nicka coś jak "candygirl" i zniszczyć sabata możliwościami rażenia słodkiej dziewczyny. Teraz już spaliłam ale jak ktoś chętny na taką zabawę, służę pomysłami.

    --
    Freedom's just another word for nothing left to lose
    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
  • sabat.77 23.04.14, 22:39
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Trzeba by założyć nicka coś jak "candygirl" i zniszczyć sabata możliwościami ra
    > żenia słodkiej dziewczyny. Teraz już spaliłam ale jak ktoś chętny na taką zabaw
    > ę, służę pomysłami.

    A po co od razu niszczyć? Jaki to ma sens?
  • bigbadpig 24.04.14, 01:38
    Odsłaniasz się, więc czemu nie niszczyć? Niektórzy tylko tak mają okazję sprawdzić smak zwycięstwa. Coś jak wtłuc pijaczkowi i udawać przed samym sobą, że to była próba charakteru i siły. Jesteś forumowym hipisem, kalecy przy Tobie czują się spartanami :P
    --
    Every woman has an itch, and every nice girl secretly wants to switch.
  • that.bitch.is.sick 24.04.14, 03:53
    bigbadpig napisał:

    > Odsłaniasz się, więc czemu nie niszczyć? Niektórzy tylko tak mają okazję sprawd
    > zić smak zwycięstwa. Coś jak wtłuc pijaczkowi i udawać przed samym sobą, że to
    > była próba charakteru i siły. Jesteś forumowym hipisem, kalecy przy Tobie czują
    > się spartanami :P

    Zniszczyć siłą rażenia słodkiej dziewczyny. Olśnić, zachwycić, osłodzić, połechtać. Zniszczyć słodyczą - tak jakby pobić kwiatkiem. Taki był sens mojej wypowiedzi wynikający z kontekstu.
    Jeśli tobie słodka dziewczyna kojarzy się z czymś złowrogim- to gratuluję paranoi.
    Jednak pod moje posty się ze swoją paranoją níe podpinaj, bo one są żartobliwe i wymagają poczucia humoru.
    Idź się pośmiać z sabata ze swoją przyjaciółeczką udającą babochłopa. Tam gdzie sugeruje że on jest gejem. To subtelność adekwatna do twojego wyczucia.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150558744,150635464,Re_Sabat_jest_bi_.html?wv.x=2



    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • hello-kitty2 24.04.14, 09:03
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Jednak pod moje posty się ze swoją paranoją níe podpinaj, bo one są żartobliwe
    > i wymagają poczucia humoru.
    > Idź się pośmiać z sabata ze swoją przyjaciółeczką udającą babochłopa. Tam gdzie
    > sugeruje że on jest gejem. To subtelność adekwatna do twojego wyczucia.
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,150558744,150635464,Re_Sabat_jest_bi_.html?wv.x=2

    Oj Bitchunia, Sabat wyprobowuje na nas swoje nowe strategie, podobnie jak Ty. Niestety my tu za stare wygi jestesmy, zeby je ot tak lykac. Poczekaj jak sie ktos nowy pojawi wtedy sobie pouzywasz na zdrowie ;-)
  • that.bitch.is.sick 24.04.14, 11:05
    hello-kitty2 napisała:

    >
    > Oj Bitchunia, Sabat wyprobowuje na nas swoje nowe strategie, podobnie jak Ty. N
    > iestety my tu za stare wygi jestesmy, zeby je ot tak lykac. Poczekaj jak sie kt
    > os nowy pojawi wtedy sobie pouzywasz na zdrowie ;-)

    Kochana, ty z taką łatwością i tak histerycznie wszystko na swój temat kupujesz, że niestety nie sposób uniknąć sprowokowania ciebie. Nawet jak się ciebie nie wspomina i się nie chce żebyś wychodziła z dziury, ty już jesteś na posterunku i doszukujesz się aluzji pod twoim adresem. Ale mi nie zależy byś miała kolejny atak, tym bardziej że się trochę pozbierałaś do kupy.:)
    I już się tak nie kryguj, że twoja ulubiona zabawa w napieprzanie sabata po głowie to efekt jego zachowania. Dobrze wiemy, że gdy kompleksy się nasilają a na forum nie ma aktualnie męskiego nicka którym można się zająć, to odreagowujesz na sabacie swoje wszystkie swoje fumy i chimery.:)


    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • hello-kitty2 24.04.14, 15:41
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Kochana, ty z taką łatwością i tak histerycznie wszystko na swój temat kupujesz
    > , że niestety nie sposób uniknąć sprowokowania ciebie. Nawet jak się ciebie nie
    > wspomina i się nie chce żebyś wychodziła z dziury, ty już jesteś na posterunku
    > i doszukujesz się aluzji pod twoim adresem. Ale mi nie zależy byś miała kolejn
    > y atak, tym bardziej że się trochę pozbierałaś do kupy.:)
    > I już się tak nie kryguj, że twoja ulubiona zabawa w napieprzanie sabata po gło
    > wie to efekt jego zachowania. Dobrze wiemy, że gdy kompleksy się nasilają a na
    > forum nie ma aktualnie męskiego nicka którym można się zająć, to odreagowujesz
    > na sabacie swoje wszystkie swoje fumy i chimery.:)

    Nie nazwalabym tego kompleksami (bo czy kompleks moze sie nasilic?) ale jak to czytam to przypomina mi sie wers ze starego hiciora George Michaela: ''I do believe that we are practicing the same religion." ;-)


  • that.bitch.is.sick 26.04.14, 01:05
    hello-kitty2 napisała:

    >
    > Nie nazwalabym tego kompleksami (bo czy kompleks moze sie nasilic?) ale jak to
    > czytam to przypomina mi sie wers ze starego hiciora George Michaela: ''I do bel
    > ieve that we are practicing the same religion." ;-)

    No dobra niech będzie, że kilka lekcji polskiego się da. ;)Definicja ze słownika terminów literackich:

    "Kompleks - termin wprowadzony przez Freuda (...) Sprzeczne skłonności istniejące w psychice uniemożliwiają harmonijny rozwój osobowości oraz utrudniają kontakty z ludźmi i światem. KOMPLEKSY NASILAJĄ SIĘ, jeżeli podświadome skłonności człowieka stoją w sprzeczności z obowiązującą moralnością i społecznymi stereotypami. Przykładem kompleksu może być kompleks niższości, czyli poczucie, że jest się gorszym od innych."

    www.bryk.pl/s%C5%82owniki/s%C5%82ownik_termin%C3%B3w_literackich/69401-kompleks.html
    Zakładam że samopoczucia twojego nie poprawia gdy próbujesz dziobać sabata metodami które zadziałać nie mają szansy. No bo jakbyś mogła, skoro ledwo łapiesz co ona gada?:) I tak masz łatwiej, odkąd stare wygi z tego forum zniknęły.
    Ja to za nic nie odpuściłabym sobie obcowania z okazami tak rozkosznymi. I naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa:).

    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • hello-kitty2 26.04.14, 05:57
    that.bitch.is.sick napisała:

    > "Kompleks - termin wprowadzony przez Freuda (...) Sprzeczne skłonności istnieją
    > ce w psychice uniemożliwiają harmonijny rozwój osobowości oraz utrudniają konta
    > kty z ludźmi i światem. KOMPLEKSY NASILAJĄ SIĘ, jeżeli podświadome skłonności c
    > złowieka stoją w sprzeczności z obowiązującą moralnością i społecznymi stereoty
    > pami. Przykładem kompleksu może być kompleks niższości, czyli poczucie, że jest
    > się gorszym od innych."
    >
    > www.bryk.pl/s%C5%82owniki/s%C5%82ownik_termin%C3%B3w_literackich/69401-kompleks.html

    Nie sa mi znane zadne moje kompleksy wiec daruj sobie research. A z Freuda to mnie Popper wyprostowal.

    > Zakładam że samopoczucia twojego nie poprawia gdy próbujesz dziobać sabata meto
    > dami które zadziałać nie mają szansy. No bo jakbyś mogła, skoro ledwo łapiesz c
    > o ona gada?:)

    Zeby lapac co ktos gada to w ogole trzeba najpierw miec motywacje do sluchania/czytania. A mnie Sabat w ogole nie interesuje, a od bicia to ma Ciebie. Przeciez ja nawet nie udaje, ze go lubie.
  • that.bitch.is.sick 26.04.14, 18:52
    hello-kitty2 napisała:


    >
    > Nie sa mi znane zadne moje kompleksy wiec daruj sobie research. A z Freuda to m
    > nie Popper wyprostowal.

    To definicja pojęcia, a nie opis twojego przypadku więc tylko rozwianie wątpliwości językowych..nie musisz wysztkich przykładów brać do siebie.. mnie się z powodu kompleksów też nie musisz wykazywać nazwiskami filozofów tym bardziej że tego typu dygresje kiepścisz na całej linii, ja cię znakomicie rozumiem i stopni nie stawiam. Wyjaśniam ci jedynie że kompleksy się mogą nasilić a i owszem.
    >

    > Zeby lapac co ktos gada to w ogole trzeba najpierw miec motywacje do sluchania/
    > czytania. A mnie Sabat w ogole nie interesuje, a od bicia to ma Ciebie. Przeci
    > ez ja nawet nie udaje, ze go lubie.

    Patrz, a ja myślałam żę interesuje cię to, czemu poświęcasz większość swojego życia czyli aktywność na forum i wyśmiewanie sabata oraz jego relacji z żoną (na zmianę z czepianiem się innych męskich nicków i wyczekiwaniem na nie), mało tego - ja myślałam że to takie końskie zaloty w sumie sympatyczne, tylko wyrażasz je na sposób koński - z niespełnienia. Z racji tego, sądziłam że doskonale spełniasz warunki definicji kompleksu niższości, które tu BBP wyłuszczył tylko wszystko zamotał w sposób charakterystyczny dla niego (dobrze że w krótszej niż zazwyczaj postaci:)). A tu proszę. Siedzisz na forum, gadasz o sabacie z sabatem, ale cię to nie interesuje...to ja nie wiem co to jest. Może coś pod kopułką?


    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • hello-kitty2 27.04.14, 02:02
    that.bitch.is.sick napisała:

    > Patrz, a ja myślałam żę interesuje cię to, czemu poświęcasz większość swojego ż
    > ycia czyli aktywność na forum i wyśmiewanie sabata oraz jego relacji z żoną (na
    > zmianę z czepianiem się innych męskich nicków i wyczekiwaniem na nie), mało te
    > go - ja myślałam że to takie końskie zaloty w sumie sympatyczne, tylko wyrażasz
    > je na sposób koński - z niespełnienia. Z racji tego, sądziłam że doskonale spe
    > łniasz warunki definicji kompleksu niższości, które tu BBP wyłuszczył tylko wsz
    > ystko zamotał w sposób charakterystyczny dla niego (dobrze że w krótszej niż za
    > zwyczaj postaci:)). A tu proszę. Siedzisz na forum, gadasz o sabacie z sabatem,
    > ale cię to nie interesuje...to ja nie wiem co to jest. Może coś pod kopułką?

    Twoja dzialalnosc polega na wmawianiu mi kompleksow. O ile jestem w stanie uwierzyc/przyjac zalozenie, ze jestem glupsza od Ciebie czy innych uzytkownikow lub zwyczajnie jestem glupia, o tyle powiem uczciwie, ze nie mam z tego powodu zadnego kompleksu. Moze to tak juz jest, ze jak dostajesz przy urodzeniu mniej talentu w jakiejs dziedzinie, to i dostajesz w pakiecie niewrazliwosc na jego brak. Zwyczajnie nie zauwazam u siebie zadnych brakow. Malo tego Sabat i Ty jestescie potwierdzeniem, ze to czego byc moze ja nie mam, to tylko jakies przeklenstwo w zyciu jest. Popatrz na Sabata: wygadany, slowniki wyrazow takich, siakich i owakich na pamiec wyuczone, komplementowany za inteligencje taka siaka i owaka, a kurwa nawet roboty nie moze znalezc. No to jak? Zaslepienie jakies panuje? Takiego inteligentnego nigdzie nie chca? Jak to wytlumaczysz? Babki nie moze znalezc i puknac? Jak to wytlumaczyc? Twoja historia tez nie jakas czarodziejska bez wchodzenia w szczegoly ;) Mloda, atrakcyjna, inteligentna, z poczuciem humoru, a wiecznie sama. Jak to wytlumaczyc? A ja na dobra sprawe zyje jak paczek w masle, powodzenie mam, studiuje sobie do 40stki, a Wy zapierdalacie, zwiedzilam kawal swiata, mam super dzieciaka. No sama porownaj: skad niby ten kompleks mialby sie wziazc? Co niby Ty czy Sabat czy kto tam jeszcze macie, czego ja nie mam lub miec nie moge, a co by mi bylo potrzebne? Bitch ja mam wszystko.

    Siedzenie na forum. Nie wiem oblicz sama: ile dzisiaj napisalam i ile mi to zajelo? 5 min? Wiec jak zestawisz to z 'wiekszoscia mojego zycia', hehe wiem, wiem z rozmachu Ci sie napisalo.

    Nie sadze, ze potrzebujesz tlumaczenia co to znaczy, ze jakis facet, w tym przypadku Sabat mnie nie interesuje. Z facetami, ktorzy mnie interesuja to ja sie spotykam, a nie dyrdymaly na forum wypisuje.

  • sabat.77 27.04.14, 06:52
    hello-kitty2 napisała:

    [...]

    Sabat odpowiedział:

    Hello Kitty, you're so pretty !
    www.youtube.com/watch?v=LiaYDPRedWQ
    :)))))

    Ty to masz zajebiście. Ale się nie podzielisz, wszystko dla siebie zachowasz... Szkoda. Teraz takiej Bitch, o takim to Sabacie nawet nie wspominając, pozostanie jedynie oblizywać się przez szybkę, obserwując jak siedzisz w swoim waniliowo-cukierkowym świecie szczęśliwości.
  • druginudziarz 27.04.14, 08:54
    sabat.77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > [...]
    >
    > Sabat odpowiedział:
    >
    > Hello Kitty, you're so pretty !
    > www.youtube.com/watch?v=LiaYDPRedWQ
    > :)))))
    >
    > Ty to masz zajebiście. Ale się nie podzielisz, wszystko dla siebie zachowasz...

    To jest właśnie istota zajebistości, błyszczeć, ale nie ogrzać.
  • hello-kitty2 27.04.14, 10:45
    druginudziarz napisał:

    > Sabat odpowiedział:
    >
    > Hello Kitty, you're so pretty !
    > www.youtube.com/watch?v=LiaYDPRedWQ
    > :)))))
    >
    > Ty to masz zajebiście. Ale się nie podzielisz, wszystko dla siebie zachowasz...
    > Szkoda. Teraz takiej Bitch, o takim to Sabacie nawet nie wspominając, pozostan
    > ie jedynie oblizywać się przez szybkę, obserwując jak siedzisz w swoim waniliow
    > o-cukierkowym świecie szczęśliwości.

    > To jest właśnie istota zajebistości, błyszczeć, ale nie ogrzać.

    Wiem, ze trudno w to uwierzyc ale ja nie mam kompleksow. Widze tez na Waszych przykladach, ze wybitna inteligencja szczescia nie daje wrecz przeciwnie staje sie klatwa izolujac od swiata. Kazdy szczegolny dar przychodzi z wariactwem.
    Przeczytalam kiedys biografie Brigitte Bardot. Pamietam, ze zakoczylo mnie, bo powiedziala to o sobie w czasie przeszlym: ''Jestem szczesliwa, ze moglam byc Brigitte Bardot i ze zylam tak, jak chcialam." I to jest to szczescie: zyc tak, jak chcesz. Silly czy nie, zyje jak chce i jestem szczesliwa. Chociaz to ciezko tak po prostu powiedziec, przyznac sie. Ale rozumiem Was, tez przychodze na forum sobie pomarudzic. Nudziarz, ogrzewam tylko bliskich sobie, innym nie pozostawiam zludzen i nadziei. Dla mnie to jest uczciwosc. Nie bede kogos ratowac zeby sie potem na niego wypiac.

    Nie musicie sie oblizywac wystarczy mi back off! ;)
  • druginudziarz 27.04.14, 11:21
    hello-kitty2 napisała:

    > Nudziarz, ogrzewam tylko bliskich sobie, innym nie pozost
    > awiam zludzen i nadziei. Dla mnie to jest uczciwosc. Nie bede kogos ratowac zeb
    > y sie potem na niego wypiac.

    Chodzi Ci o to, że "ogrzewanie najbliższych" tyle kosztuje Cię emocjonalnie, że nie-najbliższym musisz w odwecie przypierdolić? i jeszcze nazywać to "uczciwością"?
  • hello-kitty2 27.04.14, 13:25
    druginudziarz napisał:

    > Chodzi Ci o to, że "ogrzewanie najbliższych" tyle kosztuje Cię emocjonalnie, że
    > nie-najbliższym musisz w odwecie przypierdolić? i jeszcze nazywać to "uczciwoś
    > cią"?

    Nie przsadzaj, troche dystansu i humoru i bedzie dobrze. Rozjezdzamy sie troche w zamilowaniach, ot co.
  • druginudziarz 27.04.14, 14:20
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Chodzi Ci o to, że "ogrzewanie najbliższych" tyle kosztuje Cię emocjonaln
    > ie, że
    > > nie-najbliższym musisz w odwecie przypierdolić? i jeszcze nazywać to "uc
    > zciwoś
    > > cią"?
    >
    > Nie przsadzaj, troche dystansu i humoru i bedzie dobrze. Rozjezdzamy sie troche
    > w zamilowaniach, ot co.

    No ale przecież nie siebie miałem na myśli tylko tych nieszczęśników którym od czasu do czasu bieżesz sobie na celownik. Lubisz polowania i ja rozumiem z bronią pieszo w busz, lwy, skorpiony, wszystko się zdarzyć może.
    A strzelań z ambony, takich bezpiecznych i na pewniaka to nie pochwalam.
  • that.bitch.is.sick 28.04.14, 09:52
    druginudziarz napisał:


    >
    > No ale przecież nie siebie miałem na myśli tylko tych nieszczęśników którym od
    > czasu do czasu bieżesz sobie na celownik. Lubisz polowania i ja rozumiem z bron
    > ią pieszo w busz, lwy, skorpiony, wszystko się zdarzyć może.
    > A strzelań z ambony, takich bezpiecznych i na pewniaka to nie pochwalam.

    Większości ludzi ona nie jest w stanie ugryźć, za głupia jest na to by kogoś rozpracować, tylko rannych krwawiących łosi i kogoś kto prychodząc na forum po poradę w oczywisty sposób się odsłonił. Miejmy nadzieję że teraz już na jakiś pozbiera się do kupy i będzie udawać przez jakiś czas, że nie jest sfrustrowaną, szukającą potwierdzenia na forum attention whore uzależnioną od tego by jeśli nie zainteresować kogoś innego to chociaż dokuczyć sabatowi.:)
    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • that.bitch.is.sick 28.04.14, 13:13
    no dobrze, może byłam złośliwa ale zbyt dobrze znam schemat funkcjonowania tych forumowych dwóch gagatków (sabat i kitty), z tą różnicą że sabat więcej budzi mojej sympatii, ich początki funkcjonowania na forum obserwowałam, obowiązuje tu schemat który drażni mnie i nudzi, staram się trzymać od niego z dala i tym bardziej nie lubię gdy się mnie w to wciąga.
    Teraz jestem zmuszona odpuścić sobie forum na jakiś czas ale jestem pewna że ta dyskusja o sabacie i waleniu go po głowie będzie odżywać na nowo, przez osoby które chcą się lepiej poczuć cudzym kosztem, nawet jeśli twierdzą że się czują świetnie. Kitty nie jest tu jakaś wyjątkowa, ale w odniesieniu do sabata przewidywalna dla kogoś kto jest na forum od dawna jak ja.
    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • sabat.77 28.04.14, 21:36
    Czy ja wiem? Mysle, ze z Kitty laczy nas osoba starego, co chcial byc trzymajacym sie ziemi realista, ale takie osoby przez otoczenie sa odbierane jako marudy i malkontenci. Ludzie tak w gruncie rzeczy nie lubia sluchac prawdy o sobie. Mysle, ze Kitty nie znajduje przyjemnosci w waleniu mnie po lbie, tylko gada co akurat mysli. Czasem sie myli, czasem trafia w sedno. Mi ona nie przeszkadza, chociaz trzeba przyznac, ze dyplomata z niej jak z koziej dupy trabka :)
    Ale ja sie tu w dyplomacje bawic nie przyszedlem.
  • zawle 29.04.14, 10:06
    sabat.77 27.04.14, 22:25 Odpowiedz
    Mam tak samo. Kumpel ze studiow poradzil mi, ze mozna to prosto rozwiazac. Idziesz na calosc niezaleznie od tego co ci sie zdaje. Najczesciej dostajesz w ryja, ale jest szansa, ze sobie poruchasz.
    Jakos nie mialem okazji sprawdzic, ale rada wydaje sie na oko calkiem sensowna.
    Re: depresja
    wont 27.04.14, 22:06 Odpowiedz
    sabat.77 napisał:

    > Swoja droga - zastanawiales sie kiedys Wont nad takim eksperymentem socjologicz
    > nym, zeby zalozyc na portalach randkowych rownolegle tozsamosci i raz chodzic n
    > a randki jako bogaty biznesmen, finansista - cos w ten desen, a drugi raz jako
    > pracownik budowlany albo magazynier? :)
    > Porownanie reakcji byloby ciekawe :)
    ---------------
    Najlepiej to chyba nauczyć się odpowiednio kalibrować. Dla Zuzi, domatorki piekącej ciasta - bogaty biznesmen. Dla Kamili, niedoruchanej dyrektor HR - sprawny fizycznie, przypakowany pracownik budowlany, który łapie za cyca na pierwszej randce :)

    Ja niestety zwykłem za cyca łapać Zuzie a Kamilom w świetle księżyca, na ławce w parku, czytać wiersze poetów młodopolskich :(

    Takie męskie rozmowy lubię:)))))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 29.04.14, 15:20
    zawle napisała:
    >
    > Takie męskie rozmowy lubię:)))))
    ----------------
    Prawda, jakie to jest wspaniałe? Takie archetypiczne - mężczyźni wymieniają się doświadczeniami, radzą się siebie, pomagają sobie. Wszystko podlane gęstym sosem wzajemnego szacunku i życzliwości.

    A kobiety? Kobiety wymieniają się złośliwościami :)))

    Ha ha! Mam Cię! :))
  • satrustequi 29.04.14, 15:46
    Ja uważam że Kitty, na ile ją poznałem, jest wielkim casusem Osoby która stawia na prawdę. Prawda was wyzwoli, prawda... Problem polega na tym, że nie poznamy prawdy, my omylni ludzie. Dlatego dobrze zrobimy wszyscy stawiając bardziej na... miłość niż na prawdę w życiu. Miłość w przeciwieństwie do prawdy jest osiągalna...
  • satrustequi 29.04.14, 16:55
    satrustequi napisał:

    > Ja uważam że Kitty, na ile ją poznałem, jest wielkim casusem Osoby która stawia
    > na prawdę. Prawda was wyzwoli, prawda... Problem polega na tym, że nie poznamy
    > prawdy, my omylni ludzie. Dlatego dobrze zrobimy wszyscy stawiając bardziej na
    > ... miłość niż na prawdę w życiu. Miłość w przeciwieństwie do prawdy jest osiąg
    > alna...

    My omylni ludzie, a jeszcze częściej nie omylni, tylko zakłamani, niechlujni, głupi, nieskromni. Otóż Kitty imo potrafiła przekroczyć dzięki swej autentycznej inteligencji i niezwykłej woli większość barier dzielących innych ludzi od prawdy... I po tym osiągnięciu czas się zatrzymać... zrobić 360* view... A Bitch to jest właśnie dość podobna do Kitty, wiadomo że najgorętsze rzezie są między odnogami tego samego nurtu
  • sabat.77 29.04.14, 17:13
    Skoro nigdy nie poznamy prawdy o drugim czlowieku, nigdy nie bedziemy w stanie go kochac. Bedziemy kochac tylko iluzoryczny wizerunek drugiej osoby, ktory sami upleciemy na obraz i podobienstwo swoich lekow, pragnien i przypuszczen.
    Stad biora sie wielkie rozczarowania, gdy dysonansu poznawczego nie da sie juz zneutralizowac i paskudna rzeczywistosc staje sie oczywistoscia, nieuchronnie wyzierajaca spoza figowego liscia naszego bezustannego poblazania ukochanemu.
  • satrustequi 29.04.14, 17:45
    sabat.77 napisał:

    > Skoro nigdy nie poznamy prawdy o drugim czlowieku, nigdy nie bedziemy w stanie
    > go kochac. Bedziemy kochac tylko iluzoryczny wizerunek drugiej osoby, ktory sam
    > i upleciemy na obraz i podobienstwo swoich lekow, pragnien i przypuszczen.
    > Stad biora sie wielkie rozczarowania, gdy dysonansu poznawczego nie da sie juz
    > zneutralizowac i paskudna rzeczywistosc staje sie oczywistoscia, nieuchronnie w
    > yzierajaca spoza figowego liscia naszego bezustannego poblazania ukochanemu.

    Ja to już od kilkunastu lat nie odczuwam potrzeby umysłowego przekonywania kogo w długiej dyskusji. Lubię ciszę umysłową... Oczywiście dyskursywny umysł jest wielkim darem ludzkości, są też inne dary, w niektórych umysłach pojawiają się w liczbie mnogiej, czasem synchronistycznie czasem sekwencyjnie, i właśnie o to chodzi żebyście cieszyli się tą różnorodnością ludzkich przeżyć, bez której bylibyśmy dla siebie po prostu...nudni (jak niektórzy pojebani nudziarze na tym forum, których głównym celem wydaje się doprowadzenie innych do myślenia jak oni nudziarze totalitaryści chooooje!)
  • satrustequi 30.04.14, 00:37
    ojczulek Yoric a rebours też z Torunia
  • hello-kitty2 30.04.14, 09:01
    sabat.77 napisał:

    > Czy ja wiem? Mysle, ze z Kitty laczy nas osoba starego, co chcial byc trzymajac
    > ym sie ziemi realista, ale takie osoby przez otoczenie sa odbierane jako marudy
    > i malkontenci. Ludzie tak w gruncie rzeczy nie lubia sluchac prawdy o sobie. M
    > ysle, ze Kitty nie znajduje przyjemnosci w waleniu mnie po lbie, tylko gada co
    > akurat mysli. Czasem sie myli, czasem trafia w sedno. Mi ona nie przeszkadza, c
    > hociaz trzeba przyznac, ze dyplomata z niej jak z koziej dupy trabka :)
    > Ale ja sie tu w dyplomacje bawic nie przyszedlem.

    A to Ty miales/masz ojca 'realiste'? Hehe moj ojciec tez zawsze mowil o sobie realista. Matka twierdzila, ze nie ma taktu i kultury. Walil prawde prosto w oczy. Pamietam jak powiedzial mojej duzo starszej kuzynce 'Ty jestes kurwa', na imprezce rodzinnej ;-) po czym uargumentowal dlaczego tak uwazal. Dyplomacja dobra jest dla urzednikow panstwowych ;) Dla mnie nie ma czegos takiego 'bo nie wypada'. Wolalabym nie mowic nic niz gadac cos 'bo tak trzeba'.
  • sabat.77 30.04.14, 09:51
    Tak jest. I ja tez taki zwykle jestem. Jesli sprobujesz zrozumiec moje wpisy na forum w kontekscie tego co i jak mowil twoj ojciec, to zrozumiesz mnie. Ja nie jestem histerykiem, nie szukam zadnego wsparcia z zewnatrz. Uwazam ze wiekszosc ludzi jest slaba i niezdolna do realistycznej oceny sytuacji, wiec po co mi wsparcie kogos takiego? Pisze bez emocji, jak robot - a potem na forum czytam ze jestem roztrzesiony, histeryzuje i szukam wsparcia. Jesli cos mnie tutaj wkurwia to wlasnie to. Przypisywanie komus emocji, ktorych nie ma.
    Jesli juz cos czasem czuje to najczesciej agresja albo strach. Uczucia wyzsze sie powypalaly od czasow nastoletnich.
  • satrustequi 29.04.14, 15:25
    "Idziesz do kobiety, weź Bitch" - Nietzsche
  • wont 29.04.14, 15:32
    satrustequi napisał:

    > "Idziesz do kobiety, weź Bitch" - Nietzsche
    --------------
    Abstrahując od samej prawdziwości czy też nieprawdziwości tego sformułowania, bo nie chcę znów wywoływać suki wilka z lasu, to muszę napisać, że to co napisałeś w sensie poziomu dowcipu, wpasowania w kontekst, refleksu jest absolutnie GENIALNE.

    Kapelusz z łysej głowy. Pozdrawiam! :))
  • satrustequi 29.04.14, 15:37
    wont napisał:

    > satrustequi napisał:
    >
    > > "Idziesz do kobiety, weź Bitch" - Nietzsche
    > --------------
    > Abstrahując od samej prawdziwości czy też nieprawdziwości tego sformułowania, b
    > o nie chcę znów wywoływać suki wilka z lasu, to muszę napisać, że to co napisał
    > eś w sensie poziomu dowcipu, wpasowania w kontekst, refleksu jest absolutnie GE
    > NIALNE.
    >
    > Kapelusz z łysej głowy. Pozdrawiam! :))

    Do rączek padam, słowa Twoje są wielką zachętą dla młodego pisarza na forum...
  • wont 27.04.14, 11:29
    hello-kitty2 napisała:
    Widze tez na Waszych p
    > rzykladach, ze wybitna inteligencja szczescia nie daje wrecz przeciwnie staje s
    > ie klatwa izolujac od swiata.
    --------------
    Stanowczo protestuję przeciwko takim uogólnieniom. Ja jestem wybitnie inteligentny i bardzo bardzo szczęśliwy :) Od świata się też nie izoluję.

    PS. Oferty matrymonialne proszę składać na adres: wont@gazeta.pl
  • hello-kitty2 27.04.14, 13:19
    wont napisał:

    > Stanowczo protestuję przeciwko takim uogólnieniom. Ja jestem wybitnie inteligen
    > tny i bardzo bardzo szczęśliwy :) Od świata się też nie izoluję.
    >
    > PS. Oferty matrymonialne proszę składać na adres: wont@gazeta.pl

    Nie izolujesz? A co wpisales w ogloszeniu matrymonialnym? 40sto letni kawaler, najdluzszy zwiazek - pol roku pozna pania ;-)
  • wont 27.04.14, 14:22
    hello-kitty2 napisała:

    > Nie izolujesz? A co wpisales w ogloszeniu matrymonialnym? 40sto letni kawaler,
    > najdluzszy zwiazek - pol roku pozna pania ;-)
    ----------------
    Od czterdziestu lat się nie izoluję bo chcę poznać jak największą ilość kobiet! Ja chcę uszczęśliwić was wszystkie, ale mam tylko jednego członka, jedne usta i dwie ręce. No nie da się więcej :(
  • sabat.77 27.04.14, 15:24
    Chyba ci troche kiepsko idzie, skoro zwykle musisz za to "uszczesliwianie" sam placic :)
  • wont 27.04.14, 15:41
    sabat.77 napisał:

    > Chyba ci troche kiepsko idzie, skoro zwykle musisz za to "uszczesliwianie" sam
    > placic :)
    ---------------
    O, właśnie. Dzięki, sabat! Uszczęśliwię w łóżku i jeszcze pieniądze zostawię :) Kto da Wam więcej? :)
  • satrustequi 27.04.14, 15:57
    Uszczęśliwię w łóżku i jeszcze pieniądze zostawię :)


    Ha ha! Jak mi się - jak każdemu - czasem pieniądze z portek wysypały w sypialni, to zawsze pytałem czy zebrać czy zostawić he he he!!
  • sabat.77 27.04.14, 18:15
    wont napisał:

    > O, właśnie. Dzięki, sabat! Uszczęśliwię w łóżku i jeszcze pieniądze zostawię :)
    > Kto da Wam więcej? :)

    Zostawię pieniądze, zaopiekuję się dziećmi i domem w trakcie gdy uszczęśliwiać będzie ktoś inny. Czyli typowy mąż.
    Widzę Wont, że wciąż nie nadążasz za forum, skoro tak ochoczo składasz ogłoszenia matrymonialne. Małżeństwo to raczej niezbyt trafna inwestycja ;) Może być kartą przetargową, ale jako obietnica - nieskonsumowana.
    Tudzież - nie doceniłem przebiegłości kolegi ;)
  • wont 27.04.14, 21:34
    sabat.77 napisał:
    Może być ka
    > rtą przetargową, ale jako obietnica - nieskonsumowana.
    > Tudzież - nie doceniłem przebiegłości kolegi ;)
    --------------
    Przecież wiadomo, że najlepszą motywacją jest nie sama nagroda tylko obietnica nagrody! :)
  • sabat.77 27.04.14, 21:48
    W przypadku dziewczyn dziala to podobnie - tez kusza obietnica seksu, a potem okazuje sie, ze malym druczkiem bylo jeszcze pare podpunktow do spelnienia :)

    Swoja droga - zastanawiales sie kiedys Wont nad takim eksperymentem socjologicznym, zeby zalozyc na portalach randkowych rownolegle tozsamosci i raz chodzic na randki jako bogaty biznesmen, finansista - cos w ten desen, a drugi raz jako pracownik budowlany albo magazynier? :)
    Porownanie reakcji byloby ciekawe :)
  • wont 27.04.14, 22:06
    sabat.77 napisał:

    > Swoja droga - zastanawiales sie kiedys Wont nad takim eksperymentem socjologicz
    > nym, zeby zalozyc na portalach randkowych rownolegle tozsamosci i raz chodzic n
    > a randki jako bogaty biznesmen, finansista - cos w ten desen, a drugi raz jako
    > pracownik budowlany albo magazynier? :)
    > Porownanie reakcji byloby ciekawe :)
    ---------------
    Najlepiej to chyba nauczyć się odpowiednio kalibrować. Dla Zuzi, domatorki piekącej ciasta - bogaty biznesmen. Dla Kamili, niedoruchanej dyrektor HR - sprawny fizycznie, przypakowany pracownik budowlany, który łapie za cyca na pierwszej randce :)

    Ja niestety zwykłem za cyca łapać Zuzie a Kamilom w świetle księżyca, na ławce w parku, czytać wiersze poetów młodopolskich :(
  • sabat.77 27.04.14, 22:25
    Mam tak samo. Kumpel ze studiow poradzil mi, ze mozna to prosto rozwiazac. Idziesz na calosc niezaleznie od tego co ci sie zdaje. Najczesciej dostajesz w ryja, ale jest szansa, ze sobie poruchasz.
    Jakos nie mialem okazji sprawdzic, ale rada wydaje sie na oko calkiem sensowna.
  • wont 28.04.14, 03:34
    sabat.77 napisał:

    > Mam tak samo. Kumpel ze studiow poradzil mi, ze mozna to prosto rozwiazac. Idzi
    > esz na calosc niezaleznie od tego co ci sie zdaje. Najczesciej dostajesz w ryja
    > , ale jest szansa, ze sobie poruchasz.
    > Jakos nie mialem okazji sprawdzic, ale rada wydaje sie na oko calkiem sensowna.
    ---------------
    Coś jak z tą legendą Urbana o gościu, który na basenie pytał się lasek czy dadzą się wygrzmocić i któraś tam z kolei się zgodziła i z nim wyszła? Nie wiem... Raz byłem świadkiem, czasy młodości, osiemnastka kumpla, ja wtedy siedemnaście, rodzinne miasto, odcedzamy ja, jubilat i dwóch innych kumpli kartofelki pod knajpą. Idą dwie łanie i jeden z tych dwóch innych kumpli, trzymając wciąż fajfusa w dłoni zagadał do nich, cytuję: "Dziewczyny, ruchacie się troszeczkę?". Jedna z nich odpowiedziała rezolutnie: "Troszeczkę", kumple dołączyli się do dziewczyn i wrócili na imprezę po dwóch czy trzech godzinach. Nie pamiętam co mówili, ale chyba nie bzyknęli. Ja to wolę konkret - co to znaczy "troszeczkę"? W wolnym tłumaczeniu - "staraj się bardziej to może pokażę cipkę". Jak w przedszkolu... Poprawną odpowiedzią na tak zadane pytanie jest tylko i wyłącznie: "A dlaczego troszeczkę?" :) Dobra, dobra, żartuję, aż tak wygodny nie jestem :)

    Ja to jednak wolę czytać wiersze w parku, przy świetle księżyca. Taki bardziej romantyczny jestem. Poza tym to chyba bardziej skuteczne jest. Jeszcze się taka nie urodziła, która oparłaby się moim słowom na zakończeniu wieczoru. Mam specjalnie przygotowaną na tę okazję, wyuczoną na pamięć parafrazę zakończenia The Hollow Men T.S. Eliota:

    This is the way the world ends
    This is the way the world ends
    This is the way the world ends
    Not with a whimper but with a bang.

    I bzykamy się radośnie pod drzewkiem! Bang bang! :)

    Nawet nagrałem kiedyś o tym kawałek:
    www.youtube.com/watch?v=4H4tqTOXAZg
  • sabat.77 28.04.14, 05:57
    wont napisał:

    > Ja to jednak wolę czytać wiersze w parku, przy świetle księżyca. Taki bardziej
    > romantyczny jestem.

    Wiem że to miał być żart, więc odpowiem w konwencji:
    Czytanie wierszy i wszelkiego rodzaju demonstracje wrażliwości prowokują myślenie o czymś poważniejszym i bardziej na przyszłość. To może być mocno odstraszające dla dziewczyny. Nie żyjemy w epoce królowej Wiktorii, dziś dziewczyny bez skrępowania sypiają z facetami poza związkiem i nie widzą w tym problemu. Czytanie wierszy prokuruje myślenie o związku, co może być nie na rękę. Typ romantyczny tak ma, że z czasem może zmienić się w typ natrętny i roszczeniowy, liczący na coś więcej i dłużej. To kłopotliwe.
    To już lepiej poszukać nierokującego emocjonalnie osiłka, o którym wiadomo, że przeleci i da spokój. I o to chodzi.
  • wont 28.04.14, 06:34
    sabat.77 napisał:

    > Wiem że to miał być żart, więc odpowiem w konwencji:
    > Czytanie wierszy i wszelkiego rodzaju demonstracje wrażliwości prowokują myślen
    > ie o czymś poważniejszym i bardziej na przyszłość. To może być mocno odstraszaj
    > ące dla dziewczyny. (...)
    -------------
    Sabacie, w tej chwili muszę spadać z domu. Wklejam ci tylko cytat z mojej ulubionej Kociej kołyski Vonneguta:

    "- Od czterech tysięcy lat albo dłużej dorośli splatają zawiłe pętle ze sznurków przed nosami swoich dzieci.

    Newt siedział nadal skulony w leżaku. Wyciągnął przed siebie upaćkane dłonie, jakby miał na nich rozpiętą kocią kołyskę.

    - Nic dziwnego, że dzieci wyrastają potem na wariatów. Kocia kołyska to tylko kilka iksów ze sznurka pomiędzy czyimiś palcami i dzieciak patrzy, i patrzy na te iksy...

    - I co?

    - I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski."

    Pierdol to, sabat. Nie ma żadnej cholernej kołyski, żadnego kota. To tylko forma, konwencja, łgarstwa czy chuj wie co innego. Nie myśl za dużo, nie rozpamiętuj. Ciesz się życiem. W końcu nie jesteś kotem i masz je tylko jedno. Przemyśl to! Do zobaczenia.
  • sabat.77 28.04.14, 18:45
    Co twoim zdaniem jest bardziej krepujaca iluzja - cele, ktore sobie stawiamy, czy wartosci jakie przyjmujemy za obowiazujace przy ich realizacji?
  • wont 28.04.14, 19:10
    sabat.77 napisał:

    > Co twoim zdaniem jest bardziej krepujaca iluzja - cele, ktore sobie stawiamy, c
    > zy wartosci jakie przyjmujemy za obowiazujace przy ich realizacji?
    -----------------
    Zdecydowanie cele, bo najczęściej tylko nam się wydaje, że to MY je sobie stawiamy.

    A wartości? Całe szczęście, że nas krępują. Są iluzją o tyle, że w sytuacjach ekstremalnych (wojna, głód etc) można są nimi tyłek podetrzeć.
  • sabat.77 28.04.14, 19:29
    O ironio, mam dokladnie odwrotne zdanie. Dezintegrowanie wlasnych celow, nawet narzuconych przez kulture, prowadzi do destrukcji osobowosci i wpadniecia w marazm i biernosc. O ile nie masz zamiaru zostac Budda, pogon za mirazami wielkosci, piekna, wladzy, seksu i dostatku moze nadac sens temu, co jest w istocie bezsensowne, czyli zyciu. Wszyscy krytykuja konsumpcje, ale ona przynosi przyjemnosc i chwilowa ulge spelnienia.
    Natomiast slepe respektowanie zasad narzuconych przez spoleczenstwo pod plaszczykiem tego co dobre i zle, w istocie znaczaco utrudnia realizacje celow, a to powoduje frustracje.
    A nawet jesli zlamiesz te zasady, to masz wyrzuty sumienia i czujesz sie zle.
    Zobacz jak przesrane maja ortodoksi roznych religii. Dla mnie np. walenie konia to zabawna czynnosc fizjologiczna, ktora uprawiam kiedy chce. Biedny ortodoks musi przed kazdym zwaleniem konia odbyc epicka walke moralna z samym soba, a gdy ulegnie, to po fakcie ma moralniaka i status grzesznika domagajacy sie jakiejs formy pokuty. Czy to nie bzdura? I tak jest praktycznie z wszystkim stary, gdzie bys nie przylozyl miarki. Niewidzialne kajdany "wartosci".
  • sabat.77 27.04.14, 19:13
    Przeciez Wont ma same zalety jako kandydat na meza, potrzeba tylko odrobiny marketingu. Bezdzietny, bez zobowiazan i nalogow, samodzielny finansowo i ustawiony zawodowo, a na dodatek jeszcze wysoki. Na tle innych kandydatow w tej kategorii wiekowej to jest oferta matrymonialna, ktorej by ze swieca szukac. Serio.
    Przeciez w tym wieku to juz sami nieudacznicy i popaprancy z "ogonem". A on - zdrowiutki jak blyszczacy borowik na kepce lesnego mchu.
  • wont 27.04.14, 21:27
    sabat.77 napisał:
    A on - z
    > drowiutki jak blyszczacy borowik na kepce lesnego mchu.
    -------------
    Kurde, sabat, wypisz wymaluj ja! Widziałeś mnie pod prysznicem? :) Tylko prędzej, zamiast borowika - sromotnik bezwstydny, pnący się w górę na kępce leśnego mchu w cieniu dwóch megalitycznych okrągłych głazów...

    Ale spoko, spoko - ja łaknę pochwał jak kania dżdżu :)
  • that.bitch.is.sick 28.04.14, 09:57
    wont napisał:


    > --------------
    > Stanowczo protestuję przeciwko takim uogólnieniom. Ja jestem wybitnie inteligen
    > tny i bardzo bardzo szczęśliwy :) Od świata się też nie izoluję.
    >
    > PS. Oferty matrymonialne proszę składać na adres: wont@gazeta.pl

    Dawaj fotki w kolorze: klejnotów, twarzy i tyłka, małżeństwem nie jestem zainteresowana ale jako specjalista z doświadczeniem, chętnie ocenię i oszacuję twoje szanse na rynku matrymonialnym, żeby się zrehabilitować z moich pierwszych negatywnych skojarzeń na twój temat.
    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • sabat.77 27.04.14, 11:30
    Bitch sprawia wrazenie jakiejs nieomal demonicznej inteligencji, to fakt, natomiast co do mnie to absolutnie zaprzeczam. Robione przeze mnie testy IQ wskazuja zupelnie biegunowe rezultaty. Poczawszy od wynikow w okolicach 140 punktow, na granicy uposledzenia umyslowego skonczywszy :) Nie kaz mi mowic, co sadze o tych testach.
    Slownictwo moze byc jakims wskaznikiem, ale zauwaz, ze po holendersku to ja nawet przeklinac nie potrafie, a po angielsku cos tam ledwo dukam. Wiec w tej kategorii nade mna gorujesz.
    To co bierzesz za objawy inteligencji to taki powierzchowny blichtr grzecznie wyuczonego mieszczucha. Ty chodzilas za traktorem i zbieralas buraki, a ja chodzilem na kawki do roznych profesorkow z mamusia i tatusiem. Ale ani ty ani ja nie mielismy na to wplywu, wiec to niczyja zasluga. Slownikiem sie nie przejmuj, to ma marginalny wplyw na zycie.
    Co do IQ - z tego co pamietam z Golemana - ma ono niezbyt znaczacy wplyw na ludzkie losy, w przeciwienstwie do IE. To zrozumiale. Dzisiaj nawet burak moze zostac liderem, byle jego doradcy mieli odpowiednie kwalifikacje :) Casus Krola Juliana i Morisa :)
    Tzn. grupa z latwoscia przelknie niekompetencje przywodcy, tak dlugo jak bedzie on mial na kogo przekonujaco zwalic wine za swoje niedociagniecia.
  • hello-kitty2 27.04.14, 13:34
    sabat.77 napisał:

    Ty chodzilas za traktorem i zbieralas buraki, a ja chodz
    > ilem na kawki do roznych profesorkow z mamusia i tatusiem.

    Prowadzilam traktor jesli juz. Ale dobrze kombinujesz, wies to bylo moje zycie. Uwielbialam tez spedzac czas w oborze. Mialam okazje zaobserwowac jak swinia gania knura (ewentualnie mojemail niech mnie poprawi), jak dominuje przy korycie i jak zawsze sie na nim uwala. A z matka to wylazilam sie po jej przyjaciolkach. Ile ja sie tam nasluchalam o facetach, zwiazkach, uczuciach i seksie. W wieku 15 lat bylam juz gotowa zeby wskoczyc w ten swiat, hehe

    Sabat daj 'peace', dzisiaj jestem szczesliwa.
  • sabat.77 27.04.14, 13:52
    hello-kitty2 napisała:

    > W wieku 15 lat bylam juz gotowa zeby wskoczyc w ten swiat, hehe

    To jest ważne, mnie nakarmiono pozytywnymi urojeniami, a moją winą jest, że otrząsam się z nich dopiero teraz. Dopiero teraz byłbym gotowy, ale teraz już jest za późno. Jednak odpowiedzialność rodziców jest spora, nie ma co gadać.

    > Sabat daj 'peace', dzisiaj jestem szczesliwa.

    Spoko, ja nie mam wrogich zamiarów. Gadam przyjaźnie, nie obrażaj się o nic.
  • that.bitch.is.sick 28.04.14, 10:39
    sabat.77 napisał:


    > Slownictwo moze byc jakims wskaznikiem, ale zauwaz, ze po holendersku to ja naw
    > et przeklinac nie potrafie, a po angielsku cos tam ledwo dukam. Wiec w tej kate
    > gorii nade mna gorujesz.
    > To co bierzesz za objawy inteligencji to taki powierzchowny blichtr grzecznie w
    > yuczonego mieszczucha. Ty chodzilas za traktorem i zbieralas buraki, a ja chodz
    > ilem na kawki do roznych profesorkow z mamusia i tatusiem. Ale ani ty ani ja ni
    > e mielismy na to wplywu, wiec to niczyja zasluga. Slownikiem sie nie przejmuj,
    > to ma marginalny wplyw na zycie.
    > Co do IQ - z tego co pamietam z Golemana - ma ono niezbyt znaczacy wplyw na lud
    > zkie losy, w przeciwienstwie do IE. To zrozumiale. Dzisiaj nawet burak moze zos
    > tac liderem, byle jego doradcy mieli odpowiednie kwalifikacje :) Casus Krola Ju
    > liana i Morisa :)
    > Tzn. grupa z latwoscia przelknie niekompetencje przywodcy, tak dlugo jak bedzie
    > on mial na kogo przekonujaco zwalic wine za swoje niedociagniecia.

    No dobra, skoro kontynuujecie dyskusję, to się włączę.
    A jednak, sabat istotnie taki bystry jeśli tak łatwo łykasz każdą wersję i na zmanipulowanych przesłanakch opierasz swoje jakże rozbudowane wnioski. Każdą historię można opowiedzieć na kilka sposobów przy odrobinie dobrej woli i spekulacji, np. kitty miała/ma problem z finansową niezależnością, drugi problem to w związku - czyli porażki na gruncie osobistym,i być może życie przeleżała w wyrku na wznak. Studiuje, tzn. że w wieku lat czterdziestu nie ma pomysłu co zrobić ze swoim życiem mając na to czas, ani nie ma wyrobionej pozycji zawodowej. Prawdopodobnie leci na garnuszku jakiegoś faceta albo na socjalu. W tym wieku zgrywa nastolatkę bo nie ma za bardzo innego wyjścia, gdy kobieta wypina dupsko to najczęściej w innych sferach życia czuje się niedowartościowana.
    I w ten sposób podejmuję się przedstawić dwie wersje każdej historii życiowej - jako widmo sukcesu i porażki.
    Za wcześnie na wyciąganie tak rozbudowanych wniosków na kanwie naiwnego myślenia kitty.
    Niektórzy muszą się do manipulacji uciekać by określić miarę życiowego sukcesu lub porażki, a dla mnie taki osąd jest dość łatwy, stan psychiczny, stopień emocjonalnej niezależności to najlepszy wskaźnik poziomu pewności siebie i poczucia życiowego sukcesu. Bez względu na to, czy ktoś odpitala propagandę sukcesu, czy onanizowanie się życiową porażką jak ty sabat:).
    To tylko mechanizm obronny, prawdziwe jest to jak człowiek psychicznie w tym wszystkim funkcjonuje.
    Nie zapominajmy że inteligencja taka lub śmaka nie ma znaczenia gdy dopadają cię czynniki losowe. Ja dokonuję w moim życiu wyborów dobrych i trafionych przeważnie, co z tego gdy "strzały losu" mnie napierdalają jakbym była tarczą strzelniczą. Choroba, niedola bliskich, tragiczne wydarzenia. Teraz właśnie dotyka mnie kolejne niezależne ode mnie zdarzenie i będzie to test dla wszystkich moich zdolności: intelektualnych, emocjonalnych.
    Więc nie rozumiem, jak można perypetiami życiowymi tłumaczyć użyteczność ludzkiej. Nie chodzi o to co nam sie przytrafia, bo na to często nie mamy wpływu. Liczy się to jak człowiek sobie radzi z tym co mu się przytrafia.


    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • that.bitch.is.sick 28.04.14, 09:35
    hello-kitty2 napisała:


    > Twoja dzialalnosc polega na wmawianiu mi kompleksow. O ile jestem w stanie uwie
    > rzyc/przyjac zalozenie, ze jestem glupsza od Ciebie czy innych uzytkownikow lub
    > zwyczajnie jestem glupia, o tyle powiem uczciwie, ze nie mam z tego powodu zad
    > nego kompleksu. Moze to tak juz jest, ze jak dostajesz przy urodzeniu mniej tal
    > entu w jakiejs dziedzinie, to i dostajesz w pakiecie niewrazliwosc na jego brak
    > . Zwyczajnie nie zauwazam u siebie zadnych brakow. Malo tego Sabat i Ty jestesc
    > ie potwierdzeniem, ze to czego byc moze ja nie mam, to tylko jakies przeklenstw
    > o w zyciu jest. Popatrz na Sabata: wygadany, slowniki wyrazow takich, siakich i
    > owakich na pamiec wyuczone, komplementowany za inteligencje taka siaka i owaka
    > , a kurwa nawet roboty nie moze znalezc. No to jak? Zaslepienie jakies panuje?
    > Takiego inteligentnego nigdzie nie chca? Jak to wytlumaczysz? Babki nie moze zn
    > alezc i puknac? Jak to wytlumaczyc? Twoja historia tez nie jakas czarodziejska
    > bez wchodzenia w szczegoly ;) Mloda, atrakcyjna, inteligentna, z poczuciem humo
    > ru, a wiecznie sama. Jak to wytlumaczyc? A ja na dobra sprawe zyje jak paczek w
    > masle, powodzenie mam, studiuje sobie do 40stki, a Wy zapierdalacie, zwiedzila
    > m kawal swiata, mam super dzieciaka. No sama porownaj: skad niby ten kompleks m
    > ialby sie wziazc? Co niby Ty czy Sabat czy kto tam jeszcze macie, czego ja nie
    > mam lub miec nie moge, a co by mi bylo potrzebne? Bitch ja mam wszystko.
    >
    > Siedzenie na forum. Nie wiem oblicz sama: ile dzisiaj napisalam i ile mi to zaj
    > elo? 5 min? Wiec jak zestawisz to z 'wiekszoscia mojego zycia', hehe wiem, wiem
    > z rozmachu Ci sie napisalo.
    >
    > Nie sadze, ze potrzebujesz tlumaczenia co to znaczy, ze jakis facet, w tym przy
    > padku Sabat mnie nie interesuje. Z facetami, ktorzy mnie interesuja to ja sie s
    > potykam, a nie dyrdymaly na forum wypisuje.
    >

    Ale mnie nie interesują twoje banialuki które opowiadasz na forum, tym bardziej od czasu gdy się dowiedziałam od Ciebie że ściemniasz na forum w celach autoprezentacji.
    Oczywiście strasznie Ci zależy na rozmowie na swój temat bo jesteś klasycznym przypadkiem attention whore, tak jak i cała zmianipulowana wypowiedź świadczy o kompleksach i konieczności tłumaczenia. Gdyby sabat był tobą to by się przedstawiał jako człowiek sukcesu, a ty byś mu właziła w dupę. Ja się jednak w to nie dam wciągnąć, ze swojego życia nikomu nie muszę tłumaczyć, na forum wchodzę pogadać z ludźmi, życia mi nie brak w realu, nie muszę go tu uskuteczniać:).
    Jak wspomniałam to tyle na temat twojego życia które mnie nie interesuje, natomiast cieszy mnie że wylazło szydło z worka i jest jasne wszem i wobec że kiedy czujesz się zagrożona, to jesteś takim nędznym moralnym karłem,- że nie zawahasz się walić na oślep z wykorzystaniem osobistych informacji, we mnie nie możesz bo gówno o mnie wiesz, ale sabat się odsłonił więc jako moralny karzełek - walisz go po głowie aby się obronić najgłupszą formą obrony - atakiem. Dlatego gardzę tobą.
    Czyli uważam że tą prowokacją udowodniłam, że ty spełniasz definicję BBP co do joty...i tylko o to mi w sumie chodziło. :)

    --
    And if I only could, make a deal with God,
    And get him to swap our places,
    Be running up that road
    Be running up that hill
  • sabat.77 24.04.14, 22:18
    bigbadpig napisał:

    > Jesteś forumowym hipisem, kalecy przy Tobie czują się spartanami :P

    Powiedziałbyś chociaż, że mam ładną koszulę :)
    www.youtube.com/watch?v=BvSD7ksEGgI
  • mojemail3 23.04.14, 11:32
    sabat.77 napisał:

    > W takim razie jak wytłumaczysz to, że tylu facetów się do niej garnie teraz, a
    > nie jak będzie miłą, ugodową spoko babką? A może miłe, ugodowe spoko babki czoc
    > hrają jeżyka samotnie pochlipując, czemu Henio znowu nie chce się z nią bzykać?
    > Stawiam tezę, nie przesądzam.

    Ależ tajemnica poliszynela niezwykła...No młoda jest, ładna, atrakcyjna i...wolna aktualnie;-) do wzięcia znaczy się...
    A poczucie humoru i cięty języczek od zawsze były seksowne;)

    Też byłam nieco inna,z większym pazurkiem,jak byłam wolna i do wzięcia, teraz nie jestem ( do wzięcia tylko przez męża;-), taka młoda też nie jestem,ale...też nie pochlipuję już, sytuacja się odwróciła o 180 stopni..
    Ale...i tu ukłon w stronę TB, mąż mówi" no kochamy się, ale częsciej odkurzam mieszkanie ";-) hi hi


    > W każdym razie na moje chamskie oko rada w stylu "be nice" nie działa zarówno w
    > wypadku facetów jak i babek. Osoby miłe i przyjacielskie mają niewielki potenc
    > jał erotyczny :) Do tego potrzebne jest wywoływanie napięcia, Tesla Tower, a ni
    > e garniec ciepłych klusek.

    Nie jest to złota reguła, nie ma takich reguł w związkach, ja myślę,że osoba miła i przyjacielska może mieć potencjał erotyczny jak najbardziej.
    Chyba,że kogoś podnieca lanie po ryju etc.sadyzm podobno znów wrócił do łask w psychologii , jako definicja osobowości ( odmienna kategoria niż psychopaci i socjopaci...)
  • wont 23.04.14, 06:37
    wont napisał:

    > Proszę bardzo, z wpisu inauguracyjnego wątek.
    ---------------
    Autokorekta - "z wpisu inaugurującego wątek" miało oczywiście być. Nie dość, że pijany to jeszcze gupi.
  • that.bitch.is.sick 23.04.14, 12:14
    wont napisał:


    > ---------------
    > Autokorekta - "z wpisu inaugurującego wątek" miało oczywiście być. Nie dość, że
    > pijany to jeszcze gupi.

    Nie taki głupi. Oj wcale nie głupi. W miejsce mojego problemu, podłożyłeś mi swój problem jak się domyślam. Masz problem z pouczaniem, to jakieś sobie osobliwe forum wybrałeś
    Jak znosisz nasz zespół specjalistów od wszystkiego, choćby w tym wątku?;)
    --
    Freedom's just another word for nothing left to lose
    Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
  • mojemail3 23.04.14, 12:25
    druginudziarz napisał:

    > Były pytania, część prowokacyjnych, tym niemniej wklejam w dobrej wierze, wskaz
    > ówki dla osób mających styczność z chorymi na depresję.
    > (Tekst o ile pamietam pochodzi z forum nerwica.com)
    > Poniższego nie traktuję jako zachęty do dyskusji, raczej jako podsumowanie z mo
    > jej strony.


    Ja może od czapy, za co z góry przepraszam, ale przeczytałam,że depresja CHRONI przed samobójstwem,że najwięcej przypadków prób samobójczych jest w okresie zdrowienia.
    Może więc natura wie co robi, dając taki stan przeczekania złych doświadczeń życiowych?

    portal.abczdrowie.pl/depresja-a-samobojstwo

    "(...)Szczególnej ostrożności wymaga również końcowy okres każdego epizodu depresji, ponieważ w trakcie następowania poprawy, objawy chorobowe znikają nierównocześnie i w związku z tym, prawidłowej już aktywności pacjenta może towarzyszyć ciągle obniżony nastrój. W takiej sytuacji zwiększona ruchliwość chorego ułatwia mu popełnienie samobójstwa(...)"
  • rekreativa 23.04.14, 12:34
    To logiczne, bo w okresie takiej poważnej depresji pacjent nie ma siły, energii i odpowiedniego pomyślunku, żeby w ogóle samobójstwo przeprowadzić.
    Podobnie niebezpieczny okres to pierwsze dwa trzy tygodnie brania antydepresantów - kiedy funkcje organizmu wracają do normy, a nastrój wciąż jeszcze dołowy.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • druginudziarz 23.04.14, 16:49
    rekreativa napisała:

    > To logiczne, bo w okresie takiej poważnej depresji pacjent nie ma siły, energii
    > i odpowiedniego pomyślunku, żeby w ogóle samobójstwo przeprowadzić.
    > Podobnie niebezpieczny okres to pierwsze dwa trzy tygodnie brania antydepresant
    > ów - kiedy funkcje organizmu wracają do normy, a nastrój wciąż jeszcze dołowy.

    Jest o tym wyraźne ostrzeżenie na ulotkach dołączonych do leków.
    To jest zresztą kolejny argument, by nie brać wszystkiego na własną rekę i bez czytania ulotek ;)
    Aczkolwiek w ciężkiej depresji jest raczej problem w drugą stronę, pacjent nie chce się leczyć, nie chce wyjść z domu, pójść do lekarza, zażywać.

    Dla zainteresowanych, np. taki wątek po sąsiedzku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,99,149004514,149004514,Depresja_u_bliskiej_osoby_jak_POMoc_.html
    "mój tata cierpi na depresję, był u lekarza, niby bierze leki... nie widze jednak poprawy, ma troszkę lepsze dni ale ogólnie - siedzi w domu, śpi, nigdzie nie chce wyjść, nic nie chce robić, nic nie mówi, praktycznie nie rozmawia... gł. powodem jego depresji jest jak sądzimy zwolnienie z pracy (62 lata).
    Już nie wiemy jak mu pomóc. Pojawiły sie problemy z ciśnieniem, skurcze nóg, schudł... pewnie to spowodowane jego złym stanem psych :(
    jak pomóc takiej osobie?"
  • altz 24.04.14, 23:35
    mojemail3 napisała:
    > Ja może od czapy, za co z góry przepraszam, ale przeczytałam,że depresja CHRONI
    > przed samobójstwem,że najwięcej przypadków prób samobójczych jest w okresie z
    > drowienia.

    rekreativa napisała:
    > To logiczne, bo w okresie takiej poważnej depresji pacjent nie ma siły, energii
    > i odpowiedniego pomyślunku, żeby w ogóle samobójstwo przeprowadzić.
    > Podobnie niebezpieczny okres to pierwsze dwa trzy tygodnie brania antydepresant
    > ów - kiedy funkcje organizmu wracają do normy, a nastrój wciąż jeszcze dołowy.

    Kompletnie nie tak, a dziwię się, że ktoś tak pisze w podręcznikach.
    Nie chce się nic robić, to fakt, ale to "wyzdrowienie" nie jest faktycznym wyzdrowieniem, tylko podjętą decyzją w rodzaju "popełnię samobójstwo, to będzie dla mnie najlepsze rozwiązanie", zaczynają się przygotowania, rozliczanie różnych spraw, również ze znajomymi. Wygląda to, jakby przechodziło, ale to nie jest prawda, to jest zwykła radość, że niedługo człowiek będzie miał wszystko za sobą i że w końcu podjął decyzję. Można nawet się uśmiechać, bo to już przecież koniec, odwiedzać znajomych, oddawać pieniądze, rozdawać prezenty, pytać się o plany urlopowe, dzieci itd. Wygląda bardzo fajnie, wszyscy się wokół cieszą, a to jest totalny dół. :-)
  • midnight_lightning 26.04.14, 18:19
    100% racji, po burzliwym okresie rozpatrywania "za i przeciw" podjęcie decyzji minimalizującej ból i rozczarowania przynosi ulgę, a uwaga skupia się na przygotowaniach.
  • satrustequi 23.04.14, 12:38
    To znaczy samobójca nadal jest w depresji, tylko w tej jej fazie kiedy może już coś (sobie) zrobić, bo wcześniej tylko leżał bez czucia.

    Ja tu zwrócę uwagę na następujący aspekt depresji - jest obniżony poziom serotoniny, a niski poziom serotoniny powoduje wczesny wytrysk... Przy wysokim poziomie serotoniny stosunki mają tendencję do dłuższego trwania.
  • lady_in_black7 24.04.14, 14:55
    cześć,
    Piszę do Was ponieważ sama zmagam się od 2 lat z depresją i poszukuje osób z Wrocławia, które chciałyby ze mną chodzić na nieodpłatną grupę Depresantów. Takie grupy istnieja w innych miastach (w Warszawie nawet 4) ale nie ma takiej we Wrocławiu. Poznałam w tamtym roku kobiete z Warszawy, która mogłaby nam pomoc, przekazac jakies wskazówki. Znam też terapeute, który prowadzi grupę AA i który kiedys wstepnie zgodzil sie na uruchomienie takiej grupy dla depresantów. Gdyby zebralo sie pare osób to moglibysmy sobie pomóc.

    dajcie znać, sama juz nie wiem co mam ze soba robic a to jest jedno z wyjsc, ktore wydaje mi sie rozsadne...
  • druginudziarz 24.04.14, 15:03
    lady_in_black7 napisał(a):

    > cześć,
    > Piszę do Was ponieważ sama zmagam się od 2 lat z depresją i poszukuje osób z Wr
    > ocławia, które chciałyby ze mną chodzić na nieodpłatną grupę Depresantów.

    Zarejestruj się i pytaj na forum www.nerwica.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.