Dodaj do ulubionych

Seks za związek

18.06.14, 15:45
Jako, że jestem na lotnisku i sobie cierpliwie czekam na samolot do ukochanej ojczyzny, różne myśli mi przychodza do głowy. Musze przyznać, że od pewnego czasu nurtuje mnie powiedzenie, które przewija się na forum. Jest to ,,,seks za związek”. Tak więc kobieta udostępnia swoje ciało, a facet wiążę się z nią na zasadzie wyłączności. Przyznaję, trochę mi to pachnie jak transakcja handlowa. Na ile według Was, to powiedzenie jest prawdziwe I oddające rzeczywistość?
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • anbale 18.06.14, 15:59
    Szczerze mówiąc takie dylematy pachną mi jakimś przetrąceniem emocjonalnym...
    Po prostu trzeba być albo jakimś kompletnie wyprutym z emocji albo nieco pogiętym żeby traktować związek jako transakcje handlową.
    Owszem, związek jest to jakaś forma wymiany, ale chyba raczej na zasadzie komplementarności, wzajemnego wsparcia, zobowiązań- ale tak po prostu handel lojalnością za rozkładanie nóg?? Chore jakieś...
  • marek.zak1 18.06.14, 16:10
    anbale napisała:

    > Szczerze mówiąc takie dylematy pachną mi jakimś przetrąceniem emocjonalnym...
    > Po prostu trzeba być albo jakimś kompletnie wyprutym z emocji albo nieco pogięt
    > ym żeby traktować związek jako transakcje handlową.
    > Owszem, związek jest to jakaś forma wymiany, ale chyba raczej na zasadzie kompl
    > ementarności, wzajemnego wsparcia, zobowiązań- ale tak po prostu handel lojalno
    > ścią za rozkładanie nóg?? Chore jakieś...

    Zgadzam sie, ale to stwierdzenie padło tu wiele razy.
  • sabat.77 18.06.14, 16:29
    To jest tylko jeden z komponentow zlozonej relacji i nie zawsze wystepuje. Nie zawsze gra tez pierwsze skrzypce. Jednak jest to komponent zauwazalny, jest elementem wielu zwiazkow i trudno zaprzeczyc jego znaczacej roli.
  • kutuzow 18.06.14, 16:36
    marek.zak1 napisał:
    > Musze przyznać, że od pewnego cza
    > su nurtuje mnie powiedzenie, które przewija się na forum. Jest to ,,,seks za zw
    > iązek”. Tak więc kobieta udostępnia swoje ciało, a facet wiążę się z nią
    > na zasadzie wyłączności. Przyznaję, trochę mi to pachnie jak transakcja handlo
    > wa. Na ile według Was, to powiedzenie jest prawdziwe I oddające rzeczywistość?


    Marku,
    Dużo łatwiej jest podejść do tego od drugiej strony, analizując wszystkie inne możliwe kombinację. Czyli:
    a) Związek bez seksu
    b) Seks bez związku

    Co do pkt a) to chyba sam tutaj ukułeś na forum stwierdzenie: "nie ma seksu nie ma związku".
    Myślę, że o ile są związki gdzie nie ma seksu (po pewnym czasie), o tyle mało jest mężczyzn którzy weszliby ŚWIADOMIE w związek w którym z góry wiedzieliby że nie będzie seksu.

    Co do pkt b), Panie na forum próbują udowadniać, że to jest bardzo popularne, ale jakoś wg mnie ze słabym efektem. Dyskutowaliśmy o tym na forum nie raz, na ile One Night Standy, czy inne "seks dla seksu" są popularne w Polsce.

    Skoro pkt a i b są dość rzadkie w stosunku do ogółu przypadków, to śmiem twierdzić że "seks za związek" jest dominującą wersją. Nawet jeśli niektórzy będą się irytowali, że to takie mało romantyczne, bo ich to złączyły niebiosa/przeznaczenie/prawdziwa miłość (niepotrzebne skreślić).

  • kag73 18.06.14, 16:57
    Ja bym uscislila, ze "zwiazek DLA seksu", bo to wlasnie zwiazek daje szanse na regularny, czesty seks, na satysfakcjonujace zycie seksualne, dla obojga. Przede wszystkim jezeli uznamy, ze zarowno kobieta jak i mezczyzna sa istotami seksualnymi. Tak to juz natura wymyslila, bo chodzi o przetrwanie gatunku.
    Mysle, ze podobnie jak wiekszosc mezczyzn, rowniez wiekszosc kobiet swiadomie nie zdecydowalaby sie na wchodzenie w zwiazek bez seksu, bo jak wiemy dzieci sa fanaberia kobiet a bez seksu dzieci nie ma.
    Wiadomo, ze mezczyzna szuka kobiety, zeby przetrwal gatunek, czysta biologia, ktora kieruje rowniez kobieta. Wieksze szanse na przetrwanie kiedy oboje sa zaangazowani, opiekuja sie potomstwem.
    Nie chcemy znow walkowac uwarunkowan kulturowych i panujacych kanonow i pogladow w spoleczenstwie, usalen prawnych itd.
    Jedno jest pewne, jezeli w tym wszystkim chodziloby tylko o seks, to spokojnie mezczyni moga chodzic do prostytutek, bo naprawde wyszloby im taniej. Transakcja z kobieta seks za zwiazek absolutnie sie nie oplaca. Tymczasem chodzi o cos wiecej.
  • sabat.77 18.06.14, 17:20
    Z prostytutkami nie wychodzi taniej. Z zona wedlug zalozen regularnego seksu wyjdzie znacznie taniej, szczegolnie gdy nie ma sie bardzo duzych dochodow. Oczywiscie w praktyce roznie to bywa.
  • kag73 18.06.14, 17:29
    sabat.77 napisał:
    > Z prostytutkami nie wychodzi taniej. Z zona wedlug zalozen regularnego seksu wy
    > jdzie znacznie taniej, szczegolnie gdy nie ma sie bardzo duzych dochodow. Oczyw
    > iscie w praktyce roznie to bywa.

    To gdzie te korzysci kobiet wchodzacych w zwiazek? Nie widze.

  • kag73 18.06.14, 17:31
    Bo chyba nie jest korzyscia, ze mam faceta na wylacznosc. Co mnie niby po tym, zwlaszcza gdy seksu z nim w ogole nie chce i do tego ja go mniej kosztuje niz placenie za seks randki albo prostytutki.
  • sabat.77 18.06.14, 18:01
    Mezczyzna jako dostarczyciel dobr i obronca.
  • mabelle2000 18.06.14, 17:01
    kutuzow napisał:

    > Skoro pkt a i b są dość rzadkie w stosunku do ogółu przypadków, to śmiem twierd
    > zić że "seks za związek" jest dominującą wersją. Nawet jeśli niektórzy będą się
    > irytowali, że to takie mało romantyczne, bo ich to złączyły niebiosa/przeznacz
    > enie/prawdziwa miłość (niepotrzebne skreślić).

    A wstarczy tak niewiele- dobry zawod, praca i dochody pozwalajace zaspokoic wszystkie finansowe potrzeby. I wtedy seks uprawia sie z przyjemnoscia, bo nie trzeba sie zastanawiac na ile wycenila sobie druga strona moje uslugi, prawda ? :-)
  • kag73 18.06.14, 17:25
    Kutuzow, a powiedz no mi dlaczego jestes w zwiazku, bo inaczej nie mialbys seksu? Przeciez seksu bez zwiazku miales/mogles miec pod dostatkiem, czyli jednak chetne sie znalazly.
    Rzecz w tym, ze jak znajdzie sie ta "wow i och i ach" to nagle mezczyzna chca miec do niej wylacznosc, zaklepac sobie. Owszem, milo by bylo jeszcze z paroma innymi se pobzykac na boku, ale kurna, to by oznaczalo, ze i ta "wyjakowa/wybrana" moze. Nie, to juz lepiej nie, to niech bedzie wylacznosc dla obojga.
    Konstelacje sa rozne. Jezeli ktos ma wrazenie, ze za seks placi koniecznoscia bycia w zwiazku, to ja jemu, szczerze powiedziawszy, nie zazdroszcze i ubolewam, ze nie moze znalezc nikogo do lozka i wspolczuje brakow w matematyce, bo placic kazdorazowo za seks taniej by mu wyszlo. A jeszcze bardziej mu wspolczuje, ze ma przy sobie kobiete, ktora z nim sypia tylko dlatego, ze ma z tego korzysc. A on zadnej korzysci, oprocz tego seksu, ze zwiazku/w ziwazku nie ma.
  • kag73 18.06.14, 17:35
    Poza tym , Marek, nie uscisliles, co to znaczy:
    "Tak więc kobieta udostępnia swoje ciało, a facet wiążę się z nią na zasadzie wyłączności. Przyznaję, trochę mi to pachnie jak transakcja handlowa."

    Gdzie ta transakcja? Bo ja mam go na wylacznosc i co mnie po tym? A on mnie nie? I co se za to moge kupic?
  • marek.zak1 18.06.14, 22:02
    kag73 napisała:

    Gdzie ta transakcja? Bo ja mam go na wylacznosc i co mnie po tym? A on mnie nie ? I co se za to moge kupic?
    Juz moi mili wróciłem. Seks za związek nie jest definicją, uniwersalnym określeniem, ale jednym z możliwych spojrzeń, przybliżeń naszego życia, dotyczącym określonych typów ludzi. Możliwość wejścia w związek podnosi atrakcyjność faceta, jako kandydata na faceta. Gdybym nie byl gotowy niegdyś na związek i ślub, nie miałbym żadnej szansy z tak atrakcyjną dziewczyną jak moja obecna. Kandydatów na romanse to ona miała na pęczki.
  • kag73 19.06.14, 10:25
    marek.zak1 napisał:
    > Juz moi mili wróciłem. Seks za związek nie jest definicją, uniwersalnym określe
    > niem, ale jednym z możliwych spojrzeń, przybliżeń naszego życia, dotyczącym okr
    > eślonych typów ludzi. Możliwość wejścia w związek podnosi atrakcyjność faceta
    > , jako kandydata na faceta. Gdybym nie byl gotowy niegdyś na związek i ślub, n
    > ie miałbym żadnej szansy z tak atrakcyjną dziewczyną jak moja obecna. Kandydató
    > w na romanse to ona miała na pęczki.

    To zalezy co czego w danym momencie szuka. Tak naprawde wszyscy szukaja milosci i chca byc kochani. Chetnie tutaj sie o tym w zimnych kalkulacjach i konkluzjach zapomina. I jak sie im ona przydarzy to chca ja zatrzymc, miec przy sobie, zakosztowac. Ty, Marku, nie wszedles w zwiazek, zeby miec seks, bo seks to mogles miec gdzie indziej. Ty wszedles w zwiazek, bo chciales TEJ konkretnej kobiety, seksu z nia. A gotowy byles, bo sie zakochales, to wszystko.
    Wejscie w zwiazek z atrakcyjna kobieta, ta super wow, rowniez dla faceta jest bardzo necace, bo oznacza, ze ma do niej wylacznosc, zaklepuje sobie. Gdzie i kiedy Ty znajdziesz druga taka? Do tego, jak mawia moj maz, znalezc taka to nie sztuka, ale zeby ona akurat Ciebie chciala to jest ta trudnosc;)

    "Możliwość wejścia w związek podnosi atrakcyjność faceta jako kandydata na faceta."

    Niby tak, ale tylko jak mi sie spodobasz i mi serce do Ciebie puka. Bo jak sie nie nadajesz ani do tanca ani do rozanca to se mozesz byc gotowy na zwiazek, ale ja Ciebie nie chce:(


  • sabat.77 18.06.14, 17:59
    Czyli wspolczujesz duzej czesci mezczyzn. Nie martw sie, to jeszcze nie tak zle. Zauwaz, ze ja jestem w zwiazku bez seksu, chociaz z zalozenia jestem w nim dla seksu ;) Gorzej to by bylo, jakby zaczeli do mnie strzelac Czeczeni.
  • kutuzow 18.06.14, 18:37
    kag73 napisała:
    > Kutuzow, a powiedz no mi dlaczego jestes w zwiazku, bo inaczej nie mialbys seks
    > u? Przeciez seksu bez zwiazku miales/mogles miec pod dostatkiem, czyli jednak c
    > hetne sie znalazly.
    > Rzecz w tym, ze jak znajdzie sie ta "wow i och i ach" to nagle mezczyzna chca m
    > iec do niej wylacznosc, zaklepac sobie. Owszem, milo by bylo jeszcze z paroma i
    > nnymi se pobzykac na boku, ale kurna, to by oznaczalo, ze i ta "wyjakowa/wybran
    > a" moze. Nie, to juz lepiej nie, to niech bedzie wylacznosc dla obojga.

    Kag, zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś.
    Jestem w związku ponieważ spotkałem kobietę w której się zakochałem (ten efekt Wow! o którym wspomniałaś). BTW: w teście obok moja partnerka zdobyła 21 pkt na 23 :-)
    (oczywiście test traktuje z mocnym przymrużeniem oka -jak pisałem lepszy jest ten w "Psychologii Miłości" Wojciszke)
    Nawet ten związek jednak by nie przetrwał, gdyby nie było w nim seksu.

    > Konstelacje sa rozne. Jezeli ktos ma wrazenie, ze za seks placi koniecznoscia b
    > ycia w zwiazku, to ja jemu, szczerze powiedziawszy, nie zazdroszcze i ubolewam,
    > ze nie moze znalezc nikogo do lozka

    Tutaj już mam odmienne zdanie. To "płacenie" związkiem to nie jest tak, że partnerka "wystawia rachunek". Po prostu bardzo mało jest kobiet, które są zainteresowane seksem dla seksu. Zobacz, że nawet Ty pisałaś, że dla Ciebie seks dla seksu to zasadniczo taki związek który się nie kończy małżeństwem. To moja luźna interpretacja, ale po prostu nie widzę różnicy między seksem po 3 randce, z facetem który zabiega, stara się itp. od seksu w związku po 3 randce. Moja narzeczona także nie preferuje seksu dla seksu- dla niej seks jest przedłużeniem uczucia do drugiej osoby. Zeby był seks jest potrzebna jej miłość, żeby była miłość potrzebna jest jej bliskość, poznanie drugiej osoby, a to zapewnia szeroko rozumiany związek.

    Także mimo, że swój związek określam jako fantastyczny, to jednak można powiedzieć, że za seks z tą wybraną partnerką zapłaciłem koniecznością bycia w związku. Ponieważ ją kocham i chcę z nią być, ja tego tak nie dostrzegam (jest to niejako nieobecne dla mnie). Łatwo jednak wyobrazić sobie trochę gorzej dobrany związek, gdzie już ta konieczność bycia w związku zaczyna być bardziej odczuwalna.

    > A jeszcze bardziej mu wspolczuje, ze
    > ma przy sobie kobiete, ktora z nim sypia tylko dlatego, ze ma z tego korzysc.

    Widzisz, te korzyści to dość śliska sprawa. Sama pisałaś o seksie dla seksu po 3 randce, więc także można podciągnąć to pod korzyści, bo byłaś komplementowana, gość się starał robił dobry nastrój, płacił za jakieś randki itp. Równie dobrze mogłabyś zdecydować się na seks na 1-szej randce. Sama widzisz, że bez dodatkowych korzyści nie byłaś skłonna na tamten seks.

    Nie zawsze te korzyści to musi być wymiar materialny. Znam koleżanki dla których sam fakt tego, że mają faceta -nie są samotne wieczorami po przyjściu z pracy, już jest tak dużą korzyścią, że gotowe są na związek (i seks który za tym idzie).
  • rekreativa 18.06.14, 19:01
    "Znam koleżanki dla któryc
    > h sam fakt tego, że mają faceta -nie są samotne wieczorami po przyjściu z prac
    > y, już jest tak dużą korzyścią, że gotowe są na związek "

    A facetów, którzy nie chcą wracać do pustego domu nie ma?
    Bo tak piszecie, panowie, jakby mężczyzna wchodził w związek wyłącznie dla seksu i żadnych innych potrzeb w nim nie zaspokajał.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 18.06.14, 20:32
    rekreativa napisała:
    > A facetów, którzy nie chcą wracać do pustego domu nie ma?
    > Bo tak piszecie, panowie, jakby mężczyzna wchodził w związek wyłącznie dla seks
    > u i żadnych innych potrzeb w nim nie zaspokajał.

    Facetom relatywnie mniej przeszkadza pusty dom. Zobacz po znajomych ile jest samotnych kobiet 30+ które są "kociarami" i ilu jest takich facetów co mają gromadę kotów?

    Nie bez powodu mówi się o tym, że facet zamyka się w swojej jaskini.
    Na forum był link do fajnego show o pudełkach w umyśle faceta z jednym wyjątkowym "nothing box". Wrzucę raz jeszcze:

    wersja z napisami:
    www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs
    Oczywiście nie chodzi facetom tylko o seks, ale seks jest dużo ważniejszy dla facetów niż dla kobiet. Zobacz że kobiety które nie są w związku potrafią żyć bez seksu miesiącami. Niejako "wygaszając" libido. Faceci bez seksu szybko znajdują sobie substytuty, wygasić popęd to sobie mogą co najwyżej mnisi buddyjscy. To kwestia poziomu ważności poszczególnych cech i fizjologii.


  • sabat.77 18.06.14, 20:51
    Kutuzow, lubie twoj spokojny i rzeczowy styl tlumaczenia. Gdybym mial drugie zycie, to chcialbym byc. takim poukladanym czlowiekiem jak Ty :)
  • jesod 18.06.14, 22:15
    sabat.77 napisał:
    > Kutuzow, lubie twoj spokojny i rzeczowy styl tlumaczenia. Gdybym mial drugie zy
    > cie, to chcialbym byc. takim poukladanym czlowiekiem jak Ty :)

    He, he, he... Jak to pozory mylą. Ale słowo pisane ... nie jest prawdą.
  • kag73 18.06.14, 23:07
    Oczywiście nie chodzi facetom tylko o seks, ale seks jest dużo ważniejszy dla f
    > acetów niż dla kobiet. Zobacz że kobiety które nie są w związku potrafią żyć be
    > z seksu miesiącami. Niejako "wygaszając" libido. Faceci bez seksu szybko znajdu
    > ją sobie substytuty, wygasić popęd to sobie mogą co najwyżej mnisi buddyjscy. T
    > o kwestia poziomu ważności poszczególnych cech i fizjologii.

    Jestes facetem dlatego wiesz co robia faceci, ale kobieta nie jestes, wiec nie wiesz co robia kobiety. Wbrew pozorom kobiety tez maja sprawne rece i znajduja inne subsytuty.
    Ja znam facetow co latami zyja bez seksu. Potrzeby fizjologiczne mozna wbrew pozorom zaspokic samemu, potrafia to zarowno mezczyzni jak i kobiety.
  • kutuzow 19.06.14, 12:31
    kag73 napisała:
    > Ja znam facetow co latami zyja bez seksu. Potrzeby fizjologiczne mozna wbrew po
    > zorom zaspokic samemu, potrafia to zarowno mezczyzni jak i kobiety.

    Zobacz tylko na badania ile procent kobiet się masturbuje i ile procent mężczyzn. Po drugie zobacz jak często robi to statystyczna kobieta singielka, a jak często statystyczny facet singiel.
    Jak wspominał już Yoric musisz brac pod uwage proporcje.
  • kag73 19.06.14, 12:39
    kutuzow napisał:
    > Zobacz tylko na badania ile procent kobiet się masturbuje i ile procent mężczyz
    > n. Po drugie zobacz jak często robi to statystyczna kobieta singielka, a jak cz
    > ęsto statystyczny facet singiel.
    > Jak wspominał już Yoric musisz brac pod uwage proporcje.

    W wikipedii niemieckiej wyczytalam, ze 60 do 80% kobiet.
    Inne badania z kolei mowia, ze kobiety duzo lepiej radza sobie w zyciu samemu, mezczyzni maja z tym wiekszy problem. Duzo kobiet zyje cale lata po smierci meza, podczas gdy facci po smierci zony szybko sie zwijaja zazwyczaj.
  • kutuzow 19.06.14, 12:43
    kag73 napisała:

    > Inne badania z kolei mowia, ze kobiety duzo lepiej radza sobie w zyciu samemu,
    > mezczyzni maja z tym wiekszy problem. Duzo kobiet zyje cale lata po smierci mez
    > a, podczas gdy facci po smierci zony szybko sie zwijaja zazwyczaj.

    To jest jednak nie zwiazane z masturbacją :-)
    Chodzi o to że kobiety przez całe życie budują sobie krag więzi społecznych. Mają przyjaciółki, znajome, psiapsiółki itp. Gdy nagle odchodzi partner, mają całą grupę wsparcia, która pomaga jakoś przejśc przez ten trudny okres.
    Facecji są częściej samotnikami, mają kilku (faktycznie kilku) przyjaciół/kolegów. Gdy sa w starszym wieku z tych kilku przyjaciół także czesć już odejdzie -więc zostaje jeszcze mniej. Nie mają takiej grupy wsparcia jak kobiety więc bardziej odczuwają pustkę po śmierci współmałżonka.
  • zawle 19.06.14, 12:41
    kutuzow napisał: > Zobacz tylko na badania ile procent kobiet się masturbuje i ile procent mężczyz
    > n. Po drugie zobacz jak często robi to statystyczna kobieta singielka, a jak cz
    > ęsto statystyczny facet singiel.

    Ale o czym to świadczy? Moze o tym ze kobiety wolą seks z facetem, a faceci do seksu tak bardzo nie potrzebują kobiet? Dlatego tez nie garną się do związków? Bo nie zalezy im tak bardzo na seksie z kobietą? Bo dość cięzko wyhaczyć dwa razy dziennie chętną laskę/faceta?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.06.14, 12:48
    zawle napisała:
    > Ale o czym to świadczy? Moze o tym ze kobiety wolą seks z facetem, a faceci do
    > seksu tak bardzo nie potrzebują kobiet? Dlatego tez nie garną się do związków?
    > Bo nie zalezy im tak bardzo na seksie z kobietą? Bo dość cięzko wyhaczyć dwa ra
    > zy dziennie chętną laskę/faceta?

    Zawle, zerknij na grupę kontrolną gejów i od razu odpowiesz sobie na te pytania.
    Skoro piszemy o grupach singli (czyli o osobach bez partnera) to zarówno kobiety jak i mężczyzni masturbację mają jako substytut - możliwość rozładowania napięcia. Skoro facecji masturbują się znacznie cześciej, to świadczy o tym że mają dużo większe potrzeby w tej kwestii nawet gdy są samotni.
    Porównując z grupą gejów którzy seks traktują bardziej "po męsku" bez tej całej otoczki "dopiero na 3-ciej randce" itp. widać że to nie jest tak że facetom nie zalezy na seksie z kobietom, tylko raczej dużo ciezej będąc hetero znaleźć chetna kobietę. Zobacz że geje mają aplikacje na smartfony która im pokazuje chetnych na seks w poblizu -tak aby spotkanie jak najbardziej ułatwić.
  • kag73 19.06.14, 17:24
    kutuzow napisał:
    "Porównując z grupą gejów którzy seks traktują bardziej "po męsku" bez tej całej otoczki "dopiero na 3-ciej randce" itp. widać że to nie jest tak że facetom nie zalezy na seksie z kobietom, tylko raczej dużo ciezej będąc hetero znaleźć chetna kobietę. Zobacz że geje mają aplikacje na smartfony która im pokazuje chetnych na seks w poblizu -tak aby spotkanie jak najbardziej ułatwić."

    A wziales pod uwage, ze homo sa w mniejszosci i jak trudno im kogos znalezc, maja mniejszy wybor. Do tego ilu gejow decyduje sie/moze sobie spokojnie zyc w stalym zwiazku? Akceptacja spoleczna, ze ho, ho.
    A wziales pod uwage, ze geje tez faceci i jak zdrowi to orgazm maja zawsze. I do tego facet idacy z nowym facetem nie ma tyle do stracenia co kobieta z nieznajomym.
    A podwojna moralnosc. Ty chcialbys tak sobie babke dopiero co poznac i do lozka z nia ale jakby sie okazalo, ze zna ja blizej cale osiedle i z nimi tez byla, to juz bys sie nie palil, zeby to byla Twoja dziewczyna albo zona, co nie? Oszczedz sobie sciemnianie o tolerancji i ze Ci zwisa, bo i tak Ci nie uwierze;)
    Pomijajac, ze niekoniecznie Ty musisz jej sie podobac i ja krecic, zeby z Toba zaraz do lozka poszla. A jak jej sie spodobasz, to bedzie ostrozniejsza, bo sie chce z Toba dluzej pobawic a musi liczyc sie z tym, ze jako "latwa" ma mniejsze szanse. Oczywiscie nie wie, ze Ty tak nie myslisz, bo jestes cool, ale sporo facetow tak mysli, chociaz mowia co innego.
  • marek.zak1 19.06.14, 18:05
    kag73 napisała:

    musi liczyc sie z tym, ze jako "latwa" ma mniejsz e szanse. Oczywiscie nie wie, ze Ty tak nie myslisz, bo jestes cool, ale sporo facetow tak mysli, chociaz mowia co innego.

    Oczywiście, że tak jest jak piszesz. A wracając do tematu swingu, gdybym czegoś podobnego sie dowiedział, moja odpowiedź byłaby taka: ,,masz 10 minut na przemyślenie i decyzję, swing albo ja. Jeszcze raz poruszysz ten temat, oznacza rozstanie". Jestem przekonany, ze z drugiej strony byłoby tak samo. Małżeństwo znacza wyłącznośc i konec tematu.
  • kutuzow 19.06.14, 18:11
    kag73 napisała:
    > A wziales pod uwage, ze homo sa w mniejszosci i jak trudno im kogos znalezc,

    Trudno im kogoś znaleźć, dlatego statystycznie mają na koncie dużo większą liczbę partnerów niż hetero. Przyznam że ciekawa logika.

    > A podwojna moralnosc. Ty chcialbys tak sobie babke dopiero co poznac i do lozka
    > z nia ale jakby sie okazalo, ze zna ja blizej cale osiedle i z nimi tez byla,
    > to juz bys sie nie palil, zeby to byla Twoja dziewczyna albo zona, co nie? Oszc
    > zedz sobie sciemnianie o tolerancji i ze Ci zwisa, bo i tak Ci nie uwierze;)
    > Pomijajac, ze niekoniecznie Ty musisz jej sie podobac i ja krecic, zeby z Toba
    > zaraz do lozka poszla. A jak jej sie spodobasz, to bedzie ostrozniejsza, bo sie
    > chce z Toba dluzej pobawic a musi liczyc sie z tym, ze jako "latwa" ma mniejsz
    > e szanse. Oczywiscie nie wie, ze Ty tak nie myslisz, bo jestes cool, ale sporo
    > facetow tak mysli, chociaz mowia co innego.

    Napisałaś taki wielki akapit tylko po to żeby przyznać mi rację że kobiety rzadziej chcą seksu dla seksu (powody sama wyłożyłaś). Nie rozumiem tylko czemu od razu wcześniej nie potwierdziłaś tego co od dawna pisze tutaj na forum, że u kobiet seks dla seksu jest rzadko.

  • sabat.77 19.06.14, 18:48
    Kutuzow, sam seks dla seksu czesciej wybieraja mezczyzni, ale tez nie jestem calkiem przekonany, czy dotyczy to mas. Zobacz, ze jednak na kurwy chodzi jakas mniejszosc, znaczaca ale jednak. Gdyby chodzilo wylacznie o seks, to by bylo powszechne jak trawa. Ja osobiscie nie znam nikogo regularnie chodzacego na kurwy. W przeszlosci znalem jednego chlopaka. Nikt z moich znajomych oprocz niego nawet nie byl w burdelu, a z seksem bywalo u nich roznie. Zatem?
  • rekreativa 19.06.14, 20:20
    No tutaj z przyczynami, dlaczego faceci NIE chodza na dziwki to bym zbyt romantycznych wniosków nie wyciągała.
    Może być, że nie chodzą, bo się brzydzą, albo chorób boją, a nie dlatego, że szukają czegoś więcej
    *chociaż osobiście uważam, że szukają :)
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 19.06.14, 21:40
    Ja mam taka opinie, ze przez seksualnosc realizujemy sie spolecznie w ramach pewnego wzorca naszej plci obecnego w kulturze. Jak sie nad tym zastanowic to seks jest zupelnie zbedna czynnoscia poza momentami rozrodu, u wielu zwierzat wrecz kopulacja nastepuje wylacznie w okresach plodnych - zatem w czym rzecz? My jako ludzie przez zjawiska okoloseksualne realizujemy sie spolecznie, to nasz najwiekszy bodziec do podejmowania aktywnosci. Realizujemy pewien skrypt zachowan zakorzeniony w kulturowym wzorcu. W przypadku mezczyzny to skrypt samca dominatora :) a u kobiety jest to matka karmicielka :p
    Stad masz ped do rozowego bobaska, jako fetyszu spolecznego.
    Wiesz czym dla mnie jest symboliczny bobas? Tym samym co iPad. iPhone. Spoleczny wyznacznik sukcesu. Tym samym dla faceta jest seks. Dlatego mezczyzni nie chodza tak masowo na kurwy jak mogliby chodzic, a za to marudza mezatkom, podrywaja mlode siksy itd. Bo to pierwsze nie buduje ich meskosci w formie symbolicznej a to drugie - owszem.
  • marek.zak1 19.06.14, 21:52
    sabat.77 napisał:


    > Wiesz czym dla mnie jest symboliczny bobas? Tym samym co iPad. iPhone. Spoleczny wyznacznik sukcesu.

    Było to zawsze. Dawniej karoca i zamek, teraz willa i samochod. Piekne kobiety u boku zawsze były ukoronowaniem sukcesu faceta.
  • sabat.77 19.06.14, 22:04
    Tak jak piekne, zdrowe dzieci, to cos czym mloda mamusia moze zaszpanowac przed innymi mamami.
  • kag73 20.06.14, 00:09
    rekreativa napisała:
    > No tutaj z przyczynami, dlaczego faceci NIE chodza na dziwki to bym zbyt romant
    > ycznych wniosków nie wyciągała.
    > Może być, że nie chodzą, bo się brzydzą, albo chorób boją, a nie dlatego, że sz
    > ukają czegoś więcej
    > *chociaż osobiście uważam, że szukają :)
    Oczywiscie, ze szukaja czegos wiecej, przeciez to roznica czy przespi sie z Toba prostytutka, bo zaplaciles a czy przespi sie z Toba babka, bo na Ciebie leci. Chociazby tego szukaja, potwierdzenia swojej atrakcyjnosci. Nie kazdy facet potrafi tez tak z automatu, wejsc, zrobic swoje z "obca" osoba, zaplacic i wyjsc. I nie kazdemu sie to podoba.
    A poza tym wszyscy szukaja milosci i tyle, bo nie ma lepszej opcji niz glebokie uczucie polaczone z dobrym seksem.
  • sabat.77 20.06.14, 00:29
    kag73 napisała:

    > A poza tym wszyscy szukaja milosci i tyle, bo nie ma lepszej opcji niz glebokie
    > uczucie polaczone z dobrym seksem.

    A ja się nie zgadzam na taką wersję. To już indoktrynacja, poza tym uważam, że miłość to prosta chemia uwznioślona do rangi najwyższego dobra. I nie zgadzam się, że wszyscy, bo ja miłości nie szukam. Nie jest mi do niczego potrzebna.
  • marek.zak1 19.06.14, 20:37
    sabat.77 napisał:

    Zobacz, ze jednak na kurwy chodzi jakas mniejszosc, znaczaca ale jednak. Gdyby chodzilo wylacznie o seks, to by bylo powszechne jak trawa. Ja osobiscie nie znam nikogo regularnie chodzacego na kurwy.
    > W przeszlosci znalem jednego chlopaka. Nikt z moich znajomych oprocz niego nawet nie byl w burdelu, a z seksem bywalo u nich roznie. Zatem?


    Sabat, są masturbatorami, a masturbatorzy nie chodza do agencji. A o tym, że nimi sa, to Ci mówią? Pewnie nie, ale już niedługo nie beda tego ukrywać.
  • jesod 19.06.14, 23:00
    marek.zak1 napisał:
    > Sabat, są masturbatorami, a masturbatorzy nie chodza do agencji.

    Eee tam, nie chodzą...
    Chodzą. Między jedną masturbacją a drugą, tak dla urozmaicenia, bo... ciągle tak sam ze sobą, to trochę trąci nudą i związek się z czasem rozpada.

    marek.zak1 napisał:
    >A o tym, że nimi sa, to Ci mówią? Pewnie nie, ale już niedługo nie beda tego ukrywać.

    Pewnie, pewnie... Z dumy, zadowolenia i samoakceptacji nastąpi już wkrótce taka przemiana kulturowa.
    A potem... będą nagrody za odwagę upublicznienia wytrysku swego nasienia.
  • marek.zak1 19.06.14, 23:10
    jesod napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Sabat, są masturbatorami, a masturbatorzy nie chodza do agencji.
    >
    > Eee tam, nie chodzą...
    > Chodzą. Między jedną masturbacją a drugą, tak dla urozmaicenia, bo... ciągle tak sam ze sobą, to trochę trąci nudą i związek się z czasem rozpada.
    >
    > marek.zak1 napisał:
    > >A o tym, że nimi sa, to Ci mówią? Pewnie nie, ale już niedługo nie beda te go ukrywać.
    >
    > Pewnie, pewnie... Z dumy, zadowolenia i samoakceptacji nastąpi już wkrótce tak a przemiana kulturowa. A potem... będą nagrody za odwagę upublicznienia wytrysku swego nasienia.

    Dzieki za uwagi, ale wypowiedz sie na temat kobiet, czyli w tematyce Ci znanej. To co piszesz o facetach swiadczy, że pojęcia nie masz żadnego.
  • jesod 20.06.14, 01:14
    marek.zak1 napisał:
    > Dzieki za uwagi,

    Ależ, proszę bardzo.
    Służę następnymi, za darmo... Chociaż, kto to wie... czy za jakiś czas nie zażądam za nie tantiem, w przypadku wykorzystywania ich bez mojej wiedzy i zgody? :)

    marek.zak1 napisał:
    > ale wypowiedz sie na temat kobiet, czyli w tematyce Ci znanej.

    Ale ... odnośnie czego, tak dokładniej?
    Poza tym, jak się wypowiem na temat kobiet, to zaraz taka jedna pindzia z drugą będą kwękać, że nie mam prawa się w ich imieniu wypowiadać, bo... ja, jako kobieta, nie mogę przecież mówić za wszystkie kobiety, a więc to co mam/mogę mieć do powiedzenia, nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Jako jednostka nie istnieję w mentalności zbioru kobiet.

    marek.zak1 napisał:
    > To co piszesz o facetach swiadczy, że pojęcia nie masz żadnego.

    Jassssne.... Ja już dawno wiem, że nie mam żadnego pojęcia, bo jego całość posiadasz Ty.
    To Ty autorytatywnie wypowiadasz się za męską ludzkość. Ty wiesz wszystko o facetach i w ogóle... o wszystkim. Dlatego trochę Ci współczuję, bo jest Ci ciężko dźwigać brzemię tej wiedzy, a jeszcze trudniej wcisnąć ją innym. Choć, jak przypuszczam na podstawie obserwacji i informacji to jest dla Ciebie misja. A więc... chylę czoła przed tak wielkim zadaniem i wysiłkiem z nim związanym.

  • zawle 20.06.14, 12:44
    jesod napisała: > Eee tam, nie chodzą...
    > Chodzą. Między jedną masturbacją a drugą, tak dla urozmaicenia, bo... ciągle ta
    > k sam ze sobą, to trochę trąci nudą i związek się z czasem rozpada.

    :))))))))))))))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 19.06.14, 23:58
    > Napisałaś taki wielki akapit tylko po to żeby przyznać mi rację że kobiety rzad
    > ziej chcą seksu dla seksu (powody sama wyłożyłaś). Nie rozumiem tylko czemu od
    > razu wcześniej nie potwierdziłaś tego co od dawna pisze tutaj na forum, że u ko
    > biet seks dla seksu jest rzadko.

    Co kobiety chca/by chcialy a co je hamuje i w tym przeszkadza, to jedna kwestia. Druga Ty w kolko dyskutujesz, ze kobiety nie leca ma One Night Stnady z dopiero co pozanym facetem i to dowod na to, ze kobiety nie chca seksu dla seksu. wyjasnilam Ci dlaczego. I jeszcze w dodatku podalam, ze rowniez faceci w wiekszosci kieruja sie regulami/maja potrzebe poczekac z seksem do nastepnej randki i bardzo wielka z nich ilosc wcale nie chce konczyc na jednym razie. Ja takich spotkalam na swojej drodze, stad moje wypowiedzi.
    To w koncu dlaczego ja chce seksu jezeli nie dla seksu/satysfakcji, Twoim zdaniem? Bo moim, to ja sie seksze, bo mam z tego satysfakcje a nie dlatego, ze dostane nowa bluzke albo bo facet bedzie za to ze mna w zwiazku. Czy Ty tego nie rozumiesz?
    Moze uznajmy, ze niektorzy chca seksu dla sportu, bedzie latwiej rozgraniczac. Zapewne zdrzaja sie tacy ludzie, czesciej mezczyzni niz kobiety, bo maja mniej do stracenia a zyskac cos moga. Ale to nie wiekszosc i nie przez cale zycie.
    Zamsiat sie czepiac w kolko tego samego, odpowiedz lepiej na moje pytanie Twojej wizji przyszlosci: jestes zakochany, babka do seksu nie potrzebuje zwiazku i co dalej, jak to widzisz. Bedzie ciekawiej.
  • kutuzow 20.06.14, 10:51
    kag73 napisała:
    > Co kobiety chca/by chcialy a co je hamuje i w tym przeszkadza, to jedna kwestia
    Wiesz jak jeszcze dodasz "co je hamuje" to już zupełnei sobie strzelisz w kolano.
    Bo (w uproszczeniu) większość facetów chciałaby seksu, ale ich hamuje brak chętnych kobiet (to widać na dowolnym portalu, pubie, imprezie firmowej itp).
    Większość kobiet chciałaby atrakcyjnego partnera (wygląd, status społeczny itp), ale je także hamuje brak takowych (samców alfa jest znikomy procent).
    Dlatego te grupy się rozmijają.


    > Druga Ty w kolko dyskutujesz, ze kobiety nie leca ma One Night Stnady z dopie
    > ro co pozanym facetem i to dowod na to, ze kobiety nie chca seksu dla seksu.

    Wyjaśniłaś dlaczego TY nie lecisz na One Night Standy. Są kobiety które owszem korzystają z takich ONS, ale jak pisałem ich jest NIEWIELE. To jest klucz do zrozumienia różnic naszych poglądów.

    Ty uważasz że większość kobiet ma takie podejście jak Ty, chciałyby ONS ale....i tu jest lista czynników do spełnienia. Co owszem jest prawdą, ale to ma się nijak do ONS.
    Jednocześniej są kobiety które korzystają z ONS i nie bawią się w odhaczanie tej checklisty.
    Myślę że tutaj doświadczenia Yorica rzuciłyby sporo światła.

    > To w koncu dlaczego ja chce seksu jezeli nie dla seksu/satysfakcji, Twoim zdani
    > em?
    Nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale w przypadku innych kobiet jest coś ponad 200 powodów uprawiania seksu, począwszy od tych podnoszących poczucie własnej wartości, poprzez te związane z przyjemnością, na tych związanych z osiągnięciem jakiejś korzyści włącznie.


    > Moze uznajmy, ze niektorzy chca seksu dla sportu, bedzie latwiej rozgraniczac.
    Nie, po prostu wystarczy jak zauważysz że są kobiety które miewają ONS-y i nie trzeba wprowadzać nowego podziału.
    Ty nie lubisz ONS-ów, masz inne podejście do seksu (musi być otoczka, i kilkanaście innych pozycji ze wspomnianej checklisty), ja tego nie neguje. Tylko nie próbuj proszę pokazywać że to jest jakaś granica w podejściu, że poza tym to już tylko jakieś "dziwolągi" są co to seks dla sportu uprawiają.

    Po prostu Ty nie lubisz ONS-ów, są takei co lubią. Jest ich zdecydowana mniejszość niż facetów którzy skorzystaliby z ONS-u gdyby tylko mieli OKAZJE. Ta różnica w proporcjach jest tutaj kluczowa.


    > woje
    > j wizji przyszlosci: jestes zakochany, babka do seksu nie potrzebuje zwiazku i
    > co dalej, jak to widzisz. Bedzie ciekawiej.

    Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3 moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to cieszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc że na nic więcej liczyć nie mogę.
  • kag73 20.06.14, 11:30
    kutuzow napisał:
    Wyjaśniłaś dlaczego TY nie lecisz na One Night Standy. Są kobiety które owszem korzystają z takich ONS, ale jak pisałem ich jest NIEWIELE.
    > Myślę że tutaj doświadczenia Yorica rzuciłyby sporo światła.

    A dlaczego doswiadczenia yorica a nie Twoje? W koncu jestes facetem, wiec tez powinienes je miec. Nie masz? A wiesz dlaczego nie? Bo zdecydowana mniejszosc LUDZI leci na ONS, czytaj seks w pierwszy wieczor z dopiero co poznana osoba. Jednak jakos sie znajduja, kobiety i mezczyzni, inaczej w ogole by ich nie bylo.

    > Ty nie lubisz ONS-ów, masz inne podejście do seksu (musi być otoczka, i kilkana
    > ście innych pozycji ze wspomnianej checklisty), ja tego nie neguje.

    Ja nigdzie nie napisalam, ze musze miec otoczke, napisalam, ze nie ryzykuje pojscia z facetem do lozka w piersza noc, zazwyczaj nie mialam tez takiej potrzeby, abstrahujac od tego, ze oprocz jednego razu( w ogole mi sie nie podobal i nie bylo zadnego przyciagania z mojej strony), zaden facet mnie do lozka nie ciagnal, nie proponowal jednoznacznie itd. zaraz w pierwsza noc. Co nie zmienia faktu, ze zdarzal mi sie ze seks bez zwiazku zakonczony po pierwszym czy dwoch wspolnych razach, bo wiecej nie bylo w planach, serducho nie pukalo a w lozku bylo tak sobie. Nie warto, to juz lepiej bylo zwrocic sie do eksa, zawsze byl dobry w te klocki.

    > Po prostu Ty nie lubisz ONS-ów, są takei co lubią. Jest ich zdecydowana mniejsz
    > ość niż facetów którzy skorzystaliby z ONS-u gdyby tylko mieli OKAZJE. Ta różni
    > ca w proporcjach jest tutaj kluczowa.
    Co to jest okazja? Jak Ty nawet nie sprobujsz, to okazje przegapisz. Bo chyba nie sadzisz, ze w wiekszosc kobieta rzuci Ci sie na szyje. A nawet wtedy jak bedzie gruba i nie w Twoim guscie...skorzystasz? Facet chce ONS z fajna babka ale czy on sie podoba o tym juz nie mysli. Oczywiscie, ze facet statystycznie czesciej gotowy na seks w pierwsza noc, bo sytysfakcje ma murowana i o bezpieczenstwo bac sie nie musi. Co nie zmienia faktu, ze ja uprawialam i uprawiam seks dla seksu/satysfakcji, ale nie w pierwsza noc.
    > Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3
    > moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana
    > partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to ci
    > eszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc
    > że na nic więcej liczyć nie mogę.
    Mowic mozna wiele, dla mnie licza sie czyny nie slowa.
    Dlaczego hipitetycznie, przeciez przyznales, ze jestes/byles w obecnej pani zakochany. Ja mowie o faktach. Ok, czyli rozumiem, tolerancja i nie zagladanie sobie do lozka i do zycia, kazdy poza partnerem ma jeszcze prawo/mozliwosc sypiac z kims innym. Tez opcja.
    Jednak musi chodzic o cos wiecej niz ten seks, bo inaczej bys z nia w zwiazek nie wszedl, jako, ze jestes przeciwnikiem zwiazku i interesuje Cie seks dla seksu.
    Jeden maly haczyk, to Tylko teoria/hipoteza ;) a teoria z praktyka sie mija. No ale moze Ty jestes wyjatkiem :))

  • kag73 20.06.14, 11:43
    > kutuzow napisał:
    > Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3
    > moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana
    > partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to ci
    > eszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc
    > że na nic więcej liczyć nie mogę.

    Wiesz co, zabrzmialo to tak jakbys w przypadku zakochania jednak chcial zwiazku i wylacznosci, ale skoro ona nie chce, to wezmiesz co daje.
    A na co wiecej chcialbys liczyc, skoro zwiazku nie chcesz, chcesz seksu, bo jestes facetem a zwiazku i czegos wiecej chca TYLKO KOBIETY?
  • kutuzow 20.06.14, 12:13
    kag73 napisała:
    > A dlaczego doswiadczenia yorica a nie Twoje?

    Bo jeśli ja Ci coś pisze, to Ty nie chcesz wierzyć że są kobiety które mają ONS-y w czystej postacji zgodnie z definicją:
    www.urbandictionary.com/define.php?term=one+night+stand
    Wymyślasz jakieś własne podziały, żeby tylko pasowało to do Twojej wersji teorii.

    > Bo zdecydowana mniejszosc LUDZI leci na ONS, czytaj seks w pierwszy wieczor z dopiero co poznana osoba.

    Widzę że powoli zaczynasz przyznawać mi rację. Zgadzamy się już w 50%, to coś.
    Bo widzisz zdecydowana mniejszość KOBIET leci na ONS-y. To te 50% gdzie już się zgadzamy. Faceci nie mają zupełnie tego problemu. Ty zaś starasz się zaczarować rzeczywistość i wykazać że facecji NIE CHCĄ. Po prostu w większości przypadków im sie NIE UDAJE.
    Widziałaś "Piękny umysł"?
    www.youtube.com/watch?v=ROAkxbAxP8A
    Tak to wygląda gdy facecji próbują iść na skróty. Dlatego większość odwala cały ten teatrzyk z randkami nr 1, 2 i 3.

    > Jednak jakos sie znajduja, kobiety i mezczyzni, inaczej w ogole by ich nie bylo.

    Podawałem Ci już przykład gejów. To mężczyźni. Oni lecą na ONS-y. Ponieważ szukają w grupie innych mężczyzn, a więc nie ma zabawy w 3-cią randke, "poznaj moich rodziców" itp. to maja znacznie więcej partnerów seksualnych niż hetero i to mimo tego że jak pisałaś ich jest mniej i niby ciężej im się znaleźć. Nie przeszkadza im to jednak bzykać się aż furczy.
    Czy jeszcze potrzebujesz jakiegoś dowodu?

    > Ja nigdzie nie napisalam, ze musze miec otoczke
    Sorry, ale dla mnie pójście na randkę nr 1, 2 i 3. to jest własnie otoczka.
    Do ONS-u wystarczy randka nr 1.
    Ustalmy po prostu że ty nie miałaś typowych ONS-ów i wszystko będzie OK.
    Ty zaś próbujesz podciągać takie "randkowe" bzykanko pod ONS. Prawda jest zaś taka że to ma więcej wspólnego z byciem w związku niż ONS-em. Trzy randki to klasyka "startu" związku.

    > Mowic mozna wiele, dla mnie licza sie czyny nie slowa.
    Kag, widzę że troche się pogubiłaś w tej swojej argumentacji.
    Piszemy na forum, co ja mam Ci wideobloga założyć, skoro to co piszę Ci nie wystarcza?

    > Dlaczego hipitetycznie, przeciez przyznales, ze jestes/byles w obecnej pani zak
    > ochany.
    Hipotetycznie ponieważ SAMA zapytałaś o przypadek gdzie jestem zakochany ale bez związku.
    Teraz jestem zakochany w kobiecie która chce i związku i wyłączności, więc to zupełnie inny przypadek niż ten o który pytasz. Dlatego własnie hipotetycznie (zakładam że nie jestem w związku w którym jestem tylko w jakimś innym).

    Pomieszałaś przypadek o który pytałaś z przypadkiem związku w którym jestem i potem wyszedł Ci totalny misz-masz i jesteś zdziwiona.
  • sabat.77 20.06.14, 12:24
    He he, ta scena była ekstra :P
    Ale zgadzam się całkowicie z Tobą Kutuzow, te trzy randki są wytworem "kobiecej" strony sceny randkowej. I to chyba nie wystarczy, żeby zacząć związek, ale wystarczy by wstępnie wybadać potencjał związkowy kandydata. Sam potencjał wystarczy w razie ewentualnej wpadki, by ścigać kandydata :D
  • kag73 20.06.14, 19:14
    sabat.77 napisał: > He he, ta scena była ekstra :P
    > Ale zgadzam się całkowicie z Tobą Kutuzow, te trzy randki są wytworem "kobiecej
    > " strony sceny randkowej. I to chyba nie wystarczy, żeby zacząć związek, ale wy
    > starczy by wstępnie wybadać potencjał związkowy kandydata. Sam potencjał wystar
    > czy w razie ewentualnej wpadki, by ścigać kandydata :D

    Wy jestescie wszyscy tacy madrzy, bo nawet nie probujecie/nie probowaliscie na pierwszej randce, wiadomo, nie musicie, macie wymowke: skasuje w ryja jak ten w filmie. Ale moze troche jednak wyobrazni i wczucia sie w sytuacje i szczerej oceny. Moze mam w domu ciecia, ale moj maz uwaza, ze dla feceta to tez wcale nie tak hop siup zdjac spodnie przed dopiero co poznana kobieta, ktora w dodatku jest super babka i sie podoba, jakos tak czlowiek potrzebuje troche sie oswoic i zobaczyc kto zacz. Pewnie, ze zdarza sie wysztko, sytuacje sie roznie rozkrecaja, ale to nie norma.
    No chyba, ze mowimy o specjalnych egzemplarzach w klubach, dosc dobrze nawalonych(o alkoholu mowie) i z nastawieniem na jedna noc.
  • kag73 20.06.14, 12:36
    kutuzow napisał:
    > Bo jeśli ja Ci coś pisze, to Ty nie chcesz wierzyć że są kobiety które mają ONS
    > -y w czystej postacji zgodnie z definicją:
    Ja nigdy i nigdzie nie napisalam, ze takich kobiet nie ma. Nie urodzilam sie wczoraj.

    > Widzę że powoli zaczynasz przyznawać mi rację. Zgadzamy się już w 50%, to coś.
    > Bo widzisz zdecydowana mniejszość KOBIET leci na ONS-y. To te 50% gdzie już się
    > zgadzamy. Faceci nie mają zupełnie tego problemu. Ty zaś starasz się zaczarowa
    > ć rzeczywistość i wykazać że facecji NIE CHCĄ. Po prostu w większości przypadkó
    > w im sie NIE UDAJE.
    "No risk no fun". Jak nie probujesz, zapewne masz jeszcze mniej szans niz jak probujesz.
    Nie rozumiem tylko dlaczego mowisz za wszystkich facetow. Tez Ci po jednym przykladzie moge napisac tak jak Ty to robisz. Facet jeden mi oburzony opowiadal, ze babka mu seks proponowla z rozbiegu, jego slowa do niej "co Ty zwierze jestes, albo ja, jaki seks, ja Cie w ogole nie znam".
    > Sorry, ale dla mnie pójście na randkę nr 1, 2 i 3. to jest własnie otoczka.

    Posluchaj, powiedz mi teraz co mam zrobic, jezeli nowo poznany facet, przetanczone pol nocy, pyta mnie czy sie spotkam z nim za dwa dni o 16:00? Mam powiedziec "nie, idziemy dzis do mnie albo do Ciebie"? Nie musi to byc 1, 2, 3, moze byc tez 2, w zaleznosci od sytuacji albo 8, tez w zaleznosci od sytuacji i okolicznosci. Statystycznie sie tylko nazywa, ze na 3 randce sie zazwyczaj cos wydarza.
    :?> Do ONS-u wystarczy randka nr 1.
    To juz co innego, bo spotkalismy sie w klubie i co i nic. Poszlismy na randke i doszlo do seksu. Zakonczylo sie na jednym razie, czego wiekszosc ludzi nie chce, zwlaszcza jezeli im sie podobalo, chca powtorzyc. No chyba, ze lubia co tydzien cos nowego i szukac, albo obawiaja sie, ze sie wplataja w cos czego nie chca.
    > Ustalmy po prostu że ty nie miałaś typowych ONS-ów i wszystko będzie OK.
    > Ty zaś próbujesz podciągać takie "randkowe" bzykanko pod ONS. Prawda jest zaś t
    > aka że to ma więcej wspólnego z byciem w związku niż ONS-em. Trzy randki to kla
    > syka "startu" związku.
    Wcale nie prawda, bylam wiele razy na 2 albo 3 randkach i w lozku a nie bylam w zwiazku.
    Moze dla Ciebie jest to start zwiazku, tak jak u kolesia w watku mgly. Moj maz zreszta mial podobnie jak z nim poszlam do lozka to sie nazywalo, ze jestesmy para. Bo taki byl jego plan, bo on przyjaciolki szukal a ja nie, bo okolicznosci nie pasowaly.
    > > Mowic mozna wiele, dla mnie licza sie czyny nie slowa.
    > Kag, widzę że troche się pogubiłaś w tej swojej argumentacji.
    > Piszemy na forum, co ja mam Ci wideobloga założyć, skoro to co piszę Ci nie wys
    > tarcza?
    Co to, ze ktos nie czesto mowi "kocham" ma do rzeczy z tym czy jest kochliwy i kocha? Dla mnie nic.
  • kutuzow 20.06.14, 13:12
    kag73 napisała:
    Widzę Kag, że jak już gdzieś Cię przekonam że ONS są rzadkie, to Ty odwracasz kota ogonem i zabawa zaczyna się od początku.

    Zatem po kolei:
    > Ja nigdy i nigdzie nie napisalam, ze takich kobiet nie ma. Nie urodzilam sie wc
    > zoraj.
    Ustalmy więc, że są, jest ich relatywnie dużo mniej niż mężczyzn zainteresowanych ONS-em.
    Czy z tym się zgodzisz? Czy będziesz broniła tezy, że to facecji nie są zainteresowani seksem i dlatego jest mało przypadków seksu na pierwszych randkach?


    > Nie rozumiem tylko dlaczego mówisz za wszystkich facetow.
    Nie mówię za wszystkich facetów, mówię na podstawie wiedzy którą mam choćby z doświadczeń psychologów. Nie wiem czy kojarzysz takie doświadczenie, gdzie do faceta siedzącego przy barze podchodziła kobieta i proponowała niezobowiązujący seks. I drugie gdzie do kobiety podchodził facet i proponował seks. Wiesz jak się rozkładały odpowiedzi w obu grupach?


    > Posluchaj, powiedz mi teraz co mam zrobic, jezeli nowo poznany facet, przetancz
    > one pol nocy, pyta mnie czy sie spotkam z nim za dwa dni o 16:00? Mam powiedzie
    > c "nie, idziemy dzis do mnie albo do Ciebie"?

    Gdybyś była zainteresowana bardziej seksem niż randką to dokładnie tak. Mówisz "a może będziemy dalej kontynuowali to spotkanie u mnie (lub u Ciebie)"? W czym problem?


    > Wcale nie prawda, bylam wiele razy na 2 albo 3 randkach i w lozku a nie bylam w
    > zwiazku.

    To nadal nie jest typowy ONS. To jest związek, który nie wypalił po prostu. Gość okazał się niewystarczająco interesujący/dobry w łóżku/inteligentny itp. Gdyby gość był super to pewnie sprawy potoczyłyby się inaczej. Czyż nie tak właśnie zaczynały się Twoje związki?

    > Moze dla Ciebie jest to start zwiazku,

    Tak bo do samego seksu (jak w definicji ONS-u) nie potrzebne są randki nr 2 i 3 i kolejne.
    To trochę jak z masażem. Kobiety lubią masaż, lubią dotyk z tym związany, lubią te wszystkie lepkie mazidła itp. Mogą czerpać przyjemność z samego dotyku, atmosfery masażu, zapachu godzinami.
    Większość facetów w masażu najbardziej lubi "happy ending".

    > Co to, ze ktos nie czesto mowi "kocham" ma do rzeczy z tym czy jest kochliwy i
    > kocha? Dla mnie nic.

    Nie jak często, tylko ilu OSOBOM. Jak dla mnie jest różnica między tym gdy kochasz jedną osobe przez całe życie, a tym jak co roku jesteś zakochany w innej nowej.
  • rekreativa 20.06.14, 13:33
    Mam wrażenie, że każde z was o czym innym mówi.
    Z poprzedniej dyskusji na ten temat pamiętam, że była zgoda co do częstotliwości zjawiska - tak, kobiety rzadziej podejmują jednorazowe, przypadkowe kontakty seksualne.
    Natomiast zgody nie było co do przyczyn tegoż.
    Bo panowie utrzymywali, że kobiety nie podejmują ONS, gdyż seks ich nie interesuje.
    Z kolei panie tlumaczyły, że to nieprawda, seks je interesuje, a nie podejmują ONS, gdyż się boją (przemocy, ciąży, plotek, łatki "puszczalskiej" itp.)




    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 20.06.14, 14:09
    rekreativa napisała:

    > Z poprzedniej dyskusji na ten temat pamiętam, że była zgoda co do częstotliwośc
    > i zjawiska - tak, kobiety rzadziej podejmują jednorazowe, przypadkowe kontakty
    > seksualne.

    Musiałem widać gdzieś przegapić tą zgodę. Bo mam wrażenie że nawet tutaj Kag niby to potwierdza ALE zaraz znajduje milion powodów żeby wykazać że facecji to niby mają tak samo. Więc zasadniczo to nie kobiety rzadziej podejmują tylko wszyscy rzadziej podejmują. Bo to taka "bezpieczniejsza" wersja.

    > Bo panowie utrzymywali, że kobiety nie podejmują ONS, gdyż seks ich nie interes
    > uje.
    > Z kolei panie tlumaczyły, że to nieprawda, seks je interesuje, a nie podejmują
    > ONS, gdyż się boją (przemocy, ciąży, plotek, łatki "puszczalskiej" itp.)
    >

    W pełni zgadzam się co do tego co napisałaś o ryzyku (przemoc, ciąża itp).
    Pierwszy powód "seks nie interesuje" pewnie wynika z różnych miar. To troche jak z tą grupą kontrolną gejów. Gdy tam padła średnia coś ok 400 partnerów, to taki hetero ze swoimi 3-5 partnerkami może uchodzić za prawiczka prawie.

    Tutaj może być podobnie. Kobiety moga byc faktycznie zainteresowane seksem (wg swojej miary zainteresowania), ale dla facetów to jest jakaś kropla w morzu. Ponieważ działa zasada kontrastu. to tak jak to porównywanie 400 do 4.

    Z innej strony:
    Dla mnie np. partnerka która miałaby ochotę na seks tylko raz w tygodniu byłaby partnerką która nie lubi seksu. Ponieważ dla mnie raz w tygodniu to jakaś totalna posucha wynikająca chyba tylko z ew. choroby. Dla kogoś kto ma seks raz na miesiąc ta sama partnerka będzie niemalże rogiem obfitości jeśli chodzi o seks.

  • kag73 20.06.14, 15:04
    Kutuzow:
    "To nadal nie jest typowy ONS. To jest związek, który nie wypalił po prostu. Gość okazał się niewystarczająco interesujący/dobry w łóżku/inteligentny itp. Gdyby gość był super to pewnie sprawy potoczyłyby się inaczej. "

    Nie wmawiaj mi co to bylo i ze Ty wiesz lepiej. Nie byly to zwiazki i nigdy nie planowalam, ze beda a faceci byli nieczego sobie w lozku(oprocz jednego ale i tu nie planowalam zwiazku) i do tego atrakcyjni fizycznie.

    " Czyż nie tak właśnie zaczynały się Twoje związki?"
    Nie, nie tak.

    To trochę jak z masażem. Kobiety lubią masaż, lubią dotyk z tym związany, lubią te wszystkie lepkie mazidła itp. Mogą czerpać przyjemność z samego dotyku, atmosfery masażu, zapachu godzinami.
    Większość facetów w masażu najbardziej lubi "happy ending".

    Ciesze sie, ze tak dobrze znasz kobiety, ciekawe ile ich miales.
    To ja musze byc facetem, bo godzinny masaz mnie nie interesuje a najbardziej interesuje mnie "happy ending". Ale wiesz co, jak slucham opowiastek tutejszych panow, nie dziwilabym sie gdyby ich kobiety na happy ending w ogole nie mogly liczyc, wie jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma.
  • kutuzow 20.06.14, 15:38
    kag73 napisała:
    > " Czyż nie tak właśnie zaczynały się Twoje związki?"
    > Nie, nie tak.

    Czyli rozumiem, że Twoje "nie związki" zaczynały się od kilku randek, za to Twój prawdziwy związek zaczął się od przygodnego seksu dla odmiany (skoro piszesz że "nie tak")?

    > Ciesze sie, ze tak dobrze znasz kobiety, ciekawe ile ich miałeś.

    Nie narzekam. Zgodzisz się chyba jednak że to nie kwestia ilości partnerów, ale ogólnej wiedzy, obserwacji, lektury książek, publikacji popularno-naukowych itp.
    Zawsze jak zaczyna brakować argumentów merytorycznych to zaczyna się taka zabawa: "nie masz dzieci, co możesz wiedzieć o nich", "nie jesteś kobietą, to nie wypowiadaj się o tym co czują mężczyźni" i na odwrót "nie jesteś mężczyzną, więc co mozesz wiedzieć o męskich problemach" itp.

    > To ja muszę byc facetem,

    Kag, to jest Twój problem w tej naszej dyskusji, Ty cały czas patrzysz przez swoją własną perspektywę, JA TO MAM TAK, JA TO MA SIAK itp. Nie patrzysz na problem w skali populacji.
    To trochę tak jakbym ja twierdził że facecji 35+ to pewnie są bez małżeństwa, bez dzieci, BO JA TAK MAM. Przyznasz, że trochę głupio prognozować tak na swojej sytuacji, bo może się okazać, że jest ona mocno odmienna od ogółu.

    To, że Ty tak nie zaczynasz związków (2-3 randkami) -spoko, ale większość kobiet tak własnie zaczyna. To, że Ty nie lubisz masaży, spoko, ale większość lubi. Stąd popularność wszelkiej maści SPA wśród kobiet i praktycznie zerowa u mężczyzn. Mógłbym wymieniać tak dalej.
  • kag73 20.06.14, 16:49
    kutuzow napisał:
    "To, że Ty nie lubisz masaży, spoko, ale większość lubi. Stąd popularność wszelkiej maści SPA wśród kobiet i praktycznie zerowa u mężczyzn. Mógłbym wymieniać tak dalej.

    A to my tu gadamy o spa, bo ja o seksie pisze, o masazach we dwoje a nie o spa.
  • kutuzow 20.06.14, 20:44
    kag73 napisała:
    > A to my tu gadamy o spa, bo ja o seksie pisze, o masazach we dwoje a nie o spa.

    Podałem Ci przykład w podejściu do masażu u mężczyzn i kobiet.
    Pisałem o SPA ponieważ tam zazwyczaj kobiety wybierają się na masaż.
    Mężczyźni zaś myśląc masaż raczej mają na myśli masaż erotyczny. Dlatego np. w SPA jest ich tak niewielu, a za to na takim portalu jak Odloty jest tak wiele ogłoszeń o masażu erotycznym.


  • kag73 20.06.14, 16:51
    kutuzow napisał:
    > To trochę tak jakbym ja twierdził że facecji 35+ to pewnie są bez małżeństwa, b
    > ez dzieci, BO JA TAK MAM. Przyznasz, że trochę głupio prognozować tak na swojej
    > sytuacji, bo może się okazać, że jest ona mocno odmienna od ogółu

    To co Ty masz albo nie masz, czy ktos inny ma, to widac golym okiem. Natomiast to co kto czuje, przezywa i mysli, to juz inna kwestia, bo golym okiem nie widac.
    >
    > To, że Ty tak nie zaczynasz związków (2-3 randkami) -spoko, ale większość kobie
    > t tak własnie zaczyna. To, że Ty nie lubisz masaży, spoko, ale większość lubi.
    > Stąd popularność wszelkiej maści SPA wśród kobiet i praktycznie zerowa u mężczy
    > zn. Mógłbym wymieniać tak dalej.
  • kutuzow 20.06.14, 20:40
    kag73 napisała:

    > To co Ty masz albo nie masz, czy ktos inny ma, to widac golym okiem. Natomiast
    > to co kto czuje, przezywa i mysli, to juz inna kwestia, bo golym okiem nie wida
    > c.

    Gołym okiem to widać jak kogoś znasz osobiście. Tutaj to widzisz to co ktoś napisze.
    Przyjmij że Twoja sytuacja jest równie odmienna i nie warto na niej budować teorii.
    Tak jak jak na swojej nie buduje.
  • kag73 20.06.14, 16:55
    kutuzow napisał:
    "To, że Ty tak nie zaczynasz związków (2-3 randkami) -spoko, ale większość kobiet tak własnie zaczyna."
    A jak to robia mezczyzni? Bo np. mgle sie zdarzylo, ze facet po pierwszym seksie z nia zmienil status na fejscie:) na "w zwiazku". I jak one moga "zaczynac" zwiazek? Czym to sie objawia?
    I co na to faceci?
  • kutuzow 20.06.14, 20:42
    kag73 napisała:

    > A jak to robia mezczyzni? Bo np. mgle sie zdarzylo, ze facet po pierwszym seksi
    > e z nia zmienil status na fejscie:) na "w zwiazku". I jak one moga "zaczynac" z
    > wiazek? Czym to sie objawia?
    > I co na to faceci?

    Nie rozumiem. Musisz jaśniej.
  • yoric 21.06.14, 02:48
    Odnośnie ONS-ów popieram Kutuzowa - trzymajmy się terminologii.
    Typowy ONS to ludzie poznają się i idą do łóżka tego samego dnia, z założeniem, że raczej nie będą się spotykać dalej (a przynajmniej - subtelna róznica, ale jest - bez założenia, że będą).
    Żeby nie było, że mam strusia i na jego przykładzie opowiadam o 'ptakach'.
  • rekreativa 20.06.14, 12:58
    " Podawałem Ci już przykład gejów. "

    Dla pełni obrazu należałoby się przyjrzeć lesbijkom, kutuzow. Jak to tam wygląda z ilością partnerek seksualnych i podejmowaniem jednorazowych, przypadkowych kontaktów?

    By the way - zrobiłam mały search i dane na temat liczby partnerów seksualnych u gejów są niezwykle rozbieżne. Jedne badania grzmią o setkach i tysiącach, ale jedno z nowszych podaje, że liczby prawie się nie różnią od hetero.
    Dane z 2010, zdaje się, dla USA podają spadek liczby partnerów u gejów - i było to ok. 2 partnerów w przeciągu roku - więc szału nie ma.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 20.06.14, 13:30
    rekreativa napisała:
    > Dla pełni obrazu należałoby się przyjrzeć lesbijkom, kutuzow. Jak to tam wygląd
    > a z ilością partnerek seksualnych i podejmowaniem jednorazowych, przypadkowych
    > kontaktów?

    Znalazłem tylko dane, które już tu wrzucałem, ze lesbijki rzadziej uprawiają seks w zwiazku niż pary hetero. Była taka kolejność: lesbijki--> pary hetero-----> geje

    Nie widziałem badań dotyczących liczby partnerek lesbijek. Pomijam dane z lat 70-tych, uznaje je za inną epokę.
  • rekreativa 20.06.14, 13:41
    Jeszcze tak mi się skojarzyło w związku ze wspomnieniem z pobytu w jednym londyńskim klubie - Polska to jest kraj bardzo jeszcze konserwatywny, gdzie stereotypy o seksualności kobiecej i męskiej trzymają się mocno i gdzie skłonność do negatywnej oceny kobiet mających wielu partnerów jest wysoka.
    Na zachodzie wygląda to zgoła inaczej. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że ktokolwiek z forumowiczów miałby problem , żeby wyrwac pannę we wzmiankowanym klubie w Londynie, w piątkowy wieczór... (inna sprawa, czy miałby na to ochotę...)

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 20.06.14, 14:21
    rekreativa napisała:
    > Jeszcze tak mi się skojarzyło w związku ze wspomnieniem z pobytu w jednym londy
    > ńskim klubie - Polska to jest kraj bardzo jeszcze konserwatywny, gdzie stereoty
    > py o seksualności kobiecej i męskiej trzymają się mocno i gdzie skłonność do ne
    > gatywnej oceny kobiet mających wielu partnerów jest wysoka.

    Z tym się w pełni zgadzam. Nawet wrzucałem tu kiedyś link do art o podrywie "na trupa".
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149889785,149889785,Czy_polscy_mezczyzni_to_padlinozercy_.html
    Moim zdaniem negatywna ocena kobiet mających wielu partnerów wynika bezpośrednio z dwóch czynników:
    Pierwszy to kompleksy samych mężczyzn. Wiadomo, że dużo łatwiej zaimponować tej co to niewiele widziała, niż tej która ma spore doświadczenie. Chcąc chronić swoje kruche meskie ego, gościowie przerzucają "winę" na kobety.

    Drugi to ryzyko niewierności.
    Tu jak wiadomo wchodzi w grę ryzyko wychowywania nie swoich dzieci. Więc to ma wyjaśnienie na gruncie psychologii ewolucyjnej. Testy DNA nawet obecnie, to bardzo rzadka sprawa. Może gdy z czasem zaczną być robione "z automatu", to te lęki w kolejnym pokoleniu ustąpią.
  • triismegistos 20.06.14, 22:33
    rekreativa napisała:

    > " Podawałem Ci już przykład gejów. "
    >
    > Dla pełni obrazu należałoby się przyjrzeć lesbijkom, kutuzow. Jak to tam wygląd
    > a z ilością partnerek seksualnych i podejmowaniem jednorazowych, przypadkowych
    > kontaktów?

    Kilka razy w życiu zdarzały mi się ONS z lesbijkami, alczkolwiek nie niest to coś, w czym szczególnie gustuję. Jak już, to wolę podrywać dziewczyny hetero (tak, dają się podrywać kobiecie), a w ogóle z wiekiem staję się coraz bardziej rygorystycznie heteroseksualna.
    >
    > By the way - zrobiłam mały search i dane na temat liczby partnerów seksualnych
    > u gejów są niezwykle rozbieżne. Jedne badania grzmią o setkach i tysiącach, ale
    > jedno z nowszych podaje, że liczby prawie się nie różnią od hetero.

    To zależy. Są geje proskumistyczni, i monogamiczni. Jeden mój dobry kolega miał chyba więcej partnerów seksualnych niż ja, inny żył przez kilka lat w celibacie, bo szukał prawdziwej miłości.
    --
    Bób! Hummus! Włoszczyzna!
  • kag73 20.06.14, 15:08
    kutuzow napisał:
    > Widzisz, ja kochliwy nie jestem. W całym swoim życiu powiedziałem "kocham" w 3
    > moze 4 przypadkach. Zakladając hipotetycznie, że jestem zakochany, a wspomniana
    > partnerka nie chce związku i co za tym idzie jak sugerujesz wyłączności, to ci
    > eszyłbym się z tego co oferuje i realizował na zasadzie "just for fun" wiedząc
    > że na nic więcej liczyć nie mogę.

    Wroc, kag. Kutuzow ja nie tak zadlam pytanie jak Ty to ujales.
    Jeszcze raz: Wyobraz sobie taka rzecz:
    Jestes zakochany, to fakt, w obecnej pani. Ona do seksu nie potrzebuje zwiazku(nigdzie nie napisalam, ze nie chce zwiazku, bo wtedy sprawa wyglada inaczej). I co sie teraz dalej z Wami dzieje, jak rozgrywa sie akcja? Jak wyglada to w praktyce.
  • kutuzow 20.06.14, 15:27
    kag73 napisała:


    > Jeszcze raz: Wyobraz sobie taka rzecz:
    > Jestes zakochany, to fakt, w obecnej pani. Ona do seksu nie potrzebuje zwiazku(
    > nigdzie nie napisalam, ze nie chce zwiazku, bo wtedy sprawa wyglada inaczej). I
    > co sie teraz dalej z Wami dzieje, jak rozgrywa sie akcja? Jak wyglada to w pra
    > ktyce.

    To nie jest tak, że zakochałem się na 1-szej randce. Podobał mi się jej charakter, jej piękno/uroda, im bardziej ją poznawałem tym bardziej byłem nią zachwycony.
    Gdybym wiedział na samym początku, że ona związkiem nie jest zainteresowana, ale za to seks wchodzi w grę, to bym "wziął co dają". Czyli cieszył się ze związku "just for fun" i nie angażował uczuciowo wiedząc, że to może się z czasem skończyć (np. pozna innego gościa i zacznie związek z nim).
  • kag73 20.06.14, 15:37
    kutuzow napisał:
    > To nie jest tak, że zakochałem się na 1-szej randce. Podobał mi się jej charakt
    > er, jej piękno/uroda, im bardziej ją poznawałem tym bardziej byłem nią zachwyco
    > ny.
    > Gdybym wiedział na samym początku, że ona związkiem nie jest zainteresowana, al
    > e za to seks wchodzi w grę, to bym "wziął co dają". Czyli cieszył się ze związk
    > u "just for fun" i nie angażował uczuciowo wiedząc, że to może się z czasem sko
    > ńczyć (np. pozna innego gościa i zacznie związek z nim).

    Nie rozumiem, jestes facetem, dlaczego wiec nie probowales puknac jej na pierwszej randce albo na drugiej?
    I co Ci przeszkadza inny gosc, Ty zwiazku nie chcesz, chcesz seksu dla seksu a zatem seks masz, wcale niekoniecznie ona musialaby chciec zwiazku z innym, bo zwiazku akutat nie chce ani z toba ani z tym innym.
  • kutuzow 20.06.14, 15:41
    kag73 napisała:
    > Nie rozumiem, jestes facetem, dlaczego wiec nie probowales puknac jej na pierws
    > zej randce albo na drugiej?

    Przecież Ci pisałem, że ona do seksu potrzebuje czegoś więcej.
    Skończyłoby się jak w załączonej scenie z Pięknego Umysłu.

    > I co Ci przeszkadza inny gosc, Ty zwiazku nie chcesz, chcesz seksu dla seksu a
    > zatem seks masz, wcale niekoniecznie ona musialaby chciec zwiazku z innym, bo z
    > wiazku akutat nie chce ani z toba ani z tym innym.

    Mi nie przeszkadza, ale gdyby ona chciała się ZWIĄZAĆ z innym gościem to pewnie poszedłbym w odstawkę (jako mniej ciekawa opcja).
    Przecież nic nie pisałem o jakiś problemach z "wyłącznością". Cieszyłbym się tym "just for fun" tak długo jakby to było dostępne. Do czasu gdy jedno z nas byłoby tym znudzone lub znalazło jakiegoś innego ciekawszego partnera.
  • kag73 20.06.14, 15:50
    kutuzow napisał:
    > Przecież Ci pisałem, że ona do seksu potrzebuje czegoś więcej.
    > Skończyłoby się jak w załączonej scenie z Pięknego Umysłu.

    No to skasowalbys w morde, no wielkie mi rzeczy. Sprobowales i Ci powiedziala, ze potrzebuje zwiazku? Nie sprobowas i ja wiem dokladnie dlaczego nie sprobowale a Ty jestes nieszczery wobec mnie i moze nawet wobec siebie. A moze po prostu sam nie wiesz dlaczego nie spobowales i moze wcale nie chciales isc z nia do lozak na pierwszej randce.

    > Mi nie przeszkadza, ale gdyby ona chciała się ZWIĄZAĆ z innym gościem to pewnie
    > poszedłbym w odstawkę (jako mniej ciekawa opcja).
    > Przecież nic nie pisałem o jakiś problemach z "wyłącznością". Cieszyłbym się ty
    > m "just for fun" tak długo jakby to było dostępne. Do czasu gdy jedno z nas był
    > oby tym znudzone lub znalazło jakiegoś innego ciekawszego partnera.

    No, widzisz, ale wiekszosc facetow to nie Ty, Ty tez piszesz tylko o sobie, bo wiekszosc facetow problem z wylacznoscia ma. W dodatku uczucia ma sie do czasu pod kontrola, do czasu, na poczatku wydaje sie, ze mozna sie nie zakochac i nie wplatac a potem okazuje sie inaczej.
  • kutuzow 20.06.14, 16:05
    kag73 napisała:

    > Sprobowales i Ci powiedziala, ze potrzebuje zwiazku?

    Kag, jesteś kobietą, a musze Ci tłumaczyć że jest coś takiego jak "czytanie między wierszami", mowa ciała itp. Nie zawsze trzeba się pytać o wszystko dosadnie. Niektóre rzeczy się czuje albo można je wywnioskować z kontekstu rozmowy.

    > No to skasowalbys w morde, no wielkie mi rzeczy.

    I jednocześnie na zawsze stracił szanse na coś więcej w przyszłości. Ten element zdajesz się pomijać.

    > No, widzisz, ale wiekszosc facetow to nie Ty, Ty tez piszesz tylko o sobie,

    Ręce mi opadają.
    Ja piszę o sobie, bo Ty zadałaś pytanie dotyczące mnie!!! Skoro pytałaś jak bym JA się zachował to co mam Ci napisać że "Sabat to pewnie by ją wziął na stojąco w łazience" (Sorry Sabat, chciałem tylko pokazać absurd tej części wątku Kag).

    Ty zaś piszesz o sobie gdy rozmawiamy OGÓLNIE o zjawisku One Night Standów. Widzisz teraz różnice?
  • kag73 20.06.14, 18:02
    Kutuzow:
    Ręce mi opadają.
    Ja piszę o sobie, bo Ty zadałaś pytanie dotyczące mnie!!! Skoro pytałaś jak bym JA się zachował to co mam Ci napisać że "Sabat to pewnie by ją wziął na stojąco w łazience" (Sorry Sabat, chciałem tylko pokazać absurd tej części wątku Kag).
    Ty zaś piszesz o sobie gdy rozmawiamy OGÓLNIE o zjawisku One Night Standów. Widzisz teraz różnice?

    My ogolnie rozawiamy o tym, ze kobiety chca zwiazku a faceci seksu i zeby miec seks faceci musza wejsc w zwiazek a wcale by nie chcieli, bo chcieliby tak naprawde pukac wszystkie laski wokol, nie przeszkadza im tez, ze i laska by sypiala z innymi i w ogole to cale zycie razem i zwiazek sa im do niczego nie potrzebne, godza sie na to, zeby dostac seks. To tak po krotce.
    Moim zdaniem prosciej by bylo gdyby poszli do burdelu albo zaplacili za numerek albo poszukali na jakichs portalach kobiet szukajacych faceta do loza. Prosciej, taniej i co tydzien albo co dzien, w zaleznosci od potrzeb i stanu portfela, z inna. Po prostu seks dla seksu bez zwiazku.
    MNie osobiscie, zeby nie bylo, na chwile obecna najbardziej odpowiada seks dla seksu w zwiazku, bo jednemu takiemu udalo sie skrasc moje serce:)
    Czy ja go do zwiazku zmusilam? Nie.
    I zreszta czy mozna kogos do zwiazku zmusic i jaki to ma sens?
  • kutuzow 20.06.14, 20:38
    kag73 napisała:
    > Moim zdaniem prosciej by bylo gdyby poszli do burdelu albo zaplacili za numerek
    > albo poszukali na jakichs portalach kobiet szukajacych faceta do loza. Proscie
    > j, taniej i co tydzien albo co dzien, w zaleznosci od potrzeb i stanu portfela,
    > z inna. Po prostu seks dla seksu bez zwiazku.

    Kag, ale przecież dokładnie tak się dzieje. Poza tymi co mają seks w ramach związku, jest wielu takich którzy wolą seks dla seksu. Wielu z nich korzysta z dziwek, wielu ze sponsoringu. Ta częśc która jest za leniwa lub za biedna siedzi w porno.
    Co do portali to wcale nie tak łatwo znaleźć kobiete tylko do seksu. Na każde ogłoszenie kobiety szukającej seksu jest pewnie ze 100 facetów szukających seksu (mniej więcej takie sa dysproporcje na portalach).

    Skoro mi nie wierzysz, że facecji lubią seks dla seksu i wcale nie garną się do związków, to może uwierzysz ekspertom:

    "And yet despite the fact that women are holding the sexual purse strings, they aren't asking for much in return these days—the market "price" of sex is currently very low. There are several likely reasons for this. One is the spread of pornography: Since high-speed digital porn gives men additional sexual options—more supply for his elevated demand—it takes some measure of price control away from women. The Pill lowered the cost as well. There are also, quite simply, fewer social constraints on sexual relationships than there once were. As a result, the sexual decisions of young women look more like those of men than they once did, at least when women are in their twenties. The price of sex is low, in other words, in part because its costs to women are lower than they used to be.

    Yes, sex is clearly cheap for men. Women's "erotic capital," as Catherine Hakim of the London School of Economics has dubbed it, can still be traded for attention, a job, perhaps a boyfriend, and certainly all the sex she wants, but it can't assure her love and lifelong commitment. Not in this market. It's no surprise that the percentage of 25- to 34-year-olds who are married has shrunk by an average of 1 percent each year this past decade."

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122961239,122962484,Orginal_w_wersji_ang.html
  • rekreativa 19.06.14, 18:40
    "A wziales pod uwage, ze homo sa w mniejszosci i jak trudno im kogos znalezc, ma
    > ja mniejszy wybor"

    No nie do końca...
    Jeśli któryś jest z tych bardziej uczuciowych i chciałby związku na poważnie, z wyłacznością to tak, to jest zajebiście trudno znaleźć.
    Ale na seks? Jesli chłopak jest w miare wyględny? Trzy minuty w Necie i masz.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 19.06.14, 18:55
    Trzy minuty? :) Wiesz, jeszcze jest taka kwestia, zeby ten z drugiej strony tez byl przynajmniej wzgledny :p
    Jest tez taka kwestia, nie wiem czy mnie dobrze zrozumiesz, ale to troche jak z ta puszczalska laska. Gej/Bi, ktory nie zrobil coming-outu w swoim srodowisku tez ryzykuje, ze jego partnerr, ktory gejem jest oficjalnie, rozgada wszem i wobec co sie stalo. Z dyskrecja drugiego geja tez bywa roznie, jak u hetero. Moze sie tez zdazyc zazdrosny :p
  • rekreativa 19.06.14, 20:18
    Wiesz, sabat, wyględność w tej branży to się tak bardziej liczy od pasa w dół :)
    To jest 90 procent sukcesu. (wejdź sobie na towarzyskie na gejowskim portalu - fotki twarzy sa w zdecydowanej mniejszości)

    Poza pewnym typem gejów, to faceci raczej strasznie wybredni co do urody nie są.

    "Gej/Bi, ktory nie zrobil coming-outu w swoim srodowisku
    > tez ryzykuje, ze jego partnerr, ktory gejem jest oficjalnie, rozgada wszem i wo
    > bec co sie stalo. "

    Sabacik, ale my nie rozmawiamy o osobistych lękach konkretnego faceta, tylko o obiektywnej łatwości znalezienia partnera do seksu w środowisku homo. A ta jest, w porównaniu do środowiska hetero, o niebo wyższa.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • triismegistos 20.06.14, 17:43
    Hmmm, mam w swoim otoczeniu singli po trzydziestce płci obojga. Koty mają wyłącznie faceci i jedna dziewczyna, która dokociła się jeszcze będąc w związku...
    Co najmniej dwóch tych kotolubnych nie zamierza zmieniac stanu singieskiego.
    --
    Jak mówią starzy partyzanci: lepiej strzelić, przeładować i jeszcze raz strzelić, niż świecić latarką i pytać: "Kto tu jest?!"
  • rekreativa 20.06.14, 18:10
    A mnie ciekawi, dlaczego koty?
    A jak ktoś ma psy? Bo akurat moi kumple hetero w czasach, gdy byli singlami mieli psy - to się liczy inaczej niż koty?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kag73 20.06.14, 18:16
    rekreativa napisała:
    > A mnie ciekawi, dlaczego koty?
    > A jak ktoś ma psy? Bo akurat moi kumple hetero w czasach, gdy byli singlami mie
    > li psy - to się liczy inaczej niż koty?
    Nie, po prostu kutuzow chce Ci pokazac, ze jego teoria, jakoby faceci gwizdali na zwiazki i obojetny byl im pusty dom, jest prawdziwa, to wszystko:)

  • sabat.77 20.06.14, 18:49
    kag73 napisała:

    > Nie, po prostu kutuzow chce Ci pokazac, ze jego teoria, jakoby faceci gwizdali
    > na zwiazki i obojetny byl im pusty dom, jest prawdziwa, to wszystko:)

    Kutuzow nie napisał nic takiego. Z tego co zauważyłem, pisał, że mężczyźni lepiej znoszą samotność i są bardziej zainteresowani cielesną warstwą relacji między kobietą i mężczyzną. Z czym zasadniczo trudno się nie zgodzić.
  • kutuzow 20.06.14, 20:28
    rekreativa napisała:

    > A mnie ciekawi, dlaczego koty?
    > A jak ktoś ma psy? Bo akurat moi kumple hetero w czasach, gdy byli singlami mie
    > li psy - to się liczy inaczej niż koty?

    W skrócie:
    a) dlatego koty, że pełnią one trochę inną rolę dla kobiet niż psy dla facetów.
    Znam sam kilka kobiet gdzie kot jest takim zastępczym dzieckiem/partnerem. Daje namiastkę bliskości, można go przytulić, pogłaskać itp.
    Nie znam facetów którzy by mieli takie podejście do psów.
    Pies jest zazwyczaj przyjacielem, ale nie pełni funkcji jako zastępcze dziecko/przytulanka.
    (przynajmniej wśród moich znajomych).
    b) dlatego że istnieją tzw "kociary" kobiety które maja kilka, a nawet kilkanaście kotów, a nie znam ani jednego "psiarza". Nawet nie spotkałem takiej kategorii w magazynach filmach itp.
  • rekreativa 20.06.14, 20:39
    "dlatego że istnieją tzw "kociary" kobiety które maja kilka, a nawet kilkanaś
    > cie kotów, a nie znam ani jednego "psiarza". Nawet nie spotkałem takiej kategor
    > ii w magazynach filmach itp."

    Toś mało widział.
    Pójdź se na wystawę kotów rasowych - wystawców męskich jest nieraz więcej niż kobiet i gwarantuję, że pierdolca mają na punkcie swych pupili nie mniejszego.
    A że o psiarzach nie słyszałeś, to zwyczajnie nie wierzę.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • mabelle2000 20.06.14, 20:46
    rekreativa napisała:

    > A że o psiarzach nie słyszałeś, to zwyczajnie nie wierzę.

    O maszerach tez najwyrazniej nie slyszal :-)
  • rekreativa 20.06.14, 20:40
    A, i jeszcze: jak zdiagnozujesz kota, albo nawet, o zgrozo, dwa lub więcej kotów w domostwie, gdzie jest i mąż i dzieci???
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • rekreativa 20.06.14, 20:41
    A wiesz o tym, że kot to ulubieniec gejów?
    Co on im rekompensuje? Brak dzieci? Ale zaraz, przeciez to faceci są...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 20.06.14, 20:53
    rekreativa napisała:

    > A wiesz o tym, że kot to ulubieniec gejów?
    > Co on im rekompensuje? Brak dzieci? Ale zaraz, przeciez to faceci są...

    Serio o psiarzach nie słyszałem. W znaczeniu mężczyzn którzy mieliby kilka psów i traktowali je jak swoje dzieci. Słyszałem o psiarzach jako ludziach którzy wolą psy od kotów.

    Co do wystaw, to raczej inny rodzaj zainteresowania. Jak ktoś ma konia wyścigowego to chowa go dla prestiżu, a nie jako namiastkę dziecka. Dlatego psów rasowych tak nie traktuję (choć tutaj moge się mylić - nie znam tej grupy).

    Co do gejów i kotów. Jest jeszcze takie wyjaśnienie które podał mi kiedyś kumpel.
    Jak ma się psa to jest się uwiązanym jeśli chodzi o akcje całonocne u dziewczyny. Bo psa trzeba wyprowadzić na wieczór i rankiem. Jak kumplowi się zdarzały takie przygody raz na miesiąc, to po prostu brał ścierę i sprzątał po psie (tylko biedne zwierzę się męczyło).

    Kot jest samodzielny w tej kwestii więc można mieć długie akcje na wyjeździe. Może ten aspekt "praktyczny" odgrywa tutaj po prostu rolę u gejów.
    Częste One Night Stand-y wiec zaczyna to być wazny czynnik.
  • rekreativa 20.06.14, 21:32
    Jejku, kutuzow, a może ludzie mają koty, bo lubią koty po prostu, co?
    Jasne, zapewne zdarzają się osoby, które nieco patologicznie zgarniają do domu zwierzęta, albo szyją im ubranka i wożą w złoconym wózeczku, bo to im jakieś deficyty emocjonalne zaspokaja, ale Ty wydajesz się z tego jakąś ogólniejszą regułę robić: koty / kobiety/ namiastka dziecka.
    To nie tak.



    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 20.06.14, 21:43
    rekreativa napisała:
    > Jejku, kutuzow, a może ludzie mają koty, bo lubią koty po prostu, co?
    Pewnie większość dokładnie tak ma.

    > Ty wydajesz się z tego jakąś ogólniejszą regułę robić: koty / kobiety/ namiastka dziecka.

    Po prostu widziałem wersję: koty /kobieta/ namiastka dziecka
    a nigdy nie spotkałem wersji: pies /mężczyzna/ namiastka dziecka

    Oczywiście biorę pod uwagę że to może być tylko kwestia tego że mam takich znajomych (że kociar jest sporo, a gości od psów/namiastek dziecka nie ma wcale).
  • sabat.77 20.06.14, 21:54
    Idac dalej, trzeba by sie zastanowic, czy rzeczywiscie jest tak, ze dziewczynki bawia sie lalkami a chlopcy samochodzikami czy dotyczy to tylko znajomych moich i Kutuzowa :)
  • sabat.77 20.06.14, 21:59
    Co do samotnych mezczyzn, ktorzy sa milosnikami kotow, to prosze nie prowadzic nachalnej agitacji politycznej :) Afera tasmowa ma wystarczajaca sile razenia, zeby jeszcze tamtej opcji pomagac ocieplajac jej wizerunek kocim futrem...
  • mabelle2000 20.06.14, 22:08
    Ale przeciez kot Jarkacza juz dawno zdechl (?)
  • sabat.77 20.06.14, 22:15
    Dlatego uzylem okreslenia milosnik kotow.
  • triismegistos 20.06.14, 22:41
    Pogubiłam się. Nie wiem już, czy mam koty dlatego, ze zastępują mi męża i dzieci (pewnie coś w tym jest, bo jeden konkubent to trochę skromnie), czy dlatego, że lubię się połajdaczyć po ONS, imprezach i knajpach, czy dlatego, ze uwielbiam te kosmate mruczące pyszcze.
    Niech mi ktoś przypomni, bo się zgubilłam :D

    --
    Umyłam wczoraj w końcu mojego kota. Jemu było przyjemnie. Ja się trochę sierści najadłam.
  • kag73 18.06.14, 22:58
    Kutuzow:
    > Kag, zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś.
    > Jestem w związku ponieważ spotkałem kobietę w której się zakochałem
    > Nawet ten związek jednak by nie przetrwał, gdyby nie było w nim seksu.

    Ale o czym Ty mowisz, o jakim zakochaniu o jakim byciu razem? Przeciez Ty jestes facetem Tobie TYLKO o seks chodzi a zatem wymiksuj sie ze zwiazku, nie potrzebujesz go do seksu.
    Ja jestem kobieta, jestem w zwiazku, bo wlasnie tak mi sie podoba: zycie we dwoje, rodzina. Moj zwiazek bez seksu tez by nie przetrwal, chociaz jest bardzo udany, bo seks jest dla mnie nierozerwalna czescia bycia we dwoje, jest mi potrzebny.

    >Po prostu bardzo mało jest kobiet, które są zaintere
    > sowane seksem dla seksu. Zobacz, że nawet Ty pisałaś, że dla Ciebie seks dla se
    > ksu to zasadniczo taki związek który się nie kończy małżeństwem.

    Na pewno tego nie napisalam, bo to sie nie zgadza z praktyka, miewalam seks nie bedac w zwiazku i nie potrzebna mi do tego milosc, wystarczy sympatia i atrakcyjnosc faceta.

    "To moja luźna
    > interpretacja, ale po prostu nie widzę różnicy między seksem po 3 randce, z fac
    > etem który zabiega, stara się itp. od seksu w związku po 3 randce.

    Ja tez nie widze roznicy.
    Widzisz, moze ludzie miewaja roznie, zaleznie od okolicznosci i srodowiska, w ktorym zyja. Mnie zdarzylo sie tylko raz, ze mnie facet zapytal czy nie chcielibysmy spobowac razem. Niestety ja nie chcialam. I raz kiedy to ja z gory powiedzialam facetowi, ze zwiazkiem zainteresowana nie jestem, chociaz poszlam z nim do lozka.
    Poza tym zazwyczaj tak wychodzilo, ze nikt oficjalnie nie oferowal zwiazku ani "chodzenia", po prostu tak sie potoczylo... spotkania, wspolne wyjscia, lozko, czy bedzie zwiazek czy nie bedzie nie bylo nigdzie zadeklarowane.

    > Także mimo, że swój związek określam jako fantastyczny, to jednak można powiedz
    > ieć, że za seks z tą wybraną partnerką zapłaciłem koniecznością bycia w związku
    > . Ponieważ ją kocham i chcę z nią być, ja tego tak nie dostrzegam (jest to niej
    > ako nieobecne dla mnie). Łatwo jednak wyobrazić sobie trochę gorzej dobrany zwi
    > ązek, gdzie już ta konieczność bycia w związku zaczyna być bardziej odczuwalna.

    A u mnie bylo odwrotnie, zaczelo sie od seksu a skonczylo na zwiazku i malzenstwie.
    No i momencik, nagle milosc, romantycznosc i uniesienia? A u innych koniecznosc, bo za zwiazek dostana seks? Kochaniutki, wez pod uwage, ze Ci mniej dobrani tez kachaja/kochali i chcieli z nia byc.
    > Widzisz, te korzyści to dość śliska sprawa. Sama pisałaś o seksie dla seksu po
    > 3 randce, więc także można podciągnąć to pod korzyści, bo byłaś komplementowana
    > , gość się starał robił dobry nastrój, płacił za jakieś randki itp. Równie dobr
    > ze mogłabyś zdecydować się na seks na 1-szej randce. Sama widzisz, że bez dodat
    > kowych korzyści nie byłaś skłonna na tamten seks.

    Nie zapedzaj sie. Nie moglam zdecydowac sie na seks na 1-szej randce, bo sie faceci do niego nie garneli, juz o tym pisalam, wiec to nie ja bede ich na sile zaciagac do lozka, jestem lekko staromodna. Po drugie nie rajcuja mnie One Night Standy, glupia tez nie jestem i lubie juz pisalam troche "liznac" faceta zanim pojde z nim do lozka i niech i on ma szanse poznac troche mnie, wtedy moze sie okazac, ze mozna poswiecic mi chwilke a nie mnie przeleciec nie uwzgledniajac mojej satysfakcji. Czy mnie ktos zaplaci na randce czy nie nie jest dla mnie zadna korzyscia, sama sobie to moge zaplacic i nie po to chodzilam na randki.
    > Nie zawsze te korzyści to musi być wymiar materialny. Znam koleżanki dla któryc
    > h sam fakt tego, że mają faceta -nie są samotne wieczorami po przyjściu z prac
    > y, już jest tak dużą korzyścią, że gotowe są na związek (i seks który za tym id
    > zie).
    A ja znam kolegow samotnie siedzacych przed kompem, co zdecydowali by sie nawet na zwiazek( i seks, ktory za tym idzie), gdyby ich jaka zechciala.
    Ty tak piszezs jakby seks byl dla kobiet najwiekszym zlem tego swiata. Hmm, szczerze powiedziawszy mizerny seks jak najbardziej moze byc :( Ale to nie moja bajka.
  • kutuzow 19.06.14, 12:38
    kag73 napisała:
    > Ale o czym Ty mowisz, o jakim zakochaniu o jakim byciu razem? Przeciez Ty jeste
    > s facetem Tobie TYLKO o seks chodzi a zatem wymiksuj sie ze zwiazku, nie potrze
    > bujesz go do seksu.

    Dla seksu Z TĄ konkretną kobietą owszem potrzebuję zwiazku dla seksu. Pisałem Ci że to jedyna opcja dla tej kobiety. To że jestem zakochany powoduje tylko że nie odczuwam tego związku jako "konieczności" - kosztu który trzeba ponieść. Dzięki zakochaniu jest to dla mnie przyjemne.


    Co do seksu dla seksu, to nie ma co się sprzeczać, skoro najlepiej Twoje podejście oddają Twoje własne słowa:
    >Po drugie nie rajcuja mnie One Night Standy, glupia tez nie jestem i lubie juz pisalam troche "liznac" faceta zanim pojde z nim do lozka

    Nie wiem tylko czemu wcześniej strasznie chciałaś wykazać, że jest inaczej, gdy ja pisałem że większość kobiet ma własnie takie podejście. Chcą zazwyczaj coś więcej niż sam seks dla seksu. Jakąs otoczkę, adorację, chcą zeby gośc budowął miłą atmosferę itp.
  • zawle 19.06.14, 12:47
    kutuzow napisał: > Nie wiem tylko czemu wcześniej strasznie chciałaś wykazać, że jest inaczej, gdy
    > ja pisałem że większość kobiet ma własnie takie podejście. Chcą zazwyczaj coś
    > więcej niż sam seks dla seksu. Jakąs otoczkę, adorację, chcą zeby gośc budowął
    > miłą atmosferę itp.

    jeden zje czerstwą bułkę, inny musi mieć łososia. Nie oznacz to ze jedne lubi jeść naprawdę, a inny nie. Dla Ciebie seks dla seksu to coś co na pewno musi być pozbawione więzi, zaufania czy wielu innych komponentów. To bardzo męskie myślenie. A my mamy damskie, ale to nie znaczy ze zaraz musi być związek. Związek tylko z kimś wyjątkowym.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 19.06.14, 16:54
    kutuzow napisał:
    > Dla seksu Z TĄ konkretną kobietą owszem potrzebuję zwiazku dla seksu. Pisałem C
    > i że to jedyna opcja dla tej kobiety. To że jestem zakochany powoduje tylko że
    > nie odczuwam tego związku jako "konieczności" - kosztu który trzeba ponieść. Dz
    > ięki zakochaniu jest to dla mnie przyjemne.

    Czli chodzi, jak pisze, o konkretna osobe i seks z nia a nie o seks sam w sobie. I na tym to polega, ze jestes zakochany, dlatego jak najbardziej wchodzisz w zwiazek, to sie najczesciej tak staje.
    Jezeli jestes zakochany, seks z nia Ci sie podoba a nie jestes w zwiazku to co sie dzieje/dzialo by sie dalej? Opowiedz jak wygladalo by to z kobieta, ktora do seksu zwiazku nie potrzebuje. Chetnie poslucham, moze sie czegos dowiem ciekawego, bo zapewniam Cie, ze tak bardzo ludzie sie od siebie nie roznia jak by sie niektorym moglo wydawac.

    > Co do seksu dla seksu, to nie ma co się sprzeczać, skoro najlepiej Twoje podejś
    > cie oddają Twoje własne słowa:Po drugie nie rajcuja mnie One Night Standy, glupia tez nie jestem i lubiejuz pisalam troche "liznac" faceta zanim pojde z nim do lozka
    >
    > Nie wiem tylko czemu wcześniej strasznie chciałaś wykazać, że jest inaczej, gdy
    > ja pisałem że większość kobiet ma własnie takie podejście. Chcą zazwyczaj coś
    > więcej niż sam seks dla seksu. Jakąs otoczkę, adorację, chcą zeby gośc budowął
    > miłą atmosferę itp.
    Litosci, kutuzow, meczysz. Napislam Ci tez dlaczego chce go "liznac", bo chce cos z tego seksu miec, tak samo jak Ty, tylko, ze Ty masz z automatu, jezeli nie super wspomninie, to chociaz orgazm. Chcialam Ci pokazac, ze do seksu nie potrzebuje zwiazku ani milosci, seks dla seksu jak najbardziej, moge tez zaliczyc z facetem raz jeden, ale nie One Night Stand z dopiero co poznanym facetem, o ryzyku i marnym zysku z tego juz napisano, najlepiej to ujela rekreativa. Do tego moje doswiadczenia sa takie, ze wiekszosc mezczyzn ma podobnie, to nie jest tak, ze oni tak hop siup i z grubej rury wszyscy chca One Night Standu, niektorzy sa nieprzygotowani, w chalupie maja nie posprzatane. Czesto jak im sie babka podoba, to nie chca nic zepsuc, bo mysla o regularnym bzykanku a nie o jednej nocy.
    Czasem kieruja sie przyjetymi regulami, ktore maja zwiekszyc ich szanse na zdobycie kobiety.
    Pomijam, ze Ty rowniez jako facet checsz seksu, bo oznacza on satysfakcje seksualna. Seks dla seksu bez satysfakcji? Hmmm...no moze, nie wiem tylko jak dlugo.
  • yoric 21.06.14, 02:22
    > wiekszosc mezczyzn ma podobnie, to nie jest tak, ze oni tak hop siup i z grubej rury wszyscy chca One Night Standu, niektorzy sa nieprzygotowani, w chalupie maja nie posprzatane.

    uh... dysproporcja jest ogromna. Żeby to dostrzec, przestań po prostu używać tak zwanego 'duego kwantyfikatora': "wszyscy", "każdy"... Popyt facetów jest wielki, podaż kobiet mała. Mi się zdarzyło raptem kilka razy mimo wielu, wielu prób :).

    > Czesto jak im sie babka podoba, to nie chca nic zepsuc, bo mysla o regularnym bzykanku a nie o jednej nocy. Czasem kieruja sie przyjetymi regulami, ktore maja zwiekszyc ich szanse na zdobycie kobiety.

    może tak być, ale to największy błąd!! Jak jest okazja to trzeba się przespać, bo to wytrąca kobiecie z ręki główną kartę, którą może manipulować. Jeśli poszła z gościem do łóżka i nie chce związku to znaczy, że po samych randkach też by nie chciała.
  • tadeo.1 25.06.14, 21:44
    yoric napisał:
    Transakcja handlowa? przecież od dawna wiadomo ,że małżeństwo to klasyczna prostytucja,niech pierwszy rzuci kamieniem ten , którego stosunek z żona nic nie kosztował ,konia z rzędem temu:):):):

    > > wiekszosc mezczyzn ma podobnie, to nie jest tak, ze oni tak hop siup i z
    > grubej rury wszyscy chca One Night Standu, niektorzy sa nieprzygotowani, w chal
    > upie maja nie posprzatane.
    >
    > uh... dysproporcja jest ogromna. Żeby to dostrzec, przestań po prostu używać ta
    > k zwanego 'duego kwantyfikatora': "wszyscy", "każdy"... Popyt facetów jest wiel
    > ki, podaż kobiet mała. Mi się zdarzyło raptem kilka razy mimo wielu, wielu prób
    > :).
    >
    > > Czesto jak im sie babka podoba, to nie chca nic zepsuc, bo mysla o regula
    > rnym bzykanku a nie o jednej nocy. Czasem kieruja sie przyjetymi regulami, ktor
    > e maja zwiekszyc ich szanse na zdobycie kobiety.
    >
    > może tak być, ale to największy błąd!! Jak jest okazja to trzeba się przespać,
    > bo to wytrąca kobiecie z ręki główną kartę, którą może manipulować. Jeśli poszł
    > a z gościem do łóżka i nie chce związku to znaczy, że po samych randkach też by
    > nie chciała.
  • kag73 25.06.14, 22:29
    tadeo.1 napisał:
    > >może tak być, ale to największy błąd!! Jak jest okazja to trzeba się przespać, bo to wytrąca kobiecie z ręki główną kartę, którą może manipulować. Jeśli poszła
    z gościem do łóżka i nie chce związku to znaczy, że po samych randkach też by nie chciała.

    I tutaj mozesz sie myslic. Juz Ci to zaraz wytlumacze. Jezeli poszla z nim do lozka bez emocji/uczuc i facet byl do bani to... jest po nim, ani z nim zwiazku nie bedzie chciala ani seksu. Jezeli natomiast zdazyla poczuc miete, polubic gostka, moze nawet sie zakochac albo zauroczyc, idzie z nim do lozka i facet jest do bani, to bardzo mozliwe, ze mimo wszystko da mu szanse, no bo mieta jest, sreducho jej do niego puka. Kapujesz?
  • kag73 19.06.14, 00:13
    kutuzow napisał:
    Kag, zasadniczo zgadzam się z tym co napisałaś.
    Jestem w związku ponieważ spotkałem kobietę w której się zakochałem (ten efekt Wow! o którym wspomniałaś). "

    Aha, czyli jestes w zwiazku, bo sie zakochales, spotkales kobiete "wow!" i chcesz byc z nia i miec seks z nia. Ona seks wyobraza sobie tylko w zwiazku, z miloscia, bliskoscia, dyrdymalki.
    A co by bylo gdybys sie zakochal a ona nie bylaby z tych, ktore wyobrazaja sobie seks tylko w zwiazku i z bliskoscia(nie pisz, ze takich nie ma, bo to nieprawda)? Spoko, najwazniejsze, ze sie bzykamy a tak poza tym niech se kazdy robi co chce, oddzielnie mieszka, spotyka sie i robi co chce i z kim chce? Bo dla kutuzowa, z racji, ze jest factem liczy sie TYLKO seks a seks ma z ta pania rowniez bez zwiazku. Nawet jezeli ona oprocz tego sypia z innymi, to tez nie szkodzi, bo kutuzow ma seks.
    Wiem, znam odpowiedz! Miodzio, jeszcze lepiej! Powiedz mi, kag, gdzie taka znalezc?
  • kag73 19.06.14, 00:34
    I jeszcze inna sytuacja. Kutuzow sie nie zakochuje, laska niekoniecznie z efektem "wow", ale niczego sobie, spoko przespac sie z nia mozna. Laska jednak z tych co do seksu bliskosci i zwiazku potrzebueja. Hmmm, co robi kutuzow? Decyduje sie i wchodzi w zwiazek? Czy szuka seksu gdzie indziej?
  • kutuzow 19.06.14, 12:40
    kag73 napisała:

    > I jeszcze inna sytuacja. Kutuzow sie nie zakochuje, laska niekoniecznie z efekt
    > em "wow", ale niczego sobie, spoko przespac sie z nia mozna. Laska jednak z tyc
    > h co do seksu bliskosci i zwiazku potrzebueja. Hmmm, co robi kutuzow? Decyduje
    > sie i wchodzi w zwiazek? Czy szuka seksu gdzie indziej?

    Myślę że wygrała by opcja związek, ale bez wyłączności.
  • kag73 19.06.14, 16:35
    kag73 napisała:
    > I jeszcze inna sytuacja. Kutuzow sie nie zakochuje, laska niekoniecznie z efekt
    > em "wow", ale niczego sobie, spoko przespac sie z nia mozna. Laska jednak z tyc
    > h co do seksu bliskosci i zwiazku potrzebueja. Hmmm, co robi kutuzow? Decyduje
    > sie i wchodzi w zwiazek? Czy szuka seksu gdzie indziej?

    "Myślę że wygrała by opcja związek, ale bez wyłączności."

    Kutuzow, a to co za twor? I co na to druga osoba? Bo zwiazek jest forma zobowiazania, zadeklarowania sie, wiezi... Ty myslisz, ze grasz sam ze soba? Nie, kochany to sa szachy albo tango, wybierz sobie;)
  • jesod 18.06.14, 22:26
    marek.zak1 napisał:
    > Musze przyznać, że od pewnego czasu nurtuje mnie powiedzenie, które przewija się na forum. > Jest to ,,,seks za związek”.

    Ja tam nie widzę, żeby się przewijało samo. A przewija je KTOŚ, kto chce o tym przekonać innych.
    Takie tam... nakłanianie do swojej prawdy - wszerz i wzdłuż.
    To stwierdzenie jest jak pielucha wielokrotnego użycia, gdzie się da tam się nią przewija wszystkich w zasięgu ręki... Ręki? Nieeeeee.... Raczej w zasięgu dostępności dupy.
    No, chyba, że... jest to pielucha na gębę. Ale temu co jest na gębę, nie bardzo można wierzyć.
  • sabat.77 19.06.14, 07:36
    Te dyskusje sa zupelnie jalowe. Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyjne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla mezczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko stanie sie jasne. Dlaczego na mezczyznach nie robia wrazenia kobiety mezne, dobrze wyksztalcone, zamozne, wysoko sytuowane i zaradne? Dlaczego na. kobietach nie robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?
    A mezczyzn zas nie kreca kobiety ciezkie, szorstkie, muskularne?
  • marek.zak1 19.06.14, 08:48
    sabat.77 napisał:

    > Te dyskusje sa zupelnie jalowe. Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyjne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla mezczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko sta nie sie jasne.

    Dobrze to określiłaś, słowami, z których chyba nie do końca zdawałem sobie sprawę. Przenosze to na moj przypadek. W temacie atrakcyjność zwiazkowa przedstawiałem sie w oczach mojej przyszłej żony widocznie zupełnie dobrze, skoro zdecydowałe sie ze mną związać.
  • zawle 19.06.14, 09:33
    marek.zak1 napisał:> Dobrze to określiłaś, słowami, z których chyba nie do końca zdawałem sobie spra
    > wę. Przenosze to na moj przypadek. W temacie atrakcyjność zwiazkowa przedstawia
    > łem sie w oczach mojej przyszłej żony widocznie zupełnie dobrze, skoro zdecydow
    > ałe sie ze mną związać.

    Niedawno zadałam tu pytanie czy mogłabym się cieszyć gdyby facet był ze mną, o nie umie/nie chce mu się gotować, prać czy sprzątać. A tu facet mówi ze tak...podoba mu się. jesteście od nas o niebo lepsi. Wiecie czego chcecie i potraficie nie dość ze to dostać, to jeszcze się cieszyć. Idę głosować na Korwina.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 21.06.14, 15:20
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:> Dobrze to określiłaś, słowami, z których chyba nie do
    > końca zdawałem sobie spra
    > > wę. Przenosze to na moj przypadek. W temacie atrakcyjność zwiazkowa przed
    > stawia
    > > łem sie w oczach mojej przyszłej żony widocznie zupełnie dobrze, skoro zd
    > ecydow
    > > ałe sie ze mną związać.
    >
    > Niedawno zadałam tu pytanie czy mogłabym się cieszyć gdyby facet był ze mną, o
    > nie umie/nie chce mu się gotować, prać czy sprzątać. A tu facet mówi ze tak...p
    > odoba mu się. jesteście od nas o niebo lepsi. Wiecie czego chcecie i potraficie
    > nie dość ze to dostać, to jeszcze się cieszyć. Idę głosować na Korwina.

    Otoz. Tez sie wielokrotnie nad tym zastanawialam i rezultat moich przemyslen, zgodny z powyzszym zawlowskim budzi we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony zazdroszcze tego mezczyznom, bo maja krotsza droge do szczescia i pasuja do wiekszej liczy babek, a z drugiej strony mam potrzebe degradacji takiego podejcia, jako czegos gorszego, nieambitnego, glupkowatego. Sama siebie nie rozumiem, po co sobie utrudniam zycie.
  • zawle 19.06.14, 09:42
    sabat.77 napisał:Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyj
    > ne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla me
    > zczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko sta
    > nie sie jasne.

    Natura ludzka jest tak doskonale skomplikowana. Wydawało by się ze kobiety nie polecą na pijaków/kłamców/przemocowców/robotników a będą preferowały ciepłych, układnych i bogatych panów. A panowie będą chcieli mieć wielodzietną rodzinę ;) No ale skoro chcą mieć SEKS, powinni szukać rozwiązłych i doświadczonych kobiet?

    Dlaczego na mezczyznach nie robia wrazenia kobiety mezne, dobrze
    > wyksztalcone, zamozne, wysoko sytuowane i zaradne?

    Nie lubią w domu konkurencji, sprzeciwu, napinania się?

    Dlaczego na. kobietach nie
    > robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?

    Na mnie niewinni robią:))) I łagodni i delikatni. Powabni nie...wolę niezbyt powabnych. Z tą smukłością to w zasadzie wolę smukłych nich spaślunów ( tu jest tez piwny brzuch), Tak, wiem ..ja nie jestem kobietą:)))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 19.06.14, 10:06
    sabat.77 napisał:
    >Dlaczego na mezczyznach nie robia wrazenia kobiety mezne, dobrze
    > wyksztalcone, zamozne, wysoko sytuowane i zaradne?

    Momencik, sabat, po pierwsze zalezy na jakich mezczyznach. Po drugie zapomniales dodac, ze jeszeli te wyzej opisane kobiety beda dla mezczyzny atrakcyjne fizycznie, bo optyka sie liczy, to jak najbardziej zrobia wrazenie. Dwa w jednym, dla takich, ktorzy sami sa ksztalceni i zaradni a do tego przebojowi. Ty zaradna i ksztalcona, ja zaradny i ksztalcony, we dwoje mamy wiecej, zyje nam sie lepiej. Jezeli jestes tylko atrakcyjna fizycznie tez nie szkodzi, biore, ale dodatkowa kasa nie przeszkadza.
    Natomist jezeli jest kobiecinka slabiutka czy kobieta silna, ale sie fizycznie nie podobasz to na Ciebie nawet nie spojrzy, tak uogolniajac.
    O to chodzi, dla mezczyzn liczy przede wszystkim atrakcyjnosc fizyczna, ale ona sama, sie okazuje po 2 tygodniach, nie wystarczy, przynajmniej co niektorym.

    > Te dyskusje sa zupelnie jalowe. Wystarczy zwrocic uwage, ze dla kobiet atrakcyj
    > ne sa te cechy mezczyzn, ktore sa zwiazane z atrakcyjnoscia zwiazkowa, a dla me
    > zczyzn te cechy kobiet, ktore z ich plodnoscia i seksualnoscia - i wszystko sta
    > nie sie jasne.
    I tutaj znow mamy wmawianie kobietom co dla nich sie liczy. Dla mnie partner aktakcyjny zwiazkowo oznacza: aktarkcyjny fizycznie(bo to z nim bede do lozka chadzac, z jego fizycznosci) i dalej dochodza cechy jak zaradnosc, podobne spojrznie na swiat, patrzenie w jednym kierunku. Badania zrszat pokazaly, ze ci najbardziej testosteronowi najszybciej znalezli babki i sie rozmozyli, bo sami sie postarali i do tego byli atrakcyjni dla kobiet.
    Sporo kobiet patrzy na caloksztalt, mezczya to nie tylko jego body ale jeszcze inne cechy. Niemniej jednak im wieksza niezaleznosc kobiet tym wieksze wymagania co do wygladu i td.

    Dlaczego na. kobietach nie robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?
    > A mezczyzn zas nie kreca kobiety ciezkie, szorstkie, muskularne?

    Tutaj mowimy o atrakcyjnosci fizycznej obu plci. Ja jestem slabsza(fizycznie) kobieta i szukam obroncy, wiec troche wiecej masy musi facet miec ode mnie. "Lagodny, delikatny, smukly" jak najbardziej sie podoba. Ludzie i tak sa zlepkiem roznosci i zaleznie od sytuacji zachowuja sie tak czy inaczej.
  • rekreativa 19.06.14, 11:21
    " Dlaczego na. kobietach nie
    > robia wrazenia mezczyzni lagodni, delikatni, smukli, powabni, niewinni?"

    Od 15 roku życia głównie na takich lecę.
    Juz samo sformułowanie "niewinny" w połączeniu z mężczyzną mnie podnieca :D

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 19.06.14, 11:31
    I nie chcesz miec dzieci, lubisz seks, ogladasz gejowskie porno - umowmy sie, ze masz troche malo mainstreamowe upodobania :)
  • yoric 19.06.14, 13:40
    To ja też się wpiszę, jak będę na lotnisku :P.
  • kag73 19.06.14, 17:25
    yoric napisał:
    > To ja też się wpiszę, jak będę na lotnisku :P.

    Dobra, poczekamy:)
  • potwor_z_piccadilly 20.06.14, 00:20
    marek.zak1 napisał:

    > Jako, że jestem na lotnisku i sobie cierpliwie czekam na samolot do ukochanej o
    > jczyzny, różne myśli mi przychodza do głowy.

    Kto płaci za te Twoje lotniskowe zabawy?
    Ty, czy Twoja firma?
  • marek.zak1 20.06.14, 09:05
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Jako, że jestem na lotnisku i sobie cierpliwie czekam na samolot do ukoch
    > anej ojczyzny, różne myśli mi przychodza do głowy.
    >
    > Kto płaci za te Twoje lotniskowe zabawy? Ty, czy Twoja firma?

    Free Wi-Fi więc zabawa jest free.
  • potwor_z_piccadilly 20.06.14, 09:41
    marek.zak1 napisał:

    > Free Wi-Fi więc zabawa jest free.

    Marku, nie bądź dzieckiem.
    Nic na tym świecie nie jest free.
  • marek.zak1 20.06.14, 10:29
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Free Wi-Fi więc zabawa jest free.
    >
    > Marku, nie bądź dzieckiem. Nic na tym świecie nie jest free.

    No to wytłumacz mi kto płaci za moją zabawę na forum, gdy czekam na samolot. Gdybym zamiast tego ogladał wystawy albo startujące samoloty, albo drzemał coś by zmieniło?
  • potwor_z_piccadilly 20.06.14, 12:02
    marek.zak1 napisał:

    > No to wytłumacz mi kto płaci za moją zabawę na forum, gdy czekam na samolot.

    Ze służbowego laptopa korzystasz?
    Jeśli tak, to Twój pracodawca.
  • kag73 20.06.14, 12:08
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Ze służbowego laptopa korzystasz?
    > Jeśli tak, to Twój pracodawca.

    No i? Kogo to obchodzi i jak ma sie to do tematu watku?
    Na aniola moralnosci zakrawasz?

  • kutuzow 20.06.14, 12:18
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Ze służbowego laptopa korzystasz?
    > Jeśli tak, to Twój pracodawca.

    no tak bo amortyzacja sprzetu ;-)
    oczywiście pod warunkiem, że pisze gdy laptop jest na baterii, bo jak podłączy do gniazdka, to wtedy płaci firma będąca właścicielem portu lotniczego (koszt zużytego prądu).

    Jak to się człowiek musi nakombinować żeby wyjść z twarzą, gdy i tak widać że się wygłupił i przywalił głupotę zupełnie bez związku z tematem :-)
  • marek.zak1 20.06.14, 12:38
    kutuzow napisał:

    > potwor_z_piccadilly napisał:
    > > Ze służbowego laptopa korzystasz? Jeśli tak, to Twój pracodawca.
    >
    > no tak bo amortyzacja sprzetu ;-) oczywiście pod warunkiem, że pisze gdy laptop jest na baterii, bo jak podłączy do gniazdka, to wtedy płaci firma będąca właścicielem portu lotniczego (koszt z użytego prądu).
    >
    > Jak to się człowiek musi nakombinować żeby wyjść z twarzą, gdy i tak widać że się wygłupił i przywalił głupotę zupełnie bez związku z tematem :-).

    Treaz wszystko jasne. Właczyłem do gniazdka, więc właściciel lotniska. . Ale, ale, teraz pracuję z domu na prywatnym laptopie, używam prywatnego pradu czyli finansuje firmę.
    Kontynuujemy?
  • kutuzow 20.06.14, 13:32
    marek.zak1 napisał:
    > Kontynuujemy?

    Musisz się Potwora zapytać, bo to on zaczął te ciekawe rozważania ;-)
    (ja chciałem tylko wskazać absurd).
  • potwor_z_piccadilly 20.06.14, 14:05
    kutuzow napisał:

    > Musisz się Potwora zapytać, bo to on zaczął te ciekawe rozważania ;-)

    Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie, czyj był laptop.
    Służbowy czy prywatny.

    > (ja chciałem tylko wskazać absurd).

    Czy absurdem nazywasz uczciwość i lojalność wobec pracodawcy?
    Szanuje Marka i go lubię, ale przeczytawszy ten jego ciut naiwny start do wątku, zastanawiać się zacząłem na czym i za czyje gość tę głupotkę w sieć puścił i jak mocno się nudził gdy ją tworzył.



  • kutuzow 20.06.14, 14:13
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Czy absurdem nazywasz uczciwość i lojalność wobec pracodawcy?

    Absurdem nazywam doszukiwanie się problemu przez Ciebie tam gdzie go nie ma.
    Co za różnica czyj był laptop?. Czy gdyby zamiast laptopa wyjął swoja prywatną książkę i ją czytał też by okradał pracodawce?

    Chciałeś błysnąć, ale Ci nie wyszło i teraz starasz się znaleźć jakieś wyjście awaryjne -ot co.
  • marek.zak1 20.06.14, 14:22
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > kutuzow napisał:
    >

    > Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie, czyj był laptop.
    > Służbowy czy prywatny.
    >
    > Czy absurdem nazywasz uczciwość i lojalność wobec pracodawcy?
    > Szanuje Marka i go lubię, ale przeczytawszy ten jego ciut naiwny start do wątku , zastanawiać się zacząłem na czym i za czyje gość tę głupotkę w sieć puścił i jak mocno się nudził gdy ją tworzył.

    Z lojalnoscia i uczciwoscia chyba nie jest najgorzej, skoro kieruję oddzialem ponad 20 lat, mając jednoosobowa procurę.
    Był to laptop słuzbowy ktory wyswietla mi przychodzace maile. Tak wiec , gdy tego nie robi moge sobie sie pobawic czekajac na samolot. Równie dobrze mogłem pójść do baru czy do sklepu, albo wykupic sobie biznes launch za pomocą słuzbowej karty.
    Nie wiem o jakiej głupotce piszesz, a sam poruszony przez Ciebie temat jest tak absurdalny, że sie pogubiłem.
  • jesod 20.06.14, 14:31
    marek.zak1 napisał:
    > Z lojalnoscia i uczciwoscia chyba nie jest najgorzej, skoro kieruję oddzialem p
    > onad 20 lat, mając jednoosobowa procurę.

    A Mareczek ciągle i niestrudzenie maluje tu swoją laurkę... :)
  • wont 20.06.14, 14:59
    Jaki Marek jest taki jest, wszyscy go za to kochamy (no, moze nie wszyscy he he) ale to co wypisuje potwor o laptopie to moglo sie tylko zrodzic w chorej glowie:
    a) polskiego drobnego przedsiebiorcy (czytaj: XIX wiecznego krwiozerczego kapitalisty rodem z komunistycznej broszury propagandowej),
    b) pracownika Ministerstwa Finansow (zeby wprowadzic ryczaltowe opodatkowanie za uzytkowanie sluzbowego laptopa do celow prywatnych).

    Pisze z pracy ale z prywatnego tabletu :)
  • marek.zak1 20.06.14, 15:00
    jesod napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Z lojalnoscia i uczciwoscia chyba nie jest najgorzej, skoro kieruję oddzi
    > alem p onad 20 lat, mając jednoosobowa procurę.

    A Mareczek ciągle i niestrudzenie maluje tu swoją laurkę... :)

    Nie, odpieram zarzut, ze jestem nieuczciwy I nielojalny w stosunku do firmy.
    >

  • kag73 20.06.14, 15:11
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Szanuje Marka i go lubię, ale przeczytawszy ten jego ciut naiwny start do wątku
    > , zastanawiać się zacząłem na czym i za czyje gość tę głupotkę w sieć puścił i
    > jak mocno się nudził gdy ją tworzył.
    Ze "glupotke w siec puscil", to fakt. Gorzej, ze Sabat i Kutuzow sie pod nia podpisuja. Zaklamanie i tyle a jezeli nie zaklamnie to poprostu nieszczerosc albo brak wyobrazni.
    >
    >
    >
  • kag73 20.06.14, 15:27
    Kutuzow, tak mi chodzi to po glowie, bo w sumie kobieta jestem, ale nie bardzo kumam. Jak to wyszlo z ta Twoja kobieta. Chciales ja szybciutko puknac, bo w koncu facetem jestes i seks dla seksu preferujesz. Na to ona, ze ona do seksu zwiazku potrzebuje, Ty sie zgodziles, oficjalnie oglosiles zwiazek i po tym fakcie poszlo jak po masle? Dziewczyna wlozku Twoja?
    Czy czekaes grzeczenie 6 miesiecy az bedzie gotowa, zamiast polozyc na to laske:) i se do pukania inna/inne znalezc.
  • kutuzow 20.06.14, 15:58
    kag73 napisała:
    > Kutuzow, tak mi chodzi to po glowie, bo w sumie kobieta jestem, ale nie bardzo
    > kumam. Jak to wyszlo z ta Twoja kobieta.

    Napisałem, Ci to już 2 razy. Zadałaś pytanie o wariant "hipotetyczny" odpowiedziałem. Nie podobało Ci się, doprecyzowałaś, odpisałem przed chwilą ponownie. Naprawdę nie wiem czego nie rozumiesz, albo raczej co Ci nei pasuje do Twojej teorii.

    > Jak to wyszlo z ta Twoja kobieta. Chciales ja szybciutko puknac, bo w ko
    > ncu facetem jestes i seks dla seksu preferujesz.

    Gdyby mi po pierwszej randce zaproponowała seks to na pewno bym nie odmówił.
    Sam nie proponowałem bo wiedziałem że:
    a) skończyłoby się to jak na scenie z "Pięknego Umysłu" -więc jaki miałoby to sens?
    www.youtube.com/watch?v=ROAkxbAxP8A
    b) w czasie randki/rozmowy odkryłem że mamy sporo wspólnych zainteresowań, więc może będzie z tego coś więcej (bez precyzowania czy namiętny romans, czy "fucking friends" czy "friendzone" czy może seks na zasadzie "just for fun" czy związek). Potencjalnych opcji wtedy było dożo - nie wiedziałem jak się znajomość potoczy. Prawda jest taka że to kobieta rozdaje karty. Gdybym np. mój charakter nie spodobał jej się, to pewnie nic by z tego nie wyszło mimo moich najszczerszych chęci.

    >Na to ona, ze ona do seksu zwi
    > azku potrzebuje, Ty sie zgodziles, oficjalnie oglosiles zwiazek i po tym fakcie
    > poszlo jak po masle? Dziewczyna wlozku Twoja?

    Upraszczasz wszystko do granic możliwości. Robisz z tego postacje o głębi iście komiksowej i potem się dziwisz że moje odpowiedzi Ci nie pasują do pytania.

    Raz jeszcze, to nie jest tak że "związek" to słowo klucz. Coś jak "kocham" w ustach wielu facetów. Gdy pisałem że moja kobieta potrzebuje związku do seksu to pisałem Ci także że to wiąże się z bliskością, emocjami, uczuciem, poczuciem bezpieczeństwa i innymi wieloma kwestiami które przychodzą wraz z lepszym poznaniem się. Także sama deklaracja nie ma tu znaczenia. Także to nie jest także ja deklaruje jednostronnie (najlepiej na FB) że jesteśmy w związku i to jest jak jakieś czarodziejskie "abrakadabra" i nagle uda się rozchylają.
  • kag73 20.06.14, 17:08
    kutuzow napisał:
    b) w czasie randki/rozmowy odkryłem że mamy sporo wspólnych zainteresowań, więc może będzie z tego coś więcej (bez precyzowania czy namiętny romans, czy "fucking friends" czy "friendzone" czy może seks na zasadzie "just for fun" czy związek). Potencjalnych opcji wtedy było dożo - nie wiedziałem jak się znajomość potoczy. Prawda jest taka że to kobieta rozdaje karty. Gdybym np. mój charakter nie spodobał jej się, to pewnie nic by z tego nie wyszło mimo moich najszczerszych chęci.

    I do tego wlasnie zmierzam, i tu jest pies pogrzebany. Male niedomowienie ze strony facetow. Mianowicie oni chca szybko puknac, ale nie jezeli spotkaja babke wow, bo byliby glupacmi gdyby nie przygotowali sie, nie urobili sobie gruntu, co by wypasc jak najlepiej, zeby moc ja pukac wiele, wiele razy, najlepiej z monopolem na to pukanko. Bo taka babka to rzecz cenna, ile razy facet ma w zyciu szanse taka spotkac i ile razy taka zechce wlasnie jego? I bedzie na tyle glupi, zeby poprzestalo na jednym bzykanku? Pomijam, ze kazdy(male wyjatki) szuka drugiej polowy, towarzyszki zycia, wczesniej czy pozniej.
    Wyluszczyl mi to wlasnie maz: zaden normalny facet nie bedzie sie szybciutko, na pierwszej randce dobieral do majtek dziewczynie, ktora mu sie niesamowicie podoba. Bo to tak jakby pojsc na rozmowe kwalifikacyjna po to zeby napic sie kawy i zjesc ciastko, ktore zasrewuja a nie po to, zeby te robote dostac.
    To, ze w zamierzeniu miedzy kobieta a mazczyzna chodzi o przetrwanie gatunku/seks to juz inna bajka
  • marek.zak1 20.06.14, 17:27
    kag73 napisała:


    > I do tego wlasnie zmierzam, i tu jest pies pogrzebany. Male niedomowienie ze strony facetow. Mianowicie oni chca szybko puknac, ale nie jezeli spotkaja babke wow, bo byliby glupacmi gdyby nie przygotowali sie, nie urobili sobie gruntu, co by wypasc jak najlepiej, zeby moc ja pukac wiele, wiele razy, najlepiej z monopolem na to pukanko. Bo taka babka to rzecz cenna, ile razy facet ma w zyciu szanse taka spotkac i ile razy taka zechce wlasnie jego? I bedzie na tyle glupi, zeby poprzestalo na jednym bzykanku? Pomijam, ze kazdy(male wyjatki) szuka dru giej polowy, towarzyszki zycia, wczesniej czy pozniej.
    > Wyluszczyl mi to wlasnie maz: zaden normalny facet nie bedzie sie szybciutko, na pierwszej randce dobieral do majtek dziewczynie, ktora mu sie niesamowicie podoba. Bo to tak jakby pojsc na rozmowe kwalifikacyjna po to zeby napic sie kawy i zjesc ciastko, ktore zasrewuja a nie po to, zeby te robote dostac.

    A to I ciastka mozna nie dostac, jak sie będzie zbyt natarczywym :).
  • kutuzow 20.06.14, 21:04
    kag73 napisała:
    > I do tego wlasnie zmierzam, i tu jest pies pogrzebany. Male niedomowienie ze st
    > rony facetow. Mianowicie oni chca szybko puknac, ale nie jezeli spotkaja babke
    > wow, bo byliby glupacmi gdyby nie przygotowali sie, nie urobili sobie gruntu, c
    > o by wypasc jak najlepiej, zeby moc ja pukac wiele, wiele razy, najlepiej z mon
    > opolem na to pukanko

    Kag, pominęłaś całkiem odpowiedz którą Ci napisałem w poście wyżej:

    "Gdyby mi po pierwszej randce zaproponowała seks to na pewno bym nie odmówił. "

    i zbudowałaś swoją własną teorię o jakimś męskim stresie itp.

    Powiedzmy, że jestem singlem i hipotetycznie wpadłem w oko Monice Belluci. Przychodzi do mnei z propozycję niezobowiązującego seksu. Myslisz, że bym jej odmówił (podkreślam jeszcze raz ze jestem singlem w tym założeniu)? Chciałbym namawiać ją na kolejne randki, czy też radośnie się seksił?

    Drugi przykład. Groupies i gwiazda rocka.
    Czy Rockmeni używają sobie z groupies ile wlezie, czy biorą tylko ich telefony i potem umawiają się na randki bo liczą na fajny związek.

    Owszem gdy pojawi się uczucie to facet także chce zwiazku, ale żeby się pojawiło to najpierw trzeba się poznać. Tutaj własnie owocuje ta kobieca strategia odraczania konsumpcji związku. Wtedy jest większa szansa że to przerodzi się w coś więcej niż tylko jednorazowy numerek.
    Jest to jednak niejako efekt uboczny. Bo gdy kobieta jest chętna (patrz przykład z groupies i Rockmenami), to facecji bzykają aż miło.
  • niezapominajka333 21.06.14, 10:38
    Kutuzow, przyjmijmy hipotetycznie, że na początku Twoja partnerka byłaby otwarta na różne możliwości. Mógłbyś mieć seks bez zobowiązań, albo związek z seksem i od Ciebie zależałby rodzaj Waszych relacji. Co byś wybrał?
    Czy w Twoim odczuciu związek jest ceną, jaką "płacisz" za seks, czy wartością dodatkową?
  • kutuzow 21.06.14, 11:23
    niezapominajka333 napisała:

    > Kutuzow, przyjmijmy hipotetycznie, że na początku Twoja partnerka byłaby otwart
    > a na różne możliwości. Mógłbyś mieć seks bez zobowiązań, albo związek z seksem
    > i od Ciebie zależałby rodzaj Waszych relacji. Co byś wybrał?

    Wydawało mi się że już ze 2 razy odpowiadałem na to pytanie.
    Gdybym to ja wybierał (wiedział że ona jest chętna na seks), to jasne że wybrałbym seks. Z prostej przyczyny, bo na pierwszej randce nie byłem jeszcze zakochany, a pociągała mnie od samego początku.
    po prostu w tym scenariuszu mogłoby się okazać że:
    a) niewiele by się zmieniło, to jest nadal z czasem byśmy się w sobie zakochali, ale mogłoby zająć to nam trochę więcej czasu (mniej randek spędzilibyśmy na poznawaniu swoich charakterów, a więcej czasu w sypialni).
    b) seks byłby super, ale któreś z nas (zanim byśmy się zakochali w sobie) mogłoby poznać kogoś bardziej atrakcyjnego pod kątem erotycznym (tutaj obstawiam że byłaby to moja narzeczona, bo dla mnie to jest ona 10/10). Wtedy związek pewnie by się rozpadł. Nie chodzi tutaj o kwestie mojego problemu z zazdrością (jak sugeruje Kag). Po prostu, nie znam kobiety która mając lepszego/ciekawszego kochanka nadal utrzymuje znajomość z tym gorszym/mniej atrakcyjnym.
    Przypadek gdy mężatka poznaje kochanka jest wyjątkowy, bo ona ma spore bariery wyjścia ze związku ze swym mężem. Bardziej może jej się opłacać być i z mężem i z kochankiem,

    > Czy w Twoim odczuciu związek jest ceną, jaką "płacisz" za seks, czy wartością d
    > odatkową?

    To też już pisałem.
    Tak związek jest "ceną" która płacę, z tym że w przypadku gdy jestem zakochany nie odczuwam tego jako "kosztu". Miałem jednak związki gdzie tego uczucia nie było i wtedy związek był "kosztem". Choćby dlatego że wiązał się z monogamią. W ekonomi jest termin "koszt utraconych korzyści" który dobrze oddaje tą kwestie:
    pl.wikipedia.org/wiki/Koszt_alternatywny

    W przypadku gdy jestem zakochany "po kokardy", to nie ma nic innego, co byłoby bardziej atrakcyjne dla mnie niż mój związek -więc de facto nie odczuwam tego kosztu. Wybrałem najbardziej wartościową możliwość. Wszystkie inne związki/znajomości są mniej atrakcyjne.

    Wyobraź sobie alternatywną sytuację, gdzie spotykam się z kobieta z którą jest fajnie, ale rewelacji nie ma. Nagle na ulicy poznają przysłowiową 10-tkę. Nie dość że piękna to jeszcze ma super charakter. Wtedy zaczynam odczuwać ograniczenia że jestem w związku, bo trace możliwość nawiązania znajomości z tą która jest lepszym wyborem.
  • jesod 21.06.14, 11:33
    kutuzow napisał:
    > Tak związek jest "ceną" która płacę, z tym że w przypadku gdy jestem zakochany
    > nie odczuwam tego jako "kosztu". Miałem jednak związki gdzie tego uczucia nie b
    > yło i wtedy związek był "kosztem". Choćby dlatego że wiązał się z monogamią. W
    > ekonomi jest termin "koszt utraconych korzyści" który dobrze oddaje tą kwestie:
    >
    > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Koszt_alternatywny
    >
    > W przypadku gdy jestem zakochany "po kokardy", to nie ma nic innego, co byłoby
    > bardziej atrakcyjne dla mnie niż mój związek -więc de facto nie odczuwam tego k
    > osztu. Wybrałem najbardziej wartościową możliwość. Wszystkie inne związki/znajo
    > mości są mniej atrakcyjne.
    >
    > Wyobraź sobie alternatywną sytuację, gdzie spotykam się z kobieta z którą jest
    > fajnie, ale rewelacji nie ma. Nagle na ulicy poznają przysłowiową 10-tkę. Nie d
    > ość że piękna to jeszcze ma super charakter. Wtedy zaczynam odczuwać ograniczen
    > ia że jestem w związku, bo trace możliwość nawiązania znajomości z tą która je
    > st lepszym wyborem.

    Spotkać takiego wiecznie kalkulującego i analizującego swoje korzyści faceta to porażka.
    Tego typu "myśliciel" jest po prostu niepewny i niewiarygodny - nawet jeśli nie ujawnia się w wyżynach swego myślenia. To ryzyko dla każdej kobiety, która oddaje ciało i duszę.
  • yoric 21.06.14, 12:17
    Może część nieporozumienia wynika z tego, że mówimy na dwóch poziomach.
    Jeśli chodzi o psychoewo i okazje reprodukcyjne samca, to oczywiście związek (czyli brak partnerek na boku) jest ceną i to o ogromnym znaczeniu. A to, że nie zawsze się to tak odczuwa psychologicznie, to inna kwestia. Natomiast przykłady z samcami o wysokim statusie, którzy mają swobodny dostęp do partnerek, pokazują to dobitnie.
    Tacy faceci w zdecydowanej większości korzystają z poligamii, bo po co płacić cenę, jesli nie trzeba?

    Natomiast trochę przeraża mnie to, co piszesz o zakochaniu, itd. - ja np. mój związek odczuwam jako cenę, tj. mam bardzo wyraźną świadomość owych utraconych korzyści, natomiast uznaję, że to, co zyskuję ze związku emocjonalnie, jest cenniejsze.
  • kutuzow 21.06.14, 12:34
    yoric napisał:

    > Natomiast trochę przeraża mnie to, co piszesz o zakochaniu, itd. - ja np. mój z
    > wiązek odczuwam jako cenę, tj. mam bardzo wyraźną świadomość owych utraconych k
    > orzyści, natomiast uznaję, że to, co zyskuję ze związku emocjonalnie, jest cenn
    > iejsze.

    Widzisz, ja mam porównanie. Byłem w związku gdzie czułem, że związek jest "kosztem" (bo musiałem zrezygnować z "kawalerskiego" życia i jestem w związku gdzie zupełnie tego nie odczuwam jako kosztu.

    Widzisz to co piszesz o utraconych korzyściach to odczuwają także kobiety, tylko co innego jest dla nich cenne. Obstawiam że gdyby Tobie i mi nagle zabrakło seksu w naszych związkach (partnerce przeszła ochota totalnie i jest bezseksie), to nagle taki związek zacząłby bardziej "ciążyć". Zawle zaś np. pisała coś o tym że nie związałaby się z bezrobotnym facetem. Więc jak widzisz dla kobiet też jest "koszt alternatywnych korzyści - w tym przypadku byłby to alternatywny związek z pracowitym gościem które wesprze rodzine).
  • kag73 21.06.14, 13:07
    kutuzow napisał:
    > Wyobraź sobie alternatywną sytuację, gdzie spotykam się z kobieta z którą jest
    > fajnie, ale rewelacji nie ma. Nagle na ulicy poznają przysłowiową 10-tkę. Nie d
    > ość że piękna to jeszcze ma super charakter. Wtedy zaczynam odczuwać ograniczen
    > ia że jestem w związku, bo trace możliwość nawiązania znajomości z tą która je
    > st lepszym wyborem.
    Ty mylisz rozne rzeczy. Bo to, ze ta kobieta jest w deche 10/10 jest niezalezne od tego czy jestes z nia w zwiazku czy nie. Problem mialbys nie bedac z nia w zwiazku, bo obawialbys sie, ze pojawi sie lepszy i ona Ciebie pusci z Torbami. Zreszta zareczyles sie, bo se chciales zaklepac, co tu sie oszukiwac. Gdyby nie byla dla Ciebie 10/10 to niekoniecznie chcialbys wchodzic z nia w zwiazek(seks mowisz tani jest i latwo dostepny) a juz na pewno bys sie nie zareczyl.

  • kutuzow 21.06.14, 13:19
    kag73 napisała:
    > Ty mylisz rozne rzeczy. Bo to, ze ta kobieta jest w deche 10/10 jest niezalezne
    > od tego czy jestes z nia w zwiazku czy nie.

    Owszem, ale jak jestem w związku z 6-tką a pojawia się możliwośc bycia w związku z 10-tką to jednak jest różnica czyż nie?

    > Problem mialbys nie bedac z nia w
    > zwiazku, bo obawialbys sie, ze pojawi sie lepszy i ona Ciebie pusci z Torbami.

    To juz jest kwestia pewności siebie a nie "papierka".

    > Zreszta zareczyles sie, bo se chciales zaklepac, co tu sie oszukiwac.
    Zaręczyłem się bo wiedziałem że to jest ważne dla mojej partnerki. Chciała czuć się wyjątkowo (dziewczyn miałem wiele, narzeczoną tylko jedną). Tak samo dla niej ważny jest ślub - mi wystarczyłby konkubinat.

    > Gdyby ni
    > e byla dla Ciebie 10/10 to niekoniecznie chcialbys wchodzic z nia w zwiazek(sek
    > s mowisz tani jest i latwo dostepny) a juz na pewno bys sie nie zareczyl.

    Kag, wkurzasz się że ja niby wiem lepiej jak Ty maiłaś z tymi związkami które zwiesz ONS.
    Tutaj zaś projektujesz na mnei swoje własne przemyślenia.
    To czy dziewczyna jest 10-tką czy nei nie ma znaczenia. Wcześniej miałem zarówno ONS-y jak i związki typu "just for fun" jak i poważny wieloletni związek -więc to nie kwestia tego jaki "numerek" ma kobieta. Także ta Twoja teoria jest błędna.

    Prawdziwe jest tylko to że gdybym jej nie kochał to bym się nie zaręczył, ale to jest chyab oczywiste.
  • kag73 21.06.14, 13:31
    kutuzow napisał:
    > Owszem, ale jak jestem w związku z 6-tką a pojawia się możliwośc bycia w związk
    > u z 10-tką to jednak jest różnica czyż nie?
    I to jest powod dlaczego ja w zwiazki z 6 tka facetem nie wchodzilam, seks owszem, ale nie zwiazek. Dziwi mnie, ze Ty wchodziles/bys wchodzil, gdzie sam dopiero co mi cytowales, ze seks coraz tanszy i mozna miec go bez problemu bez zwiazku. Po ch..ja Ci zwiazek dla seksu z 6 stka jak se mozesz gdzie indziej bez problemu za pieniadze zamoczyc.

    > Zaręczyłem się bo wiedziałem że to jest ważne dla mojej partnerki. Chciała czuć
    > się wyjątkowo (dziewczyn miałem wiele, narzeczoną tylko jedną). Tak samo dla n
    > iej ważny jest ślub - mi wystarczyłby konkubinat.
    Ukada Ci sie jak po masle, serio ;) Chyba juz kiedys napisalam, moze nawet Tobie, jak trafisz na swoja juz ona Ci powie jak ma wygladac Wasze wspolne zycie. A Twoje teorie, reguly i zasady buty se mozesz wlozyc;)

    >
    > Kag, wkurzasz się że ja niby wiem lepiej jak Ty maiłaś z tymi związkami które z
    > wiesz ONS.
    Nie nazywam ich ONS, ja jedynie pisze, ze seks dla seksu jak najbardziej uprawialam i uprawiam a nie ma to zwiazku z ONS.
    > Tutaj zaś projektujesz na mnei swoje własne przemyślenia.
    > To czy dziewczyna jest 10-tką czy nei nie ma znaczenia. Wcześniej miałem zarówn
    > o ONS-y jak i związki typu "just for fun" jak i poważny wieloletni związek -wię
    > c to nie kwestia tego jaki "numerek" ma kobieta. Także ta Twoja teoria jest błę
    > dna.
    Moze uzgodnijmy, ze jednak na swiecie rzadzi milosc i kazdy jej szuka, niezaleznie od plci i jak ja znajduje to zaczyna sie inna bajka. To tak generalnie, bo ze niektoryz z niektorymi dla kasy itd. to juz inna bajka, ale to nie wiekszosc.
    >
    > Prawdziwe jest tylko to że gdybym jej nie kochał to bym się nie zaręczył, ale t
    > o jest chyab oczywiste.
  • kutuzow 21.06.14, 13:36
    kag73 napisała:
    > I to jest powod dlaczego ja w zwiazki z 6 tka facetem nie wchodzilam, seks owsz
    > em, ale nie zwiazek. Dziwi mnie, ze Ty wchodziles/bys wchodzil, gdzie sam dopie
    > ro co mi cytowales, ze seks coraz tanszy i mozna miec go bez problemu bez zwiaz
    > ku. Po ch..ja Ci zwiazek dla seksu z 6 stka jak se mozesz gdzie indziej bez pro
    > blemu za pieniadze zamoczyc.

    Widzisz Kag bo równoległe dwa związki z dwiema 6-tkami to prawie jak jeden związek z 12*-tką ;-) (nigdy nie ukrywałem że nie zawsze byłem monogamiczny).

    > Moze uzgodnijmy, ze jednak na swiecie rzadzi milosc i kazdy jej szuka, niezalez
    > nie od plci i jak ja znajduje to zaczyna sie inna bajka. T

    Może i każdy szuka, ale osobiście uważam że mało kto znajduje. Moim zdaniem więcej jest związków z wyrachowania czy wygodny niż tych z miłości.

    * to taki fragment z serialu "Joey"
    Joey (tez z Przyjaciół), tłumaczy swojemu siostrzeńcowi:
    "Jesteś 7-ką, więc możesz startować do lasek +/- o 2 pkt wyżej niżej. Masz więc szanse u 5 i u 9-tki. Ja jestem 9-tką więc mam szanse od 7-tki do hipotetycznej 11-tki albo 5 i 4 jednoczesnie, lub trzech trójek (ale tego nie polecam)."
  • kag73 21.06.14, 13:54
    kutuzow napisał:
    > Widzisz Kag bo równoległe dwa związki z dwiema 6-tkami to prawie jak jeden zwią
    > zek z 12*-tką ;-) (nigdy nie ukrywałem że nie zawsze byłem monogamiczny).

    To co dla Ciebie znaczy "zwiazek"? To oszustwo, no chyba, ze sie na zwiazek otwarty umawialiscie. Ale wtedy widze nielogicznosc ze strony kobiety, ktora niby tylko w zwiazku gotowa jest na seks, bo potrzenuje bliskosci, milosci i tych innych. A jezeli tak bylo to nie masz co sie zalic, ze ciazy ci zwiazek z szostka jak spotkasz 10 tke na ulicy. Jezeli 10 tka Cie zechce to pukasz na boku/wchodzis w zwiazek i znow masz dwa zwiazki 6+10 jest 16. Tez mi sie zdarzylo spotykac sie z dwoma facetami rownoczenie, ale nie bylam z nimi w zwiazku i zadnego z nich nie kochalam. Bylam fair.

  • kutuzow 21.06.14, 16:52
    kag73 napisała:
    > Tez mi sie zdarzylo spotyka
    > c sie z dwoma facetami rownoczenie, ale nie bylam z nimi w zwiazku i zadnego z
    > nich nie kochalam. Bylam fair.

    Wyjaśnij mi zatem co u Ciebie znaczy związek. Bo mam wrażenie że tak jak z tymi ONS-ami mamy różne definicje.
  • kag73 21.06.14, 18:27
    kutuzow napisał:
    > Wyjaśnij mi zatem co u Ciebie znaczy związek. Bo mam wrażenie że tak jak z tymi
    > ONS-ami mamy różne definicje.

    Nie, kutuzow, ja Ciebie pierwsza zapytalam co u Ciebie znaczy zwiazek. Zatem Ty wyjasnij:)
  • kutuzow 21.06.14, 23:24
    kag73 napisała:

    > Nie, kutuzow, ja Ciebie pierwsza zapytalam co u Ciebie znaczy zwiazek. Zatem Ty
    > wyjasnij:)

    Wg moich standardów związkiem jest pewnie to co Ty nazywasz "spotykaniem się".
  • zawle 21.06.14, 23:54
    www.kicze.pl/14921/zona-znalazla-w-telefonie-meza-podejrzany-kontakt-zobacz-koniecznie-co-on-zrobil.html
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 22.06.14, 00:49
    kutuzow napisał:
    > Wg moich standardów związkiem jest pewnie to co Ty nazywasz "spotykaniem się"."

    Abstrahujac od tego, ze to nie jest odpowiedz na moje pytanie, nie dziwie sie, ze Twoja dziewczyna do seksu potrzebuje zwiazku("spotykania sie"), bo jak tu sie poseksic jak sie czlowiek nie spotka. Fizycznie niemozliwe, niestety!
    Jak ja sie z kims od czasu do czasu spotykam, nie znaczy to wcale, ze jestem z nim w zwiazku.
  • zawle 22.06.14, 03:27
    kag73 napisała: > Jak ja sie z kims od czasu do czasu spotykam, nie znaczy to wcale, ze jestem z
    > nim w zwiazku.

    Nawet jeśli nie będziesz, to jest szansa ze będziesz. Tu chodzi o RAZ. Raz się bzykniesz i zegnaj. Nie zadne tam do widzenia, ale do niedozobaczenia. Raz. Drugi to juz rozwojowy jest, niebezpiecznie i niemoralnie rozwojowy.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • yoric 21.06.14, 02:34
    Ja się zgadzam, że faceci sortują laski na takie 'do bzyknięcia' i take 'na związek' (przy czym im tak do związku muszą dobrać kogoś z tej pierwszej grupy) i zachowują się inaczej wobec tych grup, ale żeby faceci zachowywali się *tak samo* jak kobiety to już gruba przesada. Raczej faceci zakładają (mylnie!), że strategia na szybo się nie uda i że na związek jest jedyna możliwa.

    > > To, ze w zamierzeniu miedzy kobieta a mazczyzna chodzi o przetrwanie gatunku/se
    > ks to juz inna bajka

    genu! Genu, nie gatunku. "Przetrwanie gatunku" to taki slogan z początku ubiegłego wieku, który wszedł do języka, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
  • sabat.77 21.06.14, 08:06
    Yoric, faceci istotnie zakladaja, ze strategia na krotko sie nie uda, ale nie mow ze to jest mylne podejscie. Sam pisales kiedys, ze dla 85 procent facetow na ziemi zwiazek jest jedyna droga do seksu. I z tym sie zgadzam. Te pozostale 15 procent istotnie ma szanse w strategii na krotko, ale oni dosc szybko sami to lapia i wykorzystuja sytuacje. Zachowania mezczyzn i kobiet nie pojawily sie w prozni, skads wynikaja i na czyms sie zbudowaly. Natomiast istotnie, w wypadku duzej czesci facetow gra na zwiazek jest de facto obliczona na regularny seks. Glownie na seks. Pozostale rzeczy sa mniej istotne. To jakbym poszedl cos zjesc do restauracji - pewnie podobalyby mi sie ladne kelnerki, fajny wystroj, muzyka z glosnikow, fajne zapachy, ale gdybym nie dostal nic do jedzenia to i tak bylbym wkurwiony. Seks jest osia wokol ktorej to sie wszystko kreci. Jak go nie ma, to reszta traci racje bytu...
  • marek.zak1 21.06.14, 08:58
    sabat.77 napisał:

    > Yoric, faceci istotnie zakladaja, ze strategia na krotko sie nie uda, ale nie m
    > ow ze to jest mylne podejscie. Sam pisales kiedys, ze dla 85 procent facetow na ziemi zwiazek jest jedyna droga do seksu. I z tym sie zgadzam. Te pozostale 15 procent istotnie ma szanse w strategii na krotko, ale oni dosc szybko sami to lapia i wykorzystuja sytuacje. Zachowania mezczyzn i kobiet nie pojawily sie w prozni, skads wynikaja i na czyms sie zbudowaly. Natomiast istotnie, w wypadku duzej czesci facetow gra na zwiazek jest de facto obliczona na regularny seks.
    > Glownie na seks. Pozostale rzeczy sa mniej istotne.

    Czyli, jeśli Cie dobrze zrozumiałem, na związku dla seksu zależy tym bardziej, im na rynku matrymonialnym jest ktos, tu facet, niżej? Czy to dotyczy wg Ciebie tylko facetów/
  • kutuzow 21.06.14, 11:06
    marek.zak1 napisał:
    > Czyli, jeśli Cie dobrze zrozumiałem, na związku dla seksu zależy tym bardziej,
    > im na rynku matrymonialnym jest ktos, tu facet, niżej? Czy to dotyczy wg Ciebie
    > tylko facetów/

    Dość ryzykowna ("politycznie") teza, ale ja bym ją poparł.

    Gdy patrzymy na nas "żuczków" to sporo dodatkowych czynników zaciemnia obraz.
    Zerknij jednak na takie gwiazdy Rocka które mają seksowne kobiety na wyciągnięcie ręki (swoisty róg obfitości). Czy oni proponują jakiejś groupies: "wiesz nie chce żebyś mi zrobiła loda, bo zależy mi na związku z Tobą. Wolałbym żeby ta znajomość toczyła się wolniej -swoim rytmem".
    Inny przykład gwiazdy kina: Clooney, Nicholson, którzy mają po kilkanaście/dzieciąt kochanek. Nawet jeśli te podboje nazwiemy "związkami" to zdecydowanie rządzą się one własnymi prawami i nie mają nic wspólnego ze związkami nas szaraczków.
    Gwiazdy sportu - to samo. Tutaj nazwisk możnaby wymieniać do wyczerpania limitu postu.

    Dla pełnego obrazu warto zerknąć w drugą stronę. Czy gość który ma np. 35 lat, mieszka z rodzicami (bo własnego mieszkania się nie dorobił) i jest na śmieciówce za 1200 PLN, ma szanse na podryw na zasadzie One Night Stand-u? Dla niego związek z laską która także nie jest wysoko na półce matrymonialnej jest jedyną droga do stałego seksu.

    Oczywiście pomiędzy tymi skrajnościami jest cała rzesza "zwykłych" ludzi, i tutaj gdy atrakcyjność, ani nie jest tak wysoka jak gwiazd sportu, czy kina, ani tak niska jak bezrobotnego, wchodzą w grę inne czynniki. Im zaś więcej cennych cech/zasobów (jak np. wygląd/pozycja społeczna/majątek), tym dany osobnik przesuwa się wyżej na osi i ma więcej chętnych do seksu bez oferowania związku.
  • yoric 21.06.14, 10:53
    > Natomiast istotnie, w wypadku duzej czesci facetow gra na zwiazek jest de facto obliczona na regularny seks. Glownie na seks.

    to jest bardzo dobrze ujęte. Cała otoczka jest czymś bardzo przyjemnym, ale to otoczka.

    > Yoric, faceci istotnie zakladaja, ze strategia na krotko sie nie uda, ale nie mow ze to jest mylne podejscie

    może faktycznie. Pisałem na podstawie PUA i własnych doświadczeń. Często facet zakłada, że ta laska na pewno nie pójdzie na seks bez związku, a to błąd! Sam kilka razy dałem się na to nabrać - potem okazywało się, że założenie było błędne, często w radykalny sposób (np. iedy laska zaczęła opowiadać o swoich wyczynach :)).
  • rekreativa 21.06.14, 11:19
    " Często facet
    > zakłada, że ta laska na pewno nie pójdzie na seks bez związku, a to błąd! Sam k
    > ilka razy dałem się na to nabrać "

    Czyli co?
    Wynika z tego, że ONS byłoby znacznie więcej, gdyby faceci po prostu odważyli się je zasugerować?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.06.14, 11:29
    rekreativa napisała:
    > Czyli co?
    > Wynika z tego, że ONS byłoby znacznie więcej, gdyby faceci po prostu odważyli s
    > ię je zasugerować?

    Samych ONS-ów byłoby więcej, ale seksu w ujęciu ilościowym mniej.

    Jeśli komuś zdarzy się ONS raz na rok, a dzięki temu temu, że by odważnie parł do przodu miałby 3 ONS-y na rok, to mimo wzrostu o 300% nadal jest kropla w morzu męskich potrzeb.
    Za to odważna strategia odstraszyłaby te potencjalne partnerki, które były skłonne seksić się regularnie w związku.
    Także skórką za wyprawkę.

    Strategia na ONS jest skuteczna tak, gdzie wysoka pozycja faceta powoduje że ma wiele kandydatek, bo nawet jak jedna czy dwie się spłoszą, to na ich miejsce czaka 10 kolejnych.
    Zobacz gwiazdy Rocka, kina, sportowcy itp.
  • rekreativa 21.06.14, 11:50
    Tym, co piszesz potwierdzasz opinię kag - że faceci wcale się tak nie palą do jednorazowych numerów, bo im się to na dłuższą metę po prostu nie opłaca.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.06.14, 12:25
    rekreativa napisała:

    > Tym, co piszesz potwierdzasz opinię kag - że faceci wcale się tak nie palą do j
    > ednorazowych numerów, bo im się to na dłuższą metę po prostu nie opłaca.

    No właśnie nie. Cały czas są zainteresowani, tylko rzadko coś z tego wychodzi. Wejdz sobie na jakiś portal typu zbiornik i zobacz ilu jest gotowych na ONS tu i teraz. Co z tego gdy chętnych kobiet brak. Gdy nie ma zbyt dużo chętnych, to jest nieopłacalne.

    Zobacz wspomniany przykład z gejami. Oni się palą (jak hetero), ale że mają więcej zainteresowanych ONS-ami to u nich to się sprawdza. Geje mają swoją aplikację na smartfona, która wyszukuje im innych chętnych na ONS w pobliżu. Aplikacja stała się popularna dlatego że są chętni na korzystanie z niej. W tej samej aplikacji dla hetero wiatr bu hulał po stronie kobiet.

    Zobacz że Rockmeni którzy mają 100% szanse na ONS z groupies nie wybierają związków, bo te niby im się bardziej opłacają.

    P.S. Na tej samej zasadzie możesz postawić tezę że w gruncie rzeczy facecji nie są zainteresowani trójkątami KK+M bo się "nie palą" do proponowania ich swoim partnerkom.
  • yoric 21.06.14, 12:38
    Kutuzow, nie nudzi Ci się pisanie o tych gejach itd. w każdym wpisie?
    Ja myślę, że powinniśmy zmajstrować osobny wątek dokumentujący różnicę -statystyczną - między kobietami a mężczyznami w materii podaży/popytu seksu i tylko wstawiać odnośnik :).
  • kutuzow 21.06.14, 12:50
    yoric napisał:

    > Kutuzow, nie nudzi Ci się pisanie o tych gejach itd. w każdym wpisie?
    > Ja myślę, że powinniśmy zmajstrować osobny wątek dokumentujący różnicę -statyst
    > yczną - między kobietami a mężczyznami w materii podaży/popytu seksu i tylko ws
    > tawiać odnośnik :).

    Wiesz, dopóki Panie będą traciły poczucie proporcji, to przykład z gejami dobrze nadaje się jako grupa kontrolna, swoisty punkt odniesienia. Pokazuje bowiem dobrze co się dzieje gdy panowie nie są ograniczani podażą seksu po stronie kobiet, tylko seks jest dozo bardziej dostępny.
    Ty już raz wrzucałeś Kag przykłady statystyczne podazy/popytu seks dla obu płci i co...i nic. Kag nadal usilnie forsuje tezę że obie strony lubią seks tak samo mocno.

    Moim zdaniem to jest ogólnie problem tego forum, że ludzie oceniają wg własnej skali.
    Gdy laska piszę "jestem chętna a mąż i tak woli porno" to dla niej owszem ona jest chętna, bo np. ma ochotę raz w miesiącu. Bo takie są jej potrzeby i wg niej faktycznie systematycznie chce się bzykać. Czyli pisze prawdę.
    Z punktu widzenia jej męża który zas by chciał raz dziennie ew raz na 2-3 dni, to ona jest przykładem zimnej kłody. Bo mając perspektywe oczekiwania na ten raz w miesiącu to w miedzyczasie się sam zadowoli w pozostałe 29 dni. Potem na forum jest że kobieta chętna a mąż i tak woli porno.
  • zyg_zyg_zyg 21.06.14, 12:56
    > Moim zdaniem to jest ogólnie problem tego forum, że ludzie oceniają wg własnej
    > skali.
    > Gdy laska piszę "jestem chętna a mąż i tak woli porno" to dla niej owszem ona j
    > est chętna, bo np. ma ochotę raz w miesiącu. Bo takie są jej potrzeby i wg niej
    > faktycznie systematycznie chce się bzykać. Czyli pisze prawdę.
    > Z punktu widzenia jej męża który zas by chciał raz dziennie ew raz na 2-3 dni,
    > to ona jest przykładem zimnej kłody. Bo mając perspektywe oczekiwania na ten ra
    > z w miesiącu to w miedzyczasie się sam zadowoli w pozostałe 29 dni. Potem na fo
    > rum jest że kobieta chętna a mąż i tak woli porno.

    A to ciekawe. Możesz podrzucić linka do jakichś badań, które poświadczą taką tezę? A nie, nie możesz. Niech zgadnę - oceniasz według własnej skali, własnego doświadczenia i własnego związku, w którym Ty chciałeś codziennie, a ona raz w miesiącu?
  • kutuzow 21.06.14, 13:23
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > A to ciekawe. Możesz podrzucić linka do jakichś badań, które poświadczą taką te
    > zę? A nie, nie możesz. Niech zgadnę - oceniasz według własnej skali, własnego d
    > oświadczenia i własnego związku, w którym Ty chciałeś codziennie, a ona raz w m
    > iesiącu?

    Czy chcesz wykazać że ta moja autorska teoria ma gdzieś jakiś błąd logiczny? Uważasz że taki przypadek nie może mieć miejsca gdzie dwie osoby mają zupełnie inne potrzeby i inaczej odczuwają to? Żeby nie było to może działać także w drugą stronę - kobieta chce cześciej niż potrzeby męża, ona jest rozczarowana, a on nie wie o co chodzi bo przeciez się kochają systematycznie (wg jego skali).
  • zyg_zyg_zyg 21.06.14, 15:20
    > Czy chcesz wykazać że ta moja autorska teoria ma gdzieś jakiś błąd logiczny? Uw
    > ażasz że taki przypadek nie może mieć miejsca gdzie dwie osoby mają zupełnie in
    > ne potrzeby i inaczej odczuwają to? Żeby nie było to może działać także w drugą
    > stronę - kobieta chce cześciej niż potrzeby męża, ona jest rozczarowana, a on
    > nie wie o co chodzi bo przeciez się kochają systematycznie (wg jego skali).

    Uważam, że jeśli chcesz wykazać, że ludzie popełniają błąd posługując się projekcjami własnych doświadczeń na innych i robisz to posługując się projekcją własnego doświadczenia na innych, to to jest albo błąd, albo stosowanie podwójnych standardów, albo wysoki stopień samokrytyki.

    Uważam, że założenie, że ludzie nie znają znaczenia słów, którymi się posługują (np. "jestem chętna i dostępna"), że mają na myśli coś innego niż piszą, przyjmowanie z góry - bez dopytania i bez prośby o doprecyzowanie czy konfrontację - wersji własnej (projektowanej z osobistego doświadczenia) i wyciąganie wniosków na podstawie tych złożeń, zamiast założeń podanych przez autora, jest pozbawione elementarnego sensu.

    Wersja, którą przedstawiasz jest oczywiście jak najbardziej prawdopodobna. Sama znam przejście od ogromnej potrzeby seksu do kompletnego zniechęcenia. Gdybym znalazła wtedy substytut doskonały, albo prawie doskonały dla seksu, to miałabym w dupie ten raz w miesiącu, jaki oferował mi partner. Wersja "on jest gejem, więc cię nie puka" też w ogóle jest prawdopodobna. Tylko jakby to powiedzieć, średnio przystaje do omawianego wątku.

  • kutuzow 21.06.14, 19:54
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Uważam, że założenie, że ludzie nie znają znaczenia słów, którymi się posługują
    > (np. "jestem chętna i dostępna"),

    Ja nie zakładam że ludzie nie znają znaczenia słów. Zakładam że przykładają własną miarę.
    Dla kogoś "jestem chętny" oznacz że ma ochote na seks raz na miesiąc, dla innego "jestem chętny" oznacza ze seksiłby się codziennie.
    Znacznie to samo, ale CZĘSTOTLIWOŚĆ inna.
    Swego czasu Bitch zaczęła rzucać cyferkami na forum, to wyszło na to że w JEJ skali ja jestem gdzies na pograniczu obsesji. Oczywiście Bitch swoją skalę przedstawiała jako normę.

    Nie znalazłem danych deklaratywnych, jak często chcieliby się kochać mężczyźni i kobiety, ale znalazłem dane dotyczące tego jak czesto się masturbują. Wg mnie jest zależność między tymi kwestiami. Częściej będą się masturbowali Ci którzy częściej mają ochotę na seks. Oczywiście nie są to idealne dane, ale będę jeszcze szukał lepszych.

    'Regarding the highest-frequency masturbators, 5% of women ages 25-29 engage in solo sessions more than 4 times a week, while 20.1% of men do. The gap closes in for those who reported masturbating multiple times a month, with 21.5% of women ages 25-29 and 25.4% of men in that same age group. But the disparity generally remains the same throughout our lives, with women coming in at least 10-15 percentage points behind men in each category."

    www.womenshealthmag.com/sex-and-relationships/how-women-masturbate
    tutaj to samo zebrane w formie infografiki. Dane z tego samego źródła: Indiana University's National Survey Of Sexual Health And Behavior

    www.huffingtonpost.com/2014/06/04/women-masturbation-statistics-fivethirtyeight_n_5445530.html
    Od razu widać ogromną przewagę u mężczyzn w tych najbardziej intensywnych przedziałach: 2-3 razy w tygodniu i 4 razy na tydzień i częściej,
  • zyg_zyg_zyg 21.06.14, 21:05
    > Dla kogoś "jestem chętny" oznacz że ma ochote na seks raz na miesiąc, dla inneg
    > o "jestem chętny" oznacza ze seksiłby się codziennie.

    NAPRAWDĘ sądzisz, że jeśli ktoś pisze "jestem chętny i dostępny", to może mieć na myśli RAZ W MIESIĄCU???
  • kutuzow 21.06.14, 23:20
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > NAPRAWDĘ sądzisz, że jeśli ktoś pisze "jestem chętny i dostępny", to może mieć
    > na myśli RAZ W MIESIĄCU???

    Oczywiście, jeśli dla tej osoby raz w miesiącu to jej "norma", to jasne.
    Pisałem Ci że np. wg Bitch moje oczekiwanie są daaaleko poza normą i powinienem się wg niej leczyć.

    nawet się pokwapiłem i znalazłem cytat żeby nie było że coś przekręcam:

    that.bitch.is.sick napisała:
    "Sądzę całkiem poważnie, że osoba która chce i dąży serio do codziennych zbliżeń, a także wymaga ich od partnera, powinna się zastanowić nad jakimś leczeniem w sensie: osłabieniem popędu. Ja rozumiem apetyt, chęć lepszej jakości ale nie rozumiem nakładania na drugą stronę pańszczyzny. Nie umiera się od seksu co tydzień, czy co 2 tygodnie. To są jakieś problemy emocjonalne."

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,141842069,141848370,Re_A_jaka_ilosc_bylaby_satysfakcjonujaca_.html
  • rekreativa 21.06.14, 13:21
    "Wiesz, dopóki Panie będą traciły poczucie proporcji, to przykład z gejami dobrz
    > e nadaje się jako grupa kontrolna, swoisty punkt odniesienia. Pokazuje bowiem d
    > obrze co się dzieje gdy panowie nie są ograniczani podażą seksu po stronie kobi
    > et, tylko seks jest dozo bardziej dostępny.
    > Ty już raz wrzucałeś Kag przykłady statystyczne podazy/popytu seks dla obu płci
    > i co...i nic. Kag nadal usilnie forsuje tezę że obie strony lubią seks tak sam
    > o mocno."

    A masz jakieś twarde dane, które potweirdzają, że kobiety mają niższe libido, albo rzadziej skupiają myśli na seksie?
    Bo cały czas wyciągacie wnioski na temat kobiecej seksualności na podstawie tego, czy babka pójdzie z obcym facetem na numer, ignorując wszystko to, o czym żeśmy z kag tutaj pisały.
    Więc babka może nie chodzić na ONS z obcymi kolesiami, ale się masturbuje pięć razy dziennie - to lubi seks, czy nie lubi? Ma libido, czy nie ma?
    Tak samo jest z oceną kobiecego libida w małżeństwie z 10-letnim (i ponad) stażem - babka nie wykazuje ochoty na pukanie z małżonkiem, znaczy oziębła ryba z zerowym zainteresowaniem seksem. A może ona codziennie fantazjuje o dzikim seksie z sąsiadem spod trójki?
    I jeszcze geje - geje najlepiej właśnie potwierdzają to, o czym z kag piszemy, czyli brak wszelkich tych barier, które stoją przed kobietami - nie boją się gwałtu (choć przemoc się w tym środowisku zdarza wcale nierzadko), nie boją się ciąży, nie krępują się cudzą opinią (mam kolegów, którzy uwielbiają mówić o sobie "slut" i wręcz się tym chełpią, jacy są łatwi - znasz laskę, która radośnie oświadczy znajomym :ale se wczoraj naobciągałam w klubie? )

    Nie chcę utrzymywać autorytarnie, że kobiety na 100% maja identyczne zapotrzebowanie na seks jak mężczyźni - pewnie statystycznie wyszłoby, że mają mniejsze, ale z pewnością nie tak mniejsze, jak wy, panowie, usiłujecie tu przeforsować.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 13:41
    Ja utrzymuję, że kobiety lubią seks tak samo jak faceci. Natomiast ich model pożądania jest zupełnie inny, jest zdecydowanie jakościowy, a nie ilościowy, i poprzeczka wisi zdecydowanie wyżej.

    > I jeszcze geje - geje najlepiej właśnie potwierdzają to, o czym z kag piszemy...

    i dalej sama sobie przeczysz. Stygma bycia gejem jest ogromna. Agresja wobec gejów jest powszechna. Ryzyko przemocy w kontekstach seksualnych, jak sama piszesz, bardzo duże. Oprócz ciąży wszstkie czynniki ryzyka są jak u kobiet, tylko większe. Więc jeśli już, to oni uprawiają luźny seks MIMO tych wszystkich barier.
  • kutuzow 21.06.14, 13:48
    yoric napisał:

    > Ja utrzymuję, że kobiety lubią seks tak samo jak faceci. Natomiast ich model po
    > żądania jest zupełnie inny, jest zdecydowanie jakościowy, a nie ilościowy, i po
    > przeczka wisi zdecydowanie wyżej.

    Yoric, celna obserwacja.
    To może cała przyczyna nieporozumienia w temacie kto bardziej lubi seks.
    Faktycznie może być tak że kobiety lubią seks tak samo, ale pod warunkeim że to jest DOBRY seks, czyli jest cała checklista warunków do spełnienia. Jeśli ich nie ma to wstrzymują się -nie mają "ciśnienia" na seks.

    Facecji często idą w ilość bo fizjologicznie odczuwają "ciśnienie" (poddenerwowanie, bój jąder, wzrost agresji). Stąd znacznie więcej przypadków korzystania z prostytucji, czestsza masturbacja, jakieś pojechanie aktywności w stylu obnażanie publiczne, tetysz, czy nawet udział w akcjach w stylu "bicie seksualnego rekordu świata". Więc w ujęciu ilościowym uwazam że ejst ogromna przewaga w potrzebach mężczyzn, w ujęciu jakosciowym faktycznie może być podobnie lub wręcz przewaga kobiet (wielu facetów nie wnika i nawet przydrożna tirówka jest dla nich OK).
  • rekreativa 21.06.14, 13:57
    No o to własnie chodzi.
    Zainteresowanie seksem - w sensie myślenia o tym, fantazjowania, czytania materiałów, oglądania filmów, rozmów o seksie (czym tu się codzień przecież zajmujemy), masturbacji jest prawdopodobnie na takim samym poziomie u obu płci.
    Natomiast z realnym uprawianiem seksu z druga osobą może być skąpiej po stronie kobiet, a przyczyn tego stanu rzeczy jest trochę, tylko z samym poziomem libido to one mają mało wspólnego.
    O tę jakość, o jakiej wspominasz, też się dość mocno rozchodzi - dlaczego facet zadowoli się nawet jakąś niezbyt pociągającą tirówką na poboczu? Bo i z tirówką będzie miał orgazm. Bo to jest dla niego po prostu łatwe.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 14:06
    Z ręką też będę miał orgazm... Więc nie tędy droga.
    Może nie mieszajmy do tego libido, czy 'ile kto myśli o seksie', bo to trudno zmierzyć.
    Proponuję mówić o podaży i popycie na seks, to się da zmierzyć na różne sposoby, o których już wielokrotnie była mowa i wszystkie te wskaźniki jednoznacznie wskazują, że podaż jest po stronie kobiet a popyt - mężczyzn.
  • rekreativa 21.06.14, 14:39
    " Może nie mieszajmy do tego libido, czy 'ile kto myśli o seksie', bo to trudno z
    > mierzyć."

    No ale to własnie wy, panowie, mieszacie, bo utożsamiacie podaż z lubieniem seksu. A to akurat może mieć ze sobą g... wspólnego.
    A skoro libido trudno zmierzyć, to skąd przekonanie, że kobiety maja mniejsze?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 15:05
    > A skoro libido trudno zmierzyć, to skąd przekonanie, że kobiety maja mniejsze?

    ja się nie upieram przy tej tezie (aczkolwiek dane nt. częstości zbliżeń w parach gejów, hetero i les świadczą za nią). W PUA ktoś kiedyś powiedział "zobacz co robi facet podczas orgazmu, a co wyprawia kobieta i wtedy powiedz mi, kto bardziej lubi seks" i tego się będę trzymał :).

    Natomiast faktem jest rozbieżność podaż/popyt i jeśli nadal uczestniczę w dyskusji to tylko dlatego, że uprawiacie wojnę podjazdową i ciągle próbujecie na różne dziwne sposoby wciskać, że tej dysproporcji nie ma.
  • rekreativa 21.06.14, 15:09
    " Natomiast faktem jest rozbieżność podaż/popyt i jeśli nadal uczestniczę w dysku
    > sji to tylko dlatego, że uprawiacie wojnę podjazdową i ciągle próbujecie na róż
    > ne dziwne sposoby wciskać, że tej dysproporcji nie ma."

    No to mnie chyba z kimś mylisz, bo ja od początku zgadzam się co do tego, że jest różnica.
    Natomiast nie zgadzam się z wyciaganiem wniosków, iż wynika ona z tego, że kobiety mniej lubią seks, są nim mniej zainteresowane itp. A takie przecież sugestie tutaj padają.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 15:14
    Ale traktuję tezę "kobiety są tak samo chętne na seks bez zobowiązań, tylko boją się przemocy i reputacji" jako wariant.

    Uważam, że ta teza też jest radykalnie nieprawdziwa, a uważam tak na podstawie wielokrotnie tu przytaczanych danych. Kobiety może i chcą seksu, ale jak ktoś spełni ich długą i restrykcyjną czeklistę. U facetów podobna lista, owszem, istnieje, ale w postaci szczątkowej.
  • rekreativa 21.06.14, 15:29
    Jeju, yoric, ale gdzie ja twierdzę, że są chętne TAK SAMO?
    Co ja mówię, to to, że z dużą dozą prawdopodobieństwa więcej kobiet godziłoby się na przypadkowy seks, gdyby zniknęły bariery wymieniane w tym wątku - więcej w porównaniu do obecnego stanu rzeczy, a nie więcej, czyli tyle samo, ile facetów.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 15:40
    No, z tym to się mogę zgodzić w całości.
    Kiedy znikają różnego rodzaju koszty, kobiety wchodzą w szybki seks znacznie cześciej (cf. 'łatwe Polki' w Wlk Brytanii - mniejsze koszty reputacji). Ale przy tym znacznie częściej, względem facetów to i tak jest jest przepaść.
  • kag73 21.06.14, 15:46
    yoric napisał:
    > No, z tym to się mogę zgodzić w całości.
    > Kiedy znikają różnego rodzaju koszty, kobiety wchodzą w szybki seks znacznie cz
    > eściej (cf. 'łatwe Polki' w Wlk Brytanii - mniejsze koszty reputacji). Ale przy
    > tym znacznie częściej, względem facetów to i tak jest jest przepaść.

    No i o to wlasnie chodzi. Zapewne nie jest to tak, ze kobiety w innych krajach potrafia i chca i milosci do seksu nie potrzebuja a w takiej Polsce owszem.
    Przepasc bierze sie stad, ze nie ryzykuje sie pojscia z zupelnie obcym, szansa na satysfakcje mala i moze do tego ten facet sie nie podoba/nie dziala/nie kreci, chemi brak. Bo facet najczesciej tez stratuje nie do wszystkich, tylko do tych ktore sie podobaja. Kutuzow podal przyklad z Belucci, ale nie powiedzial co by bylo gdyby zaoferowala mu seks o 15 kilo za gruba i nieatrakcyjna w jego oczach Kaska z ulicy obok;)
  • rekreativa 21.06.14, 16:14
    Kag niżej poruszyła jeszcze jeden aspekt - a mianowicie atrakcyjność.
    Na tym forum już ktos kiedyś podawał dane z jakichś badań, z których wynikało, że przeciętny mężczyzna uważa znacznie więcej kobiet za atrakcyjne seksualnie niż kobiety mężczyzn - pamiętam, że rozbieżność była ogromna. Być może , że te różnice w percepcji cudzej atrakcyjności wynikaja ze strategii biologicznych - to juz psychoewo i te sprawy.
    Niemniej jest to pewien fakt, który może stanowić kolejna przyczynę, dla której kobiety tak często odmawiają facetom.
    Ja to widzę na sobie - ostanio byłam w takim większym gronie ludzi na pewnej imprezie i z niejaką grozą uzmysłowiłam sobie, że nie widzę tu ani jednego gościa, z którym miałabym ochote pójść do łóżka. A gości było z kilkunastu, w wieku reprodukcyjnym, że tak to ujmę. Czyli nawet gdybym akurat szukała kochanka, to miałabym problem, bo mi się , kurde, nikt nie podoba.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 16:25
    No właśnie. To jest kolejna odsłona tego zjawiska. Zakładając, że jesteśmy singlami, na imprezie nie ma znajomych, itd., Ty i tak z żadnym byś nie poszła 'na górę do sypialni', a ja pewnie z połową, albo 3/4 babek. Pewnie niektórzy by to określili w ten sposób, że ja "bardziej lubię seks" i stąd się biorą nieporozumienia. Ja wolę określić to w ten sposób, że kobiety mają nieporównywalnie wyżej zawieszoną poprzeczkę.
  • rekreativa 21.06.14, 16:33
    " Ja wolę określić to w ten sposób, że kobiety mają nieporównywalnie wyże
    > j zawieszoną poprzeczkę."

    No właśnie. To się odzwierciedla w świecie showbiznesu - znane aktorki, piosenkarki, modelki mają o wiele więcej partnerów, chłopaków, mężów niż przeciętna babka. Ale też w tym świecie spotykaja o wiele więcej przystojnych, zadbanych, atrakcyjnych facetów niż na ten przykład ja.
    Gdybym na swej drodze ciągle spotykała jakiegoś Brada Pitta, albo Ryana Phillippe'a (sweet), to moje życie seksualne prawdopodobnie wyglądało by nieco inaczej.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • gogol77 21.06.14, 16:44
    rekreativa napisała:

    > ....gdybym akurat szukała kochanka, to miałabym problem, bo mi się , kurde, nikt nie podoba.

    Doskonała ilustracja zasady, że mężczyźni idą na ilość a kobiety na jakość
  • jesod 21.06.14, 16:44
    rekreativa napisała:
    > Ja to widzę na sobie - ostanio byłam w takim większym gronie ludzi na pewnej im
    > prezie i z niejaką grozą uzmysłowiłam sobie, że nie widzę tu ani jednego gościa
    > , z którym miałabym ochote pójść do łóżka.

    Wypadałaby się zastanowić na czym budujesz swoją ochotę by pójść do łóżka. Chyba nie tylko na wyglądzie zewnętrznym... ? Czy się jednak łudzę?

    rekreativa napisała:
    > A gości było z kilkunastu, w wieku
    > reprodukcyjnym, że tak to ujmę. Czyli nawet gdybym akurat szukała kochanka, to m
    > iałabym problem, bo mi się , kurde, nikt nie podoba.

    Ale... to nie Ty masz szukać kochanka - zdaję się...
    Twoją rolą, w klimacie tego wątku, ma być dostępność dla potencjalnie chętnych gości (o których tu piszesz) by stali się tymi kochankami, wybierając Ciebie. Jeśli oni przejawią inicjatywę w tym względzie, to... masz się po prostu zgodzić. Taka rola jest Tobie tu przypisana. Wtedy będziesz fest kobita... przynajmniej w ocenie niektórych osobników, głodnych seksu.

    Czyżbyś była niedostępna rzeczywiście tylko z powodu, że żaden z nich Ci się nie podoba? Ale... podobanie to dosyć szerokie pojęcie dotyczące zaspokojenia marzenia i potrzeb go generujących.
  • rekreativa 21.06.14, 17:09
    "Wypadałaby się zastanowić na czym budujesz swoją ochotę by pójść do łóżka. Chyb
    > a nie tylko na wyglądzie zewnętrznym... ? Czy się jednak łudzę?"

    Ochote na pójście do łóżka buduję na tym, czy mi się ktoś fizycznie podoba, bo to jest podstawa.
    Jeśli się nie podoba z wyglądu, to w ogóle nie ma o czym mówić.
    Jeśli się już spodoba, to w grę mogą wchodzić inne czynniki. Zależy również, czy szukam związku, a w nim seksu, czy się nastawiam na relację tylko erotyczną. Jeśli chcę po prostu seksu, to mniej rzeczy mnie ochodzi. Aczkolwiek wciąż istnieją pewne czynniki, które wychodząc na światło dzienne mogłyby zatrzeć atrakcyjność i zniweczyć moją ochotę.
    A poza tym to jest to czyste teoretyzowanie, bo w swym życiu seks uprawiałam tylko w związku :)

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • marek.zak1 21.06.14, 17:13
    rekreativa napisała:
    A poza tym to jest to czyste teoretyzowanie, bo w swym życiu seks uprawiałam tylko w związku :)

    Czyli teoria teorią, a sama jesteś praktycznym potwierdzeniem, że jak ktoś chciał z Tobą, to najpierw związek, a potem seks.
  • zawle 21.06.14, 17:28
    marek.zak1 napisał:
    > Czyli teoria teorią, a sama jesteś praktycznym potwierdzeniem, że jak ktoś chci
    > ał z Tobą, to najpierw związek, a potem seks.

    Ale ja jestem praktycznym potwierdzeniem ze jednorazowy numerek jest oki. Z tym ze ja mam w dupie ocenę, nigdy niczego się nie bałam ( nie jestem typem ofiary) i nie lubię długiej gry wstępnej..usypiam.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 21.06.14, 17:42
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Czyli teoria teorią, a sama jesteś praktycznym potwierdzeniem, że jak kto
    > ś chci ał z Tobą, to najpierw związek, a potem seks.
    >
    > Ale ja jestem praktycznym potwierdzeniem ze jednorazowy numerek jest oki.

    Każdy przypadek jest inny. Niemniej jednak uważam, że gotowość do związku podnosi atrakcyjnośc faceta w oczach kobiety, która oczywiscie może brać to/takiego pod uwage albo nie.
  • rekreativa 21.06.14, 18:11
    Seks w sensie stosunku - w związku.
    Poza tym zdarzały się rozmaite zabawy erotyczne bez związku i bez bycia zakochaną, więc...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kag73 21.06.14, 18:46
    jesod napisała:
    > Ale... to nie Ty masz szukać kochanka - zdaję się...
    > Twoją rolą, w klimacie tego wątku, ma być dostępność dla potencjalnie chętnych
    > gości (o których tu piszesz) by stali się tymi kochankami, wybierając Ciebie. J
    > eśli oni przejawią inicjatywę w tym względzie, to... masz się po prostu zgodzić
    > . Taka rola jest Tobie tu przypisana. Wtedy będziesz fest kobita... przynajmnie
    > j w ocenie niektórych osobników, głodnych seksu.

    Jasod, bardzo dobrze to ujelas. Ja jeszcze uzupelnie, bo mam nowe informacje dzieki forum, jesli oni przejawia inicjatywe, to TY masz zaproponowac seks, bo oni obawiaja sie, ze skasuja w morde, jak na filmie.
  • hello-kitty2 21.06.14, 19:44
    rekreativa napisała:

    Czyli nawet gdybym akurat szukała kochanka, to m
    > iałabym problem, bo mi się , kurde, nikt nie podoba.

    Hehe tez tak miewam, cale tygodnie dzien w dzien na recznym, a sie nie puscilam. Tylko spuszczenie z krzyza mnie nie interesuje, bo nie zaspokaja. Kobieta ma chyba znacznie wiecej potrzeb do zaspokojenia w seksie, stad wieksza selekcja.
  • rekreativa 21.06.14, 13:49
    " i dalej sama sobie przeczysz. Stygma bycia gejem jest ogromna. "

    Nic sobie nie przeczę.
    To Ty mieszasz dwie rzeczy - społeczna akceptacja dla homo, a akceptacja promiskuityzmu w środowisku homo.
    Ja mówię o ocenie zachowań seksualnych przez potencjalnych partnerów - jaka jest u hetero, a jaka u homo.
    Facet homo ma generalnie w swojej ogolonej dupie, czy jego potencjalny chłopak przeruchał dwóch facetów, czy dwustu.
    A facet hetero?
    Dlaczego kobiety, jeśli chcą jakąś babkę w środowisku "spalić", to sugerują facetom z tego środowiska, że ona się puszcza? Bo wiedzą, że facetów to odstręczy.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.06.14, 13:53
    rekreativa napisała:
    > To Ty mieszasz dwie rzeczy - społeczna akceptacja dla homo, a akceptacja promis
    > kuityzmu w środowisku homo.

    Yoric poruszał także kwestie zagrożeń czysto fizycznych (przemoc).

    > Dlaczego kobiety, jeśli chcą jakąś babkę w środowisku "spalić", to sugerują fac
    > etom z tego środowiska, że ona się puszcza? Bo wiedzą, że facetów to odstręczy.

    Kiedyś o tym tu pisałem.
    Chodzi o obniżenie atrakcyjności w oczach płci przeciwnej. Młodzi facecji wyzywają się od "pedałów" bo sugerowanie że gośc woli swoją płeć, powoduje że nie jest postrzegany jako potencjalny partner przez kobiety.

    Kobiety wyzywają od "dziwek", bo sugestia że dana kobieta obdarza swoimi wdziękami wielu facetów dookoła może sugerować, że jest z którymś z nich już w ciąży i potencjalny jej partner będzie wychowywał nie swoje dzieci.

    To ma wszystko uzasadnienie ewolucyjne.
  • rekreativa 21.06.14, 14:05
    Czy to ma uzasadnienie, czy nie ma to odrębny temat.
    Natomiast jest to fakt - że męzczyźni hetero nie lubią babek, które sypiają z wieloma kolesiami.
    (więc trudno się dziwić, że kobiety się nie palą takimi babkami zostać)
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 14:03
    > Ja mówię o ocenie zachowań seksualnych przez potencjalnych partnerów

    więc mówisz o jakimś wycinku kosztów promiskuityzmu. A przypominam, że oceniamy gejów jako grupę kontrolną pod względem całości kosztów, a nie wycinka. Tak radośnie zgadzacie się z Kag, sugeując, że geje sie nie liczą, bo ich koszty promiskuityzmu są niższe. Ja piszę, że są te same, albo wyższe.
    Jak już wiadomo, że jesteś gejem, to twoja reputacja seksualna może nie mieć takiego znaczenia, ALE promiskuityzm zwiększa ryzyko, że się wyda, że jesteś gejem. A to jest dość zasadniczy koszt, bo - tu się chyba zgodzimy - ogólnie w społeczeństwie geje lekko nie mają.
  • rekreativa 21.06.14, 14:37
    Yoric, ja się z Toba zgadzam, tylko że to jest inny temat.
    To nie jest tak, że gej nie jest akceptowany społecznie, ponieważ sypia z wieloma partnerami, ale dla samego faktu, że jest gejem.
    Natomiast kobieta może się narazić na ostracyzm środowiska, ponieważ sypia z wieloma partnerami.
    Taka róznica.
    Dalej - przemoc, w tym seksualna. Modyfikacja zachowań nie tyle zależy od faktycznej skali zjawiska, ile od jego świadomości i obawy przed nim. Zauważ, że dziewczynki niemal od małego są uczulane na przemoc seksualną ze strony facetów - mówi im się o tym, uczy, co robić, by się wystrzegać itd. W efekcie kobiety caly czas gdzies z tyłu głowy mają tę świadomość, że ktoś je może chcieć zgwałcić. Mężczyzna, nawet gej takiej świadomości nie wykształca - on o tym po prostu nie myśli.
    Na koniec wreszcie - ci geje, którzy się boją ujawnienia raczej unikają branży, czyli nie łażą do klubów, na imprezy, na parady. To nie oni nabijają statystykę, którą podkreśla kutuzow.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 14:54
    > To nie jest tak, że gej nie jest akceptowany społecznie, ponieważ sypia z wielo
    > ma partnerami, ale dla samego faktu, że jest gejem.

    przecież dokładnie to jest w moim wpisie. A dalej, pragnę zwrócić uwagę, jest to, że liczba partnerów zwiększa ryzyko ich zdemaskowania.

    > Modyfikacja zachowań nie tyle zależy od faktycznej skali zjawiska, ile od jego świadomości i obawy przed nim... Mężczyzna, nawet gej takiej świadomości nie wykształca - on o tym po prostu nie myśli.

    :) bez urazy, ale wydaje mi się, że troszeczkę kręcisz :). Gej to gej, a nie idiota. Dobrze wie, jakie są konsekwencje przygodnych znajomości.
    O wiele prostsze wytłumaczenie jest takie, że mężczyźni ogólnie - geje, czy nie geje - mają o wiele większą motywację na seks i są w stanie ponieść dla niej większe koszty, w tym większe ryzyko.
  • kag73 21.06.14, 15:15
    yoric napisał:
    > :) bez urazy, ale wydaje mi się, że troszeczkę kręcisz :). Gej to gej, a nie id
    > iota. Dobrze wie, jakie są konsekwencje przygodnych znajomości.
    > O wiele prostsze wytłumaczenie jest takie, że mężczyźni ogólnie - geje, czy nie
    > geje - mają o wiele większą motywację na seks i są w stanie ponieść dla niej w
    > iększe koszty, w tym większe ryzyko.
    To Ty twierdzisz, ze nie ma roznicy czy stoja sobie na przeciw siebie dwaj mezczyzni czy kobieta i mezczyzna? Sam pisales, ze to tylko wyjatki, ze kobiety sa sielniejsze fizycznie od mezczyzn. A zwlaszcza geje musza korzystac z okazji, bo nastepna nie wiadomo kiedy sie nadarzy, tyle gejow nie ma.
  • yoric 21.06.14, 15:22
    Sama zobacz do jakich absurdów prowadzi kurczowe trzymanie się tezy, o któej sama wiesz, że jest nieprawdziwa.
    Seks gejów jest na marginesie, co już czyni go brdziej ryzykownym. Porównaj sobie akceptację społeczną dla przestępstw przeciwko kobietom, a przestępstw przeciwko gejom.

    > A zwlaszcza geje musza korzystac z okazji, b
    > o nastepna nie wiadomo kiedy sie nadarzy, tyle gejow nie ma.

    dokładnie tak. Nie daje Ci do myślenia, że MIMO tych wszystkich faktów geje nadal mają więcej przygodnego seksu?
  • kag73 21.06.14, 15:32
    yoric napisał:

    > Sama zobacz do jakich absurdów prowadzi kurczowe trzymanie się tezy, o któej sa
    > ma wiesz, że jest nieprawdziwa.
    > Seks gejów jest na marginesie, co już czyni go brdziej ryzykownym. Porównaj sob
    > ie akceptację społeczną dla przestępstw przeciwko kobietom, a przestępstw przec
    > iwko gejom.
    A co mnie pomoze nie akceptowanie przemocy wobec kobiet jak juz zostane zgwalcona?
    >
    > dokładnie tak. Nie daje Ci do myślenia, że MIMO tych wszystkich faktów geje nad
    > al mają więcej przygodnego seksu?
    Daje do myslenia, zwlaszcza, ze geje na zwiazek nie licza, nie wchodzi raczej w rachube(w Polsce absolutnie nie, widomo dlaczego), czyli na seksie sie konczy. I hetero faceci, znow zwlaszcza w krajach jak Polska, naloza na babke w wiekszosci stempelek "latwa i puszczalska" i do zwiazku i malzenstwa im sie nie nada. To nie znaczy, ze zwiazku nie chca, chca, ale nie z nia, bo do zwiazku to bardzi chetnie ogromna wiekszosc z nich chce taka co potrafi i moze tylko z miloscia i bliskoscia. A celem pary kobieta i mezczyzna jest seks w celu przetrwania genow. Kobiety o tym wiedza i zwlaszcza jak facet sie podoba to nie beda sie pchaly od zaraz do lozka, chociaz owszem by chcialy, pomijajac, ze jak ona sie bardzo podoba, to facet, chociaz by chcial, tez nie bedzie jej do tego lozka ciagnal.
  • rekreativa 21.06.14, 15:22
    " bez urazy, ale wydaje mi się, że troszeczkę kręcisz :). Gej to gej, a nie id
    > iota. Dobrze wie, jakie są konsekwencje przygodnych znajomości."

    Yoric, moi znajomi, jeśli już mają jakies obawy, to głównie chodzi o AIDS. Nie spotkałam się z tym, żeby któryś się powstrzymał przed pójściem na boczek z atrakcyjnym kolesiem, bo by się obawiał gwałtu.


    " mają o wiele większą motywację na seks i są w stanie ponieść dla niej w
    > iększe koszty, w tym większe ryzyko."

    Owszem, z tym się zgadzam. Tylko z czego ta większa motywacja wynika? Z większego lubienia seksu?
  • yoric 21.06.14, 15:31
    > bo by się obawiał gwałtu.

    rozumiem różnicę, ale to trochę brzmi jak "wiesz, dałbym ci dupy, ale obawiam się, że mnie zgwałcisz" :)

    > Owszem, z tym się zgadzam. Tylko z czego ta większa motywacja wynika? Z większe
    > go lubienia seksu?

    nie wiem - jak już pisałem, dla mnie 'lubienie' jest trudne do policzenia. Skoro już się zgadzamy, leiej zostawmy to tak jak jest :).
  • kag73 21.06.14, 15:36
    yoric napisał:
    > rozumiem różnicę, ale to trochę brzmi jak "wiesz, dałbym ci dupy, ale obawiam s
    > ię, że mnie zgwałcisz" :)

    I znow strugasz wariata czy brakuje Ci wyobrazni?
  • yoric 21.06.14, 15:46
    Jezu, Kag, Ty jesteś chyba jakimś Forumowym autystą :).
    Przecież zaznaczam to otwartym tekstem, że "widzę różnicę", a tekst wstawiam po prostu dla jego wartości humorystycznej.
    W poprzednim wątku też jak babkom brakowało argumentów, to się masowo przyczepiły jak wściekłe do jednej linijki tekstu, którą celowo przerysowałem; zaznaczyłem ten fakt emotikonem - nie pomogło.
    Może poproszę adminów o włączenie html'a, będę specjalnie dla takich osób fragmenty pisane na żarty podkreslać na zielono :).
  • kag73 21.06.14, 15:49
    yoric napisał:

    > Jezu, Kag, Ty jesteś chyba jakimś Forumowym autystą :).
    > Przecież zaznaczam to otwartym tekstem, że "widzę różnicę", a tekst wstawiam po
    > prostu dla jego wartości humorystycznej.
    > W poprzednim wątku też jak babkom brakowało argumentów, to się masowo przyczepi
    > ły jak wściekłe do jednej linijki tekstu, którą celowo przerysowałem; zaznaczył
    > em ten fakt emotikonem - nie pomogło.
    > Może poproszę adminów o włączenie html'a, będę specjalnie dla takich osób fragm
    > enty pisane na żarty podkreslać na zielono :).

    Obracanie wszystkiego w zart, zamiast przyznania komus racji, albo przyznania, ze sie mylilo, to tez metoda. Metoda, ktora znam bardzo dobrze a ktora mi sie nie podoba, bo do niczego nie prowadzi.
  • yoric 21.06.14, 15:57
    > Obracanie wszystkiego w zart, zamiast przyznania komus racji, albo przyznania,
    > ze sie mylilo, to tez metoda.

    duży kwantyfikator :). Wiem, że masz takie tendencje, ale robienie "wszystkiego" z jednej linjki tektu to przesada nawet jak na Ciebie :). Mnie osobiście komentarz "dałbym ci dupy, ale obawiam się, że mnie zgwałcisz" jest niesamowicie zabawny, ale jak Ci nie pasuje, proszę bardzo, pomińmy go zupełnie, czy możesz mi powiedzieć w jaki sposób ma to zaważyć na mojej linii argumentacji?
    Rację, kochana, to trzeba wykazać, a nie sobie ogłosić, że się ma!
  • kag73 21.06.14, 18:40
    yoric napisał:
    > duży kwantyfikator :). Wiem, że masz takie tendencje, ale robienie "wszystkiego
    > " z jednej linjki tektu to przesada nawet jak na Ciebie :). Mnie osobiście kome
    > ntarz "dałbym ci dupy, ale obawiam się, że mnie zgwałcisz" jest niesamowicie za
    > bawny, ale jak Ci nie pasuje, proszę bardzo, pomińmy go zupełnie, czy możesz mi
    > powiedzieć w jaki sposób ma to zaważyć na mojej linii argumentacji?
    > Rację, kochana, to trzeba wykazać, a nie sobie ogłosić, że się ma!

    Po pierwsze to chodzilo mi o Pitta, ktory zarywa masowo panienki, bo moze, ale przyklad do bani bo tak nie jest ;)
    Po drugie co do oferty "dalabym Ci dupy...", zapewnie nikt takowej nie sklada, jak juz to zwyczajnie wyraza gotowosc pojscia/idzie z kims do lozka. I ja idac tam z Toba moge miec w planach, ze zobaczymy co bedzie, moze dam Ci sie wylizac, moze zaliczymy 69, a moze na koncu spanikuje i sie wycofam(jestem kobieta, mam prawo:)) Ale Ty mnie wbrew mojej woli bedziesz na sile chcial traktowac waginalnie albo mi odbyt poturbujesz, bo bedziesz mial taki kaprys. Bo ja Ciebie w ogole nie znam a Ty masz mnie w d...pie, na przyklad. Czyli, moja wina, bo z Toba poszlam :(
  • rekreativa 21.06.14, 12:56

    Może zostawmy gwiazdy rocka na boku, bo nikt z nas gwiazdą rocka z miliardem dolarów nie jest.
    Ja mówię o przeciętnym facecie - zwykłym gościu, który wyglądem nie straszy, ale i nie rzuca na kolana, który ma jakąś tam nudną robotę za średnią krajową i niczym wybitnym się nie wyróżnia - czyli, bez obrazy, 80% facetów.
    Takiemu komuś absolutnie się nie opłaca próbować ONS-ów, nawet jeśli w głębi duszy marzy o dymaniu innej laski w każdą noc. Za duże koszty, za mała nagroda.
    Przecież to trzeba z domu wyjść, pójść do klubu, czy gdzie tam indziej, zapłacić za wstęp, za drinka, bo nie będzie o suchym pysku siedział cały wieczór, trzeba się zdobyć na ten podryw, co kosztuje energii i stresu i na co to wszystko? Na jedno pukanie, a za tydzień cały cyrk od nowa?
    A jeśli akurat się nie poszczęści, a może się nie szczęścić w ogóle, to wieczór zmarnowany. A kumpel w tym czasie zalicza trzeci numerek ze swoją stałą partnerką.
    Więc chyba lepiej odbębnić taniec godowy raz, a potem mieć seks wiele razy?

    Ogólnie chodzi mi o to, że chyba jednak nie tylko ewentualna odmowa kobiety powstrzymuje facetów przed proponowaniem ONS - ale i wyżej opisane powody mogą.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 13:18
    > Ogólnie chodzi mi o to, że chyba jednak nie tylko ewentualna odmowa kobiety pow
    > strzymuje facetów przed proponowaniem ONS - ale i wyżej opisane powody mogą.

    :)))

    przecież wyżej opisane powody to w prostej linii konsekwencja odmowy kobiet :). Wstaw sobie w powyższe równanie, że facet dostaje jak tylko poprosi i zobacz, czy się nadal zgadza...

    Druga rzecz, pukanie nowych kobiet jest o wiele atrakcyjniejsze, niż pukanie ciągle tej samej. Wystarczy pomyśleć, czy mamy w sobie geny tych, co robili to ciągle z jedną, czy takich jak Dżyngis Chan?
  • rekreativa 21.06.14, 13:28
    " Druga rzecz, pukanie nowych kobiet jest o wiele atrakcyjniejsze, niż pukanie ci
    > ągle tej samej."

    Nigdzie nie twierdzę inaczej.
    Natomiast nie robiłabym z tego męskiej rzeczy. Bo dam se rękę uciąć, że wiele kobiet też miałoby ochotę na takie urozmaicenie.
    Myślisz, że mnie przechodzą dreszcze ekscytacji na myśl, że do końca swych dni będę pukać tego samego chłopa?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.06.14, 13:31
    rekreativa napisała:
    > Natomiast nie robiłabym z tego męskiej rzeczy. Bo dam se rękę uciąć, że wiele k
    > obiet też miałoby ochotę na takie urozmaicenie.

    Cały czas tutaj się rozbijamy o to ile to jest "wiele".
    Bo możemy napisac że wiele kobiet chciałoby trójkąta i że wielu meżczyzn chciałoby trójkąta.
    Takie zdanie z "wiele" sugerowałoby że liczba kobiet i liczba mężczyzn zainteresowanych trójkątem jest podobna, a to jest kłamstwo.
    Widać to dobrze po zainteresowaniu swingiem, ilu jest facetów zainteresowanych tematem, a ile kobiet.
  • yoric 21.06.14, 13:34
    > Natomiast nie robiłabym z tego męskiej rzeczy. Bo dam se rękę uciąć, że wiele k
    > obiet też miałoby ochotę na takie urozmaicenie.

    przyjmuję zakład i zabieram rękę.
    Bo dane, o których piszemy z Kutuzowem co drugi wpis (prosytucja, deklaracje kobiet, geje, zbiornik, itd., itp. etc.) tego nie pokazują.
  • rekreativa 21.06.14, 14:41
    Yoric, ile razy mamy pisać o tym , dlaczego kobiety swojej ochoty nie realizują w praktyce?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 15:01
    A prostytucja i kwestionariusze?
    Czemu laski nie korzystają masowo z prostytucji?
    Czemu w kwestionariuszach "ilu chciał(a)byś mieć partnerów przez najbliższe 5 lat kobiety deklarują znacznie mniejsze liczby, niż faceci? Co je ogranicza?
  • rekreativa 21.06.14, 16:04
    " Czemu laski nie korzystają masowo z prostytucji?"

    No przecież cały ten wątek jest odpowiedzią: bo mogą mieć za darmo. Nawet gdyby kobiety nagle zaczęły przeć do seksu tak samo jak faceci, to wciąż nie chodziłyby na męskie dziwki, bo by miały tych chętnych facetów. Na dziwki się chodzi, jeżeli podaż jest ograniczona - a mężczyźni podaży nie ograniczają, prawda?


    "ilu chciał(a)byś mieć partnerów przez najbliższe 5 l
    > at kobiety deklarują znacznie mniejsze liczby, niż faceci?"

    A dlaczego mężczyźni w ankietach zawyżają liczbę rzekomych partnerek seksualnych? (tak przynajmniej tweirdzą badacze, kiedy im wychodzi, że hetero panowie mają więcej partnerek, niż hetero panie partnerów, co ponoć jest logicznie bez sensu)

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 16:19
    Tak jest. I w tym momencie można spytać - dlaczego faceci 'muszą' chodzić na dziwki. Ano dlatego, że kobiety tę podaż ograniczają.
  • rekreativa 21.06.14, 16:42
    A dlaczego ograniczają?
    - bo obawy (przemoc itp. )
    - bo mają wyższe wymagania do atrakcyjności partnera, więc i mniejszy wybór
    - bo dbają o własna wartość do potencjalnego związku, która to wartość spada wraz z ilością partnerów seksualnych (co ma swoje przyczyny tak kulturowe jak i biologiczne)
    Dlaczego wazny jest związek? (czy już, czy w dalszej perspektywie) Bo dziecko - nie u wszystkich, ale u większości pojawia się kiedys ta potrzeba, a w naszej kulturze, w której dzieckiem trzeba się zajmowac conajmniej do 18-tki i trzeba mu dostarczać jakies kolosalne (w porównaniu do prehistorycznych czasów) ilości dóbr materialnych i niematerialnych jest bardzo ciężko podołać temu zadaniu w pojedynkę.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zawle 21.06.14, 17:23
    rekreativa napisała: > " Czemu laski nie korzystają masowo z prostytucji?"
    >
    > No przecież cały ten wątek jest odpowiedzią: bo mogą mieć za darmo. Nawet gdyby
    > kobiety nagle zaczęły przeć do seksu tak samo jak faceci, to wciąż nie chodził
    > yby na męskie dziwki, bo by miały tych chętnych facetów. Na dziwki się chodzi,
    > jeżeli podaż jest ograniczona - a mężczyźni podaży nie ograniczają, prawda?

    Myślę ze to jest duzo bardziej skomplikowane. Mnie zalezy na tym, zebym faceta pociągała. Trudno o taka pewność w agencji. Panowie do tego podchodzą zero-jedynkowo. Da albo nie da. Nam do satysfakcji potrzeba więcej elementów..zaufanie, czas. Odbieramy wiecej bodzców pozawerbalnych- akceptację, nieudawany pociąg i inne.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • rekreativa 21.06.14, 17:53
    Nie, no oczywiście - poczucie bycia pożądanym jest bardzo nagradzające i dotyczy obu płci. W końcu faceci też nie chodzą masowo na dziwki - i nie czynnik materialny odgrywa tu główną rolę.
    Niemniej aspekt dostępności potencjalnych chętnych partnerów tez jest tu istotny. Dostępności i otwartości.


    *to oczywiście jest wielkie uproszczenie, bo wpływ na to, że kobiety nie korzystaja z męskiej prostytucji ma jeszcze pare innych czynników.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • niezapominajka333 22.06.14, 08:16

    rekreativa napisała:

    > Nie, no oczywiście - poczucie bycia pożądanym jest bardzo nagradzające i dotycz
    > y obu płci. W końcu faceci też nie chodzą masowo na dziwki - i nie czynnik mate
    > rialny odgrywa tu główną rolę.
    > Niemniej aspekt dostępności potencjalnych chętnych partnerów tez jest tu istotn
    > y. Dostępności i otwartości.
    >

    To chyba Urqu zapodawał, że wśród prostytutek większe wzięcie mają panie które oferują "zaangażowanie" niż tylko czysty seks.
    Bardziej cenione relacje pseudozwiązkowe?
    Czy nie powinno być odwrotnie?
    Coś tu się chyba nie zgadza
  • kutuzow 22.06.14, 11:27
    niezapominajka333 napisała:
    > To chyba Urqu zapodawał, że wśród prostytutek większe wzięcie mają panie które
    > oferują "zaangażowanie" niż tylko czysty seks.
    > Bardziej cenione relacje pseudozwiązkowe?
    > Czy nie powinno być odwrotnie?
    > Coś tu się chyba nie zgadza

    > rekreativa napisała:
    >
    > > Nie, no oczywiście - poczucie bycia pożądanym jest bardzo nagradzające i
    > dotyczy obu płci.

    Niezapominajka, Co Ci się nie zgadza?
    Rekreativa dobrze to ujęła. Zobacz że obie płcie lubią czuć się pożądane.
    W przypadku gdy jest to spotkanie "niekomercyjne" jak np. Rockmen z groupies, rockmen widzi i czuje że jest baaardzo pożądany przez groupies. To jest to uczucie nagradzające o którym pisze Recreativa.
    Gdy gościu idzie na dziwki, to nie czuje że on jest pożądany, tylko jego pieniądze są pożądane. Poza tym że sobie ulży, to nie ma tego "głaska" psychologicznego. Dziwka która dodatkowo uda zainteresowanie (GFE - girlfriend experience) sprawi że gośc poczuje się pożądany bo ON się spodobał, a nie jego pieniądze. Od taki teatrzyk. Taki sam jaki Europejki odgrywają ze swymi Habibi w kurortach Afryki. Prezenty są "pomocą" dla gościa (dla rodziny, na lepsze mieszkanie itp) a nie zapłatą za sam seks i czas spędzony z daną kobietą. Dzieki temu on odgrywa GFE, mimo że to taka sama tranzakcja jak z wyżej opisywanymi dziwkami, tylko trochę lepiej odgrywana.
  • kag73 22.06.14, 11:54
    kutuzow napisał:
    Niezapominajka, Co Ci się nie zgadza?
    > Rekreativa dobrze to ujęła. Zobacz że obie płcie lubią czuć się pożądane.
    > W przypadku gdy jest to spotkanie "niekomercyjne" jak np. Rockmen z groupies, r
    > ockmen widzi i czuje że jest baaardzo pożądany przez groupies. To jest to uczuc
    > ie nagradzające o którym pisze Recreativa.

    No, kutuzow, taki rockman w koncu tez jest mezczyzna i jak kazdy mezczyzna chce zwyczajnie pukac laski, najlepiej za frico. A Ty opowiadasz, ze on poczucia bycia pozadanym potrzebuje? I dlaczego te tak bardzo mogace tylko z miloscia i w zwiazku kobitki potrafia i chca isc do lozka z gwiazda rocka a z przyslowiowym Kowalskim nie? Bardzo to dla mnie zastanawiajace. Moze jednak chodzi o pieniadze, ktore on ma a Kowalski nie? Moze sukces/pieniadze sa sexy? Moze jednak taka jedna z druga mysli o czyms wiecej, moze da sie go "zlowic" na seks? Rzecz jest interesujaca ;)

    > taki teatrzyk. Taki sam jaki Europejki odgrywają ze swymi Habibi w kurortach Af
    > ryki. Prezenty są "pomocą" dla gościa (dla rodziny, na lepsze mieszkanie itp) a
    > nie zapłatą za sam seks i czas spędzony z daną kobietą. Dzieki temu on odgrywa
    > GFE, mimo że to taka sama tranzakcja jak z wyżej opisywanymi dziwkami, tylko t
    > rochę lepiej odgrywana.
    I tutaj tez widze rozgraniczasz a Habibi to tez facet, tez chce pukac co sie nadarzy. Jezeli mowisz o tych w Egipcie, bo piszesz "habibi" to musialbys wiedziec jak trudno im zamoczyc. Kraj konserwatywny, ich kobiety nie dawaja bez slubu. Do tego w tych kurortach zazwyczaj pracuja sami mezczyzni, kobiet nie ma, zostaly gdzies w stolicy, w miejscach nieturystycznych. Oni po prostu sa wyglodzeni, sprobowali z Europejkami i jak sie udalo, stwierdzili, ze moga probowac dalej i znow sie uda. Moze i co niektore robia prezenty, ale ci w Egipcie to rowniez faceci(goracokrwisci) oni pojda i bez prezentow. A szanse maja, bo egzotyka ma przebicie szczegolnie na poczatku. Do tej potrafia sie postarac.
    I ktoras moze cos sprezentowac, z sympatii, nie zubozeje a innym pomoze, bo ci pracujacy w kurortach naprawade maja ciezkie zycie. Bylam, widzialam, rozmawialam z wieloma, nie skorzystalam z seksu, bo nie po to tam pojechalam, ale mam wglad w sytuacje.
  • kag73 22.06.14, 12:03
    > kutuzow napisał:

    >
    > > taki teatrzyk. Taki sam jaki Europejki odgrywają ze swymi Habibi w kurort
    > ach Af
    > > ryki. Prezenty są "pomocą" dla gościa (dla rodziny, na lepsze mieszkanie
    > itp) a
    > > nie zapłatą za sam seks i czas spędzony z daną kobietą. Dzieki temu on od
    > grywa
    > > GFE, mimo że to taka sama tranzakcja jak z wyżej opisywanymi dziwkami, ty
    > lko t
    > > rochę lepiej odgrywana.
    Nastepny aspekt dajacy do myslenia...w kurortach kobitki ida z habibi, z milosci, uczuc, w zwiazku? Dla zwiazku? A kiedy one to zdarza jak sa tam z 2 tygodnie? I nagle nie ma, ze seks za zwiazek?
  • kutuzow 22.06.14, 12:51
    kag73 napisała:
    > Nastepny aspekt dajacy do myslenia...w kurortach kobitki ida z habibi, z milosc
    > i, uczuc, w zwiazku? Dla zwiazku? A kiedy one to zdarza jak sa tam z 2 tygodnie
    > ? I nagle nie ma, ze seks za zwiazek?

    zaczynasz brzmieć jak Ci co wszędzie szukają spisku. Powinnaś jeszcze kończyć zdanie "....Przypadek? Nie sądzę!".

    Przecież to proste:
    a) te młode, atrakcyjne idą z habibi bo zaspokaja to poszukiwanie egzotyki oraz na wyjeździe nie ryzykują utraty opinii (są poza swoim miejscem zamieszkania). Plus dochodzi efekt zabawy, słońca, wkacyjnej przygody itp.
    b) te stare i brzydkie (jak z filmu "Raj" który Ci wyrzej linkowałem) idą z habibi bo czują się samotne. W swym miejscu zamieszkania są "niewidoczne" dla atrakcyjnych facetów, a tam nagle uwodzi je przystojny 20-to latek. Zaspokaja to zarówno potrzebę bycia pożądaną (o której pisała Recreativa), jak i problem samotności.
    Pieniądze zaś dlatego wręczane są pod pozorem "pomocy' a nie jako zapłata za usługę (jak w przypadku męzczyzn), bo dla nich bardzo ważna jest właśnie ta otoczka. Podrywał mnie młody przystojny młodzian, czułam sie wyjątkowa itp.
    Gdyby wręczyły kasy "po numerku" to czar by prysł.
  • kag73 22.06.14, 14:20
    I jeszcze raz jak to sie ma do tematu, ze kobieta daje seks za zwiazek? Bo taka powstala tutaj teroria, pod ktora Ty sie rowniez podpisales.
  • kutuzow 22.06.14, 16:29
    kag73 napisała:

    > I jeszcze raz jak to sie ma do tematu, ze kobieta daje seks za zwiazek? Bo taka
    > powstala tutaj teroria, pod ktora Ty sie rowniez podpisales.

    Kag, Ty masz jakąś taką zero-jedynkową argumentację. Albo wszystkie kobiety za związek, albo wszystkie są chętne na One Night Stand.

    Nie możesz sobie wyobrazić tego że część (mała grupa) kobiet jest chętna na seks bez związku -dla uproszczenia nazwijmy to One Night Stand.
    Oczywiście tutaj jest bardzo długa checklista która musi być spełniona żeby do tego doszło. Każda z kobiet ma własną wersję takiej listy. Młode laski które sypiają z Habibi, robią to dla egzotyki, bo gościu jest młody i przystojny, bo jest to częśc przygody wakacyjnej itp. Po prostu gość spełnia jej checklistę i jest ONS.

    Starsze (i często grube), nie mają szanse ani na żaden prawdziwy związek, ani nawet na ONS. Więc kupują sobie "udawaną" wersję związku. Dlatego w przeciwieństwie do mężczyzn którzy korzystają z tego samego procederu np. w Tajlandii, one nie płacą za usługę, tylko niby są w związku, a kasa jest na prezenty, pomoc swemu wybrankowi itp. Co nie zmienia faktu że gdyby nie ta kasa to tego "związku" z Habibi by nie bylo.

    Czy jeszcze masz jakies wątpliwości? Jak widzisz nigdzie nie ma luki w tej teorii.
  • kag73 22.06.14, 22:38
    kutuzow napisał:
    > Czy jeszcze masz jakies wątpliwości? Jak widzisz nigdzie nie ma luki w tej teor
    > ii.
    Luka w teorii jest taka, ze faceci wcale nie chca bzykac kogo popadnie, prosze nie gruba, stara, oblesna.
    A od kobiet oczekujesz, ze beda braly kazdego faceta, bo ma ptaka w spodniach?
    I jeszcze twierdzisz, ze kobiety maja checkliste a faceci nie a sie okazuje, ze to wcale nie jest prawda.
  • kutuzow 22.06.14, 22:51
    kag73 napisała:
    > Luka w teorii jest taka, ze faceci wcale nie chca bzykac kogo popadnie, prosze
    > nie gruba, stara, oblesna.

    To nie jest luka, po prostu Ci co mogą bzykać fajniejsze, to nie musza się "zmuszać" do bzykania tych brzydszych. Jeśli gościu jest 3-ką, to nie będzie przebierał przyciśnięty przeleci i grubą i obleśną 2-kę.

    Mogę Ci zaręczyć, że do każdego tego przykładu znajdę Ci takich którzy bzykają i te stare i te grube i obleśne.
    Choćby tutaj:

    "Na karę 5 i pół roku więzienia skazał Sąd Okręgowy w Łodzi 20-letniego Kamila Ch. z Głowna oskarżonego o rozboje i zgwałcenie 74-letniej kobiety. Skazani zostali także dwaj jego wspólnicy."
    wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Wiezienie-dla-nastolatkow-za-gwalt-na-staruszce,wid,348372,wiadomosc.html?ticaid=112f46
    Wspominałem Ci że w Iranie lat 60-tych Chomeini pisał kiedy można bzykać zwierzęta -więc nawet i zwierzętom część zdesperowanych facetów nie przepuściło.
  • kutuzow 22.06.14, 12:44
    kag73 napisała:
    > No, kutuzow, taki rockman w koncu tez jest mezczyzna i jak kazdy mezczyzna chce
    > zwyczajnie pukac laski, najlepiej za frico. A Ty opowiadasz, ze on poczucia by
    > cia pozadanym potrzebuje?

    Nie widze tutaj sprzeczności. Rocmen dostaje cały pakiet. Puka za free (jak to nazwałaś) i jeszcze czuje się uwielbiany.

    > I dlaczego te tak bardzo mogace tylko z miloscia i w
    > zwiazku kobitki potrafia i chca isc do lozka z gwiazda rocka a z przyslowiowym
    > Kowalskim nie?

    Bo sława, bo pieniądze, bo jak będzie wpadka to niezłe życie, bo poczucie bycia wyjątkowej (wybrał mnie z grupy 100 innych chętnych groupies co stały pod garderoba na koniec tego koncertu) i pewnie wiele innych.

    Zupełnie nie rozumiem co starałaś się wykazać? Że laski lecą na status i pieniądze? To już ustaliliśmy jakiś czas temu w wątku Status Money Look (czy jakoś tak).

    > I tutaj tez widze rozgraniczasz a Habibi to tez facet, tez chce pukac co sie na
    > darzy.
    Upraszczasz i dlatego potem wychodzą Ci błędne teorie.
    Owszem Habibi też facet ale woli bzykac się z młodymi chętnymi Rosjankami czy Polkami (których jest sporo) niż z tłustymi i starymi Niemkami (na przykład).

    Urqu qrzucał tu kiedyś link do filmu "Raj":
    www.youtube.com/watch?v=vNmrsvw-1nc
    gdzie jest scena że młody gośc nie mógł w pewnym momencie się przełamać przez minetą i spasował, bo kobitka była zbyt tłusta i nieapetyczna.

    > I ktoras moze cos sprezentowac, z sympatii, nie zubozeje a innym pomoze, bo ci
    > pracujacy w kurortach naprawade maja ciezkie zycie. Bylam, widzialam, rozmawial
    > am z wieloma, nie skorzystalam z seksu, bo nie po to tam pojechalam, ale mam wg
    > lad w sytuacje.

    Piszesz jak naiwna pensjonarka. Kag może obejrzyj film "Raj", obejrzyj taki film:
    www.canalplus.pl/dokument-kowboje-w-raju_34843
    gdzie wypowiadają się właśnie tacy gościowie co żyją z turystek z Europy i wtedy pogadamy.
    Bo na razie to w tej samej tonacji mógłbym napisać że gościowie do klubu Go-go chodzą żeby wesprzeć z SYMPATII te biedne studentki co tam tańczą dorabiając sobie do stypendium naukowego, a na dziwki facecji idą po to żeby wesprzeć z SYMPATII ich fundusz na walkę z chorobą matki/ojca/dziecka (niepotrzebne skreslić). Oni tez nie ubożeją, a młodą laskę wesprą. (identyczna argumentacja jak ta Twoja).
  • kag73 22.06.14, 14:18
    Ale o co Ty sie rzucasz? Przeciez w tym watku idzie o to, ze mezczyzni chca seksu dla seksu, najlepiej ciagle z nowa pania a kobiety daja seks w zamian za zwiazek. Prawda?

    Jak do tego maja sie przyklady z habibis i sypiajcymi z nimi kobietami?
  • kutuzow 22.06.14, 16:21
    kag73 napisała:

    > Ale o co Ty sie rzucasz?

    Kag, dajesz jakieś śmieszne przykłady (jak ten z kobietami co to niby z dobroci serca wspierają plażowych kowbojów) i się pytasz. Dyskutujemy na poważnie i używamy sensownych argumentów, albo robimy sobie jaja i wtedy cała ta dyskusja nie ma sensu.
    Odpisałem Ci w tej samej tonacji o gościach co to z dobroci serca chodzą do Go-Go. Czy to coś wniosło do dyskusji? Chcesz ciągnąć taki wariant?

    > Przeciez w tym watku idzie o to, ze mezczyzni chca sek
    > su dla seksu, najlepiej ciagle z nowa pania a kobiety daja seks w zamian za zwi
    > azek. Prawda?
    > Jak do tego maja sie przyklady z habibis i sypiajcymi z nimi kobietami?

    Napisałem Ci dokładnie jak to jest. Rozbiłem nawet na dwie grupy żeby lepiej to pokazać, młode laski i starsze kobiety. Ty olałaś tamto tłumaczenie (brak argumentów?) i wracasz i pytasz od nowa. mam Ci przekopiować raz jeszcze tamten tekst?
  • kag73 22.06.14, 22:34
    Kutuzow, z tego watku dowiedzialam sie, ze mezczyzni chca seksu zawsze i wszedzie, na pierwszej randce, ONS, najwazniejsze ruchanie i ciagle nowa babka. Krotko: seks dla seksu, bo skes bardzo lubia. W ciagu dalszej dyskusji okazalo sie, ze momencik, babka nie moze byc gruba, oblesna, stara. Aha, owszem babki chca bzykac, ale musza sie podobac :(

    O kobietach natomiast dowiedzialam sie, ze seksu dla seksu nie preferuja, bo lubia go mniej, bo gdyby seks dla seksu preferowaly to chcialyby ONSs, seksu na pierwszej randce itd. Bo trzeba dodac, ze wszyscy faceci sa atrakcyjni dla kazdej kobiety, z automatu. Trzeba na nich leciec i z nimi chcec sypiac na pierwszej randce i pierwszej nocy, bo sa facetami i maja ptaka w spodniach.
  • kutuzow 22.06.14, 23:08
    kag73 napisała:
    > Kutuzow, z tego watku dowiedzialam sie, ze mezczyzni chca seksu zawsze i wszedz
    > ie,
    Bardzo często i prawie zawsze. Wspominałem Ci o jakiś przypadkach "losowych", w stylu kleks na bieliźnie.
    To moze być zbytni post -gośc się boi że skończy momentalnie. Więc woli "potrenować" i spotkać się następnego dnia. Nie znaczy to że na seks nie mają ochoty, bo jeśli nie tego dnia, to dzień później, ale nadal są chętni.

    Myślę, że powinnaś obejrzeć to (pierwsza scena):
    www.youtube.com/watch?v=uCNFr7JDK18
    >Aha, owszem babki chca bzykac, ale musza sie podobac :(

    I tak i nie, bo np. gościu który bzyka tirówkę, albo 70-letnią emerytowaną dziwkę z Poznańskiej (takie zagłębie w Wawie dla "koneserów") pokazuje że poprzeczka naprawde jest nisko.
    Po prostu gośc który może przebierać w 7-kach, nie będzie bzykał 3-ki bo nie musi. Może wybrac 7-kę. Ale gośc który jest 2-ką taką 3-kę weźmie z pocałowaniem w rękę gdy jest wyposzczony. A te stare, grube i brzydkie (te z filmu Raj), to są jakieś 2-ki 3-ki w mojej ocenie.

    > O kobietach natomiast dowiedzialam sie, ze seksu dla seksu nie preferuja, bo lu
    > bia go mniej, bo gdyby seks dla seksu preferowaly to chcialyby ONSs, seksu na p
    > ierwszej randce itd.

    Ustalilismy gdzies tu w wątku że kobiety mają jakościowe podejście do seksu (długa checklistę) i jeśli seks nie spełnia ich warunków to się potrafią wstrzymać i żyć bez seksu, facecji zaś mają podejście ilościowe.
    Chyba nie starasz się udowodnić, że znacząca ilość kobiet ma przygody typu ONS, bo nawet na tym forum jakoś nie widać takowych. Tobie się nie zdarzył ani jeden ONS, Recreativie także nie (to z tych Pań co się wypowiadały w wątku).
  • kag73 22.06.14, 23:22
    Ustalilismy, ze faceci ida na ilosc i niech tylko kobieta zaproponuje to zaraz wyskakuja ze spodni a teraz sie nazywa, ze z nieatrakcyjnymi nie chca. I biedni habibi, facecei, tak sie ciezko poswiecaja, chociaz kase za to dostaja, bo jednak kobieta kobiecie nie rowna.

    Celowo uciales czesc mojej wypowiezi:
    "O kobietach natomiast dowiedzialam sie, ze seksu dla seksu nie preferuja, bo lubia go mniej, bo gdyby seks dla seksu preferowaly to chcialyby ONSs, seksu na pierwszej randce itd. Bo trzeba dodac, ze wszyscy faceci sa atrakcyjni dla kazdej kobiety, z automatu. Trzeba na nich leciec i z nimi chcec sypiac na pierwszej randce i pierwszej nocy, bo sa facetami i maja ptaka w spodniach."

    To, ze facet bedzie chcial isc ze mna do lozka a ja z nim nie nie znaczy, ze nie lubie seksu albo, ze nie preferuje seksu dla seksu, bo chce zwiazku, mnie on sie zwyczajnie moze nie podobac/nie pociagac mnie. Dotarlo? Wiec jak moge miec lepszego dlaczego mam isc wlasnie zy tym? Bo on chce i ma ptaka w spodniach? To troche malo. Staram Ci sie wyjasnic dlaczego tak spora ilosc kobiet ONSs nie ma. A Tobie sie wydaje, ze gdyby lubila seks dla seksu to by miala z kazdym, ktory jest chetny. Tymczasem nawet faceci nie chca z kazda. Pomijamy oczywiscie juz wczesniej omowione uwarunkowania i tendencje w spoleczenstwie:(
    Co nie znaczy, ze dam sobie wmowic, ze seks uprawiam, bo chce zwiazku.

  • kutuzow 22.06.14, 23:38
    kag73 napisała:
    > Ustalilismy, ze faceci ida na ilosc i niech tylko kobieta zaproponuje to zaraz
    > wyskakuja ze spodni a teraz sie nazywa, ze z nieatrakcyjnymi nie chca. I biedni
    > habibi, facecei, tak sie ciezko poswiecaja, chociaz kase za to dostaja, bo jed
    > nak kobieta kobiecie nie rowna.

    Nie rozumiesz, że jedno nie wyklucza drugiego?
    Można iśc na ilość, ale wybierać najlepsze z DOSTĘPNYCH!
    Tiger Woods miał kilkadziesiąt kochanek, ale dziwnym trafem nie znajdziesz tam żadnej 3 albo 4-ki. Same sexy laski. Wybierał takie bo mógł.
    Pan Zenek w stylu "Kiepskiego" pewnie będzie bzykał 3-kę i będzie szcześliwy że ma okazje.

    Plażowy kowboj z filmu "Raj", pewnie miał dostęp do znacznie ładniejszych niż stara, otyła kobieta, dlatego nie miał ochoty wykonac minety nawet za kasę. Tak samo jak dziwka nie musi mieć ochoty zrobić loda jakiemuś zapuszczonemu gostkowi.

    > To, ze facet bedzie chcial isc ze mna do lozka a ja z nim nie nie znaczy, ze ni
    > e lubie seksu albo, ze nie preferuje seksu dla seksu. Mnie on
    > sie zwyczajnie moze nie podobac/nie pociagac mnie. Dotarlo?

    Kag przecież sama pisałaś że nie lubisz ONS-ow.
    Wiesz, ja rozumiem że DANY facet może Ci się nie podobać. Jeśli jednak w ogóle Z ZASADY nie masz ONS-ów to nie jest to kwestia faceta - bo na pewno trafiłby się taki który by Ci się podobał. Tylko w grę wchodzą inne zmienne.

    > Staram Ci sie wyjasnic dlaczego tak spora ilosc kobiet ONSs nie ma.

    Ja to doskonale rozumiem. Nie mam z tym problemu do póki nie próbujesz przekonywać że kobiety tak samo chcą seksu jak mężczyźni -bo nie chcą. Mają znacznie wyżej podwieszoną poprzeczkę. Mogą Lubić seks tak samo, ale czasami dla zasady nie mają ONS-ów nigdy.

    Zobacz skoro miałaś "zwiazek" w którym wylądowałaś w łożku z facetem po 3-ciej randce. Ten o którym pisałaś wcześniej. To znaczy że facet Ci się podobał (jak rozumiem inaczej byś z nim nie spała). Mimo to że Ci się podobał nie zdecydowałaś się na ONS z jakiś powodów. Choćby dlatego że mogłaś mieć i seks i jeszcze kilka kolejnych randek gdzie była miła atmosfera itp więc po co z nich rezygnować i miec tylko seks skoro można mieć seks i coś ekstra (np. uczucie bycia adorowaną itp).

    Także to nie jest tak, że to kwestia tylko tego że facet się nie podoba, albo kobieta nie czuje się bezpiecznie. Czasami najzwyczajniej w świecie woli mieć seks z otoczką bo podoba jej się własnie cała ta otoczka, to że facet się stara, zabiega itp. Między innymi dla tego ONS-y nie są popularne.

  • kag73 23.06.14, 00:11
    kutuzow napisał:
    > Zobacz skoro miałaś "zwiazek" w którym wylądowałaś w łożku z facetem po 3-ciej
    > randce. Ten o którym pisałaś wcześniej. To znaczy że facet Ci się podobał (jak
    > rozumiem inaczej byś z nim nie spała). Mimo to że Ci się podobał nie zdecydowa
    > łaś się na ONS z jakiś powodów. Choćby dlatego że mogłaś mieć i seks i jeszcze
    > kilka kolejnych randek gdzie była miła atmosfera itp więc po co z nich rezygnow
    > ać i miec tylko seks skoro można mieć seks i coś ekstra (np. uczucie bycia ador
    > owaną itp).
    Nie wiem teraz o ktory to "zwiazek" Ci dokladnie chodzi, miejsza o to, o zwiazek nie o skes bez zwiazku.
    Zwiazek to zaczal sie pozniej. Juz Ci pisalam, ze okolicznosci nie byly odpowiednie, ja nie mialam takiej potrzeby a i gostek sie nie garnal. Jezeli Ty czytasz mowe ciala i miedzy wierszami swojej dziewczyny, ja rowniez czytam u innych. Rozumiesz? Ten facet by ze mna do lozka poszedl na pierwszej randce, gdybym mu to zaproponowala, bo jest facetem a facet sie lumpic nie moze, wiadomo. Ale nie bylo to jego zamiarem, nie myslal nawet o tym, zeby ciagnac mnie do lozka albo proponowac na pierwszej randce, za bardzo mu sie podobalam i do tego on szukal czegos wiecej niz seks na jedna noc. W zamierzeniu mial seks, regularny seks i zwiazek. Dla mnie on mial byc "przygoda" na 2 albo 3 tygodnie, bo podobal mi sie, byl sympatyczny, ale zwiazek nie wchodzil w rachube, ze wzgledu na okolicznosci.
    ONSs, takie typowe, najczesciej wydarzaja sie w jakichs klubach czy dyskotekach, impreza calonocna, sporo alkoholu i takie troche decyzje chwili. Moze nawet tendencyjnie wybieraja sie tam ludzie wlasnie tego szukajacy a nawet jezeli nie, to latwiej moze sie wydarzyc.
    Czesto ludzie poznawaja sie jedak w nieco innych okolicznosciach.
  • yoric 21.06.14, 12:26
    Tak, ale Kag nagminnie stawia znak równości między "istnieje taki x", a "jest powszechne". Istnienie takiej np. Agaty Wróbel, czy nawet jej koleżanek z kadry sztangistek, to jeszcze nie argument, że kobiety są silniejsze od mężczyzn. Tak samo co do ONS, nie patrzmy na wyjątki, tylko ogólne tendencje.

    No i druga rzecz, ja bym tu poprawił "bo im się to na dłuższą metę po prostu nie opłaca" na "bo myślą, że...". Prawidłowa strategia to grać na jednorazowy numer i później - niezależnie czy się uda, czy nie - przełączyć na związek.
  • kutuzow 21.06.14, 12:44
    yoric napisał:
    > Tak, ale Kag nagminnie stawia znak równości między "istnieje taki x", a "jest p
    > owszechne". Istnienie takiej np. Agaty Wróbel, czy nawet jej koleżanek z kadry
    > sztangistek, to jeszcze nie argument, że kobiety są silniejsze od mężczyzn.

    W pełni się z tym zgadzam. To strasznie gmatwa dyskusje.

    > No i druga rzecz, ja bym tu poprawił "bo im się to na dłuższą metę po prostu ni
    > e opłaca" na "bo myślą, że...". Prawidłowa strategia to grać na jednorazowy num
    > er i później - niezależnie czy się uda, czy nie - przełączyć na związek.

    Zastanawiałem się nad tym co napisałeś i tak sobie myślę że to może być prawda po doprecyzowaniu. Moim zdaniem masz szanse jeśli startujesz ze strategią ONS do laski ze swej półki lub niższej (im niżej tym szanse większe).
    Zobacz, gdy taki młody Brad Pitt zagra strategię na ONS, to prawdopodobieństwo wygranej ma coś koło 100% (wygląd, status, popularność, zasoby -pełen pakiet). Bo on jest przysłowiową 10-tką (10/10). Więc praktycznie kosi wszystkie 9 i niżej i dużą cześć 10-tek.
    Tak samo gwiazda Rocka jest 10-tką dla swoich fanek.

    Gdy Zenek który ma 40 lat, ciąże piwną i pracuje w McDonaldzie zagra na ONS to się może srodze rozczarować. Bo on w oczach kobiet może być 3-ką. Więc jak wyskoczy nawet do 6-tki z propozycją ONS-u to szanse ma malutkie/żadne. W jego zasięgu na ONS sa inne 3-ki i niżej
  • rekreativa 21.06.14, 13:04
    "Gdy Zenek który ma 40 lat, ciąże piwną i pracuje w McDonaldzie zagra na ONS to
    > się może srodze rozczarować. Bo on w oczach kobiet może być 3-ką. Więc jak wysk
    > oczy nawet do 6-tki z propozycją ONS-u to szanse ma malutkie/żadne. W jego zasi
    > ęgu na ONS sa inne 3-ki i niżej"

    Pytanie tylko, czy sama świadomość, że nie jest się Adonisem spowoduje z automatu, że się zaczną pasztety podobać? Czy też podejście jest takie: byle dziura była?
    A może Zenek będzie miał szanse u tej szóstki, jeśli zaproponuje związek? Czy dla Zenka fajniej pukać jakieś trójczyny raz na ruski rok? Czy może nieco częściej pukać szóstkę, ale w charakterze małżonki?


    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 13:11
    Fajniej pukać lepszą laskę w związku i dokładnie to jest ta kalkulacja, która jest podstawą wchodzenia przez facetów w związki.
  • rekreativa 21.06.14, 13:32
    No i właśnie o tej kalkulacji ja powiadam.
    Natomiast wy, panowie, jakbyście zapominali, że z drugiej strony tez jest kalkulacja, która niekoniecznie ma coś wspólnego z prawdziwymi pragnieniami.
    Kobiety nie garną się beztrosko do jednorazowych przygód, bo im się to za cholerę nie opłaca, a nie dlatego, że nie miałyby takiej ochoty.
    Znowu: za duże ryzyko przy niepewnej nagrodzie.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.06.14, 13:29
    rekreativa napisała:

    > A może Zenek będzie miał szanse u tej szóstki, jeśli zaproponuje związek? Czy d
    > la Zenka fajniej pukać jakieś trójczyny raz na ruski rok? Czy może nieco części
    > ej pukać szóstkę, ale w charakterze małżonki?
    >

    Mam dokładnie takie samo odczucie jak Ty tutaj. Nawet Sabat pisał że "dostepność związkowa" podnosi atrakcyjność faceta. Tylko jakoś koleżanki go próbowały wyśmiać z tą tezą.
    Tak jak w tym przypadku, który opisałaś. Gdy zenek zaproponuje związek to nagle staje się atrakcyjniejszy i z 3-ki staje się 5-tką więc od biedy jakaś 6-tak może być nim zainteresowana (bo i tak nie ma na oku nikogo bardziej atrakcyjnego niż ten Zenek kto chciałby z nią być w związku).
  • zyg_zyg_zyg 21.06.14, 15:03
    Nawet Sabat pisał że "dostepnoś
    > ć związkowa" podnosi atrakcyjność faceta. Tylko jakoś koleżanki go próbowały wy
    > śmiać z tą tezą.

    Sabat nic takiego nie pisał i nic takiego koleżanki nie wyśmiewały. Sabat napisał, że JEDYNYM sensownym wytłumaczeniem, że laski wolą się umawiać z wolnymi kolesiami, a nie zajętymi jest dostępność związkowa tych pierwszych. I temu koleżanki zaprzeczały:

    >generalnie babki wolą umawiać się z tymi wolnymi. Także na deklarowany czysty seks bez
    > zobowiązań. Przypadek? Nie sądzę. Potencjalna dostępność związkowa wydaje mi się być
    >jedynym logicznym wytłumaczeniem.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151566817,151577961,Re_Do_zwiazku_.html
  • kutuzow 21.06.14, 17:13
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Sabat nic takiego nie pisał i nic takiego koleżanki nie wyśmiewały. Sabat napis
    > ał, że JEDYNYM sensownym wytłumaczeniem,

    Zobacz że swoją tezę rozwijał dalej choćby tutaj:
    "Nawet teoretycznie szukając wyłącznie seksu (co jak Kutuzow wykazał, zdarza się niezmiernie rzadko) kobiety szukają "koła zapasowego", czy tam "zapasowego męża". Stąd model partnera krótko i długoterminowego u kobiet różni się nieznacznie (zawsze szukają partnera "na dłużej", chociażby w razie ewentualnej wpadki), natomiast u mężczyzn rozbieżność jest ogromna. Mając takiego kochanka, kobieta ma zapewnioną "ławkę rezerwowych".
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151566817,151581137,Re_Do_zwiazku_.html
    Cały wątek zaś skończył się naskoczeniem na niego i personalnym atakiem.
    Teoria z "kołem zapasowym" ma jak najbardziej uzasadnienie ewolucyjne. kiedyś gdy mężczyzni masowo gineli w walkach i polowaniach, posiadanie "przyjaciela domu" pozwalało przetrwać wraz z dziećmi.

    Podobna taktyka wystepuje nawet u człekokształtnych. Widziałem ciekawy program na BBC, gdzie samica (chyba szympansa) dała się pokryć pretendentowi który rzucał wyzwanie samcowi alfa. Liczyła bowiem na to że jeśli on wygra walke o przywództwo w stadzie to ona mocno awansuje w hierarchii stada. Oczywiście ryzykowała że "szpiedzy" samaca alfa (samce beta które pomagają alfie w rzadzeniu za częśc przywilejów) doniosą jak to zobaczą i dostanie w****l. Mimo to podjęła ryzyko.
  • zyg_zyg_zyg 21.06.14, 21:01
    > Cały wątek zaś skończył się naskoczeniem na niego i personalnym atakiem.
    > Teoria z "kołem zapasowym" ma jak najbardziej uzasadnienie ewolucyjne. kiedyś g
    > dy mężczyzni masowo gineli w walkach i polowaniach, posiadanie "przyjaciela dom
    > u" pozwalało przetrwać wraz z dziećmi.

    Kutuzow, strugasz wariata? Cały wątek skończył się naskoczeniem na Sabata, bo usiłował on mimo wyraźnych, choć stopniowanych w dosadności protestów, wcisnąć jedną z forumowiczek w teorię z kołem zapasowym, mimo, że pasowała ona tam jak pięść do nosa. Forumowiczka bowiem pisała o szukaniu mężczyzny do TRÓJKĄTA ZE SWOIM STAŁYM PARTNEREM.
  • kutuzow 21.06.14, 23:23
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Kutuzow, strugasz wariata? Cały wątek skończył się naskoczeniem na Sabata, bo u
    > siłował on mimo wyraźnych, choć stopniowanych w dosadności protestów, wcisnąć j
    > edną z forumowiczek w teorię z kołem zapasowym, mimo, że pasowała ona tam jak p
    > ięść do nosa. Forumowiczka bowiem pisała o szukaniu mężczyzny do TRÓJKĄTA ZE SW
    > OIM STAŁYM PARTNEREM.

    Nie, po prostu nie zwróciłem dokładnej uwagi na dalszy ciąg przepychanki. Zapamiętałem za to tą teorię bo wydała mi się interesująca.
  • yoric 21.06.14, 13:10
    Ale ja mówię, żeby postarać się szybko pójść do łóżka (bez randek itd. - tylko od razu chodź zobacz moje znaczki), a jak nuie wyjdzie, to wtedy randki.
    Faceci zakładają, że jak zaproponuje seks, to "co ona sobie o mnie pomyśli". To, co sobie pomyśli, w ogóle nie jest ważne. Ważne jest to, co czuje. Attraction is not a choice. Albo się podobasz, albo się nie podobasz.

    > on w oczach kobiet może być 3-ką. Więc jak wysk
    > oczy nawet do 6-tki z propozycją ONS-u to szanse ma malutkie/żadne. W jego zasi
    > ęgu na ONS sa inne 3-ki i niżej

    tu się w pełni zgadzam, a nawet 'bardziej' - bo tu się właśnie uwidacznia ta dysproporcja. Dla faceta '9' laska '6' i tak będzie cenną zdobyczą na ONS. Laski, które rządzą podażą, mogą być wybredne, dlatego nawet te '3' i tak mogą celować w facetów 7 i 8 i być całkiem skuteczne. Facet 3 IMO jest bez szans na jakikolwiek ONS.
  • rekreativa 21.06.14, 13:41
    To teraz ja nie rozumiem - jeśli pójdzie do łózka od razu, to w jakim celu potem randki? Przecież już zaliczona, idziemy do następnej, bo największa frajda to ruchać coraz to nowe.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • yoric 21.06.14, 13:43
    > To teraz ja nie rozumiem - jeśli pójdzie do łózka od razu, to w jakim celu pote
    > m randki? Przecież już zaliczona, idziemy do następnej, bo największa frajda to
    > ruchać coraz to nowe.

    Kutuzow odpowiada na to pytanie w co drugim wpisie, więc pozwól, że nie będę pisał po próżnicy :).
  • yoric 21.06.14, 13:51
    Albo jednak odpowiem :).

    Twoje zdziwienie, czemu faceci nie ruchają ciągle nowych jest jak zdzwienie Marii Antoniny (czy jak jej tam), czemu lud nie je bułek.

    Otóż uproszczony, ale niedaleki od prawdy model faceta wygląda tak:

    a) jeśli możesz, ruchaj ciągle nowe (biorąc niewielkie poprawki na koszty, np. choroby oraz konsekwencje społeczne typu te ciągle nowe mogą mieć mężów lub ojców niezadowolonych z tego faktu)
    b) jeśli nie możesz, wejdź w związek z najlepszą laską, która cię zechce i ruchaj ją
  • kag73 21.06.14, 14:07
    yoric napisał:
    > a) jeśli możesz, ruchaj ciągle nowe (biorąc niewielkie poprawki na koszty, np.
    > choroby oraz konsekwencje społeczne typu te ciągle nowe mogą mieć mężów lub ojc
    > ów niezadowolonych z tego faktu)
    > b) jeśli nie możesz, wejdź w związek z najlepszą laską, która cię zechce i ruch
    > aj ją
    I jeszcze: ruchac chca nowe ale atrakcyjne, a az tyle ich nie ma. Do tego moze sami sa dla nich nieatrakcyjni i za wysokie progi...Dalej: to sie trzeba troche wysilic, zeby nowe znalezc. Z drugiej strony mozna chodzic do roznach burdeli i ruchac codziennie inne, dlaczego wielu tego nie robi nie wiem.
    Inna rzecz: jak sie facet zakocha to tak jakos sila rzeczy o ruchaniu innych niz tej wybranki nie mysli, a jak juz zacznie myslec to i tak sie nie oplaca, bo by ewentulanie te ukochana stracil a mu nie warto. Czy sie myle? Bo caly czas mowie, ze w tym wszystkim jednak o cos wiecej chodzi niz tylko sam seks?
  • yoric 21.06.14, 14:11
    To wszystko nadal pasuje do modelu :).

    > ze w tym wszystkim jednak o cos wiecej chodzi niz tylko sam seks?

    zależy na jakiej płaszczyźnie (poziomie analizy). Właśnie piję wodę, czy H2O? To się nie wyklucza.
  • kag73 21.06.14, 14:14
    yoric napisał:
    > > ze w tym wszystkim jednak o cos wiecej chodzi niz tylko sam seks?
    >
    > zależy na jakiej płaszczyźnie (poziomie analizy). Właśnie piję wodę, czy H2O? T
    > o się nie wyklucza.

    Strugasz wariata czy po prostu, klasyka gatunku na forum wsrod panow, nie chcesz szczerze przyznac mi racji:)?
    Po co powiedz jestes ostatnio w zwiazku? Pukaj dalej te w klubie wyrwane na raz.
  • yoric 21.06.14, 14:44
    Kag, przynam Ci rację, jak będziesz ją miała, OK?
    Wygląda na to, że będziesz musiała trochę poczekać :).

    Nie rozumiesz różnych poziomów opisu, Twoja sprawa, ale nie wymachuj tym na Forum :).

    > Po co powiedz jestes ostatnio w zwiazku? Pukaj dalej te w klubie wyrwane na raz

    zerknij na mój model, on moje zachowanie też opisuje.
  • kag73 21.06.14, 13:16
    kutuzow napisał:
    >yoric napisał:
    > Tak, ale Kag nagminnie stawia znak równości między "istnieje taki x", a "jest p
    > owszechne". Istnienie takiej np. Agaty Wróbel, czy nawet jej koleżanek z kadry
    > sztangistek, to jeszcze nie argument, że kobiety są silniejsze od mężczyzn.

    >W pełni się z tym zgadzam. To strasznie gmatwa dyskusje.

    Dziwnym trafem nie przeszkadza Wam, ze kutuzow i marek pisza: Kobiety chca zwiazku a mezczyzni placa za seks koniecznoscia wejscia w zwiazek. A ja twierdze, ze nie wszystkie i nie wszyscy. To wszystko!
  • kutuzow 21.06.14, 13:42
    kag73 napisała:
    > Dziwnym trafem nie przeszkadza Wam, ze kutuzow i marek pisza: Kobiety chca zwia
    > zku a mezczyzni placa za seks koniecznoscia wejscia w zwiazek. A ja twierdze, z
    > e nie wszystkie i nie wszyscy. To wszystko!

    Kag napisz zatem jakie masz stanowisko bo widzę pewną niespójnośc. W poście niżej potwierdziąłś słowa Yorica:

    yoric napisał:
    > > Natomiast istotnie, w wypadku duzej czesci facetow gra na zwiazek jest de
    > facto obliczona na regularny seks. Glownie na seks.
    >
    > to jest bardzo dobrze ujęte. Cała otoczka jest czymś bardzo przyjemnym, ale to
    > otoczka.

    kag napisała:
    Dokladnie o tym samym pisalam i o to mi chodzilo.


    Zgadzasz się z Yoriciem który pisze że chodzi głównie o seks a reszta to otoczka, a nie zgadzasz się ze mną gdzie piszę to samo (przykład z masażem).

  • kag73 21.06.14, 14:00
    kutuzow napisał:
    > Zgadzasz się z Yoriciem który pisze że chodzi głównie o seks a reszta to otoczk
    > a, a nie zgadzasz się ze mną gdzie piszę to samo (przykład z masażem).
    >
    Ale co to jest za pierdolenie o masazach. Czy Ty zdajesz sobie sprawe ilu jest cieciowatych facetow, ktorzy oprocz "zrob mi loda z polykiem czy bez", albo anal, nic nie potrafia zaoferowac kobiecie. A od loda i od anala kobieta orgazmu nie dostaje.
    Spa i masaze, tam sie placi konkretne pieniadze, chlopie, to cos trza zaoferowac, nie 5 minut, tylko godzine.
    Poza tym ja widziala duzo facetow korzystajacych z masazy nie erotycznych.
    A o co moze w zyciu wiecej chodzic niz o seks i pieniadze.
  • kutuzow 21.06.14, 17:21
    kag73 napisała:
    > Ale co to jest za pierdolenie o masazach.

    To taki sam przykład jak ten z restauracjami podany przez Yorica. (fakt że restauracje są bardziej trafione).
    Jak facet idzie do restauracji to może i patrzy na wygląd, może i podoba mu się muzyka, ale liczy się to czy JEDZENIE jest dobre.
    Przykład z masażami miał Ci pokaząć różnice w podejściu między płciami. Nie chodziło o to że teraz będziemy rozmawiali o masażach, tak jak w przykładzie Yorica z restauracjami nie chodzi o to żebyśmy zaczeli komentować jakość jedzenia.

    > Spa i masaze, tam sie placi konkretne pieniadze, chlopie, to cos trza zaoferowa
    > c, nie 5 minut, tylko godzine.

    Kag, ty podajesz takie przykłady strzelasz sobie sama w kolano własnej argumentacji a najśmieszniejsze jest to że jesteś dumna że coś niby udowodniłaś.

    Przeanalizujmy to:
    Kobiety płacą za SPA grube pieniadze -to prawda.
    Tylko zastanawiałaś się czemu facecji nie wydają tych grubych pieniędzy na SPA, skoro potrafią wydać znacznie większe na sponsoring, dziwki, kluby go-go itp. Gdyby chcieli masażu w SPA 9gdyby było to dla nich równie atrakcyjne jak dla kobiet) to wy walili drzwiami i oknami tak jak to jest z klubami go-go i innymi wymienionymi atrakciami.
    Jak widzisz sama wykazałaś że obie płcie cenią sobie coś innego. W przypadku masażu, kobiety wolą otoczke, relaks, muzyke, zapach, dotyk, konsystencje olejków i balsamów na skórze, sam dotyk przy masażu itp.
    Dla większości facetów najważniejsza w masażu jest jego końcówka (happy ending).
  • rekreativa 21.06.14, 18:03
    Akurat "restauracja" nie jest adekwatną metaforą, bo w restauracji dla kobiety liczy sie dokładnie to samo, co dla mężczyzny - jedzenie. Kobieta też nie będzie jadała w danej knajpie, jesli żarcie kiepskie, tylko dlatego, że mają ładny wystrój.

    A co do SPA, to troche pomijacie aspekt kulturowy, w którym dbanie o urodę jest niemęskie.
    SPA kojarzy sie jednak z dbaniem o urodę, a w drugiej kolejności z relaksem, w końcu gros zabiegów w tym przybytku to zabiegi upiększające.
    (bo chyba takie SPA masz na myśli, a nie spa jako kąpiele w zdrowotnych wodach?)
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.06.14, 19:17
    rekreativa napisała:

    > Akurat "restauracja" nie jest adekwatną metaforą, bo w restauracji dla kobiety
    > liczy sie dokładnie to samo, co dla mężczyzny - jedzenie. Kobieta też nie będzi
    > e jadała w danej knajpie, jesli żarcie kiepskie, tylko dlatego, że mają ładny w
    > ystrój.

    Myślę że jednak jest znacząca roznica w podejściu. Załóżmy że mamy dwie restauracje, gdzie jedzenie jest tej samej jakości. Jedna to Londyński "fish and chips" w starym stylu (gdzie rybe kładziono na gazecie). Druga to modna restauracja gdzie tez jest "fish and chips" w menu. Na Polskie warunki to może byc typowy "chińczyk" z budki i chińska restauracja.
    Ja obstawiam że jednak więcej kobiet niż mężczyzn będzie patrzyło na otoczke i wybierze restauracje mimo że danie jest tak samo smaczne.

    Drugi mój argument już będzie z autopsji. Zauważyłem że kobiety nie cierpią gdy zabiera je się do restauracji w której wcześniej bywało się z ex. (miałem kilka takich wpadek z czasem zacząłem na to uwazać). Skoro liczyłoby się tylko jedzenie, to skąd foch z tak głupiego (męskim okiem) powodu. Nie znam faceta który nie poszedłby np. do Pizza Hut, tylko dlatego że rok wcześniej jego dziewczyna bywała tam z Ex.

    > SPA kojarzy sie jednak z dbaniem o urodę,
    Zaczęło sie od przykładu z masażem. SPA wypłynęło bo jest to jedyne miejsce które mi przychodzi do głowy gdzie kobieta może skorzystać z masażu (poza "stoiskami" na plaży w kurortach wakacyjnych, ale to jest "sezonowe"). W tym samym miejscu mogliby z masażu korzystać panowie, o ile by chcieli. Większość jednak woli bardziej "kameralne" warunki.

  • rekreativa 21.06.14, 20:34
    " Zauważyłem że kobiety nie cierpią gdy
    > zabiera je się do restauracji w której wcześniej bywało się z ex."

    A, to tego nie znam.
    Osobiście mam to w dupie.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • niezapominajka333 22.06.14, 08:38
    Zobacz, gdy taki młody Brad Pitt zagra strategię na ONS, to prawdopodobieństwo
    > wygranej ma coś koło 100% (wygląd, status, popularność, zasoby -pełen pakiet).
    > Bo on jest przysłowiową 10-tką (10/10). Więc praktycznie kosi wszystkie 9 i ni
    > żej i dużą cześć 10-tek.
    > Tak samo gwiazda Rocka jest 10-tką dla swoich fanek.

    A zatem z punktu widzenia takiego Brada Pitta twierdzenie, jakoby kobiety nie były zainteresowane jednorazowymi numerkami, jest co najmniej naciągane. Przecież dookoła pełno lasek, które aż przebierają nogami, żeby mu wskoczyć do łóżka.
    On może wybierać, ale i jego chętnie wybierają.
    Wystarczy być tylko Bradem Pittem lub inną gwiazdą ....
  • marek.zak1 22.06.14, 09:10
    niezapominajka333 napisała:


    Przecież dookoła pełno lasek, które aż przebierają nogami, żeby mu wskoczyć do łóżka.
    On może wybierać, ale i jego chętnie wybierają.
    Wystarczy być tylko Bradem Pittem lub inną gwiazdą ....


    To w takim razie po co jemu ( i innym gwiazdorom) malżeństwo, nawet z 10?
    A jednak sie ożenił. Odpowiedź jest prosta. Może skupić sie na sprawach zawodowych i tam osiagac sukcesy i sie realizować. To samo powiedział niedawno Robet Lewandowski na slubie.
  • kutuzow 22.06.14, 11:41
    marek.zak1 napisał:
    > To w takim razie po co jemu ( i innym gwiazdorom) malżeństwo, nawet z 10?

    Marku,
    Nie przyszło Ci do głowy, że nawet taka 10-tka będąc z Bradem Pittem jest n-tą dziesiątką w kolekcji jego 10-tek? Ona tak samo chce się czuć wyjątkowa (być pierwszą kobietą, ta która go usidliła itp). Tam gdzie poza seksem zacznie w gre wchodzić uczucie gość łatwiej ulega.
    Jeszcze lepiej widać to w przypadku żon piłkarzy, gdzie uroda często jest ich jedynym atutem i ślub z piłkarzem jest przepustką do wygodnego życia i sławy (u boku męża).

    Ten mechanizm nawet po "upolowaniu" tego partnera nie zawsze jest stabilny.
    Wspominałem że wczesniej Brad był z inną 10-tką równie sławną i ładną (Jeniffer Aniston), a taki Johnny Depp tworząc wieloletni związek z inną 10-tką (Vanessa Paradis) niedawno się z nią rozstał.


    Zerknij sobie na podboje obu panów:
    dating.whosdatedwho.com/tpx_1273/johnny-depp/datinghistory
    www.whosdatedwho.com/tpx_366/brad-pitt/
  • kag73 22.06.14, 12:01
    kutuzow napisał:

    > Nie przyszło Ci do głowy, że nawet taka 10-tka będąc z Bradem Pittem jest n-> dziesiątką w kolekcji jego 10-tek? Ona tak samo chce się czuć wyjątkowa (być pi
    > erwszą kobietą, ta która go usidliła itp). Tam gdzie poza seksem zacznie w gre
    > wchodzić uczucie gość łatwiej ulega.
    Ona chce sie czuc wyjatkowa. A on sie wyjatkowy czuc nie chce:))

    > Jeszcze lepiej widać to w przypadku żon piłkarzy, gdzie uroda często jest ich j
    > edynym atutem i ślub z piłkarzem jest przepustką do wygodnego życia i sławy (u
    > boku męża).
    No wlasnie o kase chodzi, bo sie nia jakby co podzielic musi.
    Ciekawe tylko dlaczego musi ulec, przeciez w kolejce na takiego gostaka czekaja nastepne dziesiatki.
    > Ten mechanizm nawet po "upolowaniu" tego partnera nie zawsze jest stabilny.
    > Wspominałem że wczesniej Brad był z inną 10-tką równie sławną i ładną (Jeniffer
    > Aniston), a taki Johnny Depp tworząc wieloletni związek z inną 10-tką (Vanessa
    > Paradis) niedawno się z nią rozstał.

    Nie wiem co Cie tak dziwi, rozstania zadrzaja sie tez u normalo, tez bylam w zwiazku z kims 7 miesiecy, z nastepnym 3,5 roku, teraz lat prawie 14 z nastepnym, zdarza sie. Tobie sie nie zdarzylo? Nie kazdy zaraz trafia na swoja, na swojego, zwiazki sie rozpadaja itd. Roznica u wielu jest taka, ze sie rozstac nie moga chociaz by chcieli, bo im do konca miesiaca nie wystarczy wystarczy, finansowo nie wydola.
  • kutuzow 22.06.14, 13:01
    kag73 napisała:
    > Ona chce sie czuc wyjatkowa. A on sie wyjatkowy czuc nie chce:))

    Wiesz facetowi do czucia się wyjątkowym wystarcza że ta kobieta jest z nim. Facet nie potrzebuje ślubu żeby czuć się wyjątkowo. Ślub to zdecydowanie coś na czym kobietom zależy. Chyba nie próbujesz tego kwestionować?

    > Ciekawe tylko dlaczego musi ulec, przeciez w kolejce na takiego gostaka czekaja
    > nastepne dziesiatki.
    Może mieć coś takiego co poza urodą sprawia, że gość uważa że jest wyjątkowa. Dla jednych jest to super charakter, dla innych moze to być spełnianie zachcianek w sypialni, a dla jeszcze jednego coś jeszcze innego. Plus pressing ze strony samych zainteresowanych. Czasami jak pressing nie pomaga to "wpadka" rozwiązuje sprawę.

    > Nie wiem co Cie tak dziwi, rozstania zadrzaja sie tez u normalo

    Nie dziwię się, tylko pokazałem że gdy facet taki jak Brad Pitt ma na kazdym kroku 10-tki to mimo że jest z 10-tką, może się rozstać, bo kolejne 10-tki są tuż za rogiem. Angelina nie jest jego pierwszą 10-tką i możliwe że nie ostatnią.
    Gdy kowalski upoluje swoją 10-tkę, to wie, że to jedyna jego 10-tka w życiu.
  • marek.zak1 22.06.14, 13:06
    kutuzow napisał:
    > Nie dziwię się, tylko pokazałem że gdy facet taki jak Brad Pitt ma na kazdym kroku 10-tki to mimo że jest z 10-tką, może się rozstać, bo kolejne 10-tki są tuż za rogiem. Angelina nie jest jego pierwszą 10-tką i możliwe że nie ostatnią.
    > Gdy kowalski upoluje swoją 10-tkę, to wie, że to jedyna jego 10-tka w życiu.
  • marek.zak1 22.06.14, 13:07
    kutuzow napisał:
    Nie dziwię się, tylko pokazałem że gdy facet taki jak Brad Pitt ma na kazdym kroku 10-tki to mimo że jest z 10-tką, może się rozstać, bo kolejne 10-tki są tuż za rogiem. Angelina nie jest jego pierwszą 10-tką i możliwe że nie ostatnią.
    > Gdy kowalski upoluje swoją 10-tkę, to wie, że to jedyna jego 10-tka w życiu.

    Myslisz, ze to mój przypadek? :)
  • kutuzow 22.06.14, 13:11
    marek.zak1 napisał:
    > Myslisz, ze to mój przypadek? :)

    Nie wiem czy Twój. Tylko Ty możesz wiedzieć czy masz swoją 10-tkę i ile innych 10-tek możesz spotkać.
    Ja jestem pewien że mój. Nie ukrywam że mam swoją 10-tkę i drugiej takiej, tak idealnie zgodnej charakterami i pięknej nie spotkam na pewno.
  • marek.zak1 22.06.14, 13:46
    kutuzow napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Myslisz, ze to mój przypadek? :)
    >
    > Nie wiem czy Twój. Tylko Ty możesz wiedzieć czy masz swoją 10-tkę i ile innych
    > 10-tek możesz spotkać.
    > Ja jestem pewien że mój. Nie ukrywam że mam swoją 10-tkę i drugiej takiej, tak
    > idealnie zgodnej charakterami i pięknej nie spotkam na pewno.

    A więc wygralismy los(y) na loterii i cieszmy sie zyciem. Wsiadam na rower i jade na kebaba :)
  • kag73 22.06.14, 14:36
    marek.zak1 napisał:
    > A więc wygralismy los(y) na loterii i cieszmy sie zyciem. Wsiadam na rower i ja
    > de na kebaba :)
    I teraz, mareczku, zgodnie z teoriami kutuzowa, Ty zostajesz ze swoja dziesiatka, bo wiesz, ze zadna inna 10 tka juz Ci sie w zyciu nie zdarzy. Gdybys byl Brad Pitt to bys sie mogl rozstac, bo za rogiem czekalby na Ciebie nastepna 10 tka.
  • marek.zak1 22.06.14, 14:50
    kag73 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > A więc wygralismy los(y) na loterii i cieszmy sie zyciem. Wsiadam na rowe
    > r i ja de na kebaba :)
    > I teraz, mareczku, zgodnie z teoriami kutuzowa, Ty zostajesz ze swoja dziesiatka, bo wiesz, ze zadna inna 10 tka juz Ci sie w zyciu nie zdarzy. Gdybys byl Brad Pitt to bys sie mogl rozstac, bo za rogiem czekalby na Ciebie nastepna 10 tka.

    Każdy wybiera sobie swój model zycia. Czy by czekała, czy nie, nie mialem chęci na zmiany.
  • kag73 22.06.14, 14:34
    kutuzow napisał:
    > Ja jestem pewien że mój. Nie ukrywam że mam swoją 10-tkę i drugiej takiej, tak
    > idealnie zgodnej charakterami i pięknej nie spotkam na pewno.


    I w zwiazku z tym chciales sie z nia spotykac na luzie, radosnie bzykac, nie decydowac sie na zwiazek i rowniez nie przeszkadzalo by Ci, ze spotyka sie jeszcze z innymi. Rozumiem.
  • kutuzow 22.06.14, 16:37
    kag73 napisała:
    > I w zwiazku z tym chciales sie z nia spotykac na luzie, radosnie bzykac, nie de
    > cydowac sie na zwiazek i rowniez nie przeszkadzalo by Ci, ze spotyka sie jeszcz
    > e z innymi. Rozumiem.

    Jesuuuu, Kag. Pisałem 3 (TRZY razy) jak to jest. Widzę że i tak nie zrozumiałaś.
    Nie ogarniasz tego bo nie chcesz, czy tak na siłe starasz się wykazać że teoria ma jakąś wadę, ale jakoś nie umiesz jej wskazać, więc szukasz dziury w całym?

    Raz jeszcze - PO RAZ CZWARTY.
    Na pierwszej randce, widziałem że moja narzeczona jest piękna, ale nie znałem jeszcze jej charakteru. Nie byłem jeszcze zakochany. Więc jeśli wtedy byłaby możliwość "radosnego bzykania" (jak to nazywasz), to owszem bym się radośnie bzykał. Gdybym nie spodobał jej się tak jak się spodobałem, i ona chciałaby kogoś więcej, to jasne, że brałbym to co dają. Bo to kobieta zazwyczaj stawia warunki.
    Mozliwe jest także, że w czasie tego radosnego bzykania powoli byśmy odkrywali, że coraz więcej nas łączy i doszlibyśmy do tego samego wniosku co teraz że chcemy być razem. Bo dla siebie na wzajem jesteśmy wyjątkowi.
    Nie zmienia to jednak założenia że gdy facet ma dostępny seks, to będzie próbował go oddalać i będzie grał na związek (tak jak to często robią kobiety).
  • kag73 22.06.14, 14:31
    kutuzow napisał:
    > kag73 napisała:
    > > Ona chce sie czuc wyjatkowa. A on sie wyjatkowy czuc nie chce:))

    Ja pisze o zwiazku/byciu razem nie o slubie. Bo o ile dobrze kojarze Angelina i Brad sie zareczyli, slubu chyba jeszcze nie wzieli.

    > Może mieć coś takiego co poza urodą sprawia, że gość uważa że jest wyjątkowa. D
    > la jednych jest to super charakter, dla innych moze to być spełnianie zachciane
    > k w sypialni, a dla jeszcze jednego coś jeszcze innego.
    Aha. I wlasnie ja caly czas probuje to pokazac, podczas Ty i nie tylko Ty twierdzisz, ze przystajesz na zwiazek, bo nie masz innego wyjscia. A prawda jest tak, ze czlowiek jest zwierzeciem stadnym, prawie nikt nie chce byc sam i jak trafia na swojej drodze na osobe wow to nagle chce sie zadekarowac, zwiazac, miec dla siebie. Nie tylko kobieta, mezczyzna rowniez. Ty jestes wyjatkiem, Tobie na wylacznosci nie zalezy, ale nie wypowiadaj sie za wszystkich mezczyzn, bo wiekszosc wcale tak nie ma.
    >
    > Nie dziwię się, tylko pokazałem że gdy facet taki jak Brad Pitt ma na kazdym kr
    > oku 10-tki to mimo że jest z 10-tką, może się rozstać, bo kolejne 10-tki są tuż
    > za rogiem. Angelina nie jest jego pierwszą 10-tką i możliwe że nie ostatnią.
    > Gdy kowalski upoluje swoją 10-tkę, to wie, że to jedyna jego 10-tka w życiu.
    Minus taki, ze i Brad Pitt mlodszy nie bedzie. Cloony np. , moim zdaniem, wcale juz nie wyglada.
    A do tego nawet taki Brad Pitt moze miec uczucia wyzsze. I nadal nie rozumiem: Kowalski upolowal swoja 10 tke i sie z nia zwiazal. Pitt upolowal swoja 10 tke i sie z nia zwiazal. Jaki z tego wniosek?
  • kutuzow 22.06.14, 16:46
    kag73 napisała:
    > Aha. I wlasnie ja caly czas probuje to pokazac, podczas Ty i nie tylko Ty twier
    > dzisz, ze przystajesz na zwiazek, bo nie masz innego wyjscia. A prawda jest tak
    > , ze czlowiek jest zwierzeciem stadnym, prawie nikt nie chce byc sam i jak traf
    > ia na swojej drodze na osobe wow to nagle chce sie zadekarowac, zwiazac, miec d
    > la siebie. Nie tylko kobieta, mezczyzna rowniez. Ty jestes wyjatkiem, Tobie na
    > wylacznosci nie zalezy, ale nie wypowiadaj sie za wszystkich mezczyzn, bo wiek
    > szosc wcale tak nie ma.

    Kag, ale ja Ci pisze, że na początku ważniejszy jest dla faceta seks. Nie znam gości którzy by się martwili że im się znajomość za szybko rozwija, bo oni jeszcze nie gotowi na kwestie łóżkowe.
    Potem gdy pozna się tą osobę lepiej owszem, także facecji chcą związku, ale tylko gdy znajdują jakąś cenną dla siebie kobietę.
    Gdy zaś jest to ot taka sobie laska, to poprzestają na "radosnym bzykaniu" jak to określiłaś.

    Gość który się przestraszył seksu na pierwszej randce o którym wspominałaś to jakiś ewenement. Przypadek losowy pomijalny promil w całej populacji.

    > Kowalski upolowal swoja 10 tke i sie z nia zwiazal. Pitt upolowal swoja 10 tke
    > i sie z nia zwiazal. Jaki z tego wniosek?

    Taki że dla Pitta to była dziewiąty związek z 10-tką, więc za kilka lat może poznać dziesiątą 10-tkę i z nią zacząć związek. (przypadek Johnego Deepa)
    Kowalski zazwyczaj wie, że dwa razy w lotto się nie trafia i znacznie bardziej ceni sobie ten swój związek z 10-tką.
  • kag73 22.06.14, 23:04
    Kutuzow, to napislaes na poczatku:
    "Także mimo, że swój związek określam jako fantastyczny, to jednak można powiedzieć, że za seks z tą wybraną partnerką zapłaciłem koniecznością bycia w związku. Ponieważ ją kocham i chcę z nią być, ja tego tak nie dostrzegam (jest to niejako nieobecne dla mnie). "

    ja napisalam:
    > > Aha. I wlasnie ja caly czas probuje to pokazac, podczas Ty i nie tylko T twier
    > > dzisz, ze przystajesz na zwiazek, bo nie masz innego wyjscia. A prawda je
    > st takze czlowiek jest zwierzeciem stadnym, prawie nikt nie chce byc sam i ja
    > k trafia na swojej drodze na osobe wow to nagle chce sie zadekarowac, zwiazac,
    > miec dla siebie. Nie tylko kobieta, mezczyzna rowniez. Ty jestes wyjatkiem, Tob
    > ie na wylacznosci nie zalezy, ale nie wypowiadaj sie za wszystkich mezczyzn, bo
    > wiekszosc wcale tak nie ma.

    teraz piszesz:
    > Potem gdy pozna się tą osobę lepiej owszem, także facecji chcą związku, ale tyl
    > ko gdy znajdują jakąś cenną dla siebie kobietę.
    > Gdy zaś jest to ot taka sobie laska, to poprzestają na "radosnym bzykaniu" jak
    > to określiłaś.
    Jak gosc jest "taki sobie" to kobiety rowniez nie chca z nim zwiazku.

    > Taki że dla Pitta to była dziewiąty związek z 10-tką, więc za kilka lat może po
    > znać dziesiątą 10-tkę i z nią zacząć związek. (przypadek Johnego Deepa)
    > Kowalski zazwyczaj wie, że dwa razy w lotto się nie trafia i znacznie bardziej
    > ceni sobie ten swój związek z 10-tką.
    I dlatego zarowno Brad jak i Kowalski wchodza w zwiazek? Bo po co Kowalski wchodzi to rozumiem. Ale Brad niech idzie dalej i se znajdzie nastepna 10 tke.
  • kutuzow 22.06.14, 23:21
    kag73 napisała:
    > I dlatego zarowno Brad jak i Kowalski wchodza w zwiazek? Bo po co Kowalski wcho
    > dzi to rozumiem. Ale Brad niech idzie dalej i se znajdzie nastepna 10 tke.

    W większości przypadków facecji obyliby się bez związku, o ile mieliby seks. Pisałem Ci o tym od początku. Gdy znajdą tą swoją kobietę z efektem "wow" to wtedy owszem chcą związku bo są związani emocjonalnie. Ponieważ jednak zakochanie nie jest od razu z miejsca po poznaniu się. To scenariusz jest taki, że gdyby kobiety nie reglamentowały seksu (3-randki te sprawy) to:
    a) większość wybierałaby ONS-y (tutaj podawałem Ci przykład gejów i ich radosne bzykanie bez wnikania)
    b) część (ta niewielka która znalazłaby swoją idealną partnerkę z czasem zaczęłaby związek)
    po prostu najpierw seks, potem poznanie sie i ewentualnie pojawia się uczucie (ale nie wszędzie i nie zawsze).

    W żadnym przypadku (z tych powyższych) facet nie wybierze najpierw związek, a potem jak sie poznamy to może seks.

    > Ale Brad niech idzie dalej i se znajdzie nastepna 10 tke.
    W przypadku Brada Pitta jest podobnie. Pojawia się zauroczenie i seks (z Angeliną podobno w czasie kręcenia "Pan i Pani Smith") i potem albo jest tylko seks i po pewnym czasie się rozstają (jak miał wcześniej z innymi laskami), albo pojawia się uczucie bo spotkał tą swoją wybraną/wymarzoną kobietę i także wtedy chce związku (bo poza seksem pojawiła się więź erotyczna).
    Jak widzisz seks jest najważniejszy, bo on jest zawsze, niezależnie czy pojawia się dodatkowo uczucie czy nie. Bo jeśli seksu zabraknie (długi celibat) to samo uczucie nie wystarcza żeby związek przetrwał (gdy wokół są kolejne 10-tki).
  • kag73 22.06.14, 23:54
    kutuzow napisał:
    > W większości przypadków facecji obyliby się bez związku, o ile mieliby seks.
    No to niech maja seks, pisales, ze w ostatnich czasach o niego niezmiernie latwo.

    " Gdy znajdą tą swoją kobietę z efektem "wow" to wted
    > y owszem chcą związku bo są związani emocjonalnie.

    To to samo co ja twierdze, ale tutaj mezczyzni twierdzili, ze zwiazku chca kobiety a oni chca seksu dla seksu.
    Ponieważ jednak zakochanie n
    > ie jest od razu z miejsca po poznaniu się. To scenariusz jest taki, że gdyby ko
    > biety nie reglamentowały seksu (3-randki te sprawy) to:

    I Ty tak na serio uwazasz, ze trzy randki to jest zwiazek? Poza tym ja znam wersje, ze statystycznie cos sie na trzeciej randce wydarza.

    > a) większość wybierałaby ONS-y (tutaj podawałem Ci przykład gejów i ich radosne
    > bzykanie bez wnikania)
    Momencik, ONS oznacza w pierwszy wieczor i na jedna noc. Mniejszosc facetow wybiera taka opcje. Jasne moze sie tak skonczyc, bo facet do bani/albo cos nie wypali, sie nie spodoba, ale swiadomie nie chciec pobzykac jeszcze z pare razy jezeli bylo w deche. Niejeden mi juz powiedzial, ze bylby glupi konczac na jednej nocy jak by mogl dostac jeszcze pare innych.
    > b) część (ta niewielka która znalazłaby swoją idealną partnerkę z czasem zaczęł
    > aby związek)po prostu najpierw seks, potem poznanie sie i ewentualnie pojawia się uczucie (ale nie wszędzie i nie zawsze).

    Nie wiem skad te dane. Moim zdaniem to jest wiekszosc.

    > W przypadku Brada Pitta jest podobnie. Pojawia się zauroczenie i seks (z Angeli
    > ną podobno w czasie kręcenia "Pan i Pani Smith") i potem albo jest tylko seks i
    > po pewnym czasie się rozstają (jak miał wcześniej z innymi laskami), albo poja
    > wia się uczucie bo spotkał tą swoją wybraną/wymarzoną kobietę i także wtedy chc
    > e związku (bo poza seksem pojawiła się więź erotyczna).
    No o to mi caly czas chodzi, to nie tak, ze kobieta chce zwiazku a facet sie godzi, tylko, ze zwiazek z tego wychodzi jezeli sie zaangazuja emocjonalnie. Brad seks mial, wychodzi, wiec dlaczego nie "obyl" sie bez zwiazku? No bo sie zakochal i wie, ze i Angelina za kazdym rogiem moze miec nastepnego kolesia.
    > Jak widzisz seks jest najważniejszy, bo on jest zawsze, niezależnie czy pojawia
    > się dodatkowo uczucie czy nie. Bo jeśli seksu zabraknie (długi celibat) to sam
    > o uczucie nie wystarcza żeby związek przetrwał (gdy wokół są kolejne 10-tki).

    Dla mnie seks rowniez jest najwazniejszy. Gdyby sie facet w lozku nie sprawdzil albo bylby dlugi celibat to by nie bylo zwiazku, chociaz wokol nie mam samych 10 tek :))
  • kutuzow 23.06.14, 02:06
    kag73 napisała:
    > No to niech maja seks, pisales, ze w ostatnich czasach o niego niezmiernie latw
    > o.

    Kag, mam wrażenie że Ty to czytasz z jakimiś klapkami na oczach. Przeczytasz jedno zdanie, ale zapominasz co obok było napisane.
    Owszem jest "niezmiernie łatwo" w porównaniu do wcześniejszych czasów. nadal jednak ONS nie sa popularne. Na zachodzie (wśród studentów, gdzie jest przewaga kobiet nad mężczyznami) wygląda to tak:

    "The National Longitudinal Study of Adolescent Health data offer other glimpses into just how low the cost of sex is for young men ages 18 through 23. Take the speed with which these men say their romantic relationships become sexual: 36 percent of young men's relationships add sex by the end of the second week of exclusivity; an additional 13 percent do so by the end of the first month. A second indicator of cheap sex is the share of young men's sexual relationships—30 percent—that don't involve romance at all: no wooing, no dates, no nothing."

    U nas pewnie niedługo będzie podobnie.


    > Momencik, ONS oznacza w pierwszy wieczor i na jedna noc. Mniejszosc facetow wyb
    > iera taka opcje.

    Yoric Ci juz pisał czemu. Bo ciężko jest znaleźć kolejną na ONS. Gdyby mogli wybierać jak w ulęgałkach to poszliby za efektem "nowości" -tak jak Geje.

    > Nie wiem skad te dane. Moim zdaniem to jest większość.

    Większość wchodzi w związek, bo ciężko im znaleźć partnerki do seksu. Wcale nie oznacza to że ta z którą sa to ta z efektem "wow".

    > No o to mi caly czas chodzi, to nie tak, ze kobieta chce zwiazku a facet sie go
    > dzi, tylko, ze zwiazek z tego wychodzi jezeli sie zaangazuja emocjonalnie

    Większość przeciętnych Kowalskich właśnie się godzi na związek chcąc seksu. Jest to cena którą "płacą" (np. zgoda na monogamię). Zobacz że związek jest ZANIM jest zakochanie i często jest ZANIM pojawi się seks. To że gdzieś pojawił się seks PRZED związkiem jest wyjątkową sytuacją (np. bo gościu jest samcem alfa).

    W Twojej teorii jest na odwrót. Najpierw się zakochuje, więc dlatego chce związek i seks. To jest błędna kolejność rodem z Harlekinów.