Dodaj do ulubionych

Swing-nie mam siły

18.06.14, 19:41
Witajcie!

Mam nadzieję że coś doradzicie bo moje małżeństwo wisi na włosku. Jesteśmy ze sobą już ponad 12 lat, oboje przed 30. Mamy już ośmioletniego syna. Ja jestem typem romantyka, bywam zazdrosna i jestem chwiejna emocjonalnie, z moim poczuciem wartości bywa różnie chociaż otocznie uważa mnie jak to ujął mój mąż-fajną laskę. Mój mąż jest typem faceta który lubi się bawic, stawia wszystko na jedną kartę. Wie jaki mam charakter. Oboje kochamy seks.

I tutaj właśnie zaczyna się problem. Zawsze myślałam że w łóżku układa nam się super, ja jak kogoś kocham to nie chcę się nim dzielic. Zawsze myślałam że seks między dwojgiem ludzi którzy się kochają jest najlepszy i w życiu nie pomyślałabym że mój mąż sądzi inaczej. Otóż mój mąż od dłuższego czasu chce "wprowadzic" do naszej sypialni inne osoby. Przyznaję się, że raz się zgodziłam po jego długich namowach, nieustannym podnieceniu i dla świętego spokoju na trójkąt 2m+1k. I to był najgłupszy błąd jaki popełnilam. On obiecywał że jeśli spełnie jego marzenie w życiu już nie będzie chciał żebyśmy spotkali się z kim innym, że mnie kocha i chciałby żebym to dla niego zrobiła. I zrobiłam. Napiłam się-dużo nie pamiętam, tylko tyle że nie było to coś co mi się podobało,obcy dotyk w ogóle mnie nie pociągał, nie miałam orgazmu. Moralniaka jakiego poźniej miałam nie życzę nikomu. Nie mogłam się po tym pozbierac. Miałam nadzieję że na tym koniec. Do czasu.

Otóż ostatnio mój mąż namawia mnie na spotkanie z parą. Wmawia mnie że chce zobaczyc mnie w akcji z inną kobietą chociaż ja nawet nie wiem czy potrafiłabym. On zamieszcza ogłoszenia-ludzie mu odpisują. Od pewnego czasu po mojej awanturze zaczął nawet robic to po kryjomu. Nie rozumie że ja tego nie chcę, nie chcę żeby ktoś go dotykał, myślałam że ja jestem dla niego najlepsza i najwspanialsza. Jak bardzo się myliłam. Boję się że jak to zrobię to nasz związek się rozsypie bo ja nie będę potrafiła z nim byc po tym wszystkim, a jak tego nie zrobię będę miała poczucie że nie spełniłam jego marzenia, że nie dałam mu czegoś o czym marzył, że mnie zdradzi i prędzej czy później będzie koniec. Czasami żałuję że nie wyszalał się zanim mnie poznał, może teraz nie chciałby spróbowac z inną. Jestem rozdarta chociaż nie przeczę że gdy jesteśmy w trakcie stosunku taka myśl mnie podnieca.

Zastanawiam się co teraz. Jestem strasznie rozchwiana emocjonalnie i nie wiem co robic. Skłaniam się do tego żeby zaryzykowac i zrobic to-albo mi się spodoba albo nasz związek rozpadnie się szybciej niż wtedy gdybym tego nie zrobiła. On mówi że tylko raz i koniec. Nie wierzę mu. Na codzień cały czas zapewnia mnie że mnie kocha i że nigdy mnie nie zostawi. Ja jednak nie wiem czy będę umiała z tym wszystkim życ.

Pozdrawiam i czekam na rady, pewnie nie ja jedna jestem w takiej sytuacji
Edytor zaawansowany
  • triismegistos 18.06.14, 19:54
    Według moich obserwacji około 50% par szukających towarzystwa do bzykania wygląda właśnie w ten sposób.
    Z twojego małżeństwa nic nie będzie. Albo się będziesz zmuszać, albo mężuś zacznie pukać na boku (o ile jeszcze tego nie robi). Macie rozbieżne pragnienia i oczekiwania, ale to jeszcze jest do przejścia. Nie do przejścia jest natomiast to, ze ten facet cie kompletnie nie szanuje i w ogóle nie liczy się z tobą.
    Aa, i pisze ci to doświadczona swingerka, która niejeden toksyk w klimacie widziała.
    --
    Ludzie-sowy są bardziej empatyczni. ''Pierwsza w nocy, nie będę dzwonił, śpi już przecież''. Za to skowronki: ''Dziewiąta rano - idealna pora!'' No żesz...
  • w.amoku 18.06.14, 20:20
    Powiedz mi w takim razie, skoro masz doświadczenie, czy jest szansa żeby mi się to "spotkanie" spodobało, żebym zmieniła nastawienie? Może po prostu mój lęk wynika z tego że jeszcze tego nie próbowałam?
  • triismegistos 18.06.14, 20:41
    Niestety, nie umiem ci odpowiedzieć na to pytanie. Ja mam moralność kota, seks grupowy kręcił mnie od zawsze i chyba nigdy nie miałam żadnych dylematów. Może ci się spodoba, może nie. Piszesz, że w trakcie nie podobało ci sie wcale, ze po czułaś wyrzuty sumienia, piszesz, ze wszystko wynikło z inicjatywy twojego faceta "dla świętego spokoju.
    Piszesz też, że jesteś chwiejna emocjonalnie, zazdrosna i masz problem z samooceną. To nie są cechy, które sprzyjają takim zabawom. Żeby się bawić w swing trzeba duzej dojrzałości, dobrej samooceny, umieć oddzielać seks od uczuć.
    Oczywiście, mozesz spróbować, ale nie wróżę szczęścia. Osobiście uważam, że ćwiczenia grupowe należy odkrywać kiedy jest się singlem, albo w niezobowiązującym raczej związku. A na pewno tylko wtedy, jeśli WSZYStKIE zainteresowane strony są naprawdę chętne i ciekawe.
    Twoim prawdziwym problemem jest to, że twój facet nie liczy się w ogóle z twoim zdaniem (ja mam otwarty związek, ale nie wyobrażam sobie, zeby mój facet po wyartykułowaniu przeze mnie sprzeciwu naciskał, albo robił cos potajemnie).
    A twoim drugim problemem jest zbytnia uległość. Zmuszać się do czegoś takiego dla faceta? Ja sobie nie wyobrażam.
    --
    rip moja ukochana sygnaturka
  • w.amoku 18.06.14, 20:51
    Dzięki za odzew i opinię. Pozdrawiam
  • triismegistos 18.06.14, 20:54
    Pozdrawiam i ten tego... Trzymaj się.
    --
    Kto nie pali i nie pije
    będzie dawcą organów
  • kutuzow 18.06.14, 21:05
    triismegistos napisała:

    > Oczywiście, mozesz spróbować, ale nie wróżę szczęścia. Osobiście uważam, że ćwi
    > czenia grupowe należy odkrywać kiedy jest się singlem, albo w niezobowiązującym
    > raczej związku. A na pewno tylko wtedy, jeśli WSZYStKIE zainteresowane strony
    > są naprawdę chętne i ciekawe.

    Zgadzam się z tym co napisałaś.

    Dodałbym tylko, że autorce sugerowałbym ew jakis kompromis, który pozwoliłby jej na poznanie swoich odczuć, bez przekraczania granic które teraz sobie stawia.
    Może np. wypad do klubu swingersów, gdzie możecie założyć oboje z mężem frotkę (czy inne oznaczenie), które jest sygnałem dla innych że bawicie się tylko we własnej parze.
    Może to pozwoliłoby z jednej strony na trochę luzu dla męża i zaspokojenie jego ciekawości (widok innych par uprawiających seks). Z drugiej zaś Ty może czułabyś się bezpieczniej wiedząc że nic nie musisz.
    Drugi pomysł to faktycznie spotkanie z inną parą (na co naciska partner), ale też bez tzw "wymiany". Możecie sobie spędzić podniecający wieczór, podkręcić na wzajem, ale nadal uprawiać seks tylko w obrębie swojej pary.

    > Twoim prawdziwym problemem jest to, że twój facet nie liczy się w ogóle z twoim
    > zdaniem (ja mam otwarty związek, ale nie wyobrażam sobie, zeby mój facet po wy
    > artykułowaniu przeze mnie sprzeciwu naciskał, albo robił cos potajemnie).

    tutaj zaś patrzę na to trochę inaczej niż Triismegistos.
    Owszem gość naciska, ale przyznasz chyba Triis, że gdyby nie naciskał to nie wyszliby nigdy poza schemat "vanilii". Zwróc uwagę że autorka z męże są razem od dziecięcych czasów, więc pewnie nie mieli okazji poznać seksu z innymi partnerami. Nie dziwię się że po tych kilkunastu latach gościa zżera ciekawość. Problemem jest to że jej to wystarcza i jest szczęśliwa, a jemu nie.

    Moim zdaniem dla niego swing to taki kompromis pomiędzy życiem w monogamii do przysłowiowej śmierci z jednej strony i skokiem w bok (zaspokajającym ciekawość) z drugiej.
    Pozwala na tzw "zdradę kontrolowaną", o której wie małżonka i na którą ew. się zgodzi.

    Rozumiem, że nie podoba Ci się zachowanie gościa, tylko co byś mu radziła biorąc pod uwagę jego sytuacje?
  • w.amoku 18.06.14, 21:18
    Masz rację-jeśli chodzi o tą "zdradę kontrolowaną". On cały czas mi tłumaczy że nigdy mnie zdradzi, chyba że za moim przyzwoleniem i przy mnie. Dlatego czuję się z tym strasznie, on poza mną nigdy nie miał innej. Chyba jednak przystanę na te jego naciski i spróbuję bo wiem że on chce czegoś więcej niż tylko seks równoległy. I wtedy albo się posypie wszystko po całości albo będzie fajnie i może odkryję w sobie jakieś ukryte pragnienia.
    Dzięki za opinię kutuzow i spojrzenie z męskiego punktu widzenia. Pozdrawiam
  • sabat.77 18.06.14, 21:22
    Czyli szantaz emocjonalny - nie no, jest super i pozdrawiam.
  • sabat.77 18.06.14, 21:19
    Kutuzow, chyba od niepamietnych czasow sie to nie zdarzylo, ale widac musi byc ten pierwszy raz. Nie zgadzam sie z Toba.
    Para jest ze soba, seks jest, babka idzie na daleko idace kompromisy - to co ma jeszcze dla niego zrobic, nerke sprzedac? Bez przesady, nie jest tak, ze mozna szafowac do woli lojalnoscia. Mowisz to tak, jakbys tego goscia usprawiedliwial.
  • triismegistos 18.06.14, 21:21
    Z ust mi to wyjąłeś.
    --
    Umyłam wczoraj w końcu mojego kota. Jemu było przyjemnie. Ja się trochę sierści najadłam.
  • triismegistos 18.06.14, 21:20
    Trudno powiedzieć co bym u radziła. Nawet sobie nie wyobrażam kilkunastu lat w związku z kimś, z kim nie mogę się realizować. Owszem, nie zawsze trafiałam w punkt, i tutaj są trzy wyjścia.
    a) namówić partnera (ale nigdy na siłę i bez poszanowania jego granic)
    b) uznać, że związek jest ważniejszy niż pewne fantazje i poprzestać na waleniu sobie kotka od czasu do czasu pod odpowiedniego pornusa (praktykowałam prawie całe swoje życie, dopóki nie poznałam biseksualnego partnera, z którym mogę zrealizować soje fantazje)
    c) odpuścić sobie związek
    Aha, realizowanie się na boku zaliczam do punktu pierwszego.
    --
    Jak mówią starzy partyzanci: lepiej strzelić, przeładować i jeszcze raz strzelić, niż świecić latarką i pytać: "Kto tu jest?!"
  • kutuzow 18.06.14, 22:07
    triismegistos napisała:
    > Trudno powiedzieć co bym u radziła. Nawet sobie nie wyobrażam kilkunastu lat w
    > związku z kimś, z kim nie mogę się realizować.

    Zauważ że oni się związali ze sobą w okresie iście niemowlęcym.
    Przecież w wieku lat 18-tu, mając na koncie tylko jednego partnera, człowiek nie wie praktycznie NIC o swoich pragnieniach, o tym co go kręci itp. Trudno wtedy wiedzieć czy z tą osobą (równie niedoświadczoną jak on sam) będzie mógł się realizować czy też nie.
    Żeby nie było -to samo mogłoby być w druga stronę. Pełno tu wątków na forum gdzie małżeństwo ma swoje lata, ona by jeszcze poszalała a jemu już się nie chce. Dobrze jest jak jest.

    > tutaj są trzy wyjścia.
    > a) namówić partnera (ale nigdy na siłę i bez poszanowania jego granic)
    > b) uznać, że związek jest ważniejszy niż pewne fantazje i poprzestać na waleniu
    > sobie kotka od czasu do czasu pod odpowiedniego pornusa (praktykowałam prawie
    > całe swoje życie, dopóki nie poznałam biseksualnego partnera, z którym mogę zre
    > alizować soje fantazje)
    > c) odpuścić sobie związek
    > Aha, realizowanie się na boku zaliczam do punktu pierwszego.

    Mi nie chodzi o usprawiedliwienie gościa. Chodzi mi raczej o spojrzenie z większego dystansu, żeby od razu nie wylewać przysłowiowego dziecka z kąpielą. Może jest tak, że poza tą fantazją (i tym problemem że żadne z nich nie miało doświadczenia z innym partnerem) mają idealny związek, kochają się, są przykładnymi rodzicami itp. Pytanie teraz skoro gość bez nacisku nie ma szans na zrealizowanie pkt A, to ma wybór tylko między rozwodem (pkt C odpuszczenie zwiazku), a życie z poczuciem że coś fajnego go minęło tylko dla tego że zbyt wcześnie się związał (pkt B -odpuszczenie fantazji).

    Byłbym mocno przeciwny gdyby gośc stosował szantaż na zasadzie "albo wprowadzamy swing, albo odchodzę" wtedy dla zasady z szantażystami nie negocjuje się. Samo namawianie wg mnie jest w granicach norm (przynajmniej moich). Równie dobrze można wyjśc z zalożenia że jak facet namawia na: seks przy zapalonym świetle/loda/anal/SM (do wyboru do koloru co dla kogo jest już przekraczaniem granic), to już jest cham i prostak i wogóle to psychikę kobiecie zorał samą propozycją.
  • w.amoku 18.06.14, 22:23
    Wiecie, martwi mnie również że pewnie jeszcze wielu rzeczy nie spróbowaliśmy razem a on już szuka większego grona. Ja naprawdę jestem otwarta na wszystkie jego propozycję ale ta trochę mnie przerasta (dla przykładu dzisiaj mąż chciał się ze mną kochac na działce pod gołym niebem gdzie było duże prawdopodobieństwo że ktoś nas zauważy i oczywiście zrobiliśmy to i też byłam zadowolona, dlatego boli mnie, że szuka jeszcze większych wrażeń)
  • wicasa 18.06.14, 23:02
    w.amoku napisał(a):

    > Wiecie, martwi mnie również że pewnie jeszcze wielu rzeczy nie spróbowaliśmy ra
    > zem a on już szuka większego grona. Ja naprawdę jestem otwarta na wszystkie jeg
    > o propozycję ale ta trochę mnie przerasta (dla przykładu dzisiaj mąż chciał się
    > ze mną kochac na działce pod gołym niebem gdzie było duże prawdopodobieństwo ż
    > e ktoś nas zauważy i oczywiście zrobiliśmy to i też byłam zadowolona, dlatego b
    > oli mnie, że szuka jeszcze większych wrażeń)
    to, że jesteś otwarta na jego propozycje - nie znaczy że sama proponujesz. Może tu jest pies pogrzebany? Może jemu brakuje takiej świeżości (w sensie inicjatywy), niekoniecznie pochodzącej od innej kobiety, ale paradoksalnie właśnie od swojej żony?
  • rekreativa 18.06.14, 22:25
    Tylko że jaką my tu mamy sytuację?
    Taką, że facet naciska, choć dobrze już wie, że partnerka źle się czuje w podobnych układach. Przeciez ona już spróbowała i było to dla niej bardzo nieprzyjemne przeżycie.
    Więc sorry, ale facet w tym momencie przegina, a jeśli tego nie czuje, to coś jest tu mocno nie halo.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 18.06.14, 22:43
    rekreativa napisała:

    > Tylko że jaką my tu mamy sytuację?

    wiesz, jak dla mnie to jest duuuża róznica gdy trójkąt proponuje gość, który już niejedno przerabiał i sporo widział, bo wtedy to sygnał że mu się pożycie małżeńskie znudziło. Co innego zaś gdy to samo proponuje "świeżak" który nie widział nawet innej cipki niż ta żony.

    > Taką, że facet naciska, choć dobrze już wie, że partnerka źle się czuje w podob
    > nych układach. Przeciez ona już spróbowała i było to dla niej bardzo nieprzyje
    > mne przeżycie.

    Technicznie rzecz biorąc próbowała 2M + K. To jej się nie spodobało. Gość naciska teraz, albo na 2K +1 M (zupełnie inne odczucia), albo na 2 pary (też coś innego). Oczywiście nie twierdzę że to jej się nagle spodoba (szanse są niewielkie), ale kto wie.


    > Więc sorry, ale facet w tym momencie przegina, a jeśli tego nie czuje, to coś
    > jest tu mocno nie halo.

    Ok, ustaliliśmy więc, że gość przegiął. Co zatem proponujesz w ich wypadku?
    a) ma się rozwieść i realizować swoje pragnienia nie zważając na to co ich łączy. Bo wtedy byłoby to fair wg tutaj piszących bo nie byłoby żadnego presingu itp. Tylko trochę jakby spore koszty wg mnie. Tyle lat związku w p***u.
    b) ma zrezygnować ze swoich pragnień, bo przecież dojrzali mężczyźni, co to są ojcami tak własnie powinni robić (wg kobiet).

    Czy widzisz jakiś kompromis?
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:53
    Pragmatycznie (stronę etyczną pomińmy milczeniem): facet powinien się zamknąć i przestać fantazjować na głos, wymyślić delegację, odżałować tysiaka i skorzystać w burdelu ze stosownej usługi.
    Nadal będzie to mniejszy koszt niż nakłanianie małżonki na udział w jego (podkreślam: jego) fantazji.
  • druginudziarz 18.06.14, 22:56
    triss_merigold6 napisała:

    > Pragmatycznie (stronę etyczną pomińmy milczeniem): facet powinien się zamknąć i
    > przestać fantazjować na głos, wymyślić delegację, odżałować tysiaka i skorzyst
    > ać w burdelu ze stosownej usługi.
    > Nadal będzie to mniejszy koszt niż nakłanianie małżonki na udział w jego (podkr
    > eślam: jego) fantazji.

    Być może seksuolog byłby tańszy :D
  • hello-kitty2 19.06.14, 10:43
    triss_merigold6 napisała:

    > Pragmatycznie (stronę etyczną pomińmy milczeniem): facet powinien się zamknąć i
    > przestać fantazjować na głos, wymyślić delegację, odżałować tysiaka i skorzyst
    > ać w burdelu ze stosownej usługi.
    > Nadal będzie to mniejszy koszt niż nakłanianie małżonki na udział w jego (podkr
    > eślam: jego) fantazji.

    Zgadzam sie z Triss (i nie pomylilam nicka! ;) ewentualnie jakas separacje czy dyspense panu dac, niech sie w tym czasie wyrucha wszerz i wzdluz, po czym zastanowi jak chce zyc? Zabranianie nic nie da, a naklanianie siebie do robienia rzeczy wbrew sobie w imie lojalnosci to jakies nieporozumienie. To tak jak na wsiach bywalo kiedys z psem gospodarza, ktory byl wierny i pilnowal domu. Jak jakas suka w drugiej wsi miala cieczke, lecial tam na cala noc, rano przylazl pogryziony, zmeczony i byl spokoj na dlugo ;-) Ja jestem jednak przeciwnikiem calkowitej otwartosci w zwiazku, co innego na forum ;) O niektorych fantazjach sie nie powinno mowic. Najwazniejsze: nie robic nic wbrew sobie nawet za cene, ze wszystko wokol sie pierdolnie, trudno. Jak ja nie mam ochoty, a on chce, niech idzie. Potem sie zastanowie co dalej. Kutuzow ma racje z tym wiazaniem sie z pierwsza partnerka. Pra przyczyna biedy. Dla mojego eks meza tez bylam pierwsza, pewnie przerabialabym to samo teraz gdyby sie nie rozpadlo, bo pierwsze zwiazki z zalozenia maja sie rozpasc, taka ich funkcja, ewentualnie mozna sie zejsc po latach, w wersji romantycznej :)
  • kag73 19.06.14, 10:55
    hello-kitty2 napisała:
    > Zgadzam sie z Triss (i nie pomylilam nicka! ;) ewentualnie jakas separacje czy
    > dyspense panu dac, niech sie w tym czasie wyrucha wszerz i wzdluz, po czym zast
    > anowi jak chce zyc? Zabranianie nic nie da, a naklanianie siebie do robienia rz
    > eczy wbrew sobie w imie lojalnosci to jakies nieporozumienie.

    Ciezka sprawa. Mnie sie wydaje, ze ja bym zwyczajnie powiedziala, ze niestety to nie wchodzi dla mnie w rachube, nie potrafie i nie chce. I tylko tyle, nic wiecej, zadnej dyspensy, zadnych dalszych spekulacji i zastanawiania sie co on z tym zrobi.

    "Kutuzow ma racje z tym wiazaniem sie z pierwsza partnerka. Pra przyczyna biedy. Dla mojego eks meza tez bylam pierwsza, pewnie przerabialabym to samo teraz gdyby sie nie rozpadlo, bo pierwsze zwiazki z zalozenia maja sie rozpasc, taka ich funkcja, ewentualnie mozna sie zejsc po latach, w wersji romantycznej :)

    Musztarada po obiedzie, to po pierwsze. Po drugie nie wszystkie pierwsze zwiazki sie rozlatuja a jezeli to wcale nie wszystkie ze wzgledu na seks.
    Tutaj nie ma regul i sprawa nie jest prosta, bo najczescie ludzie wiaza sie tak mlodo, bo spotkali kogos na swojej drodze z kim znalezli szczescie i logiczne, ze chca z nim byc;) Po co szukac dalej? I wlasciwie pikus czy rozpadnie sie zwiazek pierwszy czy trzeci, czy malzenstwo, tak boli i tak boli kiedy konczy sie milosc :(
  • druginudziarz 18.06.14, 22:55
    kutuzow napisał:

    > > Więc sorry, ale facet w tym momencie przegina, a jeśli tego nie czuje, to
    > coś
    > > jest tu mocno nie halo.
    >
    > Ok, ustaliliśmy więc, że gość przegiął. Co zatem proponujesz w ich wypadku?
    > a) ma się rozwieść i realizować swoje pragnienia nie zważając na to co ich łącz
    > y. Bo wtedy byłoby to fair wg tutaj piszących bo nie byłoby żadnego presingu it
    > p. Tylko trochę jakby spore koszty wg mnie. Tyle lat związku w p***u.
    > b) ma zrezygnować ze swoich pragnień, bo przecież dojrzali mężczyźni, co to są
    > ojcami tak własnie powinni robić (wg kobiet).
    >
    > Czy widzisz jakiś kompromis?

    Ale jaki kompromis? między powyższym a) i b)???
    To jest od dupy strony ustawione.
    Kompromis może być np. pomiędzy:
    a) żono, chciałbym teraz z parą
    b) mężu, popierdoliło Cię
    Rozwód ma być na horyzoncie bo jakaś zachcianka się urodziła? no bez jaj.
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:59
    Och, dobrze że to facet napisał, a nie ja.
    Zdrową i naturalną reakcją byłoby właśnie "drogi mężu chyba Cię Bóg opuścił vel ochujałeś?!".
  • kutuzow 18.06.14, 23:18
    druginudziarz napisał:
    > Ale jaki kompromis? między powyższym a) i b)???
    > To jest od dupy strony ustawione.

    Przecież możesz zaproponować jakieś inne rozwiązanie. Tylko weź pod uwagę żeby ono było REALNE. Bo rady w stylu "niech sobie zawiąże na supełek", albo "jakby był dojrzały to by nie miał takich pomysłów" to sobie można włożyć w buty. To tak z wyprzedzeniem pisze.
    Jak masz jakiś pomysł na tą sytuację, taki żeby obie strony były zadowolone to wal śmiało.


    > Rozwód ma być na horyzoncie bo jakaś zachcianka się urodziła? no bez jaj.
    Tak z innej beczki. Czy miałeś do tej pory tylko jedną partnerkę? Czy może więcej? Bo jak mawiają syty głodnego nie zrozumie.
    Zauważ że gość "w d***e był i g****o widział" jak mawiał mój dziadek. Rozumiem że może być ciekawy jak wygląda inna kobieta, skoro nigdy nie miał okazji takowej (poza żoną) zobaczyć i poczuć.

    > Kompromis może być np. pomiędzy:
    > a) żono, chciałbym teraz z parą
    > b) mężu, popierdoliło Cię

    Jak dla mnie problemem był ślub w tak młodym wieku. Teraz są tego efekty.
    W mojej wersji powinno to brzmieć jakoś tak:
    18-latka: co powiesz na to żebyśmy się pobrali
    18-latek: chyba Cię popier***o
  • triss_merigold6 18.06.14, 23:23
    Nie ma rozwiązania, które (nomen omen) zaspokoi obie strony. Nie ma i uj.
    Ja miałam doświadczenia różne i teraz mnie nie ciągnie do takich klimatów, fantazjować sobie mogę natomiast są to fantazje, których nie chciałabym zrealizować w praktyce albo o nich rozmawiać. Mój osobisty nie jest w stanie policzyć ile panienek stuknął więc potrzebę nowości i ciekawość także ma zaspokojoną.
  • czubryca 04.03.19, 08:53
    Tu sie zgadzam. Idealnie jest spotkac sie i zwiazac, gdy kazde z partnerow ma spore i roznorodne doświadczenia za soba. Wtedy malo jest pokus. Nie wyobrażam sobie byc kilkanascie lat tylko z pierwszym partnerem. Tez by mi pewnie odwalalo i chciałabym probowac roznosci. Ciezka sytuacja
  • mabelle2000 19.06.14, 00:09
    kutuzow napisał:

    > Jak masz jakiś pomysł na tą sytuację, taki żeby obie strony były zadowolone to
    > wal śmiało.

    Wymyslic swoja wlasna fantazje, na ktora pan nigdy sie nie zgodzi. Powinni byc zadowleni, bo w koncu beda kwita ;-)
  • druginudziarz 19.06.14, 09:35
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Ale jaki kompromis? między powyższym a) i b)???
    > > To jest od dupy strony ustawione.
    >
    > Przecież możesz zaproponować jakieś inne rozwiązanie. Tylko weź pod uwagę żeby
    > ono było REALNE. Bo rady w stylu "niech sobie zawiąże na supełek", albo "jakby
    > był dojrzały to by nie miał takich pomysłów" to sobie można włożyć w buty. To t
    > ak z wyprzedzeniem pisze.
    > Jak masz jakiś pomysł na tą sytuację, taki żeby obie strony były zadowolone to
    > wal śmiało.

    Właśnie tak, powinien sobie zawiązać.
    W pewnych sprawach nie może być kompromisów.
    Ogólnie zauwazyłem że ostatnio jest jakies kardynalne nieporozumienie ws. kompromisów.
    Otóż kompromisy często wogóle nie są możliwe. Kompromisem nie jest tez jakieś "skotkanie się połowie drogi".
    1. muszę Ci dać w mordę, od tego zalezy moje szczęście
    2. masz potrzebę dania mi w mordę, od tego zalezy Twoje szczęście
    No to co będzie komppromisem? damy sobie nawzajem?
    Pomysł na sytuację dla Pani czy dla niego?
    Dla niego to juz napisano, w skrócie "powinien wydorośleć".
    Bo co to jest? "jesli nie chcesz moje zguby krokodyla daj mi luby"??
    Pani jest w gorszej sytuacji, jak zawsze osoba szantażowana, nie podejmuje się "doradzania", nawet hipotetycznego.
    Ale wiem że jest dobra praktyka postępowania ze szantazystami: negocjuj ale nie spełniaj żądań.
    Bo teraz sobie popuść wodze fantazji co by było dalej. Zrealizuje swoją fantazję i? zrezygnuje z następnych? no to jakie one będą?

    > Jak dla mnie problemem był ślub w tak młodym wieku. Teraz są tego efekty.
    > W mojej wersji powinno to brzmieć jakoś tak:
    > 18-latka: co powiesz na to żebyśmy się pobrali
    > 18-latek: chyba Cię popier***o

    Ale to w ogóle inny temat jest.
    Przeszłości nie zmienimy, więc pracujemy nad przyszością. Oczywiście najpierw trzeba mieć w ogóle jakąś wizję tej przyszłości.
  • marek.zak1 19.06.14, 09:45
    Bardzo wczesny ślub a po pewnym czasie pytanie, jak to,to juz wszystko? Chcę spróbować jeszcze czegos, bo inaczej będę mial odczucie, że coś mnie w życiu ominęło. Tak więc opinia, że jak za wcześnie sie ludzie wiążą, to potem żałuja, ze się wczesniej nie wyszumieli, jest chyba prawdziwa.
  • druginudziarz 19.06.14, 10:00
    marek.zak1 napisał:

    > Bardzo wczesny ślub a po pewnym czasie pytanie, jak to,to juz wszystko? Chcę sp
    > róbować jeszcze czegos, bo inaczej będę mial odczucie, że coś mnie w życiu omin
    > ęło. Tak więc opinia, że jak za wcześnie sie ludzie wiążą, to potem żałuja, ze
    > się wczesniej nie wyszumieli, jest chyba prawdziwa.

    No to by oznaczało, ze 100 lat temu nie było na Ziemi ludzi którzy by nie żałowali.
    Żal to się ma wiesz kiedy? gry masz realne poczucie braku czego.
    Masz Marek porszaka? bo ja nie, nie mam tez żalu z powodu jego braku, a z tego co piszesz powinienem mieć bo się w młodości nie wyszumiałem porszakami.
  • marek.zak1 19.06.14, 10:12

    > marek.zak1 napisał:

    > Masz Marek porszaka? bo ja nie, nie mam tez żalu z powodu jego braku, a z tego co piszesz powinienem mieć bo się w młodości nie wyszumiałem porszakami.

    Nie mam. Mam letni stosunek do samochodów. Wazne, żeby mnie zawiozły z punktu A do B.
  • druginudziarz 19.06.14, 11:21
    marek.zak1 napisał:

    >
    > > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Masz Marek porszaka? bo ja nie, nie mam tez żalu z powodu jego braku, a z
    > tego co piszesz powinienem mieć bo się w młodości nie wyszumiałem porszakami.
    >
    > Nie mam. Mam letni stosunek do samochodów. Wazne, żeby mnie zawiozły z punktu A
    > do B.
    Ja też mam letni.
    Czyli sam wiedzisz, że źródłem jakieś chuci NIE JEST brak jej zaspokojenia (w młodości).
  • allegropajew 18.07.18, 16:12
    Nie da się wyszumieć, chyba że do późnej starości.

    Można natomiast spróbować i dojść do wniosku, że to nie to. A to i tak bez gwarancji, że kiedyś to stanie się właśnie tym.

    Dlatego jak coś się zaczyna rozłazić, to się dość sprawnie rozlatuje.

    Gościula
  • kutuzow 19.06.14, 11:39
    druginudziarz napisał:

    > Właśnie tak, powinien sobie zawiązać.
    > W pewnych sprawach nie może być kompromisów.

    Pomijam kwestię tego czy to jest skuteczny pomysł.
    Chciałem zwrócić uwage na co innego. Na HIPOKRYZJĘ która wyłazi z takich odpowiedzi jak Twoja. Skoro wychodzimy z założenia że trwanie związku jest cechą najważniejszą, bez znaczenia czy partnerzy są szczęśliwi, to powinniśmy potępić wszystkich tych userów z forum którzy są po rozwodzie. Skoro się rozwiedli to znaczy że gdzieś tam nie zacisnęli zębów, albo sobie nie zawiązali w supełek jak Ty radzisz i wybrali rozpad związku.

    Mam nadzieję że dostrzegasz logiczne konsekwencje Twoich propozycji?


    > Przeszłości nie zmienimy, więc pracujemy nad przyszością. Oczywiście najpierw t
    > rzeba mieć w ogóle jakąś wizję tej przyszłości.

    Jakie "pracujemy"? -przecież wg Ciebie tam nie ma miejsca na manewr. Gość albo ma sobie zawiazać na supełek, albo rzucić papiery rozwodowe.
  • druginudziarz 19.06.14, 12:07
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Właśnie tak, powinien sobie zawiązać.
    > > W pewnych sprawach nie może być kompromisów.
    >
    > Pomijam kwestię tego czy to jest skuteczny pomysł.
    > Chciałem zwrócić uwage na co innego. Na HIPOKRYZJĘ która wyłazi z takich odpowi
    > edzi jak Twoja. Skoro wychodzimy z założenia że trwanie związku jest cechą najw
    > ażniejszą, bez znaczenia czy partnerzy są szczęśliwi, to powinniśmy potępić wsz
    > ystkich tych userów z forum którzy są po rozwodzie. Skoro się rozwiedli to znac
    > zy że gdzieś tam nie zacisnęli zębów, albo sobie nie zawiązali w supełek jak Ty
    > radzisz i wybrali rozpad związku.

    Ale o co Ci chodzi?
    Ona wzięła ślub z iloma osobami? ilu osobom ślubowała wierność i szacunek?
    Niby dlaczego wprowadzanie kolejnych partnerów do związku ma być "naturalną" konsekwencją zawacia małżeństwa??
    Powtórzę, bez jaj! nienormalne oczekiwania względem partnera nie moga być przyczyną jakichkolwiek negocjacji.
    Nie mówimy przecież o sytuacji "ona nie chce ze mna orala"! czy Ty tego nie rozumiesz?

    > Mam nadzieję że dostrzegasz logiczne konsekwencje Twoich propozycji?

    To niech się taki ktoś leczy :P
    Bo stawianie sprawy w ten sposób (albo 2+2 albo rozwód) zdrowe nie jest.

    > > Przeszłości nie zmienimy, więc pracujemy nad przyszością. Oczywiście najp
    > ierw t
    > > rzeba mieć w ogóle jakąś wizję tej przyszłości.
    >
    > Jakie "pracujemy"? -przecież wg Ciebie tam nie ma miejsca na manewr. Gość albo
    > ma sobie zawiazać na supełek, albo rzucić papiery rozwodowe.

    "Pracujmy", bo on musi wyleczyć się z chorych fantazji a ona z traumy, że jej to zaproponował.
  • kutuzow 19.06.14, 12:14
    druginudziarz napisał:

    > Ale o co Ci chodzi?
    > Ona wzięła ślub z iloma osobami?

    Przecież Ci pisałem o co chodzi. Albo wychodzisz z założenia że ślub jest rzeczą nadrzedną nad własnymi potrzebami małżonków i wtedy powinniśmy piętnować każdego rozwodnika i rozwódkę na tym forum, bo nie wytrwali w tym Twoim założeniu. Ich słabośc wzieła górę i doprowadziło to do rozwodu. Albo wychodzimi z założenia że ważne jest żeby ludzie byli SZCZĘŚLIWI w związku, wtedy różne drogi moga prowadzić do szcześcia.

    > "Pracujmy", bo on musi wyleczyć się z chorych fantazji a ona z traumy, że jej t
    > o zaproponował.
    To że to sa "chore fantazje" dla Ciebie nie znaczy że dla innych także.
    Zobacz że sa ludzie którzy bawią się w swing i sobie to chwalą. Inni bawią się w inne rzeczy i też jest OK.

    Pisząc o "traumie" na podstawie tego że maż jej coś zaproponował to trochę się ośmieszasz. Ona jest dużą osoba, może SAMODZIELNIE podejmować decyzje i NIE MUSI się godzić na to co jej ktoś zaproponuje. To nie jest małe dziecko, które usłyszało brzydkie słowo i teraz nie może usnąć bo się boi.

  • druginudziarz 19.06.14, 12:43
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Ale o co Ci chodzi?
    > > Ona wzięła ślub z iloma osobami?
    >
    > Przecież Ci pisałem o co chodzi. Albo wychodzisz z założenia że ślub jest rzecz
    > ą nadrzedną nad własnymi potrzebami małżonków i wtedy powinniśmy piętnować każd
    > ego rozwodnika i rozwódkę na tym forum, bo nie wytrwali w tym Twoim założeniu.

    Jeśli rozwód jest świadomą wolą obu osób, i żadna nie czuje krzywdy, to cóż zrobić?
    Ślub? ślub jest rodzajem kardynalnego kontraktu cywilnego, na konkretnych warunkach. Warunki te można różnie pojmować, ale ogólnie sa dość dobrze określone kulturowo.
    Ja bym powiedzial więcej, wziecie ślubu powinno zabezpieczyć obie strony przed takimi pomysłami.
    Ja Ci powiem, ja znam takie historie małżeńskie, ale nad tym pracuje się latami. Kapie się drobnymi pomysłami, rzuca delikatne aluzje, bada teren etc. etc. no co ja Ci będę pisał jak.
    Ale jeśli powiedziała że 2+1 jej się zdecydowanie nie spodobało, to ta droga jest na długo albo na zawsze zamknięta. Koniec.
    Małżeństwo/partnerstwo nie jest platformą do realizacji każdej fantazji/zachcianki.

    > Ich słabośc wzieła górę i doprowadziło to do rozwodu. Albo wychodzimi z założen
    > ia że ważne jest żeby ludzie byli SZCZĘŚLIWI w związku, wtedy różne drogi moga
    > prowadzić do szcześcia.


    > > "Pracujmy", bo on musi wyleczyć się z chorych fantazji a ona z traumy, że
    > jej t
    > > o zaproponował.
    > To że to sa "chore fantazje" dla Ciebie nie znaczy że dla innych także.
    > Zobacz że sa ludzie którzy bawią się w swing i sobie to chwalą. Inni bawią się
    > w inne rzeczy i też jest OK.

    Jedni sie bawia w pasjanse inni w skoki spadochronowe.
    Jej sie zdecydowanie nie spodobał a że nie ma żadnego racjonalnego argumentu poza "bo mam taką fantazję" więc ta droga jest zamknięta.
    A co zrobisz gdy partnetrka Ci powie, bo ja wiem, np. "mam fantazję byś sobie na fiucie wytatuował szlaczki"?

    > Pisząc o "traumie" na podstawie tego że maż jej coś zaproponował to trochę się
    > ośmieszasz. Ona jest dużą osoba, może SAMODZIELNIE podejmować decyzje i NIE MUS
    > I się godzić na to co jej ktoś zaproponuje. To nie jest małe dziecko, które usł
    > yszało brzydkie słowo i teraz nie może usnąć bo się boi.

    Nie bardziej się ośmieszam niż Ty, zakładając że spłynęło to po niej jak woda po kaczce :P
    Noszkuchwa, napisała przecież że nawet 2+1 jej się nie podobało!
    To jest partnerstwo? "Żono, nie spodobało Ci sie 2+1 to teraz w ramach innego sposobu ulepszenia naszego związku proponuję 10+10, bo mi się widzi że tak będzie fajnie"??
  • kutuzow 19.06.14, 13:00
    druginudziarz napisał:
    > Jeśli rozwód jest świadomą wolą obu osób, i żadna nie czuje krzywdy, to cóż zro
    > bić?
    Naprawdę tylko takie rozwody znasz?
    Bo ja znam całkiem sporo takich gdzie jedna strona czuje się mocno wk***a. Wg badaczy rozwod zajmuje 2 miejsce na skali stresu. (1-sze to śmierc współmałżonka).


    > Ja Ci powiem, ja znam takie historie małżeńskie, ale nad tym pracuje się latami
    > . Kapie się drobnymi pomysłami, rzuca delikatne aluzje, bada teren etc. etc. n
    > o co ja Ci będę pisał jak.

    Wiesz, jeśli facet na początku związku boi się zakomunikować że seks dla niego jest dość kluczowy w związku to potem musi się uciekać do takiego "sondowania" półsłówkami, po czym i tak kończy się to zazwyczaj tym Twoim "chyba ochuj***ś".

    > Małżeństwo/partnerstwo nie jest platformą do realizacji każdej fantazji/zachcia
    > nki.

    Widzisz, dla Ciebie nie jest, dla niektórych tak.
    Tylko tak jak dla Ciebie "zachcianką" jest swing, tak dla jakiejś kobiety "zachcianką" może być anal, a jeszcze 30 lat temu taką "zachcianką" w PRL-u był oral. Porządne kobiety które dbały o opinie tego nie robiły -od tego były kurwy i aktorki w pornolach.
    Przykłądasz swoją miarę do wszystkich innych, nie bierzesz pod uwagę że to moze być tylko twoja miara. Kazdy bowiem ma własną. Dla kobiety wychowanej wg nauk Kościoła Katolickiego, to seks z antykoncepcją może być "fanaberią".


    > To jest partnerstwo? "Żono, nie spodobało Ci sie 2+1 to teraz w ramach innego s
    > posobu ulepszenia naszego związku proponuję 10+10, bo mi się widzi że tak będzi
    > e fajnie"??

    To że jej się nie spodobało wiemy MY, bo nam o tym NAPISAŁA. Nie wiemy czy wspomniała swojemu mężowi o tym, tak samo jak nie wiemy czy mówiła mu czemu boi się 2+2, tak jak NAM to napisała na forum.
  • druginudziarz 19.06.14, 13:36
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Jeśli rozwód jest świadomą wolą obu osób, i żadna nie czuje krzywdy, to c
    > óż zro
    > > bić?
    > Naprawdę tylko takie rozwody znasz?
    > Bo ja znam całkiem sporo takich gdzie jedna strona czuje się mocno wk***a. Wg b
    > adaczy rozwod zajmuje 2 miejsce na skali stresu. (1-sze to śmierc współmałżonka
    > ).

    Owszem, są głównie takie jak piszesz :(
    Może nawet lepiej, bo jakby były przyjemne to byłyby brane jeszcze chętniej?
    No, ale to offtop.

    >
    > > Ja Ci powiem, ja znam takie historie małżeńskie, ale nad tym pracuje się
    > latami
    > > . Kapie się drobnymi pomysłami, rzuca delikatne aluzje, bada teren etc. e
    > tc. n
    > > o co ja Ci będę pisał jak.
    >
    > Wiesz, jeśli facet na początku związku boi się zakomunikować że seks dla niego
    > jest dość kluczowy w związku to potem musi się uciekać do takiego "sondowania"
    > półsłówkami, po czym i tak kończy się to zazwyczaj tym Twoim "chyba ochuj***ś".

    I bardzo dobrze że się boi. Umiarkowany strach poprawia inteligencję i utrwala pamięć :D

    > > Małżeństwo/partnerstwo nie jest platformą do realizacji każdej fantazji/z
    > achcia
    > > nki.
    >
    > Widzisz, dla Ciebie nie jest, dla niektórych tak.

    Ale na tapecie mamy ich związek, a nie Twój. Twoja nie ma z tym problemu, ale ona ma.

    > Tylko tak jak dla Ciebie "zachcianką" jest swing, tak dla jakiejś kobiety "zach
    > cianką" może być anal, a jeszcze 30 lat temu taką "zachcianką" w PRL-u był oral
    > . Porządne kobiety które dbały o opinie tego nie robiły -od tego były kurwy i a
    > ktorki w pornolach.

    To są zachcianki w obszarze dwóch osób. Kryterium jest proste i czytelne.
    Swoją droga zastanawiam sie czy byłbyś równie chętny na potraktowanie Twojego rectum jakimś dildo przez Twoją partnerkę. To tak apropos niepodważalności praw do realizacji fantazji.

    > Przykłądasz swoją miarę do wszystkich innych, nie bierzesz pod uwagę że to moze
    > być tylko twoja miara. Kazdy bowiem ma własną. Dla kobiety wychowanej wg nauk
    > Kościoła Katolickiego, to seks z antykoncepcją może być "fanaberią".

    Tiaa, jestem katotalibem i faszystą.
    To jest niepojęte jak ludzie łacno siegają to argumentu "a bo to katolickie jest".
    A przepraszam, w tradycji innej, np. judaistycznej nie ma tabu na wyłączność seksualną w związku? a u Arabów?

    > To że jej się nie spodobało wiemy MY, bo nam o tym NAPISAŁA. Nie wiemy czy wsp
    > omniała swojemu mężowi o tym, tak samo jak nie wiemy czy mówiła mu czemu boi si
    > ę 2+2, tak jak NAM to napisała na forum.

    Całkiem możliwe, zwłaszcza, że wspomniala coś o swojej kondycji emocjonalnej.
    W takim razie można mieć nadzieję, ze forum wyjatkowo ma ujawnić walor edukacyjny.
  • kutuzow 19.06.14, 13:54
    druginudziarz napisał:

    > Ale na tapecie mamy ich związek, a nie Twój. Twoja nie ma z tym problemu, ale o
    > na ma.
    Nie chodziło mi tylko o mój. Chciałem Ci pokazać że różni ludzie mają rózne sposoby/pomysły na związek. To że Ty masz swoej własne zdanie nie oznacza że na forum masz je forsować jako PRAWDĘ OBJAWIONĄ.

    > I bardzo dobrze że się boi. Umiarkowany strach poprawia inteligencję i utrwala
    > pamięć :D

    Wiem że chciałeś być zabawny, ale troche Ci nie wyszło. Bo skoro autorka się teraz boi o związek to wg Twoich własnych słów tylko jej na zdrowie wyjdzie.

    > To są zachcianki w obszarze dwóch osób. Kryterium jest proste i czytelne.
    Jeśli gościu dojdzie do wniosku że chce się przebierać w damskie ciuchy i odgrywać rolę dziewczynki - niby nadal w obrębie dwóch osób, ale jakoś partnerce moze się to nie spodobać.
    Jak widzisz tylko Ci sie wydawało że to proste kryterium.

    > Swoją droga zastanawiam sie czy byłbyś równie chętny na potraktowanie Twojego r
    > ectum jakimś dildo przez Twoją partnerkę. To tak apropos niepodważalności praw
    > do realizacji fantazji.

    Nie pisałem nigdzie o "niepodważalności prawa do realizacji fantazji". Broniłem tylko szczerej wypowiedzi i pisałem że zamiatanie sprawy pod dywan niczemu nic nie rozwiąże.
    BTW: nie mam problemu z takimi fantazjami partnerki (czytałem gdzieś że takie fobie to przejaw braku pewności siebie co do własnej męskości).

    > A przepraszam, w tradycji innej, np. judaistycznej nie ma tabu na wyłączność se
    > ksualną w związku? a u Arabów?
    Nie wiem jak jest u Żydów, ale z Arabami znów strzeliłeś kulą w płot. Tam małżonek autorki mógłby posuwać sobie nowe/kolejnej żony bez pytania jej o zgodę.




  • druginudziarz 19.06.14, 15:13
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Ale na tapecie mamy ich związek, a nie Twój. Twoja nie ma z tym problemu,
    > ale o
    > > na ma.
    > Nie chodziło mi tylko o mój. Chciałem Ci pokazać że różni ludzie mają rózne spo
    > soby/pomysły na związek. To że Ty masz swoej własne zdanie nie oznacza że na fo
    > rum masz je forsować jako PRAWDĘ OBJAWIONĄ.

    W żadnym absolutnie miejscu nie argumentowałem "ogólnie".
    W każdym odnosiłem się do tego konkretnego przypadku.
    Jeszcze jakieś pytania?

    > > I bardzo dobrze że się boi. Umiarkowany strach poprawia inteligencję i ut
    > rwala
    > > pamięć :D
    >
    > Wiem że chciałeś być zabawny, ale troche Ci nie wyszło. Bo skoro autorka się te
    > raz boi o związek to wg Twoich własnych słów tylko jej na zdrowie wyjdzie.

    Już wyszło, bo poszła po rozum do głowy i pomyślała by zasięgnać opinii u obcych ludzi.

    > > To są zachcianki w obszarze dwóch osób. Kryterium jest proste i czytelne.
    > Jeśli gościu dojdzie do wniosku że chce się przebierać w damskie ciuchy i odgry
    > wać rolę dziewczynki - niby nadal w obrębie dwóch osób, ale jakoś partnerce moz
    > e się to nie spodobać.
    > Jak widzisz tylko Ci sie wydawało że to proste kryterium.

    Nie rozumiem w czym widzisz problem (?!)

    > > Swoją droga zastanawiam sie czy byłbyś równie chętny na potraktowanie Two
    > jego r
    > > ectum jakimś dildo przez Twoją partnerkę. To tak apropos niepodważalności
    > praw
    > > do realizacji fantazji.
    >
    > Nie pisałem nigdzie o "niepodważalności prawa do realizacji fantazji". Broniłem
    > tylko szczerej wypowiedzi i pisałem że zamiatanie sprawy pod dywan niczemu nic
    > nie rozwiąże.
    > BTW: nie mam problemu z takimi fantazjami partnerki (czytałem gdzieś że takie f
    > obie to przejaw braku pewności siebie co do własnej męskości).

    Ta, jasne, też czytałem te dekonstrukcjonistyczne pierdy.
    A nie bierzesz pod uwagę najbardziej oczywistego tabu fekalnego? I że to samo źródło mają takie dziwne zwyczaje jak nie spożywanie w kiblu i mycie rak po jego opuszczeniu?

    > > A przepraszam, w tradycji innej, np. judaistycznej nie ma tabu na wyłączn
    > ość se
    > > ksualną w związku? a u Arabów?
    > Nie wiem jak jest u Żydów, ale z Arabami znów strzeliłeś kulą w płot. Tam małżo
    > nek autorki mógłby posuwać sobie nowe/kolejnej żony bez pytania jej o zgodę.

    A ile Arabów ma dwie żony? no dawaj dane. To że Koran pozwala nie znaczy że jest to stała praktyka, szczególnie teraz gdy o jasyr ciężko :D
    Też chętnie poczytam o arabskim 2+2 ;)
  • kag73 19.06.14, 17:14
    druginudziarz napisał: > > nek autorki mógłby posuwać sobie nowe/kolejnej żony bez pytania jej o zgodę.
    > A ile Arabów ma dwie żony? no dawaj dane. To że Koran pozwala nie znaczy że jes
    > t to stała praktyka, szczególnie teraz gdy o jasyr ciężko :D
    > Też chętnie poczytam o arabskim 2+2 ;)

    ja od Arabow wiem, ze nie ma tak hop siup, na druga zone musi zgodzic(to ze moze nie miec wyjsica to inna kwestia) sie pierwsza i potrzebne sa do tego konkretne powody: typu bezdzietnosc, jakas powazna choroba itd. Do tego kolejnej zonie musi zapewnic byt materialny tak jak i tej pierwszej.
  • mabelle2000 19.06.14, 13:54
    kutuzow napisał:

    > Wiesz, jeśli facet na początku związku boi się zakomunikować że seks dla niego
    > jest dość kluczowy w związku

    He, he Kutuzow, no to pojechales :-) "Seks dla niego jest dosc kluczowy W ZWIAZKU ". A ten zwiazek to my, sasiad z sasiadka i szwagier na przyczepke, wszyscy w jednej sypialni ;-)
    ( Celowo zartuje, zebys dostrzegl jak sporo ludzi wciaz postrzega zwiazek. Nadal jako DWOJE do seksu )
  • mojemail3 19.06.14, 12:18
    Nudziarz tak trzymaj,podpisuję się!Konserwatywna Malopolska górą ;-) Pozdrowienia z Beskidu Wyspowego:)
  • druginudziarz 19.06.14, 13:44
    mojemail3 napisała:

    > Nudziarz tak trzymaj,podpisuję się!Konserwatywna Malopolska górą ;-) Pozdrowien
    > ia z Beskidu Wyspowego:)

    Istne z nas Podkarpacie ;)
  • druginudziarz 19.06.14, 09:43
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Ale jaki kompromis? między powyższym a) i b)???
    > > To jest od dupy strony ustawione.
    >
    > Przecież możesz zaproponować jakieś inne rozwiązanie. Tylko weź pod uwagę żeby
    > ono było REALNE. Bo rady w stylu "niech sobie zawiąże na supełek", albo "jakby
    > był dojrzały to by nie miał takich pomysłów" to sobie można włożyć w buty. To t
    > ak z wyprzedzeniem pisze.
    > Jak masz jakiś pomysł na tą sytuację, taki żeby obie strony były zadowolone to
    > wal śmiało.

    No to wymyśliłem kompromis.
    Powinna zaproponować coś w stylu:
    Dobrze, ale wyłącznie w jakim egzotycznym kurorcie, najlepiej na Seszelach, ta para musi być małżeństwem, przy czym on musi być Aborygenem, a ona Aleutką. _Bo_takie_mam_fantazje_seksualne_.
    Co Ty na to Kutuzow?
  • mabelle2000 18.06.14, 23:57
    kutuzow napisał:

    > wiesz, jak dla mnie to jest duuuża róznica gdy trójkąt proponuje gość, który ju
    > ż niejedno przerabiał i sporo widział, bo wtedy to sygnał że mu się pożycie mał
    > żeńskie znudziło. Co innego zaś gdy to samo proponuje "świeżak" który nie widzi
    > ał nawet innej cipki niż ta żony.

    Niedawno nazwales IDIOTKAMI kobiety,ktore wchodza w zwiazek malzenski bez wczesniejszych doswiadczen seksualnych. Podobno same sa sobie winne. Teraz dziwnie laskawy jestes dla pana "swiezaka". Dziwne.

    > Technicznie rzecz biorąc próbowała 2M + K. To jej się nie spodobało. Gość nacis
    > ka teraz, albo na 2K +1 M (zupełnie inne odczucia), albo na 2 pary (też coś inn
    > ego). Oczywiście nie twierdzę że to jej się nagle spodoba (szanse są niewielkie
    > ), ale kto wie.

    Nie udawaj, ze nie wiesz o co chodzi. To nie konstelacje plciowe sa tu istota problemu, tylko presja na zniesienie zasady wylacznosci seksualnej.

    > a) ma się rozwieść i realizować swoje pragnienia nie zważając na to co ich łącz
    > y. Bo wtedy byłoby to fair wg tutaj piszących bo nie byłoby żadnego presingu it
    > p. Tylko trochę jakby spore koszty wg mnie. Tyle lat związku w p***u.

    Skoro dla niej zwiazek z definicji jest monogamiczny ( wiele osob tak to postrzega, chyba sie z tym zgodzisz), wiec lamiac te zasade zwiazek niejako sam by sie rozwiazal. Tak na logike.

    > b) ma zrezygnować ze swoich pragnień, bo przecież dojrzali mężczyźni, co to są
    > ojcami tak własnie powinni robić (wg kobiet)

    Jakich pragnien ? Mial pragnienia stworzenia zwiazku z jedna kobieta. Teraz chcialby jeszcze innych osob. Za rok stwierdzi, ze fajnie by bylo, gdyby zona np. sprzedawala sie dla kasy, bo jego to kreci. No i fajnie, ma prawo go krecic, tylko zona NIE MUSI przyklaskiwac wszystkim jego fantazjom. To chyba oczywiste. Poza tym okazanie zainteresowania i zrozumienia dla fantazji partnera nie oznacza z automatu ZGODY na nie. Chyba nie ma zwiazku, gdzie partnerzy spelniaja wzajemnie wszystkie swoje marzenia, to niemozliwe po prostu.
  • kutuzow 19.06.14, 00:10
    mabelle2000 napisała:
    > Niedawno nazwales IDIOTKAMI kobiety,ktore wchodza w zwiazek malzenski bez wczes
    > niejszych doswiadczen seksualnych. Podobno same sa sobie winne. Teraz dziwnie l
    > askawy jestes dla pana "swiezaka". Dziwne.

    Nazwałem kretynką kobietę która będąc z facetem który jej totalnie nie pasuje pod kątem erotycznym decyduje na rozmnożenie z znim.
    Może wkleje konkretny cytat żebyś zobaczyła że to trochę inna bajka niż przypadek autorki:

    "Prawda jest taka że jeśli gostek jest kiepski i stosuje zasadę "wyjąć-włożyć", to widać to OD RAZU, nie trzeba czekać nie wiadomo jak długo i się jeszcze rozmnażać z takim erotycznym analfabetą.
    Przypominam że tutaj mówimy o sytuacji PO CIĄŻY. Więc jeśli jakaś kretynka się rozmnożyła z takim co to chce przysłowiowo "spuścić z kija" to tylko wyrazy współczucia trzeba przesłać."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151307559,151354126,Re_dostosowanie_sie_do_potrzeb_rodziny.html
    > Nie udawaj, ze nie wiesz o co chodzi. To nie konstelacje plciowe sa tu istota p
    > roblemu, tylko presja na zniesienie zasady wylacznosci seksualnej.

    Zauważ, że autorka ma rozwiązanie o którym nikt jeszcze nie wspomniał. Jednostronne otwarcie związku. Jeśli jej samej nie zależy na seksie z innymi, a jednocześnie jej partner BARDZO tego pragnie (na tyle że zdecyduje się na ten krok prędzej czy później, czy to "na boku", czy na legalu po wczesniejszym rozstaniu), to może być najlepsze z dostępnych rozwiązań.

    > Skoro dla niej zwiazek z definicji jest monogamiczny ( wiele osob tak to postrz
    > ega, chyba sie z tym zgodzisz), wiec lamiac te zasade zwiazek niejako sam by si
    > e rozwiazal. Tak na logike.

    Wiesz, jak to mawiają znamy się na tyle na ile nas sprawdzono.
    Nie wiemy co autorka by wybrała gdyby wiedziała że ma wybór:
    a) pozwolenie na przygody swego partnera jeśli to ma uratować związek
    b) rozwód (i po nim jej ex-mąż realizuje swoje potrzeby bez przeszkód)

    > Jakich pragnien ? Mial pragnienia stworzenia zwiazku z jedna kobieta. Teraz chc
    > ialby jeszcze innych osob. Za rok stwierdzi, ze fajnie by bylo

    Jeśli Ty nie odróżniasz sytuacji gdzie łączy się dwoje nastolatków i po 12 latach zmieniają się ich zapatrywania na różne sprawy, od sytuacji gdzie komuś kto ma doświadczenie coś się "odwidziało" to nie mamy o czym tu pisać.

    > No i fajnie, ma prawo go krecic, ty
    > lko zona NIE MUSI przyklaskiwac wszystkim jego fantazjom.

    Owszem nie musi. Może powiedzieć nie i liczyć się z tym że związek się posypie, bo takie pragnienia nie przemijają od tak sobie.
  • mojemail3 19.06.14, 00:18
    kutuzow napisał:

    "(...)Zauważ, że autorka ma rozwiązanie o którym nikt jeszcze nie wspomniał. Jednostronne otwarcie związku. Jeśli jej samej nie zależy na seksie z innymi, a jednocześnie jej partner BARDZO tego pragnie (na tyle że zdecyduje się na ten krok prędzej czy później, czy to "na boku", czy na legalu po wczesniejszym rozstaniu), to może być najlepsze z dostępnych rozwiązań (...)"

    Ja się cały czas zastanawiam, o jakim związku my mówimy, bo autorka wątku coś pisała,że małżeństwo???
    W związkach otwartych ZAWSZE ktoś musi cierpieć, wiem od praktyka i obserwatora.
    Co to znaczy "BARDZO TEGO PRAGNIE" ???
    I czy warto ratować taki związek po trupie swej godności?

    > Owszem nie musi. Może powiedzieć nie i liczyć się z tym że związek się posypie,
    > bo takie pragnienia nie przemijają od tak sobie.

    Jasne,że nie, za jakiś czas zapragnie zaprosić kozę do sypialni, to by dopiero było coś...
  • kutuzow 19.06.14, 11:49
    mojemail3 napisała:
    > Co to znaczy "BARDZO TEGO PRAGNIE" ???
    > I czy warto ratować taki związek po trupie swej godności?

    Widzisz to juz jej prywatna ocena. Na razie to wygląda to tak że forum kamienuje gościa tak troche dla zasady. Pisałem już Nudziarzowi o hipokryzji która z tego wyziera.
    Zobacz, że skoro są pary które nawet po zdradzie są razem to czemu tutaj mieliby nie być ?

    Ja osobiście oddzielam zdradę od fizyczności. Dla mnei zdrada to jest złamanie mojego zaufania. Jeśli bym wiedział że np. za lat 20-cia partnerka nagle będzie pragnęła zrealizować jakąś fantazję (bo w sypialni zacznie np. wiać już nudą po tylu latach), to jeśli będę o tym wiedział to nie jest zdrada. Możemy bowiem wtedy ustalić zasady, na co się godzimy na co nie itp.

    Myślenie o tym że wzieli ślub w wieku lat 18-tu więc powinni być tylko razem do 80-tki jest myśleniem życzeniowym. Obecnie (wg ostatniego numeru Polityki) rozpada się 75% związków zawartych ponizej 24 roku życia.

    > Jasne,że nie, za jakiś czas zapragnie zaprosić kozę do sypialni, to by dopiero
    > było coś...
    Ja wiem że dla Ciebie swing to praktycznie jak seks z kozą, ale ja np. widzę pewne różnice (choćby to że swing nie jest zabroniony prawnie :-)
    Proponuje więc nie iść w przerysowywanie problemu tylko skupić się na meritum. (Wiem że przerysowane stanowisko łatwiej potem obśmiać).

    BTW: Jeszcze w latach 60-tych Chomeini w swych wytycznych religijnych rozstrzygał, jaki seks ze zwierzętami jest OK, i jakie trzeba powziąć środki potem (np. nie mozna zwierzeta tego sprzedać w rodzinnej wiosce tylko jakiejś innej). (to za dodatkiem Historia do Wyborczej).
  • mojemail3 19.06.14, 12:02
    Myślenie zyczeniowe to jest termin na forum od którego mam alergię...Problem raczej w tym,ze większość ludzi w małżeństwo wchodzi zupełnie nieswiadomie i ma właśnie...zyczeniowe myslenie wobec wobec tego typu zwiazku. Tak swing to dla mnie sprawa nie do przyjecia. A zdrada to zdrada i juz.
  • rekreativa 19.06.14, 12:16
    Kutuzow, ale my nie rozmawiamy tu o jakiejś tam lajtowej fantazji, tylko o zapraszaniu do łóżka osób trzecich.
    To nie jest taki sobie pikuś.
    Dla większości ludzi oznacza, że muszą poważnie naruszyć własne granice intymności i emocjonalne - nie każdy psychicznie sie do tego nadaje, nie każdy jest na to gotowy.
    Realizacja fantazji o wielokątach niesie o wiele większe ryzyko tak dla związku, jak dla samopoczucia poszczególnych zainteresowanych niż realizacja jakiejkolwiek innej fantazji.
    No i tu jeszcze w przypadku omawianym mamy już pewien obraz, bo autorka wątku spróbowała trójkąta- z jakim skutkiem? Z takim, że czuła się potem choojowo, a partner podsunął kolejne fantazje (nie wiem, nie powiedziała mu o swoich wrażeniach, czy on je ma po prostu głęboko w dupie?)
    Swing w tej sytuacji to jest jakaś pomyłka.



    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 19.06.14, 12:25
    rekreativa napisała:

    > Kutuzow, ale my nie rozmawiamy tu o jakiejś tam lajtowej fantazji, tylko o zapr
    > aszaniu do łóżka osób trzecich.
    Mam tego świadomość. W pełni zgadzam sie z tym co napisałaś także w kolejnych zdaniach.

    > No i tu jeszcze w przypadku omawianym mamy już pewien obraz, bo autorka wątku s
    > próbowała trójkąta- z jakim skutkiem? Z takim, że czuła się potem choojowo, a p
    > artner podsunął kolejne fantazje (nie wiem, nie powiedziała mu o swoich wrażeni
    > ach, czy on je ma po prostu głęboko w dupie?)
    > Swing w tej sytuacji to jest jakaś pomyłka.

    Zobacz że ja przecież NIGDZIE nie piszę że swing dla nich to dobre rozwiązanie.
    Proponowałem im zabawe BEZ WYMIANY -tak aby autorka mogła sie przekonać czy w ogole chce zagłebiac sie w te klimaty (drobnymi kroczkami), czy mówi pass i myślą z mężem co dalej.
    Nie wierzę jednak że zamiatenie sprawy pod dywan cokolwiek załatwi.

    Wkurzam sie gdy niektórzy forumowicze są przekonani że oni mają monopol na to jak powinna się zachować autorka (czytaj: wk***c na gościa).
    Przekonanie że "ignorance is bliss" także wg mnie jest błędne. W tym przypadku wiedza daje możliwość dialogu, próby ustalenia zasad działania itp.
  • mabelle2000 19.06.14, 10:44
    kutuzow napisał:

    > Nazwałem kretynką kobietę która będąc z facetem który jej totalnie nie pasuje p
    > od kątem erotycznym decyduje na rozmnożenie z znim.
    > Może wkleje konkretny cytat żebyś zobaczyła że to trochę inna bajka niż przypad
    > ek autorki:

    W tym watku, na ktory sie powolujesz sprytnie pomijasz fakt, ze mowa tam byla o kobietah wchodzacych w malzenstwo bez wczesniejszych doswiadczen seksualnych. Czyli sytuacja analogiczna jak w przypadku meza autorki tego watku. Napisales wtedy :
    "(...)Kag, czy my rozmawiamy o obecnych czasach, czy zastanawiamy się co było w 1970?
    Jak wiele znasz par gdzie kobieta wychodzi za mąż za swego pierwszego I JEDYNEGO partnera i ma z nim dzieci?
    Jaki to jest procent w dzisiejszych czasach 5%-10%? Myślę że nawet nie (...)."
    Jakos trudno Ci zauwazyc, ze forum pelne jest takich ludzi :-D
    Wiec twierdze, ze niczym sie te dwie sytuacje nie roznia :
    A - kobieta bez doswiadczenia seksualnego liczaca ze seks z mezem sie z czasem rozkreci i starajaca sie z nim o dziecko
    B - mezczyzna bez doswiadczen seksualnych liczacy ze seks z zona sie rozkreci i namawiajacy ja na swing
    Stram sie zrozumiec obie te sytuacje, bo zarowna kobieta jak i mezczyna bez ukladu odniesienia w postaci kontaktow seksualnych z wieloma osobami, nie sa w stanie racjonalnie okreslic poziomu swojej satysfakcji seksualnej w zwiazku. Trudno sie temu dziwic skoro nie maja porownania. Ty wyrozumialy jestes tylko dla opcji B, stad moje zdziwienie.


    > Zauważ, że autorka ma rozwiązanie o którym nikt jeszcze nie wspomniał. Jednostr
    > onne otwarcie związku. Jeśli jej samej nie zależy na seksie z innymi, a jednocz
    > eśnie jej partner BARDZO tego pragnie (na tyle że zdecyduje się na ten krok prę
    > dzej czy później, czy to "na boku", czy na legalu po wczesniejszym rozstaniu),
    > to może być najlepsze z dostępnych rozwiązań.

    Napisze tak. Chetnie zrealizowalabym swoje fantazje (mam podobne do meza autorki watku ), jednak nie wchodzi to w rachube. Wyjasnie Ci dlaczego. Wiem, ze dla mojego partnera wylacznosc seksualna jest jednym z fundamentow zwiazku. Jest sprawa kluczowa. A poniewaz on zawsze wychodzi naprzeciw wielu moim fantazjom, nigdy mnie nie wysmial, nie byl zdziwiony czy zgorszony, wiec nie mam motywacji aby fosowac wlasnie te fantazje, ktora zburzy jedna z jego fundamentalnych potrzeb. To jest moj swiadomy wybor, wiec nie czuje zalu niespelnienia. Majac tak wiele nie roje sobie, ze majac jeszcze wiecej bylabym z nim szczesliwsza. Tej swiadomosci, jak sadze, zabraklo mezowi autorki watku.

    > Wiesz, jak to mawiają znamy się na tyle na ile nas sprawdzono.
    > Nie wiemy co autorka by wybrała gdyby wiedziała że ma wybór:

    > a) pozwolenie na przygody swego partnera jeśli to ma uratować związek

    Kutuzow, to jest brak logiki. Nie mozesz uratowac zwiazku lamiac zasade na ktorej zwiazek sie opiera. Dla niej zasada jest zachowanie wylacznosci. Prawdopodobnie laczy ona te wylacznosc z zaufaniem, z intymnoscia, z zaspokojeniem potrzeby bycia jedyna i wyjatkowa dla swojego partnera. Godzac sie na jego dzialanie "na boku" wszystko to zostaloby przekreslone. Wiec zwiazku to by nie uratowalo, wrecz przeciwnie.

    > Jeśli Ty nie odróżniasz sytuacji gdzie łączy się dwoje nastolatków i po 12 lat
    > ach zmieniają się ich zapatrywania na różne sprawy, od sytuacji gdzie komuś kto
    > ma doświadczenie coś się "odwidziało" to nie mamy o czym tu pisać.

    Nie zrozumiales albo ja sie zle wyrazilam. To bardzo dobrze, ze pan sobie fantazjuje, nic zlego w tym nie widze. Uwazam tez, ze dobrze, ze tymi fantazjami dzieli sie z zona. Pan ma tylko jeden problem- nie potrafi dokonac podzialu swoich fantazji na realne i nierealne. I tu jest pies pogrzebany.

    > b) rozwód (i po nim jej ex-mąż realizuje swoje potrzeby bez przeszkód)

    Mamy wolna wole. Jesli dla pana wazniejszy jest trojkat, czworokat, pieciokat niz wlasna zona w jednej osobie, to jak najbardziej uwazam, ze rozwod bylby najlepszym rozwiazaniem.

    > Owszem nie musi. Może powiedzieć nie i liczyć się z tym że związek się posypie,
    > bo takie pragnienia nie przemijają od tak sobie.

    Ten zwiazek juz sie posypal, bo jak powtarzam- nie jest problemem wybujala fantazja tego pana, tylko nierealne oczekiwanie, ze zona wszystko zaaprobuje i na wszystko sie zgodzi.
  • kutuzow 19.06.14, 11:55
    mabelle2000 napisała:
    > W tym watku, na ktory sie powolujesz sprytnie pomijasz fakt, ze mowa tam byla o
    > kobietah wchodzacych w malzenstwo bez wczesniejszych doswiadczen seksualnych.

    Do tego żeby wiedzieć czy jest mi dobrze, czy osiągam orgazm czy nie nie są potrzebne doświadczenia wcześniejsze. Jeśli jest mi fatalnie w łóżku i nie osiągam przyjemności ale i tak decyduje się na małżeństwo bo liczę na dzieci, to sorry.
    tutaj to nie jest naprawa fatalnego seksu, tylko poszukiwanie nowych wrażeń. Nadal twierdzę że to dwie różne historie.

    > Kutuzow, to jest brak logiki. Nie mozesz uratowac zwiazku lamiac zasade na ktor
    > ej zwiazek sie opiera. Dla niej zasada jest zachowanie wylacznosci.

    To że dla Ciebie podstawą związku jest wyłącznośc, nie znaczy że dla wszystkich. Zobacz że sa pary które swingują i mają się dobrze, są pary w których gość zdradza przy cichym przyzwoleniu partnerki, są takie gdzie była zdrada, było tapnięcie i próbują na nowo, inaczej. Jest wiele różnych scenariuszu. To że dla DCiebie tylko jeden jest możliwy nie znaczy że dla innych także.
    Poza tym zobacz że autorka sama przekroczyła bramy wyłączości (to ona spała z innym facetem w trojkacie) i .... związek nadal istnieje. obity i poturbowane, ale istnieje.
  • mabelle2000 19.06.14, 13:17
    kutuzow napisał:

    > Do tego żeby wiedzieć czy jest mi dobrze, czy osiągam orgazm czy nie nie są pot
    > rzebne doświadczenia wcześniejsze. Jeśli jest mi fatalnie w łóżku i nie osiągam
    > przyjemności ale i tak decyduje się na małżeństwo bo liczę na dzieci, to sorry

    No to parafrazujac:
    Do tego zeby wiedziec, czy jest mi dobrze, czy osiagam orgazm czy nie, nie sa potrzebne wczesniejsze doswadczenia, tylko wciaz nowe fantazje, ktore koniecznie musze realizowac na zywo. Jesli jest mi fatalnie w lozku, bo zona jest tylko jedna i ma tylko jedna cipke, to i tak sie decyduje na malzenstwo, bo licze, ze pozniej wymysle cos ekstra, co ubarwi nasz seks jeszcze bardziej.
    Moze tak byc ? ;-)

    > To że dla Ciebie podstawą związku jest wyłącznośc, nie znaczy że dla wszystkich

    Przestan, prosze, bezczelnie manipulowac. Akurat dla mnie wylacznosc nie jest podstawa w zwiazku, co napisalam, ale w zacietrzewieniu nie raczyles zauwazyc. Wylacznosc jest jednak podstawa zwiazku DLA MOJEGO PARTNERA. Kapujesz ? Wiec wchodzac z nim w zwiazek zobowiazuje sie respektowac te zasade. Gdyby spelnianie fantazji o swingu bylo dla mnie wazniejsze, to w ten zwiazek bym nie weszla. Proste.

    > Jest wiele różnych scenariuszu. To że dla DCi
    > ebie tylko jeden jest możliwy nie znaczy że dla innych także.

    Wiesz co, powiedz to autorce watku, ze sa inne scenariusze, mnie nie musisz mowic. Ja podjelam decyzje. Dostaje od partnera zbyt wiele, zeby grymasic, ze nie chce dac mi wiecej. Dlatego nie spalam sie w niespelnieniu. Ty natomiast probujesz przeforsowac teze, ze niezgoda na realizacje fantazji rowna sie brak uczucia, brak zrozumienia i bog wie co jeszcze. A naturalna konsekwencja tej niezgody bylaby zdrada/rozpad zwiazku. Pachnie mi to brzydka manipulacja, sorry, bo takie podejscie stawia te kobiete pod sciana, nie daje jej zadnego pola manewru.

    > Poza tym zobacz że autorka sama przekroczyła bramy wyłączości (to ona spała z i
    > nnym facetem w trojkacie) i .... związek nadal istnieje. obity i poturbowane, a
    > le istnieje.

    Jak ktos lubi zyc w poturbowanym zwiazku- jego sprawa, moze sie zgodzic na wszystko.
    Wedlug mnie lekarstwem na uzdrowienie relacji nie jest wprowadzanie do zwiazku osob trzecich, jesli OBOJE malzonkowie tego nie pragna/nie potrzebuja. Takie jest moje zdanie.
  • kutuzow 19.06.14, 14:10
    mabelle2000 napisała:
    > No to parafrazujac:

    Sorry, ale nie ogarniam Twojej parafrazy. Mam wrażenie że na siłe chcesz to dopasować do jakiegoś swojego wzorca.


    > Przestan, prosze, bezczelnie manipulowac. Akurat dla mnie wylacznosc nie jest p
    > odstawa w zwiazku, co napisalam, ale w zacietrzewieniu nie raczyles zauwazyc. W
    > ylacznosc jest jednak podstawa zwiazku DLA MOJEGO PARTNERA. Kapujesz ?

    Przyznaje Ci rację. Nie zauważyłem. Zmyliło mnie to że skoro dla Ciebie niby nie jest najważniejsza, to czemu tak ostro jej bronisz jako podstawy związku, skoro sama uważasz że można budować związek na innej podstawie. No bo jak rozumiem że skoro wyłącznośc nie jest najważniejsza to dostrzegasz alternatywy.

    > Ty natomiast probuj
    > esz przeforsowac teze, ze niezgoda na realizacje fantazji rowna sie brak uczuci
    > a, brak zrozumienia i bog wie co jeszcze.

    Gdzie tyś to niby wyczytała w moich wypowiedziach?
    Pisałem że brak zgody nie rozwiąże problemu który mają. Zamiecenie sprawy pod dywan nie spowoduje że ona zniknie.
  • mabelle2000 19.06.14, 16:14
    kutuzow napisał:

    > Sorry, ale nie ogarniam Twojej parafrazy. Mam wrażenie że na siłe chcesz to dop
    > asować do jakiegoś swojego wzorca.

    To nie jest zaden moj wzorzec, to schemat myslenia osob wstepujacych w zwiazek bez wczesniejszych doswiadczen seksualnych, ktory jest w gruncie rzeczy bardzo podobny, BEZ WZGLEDU NA PLEC. Skoro nie ma wczesniejszych doswiadczen, wiec tym samym nie ma gwarancji, ze seks z partnerem daje pelnie satysfakcji ( na dowod masz meza zalozycielki watku).
    Mezczynie teoretycznie latwiej jest ocenic wlasne zadowolenie, bo miewa regularne orgazmy, ale to jak widzisz i tak zbyt malo, zeby poczuc sie w pelni usatysfakcjonowanym. Kobieta moze sie ludzic, ze te orgazmy z mezem przyjda pozniej, ze najwazniejsza jest bliskosc, ze jest milo, cieplo i bezpiecznie, bla, bla, bla, seks sie rozkreci itd... Jasne, ze to naiwne myslenie, ale to sa niestety doswiadczenia wielu znanych mi osob, to w sumie wiekszoc moich znajomych, ktorzy zawarli zwiazki malzenskie na studiach, ale byli ze soba od czasu szkoly sredniej. Jednym z nich sie ulozylo, innym nie, ale poczatkowe doswidczenia mieli mniej wiecej podobne.
    Zgadzam sie z Toba, ze to dobrze, ze swiat "niedoswiadczonych" mlodych malzenstw odchodzi do lamusa, ale daleka jestem od pogardliwego obwieszaczania "sami/same sa sobie winni" :-)

    > Zmyliło mnie to że skoro dla Ciebie niby ni
    > e jest najważniejsza, to czemu tak ostro jej bronisz jako podstawy związku, sko
    > ro sama uważasz że można budować związek na innej podstawie.

    Czemu tak ostro bronie ? Bo nie zakladam po prostu, ze MOJE zasady sa wazniejsze niz mojego partnera. Sa po prostu inne.
    A teraz pomysl, jaka mialabym korzysc z tego, ze przeforsuje swoje fantazje ? Gdybym sie uparla, to partner pewnie by w koncu ulegl. Pewnie byloby przyjemnie ( dla mnie na pewno), ale w efekcie moglabym stracic nasz zwiazek. On musialby zrezygnowac z wylacznosci seksualnej na moje zyczenie, samemu nie majac takiej potrzeby. Dosc ryzkowne.... Moglabym nalegac, gdyby sie wahal, ale on swoje oczekiwania wyrazal jasno, wielokrotnie, od samego poczatku naszej znajomosci, wiec trudno byloby mi jednak rznac glupa i namawiac go teraz do swingu.
    Czy w efekcie byloby to dla mnie oplacalne ? Nie. Jest wiele moich fantazji, ktore partner spelnil i spelnia o czym juz pisalam, za co ma moja dozgonna wdziecznosc, bilans wychodzi wiec, w moim mniemaniu na plus.
    Jak widac maz autorki nie ma takich dylematow, nie bierze pod uwage, ze zona robiac cos wbrew sobie moze nie chciec grac dluzej tylko na jego zasadach i wystapic o rozwod. Jego brak refleksji daje do myslenia.

    > Pisałem że brak zgody nie rozwiąże problemu który mają. Zamiecenie sprawy pod d
    > ywan nie spowoduje że ona zniknie.

    Zauwaz, ze w tym przypadku na szali zostaly polozone dwie rzeczy o wedlug mnie niewspolmiernej wadze- jej fundamentalne zasady istnienia zwiazku i spelnienie jego fantazji seksualnych. Obie wazne, nie przecze, ale wedlug mnie, to raczej on powinien wziac na wstrzymanie ( przy zalozeniu, ze ich wspolny seks jest tak udany jak deklaruje sama autorka watku ). Takie jest moje zdanie, chociaz faceta naprawde rozumiem i potrafie wyobrazic sobie, ze jego potrzeba jest bardzo silna. Autorka watku postapi oczywiscie jak sama uwaza.
  • druginudziarz 19.06.14, 12:18
    mabelle2000 napisała:

    > Ten zwiazek juz sie posypal, bo jak powtarzam- nie jest problemem wybujala fant
    > azja tego pana, tylko nierealne oczekiwanie, ze zona wszystko zaaprobuje i na w
    > szystko sie zgodzi.

    Dokładnie tak to wiedzę.
    A jeszcze ona wyraźnie pisze, o swoich problemach ze samooceną i braku pewności.
    Mnie to wygląda na (świadome lub nie) wykorzystywanie sytuacji przez presję emocjonalną.
    Rady w takich sytuacja są proste do napisania, gorzej z ich zastosowaniem: nie ulegać, negocjować, dawać coś małego w zamian.
  • rekreativa 19.06.14, 00:23
    Dorosły człowiek rozumie, że nie wszystkie fantazje może zrealizować. Z niektórych trzeba po prostu zrezygnować i tyle.
    Szczególnie, że fantazja o kombinacji z osobami trzecimi ma trochę wiekszy ciężar gatunkowy niż np. marzenie o tym, by żona załozyła lateksowy gorset...
    Jeżeli pragnienie pukania innych pań jest tak dojmujące, że za cholerę nie idzie zrezygnować, to albo niech się facet rozstanie, albo mniej uczciwie puknie se jakąś po cichu.
    Tak, wiem, niemoralna propozycja, ale wydaje mi się mniej szkodliwa w tej sytuacji niz przymuszanie kobiety do pieprzenia się z innymi ludźmi.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • triismegistos 19.06.14, 17:36
    kutuzow napisał:
    > wiesz, jak dla mnie to jest duuuża róznica gdy trójkąt proponuje gość, który ju
    > ż niejedno przerabiał i sporo widział, bo wtedy to sygnał że mu się pożycie mał
    > żeńskie znudził

    Yyyy, a tą mądrość to skąd wytrzasnąłeś?

    > Technicznie rzecz biorąc próbowała 2M + K. To jej się nie spodobało. Gość nacis
    > ka teraz, albo na 2K +1 M (zupełnie inne odczucia), albo na 2 pary (też coś inn
    > ego). Oczywiście nie twierdzę że to jej się nagle spodoba (szanse są niewielkie
    > ), ale kto wie.

    Faktycznie, szansa na to, ze heteroseksualna, zazdrosna kobieta ze słabą samooceną zachwyci się trójkątem z inną babką jest taka że hej!
    :D

    > Ok, ustaliliśmy więc, że gość przegiął. Co zatem proponujesz w ich wypadku?
    > a) ma się rozwieść i realizować swoje pragnienia nie zważając na to co ich łącz
    > y. Bo wtedy byłoby to fair wg tutaj piszących bo nie byłoby żadnego presingu it
    > p. Tylko trochę jakby spore koszty wg mnie. Tyle lat związku w p***u.

    No dramat. Co ludzie pomyślo!

    > b) ma zrezygnować ze swoich pragnień, bo przecież dojrzali mężczyźni, co to są
    > ojcami tak własnie powinni robić (wg kobiet).

    No, my straszne podłe kobiety. Jakie my podłe, że nie chcemy na jednej nodze spełniac każdej zachcianki swoich chłopów :D

    >
    > Czy widzisz jakiś kompromis?

    Nie, nie widzę zadnego. Widze tylko różne wyjścia, żadne nieidealne, ale wszystkie lepsze od tego, co typ robi ze swoją żoną.
    O, i nawet sygnaturka mi pasuje do tego co napisałam.
    --
    Jak mówią starzy partyzanci: lepiej strzelić, przeładować i jeszcze raz strzelić, niż świecić latarką i pytać: "Kto tu jest?!"
  • allegropajew 18.07.18, 15:59
    Tym bardziej, że skoro było jakoby 2m+1k, to ona już poznała, a on poniekąd chyba nie, jednakowoż?

    Gościula
  • sabat.77 18.06.14, 20:56
    To jest niesamowite. Co on zrobil, ze tak Cie sprowadzil psychicznie do parteru? Zastanawiam sie czy to sa osobnicze cechy, czy jakies dzialania psychomanipulacyjne. Trudno w to uwierzyc.
  • w.amoku 18.06.14, 21:11
    Myślisz, że mam aż taki problem? Jeśli chodzi o jego inne cechy to jest troskliwy, potrafi powiedziec w ciągu dnia kilka razy że mnie kocha i wszystko byłoby ładnie, piękne.. gdyby nie ten kwiatek:(. Zupełnie nie wiem jak sobie z tym poradzić. Przecież w każdym związku zdarzają się problemy:(
  • druginudziarz 18.06.14, 21:29
    w.amoku napisał(a):

    > Myślisz, że mam aż taki problem? Jeśli chodzi o jego inne cechy to jest troskli
    > wy, potrafi powiedziec w ciągu dnia kilka razy że mnie kocha i wszystko byłoby
    > ładnie, piękne.. gdyby nie ten kwiatek:(. Zupełnie nie wiem jak sobie z tym por
    > adzić. Przecież w każdym związku zdarzają się problemy:(

    Powiedz mu że nie ma problemu ale za dwadziescia lat i że wg Ciebie to rozsądny kompromis ;)
    Do tego czasu albo jemu przejdzie albo Ciebie najdzie :D
  • w.amoku 18.06.14, 21:43
    O tym samym myślałam:). Brałam również pod uwagę opcję-ja wybieram parę-w tym- ONA będzie zupełnie nie w typie mojego męza, natomiast ON-dla mnie w sam raz:). Ciekawe czy później dalej chciałby praktykować takie spotkania:)
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:15
    Właśnie próbujesz posłodzić sobie kupę, żeby była łatwiejsza do przełknięcia.

    Układy wielokątne - super, ale nie z własnym mężem, IMO takie akcje najlepiej wychodzą spontanicznie w gronie znajomych ale niekoniecznie związanych ze sobą blisko emocjonalnie.
  • japanunieprzerywalempanieposle 18.06.14, 23:12
    yyy jak w grupie znajomych?
    --
    dziekuje za wypelnienie mojej ankiety. szczegolnie dziekuje forumkom, ktore naklonily facetow do wypelniania jej :P
  • triss_merigold6 18.06.14, 23:19
    Na niewielkiej imprezie, która się zbyt dobrze spontanicznie rozkręciła. ;)
  • prosty_facet 18.06.14, 21:30
    w.amoku napisał(a):

    > Otóż ostatnio mój mąż namawia mnie na spotkanie z parą.

    Nic na siłę. Gdyby zadał Ci pytanie, czy masz ochotę na tai układ
    a Ty byś podchwyciła temat, to OK. Ale jeżeli on Cię "namawia"
    to od razu pachnie przemocą. Nie daj się. Wyjaśnij mu swoje stanowisko
    i trzymaj się tego. Nie żebym miał coś przeciw swingowi. Wręcz przeciwnie,
    ale na pewno nie chciałbym, by mnie ktoś naciskał.


    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • sabat.77 18.06.14, 21:37
    he he... Nie zebym zgrywal "cfaniaka", ale po mojemu to gostek wkreca ja w swoje gierki. Niezly z niego musi byc agregat, urabia laske jak plasteline a ona mu wierzy.
    BTW. Ten obcy to byl jego znajomy? :)
  • w.amoku 18.06.14, 21:50
    Nie, nie znaliśmy go wcześniej.
    Napisałam już że teraz mu nie wierzę. W każdym razie nie chcę przekreślać naszego związku. Kto wie, może jak się zgodzę, to mi się to spodoba. Pisałam już że w trakcie stosunku gdy sobie o tym pomyślę, to mnie to kręci. Może odpowiedni ludzie, odpowiednia atmosfera i będzie dobrze. A może faktycznie spodoba mi się też kontakt fizyczny z inną dziewczyną. Wiem trochę go bronię. Kocham go i chcę zrobić wszystko co możliwe żeby było dobrze-a co będzie-czas pokaże
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:12
    Nie będzie dobrze. Dasz się namówić, znów wypijesz na odwagę za dużo, będziesz mieć moralniaka, a potem w sprzyjających okolicznościach walniesz męża w rogi, żeby sobie coś udowodnić i odegrać się za upokorzenie.
  • w.amoku 18.06.14, 22:15
    To co Ty byś zrobiła na miejscu?
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:19
    Been there, done that, za młodu w układach 2K + M i 2 pary. Różnica między nami jest taka, że ja chciałam, kręciło mnie, nie byłam zazdrosna i nie miałam kaca moralnego, poza tym to była zdrada na legalu. Skądinąd ówczesnego partnera i tak zdradzałam z powodu niezaspokojonej ciekawości i potrzeby nowości więc nie łudź się, że gruppen seks przed czymkolwiek Cię uchroni.
  • w.amoku 18.06.14, 22:25
    Próbujesz mi uświadomic, że nawet jeśli spełnię marzenie męża to on i tak mnie kiedyś zdradzi?
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:31
    Próbuję Cię uświadomić, że igracie z ogniem, a koszty rozstania dwudziestoparolatków bez ślubu są znacznie mniejsze niż koszty rozstania małżeństwa ludzi 30+ z kilkunastoletnim wspólnym stażem.
    Tak, zdradzi Cię, niezależnie od tego co sobie i Tobie teraz wmawia, bo na jednym razie nie poprzestanie skoro tak straszliwie tego pragnie.
    Skądinąd, płacisz właśnie za koszmarny trend na szczerość absolutną w związku, pozwoliłaś zrobić z siebie kumpla, któremu się opowiada o pikantnych zachciankach.
  • prosty_facet 18.06.14, 22:59
    triss_merigold6 napisała:

    > Skądinąd, płacisz właśnie za koszmarny trend na szczerość absolutną w związku,
    > pozwoliłaś zrobić z siebie kumpla, któremu się opowiada o pikantnych zachcianka
    > ch.

    Co do trendu to masz rację. Też tego za bardzo nie kumam.
    Jest powiedzenie:
    "Czego oczy nie widzą .......

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • triss_merigold6 18.06.14, 23:01
    No więc, przepraszam za dosadność, ale gość powinien strzelić baranka w ścianę. Ma 30 lat, a nie 10 i może zapanować nad kłapaniem mordą pod wpływem każdego impulsu.
  • kutuzow 18.06.14, 23:12
    triss_merigold6 napisała:

    > No więc, przepraszam za dosadność, ale gość powinien strzelić baranka w ścianę.
    > Ma 30 lat, a nie 10 i może zapanować nad kłapaniem mordą pod wpływem każdego i
    > mpulsu.

    Czyli zasadniczo stara Pani Dulska ma się dobrze.
    Zamiast rozmowy i wyjaśnienia co boli (nawet jeśli to jest bolesne dla drugiej strony), lepiej po cichutku starym mieszczańskim sposobem iść "na boki".
  • druginudziarz 18.06.14, 23:15
    kutuzow napisał:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > No więc, przepraszam za dosadność, ale gość powinien strzelić baranka w ś
    > cianę.
    > > Ma 30 lat, a nie 10 i może zapanować nad kłapaniem mordą pod wpływem każd
    > ego i
    > > mpulsu.
    >
    > Czyli zasadniczo stara Pani Dulska ma się dobrze.
    > Zamiast rozmowy i wyjaśnienia co boli (nawet jeśli to jest bolesne dla drugiej
    > strony), lepiej po cichutku starym mieszczańskim sposobem iść "na boki".

    Primo Dulska nie była taka stara, secundo co w tym złego?
  • triss_merigold6 18.06.14, 23:18
    Nic nie poradzę na to, że szczerość jest przereklamowana.
    Przykro mi, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Pana nic nie boli, pan się naoglądał filmów albo nasłuchał od kolegów (też mógł się chwalić, nikt by go nie sprawdził) i poleciał do żony radośnie opowiadając jaki ma pomysł na urozmaicenie pożycia. A pani zamiast uciąć klimat w zarodku zapragnęla wyjść mu naprzeciw wbrew sobie i wbrew swoim odczuciom, potrzebom, przekonaniom.

    Daję im 2 lata i huczny rozwód.
  • kutuzow 19.06.14, 12:02
    triss_merigold6 napisała:

    > Nic nie poradzę na to, że szczerość jest przereklamowana.
    > Przykro mi, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Pana nic nie boli, pan się
    > naoglądał filmów albo nasłuchał od kolegów (też mógł się chwalić, nikt by go n
    > ie sprawdził) i poleciał do żony radośnie opowiadając jaki ma pomysł na urozmai
    > cenie pożycia. A pani zamiast uciąć klimat w zarodku zapragnęla wyjść mu naprze
    > ciw wbrew sobie i wbrew swoim odczuciom, potrzebom, przekonaniom.
    >
    > Daję im 2 lata i huczny rozwód.

    Widzisz, mam odmienne zdanie co do szczerości. Wg mnie jest to podstawa zwiazku.
    Zobacz że nawet tutaj w tym przypadku partnerka wie, więc ma jakieś pole manewru, może:
    a) spróbować swingu na zasadach które RAZEM mogą ustalić
    b) dać mężowi dyspense na jakiś czas, z założeniem że może spróbowac tego co chce ale potem jest znów wierny
    c) tupnąć nogą i powiedzieć że "sobie nie życzy" (co do efektu takiego działania zdanai na forum jak widze są poczielone)
    d) rozwieść sie
    e) zaproponować coś innego w zamian (np. swing ale bez wymiany), zeby oboje poznali najpierw te klimaty
    f) zaproponować jakąś inną swoją fantazje na zasadzie realizujemy moja a potem twoja
    i pewnei kilka innych pomysłów by się znalazło.

    jak widzisz gdy wiem, to może reagować na sytuację. Gdyby nie wiedziała, gośc najprawdopodobniej by ją zdradził i potem gdyby to wyszło na jaw to byłaby pod ścianą. Mogłaby tylko albo udac że nic się nie stało dla "dobra dzieci" i dalej z nim być, albo się rozwieść.
    Myślisz że tak byłoby lepiej?
  • jesod 18.06.14, 22:37
    w.amoku napisał(a):
    > Próbujesz mi uświadomic, że nawet jeśli spełnię marzenie męża to on i tak mnie
    > kiedyś zdradzi?

    A coś Ty taka nieświadoma dziewcynka? :) Księżyc w rybach... czy cóś innego wzrok przesłania?
    Jakaś poranna mgła jeszcze nie opadła...?
  • triss_merigold6 18.06.14, 22:37
    Tkanie iluzji, dość rozpaczliwe ale zrozumiałe w jej sytuacji.
  • jesod 18.06.14, 22:45
    triss_merigold6 napisała:
    > Tkanie iluzji, dość rozpaczliwe ale zrozumiałe w jej sytuacji.

    Chyba sobie żartujesz z tym zrozumieniem...
    Kobieta w potędze swej kobiecości powinna mieć jaja. :)
  • ina_nova 19.06.14, 09:52
    >Kocham go i chcę
    > zrobić wszystko co możliwe żeby było dobrze-a co będzie-czas pokaże

    A czy on kocha ciebie równie mocno, że zrobi wszystko co możliwe, zeby było dobrze? Czy może lubisz rolę matki teresy?


    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • mojemail3 19.06.14, 00:05
    w.amoku napisał(a):

    "(...)Moralniaka jakiego poźniej miałam nie życzę nikomu. Nie mogłam się po tym pozbierac. Miałam nadzieję że na tym koniec. Do czasu(...)"

    Cierpisz dziewczyno, to widać, słychac i czuć.Oczywiście próbujesz zaprzeczyć swym uczuciom, a jakże pewnie "nieodojrzałym" bo cóż to za pruderia otwarcie powiedzieć mężowi, nie pasuje mi to, nie zgadzam się na to zło, wsadż sobie w d... te urocze pomysły.
    Pan mąż podąża za modą, nie za potrzebami.
    Zmuszasz się, racjonalizujesz, męża wybielasz.

    >Boję się że jak to zrobię to nasz związek się rozsypie
    > bo ja nie będę potrafiła z nim byc po tym wszystkim, a jak tego nie zrobię będ
    > ę miała poczucie że nie spełniłam jego marzenia, że nie dałam mu czegoś o czym
    > marzył, że mnie zdradzi i prędzej czy później będzie koniec. Czasami żałuję że
    > nie wyszalał się zanim mnie poznał, może teraz nie chciałby spróbowac z inną.

    A co on daje Tobie? Spełnia Twoje marzenia?
    Bądż szczera i uczciwa wobec siebie, to coś się jeszcze w Tobie kołacze ludzkiego, a pan mąż poszedł w zagłuszanie pustki wewnętrznej eskalacją wrażeń zmysłowych.
  • arcibiskup 19.06.14, 06:08
    Scenarzysta tej opowieści napisał, że mają mniej niż 30 i są od 12 lat razem.
    Napisał też o jej rozterkach o obawach, że jak ona się nie zgodzi to on zrobi to sam na boku.
    Nie do końca zapanował nad przekazem dla forumowiczów, ponieważ wspomniał, że on umawia się już przez internet.
    Na znanym portalu gdzie umawiają się pary na swing sporo jest onanistów do których dołączył nowy gatunek - Onanista w związku. Rejestruje się jako para, baa umieszcza 2-3 zdjęcia i buszuje a jego ślubna nawet nie wie, że cycusia pokazała światu.
    Ja nawet nie wspomniałem o tym gdy byłem małżonkiem, chociaż nie powiem, chodziło mi to gdzieś po głowie.
    Teraz wspomniałem i zrealizowałem i widzę, że to bez sensu.
    ....Może gdyby to tak gdzieś spontanicznie, albo w fajnym klubie z jakąś ekstra oprawą???
    Takie umawianie się na sucho, bez emocji i w celu przez internet to porażka i nie tylko z uwagi na lawinę onanistów fałszerzy, ale i samo spotkanie.



  • triismegistos 19.06.14, 17:42
    Dlaczego porażka zaraz? Ja mam raczej dobre doświadczenie. Mniej więcej wiesz z kim się umawiasz a do klubu to się jednak trochę w ciemno jedzie.
    --
    Kto nie pali i nie pije
    będzie dawcą organów
  • prosty_facet 20.06.14, 17:12
    triismegistos napisała:

    > Dlaczego porażka zaraz? Ja mam raczej dobre doświadczenie. Mniej więcej wiesz z
    > kim się umawiasz a do klubu to się jednak trochę w ciemno jedzie.

    Internet fajna rzecz ;-)


    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • ina_nova 19.06.14, 09:44
    > Czasami żałuję że
    > nie wyszalał się zanim mnie poznał, może teraz nie chciałby spróbowac z inną.

    No właśnie, kiedy miał się wyszaleć, skoro jesteście przed 30 i od ponad 12 lat razem? Ty też się chyba zbytnio nie wyszalałaś.
    Zawieranie małżeństw czy pozostawanie w długich związkach od tak młodego wieku i trwanie przez lata, widząc dokładnie, ze wiele rzeczy jest nie tak, jest moim zdaniem dużym błędem.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • zawle 19.06.14, 09:49
    ina_nova napisała: > Zawieranie małżeństw czy pozostawanie w długich związkach od tak młodego wieku
    > i trwanie przez lata, widząc dokładnie, ze wiele rzeczy jest nie tak, jest moim
    > zdaniem dużym błędem.

    Puszczanie się jest duzym błędem, bycie cnotliwym jest duzym błędem...dajcie spokój. Nic nie jest błędem jak wyjdzie, a jest jak nie wyjdzie.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • ina_nova 19.06.14, 09:53
    Ale ja przecież nie piszę o puszczaniu, czy o byciu cnotliwym. Wyraźnie napisałam, że błąd polega na tym, jak się WIDZI, że coś nie gra, a trwa się przełykając kolejne jazdy.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • w.amoku 19.06.14, 10:53
    I tu się mylisz. W naszym długoletnim związku zdarzały się czasem gorsze chwile z których szybko wychodziliśmy. Fantazja mojego męża zrodziła się niedawno a przynajmniej wcześniej o tym nie mówil. Jak miał lat naście nawet nie wiedziałam, że facet może miec później takie problemy i zachcianki. Wszystkiego nauczyliśmy się razem i szczerze mówiąc cieszę się że powiedział mi czego chce
  • kag73 19.06.14, 10:57
    w.amoku napisał(a):

    > I tu się mylisz. W naszym długoletnim związku zdarzały się czasem gorsze chwile
    > z których szybko wychodziliśmy. Fantazja mojego męża zrodziła się niedawno a p
    > rzynajmniej wcześniej o tym nie mówil. Jak miał lat naście nawet nie wiedziałam
    > , że facet może miec później takie problemy i zachcianki. Wszystkiego nauczyliś
    > my się razem i szczerze mówiąc cieszę się że powiedział mi czego chce

    No to OK. Teraz juz wiesz czego chce, jeszcze tylko kwestia czego Ty chcesz, czy tego samego czy nie i jak to rozwiazac.
  • kag73 19.06.14, 11:04
    > w.amoku napisał(a):
    > > I tu się mylisz. W naszym długoletnim związku zdarzały się czasem gorsze
    > chwile z których szybko wychodziliśmy. Fantazja mojego męża zrodziła się niedaw
    > no a p
    > > rzynajmniej wcześniej o tym nie mówil. Jak miał lat naście nawet nie wied
    > ziałam
    > > , że facet może miec później takie problemy i zachcianki. Wszystkiego nau
    > czyliś
    > > my się razem i szczerze mówiąc cieszę się że powiedział mi czego chce

    Powiedzial Ci o swojej fantazji, co nie jest jeszcze przestepstem. Rzecz w tym czy Ty masz opcje jej nie podzielac, jezeli nie masz takiej potrzeby.
  • w.amoku 19.06.14, 11:08
    Szczerze mówiąc dla mnie największym problemem jest to że on będzie dotykał inną, boję się że ona będzie lepsza w te zabawy niż ja, że będzie ładniejsza i mu się spodoba. Wszystko przez to że jestem osobą chwiejną emocjonalnie i mam problemy z własną samooceną. Może tak naprawdę we mnie tkwi problem bo tak jak pisałam wcześniej, gdy jestem podniecona ta sytuacja mnie kręci. Szukam wyjścia z tej sytuacji dlatego myśle nad tym żeby zaryzykowac:(
  • mojemail3 19.06.14, 11:15
    Rób co chcesz kobieto ale patrz konca. Na poziomie głowy chcialoby sie byc Bogiem a na poziomie instynktow zwierzęciem zamiast starać sie być....czlowiekiem...
  • druginudziarz 19.06.14, 11:18
    w.amoku napisał(a):

    > Szczerze mówiąc dla mnie największym problemem jest to że on będzie dotykał inn
    > ą, boję się że ona będzie lepsza w te zabawy niż ja, że będzie ładniejsza i mu
    > się spodoba. Wszystko przez to że jestem osobą chwiejną emocjonalnie i mam prob
    > lemy z własną samooceną. Może tak naprawdę we mnie tkwi problem bo tak jak pisa
    > łam wcześniej, gdy jestem podniecona ta sytuacja mnie kręci. Szukam wyjścia z t
    > ej sytuacji dlatego myśle nad tym żeby zaryzykowac:(

    Syndrom sztokholmski?
    pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski
  • w.amoku 19.06.14, 11:27
    Nie przesadzaj, jeśli już jestem ofiarą pod ty względem to chyba...samej siebie
  • druginudziarz 19.06.14, 11:57
    w.amoku napisał(a):

    > Nie przesadzaj, jeśli już jestem ofiarą pod ty względem to chyba...samej siebie

    Ale to samo mówią czesto żony alkoholików, że to ich wina.
    Ja nie mówię, to to DZIS jest Twoim problemem, ale uwierz, warto czasem popatrzeć na siebie w krzywym zwierciadle.
  • kutuzow 19.06.14, 12:07
    druginudziarz napisał:

    > Ale to samo mówią czesto żony alkoholików, że to ich wina.
    > Ja nie mówię, to to DZIS jest Twoim problemem, ale uwierz, warto czasem popatrz
    > eć na siebie w krzywym zwierciadle.

    Wiesz, warto też nie wyłączać logiki pisząc na forum.
    (brawo za mieszanie tematu współuzależnienia z tematem podejmowania świadomej decyzji w zwiazku).

  • druginudziarz 19.06.14, 12:11
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Ale to samo mówią czesto żony alkoholików, że to ich wina.
    > > Ja nie mówię, to to DZIS jest Twoim problemem, ale uwierz, warto czasem p
    > opatrz
    > > eć na siebie w krzywym zwierciadle.
    >
    > Wiesz, warto też nie wyłączać logiki pisząc na forum.
    > (brawo za mieszanie tematu współuzależnienia z tematem podejmowania świadomej d
    > ecyzji w zwiazku).

    To przeczytaj dokładnie co napisała o sobie...
  • mojemail3 19.06.14, 12:12
    A gdzie tu sa swiadome decyzje w związku ?! Pan w amoku pani w amoku pływają w morzu nieswiadomosci...
  • kutuzow 19.06.14, 12:17
    mojemail3 napisała:

    > A gdzie tu sa swiadome decyzje w związku ?! Pan w amoku pani w amoku pływają w
    > morzu nieswiadomosci...

    No sorry, ale jeśli DWOJE DOROSŁYCH LUDZI wg Was nie potrafi podjąć SWIADOMEJ decyzji, to rodzina ich powinna ubezwłasnowolnić. Na to są odpowiednie procedury.

    Czy mam rozumieć że Ty MojeMail wraz z Nudziarzem dajecie sobie legitymacje oceniania co jest racjonalną decyzją dla danej osoby a co nie jest?

  • mojemail3 19.06.14, 12:24
    Daję sobie prawo odrozniania dobra od zła a nie rozmywanie granic dla skrzywionego pojęcia humanizmu.
  • kutuzow 19.06.14, 12:27
    mojemail3 napisała:

    > Daję sobie prawo odrozniania dobra od zła a nie rozmywanie granic dla skrzywion
    > ego pojęcia humanizmu.

    OK. Powiedz mi zatem co Twoim zdaniem jest gorszym złem/grzechem:
    a) rozwód
    b) trwanie w związku w którym ew pojawi się zdrada
  • druginudziarz 19.06.14, 12:49
    kutuzow napisał:

    > mojemail3 napisała:
    >
    > > Daję sobie prawo odrozniania dobra od zła a nie rozmywanie granic dla skr
    > zywion
    > > ego pojęcia humanizmu.
    >
    > OK. Powiedz mi zatem co Twoim zdaniem jest gorszym złem/grzechem:
    > a) rozwód
    > b) trwanie w związku w którym ew pojawi się zdrada

    A co to znaczy "zdrada"?
    Bo skoro było 2+1 to zdrada już wg mnie była, a wg Ciebie?
    Poza tym jeszcze raz apeluję by nie tworzyć takich wadliwych dichotomii.
  • kutuzow 19.06.14, 13:02
    druginudziarz napisał:
    > A co to znaczy "zdrada"?
    > Bo skoro było 2+1 to zdrada już wg mnie była, a wg Ciebie?

    Wiesz, to było pytanie do MojeMail, ja w przeciwieństwie do niej nie daje sobie prawa oceny w jednoznacznych kategoriach "dobre/złe".
  • druginudziarz 19.06.14, 13:05
    kutuzow napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > A co to znaczy "zdrada"?
    > > Bo skoro było 2+1 to zdrada już wg mnie była, a wg Ciebie?
    >
    > Wiesz, to było pytanie do MojeMail, ja w przeciwieństwie do niej nie daje sobie
    > prawa oceny w jednoznacznych kategoriach "dobre/złe".

    I zawsze masz wątliwości?
    No to masz problem ;)
  • terazkasia 19.06.14, 11:33
    druginudziarz napisał: > Syndrom sztokholmski?
    > pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski

    Heheh, moim zdaniem trafiłeś w dziesiątkę :)
    Poza tym próby misia, żeby przekraczać kolejne granice trafiły na wyjątkowo podatny grunt, bo pani jest z tych, co misia wszelkimi siłami zatrzymują.
  • kag73 19.06.14, 11:19
    w.amoku napisał(a):
    > Szczerze mówiąc dla mnie największym problemem jest to że on będzie dotykał inn
    > ą, boję się że ona będzie lepsza w te zabawy niż ja, że będzie ładniejsza i mu
    > się spodoba. Wszystko przez to że jestem osobą chwiejną emocjonalnie i mam prob
    > lemy z własną samooceną. Może tak naprawdę we mnie tkwi problem bo tak jak pisa
    > łam wcześniej, gdy jestem podniecona ta sytuacja mnie kręci. Szukam wyjścia z t
    > ej sytuacji dlatego myśle nad tym żeby zaryzykowac:(

    Duzo ludzi fantazjuje i to ich kreci. Czesto fantazje pozostaja w obrebie fantazji, bo w fantazja to nie rzeczywistosc i w rzeczywistosci rzeczy wygladaja troche inaczej, czesto gorzej niz w wyobrazi ;)) Sama widzisz, ze wyzej opisanych obaw w fantazji nie masz a w realu juz tak.
    Jak juz zaryzykujesz, to napisz nam jak bylo:)
  • w.amoku 20.06.14, 16:57
    Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.

    Otóż co niektórzy z Was mają rację-nasz związek pewnie się posypie. Już teraz nie mam ochoty na seks z męzem, czuję się zagubiona i niedoceniona. Wczoraj mąż widząc w jakim stanie jestem od kilku dni stwierdził, że jeśli nie chcę, nie musimy tego robic, ale zaraz później znowu mi insynuował jakby było fajnie, czasami też zachowywał się tak jakby jednak się na to wszystko zgodziła.

    Przez tą całą sytuację nie pociąga mnie tak jak kiedyś. Wcześniej uprawialiśmy seks kilka razy w tygodniu, teraz ja staram się go unikac. Wczoraj oliwy do ognia dolał fakt, że wyznałam męzowi (trochę na złośc i żeby się zastanowił), że gośc z którym byliśmy w trójkącie podobał mi się. Przed samym spotkaniem z nim kilka razy rozmawialiśmy i stwierdziłam że jest fajny i inteligentny, byc może dlatego też poszłam na całośc. Powiedziałam mu tylko tyle że podobał mi się pod względem inteligencji, że jego wygląd i seks z nim nie pociągał mnie. A on się obraził. I tak się zastanawiam do czego on zmierza. Robi mi wyrzuty z takich powodów a chce bawic się w wymianę partnerów:(.

    Stwierdzam z przykrością że mój mąż jest niedojrzały i tak naprawdę nie wie czego chce. Pewnie naoglądał się filmów dla dorosłych i myśli że wszystko zawsze wychodzi ładnie i przyjemnie. Przykre. Teraz muszę to jakoś ogarnąc i zastanowi się czy warto się tak poświęcac.

    Pozdrawiam wszystkich
  • kag73 20.06.14, 18:06
    No nieciekawa sytuacja. Trudno cos doradzac.
    Powiedz o swoich odczuciach, wspomnij tez co ryzykujecie, co moze oznaczac to dla Waszego malzenstwa, niepotrzeba zazdrosc itd. To jest odwazna gra, dlatego wiele par sie na nia nie decyduje.
    Ja to bym mu jeszcze zaserwowala, ze facet byl super w te klecki, zaraz by mu ochota na orgie przeszla;))
  • w.amoku 20.06.14, 19:04
    kag73 napisała:

    > Ja to bym mu jeszcze zaserwowala, ze facet byl super w te klecki, zaraz by mu o
    > chota na orgie przeszla;))

    :))
  • prosty_facet 21.06.14, 08:17
    w.amoku napisał(a):

    > kag73 napisała:
    >
    > > Ja to bym mu jeszcze zaserwowala, ze facet byl super w te klecki, zaraz b
    > y mu o
    > > chota na orgie przeszla;))
    >
    > :))

    Twój mąż (no i oczywiście Ty) nie nadaje się do swingu. Strzelanie focha jak pensjonarka
    w tej grze nie przejdzie. Nie ta konstrukcja psychiczna. Dopóki tego nie pojmie będziecie
    mieli problem.



    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • brak.polskich.liter 21.06.14, 16:26
    Bo mezowi autorki watku raczej nie chodzi o swing, tylko o mozliwosc ruchania innych pan, ale na legalu i bez utraty domowego ciepelka. Pan chcialby miec ciastko i zjesc ciastko.


    --
    "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
  • twojabogini 24.06.14, 14:59
    To co proponuje ci mąż nie jest żadnym swingiem. Facet chce poruchać na boku i wymusić na tobie zgodę na to. Stąd pomysł żeby najpierw zaprosić faceta - bo skoro ty mogłaś się bzykać z innym, to już "będziesz musiała" mu pozwolić na analogiczne zachowanie. Wiesz już też, że mąż jest zdecydowany na zdradę i albo zrobi to za twoja zgodą i w twojej obecności, albo poza tobą. I w obawie przed rozpadem związku chcesz się zgodzić. Czyli nie boisz się zdrady, tylko rozpadu związku i nie tego, że on spuści się w inną panią, tylko, że ta pani może mu się bardziej podobać niż ty.
    W dobrym małżeńskim swingu kobieta jest królową, czuje się pewna i piękna, jest pewna swojego partnera, podobnie jak partner jest pewien swojej kobiety, swojej atrakcyjności dla niej. Nikt nie czuje rany w sercu podczas dotyku, kontaktu (to jest realizacja fantazji masochistycznych!!!). I wcale nie musi dochodzić do penetracji.
    Problem jeden: nie umiesz stawiać granic, godzisz się na wiele rzeczy, żeby on był zadowolony, typu seks pod chmurką, czy bagatela pieprzenie innych osób. Jeśli coś ma rozpieprzyć wasze małżeństwo - to właśnie ta twoja postawa. Ja wiem że wielu ekspertów życia rodzinnego lansuje śmiałą tezę, że żeby zadowolić męża trzeba obdarzać go seksem jakiego zażąda i dobrą obsługą kuchenno-opierkową, tylko, że to gówno prawda. Godząc się na wszystkie fantazje męża i nie wyrażając swoich potrzeb stajesz się nudną i bezsensowną partnerką seksualną, tfu - wogóle przestajesz być partnerka, stajesz się jakims rodzajem podwieszonej pod chłopa mimozy- czyli chcąc uniknąć zdrady (przemyśl sobie czego się boisz, kto ci wpoił lęk przed zdradą, czemu postrzegasz zdradę jako zagrożenie dla związku, jaką masz historię rodzinna, bo to nie jest normalne i to ci przeszkadza ułożyć normalną relację z mężem) do zdrady najprostszą i najpewniejszą drogą dążysz. A potem już będziesz mogła powiedzieć sobie - tak to jego wina, jednak wszyscy zdradzają, mężczyźni to świnie.

    Radziłabym postawić sprawę otwarcie. Chcesz mężu bzyknąć na boku - mojej zgody na to nie masz, ani w mojej obecności, ani poza mną. Nie jestem zainteresowana pieprzeniem się z obcymi ludźmi. Nie wykluczam tematu swingowania w przyszłości, są chwile kiedy mnie to bardzo kręci. Ale nasza relacja jest teraz na takim etapie, że groziłoby to rozpadem związku. Poza tym ja jeszcze nie poznałam do końca swojej seksualności, na razie opieram się na twoich fantazjach, nie zdążyłam jeszcze poznać swoich, mam gdzieś w sobie wulkan, ale jeszcze nie mam do niego dojścia. Pójdźmy na razie w innym kierunku, nauczmy się więcej w związku, poszerzmy swoje doświadczenia seksualne w parze (polecam kursy tantry wyjazdowe, są takie w których pracuje się tylko w parach, nie ma gruppenów, organizatorzy o tym piszą). Idźcie sobie na masaż tantryczny, to tez fajne doświadczenie. Gdy więź seksualna w związku jest autentyczna i wyrażają się w niej obie strony, a nie jedna "godzi się" na to co robi druga - wtedy jest swing. (Nota bene: to nie mąż wywołuje na ciebie największa presję, choć i on nie jest bez winy - ale swoim największym opresorem jesteś ty ze swoim lękiem przed zdradą, który motywuje cię do godzenia się na wszystko)
    Po drugie przestałabym się godzić na jego fantazje, które mi nie leżą, a zaczęła wprowadzać swoje - i nie musza być nowoczesne i wyuzdane, jak chcesz żeby poświęcił 2 godziny na wyrafinowane pieszczoty twojej łechtaczki to mu o tym powiedz. Seks z kobietą co się zgadza na wszystko i nie wyraża własnych potrzeb jest nudny.
    Jest też możliwe, ze jesteś masochistką i chcesz, żeby on odbył przy tobie stosunek z kobietą, ale musisz przy tym cierpieć emocjonalnie, żeby się podniecić i wykonywać jego rozkazy. Tylko wtedy musisz mu powiedzieć, że on ma ci je wydawać, oraz uświadomić go, ze porządna sesja masochistyczna kończy się nagrodą dla niewolnicy (często polega nie tylko na zaspokojeniu seksualnym, ale emocjonalnym - dużo czułości, ładnych słów, zapewnień, żę jesteś jedyna itp - z taką parą też się zetknęłam, nb. kobieta była dzieckiem DDA i miała takie specyficzne potrzeby).
    Zastanowiłabym się też czy ty nie masz czasem matki lub innej osoby DDA, sposób w jaki załatwiasz sprawy, nie umiesz ustanowić własnych granic, stosujesz gierki emocjonalne (on mi się podobał intelektualnie) - wtedy naprawdę warto przejść terapię. Będzie łatwiej w życiu i tobie i innym, twój związek tez będzie mniej powierzchowny. Inna metoda to zaakceptować swój masochizm (wydaje mi się, że ta sytuacja nacisku cię kręci) i po prostu tak ułożyć sobie związek.

    Czyli racz kobieto w rozmowie z mężem otwarcie wyrazić siebie i swoje uczucia. Zamiast jego fantazji, która możecie odłożyć w czasie zaproponuj coś od siebie (na przykład własnie kurs tantry), albo zmodyfikować jego fantazję i wprowadzić tam twoje elementy - np. co do tego co się będzie działo jak już będziecie sami, jakiego ukojenie potrzebujesz, albo co on będzie robił w trakcie itp. Przy twoim poziomie samoświadomości wybrałabym jednak wspólnie z mężem kurs tantry.

    Prostując niektóre fałszywe poglądy z wątku:
    - nikt w małżeństwie nie ma obowiązku godzić się na realizację wszystkich zachcianek seksualnych partnera,
    - małżeństwo z samej swojej definicji jest rezygnacją z innych partnerów seksualnych,
    - nie jest prawdą, że jak ktoś się nie wyszumiał, to będzie zdradzał, a jak ktoś się wyszumiał, to nie będzie - to kwestia relacji, własnych autentycznych zasad i okazji,
    - swing to nie jest kontrolowana zdrada (pan pieprzy inną panią na oczach swojej pani, czy odwrotnie obcy pan pieprzy panią na oczach jej pana - to są układy typu sado-maso), to coś co para robi razem,
    - swing klubowy to osobna bajka, zależy od klubu, są ograniczone do grona znajomych, są i bardziej otwarte - te zdecydowanie dla amatorów seksu bez kontekstu, jak dla mnie porażka, ludzie chodzą i sobie nawzajem wtykają, liżą się tu i tam i takie to wszystko bez sensu i smutne, beznadziejne (może tylko ja to tak odbieram),
    - swing z netu zwłaszcza z laską jest trudny - mało jest lasek z którymi dojdzie do spotkania, część z nich jest mocno pojebana, niektóre są chodzącym potencjalnym źródłem wielu chorób i epidemii, prędzej znajdzie się para, a najprędzej taka sama jak zaprezentowała się w wątku - pan zmusza panią, pani sama się zmusza, aby tylko mis nie zdradził - seks beznadziejny gwarantowany, nie mówię, że nie da się trafić kogoś fajnego, ale wiele anonsów to porażka,

    Każdego potencjalnego swingersa na ziemię sprowadza kwestia epidemiologiczna. Uświadom mężowi, że macie dziecko i jak oboje kipniecie na HIV to zostawicie sierotę. Dlatego przygotowując się do kolejnego swingu musicie zrobić sobie razem badania i żądać aktualnego kompletu badań od potencjalnej pani, czy pary. Bo osoby swingujące z netu swinguje z innymi i potencjalne ryzyko zakażenia jest w takim środowisku spore. Większość netowych swingerów jak słyszy "badania" to wymięka. Są porządne kluby w których jest to warunek wejściowy.
    Swoją droga jak nie znaliście pana z którym się bzykaliście to badania trzeba zrobić tak czy siak.




  • arcibiskup 24.06.14, 18:48
    twojabogini napisała:
    "Uświadom mężowi, że macie dziecko i jak oboje kipniecie na HIV to zostawicie sierotę."
    NIE TAK PRĘDKO BOGINI
    "i żądać aktualnego kompletu badań od potencjalnej pani, czy pary."
    A MOZESZ PODAĆ ZAKRES TEGO KOMPLETU ? ALE KOMPLETU SKORO JUŻ PISZSZESZ KOMPLET A NIE NOCH NIECH BEDZIE TO I TO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    "Są porządne kluby w których jest to warunek wejściowy."
    GDZIE POZA TWOJĄ FANTAZJĄ ?
    POMIJAM WARTOSC BADAN ROBIONYCH 3 MIESIACE WCZESNIEJ
    ALBO 3 DNI PO OSTATNIM RYZYKOWNYM ZACHOWANIU
    "jak nie znaliście pana z którym się bzykaliście to badania trzeba zrobić."
    TU SIĘ ZGDOZĘ ALE TYLKO TUTAJ.

  • sabat.77 24.06.14, 18:56
    Lepsze badania sprzed 3mcy niz zadne :) Juz to, ze ktos te badania robi jest dobrym objawem, moze swiadczyc o tym, ze dba tez o profilaktyke.
  • gomory 24.06.14, 22:01
    > Lepsze badania sprzed 3mcy niz zadne :)

    Coś mi wygląda, że sobie pogrywają Cu bywalcy swingers klubów, a na wejściu pokazują zaświadczenia wykonane pirackim wordem i ostemplowane orłem z 20 groszówki :).

    IMHO obecnie w Polsce nie wykonuje się imiennych badań na HIVa.
    Od pobrania krwi człowiek staje się numerkiem, i jest zbudowany system czuwający nad tym by badanie było tajne. Na końcu nawet badany z lekarzem odczytującym wynik sprawdzają właśnie numerek badania, a nie dane osobowe.
    Prywatne laboratoria oferują takie badanie za małe pieniądze (jakieś 3 - 4 dyszki), ale na zaświadczeniu nazwiska chyba też nie piszą. Wiem, że to problem dla ludzi którzy pracują w krajach wymagających takich badań u obcokrajowców. I rodacy muszą często na miejscu robić. Co w takiej Rosji fajne nie jest ;).
  • sabat.77 24.06.14, 22:39
    No to mozna pokazac cudze. Swojej zony, tescia, sasiada. Ba! Nawet badania swojego psa mozna pokazac. "Zaswiadcza sie, ze osobnik taki a taki nie choruje na nosowke". Nizej podpisano - Uwazajemyj Gaspadin Behemot :)
  • twojabogini 25.06.14, 05:09
    > twojabogini napisała:
    > "Uświadom mężowi, że macie dziecko i jak oboje kipniecie na HIV to zostawicie s
    > ierotę."
    > NIE TAK PRĘDKO BOGINI

    Ależ tak bywa. Znam jeden paskudny przypadek, pan dla sportu zaliczał panienki na praktykach, których był dyrektorem i potem niechcący i nieśiwadomie trafił zonę. Smutne, ale prawdziwe. Z lat 90 jesze bez refundacji leków na przedłużanie życia. Ale umówny się - życie dłuższe, ale życie z HIV nadal nie ten komfort.
    > "i żądać aktualnego kompletu badań od potencjalnej pani, czy pary."
    > A MOZESZ PODAĆ ZAKRES TEGO KOMPLETU ? ALE KOMPLETU SKORO JUŻ PISZSZESZ KOMPLET
    HIV, żółtaczki B i C, kiła, rzerzaczka.
    > A NIE NOCH NIECH BEDZIE TO I TO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    > "Są porządne kluby w których jest to warunek wejściowy."
    > GDZIE POZA TWOJĄ FANTAZJĄ ?
    POznałam takich dwa na sląsku. Polecenia+badania= karta wstępu.
    > POMIJAM WARTOSC BADAN ROBIONYCH 3 MIESIACE WCZESNIEJ
    > ALBO 3 DNI PO OSTATNIM RYZYKOWNYM ZACHOWANIU
    tu sięzgodzę. Ale może lepsze tp niż nic. Nie wiem, nie kecę sie w klimatach....
    > "jak nie znaliście pana z którym się bzykaliście to badania trzeba zrobić."
    > TU SIĘ ZGDOZĘ ALE TYLKO TUTAJ.
    Ojej, no to jednak się zgadzamy ....
    >
  • arcibiskup 26.06.14, 06:54
    twojabogini napisała co wiedziała:
    "i żądać aktualnego kompletu badań od potencjalnej pani, czy pary."
    > HIV, żółtaczki B i C, kiła, rzerzaczka.
    DO KOMPLETU TO SPORO BRAKUJE !!!
    A syfu co się może przyczepić jest ocean. W tym taki którego dość łatwo się pozbyć, ale i taki który wymaga specjalnego potraktowania. Niestety część syfu pozostanie na zawsze.

    I TU należy odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto dla chwili zaryzykować , że niechciany lokator zamieszka z nami do końca życia. (Polecam szczególnie twardniejące strupy w okolicy odbytu, sromu i na prąciu). Kto nas późnej świadomie przyjmie do swojego ogródka ?
    Z niewielkiego i świeżego ale zawsze doświadczenia na polu swingowanie mogę powiedzieć, że
    idąc na łatwiznę, czyli umawiając się na swing w internecie albo w byle klubie (zdecydowana większość) sporo się ryzykuje, a wrażenia według mnie takie sobie.
    To co mnie mocna (tu użyję języka polskiej dyplomacji) wqrwia to fakt, że prezerwatywę używa się jeżeli już to do samego stosunku rozumianego klasycznie. Lizanie, ssanie itp., itd. to już obowiązkowo bez.
  • luciva 25.06.14, 10:46
    "(...)(przemyśl sobie czego się boisz, kto ci wp
    > oił lęk przed zdradą, czemu postrzegasz zdradę jako zagrożenie dla związku, jak
    > ą masz historię rodzinna, bo to nie jest normalne i to ci przeszkadza ułożyć no
    > rmalną relację z mężem)(...)"

    Czyli co? zdrada rzecz całkiem normalna w małżeństwie i póki czuję się piękna i akceptowana, to wszystko ok? niech se zdradza do woli?
  • tadeo.1 25.06.14, 00:19
    Krakanie nie jest moim celem ,ale rokowania są gorsze niż złe,nie z jednego ,a z wielu piecy chleb jadłem ,nie żebym kochał za każdym razem inny rodzaj chleba......................to się źle skończy wcześniej czy później ,nie oceniam intencji partnera , bo i nie mam do tego prerogatyw ,ale zwiastuję kiepskie zakończenie ,a dlaczego ? to kwestia dłuższego wywodu :) na tadeo.1@gazeta.pl
  • potwor_z_piccadilly 25.06.14, 06:26
    tadeo.1 napisał:

    > to się źle skończy wcześniej czy później ,nie oceniam int
    > encji partnera , bo i nie mam do tego prerogatyw ,ale zwiastuję kiepskie zakońc
    > zenie ,a dlaczego ? to kwestia dłuższego wywodu :) na tadeo.1@gazeta.pl

    No rzeczywiście, długiego wywodu potrzeba by zawyrokować.
    Albo pod samochód gość wpadnie, albo żona w odwecie za kiepskie (czytaj prymitywne) jego pomysły łóżkowe, cholesterolem go wykończy.
  • sabat.77 25.06.14, 06:40
    A moze to ten dluzszy wywod bedzie poczatkiem konca zwiazku? Autorka powalona silna lingwistycznej dominacji pana tadeo zdecyduje sie na zakonczenie tej farsy? Oczywiscie wprost do ramion tadeo :)
  • potwor_z_piccadilly 25.06.14, 17:03
    sabat.77 napisał:

    > Autorka powalona s
    > ilna lingwistycznej dominacji pana tadeo zdecyduje sie na zakonczenie tej farsy

    Tego nie wiem czy pani jest skłonna zerwać związek i czy mężowskie pomysły w swoim fundamencie uważa za farsę. Wiesz, w tych klockach, to wiele pań można określić mianem "cicha woda brzegi rwie". Odważniejsze i bardziej frywolne bywają od nas, mężczyzn. Dlatego pozwolę sobie domyślać się, że pani autorce wątku nie tyle chodzi o negowanie mężowskich pomysłów co do frywolnych zabaw, a o jakość tych pomysłów. Tu małżonek spisuje się kiepsko, bo jego orgiastyczne fantazje zablokowały u niego myślenie logiczne na rzecz myślenia fallicznego, a nie tego ta pani i z pewnością większość pan, oczekuje.
    Wiele kolego sabat w omawianym zagadnieniu można osiągnąć i nie zrujnować relacji, tyle że:
    1 - Muszą sobie uzmysłowić, że u ludzi wartością niezmienną są dusza, serce, charakter i rozum. Tego akurat u normalnych ludzi na ogół przybywa, szkoda tylko, że często po niewczasie.
    2 - Muszą wiedzieć, że ciało jest wartością zmienną. Tylko powłoką (pisałem już posługując się przykładem batonika, że jesteśmy związkiem produktów w rodzaju, mąki, cukru i tłuszczu) dla wymienionych w pkt. 1 cech i jako tylko powłoka - bez naruszania wartości stałych, może służyć jako narzędzie do czegoś więcej niż proboszcz, baby moherowe i ta cała pozostała masa dążących do wykastrowania populacji, bo wiadomo. Zwalczysz seksualność człowieka, to opanujesz jego duszę i tym samym pieniądze by lekko sobie żyć władając.
    3 - Muszą uzgodnić coś koniecznego, margines i mocno to co uzgodnili respektować.

    No i tradycyjnie pioseneczka (z ciekawym tekstem).
    www.youtube.com/watch?v=Qx0CEfE2S4o
  • tadeo.1 25.06.14, 18:20
    Powinieneś pisać scenariusze do telenowel:) , to spora kasa,tym razem nie obsadzaj mnie w żadnej roli ,bo jak na razie ,jestem mocno obsadzony:)
  • 01ma-nia 02.07.14, 13:53
    W.amoku czy możesz powiedzieć, jak tam u Was obecna sytuacja...
    Zgodziłaś się?
    Czy nie zgodziłaś się?
    Jeśli możesz to napisz ;-)
  • w.amoku 09.07.14, 21:14
    Trochę wstyd przyznac-ale mieliście rację. Nasze małżeństwo się sypie chociaż mąż zaprzestał swoich działań. Ja teraz czuję się okropnie, cały czas myślę że on chce innej i że już mu nie wystarczam-seks leży między nami, nie chcę go już a że mam swoje potrzeby-muszę zaspokajac się sama. Teraz cieszę się że tego nie zrobiłam-nie warto. W dodatku dzięki temu przejrzałam na oczy i zobaczyłam wiele rzeczy na które wcześniej przymykałam oko (np. to że nadużywa alkoholu i nie szanuje mnie). Jednym słowem dostałam ogromnego kopa w d***. Teraz rozmyślam co robic dalej. Niestety tak w życiu bywa że dzięki jednej rzeczy dostrzegasz drugą.
    Dziękuję za wszystkie komentarze i pozdrawiam
  • mojemail3 11.07.14, 12:00
    w.amoku napisała:

    > Trochę wstyd przyznac-ale mieliście rację. Nasze małżeństwo się sypie chociaż m
    > ąż zaprzestał swoich działań. Ja teraz czuję się okropnie, cały czas myślę że o
    > n chce innej i że już mu nie wystarczam-seks leży między nami, nie chcę go już
    > a że mam swoje potrzeby-muszę zaspokajac się sama.

    Czy on chce innej? Może jest w takim stanie,że wydaje mu się,że tylko nowe bodzce pobudzą go do życia, skoro piszesz,że nadużywa alkoholu, to jest w kiepskim stanie.
    Ty jego terapeutką być nie możesz, ani lekarstwem, potrzebna jest jego świadomość, jego decyzja, czy chce ratowac siebie, a potem związek.
    Małżeństwo w kryzysie ale i partnerzy w kryzysie...

    >Teraz rozmyślam co robic dalej. Niestety tak w życiu bywa że dzięki jednej rzeczy >dostrzegasz drugą.

    Działaj, ale mądrze, na pewno swingowanie jest kompletnym idiotyzmem i błędem, pogłębi problemy.Może terapia, może ktoś z przyjaciół umiał by Wam pomóc? Nie zawsze pomoc psychoterapeuty jest konieczna, o ile człowiek sobie uświadomi swój stan i znajdzie drogę wyjścia.
  • sabat3 09.07.18, 07:33
    Zrozumialem z tej reklamy, ze dwocb panow ma dzieci i sa parka. Jeden chcial odejsc, ale drugi zadzwonil po jakiegos kaplana i zadziala sie niezla magia. Poniewaz post jest w watku "swing" boje sie pytac co to za czary :))
  • druginudziarz 05.03.19, 00:32
    Fajny wątek ktoś odkopał, forum w szczytowej formie. Nawet gomory jeszcze zajrzał.
  • sabat3 06.03.19, 20:24
    druginudziarz napisał:

    > Fajny wątek ktoś odkopał, forum w szczytowej formie. Nawet gomory jeszcze zajrz
    > ał.

    Prawda. Czekajmy, moze dorzuca cos jeszcze Gall Anonim i Wincenty Kadlubek.
  • masta100 06.03.19, 20:06
    Zmuszanie kogoś do seksu z osobą tej samej płci ? zgódź się pod warunkiem że on zrobi to samo jako pierwszy ;)
    Kij ma dwa końce.
  • mrgosc01 01.08.19, 13:00
    Moja rada - tego musza absolutnie chciec obie strony i to z wlasciwych pobudek, nie celem ratowania malzenstwa.
    Zacznijcie ze soba rozmawiac, otwarcie fantazjowac, mozecie nawet - ale z jasnymi granicami "Tylko ogladamy" - wybrac sie do klubu dla par. Jeden drin nikogo nie zabil.

    Ale jesli masz sie zmuszac, czujesz sie pod presja.... to twoje malzenstwo juz sie konczy a swing tylko ten koniec przyspieszy i bedzie to raczej totalna katastrofa.

    Natomiast w samej idei nie ma nic zlego.
    Jesli jestescie pewni swoich uczuc, uwielbiacie sie nawzajem, sprawanie radosci drugiej osobie jest wazne i daje wam satysfakcje - od karteczki "kochm cie" na laptopie, przez masaz stop od niechcenia i 1000 innych malych i duzych gestow.....
    To why not?

    Zobaczenie, ze swojej drugiej polowki, ktorej jest dobrze moze byc (ale nie musi) cudownym doswiadczeniem.

    Rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac.... to podstawa

    Jesli jestescie ze soba w 100% szczerzy w lozku, jasno omunikujecie drgiej stronie - co, kiedy, jak ma robic... co chcecie robic, itd... Potraficie sie seksem ze soba bawic - a po tym co napisalas watpie i od tego powinniscie zaczac - to mozna zrobic kolejny, maly krok dalej.

    Ale jesli ww. warunki nie sa spelnione.....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka