Dodaj do ulubionych

Pieniądze a orgazm

16.07.14, 09:07
Właśsnie wróciłem z wakacji i chciałbym się z Wami podzielić odkryciem angielskich naukowców. Otóż udowodnili oni, ze orgazm i pieniądze mają jednak sporo ze sobą wspólnego. Chciałbym spytać co o tym myślicie.
www.edziecko.pl/rodzice/56,133102,16229868,Pieniadze_szczescia_nie_daja,,5.html
Edytor zaawansowany
  • loppe 16.07.14, 09:15
    Dobrze żeby podali rozmiar tej większej częstotliwości szczytowania z pieniąchami vs. bez, ale ok - wiadomo że pieniądze dają radę kupić zadowolenie, ale nie szczęście (wbrew nagłówkowi w tekście redakcyjnym).

    Ta druga informacja jest ciekawa - 69 (co za liczba seksualnie nacechowana by the way). Tyle średnio stosunków rocznie odbywają pary małżeńskie. Czyli nieco ponad 1 na tydzień...
  • loppe 16.07.14, 09:18
    PS. Ale do cholery nie tylko kobiety które mają bogatych mężczyzn szczytują częściej, lecz również bogate kobiety szczytują częściej (np. te z wątku obok, mające młodszych partnerów).
  • sabat.77 16.07.14, 09:19
    No ale co w tym dziwnego? Samiec posiadajacy duzo zasobow jest bardziej atrakcyjny i dzieki temu bardziej podnieca kobiete. To oczywiste. Wieksze pobudzenie seksualne to wieksza wrazliwosc na bodzce i latwiej o orgazm.
  • loppe 16.07.14, 09:32
    sabat.77 napisał:

    > No ale co w tym dziwnego? Samiec posiadajacy duzo zasobow jest bardziej atrakcy
    > jny i dzieki temu bardziej podnieca kobiete. To oczywiste. Wieksze pobudzenie s
    > eksualne to wieksza wrazliwosc na bodzce i latwiej o orgazm.

    No ale wielkie 40-stki typu Madonna, Berry itd. biorą sobie za partnerów młodych gołodupców i co teraz?
  • yoric 19.07.14, 03:17
    Ciekawe ciekawostki, ale tak szczerze to mam alergię na taki sposób przedstawiania badań (mówię ogólnie o sposobie). Naukowcy zrobią badanie (lepiej albo gorzej, ale zazwyczaj wg jakichś standardów), ktoś przeczyta, najczęściej mały kawałek z wnioskami, zrozumie albo nie, napisze notkę. Ktoś inny wrzuci to na bloga, a jeszcze inny wyciągnie z tego jedno zdanie do 'slajdu'. Pół biedy, jeśli po prostu wyjdzie bzdura. Gorzej, jak ludzie zaczynają złorzeczyć, co za durnie ci naukowcy...
  • marek.zak1 19.07.14, 09:14
    Naukowcy naukowcami, ale zauważ, że żadna z naszych koleżanek nie ustosunkowała się do przedstawionej tezy.
  • triismegistos 19.07.14, 09:26
    Nie tylko kobiece orgazmy. Jakis czas temu mieliśmy bardzo zły okres finansowo- ledwo starczało nam na życie i musieliśmy oszczędzać dosłownie na wszystkim (w życiu tyle ziemniaków nie skonsumowałam co wtedy), bzykaliśmy się rzadko i seksy były mniej udane. Odkąd najpierw ja znalazłam lepszą pracę, potem luby swoją polepszyło się znacznie.
    --
    Umyłam wczoraj w końcu mojego kota. Jemu było przyjemnie. Ja się trochę sierści najadłam.
  • marek.zak1 19.07.14, 09:37
    triismegistos napisała:

    > Nie tylko kobiece orgazmy. Jakis czas temu mieliśmy bardzo zły okres finansowo- ledwo starczało nam na życie i musieliśmy oszczędzać dosłownie na wszystkim (w życiu tyle ziemniaków nie skonsumowałam co wtedy), bzykaliśmy się rzadko i sek sy były mniej udane. Odkąd najpierw ja znalazłam lepszą pracę, potem luby swoją polepszyło się znacznie.

    A wiesz, ze podobnie tłumaczyła to zjawisko moja zona Zreszta jest angielskie powiedzenie: ,,jak bieda wchodzi drzwiami - miłośc wylatuje przez okno.
  • triismegistos 19.07.14, 10:14
    A to ja jakoś tłumaczę to zjawisko? Potwierdzam, że tak jest- im więcej trosk tym mniej ochoty na bzykanie.
    --
    Bób! Hummus! Włoszczyzna!
  • marek.zak1 19.07.14, 10:20
    triismegistos napisała:

    > A to ja jakoś tłumaczę to zjawisko? Potwierdzam, że tak jest- im więcej trosk tym mniej ochoty na bzykanie.

    Tak więc nauka potwierdziła to, o czym generalnie wiemy.
    Teraz sport w ramach walki o atrakcyjność. Bye :)
    zakbajka.blog.onet.pl/2014/07/19/sposob-na-upal/
  • triismegistos 19.07.14, 11:45
    To nauka musi jakoś specjalnie potwierdzać, że stres obniża libido u ludzi?
    --
    [img]http://vader.joemonster.org/upload/zpu/6554800aa859b5019.gif[/img]
  • anbale 19.07.14, 13:47
    Hmm, na tym forum niesamowicie fetyszyzuje się pieniądz...
    Owszem, są kobiety/mężczyźni oddający swe wdzięki i walory chętniej ludziom z kasą, ale co to ma wspólnego z orgazmem?
    Orgazm to można nawet przeżyć z kloszardem...
  • marek.zak1 19.07.14, 14:22
    anbale napisała:

    > Hmm, na tym forum niesamowicie fetyszyzuje się pieniądz... Owszem, są kobiety/mężczyźni oddający swe wdzięki i walory chętniej ludziom z kasą, ale co to ma wspólnego z orgazmem?
    > Orgazm to można nawet przeżyć z kloszardem...

    Można z każdym, ale statystyka dowodzi że większe prawdopodobieństwo jest, gdy twój facet jest zamożny, aniżeli gdy jest biedny.
  • triismegistos 19.07.14, 14:43
    Khem. Napisałam wyżej (i nawet się jakoś do tego odniosłeś, więc czytałeś), że moje życie seksualne zaczęło się poprawiać w momencie, kiedy JA znalazłam lepszą pracę.
    --
    Umyłam wczoraj w końcu mojego kota. Jemu było przyjemnie. Ja się trochę sierści najadłam.
  • marek.zak1 19.07.14, 15:06
    triismegistos napisała:

    > Khem. Napisałam wyżej (i nawet się jakoś do tego odniosłeś, więc czytałeś), że moje życie seksualne zaczęło się poprawiać w momencie, kiedy JA znalazłam lepszą pracę.

    Miła Tris. Jednostkowe wydarzenia i doswiadczenia moga potwierdzać postawioną tezę, że problemy finansowe tak zapetlaja życie, że o seks i orgazm trudniej. Wiadomo, ze kasa rozwiązuje wiele codziennych problemów. Niemniej jednak może byc i tak, że kogoś rajcująa kloszardzi, ubodzy artyści itp. Nauka coś wykazuje na podstawie statystycznych dużych liczb i trzeba przyjać, ze taka jest tendencja w dużej badanej społeczności. Moze byc tak, ze w spoleczności innej, np. południowoamerykańskiej, czy afrykańskiej jest inaczej. I tyle.
  • anbale 19.07.14, 18:56
    Jak się naukowcy bardzo postarają to mogą nawet wskazać zależność między rodzajem posiadanej broni a ilością wypijanego mleka i to na dokładnych wykresach...
    Znam małżeństwa, które nie mają żadnych problemów finansowych, najmniejszych- a do łóżka w ogóle ze sobą nie chodzą, ba, nawet mają problem z patrzeniem w swoją stroną; jednakże rozwód im się nie opłaca...A ze swoim partnerem najbardziej spontaniczny i wariacki seks mieliśmy jak byliśmy biedni jak myszy kościelne i spaliśmy na materacu w ubożuchnej mansardzie- więc wyjdz Marku chociaż na chwile ze swojego podwórka i uwierz, że nie każdy ma tylko jednego Bożka- kasę...
  • marek.zak1 19.07.14, 19:18
    anbale napisała:

    A ze swoim partnerem najbardziej spontaniczny i wariacki seks mieliśmy jak byliśmy biedni jak myszy kościelne i spaliśmy na materacu w ubożuchnej mansardzie- więc wyjdz Marku chociaż na chwile ze swojego podwórka i uwierz, że nie każdy ma tylko jednego Bożka- kasę...

    Twój przypadek jest dla Ciebie ważny, ale statystyki obejmują ich zapewne tysiące. Powinny uwzględniać również wiek, bo on generuje częstotliwość uprawiania seksu.
    A uwagi na temat wniosków nie do mnie, tylko do naukowców.
  • sabat.77 20.07.14, 07:21
    anbale napisała:

    > więc wyjdz Marku chociaż na chwi
    > le ze swojego podwórka i uwierz, że nie każdy ma tylko jednego Bożka- kasę...

    Nie wydaje mi się, żeby pieniądz był bożkiem Marka. Marek ma świadomość, że pieniądz jest jednym z podstawowych atrybutów atrakcyjności mężczyzny w oczach kobiet, a Marek chce być atrakcyjny. To raczej kobiety są bożkami Marka (tak go odbieram), a pieniądz jeśli już jest czyimś bożkiem, to właśnie kobiet.
    No i nie wszystkich kobiet, to prawda. Tych młodych i bardzo naiwnych, to czasem nie jest... Na krótko. Tych, które już osiągnęły moment, że chciałyby się związać z kimś na poważnie - zawsze.
  • marek.zak1 20.07.14, 09:21
    sabat.77 napisał:

    >
    > Nie wydaje mi się, żeby pieniądz był bożkiem Marka. Marek ma świadomość, że pieniądz jest jednym z podstawowych atrybutów atrakcyjności mężczyzny w oczach kobiet, a Marek chce być atrakcyjny. To raczej kobiety są bożkami Marka (tak go odbieram), a pieniądz jeśli już jest czyimś bożkiem, to właśnie kobiet.

    Ovczywiście,kazdy chce byc postrzegany jako atrakcyjny, z tym, że do czego mi mogą służyc pieniądze, skoro ja nie uwodzę żadnych kobiet?
    Ostatnio moje dziewczyny chciały pomalowac mi paznokcie u nóg na kolorowo, to znaczy każdy na inny kolor wedle checi i wyobraźni malujacych. Z przyjemnoscią się zgodziłem. Ich przyjemność - moja też. Wszyscy na plaży ogladali moje różnokolorowe paznokcie.

  • anbale 20.07.14, 09:41
    No dobra, chce być atrakcyjny, mieć dobrą brykę, firmowe buty, żeby dziewczyny za nim oczkami strzelały, może nawet częściej do łożka chodziły niż ze skromniejszym kolegą- ale co to ma wspólnego z samym orgazmem? Chyba, że tylko swój ma na myśli...
  • marek.zak1 20.07.14, 10:01
    anbale napisała:

    > No dobra, chce być atrakcyjny, mieć dobrą brykę, firmowe buty, żeby dziewczyny za nim oczkami strzelały, może nawet częściej do łożka chodziły niż ze skromniejszym kolegą- ale co to ma wspólnego z samym orgazmem? Chyba, że tylko swój ma na myśli...

    Każdy chce dobrze wygladać,a o firmowychg butach nie słyszałem. Może w firmie, produkujacej obuwie.
    Jeszcze raz - angielscy naukowcy udowodnili, że orgazm mają kobiety staystycznie częściej, gdy ich facet jest zamożny, aniżeli wtedy gdy nie jest. Jedna z koleżanek napisała, że byc może dlatego, ze jest wtedy mniej problemów. Może tez dlatego, że są jakieś inne powody. Nie wiem.
  • anbale 20.07.14, 10:17
    Ok, każdy wierzy w to, co chce...
  • izyrider 20.07.14, 11:08
    Pieniadze to powaznie stymulujacy faktor bo uzyte to :lepsze i ladniejsze buty,torebka , perfumy, w milej atmosferze zjedzone jedzenie,lepsze wino, atrakcyjne wczasy to wszystko stymuluje w kierynku lepszego seksu ...ale gwarantem orgazmu nie sa.Do orgazmu doprowadzic mozna umiejetnoscia czysto techniczna, tego mozna sie nauczyc.. wymaga znajomosci anatomi, potrzeb,taktu i cierpliwosci.Jak kazda dorze wykonana praca konczy sie widoczna nagroda..tylko po co ? Szczesliwy i zakochany kochanek/kochanka to zrodlo powaznych utrapien dla kogos kto nie dzieli szczescia.. bo nie kocha ./ Do seksu mozna tez latwo namowic bez pieniedzy trzeba tylko pytac..prawie kazdy lubi.
  • rekreativa 20.07.14, 13:27
    Ale sabacie, pitolisz.
    W świecie, w którym za wszystko trzeba zapłacić pieniędzmi od zdrowia poczynając, na przyjemnościach kończąc pieniądze są ważne dla WSZYSTKICH.
    I nie bądź hipokrytą. Dla facetów pieniądze nieważne są? Od kiedy? No zaraz się jeszcze okaże, że facet to nie lubi dobrze zjeść, dobrego winka się napić, dobrą bryką pojeździć - nie, nie, on te bryki wyłącznie dla podrywania lasek kupuje, bo samochody jako takie to go w ogóle nie interesują...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.07.14, 11:38
    rekreativa napisała:
    > I nie bądź hipokrytą. Dla facetów pieniądze nieważne są? Od kiedy? No zaraz się
    > jeszcze okaże, że facet to nie lubi dobrze zjeść, dobrego winka się napić, dob
    > rą bryką pojeździć - nie, nie, on te bryki wyłącznie dla podrywania lasek kupuj
    > e, bo samochody jako takie to go w ogóle nie interesują...

    Myślę że młody Stuhr Ci to najlepiej wyjaśni:
    www.youtube.com/watch?v=YgTKEdcj-_Y
    Zobacz, że w tych kulturach chińskich, gdzie własność pozostaje w rodzinie po kądzieli, tam facecji nie uczestniczą w "wyścigu szczurów". Nie zdobywają kolejnych podkreślaczy statusu, starają się być po prostu wypoczęci żeby sprawdzić się w sypialni (w najnowszych Wysokich Obcasach wspomina o tym Elżbieta Dzikowska).
  • rekreativa 21.07.14, 16:27
    Chcesz powiedzieć, że gdybyś postanowił już się w ogóle z kobietami więcej nie zadawać, to przestałbyś pracować, rozdał swój dobytek i został lumpem?
    Rozumiem też, że odpowiedzi na moje pytania są negatywne, a zatem nie obchodzi Cię, co jesz, gdzie mieszkasz, czym jeździsz, a dobra materialne nabywasz wyłącznie pod kątem "czy polecą na to laski"?
    Władza zapewne też facetów w ogóle nie kręci, a jedynie zmuszają się do niej, żeby rwać laski?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 21.07.14, 17:23
    rekreativa napisała:

    > Chcesz powiedzieć, że gdybyś postanowił już się w ogóle z kobietami więcej nie
    > zadawać, to przestałbyś pracować, rozdał swój dobytek i został lumpem?

    Pamiętaj że tamten fragment mówi o tym co by było gdyby kobiet na świecie nie było, a nie co by było gdyby jeden facet z kilku miliardów facetów przestał się nimi interesować. Choć nawet na tak postawiony problem można znaleźć odpowiedź wśród tych którzy kobietami faktycznie przestali się interesować. Mnisi Buddyjscy, zakonnicy. Im faktycznie asceza jakby łatwiej przychodzi.

    > Rozumiem też, że odpowiedzi na moje pytania są negatywne, a zatem nie obchodzi
    > Cię, co jesz, gdzie mieszkasz, czym jeździsz, a dobra materialne nabywasz wyłąc
    > znie pod kątem "czy polecą na to laski"?

    I tak i nie. Zobacz jak mieszkają studenci i co wystarcza im do życia. Podam Ci dwa przykłady z autopsji z czasów gdy dzieliłem fajne mieszkanie z kumplem typem Casanowy.

    1. Ze sprzątaniem nie było problemu, ale gotowanie ograniczało się do podgrzewania (mikrofala lub piecyk). Gdy więc któregoś dnia jedna z koleżanek w przypływie dobroci serca zapragnęła nam ugotować proste spagetti, natrafiła na problem z garnkami. Okazało sie że są tylko dwa. Jeden baaardzo duży i drugi bardzo mały. Ten duży był jedynym garnkiem który raz faktycznie użyliśmy sami - gdy kiedyś był remont sieci ciepłowniczej i nie było ciepłej wody -zagrzaliśmy w nim wodę do kąpieli.

    2. Mieliśmy lodówkę w której był także zamrażalnik. Ponieważ przez lata go nie rozmrażaliśmy, to z czasem narosła tam taka warstwa lody dookoła, że musieliśmy zacząć kupować mniejsze opakowania lodów bo nie mieściło się opakowanie 1 litr (to prostokątne).

    Gdy byłem singlem moja "kuchnia" to był aneks z dwoma palnikami. Wystarczał mi jeden talerz, jedna szklanka i 1 komplet sztućców.
    Teraz gdy moja druga połówka uwielbia gotować i robi to wyśmienicie mamy kuchnie ok 30m2 ze wszystkimi sprzętami.
    Ja dostrzegam "progres" od czasów studenckich i dwóch nieużywanych garnków.

    Podobnie jest z samochodami. Teraz gdy wszędzie praktycznie jest ograniczenie prędkości, duże samochody z mocnymi silnikami nie mają zastosowania. Sam kiedyś miałem auto co miało 220 koni przy masie 1100 kg (200 koni na tonę wagi - ono fruwało praktycznie), teraz zaś wystarcza mi Corsa z silnikiem 1.0. Smiejemy się nawet z narzeczoną że to jest nasze auto rodzinne (przez kontrast do SUV-ów i kombi które pełnią takie funkcje auta rodzinnego u znajomych).

    Także to nie jest tak, że facet nabywa dobro na zasadzie "czy polecą na to laski", tak samo jak kobieta nie ubiera się myśląc "czy polecą na to facecji" gdy zakłada każdą kolejną część stroju.
    To jest raczej podświadome. W młodości testosteron powoduje że bardziej podobają się te szybsze auta niż te powolne/rodzinne.

    > Władza zapewne też facetów w ogóle nie kręci, a jedynie zmuszają się do niej, ż
    > eby rwać laski?

    Tutaj ciężko powiedzieć, bo nie znam przypadku gdzie władza nie daje "bonusa" w postacji dostępu do kobiet. Kobiety kochają mężczyzn na stanowiskach, a mężczyźni lubią kobiety -więc problem się sam napędza.
    Począwszy od Czyngis-chan'a, poprzez przykłady dyktatorów (np. kobiety z gwardii przybocznej Kaddafiego), a skonczywszy na władcach Europy (kochanka prez. Francji, kochanki Berlusconiego).
  • mojemail3 23.07.14, 10:30
    kutuzow napisał:

    >Choć nawet na tak postawiony problem można znaleźć odpowiedź
    > wśród tych którzy kobietami faktycznie przestali się interesować. Mnisi Buddyjs
    > cy, zakonnicy. Im faktycznie asceza jakby łatwiej przychodzi.

    Kutuzow, Kutuzow...Co Ty wiesz o mężczyznach???
    Tak uważasz? Że zakonnicy to mężczyżni co przestali się interesować kobietami?
    Przecież to normalni, zdrowi mężczyżni są ( teraz tym bardziej zwraca się uwagę,żeby to byli heteroseksualni mężczyżni, a nie uciekający do zakonu z innymi preferenecjami seksualnymi...)
    Normalni, zwracający uwagę, część borykająca się z uzależnieniami, np.od intenetowej pornografii niestety, ta chwalebna część bardziej świadoma, umiejąca zapanować nad swymi naturalnymi popędami.

    Asceza łatwiej przychodzi mówisz? A w jaki sposób łatwiej chciałabym wiedzieć?
    Czytałam kiedyś, jak się jeden Dominikanin wypowiadał,że w sumie łatwiejszy celibat niż małżeństwo, bo emocjonalnie stabilniej, rodzina to wielka odpowiedzialność, a jak się żona po latach opatrzy, to alternatywy nie ma (dla tych, co nie rzucają słowem na wiatr...)
    No ale zakonnik nie wiedział może, jak wspaniale na małżeństwo wpływają kryzysy, po dezintegracji-integracja ;-)

    > Tutaj ciężko powiedzieć, bo nie znam przypadku gdzie władza nie daje "bonusa" w
    > postacji dostępu do kobiet. Kobiety kochają mężczyzn na stanowiskach, a mężczy
    > źni lubią kobiety -więc problem się sam napędza.
    > Począwszy od Czyngis-chan'a, poprzez przykłady dyktatorów (np. kobiety z gwardi
    > i przybocznej Kaddafiego), a skonczywszy na władcach Europy (kochanka prez. Fra
    > ncji, kochanki Berlusconiego).


    Zawsze się takie znajdą, kochające mężczyzn na stanowiskach, ale żeby tak tłumnie leciały na starych, łysych, obleśnych dziadów, to już nie przesadzaj...
    Zawsze jakieś biedne "uniwersytutki " się znajdą, ale potem jak wyjść na ulicę z mężem i dzieckiem, jak można starego sponsora spotkać?
  • anbale 23.07.14, 13:40
    mojemail3 napisała:

    > Zawsze się takie znajdą, kochające mężczyzn na stanowiskach, ale żeby tak tłumn
    > ie leciały na starych, łysych, obleśnych dziadów, to już nie przesadzaj...
    > Zawsze jakieś biedne "uniwersytutki " się znajdą, ale potem jak wyjść na ulicę
    > z mężem i dzieckiem, jak można starego sponsora spotkać?

    Czy naprawdę "starych" (czyli wg tego forum po 40-stce) ludzi "kocha" się tylko za stanowiska, grube portfele i chęć sponsorowania? Czy ci ludzie nie mają już nic nikomu do zaoferowania oprócz kasy, kasy, kasy, obleśnej łysiny i brzucha? Czy tracą swoje człowieczeństwo, życie emocjonalne i intelektualne, swoją jak dotąd (maks do 40-stki) ciekawą osobowość; a jedyna słuszna dla nich droga to zmaganie się z kolejnymi kryzysami życiowymi ze swą równie "starą" żoną (która nota bene jak się okazuje z wiekiem "szlachetnieje" i jeżeli tego nie dostrzegają, to świadczy o ich kolejnej ułomności...) bo przez to stają się lepsi i idą, nie wiem gdzie, chyba prosto do nieba? Czy nie da się ich już nawet patykiem dotknąć a jakiekolwiek zainteresowanie młodszą osobą jest niesmaczne, graniczące z pedofilią i oczywiście chodzi tylko o kasę, kasę i kasę ??
    Czasem to forum wprawia mnie w osłupienie...
  • mojemail3 23.07.14, 13:49
    anbale napisała:

    > Czy naprawdę "starych" (czyli wg tego forum po 40-stce) ludzi "kocha" się tylko
    > za stanowiska, grube portfele i chęć sponsorowania? Czy ci ludzie nie mają już
    > nic nikomu do zaoferowania oprócz kasy, kasy, kasy, obleśnej łysiny i brzucha?

    No nie, jeszcze mogą zaoferować miłość wielką, czystą i prawdziwą, szczególnie jak porzucą swoje stare żony i uciążliwe rodziny...

    > Czy tracą swoje człowieczeństwo, życie emocjonalne i intelektualne, swoją jak
    > dotąd (maks do 40-stki) ciekawą osobowość; a jedyna słuszna dla nich droga to z
    > maganie się z kolejnymi kryzysami życiowymi ze swą równie "starą" żoną (która n
    > ota bene jak się okazuje z wiekiem "szlachetnieje" i jeżeli tego nie dostrzegaj
    > ą, to świadczy o ich kolejnej ułomności...) bo przez to stają się lepsi i idą,
    > nie wiem gdzie, chyba prosto do nieba?

    No rzeczywiście, masz rację, zmaganie się ze swymi kryzysami osobowości i równie starą żoną jest bez sensu. Po co się trudzić, skoro świat czeka i wzywa do korzystania z przyjemności.

    > Czy nie da się ich już nawet patykiem do
    > tknąć a jakiekolwiek zainteresowanie młodszą osobą jest niesmaczne, graniczące
    > z pedofilią i oczywiście chodzi tylko o kasę, kasę i kasę ??
    > Czasem to forum wprawia mnie w osłupienie...

    Dotykaj ile chcesz, chętni się na pewno znajdą,niektórzy tylko czekają na okazję...
    Zainteresowanie młodszymi jest jak najbardziej naturalne :)
  • anbale 23.07.14, 14:04
    Nie zrozumiałaś mnie, ja tylko jestem przeciw wszelkim przejawom ageizmu i nakreślania jedynej, słusznej, świetlanej drogi życiowej, którą każdy jest zobowiązany podążać...
    A jak z niej o zgrozo zejdzie- to jest obleśnym dziadem pedofilem albo starą lampucerą nimfomanką...
    Jak również wkurza mnie przypisywanie związkom z dużą różnicą wieku jednej tylko motywacji, materialno-interesownej...
    A to są związki jak każde inne, może nawet czasem lepsze, bardziej "dopasowane"- bo walcząc z konwenansami i zabobonami obyczajowymi tacy ludzie przechodzą drogę trudniejszą niż związki rówiesnicze i muszą mieć więcej determinacji żeby przetrwać.
  • mojemail3 23.07.14, 14:08
    anbale napisała:

    > Nie zrozumiałaś mnie, ja tylko jestem przeciw wszelkim przejawom ageizmu i nakr
    > eślania jedynej, słusznej, świetlanej drogi życiowej, którą każdy jest zobowiąz
    > any podążać...
    > A jak z niej o zgrozo zejdzie- to jest obleśnym dziadem pedofilem albo starą la
    > mpucerą nimfomanką...

    A to rozumiem, bo ja też jestem przeciwniczką jedynej słusznej drogi życiowej:)
    Jeśli miłość jest prawdziwa, to niech trwa jak najdłużej, jestem za tym, bez względu na różnice wieku itp....

    > Jak również wkurza mnie przypisywanie związkom z dużą różnicą wieku jednej tylk
    > o motywacji, materialno-interesownej...
    > A to są związki jak każde inne, może nawet czasem lepsze, bardziej "dopasowane"
    > - bo walcząc z konwenansami i zabobonami obyczajowymi tacy ludzie przechodzą dr
    > ogę trudniejszą niż związki rówiesnicze i muszą mieć więcej determinacji żeby p
    > rzetrwać.

    No różnie to bywa,każdy ma "swoją drogę do socjalizmu"...
  • loppe 23.07.14, 17:08
    A propos' tego co napisałyście Anbale i Najmi. Znany film o ciekawym aliansie ponad podziałami wiekowymi Lost in Translation (Między Słowami). I tam jest ta końcowa scena, gdy on mówi jej coś, ale widz tego nie słyszy. Jak myślicie, z twarzy i tak dalej wynika co? Że jeszcze się spotkają, czy to już pożegnanie?

    2 minutki:

    www.youtube.com/watch?v=1bd2RE0OjyE
  • mojemail3 23.07.14, 19:14
    loppe napisał:

    > I tam jest ta końcowa scena, gdy on mówi jej coś, ale widz tego nie słyszy. Jak myślicie, z tw
    > arzy i tak dalej wynika co? Że jeszcze się spotkają, czy to już pożegnanie?

    Loppe, przemawiasz do babskiej emocjonalności? Czy do rozsądku ;-)
    Nic tam się nie wydarzy,ona ma męża o ile dobrze pamiętam zaniedbującego ją emocjonalnie, szukała bliskości u dojrzałego mężczyzny, może fajna przyjażń, ale...czy bohaterowi o przyjażn z tak cudną młodą blondynką idzie, skoro on w inny sposób poszukuje bliskości...
    No nie wiem.
    Czego oczekują kobiety od dojrzałych mężczyzn? Dojrzałości chyba...
    Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
    "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"


    www.biblionetka.pl/art.aspx?id=13344
  • loppe 23.07.14, 20:17
    > Loppe, przemawiasz do babskiej emocjonalności? Czy do rozsądku ;-)
    > Nic tam się nie wydarzy,ona ma męża o ile dobrze pamiętam zaniedbującego ją emo
    > cjonalnie, szukała bliskości u dojrzałego mężczyzny, może fajna przyjażń, ale..
    > .czy bohaterowi o przyjażn z tak cudną młodą blondynką idzie, skoro on w inny s
    > posób poszukuje bliskości...
    > No nie wiem.
    > Czego oczekują kobiety od dojrzałych mężczyzn? Dojrzałości chyba...
    > Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
    > "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"
    >

    O super, Goethe. A jaki konkretny tytuł. Ten film mnie się bardzo podobał, a dzieli widzów jak mało który - ci drudzy twierdzą że totalna nuda. Wydaje mi się, że nowe wtedy reality shows trochę zainspirowały reżyserkę, do aż takiej kontemplacji pozornie niczego takiego.

    Teraz o scenie końcowej. Jest niejednoznaczna, ale jednak oceniam, że oznacza niezgodę bohaterów na rozstanie i ulgę że do rozstania nie doszło. Chcą jeszcze ze sobą pobyć kiedyś. Pada ich pierwszy całus usta-usta. Jest po nim błysk w oczach obojga... A facet jest za stary wyga żeby całować dziewczynę mężatkę w usta pierwszy raz w godzinie rozstania! To to jakiś młodzian...

    Jedno obudziło drugie do życia, bo oboje byli w marazmie, w marazmie serca w szczególności... I on wysiada z tego samochodu żeby okazać jej że te wspólne chwile, rozmów, były dla niego tak samo ważne jak być może dla niej. Bo mogła mieć poważne wątpliwości. Oboje są w związkach małżeńskich niesatysfakcjonujących - bo brakuje w nich bliskości dusz. A to ni z tego ni z owego przeżyli ze sobą w Tokio. Oczywiście, nie muszą się wcale związać ze sobą w przyszłości, mogą się nawet już nigdy nie zobaczyć, ale ta chwila na filmie mówi że bardzo chcieliby i sobie to właśnie okazali. I to jest coś! I to nie jest "żegnaj"!
  • mojemail3 24.07.14, 13:01
    loppe napisał:
    (Ja...)
    > > Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
    > > "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"
    > >
    >
    > O super, Goethe. A jaki konkretny tytuł.

    Loppe, czytaj uwaznie, napisalam przeciez j.w.
    "Pięćdziesięcioletni mężczyzna"
    Johann Wolfgang Goethe

    woblink.com/e-book,piecdziesiecioletni-mezczyzna-johann-wolfgang-goethe,4365
  • loppe 24.07.14, 14:13
    mojemail3 napisała:

    > loppe napisał:
    > (Ja...)
    > > > Warto wrócić do twórczości pana, co zwał się Goethe...
    > > > "Pięćdzięsięcioletni mężczyzna"
    > > >
    > >
    > > O super, Goethe. A jaki konkretny tytuł.
    >
    > Loppe, czytaj uwaznie, napisalam przeciez j.w.
    > "Pięćdziesięcioletni mężczyzna"
    > Johann Wolfgang Goethe
    >
    Przecież ja właśnie o tym tytule, że konkretny:)). Nie "Cierpienia starszego faceta" albo coś.

    A to Goethe, wieszcz! Najmi dziś nawet nie widzi się tak konkretnych tytułów np. "60letni mężczyzna" - nikt nie napisał, ani nie nakręcił.

    Ale dalej będę zwięzły, nie będę tłumaczyć awansem:)
  • loppe 24.07.14, 14:24
    Tytuł jak dla książki popularnonaukowej, jak dla literatury faktu a nie beletrystyki
  • izyrider 24.07.14, 16:48
    no tak.. ale jezeli wy czegos nie wiecie to nie znaczy ze to nie istnieje..a jeszcze mniej jest to wina tego co wie.Sprobujcie w wiki..,literaturze..lub wsrod znajomych.Tych ostatnich odradzam poniewaz nie sadze by wiedzieli wiecej niz wy oboje.. macie przeciez 18 lat doswiadczenia na forach uf.. byc moze to jest przyczyna braku doswiadczenia w temacie o ktorym tak ochoczo oboje dyskutujecie
  • loppe 24.07.14, 18:56
    Załóż swój pierwszy wątek, przedstaw tam fundamenty swojego spojrzenia na seks i jego brak w związku. Myślę że będzie prawdziwym szlagierem.

    Erudycyjność Najmi wnosi tak wiele na forum. Gracje Rubensa, 50-latek Goethego ( nawet nie wiedziałem, że jest taka książka)!, wszystko podane w odpowiednim momencie...
  • mojemail3 24.07.14, 23:18
    loppe napisał:

    > Przecież ja właśnie o tym tytule, że konkretny:)). Nie "Cierpienia starszego fa
    > ceta" albo coś.
    > A to Goethe, wieszcz! Najmi dziś nawet nie widzi się tak konkretnych tytułów n
    > p. "60letni mężczyzna" - nikt nie napisał, ani nie nakręcił.

    To ja przepraszam, nie czytam dokładnie, myślałam,że pytasz : " A jaki konkretnie tytuł" ?
    Teraz nie ma konkretnych tytułów, bo do byle badziewia musi być tytuł niezwykle intrygujący...
    A przy okazji, Goethe sporo nawiązywał do tego czasu w życiu mężczyzny, ale sam, oświadczył się młódce mając lat chyba z osiemdziesiąt...( nie pamiętam dokładnie, ale można poszukać w jego biografii)
  • loppe 24.07.14, 23:26
    mojemail3 napisała:

    > A przy okazji, Goethe sporo nawiązywał do tego czasu w życiu mężczyzny, ale sam
    > , oświadczył się młódce mając lat chyba z osiemdziesiąt...( nie pamiętam dokład
    > nie, ale można poszukać w jego biografii)

    Muszę notabene przeczytać jego biografię, znaczy chcę nie muszę. Ten facet miał naprawdę ogromny wpływ na Niemcy i Niemców, i Niemki:) żeby być kompletnym tutaj. Niech i na mnie jeszcze trochę więcej wpłynie:)
  • sabat.77 23.07.14, 22:58
    mojemail3 napisała:

    > Czego oczekują kobiety od dojrzałych mężczyzn? Dojrzałości chyba...

    To paradoks, bo za jeden z przejawów rzeczywistej dojrzałości uważam niechęć do dostosowywania się do czyichś oczekiwań :)
    Nie lubię słowa "dojrzały". Zbyt często jest używane, by człowieka krępować pętami fałszywie pojętej moralności, dulszczyzny i społecznego strachu. Stało się synonimem mimikry, wycofania, lęku, starczej rejterady, Gombrowiczowskiej "gęby". Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.
  • mojemail3 23.07.14, 23:03
    Tak. Każdy ma taką definicję dojrzałości...do jakiej zdołał dojrzeć ;-)
  • sabat.77 23.07.14, 23:34
    Kluczem do zrozumienia co mam na mysli jest interpretacja moralnosci wystepujacej w danej spolecznosci jako zjawiska a nie uniwersalnej miary, ktora mozna przylozyc do dowolnego osobnika na przestrzeni dziejow i niezaleznie od geografii. Zauwaz, ze nawet tak wydawalo by sie uniwersalne zasady jak nie zabijanie osobnikow swojego gatunku moga byc zlamane, a nawet uswiecone rytualnie, gdy wchodzi w gre jakis interes grupy.
    Tym wedlug mnie przede wszystkim sa glowne wyznaczne zasady moralnosci i obyczaju. Tam gdzie powstaje konflikt interesow grupy z interesem jednostki, chwalebnym uznaje sie zachowanie realizujace interes grupy. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyz osad ten jest narzucany wlasnie przez grupe, ktora w tym wypadku jest sedzia we wlasnej sprawie.
    Dodatkowo, podporzadkowanie wobec pewnego kanonu zasad pozwala w sposob nieskrepowany nienawidziec odstepcow i kontestatorow, chociaz niektore zbiorowosci czynia to w sposob zakamuflowany.
  • izyrider 23.07.14, 23:36
    zyj i pozwol zyc..nie machaj paluchem od siebie..
  • jesod 23.07.14, 23:24
    sabat.77 napisał:
    > Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.

    Z tego wniosek, że najlepiej być łysym. Zero problemów jak się uczesać i... czy w ogóle warto to zrobić.
  • szopen_cn 24.07.14, 06:08
    jesod napisała:

    > sabat.77 napisał:
    > > Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.
    >
    > Z tego wniosek, że najlepiej być łysym. Zero problemów jak się uczesać i... cz
    > y w ogóle warto to zrobić.

    Masz sto procent racji.
    Nie tylko zero problemow z wyborem fryzury ale w dodatku to nie traci sie czasu na codzienne czesanie, oszczedza na grzebieniach, szamponach i odzywkach, wysuszenie glowy recznikiem zajmuje 10 sekund.
    Do polerowania mozna uzyc wosku ze swieczki.

    Jedyny problem jest w tym, ze bardzo latwo sobie glowe na sloncu przypalic.
  • anbale 23.07.14, 23:29
    sabat.77 napisał:

    > To paradoks, bo za jeden z przejawów rzeczywistej dojrzałości uważam niechęć do
    > dostosowywania się do czyichś oczekiwań :)
    > Nie lubię słowa "dojrzały". Zbyt często jest używane, by człowieka krępować pęt
    > ami fałszywie pojętej moralności, dulszczyzny i społecznego strachu. Stało się
    > synonimem mimikry, wycofania, lęku, starczej rejterady, Gombrowiczowskiej "gęby
    > ". Niedobrze jest być zbytnio uczesanym.

    Mam podobnie. Dojrzała to może być gruszka. Jak już, to wolę słowo "dorosłość", taki jeden pisarz to określił jako wymyślenie siebie na nowo po wymyśleniu swojej kreacji w okresie dziecięco-nastoletnim i podobnie to odbieram.
    W sumie mało kto potrafi sensownie wytłumaczyć na czym właściwie ta dojrzałość miałaby konkretnie polegać, na ogół właśnie na dostosowaniu się do oczekiwań, wpasowaniu w ramki, ciągnięciu jakichś wózków...Do tego wystarczy odpowiedzialność, konsekwencja, po co od razu kłuć i szturchać tą dojrzałością?
  • izyrider 24.07.14, 00:03
    mam podobnie..dziecinstwo ,mlodosc ,dojrzalosc to synonimy kontrolowanego wciagania do grobu..
  • izyrider 24.07.14, 06:46
    on jej powiedzial dziekuje..i przepraszam..dziekuje za to ze nie zarzadala tego czemu by sie nie oparl..a przepraszam za to ze nie mogl spelnic jej pragnien , wydaje sie ze na tym swiecie najwiecej wrazen otzymuje sie rezygnujac z latwizny..
  • loppe 24.07.14, 10:20
    izyrider napisał:

    > on jej powiedzial dziekuje..i przepraszam..dziekuje za to ze nie zarzadala tego
    > czemu by sie nie oparl..a przepraszam za to ze nie mogl spelnic jej pragnien ,
    > wydaje sie ze na tym swiecie najwiecej wrazen otzymuje sie rezygnujac z latwiz
    > ny..

    Dokładnie, cała wielkość ich przeżycia w tym filmie polegała na braku dotyku ciał!
  • izyrider 24.07.14, 11:52
    nie ..oboje razpoznali ze ich oczekiwania sa nie do spelnienia ..poniewaz spelnione pragnienia rozczarowuja a seks nie jest az tak istotny ..orgazm ma czesto prozaiczne lub nieznane przyczyny..np.sam mialem okazje obejzec nieprawdopodobnie wygladajacy orgazm u dziewczyny ktorej za seks zaplacilem..do dzis jej zazdroszcze.
  • mojemail3 24.07.14, 12:08
    O tu się usmialam...Tak tak w prostytucji jest pewna korelacja między kasą a orgazmem ;-)
  • sabat.77 24.07.14, 17:38
    mojemail3 napisała:

    > O tu się usmialam...Tak tak w prostytucji jest pewna korelacja między kasą a or
    > gazmem ;-)

    Zdecydowanie. W zamian za odpowiednią odpłatę prostytutka może doświadczyć orgazmu nawet bez stymulacji, o stosunku nie wspominając. Będzie nią miotało jakby jej kto zadał pod ogon papryczkę jalapeno.
  • anbale 24.07.14, 12:18
    Może doszła do wniosku, że za taką kasę warto naprawdę dać z siebie wszystko w etiudzie aktorskiej ;)
  • mojemail3 24.07.14, 12:52
    anbale napisała:

    > Może doszła do wniosku, że za taką kasę warto naprawdę dać z siebie wszystko w
    > etiudzie aktorskiej ;)

    Meska naiwnosc mnie rozczula...
  • izyrider 24.07.14, 14:06
    Fiu..mezczyzni sa naiwni,to prawda ..bo ta szczesciara odwodnila sie w w 2 minuty az zsiniala..prawdziwy talent aktorski ta 22 ,latka z mezem i rocznym dzieckiem 20 lat temu we wroclawiu..szkoda ze ja nie wziolem,,na wlasnosc,, moglaby wystepowac po domach kultury za gaze 1000 ATS (ok85 usd).Jezeli pieniadze i orgazm maja taka zleznosc to chetnie sprobuje jeszcze raz tylko by sie przekonac czy inna jest tak zdolna.
  • anbale 24.07.14, 14:23
    Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?
    Coraz ciekawszych rzeczy człowiek się dowiaduje...
  • sabat.77 24.07.14, 17:39
    anbale napisała:

    > Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?
    > Coraz ciekawszych rzeczy człowiek się dowiaduje...

    Posikała się ze śmiechu, że klient w to wszystko uwierzył.
  • zawle 25.07.14, 13:35
    anbale napisała:

    > Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?

    pewnie podciął jej gardło...
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 25.07.14, 17:02
    zawle napisała:

    > anbale napisała:
    >
    > > Odwodniła się przez orgazm?! Tzn. tak intensywnie parowała czy jak?
    >
    > pewnie podciął jej gardło...

    Penisem? :)
  • rekreativa 25.07.14, 18:49
    Wystrysk miała , ten kobiecy.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 25.07.14, 18:54
    rekreativa napisała:

    > Wystrysk miała , ten kobiecy.

    Bardziej zaskakiwałoby, gdyby miała męski :)
    A co do wytrysku, to przecież wspomniałem, że pewnie się posikała ze śmiechu. Każdy interpretuje na swoją korzyść :D
  • sabat.77 24.07.14, 17:54
    mojemail3 napisała:

    > Meska naiwnosc mnie rozczula...

    Mnie tylko zasmuca i niepokoi... Wiara w to, że prostytutki robią to bo "to" lubią, ach te ich ogłuszające orgazmy, krzyczenie w czasie seksu - dramat, serio... To jest takie głupie, że to musi być chyba jakiś psychologiczny mechanizm obronny, bo racjonalnie pracujący umysł się w takie labirynty nie zapuszcza. Nie wiem - niechęć czy może raczej nieumiejętność pogodzenia się z rzeczywistością? Tym bardziej jest to smutne.
    Po co niektórym facetom taka wiara? To jest jedynie żałosne, usiłowanie odnalezienia jakichś resztek męskości w tym co pozostało do dyspozycji? Cały ten rzekomy splendor, dekadencka zabawa, nieumiejętność nazywania rzeczy po imieniu... "dorabiające studentki", jakieś "divy"... Śmiech przez łzy.
  • marek.zak1 24.07.14, 19:43
    sabat.77 napisał:

    > Mnie tylko zasmuca i niepokoi... Wiara w to, że prostytutki robią to bo "to" lubią, ach te ich ogłuszające orgazmy, krzyczenie w czasie seksu - dramat, serio.
    > .. To jest takie głupie, że to musi być chyba jakiś psychologiczny mechanizm obronny, bo racjonalnie pracujący umysł się w takie labirynty nie zapuszcza. Nie wiem - niechęć czy może raczej nieumiejętność pogodzenia się z rzeczywistością?
    > Tym bardziej jest to smutne.
    > Po co niektórym facetom taka wiara? To jest jedynie żałosne, usiłowanie odnalezienia jakichś resztek męskości w tym co pozostało do dyspozycji? Cały ten rzeko my splendor, dekadencka zabawa, nieumiejętność nazywania rzeczy po imieniu... "
    > dorabiające studentki", jakieś "divy"... Śmiech przez łzy.

    Sabacie, piszesz z takim przekonaniem, że zaczynam wierzyć, że wiesz dużo w temacie. Moi znajomi, którzy sponsorują panienki badź korzystaja z agencji mowia jednakże coś zupełnie przeciwnego. Wszystko polega na seksie ze skierowana przyjemnoscia w ich stronę. Majja może inne doświadczenia.
  • sabat.77 24.07.14, 21:10
    Mowisz o punkcie widzenia klienta, a ja o punkcie widzenia prostytutki.
  • izyrider 25.07.14, 05:25
    ups..,,o punktcie widzenia klijenta,,? a jak ty to skonstruowales i po co ? o punkcie widzenia prostytutek mozesz mowic znasz siebie lepiej niz ja ciebie znam(tyle ze nie pchaj sie na afisz jak nie potrafisz)..mnie prostytutki nie przeszkadzaja sa jak taksowki, wsiada sie kiedy sie musi.
  • izyrider 24.07.14, 19:44
    ,,Zamuca i niepokoi,,-Co? Prostytutka to zawod,kobieta lub mezczyzna sprzedajacy seks i placacy podatki, ubezpieczenie za spelnienie swej roli w spoleczesctwie Polska nie jest tak daleko ,ale czy tutaj jest to zabronione,nie wiem..(jestem tu tylko 2m-ce). Tyle ze Wroclawski Rynek( z 14 wieczna perla gotyku europejskiego) malo sie rozni od dzielnic rozrywki w innych miastach Eu i Azji..O mozliwosciach racjonalnych umyslow pytaj prowadzacych GO-GO bary i tych co ich podatkuja.. nie lej tez lez nad innymi- masz zone lub zyjesz w celibacie Twoj wybor- za,, godne ubolewania,, i kosztowne,, zludzenia,, obcych nie placisz to nie oceniaj czegos co jest poza Twoimi mozliwosciami bo nie masz potrzebnego doswiadczenia, a produkowana dobudowa moralna po to by lac lzy nad upadkiem innych nie robia z ciebie przykladu z braku wiarygodnosci poniewaz negujesz rzeczywistosc ktorej mozliwosc poznania straciles w 10 letniej ekwilibrystyce popisow na forach ..ja jestem dosc pewny ze jestes cos w rodzaju banki mydlanej ktora pryska na pierwszej przeszkodzie ku rozczarowaniu dzieci..byloby to smutne gdyby banki mydlane byly cos warte .
  • sabat.77 24.07.14, 21:12
    Nie uwazam tego za upadek, tylko za niezrozumienie zjawiska od strony psychologicznej, zapewne podyktowane brakiem empatii.
  • izyrider 25.07.14, 05:51
    Upadek nie ? ..mialem szczescie..? to wytlumacz ,prosze jakiego zjawiska nie zrozumialem od strony psychologicznej ? ale uzasadnienie jest zle, poniewaz jestem empatyczny i to bardzo.
  • sabat.77 25.07.14, 06:09
    izyrider napisał:

    > Upadek nie ? ..mialem szczescie..? to wytlumacz ,prosze jakiego zjawiska nie zr
    > ozumialem od strony psychologicznej ? ale uzasadnienie jest zle, poniewaz jeste
    > m empatyczny i to bardzo.

    Chodziło mi tylko o wiarę w swoje nadzwyczajne możliwości wywołania podniecenia u prostytutki, jaką posiadają niektórzy bywalcy w okolicach 40-stki i po...
    Dla mnie prostytutki są zwykłymi dziewczynami, często w nieciekawej sytuacji życiowej. Bywa, że do podjęcia takiego zawodu zmusza je życie, zdarza się też, że są zepsutymi cwaniaczkami, co chcą dorobić w - wydaje im się - łatwy sposób. Czasem są wciągane w ten zawód podstępem, namową, siłą. Różnie - prostytutka nie różni się od innych kobiet, nie oceniam ich w zły sposób.
    Tylko zauważam, że praktyka tego zawodu to raczej stępienie na bodźce seksualne.
    Przyjemność seksualna i orgazm zwykle są powiązane z pożądaniem, perwersją albo emocjonalnym otwarciem.
    O pożądaniu wobec starca (licząc typową różnicę wieku dziwki i jej klienta można tak mówić) nie może być mowy, a o emocjonalnym zbliżeniu i poczuciu bliskości, z racji charakteru relacji - zwykle również.
    Czemu dziewczyny każą się myć klientom? Bo się ich brzydzą! Fizycznie!
    Wyobraź sobie, że ktoś z kim chcesz uprawiać seks ma do ciebie poczucie odrazy, każdy twój dotyk spotyka się z jego organicznym i wewnętrznym sprzeciwem. Obawia się, że ma grzybice, pasożyty, jesteś nosicielem jakichś chorób... Albo jesteś w najzwyklejszy sposób ordynarnie spocony, śmierdzisz, jesteś obrzydliwy. Robi to żeby zarobić pieniądze, ale twoje ciało napawa go obrzydzeniem, albo w najlepszym razie jest lodowato obojętne.
    W głowie mi się nie mieści, że mając świadomość tego, można czerpać z odgrywanego teatru przyjemność i wierzyć w swoją męską moc.
    To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!
  • sabat.77 25.07.14, 06:38
    Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo.
  • mojemail3 25.07.14, 08:26
    sabat.77 napisał:

    > Dla mnie prostytutki są zwykłymi dziewczynami, często w nieciekawej sytuacji ży
    > ciowej. Bywa, że do podjęcia takiego zawodu zmusza je życie, zdarza się też, że
    > są zepsutymi cwaniaczkami, co chcą dorobić w - wydaje im się - łatwy sposób. C
    > zasem są wciągane w ten zawód podstępem, namową, siłą. Różnie - prostytutka nie
    > różni się od innych kobiet, nie oceniam ich w zły sposób.

    No nie różni się, anatomicznie ani nawet psychologicznie nie...
    Chociaż w czasach wiktoriańskich próbowano przeforsować dwa gatunki kobiet, dobre i czyste do małżeństwa i rodziny,oraz złe i występne do prostytucji,żeby zracjonalizować upadlanie tych kobiet.
    Ale to bardzo zróżnicowana grupa, ze względu na położenie geograficzne chociażby a co za tym idzie motywację podjęcia najstarszego zawodu świata ( lub bez motywacji, przez handel i współczesne niewolnictwo)

    Stygmatyzm społeczny jest silny, stąd się biorą różne psychologiczne racjonalizacje, od np. racjonalizacji martyrologicznej ( są potrzebne społeczeństwu, bo dzięki nim jest mniej gwałtów np.) Na Filipinach na przykład, kraju katolickim, gdzie prostytucja jest zajęciem haniebnym, młode dziewczyny stwarzają sobie iluzję miłości do klienta, klienci są ich "chłopakami"
    Natomiast w Tajlandii, głownie buddyjskiej, gdzie etyczne jest zapewnienie pomocy rodzinie, wstąpienie na drogę prostytucji może być wejściem na drogę duchowej cnoty, tak więc klienci dający zarobić na miskę ryżu mogą się jeszcze czuć moralnie lepsi, bo dają pracę...

    > Tylko zauważam, że praktyka tego zawodu to raczej stępienie na bodźce seksualne
    > Przyjemność seksualna i orgazm zwykle są powiązane z pożądaniem, perwersją albo
    > emocjonalnym otwarciem.

    Znalazłam taki dane ( podaję za "Polityką")

    "(...)Około 60 % z nich przynajmniej OD CZASU DO CZASU w wyniku komercyjnych igraszek udaje się osiągnąć orgazm(...)"
    Czyli czysto fizjologiczna reakcja.
    Co ciekawe, na zakończenie wspomnianego artykułu w Polityce " Najstarszy zawód świata" pada stwierdzenie:
    "Dlatego w przypadku prostytucji zarówno potencjalni klienci jak i oferentki usług powinni usiąść i spokojnie z kalkulatorem w ręku policzyć, czy warto angażowac się w outsourcing. Być może taniej byłoby jednak zainwestować w prawdziwą miłość" ( autor artykułu to mężczyzna, a nie tendencyjnie kobieta...)

    > O pożądaniu wobec starca (licząc typową różnicę wieku dziwki i jej klienta możn
    > a tak mówić) nie może być mowy, a o emocjonalnym zbliżeniu i poczuciu bliskości
    > , z racji charakteru relacji - zwykle również.
    > Czemu dziewczyny każą się myć klientom? Bo się ich brzydzą! Fizycznie!
    > Wyobraź sobie, że ktoś z kim chcesz uprawiać seks ma do ciebie poczucie odrazy,
    > każdy twój dotyk spotyka się z jego organicznym i wewnętrznym sprzeciwem. Obaw
    > ia się, że ma grzybice, pasożyty, jesteś nosicielem jakichś chorób...

    Dlatego muszą mieć barierę w postaci prezerwatywy, to jest bariera psychologiczna...
  • mojemail3 25.07.14, 12:38
    sabat.77 napisał:

    "(...)To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!(...)"

    A i jeszcze jedno, doczytałam w tej Polityce, że z usług prostytutek korzystają mężczyżni ponadprzeiętnie inteligentni ( rozumieją fakt,że za seks płaci się zawsze;-)
    Ale, ale...przy tym, wśród tych klientów co trzeci ma zaburzenia psychiczne...

    Może więc lepiej być przeciętniakiem z miłą, chętną żoneczką...
  • jesod 25.07.14, 13:00
    mojemail3 napisała:
    > Może więc lepiej być przeciętniakiem z miłą, chętną żoneczką...

    Ale... po co? To szara strefa istnienia, co nie wychodzi z cienia.
    A tak... to przynajmniej o nim w Polityce napiszą, że jest ponadprzeciętnie inteligentny, co utwierdzi go jeszcze bardziej w super samopoczuciu supersamca z ego nie od byle czego.
    No i oczywiście będzie pewny, że nie jest tym co trzecim z zaburzeniami psychicznymi, bo to co złe jemu na pewno przytrafić się nie może.
    On jest w tej dwójce bez obciążeń, ale z ponadprzeciętną inteligencją, bo myśli nie tylko głową, ale i penisem. Tam też odkryto u niego substancję szarą odpowiedzialną za jakość myślenia. :)
  • sabat.77 25.07.14, 18:36
    mojemail3 napisała:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > "(...)To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na g
    > łowę!(...)"
    >
    > A i jeszcze jedno, doczytałam w tej Polityce, że z usług prostytutek korzystaj
    > ą mężczyżni ponadprzeiętnie inteligentni ( rozumieją fakt,że za seks płaci się
    > zawsze;-)
    > Ale, ale...przy tym, wśród tych klientów co trzeci ma zaburzenia psychiczne...
    >
    > Może więc lepiej być przeciętniakiem z miłą, chętną żoneczką...

    Niby tak. Pozornie wydaje się, że jest spokojniej, jest wzajemne zaufanie, zrozumienie, wyrozumiałość. Ciepła, spokojna, przyjazna przystań ramion kochającej osoby.
    Według mnie, wiek średni człowieka często przewraca ten mit do góry nogami.
    Zaczynamy rozumieć, że spokój jest zdradliwy, zaufanie bywa zgubne, a zrozumienie i wyrozumiałość starczy na tak długo jak jest to opłacalne.
    Ciepłe, spokojne przystanie kochających partnerów zamieniają się w rozszalałe wody między Scyllą a Charybdą.
    Dlatego nie krytykuję korzystających z prostytucji. To na swój przewrotny sposób rozsądne rozwiązanie na jakimś etapie życia. Mierzi mnie jedynie dorabianie do tego wszystkiego ideologii i twierdzenie, że gówno to taki rodzaj kiełbasy, więc zjedzmy ją nożem i widelcem.
    Świat to zimne i niepokojące piekło, jest aktem odwagi i człowieczeństwa przyjąć go takim jakim jest. Myślę, że niewielu ludzi na to w gruncie rzeczy stać. Trzeba być zajebiście mocnym by to udźwignąć...
    To jest najsmutniejsze, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że świata w który wierzył nigdy nie było. Miłość jest urojeniem, Mojemail. Przyznaję, że pięknym. Ale czy można żyć urojeniami? Im głębiej w nie uwierzysz, tym boleśniej zostaniesz zdradzonym.
  • loppe 25.07.14, 19:33
    Miłość jest urojeniem, Mojemail. Przyznaję, że pięknym. Ale czy można żyć urojeniami? Im głębiej w nie uwierzysz, tym boleśniej zostaniesz zdradzonym. "

    Panie Sabat, pochylam się nad słowami pańskimi z zapytaniem - a jak pan do cholery definiujesz tę (jakoby urojoną) miłość?
  • izyrider 25.07.14, 13:44
    ,,Chodzilo mitylko o wiare w swoje nadzwyczajne mozliwosci..,,Ja tej wiary nie demonstruje na forum a gdybanie jak kto wyglada bez mozliwosci widzenia to strata czasu,nie jestem klijentem prostytutek i zadnym pomarszczonym starcem..o kim ty piszesz? szukanie przyczyn orgazmu u kobiety nawet jezeli sie wie jak to spowodowac to szukanie igly w sianie..A odraza do ludzi z jakiego kolwiek powodu to brak swiadomosci ze jest sie jednym z nich ... prymitywna glupota i rodzaj rasizmu.Prostytutka to zawod ze wszystkimi tego konsekwencjami tzn.zabrac wiecej niz dac, jak w kiepskiej restauracji co jest koniecznoscia inaczej frajerzy albo chca sie zenic albo rozjebia (doslownie) taka w 1 rok do niepoznania.To nigdzie nie lubiany zawod wlasnie dlatego..bo albo klijent nie zadowolony albo lady sie zeni lub glupia( ale Budde dozywiala prostytutka a Jezus przygarnol Magdalene).Prostytutki to nie tylko kobiety mezczyzni rowniez i tylko pieniadz ich nobilituje i oni to wiedza jak zadko w innym zawodzie dlatego spalaja sie szybko w tym chaosie frajerow ..tym ktorym sie uda.. sa madrzy i sa swieci.. Ja mieszkam w jednym z najwiekszych miast swiata gdzie prostytucja zaczyna sie z plecakiem a konczy smiercia na ulicy.. w porownaniu wroclawski rynek to szopka wielkanocna.(.tyle ze ja sie 500 metrow od ratusza wychowalem) ,tym z Ratusza wydaje sie to nie przeszkadzac najprawdopodobniej nie wiedza wiele o prostytucji a przedewszystkim o konsekwencjach takiej rabunkowej eksploatacji miasta Twoje wyobrazenie o klijentach prostytutek i o nich samym robi z ciebie niezlego prelegenta w swietlicy gminnej Jezeli cos nie miesci sie w twojej glowie to sprobuj z wieksza iloscia synapsow,ale musisz umiec je uruchomic.Nie cytuj/dyskutuj ze mna wiecej . A Gethe pierdolil ok.30 lat swoja pokojowke nie widzac w tym nielegalnym zwiazku nic niewlasciwego (dla niej szczegolnie) az ktos mu powiedzial by dal jej szanse gdyby go przezyla,to sie z nia ozenil.. mom zdaniem by uwiarygodnic wlasny dorobek tworczy..nawet tego nie mozna mu teraz wytknac palcem.Dobry czlowiek.
  • zawle 25.07.14, 14:48
    z klientem przez świat. Może byście sobie tak z wontem jakiś autorski program nakręcili? ;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 25.07.14, 19:34
    zawle napisała:

    > z klientem przez świat. Może byście sobie tak z wontem jakiś autorski program n
    > akręcili? ;)
    --------------
    Hehe, za późno, zawle, wiesz, za późno już :)

    Ale, ad rem - już tam rekreativa napisała wam co najprawdopodobniej autor miał na myśli. Ja tylko, skoro zostałem wywołany do tablicy, mogę podzielić się z wami moim doświadczeniem w tym zakresie:

    Z wszystkich kobiet jakie miałem w życiu (a była ich na pewno ponad setka, ale oczywiście większość z nich to kuryzany) tylko jedna miała wytrysk. To była cecha osobnicza - spotkałem się z nią kilka razy i za każdym razem lały się z niej litry płynów (no, może nie litry, ale tak, strzelam, ze 200-300 ml może), jak w pornosach. Strzykała tym ejalukatem na metr co najmniej - na półkę z książkami, na meble, na podłogę. Lało się z niej na prześcieradło. Po prostu - ten typ tak miał. Była prostytutką nimfomanką, lat trzydzieści parę, proponowała mi udawanie pary i uczestniczenie w swinger parties (nie skorzystałem). Lubiłem ją, ale wszedłem w pewną durną relację z niekurtyzaną i olałem kilka jej smsów. Jak się ta durna relacja skończyła próbowałem się z nią skontaktować ale albo zmieniła komórkę albo się na mnie obraziła, nie wiem.

    Jeszcze jedno, skoro już tu jestem - wasze pojęcie o kobiecym wytrysku jest żadne i przypomina rozmowy zakompleksionych pryszczatych nastolatków (chłe, chłe, tja, z cipy jej się leje, chłe chłe). A wasze wyobrażenia, bo przecież nie wiedza (sabat! zaruchaj wreszcie!) o prostytucji, prostytutkach i ich relacjach z klientami są tak przesiąknięte nieprawdziwymi stereotypami, że aż zabawne. Wróć. Byłoby zabawne gdyby nie ten ton wszechwiedzy i pobłażliwej wyrozumiałości co, w zderzeniu z tym, że pojęcie o temacie macie żadne, zasmuca i zaśmieca akurat to - jedno z lepszych merytorycznie forów.
  • mojemail3 25.07.14, 19:43
    Napisz woncik napisz, podziel się metafizycznymi doznaniami...Niektórzy aż płoną z ekscytacji jakież to doskonałe przezycia ich ominęły...
  • wont 25.07.14, 19:53
    mojemail3 napisała:

    > Napisz woncik napisz, podziel się metafizycznymi doznaniami...Niektórzy aż płon
    > ą z ekscytacji jakież to doskonałe przezycia ich ominęły...
    ------------
    No, napisałem przecież. Podzieliłem się.
  • zawle 25.07.14, 19:50
    wont napisał: > Jeszcze jedno, skoro już tu jestem - wasze pojęcie o kobiecym wytrysku jest żad
    > ne i przypomina rozmowy zakompleksionych pryszczatych nastolatków (chłe, chłe,
    > tja, z cipy jej się leje, chłe chłe). A wasze wyobrażenia, bo przecież nie wied
    > za (sabat! zaruchaj wreszcie!) o prostytucji, prostytutkach i ich relacjach z k
    > lientami są tak przesiąknięte nieprawdziwymi stereotypami, że aż zabawne. Wróć.

    Myślę że Twoje doświadczenia są bujniejsze ale bardzo jednostronne;) Ja się w tym wątku nie wypowiadam na temat prostytutek bo znam tylko wiele nieletnich prostytuujących się dziewczyn. Myślę że te są na początku zbierania doświadczeń do swojego CV.
    Nie znoszę jednak chronicznie buractwa. I gdy ktoś na forum brak seksu w małżeństwie pierdoli tylko o kurwach i utrzymankach z miną wyższej rangi to mnie chuj strzela. Strzela mnie gdy ktoś myślący o innym człowieku jak o rzeczy pieprzy kocopoły o zrozumieniu dusz. Chociaż chyba klientowi kurwy łatwiej jest się postawić na jej miejscu.

    > Hehe, za późno, zawle, wiesz, za późno już :)

    Żeby uściślić...na chwilę obecną. Kto był chociaż raz w poważnym związku, ten oszczędza słowa i deklaracje;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 25.07.14, 19:59
    zawle napisała:

    > Nie znoszę jednak chronicznie buractwa. I gdy ktoś na forum brak seksu w małżeń
    > stwie pierdoli tylko o kurwach i utrzymankach z miną wyższej rangi to mnie chuj
    > strzela. Strzela mnie gdy ktoś myślący o innym człowieku jak o rzeczy pieprzy
    > kocopoły o zrozumieniu dusz. Chociaż chyba klientowi kurwy łatwiej jest się pos
    > tawić na jej miejscu.
    -----------
    Nie wiem o czym piszesz. Nie rozumiem tego po prostu. Możesz jaśniej? Jakiej rzeczy? Jakim zrozumieniu dusz?


    > Żeby uściślić...na chwilę obecną. Kto był chociaż raz w poważnym związku, ten o
    > szczędza słowa i deklaracje;)
    --------------
    Hmmm, chyba powtórzę to co napisałem wyżej :)
    Nie wiem o czym piszesz. Nie rozumiem tego po prostu. Możesz jaśniej? Jakim związku? Jakie słowa i deklaracje? Ja napisałem tylko, że już nie chodzę na dziffki. To mojamail i jej kazania na górze, tfu - kazania z góry moralnej wyższości, mnie odmieniły :)
  • mojemail3 25.07.14, 21:22
    Nie z "moralnej góry wyzszosci" lecz z "wysokiego krzesełka " słodki osiolku;-) A tak poważnie...ja naprawdę życzę ci dobrej kobiety i prawdziwej miłości...Najwyższy czas tylko czy zdolasz być rycerzem w zbroi odpornej na pokusy...
  • wont 25.07.14, 21:33
    mojemail3 napisała:

    > Nie z "moralnej góry wyzszosci" lecz z "wysokiego krzesełka " słodki osiolku;-)
    -------------
    OK, mogę być osłem. Nawet byłem osłem przez dużą część życia, ale k...... nie słodkim!!! Bleeh

    > A tak poważnie...ja naprawdę życzę ci dobrej kobiety i prawdziwej miłości...
    ---------
    Dziękuję.

    Na
    > jwyższy czas tylko czy zdolasz być rycerzem w zbroi odpornej na pokusy...
    ---------
    Widzisz, ja się już naruchałem w życiu. I z doświadczenia wiem, że seks bez uczucia, bez bliskości jest tak naprawdę mało warty. Inaczej - jest mniej warty :))) I chyba, tak sądzę, jest mi łatwiej unikać ewentualnych pokus, bo ja to już wiem po prostu. Po kumplach, którzy wybrali trochę inną, bardziej tradycyjną drogę życia, widzę, żę oni tego nie wiedzą.
  • sabat.77 25.07.14, 21:41
    A mnie na dziwki sle. Jak to sie ma do tego co pisales wczesniej, co?
  • mojemail3 25.07.14, 21:45
    Nawrócił się ?
  • wont 25.07.14, 21:53
    mojemail3 napisała:

    > Nawrócił się ?
    -------------
    No rozbrajasz mnie po prostu. Weź Ty mnie czytaj po prostu bez klapek na oczach, ok? To wtedy nie będziesz mieć jakichś okołojezusowych (tfu tfu) skojarzeń.
  • mojemail3 25.07.14, 22:09
    wont napisał:

    > mojemail3 napisała:
    >
    > > Nawrócił się ?
    > -------------
    > No rozbrajasz mnie po prostu. Weź Ty mnie czytaj po prostu bez klapek na oczach
    > , ok? To wtedy nie będziesz mieć jakichś okołojezusowych (tfu tfu) skojarzeń.

    Na dobrą drogę. I nie pluj mi tu na ideał mężczyzny( również cielesny-uwielbiam długowłosych z brodami,swojemu staremu zawsze zalecam na urlopie rudą brodę zapuszczać ;-)
  • wont 25.07.14, 21:49
    sabat.77 napisał:

    > A mnie na dziwki sle. Jak to sie ma do tego co pisales wczesniej, co?
    ---------------
    Tłumaczę:
    Bo może w końcu, głupolu, zobaczysz, że jednak istnieje świat poza niezdobytą o kilku lat piczką Twojej szanownej małżonki. Może nabierzesz, nie wiem, pewności siebie większej? Może w końcu zaczniesz szukać szczęścia - zaczniesz szukać normalnej roboty (no bo kurwa nie uwierzę, że na Śląsku normalnie płatna praca jest poza Twoim zasięgiem) i normalnej kobiety, która Cię i z Tobą będzie się kochać. Myśl o sobie. Bo nikt o Tobie, za Ciebie, nie pomyśli. A dzieci? Wyfruną. A żona? Chuj jej w dupę (oczywiście nie Twój).
  • sabat.77 25.07.14, 22:08
    Hmm, to ja widze, ze to jednak ty jestes naiwny Wont, a nie ja :)
  • sabat.77 26.07.14, 08:34
    Na Slasku jest pelno roboty, ale takiej pt. zaloz dzialalnosc, znajdz nam klientow jezdzac jak wariat samochodem i obdzwaniajac od deski do deski Panorame Firm, a my - byc moze - podzielimy sie z Toba jakims ulamkiem zysku, ktory uda ci sie wypracowac. Super sprawa, jesli lubisz uciekac jak ktos szczuje Cie rottweilerami :) Cwiczenia tlenowe w pakiecie. No i prestiz, bo nosisz garnitur.
    Podobnie jest sporo napalonych lasek. Na chlopaka. Nie biedaka, nie wariata, nie Polaka.
  • lybbla 25.07.14, 21:46
    wont napisał:

    >To mojamail i jej kazania na górze, tfu - kazania z góry moralnej wyższości, mnie >odmieniły :)

    Uła to mnie ominęło.

    Mojemail a jeszcze mniej wiesz o squircie więc po trzykroć nie bluźnij.
    Podśmiewujecie sie z najpiekniejszego widoku na Ziemi, to bardzo nieładnie.
    Nie przyszło Wam do głowy, że możecie urazić czyjeś uczucia estetyczne.

    Sabat piwo najpierw piwo. Z męskimi szowinistycznymi świniami.
  • mojemail3 25.07.14, 22:12
    lybbla napisał:

    > Mojemail a jeszcze mniej wiesz o squircie więc po trzykroć nie bluźnij.

    No nie, ja nic nie wiem, bo ja przecież naprawdę jestem jedynym mężczyzną na tym forum ( ktoś musi ;-)

    > Podśmiewujecie sie z najpiekniejszego widoku na Ziemi, to bardzo nieładnie.
    > Nie przyszło Wam do głowy, że możecie urazić czyjeś uczucia estetyczne.

    Wiesz co, ale jakieś "wytryski na meble" to sorry, jak opowiadanie o " takich rybach" chłoptasie wy moje ;-)
  • sabat.77 25.07.14, 22:18
    Kocury tak robia. Moze to jakies zaznaczanie terytorium?
  • mojemail3 25.07.14, 22:21
    sabat.77 napisał:

    > Kocury tak robia. Moze to jakies zaznaczanie terytorium?

    Ale to kobieta tak po meblościance;-)
    Kotka w sumie też mi znaczyła "teren"...Kocur został wykastrowany...
  • lybbla 25.07.14, 22:24
    mojemail3 napisała:

    > No nie, ja nic nie wiem, bo ja przecież naprawdę jestem jedynym mężczyzną
    > na tym forum ( ktoś musi ;-)

    Jedynym tak doświadczonym, aż bije po oczach i trzeba je zmrużyć.
    Ale że co masz squirtujesz i masz wielokrotne orgazmy?
    To co Ty tu jeszcze na forum robisz?

    >
    > > Podśmiewujecie sie z najpiekniejszego widoku na Ziemi, to bardzo nieładni
    > e.
    > > Nie przyszło Wam do głowy, że możecie urazić czyjeś uczucia estetyczne.
    >
    > Wiesz co, ale jakieś "wytryski na meble" to sorry, jak opowiadanie o " takich r
    > ybach" chłoptasie wy moje ;-)

    E tak to rzeczywiście nie, ja połykam.
  • sabat.77 25.07.14, 22:29
    O ryly? Squirt jest slodki, nie to co siki :)
  • izyrider 29.07.14, 01:20
    siki tez moga byc slodkie..zalezy co sie pilo wczoraj...
  • mojemail3 25.07.14, 22:31
    lybbla napisał:
    > Jedynym tak doświadczonym, aż bije po oczach i trzeba je zmrużyć.
    > Ale że co masz squirtujesz i masz wielokrotne orgazmy?
    > To co Ty tu jeszcze na forum robisz?

    Kpisz czy o drogę pytasz? Nie jesteś na bieżąco.Ja mam 40 lat, nie 20, a po kryzysie w małżeństwie mam piękny renesans...
    Co robię? Staram się pomóc, miarę wiedzy i doświadczenia.


    > E tak to rzeczywiście nie, ja połykam.
    Na zdrowie...
  • lybbla 25.07.14, 23:12
    mojemail3 napisała:

    > Kpisz czy o drogę pytasz? Nie jesteś na bieżąco.Ja mam 40 lat, nie 20, a po kry
    > zysie w małżeństwie mam piękny renesans...
    > Co robię? Staram się pomóc, miarę wiedzy i doświadczenia.

    Tak wpadłem jedynie po kanapki.

    No tak już nie zastanawiasz co robią tu ludzie mający płodny seks w małżeństwie.
    Cieszę się z odrodzenia, po prostu:
    Don't dream it, be it.

    Wont mówi to samo.
  • izyrider 26.07.14, 14:10
    by pomoc trzeba cos wiedziec lub miec. ja nie myje rak lecz lize na deser po jedzeniu,na dwa dni wystarcza
  • mabelle2000 26.07.14, 00:03
    mojemail3 napisała:

    > Wiesz co, ale jakieś "wytryski na meble" to sorry, jak opowiadanie o " takich r
    > ybach" chłoptasie wy moje ;-)

    Akurat w "takie ryby", to "chloptasiom" wierze :-)
  • mojemail3 26.07.14, 00:09
    Tak tak jak w tym kawale gdy wraca maz do domu pijany a na pytanie gdzie byl twierdzi trzykrotnie, ze na rybach i tej wersji się będzie. trzymał ... Takie te "ryby"...
  • mabelle2000 26.07.14, 00:17
    mojemail3 napisała:

    > Tak tak jak w tym kawale gdy wraca maz do domu pijany a na pytanie gdzie byl tw
    > ierdzi trzykrotnie, ze na rybach i tej wersji się będzie. trzymał ... Takie te
    > "ryby"...

    Myslalam, ze kobiecie uwierzysz, skoro mezczyzni Cie nie przekonali :-) Ale to prawda, nie ma obowiazku wierzyc w cos czego nie dotknelo sie palcem ;-)))
  • mojemail3 26.07.14, 00:22
    Mabelle ale że co? Że nie wierzę w kobiecy wytrysk ? No nie wierzę bo to nie kwestia wiary..
    Znam z autopsji po prostu.Ale na meble ??? To na ile metrów i pod jakim cisnieniem że tak. po inzyniersku spytam co???
  • zawle 26.07.14, 08:38
    A wystarczy siedzieć pupą na stole. Po inżyniersku.Bo raczej nie trzyma jej jak sikawki i nie zrasza nią kwiatów?;) Ale ułańska fantazja sprawdza się, gdy jednak jest trochę osadzona w rzeczywistości. Muszę Ci przyznać rację mojemail że mnie też odrzuca od takich historii. Sina, odwodniona prostytutka strzelająca wytryskiem na meble;)
    Niestety nasze ciała bardzo często robią nam niespodzianki. Najtrudniejsze są te, gdy podczas gwałtu ciało nas zdradza i ma przyjemność. Gwałciciel może się tym potem obnosić na forach;) Podobnie ci co płacą za seks...a już chciałam napisać ...tfuj...za intymność.
    Nie, nie potępiam ani braczy, ani dawaczy płatnego seksu. Nie potępiam ani zdradzanych, ani zdradzajacych. Ale po kiego z tego robić jakiś pozytywny występ? Czym tu się chwalić?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 26.07.14, 08:57
    O, masz racje. To sa kwestie, o ktorych raczej wypada wstydliwie milczec niz rzucac przechwalkami w wyzej wymienionym temacie.
    Jest w tym cos brutalnie niesmacznego. To jakby facet chwalil sie, ze tak ja zgwalcil w dupe, ze az sie posikala z bolu...
  • mojemail3 26.07.14, 09:33
    zawle napisała:

    "(...)Nie, nie potępiam ani braczy, ani dawaczy płatnego seksu. Nie potępiam ani zdradzanych, ani zdradzajacych. Ale po kiego z tego robić jakiś pozytywny występ? Czym tu się chwalić?(...)"

    Również nie potępiam, nie mam żadnego prawa do tego. Ale nie muszę akceptować, bo tolerancja nie jest akceptacją...
    Bardziej współczuję, takiego życiowego pogubienia, sama była pogubiona ( no może w innej dziedzinie) to wiem, że współczucie stosowniejsze i bardziej sensowne.

    I jeszcze jedno, skąd miałby mężczyzna być specjalistą od kobiecego orgazmu i emocji z tym związanych? Chyba,że w doświadczeniu naukowym, jak podepnie elektrody, ale to za mało...
  • sabat.77 26.07.14, 09:44
    Czasem nie ma innej opcji mojemail. Czlowiek korzystajacy z uslug prostytutek jest jak Robinson Crusoe, ktory robi optymalny uzytek z dostepnych mu materialow. Zawsze to lepsze niz usiasc na plazy i plakac, a takze madrzejsze niz wejsc w morze i poplynac wplaw do najblizszego ladu.
    Wkurza jedynie, jak ktos mowi, ze na bezludnej wyspie jest fajnie i wlasciwie to takie niekonczace sie wakacje.
  • mojemail3 26.07.14, 09:50
    sabat.77 napisał:

    > Czasem nie ma innej opcji mojemail. Czlowiek korzystajacy z uslug prostytutek j
    > est jak Robinson Crusoe, ktory robi optymalny uzytek z dostepnych mu materialow
    > . Zawsze to lepsze niz usiasc na plazy i plakac, a takze madrzejsze niz wejsc w
    > morze i poplynac wplaw do najblizszego ladu.
    > Wkurza jedynie, jak ktos mowi, ze na bezludnej wyspie jest fajnie i wlasciwie t
    > o takie niekonczace sie wakacje.

    Robinson nie miał wyjścia... Musiał przetrwać, bo wyboru wielkiego nie było. Czekać coś robiąc ( ale jaka piękna przyjażn się wydarzyła...)
    Nie gloryfikujmy pójścia na łatwiznę w życiu.
    Pamiętam taki dialog z filmu Himalaya : "zawsze wybieraj trudniejszą drogę"...
    www.filmweb.pl/film/Himalaya+-+dzieci%C5%84stwo+wodza-1999-1371/descs
    Takie skojarzenie, nie każdemu musi pasować...
  • sabat.77 26.07.14, 10:01
    Wedlug mnie wielu niewybitnie zamoznych, zonatych mezczyzn wyboru wielkiego nie ma, podobnie jak Robinson. Wiara w poprawe stosunkow z zona jest absurdalna, wyprawa z takim stanem posiadania jaki maja w glebokie morze - jest czystym samobojstwem. Latwo sie odgrazac morskim balwanom, gdy ma sie zacumowany przy brzegu okret.
  • marek.zak1 26.07.14, 10:38
    sabat.77 napisał:

    . Latwo sie odgrazac morskim balwanom, gdy ma sie zacumowany przy brzegu okret.

    Oj Sabacie, widać, że ze Śląska daleko do morza. Powinno być: Łatwo sie odgrażać bałwanom, jak sie stoi na brzegu :)
  • anbale 26.07.14, 09:58
    Tak, też mam wrażenie, że czasami po prostu nie ma opcji. Mam dwóch kolegów, ktorzy przyznali się do korzystania z tych przybytków, obaj dobre parę lat bez stałej partnerki. Jeden jakiś czas temu zrezygnował z wizyt stwierdzając, że to "syf", drugi jeszcze czasem tam lata, ale na ogół po pijaku.
    Takie przechwałki przypominają mi czasem apoteozę samotności uprawianą przez niektóre kobiety na forum rozwodników, gdy uporczywie zapewniają jak są niewiarygodnie szczęśliwe gdy kupują sobie same kwiaty albo tańczą same ze sobą na Sylwestra w pustym mieszkaniu...Każdy orze jak może, mówiąc cynicznie.
  • sabat.77 26.07.14, 10:05
    Bingo. Grunt to nie oklamywac sie. Nie mowic, ze to jest super, ale ze tak sie zlozylo, inaczej sie nie dalo i trzeba bylo akcetowac to co jest. Skromnosci troche.
  • mabelle2000 26.07.14, 12:24
    anbale napisała:

    > Takie przechwałki przypominają mi czasem apoteozę samotności uprawianą przez ni
    > ektóre kobiety na forum rozwodników, gdy uporczywie zapewniają jak są niewiaryg
    > odnie szczęśliwe gdy kupują sobie same kwiaty albo tańczą same ze sobą na Sylwe
    > stra w pustym mieszkaniu...

    Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by inaczej :-)

    > .Każdy orze jak może, mówiąc cynicznie.

    Powiedzialabym raczej, ze kazdy orze jak lubi :-)
  • izyrider 26.07.14, 13:54
    kazdy orze jak musi..
  • mojemail3 26.07.14, 14:01
    mabelle2000 napisała:

    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by inacz
    > ej :-)

    Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od reguły, ale człowiek nie jest stworzony do samotności.
    Z wyjątkiem osób, które z różnych przyczyn w związku żyć nie mogą lub mają takie a nie inne powołanie życiowe.
  • lybbla 26.07.14, 14:59
    anbale napisała:

    > Takie przechwałki przypominają mi czasem apoteozę samotności
    > uprawianą przez niektóre kobiety na forum rozwodników, gdy uporczywie
    > zapewniają jak są niewiarygodnie szczęśliwe gdy kupują sobie same kwiaty
    > albo tańczą same ze sobą na Sylwestra w pustym mieszkaniu...

    Wali stereotypem.

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
    > inaczej :-)

    Nastąpiła próba obśmiania stereotypu.

    mojemail3 napisała:
    > Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od
    > reguły, ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

    Odór stereotypu staje się nie do wytrzymania.

    > w związku i na forum = nudny seks = `lepszy cyc niż nic'

    Tropiciele stereotypów kontratakują.
  • mojemail3 26.07.14, 19:10
    lybbla napisał:

    > Wali stereotypem.
    > Nastąpiła próba obśmiania stereotypu.
    > Odór stereotypu staje się nie do wytrzymania.
    > Tropiciele stereotypów kontratakują.

    No nie wiem, miało być:
    a) zabawnie?
    b) cynicznie?
    c)oryginalnie?
    d) niestereotypowo?

    W sumie, Lybbla mętnie nawija nie wiadomo o czym;-)
  • lybbla 26.07.14, 22:35
    mojemail3 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Wali stereotypem.
    > > Nastąpiła próba obśmiania stereotypu.
    > > Odór stereotypu staje się nie do wytrzymania.
    > > Tropiciele stereotypów kontratakują.
    >
    > No nie wiem, miało być:
    > a) zabawnie?
    > b) cynicznie?
    > c)oryginalnie?
    > d) niestereotypowo?
    >
    > W sumie, Lybbla mętnie nawija nie wiadomo o czym;-)

    Już tłumaczę, Wont próbował MM nic, Mabelle próbowała MM dalej nic,
    sam spróbowałem jadąc stereotypem i wreszcie MM: ale o co kaman?

    Chodzi o `człowiek nie jest stworzony do samotności', a przecież forumowicze znajdują się na różnych ścieżkach, w różnych miejscach. Tak wiem wiem są na autostradzie do piekła, get your motor runnin' MM.

    I ps.
    www.youtube.com/watch?v=n2m90GEsnIs
  • mojemail3 26.07.14, 23:51
    lybbla napisał:

    > Już tłumaczę, Wont próbował MM nic, Mabelle próbowała MM dalej nic,
    > sam spróbowałem jadąc stereotypem i wreszcie MM: ale o co kaman?

    Jakiś front przeciwko mnie zwołujesz? Podpierasz się wontem i Mabelle?
    Mam prawo mieć swoje zdanie i nie ustępować, nawet jeśli wszyscy tutaj będą mieć inną opinię.
    Poza tym, tak ja wiem o co mi chodzi, ale o co Tobie Lybbla biega nie mam pojęcia, na tym forum...

    > Chodzi o `człowiek nie jest stworzony do samotności', a przecież forumowicze z
    > najdują się na różnych ścieżkach, w różnych miejscach. Tak wiem wiem są na auto
    > stradzie do piekła, get your motor runnin' MM.

    Dobrze więc, broń tezy,że człowiek jest stworzony do samotności, słucham.
    To że ludzie znajdują się na innych ścieżkach sprawia,że nie mogę napisać co uważam?
    A skąd ja mogę wiedzieć, czy kogoś nie urażę? Czy ja też mam się zaperzać, bo ktoś nieświadomie naciśnie na mój odcisk?
  • loppe 26.07.14, 23:56
    lybbla napisał:

    > Już tłumaczę, Wont próbował MM nic, Mabelle próbowała MM dalej nic,
    > sam spróbowałem jadąc stereotypem i wreszcie MM: ale o co kaman?

    Jakiś front przeciwko mnie zwołujesz? Podpierasz się wontem i Mabelle?
    Mam prawo mieć swoje zdanie i nie ustępować, nawet jeśli wszyscy tutaj będą mieć inną opinię.

    Supozycja że ponieważ parę osób myśli w podobny sposób to mają rację należy do grona najsłabszych argumentów znanych ludzkości. Miliony ludzi, bywało, myślało podobnie, a jednak się mylili.
  • lybbla 27.07.14, 02:23
    mojemail3 napisała:


    > Jakiś front przeciwko mnie zwołujesz? Podpierasz się wontem i Mabelle?

    Nic nie zwołuję Wont i Mabelle już tutaj byli.
    Skoro na sarkastyczne i jakżesz celne bo obnażajace stereotypowe myślenie

    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
    > inaczej :-)

    otrzymujemy

    >ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

    To nie pozostaje nic innego niż okopać się z wyzej wymienionymi i naparzać w Ciebie pomidorami. Czytaj mieć odrebne zdanie.

    > Mam prawo mieć swoje zdanie i nie ustępować, nawet jeśli wszyscy tutaj będą > mieć inną opinię.
    > Poza tym, tak ja wiem o co mi chodzi, ale o co Tobie Lybbla biega nie mam
    > pojęcia, na tym forum...

    Mnie biega o wielość spojrzeń. O Twoje również tyle, że wydajesz sie być zabiegana.


    > Dobrze więc, broń tezy,że człowiek jest stworzony do samotności, słucham.

    Formułujesz nielogiczną tezę a potem wymagasz bronienia jej zaprzeczenia.
    Polemikę masz tutaj
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152268739,Re_Pieniadze_a_orgazm.html?wv.x=2
    Dorzucę standardy:
    Niektórzy mężczyźni dążą do zapłodnienia jak największej ilości kobiet.
    Niektóre kobiety po śmierci swoich mężów przedkładają
    kino, teatr, kawiarnie, podróże nad poszukiwanie nowego partnera.

    Masz czterdziestoletnie przyjaciółki, które w wieku 20 lat urodziły swoje dzieci?

    > A skąd ja mogę wiedzieć, czy kogoś nie urażę?
    Nikt sie tu nie uraża czy zaperza pisz jak najwięcej, pomidory mamy przygotowane.
  • mojemail3 27.07.14, 10:19
    lybbla napisał:

    mabelle napisala:
    > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
    > inaczej :-)

    otrzymujemy

    (ja)
    >ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

    Kolejność była odwrotna, mistrzu dedukcji...
    Nie wiem o co Ci chodzi, co takiego niegodziwego jest w moim stwierdzeniu?

    > Mnie biega o wielość spojrzeń. O Twoje również tyle, że wydajesz sie być zabieg
    > ana.

    Moje spojrzenie jest jednym z WIELU. Czy mam "schizofrenicznie" mieć różne zdania na ten sam temat?

    Lyblla...nie chce mi sie z Toba gadac...Zrozumialam, co to znaczy osobowosc oslabiajaca...
    Nie mam sily na takie czcze dyskusje.
  • mabelle2000 27.07.14, 11:12
    mojemail3 napisała:
    > Nie wiem o co Ci chodzi, co takiego niegodziwego jest w moim stwierdzeniu?

    Zobacz Mojemail, napisalas do mnie tak :

    "Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od reguły, ale człowiek nie jest stworzony do samotności.
    Z wyjątkiem osób, które z różnych przyczyn w związku żyć nie mogą lub mają takie a nie inne powołanie życiowe."

    Nie uwazam Twojego twierdzenia za niegodziwe, ale przyznasz sama, ze nie ma w nim miejsca na dobrowolna, swiadoma decyzje o zyciu w samotnosci. Skoro zakladasz, ze zyc w pojedynke moga tylko ci, ktorzy nie znalezli nikogo do pary, albo pozostali samotni bo wybrali np. kaplanstwo, to co w takim razie z tymi, ktorzy CHCA zyc sami ? Dlaczego nie dopuszczasz nawet mysli, ze ktos wlasne szczescie odnajduje wtedy gdy nie jest z nikim zwiazany ? Nie znasz takich osob, czy nie pasuja do Twojej wizji swiata ? Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?
  • rekreativa 27.07.14, 12:11
    " Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie
    > w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?"

    Ja bym też zapytała, skąd utożsamianie braku samotności z byciem w parze?
    Mogłabym się zgodzić z tezą, że człowiek nie czuje się dobrze sam, ale w sensie totalnego osamotnienia - bez rodziny, przyjaciół, bliskich osób. To owszem, większośc ludzi nie jest stworzona na eremitów.
    Natomiast ci, którzy sprawiają, że nie jesteśmy samotni, to nie muszą być zaraz partnerzy życiowi, ale właśnie rodzina, przyjaciele, znajomi itd.
    Inaczej mówiąc ktoś bez pary nie jest z automatu samotny.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • marek.zak1 27.07.14, 12:17
    rekreativa napisała:
    > Inaczej mówiąc ktoś bez pary nie jest z automatu samotny.

    Tak wszystko wciagu dnia - znajomi, praca, hobby itp. Wieczorem robi sie ciemno i gasi sie światło. Wtedy jest układ zero-jedynkowy - albo sama, albo z kimś. O przepraszam, z butelką tez można.
  • izyrider 27.07.14, 12:52
    ,,z butelka tez mozna,,- to bardzo interesujace, mozna cie poprosic o kilka szczegolow..z butelka piwa,wina ,mleka ? come on..
  • mabelle2000 27.07.14, 13:00
    marek.zak1 napisał:

    > Wieczorem robi sie ciemno
    > i gasi sie światło. Wtedy jest układ zero-jedynkowy - albo sama, albo z kimś.
    > O przepraszam, z butelką tez można.

    Jednym slowem az strach byc samemu ze soba ;-)
    No nie Marek, tak to funkcjonuje u wszystkich ludzi, dla niektorych chwile tylko z wlasnymi myslami sa luksusem. Wlasnie dlatego, ze dzien jest dlugi, a z innymi ludzmi przychodzi nam wiekszosc tego czasu dzielic, to chwile samotnosci sa szczegolnie cenne.
  • marek.zak1 27.07.14, 13:15
    mabelle2000 napisała:

    Jednym slowem az strach byc samemu ze soba ;-)
    > No nie Marek, tak to funkcjonuje u wszystkich ludzi, dla niektorych chwile tylko z wlasnymi myslami sa luksusem. Wlasnie dlatego, ze dzien jest dlugi, a z inn ymi ludzmi przychodzi nam wiekszosc tego czasu dzielic, to chwile samotnosci sa szczegolnie cenne.

    Chwile - jak najbardziej, ale nie długie noce.. Przynajmniej dla mnie. Noc z ukochana - bezcenna :).

  • sabat.77 27.07.14, 18:26
    W sumie to nieprawda, ze mezczyznie strach byc sam na sam ze soba, ale juz z wlasnym kutasem sam na sam, to czasem troche strach... Kutas nie jest dobrym doradca, ma poziom intelektualny pieska Leszka, a w chwilach kiedy doplywa do niego wiecej krwi niz do mozgu, to przejmuje dowodzenie :)
  • zawle 27.07.14, 18:33
    sabat.77 napisał:

    > W sumie to nieprawda, ze mezczyznie strach byc sam na sam ze soba, ale juz z wl
    > asnym kutasem sam na sam, to czasem troche strach... Kutas nie jest dobrym dora
    > dca, ma poziom intelektualny pieska Leszka, a w chwilach kiedy doplywa do niego
    > wiecej krwi niz do mozgu, to przejmuje dowodzenie :)

    Na serio w to wierzysz, czy prawisz mu teraz komplementy? Swojemu kutasowi...
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 27.07.14, 18:45
    Sam nie wiem. W konflikcie emocji z rozumem nie ma wyraznego zwyciezcy. Niby rozum ma racje, ale bez emocji nie sposob byc szczesliwym :)
  • rekreativa 27.07.14, 18:51
    Polemizowałabym, czy rozum zawsze ma rację... zwłaszcza, gdy jest to nie najmocniejszy rozum.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zawle 27.07.14, 19:18
    rekreativa napisała:

    > Polemizowałabym, czy rozum zawsze ma rację... zwłaszcza, gdy jest to nie najmoc
    > niejszy rozum.

    Nie najmocniejszy rozum nie ma szans w starciu z najmocniejszymi emocjami:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • izyrider 27.07.14, 20:14
    jezeli rozum znaczy ludzki mozg,to ten ma zawsze racje,nie mamy nic innego do ,,myslenia,,? tyle ze my nie myslimy.. napewno nie swiadomie tzn.nie mamy swiadomego wyboru poniewaz decyzje zapadaja w podswiadomosci i sa kompleksowym procesem ktorego celem jest usatysfakcjonowanie samego procesu ,,myslenia,, Ten moze i musi bys zamkniety tylko ,,logika,, jaka dysponujemy( no bo zkad inna) na bazie naszych genetycznych mozliwosci,zebranego doswiadczenia i emocji Albo problem jest otwartyi mozg jest w stresie az znajdzie rozwiazanie.Dlatego nie ma uniwersalnego mozgu a tzw.mocne mozgi sa ograniczone do zadan ktore znaja i popelniaja dziecinne bledy jezeli czegos nie znaja.. dodatkowo emocje zmieniaja wartosci w najlepiej wyksztalconych mozgach. Nie jest easy poniewaz zmiany sa wynikiem czasochlonnego procesu nauki i doswiadczen .
  • mojemail3 27.07.14, 13:23
    rekreativa napisała:

    > " Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie
    > > w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?"
    >
    > Ja bym też zapytała, skąd utożsamianie braku samotności z byciem w parze?
    > Mogłabym się zgodzić z tezą, że człowiek nie czuje się dobrze sam, ale w sensie
    > totalnego osamotnienia - bez rodziny, przyjaciół, bliskich osób. To owszem, wi
    > ększośc ludzi nie jest stworzona na eremitów.
    > Natomiast ci, którzy sprawiają, że nie jesteśmy samotni, to nie muszą być zaraz
    > partnerzy życiowi, ale właśnie rodzina, przyjaciele, znajomi itd.
    > Inaczej mówiąc ktoś bez pary nie jest z automatu samotny.

    No oczywiscie,ze tak, nareszcie dociekliwa osoba sie wypowiedziala...
    Te wszystkie pytania nie do mnie Rekreativo, teza te nie mojego pomyslu.
  • mojemail3 27.07.14, 12:58
    mabelle2000 napisała:

    >" Nie uwazam Twojego twierdzenia za niegodziwe, ale przyznasz sama, ze nie ma w n
    > im miejsca na dobrowolna, swiadoma decyzje o zyciu w samotnosci. Skoro zakladas
    > z, ze zyc w pojedynke moga tylko ci, ktorzy nie znalezli nikogo do pary, albo p
    > ozostali samotni bo wybrali np. kaplanstwo (...)"

    Ale dlaczego "Inne powolanie zyciowe"ma byc JEDYNIE kaplanstwem?
    Napisalam cos takiego? Bo nawet tego nie mialam na mysli...
    To sa daleko idace nadinterpretacje, na dodatek zawezajace punkt widzenia a nie rozszerzajace go...

    > to co w takim razie z tymi, ktorzy
    > CHCA zyc sami ? Dlaczego nie dopuszczasz nawet mysli, ze ktos wlasne szczescie
    > odnajduje wtedy gdy nie jest z nikim zwiazany ? Nie znasz takich osob, czy nie
    > pasuja do Twojej wizji swiata ? Skad w ogole takie przekonanie, ze laczenie sie
    > w pary jest dla nas NAJLEPSZE ?

    Mabelle, bez urazy, wciaz mi cos uparcie wmawiasz...Chyba,ze takie retoryczne pytania samej sobie stawiasz? Gdzies napisalam,ze laczenie w pary jest najlepsze?
    Napisalam,ze czlowiek nie jest stworzony do samotnosci a tu taka burza w szklance wody...
  • mabelle2000 27.07.14, 13:26
    mojemail3 napisała:

    > Ale dlaczego "Inne powolanie zyciowe"ma byc JEDYNIE kaplanstwem?
    > Napisalam cos takiego? Bo nawet tego nie mialam na mysli...

    Bo kaplanstwo pierwsze przyszlo mi na mysl :-) Ale moze byc tez zycie zakonne, praca na misji, poswiecenie w calosci swojego czasu chorym i cierpiacym... Tacy ludzie nie szukaja towarzysza zycia, bo takie jest ich "powolanie zyciowe" :-)

    > Gdzies napisalam,ze laczenie w pary jest najlepsze
    > ?

    To wynikalo z kontekstu Twojej wypowiedzi. Skoro mowa byla o samotnych kobietach, ktore NA PEWNO nie sa szczesliwe (same kupuja sobie kwiaty, tancza samotnie na sylwestra ), a Ty napisalas, ze czlowiek nie jest stworzony do samotnosci, to stad i moja interpretecja. Przepraszam, jesli zle Cie zrozumialam. Na usprawiedliwienie dodam, ze inni mieli podobne do mnie "zacmienie" i podobnie zrozumieli Twoje slowa. Jesli poczulas sie urazona moja bledna interpretacja, to jeszcze raz bardzo przepraszam :-)
  • mojemail3 27.07.14, 13:32
    mabelle2000 napisała:


    > Przepraszam, jesli zle Cie zrozumialam. Na usprawi
    > edliwienie dodam, ze inni mieli podobne do mnie "zacmienie" i podobnie zrozumie
    > li Twoje slowa. Jesli poczulas sie urazona moja bledna interpretacja, to jeszc
    > ze raz bardzo przepraszam :-)

    Mabelle, nie przepraszaj, ja sie wcale nie gniewam...
    Mimo,ze mam dosc ugruntowane i jednak konserwatywne poglady, nie jestem sklonna skreslac ZADNEGO CZLOWIEKA...
  • mabelle2000 27.07.14, 13:36
    mojemail3 napisała:

    > Mimo,ze mam dosc ugruntowane i jednak konserwatywne poglady

    Bardzo, bardzo konserwatyne ;-))) Ale to nie wada oczywiscie :-)
    Milego urlopu Mojemail :-)
  • lybbla 27.07.14, 18:35
    mojemail3 napisała:

    > lybbla napisał:
    >
    > mabelle napisala:
    > > Bo samotna = nieszczesliwa, a chodzacy na dziwki = pogubiony. No jakze by
    > > inaczej :-)
    >
    > otrzymujemy
    >
    > (ja)
    > >ale człowiek nie jest stworzony do samotności.
    >
    > Kolejność była odwrotna, mistrzu dedukcji...
    Nie była, mistrzyni odwracania kota ogonem
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152263190,Re_Pieniadze_a_orgazm.html?wv.x=2
    > Nie wiem o co Ci chodzi, co takiego niegodziwego jest w moim stwierdzeniu?
    > Moje spojrzenie jest jednym z WIELU. Czy mam "schizofrenicznie" mieć różne
    > zdania na ten sam temat?

    Skąd Ci się wzięło `niegodziwe'? Skąd pomysł domagania się jednomyślności?
    To są dopiero zdumiewające supozycje.

    Mnie sie wydaje, że nie zrozumiałaś odpowiedzi Mabelle na stereotypy serwowane przez Anbale. I zamiast doprecyzować co znaczy `ludzie nie są stworzeni do samotności' wpadłaś w mantrę `bo wy mnie źle zrozumieliście'.

    > Lyblla...nie chce mi sie z Toba gadac...Zrozumialam, co to znaczy osobowosc osl
    > abiajaca...

    Nie wiedziałem, ze tak przez internety potrafię.
    I am a vampire
    I have lost my fangs
    So I'm sad and I feel lonely
    So I cry and I'm very angry
    And I eat some garlic
    So I'm no more satanic yeah yeah

    > Nie mam sily na takie czcze dyskusje.

    Fair enough
  • sabat.77 27.07.14, 18:49
    Lybbla, psychowampir. Nie boi sie czosnku, ale jest patologicznie uczulony na srebro i sprawia wrazenie jakby mial permanentne zapalenie spojowek :) Nie posiada klow, ale uczucie wypompowywania energii z innego czlowieka przyprawia go o euforie.
  • lybbla 27.07.14, 19:45
    sabat.77 napisał:

    > Lybbla, psychowampir. Nie boi sie czosnku, ale jest patologicznie uczulony na s
    > rebro i sprawia wrazenie jakby mial permanentne zapalenie spojowek :) Nie posia
    > da klow, ale uczucie wypompowywania energii z innego czlowieka przyprawia go > o euforie.

    Oj tam oj tam trochę sobie possałem, zbitchałem trochę to fakt.
    Widzisz Sabacie gdzieś tu ślady euforii? Chwilowo czuje sie wypompowany i czekam aż mi otarcia zejdą. A z tym czosnkiem też nie tak bo w rezultacie I am no more satanic yeah yeah. Spojowek nie mam opuchnietych bo sie odczuliłem.
  • zawle 27.07.14, 13:02
    mojemail3 napisała: > Dobrze więc, broń tezy,że człowiek jest stworzony do samotności, słucham.
    > To że ludzie znajdują się na innych ścieżkach sprawia,że nie mogę napisać co uw
    > ażam?
    > A skąd ja mogę wiedzieć, czy kogoś nie urażę? Czy ja też mam się zaperzać, bo k
    > toś nieświadomie naciśnie na mój odcisk?

    Tu nie chodzi o żadne odciski. Podobnie jak Ty uważam, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Ale pomyliła Ci się samotność ze związkiem. Ja, gdy byłam sama byłam najspokojniejszą, najbardziej zchilloutowaną osobą na świecie. Nie miałam żadnych kłopotów, żadnych trosk wynikających z życia z drugim człowiekiem. Samotna w ogóle. Bo przecież nie żyję w chatce pustelniczej, tylko wchodzę w rozliczne relacje z ludźmi. No i najważniejsze...miałam oswojony ten rodzaj samotności którego drugi człowiek nigdy nie zapełni. A wielka potrzeba tworzenia związku zazwyczaj jest taką próbą.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • mojemail3 27.07.14, 13:29
    zawle napisała:

    "(...)Tu nie chodzi o żadne odciski. Podobnie jak Ty uważam, że człowiek nie jest stworzony do samotności. Ale pomyliła Ci się samotność ze związkiem (...)"

    Zawle, dzieki ze sie ze mna zgadzasz, ale litosci, nie wpierajcie mi dziecka w brzuch i tego co nie powiedzialam ( napisalam...)
    Naipierw Mabelle mnie dreczy " zyciem w parze" a teraz Ty moja rzekoma pomylka...
    Jestem zmeczona, jade na wakacje, kilka tygodni mnie nie bedzie tutaj...
  • zawle 27.07.14, 15:25
    mojemail3 napisała: > Zawle, dzieki ze sie ze mna zgadzasz, ale litosci, nie wpierajcie mi dziecka w
    > brzuch i tego co nie powiedzialam ( napisalam...)
    > Naipierw Mabelle mnie dreczy " zyciem w parze" a teraz Ty moja rzekoma pomylka.
    > ..
    > Jestem zmeczona, jade na wakacje, kilka tygodni mnie nie bedzie tutaj...

    Popatrz, popatrz..mojemail się wije;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • mojemail3 28.07.14, 21:25
    zawle napisała:

    > Popatrz, popatrz..mojemail się wije;)

    A zastanowiłaś się zawle, dlaczego tak prowokacyjne stało się tak niewinne stwierdzenie,że " człowiek nie jest stworzony do samotności" ?Dlaczego wywołało burzę w szklance wody i takie emocje? Może czegoś w nas to głęboko dotyka...
  • zawle 28.07.14, 22:20
    mojemail3 napisała:
    > A zastanowiłaś się zawle, dlaczego tak prowokacyjne stało się tak niewinne stwi
    > erdzenie,że " człowiek nie jest stworzony do samotności" ?Dlaczego wywołało bur
    > zę w szklance wody i takie emocje? Może czegoś w nas to głęboko dotyka...

    Nie stwierdzenie wywołało emocje mojemail. Tylko Twoje rozumienie tego twierdzenia. Już Ci kilak osób tłumaczyło że samotność to nie brak związku. Ale Ty na wakacje się wybierałaś, wiec stąd może twoje niezrozumienie. Mnie tam nic nie dotknęło, zwłaszcza głęboko;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • mojemail3 28.07.14, 22:23
    Ach tak moje niezrozumienie...oczywiscie...wracam do pakowania walizek;-)
  • zawle 28.07.14, 22:29
    Wracaj..ja pakuję swoje:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • lybbla 27.07.14, 18:50
    zawle napisała:


    > Tu nie chodzi o żadne odciski. Podobnie jak Ty uważam, że człowiek nie jest
    > stworzony do samotności. Ale pomyliła Ci się samotność ze związkiem.
    > Ja, gdy byłam sama byłam najspokojniejszą, najbardziej zchilloutowaną
    > osobą na świecie. Nie miałam żadnych kłopotów, żadnych trosk
    > wynikających z życia z drugim człowiekiem.
    > Samotna w ogóle. Bo przecież nie żyję w chatce pustelniczej, tylko wchodzę
    > w rozliczne relacje z ludźmi. No i najważniejsze...miałam oswojony ten rodzaj
    > samotności którego drugi człowiek nigdy nie zapełni.
    > A wielka potrzeba tworzenia związku zazwyczaj jest taką próbą.

    Lible popijając mleko lubią to. I dodam, że w moim otoczeniu to właśnie kobiety
    twierdzą, ze życie zaczyna sie po 40. Bez tego zbędnego `muszę' a z tym uwalniającym `mogę', co zazwyczaj oznacza ` na co mi stały partner'.
    I rzucają się w wir kółek różańcowych bądź sportów ekstremalnych.
  • zawle 27.07.14, 19:16
    lybbla napisał: Bez tego zbędnego `muszę' a z tym uwalnia
    > jącym `mogę', co zazwyczaj oznacza ` na co mi stały partner'.
    > I rzucają się w wir kółek różańcowych bądź sportów ekstremalnych.

    dzięki Bogu nie lubię ani jednego, ani drugiego. Za to rzuciłam się w siebie oraz większą wagę przykładam do jakości kontaktów;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • mabelle2000 27.07.14, 21:37
    lybbla napisał:

    > I dodam, że w moim otoczeniu to właśnie kobiety
    > twierdzą, ze życie zaczyna sie po 40. Bez tego zbędnego `muszę' a z tym uwalnia
    > jącym `mogę', co zazwyczaj oznacza ` na co mi stały partner'.

    Mysle, ze prawdziwe zycie w ogole zaczyna sie wtedy, kiedy w relacji z drugim czlowiekiem nic sie nie musi, a tylko chce. Chce sie dawac, wspierac, chce sie oferowac swoj czas. Dopoki bedzie funkcjonowal model obowiazkowej wymiany, to wiele zwiazkow bedzie skazanych na porazke, bo narzucone odgornie obowiazki przeradzaja sie z czasem w zwiazkowa martyrologie, a egzekwowanie ich przez druga strone zabija nie tylko radosc ale i ogranicza wolnosc. Mnie np. jeszcze teraz sni sie po nocach, ze facet wydziera mi z gardla moje "powinnosci" ;-) I paradoksalnie teraz mam o wiele wiecej do zaoferowanie, bo nic juz nie musze...
  • urquhart 28.07.14, 09:06
    mabelle2000 napisała:
    > oferowac swoj czas. Dopoki bedzie funkcjonowal model obowiazkowej wymiany, to w
    > iele zwiazkow bedzie skazanych na porazke, bo narzucone odgornie obowiazki prz
    > eradzaja sie z czasem w zwiazkowa martyrologie, a egzekwowanie ich przez druga
    > strone zabija nie tylko radosc ale i ogranicza wolnosc. Mnie np. jeszcze teraz
    > sni sie po nocach, ze facet wydziera mi z gardla moje "powinnosci" ;-) I parado

    Ciekawe w druga stronę jak tysiące babbek oczekiwań od facetów z utrzymaniem, wierności, związkowych domowych rodzicielskich jakby oprzeć na zasadzie że nic nie ogranicza wolności i radości faceta i nic nie powinno sie egzekwować od chłopów bo to zabija , niech tylko wtedy spełniają oczekiwania kobiet kiedy na to mają ochotę jak wyglądałby taki świat ?

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • sabat.77 28.07.14, 09:15
    Tak jak wyglada :)
  • mabelle2000 26.07.14, 16:18
    mojemail3 napisała:

    > Mabelle, możemy zaklinać rzeczywistość i twierdzić,że wyjątek lepszy od reguły,
    > ale człowiek nie jest stworzony do samotności.

    Uscislijmy wiec fakty- czlowiek nie jest stworzony do samotnosci. W takim razie stworzony jest do zycia w parze, tak ? Wiec jesli w tej parze nie zyje, to nigdy nie osiagnie pelni szczescia. Przeciez to bzdura jest :-))))
    Nie osiagnie szczescia ten, kto zalozy, ze zwiazek ma mu cos zalatwiac, ma zaspokajac jego potrzeby. Dla takich osob rzeczywisie zycie w pojedynke staje sie udreka, nie ma przeciez nikogo, kto bedzie wypelnial czas i zaspokajal potrzeby. No bo jak to tak zyc bez wymiany ? Bez wymiany to sie nie da ;-)
  • izyrider 26.07.14, 17:01
    nie jest latwo byc samotnym na ziemi z 7mild.ludzi o identycznych potrzebach,nawet Robinson musial uzerac sie z tubylcem i na dwrot(bo nikt nie sadzi ze to byla przyjazn ?..he) ze znajomoscia angielskiego,niemieckiego osiaga sie 1/7 populacji,byc samemu to komfort,jak zimna woda w tropiku..a ci co szukaja wrazen estetycznych w akcie seksualnym wydaja sie virgin.. ,juz sam wyglad narzadow plciowych moglby zniechecic,a cieknacy pot,slina, wydzieliny,kau,sperma..pfuj i to wszystko w interakcji.. smrod ,sapanie krzyki,placz i smiech i tylko poto by miec orgazm (ktos nazwal to ,,mala smiercia,,) zaskoczenie ,strach,uczucie szczescia i spokuj z wrazeniem pelni ksiezyca na pustyni..ok.teraz wy.
  • loppe 26.07.14, 17:48
    Ken Purvis przytacza wypowiedź pewnej 35-latki: "Próbowałam przekonać męża, że mogę się cieszyć seksem bez orgazmu, ale on nie wierzy. Długo powstrzymuje wytrysk, zanim ja nie dojdę. Jestem cała obolała i nie mam z tego żadnej przyjemności".
  • marek.zak1 26.07.14, 18:04
    loppe napisał:

    > Ken Purvis przytacza wypowiedź pewnej 35-latki: "Próbowałam przekonać męża, że mogę się cieszyć seksem bez orgazmu, ale on nie wierzy. Długo powstrzymuje wytrysk, zanim ja nie dojdę. Jestem cała obolała i nie mam z tego żadnej przyjemności".

    Oczywiscie, ze nie wierzy, skoro wedle ideologii Cosmo sex bez orgazmu się nie liczy. Przeczytal parę kawałków plus wypowiedzi Twoich Bogiń i jest pozamiatane. Jeszcze troche sie pomęczą i na forum ktores z nich zapyta, dlaczego ta ksie dzieje.
  • mabelle2000 26.07.14, 18:23
    marek.zak1 napisał:

    > . Jeszcze troche sie pomęczą i na forum ktores z nich zapyta, dlaczego ta ksie
    > dzieje.

    A zanim zapytaja na forum, to mam nadzieje, ze kobieta pojdzie po rozum do glowy i zakrzyknie gromko- "skoncz wreszcie kutasie to pilowanie, bo od takiego badziewia orgazmu i tak nie bede miala !!!"
  • marek.zak1 26.07.14, 18:50
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > . Jeszcze troche sie pomęczą i na forum ktores z nich zapyta, dlaczego ta
    > ksie dzieje.
    >
    > A zanim zapytaja na forum, to mam nadzieje, ze kobieta pojdzie po rozum do glowy i zakrzyknie gromko- "skoncz wreszcie kutasie to pilowanie, bo od takiego badziewia orgazmu i tak nie bede miala !!!"

    Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontanu..
  • mabelle2000 26.07.14, 19:04
    marek.zak1 napisał:

    > Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontanu..

    A co to jest ten "spontan" wedlug Ciebie ? Ona lezy obolala, on ja dyma i czeka na trzesienie ziemi ?
  • marek.zak1 26.07.14, 19:08
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontanu..
    >
    > A co to jest ten "spontan" wedlug Ciebie ? Ona lezy obolala, on ja dyma i czeka na trzesienie ziemi ?

    Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem. Spontan ro radość z bycia ze sobą.
  • mojemail3 26.07.14, 19:12
    marek.zak1 napisał:

    > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem. Spontan ro radość z byci
    > a ze sobą.

    Ciężko nie przyznać racji, kwestia nazewnictwa, można nazwać "spontanem" a może czasem zupelnie nie spontaniczną normalnością w relacji...
  • loppe 26.07.14, 19:12
    marek.zak1 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > >
    > > > Może to coś zmieni. Zyczę powodzenia, chociaż jest juz zero spontan
    > u..
    > >
    > > A co to jest ten "spontan" wedlug Ciebie ? Ona lezy obolala, on ja dyma i
    > czeka na trzesienie ziemi ?
    >
    > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem. Spontan ro radość z byci
    > a ze sobą.

    Właśnie. W tym konkretnym przypadku facet dobrze by zrobił, gdyby się trochę spontaniczniej spuszczał...
  • mabelle2000 26.07.14, 20:37
    marek.zak1 napisał:

    > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem.

    Tylko, ze trudno sie cieszyc jak facet sapie i piluje myslac, ze tak trzeba i ze ona dostanie od tego kosmicznego orgazmu. Przeciez babka pisze ze ja boli, wiec z czego niby ma sie kobieta cieszyc ? Ze jej wsadzil i seks z nia uprawia ?

    >. Spontan ro radość z byci
    > a ze sobą.

    No ale ona nie ma radosci, wiec co to za spontan ?
  • marek.zak1 26.07.14, 22:18
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Spontan jak oboje nie myslą i cieszą sie soba, seksem.
    >
    > Tylko, ze trudno sie cieszyc jak facet sapie i piluje myslac, ze tak trzeba i ze ona dostanie od tego kosmicznego orgazmu. Przeciez babka pisze ze ja boli, wi ec z czego niby ma sie kobieta cieszyc ? Ze jej wsadzil i seks z nia uprawia ?

    Tu nie ma żadnego spontanu. Facet wykonuje misje pt. ..zapewnić orgazm".


    > >. Spontan ro radość z bycia ze sobą.
    >
    > No ale ona nie ma radosci, wiec co to za spontan ?

    J.W.
  • mabelle2000 26.07.14, 22:36
    marek.zak1 napisał:

    > Tu nie ma żadnego spontanu. Facet wykonuje misje pt. ..zapewnić orgazm".

    Nie rozsmieszaj mnie. Facet nie wykonuje zadnej misji. Chyba nie myslisz, ze od ruszania fiutem wte i wewte, od ktorego boli wagina, kobieta orgazmu dostaje ?
  • marek.zak1 27.07.14, 08:25
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Tu nie ma żadnego spontanu. Facet wykonuje misje pt. ..zapewnić orgazm".
    >
    > Nie rozsmieszaj mnie. Facet nie wykonuje zadnej misji. Chyba nie myslisz, ze od ruszania fiutem wte i wewte, od ktorego boli wagina, kobieta orgazmu dostaje ?

    Ja nie myśle, ale on tak. Rusza i partrzy. Patrzy i mysli ,Ile jeszcze, doszła czy nie?. Jeszcze sie postaram, to może się uda, potrafie, naprawdę potrafię". Chce być super kochankiem i nim jestem.
  • mabelle2000 27.07.14, 09:58
    marek.zak1 napisał:

    > Ja nie myśle, ale on tak. Rusza i partrzy. Patrzy i mysli ,Ile jeszcze, doszła
    > czy nie?. Jeszcze sie postaram, to może się uda, potrafie, naprawdę potrafię".

    :-D Marek, powtarzam Ci po raz kolejny- nie rozsmieszaj mnie. Facetowi seks myli sie z bezrozumnym waleniem cepem. To nie jest wina Cosmo, tylko jego sklonnosci do wykonywania jalowych dzialan, ktore nie przynosza efektu. Watpie, zeby w Cosmo napisali - rznij kobiete az ja pochwa rozboli, bo od tego dostaje sie orgazmu. Chyba nawet tam nie doradzaja, zeby zamiatac podloge przy pomocy kija od miotly.

    > Chce być super kochankiem i nim jestem.

    Chciec to facet sobie moze, ale poki bedzie pieprzyl bez sensu jak slon na zyrafie, to nigdy super kochankiem nie bedzie. Niech zmieni zrodlo wiedzy, moze wtedy go olsni.
  • marek.zak1 27.07.14, 10:08
    mabelle2000 napisała:


    > Nigdy super kochankiem nie bedzie. Niech zmieni zrodlo wiedzy, moze wtedy go olsni.

    Przeciez o tym piszę. Na poczatek niech porozmawia z partnerką. Ona wprawdzie mu mówiła, że bez orgazmu tez jest fajnie i żeby sie nie spinał, ale on czerpie wiedzę skądś inąd i jej nie wierzy.
    Nawet nie wiesz, jak strasznie toksyczna jest ideologia Cosmo. Jak facet przeczyta, że bez orgazmu sex dla nie sie nie liczy a on sam jest niepewłnowartościowym kochankiem, to partnerka może mu mówić sto razy, że tak nie jest, jak w tym, przypadku, a on nie wierzy.
  • mabelle2000 27.07.14, 10:44
    marek.zak1 napisał:

    > Przeciez o tym piszę. Na poczatek niech porozmawia z partnerką. Ona wprawdzie m
    > u mówiła, że bez orgazmu tez jest fajnie i żeby sie nie spinał, ale on czerpie
    > wiedzę skądś inąd i jej nie wierzy.

    Slusznie jej nie wierzy, bo skoro sam ma orgazm, to chcialby zeby i ona miala. Dlaczego mialaby nie miec ? Problem jednak w tym, ze on kompletnie nie wie jak sie do tego zabrac i mloci jak cep na polu, co kobiete zamiast zblizyc do orgazmu, to ja od niego oddala. W zwiazku z tym ona zyczliwie radzi mu, zeby juz skonczyl, bo meczy sie na prozno.

    > Nawet nie wiesz, jak strasznie toksyczna jest ideologia Cosmo.

    Nie wiem, nie czytam Cosmo, raczej blizej mi do taoizmu :-)

    > to partnerka może mu mówić sto razy, że tak nie jest, jak w tym,
    > przypadku, a on nie wierzy.

    Partnerce nie wierzy, a wierzy Cosmo. Dobre. Napisz moze od razu, ze facet jest ignorantem.
  • marek.zak1 27.07.14, 10:54
    mabelle2000 napisała:

    1. Slusznie jej nie wierzy, bo skoro sam ma orgazm, to chcialby zeby i ona miala.
    2. Partnerce nie wierzy, a wierzy Cosmo. Dobre. Napisz moze od razu, ze facet jest ignorantem.


    Przeczysz sama sobie. Najpierw piszsz, że słusznie wierzy, a niżej, że powinien jednak jej wierzyć.
  • mabelle2000 27.07.14, 11:22
    marek.zak1 napisał:

    > Przeczysz sama sobie. Najpierw piszsz, że słusznie wierzy, a niżej, że powinien
    > jednak jej wierzyć.


    Marek, tlumacze Ci jeszcze raz. Orgazm nie jest niczym nadzwyczajnym, jest efektem ubocznym dobrego seksu, jest naturalnym rozladowaniem napiecia. Facet, ktory piluje bezproduktywnie swoja zone jest ignoranten. On nie uprawia z nia seksu. Jest kiepski. Ona tez urwala sie z Ksiezyca, bo powinna goscia po prostu z siebie zrzucic i nie lezec jak kawal miesa, ktore ktos dyma. Popelniaja blad oboje- ona, bo go nie wyprowadza z bledu, ze pieprzy bez sensu, on- bo mimo braku efektow zafiksowal sie na jednej durnej czynnosci, ktora szumnie nazywa seksem. I nie jest to wina Cosmo.
  • marek.zak1 27.07.14, 11:34
    mabelle2000 napisała:

    Marek, tlumacze Ci jeszcze raz. Orgazm nie jest niczym nadzwyczajnym, jest efektem ubocznym dobrego seksu, jest naturalnym rozladowaniem napiecia. Facet, ktory piluje bezproduktywnie swoja zone jest ignoranten. On nie uprawia z nia seksu . Jest kiepski. Ona tez urwala sie z Ksiezyca, bo powinna goscia po prostu z siebie zrzucic i nie lezec jak kawal miesa, ktore ktos dyma. Popelniaja blad oboje- ona, bo go nie wyprowadza z bledu, ze pieprzy bez sensu, on- bo mimo braku efektow zafiksowal sie na jednej durnej czynnosci, ktora szumnie nazywa seksem.

    Tu sie zgadzam całkowicie.

    I nie jest to wina Cosmo.

    Jest, bo on to robi, powstrzymuje się tylko w jednym celu - żeby ona doznała dotknięcia Boga - świętego Cosmicznego orgazmu, bedącego dowodem, że jest szczęśliwa i że on jest super kochankiem.
  • massaranduba 27.07.14, 11:40
    marek.zak1 napisał:

    > Jest, bo on to robi, powstrzymuje się tylko w jednym celu - żeby ona doznała do
    > tknięcia Boga - świętego Cosmicznego orgazmu, bedącego dowodem, że jest szczęśl
    > iwa i że on jest super kochankiem.

    No ale przeciez ona i tak nie ma Cosmicznego orgazmu :-) Nie bedzie go rowniez miala, gdy facet skonczy szybko, wiec co za roznica ?
  • mabelle2000 27.07.14, 11:44
    marek.zak1 napisał:

    > Jest, bo on to robi, powstrzymuje się tylko w jednym celu - żeby ona doznała do
    > tknięcia Boga - świętego Cosmicznego orgazmu, bedącego dowodem, że jest szczęśl
    > iwa i że on jest super kochankiem.

    Jesli facet ma ambicje byc dobrym kochankiem, to dlaczego fiksuje sie na jednej czynnosci, ktora efektow i tak nie daje ?
  • marek.zak1 27.07.14, 11:50
    mabelle2000 napisała:

    Jesli facet ma ambicje byc dobrym kochankiem, to dlaczego fiksuje sie na jednej czynnosci, ktora efektow i tak nie daje ?

    Wyczytał, że kobiete, żeby doszła pobudza się długo, ak bedzie zbyt szybko to zostanie oskarzony o największy cosmogrzech - przedwczesny wytrysk.
    Poza tym sie zgadzam, po pierwszych niepowodzeniach powinien sie nad tym zastanowić.
  • mabelle2000 27.07.14, 12:03
    marek.zak1 napisał:

    > Wyczytał, że kobiete, żeby doszła pobudza się długo,

    No widzisz, czytal, ale jednak nieuwaznie, bo "pobudzenie" pomylilo mu sie z "posuwaniem" ;-)
  • izyrider 27.07.14, 12:37
    ten cosmo-pomysl jest latwy do zrealizowania ,so proste techniki wstrzymujace wytrysk nasienia mezczyzny niezauwazenie.. to gwarantuje przedluzenie kopulacji (prawie)dowolnie..Jak ktos nie zna to zawsze moze poprostu powiedziec, to buduje zaufanie i kazda kobieta to doceni z wyjatkiem ekstrymalnych egoistek i prostytutek ale te rowniez mozna argumentowac ,pierwsza egoizmem a druga ze dostanie mniej pieniedzy
  • izyrider 27.07.14, 10:41
    Marek 1 wlazl na scene i zrobil odkrycie wlasnych mozliwosci demonstrujac jak ,,mysla inni,,Spontanicznie mozna zamknac oko ,lub odgonic komara .. napewno nie polozyc nieznajoma do lozka lub miec z nia dobry seks ..ale myslenie jak ,,rusza i patrzy,, nie moze funkcjonowac bo prowokuje kontra myslenie i najczesciej niepewnosc i ostroznosc. Zdobyc zaufanie kogos o zlych doswiadczeniach jest trudniej ale na szczescie kazdy ma ,,prawie dobre,, ..tym wystarczy rozbudzic ciekawosc i spowodowac by rosla,sami siebie przekonaja..Do tego trzeba miec doswiadczenie w ryzykowaniu , akceptowac wszystko z autentyczna otwartoscia ,nigdy oceniac lub wiedziec ,,lepiej,, i byc uprzejmym..ale by umiec to zastosowac trzeba lubiec ludzi.. wszystkich..! tych ktorzy sie niepodobaja lub budza sprzeciw szczegolnie . To daje mozliwosc manipulacji, ale gzie wszyscy sa zadowoleni nie jest to temat.
  • mojemail3 26.07.14, 19:17
    mabelle2000 napisała:
    > Uscislijmy wiec fakty- czlowiek nie jest stworzony do samotnosci. W takim razie
    > stworzony jest do zycia w parze, tak ? Wiec jesli w tej parze nie zyje, to nig
    > dy nie osiagnie pelni szczescia. Przeciez to bzdura jest :-))))

    Mabelle, to już Twoja własna interpretacja, polemizujesz sama z sobą i takoż wyciągasz konkluzję;)
    Poza tym, denerwuje mnie stawianie na piedestale osiąganie tzw. szczęścia.

    > Nie osiagnie szczescia ten, kto zalozy, ze zwiazek ma mu cos zalatwiac, ma zasp
    > okajac jego potrzeby. Dla takich osob rzeczywisie zycie w pojedynke staje sie u
    > dreka, nie ma przeciez nikogo, kto bedzie wypelnial czas i zaspokajal potrzeby.
    > No bo jak to tak zyc bez wymiany ? Bez wymiany to sie nie da ;-)

    Tak związek jest żeby zaspokajać ludzkie potrzeby, niekoniecznie nierealne oczekiwania.
    Jeśli nikogo i niczego nie potrzebuję, to rzeczywiście przytulny erem wystarczy.
  • mabelle2000 26.07.14, 20:29
    mojemail3 napisała:

    > Mabelle, to już Twoja własna interpretacja, polemizujesz sama z sobą i takoż wy
    > ciągasz konkluzję;)

    Na razie to probuje tylko wyciagnac logiczne wnioski z tego co napisalas, ze" ludzie nie sa stworzeni do samotnosci " ;-) Tak sie sklada, ze znam pare szczesliwych osob, ktore z nikim sie nie zwiazaly, a takze calkiem sporo, ktore pozostajac w zwiazkach sa bardzo nieszczesliwe. Niewykluczone wiec, ze nasze sklonnosci do zycia w parach moga byc mocno przesadzone ;-)

    > Tak związek jest żeby zaspokajać ludzkie potrzeby, niekoniecznie nierealne ocze
    > kiwania.

    Z tym rowniez bylabym ostrozna :-) Jesli ludzie dobieraja sie w pary liczac, ze zwiazek zaspokoi ich potrzeby i jeszcze druga osoba zaoferuje uczucia, ktorych nigdy w zyciu nie dostali, to mozna sie spodziewac jednej wielkiej katastrofy. Owszem milo jest, jesli od drugiej osoby dostniemy poczucie bezpieczenstwa, opieke, ale druga osoba nigdy nie podniesie nam poczucia wlasnej wartosci. A zdaje sie wiele osob z takimi oczekiwaniami w zwiazek wchodzi. Bardziej realne wedlug mnie jest zalozenie, ze druga osobe kocham, ale jej nie potrzebuje. Chce z nia byc, bo jest wyjatkowa, ale jej obecnosc niczego mi nie zalatwia, nie jest niezbedna do tego abym mogla byc szczesliwa. To chyba uczciwsze podejscie niz sporzadzenie listy zyczen, ktore partner ma spelnic :-)
  • izyrider 26.07.14, 21:12
    Ludzie coraz czesciej wola byc sami,singli przybywa to pokazuja statystyki ,markieting prubuje ten trend zaspokoic ..sa butiki dla singli kobiet,dyskoteki ,biura podrozy dla samotnie podrozujacych,serwisy dla samotnych matek i pomimo ze system podatkowy preferuje rodzine w wielu krajach to chetnych ubywa,ludzie wola miec spokuj.W Polsce (czytajac fora) wydaje sie ze ,,stare panny,, .bo ,,nikt jej nie chce,,cierpia dodatkowa presje kiedy nie chca sie kompromisowac kims kto im nie we wszystkim odpowiada. A.mojemail3 jest tak zacietrzewiona w checi dawania rad ze nie akceptuje nikogo kto jej rad nie chce..Ten Joker wydaje sie lykac tabletki na sen..maz chyba tez..
  • bcde 28.07.14, 03:26
    >Czlowiek korzystajacy z uslug prostytutek j
    > est jak Robinson Crusoe, ktory robi optymalny uzytek z dostepnych mu materialow
    > . Zawsze to lepsze niz usiasc na plazy i plakac, a takze madrzejsze niz wejsc w
    > morze i poplynac wplaw do najblizszego ladu.
    > Wkurza jedynie, jak ktos mowi, ze na bezludnej wyspie jest fajnie i wlasciwie t
    > o takie niekonczace sie wakacje.

    Przekrój klientów prostytutek jest dużo szerszy. Są to nie tylko Robinsonowie, ale także ludzie, którzy mają seks gdzie indziej. Z pewnych źródeł wiem np. o policjantach, którzy mieli prostytutki za darmo albo w "promocji" od agencji towarzyskiej, więc korzystali. Są też tacy, którzy popiwszy w grupie jadą do "agencji" dla zabawy - żeby dalej pić i poruchać.
  • izyrider 28.07.14, 05:00
    prostytucja to przemysl o setkach miliardow dol.obrotu..placi kazdy od polityka,profesora mnicha buddyjskiego i katolickiego ksiedza po robotnika budowlanego..prostytutka moze byc i jest 14 -letni chlopiec ,dziewczynka , gospodyni domowa,pracownica biura ,matki i zony,mezowie,corki i synowie. Idiotom szukajacym prostytutki na bezludnej wyspie proponuje wiecej poczucia rzeczywistosci (na bezludnej wyspie niema ludzi )i rozejrzenia sie po wlasnym domu,podworku,ulicy.. tam znajda prostytutke napewno i frajera ktory jej placi.Seks moze byc atrakcyjny ale ogolnie nie jest ..to sie wie po podniesieniu, postawieniu, posadzeniu,przegieciu,polozeniu na brzuch,bok czy plecy kilkuset egzemplarzy gatunku do ktorego sie nalezy,z nudy lub ,,koniecznosci,, poniewaz sie wydaje ze sie musi.
  • sabat.77 28.07.14, 07:16
    izyrider napisał:

    > Seks moze byc atrakcyjny
    > ale ogolnie nie jest ..to sie wie po podniesieniu, postawieniu, posadzeniu,prze
    > gieciu,polozeniu na brzuch,bok czy plecy kilkuset egzemplarzy gatunku do ktoreg
    > o sie nalezy,z nudy lub ,,koniecznosci,, poniewaz sie wydaje ze sie musi.

    No widzisz, nawet płacący frajer może z czasem się o tym przekonać.
    Ktoś kto ma wyobraźnię, może wiedzieć bez przetestowania kilkuset egzemplarzy wiedzieć, że seks jest atrakcyjny w połączeniu z namiętnością, obopólną grą, budowaniem napięcia seksualnego między ludźmi. W wypinaniu dupy za pieniądze to jest tyle napięcia i namiętności, że zemdleć wprost można...
  • zawle 28.07.14, 08:22
    A czy to przedmiotowe traktowanie kobiety nie jest takie nęcące i podniecające? Mam kasę i mogę ją mieć. Mogę mieć ładną, szczupłą, czarną i tak dalej. W realu pewnie nie mógłbym sobie wybrać. Nic jej nie muszę dawać, o nic się starać. Po prostu sobie ją wezmę. Czy to poniżające? Czy musi być nad tym nadbudowa bliskości? A może to inna jakość. Zamiast bliskości obcość. Czy ja wiem? Czy panowie też dokręcają sobie filmy?

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 28.07.14, 08:44
    Nie wiem. Dla mnie nie jest podniecajace, a moze dla innych jest. Ludzie sa rozni.
  • izyrider 28.07.14, 08:56
    freier (czyt. frajer) to po niemiecku oznacza mezczyzne ktory placi za seks(nie tylko) i niema nic wspolnego z polskim znaczeniem ktore dla mnie oznacza ignoranta skazanego na niewiedze z braku mozliwosci zrozumienia i dlatego skazanego na niepowodzenia..Twoje ,,no widzisz,,mocno sugeruje ze:uwazasz mnie za placacego za seks(jezeli znasz niemiecki ) co ogolnie nie jest prawda.. lub w znaczeniu polskim..hi,hi..Nawet na idiote z 10letnim stazem na forach powinnes wiedziec ze ludzi obcych nie mozna nie doceniac bo ryzyko jest zawsze zbyt duze i tylko frajerzy to robia w nadziei ze nic nie straca bo nic nie maja..kazdy cos ma !Ty juz zademostrowales tutaj na forum wiedze ze anal seks boli..Ja mam wrazenie ze pierwszym razem miales duzo szczescia ,ja moge rozerwac Twoj zwieracz odbytnicy skuteczniej bez namietnosci i obopolnej gry (dlaczego mialbym robic Ci przyjemnosc i zludzenia?)
  • sabat.77 28.07.14, 07:11
    bcde napisał:

    > Przekrój klientów prostytutek jest dużo szerszy. Są to nie tylko Robinsonowie,
    > ale także ludzie, którzy mają seks gdzie indziej. Z pewnych źródeł wiem np. o p
    > olicjantach, którzy mieli prostytutki za darmo albo w "promocji" od agencji tow
    > arzyskiej, więc korzystali. Są też tacy, którzy popiwszy w grupie jadą do "agen
    > cji" dla zabawy - żeby dalej pić i poruchać.

    To prawda, bcde. Tylko dla mnie to "Terra Incognita". Nie umiem tego obszaru męskiego działania ogarnąć umysłowo. Kompletnie nie znajduję uzasadnienia, by mężczyzna mający w domu chętną i namiętną żonę wolał upokarzać się, płacąc za seks jakiejś obcej kobiecie. Nie rozumiem tego.
  • bcde 28.07.14, 14:44
    >Nie umiem tego obszaru mę
    > skiego działania ogarnąć umysłowo. Kompletnie nie znajduję uzasadnienia, by męż
    > czyzna mający w domu chętną i namiętną żonę wolał upokarzać się, płacąc za seks
    > jakiejś obcej kobiecie. Nie rozumiem tego.

    Umysłowo oczywiście jesteś w stanie ogarnąć bez problemu. Wystarczy poczytać np. wspomnienia prostytutek, gangsterów, akta sądowe itp. źródła. Nie ogarniasz tego uczuciowo, bo wydaje ci się, że płacenie za seks upokarza płacącego, ale tak wcale być nie musi. Możliwe, że większość klientów nie czuje się upokorzona, a wręcz przeciwnie - czerpie satysfakcję z upokorzenia prostytutki, z tego, że może sobie kupić seks w pozycji, na jaką mają ochotę i na swoich warunkach. Wychodzi tu twój brak skłonności do dominacji. Ja np. uważam, że płatny seks upokarza tego, którego usługi się kupuje, a nie kupującego. Co więcej, wydaje mi się, że takie podejście jest bardziej powszechne. Wielu ludzi płaci za seks, bo mają silny popęd, ochotę na odmianę (inną kobietę, inny rodzaj seksu, inne "okoliczności przyrody") lub np. są w podróży (np. kierowcy). Silny popęd sprawia, że ryzyko podłapania choroby schodzi na dalszy plan, a uczucia też nie są do niczego konieczne. W szczególności klienci tacy nie rozkminiają kto jest stroną upokorzoną, bo im to wisi. Najważniejsze jest spuszczenie z krzyża.
  • sabat.77 28.07.14, 23:42
    bcde napisał:

    > Wychodzi tu twój brak skłonności do dominacji.

    Dziwne, uważam się za człowieka, który ma spore skłonności do dominacji. I wcale nie uważam, żeby to było jakieś specjalnie chwalebne...

    > Ja np. uważam, że płatny seks upokarza tego, którego usługi się kupuje, a nie kupującego.

    A słynne "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" z filmu "Poranek Kojota"?
    Jednak intuicyjnie płacenie upokarza płacącego, bo dowodzi jego braku możliwości osiągnięcia zamierzonego celu w inny sposób. Krótko mówiąc umniejsza jego atrakcyjności seksualnej, dowodzi, że potrzebna jest proteza w postaci krótkoterminowego zastrzyku gotówki, by oferta seksualna mogła być wzięta pod uwagę. Imho to raczej intuicyjne.
  • izyrider 29.07.14, 01:43
    to 77maproblem ze zrozumieniem ze najlatwiej do oosiagniecia ze wszystkich ludzkich pragnien..sa pieniadze.
  • bcde 29.07.14, 02:33
    > A słynne "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" z filmu "Porane
    > k Kojota"?
    > Jednak intuicyjnie płacenie upokarza płacącego, bo dowodzi jego braku możliwośc
    > i osiągnięcia zamierzonego celu w inny sposób. Krótko mówiąc umniejsza jego atr
    > akcyjności seksualnej, dowodzi, że potrzebna jest proteza w postaci krótkotermi
    > nowego zastrzyku gotówki, by oferta seksualna mogła być wzięta pod uwagę. Imho
    > to raczej intuicyjne.

    Same słowa "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" brzmią mało męsko i słabo mi pasują do klienteli prostytutek. Wg mnie klientami prostytutek są głównie faceci, którzy mają spory popęd i chcą zerżnąć jakąś dupę bez ceregieli i straty czasu w postaci zalotów. Zwykle zresztą nie mają na zaloty czasu, bo są w podróży, delegacji albo ich żona wkrótce wróci z wycieczki/ze szpitala etc... Ci faceci wiedzą o tym, że nie powalają urodą, ale nie znaczy to, że mają kompleksy i że czują się upokorzeni kupowaniem seksu. Właśnie dlatego, że są nieatrakcyjni, nie mają złudzeń i rozkmin, tylko traktują seks jak towar, który trzeba po prostu kupić, bo nie mają szans na zdobycie kobiety w ograniczonym czasie.
    Twoje intuicyjne poczucie upokorzenia w hipotetycznej sytuacji kupowania seksu zapewne odpowiada wyobrażeniom wielu kobiet, ale co do zasady nie wydaje mi się zgodne z realem. Ty może czułbyś się upokorzony, inni faceci niekoniecznie.
  • sabat.77 29.07.14, 07:23
    bcde napisał:

    > Same słowa "jestem zbyt młody i zbyt przystojny, by za to płacić" brzmią mało m
    > ęsko i słabo mi pasują do klienteli prostytutek. Wg mnie klientami prostytutek
    > są głównie faceci, którzy mają spory popęd i chcą zerżnąć jakąś dupę bez ceregi
    > eli i straty czasu w postaci zalotów. Zwykle zresztą nie mają na zaloty czasu,
    > bo są w podróży, delegacji albo ich żona wkrótce wróci z wycieczki/ze szpitala
    > etc... Ci faceci wiedzą o tym, że nie powalają urodą, ale nie znaczy to, że maj
    > ą kompleksy i że czują się upokorzeni kupowaniem seksu. Właśnie dlatego, że są
    > nieatrakcyjni, nie mają złudzeń i rozkmin, tylko traktują seks jak towar, który
    > trzeba po prostu kupić, bo nie mają szans na zdobycie kobiety w ograniczonym c
    > zasie.
    > Twoje intuicyjne poczucie upokorzenia w hipotetycznej sytuacji kupowania seksu
    > zapewne odpowiada wyobrażeniom wielu kobiet, ale co do zasady nie wydaje mi się
    > zgodne z realem. Ty może czułbyś się upokorzony, inni faceci niekoniecznie.

    Teraz mi to ładnie wytłumaczyłeś. Rozumiem. Ale to też kwestia odwoływania się do konkretnych wzorców męskości. Jeśli męskość to tego typu gruboskórność, niski poziom empatii i zimna rzeczowość, to istotnie taka postawa wydaje mi się męska.
    Tylko trochę współczuję kobietom w związkach z takimi "ideałami męskości". To są cechy osoby aspołecznej, silnie korespondującej z psychopatią. Albo Wolkaninem :)
  • zawle 29.07.14, 07:57
    sabat.77 napisał: Ale to też kwestia odwoływania się
    > do konkretnych wzorców męskości. Jeśli męskość to tego typu gruboskórność, nisk
    > i poziom empatii i zimna rzeczowość, to istotnie taka postawa wydaje mi się męs
    > ka.
    > Tylko trochę współczuję kobietom w związkach z takimi "ideałami męskości". To s
    > ą cechy osoby aspołecznej, silnie korespondującej z psychopatią. Albo Wolkanine
    > m :)

    Sorry sabat, ale jeśli Twoja empatia ogranicza się do współodczuwania z prostytutką że seks z Tobą nie jest przyjemny i co za tym idzie upokarza Cię to, to Ty jesteś psycholem. Na tym to właśnie polega.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 29.07.14, 08:02
    zresztą masz dość dla mnie irytującą manierę. Usiłujesz się tu sprzedać jako ktoś lepszy- moralniejszy, współczujący, ciepły. Zobowiązania, zasady, świat wartości, lepsze uczucia- pierdolenie. Ładne sobie palteczko ukroiłeś na ramiona. Tak, jesteś osobą absolutnie społeczną- tego się powinieneś bać w sobie najbardziej


    -- "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 29.07.14, 08:33
    Zawle, z toba bym poszedl na kurwy. Ale ty ruchasz, a ja patrze :)
  • zawle 29.07.14, 14:24
    sabat.77 napisał:

    > Zawle, z toba bym poszedl na kurwy. Ale ty ruchasz, a ja patrze :)

    Masz rację sabat..tak by było. Gdybyśmy poszli na kurwy ja pewnie bym ruchała, a ty byś patrzył;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 29.07.14, 15:35
    To na bank. Ale jakby byla dobra okazja, to bym ukradl wam obu portfel :)
  • izyrider 29.07.14, 17:50
    to prawdziwa radocha oserwowac idiotow w zawodach o atrakcyjnosc..mnie bys nie ukradl ja chodze na plaze bez portfela..i co wiecej obronco moralnosci..
  • sabat.77 29.07.14, 18:43
    Zaden ze mnie obronca moralnosci.
  • rekreativa 29.07.14, 18:40
    Okraść dziwkę podczas wykonywania usługi... można jeszcze niżej?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 29.07.14, 18:58
    Mozna, mozna. Na ten przyklad przejac podstepem zarcie z konwoju humanitarnego i sprzedac tubylcom za ich majatek zycia. Albo zatruc worki ryzu zrzucane przez amerykancow muzulmanskim lokalsom z samolotow :)
    Ale powiem ci, ze okrasc dive to by byl szczyt glupoty, bo ich mieszkanka sa zwykle wyposazone w dyskretne urzadzonka do filmowania. Jakby sie polapali kto okradl, to ten osobnik mialby sie z pyszna. Ale nikt z branzy by tego nie zrobil, kruk krukowi oka nie wykole ;)
  • mojemail3 29.07.14, 08:34
    bcde napisał:

    "(...)Wg mnie klientami prostytutek są głównie faceci, którzy mają spory popęd i chcą zerżnąć jakąś dupę bez ceregieli i straty czasu w postaci zalotów. Zwykle zresztą nie mają na zaloty czasu, bo są w podróży, delegacji albo ich żona wkrótce wróci z wycieczki/ze szpitala etc..."

    Dokładnie, bo prawdziwi mężczyżni nie przejmują się kobietami, dziećmi i zwierzętami...

    sabat.77 napisał:
    > Teraz mi to ładnie wytłumaczyłeś. Rozumiem. Ale to też kwestia odwoływania się
    > do konkretnych wzorców męskości. Jeśli męskość to tego typu gruboskórność, nisk
    > i poziom empatii i zimna rzeczowość, to istotnie taka postawa wydaje mi się męs
    > ka.

    Najwyrazniej jesteś babą jak ja Sabacie, a tu nie chodzi o jakieś babskie histerie, popęd rządzi,co tam myślenie i odczuwanie, takie pierdoły od d...rozbić trzeba ;-)
  • sabat.77 29.07.14, 09:01
    Nie, my jestesmy mentalnie obaj mezczyznami moje, ale takimi zaszczutymi i zastrachanymi, na wysokich stoleczkach swojej rzekomej lepszosci moralnej. :)
    Faryzeusze, rozumisz.
    To wszystko efekt slabosci i nedznej sytuacji zyciowej. Ale moze i dobrze, ze nikt nam nie dal do reki maczety, wielu chodziloby bez glow ;)
  • zawle 29.07.14, 14:27
    mojemail3 napisała: > Dokładnie, bo prawdziwi mężczyżni nie przejmują się kobietami, dziećmi i zwierz
    > ętami...

    Co to za maluteńka generalizacja? Kompletny brak rozmachu:(
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • izyrider 30.07.14, 09:34
    ,,spuszczenie z krzyza,,?..szkoda zachodu, do tego nie potrzeba kobiety..wystarczy reka, najlepiej cudza ..mezczyzna szuka satysfakcji a ta moze osiagnac ze szczesliwa,napeczniala , parujaca podnieceniem lub co najmniej zle czy dobrze zaskoczona kobieta..dlatego mezczyzna szuka kobiety i za to gotow jest placic..prostytutki to trudne kobiety ale napewno kobiety i niekiedy ,,zapominaja w drodze,, ..biora pieniadze i odchodza usmiechniete lub zle i rozczarowane soba jak ,,normalne,,.
  • jesod 30.07.14, 10:09
    izyrider napisał:
    > dlatego mezczyzna szuka kobiety i za to gotow jest placic

    To straaasznie duuuże poświęcenie z jego strony... :/ No i oczywiście determinacja. Pewnie tak ogromna i wymierna jak sama wartość zapłaty.
  • sabat.77 30.07.14, 22:26
    Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.
  • marek.zak1 30.07.14, 22:30
    sabat.77 napisał:

    > Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.

    Sabat, Ty wiesz wszystko, i to w Tobie cenię.
  • bcde 30.07.14, 22:53
    > Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec
    > jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.

    Niepotrzebnie uogólniasz. Sporo bym dał za rzeczy, które widziałem na niektórych pornusach. Są różne prostytutki i różne rzeczy można od nich wyegzekwować.
  • sabat.77 30.07.14, 23:04
    Towar jest tyle wart ile nabywca jest gotów za niego zapłacić. Zatem określenie wartości zależy od samego nabywcy i może być różne dla różnych osób.
  • bcde 30.07.14, 23:26
    > Towar jest tyle wart ile nabywca jest gotów za niego zapłacić. Zatem określenie
    > wartości zależy od samego nabywcy i może być różne dla różnych osób.

    Mimo wszystko wygląda na to, że w wielu wypadkach prostytutka da ci więcej niż ślubna. Nie należy więc pogardzać tym "towarem" en masse.
  • sabat.77 30.07.14, 23:31
    bcde napisał:

    > Mimo wszystko wygląda na to, że w wielu wypadkach prostytutka da ci więcej niż
    > ślubna. Nie należy więc pogardzać tym "towarem" en masse.

    Z tym się zgodzę, jednak to że prostytutka zaoferuje więcej niż żona to wcale nie oznacza z automatu, że to jest wartościowe. Zauważ, że to co oferuje żona również może być gówno warte. Chociaż istotnie, może aż tak nie walić hipokryzją po oczach, z prostytutką układ przynajmniej jest jasny i bez niedomówień.
  • jesod 31.07.14, 00:38
    sabat.77 napisał:
    > Zauważ, że to co oferuje żona również może być gówno warte.

    No, ale to masz za darmo. Czysty zysk. Możesz sobie odłożyć, na czarną godzinę.
  • urquhart 31.07.14, 08:44
    jesod napisała:

    > sabat.77 napisał:
    > > Zauważ, że to co oferuje żona również może być gówno warte.
    >
    > No, ale to masz za darmo. Czysty zysk. Możesz sobie odłożyć, na czarną godzinę.

    Czy Jesod to nie czasem rozsierdzona żona Sabata ? :)

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • sabat.77 31.07.14, 09:04
    Nie sadze, chociaz zona Sabata mysli podobnie jak Jesod (Czyli po babsku). Ma podobna wizje swiata i wyznaje podobne wartosci.
  • jesod 31.07.14, 00:46
    bcde napisał:
    > Sporo bym dał za rzeczy, które widziałem na niektórych
    > pornusach. Są różne prostytutki i różne rzeczy można od nich wyegzekwować.

    No, to na co czekasz?
    Płać, wymagaj i egzekwuj.
    W Kuwejcie mówią, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.
  • bcde 31.07.14, 10:34

    > No, to na co czekasz?
    > Płać, wymagaj i egzekwuj.
    > W Kuwejcie mówią, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.

    Przekonałaś mnie. Pewien problem tylko w tym, że nie jestem Kuwejtczykiem.
  • jesod 31.07.14, 23:26
    bcde napisał:
    >
    > > No, to na co czekasz?
    > > Płać, wymagaj i egzekwuj.
    > > W Kuwejcie mówią, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia.
    >
    > Przekonałaś mnie. Pewien problem tylko w tym, że nie jestem Kuwejtczykiem.

    To naprawdę żaden problem. Pozostaje Ci jeszcze wymaganie i egzekwowanie.
  • sabat.77 31.07.14, 23:30
    jesod napisała:

    > To naprawdę żaden problem. Pozostaje Ci jeszcze wymaganie i egzekwowanie.

    Święte słowa. Kto może egzekwować i wymagać, ten nie musi płacić.
    Lepiej zostać Czyngis-Chanem :D
  • jesod 31.07.14, 23:59
    sabat.77 napisał:
    > Kto może egzekwować i wymagać, ten nie musi płacić.

    A więc... Złudą okazuje się, że... kto płaci ten wymaga i egzekwuje. :)
    W rzeczywistości wszystko sprowadza się do uległości i podporządkowania za pieniądze, na których drugiej stronie zależy.
    Natomiast płacący, w tej sytuacji, tylko i wyłącznie, poprawia swoje samopoczucie przez fikcyjne przekonanie, że to on wymaga i egzekwuje. Tak naprawdę opłaca uległość i podporządkowanie - pieniężny wymiar poddaństwa.

    sabat.77 napisał:
    > Lepiej zostać Czyngis-Chanem :D

    Albo... takim "zaradnym" macho, czyli współczesnym chamem, tyranem, despotą i... przemocowcem. :)


  • sabat.77 01.08.14, 00:10
    Zawsze chodzi o władzę i kontrolę nad drugim człowiekiem. Niezależnie w jaki sposób jest sprawowana. Rzeczywiście, może być wynikiem uwikłania w złożone społeczne sidła, a może też być sprawowana wprost - pięścią, kopniakiem, kolbą karabinu. To bez znaczenia.
    Czasem zastanawiam się, jak wiele zachowań seksualnych ma w istocie podłoże w chęci zamanifestowania swojej przewagi nad drugą osobą... Przypuszczam, że więcej niż się z pozoru wydaje...
  • jesod 01.08.14, 00:32
    sabat.77 napisał:
    > Zawsze chodzi o władzę i kontrolę nad drugim człowiekiem.

    Zawsze?
    W dobrym związku kobiety i mężczyzny też...? Nie. Moim zdaniem, to nie jest ta płaszczyzna. Świadoma dominacja, chęć posiadania poczucia władzy oraz zachowania z nią związane i niczym nie uzasadniona kontrola partnera niszczy każdy związek. Czujność wobec zachowań partnera jest czymś innym niż jego faktyczna kontrola.

    sabat.77 napisał:
    > Czasem zastanawiam się, jak wiele zachowań seksualnych ma w istocie podłoże w
    > chęci zamanifestowania swojej przewagi nad drugą osobą...
    > Przypuszczam, że więcej niż się z pozoru wydaje...

    Te zachowania seksualne, raczej patologiczne, a przy tym czasem również agresywne, nie mają nic wspólnego z prawdziwą istotą seksu, jako emocjonalnego elementu wyrażania więzi z drugim człowiekiem.
  • mojemail3 31.07.14, 08:42
    bcde napisał:

    >Sporo bym dał za rzeczy, które widziałem na niektóryc
    > h pornusach. Są różne prostytutki i różne rzeczy można od nich wyegzekwować.

    Ta kwestia w wydaniu kobiecym brzmiałaby "Wiele bym dała,żeby przeżyć takie emocje jak w niektórych romansach i komediach romantycznych" ( np. 50 twarzy Greya;-)

    Takie to jest przełożenie i analogia, odrobinę iluzji dla każdego...
    www.youtube.com/watch?v=gGhA-qurTrQ
  • jesod 31.07.14, 00:34
    sabat.77 napisał:
    > Wiesz, to co facet dostaje od prostytutki tez jest generalnie gowno warte, wiec
    > jakby nie patrzec to wlasciwa cena za odpowiedni towar.

    Facet od prostytutki dostaje seks - przecież po to do niej przyszedł i za to płaci. Twierdzisz, że seks z prostytutką jest gówno warty, adekwatnie do każdej ceny...? To coś nowego, na tym forum.
  • sabat.77 31.07.14, 07:17
    Tak uwazam, bo wedlug mnie seks, ktoremu nie towarzysza jakies emocje - milosc, namietnosc, pozadanie - sam w sobie jest rzecza malo wartosciowa. Seks calkiem pozbawiony warstwy emocjonalnej jest tylko nudnym ruszaniem dupa.
  • kutuzow 31.07.14, 10:01
    sabat.77 napisał:

    > Tak uwazam, bo wedlug mnie seks, ktoremu nie towarzysza jakies emocje - milosc,
    > namietnosc, pozadanie - sam w sobie jest rzecza malo wartosciowa. Seks calkiem
    > pozbawiony warstwy emocjonalnej jest tylko nudnym ruszaniem dupa.

    ... w przeciwieństwie do handjob-a wykonanego przez znudzoną małżonkę, który jest pełen emocji i pożądania a którego jakoś nie odtrąciłeś. Co więcej humor poprawił Ci się na tyle ża na jakiś miesiąc o rozwodzie przestałeś wspominać.

    Sorry Sabat, ale znów się zapętliłeś w swoich rozważaniach teoretycznych. Chciałem tylko zwrócić uwagę jaką górę absurdu zacząłeś pchać przed sobą w tym wątku.

    Wg mnie rozwiązanie jest dużo prostsze. Z Ciebie Sabat wychodzi na każdym kroku "grzeczny chłopiec" co to cierpi za miliony, jest pełny empatii itp. Deprecjonujesz seks u profesjonalistki bo jak dla mnie idealnie wpisujesz się w ten model o którym kiedyś tu pisałem:

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,134065566,134065566,Grzeczni_faceci_placa_wiecej.html
    "...Dziewczyna może więc chętnie pójść do łóżka z klientem, który wie, czego chce, i nie ma sentymentów - każde z nich bierze to, co może. Nie będzie jednak sypiać z klientem, który ma jakieś skrupuły i jest łagodny... "

  • sabat.77 31.07.14, 10:14
    Kutuzow, ale ja nie mowie, ze to co daje zona jest wartosciowe, czytaj uwaznie. Ani jedno ani drugie - czy to nie jasne?
  • kutuzow 31.07.14, 11:18
    sabat.77 napisał:

    > Kutuzow, ale ja nie mowie, ze to co daje zona jest wartosciowe, czytaj uwaznie.
    > Ani jedno ani drugie - czy to nie jasne?

    Sorry Sabat, ale zrozumiałbym, gdybyś ostrożnie wypowiadał się w temacie dziwek. Nie interesują Cię, rozumiem. Temat zamknięty. Gdy jednak zacząłeś dobierac argumenty na poparcie swojego stanowiska sam zapędziłeś się w tzw "kozi róg" bo nagle okazało się że wieje hipokryzją z Twych postów.

    Zobacz:
    "... seks jest atrakcyjny w połączeniu z namiętnością, obopólną grą, budowaniem napięcia seksualnego między ludźmi. W wypinaniu dupy za pieniądze to jest tyle napięcia i namiętności, że zemdleć wprost można..."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152297790,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
    Każdy inny argument byłby OK. Że boisz się chorób, że żona się dowie i Ci zrobi jesień średniowiecza, że itp itp. Ty zaś poszedłeś po linii braku napięcia i namiętności, co w zestawieniu z akcją pt "handjob" od małżonki -jako przejawem tej super namiętności i emocji słabo się broni :-)

    Ja nie chcę Cię ani przekonywać, że profesjonalistki są dobre (choć daleko mi do ich krytykowania), ani nie chce przekonywać że są złe. Po prostu chciałem zwrócić Ci uwagę że ze wszystkich argumentów wybrałeś ten najmniej wiarygodny na obronę swego podejścia.
  • zyg_zyg_zyg 31.07.14, 11:23
    > Każdy inny argument byłby OK. Że boisz się chorób, że żona się dowie i Ci zrobi
    > jesień średniowiecza, że itp itp. Ty zaś poszedłeś po linii braku napięcia i n
    > amiętności, co w zestawieniu z akcją pt "handjob" od małżonki -jako przejawem t
    > ej super namiętności i emocji słabo się broni :-)

    A to nie można mieć chujowego seksu w domu i jednocześnie twierdzić, że seks z prostytutką jest chujowy? Dlaczego niby?
  • kutuzow 31.07.14, 11:47
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > A to nie można mieć chujowego seksu w domu i jednocześnie twierdzić, że seks z
    > prostytutką jest chujowy? Dlaczego niby?

    Zyg, gdyby tak Sabat postawił sprawę, to bym się nie czepiał. Bo zgadzam się w pełni z tym co napisałaś. Tylko że wg mnie Sabat nie ocenia jakości sesku, tylko pisze że TAKI seks nie byłby dla niego atrakcyjny:

    "seks jest atrakcyjny w połączeniu z namiętnością, obopólną grą, budowaniem napięcia seksualnego między ludźmi. W wypinaniu dupy za pieniądze to jest tyle napięcia i namiętności, że zemdleć wprost można..."

    gdy jednocześnie wcześniejsze wypowiedzi pokazują że owszem nawet gorszy (w mojej prywatnej ocenie*) jest dla niego atrakcyjny i Sabat jest potem radosny na forum przez kolejne dni.


    * gorszy ponieważ wg mnie to "wypinanie dupy" wymaga większego zaangazowania i starania się od dziwki niż "handjob". Dla mni HJ to już niminum minimum - poziom petingu ze szkoły średniej, gdy o prawdziwym stosunku jeszcze nie było co marzyć. Oczywiście co innego gdy jest to jako element urozmaicenia pożycia, a co innego jako jego JEDYNY substytut. To oczywiście moje zdanie, choć Louis CK widzi to chyba podobnie:

    joemonster.org/filmy/58308
    oglądać od 1:50 do 2:20 -o te 30 sek mi chodzi.

    w 1:50 mamy "Sabatową" sytuację. Tylko u Sabata "moment krytyczny" to było dojście do ściany i chęć rozwodu. Zeby nie było znów że "cios ponizej pasa itp" chodzi mi o ten fragment 1:50 -2:20 -który przedstawia podejście żony. Dalej to już tworczość komika.


  • sabat.77 31.07.14, 12:00
    kutuzow napisał:

    > gdy jednocześnie wcześniejsze wypowiedzi pokazują że owszem nawet gorszy (w moj
    > ej prywatnej ocenie*) jest dla niego atrakcyjny i Sabat jest potem radosny na f
    > orum przez kolejne dni.

    Kutuzow, kurde, ja nie wiem skąd ty wyciągasz takie wnioski. Ja jestem radosny z natury, a seks - jakikolwiek - pozwala na chwile zapomnieć o dołujących problemach. I przecież - upominam Cię po raz kolejny - nie mówię, że to co robi mi żona jest atrakcyjne, bo tak nie jest. Wcale nie uważam, że handjob w wykonaniu znudzonej żony jest w czymś lepszy niż handjob w wykonaniu znudzonej prostytutki. Chyba mamy tu podobny poziom braku atrakcyjności, a że korzystam? To jakbyś wypominał głodnemu, że zjada suchą bułkę.
    Mogę jeść suchą bułkę, wiedząc że jest niesmaczna, ale - do cholery - jestem głodny. Kapujesz? ;) Co nie znaczy, że sucha bułka jest atrakcyjna. Nie. Jest wciąż tak samo gówno warta, wolałbym coś lepszego.
  • kutuzow 31.07.14, 12:20
    sabat.77 napisał:
    > Kutuzow, kurde, ja nie wiem skąd ty wyciągasz takie wnioski.
    ....
    > Wcale nie uważam, że handjob w wykonaniu
    > znudzonej żony jest w czymś lepszy niż handjob w wykonaniu znudzonej prostytutki.

    Może stąd takie wnioski że stosujesz takie dziwne porównania. Sorry, ale jeśli poszedłbyś do prostytutki i ona za Twoją kasę odwaliłaby Ci HJ ze znudzoną miną, to byłbys największym frajerem (w mojej prywatnej opinii).

    Porównanie powinno byc raczej takie, że porównujesz HB znudzonej żony do dowolnych fikołków z prostytutką i wtedy się zastanawiasz co fajniejsze i co daje większa radośc. Ty zas na wstepie odrzuciłeś wspomniane fikołki bo są "be" i brak w nich autentyczności i entuzjazmu.
    I to ten nacisk na brak entuzjazmu mnie rozwalił :-)
  • zyg_zyg_zyg 31.07.14, 12:33
    > Porównanie powinno byc raczej takie, że porównujesz HB znudzonej żony do dowoln
    > ych fikołków z prostytutką i wtedy się zastanawiasz co fajniejsze i co daje wię
    > ksza radośc. Ty zas na wstepie odrzuciłeś wspomniane fikołki bo są "be" i brak
    > w nich autentyczności i entuzjazmu.

    A dlaczego takie powinno być? Może stąd takie wnioski, że Ty, Kutuzow, w ogóle wplotłeś tu porównanie. Które z logiką i obalaniem stwierdzenia Sabata, że seks bez uczuć nie jest tym, co uważa za interesujące, nie ma zbyt wiele wspólnego.
  • kutuzow 31.07.14, 12:52
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > A dlaczego takie powinno być? Może stąd takie wnioski, że Ty, Kutuzow, w ogóle
    > wplotłeś tu porównanie. Które z logiką i obalaniem stwierdzenia Sabata, że seks
    > bez uczuć nie jest tym, co uważa za interesujące, nie ma zbyt wiele wspólnego.

    Przyznam że nie rozumiem. Możesz jakoś inaczej to opisac?
  • mojemail3 31.07.14, 12:58
    kutuzow napisał:

    > Które z logiką i obalaniem stwierdzenia Sabata, ż
    > e seks
    > > bez uczuć nie jest tym, co uważa za interesujące, nie ma zbyt wiele wspól
    > nego.
    >
    > Przyznam że nie rozumiem. Możesz jakoś inaczej to opisac?

    Ale Ty sprytny jesteś...Sztuczka pt. "nie rozumiem" żeby uznać rozmówcę za niekumatego ;-)
    Dobry byłbyś do przesłuchań, ale mnie musiałbyś bić...
  • kutuzow 31.07.14, 13:01
    mojemail3 napisała:
    > Ale Ty sprytny jesteś...Sztuczka pt. "nie rozumiem" żeby uznać rozmówcę za niek
    > umatego ;-)
    > Dobry byłbyś do przesłuchań, ale mnie musiałbyś bić...

    Nie sztuczka, tylko faktycznie nie rozumiem. Po to zapytałem, żeby Zyg mogła to wyjasnić to wtedy postaram się odpowiedzieć.
    Gdyby to było niewygodne dla mnie to mógłbym po prostu nic nie odpisywać.
  • kutuzow 31.07.14, 12:59
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > A to nie można mieć chujowego seksu w domu i jednocześnie twierdzić, że seks z
    > prostytutką jest chujowy? Dlaczego niby?

    Można, ale zobacz że Sabat inaczej stawiał tu sprawę.
    przez analogie do Twej wypowiedzi:
    "Seks z prostytutką jest ch**y bo nie ma w nim emocji, ale taki sam seks bez emocji w domu już ch***y nie jest. Skoro jeden potępiam, a z drugiego korzystam, mimo że są tak samo ch***e."

    No bo na logikę -skoro mamy TAK SAMO kiepski seks (bo bez emocji) i w domu i u dziwki, to Sabata powinien:
    a) potępić OBA te przypadki -bo nie spełniają jego standardów co do emocji
    b) skorzystać z obu -skoro oba nie spełniają standardów.


    Skoro gdy masz oba takie same przypadki i wybierasz jeden jako ten "dobry' a drugi prezentujesz jako zły, to dla mnie jest to problem z argumentacja/logiką.
  • zyg_zyg_zyg 31.07.14, 13:16
    > Można, ale zobacz że Sabat inaczej stawiał tu sprawę.
    > przez analogie do Twej wypowiedzi:
    > "Seks z prostytutką jest ch**y bo nie ma w nim emocji, ale taki sam seks bez em
    > ocji w domu już ch***y nie jest. Skoro jeden potępiam, a z drugiego korzystam,
    > mimo że są tak samo ch***e."

    Po pierwsze nigdzie nie zauważyłam POTĘPIANIA seksu z prostytutką przez Sabata, po drugie nigdzie nie zauważyłam zapewnień Sabata, że seks w jego domu nie jest chujowy. To są Twoje interpretacje prostego faktu, że żona zwaliła Sabatowi konia. Dopowiadasz sobie jego reakcje, uczucia i motywacje.
  • kutuzow 31.07.14, 15:08
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Po pierwsze nigdzie nie zauważyłam POTĘPIANIA seksu z prostytutką przez Sabata,

    Serio?

    Pomogę Ci szukać w tym wątku:

    "W głowie mi się nie mieści, że mając świadomość tego, można czerpać z odgrywanego teatru przyjemność i wierzyć w swoją męską moc.
    To nie moc, ale czarna dziura. To nie dziwki upadają, ale mężczyźni. Na głowę!"
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152235285,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
    "Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152235437,Re_Pieniadze_a_orgazm.html
    > To są Twoje interpretacje prostego faktu, że żona zwaliła Sabatowi k
    > onia. Dopowiadasz sobie jego reakcje, uczucia i motywacje.

    Zauważ, że nie dopowiadam JEGO reakacji albo odczuć. To że sam opowiedział o tym że był tylko HJ to fakt. To że zrobił się potem weselszy na forum i przestał myśleć o rozwodzie to także fakt.

    Co najwyżej mogę się zgodzić, że interpretuje samą sytuację z HJ-em. Mozliwe że żona robiła HJ-a z zaangażowanie i usmiechem na ustach, z tym że moim zdaniem i tak większość facetów przyzna, że sam HJ to najniższa forma seksu. Wrzuciłem nawet filmik który jest zgodny z tą tezą.
  • rekreativa 31.07.14, 15:17
    Potępienie oznacza uznanie czegoś za zło.
    W którym miejscu sabat uznaje prostytucję za zło?

    W przytoczonych cytatach sabat dzieli się swoimi wrażeniami, jakie budzi w nim ewentualność korzystania z prostytucji, nie ma w tym jednoznacznej oceny moralnej samego zjawiska.


    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 31.07.14, 15:28
    rekreativa napisała:
    > W którym miejscu sabat uznaje prostytucję za zło?

    Przecież nie chodzi o to, czy prostytucja jako "zawód" jest zła, tylko o to że Sabat potępia korzystanie przez mężczyzn z prostytutek. Bo dla mnie pisanie, że ktoś kto korzysta musi upaśc na głowę jest formą potępienia.

    Nie rozmawiamy tutaj (od samego początku) o moralnym aspekcie prostytucji, ale o podejściu Sabata.
    przecież na jego wybór zwracałem uwagę, a nie na to czy prostytucja jest moralna.
  • zyg_zyg_zyg 31.07.14, 15:35
    Według słownika potępiać to uznawać za złe. Według mnie podobnie. Za nikczemne, podłe, niegodziwe, występne, brudne, grzeszne, niemoralne i tak dalej. Wyrażanie się w sposób negatywny nie jest równoznaczne z potępianiem. Podejrzewam, że to dla Ciebie zbyt wielki niuans, ale według mnie Sabat nie patrzy na prostytucję przez pryzmat moralności, tylko raczej przez pryzmat emocji i uczuć, dawców i odbiorców prostytucji. Cytaty, które przytoczyłeś, nie są dla mnie wyrazem potępienia.

    > Co najwyżej mogę się zgodzić, że interpretuje samą sytuację z HJ-em. Mozliwe że
    > żona robiła HJ-a z zaangażowanie i usmiechem na ustach, z tym że moim zdaniem
    > i tak większość facetów przyzna, że sam HJ to najniższa forma seksu. Wrzuciłem
    > nawet filmik który jest zgodny z tą tezą.

    Nie wiem, czy żona miała uśmiech na ustach, bo o tym Sabat nie pisał. W ogóle za wiele szczegółów nie podał. Ale pisał za to na przykład, że żona ucieszyła się, że widzi w niej kobietę. Z tego wnioskuję, że to był nieco inny rodzaj HJ, niż ten, o którym mówi pan z filmiku.
  • kutuzow 31.07.14, 15:41
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Podejrzewam, że
    > to dla Ciebie zbyt wielki niuans, ale według mnie Sabat nie patrzy na prostytu
    > cję przez pryzmat moralności, tylko raczej przez pryzmat emocji i uczuć, dawców
    > i odbiorców prostytucji.

    Pisałem to do Recreativy, że ja od początku przecież o WYBORACH Sabata piszę, a nie o prostytucji. Pomijam zupełnie aspekt moralny samego procederu.

    Chodzi mi tylko o to, że Sabat odpowiednio "przyciśnięty" znajduje radość w takim RODZAJU (mechanicznego) seksu, z którego się wcześniej nabijał:

    "Za pieniądze kobieta może udostępnić ci na krótkoterminowe użytkowanie swoje ciało, byś mógł wykonać serię ruchów frykcyjnych i zwieńczyć dzieło siknąwszy w nią parę razy swoim nasieniem. Jej świadomość w tym czasie odpłynie przez lufcik i będzie szybować nad miastem niczym Abraham zabrany na podniebną przejażdżkę przez Pańskiego Anioła.
    Jeśli to ci odpowiada - proszę bardzo."
  • zyg_zyg_zyg 31.07.14, 16:23
    > Pisałem to do Recreativy, że ja od początku przecież o WYBORACH Sabata piszę, a
    > nie o prostytucji. Pomijam zupełnie aspekt moralny samego procederu

    Pisząc o potępianiu nie da się ominąć moralnego aspektu, bo potępienie to oceny moralna.

    > Chodzi mi tylko o to, że Sabat odpowiednio "przyciśnięty" znajduje radość w tak
    > im RODZAJU (mechanicznego) seksu, z którego się wcześniej nabijał

    W tym jednym zdaniu zamiast czystej logiki dwie Twoje (nad)interpretacje:
    1. że Sabat znajduje radość,
    2. że seks, który ofiarowała mu żona był mechaniczny.
  • kutuzow 31.07.14, 16:44
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > W tym jednym zdaniu zamiast czystej logiki dwie Twoje (nad)interpretacje:
    > 1. że Sabat znajduje radość,
    > 2. że seks, który ofiarowała mu żona był mechaniczny.

    Radośc Sabata to był stan PO tym zdarzeniu. Jednego dnia kładł się tu Rejtanem, że on to już rozwodu zażąda, następnego dnia był słodki i "uśmiechnięty" na forum.

    Co do mechaniczności seksu.
    Wyjaśnij mi proszę jak HJ moze być emocjonalny i pełen namiętności. Jednocześnie żona, nie chcesz ponieść się tej namiętności i wziać go choć do buzi, dać się samej popieścić itp.
    Serio, bo to się nie mieści w moich wyobrażeniach.
    Albo namiętność i wtedy nie ma "tylko HJ", albo jest po prostu rozładowanie napięcia (co by się nie męczył) i wtedy jakoś koliduje mi to z namiętnością.

  • zyg_zyg_zyg 31.07.14, 18:42
    > Radośc Sabata to był stan PO tym zdarzeniu. Jednego dnia kładł się tu Rejtanem,
    > że on to już rozwodu zażąda, następnego dnia był słodki i "uśmiechnięty" na fo
    > rum.

    A jak myślisz, dlaczego to nie było najsmutniejsze zdarzenie na świecie tego dnia? Może w tym było coś więcej niż mechanicznie doprowadzenie do wytrysku spermy z jąder? Może uczucia? Może emocje? Może nadzieje? Może obdarowanie?

    > Co do mechaniczności seksu.
    > Wyjaśnij mi proszę jak HJ moze być emocjonalny i pełen namiętności.

    Nie wiesz? Nie jesteś sobie w stanie nawet wyobrazić emocjonalnego i pełnego namiętności HJ? :-) Nie że z Sabatem w roli głównej, ale tak w ogóle? Poza tym to nie jest tak, że istnieją dwa izolowane stany - mechaniczny/pełen namiętności i nic poza nimi - co zdajesz się sugerować.

    > Serio, bo to się nie mieści w moich wyobrażeniach.
    > Albo namiętność i wtedy nie ma "tylko HJ", albo jest po prostu rozładowanie na
    > pięcia (co by się nie męczył) i wtedy jakoś koliduje mi to z namiętnością.

    Ale mówisz o HJ w ogólności, czy o HJ pana komika?
  • bcde 31.07.14, 15:44
    > Po pierwsze nigdzie nie zauważyłam POTĘPIANIA seksu z prostytutką przez Sabata

    Potępianie to może nie najwłaściwsze słowo, ale Sabat generalnie stwierdził, że takie usługi "są gówno warte". Stwierdzenie takie nie jest zbyt miłe choćby dla tych nielicznych na forum, którzy usługi takie kupowali, a nawet bywali z nich zadowoleni.
  • mojemail3 31.07.14, 16:02
    bcde napisał:

    > Potępianie to może nie najwłaściwsze słowo, ale Sabat generalnie stwierdził, że
    > takie usługi "są gówno warte". Stwierdzenie takie nie jest zbyt miłe choćby dl
    > a tych nielicznych na forum, którzy usługi takie kupowali, a nawet bywali z nic
    > h zadowoleni.

    Ojejku jej, takie niemęskie emocje, że tym innym( "nielicznym na forum") będzie smutno, jak się dowiedzą że takie usługi są "gówno warte"...
    ( masz tu Kutuzow przykład argumentacji bez emocji ;-)

    Mój mądry ojciec zwykł mawiać,że każda praca w usługach jest podła, a dawanie dupy dosłownie miało by być czymś szlachetnym? Usługa, służenie komuś za pieniądza, nasz klient nasz pan...Współczuję serdecznie.
  • sabat.77 03.08.14, 13:27
    bcde napisał:

    > Potępianie to może nie najwłaściwsze słowo, ale Sabat generalnie stwierdził, że
    > takie usługi "są gówno warte". Stwierdzenie takie nie jest zbyt miłe choćby dl
    > a tych nielicznych na forum, którzy usługi takie kupowali, a nawet bywali z nic
    > h zadowoleni.

    Nielicznym, jak to zrozumiałem, było łatwiej odstawić w półroczną odstawkę żonkę przed rozwodem, gdy w międzyczasie do woli zabawiali się z divami z odlotów :D
  • izyrider 03.08.14, 19:51
    poniewaz ,,divy,, to tylko kobiety( zadna nie jest wyslanym przez Belzebuba aniolem mogacym spowodowac Matuzalema do opuszczenia rodziny i przedwczesnaj smierci po 990 -ciu latach) to dlaczego ,,poroLczna odstawka,, a nie noc po nocy poslubnej..? Kazda dupa jest sweet troszeczke inaczej co napewno to nie powoduje odlotow .Kazdy zna siebie i wie co robi.Wyjatek..? To idioci.
  • yoric 04.08.14, 06:31
    > poniewaz ,,divy,, to tylko kobiety( zadna nie jest wyslanym przez Belzebuba ani
    > olem mogacym spowodowac Matuzalema do opuszczenia rodziny i przedwczesnaj smier
    > ci po 990 -ciu latach) to dlaczego ,,poroLczna odstawka,, a nie noc po nocy pos
    > lubnej..? Kazda dupa jest sweet troszeczke inaczej co napewno to nie powoduje o
    > dlotow .Kazdy zna siebie i wie co robi.Wyjatek..? To idioci.

    chciałbym wpisać do Google Traslate - mógłbyś podać język źródłowy?
  • sabat.77 04.08.14, 10:17
    Mi to brzmi jak Tygrysi.
  • izyrider 04.08.14, 11:46
    przygode Metuzalema opisal Singer..po polsku/Jezeli czegos nie rozumiesz to spytaj,chetnie wyjasnie.
  • hello-kitty2 04.08.14, 12:55
    Leee tam, po powrocie z wakacji przelecialam po lepku watek i oceniam, ze Sabat juz nazbieral kaske conajmniej na handjoba u divy, po czym oblecial go strach (tylko nie wiem dokladnie przed czym, byc moze przed wydaniem jej po prostu ;) zeby w koncu sie umowic i wymysla racjonalizacje czemu nie pojsc. Gdyby wiecej pil to by poszedl, bo by sie nie zastanawial.

    izyrider napisał:

    Jezeli czegos nie rozumiesz to spy
    > taj,chetnie wyjasnie.

    Ja mam pytanie: jestes nowy? Nie znam Cie. Przedstawisz sie? Co Cie tu sprowadza? Wyglada mi na to, ze ty z pijacych i niedziwkooporowych :)
  • wont 04.08.14, 21:10
    hello-kitty2 napisała:
    Gdyby wiecej
    > pil to by poszedl, bo by sie nie zastanawial.
    --------------
    Ale moglby mu nie stanac po alkoholu. I co wtedy? Nie no ja pierdole. Hehe. Tyyyyyle planowania, roztrzasania za i przeciw. Hamletyzowania. Ech, ach, och. No i na koniec, po tylu miesiacach walki z samym soba i zasadami moralnymi jakby mu po prostu, ludzku, zwierzecemu, nie stanal to chujnia by byla :)
  • hello-kitty2 05.08.14, 10:31
    wont napisał:

    > Ale moglby mu nie stanac po alkoholu. I co wtedy? Nie no ja pierdole. Hehe. Tyy
    > yyyle planowania, roztrzasania za i przeciw. Hamletyzowania. Ech, ach, och. No
    > i na koniec, po tylu miesiacach walki z samym soba i zasadami moralnymi jakby m
    > u po prostu, ludzku, zwierzecemu, nie stanal to chujnia by byla :)

    A jak nie stanie to tez musisz zaplacic? Bo jak nie musisz to jestem prawie pewna, ze Sabat uchwycilby sie tej ostatniej deski ratunku ;-)

    ps babki to jednak maja nawet w seksie z gorki
  • wont 05.08.14, 18:39
    hello-kitty2 napisała:

    >
    > A jak nie stanie to tez musisz zaplacic?
    -----------
    A skad ja niby mam wiedziec? :)
  • sabat.77 06.08.14, 06:48
    wont napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > >
    > > A jak nie stanie to tez musisz zaplacic?
    > -----------
    > A skad ja niby mam wiedziec? :)

    Małe ptaszki zawsze dziarsko stają. Organizm ma pewną ekonomikę i żeby napełnić krwią Wielkiego Ptaka z ulicy Sezamkowej, najpierw musi być autentyczne przekonanie, że warto taką ciężką pracę podjąć. Spróbuj jedną ręką podnieść orła a drugą kolibra, to przekonasz się, że to nie to samo :) Ale to nie znaczy, że orzeł nie potrafi się wzbić w przestworza. Potrafi, tylko nie będzie furkotał jak głupi wokół jakichś chwastów - woli kołować nad zagubioną na skalnej grani sarenką z lękiem spoglądającą w niebo ;)
  • wont 06.08.14, 07:27
    sabat.77 napisał:
    woli kołować nad zagubioną na skalnej grani saren
    > ką z lękiem spoglądającą w niebo ;)
    -----------------
    No właśnie. I to jest podstawowy problem z Twoim ptakiem (no, niech Ci będzie - uznajmy, że orłem hehe). Że on woli kołować. Kołować, kołować, kołować, kołować, kołować, kołować i kołować... I jeszcze raz kołować. I wyobrażać sobie jak to byłoby piękne tak spaść z nieba na zagubioną i zlęknioną sarenkę i ją zerżn... zeżreć w całości. Nasycić się za te wszystkie chude lata po wykluciu się młodych orzełków. A sarenka nawet nie dostrzegła tego wychudzonego, bujającego w chmurach, obserwującego świat z wyżyn, orła. Na niebo patrzyła się z lękiem, bo powoli nadchodził zmrok i wiedziała, że nie dokończy skubać tej pysznej soczystej trawki, którą przez przypadek znalazła w skalnej grani i musi wracać do domu.

    A może lepiej zaakceptować fakt, że nie jest się orłem tylko ptakiem wszystkożernym - taką sroką czy miejskim gołębiem i jak się jest głodnym to się nie wybrzydza tylko żre wszystko jak leci, jedzenie śmieciowe też? :)
  • zawle 06.08.14, 08:16
    wont napisał: > A może lepiej zaakceptować fakt, że nie jest się orłem tylko ptakiem wszystkoże
    > rnym - taką sroką czy miejskim gołębiem i jak się jest głodnym to się nie wybrz
    > ydza tylko żre wszystko jak leci, jedzenie śmieciowe też? :)

    A Ty wont stwórz nowy nurt religijny. To będzie przewrót na skalę tego co zrobił Jezus Chrystus;)

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 06.08.14, 09:55
    zawle napisala:
    >
    > A Ty wont stwórz nowy nurt religijny. To będzie przewrót na skalę tego co zrobi
    > ł Jezus Chrystus;)
    -------------
    Wode w wino, tak to by mi sie przydalo. Ale nurt religijny? Od czasow pamietnych slow Rocco Siffridiego (wiesz, tych o cipce, ze to nie jest mydlo, nie wymydli sie i starczy dla wszystkich) juz nikt nic nowego, odkrywczego, nie wymysli. Teraz, dzisiaj, jedyne co nam zostalo to jakies zabawy w eklektyzm, w laczenie na nowo teorii czy koncepcji dawno juz wymyslonych. Niech sobie kazdy wybierze z tego bogatego swiata przeroznych teorii, religii, wierzen co mu najbardziej pasuje i w to wierzy. Niech kazdy stworzy sobie swoj wlasny nurt religijny. Ja na przyklad, na potrzeby lozkowych zabaw w milosc analna, synkretycznie polaczylem wiare w hinduistyczna, azjatycka bogini Kali z animistycznym, afrykanskim systemem wartosci reprezentowanym przez Kalego z powiesci Hanryka Sienkiewicza. I sadze, ze jak ja wale kogos w pupe to dobzie a jak ktos wali mnie w pupe to niedobzie.

  • izyrider 06.08.14, 13:21
    wydaje sie ze H.Sienkiewicz byl zbyt inteligentny dla wiekszosci polakow ktorzy jego zart traktuja jako dewize zyciowa..i dalej traktuja okazje jako wlasna zasluge przeoczajac ze gotowosc placenia daje mozliwosc kalkulacji co w konsekwencji obniza zaplate a czesto wyklucza./legenda orla, to przerost ludzkiej wyobrazni i zewny wyciskacz lez ..,,nie placz stara matko..twojego syna juz na swiecie nie ma on zginol w partyzanckim boju..(piosenka band UPA) hi..hi ,niezle ? Ale co z hiena ktora potrafi wdrapywac sie na drzewa..jako maskotka ?
  • wont 06.08.14, 14:57
    izyrider napisał:

    > wydaje sie ze H.Sienkiewicz byl zbyt inteligentny dla wiekszosci polakow ktorz
    > y jego zart traktuja jako dewize zyciowa..i dalej traktuja okazje jako wlasna
    > zasluge przeoczajac ze gotowosc placenia daje mozliwosc kalkulacji co w konsek
    > wencji obniza zaplate a czesto wyklucza./legenda orla, to przerost ludzkiej wyo
    > brazni i zewny wyciskacz lez ..,,nie placz stara matko..twojego syna juz na swi
    > ecie nie ma on zginol w partyzanckim boju..(piosenka band UPA) hi..hi ,niezle
    > ? Ale co z hiena ktora potrafi wdrapywac sie na drzewa..jako maskotka ?
    -------------
    Kudy mi do rozumienia Henryka Sienkiewicza i interpretowania jego powiesci kiedy ja nie rozumiem Ciebie, Izyrider. No po prostu nie rozumiem co Ty do mnie (do mnie?) w ogole piszesz chlopie. Jaka zaplata? Jaka legenda orla? Jaka UPA? Jaka hiena-maskotka? Pisales, ze mieszkasz poza Polska, prawda? Colombia, Medellin? Kawa handlujesz?
  • zorzyk.gitarzysta.basowy 06.08.14, 15:33
    Kolega codziennie jedną kawkę strzela, jak w banku.
    Minimum jedną ;-) bo dawno nie było tutaj takich tekstów i upał nic tu nie ma do rzeczy ;-)
  • hello-kitty2 06.08.14, 16:47
    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

    > Kolega codziennie jedną kawkę strzela, jak w banku.
    > Minimum jedną ;-) bo dawno nie było tutaj takich tekstów i upał nic tu nie ma d
    > o rzeczy ;-)

    Jak to pisal niegdys Yoric do Tygryska: ''Co Ty bierzesz (izyrider)? Podziel sie swoja radoscia" ;)
    Leee tam Wont, Wroclaw to na terenie Polski lezy, chociaz ja to z gegry w LO mierna mialam.
  • szopen_cn 06.08.14, 17:02
    Ja tez dolacze do grupy, ktora nie ma zadnego pojecia co poster izyrider pisze I na jaki temat.
    Ni cholery nie rozumiem o co koledze chodzi I co ma na mysli.
    Ja wiem, ze mieszkanie zagranica, bez zadnego zywego kontaktu z jezykiem moze utrudnic poslugiwanie sie owym jezykiem, ale patrzac na moje 25 lat to by pisac jak kolega potrzeba by bylo lat 238 conajmniej.

    I dodam, ze dyskusja o sarence I orle bardzo ladnie wyszla.
  • rekreativa 06.08.14, 23:23
    On chyba czymś bardziej odlotowym niż kawa handluje...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • izyrider 08.08.14, 01:30
    powiedz czym..
  • izyrider 07.08.14, 08:52
    Jezeli sadzisz ze jest dobrze gdy ty walisz cudza pupe a zle gdy wala twoja ..to nabrales sie na ,,logike Kalego,, i zart H.Sienkiewicza .Logicznie jest : ja wale twoja to dobrze ,ty walisz moja to dobrze..unikasz niespodzianki i problemow.Jezeli sadzisz ze robiac komus zle bedziesz mial kozysc i szczescie bo bez konsekwencji i za nic to jestes maloletni Bambo z Pustyni i Puszczy.
  • sabat.77 06.08.14, 19:00
    A jeśli jest się albatrosem? Co wtedy?
  • rekreativa 06.08.14, 21:44
    No co wtedy, co?

    PS Kontynuujcie te ornitologiczne metafory, pikne som :)
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 06.08.14, 22:22
    No wlasnie nie wiem :)
    Ja sie moge wypowiadac tylko za siebie, a ja nie jestem ani orlem ani albatrosem. Raczej widzialbym sie w roli nietoperza, ale to juz malo ornitologiczne :) Male, czarne, wlochate, piszczy i popierdala wokol latarni robiac tyle zwodow, ze nadazyc nie mozna :)
  • rekreativa 06.08.14, 23:21
    Możesz zatem wisieć głową w dół przez wiele godzin, hibernować i masz zdolność echolokacji. Fajno :)
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • izyrider 07.08.14, 09:59
    To jest sie padlinozerca podobnie jak orzel.. sa to symbole sily, niezaleznosci i wolnosci dla grup ludzi ktorzy zorganizowani musza dobrowolnie zrezygnowac z obrony wlasnych praw i oddac te do dyspozycji grupie poniewaz przy konsekwentnej obronie osobistych praw musi powstac haos, bezprawie i strach w calej grupie ,zyc w pojedynke jest trudno a obrona czegokolwiek niemozliwa ..orly,albatrosy wydaja sie byc ponad tym i generuja romantyczne idee skazane na samospelnienie. Ofiary wkalkulowane.
  • sabat.77 08.08.14, 06:51
    Albatros nie jest symbolem siły. Albatrosy doskonale szybują, ze względu na ogromne skrzydła. Rozpiętość ich często przekracza 3 metry. Są przez to doskonałymi szybownikami, mistrzami lotu. Niestety, te same skrzydła powodują, że wyjątkowo pokracznie i nieporadnie poruszają się po ziemi. Z tego powodu albatros często jest symbolem człowieka idei, artysty, poety. Także - marzeń, wyobraźni. Ludzie którzy realizują się w sztuce, tworzeniu, zagłębianiu jakichś idei bywają równocześnie bardzo nieporadni życiowo. O takich można powiedzieć, że chodzą z nosem w chmurach, ale łatwo wywrócić się o najbliższy kamień gdy nie patrzy się pod nogi :)
    Pół biedy gdy zachwycą któregoś z możnych tego świata, bo ci często otaczają ich mecenatem. Ale to dotyczy nielicznych.
    Albatrosy są też symbolem wiernej miłości, bo mimo długowieczności bardzo często łączą się w jedną parę na całe życie.

    PS. nie pamiętacie tego wiersza Baudelaire'a? Musieliście przerabiać w podstawówce, było w programie :p
    wolnelektury.pl/katalog/lektura/kwiaty-zla-albatros.html
  • zawle 08.08.14, 07:53
    Ale po kiego tu rozkorzeniać jakąś symbolikę. Przecież wszyscy jesteśmy pospolitymi gołębiami i do tego wszystkożernymi;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 08.08.14, 08:29
    Bronilem sie, bo Wont mnie zaczepial :) Symbolika dobrze sie sprzedaje, ludzie czesto lubia wierzyc w autorytety i stawiac je sobie za wzor. Ja nie wierze. Masz racje, jestesmy golebiami. Ale i niektore golebie maja wiecej ziarna a inne mniej :)
  • izyrider 08.08.14, 12:04
    jestesmy pospolici i jest nas za duzo ,wszystko zremy,uzywamy tych samych symboli z dodana wartoscia by ukryc miernote i strach, wszyscy chcemy to samo lecz jestesmy rozni i zadko kompaktybilni .. patrzymy w przyszlosc z optymizmem prawdopodobnie dlatego ze nasz okres godowy trwa na okraglo cale zycie ,sami siebie nazywamy istoty myslace chociaz nikt nigdy nie myslal..
  • sabat.77 08.08.14, 13:07
    ... napisal Izyrider, za pomoca urzadzenia bedacego efektem dzialania wspomnianej przez niego ludzkiej glupoty ;) Komputer wymyslil sie sam.
  • hello-kitty2 08.08.14, 15:19
    izyrider napisał:

    > jestesmy pospolici i jest nas za duzo ,wszystko zremy,uzywamy tych samych sym
    > boli z dodana wartoscia by ukryc miernote i strach, wszyscy chcemy to samo lecz
    > jestesmy rozni i zadko kompaktybilni .. patrzymy w przyszlosc z optymizmem pr
    > awdopodobnie dlatego ze nasz okres godowy trwa na okraglo cale zycie ,sami sie
    > bie nazywamy istoty myslace chociaz nikt nigdy nie myslal..

    Dobrze napisane.
    Dolaczam sie do Albatrosa tym przebojem, ktorym moja matka darla na osiedlu kolumny w naszym m3 www.youtube.com/watch?v=1eKBYM_7x7c I jeszcze mi sie zwierzyla, ze chciala mi dac na imie Beata. Na szczescie rzutem na tasmie jakas kolezanka dala corce tak i matka robiac na zlosc dala mi inaczej (jak juz sie tak przedstawiamy ;)
  • sabat.77 08.08.14, 15:44
    E, z tym brakiem myslenia u ludzi to kolega izi pojechal po bandzie. Jak do tej pory nic bardziej myslacego niz ludzie w otaczajacej rzeczywistosci nasz gatunek nie odnalazl. Zatem nie tylko myslimy, ale jest to calkiem niepospolite w przyrodzie.
  • hello-kitty2 08.08.14, 15:56
    sabat.77 napisał:

    > E, z tym brakiem myslenia u ludzi to kolega izi pojechal po bandzie. Jak do tej
    > pory nic bardziej myslacego niz ludzie w otaczajacej rzeczywistosci nasz gatun
    > ek nie odnalazl. Zatem nie tylko myslimy, ale jest to calkiem niepospolite w pr
    > zyrodzie.

    Moze chodzilo o bezmyslnosc, bezrefleksyjnosc.
  • sabat.77 08.08.14, 16:04
    Kurde, jasne ze wiekszosc z nas jest generalnie bezrefleksyjna, bo tak jest skonstruowana nasza psychika. Dzialamy w 80-90 procent automatem, bo bysmy nie dali rady wszystkiego rozwazac. Ale czasem kazdy z ludzi ma jakis przeblysk, ze cos dziala nie tak - suma tych przeblyskow daje odkrycie - i w ostatecznym rozrachunku gatunek sie rozwija :) To jest sila ludzkosci.
  • izyrider 09.08.14, 13:17
    nie compiuter zostal zlozony ludzka wiedza nie ,,wymyslony,, z niczego.nasz mozg ma umiejetnosc uczenia sie z teorii,posiada pamiec ktora mozna wybiorczo stosowac a takze (nie kazdy mozg) przeprowadzac symulacje ..to predzej lub nie owocuje ,,wynalazkiem,, nie posiadamy wplywu na efekt takich mozliwosci..poniewaz decyzje zapadaja poza nasza swiadomoscia, dlatego robimy bledy..te nas ucza lub nie (jest pelno tumanow ?)Ten pierdolony mozg to jedyne zrodlo naszych utrapien i uczucia szczescia .. szczescie to nagroda mozgu dla siebie samego gdy mu sie uda zamknac ,,fakty,problemy,,w zbalansowana calosc ta nie musi byc akceptowana przez inne mozgi..hi,hi./ akceptujemy ,,prawdy i racje,,autorytetow,,.. najczesciej z lenistwa poniewaz praca w poszukiwaniu wlasnych rozwiazan kosztuje naz zarcie i czas tzn. money.. a money to butelka wina i kolezanka i orgazm ..a orgazm to szczytowanie w mozgu.. a tego mozg nigdy nie zapomina. easy ?
  • sabat.77 09.08.14, 17:04
    Ok, tutaj rozmijamy sie w definicjach, dla mnie myslenie to przede wszystkim jazn, umiejetnosc odroznienia siebie od otoczenia, kojarzenie ciagow przyczynowo skutkowych, wyciaganie wnioskow i uczenie sie na zasadzie sprzezenia zwrotnego. Wlasnie nie musze czegos doswiadczyc, zeby zapamietac efekt ale wystarczy, ze przewidze skutek.
    Tobie bardziej chodzi o to, ze umysl ma ograniczenia wynikajace ze swojej konstrukcji i mialby problem ze zrozumieniem rzeczywistosci opartej np. na nieco innej skali praw fizyki. Ale, ale - dzieki matematyce i fizyce udaje sie penetrowac takie zagadnienia jak skomplikowane zjawiska w astrofizyce czy problemy fizyki kwantowej gdzie zachowanie obiektow jest wysoce nieintuicyjne.
    Umysl ma tez swoje aberracje, np. ciagi myslowe schizofrenikow oparte na paralogice. One sa czasem zupelnie obce obserwowalnej rzeczywistosci, wariaci w swoim szalenstwie bywaja oblednie kreatywni. Ja bronie umyslu czlowieka, to najbardziej skomplikowany obiekt w obserwowanym przez nas wszechswiecie.
  • izyrider 09.08.14, 19:09
    ja nigdzie nie napisalem ze mozg ludzki ma ograniczenia konstrukcji, gdzie? nic nie zdefiniowalem,gdzie? Co to jest,,nieco inna skala praw fizyki,,?ty nie musisz bronic umyslu ludzkiego ten z 1000 000 000 mozliwych polaczen obronilby sie sam..ale mozesz bronic wlasnego mozgu i tylko czynnymi polaczeniami bo tylko te daja ci taka mozliwosc/czytaj uwazniej i pisz na temat..
  • sabat.77 09.08.14, 19:57
    Gdybym nie musial sie intensywnie domyslac co poeta mial na mysli, to bym pisal na temat :)
  • izyrider 09.08.14, 22:29
    nie mozna sie domyslec czegos czego sie nie zna..lecz latwo jest sie spytac o zrodla ,to nie jest poezja to neurobiologia mozgu ktorej osiagniecia potwierdziles obarczajac mnie wina za to czego ty nie rozumiesz
  • rekreativa 08.08.14, 16:08
    Ja bym nawet powiedziała, że więcej nieszczęść się bierze z tegoz myślenia niż z niemyślenia...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • hello-kitty2 08.08.14, 16:57
    rekreativa napisała:

    > Ja bym nawet powiedziała, że więcej nieszczęść się bierze z tegoz myślenia niż
    > z niemyślenia...

    Chodzi Ci, ze ktos moze przemyslal, ze jego zycie nie ma sensu i popelnil samobojstwo? Bo chyba nie, ze ktos pomyslal, ze nie chce miec dzieci i sie zabezpieczyl. Szczerze mowiac nie wiem o co Ci chodzi. Wg mnie nieszczescia biora sie z bezmyslnosci wlasnie. Nie pomyslal i skoczyl na lebka do wody o glebokosci 1 metra.
    ps losami swiata sie nie zajmuje ;)
  • sabat.77 08.08.14, 17:05
    Tutaj zgadzam sie calkowicie. Chocby w tematyce naszego forum - brak seksu czesto wynika z ludzkiej bezmyslnosci...
  • marek.zak1 08.08.14, 17:57
    sabat.77 napisał:

    > Tutaj zgadzam sie calkowicie. Chocby w tematyce naszego forum - brak seksu czesto wynika z ludzkiej bezmyslnosci...

    Widze to inaczej. Dla mnie zapewnienie seksu z fajną laską było strategicznym priorytetem i bedąc bardzo przecietnym facetem, któremu szło w tym wzgledzie pod (stromą) górkę, intuicyjnie czułem, że muszę włożyć w siebie duzo pracy, żeby takowa sie mną zainteresowała. Tak więc nmie pilem, nie paliłem, nie bawilem sie (żadna fajna mnie nie chciała) nie żarłem, a ćwiczyłem i się uczyłem. To było naprawdę straszne.
    Zreszta, napisalem minipowieśc ,,Brzydki mężczyzna" w temacie. Może ją kiedys wydam, jak miłościwe korpo da mi trochę czasu.
  • zawle 08.08.14, 18:04
    Po raz pierwszy słyszę o nastolatku z takim celem:)))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 08.08.14, 18:11
    zawle napisała:

    > Po raz pierwszy słyszę o nastolatku z takim celem:))) .

    Tak, to mnie strasznie motywowało. Zagryzalem zęby i powtarzałem sobie. Zobaczysz Marek, że ci sie uda.
    Bycie nieatrakcyjnym facetem w młodosci na dłuższą metę nie jest takie najgorsze :).
  • sabat.77 08.08.14, 18:16
    Zdecydowanie gorsze jest bycie nieatrakcyjnym facetem przez cale ;p
  • sabat.77 08.08.14, 18:17
    tzn. Cale zycie.
  • sabat.77 08.08.14, 18:14
    Oj, to malo znasz meskich nastolatkow :) Posiadanie dziewczyny, pierwsze pocalunki, pierwszy seks, podobanie sie kobietom - to sa absolutne priorytety od samego poczatku :)
    Pamietam jak stwierdzilem w 4 klasie podstawowki, ze nie oplaca sie jezdzic na kolonie wczesniej niz w starszych klasach (7-8) bo tylko oni zawsze mieli dziewczyny na koloniach :)
    Oczywiscie, ja bedac w 7 i 8 klasie nie mialem dziewczyny na koloniach, ale to szczegol ;)
    Kurcze, jakbym mial taka swiadomosc zycia jak Marek wtedy, to pewnie zostalbym naukowcem :p
  • hello-kitty2 08.08.14, 19:41
    marek.zak1 napisał:

    > Widze to inaczej. Dla mnie zapewnienie seksu z fajną laską było strategicznym p
    > riorytetem i bedąc bardzo przecietnym facetem, któremu szło w tym wzgledzie pod
    > (stromą) górkę, intuicyjnie czułem, że muszę włożyć w siebie duzo pracy, żeby
    > takowa sie mną zainteresowała. Tak więc nmie pilem, nie paliłem, nie bawilem s
    > ie (żadna fajna mnie nie chciała) nie żarłem, a ćwiczyłem i się uczyłem. To był
    > o naprawdę straszne.

    Faktycznie straszne. Nie rozumiem mezczyzn. Zeby ruchac jakas dupe nie bawic sie i nie pic? Czy wszystko obraca sie wokol wszystko pochlaniajacej cipy? ;-) I dziwic sie, ze babki to wykorzystuja?
  • sabat.77 08.08.14, 19:51
    W duzym stopniu sie obraca i wcale sie nie dziwie, ze wykorzystuja. I caly czas powtarzam, ze to straszne.
  • rekreativa 08.08.14, 20:04
    Ale co straszne?
    Że się obraca, czy że wykorzystują?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • marek.zak1 08.08.14, 20:19
    Nie widzę w tym niczego strasznego. Jednego kręca podróże, innego kasa, jeszcze innego samochody a na końcu sie okazuje, że to jednak chodzi o sposób na zdobycie kobiety z wysokiej półki.
  • hello-kitty2 08.08.14, 20:42
    marek.zak1 napisał:

    > Nie widzę w tym niczego strasznego. Jednego kręca podróże, innego kasa, jeszcz
    > e innego samochody a na końcu sie okazuje, że to jednak chodzi o sposób na zdob
    > ycie kobiety z wysokiej półki.

    A jak wlazla na ta wysoka polke? ;)
  • sabat.77 08.08.14, 20:49
    Urodzila sie taka. Jemu chodzi o wysoka polke urodowa.
  • marek.zak1 08.08.14, 20:55
    sabat.77 napisał:

    > Urodzila sie taka. Jemu chodzi o wysoka polke urodowa.

    Nie tylko + urok osobisty + inteligencja + sex appeal