Dodaj do ulubionych

Jak często musicie spuścić z krzyża?

07.08.14, 19:41
Mam pytanie do obecnych na forum panów. Brzmi ono dokładnie tak jak w temacie wątku - jak często musicie spuścić z krzyża?

Nie chodzi mi tylko o stosunek seksualny ale także o masturbację albo handjob czy blowjob u prostytutki czy masażystki. W każdym razie o takie działanie, które skutkuje opróżnieniem magazynka i spadkiem napięcia seksualnego.

Dlaczego się pytam? Bo nie wiem czy ja wytrzymuję długo czy krótko. U mnie max, taki maksymalny maks, to dwa tygodnie. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wytrzymał więcej. A drugi tydzień to już męka była. Może moje pytanie wyda się niektórym niepoważne, no bo po co tak się katować skoro można bzyknąć albo odpalić pornusa albo wziąć nieco dłuższy prysznic, ale pytam z czystej ciekawości. Są może jakieś badania na ten temat? Pamiętacie jeszcze w ogóle nocne polucje? Poważnie pytam. Jak się wstydzicie pisać o sobie, to możecie napisać o "koledze" :)
Edytor zaawansowany
  • sabat.77 07.08.14, 20:39
    Kiedys mialem faze zeby na jakis czas odstawic masturbacje, to wytrzymalem 5 dni. Moge nie pic alko, nie jesc slodyczy, ale bez masturbacji bym chyba zwariowal.
  • hello-kitty2 07.08.14, 21:35
    To ja o koledze sie wypowiem: BigBadPig pisal, ze wali konia codziennie z przerwami tylko w dniach gdy ma numerek/ki z zona. I tym zadawal klam przypowiesciom o zgubnym wplywie regularnej masturbacji ;)

    Ja sie pewnie nie licze, bo mam cipke ale co tam: niecodziennie ale ze srednia 7 razy w tygodniu ;)
  • marek.zak1 07.08.14, 21:46
    hello-kitty2 napisała:

    > To ja o koledze sie wypowiem: BigBadPig pisal, ze wali konia codziennie z przerwami tylko w dniach gdy ma numerek/ki z zona. I tym zadawal klam przypowiesciom o zgubnym wplywie regularnej masturbacji ;)

    Spryt tygrysa, siłę słonia daje ranne bicie konia. Trening czyni mistrza :). A masturbatorzy to super-faceci przyszłości. Zawsze gotowi :)

  • hello-kitty2 08.08.14, 16:49
    hello-kitty2 napisała:

    > Ja sie pewnie nie licze, bo mam cipke ale co tam: niecodziennie ale ze srednia
    > 7 razy w tygodniu ;)

    Aha w zasadzie powinnam doprecyzowac, bo bez seks to moge wytrzymac swobodnie z rok (jak nie ma obiektu), a masturbuje sie bo lubie, a nie musze, moze tak uczciwiej, bo dotarlo do mnie, ze kazdy pisze ile da rade wytrzymac, a nie jak jest.
  • woxilo 25.09.14, 15:22
    Kiedys mialem faze zeby na jakis czas odstawic masturbacje, to wytrzymalem 5 dni. Moge nie pic alko, nie jesc slodyczy, ale bez masturbacji bym chyba zwariowal.

    Dobry tok rozumowania ,ponieważ masturbacja wpływa tonizująco i uspokajająco na system nerwowy (dbamy poprzez zaspokojenie popędu płciowego ,o higienę psychiczną ),natomiast całkowity brak masturbacji czy zaspokojenia seksualnego w związku czy w samotności ,objawi się w puźniejszym czasie wieloma problemami umysłowymi , duchowymi /duszy ,chorobami psychicznymi i fizycznymi dolegliwościami .

    Wszystko jest dla ludzi /lecz wskazany jest umiar w czymkolwiek ,w każdej przyjemności zmysłowej .
  • marek.zak1 07.08.14, 21:29
    2 tygodnie u mlodzieży?. Finis Polonia :(. U mnie 3 dni to max.
  • wont 07.08.14, 21:47
    Dzięki chłopaki i dziewczyno! Wychodzi, że ja to taki mały Budda jestem :)

    Ale ale - tylko sabat odpowiedział precyzyjnie na pytanie. Że NIE JEST W STANIE WYTRZYMAĆ dłużej niż 5 dni. A bigbadpig, jak rozumiem, wali konia codziennie bo lubi. Marek, ty chyba podobnie - uprawiasz seks albo spuszczasz w inny sposób z krzyża bo lubisz/bo chcesz. Ale domyślasz się jak długo byś wytrzymał, jakbyś się zaparł? Jakby żona na przykład gdzieś na dłuższy czas wyjechała a ty akurat byś miał nadwyrężony tenisem nadgarstek. Po jakim czasie sperma by ci uszami się zaczęła wylewać? Chodzi mi o stan, w którym już nic się nie liczy tylko spuszczenie z krzyża :) A nie, że fiu fiu, nudzę się, hmmm... Ha! Zwalę konia! :)
  • marek.zak1 07.08.14, 22:03
    wont napisał:

    > Dzięki chłopaki i dziewczyno! Wychodzi, że ja to taki mały Budda jestem :)
    >
    Marek, ty chyba podobnie - uprawiasz seks albo spuszczasz w inny sposób z krzyża bo lubisz/bo chcesz. Ale domyślasz się jak długo byś wytrzymał, jakbyś się zaparł? Jakby żona na przykład gdzieś na dłuższy czas wyjechała a ty akurat byś miał nadwyrężony tenisem nadgarstek. Po jakim czasie sperma by ci uszam i się zaczęła wylewać?

    Napisałem juz - 3 dni. A nadgarstek kilka lat temu nadwyrężyłem, grając treningi z dwudziestoletnimi zawodnikami. Na szczęście jako mężczyzna zonaty nie ucierpiałem przez to :).
    Pozdrowienia od dzielnej Sowy.
    zakbajka.blog.onet.pl/2014/08/07/drony-czy/
  • wont 07.08.14, 22:11
    marek.zak1 napisał:

    > Napisałem juz - 3 dni.
    -----------
    Widocznie jestem jakimś niskolibidowcem. A może zastrzyki z testosteronu powinienem brać? A może za wysoki jestem i dlatego sperma nie wylewa mi się uszami już po trzech dniach?
  • 3rd_sin 11.08.14, 19:24
    Powiedziałeś "wysoki"? :-)
    mam słabość, ogromna słabość.
    A swoja droga przyjemnie popatrzeć jak się mężczyzna zabawia swoim drążkiem :D
  • zawle 12.08.14, 06:11
    Zawsze myślałam ze obdarzono mnie ponadprzeciętnymi potrzebami. Ale chyba nie bardzo;) Mogę seksu nie uprawiać miesiącami. Mój temperament budzi się gdy obok leży mój odpowiedni facet. Nie mam wtedy dość.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • smoczyca44 20.09.14, 10:35
    W samotności żyjecie, w samotności trzebiecie sobie konia i w samotności umieracie. I choć przewiniw sie jakaś żona trzepaczka, ale pustka was wapełnia. Facet bez jaj to facet bez amunicji. Wydmuszki. Nie słyszałam o wydmuchanym tygrysie i sile słonia bez jaj. Kastrujecie siebie chłopcy i piszczycie cienko.
  • urquhart 20.09.14, 11:12
    smoczyca44 napisał(a):

    > W samotności żyjecie, w samotności trzebiecie sobie konia i w samotności umiera
    > cie. I choć przewiniw sie jakaś żona trzepaczka, ale pustka was wapełnia. Facet
    > bez jaj to facet bez amunicji. Wydmuszki. Nie słyszałam o wydmuchanym tygrysie
    > i sile słonia bez jaj. Kastrujecie siebie chłopcy i piszczycie cienko.

    Ciekawe jak na tym tle wydmuszk trzepikoni i bezjajecznych bedzie się kiedyś prezentował syn smoczycy44 mężczyzna przyszłego pokolenia? :)
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • jesod 07.08.14, 23:57
    wont napisał:
    > Wychodzi, że ja to taki mały Budda jestem :)

    Raczej bym powiedziała/napisała, że Ty to jesteś taki mały Duppa, bo... nazwać Ciebie dużym to byłby już jednak komplement optyczny.
  • triismegistos 08.08.14, 15:45
    Jesteś budda :) Nie wiem, jak długo jestem w stanie WYTRZYMAĆ, bo i nie próbowałam. Ochotę miewam częściej, ale bez dużego dyskomfortu jestem w stanie wytrzymać trzy, maks cztery dni bez seksu.
    Kiedy seksu nie ma masturbuje się codziennie. Masturbacja nie zaspokaja moich potrzeb na długo, po tygodniu codziennego walenia kotka nawet podczas wizyty w warzywniaku mam freudowskie skojarzenia, pod dwóch tygodniach chodzę po ścianach i hmmm... Nie wiem jaki jest kobiecy odpowiednik spermy wypływającej uszami.
    Mogłabym się poświęcić dla nauki i sprawdzić maksymalną wytrzymałość, ale mój konkubin by chyba zniósł to źle.
    Czasami jednak libido mi spada i potrzeby seksualne zanikają. Stres i niewyspanie to główne czynniki, ale też pamiętam jak bylam w dogorywającym układzie z facetem, którego uważałam w sumie za kawał ścierwa- straciłam ochotę na seks. Nie tylko na niego, ale w ogóle.
    Aha, jakby coś, to jestem kobietą, więc chyba naprodukowałam sie na darmo.
    --
    Umyłam wczoraj w końcu mojego kota. Jemu było przyjemnie. Ja się trochę sierści najadłam.
  • zorzyk.gitarzysta.basowy 08.08.14, 16:08
    Po pierwsze to gratuluję inwencji twórczej - rewelka ten tekst, trzeba będzie kiedyś wypróbować - "kochanie, możesz iść spać, ja idę pod dłuższy prysznic" ;-)
    A po drugie - jak bym się zaparł by chodzić tylko na "krótki prysznic" to pewnie tak z 7-10 dni bym wytrzymał, dłużej raczej nie. Duże obłożenie robotą i stresem oraz mniejszy albo większy wysiłek fizyczny przy okazji sportu/siłowni - to czynniki skracające ten stan "nadmiernej wstrzemięźliwości" :)
  • wont 08.08.14, 20:11
    triismegistos napisała:
    > Aha, jakby coś, to jestem kobietą, więc chyba naprodukowałam sie na darmo.
    --------------
    Nie, no co Ty? Dzięki wielkie za informacje i za szczerość. To moja wina, bo niepotrzebnie, egoistycznie (bo szczególnie interesują mnie odpowiedzi mężczyzn) zaapelowałem w pierwszym wpisie o odpowiedzi do panów. Ale oczywiście wasze, kobiece, doświadczenia są równie cenne i ciekawe. Jeszcze raz - dzięki.
  • jesod 08.08.14, 21:36
    triismegistos napisała:
    > Jesteś budda :)

    Raczej duppa z budy...
  • potwor_z_piccadilly 08.08.14, 18:19
    wont napisał:

    > Mam pytanie do obecnych na forum panów.

    A ja apel, by zakończyli ten kompromitujący gatunek męski i uwłaczający gatunkowi żeńskiemu wątek.
    Powód.
    Rozbrykaliście się jak tłuszcza spod Tłuszcza.

  • sabat.77 08.08.14, 18:36
    ... sie zbulwersowal Potwor, bul bul bul :)
  • zawle 08.08.14, 18:37
    Mnie to nie uwłacza.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 08.08.14, 18:54
    ... ale francuskim serom, winom za kilkaset zlotych i elitarnym, starozytnym kabaretom - owszem :)
  • wont 08.08.14, 20:06
    potwor_z_piccadilly napisał:
    >
    > A ja apel, by zakończyli ten kompromitujący gatunek męski i uwłaczający gatunko
    > wi żeńskiemu wątek.
    > Powód.
    > Rozbrykaliście się jak tłuszcza spod Tłuszcza.
    ----------------
    Zluzuj poślady potwór :) Dziś piątek wieczór, strzel sobie wino z Biedrony i, żeby był z Ciebie jakiś pożytek, to zdradź nam chociaż jak często jakiś tam Twój kolega musi spuścić z krzyża. Ale tak szczerze, wiesz, jak szczery Jerry z Londonderry.
  • sabat.77 08.08.14, 21:50
    Jego kolega nie jest z tych co to spuszczaja z krzyza, ale z tych co doznaja cielesnych rozkoszy w namietnym zapale.
  • potwor_z_piccadilly 08.08.14, 21:51
    wont napisał:

    > Dziś piątek wieczór, strzel sobie wino z Biedrony

    Z wakacji wróciłem, a tam do kolacji w ciągu 14 dni wychlapaliśmy tego ze dwa wiadra. Dobre wino serwowali, ale czy z biedrony on było? Raczej nie.

    > zdradź nam chociaż jak często jakiś tam Twój
    > kolega musi spuścić z krzyża. Ale tak szczerze, wiesz, jak szczery Jerry z Lon
    > donderry.

    Owszem, "kolega" spisuje się, ale w tandemie. Niech i druga strona ma radochę.
    Częstotliwość?
    Różnie to bywa, ale zawsze jakość jest priorytetem, a nie ilość. To nie taśma montażowa w fabryce cepów. Zresztą te kwestie u nas są rozszerzone o wizyty (co jakiś czas) w miejscu bardzo ciekawym, bo oferującym goszczącym tam, rozrywki o których lepiej by ksiądz proboszcz nie miał pojęcia.
    Na koniec nauka jaką starsi chłopcy nas, wówczas jeszcze gówniarzy, obdarzyli.
    "Pamiętaj, jak będziesz walił konia, to ci włosy miedzy palcami dłoni urosną".
    Choć łobuzy, to jednak na swój sposób klasę mieli.
    A dziś?
    Dziś gość wykształcony, na stanowisku, wierszyki o dobrodziejstwach samogwałtu rozpropagowuje. Tylko patrzeć jak w ramach zalotów krowim gównem w żonę, sąsiadki i koleżanki zacznie rzucać. Forumowiczek nie dosięgnie, a (w jednym przypadku) szkoda, bo już widzę oczami wyobraźni g.... potraktowaną, ale nie czującą urazy kol. z.



  • sabat.77 08.08.14, 22:05
    Och, ach, kolega chyba nie zna tworczosci takich klasykow jak przykladowo niejaki Fredro, hrabia swoja droga :)
  • wont 08.08.14, 22:50
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Z wakacji wróciłem, a tam do kolacji w ciągu 14 dni wychlapaliśmy tego ze dwa w
    > iadra. Dobre wino serwowali, ale czy z biedrony on było? Raczej nie.
    ---------------
    No i widzisz. Trzeba bylo pic wino w Biedrony. I kaca bys nie miał. I z sensem pisał. Ale zapomniałem, że ty wina z Biedronki nie kupujesz. W każdym razie nie w dzień, kiedy ktoś mógłby cię zobaczyć w TYM sklepie :)


    > Owszem, "kolega" spisuje się, ale w tandemie. Niech i druga strona ma radochę.
    ----------
    W tandemie, w sensie sandwicza robicie z kumplem i jakąś laską? Gratuluję. Jest to chyba jedyne marzenie erotyczne, którego nie spełniłem i mam nadzieję już nie spełnię. Ale swoją drogą to bez przesady - piszesz "niech i druga strona ma radochę". Dupcia to wcale nie jest druga strona cipki. Musisz uważniej się przyjrzeć anatomii kobiety. Ale staje ci w seksie sam na sam? Sam na sam z kobietą albo sam na sam ze swoim kutasem mam na mysli. Czy musisz mieć jednak obok siebie kumpla?

    > Częstotliwość?
    > Różnie to bywa, ale zawsze jakość jest priorytetem, a nie ilość. To nie taśma m
    > ontażowa w fabryce cepów.
    -----------------
    "Jakość nie ilość", "To nie taśma montażowa"... Znam te tłumaczenia :) Kiedyś w to wierzyłem, łykałem jak pelikan hehe. Teraz wiem, że albo gej albo impotent :)


    Zresztą te kwestie u nas są rozszerzone o wizyty (co
    > jakiś czas) w miejscu bardzo ciekawym, bo oferującym goszczącym tam, rozrywki o
    > których lepiej by ksiądz proboszcz nie miał pojęcia.
    ---------------
    Łolaboga! Pewnie rollercoaster, bo sutannę hihi księdzu proboszczowi podwiewa :)


    > Na koniec nauka jaką starsi chłopcy nas, wówczas jeszcze gówniarzy, obdarzyli.
    > "Pamiętaj, jak będziesz walił konia, to ci włosy miedzy palcami dłoni urosną".
    > Choć łobuzy, to jednak na swój sposób klasę mieli.
    ------------
    Maczo łobuzerka. Ja ci powiem, że oni pewnie niejedną klasę mieli. Może nawet siódmą. No i na starość pewnie i włosy im między palcami urosły i nie muszą wydawać w zimie na rękawiczki.


    > A dziś?
    > Dziś gość wykształcony, na stanowisku, wierszyki o dobrodziejstwach samogwałtu
    > rozpropagowuje.
    ------------
    Mareeeeeek, larum grają! Żywo przybieżaj bronić się. No bo to chyba nie o mnie.


    Tylko patrzeć jak w ramach zalotów krowim gównem w żonę, sąsiad
    > ki i koleżanki zacznie rzucać.
    -----------
    Marek miastowy jest, skąd on by krowie gówno wytrzasnął? I w żonę miałby rzucać? W Jej Wysokość Elżbietę Pierwszą???


    Forumowiczek nie dosięgnie, a (w jednym przypadk
    > u) szkoda, bo już widzę oczami wyobraźni g.... potraktowaną, ale nie czującą ur
    > azy kol. z.
    -------------
    Bo zawle jest normalna. No, normalna po prostu jest.
  • zawle 10.08.14, 17:54
    potwor_z_piccadilly napisał: Forumowiczek nie dosięgnie, a (w jednym przypadk
    > u) szkoda, bo już widzę oczami wyobraźni g.... potraktowaną, ale nie czującą ur
    > azy kol. z.

    Nie czuję urazy gdy ktoś się publicznie pyta ile ludzie wytrzymują bez orgazmu. Nie, ani mnie to nie ukrzywdza, ani nie ubliża. Nie czuję również urazy gdy ktoś oczami wyobraźni widzi mnie jako cel gówien. Nie ukrzywdza mnie to ani nie ubliża. Cokolwiek byś nie napisał, wystawiasz tylko sobie świadectwo. Powiem więcej...jak widziałeś, nie udzielałam się w tym wątku. Za to Ciebie ładnie podpuściłam żebyś się zaprezentował. I nie zawiodłeś mnie.

    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • orzech69 19.08.14, 08:43
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > ki i koleżanki zacznie rzucać. Forumowiczek nie dosięgnie, a (w jednym przypadk
    > u) szkoda, bo już widzę oczami wyobraźni g.... potraktowaną, ale nie czującą ur
    > azy kol. z.
    Watek jest dosyć rozrywkowy i z przymrużeniem oka a ty piszesz jakbyś kij połknął. Wyluzuj bo jak będziesz cały czas taki spięty to Ci nie stanie.
    A za takie teksty o kobietach to powinieneś w ryja dostać bo żeś cham, prostak i burak.
  • jesod 08.08.14, 21:45
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > A ja apel, by zakończyli ten kompromitujący gatunek męski

    Generalnie to... fajnie jest poprzyglądać się kompromitantom.
    Kontrastowo ku pokrzepieniu serc. Niektórym kobietom, szczególnie tym niezdecydowanym, rozwiewają się wątpliwości (a może... wont'pliwości?) życiowe i niepewność co do tego czego i kogo w swoim życiu tak naprawdę potrzebują.
    W sumie, facet który się kompromituje, dobrze robi kobiecie na kobiecość i to jest szalenie pozytywne.

    potwor_z_piccadilly napisał:
    > i uwłaczający gatunkowi żeńskiemu wątek.

    Chyba się jednak pomyliłeś w orto, bo... miało/powinno być: "i uwłaczajacy gatunkowi żeńskiemu wont'ek."
  • sabat.77 08.08.14, 21:54
    A co to meskosc, kobiecosc? Rzucacie tymi kalkami spolecznymi jak szympansy luznym gownem. Masz racje, ja tez lubie takie watki. Po zlosliwych wpisach maruderow dopiero widac jakie kto ma kuku w glowie :)
  • potwor_z_piccadilly 08.08.14, 22:03
    sabat.77 napisał:

    > Po zlosliwych wpisach maruder
    > ow dopiero widac jakie kto ma kuku w glowie :)

    Sabacie, każdy jakieś kuku w głowie ma, dlatego nie to dla nas, mężczyzn jest ważne.
    Ważne, by nie mieć kuku w jajach.
  • jesod 08.08.14, 22:04
    sabat.77 napisał:
    > A co to meskosc, kobiecosc?

    To Ty tego nie wiesz????? Niemożliwe.
    Taka chodząca encyklopedia i wszechwiedza, co to zawsze i we wszystkim ma rację, tego nie wie?
    Myślisz, że jesteś oryginalny i niepowtarzalny w tym co i jak wypisujesz??? No, to możesz tak dalej sobie myśleć...
    To, że moje wpisy uznajesz za złośliwe mam daleko w tyle. Tak jak i Twoje opinie oraz diagnozy, erudyto.
  • potwor_z_piccadilly 08.08.14, 21:57
    jesod napisała:
    > Chyba się jednak pomyliłeś w orto, bo... miało/powinno być: "i uwłaczajacy gatu
    > nkowi żeńskiemu wont'ek."

    Każdy Achilles musi mieć swoją piętę.

  • jesod 08.08.14, 22:07
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Każdy Achilles musi mieć swoją piętę.

    Raczej każdy Kicha-less ma swoją pętlę i sam ją sobie z zapałem zaciska, tocząc pianę z pyska.
  • potwor_z_piccadilly 08.08.14, 22:17
    jesod napisała:

    > tocząc
    > pianę z pyska.

    Ale i bywa, że z czego innego piana wytryska.
  • twojabogini 11.08.14, 09:13
    Cztery dni. Potem mogę sama. Ale... Po około tygodniu autoerotyki i tak dostaję świra i potrzebuję mężczyzny, a nie własnej ręki. Ciężko mi się wtedy skoncentrować na czymkolwiek innym i to chyba niestety jakoś widać, mimo że staram się maskować - jak już jestem jak kotka w rui nagle pojawiają się chętni. Co z kolei wymaga ogromnego wysiłku woli, żeby nie skorzystać, tylko poczekać na męża.Czyli deadline to jakieś 12 dni. Seks na deadlinie jest przy tym fatalny (oceniając poziom moich doznań i przyjemności jaką mogę odebrać), co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Myślałam, że tzw. przerwa podnosi jakość doznań.

    Czasem libido mi spada, wtedy nie mam presji. Zmęczenie i stres, zła dieta działają jak przycisk off. Czasem udaje mi się celowo wyłączyć, najczęściej podczas podróży. Ostatnio udało się wyłączyć na całe 5 dni - byłam sama na festiwalu i nie chciałam żadnych kłopotów z libido, czy jakiejś przypadkowej idiotycznej zdrady. Nie wiem do końca jak to robię, może kwestia nastawienia się? Takie wyłączenie się jest nawet fajne - funkcjonuję wtedy nieco inaczej i w inny sposób wchodzę w relacje z ludźmi. Na dłuższą metę jednak ciało i tak się zgłosi po swoje.
  • kruche_ciacho 11.08.14, 14:08
    "Co z kolei wymaga ogromnego wysiłku woli, żeby nie skorzystać, tylko poczekać na męża.Czyli deadline to jakieś 12 dni."

    serio? to co bedzie jak maz wyjedzie na np. miesiac?
  • twojabogini 11.08.14, 17:09
    > serio? to co bedzie jak maz wyjedzie na np. miesiac?

    A co ma być? Nic nie będzie, nie wiem jaki jest tam odpowiednik spermy wylewającej się uszami, ale coś takiego mi się pewnie będzie działo. Przy dłuższej rozłące, gdy byłam w szpitalu miałam szalone sny erotyczne i jakoś się samo rozładowywało.
    Deadline nie oznacza - zdradzam męża po 12 dniach, tylko: po 12 dniach nie mogę już myśleć o niczym innym jak seks. A że czasem trudno utrzymać monogamię - utrzymuję ją z powodzeniem od długiego czasu i nie zamierzam tego zmieniać. Jest mi z tym ok, temperament da się trzymać w ryzach.
  • kruche_ciacho 12.08.14, 09:29
    ok, rozumiem :-)
    mialam wrazenie po przeczytaniu poprzedniego postu ze wlasnie masz jakis deadline a potem... hulaj dusza

    wybacz ;-)
  • twojabogini 12.08.14, 13:10
    a potem... hulaj dusza :)

    Dusza może sobie hulać, ciało trwać ma w monogamii. Jakoś tak mam, że jeśli daję słowo, to go dotrzymuję. To nawet nie jest kwestia lojalności wobec partnera (wydaje mi się to wątłą podstawą wierności, no bo co gdy w związku będzie kryzys, bsm, albo wściekłość i ogromny żal?). Kwestia zasad i szacunku do samej siebie.
    Zanim zdecydowałam się na monogamię, dużo o tym myślałam, obserwowałam, zastanawiałam się jak to działa. Co dzieje się takiego, że ludzie nie dotrzymują słowa, zdradzają. Moim zdaniem jeśli ktoś mówi, że nie zdradzi, bo kocha - to zdradzi. Nie ma małżeństwa w którym do głosu nie dochodzą negatywne emocje. Poza tym wiara w to, że miłość chroni przed pociągiem seksualnym do innych osób jest dość naiwna. Zasady wydają mi się pewniejsze.
  • kruche_ciacho 12.08.14, 13:36
    a co myslisz o osobach ktore zdradzily, zaluja ogromnie, mowia ze nigdy wiecej tego nie zrobia bo doswiadczyly czego moga stracic

    powiedzenie: kto raz zdradzil zdradzi i drugi
    czy
    nauczenie sie na swoim bledzie

    moze pytanie troche od dooopy strony bo co ludzi to i zachowan roznych .... ale tak uogolniajac
  • twojabogini 13.08.14, 13:03
    kruche_ciacho napisała:

    > a co myslisz o osobach ktore zdradzily, zaluja ogromnie, mowia ze nigdy wiecej
    > tego nie zrobia bo doswiadczyly czego moga stracic

    > powiedzenie: kto raz zdradzil zdradzi i drugi czy
    > nauczenie sie na swoim bledzie

    Myślę, że w przypadku osób, które z braku doświadczenia głupio nie zapanowały nad pożądaniem, i zdrada została ujawniona, a partner/ka był/a naprawdę gotów/owa odejść - taka osoba nauczy się na własnym błędzie, po pierwsze panować nad pożądaniem, po drugie nie ryzykować utraty związku. Taka osoba kaja się, staje się nieco nadopiekuńcza wobec partnera, ma małe zaufanie do siebie.

    Jeśli zdradzający/a próbuje przerzucić winę na partnera/kę (nie doceniałaś/es mnie, nie spędzaliśmy razem czasu, coś się wypaliło) - szansa, ze zdrada się powtórzy jest większa. Bo taka osoba nie poczucia, ze to ona decyduje o zdradzie, tylko zewnętrzne okoliczności. A te przecież mogą być jeszcze różne...

    Jeśli to nie była pierwsza zdrada, tylko pierwsza ujawniona zdrada - szanse na zmianę trybu życia są żadne. Taka osoba będzie się tylko lepiej maskować. No i moich obserwacji na tyle.

    Bzdurą jest też, że osoba o bujnej przeszłości seksualnej będzie zdradzać - czasem wręcz przeciwnie, doświadczenie uczy także panowania nad instynktem, a czasem dla takiej osoby aktywne życie seksualne to styl życia i zawiera tylko pozornie związek monogamiczny. bak reguły :) Bardzo częsty motyw do zdrady z jakim się stykam, to małe doświadczenie seksualne przed zawarciem związku monogamicznego i chęć sprawdzenia jak to jest z innym/inną. Te osoby przyłapane najczęściej już więcej nie zdradzają i bardzo żałują.
  • nielogitech 21.09.14, 19:30
    twojabogini napisała:

    >
    > Myślę, że w przypadku osób, które z braku doświadczenia głupio nie zapanowały n
    > ad pożądaniem

    o jakim doświadczeniu mowa?
    pytam właściwie o to jak zapanować jeśli chuć silniejsza staje się niż zasady?
  • twojabogini 25.09.14, 14:39
    nielogitech napisała:

    > o jakim doświadczeniu mowa?
    > pytam właściwie o to jak zapanować jeśli chuć silniejsza staje się niż zasady?

    Pożądanie, chuć to fizjologia. Taka samą fizjologią jest głód, pragnienie, potrzeba za przeproszeniem wypróżnienia lub oddania moczu, potrzeba snu. Kultura w jakiej żyjemy włącza w proces socjalizacji panowanie nad tymi aspektami biologii. Bekanie i wydalanie gazów to także aspekty fizjologii, kultura wymaga większego opanowania fizjologii w tym zakresie od kobiet, więc ich trening podczas socjalizacji jest bardziej rygorystyczny.

    Wzbudzone pożądanie jest znacznie trudniejsze do opanowania, więc kultura umyśliła sobie seksualność ograniczyć do prokreacji, a odczucia seksualne tłumić lub sublimować. Zanikanie seksu w parach po rozmnożeniu to produkt kultury, nie ewolucji. Prosty dowód: ludzie pierwotni rozmnażali się do upadłego - co rok to prorok, aż do śmierci kobiety w połogu, lub rzadziej dożycia do wieku w którym natura czyniła ja na powrót niepłodną. Ewolucyjne uzasadnienia niechęci kobiet do seksu (i niektórych mężczyzn) po rozmnożeniu są więc bez sensu. Bzykający się i prokreujący na okrągło jaskiniowcy nie mogli ewoluować w kierunku bsm.

    Niemniej jednak tak jak istnieje trening czystości czy higieny, tak możliwy jest trening kontroli seksualności. Tylko, że wymaga tak zboczonych i niemoralnych rzeczy jak poznanie siebie i swoich reakcji seksualnych, zdobycia pewnego zakresu seksualnych doświadczeń. Tak przecież być nie może!!!! :)
  • szopen_cn 07.10.14, 05:33
    twojabogini napisała:

    Prosty dowód: ludzie pierwotni rozmnażali się do upadłego - co rok to p
    > rorok, aż do śmierci kobiety w połogu, lub rzadziej dożycia do wieku w którym n
    > atura czyniła ja na powrót niepłodną.
    ....
    Bzykający się
    > i prokreujący na okrągło jaskiniowcy nie mogli ewoluować w kierunku bsm.
    >

    Ja mysle, ze to sa po raz kolejny wyssane z palca argumenty z rzeczywistoscia nie majace wiele wspolnego.
  • jesod 12.08.14, 13:37
    > Moim zdaniem jeśli ktoś mówi, że nie zdradzi, bo kocha - to zdradzi.

    Hmmm... To nie jest tylko kwestia uczuć, ale również wierności i lojalności oraz szacunku dla uczuć drugiego człowieka/ partnera.

  • twojabogini 12.08.14, 14:41
    jesod napisała:

    > Hmmm... To nie jest tylko kwestia uczuć, ale również wierności i lojalności ora
    > z szacunku dla uczuć drugiego człowieka/ partnera.

    Zgadzam się. Tylko z drugiej strony - gdyby chodziło tylko o to, wystarczyłoby, żeby partner/ka nigdy się o zdradzie nie dowiedzieli. Wielu zdradzających systematycznie rozumuje w ten sposób. Nie krzywdzę partera/ki - daje jej/jemu wszystko co najlepsze, a że mam swoje małe przyjemności?
    Dlatego przy moich poligamicznych ciągotach jednak jest mi łatwiej trzymać się moich zasad. Plus jest tez taki, ze wtedy wierność i monogamia są moim wyborem i nie muszę walczyć sama ze sobą. Zdarza mi się odczuwać pociąg seksualny do innych ludzi, traktuję to jako coś przyjemnego, a nie dramat i zagrożenie dla związku. Mogę sobie na to pozwolić, bo znam siebie i wiem, że do niczego nie dojdzie. I nie muszę za każdym razem przeżywać katorgi i dylematów -zdradzić, nie zdradzić, brnąć w romans, nie brnąć - bo mam przyjęte z góry, że nie. To upraszcza wiele spraw.
  • aion71 14.08.14, 09:59
    twojabogini napisała:

    > jesod napisała:
    >
    > > Hmmm... To nie jest tylko kwestia uczuć, ale również wierności i lojalnoś
    > ci ora
    > > z szacunku dla uczuć drugiego człowieka/ partnera.
    >
    > Zgadzam się. Tylko z drugiej strony - gdyby chodziło tylko o to, wystarczyłoby,
    > żeby partner/ka nigdy się o zdradzie nie dowiedzieli. Wielu zdradzających syst
    > ematycznie rozumuje w ten sposób. Nie krzywdzę partera/ki - daje jej/jemu wszys
    > tko co najlepsze, a że mam swoje małe przyjemności?
    > Dlatego przy moich poligamicznych ciągotach jednak jest mi łatwiej trzymać się
    > moich zasad. Plus jest tez taki, ze wtedy wierność i monogamia są moim wyborem
    > i nie muszę walczyć sama ze sobą. Zdarza mi się odczuwać pociąg seksualny do in
    > nych ludzi, traktuję to jako coś przyjemnego, a nie dramat i zagrożenie dla zwi
    > ązku. Mogę sobie na to pozwolić, bo znam siebie i wiem, że do niczego nie dojdz
    > ie. I nie muszę za każdym razem przeżywać katorgi i dylematów -zdradzić, nie zd
    > radzić, brnąć w romans, nie brnąć - bo mam przyjęte z góry, że nie. To upraszcz
    > a wiele spraw.

    Twojabogini, a czy nie łatwiej pogodzić te poligamiczne ciągoty z lojalnością i wiernością partnerowi negocjując te zasady?
    Myślisz że on nie były też z tego zadowolony że może realizować i dzielić z tobą wspólnie fantazje? Myślisz że ich nie ma? Można przecież być poligamicznym i jednocześnie uczciwym i nie zdradzać. Nie przekraczać ustalonych granic że fantazje i romanse muszą być wspólne. O ile ma się w miarę wysoką samoocenę i nie obawia że partner odejdzie tylko dlatego że z kimś doświadczy lepszego seksu?
    Dlaczego nie?
    Boisz się przyznać mu do tych poligamicznych ciągot bo obawiasz się że oceni cię i pogardzi jako dziwką i nic nie będzie jak dawniej? Czy to raczej ty jesteś zazdrosna i zaborcza i nie zniesiesz myśli o jego widoku między udami innej?
  • jesod 14.08.14, 10:21
    aion71 napisał:
    > Czy to raczej ty jesteś
    > zazdrosna i zaborcza i nie zniesiesz myśli o jego widoku między udami innej?

    A Ty zniesiesz widok kobiety, na której Tobie bardzo zależy i jest ona kimś więcej dla Ciebie, niż cała reszta kobiet, nadzianej na jakiegoś tam przypadkowego albatrosa, należącego do jakiegoś tam faceta, jednego z wielu...?
  • orzech69 19.08.14, 09:02
    jesod napisała:

    > A Ty zniesiesz widok kobiety, na której Tobie bardzo zależy i jest ona kimś wię
    > cej dla Ciebie, niż cała reszta kobiet, nadzianej na jakiegoś tam przypadkowego
    > albatrosa, należącego do jakiegoś tam faceta, jednego z wielu...?
    Ale niektórych to kreci. Właśnie to chcą oglądać. Ludzie są różni.
  • jesod 19.08.14, 12:29
    orzech69 napisał:
    > jesod napisała:
    >
    > > A Ty zniesiesz widok kobiety, na której Tobie bardzo zależy i jest ona ki
    > mś wię
    > > cej dla Ciebie, niż cała reszta kobiet, nadzianej na jakiegoś tam przypad
    > kowego
    > > albatrosa, należącego do jakiegoś tam faceta, jednego z wielu...?
    >
    > Ale niektórych to kreci. Właśnie to chcą oglądać. Ludzie są różni.

    A my piszemy tak ogólnie, czy szczególnie? O zdradzie kontrolowanej...?
    Bo... z tym, że ludzie są różni to się zgadzam - jak najbardziej.
    Są nawet tacy, których kręcą zwłoki.


  • twojabogini 14.08.14, 11:54
    > Twojabogini, a czy nie łatwiej pogodzić te poligamiczne ciągoty z lojalnością i
    > wiernością partnerowi negocjując te zasady?

    Mój mąż jest zdecydowanym zwolennikiem monogamii, także jego poprzednie związki były monogamiczne. Wiedziałam o tym decydując się na związek z nim. Ja z kolei uwielbiałam uwodzenie, swobodę, zawsze otwarcie utrzymywałam mniejszy lub większy harem. Mój jeszcze wtedy nie mąż twardo zażądał rozpędzenia haremu na cztery wiatry. Zaimponował mi tym.
    Z drugiej strony - kontakty seksualne są angażujące, podobnie jak bardzo angażujące, czasochłonne i energochłonne jest funkcjonowanie rodziny, pomnażanie majątku, wychowywanie dzieci, rozwój zawodowy. Sadzę, że monogamia na tym etapie życia jest najlepszym rozwiązaniem, w moim przypadku się sprawdza i nie odczuwam braku haremu.
    Za to oboje z mężem lubimy flirtować, sprawia nam to przyjemność i nie mamy z tym problemu, znamy swoje granice. Wiele osób to szokuje. Z mojego punktu widzenia - sprawia mi przyjemność, kiedy widzę, że mój mężczyzna jest atrakcyjny dla innych kobiet. Mojego męża z kolei bawi gdy pozyskuję sobie giermka (mam skłonność do małolatów). To daje korzyści wszystkim, młodziak czuje się męski i dowartościowany, gdy może przynosić mi drinki, adorować mnie i dbać o mój komfort, mąż, który już wyrósł z takich zabaw ma spokój, a ja mam to co lubię :)
    Inna sprawa, że mój mąż jest na tyle fascynujący i angażujący, że nie za bardzo miałabym jeszcze przestrzeń na jakieś miłostki. Dlatego jest pierwszym mężczyzną, z którym na taki rodzaj relacji się zdecydowałam. Parę razy już w trakcie małżeństwa zdarzyły mi się przelotne fascynacje, z których największą było zauroczenie mamą kolegi mojego syna. Bardzo erotyczna wzajemna fascynacja, ale nie przekroczyłam żadnych granic, powymieniałyśmy się ciuchami, było miło i zmysłowo, gdy je przymierzałyśmy :) I o to właśnie chodzi - gdybym zaangażowała się wtedy w relację erotyczną - byłoby to kosztem mojego związku, rodziny - tego nie chcę. To nie jest tak, że się męczę - to mój świadomy wybór.
    Gdzieś tam czasem zastanawiam się, czy kiedy już odbębnimy wychowanie, dorabianie i trochę osiądziemy na laurach nie wzbogacimy wtedy relacji - ale na to jeszcze za wcześnie. Aczkolwiek śniło mi się kiedyś, że wspólnie z mężem uwodzimy jakieś młode dziewczę i było to bardzo przyjemne. Jeden z silniejszych bodźców dla mnie to także dwóch mężczyzn w sytuacji erotycznej. Ale jestem przeciwna swingowaniu w stylu - poznajemy się w necie i gruchamy na jakiś materacach w klubie, czy zamieniamy partnerami na domówce. Wolę starą dobrą grę, gdy poznaje się kogoś, uwodzi, atmosfera zmysłowości i pożądania narasta. W takich warunkach to jest piękne. I nie wykluczam, że coś takiego nam się kiedyś przydarzy.


  • orzech69 19.08.14, 09:05
    Masz fajny styl pisania. Myślałaś kiedyś żeby spróbować napisać jakieś opowiadanie erotyczne ? Puścić wodze fantazji i opisać to ?
  • gomory 14.08.14, 20:34
    Właśnie sobie uświadomiłem, że kiedyś miałem w życiu 5 dniowy okres bez strzału.
    Pierwsze dwa dni dałem radę bez większych problemów. Normalnie zacisk zębów i silna wolna.
    Apogeum kryzysu było 3 dnia, o poranku. Czwartego stwierdziłem, że tę chuć dałoby się opanować nawet w dłuższej perspektywie czasu. Bogatszy o tę wiedzę, piątego dnia wróciłem do codzienności.
  • druginudziarz 15.08.14, 14:39
    wont napisał:

    > Mam pytanie do obecnych na forum panów. Brzmi ono dokładnie tak jak w temacie w
    > ątku - jak często musicie spuścić z krzyża?
    >
    > Nie chodzi mi tylko o stosunek seksualny ale także o masturbację albo handjob c
    > zy blowjob u prostytutki czy masażystki. W każdym razie o takie działanie, któr
    > e skutkuje opróżnieniem magazynka i spadkiem napięcia seksualnego.

    Zapomniałeś o polucjach. Tudzież o orgazmie bez "opróżnienia magazynka". Albo o orgazmie z opróżnieniem ale bez spadku napięcia.
    P.S. Prowadzicie jakieś pamiętniczki na te okoliczności?
  • zyg_zyg_zyg 15.08.14, 15:05
    > P.S. Prowadzicie jakieś pamiętniczki na te okoliczności?

    Już lepiej prowadzić pamiętniczki, niż mieć wyrytą w pamięci jedną datę w roku i się cieszyć, że to już jutro ;-)
  • orzech69 19.08.14, 09:07
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > P.S. Prowadzicie jakieś pamiętniczki na te okoliczności?
    >
    > Już lepiej prowadzić pamiętniczki, niż mieć wyrytą w pamięci jedną datę w roku
    > i się cieszyć, że to już jutro ;-)
    Ja tam mam jedną datę w pamiętniczku: "Dziś" ;)
  • hello-kitty2 19.08.14, 11:00
    druginudziarz napisał:

    > P.S. Prowadzicie jakieś pamiętniczki na te okoliczności?

    A takie rzeczy to sie chyba pamieta na zasadzie rekordu = najwyzszego notowania, tak jak liczbe partnerow seksualnych, no chyba, ze ktos sie juz w tym kompletnie zatraca :-)
  • druginudziarz 23.08.14, 11:45
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > P.S. Prowadzicie jakieś pamiętniczki na te okoliczności?
    >
    > A takie rzeczy to sie chyba pamieta na zasadzie rekordu = najwyzszego notowania
    > , tak jak liczbe partnerow seksualnych, no chyba, ze ktos sie juz w tym komplet
    > nie zatraca :-)

    Największy zarobek w miesiącu, najdłuższa trasa zrobiona na rowerz, rekord prędkości na nartach, najwięcej wypitych piw, ale też najszybszy zgon na imprezie, najszybciej zdany egzamin, najdłuższa wyprawa etc etc etc. I jeszcze największy wytrysk? miesiąc z największą liczbą stosunków? nomójboże, życia by nie starczyło, żeby to wszystko rozpamiętywać ;)
  • prospens 25.08.14, 16:49
    Nie precyzując techniki rozladowania - po 5 dniach "ciszy" zaczyna robic sie niefajnie
  • slepafuria15 25.09.14, 13:05
    Raz na tydzień.
  • mrsens 06.10.14, 08:41
    4-7 dni. W zaleznosci od podniet które na mnie czychają i podkręcają tempo ;)
  • woxilo 06.10.14, 11:00
    rzadko muszę spuścić z krzyża ,ponieważ wieloletnia praktyka hatha jogi i rozciąganie ścięgien i mięśni ,sprawia że energia seksualna i rosnące napięcie seksualne przy oglądaniu filmów pornograficznych ,przemieszcza się w górę do mózgu i zamienia na energię - mentalną / twórczą .
  • bcde 06.10.14, 19:25
    >energia seksualna i rosnące napięcie seksualne przy oglądaniu filmów pornograficznych ,przemieszcza się w górę do mózgu
    > i zamienia na energię - mentalną / twórczą .

    Tak samo jak niepuszczone bąki?
  • woxilo 07.10.14, 01:26
    Tak samo jak niepuszczone bąki?

    Raczej jak się bąków nie puszcza ,to sprawia że rozdyma się wątroba .
  • woxilo 07.10.14, 06:57
    Wszelkie nasze problemy w związkach ,w pracy czy w życiu osobistym mają swoje źródło w nas samych ,w naszej psychice ,duszy ,którą C.G Jung nazwał - Energią Psychiczną ,co ma wpływ i związek z naszą seksualnością , a dokładniej energią seksualną nazwaną przez Z.Freuda Libido .

    Polecam zakupić i przestudiować ,a także wdrożyć w życie i do codziennej praktyki , wiedzę zawartą z tej książki (sam tak robiłem przez wiele lat i pomagało ):

    www.czarymary.pl/p_9540_uzdrawianie_emocjonalne_ruskan_john

    A tu parę pomocnych artykułów mam nadzieję pomocnych ,mnie pomogły :

    Przeważnie Boimy się tego , czego nie znamy ,czego nie rozumiemy , czego nie możemy ogarnąć naszym ograniczonym rozumem .

    To my sami jesteśmy dla siebie największymi wrogami ,i nasz ograniczony przesądami umysł z naszymi urojeniami ,wyobrażeniami :

    Anioły to Metafora / Przenośnia - naszych pozytywnych emocji - Miłość ,Spokój ,Dobro ,Pokora ,Cierpliwość ,Szacunek Brak Pożądania ,Brak Zazdrości ,Brak Egoizmu ,Brak Pychy .

    Demony to Metafora / Przenośnia - naszych negatywnych emocji - Strach ,Lęk ,Obawa ,Zazdrość ,Pożądanie , Pycha , Egoizm ,Niepokój ,Gniew ,Złość ,Lenistwo ,Duma ,Uprzedzenie ,Nadmierne Przywiązanie .
    Marzenia są dobre ,ale muszą znaleźć odbicie w rzeczywistości ,trzeba znaleźć sobie jakąś kotwicę by zakorzenić się w rzeczywistości (krytycznie ocenić sytuację - co mogę ,a czego nie mogę ),i nie odrealnić się odpływając w świat marzeń i fantazji C.G.Jung

    **************************************************************

    Wieżycie W Zmysły : Nadzmysłowe -Paranormalne -Nadprzyrodzone -Parapsychiczne }Duchowe :

    Materialnie Wzrok - Duchowo Jasnowidzenie .

    Materialnie Węch - Duchowo Jasnoczucie (wyczulone współodczuwanie emocjonalne ) .

    Materialnie Słuch - Duchowo Jasnosłyszenie (wyczulony słuch ).

    Materialnie Smak - Duchowo (wyczuwanie nieokreślonych smaków subtelnych ) .

    Materialnie Dotyk - Duchowo Dotyk Uzdrawiający ( czucie energii przedmiotów i stworzeń żywych,nawet na odległość )

    *******************************************************************************


    Brak zaspokojenia seksualnego i erotycznego spełnienia ,wiąże się z szeregiem chorób psychicznych - psychozy ,depresje ,schizofrenie ,a d h d ,epilepsja (padaczka ) i inne .

    A co ma związek także z wieloma chorobami fizycznymi i organów wewnętrznych - kłopoty z sercem ,tarczycą ,krążeniem ,choroby intymne i układu moczowego ,bóle oczu ,uszu i kłopoty z wątrobą oraz z nerkami ,i wiele innych .

    Również powstaje wiele nałogów i uzależnień z niespełnienia erotycznego ,takich jak - Alkohol izm ,Leko mania (uzależnienie od leków ) ,Hazardo mania ,Praco cholizm ,Tele mania ,Komórko mania (uzależnienie od telefonów komórkowych ),Interneto mania (uzależnienie od internetu )Chomiko mania (uzależnienie ,od przesadnego gromadzenia przedmiotów martwych i stworzeń żywych ,nieraz nieprzydatnych )i Seksocho lizm /Eroto mania (nałogowe uzależnienie od filmów erotycznych ,podglądactwo ,molestowanie itp. )

    Wiem to ze swojego wieloletniego doświadczenia ,i wnikliwej obserwacji znajomych i otoczenia .

    ********************************************************************************************************

    PAMIĘTAJMY ,NIC NA POCZĄTKU NIE JEST TAKIE ,JAKIM SIĘ MOŻE WYDAWAĆ .

    NIGDY NIE DZIAŁAJMY POD WPŁYWEM EMOCJI ,PRZYSTAŃMY I POMYŚLMY :mysli:/>/>/> CZY MAM WYSTARCZAJĄCE PREDYSPOZYCJE I CZY ZASŁUŻYŁEM NA TO ,CO ŻYCIE MI OFERUJE .

    SŁYSZAŁEM ŻE POŚPIECH TO ZŁY DORADCA ,A KTO SIĘ ŚPIESZY TO SIĘ DIABEŁ CIESZY .

    WYOBRAŹNIA ,A RZECZYWISTOŚĆ TO NIE TO SAMO ,TO CO PRZYCHODZI DO GŁOWY (Pierwsza myśl ,Świat wyobrażeń ) ,MOŻE SIĘ ZNACZNIE RÓŻNIĆ OD TEGO CO SPOTKA MNIE W ŻYCIU .

    ŚWIAT TO SCENA NA KTÓREJ KAŻDY JEST AKTOREM SWOJEGO LOSU ,KAŻDY GRA SWOJĄ ROLĘ NAJLEPIEJ JAK POTRAFI ,BOWIEM WSZYSCY JEDZIEMY NA JEDNYM WÓZKU ,LECZ KAŻDY CZŁOWIEK KIERUJE GO W SWOJĄ STRONĘ ,UWAŻAJĄC ŻE JEGO DROGA JEST - LEPSZA ,ATRAKCYJNIEJSZA ,PIĘKNIEJSZA .

    ŚWIAT ZEWNĘTRZNY JEST LUSTRZANYM ODBICIEM NASZEGO ŚWIATA WEWNĘTRZNEGO (DUSZY ,DUCHA ,CHARAKTERU ,SUMIENIA ),I W KAŻDYM CZŁOWIEKU ZNAJDUJE SIĘ DUCHOWA CZĘŚĆ NAS SAMYCH .

    JEŚLI JEST COŚ CO NAS W INNYCH IRYTUJE LUB ZŁOŚCI ,TO CECHA TA ZNAJDUJE SIĘ W NAS SAMYCH ,W NASZYM WNĘTRZU .

    A CAŁY FILM ROZGRYWAJĄCY SIĘ NA ZIEMI ,REŻYSERUJE BÓG STWÓRCA .

    ******************************************************************************************

    Słyszenie Głosów ,Omamy ,Urojenia i Zwidy , To Następstwo Chorób Psychicznych Lub Fizycznych .

    **********************************************************************************************************

    Metafora ,Alegoria ,Przypowieść ,Symbole ,Mitologia ,To Potęga ,To Wyższość Emocji Nad Rozumem// Intelektem ,dzięki czemu można wyrazić mową ciała (fachowo - kineza )niewyrażalne ukryte ,symboliczne ,subiektywne rzeczy i słowa ,irracjonalne , zwykłymi środkami komunikacji językowej i słownej .

    *********************************************************************************************************

    War­tość człowieka os­ta­tecznie nig­dy nie wy­raża się w sto­sun­ku do dru­giego człowieka, tyl­ko w sto­sun­ku do siebie sa­mego. Dla­tego też nig­dy nie po­win­niśmy uza­leżniać nasze­go poczu­cia włas­nej war­tości al­bo też poczu­cia włas­nej god­ności od in­nych ludzi, bez względu na to, jak cier­pieli­byśmy z te­go powodu.

    " Mądrej Głowie Dość Po Słowie ,A Głupiemu To i 1000 Tłumaczeń Mało " .

    "Dlaczego To Widzisz Belkę W Oku Brata Swego ,A W Swoim Drzazgi Nie Dostrzegasz "

    ****************************************************************************************************


    Poznaj swoje uczynnienia
    Autor: Paweł Karwat


    To, co robisz ma swoje przyczyny. Odróżniam czyn od tzw. uczynnienia. Uczynnienie to praca automatyczna np. twojego ciała. Z kolei czyn zawiera w sobie element intelektu i woli.

    Chodzi o to, że wiele z tego, co nazywamy czynem i za co czujemy się wprost odpowiedzialni jako podmiot posiadający intelekt i wolę to uczynnienia. Mają one charakter nawyków, które pochodzą z podświadomości. Opierają się o różne wzorce, różne afekty i kompleksy złożone pod powierzchnią świadomości. Jeśli nie będziemy ich badać, nie przestaniemy ulegać tym uczynnieniom. Będziemy się czuli jak roboty, zmuszone do wykonywania takich czy innych działań. Sama ta mechaniczność jest bolesna. Przeczy bowiem naszej osobowej naturze. A do tego skutki mechanicznych aktywności stają się dla nas pasmem niepowodzeń i błędów.

    Jak możesz zacząć przyglądać się swoim uczynnieniom? Stworzyłem dla siebie taką technikę. Gdy widzę, że jakieś uczynnienie działa w moim życiu, przyjmuję wygodną pozycję ciała, przymykam lub zamykam oczy i kieruję się do wnętrza, mówię do siebie "przyczyną (tu możesz wstawić nazwę, albo powiedzieć po prostu "tego działania") jest...". Następnie wyobrażam sobie drzwi, i to, że drzwi otwierają się. Wchodzi przez nie ta przyczyna, o której mowa. Nie próbuję nadać jej formy, po prostu obserwuję co pojawia się z podświadomości, poza moją kontrolą.

    I zdumiewające jest to, że jest to tak skuteczne. Możesz spróbować. Ba, możesz stosować sobie tę technikę gdzie chcesz i kiedy zechcesz, wobec dowolnego problemu (tym sposobem da się badać różne inne rzeczy).

    U podłoża jakiegoś nawyku związanego np. z nałogiem może stać wzorzec ojca lub matki dotkniętych tą przypadłością. Podobnie z innymi nawykami. Sprawdź co kryje się u podstaw twoich uczynnień, które zamiast pomagać, przeszkadzają ci w życiu.

    Część uczynnień, jak bicie serca ma formę naturalną. Ale część to skutek naszej kultury bycia, to sztucznie stworzone uczynnienia. Żyją one niejako swoim własnym życiem, zgodnym z wzorcem, jaki zapadł w naszą podświadomość i pamięć. Ale robią to na nasz koszt. Wskutek braku ich świadomości utożsamiamy się z nimi. Potępiamy się za nie. Czujmy się niegodni gdy się pojawiają. Obwiniamy się i nierzadko tak czy inaczej karzemy. Gniew na siebie już jest karą.
  • bigbadpig 09.10.14, 12:10
    Tak przy okazji tematu, pytanie do mężczyzn - czy zdarza się wam odczuwać ból z powodu zbyt długiej wstrzemięźliwości? Ja jak jestem napompowany najpierw czuję takie nieprzyjemne ciśnienie gdzieś w podbrzuszu, jakby w nasieniowodach, jakiś czas później ból - jeśli nie będę w stanie tego ogarnąć gdzieś w ustronnym miejscu, to ból dochodzi do poziomu przy którym chodzę zgięty w pół (jeden raz mi się zdarzyło na wycieczce w góry, cały czas ludzie dookoła, nie zająłem się tym przed wyjściem, w ciągu dnia było już za późno). Ból oczywiście spowodowany jest ciśnieniem bo kiedy się nie masturbuję/sekszę dłużej, to jak już dojdzie co do czego - spermy mam za dwóch. Druga sprawa - to fakt, że podniecenie znacznie wpływa na ten efekt, jak się nakręcę w jakiejś sytuacji, to tak jakbym z dzień dołożył do zegara - za pół godziny odczuwam konsekwencje. Czyli jakaś forma "obietnicy" bez realizacji, u mnie wiąże się z dodatkową karą od fizjologii. Czy ktoś jeszcze miewa takie problemy? Jak wielu z was jestem ciekaw, bo jakoś o tym nie słyszałem nigdy, nie obiło mi się o uszy

    A w temacie częstotliwości spuszczania z krzyża - na własnym przykładzie w przeciągu życia przetestowałem - organizm się adaptuje do częstotliwości. Kiedyś o ile pamiętam masturbowałem się lub pieprzyłem raz na kilka dni i to wypełniało jakoś moje psychiczne i fizyczne potrzeby, myślę, że okres 5 dni przerwy byłby wtedy od biedy ok. Teraz z kolei zwykle się masturbuję codziennie, niezależnie od tego czy miałem seks czy nie, a na drugi dzień abstynencji z rzędu popołudniu zaczynam odczuwać presję wręcz fizyczną. Mój wniosek - modyfikacja częstotliwości w jedną lub drugą strona jest prostą adaptacją psychiki/organizmu do warunków. Jakiś "terapeuta" kiedyś napisał "chcesz mieć częściej ochotę na seks - częściej uprawiaj seks" Chyba jakoś tak to działa.
    --
    Every woman has an itch, and every nice girl secretly wants to switch.
  • woxilo 09.10.14, 12:19
    Tak przy okazji tematu, pytanie do mężczyzn - czy zdarza się wam odczuwać ból z powodu zbyt długiej wstrzemięźliwości? Ja jak jestem napompowany najpierw czuję takie nieprzyjemne ciśnienie gdzieś w podbrzuszu, jakby w nasieniowodach,

    Tak ja miewałem takie bóle ,to chyba pachwiny ,po obu stronach jąder i członka ,te dwa mięśnie biegnące po bokach .
    A. tak przy okazji ,to myślę nieraz sobie ,O O ! Boże kiedy ja sobie wreszcie włożę .
  • bigbadpig 09.10.14, 12:23
    W wieku 22 lat miałem wypadek i przeleżałem dwa tygodnie w szpitalu, w pokoju było nas trzech długoterminowych, dobrze się dogadywaliśmy ja po 20-tce, 30-to latek i 40 latek. Rozmowa kręciło się często wokół tematu "jak wrócę do domu! jak wreszcie zamoczę"
    --
    Every woman has an itch, and every nice girl secretly wants to switch.
  • woxilo 09.10.14, 12:56
    Rozmowa kręciło się często wokół tematu "jak wrócę do domu! jak wreszcie zamoczę"

    :) :) :)
  • woxilo 09.10.14, 13:09
    W wieku 22 lat miałem wypadek i przeleżałem dwa tygodnie w szpitalu, w pokoju było nas trzech długoterminowych, dobrze się dogadywaliśmy ja po 20-tce, 30-to latek i 40 latek. Rozmowa kręciło się często wokół tematu "jak wrócę do domu! jak wreszcie zamoczę"
    --
    Ja nie będę opisywał swoich wieloletnich pobytów w szpitalach ,sanatoriach ,problemów fizycznych ,psychicznych ,emocjonalnych (które trwają do dzisiaj ) ,duchowych (za dużo by pisać )i po co rozdrapywać ,coś ,o czym chcę zapomnieć ,dość jak napiszę że przez 46 lat życia nie doświadczyłem większego romansu i głębokiego romantycznego flirtu z kobietą (owszem znajomości były ,ale chwilowe ,bo brak kasy i klops ),żyję po prostu wiele lat jak mnich buddyjski w celibacie .
  • woxilo 12.10.14, 03:07

    Cudowna jest g?upota tego ?wiata! Kiedy nasz los niedomaga ? cz?sto zreszt? skutkiemnaszych w?asnych nadu?y? ? winimy za niepowodzenia s?o?ce, ksi??yc, gwiazdy: tak jakby cz?owiekby? n?dznikiem z konieczno?ci, g?upcem z wyroku niebios, ?otrem, z?odziejem i zdrajc? za spraw?obrotów sfer, pijakiem, k?amc? i rozpustnikiem z racji niezwalczonego wp?ywu planet; tak jakby ca?enasze z?o bra?o si? z boskiego dopustu. Godny podziwu wykr?t ?ajdacz?cego si? cz?owieka ? obarcza?gwiazdy odpowiedzialno?ci? za w?asn? ko?l? natur?!Ka?dy krok doby, byle do?? do szczytu.Mniej pokazuj, ni? posiadasz,Wi?cej wiedz, ni? wypowiadasz,Mniej po?yczaj, ni? odk?adasz,Wi?cej gromad?, ni? przejadasz,Mniej konkluduj, ni? zak?adasz,Wi?cej zyskaj, ni? postradasz;?yj cnotliwie, dzieci? moje,Wyskokowe rzu? napoje,Drogie stroje i dziewoje:Najwa?niejsze ? wyj?? na swoje.Karmi? wróbelek kuku?k? ma??,A? mi piskl?tko g?ow? urwa?o.Lepiej ba? si? za wiele ni? za wiele ufa?.Kto chce lepszego, cz?sto dobre traci.Wariatem jest, kto ufa potulno?ci wilka, zdrowi konia, mi?o?ci wyrostka i przysi?dze dziwki.Gdy lepsi od nas j?cz? pod nieszcz??? batogiem,Los ju? si? nie zdaje osobistym wrogiem.Ten, kto cierpi samotnie, dr?czy si? bez miary,Opu?ciwszy na zawsze beztroskie obszary;Lecz najci??sze cierpienie stopniowo zamiera,Gdy w zmaganiach z udr?k? znajdziemy partnera.Kiedy?my zdrowi, ?adna z tego korzy?? ?Zysk nam przynosi dopiero u?omno??.(?)cz?owiek nawet psu oka?e pos?uch, je?li pies na urz?dzie.Gdy si? rodzimy, p?aczemy, ?e trzeba wej?? na ogromn? scen? i wzi?? udzia? w b?aze?skiejfarsie.
  • viciu73 20.08.19, 12:28
    co 2-3 dni

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka