Dodaj do ulubionych

klasycznie...

30.08.14, 23:39
Jesteśmy w związku od 11 lat, mamy dwoje małych dzieci i coraz więcej problemów w sferze intymnej, co niestety rzutuje na cały związek :-/
Jest klasycznie - po ostatnim porodzie mąż twierdzi, że nasz seks "leży i kwiczy".
Według mnie seksu nie jest mało, bo statystycznie raczej średnio, raz, dwa razy w tygodniu. Na jakość na szczęście już nikt nie narzeka.

Dziwne jest to, że te wspomniane raz, dwa razy w tygodniu to była norma jeszcze kilka lat temu, (owszem zdarzały się jakieś bardziej intensywne okresy, np wakacje, czy czas po dłuższej rozłące), ale nasze potrzeby nie były jakoś nadmiernie rozbuchane.
Odkąd 6 miesięcy temu "przerwa techniczna" po ostatnim porodzie dobiegła końca, mąż domaga się zbliżeń, narzeka, wciąż docina mi, robi aluzje, "żartuje", dąsa się gdy odmawiam, robi się naprawdę dość nieznośny. Powtarza wyświechtane teksty o odstawianiu na boczny tor po pojawieniu się dziecka, ale jak dla mnie to wszystko wygląda tak jak było przed dziećmi, moje libido jest na takim samym poziomie - nie oszukuję się, liczby mówią same za siebie ;)

Przez tą nachalność męża zaczynam się blokować i za niedługo jego teorie się sprawdzą na zasadzie samonakręcającej się przepowiedni. Czuję dużą presję i stopniowo tracę frajdę z seksu.

Teraz nasz związek i nastrój w nim przypomina sinusoidę, szczyt miłości i błogości wypada po zbliżeniu, jest pełna euforia, niemal nosi mnie na rękach, dostaje kopa energetycznego, szaleje z radości... dzień, dwa później jest dobrze, emocje opadają, kolejny dzień już zaczyna się naleganie, podchody, zaczepki, coraz bardziej bezpośrednie, ja zaczynam się irytować, odsuwam go, on nie rozumie, zaczynamy rozmowy, on podnosi argumenty, że kiedyś czerpałam więcej radości z seksu, analizuje co się ze mną dzieje, ja zaczynam się unosić, wkurzam się na jego pretensje, obwiniam go o psucie atmosfery i wywieranie na mnie presji, on robi oczy spaniela -> mnie szlag trafia, strzelam focha, on zaraz przeprasza, mnie jest głupio... staramy się jakoś z tego wybrnąć, w końcu jest seks na zgodę i znowu euforia. Po czym cykl się powtarza.
Przyznam, że jestem zmęczona tą huśtawką.

Nie umiem się zmusić do częstszego współżycia, bo tak już mam, że jak czuję przymus do czegokolwiek to się buntuję. Jednocześnie autentycznie go kocham i lubię seks i też go bardzo potrzebuję, ale jak przychodzi co do czego to słyszę w głowie echa tych rozmów, dociekań i... gdybym miała penisa to chyba by mi właśnie opadał :-/

Rozmawiamy o tym regularnie, tłumaczę mu wszystko tak jak tutaj Wam napisałam, że potrzebuję więcej luzu, spontaniczności, niestety nic nie pomaga. Mam wrażenie, że on myśli, że ja nic nie rozumiem z tego co on mówi i ja tak samo.

Nie mam do niego żadnych zarzutów, jest świetnym partnerem i tatą, swoje obowiązki wypełnia w 120%, nie mogę narzekać na zmęczenie, bliskości też mamy dużo, spędzamy ze sobą dużo czasu (wspólne hobby), czasem się zastanawiam czy te rady "mówcie szczerze o swoich potrzebach" nie szkodzą właśnie najbardziej, bo od tego gadania i teoretyzowania seks traci jakąś magię i subtelność :-/

Nie wiem czy jakaś terapia nam pomoże, czy sami jesteśmy w stanie wybrnąć z tego impasu?
Edytor zaawansowany
  • zyg_zyg_zyg 31.08.14, 00:58
    > Powtarza wyświechtane teksty o odstawianiu na boczny tor po pojawieniu się dziecka

    Wyświechtane teksty? Dlaczego wyświechtane? A może faktycznie czuje się odstawiony?
  • krysia.paprotka 31.08.14, 19:53
    Wyświechtany tekst, bo pojawiał sie już przed ciążą! To była jego najwieksza obawa przed rodzicielstwem - że nasz związek na tym ucierpi. Czy to możliwe, żeby ta wzmożona chęć na seks była próbą udowodnienia sobie, ze nic sie miedzy nami nie zmieniło?
  • zyg_zyg_zyg 31.08.14, 20:21
    Pisałaś, że macie bliskość, wspólne hobby. Czy przy tym odrywacie się od rodzicielstwa, czy ciągle jesteście mamą i tatą? Czy macie swój własny, intymny świat, dostępny tylko dla Was dwojga, czy w ten świat inwestujecie oboje? (rozumiem, że z dwoma maluchami może być ciężko...) Czy widzisz w nim mężczyznę i czy dajesz mu to odczuć? Czy przede wszystkim świetnego ojca, współ-rodzica i odciążyciela w codziennych obowiązkach? Czy w tym kieracie codzienności dotykasz go, całujesz, mówisz czasem, że jest boski? ;-)
  • druginudziarz 31.08.14, 09:33
    krysia.paprotka napisał:
    > Nie wiem czy jakaś terapia nam pomoże, czy sami jesteśmy w stanie wybrnąć z teg
    > o impasu?

    Zdaje się, że nie wymyślono jeszcze teriapii na prozę życia.
  • marek.zak1 31.08.14, 10:03
    Niech przejdzie na masturbację i w ten sposób nadmiar energii zostanie zagospodarowany. Potem spytasz na forum: Co sie stało, że nie chce?
    Powodzenia.
  • triismegistos 31.08.14, 11:41
    Może weź jakos uświadom mężu, że błaganie i żebranie o seks jest najszybszą drogą, żeby się z seksu wyautowac na zawsze?
    --
    Umyłam wczoraj w końcu mojego kota. Jemu było przyjemnie. Ja się trochę sierści najadłam.
  • druginudziarz 31.08.14, 11:48
    triismegistos napisała:

    > Może weź jakos uświadom mężu, że błaganie i żebranie o seks jest najszybszą dro
    > gą, żeby się z seksu wyautowac na zawsze?

    I tak nie uwierzy...
  • bcde 31.08.14, 14:11
    > mąż domaga się zbliżeń, narzeka, wciąż docina mi, robi aluzje, "żartuje", dąsa
    > się gdy odmawiam [...]

    >potrzebuję więcej luzu, spontaniczności [...]


    Luz i spontaniczność będzie wtedy, gdy nie będziesz odmawiać, gdy on ma ochotę i odwrotnie.
    Twoja "spontaniczność" dotyczy tylko twoich potrzeb, a nie jego.
  • triismegistos 31.08.14, 15:22
    Czy wy się dobrze czujecie ludzie? Seks to nie jest jakieś kurna, dobro reglamentowane, które kobiety mają obowiązek "dawać". Nie można się zmuszać do niechcianego seksu, bo to najszybsza droga, żeby go sobie w ogóle obrzydzić.
    Żeby nie było, razem z moich facetem oboje jesteśmy wysokolibidowcai, ale czasem z różnych powodów wygasa nam libido (choroba, stres, zmęczenie i takie tam). Nie wyobrażam sobie, zebym miała żebrać i go zmuszać. Jakby on mi jojczał, żebrał i chciał, zebym sie zmusiła chybabym mu wystawiła walizki.
    Tym bardziej, ze u autorki seks jest, z taką samą częstotliwością jak zawsze. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby zdelkarowała, ze libido całkiem jej zdechło.
    Tfu, wasza postawa budzi we mnie obrzydzenie.
    --
    rip moja ukochana sygnaturka
  • hello-kitty2 31.08.14, 16:00
    triismegistos napisała:

    > Czy wy się dobrze czujecie ludzie? Seks to nie jest jakieś kurna, dobro reglame
    > ntowane, które kobiety mają obowiązek "dawać". Nie można się zmuszać do niechci
    > anego seksu, bo to najszybsza droga, żeby go sobie w ogóle obrzydzić.
    > Żeby nie było, razem z moich facetem oboje jesteśmy wysokolibidowcai, ale czase
    > m z różnych powodów wygasa nam libido (choroba, stres, zmęczenie i takie tam).
    > Nie wyobrażam sobie, zebym miała żebrać i go zmuszać. Jakby on mi jojczał, żebr
    > ał i chciał, zebym sie zmusiła chybabym mu wystawiła walizki.
    > Tym bardziej, ze u autorki seks jest, z taką samą częstotliwością jak zawsze. J
    > eszcze bym zrozumiała, gdyby zdelkarowała, ze libido całkiem jej zdechło.
    > Tfu, wasza postawa budzi we mnie obrzydzenie.

    Podzielam Twoje zdanie (moze z wyjatkiem obrzydzenia ;). W ogole uwazam, ze wlasnego seksu nie dyskutuje sie z partnerem chyba, ze w formie dirty talk czy jakiegos tam fantazjowania. Jestem zagorzalym przeciwnikiem tzw. dawania dupy. Facet, ktory by mi jojczal, domagal sie slownie, rozliczal mnie z seksu zmalalby w moich oczach do roli psa proszacego o jedzenie. Mnie to nie podnieca.

    Sluchaj autorko niech on moze sobie poczyta jakies tam PUA czy cos na ksztalt. To powinna byc obowiazkowa lektura dla facetow zanim sie skompromituja w oczach kobiety do reszty.
  • marek.zak1 31.08.14, 16:26
    hello-kitty2 napisała:

    > Podzielam Twoje zdanie (moze z wyjatkiem obrzydzenia ;). W ogole uwazam, ze wlasnego seksu nie dyskutuje sie z partnerem chyba, ze w formie dirty talk czy jakiegos tam fantazjowania. Jestem zagorzalym przeciwnikiem tzw. dawania dupy.

    Nie dyskutuje sie, jak wszystko gra. Jak nie gra, trzeba o tym chyba pogadać, nie uwazasz? Poza tym w sytuacji, gdy seks ma sie odbywać tylko wtedy, gdy maja ochotę obydwoje, osoba wyżej libidowa ZAWSZE będzie musiała sie dostosować do tej drugiej. W przypadku, gdy potrzeby partnera, ktorego sie podobno kocha, nie sa istotne, prowadzi to do nieuniknionego konfliktu.
  • hello-kitty2 31.08.14, 16:42
    marek.zak1 napisał:

    > Nie dyskutuje sie, jak wszystko gra. Jak nie gra, trzeba o tym chyba pogadać, n
    > ie uwazasz? Poza tym w sytuacji, gdy seks ma sie odbywać tylko wtedy, gdy maja
    > ochotę obydwoje, osoba wyżej libidowa ZAWSZE będzie musiała sie dostosować do t
    > ej drugiej. W przypadku, gdy potrzeby partnera, ktorego sie podobno kocha, nie
    > sa istotne, prowadzi to do nieuniknionego konfliktu.

    Tylko powiedz mi jedno: po cholere ma sie wysokolibidowiec dobierac z niskolibidowcem? Jesli ja nie mam ochoty na seks, a Ty chcesz sie ze mna kochac to spraw zebym miala. Proste.
  • marek.zak1 31.08.14, 17:08
    hello-kitty2 napisała:

    > Tylko powiedz mi jedno: po cholere ma sie wysokolibidowiec dobierac z niskolibidowcem? Jesli ja nie mam ochoty na seks, a Ty chcesz sie ze mna kochac to spraw zebym miala. Proste.

    Proste jest tylko czarne -białe. W omawianym przypadku, a także w zyciu nie ma przewaznie az takich różnic. Dla niej 1-2 razy w tygodniu jest OK, dla niego trochę częściej.
    Ja takze uważam, że proszenie to droga do nikąd, ale facet nie ma widocznie innego sposobu, czy charyzmy, czy tez czegoś innego, co by ja skłoniło do seksu, a jak sie nie ma co sie lubi walczy sie tym, czym sie ma.
  • wont 31.08.14, 17:56
    Zgadzam się z hello-kitty oraz triismegistos. Zgadzam się, że tak jest. Nie powinno tak być oczywiście ale tak jest. I już.

    A ponieważ, jak wiemy, łaska kobiety na pstrym koniu jeździ, a czasami, przy całkowitym zaniku libido, w ogóle nie chce jej się na koniu jeździć to musimy tak to wszystko poukładać, żeby mieć jakiś realny "leverage" na postawę kobiety. Coś w stylu: Nie chcesz mojego kija? OK, rozumiem, w takim razie nie dostaniesz marchewki. No, po prostu, mówiąc bardziej konkretnie - nie dać się udupić w związku. I mieć możliwość odejść po prostu. Mi się wydaje, że "pewność" to jest chyba największy kiler libido.
  • rekreativa 31.08.14, 18:57
    " I mieć możliwość odejść po prostu. Mi się wydaje, że "pewność" to jest ch
    > yba największy kiler libido."

    Czyli co? Ma dawać ze strachu, że chłop se pójdzie?
    Naprawdę fajny jest dla was taki seks, kiedy wiecie, że baba się zmusza, bo ma świadomość, że jeśli się nie zmusi, to będą przykre konsekwencje?

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • marek.zak1 31.08.14, 19:12
    rekreativa napisała:

    > " I mieć możliwość odejść po prostu. Mi się wydaje, że "pewność" to jest ch
    > > yba największy kiler libido."
    >
    > Czyli co? Ma dawać ze strachu, że chłop se pójdzie?
    > Naprawdę fajny jest dla was taki seks, kiedy wiecie, że baba się zmusza, bo ma
    > świadomość, że jeśli się nie zmusi, to będą przykre konsekwencje?

    Jak kocha, to się (chyba) nie zmusza, a jak nie kocha, to po co to wszystko? Trzeba sobie powiedzieć ,,do widzenia" i odejść.
  • rekreativa 31.08.14, 19:20
    "Jak kocha, to się (chyba) nie zmusza, a jak nie kocha, to po co to wszystko? Tr
    > zeba sobie powiedzieć ,,do widzenia" i odejść."

    Odejść, a nie grozić, że się odejdzie, byle dostać seks - to się wtedy szantaż nazywa.


    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • marek.zak1 31.08.14, 19:30
    rekreativa napisała:

    > "Jak kocha, to się (chyba) nie zmusza, a jak nie kocha, to po co to wszystko? Trzeba sobie powiedzieć ,,do widzenia" i odejść."
    >
    > Odejść, a nie grozić, że się odejdzie, byle dostać seks - to się wtedy szantaż nazywa.

    Ta pani jest zachwycona swoim partnerem. Tak pisze:
    Nie mam do niego żadnych zarzutów, jest świetnym partnerem i tatą, swoje obowiązki wypełnia w 120%, nie mogę narzekać na zmęczenie, bliskości też mamy dużo,

    W tym zachwycie jakos czegos nie widzę, tego,co by powodowało, że chętnie z nim sie seksuje. Jak w tym wszystkim prosi o seks to chyba czar pryska.

  • rekreativa 31.08.14, 19:42
    Tylko że ta pani seksuje się z mężem - 1, 2 razy w tygodniu, tak samo, jak przed ciążą.
    To nie pani się coś odmieniło, tylko mężowi, który nagle zaczął się domagać znacznie więcej seksu.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • wont 31.08.14, 19:47
    rekreativa napisała:

    > Tylko że ta pani seksuje się z mężem - 1, 2 razy w tygodniu, tak samo, jak prze
    > d ciążą.
    > To nie pani się coś odmieniło, tylko mężowi, który nagle zaczął się domagać zna
    > cznie więcej seksu.
    ---------------
    Ja od razu zwróciłem uwagę na pewną niekonsekwencję autorki jeśli chodzi o częstotliwość. Cytuję:

    "...po zbliżeniu, jest pełna euforia, niemal nosi mnie na rękach, dostaje kopa energetycznego, szaleje z radości... dzień, dwa później jest dobrze, emocje opadają, kolejny dzień już zaczyna się naleganie, podchody, zaczepki, coraz bardziej bezpośrednie, ja zaczynam się irytować, odsuwam go, on nie rozumie"

    Jeśli ja dobrze to czytam, to partner autorki dobiera się do niej co trzy dni. Czyli mniej więcej dwa razy w tygodniu właśnie. I te dwa razy w tygodniu stanowi problem nie do przejścia dla autorki. Zatem to raczej autorce się coś odmieniło.


  • krysia.paprotka 31.08.14, 20:17
    Chodziło mi o to, że dzień, dwa po... moje ewentualne "nie" jest traktowane jeszcze z wyrozumialością... Pózniej już czuję, ze humor mu siada, zaczyna się robić rozdrażniony... Atmosfera gęstnieje...
  • krysia.paprotka 31.08.14, 20:06
    Paradoksalnie kiedyś ja czułam, ze to moje potrzeby są większe, stąd znam to forum - bo lubiłam sobie poczytać podobne historie.

    W pierwszych dwóch latach związku seks był średnio 2 razy dziennie, potem sie ustabilizował na poziomie 1-2 tygodniowo, co mi mniej pasowało, ale jakoś sie w końcu dopasowalam. (Z tym ze nigdy nie dawalam mu do zrozumienia, ze mi to nie wystarcza, uwazalabym to za upokarzające dla obu stron) Teraz gdy mamy małe dziecko i niemowlę na stanie jest tez mniej czasu i energii, ale jak wspomniałam nie jest to zupełny zanik libido tylko powrót do naszej średniej.
  • wont 31.08.14, 19:42
    rekreativa napisała:

    > Czyli co? Ma dawać ze strachu, że chłop se pójdzie?
    > Naprawdę fajny jest dla was taki seks, kiedy wiecie, że baba się zmusza, bo ma
    > świadomość, że jeśli się nie zmusi, to będą przykre konsekwencje?
    ----------
    Nic takiego nie napisałem. Mi się wydaje, że jeżeli bariera wyjścia ze związku jest niska, to partnerzy się bardziej starają. Nie pasujemy do siebie pod kątem libido albo w innym podstawowym aspekcie? Trudno, rozstajemy się. Akcja - reakcja. Proste.

    A tak poza tym uważam, że jakby autorka wiedziała, że jej partner MOŻE odejść, to by tego tematu nie było na forum. I nie dawałaby "z łaski" tylko autentycznie chciałby się z nim kochać częściej.
  • rekreativa 31.08.14, 19:44
    A mnie zastanawia, dlaczego tak wszyscy naskoczyli na autorkę?
    Przecież babka wyraźnie pisze, że seksu jest TYLE SAMO, co przed dzieckiem.
    Nie ma żadnego odstawienia faceta od łoża.
    To facetowi nagle się odmieniło, nie jej. Do tej pory jakoś byli dopasowani.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • krysia.paprotka 31.08.14, 19:57
    Co to jest PUA? :)

    Dzięki za zrozumienie. On właśnie jojczy - dobre słowo - a dla mnie to nie jest męskie i tyle.
  • hello-kitty2 31.08.14, 20:32
    krysia.paprotka napisał:

    > Co to jest PUA? :)

    Na poczatek wrzuc 'PUA' w wyszukiwarke 'Szukaj na forum' i wybierz wyszukiwanie zaawansowane 'Autor' 'Yoric' (nasza PUA-Szycha ;). Tam wpada na dzien dobry 185 wynikow ale czekaj czekaj to jest dla meza praca domowa ;)
  • brak.polskich.liter 31.08.14, 16:00
    krysia.paprotka napisał:

    > Teraz nasz związek i nastrój w nim przypomina sinusoidę, szczyt miłości i błogo
    > ści wypada po zbliżeniu, jest pełna euforia, niemal nosi mnie na rękach, dostaj
    > e kopa energetycznego, szaleje z radości... dzień, dwa później jest dobrze, emo
    > cje opadają, kolejny dzień już zaczyna się naleganie, podchody, zaczepki, coraz
    > bardziej bezpośrednie, ja zaczynam się irytować, odsuwam go, on nie rozumie,

    Ja mu sie nie dziwie, ze nie rozumie.
    Jesli seks czy jakas inna aktywnosc sprawia mi frajde, to chcialabym ja wykonywac jednak w miare czesto. To jest bardzo proste. Moze Twoj maz tez tak ma i ciezko mu zrozumiec, ze skoro seks jest fajny, to w sytuacji, kiedy jest szansa na powtorke z rozrywki, zamiast ochoczo sie z nim bzykac, to go odsuwasz. I jeszcze masz pretensje, ze on chce.

    > on podnosi argumenty, że kiedyś czerpałam więcej radości z seksu, analizuje co się ze mną
    > dzieje, ja zaczynam się unosić,

    A moze jednak przyjrzyj sie na spokojnie temu, co twierdzi Twoj maz, przemysl, czy jego obserwacje nie sa aby zasadne i nie zakladaj od razu, ze gada bez sensu. Moze faktycznie cos jest na rzeczy?
    Oraz - jesli jego uwagi sa bezpodstawne, to dlaczego sie unosisz?

    Nie namawiam Cie do zmuszania sie do bzykania, tylko do uczciwego zastanowienia sie, dlaczego tak naprawde unikasz seksu, skoro, jak twierdzisz, jest on dla Ciebie satysfakcjonujacy (jak juz do niego dojdzie).

    > że potrzebuję więcej luzu, spontaniczności,

    A co rozumiesz pod tymi pojeciami? Bo opisujesz faceta, ktory spontanicznie sie do Ciebie dobiera i za to dostaje zjebke. Wiec o co cho?

    Caly Twoj watek moglby miec tytul "Niespecjalnie mam ochote na seks z moim mezem. Co zrobic, zeby on tez nie chcial seksu, bo jego chcenie mnie wkurwia?"
    A mogloby byc "Niespecjalnie mam ochote na seks. Co moglabym zrobic, zeby czerpac z niego wieksza frajde?"
    Brakuje Ci empatii. Ma byc tak, jak Ty chcesz, a potrzeby Twojego meza traktujesz jak jakies malo istotne wydumki oraz kolec w tylku.
    Jest takie powiedzenie - uwazaj, o czym marzysz, bo moze sie spelnic.
    Partner to nie zabawka, ktora mozna odlozyc, kiedy nie mamy ochoty sie nia bawic, a jego potrzeby to nie sa malo istotne wydumki (w przeciwienstwie do naszych potrzeb, ofkors, ktore powinny byc traktowane priorytetowo). Piszesz, ze stopniowo tracisz frajde z seksu - a Twoj maz? Myslisz, ze taki wyzebrany, wymeczony seks to dla niego szczyt marzen i creme de la creme?
    O ile nic sie miedzy Wami nie zmieni, za jakis czas bliskosc i milosc moga zostac, ale pozadanie moze juz sie realizowac gdzie indziej.

    Poczytaj sobie wypowiedzi (m.in. na tym forum) osob, ktorym brakuje seksu w zwiazku (brak seksu, seks kiepski jakosciowo, albo jakosciowo OK, ale za rzadko) i jak to wyglada z ich strony. Bardzo pouczajaca lektura.

    --
    "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
  • krysia.paprotka 31.08.14, 20:25
    > iowo tracisz frajde z seksu - a Twoj maz? Myslisz, ze taki wyzebrany, wymeczony
    > seks to dla niego szczyt marzen i creme de la creme?
    > O ile nic sie miedzy Wami nie zmieni, za jakis czas bliskosc i milosc moga zost
    > ac, ale pozadanie moze juz sie realizowac gdzie indziej.


    Ja wiem to wszystko w teorii, stad pytam tutaj co dalej... Kochać sie częściej? Ale mi teraz raz na 5 dni daje satysfakcję, tak jak nie jestem w stanie jeść więcej na siłę, bo budzi sie opór. I to nie dlatego, ze on nie ma charyzmy, bo ma.
  • hello-kitty2 31.08.14, 20:38
    krysia.paprotka napisał:

    > Ja wiem to wszystko w teorii, stad pytam tutaj co dalej... Kochać sie częściej?
    > Ale mi teraz raz na 5 dni daje satysfakcję, tak jak nie jestem w stanie jeść w
    > ięcej na siłę, bo budzi sie opór. I to nie dlatego, ze on nie ma charyzmy, bo m
    > a.

    Sluchaj Krysia, a jakbys tak zaczela spelniac jakies swoje zyczenia, no wiesz wszystko co chcesz niech zapewnia, nie wkreciloby Cie to? Nie wiem co lubisz? Zlozmy godzinna mineta, ja akurat jestem na etapie zabawek, mozesz wejsc w jakies masaze, co chcesz, niech spelnia, moze by ten czas jego nadaktywnosci wykorzystac?
  • wont 31.08.14, 20:45
    krysia.paprotka napisał:

    > Ja wiem to wszystko w teorii, stad pytam tutaj co dalej... Kochać sie częściej?
    > Ale mi teraz raz na 5 dni daje satysfakcję, tak jak nie jestem w stanie jeść w
    > ięcej na siłę, bo budzi sie opór. I to nie dlatego, ze on nie ma charyzmy, bo m
    > a.
    --------------
    Słuchaj, a możesz powiedzieć dlaczego tak spadło ci libido? Co było tego przyczyną? Na pewno dzieci tylko i związany z tym brak czasu i energii? Bo jak rozumiem, to mąż na brak czasu i energii nie narzeka, a piszesz, że swoje obowiązki wypełnia w 120%.

    Na początku związku kochaliście się dwa razy dziennie. OK, początki, młodość etc. Ale pisałaś też, że przez długi czas miałaś większe potrzeby od partnera (rozumiem, że chciałaś co najmniej kilka razy w tygodniu a nie tylko 1-2 razy w tygodniu). Co się takiego stało, że jego potrzeby wzrosły a twoje zmalały?
  • brak.polskich.liter 31.08.14, 22:05
    Alez nie chodzi o to, zebys sie zmuszala i cierpietniczo "dawala" czesciej! Tylko - zamiast traktowac faceta jak rozerotyzowanego upierdliwca, dotrzec do przyczyn wlasnej "letniosci".

    Rozumiem, ze przyczyny somatyczne (hormonalny rozjazd po ostatniej ciazy, niewyspanie chroniczne, etc) wykluczylas. Jesli nie, to moze od tego dobrze by bylo zaczac. Lekarze sa dla ludzi. Inni specjalisci tez.

    Przy niemowlaku i drugim malym dziecku podejrzewalabym wlasnie przemeczenie i wtedy doradzalabym dociazenie malzonka obowiazkami domowymi i okolodzieciowymi i/lub wziecie kogos do pomocy. Ale pisalas wczesniej, ze na zmeczenie nie narzekasz i ze facet swoje poletko obrabia wrecz modelowo. Spedzacie czasem czas tylko we dwoje - jakies wyjscia bez dzieci czy cos? Pisalas co prawda o wspolnym hobby, ale te mozna realizowac roznie.

    I wreszcie - masz w ogole czas dla siebie? Chwile na poczytanie/lezenie do gory kolami/pojscie na krotki spacer, bez orbitowania w ukladzie zupa - pielucha - pozbieraj klocki - sprzatnij ze stolu - narysuj motylka, bez listy rzeczy do wykonania? Nie chce bawic sie w domoroslego psychologa, ale moze seks z jakichs powodow wyladowal w kategorii "czynnosci do odhaczenia z listy", obok pieluchy, klockow i stolu i postrzegasz meza jako kolejna upierdliwa osobe, ktora ciagle czegos od Ciebie chce?

    --
    "Dla niej seks to cos jak wydawanie posilkow w barze mlecznym - szurnac na blat z pogarda, a najlepiej jak mozna wrzasnac "Nie ma kotletow, wyszly". I tak sie mezowi mowi jak tylko sie splodzi dosc dzieci" by cherry.coke
  • krysia.paprotka 01.09.14, 19:33
    Ten post dał mi sporo do myślenia... gdy przeczytałam tekst "kolejna osoba, która coś od Ciebie chce" to zabrzmiało jakoś znajomo. Faktycznie jest we mnie sporo zmęczenia, nie tylko macierzyństwem, ale tez domem, rutyną, uprawiam sport kilka razy tygodniowo i to pewnie sie kumuluje. Gdy przychodzi wieczór to marzę o takim biernym wypoczynku, a bzykanie to jednak aktywność fizyczna :)
  • rekreativa 31.08.14, 19:59
    Droga autorko, ponieważ panowie uznali, że kręcisz, to mogłabyś doprecyzować, jak to tam jest z tą częstotliwością?
    Jak często ten mąż się dobiera? I czy częściej niż przed dzieckiem?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • krysia.paprotka 31.08.14, 20:11
    Mowię do niego pół żartem/pół serio "zawrzyjmy kompromis, moje potrzeby to raz w tygodniu, jakie są Twoje, spotkamy sie w połowie drogi" on odpowiada "moje to 3 razy dziennie, wiec komtomisowo zgadzam sie na raz dziennie i dwa razy w weekendy" :)))
  • gyubal_wahazar 31.08.14, 21:29
    Na moje, jeśli po 11 latach małżeństwa on tak na Ciebie leci, to trafiłaś los na loterii i na kolanach do Częstochowy, to mało. Boje się o niego, bo po 11 latach, norma to chyba 2 razy w roku (na gwiazdke i zajączka)
    --
    knur.blox.pl
  • gyubal_wahazar 31.08.14, 21:32
    A tak po prawdzie, to chyba warto zmięknąć odrobinę, bo jeszcze trochę, a nakryjesz go ganiającego kury po podwórku, albo wiewiórki w parku
    --
    knur.blox.pl
  • ina_nova 01.09.14, 08:31
    > A tak po prawdzie, to chyba warto zmięknąć odrobinę, bo jeszcze trochę, a nakry
    > jesz go ganiającego kury po podwórku, albo wiewiórki w parku

    Czyli najlepiej, jak ona nie ma na niego ochoty i on jej nie podnieca w danym momencie, ale ona idzie ze spuszczoną głową do łazienki po żel nawilżający i wraca ze spuszczoną głową do wyra i rozkłada nogi. O tak, już widzę, jaki to idealny scenariusz dla jej partnera.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • gyubal_wahazar 01.09.14, 22:31
    Ojtam zaraz ze spuszczoną głową do wyra i nogi. Nie żeby tam zaraz coś na siłe, ale klapnęłaby sobie na boczku z Claudią czy Vivą, albo robiła manikiury, a chłopina by się (nomen-omen) co koń wyskoczy uwinął (rzetelnie oliwiąc uprzednio, te wszystkie cudności) i wszyscy szczęśliwi. Można ? Można
    --
    knur.blox.pl
  • mabelle2000 02.09.14, 13:57
    gyubal_wahazar napisał:

    > Ojtam zaraz ze spuszczoną głową do wyra i nogi. Nie żeby tam zaraz coś na siłe,
    > ale klapnęłaby sobie na boczku z Claudią czy Vivą, albo robiła manikiury, a ch
    > łopina by się (nomen-omen) co koń wyskoczy uwinął (rzetelnie oliwiąc uprzednio,
    > te wszystkie cudności) i wszyscy szczęśliwi. Można ? Można

    Chyba Cie pogielo. Jak chcesz, to bede Ci codziennie palcami gmerac paluchem w jamie ustnej. Nawilze jakims zelem i bede jezdzic wte i wewte po dziaslach. Celowo nie proponuje innego otworu ciala, zebys mnie nie oskarzyl o obscenicznosc. Zobaczymy jak dlugo wytrzymasz :-)
  • gyubal_wahazar 02.09.14, 16:12
    > Jak chcesz, to bede Ci codziennie palcami gmerac paluchem

    Mógłbym Cię ugryźć, a nie szczepiony jestem ;) To raz, a dwa - może taka codzienna orka z tą vivą, to faktycznie lekkie przegięcie, ale raz na tydzień, chyba powinno dać radę ? Rozpromieniony chłopina bez słowa skargi by potem oglądał z nią te wszystkie seriale i po galeryjach latał, więc chyba warto
    --
    knur.blox.pl
  • mabelle2000 02.09.14, 16:38
    Gyubal, zarty zartami, ale naprawde nie widzisz jaka bzdure proponujesz ? Zapytam wiec po raz kolejny, zreszta nie ja jedna, bo juz kilka pan sie o to pytalo- bylbys usatysfakcjonowany seksem z kobieta, ktora wypina tylek do dymania zupelnie nie majac na to ochoty ? Przyjemnie jest posuwac kobiete, ktora zamiast myslec o seksie z Toba ma w glowie najswiezsze ploty i liste zakupow na obiad ?
    Mysle, ze robisz sobie jaja po prostu :-)
  • marek.zak1 02.09.14, 16:50
    mabelle2000 napisała:

    > Gyubal, zarty zartami, ale naprawde nie widzisz jaka bzdure proponujesz ? Zapyt
    > am wiec po raz kolejny, zreszta nie ja jedna, bo juz kilka pan sie o to pytalo-
    > bylbys usatysfakcjonowany seksem z kobieta, ktora wypina tylek do dymania zupe
    > lnie nie majac na to ochoty ? Przyjemnie jest posuwac kobiete, ktora zamiast my
    > slec o seksie z Toba ma w glowie najswiezsze ploty i liste zakupow na obiad ?
    > Mysle, ze robisz sobie jaja po prostu :-).
    Bywa róznie. Raz ma ochotę dużą, raz mniejszą, ale skoro wie, że partner ma chęć, to why not, a w trakcie okazuje sie, że jest jednak fajnie. To pisały nie raz tu same dziewczyny.
  • gyubal_wahazar 02.09.14, 18:17
    Jasne, że fajniej by był to obustronny huragan zmysłów, ale czasem lepszy chyba rydz niż nic.
    Z drugiej strony, jakby to miało rodzić jakąś traume, to jasne, że bym nie napierał. Ale z 3-ciej, nie byłbym wtedy również skłonny, do odwzajemniania uprzejmości i nie zmuszałbym sie do wspólnego oglądania jakichś klanów, nawspólnych czy latania po spożywczakach. Tak że ten
    --
    knur.blox.pl
  • krysia.paprotka 01.09.14, 19:39
    Ten trochę niepoważny post wiele mi dał, zwłaszcza słowa "on na Ciebie leci"... Faktycznie w tym wszystkim miałam jego za egoistę, że myśli tylko o sobie i chce swoje popędy rozładowywać, a nie myślałam o tym jego dobieraniu sie do mnie jako o potwierdzeniu mojej atrakcyjności w jego oczach czy chęci sprawienia i mnie przyjemności przez seks... Ciekawe...
  • gyubal_wahazar 01.09.14, 21:41
    Że chce się chłopina rozładować, to nie ulega, ale musisz być dla niego atrakcyjna, bo inaczej zamiast tych wszystkich melodramatów, pojechałby na ręcznym, albo poszedł na jakie łatwizny.
    I wtedy chyba miałabyś o wiele większy problem, niż obecny
    --
    knur.blox.pl
  • marek.zak1 01.09.14, 21:50
    gyubal_wahazar napisał:

    > Że chce się chłopina rozładować, to nie ulega, ale musisz być dla niego atrakcyjna, bo inaczej zamiast tych wszystkich melodramatów, pojechałby na ręcznym, albo poszedł na jakie łatwizny.
    > I wtedy chyba miałabyś o wiele większy problem, niż obecny

    To własnie napisałem mniej wiecej w pierwszym poscie.
  • gyubal_wahazar 01.09.14, 22:25
    To podpisuję się w takim razie. Dłuższe wątki zdarza mi się czytać po łebkach, wstyd sie przyznać
    --
    knur.blox.pl
  • mabelle2000 02.09.14, 13:24
    gyubal_wahazar napisał:

    > Że chce się chłopina rozładować, to nie ulega, ale musisz być dla niego atrakcy
    > jna,

    Taaa, atrakcyjne to maja wrecz obowiazek uprawiac seks czesciej niz brzydule :-) Twoja logika jest do bani Gyubal, bo gdyby babka byla pasztetem, to facet by sie do niej dobieral raz na tydzien, czyli problemu by nie bylo i tym samym osiagneliby pelnie harmonii i porozumienia ;-)

    > pojechałby na ręcznym, al
    > bo poszedł na jakie łatwizny.

    A dlaczego uwazasz, ze jazda na recznym, rownolegle z zadowalajacym seksem jest jakims obciachem ?
  • hello-kitty2 02.09.14, 13:37
    mabelle2000 napisała:

    > A dlaczego uwazasz, ze jazda na recznym, rownolegle z zadowalajacym seksem jest
    > jakims obciachem ?

    Tez sie nad tym zastanawiam. A my kobiety to niby jak funkcjonujemy ;)
  • gyubal_wahazar 02.09.14, 16:18
    Nie no, realizmu trochę może. Po 11 latach małżenstwa, raz w tygodniu to i tak b przyzwoity wynik. Gdyby więc żona była do tego urody niezbyt nachalnej, to musiałaby pewnie bidula robić na małża nagonkę

    > A dlaczego uwazasz, ze jazda na recznym, rownolegle z zadowalajacym seksem jest jakims obciachem ?

    Wcale tak nie uważam. Chodziło mi o to, że oni w ogóle by się kotłowali, a małż jechał wyłącznie na ręcznym
    --
    knur.blox.pl
  • gyubal_wahazar 02.09.14, 16:21
    'nie' mi zeżarło. Powinno być oczywiście: 'Chodziło mi o to, że oni w ogóle by się _nie_ kotłowali, a małż jechał wyłącznie na ręcznym
    --
    knur.blox.pl
  • twojabogini 01.09.14, 00:38
    A mi cały post zgrzyta i trzeszczy w posadach. Mamy idealną parę: on - po 11 latach napalony na żonę jak młody ogier, spełnia się przy tym życiowo i rodzinnie na 120%, ona - dwójka małych dzieci, w tym niemowlę, lubi seks z mężem i go potrzebuje. Seks jest raz, dwa razy w tygodniu. Przed dziećmi to wystarczało, teraz według mężczyzny jest za mało. Jakość seksu się nie zmieniła, jest ok.
    To relacja autorki - wszystko jest dobrze i idealnie tylko gdyby on nie nalegał na seks żylibyśmy w sielance. No to poczytajmy między wierszami:

    >Na jakość na szczęście już nikt nie narzeka.

    versus: >coraz więcej problemów w sferze intymnej, co niestety rzutuje na cały związek, > mąż twierdzi, że nasz seks "leży i kwiczy", >on podnosi argumenty, że kiedyś czerpałam więcej radości z seksu, analizuje co się ze mną dzieje, ja zaczynam się unosić, wkurzam się na jego pretensje,

    Zdaje mi się, że mąż ma zastrzeżenia nie tylko co do ilości, ale i jakości. I nie chodzi o sztuczki magiczki, da się odczuć czy seks jest dawaniem, czy tez wynika z radości bycia razem. Czy odhacza się kolejną pozycję z listy spraw, czy czerpie radość. Użebrany seks nie smakuje tak dobrze, jak seks z osobą, która ma na niego autentyczną ochotę. Z opisu autorki wynika, że w jej opinii mąż jest "nieznośny", bo chce seksu i że raczej się od męża opędza, a nie do niego lgnie.

    Moim zdaniem autorka straciła ochotę na seks z mężem. Ciężko spekulować dlaczego -to wie jedna autorka, bardzo możliwe że zakochała się w innym mężczyźnie, ale z uwagi na wygodę i rodzinę postanowiła zostać z mężem, może mąż nie za bardzo się sprawdzał i znudziło się jej udawanie (po "przerwie technicznej" ciężko do tego wracać), może ma ukryty żal do męża i pretensje, i gdy on się do niej zbliża to wywala ją na drugą ścianę. W każdym razie -autorka nie pisze o swoim mężu jak o kochanym człowieku, a już na pewno nie człowieku atrakcyjnym i pociągającym.

    Gdy my ludzie wiemy, że wciskamy innym kit, to relacjonując wskazujemy dodatkowe argumenty, które uwiarygodnią kłamstwo, używamy słów autentyczny, prawdziwy, wiarygodny, oraz potwierdzamy, że mówimy prawdę, lub podkreślamy, że nie mówimy nieprawdy, mimo, ze nikt nas o to nie oskarża. Autorka robi to właśnie:

    >moje libido jest na takim samym poziomie - nie oszukuję się, liczby mówią same za siebie

    >Jednocześnie autentycznie go kocham i lubię seks i też go bardzo potrzebuję, ale jak przychodzi co do czego to słyszę w głowie echa tych rozmów, dociekań

    Moim zdaniem to jest tak - kobieta z sobie tylko znanych przyczyn opędza się od męża jak może. Sama przed sobą nie do końca chce przyznać czemu, moim zdaniem wie doskonale, ale jest to coś co wypiera (dlatego celuję w zakochanie lub brak satysfakcji z seksu, albo ukryte pretensje - ale to typy, powód może być inny). Cokolwiek to jest - kobieta czuje się temu winna i działa mechanizm obronny - zwalamy winę za to co się dzieje na kogoś innego lub okoliczności zewnętrzne. O tak:

    >od tego gadania i teoretyzowania seks traci jakąś magię i subtelność,
    > Przez tą nachalność męża zaczynam się blokować
    >Czuję dużą presję i stopniowo tracę frajdę z seksu.
    >jak przychodzi co do czego to słyszę w głowie echa tych rozmów, dociekań i... gdybym miała penisa to chyba by mi właśnie opadał
    >potrzebuję więcej luzu, spontaniczności,

    To ewidentnie jest opis osoby, która seksu nie lubi i wolałaby go uniknąć, ale nie chce się przyznać do spadku libido. Łatwiej winić męża - bo rozmawia o seksie (co raczej zrozumiałe, że chce wyjaśnić co się dzieje), bo wywiera presję, bo nie zapewnia luzu i spontaniczności, na czymkolwiek nie miałyby one polegać.

    Jeśli autorka naprawdę chce rozwiązać problem to powinna zastanowić się czemu przestała lubić seks, a może seks z mężem i co ja naprawdę blokuje - bo mąż jest ten sam.

    Mąż postępuje fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jest rada - nie dać mu szansy na takie zachowania. Zaczyna zdradzać ochotę - co za problem zrobić mu laskę, czy tam ręką pomachać, stopy, piersi - wariantów jest sporo, rzecz nie trwa długo i jest fajna, mężczyzna rozładowany. Zawsze wydawało mi się, że różnice w libido wyrównuje się zaspokajając partnera - bez konieczności angażowania siebie, zmuszania się do podniecenia itp. Niezależnie od przyczyn niechęci autorki do męża/seksu tą metodę zalecam. Pomijając wszystko inne pieszczenie partnera, obserwowanie jego reakcji rozbudza i nakręca libido.
    Jeśli autorka ma opory także przez takim kontaktem i nawet do takich pieszczot musiałby się zmuszać - to pęknięcia w relacji są już spore i raczej nie w seksie problem.
  • szopen_cn 01.09.14, 04:30
    twojabogini napisała:

    Wysmienity post moim zdaniem.
  • hello-kitty2 01.09.14, 10:15
    twojabogini napisała:

    > Mąż postępuje fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jes
    > t rada - nie dać mu szansy na takie zachowania. Zaczyna zdradzać ochotę - co za
    > problem zrobić mu laskę, czy tam ręką pomachać, stopy, piersi - wariantów jest
    > sporo, rzecz nie trwa długo i jest fajna, mężczyzna rozładowany. Zawsze wydawa
    > ło mi się, że różnice w libido wyrównuje się zaspokajając partnera - bez koniec
    > zności angażowania siebie, zmuszania się do podniecenia itp. Niezależnie od pr
    > zyczyn niechęci autorki do męża/seksu tą metodę zalecam. Pomijając wszystko inn
    > e pieszczenie partnera, obserwowanie jego reakcji rozbudza i nakręca libido.
    > Jeśli autorka ma opory także przez takim kontaktem i nawet do takich pieszczot
    > musiałby się zmuszać - to pęknięcia w relacji są już spore i raczej nie w seksi
    > e problem.

    Wszytko co bylo powyzej tego fragmentu OK mozliwe jest ale do tego sie przyczepie.

    Bogini to sa Twoje osobiste preferencje. Przedstawiasz je i oceniasz innych wg nich. Juz na ten temat rozmawialismy kiedys czy latwiej dac dupy czy zrobic laske jak sie nie ma ochoty na seks. Jak sobie przypominam nie tyle kobiet bylo za robieniem laski, nie pamietam co mowily o machaniu raczka, stopa czy piersiami. Jak nie jestem podniecona nie bede machac niczym, bo jakbym mogla to bym pracowala w salonie masazu i machala za 300 zl. Jedyne do czego sie przychyle to to, ze byc moze mnie to podkreci ale przyjmowac to za oczywistosc, ze ja mam machac, bo ktos ma potrzebe zeby mu konia zwalic? Bo ''pekniecia w relacji"? ;-) Zapytam Cie: jak masz ochote sie zmasturbowac to lazisz po czyjas lape? A nie masz swojej? ;)

    Mam dosyc tego podejscia propagujacego nianczenie chlopow typu: "Mąż postępuje fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jest rada - nie dać mu szansy na takie zachowania." Tia, on postepuje ''fatalnie'' ale juz leci idealna zonka z cycem, raczka czy buzka. Za chwile bedzie znowu marudzil, bo sie niczego nie nauczyl (!!!) i juz musi babka leciec z cycusiem. On ja ma podniecac, a nie jojczyc jak dziecko w sklepie i tego niech sie uczy.

    I jeszcze ogolnie do: 'bo on ma potrzeby' i to zalatwia sprawe? Wystarczy zglosic potrzeby? Hello?! To sa JEGO potrzeby. Wiec skoro on chce zeby babka spelniala JEGO potrzeby to niech sie nauczy jak sprawic, zeby to robila. Zgloszenie mnie nie zwilza. Zgloszenie potrzeb seksualnych to nie jest to samo co zgloszenie przez dziecko, ze jest glodne i juz lecisz smarowac kanapke. Moze nie upraszczajmy, ze skoro ludzie sa rodzina to moga stosowac takie wlasnie skroty. I Ty pisalas zeby sie nie za bardzo skumplowac. A tu radzisz jak przerobic faceta na dziecko, co wystarczy, ze zaraportuje mamusi swoje potrzeby to juz mamusia ruszy glowka czy raczka i je kochanemu spelni ;-)
  • wont 01.09.14, 11:07
    Mi sie zdecydowanie bardziej podoba podejscie boginki niz kitty.

    W zwiazku trzeba sie nawzajem "dopieszczac" :) No bo jak ty sobie kitty wyobrazasz funkcjonowanie na dluzsza mete faceta, ktory potrzebuje codziennie a ma co tydzien? Ja sobie wyobrazam tylko - dziwki, kochanka, nalogowa masturbacja, lub - jak wspomnialas - najzdrowszy chyba dla ciala i umyslu "masaz z happy endem". Aha - zapomnialem jeszcze o alkoholizmie. Przykro mi ale jaki mezczyzna wytrzyma na dluzsza mete na recznym (rozumiem, ze mowimy o sytuacji permanentnej a nie chwilowym obnizeniu libido)? Poza tym, prawdziwy mezczyzna nie masturbuje sie tylko pieprzy swoja reke :)

    Twoj wpis, kitty, jest o tyle cenny, ze pokazuje, ze facet powinien miec ZAWSZE otwarte wyjscie ewakuacyjne. Zobowiazan o tyle o ile mozna bedzie je przyjac na klate (finansowo, logistycznie i emocjonalnie) w przypadku rozstania. No i nie zenic sie oczywiscie :)

    No bo jak ty sobie wyobrazasz realne, skuteczne rozwiazanie w sytuacji takiego rozdzwieku potrzeb? Zakomunikowac nie mozna, bo prawdziwy mezczyzna jak rozumiem nie komunikuje. To co ma zrobic, oprocz zdradzania albo poszukania sobie nowej partnerki?

    A moze ty zle do tego podchodzisz? Moze nie oceniaj tej sytuacji pod katem relacji "mamusia-synek" tylko "pan-niewolnica" :) Pan kaze, niewolnica robi. Czy taka kinky relacja nie bedzie latwiejsza do przyjecia dla obu stron? Bo istotnie, proszenie sie swojej kobiety o uwage, o czulosc, o seks to jest do przyjecia jesli jest dziedziczka bajecznej fortuny i niedlugo umrze a nie zwyczajna, normalna, rowna mi kobieta. Dobra, wyglupiam sie, ale ja naprawde nie rozumiem czego wy chcecie kobiety? Zapytac nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna powinien znac odpowiedz, poprosic nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna nie prosi tylko bierze, wziac nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna nie musi brac na sile, opieprzyc nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna nie opieprza tylko pieprzy, odejsc nie wolno - bo prawdziwy mezczyzna bierze zycie za rogi a nie ucieka od problemu. Co ma zrobic partner zalozycielki watku? Zwiekszyc atrakcyjnosc? Nie wiem czy to rozsadne rozwiazanie, bo pewnie wczesniej czy pozniej bedzie bzykal na boku.


  • rekreativa 01.09.14, 11:36
    No to odwróćmy pytanie: co ma zrobić ta babka?
    Żelu do pipy, zacisnąć zęby i myśleć o Anglii?

    Jaką miałbyś radę w odwrotnej sytuacji? Gdyby tu facet się skarżył, że nie ma ochoty posuwać swej połowicy, a ta nic, tylko go nagabuje? Radziłbyś zażyć viagrę i spełnić swój małżeński obowiązek?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • wont 01.09.14, 11:46
    rekreativa napisała:

    > No to odwróćmy pytanie: co ma zrobić ta babka?
    > Żelu do pipy, zacisnąć zęby i myśleć o Anglii?
    -------------
    Mniej myslec i wiecej pic. I wyznaczyc trzy wieczory w tygodniu na lozko. Jak nie pomaga - to do lekarza bo problem lezy po jej stronie.


    > Jaką miałbyś radę w odwrotnej sytuacji? Gdyby tu facet się skarżył, że nie ma o
    > choty posuwać swej połowicy, a ta nic, tylko go nagabuje? Radziłbyś zażyć viagr
    > ę i spełnić swój małżeński obowiązek?
    --------------------
    Jak nie ma ochoty to viagra nie pomoze. Factowi poradzilbym to samo. Oraz, dodatkowo - don't do kids.
  • rekreativa 01.09.14, 12:05
    Wiesz, może faktycznie rację ma boginka - że babka troszkę się samooszukuje i racjonalizuje własny spadek chęci i że za tym coś się kryje głębiej, za tą niechęcią.
    Natomiast rady, żeby się mimo braku chęci przymusiła uważam za tak samo bezproduktywne jak rady dla faceta, żeby odwiesił swe potrzeby na kołek.
    Jedno i drugie doprowadzi na dłuższą metę do frustracji i kumulacji pretensji i żalów do partnera/partnerki.

    Dobrze by było, żeby zgodnie z radą TB babka szczerze się sobie przyjrzała, bo z pewnością w głębi duszy jakieś pojęcie ma, skąd ta irytacja mężowskimi zalotami. I dopiero wtedy można zobaczyć, czy jest jakieś rozwiązanie, czy raczej kaplica.

    PS Możliwe, że małżonek faktycznie ma lekki kompleks na punkcie dziecka i usiłuje zaskarbić sobie uwagę żony (której utraty tak się obawia) zwielokrotniając swoje zaloty. Niemniej moim zdaniem to i tak nie tłumaczy tej wzmożonej irytacji u żony, która chyba jednak jakieś poważniejsze ma źródło.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • marek.zak1 01.09.14, 12:12
    Zwiazek to fascynacja I partnerstwo. Autorka napisała, że jako patner jest na 129%, ale obawiam sie, ze fascynacji wielkiej juz nie ma i tu jest problem.
  • urquhart 01.09.14, 17:11
    Ta, tzw partnerstwo , akurat, na jej warunkach.
    Walkowalismy to do znudzenia: baby dupy nie dają swoim pantoflom i lokajom i innym cipom drugim matkom niezależnie co by na ten temat deklarowały w feministycznych naukach i postulatach.
    I dla przypomnienia historyczne takie wesolkowate, nadskakujace babce indywiduum miało właśnie nazwę facet.
    Opanowuje je wtedy ten psychoewolucyjny brak ochoty przedłużania tak zalosnych genów :-)



    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zyg_zyg_zyg 01.09.14, 17:43
    > I dla przypomnienia historyczne takie wesolkowate, nadskakujace babce indywiduu
    > m miało właśnie nazwę facet.

    Wesołkowatość to faktycznie cecha historycznego faceta, ale nadskakiwanie babkom to sobie już wymyśliłeś...
  • hello-kitty2 01.09.14, 13:16
    rekreativa napisała:

    > Wiesz, może faktycznie rację ma boginka - że babka troszkę się samooszukuje i r
    > acjonalizuje własny spadek chęci i że za tym coś się kryje głębiej, za tą niech

    Nie zaprzeczam, moze byc cos na rzeczy, najgorzej, ze nie kazdy potrafi sie sam celnie odczytac, szczegolnie pod presja.
  • hello-kitty2 01.09.14, 11:50
    wont napisał:

    >W zwiazku trzeba sie nawzajem "dopieszczac" :) No bo jak ty sobie kitty wyobraz
    > asz funkcjonowanie na dluzsza mete faceta, ktory potrzebuje codziennie a ma co
    > tydzien? Ja sobie wyobrazam tylko - dziwki, kochanka, nalogowa masturbacja, lub
    > - jak wspomnialas - najzdrowszy chyba dla ciala i umyslu "masaz z happy endem"
    > . Aha - zapomnialem jeszcze o alkoholizmie. Przykro mi ale jaki mezczyzna wytrz
    > yma na dluzsza mete na recznym (rozumiem, ze mowimy o sytuacji permanentnej a n
    > ie chwilowym obnizeniu libido)? Poza tym, prawdziwy mezczyzna nie masturbuje si
    > e tylko pieprzy swoja reke :)
    >
    > Twoj wpis, kitty, jest o tyle cenny, ze pokazuje, ze facet powinien miec ZAWSZE
    > otwarte wyjscie ewakuacyjne. Zobowiazan o tyle o ile mozna bedzie je przyjac n
    > a klate (finansowo, logistycznie i emocjonalnie) w przypadku rozstania. No i ni
    > e zenic sie oczywiscie :)
    >
    > No bo jak ty sobie wyobrazasz realne, skuteczne rozwiazanie w sytuacji takiego
    > rozdzwieku potrzeb? Zakomunikowac nie mozna, bo prawdziwy mezczyzna jak rozumie
    > m nie komunikuje. To co ma zrobic, oprocz zdradzania albo poszukania sobie nowe
    > j partnerki?

    A konia walic ma miedzy jednym wsadem a drugim, jakos Swinia to rozczail i sie da. Nie zaszkodzi tez zwiazac sie z wysokolibidowka, a o reszte podpytuj Yorica, co zrobic zeby pani nie mogla sie doczekac kiedy staniesz w drzwiach.
    Na marginesie: nie bardzo wierze w stale codzienne potrzeby, w koncu robiles wywiad na ile komu starcza to wiesz. A jakbym miala takiego co mu ciagle nie wystarcza to bym mu zrobila taki maratonik do wyrzygu, zeby sie zastanowil czy na pewno chce mu sie zaczepiac mnie nastepnego dnia ;-)

    Tak straszysz tymi rozstaniami, nic dziwnego, ze ciagle jestes sam ;-) I co tak sie ewakuujesz, bo zamiast codziennie masz 2 razy w tygodniu i co potem masz? A gowno masz, bo przed klatka nie stoi nastepna chetna na 7 razy w tygodniu, no to masz zamiast zwiazku z regularnym seksem dziwke raz, dwa na miesiac, to se przelicz jak na tym wyszedles madralo ;)
  • wont 01.09.14, 13:20
    hello-kitty2 napisała:
    >
    > A konia walic ma miedzy jednym wsadem a drugim, jakos Swinia to rozczail i sie
    > da. Nie zaszkodzi tez zwiazac sie z wysokolibidowka, a o reszte podpytuj Yorica
    > , co zrobic zeby pani nie mogla sie doczekac kiedy staniesz w drzwiach.
    -------------------
    Partner zalozycielki watku zwiazal sie z wysokolibidowka.

    > Na marginesie: nie bardzo wierze w stale codzienne potrzeby, w koncu robiles wy
    > wiad na ile komu starcza to wiesz. A jakbym miala takiego co mu ciagle nie wyst
    > arcza to bym mu zrobila taki maratonik do wyrzygu, zeby sie zastanowil czy na p
    > ewno chce mu sie zaczepiac mnie nastepnego dnia ;-)
    ------------------
    Moc a chciec to dwie rozne rzeczy. Ale zgadzam sie - mi tez by sie nie chcialo codziennie (moze to jest wlasnie to cale "ruchanie do wyrzygu"?). Ale co trzy dni to bym chcial i dlatego chyba tak emocjonalnie zaangazowalem sie w ten watek :) A z tym maratonikem to teoretyzujesz czy piszesz z praktyki? Bo jakos nie chce mi sie wierzyc, zeby nie chcialo sie facetowi zaczepiac cie nastepnego dnia. Ciebie?

    > Tak straszysz tymi rozstaniami, nic dziwnego, ze ciagle jestes sam ;-) I co tak
    > sie ewakuujesz, bo zamiast codziennie masz 2 razy w tygodniu i co potem masz?
    > A gowno masz, bo przed klatka nie stoi nastepna chetna na 7 razy w tygodniu, no
    > to masz zamiast zwiazku z regularnym seksem dziwke raz, dwa na miesiac, to se
    > przelicz jak na tym wyszedles madralo ;)
    -----------------
    Ale ja nie strasze :) Ja po prostu nie umiem inaczej. Jestem nieodrodnym synem tej naszej nieszczesnej sarmackiej ziemi. Boso ale w ostrogach. Biedny ale dumny :)
  • hello-kitty2 01.09.14, 14:09
    wont napisał:

    Ale co trzy d
    > ni to bym chcial i dlatego chyba tak emocjonalnie zaangazowalem sie w ten watek
    > :)

    Dobrze, ze sie chociaz w watek umiesz emocjonalnie zaangazowac ;-)

    > Ale ja nie strasze :) Ja po prostu nie umiem inaczej. Jestem nieodrodnym synem
    > tej naszej nieszczesnej sarmackiej ziemi. Boso ale w ostrogach. Biedny ale dumn
    > y :)

    Wiem, znam to: najpierw robie, potem mysle ;) A co to znaczy 'nieodrodny'? Ze sie nie odradzasz? Problemy z regeneracja masz? A moze 'niedorodny' ;-)
  • wont 01.09.14, 18:47
    hello-kitty2 napisała:
    >
    > Wiem, znam to: najpierw robie, potem mysle ;) A co to znaczy 'nieodrodny'? Ze s
    > ie nie odradzasz? Problemy z regeneracja masz? A moze 'niedorodny' ;-)
    -----------------
    Niecelne ale błyskotliwe. Podoba mi się :)
  • lybbla 03.09.14, 02:55
    > hello-kitty2 napisała:
    > Partner zalozycielki watku zwiazal sie z wysokolibidowka.
    > Na marginesie: nie bardzo wierze w stale codzienne potrzeby,
    > w koncu robiles wywiad na ile komu starcza to wiesz.
    > A jakbym miala takiego co mu ciagle nie wystarcza to bym mu zrobila taki
    > maratonik do wyrzygu, zeby sie zastanowil czy na pewno chce mu sie
    > zaczepiac mnie nastepnego dnia ;-)

    wont napisał:
    > A z tym maratonikem to teoretyzujesz czy piszesz z praktyki? Bo jakos nie
    > chce mi sie wierzyc, zeby nie chcialo sie facetowi zaczepiac cie nastepnego
    > dnia. Ciebie?

    Też mnie to zastanowiło.
    To zależy czy z przejmowaniem pałeczki czy nie. Jeśli z przejmowaniem to po dwóch tygodniach następuje zużycie materiału i trzeba zjeść batonika by się odbudować. Jeśli bez to następnego dnia nie chciałoby mi się zaczepiać.
  • bcde 02.09.14, 01:00
    hello-kitty2 napisała:

    > . Jak nie jestem podniecona nie bede machac niczym, bo jakbym mogla to bym prac
    > owala w salonie masazu i machala za 300 zl. Jedyne do czego sie przychyle to to
    > , ze byc moze mnie to podkreci ale przyjmowac to za oczywistosc, ze ja mam mach
    > ac, bo ktos ma potrzebe zeby mu konia zwalic? Bo ''pekniecia w relacji"? ;-) Za
    > pytam Cie: jak masz ochote sie zmasturbowac to lazisz po czyjas lape? A nie mas
    > z swojej? ;)
    >
    > Mam dosyc tego podejscia propagujacego nianczenie chlopow typu: "Mąż postępuje
    > fatalnie jeśli nalega i nie poprawia sytuacji na pewno. Na to jest rada - nie d
    > ać mu szansy na takie zachowania." Tia, on postepuje ''fatalnie'' ale juz leci
    > idealna zonka z cycem, raczka czy buzka. Za chwile bedzie znowu marudzil, bo si
    > e niczego nie nauczyl (!!!) i juz musi babka leciec z cycusiem. On ja ma podnie
    > cac, a nie jojczyc jak dziecko w sklepie i tego niech sie uczy.

    Jasne. Idealna żonka ma potrzeby męża w dupie. Bo jak pomacha rączką, to ta jej odpadnie, a jak nadstawi cyce, to też jej odpadną. A jak nie jest przy tym nawilżona, to jeszcze trauma, z której się nie pozbiera.

    > I jeszcze ogolnie do: 'bo on ma potrzeby' i to zalatwia sprawe? Wystarczy zglos
    > ic potrzeby? Hello?! To sa JEGO potrzeby. Wiec skoro on chce zeby babka spelnia
    > la JEGO potrzeby to niech sie nauczy jak sprawic, zeby to robila. Zgloszenie mn
    > ie nie zwilza. Zgloszenie potrzeb seksualnych to nie jest to samo co zgloszenie
    > przez dziecko, ze jest glodne i juz lecisz smarowac kanapke. Moze nie upraszcz
    > ajmy, ze skoro ludzie sa rodzina to moga stosowac takie wlasnie skroty. I Ty pi
    > salas zeby sie nie za bardzo skumplowac. A tu radzisz jak przerobic faceta na d
    > ziecko, co wystarczy, ze zaraportuje mamusi swoje potrzeby to juz mamusia ruszy
    > glowka czy raczka i je kochanemu spelni ;-)

    Tak? Pomyślmy, jakie potrzeby zwykle ma kobieta. Bezpieczeństwo i opieka? Stabilizacja? Pieniądze na życie? Męska ręka w gospodarstwie domowym?
    Więc jeśli wydaje jej się, że mąż jej czegoś nie zapewnia, to niech spierdala do tatusia, który obroni, wyjmie portfel lub skrzynkę z narzędziami. To są w końcu JEJ potrzeby. Dosyć niańczenia kobiet i skakania wokół nich.
    Czy ty, kitty dajesz od siebie cokolwiek komukolwiek, jeśli cię to nie zwilża? Bo zaczynam w to wątpić.
  • hello-kitty2 02.09.14, 11:32
    bcde napisał:

    > Czy ty, kitty dajesz od siebie cokolwiek komukolwiek, jeśli cię to nie zwilża?
    > Bo zaczynam w to wątpić.

    Ha, za kogo mnie masz! Wrocmy do naszej dawnej znajomosci: zwolennika dawania dupy i przeciwniczki dawania dupy. Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic. Dlaczego? Bo: "baby dupy nie dają swoim pantoflom i lokajom i innym cipom, drugim matkom (...) Opanowuje je wtedy ten psychoewolucyjny brak ochoty przedłużania tak zalosnych genów."

    Dawanie dupy to jest wystawianie tylka, cycka, raczki bez zwilzenia i Ty to masz teraz, a jakby wciaz czegos brak, nie? ;-) Zyczysz nam tego samego? Hehe tak sie wlasnie konczy dawanie dupy, jak u Ciebie. Ale do tatusia jej nie odeslesz, bo przeciez daje, nie? I co teraz? Jestes w kropce ;)



  • urquhart 03.09.14, 07:02
    hello-kitty2 napisała:
    > Ha, za kogo mnie masz! Wrocmy do naszej dawnej znajomosci: zwolennika dawania d
    > upy i przeciwniczki dawania dupy. Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic. Dlaczego?(...)
    > Dawanie dupy to jest wystawianie tylka, cycka, raczki bez zwilzenia i Ty to mas
    > z teraz, a jakby wciaz czegos brak, nie? ;-) Zyczysz nam tego samego? Hehe tak
    > sie wlasnie konczy dawanie dupy, jak u Ciebie. Ale do tatusia jej nie odeslesz,
    > bo przeciez daje, nie? I co teraz? Jestes w kropce ;)

    "Jak nie zwilzasz nie dostajesz nic." Dobre na sygnaturkę by Kitty!

    No przecież o to w sumie chodzi w gadaniu na tym forum. Gdzie te klucze do zwilżania :)


    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • mabelle2000 02.09.14, 13:44
    bcde napisał:

    > Więc jeśli wydaje jej się, że mąż jej czegoś nie zapewnia, to niech spierdala d
    > o tatusia, który obroni, wyjmie portfel lub skrzynkę z narzędziami. To są w koń
    > cu JEJ potrzeby. Dosyć niańczenia kobiet i skakania wokół nich.

    Jesli wybierasz sobie kobiete nieudaczna zyciowo, ktora nie tylko nie umie na siebie zarobic, nie ma prawa jazdy, nie odroznia wiertarki od wyrzynarki i gubi sie w pierwszym lepszym urzedzie, to sam sobie jestes winien. Jesli Twoja koncepcja jest taka, ze ja od siebie uzalezniasz finansowo i opiekunczo, a w zamian oczekujesz seksu, to moze zacznij od spisania umowy na pismie, latwiej Ci bedzie dochodzic swoich roszczen. Tylko konkretnie, co ile i w jakim zakresie, bo inaczej zawsze bedziesz czul sie poszkodowany.
    Prostszy wariant, wedlug mnie przynajmniej, jest taki, ze szukasz kobiety samodzielnej i lubiacej seks. Ona nie wyciaga reki po Twoje materialne dobra, nie chce tez opieki, a Ty masz to na czym Ci zalezy czyli seks. Zmien koncepcje i zalozenia, innej rady nie widze.
  • luciva 01.09.14, 10:10
    Ale właściwie czemu odmawiasz, skoro jakość jest ok?
    Jeśli coś sprawia radość, nie przynosi negatywnych konsekwencji, to czemu sobie odmawiać?

    Ze seksem jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Może spróbuj chociaż taki eksperyment: przez tydzień, dwa przemóż pierwszy odruch oporu i daj się ponieść? Trochę zagraj pod dyktando męża, ale obserwuj jak się z tym czujesz, bez żadnego nastawienia (zwłaszcza negatywnego: to bez sensu, znowu się przystawia....itd.). Może okaże się, ze jest super?
  • zyg_zyg_zyg 01.09.14, 14:03
    A może Ty bierzesz jakiś podświadomy odwet za to, że kiedyś Tobie nie za bardzo pasował seks 1-2 razy w tygodniu i musiałaś swoje libido wciskać w przyciasne ramki wystrugane przez męża?
  • twojabogini 01.09.14, 18:28
    Pisząc o tym, że w razie braku własnej ochoty na seks, można mimo to zaspokoić czasem męża, absolutnie nie miałam na myśli, że ktokolwiek powinien się do tego przymuszać. Widzę to tak - libido jest zmienne, rzadko się zdarza, żeby dwoje ludzi było idealnie zgranych przez cały czas trwania związku. Ponieważ żyć z chcicą jest dość ciężko, a pieszczenie partnera jest fajne, miłe i pobudzające - dość naturalnym sposobem wydaje mi się rozładowywanie nadwyżek masażem. Jeśli to kobiecie "się chce" - to istnieje równie wiele technik zaspokojenia kobiety bez angażowania się w stosunek. Nie prowadziłabym też ostrego podziału - masaż v. stosunek. Niektórym łatwiej odbyć stosunek, niż machać łapką czy jęzorem. Po prostu naturalne wydaje mi się zaspokojenie partnera, nie zawsze wymaga to pożądania, może wynikać np. z czułości.

    Jeśli ktoś do stosunków lub zaspokojenia partnera/ki musi się przymuszać - to problem w związku jest zdecydowanie głębiej. I nie ma co się wtedy zmuszać, tylko lepiej zastanowic sie co jest nie tak.





  • krysia.paprotka 01.09.14, 20:11
    Dzięki wszystkim za odpowiedzi, dużo mi dały, czytałam kilka postów wiele razy.
    Wnioski

    - jak ktoś wspomniał jest troche żalu we mnie ze kiedyś ja sie dopasowywalam do jego niższego libido... Jednak teraz sobie uświadomiłam, ze ten zjazd ilościowy wystąpił w latach gdy mąż miał ciężką, stresującą pracę, zapewne miało to jakiś wpływ... A ja nigdy nie byłam dobra w inicjowaniu zblizeń. :/

    - tak jak ktoś napisał, przyjrzałam sie jakości naszego pożycia i jest kilka zmian w ostatnich miesiącach, np odrzuciło mnie zupełnie od seksu oralnego, po prostu totalnie niekomfortowo mi gdy on sie zapuszcza w tamte rejony - to zapewne poporodowy nabytek - bagatelizowalam to do tej pory, bo niby żadna krzywda sie jemu nie dzieje przez to, a moze jednak sie dzieje?

    - największy mój problem to nie jak ktoś napisał, ze chce żeby dał mi spokój. Tylko to, ze boli mnie fakt, ze kilka dni przerwy w bzykaniu sprawia, ze on staje się ewidentnie rozdrażniony, zgaszony.
    Wtedy budzi sie we mnie bunt "czy to seks musi byc aż takim dowodem miłości? czy nie możemy utrzymać tej bliskości jeśli jest przerwa w bzykaniu? czy jest to jedyny klej naszego związku, czy rozstalibysmy sie gdyby seks był z jakichś powodów niemożliwy?"

    - jeszcze jedno, myśle, ze mimo ze myślałam, ze uda mi się zbagatelizowac wpływ ciąży i porodu na moją fizyczność, to sie jednak nie udało. Jest we mnie jakiś lęk, ze straciłam na atrakcyjności w jego oczach i gdy on sie dobiera czy zwyczajnie prawi komplementy ja w tym czuje podstęp i wręcz jakiś wyraz litości... Tak jakby chciał zamazać to co się wydarzyło przez te ostatnie 2-3 lata...

    Dzięki jeszcze raz... Będę dalej myślec ;)
  • marek.zak1 01.09.14, 21:04
    krysia.paprotka napisał:

    > Dzięki wszystkim za odpowiedzi, dużo mi dały, czytałam kilka postów wiele razy.
    > Wnioski
    >
    > - największy mój problem to nie jak ktoś napisał, ze chce żeby dał mi spokój. Tylko to, ze boli mnie fakt, ze kilka dni przerwy w bzykaniu sprawia, ze on staje się ewidentnie rozdrażniony, zgaszony.

    To w ramach eksperymentu, spróbuj nie jeść przez kilka dni i ciekawe, czy nie będziesz rozdrażniona i zgaszona. Tak jest u wielu facetów i zapewne u niego.
    Polecam watek obok: ile dni wytrzymujesz bez seksu.
  • mabelle2000 01.09.14, 21:12
    marek.zak1 napisał:

    > To w ramach eksperymentu, spróbuj nie jeść przez kilka dni i ciekawe, czy nie b
    > ędziesz rozdrażniona i zgaszona.

    To w ramach eksperymentu, sprobuj zjesc jak juz jestes pelny. Ciekawe czy sie nie porzygasz.

  • marek.zak1 01.09.14, 21:38
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > To w ramach eksperymentu, spróbuj nie jeść przez kilka dni i ciekawe, czy nie będziesz rozdrażniona i zgaszona.
    >
    > To w ramach eksperymentu, sprobuj zjesc jak juz jestes pelny. Ciekawe czy sie nie porzygasz.

    Odsyłam do postu poniżej koleżanki Zyg-Zyg-Zyg.
  • mabelle2000 01.09.14, 21:24
    krysia.paprotka napisał:

    > Wtedy budzi sie we mnie bunt "czy to seks musi byc aż takim dowodem miłości? cz
    > y nie możemy utrzymać tej bliskości jeśli jest przerwa w bzykaniu? czy jest to
    > jedyny klej naszego związku, czy rozstalibysmy sie gdyby seks był z jakichś pow
    > odów niemożliwy?"

    A Ty pisalas o seksie, czy o potrzebie spuszczenia z krzyza, bo troche sie pogubilam ? Dla mnie zasadniczo jest roznica, czy facet mowi do mnie "chodz mala, zrobie ci dobrze" czy " jakbys mnie kochala, to bys rozlozyla nogi bo ja MUSZE ".
  • zyg_zyg_zyg 01.09.14, 21:35
    > Wtedy budzi sie we mnie bunt "czy to seks musi byc aż takim dowodem miłości? cz
    > y nie możemy utrzymać tej bliskości jeśli jest przerwa w bzykaniu? czy jest to
    > jedyny klej naszego związku, czy rozstalibysmy sie gdyby seks był z jakichś pow
    > odów niemożliwy?"
    >

    To nie tak. To znaczy to nie tak musi być. Ja się czuję kochana permanentnie. Każdego dnia i w każdej chwili. Nie mam też wątpliwości, że tak samo kocham mojego męża. Ale jak mam dłuższą (według mnie dłuższą) przerwę w seksie, to tak jak Twój mąż staję się rozdrażniona i zgaszona. Kiedyś byłam pewna - teraz już trochę mniej, ale mam nadzieję, że by mi to się udało - że odeszłabym od męża, jeśli seks między z jakichś powodów byłby fatalny (myślę tu raczej o rażących rozbieżnościach w libido, nie chorobie czy innych kłopotach).
  • twojabogini 01.09.14, 22:41
    > - jeszcze jedno, myśle, ze mimo ze myślałam, ze uda mi się zbagatelizowac wpływ
    > ciąży i porodu na moją fizyczność, to sie jednak nie udało. Jest we mnie jakiś
    > lęk, ze straciłam na atrakcyjności w jego oczach i gdy on sie dobiera czy zwyc
    > zajnie prawi komplementy ja w tym czuje podstęp i wręcz jakiś wyraz litości...
    > Tak jakby chciał zamazać to co się wydarzyło przez te ostatnie 2-3 lata...

    To dość klasyczny powód unikania seksu przez kobiety po akcjach z kategorii rozmnażanie. Mi libido spadło do zera z powodu po ciążowej nadwagi, ale też blizny po cc, która w moich oczach była monstrualna. Ale to, że ty oceniasz siebie krytycznie nie oznacza, że w ten sam sposób widzi cię mąż.
    Jak rozumiem, kiedy sądzisz, że on postrzega cię fatalnie, jako mniej pociągającą itp. sądzisz też, że z jego strony seks ma charakter użytkowy, chce mu się, a ty jesteś pod ręką i dostępna - a nie jest to seks wynikający z pragnienia ciebie (bo w swoich oczach nie budzisz pożądania). Do tego stopnia, że nie ufasz mu nawet gdy cię komplementuje, czy okazuje pragnienie.

    Nic innego ci nie pozostaje jak się uporać ze sobą i zaakceptować własne ciało. Zmieniło się, tego nie cofniesz, ale to nie znaczy, że już po tobie. Chińczycy mówią, że kobieta która wychodzi za mąż rodzi dziecko z kwiatu przeistacza się w drzewo. Drzewa mogą być piękne, fascynujące, albo paskudne. Od ciebie zależy jakim drzewem będziesz, może nawet kwitnącym?
    Waga - wymaga dyscypliny, to nie tylko rodzenie, ale wiek. Samo schudnięcie nie załatwi sprawy, jeszcze kwestia jędrności. Ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Zadbane włosy i paznokcie też poprawiają image. Ciąża to czas w którym wiele kobiet rezygnuje z depilacji lub ja minimalizuje. Jedne odkrywają, że jest im z tym okej, inne czuja się aseksualne. Warto rozważyć swoje nawyki depilacyjne i ich wpływ na to czy czujesz się zmysłowa. Skóra - nawilżona, w dobrym stanie, może lekko opalona tez poprawia samopoczucie. Często też po ciąży lecą kobietom zęby - warto odwiedzić dentystę.
    Wszystko wyżej da się zrobić bez nakładów finansowych, kwestia dyscypliny i wyrobienia sobie nawyków.

    Sprawa dwa - ubiór. Bardzo często kobiety po ciąży nie zaopatrują się w nowe ciuchy, licząc na powrót do dawnej wagi i sylwetki. Ale nawet jak odzyskają rozmiar, to często i tak stare ciuchy nie pasują, bo piersi większe i nieco niżej, biodra szersze, brzuszek lekko odstaje. Jest też bariera w wydaniem kasy na siebie. Matki przodują niekiedy w umartwianiu się. Nie ma bata - trzeba odbudować garderobę i zaopatrzyć się w fajną bieliznę. Nic od razu - i tak najpierw trzeba się dobrze namierzyć żeby odkryć w czym teraz wygląda się dobrze.

    Sprawa trzy - realne straty: rozstępy, cellulit, opadnięcie cycków, brzuch lekko odstający, albo z pomarszczona skórą, blizna po nacięciu czy cc. Dla większości polek chirurgiczne rozwiązanie sprawy jest niedostępne z przyczyn kasowych. Ogromny plus - większość panów tego nie zauważa, a już na pewno mając nagą kobietę nie rozpatrują jej rozstępów :) Pomysły typu wcieranie godzinami kremów odpadają, cycki przy ćwiczeniach można nieco pojędrnić.

    Sprawa cztery - zmiany w obrębie genitaliów. Zapach - bywa że się zmienia i kobietę to załamuje, jest np. ostrzejszy. Warto wykonać badania, bo bywa to efektem zakażenia drożdżami. Zwrócić uwagę na dietę - eliminacja niektórych produktów tez zmienia zapach intymny. Kuracja jakimiś dobrymi bakteriami też nie szkodzi, ginekolog coś na pewno poleci. Antykoncepcja!!!! Dopóki nie będziesz czuć się zabezpieczona, nie będziesz mieć frajdy. Poszerzenie, odczucie braku zwarcia, dyskomfort - ćwiczenia mięśni wewnętrznych macicy (po cesarce tak samo ważne, bo sama ciąża te mięśnie potrafi bardzo osłabić). W poważniejszych przypadkach waginoplastyka - jest refundowana. Nie trzymanie moczu - bardzo często po ciążach i krepujące. Na to jest jeden krótki i prosty zabieg. Jeśli jakiś lekarz pieprzy, żeby ćwiczyć kegla, to niech sam sobie ćwiczy. Ćwiczenia są dla profilaktyki, jak podcieka to się robi zabieg i tyle. nadmierna suchość - do trzech lat od porodu - jest masa żeli, olejków - coś sobie można dobrać. Sporo z nich zbyt szybko wysycha, wiec trzeba szukać takich o dłuższym działaniu.


    Mężowi warto powiedzieć co się dzieje, bez wdawania się w szczegóły (jestem przeciwna wtajemniczania partnerów w problemy typu podciekanie, rozstępy czy poziom cycków). Kochanie - czuję, że moje ciało się zmieniło, czuję się przez to mniej zmysłowa, obawiam się, czy nadal jestem dla ciebie pociągająca. Blokuje mnie to i dlatego czerpię mniej radości z seksu, a czasem nawet unikam bliskości. Czasem bardzo się wstydzę. Nie mówiłam ci o tym, bo sama nie do końca sobie uświadamiałam w czym problem. Teraz kiedy już wiem wiem tez co chcę zrobić żeby było lepiej. Przyda mi się twoje wsparcie (motywowanie do ćwiczeń, "czas wolny" na domowe spa czy zabiegi kosmetyczne typu depilacje - co tam ma sens itp.). Potrzebuje tez nowych ubrań, stare się na mnie nie nadają, mam teraz pełniejsza figurę, a donaszając stare łachy czuje się pozbawiona kobiecości.
    Byłoby mi też lepiej, gdybyś dał mi czas na oswojenie się - wolałabym przytłumione światło/ciemność dopóki nie poczuje się ze sobą troszkę pewniej, niepewnie czuję się tez gdy - więc wolałabym żebyśmy na razie nie robili tego, za to odpowiada mi gdy i chciałbym też.

    Myślę, że taka rozmowa oczyści atmosferę - twój mąż pewnie zachodzi w głowę, co się stało i martwi się, że go nie kochasz, przestał być atrakcyjny, masz kogoś, odmieniło ci się po dzieciach i przestał być ważny...jego euforia i radość po seksie to niekoniecznie satysfakcja z braku napięcia seksualnego - to także radość z bycia kochanym, bliskości, nadzieja, że jednak jest dobrze. Przypuszczam, że z jego punktu widzenia pragnie cię, bez analizowania, czy masz dwa nowe rozstępy, parę kilogramów in plus/minus czy co tam sobie zarzucasz. (Dlatego jestem przeciwna szczegółowym relacjom - po co ma zacząć dostrzegać coś czego nie widzi?).

    Powodzenia :)












  • krysia.paprotka 01.09.14, 22:58
    Kurczę... Ale to tylko psychiczny problem jest, obiektywnie moje ciało naprawdę niewiele sie zmieniło, ważę mniej niż przed ciążą, nie mam ani jednego rozstępu... Ciąża oszczędziła mi najgorszego... Wiadomo, że zawsze można sie bardziej starać, ale nie mogę narzekać.

    Mimo tego czuję się styrana życiem ;)
  • twojabogini 01.09.14, 23:15
    krysia.paprotka napisał:

    > Kurczę... Ale to tylko psychiczny problem jest, obiektywnie moje ciało naprawdę
    > niewiele sie zmieniło, ważę mniej niż przed ciążą, nie mam ani jednego rozstęp
    > u... Ciąża oszczędziła mi najgorszego... Wiadomo, że zawsze można sie bardziej
    > starać, ale nie mogę narzekać.


    Podawałam przykłady, z czym można mieć kłopoty. Nie ma tylko psychicznych problemów - zwłaszcza gdy rujnują bliskość w małżeństwie. Ja tam swoją bliznę po cc oceniałam jako zeszpecenie dożywotnie i miałam fiksa, że mąż ją widzi jak na mnie patrzy i że go to ode mnie odrzuca. Problem psyche nie ciała, ale mogło skończyć się katastrofą. Teraz dalej mam bliznę, nie przeszkadza mi to cieszyć się moim ciałem, seksem, bliskością.
  • hello-kitty2 02.09.14, 11:59
    krysia.paprotka napisał:

    > Mimo tego czuję się styrana życiem ;)

    Dlaczego czujesz sie styrana? To moze zrobcie sobie wakacje bez dzieci? Mozliwe to jest?
  • marek.zak1 02.09.14, 12:02
    hello-kitty2 napisała:

    > krysia.paprotka napisał:
    >
    Mimo tego czuję się styrana życiem ;)
    >
    > Dlaczego czujesz sie styrana?

    Codzienność, czyli dwoje małych dzieci, dom, może praca no i sex dwa razy w tygodniu. Nie starczy?
  • ajrinify 02.09.14, 13:55
    Jak jest się w związku dłużej, to można zaobserwować, że potrzeby partnerów się zmieniają w czasie. Raz kobieta chce więcej i częściej, innym razem mężczyzna. Po co się rozliczać, komu zmieniło się libido po 11 latach?
    Jeśli ludzie się kochają i rozumieją swoje potrzeby, to robią wszystko, żeby życiowy partner był szczęśliwy i spełniony.
    Co za problem, Krysiu Paprotko, żebyś zrobiła lodzika swojemu mężowi, kiedy on ma już ból w krzyżu, a tobie się jeszcze nie chce? A dokąd on ma pójść ze swoimi potrzebami, jeśli nie do ciebie? Powiadasz, że jojczenie o seks jest niemęskie. A może postaw się w sytuacji, że ciebie skręca po trzech dniach, a facet jest ślepy na to, że chodzisz bez majtek w kusej koszulce, łasisz się i zmysłowo czarujesz wdziękami?
    Nie musisz się zmuszać do seksu. Dawanie dupy obraża i ciebie i twojego faceta. Ale naprawdę większość facetów (wszyscy?) uwielbia robienie laski, zaspokaja ich to, a nie angażuje kobiety tak jak zbliżenie (trwa też krócej ;>). Potraktuj to jak masaż, tyle że erotyczny. Gdyby mąż powiedział ci: "kochanie, tak bolą mnie plecy, rozmasujesz?", nie zrobiłabyś tego?
    Z autopsji wiem, że facet zapyta cię jedynie "czy jesteś pewna, kochanie, że ty nie chcesz?". A ty z wdziękiem odpowiesz "następnym razem, Miśku" (czy jak tam się sprośnie nazywacie).
    On też zapewne przytula cię kiedy nie zawsze ma na to ochotę, bo wie, że ty to lubisz, albo chodzi z tobą na filmy, których sam nie lubi, a może odwiedza z tobą znajomych, których tylko ty lubisz, a może uprawia jakiś sport, żeby tobie było przyjemnie.
    Bycie razem to zrozumienie swoich potrzeb. Ok, nie będę powtarzać fazesów. Po prostu zastanów się, co on ci daje, a by nie musiał, a robi to tylko dlatego, że cię kocha.

    Uprawiasz sport kilka razy w tygodniu, czujesz się zmęczona z wielu powodów. Może warto odpuścić jeden trening w tygodniu i zachować trochę energii na inne cele? ;]

    Jeśli ktoś już podnosił te argumenty, to przepraszam za powtórki, ale nie miałam czasu czytać wszystkich elaboratów ;>
  • twojabogini 02.09.14, 17:00
    Kompletnie się nie zgadzam. Jeśli ktoś chce "spuścić z krzyża", zarówno kobieta jak i męzczyzna - a partner/ka chwilowo nie ma ochoty, to się sprawę załatwia samodzielnie. Jeśli ma się ochotę na seks z partnerem/ką i akurat druga strona nie ma ochoty - to wtedy można poprosić partnera o chwilę uwagi - bo w gruncie rzeczy o nią chodzi. Partner/ka to nie darmowy masturbator (a właśnie -jest masa fajnych gadżetów masturbacyjnych, a nie każdy człowiek i nie zawsze i wszędzie lubi być takim gadżetem, a jak się lubi masturbowanie to się wiąże z osoba która gadżetem być lubi).

    Jeśli partner/ka chodzi do kina na nielubiane filmy czy do znajomych których nie lubi, albo uprawia sport żeby jej/jemu było miło - to niech jak najszybciej przestanie, jeśli robi to wbrew sobie. A jeśli czuje chęć poświęcania się - to niech nie sadzi, że każdy tak ma i że należy się nagroda, a już na pewno nie dostępność seksualna.

    Chodzenie na filmy których się nie lubi, żeby parterowi/ce było miło to nie jest wyraz zrozumienia potrzeb, tylko kurewska manipulacja, i zadłużanie partnera - ja się poświęcam teraz, to ty się poświęcisz kiedy ja cie poproszę (choćby o danie dupy jak mi ciśnienie w jądrach podskoczy). Tak trudno powiedzieć - nie znoszę amerykańskich filmów sensacyjnych, umów się do kina z kimś innym? Nie idę do Jadźki bo mnie irytuje? To jest zrozumienie potrzeb - rozumiem, ze potrzebujesz się spotykać z Heńkiem, a ty rozumiesz, że ja nie mam takiej potrzeby. To jedyny sposób żeby nikt się nie poświęcał, żeby nie były zaciągane "zobowiązania" i nikt nie czuł, że będąc w związku robi coś wbrew sobie.

  • hello-kitty2 02.09.14, 19:00
    twojabogini napisała:

    > Kompletnie się nie zgadzam. (...)

    Boginii przybij piatke! ;)

    ps aproppo upodoban masturbacyjnych: mam te kulki gejszy ale one sa zlaczone (?!)
  • lybbla 03.09.14, 02:27
    Czy wyście się na nicki pozamieniali?

    > Moim zdaniem autorka straciła ochotę na seks z mężem.

    > Na tą opcję "jestem z niewłaściwą osobą" zwrócił mi uwagę znajomy terapeuta, > który twierdzi, że to podejście odpowiada za wiele przypadków kobiecej
    > abstynencji seksualnej w związkach. Mężczyzna sądzi wtedy, że "przestał się
    > podobać", nie bierze pod uwagę, że nigdy nie był obiektem miłości,
    > został jedynie
    > z premedytacją uwiedziony i w stanie oszołomienia doprowadzony do ołtarza.

    Kto powyższe napisał?

    O ile w wątku Madison County mamy klasyk związany z następującymi mundrościami forumowymi

    -jeśli na początku nie było fajerwerków to mało prawdopodobne, że się pojawią
    -wybieraj sytuacje, które rokują
    -uważaj na jakie stanowisko aplikujesz

    O tyle tu nie mniej klasyczne

    na początku jest: jak to cudownie, że On na mnie leci
    na końcu za: bo on nie robi tego dla mnie tylko dla seksu

    W kwestii spuszczania z krzyża. Czy nie moglibyśmy używać frazy:
    uwolnienie energii wulkanu?

    Co złego, że się kobieta masturbuje o moje ciało? No co?
    Schlebia mi to. Staram się nie przeszkadzać i podziwiać.
  • urquhart 03.09.14, 07:40
    > Na tą opcję "jestem z niewłaściwą osobą" zwrócił mi uwagę znajomy terapeuta, > który twierdzi, że to podejście odpowiada za wiele przypadków kobiecej
    > abstynencji seksualnej w związkach
    >
    > Kto powyższe napisał?

    To przecież nic nowego. TB potwierdza tu ustalenia PE które przecież tak rozsierdzają feministki, że kobiety wkręca i zwilża bezwarunkowo tylko parę procent męskiego grona w każdej badanej populacji jedynie, "najlepszych genów", tych co się wykazali udowodnili przewagę i zdobyli pozycje.
    PUA zaś zbierają wiedzę jak się w przyrodzie maskować i upodobnić do tej grupy nawet nie mając tych cech.
    No ale mężczyzn tych jest skończona niewielka liczba, a każda babka chce mieć partnera i to na wyłączność żeby się nim z nikim nie dzielić :)
    No przecież to wymagania z definicji nie do pogodzenia i większość babek musi wpaść w tą w pułapkę "jestem z niewłaściwą osobą".
    No i jak pogodzić te podstawowe sprzeczności?
    Pomijając podstawową strategię kobiet z punktu widzenia psychoewo żeby dawać dupy bez zwilżenia partnerowi długookresowemu zapewniającemu stabilizację i bezpieczeńśtwo, czekając na okazję kiedy zwilży partner krótkoterminowy ten "idealny kochanek" doświadczony, "potrafiący rozbudzać", który znajdzie wolną chwilę w napiętym kalendarzu? :)


    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • wont 03.09.14, 09:41
    urquhart napisał:

    > To przecież nic nowego. TB potwierdza tu ustalenia PE które przecież tak rozsie
    > rdzają feministki, że kobiety wkręca i zwilża bezwarunkowo tylko parę procent m
    > ęskiego grona w każdej badanej populacji jedynie, "najlepszych genów", tych co
    > się wykazali udowodnili przewagę i zdobyli pozycje.
    -----------------
    Nie chce dyskutowac z ustaleniami PE (Psychologii Ewolucyjnej czy tez Parlamentu Europejskiego; he he ciekawe kiedy tym sie chlopcy zajma), ani jednej ksiazki w tym temacie nie przeczytalem, ale na mojego nosa to moze ustalenia te sa bardziej zniuansowane niz je przedstawiasz. Albo ja zle Ciebie czytam.

    Piszesz, ze kobiety kreci i zwilza bezwarunkowo tylko kilka procent meskiej populacji (mezczyzni zwyciescy). No ale tak przeciez nie jest, wystarczy sie rozejrzec. Rozna kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i okolicznosciach.

    Sa kobiety, ktore kreca romantyczni looserzy, niedocenieni poeci klecacy swoje wiersze na poddaszu rozlatujacej sie kamienicy i pieprzacy sie na podgnilym materacu, a czasem w ogole nie pieprzacy sie z uwagi na zaawansowany alkoholizm, nerwice, depresje, impotencje czy co tam jeszcze. Sa kobiety, ktore zwilzaja "romantyczne karki" (czyli, jak one to nazywaja - "czuli barbarzyncy"). Sa kobiety, ktore zwilzaja socjopaci nie okazujacy ludzkich uczuc (czyli "nieczuli barbarzyncy").

    Sa oczywiscie jakies kanony, wspolne dla wszystkich jesli nie wiekszosci typow, w stylu - "miej wyjebane a bedzie ci dane", "trzymaj sie ramy to sie nie posramy" etc., ale ja nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze "tylko kilka procent mezczyzn zwilza".

    Byc moze tylko kilka procent mezczyzn zwilza dana kobiete, ale inna kobiete moze zwilzac juz INNE kilka procent mezczyzn. Dlatego tez moim zdaniem tak wazne jest dobranie sie na samym poczatku i nie bawienie sie w jakiekolwiek "wychodzenie" dziewczyny. Jak nie zwilza na poczatku, to tym bardziej pozniej, za kilka lat, nie bedzie zwilzac. Dlatego tez, wydaje mi sie, PUA zwraca taka uwage na selekcje, odsiewanie zlych kandydatek na dziewczyne. Niejaki Pawel Grzywocz, ktory skupia sie w PUA na budowaniu zwiazkow dlugoterminowych tak troche poetycko, byc moze fatalistycznie ale na pewno realistycznie powtarza - "w jednym zyciu, z jedna kobieta ma sie tylko jedna szanse". Inne, mniej "romantyczne" he he nurty PUA okreslaja to dosadniej: "next, kurwa" :)
  • hello-kitty2 03.09.14, 10:15
    wont napisał:

    > Byc moze tylko kilka procent mezczyzn zwilza dana kobiete,

    Kilka procent mezczyzn zwilza hurtowo kobiety = wiekszosc kobiet = prawie kazda.

    So "Tylko kilka procent mezczyzn zwilza" nie dana, a +/- KAZDA "kobiete".

    W miedzyczasie kobieta bierze bardziej lub mniej udanych zastepcow ;) Co wyglada z boku tak: "Rozne kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i okolicznosciach."
  • wont 03.09.14, 10:59
    hello-kitty2 napisała:

    > Kilka procent mezczyzn zwilza hurtowo kobiety = wiekszosc kobiet = prawie kazda
    -----------------
    No to jesli to prawda, to ja Wam dziewczyny bardzo wspolczuje :) Poniekad tlumaczyloby to fakt, ze tak sie nawzajem nie lubicie :) Ja myslalem, ze to dlatego, ze sie po prostu dobrze na sobie znacie :)

    Mezczyzni maja lepiej. Mam kumpla (teraz niestety juz od paru lat w zwiazku) - moglismy zawsze isc we dwoch na dziewczyny. Co mi sie ktoras podobala - jemu nie. I na odwrot :)

    > So "Tylko kilka procent mezczyzn zwilza" nie dana, a +/- KAZDA "kobiete".
    >
    > W miedzyczasie kobieta bierze bardziej lub mniej udanych zastepcow ;) Co wyglad
    > a z boku tak: "Rozne kobiety kreca rozni mezczyzni w roznym czasie, miejscu i o
    > kolicznosciach."
    ---------------------
    To chyba nie jest tak. Charles Bukowski, Woody Allen, kogos bym jeszcze wymienil ale mam teraz pustke w glowie - oni nie byli przeciez "mniej lub bardziej udanymi zastepcami" Paula Newmana czy mlodego Roberta Redforda. Po prostu zajeli jakas nisze i sie okopali :)
  • hello-kitty2 03.09.14, 11:42
    wont napisał:

    > No to jesli to prawda, to ja Wam dziewczyny bardzo wspolczuje :) Poniekad tluma
    > czyloby to fakt, ze tak sie nawzajem nie lubicie :) Ja myslalem, ze to dlatego,
    > ze sie po prostu dobrze na sobie znacie :)

    Zanim zaczniesz wspolczuc to polecam przypomnienie sobie fajnego opracowania Yorica: co PE twierdzi, a czego nie?
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152811690,153203958,Podstawowe_nieporozumienia_w_odbiorze_psychoewo.html
    > Mezczyzni maja lepiej. Mam kumpla (teraz niestety juz od paru lat w zwiazku) -
    > moglismy zawsze isc we dwoch na dziewczyny. Co mi sie ktoras podobala - jemu n
    > ie. I na odwrot :)

    A co ma podobanie sie do zwilzania? ;-) Ja za podobajacy sie ideal uwazam: bruneta, z gestymi, czarnymi wlosami i jasnymi oczami, w typie Dorocinskiego, a zwilzaja mnie tak rozne, niespodziewane typy ;)

  • wont 03.09.14, 12:03
    Przeczytalem ten wpis yorica, ktory zalinkowalas. OK, byc moze o tym wlasnie mowi psychoewo. Tyle, ze ja sie z tym nie zgadzam. Mowie o sobie ale wydaje mi sie, ze podobnie jak ja ma wiecej osob, byc moze wiekszosc.

    Po co ja mam wyceniac "wartosc rynkowa" partnera? Jakie to ma dla mnie w ogole znaczenie? Wazne, zeby kobieta MI sie podobala, zwilzala, spelniala inne MOJE wymagania. A to, ze sie innemu/innym podoba albo nie podoba to jaka to ma dla mnie wartosc? Jak sie innym nie podoba to co - wstyd? Albo jak sie innym podoba - duma? :) Ludzie... ech.

    OK, zostawmy juz atrakcyjnosc subiektywna vs obiektywna. A milosc? Przyjazn? Przywiazanie? Wspolne piekne wspomnienia i doswiadczenia? Przeciez to tez nalezy dodac do rownania. Ale to sa czynniki tez tak subiektywne, ze moga miec wartosc tylko dla mnie. Dla nikogo innego.

  • urquhart 03.09.14, 12:37
    Rozmydlasz pojęcia , wartości miłość przyjaźń to uczucia wyższe które człowiek kontroluje. Pożądanie to atawistyczne uczucia których nie kontroluje świadomie. Jedno z drugim często jest niespojne.
    I nie tworzy sumy z punktu widzenia zwilzania.
    Przyjaźń miłość spowoduje że partnera będzie lojalna , może nawet oddana i zdolna do poświęcen ale na sucho :)
    Ato że wnioski z psychoewo które próbuje badać zależności i uzasadnić je co powoduje to atawistyczne zwilzania są budzące sprzeciw i burzace poczucie porządku i sprawiedliwości to inna sprawa.
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • wont 03.09.14, 13:15
    urquhart napisał:

    > Rozmydlasz pojęcia , wartości miłość przyjaźń to uczucia wyższe które człowiek
    > kontroluje. Pożądanie to atawistyczne uczucia których nie kontroluje świadomie.
    > Jedno z drugim często jest niespojne.
    ------------------
    Niczego nie rozmydlam. Wiem, ze jest roznica pomiedzy pozadaniem a miloscia czy przyjaznia. Odnosilem sie do wpisu yorica, ktory uprzejmie zalinkowala hello-kitty. A tam nie bylo mowy o "pozadaniu" jako takim, tylko o calym pakiecie - "wartosci rynkowej partnera". No, chyba przyznasz, ze do dokonania subiektywnej oceny wartosci partnera nalezy wziac, oprocz pozadania, jednak tez takie elementy jak milosc czy przyjazn?
  • hello-kitty2 03.09.14, 13:21
    wont napisał:

    > Niczego nie rozmydlam. Wiem, ze jest roznica pomiedzy pozadaniem a miloscia czy
    > przyjaznia. Odnosilem sie do wpisu yorica, ktory uprzejmie zalinkowala hello-k
    > itty. A tam nie bylo mowy o "pozadaniu" jako takim, tylko o calym pakiecie - "w
    > artosci rynkowej partnera". No, chyba przyznasz, ze do dokonania subiektywnej o
    > ceny wartosci partnera nalezy wziac, oprocz pozadania, jednak tez takie element
    > y jak milosc czy przyjazn?

    No nie, bo nie bedzie to wtedy wartoscia RYNKOWA.
  • wont 03.09.14, 13:37
    hello-kitty2 napisała:
    > No nie, bo nie bedzie to wtedy wartoscia RYNKOWA.
    -------------------
    No wlasnie :) O tym wlasnie przeciez pisze. Ze nie rozumiem co komu po wartosci "obiektywnej", "rynkowej". Dla mnie liczy sie tylko wartosc "subiektywna". No zalozmy, ze wpadlem w oko Jennifer Anniston. Podobno duza wartosc rynkowa, jest w piecdziesatce czy setce najpiekniejszych kobiet Hollywood, z Bradem chodzila. I pewnie z innymi tez. Ale mi sie nie podoba. Jakby miala wypadek na ulicy to nawet nie schylibym sie jej pomoc. Na choooj mi jej wartosc rynkowa?
  • hello-kitty2 03.09.14, 13:49
    wont napisał:

    > No wlasnie :) O tym wlasnie przeciez pisze. Ze nie rozumiem co komu po wartosci
    > "obiektywnej", "rynkowej". Dla mnie liczy sie tylko wartosc "subiektywna". No
    > zalozmy, ze wpadlem w oko Jennifer Anniston. Podobno duza wartosc rynkowa, jest
    > w piecdziesatce czy setce najpiekniejszych kobiet Hollywood, z Bradem chodzila
    > . I pewnie z innymi tez. Ale mi sie nie podoba. Jakby miala wypadek na ulicy to
    > nawet nie schylibym sie jej pomoc. Na choooj mi jej wartosc rynkowa?

    Wartosc rynkowa to wartosc podstawowa, ktorej nie regulujesz sobie rozumowo-uczuciowo ani jej sporego obnizenia nie kompensujesz uczuciami. To wartosc, ktora mierzysz drgnieciem fiuta.

    Inny przyklad: masz babke, ktorej wartosc rynkowa jest wysoka, kochasz ja i sie z nia przyjaznisz. Nagle babka lapie +30 kg. Jej wartosc rynkowa spada do zera = jest przezroczysta dla mezczyzn. I teraz wg Ciebie, w Twoich oczach jej wartosc sie nie obniza, bo Ty mierzysz jej wartosc subiektywnie-uczuciowo i ochoczo sie z nia dalej bzykasz?
  • wont 03.09.14, 14:01
    hello-kitty2 napisała:

    > Wartosc rynkowa to wartosc podstawowa, ktorej nie regulujesz sobie rozumowo-ucz
    > uciowo ani jej sporego obnizenia nie kompensujesz uczuciami. To wartosc, ktora
    > mierzysz drgnieciem fiuta.
    ---------------
    Wartosc, ktora mierze drgnieciem MOJEGO fiuta to jest wartosc subiektywna. I tylko taka wartosc mnie interesuje. Wartosc rynkowa, to wartosc obiektywna, mierzona drganiem innych fiutow. Co mi po tym, ze na widok mojej kobiety drgaja albo nie drgaja inne fiuty. Wazne, zeby moj drgal. Nosz kurde, czy ktos tu jeszcze oprocz kutasow czy cipek liznal troche ekonomii? Taka jest definicja wartosci rynkowej. Jak tworcy psychoewo mieli cos innego na mysli to popelnili blad i niech go po prostu naprawia.

    > Inny przyklad: masz babke, ktorej wartosc rynkowa jest wysoka, kochasz ja i sie
    > z nia przyjaznisz. Nagle babka lapie +30 kg. Jej wartosc rynkowa spada do zera
    > = jest przezroczysta dla mezczyzn. I teraz wg Ciebie, w Twoich oczach jej wart
    > osc sie nie obniza, bo Ty mierzysz jej wartosc subiektywnie-uczuciowo i ochoczo
    > sie z nia dalej bzykasz?
    -------------------
    Znowu, jedyne co moge zrobic to sie powtorzyc - jezeli mnie nadal tak samo kreci to, pomimo ze jej wartosc rynkowa spadla, jej subiektywna wartosc w moich oczach pozostala bez zmian. Tyle teorii. W praktyce, jakby mi sie kobieta tak zapuscila to byl dal ultimatum i czas na poprawe, a nie po prostu odszedl - wlasnie dlatego, ze mnie cos glebszego z nia laczy. I tego samego oczekiwalbym od kobiety, gdybym sam sie zapuscil.
  • mabelle2000 03.09.14, 14:33
    wont napisał:

    > Wartosc, ktora mierze drgnieciem MOJEGO fiuta to jest wartosc subiektywna. I ty
    > lko taka wartosc mnie interesuje. Wartosc rynkowa, to wartosc obiektywna, mierz
    > ona drganiem innych fiutow. Co mi po tym, ze na widok mojej kobiety drgaja albo
    > nie drgaja inne fiuty. Wazne, zeby moj drgal.

    I slusznie :-) Psychoewo zdaje sie zaklada, ze zwilzac ma mnie gosciu o okreslonych zasobach, pozycji bla, bla..itd. a mnie zwilza ten, ktory rokuje, ze dzieki niemu otrzymam seksualna nagrode. No wiec trudno, zeby zwilzal mnie gosciu tylko dlatego, ze na jego widok wilgotnieje innym kobietom. Co innego gdy czynnie deklaruje gotowosc wspolpracy ze mna i daleko idaca chec seksualnego zadowolenia mnie...hmmm... no taki mnie na pewno zwilzy ;-)
    Co do wartosci rynkowej, absolutnie zadnej nie przedstawia dla mnie facet, ktoremu jest wszystko jedno czy bedzie posuwal chetna czy niechetna cipke. Skoro zadowoli sie byle czym i jeszcze oficjalnie sie tym chwali, to znaczy, ze nie mam co liczyc na jego wiedze, finezje czy umiejetnosci. Juz nawet nie bycie dobrym kochankiem, ale brak ambicji w tym kierunku powoduje, ze wartosc mezczyny, przynajmniej dla mnie, spada do zera..
  • urquhart 04.09.14, 07:01
    > I slusznie :-) Psychoewo zdaje sie zaklada, ze zwilzac ma mnie gosciu o okreslo
    > nych zasobach, pozycji bla, bla..itd. a mnie zwilza ten, ktory rokuje, ze dziek
    > i niemu otrzymam seksualna nagrode.

    I to sedno niezrozumienia o co biega.
    Jeżeli już to psychowo próbuje wyjaśniać skąd się bierze to zwilżanie, pomimo że danej jednostce wydaje się że kierują ją racjonalne powody nie atawizm.
    Proste badanie.
    Brali mężczyzn powyżej średniej wyglądu i badali jak są oceniani przez badane kobiety co do atrakcyjności seksualnej. Byli ci sami oni w kombinezonach robotniczych, modnych ciuchach, a potem mundurach policyjnych, pilotów i wojskowych.
    I ci sami co innych ubraniach ocenani byli jako nieatrakcyjni w mundurach nagle okazywali się bardzo atrakcyjni i zakwalifikowani do niewielkiej grupy z którą kobiety miałyby ochotę spędzić noc, a w kombinezonach robotników jako bardzo nieatrakcyjni.
    Ot proza życia.
    Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę?
    Nie on ma atrybut Władzy i Pozycji.

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • mabelle2000 04.09.14, 09:53
    urquhart napisał:
    > Brali mężczyzn powyżej średniej wyglądu i badali jak są oceniani przez badane k
    > obiety co do atrakcyjności seksualnej. Byli ci sami oni w kombinezonach robotni
    > czych, modnych ciuchach, a potem mundurach policyjnych, pilotów i wojskowych.
    > I ci sami co innych ubraniach ocenani byli jako nieatrakcyjni w mundurach nagle
    > okazywali się bardzo atrakcyjni i zakwalifikowani do niewielkiej grupy z któr
    > ą kobiety miałyby ochotę spędzić noc

    Urqu, to zdradz mi jeszcze prosze z jakiej grupy spolecznej byly te kobiety wybrane do badan i czy one rzeczywiscie ocenialy atrakcyjnosc seksualna, bo mam powazne watpliwosci.

    > a w kombinezonach robotników jako bardzo
    > nieatrakcyjni.

    Taaa, slynny "polski hydraulik" z reklamy tez ma Atrybut Wladzy i Pozycji, a daje Ci glowe ze zwilza niejedna ;-)

  • mojemail3 04.09.14, 10:15
    urquhart napisał:

    > Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę?
    > Nie on ma atrybut Władzy i Pozycji.

    Chyba nie w tym rzecz, przecież przeciętny policjant czy wojskowy to władzy i pozycji specjalnej nie ma...Może jak to jest młody i przystojny "mundurowy" to jest na czym oko zawiesić? Poza tym polscy policjanci są niezwykle mili i uprzejmi, może to to ;-)
    Władzę i pozycję mają stare obleśne dziady w polityce i biznesie, ale to już inna kategoria podniet dla pań...
  • mabelle2000 04.09.14, 10:27
    mojemail3 napisała:

    > Chyba nie w tym rzecz, przecież przeciętny policjant czy wojskowy to władzy i p
    > ozycji specjalnej nie ma...Może jak to jest młody i przystojny "mundurowy" to j
    > est na czym oko zawiesić? Poza tym polscy policjanci są niezwykle mili i uprzej
    > mi, może to to ;-)
    :-)
    Mnie sie wydaje, ze Urqu chce przeforsowac teze, ze kobiety zawsze ocenia atrakcyjniej seksualnie mezczyn, ktorych ubior zdradza wysoka pozycje spoleczna. Skoro ci sami ubrani w mundur zwilzaja, a ubrani w ciuchy robocze juz nie, no to wniosek moze byc tylko jeden ;-)
    Sprobowalam wyobrazic sobie taki eksperyment. Poniewaz podstawa takich badan, tak mysle, jest dokladne zrozumienie polecenia, wiec gdybym miala oceniac atrakcyjnosc seksualna, to watpie, zebym ubranie w ogole wziela pod uwage. Raczej bardziej skupilabym sie na zarysie sylwetki pod tym ubraniem.
  • druginudziarz 04.09.14, 11:15
    mabelle2000 napisała:

    > Sprobowalam wyobrazic sobie taki eksperyment. Poniewaz podstawa takich badan, t
    > ak mysle, jest dokladne zrozumienie polecenia, wiec gdybym miala oceniac atrakc
    > yjnosc seksualna, to watpie, zebym ubranie w ogole wziela pod uwage. Raczej bar
    > dziej skupilabym sie na zarysie sylwetki pod tym ubraniem.

    Wątpię? raczej? no to i tak już nieźle.
  • mabelle2000 04.09.14, 11:19
    druginudziarz napisał:

    > Wątpię? raczej? no to i tak już nieźle.

    A co, zwykle masz do czynienie z blondynkami, ktore prosisz o loda, a one przynosza ci truskawkowe z zamrazarki ? :-)
  • druginudziarz 04.09.14, 11:23
    mabelle2000 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Wątpię? raczej? no to i tak już nieźle.
    >
    > A co, zwykle masz do czynienie z blondynkami, ktore prosisz o loda, a one przyn
    > osza ci truskawkowe z zamrazarki ? :-)

    Nieogarniam tej metafory ale spoko.
    Tak wrazie czego wytłumaczę się, że wyraziłęm swój podziw, że jednak masz jakiekolwiek wątpliwosci, bo to wskazuje obszar do dyskusji. Ale niech urqu albo yoric z Toba o tych ubraniach dyskutują ;)
  • rekreativa 04.09.14, 16:58
    No akurat to jest dosyć proste: ubrania robocze są nieatrakcyjne, workowate i nikt w nich dobrze nie wygląda.
    Natomiast w mundurze nawet ktoś niezbyt zbudowany od razu się prezentuje szykowniej. I taka to tajemnica. Z władzą i pozycją gówno wspólnego mająca.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • urquhart 04.09.14, 18:04
    rekreativa napisała:

    > niej. I taka to tajemnica. Z władzą i pozycją gówno wspólnego mająca.

    A może nikt nie wziął pod uwagę że byli w czapkach a to jest najważniejsze?

    Czy Tobie udzieliło się widzieć w środowisku naukowców z usa stado kompletnych debili którzy dorwali się do pieniędzy z grantów, czy może siebie za geniusza?

    Masz tu o szczegółach badań Bussa:
    www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/10Polcyna2013.pdf
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • mabelle2000 04.09.14, 18:15
    urquhart napisał:

    > Czy Tobie udzieliło się widzieć w środowisku naukowców z usa stado kompletnych
    > debili którzy dorwali się do pieniędzy z grantów, czy może siebie za geniusza?

    Za stado kompletnych debili to moze nie, ale przypomnialy mi sie wszystkie dowcipy o policjantach, wiec zrozumiale, ze troche sceptycznie podchodze do rewelacji gloszonych przez panow naukowcow :-)
  • rekreativa 04.09.14, 21:35
    No tak, bo jak naukowcy z USA, to już trzeba nabożnie klękać i przyjąć wszystko na klatę bez krzty wątpliwości...

    A nawiasem mówiąc, którą wersję tej samej pani faceci uznaliby statystycznie za bardziej atrakcyjną - w roboczym, niekształtnym kombinezonie, czy w dopasowanym do ciała mundurze ze spódniczką przed kolano?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • urquhart 04.09.14, 21:59
    > A nawiasem mówiąc, którą wersję tej samej pani faceci uznaliby statystycznie za
    > bardziej atrakcyjną - w roboczym, niekształtnym kombinezonie, czy w dopasowany
    > m do ciała mundurze ze spódniczką przed kolano?

    Omieliłaś mnie w sumie do odkrywania własnej genialności i rzucania wyzwania bezmyślnym haburgerom.
    Kontynuując przebysk geniuszu że najważniejsza jest jednak czapka, przecież kobietom podobają się wysocy mężczyźni, a w czapce zawsze przybywa facetowi parę centymetrów więcej. To oczywiste!

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • rekreativa 04.09.14, 22:20
    A na pytanie nie odpowiedziałeś.

    I naprawdę to według Ciebie takie nieprawdopodobne, że część przynajmniej kobiet uzna faceta w mundurze za atrakcyjniejszego, ponieważ po prostu wygląda zgrabniej niż w ciuchach roboczych?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • urquhart 04.09.14, 22:49
    No mam jeszcze w pamięci złożony opis komplikacji różnych wersji eksperymentu żeby wyeliminować taki wpływ. Tłumaczenie komuś kto chce to podważyć a nie jest ciekawy jak było jest bez sensu.
    Tamte mundury to nie były mundury SS czy Abwery od Hugo Bossa i niewiele było zgrabnych.
    Widziałaś "praktyczne" i "wygodne" nowe mundury polskiej policji czy straży miejskiej? Wyglądają w tym jak ostanie dziady i banda bezdomnych.

    Co do odpowiedzi, tak babki w mundurach też wyglądają atrakcyjniej i zgrabniej. O ile są obcisłe.
    .www.crazyladies.pl/prod_10237_kostium-kadetka-m
    www.crazyladies.pl/prod_9354_kostium-sexy-pani-oficer-m
    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • druginudziarz 05.09.14, 00:07
    rekreativa napisała:

    > A na pytanie nie odpowiedziałeś.
    >
    > I naprawdę to według Ciebie takie nieprawdopodobne, że część przynajmniej kobie
    > t uzna faceta w mundurze za atrakcyjniejszego, ponieważ po prostu wygląda zgrab
    > niej niż w ciuchach roboczych?

    Nie wiem jakie ciuchy robocze masz na myśli ale teraz w tego typu się chodzi:
    www.odziezdopracy.waw.pl/attachments/Image/SIRIUS_ubrania_robocze.jpg?template=generic
  • kutuzow 05.09.14, 10:36
    rekreativa napisała:

    > No akurat to jest dosyć proste: ubrania robocze są nieatrakcyjne, workowate i n
    > ikt w nich dobrze nie wygląda.
    > Natomiast w mundurze nawet ktoś niezbyt zbudowany od razu się prezentuje szykow
    > niej. I taka to tajemnica. Z władzą i pozycją gówno wspólnego mająca.

    Przyznam, że zastanowiło mnie to co napisałaś. Na początku nawet miałem przyznać rację, bo faktycznie łatwo sobie wyobrazić niechlujny ubiór robotnika vs ładny mundur. Gdy jednak zacząłem nad tym głębiej się zastanawiać, doszedłem do wniosku że to jednak tylko taki pozorny powód.

    Zobacz, że bardzo ładne mundury (różne -do wyboru do koloru) mają odźwierni i boy-e hotelowi w lepszych hotelach. przykład:
    www.goscinnakamienica.pl/s1066/0168012feebdd1b89ea3edce5f91820c.jpg
    Mogę się jednak założyć, że tak ubrany gość nadal uchodziłby za mniej przystojnego, niż gdyby założył dowolny inny mundur który kojarzy się z władzą (lub pozycją).

    Inny przykład, myślę że gdyby grupie pielęgniarek pokazać zdjęcia tych samych aktorów ubranych najpierw w stroje pielęgniarzy, a potem w stroje lekarzy (plus akcesoria typu stetoskop, zdjecie RTG), to Ci sami w strojach lekarskich wydawaliby się dużo przystojniejsi, mimo iż dla osób postronych różnica w stroju wydawałaby się symboliczna (detale).

    W drugą stronę. Jednocześnie łatwo jest mi sobie wyobrazić sytuację, gdzie tak samo "zrobiona" aktorka (makijaż, te same dodatki, fryzura), raz przedstawiona jako np. kelnerka a raz jako pracownica biurowa* jest tak samo atrakcyjna dla facetów. My bowiem bardziej oceniamy urodę samą w sobie niż otoczkę świadczącą o zasobach. To ma zresztą przełożenie na rynku matrymonialnym.

    * biurowa z jednym zastrzeżeniem -bez rzeczy które wydają się byc sexy dla okreslonej grupy -czyli np. okulary, widoczne pończochy itp. Na portalach z porno jest nawet osobna grupa "Office" dla tych co to tęsknią za czasami gdy seks z sekretarką nie skutkował automatycznym oskarżeniem o molestowanie.
  • mojemail3 05.09.14, 12:19
    kutuzow napisał:

    > Mogę się jednak założyć, że tak ubrany gość nadal uchodziłby za mniej przystojn
    > ego, niż gdyby założył dowolny inny mundur który kojarzy się z władzą (lub pozy
    > cją).

    Dobrze, dobrze, my kobiety lecimy na kasę, władzę i pozycję, jak łatwiej z tym przeświadczeniem żyć i starzeć się, proszę bardzo, na zdrowie.
    Jednak nie przypominam sobie, żeby np. na studiach bardziej mnie interesowali starsi wykładowcy od mich rówieśników...

    > W drugą stronę. Jednocześnie łatwo jest mi sobie wyobrazić sytuację, gdzie tak
    > samo "zrobiona" aktorka (makijaż, te same dodatki, fryzura), raz przedstawiona
    > jako np. kelnerka a raz jako pracownica biurowa* jest tak samo atrakcyjna dla f
    > acetów. My bowiem bardziej oceniamy urodę samą w sobie niż otoczkę świadczącą o
    > zasobach. To ma zresztą przełożenie na rynku matrymonialnym.

    Najlepiej,żeby jeszcze była niemową, ta kelnerka, czy sprzątaczka, co tam obycie, wykształcenie, jeśli rozpatrujemy tę urodę w jednym celu, konsumpcji ;-)
    Wcale się nie nabijam, naprawdę rozumiem.

    > * biurowa z jednym zastrzeżeniem -bez rzeczy które wydają się byc sexy dla okre
    > slonej grupy -czyli np. okulary, widoczne pończochy itp. Na portalach z porno j
    > est nawet osobna grupa "Office" dla tych co to tęsknią za czasami gdy seks z se
    > kretarką nie skutkował automatycznym oskarżeniem o molestowanie.

    No, dobra biurwa to jest to ;-)
  • mabelle2000 05.09.14, 12:36
    kutuzow napisał:
    > Inny przykład, myślę że gdyby grupie pielęgniarek pokazać zdjęcia tych samych a
    > ktorów ubranych najpierw w stroje pielęgniarzy, a potem w stroje lekarzy (plus
    > akcesoria typu stetoskop, zdjecie RTG), to Ci sami w strojach lekarskich wydawa
    > liby się dużo przystojniejsi, mimo iż dla osób postronych różnica w stroju wyda
    > wałaby się symboliczna (detale).

    Myslalam, ze Urqu cos wiecej napisze o tym badaniu, ale zamilkl.
    Nie wiem wiec w dalszym ciagu jakie polecenie zadano tym kobietom i co im kazano oceniac.
    Skoro Ci sami naukowcy twierdza, ze kobiety, w przeciwienstwie do mezczyzn, NIE SA wzrokowcami, to dlaczego pokazano im zdjecia mezczyzn i kazano oceniac ich atrakcyjnosc seksualna wlasnie na podstawie zdjecia ?
    Jezeli dostaje polecenie (mowie za siebie) ocenienia ATRAKCYJNOSCI SEKSUALNEJ to chyba logiczne, ze nie skupiam sie na ubraniu ? Ty bys sie skupial na nogach, piersiach i wlosach kobiety, czy patrzyl na szmatki w jakie jest ubrana ?
  • mabelle2000 05.09.14, 12:47
    kutuzow napisał:

    > Mogę się jednak założyć, że tak ubrany gość nadal uchodziłby za mniej przystojn
    > ego, niż gdyby założył dowolny inny mundur który kojarzy się z władzą (lub pozy
    > cją).

    No to zastanowmy sie, kto z mundurowych w naszym pieknym kraju ma taka pozycje, ze az zwilza kobiety. W zalinkowanym przez Urqu artykule najwyzej plasowali sie wojskowi. Tylko czy czasem w Polsce bardzo lekcewazaco i pogardliwie, nie mowi sie na nich "trepy" ? Mow co chcesz, ale stereotyp swoje robi.
    A policjanci ? Te bystrzaki z dowcipow ? :-D
    " Dowolny mundur, ktory kojarzy sie z wladza" czyli co ? Kapitan ? Major co najmniej ? Moze generalskie lampasy od razu ? Tylko czy przecietna kobieta doliczy sie tych wszystkich gwiazdek i belek, i nie pomyli np. z sierzantem ?
  • mojemail3 05.09.14, 12:54
    mabelle2000 napisała:

    > " Dowolny mundur, ktory kojarzy sie z wladza" czyli co ? Kapitan ? Major co naj
    > mniej ? Moze generalskie lampasy od razu ? Tylko czy przecietna kobieta dolicz
    > y sie tych wszystkich gwiazdek i belek, i nie pomyli np. z sierzantem ?

    Na przykład mundur najedzcy, okupanta, terrorysty...
    No ale wiadomo, to są klisze kulturowe i moralne, gdyby nie to, to za mundurem panny sznurem...
  • mabelle2000 05.09.14, 13:01
    mojemail3 napisała:
    > No ale wiadomo, to są klisze kulturowe i moralne, gdyby nie to, to za mundurem
    > panny sznurem...

    Taaa, za mundurem panny sznurem :-)
    Popatrz Mojemail, to jest fragment z artykulu, ktory zalinkowal Urqu :

    " (...) Niedawno w Polsce zawodową służbę wojskową reklamował bilboard, na którym pokazano stojących
    w szeregu żołnierzy z różnych epok – od husarii po współczesność. Z boku przyglądała im się
    uśmiechnięta blondynka, a napis brzmiał: ”Zawód ŻOŁNIERZ od zawsze ATRAKCYJNY” (...) "

    Jak myslisz, dlaczego przygladala sie wlasnie BLONDYNKA ? ;-)
  • mojemail3 05.09.14, 13:09
    mabelle2000 napisała:

    > Popatrz Mojemail, to jest fragment z artykulu, ktory zalinkowal Urqu :
    > " (...) Niedawno w Polsce zawodową służbę wojskową reklamował bilboard, na któr
    > ym pokazano stojących
    > w szeregu żołnierzy z różnych epok – od husarii po współczesność. Z boku
    > przyglądała im się
    > uśmiechnięta blondynka, a napis brzmiał: ”Zawód ŻOŁNIERZ od zawsze ATRAKC
    > YJNY” (...) "
    > Jak myslisz, dlaczego przygladala sie wlasnie BLONDYNKA ? ;-)

    No jak to dlaczego? Bo młoda, szczupła, ładna blondynka to współczesny symbol atrakcyjności przecież...
    Ale czujesz sarkazm w mojej wypowiedzi, bo ja też mam skojarzenia z wojskowymi pt. "trep"...
  • mabelle2000 05.09.14, 13:18
    mojemail3 napisała:

    > Ale czujesz sarkazm w mojej wypowiedzi, bo ja też mam skojarzenia z wojskowymi
    > pt. "trep"...

    Smieje sie caly czas Mojemail, najbardziej z tego, ze panowie wiedza lepiej od nas co nas zwilza :-))) No wiadomo przeciez, ze na widok munduru mamy kisiel wmajtkach, niewazne, ze to kanar w tramwaju, czy pracownik pogrzebowy, normalnie mundur nas zwilza i koniec :-D
  • kutuzow 05.09.14, 13:26
    mabelle2000 napisała:
    > Smieje sie caly czas Mojemail, najbardziej z tego, ze panowie wiedza lepiej od
    > nas co nas zwilza :-))) No wiadomo przeciez, ze na widok munduru mamy kisiel wm
    > ajtkach, niewazne, ze to kanar w tramwaju, czy pracownik pogrzebowy, normalnie
    > mundur nas zwilza i koniec :-D

    Owszem, panowie wiedzą lepiej co Was interesuje (nie mówię że zwilża).
    Wybierają tą drogę kariery która daje największy sukces. Gdyby było tak jak tutaj pisza Panie na forum że najbardziej rozchwytywani są Ci z wyrzeźbionymi ciałami, to największy tłok byłby na siłowniach. Facecji zamiast trzaskać nadgodziny w korpo, siedzieliby na siłowni i rzeźbili swe muskuły. Dziwnym jednak trafem to Ci bogaci (czyli Ci co osiągneli jednak sukces w korpo, a nie na siłce) zgarniają te wszystkie modelki i celebrytki, a nie Ci trenerzy personalni.

    Zupełnie inaczej jest w grupie kontrolnej gejów. Ponieważ oni wiedzą, że dla facetów liczy się wygląd, to są zdecydowanie lepiej zadbani od przeciętnego hetero w tym samym wieku co oni.
  • mabelle2000 05.09.14, 13:36
    kutuzow napisał:

    > Owszem, panowie wiedzą lepiej co Was interesuje (nie mówię że zwilża).

    No widzisz Kutuzow i dlatego sie nie rozumiemy, bo ja pisze o zwilzeniu, a Ty o zainteresowniu i jeszcze przekladasz to na cala populacje kobiet.
  • kutuzow 05.09.14, 13:42
    mabelle2000 napisała:
    > No widzisz Kutuzow i dlatego sie nie rozumiemy, bo ja pisze o zwilzeniu, a Ty o
    > zainteresowniu i jeszcze przekladasz to na cala populacje kobiet.

    tylko widzisz, to że Was coś zwilża, nie znaczy wcale że coś z tego jest.

    Przystojny kurier rowerowy, może zwilżać całe piętro panien w biurowców. Nie zmienia to faktu że i tak większość na partnera wybierze gościa o co najmniej takim samym statusie jak one, a lepiej wyzszym od siebie. Zobacz że o ile "mezalianse" pojawiają się w przypadku facetów (związek z ładną, partnerką z niskim statusem zawodowym klasyka: dyrektor i sekretarka) o tyle u kobiet mezalianse są rzadkością. Co najwyżej wspomniany kurier może liczyćna to że będzie sekretnym kochankiem którejś z tych pracownic, bo wstyd jej będzie pochwalić się takim chłopakiem przed resztą koleżanek z pracy.
  • mabelle2000 05.09.14, 13:52
    kutuzow napisał:

    > Przystojny kurier rowerowy, może zwilżać całe piętro panien w biurowców. Nie zm
    > ienia to faktu że i tak większość na partnera wybierze gościa o co najmniej tak
    > im samym statusie jak one, a lepiej wyzszym od siebie.

    No widzisz, czyli wyniki badan, ktore podawal Urqu sa nieprawidlowe. Skoro naprawde zwilza dostwca pizzy i "polski hydarulik" z reklamy, to jakim cudem moglo w tescie wyjsc, ze jednak zwilza mundur i generalskie lampasy ?
  • kutuzow 05.09.14, 14:01
    mabelle2000 napisała:
    > No widzisz, czyli wyniki badan, ktore podawal Urqu sa nieprawidlowe. Skoro napr
    > awde zwilza dostwca pizzy i "polski hydarulik" z reklamy, to jakim cudem moglo
    > w tescie wyjsc, ze jednak zwilza mundur i generalskie lampasy ?

    to proste, bo badano ATRAKCYJNOŚĆ tych mężczyzn, czyli jak napisała Zyg -coś więcej niż sam wygląd. Czyli wygląd + otoczkę.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,153469574,153794393,Re_Na_Brada_Pitta_to_bym_nawet_nie_spojrzala.html
    Przecież nikt nie wkładał sondy w cipki badanym i nie sprawdzał zmiany śluzu. Badania były deklaratywne na podstawie zdjęć. Uroda ta sama -ale atrakcyjność jako potencjalnego partnera zdecydowanie inna.

  • mabelle2000 05.09.14, 14:15
    kutuzow napisał:

    > to proste, bo badano ATRAKCYJNOŚĆ tych mężczyzn, czyli jak napisała Zyg -coś wi
    > ęcej niż sam wygląd. Czyli wygląd + otoczkę.

    No wiec wlasnie pisalam Ci wczesniej, ze skoro ustalono przez podobnych naukowcow, ze kobiety wzrokowcami nie sa, wiec raczej pewne, nawet bez badania, ze wyboru dokonaja na korzysc osoby, ktora wyrozni sie wieksza iloscia szczegolow ( w tym przypadku takim wabikiem byl mundur). I powtorze to jeszcze raz- nikt rozsadny nie ocenia atrakcyjnosci seksualnej na podstawie ubioru.

    > Przecież nikt nie wkładał sondy w cipki badanym i nie sprawdzał zmiany śluzu. B
    > adania były deklaratywne na podstawie zdjęć. Uroda ta sama -ale atrakcyjność ja
    > ko potencjalnego partnera zdecydowanie inna.

    Patrz wyzej. Atrakcyjny, bo bardziej sie wyrozniajcy, ale zgodnie z definicja atrakcyjnosci seksualnej on musialby ja zwilzac, zeby za atrakcyjnego zostac uznanym. No bo co to kurna w koncu za atrakcyjnosc, ktora nie wywoluje podniecenia (tak na chlopski rozum ) ?
  • kutuzow 05.09.14, 15:32
    mabelle2000 napisała:
    > ow, ze kobiety wzrokowcami nie sa, wiec raczej pewne, nawet bez badania, ze wyb
    > oru dokonaja na korzysc osoby, ktora wyrozni sie wieksza iloscia szczegolow

    Wiesz, to tacy Masajowie kosili by Europejki niczym łany zboża z takim ubiorem (pełnym szczegółów):
    www.booknow.pl/img/big_akt/538_1.jpg
    Co innego nie być wzrokowcem, a co innego byc slepym :-)

    Mam koleżanki w pracy (singielki) które potrafią okreslić wartośc butów/koszuli/paska i zegarka jeśli jest, gości z innych firm co do pojedyńczych setek złotych. Znają marki, więdzą co mniej więcej ile kosztuje i potrafią posegregować gości na tej podstawie.
    Inne zaś potrafią sprawdzić w FB po nazwisku z wizytówki czy gośc ma rodzinę, czy jest aktywny (jakieś zdjęcia z podróży) itp.
    Zastanów się np. czemu facecji w dzisiejszych czasach nadal kupują bardzo drogie zegarki skoro moga bez problemu sprawdzić godzine na smartfonie/telefonie.


    > Patrz wyzej. Atrakcyjny, bo bardziej sie wyrozniajcy, ale zgodnie z definicja a
    > trakcyjnosci seksualnej on musialby ja zwilzac, zeby za atrakcyjnego zostac uzn
    > anym.

    Bzdura. Nawet na tym forum jest pełno historii kobiet które wychodziły za gości którzy rokowali jako porządni partnerzy i ojcowie NAWET jeśli od początku seks leżał i kwiczał.
    Gdzieś tu jest o lasce co to 12 lat walczyła i dziecko wywalczyła, ale seksu jak nie było tak nie ma. Po prostu rola partnera długookresowego to coś więcej niż zwilżanie. To pozycja i status który ułatwia start dzieciom.
    Np. przystojny bezrobotny nie zwilża zupełnie (deklaracje z tego forum).
  • mojemail3 05.09.14, 15:49
    kutuzow napisał:

    > Mam koleżanki w pracy (singielki) które potrafią okreslić wartośc butów/koszuli
    > /paska i zegarka jeśli jest, gości z innych firm co do pojedyńczych setek złoty
    > ch. Znają marki, więdzą co mniej więcej ile kosztuje i potrafią posegregować go
    > ści na tej podstawie.
    > Inne zaś potrafią sprawdzić w FB po nazwisku z wizytówki czy gośc ma rodzinę, c
    > zy jest aktywny (jakieś zdjęcia z podróży) itp.

    Bardzo Ci współczuję towarzystwa tych koleżanek, to rzeczywiście zmienia zmienia myslenie o WSZYSTKICH kobietach na tym świecie...

    > Zastanów się np. czemu facecji w dzisiejszych czasach nadal kupują bardzo drogi
    > e zegarki skoro moga bez problemu sprawdzić godzine na smartfonie/telefonie.

    Bo są pozerami gadżeciarzami i chcą zdobyć względy pazernych modelek i celebrytek a nie np. moje ( nawet we wczesnej młodości ;-)
  • mabelle2000 05.09.14, 16:29
    kutuzow napisał:

    > Wiesz, to tacy Masajowie kosili by Europejki niczym łany zboża z takim ubiorem
    > (pełnym szczegółów):
    > www.booknow.pl/img/big_akt/538_1.jpg
    > Co innego nie być wzrokowcem, a co innego byc slepym :-)

    Udajesz, ze nie rozumiesz, czy naprawde nie rozumiesz ? Nie jest kwestia jak bardzo kolorowy jest ubior masaja, tylko z czym go porownujesz.
    A jak myslisz jakie bylyby wyniki, gdyby rozszerzyc przebieranki i dodac jeszcze np. stroje sportowe ( zeby bylo sprawiedliwie, to takie, ktore podkreslalyby sylwetke podobnie jak mundur )?

    > Inne zaś potrafią sprawdzić w FB po nazwisku z wizytówki czy gośc ma rodzinę, c
    > zy jest aktywny (jakieś zdjęcia z podróży) itp.
    > Zastanów się np. czemu facecji w dzisiejszych czasach nadal kupują bardzo drogi
    > e zegarki skoro moga bez problemu sprawdzić godzine na smartfonie/telefonie.

    Rozladam bezradnie rece i nic nie potrafie Ci na ten temat powiedziec. Widac jestesmy z innego swiata (ja nawet nie mam konta na FB ). Ale to moze nawet lepiej, bo to daje szanse, ze biedota podobna do mnie nie musi swiecic drogim zegarkiem, zeby kobieta byla laskawa rozlozyc nogi ;-))))

    > Bzdura. Nawet na tym forum jest pełno historii kobiet które wychodziły za gości
    > którzy rokowali jako porządni partnerzy i ojcowie NAWET jeśli od początku seks
    > leżał i kwiczał.

    Wychodzily za rokujacego, ale ich nie zwilzal. A kobiety w badaniu mialy wskazac atrakcyjnego seksualnie, wiec takiego ktory zwilza. Nie zrozumialy pytania, czy celowo sklamaly ?
  • kutuzow 05.09.14, 16:41
    mabelle2000 napisała:
    > Udajesz, ze nie rozumiesz, czy naprawde nie rozumiesz ?
    Nie rozumiem tej części o większej liczbie szczegółów w ubiorze.

    > Rozladam bezradnie rece i nic nie potrafie Ci na ten temat powiedziec. Widac je
    > stesmy z innego swiata (ja nawet nie mam konta na FB ).

    Jasne, bo przed FB laski nie zwracały uwagi na strój, czy facet ma np. samochód, dom, gdzie pracuje itp. Teraz ta weryfikacja jest po prostu dużo prostsza. Biedni kopacze rowów (umięśnieni) przebierali w pannach jak w ulęgałkach, a chuderlawi doktorzy i prawnicy musieli samotnie znosić swoją niedolę.

    > Wychodzily za rokujacego, ale ich nie zwilzal. A kobiety w badaniu mialy wskaza
    > c atrakcyjnego seksualnie, wiec takiego ktory zwilza. Nie zrozumialy pytania, c
    > zy celowo sklamaly ?

    Już Zyg pisała że atrakcyjny jest rozumiany przez kobiety jako "przystojny +..... " i w miejsce kropek każda wpisuje swój zestaw. Poza tym czy aby napewno pytano o atrakcyjnego seksualnie, a nie po prostu atrakcyjnego?

  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 18:08

    > Już Zyg pisała że atrakcyjny jest rozumiany przez kobiety jako "przystojny +...
    > .. " i w miejsce kropek każda wpisuje swój zestaw

    Nie pisałam nic takiego. Po pierwsze nie pisałam niczego o wszystkich kobietach, po drugie nie pisałam nigdzie, że atrakcyjny musi być przystojny. Dla przykładu typ Kitty: "'twarz mordercy' czyli Robert de Niro z tym splaszczonym/zlamanym (?) nosem, i zmarszczkami i wykrzywionymi ustami". Pisałam, że wygląd jest jedynie składową atrakcyjności. A nawet - tu już dodaję - według mnie dla niektórych to mało istotna składowa, albo w ogóle nie ma jej na liście.
  • rekreativa 06.09.14, 11:01
    " Przecież nikt nie wkładał sondy w cipki badanym i nie sprawdzał zmiany śluzu."

    A szkoda, bo wtedy byłoby wiadomo, co kobiety naprawdę zwilża.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • wont 05.09.14, 14:33
    A propos mundurow i zwilzania, to moze mam kobiecy mozg albo jestem jakims cholernym fetyszysta ale strasznie zwilza mnie wlasnie kobieta w mundurze. Najlepiej jak mundur jest fajnie dobrany do figury albo przynajmniej budzi respekt. Wyjasniam o co chodzi z tym budzeniem respektu - otoz zupelnie nie kreca mnie nasze panie policjantki w tych takich ortalionowych workach z napisem "policja". Ale krecily mnie i to bardzo izraelskie zolnierki (chajalot). Ubrane byly tez w takie workowate, niedopasowane mundury ale jednak budzily respekt - z grozna mina i M16 czy co tam oni uzywaja na ramieniu. A pod ta maska normalna, przestraszona, nadrabiajaca mina dziewczyna. Wiec mnie tez mundury kreca.




  • mojemail3 05.09.14, 13:57
    kutuzow napisał:
    >Zobacz że o ile "mezalia
    > nse" pojawiają się w przypadku facetów (związek z ładną, partnerką z niskim sta
    > tusem zawodowym klasyka: dyrektor i sekretarka) o tyle u kobiet mezalianse są r
    > zadkością. Co najwyżej wspomniany kurier może liczyćna to że będzie sekretnym k
    > ochankiem którejś z tych pracownic, bo wstyd jej będzie pochwalić się takim chł
    > opakiem przed resztą koleżanek z pracy.

    Sekretarka to też będzie kochanka a nie żoną, ludzie bogaci z władzą, klasą i pozycją też szukają żon nie tylko pięknych i atrakcyjnych ale i wykształconych i obytych w świecie,żeby im wstydu nie przyniosły... ( tylko nie dawaj mi przykladów z Rosji proszę bo to "inny swiat" jest...)
    www.fakt.pl/gwiazdy/najbogatsze-polki-zony-milionerow-partnerki-najbogatszych-polakow-,galeria,467182.html
  • kutuzow 05.09.14, 14:05
    mojemail3 napisała:
    > Sekretarka to też będzie kochanka a nie żoną, ludzie bogaci z władzą, klasą i p
    > ozycją też szukają żon nie tylko pięknych i atrakcyjnych ale i wykształconych i
    > obytych w świecie,żeby im wstydu nie przyniosły... ( tylko nie dawaj mi przykl
    > adów z Rosji proszę bo to "inny swiat" jest...)

    Pierwsze żony owszem. Bo poznali się często w tej samej grupie (np. studia), gdy oboje byli na dorobku. Drugie i kolejne żony to juz inna bajka.

    Wiesz jak zaczynała najbogatsza do niedawna Polka p. Piasecka-Johnson. Była pokojówką u Pana Johnsona.
  • mojemail3 05.09.14, 14:14
    kutuzow napisał:

    > Pierwsze żony owszem. Bo poznali się często w tej samej grupie (np. studia), gd
    > y oboje byli na dorobku. Drugie i kolejne żony to juz inna bajka.

    Wiesz co, ja rozumiem te pierwsze żony...Pozbyć się starego dziada, niech z nim młodsza sypia ( fuj...) a tyle ciekawych rzeczy w życiu można robić, mając pieniądze ;-)
  • kutuzow 05.09.14, 15:35
    mojemail3 napisała:
    > Wiesz co, ja rozumiem te pierwsze żony...Pozbyć się starego dziada, niech z nim
    > młodsza sypia ( fuj...) a tyle ciekawych rzeczy w życiu można robić, mając pie
    > niądze ;-)

    Przyczepiłas się do tego "jacy to Ci facecji są okropni" bo wymieniają żony na nowe, ale słowem nie zająknęłaś się w temacie Piaseckiej-Johnson która to wżeniła się w bogata rodzinę, bo Ci nagle popsuła szyki i rozwaliła argument o braku "mezaliansów" u facetów.
    Tutaj nie dość że ożenił się z POKOJÓWKĄ (niżej niż sekretarka), to jeszcze kobitka była jedną z jesli nie najbogatszą Polką w latach 90-tych.
  • mojemail3 05.09.14, 15:45
    kutuzow napisał:

    > Przyczepiłas się do tego "jacy to Ci facecji są okropni" bo wymieniają żony na
    > nowe

    Wiesz co, a gówno mnie obchodzą tacy faceci.

    > ale słowem nie zająknęłaś się w temacie Piaseckiej-Johnson która to wżeni
    > ła się w bogata rodzinę, bo Ci nagle popsuła szyki i rozwaliła argument o braku
    > "mezaliansów" u facetów.

    Równie mocno mi zwisa i powiewa biografia Piaseckiej-J.

  • kutuzow 05.09.14, 15:47
    mojemail3 napisała:
    > Wiesz co, a gówno mnie obchodzą tacy faceci.
    >
    > Równie mocno mi zwisa i powiewa biografia Piaseckiej-J.
    >

    Gdy fakty przeczą moim przekonaniom, tym gorzej dla faktów.
  • mojemail3 05.09.14, 15:50
    kutuzow napisał:


    > Gdy fakty przeczą moim przekonaniom, tym gorzej dla faktów.

    Tak,zmienię na zawołanie moje przekonania i poglądy bo urzekła mnie historia pani Piaseckiej ;-)
  • urquhart 05.09.14, 16:10
    Kropla drąży kamień ...
    :)
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • mojemail3 05.09.14, 23:31
    urquhart napisał:

    > Kropla drąży kamień ...
    > :)

    Może to ja jestem tą kroplą ;-)
    Nie ubliżając kamieniom...
    www.tekstowo.pl/piosenka,breakout,kamienie.html
    "(...)Kamienie, kamienie, kamienie wokoło mnie.
    Gdzie pójdę, gdzie spojrzę -
    kamienie tam w krąg...
    Kamieniem dziś dla mnie jest twoja ręka,
    serce jest kamieniem dla mnie dziś(...)"

    Dobranoc wszystkim, dziś był ciężki dzień...
  • marek.zak1 05.09.14, 14:15
    kutuzow napisał:
    > Wiesz jak zaczynała najbogatsza do niedawna Polka p. Piasecka-Johnson. Była pokojówką u Pana Johnsona.

    Tak ale była absolwentka historii sztuki Uniwersytetu Wroclawskiego + studia w Rzymie.
  • kutuzow 05.09.14, 13:20
    mabelle2000 napisała:

    > No to zastanowmy sie, kto z mundurowych w naszym pieknym kraju ma taka pozycje,
    > ze az zwilza kobiety. W zalinkowanym przez Urqu artykule najwyzej plasowali si
    > e wojskowi. Tylko czy czasem w Polsce bardzo lekcewazaco i pogardliwie, nie mow
    > i sie na nich "trepy" ? Mow co chcesz, ale stereotyp swoje robi.

    Zobacz, że zawód wojskowego i policjanta jest obecnie jednym z bardziej atrakcyjnych na rynku pracy dla młodych:
    a) zarobki są w miarę OK (wliczając dodatki) -porównywalne z tym co osoba na obecnym rynku pracy może dostać w sektorze prywatnym jako absolwent.
    b) masz baaardzo stabilne zatrudnienie - nie musisz się obawiać zwolnień, humorów szefa itp.
    c) bardzo szybko możesz przejśc na emeryturę i sobie dorobić -obecnie wystarczy 15 lat pracy!
    Gdzie tak masz poza służbami mundurowymi?

    Poza tym jak się facet dorobi generalskich gwiazdek to i pensja jest bardzo OK:
    Oficjalne zarobki żołnierzy:

    Zarobki generała (admirała): 10 890 zł
    Zarobki generał broni (admirała floty): od 8660 zł do 10 190 zł
    Zarobki generała dywizji (wiceadmirała): od 7330zł do 8240zł
    Zarobki generała brygady (kontradmirała) od 6210zł do 6980zł
    Zarobki pułkownika (komandora): od 4470zł do 5730 zł
    Zarobki podpułkownika (komandora porucznika) od 3700 zł do 4220 zł
    Zarobki majora (komandora porucznika) od 3140 zł do 3490 zł
    Zarobki kapitana (kapitana marynarki) od 2890 zł do 3060 zł
    Zarobki porucznika (porucznika marynarki) 2830 zł
    Zarobki podporucznika (podporucznik marynarki) 2780 zł
    Zarobki starszego chorążego sztabowego (starszy chorąży sztabowy marynarki) 2510 zł

    www.careego.pl/1012/zawod-zolnierz/
  • marek.zak1 05.09.14, 13:27
    kutuzow napisał:

    > Zobacz, że zawód wojskowego i policjanta jest obecnie jednym z bardziej atrakcyjnych na rynku pracy dla młodych:

    Władza, siła i kasa. Zwilżenie gwarantowane :)
  • wont 05.09.14, 14:22
    A propos przedstawionych przez kutuzowa zarobkow zolnierzy. Nie jestem zupelnie w temacie ale mam nadzieje, ze albo te dane sa zanizone albo zolnierze, ktorzy ryzykuja za nas zyciem - wyjezdzaja na misje etc, dostaja jednak to tych pensyjek spore dodatki.

    No bo jesli to prawda, ze OFICER WOJSKA POLSKIEGO (podporucznik) zarabia 2.780 zl brutto to ja sie nie dziwie, ze "za mundurem panny sznurem". Konopnym. No i ze zolnierzom tak spieszno do wojny - w koncu bedzie szansa sie dorobic i pogwalcic :(
  • mabelle2000 05.09.14, 14:34
    wont napisał:

    > A propos przedstawionych przez kutuzowa zarobkow zolnierzy. Nie jestem zupelnie
    > w temacie ale mam nadzieje, ze albo te dane sa zanizone albo zolnierze, ktorzy
    > ryzykuja za nas zyciem - wyjezdzaja na misje etc, dostaja jednak to tych pensy
    > jek spore dodatki.

    Ale jakie tam zycie naraza, wyjazd na misje jest dobrowolny, a zycie to moze co najwyzej naraza strazak, ale on akurat mundur ma niezbyt wyjsciowy.
    Urqu zyja II Rzczpospolita, gdzie panie sikaly po nogach bo wojskowego zobaczyly, teraz za wojskiem to rzeczywiscie sie juz tylko blondynki ogladaja i tez tylko te, ktore nie wiedza jakie w wojsku sa zarobki ;-)))
  • kutuzow 05.09.14, 15:42
    mabelle2000 napisała:
    >... teraz za wojskiem to rzeczywiscie sie juz tylko blondynki ogladaja i tez tyl
    > ko te, ktore nie wiedza jakie w wojsku sa zarobki ;-)))

    Bo brunetki to się za garniturami oglądają (też forma munduru) i to najlepiej tymi bardziej markowymi.

    Niesamowite jest to jak Panie starają się wyprzeć fakt że zwracają uwage na standing finansowy facetów, tak jak Panowie zwracają uwage na urodę kobiet.

  • mabelle2000 05.09.14, 16:38
    kutuzow napisał:

    > Bo brunetki to się za garniturami oglądają (też forma munduru) i to najlepiej t
    > ymi bardziej markowymi.
    >
    > Niesamowite jest to jak Panie starają się wyprzeć fakt że zwracają uwage na sta
    > nding finansowy facetów, tak jak Panowie zwracają uwage na urodę kobiet.

    A emotke na koncu zdania o blondynkach zauwazyles czy nie ? :-)
    Zeby stwierdzic, ze ktos wypiera fakty trzeba by mu najpierw udowodnic, ze jego postepowanie jest niezgodne z tym co mowi.
    Twoj problem zas polega na tym, ze zyjac wsrod sobie podobnych, myslisz ze tak wyglada i tak zachowuje sie caly swiat.
  • kutuzow 05.09.14, 16:56
    mabelle2000 napisała:
    > Zeby stwierdzic, ze ktos wypiera fakty trzeba by mu najpierw udowodnic, ze jego
    > postepowanie jest niezgodne z tym co mowi.
    > Twoj problem zas polega na tym, ze zyjac wsrod sobie podobnych, myslisz ze tak
    > wyglada i tak zachowuje sie caly swiat.

    Są badania z portali randkowych, które pokazują korelacje oczekiwań. Im chudsza kobieta (w domyśle zadbana bo bez nadwagi charakterystycznej dla USA) tym większe wymagania co do zarobków przyszłego partnera (w USA zarobki są jawnie podawane w formularzu na portalu).
    W drugą stronę -im większe zarobki -tym niższa grupa wiekowa w której panowie szukają partnerek (niskie zarobki -rówieśniczki, wysokie, partnerki młodsze). Badanie na kilku ładnych milionach userów takich portali.

    W Polsce jest duża grupa singielek (mówi się o nawisie aktywnych 30+) które sa dobrze wykształcone i mają prace i szukają partnerów o statusie co najmniej równym sobie. Tej grupie zaś odpowiada liczebnie grupa kawalerów ze wsi i małych miast. Te grupy jednak nigdy się nie połączą. Mimo że gostkowie pewnie są nieźle zadbani (praca fizyczna) to ich status jest zbyt niski na ew zwiazek z tą singielką 30+

    Bezrobocie jest obarczone bardzo dużym czynnikiem ryzyka rozpadu związku.
    Co ciekawe tylko jeśli to partner jest bezrobotny. W przypadku gdy partnerka -nie wpływa to praktycznie na związek:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,107423144,107423144,Czynniki_ryzyka_wplywajace_na_zwiazek_ciekawy_art.html
    Jak chcesz moge jeszcze takich przykładów poszukac więcej.
  • mabelle2000 05.09.14, 17:51
    kutuzow napisał:

    > Są badania z portali randkowych, które pokazują korelacje oczekiwań. Im chudsza
    > kobieta (w domyśle zadbana bo bez nadwagi charakterystycznej dla USA) tym więk
    > sze wymagania co do zarobków przyszłego partnera (w USA zarobki są jawnie podaw
    > ane w formularzu na portalu).
    >(niskie zarobki -rówieśniczki, wysokie, partnerki młodsze). Ba
    > danie na kilku ładnych milionach userów takich portali.

    Ale to jest nadal tylko niewielka czesc populacji. Zdecydowanie wieksza spolecznie grupe stanowia osoby, ktore sa w zwiazkach, a dobraly sie w pary wlasnie dlatego, ze ich status byl podobny.

    > Bezrobocie jest obarczone bardzo dużym czynnikiem ryzyka rozpadu związku.
    > Co ciekawe tylko jeśli to partner jest bezrobotny. W przypadku gdy partnerka -n
    > ie wpływa to praktycznie na związek:

    Ten argument bardziej do mnie przemawia.
  • rekreativa 06.09.14, 11:08
    Niesamowite to jest, jak wy zdajecie się nie rozróżniać zwilżania czyli , napiszę dosadnie - mokrej od podniecenia cipki od oceny atrakcyjności osobnika jako potencjalnego partnera. Notorycznie mylicie jedno z drugim i stąd te przepychanki słowne.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kutuzow 05.09.14, 15:39
    wont napisał:
    > No bo jesli to prawda, ze OFICER WOJSKA POLSKIEGO (podporucznik) zarabia 2.780
    > zl brutto to ja sie nie dziwie, ze "za mundurem panny sznurem". Konopnym. No i
    > ze zolnierzom tak spieszno do wojny - w koncu bedzie szansa sie dorobic i pogwa
    > lcic :(

    To są zarobki netto.
    Do tego pensja żołnierza składa się z podstawy +dodatki (onesą rózne i tutaj nie wymieniane).
    Żołnierz na misji dostaje jeszcze specjalny dodatek co zdecydowanie zmienia te kwoty.
    Średnio od 8 do 20 tyś brutto za misje w Afganistanie.
    finanse.wp.pl/kat,1013819,title,Ile-zarabiaja-zolnierze-i-lekarze-na-misjach-w-Afganistanie,wid,15677178,wiadomosc.html?ticaid=113647
  • hello-kitty2 04.09.14, 11:34
    mojemail3 napisała:

    > urquhart napisał:
    >
    > > Czy facet w mundurze zapewnia seksualną nagrodę?
    > > Nie on ma atrybut Władzy i Pozycji.
    >
    > Chyba nie w tym rzecz, przecież przeciętny policjant czy wojskowy to władzy i p
    > ozycji specjalnej nie ma...Może jak to jest młody i przystojny "mundurowy" to j
    > est na czym oko zawiesić? Poza tym polscy policjanci są niezwykle mili i uprzej
    > mi, może to to ;-)
    > Władzę i pozycję mają stare obleśne dziady w polityce i biznesie, ale to już in
    > na kategoria podniet dla pań...

    A mnie kreca piloci, czasem widze ich jak jedza lunch na lotniskach kolo mnie. Kreca mnie, bo maja wladze nad wieeelka maszyna (=wladaja nia :) nad ktora ja zawsze chcialam miec ale nie moglam jej zdobyc, bo nie mialam 100% zdrowia. A tak to chociaz tira chcialabym poprowadzic. Motory mnie natomiast nie kreca. O statkach kosmicznych to nawet nie wspomne ;)
  • hello-kitty2 03.09.14, 15:26
    wont napisał:

    Co mi po tym, ze na widok mojej kobiety drgaja albo
    > nie drgaja inne fiuty. Wazne, zeby moj drgal. Nosz kurde, czy ktos tu jeszcze
    > oprocz kutasow czy cipek liznal troche ekonomii? Taka jest definicja wartosci r
    > ynkowej. Jak tworcy psychoewo mieli cos innego na mysli to popelnili blad i nie
    > ch go po prostu naprawia.

    Nic Ci po tym. Od dupy strony do tego podchodzisz. Wartosc rynkowa wskazuje jedynie, ze Twoj fiut podlega pewnym mechanizmom, ktore dotycza wszystkich. Czyli Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. A jak linkowalam Yorica to po to zebys sie przyjrzal nie wartosci rynkowej akurat tylko czego PE nie twierdzi.

    > Znowu, jedyne co moge zrobic to sie powtorzyc - jezeli mnie nadal tak samo krec
    > i to, pomimo ze jej wartosc rynkowa spadla, jej subiektywna wartosc w moich ocz
    > ach pozostala bez zmian. Tyle teorii.

    No wlasnie ale nie bedzie krecic, bo jak jej wartosc rynkowa spadnie do zera to Ci nie stanie, bo jeszcze raz: Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. Uczucie moze najwayzej spowodowac to co opisales.
  • marek.zak1 03.09.14, 15:41
    hello-kitty2 napisała:

    > No wlasnie ale nie bedzie krecic, bo jak jej wartosc rynkowa spadnie do zera to Ci nie stanie, bo jeszcze raz: Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. Uczucie moze najwayzej spowodowac to co opisales.

    Jeszcze raz sie z toba zgadzam.
    Uczucie, które ma zrekompensować wartość rynkowa jest, mom zdaniem, pocieszeniem. Jest nieładna, ale dobra, miła, uczciwa, pracowita, i ja kocham. Lepej tak niz powiedzieć, zadna inna fajniejsza mnie nie chciała. To chyba teza Sabata.
  • wont 03.09.14, 17:43
    marek.zak1 napisał:
    >
    > Jeszcze raz sie z toba zgadzam.
    > Uczucie, które ma zrekompensować wartość rynkowa jest, mom zdaniem, pocieszenie
    > m. Jest nieładna, ale dobra, miła, uczciwa, pracowita, i ja kocham. Lepej tak
    > niz powiedzieć, zadna inna fajniejsza mnie nie chciała. To chyba teza Sabata.
    --------------------
    Marku, a nie zastanowiles sie czy aby nie traktujesz swojej zony troche jak trofeum?

    Gdyby okazalo sie, TEORETYCZNIE - podkreslam, ze Twoja zona obiektywnie jest i zawsze byla nieladna, nieatrakcyjna dla innych mezczyzn. Ze podobala sie tylko tobie. To by cos zmienilo?
  • marek.zak1 03.09.14, 20:47
    wont napisał:

    > Marku, a nie zastanowiles sie czy aby nie traktujesz swojej zony troche jak trofeum?
    >
    > Gdyby okazalo sie, TEORETYCZNIE - podkreslam, ze Twoja zona obiektywnie jest i zawsze byla nieladna, nieatrakcyjna dla innych mezczyzn. Ze podobala sie tylko tobie. To by cos zmienilo?

    Tobie nie podoba sie Aniston, ale 9 na 10 facetom ona sie spodoba i(oprócz tego że jest dobra aktorką) stąd Hollywood płaci jej miliony.
    Moze pamiętasz, jak w szkole było na palcach (przynajmniej u mnie) jednej ręki naprawde pieknych dziewczyn. Ja byłem w tej wiekszości chłopakoów, którym to one sie podobały, o nich marzyli i je sobie wizualizowali podczas wiadomo czego. Inne, nie na tyle, żeby (bez alko) je uwodzić. Troche mi było głupio z tego powodu, ale co mogłem zrobić?
    Gdy jednak przychodzi coś takiego jak małżeństwo i ślub, uroda, choc ważna, nie może być kryterium, nawet jesli traktujesz dziewczynę w kategorii sukcesu, czy trofeum. Gdyby tak nie było, nie przeżylibyśmy razem już 37 lat.
  • wont 03.09.14, 17:32
    hello-kitty2 napisała:

    > Nic Ci po tym. Od dupy strony do tego podchodzisz. Wartosc rynkowa wskazuje jed
    > ynie, ze Twoj fiut podlega pewnym mechanizmom, ktore dotycza wszystkich. Czyli
    > Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam, jak inne tj. podlegajacy tym sa
    > mym prawom. A jak linkowalam Yorica to po to zebys sie przyjrzal nie wartosci r
    > ynkowej akurat tylko czego PE nie twierdzi.
    ----------------
    Jasne. Ty wiesz lepiej, jakim prawom podlega moj fiut :) Otoz, wyobraz sobie droga kitty, ze moj fiut polega moim prawom. Bezlitosnym prawom dzungli. Albo mu sie cos podoba albo nie podoba. On sie nie oglada po innych fiutach czy sie slinia. Moj fiut jest niezalezny. Niestety czasem tez ode mnie :(
    I co to w ogole jest "PAW"?


    > No wlasnie ale nie bedzie krecic, bo jak jej wartosc rynkowa spadnie do zera to
    > Ci nie stanie, bo jeszcze raz: Twoj fiut to nie jakis PAW fiut tylko taki sam,
    > jak inne tj. podlegajacy tym samym prawom. Uczucie moze najwayzej spowodowac t
    > o co opisales.
    ------------------
    Kitty, konczmy te durna dyskusje, bo ty chyba nie rozumiesz najprostszej rzeczy, ze ktos moze miec swoje zdanie i nie kierowac sie zdaniem innych. Co mi po wartosci rynkowej? Wazne, zeby mnie kobieta krecila. Dalem ci przyklad Jennifer Aniston, ktora mnie nic a nic nie kreci. Teraz sprobuje odwrotnie - wygooglalem przed chwila "brzydkie polskie aktorki". I nie wiem jak inne fiuty, jak oceniaja atrakcyjnosc niejakiej Magdaleny Szejbal, ktora znalazla sie w czolowce rankingu, ale moj fiut na Magde Szejbal staje. No i co? Zalozmy, ze to prawda, ze dla innych jest brzydka, niepodniecajaca i w ogole bez kija czy tam litra wodki nie podchodz. A mnie kreci i przelecialbym ja. No i co ja mam zrobic?

    Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie podoba a nie innym (zreszta, w duzej mierze te zbiory sie pewnie pokrywaja). A moze to roznica plci? Ze kobieta nie wie czy jej sie ktos czy cos podoba i musi jej ktos powiedziec? Nie wiem :)

    Ja oczywiscie zdaje sobie sprawie z mechanizmu "spolecznego dowodu slusznosci", czytalem Cialdiniego. Czesto jest to swiadomie, czy podswiadomie, wykorzystywane przez dziewczyny, z ktorymi sie spotykam. Ja to sie smieje w duchu jak one tak czasem, dla niepoznaki, wtracaja jakie to one sa czy byly rozchwytywane przez innych. No ale to na mnie nie dziala (a jesli dziala to w sposob minimalny). No bo mi sie podoba to co mi sie podoba a nie innym :)
  • hello-kitty2 03.09.14, 21:36
    Wiesz co Wont? Za tepy jestes zeby tracic czas na rozmowe z Toba. I te niespojnosci:

    1a) "Otoz, wyobraz sobie droga kitty, ze moj fiut polega moim prawom."
    1b) "Moj fiut jest niezalezny. Niestety czasem tez ode mnie :("

    2a) "Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie podoba
    a nie innym"
    2b) "zreszta, w duzej mierze te zbiory sie pewnie pokrywaja"

    > Kitty, konczmy te durna dyskusje, bo ty chyba nie rozumiesz najprostszej rzeczy
    > , ze ktos moze miec swoje zdanie i nie kierowac sie zdaniem innych.

    Fiut Ci sie kieruje, a nie Ty, chyba, ze Ty fiuta nazywasz swoim zdaniem ;)

    Jak wyzej, I'm out.
  • wont 03.09.14, 21:53
    hello-kitty2 napisała:

    > Wiesz co Wont? Za tepy jestes zeby tracic czas na rozmowe z Toba. I te niespojn
    > osci:
    >
    > 1a) "Otoz, wyobraz sobie droga kitty, ze moj fiut polega moim prawom."
    > 1b) "Moj fiut jest niezalezny. Niestety czasem tez ode mnie :("
    >
    > 2a) "Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie p
    > odoba
    > a nie innym"
    > 2b) "zreszta, w duzej mierze te zbiory sie pewnie pokrywaja"
    >
    > > Kitty, konczmy te durna dyskusje, bo ty chyba nie rozumiesz najprostszej
    > rzeczy
    > > , ze ktos moze miec swoje zdanie i nie kierowac sie zdaniem innych.
    >
    > Fiut Ci sie kieruje, a nie Ty, chyba, ze Ty fiuta nazywasz swoim zdaniem ;)
    >
    > Jak wyzej, I'm out.
    ------------------
    Dlaczego tępy? Bo Twoja logika nie jest moją logiką? Weź głęboki wdech, bo chyba będzie Cię to często spotykać w dorosłym życiu - ludzie nie będą się z Tobą zgadzać. I trzeba będzie ich (a) do swojego zdania przekonać, (b) olać. Na pewno nie próbować obrażać, bo to niczemu nie służy.

    Pierwszy zestaw cytatów - wyrwany z kontekstu. Jak chcesz, wytłumaczę pozorną rozbieżność. Teraz mi się nie chce strzępić jęzor po próżnicy.

    Drugi zestaw cytatów - jakbyś liznęła trochę logiki (mówię o nauce, nie obrażam Cię), to byś wiedziała dlaczego nie ma tam niespójności.

  • hello-kitty2 03.09.14, 22:08
    wont napisał:

    > Dlaczego tępy? Bo Twoja logika nie jest moją logiką? Weź głęboki wdech, bo chyb
    > a będzie Cię to często spotykać w dorosłym życiu - ludzie nie będą się z Tobą z
    > gadzać. I trzeba będzie ich (a) do swojego zdania przekonać, (b) olać. Na pewno
    > nie próbować obrażać, bo to niczemu nie służy.
    >
    > Pierwszy zestaw cytatów - wyrwany z kontekstu. Jak chcesz, wytłumaczę pozorną r
    > ozbieżność. Teraz mi się nie chce strzępić jęzor po próżnicy.
    >
    > Drugi zestaw cytatów - jakbyś liznęła trochę logiki (mówię o nauce, nie obrażam
    > Cię), to byś wiedziała dlaczego nie ma tam niespójności.

    Wont ja jestem na tyle inteligentna zeby dostrzec jak mnie juz wczesniej i tutaj parokrotnie probowales obrazic, czasem wylacznie za to, ze jestem kobieta. Jestem tez na tyle inteligentna zeby wiedziec, ze NIE MUSIMY ze soba rozmawiac. Ja sie nie musze z nikim zgadzac, nie mam tez presji by przekonywac innych do swojego zdania/zdania PE. Wole byc SAMA.
  • druginudziarz 04.09.14, 01:20
    wont napisał:

    > Teraz sprobuje odwrotnie - wygooglalem
    > przed chwila "brzydkie polskie aktorki". I nie wiem jak inne fiuty, jak oceniaj
    > a atrakcyjnosc niejakiej Magdaleny Szejbal, ktora znalazla sie w czolowce ranki
    > ngu, ale moj fiut na Magde Szejbal staje.

    Potwierdzam. Mnie wprawdzie nie staje ale jak nie przepadam za jasnymi włosami to całkiem jadalna ta Magda.

    > No i co? Zalozmy, ze to prawda, ze dl
    > a innych jest brzydka, niepodniecajaca i w ogole bez kija czy tam litra wodki n
    > ie podchodz. A mnie kreci i przelecialbym ja. No i co ja mam zrobic?

    Przelecieć jak będzie okazja ;)

    > Nie wiem czy to jest moja osobnicza cecha, ze podoba mi sie to co mi sie podoba
    > a nie innym

    Zdaje się że hipsterstwo jest trendy, więc po co sie przejmować i tłumaczyć :D
  • urquhart 04.09.14, 06:44
    No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna 7ka z ciekawą osobowością której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobowiązujący gorący wieczór. Ma duże usta prowokujące freudowsko seksualne, figurę, duże oczy które sugerują oddanie. To elementy które są wyceniane przez niektórych szczególnie wysoko wiec ewidentnie ma swoją niszę, która zaoferuje jej więcej.
    Ale nawiązując do wątku o proporcjach twarzy na których opierane jest piękno to słabo, do tego nieproporcjonalnie duży nos.
    Rzetelna pozycja na z punktu widzenia wyceny rynku, ale bez szans na finał w konkursie miss.
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zawle 04.09.14, 07:35
    urquhart napisał: > No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna 7ka z ciekawą osobowośc
    > ią której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobowiązuj
    > ący gorący wieczór.

    łał..dla mnie jest paszczurem jakich mało.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 04.09.14, 09:10
    zawle napisała:

    > urquhart napisał: > No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna
    > 7ka z ciekawą osobowośc
    > > ią której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobo
    > wiązuj
    > > ący gorący wieczór.
    >
    > łał..dla mnie jest paszczurem jakich mało.

    Tak z ciekawosci to w skali od 1 do 10 ile byś sobie przyznała?
  • zawle 04.09.14, 10:09
    druginudziarz napisał: > Tak z ciekawosci to w skali od 1 do 10 ile byś sobie przyznała?


    ja jestem poza skalą..dla koneserów kobiet powyżej 40 lat, o specyficznym poczuciu humoru, nadal z nadbagażem, o haniebnym sposobie prowadzenia się;) Może być?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 04.09.14, 11:18
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał: > Tak z ciekawosci to w skali od 1 do 10 ile byś sob
    > ie przyznała?
    >
    >
    > ja jestem poza skalą..dla koneserów kobiet powyżej 40 lat, o specyficznym poczu
    > ciu humoru, nadal z nadbagażem, o haniebnym sposobie prowadzenia się;) Może być
    > ?

    Ale co może być?
    Zawle moze być, ale odpowiedź, jako pokrętna i nie na temat, nie może być.
  • zawle 04.09.14, 12:06
    > Ale co może być?
    > Zawle moze być, ale odpowiedź, jako pokrętna i nie na temat, nie może być.

    ja mam inne zdanie na ten temat
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • mabelle2000 04.09.14, 10:00
    zawle napisała:

    > łał..dla mnie jest paszczurem jakich mało.

    Magda jak Magda, drobna korekta nosa i dziewczyna bylaby calkiem calkiem :-) Mnie natomiast od zawsze fascynuje Agata Buzek. Slowo "fascynuje" jest najbardziej adekwatne, bo naprawde nie moge oderwac wzroku od jej twarzy, mimiki, ruchow. Ktos okreslil ja kiedys slowem "Krzywa", ktore trafnie okresla jej specyficzna urode. No dla mnie Agata jest duzo, duzo powyzej przecietnej .
  • mojemail3 04.09.14, 10:20
    mabelle2000 napisała:

    > Magda jak Magda, drobna korekta nosa i dziewczyna bylaby calkiem calkiem :-)

    Nie no, fajna babka, poza tym, po co się czepiać szczegółów, skoro panowie zasadniczo mogą z " co drugą"...Osobiście podoba mi się tak co dwieście dwudziesty drugi, co oczywiście niekoniecznie generuje konsekwencje fascynacji erotycznej, co to, to nie ;-)


    >Mnie natomiast od zawsze fascynuje Agata Buzek. Slowo "fascynuje" jest najbardzie
    > j adekwatne, bo naprawde nie moge oderwac wzroku od jej twarzy, mimiki, ruchow.
    > Ktos okreslil ja kiedys slowem "Krzywa", ktore trafnie okresla jej specyficzna
    > urode. No dla mnie Agata jest duzo, duzo powyzej przecietnej .

    Ja też niezwykle ją lubię i cenię, po roli w "Rewersie" uwielbiam, stworzyli tam z Dorocińskim "dream team" genialny :)
    Ale widzisz, przeciętnym mężczyznom ona się nie podoba, cokolwiek by tu nie pisali, zawsze polecę na takiego przerobionego paszczura na współczesną bulwarową modłę...
  • mabelle2000 04.09.14, 10:32
    mojemail3 napisała:

    > Ale widzisz, przeciętnym mężczyznom ona się nie podoba, cokolwiek by tu nie pis
    > ali, zawsze polecę na takiego przerobionego paszczura na współczesną bulwarową
    > modłę...

    ...ktorej elementem podstawowym sa usta glonojada z akwarium i kolorowe tipsy ;-)
  • mojemail3 04.09.14, 10:36
    mabelle2000 napisała:

    > ...ktorej elementem podstawowym sa usta glonojada z akwarium i kolorowe tipsy ;
    > -)

    Usta glonojada-rozchylone, dobra tapeta, doprawione zagęszczone włosy, odessany tłuszcz z bioder, silikonowy biust, odpowiednia poza, no i dobre zdjęcie, wybrane spośród kilkuset ujęć ;-)
    A w sumie, po co te zabiegi, skoro co druga ;-)

  • hello-kitty2 04.09.14, 10:45
    mojemail3 napisała:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > Magda jak Magda, drobna korekta nosa i dziewczyna bylaby calkiem calkiem
    > :-)
    >
    > Nie no, fajna babka (...)
    > >Mnie natomiast od zawsze fascynuje Agata Buzek. Slowo "fascynuje" jest naj
    > bardzie
    > > j adekwatne, bo naprawde nie moge oderwac wzroku od jej twarzy, mimiki, r
    > uchow.
    > > Ktos okreslil ja kiedys slowem "Krzywa", ktore trafnie okresla jej specy
    > ficzna
    > > urode. No dla mnie Agata jest duzo, duzo powyzej przecietnej .
    >
    > Ja też niezwykle ją lubię i cenię, po roli w "Rewersie" uwielbiam, stworzyli ta
    > m z Dorocińskim "dream team" genialny :)
    > Ale widzisz, przeciętnym mężczyznom ona się nie podoba, cokolwiek by tu nie pis
    > ali, zawsze polecę na takiego przerobionego paszczura na współczesną bulwarową
    > modłę...

    Magda to jak Sarah Jessica Parker albo Barbra Streisand. Ja lubie (podobaja mi sie i podniecaja) duze, orle nosy (szczegolnie u mezczyzn - Adrien Brody ;), bo kojarza mi sie z osobami charakternymi, a moze dlatego, ze moj ojciec taki mial.

    Agata jest dla mnie za chuda, a chudosc, bezbiuscie jest dla mnie aseksualne.

    A co myslicie o Dorocinskim? Wprawdzie w Rewersie go nie widzialam ale lubie ta jego mroczna wersje jak w Oblawie czy Rozy.
  • mojemail3 04.09.14, 10:53
    hello-kitty2 napisała:

    > A co myslicie o Dorocinskim? Wprawdzie w Rewersie go nie widzialam ale lubie ta
    > jego mroczna wersje jak w Oblawie czy Rozy.

    Dorociński mój numer jeden z polskich aktorów...Od "Pitbula" po "Drogówkę"...
    A jak pięknie się wypowiada o swojej żonie i dzieciach, to już jestem kupiona, chyba,że mu coś odbije ;-) w średnim wieku...
  • zawle 04.09.14, 11:06
    A mi się podoba młody stuhr
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 04.09.14, 11:09
    zawle napisała:

    > A mi się podoba młody stuhr

    Mlody? W sensie syn tego z Seksmisji? Ma bardzo fajny glos ale ja nie lubie blondynow i panow z malymi noskami ;) Ale glos sexy i energia, ma w sobie cos.
  • druginudziarz 04.09.14, 09:18
    urquhart napisał:

    > No i Magda jest dobrym przykładem o co chodzi. Rzetelna 7ka z ciekawą osobowośc
    > ią której mało który chłop by odmówił jak by dostał propozycję na niezobowiązuj
    > ący gorący wieczór.

    A tam "na wieczór", na dwa wieczory, na dziesięć wieczorów :)

    > Ma duże usta prowokujące freudowsko seksualne, figurę, duże
    > oczy które sugerują oddanie. To elementy które są wyceniane przez niektórych s
    > zczególnie wysoko wiec ewidentnie ma swoją niszę, która zaoferuje jej więcej.
    > Ale nawiązując do wątku o proporcjach twarzy na których opierane jest piękno to
    > słabo, do tego nieproporcjonalnie duży nos.

    No właśnie, to skrócenie czaszki w części żuchwowej. Ale staram się nie włączać zbyt częto opcji "biolog analityk".
  • zawle 04.09.14, 07:15
    hello-kitty2 napisała: > Wartosc rynkowa to wartosc podstawowa, ktorej nie regulujesz sobie rozumowo-ucz
    > uciowo ani jej sporego obnizenia nie kompensujesz uczuciami. To wartosc, ktora
    > mierzysz drgnieciem fiuta.

    Drgnięciem fiuta rynku????? :))))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 03.09.14, 12:42
    wont napisał:

    > Po co ja mam wyceniac "wartosc rynkowa" partnera? Jakie to ma dla mnie w ogole znaczenie? Wazne, zeby kobieta MI sie podobala, zwilzala, spelniala inne MOJE wymagania. A to, ze sie innemu/innym podoba albo nie podoba to jaka to ma dla mnie wartosc? Jak sie innym nie podoba to co - wstyd? Albo jak sie innym podoba - duma? :) Ludzie... ech.
    >
    > OK, zostawmy juz atrakcyjnosc subiektywna vs obiektywna. A milosc? Przyjazn? Przywiazanie? Wspolne piekne wspomnienia i doswiadczenia? Przeciez to tez należy dodac do rownania. Ale to sa czynniki tez tak subiektywne, ze moga miec wartosc tylko dla mnie. Dla nikogo innego.

    To wszystko prawda, ale mnie na ten przykład, jako banalnemu samcowi, zawsze podobały się najładniejsze dziewczyny, które tez podobały sie (prawie) wszystkim innym. Przywiązanie, wspomnienia, charakter itp. sa od urody zupełnie niezależne.
  • urquhart 03.09.14, 12:52
    Rozmawiamy ściśle odnosząc zwilzanie do Ciebie - o tym ile dziewczyn wywoływało u ciebie erekcję w seksualnym kontekście jak się prezentowały
    Parę procent ??? .
    :)
  • wont 03.09.14, 13:45
    urquhart napisał:

    > Rozmawiamy ściśle odnosząc zwilzanie do Ciebie - o tym ile dziewczyn wywoływało
    > u ciebie erekcję w seksualnym kontekście jak się prezentowały
    > Parę procent ??? .
    > :)
    ----------------
    Nie wiem czy do mnie pytanie czy do kogos innego, ale odpowiem: ZALEZY.
    Ja jestem niskolibidowy freak, pisalem juz o tym.
    Zalezy chyba od trzech czynnikow - czy jestem (1) zakochany, (2) zaspokojony, (3) pijany.
    Jak jestem zakochany, a moze raczej zauroczony - mowie o tej pierwszej fazie - nie podoba mi sie nikt inny. W ogole nie jestem zainteresowany jakakolwiek interakcja z inna kobieta.
    Jak jestem zaspokojony - podobnie, ale mniej. Moge pogadac, pozartowac ale nie podchodze do kobiety w sposob seksualny.
    Jak jestem pijany to chce mi sie z kazda, kazda mi sie podoba. Tylko, ze jak pije piwo to nie mam erekcji :) Po innych alkoholach mam.

    A tak juz bardziej na powaznie, to jak zaden z tych czynnikow powyzej nie wystepuje - czyli jak nie jestem zakochany, zaspokojony ani pijany - czyli dzien jak codzien he he - to "bzyknalbym" co druga :)
  • wont 03.09.14, 13:30
    marek.zak1 napisał:
    > To wszystko prawda, ale mnie na ten przykład, jako banalnemu samcowi, zawsze po
    > dobały się najładniejsze dziewczyny, które tez podobały sie (prawie) wszystkim
    > innym. Przywiązanie, wspomnienia, charakter itp. sa od urody zupełnie niezależ
    > ne.
    ------------------
    No ale przeciez nie kazdy "samiec" jest banalny. Nie kazdy leczy swoje kompleksy poprzez zwyciestwo w realizacji z innymi "samcami" na polu materialnym, spolecznym czy zwiazkowym. Ja na przyklad jestem leniem. W zyciu nie przyszloby mi do glowy zrobic tak jak ty piszesz, ze zrobiles - od najmodszych lat zaharowywac sie dla kogos, zeby poprawic swoja atrakcyjnosc w oczach kobiety. Zupelnie nie rozumiem tego mechanizmu. Jeszcze OK - zrobic to dla siebie, ale dla jakiejs anonimowej kobiety? Zeby sie w koncu jakiejs ladnej kobiecie spodobac? Poza tym, gusta nie podlegaja dyskusji. Naprawde. Wybacz szczerosc, ale mi sie Twoja zona nie podoba. Widzialem wasze zdjecie w gazecie, tworzycie fajna pare, na pewno wielu "samcom" sie podoba i mozesz byc dzieki temu dumny i szczesliwy, ale nie jest w moim typie po prostu. I tutaj nie chodzi o wiek, bo prawdziwe piekno wieku sie nie boi, a mi sie podobaja dojrzale kobiety. No, po prostu, nie moj typ. Poza tym, wybacz kolejny raz, bezposredniosc - reklamujesz ja tutaj non stop, jak jakis akwizytor. Nie wkurza ja to? Bo mnie by to wkurzalo :) No jakbym mial na przyklad jakis super samochod, to bym przeciez nie chodzil po ludziach i nie mowil "ale mam super samochod", bo ja bym wiedzial, ze mam super samochod i wiedzial, ze inni tez to wiedza.
  • hello-kitty2 03.09.14, 13:38
    wont napisał:

    reklamujesz ja tutaj non stop
    > , jak jakis akwizytor. Nie wkurza ja to? Bo mnie by to wkurzalo :) No jakbym mi
    > al na przyklad jakis super samochod, to bym przeciez nie chodzil po ludziach i
    > nie mowil "ale mam super samochod", bo ja bym wiedzial, ze mam super samochod i
    > wiedzial, ze inni tez to wiedza.

    hehe a jak ja przysralam w podobny sposob Kutuzowi to podsumowal, ze przemawia przeze mnie zazdrosc albo nawet zawisc, eeee a moze istnieje jakas regula, ze przysrywamy tylko swojej plci to wtedy jest 'czysto'? ;-) Eee Wont przemawia przez Ciebie zazdrosc albo nawet zawisc! ;)
  • mabelle2000 03.09.14, 14:08
    hello-kitty2 napisała:

    > hehe a jak ja przysralam w podobny sposob Kutuzowi to podsumowal, ze przemawia
    > przeze mnie zazdrosc albo nawet zawisc, eeee a moze istnieje jakas regula, ze p
    > rzysrywamy tylko swojej plci to wtedy jest 'czysto'? ;-)

    A gdzie tam Kitty,przysrywamy temu, kto nas wkurwia, bez wzgledu na plec :-) Mnie najbardziej rusza hipokryzja, wiec chyba wtedy przysrywam (ale czesto sie hamuje, bo pewnie sama tez nie jestem swieta)
    PS Co do nachalnej promocji wlasnej osoby, wlasnej rodziny i wlasnych pogladow, jakie uskutecznia tutaj Marek, to jest to dobry przyklad w temacie co kobiety NA PEWNO nie zwilza. Klasyczny wrecz przypadek.
  • marek.zak1 03.09.14, 15:35
    mabelle2000 napisała:

    > PS Co do nachalnej promocji wlasnej osoby, wlasnej rodziny i wlasnych pogladow, jakie uskutecznia tutaj Marek, to jest to dobry przyklad w temacie co kobiety NA PEWNO nie zwilza. Klasyczny wrecz przypadek.

    Własne poglądy głoszę i sa konsekwentne. Czy moja promocja jest również to, że pisze że byłem i jestem niespecjalnie ładny, a w młodości miałem z tym ogromne kompleksy?
    Poza tym moim celem nie jest uwiedzenie nikogo, w necie ani w realu, więc mogę ,,niezwilżające" poglady bez strat własnych głosić.
    Warszawa na horyzoncie. Bye.

  • hello-kitty2 03.09.14, 15:55
    mabelle2000 napisała:

    > A gdzie tam Kitty,przysrywamy temu, kto nas wkurwia, bez wzgledu na plec :-) Mn
    > ie najbardziej rusza hipokryzja, wiec chyba wtedy przysrywam (ale czesto sie ha
    > muje, bo pewnie sama tez nie jestem swieta)

    No i slusznie, przybij piatke ;) Ja tam lubie zarowno dolozyc, jak i dostac, bo czasem czlowiek sie przyjemnie otrzezwi (z poczatku moze nieprzyjemnie ale po przemysleniu... ;), a tak wrasta w swoje widzi mi sie i sie nie rozwija, a tak jest szansa na zrewidowanie pogladow.

    ps wybaczylas mi tego 'pierdolonego impotenta'? Przepraszam Cie, mialam wtedy nasrane w glowie przez takiego jednego, co mnie obciazal swoja impotencja ale dzieki Tobie przemyslalam sprawe i sadze, ze z kims innym moze byc szczesliwy z wzajemnoscia i nie ma co chowac urazy czy robic z tego reguly i tym bardziej nagonek, bo to podle. Wybacz mabelle2000. Oczywiscie do niczego Cie to teraz nie obowiazuje ;-) Dzialaj i pisz zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ja tam na kuksanca jestem zawsze gotowa. Kuksanca przemysle ze sto razy, a slodzenie to po mnie splywa jak po kaczce ;)
  • mabelle2000 03.09.14, 17:34
    hello-kitty2 napisała:

    > ps wybaczylas mi tego 'pierdolonego impotenta'? Przepraszam Cie

    No co ty Kitty, ja sie wcale nie gniewam :-) I lubie Twoja szczerosc, tak trzymaj :-)
  • kutuzow 03.09.14, 17:46
    hello-kitty2 napisała:
    > hehe a jak ja przysralam w podobny sposob Kutuzowi to podsumowal, ze przemawia
    > przeze mnie zazdrosc albo nawet zawisc, eeee a moze istnieje jakas regula, ze p
    > rzysrywamy tylko swojej plci to wtedy jest 'czysto'? ;-) Eee Wont przemawia prz
    > ez Ciebie zazdrosc albo nawet zawisc! ;)

    Widzę. że długo nie wytrzymałaś (miał być deal, że nie piszemy do siebie/o sobie).

    Chciałem łaskawie zauważyć, że była jednak spora różnica. Ty nie wytknęłaś MI, że się chwale -tutaj bym to rozumiał, bo owszem chwalę się swoją partnerką (bo mam czym).

    Ty zaczęłaś przekonywać, że to moja partnerką wcale taką piękna nie jest. Czyli jak w temacie super samochodu - zaczęłaś narzekać, że to moje Ferrari to jakieś takie za bardzo czerwone, ma twarde zawieszenie i na pewno nie nadaje się na dłuższą podróż. Jednym słowem żaden z Ferrari porządny samochód ;-) Że czynnik wieku litościwie pominę.

  • mabelle2000 03.09.14, 17:52
    kutuzow napisał:

    > Chciałem łaskawie zauważyć, że była jednak spora różnica. Ty nie wytknęłaś MI,
    > że się chwale -tutaj bym to rozumiał, bo owszem chwalę się swoją partnerką (bo
    > mam czym).

    Kutuzow, to ze sie chwalisz samo w sobie zle nie jest, skoro masz czym, to my wszyscy cieszymy sie razem z Toba. Gorzej tylko, ze wszystkich innych, robiacych dokladnie to samo co Ty masz za totalnych frajerow. I to zdaje sie Kitty Ci wytknela, a nie to, ze Twoja partnerka jest brzydka.
  • kutuzow 03.09.14, 18:23
    mabelle2000 napisała:
    > Kutuzow, to ze sie chwalisz samo w sobie zle nie jest, skoro masz czym, to my w
    > szyscy cieszymy sie razem z Toba. Gorzej tylko, ze wszystkich innych, robiacych
    > dokladnie to samo co Ty masz za totalnych frajerow. I to zdaje sie Kitty Ci wy
    > tknela, a nie to, ze Twoja partnerka jest brzydka.

    Widzisz, wiem o czym pisała Kitty, a Tobie się wydaje że wiesz. Dlatego wrzucę kilka cytatów. Przypomnę że cała dyskusja wzięła się że złości że mam partnerkę 10 lat młodszą i się tym obnoszę, twierdząc że dla mnie to idealna różnica wieku. Niektóre koleżanki poczuły się tym dotknięte i zaczęło się narzekanie, że Ferrari wcale nie jest taki super, że to bardziej Fiat Barchetta (też czerwone i z Włoch).

    " Przeciez to zwykla, niebrzydka owszem ale przecietna dziewczyna jest, zadna super pieknosc, bez przesady. Do linkowanej tu kiedys przez Ciebie na spole z Yoriciem Christiny Hendricks to jej kupe oj kupe centymetrow brakuje, zadna sexbomba."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152018247,Re_Jak_juz_omawiamy_narzeczona_Kutuzowa_.html

    To odpowiedz Kitty do Sabata, gdy stwierdził że dla niego owszem moja narzeczon jest cytuje: "WOW".
    " Piekniejsze to ja widzialam niktore panie na Red Light District, jak laleczki i z cyckami! ;-) Rozumiem ze konika przetrzepales? "
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152018800,Re_Jak_juz_omawiamy_narzeczona_Kutuzowa_.html
    "Kutuzow to nerd i dlatego podziwiam kazda kobiete, ktora sie zdecyduje na zycie z nim, powinien ja szanowac i rozpieszczac, takie moje zdanie. Mowilam, ze niebrzydka. Nie manipuluj."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152018998,Re_Jak_juz_omawiamy_narzeczona_Kutuzowa_.html
    "Owszem ladna ale wiele jest ladnych dziewczat, szczegolnie w Polsce. "
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151833415,152019798,Re_Chwalipieta.html
    Mabelle -nadal uważasz, że Kitty tak na prawdę to chodziło o mnie????

    > Gorzej tylko, ze wszystkich innych, robiacych
    > dokladnie to samo co Ty masz za totalnych frajerow.

    Możesz wskazać gdzie konkretnie widziałaś taki przypadek? Bo jak dla mnie to jest troche jak z tezą wyżej. Gdzieś dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele.


  • mabelle2000 03.09.14, 18:46
    kutuzow napisał:

    > Możesz wskazać gdzie konkretnie widziałaś taki przypadek? Bo jak dla mnie to je
    > st troche jak z tezą wyżej. Gdzieś dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele.

    Kutuzow, sprobuje Ci wytlumaczyc, od razu zaznaczam, ze nie chce Cie urazic.Wierze Ci na slowo, ze masz narzeczona najpiekniejsza na swiecie. Na pewno taka jest DLA CIEBIE i dobrze, ze tak jest. Gratuluje :-) Tylko, ze rownoczesnie, calkiem blednie zalozyles, ze inni takiego szczescia nie maja, bo mimo, ze nie trafili swojej dziesiatki to ida na ustepstwa. No i masz ich za frajerow. Mysle, ze frajerstwem jest uwierzyc, tak jak w Twoim przypadku, ze kobieta chce slubu, bo potrzebuje poczucia bezpieczenstwa. Co to w ogole jest to poczucie bezpieczenstwa ? :-) Jakis twor z kosmosu, ktory lyknales jak pelikan, zeby usprawiedliwic, ze "starasz sie bardziej", chociaz innych za to samo potepiasz. No i w sumie dobrze Ci Kitty napisala, Twoja dziesiatka jest Twoja dziesiatka, dla innych moze byc tylko siodemka, nie ma sie co obrazac :-)

  • kutuzow 03.09.14, 21:35
    mabelle2000 napisała:
    > Na pewno taka jest DLA CIEBIE i dobrze, ze tak jest.

    Pewnie bym się z Tobą zgodził gdyby nie fakt, że ona podoba się wielu osobom. Jest coś takiego jak kanon piękna np. figura klepsydry jest uważana za najbardziej pożądaną u kobiety (i jednocześnie mały procent kobiet ją posiada -coś ok 8%).

    Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety która by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jakich wiele i jeszcze reagowała nerwowo gdyby inni zwracali jej uwagę że trochę przesadza, bo wg nich to ona wygląda super.

    Jasne moja narzeczona nie musi się podobać Kitty, ale wystarczy jedno stwierdzenie z jej strony.
    Zobacz z ilu wypowiedzi skopiowałem Ci wcześniej jej pełne uszczypliwości określenia. Kitty próbowała z wielu stron, gdzie się tylko dało. Trochę na zasadzie desperackiej krytyki, takie Ferrari jest do kitu, bo na pewno dużo pali ;-)

    Chciałem także zauważyć, że ogólnie chwalić się można w różny sposób. Wg mnie to czy ja zwróciłem uwagę na charakter i wygląd mojej partnerki, czy koleżanki na forum chwalą się że mają idealnego partnera i szczęśliwy związek -to jest dokładnie to samo. Po prostu inne czynniki są istotne dla naszych płci.

    Także nadal podtrzymuję, że Ci co nie trafili swoich 10-tek to kiedyś z czasem to wyjdzie. Z tym że to nie chodzić tylko o urodę. Raczej cały "pakiet" który idealnie nam pasuje. Czasami to może być nie wystarczająco ambitny facet, lub taki który nie dorównuje wykształceniem swojej partnerce (np. ona ma doktorat a on "tylko" magistra) itp.
    Chodzi o wszystkie czynniki które zostawiają ten mały "posmak" że niby jest idealny...ale.
    Z czasem to "ale" staje się bardziej uwierające i kończy się potem jak w tym wątku w którym tu dyskutujemy. Niby jest fajnie...ale ochoty na tego swego niby ukochanego jakoś partnerka nie przejawia.

  • wont 03.09.14, 21:43
    Właśnie kutuzow! Przepraszam, że w tym kontekście, bo w kontrze do twojej argumentacji, ale rzeczywiście - Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(

    Nie wiem, najpierw Jennifer Aniston, teraz Angelina Jolie. Może ja jakoś podświadomie nienawidzę Brada Pitta? Chyba nie, bo bardzo go lubię.
  • kutuzow 03.09.14, 21:54
    wont napisał:
    > Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(

    Wiesz Wont, jak dla mnie to czysty przykład czegoś co się nazywa "kwaśne winogrona".
    www.psychologowie.info/kwasne-winogrona-i-slodkie-cytryny/

  • wont 03.09.14, 22:05
    kutuzow napisał:

    > wont napisał:
    > > Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(
    >
    > Wiesz Wont, jak dla mnie to czysty przykład czegoś co się nazywa "kwaśne winogr
    > ona".
    > www.psychologowie.info/kwasne-winogrona-i-slodkie-cytryny/
    ---------------
    Weź nie żartuj :) Bo nie podoba mi się Aniston i Jolie. I te blondyna - Cameron Diaz.

    Ale podobają mi się i to bardzo z blondynek tylko: Scarlett Johansson (ale nie idźcie ludziska na jej najnowszy film Lucy, straszna chała), Charlize Theron, Amber Heard (mniam!), Naomi Watts, Elisabeth Banks, Gwyneth Paltrow.

    Po prostu chyba mam trochę inny gust. Po części się pokrywa z gustem powszechnie obowiązującym, ale jednak nie do końca.
  • mojemail3 04.09.14, 10:42
    kutuzow napisał:

    > wont napisał:
    > > Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna :(
    > Wiesz Wont, jak dla mnie to czysty przykład czegoś co się nazywa "kwaśne winogr
    > ona".
    > www.psychologowie.info/kwasne-winogrona-i-slodkie-cytryny/

    Ale dlaczego od razu racjonalizacja? Może właśnie ona jest ta "co druga" co się nie podoba...
    Angelinę oczywiście cenię i szanuję za np. podejście do rodziny, za osobowość, ale fizycznie to taka żylasta chuda szkapa z ustami glonojada właśnie ;-)
    Specjalnie dla Ciebie, bo lubujesz się w celebrytkach:

    kobieta.wp.pl/gid,16640138,img,16640273,kat,26405,title,Zylaste-rece-Angeliny-Jolie,galeriazdjecie.html?ticaid=11362a&_ticrsn=3
  • hello-kitty2 04.09.14, 10:51
    mojemail3 napisała:

    > Ale dlaczego od razu racjonalizacja? Może właśnie ona jest ta "co druga" co si
    > ę nie podoba...
    > Angelinę oczywiście cenię i szanuję za np. podejście do rodziny, za osobowość,
    > ale fizycznie to taka żylasta chuda szkapa z ustami glonojada właśnie ;-)
    > Specjalnie dla Ciebie, bo lubujesz się w celebrytkach:
    >
    > kobieta.wp.pl/gid,16640138,img,16640273,kat,26405,title,Zylaste-rece-Angeliny-Jolie,galeriazdjecie.html?ticaid=11362a&_ticrsn=3

    To chudosc. Nie tylko rece, tragiczne ramiona, gdzie biceps, gdzie triceps, barki, przedramie? Masakra. Wszystkie filmy walki, w ktorych ja obsadzono ta jej chudosc psuje. W polaczeniu z bialoscia skory i ciemnymi wlosami wyglada na osobe chora, a szkoda, bo buzia ladna.
  • kutuzow 04.09.14, 12:09
    mojemail3 napisała:
    > Specjalnie dla Ciebie, bo lubujesz się w celebrytkach:

    Nie lubuje się w celebrytykach, tylko daje przykład który każdy zna.
    Jak napisze że mi się podoba Zoską spod trójki, to nikt na forum nie będzie wiedział jak ta wspomniana Zośka wygląda -czyż nie?
  • hello-kitty2 03.09.14, 22:00
    kutuzow napisał:

    > Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety k
    > tóra by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jaki
    > ch wiele i jeszcze reagowała nerwowo gdyby inni zwracali jej uwagę że trochę pr
    > zesadza, bo wg nich to ona wygląda super.

    A nie mozesz o prostu o tym nie myslec? :-) Tak obeszla Cie opinia osoby z internetu?

    > Jasne moja narzeczona nie musi się podobać Kitty, ale wystarczy jedno stwierdze
    > nie z jej strony.
    > Zobacz z ilu wypowiedzi skopiowałem Ci wcześniej jej pełne uszczypliwości okreś
    > lenia. Kitty próbowała z wielu stron, gdzie się tylko dało.

    O jezu to straszne! Wiecej niz jedno stwierdzenie! Jak ona tak mogla ta suka Kitty! ;-)

    Przyjmij do wiadomosci Kutuzow, ze Twoja narzeczona nikogo nie obchodzi, nobody gives a shit about her, to tylko Twoje natrectwa, zreszta tak jak zona Marka Zaka, tyle ze tu bez natrectw.
  • kutuzow 03.09.14, 22:18
    hello-kitty2 napisała:
    > Przyjmij do wiadomosci Kutuzow, ze Twoja narzeczona nikogo nie obchodzi, nobody
    > gives a shit about her, to tylko Twoje natrectwa, zreszta tak jak zona Marka Z
    > aka, tyle ze tu bez natrectw.

    Kitty, MNIE obchodzi. Mi to wystarcza.
    Możesz sobie krytykować osoby dostępne na forum, bo one mają okazję się obronić. Masz coś do MNIE to wal śmiało -przyjme na klate.
    Wyrażanie się w dość mało przyjemny sposób (porównywanie urody do dziwek z dzielnicy różowych latarni) o osobach trzecich , które nie mają okazji Ci dobitnie odpisać co sądzą o Twoim zdaniu jest tchórzostwem.
    Wydawało mi się że ustaliliśmy ostatnio, że nie wracamy do tematu, ale Ty jakoś szybko zapomniałaś o WŁASNEJ propozycji.

    Skoro nie zrozumiałaś grzecznie, to pozwolę sobie o mocniejszy przekaz weź się Kitty od***ol od mojej partnerki. Nie chce się zniżać do Twego poziomu, ale mogę zacząć nabijać się z bliskich Tobie osób -np. syna co by daleko nie szukać. ciekawe czy wtedy to będa "Twoje natręctwa" i "nobody gives a shit about him", czy jednak będzie że Kutuzow to cham i prostak.
    Ogarnij się laska.
  • hello-kitty2 03.09.14, 22:40
    kutuzow napisał:

    > Wydawało mi się że ustaliliśmy ostatnio, że nie wracamy do tematu, ale Ty jakoś
    > szybko zapomniałaś o WŁASNEJ propozycji.

    Po pierwsze Kutuzow, ja nie pisalam do Ciebie, tylko do Wonta, a Ty tylko czekales zeby sie przypierdolic, nie?

    > Skoro nie zrozumiałaś grzecznie, to pozwolę sobie o mocniejszy przekaz weź się
    > Kitty od***ol od mojej partnerki.

    Ja pierdole znowu Kutuzow rycerz na bialym koniku, patataj, patataj ;) Napisalam WYRAZNIE: Twoja narzeczona mnie NIE INTERESUJE. Nikogo nie interesuje. Hello? Wystarczy?

    ps. hej rycerzu miej chociaz na tyle odwagi zeby 'odpierdol' napisac calym slowem ;-)

  • kutuzow 03.09.14, 23:01
    hello-kitty2 napisała:

    > Po pierwsze Kutuzow, ja nie pisalam do Ciebie, tylko do Wonta, a Ty tylko czeka
    > les zeby sie przypierdolic, nie?

    Kitty, czy Ty w przedszkolu jesteś?
    "Tylko do Wonta", to sobie możesz pisać prywatnie poza forum. Nic mi do tego. Jak piszesz coś na OGÓLNIE dostępnym forum, to musisz się liczyć że gdy o kimś wspominasz, ten ktoś może chcieć odpowiedzieć.

    Jak napiszę np. do Sabata, przykładowo, że uważam na podstawie Twoich wzmianek z forum, że Kitty to kiepsko wychowuje syna i będzie z niego mamisynek i lewus, to pisałem do niego i nic Tobie do tego, czy możesz się jednak wkurzyć, bo wygłaszam taki pogląd publicznie?
    Ogarniasz różnice, wiadomość prywatna vs pisanie na forum o kims?

    Napisałem Ci przecież wcześniej:
    "Następnym razem nie czepiaj się mnie, ani mojej narzeczonej to będzie postulowany "odpoczynek". Ponieważ za każdym razem jak będziesz wracała do tematu będzie się zobowiązany to wyjaśnić/skomentować."
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151956275,152071422,Re_Proponuje_odpoczynek_.html

    Napisalam WYRAZNIE: Twoja narzeczona mnie NIE INTERESUJE. Nikogo nie interesuje. Hello?
    > Wystarczy?

    Jak na osobę która Cię nie interesuje poświęciłaś jej strasznie dużo postów. Pamiętaj nie słowa a CZYNY świadczą o naszych intencjach. Pisałaś także "wyraźnie", że mamy do siebie nie pisać i nie zaczepiać. Jak widzisz ja swojej części umowy dotrzymałem, nie komentuje Twoich wpisów, nie zaczepiam, nie podaje jako przykład itp. Tobie się zapomniało mimo tego wyraźnego pisania.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151956275,152073952,Re_Proponuje_odpoczynek_.html

    > ps. hej rycerzu miej chociaz na tyle odwagi zeby 'odpierdol' napisac calym slow
    > em ;-)

    Kitty specjalnie na Twoją prośbę będzie pełnym zdaniem.

    Szanowna Kitty ODPIERDOL się proszę łaskawie od mojej narzeczonej, nie poruszaj jej tematu na forum, nie komentuj itp.

    Czy tak lepiej? Teraz zrozumiałaś?
  • hello-kitty2 03.09.14, 23:20
    kutuzow napisał:

    > Jak na osobę która Cię nie interesuje poświęciłaś jej strasznie dużo postów. Pa
    > miętaj nie słowa a CZYNY świadczą o naszych intencjach. Pisałaś także "wyraźnie
    > ", że mamy do siebie nie pisać i nie zaczepiać. Jak widzisz ja swojej części um
    > owy dotrzymałem, nie komentuje Twoich wpisów, nie zaczepiam, nie podaje jako pr
    > zykład itp. Tobie się zapomniało mimo tego wyraźnego pisania.

    Kutuzow ale na forum to tylko SLOWA sa ;-) No ale Ty w ogole nie piszesz ostatnio wiec mysle po co Cie tak 'karac' w nieskonczonosc? Proponowalam odpoczynek. Ale ja juz odpoczelam, a Ty?

    > > ps. hej rycerzu miej chociaz na tyle odwagi zeby 'odpierdol' napisac caly
    > m slow
    > > em ;-)
    >
    > Kitty specjalnie na Twoją prośbę będzie pełnym zdaniem.
    >
    > Szanowna Kitty ODPIERDOL się proszę łaskawie od mojej narzeczonej, nie poruszaj
    > jej tematu na forum, nie komentuj itp.
    >
    > Czy tak lepiej? Teraz zrozumiałaś?

    Lepiej! BRAWO. Podoba mi sie. Ja caly czas rozumiem, a robie swoje.

    Ciesze sie, ze wrociles na forum ;)
  • mabelle2000 03.09.14, 22:23
    kutuzow napisał:

    > Przyznasz jednak, że trochę podejrzliwie podchodziłabyś do argumentów kobiety k
    > tóra by np. chciała dowieść że Angelina Jolie to tak naprawdę zwykła laska jaki
    > ch wiele i jeszcze reagowała nerwowo gdyby inni zwracali jej uwagę że trochę pr
    > zesadza, bo wg nich to ona wygląda super.

    Kutuzow, ja Cie bardzo przepraszam, ale argument, ze cos (ktos) podoba sie wiekszosci zupelnie mnie nie rusza. Jest tak jak napisalam- wierze Ci na slowo, ze Twoja narzeczona jest najpiekniejsza kobieta na swiecie i niech tak zostanie :-)

    > Także nadal podtrzymuję, że Ci co nie trafili swoich 10-tek to kiedyś z czasem
    > to wyjdzie. Z tym że to nie chodzić tylko o urodę. Raczej cały "pakiet" który i
    > dealnie nam pasuje.

    Wasnie, to mnie zastanawia najbardziej-skad to wiesz, ze inni nie trafili swoich dziesiatek ? Bo im sie po ilus tam latach zwiazek rozlatuje ? A Ty wiesz, ze czas nie stoi w miejscu ? Najmadrzejszego profesora moze dopasc Alzheimer, a najpiekniejszej dziesiatce oklapna kiedys cycki.

    > Z czasem to "ale" staje się bardziej uwierające i kończy się potem jak w tym wą
    > tku w którym tu dyskutujemy. Niby jest fajnie...ale ochoty na tego swego niby u
    > kochanego jakoś partnerka nie przejawia.

    No jak to Kutuzow ??? Kiedys mnie zapewniales, ze przyczyna spadku libido sa pociazowe zawirowania hormonalne, teraz jednak stwierdzasz, ze to dlatego, ze babka nie trafila na swoja dziesiatke. No to jak ? :-) Calkiem prawdopodobne, ze oboje trafili na dziesiatki, tylko bylo tak jak mowie- zycie ich przeczolgalo.
  • kutuzow 03.09.14, 22:41
    mabelle2000 napisała:
    > Wasnie, to mnie zastanawia najbardziej-skad to wiesz, ze inni nie trafili swoic
    > h dziesiatek ? Bo im sie po ilus tam latach zwiazek rozlatuje ?

    Czy przeczytałaś kiedyś na forum, żebym pisał że wg mnie Kowalski, albo Nowakowa to nie trafili swoich dziesiątek?
    Stawiam tezę, że jeśli dobiera się na zasadzie "najlepszy/najlepsza z dostępnych" to ciężko potem po kilku latach wykrzesać ogien w sypialni, brak seksu może zaś przerodzić się w większe kłopoty w związku itp. Czy z tym się zgodzisz, czy masz odmienne zdanie?

    > No jak to Kutuzow ??? Kiedys mnie zapewniales, ze przyczyna spadku libido sa po
    > ciazowe zawirowania hormonalne, teraz jednak stwierdzasz, ze to dlatego, ze bab
    > ka nie trafila na swoja dziesiatke. No to jak ? :-)

    To musi byc albo rybki albo akwarium? Nie może być tak że raz jest jedno w innym przypadku jest drugie? Jak na razie stwierdziłem, że autorka wątku nie pała pożądaniem do swego męża. To czy to są hormony, czy problemy w związku to ona sama będzie tylko wiedziała.
  • mabelle2000 04.09.14, 11:11
    kutuzow napisał:

    > Stawiam tezę, że jeśli dobiera się na zasadzie "najlepszy/najlepsza z dostępnyc
    > h" to ciężko potem po kilku latach wykrzesać ogien w sypialni, brak seksu może
    > zaś przerodzić się w większe kłopoty w związku itp. Czy z tym się zgodzisz, czy
    > masz odmienne zdanie?

    Kutuzow, ale przeciez my ZAWSZE sie dobieramy wybierajac najlepszego/najlepsza z dostepnych. Bralbys to co jest, gdybys mial tylko jedna (podkreslam- jedna) kandydatke na narzeczona. Wtedy mozna by ewentualnie mowic o jakis uswiadomionych niedoborach tejze kandydatki.
    Ludzie sie po prostu zakochuja w sobie, w tej fazie okreslenie drugiej osoby jako dziesiatka jest tak oczywiste jak wschod i zachod slonca.
    Mysle, ze niezrozumienie miedzy nami bierze sie z Twojego przekonania, ze istnieje jakis kanon, ktory pozwala okreslic czy osoba jest ta dziesiatka czy tez nie. Takiego kanonu nie ma. Ocena zawsze bedzie subiektywna.

  • mojemail3 04.09.14, 11:15
    mabelle2000 napisała:

    > Ludzie sie po prostu zakochuja w sobie, w tej fazie okreslenie drugiej osoby ja
    > ko dziesiatka jest tak oczywiste jak wschod i zachod slonca.

    Dokładnie. A ta faza trwa podobno 4 lata, powtarzam za prof. Wojciszke ( co ma żonę tę samą od 25 lat...) a potem..."dupa blada" jak się bazuje na ustrzelonej na strzelnicy życia " 10 tce"...i na niczym więcej ;-)

  • kutuzow 04.09.14, 11:35
    mabelle2000 napisała:
    > Kutuzow, ale przeciez my ZAWSZE sie dobieramy wybierajac najlepszego/najlepsza
    > z dostepnych. Bralbys to co jest, gdybys mial tylko jedna (podkreslam- jedna) k
    > andydatke na narzeczona.

    Widzisz Mabelle, tutaj się różnimy, bo Ty zakładasz, że trzeba z kimś być. Ja zaś zakładam, że jak nie ma osoby która mi pasuje to moge byc sam i żyć życiem singla. Wtedy nie musze godzić się na kompromis "najlepsza z tych która mnie chciała".
    Problem jest taki że większość kobiet ma jednak ciśnienie na dzieci i chciałyby z kimś się rozmnożyć i jeszcze żeby ten ktoś pomógł w wychowaniu tego dziecka. Wtedy plan z bycia singielką mocno koliduje z instynktem macierzyńskim. Myślę że stąd to niezrozumienie. Zresztą już raz poruszaliśmy ten temat:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151307559,151354126,Re_dostosowanie_sie_do_potrzeb_rodziny.html
    Obstawiam że poczuałaś się dotknięta tą moją wypowiedzią i stąd teraz ten wziosek że krytykuje tych co nie są ze swymi 10-tkami. Ja po prostu krytykuje tych co kupili osła, a teraz chcą mieć wyścigowego Araba, bo osioł nie spełnia ich ambicji. Wcześniej jednak brali co było - nie narzekali że to osioł a nie wyścigowy Arab.

    > Mysle, ze niezrozumienie miedzy nami bierze sie z Twojego przekonania, ze istn
    > ieje jakis kanon, ktory pozwala okreslic czy osoba jest ta dziesiatka czy tez
    > nie. Takiego kanonu nie ma. Ocena zawsze bedzie subiektywna.

    To nie chodzi o kanon. To chodzi o to czy dana osoba NAM pasuje -dla nas jest tą idealną 10-tką.
    Przykład: Kobieta głęboko wierząca spotyka wierzącego gościa, który jest prawiczkiem bo czeka z tym do ślubu. Dla każdej innej kobiety on byłby pośmiewiskiem i kiepskim materiałem na partnera (zero doświadczenia seksualnego). Dla kobiety z przykładu może to być własnie wymarzona 10-tka bo będą się super rozumieli, dogadywali. Seks także będzie zgodnie z zasadami wiary, nie będzie problemu z antykoncepcją itp.
    Angole mają fajne powiedzenie które idealnie oddaje ten przykład: "One man's trash is another man's treasure.".
  • mojemail3 04.09.14, 11:44
    kutuzow napisał:

    > Problem jest taki że większość kobiet ma jednak ciśnienie na dzieci i chciałyby
    > z kimś się rozmnożyć i jeszcze żeby ten ktoś pomógł w wychowaniu tego dziecka.

    Kutuzow, to nie jest problem, to wspaniała mądrość matki natury ;-)


    > Wtedy plan z bycia singielką mocno koliduje z instynktem macierzyńskim. Myślę
    > że stąd to niezrozumienie.

    Plan bycia singielką? a to się ma taki plan? Ciekawy artykuł na ten temat czytałam w WO extra...
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,139442,16442743,Szczesliwa_singielka__ktora_chce_zyc_sama__Nie_znam.html
    html</a>

    >Ja po prostu krytykuje tych co kupili osła, a teraz chcą mieć wyścigowego Araba, bo osioł >nie spełnia ich ambicji. Wcześniej jednak brali co było - nie narzekali że to osioł a nie >wyścigowy Arab.

    No, tylko że można mieć osła w skórze araba ( rasa koni;-) albo co gorsza, wilka w owczej skórze... To może być gorsze...Osły uparte, ale araby wredne z charakteru, dzikie i gryzą...
    Wolałabym hucuła ;-)


  • kutuzow 04.09.14, 11:52
    mojemail3 napisała:
    > Kutuzow, to nie jest problem, to wspaniała mądrość matki natury ;-)

    Taaa. "Mądrość" która szczególnie mocno objawia się w rodzinach patologicznych. Te najliczniej poddają się tej "mądrości".


    > Plan bycia singielką? a to się ma taki plan?

    Oczywiście, Po prostu nie szuka się desperacko partnerka/partnera.
    Zamiast brać to co jest, czeka się na to co spełnia nasze wymogi.

  • mojemail3 04.09.14, 11:59
    kutuzow napisał:
    > Taaa. "Mądrość" która szczególnie mocno objawia się w rodzinach patologicznych.
    > Te najliczniej poddają się tej "mądrości".

    Kutuzow, przywołuję Cię do porządku i ludzkiej przyzwoitości.
    Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...
    Nie dyskredytuj ludzi tylko ze względu na rodzinę urodzenia.
  • zawle 04.09.14, 12:22
    mojemail3 napisała: > Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny
    > o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...

    Matko....skąd to wzięłaś?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • mojemail3 04.09.14, 12:24
    zawle napisała:

    > Matko....skąd to wzięłaś?

    Z wykopalisk...
    www.edukacja.edux.pl/p-13106-zjawisko-rodziny-patologicznej.php
    ps. nie jestem Twoją matką ;-)
  • zawle 04.09.14, 12:34
    mojemail napisała:
    Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...

    A tu link potwierdzający:
    Należy również zauważyć, że w obecnych czasach rodziną patologiczną jest również taka rodzina, która zaniedbuje emocjonalnie dziecko. Dotyczy to często pełnych rodzin, dobrze sytuowanych, gdzie nie ma miłości i czasu dla dziecka.

    jeśli z jednego wynika drugie to ja pasuję....

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 04.09.14, 12:23
    mojemail3 napisała:
    > Kutuzow, przywołuję Cię do porządku i ludzkiej przyzwoitości.
    > Obecna definicja "patologii w rodzinie" rozszerzona jest na małodzietne rodziny
    > o wyoskim statusie materialnym, jak byś nie wiedział...
    > Nie dyskredytuj ludzi tylko ze względu na rodzinę urodzenia.

    MM, chyba sięnie zrozumieliśmy.
    Chodziło mi o to że to jest ten rodzaj "mądrości' co to każdy głupi potrafi.
    Zobacz że najwięcej jest takich "mądrych" własnie w rodzinach biednych, patologicznych (w znaczeniu social+używki). Tam średnia dzietnosć jest mooocno ponad średnią krajową.
    Jednocześnie Ci wykształceni, którzy mają dobrą pracę i życie na jakimś tam poziomie robią wszystko żeby walczyć z tą "mądrością natury" stosując antykoncepcje i ladując w najpopularniejszym modelu 2+1.

    Nie podoba Ci się określenie patologiczna, ale nie wiem jak inaczej chcesz nazwać parę na socialu bez pracy, ale za to płodzącą kolejne dzieciaki.

    "Podczas gdy w małżeństwach bezdzietnych i rodzinach
    z mniejszą liczbą dzieci na utrzymaniu dominowały dochody z pracy najemnej, to
    w rodzinach wielodzietnych, zwłaszcza z czworgiem dzieci, znaczenie dochodów z pracy
    malało na rzecz dochodów z pomocy społecznej oraz dochodów z innych źródeł (np.
    darowizn)."

    oraz
    "Zasięg ubóstwa – zwraca uwagę Autorka – jest determinowany wielkością
    gospodarstwa domowego oraz typem rodziny biologicznej. Rodziny wielodzietne są
    w najtrudniejszej sytuacji. Ubóstwem zagrożonych jest około 21% rodzin z trojgiem dzieci na
    utrzymaniu, zaś rodzin z czworgiem i więcej dzieci – ponad 40%."

    źródło: "Sytuacja rodzin wielodzietnych w Polsce a polityka rodzinna"
    ww2.senat.pl/k6/agenda/seminar/a/060718.pdf
  • mojemail3 04.09.14, 12:29
    kutuzow napisał:

    "(...)Jednocześnie Ci wykształceni, którzy mają dobrą pracę i życie na jakimś tam poziomie robią wszystko żeby walczyć z tą "mądrością natury" stosując antykoncepcje i ladując w najpopularniejszym modelu 2+1 (...)"

    Przygnębiające zjawisko, a nie "mądrość natury" Gdybym mogła, chciałabym mieć ze troje dzieci...

  • mabelle2000 04.09.14, 11:51
    kutuzow napisał:
    > Widzisz Mabelle, tutaj się różnimy, bo Ty zakładasz, że trzeba z kimś być. Ja z
    > aś zakładam, że jak nie ma osoby która mi pasuje to moge byc sam i żyć życiem s
    > ingla. Wtedy nie musze godzić się na kompromis "najlepsza z tych która mnie chc
    > iała".

    Ze co prosze ? Niedawno wyskoczylam jak glupia na biedna Mojemail, bo napisala, ze "czlowiek nie jest stworzony do samotnosci", a Ty z takimi tekstami do mnie wyjezdzasz ?
    Jaki k* kompromis ? Normalnie, spotykasz osobe, ani jej nie szukasz, ani nie planujesz, wydaje ci sie inna niz wszystkie, fascynuje Cie jej uroda, zapach, sposob w jaki sie porusza, gestykuluje. Uwazasz, ze jest wyjatkowa, masz wrazenie, ze to ktos bardzo ci bliski. Jaki kompromis ? Jakie parcie na wspolne zycie ? Ja sie czuje wolnym czlowiekiem, a Ty ?

    > Obstawiam że poczuałaś się dotknięta tą moją wypowiedzią i stąd teraz ten wzios
    > ek że krytykuje tych co nie są ze swymi 10-tkami.

    Ale dotknieta w jakim sensie ? Ze ktos spotyka swoja dziesiatke i sie z tego cieszy ? No to przeciez najlepsza wiadomosc jaka mozna uslyszec :-) I oby wszyscy mieli to szczescie, moze mniej bedzie zali i smutkow na tym forum.

    > To nie chodzi o kanon. To chodzi o to czy dana osoba NAM pasuje -dla nas jest t
    > ą idealną 10-tką.

    Kutuzow, nie krec, gdyby nie chodzilo o kanon, to bys nam tu nie wciskal podobienstwa swojej narzeczonej do Angeliny, na dowod tego ze ona NAPRAWDE pieknie wyglada :-))))
  • kutuzow 04.09.14, 12:08
    mabelle2000 napisała:
    > Kutuzow, nie krec, gdyby nie chodzilo o kanon, to bys nam tu nie wciskal podobi
    > enstwa swojej narzeczonej do Angeliny, na dowod tego ze ona NAPRAWDE pieknie wy
    > glada :-))))

    Mieszasz dwie kwestie i potem nie rozumiesz czemu są różne odpowiedzi.

    W przypadku urody jest coś takiego jak kanon piękna. Np. młode, jędrna, szczupłe są uważane za ładne, stare, tłuste, obwisłe za brzydkie, mimo że ktoś może np. być fanem ogromnie tłustych (tzw. feeders) seks.wieszjak.polki.pl/dewiacje-seksualne/302019,Feeders-chorobliwa-fascynacja-otyloscia.html

    Gdy zapytasz np. 100 mężczyzn czy Monika Bellucci, Kate Upton albo Scarlett Johansson jest piękna to większość odpowie że tak (wysoko ocenią ich urodę), mimo że kogoś mogą kręcić zupełnie inny typ np. wysoka laska w rozmiarze XS.


    Co innego gdy rozmawiamy o osobistych preferencjach. Tutaj nie mówimy już o samej urodzie, ale o cały zestawie innych cech i systemie wartości.
    Jak pisałem do MM, ja np. jako ateista i facet który dzieci nie planuje i nie chce, będę co najwyżej 1-tką dla wierzącej, bogobojnej kobiety która uważa że dzieci są sensem życia (znam takowe).
    Jak widzisz kwestie dodatkowe które są kluczowe dla danej osoby zdecydowanie przysłaniają punkty za urodę/atrakcyjność.

    Tak samo przykład w drugą stronę. Mógłbym spotkać kobietę o urodzie wcześniej wspomnianych aktorek, która kierując się zasadami wiary chciałaby poczekać z seksem do ślubu. Dla mnie ona (mimo tej urody) była by 1-tką jako partnerka. Ponieważ zupełnie inaczej ocenialibyśmy rolę seksu w związku. Poza tym nie ufałbym iż osoba która spokojnie może czekać do ślubu z seksem, nagle się okaże demonem seksu z niepohamowanymi żądzami .
  • mabelle2000 04.09.14, 12:29
    kutuzow napisał:

    > Mieszasz dwie kwestie i potem nie rozumiesz czemu są różne odpowiedzi.

    Nie denerwuj sie Kutuzow, to zaden obciach przyznac sie, ze za ladne uwaza sie to co nam wmowiono, ze jest ladne ;-)))
  • mojemail3 04.09.14, 12:36
    mabelle2000 napisała:

    > Nie denerwuj sie Kutuzow, to zaden obciach przyznac sie, ze za ladne uwaza sie
    > to co nam wmowiono, ze jest ladne ;-)))

    Też mam takie podejrzenia jak Ty Mabelle, mam wrażenie że wszyscy podlegamy temu zjawisku,my kobiety w kwestiach mody i zakupów...Wyprane mózgi mamy wszyscy ;-)
  • zyg_zyg_zyg 04.09.14, 12:39
    > Gdy zapytasz np. 100 mężczyzn czy Monika Bellucci, Kate Upton albo Scarlett Jo
    > hansson jest piękna to większość odpowie że tak (wysoko ocenią ich urodę), mimo
    > że kogoś mogą kręcić zupełnie inny typ np. wysoka laska w rozmiarze XS.
    >
    >
    > Co innego gdy rozmawiamy o osobistych preferencjach. Tutaj nie mówimy już o sam
    > ej urodzie, ale o cały zestawie innych cech i systemie wartości.

    Zaraz, zaraz, to już osobistych preferencji w kwestii samej tylko urody nie można mieć? Wont nie może twierdzić, że Angelina jest dla niego aseksualna, bo jak tak robi, to jest przykład "kwaśnych winogron"?
  • kutuzow 04.09.14, 12:52
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Zaraz, zaraz, to już osobistych preferencji w kwestii samej tylko urody nie moż
    > na mieć? Wont nie może twierdzić, że Angelina jest dla niego aseksualna, bo jak
    > tak robi, to jest przykład "kwaśnych winogron"?

    Oczywiście, że można mieć. Ja po prostu trochę nie ufam takim deklaracjom. Ludzie tak jakoś mają że co innego deklarują, a co innego potem wychodzi.

    To troche jak ludzie którzy twierdzą że gdyby wygrali grube miliony w totka by się nie zmienili. Przy czym zupełnie nie biorą pod uwagę że nagle inne czynniki zaczynają byc cenne. Dobrem rzadkim staje się czas (tego nie kupisz) a nie pieniądze. Nie ma więc sensu tracić czasu na pracę.

    Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w klubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedział, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak brał ją, jak rolnik dotację z UE.
  • zawle 04.09.14, 12:55
    kutuzow napisał: > Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w kl
    > ubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedzi
    > ał, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak
    > brał ją, jak rolnik dotację z UE.

    pewnie by ją bzyknął, ale nadal dla niego nie byłaby 10;)))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 04.09.14, 13:00
    zawle napisała:
    > pewnie by ją bzyknął, ale nadal dla niego nie byłaby 10;)))

    Przecież chodziło własnie o to że pisał że "aseksualna", a nie że to nie jest jego 10-tka.
    O ile mógłbym uwierzyć gdyby napisał że dla niego Angelina to 7-ka, bo nie jest w jego typie. OK.
    Ale aseksualnych się nie bzyka przecież.
  • zawle 04.09.14, 22:58
    kutuzow napisał:

    A co to za założenie? Oczywiście że można bzyknąć i się potem chwalić kolegom że się bzyknęło Angelinę. Nawet gdy aseksualna. Czy siódemka nie może być aseksualna? Może. Ma wszystko oprócz podniety.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zyg_zyg_zyg 04.09.14, 12:57
    > Tak samo z Wontem, gdyby spotkał sobowtóra Angeliny (tej sprzed kilku lat) w kl
    > ubie i gdyby ta laska mocno go podrywała, to ciekawy jestem czy by jej powiedzi
    > ał, że sorry, ale nie podobasz mi się i z bzykanka dzisiaj nici, czy by jednak
    > brał ją, jak rolnik dotację z UE.

    Ale co to ma wspólnego ze stwierdzeniem, że dzisiejsza Angelina mu się nie podoba?
  • kutuzow 04.09.14, 13:03
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Ale co to ma wspólnego ze stwierdzeniem, że dzisiejsza Angelina mu się nie podo
    > ba?

    Pisałem wyżej do Zawle. Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -spoko gusta są różne.
    Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, nawet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.


  • mojemail3 04.09.14, 13:05
    kutuzow napisał:

    > Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -
    > spoko gusta są różne.
    > Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, n
    > awet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.

    No to trzeba odliczyć tak,żeby była co druga i po kłopocie...
  • hello-kitty2 04.09.14, 13:21
    kutuzow napisał:

    > Pisałem wyżej do Zawle. Nie podobac, to jedno. Może być dla niego 6-tką, 7-ką -
    > spoko gusta są różne.
    > Gdy pisze że jest aseksualna, to sugeruje że "never, ever" by jej nie chciał, n
    > awet jak by mu sama do łóżka właziła. W to własnie jakoś nie wierzę.

    Ale co w tym takiego dziwnego? Moze Wont ma tak jak ja (ale nie sadze ;), ze chudosc, zylastosc, suchosc mnie odstrasza, no przeciez czlowiek nie pieprzy sie tylko z twarza. Akurat u Angeliny jest sie do czego przyczepic. Kiedys mi facet opowiadal, ze walic w chuda, koscista dupe to boli ;) Zly przyklad po prostu.
  • wont 04.09.14, 14:39
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale co w tym takiego dziwnego? Moze Wont ma tak jak ja (ale nie sadze ;), ze ch
    > udosc, zylastosc, suchosc mnie odstrasza, no przeciez czlowiek nie pieprzy sie
    > tylko z twarza. Akurat u Angeliny jest sie do czego przyczepic. Kiedys mi facet
    > opowiadal, ze walic w chuda, koscista dupe to boli ;) Zly przyklad po prostu.
    --------------
    Zastanowilem sie dlaczego Angelina Jolie jest dla mnie aseksualna i mysle, ze to jest tak, ze ja sie jej boje po prostu :) Ja ja poznalem jeszcze przed ta oszalamiajaca kariera, kiedy zyskala status seksbomby - widzialem ja w Hackerach i takim filmie o zagubionych nastolatkach - Foxfire. W obu filmach grala role jakichs zdrowo jebnietych, patologicznych dziewczyn. I byla swietna w tych rolach. Jak to naturszczyk. Potem widzialem te Tombridery i reszte tych jej gownianych filmow. I w kazdym filmie ona mnie jednoczesnie irytuje i przeraza, wlepiajac w kamere te swoje slepia spaniela udajacego tygrysa i wzdymajac spierzchniete usteczka, wszystko na zimno, jak jakis zombie. Usmiech tez zimny. Zaloze sie, ze seksu nie lubi, ze jest zimna jak kloda. Odrzuca mnie od niej. Dla mnie jest psychopatka. A psychopatki mnie nie kreca. Fuj.

    Co nie znaczy, ze jakbym poznal dziewczyne w typie Angeliny Joli, to bym uciekal gdzie pieprz rosnie. Obiektywnie mowiac, jakby w ciele Angeliny Jolie znalazla sie normalna dziewczyna a nie to niewiadomoco, i nie "lypala oczami" to by mi sie podobala. Mam nadzieje, ze wyjasnilem, bo jakos nie wiedziec czemu nurtowala was kwestia mojego nielubienia Angeliny.

  • wont 04.09.14, 14:45
    Aha - jeszcze jeden przyklad mi przyszedl do glowy. Michelle Rodriguez.
    Grala dotychczas role meskich babek, ale takich naprawde meskich, bez grama kobiecosci - w Resident Evil, Avatarze, Fast and Furious. BEZ-NA-DZIE-JA. Nie bzyknalbym jej bo nie jestem biseksualny.

    Ale ale - obejrzalem jakis tydzien temu "Maczete". No i wygladala normalnie. Kobieco. Takze, Angelino, nie martw sie, nic straconego - zainwestujesz troche pieniedzy i czasu w psychoterapie, przestaniesz "lypac oczami" to wont cie przeleci :) No ile mozna to robic z Bradem Pittem he he?
  • urquhart 04.09.14, 18:37
    wont napisał:
    > Aha - jeszcze jeden przyklad mi przyszedl do glowy. Michelle Rodriguez.
    > Grala dotychczas role meskich babek, ale takich naprawde meskich, bez grama kob
    > iecosci - w Resident Evil, Avatarze, Fast and Furious. BEZ-NA-DZIE-JA. Nie bzyk
    > nalbym jej bo nie jestem biseksualny.

    Dobry przykład laski z barami szerszymi niż tyłek i bez klepsydry.
    Nic dziwnego że randkuje i bzyka się z innymi babami
    harbimz.blogspot.com/2014/03/lesbian-alert-michelle-cara-frolic-in.html
    Ale buzia mi sie podoba.

    --
    Związek to wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
  • hello-kitty2 04.09.14, 20:53
    urquhart napisał:

    > wont napisał:
    > > Aha - jeszcze jeden przyklad mi przyszedl do glowy. Michelle Rodriguez.
    > > Grala dotychczas role meskich babek, ale takich naprawde meskich, bez gra
    > ma kob
    > > iecosci - w Resident Evil, Avatarze, Fast and Furious. BEZ-NA-DZIE-JA. Ni
    > e bzyk
    > > nalbym jej bo nie jestem biseksualny.
    >
    > Dobry przykład laski z barami szerszymi niż tyłek i bez klepsydry.
    > Nic dziwnego że randkuje i bzyka się z innymi babami
    > harbimz.blogspot.com/2014/03/lesbian-alert-michelle-cara-frolic-in.html
    > Ale buzia mi sie podoba.

    Urqu jestes zwyczajnie zlosliwy jakby budowa ciala decydowala o orientacji seksualnej :) Klepsydry sa upragnione tylko przez mezczyzn (i to tez raczej tych starszych) i babki zajmujace sie fitnessem sylwetkowym, a kobiety, no coz chca byc mega szczuple i waziutkie, jak to pisala mojemail: odsysaja tluszcz z bioder. Kragle udo czy ramie to juz dawno przezytek. Spojrz na Jessice Albe czy Malgorzate Rozenek. Zreszta idziemy caly czas w strone unisex.
  • urquhart 04.09.14, 21:51
    > Urqu jestes zwyczajnie zlosliwy jakby budowa ciala decydowala o orientacji seks
    > ualnej :) Klepsydry sa upragnione tylko przez mezczyzn (i to tez raczej tych st
    > arszych) i babki zajmujace sie fitnessem sylwetkowym, a kobiety, no coz chca by
    > c mega szczuple i waziutkie, jak to pisala mojemail:(...)
    > Kragle udo czy ramie to juz dawno przezytek. Spojrz na Jessice Albe czy Malgor
    > zate Rozenek. Zreszta idziemy caly czas w strone unisex.

    Ja złośliwy? No skąd :)
    Takie trendy promują projektanci mody którzy w zdecydowanej większości są otwarcie zadeklarowanymi gejami.
    No ale to że się promuje co innego a co innego zarabia w jako fetysz w reklamie - ta klepsydra.
    I nie dam sobie wmówić ze norma gustu czy atrakcyjności nie istnieje jak twierdzi Zygota poniżej.
    Że przecież niby jedni lecą na klepsydrę, ale że trudno zaprzeczyć faktom że turbaniaści lecą na kozy, wiec kobieta z kozią brodą też jest w normie atrakcyjności.
    No bo przecież w końcu nie odmieńcem czy sileniem się na oryginalność.
    :)
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zyg_zyg_zyg 04.09.14, 22:16
    > Że przecież niby jedni lecą na klepsydrę, ale że trudno zaprzeczyć faktom że tu
    > rbaniaści lecą na kozy, wiec kobieta z kozią brodą też jest w normie atrakcyjno
    > ści.
    > No bo przecież w końcu nie odmieńcem czy sileniem się na oryginalność.

    Normy gustu, które każdego, kto daje Angelinie mniej niż 7, przypisują hipserstwo lub odszczepieństwo, nie istnieją Urqu. Obrzydzenie dla wielbicieli kóz czy małych dzieci wynika z niespełniania przez nich zupełnie innych norm.
  • zyg_zyg_zyg 04.09.14, 22:17
    *każdemu, kto
  • urquhart 04.09.14, 22:31
    > Normy gustu, które każdego, kto daje Angelinie mniej niż 7, przypisują hipserst
    > wo lub odszczepieństwo, nie istnieją Urqu. Obrzydzenie dla wielbicieli kóz czy

    Dobra, mówmy o wzoru urody, nie o normie urody.
    >>>
    Obiektywność pojęcia urody[edytuj kod]

    Część osób jest przekonana, że oceniając urodę człowieka odwołuje się do indywidualnych preferencji i wyobrażeń. W związku z tym próby opisania cech wyglądu, które są trwale związane z atrakcyjnością fizyczną nie mają sensu.

    Okazuje się jednak, że w większości przypadków[2] ludzie trafnie oceniają to, czy dana osoba (np. na fotografii) będzie się innym podobać. Oznacza to, że ludzie znają "wzorzec urody", obowiązujący i powszechny w danej kulturze w danym czasie.

    Ponadto indywidualne preferencje w zakresie atrakcyjności fizycznej są bardzo podobne i wykazują wiele cech wspólnych. Pewni mężczyźni podobają się zarówno mężczyznom, jak i kobietom, a kobiety wyglądające w określony sposób podobają się także obu płciom. Oznacza to, że wzory kobiecej i męskiej urody są powszechne w danej społeczności – znakomita większość jej członków zgadza się co do tego, jaka osoba uchodzi za atrakcyjną.
    pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna#Wz.C3.B3r_urody_kobiecej
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 07:49
    Oznacza to, że ludz
    > ie znają "wzorzec urody", obowiązujący i powszechny w danej kulturze w danym cz
    > asie.
    >
    > Ponadto indywidualne preferencje w zakresie atrakcyjności fizycznej są bardzo p
    > odobne i wykazują wiele cech wspólnych.

    Ale to są dwie różne sprawy, Urqu. Kanon piękna i normalność gustu. To całkiem zrozumiałe, że piękną kobietą będzie powszechnie nazywana Angelina Jolie, a nie Magdalena Schejbal. Ale to nie znaczy, że jak ktoś ocenia "przydatność" łóżkową tych kobiet dla siebie i wychodzi mu, że Angelina jest niekobieca, za to zerżnąłby Magdalenę, to oszukuje się albo innych, czy też powinien się leczyć, bo jest poza normą.
  • zawle 05.09.14, 07:58
    Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno. Mnie nie. Z wielu powodów. Jest dla mnie kompletnie aseksualne i zimne.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 08:18
    > Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno.

    A jak nie podnieca, to czy jest normalny czy nie :-)

    > Mnie nie. Z wielu powodów. Jest dla mnie kompletnie aseksualne i zimne.

    Ja mam czasem podobnie. Piękno jest do kontemplowania, ale nie kalania. A seks to przecież pot, śluz, ślina, sperma i inne obrzydliwości. Ale taką Bellucci też odbierasz jako aseksualną?
  • mojemail3 05.09.14, 08:38
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Do tego dochodzi pytanie czy danego człowieka podnieca piękno.

    Piękno ma zachwycać a nie podniecać...

    > A jak nie podnieca, to czy jest normalny czy nie :-)

    Normalny. Na tym bazuje przemysł "przyjemnościowy"- ma podniecać i ekscytować a nie zachwycac pięknem.
    Moim zdaniem na piękno bardziej wyczulone są kobiety, stąd te kwiaty, ogrody, dekoracje domów itp. Stąd nasze druzgocące oceny urody innych kobiet.
    Dlatego też sztuka w założeniu nie podnieca, zachwyca, zaskakuje, frapuje, zastanawia, szokuje etc.

    > Piękno jest do kontemplowania, ale nie kalania. A seks
    > to przecież pot, śluz, ślina, sperma i inne obrzydliwości.

    Ale też piękno, nie obrzydliwość...

    > Ale taką Bellucci też odbierasz jako aseksualną?

    Belucci cudowna jest, uwielbiam taki typ kobiet, jeszcze Isabelle Adjani...
    Tak przy okazji, oglądałam po raz kolejny " Królową Margot" i zerknęłam na Filmweb, wiecie ile ona miała lat grając w tym filmie?
    www.filmweb.pl/film/Kr%C3%B3lowa+Margot-1994-6883/photos/248475
    Aż 39...a w 1994 to chyba obróbki cyfrowej nie było, no może jakieś filtry, światło...
    www.filmweb.pl/person/Isabelle+Adjani-225
    Wiem, wiem, kobiety w tym wieku dla naszych rodaków to już próchno, ja jednak uparcie twierdzę,że to jak się starzejemy, też jest genetycznym potencjałem nie do pogardzenia...
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 08:54
    >> Piękno jest do kontemplowania, ale nie kalania. A seks
    >> to przecież pot, śluz, ślina, sperma i inne obrzydliwości.

    >Ale też piękno, nie obrzydliwość...

    No przecież, że piękno też. Na samej obrzydliwości daleko bym nie zajechała... :-) Są różne rodzaje piękna - takie do oglądania, takie do dotykania, takie do słuchania, takie do wąchania itd. Tu chodzi mi o piękno do samego oglądania - jak w muzeum.
  • zawle 05.09.14, 09:12
    zyg_zyg_zyg napisała: Ale taką Bellucci te
    > ż odbierasz jako aseksualną?

    No raczej..nigdy bym jej palcem nie tknęła:)))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 09:43
    > No raczej..nigdy bym jej palcem nie tknęła:)))

    ani patykiem :-)
  • kutuzow 05.09.14, 10:22
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > No raczej..nigdy bym jej palcem nie tknęła:)))
    >
    > ani patykiem :-)

    Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej, co to też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spojrzały, z kim by się nie umówiły na randkę.
    Po czym jak przyszło co do czego to deklaracje sobie, a zachowanie sobie.

    Tutaj także gdybyśmy przeszli z Pań na Panów, to pewnie by się okazało że Brad Piit to paszczur, Clooney to siwy dziadek, Brosman jest zbyt lalusiowaty, Craig zbyt pospolity, a Sean Connery zbyt przypomina Wam Waszego dziadka.

    Przecież nic nie buduje tak fajnie pozycji wybrednej i trudnej do zdobycia jak deklaracja jak by się to odrzucało czołowych amantów na drzewo. Szczególnie gdy ma się świadomość że to i tak czysto teoretycznie, bo raczej Brad Pitt nie zadzwoni do drzwi przez przypadek. Po prostu respect na dzielni zagwarantowany.

    Potem się dziwicie czemu np. Yoric wkłada te wszystkie deklaracje panien między bajki i robi swoje z dużym sukcesem na podstawie tego co mówi PUA, a nie tego co deklarują kobiety.
  • hello-kitty2 05.09.14, 10:34
    kutuzow napisał:

    > Potem się dziwicie czemu np. Yoric wkłada te wszystkie deklaracje panien między
    > bajki i robi swoje z dużym sukcesem na podstawie tego co mówi PUA, a nie tego
    > co deklarują kobiety.

    "Robi swoje"? To on zdradza swoja dziewczyne ze Wschodu? Chyba robil chciales powiedziec. Hello?! ;)
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 12:39
    > Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej, co t
    > o też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spojrzały,
    > z kim by się nie umówiły na randkę.
    > Po czym jak przyszło co do czego to deklaracje sobie, a zachowanie sobie.

    Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnych osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.

    Jak widzę takiego agenta Tomka, to mnie odrzuca. Nie podoba mi się jego twarz, jest w nim coś obleśnego. Ale gdyby się okazało, że obłędnie pachnie, że jest silny, że ma piękne i mocne ręce, że tylko dla mnie specjalnie błyska ząbkami uśmiechem numer 7, że mnie rozśmiesza do łez, albo chuj wie co jeszcze, to może bym się nawet w nim zakochała. W obecnej chwili mogę zobaczyć wyłącznie jego twarz (nawet nie wiem, jaki ma głos) i ona mi się zwyczajnie nie podoba. Może mi się nie podobać? Na to mi pozwolisz?

    Jeśli piszę, że Brad Pit nie jest dla mnie wizualną dziesiątką, to nie porównuję go z Mietkiem z mojej pracy, Zygmuntem z naprzeciwka czy Wiesławem z warzywniaka - czyli dostępnymi dla mnie mężczyznami. Porównuję go Clooneyem, Brosmanem, Craigiem, Connerym itp. Zajarzyłeś?
  • mojemail3 05.09.14, 12:52
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał
    > różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnyc
    > h osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.

    Może mężczyżni mają tak słabe poczucie rzeczywistości,że mogą się napalić na obrazek?
    ( No wiem, przeginam, bo niestety wiem,że tak...)

    > Jak widzę takiego agenta Tomka, to mnie odrzuca. Nie podoba mi się jego twarz,
    > jest w nim coś obleśnego.

    Też mnie odrzuca, strasznie...na drugą półkulę ;-)
  • kutuzow 05.09.14, 13:10
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał
    > różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnyc
    > h osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.

    Zyg, tutaj właśnie widać różnice związane z płcią. Zobacz że facecji nie mają takich rozkminek, czy taka Kate Upton to ładnie pachnie, czy jest dostępna, czy beka przy jedzeniu itp.
    podoba się i większość deklaruje że owszem z chęcią by się z nia przespało jesli tylko mieliby okazję.

    > Jeśli piszę, że Brad Pit nie jest dla mnie wizualną dziesiątką, to nie porównuj
    > ę go z Mietkiem z mojej pracy, Zygmuntem z naprzeciwka czy Wiesławem z warzywni
    > aka - czyli dostępnymi dla mnie mężczyznami. Porównuję go Clooneyem, Brosmanem,
    > Craigiem, Connerym itp. Zajarzyłeś?

    eee, jak by to powiedzieć. W takim razie chyba się nie zrozumieliśmy jak działa skala 1-10. To działa tak że WSZYSTKICH oceniasz wg tej samej skali!
    Jeśli Zygmunt z na przeciwka jest dla Ciebie 3-ką, Wiesław z warzywniaka 6-tką, a Pitt z Clooneyem są gdzies na samej górze skali, to np. Pittowi dajesz 9,5 a Clooneyowi 9, albo na odwrót. Nie zas tak że Pittowi 5 a Clooneyowi 10 (bo np. podoba Ci się dwa razy bardziej od Pitta).
    Możesz sobie nadal porównywać celebritów między sobą i ustawiać ich w kolejności na górze skali np. jeden ma 8,5 drugi 9, trzeci 9,4 a ten idealny który Cię najbardziej kręci jest u Ciebei 10-tką.

    Jak masz dwie skale -jedną dla "normalesów" druga dla gwiazd to zaczyna się robić burdel, bo nagle Wiesiek z warzywniaka ma więcej pkt od Pitta i wchodzimy w świat liczb urojonych.
  • mojemail3 05.09.14, 13:18
    kutuzow napisał:

    > Zyg, tutaj właśnie widać różnice związane z płcią. Zobacz że facecji nie mają t
    > akich rozkminek, czy taka Kate Upton to ładnie pachnie, czy jest dostępna, czy
    > beka przy jedzeniu itp.
    > podoba się i większość deklaruje że owszem z chęcią by się z nia przespało jesl
    > i tylko mieliby okazję.

    Kutuzow, ale co nam tu chcesz dowieść? Wyższość męskich preferencji? Że z prawie każdą by mogli, a my mamy większe wymagania? No jak ktoś śmierdzi albo jest tylko na obrazku to jest jednak dysfunkcja psychiczna się napalać ;-) nawet jak jest Bradem Pittem czy innym Clooneyem...

    >W takim razie chyba się nie zrozumieliśmy jak działa
    > skala 1-10. To działa tak że WSZYSTKICH oceniasz wg tej samej skali!
    > Jeśli Zygmunt z na przeciwka jest dla Ciebie 3-ką, Wiesław z warzywniaka 6-tką,
    > a Pitt z Clooneyem są gdzies na samej górze skali, to np. Pittowi dajesz 9,5 a
    > Clooneyowi 9, albo na odwrót. Nie zas tak że Pittowi 5 a Clooneyowi 10 (bo np.
    > podoba Ci się dwa razy bardziej od Pitta).
    > Możesz sobie nadal porównywać celebritów między sobą i ustawiać ich w kolejnoś
    > ci na górze skali np. jeden ma 8,5 drugi 9, trzeci 9,4 a ten idealny który Cię
    > najbardziej kręci jest u Ciebei 10-tką.
    > Jak masz dwie skale -jedną dla "normalesów" druga dla gwiazd to zaczyna się rob
    > ić burdel, bo nagle Wiesiek z warzywniaka ma więcej pkt od Pitta i wchodzimy w
    > świat liczb urojonych.

    Kutuzow, zwariowałeś? Przecież własnie zaprezentowałeś urojenia na podstawie swej skali pomiaru atrakcyjności...Która normalna kobieta tak postrzega mężczyzn???
  • hello-kitty2 05.09.14, 13:40
    mojemail3 napisała:

    > Kutuzow, zwariowałeś? Przecież własnie zaprezentowałeś urojenia na podstawie sw
    > ej skali pomiaru atrakcyjności...Która normalna kobieta tak postrzega mężczyzn?
    > ??

    Prawda. Nigdy mi nie przyszlo do glowy zeby komus przyznawac punkty. Dziwne. Ze co jak 10 to clik i jestem zakochana?
  • mojemail3 05.09.14, 13:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Prawda. Nigdy mi nie przyszlo do glowy zeby komus przyznawac punkty. Dziwne. Ze
    > co jak 10 to clik i jestem zakochana?

    No. I po uszy w kisielu ;-)
  • rekreativa 06.09.14, 10:27
    To dawanie punktów to typowo męska rozrywka.
    Oni sobie jakoś tak umieją na półeczkach te panie poukładać, od najniższej półeczki po najwyższą.
    Ja mam system oceny zero jedynkowy : podoba się, nie podoba się.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zyg_zyg_zyg 06.09.14, 10:40
    > To dawanie punktów to typowo męska rozrywka.
    > Oni sobie jakoś tak umieją na półeczkach te panie poukładać, od najniższej półe
    > czki po najwyższą.
    > Ja mam system oceny zero jedynkowy : podoba się, nie podoba się.

    Ja podobnie - może niepotrzebnie używałam tej męskiej miary :-) Chociaż tego, że Pitt mi się nie podoba też Kutuzow nie chce łyknąć - twierdzi, że to próba podbicia własnej wartości. Może z kolei on nie ogarnia tej naszej miary i przekłada na swoje: podoba mi się=9,10, nie podoba mi się=1,2?
  • kutuzow 06.09.14, 10:49
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Ja podobnie - może niepotrzebnie używałam tej męskiej miary :-) Chociaż tego, ż
    > e Pitt mi się nie podoba też Kutuzow nie chce łyknąć - twierdzi, że to próba po
    > dbicia własnej wartości. Może z kolei on nie ogarnia tej naszej miary i przekła
    > da na swoje: podoba mi się=9,10, nie podoba mi się=1,2?

    Z tym jestem w stanie się zgodzić. Bardzo możliwe że tak właśnie jest -stąd niezrozumienie w temacie.
  • druginudziarz 05.09.14, 13:16
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Moje miłe koleżanki. Przypominacie mi psiapsióły z czasów szkoły średniej
    > , co t
    > > o też jedna przez drugą podbijały poprzeczkę, na kogo to one by nie spoj
    > rzały,
    > > z kim by się nie umówiły na randkę.
    > > Po czym jak przyszło co do czego to deklaracje sobie, a zachowanie sobie
    > .
    >
    > Ja pierdolę, Kutuzow. Zachowujesz się tak, jakbyś w ogóle sobie nie uświadamiał
    > różnicy między ocenianiem celebrytów zza szklanej szybki, a ocenianiem realnyc
    > h osób z własnego otoczenia i to pod kątem przydatności do spożycia.
    >
    > Jeśli piszę, że Brad Pit nie jest dla mnie wizualną dziesiątką, to nie porównuj
    > ę go z Mietkiem z mojej pracy, Zygmuntem z naprzeciwka czy Wiesławem z warzywni
    > aka - czyli dostępnymi dla mnie mężczyznami. Porównuję go Clooneyem, Brosmanem,
    > Craigiem, Connerym itp. Zajarzyłeś?

    Nie wiem jak kutuzow, ale ja nie zajarzyłem.
    Wg mnie piszesz dokłądnie to samo co kutuzow.
    1. "Heniek z VIIb to brzydal", ale na imprezie, gdy okazało się, że Heniek jet osiagalny to Heniek juz jest całkiem całkiem
    2. "Tomek to brzydal" ale byc może jednak gdyby był w pobliżu to moze jednak nie brzydal
    Ja tu nie widzę różnicy.
    Nie wiem też dlaczego nie porównywać Brada Pita z Zygmuntem z pracy.
  • kutuzow 05.09.14, 13:35
    druginudziarz napisał:
    > 1. "Heniek z VIIb to brzydal", ale na imprezie, gdy okazało się, że Heniek jet
    > osiagalny to Heniek juz jest całkiem całkiem
    > 2. "Tomek to brzydal" ale byc może jednak gdyby był w pobliżu to moze jednak ni
    > e brzydal

    Przecież to jest dokładnie to o czym wcześniej pisałem -efekt "kwaśnych winogron". Jest poza moimi możliwościami, więc twierdze że mi się nie podoba i jest zupełnie nie w moim guście.
    Gdy nagle staje się dostępny, to pomijam to całe gadanie i zaczynam go realnie oceniać. Nie wmawiam sobie że skoro go nie mogę miec to wcale mi się tak na prawdę nie podoba.

    W przypadku oceny celebrytów widze ogromną róznicę między kobietami i mężczyznami.
    Facecji mimo że zdają sobie sprawe że mają zerowe szanse o takiej Johanson czy innej Upton, to nie przeszkadza im to deklarować że się nimi jarają. Nie boją się że wyjdą na napalonych bo wiedzą że bycie "napalonym" facetem to nie jest żadna ujma. Kobiety zas cały czas nie chca wyjśc na "łatwe do zdobycia" -takie co to by z każdym chciała. Więc odgrywają ten teatrzyk jak to Clooney jest brzydki, Brad Pitt za stary, a Craig to wręcz paskudny.
  • mojemail3 05.09.14, 13:41
    kutuzow napisał:

    > Facecji mimo że zdają sobie sprawe że mają zerowe szanse o takiej Johanson czy
    > innej Upton, to nie przeszkadza im to deklarować że się nimi jarają. Nie boją s
    > ię że wyjdą na napalonych bo wiedzą że bycie "napalonym" facetem to nie jest ża
    > dna ujma.

    Ale też jakiś szczególny honor też nie, co?

    > Kobiety zas cały czas nie chca wyjśc na "łatwe do zdobycia" -takie co
    > to by z każdym chciała. Więc odgrywają ten teatrzyk jak to Clooney jest brzydk
    > i, Brad Pitt za stary, a Craig to wręcz paskudny.

    Srutu tutu majtki z drutu...
    Co ty tam wiesz o kobietach.Przeciętna kobieta ma w swej historii życia zdecydowanie spławionych absztyfikantów niż panowie zdobytych...
    To nie jest żaden teatrzyk,to jest życie ;-)
  • kutuzow 05.09.14, 13:50
    mojemail3 napisała:
    > Ale też jakiś szczególny honor też nie, co?

    Niby czemu? Nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu że podobają mi się piękne kobiety nawet jeśli są niedostępne. Nie musze ściemniać że taka Bellucci w "Malenie" to za bardzo kobieca była jak dla mnie i "nawet kijem".

    > Srutu tutu majtki z drutu...
    > Co ty tam wiesz o kobietach.Przeciętna kobieta ma w swej historii życia zdecydo
    > wanie spławionych absztyfikantów niż panowie zdobytych...
    > To nie jest żaden teatrzyk,to jest życie ;-)

    Oczywiście. Pokaż mi taką która odsyłała na drzewo absztyfikantów pokroju Pitta albo Clooneya :-)))) Pani raczy sobie żartować widze. Trzpiotka.
    To że Pani odrzuciła zaloty Henika przystojniaka z klasy i Wieśka z warzywniaka, nie znaczy że tak samo by zrobiła gdyby zobaczyła Pitta w akcji. Nawet historie polskich aktorek które liznęły Holliwoodu, pokazują że jakoś miękna im kolana jak zobaczą gwiazdę w akcji. Raczej w głowie im ustalanie imion wspólnych dzieci niż odrzucanie amorów.

    Za to widac dłuuugą listę tych co to jednak nie odesłały na drzewo takiego Pitta czy innego Nicholsona.



  • mojemail3 05.09.14, 14:03
    kutuzow napisał:

    > Niby czemu? Nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu że podobają mi się piękne kobiet
    > y nawet jeśli są niedostępne. Nie musze ściemniać że taka Bellucci w "Malenie"
    > to za bardzo kobieca była jak dla mnie i "nawet kijem".

    Bo ona akurat w Twoim typie jest, co nam tak wmawiasz Brada jak hamburgera na siłę ? Ja nie lubię hamburgerów, na dodatek na obrazku...

    > Oczywiście. Pokaż mi taką która odsyłała na drzewo absztyfikantów pokroju Pitta
    > albo Clooneya :-)))) Pani raczy sobie żartować widze. Trzpiotka.

    Kutuzow zejdz na ziemię, to jest już nieznośne, jakaś obsesja...




  • kutuzow 05.09.14, 14:13
    mojemail3 napisała:
    > Bo ona akurat w Twoim typie jest, co nam tak wmawiasz Brada jak hamburgera na s
    > iłę ? Ja nie lubię hamburgerów, na dodatek na obrazku...

    Widzisz Sigourney Weaver (ta od Obcego) zdecydowanie nie jest w moim typie. Po czym nagle zmiania sceniczny image brudny T-shirt na ładną sukienkę w "Heartbreakers" i nagle ....jest w moim guście. Większość facetów nie ma tak wysublimowanych gustów jak Wy moje miłe Panie że liczy się kolor oczu u danego gwiazdora, albo skreśla fakt posiadania wąsów.

    > Kutuzow zejdz na ziemię, to jest już nieznośne, jakaś obsesja...

    MM -kto jest bardziej w kosmosie. Ja który twierdze że "zwykła" kobieta którą zacząłby podrywać Pitt czy Clooney byłaby w przysłowiowym 7-mym niebie, czy Ty która twierdzisz że laski by takich czwórkami na drzewo odsyłały???
  • mojemail3 05.09.14, 14:18
    kutuzow napisał:

    > MM -kto jest bardziej w kosmosie. Ja który twierdze że "zwykła" kobieta którą z
    > acząłby podrywać Pitt czy Clooney byłaby w przysłowiowym 7-mym niebie, czy Ty k
    > tóra twierdzisz że laski by takich czwórkami na drzewo odsyłały???

    Kutuzow, nie rozmawiasz ze "zwykłymi" kobietami...
    Naprawdę zejdz na ziemię, aktorzy pracują w swojej branży, ciało jest ich narzędziem pracy, a ich podstawowym zajęciem nie jest podrywaniem " zwykłych kobiet".
  • kutuzow 05.09.14, 14:23
    mojemail3 napisała:
    > Kutuzow, nie rozmawiasz ze "zwykłymi" kobietami...

    Oczywiście, od tego przecież zacząłem, że jedna przez drugą, budowałyście pozycję tych wybrednych i trudnych do zadowolenia. Nic tak nie pomaga jak pokazanie, że nawet taki Clooney nie ma u takiej kobiety szans. Gdzie on do mnie.

    Naprawdę jak następnym razem w dyskusji o PUA padnie zarzut "czemu PUA uważa że nie warto słuchać deklaracji kobiet" tylko niby samo PUA "wie lepiej", to jak nic przywołam tą rozmowę o odsyłaniu przez Panie celebrytów na drzewo.

  • mojemail3 05.09.14, 14:41
    kutuzow napisał:

    > Naprawdę jak następnym razem w dyskusji o PUA padnie zarzut "czemu PUA uważa że
    > nie warto słuchać deklaracji kobiet" tylko niby samo PUA "wie lepiej", to jak
    > nic przywołam tą rozmowę o odsyłaniu przez Panie celebrytów na drzewo.

    Ok, która zna jakiegoś "celebrytę" w realu? Moja znajoma poznala rezysera ( byla tlumaczka) a jak ja zaprosil do hotelu, poslala na drzewo...
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 14:18
    Ja który twierdze że "zwykła" kobieta którą z
    > acząłby podrywać Pitt czy Clooney byłaby w przysłowiowym 7-mym niebie, czy Ty k
    > tóra twierdzisz że laski by takich czwórkami na drzewo odsyłały???

    A gdzie MM tak twierdzi? Chodzi raczej o to, że gdyby laski zaczął podrywać plakat Pitta albo plakat Clooneya, to by na pewno został posłany na drzewo.
  • mojemail3 05.09.14, 14:21
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A gdzie MM tak twierdzi? Chodzi raczej o to, że gdyby laski zaczął podrywać pla
    > kat Pitta albo plakat Clooneya, to by na pewno został posłany na drzewo.

    Plakaty gwiazd kina i estrady to już mamy dawno poodrywane ze ścian pokoików nastoletnich...
    Mówiłam o spławianiu absztyfikantów realnych...
  • kutuzow 05.09.14, 14:25
    mojemail3 napisała:

    > zyg_zyg_zyg napisała:
    >
    > > A gdzie MM tak twierdzi? Chodzi raczej o to, że gdyby laski zaczął podryw
    > ać pla
    > > kat Pitta albo plakat Clooneya, to by na pewno został posłany na drzewo.
    >
    > Plakaty gwiazd kina i estrady to już mamy dawno poodrywane ze ścian pokoików na
    > stoletnich...
    > Mówiłam o spławianiu absztyfikantów realnych...

    hahaha :-)
    Widzę że już nawet Panie się pogubiły w tym wzajemnym zakręceniu pt. "jestem taka zajebista że jakiś tam Clooney czy Pitt to mi może co najwyżej buty czyścić a nie randki proponować".
  • mojemail3 05.09.14, 14:31
    kutuzow napisał:

    > hahaha :-)
    > Widzę że już nawet Panie się pogubiły w tym wzajemnym zakręceniu pt. "jestem ta
    > ka zajebista że jakiś tam Clooney czy Pitt to mi może co najwyżej buty czyścić
    > a nie randki proponować".

    Kutuzow, martwię się o Ciebie...
    Właściwe poczucie własnej wartości oraz poczucie rzeczywistości sprawia,że nie rozważamy relacji z celebrytami z obrazków...Czy ktoś pisał o czyszczeniu butów?
  • kutuzow 05.09.14, 14:35
    mojemail3 napisała:
    > Kutuzow, martwię się o Ciebie...
    > Właściwe poczucie własnej wartości oraz poczucie rzeczywistości sprawia,że nie
    > rozważamy relacji z celebrytami z obrazków...Czy ktoś pisał o czyszczeniu butów
    > ?

    I to jest własnie syndrom "kwaśnych winogron". Coś co jest nierealne, nie do zdobycia oceniamy znacznie gorzej niż postrzegamy w rzeczywistości. Gdyby jedna z drugą miała realną szansę na randkę z Pitt-em to miałby on mocna 10-tkę. Ponieważ jednak wiecie że to nie realne to zaczyna się proces wyszukiwania wad i ściemniania. Ze tak na prawdę to on wcale taki fajny nie jest, w sumie to Zygmunt z warzywniaka jest fajniejszy, bo bliżej, gdzie mi tam do tego Holliwooda na te randki się tłuc samolotem. Wizę trzeba byłoby wyrobić, ładnie się ubrac itp.
  • mojemail3 05.09.14, 14:39
    kutuzow napisał:

    > I to jest własnie syndrom "kwaśnych winogron". Coś co jest nierealne, nie do zd
    > obycia oceniamy znacznie gorzej niż postrzegamy w rzeczywistości. Gdyby jedna z
    > drugą miała realną szansę na randkę z Pitt-em to miałby on mocna 10-tkę.

    Kutuzow, idz pogadaj z nastolatkami albo z koleżankami narzeczonej (wolnymi? ) tu są w większości kobiety koo 40 tki, do których bzdurne teoryjki o 10 tkach i potencjalnych randkach z celebrytami nie przemawiają...
    Nakręciłeś się jak mały samochodzik...
  • mabelle2000 05.09.14, 14:42
    kutuzow napisał:

    > I to jest własnie syndrom "kwaśnych winogron". Coś co jest nierealne, nie do zd
    > obycia oceniamy znacznie gorzej niż postrzegamy w rzeczywistości. Gdyby jedna z
    > drugą miała realną szansę na randkę z Pitt-em to miałby on mocna 10-tkę.

    A kto jest Brad Pitt i dlaczego mialabym miec wlasnie chec na randke z nim ? Sadzac z wygladu ( wygooglowalam ) bardzo dobrze go oceniam, tylko dlaczego mialoby byc to rownoznaczne z checia poznania go ? Mozesz mi to wytlumaczyc ?
  • kutuzow 05.09.14, 14:47
    mabelle2000 napisała:
    > A kto jest Brad Pitt i dlaczego mialabym miec wlasnie chec na randke z nim ? Sa
    > dzac z wygladu ( wygooglowalam ) bardzo dobrze go oceniam, tylko dlaczego mialo
    > by byc to rownoznaczne z checia poznania go ? Mozesz mi to wytlumaczyc ?

    Owszem mógłbym, ale mi się nie chce. Nie warto.
  • urquhart 05.09.14, 14:40
    Wchodzicie baby na typowy jalowy ton focha jakie to niedojrzałe prostackie że mężczyzn podniecałą obrazki. Jak nas babki coś podnieca to jedynie racjonalnie i dojrzałe. A z mizoginia PE że może mieć to coś wspólnego z pozycją i zasobami trzeba rozprawić się raz na zawsze. Błeeeee.

    Zamiast budować kolejne Geocentryczne życzenowe teorię i postulaty lepiej wykorzystać to co odkryli i opisują seksuolodzy babki w wątku o fantazjach ze niekoniecznie facet musi jarac się młodsza wystarczy jak parterze chce się i użyje takiego przebrania uczennicy w seksie, bo jarają go obrazki i podobne striptyzerzy nie przypadkiem robią przebieranki występują rzucając z siebie najczęściej policyjne mundury żeby zwilzac babki...
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 14:43
    > Wchodzicie baby na typowy jalowy ton focha jakie to niedojrzałe prostackie że
    > mężczyzn podniecałą obrazki. Jak nas babki coś podnieca to jedynie racjonalnie
    > i dojrzałe.

    Które baby, faceciku?
  • mabelle2000 05.09.14, 14:52
    urquhart napisał:

    > Wchodzicie baby na typowy jalowy ton focha jakie to niedojrzałe prostackie że
    > mężczyzn podniecałą obrazki.

    To ze mezczyzn podniecaja obrazki, to ja wiem juz od dawna i nie jest to dla mnie nic nowego, a juz na pewno nie jest to cos z czym chcialabym walczyc. Kicha sie robi wtedy, gdy mezczyni nie kumaja, ze mnie obrazek nie podnieca. A poniewaz ni chooja tego zrozumiec nie moga, wiec dopisuja teorie co tez moze mnie podniecac zamiast wygladu. I te spekulacje sa wlasnie takie wkurwiajace. Bo ja mysle o przekazie ciala, mowy i gestow, jakie mezczyzna mi wysyla, budujac napiecie seksualne miedzy nami, a taki Urgu na przyklad probuje mi wcisnac, ze mysle o jego portfelu ;-))))
  • zyg_zyg_zyg 05.09.14, 15:02
    > To ze mezczyzn podniecaja obrazki, to ja wiem juz od dawna i nie jest to dla mn
    > ie nic nowego, a juz na pewno nie jest to cos z czym chcialabym walczyc. Kicha
    > sie robi wtedy, gdy mezczyni nie kumaja, ze mnie obrazek nie podnieca. A poniew
    > az ni chooja tego zrozumiec nie moga, wiec dopisuja teorie co tez moze mnie pod
    > niecac zamiast wygladu. I te spekulacje sa wlasnie takie wkurwiajace. Bo ja mys
    > le o przekazie ciala, mowy i gestow, jakie mezczyzna mi wysyla, budujac napieci
    > e seksualne miedzy nami, a taki Urgu na przyklad probuje mi wcisnac, ze mysle o
    > jego portfelu ;-))))

    Dzięki Mabelle, to samo sedno :-)
  • urquhart 05.09.14, 15:49
    Ściśle to że nie myślisz.
    Tylko że kierują tobą atawistyczne emocje z tzw pierwotnej części mózgu hipokamp. Z niego idzie informacja : ma zwilzac i potem zaprzęga mózg żeby zracjonalizowal sobie jak mu wygodnie te emocje
    O tym mówi psychoewo
    No ale ile razy można to tłumaczyć jak chłop krowie na miedzy ...
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • mojemail3 05.09.14, 15:51
    urquhart napisał:

    > No ale ile razy można to tłumaczyć jak chłop krowie na miedzy ...

    Chamówa i prymitywizm. Zawsze na tym forum w końcu się mówi kobiecie,że jest głupia.
    Gratuluję.
  • kutuzow 05.09.14, 16:13
    mojemail3 napisała:
    > Chamówa i prymitywizm. Zawsze na tym forum w końcu się mówi kobiecie,że jest gł
    > upia.
    > Gratuluję.

    MM, przypomniała mi się scena jakiegoś filmu z czasów PRL-u o budowie drogi w Bieszczadach. Naukowiec dostał w twarz za sugestie w strone miejscowego że ten pochodzi od małpy.
    Ty podobnie się oburzyłaś.

    Czy jak wcinasz słodycze pod wpływem stresu to zastanawiasz się co wywołuje tą potrzebę?
    Czy jak masz ochotę na chipsy, to myślisz sobie, zjadłabym trochę tłuszczu. Odłożę go w udach to będzie jak znalazł na ew. cięzkie czasy. Czy wydaje Ci się że po prostu masz na to ochotę? Gdy tak na prawdę jest to pozostałość z czasów naszych przodków.

    Wszędzie dookoła można znaleźć przykłady że kobiety zwracają uwage na pozycję ew. partnera, tak samo jak panowie zwracają uwagę na urodę partnerki, tylko jakoś na tym forum jest to tabu. Wymyślane sa jakieś kosmiczne wyjaśnienia, żeby tylko nie przyznać że może faktycznie Ci facecji których wygląd świadczy o wyższej pozycji sa podświadomie oceniani jako bardziej atrakcyjni.