Dodaj do ulubionych

Bogini spragniona przemocy?

07.10.14, 00:58
Tak w temacie wątku Bogini "dlaczego faceci się wycofują" kiedy kobieta przejmuje inicjatywę (w tym inicjatywę orgazmu) według Wojciecha Eichelbergera - moim zdaniem trafne w dziesiątkę. :)

zwierciadlo.pl/2012/psychologia/relacje-spoleczne/wojciech-eichelberger-bogini-spragniona-przemocy
No bo jak to możliwe, że 20 milionów kobiet podnieca naiwna opowieść, godząca jednak także w godność płci pięknej?

Co więcej, te, które poznały kilkadziesiąt twarzy pana Greya, twierdzą, że książka stała się dla nich wprawdzie zaskakującym i zawstydzającym, lecz zarazem nieświadomie oczekiwanym impulsem do prawdziwego seksualnego wyzwolenia. Na jakiej więc zasadzie kobiety wyzwala czytanie o przebogatym i wszechmocnym panie Greyu, który bez trudu skłania młodą, piękną, poprawnie wychowaną i dobrze wykształconą kobietę do podpisania upokarzającego kontraktu czyniącego z niej pozbawioną prawa do jakiegokolwiek protestu seksualną niewolnicę i hojnie wynagradzaną utrzymankę? To naprawdę istotne pytanie. Nie można wykluczyć, że fenomen Greya odkrywa ważne wymiary kobiecej seksualności, niesłusznie dotąd uznawane przez zideologizowany feminizm za patologiczne pokłosie patriarchatu(...)
Czyżby seksualność kobieca i męska nie były determinowane jedynie kulturową konwencją – jak chcą  feministki – lecz przede wszystkim biologią? Czyżby to, co nazywamy masochizmem, było ważnym atrybutem kobiecej ekspresji seksualnej? A jeśli tak, to dlaczego?

Można to, co mówisz, odczytać jako seksizm uzasadniający przemoc seksualną wobec kobiet.

Z kolei kobieta, nie będąc w pełni psychoseksualnie dojrzała, może na pół świadomie prowokować partnera do zachowań brutalnych i upokarzających. Zarzucono mi wtedy także, że używam patriarchalnych, seksistowskich określeń – co oznaczało, że w odbiorze kobiecego audytorium otwieranie się na penetrację było czymś gorszym niż dążenie do spenetrowania. Moja uwaga, że biologia i psychologia płci nie znają pojęć „lepsze”, „gorsze” , została odrzucona. A jedna z uczestniczek dyskusji zaproponowała inny język opisu tego, co dzieje się w damsko-męskim seksie: „Aktywna kobieta pochłania męski członek, a mężczyzna otwiera się na bycie pochłanianym”.
„Pochłonę cię” – to dla mnie brzmi przerażająco.
„Pochłanianie członka” zawiera w sobie groźbę kastracyjną i może być uznane przez mężczyzn zdominowanych w dzieciństwie przez matki za nieakceptowalną agresję. Wielu mężczyzn cierpi na dysfunkcje seksualne, gdy pozostają w związkach z partnerkami, które przejawiają nadmiar seksualnej inicjatywy o agresywnym, natarczywym charakterze. Zwiększa się liczba samotnych matek, mających tendencję do wychowywania synów na swoich wiernych paziów lub rozpuszczonych misiaczków, zabraniających im bawić się w wojowników, strzelać, krzyczeć, bić się, ryzykować, a także interesować się płcią i seksem. A to każe nam przypuszczać, że wkrótce będziemy mieli do czynienia z pandemią impotencji wśród mężczyzn. Mężczyzna, który wcześniej został psychicznie wykastrowany przez matkę, nie jest w stanie przeistoczyć się w odpowiedzialnego partnera i sprawnego kochanka. To nie do pomyślenia, aby kochany synek mógł mieć erekcję. Nie może przecież swoją seksualnością wprawiać mamy w zakłopotanie. W dorosłym życiu jest podobnie, ale jeszcze trudniej, skoro erekcja jako przejaw gwałtownej potrzeby penetracji narażać go będzie na zarzut patriarchalnego seksizmu i chęci upokorzenia kobiety. Krótko mówiąc, erekcja stała się ideologicznie podejrzana  i mężczyźni zaczynają się jej wstydzić.
Tak więc fantazjowanie o przemocy pozwala kobietom nie brać odpowiedzialności za potężne pragnienia seksualne i w pełni doświadczać seksualnej rozkoszy. Na co dzień te same kobiety wcielają się w aprobowaną przez patriarchat postać poprawnej mamuśki, która możliwie jak najrzadziej uprawia nudny, rytualny seks ze swoim mężem – zapewne byłym paziem swojej matki.
Od tego czasu wiele się zmieniło. Kobiety uprawiają seks bez zobowiązań, spotykają się z kilkoma mężczyznami, żeby wybrać właściwego, co znalazło wyraz w popkulturze (m.in. amerykańska komedia „A więc wojna”).
Skoro nadal fascynuje je sadomasochizm, to najlepszy dowód na to, że nasza kultura sobie z kobiecą seksualnością nie radzi. Czyżby popularność „Pięćdziesięciu twarzy Greya” była dowodem na to, że seksualna emancypacja kobiet jest pomysłem ideologiczno-politycznym, który stwarza jedynie pozory seksualnego wyzwolenia? Czy kobiety w skrytości ducha tęsknią za tzw. prawdziwym mężczyzną: silnym, dominującym, który przejmuje inicjatywę i bierze odpowiedzialność? Może nie potrzebują ani partnera, ani misiaczka, tylko pana, współczesnego księcia: bogatego, ustosunkowanego i władczego, nie tego z bajki o Królewnie Śnieżce budzącego uśpioną kobiecą seksualność delikatnym pocałunkiem w usta – lecz takiego, który zakuwa je w kajdanki, bierze pejcz i zmusza do spełniania jego seksualnych fantazji i zachcianek.
I dlatego kobiety wolą usiąść na wirującej pralce z lekturą w ręku, zamiast kochać się z mężem?
(...)
W naszej tradycji kulturowej i religijnej kobieca seksualność i siła są od zarania na cenzurowanym, więc Bogini Ladacznica została zdegradowana do rangi kurwy, prostytutki, szmaty, nimfomanki i puszczalskiej, a miłość kobiety do mężczyzny próbowano od wieków wyprać z uznanego za brudny seksualnego wymiaru. Tymczasem Wielka Bogini, uwalniająca kobiety od poczucia winy i wyzwalająca je seksualnie, mówi: „Mogę seksualnie przyjąć każdego mężczyznę, każdego mężczyznę obdarzyć miłością”. Nie można wykluczyć, że kobiece fascynacje sadomasochistyczne są zakamuflowaną odpowiedzią na potrzebę odkrycia w sobie Świętej Ladacznicy – Wielkiej Bogini.
Bardzo zakamuflowaną.

Tak, bo w naszej kulturze tylko mężczyznom wolno czuć i mówić, że „z każdą kobietą mogę mieć seks”. Choć nie ma to na ogół nic wspólnego z głębokim, mistycznym przeżywaniem seksu. Wręcz przeciwnie – jest przejawem rozdętego męskiego ego. Tymczasem taki stan totalnego otwarcia jest udziałem wielu kobiet podczas orgazmu. W dodatku wtedy kobieta depersonalizuje nie tylko siebie, ale także partnera, jest tylko bezosobowa obecność Wielkiej Bogini, która może przyjąć do swego rozwibrowanego łona każdego mężczyznę.
Edytor zaawansowany
  • triismegistos 07.10.14, 08:16
    BDSM to nie przemoc. Ale nawet, jeśliby uznać BDSM za przemoc, to warto zauważyć, że istnieją również dominy i faceci marzący o byciu uległym pieseczkiem.
    I co, mam założyć temat, ze mężczyzn jara przemoc i w ogóle martiarchat rulez?
  • hello-kitty2 07.10.14, 09:05
    urquhart napisał:

    Tymczasem taki stan totalnego otwarc
    > ia jest udziałem wielu kobiet podczas orgazmu. W dodatku wtedy kobieta de
    > personalizuje nie tylko siebie, ale także partnera, jest tylko bezosobowa obecn
    > ość Wielkiej Bogini, która może przyjąć do swego rozwibrowanego łona każdego mę
    > żczyznę.

    Co to za pompatyczny belkot? ;) To moze sie skup jeden z drugim na tym kobiecym orgazmie, bo skoro tylko te przezywajace orgazm sie ''otwieraja''. Dalej: ''kazdego mezczyzne'', he? Tego fiuta ML tez?;-) No chyba jednak nie.

    A reszta tekstu powyzej nie jest dla mnie zadnym zaskoczeniem ale chyba najlepiej jak facet jest slodko-gorzki, jak wodka zoladkowa.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • kag73 07.10.14, 10:14
    Dziewczynki, Triis i Kitty, absolutnie i zupelnie zgadzam sie z Wami. Podziwiam tez trzezwosc umyslu tak wczesnie rano ;))
  • marek.zak1 07.10.14, 10:21
    ,,Modlitwy waginy", która kupiła córka, czytałem strone pierwsza, środkowa i ostatnią. Oboje stwierdziliśmy, ze jest to coś autentycznie obrzydliwego.
    Kobiety są raczej spragnione silnych facetów, których podaż jest bardzo mała, a popyt duży.
  • kag73 07.10.14, 10:35
    Co znow oznacza "silny". Kobiety chca facetow pasujacych do nich, spelniajacych ich wlasne wyobrazenia o meskosci. A tak poza tym chca, zeby byl dobry w lozku, dla kazdej moze oznaczac to co innego, zeby spelnial jej oczekiwania, jezli lozkiem jest w ogole zainteresowana. Bo jak facet jej oferuje swoje 3 minuty i zyczenia o lodach, niewiele chcac/potrafiac oferowac w zamian, to niekoniecznie ona sie bedzie do tego seksu z nim wyrywala. Proste i logiczne, se woli pofantazjowac i jakas tam literature poczytac, w ktorej zapewne o jakas atmosfere seksualna i takie tam chodzi, niekoniecznie w pierwszej linii o sm. "Pamietniki Funny Hill"(czy jak to szlo) tez sie kiedys namietnie czytalo:)) Nie wiem, bo krytyki mnie zniechecily do siegniecia po Greya, moze blad.
  • marek.zak1 07.10.14, 10:41
    kag73 napisała:

    > Co znow oznacza "silny".

    Z drugiej strony - kobiety nie lubia facetów słabych, podporządkowanych im, mamusi itp. którymi trzeba sterować I na ktorych nie mozna polegać. Czy tak nie jest?
    Poranne pozdrowienia od Sowy :)
    zakbajka.blog.onet.pl/2014/10/05/nie-pobieglam/
  • prosty_facet 07.10.14, 11:08
    A w ogóle to kobiety wiedzą czego chcą ?

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • rekreativa 07.10.14, 11:16
    Jak czytam takie epopeje, to mi się włącza pragnienie przemocy: a mianowicie wzięłabym związała jednego urqu z drugim Eichelbergerem i wybatożyła po pupach do krwi.


    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • rekreativa 07.10.14, 11:28
    Poza tym skąd ta pewność, że każda babka, która przeczytała powieść utożsamiła się z jej bohaterką, a nie z panem Greyem?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zawle 07.10.14, 12:26
    rekreativa napisała:

    > Poza tym skąd ta pewność, że każda babka, która przeczytała powieść utożsamiła
    > się z jej bohaterką, a nie z panem Greyem?

    Lub nie polubiła tylko jednego elementu z książki? Ta która lubi luksus...opowieści o darach, ta która lubi ostrzej...o seksie? Strzelam, nie czytałam:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 07.10.14, 12:30
    Ja obstawiam że nie o przemoc chodzi w seksie. Bo kobiety fantazjują o gwałcie w bezpiecznej własnej głowie. Tak nadal mają wpływ. Niestety jest coraz więcej facetów którzy chcą być traktowani w łóżku jak panienka....nie wygodnie mi, zrób mi loda, zmęczyłem się, żle się ustawiłaś, serce mnie zaczęło boleć, nie mogę się skupić. No tak się nie da panowie:)))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 07.10.14, 12:45
    zawle napisała:

    > Ja obstawiam że nie o przemoc chodzi w seksie. Bo kobiety fantazjują o gwałcie
    > w bezpiecznej własnej głowie. Tak nadal mają wpływ. Niestety jest coraz więcej
    > facetów którzy chcą być traktowani w łóżku jak panienka....nie wygodnie mi, zró
    > b mi loda, zmęczyłem się, żle się ustawiłaś, serce mnie zaczęło boleć, nie mogę
    > się skupić. No tak się nie da panowie:)))

    A jak ja pisze o wsciekłym, zwierzęcym seksie, totalnym odlocie to tez jest źle. Same nie wiecie, czego chcecie, dziewczyny.
  • zawle 07.10.14, 13:11
    marek.zak1 napisał: > A jak ja pisze o wsciekłym, zwierzęcym seksie, totalnym odlocie to tez jest źle
    > . Same nie wiecie, czego chcecie, dziewczyny.


    Ty nie wiesz co gadasz. Co mnie obchodzi Twój zwierzęcy odlot, gdy jego warunkiem jest milczenie na temat moich potrzeb. Dla mnie może Cię boleć głowa. Tylko o tym opowiadaj komu innemu
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 07.10.14, 13:40
    marek.zak1 napisał:

    > A jak ja pisze o wsciekłym, zwierzęcym seksie, totalnym odlocie to tez jest źle
    > . Same nie wiecie, czego chcecie, dziewczyny.

    Ale do nas nie pisz Marek, moze raczej zonie w formie jakiego smsa ;-) Chyba, ze kontaktujesz sie z zona przez forum, to pisz.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • marek.zak1 07.10.14, 14:02
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A jak ja pisze o wsciekłym, zwierzęcym seksie, totalnym odlocie to tez je
    > st źle. Same nie wiecie, czego chcecie, dziewczyny.
    >
    > Ale do nas nie pisz Marek, moze raczej zonie w formie jakiego smsa ;-) Chyba, ze kontaktujesz sie z zona przez forum, to pisz.

    Nie, żona ma moje mm-sy, tak więc jesli chce, może zobaczyć jedno z moich fajnych zdjęć, tak więc podczas mojej nieobecności może na nie patrzeć. Jako, ze zamierzam rozpocząc kariere w filmie, jedno z nich wysłałem do banku twarzy. Chce grac wyłącznie czarne charaktery.
    marek-zak.blog.onet.pl/2014/10/07/psychopata-gwalcicielmorderca/
  • hello-kitty2 07.10.14, 14:08
    marek.zak1 napisał:

    Jako, ze za
    > mierzam rozpocząc kariere w filmie, jedno z nich wysłałem do banku twarzy. Chce
    > grac wyłącznie czarne charaktery.

    Hehe dobre, dobre. Tez bym chetnie zagrala czarny charakter.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • hello-kitty2 07.10.14, 13:34
    zawle napisała:

    > Ja obstawiam że nie o przemoc chodzi w seksie. Bo kobiety fantazjują o gwałcie
    > w bezpiecznej własnej głowie. Tak nadal mają wpływ. Niestety jest coraz więcej
    > facetów którzy chcą być traktowani w łóżku jak panienka....nie wygodnie mi, zró
    > b mi loda, zmęczyłem się, żle się ustawiłaś, serce mnie zaczęło boleć, nie mogę
    > się skupić. No tak się nie da panowie:)))

    Ooo dobry trop! Spocilem sie, brakuje mi kondycji, musze odpoczac, zsapalem sie, musze polezec, zajmij sie mna ;-) Problemy motywacyjno-kondycyjne generalnie. Dlatego mlodsi sie wyrozniaja na plus.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • kag73 07.10.14, 15:02
    > Ooo dobry trop! Spocilem sie, brakuje mi kondycji, musze odpoczac, zsapalem sie
    > , musze polezec, zajmij sie mna ;-) Problemy motywacyjno-kondycyjne generalnie.
    > Dlatego mlodsi sie wyrozniaja na plus.

    otoz, Kitty, ja juz sto razy o tym...co kobiecie po 10 albo wiecej lat starszym facecie. Co ja aktywna 40 tka mialabym poczac z 50+? Kochanek musi byc sprawny fizycznie:)) A jemu jeszcze dochodza problemy z erekcja, spadek libido...Dziekuje za taki interes! Dlatego ostrzegam wszystkie panie wiazace sie ze sporo starszymi. Oni patrza po sobie, chca mlodsza i atrakcyja a ze sami zaczna kiedys niedomagac i nie podolaja to im nawet prze mysl nie przejdzie. Zreszta liczy sie tu i teraz i ja a nie ona:)
    Marek, siebie nie podawaj, bo Ty jestes/byles cale zycie aktywny fizycnie, sport i te sprawy, ale wiekszosc to zapasione brzuchy:)
  • hello-kitty2 07.10.14, 15:23
    kag73 napisała:

    > otoz, Kitty, ja juz sto razy o tym...co kobiecie po 10 albo wiecej lat starszym
    > facecie. Co ja aktywna 40 tka mialabym poczac z 50+? Kochanek musi byc sprawny
    > fizycznie:)) A jemu jeszcze dochodza problemy z erekcja, spadek libido...Dziek
    > uje za taki interes! Dlatego ostrzegam wszystkie panie wiazace sie ze sporo sta
    > rszymi. Oni patrza po sobie, chca mlodsza i atrakcyja a ze sami zaczna kiedys n
    > iedomagac i nie podolaja to im nawet prze mysl nie przejdzie. Zreszta liczy sie
    > tu i teraz i ja a nie ona:)

    Kochana, ja sie z Toba zgadzam i o trabie. Do tego dochadza wieczne niedomagania i ladujesz z pacjentem, ktoremu potrzeba herbatki, kawki, rosolka, 10 godzin snu, masazu, lekow na przerozne dolegliwosci, ktory patrzy tylko gdzie by sie tu uwalic. Ja pierdole taki interes ;)

    ps moja eks tesciowa takiego wziela, to sie potem ciszyla, jak z nim na starosc jezdzila po szpitalach i mowili jej, ze z 'tata' bedzie dobrze ;-)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • marek.zak1 07.10.14, 15:50
    hello-kitty2 napisała:
    > Kochana, ja sie z Toba zgadzam i o trabie. Do tego dochadza wieczne niedomagania i ladujesz z pacjentem, ktoremu potrzeba herbatki, kawki, rosolka, 10 godzin snu, masazu, lekow na przerozne dolegliwosci, ktory patrzy tylko gdzie by sie tu uwalic. Ja pierdole taki interes ;).

    Kazdy walczy o swoje., Młodsza duzo babka to najpierw fajna kochanka a potem pielegniarka. Jak facet pożegna sie już ze swiatem to zamozna wdowa. A wtedy bierze młodzszego faceta I ma wreszcie fun :)

  • kag73 07.10.14, 15:58
    marek.zak1 napisał:
    > Kazdy walczy o swoje., Młodsza duzo babka to najpierw fajna kochanka a potem pi
    > elegniarka. Jak facet pożegna sie już ze swiatem to zamozna wdowa. A wtedy bier
    > ze młodzszego faceta I ma wreszcie fun :)

    Tez racja:)) Przeciez biednego duzo starszego zadna nie bierze.
    Z drugiej strony wdowa wdowa i zamoznosc zamoznoacia, ale troche szkoda tych najlepszych lat. To se ne wrati, zamozna ale juz nie mloda:(
  • marek.zak1 07.10.14, 16:10
    kag73 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Kazdy walczy o swoje., Młodsza duzo babka to najpierw fajna kochanka a potem pielegniarka. Jak facet pożegna sie już ze swiatem to zamozna wdowa. A wtedy bierze młodzszego faceta I ma wreszcie fun :)
    >
    > Tez racja:)) Przeciez biednego duzo starszego zadna nie bierze. Z drugiej strony wdowa wdowa i zamoznosc zamoznoacia, ale troche szkoda tych najlepszych lat. To se ne wrati, zamozna ale juz nie mloda:(.

    Alternatywą moze być, że juz nie młoda i biedna. I co wtedy?
  • kag73 07.10.14, 16:18
    > Alternatywą moze być, że juz nie młoda i biedna. I co wtedy?

    Ale to zalezy co, jak i z kim przezyla, tego nikt jej nie zabierze;)) Zreszta jak miala prawie rownolatka albo rowiesnika to niekoniecznie zostanie wdowa tak szybko. I jeszcze pomiedzy "zamozna" i "biedna" jest jeszcze miejsce na takie sobie "normalne" zycie. Jak se kto poscieli...
  • triismegistos 08.10.14, 09:07
    kag73 napisała:
    >
    > Tez racja:)) Przeciez biednego duzo starszego zadna nie bierz

    Ja brałam, i nie załuję. Choć to już pieść przeszłości wspominam bardzo miło :)
  • hello-kitty2 07.10.14, 16:03
    marek.zak1 napisał:

    > Kazdy walczy o swoje., Młodsza duzo babka to najpierw fajna kochanka a potem pi
    > elegniarka. Jak facet pożegna sie już ze swiatem to zamozna wdowa. A wtedy bier
    > ze młodzszego faceta I ma wreszcie fun :)

    "Wreszcie" ;) Fun na starosc. Czyli na fun trzeba zapracowac conajmniej dwoma funkcjami. Zamozna wdowa to tylko wtedy jak sie z nia ozeni, posiada majatek i nie ma konkurencji do jego podzialu. U mnie np leci reklama, zeby zapisac swoj majatek na biedne dzieci czy zwierzeta w Afryce czyli byc 'aktywnym rowniez po smierci' ;) Ehe.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • marek.zak1 07.10.14, 16:18
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    >
    > "Wreszcie" ;) Fun na starosc. Czyli na fun trzeba zapracowac conajmniej dwoma funkcjami. Zamozna wdowa to tylko wtedy jak sie z nia ozeni, posiada majatek i nie ma konkurencji do jego podzialu.

    Wolisz fajnego, młodego i z potencjałem I kasą? Rozumiem, ale podaż takich niestety słaba.
  • kag73 07.10.14, 16:20
    Co Ty, niech bedzie fajny i mlody, kase sie zarobi:)) Wazne, zeby mial potencjal i checi, zeby tego wozka kompletnie samej nie musiec ciagnac, zwlaszcza jak sie pojawi potomstwo. Bo wtedy to sie konczy laba, z ladnej miski sie nie najesz:)
  • marek.zak1 07.10.14, 16:26
    kag73 napisała:

    > Co Ty, niech bedzie fajny i mlody, kase sie zarobi:)) Wazne, zeby mial potencja l i checi, zeby tego wozka kompletnie samej nie musiec ciagnac, zwlaszcza jak sie pojawi potomstwo. Bo wtedy to sie konczy laba, z ladnej miski sie nie najesz :).

    To cos chyba o mnie :).
  • hello-kitty2 07.10.14, 17:19
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > Co Ty, niech bedzie fajny i mlody, kase sie zarobi:)) Wazne, zeby mial po
    > tencja l i checi, zeby tego wozka kompletnie samej nie musiec ciagnac, zwlaszcz
    > a jak sie pojawi potomstwo. Bo wtedy to sie konczy laba, z ladnej miski sie nie
    > najesz :).
    >
    > To cos chyba o mnie :).

    Marek jestes lasy na pochwaly, a ja skapa w komplementach ale niech tam raz strace ;) Trzeba Ci przyznac, ze energii do zycia, zapalu, entuzjazmu, zmotywowania do rozwoju Ci nie brakuje i wiek nie jest tu zadna przeszkoda. Nic dziwnego, ze Ci sie to zwraca z nawiazka.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint fun.
  • marek.zak1 07.10.14, 17:55
    hello-kitty2 napisała:


    > Marek jestes lasy na pochwaly, a ja skapa w komplementach ale niech tam raz strace ;) Trzeba Ci przyznac, ze energii do zycia, zapalu, entuzjazmu, zmotywowania do rozwoju Ci nie brakuje i wiek nie jest tu zadna przeszkoda. Nic dziwnego, ze Ci sie to zwraca z nawiazka.

    Dzięki :). Teraz czas na rower.
  • druginudziarz 09.10.14, 17:27
    zawle napisała:

    > Ja obstawiam że nie o przemoc chodzi w seksie. Bo kobiety fantazjują o gwałcie
    > w bezpiecznej własnej głowie. Tak nadal mają wpływ. Niestety jest coraz więcej
    > facetów którzy chcą być traktowani w łóżku jak panienka....nie wygodnie mi, zró
    > b mi loda, zmęczyłem się, żle się ustawiłaś, serce mnie zaczęło boleć, nie mogę
    > się skupić. No tak się nie da panowie:)))

    Zawle, mójboże, pisałeś wprawdzie że masz cyca w łóżku ale nie wiedziałem że emeryta!
  • zawle 09.10.14, 21:04
    druginudziarz napisał: > Zawle, mójboże, pisałeś wprawdzie że masz cyca w łóżku ale nie wiedziałem że em
    > eryta!

    Ale chociaż nie przynudza;))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 11.10.14, 03:54
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał: > Zawle, mójboże, pisałeś wprawdzie że masz cyca w ł
    > óżku ale nie wiedziałem że em
    > > eryta!
    >
    > Ale chociaż nie przynudza;))

    Zuch!
    Tak swoja drogą sie teraz zastanawiam ilu ludzi ze spokojem by wysłuchało opinii o sobie takiej jak Twoja o nim :D Jak ta, bo w sumie jest mocno pochlebna (inna sprawa czy szczera).
  • zawle 11.10.14, 05:25
    druginudziarz napisał: > Tak swoja drogą sie teraz zastanawiam ilu ludzi ze spokojem by wysłuchało opini
    > i o sobie takiej jak Twoja o nim :D Jak ta, bo w sumie jest mocno pochlebna (in
    > na sprawa czy szczera).

    Najważniejsze że się głupi cieszą:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 07.10.14, 12:26
    Jak się zastanowisz urquhart, to zrozumiesz, że pragnienie przemocy w relacjach seksualnych wynika ze strachu. U "dominujących" - wynika ze strachu przed drugim człowiekiem, a u "uległych" - ze strachu przed samym sobą. Równorzędna relacja jest trudniejsza w sensie psychologicznym niż kontrola drugiego człowieka lub bycie przez niego kontrolowanym.
  • loppe 07.10.14, 12:30
    sabat.77 napisał:

    > Jak się zastanowisz urquhart, to zrozumiesz, że pragnienie przemocy w relacjach
    > seksualnych wynika ze strachu. U "dominujących" - wynika ze strachu przed drug
    > im człowiekiem, a u "uległych" - ze strachu przed samym sobą. Równorzędna relac
    > ja jest trudniejsza w sensie psychologicznym niż kontrola drugiego człowieka lu
    > b bycie przez niego kontrolowanym.

    Celnie Sabat!
  • rekreativa 07.10.14, 12:59
    Masz na myśli kobiety, czy ludzi ogólnie?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • loppe 07.10.14, 13:06
    rekreativa napisała:

    > Masz na myśli kobiety, czy ludzi ogólnie?

    Oh my... Sabat ma na myśli ludzi, kobiety i mężczyzn. No ludzie...
  • rekreativa 07.10.14, 13:16
    A czy sabat może sam odpowiedzieć, czy zostałeś jego rzecznikiem?
    No ludzie...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • loppe 07.10.14, 13:20
    Stałem się rzecznikiem przedstawionej celnej myśli, którą w odróżnieniu od Ciebie zrozumiałem:)
  • sabat.77 07.10.14, 22:38
    rekreativa napisała:

    > Masz na myśli kobiety, czy ludzi ogólnie?

    Ogólnie ludzi, chociaż u mężczyzn i kobiet stereotypowe role płciowe narzucają nieco inne lęki, a te mogą się manifestować w innych formach zachowań.
  • kag73 07.10.14, 14:52
    sabat.77 napisał:
    > Jak się zastanowisz urquhart, to zrozumiesz, że pragnienie przemocy w relacjach
    > seksualnych wynika ze strachu. U "dominujących" - wynika ze strachu przed drug
    > im człowiekiem, a u "uległych" - ze strachu przed samym sobą. Równorzędna relac
    > ja jest trudniejsza w sensie psychologicznym niż kontrola drugiego człowieka lu
    > b bycie przez niego kontrolowanym.
    A to tu teraz chodzi o przemoc czy o seksualne preferencje dominacje w seksie i bdsm? Bo to uwazam jest roznica wielka, ludzie, bardzo czesto potrafia i rozgraniczaja miedzy: zycie codzienne/relacje pozalozkowe a lozko.
    W bdsm zainteresowani czerpia satysfakcje i rozkosz odczuwajac bol fizyczny, kreci ich bycie dominowanym. Z kolei dominujacy maja swoje sklonnosci do przejmowania kontoli nad cudza rozkosza i bolem. Co nie zmienia faktu, ze rolami mozna sie tez zamieniac. W dodatku "przemoc" kojarzy mi sie z przymusem, ktos sie zneca nad kims, wymusza, przymusza, podczas kiedy w seksie bdsm to jest umowa, jest pelna zgoda, sa tez kody majace oznaczac dotad a nie dalej i w dodatku ten fizyczny bol poteguje rozkosz, intensywnosc doznan, satysfakcje. Wymaga to rowniez duzego zaufania i oddania wobec drugiej osoby.
    A w przemocy do niekoniecznie oboje cos z tego maja.
  • slepafuria15 07.10.14, 18:20
    A ja uważam, ze z tym strachem brakiem kNotatki ze sobą to jest bull shit. Ja np lubię czasami miec ostrzejsze bodźce fizyczne, bo mi to daje więcej fizycznej przyjemności. Nie ma to nic wspólnego ze strachem. Dobrze wiem czego chce.
  • sabat.77 07.10.14, 22:34
    kag73 napisała:

    > Wymaga to rowniez duzego zaufania i oddania wobec drugiej osoby.

    "Zaufanie jest dobre, ale kontrola lepsza" - Włodzimierz Ilicz Lenin.

    A tak na poważnie - to przecież trudny temat. Wiadomo, że nikt normalny nie ma nic przeciwko urozmaicaniu sobie życia seksualnego w ten czy inny sposób, za obopólną zgodą. Z drugiej strony - czy można nakreślić ostrą granicę pomiędzy autentycznym znęcaniem się a łóżkową przepychanką? Co nią jest? Jak domina wykastruje niewolnika za jego zgodą, albo jak master zrobi uległej kupę na twarz, ku jej nieopisanej radości - to jest to przegięcie czy nie jest? :)
    Kto wyznacza te granice?
  • kag73 07.10.14, 23:04
    sabat.77 napisał:
    > A tak na poważnie - to przecież trudny temat. Wiadomo, że nikt normalny nie ma
    > nic przeciwko urozmaicaniu sobie życia seksualnego w ten czy inny sposób, za ob
    > opólną zgodą. Z drugiej strony - czy można nakreślić ostrą granicę pomiędzy aut
    > entycznym znęcaniem się a łóżkową przepychanką? Co nią jest? Jak domina wykastr
    > uje niewolnika za jego zgodą, albo jak master zrobi uległej kupę na twarz, ku j
    > ej nieopisanej radości - to jest to przegięcie czy nie jest? :)
    > Kto wyznacza te granice?

    No najprosciej czy najlogiczniej: niech para ludzi ze soba seksualnie obcujaca sama wyznacza/pokazuje swoje granice.
  • sabat.77 07.10.14, 23:24
    kag73 napisała:
    > No najprosciej czy najlogiczniej: niech para ludzi ze soba seksualnie obcujaca
    > sama wyznacza/pokazuje swoje granice.

    Czyli że nie ma żadnych granic.

    Dwa pytania dotyczące innych dziedzin życia:
    1) Zakładam, że masz dorosłego syna, który jeszcze z Tobą mieszka. Syn deklaruje że bierze kokainę, bo tak chce i taka jest jego wola. Pozwalasz mu, czy siłą ciągniesz na detoks?
    2) Twój syn został zwabiony przez destrukcyjną sektę religijną i zrobili mu pranie mózgu. Usiłuje sprzedać wszystko co ma i przelać majątek na konto guru, a samemu dożywotnio przenieść się do siedziby sekty. Działasz, próbujesz go odwieść, czy dajesz mu luz, w końcu jest dorosły i sam o sobie może decydować...
  • incels 10.10.14, 17:00
    kag73 napisała:
    >
    > No najprosciej czy najlogiczniej: niech para ludzi ze soba seksualnie obcujaca
    > sama wyznacza/pokazuje swoje granice.


    Takie granice wyznacza prawo, a także tzw. ogólnie przyjęte zasady współżycia społecznego.
    W myśl prawa nie wolno nikogo gwałcić, wbrew jego woli okaleczać, o zabijaniu nie wspominając. Jeśli więc to komuś robimy, to postępujemy niezgodnie z prawem i musimy liczyć się z prawnymi konsekwencjami.
    Zasady i normy współżycia społecznego określają inne erotyczne granice. Przykładowo: przyjęte jest, że nie uprawiamy sexu publicznie (w sensie: w obecności osób, które nie chcą na to patrzeć), oraz że nie zakłócamy naszymi zabawami spokoju innych.
    A poza tym wszystko, co dzieje się w naszej sypialni, i do czego dochodzi za obopólną, świadomą zgodą pełnoletnich ludzi, to nasz prywatna sprawa.

    Wciąż na tym łez padole istnieją ludzie, których gorszy i szokuje sex oralny lub analny, i dla tych osób taki rodzaj sexu jest przekroczeniem wszelkich granic. Na szczęście nie mogą oni zabronić takich praktyk tym, którzy je lubią.
    I niech tak zostanie: kochajmy się jak chcemy i lubimy, wyznaczajmy własne granice i nie dyktujmy innym co w tych względach jest dobre, a co złe.
  • rekreativa 08.10.14, 13:13
    Przypomniał mi się dokument o kanibalu z Niemiec, który internetowo spiknął się z facetem chcącym być pożartym (tak, są takie społeczności w odmętach Netu, fantazjujące o tym, że ktoś ich zjada, albo że oni zjadają) i za jego zgodą opitolił mu pindola, usmażył i obaj zjedli . Ten drugi oczywiście wykrwawił się na śmierć, po czym ten pierwszy jeszcze coś sobie przyrządził.
    Teraz siedzi w pierdlu, a zatem zgoda ofiary nie została wzięta pod uwage.
    Tu wyłania się więc granica numer jeden - działania takie, które grożą poważnym uszkodzeniem ciała tudzież śmiercią delikwenta.
    A granica numer dwa to dobrowolność udziału w danych praktykach. Koleś, który porywa obcą laskę z ulicy i obcina jej cycki tępym sekatorem na żywca to nie żadne sado-maso, tylko zwyrol-psychol. To chyba jasne dla każdego jest.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zawle 08.10.14, 14:16
    rekreativa napisała:

    > Przypomniał mi się dokument o kanibalu z Niemiec, który internetowo spiknął się
    > z facetem chcącym być pożartym (tak, są takie społeczności w odmętach Netu, fa
    > ntazjujące o tym, że ktoś ich zjada, albo że oni zjadają) i za jego zgodą opito
    > lił mu pindola, usmażył i obaj zjedli . Ten drugi oczywiście wykrwawił się na ś
    > mierć, po czym ten pierwszy jeszcze coś sobie przyrządził.
    > Teraz siedzi w pierdlu, a zatem zgoda ofiary nie została wzięta pod uwage.
    > Tu wyłania się więc granica numer jeden - działania takie, które grożą poważnym
    > uszkodzeniem ciała tudzież śmiercią delikwenta.


    Niesłusznie...selekcja naturalna bardzo na się by przydała:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • bcde 07.10.14, 19:06
    Cześć Sabat. Czemu tak nagle zniknąłeś z forum? Coś się wydarzyło, czy po prostu się znużyłeś i chciałeś odpocząć?
  • triismegistos 08.10.14, 09:10
    Jak się tak zastanowisz sabat, to zrozumiesz, że pleciesz androny.
  • sabat.77 08.10.14, 09:41
    triismegistos napisała:

    > Jak się tak zastanowisz sabat, to zrozumiesz, że pleciesz androny.

    A możesz rozwinąć? Równie dobrze mogłabyś napisać "jesteś głupi" i byłoby równie merytorycznie.
  • triismegistos 08.10.14, 18:28
    A co tu rozwijać? Jakbyś się upierał, ze księżyc jest z sera też byś się domagał od oponentów rozwinięcia?
  • triismegistos 08.10.14, 19:07
    Albo niech ci będzie. Zdradzę ci wielki sekret.
    Entuzjaści bdsm są różni. Są wśród nich ci bojący, są faceci, który chcą zaruchać, obojętnie z kim, więc czemu nie z dominą albo subką, są faceci, którym się podoba, że subka nie dość, ze nie grymasi, kiedy ma zrobić laskę to jeszcze połknie, są panienki, którym się wydaje, ze prawdziwy domin będzie ją zabierał na randki prywatnym helikopterem, są ofiary molestowania seksualnego, które (bądź którzy, używam różnych form, ale przytoczone zjawiska dotyczą obu płci) mają wdrukowany pewien model, są masochiści, którzy po prostu chcą dostać w tyłek i sadyści, którzy lubią czyjś tyłek zlać, są ludzie, którzy w łóżku odreagowują to, co ciśnie ich w życiu realnym (nawet nie wiesz ilu władczych menago i prezesów marzy by być podnóżkiem dla swojej Pani), są ludzie, których to po prostu kręci, tak samo jak innych seks pod kołdrą, albo na plaży, dłuuugo by wymieniac.
    Są wśród nich też switche, czyli lubiący obie strony bata. Jak byś zaklasyfikował tych ostatnich? Jako bojących się siebie, czy innych ludzi? Bojących się wszystkiego? Nie bojących się niczego?
    Ale jak już rozwinęłam, to pozwolę sobie też zapytać- z jakiego odwłoka wyciągnąłeś swoją teorię?
  • hello-kitty2 08.10.14, 20:40
    triismegistos napisała:

    > Ale jak już rozwinęłam, to pozwolę sobie też zapytać- z jakiego odwłoka wyciągn
    > ąłeś swoją teorię?

    Ja zauwazylam u Sabata jakis obsesyjny strach przed SM. Co mnie dziwi, bo jak mozna sie bac rzeczy tak odleglych. Tak samo dziwilo mnie obsesyjne zainetersowanie damskim wytryskiem pewnego znanego mi impotenta. Chcialoby sie powiedziec 'Ale z czym do ludzi? Moze po kolei ;) Ale nie zglebialam tematu. Moze jest na to jakies wytlumaczenie? Ale moze jest bardziej przerazajace niz samo SM i damski wytrysk razem wziete ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 08.10.14, 22:59
    Mnie przeraza przemoc i okrucienstwo w kazdym wydaniu, niezaleznie czy mnie dotyczy czy nie.
  • zawle 08.10.14, 23:10
    sabat.77 napisał:

    > Mnie przeraza przemoc i okrucienstwo w kazdym wydaniu, niezaleznie czy mnie dot
    > yczy czy nie.

    To nie ma nic wspólnego z przemocą i okrucieństwem. To o czym ja myślę. To podróż za rękę, we dwoje. Niewolnikiem można się stać w dwojaki sposób. W zgodzie i w zaprzeczeniu. Polecam Wiwat Aspidistra Orwella.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zyg_zyg_zyg 09.10.14, 09:33
    > Mnie przeraza przemoc i okrucienstwo w kazdym wydaniu, niezaleznie czy mnie dot
    > yczy czy nie.

    Ale rozumiesz, że to są tylko Twoje wyobrażenia lub projekcje? To, że bdsm cechuje przemoc i okrucieństwo?
  • sabat.77 09.10.14, 09:43
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Ale rozumiesz, że to są tylko Twoje wyobrażenia lub projekcje? To, że bdsm cech
    > uje przemoc i okrucieństwo?

    Samo w sobie nie. Dopóki jest obopólna zgoda. Niemniej - otwiera pole do ogromnych nadużyć.
    Władza niesamowicie deprawuje człowieka, trzeba być niesamowicie twardym żeby z niej nie skorzystać. Pokusa jest ogromna.
    Jakiś czas temu abrigado opowiadał o dominach z wawy, które miały go zachęcać do "akcji" fotograficzną dokumentacją swoich poprzednich sesji. Sądzisz, że osoby na nich uwiecznione miały coś do powiedzenia na temat demonstrowania tych zdjęć komuś trzeciemu?
    A o łamaniu niewolnika/niewolnicy słyszałaś? Podobno często błagają by ich nie łamać. Jednak zależność jest zbyt duża, a często słyszą też, że niby mogą użyć safeword, ale to będzie ich ostatnia sesja.
    Ludzka wola to poważna sprawa, łatwo przegiąć pałę gdy się z nią igra.
  • zyg_zyg_zyg 09.10.14, 09:54
    > Jakiś czas temu abrigado opowiadał o dominach z wawy, które miały go zachęcać d
    > o "akcji" fotograficzną dokumentacją swoich poprzednich sesji. Sądzisz, że osob
    > y na nich uwiecznione miały coś do powiedzenia na temat demonstrowania tych zdj
    > ęć komuś trzeciemu?
    > A o łamaniu niewolnika/niewolnicy słyszałaś? Podobno często błagają by ich nie
    > łamać. Jednak zależność jest zbyt duża, a często słyszą też, że niby mogą użyć
    > safeword, ale to będzie ich ostatnia sesja.
    > Ludzka wola to poważna sprawa, łatwo przegiąć pałę gdy się z nią igra.

    Nieuczciwość i skurwysyństwo jest wszędzie. Nie trzeba do tego BDSM - wystarczy się rozejrzeć dookoła. "Zwyczajny" seks też otwiera pole do nadużyć. Ba - nawet posiadanie telefonu w domu naraża na zostanie ofiarą oszusta. Nie wiem, dlaczego akurat w BDSM widzisz te wyjątkowe okazje.
  • sabat.77 09.10.14, 10:00
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Nie wiem, dlaczego akurat w BDSM widzisz te wyjątkowe okazje.

    No to akurat oczywiste. Po pierwsze - bo daje ogromną władzę nad drugim człowiekiem, a po drugie - bo ta władza znajduje się w rękach osoby o sadystycznych skłonnościach. No to chyba nie jest kwadratura koła, łatwo powiązać proste fakty.
  • zyg_zyg_zyg 09.10.14, 10:04
    Sabat teoretyk:
    > No to akurat oczywiste. Po pierwsze - bo daje ogromną władzę nad drugim człowie
    > kiem, a po drugie - bo ta władza znajduje się w rękach osoby o sadystycznych sk
    > łonnościach. No to chyba nie jest kwadratura koła, łatwo powiązać proste fakty.

    Triis praktyk:
    > Większość relacji bdsm jest wbrew pozorom Równorzędna
    > , partnerska i symetryczna i polega na WZAJEMNYM zaspokajaniu swoich potrzeb. P
    > odstawą takiej relacji jest jak najdokładniejsza znajomość wzajemnym potrzeb, g
    > ranic, i ogromne zaufanie.

    Moje obserwacje pokrywają się z tym, co pisze Triss.
  • zyg_zyg_zyg 09.10.14, 10:04
    Triis, pardon :-)
  • sabat.77 09.10.14, 10:18
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Moje obserwacje pokrywają się z tym, co pisze Triss.

    Fajnie, że wam się udało.
    Widzisz, mi nie potrzeba analizować jednostkowych przypadków, wolę znać regułę.
    Jestem mocno sceptyczny jeśli chodzi o ludzką skłonność do nadużywania władzy. Większość ludzi jest niekompetentna w tym zakresie.
    Podam swój przykład.
    W ramach nakreślonych przez samego siebie granic otworzyłem się przed wami na forum znacznie bardziej niż chyba ktokolwiek tutaj przede mną. W każdym razie w czasie mojej obecności na forum.
    To otwarło wielu, a powiedziałbym że większości, pole do atakowania mnie ad personam, używania moich osobistych słabości przeciwko mnie, wtedy gdy pojawiała się taka pokusa. Duża część forumowiczów nie oparła się tej przecież jedynie namiastce władzy, i uderzała w sposób wysoce nieszlachetny tam, gdzie ja sam odpowiedzieć równomiernym atakiem nie byłem w stanie.
    Oczywiście - nie mam nikomu tego za złe. Niemniej, to obrazuje jak słabe charaktery mają ludzie i na jak słabym moralnym lodzie się poruszają. Wystarczy dać wam szansę i stajecie się nikczemni i podli, skoro nie ma kary - to hulaj dusza, wolno wszystko.
    Społeczeństwo wymyśliło złożony restrykcyjny kaganiec norm, reguł a także przepisów prawnych właśnie po to, by tej władzy nad innymi nie nadużywać.
    Tymczasem w BDSM te mechanizmy wydają się nie funkcjonować, a ja do wyświechtanych frazesów o wzajemnym głębokim zaufaniu mam stosunek mocno sceptyczny ;)
  • zyg_zyg_zyg 09.10.14, 10:30
    > Widzisz, mi nie potrzeba analizować jednostkowych przypadków, wolę znać regułę.

    Ale Ty nie znasz żadnej reguły - trzymasz się tylko i wyłącznie swoich wyobrażeń na jej temat. Nie jestem praktykiem BDSM, mam jednostkowe doświadczenia, ale podejrzewam, że jak wejdziesz na dowolną "normalną" stronę zajmującą się tą tematyką, to znajdziesz to, o czym pisze Triis, a nie to, co się Tobie teraz wydaje. W filmach, które mnie się zdarza czasem oglądać też nie ma potwierdzenia Twoich wizji.

    > Wystarczy dać w
    > am szansę i stajecie się nikczemni i podli, skoro nie ma kary - to hulaj dusza,
    > wolno wszystko.

    Na pewno piszesz do mnie? Kto to są ci "wy" i dlaczego mnie do nich zaliczasz?

    > Tymczasem w BDSM te mechanizmy wydają się nie funkcjonować, a ja do wyświechtan
    > ych frazesów o wzajemnym głębokim zaufaniu mam stosunek mocno sceptyczny ;)

    A dla mnie to jest najzupełniej oczywiste, że nie ma możliwości praktykowania BDSM bez głębokiego zaufania.
  • sabat.77 09.10.14, 10:52
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A dla mnie to jest najzupełniej oczywiste, że nie ma możliwości praktykowania B
    > DSM bez głębokiego zaufania.

    No nie wiem... Na odlotach znalazłem panie oferujące takie usługi za pieniądze, zatem o jakim zaufaniu może być tutaj mowa? Chyba że podchodzę pod drzwi meliny i robię głębokie "ufff... ufff..." :D
  • zyg_zyg_zyg 09.10.14, 11:02
    > No nie wiem... Na odlotach znalazłem panie oferujące takie usługi za pieniądze,
    > zatem o jakim zaufaniu może być tutaj mowa?

    Nie mam pojęcia. Ale chyba dlatego, że o różnych rzeczach nie może być mowy, jeśli mówimy o seksie, a mamy na myśli seks z prostytutką.
  • kag73 09.10.14, 10:34
    Sabat, trafna obserwacja. Wielu ludzi kopnie lezacego, bo moze, wysmieje kogos, bo moze. Ale nie wszyscy, ja wierze w ludzi ;))
    W dodatku internet/net jest obszarem gdzie wlasnie wielu moze dzialac anonimowo bezkarnie, nikt ich nie zna, nie ma konsekwencji, hulaj dusza. Nie zrobiliby tego zapewne w "pradziwym" zyciu, oko w oko z zywa osoba, albo zrobilaby ich mniejszosc. Taka obserwacje poczynil rowniez moj maz grajac w szachy w sieci i podajac sie za kobiete(gral na moje konto), ale nie tylko zdziwil sie jak zachowuja sie ludzie, bo w klubie na zywo zadnen by sie tak nie zachowywal :)
    Teraz bdsm i seks: ma sie go nie z byle kim, z reguly. Watpie czy jakas kobieta nie balaby sie ryzykowac takich rzeczy z dopiero co poznanym, przygodnym facetem, wiele kobiet nie decyduje sie nawet na "normalny" seks z dopiero co poznanym facetem, ma to swoje powody a strach przed doznaniem bolu/krzywdy odgrywa rowniez pewna role.
    I tak zgadzam sie z Toba, ze gdyby nie "kaganiec norm" wielu pozwalaloby sobie na zbyt wiele.
    Ale partnera do lozka , do jakichkolwiek praktyk wybierasz sobie sam. Tej drugiej osobie tez nie jestes obojetny. Konsekwencje sa mozliwe, bo nie jestes wtedy anonimowa osoba. To tak jak w zwiazku, trudno zbudowac go i trwac w nim bez wzajemnego zaufania. W dodatku jak kogos kochasz, on ci nie jest obojetny.
  • zawle 09.10.14, 10:56
    sabat.77 napisał:> Widzisz, mi nie potrzeba analizować jednostkowych przypadków, wolę znać regułę.
    > Jestem mocno sceptyczny jeśli chodzi o ludzką skłonność do nadużywania władzy.
    > Większość ludzi jest niekompetentna w tym zakresie.

    Reguła jest taka że większość ludzi jest skłonnych do nadużywania władzy. Potęguje to przebywanie w pewnych środowiskach, anonimowość, zbytnie pokazywanie siebie, gdy druga strona tego unika i wiele innych sytuacji. Niekompetentni są Ci, którzy pomimo wieku i doświadczenia udają Greka. Dlatego gdy chcesz nie doświadczać przykrych dla ciebie sytuacji, dokonuj rozsądnych wyborów. Licz się z tym że domina poznana w internecie może wrzucić twoje filmiki na redtube. Zamiast tego znajdź sobie partnerkę która lubi to co ty i sama będzie chciała miec prawo do prywatności.

    > W ramach nakreślonych przez samego siebie granic otworzyłem się przed wami na f
    > orum znacznie bardziej niż chyba ktokolwiek tutaj przede mną. W każdym razie w
    > czasie mojej obecności na forum.
    > To otwarło wielu, a powiedziałbym że większości, pole do atakowania mnie ad per
    > sonam, używania moich osobistych słabości przeciwko mnie, wtedy gdy pojawiała s
    > ię taka pokusa. Duża część forumowiczów nie oparła się tej przecież jedynie nam
    > iastce władzy, i uderzała w sposób wysoce nieszlachetny tam, gdzie ja sam odpow
    > iedzieć równomiernym atakiem nie byłem w stanie.

    Zle obliczyłeś ludzką cierpliwość sabat. Ja też dostałam tu w dupę za pewne informacje na swój temat. Ale ja to lubię;) Wiedziałam że tak będzie i byłam na to przygotowana.

    Widzimy ludzi i oceniamy ich przez własny pryzmat- to podstawowy błąd. Gdy przestaniesz oceniać cudze zachowanie, a skupisz się na analizie przekazu to dużo się dowiesz o innych i o sobie.

    > Społeczeństwo wymyśliło złożony restrykcyjny kaganiec norm, reguł a także przep
    > isów prawnych właśnie po to, by tej władzy nad innymi nie nadużywać.
    > Tymczasem w BDSM te mechanizmy wydają się nie funkcjonować, a ja do wyświechtan
    > ych frazesów o wzajemnym głębokim zaufaniu mam stosunek mocno sceptyczny ;)


    Co Ty gadasz....normy są respektowane wtedy gdy je zintegrowałeś. Kary nie mają aż tak odstraszającego działania. Dla mnie wejście w związek małżeński jest bardziej ryzykowne, a już decyzja na zapłodnienie to hardcore:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 09.10.14, 11:05
    zawle napisała:

    > Zamiast
    > tego znajdź sobie partnerkę która lubi to co ty i sama będzie chciała miec praw
    > o do prywatności.

    E tam. Przecież partnerów nie ma się na całe życie. Mało to stron z zemstami zawiedzionych partnerów? Najlepiej nie robić niczego, czego można by się było potem wstydzić. Być cały czas transparentny w tym co się robi.

    > Zle obliczyłeś ludzką cierpliwość sabat. Ja też dostałam tu w dupę za pewne inf
    > ormacje na swój temat. Ale ja to lubię;) Wiedziałam że tak będzie i byłam na to
    > przygotowana.

    A ja byłem jednym z tych, którzy Cię zaatakowali. Także jestem podły i niekompetentny. I też wiedziałem, że będzie jak będzie, od samego początku :)

    > Co Ty gadasz....normy są respektowane wtedy gdy je zintegrowałeś. Kary nie mają
    > aż tak odstraszającego działania. Dla mnie wejście w związek małżeński jest ba
    > rdziej ryzykowne, a już decyzja na zapłodnienie to hardcore:))

    A tutaj to się zgadzam całkowicie, małżeństwo i dzieci są o wiele bardziej ryzykowne, mogą też być potwornie kosztowne życiowo. Często są.
  • marek.zak1 09.10.14, 11:18
    sabat.77 napisał:
    > A tutaj to się zgadzam całkowicie, małżeństwo i dzieci są o wiele bardziej ryzykowne, mogą też być potwornie kosztowne życiowo. Często są.

    Życie jest ryzykowne z definicji, ale ,,no risk no fun" kolego Sabat.
  • sabat.77 09.10.14, 11:25
    marek.zak1 napisał:

    > Życie jest ryzykowne z definicji, ale ,,no risk no fun" kolego Sabat.

    Ryzyko można minimalizować, na wielu frontach :) Są całe rozprawy naukowe temu poświęcone.
  • marek.zak1 09.10.14, 11:42
    sabat.77 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Życie jest ryzykowne z definicji, ale ,,no risk no fun" kolego Sabat.
    >
    > Ryzyko można minimalizować, na wielu frontach :) Są całe rozprawy naukowe temu poświęcone.

    Nie wyjdziesz z domu - nie wpadniesz pod samochód. Nie żenisz sie - nie bedziesz miał niedobrej żony. Nie masz dzieci - dużo więcej kasy dla Ciebie.
    To tak co mi przychozdzi do głowy. Cos jeszcze?
    Polecam tez powiedzenie ktore usłyszałem od pewnego Amerykanina: I'd rather be lucky, than good :)

  • sabat.77 09.10.14, 11:59
    marek.zak1 napisał:

    > Nie wyjdziesz z domu - nie wpadniesz pod samochód. Nie żenisz sie - nie bedzies
    > z miał niedobrej żony. Nie masz dzieci - dużo więcej kasy dla Ciebie.
    > To tak co mi przychozdzi do głowy. Cos jeszcze?
    > Polecam tez powiedzenie ktore usłyszałem od pewnego Amerykanina: I'd rather be
    > lucky, than good :)

    Najważniejsze, to wcześnie w życiu uzyskać rozeznanie co jest istotne i uparcie do tego dążyć. Trzeba jak najszybciej umiejętnie rozeznać możliwości i zagrożenia. Reszta to już ciężka praca.
  • marek.zak1 09.10.14, 12:53
    sabat.77 napisał:

    > Najważniejsze, to wcześnie w życiu uzyskać rozeznanie co jest istotne i uparcie do tego dążyć. Trzeba jak najszybciej umiejętnie rozeznać możliwości i zagrożenia. Reszta to już ciężka praca.

    Ale co jest istotne wg Ciebie?

  • sabat.77 09.10.14, 14:45
    Najwazniejsze sa pieniadze, zaraz po nich zdrowie, zeby sie moc nimi dlugo cieszyc. Cala reszte mozna kupic :)
  • zawle 09.10.14, 21:06
    sabat.77 napisał:

    > Najwazniejsze sa pieniadze, zaraz po nich zdrowie, zeby sie moc nimi dlugo cies
    > zyc. Cala reszte mozna kupic :)

    szkoda że tego nie zweryfikujesz;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 09.10.14, 21:24
    zawle napisała:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > Najwazniejsze sa pieniadze, zaraz po nich zdrowie, zeby sie moc nimi dlugo cieszyc. Cala reszte mozna kupic :)
    >
    > szkoda że tego nie zweryfikujesz;)

    On powtarza po bodajże Abramowiczu. Widziałem na własne oczy jego jacht ,,Eclipse" Chyba wie, co mówi :)
  • zawle 09.10.14, 22:32
    Abramowicz pewnie wie, ale czy sabat?

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 09.10.14, 22:55
    zawle napisała:

    > Abramowicz pewnie wie, ale czy sabat?

    No patrz, na przykład nigdy nie dotykałem rozżarzonego węgla, a wiem że jest zajebiście gorący :)
  • zawle 09.10.14, 23:16
    Przekonałeś mnie ;)

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 09.10.14, 13:28
    sabat.77 napisał: > Najważniejsze, to wcześnie w życiu uzyskać rozeznanie co jest istotne i uparcie
    > do tego dążyć. Trzeba jak najszybciej umiejętnie rozeznać możliwości i zagroże
    > nia. Reszta to już ciężka praca.

    Moja filozofia życiowa jest diametralnie różna. Najważniejsze to nie przywiązywać sie do żadnych "ważności", całe życie je weryfikować i i sprawdzać czy nadal się dla Ciebie liczą. Starać się dobrze przy tym bawić.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • yorelka 09.10.14, 11:48

    > Ryzyko można minimalizować, na wielu frontach :) Są całe rozprawy naukowe temu
    > poświęcone.

    Minimalizować - owszem można, ale wyeliminować się nie da :)

    --
    "Może odnajdę właśnie tu
    Miejsce na ziemi, mały punkt..."
  • triismegistos 09.10.14, 19:35
    sabat.77 napisał:
    > Fajnie, że wam się udało.
    > Widzisz, mi nie potrzeba analizować jednostkowych przypadków, wolę znać regułę.

    Ale ja nie jestem jednostkowym przypadkiem. Mam za sobą sporo relacji z bdsm w tle, znam mnóstwo ludzi ze środowiska, chodzę na zloty, znam mnóstwo par w klimacie (nie tylko ze zlotów, spotykamy się na kawę albo planszówki, albo inną wódkę).
  • kag73 09.10.14, 10:09
    sabat.77 napisał:
    > No to akurat oczywiste. Po pierwsze - bo daje ogromną władzę nad drugim człowie
    > kiem, a po drugie - bo ta władza znajduje się w rękach osoby o sadystycznych sk
    > łonnościach. No to chyba nie jest kwadratura koła, łatwo powiązać proste fakty.

    Jest roznica czy idziesz do nieznajomej dominy i jestes klientem czy twoj bdsm odbywa sie z zaufana/ukochana osoba. Wszyscy mamy rozum i glowe na karku, empatie i zaufanie jest tutaj kluczowa kwestia.
    Nawet domina musi sie hamowac zreszta, bo drugi raz do niej nie przyjdziesz ;))
    Zreszta mysle, ze czesto taka zawodowa domina po prostu odkryla luke i miala pomysl na dobry interes. Mianowicie wiekszosc kobiet jest ulegla a nie dominujaca, facetowi lubiacemu kobieca dominacje bardzo trudno znalezc taka partnerke.
  • sabat.77 09.10.14, 10:25
    kag73 napisała:

    > Jest roznica czy idziesz do nieznajomej dominy i jestes klientem czy twoj bdsm
    > odbywa sie z zaufana/ukochana osoba. Wszyscy mamy rozum i glowe na karku, empat
    > ie i zaufanie jest tutaj kluczowa kwestia.
    > Nawet domina musi sie hamowac zreszta, bo drugi raz do niej nie przyjdziesz ;))
    > Zreszta mysle, ze czesto taka zawodowa domina po prostu odkryla luke i miala po
    > mysl na dobry interes. Mianowicie wiekszosc kobiet jest ulegla a nie dominujaca
    > , facetowi lubiacemu kobieca dominacje bardzo trudno znalezc taka partnerke.

    No szczególnie tu na forum, to same uległe :D
    Z tą uległością kobiet to bym się nie rozpędzał, współczesne europejki to ostre i aktywne babki. Ja tam za wiele uległych kwiatuszków w życiu nie spotkałem, natomiast wrednych i napastliwych babsztyli - co niemiara. Według mnie to obecnie tylko wyświechtana kalka niepasującego do rzeczywistości społecznego wzorca naszych babć.
  • yorelka 09.10.14, 10:32

    > Z tą uległością kobiet to bym się nie rozpędzał, współczesne europejki to ostre
    > i aktywne babki. Ja tam za wiele uległych kwiatuszków w życiu nie spotkałem, n
    > atomiast wrednych i napastliwych babsztyli - co niemiara.

    Jednak aktywna i ostra babka, to nie to samo co wredny i napastliwy babsztyl... choć zapewne obie są energiczne i dynamiczne.


    --
    "Może odnajdę właśnie tu
    Miejsce na ziemi, mały punkt..."
  • kag73 09.10.14, 10:40
    sabat.77 napisał:
    > No szczególnie tu na forum, to same uległe :D
    > Z tą uległością kobiet to bym się nie rozpędzał, współczesne europejki to ostre
    > i aktywne babki. Ja tam za wiele uległych kwiatuszków w życiu nie spotkałem, n
    > atomiast wrednych i napastliwych babsztyli - co niemiara. Według mnie to obecni
    > e tylko wyświechtana kalka niepasującego do rzeczywistości społecznego wzorca n
    > aszych babć.
    To wszystko iluzja, sabacie. Nawet Twoja Bogini i Kitty nie chcialyby i nie wiazaly nigdy faceta a jak nie one to kto!:)) Uwierz, wiekszosc kobiet jest ulegla. Zreszta bycie dominujaca/dominujacym wymaga wiekszego nakladu pracy/wysilku/pomyslowosci, podczas kiedy dominowany/dominowana musi tylko spokojniutko, biernie znosic bol ;))
  • sabat.77 09.10.14, 10:49
    kag73 napisała:

    > To wszystko iluzja, sabacie. Nawet Twoja Bogini i Kitty nie chcialyby i nie wia
    > zaly nigdy faceta a jak nie one to kto!:)) Uwierz, wiekszosc kobiet jest ulegla
    > . Zreszta bycie dominujaca/dominujacym wymaga wiekszego nakladu pracy/wysilku/p
    > omyslowosci, podczas kiedy dominowany/dominowana musi tylko spokojniutko, biern
    > ie znosic bol ;))

    No niekoniecznie. Bycie subem jest imho trudniejsze, bo to przede wszystkim on musi zaufać - a to jest cholernie trudna sprawa. Chyba, że jest się idiotą albo desperatem.
  • zawle 09.10.14, 11:03
    sabat.77 napisał: > No niekoniecznie. Bycie subem jest imho trudniejsze, bo to przede wszystkim on
    > musi zaufać - a to jest cholernie trudna sprawa. Chyba, że jest się idiotą albo
    > desperatem.

    Ale każde pójście z kimś do łóżka to akt zaufania. Ból mogą sprawić najprzeciętniejsze czynności seksualne. Wsadzenie palca z nienawilżoną waginę. piłowanie bez umiaru, nieumiejętny lód, że nie wspomnę o analu. A zaufanie że ktoś Cię nie oceni, nie wyśmieje, nie wykpi?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 09.10.14, 11:09
    zawle napisała:

    > Ale każde pójście z kimś do łóżka to akt zaufania. Ból mogą sprawić najprzecięt
    > niejsze czynności seksualne. Wsadzenie palca z nienawilżoną waginę. piłowanie b
    > ez umiaru, nieumiejętny lód, że nie wspomnę o analu. A zaufanie że ktoś Cię nie
    > oceni, nie wyśmieje, nie wykpi?

    No dobrze napisane :) MOGĄ.
    Tu mówimy o różnych stopniach ryzyka.
  • triismegistos 09.10.14, 19:39
    sabat.77 napisał:
    >
    > No niekoniecznie. Bycie subem jest imho trudniejsze, bo to przede wszystkim on
    > musi zaufać - a to jest cholernie trudna sprawa. Chyba, że jest się idiotą albo
    > desperatem

    Oto jak wyłazi z ciebie brak jakiejkolwiek wiedzy w temacie. Uległość i masochizm są łatwiejsze, jest to przyjemność, która przychodzi łatwiej i bardziej naturalnie. Sadyzm i dominacja wymaga większej wiedzy, pewności siebie, zaufania (tak, serio serio), inwecji, inicjatywy...
  • triismegistos 08.10.14, 19:24
    I jeszcze jeden drobiazg. Większość relacji bdsm jest wbrew pozorom Równorzędna, partnerska i symetryczna i polega na WZAJEMNYM zaspokajaniu swoich potrzeb. Podstawą takiej relacji jest jak najdokładniejsza znajomość wzajemnym potrzeb, granic, i ogromne zaufanie.
  • zawle 08.10.14, 19:38
    triismegistos napisała:

    > I jeszcze jeden drobiazg. Większość relacji bdsm jest wbrew pozorom Równorzędna
    > , partnerska i symetryczna i polega na WZAJEMNYM zaspokajaniu swoich potrzeb. P
    > odstawą takiej relacji jest jak najdokładniejsza znajomość wzajemnym potrzeb, g
    > ranic, i ogromne zaufanie.

    Oczywiście.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • incels 10.10.14, 16:57
    triismegistos napisała:

    > I jeszcze jeden drobiazg. Większość relacji bdsm jest wbrew pozorom Równorzędna
    > , partnerska i symetryczna i polega na WZAJEMNYM zaspokajaniu swoich potrzeb. P
    > odstawą takiej relacji jest jak najdokładniejsza znajomość wzajemnym potrzeb, g
    > ranic, i ogromne zaufanie.


    To nie drobiazg, lecz podstawa, której często brakuje w tzw. waniliowych związkach.

    Ile na tym forum widzieliśmy już płaczliwych wątków w stylu: Ratunku, nasze małżeństwo się rozpada, bo nie układa nam się w łóżku!, czy: Mąż nie chce się ze mną kochać!, lub: Żona mnie nie zaspokaja!.
    Tego typu tematów nigdy nie zakładają ludzie uprawiający BDSM!
    Bo oni dokładnie wiedzą czego chcą i znajdują partnerów, z którymi to realizują!

    To dla "ludzi z klimatu" jest oczywiste i zrozumiałe.
    A dla wielu "waniliowców" sex stanowi tabu, nieznaną krainę lub coś, z czym sobie nie do końca radzą.

  • sabat.77 10.10.14, 23:38
    incels napisała:

    > To nie drobiazg, lecz podstawa, której często brakuje w tzw. waniliowych związk
    > ach.
    >
    > Ile na tym forum widzieliśmy już płaczliwych wątków w stylu: Ratunku, nasze mał
    > żeństwo się rozpada, bo nie układa nam się w łóżku!, czy: Mąż nie chce się ze m
    > ną kochać!, lub: Żona mnie nie zaspokaja!.
    > Tego typu tematów nigdy nie zakładają ludzie uprawiający BDSM!
    > Bo oni dokładnie wiedzą czego chcą i znajdują partnerów, z którymi to realizują
    > !
    >
    > To dla "ludzi z klimatu" jest oczywiste i zrozumiałe.
    > A dla wielu "waniliowców" sex stanowi tabu, nieznaną krainę lub coś, z czym sob
    > ie nie do końca radzą.

    To może jakiś pomnik wam postawić?
    Bez przesady. Jak kto lubi, to proszę bardzo - wolnoć Tomku w swoim domku. Ale moim zdaniem dopisywanie do tego jakiegoś niczym nieuzasadnionego poczucia wyższości to już zdrowe przegięcie.
  • triismegistos 11.10.14, 08:02
    Sabat, jedynym, który tutaj wspina się na piedestał, i wbija się w poczucie wyższości za pomocą wygłaszania farmazonów z czyjejś doopy wziętych jest sabat.
  • sabat.77 11.10.14, 08:33
    Co mi powiesz na temat na temat tresury suba i warunkowania w ukladzie BDSM?
  • triismegistos 11.10.14, 08:41
    Jakiego kuśwa warunkowania? Głupi jesteś, czy naczytałes się brukowców? Dorośli ludzie umawiają się na seks, którego elementem jest spank, całowanie stóp, sikanie i te sprawy. Gdzie tutaj straszna przemoc i warunkowanie?
  • zawle 11.10.14, 08:44
    triismegistos napisała:

    > Jakiego kuśwa warunkowania? Głupi jesteś, czy naczytałes się brukowców? Dorośli
    > ludzie umawiają się na seks, którego elementem jest spank, całowanie stóp, sik
    > anie i te sprawy. Gdzie tutaj straszna przemoc i warunkowanie?


    W każdej interakcji społecznej zachodzi warunkowanie. Na poziomie mniej lub bardziej planowanym i uświadomionym. Jak Ci kobita dupy nie daje, bo ma focha to nie to samo? Ale czumu Wujka-Samo-Zło nie widzisz wszędzie, tylko w cudzym?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 11.10.14, 09:16
    Tego nie powiedzialem, ze nie widze.
  • zawle 11.10.14, 09:21
    To czemu potępiasz coś czego nawet nie liznąłeś, zamiast skupić się na tym co się dzieje wokół Ciebie?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 11.10.14, 09:42
    Jakbys nie zauwazyla, od paru lat tutaj potepiam przede wszystkim to co dzieje sie wokol mnie. Na jeden post robie wyjatek i juz jest rwetes :)
  • sabat.77 11.10.14, 09:20
    Jak sie tylko umawiaja to dla mnie tylko takie urozmaicenie zwyklego seksu, bardziej fetyszyzm nawet. Potem wkleje linki, zobaczysz o co mi chodzi. Mam nadzieje nie dostac za to bana :)
  • triismegistos 11.10.14, 09:30
    Jak się umawiają to fetyszyzm, a prawdziwe bdsm to kiedy się nie umawiają tylko? Chłopie, poważnie pytam, skąd ty to bierzesz? W fakcie to opisali? Śniło ci się?
  • sabat.77 12.10.14, 01:03
    triismegistos napisała:

    > Jak się umawiają to fetyszyzm, a prawdziwe bdsm to kiedy się nie umawiają tylko
    > ? Chłopie, poważnie pytam, skąd ty to bierzesz? W fakcie to opisali? Śniło ci s
    > ię?

    Popatrz sama jak się plączesz w zeznaniach. Raz mówisz że w układach BDSM jest potrzebna więź i zaufanie, a za chwile są to ludzie, którzy w zasadzie się tylko umawiają na seks z jakimiś ciekawymi elementami. A to gdzie jest w takiej relacji pole na więź i zaufanie?

    Co do warunkowania i tresury, to skomplikowana sprawa. Pewnie trzeba mieć jednak trochę wiedzy i poukładania intelektualnego, żeby coś takiego robić - i faktycznie pewnie zwykle w praktyce to może tak wyglądać, że jeden spotyka drugiego na zasadzie "ej, ja cie obsikam a ty mi dasz klapsa".
    No ale chociażby tak pierwsze z brzegu:
    hotintellectbdsm.bloog.pl/id,339514484,title,TRESURA-W-ZWIAZKU-BDSM-3,index.html
    I oczywiście dobrze wiesz o co mi chodzi. O bazowanie na ludzkich traumach i słabościach, które zamiast pomóc ktoś wykorzystuje dla własnej przyjemności. Ba - nawet je umyślnie pogłębia, by złamać w drugim człowieku wszelki opór i możliwość obrony. Dla mnie to obrzydliwe. Przypomina zabawę w guru sekty religijnej.
    Powiesz - swoboda, wolna wola. A co to kurwa jest? Ktoś na jakimś blogu BDSM napisał, że niewolnica jest jak gliniane naczynie, które lepi master. Dokładnie tak - człowieka można zmieniać, przebudowywać na swoją modłę.
    Tak robi w gabinecie psychoterapeuta, który chce człowiekowi pomóc. Ale może robić to też, jeśli ma odpowiednią wiedzę, dla zabawy psychopata, który chce uczynić z drugiego człowieka swoją zabawkę.
    I nie ma dla mnie znaczenia, czy chce go potem wysłać w dżihad z bombą na plecach, chce zbierać od niego na tacę co niedziela, czy mu penetrować odbytnicę dla swojej przyjemności - tak czy owak jest to ohydne. Bazuje na psychomanipulacjach.
  • incels 12.10.14, 01:57
    sabat.77 napisał:

    (...)
    I oczywiście dobrze wiesz o co mi chodzi. O bazowanie na ludzkich traumach i słabościach, które zamiast pomóc ktoś wykorzystuje dla własnej przyjemności. Ba - nawet je umyślnie pogłębia, by złamać w drugim człowieku wszelki opór i możliwość obrony. Dla mnie to obrzydliwe. Przypomina zabawę w guru sekty religijnej.
    (...)

    Spokojnie.
    A co powiesz np. o facecie, który na codzień jest wielkim prezesem czy tam innym dyrektorem, który apodyktycznie zarządza masą ludzką i który niejako w przeciwwadze spełnia się erotycznie jako osoba submisywna?
    Co powiesz o kobiecie, która po prostu ma uległy charakter i z owym charakterem się godzi, a nawet więcej; bardzo jej on odpowiada?
    Z jakich "traum" chciałbyś leczyć tych ludzi, i w czym widzisz ich obrzydliwe wykorzystywanie, kiedy damy im to, na co liczą i o czym marzą?

    Oczywiście zdarza się tak, jak napisałeś.
    Czy jednak każdą relację typu BDSM da się upchnąć w zaproponowanym przez Ciebie brudnym worku?
  • zawle 12.10.14, 07:13
    sabat.77 napisał: O bazowanie na ludzkich traumach i sł
    > abościach, które zamiast pomóc ktoś wykorzystuje dla własnej przyjemności. Ba -
    > nawet je umyślnie pogłębia, by złamać w drugim człowieku wszelki opór i możliw
    > ość obrony. Dla mnie to obrzydliwe. Przypomina zabawę w guru sekty religijnej.
    > Powiesz - swoboda, wolna wola. A co to kurwa jest?

    I to jest właśnie element zabawy. Zwróć uwagę na symbolikę, na słownictwo ( umowność, odświętność) Zwróć uwagę na jawność tego co Ci ludzie ze sobą robią. Na ważny element Zaufania, Autorytetu i Bezpieczeństwa. To i tak o niebo więcej niż dostajesz w "zwykłym związku". No chyba że ktoś boi się siebie i prawdy.

    Ktoś na jakimś blogu BDSM na
    > pisał, że niewolnica jest jak gliniane naczynie, które lepi master. Dokładnie t
    > ak - człowieka można zmieniać, przebudowywać na swoją modłę.

    To pociągająca wizja. Kręcąca i wpisuje się w konwencję. Symboliczna. Czy jest jednak prawdziwa? Nie. Nikogo nie złamiesz i nie ulepisz dopóki Ci na to nie pozwoli, dopóki się temu nie podda. Tylko mi tu 1984 nie przypominaj, bo BDSM nie bazuje na torturach, znęcaniu się i łamaniu wbrew woli.

    Boję się żyć w prawdziwym świecie, gdzie dokonuję wyborów, bo za tym idzie moja za nie odpowiedzialność. Nie ma wolnej woli, prawdy i niczego, bo ja wtedy nie miałbym jak się pogłaskać. Muszę zostawić sobie furtkę, żebym mógł uciec.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 12.10.14, 08:09
    Eksperyment wiezienny Zimbardo tez byl jawny, a wszyscy wiedzieli, ze to tylko na niby. Wedlug mnie sa daleko idace analogie...
    Jestes calkowicie pewna, ze to pies czy suka wyznaczaja granice gry? A naciski, szantaz, czy zwykly brak asertywnosci?
    Nie zawsze mowimy o prawidlowej osobowosci, przyznasz moze, ze masochizm jest jednak objawem dysfunkcyjnosci?..
    Czy rzeczywiscie tacy ludzie maja dosc sily by sie obronic przed drugim czlowiekiem?
  • urquhart 12.10.14, 09:42
    sabat.77 napisał:
    > Eksperyment wiezienny Zimbardo tez byl jawny, a wszyscy wiedzieli, ze to tylko
    > na niby. Wedlug mnie sa daleko idace analogie...
    > Jestes calkowicie pewna, ze to pies czy suka wyznaczaja granice gry? A naciski,
    > szantaz, czy zwykly brak asertywnosci?
    > Nie zawsze mowimy o prawidlowej osobowosci, przyznasz moze, ze masochizm jest j
    > ednak objawem dysfunkcyjnosci?..
    > Czy rzeczywiscie tacy ludzie maja dosc sily by sie obronic przed drugim czlowie
    > kiem?

    Sabat emocje z jakimi piszesz dla mnie jaskrawie obrazują ambiwalencję że temat BDSM cię kręci a jednocześnie uruchmiasz daleko idące i złożone wyparcie . Dlaczego właściwie? Nie masz szans zrealizować tych potrzeb z partnerką i racjonalizujesz? Jest to w ostrej sprzeczności z twoim światopoglądem, czy wartościami?
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • sabat.77 12.10.14, 10:31
    Oczywiscie, to ekscytujace jak narkotyk, ale mam swiadomosc, ze moje pragnienie wladzy to sny karla o potedze. Gollum tez pragnal pierscienia. Ale on zawsze jest brzemieniem i w konsekwencji zawsze niszczy tego, ktory go nosi.
  • zawle 12.10.14, 11:29
    sabat.77 napisał:

    > Eksperyment wiezienny Zimbardo tez byl jawny, a wszyscy wiedzieli, ze to tylko
    > na niby. Wedlug mnie sa daleko idace analogie...
    > Jestes calkowicie pewna, ze to pies czy suka wyznaczaja granice gry? A naciski,
    > szantaz, czy zwykly brak asertywnosci?
    > Nie zawsze mowimy o prawidlowej osobowosci, przyznasz moze, ze masochizm jest j
    > ednak objawem dysfunkcyjnosci?..
    > Czy rzeczywiscie tacy ludzie maja dosc sily by sie obronic przed drugim czlowie
    > kiem?

    Widzisz sabta...mi się tu wyłaniają dwie sprawy. Jedna to taka, że od zarania dziejów ludzie doświadczali cierpienia/lubowali się w cierpieniu. Nie wiem co było pierwsze? To jest wpisane w naszą naturę. Społeczeństwa pierwotne, religie bazują i wykorzystują ból. Mamy to w sobie. Ja nie jestem wielbicielką sado-maso, jednak elementy dominacji/poddaństwa mnie podkręcają. Nie potępiam zamiłowania ludzi do bólu.
    Pytasz czy każdy człowiek potrafi obronić się przed innym? Nie...w żadnej dziedzinie życia nie masz takiej pewności. Jednak bez własnej odpowiedzialności nie ma wolności.


    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • rekreativa 12.10.14, 18:47
    Demonizujesz relacje BDSM.
    Dookoła na co dzień setki ludzi tkwią w układach, gdzie trwa znęcanie, poniżanie, udupianie, łamanie psychiczne - do tego, żeby ktoś Cię zgnoił, naprawdę nie trzeba zaraz Mastera i skórzanej maski na gębie.
    Może nawet układ BDSM jest na tym tle bezpieczniejszy, bo za wolą i zgodą obu stron i z jasnymi zasadami.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 12.10.14, 20:31
    Czy te setki ludzi sa zmuszane do picia moczu i koprofagii?
    A co do wykorzystywania innych, to jest jasne - chodzi o sytuacje bezbronnej zaleznosci i nie dotyczy ona wylacznie BDSM.
  • rekreativa 12.10.14, 21:06
    Sabat, albo mieszasz pojęcia, albo nie wiem co.
    W BDSM nikt nikogo nie zmusza. Jak ktoś pije sik, to dlatego, że chce i go to kręci.
    Jeśli ja Ci dosypię czegoś do drinia, zwiążę i pod bronią zmuszę do zeżarcia gówna, to to nie będzie żaden BDSM, na miłość bozią, tylko psychopatia i przestępstwo.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 12.10.14, 21:20
    Pewnie, ale ktos moze powiedziec, ze jestes tylko psem czy suka i nie masz nic do powiedzenia. Nie trzeba od razu straszyc bronia, mozna podejsc czlowieka psychologicznie.
  • rekreativa 12.10.14, 21:39
    Dziewczyny tu więcej powiedzą na ten temat, ale z tego, co ja słyszałam , to ludzie się umawiają, co mniej więcej można i gdzie jest granica.
    I osoby mogą powiedzieć dość.
    W przeciwnym razie, gdyby to była taka wolna amerykanka, to każdy psychol-seryjny morderca mógłby się wykpić, że BDSM uprawiał...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 12.10.14, 21:46
    Podobnie jak czlonkowie sekty "wrota niebios", tez mogli wyjsc i nie popelniac samobojstwa. Ale guru stwierdzil inaczej.
  • rekreativa 12.10.14, 21:51
    Sabat, tylko o czym Ty piszesz? Piszesz o wypraniu komuś mózgu i uczynieniu bezwolną marionetką, a to się dzieje w rozmaitych okolicznościach - w sekciarstwie, w grupach religijnych, w zwykłych rodzinach...
    Nie sądzę, by osoby zw. z praktykami BDSM były tutaj jakoś wyjątkowo narażone.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 12.10.14, 22:00
    A wedlug mnie tak wlasnie jest ze wzgledu na specyficzny charakter relacji, koniecznosc odkrycia swoich slabosci oraz specyficzna strukture osobowosci masochisty.
  • sabat.77 12.10.14, 21:41
    Przyklad takiego psychologicznego zdominowania - to co pisza o kosciele scjentologicznym.
  • rekreativa 12.10.14, 21:46
    Zaraz, bo się pogubiłam. Czy w międzyczasie zmieniliśmy temat rozmowy z seksu BDSM na sekty?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 12.10.14, 21:56
    Mowimy o kwestii wolnej woli. Mowisz ze niewolnik ma prawo podziekowac za sluzbe, a ja na przykładzie sekt pokazuje, ze kwestia wolnej woli podlega ksztaltowaniu i manipulacji. Wedlug mnie mozna czlowieka w duzej mierze pozbawic zdolnosci do decydowania o sobie poprzez pranie mozgu.
  • rekreativa 12.10.14, 22:14
    "Wedlug mnie mozna czlowieka w duzej mierze pozbawic zdolnosc
    > i do decydowania o sobie poprzez pranie mozgu."

    Ale ja się z Tobą zgadzam, że można, tylko nie słyszałam o takich zdarzeniach akurat od strony BDSMowców.
    Zresztą można zapytać, czy to, co opisujesz, to wciąż jest BDSM. Ja rozumiem BDSM jako pewien zestaw praktyk służących do osiągnięcia i zaspokojenia podniecenia seksualnego. Owszem, praktyk nieraz hardcorowych, ale jednak mieszczących się wciąż w obrębie wolnej woli obu stron.
    Jeśli ktoś komuś celowo i rozmyślnie pierze mózg po to, by tę osobę złamać psychicznie, to jest to patologia i nie wpisuje się, moim zdaniem, w konwencję BDSM.
    No chyba, że ja mieszam pojęcia i każdy psychol-manipulant to Master, mistrz BDSMu.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 13.10.14, 06:17
    rekreativa napisała:

    > No chyba, że ja mieszam pojęcia i każdy psychol-manipulant to Master, mistrz BD
    > SMu.

    Tego bym nie powiedział. Niemniej - bezdyskusyjnie osoba o upodobaniach sadystycznych :)
    Co powiedziałabyś o sadystycznym szefie w pracy, nauczycielu, przedszkolance? :)
    W praktyce ogranicza ich jedynie prawo i pewne zależności formalne, a i tak często balansują na granicy, testując jak daleko można się posunąć. Sadystyczna osobowość jest zachłanna władzy i upokorzenia innych...
  • rekreativa 13.10.14, 11:35
    Ale dlaczego łączysz osobowość sadystyczną (czyli zaburzenie osobowości) z BDSM?
    Według Ciebie każdy, kogo podnieca np. widok skrępowanej sznurem babki, ma zaburzoną osobowość?
    No i przecież nie każde zachowanie sadystyczne ma cokolwiek wspólnego z seksem (jak ten szef wyżywający się na podwładnych) - a BDSM opiera się na doznaniach seksualnych.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • triismegistos 12.10.14, 14:29
    sabat.77 napisał:
    >
    > Popatrz sama jak się plączesz w zeznaniach. Raz mówisz że w układach BDSM jest
    > potrzebna więź i zaufanie, a za chwile są to ludzie, którzy w zasadzie się tylk
    > o umawiają na seks z jakimiś ciekawymi elementami. A to gdzie jest w takiej rel
    > acji pole na więź i zaufanie?
    >
    Zastanawiam się, czy mam do czynienia z kimś, kto nie rozumie co się do niego pisze, czy ze złośliwym udawaniem niezrozumienia. Zakładam, że to pierwsze.
    Czy możesz mi wyjawić dlaczego twoim zdaniem wzbogacenie seksu o różne ozdobniki ma magiczną właściwość usunięcia z relacji zaufania?

    > No ale chociażby tak pierwsze z brzegu:
    > rel="nofollow">hotintellectbdsm.bloog.pl/id,339514484,title,TRESURA-W-ZWIAZKU-BDSM-3,index.html

    Przytoczyłeś blog faceta, z którego połowa środowiska ma niezły ubaw, a druga połowa uważa za potencjalnie niebezpiecznego wariata.
  • sabat.77 12.10.14, 20:38
    A ilu takich potencjalnie niebezpiecznych wariatow jeszcze znasz? Jak dla mnie praktycznie nikt na sieci nie pisze o konwencji teatru i traktowaniu sprawy z przymruzeniem oka. Powiedzialbym, ze wrecz przeciwnie. Jesli np. opowiadania wypisywane w konwencji sa projekcjami jakichs rzeczywistych wydarzen to wprost strach sie bac.
    Bo ty to przedstawiasz jak jakis kabaret starszych panow grajacych w planszowki.
  • rekreativa 12.10.14, 21:09
    Kurde, jakbyś poczytał opowiadania na podstawie moich niektórych fantazji, to od razu psychiatryk co najmniej...
    A ci, którzy piszą scenariusze do horrorów? O kuźwa, to dopiero zwyrole, co?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • sabat.77 13.10.14, 06:32
    rekreativa napisała:

    > Kurde, jakbyś poczytał opowiadania na podstawie moich niektórych fantazji, to o
    > d razu psychiatryk co najmniej...
    > A ci, którzy piszą scenariusze do horrorów? O kuźwa, to dopiero zwyrole, co?

    bezpiecznebdsm.pl/5-krokow/krok-5
    Część II, punkt 4b.
  • rekreativa 13.10.14, 11:49
    Nie bardzo rozumiem, co chcesz przez to przekazać?
    Przecież cały ten artykuł potwierdza tylko to, o czym piszą dziewczyny - że w BDSM obowiązują jasne zasady, że na każdą czynność musi być zgoda obu stron i że naruszenie tych zasad jest niedopuszczalne i należy ostrzec społeczność, a nawet udać się na policję.
    Krótko mówiąc, jeżeli zdarzy się jakiś świr, to społeczność wzajemnie się ostrzega i dąży do jego wyeliminowania.


    Cytaty z linka:
    "BDSM jest formą aktwyności seksualnej opartej przede wszystkim na DOBROWOLNEJ ZGODZIE obu partnerów na taką, a nie inną formę tej aktywności. Stąd wszelkiego rodzaju praktyki, w których mamy do czynienia z “przemocą, wiązaniem, zmuszaniem”, są swego rodzaju ODGRYWANIEM umówionych RÓL, na które wcześniej obie strony wyraziły dobrowolnie zgodę."
    "Jeżeli osoba uległa użyje hasła bezpieczeństwa, a strona dominująca je zlekceważy, taka praktyka PRZESTAJE BYĆ ZABAWĄ dorosłych osób, a STAJE SIĘ lub bardzo łatwo może stać się PRZESTĘPSTWEM."

    Czyli dokładnie to, o czym piszemy: BDSM to nie jest prawdziwa przemoc, choć pojawiają się jej atrybuty, w momencie wejścia faktycznej przemocy (czyli takiej, kiedy nie masz możliwości jej moderować ani przerwać), kończy się BDSM, a zaczyna przestępstwo.
    To, co TY opisujesz nie jest BDSMem po prostu.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • triismegistos 13.10.14, 09:44
    sabat.77 napisał:

    > A ilu takich potencjalnie niebezpiecznych wariatow jeszcze znasz?

    Kilku. Upodobań seksualnych większości z nich nie znam, i niespecjalnie się nimi interesuję.

    Jak dla mnie
    > praktycznie nikt na sieci nie pisze o konwencji teatru i traktowaniu sprawy z p
    > rzymruzeniem oka.
    A jak dla mnie księżyc jest z sera, chcesz o tym podyskutować?
  • twojabogini 13.10.14, 12:10
    Zgadzam się z sabatem w 100%. Widzę to podobnie
  • rekreativa 13.10.14, 12:23
    Ale zdajecie sobie sprawę, że to są wasze wyobrażenia na temat?
    Dwie osoby się tu wypowiedziały, które brały udział w praktykach BDSM - ich obraz jest inny.
    Ja nie brałam udziału, ale znam blisko kogoś, kto się tak bawi - on mówi to samo, co dziewczyny.
    Wizje, jakie roztacza sabat to scenariusze na horrory porn torture, ale co to ma wspólnego z BDSM?
    Ilu jest psychopatów w społeczeństwie? 1, 2procent?

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zawle 13.10.14, 13:38
    Ale czy mozna komuś zabronić mieć wyobrazenia?


    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • rekreativa 13.10.14, 15:10
    A ktoś zabrania?
    Natomiast można wyobrażenia prostować, tudzież dociekać, skąd akurat takie.
    U sabata to akurat taka osobowość, co wszędzie się dopatruje zagrożeń w pierwszej kolejności.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • hello-kitty2 13.10.14, 15:33
    rekreativa napisała:

    > A ktoś zabrania?
    > Natomiast można wyobrażenia prostować, tudzież dociekać, skąd akurat takie.
    > U sabata to akurat taka osobowość, co wszędzie się dopatruje zagrożeń w pierwsz
    > ej kolejności.

    Zgadzam sie zeby dociekac i poszlabym dalej: bardziej zainteresowaloby mnie wystepowanie 'chorobliwego' zainteresowania tematem niz drazenie tematu samo w sobie ;) Nie wiem czy osobowosc jest odpowiedzia ale nie sadze tez, ze Sabatowi chodzi zeby sie poklocic. Cos go wyjatkowo gryzie ;)


    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 13.10.14, 16:55
    Ja sie utozsamiam z wszystkimi, ktorych uwazam za ofiary, zaraz zaczynam sie zastanawiac jak mozna pomoc. Taki juz jestem. Kiedys np mialem maniakalna faze na Powstanie Warszawskie. Wiem ze to juz przeszlosc, ale z takimi sprawami nie mozna sie pogodzic. I przykladowo jesli czytam gdzies faceta, ktory deklaruje chec oddania swoich jaj pod tasak dominy, to nie uwazam tego za swietna zabawe, ale przypadek do przepracowania powaznej psychoterapii.
    Jakos nie umiem z poprawnoscia polityczna grzecznie zgodzic sie z jego upodobaniami, bo przeciez trzeba akceptowac seksualnosc innych ibyc tolerancyjnym. A dupa.
  • rekreativa 13.10.14, 17:42
    Drogi sabacie, pragnienie, by oddać swe jaja/nogę/rękę pod tasak jest objawem jakichś zaburzeń psychicznych, a ktoś, kto by takie pragnienie wykonał, poszedłby do pierdla za ciężkie uszkodzenie ciała.
    Nie rozumiem natomiast, skąd w Tobie to przekonanie, że ludzie lubiący BDSM to sa właśnie takie przypadki?
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • zyg_zyg_zyg 13.10.14, 13:59
    > Zgadzam się z sabatem w 100%. Widzę to podobnie

    A niedawno widziałaś to inaczej. Sabat twierdzi, że żeby wejść w uległą rolę w zabawie BDSM trzeba mieć masochistyczną OSOBOWOŚĆ, a żeby wejść w rolę dominującą - OSOBOWOŚĆ sadystyczną. Czyli tak samo w seksie, jak i w życiu. Ty zaś twierdziłaś, że "najczęściej jednak jest to i tak jak sądzę jakaś forma odreagowania - prezes banku z dominą, uległa żona w roli dominy z kochankiem itp." Czyli całkiem odwrotnie w seksie niż w życiu.

    Ja myślę, że seks się rządzi własnymi prawami - i to, czego ludzie chcą w sypialni może być zupełnie niezależne od tego, czego chcą poza nią.

    Zgadzam się z Zawle - faktycznie, nie ma co walczyć z cudzymi wyobrażeniami. Ale jeśli chodzi o wiedzę o danym zjawisku, to dla zdecydowanie większą wartość mają relacje tych, którzy go doświadczyli (np. seksualnosc-kobiet.pl/tozsamosci/uleglosc_to_moj_dar_dla_ciebie), niż akademickie rozważania innych.



  • zawle 13.10.14, 14:12
    bo każdy pijak to złodziej;)
    www.youtube.com/watch?v=WQcPlcDJhso


    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • twojabogini 13.10.14, 17:58
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Zgadzam się z sabatem w 100%. Widzę to podobnie
    >
    > A niedawno widziałaś to inaczej.

    Nie każdy prezes banku idzie do dominy, nie każda uległa zona szuka kochanka, którego może sprać do krwi. Robią to ludzie, którzy zakładają maski w życiu codziennym - w seksie sm są bardziej sobą. Potrzeba odreagowania jak sądzę rodzi się z osobowości.

    Dziewczyna z artykułu o którym piszesz relacjonuje, że uleganie daje jej poczucie bezpieczeństwa, a na co dzień jest silną osobą. Ale w tej codziennej wersji nie osiąga rozkoszy, potrzebuje mastera. Nie lubi bólu, ale się na niego godzi:
    "jeśli mój Pan chce mi zadawać cierpienie, zniosę je dla niego i podziękuję, bo nic innego nie uświadamia mi do tego stopnia, jak bliski mi się stał"

    Cóż - znam wiele form wyrażania bliskości w taki sposób, aby nikt nie musiał zadawać bólu ani go znosić.
    Nie twierdzę, że każdemu trzeba grzebać w duszy i wysyłać na terapię. W końcu nikogo nie krzywdzą swoimi realizacjami seksualnymi. Niemniej jednak sądzę że rysy i skłonności masochistyczne lub sadystyczne biorą się z zaburzeń - tak to opisywał Fromm.

    Znam i praktykowałam formy przejmowania kontroli lub jej oddawania - są wspaniałe i nakręcające - ale bez akcesoriów, bez zadawania bólu, karania i nagradzania. Nadal po lekturze wątku nie jestem mądrzejsza - nie wiem co miałabym robić ze związanym mężczyzną.
    Trochę już wiem co master mógłby zrobić ze ze mną i dziękuję, postoję. Nie podnieca mnie wizja chłosty. Czym innym są naturalne zachowania, typu uszczypnięcie, ugryzienie szarpnięcie za włosy, nawet jeśli te gesty są stosowane świadomie (np. rytmiczne pulsujące uderzenia w pośladki lub piersi lub zewnętrzne genitalia kobiety - jak zaleca kamasutra) - bodźce bólowe które z nich płyną w stanie silnego podniecenia są przyjemne, delikatne uderzenia zwiększają napływ krwi i zwiększają reakcję podniecenia. Może być bardzo przyjemnie kiedy jest ostro :)
    Nie rozumiem jednak nadal jak może być przyjemnie, kiedy znoszę ból jako ofiarę dla kogoś. Nie rozumiem jak może podniecać gdy zadaję ból, który nie przynosi rozkoszy.

    Tego typu eksperyment przeprowadziłam raz, gdy wyraziłam zgodę na wykonanie podczas pieszczot na moim udzie delikatnego nacięcia (z mężczyzna, któremu ufałam). Lubię eksperymenty, a ten nie groził mi niczym strasznym - niczym straszniejszym niż mogłabym przeżyć przygotowując zupę.
    Dla niego to było ekscytujące i silnie podniecające doświadczenie.
    Dla mnie - neutralne, poczułam to co się czuje, gdy nacinana jest skóra - pieczenie, szczypanie. Żadnego bonusu w formie podniecenia, żadnego bonusu za to jaka jestem uległa. Może nie jestem dostatecznie masochistką?Panu spodobało się tak, że był gotowy nacinać mnie przy każdej okazji, więc zakończyliśmy relację. Może jest teraz masterem i specjalizuje się w nacinaniu :)
  • zyg_zyg_zyg 13.10.14, 18:21
    > Cóż - znam wiele form wyrażania bliskości w taki sposób, aby nikt nie musiał za
    > dawać bólu ani go znosić.
    > Nie twierdzę, że każdemu trzeba grzebać w duszy i wysyłać na terapię. W końcu n
    > ikogo nie krzywdzą swoimi realizacjami seksualnymi. Niemniej jednak sądzę że ry
    > sy i skłonności masochistyczne lub sadystyczne biorą się z zaburzeń - tak to op
    > isywał Fromm.

    Mnie ból nie podnieca, a wręcz przeciwnie - natychmiast gasi (choć tak jak piszesz, granica między "bolesnym" a "rozkosznie przyjemnym" przesuwa mi się wraz z rosnącym podnieceniem). Ale gdyby mnie podniecał, albo gdyby jego doświadczanie dawało mi psychiczną rozkosz wynikającą z całkowitego oddania, to miałabym gdzieś, jakie formy wyrażania bliskości znają i stosują inni.

    Też się kiedyś zastanawiałam się, jak to jest z tym warunkowaniem upodobań BDSM. Czy faktycznie praktyki takie stosują ludzie w jakiś sposób zaburzeni. Nie wiem, jak to jest i jaki jest w ogóle procent ludzi "niezaburzonych", ale to właściwie nie ma żadnego znaczenia. Jeśli ktoś realizuje się w taki sposób w seksie, zadowala siebie i partnera, zaspokaja swoje i jego potrzeby w sposób "czysty" - tzn. taki, który nie pozostawia obrzydzenia, wyrzutów sumienia, poczucia winy tylko spełnienie, satysfakcję, nasycenie i poczucie pogłębiającej się, niezwykłej więzi, to z jakiej racji ten sposób zmieniać? Po kiego?
  • twojabogini 13.10.14, 18:59
    >Ale gdyby mnie podniecał, albo gdyby jego doświadczanie dawało mi psychiczną rozkosz wynikającą z >całkowitego oddania

    Z opisu wynika, że dziewczyna too znosi - ani fizycznej ani psychicznejj rozkoszy nie ma. Ma radośc płynącą z poczucia bezpieczeństwa, które daje jej oddanie kontroli. Przyjemność daje jej odwleczenie orgazmu, różne formy pieszczot, zaspokajanie fantazji pratnera - co da się zrealizowac bez opcji znoszenia bólu.
    Da się oddac kontrolę, czuc bezpiecznie inie musiac niczego znosić w imię czerpania z tego przyjemności.

    To trochę transakcjne, ziose ból, żebyś zgodził sie przejąc kontrole, bo lubię gdy ktoś przejmuje kontrole w seksie.
  • rekreativa 13.10.14, 19:03
    Pytanie, co wyznacza granicę "zaburzenia", bo dla niektórych to np. seks analny jest zaburzeniem.

    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • incels 12.10.14, 01:38
    sabat.77 napisał:
    > To może jakiś pomnik wam postawić?
    > Bez przesady. Jak kto lubi, to proszę bardzo - wolnoć Tomku w swoim domku. Ale
    > moim zdaniem dopisywanie do tego jakiegoś niczym nieuzasadnionego poczucia wyżs
    > zości to już zdrowe przegięcie.

    Nie chodzi tu o żadne poczucie wyższości, lecz o stwierdzenie prostego faktu, że ludzie interesujący się BDSM dokładnie wiedzą co oferują partnerowi i czego od niego oczekują, a tzw. "waniliowcy" niekiedy mają z tym kłopot.
  • incels 10.10.14, 16:52
    Dawno na tym forum nie czytałem podobnych bzdur.
    BDSM nie ma niczego wspólnego z przemocą, lecz tej podstawy i oczywistości User "sabat77" najwyraźniej jeszcze nie przyswoił.
  • sabat.77 10.10.14, 23:29
    incels napisała:

    > Dawno na tym forum nie czytałem podobnych bzdur.
    > BDSM nie ma niczego wspólnego z przemocą, lecz tej podstawy i oczywistości Use
    > r "sabat77" najwyraźniej jeszcze nie przyswoił.

    "Jeszcze"? Nie, on NIGDY jej nie przyswoi, zapamiętaj to sobie.
  • triismegistos 11.10.14, 08:03
    Uważasz, że głupota i brak zrozumienia to jakiś powód do chwały?
  • twojabogini 07.10.14, 18:25
    Wyzwalanie seksualne kobiet przez przemoc opisał de Sade, formułując między opisami perwersji założenia libertynizmu - "uwolnienia umysłu z jarzma tradycji". Torturowana na różne sposoby kobieta staje się uległa, a następnie zdolna do rozkoszy (co sam de Sade uznawał za zaprzeczenie kobiecej cnocie i "zepsucie" kobiety, która odtąd będzie pragnąć rozkoszy fizycznych). Gray to ugrzeczniony de Sade - zamiast gwałtu i przemocy bezpieczna umowa, perwersyjność opisanych perwersji także jest umowna - idea jest jednak ta sama: wyzwolenie seksualne kobiety przez jej zniewolenie. (Na marginesie: książka jest gniotem językowym).

    Mamy też inne przekazy kulturowe dotyczące uruchamiania seksualności kobiet - większość z nich opiera się na nauce czerpania rozkoszy zmysłowej, zwiększanie świadomości ciała, ćwiczenia fizyczne.

    Przekazy dotyczące wyzwalania kobiet przez przemoc i/lub zniewolenie dotyczą kultur w których kobieca seksualność jest silnym tabu, a porządne kobiety nie mają prawa odczuwać rozkoszy, przekazy stawiające na rozbudzanie - z kultur w których kobieca rozkosz jest naturalna (co wcale nie znaczy, że pozycja kobiet w stosunku do mężczyzn jest w tych kulturach wyższa).

    To, że Grey "się przyjął" wiele mówi o współczesnej seksualności kobiet, nie zaś o seksualności kobiecej w ogóle. Przebrnęłam przez Greye. Mogą być podniecające dla kobiet które niewiele w sferze seksualnej przeżyły. Nie chodzi mi o ilość kochanków - ale o doświadczenie rozkoszy, własnego ciała, przyjemności zmysłowej. Gdy seks sprowadza się dla kobiety do ukradkowego orgazmu, gdy mąż wyjdzie do łazienki po stosunku - tak, Grey może wydawać się otwierać nowe światy. To tak jak klasyczna kinowa scena seksu - całują się namiętnie, potem on się na niej kładzie, rusza parę razy dupą, dochodzą oboje wyjąc z ekstazy. Miło się ogląda - ale z seksem i rozkoszą ma nie za wiele wspólnego. Odegranie tego w realu skończy się zazwyczaj klapą - a nie równoczesnym orgazmem. Tak samo działa, a raczej nie działa Grey.

    Grey nie jest sadystą - on daje swojej Nastce to o czym marzy znaczna liczba współczesnych kobiet (gdzie mu do Sade`a, który kobiety zalecał morzyć głodem do granicy śmierci głodowej i jeść na ich oczach, odzierać z szat, nacinać i chłostać), a czego same sobie ani ich partnerzy nie są im w stanie zapewnić lub zapewniają z trudem - ładne ciuszki i budżet na ładny wygląd. I taka Nastka zaczyna życie jak celebrytka. Dla kobiet, które czytają w Pudelku czy innym piśmie o tym jak ta czy inna pani miała za odpowiednią opłatą CC połączoną z plastyka brzucha, a sama patrzy w lustro z rozpaczą na po ciążowy brzuch - a mąż który także nie jest w stanie pokryć kosztów plastyki, zapewnia ją, że jest urocza i z brzuszkiem (ale rozgląda się za młódkami z płaskimi rzeźbionymi brzuszkami). Taki Grey jest dobrym konstruktem markietingowym - tak samo jak odwieczna bajka o ubogiej dziewczynce, która zostaje królewną.
    Także w sferze seksualnej Gray to kiepski sadysta: raczej rozbudza niż kontroluje, wykorzystuje, czy poniża - większość jego zachcianek wiąże się z przyjemnością dla "zniewolonej" kobiety (czego o fantazjach de Sade`a powiedzieć nie można).

    Sumując:
    1. Sukces Greja wskazuje moim zdaniem na to, że kobieca seksualność jest wciąż spętana, ale znacznie mniej. Droga do wyzwolenia to już nie droga przez tortury, ale rozbudzanie - tyle, że nadal bez odpowiedzialności kobiety. To na siebie bierze mężczyzna. Ocena rozbudzonej kobiety jest nadal negatywna - że nastka staje się coraz bardziej "zepsuta", rozbudzona nastka jest antywzorem kobiecości. wciąz ideałem jest czystość, którą się "psuje". 2. Sukces Greja wskazuje także na duże zapotrzebowanie na motyw księcia z bajki, co dziewczę wyzwoli z trosk o doczesność - typowe dla społeczeństw o słabej pozycji i samodzielnosci finansowej kobiet, gdzie większe szanse na komfort maja wżeniając się lub wiążąc seksualnie z bogatszym partnerem, niż przez własne osiągnięcia.
    3. Sukces Greja pokazuje także skomercjalizowanie kobiecego piękna - bo element wyzwolenia kobiety to przekonanie jej że jej ciało jest piękne i pożądane. Do tego potrzebny jest odpowiedni budżet, dostęp do opłaconego trenera i butików z drogimi ciuchami :)
  • twojabogini 07.10.14, 18:32
    Na marginesie - „Aktywna kobieta pochłania męski członek, a mężczyzna otwiera się na bycie pochłanianym”.
    Taki akt seksualny jest możliwy, pochwa podnieconej kobiety może wchłonąć członek mężczyzny, a cały stosunek może polegać na aktywności pochwy przy całkowitej bierności członka. Bardzo niewielu mężczyzn umie się tak poddać - nie tylko podczas stosunku, także podczas orala, robótek ręcznych - w którymś momencie sami przejmują kontrolę i dążą do orgazmu.
    Bardzo rzadko zdarza się, że mężczyzna się podda i pozwoli dostarczać sobie rozkoszy, aż jego orgazm przyjdzie sam, jako jej następstwo.
    Nadal nie udało mi się zrozumieć męskiej obawy przed aktywną i wyzwoloną seksualnie kobietą i przyjęciem prawdziwie biernej roli, a nie ułożenia się na plecach w pozycji na jeźdźca.
  • loppe 07.10.14, 18:44
    twojabogini napisała:

    > Na marginesie - „Aktywna kobieta pochłania męski członek, a mężczyz
    > na otwiera się na bycie pochłanianym”.
    > Taki akt seksualny jest możliwy, pochwa podnieconej kobiety może wchłonąć człon
    > ek mężczyzny, a cały stosunek może polegać na aktywności pochwy przy całkowitej
    > bierności członka. Bardzo niewielu mężczyzn umie się tak poddać - nie tylko po
    > dczas stosunku, także podczas orala, robótek ręcznych - w którymś momencie sami
    > przejmują kontrolę i dążą do orgazmu.
    > Bardzo rzadko zdarza się, że mężczyzna się podda i pozwoli dostarczać sobie roz
    > koszy, aż jego orgazm przyjdzie sam, jako jej następstwo.
    > Nadal nie udało mi się zrozumieć męskiej obawy przed aktywną i wyzwoloną seksua
    > lnie kobietą i przyjęciem prawdziwie biernej roli, a nie ułożenia się na plecac
    > h w pozycji na jeźdźca.

    Bo - mnie przynajmniej - taka rozkosz w końcu zaczyna boleć! To jest silne przeżycie, ale w końcu na granicy bólu członka! I to wtedy chcąc nie chcąc członek wyrwie się do ruchów, by to wreszcie skończyć! I wcale bez pretensji że trochę czasu bolało, bo rozkosz była wyjątkowo silna, ale po prostu dłużej się nie dało! Tak musiało być. I hope this helps:)
  • marek.zak1 07.10.14, 20:21
    twojabogini napisała:

    > Na marginesie - „Aktywna kobieta pochłania męski członek, a mężczyz
    > na otwiera się na bycie pochłanianym”.
    > Taki akt seksualny jest możliwy, pochwa podnieconej kobiety może wchłonąć członek mężczyzny, a cały stosunek może polegać na aktywności pochwy przy całkowitej bierności członka. Bardzo niewielu mężczyzn umie się tak poddać

    TB jako osoba silna, dominujaca i dla mnie bardzo męska, i aktywna przejmuje inicjatywę, a facet sie jej poddaje. Przytocze tutaj Kitty, że to jednak facet ,,bierze" kobietę, a nie ,,męska" kobieta biernego przydupasa - faceta.
    Dla mnie taka wizja seksu jest przerażająca i odpychajaca.
    Jak by tak miał wygladac seks to jednak wolałbym masturbację.
  • twojabogini 07.10.14, 23:38
    > TB jako osoba silna, dominujaca i dla mnie bardzo męska, i aktywna przejmuje in
    > icjatywę, a facet sie jej poddaje. Przytocze tutaj Kitty, że to jednak facet ,,
    > bierze" kobietę, a nie ,,męska" kobieta biernego przydupasa - faceta.

    Mylisz się marku. Aktywna seksualnie kobieta nie staje się męska. Jestem typowym przykładem kobiety "estrogenowej" - z biegiem lat mam coraz większe piersi i biodra, wzrostu jestem nikczemnego (pozostaje mi mieć nadzieję, że dzięki ćwiczeniom i innym zabiegom nie zacznę nigdy przypominać wenus paleolitycznej ;), nigdy nie zdominuję żadnego mężczyzny i nigdy nie będę "męska".
    Oddanie się mężczyzny podczas stosunku nie jest aktem bierności - jest aktem siły. Tylko naprawdę pewny swojej siły mężczyzna jest w stanie oddać kontrolę i doświadczać. Kobieta biorąca w ten sposób mężczyznę (w opiekę, radość, przyjemność?) nie staje się męska - uosabia kobiecość, obejmuje nią mężczyznę. Pochwa to nie strapon.
  • urquhart 08.10.14, 08:25
    twojabogini napisała:

    > > TB jako osoba silna, dominujaca i dla mnie bardzo męska, i aktywna przejm
    > uje in
    > > icjatywę, a facet sie jej poddaje. Przytocze tutaj Kitty, że to jednak fa
    > cet ,,
    > > bierze" kobietę, a nie ,,męska" kobieta biernego przydupasa - faceta.
    >
    > Mylisz się marku. Aktywna seksualnie kobieta nie staje się męska. Jestem typowy
    > m przykładem kobiety "estrogenowej" - z biegiem lat mam coraz większe piersi i
    > biodra, wzrostu jestem nikczemnego (pozostaje mi mieć nadzieję, że dzięki ćwicz
    > eniom i innym zabiegom nie zacznę nigdy przypominać wenus paleolitycznej ;), ni
    > gdy nie zdominuję żadnego mężczyzny i nigdy nie będę "męska".
    > Oddanie się mężczyzny podczas stosunku nie jest aktem bierności - jest aktem si
    > ły. Tylko naprawdę pewny swojej siły mężczyzna jest w stanie oddać kontrolę i d
    > oświadczać. Kobieta biorąca w ten sposób mężczyznę (w opiekę, radość, przyjemno
    > ść?) nie staje się męska - uosabia kobiecość, obejmuje nią mężczyznę. Pochwa to
    > nie strapon.

    Tu się zgadzam, tu nie o samą aktywność chodzi a o rywalizację i o odniesienie się do wzorców treningu społecznego wychowania. Testosteron to hormon rywalizacji a nie aktywności. U kobiecych kobiet taką rolę motywatora pełni oksytocyna, ona odpowiada za motywacje do działania poświęceń ale i kobiecej tzw zimnej agresji , zazdrości, zemsty . Podobnie estrogenowe kobiece typowo libido działa inaczej. To ochota na zapłodnienie wiec nie działa jak organizm jest na prolaktynie bo ma małe dzieci , w ciąży czy na tabletkach które orgazmowi sygnalizują że już jest w ciąży. Wtedy nie działa.
    Teoretycznie pożadane jest jak obie strony podejmują aktywność na przemian pod warunkiem że nie dotyka to zranień i wewnętrznych blokad . A coraz częściej dotyka.
    Najbardziej trafny jest dla mnie fragment Eichelbergera o kontroli synów przez matki, mieliśmy parokrotnie chłopaków przyjaciół którym nie wolno było mieć żołnierzyków czy zabawek związanych z bronią i budziły u nich niezdrowe zainteresowanie, podobnie jak to że myły się w wannie i pod przysznicem w majtkach bo tak mama nauczyła bo siusak jest przecież bee. To moim zdaniem narastający problem, mężczyzn którzy mają wytrenowane w domu że aktywność podejmuje tylko kobieta, ona wyznacza granice, stąd takie ambiwalentne uczucia jak te zakodowane które sprzedają sie w Grayu tęsknota za symbolicznym przejęciem pełnej atawistycznej przejaskrawionej aktywności przez mężczyznę wysnaczanie przez niego granic w seksie, władzy, czy ekonomicznej.
    Przecięż jak w tao seks definiują starożytni, męska energia yang przełamuje opór yin, która kusi ale broni się. Ogień, aktywność gwałtowność kontra woda wilgoć ziemia. A współczesny seks: to kobieta musi wykazać aktywność pierwsza inaczej to molestowanie albo gwałt przecież i tak mają zakodowane grzeczni chłopcy! To symbol niemocy i symbolicznego wykastrowania, odebrania siły sprawczej.
    Oczywiście możesz podsumować ze problem dotyczy dużych miast , bo na wsi widzę ze nikt nie przejmuje się dziećmi, opiekują się jedne drugimi i odganiane plączą dorosłym po nogami.
    >>>
    "Zwiększa się liczba samotnych matek, mających tendencję do wychowywania synów na swoich wiernych paziów lub rozpuszczonych misiaczków, zabraniających im bawić się w wojowników, strzelać, krzyczeć, bić się, ryzykować, a także interesować się płcią i seksem. A to każe nam przypuszczać, że wkrótce będziemy mieli do czynienia z pandemią impotencji wśród mężczyzn. Mężczyzna, który wcześniej został psychicznie wykastrowany przez matkę, nie jest w stanie przeistoczyć się w odpowiedzialnego partnera i sprawnego kochanka. To nie do pomyślenia, aby kochany synek mógł mieć erekcję. Nie może przecież swoją seksualnością wprawiać mamy w zakłopotanie. W dorosłym życiu jest podobnie, ale jeszcze trudniej, skoro erekcja jako przejaw gwałtownej potrzeby penetracji narażać go będzie na zarzut patriarchalnego seksizmu i chęci upokorzenia kobiety. Krótko mówiąc, erekcja stała się ideologicznie podejrzana i mężczyźni zaczynają się jej wstydzić."
  • sabat.77 08.10.14, 09:35
    urquhart napisał:

    > Najbardziej trafny jest dla mnie fragment Eichelbergera o kontroli synów przez
    > matki, mieliśmy parokrotnie chłopaków przyjaciół którym nie wolno było mieć żoł
    > nierzyków czy zabawek związanych z bronią i budziły u nich niezdrowe zaintereso
    > wanie, podobnie jak to że myły się w wannie i pod przysznicem w majtkach bo tak
    > mama nauczyła bo siusak jest przecież bee.

    Istny horror. Wierzę jednak, że to jest margines a nie powszechne zjawisko.
  • zawle 08.10.14, 09:39
    urquhart napisał: > Najbardziej trafny jest dla mnie fragment Eichelbergera o kontroli synów przez
    > matki, mieliśmy parokrotnie chłopaków przyjaciół którym nie wolno było mieć żoł
    > nierzyków czy zabawek związanych z bronią i budziły u nich niezdrowe zaintereso
    > wanie, podobnie jak to że myły się w wannie i pod przysznicem w majtkach bo tak
    > mama nauczyła bo siusak jest przecież bee. To moim zdaniem narastający problem
    > , mężczyzn którzy mają wytrenowane w domu że aktywność podejmuje tylko kobieta,
    > ona wyznacza granice, stąd takie ambiwalentne uczucia jak te zakodowane które
    > sprzedają sie w Grayu tęsknota za symbolicznym przejęciem pełnej atawistycznej
    > przejaskrawionej aktywności przez mężczyznę wysnaczanie przez niego granic w se
    > ksie, władzy, czy ekonomicznej.
    > Przecięż jak w tao seks definiują starożytni, męska energia yang przełamuje opó
    > r yin, która kusi ale broni się. Ogień, aktywność gwałtowność kontra woda wilgo
    > ć ziemia. A współczesny seks: to kobieta musi wykazać aktywność pierwsza inacze
    > j to molestowanie albo gwałt przecież i tak mają zakodowane grzeczni chłopcy! T
    > o symbol niemocy i symbolicznego wykastrowania, odebrania siły sprawczej.
    > Oczywiście możesz podsumować ze problem dotyczy dużych miast , bo na wsi widzę
    > ze nikt nie przejmuje się dziećmi, opiekują się jedne drugimi i odganiane plącz
    > ą dorosłym po nogami.


    Gdyby świat był tak kurewsko nudny jaki wyłania się z Twoich teoryjek, to dawno by mnie tu nie było. Z jednej strony jesteś piewcą teorii że oddziaływanie hormonów w życiu płodowym określa przyszłe funkcjonowanie człowieka. Z drugiej piewcą teorii że system wychowawczy matek ma demoniczny wpływ na dzieci płci męskiej. Ja widzę tylko że zbierasz to, co Ci pasuje. Nie przywiązuj się tak do teorii, bo się ograniczasz.
    Mój ulbiony naukowiec i ostatni mag- Isaac Newton
    Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • urquhart 08.10.14, 10:05
    A uważasz niby że twoja wizja swiata nie jest nudna?
    Zadaje rozne pytania jak pogodzic rozne niewątpliwie istniejace mechanizmy i które są decydujące i determinujace rzeczywistość.
    Mechanizmy kulturowe są w stanie zmienic zachowanie ludzi niezgodne z ich predyspozycjami , mechanizmami motywacji czy gratyfikacji. Tylko czy taka jednostka może osiagnac cos co określamy jako szczescie czy spelnienie? Czy nie zaplaci za to utratą spójności osobowosci? Przeciez już Freud piewszy odkrył i udowadnial hipnozą że źródłem wielu chorób psychicznych zwłaszcza u kobiet była zablokowana seksualność.
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • sabat.77 08.10.14, 10:17
    urquhart napisał:

    > Mechanizmy kulturowe są w stanie zmienic zachowanie ludzi niezgodne z ich predy
    > spozycjami , mechanizmami motywacji czy gratyfikacji. Tylko czy taka jednostka
    > może osiagnac cos co określamy jako szczescie czy spelnienie? Czy nie zaplaci
    > za to utratą spójności osobowosci? Przeciez już Freud piewszy odkrył i udowadni
    > al hipnozą że źródłem wielu chorób psychicznych zwłaszcza u kobiet była zabloko
    > wana seksualność.

    Ależ ty to na okrągło napisałeś.
    A wnioski? Wnioski urquhart masz takie, że zaś kobitka będzie usatysfakcjonowana dopiero jak jej dogodzi w dupę jakiś masywny indor alfa, a najlepiej nie jeden tylko całe stado, bo przecież jest naturalnie "predysponowana" do bycia uległą boginią, pragnącą przemocy. Czy nie to chcesz powiedzieć? :D
  • urquhart 08.10.14, 10:42
    Jakbys nie załapał że uwazam kobiety są rozne chociaż glos tych aktywnych o meskiej psychice co pragna dominacji i rywaliacji dominuje i zakłóca przekaz społeczny bo te kobiece kobiety przeciez nie wiedza czego chcą :)

    Natomiast nie mogę powstrzymać sie od sarkazmu ze wśród kobiet które znam te ktore najwięcej narzekaja na jakość facetów, brak tych legendarnych prawdziwych mężczyzn jednoczesnie kompletnie nie zauwazaja ze ich rzekomo tak wrażliwi synowie to mamisynkowie, neurotycy i ofermy :)
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • hello-kitty2 08.10.14, 10:58
    urquhart napisał:

    > kobiety są rozne chociaż glos tych aktywnych o mes
    > kiej psychice co pragna dominacji i rywaliacji dominuje i zakłóca przekaz społe
    > czny bo te kobiece kobiety przeciez nie wiedza czego chcą :)

    :-))))))

    > Natomiast nie mogę powstrzymać sie od sarkazmu ze wśród kobiet które znam te kt
    > ore najwięcej narzekaja na jakość facetów, brak tych legendarnych prawdziwych m
    > ężczyzn jednoczesnie kompletnie nie zauwazaja ze ich rzekomo tak wrażliwi synow
    > ie to mamisynkowie, neurotycy i ofermy :)

    A ktore narzekaja? Meskie czy kobiece? Rozumiem, z tego co napisales powyzej, ze narzekaja meskie, bo kobiece nie wiedza na co chca narzekac ;-))))
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • hello-kitty2 08.10.14, 11:04
    urquhart napisał:

    > Natomiast nie mogę powstrzymać sie od sarkazmu ze wśród kobiet które znam te kt
    > ore najwięcej narzekaja na jakość facetów, brak tych legendarnych prawdziwych m
    > ężczyzn jednoczesnie kompletnie nie zauwazaja ze ich rzekomo tak wrażliwi synow
    > ie to mamisynkowie, neurotycy i ofermy :)

    Jeszcze mam pytanie do Ciebie. Powiedz co Cie bardziej boli/wkurza:
    1. to, ze kobiety narzekaja na jakosc facetow?
    czy
    2. ze wychowuja fajtlapy?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 08.10.14, 12:05
    Calkowity brak refleksji na ewidentny związek jednego z drugim.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • kag73 08.10.14, 10:37
    "Przeciez już Freud piewszy odkrył i udowadni
    > al hipnozą że źródłem wielu chorób psychicznych zwłaszcza u kobiet była zabloko
    > wana seksualność.

    Ale zapomnial dodac(czy dodal) dlaczego jest zablokowana. Bo mezczyzyni panicznie boja sie kobiet, kobiecej sily i seksualnosci. Bo panuje, w niektorych zakatkach swiata, podwojna moralnosc i ingerencja religii/kosciolow w seksualnosc ludzka.
    Mezczyzni maja sile fizyczna i jezeli opanuja kobiety, beda je kontrolowac, uzaleznia od siebie wtedy beda miec wladze i sile nieograniczona. Tak sobie kiedys dawno wykalkulowali. Niedawno wlasnie znow mi przyszlo do glowy i musialam sie powkurzac;), bo dzieciak sie o starozytnym Egipcie uczy i bylo, ze tylko chlopcy z bogatych rodzin uczyli sie czytac i pisac, liczyc. Noz kurna, skad taki pomysl?
  • urquhart 08.10.14, 11:03
    Myślę jedynie że zarówno np. mizogin Tertulian ktory nadal ksztalt chrzescijanskiej moralnosci mial tych ktorzy sie nim posłużyli do kontroli i wladzy nad innymi jak w naszych czasach lewcujaca wladza posłużyla się nienawidzaca mezczyzn Andeą Dworkin.
    Silni wykorzystuja slabszych od siebie niezaleznie od plci.

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • kag73 08.10.14, 11:08
    > Silni wykorzystuja slabszych od siebie niezaleznie od plci.

    Dokladnie. A poniewaz mezczyzni byli/sa tylko fizycznie silniejsi od kobiet, postanowili wykorzystac swoja sile i je ubezwlasnowolnic, uzalenic od siebie, oslabic, ograniczyc mozliwosci.
    A jak to zrobic: odcinajac im dostep do wiedzy i prawo do seksualnosci.
  • druginudziarz 09.10.14, 17:35
    zawle napisała:

    > Gdyby świat był tak kurewsko nudny jaki wyłania się z Twoich teoryjek, to dawno
    > by mnie tu nie było. Z jednej strony jesteś piewcą teorii że oddziaływanie hor
    > monów w życiu płodowym określa przyszłe funkcjonowanie człowieka. Z drugiej pie
    > wcą teorii że system wychowawczy matek ma demoniczny wpływ na dzieci płci męski
    > ej. Ja widzę tylko że zbierasz to, co Ci pasuje. Nie przywiązuj się tak do teor
    > ii, bo się ograniczasz.
    > Mój ulbiony naukowiec i ostatni mag- Isaac Newton
    > Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.

    No i cóż z tego? przeciez to czego nie wiemy nie znika tego co już wiemy :)
  • urquhart 08.10.14, 09:41
    Czego uczą sie faceci na kursach PUA głównie? Przełamywania się w okazywaniu aktywności i ryzyka wobec kobiet. Grzeczni chlopcy którzy przeszli zupenie odwrotną tresurę społeczną i wkurzaja sie jak ML że ktoś ich nieźle zrobil w konia :)

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • sabat.77 08.10.14, 09:58
    urquhart napisał:

    > Czego uczą sie faceci na kursach PUA głównie? Przełamywania się w okazywaniu ak
    > tywności i ryzyka wobec kobiet. Grzeczni chlopcy którzy przeszli zupenie odwrot
    > ną tresurę społeczną i wkurzaja sie jak ML że ktoś ich nieźle zrobil w konia :)

    A tam. Podejmowanie aktywności i ryzyka jest kluczem do sukcesu w każdej dziedzinie życia, szczególnie, że w kwestii podrywania nie ponosi się żadnych strat, no może poza stratą czasu (tak jak np. można ponieść dotkliwe straty finansowe i ponosi się o wiele większe ryzyko w biznesie). Największe znaczenie ma liczba prób.
  • urquhart 08.10.14, 10:17
    No ale przecież dzicko jest wtedy grzeczne jezeli nie podemuje ryzyka, nie denerwuje mamusi i sie jej podprządkowuje. Wladzy, kontroli.
    Kazda mama puszy sie przed innymi ze ma grzecze dzieci :)
    Jak z tak uformowanego dziecko nagle ma sie zmienic w doroslego i zaczac reagowac odwrotnie?
    Skoro wiadomo ze charakter i wewnetrzny przekaz zwany podswiadomosc formują sie do 12 roku zycia a potem mozna ją zmienic jedynie pracochlonną terapia...

    --
    Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré)
  • hello-kitty2 08.10.14, 10:47
    urquhart napisał:

    > Czego uczą sie faceci na kursach PUA głównie? Przełamywania się w okazywaniu ak
    > tywności i ryzyka wobec kobiet. Grzeczni chlopcy którzy przeszli zupenie odwrot
    > ną tresurę społeczną i wkurzaja sie jak ML że ktoś ich nieźle zrobil w konia :)

    Wiesz co, tak przedstawiasz te opowiesci o chlopcach myjacych sie w majtasach, ktorzy wyrastaja na zrobionych w konia ML-ow, trwajacych w tym koniu do kursu PUA czy smierci, whatever. A zapominasz o jednym. Dzieci rosna by nas przesrosnac, w kazdym mozliwym aspekcie. Kazde dziecko ma wbudowany mechanizm niesluchania sie. Przeciwstawienie sie jest naturalna reakcja dzieciaka na to, czego oczekuje rodzic. Oczywiscie niektorzy przeciwstawiaja sie wprost, jawnie, a niektorzy skrycie w formie podwojnego zycia ale przeciwstawia sie kazdy maly, mlody czlowiek. Dlatego nie wierze, ze jakis koles myjacy sie w majtach ich w koncu nie zdejmie. Nie wierze, ze gosciu o wzroscie 1,80 i wadze 90 kg nie zauwazy, ze jak sie mamie cos nadal nie podoba to moze sobie najwyzej w katku poplakac. No przeciez do cholery chyba kazdy w jakims momencie swojego zycia spoglada na swoich rodzicow i widzi, ze ich 'przerosl'. Czas ich wplywu na nas = ''czas tresury'' sie skonczyl. To nawet w ekranizacjach filmow o malpach pokazane jest jak sie buntuja przeciwko wladzy czlowieka, a co dopiero jakis gosc gorojacy pod kazdym wzgledem nad mamusia bedzie sie jej sluchal i powielal to, czego ona go nauczyla skoro to nie dziala? Co on glupi? A z drugiej strony skoro tak jest to lepiej faktycznie byc psychopata czy sie w jakis inny sposob chorobliwy odchylac niz pochodzic z tzw dobrej rodziny, bo sie nie jest ograniczonym konwenansami, a porazke poniosa wszyscy.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 08.10.14, 10:15
    Urqu, cala meska "niemoc" jezeli takowa istnieje, bierze sie stad, ze ZAWSZE winien jest ktos inny, mianowicie: kobieta/kobiety, niech bedzie, ze matka, bo to tez kobieta.
    Dlaczego jest coraz wiecej samotnych matek, jezeli takowe sa w Polsce? Bo faceci sie wymigali/wymiguja, bo dzieci nie chca/ich nie obchodza/angazowac sie nie chca? I czyja to jest wina? Ach, wiem, ich matek, ktore w sumie samotne nie byly i do tego na karku mialy silnego chlopa zapewne, bo to dawniej bylo.
    Te cale bzdety Eichelberegera wydaja mi sie takie naciagane, facet pojecia nie ma o czym pisze. Po prostu to jego wlasna, dosc wolna, interpretacja. A chodzi tu zwyczajnie o jakies tam romansidlo/erotyk, wreszcie cos od kobiet dla kobiet, zdarza sie rzadko. I tak sobie propaganda poszla, kobiety czytaja, czytaly. No owszem, interesujace, ciekawa historia cos nowego. Co nie znaczy, ze kazda z nich takiego czegos by chciala. Tak na zasadzie: no, interesujace, ale nie dla mnie. W dodatku to nie zadna "przemoc".
    Przeciez nikt nie napisze ksiazki o historii dwojga przychodzacych do domu, jedzacych obiad, ogladajacych TV a potem w ozku po 3 minutach seksu zasypiajacych. Kogo to obchodzi? Kto chce to czytac? Takie cos to kazdy ma w domu. Nikt by tego nie kupil.

    Co do oksytocyny to musisz wiedziec, ze wydziela sie ona rowniez u mezczyzn, to hormon milosci, bardzo aktywny u zwiazanej ze soba pary, to ona powoduje, ze sa razem, ze sie dotykaja, wydziela sie jednoczesnie podczas kontaktu fizycznego.

    Twoje przykladny przesadzone o kapaniu sie w majtkach to zapewne nie norma. A ojciec zabraniajacy sie bawicic pistoletami tez mi sie juz zdarzyl. W dodatku w szkole dziecko moze sie przebrac za cowboya na karnawal ale spluwy przy sobie miec nie moze, przynajmniej tak jest w UK:(

  • sabat.77 08.10.14, 10:22
    Fenomen "Greya" to fenomen marketingowy, jakiś thinking tank zadecydował, że teraz będziemy promować takie oto dzieło i zainwestowano sporo nakładów w artykuły w prasie, wypowiadających się pozytywnie lanserów itd.
    Książka równie dobrze mogłaby być o biedronkach, przy takiej światowej kampanii też by ją wypromowali :)
  • kag73 08.10.14, 10:53
    sabat.77 napisał:
    > Fenomen "Greya" to fenomen marketingowy, jakiś thinking tank zadecydował, że te
    > raz będziemy promować takie oto dzieło i zainwestowano sporo nakładów w artykuł
    > y w prasie, wypowiadających się pozytywnie lanserów itd.
    > Książka równie dobrze mogłaby być o biedronkach, przy takiej światowej kampanii
    > też by ją wypromowali :)

    To fakt. Pamietam jak wyszedl "Harry Potter", w Niemczech szal, dorosli ludzie, zwlaszcza faceci w metrze Pottera czytali. A w kinie na cz. 1, moj blad, ze poszlam, siedzieli sami dorosli. Chyba wszyscy chcieli by byc czarodziejami, na miotle pomykac, nie wiem co tam jeszcze.
    A "Wladca Pierscieni", przydlugawy i z mnostwem efektow specjalnych, zachwyt mas, super recenzje, az poszlam do kina i sie lekko rozczarowalam.
    A Grey zapewne, bo nieco kontrowersyjny, takich kwiatkow jeszcze nie bylo, krytyki literackie cz. 1 raczej negatywne. I tak poszla propaganda z ust do ust. Zreszta czytac i ogladac mozna wszystko, chyba by sie zdziwilo co ludzie na pornolach ogladaja;)) a czy rzeczywiscie o tym marza, albo by sie jednak zdecydowali, czy to tylko tak do podrajcowania albo pofantazjowania to juz inna kwestia.
    Zapewne nie jest to seksualnosc wiekszosci.
  • rekreativa 08.10.14, 12:44
    W ogóle wyciąganie daleko posuniętych wniosków na podstawie popularności jakiejś popkulturowej produkcji jest dziwne dla mnie.
    Bo w ten sposób to można stwierdzić, że połowa ludzkości marzy, by zostać zmasakrowanym piłą mechaniczną, tudzież by samemu masakrować - w końcu popularność horrorów typu slasher jest jeszcze większa niż Greya.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • rekreativa 08.10.14, 12:40
    Do tego jeszcze ile jest tych kobiet, które przeczytały, bo psiapsióły czytały, bo jest modne, bo z ciekawości, żeby wiedzieć skąd ten fenomen i do czego się felietony w babskich pismach odwołują.
    Mi się zdarzyło obejrzeć film tylko dlatego, żeby wiedzieć, o czym mowa w mediach.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • hello-kitty2 08.10.14, 11:14
    kag73 napisała:

    > Urqu, cala meska "niemoc" jezeli takowa istnieje, bierze sie stad, ze ZAWSZE wi
    > nien jest ktos inny, mianowicie: kobieta/kobiety, niech bedzie, ze matka, bo to
    > tez kobieta.
    (...) A o
    > jciec zabraniajacy sie bawicic pistoletami tez mi sie juz zdarzyl. W dodatku w
    > szkole dziecko moze sie przebrac za cowboya na karnawal ale spluwy przy sobie m
    > iec nie moze, przynajmniej tak jest w UK:(

    A moze to wina wojska! ;-))) Opowiadal mi moj parner, ze w wojsku bron nosili na cwiczenia ale nienaladowana, a jak symulowali strzelanine to krzyczeli 'pinda, pinda, pinda'. Dowodzcy zatem ich skrzywili, bo nie pozwolili napieprzac do siebie ostra amunicja ;-)))))))))))))))))))))

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 08.10.14, 12:00
    Niemoc trzeba zdefiniować ale nie żeby czerpać przyjemność z rozpamietywania poczucia krzywdy a zeby ja przełamywać .
    Widzisz kobiety poniekąd uwłaszczyly się na pozycji ofiary i czepią z tego korzysci i nie chcą nawet slyszec o jakiejkolwiek meskiej krzywdzie osmieszajac to jak ty z kag przed chwilą.
    A we współczesnym świecie meska przewaga dawno przestała sie liczyć liczy się siła psychiczna i zdolnosci spoleczne w w tym przewagę maja kobiety ( a w szczególności męskie kobiety ).
    Oczywiście o przewadze gatunku homo sapiens zdecydowała elastyczność w przystososowywaniu sie do trudnych warunków więc nie mac co się obrażać, na rzeczywistość, ci "grzeczni chlopcy" co uwierzą w przekaz spoleczny - odpadki ewolucji - śmierć frajerom :)
    PS
    Córa przdstawila mi swoja paczke ze szkoły :Blana, Korna, Zuza, Bogna, Lena
    Jest moc, nie?

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • hello-kitty2 08.10.14, 12:33
    urquhart napisał:

    > Niemoc trzeba zdefiniować ale nie żeby czerpać przyjemność z rozpamietywania po
    > czucia krzywdy a zeby ja przełamywać .
    > Widzisz kobiety poniekąd uwłaszczyly się na pozycji ofiary i czepią z tego korz
    > ysci i nie chcą nawet slyszec o jakiejkolwiek meskiej krzywdzie osmieszajac to
    > jak ty z kag przed chwilą.

    Przyklad z wojskiem to byl zart, to wiesz na pewno. A powyzej opisalam, ze dorosly mezczyzna ma warunki = jest wyposazony przez nature do ''przelamania" niemocy. Problem wg mnie lezy w motywacji, ktora w ogole stanowi kluczowy czynnik w nauce czekokolwiek w przypadku doroslego czlowieka.

    > A we współczesnym świecie meska przewaga dawno przestała sie liczyć liczy się s
    > iła psychiczna i zdolnosci spoleczne w w tym przewagę maja kobiety ( a w szczeg
    > ólności męskie kobiety ).
    > Oczywiście o przewadze gatunku homo sapiens zdecydowała elastyczność w przystos
    > osowywaniu sie do trudnych warunków więc nie mac co się obrażać, na rzeczywisto
    > ść, ci "grzeczni chlopcy" co uwierzą w przekaz spoleczny - odpadki ewolucji - ś
    > mierć frajerom :)

    Byc moze kobiety sa lepiej zmotywowane lub czerpia motywacje z wielu zrodel, w przeciwienstwie do mezczyn, ktorzy wg mnie czerpia motywacje tylko z jednego zrodla - z kobiety. Stad tez jak sadze pojawia sie niemoc, bol, poniewaz kobiety sie od mezczyzn odwracaja i tej roli nie chca pelnic nazwyajac ich na odchodnym ''frajerami". Taka rzeczywistosc.

    > PS
    > Córa przdstawila mi swoja paczke ze szkoły :Blana, Korna, Zuza, Bogna, Lena
    > Jest moc, nie?

    No ;) Ale zeby byc uczciwa albo postarac sie chociaz byc to przyznam sie, ze czuje sie na rowni slaba z tymi wszystkimi mezczyznami w niemocy. Skoro sama sie czuje slaba to jak moge wzmocnic mezczyzne. Dlatego odrzucenie go jest w sumie najuczciwsza postawa.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 08.10.14, 12:51
    "Córa przdstawila mi swoja paczke ze szkoły :Blana, Korna, Zuza, Bogna, Lena
    > Jest moc, nie?"

    Ale TY ubolewasz nad tym, czy raczej czujesz coś w rodzaju dumy? Bo ja mam wrażenie, że to drugie :)
    I mam nadzieję, że nie upatrujesz odrodzenia męskiej siły w udupieniu siły kobiecej.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • kag73 08.10.14, 16:05
    ekreativa napisała:
    > Ale TY ubolewasz nad tym, czy raczej czujesz coś w rodzaju dumy? Bo ja mam wraż
    > enie, że to drugie :)
    > I mam nadzieję, że nie upatrujesz odrodzenia męskiej siły w udupieniu siły kobi
    > ecej.
    Wiesz, jezeli chodzi o wlasna core i o wlasne podworko to tak niech ma dziewczyna takie same szanse i perspektywy jak jej rowiesnicy koledzy. Niby dlaczego nie? Tylko tak ogolnie jezeli chodzi o populacje : baby z powrotem do garow, tam gdzie ich miejsce! :) I jeszcze dawc za przyklad kraje arabskie gdzie chlopcy maja takie piekne wzorce meskosci, ale bron Boze, zeby to wlasnej corce przyszlo mieszkac w Arabii i dostac chlopa z takim wzorcami:)
  • druginudziarz 11.10.14, 04:07
    kag73 napisała:

    > ekreativa napisała:
    > > Ale TY ubolewasz nad tym, czy raczej czujesz coś w rodzaju dumy? Bo ja ma
    > m wraż
    > > enie, że to drugie :)
    > > I mam nadzieję, że nie upatrujesz odrodzenia męskiej siły w udupieniu sił
    > y kobi
    > > ecej.
    > Wiesz, jezeli chodzi o wlasna core i o wlasne podworko to tak niech ma dziewczy
    > na takie same szanse i perspektywy jak jej rowiesnicy koledzy. Niby dlaczego ni
    > e? Tylko tak ogolnie jezeli chodzi o populacje : baby z powrotem do garow, tam
    > gdzie ich miejsce! :)

    To mi sie własnie we feministkach podoba: własne gary w domy myć to żle, cudze gary w robocie myć - dobrze.

    > I jeszcze dawc za przyklad kraje arabskie gdzie chlopcy m
    > aja takie piekne wzorce meskosci, ale bron Boze, zeby to wlasnej corce przyszlo
    > mieszkac w Arabii i dostac chlopa z takim wzorcami:)

    Nie wiem skąd takie masz przekonanie, ale to nie takie ważne.
    Jest inny problem, takie transfery międzykulturowe nie sa łatwe i raczej skazane na niepowodzenie. Dlatego też byłbym mentalnie "przeciw" a dlatego, że jestem przeciw tymczasowości rodziny.
  • zawle 11.10.14, 06:40
    druginudziarz napisał:> To mi sie własnie we feministkach podoba: własne gary w domy myć to żle, cudze
    > gary w robocie myć - dobrze.

    Bo zrozumiały prostą zasadę....jak coś dostajesz za darmo, to tego nie szanujesz i uważasz że Ci się należy. Jak zapłacisz, to docenisz. Zrozumiały że bajki o cichym, zapierdalającym kopciuszku do ściema. Nie ma w książce ciągu dalszego. Że kopciuszek u księcia tak samo będzie zapierdalał bez słowa podziękowania.

    Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 11.10.14, 07:06
    No bo Kopciuszek to pierwowzor masochistycznej suki :) Ona, rozumisz, lubi zapierdalac bez podzieki, a wieczorem eksponowac dla Ksiecia nieistniejaca prostate do rozlicznych badan :)
  • zawle 11.10.14, 07:21
    sabat.77 napisał:

    > No bo Kopciuszek to pierwowzor masochistycznej suki :) Ona, rozumisz, lubi zapi
    > erdalac bez podzieki, a wieczorem eksponowac dla Ksiecia nieistniejaca prostate
    > do rozlicznych badan :)

    A wiesz że znam takie? I jeszcze sobie cichutko pochlipują po kątach, ale bez tego zapierdalania jej nie stanie.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 11.10.14, 09:49
    zawle napisała:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > No bo Kopciuszek to pierwowzor masochistycznej suki :) Ona, rozumisz, lub
    > i zapi
    > > erdalac bez podzieki, a wieczorem eksponowac dla Ksiecia nieistniejaca pr
    > ostate
    > > do rozlicznych badan :)
    >
    > A wiesz że znam takie? I jeszcze sobie cichutko pochlipują po kątach, ale bez t
    > ego zapierdalania jej nie stanie.

    Moja ciotka kiedys w szczerej rozmowie pytana czemu tak nadal zapierdala nawet na juz dorosle dzieci powiedziala mi: wiesz tak sobie mysle, ze ja to mam chociaz ciepla wode z kranu, a moja matka to nie miala. Czy to nie jest plus?
    A na powaznie, wg mnie to jest brak zajecia tudziez potrzeba bycia potrzebnym. Moja matka
    jak nie ma prac w domu to sie nudzi. Nigdy nie przeczytala ani jednej ksiazki, nigdy tez nie widzialam zeby sie czegokolwiek uczyla z ksiazka, dlugopisem i kartka papieru. Plusem jest, ze ja juz nie znam takich kobiet w moim pokoleniu i mlodszych.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 11.10.14, 10:03
    Kity napisała;
    Nigdy nie przeczytala ani jednej ksiazki, nigdy tez nie widzialam zeby sie czegokolwiek uczyla z ksiazka, dlugopisem i kartka papieru. Plusem jest, ze ja juz nie znam takich kobiet w moim pokoleniu i mlodszych.

    Ja niestety znam. W różnych konfiguracjach. Chociaż najczęściej daje się widzieć że te z książką, dodatkowo zapieprzają. A te bez ksiażki pustakują po całości- to młodsze pokolenie.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 11.10.14, 10:09
    zawle napisała:

    > Ja niestety znam. W różnych konfiguracjach. Chociaż najczęściej daje się widzie
    > ć że te z książką, dodatkowo zapieprzają. A te bez ksiażki pustakują po całości
    > - to młodsze pokolenie.

    Swoja droga ciekawe jaka maja strategie na przyszlosc?


    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 11.10.14, 10:26
    strategię miłości:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 11.10.14, 10:30
    Wszystkie mówią to samo...daję bo kocham, zostaję bo kocham. Dzieci, jego, nasze plany, naszą przyszłość, przeszłość. A musi być jakaś strategia?

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 11.10.14, 10:58
    zawle napisała:

    > Wszystkie mówią to samo...daję bo kocham, zostaję bo kocham. Dzieci, jego, nasz
    > e plany, naszą przyszłość, przeszłość. A musi być jakaś strategia?

    Wiem co myslisz o koncepcji 'celu'."Jebac cel albo niech sie sam jebie." ;-) Ale ja bez celu i sensu to sie klade od reki do trumny i zakopujcie. Najwyrazniej cel, sens i strategia zajely mi w mozgu obszar odpowiedzialny za milosc. Ciekawe co na to Urqu, 'jak sie nie nauczysz kochac do 7 roku zycia to mozg przejmie obszar na inna funkcje' ;) Ja nie potrafie tak kochac. Chyba w ogole nie potrafie. Im jestem strasza tym gorzej. Natomiast nie mam zadnych klopotow z erekcja ;) Moze albo to albo to. A czy w tej strategii milosci ten wybranek ma podobna strategie czy bimba sobie? Jak obserwujesz?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 11.10.14, 11:27
    hello-kitty2 napisała:
    > Wiem co myslisz o koncepcji 'celu'."Jebac cel albo niech sie sam jebie." ;-) Al
    > e ja bez celu i sensu to sie klade od reki do trumny i zakopujcie. Najwyrazniej
    > cel, sens i strategia zajely mi w mozgu obszar odpowiedzialny za milosc. Cieka
    > we co na to Urqu, 'jak sie nie nauczysz kochac do 7 roku zycia to mozg przejmie
    > obszar na inna funkcje' ;) Ja nie potrafie tak kochac. Chyba w ogole nie potra
    > fie. Im jestem strasza tym gorzej. Natomiast nie mam zadnych klopotow z erekcja
    > ;) Moze albo to albo to. A czy w tej strategii milosci ten wybranek ma podobna
    > strategie czy bimba sobie? Jak obserwujesz?

    Jakie cele? Ja mam krótkoterminowe. Na dzisiaj, na jutro. Nie planuje pojutrza. Śmierć jest zbyt blisko;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 11.10.14, 11:44
    zawle napisała:

    > Jakie cele? Ja mam krótkoterminowe. Na dzisiaj, na jutro. Nie planuje pojutrza.
    > Śmierć jest zbyt blisko;)

    Najwyrazniej te zapieprzajace i pustakujace tez maja tylko krotkoterminowe, a maja chociaz milosc ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • loppe 11.10.14, 18:18
    hello-kitty2 napisała:

    > zawle napisała:
    >
    > > Wszystkie mówią to samo...daję bo kocham, zostaję bo kocham. Dzieci, jego
    > , nasz
    > > e plany, naszą przyszłość, przeszłość. A musi być jakaś strategia?
    >
    > Wiem co myslisz o koncepcji 'celu'."Jebac cel albo niech sie sam jebie." ;-) Al
    > e ja bez celu i sensu to sie klade od reki do trumny i zakopujcie. Najwyrazniej
    > cel, sens i strategia zajely mi w mozgu obszar odpowiedzialny za milosc. Cieka
    > we co na to Urqu, 'jak sie nie nauczysz kochac do 7 roku zycia to mozg przejmie
    > obszar na inna funkcje' ;) Ja nie potrafie tak kochac. Chyba w ogole nie potra
    > fie. Im jestem strasza tym gorzej. Natomiast nie mam zadnych klopotow z erekcja
    > ;) Moze albo to albo to. A czy w tej strategii milosci ten wybranek ma podobna
    > strategie czy bimba sobie? Jak obserwujesz?


    Wydaje mi się, że cele są przeceniane w pejzażu życia. Plany są przeceniane, choć planowanie ma duży sens. Planowanie tak, ale plany znacznie mniej.
    Wartości są najważniejsze.
  • urquhart 11.10.14, 12:06
    zawle napisała:

    > strategię miłości:))

    To taka definicja miłości czy bardziej jej iluzja oparta na doraźnych potrzebach okrojona do jednego elementu mianowicie oczekiwania >Zaangażowania<.
  • urquhart 11.10.14, 12:09
    zawle napisała:

    > strategię miłości:))

    Mają własną definicję miłości pod tą strategię czy bardziej jej iluzja oparta na doraźnych potrzebach okrojona do jednego elementu mianowicie oczekiwania >Zaangażowania<.

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • zawle 11.10.14, 15:18
    urquhart napisał:
    > Mają własną definicję miłości pod tą strategię czy bardziej jej iluzja oparta n
    > a doraźnych potrzebach okrojona do jednego elementu mianowicie oczekiwania >
    > ;Zaangażowania<.

    Każdemu zależy na tym, czego mu brakuje. A czym dla Ciebie jest miłość? Czego Ci brakuje?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 11.10.14, 15:41
    zawle napisała:

    > Każdemu zależy na tym, czego mu brakuje. A czym dla Ciebie jest miłość? Czego C
    > i brakuje?

    Czego nam brakuje to dobry temat. Zastanawiam sie czego brakuje Tobie, Markowi, Boginii, Kag. Tylko nie piszcie, ze czasu czy ladnej pogody ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 11.10.14, 16:25
    hello-kitty2 napisała:

    > Czego nam brakuje to dobry temat. Zastanawiam sie czego brakuje Tobie, Markowi,
    > Boginii, Kag. Tylko nie piszcie, ze czasu czy ladnej pogody ;)

    Niczego mi nie brakuje. Zaraz ide do kina na ,,Bogów" o Relidze. Bye.
  • urquhart 11.10.14, 16:31
    marek.zak1 napisał:
    > Niczego mi nie brakuje. Zaraz ide do kina na ,,Bogów" o Relidze. Bye.

    Ściemniasz Mark.
    Tobie brakuje Uznania i Podziwu i czuć to na kilometr.
    Jak sygnaturce poniżej :)
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • marek.zak1 11.10.14, 20:05
    urquhart napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Niczego mi nie brakuje. Zaraz ide do kina na ,,Bogów" o Relidze. Bye.
    >
    > Ściemniasz Mark.
    > Tobie brakuje Uznania i Podziwu i czuć to na kilometr. Jak sygnaturce poniżej :).

    Każdy facet potrzebuje uznania i podziwu, jak napisałeś w sygnaturce. Ze strony mojej zony wcale mi tego nie brakuje.
    A film ,,Bogowie" naprawde świetny i mądry.
  • druginudziarz 12.10.14, 10:31
    marek.zak1 napisał:

    > urquhart napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > > > Niczego mi nie brakuje. Zaraz ide do kina na ,,Bogów" o Relidze. By
    > e.
    > >
    > > Ściemniasz Mark.
    > > Tobie brakuje Uznania i Podziwu i czuć to na kilometr. Jak sygnaturce pon
    > iżej :).
    >
    > Każdy facet potrzebuje uznania i podziwu,

    Bo każdy mężczyzna to narcyz? ;)
  • zawle 12.10.14, 06:44
    hello-kitty2 napisała:
    > Czego nam brakuje to dobry temat. Zastanawiam sie czego brakuje Tobie, Markowi,
    > Boginii, Kag. Tylko nie piszcie, ze czasu czy ladnej pogody ;)

    Związkowo? Czego mi brakuje związkowo? Muszę być dla faceta niekwestionowanym numerem jeden. Nie może jednak się we mnie zatracić.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • rekreativa 12.10.14, 21:53
    Ech, te kobiece wymagania...
    Żeby był zakochany do szaleństwa, ale żeby nie było po nim widać :)
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • twojabogini 13.10.14, 12:03
    hello-kitty2 napisała:

    > Czego nam brakuje to dobry temat. Zastanawiam sie czego brakuje Tobie, Markowi,
    > Boginii, Kag. Tylko nie piszcie, ze czasu czy ladnej pogody ;)

    Jestem w związku monogamicznym, a wcześniej nigdy nie próbowałam monogamii nawet tzw. linearnej. Równoległe utrzymywanie więzi erotycznych w różnymi osobami i otwartość na nowe doświadczenia zapewniają szeroką paletę stymulacji, doświadczeń, bodźców - nie tylko w sferze seksualnej. Z drugiej strony taki sposób życia nie wymaga rozwiązania żadnych problemów (także swoich własnych) - relacje, które przestają funkcjonować po prostu się kończą. Nie wyklucza to bliskości i intymności między kochankami, niemniej jednak tworzy pustkę. Człowiek w takich relacjach nie rozwija się, a jedynie doświadcza.

    Związek monogamiczny niczego nie zapewnia z automatu. Niemniej jednak tworzy warunki do rozwoju, ale także i do doświadczania. Czego mi brakuje w związku monogamicznym? Bliskiej intymnej relacji z kobietą - niekoniecznie seksualnej.
    Mam też wiele obaw - wiem jak ważna jest dla mnie sfera seksualna i wiem też jak wiele rzeczy może tą sferę w związku zaburzyć. Wiedza wcale nie zabezpiecza - mnie np. dotknęło okołoporodowe bsm. Za to wiedza daje wiedzę jak z takich pułapek wyjść. Taka "mapa pola minowego" - jak określił to urqu.
    Bardzo boję się też trwałego spadku pożądania i namiętności w związku. Dla mnie oznaczałoby to koniec związku, niezależnie czy spadek byłby jednostronny czy obustronny.
  • hello-kitty2 13.10.14, 13:58
    twojabogini napisała:

    Czego mi brakuje w związku mono
    > gamicznym? Bliskiej intymnej relacji z kobietą - niekoniecznie seksualnej.

    A to sie wyklucza? Jakie tu widzisz zagrozenia dla zwiazku monogamicznego?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 11.10.14, 15:54
    > Każdemu zależy na tym, czego mu brakuje. A czym dla Ciebie jest miłość? Czego C
    > i brakuje?

    Dwóch pozostałych elementów ważniejszych statystycznie dla mężczyzn. Namiętności - co oczywiste w związku tak długim jak mój i Intymności co też oczywiste bo oboje pochodzimy z bardzo dysfunkcyjnych rodzin.

    --
    Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré)
  • druginudziarz 11.10.14, 19:57
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:> To mi sie własnie we feministkach podoba: własne ga
    > ry w domy myć to żle, cudze
    > > gary w robocie myć - dobrze.
    >
    > Bo zrozumiały prostą zasadę....jak coś dostajesz za darmo, to tego nie szanujes
    > z i uważasz że Ci się należy. Jak zapłacisz, to docenisz. Zrozumiały że bajki o
    > cichym, zapierdalającym kopciuszku do ściema. Nie ma w książce ciągu dalszego.
    > Że kopciuszek u księcia tak samo będzie zapierdalał bez słowa podziękowania.

    Czekaj, bo nie rozumiem, kto gdzie za darmo zapierdalał?
  • hello-kitty2 11.10.14, 21:00
    druginudziarz napisał:

    > Czekaj, bo nie rozumiem, kto gdzie za darmo zapierdalał?

    Kto? => Kopciuszek
    Gdzie? => wszedzie, rowniez u wybawcy - ksiecia (w nieopisanej czesci bajki)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • druginudziarz 11.10.14, 22:36
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Czekaj, bo nie rozumiem, kto gdzie za darmo zapierdalał?
    >
    > Kto? => Kopciuszek
    > Gdzie? => wszedzie, rowniez u wybawcy - ksiecia (w nieopisanej czesci bajki
    > )

    Skoro ten wybawca "wybawia" no to chyba nie jest gratis?
  • hello-kitty2 11.10.14, 23:15
    druginudziarz napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > Czekaj, bo nie rozumiem, kto gdzie za darmo zapierdalał?
    > >
    > > Kto? => Kopciuszek
    > > Gdzie? => wszedzie, rowniez u wybawcy - ksiecia (w nieopisanej czesci
    > bajki
    > > )
    >
    > Skoro ten wybawca "wybawia" no to chyba nie jest gratis?

    W ubieglym roku mialam zajecia z historii i rzeczywiscie byl przypadek gdzie Francuzi obciazyli Holendrow kosztami wyzwolenia ze starego systemu w wysokosci miliona guldenow + kolejnymi kosztami utrzymania armii do celow utrzymania efektu wyzwolenia, ect, nie wspominajac o kosztach nie wyrazonych w pieniadzu, nie wspominajac rowniez, ze wyzwalali samozwanczo ;-)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 12.10.14, 07:03
    druginudziarz napisał: > Skoro ten wybawca "wybawia" no to chyba nie jest gratis?


    I to jest odwieczny problem kopciuszków. Że w każdym widzą wybawcę, a potem mają żal że okazał się alfonsem;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 12.10.14, 10:17
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał: > Skoro ten wybawca "wybawia" no to chyba nie jest g
    > ratis?
    >
    >
    > I to jest odwieczny problem kopciuszków. Że w każdym widzą wybawcę, a potem maj
    > ą żal że okazał się alfonsem;)

    Ale to chyba nie kopciuszkowatość a niekumatość.
    Ja nie wierzę, że książę zainteresowałby się niekumatym psuedokopciuszkiem. No chyba że niekumaty książę.
  • marek.zak1 12.10.14, 10:24
    druginudziarz napisał:
    > Ale to chyba nie kopciuszkowatość a niekumatość. Ja nie wierzę, że książę zainteresowałby się niekumatym psuedokopciuszkiem. No chyba że niekumaty książę.


    Ogladałeś/czytałes bajke o Kopciuszku? Nigdzie tam nie stoi, ze Kopciuszek jest kumaty. Jest BIEDNY, DOBRY, PRACOWITY, SPOLEGLIWY I POSŁUSZNY. O ksieciu brak szczegółów.
  • druginudziarz 12.10.14, 10:36
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Ale to chyba nie kopciuszkowatość a niekumatość. Ja nie wierzę, że książę
    > zainteresowałby się niekumatym psuedokopciuszkiem. No chyba że niekumaty książ
    > ę.
    >
    >
    > Ogladałeś/czytałes bajke o Kopciuszku? Nigdzie tam nie stoi, ze Kopciuszek jest
    > kumaty. Jest BIEDNY, DOBRY, PRACOWITY, SPOLEGLIWY I POSŁUSZNY. O ksieciu brak
    > szczegółów.

    Czytałem, tak mniej więcej, ale nie pozostało mi wrażenie, że Kopciuszek jest niekumaty. Raczej właśnie kumaty jest, z tym, że na skutek tragedii rodzinnej jest wycofany i z obniżonym poczuciem własnej wartości. Mało tego, zauważ że doskonale znajduje się w nieoczekiwanie nowej sytuacji, doskonale sobie radzi na balu, uwodzi księcia, no to co tu wskazuje na jakikolwiek ślad niekumatości?
  • zawle 12.10.14, 11:36
    druginudziarz napisał: > Czytałem, tak mniej więcej, ale nie pozostało mi wrażenie, że Kopciuszek jest n
    > iekumaty. Raczej właśnie kumaty jest, z tym, że na skutek tragedii rodzinnej je
    > st wycofany i z obniżonym poczuciem własnej wartości. Mało tego, zauważ że dosk
    > onale znajduje się w nieoczekiwanie nowej sytuacji, doskonale sobie radzi na ba
    > lu, uwodzi księcia, no to co tu wskazuje na jakikolwiek ślad niekumatości?

    Na serio? Zapomniałeś o wróżce chyba.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 12.10.14, 12:18
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał: > Czytałem, tak mniej więcej, ale nie pozostało mi w
    > rażenie, że Kopciuszek jest n
    > > iekumaty. Raczej właśnie kumaty jest, z tym, że na skutek tragedii rodzin
    > nej je
    > > st wycofany i z obniżonym poczuciem własnej wartości. Mało tego, zauważ ż
    > e dosk
    > > onale znajduje się w nieoczekiwanie nowej sytuacji, doskonale sobie radzi
    > na ba
    > > lu, uwodzi księcia, no to co tu wskazuje na jakikolwiek ślad niekumatości
    > ?
    >
    > Na serio? Zapomniałeś o wróżce chyba.

    Wróżka dostarcza Kopciuszkowi kilka badżetów, nie ingeruje w jej predyspozycje.
  • zawle 12.10.14, 12:29
    druginudziarz napisał:
    > Wróżka dostarcza Kopciuszkowi kilka badżetów, nie ingeruje w jej predyspozycje.

    jesteś niemożliwy;) Jakie predyspozycje? Bo chyba nie za pracowitość ją ocenił? Nie za dobroć? Nie w to zainwestowała wróżka? Dała Kieckę, Furę i Szpileczki. No raczej nie są to symbole "tych" predyspozycji;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 12.10.14, 12:48
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Wróżka dostarcza Kopciuszkowi kilka badżetów, nie ingeruje w jej predyspo
    > zycje.
    >
    > jesteś niemożliwy;) Jakie predyspozycje? Bo chyba nie za pracowitość ją ocenił?
    > Nie za dobroć? Nie w to zainwestowała wróżka? Dała Kieckę, Furę i Szpileczki.
    > No raczej nie są to symbole "tych" predyspozycji;)

    Ale wszystkie inne panny na tym balu miały fury i kiecki :)
    O jej "dobroci" książę nic nie mógł wiedzieć, mógł ją ocenić tylko po tym jaką ją widział na balu.
    Jeśli chodzi o wróżkę to widzę w niej jakąś krewną (np. siostrę matki), która w wrócił "z Ameryki" i znając potencjał Kopciuszka pomogła jej ustawić sie życiowo. Zauważ, że osoba niekumata i tak nie będzie wiedzieć jak wykorzystać pieniądze, więc żadna wróżka nie pomoże.

    P.S.
    Muszę Ci się przyznać, że nie do końca jestem szczery. "Bawiłem" się juz kiedyś w poszukiwania drugiego prawdziwego dna w wielu bajkach czy legendach. Więc jakby temat ma przemyślany ;)
  • kag73 12.10.14, 12:54
    Nie ma co sie doszukiwac drugiego dnia, w bajce, jak w zyciu, ksiaze(jak kazdy facet) chcial najpiekniesza babke na balu a nie te w najpiekniejszej kiecece! I tyle;))
  • zawle 12.10.14, 13:03
    Na serio? Mój mąż twierdził że nie ma brzydkich kobiet, są tylko niezrobione. Nie wiem czy pamiętasz czasy komuny i powiedzenie dziewczyn które miały ubrania z Pewexu czy rodzinę za granicą?

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 12.10.14, 13:17
    zawle napisała:
    > Na serio? Mój mąż twierdził że nie ma brzydkich kobiet, są tylko niezrobione."

    Taa, nie wierz mezowi:)) Faceci jak kobiety co innego mowia co innego robia. W dodatku kto powiedzial, ze oni by brali te zrobiona:))
    Moj maz jest chociaz blizszy prawdy/bardziej szczery: w kazdej kobiecie/w kazdym mozna znalezc cos ladnego;)) Co nie zmienia faktu, ze jak sie ma wybor...

    "Nie wiem czy pamiętasz czasy komuny i powiedzenie dziewczyn które miały ubrania
    > z Pewexu czy rodzinę za granicą?

    No widzisz a nazywa sie, ze faceci nie leca na kase;))
    Pamietam, ze mnie samej bardzo podobaly sie te laszki i inne pierdolki u dziewczyn z Pewexu, ale nie kojarze, zeby lecieli na nie chlopaki, moze za mlode byly, za mlodzi bylismy, bo to jakos tak podstwowka byla.

    >
  • druginudziarz 12.10.14, 13:10
    kag73 napisała:

    > Nie ma co sie doszukiwac drugiego dnia, w bajce, jak w zyciu, ksiaze(jak kazdy
    > facet) chcial najpiekniesza babke na balu a nie te w najpiekniejszej kiecece! I
    > tyle;))

    No zobacz, miliardy na modę, kosmetyki, a tu się okazuje że to nie ma znaczenia bo "tylko uroda się liczy".
  • kag73 12.10.14, 13:23
    druginudziarz napisał:
    > No zobacz, miliardy na modę, kosmetyki, a tu się okazuje że to nie ma znaczenia
    > bo "tylko uroda się liczy".

    Moj drogi, pare lat temu uswiadomila mnie kolezanka: Kobiety nie ubieraja sie dla mezczyzn tylko dla innych kobiet":)
    Co nie zmienia faktu, ze ubior stroi czlowieka.
    Obrazowiej: Ty np. lubisz szczuple i z dlugimi wlosami. Tu sobie biegnie ulica jakas taka, nic specjalnego na sobie nie ma, ale szczupla i dlugowlosa widac od razu. Po drugiej stronie inna dziewczyna: wlosy krotkie, 10 kilo wiecej w brzuszku i na biodrach za to piekne szpilki na nogach, sukienka za 1000 zlotych, fryzura prosto od fryzjera.
    Ktora wezmiesz? Tak wiec zalezy kto z kim konkuruje i co/kto jest na rynku.
    Chociaz przyznam: buty i fryzura(wlosy) sa dosc istotne.
  • druginudziarz 12.10.14, 13:41
    kag73 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > No zobacz, miliardy na modę, kosmetyki, a tu się okazuje że to nie ma zna
    > czenia
    > > bo "tylko uroda się liczy".
    >
    > Moj drogi, pare lat temu uswiadomila mnie kolezanka: Kobiety nie ubieraja sie d
    > la mezczyzn tylko dla innych kobiet":)
    > Co nie zmienia faktu, ze ubior stroi czlowieka.
    > Tak wiec zalezy kto z kim konkuruje i co/kto jest na rynku.
    > Chociaz przyznam: buty i fryzura(wlosy) sa dosc istotne.

    No to po co ten bal książę urządza?
    Nie można od razu przejść się po domach i po prostu poszukać najładniejszej?
    Zwłaszcza że potem i tak łazi, więc nie jest to jakiś problem organizacyjny.

    > Obrazowiej: Ty np. lubisz szczuple i z dlugimi wlosami. Tu sobie biegnie ulica
    > jakas taka, nic specjalnego na sobie nie ma, ale szczupla i dlugowlosa widac od
    > razu. Po drugiej stronie inna dziewczyna: wlosy krotkie, 10 kilo wiecej w brzu
    > szku i na biodrach za to piekne szpilki na nogach, sukienka za 1000 zlotych, fr
    > yzura prosto od fryzjera.
    > Ktora wezmiesz?

    Obie.
  • zawle 12.10.14, 14:27
    druginudziarz napisał:
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 12.10.14, 15:15
    druginudziarz napisał:
    > No to po co ten bal książę urządza?
    > Nie można od razu przejść się po domach i po prostu poszukać najładniejszej?
    > Zwłaszcza że potem i tak łazi, więc nie jest to jakiś problem organizacyjny.

    Bo bal jest po to, zeby zabalowac:)) W dodatku wygodny jest po co ma lazic jak one moga przyjsc. A ze bedzie musial lazic to nie planowal i nie mogl przewidziec.

    > Obie.
    Pomijajac, ze jestes nieszczery, pewnie realniej byloby stwierdzic: wezme te, ktora mnie zechce:))
  • druginudziarz 12.10.14, 18:46
    kag73 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > No to po co ten bal książę urządza?
    > > Nie można od razu przejść się po domach i po prostu poszukać najładniejsz
    > ej?
    > > Zwłaszcza że potem i tak łazi, więc nie jest to jakiś problem organizacyj
    > ny.
    >
    > Bo bal jest po to, zeby zabalowac:)) W dodatku wygodny jest po co ma lazic jak
    > one moga przyjsc. A ze bedzie musial lazic to nie planowal i nie mogl przewidzi
    > ec.

    Do balowania nie jest potrzebny ten cały anturaż (suknie, karety, tańce), wystarczy np. wódka i zagrycha.
    OK, kończmy. Bal jest po to by nie tylko pooglądać sobie ładne buzie i wg tego kryterium wybrać panna. Bal jest (był) również po to by na żywo jak ktoś się znajduje w towarzystwie.
    Bo żony nikt przy zdrowych zmysłach, co i było na forum wielokrotnie wałkowane, nie wybiera sobie wg jednego tylko kryterium. Dlatego uroda Kopciuszka na pewno była atutem, ale gdyby podpierał na balu sciany to najnormalniej książę by na nią nie zwrócił uwagi. A juz nie wspomnę o oczywistej oczywistość, że Kopciuszek PRZETAŃCZYŁ z księciem aż do północy. Dlatego nikt mi nie wciśnie, że Kopciuszek to jakaś niedorajda, która załapała się na okazję.

    > > Obie.
    > Pomijajac, ze jestes nieszczery, pewnie realniej byloby stwierdzic: wezme te, k
    > tora mnie zechce:))

    Skoro wiesz, to po co pytasz? :D
    A szczerze, to mnie się różne kobiety podobają, a lekka nadwaga w moich oczach jest nawet jakimś atutem. Aczkolwiek i tak wiesz swoje.
  • kag73 13.10.14, 10:00
    "Bo żony nikt przy zdrowych zmysłach, co i było na forum wielokrotnie wałkowane, nie wybiera sobie wg jednego tylko kryterium. Dlatego uroda Kopciuszka na pewno była atutem, ale gdyby podpierał na balu sciany to najnormalniej książę by na nią nie zwrócił uwagi."

    No momencik. Zapraszam do watku obok o romantycznym idealizowaniu czy jakos tak. Urqu dokladnie napisal mezczyzna ma jedno kryterium: urode. Kobieta cla liste. Wejdz, zobacz. Chyba ktos tu klamie:)

    > Skoro wiesz, to po co pytasz? :D
    > A szczerze, to mnie się różne kobiety podobają, a lekka nadwaga w moich oczach
    > jest nawet jakimś atutem. Aczkolwiek i tak wiesz swoje.

    Dlatego podalam zalozenie: podobaja Ci sie szczuple kobiety. To mial byc przyklad, Ty miales sie wczuc w sytuacje, sobie to wyobrazic a nie pisac co Ty lubisz:)

  • jesod 13.10.14, 10:54
    kag73 napisała:
    > Urqu dokladnie napisal mezczyzna ma jedno kryterium: urode. Kobieta cla liste.
    > Wejdz, zobacz. Chyba ktos tu klamie:)

    Urqu. :)
  • druginudziarz 13.10.14, 21:19
    kag73 napisała:

    > "Bo żony nikt przy zdrowych zmysłach, co i było na forum wielokrotnie wałkowane
    > , nie wybiera sobie wg jednego tylko kryterium. Dlatego uroda Kopciuszka na pew
    > no była atutem, ale gdyby podpierał na balu sciany to najnormalniej książę by n
    > a nią nie zwrócił uwagi."
    >
    > No momencik. Zapraszam do watku obok o romantycznym idealizowaniu czy jakos tak
    > . Urqu dokladnie napisal mezczyzna ma jedno kryterium: urode. Kobieta cla liste
    > . Wejdz, zobacz. Chyba ktos tu klamie:)

    Albo ktoś kłamie, albo ktoś widzi co innego niż jest w istocie napisane :)
    No chyba że nie trafiłęm na tą wypowiedź urqu którą masz na mysli.

    > > Skoro wiesz, to po co pytasz? :D
    > > A szczerze, to mnie się różne kobiety podobają, a lekka nadwaga w moich o
    > czach
    > > jest nawet jakimś atutem. Aczkolwiek i tak wiesz swoje.
    >
    > Dlatego podalam zalozenie: podobaja Ci sie szczuple kobiety. To mial byc przykl
    > ad, Ty miales sie wczuc w sytuacje, sobie to wyobrazic a nie pisac co Ty lubisz
    > :)

    No to się wczułem jak potrafiłęm. Ale mój wysiłek najwyraźniej był bezcelowy, gdyż rezultat eksperymentu tez już zaplanowałaś :)
  • marek.zak1 12.10.14, 13:40
    druginudziarz napisał:
    > No zobacz, miliardy na modę, kosmetyki, a tu się okazuje że to nie ma znaczenia bo "tylko uroda się liczy".

    Kosmetyki , jak sama nazwa wskazuje, dają efekt kosmetyczny. A zbraku laku i to sie liczy. Gdy ogladam kolorowe pisma, moja zona patrzy na modę, a ja na modelki. To , w czym sa ma także znaczenie marginalne.
  • druginudziarz 12.10.14, 13:46
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > No zobacz, miliardy na modę, kosmetyki, a tu się okazuje że to nie ma zna
    > czenia bo "tylko uroda się liczy".
    >
    > Kosmetyki , jak sama nazwa wskazuje, dają efekt kosmetyczny. A zbraku laku i to
    > sie liczy. Gdy ogladam kolorowe pisma, moja zona patrzy na modę, a ja na model
    > ki. To , w czym sa ma także znaczenie marginalne.

    Woda z mydłem to też kosmetyk. Zwrócisz w ogóle uwagę ma kobietę która nie używa wody i mydła? (o grzebieniu nie wspominając)
  • marek.zak1 12.10.14, 14:16
    druginudziarz napisał:

    > Woda z mydłem to też kosmetyk. Zwrócisz w ogóle uwagę ma kobietę która nie używa wody i mydła? (o grzebieniu nie wspominając)

    Nie, środek czystości, usuwajacy brud.
  • druginudziarz 12.10.14, 18:30
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Woda z mydłem to też kosmetyk. Zwrócisz w ogóle uwagę ma kobietę która ni
    > e używa wody i mydła? (o grzebieniu nie wspominając)
    >
    > Nie, środek czystości, usuwajacy brud.

    No to znaczy że przed wynalezieniem mydła wszyscy patrzyli na siebie z odraza.

    P.S.
    Smalcem tez można usuwać brud co i też czyniono.
  • marek.zak1 12.10.14, 21:29
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > Woda z mydłem to też kosmetyk. Zwrócisz w ogóle uwagę ma kobietę kt
    > óra ni
    > > e używa wody i mydła? (o grzebieniu nie wspominając)
    > >
    > > Nie, środek czystości, usuwajacy brud.
    >
    > No to znaczy że przed wynalezieniem mydła wszyscy patrzyli na siebie z odraza.

    Historia mydła liczy sobie ponad 2 tysiące lat. Nie wiem jak było przedtem.
  • kag73 12.10.14, 12:31
    A moze ten ksiaze byl sadysta i po prostu wyczul, ze ma przed soba masochistke;))
  • zawle 12.10.14, 12:36
    Albo nie był głupi i wiedział że ona się dostosuje;)

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 12.10.14, 12:43
    zawle napisała:
    > Albo nie był głupi i wiedział że ona się dostosuje;)

    Ona tez nie taka glupia, bo se troche polepszyla. Lepiej myc gary za darmo, ale spac w wygodnym lozku i jesc smakolyki niz zmywac gary i spac na zimnej podlodze i jadac odpadki;))
  • druginudziarz 12.10.14, 12:52
    kag73 napisała:

    > A moze ten ksiaze byl sadysta i po prostu wyczul, ze ma przed soba masochistke;
    > ))

    Gdyby był sadystą, to nie szukałby po całym mieście tego jednego Kopciuszka. Mało to masochistów? jego dwór roił by się od masochistów.
    Zresztą Kopciuszek masochistą nie był, gdyby był, toby się stawiał macosze by zbierać bęcki.
  • druginudziarz 12.10.14, 10:41
    marek.zak1 napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > > Ale to chyba nie kopciuszkowatość a niekumatość. Ja nie wierzę, że książę
    > zainteresowałby się niekumatym psuedokopciuszkiem. No chyba że niekumaty książ
    > ę.
    >
    >
    > Ogladałeś/czytałes bajke o Kopciuszku? Nigdzie tam nie stoi, ze Kopciuszek jest
    > kumaty. Jest BIEDNY, DOBRY, PRACOWITY, SPOLEGLIWY I POSŁUSZNY. O ksieciu brak
    > szczegółów.

    Jeszce apropos spolegliwości to co miałeś na myśli?
    sjp.pl/spolegliwy
    Jeśli w tym drugim znaczeniu to się nie zgodzę. Kopciuszek po prostu dobrze ocenia okoliczności i swoje miejsce w nowym układzie rodzinnym. Robi swoje i czeka na swoją okazję. Szarpanie się z przyrodnimi siostrami i macochą byłoby bez sensu.
  • zawle 08.10.14, 14:11
    urquhart napisał: > Widzisz kobiety poniekąd uwłaszczyly się na pozycji ofiary i czepią z tego korz
    > ysci i nie chcą nawet slyszec o jakiejkolwiek meskiej krzywdzie osmieszajac to
    > jak ty z kag przed chwilą.

    Nie tylko kobiety. Również mężczyźni mają profity z wchodzenia w rolę ofiar ( kobiet).
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 09.10.14, 06:55
    No co ty :) Skoro tak wysmiewasz odpadki ewolucji, to zastanow sie dlaczego oni wciaz sie rozmnazaja, a ci "mezczyzni sukcesu" ktorych podziwiasz bardzo czesto sa na to zbyt zapobiegliwi... a moze zwyczajnie wygodni.
    Naturze nie chodzilo o to, zebys ruchal jak krolik, ale zebys przekazal jak najwiecej genow. W tym kontekscie bogaci, bezdzietni single moze i sa krolami zycia, ale spokojny, empatyczny ojciec i lojalny maz wygrywa z nimi w ewolucyjnym wyscigu. To sie nazywa okiwac samego siebie :)
  • druginudziarz 11.10.14, 04:10
    sabat.77 napisał:

    > No co ty :) Skoro tak wysmiewasz odpadki ewolucji, to zastanow sie dlaczego oni
    > wciaz sie rozmnazaja, a ci "mezczyzni sukcesu" ktorych podziwiasz bardzo czest
    > o sa na to zbyt zapobiegliwi... a moze zwyczajnie wygodni.
    > Naturze nie chodzilo o to, zebys ruchal jak krolik, ale zebys przekazal jak naj
    > wiecej genow. W tym kontekscie bogaci, bezdzietni single moze i sa krolami zyci
    > a, ale spokojny, empatyczny ojciec i lojalny maz wygrywa z nimi w ewolucyjnym
    > wyscigu. To sie nazywa okiwac samego siebie :)

    Skądś te 10-20% bękartów jednak się bierze...
  • sabat.77 11.10.14, 07:08
  • sabat.77 11.10.14, 07:11
    Jasne. Jednak urqu polewa z lagodnych i wrazliwych facetow, a przeciez gdyby natura promowala gruboskorne cyborgi, to juz dawno rodziliby sie wylacznie tacy...
  • zawle 11.10.14, 07:13
    sabat.77 napisał:

    > Jasne. Jednak urqu polewa z lagodnych i wrazliwych facetow, a przeciez gdyby na
    > tura promowala gruboskorne cyborgi, to juz dawno rodziliby sie wylacznie tacy..
    > .

    Ja tylko takich jestem w stanie znieść. Nie ma nic gorszego niż niełagodny i wrażliwy facet:))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • fanny 09.10.14, 16:37
    urquhart napisał:
    >
    > Tu się zgadzam, tu nie o samą aktywność chodzi a o rywalizację i o odniesienie
    > się do wzorców treningu społecznego wychowania. Testosteron to hormon rywalizac
    > ji a nie aktywności. U kobiecych kobiet taką rolę motywatora pełni oksytocyna,
    > ona odpowiada za motywacje do działania poświęceń ale i kobiecej tzw zimnej agr
    > esji , zazdrości, zemsty . Podobnie estrogenowe kobiece typowo libido działa i
    > naczej.

    Urquhart, mozesz cos napisac wiecej o tym podziale na dwia profile hormonalne kobiet i jaki hormon jest ich motywatorem. Czuje, ze to bedzie cos super interesujacego.
    Wiem, ze jestem tym drugim typem, nie estrogenowym tylko? (brakuje mi nazwy).
    Bo jako ten drugi typ wydaje mi sie, ze moge cos dodac do dyskusji o agresji w seksie tylko potrzebuje biologicznego imputu od Ciebie, bo emocjonalny juz mam wlasny (w sumie to pun byl nie zamierzony, lol)

    W do
    > rosłym życiu jest podobnie, ale jeszcze trudniej, skoro erekcja jako przejaw gw
    > ałtownej potrzeby penetracji narażać go będzie na zarzut patriarchalnego seksiz
    > mu i chęci upokorzenia kobiety. Krótko mówiąc, erekcja stała się ideologi
    > cznie podejrzana i mężczyźni zaczynają się jej wstydzić."

    Zmienilam (po kobiecemu) uklad slow w Twojej (meskiej!) wypowiedzi.
    " w doroslym zyciu mezczyzna zaczyna odczuwac erekcje rozumiana jako gwaltowna potrzeba penetracji jako chec upokorzenia kobiety i zaczynaja sie jej wstydzic, bo erekcja stala sie ideologicznie podejrzana i naraza go na zarzut patriarchalnego seksizmu"

    Zgadzam sie z ta Twoja diagnoza przeze mnie przerobiona w 100%.

    Napisz o tych kobietach to pociagniemy sprawe dalej :)
  • kag73 09.10.14, 17:23
    fanny:
    > Wiem, ze jestem tym drugim typem, nie estrogenowym tylko? (brakuje mi nazwy).

    Nic prostszego, urqu mowi tu o nim ciagle: typ testosteronowy(kobiety testosteronowe)
  • hello-kitty2 09.10.14, 22:33
    kag73 napisała:

    > fanny:
    > > Wiem, ze jestem tym drugim typem, nie estrogenowym tylko? (brakuje mi naz
    > wy).
    >
    > Nic prostszego, urqu mowi tu o nim ciagle: typ testosteronowy(kobiety testoster
    > onowe)

    Meskie kobiety. Przez drugiego nudziarza uwazane za babochlopy ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 10.10.14, 07:46
    No nie, to jest typowe sprowadzanie tezy do przejaskrawienia i absurdu żeby ją obalić.
    Babochłopy i testosteronowe kobiety to coś innego niż kobiety o męskiej psychice czyli takie na których wysoki tesosteron wytworzył inną strukturę mózgu, inne predypozycje o takich piszą Moire, Bem czy Louann Brizendine. (icharakteryzuje : dłuższy palec serdeczny, duże wargi sromowe wieksze)
    Mogą być bardzo kobiece i ponętne potem "estrogenowe" Helen FIsher daje za przykład Hilary Clinton.
    Co innego zmiany hormonalne w późniejszycm wieku objawiające się wysokim testosteronem i zmianą zachowań (brwi wieksza szczeka, niski głos).

    Środowisko feministyczne wściekle atakuje prace związane z neuropsychologią bo przecież wynika z nich pośrednio że wiekszości wojowniczych feministek o męskiej pscychice bliżej psychologicznie do męczyzn i poniekąd zabiera legitymacje do reprezentowania interesów i celów wiekszosci kobiecej populacji kobiecych kobiet :)
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • twojabogini 10.10.14, 08:38
    urquhart napisał:

    > Babochłopy i testosteronowe kobiety to coś innego niż kobiety o męskiej psychic
    > e czyli takie na których wysoki tesosteron wytworzył inną strukturę mózgu,

    Babochłopy, testosteronowe kobiety i kobiety "o męskiej psychice" mają jedną cechę wspólną - nadal są kobietami. Definiowanie ich przez męskość jest nieporozumieniem. Kobiecość ma różne oblicza - kobietą jest zarówno śliczna filigranowa kobietka, jak i kobieta klasy pudzian. Kobieta o niskim ilorazie inteligencji jak i wysokiej klasy fizyczka, astronomka, ekonomiczka, matematyczka.
    To, że kobiecość definiujemy jako słabość, zwiewność, eteryczność i nieumiejetność logicznego myślenie, w związku z tym duża grupa kobiet z tej klasyfikacji wypada - to tylko kwestia uprzedzeń osób tworzących klasyfikację. Pięknym przykładem jest Desmond Morris, który zdjęcie kobiety-kulturystki opatrzył napisem - "kobieta, która wyhodowała pseudomęskie mięśnie". Jakby mięśnie nie mogły być kobiece i należeć do kobiecego ciała.

    Z męskości wypaść znacznie trudniej - mężczyznami są konusy, cherlaki, przeciętniaki i wielkoludy, panowie z małymi penisami, półmózgi o inteligencji znacznie niższej niż średnia trzech blondi, i profesorowie. "Kobiecym mężczyzną" można zostać albo pełniąc funkcje "kobiece" - zajmując się domem i dziećmi (onegdaj dotyczyło to też wykonywanego zawodu - dziś już pielęgniarz jest takim samym mężczyzna jak robotnik). Kiedyś wypadało się za orientację homo - dziś większość postrzega homoseksualnych mężczyzn jako mężczyzn.

    Jestem za trzymaniem się klasyfikacji biologicznej, wyznaczanej narządami - kobiety, mężczyźni, trzecia płeć (w zasadzie dość zróżnicowana, obejmująca przypadki braku płci, braku identyfikacji z własną płcią).

    Co do reprezentacji kobiet - każdą grupę reprezentują liderzy, czy to kobiety, mężczyzn, czy osiedlowe koło na rzecz budowy altanek śmietnikowych. Kobietom próbuje się odebrać liderki, twierdząc, że w zasadzie są bardziej mężczyznami, pozostałe zaś kobiety nie są zainteresowane byciem reprezentowanymi, bo życiem publicznym się nie interesują. No prawdziwa kobieta w domu siedzi, a jak idzie do parlamentu - toć to chłop, jeno, że z cyckami.

    Niech się kurwa neurobiolodzy i ewolucjoniści zdecydują, bo póki co stosują dwa systemy klasyfikacji - jeden biologiczny, oparty na płci biologicznej, drugi na cechach jednostkowych, gdzie sporą grupę kobiet przesuwa się do kategorii mężczyzna (ciekawe czemu nie przesuwa się mężczyzn?gdzie kategoria mężczyzn o żeńskim umyśle?). Stosują je dowolnie, zawsze jednak tak, aby opracowane dane potwierdzały tezę, że kobiecość = słabość na ciele i umyśle (zwłaszcza w przyrównaniu do wspaniałego mężczyzny). A jak coś jest silne na ciele lub umyśle - to jest mężczyzną, nawet gdy posiada komplet jajników, cycki jak melony i wydajną macicę.
  • hello-kitty2 10.10.14, 09:04
    A mnie sie wydaje, ze meskie moga miec nieco inne zainteresowania ale potrzeby zasadniczo podobne. Dla przykladu potrzebe zapewnienia bezpieczenstwa, potrzebe interesowania sie nia, opieki, bliskosci, ect.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 10.10.14, 09:16
    Ale seksu, rywalizacji czy macierzyństwa całkiem inne. :)

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • hello-kitty2 10.10.14, 10:14
    urquhart napisał:

    > Ale seksu, rywalizacji czy macierzyństwa całkiem inne. :)

    To zaliczylam do zainteresowan ;-) Rywalizacja to wlacza mi sie tylko w sporcie i to tez na pol gwizdka. Chyba, ze mowimy o rywalizacji z samym soba. Ja naleze do tych karkow co gapia sie na siebie w lustrze na silce ;) Lustra mnie dopinguja lepiej niz inny zawodnik na torze obok.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 10.10.14, 09:13
    No ale co pojeciowo jest kluczowe dla tzw kobiecości?
    Że ktoś ma szparę albo fuita miedzy nogami? Masz wtedy Tao zachowań jedyne ze statystyczną przewagą.
    Czy zespół zachowań dla stymulawania homronami charakterystycznymi dla danej płci nazwiemy kobiecością czy męskością jak robi to Sandra Bem? - Wszyscy zgadzają się przecież ze testosteron maskulizuje płód, a zachowania na zwierzętach pokazują zmiany zachowań jak na dłoni.
    Wtedy nie mamy całej gamy tylko po płeć psychologiczną niezgodną z płcią biologiczną :)

    Takie spolaryzowanie rzekomo deprecjonuje pojecie kobiecości w kulturze zachodniej sukcesu i rywalizacji? Pojęcia mają ułatwiać zrozumienie świata nie odwrotnie zaciemniać.
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • twojabogini 10.10.14, 09:35
    Tao widziane przez pryzmat kultury zachodniej polega na przeciwieństwach i polaryzacji. Tao jako tao jest jednak zaprzeczeniem polaryzacji i przeciwieństw - to idea komplementarności. Każdy mężczyzna ma w sobie i jang i jang, podobnie jak i kobieta. Taoista symbolem tao opisze każdą jednostkę ludzką. Przeciętny europejczyk w połowie znaku umieści kobiety, a w drugiej mężczyzn i część kobiet :)To piękny przykład jak patriarchat jako pewna idea i sposób postrzegania rzeczywistości tworzy klapki na oczy :)

    Europejskimi umysłami zawładnęła taoistyczna wizja męskości przełamującej kobiecość jako źródła podniecenia. Mój "ukochany" Starowicz w tym jednym widzi receptę - kobiety muszą pielęgnować kobiecość, mężczyźni męskość - inaczej seks pada.
    Inne konfiguracje jing i jang jako źródła energii seksualnej zostały pominięte. Jak dotąd poznałam i doświadczyłam około 20 takich konfiguracji. Jest wśród nich i taka w której mężczyzna daje ujście swojej naturze (energii) kobiecej a kobieta męskiej - i to także tworzy silną polaryzację i seksualną energię. Bardzo silną energię.

    Jak zdefiniować kobiecość? Biologicznie: cycki, pochwa, srom, macica, jajniki, jajowody. Są kobiety bardziej jing i bardziej jang a konfiguracja zmienia się w czasie nawet u nich - w trakcie, życia, związku.
    Jako mała dziewczynka, zajmująca się nauką i rywalizująca z kolegami doświadczyłam wykluczenia z kobiecości - w postaci lamentów, kto mnie zechce, skoro mężczyźni nie lubią zbyt inteligentnych i rywalizujących z mężczyznami kobiet. Poznałam jak dotąd mnóstwo bardzo męskich mężczyzn których to kręci. Jestem kobietą, nawet gdy liczę szybciej od większości znanych mi mężczyzn. Mam cycki o rodzę dzieci.
  • urquhart 10.10.14, 09:50
    Ależ oczywiście męski mężczyzna uwielbia męskie kobiety - do momentu gdy nie przegra z nimi rywalstacji - spada mu wtedy gwałtownie samocena i testosteron - jak u każdych stadnych ssaków.
    A o to walczą feministki o podporządkowane sobie mężczyzn.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • hello-kitty2 10.10.14, 10:30
    urquhart napisał:

    > Ależ oczywiście męski mężczyzna uwielbia męskie kobiety - do momentu gdy nie pr
    > zegra z nimi rywalstacji - spada mu wtedy gwałtownie samocena i testosteron - j
    > ak u każdych stadnych ssaków.
    > A o to walczą feministki o podporządkowane sobie mężczyzn.

    Wg mnie nieekonomicznie jest wiazac sie mezczyznie z meska kobieta, bo mezczyzna pragnie nie zawracania dupy, spokoju i dopieszczania, a nie walki i rywalizacji.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 10.10.14, 10:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Wg mnie nieekonomicznie jest wiazac sie mezczyznie z meska kobieta, bo mezczyzna pragnie nie zawracania dupy, spokoju i dopieszczania, a nie walki i rywalizacji.

    Dokładnie tak. Poza tym nie tylko nieekonomicznie, ale bardzo ryzykownie, bo w tej rywalizacji to przeciez jeszcze facet moze przegrać i wtedy kicha :).
  • twojabogini 10.10.14, 11:11
    marek.zak1 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Wg mnie nieekonomicznie jest wiazac sie mezczyznie z meska kobieta, bo me
    > zczyzna pragnie nie zawracania dupy, spokoju i dopieszczania, a nie walki i ryw
    > alizacji.
    >
    > Dokładnie tak. Poza tym nie tylko nieekonomicznie, ale bardzo ryzykownie, bo w
    > tej rywalizacji to przeciez jeszcze facet moze przegrać i wtedy kicha :).

    Przecież w związku obok rywalizacji jest współpraca. Lepiej współpracować z silną i kompetentna osobą, niż z kimś niepewnym siebie, podporządkowanym. No i przegrana nie jest raz na zawsze, jest też bodźcem do pracy nad sobą.
    Kitek chyba ma rację - niektórzy faceci wolą słabą kobietkę - bo to gwarantuje brak realnego wysiłku: cokolwiek zrobię - będę dość dobry.

    Marku, a co dokładnie by się stało jakbyś na jakimś polu przegrał rywalizację z żoną? Penis by ci o(d)padł?
  • urquhart 10.10.14, 11:29
    Może nie odpadł by tylko się wycofał się ?
    O tym przecież cały temat wątku...
    I o tym dlaczego dziś tak łatwo podporządkowują się ...
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • hello-kitty2 10.10.14, 11:49
    urquhart napisał:

    > Może nie odpadł by tylko się wycofał się ?
    > O tym przecież cały temat wątku...
    > I o tym dlaczego dziś tak łatwo podporządkowują się ...

    Otoz. Tez zauwazylam, ze jak atakuje mezczyzne obojetnie w jaki sposob i z jakiego powodu to on sie wycofuje. Zupelnie tego nie rozumiem. Jezeli ktos cie atakuje to zacheca cie do walki, a nie do ucieczki, zwlaszcza jesli czujesz, ze masz szanse wygrac to warto zawalczyc. Dlaczego? Bo wygrana sie oplaca. Bo z wygranym warto byc :)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 10.10.14, 12:08
    > Otoz. Tez zauwazylam, ze jak atakuje mezczyzne obojetnie w jaki sposob i z jaki
    > ego powodu to on sie wycofuje. Zupelnie tego nie rozumiem. Jezeli ktos cie atak
    > uje to zacheca cie do walki, a nie do ucieczki, zwlaszcza jesli czujesz, ze mas
    > z szanse wygrac to warto zawalczyc. Dlaczego? Bo wygrana sie oplaca. Bo z wygra
    > nym warto byc :)

    Hmm, bo zalezy kto zacz i w jakich realacjach z Toba. Wycofuja sie, bo...nie chca Ci przywalic, bo wiadomo, ze wtedy nie mieliby szans u Ciebie. Jak sie daja sprowokowac, podskoczy im testosteronik i nie beda odpowiadac za siebie, lepiej sie wycofac zanim sprawy zajda za daleko:)) Po drugie jestes kobieta bic sie z Toba nie beda. Po trzecie dla swietego spokoju, slusznie zauwazylas faci lubia miec swiety spokoj.
    Dlatego to niby "podporzadkowanie" sie to zwyczajna wygoda, zwisa mu, wiec co mu zalezy, niech bedzie jak chcesz. Natomiast jezeli znajdzie sie cos na czym mu naprawde zaleyz, cos waznego, to co innego;)) jeszcze inna opcja mowic "tak, tak", ogolna harmonia a ...robic "nie, nie";))
    Do tego to kwestia charkteru
  • hello-kitty2 10.10.14, 12:19
    kag73 napisała:

    > Hmm, bo zalezy kto zacz i w jakich realacjach z Toba. Wycofuja sie, bo...nie ch
    > ca Ci przywalic, bo wiadomo, ze wtedy nie mieliby szans u Ciebie. Jak sie daja
    > sprowokowac, podskoczy im testosteronik i nie beda odpowiadac za siebie, lepiej
    > sie wycofac zanim sprawy zajda za daleko:)) Po drugie jestes kobieta bic sie z
    > Toba nie beda. Po trzecie dla swietego spokoju, slusznie zauwazylas faci lubia
    > miec swiety spokoj.
    > Dlatego to niby "podporzadkowanie" sie to zwyczajna wygoda, zwisa mu, wiec co m
    > u zalezy, niech bedzie jak chcesz. Natomiast jezeli znajdzie sie cos na czym mu
    > naprawde zaleyz, cos waznego, to co innego;)) jeszcze inna opcja mowic "tak, t
    > ak", ogolna harmonia a ...robic "nie, nie";))
    > Do tego to kwestia charkteru

    Zwisanie to najgorsza ze wszystkich mozliwych strategii, a mezczyzni w niej przoduja ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 10.10.14, 12:33
    > Zwisanie to najgorsza ze wszystkich mozliwych strategii, a mezczyzni w niej prz
    > oduja ;)
    Dokladnie, mam takiego w domu. Ma to tez swoje plusy, bo wcale nie jest upierdliwy i jest totalny luzik ;)) Co nie zmienia faktu, ze jak idzie o rzeczy w jego oczach wazne, np. pieniadze i dzieciaka to se nie da w kasze dmuchac i nie podda sie bez walki w razie odmiennosci pogladow;)
    Bywaja jednak tez tacy, ktorzy, nie wazne o co chodzi, zawsze chca postawic na swoim, zawsze decydowac, o kazda pierdole sie czepiaja i maja wielkie wymagania, a spelnic i wykonac ma to kobieta. To nie byloby nic dla mnie!
    Kiedys kolega z pracy, calkiem nieglupi, nawet doktor powiedzial tak "Wszystko mi jedno jaki kolor ma nasz samochod i jak pomalujemy sciany. Najwazniejsze, zebym mogl pic swoje ulubione piwo". I wszystko w temacie.
  • marek.zak1 10.10.14, 11:56
    twojabogini napisała:

    > > > Wg mnie nieekonomicznie jest wiazac sie mezczyznie z meska kobieta,
    > bo mezczyzna pragnie nie zawracania dupy, spokoju i dopieszczania, a nie walki
    > i rywalizacji.
    > >
    > > Dokładnie tak. Poza tym nie tylko nieekonomicznie, ale bardzo ryzykownie, bo wtej rywalizacji to przeciez jeszcze facet moze przegrać i wtedy kicha :).
    >
    > Przecież w związku obok rywalizacji jest współpraca. Lepiej współpracować z silną i kompetentna osobą, niż z kimś niepewnym siebie, podporządkowanym. No i przegrana nie jest raz na zawsze, jest też bodźcem do pracy nad sobą. Kitek chyba ma rację - niektórzy faceci wolą słabą kobietkę - bo to gwarantuje brak realnego wysiłku: cokolwiek zrobię - będę dość dobry.
    >
    > Marku, a co dokładnie by się stało jakbyś na jakimś polu przegrał rywalizację z żoną? Penis by ci o(d)padł?

    Kitty napisała z ,,męska" , a nie silna . Meska = lubiaca dominować i przewodzić stadu.
    Wiidzisz, przywodztwo tkwi w charakterze. Ja mojej zonie prawie zawsze ustępuję, gdyż moje przywództwo jest czyms zupełnie naturalnym.
    Poza tym, takze w pracy, moi pracownicy maja całkowita swobodę realizowania wyznaczonych celów, a ja praktycznie w ogóle w to nie ingeruję, gdyz to osłabaiłoby ich motywację, a mnie dodawałoby pracy. To w niczym nie osłabia przywództwa, bo je sie ma albo nie.
  • twojabogini 10.10.14, 13:05
    Męska, silna - to nazwy. Mnie interesuje co by się stało w razie przegranej w rywalizacji z kobietą w związku? Dlaczego to takie przerażające?

    Co do przywództwa - w ogóle nie uważam, że coś takiego jest w związku potrzebne - wtedy jedna strona musi się podporządkować, a kiedy nie musi - to dlatego, że DOSTAJE wolną rękę od przywódcy.

    Mój mąż jest przywódcą siebie, dba o swoje terytorium i np. na polu rodziny nie pozwala mi się wtrącać w jego kontakty z chłopakami. Przerywa mi instruktaże, do których mam wciąż skłonność. Ja jestem przywódcą siebie i swoje relacje z dziećmi kształtuję po swojemu.
    Dzięki temu dzieci mają kontakt z dwiema żywymi i autentycznymi osobami, a nie zwartym frontem rodziców, tak ongiś cenionym przez pedagogów. Na wyjazdy ze mną jadą z zestawem kremów i maści od wszystkiego, na wyjazdy z ojcem - chyba bez większości kremów w sumie do dziś nie wiem.
    Są pola w których jakiś tam ustaleń musimy dokonać, żeby dzieci nie pogłupiały - i dokonujemy, słuchamy swoich racji, nieraz się złościmy bo każde z nas oczywiście ma racje, ale coś tam się uda wypracować. Bo w sumie chcemy się dogadać.
    Ja bardzo się cieszę, że chłopcy mają okazję zobaczyć sytuacje w których mój mąż mi się sprzeciwia. Sprzeciwia, a nie sabotuje mnie za moimi plecami po cichu, czy niby się zgadza, a potem próbuje na swoje, czy pokornie podporządkowuje, czy wrzeszczy, czy przyjmuje pozycje macho i narzuca własne zdanie - to strategie wielu znanych mi mężczyzn.

    Tak jakby każda z nich była lepsza niż otwarte powiedzenie nie zgadzam się z tobą - i ojejku jejku narażenie na kobiecy gniew (albo jak mamusia preferowała - kobiece łezki i wyrzuty). Wielu współczesnych mężczyzn miało niepodzielnie rządzące matki - oni nie są mięczakami, pod tymi pancerzykami są mężczyźni, jak śpiące królewny do obudzenia - jakby zaczęli otwarcie wyrażać własne zdanie wobec KOBIETY - to potem zaczęłoby iść już z górki.
  • zawle 10.10.14, 13:12
    twojabogini napisała:

    "Inna sprawa, że silnego mężczyznę można sobie wyhodować - bo pana z dobrymi zadatkami łatwo stłamsić gdy na etapie "dla tej kobiety zrobię wszystko" dowiaduje się, że najważniejsze to nie kołysać łodzią, nie denerwować ukochanej i spełniać jej życzenia. Na tym etapie mało doświadczona kobieta ma takie właśnie oczekiwania, a mało doświadczony mężczyzna jest gotów je spełnić.
    Takich mężczyzn - samokastrujących się jest mnóstwo"

    Wielu współczesnych mężczyzn miało niepodzielnie rząd
    > zące matki - oni nie są mięczakami, pod tymi pancerzykami są mężczyźni, jak śpi
    > ące królewny do obudzenia - jakby zaczęli otwarcie wyrażać własne zdanie wobec
    > KOBIETY - to potem zaczęłoby iść już z górki.

    Coś Ci silni mężczyżni z Twojej bajki to mi jednak przypominają pieski domowe...wystarczy ich wyhodować i wytresować we właściwy sposób;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • urquhart 10.10.14, 13:33
    Wytresowac?
    Zabić predyspozycje jest łatwiej niż rozwinąć.
    Pewne cechy kształtują się jedynie do pewnego wieku.
    Dziecko które nie nauczy się mówić do 7 roku nie nauczy się nigdy , ten obszar mowy w mózgu przejmuje inne zadania i pozamiatane.
    Nie wystarczy chcieć to przełamać
    --
    Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré).
  • hello-kitty2 10.10.14, 14:22
    urquhart napisał:

    > Dziecko które nie nauczy się mówić do 7 roku nie nauczy się nigdy , ten obszar
    > mowy w mózgu przejmuje inne zadania i pozamiatane.

    Nauczy, najwyzej bedzie mowilo w jakims stopniu niegramatycznie.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • twojabogini 10.10.14, 14:52
    Umiejętność sprzeciwu to kompetencja społeczna, na którą składa się: poczucie własnej wartości i sprawczości. Da się nauczyć nowych wzorców zachowań tego typu.

    Synek trzymany w szachu przez mamusię, nie musi być pantoflarzem żony. Musi tylko przestać utożsamiać mamusię z kobietą jako taką. Bo jak już pisałam - często panowie się samokastrują, starając się układać relacje z partnerką jak z mamą, myląc funkcje i role. Wiesz ilu mężczyzn w moim życiu pytało mnie "czy może...piwa się napić, z kuplami wyjść, spędzić wieczór poza domem". I czy w takiej relacji to kobieta jest hetera, czy mężczyzna ma mylne przekonanie, że żeby żyć potrzebuje zgody partnerki?

    Pomijam, że wbrew temu co twierdzisz mózg jest plastyczny, wciąż odkrywane są nowe metody stymulowania mózgu do zmian. Znane są przypadki nauczenia mowy osób z porażeniem mózgowym znacznie powyżej 12 roku życia. Przypadki osób zdrowych nie są znane - bo nie są znane przypadki osób zdrowych, które do 8 lat nie opanowały mowy.
  • druginudziarz 10.10.14, 22:37
    twojabogini napisała:

    > Pomijam, że wbrew temu co twierdzisz mózg jest plastyczny, wciąż odkrywane są n
    > owe metody stymulowania mózgu do zmian.

    "mózg jest plastyczny", "nowe metody stymulowania mózgu" a tymczasem gabinety terapetów roją się od pacjentów, którzy kręcą sie w kółko wokół własnych słabości wyniesionych z dzieciństwa.
  • hello-kitty2 10.10.14, 23:31
    druginudziarz napisał:

    > twojabogini napisała:
    >
    > > Pomijam, że wbrew temu co twierdzisz mózg jest plastyczny, wciąż odkrywan
    > e są n
    > > owe metody stymulowania mózgu do zmian.
    >
    > "mózg jest plastyczny", "nowe metody stymulowania mózgu" a tymczasem gabinety t
    > erapetów roją się od pacjentów, którzy kręcą sie w kółko wokół własnych słabośc
    > i wyniesionych z dzieciństwa.

    hehe jak to mawia Urqu trzeba wyjac czy odkopac trupa z szafy. Wyjales juz swojego nudziarz? ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • druginudziarz 11.10.14, 03:48
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > twojabogini napisała:
    > >
    > > > Pomijam, że wbrew temu co twierdzisz mózg jest plastyczny, wciąż od
    > krywan
    > > e są n
    > > > owe metody stymulowania mózgu do zmian.
    > >
    > > "mózg jest plastyczny", "nowe metody stymulowania mózgu" a tymczasem gabi
    > nety t
    > > erapetów roją się od pacjentów, którzy kręcą sie w kółko wokół własnych s
    > łabośc
    > > i wyniesionych z dzieciństwa.
    >
    > hehe jak to mawia Urqu trzeba wyjac czy odkopac trupa z szafy. Wyjales juz swoj
    > ego nudziarz? ;-)

    Wiesz, ale to był raczej tylko trupek. Nawet niespecjalnie jakoś waliło z tej szafy, no ale po co trzymać :D
  • zawle 11.10.14, 06:43
    druginudziarz napisał:
    > "mózg jest plastyczny", "nowe metody stymulowania mózgu" a tymczasem gabinety t
    > erapetów roją się od pacjentów, którzy kręcą sie w kółko wokół własnych słabośc
    > i wyniesionych z dzieciństwa.

    Każdy kręci się wokół tego co lubi, a teorie które tu prezentujesz odchodzą do lamusa. I są jednymi z wielu.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • druginudziarz 11.10.14, 20:01
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > "mózg jest plastyczny", "nowe metody stymulowania mózgu" a tymczasem gabi
    > nety t
    > > erapetów roją się od pacjentów, którzy kręcą sie w kółko wokół własnych s
    > łabośc
    > > i wyniesionych z dzieciństwa.
    >
    > Każdy kręci się wokół tego co lubi, a teorie które tu prezentujesz odchodzą do
    > lamusa. I są jednymi z wielu.

    Nie bardzo wiem z czym się nie zgadzasz ale przez grzeczność przytaknę.
  • twojabogini 10.10.14, 14:37
    > Coś Ci silni mężczyżni z Twojej bajki to mi jednak przypominają pieski domowe..
    > .wystarczy ich wyhodować i wytresować we właściwy sposób;)

    Wyhodować było żartobliwym sformułowaniem. Nie da się wytresować, ani wyhodować silnego mężczyzny, ale da się mężczyźnie stworzyć przestrzeń, w której będzie w stanie odnaleźć i wyrazić siebie.
    Znam wielu przyzwoitych mężczyzn pochodzących z domów, gdzie niepodzielnie rządziła mama, a ojciec był nieobecny, wycofany lub podporządkowany. Zawsze uważnie przyglądałam się takim relacjom w których chłopcy są tłumieni - bo samodzielnie wychowywałam chłopca właśnie, a przez prawie dwa lata, aż trzech chłopców.
    Oni zwyczajnie nie mają wzorców zachowań na których mogliby się oprzeć w relacji z kobietą. Stosują wzorce które sprawdzały się z mamą.

    Takim mężczyzną łatwo manipulować - i jest to nawet wygodne. Niewolnicy są wygodni. Do czasu - bo potem albo niewolnik się buntuje, albo się nudzi. Nie wiem czy wyzwolony niewolnik zyska z czasem pełnie sił i wiary w siebie, ale na pewno będzie miał jej więcej niż gdyby pozostawał li i tylko niewolnikiem.
    Wiele kobiet stosuje mamusiowe strategie - jak nie robisz co ja chcę, to mnie nie kochasz, jak się ze mną nie zgadzasz - nie kochasz, jak realizujesz swoje potrzeby nie kochasz, jak masz swoje sprawy o których nie wiem - nie kochasz, jak masz seksualność (inną niż związana ze mną) - nie kochasz. I ja wtedy odejdę/będę ci ciosać kołki do usranej śmierci/będę płakać do końca świata albo aż ulegniesz...
    Nie zachęcam do wiązania się z mężczyznami którzy nadal boja się mamy i to w każdej kobiecie - ale jak się jest już z takim związku i jest w sumie przyzwoity - to warto dać mu szansę i przestrzeń. Lub gdy irracjonalna miłość skłoni serce ku takiemu właśnie pieskowi mamusi.
  • urquhart 10.10.14, 13:14
    No i i to idzie, tylko wzorców tych sprzeciwiadanych się kobietom mężczyzn jest coraz mniej.
    A jeżeli już są to w kontekście negatywnym agresywnych lub biernych przemocowców, szowinistow i pomioty patriarchatu ...
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zawle 10.10.14, 13:15
    Bo sprzeciwiać się można ładnie i nieładnie;)))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 10.10.14, 14:25
    urquhart napisał:

    > No i i to idzie, tylko wzorców tych sprzeciwiadanych się kobietom mężczyzn jest
    > coraz mniej.
    > A jeżeli już są to w kontekście negatywnym agresywnych lub biernych przemocowcó
    > w, szowinistow i pomioty patriarchatu ...

    Sprzeciw to wypowiedzenie walki o obrone swojego stanowiska, a jak gdzies wczesniej pisalam mezczyzna woli sie wycofac niz walczyc z kobieta. Nie wiem dlaczego.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • twojabogini 10.10.14, 14:44
    urquhart napisał:

    > A jeżeli już są to w kontekście negatywnym agresywnych lub biernych przemocowcó
    > w, szowinistow i pomioty patriarchatu ...

    Wiesz - sprzeciw nie jest agresywny, nie jest bierną przemocą, nie jest szowinistycznym traktowaniem kobiety. Nieumiejętność wyrażenia sprzeciwu otwarcie prowadzi do przemocy, biernej przemocy lub całkowitego wycofania.

    Sprzeciw w naszej kulturze jest tabu. Sprzeciwiające się rodzicom dziecko to bachor, sprzeciwiający się w szkole uczeń to patologiczny bachor, sprzeciwiająca się kobieta - to egoistyczny babsztyl, sprzeciwiający się mężczyzna - to bezduszny narcyz. Nie tylko mamy mało wzorców sprzeciwu męskiego - mamy bardzo mało wzorców sprzeciwu jako takiego.

    Walka feministek o równość praw to także walka o prawo do sprzeciwu. Feministki wyrażają wiele sprzeciwów - na przykład sprzeciw wobec zakaz aborcji rozciągnięty na osoby niewierzące i są obrzucane błotem. Bo sprzeciw jest zły.


  • kag73 10.10.14, 11:22
    > Wg mnie nieekonomicznie jest wiazac sie mezczyznie z meska kobieta, bo mezczyzn
    > a pragnie nie zawracania dupy, spokoju i dopieszczania, a nie walki i rywalizacji."

    Hmm, zalezy jaki mezczyzna, bo bywaja rozni. Zapewne wiekszosc pragnie "nie zawracania dupy, spokoju i dopieszczenia", niemniej jednak wielu potrzbuje oprocz tego "wyzwania", interakcji, takiej wymiany mysli i zdan, bo daja nowe bodzce i daja spojrzec na wiele spraw z innej niz wlasna perspektywy. Niektorych nudzi kobieta mowiaca ciagle "tak i amen", na poczatku niby spokoj ale jednak czegos brakuje.
    I ogolnie chyba ludzie wiaza sie po to, zeby im bylo ze soba dobrze, lepiej niz samemu a nie, zeby sie zwalczac albo rywalizowac ze soba. Zreszta jak mialoby to wygladac?
    Moim zdaniem tylko silny mezczyzna potrafi byc szczesliwy i dobrze zyc z silna kobieta, choc juz bylo o tym co znaczy tak naprawde "silna":)
  • hello-kitty2 10.10.14, 11:44
    kag73 napisała:

    , niemniej jednak wielu potrzbuje oprocz
    > tego "wyzwania", interakcji, takiej wymiany mysli i zdan, bo daja nowe bodzce i
    > daja spojrzec na wiele spraw z innej niz wlasna perspektywy.

    Wyzwania, jak potrzebuje, to ma na polu zawodowym, w klubie sportowym, czy scigajac sie sam ze soba. Scigac sie przeciez trzeba na jakims polu.

    > I ogolnie chyba ludzie wiaza sie po to, zeby im bylo ze soba dobrze, lepiej niz
    > samemu a nie, zeby sie zwalczac albo rywalizowac ze soba. Zreszta jak mialoby
    > to wygladac?

    Walczyc, nie zwalczac ;) Tak wygladac jak w zwiazku Boginki, ktory jest chyba najfajnieszym jak dla mnie tj moze bym mnie taki w koncu usatysfakcjonowal.

    > Moim zdaniem tylko silny mezczyzna potrafi byc szczesliwy i dobrze zyc z silna
    > kobieta, choc juz bylo o tym co znaczy tak naprawde "silna":)

    No tak ale silne kobiety przyciagaja slabszych mezczyzn, ci silniejsci biora slabsze ale ladniejsze ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 10.10.14, 12:00
    hello-kitty2 napisała:
    > Wyzwania, jak potrzebuje, to ma na polu zawodowym, w klubie sportowym, czy scig
    > ajac sie sam ze soba. Scigac sie przeciez trzeba na jakims polu.

    No, nie, jak w domu taka ciagle potakujaca kobieta to sie zwyczajnie co niektorym nudzi:) Niby spokoj ale nuda wieje, podagac nie ma o czym, podyskutowac nie mozna ani poszerzyc horyzontow, zdania zmienic, dac sie przekonac.

    > Walczyc, nie zwalczac ;) Tak wygladac jak w zwiazku Boginki, ktory jest chyba n
    > ajfajnieszym jak dla mnie tj moze bym mnie taki w koncu usatysfakcjonowal.

    Alez to jest normalne zycie, spotkalo sie dwoje ludzi, rownych sobie, zmieniaja sie okolicznosci, kazdy patrzy, zeby to wszsytko rozsadnie poukladac. Pewnie, ze ktos chcialby zapewne wygodniej dla siebie, ale...tak dobrze nie ma. Bogini maz jest silnym facetem i sobie doskonale radzi czy poradzi.

    > No tak ale silne kobiety przyciagaja slabszych mezczyzn, ci silniejsci biora sl
    > absze ale ladniejsze ;)
    Ja nie wiem czy to zawsze tak jest. Moim zdaniem wielu mezczyzn jest dos wymagajacych i szuka partenrek na swoim poziomie, kreca ich rezolutne. Ze babka atrakcyjna musi byc to juz inna bajka. Nie wiem tylko jak by bylo w przypadku baaardzo atrakcyjnej kobiety czy wtedy nie wazne byloby czy silna i rezolutna i kumata czy wystarczylaby uroda, wszystko inne nie wazne:)) Aha i nie wiem tez na jak dlugo by wystarczylo. Jak mawiaja Niemcy "Schoenheit hat 2 Wochen Vorsprung".(uroda ma 2 tygodnie przewagi). Czy to prawda?
  • twojabogini 10.10.14, 12:49
    hello-kitty2 napisała:

    > No tak ale silne kobiety przyciagaja slabszych mezczyzn, ci silniejsci biora sl
    > absze ale ladniejsze ;)

    Hmm...Mam odwrotne obserwacje, słabi mężczyźni szybko się do mnie dopasowywali i tracili w moich oczach atrakcyjność, jeszcze cieńsi wiali przy pierwszym przejawie mojej siły :)Zdarzyło mi się w młodych latach grac w grę starowicza - udawać idiotkę, żeby nie zagrażać męskości mężczyzny, no ale w stałym związku grać się wciąż nie da - no i udawanie idiotki i tak kończyło się pogardą, dla tego który to kupował.

    Silni mężczyźni lubią rywalizację, lubią współpracę, nie boją się że kobieta będzie wyrażać swoje zdanie - bo znają swoje własne i potrafią go jeśli trzeba bronić, także przed partnerką, nawet jeśli dotyczy tego, czy synowie powinni myć drzwi do swoich pokoi co tydzień (teraz się śmieję, ale kłóciłam się z mężem o takie rzeczy) :)

    "Słabe kobiety" to domena mężczyzn niepewnych swojej męskości, pomijam, że większość kobiet ta słabość gra. I mają swoich mężów za skończonych palantów.

    Inna sprawa, że silnego mężczyznę można sobie wyhodować - bo pana z dobrymi zadatkami łatwo stłamsić gdy na etapie "dla tej kobiety zrobię wszystko" dowiaduje się, że najważniejsze to nie kołysać łodzią, nie denerwować ukochanej i spełniać jej życzenia. Na tym etapie mało doświadczona kobieta ma takie właśnie oczekiwania, a mało doświadczony mężczyzna jest gotów je spełnić.
    Takich mężczyzn - samokastrujących się jest mnóstwo. Świadoma kobieta ma szanse go przed tym powstrzymać. Spotkanie mężczyzny, który mówił mi zdecydowane nie, gdy myślał nie - było fascynujące. Gdy powiedział mi, że nie będzie moim francuskim pieskiem oczywiście dostałam szału (i to jakiego szału!)- ale też musiałam zacząć się z nim liczyć. To było ogromne nowum po latach kontaktów z mężczyznami, których celem istnienia było spełnianie moich zachcianek i życzeń. I ile nowych interesujących możliwości :)
    Trzeba tylko uważać, żeby siły nie pomylić z narcyzmem, machizmem i innym izmem. Świadomy siebie mężczyzna powie nie, kiedy będzie myślał nie, ale też z chęcią zrobi coś dla partnerki, spełni jej życzenie, nawiąże z nią współpracę, będzie gotowy do ustępstw.
  • urquhart 10.10.14, 11:56
    Komplementarnosc to słowo klucz.
    Badając udane seksualnie wieloletnie związki Fisher publikuje że typ testosteronowy dopełnia się z estrogenowym, ale dopaminowym tylko z innym dopaminowym ( i serotoninowy z serotoninowym).
    Na pierwszy rzut oka niewiele różni typ teststeronowy od dopaminowego ( podobnie estrogenowy od serotoninowego ).

    Zważywszy
    --
    Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré)
  • slepafuria15 10.10.14, 12:18
    Mów po ludzku.
  • marek.zak1 10.10.14, 11:59
    kag73 napisała:
    > Moim zdaniem tylko silny mezczyzna potrafi byc szczesliwy i dobrze zyc z silna kobieta, choc juz bylo o tym co znaczy tak naprawde "silna":).

    Oczywiscie, a silna, czy słaba kobieta lubi miec przy sobie silnego faceta.
  • hello-kitty2 10.10.14, 12:15
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    > > Moim zdaniem tylko silny mezczyzna potrafi byc szczesliwy i dobrze zyc z
    > silna kobieta, choc juz bylo o tym co znaczy tak naprawde "silna":).
    >
    > Oczywiscie, a silna, czy słaba kobieta lubi miec przy sobie silnego faceta.

    Kazda kobieta chce silnego wiec ich nie starcza. Slabsze kobiety wygrywaja w wyscigu o silnych mezczyzn bardziej inwestujac w kobiecosc, bo to jest ich najlepsza strategia na zycie. Same nie dzadza rady. Silne kobiety inwestuja w kobiecosc mniej, bo maja jeszcze inne drogi przetrwania. Ostatecznie pozostaja dwie niezagospodarowane grupy: slabi mezczyzni walacy konia i silne kobiety zyjace jak mezczyzni. Ewentualnie sie spikneli i zyja w nieszczesliwym zwiazku ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 10.10.14, 12:25
    hello-kitty2 napisała:
    > Kazda kobieta chce silnego wiec ich nie starcza. Slabsze kobiety wygrywaja w wyscigu o silnych mezczyzn bardziej inwestujac w kobiecosc, bo to jest ich najlepsza strategia na zycie. Same nie dzadza rady. Silne kobiety inwestuja w kobiecosc mniej, bo maja jeszcze inne drogi przetrwania. Ostatecznie pozostaja dwie niezagospodarowane grupy: slabi mezczyzni walacy konia i silne kobiety zyjace jak mezczyzni. Ewentualnie sie spikneli i zyja w nieszczesliwym zwiazku ;).

    Dokładnie tak, jak napisałaś. Jeśli można chciałbym to przytoczyć na moim blogu.
    Marek & Sowa
    zakbajka.blog.onet.pl/2014/10/09/o-chlopakach-about-boys/
  • kag73 10.10.14, 12:26
    > Kazda kobieta chce silnego wiec ich nie starcza. Slabsze kobiety wygrywaja w wy
    > scigu o silnych mezczyzn bardziej inwestujac w kobiecosc, bo to jest ich najlep
    > sza strategia na zycie. Same nie dzadza rady. Silne kobiety inwestuja w kobieco
    > sc mniej, bo maja jeszcze inne drogi przetrwania.

    Nie, nie, to tak nie funkcjonuje. zadna przeciez nie daje ogloszenia do gazety: szukam silnego mezczyzny. Poza tym czy ktos lubi inwestowac w wyglad, ladnie sie ubierac, malowac to tez kwestia gustu, przyzwyczajenia, nawykow z domu(tez tych widzianych u matki), okolicznosci zycia, otoczenia, no i oprocz tego pieniedzy i priorytetow. Poza tym jak ktos nie ma urody albo ladnej figury to mu zadne tam kosmetyki i ciuchy nie wystarcza/nie pomoga, bo wczesniej czy pozniej sie trzeba rozebrac ;)) Pomijam kwestie popytu i podazy, konkurencji. Jak w Polsce wszsytkie pomykaja nawet do marketu na szpilkach i umalowane, to troche odstajesz kompletnie nic nie robiac ze swoim wygladem, nie masz wtedy zadnych szans, za duza konkurencja. Ale juz w Niemczech albo w UK wyglada to inaczej, jak duzo grubych i w byle co i byle jak wygodnie ubranych, to tez masz w tej kwestii luzik;)
  • twojabogini 10.10.14, 13:08
    > Oczywiscie, a silna, czy słaba kobieta lubi miec przy sobie silnego faceta.

    Jeśli silny = dojrzały i nie srający w gacie na widok kobiety, to tak niemal każda kobieta chce silnego. Jeśli masz na myśli dominujący, wygrywający, mający przewagę - zdziwiłbyś się. Ja takich macho zjadam na śniadanie. Zanim dojdzie do stosunku.
  • urquhart 10.10.14, 13:45
    Stach się bać.
    :)
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • twojabogini 10.10.14, 14:53
    urquhart napisał:

    > Stach się bać :)

    Oj tam, oj tam. Większość macho w perspektywie bycia zjedzonym wyrażało zadziwiającą uległośc, chcieli żeby ich pogryżć, albo chociaż polizać...
  • twojabogini 10.10.14, 10:54
    urquhart napisał:

    > Ależ oczywiście męski mężczyzna uwielbia męskie kobiety - do momentu gdy nie pr
    > zegra z nimi rywalstacji - spada mu wtedy gwałtownie samocena i testosteron - j
    > ak u każdych stadnych ssaków.

    A jak przegra z mężczyzną, to też mu testosteron spada i przestaje lubić mężczyzn? Bo z mężczyznami mężczyźni przegrywają częściej?
    Pomijam, że rywalizacja to jeden z aspektów relacji społecznych czy związkowych, jest tez współpraca, uzupełnianie się - i to tez jest rzeczywistość, czemu skupiać się tylko na rywalizacji?

    > A o to walczą feministki o podporządkowane sobie mężczyzn.
    A to dość ciekawe, bo jak dotąd walczyły o zrównanie praw kobiet w życiu społecznym. jeśli zrównanie praw poskutkuje podporządkowaniem mężczyzn - to kiepsko z ta męskością :)
  • slepafuria15 10.10.14, 12:19
    Zgadzam die. Feministki nie walczą o to aby dominować nad mężczyznami. Chcą równości a nie dominacji.
  • urquhart 10.10.14, 13:01
    o tzw równość na kobiecych warunkach - definiując kobiece potrzeby i oczekiwania jako wspólne obowiązki
    czyli to praktycznie podporządkowanie :)
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • hello-kitty2 10.10.14, 10:24
    urquhart napisał:

    > No ale co pojeciowo jest kluczowe dla tzw kobiecości?
    > Że ktoś ma szparę albo fuita miedzy nogami? Masz wtedy Tao zachowań jedyne ze
    > statystyczną przewagą.
    > Czy zespół zachowań dla stymulawania homronami charakterystycznymi dla danej pł
    > ci nazwiemy kobiecością czy męskością jak robi to Sandra Bem? - Wszyscy zgadzaj
    > ą się przecież ze testosteron maskulizuje płód, a zachowania na zwierzętach pok
    > azują zmiany zachowań jak na dłoni.
    > Wtedy nie mamy całej gamy tylko po płeć psychologiczną niezgodną z płcią biolog
    > iczną :)
    >
    > Takie spolaryzowanie rzekomo deprecjonuje pojecie kobiecości w kulturze zachodn
    > iej sukcesu i rywalizacji? Pojęcia mają ułatwiać zrozumienie świata nie odwrotn
    > ie zaciemniać.

    Ale kobiecosc to tylko w swiecie ludzi wystepuje, bo np trudno powiedziec o lwicy, ze jest kobieca czy raczej samicza. Czy kobiecosc to sie przypadkiem nie rozwinela z przyjetej przez kobiet strategii na zycie? Idac dalej: kobieta wybierajac inna strategie porzuca inwestowanie w kobiecosc, bo nie jest jej juz tak potrzebna do przetrwania? Jakby