Dodaj do ulubionych

co myślą faceci?

10.11.14, 18:05
po serii nieudanych krótszych czy dłuższych związków postanowiłam wybrać się do psychoanalityka, żeby wyjaśnił mi co ze mną nie tak.
Mam 33 lata, jestem wykształcona bardzo, studia za granicą, języki, obycie, mam własne mieszkanie i auto, jestem niezależna i zaradna, mam fajną pracę i mnóstwo hobby. Jestem dbającą o siebie, atrakcyjną babką, mistrzem flirtowania. Podobają mi sie faceci, którzy wiedzą czego chcą, z pasją, wcale nie piękni Adonisi.
Problem polega na tym, że ci faceci mnie nie chcą... albo chcą ale tylko na chwilę... nigdy na zawsze...
Wiem, ze to dopiero początek mojej terapii, ale dowiedziałam się na jednej z sesji, że faceci wcale nie oczekują ode mnie, że będę atrakcyjna i seksowna... i tu mój światopogląd się kruszy, bo zawsze myślałam, że to atrakcyjność seksualna przyciąga, a nie to czy jestem "fajna" po prostu...
Z drugiej strony, zawsze zastanawiałam się jak kobiety-szare myszki znajdują facetów. Są przecież takie nijakie...
Jak to jest?
Edytor zaawansowany
  • 10.11.14, 18:12
    A moze zle dobierasz facetow? Wiem, argument z serii 'to nie ja, to oni' ;-) Faktycznie dobieralas samych takich ''którzy wiedzą czego chcą, z pasją, wcale nie piękni Adonisi"? Oni Cie zawsze zostawiali? Jaki podawali powod?

    Faceci nie oczekuja, ze bedziesz atrakcyjna fizycznie? Brzmi bzdurnie. Mozesz to rozwinac?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • 10.11.14, 18:26
    albo oni mnie zostawiali, albo ja ich, bo znajdowałam jeszcze fajniejszych, którzy później mnie zostawiali...
    usłyszałam na terapii, że nie muszę być seksowna, żeby ktoś się mną zainteresował. I tego właśnie nie rozumiem,,,
  • 10.11.14, 18:32
    Może chodzi o to, że nie musisz być seksowna w taki stereotypowy sposób? Znaczy zawsze odstrzelona, uwodzicielska, flirtująca. Że seksapil nie musi być agresywny, taki rzucający się w oczy. Może za bardzo się starasz i nie wychodzi to naturalnie?
    Nie wiem, tak se gdybam.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • 10.11.14, 18:57
    Usłyszałaś na terapii że wcale nie musisz być seksowna. No ale czy usłyszałaś coś więcej? Że musisz być nieseksowna? No tego nie usłyszałaś. Więc była jakaś wskazówka poza tym że nie musisz być seksowna i nie musisz być nieseksowna, czyli niczym zgoła...?
  • 10.11.14, 19:02
    Czy sugerowano Ci że powinnaś raczej popracować nad swoją fajnością, niż atrakcyjnością?
  • 10.11.14, 19:07
    Atrakcyjność owszem jak sam wyraz wskazuje przyciąga, ale potem trzyma fajność, a niefajność nie:)
  • 10.11.14, 19:02
    No to fragment nieopublikowanego opowiadania, zainspirowanego obecnościa na tym cudownym forum. Do przemyslenia.


    - Jak było? – spytał zaciekawiony ojciec, gdy zjawiła się w domu.
    - W porządku. Wycieczki, imprezy.
    - A jak kolega z pracy?
    - Miałeś rację. Nic z tego nie będzie.
    - Jak facet nie dzwoni najpóźniej następnego dnia, to zawsze to oznacza.
    - Wydawał się być zainteresowany.
    - Facet po trzydziestce nie kieruje się już wyłącznie emocjami, tylko kalkuluje. Widocznie mu wyszło, że proporcja nakładów do zysków jest niekorzystna.
    - Dlaczego?
    - Jesteś wykształcona, inteligentna, niezależna, zapewne wymagająca.
    - Jestem i co z tego?
    - To, że aby ująć taką kobietę, zaimponować jej, facet musi się bardzo starać. I to tak a la long. W dzień i w nocy. To jest, na dłuższą metę, męczące. Skalkulował, że nie chce mu się i odpuścił. Ja, na jego miejscu, zrobiłbym to samo.
    - Nie chciałbyś mieć dziewczyny z wysokiej półki, która będzie partnerem w domu, pracy?
    - Partnerem tak, ale nie konkurentem w przywództwie. Jest to zbyt męczące.
    - Czyli, gdybym była osobą niewykształconą, mojej szanse by wzrosły.
    - To nie to. Widzisz, to jest kwestia oczekiwań, przywództwa. Kobieta ambitna, nie rezygnująca z walki o przywództwo jest odrzucana przez zdolnych i rokujących facetów. Uważają, że w walce ze światem zewnętrznym muszą mieć bezwzględne wsparcie ze strony swojej kobiety, a nie trwonić swój wysiłek i energię na codzienne przepychanki o przywództwo w domu właśnie z nią.
  • 10.11.14, 20:24
    marek.zak1 napisał:

    > - Partnerem tak, ale nie konkurentem w przywództwie. Jest to zbyt męczące.

    no coś w tym jest ...


    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • 10.11.14, 22:36
    Ad. To nie to. Widzisz, to jest kwestia oczekiwań, przywództwa. Kobieta ambitna, nie rezygnująca z walki o przywództwo jest odrzucana przez zdolnych i rokujących facetów. Uważają, że w walce ze światem zewnętrznym muszą mieć bezwzględne wsparcie ze strony swojej kobiety, a nie trwonić swój wysiłek i energię na codzienne przepychanki o przywództwo w domu właśnie z nią.

    Lead, follow, or get out of my way! No ale można się w dojrzałym związku dojrzałych ludzi dzielić przywództwem w zależności od tego kto w czym jest lepszy. Są różne projekty i przywództwo poszczególnych projektów może należeć do niej albo do niego. Ale to merytokracja, szkoda że rzadko akceptowana - z powodu niedostatku świadomości własnych wad i zalet, i tych partnera, albo z powodu uogólnionego nadęcia ambicjonalnego:)). To ostatnie jest po prawdzie niesmaczne, a ja się śmieję...
  • 10.11.14, 23:06
    A w naszym systemie umysłowym czy kulturze jest bardzo rozpowszechnione "wnoszenie wkładu" w czyjś pomysł ograniczone do niewiele wnoszącej, mało istotnej krytyki, która wyraża tylko niechęć do "follow", a może projekt partnerki czy partnera uziemić..
  • 10.11.14, 23:21
    Lead, follow, or get out of my way!

    Prowadź mnie, idź za mną, albo sp...aj! - by powiedziała żona mężowi, co?:)
  • 11.11.14, 09:48
    Prowadź mnie do szczęścia związku, idź za mną, albo zejdź mi z oczu.
  • 11.11.14, 03:58
    marek.zak1 napisał:

    (...)
    > - To nie to. Widzisz, to jest kwestia oczekiwań, przywództwa. Kobieta ambitna,
    > nie rezygnująca z walki o przywództwo jest _czasem_ odrzucana przez zdolnych i rokującyc
    > h facetów. Uważają, że w walce ze światem zewnętrznym muszą mieć bezwzględne ws
    > parcie ze strony swojej kobiety, a nie trwonić swój wysiłek i energię na codzie
    > nne przepychanki o przywództwo w domu właśnie z nią.
    - To co ja mam teraz zrobic?
    - Przeciez wiesz co. Przypudruj coreczko nosek i "NEXT"!

  • 10.11.14, 21:17
    malalam napisała:

    > po serii nieudanych krótszych czy dłuższych związków postanowiłam wybrać się do
    > psychoanalityka, żeby wyjaśnił mi co ze mną nie tak.

    To jest proste - faceci, w których gustujesz podobają się też wielu innym kobietom, a oni - mając wybór - skaczą sobie z kwiatka na kwiatek. Monogamia w męskim wydaniu to strategia miernot. Facet mający na to warunki będzie zazwyczaj rozwiązły i szukający wciąż nowych wrażeń.

    > Z drugiej strony, zawsze zastanawiałam się jak kobiety-szare myszki znajdują fa
    > cetów. Są przecież takie nijakie...

    No i znowu jasna sytuacja - owszem, znajdują facetów - takich, na których Ty byś się nawet nie wysikała :)

    One nie mają nic do stracenia - desperatki o zerowym poczuciu własnej wartości - więc nic dziwnego, że ich wymagania to jedynie para męskich gaci w domu.
    Kobieta pewna siebie, mocna, niezależna - sama będzie stawiać wymagania wobec mężczyzn, a ponieważ faceci generalnie są beznadziejni, to ciężko będzie znaleźć wielu takich, którzy umieliby tym wymaganiom sprostać. A nawet jeśli się znajdzie - to zwykle będą otoczeni wianuszkiem zainteresowanych pań, więc zaobrączkować ich nie jest tak znowu łatwo.
  • 10.11.14, 22:37
    " Monogamia w męskim wydaniu to strategia miernot. Facet mający na to warunki będzie zazwyczaj rozwiązły i szukający wciąż nowych wrażeń..."

    ...do momentu az sie zakocha na zaboj:)
  • 10.11.14, 22:41
    kag73 napisała:

    > ...do momentu az sie zakocha na zaboj:)

    Trudno mi się do tego ustosunkować, nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem.
  • 10.11.14, 22:41
    kag73 napisała:

    > " Monogamia w męskim wydaniu to strategia miernot. Facet mający na to warunki b
    > ędzie zazwyczaj rozwiązły i szukający wciąż nowych wrażeń..."
    >
    > ...do momentu az sie zakocha na zaboj:)

    TaK JEST. tO PRZYPADEK MOJ I tWOJEGO MĘŻA :). Dobranoc.
    I od Twojej ilubionej Sowy:
    zakbajka.blog.onet.pl/2014/11/09/podawanie-reki-shaking-hands/
  • 10.11.14, 22:49
    marek.zak1 napisał:

    > TaK JEST. tO PRZYPADEK MOJ I tWOJEGO MĘŻA :). Dobranoc.

    I wszystkich nas tu obecnych, bo przecież miernotami nie jesteśmy ;)
  • 10.11.14, 22:52
    sabat.77 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > TaK JEST. tO PRZYPADEK MOJ I tWOJEGO MĘŻA :). Dobranoc.
    >
    > I wszystkich nas tu obecnych, bo przecież miernotami nie jesteśmy ;)

    Amen :)
  • 10.11.14, 22:53
    Poza tym wydaje mi się, że zdolność do zakochiwania się jest bardziej cechą zakochującego się niż zasługą obiektu, choć ta druga też występuje, tzn. jak ktoś potrafi się zakochiwać, to może się... znów zakochać:). I to czasem głupio, bo zakochanie jest akurat niezbyt mądrym stanem:)
  • 10.11.14, 21:44
    malalam napisała:
    > po serii nieudanych krótszych czy dłuższych związków postanowiłam wybrać się do
    > psychoanalityka, żeby wyjaśnił mi co ze mną nie tak.

    A dlaczego uważasz, że z Tobą jest coś nie tak?

    malalam napisała:
    > Mam 33 lata, jestem wykształcona bardzo, studia za granicą, języki, obycie, mam
    > własne mieszkanie i auto, jestem niezależna i zaradna, mam fajną pracę i mnóst
    > wo hobby. Jestem dbającą o siebie, atrakcyjną babką, mistrzem flirtowania.

    Może w tym samouwielbieniu jesteś po prostu przytłaczająca i dobra na chwilę... fizyczną.
    Być może jest to zbyt ostre, co napisałam, ale Twój opis siebie wskazuje na pewien samozachwyt, który ma być glejtem do położenia sobie wszystkich facetów u stóp. Takie odniosłam wrażenie.

    malalam napisała:
    > Podobają mi sie faceci, którzy wiedzą czego chcą, z pasją, wcale nie piękni Adonisi.

    Podobanie się to tylko cząsteczka tej męsko-damskiej bajki. Podobanie musi być wzajemne...

    malalam napisała:
    > Problem polega na tym, że ci faceci mnie nie chcą... albo chcą ale tylko na chw
    > ilę... nigdy na zawsze...

    Więc żyj chwilą - o ile Ci to odpowiada. Jeśli jednak nie odpowiada to... przyjmij do wiadomości pewne fakty i zastanów się czego Ty chcesz. A potem pozostaje godzić się z sytuacją lub nie. Wybór należy do Ciebie, jeśli tylko potrafisz to dostrzec.
    W prostszym tłumaczeniu: być może nie trafiłaś jeszcze na swojego faceta.

  • 10.11.14, 21:48
    jesod napisała:

    > W prostszym tłumaczeniu: być może nie trafiłaś jeszcze na swojego faceta.

    He he, a która trafiła :D
    Każdy chce więcej, brutalna prawda jest taka, że na emocje porównywalne z rażeniem piorunem, efekt wow i takie tam - to mało kto ma warunki. To się rzadko zdarza.
    Według mnie te babki, które są same, mają po prostu mniejszą skłonność do kompromisów niż ich zaobrączkowane koleżanki.
  • 10.11.14, 22:05
    sabat.77 napisał:
    > jesod napisała:
    >
    > > W prostszym tłumaczeniu: być może nie trafiłaś jeszcze na swojego faceta.
    >
    > He he, a która trafiła :D

    Uważasz, że takich nie ma? Może sprecyzuj, co dokładnie rozumiesz pod pojęciem "swój facet"?

    sabat.77 napisał:
    > Każdy chce więcej, brutalna prawda jest taka, że na emocje porównywalne z rażen
    > iem piorunem, efekt wow i takie tam - to mało kto ma warunki. To się rzadko zda
    > rza.

    Posłuchaj... Emocje porównywalne z rażeniem pioruna i efekty wow są gówno warte. Trwają chwilę, a życie ciągnie się nieco dłużej. Im wcześniej się to zrozumie - tym lepiej.

    sabat.77 napisał:
    > Według mnie te babki, które są same, mają po prostu mniejszą skłonność do kompr
    > omisów niż ich zaobrączkowane koleżanki.

    To według Ciebie, ale wcale nie musi być to prawdą.
    Nie ma szablonu... Powody samotności kobiet są różne - tak jak i mężczyzn. I właściwie można by powiedzieć/napisać, że jest ich tyle, ile/ilu samotnych kobiet/mężczyzn. Losy każdego są inne - mimo podobieństw i ogólnych schematów.
    Co do kompromisu... W tym aspekcie sugerujesz domenę kobiet, a dlaczego zapomniałeś (?), nie wziąłeś pod uwagę mężczyzn? Im nie przystoi chodzenie na kompromis? Ciekawe...
  • 10.11.14, 22:17
    jesod napisała:

    > Co do kompromisu... W tym aspekcie sugerujesz domenę kobiet, a dlaczego zapomni
    > ałeś (?), nie wziąłeś pod uwagę mężczyzn? Im nie przystoi chodzenie na kompromi
    > s? Ciekawe...

    Wręcz przeciwnie - mężczyźni są w większości do tego kompromisu zmuszeni, a w wypadku kobiet to jest jedynie opcja. Chodzi o to, że to kobiety decydują o związku a nie faceci, którzy mają gówno do powiedzenia.
  • 11.11.14, 00:17
    sabat.77 napisał:
    > Wręcz przeciwnie - mężczyźni są w większości do tego kompromisu zmuszeni,

    Tylko facet-dupa zmusza się do kompromisu.
    Mądry facet sam wybiera kompromis.

    sabat.77 napisał:
    > a w wypadku kobiet to jest jedynie opcja. Chodzi o to, że to kobiety decydują o zwią
    > zku a nie faceci, którzy mają gówno do powiedzenia.

    Nie bardzo rozumiem, co chciałeś przez to wyrazić...?
    Ból, cierpienie, gorycz, frustrację, rezygnację, bezsilność, niepogodzenie, bunt...?
    Baba w oczy kole? :)
  • 11.11.14, 09:44
    "Ból, cierpienie, gorycz, frustrację, rezygnację, bezsilność, niepogodzenie, bunt...?
    Baba w oczy kole? :)"

    Nie obrazaj bab, jasod!:) Ciec nie baba!
  • 11.11.14, 09:53
    Masz cos do cieciow?
  • 10.11.14, 22:20
    Napisałaś, że byłaś u psychoanalityka (nie u psychoterapeuty czy psychologa). I stąd ta odpowiedź - że faceci nie szukają atrakcyjności/seksapilu czy czegoś w tym sensie.

    To, czego ludzie szukamy w innych, to to "coś", czego nie da się określić. Bo człowiek, wg psychoanalityków (w freud-lacanowskim wydaniu, ale nie tylko), nigdy nie jest samym sobą, nigdy nie jest identyczny ze sobą - czegoś mu brakuje lub jest w nim jakiś nadmiar. I to właśnie jest "coś", w co się zakochujemy. A nie w seksowność, inteligencję, zaradność, itd itd. zakochujemy się w coś, czego nie da się określić.

    Często zdarza się, że kobiety się pytają: no jak to, ta nasza koleżanka jest bardzo przeciętna, nie jest ani seksowna ani mega-inteligentna, ani cycków nie ma ładnych ani nic. A facetów ma, ile chce. Błąd tych koleżanke polega właśnie na tym, że sądzą, iż faceci (ludzie ogólnie) lecą na ładne cycki czy nogi czy makijaż czy szczupłą sylwetkę czy jeszcze coś mogącego-się-określić-i-zdefiniować-i-osiągnąć-siłą-woli. A tak nie jest. Ta zupełnie "przeciętna" koleżanka ma w sobie bardzo żywe to "coś", co przyciąga ludzi, facetów. Nie da się powiedzieć, co to jest, wskazać palcem na coś konkretnego.

    No i twój opis samej siebie właśnie wskazuje na to, że tego "coś" w tobie nie ma (zapewne jest, bo jest w każdym człowieku, ale jest gdzieś głęboko ukryte). Bo - jak wynika z opisu - jesteś chodzącym ideałem. A ideał to czysta identyczność, tożsamość, niczego nie brakuje, ani nie ma nadmiaru. Czyli - nieludzkie, nudne.

  • 10.11.14, 22:39
    urszula.slo napisała:

    I to właśnie jest "coś", w co się zakochujemy. A nie w seksowność, inteligencję, zaradność, itd itd. zakochujemy się w coś, czego nie da się określić.

    To ciekawe stwierdzenie. Jesteś facetem?

    >
    > Często zdarza się, że kobiety się pytają: no jak to, ta nasza koleżanka jest bardzo przeciętna, nie jest ani seksowna ani mega-inteligentna, ani cycków nie ma ładnych ani nic. A facetów ma, ile chce.

    Z jakiej półki? Chyba nie z tej, w jaka celuje założycielka wątku.


    Błąd tych koleżanke polega właśnie na tym, że sądzą, iż faceci (ludzie ogólnie) lecą na ładne cycki czy nogi czy mak ijaż czy szczupłą sylwetkę czy jeszcze coś mogącego-się-określić-i-zdefiniować-i-osiągnąć-siłą-woli. A tak nie jest.

    Ciekawe, ale nieprawdziwe.

    > No i twój opis samej siebie właśnie wskazuje na to, że tego "coś" w tobie nie ma (zapewne jest, bo jest w każdym człowieku, ale jest gdzieś głęboko ukryte). Bo - jak wynika z opisu - jesteś chodzącym ideałem. A ideał to czysta identyczno ść, tożsamość, niczego nie brakuje, ani nie ma nadmiaru. Czyli - nieludzkie, nudne.

    Pudło. Nie tu jest pies pogrzebany. Autorka wątku na pewno jest ekstra. Jak opisalem, zbyt ekstra dla trzydziestoparoletnich, ciekawych facetow. Oni wola mniej ekstra dziesięć lat młodsze i bardziej spolegliwe.
  • 10.11.14, 23:00
    marek.zak1 napisał:
    > Autorka wątku na pewno jest ekstra. Jak opisalem, zbyt ekstra dla trzydziestoparoletnich,
    > ciekawych facetow.

    Panie Pisarzu, może będzie Pan tak uprzejmy i wyjaśni nam ( nie mi - nie śmiem się dopraszać) kto to jest "ciekawy facet". Co to za kategoria?

    marek.zak1 napisał:
    > Oni wola mniej ekstra dziesięć lat młodsze i bardziej spolegliwe.

    To tak z autopsji Pan to wie? Bo skądś przecież musi Pan to wiedzieć...?
  • 10.11.14, 23:01
    Marek to wcale zadna nowosc, ze ludzi w kims pociaga wlasnie to "cos", maja cos w sobie co urzeka i sie podoba, w czym sie druga osoba zakochuje. Mozna to nazywac chemia czy feromonami. Takich par jest sporo, ze patrzacy z boku sie zastanawia "co on w niej widzi?" albo ona w nim. Naprawde tak bywa. I jeszcze to slynne niemieckie "Ausstrahlung"(emanacja, sila wyrazu czy charyzma) np.tez jest bardzo istotna. Znasz typ urody: niby ladna ale czegos jej brakuje, wlasnie tego niemieckiego "Ausstrahlung", tej twarzy brakuje wyrazu. Albo ktos jest urodziwy/atrakcyjny ale za to niemily w obyciu, moze brakuje mu "duszy", moze brakuje mu serca, moze brakuje mu ciepla ludzkiego, no milosci w brzuchu.
    Nie mowie, ze autorka tak ma, ale zdarza sie.
    Co nie zmienia faktu, ze niektorych moze i przeraza jej sila, wszystko mozliwe.
    A moze popelnia blad i zbyt daje odczuc, ze bardzo szuka faceta na stale, zaczynaja sie bac i wieja gdzie pieprz rosnie. Albo zbyt ostro flirtuje, zbyt wczsnie chadza z nimi do lozka. Mozliwosci jest duzo.
    Autorko a co z zakochiwaniem sie? Byly jakies uczucia z Twojej strony czy tylko flirty i lozko?
    Fakt, moze nie trafilas na swojego.
  • 10.11.14, 23:04
    Przyjdzie taki czas ze bedziesz mowila,
    "Jaki taki bylejaki byle byl"
    "O jednym oku ale w tym roku"
    A moze lepiej jak to ktos kiedys powiedzial, "Miej serce i patrzaj w serce"?
  • 10.11.14, 23:09
    Ad. A moze lepiej jak to ktos kiedys powiedzial, "Miej serce i patrzaj w serce"?

    Od jakiegoś czasu daje się zauważyć mocną tendencję do "Mniej serca i patrzaj w serca"
  • 10.11.14, 23:16
    malalam:
    "... to dopiero początek mojej terapii, ale dowiedziałam się na jednej z sesji, że faceci wcale nie oczekują ode mnie, że będę atrakcyjna i seksowna... i tu mój światopogląd się kruszy, bo zawsze myślałam, że to atrakcyjność seksualna przyciąga, a nie to czy jestem "fajna" po prostu.."

    Eeee a skad taka pewnosc terapeuty/terapeutki czego faceci nie oczekuja. Wiekszosci facetow zapewne nie przeszkadzaloby czy nie przeszkadza, zeby partnerka byla atrakcyjna i seksowna i owszem to bardzo przyciaga, ale zeby bylo z tego cos wiecej na dluzej to chyba owszem powinna byc jeszcze "fajna"(gumowe slowo). Czyli mam rozumiec, ze jestes "niefajna", bo mozesz sobie na to pozwolic poniewaz jestes atrakcyjna i seksowna?
  • 11.11.14, 06:43
    urszula.slo napisała:

    > Błąd tych koleżanke polega właśnie na
    > tym, że sądzą, iż faceci (ludzie ogólnie) lecą na ładne cycki czy nogi czy mak
    > ijaż czy szczupłą sylwetkę czy jeszcze coś mogącego-się-określić-i-zdefiniować-
    > i-osiągnąć-siłą-woli. A tak nie jest.

    Chociaz generalnie sie z Toba zgadzam, to w nie zgadzam sie w punkcie "osiagnac sila woli".

    Gdy kobieta dociera w poznaniu samej siebie do stadium "SELF" moze praktycznie dowolnie zarzadzac swoim "ego", swoim "shadow", swoim "animusem" i swoja "mana" (dostepem do collective unconscious) by tworzyc swoja "persone" tak, by "sila woli" wpasowywac sie w oczekiwania (rowniez nieuswiadamiane) kazdego, dowolnego mezczyzny.
    Kobieta taka (miedzy innymi) moze byc jak PUA a rebours, tylko nie w celu wyrywania do lozka lecz by "zmusic" mezczyzne do deklaracji zwiazkowej i utrzymac mezczyzne w tym zwiazku tak dlugo, jak jej akurat pasuje.

    33 lata zalozycielki watku to na pewno nie jest za pozno, by sie na tej drodze do "SELF" rozwijac. Pierwsze kroki ma juz za soba - ma calkiem atrakcyjna transakcyjna "persone" i spore "ego", bo to nie na brak powodzenia nam tu narzeka ;)
    Kolejny krok tez przedsiewziela zatrudniajac sobie do pomocy terapeute.

    Ja tam za nia trzymam kciuki :)

    f.
  • 11.11.14, 09:21
    Jedyna mana jaka uzywam, to ta ktora jest potrzebna do rzucania czarow ;)
    A na persony uwazam, bo mieszkam w niebezpiecznej dzielnicy i pod oknami snuja mi sie glownie te nieciekawe :)
  • 11.11.14, 09:44
    I like it!
  • 11.11.14, 00:38
    >Mam 33 lata, jestem wykształcona bardzo, studia za granicą, języki, obycie, mam własne mieszkanie i auto, jestem niezależna i zaradna, mam fajną pracę i mnóstwo hobby. Jestem dbającą o siebie, atrakcyjną babką, mistrzem flirtowania. Podobają mi sie faceci, którzy wiedzą czego chcą, z pasją, wcale nie piękni Adonisi.

    Po kolei:
    Wiek? Dla mnie OK, ale dla niektórych 33 lata to już dość dużo, jeśli mają możliwość szukać wśród młodszych.
    Wykształcenie, studia za granicą, języki? Bez większego znaczenia; dzisiaj większość jest wykształcona albo "wykształcona". Języki czasem mogą się przydać za granicą, ale na co dzień w Polsce?
    Obycie? Od każdego można oczekiwać, że potrafi się zachować między ludźmi.
    Mieszkanie, auto? To nie twoje cechy, tylko twój majątek. Dla większości mężczyzn kwestia drugorzędna.
    Fajna praca? Raczej bez większego znaczenia dla potencjalnego partnera. Poza tym, dziś jest, jutro może nie być.
    Niezależność, zaradność? Zależy w jakim stylu. Tupet, bezczelność, nieliczenie się z innymi raczej nie dodaje atrakcyjności.
    Hobby? Bez znaczenia dla partnera, który może mieć inne.
    Atrakcyjny wygląd? Większość kobiet uważa się za atrakcyjne, więc trudno to ocenić, nie widząc cię.

    Przyczyny niepowodzeń z facetami mogą leżeć w twoim charakterze, usposobieniu, cechach, które wychodzą w osobistym kontakcie. Ale twój wygląd też może być przez ciebie przeceniony.
  • 11.11.14, 01:11
    33 lata singielka szukajaca faceta to dla singla w Twoim wieku sygnal bijacego zegara biologicznego, ktory co niektorzy odbieraja aseksualnie, a wiekszosc pewnie ucieka gdzie pieprz rosnie. No bo wezmy singli +/- w tym wieku obecnych na forum: do niedawna Yoric czy Kutuzow. Jaki jest ich ulubiony temat w odniesieniu do kobiet singielek w Twoim wieku? Chce mnie wrobic w dziecko! Jesli ostro flirtujesz i sie lubisz seksic to im sie te puzle ukladaja w stres 'Czy na pewno polknela?', 'Czy schowac zuzyta prezerwatywe do kieszeni i wyjsc?' Trudna sprawa.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • 11.11.14, 09:30
    bcde napisał:

    > Po kolei:
    > Wiek? Dla mnie OK, ale dla niektórych 33 lata to już dość dużo, jeśli mają możliwość szukać wśród młodszych.
    > Wykształcenie, studia za granicą, języki? Bez większego znaczenia; dzisiaj większość jest wykształcona albo "wykształcona". Języki czasem mogą się przydać zagranicą, ale na co dzień w Polsce?
    > Obycie? Od każdego można oczekiwać, że potrafi się zachować między ludźmi.
    > Mieszkanie, auto? To nie twoje cechy, tylko twój majątek. Dla większości mężczyzn kwestia drugorzędna.
    > Fajna praca? Raczej bez większego znaczenia dla potencjalnego partnera. Poza tym, dziś jest, jutro może nie być.
    > Niezależność, zaradność? Zależy w jakim stylu. Tupet, bezczelność, nieliczenie się z innymi raczej nie dodaje atrakcyjności.
    > Hobby? Bez znaczenia dla partnera, który może mieć inne.
    > Atrakcyjny wygląd? Większość kobiet uważa się za atrakcyjne, więc trudno to ocenić, nie widząc cię.
    >
    > Przyczyny niepowodzeń z facetami mogą leżeć w twoim charakterze, usposobieniu, cechach, które wychodzą w osobistym kontakcie. Ale twój wygląd też może być przez ciebie przeceniony.

    Potwierdzam Twoje uwagi i zgadzam sie w calej rozwiagłości. Mieszanie stanu posiadanie (mieszkanie itp.) z cechami charakteru i wyksztalceniem - gdybym coś takiego dostał w CV patrzyłbym bardzo podejrzeliwie na taka osobę.
    Jeszcze jedno - wymienienie tylu zalet, czy quasi-zalet nasuwa przypuszczenie, ze ,,należy" Ci się ktoś ekstra. Nawet jesli tak jest, facetów ,,ekstra" i wolnych w wieku 33-40 jest strasznie mało. Trzeba rozszerzyć grupe docelową, czyli obniżyc wymagania.
  • 11.11.14, 10:05
    marek.zak1 napisał:

    > bcde napisał:
    >
    > > Po kolei:
    > > Wiek? Dla mnie OK, ale dla niektórych 33 lata to już dość dużo, jeśli maj
    > ą możliwość szukać wśród młodszych.
    > > Wykształcenie, studia za granicą, języki? Bez większego znaczenia; dzisia
    > j większość jest wykształcona albo "wykształcona". Języki czasem mogą się przyd
    > ać zagranicą, ale na co dzień w Polsce?
    > > Obycie? Od każdego można oczekiwać, że potrafi się zachować między ludźmi
    > .
    > > Mieszkanie, auto? To nie twoje cechy, tylko twój majątek. Dla większości
    > mężczyzn kwestia drugorzędna.
    > > Fajna praca? Raczej bez większego znaczenia dla potencjalnego partnera. P
    > oza tym, dziś jest, jutro może nie być.
    > > Niezależność, zaradność? Zależy w jakim stylu. Tupet, bezczelność, nielic
    > zenie się z innymi raczej nie dodaje atrakcyjności.
    > > Hobby? Bez znaczenia dla partnera, który może mieć inne.
    > > Atrakcyjny wygląd? Większość kobiet uważa się za atrakcyjne, więc trudno
    > to ocenić, nie widząc cię.
    > >
    > > Przyczyny niepowodzeń z facetami mogą leżeć w twoim charakterze, usposobi
    > eniu, cechach, które wychodzą w osobistym kontakcie. Ale twój wygląd też może b
    > yć przez ciebie przeceniony.
    >
    > Potwierdzam Twoje uwagi i zgadzam sie w calej rozwiagłości. Mieszanie stanu po
    > siadanie (mieszkanie itp.) z cechami charakteru i wyksztalceniem - gdybym coś t
    > akiego dostał w CV patrzyłbym bardzo podejrzeliwie na taka osobę.
    > Jeszcze jedno - wymienienie tylu zalet, czy quasi-zalet nasuwa przypuszczenie,
    > ze ,,należy" Ci się ktoś ekstra. Nawet jesli tak jest, facetów ,,ekstra" i wol
    > nych w wieku 33-40 jest strasznie mało. Trzeba rozszerzyć grupe docelową, czyli
    > obniżyc wymagania.
    -------------------
    A ja się z bcde i markiem zupełnie nie zgadzam. To nie jest tak jak oni piszą, że te rzeczy nie mają zupełnie znaczenia. To nie jest tak, że trzydziestoparoletni mężczyźni zupełnie nie dbają o to czy ich partnerka ma pracę, doświadczenie, inteligencję, jakieś zasoby etc. To jest też ważne dla mężczyzny, tylko być może dużo mniej ważne niż te cechy dla kobiety u mężczyzny. To nie jest tak, że dla nas wystarczy, żeby dziewczyna była atrakcyjna a reszta to nieistotny szczegół.

    Jeśli chodzi o twój "problem", to trochę za mało napisałaś, żeby stawiać jakieś sensowne hipotezy. Ja w każdym razie z twojego wpisu odniosłem wrażenie, że trochę podchodzisz do życia i ludzi instrumentalnie.

    Piszesz bardzo szczerze:
    "albo oni mnie zostawiali, albo ja ich, bo znajdowałam jeszcze fajniejszych, którzy później mnie zostawiali..."

    To co piszesz o sobie to jest takie odhaczanie zadań i celów, które wykonałaś/osiągnęłaś a nie realne życie. Masz przyjaciół? Rodzinę? Zwierzęta? Czego chcesz od życia?

    I nie podoba mi się to co piszesz o szarych myszkach:
    "zawsze zastanawiałam się jak kobiety-szare myszki znajdują facetów. Są przecież takie nijakie..." Myślisz, że jesteś lepsza od nich?
  • 11.11.14, 10:13
    "I nie podoba mi się to co piszesz o szarych myszkach:
    "zawsze zastanawiałam się jak kobiety-szare myszki znajdują facetów. Są przecież takie nijakie..." Myślisz, że jesteś lepsza od nich? "

    No oczywiscie, ze tak mysli, inaczej by tego zdania nie napisala.
    Nie czytales jej opisu: ksztalcona, atrakcyjna, seksowna...co oceniac nie potrafisz, zestaw se to z "szara myszka" to zobaczysz co Ci wyjdzie:)
  • 11.11.14, 04:43
    malalam napisała:

    > po serii nieudanych krótszych czy dłuższych związków postanowiłam wybrać się do
    > psychoanalityka, żeby wyjaśnił mi co ze mną nie tak.

    Dobra wiadomosc jest taka, ze jest duza szansa, ze to sobie w koncu wyjasnisz. Zla jest taka, ze troche to moze Ci zabrac lat :)

    > Mam 33 lata, jestem wykształcona bardzo, studia za granicą, języki, obycie, mam
    > własne mieszkanie i auto, jestem niezależna i zaradna, mam fajną pracę i mnóst
    > wo hobby. Jestem dbającą o siebie, atrakcyjną babką, mistrzem flirtowania.

    Wyglada na to, ze wiesz co masz w sobie "fajnego".
    A co w sobie masz "nieniefajne", to co jest Twoim 'shadow aspect'?
    Wszystko "niefajne" wciaz lezy w nieswiadomosci czy moze jednak wiesz badz przeczuwasz, co moze tam byc?


    > Z drugiej strony, zawsze zastanawiałam się jak kobiety-szare myszki znajdują fa
    > cetów. Są przecież takie nijakie...
    > Jak to jest?

    Nijakie kobiety moga miec tak nijaki, przewidywalny 'shadow', ze mezczyzna nie ma sie czego bac. Albo moga byc na zewnatrz szare, ale moze maja urzekajacy i fascynujacy 'shadow aspect', ktory _jest_ zintegrowany przez swiadomosc, wiec mezczyzna ma odpowiadajaca mu rownowage pomiedzy codziennym poczuciem bezpieczenstwa w zwiazku i 'thrill' od czasu do czasu (odpowiadajacego jego potrzebom), ktory wciaz trzyma go na orbicie tej konkretnej kobiety.


    f.
    --
    We all have a choice. We sacrifice the future for the present, or sacrifice the present for the future. And as long as we value our present day comfort over our future discomfort this insanity will progress.
  • 11.11.14, 07:05
    malalam napisała:

    > Mam 33 lata, jestem wykształcona bardzo, studia za granicą, języki, obycie, mam
    > własne mieszkanie i auto, jestem niezależna i zaradna, mam fajną pracę i mnóst
    > wo hobby. Jestem dbającą o siebie, atrakcyjną babką, mistrzem flirtowania.

    Czy moze dodatkowo swietnie wspolpracujesz z grupa, dzialasz efektywnie w dynamicznym zespole i kreatywnie rozwiazujesz problemy?

    Ja mysle, ze to brzmi jak CV do pracy w korpo a nic nie mowi o tobie jako osobie.
    (Zauwazyc prosze, ze praca w korpo to nic zlego ale przenoszenie tam dzialajacych zasad na zycie poza praca to recepta na katastrofe wczesniej lub pozniej)
  • 11.11.14, 08:30
    szopen_cn napisał:
    >
    > Czy moze dodatkowo swietnie wspolpracujesz z grupa, dzialasz efektywnie w dynam
    > icznym zespole i kreatywnie rozwiazujesz problemy?
    >
    > Ja mysle, ze to brzmi jak CV do pracy w korpo a nic nie mowi o tobie jako osobie.

    Szopen, to jest kapitalna uwaga! Dziekuje, ze zwrociles na to uwage, nam (mnie na pewno) ten aspekt w watku zupelnie umknal.

    Rzeczywiscie Malalam, starasz sie o posade stalej partnerki czy asystentki? :P
  • 11.11.14, 10:06
    No właśnie, tekst jest jak CV do pracy w korpo, brakuje w nim tego "coś", ludzkości, mięsa i krwi. Ja często zakochuję się w ludzi na podstawie tego, jak piszą, po to odzwierciedla ich osobę, stan ducha itd itd. (nie chodzi mi tu raczej o ludzi z for, lecz o pisarzy czy filozofów). A ten tekst przedstawia osobę nudną, sztuczną, zupełnie nie-życiową.
    No ale ja jestem kobietą, może faceci inaczej to odbierają :)

    Fanny
    tak, zgoda, da się ten "self" podkreślić siłą woli, ale niewiele ludzi to potrafi (wiąkszość nawet nie wie, o co w tym wszystkim chodzi). A niektórym jest to po prostu "dane".
  • 11.11.14, 10:03
    O ile z wiekszoscia sie zgadzam, to z tym zdaniem sie nie zgadzam:
    "Każda, ale dokładnie każda jedna kobieta, która w pewnym wieku jest sama, ma w sobie coś, co nie pozwala jej znaleźć faceta".

    W przypadku autorki watku, tez mozliwe, ze zbyt zaciecie szuka i w kazdym facecie widzi potencjalnego kandydata, co sie czuje, trudnosc polega na tym, jak slusznie zauwazyl Marek, ze "ciekawych" facetow w jej wieku i straszych jest malo. Jezeli sa super to zapewne od dawna w zwiazku.
    W wiekszosci ci jeszcze niezaobraczkowani 35+ maja jakis "defekt", typu nie chca w zadnym wypadku dziecka(wiekszosc chce) albo to Piotrusie Pany, albo wolne ptaki i ogolnie sie wiazac nie chca/jeszcze nie. Jasne moze niektorzy mieli pecha i rzucila ich nagle dziewczyna, albo sa niesmiali ale...Owszem moze pojawiaja sie pierwsi z odzysku/rozwodnicy ale tak duzo ich nie ma.
  • 11.11.14, 10:09
    Mężczyźni tak naprawdę nie lubią kobiet, które osiągnęły sukces. Zagrażają im.
    > Trzeba się starać. Lepszy jest dla nich młody kociak, który będzie szeptał na
    > uszko: jesteś taki wspaniały. I taki mądry. Jesteś prawnikiem? Niesamowite!

    Nie wszyscy faceci tak mysla i tacy sa. Ja znam takich, ktorym imponuje i podoba sie co osiagnela kobieta. Mozna samemu osiagnac sukces i nadal szeptac "jestes taki wspanialy..."
    Jedno drugiego nie wyklucza:) To juz jest wysza szkola jazdy. Sama nie wiem co lepsze/latwiejsze.
  • 11.11.14, 10:23
    kag73 napisała:

    > Mężczyźni tak naprawdę nie lubią kobiet, które osiągnęły sukces. Zagrażają im. Trzeba się starać.

    > Nie wszyscy faceci tak mysla i tacy sa. Ja znam takich, ktorym imponuje i podoba sie co osiagnela kobieta. Mozna samemu osiagnac sukces i nadal szeptac "jestes taki wspanialy..."
    > Jedno drugiego nie wyklucza:) To juz jest wysza szkola jazdy. Sama nie wiem co lepsze/latwiejsze.

    Nie wszyscy, ale wielu postrzega takie, czyliwyksztalcone i ambitne kobiety jako zagrożenie. Nie łatwo jest im dogodzić, a starać sie trzeba na okrągło. Poza tym, zgodzilismy sie, że grupa 30+ ciekawych i wolnych facetów nie jest liczna, a okazać sie może że maja ukryte wady :)
  • 11.11.14, 10:38
    Może za bardzo punktujesz mężczyzn za to, co osiągnęli i jak bardzo przebojowi potrafią być (wg własnego wzorca), a nie za to, jacy są poza tą całą otoczką?
    Przypominasz mi bardzo naszą znajomą sprzed paru lat, też okolice 30tki... Też atrakcyjna, wykształcona (dwa fakultety, studia za granicą), znała świetnie dwa języki, miała samochód i własne mieszkanie w centrum Wawy (tu sponsorami byli rodzice), miała mnóstwo znajomych płci obu, bywała w najbardziej topowych knajpach, na koncertach, premierach kinowych etc., fitness, taniec, joga itd. I też była sama, poza trwającymi góra kilka miesięcy epizodami (jej akurat imponowali obcokrajowcy pracujący w PL). Nie wiem jaka ty jesteś, ale napiszę jak tą osobę, którą ja znałam odbierali inni (ja, mąż, znajomi). Może to ci pomoże wyciągnąć jakieś wnioski we własnym życiu. A więc pomimo tegoż obycia i wykształcenia była kompletnie niezrównoważona emocjonalnie (takie dziecko po trzydziestce z humorami z byle powodu i z naiwnie wielkimi, czarno-białymi oczekiwaniami wobec świata i mężczyzn; ale nie zakładam, że tak jest u Ciebie, bo Cię nie znam, podaję tylko przykład z życia, nie regułę). I nie powiem, fajnie z nią było wyjść do knajpy i pogadać na kolacji, bo zawsze było o czym, ale nic ponadto. Poza tym całą sobą wysyłała komunikat treści „znam swoją wartość (wysoką oczywiście) i nie jestem dla byle kogo”. To raczej odstrasza tych, którzy liczą na co innego niż mieszkanie i ciekawą rozmowę o podróżach, czy kulturze. Sorry, ale większość wykształconych facetów po trzydziestce też ma samochód, mieszkanie, hobby i podróżuje, i chociażby już z tych powodów mogą też liczyć na w miarę atrakcyjną fizycznie dziewczynę. Ale może nie szukają kogoś, kto stale będzie ich punktował za osiągnięcia (materialne i zawodowe)?
    Znajoma nadal jest sama (przeniosła się zagranicę).
  • 11.11.14, 10:51
    Chociaż u ciebie z równowagą emocjonalną też coś leży, bo teraz zastanowiło mnie Twoje sformułowanie: "faceci mnie nie chcą... albo chcą ale tylko na chwilę... nigdy na zawsze..."
    W stylu weź się ze mną pobaw, bo ja taka fajna jestem ;) Mocno dziecinne jak na 33.
  • 11.11.14, 12:25
    afterthestorm napisała:

    > Chociaż u ciebie z równowagą emocjonalną też coś leży, bo teraz zastanowiło mni
    > e Twoje sformułowanie: "faceci mnie nie chcą... albo chcą ale tylko na chwilę.
    > .. nigdy na zawsze..."
    > W stylu weź się ze mną pobaw, bo ja taka fajna jestem ;) Mocno dziecinne jak na
    > 33.

    Jak mozna ze zdania "faceci mnie nie chcą... albo chcą ale tylko na chwilę... nigdy na zawsze..." wyciagnac wniosek ''weź się ze mną pobaw, bo ja taka fajna jestem''? Przeciez ta interpretacja sie kupy nie trzyma i jest dokladnym przeciwstawieniem tego, co ona napisala w zdaniu zrodlowym. Ona pisze szczerze i prostymi slowami o odrzuceniu, a Ty jej przypisujesz, ze reklamuje sie za zabawke dla mezczyzn? Nie rozumiem.

    Inna sprawa co wskazuje na nierownowage emocjonalna? Nie sadze by osoba niezownowazona byla w stanie tak wiele osiagnac i to wszystko utrzymac. Nierownowaga powoduje niszczenie i rozpad, a nie budowanie.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • 11.11.14, 10:50
    > Mam 33 lata, jestem wykształcona bardzo, studia za granicą, języki, obycie, mam
    > własne mieszkanie i auto, jestem niezależna i zaradna, mam fajną pracę i mnóst
    > wo hobby. Jestem dbającą o siebie, atrakcyjną babką, mistrzem flirtowania. Podo
    > bają mi sie faceci, którzy wiedzą czego chcą, z pasją, wcale nie piękni Adonisi

    Pewnie doskonale też wiesz, czego oczekujesz od mężczyzny i jaki on ma być. Ale zastanawiałaś się kiedyś, co Ty możesz zaoferować? Co wnieść w związek? Co dać mężczyźnie? Czy jesteś w stanie oprócz mistrzowskiego flirtu i zapewne boskiego seksu obdarzać go zainteresowaniem? Szacunkiem? Akceptacją? Uznaniem? Docenieniem? I jeszcze na dodatek wolnością? Jaką wartość możesz wnieść w jego życie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.