Dodaj do ulubionych

Jak bedac dobrze po 30-stce zaliczyc mloda...

17.11.14, 07:36
... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
Edytor zaawansowany
  • loppe 17.11.14, 09:06
    sabat.77 napisał:

    > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.

    Uwaga pierwsza, wiek dobrze po 30-stce nie jest w tej konfiguracji żadnym problemem, raczej atutem, więc... Pozdrawiam!
  • zawle 17.11.14, 09:13
    a jak bardzo młodą?;))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 17.11.14, 09:14
    Bo wiesz..niektóre biorą smartfona:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 17.11.14, 09:30
    zawle napisała:

    > Bo wiesz..niektóre biorą smartfona:))

    A gdzie one go biorą?!
  • zawle 17.11.14, 09:36
    One się biorą? Skąd je wziąć chyba? Z galerii najprościej. Albo synów podpytaj;)

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 17.11.14, 09:38
    Doczytałam. Tylko nie wiem czy Ci o smart fona chodzi czy o Wacka...

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • loppe 17.11.14, 09:28
    Uwaga druga, należy emanować nie swoją chęcią zaliczenia, lecz swoim naturalnym podziwem i sympatią dla płci pięknej. I już za chwilę będziecie na pierwszej randce.
  • kag73 17.11.14, 09:58
    Ja dorzuce od siebie: zalezy ile lat ma ta "mloda" dziewczyna i jak wyglada ten po 30 tce, bo jak tylko tak sobie, to powiem krotko: ma raczej marne szanse u przecietnej dziewczyny, bo dla niej bedzie za stary, one to chca raczej z milosci albo jak przygodowo to w swojej grupie wiekowej. Pomijamy panny, ktore chca sie "urzadzic"(sa mysle mniejszoscia) i leca na 30+ z kasa, przypadki, ze facet 30+ jest ciacho ciacho. To tak mi do glowy przychodzi jak siegam pamiecia w przeszlosc. Bo mlodosc ma to do siebie, ze naiwna jest, kochliwa, nielogiczna a do tego romantyczna i obraca sie w swoich kregach/przedzialach wiekowych.
    No chyba, ze "zaliczyc" oznacza usluge, ona ci dupy, Ty jej za to smartfona?:)
  • loppe 17.11.14, 10:25
    kag73 napisała:

    > No chyba, ze "zaliczyc" oznacza usluge, ona ci dupy, Ty jej za to smartfona?:)

    Sabat?!! Dużo się w wątku pisze o smartofonie...
  • loppe 17.11.14, 10:30
    kag73 napisała:

    > Ja dorzuce od siebie: zalezy ile lat ma ta "mloda" dziewczyna i jak wyglada ten
    > po 30 tce, bo jak tylko tak sobie, to powiem krotko: ma raczej marne szanse u
    > przecietnej dziewczyny, bo dla niej bedzie za stary, one to chca raczej z milos
    > ci albo jak przygodowo to w swojej grupie wiekowej. Pomijamy panny, ktore chca
    > sie "urzadzic"(sa mysle mniejszoscia) i leca na 30+ z kasa, przypadki, ze facet
    > 30+ jest ciacho ciacho. To tak mi do glowy przychodzi jak siegam pamiecia w pr
    > zeszlosc. Bo mlodosc ma to do siebie, ze naiwna jest, kochliwa, nielogiczna a d
    > o tego romantyczna i obraca sie w swoich kregach/przedzialach wiekowych.

    A skąd... Przystojność czy ciachowatość oczywiście liczy się - w każdym wieku. Nielogiczność i kochliwość młodości też nie jest argumentem za wykluczaniem 30-tków na rzecz 20-tków, no chyba że aż tak nielogiczna ona byłaby ha ha!! Są też np. dziewczyny ceniące sobie inteligentną rozmowę, intelektualistki, które z trudem znajdują swoją strawę wśród rówieśników. (A Sabat jest bardzo inteligentnym rozmówcą). Są wreszcie dziewczyny ekstrawaganckie, które chętnie odróżnią się od rówieśniczek - gdyby prawdą było że jak piszesz 20-tki z 20-tkami chcą się umawiać.
  • kag73 17.11.14, 10:40
    No on napisal facet "dobrze po 30-stce" a ona ma byc mloda i ladna!!!! Uwaga. Czyli ona ma te 20 a on 36 i co? Ona moze 20 sto latka nie chce, chociaz czesto tak, ale niech ma te 22-25 lat
    Kiedys w rozmowie z siostrzenica meza pytam, miala 18, "a ten facet ile ma lat?" A ona mi na to "aaa, stary, 25". Taa, intelektualnie to ja se moge pogadac z takim intelektualnym ale czy jest gwarancja, ze mi w lozku zaoodpowiada? Bo juz takie cos mam za soba, moglam z facetem gadac godzinami a jak poszlismy do lozka to juz rozmowa nie pomogla:( Ale ja jestem prozna i nie bylam w nim zakochana.
    A jak wezmiesz pod uwage, ze przecietny 35+ jest czesto brzuchaty i jeszcze przylysawy a ona mloda/swieza i ladna, bo taka ma byc...to co ona oczu w glowie nie ma.
  • loppe 17.11.14, 10:43
    kag73 napisała:

    > No on napisal facet "dobrze po 30-stce" a ona ma byc mloda i ladna!!!! Uwaga. C
    > zyli ona ma te 20 a on 36 i co? Ona moze 20 sto latka nie chce, chociaz czesto
    > tak, ale niech ma te 22-25 lat
    > Kiedys w rozmowie z siostrzenica meza pytam, miala 18, "a ten facet ile ma lat?
    > " A ona mi na to "aaa, stary, 25". Taa, intelektualnie to ja se moge pogadac z
    > takim intelektualnym ale czy jest gwarancja, ze mi w lozku zaoodpowiada? Bo juz
    > takie cos mam za soba, moglam z facetem gadac godzinami a jak poszlismy do loz
    > ka to juz rozmowa nie pomogla:( Ale ja jestem prozna i nie bylam w nim zakochan
    > a.
    > A jak wezmiesz pod uwage, ze przecietny 35+ jest czesto brzuchaty i jeszcze prz
    > ylysawy a ona mloda/swieza i ladna, bo taka ma byc...to co ona oczu w glowie ni
    > e ma.


    Właśnie dziewczyny 20-letnie dokładnie, to piękny wiek 20 lat, bym Sabatowi zalecał:))

    Przy okazji, od 25 lat to już nie są młode dziewczyny (bo nie mamy wyostrzenia w temacie)
  • kag73 17.11.14, 10:46
    To wszystko biologia, 19-25, bo to najbardziej plodny wiek w zyciu kobiety, proste:) a o to matce naturze chodzi.
  • loppe 17.11.14, 10:53
    W wieku 20 lat, Sabat, dziewczyna jest po pierwszym roku studiów, co nie jest bez znaczenia bo nie chcesz chyba rozmawiać z licealistką bez matury?, czuje że właśnie przekroczyła próg dorosłości a świat stoi przed nią otworem i jest go bardzo ciekawa.
  • kag73 17.11.14, 10:56
    Teraz mu jeszcze napisz GDZIE ma ja wyrwac!:)
  • kag73 17.11.14, 10:58
    Ach nie, czekaj, to ona ma uwiesc jego, napisales. Gdzie zatem? Na ulicy? Czy w barze?
  • loppe 17.11.14, 11:03
    kag73 napisała:

    > Ach nie, czekaj, to ona ma uwiesc jego, napisales. Gdzie zatem? Na ulicy? Czy w
    > barze?

    Myślę że czas na wkład Sabata w nasze rozważania, przy tym w wątku wcale nie musi chodzić o Jego potrzebę, wiele wątków jest zakładanych pro publico bono...
  • kag73 17.11.14, 11:05
    Mialam na mysli gdzie ma pojsc ten grubo po 30 stce co by zaliczyc te mloda i ladna. No po prostu nam tutaj napisz, konkret. Jak to zrobic. To chyba nie jest takie trudne, bo dla Ciebie wydaje sie proste. Sama jestesm ciekawa, serio:)
  • zyg_zyg_zyg 17.11.14, 10:57
    > W wieku 20 lat, Sabat, dziewczyna jest po pierwszym roku studiów,

    Albo po pierwszym roku pracy za kasą w Biedronce...
  • kag73 17.11.14, 11:00
    Za facetami nie nadazysz. Wszystkie kobiety sa super atrakcyjne i ksztalcone tez maja byc, chociaz gdzie indziej znow pisza, ze jak za madra i za duzo zarabia to im znow nie staje. No nie nadazysz. A tak poza tym to facet zawsze jest przystojny i ma szanse zawsze, zwlaszcza u mlodych i ladnych:) Bajka, zyc nie umierac.
  • sabat.77 17.11.14, 11:08
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > W wieku 20 lat, Sabat, dziewczyna jest po pierwszym roku studiów,
    >
    > Albo po pierwszym roku pracy za kasą w Biedronce...

    A dlaczego nie jednocześnie? Może studiować wieczorowo lub zaocznie a w dni powszednie zasiadać na kasie :)
  • kag73 17.11.14, 11:15
    No wlasnie a teraz jak to gdzie pracuje czy studiuje ma sie do tematu seksu? Ze niby mozna ja na tej kasie zagadac czy na impreze studencka skoczyc?
    Pewnie najwieksze szanse daje sprawdzona metoda poznac jakas przez portal randkowy/seksowy.
  • loppe 17.11.14, 10:35
    loppe napisał:

    > Uwaga druga, należy emanować nie swoją chęcią zaliczenia, lecz swoim naturalnym
    > podziwem i sympatią dla płci pięknej. I już za chwilę będziecie na pierwszej r
    > andce.


    Powiedziałbym, że właśnie w celu uniknięcia podejrzeń o zaliczanie, lepiej pozwolić się uwieść, Sabat:), niż samemu napierać...
  • kag73 17.11.14, 10:44
    Loppe, ale badz realista, jaka mloda i ladna bedzie uwodzila faceta grubo po 30, takie cos to tylko w Erze, kochany;) No chyba, ze w biednym kraju trzeciego swiata, gdzie ten bialy cudzoziemiec ma na pewno wiecej na koncie niz tubylcy, widzialam czesto i gesto. Ooo, to jest mysl. Ale to tez ma swoja cene!
  • loppe 17.11.14, 10:48
    kag73 napisała:

    > Loppe, ale badz realista, jaka mloda i ladna bedzie uwodzila faceta grubo po 30
    > , takie cos to tylko w Erze, kochany;) No chyba, ze w biednym kraju trzeciego s
    > wiata, gdzie ten bialy cudzoziemiec ma na pewno wiecej na koncie niz tubylcy, w
    > idzialam czesto i gesto. Ooo, to jest mysl. Ale to tez ma swoja cene!

    Kag, jeśli Ty sobie wciąż malujesz tego 30-lata jako podtytego i tak dalej, to się ciągle dziwisz. Ale mnie się wydaje że nierealistycznie tu patrzysz, nie wiem skąd Ci przyszło do głowy (z własnej głowy, OK) że ładne 20-tki nie czują mięty do przystojnych 30?? Jestem zdumiony, szczerze.
  • kag73 17.11.14, 10:55
    No ja tez napisalam, ze te facet musislby wygladac, co by mogl konkurowac z facetami 20+, bo Ty ciagle o 30 sto latku a Sabat pisal o "dobrze po 3o-stce". A Ty sie rozejrzyj wokol i popatrz na facetow a nie na kobiety na ulicach polskich to bedziesz widzial o czym pisze, jak wyglada wiekszosc(nie wszyscy) grubo po 30 tce.
    Sabat nigdzie nie pisla o "przystojnym 30 sto latku, moze stad mi przyszlo do glowy:)
  • loppe 17.11.14, 10:57
    Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety nie myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

  • kag73 17.11.14, 11:03
    loppe napisał:
    > Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety ni
    > e myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

    Loppe, ja wcale w to nie watpie, swiat zna wszystko, ale czy to oznacza, ze wiekszosc i ze nie ma problemu z wyrwaniem kogos do lozka.
  • sabat.77 17.11.14, 11:04
    loppe napisał:

    > Nie komplikujmy. Świat zna nawet 40-latków przystojniaków, o których kobiety ni
    > e myślą że brakuje im prezencji i mocy w łóżku, Kag...

    Na przykład mężowie dziewczyn tu zgromadzonych - oni mogliby zawrócić w głowie niejednej młódce. Co nie, dziewczyny? :D
  • kag73 17.11.14, 11:12
    > Na przykład mężowie dziewczyn tu zgromadzonych - oni mogliby zawrócić w głowie
    > niejednej młódce. Co nie, dziewczyny? :D

    Mysle, ze do seksu dla przecietnej mlodej dziewczyny nada sie lepiej 25 latek niz facet po 40 stce, patrzac wylacznie na predyspozycje fizyczne i biorac pod uwage jak mysla mlode dziewczyny. Jak bylam mloda to mnie faceci o 20 lat starsi nie interesowali, teraz szczerze powiedziawszy tez mnie 20 lat starsi nie interesuja. Jak mowie, facet musialby byc naprawde ciacho przystojniacha albo no nie wiem jak do tego jednoznaczna sytuacja.
  • kag73 17.11.14, 11:53
    Tak sobie mysle swiat wedlug mezczyzn....
    Ona ma byc mloda i LADNA, dlaczego nie wystarczy "mloda". A on jest tylko grubo po 30 stce i niczego wiecej nie potrzebuje, czyzby wiek mial byc tutaj jego atutem?
    Niedawno czytalam jakas niemiecka publikacje doyczaca wyboru partnera. Nazywa sie, ze tradycyjnie kobiety patrza/patrzyly jak podniesc sobie status ale okazuje sie, ze dla mlodego pokolenia kobiet, w krajach o dosc wysokim standardzie zycia i rownouprawnieniu plciowym, pieniadze sataja sie nie wazne w wyborze partnera i kobiety maja podobne kryteria wyboru parnera jak mezczyzni.
  • rekreativa 17.11.14, 11:23
    To tak:
    Facet grubo po 30 zaliczy młodą i ładną laskę, jeśli:
    - wygląda jak model, uroda zawsze robi wrażenie, nawet na siuśmajtkach
    - ma dużo kasy, tu może celować w target młodych, konsumpcyjnie nastawionych , cwanych panien, co to się spotkają za opłacenie studiów albo cuś.
    Jeśli powyższych warunków niet, to nalezy uzbierać dwieście złotych i pójść do agencji.

    No sorry, ale jak miałam 20 lat, to się krępowałam mówić po imieniu do znajomego doktoranta, bo mi się wydawał taki dorosły - a miał 25.
    Facet 40-letni w ogóle był poza moim zasięgiem myślowym.
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • triss_merigold6 17.11.14, 11:29
    Wystarczy być harleyowcem.
  • kag73 17.11.14, 11:37
    triss_merigold6 napisała:
    > Wystarczy być harleyowcem.

    Serio? I jakie to proste.
    A ja czasem widuje cale zloty takowych ale zazwyczaj zawieszam oczy tylko na tych maszynach, bo faceci czesto tacy brzuchaci i wasaci na nich, no nie wiem. A moze nie za dokladnie patrze, bo nie szukam:)
  • triss_merigold6 17.11.14, 11:42
    Po klubach i knajpach w których bywają motocykliści kręcą się tabuny młodych ładnych lasek, już nie wspominam o zlotach czy dużych imprezach klubowych.
    Z innych kręgów - rekonstrukcje.
  • brak.polskich.liter 20.11.14, 15:38
    triss_merigold6 napisała:

    > Z innych kręgów - rekonstrukcje.

    Jeszcze muzycy.
    Znajomi instruktorzy nurkowania, divemasterzy i surferzy tez nie maja problemow z poznawaniem i, ekhem, pozyskiwaniem ladnych, mlodych dziewczyn.
    W ogole ludzie, ktorzy robia fajne rzeczy i spedzaja czas w atrakcyjny sposob.

    --
    "Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku. Być może piękna miłość brata i siostry jest czymś wyższym niż najwznioślejszy romans niespokrewnionych ze sobą ludzi?" Prof. Jan Hartman, filozof
  • kag73 20.11.14, 15:54
    > Znajomi instruktorzy nurkowania, divemasterzy i surferzy tez nie maja problemow
    > z poznawaniem i, ekhem, pozyskiwaniem ladnych, mlodych dziewczyn.

    O tym juz mowilismy: wyglad;))
  • brak.polskich.liter 20.11.14, 16:49
    Wyglad, ale w szerszym sensie, niz "przystojny/wysoki/dobrze zbudowany/ladnie umiesniony".

    Mam wrazenie, ze bardziej chodzi o witalnosc, energie, blysk w oku, kontaktowosc, taki fajny power, ktory maja ci kolesie - a w celu uzyskania tychze to oni wcale nie musza byc powalajaco przystojni.

    --
    "Jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku. Być może piękna miłość brata i siostry jest czymś wyższym niż najwznioślejszy romans niespokrewnionych ze sobą ludzi?" Prof. Jan Hartman, filozof
  • marek.zak1 17.11.14, 12:33
    sabat.77 napisał:

    > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.

    Zaliczyć, czyli....sam sex, czy coś trwalszego, związek, czy miłość nawet?
  • kag73 17.11.14, 12:37
    A co sie rozumie pod pojeciem "zaliczyc"?
  • marek.zak1 17.11.14, 12:48
    kag73 napisała:

    > A co sie rozumie pod pojeciem "zaliczyc"?

    Pytam, co przez to rozumie Sabat. Czy chodzi o jednokrotny sex, kilku, czy wielokrotny? Ja tego słowa w moim słowniku nie miałem więc pytam o współczesną definicję.
  • wont 17.11.14, 13:48
    marek.zak1 napisał:

    > kag73 napisała:
    >
    > > A co sie rozumie pod pojeciem "zaliczyc"?
    >
    > Pytam, co przez to rozumie Sabat. Czy chodzi o jednokrotny sex, kilku, czy wie
    > lokrotny? Ja tego słowa w moim słowniku nie miałem więc pytam o współczesną def
    > inicję.
    --------------
    Jednokrotny czy wielokrotny to w zasadzie na jedno wychodzi. Sprobuje raz, bedzie chciala wiecej :) Wazne, zebys ty chcial.
  • gyubal_wahazar 17.11.14, 13:53
    Posiąść cieleśnie

    --
    knur.blox.pl
  • loppe 17.11.14, 13:10
    marek.zak1 napisał:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
    >
    > Zaliczyć, czyli....sam sex, czy coś trwalszego, związek, czy miłość nawet?

    Proponuję wyjść od empatycznego spojrzenia na tekst i Autora. Przypuszczać, że subtelny, cudownie zniuansowany humanista Sabat może używać wyrazu "zaliczyć" dla określenia głębszych związków z kobietami, wydaje mi się niemożliwe.
  • marek.zak1 17.11.14, 13:21
    loppe napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > sabat.77 napisał:
    > >
    > > > ... i ladna dziewczyne. Wszelkie uwagi mile widziane. Dzieki.
    > >
    > > Zaliczyć, czyli....sam sex, czy coś trwalszego, związek, czy miłość nawet
    > ?
    >
    > Proponuję wyjść od empatycznego spojrzenia na tekst i Autora. Przypuszczać, że subtelny, cudownie zniuansowany humanista Sabat może używać wyrazu "zaliczyć" dla określenia głębszych związków z kobietami, wydaje mi się niemożliwe.

    Nie wiem, czy to jest pytanie natury ogólnej, czy prośba o radę dla siebie. Według Sabata najważniejszy jest status, ale też nie wiem, czy ten status ma wpływ na atrakcyjność seksualna, czy związkową. W ogóle przyznaje, że te problem były mi obce, dlatego chcę wzbogacic moja wiedzę. Szukam tez inspiracji do napisania kolejnej (po bajce dla singielek) powieści. Jej roboczy tytuł to ,,Spóźnieni kochankowie". Wydźwięk bedzie bardzo optymistyczny, ale poszukuje więcej danych.
  • zawle 17.11.14, 13:28
    tytuł jak u Whartona....

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 17.11.14, 13:29
    To specjalnie zeby podniesc sprzedaz? Ludzie sie beda mylic i kupia?;)

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 17.11.14, 13:38
    zawle napisała:

    > To specjalnie zeby podniesc sprzedaz? Ludzie sie beda mylic i kupia?;)

    Jeśli jeszcze treść byłaby identyczna z pierwowzorem, to zapowiada się międzynarodowy rozgłos. Ja proponuję żeby w środku było to dokładnie samo, zdanie po zdaniu.
    A w razie zarzutów o plagiat i wyjątkową bezczelność, można odwołać się do teorii głoszonych na temat sztuki przez Duchampa. Osoba autora nadaje powieści nowy sens. Autor napełnia nowym, artystycznym duchem napisaną już powieść.
    Sensacja, pierwsza powieść "ready-made" na świecie :D
  • marek.zak1 17.11.14, 13:42
    sabat.77 napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > To specjalnie zeby podniesc sprzedaz? Ludzie sie beda mylic i kupia?;)

    To jest roboczy tytuł. Może być inny np. ,,Seks o zmierzchu".
    Dzieki za wyjaśnienie stanowiska. Ja bym rozważył Ukrainki, w związku z wojną. Przygarnij, a potem odtrąć, wskazując na UPA.
  • zawle 17.11.14, 13:45
    Ukrainka dostanie tytuł miss świata, nie rozpuszczaj ich marek, bo się do polek upodobnią i naszym przestanie na nie stawać:)))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 17.11.14, 13:46
    A ni moze być swojskie "ostatnie podrygi?;)

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 17.11.14, 13:34
    loppe napisał:

    > Proponuję wyjść od empatycznego spojrzenia na tekst i Autora. Przypuszczać, że
    > subtelny, cudownie zniuansowany humanista Sabat może używać wyrazu "zaliczyć" d
    > la określenia głębszych związków z kobietami, wydaje mi się niemożliwe.

    Nie ma mowy o głębszym związku.
    Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak zdobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi. Jeszcze.
    Komu udowodnić? Sobie.
  • triss_merigold6 17.11.14, 13:35
    Nie chcę być nieuprzejma, ale jeśli nie zdobywał mając lat 20+, to mając lat 40+ również nie będzie zdobywał. Brak wprawy.
  • sabat.77 17.11.14, 13:47
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie chcę być nieuprzejma, ale jeśli nie zdobywał mając lat 20+, to mając lat 40
    > + również nie będzie zdobywał. Brak wprawy.

    Dlaczego nieuprzejma? To oczywiste. Młode dziewczyny uwodzą naturalni, wprawni podrywacze. I robią to mimo upływu lat. Owszem, mają wprawę - jak może zauważyłaś, ja pytam JAK.
  • triss_merigold6 17.11.14, 13:52
    Jak mieć wprawę? Trenować od młodych lat. Albo być nieziemsko przystojnym (ale ci mają wprawę).
  • zawle 17.11.14, 13:37
    Przelecenie małolaty porównywać do ośmiotysięcznika....na rany Boga.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • loppe 17.11.14, 13:37
    sabat.77 napisał:

    > Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak z
    > dobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi. Jesz
    > cze.
    > Komu udowodnić? Sobie.

    Tak samo niedojrzali! Pamiętam jak kolega z liceum śpiewał Cień Wielkiej Góry z własnymi słowami: "P... głębokie, co nam z wami walczyć każe?"
  • loppe 17.11.14, 13:49
    sabat.77 napisał:

    > Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak z
    > dobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi. Jesz
    > cze.
    > Komu udowodnić? Sobie.

    Ten himalaista zapytany dlaczego chodzą w góry, odpowiedział - dlatego że tam są. A słynny J.Kukuczka odpowiedział - Życia człowiekowi mało. Oczywiście już nie żyje...
  • bgz0702 10.12.14, 22:50
    sabat.77 napisał:
    >
    > Mężczyzna kroczący w głębi smugi cienia zdobywa młode, piękne kobiety tak jak z
    > dobywa się ośmiotysięczniki. Po to by udowodnić, że się da. Że on potrafi.

    o kurcze;)) to jakas cieżka robota mordęga a niektórzy to nawet tracą zycie. Źle być facetem... absolutnie nie zazdroszczę
  • sabat.77 10.12.14, 22:56
    Fakt, caly czas to pisze. Duzo lepiej jest byc kobieta. Dlatego jestem niezadowolony, ze mam synow. No ale w sumie nie wiem czy nie beda gejami, to by zmienialo postac rzeczy.
  • burzowa.kejt 11.12.14, 20:20
    sabat.77 napisał:
    >Duzo lepiej jest byc kobieta. Dlatego jestem niezadowolony, ze mam synow. No ale w sumie nie >wiem czy nie beda gejami, to by zmienilo postac rzeczy.

    hahaha:))
    niemozliwy jesteś Sabat:)
    fajne poczucie humoru.
  • wont 17.11.14, 13:50
    Mloda i ladna to nie wiem. Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana, ciemno to mozna sciemnic, ze ma sie 33 lata?

    Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.
  • loppe 17.11.14, 13:52
    Ad. Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.

    Bardzo dobra myśl!
  • kutuzow 17.11.14, 14:28
    wont napisał:

    > Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana,

    Wont, taką poradą wpisujesz się w tradycje którą nie tak dawno mocno obśmiewałem:

    „Słaniające się na nogach, pasywne i ogłuszone przez alkohol, dziewczyny robią wrażenie, jakby dosypano im do drinków pigułkę gwałtu, z czego faceci, najwyraźniej przywykli do takich polowań, korzystają zarazem oportunistycznie, jak i bezwzględnie. Oto wesołe party polisz-stajl: wilki cierpliwie czekają, aż łanie padną od alko pokotem, po czym zaczyna się używanie”

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,149889785,149889785,Czy_polscy_mezczyzni_to_padlinozercy_.html
    > Ale lepiej to chyba skupiac sie na starych i ladnych lub mlodych i brzydkich.

    Jak pisał ktoś kiedyś (Urqu?), cytując kogoś:
    "Ruchasz brzydkie, ruchasz więcej"
    -można i tak.



  • kag73 17.11.14, 15:55
    "A może, trzymając się poetyki przyrodoznawczej przyjętej przez ABR, polskie kobiety polują tak, jak potrafią, „na trupa”, bo na polskich mężczyzn inna zachęta seksualna nie działa? Czy w takim razie polscy mężczyźni to padlinożercy? Żywego nie tkną, bo się boją? I czego one chcą, jeśli
    czegokolwiek w ogóle? I czy rzeczywiście są ofiarami polskiej rzeczywistości?"

    Tutaj pojawia sie pytanie czy sa one juz tak nieprzytomne i bezwolne, ze nie wiedza co sie z nimi dzieje i faceci to zwyczajnie wykorzystuja czy tez dopiero pod wplywem alkoholu "wylacza" im sie myslenie, poluzowuja hamulce i sa gotowe pojsc z kims do lozka. "Na trupa" jako jedyna zacheta seksualna, w to nie wierze i nie sadze. Czego one chca? jezeli przyjac, ze nie sa zupelnie nieprzytomne to zwyczajnie chca seksu a sa ofiara polskiej rzczywistosci, bo na trzezwo zdawaja sobie sprawe, ze do lozka z kims tam nie moga/nie powinny, bo dostana stempelek latwej albo k..rwy albo bo to nie wypada. A faceci narabani czyli tez na zasadzie: jestes trzezwy jestes niesmialy, jestes nawalony jestes odwazniejszy. W dodatku nie wiemy jaka publicznosc bierze w tym udzial. Jezeli sie boja, to boja sie zobowiazan czy tez dalszego ciagu.Byc moze sa tam ludzie szukajacy tylko seksu, bo tak naprawde sa w zwiazku albo w malzenstwie. Laska pijana nic nie pamieta, czyli nic nie bedzie chciala na drugi dzien, nie ma problemu jak sie zwinac albo jej pozbyc, bo kandydatka na dluzej i tak nie jest, no bo jest k...wa i latwa.I w dodatku zwyczajnie zobaczli, ze maja wieksze szanse jezeli babka jest dobrze wstawiona, bo na trzezwo by z nimi nie szla.Tak sobie mysle.
  • kag73 17.11.14, 16:58
    Albo to "party polisz-stajl" to wlasnie jakas tam forma praktyk seksualnych tak jak swingersi czy tez to, zapomnialam jak sie nazywa, po ciemku wszyscy ze wszyskimi:)
  • wont 17.11.14, 17:53
    kutuzow napisał:
    >
    > Wont, taką poradą wpisujesz się w tradycje którą nie tak dawno mocno obśmiewałe
    > m:
    ------------
    Hola hola. Dyskutujesz z teza, ktorej nie postawilem :)

    Przeciez ja nie pisalem, zeby w ten sposob wyrywac dziewczyny, tylko ze to jedyny sposob jaki mi na goraco przychodzi do glowy, zeby przecietny trzydziestosiedmiolatek (jak sabat) czy trzydziestodziewieciolatek (jak ja) zaliczyl mloda, ladna laske :) Odloty peel zostawiamy na razie na uboczu dzisiejszej dyskusji.

    Oczywiscie, jak sie ma sporo ponadprzecietny looks, money albo status to pewnie sie da. Tyle, ze ja nie mam :)

    A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze definicja slowa "ladna" sie rozszerza.
  • rekreativa 17.11.14, 18:00
    " A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze de
    > finicja slowa "ladna" sie rozszerza. "

    No, rano to się może okazać, że ona ani ładna, ani młoda i jeszcze kondom się zsunął...
    --
    "Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. " M. Twain
  • loppe 17.11.14, 18:01
    Ad. A wyrywanie mlodej, ladnej laski po pijaku na dyskotece ma tez te zalete, ze definicja slowa "ladna" sie rozszerza.

    Niestety, wkrótce znów się zawęża i warto o tym pamiętać, w dyskotekach nad ranem he he
  • kag73 17.11.14, 15:19
    wont napisał:
    > Mloda i ladna to nie wiem. Moze dyskoteka, wybrac najbardziej pijana, ciemno to
    > mozna sciemnic, ze ma sie 33 lata?

    Nie, nie, to tak idzie: wybrac najbardziej pijana i jak juz beda zamykac powiedziec do niej "chodz kochanie, idziemy do domu".
  • zyg_zyg_zyg 17.11.14, 13:59
    Zostać wykładowcą. Wprawdzie nie będziesz zaliczał młodych, tylko młodym, ale to zawsze jakiś początek...
  • fanny 18.11.14, 07:33
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Zostać wykładowcą.

    To moze sie udac :)
    Jak mialam nascie lat to kochalam sie w 33 letnim nauczycielu i chcialam koniecznie u niego zdobyc "zaliczenie".
    Tak z perspektywy czasu widze, ze to dlatego, ze byl lysym, niezbyt wysokim, z minimalna nadwaga (albo grubokoscistym) naturalsem PUA (i przy okazji bardzo ciekawym mezczyzna) i z wprawa wykorzystywal na mnie wszystkie swoje techniki oprocz "sexual dialinig", czego, teraz juz o sobie wiem, bardzo nie lubie (naruszania seksualnego mojego ciala przez mezczyzne, z ktorym jeszcze nie wiem czy chcialabym sie przespac). On wczesniej niz ja wiedzial, ze tego akurat nie lubie! Ale zupelnie niewinne 'kino' stosowal nawet jak gadalismy na przerwach, a ja snilam o nim po nocach.

    Co ciekawe moj maz, ktory tez jest naturalsem tylko o tym nie wiem (albo wie ale udaje, wszystko jedno - jest to w nim fenomenalnie cute), na jednym z naszych pierwszych, jeszcze w duzej grupie, spotkan zastosowal typowy 'kinoing' podchodzac do mnie siedzacej przy stoliku i pograzonej w rozmowie, nachylajac sie nade mna od tylu i kladac bardzo naturalnym gestem mi na przedramieniu swoja reke i cos do mnie zagadujac. Ja tez, zupelnie odruchowo, naturalnie i nie przerywajac rozmowy z kims innym i nie odrywajac od tej osoby swojego wzroku, delikatnie podnioslam reke przyszlego meza ze swojego przedramienia i polozylam ja na stole (wiem, smiesznie to brzmi).
    To okazalo sie dla niego, przywyklego do adoracji atrakcyjnych dziewczyn i chetnych na 'kinoing', takim "shock and awe" ze sie z niego, kochany, do dzisiaj nie otrzasnal :D

    f.
    --
    In Wall Street, the man who does not change his mind will soon have no change to mind.
  • sabat.77 18.11.14, 15:28
    Zabawne :) Pamietam, ze jak zaczalem sie spotykac z zona, to bylem taki zdystansowany i obojetny, ze ona pierwsza przekroczyla sfere przestrzeni intymnej. Jechalismy samochodem i w pewnym momencie polozyla mi glowe na ramieniu. A to bylo z dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania :)
    Wiec kobiety tez stosuja kino i kiedy chca to robia to bardzo umiejetnie.
  • ruda_owca 18.11.14, 17:14
    > Wiec kobiety tez stosuja kino i kiedy chca to robia to bardzo umiejetnie.

    Nie też, a przede wszystkim one.
  • zawle 18.11.14, 22:17
    sabat.77 napisał: Jechalismy samochodem i w pewnym momencie polozyla mi glowe na ramieniu. A to bylo z dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania :)

    ja pierdolę:)))))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 18.11.14, 23:32
    zawle napisała:

    > sabat.77 napisał: Jechalismy samochodem i w pewnym momencie polozyla mi glowe
    > na ramieniu. A to bylo z dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania :)
    >
    > ja pierdolę:)))))

    Hehe Zawle, czytam na wyrywki dopiero teraz ten watek. Mialam taka sama reakcje ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triismegistos 17.11.14, 13:59
    Należy
    a) być przystojnym
    b) mieć dobry bajer
    c) roztaczać aurę dobrego seksu
    --
    moralność zastąpiłam etyką
  • sea.sea 17.11.14, 18:36
    Ja będąc jeszcze przed 30tką (no to teoretycznie średnio młoda) dałam się zaliczyć panu grubo po 40tce (czyli jednak byłam młoda relatywnie, tak?) dokładnie z wyżej wymienionych powodów. Stan majątkowy pana mnie nie interesował, był przeciętny, po prostu czułam, że muszę, bo się uduszę. Wystarczyły powyższe 3 punkty + feromon.
  • triismegistos 17.11.14, 18:55
    Ja akurat mam słabość do starych facetów. Nie wiem, czy właśnie nie upada w ruinę moja własna legenda, ale nawet nie muszą być jakoś strasznie przystojni, byleby był ten zwierzęcy agnetyzm... ech, rozmarzyłam się.


    --
    moralność zastąpiłam etyką
  • zawle 17.11.14, 23:01
    sea.sea napisała:

    > Ja będąc jeszcze przed 30tką (no to teoretycznie średnio młoda) dałam się zalic
    > zyć panu grubo po 40tce (czyli jednak byłam młoda relatywnie, tak?) dokładnie z
    > wyżej wymienionych powodów. Stan majątkowy pana mnie nie interesował, był prze
    > ciętny, po prostu czułam, że muszę, bo się uduszę. Wystarczyły powyższe 3 punkt
    > y + feromon.


    hehe..ja tez raz dałam. Wyglądał jak Sting, a ja uwielbiałam Police:)) Zresztą, byłam ciekawa jak jest z takim starym. "PO" chciałam wyjść, ale on zaprotestował i powiedział ze lubi się przytulić, ze nie jest gówniarzem jak moi koledzy.
    - Przecież widzę- powiedziałam i wyszłam.
    Za tydzień w Remoncie widziałam go z inną młódką:))) Do dzisiaj nie wiem kto kogo przeleciał;)
    Do innych panów nierównolatków czułam niekłamane obrzydzenie i pogardę.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 17.11.14, 23:28
    "Zresztą, byłam ciekawa jak jest z takim starym. "

    No i jak bylo? Tak pytam z ciekawosci, bo sama nigdy nie testowalam;))
  • zawle 18.11.14, 11:34
    kag73 napisała:
    > No i jak bylo? Tak pytam z ciekawosci, bo sama nigdy nie testowalam;))

    A myślisz ze czemu wyszłam? To była duza róznica wieku. Takiemu staremu facetowi nie wystarczy przytulenia zeby był gotowy jak moim kolegom w tamtych czasach. Do tego chyba chciał błysnąć i się starał...co jest wyczuwalne na kilometr, ze spontana nie ma. Ogólnie masakra. Nigdy więcej tego nie powtórzyłam. Brrr...
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 18.11.14, 07:30
    Patrz, to odwrotnie jak faceci - wielu czuje nieklamane obrzydzenie i pogarde do rownolatek :)
  • loppe 18.11.14, 13:12
    W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlatego i z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W praktyce oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej niż zwykle.
  • kag73 18.11.14, 13:18
    loppe napisał:
    > W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlatego i
    > z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W praktyc
    > e oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej niż z
    > wykle.

    Loppe, cos Ci sie kreci, zapomniales, ze "partnerstwo" to wymysl kobiet? Dowiedzialam sie na tym forum;)
  • loppe 18.11.14, 13:26
    kag73 napisała:

    > loppe napisał:
    > > W relacjach, bez względu na różnice wieku, cenimy sobie partnerstwo. Dlat
    > ego i
    > > z naszą 20-latką tworzymy partnerskie stosunki. Sami będąc po 30-tce. W p
    > raktyc
    > > e oznacza to na ogół, że młodniejemy, a partnerka zachowuje się dojrzalej
    > niż z
    > > wykle.
    >
    > Loppe, cos Ci sie kreci, zapomniales, ze "partnerstwo" to wymysl kobiet? Dowied
    > zialam sie na tym forum;)

    A to ciekawe, nie wiedziałem. Ja nie uczestniczyłem w ani jednej dyskusji forum na taki temat. Nie bez powodu:). Mam już wykrystalizowany pogląd!
  • hello-kitty2 18.11.14, 23:40
    sabat.77 napisał:

    > Patrz, to odwrotnie jak faceci - wielu czuje nieklamane obrzydzenie i pogarde d
    > o rownolatek :)

    A zona rownolatka Sabat? Czujesz do niej pogarde i obrzydzenie?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 07:10
    Nie, przeciez to nie jej wina, ze nie jestem dla niej atrakcyjny :)
  • hello-kitty2 19.11.14, 08:09
    sabat.77 napisał:

    > Nie, przeciez to nie jej wina, ze nie jestem dla niej atrakcyjny :)

    No no zauwazylam ten fenomen 'wszystkie kobiety to kurwy z wyjatkiem mojej matki'. O wiele latwiej czuc pogarde do forumowych kolazanek rownolatek niz do swojej wlasnej zony/partnerki :)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 08:26
    A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?
  • hello-kitty2 19.11.14, 08:47
    sabat.77 napisał:

    > A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?

    Aha pisales o Kutuzowie? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 09:43
    hello-kitty2 napisała:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > A gdzie ja napisalem, ze czuje do was pogarde?
    >
    > Aha pisales o Kutuzowie? ;)

    To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pogodzenie się z rzeczywistością jak we mnie.
    Mężczyzna musi zdać sobie sprawę z faktu, że mówimy o prawach natury. Można mieć więc co najwyżej pretensje do Pana Boga, że tak stworzył ten świat. Należy zaakceptować oczywiste fakty, nawet jeśli są dla nas w sposób oczywisty niekorzystne.
    Podobnie brzydka kobieta nie powinna czuć nienawiści do mężczyzn, że są zainteresowani przede wszystkim urodą kobiet i że to ona wyzwala w nich pożądanie.
    Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
    Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.
  • hello-kitty2 19.11.14, 11:45
    sabat.77 napisał:

    > To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pog
    > odzenie się z rzeczywistością jak we mnie.
    > Mężczyzna musi zdać sobie sprawę z faktu, że mówimy o prawach natury. Można mie
    > ć więc co najwyżej pretensje do Pana Boga, że tak stworzył ten świat. Należy za
    > akceptować oczywiste fakty, nawet jeśli są dla nas w sposób oczywisty niekorzys
    > tne.
    > Podobnie brzydka kobieta nie powinna czuć nienawiści do mężczyzn, że są zainter
    > esowani przede wszystkim urodą kobiet i że to ona wyzwala w nich pożądanie.
    > Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on
    > jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
    > Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.

    Hehe dobre. Ja mysle, ze sie mylisz co do Kutuzowa. Wg mnie uzywajac Twojej analogii on sie uwaza za bardzo atrakcyjna laske stad wrzucanie odpowiednich dowodow zdjeciowo-metrykowych :) Nie badz zbyt krytyczny wobec siebie, uroda przemija, z czasem wszyscy sie zrownamy. Mozna sie tez zdystansowac do wplywu urodu, alfizmu. Ja sie juz w ogole nie spinam jesli chodzi o atrakcyjnosc, w wiekiem naprawde coraz mniej. Skupiam sie na celach, dobrym zyciu i przyjemnosciach.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 11:57
    hello-kitty2 napisała:

    > Hehe dobre. Ja mysle, ze sie mylisz co do Kutuzowa. Wg mnie uzywajac Twojej ana
    > logii on sie uwaza za bardzo atrakcyjna laske stad wrzucanie odpowiednich dowod
    > ow zdjeciowo-metrykowych :)

    Kutuzow? Uważasz się za gwiazdę rocka, czy za prezydenta? Przyznaj no się :D

    > Nie badz zbyt krytyczny wobec siebie, uroda przemij
    > a, z czasem wszyscy sie zrownamy. Mozna sie tez zdystansowac do wplywu urodu, a
    > lfizmu. Ja sie juz w ogole nie spinam jesli chodzi o atrakcyjnosc, w wiekiem na
    > prawde coraz mniej. Skupiam sie na celach, dobrym zyciu i przyjemnosciach.

    Wszyscy się zrównamy, dwa metry pod ziemią.
    Jednak zanim to nastąpi, to po pierwsze - trzeba po pierwsze uświadomić sobie że jest się brzydką laską albo nieatrakcyjnym facetem - a po drugie - wykombinować, jak ułożyć sobie z tym rzeczywistość.
  • hello-kitty2 19.11.14, 12:20
    sabat.77 napisał:

    > Wszyscy się zrównamy, dwa metry pod ziemią.
    > Jednak zanim to nastąpi, to po pierwsze - trzeba po pierwsze uświadomić sobie ż
    > e jest się brzydką laską albo nieatrakcyjnym facetem - a po drugie - wykombinow
    > ać, jak ułożyć sobie z tym rzeczywistość.

    Ale musisz pamietac, ze uznanie naszej atrakcyjnosci przez plec przeciwna nie jest niczym nobilitujacym, bo przeciez wiemy jakie mechanizmy sie za tym stoja. Wiec nie nalezy zbyt duzej wagi do tego przypisywac. A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 19.11.14, 12:53
    hello-kitty2 napisała:

    . A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.

    Ja dobrze jem. w tej chwili w stołówce w miasteczku pod Wałbrzychem zamowiłem schabowego, ziemniaki i mizerię. Pycha.
    Cena - 11 zł. Zobacz kity, czy ty za niecałe 3 euro moglabs zjesc cos tak pysznego?

  • loppe 19.11.14, 13:02
    marek.zak1 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > . A jak zyc? Zajac sie generalnie czyms innym i byc w tym dobrym.
    >
    > Ja dobrze jem. w tej chwili w stołówce w miasteczku pod Wałbrzychem zamowiłem s
    > chabowego, ziemniaki i mizerię. Pycha.
    > Cena - 11 zł. Zobacz kity, czy ty za niecałe 3 euro moglabs zjesc cos tak pyszn
    > ego?
    >

    Raj na ziemi! Pojechałoby się tam z naszą 20-latką na wycieczkę, Sabat:)
  • kutuzow 19.11.14, 13:16
    sabat.77 napisał:
    > Ja i Kutuzow, w sensie metaforycznym jesteśmy takimi dziewczynami, z tym, że on
    > jest dość przeciętną z urody, a ja - tą bardzo brzydką :)
    > Tak się złożyło w życiu, mówi się trudno.

    Szczerze mówiąc Sabat, to mam wrażenie że jest inaczej. Trzymając się Twojej metafory. Obaj byliśmy na początku jak te średnio atrakcyjne laski. Jedyna różnica taka, że Ty jesteś jak ta laska co to złapała w ogólniaku "miłość swojego życia", szybko zaciążyła i teraz jest kurą domową, uwiązaną do dzieci i roztytą.

    Ja zaś jestem tą przeciętną laską, co to z czasem powoli powoli nabrała wyglądu i zaczęła się umawiać z coraz to fajniejszymi gośćmi, ale nie dała się żadnemu usidlić. (tutaj ta część metafory brzmi mocno surrealistycznie)

    Idac dalej tą metaforą. Nie muszę się czuć Miss Polski, wystarczy mi świadomość, że atrakcyjności wystarczy(ło) mi na zainteresowanie sobą całkiem atrakcyjnych przystojniaków, którzy są gotowi się ustatkować przy mnie (znów brzmi surrealistycznie takie odwrócenie ról w tej metaforze).


    > To już prędzej o ML. Mam wrażenie, że w Kutuzowie jest dokładnie takie samo pog
    > odzenie się z rzeczywistością jak we mnie.

    I tak i nie. Myślę że obaj sobie zdajemy sprawę z ograniczeń jakie powoduje ta rzeczywistość. Różnica jest jednak taka, że Ty się im poddałeś (troche za późno je odkryłeś), ja zaś z czasem nauczyłem się je wykorzystywać -niejako "oswoiłem". Dzięki temu życie codzienne jest całkiem przyjemne.
  • sabat.77 19.11.14, 13:28
    To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał, aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoniecznie :D
    Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealność zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".
  • zawle 19.11.14, 14:02
    sabat.77 napisał:

    > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
    > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
    > ecznie :D
    > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
    > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

    Powiem Ci sabat ze ja tez...
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 15:14
    sabat.77 napisał:

    > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
    > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
    > ecznie :D
    > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
    > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

    Sabat, wybrałeś takie odwrócenie roli jako metaforę, to się nie dziw że trzeba się nagimnastykować, żeby sobie "podwracać" także cechy. Zauważ, że to Ty jesteś tą kurą domową, uwiązaną przy mężu co to jej uwagi nie okazuje, z dziećmi (więc małe pole manewru). Co to sobie wzdych czasem co by było gdyby inaczej sobie życie ułożyła (oglądając kolejny serial w TV), bo na działanie boi się zdecydować.

    Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie. Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, skoro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieciakami i byście żyli długo i szczęśliwie.
  • kag73 19.11.14, 15:20
    "Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie. Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, skoro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieciakami i byście żyli długo i szczęśliwie."

    Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
    Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaangazowania!
  • kutuzow 19.11.14, 15:25
    kag73 napisała:
    > Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury
    > domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
    > Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaan
    > gazowania!

    Kag, może wjedź "na chwilę" na forum e-matki albo życie rodzinne i poczytaj wątki to zobaczysz jak wysoko punktowany jest seks. Szczególnie wtedy gdy Pani już rozmnożona i ma swoje hobby.
  • hello-kitty2 19.11.14, 15:31
    kag73 napisała:

    > "Skoro role są odwrócone i to odwrotnie powinieneś patrzeć na sex/zaangazowanie
    > . Ty (jako facet) byś chciał seksu. W metaforze jesteś dziewczyną -więc chcesz
    > zaangażowania. Więc co z tego że może i jakiś kolo by chciał Cię przelecieć, sk
    > oro Tobie na zaangażowaniu zależy. Co by Cię przygarnął (jako kobietę) z dzieci
    > akami i byście żyli długo i szczęśliwie."
    >
    > Metafora sie zgadza tylko jezeli przyjac za pewnik/zalozyc, ze dziewczyny(kury
    > domowe czy inne) seksu nie chca, chca tylko zaangazowania.
    > Uchowaj, Was facetow, panie Boze, od dziewczyn, ktore nie chca seksu tylko zaan
    > gazowania!

    No wlasnie, gdyby Sabat jako kura chciala tylko zaangazowania to przeciez to juz osiagnela dawno. To niby po co jej jakis inny gosciu? W dotychczasowym ukladzie Sabat jako kura jest spelniony. To sie tylko nie zgadza jak chce seksu, a nie ma i gdzie indziej tez nie ma, bo brzydka i roztyta. Jedynie co by mogl chciec ekstra to romansu, zakochania, a nie one night standu.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 15:33
    No ja zakladam jako pewnik, ze wiekszosc kobiet wlasnie tak ma, seks to dla nich malo istotny dodatek, ktory czasem bywa przyjemny. Mniejsza czesc chce seksu bo go lubi + zaangazowania, a juz calkiem mala grupa uprawia seks bez zaangazowania. Jakbym mial oszacowac procentowo to byloby 60/30/10 procent w kazdej z grup.
  • hello-kitty2 19.11.14, 15:49
    sabat.77 napisał:

    > No ja zakladam jako pewnik, ze wiekszosc kobiet wlasnie tak ma, seks to dla nic
    > h malo istotny dodatek, ktory czasem bywa przyjemny. Mniejsza czesc chce seksu
    > bo go lubi + zaangazowania, a juz calkiem mala grupa uprawia seks bez zaangazow
    > ania. Jakbym mial oszacowac procentowo to byloby 60/30/10 procent w kazdej z gr
    > up.

    A ja bym powiedziala, ze kazda kobieta chce zaangazowania ze strony faceta (roznie rozumianego, w roznym rozmiarze). Jezeli jednak uprawia seks bez zadnego zaangazowania ze strony mezczyzny to albo otrzymuje je gdzie indziej np od innego mezczyzny albo jest w jakiejs fazie szalenstw/eksperymentow, ktora jest czasowa albo uprawia seks jako kompuls tak jak obzeranie sie, jako odreagowanie jakis problemow/zaburzen, zazwyczaj jest cos na wariackich papierach.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 16:15
    He he, faceci lubia takie kompulsywne wariatki :)
  • zawle 19.11.14, 16:47
    sabat.77 napisał:

    > He he, faceci lubia takie kompulsywne wariatki :)

    Nieprawda. Nie lubią. Tymi które są kompulsywne i poszukują poprzez seks uczucia lub czegoś innego- pogardzają. Tych które traktują ich przedmiotowy nienawidzą. Nikt nie chce być traktowany przedmiotowo, spuszczany na drzewo, olewany, wykorzystywany. Widziałam takie historie nie raz, gdzie bohaterami byli panowie.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 19.11.14, 17:17
    To co innego - bycie wykorzystywanym czy traktowanie przedmiotowe moze byc dla faceta niebezpieczne. To ze od takich kobiet faceci moga stronic - to fakt.
    A co do pogardzania czy nazywania kurwami dziewczyn czesto zmieniajacych partnerow seksualnych to chyba domena tych co nie maja u nich szans. U mnie dziewczyny-motyle zawsze wywolywaly sympatie. Kurde, w sumie to sobie troche zaprzeczam, bo akurat tez szans nie mialem :)
  • hello-kitty2 19.11.14, 17:47
    sabat.77 napisał:

    > To co innego - bycie wykorzystywanym czy traktowanie przedmiotowe moze byc dla
    > faceta niebezpieczne. To ze od takich kobiet faceci moga stronic - to fakt.
    > A co do pogardzania czy nazywania kurwami dziewczyn czesto zmieniajacych partne
    > row seksualnych to chyba domena tych co nie maja u nich szans. U mnie dziewczyn
    > y-motyle zawsze wywolywaly sympatie. Kurde, w sumie to sobie troche zaprzeczam,
    > bo akurat tez szans nie mialem :)

    Ale Ci fajnie zagralo Sabat: dziewczyny motyle = z wargami w ksztalcie motyla to wlasnie te, ktore opisujesz ;) Co do reszty zgadzam sie z Zawle. Zaliczyc moze faceci je lubia, bo sie pewnie rzna jak te bez cyckow z opowiesci Urqu jak dzikie suki ale kto by sie wiazal z wariatkami ;) Ale ja tez je lubie wiec przybijam piatke Sabat.

    Jeszcze troche i mnie uwiedziesz ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 19.11.14, 18:27
    hello-kitty2 napisała:> Jeszcze troche i mnie uwiedziesz ;-)


    I tu jest chwyt który dotyczy obu płci...mów o mnie dobrze i pochlebnie. To na serio działa:))

    -- Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 19.11.14, 18:35
    zawle napisała:

    > I tu jest chwyt który dotyczy obu płci...mów o mnie dobrze i pochlebnie. To na
    > serio działa:))

    No ba, ja i tak nie wymagam smyrania, ktore jest aseksualne dla wykonujacego, bo kojarzy sie z mama.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 19.11.14, 18:27
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale Ci fajnie zagralo Sabat: dziewczyny motyle = z wargami w ksztalcie motyla t
    > o wlasnie te, ktore opisujesz ;)

    No nie do końca to miałem na myśli ;) Ale faktycznie pewnie wiele z nich jest też "motylkami" między udami.
    Kobieta motyl - dlatego, że motyl jest szczęśliwy i piękny tylko gdy jest wolny. Jeśli złapiesz go w dłoń to zniszczysz mu skrzydła i zmarnieje. Albo ucieknie i nie wróci.
    Motyle są piękne jeśli mogą latać wśród kwiatów.
    Niewola im nie służy.
    A tak często próbują robić mężczyźni. Szczególnie brutalni mężczyźni, z kompleksem macho. Zabijają piękne kobiety zazdrością. Roszczą sobie do niej prawa, tak jakby była jakąś rzeczą, która do nich należy.
    Jeśli jest świadoma swojej atrakcyjności i potrzebuje ciągłej adoracji jako swoistego narkotyku, a czasem skoku w bok, żeby poczuć adrenalinę - to zmarnieje z takim zaborczym facetem. Bywa tak, że jeden facet nie wystarczy, żeby dziewczyna czuła się szczęśliwa.
    Nowy kochanek daje jej "power", nawet jeśli jest mało znaczący, tylko na chwilę itd. Takie babki potrafią dosłownie pożerać energetycznie facetów.
    I myślę, że z łatwością można być jej pierwszym, ale nie jedynym. Będzie wracać jak kot, ale potrzebuje wymknąć się raz na jakiś czas, żeby zapolować na nową mysz :) Taki instynkt drapieżnika musi znaleźć swoje ujście...
    Można mieć oczy szeroko zamknięte na te sprawy, a można dać sygnał, że się to rozumie i akceptuje. Tak chyba jest najprościej i najuczciwiej. Taka wolność w związku jest najwyższą wartością jaką może dać mężczyzna kobiecie. Ale to chyba dobro zdecydowanie deficytowe.
    Mąż, facet, kochanek - generalnie bez znaczenia. W męskiej psychice jest już coś takiego co każe wczepiać się w babę jak Gollum w pierścień i bełkotać "my precious..." :D

    "All we have to see
    Is that I don't belong to you
    And you don't belong to me
    Freedom"
  • loppe 19.11.14, 18:41
    I am a man of few words i podziwiam tych którzy jak Sabat, Gomory potrafią mówić długo i z sensem. Niewielu jest takich.

    W hołdzie ilustracja do wypowiedzi

    www.youtube.com/watch?v=diYAc7gB-0A
  • tadeo.1 24.11.14, 21:40
    Przerażające , jak można się wpuścić na głupka ,chyba ,że chodzi tylko o głos aby zabrać gło
    s:)
  • sabat.77 24.11.14, 22:16
    Hmm... Co masz na mysli? Nie rozumiem.
  • bgz0702 10.12.14, 22:57
    sabat.77 napisał:

    > To rozwinięcie metafory niezbyt trafne, bo taką kurę domową to ja bym zruchał,
    > aż by się spłakała, a może i zadbaną ale nieco zmanierowaną singielkę - niekoni
    > ecznie :D
    > Lubię ludzkie cechy. Słabość i naturalność mnie kręci. A doskonałość i idealnoś
    > ć zalatuje robotem i silikonem - nie moje klimaty. Sorry, wolę "amateurs".

    ojejku, Sabat przepraszam ale ty znakiem tego całkiem fajna dupa jesteś w swoim mniemaniu;) taka w twoim typie.


  • zawle 10.12.14, 23:02
    ojejku, Sabat przepraszam ale ty znakiem tego całkiem fajna dupa jesteś w swoim mniemaniu;) taka w twoim typie.

    Ło matko:)))))))))))))))))))

    --
    Jestem samczyk! Po to mi broda i wąsy. Niech samiczki wiedzą, że jestem zaprogramowany na ich walory - wyznaje wyraźnie rozweselony gorzałką. A pociąga ją z kieliszka małymi łyczkami, dyndając nóżką obutą w klapek na obcasie. Alkohol krąży, a pantofel zwisa swobodnie na palcach. Pięta zażywa nagiej wygody.-Maciej Czujko. "Tygodnik. Wrocław"
  • sabat.77 10.12.14, 23:03
    Ciagnac metafore - dla kogos kto lubi spasione kury domowe to jestem :) Ale to raczej niszowe upodobania.
  • bgz0702 10.12.14, 23:09
    sabat.77 napisał:

    > Ciagnac metafore - dla kogos kto lubi spasione kury domowe to jestem :) Ale to
    > raczej niszowe upodobania.

    oj a gdzieś ty się tak spasł jak czytam że se jeszcze do niedawna na rowerku do roboty gnałeś?
  • sabat.77 10.12.14, 23:17
    Nawiazuje do metafory kutuzowa.
  • bgz0702 11.12.14, 16:09
    wiem;)
  • sabat.77 10.12.14, 23:52
    Nawiazuje do metafory kutuzowa.
  • hello-kitty2 19.11.14, 14:28
    kutuzow napisał:

    > Szczerze mówiąc Sabat, to mam wrażenie że jest inaczej. Trzymając się Twojej me
    > tafory. Obaj byliśmy na początku jak te średnio atrakcyjne laski. Jedyna różnic
    > a taka, że Ty jesteś jak ta laska co to złapała w ogólniaku "miłość swojego życ
    > ia", szybko zaciążyła i teraz jest kurą domową, uwiązaną do dzieci i roztytą.

    Roztyta?? ;) To troche cios ponizej pasa. Chyba, ze to mialo oddac wysoka bariere wyjscia. To juz lepiej uwiazana kredytami ale roztyta? Troche nie fair w przypadku Sabata.

    > Ja zaś jestem tą przeciętną laską, co to z czasem powoli powoli nabrała wyglądu
    > i zaczęła się umawiać z coraz to fajniejszymi gośćmi, ale nie dała się żadnemu
    > usidlić. (tutaj ta część metafory brzmi mocno surrealistycznie)
    >
    > Idac dalej tą metaforą. Nie muszę się czuć Miss Polski, wystarczy mi świadomość
    > , że atrakcyjności wystarczy(ło) mi na zainteresowanie sobą całkiem atrakcyjnyc
    > h przystojniaków, którzy są gotowi się ustatkować przy mnie (znów brzmi surreal
    > istycznie takie odwrócenie ról w tej metaforze).

    To panie maja teraz gotowa recepte w co sie pakowac a w co nie.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gomory 18.11.14, 20:43
    Idź na imprezę w stylu gang-bang. Jedna stara pierdoła która się przypałęta i coś tam w tle majstruje różnicy nie zrobi.
  • midnight_lightning 19.11.14, 03:39
    Hej, Sabat, jesteś super inteligentny, jesteś jednym z tych wzgardzonych, odrzuconych facetów, przewyższających intelektem tych bzykających na potęgę i tych tak chętnie bzykanych.
    Nie daj się im stłamsić, zadbaj o swoje poczucie wartości, jesteś wyjątkowo wartościowym mężczyzną. Olej te super wykształcone, młode grzeczne dziewczynki szukające bata i poniżenia, same przyjdą do Ciebie.

    Zajmij się przekornie inną super niszą - żony samców alfa, zaniedbane, bo mężowie bzykają inne, intelektualnie spragnione dżdżu, o dziwo mało zużyte, ciasne, atrakcyjne, spragnione czułości, której w życiu nie zaznały, ba nawet i orgazm mają po raz pierwszy w życiu. Ba, żyjąc z dominującym samcem na co dzień są łatwo skłonne na każdą, wyjątkowo obsceniczną perwerchę. Na nich można potrenować do woli, a potem łatwiej szmacić te najmłodsze.
  • zawle 19.11.14, 05:40
    midnight_lightning napisał: > Zajmij się przekornie inną super niszą - żony samców alfa, zaniedbane, bo mężow
    > ie bzykają inne, intelektualnie spragnione dżdżu, o dziwo mało zużyte, ciasne,
    > atrakcyjne, spragnione czułości, której w życiu nie zaznały, ba nawet i orgazm
    > mają po raz pierwszy w życiu. Ba, żyjąc z dominującym samcem na co dzień są ła
    > two skłonne na każdą, wyjątkowo obsceniczną perwerchę. Na nich można potrenować
    > do woli, a potem łatwiej szmacić te najmłodsze.

    I tym to sposobem sabat stałeś się postacią fantazji erotycznej ML. A BDSM to przy nim pikuś;))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 19.11.14, 07:19
    ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie. Jedynym problemem bywa tylko to, ze osoba adoratora jest nieodpowiednia. One chca samcow alfa do samego konca. A ja nim nie jestem.
  • ina_nova 19.11.14, 09:26
    >>ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie.

    taaaa, jassssne. Chyba od panów spod budki z piwem, albo niektórych budowlańców. Na takich to można liczyć zawsze.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • sabat.77 19.11.14, 09:50
    ina_nova napisała:

    > >>ML, kobiety maja tyle adoracji ile dusza zapragnie.
    >
    > taaaa, jassssne. Chyba od panów spod budki z piwem, albo niektórych budowlańców
    > . Na takich to można liczyć zawsze.

    Myślę, że filtrując rzeczywistość przez kobiece kodowanie języka, to dokładnie tak można to ująć.
    Łatwo też zaobserwować, że "niektórzy z budowlańców" w razie - przykładowo - spadku albo wysokiej wygranej w grach losowych szybko mogą nabrać klasy, urody i społecznego poważania.
    To kwestia zademonstrowania odpowiednio dużego "pawiego ogona" w postaci atrybutów sukcesu.
    Adoracja ze strony ubogo ubranego budowlańca jest interpretowana jako chamstwo i buractwo.
    Adoracja ze strony tego samego BYŁEGO budowlańca, odzianego w garnitur i Rolexa, uczesanego i dysponującego luksusowym samochodem - to mrużenie oczu z zachwytu.
    Szczególnie dla kobiet, które nie rozpoznają w nim dawnego budowlańca - tutaj chodzi o dysonans i szufladkowanie ludzi.
  • loppe 19.11.14, 09:56
    Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upamiętnił to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubełka farby stojącego na fortepianie.
  • sabat.77 19.11.14, 10:03
    loppe napisał:

    > Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upamiętnił
    > to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubełka far
    > by stojącego na fortepianie.

    Z dekoratorem wnętrz kolego, z dekoratorem wnętrz :D
  • loppe 19.11.14, 10:06
    sabat.77 napisał:

    > loppe napisał:
    >
    > > Pierwsza żona słynnego Phila Collinsa uciekła z budowlańcem. Artysta upam
    > iętnił
    > > to wydarzenie piosenką, którą wykonał w telewizji z towarzyszeniem kubeł
    > ka far
    > > by stojącego na fortepianie.
    >
    > Z dekoratorem wnętrz kolego, z dekoratorem wnętrz :D

    Obecnie Phil jest już długo po ucieczce trzeciej żony i nie jest z nim dobrze - czytałem niedawno wywiad. Mówi, że nic mu się nie chce, siedzi sam w domu, o 11 otwiera butelkę wina patrząc na jakieś bzdury w telewizji. Czwartego ożenku nie planuje (nic mu się nie chce).
  • sabat.77 19.11.14, 10:18
    loppe napisał:

    > Obecnie Phil jest już długo po ucieczce trzeciej żony i nie jest z nim dobrze -
    > czytałem niedawno wywiad. Mówi, że nic mu się nie chce, siedzi sam w domu, o 1
    > 1 otwiera butelkę wina patrząc na jakieś bzdury w telewizji. Czwartego ożenku n
    > ie planuje (nic mu się nie chce).

    No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z głodu...
    On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D
  • loppe 19.11.14, 10:32
    > No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z głodu...
    > On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D

    Phil powiedział, że lekarz mu powiedział, że może go zdjąć z picia, ale nie może mu dać powodu do wstawania rano czyli sensu życia...
  • loppe 19.11.14, 10:34
    loppe napisał:

    > > No patrz, mi też się nic nie chce, ale - kurde!- muszę... bo zdechnę z gł
    > odu...
    > > On nie musi, to se pije wino. Smacznego :D
    >
    > Phil powiedział, że lekarz mu powiedział, że może go zdjąć z picia, ale nie moż
    > e mu dać powodu do wstawania rano czyli sensu życia...

    Collins niech przeczyta Man's Search for Meaning, Frankla, na początek. I wyłączy telewizor, lepiej czytać niż oglądać.
  • zawle 19.11.14, 10:40
    Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:))


    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • loppe 19.11.14, 10:49
    zawle napisała:

    > Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:)

    Rozmawiałem z żoną o tym, dlaczego tak sympatyczny i wybitny mężczyzna nie potrafi utrzymać związku (on zawsze tęskni za żoną po rozwodzie...), musi mieć jakiś feler, albo jakiegoś diabełka za skórą
  • kutuzow 19.11.14, 11:48
    zawle napisała:

    > Widać coś z nim kiepsko jest....pewnie im nie dawał:))

    Wiesz Zawle.... same sobie wzięły:

    Phil Collins interview: Three ex-wives, £42m alimony.. no wonder he's in no hurry to get married again!
    www.mirror.co.uk/3am/celebrity-news/phil-collins-interview-three-ex-wives-249548

    Phil Collins sets divorce pay-out record

    His latest settlement has left the Genesis frontman £25m the poorer. Might we suggest that for next time he consider a pre-nuptial agreement?
    www.theguardian.com/music/2008/aug/19/phil.collins.divorce
    Jak widać każda kolejna żona kosztowała go więcej, więc przy takim przyroście kosztów kolejna pewnie chciałaby coś ok 100 mln. Tyle to nawet na Phila może być za dużo.

    Przy okazji, ostatnio reaktywował się zespół Monty Pythona. Głównym powodem były właśnie kłopoty finansowe dwóch członków wywołane właśnie kosztownymi rozwodami.
    tvnz.co.nz/entertainment-news/monty-python-reunion-pay-alimony-john-cleese-5723172
    www.christianpost.com/news/john-cleese-selling-monty-python-gear-to-pay-ex-wife-alimony-owes-1-million-a-year-88828/
  • zawle 19.11.14, 13:49
    kutuzow napisał: > Wiesz Zawle.... same sobie wzięły:

    Co zrobisz kutozow. Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone to go kochały;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 15:29
    zawle napisała:
    > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
    > to go kochały;)

    Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wręcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
    To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posądzenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).
  • zawle 19.11.14, 16:40
    kutuzow napisał:

    > zawle napisała:
    > > .... Ślub zmienia układ. Pewnie jako młodsze jeszcze narzeczone
    > > to go kochały;)
    >
    > Kag, przecież na tym forum mnie koleżanki próbowały przekonać jak to ślub to wr
    > ęcz na niekorzyść jest dla kobiety, że to tylko facet zyskuje. Pamiętasz?
    > To że z uporem maniaka to wyjaśniam i prostuję to potem fochy i dąsy oraz posąd
    > zenie że mi to o kasę chodzi (bo nie kupuję tych kolerzankowych ściem).

    Dla kobiet z czystymi intencjami to niekorzyść, dla łowczyń sched po starych facetach ....czysty zysk. Jak to w życiu.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 16:45
    zawle napisała:
    > Dla kobiet z czystymi intencjami to niekorzyść,

    Zawle, no proszę....
    Jak niby niekorzyść?
    Co takiego tracą te biedne kobiety godząc się na małżeństwo i czemu w takim razie są tak głupie (niczym lemingi) że stadne do tego małżeństwa dążą?

    Daj jakieś argumenty, bo bez nich to czysty populizm tu uskuteczniasz.
  • zawle 19.11.14, 18:22
    kutuzow napisał:
    > Zawle, no proszę....
    > Jak niby niekorzyść?
    > Co takiego tracą te biedne kobiety godząc się na małżeństwo i czemu w takim raz
    > ie są tak głupie (niczym lemingi) że stadne do tego małżeństwa dążą?
    >
    > Daj jakieś argumenty, bo bez nich to czysty populizm tu uskuteczniasz.

    Ale po co kutuzow Tobie jakieś argumenty, skoro ty i tak wiesz jak jest. Bo jesteś jedynym mądrym i cwanym na tym forum?

    Ale co tam, powtórzę...
    Normalna kobieta biorąc ślub wchodzi w relację której koszty będą ogromne. Bo normalnością jest ze ślub bierze się dla zabezpieczenia pojawienia się nowego zycia lub z przyczyn formalno-finansowych.
    1. Dziecko.
    Koszty kobiety:Tylko ona poniesie koszty ciązy, porodu. Najprawdopodobniej w małym zakresie dostanie wsparcie w opiece nad młodym- albo i nie. Gdy zostanie zostawiona przez męza automatycznie zostanie jej przypisana rola w postaci opiekunki dziecka do usamodzielnienia. Gdy z jakiś przyczyn nie będzie mogła/chciała się z niej wywiązywać czy tez będzie chciała ułożyć sobie życie na nowo, spotka się z ostracyzmem, który w ojcowską stronę nigdy nie będzie skierowany. Cała pensja jest do dyspozycji dzieci.

    2. Wspólne gospodarstwo domowe. Typowe zasadza się na podstawowym katolickim modelu. Kobieta robi większość. W domu, przy dzieciach. Do ogarnięcia dochodzi jej Pan i Dzieci. Widzę zasadniczą róznicę pomiędzy moim funkcjonowaniem z dziećmi a z facetem.


    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 18:39
    zawle napisała:

    > Ale po co kutuzow Tobie jakieś argumenty, skoro ty i tak wiesz jak jest. Bo jes
    > teś jedynym mądrym i cwanym na tym forum?
    > Ale co tam, powtórzę...

    Sorry Zawle ale jak piszesz takie głupoty że zęby bolą to nie dziw się że to punktuje.

    Pytałem o MAŁŻEŃSTWO....a Ty wyjeżdzasz że DZIECI.

    Ty na prawdę nie widzisz różnicy?
    Dziecko i małżeństwo to dwie RÓŻNE rzeczy. W XXI wieku można mieć dziecko nie będąc w małżeństwie i można zawrzeć małżeństwo nie mając/planując dzieci.
    Także sorry ale to kolejna ściema, a nie argument.

    > 2. Wspólne gospodarstwo domowe. Typowe zasadza się na podstawowym katolickim mo
    > delu. Kobieta robi większość.

    Zawle raz jeszcze. Czym się niby rożni zakres prac w gospodarstwie domowym pary która mieszka razem PRZED ślubem i PO ślubie? To ile kobieta robi w gospodarstwie domowym to jest kwestia tego na co się GODZI. Nie ma to nic wspólnego z faktem małżeństwa. Są np. związki nieformalne które żyją tak jak opisałaś i małżeństwa gdzie to facet odwala całą robotę przy dzieciach i jeszcze musi zarobić na rodzinę (znam dwa takie w swym otoczeniu).

    Twoje odpowiedzi pokazuję tylko tyle, że bardzo się starałaś ale nie ma argumentów na obronę takiej bzdury jak to, że małżeństwo jest niekorzystne z jakiś tajemniczych względów, ale jakimś dziwnym trafem kobiety nie zważając na to stadnie je zawierają (nawet na tym forum stosowne wątki powstają).
  • zawle 19.11.14, 18:57
    kutuzow napisał:> Twoje odpowiedzi pokazuję tylko tyle, że bardzo się starałaś ale nie ma argumen
    > tów na obronę takiej bzdury jak to, że małżeństwo jest niekorzystne z jakiś taj
    > emniczych względów, ale jakimś dziwnym trafem kobiety nie zważając na to stadni
    > e je zawierają (nawet na tym forum stosowne wątki powstają).

    Ach, a Tobie chodzi o formalność prawną jaką jest małzeństwo? Wiesz ze nigdy na to nie patrzyłam z tej strony? Moze dlatego ze nigdy nie pociagali mnie starsi panowie? To formalnie to taki sam papier dla obu stron. I nikogo w zaden sposób nie obciąza ani dziś ani w przyszłości.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 19:09
    zawle napisała:

    > Ach, a Tobie chodzi o formalność prawną jaką jest małzeństwo? Wiesz ze nigdy na
    > to nie patrzyłam z tej strony? Moze dlatego ze nigdy nie pociagali mnie starsi
    > panowie? To formalnie to taki sam papier dla obu stron. I nikogo w zaden sposó
    > b nie obciąza ani dziś ani w przyszłości.


    Zawle,

    Najpierw napisałaś rozprawkę pt. "dlaczego dzieci są kłopotem" i próbowałaś "podpiąć" to pod małżeństwo. Co samo w sobie przeczyło logice, ponieważ to decyzja o posiadaniu DZIECKA coś zmieniała, a nie decyzja o małżeństwie. Mała podpowiedź: dzieci można nie mieć (to nie jest przymus ani obywatelski obowiązek). Wtedy problem który wymieniłaś znika :-)

    Teraz zaś skoro poprzedniej tezy nie udało się obronić nawet tak naciąganymi argumentami (jak te z poprzedniego postu), to zmieniłaś stanowisko na "taki sam papier dla obu stron". Widzisz to nie jest taki sam papier, ponieważ obie strony dobierają się pod różnym kątem i co ważne mamy podwójne standardy prawne.

    Począwszy od różnej długości życia (kobiety znacznie częściej są beneficjentkami dziedziczenia po mężu, które to zapewnia status małżonka), poprzez ekonomiczny przymus łożenia na rodzinę (nawet w przypadku gdy para ma zupełnie inne podejście do kwestii wychowywania dzieci i żona zdecyduje że chce siedzieć w domu z dziećmi). Poprzez wspólny majątek (który statystycznie wypracowuje znacznie cześciej mężczyzna, raz że wiecej kobiet jest nieaktywnych zawodowo, dwa że kobiety statystycznie mniej zarabiają i więcej jest ich w prostych/mniej płatnych pracach). Skończywszy na takich kwestiach jak ew. alimenty na żonę (nie na dzieci) po rozwodzie.
    O takich drobiazgach jak zmina statusu społecznego (w ocenie innych kobiet żona to ktoś wyżej, bo znalazł się ktoś kto zdecydował się ją poślubić) nie będę się rozwodził.


  • marek.zak1 19.11.14, 19:44
    kutuzow napisał:
    --- O takich drobiazgach jak zmina statusu społecznego (w ocenie innych kobiet żona to ktoś wyżej, bo znalazł się ktoś kto zdecydował się ją poślubić) nie będę się rozwodził.


    Kutuzow, trzymam za Ciebie kciuki ale z tym statusem wyszło zabawnie. Powiem mojej żonie, jak to zyskała na statusie biorąc ze mną ślub. Ale nie w czasie jedzenia, bo może sie udławić :)
  • kutuzow 19.11.14, 19:55
    marek.zak1 napisał:

    > Kutuzow, trzymam za Ciebie kciuki ale z tym statusem wyszło zabawnie. Powiem mo
    > jej żonie, jak to zyskała na statusie biorąc ze mną ślub. Ale nie w czasie jedz
    > enia, bo może sie udławić :)

    Marku,
    Przecież to chodzi o odbiór danej kobiety w oczach innych kobiet (a nie w oczach mężczyzn).
    Jak sądzisz, czemu kobiety obnoszą się z pierścionkami zaręczynowymi? Czemu wrzucają na FB zdjęcia dłoni w charakterystycznej pozie z pierścionkiem itp.

    Kolejna kwestia wesele - jak sądzisz czemu jest takie huczne (i znów długa i wyczerpująca relacja dla koleżanek i znajomych na FB).

    Będąc stanu wolnego ok 30-ti ani razu żadna koleżanka nie pocieszała mnie "że na pewno kogoś znajdę", tak jak pocieszane są singielki 30+ przez znajomych i rodzinę. Skoro pocieszają, to przyznasz że ten drugi status musi byc jakiś lepszy z założenia, skoro ten jest gorszy (warty pocieszenia).

    Żeby nie przedłużać, przypomnij sobie historię Katoshi. Jej pierwsze posty jak zareagowały koleżanki gdy zaczęła spotykać się ze swym facetem. Mogę się założyć że teraz żadna z nich nie nazwie jej utrzymanką, skoro jest żoną i matką dziecka swego faceta. Jest "społeczny" status się zmienił. Teraz dla koleżanek jest Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.
  • marek.zak1 19.11.14, 20:02
    kutuzow napisał:


    > Żeby nie przedłużać, przypomnij sobie historię Katoshi. Jej pierwsze posty jak zareagowały koleżanki gdy zaczęła spotykać się ze swym facetem. Mogę się założ ć że teraz żadna z nich nie nazwie jej utrzymanką, skoro jest żoną i matką dziecka swego faceta. Jest "społeczny" status się zmienił. Teraz dla koleżanek jest Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.

    Weź pod uwagę, że zaszła w ciążę, a to jednak zmienia bardzo wiele. Złośliwych uwag, które tu padły, ocierajacych sie własnie o utrzymankę, nie biore pod uwagę, gdyz sa poniżej poziomu podłogi..
  • kutuzow 19.11.14, 20:14
    marek.zak1 napisał:
    > Weź pod uwagę, że zaszła w ciążę, a to jednak zmienia bardzo wiele. Złośliwych
    > uwag, które tu padły, ocierajacych sie własnie o utrzymankę, nie biore pod uwa
    > gę, gdyz sa poniżej poziomu podłogi..


    Gdyby nie zaszła w ciąże, a wyszła za mąż, status także by się zmienił. Formalnie (w odczuciu koleżanek) kasa staje się wspólna-małżeńska, a nie jego.
    Poza tym zobacz, że te uwagi biorą się z czegoś. To kobiety są tymi które częściej formułują takie oskarżenia (zazdrość o atrakcyjnego partnera).
  • marek.zak1 19.11.14, 21:10
    kutuzow napisał:


    > Gdyby nie zaszła w ciąże, a wyszła za mąż, status także by się zmienił. Formalnie (w odczuciu koleżanek) kasa staje się wspólna-małżeńska, a nie jego.

    W przypadku pensji na pewno. W przypadku innych przychodów bywa róźnie. Pamietaj, że wspólnota są dobra, uzyskane PO ślubie. Tak więc jeśli dywidenda jest płacona od dóbr/środków, ktore nie były wspólna wlasnością, nie jest własnościa obojga.


    > Poza tym zobacz, że te uwagi biorą się z czegoś. To kobiety są tymi które częśc
    > iej formułują takie oskarżenia (zazdrość o atrakcyjnego partnera).
  • hello-kitty2 19.11.14, 20:09
    kutuzow napisał:

    Teraz dla koleżanek jest
    > Panią Doktorową, ma pozycję, na którą one same miały chrapkę.

    Ja pierdole! Majac takiego partnera jak Ty trzeba nie miec ani jednej przyjaciolki, trzeba stac sie pustelniczka przykleszczona to jedynego i slusznego wykladowcy stosunkow miedzy kobietami. Oh te wszystkie podle kobiety na forum, dookola ta jedna czysta Kutuzowa. Jak Ty sobie to tlumaczysz, ze ta jedna jest inna skoro wszytkie to istne plemienie Szatana. Nienawidzisz kobiet.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 19.11.14, 20:48
    hello-kitty2 napisała: Jak Ty sobie to tlumaczysz, ze ta jedna jest inna s
    > koro wszytkie to istne plemienie Szatana. Nienawidzisz kobiet.

    Ale ruchać się chce:)))
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 19.11.14, 20:46
    kutuzow napisał: > Najpierw napisałaś rozprawkę pt. "dlaczego dzieci są kłopotem" i próbowałaś "po
    > dpiąć" to pod małżeństwo. Co samo w sobie przeczyło logice, ponieważ to decyzj
    > a o posiadaniu DZIECKA coś zmieniała, a nie decyzja o małżeństwie. Mała podpowi
    > edź: dzieci można nie mieć (to nie jest przymus ani obywatelski obowiązek). Wte
    > dy problem który wymieniłaś znika :-)

    Masz 100% racji kutuzow w sytuacji gdy małzenstwo się traktuje tak jak Ty to opisałes....od strony prawnej.
    Jednak...skoro zakładamy ze małzeństwo nie jest zawierane po to, zeby miec dzieci to:
    Długość zycia facetów w związkach małzeńskich się wydłuza, kobiet skraca. Ekonomiczny przymus łozenia na rodzinę obowiazuje obie strony. Podobnie ma się rzecz z alimentowaniem wspołmałzonka. Gdy kobieta nie chce pracować, mozesz się z nia rozwiesc.

    O zmianie statusu się nie rozwódz, bo skoro moje argumenty są bez wartości, to twoje automatycznie tez.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 21:18
    zawle napisała:
    > Długość zycia facetów w związkach małzeńskich się wydłuza,

    Związki jako takie dobrze służą mężczyznom -to nie oznacza, że zmiana statusu prawnego ze związku nieformalnego na związek formalny im dodaje lat do średniej. Bardziej chodzi o to, że samotni mężczyźni nie mają nawyku dbania o zdrowie (djeta, badania itp). Mam dziwne przekonanie że takie samo działanie byłoby w związkach gejów.

    > Ekono
    > miczny przymus łozenia na rodzinę obowiazuje obie strony.

    Czysta demagogia. Tak samo można powiedzieć że zakaz przemocy w rodzinie obowiązuje obie strony, tylko jakoś dziwnym trafem nie ma kobiet które mają niebieskie karty, mimo że przemoc z rąk kobiet jest równie częsta (ma inną formę).
    Znasz jakąś kobietę która płaciłaby alimenty na dziecko którym zajmowałby się ojciec dziecka?
    To niby też powinno działać tak samo.
    Jak widzisz w związku z tym że statystycznie to kobiety mają mniejszy dochód w związku (o ile w ogóle pracują zawodowo), mówienie o przymusie ekonomicznym ze strony kobiet to farsa.

    > Podobnie ma się rzecz
    > z alimentowaniem wspołmałzonka.
    Nie wiem czy w Polsce jest choć JEDEN przypadek gdzie kobieta musiałaby płacić alimenty małżonkowi. Jeszcze większa demagogia niż przymus ekonomiczny łożenia na rodzinę ze strony kobiety.

    > Gdy kobieta nie chce pracować, mozesz się z ni
    > a rozwiesc.

    Zdajesz sobie sprawę, że to tak nie działa? Wystarczy żeby ona nie chciała rozwodu, stwierdziła w sądzie że kocha męża i gośc sobie może.
    Musiałby udowodnić rozpad pożycia z JEJ przyczyny co nie byłoby wcale takie łatwe.

    Tak samo można pisać że gośc po rozwodzie moze chciec wychowywac dzieci (ma takie prawo), ale jakoś sądy w ponad 90% przypadków mają inne zdanie.
  • zawle 19.11.14, 21:30
    kutuzow napisał: > Czysta demagogia. Tak samo można powiedzieć że zakaz przemocy w rodzinie obowią
    > zuje obie strony, tylko jakoś dziwnym trafem nie ma kobiet które mają niebiesk
    > ie karty, mimo że przemoc z rąk kobiet jest równie częsta (ma inną formę).
    > Znasz jakąś kobietę która płaciłaby alimenty na dziecko którym zajmowałby się o
    > jciec dziecka?
    > To niby też powinno działać tak samo.
    > Jak widzisz w związku z tym że statystycznie to kobiety mają mniejszy dochód w
    > związku (o ile w ogóle pracują zawodowo), mówienie o przymusie ekonomicznym ze
    > strony kobiet to farsa.

    Ale z jakiej racji Twoja demagogia jest właściwa i mile widziana a moja nie? Przeciez sam wybrałeś rozmowę o małeństwie bezdzietnym w którym kazda ze stron dyktuje swoje warunki. Czemu teraz zmieniasz zasady gry?
    > Zdajesz sobie sprawę, że to tak nie działa? Wystarczy żeby ona nie chciała rozw
    > odu, stwierdziła w sądzie że kocha męża i gośc sobie może.
    > Musiałby udowodnić rozpad pożycia z JEJ przyczyny co nie byłoby wcale takie łat
    > we.

    W drugą stronę działa tak samo.

    > Tak samo można pisać że gośc po rozwodzie moze chciec wychowywac dzieci (ma tak
    > ie prawo), ale jakoś sądy w ponad 90% przypadków mają inne zdanie

    Nosz kurwa kutuzow, dlatego staram sie z toba nie wdawać w dyskusje. Nasze małzeństwo NIE MA DZIECI>
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 21:45
    zawle napisała:
    > Nosz kurwa kutuzow, dlatego staram sie z toba nie wdawać w dyskusje. Nasze małz
    > eństwo NIE MA DZIECI>

    Przykład z dziećmi był po to żeby Ci pokazać że to że coś jest zapisane w prawie, ma się często nijak do sytuacji realnej (orzecznictwo sądów rodzinnych).

    Jeśli mamy rozpatrywać małżeństwo bez dzieci, to statystycznie także będzie to związek gdzie gość jest bardziej majętny od żony. Zobacz że nawet sąsiedni wątek fanny potwierdza jakich facetów szukają kobiety. Także małżonka może nie pracować i zapewnić sobie bezpieczeństwo ekonomiczne (przepis o przemocy ekonomicznej bije w mężczyzn zgodnie z orzecznictwem). Majątek jest bowiem ich wspólny i gośc nie może go jej wydzielać na jej potrzeby.

    gdyby gość miał dość i chciał się rozwieść, to także nie takie proste. Mogliby oczywiście za porozumieniem stron, ale czemu niby żona miałaby tracić taką partie (i mu to ułatwiać).
    Trochę płaczu i zapewnienie przed sądem o udanym pożyciu i gość nie ma szans na rozwód.
    Musi udowodnić JEJ WINĘ -co jeśli go nie zdradza i chce się kochać, to będzie miał spory problem z tym (w POLSKIM sądzie).

    Więc to czy jest dziecko w związku, czy dziecka nie ma nic nie zmienia pod kątem prawnym.
  • zawle 19.11.14, 22:00
    Kutuzow ...rzecz podobnie ma się w utrzymywaniem rodziny i alimentami. Niby są zapisane w prawie, ale ściągalność żenująca.
    Nie wiem czemu Ty zakładasz ze gość statystycznie jest bardziej majętny? Dane? Znowu demagogia...ziew. Skończymy tą idiotyczną dyskusję.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • zawle 19.11.14, 22:04
    Swoją drogą...jak facetów ładnie klepie ustawianie się w roli ofiary. Biedne zuczki gnojowe. Ciągle z gównem w ręku i ciągle pod górę

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kutuzow 19.11.14, 22:32
    zawle napisała:

    > Kutuzow ...rzecz podobnie ma się w utrzymywaniem rodziny i alimentami. Niby są
    > zapisane w prawie, ale ściągalność żenująca.

    Żenująca jest w rodzinach patologicznych. Jak gostek nic nie ma to i komornik mu niewiele zrobi (ew. wsadzic go mogą).
    Wystarczy że gość ma jednak jakiś majątek np. nieruchomość i tuż po rozwodzie zaradna kobieta może wystąpić o wpis na hipotece celem zabezpieczenia przyszłych alimentów. Gość już tego nie sprzeda. Jeśli kobieta będzie zlośliwa to aż do czasu gdy dziecko skończy 25 lat.


    > Nie wiem czemu Ty zakładasz ze gość statystycznie jest bardziej majętny? Dane?
    > Znowu demagogia...ziew.

    Zalwe, ja na swoje założenia mam odpowiednie badania. Zerknij sobie na ten dokument:

    stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/f_kobiety_i_mezczyzni_na_rynku_pracy_2012.pdf
    Na początku na str 3 masz info o aktywności zawodowej:

    "Poziom aktywności zawodowej kobiet jest niższy niż mężczyzn.
    W 2011 r. na 1000 aktywnych zawodowo mężczyzn przypadało 547 biernych
    zawodowo, podczas gdy na 1000 aktywnych zawodowo kobiet
    przypadało 1053 biernych zawodowo. Ludność bierna zawodowo jest
    znacznie sfeminizowana – ponad 60% tej populacji stanowią kobiety"

    Masz piękny wykres kołowy:
    Kobiety:
    43,4% -pracujące zawodowo
    5,3 % bezrobotne
    51,3 % - bierne zawodowo

    Mężczyźni:
    58,9% -pracujący
    5,7% bezrobotni
    35,4% bierni zawodowo

    Na stronie 10 masz dysproporcje wynagrodzeń.

    Także jak dodasz A (znacznie mniejsza aktywność zawodowa kobiet) do B (kobiety przeważaja w mniej płatnych zawodach) to otrzymujesz to o czym pisałem -że statystycznie to facecji więcej wnoszą w utrzymanie rodziny. Wiem że to gryzie się z Twoim światopoglądem, ale takie są twarde dane.
  • zyg_zyg_zyg 19.11.14, 22:45

    > > Kutuzow ...rzecz podobnie ma się w utrzymywaniem rodziny i alimentami. Ni
    > by są
    > > zapisane w prawie, ale ściągalność żenująca.
    >
    > Żenująca jest w rodzinach patologicznych. Jak gostek nic nie ma to i komornik m
    > u niewiele zrobi (ew. wsadzic go mogą).

    Bzdura.

    "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."
    www.polskieradio.pl/7/3040/Artykul/1180383,Sciagalnosc-alimentow-w-Polsce-Prawo-jest-bezsilne
  • marek.zak1 19.11.14, 22:53
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Bzdura.
    >
    > "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."

    Moja córkacoś o tym wie. Na szczęście jest Maruś na stanowisku i gra muzyka.
  • wont 20.11.14, 14:56
    marek.zak1 napisał:

    > zyg_zyg_zyg napisała:
    >
    > > Bzdura.
    > >
    > > "W Polsce jest jeden z najniższych wskaźnik ściągalności alimentów spośró
    > d wszystkich krajów Unii Europejskiej. Płaci je zaledwie 16-17 procent osób."
    >
    > Moja córkacoś o tym wie. Na szczęście jest Maruś na stanowisku i gra muzyka.
    ----------------
    Marku, zaczne od tego, ze przepraszam cie, ze znowu sie do ciebie "przychrzaniam" (jakos tak sie zlozylo, ze kilka moich ostatnich komentarzy to krytyka twoich wpisow)
    ALE...
    Twoja wizja malzenstwa jest z obecnych tu forumowiczow plci meskiej najdalsza od mojej i dlatego najlatwiej mi wskazywac rzeczy, ktorymi sie nie zgadzam na twoim wlasnie przykladzie. A oprocz tego, to czuje do ciebie szczera sympatie. Takze - no hard feelings...

    "Na szczescie jest Marus na stanowisku i gra muzyka".

    Gra muzyka??? Ze corka nie umie siebie i swojego dziecka sama utrzymac? Ze jakby "Marusia" nie bylo na stanowisku - bo zawal, albo zastrzelilaby go izraelska zolnierka w Jerozolimie jak jej sie pchal pod lufe podczas Intifady, to co? Muzyka przestalaby grac i cala rodzina do piachu albo na zapomoge? Bo, z calym szacunkiem, ale oszczednosci maja to do siebie, ze z czasem topnieja a po jakims czasie wygasaja w ogole. OK, zone mogles sobie wziac niesamodzielna, to twoja sprawa. No ale dzieci to chyba trzeba wychowac na samodzielne, zdolne do utrzymania sie jednostki. Dziewczynki tez.

    Jestes jak stara szkapa, ktora ciagnie samotnie ten caly rodzinny wozek, w przechodzonym, pocerowanym paletku. Mam tylko nadzieje, ze cie naprawde kochaja i sa wdzieczni i nie oddadza na starosc do rzezni. Bo ludzie to generalnie chuje sa...
  • zawle 20.11.14, 15:07
    wont napisał: No ale dzieci to chyba trzeba wychowac na samodzielne, zdolne do utrzyman
    > ia sie jednostki. Dziewczynki tez.

    uwielbiam jak bezdzietni wypowiadają się na temat wychowywania dzieci. Tak naprawdę ile procent naszego społeczeństwa jest zdolne do utrzymania samego siebie? Wystarczy policzyć koszty życia. O ile zaczyna się je od zera, bez odziedziczonych po babci mieszkań.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 20.11.14, 15:13
    zawle napisała:

    > uwielbiam jak bezdzietni wypowiadają się na temat wychowywania dzieci. Tak napr
    > awdę ile procent naszego społeczeństwa jest zdolne do utrzymania samego siebie?
    > Wystarczy policzyć koszty życia. O ile zaczyna się je od zera, bez odziedziczo
    > nych po babci mieszkań.
    --------------------
    Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego siebie to niech nie bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jednak mozna postarac sie zadbac o antykoncepcje.
  • zawle 20.11.14, 15:19
    wont napisał: > Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego siebie to niech nie
    > bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jednak mozn
    > a postarac sie zadbac o antykoncepcje.

    I bardzo ładnie uważasz. Ja tez tak uwazam. I jeszcze uwazam ze ludzie powinni być szczerzy, mili i uśmiechnięci, a na świecie powinien być pokój.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 20.11.14, 15:34
    zawle napisała:

    > wont napisał: > Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego
    > siebie to niech nie
    > > bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jedna
    > k mozn
    > > a postarac sie zadbac o antykoncepcje.
    >
    > I bardzo ładnie uważasz. Ja tez tak uwazam. I jeszcze uwazam ze ludzie powinni
    > być szczerzy, mili i uśmiechnięci, a na świecie powinien być pokój.
    ----------
    No i fajnie. Zacznijmy od siebie zatem. Ja ze swojej strony postaram sie czesciej usmiechac. Bo szczery i mily to juz za bardzo jestem :)
  • zawle 20.11.14, 15:42
    To ja moze zaczne być miła? Tylko mi się to ze szczerością kłóci:)))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 20.11.14, 16:18
    zawle napisała:

    > To ja moze zaczne być miła? Tylko mi się to ze szczerością kłóci:)))
    --------------
    Ale ty zawle przeciez jestes mila. I szczera. Tylko niestety nie wiem, czy czesto sie usmiechasz :)
  • kag73 20.11.14, 15:25
    > Uwazam, ze jesli ktos nie jest zdolny do utrzymania samego siebie to niech nie
    > bierze sie za plodzenie dzieci. Wpadki pomijam, choc w XXI wieku to jednak mozn
    > a postarac sie zadbac o antykoncepcje.

    Wont, Ty jestes zdolny do utrzymania samego siebie, Twoja zona tez. Ale kto utrzyma Wasze dzieci? Poza tym nie uwzgladniasz jednej rzczy, nie biore Ci tego za zle, bo zwyczajnie nie masz dziecka, wiec tego nie czujesz, mozna chodzic do pracy, oddac wiekszosc zarobionych pieniedzy niani, mozna nawet zarobic tyle, ze i cos zostanie po zaplaceniu obcym osobom ale....dziecko wychowywac ci beda obcy ludzie. Ja nie chcialam byc matka po to, zeby wyjsc z domu o 8:30 a wrocic po 18:00, ojciec podobnie i prawie nie widywac mojego dziecka. Ja chcialam to przezyc, kto oddalby mi te 3 lata zycia dziecka, ktore ja bym przegapila pierdzac w stolek w przynudnawej pracy??? Co nie znaczy, ze zabraniam innym robic inaczej, w zaleznosci od potrzeb i mozliwoasci.
  • wont 20.11.14, 15:45
    Kag, ja tez przeciez nikomu nie zabraniam zyc jak chce. Ja tylko przedstawiam moj punkt widzenia. A on jest taki, ze nie chce byc i nigdy nie bede bankomatem dla kobiety, ktorej sie nie chce pracowac (z jakichkolwiek wzgledow). Nawet nie dlatego, ze jestem skapy, bo wbrew pozorom nie jestem, tylko, ze kobieta, ktorej jedyna ambicja jest wychowywanie dzieci jest dla mnie nieciekawa jako czlowiek. No bo o czym ja mialbym z nia rozmawiac? Mysle rowniez, ze bardzo szybko znudzilaby mi sie tez jako kochanka.
  • kag73 20.11.14, 15:58
    Nawet nie
    > dlatego, ze jestem skapy, bo wbrew pozorom nie jestem, tylko, ze kobieta, ktor
    > ej jedyna ambicja jest wychowywanie dzieci jest dla mnie nieciekawa jako czlowi
    > ek. No bo o czym ja mialbym z nia rozmawiac? Mysle rowniez, ze bardzo szybko zn
    > udzilaby mi sie tez jako kochanka.
    I znow wracamy do schemtow i uprzedzen: wiesz ilu ja znam nudnych pracujacych, zarowno kobiet jak i mezczyzn?
  • wont 20.11.14, 16:13
    kag73 napisała:

    > I znow wracamy do schemtow i uprzedzen: wiesz ilu ja znam nudnych pracujacych,
    > zarowno kobiet jak i mezczyzn?
    --------------
    Nie, kag, nie wracamy schematow i uprzedzen. Masz pewnie na mysli dyskusje z miesiac temu na tym forum, ale nie pamietasz, ze ja bylem wtedy po twojej stronie. Tyle, ze tamta dyskusja dotyczyla czegos innego - czy praca jest niezbedna w zyciu. I wtedy i ja i ty mowilismy, ze oczywiscie nie. Ze jakbysmy mogli, to bysmy nie pracowali. Tyle, ze ja mowilem o "lenieniu sie" (majac na mysli jakies jednak bardziej tworcze zycie a nie lenienie sensu stricto, no bo ile sie mozna lenic?) za swoje a nie za cudze. Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc. Podalas przyklad swojej kolezanki, ktora nie chciala tego Niemca z Monachium. Jedno pytanie - Niemka? Bo jak Polka to by pewnie poleciala... Dla dobra dzieci oczywiscie.

    PS. A ludzie to generalnie sa nudni. Ale, tak jak zdarzylo mi sie spotkac ciekawych ludzi (czyli majacych cos do powiedzenia, z czym wcale nie musze sie zgadzac - byle to byly ich wlasne a nie zaslyszane mysli) wsrod ludzi, ktorzy cos robia - pracuja, ucza sie etc. To wsrod niepracujacych mam (a znam takich pare - zony kolegow) no niestety, przykro mi, ani jednej.
  • kag73 20.11.14, 16:25
    Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc. Podalas przyklad swojej kolezanki, ktora nie chciala tego Niemca z Monachium. Jedno pytanie - Niemka? Bo jak Polka to by pewnie poleciala... Dla dobra dzieci oczywiscie.

    Obrazasz teraz wszystkie matki bedace w domu opiekujace sie dziecmi i odwalajace wiekszosc domowej roboty. A skoro uwazasz, ze wychowywanie dziecka/opieka nad nim to lenistwo dlaczego bylbys gotow i dlaczego ludzie placa za to zlobkom albo nianiom? Glupki!I nikt nie powiedzial, ze one wyszly za kogos, zeby sie lenic.
    Ta kolezanka w Monachium jest Polka, ja tez jestem Polka a jego nie chcialam, bo mi sie fizycznie nie podobal a do wziecia bylam:)
  • zawle 20.11.14, 16:41
    kag73 napisała:> Obrazasz teraz wszystkie matki bedace w domu opiekujace sie dziecmi i odwalajac
    > e wiekszosc domowej roboty. A skoro uwazasz, ze wychowywanie dziecka/opieka nad
    > nim to lenistwo dlaczego bylbys gotow i dlaczego ludzie placa za to zlobkom al
    > bo nianiom? Glupki!I nikt nie powiedzial, ze one wyszly za kogos, zeby sie leni
    > c.

    Nie generalizujmy i w tą stronę. Ja znam takie kobiety. Do pracy im zawsze było za daleko. Powiem Ci ze to najbardziej kobiece kobiety jakie znam:)) Na serio.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 20.11.14, 16:48
    > Nie generalizujmy i w tą stronę. Ja znam takie kobiety. Do pracy im zawsze było
    > za daleko. Powiem Ci ze to najbardziej kobiece kobiety jakie znam:)) Na serio.

    No i lenia sie w domu? Znaczy sie nic kompletnie nie robia?
    Za to sa tak sliczne i seksowne, ze faceci w kolejce stali i prosili "Ozen sie ze mna, ze mna, ze mna"? Cale zycie nie bedziesz musiala nic robic, tylko sie ze mna ozen!"
  • zawle 20.11.14, 17:08
    kag73 napisała:
    > No i lenia sie w domu? Znaczy sie nic kompletnie nie robia?
    > Za to sa tak sliczne i seksowne, ze faceci w kolejce stali i prosili "Ozen sie
    > ze mna, ze mna, ze mna"? Cale zycie nie bedziesz musiala nic robic, tylko sie z
    > e mna ozen!"

    Czy się lenią? No robią to kazda baba w domu. No, moze częściej sprzątają, częściej gotują, ale za to mniej pracochłonne potrawy niz ja:)) Faceci jak się z nimi zenili to pewnie o tym nawet nie myśleli. Znam kilka takich przypadków. Dzieci juz przedszkolne, więc wytłumaczenia nie ma ( zresztą chodzą do przedszkoli- dla lepszego rozwoju:)))
    One są delikatne, sprawiają wrażenie kruchych, ludzi z automatu chcą im pomagać, trochę lękowe, uparte dość. Swoje cele osiągają nie wprost.
    Rodziny nie bogate, pomoc finansowa by się przydała. Jedna nie podejmie pracy na stanowisku nizszym niz ma wykształcenie, druga nie będzie się przepracowywać, trzecia dziecko musi do szkoły odprowadzać 10 letnie:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 20.11.14, 17:12
    "Czy się lenią? No robią to kazda baba w domu. No, moze częściej sprzątają, częściej gotują, ale za to mniej pracochłonne potrawy niz ja:))"

    Czyli sciema, to wcale nie prawdziwe lenistwo! :(
  • zawle 20.11.14, 17:24
    kag73 napisała:
    > Czyli sciema, to wcale nie prawdziwe lenistwo! :(

    A jakie jest "prawdziwe"?
    Wiesz ja pasjami nie znoszę tych mamusiek, co to siedzą w domu i ciągle udostępniają na fb czy w jakiejś innej formie demonstrują swój ciężki los "kobiety pracującej, nieopłacanej". Nie znoszę ich martyrologii. Zważ ze pracujące na etacie mają dokładnie te same obowiązki i się tak z tym nie obnoszą.
    Jeden z męzów na spacerze z psem ciągle narzeka ze siły juz nie ma, a ona do pracy pójść nie chce. Drugi podtyka jej oferty pracy, poszukuje dla niej etatu wśród znajomych. Nie chciałabym być na ich miejscu i mieć w domu takiego chłopa "nieleniwego", co to mi altankę postawi, płotek zbuduje, ale będzie na moim utrzymaniu. No ale mnie na takiego nie stać. Jak kogoś stać, niech sobie ma. Tylko co gdy nie stać, a one się do roboty nadal nie garną?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 20.11.14, 18:03
    " Jak kogoś stać, niech sobie ma. Tylko co gdy nie stać, a one się do roboty nadal nie garną?

    Owszem niezrozumiale, ale mnie juz nic nie zdziwi i powiem, ze widocznie "stac", bo inaczej by juz z glodu poumieraly a zyja:)
  • zawle 20.11.14, 18:40
    fajnie..panie z pomocy społecznej tez tak pewnie myslą:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • niezapominajka333 21.11.14, 06:42
    "...Wiesz ja pasjami nie znoszę tych mamusiek, co to siedzą w domu i ciągle udostępniają na fb czy w jakiejś innej formie demonstrują swój ciężki los "kobiety pracującej, nieopłacanej". Nie znoszę ich martyrologii. Zważ ze pracujące na etacie mają dokładnie te same obowiązki i się tak z tym nie obnoszą..."

    Zawle, ten typ ludzi zawsze uprawia martyrologię.
    Gdyby pracowały, demonstrowałyby swój ciężki los kobiety pracującej na dwóch etatach, z czego jeden nieopłacany.
    Zawsze będą miały gorzej od innych i zawsze pod górkę.
    Ale na szczęście, dla zachowania równowagi w przyrodzie, istnieje równie wiele, facetów typu Kiepski, których żony pracują na dwóch etatach plus trzeci w domu i jakoś się kręci.
  • kag73 20.11.14, 16:43
    > PS. A ludzie to generalnie sa nudni. Ale, tak jak zdarzylo mi sie spotkac cieka
    > wych ludzi (czyli majacych cos do powiedzenia, z czym wcale nie musze sie zgadz
    > ac - byle to byly ich wlasne a nie zaslyszane mysli) wsrod ludzi, ktorzy cos ro
    > bia - pracuja, ucza sie etc. To wsrod niepracujacych mam (a znam takich pare -
    > zony kolegow) no niestety, przykro mi, ani jednej.

    No widzisz, zapewne zdarza sie wszystko. Ja z kolei spotkalam wiele niepracujacych zwodowo mam, ktore sa calkiem do rzeczy i wcale nie nudne. W Niemczech cale mnostwo, bo kiedys(teraz moze mniej, podobno byla jakas reforma) ze wzgledu na dobra sytucje ekonomiczna ojcow i swiadczenia panstwa, za mala ilosc zlobkow i przedszkoli, bardzo wiele kobiet korzystalo z 2-3 letniego urlopu macierzynskego i wtedy pracowal tylko maz.
    Niania za droga, pracy na pol etatu do rzeczy(w zawodzie) nie bylo, rozlicznie podatkowe robi sie razem i czesto po przeliczaniu sie nie oplaca, zeby zona pracowala.
    Moja zachodnia tesciowa ma czworke dzieci, tesciu dobrze zarabial. Na pocztaku cos tam zaczela pracowac, ale z tyloma dzieciakami sie nie dalo. Jest po studiach, zainteresowana roznosciami, wszystkie filmy klasyka, muzyka, ksiazki, powieci, jezyki, o psychologii, polityce o czymkolwiek mozesz z nia pogadac, ma 70+ gra na komputerze, pisze maile, korzysta z internetu(nauczyla sie od synow). Po drugiej stronie mam wszystkie moje ciocie w Polsce, ktore cale zycie(mimo dzieci) pracowaly zawodowo, ale intelektem nie dorowna jej zadna i sa zwyczajnie nudne. Bo nie pracowac zawodowo wcale nie musi oznaczac "gnusniec", bo to jest w Tobie czy cos "robisz" czy nie i czy oprocz swojej wyuczonej pracy potrafisz zainteresowac sie czymkolwiek czy czyms innym.
  • kag73 20.11.14, 19:53
    Wont:
    "Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc."

    Powiem Ci szczerze, ze ja tez sie dziwie, jak widze jakies seksowne atrakcyjne mlode kobiety z facetami 25+(duzo mniej atrakcyjnymi) to nie moge zrozumiec jak oni z tym zyja, jak ci faceci moga w ogole z nimi byc, chadzac do lozka, cieszyc sie z ich obecnosci, wiedzac, ze wyszly za nich, zeby sie lenic. A jak one moga sie cieszyc popijajac schlodzone koktajle przy pieknych basenach, jadajac w tych drogich restauracjach, podrozujac po roznych pieknych krajach, chodzac na drogie zkupy, nie rozumiem, ze moze sprawiac im to radosc. Gdyby ten facet chociaz byl w ich wieku i przystojny to bym moze zrozumiala, ale tak:) No ale jak widac da sie, niektorzy potrafia sie stego cieszyc. A moze sie nie ciesza, ale zyja...? No, kurna, zycie ciezkie jest!
  • zawle 20.11.14, 20:07
    kag73 napisała: > Powiem Ci szczerze, ze ja tez sie dziwie, jak widze jakies seksowne atrakcyjne
    > mlode kobiety z facetami 25+(duzo mniej atrakcyjnymi) to nie moge zrozumiec jak
    > oni z tym zyja, jak ci faceci moga w ogole z nimi byc, chadzac do lozka, ciesz
    > yc sie z ich obecnosci, wiedzac, ze wyszly za nich, zeby sie lenic. A jak one m
    > oga sie cieszyc popijajac schlodzone koktajle przy pieknych basenach, jadajac w
    > tych drogich restauracjach, podrozujac po roznych pieknych krajach, chodzac na
    > drogie zkupy, nie rozumiem, ze moze sprawiac im to radosc. Gdyby ten facet cho
    > ciaz byl w ich wieku i przystojny to bym moze zrozumiala, ale tak:) No ale jak
    > widac da sie, niektorzy potrafia sie stego cieszyc. A moze sie nie ciesza, ale
    > zyja...? No, kurna, zycie ciezkie jest!

    A bez tej epiki to co chcesz powiedzieć?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 21.11.14, 17:38
    kag73 napisała:

    > Wont:
    > "Wyjsc za kogos, zeby sie lenic? To jest tak malostkowe, pozbawione godnosci i
    > kruche, ze nie potrafie zrozumiec, ze moze sprawiac w ogole radosc."
    >
    > Powiem Ci szczerze, ze ja tez sie dziwie, jak widze jakies seksowne atrakcyjne
    > mlode kobiety z facetami 25+(duzo mniej atrakcyjnymi) to nie moge zrozumiec jak
    > oni z tym zyja, jak ci faceci moga w ogole z nimi byc, chadzac do lozka, ciesz
    > yc sie z ich obecnosci, wiedzac, ze wyszly za nich, zeby sie lenic. A jak one m
    > oga sie cieszyc popijajac schlodzone koktajle przy pieknych basenach, jadajac w
    > tych drogich restauracjach, podrozujac po roznych pieknych krajach, chodzac na
    > drogie zkupy, nie rozumiem, ze moze sprawiac im to radosc. Gdyby ten facet cho
    > ciaz byl w ich wieku i przystojny to bym moze zrozumiala, ale tak:) No ale jak
    > widac da sie, niektorzy potrafia sie stego cieszyc. A moze sie nie ciesza, ale
    > zyja...? No, kurna, zycie ciezkie jest!
    -------------------
    Ja też tego nie rozumiem, kag. Mnie to też śmieszyło jak np. byłem w Tajlandii i widziałem te młodziutkie szczuplutkie Tajki przytulone do tych wszystkich podtatusiałych expatów z Zachodu (nie wszystkie to kurwy, niektóre, te cwańsze, to żony). I tak się zastanawiałem z czego oni się cieszą, z czego są dumni - przecież te laski są z nimi z jednego, jedynego powodu - ich kasy. To nie uczciwiej jest wynająć sobie tajską kurwę na noc albo na weekend? Po cholerę się z nimi żenić???

    A właśnie - oglądałem z tydzień temu, kątem oka, jakiś wywiad dla tvn-u czy jakiejś innej stacji młodego Gudzowatego (dziedzica Gazowatego). Młody Gudzowaty - taki misiek o dobrotliwej, trochę mało bystrej, pucułowatej buźce perorował coś o wielkiej miłości jaką darzą się z żoną. A żona była z nim w tym wywiadzie - ciemnowłosa Dominikanka (pewnie jakaś ex misska albo modelka, bo istotnie piękna była) siedziała z nim na kanapie, wpatrzona w niego jak w obrazek Rembrandta. I tak go pewnie szacowała - na jakichś ładnych kilkadziesiąt zielonych baniek. A ja sobie wtedy myślałem - czy ty misiek nie widzisz, że jedyna rzecz, jaka jej w tobie imponuje to twoja kasa? Po co się w to ładujesz? Jak ci w ogóle z taką wiedzą kutas staje?
  • kag73 21.11.14, 18:11
    No, ja tez czasem prawie jak jakas starsza pani, jak widze taka ladna 20+ Latynoske z mniejszym od niej, siwym chuderlawym dziadkiem to az mi sie serce kraje z tej rozpaczy. Takie marnotrawstwo, mysle sobie. Ale to sa specjalni ludzie, tak mysle, po obu stronach, oni sie nad tym nie zastanawiaja/nie rozczulaja, albo zwyczajnie podchodza do tego pragmatycznie: ona daje mlodosc i urode, on kase i rachunek sie zgadza. Nie chcemy tez pochopnie osadzac, bo sa pary, u ktorych tak sie zaczyna, pieniedze motywuja niektore kobiety do dania facetowi sznasy, uroda by chciec tej dziewczyny, ale jest mozliwosc, ze jak mawiaja niektorzy "milosc przyjdzie pozniej" i ze oni rzyczyiwscie sie lubia, kochaja, szanuja. Nie wykluczam. Poza tym z boku zawsze wyglada to dramatyczniej niz jak dotyczy to czlowieka samego.
    I w dodatku nie osadzam nikogo, bo w niektorych krajach zycie naprawde jest ciezkie i dla takiej Tajki, ktora wyladowala w kubie w wielu lat 14, taki zachodniak moze byc naprawde szansa, bo ona nie ma zadnych perspektyw. I za to mozna go naprawde pokochac. Tak mysle. W wersji optymistycznej oczywiscie.
  • marek.zak1 21.11.14, 18:23
    wont napisał:


    > Ja też tego nie rozumiem, kag. Mnie to też śmieszyło jak np. byłem w Tajlandii i widziałem te młodziutkie szczuplutkie Tajki przytulone do tych wszystkich podtatusiałych expatów z Zachodu (nie wszystkie to kurwy, niektóre, te cwańsze, to żony). I tak się zastanawiałem z czego oni się cieszą, z czego są dumni - przecież te laski są z nimi z jednego, jedynego powodu - ich kasy.

    Wiecej wyrozumiałości.Największym problemem, zagrożeniem dla 90% ludzi jest BIEDA. Ludzie nie chcą nędznie wegetować bez żadnej perspektywy z niej wyjscia. Jedyną szansa wyrwania sie z nędzy do do lepszego świata jest poznanie kogoś stamtąd z kasą.
    Dla faceta z Zachodu, takiego beta-gamma jedyna szansa na fajną laskę jest dziewczyna stamtąd, bo u siebie nie ma żadnych szans.
    Tak więc ciesza sie oboje, laska bo wychodzi z nędzy, a facet, bo ma laskę o której nie mogłby śnić u siebie.
    Za komuny całe mnóstwo Polek chajtnęło sie z Angolami, czy Niemcami na tej samej zasadzie.
    Teraz sa fora dziewczyn z Ukrainy, marzacych sie o wyrwaniu się stamtąd. Jakis czas temu byłem w Berlinie na kursie niemieckiego. Duża część pieknych dziwczyn - z Ukrainy, żon lokalsów - przeważnie prostaków. Widziałem, jak po nie przychodzili.
  • wont 21.11.14, 18:37
    marek.zak1 napisał:

    > Wiecej wyrozumiałości.Największym problemem, zagrożeniem dla 90% ludzi jest BIE
    > DA. Ludzie nie chcą nędznie wegetować bez żadnej perspektywy z niej wyjscia. Je
    > dyną szansa wyrwania sie z nędzy do do lepszego świata jest poznanie kogoś stam
    > tąd z kasą.
    > Dla faceta z Zachodu, takiego beta-gamma jedyna szansa na fajną laskę jest dzie
    > wczyna stamtąd, bo u siebie nie ma żadnych szans.
    > Tak więc ciesza sie oboje, laska bo wychodzi z nędzy, a facet, bo ma laskę o kt
    > órej nie mogłby śnić u siebie.
    > Za komuny całe mnóstwo Polek chajtnęło sie z Angolami, czy Niemcami na tej same
    > j zasadzie.
    > Teraz sa fora dziewczyn z Ukrainy, marzacych sie o wyrwaniu się stamtąd. Jakis
    > czas temu byłem w Berlinie na kursie niemieckiego. Duża część pieknych dziwczyn
    > - z Ukrainy, żon lokalsów - przeważnie prostaków. Widziałem, jak po nie przyc
    > hodzili.
    -------------
    Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłem na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądze, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...
  • kag73 21.11.14, 18:49
    > Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłe
    > m na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądz
    > e, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...

    No momencik, jest roznica czy mloda Tajka co noc tanczy w bikini z numerkiem na stole czekajac na potencjalnych klientow, czy sypia z facetem, ktory szukal zony/przyjaciolki i oferuje jej lepsze/dobre zycie. I dla niego to tez roznica, nie musi leciec do Tajlanii, isc do klubu, placic za godzine/noc i wychodzic, do tego dzielic sie tym tortem z setka innych. Poza tym ona zapewne daje wiecej niz tylko seks, wspiera dobrym slowem, gotuje(uwielbiam tajskie jedzenie;)), robi cale mnostwo innych rzeczy, moze nawet da mu potomka, czego zawsze chcial. No i przede wszystkim jest szansa, ze go pokocha i beda ze soba szczesliwi. A jezeli nie...co przezyl to jego, nikt mu nie zabiarze. Nie powiedziane tez, ze nie podejmie pracy zarobkowej ta kobieta i w dodatku zapewne odwali sporo domowej roboty za niego. czyli szansa na szczescie jest "no risk no fun!"
  • zawle 21.11.14, 18:52
    wont napisał: > Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłe
    > m na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądz
    > e, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...

    Nie ma róznicy czy się kupuje udawane podniecenie, udawane zainteresowanie czy udawane uczucie. Czym rózni się kupowanie laski na godziny od kupowania na całe zycie?
    Niedawno oglądałam program z Natalią Siwiec. Była zachwycona obsługą w sklepie z bielizną. Lubi czuć się szczególnie wyrózniona. Wiecie...komplementy, uściski, szampan. Ja wolę niekłamaną sympatię pani Joli z mięsnego.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 24.11.14, 09:52
    zawle napisała:

    > Nie ma róznicy czy się kupuje udawane podniecenie, udawane zainteresowanie czy
    > udawane uczucie. Czym rózni się kupowanie laski na godziny od kupowania na całe
    > zycie?
    --------------------
    Czym sie rozni? Cena :) I tym, ze nikt sie nie samoszukuje, nie doszukuje wyzszych uczuc tam gdzie ich po prostu nie ma.
  • zawle 24.11.14, 10:06
    wont napisał:
    > Czym sie rozni? Cena :) I tym, ze nikt sie nie samoszukuje, nie doszukuje wyzsz
    > ych uczuc tam gdzie ich po prostu nie ma.

    Moze tą cenę się za to właśnie płaci? Za możliwość samooszukiwania się. Dla ciebie to towar mało atrakcyjny, ale dla innych bardzo.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 21.11.14, 19:52
    wont napisał:


    > Ale ja jestem wyrozumiały :) Heloł?! Ja przecież przez kilkanaście lat chodziłem na dziwki, pisałem o tym. I nie widzę nic złego w transakcji seks za pieniądze, wręcz przeciwnie. No ale nie róbmy z takiego modelu standardu...

    Juz na tym forum powtarzano, ze facet to status i kasa. Tak więc Amerykański turysta jest większym królem dla biednej Tajki, niż przyszły król Hiszpanii, za którego wyszła Letycja - dziennikarka.
  • zyg_zyg_zyg 21.11.14, 21:14
    > Juz na tym forum powtarzano, ze facet to status i kasa.

    No właśnie, a może miss Dominikany kocha nie kasę Gudzowatego, tylko samego Gudzowatego? Za to między innymi, że tę kasę ma? To wtedy czym by się różniło to od kochania kogoś za to, że jest przystojny i ma zajebiste włosy, albo za to, że jest wysoko postawiony, albo za to, że świetnie opowiada kawały? Tak jak można straci kasę, tak samo można stracić atrakcyjny wygląd i wyłysieć ;-) zostać zdegradowanym, albo język może odpaść.
  • marek.zak1 21.11.14, 21:24
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Juz na tym forum powtarzano, ze facet to status i kasa.
    >
    > No właśnie, a może miss Dominikany kocha nie kasę Gudzowatego, tylko samego Gudzowatego? Za to między innymi, że tę kasę ma? To wtedy czym by się różniło to od kochania kogoś za to, że jest przystojny i ma zajebiste włosy, albo za to, że jest wysoko postawiony, albo za to, że świetnie opowiada kawały? Tak jak można straci kasę, tak samo można stracić atrakcyjny wygląd i wyłysieć ;-) zostać zdegradowanym, albo język może odpaść.

    No właśnie, trzeba czyms ując kobietę. Kasa/status dają pewność siebie, a to jest (podobno) największym afrodyzjakiem.
  • fanny 24.11.14, 04:26
    wont napisał:

    >
    > A właśnie - oglądałem z tydzień temu, kątem oka, jakiś wywiad dla tvn-u czy jak
    > iejś innej stacji młodego Gudzowatego (dziedzica Gazowatego). Młody Gudzowaty -
    > taki misiek o dobrotliwej, trochę mało bystrej, pucułowatej buźce perorował co
    > ś o wielkiej miłości jaką darzą się z żoną. A żona była z nim w tym wywiadzie -
    > ciemnowłosa Dominikanka (pewnie jakaś ex misska albo modelka, bo istotnie pięk
    > na była) siedziała z nim na kanapie, wpatrzona w niego jak w obrazek Rembrandta
    > . I tak go pewnie szacowała - na jakichś ładnych kilkadziesiąt zielonych baniek
    > . A ja sobie wtedy myślałem - czy ty misiek nie widzisz, że jedyna rzecz, jaka
    > jej w tobie imponuje to twoja kasa? Po co się w to ładujesz? Jak ci w ogóle z t
    > aką wiedzą kutas staje?

    Jezusmaria, boj sie boga Wont! To obrzydliwe co napisales. Takie umniejszajace, ze az obrzydliwe :(
    Myslec, ze Gudzowaty moze imponowac kobiecie tylko kasa(?)
    Pewnie tez myslisz, ze wszystkie swoje nagrody dostal za sypianie z czlonkami komitetow. A nie, przeciez on wyglada jak misiek o tepej twarzy. Znaczy kupil swoje nagrody.
    Widziales kiedys jego dorobek fotograficzny? www.gudzowaty.com/#/awards
    Ja widzialam, bylam kilkukrotnie w jego galerii, po ktorej chodzilam z opadnieta z zachwytu szczeka.
    Ktos, kto robi takie zdjecia, _musi_byc szalenie interesujacym mezczyzna. Mimo kasy i nazwiska po tatusiu.

    f.
    --
    We all have a choice. We sacrifice the future for the present, or sacrifice the present for the future. And as long as we value our present day comfort over our future discomfort this insanity will progress.
  • wont 24.11.14, 10:01
    fanny napisała:

    > Ja widzialam, bylam kilkukrotnie w jego galerii, po ktorej chodzilam z opadniet
    > a z zachwytu szczeka.
    > Ktos, kto robi takie zdjecia, _musi_byc szalenie interesujacym mezczyzna. Mimo
    > kasy i nazwiska po tatusiu.
    ---------------
    Nie znalem wczesniej artysty Gudzowatego, po prostu nie interesuje sie fotografia. Nie zamierzam tutaj dyskutowac czy rzeczywscie jest wielkim arysta czy nie jest, bo brak mi do tego odpowiednich narzedzi (nie znam sie). Jezeli istotnie jest wielkim artysta a nie wymuszka napompowana pieniedzmi tatusia, to jedynie pozostaje mi wyrazic zadowolenie, ze pieniadze dziesiatek milionow Polakow, ktorzy przez dwie dekady kupowali rosyjski gaz za posrednictwem Bartimpexu (tak jakby jedno panstwo nie moglo kupowac od drugiego sasiadujacego panstwa surowiec naturalny bez wykorzystania posrednictwa prywatnej firmy) nie zostaly do konca zmarnowane i wniosly wklad w swiatowa kulture.
  • sabat.77 24.11.14, 10:06
    Ale wrazliwosc mozna docenic. Widzialem te fotografie i wydaja mi sie byc interesujace. Widac, ze robil je facet z dusza...
  • sabat.77 24.11.14, 07:48
    wont napisał:

    > . A ja sobie wtedy myślałem - czy ty misiek nie widzisz, że jedyna rzecz, jaka
    > jej w tobie imponuje to twoja kasa? Po co się w to ładujesz? Jak ci w ogóle z t
    > aką wiedzą kutas staje?

    Źle do sprawy podchodzisz Wont.
    Przecież brzydka też by w nim widziała głównie kasę - to co, ma się dlatego ożenić z brzydką? On ma kasę i jest dzięki temu bardzo atrakcyjny, więc bierze sobie za żonę kobietę, która jest bardzo atrakcyjna bo ma urodę. Czy nie o tym mówimy bez przerwy na forum?
    Równie dobrze mógłbyś potrząsnąć tą miss i wrzasnąć: "czy ty nie widzisz, że on się z tobą żeni tylko dla twojej urody? jesteś z innej kultury, jest wam do siebie daleko - co będzie jak się zrobisz stara i brzydka?".

    Każdy kij ma dwa końce Wont. Kobiety boją się o swoją urodę tak samo jak mężczyźni o swoją kasę. I słusznie, bo jak babka zbrzydnie i się zestarzeje, a jej mężem jest atrakcyjny samiec alfa - to różnie w życiu może być... Jakbyś nie zauważył, życie jest brutalne Wont.

    Poza tym - myślisz, że Ciebie kobiety nie oceniają przez perspektywę Twojego portfela, robiąc wyjątek tylko dla Gudzowatego i jemu pokrewnych? Jesteś tak samo oceniany, ale - zakładam - chodzisz w nieco innej lidze. Pan Gudzowaty jest, delikatnie mówiąc, nieco bardziej atrakcyjny niż Ty czy ja :) To on jest "mister Poland", więc bierze sobie za żonę "miss Dominikana". Wszystko proste, logiczne i na miejscu.

    Zamiast patrzeć na faceta oczami faceta, spróbuj go ocenić z perspektywy kobiety i zobaczysz, jaki on jest interesujący. Bogaty artysta - czy może być lepiej? Ciało modela jest mu zbędne.
    Szczególnie, że pooglądałem zdjęcia i widzę na nich całkiem zadbanego, eleganckiego mężczyznę. Nie wiem czemu się czepiasz. Wygląda lepiej niż wielu rówieśników.
  • sea.sea 24.11.14, 08:00
    Jw, nie wiedziałam jak wygląda rzeczony Gudzowaty i spodziewałam się jawnego braku urody jak u niektórych polskich polityków, którym nawet duża kasa nie pomoże ;) A tu osobnik, który - jak przestał hodować "pożyczkową" grzywkę - wygląda tak, że dałoby się pójść bez obrzydzenia nawet gdyby był tylko urzędnikiem w Pcimiu.
  • wont 24.11.14, 10:12
    Sea.sea napisała:

    > Jw, nie wiedziałam jak wygląda rzeczony Gudzowaty i spodziewałam się jawnego br
    > aku urody jak u niektórych polskich polityków, którym nawet duża kasa nie pomoż
    > e ;) A tu osobnik, który - jak przestał hodować "pożyczkową" grzywkę - wygląda
    > tak, że dałoby się pójść bez obrzydzenia był tylko urzędnikiem w Pc
    > imiu.
    --------------
    Sea, ja nie znam sie na meskiej urodzie, ale mysle, ze umiem wychwycic i docenic kiedy mezczyzna, nawet nieladny, jest meski i interesujacy.

    Zeby byla jasnosc, ja znam Tomasza Gudzowatego tylko z tego wywiadu dla tvn-u, o ktorym pisalem. Udalo mi sie go znalezc:
    metro.gazeta.pl/Gwiazdy/1,135321,16693305,Syn_Gudzowatego_pokazal_piekna_zone__Ojciec_widzial.html
    No i ja nie widze w nim nic interesujacego. Ja bym z nim do lozka nie poszedl :)
  • zawle 24.11.14, 10:16
    Ja bym poszła...tylko żeby się nie odzywał:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • wont 24.11.14, 10:24
    zawle napisała:

    > Ja bym poszła...tylko żeby się nie odzywał:))
    -----------
    Poszla, poszla... Ale czy bys doszla? ;)
  • kag73 24.11.14, 11:23
    wont napisał:
    > zawle napisała:
    >
    > > Ja bym poszła...tylko żeby się nie odzywał:))
    > -----------
    > Poszla, poszla... Ale czy bys doszla? ;)

    Najwazniejsze, zeby mogla/potrafila pojsc. Dojscie sie zagra:)) A kasia i wygoda sa? Sa!
  • zawle 24.11.14, 12:48
    kag73 napisała:

    > wont napisał:
    > > Poszla, poszla... Ale czy bys doszla? ;)
    >
    > Najwazniejsze, zeby mogla/potrafila pojsc. Dojscie sie zagra:)) A kasia i wygod
    > a sa? Sa!

    Po pierwsze ...tysiąc razy mówiłam ze orgazm nie jest na liście moich priorytetów. Po drugie jestem w takim wieku ze mogę i bez kasy i dla kasy;) Ale...wszystko ma swoją cenę. Bycie z kimś dla kasy i wygody ma swoją cenę. Wont nie chce płacić za ściemę bliskości, ja nie zapłacę za wygodę.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 24.11.14, 10:19
    No wiec wlasnie - zupelnie przystojny pan, nieco po czterdziestce. O co chodzi...
  • hello-kitty2 24.11.14, 11:29
    sabat.77 napisał:

    > No wiec wlasnie - zupelnie przystojny pan, nieco po czterdziestce. O co chodzi.
    > ..

    Sepleni ;-) Ale w hiszpanskim to pewnie jak znalazl.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 24.11.14, 11:33
    > Sepleni ;-) Ale w hiszpanskim to pewnie jak znalazl.

    W dominikanskim hiszpanskim sie akurat nie sepleni:) Ale zrozumiec go zapewne mozna.
  • wont 24.11.14, 11:46
    kag73 napisała:

    > > Sepleni ;-) Ale w hiszpanskim to pewnie jak znalazl.
    >
    > W dominikanskim hiszpanskim sie akurat nie sepleni:) Ale zrozumiec go zapewne m
    > ozna.
    -----------------------
    A mnie w jego mowie nie przeszkadza seplenienie jako takie, tylko hm... jakby to powiedziec, zeby nie wyjsc na prownicjusza i zacofanca...

    Obejrzalem ten film jeszcze raz z moja kolezanka i po krotkiej konsultacji doszlismy do wniosku, ze mlody Gudzowaty skupia sie na pozorach i pieknie zewnetrznym, bo nie jest zainteresowany eksplorowaniem wnetrza kobiety :)
  • sabat.77 24.11.14, 12:10
    Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wnetrzu. To jak z bogaczem - tez skupiasz sie na jego majatku, a to ze lubi proze rosyjskich klasykow i interesuje sie np. biologia, to jakby kwestia drugorzedna :)
  • kag73 24.11.14, 12:12
    sabat.77 napisał:
    > Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wn
    > etrzu.
    I miejmy nadzieje, ze pozostanie tak jak najdluzej:)
  • sabat.77 24.11.14, 12:18
    A to juz jest problem tej miss, a nie moj. Stawia na wysokiego konia, a z jego grzbietu upadek bardziej boli. Kwestia strategii.
  • hello-kitty2 24.11.14, 12:23
    sabat.77 napisał:

    > Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wn
    > etrzu. To jak z bogaczem - tez skupiasz sie na jego majatku, a to ze lubi proze
    > rosyjskich klasykow i interesuje sie np. biologia, to jakby kwestia drugorzedn
    > a :)

    Ja wiem, dla mnie rownie dobrze mozna sie skupic na urodzie pani redaktor, ktora w tej kwestii miss nie ustepuje. A poza tym mam wrazenie, ze coraz czesciej gadamy o tym o czym nie mamy zielonego pojecia tj jak to jest byc miss albo jak to jest byc bogatym i jakie sa tego konsekwencje. Czyli generalnie rozmowy o naszych wyobrazeniach.
    Ja zakladam, ze moze byc w tej relacji jakis element fascynacji na linii fotograf - modelka, a czy z tego cos wyjdzie na dluzsza mete to zycie pokaze.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 24.11.14, 12:36
    No, jakbysmy wiedzieli to by nie bylo o czym gadac :)
  • hello-kitty2 24.11.14, 13:00
    sabat.77 napisał:

    > No, jakbysmy wiedzieli to by nie bylo o czym gadac :)

    No wlasnie. Co to jest w ludziach, ze zawsze ciagniemy do gadania o celebrytach? Ja kolorowe pisemka dla kobiet przestalam czytac z 10 lat temu i juz nie umiem sie przestawic z powrotem. Nie wiem kto jest miska, kto ma kasiore i mnie to nie kreci by wiedziec. Uroda i pieniadze to dla mnie plycizna. Odkad umiem plywac wchodze na gleboka wode. Wole drazyc temat zawlowskich brzydali czyli pokretnosc cudzego wnetrza niz gladkosc wlosow dominikanskiej krolowej urody.

    W ogole zauwazylam, ze najmniej 'obrazaja' sie na rzeczywistosc urodowo-kasiorowa mezczyzni i kobiety, ktorych kreca wlasne mozliwosci kupno-sprzedazowe. Zobacz, stac mnie na taka, to sobie ja kupilem. I chyba nawet niepotrzebne im samooszukiwanie sie. Sa zwyczajnie dumni z transakcji odpowiednio: mezczyzni z zakupu drogiego przedmiotu w postaci kobiety, kobiety ze sprzedania sie za wysoka cene. Wszystko w mysl reklamy: jestem tego warta/warty.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 24.11.14, 13:48
    Dla mnie z perspektywy czysto seksualnej uroda ma niewielkie znaczenie. Bardziej zbiezne upodobania seksualne i jej duzy potencjal erotyczny, tzn. wysokie zapotrzebowanie. Tzn babka na tyle ogarnieta, zeby nie wygladac jak kompletny kaszalot i przy okazji perwersyjna oraz namietna. A takie miss to sa bardziej dla pokazania kolegom swojej sily nabywczej. Lepsza miska pelna niz ladna, bo z tej drugiej sie nie najesz.
  • hello-kitty2 24.11.14, 14:02
    sabat.77 napisał:

    > Dla mnie z perspektywy czysto seksualnej uroda ma niewielkie znaczenie. Bardzie
    > j zbiezne upodobania seksualne i jej duzy potencjal erotyczny, tzn. wysokie zap
    > otrzebowanie. Tzn babka na tyle ogarnieta, zeby nie wygladac jak kompletny kasz
    > alot i przy okazji perwersyjna oraz namietna.

    Ot to to, kombinujesz po mojemu ;) Zbiezne upodobania seksualne, podniecanie sie reakcjami partnera, ambicje bycia dobra kochanka/-ym -kiem, umiejetnosc samoobsluzenia, bezwstydnosc, brak zahamowan, ujawnianie potrzeb seksualnych, umiejetnosc nakrecania, potrzeba kuszenia, potrzeba zaspokojenia drugiej strony, no ale tez nadbudowa nad tym w postaci realcji opartej na warunkach akceptowanych przez obojga.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 24.11.14, 14:09
    hello-kitty2 napisała: > Ot to to, kombinujesz po mojemu ;) Zbiezne upodobania seksualne, podniecanie si
    > e reakcjami partnera, ambicje bycia dobra kochanka/-ym -kiem, umiejetnosc samoo
    > bsluzenia, bezwstydnosc, brak zahamowan, ujawnianie potrzeb seksualnych, umieje
    > tnosc nakrecania, potrzeba kuszenia, potrzeba zaspokojenia drugiej strony, no a
    > le tez nadbudowa nad tym w postaci realcji opartej na warunkach akceptowanych p
    > rzez obojga.

    Do tego dołozyć odrobinę brzydoty, zwierzęcy pociąg i murowany sukces. A pan Gudzowaty niech soebie pracuje po 22 godziny, niech sypia po 2-3 zeby Mela dobrze wyglądała. Meli to sie moze nawet podoba, pewnie Ci dominikanie tylko myśleli zeby ją przelecieć. Mi to samo się dawno temu spodobało w moim pięknym i bogatym męzu. Brrrr. Ale dzieci mam po nim urodziwe chociaz;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 24.11.14, 14:16
    Mysle, ze "odrobina brzydoty" jest zbedna albo niekonieczna:)
    Pan Gudzowaty jest po prostu pazerny i potrzebuje zreszta kasy.
    A co do urody Twoich dzieci, zawle, zapodaj zdjecia! Dla kazdej matki jej dziecko jest piekne;))
  • zawle 24.11.14, 14:26
    Mamy po prostu inne doświadczenia w tym temacie. Mnie uroda cukierkowa w ogóle nie kręci. Defekt nadaje mężczyźnie smaku. Oryginalności. Niejednoznaczna uroda hartuje charakter:)) Nie wiem skąd wiosek ze dla kazdej matki dziecko jest piękne? Rozumu nie straciłam, potrafię ocenić. Dziwne propozycje składasz Kag. Chyba Cie Kutuzow rozbisurmanił...sama pokaz cycki:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 24.11.14, 14:34
    Ja tez nigdzie nie napisalam, ze mnie cukierkowa uroda kreci i defekty zabronione, ale nie oznaczaja one dla mnie z automatu brzydoty.

    "Nie wiem skąd wiosek ze dla kazdej matki dziecko jest piękne? Rozumu nie straciłam, potrafię ocenić."
    Bo to prawda jest, matka natura tak to urzadzila;) Ale zabawne, bo moj maz podobnie jak Ty uwaza, ze "potrafi oceni" i widzi, ze jego syn jest urodziwy:) Z drugiej stony, on matka nie jest hmm...
    Cycki bym chetnie ale nie mam zdjecia na skladzie a teraz sie rozbierac....
  • sabat.77 24.11.14, 14:40
    Pooo-kaz cycki! Pooo-kaz cycki! (W tle tancza czirliderki)
  • zawle 24.11.14, 14:42
    kag73 napisała:

    > Ja tez nigdzie nie napisalam, ze mnie cukierkowa uroda kreci i defekty zabronio
    > ne, ale nie oznaczaja one dla mnie z automatu brzydoty.

    Grubych nie lubię, wolę żylastych. Utyci i za duzi mnie nie kręcą.

    > Bo to prawda jest, matka natura tak to urzadzila;)

    Jasne...mój syn urodził się tak brzydki, ze najchętniej bym go ze szpitala nie zabrała. Tyle ze nie dało się wymigać, był do mnie bardzo podobny:))

    > Cycki bym chetnie ale nie mam zdjecia na skladzie a teraz sie rozbierac....

    :))
    --

    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 24.11.14, 15:17
    zawle napisała:

    > Grubych nie lubię, wolę żylastych. Utyci i za duzi mnie nie kręcą.

    O to bysmy mogly razem chodzic na lowy i nigdy nie doszloby do konfliktu interesow ;) Ja lubie duzych, w tym podpasionych ale sprawnych. Generalnie przedkladam funkcje nad strukture. Najgorzej jak sie facet sypie i tu i tu. W jednym przyznaje racje: ludzie mniejsi sa zgrabniejsi w ruchach, duzi sa klocowaci, jakby im energii nie starczalo na rozruszanie cielska :-) Duzy nawet podpasiony ale energiczny to strzal w dzisiatke.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • hello-kitty2 24.11.14, 14:30
    zawle napisała:

    > Do tego dołozyć odrobinę brzydoty, zwierzęcy pociąg i murowany sukces.

    Cos jest mocnego w tej zwierzecej brzydocie. Ja np lapie sie na dziwnej preferencji w ogladaniu pornusow: bardziej podniecaja mnie scenki z brzydkimi odtworcami aktow seksualnych niz stadardowymi. Cos jakby brzydalowi sie nie nalezalo stad jego spelnienie seksualne jest jakby wieksze. Im wieksze spelnienie partnera tym wieksza satysfakcja z seksu z nim.

    Zreszta jak opowiadala mi kumpela o facecei, ktorego tez znalam: Ty wiesz, ze im on stawal sie bardziej opalony, a jego zeby coraz bielsze tym bardziej mnie odrzucalo. Facet idac z toba ulica potrafil przegladac sie w szybie kazdej wystawy ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 24.11.14, 14:38
    ja to widze trochę inaczej. Posiąść. czy taki cukierek mnie posiądzie? Gdy byłam młoda to raczej ja zaliczałam cukierki.Cukierki są na zewnątrz pewne siebie, ale tak przyzwyczajone do swojego statusu, ze brakuje im charakteru.
    Facet z defektem poluje. Jak stary, chytry kocur. Gdy atakuje, wydaje się być bezczelny. Lubię bezczelnych facetów. Nie zmanierowanych. Ciągle kombinujących.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 24.11.14, 15:30
    zawle napisała:

    > ja to widze trochę inaczej. Posiąść. czy taki cukierek mnie posiądzie? Gdy była
    > m młoda to raczej ja zaliczałam cukierki.Cukierki są na zewnątrz pewne siebie,
    > ale tak przyzwyczajone do swojego statusu, ze brakuje im charakteru.
    > Facet z defektem poluje. Jak stary, chytry kocur. Gdy atakuje, wydaje się być b
    > ezczelny. Lubię bezczelnych facetów. Nie zmanierowanych. Ciągle kombinujących.

    Przemawia to do mnie ale nie ma u mnie chyba zastosowania, bo to chyba ja poluje.
    Jakby co to ja sie trzymam z daleka od pieknisiow, bo na krecace sie w okolo takich laski mimo zwiazku z toba to mam tylko dwa rozwiazania:
    a) zamykam oczy, nie widze i nie chce wiedziec,
    b) strzelam z karabinu maszynowego do wszystkich krazacych.

    Zadne rozwiazanie sie nie sprawdza. Po prostu to kolejne poletko do obrobienia, nie nadaje sie do takiej roboty, walka z wiatrakami.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 24.11.14, 14:56
    > Zreszta jak opowiadala mi kumpela o facecei, ktorego tez znalam: Ty wiesz, ze i
    > m on stawal sie bardziej opalony, a jego zeby coraz bielsze tym bardziej mnie o
    > drzucalo. Facet idac z toba ulica potrafil przegladac sie w szybie kazdej wysta
    > wy ;)

    Le, no nie, lalka to moge byc ja a nie facet. Ty tu mowisz o jakims pieknisiu i do tego proznym i zachwyconym swoja uroda, to nie moja bajka. Poza tym atrakcyjnosc jest subiektywna, ja niekoniecznie potrzebuje ciacha, ktorego wszytkie uwazaja za ciacho, facet musi miec cos w sobie co podoba sie mnie, czyli w moich oczach jest strakcyjny fizycznie.
  • kag73 24.11.14, 14:10
    sabat.77 napisał:
    > Dla mnie z perspektywy czysto seksualnej uroda ma niewielkie znaczenie. Bardzie
    > j zbiezne upodobania seksualne i jej duzy potencjal erotyczny, tzn. wysokie zap
    > otrzebowanie.
    Dla Ciebie, ale inni maja inaczej.

    "Lepsza miska pelna niz ladna, bo z tej drugiej sie nie najesz."

    To fakt, ale takie cos wychodzi dopiero w praniu. Wielu zapewne zdarzylo sie przekonac, ze ladnai atrakcyjna fizycznie partnerka nie rowna sie: jorna, chetna, seksiara. Co nie zmienia faktu, ze ich ciagnelo/krecila ta atrakcyjna fizycznie. Moze zreszta nadal kreci ale co z tego jak seksu niet albo na odczepne:(
  • kag73 24.11.14, 12:58
    > Ja zakladam, ze moze byc w tej relacji jakis element fascynacji na linii fotogr
    > af - modelka, a czy z tego cos wyjdzie na dluzsza mete to zycie pokaze.

    A ja zakladam, ze w tej relacji najwazniejszy jest/byl(od tego sie zaczelo) element facynacji jego pieniedzmi w jej przypadku, w jego przypadku element facynacji jej uroda.
    Gdyby ten pan byl fotografem bez pieniedzy mialby duzo mniej szans, niemniej jednak juz z racji swojego pochodzenia(jest bialym Europejczykiem) wiec w oczach dominikanskiej kobiety, ma wiecej niz przecietny krajan(chociaz i tam zdarzaja sie naprawde kasiasci) a to dobra motywacja, przekonuje. W dodatku, Dominikanczyk, w oczach dominikanskich kobiet sie
    "nie nadaje", tzn do lozka sie nadaje, do zycia mniej:))
  • wont 24.11.14, 13:01
    sabat.77 napisał:

    > Ale zauwaz, ze zewnetrznosc miss jest tak zajmujaca, ze trudno skupic sie na wn
    > etrzu. To jak z bogaczem - tez skupiasz sie na jego majatku, a to ze lubi proze
    > rosyjskich klasykow i interesuje sie np. biologia, to jakby kwestia drugorzedn
    > a :)
    -------------------
    Dobra, bede bardziej precyzyjny, bo widze, ze zostalem zle zrozumiany...

    Piszac, ze doszedlem z kumpela do wniosku, ze Gudzowaty nie jest zainteresowany eksplorowaniem wnetrza swojej pieknej zony mialem na mysli, ze nie jest zainteresowany eksplorowaniem wnetrza jej cipki :) No, zachowuje sie w tym wywiadzie jak gej po prostu :) Plus ten zawod - artysty fotografika... Plus fakt, ze sam mowi w tym wywiadzie, ze ze swoja swiezo poslubiona piekna zona pracuje 20-22 godziny na dobe i nie wybiera sie w podroz poslubna...
  • wont 24.11.14, 10:03
    Sabat, ja to wszystko wiem co piszesz. Zeby bylo jasne - ja sie nie obrazam na rzeczywistosc. Mnie po prostu taka rzeczywistosc nie interesuje :)
  • kag73 24.11.14, 10:14
    wont napisał:
    > Sabat, ja to wszystko wiem co piszesz. Zeby bylo jasne - ja sie nie obrazam na
    > rzeczywistosc. Mnie po prostu taka rzeczywistosc nie interesuje :)

    No i wlasnie na tym to polega, ze niektorym zgrzyta, ze maja szanse u kobiety TYLKO dlatego, ze maja kase, inaczej by szassy nie mieli. Nie godzi im sie to z romantyczna wizja milosci/zwiazku. Inni majacy kase, zdaja sobie sprawe co w trawie piszczy, ale chca skorzystac z tej mozliwosci, bo chca miec atrakcyja babke u boku i w lozku. W dodatku zawsze jest szansa, ze wyjdzie z tego milosc.
    I taka historia moze skonczyc sie dobrze a moze skonczyc sie zle. Jezeli jedyna albo najwazniejsza motywacja byla kasa, zwlaszcza przy duzej roznicy wieku(np. ona 20+, on 50+), ze ona go jednak nie pokocha i ze niekoniecznie bedzie ja pociagal i ze jak sie nadarzy po 3 latch mlody, piekny i przystojny to ona pojdzie w dluga.
    No ogolnie ludzie lubia byc kochani za to jacy sa(przystojny, pociaga, z poczuciem humoru, szarmancki) a nie za to co maja.
    Sa jednak rozni ludzie i maja swoje kryteria wyboru parnera, dla jednych bedzie to uroda, dla innych kasa, dla jeszcze innych przede wszsytkim charakter.
  • sabat.77 24.11.14, 10:15
    Rzeczywistosc jest bardzo zlozona i wielowymiarowa, na szczescie nie sklada sie z samego seksu. Na przyklad - mnie ostatnio zafascynowala akwarystyka dekoracyjna. Kazdy z tej rzeczywistosci moze wybrac co chce. Mnie bycie jak najbardziej atrakcyjnym samcem zwyczajnie przestalo zajmowac. Sa w zyciu istotniejsze kwestie, szczegolnie ze w kwestii atrakcyjnosci to czesto sa mury, ktorych glowa sie nie przebije. Jesli dominujaca mysla w glowie faceta ma byc "kobiety to chuje", to faktycznie jest to stan godny wspolczucia. A niech sobie kobiety pozadaja nawet fioletowej, skrzydlatej swini, to nie jest moj problem.
  • kag73 21.11.14, 09:56
    Wont:
    "PS. A ludzie to generalnie sa nudni. Ale, tak jak zdarzylo mi sie spotkac ciekawych ludzi (czyli majacych cos do powiedzenia, z czym wcale nie musze sie zgadzac - byle to byly ich wlasne a nie zaslyszane mysli) wsrod ludzi, ktorzy cos robia - pracuja, ucza sie etc. To wsrod niepracujacych mam (a znam takich pare - zony kolegow) no niestety, przykro mi, ani jednej."

    I jeszcze jedna mala uwaga, wont. Te niepracujace mamy, zony kolegow, moze byly malo interesujace od zawsze, nie ma tu nic do rzeczy, ze sa niepracujacymi mami. I byc moze koledzy w odroznieniu od Ciebie mieli rozowe okulary na oczach i stojaka w spodniach. I w dodatku "nudny" to pojecie wzgledne, czyli odczucie subiektywne. I wreszczie moze Ty rowniez jestes nudny, ja tez (dla wielu, dla innych moze nie) ale nie to decyduje o szczesciu we dwoje? No i rzeczy/ludzie nie sa jakie/jacy sa, tylko jak my sami je/ich odbieramy/odczuwamy. Rozumiesz o co chodzi?
  • marek.zak1 21.11.14, 10:08
    kag73 napisała:

    > Wont:
    >
    > I jeszcze jedna mala uwaga, wont. Te niepracujace mamy, zony kolegow, moze byly malo interesujace od zawsze, nie ma tu nic do rzeczy, ze sa niepracujacymi mam i. I byc moze koledzy w odroznieniu od Ciebie mieli rozowe okulary na oczach i stojaka w spodniach. I w dodatku "nudny" to pojecie wzgledne, czyli odczucie subiektywne. I wreszczie moze Ty rowniez jestes nudny, ja tez (dla wielu, dla innych moze nie) ale nie to decyduje o szczesciu we dwoje? No i rzeczy/ludzie nie sa jakie/jacy sa, tylko jak my sami je/ich odbieramy/odczuwamy. Rozumiesz o co chodzi?

    Kiedys na jednym ze szkoleń ze tworzenia teamów, dowiedziałem sie ciekawej rzeczy. Mianowice ludzie jako tacy maja mnóstwo wad, ale mozna zbudować taki team, w którym te wady sa kompensowane przez zalety innych członków. Tak więc mozna zbudować team idealny. Małżeństwo jest najmniejszym takim teamem. Proces jego tworzenia, aby był dobry i trwały nie jest wcale prosty.
    Wracając do interesujacych kobiet. mam jedna ciotke bardzo interesujacą. Inteligentną, wykształcona itp. Co z tego, kiedy usta jej sie nie zamykają a ja po 15 minutach juz nie mogę jej słuchać i musze wyjść z pokoju.
  • burzowa.kejt 21.11.14, 11:52
    marek.zak1:
    > Wracając do interesujacych kobiet. mam jedna ciotke bardzo interesujacą. Inteli
    > gentną, wykształcona itp. Co z tego, kiedy usta jej sie nie zamykają a ja po 15
    > minutach juz nie mogę jej słuchać i musze wyjść z pokoju.

    ta, to bardzo musi być ciocia interesująca:D
    w moim mniemaniu ludzie gadatliwi są największymi nudziarzami, mnie akurat strasznie męczą i raczej unikam.
  • kag73 21.11.14, 12:05
    Nie ma ludzi doskonalych:)) Niestety, albo na szczescie.
  • wont 21.11.14, 17:45
    kag73 napisała:

    > I jeszcze jedna mala uwaga, wont. Te niepracujace mamy, zony kolegow, moze byly
    > malo interesujace od zawsze, nie ma tu nic do rzeczy, ze sa niepracujacymi mam
    > i.
    --------------
    W 100 procentach się zgadzam. One były mało interesujące od zawsze - dlatego właśnie zdecydowały się zostać niepracującymi mamami. Rzadko się zdarza, to muszą być jakieś bardzo specyficzne, indywidualne kwestie, żeby ktoś interesujący podjął decyzję o rezygnacji ze swojego życia, rozwoju zawodowego i skupieniu się na wychowywaniu dzieci (mówimy o dzieciach w wieku przedszkolnym oczywiście, bo to, że po urodzeniu dziecka, kobieta na jakiś czas musi zająć się dzieckiem jest rzeczą oczywistą).


  • kag73 21.11.14, 18:27
    " Rzadko się zdarza, to muszą być jakieś bardzo specyficzne, indywidualne kwestie, żeby ktoś interesujący podjął decyzję o rezygnacji ze swojego życia, rozwoju zawodowego i skupieniu się
    > na wychowywaniu dzieci (mówimy o dzieciach w wieku przedszkolnym oczywiście, bo
    > to, że po urodzeniu dziecka, kobieta na jakiś czas musi zająć się dzieckiem je
    > st rzeczą oczywistą).

    Tych indywidualnych kwesti i powodow moze byc sporo, bo tak naprawde nie zawsze wiemy co i jak i ludzie nie zawsze otwarcie mowia o powodach/koniecznosci swoich decyzji.
    No i w dodatku nie mozna powiedziec, ze one "rezygnuja ze swojego zycia", to po prostu JEST ich zycie:)) Zreszta co to znaczy "interesujacy" i kto to ocenia?;)
    Kiedys dawno temu moj maz byl na randce, ktora pomogla zorganizowac jego kolezanka. I po tym spotkaniu on sobie pomyslal "jaka stasznie nudna ta dziewczyna, nie nadaje sie". A potem w rozmowie z kolezanka dowiedzial sie, ze sie laska z nim juz spotkac nie chce, bo jest stasznie nudny:))
  • wont 21.11.14, 18:45
    kag73 napisała:

    > Tych indywidualnych kwesti i powodow moze byc sporo, bo tak naprawde nie zawsze
    > wiemy co i jak i ludzie nie zawsze otwarcie mowia o powodach/koniecznosci swoi
    > ch decyzji.
    > No i w dodatku nie mozna powiedziec, ze one "rezygnuja ze swojego zycia", to po
    > prostu JEST ich zycie:)) Zreszta co to znaczy "interesujacy" i kto to ocenia?;
    > )
    > Kiedys dawno temu moj maz byl na randce, ktora pomogla zorganizowac jego koleza
    > nka. I po tym spotkaniu on sobie pomyslal "jaka stasznie nudna ta dziewczyna, n
    > ie nadaje sie". A potem w rozmowie z kolezanka dowiedzial sie, ze sie laska z n
    > im juz spotkac nie chce, bo jest stasznie nudny:))
    ------------------
    Ależ oczywiście, że bycie "interesującym" jest kwestią wysoce subiektywną. Dla kogoś osoba, która decyduje się na zostanie niepracującą mamą może wydawać się interesująca (na przykład dla drugiej niepracującej mamy). Dla niepracującej mamy z kolei ja mogę wydać się osobą wysoce nieinteresującą. No nic z tym nie zrobimy po prostu. Ja mówiłem tylko o swoich preferencjach. Przecież życie pokazuje, że dla wielu mężczyzn niepracujące mamy są interesujące.
  • kag73 21.11.14, 18:54
    "Ja mówiłem tylko o swoich preferencjach. Przecież życie pokazuje, że dla wielu mężczyzn niepracujące mamy są interesujące."

    Piszesz jakbys nie wiedzial o co chodzi wiekszosci facetow:)) Ze nie wspomne o faktorze "milosc".
    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Nie powiedziane, ze widzialbys to inaczej gdyby to Twoja zona byla niepracujaca mama.
  • zawle 21.11.14, 19:02
    kag73 napisała: > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Nie powiedziane, ze widzialbys to in
    > aczej gdyby to Twoja zona byla niepracujaca mama.

    Na jak długo przysługuje kobiecie status niepracującej mamy? Do zamązpójścia dzieci?
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • rekreativa 21.11.14, 19:07
    A to zamążpójście dzieci oznacza, że matka przestaje być matką?
    odpowiedx na Twe pytanie brzmi: do śmierci (swojej lub ich)
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zawle 21.11.14, 19:12
    "Status niepracującej mamy" to co innego niz "bycie matką". Dla mnie nie pracowanie to uczenie dzieci pewnego stereotypowego rozumienia rodziny. Szkodliwego i źle rokującego...dla obu płci.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • kag73 22.11.14, 11:54
    "Na jak długo przysługuje kobiecie status niepracującej mamy? Do zamązpójścia dz
    > ieci?
    "Przysluguje" od kogo czy na jakich zasadach? Nie wiem czy to kwestia przyslugiwania czy moze raczej wyboru, decyzji wlasnej i partnera, mozliwosci, braku mozliwosci. Jezli jest "zmuszona" okolicznosciami, nie moze inaczej, nie potrafi to jest chyba srednio dobrze. A najwazniejsze w zyciu jest moim zdaniem zadowolenie.
    Najlepiej, zeby dzieci wiedzialy i widzialy, ze jedni zyja tak, inni inaczej, jedni maja duzo, inni malo. Zeby nauczyc dzieci tolerancji i szacunku do ludzi bez wzgledu na to czy sa oni niepracujaca mama, czy sprzataczka czy lekarzem.

  • zawle 22.11.14, 21:16
    Kag, to Ty uzyłaś tego sformułowania "niepracującej mamy",jakby bycie mamą było przyczyną niepracowania. I zgodzę się ze do pewnego momentu moze być. Ja nie lubię przedszkoli ( sama chodziłam do paskudnego) i nie uwazam ze tylko tam dziecko dostanie coś, czego nie mozna mu dac w rodzinie. Ale chyba przychodzi taki moment ze pozostawanie kobiety w domu nie moze nadal być tłumaczone byciem mamą?

    Ja osobiscie nie wyobrazam sobie bycia na utrzymaniu meza...jak wspaniałym by nie był człowiekiem, nigdy bym na taki układ nie poszła. Z wielu powodów. Po pierwsze bycie na czyjejs łasce i niełasce dla mnie byłoby nie do zniesienia. Po drugie to zupełnie inny układ...zaleznosciowy. Po trzecie nigdy nie obarczyłabym drugiego człowieka odpowiedzialnością za mnie- osobe dorosłą. Po czwarte praca rozwija. Po piąte nie stawiałabym przyszłosci swojej rodziny na barkach jednej osoby. Po szóste praca to w dzisiejszych czasach przywilej. Po siódme musiałabym być bardzo, bardzo bogata zeby czymś konstruktywnie zapełnić taką masę czasu wolnego. Po ósme....chcę zeby moje dzieci znały taki system rodziny- współodpowiedzialność. I tak dalej, i tak dalej.

    Nie ma we mnie potępienia dla kobiet niepracujących. Znam ich całą masę. Ich kobiecość jest mi całkowicie obca.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 22.11.14, 21:52
    zawle napisała:

    > Nie ma we mnie potępienia dla kobiet niepracujących. Znam ich całą masę. Ich kobiecość jest mi całkowicie obca.

    Piotr Beczała obecnie jesden z naslawniewejszych tenorów na swiecie, (www.beczala.com) ą, ktora dla slubu zrezygnowała ze swojej kariery zawodowej. ożenił sie w młodym wielu ze swoja koleżanka, także śpiewaczki, ktora dla slubu i małżeństwa, zrezygnowała ze swojej kariery zawodowej. Jest obecnie organizatorem jego zycia, prywatnego i zawodowego. Mogła wystepować, miała propozycje z La Scali w Mediolanie. W wywiadzie stwierdziła, że podjęcie przez nią zawodowej kariery praktycznie oznaczałoby rozstanie z Piotrem, wówczas obiecujacym, ale ciągle jeszcze mało znanym śpiewakiem. Występowaliby każde w innym miejscu, widząc się okazjonalnie.
    Według Ciebie, 8 wymienionych przez Ciebie punktów, jest przeciwko niej. a jednak PB stwierdził, ze dzięki żonie, mógł skupis cie na pracy i zrobic tak wielką karierę i stać się jednym z najwybitniejszych śpiewaków na świecie.
    W podobnym duchu wypowiedział sie niedawno Kamil Stoch, Robert Lewandowski, a dawniej Adam Małysz.
    Zony facetów, którzy poswięcaja sie pracy i moga wiele osiagnąć sa współtwórczyniami ich sukcesów a następnie ich beneficjentami. Twierdzenie przez Ciebie ,,niepracujace kobiety" jest jak najbardziej fałszywe. Kobiety pomagają i przyczyniaja się do sukcesów, osiaganych przez swoich męzow, dając im psychiczne wsparcie i pozwalając na osiągnięcie ambitnych celów.
  • zawle 22.11.14, 22:06
    W podobnym duchu wypowiedział sie niedawno Kamil Stoch, Robert Lewandowski, a dawniej Adam Małysz.
    Zony facetów, którzy poswięcaja sie pracy i moga wiele osiagnąć sa współtwórczyniami ich sukcesów a następnie ich beneficjentami. Twierdzenie przez Ciebie ,,niepracujace kobiety" jest jak najbardziej fałszywe. Kobiety pomagają i przyczyniaja się do sukcesów, osiaganych przez swoich męzow, dając im psychiczne wsparcie i pozwalając na osiągnięcie ambitnych celów.

    Prawie sie wzruszyłam. Wiele kobiet poświeciło swój talent dla mężczyzn. A potem taki jeden z drugim podają argumenty...znasz jakieś kobiety które coś stworzyły? Stworzyły swoich facetów, same się zmarnowały.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 22.11.14, 22:19
    zawle napisała:

    Prawie sie wzruszyłam. Wiele kobiet poświeciło swój talent dla mężczyzn. A potem taki jeden z drugim podają argumenty...znasz jakieś kobiety które coś stworzyły? Stworzyły swoich facetów, same się zmarnowały.

    W rodzinie, jak i w firmie jest podzial pracy. Urodzenie i wychowanie dzieci i wspieranie swojego męża nie jest zmarnowaniem życia.
  • zawle 22.11.14, 22:26
    W rodzinie, jak i w firmie jest podzial pracy. Urodzenie i wychowanie dzieci i wspieranie swojego męża nie jest zmarnowaniem życia.

    Pod warunkiem ze nic innego się nie umie robić równie dobrze.

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 22.11.14, 22:31
    zawle napisała:

    > W rodzinie, jak i w firmie jest podzial pracy. Urodzenie i wychowanie dzieci i wspieranie swojego męża nie jest zmarnowaniem życia.
    >
    > Pod warunkiem ze nic innego się nie umie robić równie dobrze.

    Ok. Nie przekonamy się. Dobranoc.

  • ninek04 22.11.14, 23:02
    Ale można połączyć pracowanie i rodzenie i wychowywanie,choć łatwo nie jest.Pracowałam do 9 miesiąca (2 razy),potem zaraz wracałam po macierzyńskim, bo tak chciałam, bo miałam jakąś lojalność w stosunku do firmy, w której pracowałam.Nie za bardzo rozumiem kobiety, które, dowiadując się, że są w ciąży, idą od razu na zwolnienie, jakby bycie w odmiennym stanie to coś co co wyróżnia, i natychmiast trzeba iść na zwolnienie.Taka postawa jest mi obca, nie rozumiem jej, ale gros kobiet wykorzystuje bycie w ciąży na natychmiastowe urwanie się z pracy, bo jej się należy i już.Ja nauczyłam się, że mogę liczyć tylko na siebie, to, co zarobię, to moje, jestem przez to niezależna, i wiem, że bez faceta d oskonale sobie poradzę, nie wyobrażam sobie życia bez pracy i siedzenia w domu, będäc zdana na łasķę jedynego pana, żywiciela rodziny.Pracuję, zarabiam, jestem niezależna, w każdej chwili mogę odejść od partnera, bo i tak się nie układa, mam ten komfort, że sobie poradzę.
  • marek.zak1 23.11.14, 09:42
    ninek04 napisała:

    > Ale można połączyć pracowanie i rodzenie i wychowywanie,choć łatwo nie jest.Pracowałam do 9 miesiąca (2 razy),potem zaraz wracałam po macierzyńskim,

    Cały czas wałkujemy to samo. A co by było, gdybys miała troje dzieci? Moja zona po urodzeniu pierwszego dziecka tez wróciła do pracy.

    .Ja nauczyłam się, że mogę liczyć tylko na siebie, to, co zarobię, to moje, jestem przez to niezależna, i wiem, że bez faceta doskonale sobie poradzę,

    Kazdy pisze na podstawie wlasnych doswiadczeń. Masz złe doswiadczenia i wiesz, ze możesz liczyć tylko na siebie.

    Będäc zdana na łasķę jedynego pana, żywiciela rodziny. Pracuję, zarabiam, jestem niezależna, w każdej chwili mogę odejść od partnera, bo i tak się nie układa, mam ten komfort, że sobie poradzę.

    W rodzinie nikt nie robi nikomu laski. Ty nie robisz łaski, ze rodzisz dzieci. Jest podział obowiazków. Fanny tez jest niezależna, bo połowa majatku do niej należy. Czy jesli jej mąż zarabia kilkadziesiat tysiecy dolarów miesiecznie, ona ma pójśc do pracy i zarobic dodatkowo tysiąc, czy dwa?
  • zawle 23.11.14, 11:18
    Marek, ale o co chodzi. Ty sobie żyjesz po swojemu, ktoś po swojemu. Moze w twojej rodzinie nikt nie robi sobie łaski większość rodzin które ja znam to ciągła łaska. Kazda rodzina to własna rzeczywistość. Czym innym jest liczenie tylko na siebie, a czym innym liczenie tylko na partnera. Jest jeszcze najlepsza dla mnie opcja: liczenie na siebie i na siebie nawzajem.
    Mam znajomą....matka czwórki dzieci. Ciągle niepracująca. Najstarsze dziecko ma 17 lat, najmłodsze 4. W mojej ocenie tylko najmłodsze wymaga jakiejś stałej opieki, bo 10 letnie to już raczej nie. Nie pracuje i nie będzie, bo taki ma pomysł na życie. I niech sobie ma, pod warunkiem ze im to pasuje. Jednak nie wiem czemu korzysta z pomocy społecznej?

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • ninek04 23.11.14, 14:54

    >marek.zak.1 napisał:
    > Cały czas wałkujemy to samo. A co by było, gdybys miała troje dzieci? Moja zona
    > po urodzeniu pierwszego dziecka tez wróciła do pracy.
    > Właśnie dlatego nie mam trójki dzieci, bo organizacyjnie byłoby ciężko, a pracować i tak musiałabym.A gdzie byłoby jescze miejsce dla realizacji swoich potrzeb i przyjemności? Każdy w miarę rozumny człowiek potrafi ocenić, ile chce mieć dzieci, a nie mnożyć się bez opamiętania, a potem płakać, narzekać i stać po zasiłek, bo gdzieżby tam pójść do pracy, jak państwo da.




    >
    > W rodzinie nikt nie robi nikomu laski. Ty nie robisz łaski, ze rodzisz dzieci.
    > Jest podział obowiazków. Fanny tez jest niezależna, bo połowa majatku do niej
    > należy. Czy jesli jej mąż zarabia kilkadziesiat tysiecy dolarów miesiecznie, on
    > a ma pójśc do pracy i zarobic dodatkowo tysiąc, czy dwa?
    Ale co to za przykład, odbiegający zupełnie od polskich realiów.,Chociaż ja
    nawet gdyby mąż zarabiał wielkie pieniądze, i tak bym poszła do pracy, nie mogłabym siedzieć w domu, zajmować się tylko dziećmi, albo leżeć, pachnieć i biegać po galeriach.Ale to wybór każdego człowieka, i oczywiście warunków i okoliczności życiowych, stąd ile postów, tyle różnych odpowiedzi
  • marek.zak1 23.11.14, 15:18
    ninek04 napisała:

    Każdy w miarę rozumny człowiek potrafi ocenić, ile chce mieć dzieci, a nie mnożyć się bez opamiętania, a potem płakać, narzekać

    Ja się rozmnożyłem bez opamiętania, a teraz się z tego powodu bardzo cieszę. Podobnie moja małżonka.
  • ninek04 23.11.14, 15:52
    marek.zak1 napisał:

    >

    >
    > Każdy w miarę rozumny człowiek potrafi ocenić, ile chce mieć dzieci, a nie mn
    > ożyć się bez opamiętania, a potem płakać, narzekać
    >
    > Ja się rozmnożyłem bez opamiętania, a teraz się z tego powodu bardzo cieszę. Po
    > dobnie moja małżonka.
    Cieszysz się, bo Cię było i jest stać na ich utrzymanie i wychowanie.A ja pisałam o tych jęczących mamuśkach, które nie mając na to środków co roku rodzą te dzieci i narzekają, że bieda, że tyle dzieci, że wszystko drogie, a ona ma tylko tyle zasiłku, na który ja też muszę sie składać.W niektórych przypadkach powinni wprowadzić obowiązkową antykoncepcję i problem byłby mniejszy
  • fanny 24.11.14, 04:30
    zawle napisała:
    >
    > Pod warunkiem ze nic innego się nie umie robić równie dobrze.

    A jak sie nie umie, to co? Kulka w leb?

    Mozna uznac np., ze jest sie najlepszym/najlepsza we wspieraniu politycznej/
    muzycznej/sportowej/biznesowej karierze partnera i pojsc ta droga.
    Mozna godzic sie (z milosci) na to, ze praca partnera nosi go po calym swiecie i zdecydowac sie na bycie 'trailing spouse', czyli de facto na niemozliwosc rozwijania sie we wlasnej pracy zawodowej z powodu czestych podrozy/przeprowadzek.
    Mozna jak Sasha Knezevic, uznac, ze sie jest na tyle samemu dobrym w modelingu, zeby nie rezygnowac z pracy zawodowej i zyc z zona (Anja Rubik) moze kilka wspolnych tygodni w roku.
    Moze Tobie taki rodzaj malzenstwa bardziej by odpowiadal?
    Coz, nie odpowiada on wszystkim.

    f.

    --
    We all have a choice. We sacrifice the future for the present, or sacrifice the present for the future. And as long as we value our present day comfort over our future discomfort this insanity will progress.
  • zawle 24.11.14, 09:06
    fanny napisała: > A jak sie nie umie, to co? Kulka w leb?

    No nie...ustaliliśmy..na utrzymanie męża:))

    Są kobiety które najlepiej umieją "wyglądać". I fajnie.
    Są takie co piszą najlepiej piszą książki, ustalają jadłospis ( Ania Lewandowska), robią szum wokół zapomnianego męża swoim nowym wyglądem ( Pazura) itd.
    Ja mam tylko jedną prośbę...żeby nie dawać im emerytur po mężach ( niech ich zabezpieczą), nie wspomagać zasiłkami i nie dawać ulg ( idiotyczne ulgi dla wielodzietnych). Mnie zupełnie nie zajmuje to, w jaki sposób człowiek żyje, dopóki może mnie to nie zajmować.

    Co do strzelania...duza ich część sama sobie strzela w kolano, więc nie masz tu nic do roboty;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • marek.zak1 24.11.14, 09:13
    zawle napisała:
    Ja mam tylko jedną prośbę...żeby nie dawać im emerytur po mężach ( niech ich zabezpieczą), nie wspomagać zasiłkami i nie dawać ulg ( idiotyczne ulgi dla wielodzietnych). Mnie zupełnie nie zajmuje to, w jaki sposób człowiek żyje, dopóki może mnie to nie zajmować.

    Tylko jedna uwaga. Te dzieci tobeda pracowac nas Twoja emeryturę. Bo emeryutura to nie fundusze tylko ludzie.Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci przyczyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, bo dzieci nie maja.
  • zawle 24.11.14, 09:18
    marek.zak1 napisał:

    > zawle napisała:
    > Ja mam tylko jedną prośbę...żeby nie dawać im emerytur po mężach ( niech ich za
    > bezpieczą), nie wspomagać zasiłkami i nie dawać ulg ( idiotyczne ulgi dla wielo
    > dzietnych). Mnie zupełnie nie zajmuje to, w jaki sposób człowiek żyje, dopóki m
    > oże mnie to nie zajmować.

    No popatrz...a ja myślałam ze mi odciągają na fundusz emerytalny;)) Marek, to ze system emerytalny jest do dupy, nie oznacza ze mam jeszcze niepracującym paniom oddawać ze swojego. Przypominam ze tez mam dzieci- żeby skończyć z idiotycznymi argumentami, którym nie będzie końca. Wy we dwójkę nie wypracowaliście nadal mojego wyniku;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • burzowa.kejt 24.11.14, 09:24
    marek.zak1 napisał:
    > Tylko jedna uwaga. Te dzieci tobeda pracowac nas Twoja emeryturę. Bo emeryutura
    > to nie fundusze tylko ludzie.Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci przy
    > czyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, b
    > o dzieci nie maja.

    no co za bzdura, jak mozna coś takiego pisać?
    ci którzy nie mają dzieci nie powinni mieć emerytury? coś ci się pomerdało całkowicie.
    na swoja emeryturę każdy pracuje SAM, twoje i innych dzieci niech pracują na swoje, bo na moją nie muszą.
  • zawle 24.11.14, 09:48
    marek.zak1 napisał:
    > Tylko jedna uwaga. Te dzieci tobeda pracowac nas Twoja emeryturę. Bo emeryutura
    > to nie fundusze tylko ludzie.Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci przy
    > czyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, b
    > o dzieci nie maja.

    no co za bzdura, jak mozna coś takiego pisać?
    ci którzy nie mają dzieci nie powinni mieć emerytury? coś ci się pomerdało całkowicie.
    na swoja emeryturę każdy pracuje SAM, twoje i innych dzieci niech pracują na swoje, bo na moją nie muszą.


    Zakładając ze w ogóle pójdą do pracy...bo może będą na utrzymaniu męża, albo pomocy społecznej:))

    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • hello-kitty2 24.11.14, 10:52
    zawle napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci
    > przy
    > > czyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powi
    > nni, b
    > > o dzieci nie maja.

    > Zakładając ze w ogóle pójdą do pracy...bo może będą na utrzymaniu męża, albo po
    > mocy społecznej:))

    Tez to chcialam napisac i dodac albo wyjada do Anglii ;) A teraz czekam, az przyjdzie jakis bezdzietny Kutuzow, Yoric czy Wont, ktorym pewnie juz wiecej pobrano i odprowadzono na upadajacy system emerytalny niz od niejednej wielodzietnej rodziny lacznie i Ci przypierdoli, a ja bede bila brawo.

    Jakim trzeba byc imbecylem zeby wyprodukowac taka bzdure Marek? Wez Ty sie popraw. Czy chociazby Twoje dzieci odprowadzaja miesiecznie skladki emerytalne na ZUS w wysokosci wystarczajacej na pokrycie emerytury dla Ciebie gdybys dzisiaj na nia przeszedl? Czy Twoja zona ma prawo do emerytury?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • burzowa.kejt 24.11.14, 11:17

    > > marek.zak1 napisał:
    > Tak więc co biedni, wychowujacy wiele dzieci > przyczyniaja sie do tego, ze w ogole emerytury beda mieć ci , ktorzy nie powinni, bo dzieci nie maja.

    do tego wypisując takie farmazony okazujesz kompletny brak szacunku dla innych - pracujących, płacących podatki , z których finansowana jest choćby opieka zdrowotna twojej niepracującej żony, szkoły i studia dzieci etc, etc.
    a tym bardziej to dziwi, że sam jesteś osobą pracującą i to chyba sporo.


    dziwi to tym bardziej, że sam jesteś osoba pracującą i to chyba sporo.
  • marek.zak1 24.11.14, 12:42
    hello-kitty2 napisała:

    > Jakim trzeba byc imbecylem zeby wyprodukowac taka bzdure Marek? Wez Ty sie popraw. Czy chociazby Twoje dzieci odprowadzaja miesiecznie skladki emerytalne na ZUS w wysokosci wystarczajacej na pokrycie emerytury dla Ciebie gdybys dzisiaj na nia przeszedl? Czy Twoja zona ma prawo do emerytury?

    Chyba nie rozumiesz, że system emerytalny polega na tym, że pracujacy płaca składki na emerytów.Nazywa sie to ZUS, a tak naprawdę jest to podatkiem solidarnościowym, czy emeryckim. Nie tylko pracujacy tych skladek na swoje nie odkładaja, ale jeszcze z kazdym rokiem system zadłuża sie coraz bardziej. Bo --- proporcje miedzy pracujacymi a niepracujacymi z kazdym rokiem sie przechylaja na strone ,,bioracych".
    Oczywiscie sa tacy, którzy wierza, że płacąc co miesiąc, odkładaja na swoim koncie emerytalnym w ZUS-ie, ale sa tez tacy, którzy wierza w krasnoludki. W ZUS-ie nie ma NIC.
    Tak więc egoistyczni bezdzietni nie tylko mają wyższy poziom zycia teraz, ale z uwagi na lepsze zarobki oczekuja wyższej emerytury. Powstaje pytanie - dlaczego?
    Innymi słowy, gdy przyszłe pokolenie nie bedzie placic tegoz podatku solidarnosciowego, żadnej emerytury nie bedzie, no będzie na poziomie podłogi.
    Tak wiec emerycie ni edostaja emerytur, z powodu odkladania 30 lat temu, tylko dlatego, ze pracujacy sa obciążeni tymże podatkiem, a w dodatku dbudżet państwa dopłaca ok. 100 milardów rocznie do ZUS-u.
    Tak więc moja Sowa ktorej kupuje jedzenie bardziej przyczynia sie do dzialania system emerytanego, niż skladki sprzed wielu lat.
    Ti, ze nazwiesz mnie imbecylem, niczego tu nie zmieni.
  • hello-kitty2 24.11.14, 13:36
    marek.zak1 napisał:

    > Chyba nie rozumiesz, że system emerytalny polega na tym, że pracujacy płaca skł
    > adki na emerytów.Nazywa sie to ZUS, a tak naprawdę jest to podatkiem solidarnoś
    > ciowym, czy emeryckim. Nie tylko pracujacy tych skladek na swoje nie odkładaja
    > , ale jeszcze z kazdym rokiem system zadłuża sie coraz bardziej. Bo --- propor
    > cje miedzy pracujacymi a niepracujacymi z kazdym rokiem sie przechylaja na stro
    > ne ,,bioracych".
    > Oczywiscie sa tacy, którzy wierza, że płacąc co miesiąc, odkładaja na swoim kon
    > cie emerytalnym w ZUS-ie, ale sa tez tacy, którzy wierza w krasnoludki. W ZUS-
    > ie nie ma NIC.
    > Tak więc egoistyczni bezdzietni nie tylko mają wyższy poziom zycia teraz, ale z
    > uwagi na lepsze zarobki oczekuja wyższej emerytury. Powstaje pytanie - dlacze
    > go?
    > Innymi słowy, gdy przyszłe pokolenie nie bedzie placic tegoz podatku solidarnos
    > ciowego, żadnej emerytury nie bedzie, no będzie na poziomie podłogi.
    > Tak wiec emerycie ni edostaja emerytur, z powodu odkladania 30 lat temu, tylko
    > dlatego, ze pracujacy sa obciążeni tymże podatkiem, a w dodatku dbudżet państwa
    > dopłaca ok. 100 milardów rocznie do ZUS-u.
    > Tak więc moja Sowa ktorej kupuje jedzenie bardziej przyczynia sie do dzialania
    > system emerytanego, niż skladki sprzed wielu lat.
    > Ti, ze nazwiesz mnie imbecylem, niczego tu nie zmieni.

    To powiedz mi Marek po co chcesz podtrzymywac system (naiwnym nawolywaniem bezdzietnych do rodzenia dzieci pod grozba zabrania im prawa do emerytury :), ktory juz nie funkcjonuje czyli sie nie sprawdzil?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 24.11.14, 13:41
    No kitty, na razie funkcjonuje, bo poki co emeryci dostaja swoje emerytury. Za jakis czs zapewne zacznie sie ich skracanie :( Ale nawet jak zostanie tylko jakas "zapomoga" jak przepowiada Wont, nawet na te zapomoge musi ktos zapracowac, za nia zaplacic, bo skad ja niby panstwo wezmie jzeli nie z pieniedzy podatnikow?
    Oczywiscie pozostaje twoje trafne streszcznie: pracowanie az do smierci.
  • kag73 24.11.14, 13:44
    > Oczywiscie pozostaje twoje trafne streszcznie: pracowanie az do smierci.

    Kitty, ale wtedy ustawowo: ZADNYCH DZIECI! Bo bedziemy mieli bezrobotnych!
  • marek.zak1 24.11.14, 15:27
    hello-kitty2 napisała:

    > To powiedz mi Marek po co chcesz podtrzymywac system (naiwnym nawolywaniem bezdzietnych do rodzenia dzieci pod grozba zabrania im prawa do emerytury :), ktory juz nie funkcjonuje czyli sie nie sprawdzil?

    W różnych krajach, choćby we Francji, czy Rosji funkcjonują preferencje dla ludzi mających dzieci. W Polsce dzisiaj prezydent podpisal nowe ulgi dla rodziców majacych wiecej dzieci. W innych, bogatych, postawiono na imigracje. W Polsce , zreszta też. Pracuje cała masa Ukraińców.
    Innym krokiem jest wydłużanie wieku emerytalnego właściwie wszędzie. Nie jest to łatwe. kazdy chce socjału. Obok w Belgii masz dzisiaj strajk w temacie.
  • hello-kitty2 24.11.14, 15:37
    marek.zak1 napisał:

    > W różnych krajach, choćby we Francji, czy Rosji funkcjonują preferencje dla lud
    > zi mających dzieci. W Polsce dzisiaj prezydent podpisal nowe ulgi dla rodziców
    > majacych wiecej dzieci. W innych, bogatych, postawiono na imigracje. W Polsce
    > , zreszta też. Pracuje cała masa Ukraińców.
    > Innym krokiem jest wydłużanie wieku emerytalnego właściwie wszędzie. Nie jest t
    > o łatwe. kazdy chce socjału. Obok w Belgii masz dzisiaj strajk w temacie.

    ZUS jest bankrutem, nalezy go rozwiazac i pozwolic ludziom sie z niego wypisac. Nie pytajcie mnie jak to zrobic, nie mam pojecia.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 24.11.14, 16:25
    hello-kitty2 napisala:

    > ZUS jest bankrutem, nalezy go rozwiazac i pozwolic ludziom sie z niego wypisac.
    > Nie pytajcie mnie jak to zrobic, nie mam pojecia.
    ---------------
    Niestety, nie da sie. ZUS musi sciagac pieniadze od pracujacych, aby byly srodki na wyplate biezacych emerytur. A i tak nie starcza i trzeba co roku pompowac olbrzymie pieniadze z budzetu. I zrobic skok na OFE :)

    "Reforma" OFE sprzed kilkunastu lat, przy calej swojej (jak to w Polsce) nazwijmy to eufemistycznie "niedoskonalosci" byla jedyna proba przejscia z systemu solidarnosci pokolen, o ktorym bylo od dawna wiadomo, ze jest nie do utrzymania w perspektywie kilkudziesieciu juz lat, na system czesciowo kapitalowy, gdzie pracujacy sam oszczedzalby na czesc swojej emerytury (akcje i obligacje). Zapis ksiegowy w ZUS na indywidualnym koncie, to w przeciwienstwie do realnego zobowiazania Skarbu Panstwa (obligacje) lub realnych papierow posiadajacych wymierna wartosc (akcje), tylko zapis ksiegowy, ktory jednego dnia wynosi 100.000 zl, a drugiego, bez zadnych konsekwencji, moze wynosic 1.000 zl.

    Tak wiec - jesli sami nie oszczedzimy (ale z czego?) to na starosc bedziemy nedzarzami. Obecny system lancuszka swietego Antoniego zbankrutuje za kilkanascie, kilkadziesiat lat i nic na to nie poradzimy. Likwidacja ZUS-u teraz, to spowodowanie jedynie, ze bankructwo nastepuje juz dzisiaj. Moze lepiej jednak jeszcze troche sie pobawic przez te parenascie lat? :)

    Sa dwa wyjscia:
    1) drastyczne ograniczenie wysokosci wyplacanych dzis rent i emerytur oraz podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat dla wszystkich grup zawodowych
    2) odkrycie w Polsce olbrzymich zloz ropy naftowej, gazu ziemnego, zlota, srebra, platyny, diamentow, kobaltu, uranu, manganu, chromu, niklu, kobaltu, wolframu, wanadu, molibdenu, cynku, cyny i magnezu.

    W pierwsze nie wierze, bo w systemie demokracji parlamentarnej czegos takiego po prostu nie da sie przeprowadzic.

    W drugie w sumie tez nie wierze - no bo nawet jakbysmy odkryli w Polsce olbrzymie ilosci surowcow naturalnych, to bysmy to przejedli i przepili, na pewno nie zainwestowali w fundusz przyszlych pokolen. Na szczescie czesc przychodow poszlaby na jakies szemrane umowy posrednictwa i jest szansa, ze ktos, ktokolwiek, zrobilby z nich jakikolwiek sensowny pozytek, tak jak posrednictwo w kupnie przez Polske rosyjskiego gazu przysluzylo sie swiatowej fotografice i poprawie bilateralnych, miedzyludzkich stosunkow miedzy Polska a Dominikana.
  • wont 24.11.14, 16:45
    Według Ministerstwa Finansów na zmianach skorzysta milion rodzin, które wychowują w sumie 2 mln dzieci. Najwięcej, rodziny wielodzietne z niskimi dochodami, którym do tej pory brakowało podatku do wykorzystania pełnych limitów ulgi. Read more: wyborcza.biz/biznes/1,100896,17018858,Ustawa_podpisana__Juz_za_ten_rok_wyzsza_ulga_na_dzieci.html#ixzz3K05Hk71i
    -----------
    A propos racjonalnosci w podejmowaniu w systemie demokracji parlamentarnej decyzji majacych wplyw na daleka przyszlosc kraju... Przeczytajmy ten fragment powyzej i zastanowmy sie nad jedna kwestia. Zakladajac nawet, ze dodatni przyrost naturalny jest z punktu widzenia panstwa dobry (kwestionuje ten aksjomat, ale zostawmy to na razie z boku) to co jest lepsze - kiedy wiecej dzieci maja osoby zamozne czy niezamozne? Jakie trendy powinno panstwo wspierac a jakim sie przeciwstawiac? Przeciez wspieranie przez panstwo istniejacego juz trendu polegajacego na tym, ze to czesciej osoby mniej wyksztalcone i mniej zamozne, plodza sie w wiekszej ilosci powoduje, ze w perspektywie kilku pokolen spoleczenstwo podzieli sie na dwie kasty - na nieliczna kaste bogatych i wyksztalconych (potomkowie z rodzin niskodzietnych, ktorzy mieli szanse na lepsza edukacje i dziedziczyli zakumulowany przez poprzednie pokolenia kapital) oraz liczna kaste niezamoznych i mniej wyksztalconych (potomkowie z rodzin wielodzietnych, ktorzy czesciej musieli dorabiac sie od zera, bez finansowego wsparcia ze strony rodzicow).

    Jesli panstwo ma juz wspierac wielodzietnosc, to powinna to byc wielodzietnosc rodzin relatywnie zamoznych (klasa wyzsza i srednia) i zniechecac do posiadania licznego potomstwa rodziny biedne.
  • kag73 24.11.14, 18:06
    Ogolnie to mnie sie wydaje, tak z moich obserwacji, ze rodzin wielodzietnych jest w Polsce niewiele. A rodzin par zamoznych w Polsce tez jest nie tak wiele. Owszem to ladnie i milo, moze czesto wlasnie celebryci, znane osobistosci maja duzo dzieci: Heidi Klum albo Angelina i Pit i jeszcze inni. Czesto bywa tak, ze najzmozniejsi to ci, ktorzy dzieci nie maja, bo dzieci kosztuja i w Polsce nie ma politki prorodzinnej.
    Taki link znalazlam:
    polska.newsweek.pl/szczesliwi-wielodzietni,27032,1,1.html
    www.patronatnadrodzina.pl/fakty.html
    Musze powiedziec, ze naprawde ludzie w Polsce bardzo pogardliwie wyrazaja sie o rodzinach wielodzietnych, bardzo mi sie to nie podoba :(
    > Jesli panstwo ma juz wspierac wielodzietnosc, to powinna to byc wielodzietnosc
    > rodzin relatywnie zamoznych (klasa wyzsza i srednia) i zniechecac do posiadania
    > licznego potomstwa rodziny biedne.

    Ja Cie przepraszam, ale uwazam, ze panstwo powinno wspierac te dzieci, ktore juz sa, zwlaszcza, ze one sobie nie wybieraly w jakiej (zamoznej czy niezamoznej) rodzinie sie urodzily. I przypadkiu sa rozne i nagle zdarzy ci sie albo planujesz druga ciaze a wyjda blizniaki i juz jestes rodzina wielodzietna, tym bardziej, ze wielodzietna nazywa sie w Polsce od trojki dzieci.
    Moim zdaniem nie rozwiaze naszych problemow fakt, ze zabierzemy tym, nie damy tym, ktorzy i tak juz maja najmniej a jednak maja za zadanie ten wozek ciagnac, bo system ten na razie tak wyglada, za to bedziemy dalej wspierac tych co maja kokosy i nabijac portfele politykom i innym grubym rybom. Poza tym nikt sie nie pluje, ze z naszych podatkow wydaja na bzdety, na ratowanie bankow, na zbrojenia, na diety poselskie, na podroze sluzbowe i inne takie naszych politykow(chociaz daloby sie zapewnie taniej), ktorzy siedzac u koryta pakuja do wlasnych kieszeni a pluje sie, ze z ich podatkow idzie, k..wa na dzieci albo na tych "kalekow" nieco slabszych jednostek w spoleczenstwie, ktorych nie da sie uniknac, taka jest kolej rzeczy.
    Ale za to pakowac w sektor finasow i bankow, zapewne daleko nas to zaprowadzi a kosztuje tyle samo!
    Zreszta nad czym tu sie rozczulac, dzietnosc Polakow jest prawie na ostatnim miejscu w Europie.
  • wont 24.11.14, 19:00
    kag73 napisała:
    >
    > Ja Cie przepraszam, ale uwazam, ze panstwo powinno wspierac te dzieci, ktore ju
    > z sa, zwlaszcza, ze one sobie nie wybieraly w jakiej (zamoznej czy niezamoznej)
    > rodzinie sie urodzily.
    -----------
    Zgadzam się, że dzieciom z biednych rodzin (i nie tylko dzieciom - w ogóle słabszym, np. osobom niepełnosprawnym też) trzeba pomagać. Ale od tego są inne środki - na przykład sprawny system pomocy społecznej, który zapewni, że środki trafią do potrzebujących pomocy dzieci a nie zostaną zmarnowane przez rodziców.

    System podatkowy, bo to o nim mówimy, nie powinien służyć celom pomocy społecznej, bo nie ma odpowiednich narzędzi (kontroli sposobu wykorzystania środków - czy rzeczywiście trafiają do właściwego odbiorcy). A jeśli już musi, to powinien przeciwstawiać się złym trendom w demografii a nie je wspierać. Przykładowo - osoby poniżej określonego progu dochodu na głowę, powinny być premiowane za posiadanie mniejszej a nie większej liczby dzieci.
  • kag73 24.11.14, 19:14
    , który zapewni, że środki tra
    > fią do potrzebujących pomocy dzieci a nie zostaną zmarnowane przez rodziców.
    Oczywiscie, da sie, przyklad UK: od lat 4 wszytskie dzieci uczesczaja do przedszkola za darmo, podreczniki szkolne za darmo dla wszystkich, zeszyty, materialy do nauki, wszystko(przynajmniej w podstawowce, pozniej nie wiem). Wszystkie dzieci w 3 pierwszych klasach maja od tego roku obiady w szkolach za darmo(chociaz moj maz twierdzi, ze niesprawiedliwie, bo starsze tez sa glodne:)), inne jak jest rodzina wielodzietna czy tez niskie zarobki rowniez. To juz cos.
    Sposobow jest wiele, powinno sie stosowac srodki bezposrednie a nie dawac pieniadze do reki rodzicom, np. przejazdy srodkami komunikacji moglyby byc dla dzieci za darmo i inne takie.

    Przykładowo -
    > osoby poniżej określonego progu dochodu na głowę, powinny być premiowane za pos
    > iadanie mniejszej a nie większej liczby dzieci.
    No ciezko tu cos premiowac przy tak malej dzietnosci, mnie sie wydaje. Tym bardziej, ze niektorzy dzieci nie chca wcale a w dodatku tych najbiedniejszych nie stac by bylo na zadne dziecko a jednak chcieli by je miec.
  • wont 24.11.14, 19:34
    kag73 napisała:

    > , który zapewni, że środki tra
    > > fią do potrzebujących pomocy dzieci a nie zostaną zmarnowane przez rodzic
    > ów.
    > Oczywiscie, da sie, przyklad UK: od lat 4 wszytskie dzieci uczesczaja do przeds
    > zkola za darmo, podreczniki szkolne za darmo dla wszystkich, zeszyty, materialy
    > do nauki, wszystko(przynajmniej w podstawowce, pozniej nie wiem). Wszystkie dz
    > ieci w 3 pierwszych klasach maja od tego roku obiady w szkolach za darmo(choci
    > az moj maz twierdzi, ze niesprawiedliwie, bo starsze tez sa glodne:)), inne jak
    > jest rodzina wielodzietna czy tez niskie zarobki rowniez. To juz cos.
    > Sposobow jest wiele, powinno sie stosowac srodki bezposrednie a nie dawac pieni
    > adze do reki rodzicom, np. przejazdy srodkami komunikacji moglyby byc dla dziec
    > i za darmo i inne takie.
    ----------------
    W jaki sposób to co napisałaś ma się do tego co ja napisałem bo nie rozumiem?
  • hello-kitty2 24.11.14, 17:58
    wont napisał:

    > wyjscia:
    > 1) drastyczne ograniczenie wysokosci wyplacanych dzis rent i emerytur oraz podn
    > iesienie wieku emerytalnego do 67 lat dla wszystkich grup zawodowych

    A ja widze takie wyjscia:
    1. albo wypisac sie z ZUS u samemu poprzez ucieczke z kraju i zapisanie sie do systemu lepiej funkcjonujacego w innym kraju,
    2. albo zostac w kraju pracujac do smierci.
    bo to, na co polozyl lape ZUS przepadlo.

    Swoja droge kto bedzie chcial przejsc na emeryture jesli nie bedzie sie z niej w stanie utrzymac? Tak czy siak trzeba o siebie dbac by byc sprawnym zawodowo do pozniej starosci.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 24.11.14, 18:13
    > Swoja droge kto bedzie chcial przejsc na emeryture jesli nie bedzie sie z niej
    > w stanie utrzymac? Tak czy siak trzeba o siebie dbac by byc sprawnym zawodowo d
    > o pozniej starosci.

    I oby nie zdarzylo mu sie, ze kiedys bedzie musial, podobnie jak dzis rodziny wielodzietne potrzebowac wsparcia panstwa(podatnikow). Bo wtedy, pracujace dziecko(podatnik)z rodziny wielodzietnej powie "NIE":)
  • hello-kitty2 24.11.14, 18:23
    kag73 napisała:

    > I oby nie zdarzylo mu sie, ze kiedys bedzie musial, podobnie jak dzis rodziny w
    > ielodzietne potrzebowac wsparcia panstwa(podatnikow). Bo wtedy, pracujace dziec
    > ko(podatnik)z rodziny wielodzietnej powie "NIE":)

    Pracujace dziecko z wielodzietnej rodziny bedzie mialo inny problem mianowicie utrzymanie rodzica, ktory prawa do emerytury sobie nie wypracowal. Stosowne prawo bodajze juz istnieje. Najpierw bieda, bo rodzice nie pracuja, a potem bieda, bo rodzice nie maja emerytury. Ta strategie stosuja juz od pokolen w Afryce: grono dzieci majace zapewnic rodzicom utrzymanie na starosc ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 24.11.14, 18:46
    hello-kitty2 napisała:
    >
    > Pracujace dziecko z wielodzietnej rodziny bedzie mialo inny problem mianowicie
    > utrzymanie rodzica, ktory prawa do emerytury sobie nie wypracowal. Stosowne pra
    > wo bodajze juz istnieje. Najpierw bieda, bo rodzice nie pracuja, a potem bieda,
    > bo rodzice nie maja emerytury. Ta strategie stosuja juz od pokolen w Afryce: g
    > rono dzieci majace zapewnic rodzicom utrzymanie na starosc ;)
    ------------
    Słusznie prawisz! Już obecnie istnieje obowiązek alimentacyjny, kiedy rodzic popadnie w niedostatek a dzieci mają odpowiednie możliwości zarobkowe :)

    www.infor.pl/prawo/alimenty/inne-alimenty/77873,Czy-dzieci-maja-obowiazek-placenia-alimentow-na-rzecz-swoich-rodzicow.html
  • marek.zak1 24.11.14, 18:56
    Zobaczcie jak obecny system zniecheca do posiadania dzieci. Weźmy oboje pracuja i maja po 4 tysiace i druga rodzina, ktora ma dwoje dzieci. Powiedzmy 1.5 etatu = 6 tysiecy na czworo. Pierwsza rodzina odklada + konto, jakie by nie było w Zusie, druga żyje w ubóstwie, niczego nie odkłada i jeszcze pracujaca na 1/2 etatu (załozenie) przez lata żona (lub mąż) ma o połowe niższe składki. Tak więc ich pracujace dzieci beda w z nacznie wiekszym stopniu finansowali ludzi, którzy dzieci nie mieli i całe życie dobrze żyli. Egoizm materialny więc popłaca.
  • wont 24.11.14, 19:25
    marek.zak1 napisał:

    Tak więc
    > ich pracujace dzieci beda w z nacznie wiekszym stopniu finansowali ludzi, którz
    > y dzieci nie mieli i całe życie dobrze żyli. Egoizm materialny więc popłaca.
    ----------
    Strasznie upraszczasz z tym "finansowaniem" emerytów przez pracujących. Rozmawiamy teoretycznie, więc załóżmy, że emeryci odprowadzający całe życie składki emerytalne zgromadzili określony kapitał (wiemy, że w przypadku ZUS-u tak jednak nie jest). Zgadzam się, że sam zgromadzony kapitał, bez pracy przyszłych pokoleń jest gówno wart. Ale tak samo praca przyszłych pokoleń, bez zgromadzonego kapitału jest gówno warta. W twoim przykładzie bezdzietni emeryci zgromadzili określony kapitał i z niego na starość korzystają, a emeryci z dziećmi, no cóż... cieszą się cudem rodzicielstwa. Dzieci kosztują. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Należy też dodać, że bezdzietni emeryci przez całe swoje życie finansowali z płaconych przez siebie podatków edukację i opiekę medyczną nie swoich dzieci.

    Przechodząc jednak do konkretnego przykładu, bo teoria jest tylko brzydszą siostrą praktyki - powiedz mi, bo dorobiłeś się trójki dzieci (z czego jedno jak rozumiem jest na twoim utrzymaniu a drugie na emigracji czyli nie płaci podatków w Polsce) - czy dla polskich podatników to był dobry interes finansować ich naukę i opiekę medyczną? Czy dzisiejsi emeryci mają ci być wdzięczni, że twoje dzieci na nich pracują?
  • marek.zak1 24.11.14, 20:14
    wont napisał:

    - powiedz mi, bo dorobiłeś się trójki dzieci (z czego jedno jak rozumiem jest na twoim utrzymaniu a drugie na emigracji czyli nie płaci podatków w Polsce) - czy dla polskich podatników to był dobry interes finansować ich naukę i opiekę medyczną? Czy dzisiejsi emeryci mają ci być wdzięczni, że twoje dzieci na nich pracują?

    Wszystkie moje dzieci pracują. Jako ze zarabiałem nienajgorzej, pracujac Bóg wie ile, to z moich podatków i ZUS-u utrzymywane było i jest trochę emerytów, urzedników i NFZ. Zadna ulga na dzieci mnie nie objęła. Zaczeto wprowadzac je stosunkowo niedawno.
    Syn jest od niedawna w UK. Przedtem pracował w Polsce. Firmę zabiły podatki i ZUS, płacony bez wzgledu na obroty. Potwierdzam, co napisała KAG - szkoła darmowa + posiłki + podręczniki.
  • hello-kitty2 24.11.14, 20:52
    marek.zak1 napisał:

    > Wszystkie moje dzieci pracują. Jako ze zarabiałem nienajgorzej, pracujac Bóg
    > wie ile, to z moich podatków i ZUS-u utrzymywane było i jest trochę emerytów,
    > urzedników i NFZ.

    Niczym sie nie wyrozniasz Marek, bo my wszyscy pracujemy, a od ZUS-u w Polsce nie ma ucieczki, chyba, ze praca na czarno.

    Potwierdzam, co napisała KAG - szkoła darmo
    > wa + posiłki + podręczniki.

    Tylko, ze Kag pisala o gratisach dla wszystkich, dzieci a nie dla dzieci z wielodzietnych rodzin o niskich dochodach wiec mam takie podejrzenie czy nie probujecie cos skubnac dla siebie niosac na ustach czule i lzocisnace hasla o ludziach, ktorych na dobra sprawe nie reprezentujecie?

    Nie wiem co sie pozmienialo ale w moich czasach szkola byla darmowa (od podstawowki, przez liceum po studia), a w podstawowce podreczniki byly darmowe dla najlepszych uczniow, pozniej mozna bylo sobie je wypozyczyc z biblioteki, teraz sciagnac pdf y z netu.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 24.11.14, 21:01
    hello-kitty2 napisała:


    > Tylko, ze Kag pisala o gratisach dla wszystkich, dzieci a nie dla dzieci z wielodzietnych rodzin o niskich dochodach wiec mam takie podejrzenie czy nie probujecie cos skubnac dla siebie niosac na ustach czule i lzocisnace hasla o ludziach, ktorych na dobra sprawe nie reprezentujecie?

    Znam młode rodziny, majace dzieci i wiem, jak trudno im samodzielnie funkcjonować. Ja niczego dla siebie nie potrzebuję. Moje dzieci są dorosłe, więc nie jestem zainteresowany ani cenami pieluch ani podręczników.
  • kag73 24.11.14, 21:50
    Ja z kolei mam jedno dziecko i nie mam problemow finansowych. UK podalam jako przyklad, ze panstwo moze prowadzic polityke prorodzinna. Bo zgadzam sie w Wontem, ze dzieci moga korzystac bezposrednio z pomocy finansowej panstwa bez ryzyka, ze roztrwonia je rodzice na bzdety:)
  • sabat.77 24.11.14, 20:14
    6 tys na cztery osoby to ubostwo? Marek w jakim swiecie ty chlopie zyjesz??? Moja rodzina ma 3-w porywach 3, 5 tys na cztery osoby, a nikt nie chodzi glodny, mamy kilkuletni samochod, dwa laptopy, dwa tablety, zona i ja mamy smartfony a nie telefon za stowke z biedronki, mamy regularnie placony czynsz, media, tv satelitarna, internet, a przy tym zero kredytow w bankach. Nie mam nawet karty kredytowej. Opamietaj sie czlowieku, czym dla ciebie jest ubostwo?
    Moze ja jestem cudotworca? Jak sadzisz...
  • marek.zak1 24.11.14, 20:45
    sabat.77 napisał:

    > 6 tys na cztery osoby to ubostwo? Marek w jakim swiecie ty chlopie zyjesz???

    Podałem średnią krajową.
  • sabat.77 24.11.14, 20:51
    Do ktorej wlicza sie rowniez pan Gudzowaty. Podaj lepiej dominante.
  • zawle 24.11.14, 20:58
    sabat.77 napisał:

    > 6 tys na cztery osoby to ubostwo? Marek w jakim swiecie ty chlopie zyjesz??? Mo
    > ja rodzina ma 3-w porywach 3, 5 tys na cztery osoby, a nikt nie chodzi glodny,
    > mamy kilkuletni samochod, dwa laptopy, dwa tablety, zona i ja mamy smartfony a
    > nie telefon za stowke z biedronki, mamy regularnie placony czynsz, media, tv sa
    > telitarna, internet, a przy tym zero kredytow w bankach. Nie mam nawet karty kr
    > edytowej. Opamietaj sie czlowieku, czym dla ciebie jest ubostwo?
    > Moze ja jestem cudotworca? Jak sadzisz..

    Dla mnie karta kredytowa i kredyty to było właśnie bogactwo. Mnie na to nie stać zwyczajnie.
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • fanny 25.11.14, 04:19
    sabat.77 napisał:

    > a przy tym zero kredytow w bankach. Nie mam nawet karty kr
    > edytowej. Opamietaj sie czlowieku, czym dla ciebie jest ubostwo?

    Nie majac zadnego kredytu w banku ani nawet karty kredytowej, jestes formalnie bogatszy niz niejeden bardzo bogaty czlowiek, ktory wiekszosc swojego dobytku ma zastawiona (repo) w bankach w celu ochrony i lewarowania swojego bogactwa :)
    Ot, taki paradoks.

  • sabat.77 25.11.14, 07:34
    Dodaj, że wśród średnio zamożnych biznesmenów zwykle działa to tak, że duża część ich majątku osobistego formalnie należy do spółek, którymi kierują. Służbowe samochody, elektronika, nawet odzież i biżuteria, koszty pobytu w restauracjach, hotelach... A sama spółka funkcjonuje na bazie potężnych linii kredytowych.
    Zatem bogactwo w systemie kapitalistycznym opiera się na mniej lub bardziej intensywnej konsumpcji długu.
    Tak jak mówisz, saldo wychodzi gorzej niż u mnie. Ciekawe, że nie starcza im wyobraźni, by zastanowić się co będzie jak wszystko się rypnie, na przykład z powodu ich choroby...
  • zawle 25.11.14, 08:12
    sabat.77 napisał:

    > Dodaj, że wśród średnio zamożnych biznesmenów zwykle działa to tak, że duża czę
    > ść ich majątku osobistego formalnie należy do spółek, którymi kierują. Służbo
    > we samochody, elektronika, nawet odzież i biżuteria, koszty pobytu w restaura
    > cjach, hotelach... A sama spółka funkcjonuje na bazie potężnych linii kredytowy
    > ch.
    > Zatem bogactwo w systemie kapitalistycznym opiera się na mniej lub bardziej int
    > ensywnej konsumpcji długu.
    > Tak jak mówisz, saldo wychodzi gorzej niż u mnie. Ciekawe, że nie starcza im w
    > yobraźni, by zastanowić się co będzie jak wszystko się rypnie, na przykład z p
    > owodu ich choroby...

    Boze....wez zastanów się co ty wygadujesz. Bo wyjdzie na to, ze i seksu masz najwięcej;)
    --
    "Zielononóżki to kury feministki. Robią co chcą, znoszą co chcą"- Kasia Bosacka
  • sabat.77 25.11.14, 08:41
    Duza czesc wydatkow jest przepuszczana przez firmy, zeby je ulokowac w kosztach.
  • marek.zak1 25.11.14, 09:05
    sabat.77 napisał:

    > Duza czesc wydatkow jest przepuszczana przez firmy, zeby je ulokowac w kosztach


    Rzeczywiście tak bywa, z tym, że Urząd Skarbowy to stara sie wykrywać. Poza tym samochód/wyjazdy/zakupy to jest dużo dla małych firm, których właściciela tak kombinują, żeby w koszty dać swojej własne wydatki, ale juz raczej nie dużych, tym bardziej koncernów.
  • marek.zak1 25.11.14, 08:25
    sabat.77 napisał:


    > Zatem bogactwo w systemie kapitalistycznym opiera się na mniej lub bardziej int
    > ensywnej konsumpcji długu. Tak jak mówisz, saldo wychodzi gorzej niż u mnie. Ciekawe, że nie starcza im wyobraźni, by zastanowić się co będzie jak wszystko się rypnie, na przykład z p owodu ich choroby...

    Najlepiej żyją najbardzie zadłużeni. Dług odziedziczą dzieci, albo się zrestrukturyzuje. Nikt się nie przejmuje. Ty żyjesz skromnie i długów nie masz. Twój wybór.
    Ten mechaniom opisalem w opowiadaniu ,,Kredyt".
  • kag73 25.11.14, 10:36
    > Najlepiej żyją najbardzie zadłużeni. Dług odziedziczą dzieci, albo się zrestruk
    > turyzuje. Nikt się nie przejmuje. Ty żyjesz skromnie i długów nie masz. Twój w
    > ybór.

    Nie do konca. Najlepiej zyja ci naprawde bogaci(jezeli o sytuacje ekonomiczna chodzi, warunki zycia):))
    Natomiast najbardziej zadluzeni...hmm nie kazdy moze sie zadluzyc i zadluzac bez konca, bo nie kazdy dostanie kredyt za kredytem. Do tego tez juz trzeba jakies tam dochody miec. W dodatku jak sie po drodze straci zrodlo dochodow trzeba sie liczyc z faktem, ze bank zabierze co jego. A wiado, ze w dzisiejszych czasach stracic prace to nie problem:)
    Owszem byl czas, ze banki dawaly kredyty kazdemu, ale jak wiadomo skonczylo sie to fisakiem w wielu krajach. Wiec zaostrzyli wymagania, przynajmniej na jakis czas, teraz moze juz o kryzysie zapomnieli i zaczynaja znow nieco luzniej rozdawc kredyty.
    Dzieci nie sa zobowiazane placic dlugow rodzicow, chzyba, ze uznaja, ze warto.
  • marek.zak1 25.11.14, 10:53
    kag73 napisała:

    > > Najlepiej żyją najbardzie zadłużeni. Dług odziedziczą dzieci, albo się zr
    > estruk
    > > turyzuje. Nikt się nie przejmuje. Ty żyjesz skromnie i długów nie masz. T
    > wój w
    > > ybór.
    >
    > Nie do konca. Najlepiej zyja ci naprawde bogaci(jezeli o sytuacje ekonomiczna c
    > hodzi, warunki zycia):))
    > Natomiast najbardziej zadluzeni...hmm nie kazdy moze sie zadluzyc i zadluzac bez konca, bo nie kazdy dostanie kredyt za kredytem. Do tego tez juz trzeba jakies tam dochody miec.>

    Ale tylko jakieś tam. Świat banków/kredytów nie jest prosty. Niedawno pewna firma, nazwa niewazna, bo dla niej pracuję, o kapitalizacji ok. 3 miliardów USD przejęła 2 razy wiekszą od siebie. O co? Banki nawet sie nie zawahały lekka raczka wysupłac pare miliardów.


    > Dzieci nie sa zobowiazane placic dlugow rodzicow, chzyba, ze uznaja, ze warto.

    W przypadku długu przewyższajacego wartość spadku moga zwyczajnie spadek odrzucić.
  • kag73 25.11.14, 11:00

    > W przypadku długu przewyższajacego wartość spadku moga zwyczajnie spadek odrzuc
    > ić.
    No momencik nie mozesz zapisac w spadku czegos co do Ciebie nie zalezy. Jak ktos mieszka w "domku wlasnosciowym", przekonany, ze jest jego, ale nie splacil jeszcze kredytu, to nie jest to jego dom, tylko dom banku. I dziecko sie moze zastanowic, w zaleznosci od wysokosci sumy do splacenia czy sie na to pisze czy nie.
    Co on chce dac w spadku jak on zyje z zadluznia? wszystko ma na kredyt? To tylko iluzja, ze jest jego
  • marek.zak1 25.11.14, 11:29
    kag73 napisała:

    >
    > > W przypadku długu przewyższajacego wartość spadku moga zwyczajnie spadek
    > odrzucić.
    >
    No momencik nie mozesz zapisac w spadku czegos co do Ciebie nie zalezy. Jak ktos mieszka w "domku wlasnosciowym", przekonany, ze jest jego, ale nie splacil jeszcze kredytu, to nie jest to jego dom, tylko dom banku. I dziecko sie moze zastanowic, w zaleznosci od wysokosci sumy do splacenia czy sie na to pisze czy nie.
    > Co on chce dac w spadku jak on zyje z zadluznia? wszystko ma na kredyt? To tylko iluzja, ze jest jego.

    Niczego nie trzeba zapisywać, bo dobra sa automatycznie przekazywane spadkobiercom, którzy maja 3 mozliwości przejęcia::
    - wprost (z długami lub bez)
    - z dobrodziejstwem inwentarza (do wysokości wartosci, czyli jesli wartość przewyższa ew. dług),
    - spadek odrzucić.

    Tak więc teoretycznie, człowiek może brac kredyt pod swoją własność, przehulac kasę, a nawet dać spadkobiercom w gotówce, a nastepnie spadkoobiercy moga spadek odrzucić.