Dodaj do ulubionych

Męski świat widziany oczami kobiet.

14.02.15, 13:08
Jedną z rzeczy, które od dłuższego czasu nie przestają mnie fascynować i zaskakiwać jest kompletna niewiedza kobiet na temat tego jak wygląda świat oczami mężczyzny Jakie są męskie pragnienia, lęki, traumy mechanizmy kształtujące męskie postawy i zachowania.
Statystyczny, cywilizowany mężczyzna (chłopiec) zanim wejdzie w dorosłość (a także i później) ma nieustanie kładzione do głowy jakie sa kobiece potrzeby, że są zupełnie inne niż męskie, że są skomplikowane, że trzeba je szanować, że kobiece potrzeby są szlachetne, lepsze, wymagające dostosowania się do nich, że kobiety przeżywają coś czego mężczyźni nigdy nie doświadczą itd.
Trochę mi to przypomina kwestię gejsz.
Odkąd sięgam pamięcią każdy artykuł, program czy film na ten temat zaczyna zaczyna się od słów: "Wbrew powszechnemu mniemaniu gejsza nie jest po prostu typem ekskluzywnej prostytutki"
Na litość boską.
Jeśli na tym świecie jest jeszcze ktoś komu pozwolono wierzyć, ze gejsza jest typem ekskluzywnej prostytutki to ciekaw jestem jak mu się to udało :-)
Podobnie z kobiecym spojrzeniem na rzeczywistość wbijanym chłopcom i mężczyznom do głowy.
Jeśli na tym świecie są jeszcze cywilizowani mężczyźni którym nie uświadomiono, że "kobiety mają znacznie odmienny od męskiego system wartości, inne priorytety i pragnienia itd" to za prawdę, nie wiem jak im się udało uchować.
W druga stronę to nie działa.
Jedną z sytuacji kiedy po raz kolejny zostałem zaskoczony kobiecą ignorancją w kwestii zrozumienia przez kobiet męskiej psychiki była dyskusja (na innym forum) na temat spotu będącego w zamierzeniu reklamą społeczną.
www.upworthy.com/a-french-film-showing-men-what-being-a-woman-feels-like-kinda?g=ag
Spot był skierowany głównie do mężczyzn i miał w zamierzeniu uświadomić mężczyznom jak złym, nieprzyjemnym zjawiskiem jest seksizm, molestowanie i patriarchat.
Spot z tego co pamiętam była nakręcony przez kobiety i moim zdaniem przekonać mógł tylko kobiety (czyli osoby już przekonane). Uważałem, że koncepcja filmu kompletnie ignoruje męski system wartości męskie priorytety i potrzeby.
Natomiast większość kobiet ku memu nieskrywanemu zdziwieniu była zachwycona tym filmem i wyrażała głębokie przekonanie o jego skuteczności.
Jedyną kobietą, która zechciała wsłuchać się w moje obiekcje i zadawała pytania zamiast wpadać w bezkrytyczny zachwyt była rekreativa.
Za co mam do niej duży szacunek.
Warto obejrzeć uważnie cały film bo jest arcyciekawy choć kompletnie chybiony.
Dostarcza natomiast ciekawej informacji na temat tego jak kobiety wyobrażają sobie męski świat.
A ściślej rzecz biorąc jak w ogóle go sobie nie wyobrażają :-)
Edytor zaawansowany
  • anbale 14.02.15, 13:19
    A jak wygląda kobiecy świat widziany oczami mężczyzn?
    Ja też się regularnie zalamuję czytając niektórych facetów, brednie które płodzą.
    Akurat miałam okazję umierać z miłości, i nawet nie był to milioner, samiec alfa ani troglodyta, a wciąż muszę odbierać komunikat jaką to jestem zimną suką niezdolną do bezinteresownej miłości.
    No i co?
    Mam siąść i rozdzierać szaty? Po prostu świat jest pełen ignorantów płci obojga, i tyle. Żałosne już jest to wieczne użalanie się nad sobą w wykonaniu niektórych facetów.
  • morrison9 14.02.15, 13:25
    Ale ja chętnie korzystam z okazji by dowiedzieć się czegoś o kobietach.
    To nie tak, ze wiem o nich wszystko.
    Wręcz przeciwnie.
    Wiem, ze wielu rzeczy nie wiem.
    I jestem otwarty na NOWE informacje.

    Interpretujesz moje posty jako "użalanie się".
    Nie żartuj.
    Niektóre kobiety zarzucają mi przechwalanie się :-)
  • anbale 14.02.15, 13:38
    Wiesz, większość mężczyzn interesuje życie duchowe, ale jedynie tych lasek z "pierwszej ligi urodowej", chcą być kochani, ale tylko przez te "najładniejsze w klasie". Życie emocjonalne armii niepozornych, nieśmiałych, szarych myszek mało kogo zajmuje, może czasem jakiegoś "konesera"...Więc nawet się nie wysilam, bo to nie ma sensu, daremny trud.
    To tak jakbym się uparła, że mnie interesuje tylko wyczesany właściciel międzynarodowej korporacji i za cholerę nie chciała przyjąć do wiadomość, że on tylko z modelkami się buja. Frustracja jak ta lala, i mam wrażenie, że z niektórych facetów tłucze ten brak przyjęcia do wiadomości swoich "proporcji" a za cholerę nie chcę zejść, w ich mniemaniu, niżej- bo to ich zwyczajnie nie kręci...
  • morrison9 14.02.15, 13:47
    Widzisz.
    Doskonale wiem o co Ci chodzi.
    Zarówno kobiety jak i mężczyźni kierują się w swoich wyborach dosyć przyziemnymi , ukształtowanymi biologicznie kryteriami.
    Różnica polega tylko na tym, że kobiece potrzeby i oczekiwania są obudowane znacznie lepszym PR-em i "nadbudową ideologiczną"
    PR męskich potrzeb jest wyjątkowo kiepski i są przedstawiane jako prostackie i przyziemne.
  • anbale 14.02.15, 13:54
    Może zamiast sugerować się jakimiś PRami i filmikami z internetu zacznij poznawać żywych ludzi, żywe kobiety i ich realne problemy. To naprawdę wnosi o wiele więcej.
  • morrison9 14.02.15, 14:01
    Ja się nie "przejmuję" filmikami.
    Traktuję dyskusję o nim w takich samych kategoriach jak dyskusję o teorii względności i czarnych dziurach czyli jako dyskusję o czymś ciekawym.

    Ależ ja poznaję realne kobiety.
    Ja mogę nie sugerować się PR-em i schematami ale trudno mi zignorować fakt, ze kobieta ma na przykład głębokie przekonanie o wyższości jej potrzeb nad potrzebami mężczyzny.
  • anbale 14.02.15, 14:15
    Ja na przykład mogę powiedzieć, że trudno mi jako kobiecie zignorować fakt, że mężczyzna ma głebokie przekonanie o wyższości swoich potrzeb nad moimi. Nawet moje małżeństwo się rozpadło z tego powodu.
    Ale dość głupie wydaje mi się rozciąganie tego na cały świat, jako uniwersalnego zjawiska.
    Zależy jak trafisz, kolego, świat jest bardzo różnorodny. A skoro spotykasz wciąż takie same kobiety, to widocznie sam sobie jakoś ograniczasz horyzonty lub też masz skłonność do wpadania wciąż w te same schematy. Tylko, że to Twój problem, a nie świata.
  • torado 21.02.15, 18:11
    anbale napisała:

    > Ja na przykład mogę powiedzieć, że trudno mi jako kobiecie zignorować fakt, że
    > mężczyzna ma głebokie przekonanie o wyższości swoich potrzeb nad moimi. Nawet m
    > oje małżeństwo się rozpadło z tego powodu.
    > Ale dość głupie wydaje mi się rozciąganie tego na cały świat, jako uniwersalneg
    > o zjawiska.
    > Zależy jak trafisz, kolego, świat jest bardzo różnorodny. A skoro spotykasz wci
    > ąż takie same kobiety, to widocznie sam sobie jakoś ograniczasz horyzonty lub t
    > eż masz skłonność do wpadania wciąż w te same schematy. Tylko, że to Twój probl
    > em, a nie świata.

    świetnie napisane :-)
    --
    no to sru.....
    1041737
  • zyg_zyg_zyg 14.02.15, 15:47
    > I jestem otwarty na NOWE informacje.

    A na rewidowanie starych?
  • morrison9 14.02.15, 16:29
    Też.
    A które z nich wg Ciebie powinienem zrewidować?
  • zyg_zyg_zyg 14.02.15, 18:01
    > A które z nich wg Ciebie powinienem zrewidować?

    Nie wiem. Chciałam tylko wiedzieć, czy myślisz, że potrafisz.
  • morrison9 14.02.15, 18:04
    Oczywiscie że potrafię.
  • hello-kitty2 14.02.15, 16:02
    morrison9 napisał:

    > Interpretujesz moje posty jako "użalanie się".
    > Nie żartuj.
    > Niektóre kobiety zarzucają mi przechwalanie się :-)

    A co ma sie ujednolicic? Wszystkie kobiety maja zaczac spiewac jednym glosem?

    A w ogole to po co podchodzisz do tematu meskich pragnien i potrzeb/meskiego swiata od dupy strony czyli od strony kobiet. Jak kobiety go widza? A jakie ma to znaczenie jak go widza. Masz cos do przekazania na temat swiata mezczyzn to to nam przedstaw. Sama chetnie sie dowiem cos na ten temat ale zamiast tego ciagle slysze, ze nie dowidze. Ale co mam zobaczyc? Jak widzi mezczyzn inna kobieta? A co mnie to obchodzi?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 14.02.15, 16:38
    > A co ma sie ujednolicic? Wszystkie kobiety maja zaczac spiewac jednym glosem?
    Nie.
    Ale może zwrócić uwagę na to, że inne kobiety inaczej widzą to co pisze więc i tak nie zadowolę wszystkich :-)
    > A w ogole to po co podchodzisz do tematu meskich pragnien i potrzeb/meskiego sw
    > iata od dupy strony czyli od strony kobiet. Jak kobiety go widza? A jakie ma to
    > znaczenie jak go widza.
    Bo najpierw trzeba sobie uświadomić swoją niewiedzę by móc się czegoś dowiedzieć.

    > Ale co mam zobaczyc? Jak widzi mezczyzn inna kobieta?
    Nie.
    Że męzczyżni mają inne potrzeby, inną perspektywę itd więc jeśli chce się z nimi dojść do porozumienia i stworzyć związek to dobrze by było tą męską perspektywę jakoś w swoich rachubach uwzględnić zamiast zamiatać ją pod dywan lub ją dezawuować.
    I że ta męska perspektywa nie jest w niczym gorsza (ani lepsza) od kobiecej perspektywy.

    No tak.
    Ale Ty nie chcesz stworzyć związku.
    No to w takim razie to nie do Ciebie :-)
  • rekreativa 14.02.15, 16:43
    " Że męzczyżni mają inne potrzeby, inną perspektywę itd więc jeśli chce się z nim
    > i dojść do porozumienia i stworzyć związek to dobrze by było tą męską perspekty
    > wę jakoś w swoich rachubach uwzględnić zamiast zamiatać ją pod dywan lub ją dez
    > awuować."

    Sądzę, że na tym forum to już wszystkie zostałyśmy co do tego gruntownie uświadomione.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 14.02.15, 16:56
    morrison9 napisał:

    > Bo najpierw trzeba sobie uświadomić swoją niewiedzę by móc się czegoś dowiedzie
    > ć.

    Dla mnie bzdura. Ja siedze troche w jezykach. Jak sie rozpoczyna ich nabywanie? Wystarczy wystawic delikwenta na odpowiedni INPUT. Bo powiedz niemowlakowi circa 6 miesiecznemu zeby uswiadomil sobie swoja niewiedze jezyka pierwszego ;-)

    > Że męzczyżni mają inne potrzeby, inną perspektywę itd więc jeśli chce się z nim
    > i dojść do porozumienia i stworzyć związek to dobrze by było tą męską perspekty
    > wę jakoś w swoich rachubach uwzględnić zamiast zamiatać ją pod dywan lub ją dez
    > awuować.

    Zgadzam sie. A mozesz ja wreszcie przedstawic?

    > I że ta męska perspektywa nie jest w niczym gorsza (ani lepsza) od kobiecej per
    > spektywy.

    A kto w to w ogole wierzy? Na pewno nikt na tym forum.

    > No tak.
    > Ale Ty nie chcesz stworzyć związku.
    > No to w takim razie to nie do Ciebie :-)

    A czemu nie? W koncu mialam kilka nieudanych zwiazkow, w tym malzenski wiec moze sie dowiem czegos ciekawego. A zwiazek moze kiedys jakis utworze jak bede wolna i na swoim. Teraz nie mam ani warunkow ani glowy. Niemniej pamiec mam tak dobra, ze moge naskladowac tam kupe informacji na przyszlosc. W koncu gdyby tematy okolozwiazkowe mnie nie interesowaly to bym tu nie siedziala.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 14.02.15, 18:14
    > Dla mnie bzdura. Ja siedze troche w jezykach.
    Po pierwsze to nie każda nauka odbywa się wg tego samego mechanizmu co nauka języka.
    Po drugie ludzie często dostają przeciwny INPUT i w dodatku wiedza dostarczona zgodnie z tym INPUT-em wydaje se działać.
    Problem w tym, ze to co działa w krótkiej perspektywie niekoniecznie musi działać w długiej itd.

    > Zgadzam sie. A mozesz ja wreszcie przedstawic?
    Ale co?
    Perspektywę? Potrzeby?
    Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
    Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
    Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by odróżnić jednych od drugich.
    Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

    > A kto w to w ogole wierzy? Na pewno nikt na tym forum.
    Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale bynajmniej nie idealnie :-)

    > jak bede wol
    > na i na swoim.
    A w jakim sensie nie jestes wolna?
    > W koncu gdyby temat
    > y okolozwiazkowe mnie nie interesowaly to bym tu nie siedziala.
    No właśnie.
    Od związków się dystansujesz a jednocześnie zadajesz ludziom na forum dziwne pytania po co coś tam piszą. Tak jakby dyskusja rozumiana jako wartośc sama w sobie dla Ciebie byłą pojęciem obcym.
    Sam się zastanawiałem dlaczego tu jesteś.
  • ninek04 14.02.15, 20:14
    morrison9
    > Perspektywę? Potrzeby?
    > Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
    > Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
    > Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by od
    > różnić jednych od drugich.
    > Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

    Ja się nie skupiam na monogamiczności mężczyzn, bo sama dochodzę do wniosku, że nie jestem monogamiczna,więc nie zależy mi tak za bardzo , by oni też tacy byli.A czy mężczyźni nie są monogamiczni? Oni o tym może i marzą i fantazjują, ale rzeczywistość te fantazje temperuje i osadza w ryzach.Choć zależy to w dużej mierze od środowiska, w którym się żyje.Ale to , że Ty masz pewne oczekiwania od kobiet i twierdzisz, że one tego nie potrafią zrozumieć, czy wziąć pod uwagę, to już kwestia umiejętności obustronnej komunikacji co do wyrażania własnych potrzeb.Uważam, że ta umiejętność i większa otwartość na "nowe"przychodzi z wiekiem .Człowiek ma wtedy coraz mniej do stracenia.

  • marek.zak1 14.02.15, 20:48
    ninek04 napisała:

    >
    > Ja się nie skupiam na monogamiczności mężczyzn, bo sama dochodzę do wniosku, że nie jestem monogamiczna,więc nie zależy mi tak za bardzo , by oni też tacy byli.

    Z punktu widzenia fizjologii nie jesteśmy monogamiczni, bo możemy kotłować się z innymi niż z partnerami. Każdy ogląda się za ,,ciachami". Jak sie nie ogląda, toznaczy, że seks jako taki juz go/ja nie interesuje.


    .Uważam, że ta umiejętność i większa otwartość na "nowe"przychodzi z wiekiem .Człowiek ma wtedy coraz mniej do stracenia.

    Jak człowiek jest w fajnym zwiazku ma tyle samo do stracenia, a jak nie jest, to nie traci niczego, oprócz kasy dla współmałżonka po rozwodzie.
  • morrison9 15.02.15, 09:07
    > iA czy mężczyźni nie są monogamiczni? Oni o tym może i marzą i fantazjują, ale
    > rzeczywistość te fantazje temperuje i osadza w ryzach.
    Ta "rzeczywistość" która te fantazje temperuje sprowadza się zazwyczaj do czynników leżących poza męzczyzną: brak okazji, brak kobiet chętnych do współudziału w realizowaniu męskiej wizji poligamicznej natury, kategoryczna postawa stałej partnerki (jak mnie zdradzisz to C walizkę za drzwi wystawię) itd.

    > to już kwestia umiejętności obustronnej komunikacji co do wyrażania własnych po
    > trzeb.Uważam, że ta umiejętność i większa otwartość na "nowe"przychodzi z wiek
    > iem .Człowiek ma wtedy coraz mniej do stracenia.
    Ale nie każda kobieta pod wpływem rozmow i tłumaczenia jest w stanie to zrozumieć. I raczej na wczesnym etapie związku nie da się ocenić realnych szans na zmianę jej postawy.
  • marek.zak1 15.02.15, 09:34
    morrison9 napisał:
    > Ta "rzeczywistość" która te fantazje temperuje sprowadza się zazwyczaj do czynników leżących poza męzczyzną: brak okazji, brak kobiet chętnych do współudziału w realizowaniu męskiej wizji poligamicznej natury, kategoryczna postawa stałej partnerki (jak mnie zdradzisz to C walizkę za drzwi wystawię) itd.

    A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?
  • urquhart 15.02.15, 09:38
    marek.zak1 napisał:
    > A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?

    Sam odpowiedz.
    Zaakceptowałbyś układ że wymieniacie się z kimś partnerkami?

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • marek.zak1 15.02.15, 09:50
    urquhart napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?
    >
    > Sam odpowiedz.
    > Zaakceptowałbyś układ że wymieniacie się z kimś partnerkami?

    Nie. To oznaczałoby koniec zwiazku. Obustronna wyłączność jest dla mnie podstawą. Jest to mój prywatny pogląd i nikomu go nie narzucam.
    >
  • zawle 15.02.15, 10:05
    marek.zak1 napisał:
    > Nie. To oznaczałoby koniec zwiazku. Obustronna wyłączność jest dla mnie podsta
    > wą. Jest to mój prywatny pogląd i nikomu go nie narzucam.

    Mój też marku.
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • morrison9 15.02.15, 10:14
    Mój też był.
    Jakieś 23-25 lat temu.
  • marek.zak1 15.02.15, 10:24
    morrison9 napisał:

    > Mój też był.
    > Jakieś 23-25 lat temu.

    U mnie też, ale się to nie zmieniło.
    Odnosnie tego, co napisaleś, że każde potknięcie oznaczałoby odwrócenie się, nie mam takiego odczucia, chociaz zgadzam sie, ze sukces jest jakims afrodyzjakiem. Jeśli facet się stara, raz wychodzi raz niekoniecznie.
  • morrison9 15.02.15, 09:42
    > A w drugą strone to nie działa? Czy wyłącznośc to domena tylko kobiet?
    Ale masz na myśli po prostu mężczyzn oczekujących wyłączności (wierności) czy mężczyzn oczekującyh wierności a jednocześnie dających sobie samym prawo do zdrady?
    Ci pierwsi mogą przy odrobinie starań z dużym prawdopodobieństwem sukcesu wyszukać sobie taka kobietę i się z nią związać.

    Ci drudzy to wg mnie prymitywne zwierzęta, do których czuję tylko i wyłącznie pogardę.
  • zawle 14.02.15, 21:44
    morrison9 napisał: > Perspektywę? Potrzeby?
    > Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
    > Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
    > Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by od
    > różnić jednych od drugich.
    > Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

    kutuzow napisał: > Mam taką prywatną teorię, że ludzie często przeceniają siłę sprawczą rozmowy. P
    > onieważ to, że coś zakomunikowaliśmy drugiej osobie (zakładając że zrobiliśmy t
    > o idealnie jak w podręczniku psychologii), nie znaczy że ta druga strona zaczni
    > e zachowywać się tak jak MY chcemy.
    >
    > Wydaje mi się że warto oddzielać te dwie kwestie - funkcja komunikacji i funkcj
    > a rozwiązywania problemów. Gdy traktujemy je osobno -łatwiej dostrzec co zawodz
    > i. Moim zdaniem rozmowy mogą pomóc przy rozwiązaniu problemów stosunkowo niewie
    > lkich - takich gdzie to brak informacji o oczekiwaniach drugiej strony powoduje
    > , że coś nie działa jak powinno/czegoś brakuje. Zaś tam gdzie różnice są poważn
    > e (np. różnica w temperamencie partnerów), sama rozmowa niewiele zmieni poniewa
    > ż nawet wtedy gdy już po rozmowie obie strony mają info co do swoich potrzeb/oc
    > zekiwań, nie zmieni się nagle w cudowny sposób np. ich temperament.

    A tak swoją drogą, to teraz jesteś w fajnym układzie. Twoja żona zadowolona, bo ma męża z nadbudową, a Ty nie musisz być monogamiczny. Czemu chcesz ten idealny układ zmieniać?
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • morrison9 15.02.15, 09:15
    > A tak swoją drogą, to teraz jesteś w fajnym układzie. Twoja żona zadowolona, bo
    > ma męża z nadbudową, a Ty nie musisz być monogamiczny. Czemu chcesz ten idealn
    > y układ zmieniać?
    Nie.
    Nie fajnym układzie.
    Ale lepszym niż w okresie kiedy łudziłem się że jeszcze eden dzień, tydzień, miesiąc i zaczniemy żyć innym życiem tylko muszę się przebić przez mur nas dzielący.
    Oszukiwałem się i żyłem w ciągłym stresie, napięciu a sens nadawała mi wiara, że kiedyś to się uda rozwiązać.
    Teraz nie wierzę więc nie ma stresu bo sobie odpuściłem wszelkie nadzieje.

    To nie jest układ idealny
    Bo nie ma miłości. Mogę mieć seks ale szans na realizację mojej wizji związku nie mam. To bolesny kompromis.
  • zawle 15.02.15, 09:37
    A jaka jest Twoja wizja idealnego dla mężczyzny związku?

    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • ninek04 15.02.15, 09:44
    zawle napisała:

    > A jaka jest Twoja wizja idealnego dla mężczyzny związku?
    >

    Też bym się chciała tego dowiedzieć, bo na razie wykluczasz monogamiczność.A reszta oczekiwań?
  • zawle 15.02.15, 09:50
    Ale zaraz...jak to ma wyglądać? Oboje chodzimy na boki i potem przy lampce wina nakręcamy się scenami z życia pozamałżeńskiego?

    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • urquhart 15.02.15, 14:17
    zawle napisała:

    > Ale zaraz...jak to ma wyglądać? Oboje chodzimy na boki i potem przy lampce wina
    > nakręcamy się scenami z życia pozamałżeńskiego?

    No ale przecież jest sporo takich facetów i mają swoje fora cuckold (rogacze) .
    Wszystko pod warunkiem że to oni wybierają z kim, a potem jarają sie do opowiesci lub nakręconych filmików.
    W drugą stronę żeby babki jarały się aktywnością seksualną swoich chłopów to nie słyszałem jeszcze.

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukocranym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • morrison9 15.02.15, 09:48
    Swing + duża otwartość na partnera (jego potrzeby, poglądy itd) + ciągłe pielęgnowanie związku

    Nie wiem czy "dla mężczyzny"
    Na pewno dla mnie.
    Uważam, ze dla innych mężczyzn także ale to wymaga przezwyciężenia ewolucyjnie wykształconych odruchów działających w gruncie rzeczy wbrew interesowi mężczyzny ale tkwią głęboko w męskiej naturze
  • zawle 15.02.15, 09:57
    morrison9 napisał:

    > Swing + duża otwartość na partnera (jego potrzeby, poglądy itd) + ciągłe pielęg
    > nowanie związku
    >
    > Nie wiem czy "dla mężczyzny"
    > Na pewno dla mnie.
    > Uważam, ze dla innych mężczyzn także ale to wymaga przezwyciężenia ewolucyjnie
    > wykształconych odruchów działających w gruncie rzeczy wbrew interesowi mężczyz
    > ny ale tkwią głęboko w męskiej naturze

    Ale zdajesz sobie sprawę że ewolucyjnie rzecz ujmując jej potrzeby są inne? Czemu Twoje mają być ważniejsze od jej? Ile jesteś w stanie zapłacić za rezygnację kobiety z jej ewolucyjnych potrzeb? Ach...wymagasz braku interesowności? Masz nierealne oczekiwania. Nie są nie do spełnienia, ale obwianie za to kobiet jest dziecinne. To nie im brakuje empatii. Tobie też brakuje
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • morrison9 15.02.15, 10:13
    > Ale zdajesz sobie sprawę że ewolucyjnie rzecz ujmując jej potrzeby są inne? Cze
    > mu Twoje mają być ważniejsze od jej?
    Nie interesuje mnie kobieta, która przekonam do zmian postawy.
    Interesuje mnie kobieta, dla której to będą także jej własne potrzeby.
    Takich kobiet jest wiele.
    Problemy z nimi są dwa:
    1) Nie mają tego wypisanego na twarzy
    2) Jeśli już deklarują to otwarcie to chętnych do związku z taką kobietą jest tak wielu, ze trudno się do niej dopchać.
    Problemem nie jest brak takiich kobiet tylko skrajnie nierówne niekorzystne proporcje ilościowe pomiędzy "podażą" takich kobiet a popytem na nie.

    > Ach...wymagasz braku interesowności?
    > Nie są nie do spełnienia, ale obwianie za to kobiet jest
    > dziecinne. To nie im brakuje empatii. Tobie też brakuje
    Kompletnie się mylisz, zbyt szybko oceniasz, nie wczytujesz sie w to co piszę a nie mmając pewności co do moich intencji wolisz sama je sobie dopowiedzieć.
    To, że kobieta ma pewne oczekiwania co do mezczyzny (poczucie bezpieczeństwa, zasoby, stabilizacja, opieka, wsparcie itd) jest dla mnie zupełnie naturalne i wręcz odpowiada mojej potrzebie ofiarowywania tych wszystkich wartości w związku.
    To co mnie deprymuje i zniechęca to:
    po pierwsze bezceremonialne dawanie do zrozumienia, że każde moje potknięcie życiowe spowoduje, ze ona odwróci się na pięcie i odejdzie
    oraz
    dawanie do zrozumienia to, że ja mam jakieś potrzeby, które ona niekoniecznie chce zaspokoić to żaden problem ponieważ ja mam doskonałe możliwości zaspokajanie JEJ potrzeb więc ona nie rozumie w czym problem i dlaczego wzbraniam się i jestem sceptycznie nastawiony
  • hello-kitty2 15.02.15, 14:09
    morrison9 napisał:

    > Nie interesuje mnie kobieta, która przekonam do zmian postawy.
    > Interesuje mnie kobieta, dla której to będą także jej własne potrzeby.
    > Takich kobiet jest wiele.
    > Problemy z nimi są dwa:
    > 1) Nie mają tego wypisanego na twarzy
    > 2) Jeśli już deklarują to otwarcie to chętnych do związku z taką kobietą jest t
    > ak wielu, ze trudno się do niej dopchać.
    > Problemem nie jest brak takiich kobiet tylko skrajnie nierówne niekorzystne pro
    > porcje ilościowe pomiędzy "podażą" takich kobiet a popytem na nie.

    Mnie mysl o swingu kreci. A moze nie tyle o swingu co ja i paru chlopa np. Powiedzmy dwa baciki, bez rozpasania. Zdarzylo mi sie rozmawiac z dwoma kochankami o tych fantazjach ale mieli wiecej oporow niz ja. Jeden mi powiedzial 'wiesz, jednak jestes mi bliska', a drugi, ze owszem chetnie tylko on dobierze tego drugiego, bo warunkiem dla niego obowiazujacym bylo, zeby ten drugi mial fajnego kutasa ;) No i nikt nie spelnil tego warunku. Tylko, ze on byl taki, ze nawet nie kapal sie pod publicznymi prysznicami, bo go brzydzilo, ze jakis facet obok nie wygolony sie namydla ;-) No wiec to by mozna bylo rozwijac tylko problemem jest, ze ja niespecjalnie jestem bi wiec jak niby z tym swingiem? A inna sprawa, ze ja to wszystko moglabym poprobowac teoretycznie ale jakos mi sie to nie miesci w pale, ze mozna to robic w zwiazku. Tj moze i mozliwe tylko to musialby byc jakis trwaly, dlugoletni zwiazek, pelen zaufania. A ja w takim nigdy nie bylam. A w ogole to tylko moje wyobrazenia, bo deklarowac takie rzeczy to chyba moze tylko ten, kto juz tam byl i wie jak to jest.

    > To co mnie deprymuje i zniechęca to:
    > po pierwsze bezceremonialne dawanie do zrozumienia, że każde moje potknięcie ży
    > ciowe spowoduje, ze ona odwróci się na pięcie i odejdzie
    > oraz
    > dawanie do zrozumienia to, że ja mam jakieś potrzeby, które ona niekoniecznie c
    > hce zaspokoić to żaden problem ponieważ ja mam doskonałe możliwości zaspokajani
    > e JEJ potrzeb więc ona nie rozumie w czym problem i dlaczego wzbraniam się i je
    > stem sceptycznie nastawiony

    Szukaj, nie poddawaj sie. Swingersi to nie jakies odludki. Takze sa takie kobiety, nawet na forum. Pchaj sie ;-)))

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 14:26
    hello-kitty2 napisała:

    > No wiec to by mozna bylo rozwijac tylko problemem je
    > st, ze ja niespecjalnie jestem bi wiec jak niby z tym swingiem?

    Hmmm... Czy to nie Ty deklarowałaś się co do ochoczego lizania cipki z forumową koleżanką podczas przejażdżek konnych w Krakowie? Ale nie jesteś "bi"?
    To jakaś kobieca wersja "raz w dupę to nie pedał"?
  • mabelle2000 15.02.15, 14:49
    sabat.77 napisał:

    > Hmmm... Czy to nie Ty deklarowałaś się co do ochoczego lizania cipki z forumową
    > koleżanką podczas przejażdżek konnych w Krakowie? Ale nie jesteś "bi"?

    Ludzie gadajo ;-) Nie lizanie cipki, tylko masaz tantryczny.
  • hello-kitty2 15.02.15, 15:30
    sabat.77 napisał:

    > Hmmm... Czy to nie Ty deklarowałaś się co do ochoczego lizania cipki z forumową
    > koleżanką podczas przejażdżek konnych w Krakowie? Ale nie jesteś "bi"?
    > To jakaś kobieca wersja "raz w dupę to nie pedał"?

    Chwileczke ale swing to w dwie strony, jak hustawka: w przod i w tyl. Przynajmniej ja to tak rozumiem. A czy jestem bi to chyba musialabym sprawdzic, bo deklaratywnie to po co to komu.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 15.02.15, 15:45
    > Chwileczke ale swing to w dwie strony, jak hustawka: w przod i w tyl. Przynajmn
    > iej ja to tak rozumiem. A czy jestem bi to chyba musialabym sprawdzic, bo dekla
    > ratywnie to po co to komu.

    Moja ślubna też nie wiedziała że jest bi dopóki nie przygoda z napalona seksowną tancerką w klubie gogo...
    :)

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • zyg_zyg_zyg 15.02.15, 16:22
    > Moja ślubna też nie wiedziała że jest bi dopóki nie przygoda z napalona seksown
    > ą tancerką w klubie gogo...

    Hej, Urqu,
    w którym klubie gogo występują seksowne napalone tancerki?
  • marek.zak1 15.02.15, 16:25
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Moja ślubna też nie wiedziała że jest bi dopóki nie przygoda z napalona s
    > eksowną tancerką w klubie gogo...
    >
    > Hej, Urqu,
    > w którym klubie gogo występują seksowne napalone tancerki?

    W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł.
  • ninek04 15.02.15, 16:37
    marek.zak napisał:
    >
    > W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł.

    Cocomo ma złą sławę, naciągano tam klient ów na dużą kasę, Marku czyżbyś korzystał? To chyba niemożliwe
  • marek.zak1 15.02.15, 16:42
    ninek04 napisała:

    > marek.zak napisał:
    > >
    > > W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł
    > .
    >
    > Cocomo ma złą sławę, naciągano tam klient ów na dużą kasę, Marku czyżbyś korzys
    > tał? To chyba niemożliwe

    Mozliwe, ale nie korzystałem. Dziewczyny z parasolkami namawiały mnie, ale ja powiedzialem, że jestem biedny i od razu straciły chęć na dalsze namawianie.
  • urquhart 15.02.15, 16:43
    marek.zak1 napisał:

    > > Hej, Urqu,
    > > w którym klubie gogo występują seksowne napalone tancerki?
    >
    > W Krakowie na Floriańskiej, ,,Pleasure" ex. ,,Cocomo". Szampan - 10.000zł.

    Deprecjonujesz bo nie pasuje do twojej wizji?
    Taniec był za 50 drinki za 20 informacja dla Marka, dziewczyny się po prostu sobie spodobały.
    Dawna Sofia, ale nie ma już jej...
    W nowej tańczą tylko dwudziestoletnie studentki.



    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • marek.zak1 15.02.15, 16:53
    urquhart napisał:

    > Deprecjonujesz bo nie pasuje do twojej wizji?
    > Taniec był za 50 drinki za 20 informacja dla Marka, dziewczyny się po prostu so
    > bie spodobały.
    > Dawna Sofia, ale nie ma już jej...
    > W nowej tańczą tylko dwudziestoletnie studentki.

    Dzieki za info. Jestem zupełnie niekompetentny. O Cocomo przeczytałem w prasie. Gdyby moje małżeństwo się sypnęło, też bym do klubów nie chodził, a rzczej wszedłbym w sponsoring. Ale to tak teoretycznie, bo to mało prawdopodobne.
    >
    >
    >
  • sabat.77 15.02.15, 17:08
    Sponsoring fajna rzecz, cos jak karnet na gymie :) Abonament miesieczny przy duzej czestotliwosci wychodzi taniej :)
  • zyg_zyg_zyg 15.02.15, 17:09
    > Deprecjonujesz bo nie pasuje do twojej wizji?

    He he, wiedziałam! :-) Pytam poważnie. Ostatnio mąż mnie w końcu zabrał do klubu gogo (bo obiecał już dawno). I nie powiem, całkiem mi się podobało, chociaż większość dziewczyn sprawiała wrażenie albo znużonych, albo zdesperowanych. Jedna była fajna, ale gdzieś zniknęła zanim zdążyliśmy ją zaczepić. Szukam więc teraz, rozumiesz, kopalni napalonych i seksownych tancerek gogo, żeby kontynuować ten proceder.
  • sabat.77 15.02.15, 16:51
    To teraz Urqu marsz na show Chippendalesow :D
  • sabat.77 15.02.15, 15:45
    No prawda, tak bez praktyki to troche fantazjowanie.
  • ninek04 15.02.15, 17:01
    hello-kitty2 napisała:



    >
    > Chwileczke ale swing to w dwie strony, jak hustawka: w przod i w tyl. Przynajmn
    > iej ja to tak rozumiem. A czy jestem bi to chyba musialabym sprawdzic, bo dekla
    > ratywnie to po co to komu.

    Też myślę, że dopóki się nie sprawdzi samemu, nie ma co dywagować.Niby jestem hetero, ale gdybym w odpowiednich okolicznościach widziała, że próbuje mnie uwieść kobieta, nie wiem, czy bym potrafiła powiedzieć nie, raczej zareagowałabym pozytywnie, tak to sobie wyobrażam. Ale sygnał musiałby wyjść od te drugiej strony, nie ode mnie.
  • urquhart 15.02.15, 14:37
    > Mnie mysl o swingu kreci. A moze nie tyle o swingu co ja i paru chlopa np. Powi
    > edzmy dwa baciki, bez rozpasania. Zdarzylo mi sie rozmawiac z dwoma kochankami
    > o tych fantazjach ale mieli wiecej oporow niz ja. Jeden mi powiedzial 'wiesz, j
    > ednak jestes mi bliska', a drugi, ze owszem chetnie tylko on dobierze tego drug
    > iego, bo warunkiem dla niego obowiazujacym bylo, zeby ten drugi mial fajnego ku
    > tasa ;) No i nikt nie spelnil tego warunku. Tylko, ze on byl taki, ze nawet nie

    Jest jeszcze jedna zmienna. Generalnie słyszałem że to częste że facetom nie staje przy innym bardziej męskim samcu podczas eksperymentów MMK gdzie "rywalizują" o jedną partnerkę.
    To też atawistyczne.
    Szympanse beta nigdy nie mają erekcji przy osobniku alfa. Ale jak przekupią czymś i odciągną samicę z dala w las, to mogą w samotności rżnąć ją bez przeszkód.
    Podobnie atawistyczne jest że samice są głośne a samce ciche podczas kopulacji . Samica przyzywa nieświadomie innych samców...
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • sabat.77 15.02.15, 14:42
    urquhart napisał:

    > Podobnie atawistyczne jest że samice są głośne a samce ciche podczas kopulacji
    > . Samica przyzywa nieświadomie innych samców...

    To na zasadzie - weźcie mu chłopaki pomóżcie, bo ta ofiara losu nigdy mnie nie zaspokoi :D
  • urquhart 15.02.15, 15:09
    sabat.77 napisał:
    > To na zasadzie - weźcie mu chłopaki pomóżcie, bo ta ofiara losu nigdy mnie nie
    > zaspokoi :D

    No raczej jak to tłumaczyli w wojnach plemników: ostania szansa żeby dać ostatnią szansę lepszym genom, jak będą lepsze to pogonią tego aktualnego i same wezmą się do roboty :)

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • marek.zak1 15.02.15, 15:22
    urquhart napisał:

    > sabat.77 napisał:
    > > To na zasadzie - weźcie mu chłopaki pomóżcie, bo ta ofiara losu nigdy mni
    > e nie zaspokoi :D
    >
    > No raczej jak to tłumaczyli w wojnach plemników: ostania szansa żeby dać ostatną szansę lepszym genom, jak będą lepsze to pogonią tego aktualnego i same wezmą się do roboty :)

    A jak facet jest głosniejszy, co znam z autopsji i przypadków moich bohaterów, to jak to wytłumaczysz? Odstraszenie konkurencji?
  • urquhart 15.02.15, 15:42
    marek.zak1 napisał:
    > A jak facet jest głośniejszy, co znam z autopsji i przypadków moich bohaterów,
    > to jak to wytłumaczysz? Odstraszenie konkurencji?

    Widziałem wielu mężczyzn na orgietkach ale z takim przypadkiem się nie spotkałem :)
    Ty mi powiedz.
    Ja stawiałbym na kobiecy układ palców sugerujący kobiecy umysł i część podświadomych reakcji.

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • morrison9 15.02.15, 14:55
    Najwyraźniej żadnemu z was dwojga nie zależało aż tak bardzo na realizacji fantazji.
  • hello-kitty2 15.02.15, 13:36
    morrison9 napisał:

    > Nie.
    > Nie fajnym układzie.
    > Ale lepszym niż w okresie kiedy łudziłem się że jeszcze eden dzień, tydzień, mi
    > esiąc i zaczniemy żyć innym życiem tylko muszę się przebić przez mur nas dzielą
    > cy.
    > Oszukiwałem się i żyłem w ciągłym stresie, napięciu a sens nadawała mi wiara, ż
    > e kiedyś to się uda rozwiązać.
    > Teraz nie wierzę więc nie ma stresu bo sobie odpuściłem wszelkie nadzieje.
    >
    > To nie jest układ idealny
    > Bo nie ma miłości. Mogę mieć seks ale szans na realizację mojej wizji związku n
    > ie mam. To bolesny kompromis.

    Morrison, a ta 'znajoma' co masz z nia profil na jakims portalu nie nadaje sie na Twoja partnerke do zycia? Bo chyba nadaje sie do realizowania meskiej wizji poligamicznosci, nie? Wiec co ze tak powiem nie zaskoczylo? Za bardzo oblegana?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 13:57
    Hmm.
    Niestety nie mogę odpowiedzieć publicznie na to pytanie.
  • urquhart 15.02.15, 14:01
    > Morrison, a ta 'znajoma' co masz z nia profil na jakims portalu nie nadaje sie
    > na Twoja partnerke do zycia? Bo chyba nadaje sie do realizowania meskiej wizji
    > poligamicznosci, nie? Wiec co ze tak powiem nie zaskoczylo? Za bardzo oblegana?

    Mnie też to zaciekawiło, czemu jeżeli znalazłeś tą kompatybilną kobietę to nie idziesz na całość?

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • hello-kitty2 15.02.15, 14:12
    urquhart napisał:

    > > Morrison, a ta 'znajoma' co masz z nia profil na jakims portalu nie nadaj
    > e sie
    > > na Twoja partnerke do zycia? Bo chyba nadaje sie do realizowania meskiej
    > wizji
    > > poligamicznosci, nie? Wiec co ze tak powiem nie zaskoczylo? Za bardzo obl
    > egana?
    >
    > Mnie też to zaciekawiło, czemu jeżeli znalazłeś tą kompatybilną kobietę to nie
    > idziesz na całość?

    Najwyrazniej zajeta ;-)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 14:15
    Owszem, Jest mężatką I ma zazdrosnego męża.
    I dwójkę dzieci. (czemu jej nikt nie powie, że "wymawia się dziećmi" ha ha)
    I jest atrakcyjna.
    Ale to nie jest jedyna przeszkoda.
  • hello-kitty2 15.02.15, 15:55
    morrison9 napisał:

    > (czemu jej nikt nie powie, że "wymawia się dziećmi" ha ha)

    Moze jest szczesliwa z mezem i dwojgiem dzieci + dokoptowanym morrisonem na portalu. Moze zyje dokladnie tak, jak chce. Nie ma sie do czego przyczepic.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 16:15
    Raczej nie.
    Ale dowodzenie tego tutaj na forum byłoby poważną niedyskrecją i brakiem szacunku dla czyjejś prywatności.
  • hello-kitty2 14.02.15, 22:16
    morrison9 napisał:

    > Nie jestem monogamiczny na przykład (seksualnie).
    > Uważam, ze większość mężczyzn nie jest ale znaczna część to ukrywa.
    > Kobiety natomiast wierzą, że jedni męzczyźni są a inni nie i skupiają się by od
    > różnić jednych od drugich.
    > Wg mnie bezcelowe (w wiekszości przypadków)

    Moze i nie sa monogamiczni z natury jednak nie wszyscy zdradzaja i takich z reguly szukaja kobiety. Ja akurat nie widze w tym nic dziwnego. Mnie np interesuje monogamia seryjna. Jestem wierna swoim kochankom. Uwazam, ze skoro ja wnosze wylacznosc to jasnym jest ze interesuje mnie tylko jej wymiana, w okreslonym okresie czasu. Jesli ktos na to nie stac, szanuje ale w to nie wchodze.
    Nie wiem, jesli interesuje Cie by uprawiac seks z wieloma kobietami w tym samym okresie czasu to powinienes o tym informowac na poczatku znajomosci wprost, zamiast informowac, ze wszyscy wala babkom po rogach. Moze ktorejs kobiecie nie bedzie to przeszkadzac. Z drugiej strony (wyjdzie jednostajnie) po co Ci zwiazek jesli potrzebujesz byc niemonogamiczny?

    > Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale bynajmniej nie i
    > dealnie :-)

    To nie ma zadnego zwiazku z empatia.

    > A w jakim sensie nie jestes wolna?

    Jestem zalezna finansowo od ojca mojego dziecka, z ktorym mieszkam do konca moich studiow, a moze i troche dluzej.

    > Od związków się dystansujesz a jednocześnie zadajesz ludziom na forum dziwne py
    > tania po co coś tam piszą. Tak jakby dyskusja rozumiana jako wartośc sama w sob
    > ie dla Ciebie byłą pojęciem obcym.
    > Sam się zastanawiałem dlaczego tu jesteś.

    Dyskusja moze byc przyjemnoscia. Jednak rzeczywista jej wartoscia jest wiedza, nabywana wiedza. Zatem dyskusja jest dostepna, przyjemna forma zdobywania wiedzy. Dlatego tu jestem i zadaje pytania.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 09:37
    > Moze i nie sa monogamiczni z natury jednak nie wszyscy zdradzaja i takich z reg
    > uly szukaja kobiety.
    Ale kobieta nigdy nie jest w stanie ocenić czy mężczyzna jej kiedyś nie zdradzi..
    Sam mężczyzna często nie jest w stanie tego ocenić i jednoznaczną odpowiedź dostaje dopiero na łożu śmierci.
    Kobieta może nie dowiedzieć się nigdy, że została zdradzona.
    Jednym z podstawowych komunikatów jakiego oczekuje od mężczyzny kobieta jest deklaracja, że jest monogamiczny. I zazwyczaj mężczyźni ten komunikat wysyłają. (czasem w dobrej wierze, czasem świadomie kłamiąc)
    Bo jak mężczyzna takiego komunikatu nie wyśle to jest ryzyko, że zostanie skreślony i wtedy znajdzie się kolejny mężczyzna, który powie kobiecie to co ona chce usłyszeć.

    > Uwazam, ze skoro ja wnosze w
    > ylacznosc to jasnym jest ze interesuje mnie tylko jej wymiana
    Tyle,ze prawdopodobnie monogamia kosztuje Cię mniej wysiłku niż jego więc to symetria pozorna.
    Też mogę wnieść do związku coś co nie będzie dla mnie trudne i w związku z tym domagać się od kobiety podobnego wkładu. Ale dla niej to nie będzie już tak łatwe.

    > Nie wiem, jesli interesuje Cie by uprawiac seks z wieloma kobietami w tym samym
    > okresie czasu to powinienes o tym informowac na poczatku znajomosci wprost,
    Ależ ja informuję i informowałem także moją żonę na początku znajomości.
    Pochopnie mnie oceniasz.
    > zamiast informowac, ze wszyscy wala babkom po rogach.
    Nie wszyscy "walą po rogach"
    Wszyscy (a w każdym razie większość) są poligamiczni.
    To ważna różnica.
    Bo męska poligamiczna natura może doprowadzić do rozpadu związku nawet jeśli mężczyzna nie zdradzi kobiety.
    > Moze ktorejs kobiecie nie bedzie to przeszkadzac.
    Większosci przeszkadza. Te, którym nie przeszkadza są zbyt oblężone i trudno się do nich dopchać :-)
    A te którym teraz przeszkadza ale kiedyś przestanie przeszkadzać po pierwsze nie mają tego wypisanego na twarzy a po drugie kiedy już zmienią zdanie prawdopodobnie znajomość ze mną będzie już odległą przeszłością.

    Z drugiej strony (wyjdzie jednostajnie) po co Ci zwiazek
    > jesli potrzebujesz byc niemonogamiczny?
    Bo potrzebuję i ofiaruję świadomośc wspierania się, liczenia na siebie wzajemnie, spędzania czasu,wspólnych rozmów na poziomie wzajemnego zrozumienia, który to poziom trudno osiągnąć na pierwszej randce.

    > > Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale bynajmniej
    > nie i dealnie :-)
    > To nie ma zadnego zwiazku z empatia.
    A z czym ma związek?

    > > A w jakim sensie nie jestes wolna?
    > Jestem zalezna finansowo od ojca mojego dziecka, z ktorym mieszkam do konca moi
    > ch studiow, a moze i troche dluzej.
    To ile Ty masz lat?

    > Dyskusja moze byc przyjemnoscia. Jednak rzeczywista jej wartoscia jest wiedza,
    Przyjemność też jest wartością. Nie wiem dlaczego sugerujesz, że nierzeczywistą.

  • hello-kitty2 15.02.15, 13:13
    morrison9 napisał:

    > Jednym z podstawowych komunikatów jakiego oczekuje od mężczyzny kobieta jest de
    > klaracja, że jest monogamiczny. I zazwyczaj mężczyźni ten komunikat wysyłają. (
    > czasem w dobrej wierze, czasem świadomie kłamiąc)

    Ja takiego komunikatu nie oczekuje. Oczekuje tylko tego, ze jak facet zdecyduje sie na seks z kims innym, ze mi to powie. Wystarczy 'po'. Decydowac czy isc z kims innym moze sam.

    > Bo jak mężczyzna takiego komunikatu nie wyśle to jest ryzyko, że zostanie skreś
    > lony i wtedy znajdzie się kolejny mężczyzna, który powie kobiecie to co ona chc
    > e usłyszeć.

    No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably ;)

    > > Uwazam, ze skoro ja wnosze w
    > > ylacznosc to jasnym jest ze interesuje mnie tylko jej wymiana
    > Tyle,ze prawdopodobnie monogamia kosztuje Cię mniej wysiłku niż jego więc to sy
    > metria pozorna.
    > Też mogę wnieść do związku coś co nie będzie dla mnie trudne i w związku z tym
    > domagać się od kobiety podobnego wkładu. Ale dla niej to nie będzie już tak łat
    > we.

    Mozesz wniesc do zwiazku co Ci sie tylko podoba i mozesz wymagac co Ci sie tylko podoba, jesli tylko znajdziesz chetna. Ja znajduje chetnych na czasowa monogamie. Po co mam obnizac wymagania zeby sie nie mozna bylo do mnie dopchac. Ja nie lubie tloku. Zwiazek nie ma w moim rozumieniu opierac sie na symetrii tylko ma sie oplacac obu stronom. Wiec znajduje takich, ktorzy rowniez cenia, ze mnie maja na wylacznosc. Mozna sie wtedy pieprzyc bez gum. Ja to lubie.

    > A te którym teraz przeszkadza ale kiedyś przestanie przeszkadzać po pierwsze ni
    > e mają tego wypisanego na twarzy a po drugie kiedy już zmienią zdanie prawdopod
    > obnie znajomość ze mną będzie już odległą przeszłością.

    Alez slusznie, rob skuteczna selekcje i wszystkie, ktore Ci nie pasuja spuszczaj na drzewo ;)

    > > > Tu jest może trochę lepiej z wzajemną damsko-męska empatią ale byna
    > jmniej
    > > nie i dealnie :-)
    > > To nie ma zadnego zwiazku z empatia.
    > A z czym ma związek?

    Wszyscy jestesmy ludzmi i glupota byloby uwazac, ze jakas grupa (kobiety) jest lepsza od drugiej (mezczyzn). Empatia wskazywalaby na to, ze ja jako kobieta, istota wyzsza, ulitowalam sie nad Toba mezczyzna i wspolczujac Ci dopuscialam mysl, ze moze nie jestes skonczonym idiota ;-) Ze cos dla Ciebie zrobilam, przeprowadzilam jakis proces myslowy, czuciowy bys mogl byc w jego wyniku mi rowny w swoich ideach czy potrzebach. No przeciez tak nie jest. Meskie potrzeby sa rowne kobiecym TYLKO to nie znaczy, ze ja Ci je bede z automatu spelniac. Rozumiesz? Ale dla rownowagi Ty tez nie musisz spelniac moich. I tu wracamy do przeczesywania rynku ;) Ja szukam kto mi spelni moje, Ty szukaj kto Ci spelni Twoje.

    > To ile Ty masz lat?

    W tym roku skoncze 40 (jestem rowiesnica Wonta i chyba Proteinowego).

    > Przyjemność też jest wartością. Nie wiem dlaczego sugerujesz, że nierzeczywistą

    Nigdy nie myslalam o przyjemnosci jako o wartosci. Moze dlatego, ze rzadko odczuwam przyjemnosc z rozmowy. Z reguly podchodze do rozmowy jak do wymiany informacji, a czesto jako ssania info tylko przez jedna strone - moja, hihi. Dlatego z wieloma osobami nigdy nie rozmawiam, bo zdarzaja sie osoby, ktorych wypowiedzi nie niosa absolutnie zadnych informacji i niestety sa to najczesciej kobiety. Twoje wypowiedzi niosa.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 13:54
    > Ja takiego komunikatu nie oczekuje. Oczekuje tylko tego, ze jak facet zdecyduje
    > sie na seks z kims innym, ze mi to powie.
    To de facto to samo.
    Uwierz mi. jestem mężczyzną :-)
    > Wystarczy 'po'. Decydowac czy isc z kims innym moze sam.
    Ale jak on Ci powie to Cię straci.

    > No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably ;)
    No i to im mówię (oczywiście nie w tej dokładnie formie)
    Konsternacja kobiety kiedy wysyła mi sygnały erotycznego zainteresowania a ja proponuję jej "zostańmy przyjaciółmi" - bezcenna

    > Ja znajduje chetnych na czasowa monogamie.
    Przecież to na jedno wychodzi.
    A poza tym uściślijmy: znajdujesz chętnych do zdeklarowania czasowej monogamii.
    Zakładasz im pasy cnoty?
    > Ja nie lubie tloku. Zwiazek nie ma w moim rozumieniu opierac sie na symetrii tylko m
    > a sie oplacac obu stronom.
    Jemu może opłacać się zadeklarowanie monogamii ale nie dotrzymywanie słowa.
    Mam na myśli ujęcie statystyczne.
    Nie będe Ci wmawiał, że każdy z nich Cię zdradza bo oczywiście byłoby to głupotą.
    Ale Ty też nie masz pewności co do ich monogamii.
    Jakie przesłanki skłaniają Cię do pewności siebie co do ich tymczasowej monogamii.

    > Wiec znajduje takich, ktorzy rowniez cenia, ze mnie maja na wylacznosc.
    To ceni większość mężczyzn.Nie tylko ci Twoi.
    Ale nie znaczy, ze sami przestają mieć ochotę na seks z innymi kobietami.
    > Mozna sie wtedy pieprzyc bez gum. Ja to lubie.
    Przecież to nielogiczne. Ty szukasz męzczyzn gotowych na CZASOWĄ monogamię. Wcześniej mogli się pieprzyć z wieloma kobietami.
    Uważam, że seryjna monogamia może w niektórych sytuacjach być pod tym względem bardziej ryzykowna niż swing.

    > Alez slusznie, rob skuteczna selekcje i wszystkie, ktore Ci nie pasuja spuszcza
    > j na drzewo ;)
    Tak też robię.
    Domagałaś się informacji o mnie. Pamiętasz?
    Ja po prostu chciałem je rozłożyć na wiele postów zamiast pisać referat, którego nikt nie przeczyta.
    > I tu wracamy do przeczesy wania rynku ;) Ja szukam kto mi spelni moje, Ty szukaj kto Ci
    > spelni Twoje.
    Jak najbardziej.
    Tak też robię.
    Nie na tym forum.
    To forum to tylko miejsce do ciekawych dyskusji.

    > W tym roku skoncze 40 (jestem rowiesnica Wonta i chyba Proteinowego).
    I gustujesz w dużo młodszych?
    Bo chyba dziwiłaś się dlaczego kobieta może chcieć związku z mężczyną w moim wieku.

    > Dlatego
    > z wieloma osobami nigdy nie rozmawiam, bo zdarzaja sie osoby, ktorych wypowiedz
    > i nie niosa absolutnie zadnych informacji i niestety sa to najczesciej kobiety.
    > Twoje wypowiedzi niosa.
    Dzękuję.
    Myślę, że jak większość kobiet nie wiesz wielu rzeczy o mężczyznach.
    Ale chcesz się dowiedzieć. (jeśli dobrze rozumiem)
    To nie jest częste.
  • hello-kitty2 15.02.15, 15:23
    morrison9 napisał:

    > Ale jak on Ci powie to Cię straci. (...)
    > A poza tym uściślijmy: znajdujesz chętnych do zdeklarowania czasowej monogamii.
    > Zakładasz im pasy cnoty? (...)
    > Ale Ty też nie masz pewności co do ich monogamii.
    > Jakie przesłanki skłaniają Cię do pewności siebie co do ich tymczasowej monogam
    > ii.

    No wiec nie mam pewnosci ale minimalizuje margines bledu. Nie zakladam pasa cnoty ale rozkochuje. Zakochanie jest bardzo dobrym czynnikiem prewencyjnym zdradzie. Dalej wybieram egzemplarze, ktore sa mniej atrakcyjne dla mas kobiet (pas cnoty nakladaja na siebie dla nich inne kobiety) lub/i same siebie samoograniczaja (pas cnoty maja w glowie). Dalej, powiesz naiwnie ale ufam. Bez zaufania nie ma nic. Dalej, jestem kochanka idealna. Dalej, relacja trwa stosunkowo krotko.

    Czy mnie straci, jak mnie zdradzi? Niekoniecznie. To zalezy.

    > Przecież to nielogiczne. Ty szukasz męzczyzn gotowych na CZASOWĄ monogamię. Wcz
    > eśniej mogli się pieprzyć z wieloma kobietami.
    > Uważam, że seryjna monogamia może w niektórych sytuacjach być pod tym względe
    > m bardziej ryzykowna niż swing.

    Czemu? Robimy badania i jedziemy z koksem. Stad potrzeba wylacznosci, bo to jest mala inwestycja. Chyba stanadrowy pakiet badan wenerycznych + hiv to z 250 euro. Dla mnie to nie sa male pieniadze zeby ot tak sobie skakac w one night standy i pieprzyc sie w gumach ryzykujac ze zsunie sie. Jak uzyc gumy w wannie? Ssac w gumie?

    > I gustujesz w dużo młodszych?
    > Bo chyba dziwiłaś się dlaczego kobieta może chcieć związku z mężczyną w moim wi
    > eku.

    Nie, nie gustuje w mlodszych, absolutnie nie. Ja sie dziwilam, ze moglaby chciec wejsc w zwiazek, bo jak przedlozylam, ze kobiety glownie kieruja sie rozrodem jesli chodzi o pchajaca je naturalna motywacje do wejscia w powazny zwiazek. Ty na tate juz specjalnie nie rokujesz. Czy rokujesz?

    > Myślę, że jak większość kobiet nie wiesz wielu rzeczy o mężczyznach.

    Pewnie. Wrzucaj jak cos masz.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 16:47
    > No wiec nie mam pewnosci ale minimalizuje margines bledu.
    Mam za malo danych więc nie będę się wymądrzał (nie znam Twoich facetów)
    Ale nie jestem przekonany czy rzeczywiście minimalizujesz margines błedu.
    Minimalizuje go kobieta z oazy szukająca faceta, którego przetrzyma bez seksu do slubu.

    > Zakochanie jest bardzo dobrym czynnikiem prewencyjnym zdradzie.
    Mężczyzna może zdradzić nawet jeśli kocha.
    U wielu mężczyzn jedno nie wyklucza drugiego.
    A jeśli dodatkowo miał nieciekawe przejścia z kobietami w przeszłości to wykorzysta każdą okazję do zdrady żeby w razie gdyby został puszczony kantem nie mieć poczucia ze był wiernym frajerem.

    > Dalej wybieram egzemplarze, ktore sa mniej atrakcyjne dla mas kobiet
    Czyli są bardzo głodni. Frustruje ich że to kobieta zawsze decydowała kiedy bedą uprawiać seks.
    Mogą nie mieć okazji ale jak im się trafi...

    > samoograniczaja (pas cnoty maja w glowie).
    Nie wiesz co mają w głowie. Możesz się tylko domyślać.
    > Dalej, powiesz naiwnie ale ufam. Bez zaufania nie
    > ma nic.
    Słusznie. Ale zaufanie jest sposobem na zbudowanie związku a nie na pewność wierności.
    > Dalej, jestem kochanka idealna.
    Nie jesteś.
    Seks z Tobą wyklucza seks z inną kobietą.

    > Dalej, relacja trwa stosunkowo krotko.
    A on wie o tym, ze nie planujesz długiej relacji?
    Bo jeśli wie to może chcieć sobie zabezpieczyć rezerwę na wypadek Twojego wycofania się.
    > Czy mnie straci, jak mnie zdradzi? Niekoniecznie. To zalezy.
    On woli nie ryzykować.
    Jak już zdradzi to się nie przyzna.


    >Chyba stanadrowy pakiet badan wenerycznych + hiv to z 250 eu
    > ro.
    Zawsze robiłem to na koszt firmy ubezpieczeniowej (tzn HIV) Nie wiedziałem , ze tak drogo.
    Musze sprawdzić bo mi się nie chce wierzyć.
    > Dla mnie to nie sa male pieniadze zeby ot tak sobie skakac w one night stan
    > dy i pieprzyc sie w gumach ryzykujac ze zsunie sie. Jak uzyc gumy w wannie? Ssa
    > c w gumie?
    To są problemy techniczne. Istotą jest brak zainteresowania swingiem w Twoim przypadku.
    Gdyby to zainteresowanie było to pozostałoby siąść i znaleźć rozwiązanie tych problemów.

    > c wejsc w zwiazek, bo jak przedlozylam, ze kobiety glownie kieruja sie rozrodem
    > jesli chodzi o pchajaca je naturalna motywacje do wejscia w powazny zwiazek.
    Można jeszcze chcieć wspólnie spędzać czas, rozmawiać, mieć wspólne hobby i świadomość że możesz na druga osobę liczyć.

    > > Myślę, że jak większość kobiet nie wiesz wielu rzeczy o mężczyznach.
    >
    > Pewnie. Wrzucaj jak cos masz.
    Zdarzyło Ci się kiedyś słyszeć jak mężczyzna deklaruje, ze jest wierny swej żonie bo "jest zbyt leniwy żeby zdobywać inną kobietę"
    Albo, że kobieta wyrażała taki pogląd odnośnie swego męża i wiarę, ze w związku z tym on jest jej wierny?
    A może któryś z Twoich mężczyzn tak mówił?
    A Ty przyjęłaś ten tok rozumowania?
    Ja spotkałem się z takim tokiem rozumowania u kobiet ze 3 razy.

  • hello-kitty2 15.02.15, 17:46
    morrison9 napisał:

    > > No wiec nie mam pewnosci ale minimalizuje margines bledu.
    > Mam za malo danych więc nie będę się wymądrzał (nie znam Twoich facetów)
    > Ale nie jestem przekonany czy rzeczywiście minimalizujesz margines błedu.
    > Minimalizuje go kobieta z oazy szukająca faceta, którego przetrzyma bez seksu d
    > o slubu.
    >
    > > Zakochanie jest bardzo dobrym czynnikiem prewencyjnym zdradzie.
    > Mężczyzna może zdradzić nawet jeśli kocha.
    > U wielu mężczyzn jedno nie wyklucza drugiego.
    > A jeśli dodatkowo miał nieciekawe przejścia z kobietami w przeszłości to wykorz
    > ysta każdą okazję do zdrady żeby w razie gdyby został puszczony kantem nie mieć
    > poczucia ze był wiernym frajerem.
    >
    > > Dalej wybieram egzemplarze, ktore sa mniej atrakcyjne dla mas kobiet
    > Czyli są bardzo głodni. Frustruje ich że to kobieta zawsze decydowała kiedy bed
    > ą uprawiać seks.
    > Mogą nie mieć okazji ale jak im się trafi...
    >
    > > samoograniczaja (pas cnoty maja w glowie).
    > Nie wiesz co mają w głowie. Możesz się tylko domyślać.
    > > Dalej, powiesz naiwnie ale ufam. Bez zaufania nie
    > > ma nic.
    > Słusznie. Ale zaufanie jest sposobem na zbudowanie związku a nie na pewność wie
    > rności.
    > > Dalej, jestem kochanka idealna.
    > Nie jesteś.
    > Seks z Tobą wyklucza seks z inną kobietą.
    >
    > > Dalej, relacja trwa stosunkowo krotko.
    > A on wie o tym, ze nie planujesz długiej relacji?
    > Bo jeśli wie to może chcieć sobie zabezpieczyć rezerwę na wypadek Twojego wycof
    > ania się.
    > > Czy mnie straci, jak mnie zdradzi? Niekoniecznie. To zalezy.
    > On woli nie ryzykować.
    > Jak już zdradzi to się nie przyzna.

    Dziekuje za informacje. Bede jeszcze ostrozniejsza. Zrobie sobie moze teraz dodatkowe badania. Ewentualnie zastanowie sie czy nie zrezygnowac z seksu w ogole.

    > To są problemy techniczne. Istotą jest brak zainteresowania swingiem w Twoim pr
    > zypadku.
    > Gdyby to zainteresowanie było to pozostałoby siąść i znaleźć rozwiązanie tych
    > problemów.

    Zgadza sie. Nie jestem zainteresowana swingiem.

    > Można jeszcze chcieć wspólnie spędzać czas, rozmawiać, mieć wspólne hobby i świ
    > adomość że możesz na druga osobę liczyć.

    No niby mozna ale swiadomosc, ze ktos cie wali po rogach sprawia, ze wole spedzac czas z sama alnbo z dzieckiem, rozmawiac na forum albo z przyjaciolmi i liczyc na siebie. Po prostu taki zwiazek mi sie nie oplaca.

    > Zdarzyło Ci się kiedyś słyszeć jak mężczyzna deklaruje, ze jest wierny swej żon
    > ie bo "jest zbyt leniwy żeby zdobywać inną kobietę"
    > Albo, że kobieta wyrażała taki pogląd odnośnie swego męża i wiarę, ze w związku
    > z tym on jest jej wierny?
    > A może któryś z Twoich mężczyzn tak mówił?
    > A Ty przyjęłaś ten tok rozumowania?

    Nie zdarzylo mi sie.

    Nie rozumiesz, ja nie mam wielkich problemow stricte z poligamicznoscia meska. Ja po prostu nie chce sie narazac na zakazenia chorobskami, bo ja jestem matka. Skoro ja komus gwarantuje, ze go nie zaraze jakims gownem to dlaczego sama mam sie narazac? Zaden seks ani nic nie jest tego warte zeby sie zarazic hiv. Jak nie bylam matka to robilam duzo glupich rzeczy, bo bezdzietni maja tylko do zrabania swoje zycie. Odkad urodzilam dziecko to sie zmienilo.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 18:16
    No to facet ma fajniej, moze kazac sobie robic laske i niczym sie nie zarazi :)
  • hello-kitty2 15.02.15, 18:44
    sabat.77 napisał:

    > No to facet ma fajniej, moze kazac sobie robic laske i niczym sie nie zarazi :)

    Najfajniej to masz Ty Sabat. Wstrzemiezliwosc to 100% zabezpieczenia.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 19:31
    Przeciez nie wiem czy ktos nie dyma mojej zony, a ja dymam ja. Moze nie jakos specjalnie czesto, ale jednak. Wiec zarazic sie jak najbardziej moge...
  • hello-kitty2 15.02.15, 19:45
    sabat.77 napisał:

    > Przeciez nie wiem czy ktos nie dyma mojej zony, a ja dymam ja. Moze nie jakos s
    > pecjalnie czesto, ale jednak. Wiec zarazic sie jak najbardziej moge...

    Przeraza mnie mysl, ze jeszcze nie wymyslono leku na zniszczenie wirusa hiv. Jak w obliczu takiego zagrozenia mozna w ogole rozwazac swing? Moze Morrison nam tu wyluszczy na czym opiera sie bezpieczenstwo w swingu, skoro wszyscy faceci non stop daza do zdrady? No chyba, ze ktos musi, bo inaczej sie udusi. Stawiam jednak teze, ze wiekszosc ludzi nie musi.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 20:49
    No patrz, ale ja wiecznie dazac do zdrady jeszcze nigdy nie zdradzilem. Barier ograniczajacych zdrade jest mnostwo, moim zdaniem to nie moze byc az tak powszechna sprawa. Poza tym faceci tez boja sie chorob. Ja sie boje HIV. Jakbym mial lazic na te kurwy to bym chyba zwariowal ze strachu. Dwa razy w miesiacu seks, a cena bylby paniczny i nieprzemijajacy lek o wlasne zycie? To juz wole seks raz na dwa miesiace i lek czysto teoretyczny ;)
  • ninek04 15.02.15, 20:33
    sabat.77 napisał:

    > Przeciez nie wiem czy ktos nie dyma mojej zony, a ja dymam ja. Moze nie jakos s
    > pecjalnie czesto, ale jednak. Wiec zarazic sie jak najbardziej moge...

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156047194,156048131,Re_Biale_malzenstwo.html
    A tak się zarzekałeś, a jednak się złamałeś.Sabat, i jak tu brać na serio Twoje posty?
  • sabat.77 15.02.15, 20:42
    Mam slaby charakter. To cos jak z zarzekaniem sie alkoholika, ze wiecej juz nie wypije ani kropelki. Wyglada na to, ze musze zajac sie innymi sprawami a seks odpuscic tak jak jest. Trudno, co bedzie to bedzie
    Teraz zaprzata mnie akwarium, urodzily mi sie dzisiaj moje pierwsze gupiki :)
  • hello-kitty2 15.02.15, 22:18
    sabat.77 napisał:

    > Mam slaby charakter. To cos jak z zarzekaniem sie alkoholika, ze wiecej juz nie
    > wypije ani kropelki. Wyglada na to, ze musze zajac sie innymi sprawami a seks
    > odpuscic tak jak jest. Trudno, co bedzie to bedzie
    > Teraz zaprzata mnie akwarium, urodzily mi sie dzisiaj moje pierwsze gupiki :)

    hehe to prawie tak jak mama Ci radzila. Moze jej rada nie byla taka glupia, a ten caly sex case w Twoim przypadku to zwykly brak zajecia. Co w obliczu narodzin gupikow malym pikusiem jest ;-))) Jak zwykle kwestia perspektywy. Ja jak mam zpierdol to tez sobie pewne tematy odpuszczam.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 22:38
    Z punktu widzenia gupikow moj seks to betka :)
    A na dziwki chyba kiedys jednak pojde, Na handjoba, kontrolnie - co by sie przekonac czy jednak czegos nie trace. Wiele sie nie spodziewam, powiem szczerze, że mi sie w gruncie rzeczy seks dosc nudny wydaje. Teraz nie, bo slabo ze swobodnym czasem stoje. Ale jak bedzie troche luzniej, nie bede namierzalny, to sobie z ciekawosci skocze. Czemu nie.
  • zawle 15.02.15, 22:48
    sabat.77 napisał:
    Teraz nie, bo slabo ze swobod
    > nym czasem stoje. Ale jak bedzie troche luzniej, nie bede namierzalny, to sobie
    > z ciekawosci skocze. Czemu nie.

    Przechwalasz się sabat:))))
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • sabat.77 15.02.15, 23:02
    No. Cos jak ten samczyk co ma brode i wasy, z Twojej sygnaturki. Ale ja nie wabie samiczek, tylko muchy, najlepiej te male muszki. Gupiki glodne, rozumiesz.
  • hello-kitty2 15.02.15, 23:26
    sabat.77 napisał:

    > Z punktu widzenia gupikow moj seks to betka :)
    > A na dziwki chyba kiedys jednak pojde, Na handjoba, kontrolnie - co by sie prze
    > konac czy jednak czegos nie trace. Wiele sie nie spodziewam, powiem szczerze, ż
    > e mi sie w gruncie rzeczy seks dosc nudny wydaje. Teraz nie, bo slabo ze swobod
    > nym czasem stoje. Ale jak bedzie troche luzniej, nie bede namierzalny, to sobie
    > z ciekawosci skocze. Czemu nie.

    No jak to przeciez mozesz wyskoczyc niby pobiegac. Swoja droga to co za atrakcja dla faceta jest zwalenie konia przez jakas babe na odpierdol sie? Popatrz: jezeli jakas babka wali Ci konia tylko tego konia to ona sie w to w zaden sposob nie angazuje, bo w jaki? I nic kompletnie nic z tego nie ma, bo co ma oprocz 150 zl? Co zacznie jeczec ah ah ah jak pieknie ci sie ten konik wali pyk pyk pyk. Na bank mysli: co za losiu, sam se moze zwalic, a przylazi tu, jezu spusc sie juz i spierdalaj oblechu jeden, zboku. Jak jej sie dluzy to telefon odbierze :) A jak nie wierzysz to idz komus zwal za kase ;)

    Tez sie masz czym chwalic, przeciez to oblesne jest Sabat, co Ty myslisz? Jak Ci zona zwali i opisujesz to tez sie wszyscy lituja nad Toba tutaj, ze na ochlap sie zalapales.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 23:44
    Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zastanawiasz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?
  • lybbla 16.02.15, 00:00
    sabat.77 napisał:

    > Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zastanawi
    > asz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?

    Sabat, Ty to już nie dwa w jednym ale trzy a może i cztery.
    Ja bym wziął na serio rady Wonta.

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152377171,Trzy_slowa_od_empiryka.html
    I skąd to zainteresowanie krowami?
  • hello-kitty2 16.02.15, 00:16
    lybbla napisał:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zas
    > tanawi
    > > asz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?
    >
    > Sabat, Ty to już nie dwa w jednym ale trzy a może i cztery.
    > Ja bym wziął na serio rady Wonta.
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,152015862,152377171,Trzy_slowa_od_empiryka.html
    > I skąd to zainteresowanie krowami?

    Ale o co chodzi Lybbla? Czy chodzi, ze nie bedzie mogl chlodno i kompetentnie zanalizowac anonsu (tu chyba narzedzia statystyczne nie sa potrzebne?) czy ze nie bedzie mogl wrzucic na luz?

    Btw najbardziej spodobalo mi sie powiazanie luzu z dominacja w sensie luzu prowadzacego do latwej dominacji, wtf? To chyba raczej dominujacy charakter przykryty luzem.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • hello-kitty2 16.02.15, 00:06
    sabat.77 napisał:

    > Ale ja mam w dupie co ona mysli. Jak idziesz do sklepu kupic bulki to zastanawi
    > asz sie co mysli o Tobie tepo gapiaca sie na Ciebie krowa za lada?

    A to nie spytalam?: co Ty z tego bedziesz mial?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 16.02.15, 00:31
    hello-kitty2 napisała:

    > A to nie spytalam?: co Ty z tego bedziesz mial?

    No więc właśnie - nie wiem, i nie będę wiedział, póki się nie przekonam. Jak okaże się, że nic - to zaprzestanę.
  • sabat.77 16.02.15, 06:56
    Co zakladam, ze moge miec na ten moment:
    - przelamanie bariery psychicznej
    - sprawdzenie wlasnych reakcji fizjologicznych w nowej sytuacji (czy mi stanie)
    - rozpoznanie nowego zrodla seksu na wypadek powtorzenia sie incydentow dlugotrwalego braku seksu (bufor emocjonalny)

    Moim zdaniem brzmi sensownie. W dodatku zagrozen - w zasadzie brak.
  • hello-kitty2 17.02.15, 00:42
    sabat.77 napisał:

    > Co zakladam, ze moge miec na ten moment:
    > - przelamanie bariery psychicznej
    > - sprawdzenie wlasnych reakcji fizjologicznych w nowej sytuacji (czy mi stanie)
    > - rozpoznanie nowego zrodla seksu na wypadek powtorzenia sie incydentow dlugotr
    > walego braku seksu (bufor emocjonalny)
    >
    > Moim zdaniem brzmi sensownie. W dodatku zagrozen - w zasadzie brak.

    Tylko wez pod uwage, ze:

    sabat.77 napisał:

    Wątpię, żeb
    > y kobieta waliła facetowi konia lepiej niż on sam.
    >
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 17.02.15, 06:51
    No ale nic z tych kwestii, ktore wymienilem nie dotyka kwestii przyjemnosci. Wedlug mnie do prostytutek nie chodzi sie by doswiadczac fizycznej przyjemnosci. Mam podstawy sadzic, ze wiekszosc kobiet jest nieudolnymi dawczyniami fizycznej przyjemnosci dla mezczyzn, a za kase to juz zupelnie na "odwal sie" to robia.
    Glowne przyczyny korzystania z prostytutek to substytucja bliskosci i realizacja spolecznej potrzeby uprawiania seksu (robie to, wiec jestem szczesliwy). Potrzeba uprawiania seksu jest jak potrzeba posiadania nowoczesnego telefonu albo markowych butow.
  • marek.zak1 17.02.15, 08:50
    sabat.77 napisał:

    > No ale nic z tych kwestii, ktore wymienilem nie dotyka kwestii przyjemnosci. Wedlug mnie do prostytutek nie chodzi sie by doswiadczac fizycznej przyjemnosci.

    To jednak byłeś w międzyczasie? Znajomi, którzy korzystaja, mówią co innego, czyli chodzi o czysty sex, bez socjalnej otoczki, uwodzenie itp. ale przyjmuję do wiadomości., że możesz mieć odmienne zdanie.
  • kutuzow 17.02.15, 10:12
    sabat.77 napisał:
    > Wedlug mnie do prostytutek nie chodzi sie by doswiadczac fizycznej przyjemnosci.
    oraz

    > Potrzeba uprawiania seksu jest jak potrzeba posiadania nowoczesnego telefonu albo m
    > arkowych butow.

    Pie**sz takie głupoty że aż zęby bolą. Ja rozumiem że po raz kolejny ktoś Ci wytknął Twoją niekonsekwencję i znów się "bronisz", ale proszę pisz choć z sensem. W tych dwóch zdaniach przekreśliłeś piramidę potrzeb Maslowa i teorię ewolucji przy okazji. Nieźle jak na taki krótki post.
    To że piszesz o czymś o czym nie masz pojęcia (wizyta u prostytutki), pomijam bo to całkiem blednie przy Twoich powyższych tekstach. które walą po oczach.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • sabat.77 17.02.15, 10:23
    Potrzeby fizjologiczne mozna rozwiazac masturbacja, wiec musi chodzic o namiastke intymnosci i status.
  • mabelle2000 17.02.15, 10:36
    sabat.77 napisał:

    > Potr
    > zeba uprawiania seksu jest jak potrzeba posiadania nowoczesnego telefonu albo m
    > arkowych butow.

    O ile to prawda, to jestem ciekawa jakiego procenta mezczyzn to dotyczy. Zjawisko jest mi znane od strony kobiet. Pewnej ich grupie tez myli sie bycie seksowna z byciem seksualna.
  • morrison9 15.02.15, 19:36

    > Ewentualnie zastanowie sie czy nie zrezygnowac z seksu w ogole.
    Aż tak bardzo nie chciałem Cię przestraszyć. :-)

    > Zgadza sie. Nie jestem zainteresowana swingiem.
    Aha.
    W swingu meżczyzna nie ma powodów (lub ma ich znacznie mniej) by decydowac sie na skok w bok.
    Po co ma to robić.
    Przecież moze mieć inną kobietę za akceptacją swej partnerki, bez stresu, na wcześniej uzgodnionych zasadach (takze w kwestii bezpieczeństwa)

    > No niby mozna ale swiadomosc, ze ktos cie wali po rogach sprawia, ze wole spedz
    > ac czas z sama alnbo z dzieckiem, rozmawiac na forum albo z przyjaciolmi i licz
    > yc na siebie. Po prostu taki zwiazek mi sie nie oplaca.
    Ale ty poddalas pod wątpliwość w ogóle sens wiazania sie z mezczyzna w moim wieku. Niezaleznie od wiernosci lub jej braku
    >
    > > Zdarzyło Ci się kiedyś słyszeć jak mężczyzna deklaruje, ze jest wierny sw
    > ej żonie bo "jest zbyt leniwy żeby zdobywać inną kobietę"
    > > Albo, że kobieta wyrażała taki pogląd odnośnie swego męża i wiarę, ze w z
    > wiązku z tym on jest jej wierny?

    > Nie zdarzylo mi sie.
    No popatrz. A ja sie z tym spotkalem i dzialalo bardzo skutecznie na te kobiety i ich wiare w wierność ich partnerów.

    > Ja po prostu nie chce sie narazac na zakazenia chorobskami, bo ja jestem matka.

    > sie narazac? Zaden seks ani nic nie jest tego warte zeby sie zarazic hiv. Jak
    > nie bylam matka to robilam duzo glupich rzeczy, bo bezdzietni maja tylko do zra
    > bania swoje zycie. Odkad urodzilam dziecko to sie zmienilo.
    Sluszny tok rozumowania.
    Podzielam go.
    Inna sprawa, ze w równym lub wiekszym stopniu zaprząta to mój umysł kiedy wsiadam w samochód przed dluzszą trasą.
  • hello-kitty2 15.02.15, 19:57
    morrison9 napisał:

    > Aż tak bardzo nie chciałem Cię przestraszyć. :-)

    Szczerze? Przestraszyles mnie jak cholera. Nie pamietam, zeby ktos na forum mogl miec na mnie wiekszy wplyw na ile cofam sie pamiecia. Musialam sobie nalac i wypic szklanke wina. Ale to pewnie, ze trafiles w moj czuly punkt jakim sa choroby. Ja jestem zdrowa jak byk i boje sie ze zejde nagle na cos niespodziewanego ;-)

    > Ale ty poddalas pod wątpliwość w ogóle sens wiazania sie z mezczyzna w moim wie
    > ku. Niezaleznie od wiernosci lub jej braku

    To nie tak. Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi sie rozmantyzm juz niespotykany. Kwestia tylko za jaka cene ;) A tu masz w cenie: rozwalenie Twojej rodziny, ktora bez tej kolejnej kobiety jednak trwa, dalej ten swing. Jesli chodzi o ten swing to bym na Twoim miejscu brala kogos juz z takimi doswiadczeniami, bo nowicjuszki to moga sie po pierwszych probach zwyczajnie wyploszyc.

    > Sluszny tok rozumowania.
    > Podzielam go.
    > Inna sprawa, ze w równym lub wiekszym stopniu zaprząta to mój umysł kiedy wsia
    > dam w samochód przed dluzszą trasą.

    Dlatego ja nie jezdze samochodem jak nie musze, wybieram zawsze pociag, a jak musze samochodem to prowadze ale towarzyszy mi niepokoj.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 15.02.15, 20:09
    hello-kitty2 napisała:

    > Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi
    > sie rozmantyzm juz niespotykany.

    Przepraszam, ze wcinam sie w rozmowe, ale gdzie Ty Kitty romantyzm u niego widzisz ? Jakas nowa definicje romantyzmu wymyslili, czy co ? ;-)
  • marek.zak1 15.02.15, 20:28
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi sie rozmantyzm juz niespotykany.
    >
    > Przepraszam, ze wcinam sie w rozmowe, ale gdzie Ty Kitty romantyzm u niego widzisz ? Jakas nowa definicje romantyzmu wymyslili, czy co ? ;-)

    Romantyzm jako poszukiwanie uczuć/miłości na przekór rozsądkowi.
  • hello-kitty2 15.02.15, 20:33
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi
    > > sie rozmantyzm juz niespotykany.
    >
    > Przepraszam, ze wcinam sie w rozmowe, ale gdzie Ty Kitty romantyzm u niego widz
    > isz ? Jakas nowa definicje romantyzmu wymyslili, czy co ? ;-)

    No nie wiem, widzialas zeby ludzie second hand chcieli zawierac malzenstwo? Z tego co rozumiem to on chce sie ponownie ozenic. Ale moze to za bardzo rozszerzylam. To najwyzej on sprostuje. Ale tak zrozumialam. Dlatego mi sie wydala rozmatyczna ta wiara w malzenstwo. Tyle, ze ja juz po trzech szklanach wina. Trzeba wziac poprawke. U mnie karnawal, ludzie poprzebierani, najebani, wolne maja ;)

    Wstawie tak jak Marek suke wstawia. Ta babka ma zajebisty glos:
    www.youtube.com/watch?v=4HNgVmHSuVM
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 15.02.15, 20:46
    hello-kitty2 napisała:

    > No nie wiem, widzialas zeby ludzie second hand chcieli zawierac malzenstwo? Z t
    > ego co rozumiem to on chce sie ponownie ozenic.

    Zeby sie ozenic, to trzeba sie chyba najpierw rozwiesc.Oficjalnie z dwiema to bedzie mu raczej ciezko.

    > Wstawie tak jak Marek suke wstawia.

    A nie masz jeszcze jednego mistrza drugiego planu, ten byl sto razy lepszy od suki ;-))
  • marek.zak1 15.02.15, 20:52
    mabelle2000 napisała:

    >A nie masz jeszcze jednego mistrza drugiego planu, ten byl sto razy lepszy od suki ;-))

    Sowa jest księżniczką. To po pierwsze, a po drugie, teraz bedzie coraz bardziej zaangażowana w politykę. Zaraz z nią idę na wieczorny spacer.
    zakbajka.blog.onet.pl/2015/02/14/ulubiony-kandydat-marka-mareks-favourite-candidate/
  • sabat.77 15.02.15, 20:57
    A moze to ksiezniczka, ktora okazala sie suka? :)
  • marek.zak1 15.02.15, 21:17
    sabat.77 napisał:

    > A moze to ksiezniczka, ktora okazala sie suka? :)

    Nie. mała księżniczka uderzyła bardzo złą czarownice - morderczynię swoja małą piąstką, a ona powiedziała;
    - Chcesz być bokserka, bedziesz bokserką

    i zamieniła ją w bokserkę.
  • hello-kitty2 15.02.15, 22:33
    mabelle2000 napisała:

    > Zeby sie ozenic, to trzeba sie chyba najpierw rozwiesc.Oficjalnie z dwiema to b
    > edzie mu raczej ciezko.

    Fakt. Na razie to romantyzm niepotwierdzony ;)

    > A nie masz jeszcze jednego mistrza drugiego planu, ten byl sto razy lepszy od s
    > uki ;-))

    No ba! Pewnie za mam zwierzeta sa bezpretensjonalne ;)
    www.youtube.com/watch?v=IncF-eaQn_g
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 15.02.15, 20:31
    >Ja jestem zdrowa jak byk i boje sie ze zejde nagle na cos niespodziewanego ;-)
    Ja na taką okoliczność mam 3 polisy w 3 róznych firmach.

    > To nie tak. Mnie osobiscie podoba sie Twoje pragnienie zwiazania sie. Podoba mi
    > sie rozmantyzm juz niespotykany.
    No to chyba mnie wypuszczałaś a ja się dałem. Pogodziłem się już z tym, że uważasz mnie za cynika.
    > Kwestia tylko za jaka cene ;)
    O cenie pisałem tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121263455,121392972,Re_2_2_czy_ktos_probowal_i_jak_to_sie_skonczylo.html

    > Dlatego ja nie jezdze samochodem jak nie musze, wybieram zawsze pociag, a jak m
    > usze samochodem to prowadze ale towarzyszy mi niepokoj.
    Aa. Więc Ty też to masz?
  • hello-kitty2 15.02.15, 20:47
    morrison9 napisał:

    > No to chyba mnie wypuszczałaś a ja się dałem. Pogodziłem się już z tym, że uważ
    > asz mnie za cynika.

    Za cynika uwaza Cie Glamourous.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156585678,156624199,Re_Przylapani.html
    e e e pomylic dwie kobiety. To w kobiecym swiecie minus :)

    Ide sie wykapac z synem. Wpadne pozniej.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 16.02.15, 08:52
    To akurat pamiętam.
    Czasem nie jestem pewien co kto napisał ale tamten post Glamorous to akurat pamiętałem.
    Ale Ty uderzałaś w podobne tony akurat i to, ze nie użyłaś słowa "cynik" niewiele zmienia.
  • sabat.77 15.02.15, 14:06
    hello-kitty2 napisała:

    > No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably ;)

    Przyjmij w końcu do wiadomości, że generalnie faceci nie są oblegani przez napalone laski i nie mogą sobie zazwyczaj pozwolić na robienie takich ostrych selekcji. To proste prawa popytu i podaży.
  • morrison9 15.02.15, 14:11
    > Przyjmij w końcu do wiadomości, że generalnie faceci nie są oblegani przez napa
    > lone laski i nie mogą sobie zazwyczaj pozwolić na robienie takich ostrych selek
    > cji. To proste prawa popytu i podaży.
    Dzięki za pomoc.
    Podpisuję się.
    Dwugłos w tej sprawie powinien wzbudzić w kitty i innych kobietach wątpliwości co do swojej pełnej wiedzy o mężczyznach.
    A takie wątpliwości to już połowa sukcesu.
    To co napisałeś powinno być banalnie oczywiste dla kobiet ale jakimś dziwny trafem nie jest.
  • hello-kitty2 15.02.15, 14:45
    morrison9 napisał:

    > Dzięki za pomoc.
    > Podpisuję się.
    > Dwugłos w tej sprawie powinien wzbudzić w kitty i innych kobietach wątpliwości
    > co do swojej pełnej wiedzy o mężczyznach.
    > A takie wątpliwości to już połowa sukcesu.
    > To co napisałeś powinno być banalnie oczywiste dla kobiet ale jakimś dziwny tra
    > fem nie jest.

    Strasznie mnie denerwuje Twoje podejscie: po co zakladasz, ze kobiety maja miec pelna wiedze o mezczyznach, ze cos powinno byc dla kobiet oczywiste. Na wszystkich moich zajeciach (choc wszyscy studenci ukonczyli juz pare innych szkol) kazdy absolutnie kazdy docent zapowiada, ze mamy prawo nic nie wiedziec i on jest tu po to i tylko po to zebysmy mogli sie od niego wszystkiego dowiedziec, a potem przez bity semestr albo dwa swoim zachowaniem udowadnia to, co zadeklarowal na poczatku. I to jest POZADANA postawa. My studenci nie musimy uswiadamiac sobie zadnych braku w wiedzy by sie czegokolwiek nauczyc. Powtarzanie z upartoscia idioty komus chcacemu sie uczyc jakie ma rzekome braki w wiedzy jest DEMOTYWUJACE. Stawia go zawsze na gorszej pozycji, budzi w nim zle emocje, psuje wiez z docentem.

    Jako nauczyciel mozesz przyjac jedna z dwoch postaw: mozesz sie dowiedziec vs bo ty jeszcze nie wiesz. Postawa: otwartosci vs wzbudzanie winy.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 14:48
    Tutaj się zgodzę, ja na przykład przychodząc na forum nie wiedziałem nic o kobietach (a wydawało mi się, że wiem dużo), a teraz już wiem trochę więcej, ale wciąż się dużo uczę.
  • hello-kitty2 15.02.15, 14:30
    sabat.77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > No ale przeciez takie kobiety to nie Twoj target wiec niech ida w diably
    > ;)
    >
    > Przyjmij w końcu do wiadomości, że generalnie faceci nie są oblegani przez napa
    > lone laski i nie mogą sobie zazwyczaj pozwolić na robienie takich ostrych selek
    > cji. To proste prawa popytu i podaży.

    Ale on ma od biedy chetna zone.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 14:39
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale on ma od biedy chetna zone.

    Zona to zupełnie inna historia. Dla faceta który rucha swoją żonę regularnie, żona to taka rozbudowana wersja walenia konia. Oswojona, przewidywalna, nudna. Kawał surowego mięsa podstawiany lwu zamkniętemu w klatce za pomocą długiego, drewnianego drąga. Zje ziewając.

    Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.

    Nie wiem, może są jacyś monogamiczni mężczyźni, ale pod kątem walczących w męskiej duszy ze sobą emocji to raczej pojedynek tych emocji o których wspomniałem, ze społecznym strachem, lękiem przed odrzuceniem i strachem przed utratą dotychczasowych pozycji.
    Stawiam że w 9/10 przypadków możni tego świata, monarchowie, demiurgowie, krezusi i inni macherzy od ludzkich losów dupczyli co tam im się smakowitego pod pazur nawinęło.
  • hello-kitty2 15.02.15, 14:50
    sabat.77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ale on ma od biedy chetna zone.
    >
    > Zona to zupełnie inna historia. Dla faceta który rucha swoją żonę regularnie, ż
    > ona to taka rozbudowana wersja walenia konia. Oswojona, przewidywalna, nudna. K
    > awał surowego mięsa podstawiany lwu zamkniętemu w klatce za pomocą długiego, dr
    > ewnianego drąga. Zje ziewając.

    Hehe i czekam teraz jak Cie dopadnie wataha wilkow ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 15.02.15, 14:57
    sabat.77 napisał:

    > Zona to zupełnie inna historia. Dla faceta który rucha swoją żonę regularnie, żona to taka rozbudowana wersja walenia konia. Oswojona, przewidywalna, nudna. Kawał surowego mięsa podstawiany lwu zamkniętemu w klatce za pomocą długiego, drewnianego drąga. Zje ziewając.
    Czy Twoja żona zna twoje poglądy na jej temat?

    >
    > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.

    Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewny siebie.

  • sabat.77 15.02.15, 15:11
    marek.zak1 napisał:

    > Czy Twoja żona zna twoje poglądy na jej temat?

    Najważniejsze, że Twoja zna Marku - i jest dumna ze swojego monogamicznego samca :D

    > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
    > y siebie.

    Ale już ustaliliśmy, że w tym wypadku nie chodzi o poczucie własnej wartości, ale realizacje biologicznego instynktu, tj. poligamicznej strategii rozrodu.
    I poczucie niskiej wartości jest tu raczej przeszkodą niż impulsem do działania, w naturze do rozmnażania dopuszczone są osobniki najmocniejsze. Według mnie, im większym kozakiem facet się czuje, tym większe szanse, że zechce sobie pofikać.
  • urquhart 15.02.15, 15:18
    > sabat.77 napisał:
    > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, ni
    > epewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnę
    > trzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie p
    > róbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
    >
    > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
    > y siebie.

    Rywalizacja i sprawdzanie siebie to oczywisty efekt testosteronu. Na zwierzętach takie doświadczenia się robi na ludziach nie wolno bo chodzi o testosteron w małym obiegu krwi mózgu.
    Kogut będzie agresywny do innego koguta, ale nie ma na tyle rozbudowanej psychiki i świadomości żeby dowartościować się kolejną kurą. Podobnie jak kura da sie zabić wysiadując pisklęta i to jedynie działanie hormonów a nie większa od koguta "odpowiedzialność" za potomstwo.

    Natomiast cechą inteligencji jest unikanie ewidentnych sytuacji w których przegrywa się tą rywalizację (dużo silniejszy przeciwnik) .

    Nie ma tu żadnej sprzeczności.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • marek.zak1 15.02.15, 15:25
    urquhart napisał:

    > > sabat.77 napisał:
    > > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapa
    > dy, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest
    > wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
    > >
    > > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
    > > y siebie.
    >
    > Rywalizacja i sprawdzanie siebie to oczywisty efekt testosteronu.
    > Kogut będzie agresywny do innego koguta, ale nie ma na tyle rozbudowanej psychiki i świadomości żeby dowartościować się kolejną kurą.

    Wszystko jasne. Ja sie dowartościowałem opierdzielając biegacza w lesie, a nie tym, że uwodzę kolejne kobiety. Tylko Sabat uważa, że jest inaczej. Gdzie jest prawda?
  • sabat.77 15.02.15, 15:43
    Marek, moze porzucmy te drobiowe analogie, bo sumujac wnioski Urqu i Twoje wychodzi, ze nie masz wystarczajaco rozbudowanej psychiki, a to juz troche niepokojace ;)
  • marek.zak1 15.02.15, 16:18
    sabat.77 napisał:

    > Marek, moze porzucmy te drobiowe analogie, bo sumujac wnioski Urqu i Twoje wychodzi, ze nie masz wystarczajaco rozbudowanej psychiki, a to juz troche niepokojace ;).

    Własnie, bo taki kogut jak ma 20 kur, to nie musi udowadniać, że jest świetny. On nie musi uwodzić kolejnych, tylko bronić swego stada przed innym kogutem. To jest podobnie jak właściciel haremu. W naszej kulturze ognisty facet zdobywa kobiety, bo sie w ten sposób sprawdza. To jest inny teatr.
  • druginudziarz 15.02.15, 20:36
    marek.zak1 napisał:

    > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapady, ni
    > epewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest wewnę
    > trzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie p
    > róbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
    >
    > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewn
    > y siebie.

    Poza tym w większości akurat jesteśmy potomkami rolników, a nie łowców.
  • marek.zak1 15.02.15, 20:44
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > Taki pewny siebie kogut musi mieć poczucie zdobywania. Nocne eskapa
    > dy, niepewność, endorfiny. Kot który łowi mysz, wilk idący śladem krwi. To jest
    > wewnętrzny zew, by polować i się sprawdzać. Mężczyzna jest z natury łowcą i będzie próbował się sprawdzić, jeśli poczuje, że ma dość wiatru w żaglach.
    > >
    > > Spzreczność. Pewny siebie kogut nie musi niczego sobie udowadniać, bo jest pewny siebie.
    >
    > Poza tym w większości akurat jesteśmy potomkami rolników, a nie łowców.

    Ale Sabat ma chyba na myśli polowanie na kobiety, sprawdzanie się jako kochanek i dowodzenie, że jest się niesamowitym uwodzicielem. Tak to zrozumiałem.
  • sabat.77 15.02.15, 21:00
    Tia, mysle ze jest taki pierwotny instynkt w mezczyznach, ale sadze, ze da sie nad tym zapanowac z roznych przyczyn.
  • hello-kitty2 15.02.15, 23:35
    sabat.77 napisał:

    > Tia, mysle ze jest taki pierwotny instynkt w mezczyznach, ale sadze, ze da sie
    > nad tym zapanowac z roznych przyczyn.

    Z jakich roznych?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.02.15, 23:45
    Przede wszystkim ze strachu.
  • hello-kitty2 16.02.15, 00:18
    sabat.77 napisał:

    > Przede wszystkim ze strachu.

    Przed?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 16.02.15, 00:33
    hello-kitty2 napisała:

    > Przed?

    Utratą tego co mają. Kobiety oczekują wierności, więc się im podporządkowują. Baaaardzo częsty casus.
  • urquhart 15.02.15, 14:46
    Kitty to temat który wraca, jest w licznych porównaniach męskiej i kobiecej seksualności.

    daimyoblog.blogspot.com/2012/10/czy-kobiety-sa-z-natury-monogamiczne.html
    jeden mężczyzna chce współżyć z wieloma kobietami, natomiast wiele kobiet chce współżyć z jednym mężczyzną

    Mężczyzna alfa zbiera wszystko.



    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • marek.zak1 14.02.15, 15:05
    morrison9 napisał:
    > Statystyczny, cywilizowany mężczyzna (chłopiec) zanim wejdzie w dorosłość (a także i później) ma nieustanie kładzione do głowy jakie sa kobiece potrzeby, że są zupełnie inne niż męskie, że są skomplikowane, że trzeba je szanować, że kobiece potrzeby są szlachetne, lepsze, wymagające dostosowania się do nich.

    Jak kobietę kochasz i zapewnisz jej poczucie bezpieczeństwa, to reszta jakoś się sama ułoży.
  • urquhart 14.02.15, 15:40
    > Jak kobietę kochasz i zapewnisz jej poczucie bezpieczeństwa, to reszta jakoś si
    > ę sama ułoży.

    Piepszysz od rzeczy, Stary.
    Ostatni z takimi głodnymi kawałkami w kólko jechał Glossator, ale założył własne forum gdzie zbiera hołdy że jest tym dojrzałym mężczyzną w odróżnieniu od całej reszty....
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • marek.zak1 14.02.15, 16:24
    urquhart napisał:

    > > Jak kobietę kochasz i zapewnisz jej poczucie bezpieczeństwa, to reszta ja
    > koś się sama ułoży.
    >
    > Piepszysz od rzeczy, Stary.

    Nie. Komplikowanie prostych spraw nie oznacza mądrości.

  • morrison9 14.02.15, 16:29
    Daj spokój.
    On to pisał z sarkazmem :-)
  • urquhart 14.02.15, 15:34
    No i tu dobrze przeszedłeś od opisu swojego położenia z małżonką która koniecznie jak piszesz chce sobie ciebie podporządkować do szerszej przyczyny problemu i szukanie drogi wyjscia.

    Ignorowanie konfliktu płci i różnych oczekiwań potrzeb to podstawa manipulacji. Kobiety były zawsze słabsze fizycznie za to lepsze w manipulacji i nie ma co się na to co oburzać. Jak nie ma różnic i konfliktu jak przedstawia gender to można sprowadzić konflikt do tego że jedna strona jest nie dość odpowiedzialna (jak Anbale pisze) czy nie dość dojrzała. I jedynym kryterium oceny sprawić zaangażowanie w potomstwo. A jeżeli seks jest dla ciebie ważny dowodzi to twojej prymitywności.
    To typowa narracja babek, na szczęście nie na tym forum :)
    Kluczem do konfliktu jest asertywność czyli otwarte przedstawianie poglądów i uczuć bez poddania się powyższej manipulacji wpędzenia w poczucie winy bez agresji negatywnych uczuć. To musi być to męskie to zdecydowanie.
    PUA piszą że kobieta zawsze bedzie testować czy nie związała się ze słabeuszem i kiepskimi genami próbując wejść mu na głowę.

    Takiego asertywne podejscie trzeba ćwiczyć jak nie wyniosło się go z wzorców w domu i to forum jest dobrym miejscem bo babkom zależy tu na seksie , więc jest płaszczyzna porozumienia :)
    Choć wiadomo że samo podkreślanie różnic zawsze znajdzie się taka co wyjedzie ci mizoginem jak Marbelle żeby wzbudzić poczucie winy.

    I w mężczyznach i w kobietach tkwią atawistycznie mechanizmy które nie sprzyjają trwałej monogamicznej relacji i długotrwałemu pożądaniu tego samego parnera partnerki. I kobiety i mężczyzny kierowani są psychoewolucyjnym imperatywem dywersyfikacji genów, sprzecznymi strategiami płci, a nie wymogom twienia w związku. I jeżeli się chce tworzyć trwały zwiazek trzeba to pole minowe destrukcyjnych mechanizmó znać i przeciwdziałać, zamiast tworzyć sobie życzeniową rzeczywistość, jak genderowe postulaty. I nie sprowadzać jedynie do złej woli czy intencji partnera czy patnerki.

    To tak pojechałem Walentynkowo w przerwie szykowania się na inwestowanie w relację pary :)

    >>>>

    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • druginudziarz 15.02.15, 12:37
    urquhart napisał:

    > PUA piszą że kobieta zawsze bedzie testować czy nie związała się ze słabeuszem
    > i kiepskimi genami próbując wejść mu na głowę.

    Trochę płaskie. Albo sam uprościłeś. No bo po co testować jak już się związek skonsumowało? na okoliczność następnych dzieci? czy nie zrezygnować z tym partnerem i szukać czegoś innego?
    Mnie się wydaje, że walka o władze w związku jest tylko jedną z form walki o władze w każdej relacji. No bo to że się rywalizuje ze współpracownikiem jeszcze można wytłumaczyć, ale rywalizacja ze zwierzchnikiem? pracodawcą? toż to samobójstwo.
    Moje doświadczenia sa takie, że ludzie w związkach walczą "nawykowo" bo poczucie władzy daje im poczucie bezpieczeństwa. To taka przykra spuścizna niefajnego dzieciństwa, gdy rodzice nie dali dziecku poczucia bezpieczeństwa.
    W moim konkretnym przypadku zona po nieudanych próbach (wieloletnich oczywiście) "zapanowania" nade mną wpadła w depresję. Tak naprawdę zaczęła siebie, a więc i mnie, rozumieć tak dopiero po czterdziestce.
    Jeszce jedna uwaga, walka o władze w związku wcale nie musi być walką na śmierć i życie. Wystarczy po prostu jasny podział władzy, wtedy mamy grę z możliwym rezultatem win-win.
  • urquhart 15.02.15, 13:11
    druginudziarz napisał:
    > Trochę płaskie. Albo sam uprościłeś. No bo po co testować jak już się związek
    > skonsumowało? na okoliczność następnych dzieci? czy nie zrezygnować z tym partn
    > erem i szukać czegoś innego?

    Patrzysz przez nielogiczność współczesną a to znowu płaszczyzna psychoewolucyjna atawizmów.
    We niemonogamicznych wspólnotach pierwotnych to ma sens bo kolejne dzieci są już z innym lepszym partnerem jeżeli tylko jest możliwość.
    No i to przekształca się w strategię że w związku z domatorem który zapewnia bezpieczeństwo można pociąga seksualnie samotny wilk i tesosteronowy typ który normalnie nie zajmie się potomstwem, a do domatora pożądanie musi zostać normalnie wygaszone żeby te lepsze geny eksploratora, ciekawego świata miały szansę (inaczej zdominowaliby populację domatorzy) co powoduje rozsierdzenie feministek i że całe psychoewo to mizoginia. :)

    > Moje doświadczenia sa takie, że ludzie w związkach walczą "nawykowo" bo poczuci
    > e władzy daje im poczucie bezpieczeństwa. To taka przykra spuścizna niefajnego
    > dzieciństwa, gdy rodzice nie dali dziecku poczucia bezpieczeństwa.

    To jest tak powszechne że się nie trzyma kupy że przeważająca wiekszość populacji kobiet nie dostała od rodziców poczucia bezpieczeństwa.

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • mabelle2000 15.02.15, 17:44
    > Moje doświadczenia sa takie, że ludzie w związkach walczą "nawykowo" bo poczuci
    > e władzy daje im poczucie bezpieczeństwa. To taka przykra spuścizna niefajnego
    > dzieciństwa, gdy rodzice nie dali dziecku poczucia bezpieczeństwa.

    Tez tak to widze. Z poczucia braku bezpieczenstwa wynika tez potrzeba ciaglej kontroli nad wszystkim. Posiadanie wladzy wiec uspokaja, stwarza sytuacje stabilnego gruntu pod nogami.
    Zauwazylam tez ze zdumieniem, ze sama wladza nie musi byc autentyczna. Najwazniejsze, ze druga strona stworzy aure zgodnosci i poddanstwa. Mysle, ze sprytni ludzie wiedzac o slabosci drugiej strony do rzadzenia potrafia doskonale to wykorzystac.

    > Jeszce jedna uwaga, walka o władze w związku wcale nie musi być walką na śmierć
    > i życie. Wystarczy po prostu jasny podział władzy,

    No ba, tylko jak podzielic zgodnie strefy wplywow ? ;-)
    Moim idealem jest aby dwie pary oczu przygladaly sie z rownym zaangazowaniem kazdej sprawie, po to aby wyrazic swoja opinie. W sumie o te opinie drugiej strony chodzi mi najbardziej. Lepszy pomysl i wiecej argumentow wygrywa. Moze byc metoda burzy mozgow ;-)
  • rekreativa 15.02.15, 18:02
    "Moim idealem jest aby dwie pary oczu przygladaly sie z rownym zaangazowaniem ka
    > zdej sprawie, po to aby wyrazic swoja opinie. W sumie o te opinie drugiej stron
    > y chodzi mi najbardziej. Lepszy pomysl i wiecej argumentow wygrywa. Moze byc me
    > toda burzy mozgow ;-)"


    Naprawdę uważasz to za możliwe, by dwoje ludzi mogło żywić ten sam poziom zaangażowania do każdej sprawy?
    Bo moim zdaniem to kompletnie nierealne.
    Bardziej mi bliski jest pomysł nudziarza - podział strefy wpływów. Stosujemy w moim małżeństwie i działa bez zarzutu.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 15.02.15, 18:24
    rekreativa napisała:

    > Naprawdę uważasz to za możliwe, by dwoje ludzi mogło żywić ten sam poziom zaang
    > ażowania do każdej sprawy?

    Wiekszosc spraw jaka nas dotyczy to sprawy naszego zwiazku, dzieci, naszej rodziny czy przyjaciol. Mysle, ze moj patner jak najbardziej ma kompetencje, aby wypowiadac sie w tych sprawach ( i odwrotnie). Czy nasz poziom zaangazowania w te sprawy jest taki sam ? Pewnie nie, ale wlasnie dlatego, ze nie jest, to wysluchanie opinii drugiej strony, tej mniej zaangazowanej, jest szczegolnie cenne, bo jest pozbawione otoczki nadmiernych emocji. Trzezwa opinia czesto studzi te emocje i sprowadza na ziemie.
  • rekreativa 15.02.15, 18:36
    A zdarza wam się, że emocje po obu stronach równie wysokie, ale opinie rózne? I jak to wtedy załatwiacie?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • druginudziarz 15.02.15, 18:36
    rekreativa napisała:

    > Naprawdę uważasz to za możliwe, by dwoje ludzi mogło żywić ten sam poziom zaang
    > ażowania do każdej sprawy?
    > Bo moim zdaniem to kompletnie nierealne.
    > Bardziej mi bliski jest pomysł nudziarza - podział strefy wpływów. Stosujemy w
    > moim małżeństwie i działa bez zarzutu.

    Z tym że to nie jest mój pomysł, taka jest, że tak to ujmę, natura rzeczy :)
    Nie to żebym nie był zdolny nawet do triumwiratów ;) ale tak na codzień to po prostu szkoda czasu na dyskusje i spory o każdy aspekt wspólnego zycia.
  • mabelle2000 15.02.15, 18:52
    druginudziarz napisał:

    > Nie to żebym nie był zdolny nawet do triumwiratów ;) ale tak na codzień to po p
    > rostu szkoda czasu na dyskusje i spory o każdy aspekt wspólnego zycia.

    :-) Skoro ludzie do tej pory idealnie dawali sobie rade w pojedynke, to wchodzac w zwiazek nagle nie zaczna latac do partnera/partnerki i szukac potwierdzenia ze dobrze sie wywiazuja ze swoich codziennych czynnosci. To chyba jasne.
    Jest za to calkiem sporo rzeczy, w ktorych warto opinie drugiej strony wziac pod uwage. No chyba, ze sie uslyszy "spadaj, to nie moja dzialka, radz sobie sam/sama " ;-)
  • morrison9 15.02.15, 18:03
    > Moim idealem jest aby dwie pary oczu przygladaly sie z rownym zaangazowaniem ka
    > zdej sprawie, po to aby wyrazic swoja opinie. W sumie o te opinie drugiej stron
    > y chodzi mi najbardziej. Lepszy pomysl i wiecej argumentow wygrywa. Moze byc me
    > toda burzy mozgow ;-)
    A udaje Ci się wcielić ten ideał w życie?
  • hello-kitty2 15.02.15, 23:48
    druginudziarz napisał:

    > W moim konkretnym przypadku zona po nieudanych próbach (wieloletnich oczywiście
    > ) "zapanowania" nade mną wpadła w depresję.

    A moge dopytac: dlaczego sie w ogole z nia ozeniles? Dlaczego ja wybrales?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • druginudziarz 16.02.15, 00:38
    hello-kitty2 napisała:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > W moim konkretnym przypadku zona po nieudanych próbach (wieloletnich oczy
    > wiście
    > > ) "zapanowania" nade mną wpadła w depresję.
    >
    > A moge dopytac: dlaczego sie w ogole z nia ozeniles?

    Z miłości ;)

    > Dlaczego ja wybrales?

    Raczej ona mnie wybrała.
  • sabat.77 16.02.15, 06:57
    Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej glupoty? :/
  • urquhart 16.02.15, 07:44
    sabat.77 napisał:
    > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej g
    > lupoty? :/

    Sabat, małżeństwo to jak piszą jedna z największych długoterminowych życiowych inwestycji dla ludzi. Z inwestycjami jest tak że jednym przynoszą zysk a innym stratę, szczególnie jak się o inwestycjach rynku kapitałowym nie ma zielonego pojęcia i liczy na szczęście i spontan. Ja tam od dawna wychodzę na swoje, ale też chciałbym więcej bo mam wysokie oczekiwania.

    Ja w życiu nie uważam że się ożeniłem z głupoty, głupotą w pewnym momencie było że jak przedstawia tu swoje poglądy Marek byłem naiwnym ignorantem i uważałem że wystarczy jak nawięcej kochać i zapewnić poczucie bezpieczeństwa, uwieszając się , nie dbając o własną autonomię.

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • zawle 16.02.15, 08:34
    sabat.77 napisał:

    > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej g
    > lupoty? :/

    Ja:)))
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • zawle 16.02.15, 08:38
    Kiedyś słyszałam taka historię. Znajoma obrabiała tyłek swojej koleżance, że dziwka, że swojego chłopaka zdradza, puszczalska i najgorsza na roku suka. Przypomniałam jej że ona swojego też zdradziła.
    - Ale mi się wydawało że go kochałam ( tego z którym zdradzała).
    I wszystko w temacie. Ludziom się bardzo często wydaje. Najczęściej dobrze na własny temat;)

    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • burzowa.kejt 16.02.15, 22:34
    sabat.77 napisał:
    > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wlasnej g
    > lupoty? :/

    Pewnie, nie myśl sobie że jesteś taki wyjątkowy ;)
    Jak wskazują forumowe historie, sporo tutaj małżeństw zawartych co najmniej pochopnie.
    Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
    Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy jeśli nie wtedy?
    Tak sobie to tłumacz;)
  • druginudziarz 17.02.15, 11:03
    burzowa.kejt napisała:

    > sabat.77 napisał:
    > > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie z wla
    > snej g
    > > lupoty? :/
    >
    > Pewnie, nie myśl sobie że jesteś taki wyjątkowy ;)
    > Jak wskazują forumowe historie, sporo tutaj małżeństw zawartych co najmniej poc
    > hopnie.
    > Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
    > Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy jeśli nie w
    > tedy?
    > Tak sobie to tłumacz;)

    Ale to to jest "głupota"?
    Równie dobrze można by napisać, że miliony ludzi robią w Polsce za śmieszną pensję 1,5 tys. "z głupoty". Jakaś alternatywa na horyzoncie?
  • burzowa.kejt 17.02.15, 22:05
    druginudziarz napisał:
    > > sabat.77 napisał:
    > > > Czy jest tu ktos oprocz mnie, kto ma odwage przyznac, ze ozenil sie
    > z wla snej glupoty? :/
    > > Pewnie, nie myśl sobie że jesteś taki wyjątkowy ;)
    > > Jak wskazują forumowe historie, sporo tutaj małżeństw zawartych co najmni
    > ej pochopnie.
    > > Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
    > > Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy jeśli
    > nie w
    > > tedy?
    > > Tak sobie to tłumacz;)
    >
    > Ale to to jest "głupota"?
    > Równie dobrze można by napisać, że miliony ludzi robią w Polsce za śmieszną pen
    > sję 1,5 tys. "z głupoty". Jakaś alternatywa na horyzoncie?

    przykład jakiś od czapy. pracę możesz zmieniać kiedy chcesz , a małżeństwo nie bardzo.
    po co podajesz takie przykłady? nie rozumiem czemu to ma służyć.
    nie pisałam jakie mam zdanie nt. zarobków w Polsce, nie to jest przedmiotem rozmowy.
    wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.

  • hello-kitty2 18.02.15, 01:04
    burzowa.kejt napisała:

    > > > Sama wyszłam za mąż żeby sprawić przyjemność matce.
    > > > Młodzi byliśmy, więc mieliśmy prawo do popełniania głupot, bo kiedy
    > jeśli
    > > nie w
    > > > tedy?
    > > > Tak sobie to tłumacz;)
    > >
    > > Ale to to jest "głupota"?
    > > Równie dobrze można by napisać, że miliony ludzi robią w Polsce za śmiesz
    > ną pen
    > > sję 1,5 tys. "z głupoty". Jakaś alternatywa na horyzoncie?
    >
    > przykład jakiś od czapy. pracę możesz zmieniać kiedy chcesz , a małżeństwo nie
    > bardzo.
    > po co podajesz takie przykłady? nie rozumiem czemu to ma służyć.
    > nie pisałam jakie mam zdanie nt. zarobków w Polsce, nie to jest przedmiotem roz
    > mowy.
    > wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.

    Nudziarzowi chodzilo o brak alternatywy. Zawarcie malzenstwa nie bylo glupota twierdzi tylko brakiem alternatywy. Przyklad mial tylko pomoc zrozumiec. Nie trzeba sie na nim skupiac. Nie stanowil proby zmiany tematu.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • druginudziarz 18.02.15, 10:49
    hello-kitty2 napisała:

    > burzowa.kejt napisała:
    > > wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.
    >
    > Nudziarzowi chodzilo o brak alternatywy. Zawarcie malzenstwa nie bylo glupota t
    > wierdzi tylko brakiem alternatywy. Przyklad mial tylko pomoc zrozumiec. Nie trz
    > eba sie na nim skupiac. Nie stanowil proby zmiany tematu.

    Burzowa, w nawiazaniu do swojego nicka musiała sie wzburzyć :D
    Swoją droga jak Ty mnie już dobrze znasz kitty ;)
    Tak, w istocie nie widzę alternatywy.
    Pracę za 1,5 tys. można najczęściej zmienić jedynie na inną pracę za 1,5 tys.
    Tak samo jak wybór przy zawieraniu małżeństwa jest pomiędzy nic nie różniącą się Gosią a Krzysią.
  • mabelle2000 18.02.15, 11:13
    druginudziarz napisał:

    > Pracę za 1,5 tys. można najczęściej zmienić jedynie na inną pracę za 1,5 tys.
    > Tak samo jak wybór przy zawieraniu małżeństwa jest pomiędzy nic nie różniącą si
    > ę Gosią a Krzysią.

    Porownujesz rzeczy nieporownywalne.
    Alternatywa do malzenstwa moze byc brak malzenstwa czyli singielstwo. Alternatywa do pracy nie moze byc brak pracy. Wartosc kobiety z ktora sie zenisz i wysokosc zarobkow to sprawy drugorzedne.
  • kutuzow 18.02.15, 11:22
    mabelle2000 napisała:
    > Porownujesz rzeczy nieporownywalne.
    > Alternatywa do malzenstwa moze byc brak malzenstwa czyli singielstwo. Alternaty
    > wa do pracy nie moze byc brak pracy. Wartosc kobiety z ktora sie zenisz i wysok
    > osc zarobkow to sprawy drugorzedne.

    Niekoniecznie -ja widzę podobieństwo.
    i.ytimg.com/vi/l3hRAhYDDVU/maxresdefault.jpg
    Nie pracujesz -nie masz pieniędzy (dobro na którym Ci zależy). Chcesz mieć pieniądze musisz zacząć pracować -więc wybierasz prace z tych dostępnych dla Ciebie. Nudziarz pokazuje że często jest to wąski wybór -podobnie niskie zarobki.

    Z punktu widzenia wielu facetów związek jest to "cena" za dostęp do seksu. Tylko Alfa mają go "gratis" - nie muszą zabiegać o to. Będąc singlem duża część facetów tego seksu nie ma w ilości która ich interesuje. Mają dostęp do jakiś przelotnych przygód i prostytutek, ale ilościowo jest to znacznie mniej niż by chcieli (np. codziennie).
    Dlatego decydują się na związek, żeby mieć tego dobra więcej (analogicznie do pieniędzy za pracę). Wybierają najlepsze opcje z dostępnych dla nich, ale ponieważ nie są Alfami, to i wybór mają gorszy. W okresie DEMO mają seksu dużo, więc wybór wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Często jednak sprawa zmienia się po urodzeniu dziecka. Okazuje się że trafili na typ modliszki, której zależy bardziej na wykarmieniu przyszłych dzieci niż na związku z danym gościem.
    To nie jest jednak tak że wybierają między modelką Victoria Secret, a Panią Zosią z Tesco, tylko raczej wybierają z tej samej półki.

    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • marek.zak1 18.02.15, 11:46
    kutuzow napisał:

    > Z punktu widzenia wielu facetów związek jest to "cena" za dostęp do seksu. Tylk o Alfa mają go "gratis" - nie muszą zabiegać o to.

    Tak, tylko bycie Alfa jest dosyć przejściowe. Przystojniak przed matura I dziesięć lat później przystojniak zapuszczony z niezdaną matura to dwa różne światy.

    > Dlatego decydują się na związek, żeby mieć tego dobra więcej (analogicznie do pieniędzy za pracę). Wybierają najlepsze opcje z dostępnych dla nich, ale ponieważ nie są Alfami, to i wybór mają gorszy. W okresie DEMO mają seksu dużo, więc wybór wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Często jednak sprawa zmienia się po urodzeniu dziecka. Okazuje się że trafili na typ modliszki, której zależy bardziej na wykarmieniu przyszłych dzieci niż na związku z danym gościem.

    Jak jeszcze da sobie ten gość wejść na głowę, czyli wejdzie w układ ,,partnerski" to ma przechlapane.
    > To nie jest jednak tak że wybierają między modelką Victoria Secret, a Panią Zo
    > sią z Tesco, tylko raczej wybierają z tej samej półki.
    >
  • sabat.77 18.02.15, 11:49
    Marku, alfa to status i dostep do dobr, a nie meska uroda, ktora imponuje jedynie homoseksualistom.
  • marek.zak1 18.02.15, 12:05
    sabat.77 napisał:

    > Marku, alfa to status i dostep do dobr, a nie meska uroda, ktora imponuje jedynie homoseksualistom.

    W liceum I na studiach było kilku alf a żaden nie miał więcej od innych. Uroda, pewność siebie, urok osobisty I to coś.
  • druginudziarz 20.02.15, 13:08
    marek.zak1 napisał:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > Marku, alfa to status i dostep do dobr, a nie meska uroda, ktora imponuje
    > jedynie homoseksualistom.
    >
    > W liceum I na studiach było kilku alf a żaden nie miał więcej od innych. Uroda,
    > pewność siebie, urok osobisty I to coś.

    Alfa, jak sama nazwa wskazuje może być tylko jeden ;)
    Najwyraźniej nie do końca rozpoznawałeś wtedysiejsze relacje.
  • marek.zak1 20.02.15, 13:17
    druginudziarz napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > sabat.77 napisał:
    > > W liceum I na studiach było kilku alf a żaden nie miał więcej od innych.
    > Uroda,
    > > pewność siebie, urok osobisty I to coś.
    >
    > Alfa, jak sama nazwa wskazuje może być tylko jeden ;). Najwyraźniej nie do końca rozpoznawałeś wtedysiejsze relacje.

    W każdej klasie jeden alfa, a klas było sporo :)
  • mabelle2000 18.02.15, 11:47
    kutuzow napisał:

    > Dlatego decydują się na związek, żeby mieć tego dobra więcej (analogicznie do p
    > ieniędzy za pracę).

    Mowa byla o malzenstwie, a nie o zwiazku.
  • kutuzow 18.02.15, 12:33
    mabelle2000 napisała:

    > Mowa byla o malzenstwie, a nie o zwiazku.

    Nie dostrzegasz że jedno prowadzi do drugiego?
    Może poczytaj sobie:
    forum.gazeta.pl/forum/w,33914,151962397,151962397,brak_oswiadczyn_brak_checi_deklaracji_marazm.html
    Bardzo ciekawe wpisy są w tamtym wątku.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 12:56
    > > Mowa byla o malzenstwie, a nie o zwiazku.
    >
    > Nie dostrzegasz że jedno prowadzi do drugiego?

    Ja byłam w życiu w paru związkach. Tylko jeden doprowadził do "drugiego". Podejrzewam, że tak jest u sporej liczby ludzi :-)
  • kutuzow 18.02.15, 13:24
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Ja byłam w życiu w paru związkach. Tylko jeden doprowadził do "drugiego". Podej
    > rzewam, że tak jest u sporej liczby ludzi :-)

    wiesz, te laski z tego wątku na Konkubinach też są w związkach, ale jakoś dziwnym trafem prą do ich formalizacji.
    Zobacz że nawet statystycznie na naszym forum róznie sie to rozkłada. Z jednej strony jest Urqu i Sabat, którzy mieli małżeństwo jako efekt pierwszego związki po drugiej stronie masz mnie i Yorika, gdzie obaj się dzielnie bronimy przed zaobrączkowaniem (choć chyba obaj jakby coraz mniej walecznie). Co ciekawe nie znam z forum ANI JEDNEGO odpowiednika po stronie żeńskiej. Żeby któraś z Pań miała ok 40-tki i nie była ani razu w małżeństwie. Jeśli kogoś przeoczyłem to sorry (ma okazje się ujawnić).

    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 13:34
    Żeby któraś z Pań mi
    > ała ok 40-tki i nie była ani razu w małżeństwie. Jeśli kogoś przeoczyłem to sor
    > ry (ma okazje się ujawnić).

    A, jeżeli po pierwsze mówisz o paniach w okolicach czterdziestki, a po drugie związki, w które wchodzą kobiety po rozwiązaniu wcześniejszego małżeństwa, nie są dla Ciebie związkami, to wyraźnie to zaznaczaj. Mnie chodziło po prostu o kobiety i o związki.
  • kutuzow 18.02.15, 14:01
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > A, jeżeli po pierwsze mówisz o paniach w okolicach czterdziestki, a po drugie z
    > wiązki, w które wchodzą kobiety po rozwiązaniu wcześniejszego małżeństwa,

    Zyg pisałem wyraźnie o tym, że jest parcie ze strony kobiet żeby związek zamienić w małżeństwo. Podparłem to wątkiem z forum Konkubiny, a także faktem że nawet na tym forum nie znam przypadku Pani która by doszła do 40-tki nie mając po drodze małżeństwa. (Przykłady Panów bez małżeństwa podałem).
    Czy jeszcze czegoś potrzebujesz żeby przyjąć tezę że kobiety dążą do małżeństwa i można z dużym prawdopodobieństwem uznać że "poważny" związek zakończy się takowym? Tak samo jak można przyjąć, że większość takich związków jest droga do celu jaką jest założenie rodziny -czyli macierzyństwo.

    Więc gość który decyduje się na związek jako swoistą "cenę" dostępu do seksu, musi się liczyć z tym że często cena rośnie i związek zamienia się w małżeństwo, a to zamienia się w rodzinę. Pewnego razu budzi się jak Sabat z tzw. ręką w nocniku - bo wydawało mu się że pisze się na coś innego niż wyszło.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 14:26
    > Zyg pisałem wyraźnie o tym, że jest parcie ze strony kobiet żeby związek zamien
    > ić w małżeństwo.

    Czyli, że każda (prawie każda) kobieta każdy związek (prawie każdy związek) chce zamienić w małżeństwo? Piszesz kobiety, a masz na myśli bezdzietne kobiety 30-letnie, którym tyka biologiczny zegar. Piszesz związek, a myślisz o "poważnym związku". Trochę precyzji, Kutuzow.
  • kutuzow 18.02.15, 15:06
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Czyli, że każda (prawie każda) kobieta każdy związek (prawie każdy związek) chc
    > e zamienić w małżeństwo? Piszesz kobiety, a masz na myśli bezdzietne kobiety 30
    > -letnie, którym tyka biologiczny zegar. Piszesz związek, a myślisz o "poważnym
    > związku". Trochę precyzji, Kutuzow.

    Zyg, serio?
    Dyskutujemy tutaj o dostępie do seksu i "koszcie" który płaci mężczyzna za ten dostęp. Taki był pierwotny temat. Jak sądzisz kiedy faceci najbardziej pragną seksu -jak mają 20-30 lat czy może jak mają 70-80? Jakoś tego nie musiałem doprecyzować bo (trafnie) założyłaś odpowiednie widełki. Skoro więc rozmawiamy o gościach w wieku 20-30 to w jakich widełkach wiekowych oni szukają partnerek?
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 18:16
    > Skoro więc rozmawiamy o gościach w wieku 20-30

    Ty rozmawiasz - i zakładasz, że reszta się domyśli. Zaklinowałeś post bezdzietnej laski, lat 28, która chciałaby już uwić gniazdko. Laski 30+, 35+ są dla Ciebie jak zadżumione. To nie są moje widełki, tylko Twoje. Nic mi do nich. Bądź tylko łaskaw w dyskusji informować, kiedy się do nich ograniczasz.
  • kutuzow 18.02.15, 18:30
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Ty rozmawiasz - i zakładasz, że reszta się domyśli.

    Naprawdę uważasz, że tak trudno wpaść na to że w dyskusji o seksie i potrzebach facetów chodzi o młodych gości. Jeśli zaczniesz rozpatrywać tych 40+, to wg Ciebie co mają robić do osiągnięcia tego wieku -być prawiczkami? To że nie chodzi raczej o grupę 13-17 też mam napisać na wstępie w założeniach, bo nie wpadniesz na to (mimo że ta grupa także już o seksie myśli i często ćwiczy "na sucho").

    Mam wrażenie, że nie spodobało Ci się to co wykazałem i teraz czepiasz się dla samego czepiania.

    >Zaklinowałeś post bezdzietn
    > ej laski, lat 28, która chciałaby już uwić gniazdko.

    W tym wątku wypowiadało się sporo innych lasek w większości w jednym stylu. Pisałem żeby poczytac wątek a nie tylko post otwierający.

    >Laski 30+, 35+ są dla Ciebie jak zadżumione.

    Zobacz, jak kobieta pisze na tym forum że nie jest zainteresowana gościem biednym albo bezrobotnym, to jest OK. Potakiwanie głowami. Jak facet napisze że go nie interesują te 30+ bo zazwyczaj baaardzo chcą już dziecka, to nagle że "zadżumione" itp. Ci bezrobotni to niby nie zadżumieni? Tak samo nie mieszczą się w grupie docelowej wielu kobiet. Tylko że kobieta to ma prawo wyboru, ale jak facet napisze że też wybiera to nagle ździwko -jak to tak.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • slepafuria15 18.02.15, 18:36
    Nikt się nie dziwi. W TV często widać takie związki, on stary ona dwadziesia-pare lat.
    Każdemu według potrzeb.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 18:49
    > Naprawdę uważasz, że tak trudno wpaść na to że w dyskusji o seksie i potrzebach
    > facetów chodzi o młodych gości.

    Naprawdę jestem ciekawa, ile osób na forum poza Tobą, na hasło "seks i potrzeby facetów" wyobraża sobie wyłącznie 20-30-latków.

    > Mam wrażenie, że nie spodobało Ci się to co wykazałem i teraz czepiasz się dla
    > samego czepiania.

    A coś wykazałeś?

    > Zobacz, jak kobieta pisze na tym forum że nie jest zainteresowana gościem biedn
    > ym albo bezrobotnym, to jest OK. Potakiwanie głowami. Jak facet napisze że go n
    > ie interesują te 30+ bo zazwyczaj baaardzo chcą już dziecka, to nagle że "zadżu
    > mione"

    No, niektóre kobiety bezrobotnych albo biednych traktują jak zadżumionych i obchodzą szerokim łukiem. Tak jak Ty 30+. Co Ci się nie zgadza? Gdzieś zauważyłeś niesprawiedliwe obdzielanie przeze mnie prawem do wyboru według płci? Bo zaczynasz się zupełnie bezsensownie miotać.
  • kutuzow 18.02.15, 19:03
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Naprawdę jestem ciekawa, ile osób na forum poza Tobą, na hasło "seks i potrzeby
    > facetów" wyobraża sobie wyłącznie 20-30-latków.

    Zyg raz jeszcze tym razem bardzo szczegółowo.
    Dyskusja się zaczęła od porównania braku zasobu jakim jest seks do braku zasobu jakim są pieniądze. Chodziło o to że w obu przypadkach wybór jest trochę ograniczony. Osoba bez pracy nei ma pieniedzy na utrzymanie. Może ją podjąć, ale wybór prac ma ograniczony. Raczej są to podobne stanowiska.

    Zobacz że tutaj jakoś nie miałaś problemu ze zrozumieniem że chodzi raczej o osoby młode, a nie np. dyrektora banku, czy emeryta. Nie musiałem pisać że z rozważania wykluczamy osoby niepełnosprawne za które są dopłaty z PFRON-u (bo to zaburza kwestię wielkości pensji), emerytów i studentów za których nie trzeba płacić ZUS-u oraz osoby na stażu.

    Gdy jednak podałem przykład z tym że facet nie mający seksu musi się zgodzić na związek (a potem często na małżeństwo wg angielskiego powiedzenia:
    www.quickmeme.com/img/a1/a1549b8621e83854cda79881ca75a953627840db5ab3cf8c2bd2caa29bac5e7c.jpg
    ;-)
    to nagle pretensja, ze wieku nie określiłem. Czemu nie biorę do przykładu tych starszych itp. Jakoś argument że nawet w przypadku starszych warunek jest spełniony nie trafia do Ciebie. Ponieważ taki 40+ też ma do wyboru -albo zgodzi się na związek i będzie miał seks, albo nie i będzie prawiczkiem -co potwierdza tylko założenie.

    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 19:07
    > Zobacz że tutaj jakoś nie miałaś problemu ze zrozumieniem że chodzi raczej o os
    > oby młode, a nie np. dyrektora banku, czy emeryta.

    I znowu Ci się coś wydaje. Za dużo Ci się wydaje, Kutuzow.

  • druginudziarz 19.02.15, 14:22
    kutuzow napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    > > Porownujesz rzeczy nieporownywalne.
    > > Alternatywa do malzenstwa moze byc brak malzenstwa czyli singielstwo. Alt
    > ernaty
    > > wa do pracy nie moze byc brak pracy. Wartosc kobiety z ktora sie zenisz i
    > wysok
    > > osc zarobkow to sprawy drugorzedne.
    >
    > Niekoniecznie -ja widzę podobieństwo.
    > i.ytimg.com/vi/l3hRAhYDDVU/maxresdefault.jpg
    > Nie pracujesz -nie masz pieniędzy (dobro na którym Ci zależy). Chcesz mieć pien
    > iądze musisz zacząć pracować -więc wybierasz prace z tych dostępnych dla Ciebie
    > . Nudziarz pokazuje że często jest to wąski wybór -podobnie niskie zarobki.
    >
    > Z punktu widzenia wielu facetów związek jest to "cena" za dostęp do seksu. Tylk
    > o Alfa mają go "gratis" - nie muszą zabiegać o to. Będąc singlem duża część fac
    > etów tego seksu nie ma w ilości która ich interesuje. Mają dostęp do jakiś prze
    > lotnych przygód i prostytutek, ale ilościowo jest to znacznie mniej niż by chci
    > eli (np. codziennie).

    O tym nie pomyślałem, ale widzę takie scenariusze.
    Trudno mi tak do końca wniknąć w moje motywacje sprzed wielu lat, ale wydaje mi się że bardziej mi zależało na tym by wyfrunąć z domu a małżeństwo jawiło mi się jako zupełnie dobry, rozsądny sposób. Nawet nie to, żebym chciał uciec przed nadopiekuństwem, bo rodzice nie mieli na mnie absolutnie wpływu jak tylko zacząłem szkołę średnią. Po prostu chciałem wyjść.
    Natomiast czy miałem alternatywę co do kandydatki na żonę? W ogóle nie było takich kalkulacji, ślub był kontynuacją kilkuletniego narzeczeństwa. Jak sie tak teraz zastanawiam, to pewnie alternatywa by się może i znalazła ale polegała by raczej tylko na zmianie imienia i nazwiska, jakościowo byłoby to samo :D
    Oczywiście burzowa ma prawo nazwać mój wybór głupotą,ja się za to nie gniewam, choć z tym się nie zgadzam.
    Równie dobrze można by się zastanawiać, czy nie było głupotą się urodzić w mojej rodzinie :D
  • burzowa.kejt 18.02.15, 15:51
    hello-kitty2 napisała:
    > Nudziarzowi chodzilo o brak alternatywy. Zawarcie malzenstwa nie bylo glupota t
    > wierdzi tylko brakiem alternatywy. Przyklad mial tylko pomoc zrozumiec. Nie trz
    > eba sie na nim skupiac. Nie stanowil proby zmiany tematu.

    Kitty, zrozumiałam o co chodziło Nudziarzowi, ale to chyba on nie zrozumiał o co chodziło mnie.
    Przykład z zarobkami nadal uważam za beznadziejny.Po co w ogóle takie przykłady?
    To rozmywanie dyskusji, rozmienianie jej na drobne i niepotrzebne skupianie się na czymś innym. Dziwne że rozmowa nie wyewoluowała w stronę marnych zarobków w Polsce:D
    Zawieranie małżeństwa przez młodych ludzi to naprawdę brak alternatywy?

  • druginudziarz 18.02.15, 19:11
    burzowa.kejt napisała:

    > Kitty, zrozumiałam o co chodziło Nudziarzowi, ale to chyba on nie zrozumiał o c
    > o chodziło mnie.
    > Przykład z zarobkami nadal uważam za beznadziejny.Po co w ogóle takie przykłady
    > ?
    > To rozmywanie dyskusji, rozmienianie jej na drobne i niepotrzebne skupianie się
    > na czymś innym. Dziwne że rozmowa nie wyewoluowała w stronę marnych zarobków w
    > Polsce:D
    > Zawieranie małżeństwa przez młodych ludzi to naprawdę brak alternatywy?

    Młodych czyli jakich? kiedy się kończy młodość?
    Ale OK, masz rację, inaczej przedstawiałaś alternatywę niż ją zrozumiałem.
    Aczkolwiek dla mnie ożenić się lub nie to żadna alternatywa, to żadna alternatywa.
    Tak samo jak pracować/nie pracować to nie alternatywa.
    Ale jak mówię, takie jest moje zdanie, można się z tym nie zgadzać ;)
  • burzowa.kejt 18.02.15, 23:37
    druginudziarz napisał:
    > Młodych czyli jakich? kiedy się kończy młodość?

    hmm...nie ma dokładnej granicy, znam takich, którzy starzy byli zawsze, ale tak realnie to myślę do ok. 25 r.ż. człowiek jest młody i życiowo głupi.
    ja byłam głupia i szkoda, że obok nie miałam osoby, która kazałaby puknąć mi się w łeb.
    staram się być kimś takim dla mojej córki. jej rozumem;)
  • druginudziarz 19.02.15, 14:10
    burzowa.kejt napisała:

    Pominęłaś resztę mojej wypowiedzi jak rozumiem zgadzamy się?

    > druginudziarz napisał:
    > > Młodych czyli jakich? kiedy się kończy młodość?
    >
    > hmm...nie ma dokładnej granicy, znam takich, którzy starzy byli zawsze, ale tak
    > realnie to myślę do ok. 25 r.ż. człowiek jest młody i życiowo głupi.
    > ja byłam głupia i szkoda, że obok nie miałam osoby, która kazałaby puknąć mi si
    > ę w łeb.

    A cobyś zrobiła gdyby taki ktoś był i Cię puknął?
    Ja bym oddał i nic by z tych 'dobrych chęci' nie wynikło.

    > staram się być kimś takim dla mojej córki. jej rozumem;)

    Ja odwrotnie, co mogłem dla rozumu dzieci zrobiłem gdy były małe. Teraz to musztarda po obiedzie. Niech popełniają wszystkie głupoty (w granicach rozsądku) jakie są w ich zasięgu. Naukowo dowiedzie jest że ból utrwala pamięć. Ja mogę już tylko pożałować jak faktycznie zaboli. No i pilnować, żeby sobie coś faktycznie złego nie zrobiły.
    Zabranianie np. małżeństwa do tego granicznego 25 roku życia bo się jest nie w pełni mądrym to to dopiero jest głupota :)
  • burzowa.kejt 20.02.15, 15:20
    druginudziarz napisał:
    > > ja byłam głupia i szkoda, że obok nie miałam osoby, która kazałaby puknąć
    > mi si ę w łeb.
    > A cobyś zrobiła gdyby taki ktoś był i Cię puknął?
    > Ja bym oddał i nic by z tych 'dobrych chęci' nie wynikło.

    teraz to sobie nadinterpretujesz. nie napisałam żeby mnie ktoś puknął, ale żeby kazał mi się puknąć, tłumaczę - zastanowić.
    więc nie byłoby nic do oddawania.
    niby nic, a jednak różnica duża.
    zresztą mniejsza z tym, nie chce mi się wchodzić w żadne słowne filipinki, że tak pojadę klasykiem.

    > > staram się być kimś takim dla mojej córki. jej rozumem;)
    > Ja odwrotnie, co mogłem dla rozumu dzieci zrobiłem gdy były małe. Teraz to musz
    > tarda po obiedzie. Niech popełniają wszystkie głupoty (w granicach rozsądku) ja
    > kie są w ich zasięgu. Naukowo dowiedzie jest że ból utrwala pamięć. Ja mogę już
    > tylko pożałować jak faktycznie zaboli. No i pilnować, żeby sobie coś faktyczni
    > e złego nie zrobiły.
    > Zabranianie np. małżeństwa do tego granicznego 25 roku życia bo się jest nie w
    > pełni mądrym to to dopiero jest głupota :)

    kolejna nadinterpretacja.
    nie wiem, może ja mało komunikatywna jestem, niczym szwedzkie społeczeństwo:D
    nie zabraniam, nie narzucam, niczego nie każę własnej ( dorosłej ) córce.
    za to gdyby była w takiej sytuacji jak ja przed laty, na pewno nie kazałabym jej lecieć do ślubu w podskokach i raczej doradziłabym żeby stanęła przed lustrem, spojrzała sobie głęboko w oczy i zapytała siebie czy naprawdę tego chce.
    i tylko to miałam na myśli, perspektywę bardziej doświadczonej osoby, nie zaś sterowanie czyimś życiem.
  • druginudziarz 18.02.15, 11:06
    burzowa.kejt napisała:

    > przykład jakiś od czapy. pracę możesz zmieniać kiedy chcesz , a małżeństwo nie
    > bardzo.
    > po co podajesz takie przykłady? nie rozumiem czemu to ma służyć.
    > nie pisałam jakie mam zdanie nt. zarobków w Polsce, nie to jest przedmiotem roz
    > mowy.
    > wkurzające są takie dyskusje, gdzie mało kto trzyma się tematu.

    Nie nerwujs'a burzowa :)
    Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?
    I pytanie dotyczy sytuacji "tu i teraz", a nie jakichś dalekosiężnych planów typu "skonczę studia, nauczę się języków".
  • sabat.77 18.02.15, 11:10
    Alez kasjerka z Tesco bardzo czesto ma ukonczone jakies studia i zna jakis obcy jezyk, najczesciej angielski.
  • marek.zak1 18.02.15, 11:17
    sabat.77 napisał:

    > Alez kasjerka z Tesco bardzo czesto ma ukonczone jakies studia i zna jakis obcy jezyk, najczesciej angielski.

    Przy milionach studiujacych ,,jakieś" studia i jakaś znajomość języka to naprawdę niewiele.
  • sabat.77 18.02.15, 11:32
    Oczywiscie, ale nie zmienia to nic od strony formalnej w kwestii, ktora poruszyl nudziarz. Wymienil konkretne atrybuty, do ktorych sie odnioslem.
  • marek.zak1 18.02.15, 11:47
    sabat.77 napisał:

    > Oczywiscie, ale nie zmienia to nic od strony formalnej w kwestii, ktora poruszy
    > l nudziarz. Wymienil konkretne atrybuty, do ktorych sie odnioslem.

    Sabat, tak OT, dojeżdżam do Zawiercia, potem Sosnowiec, Katowice I dalej. Chyba musisz być blisko :)
  • sabat.77 18.02.15, 11:59
    Zgadza sie, mieszkam na trasie Twojego przejazdu.
  • morrison9 18.02.15, 11:47
    > Alez kasjerka z Tesco bardzo czesto ma ukonczone jakies studia i zna jakis obcy
    > jezyk, najczesciej angielski.
    Dawaj namiary do tej kasjerki co zna angielski.
    ZNA!!
    A nie UCZYŁA SIĘ.
  • sabat.77 18.02.15, 11:56
    Znac jezyk to termin dosc wzgledny. Spotkalem Polakow, ktorzy nie znaja jezyka polskiego, tj. nie potrafia sie nim poprawnie poslugiwac.
    Aby ZNAC jezyk angielski trzeba mieszkac wiele lat w kraju anglojezycznym. Dlatego przyjelo sie oznaczac poziomy znajomosci jezyka obcego odpowiednimi oznaczeniami. I tak, kasjerek legitymujacych sie poziomem B2 w znajomosci jezyka angielskiego najprawdopodobniej jesy calkiem sporo.
  • zyg_zyg_zyg 18.02.15, 11:15
    > Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?

    Może zarządzić rodzinną zbiórkę na bilet do Szwecji i zostać tam prostytutką.
  • kutuzow 18.02.15, 11:24
    zyg_zyg_zyg napisała:
    > Może zarządzić rodzinną zbiórkę na bilet do Szwecji i zostać tam prostytutką.

    To trochę jak otworzyć monopolowy w Arabii Saudyjskiej. Niby konkurencja niewielka, ale Policja odstraszałaby ew. klientów.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • burzowa.kejt 18.02.15, 15:59
    druginudziarz napisał:
    > Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?
    > I pytanie dotyczy sytuacji "tu i teraz", a nie jakichś dalekosiężnych planów ty
    > pu "skonczę studia, nauczę się języków".

    Ja się nie nerwujus, mnie tylko ręce opadają.
    Co ma kasjerka w tesco do tego, że młodzi ludzie pochopnie pędzą do ślubu?
    Ona musi zarobić na chleb, a ja nie musiałam wychodzić za mąż. I Sabat nie musiał. Podobnie Zawle i mnóstwo innych osób.
    Chyba nie mądrość i doświadczenie życiowe ich przed ten ołtarz zaprowadziła...
  • druginudziarz 18.02.15, 16:52
    burzowa.kejt napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Pomyśl, na jaką inną prace może zmienić kasjerka z tesko?
    > > I pytanie dotyczy sytuacji "tu i teraz", a nie jakichś dalekosiężnych pla
    > nów ty
    > > pu "skonczę studia, nauczę się języków".
    >
    > Ja się nie nerwujus, mnie tylko ręce opadają.
    > Co ma kasjerka w tesco do tego, że młodzi ludzie pochopnie pędzą do ślubu?
    > Ona musi zarobić na chleb, a ja nie musiałam wychodzić za mąż. I Sabat nie musi
    > ał. Podobnie Zawle i mnóstwo innych osób.
    > Chyba nie mądrość i doświadczenie życiowe ich przed ten ołtarz zaprowadziła...

    Ale czy to jest "głupota" per se?
    Bo ja za głupotę uznałbym gdybym miał wybór między np. dostać zupełnie gratis 10 zł a dostać 1000 zł, a mimo to wybrać tę dychę.
    Jak masz potrzebę ożenić się/wyjść za mąż (nie ważne skąd taka potrzeba) to ocenianie a posteriori wad wyboru sprzed lat jest celowe ale ja bym tego głupotą nie nazwał. Każdy jest mądry po czasie.
    Tak samo głupotą można by nazwać odkładanie "na później" decyzji o zawarciu związku, podczas gdy obiektywnie, im później tym wcale łatwiej nie jest.
    Jak samo głupotą można by nazwać uruchamianie mechanizmów obronnych osobowości by znieczulić sobie ból życia w samotności.
  • sabat.77 14.02.15, 23:30
    W tym sensie film jest chybiony, bo my to juz wszystko dawno wiemy? Tu sie zgadzam.
  • morrison9 15.02.15, 08:53
    Jest chybiony bo straszenie mężczyzn wizją świata w którym kobiety biegają topless po ulicy i napastują ich seksualnie raczej nie wywoła reakcji takiej jakiej prawdopodobnie autorki filmu oczekiwały.
  • zawle 15.02.15, 09:00
    www.youtube.com/watch?v=Xnn7dNPDZlw#t=84
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • urquhart 15.02.15, 09:29
    morrison9 napisał:
    > Jest chybiony bo straszenie mężczyzn wizją świata w którym kobiety biegają topl
    > ess po ulicy i napastują ich seksualnie raczej nie wywoła reakcji takiej jakiej
    > prawdopodobnie autorki filmu oczekiwały.

    No nie wywoła bo kto ma się niby utożsamiać z nieogarniętym, ciapowatym, zagubionym i neurotycznym bohaterem? Te kobiety którym się film podoba chyba...

    Natomiast film to część jakiejś większej dziecinnej niekonsekwencji świata kobiet. Z jednej strony także tu babki zgłaszają postulaty że mężczyzna powinien być wychodzący z inicjatywą, proaktywny, zdecydowany, tylko wtedy kręci babki i zasługuje na uznanie. Ale że ci odrzuceni, mniej inteligentne i sfrustrowani reagują agresją... Przecież to dwa końce tego samego kija.

    P.S.
    Pamiętam jak empatyczny facet któremu żona zgineła w wypadku, Groszek, próbował na forum Życia Rodzinnego przybliżyć męskie odczuwanie i punkt widzenia, jak dla mężczyzny ważny jest seks i zmysłowość, a na koniec próbował to zebrać w jednym wątku - harpie femi-aktywiski dzielące świat męski na przemocowców i nieudaczników chciały mu oczy wydziobać.

    forum.gazeta.pl/forum/w,898,118725871,,Problemy_mazenskie_meski_punkt_widzenia_.html?v=2

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • morrison9 15.02.15, 11:41
    To też.
    Ale mnie osobiście najbardziej zaskoczył aspekt seksualny.
    Jak one (autorki filmu) na to wpadły??
    Pokażemy mężczyznom świat kobiet biegających topless i napastujących mężczyzn seksualnymi zaczepkami i wtedy uświadomimy męzczyznom jak ciężki jest "los kobiety"
    I nie znalazł się tam (przy opracowywaniu, produkcji filmu) żaden mężczyzna, który bym im parę zależności i faktów uświadomił?
  • zawle 15.02.15, 12:16
    Na serio? Zaręczam Ci że większość facetów nie lubi być napastowana. Lękają się nawet bardziej bezpośrednich pytań. Kiedyś markowałam że chcę bardzo "śmiałego" pana złapać za jajka. Odskoczył jak oparzony. Innym razem wystarczyło pytanie "czy Ty mnie podrywasz" i skończyła się zabawa.

    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • morrison9 15.02.15, 12:39
    Pierwsze pytanie.
    Wyglądasz tak jak te kobiety biegające topless po ulicy w tym filmie?

    Drugie pytanie:
    Czy na prawdę sadzisz, ze mężczyźni są aż tak prości?
    Owszem są. Ale nie aż tak by nie uwzględniać różnych niuansów :-)

    Samemu zdarzyło mi się podobnie zareagować w podobnej sytuacji ale wynikało to albo z wątpliwej urody napastującej kobiety albo z wątpliwości czy jej napastowanie wynika rzeczywiście z pożądania czy raczej z chęci zakpienia sobie ze mnie i ośmieszenia mnie.

    A nie spotkałaś się z sytuacją kiedy taki "napastowany" w towarzystwie się wzbrania i ucieka a potem dąży do sytuacji sam na sam z tą kobietą i mówi jej , ze on jak najbardziej jest chętny.

    Otwórz oczy, szerzej.
    Dostrzeż niuanse, drugie dno.
    Dostrzeż też czasem męską manipulację kobietą.
  • zawle 15.02.15, 22:20
    morrison9 napisał:

    > Pierwsze pytanie.
    > Wyglądasz tak jak te kobiety biegające topless po ulicy w tym filmie?

    A myślisz że to ma znaczenie? Że kobiety to napastują tylko piękni, młodzi mężczyżni? Czy to nie Ty Urgu pisałeś o tym że kobieta jest oburzona gdy napastuje ją ktoś poniżej jej oczekiwań i zadowolona gdy jest to ktoś powyżej? To jest rzeczywiście męskie widzenie:))

    > Drugie pytanie:
    > Czy na prawdę sadzisz, ze mężczyźni są aż tak prości?
    > Owszem są. Ale nie aż tak by nie uwzględniać różnych niuansów :-)
    >
    > Samemu zdarzyło mi się podobnie zareagować w podobnej sytuacji ale wynikało to
    > albo z wątpliwej urody napastującej kobiety albo z wątpliwości czy jej napastow
    > anie wynika rzeczywiście z pożądania czy raczej z chęci zakpienia sobie ze mnie
    > i ośmieszenia mnie.

    Ciąg dalszy. I jak mniemam nam odmawiasz takich dylematów?

    > A nie spotkałaś się z sytuacją kiedy taki "napastowany" w towarzystwie się wzbr
    > ania i ucieka a potem dąży do sytuacji sam na sam z tą kobietą i mówi jej , ze
    > on jak najbardziej jest chętny.

    > Otwórz oczy, szerzej.
    > Dostrzeż niuanse, drugie dno.
    > Dostrzeż też czasem męską manipulację kobietą.

    Otwieram ze zdziwienia, oj otwieram :))
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • morrison9 16.02.15, 08:50
    > A myślisz że to ma znaczenie? Że kobiety to napastują tylko piękni, młodzi mężc
    > zyżni?
    Ale kobiety napastujące i biegające w tym filmie sa dosyć atrakcyjne.
    Może nie top modelki ale całkiem fajne.
    A mnie właśnie o to chodzi. Przeczytaj mój post i obejrzyj film.
    Panie sobie nakręciły film by pokazać mężczyznom jak straszną rzeczą jest seksizm i seksualne napastowanie no i wykazały się kompletnym brakiem wyobraźni.

    > Ciąg dalszy. I jak mniemam nam odmawiasz takich dylematów?
    Jeśli autorki tego filmu chciały powiedzieć mężczyznom, że napastowanie seksualne jest dla kobiety równie nieprzyjemne jak analogiczne napastowanie mężczyzny przez kobietę to utwierdziły ich w przekonaniu, że napastowane seksualne nie jest jakims traumatycznym przeżyciem.
    A wszystko przez kobiecą arogancję, zarozumialstwo i patrzenie na świat tylko przez pryzmat kobiecego punktu widzenia.

    > Otwieram ze zdziwienia, oj otwieram :))
    No widzisz.
    Zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć :-)
  • mabelle2000 16.02.15, 10:34
    morrison9 napisał:

    > Panie sobie nakręciły film by pokazać mężczyznom jak straszną rzeczą jest seksi
    > zm i seksualne napastowanie no i wykazały się kompletnym brakiem wyobraźni.

    To kobiety sie wykazaly brakiem wyobrazni, czy jednak mezczyzni ? Jasne, ze nie warto roztaczac przed dzieckiem wizji Baby Jagi, ktora przyjdzie i da dziecku... slodycze, ale od tego chyba masz mozg, zeby pomyslec o co w tym spocie chodzilo ? Pewnie mozna by go zrobic ostrzej, uderzyc w punkty, ktore moglyby mezczyzn zranic do zywego, ale wtedy byloby przykro, oblesnie, a tak przynajmniej mozna sie troche posmiac.

    > A wszystko przez kobiecą arogancję, zarozumialstwo i patrzenie na świat tylko p
    > rzez pryzmat kobiecego punktu widzenia.

    A jak u Ciebie ze sklonnoscia do refleksji ? ;-)))
  • morrison9 16.02.15, 11:05
    > To kobiety sie wykazaly brakiem wyobrazni, czy jednak mezczyzni ?
    Oczywiście, ze kobiety.
    Kompletnie olały jakąkolwiek refleksję nad tym czym jest seks dla mężczyzny.
    Jest dobrem pożądanym, trudno dostępnym, o które trzeba zabiegać.
    A film pokazał, że kobiety mają go na każdym kroku pod dostatkiem.
    > ale od tego chyba masz mozg, zeby pomyslec o co w tym spocie chodzilo ?
    Wiesz. ja nie mam w zwyczaju gwizdania na kobiety, rzucania w ich kierunku wulgarnych zaczepek, nie mówiąc już o bezpośrednim napastowaniu.
    Więc ten film nie jest skierowany do mnie i nie ma znaczenia czego ja się domyślę.
    Za to tym mężczyznom, których ten fil miał skłonić do ew. refleksji pokazano, że bycie kobietą to całkiem fajna rzecz.

    > Pewnie mozna by go zrobic ostrzej, uderzyc w punkty, ktore moglyby mezczy
    > zn zranic do zywego, ale wtedy byloby przykro, oblesnie
    Niestety nie bardzo można było.
    Tzn feministki nie mogły za bardzo.
    Nie mogły podstawić w roli napastujących kobiet starych obleśnych bab bo wtedy przyznałyby , że o wartości kobiety decyduje wygląd zewnętrzny ( co w dużym stopniu jest prawdą ale feministkom to przez gardło nie przejdzie)
  • mabelle2000 16.02.15, 12:22
    morrison9 napisał:

    > Więc ten film nie jest skierowany do mnie i nie ma znaczenia czego ja się domyś
    > lę.

    :-D No to o co drzesz gebe skoro film nie do Ciebie skierowany ?

    > Nie mogły podstawić w roli napastujących kobiet starych obleśnych bab

    Alez moj drogi nie trzeba pokazywac ani oblesnych bab, ani pieknych bab, ani zadnych innych, zeby zademonstrowac jak jeden czlowiek moze uprzedmiotowic drugiego. Skupiles sie na sprawie drugorzednej, wiec i wnioski wyciagnales niezbyt madre.

    > że o wartości kobiety decyduje wygląd zewnętrzny ( co w dużym sto
    > pniu jest prawdą ale feministkom to przez gardło nie przejdzie)

    O tym, ze o wartosci kobiety decyduje wyglad, to glosisz jako prawde objawiona w swoim iminiu czy jakiejs wiekszej grupy osob ? Podejrzewam, ze ciezko Ci zrozumiec, ze czlowiek to nie wybrany zbior elementow i chce byc postrzegany jako calosc kompletna, ba, on nawet ma do tego prawo. Jesli "przedmiot do podziwiania" zyskuje na wartosci i wzrasta jego cena rynkowa dla takich osob jak Ty, to nic dziwnego, ze filmiku objac rozumem nie mogles.
  • morrison9 16.02.15, 12:43
    > :-D No to o co drzesz gebe skoro film nie do Ciebie skierowany ?
    Bo zauważam kompletny brak wyobraźni u kobiet w tej kwestii.
    Bo ten problem w mniejszym lub większym stopniu mnie dotyka.
    > Alez moj drogi nie trzeba pokazywac ani oblesnych bab, ani pieknych bab, ani za
    > dnych innych, zeby zademonstrowac jak jeden czlowiek moze uprzedmiotowic drugie
    > go.
    Ale tam z punktu widzenia przeciętnego mężczyzny nie ma uprzedmiotowienia.
    > Skupiles sie na sprawie drugorzednej, wiec i wnioski wyciagnales niezbyt ma
    > dre.
    Ale przecież ten film jest skierowany do męzczyzn i w nich ma wywołać refleksję.
    Więc skoro mężczyźni tak go postrzegają to znaczy, ze nie wnioski są błędne tylko koncepcja filmu.
    > O tym, ze o wartosci kobiety decyduje wyglad, to glosisz jako prawde objawiona
    > w swoim iminiu czy jakiejs wiekszej grupy osob ?
    Ja.
    W imieniu mniej więcej połowy ludzkości :-)

    > czlowiek to nie wybrany zbior elementow i chce byc postrzegany jako c
    > alosc kompletna, ba, on nawet ma do tego prawo.
    A ja chcę byc postrzegany jako męski symbol seksu i mam do tego prawo. :-)
    Przy okazji jakiejś najbliższej randki wyłuszczę ten postulat kobiecie.
    Zobaczymy czy uszanuje moje prawo :-)

    > nic dziwnego, ze filmiku objac rozumem nie mogles.
    A kto obiął to swoim rozumem?
    Kobiety?
    I wywołało to w nich refleksję, że może nie powinny kierować zaczepek seksualnych do nieznajomych meżczyzn?

    No, to gratuluje pomysłodawcy osiągnieca celu.
  • kutuzow 16.02.15, 13:00
    mabelle2000 napisała:
    > Alez moj drogi nie trzeba pokazywac ani oblesnych bab, ani pieknych bab, ani za
    > dnych innych, zeby zademonstrowac jak jeden czlowiek moze uprzedmiotowic drugie
    > go.

    Tylko gdy się to robi w zupełnym oderwaniu od realiów to potem wychodzą takie potworki jak ten film. Autorki pominęły mały fakt, że duża część facetów (9 na 10 jak pokazywała badania) nie ma nic przeciw temu żeby byli uprzedmiotowieni podczas jakiejś upojnej nocy z seksowną kobietą. Ba ta kobieta moze nawet nie zadzwonić nawet po tym..facecji to przeżyją. Może nawet zasugerować że chce tylko ich penisa, że nie interesuje ją ich osobowość....nadal większość zniesie to dzielnie.
    Po prostu gdy pomijamy różnicę w podejściu wychodzi taka komedia.

    Podam Ci przykład w drugą stronę.
    Załóżmy, że pewna grupa facetów z tego forum chce zrobić film poruszający problem dotyczący poświęcania przez kobiety 100% uwagi dzieciom po ich narodzeniu (tak do osiągnięcia pełnoletności). Facecji chcą pokazać jak to czują się odstawieni. Tworzą więc film na którym młody facet, cały dzień zajmuje się dzieckiem, karmi go, przewija, bawi się z nim, jest nawet wzruszająca scena gdzie idąc do łazienki ma otwarte drzwi bo lęka się o tego bobasa. Wychodzi do parku, gdzie rozmawia z innymi kobietami tylko o jedzeniu dziecięcym, kupkach, pieluchach itp. Na koniec zaś zasypia z dzieckiem na łóżku a jego partnerka zasypia na kanapie.

    Teraz pytanie, jak sądzisz ile kobiet załapałoby ten pierwotny męski przekaz, a ile by doszło do wniosku że to jest ideał ich życia -partner idealny?

    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • morrison9 16.02.15, 13:11
    Genialne :-)
  • mabelle2000 16.02.15, 13:16
    kutuzow napisał:

    > Po prostu gdy pomijamy różnicę w podejściu wychodzi taka komedia.

    No ale przeciez to mialo wyjsc komediowo, nie rozumiem wiec o co Ci chodzi. Swiat golych lasek biegajacych po ulicach jest swiatem wymyslonym, tak jak wymyslony bylby Twoj film o ojcu-panikarzu. Zeby pokazac jakis problem spoleczny czesto ucieka sie do zabawnych absurdow (tak jak tutaj ) lub odwrotnie- pokazuje to bardzo powaznie (tak jak w spolecznej reklamie "nie pakuj sie do trumny" ).


  • kutuzow 16.02.15, 13:21
    mabelle2000 napisała:

    > No ale przeciez to mialo wyjsc komediowo,

    Patrz, a ja naiwnie wierzyłem że kampanie społeczne to mają być skuteczne. Mają zwracać uwagę na jakiś problem, a nie bawić. Człowiek to się uczy całe życie (choć po prawdzie to się już przyzwyczaiłem że na tym forum tylko kilka kobiet potrafi przyznać racje facetowi -większość idzie w zaparte).
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • mabelle2000 16.02.15, 14:27
    kutuzow napisał:

    > Patrz, a ja naiwnie wierzyłem że kampanie społeczne to mają być skuteczne. Mają
    > zwracać uwagę na jakiś problem, a nie bawić. Człowiek to się uczy całe życie (
    > choć po prawdzie to się już przyzwyczaiłem że na tym forum tylko kilka kobiet p
    > otrafi przyznać racje facetowi -większość idzie w zaparte).

    No to ja Cie przepraszam Kutuzow, ze mam takie kiepskie poczucie humoru :-) Gole laski biegajace po ulicach zaburzylymi troche powage przeslania ;-) Chociaz mysle, ze cel spotu i tak zostal osiagniety, bo przeciez rozmawiamy o nim na forum.
    "Twojego" zaangazowanego ojca, tego ktorego opisales, tez wyobrazilam sobie na sraczu jak noga buja lezaczek z niemowlakiem. No sorry, nic na to nie poradze.
  • urquhart 16.02.15, 14:57
    Jeżeli celem jest poirytowanie mężczyzn przekonanych do szanowania praw kobiet to faktycznie został osiągnięty.
    Ale chyba nie o to chodzilo...
    typowo celem takich kampanii jest wzbudzenie empatii, przez przedstawienie nieznanego punktu widzenia i identyfikację to kompletna porażka...
    To jest ta ignorancja.

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • urquhart 16.02.15, 15:15
    Problem tego filmu i wielu innych inicjatyw feministycznych polega na tym że żądają szacunku dla kobiet wykazując się jednocześnie kompletnym brakiem szacunku i ignorancja wobec mężczyzn.

    Tych których szanują te prawa ta sytuacja irytuje roszczeniowoscią I ignorancją, Ci którzy traktują kobiety z góry utwierdza tylko we wczesniejszym przekonaniu.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • kutuzow 16.02.15, 15:13
    mabelle2000 napisała:
    > No to ja Cie przepraszam Kutuzow, ze mam takie kiepskie poczucie humoru :-) Gol
    > e laski biegajace po ulicach zaburzylymi troche powage przeslania ;-)

    Sorry, ale chyba śmiałaś się w złym miejscu. Te laski toples to było odniesienie do facetów biegających toples (że niby goła klata tak kobietom przeszkadza, je zawstydza/gorszy). Tak samo jak laska lejąca w bramie była odniesieniem do gości załatwiających potrzebe na ulicy. Co ciekawe tutaj Panie autorki filmu, jakoś pominęły laski w klubach które mając dość czekania w kolejce do damskiego WC wchodzą do męskiego i tam się załatwiają (i biedni facecji na pewno czują się wtedy strasznie zawstydzeni).

    > Chociazmysle, ze cel spotu i tak zostal osiagniety, bo przeciez rozmawiamy o nim na f
    > orum.

    Myślę że celem nie była rozmowa, ale raczej zwrócenie uwagi na problem, który tutaj został w dyskusji całkiem pominięty (przez to że film jest kiepski).

    > "Twojego" zaangazowanego ojca, tego ktorego opisales, tez wyobrazilam sobie na
    > sraczu jak noga buja lezaczek z niemowlakiem. No sorry, nic na to nie poradze.

    Ten zaangażowany ojciec z mojego opowiadania, to nie mój własny wymysł, tylko zapożyczenie z wątku z eMatki:
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,156576196,156576196,Pojawia_sie_dziecko_umiera_milosc_.html
    To prawdziwe zachowanie u części kobiet. (prolaktyna rulez)
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • burzowa.kejt 16.02.15, 15:41
    kutuzow napisał:
    >biedni facecji

    przepraszam, kto?
  • kutuzow 16.02.15, 15:52
    burzowa.kejt napisała:
    > >biedni facecji
    >
    > przepraszam, kto?


    Biedni facecji, analogia do biednych kobiet które muszą znosić widok załatwiających się mężczyzn na ulicach. W moim przykładzie z toaletą w klubie - nie dość że kobiety naruszają intymność toalety (podział na męskie/damskie), to jeszcze także załatwiają się na widoku tych mężczyzn. Skoro jednej płci to przeszkadza, to czemu mam założyć (analogicznie do autorek filmu) ze i drugiej to przeszkadza? Stąd biedni facecji/biedne kobiety.

    tutaj zaś filmik o tym, że nie tylko facecji załatwiają się na ulicach:
    www.youtube.com/watch?v=0WoYHTNhJiI
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • burzowa.kejt 16.02.15, 15:54
    kutuzow napisał:
    > Biedni facecji, analogia do biednych kobiet
    :))
    Kutuzow, pytam dlaczego tak uporczywie zamiast "faceci" piszesz "facecji"?
    tak z ciekawości i bez złośliwości, czy to jakaś maniera albo wada?
  • kutuzow 16.02.15, 16:38
    burzowa.kejt napisała:
    > Kutuzow, pytam dlaczego tak uporczywie zamiast "faceci" piszesz "facecji"?
    > tak z ciekawości i bez złośliwości, czy to jakaś maniera albo wada?

    Wada, czasami przegrywam po prostu walkę z ortografią.

    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • morrison9 16.02.15, 16:01
    Czy ta ironia wynika z przekonania, że dla faceta widok sikającej kobiety jest obojętny lub nawet ew. interesujący ?
    Bardzo jestem ciekaw :-)

  • sabat.77 16.02.15, 16:54
    Dla mnie widok sikajacej kobiety jest bardzo interesujacy.
  • wont 16.02.15, 18:09
    Dla mnie widok sikającej publicznie kobiety (np. tak jak na tym materiale z youtuba) to cockblock. Jakieś to takie wulgarne i niekobiece.
  • marek.zak1 16.02.15, 18:15
    wont napisał:

    > Dla mnie widok sikającej publicznie kobiety (np. tak jak na tym materiale z youtuba) to cockblock. Jakieś to takie wulgarne i niekobiece.

    Moze raczej aseksualne, przynajmniej dla mnie.
  • sabat.77 16.02.15, 18:44
    Marek zajmuje obronne pozycje, bo on kocha ksiezniczke, ktora sika publicznie na trawnikach. Na szczescie zmieniona w boksera, wiec nie wzbudza sensacji :)
  • wont 16.02.15, 19:16
    To trochę krępujące się przyznać ale ja do mojej suki też mówię czasami per "księżniczko" :) No ale ja w ten sposób kompensuję sobie brak córki, a marek ma dwie :)
  • marek.zak1 16.02.15, 19:25
    wont napisał:

    > To trochę krępujące się przyznać ale ja do mojej suki też mówię czasami per "księżniczko" :) No ale ja w ten sposób kompensuję sobie brak córki, a marek ma dwie :).

    Nie o wszystkich wiesz. Razem jest już 5 :).
  • wont 16.02.15, 19:49
    Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
  • marek.zak1 16.02.15, 20:25
    wont napisał:

    > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)

    No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
  • wont 16.02.15, 20:51
    marek.zak1 napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
    >
    > No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
    ----------
    Żona jest też twoją córką??? :)
  • marek.zak1 16.02.15, 21:09
    wont napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > wont napisał:
    > >
    > > > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
    > >
    > > No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
    > ----------
    > Żona jest też twoją córką??? :)

    Żona, 2 córki, Sowa i Amelka - jest moja wnuczką :).
  • hello-kitty2 17.02.15, 01:24
    marek.zak1 napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > >
    > > > wont napisał:
    > > >
    > > > > Masz pięć córek??? Jedna, druga, sowa - to tylko trzy :)
    > > >
    > > > No jeszcze żona i Amelka, owoc miłości, ale nie mój. :)
    > > ----------
    > > Żona jest też twoją córką??? :)
    >
    > Żona, 2 córki, Sowa i Amelka - jest moja wnuczką :).

    No tak. A ja Proteinowego od freaka wyzwalam. A tu kazdy ma swoje bagienko ;-) Jak to pisal Lybbla? ''Nie mialem watpliwosci, ze sabatowy trup wypadl z szafy'' ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 16.02.15, 18:41
    Hehe, mnie kreca wulgarne kobiety. Oczywiscie fajnie, jak by umiala sie zachowac w towarzystwie gdyby zaszla taka potrzeba. Idealem seksualnym jest bystra i wulgarna intelektualistka :) Niestety nieczeste polaczenie.
    Niechaj szcza, beka, daje ogniem z dupy i cytuje filozofow.
  • hello-kitty2 18.02.15, 17:34
    sabat.77 napisał:

    > Hehe, mnie kreca wulgarne kobiety. Oczywiscie fajnie, jak by umiala sie zachowa
    > c w towarzystwie gdyby zaszla taka potrzeba. Idealem seksualnym jest bystra i w
    > ulgarna intelektualistka :) Niestety nieczeste polaczenie.
    > Niechaj szcza, beka, daje ogniem z dupy i cytuje filozofow.

    No to jestes wyjatkowy :) Nie slyszalam wczesniej nic takiego.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 18.02.15, 18:14
    U kobiet czesto seksualnosc jest skrepowana obyczajowoscia I dbaloscia o wizerunek. Ciezko o dobra kochanke, ktora spina sie czy w czasie seksu jej trwala dobrze wyglada, czy prezentuje sie wlasciwym profilem i czy czasem przy intensywnym waleniu od tylu nie wypsnie sie jej glosny bak. Po prostu nigdy nie bedzie dosc swobodna. A inteligencja jest konieczna, zeby sie dobrze komunikowac i rozumiec nawzajem.
  • zawle 16.02.15, 12:25
    morrison9 napisał:
    > Nie mogły podstawić w roli napastujących kobiet starych obleśnych bab bo wtedy
    > przyznałyby , że o wartości kobiety decyduje wygląd zewnętrzny ( co w dużym sto
    > pniu jest prawdą ale feministkom to przez gardło nie przejdzie)

    Popatrz morrison jak nam się wszystko ładnie klaruje. Kobieta powinna być piękna, wyrozumiała, powinna znać i akceptować niemonogamiczną potrzebę faceta.
    Po raz kolejny Ci tłumaczę że sam się ustawiasz w pozycji faceta który musi płacić. I którego się zostawia, gdy nie ma kasy. I chyba preferujesz ściemę, która ma być dobrym przedstawieniem do którego Ty wybierasz podkład muzyczny i całą resztę.
    Tacy faceci jak TY, sabat i Urgu nigdy nie zrozumieją że świat wokół nich ulega zmianie. Bez względu na to, co nam mówią naukowcy różnych dziedzin. Ulega zmianie, bo przestaliście rządzić. Nie trzymacie już kobiet w garści ani biologią ani kasą. Same decydujemy kiedy chcemy mieć dzieci, i co kupić za zarobione pieniądze. Przykro mi.
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • morrison9 16.02.15, 13:09
    > Popatrz morrison jak nam się wszystko ładnie klaruje. Kobieta powinna być piękn
    > a, wyrozumiała, powinna znać i akceptować niemonogamiczną potrzebę faceta.
    Nie.
    Kobieta, która chce nakręcić film mający wpłynąć na postawę mężczyzn powinna wczesniej uwzględnić męską opinię w tej sprawie i spróbowac spojrzeć na świat męskim okiem.
    Te, które nakręciły ten film nie zadały sobie tego trudu.
    > Po raz kolejny Ci tłumaczę że sam się ustawiasz w pozycji faceta który musi płacić.
    Ale mi nie przeszkadza płacenie. Sam oczekuję od kobiety kilku przyziemnych cech więc nie mam nic przeciwko temu, że one oczekują zasobów.
    Śmieszą mnie jedynie kobiety, które mają gębę pełna frazesów o miłości wartościach itp a jednocześnie z wdziękiem słonia w składzie porcelany próbują się ustawić.
    > Tacy faceci jak TY, sabat i Urgu nigdy nie zrozumieją że świat wokół nich ulega
    > zmianie.
    Ale mnie się kierunek tych zmian szalenie podoba :-)
    Na przykład:
    - cena seksu spada, seks jest dla mężczyzny coraz tańszy i coraz bardziej dostępny
    - w razie ew. rozwodu zazwyczaj poziom życia meżczyzny podnosi się a poziom życia kobiety spada.
    - gender gap w krajach znanych z feministycznych uregulowań (Norwegia, Szwecja) jest wyższy niż w krajach postrzeganych jako tradycyjne i konserwatywne (Polska, południowa Europa)

    Chcesz ze mną polemizować?
    Prosżę bardzo. Polemizuj.
    Ale z moimi poglądami a nie z poglądami, które usiłujesz mi wmówić.
  • aardwolf_ge 16.02.15, 13:44
    > - cena seksu spada, seks jest dla mężczyzny coraz tańszy i coraz bardziej dostępny

    Takiej bzdury dawno nie czytałem.
    Dla milionów mężczyzn seks stał się całkowicie nieosiągalny i wszystko wskazuje że będzie tylko gorzej.
  • kutuzow 16.02.15, 14:01
    aardwolf_ge napisał:
    > Takiej bzdury dawno nie czytałem.
    > Dla milionów mężczyzn seks stał się całkowicie nieosiągalny i wszystko wskazuje
    > że będzie tylko gorzej.

    To że się czegoś nie rozumie, nie oznacza że coś od razu jest bzdurą.

    proponuje ten artykuł:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122961239,122961239,Coraz_nizsza_cena_seksu_art_z_Wyborczej.html

    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • aardwolf_ge 16.02.15, 14:09
    Tyle że to tak jakby powiedzieć że ceny w sklepach za żółtymi firankami maleją.
    Formalnie rzeczywiście oznacza to spadek cen, tyle że kompletnie nie bierze się pod uwagę dostępności towaru.
  • morrison9 16.02.15, 14:18
    Tendencje "cenowe" seksu to temat na osobną ciekawą dyskusję.
    Ale zwróć uwagę, na kontekst mojej wcześniejszej wypowiedzi.
    Zwle chciała wbić mi szpilkę sugerując, że kierują mną lęki związane z urtatą męskiej dominacji w świecie.
    A ja uświadomiłem jej (nie pierwszy raz), że z mojego subiektywnego punktu widzenia jest coraz lepiej.
    A że cena seksu spada także w ujęciu obiektywnym to swoją drogą też uważam.
  • aardwolf_ge 16.02.15, 14:28
    Cóż, z subiektywnego punktu widzenia to można powiedzieć bardzo wiele,
    Na przykład podobno dla sprzedawców i producentów dóbr podstawowych kryzys to najlepszy czas.

    O ile cena może spadać to dostępność też spada i to bardzo szybko.
    Z moich własnych obserwacji wynika, ze kiedy kończyłem studia to żeby być prawiczkiem trzeba było być albo niepełnosprawnym albo kompletnie nie umieć się zachować.
    Zaledwie kilka lat później kiedy rozmawiałem ze stażystami po tym samym wydziale to okazało się, że ponad 30% nigdy nie miało dziewczyny.
    Na Zachodzie jest jeszcze lepiej.
    Te wszystkie PUA, MGTOW, red pill i co tam jeszcze się u nich wyroiło powstało w wyniku istnienia rzesz młodych i bardzo wyposzczonych mężczyzn.
  • morrison9 16.02.15, 14:37
    Napisałeś:
    > Cóż, z subiektywnego punktu widzenia to można powiedzieć bardzo wiele
    Po czym dodałeś:
    > Z moich własnych obserwacji wynika,

    Z moich własnych obserwacji wynika, że seks jest coraz łatwiej dostępny (ogólnie, nie tylko dla mnie)
  • aardwolf_ge 16.02.15, 14:42
    Tak się składa, że możemy obaj mieć rację.
    Jest pomiędzy nami prawie 10 lat różnicy.
    Moje obserwacje dotyczą prawie innego pokolenia, natomiast zupełnie nic nie wiem o życiu ludzi 40+.
    Mój 60-letni ojciec też nie narzeka na powodzenie (bardziej na zdrowie).
  • marek.zak1 16.02.15, 14:52
    aardwolf_ge napisał:

    > Tak się składa, że możemy obaj mieć rację.

    Nie, jest wiele badań na temat dostępności, częstotliwości, inicjacji itp. w różnych środowiskach i krajach.
  • aardwolf_ge 16.02.15, 15:02
    Super, może się dowiem czegoś nowego.
    Linki?

    Swoją drogę niedawno Matka powiedziała mi, że we wsi z której pochodzi było wielu mężczyzn nie mogących znaleźć żony ponieważ kobiety uciekały do miast.
    Ksiądz po kolędzie potwierdził to wyczytując dane, w 3-tysięcznej parafii jest ponad 100 kawalerów więcej niż panien, a do tej pory już sporo zdążyło wymrzeć .
    Niesamowicie mnie to zdziwiło. Byłem przekonany że jestem z pierwszego pokolenia mężczyzn mających kolosalne problemy ze znalezieniem partnerki.
  • kutuzow 16.02.15, 15:41
    aardwolf_ge napisał:

    > Swoją drogę niedawno Matka powiedziała mi, że we wsi z której pochodzi było wie
    > lu mężczyzn nie mogących znaleźć żony ponieważ kobiety uciekały do miast.

    Wyskoczyłeś z zupełnie nieprawdziwą tezą że obecnie facetowi jest ciężej o seks i żeby ją udowodnić musisz posiłkować się wyjątkami.
    To, że na wsi jest "nawis" statystyczny mężczyzn będących kawalerami, który odpowiada "nawisowi" lasek 30+ z dużych miast (wyedukowane, dobrze zarabiające) to nic nowego.
    Te dwie grupy się nie zejdą bo mają inne oczekiwania.

    To jednak nie przeszkadza, aby każda z tych grup miała seks. Co do tych lasek 30+ to chyba zgodzisz się że wystarczy żeby były atrakcyjne i chętne na seks, to już adoratorzy się znajdą (podkreślam, na seks a niekoniecznie na związek).

    Także Ci gostkowie ze wsi mogą mieć seks, tylko muszą urealnić swoją ofertę. TopModelki to raczej do wyra nie zaciągną, ale sporą liczbę "mamusiek" i owszem.

    Co do samej dostępności seksu, to podam Ci dwa przykłady. Pierwszy to kwestia stosunków przedmałżeńskich. W czasach PRL-u znacznie więcej było kobiet które czekały z tym do ślubu, była większa presja ze strony Kościoła, rodziny, itp. Dzisiaj tylko bardzo ortodoksyjnie religijne pary czekają z seksem do ślubu. Czyli jak widzisz wtedy jak chciałeś się napić piwa musiałeś kupić browar (zgodnie z tym przysłowiem), teraz możesz spróbować kilka marek piwa zanim dojdziesz do wniosku czy lubisz jasne czy ciemne, z goryczką czy bez, lekkie czy może te mocniejsze. Nie pisz że nie możesz, bo chodzi o to że nie możesz TE KTÓRE TY BYŚ CHCIAŁ, za to jest grupa kobiet, która by chciała, ale Ty jej nie dostrzegasz (bo są za mało atrakcyjne dla Ciebie).

    Drugi przykład to miłość francuska.
    W czasach PRL-u BJ był czymś rzadkim (statystycznie). "Porządne dziewczyny" nie robiły takich "świństw". Teraz w młodszej grupie wiekowej jest to coś normalnego i powszechnego. Jak widzisz wiele się zmienia in plus -wbrew Twojej teorii.


    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • protein.spill 16.02.15, 20:48
    aardwolf_ge napisał:

    > Tak się składa, że możemy obaj mieć rację.
    > Jest pomiędzy nami prawie 10 lat różnicy.
    > Moje obserwacje dotyczą prawie innego pokolenia, natomiast zupełnie nic nie wie
    > m o życiu ludzi 40+.
    > Mój 60-letni ojciec też nie narzeka na powodzenie (bardziej na zdrowie).

    Podobny rozdźwięk widzę tutaj, w UK, ale rozciąga sie bardziej po linii stanu posiadania. Rozwiedzeni znajomi ktorzy coś tam robią w City (3-6 średnich krajowych) zdecydowanie wola prostytutke niż "one night stand". Większość z nich trzyma sie od kobiet z daleka, sex z amatorka moze z łatwością pozbawić cię rocznych dochodów, jezeli "ciacho" zdecyduje sie przedstawić cała sprawę jako gwałt. Biedota za to parzy sie jak króliki.

    Możliwe ze to tylko lokalna anomalia. Możliwe , ze to cena jaka trzeba zapłacić za lepsza ochronę kobiet przed molestowaniem/nieuczciwym rozwodem. Możliwe tez ze prawo i obyczaj znajdzie skuteczną przeciwwagę dla "gold diggers". Na razie MGTOW rośnie w sile.
  • wont 16.02.15, 21:01
    protein.spill napisał(a):

    > Możliwe ze to tylko lokalna anomalia.
    ------------
    Jaka lokalna anomalia? Niedługo to tam u was w UK czy w US nie będzie można zwalić sobie konia na legalu. Polska mi się podoba bo to taki kraj, gdzie east meets west. Ma to swoje wady obu stron świata ale ma też i zalety.
  • marek.zak1 16.02.15, 21:11
    wont napisał:

    . Polska mi się podoba bo to taki kraj, gdzie east meets west. Ma to swoje wady obu stron świata ale ma też i zalety.

    Zachodnie samochody i ukraińskie dziewczyny ? :)
  • protein.spill 16.02.15, 21:13
    > Niedługo to tam u was w UK czy w US nie będzie można zwa
    > lić sobie konia na legalu.

    Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie nielegalna. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna, ale tylko dla klientów. LOL.

    Tak, że uważaj, jak sie ten pomysł przyjmie w Polsce to Cię wmasują w kartotekę ani się nie obejrzysz ;)
  • hello-kitty2 16.02.15, 23:22
    protein.spill napisał(a):

    > Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie nielegal
    > na. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna, ale t
    > ylko dla klientów. LOL.
    >
    > Tak, że uważaj, jak sie ten pomysł przyjmie w Polsce to Cię wmasują w kartotekę
    > ani się nie obejrzysz ;)

    Hehe krata na lato ;) (bo Wont ostro trenuje)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 16.02.15, 23:35
    W wiezieniu przynajmniej nie brakuje seksu analnego i oralnego :)
  • burzowa.kejt 16.02.15, 23:33
    protein.spill napisał(a):
    > Sobie można, za to komuś juz nie za bardzo, prostytucja jest zdaje sie nielegal
    > na. Pojawiają sie coraz cześciej głosy, ze owszem powinna być nielegalna, ale t
    > ylko dla klientów. LOL.

    W Szwecji już od dawna tak to działa.
    Prostytuowanie się jest legalne, natomiast korzystanie z tychże usług - karalne.
    Z tego co kojarzę w Norwegii podobnie, a nawet jeszcze bardziej restrykcyjnie, bo jak Norweg za granicą pójdzie na dziwki, także może odpowiadać za to przed sądem.
  • sabat.77 16.02.15, 23:47
    burzowa.kejt napisała:

    > W Szwecji już od dawna tak to działa.
    > Prostytuowanie się jest legalne, natomiast korzystanie z tychże usług - karalne
    > .
    > Z tego co kojarzę w Norwegii podobnie, a nawet jeszcze bardziej restrykcyjnie,
    > bo jak Norweg za granicą pójdzie na dziwki, także może odpowiadać za to przed s
    > ądem.

    We wszystkich krajach, gdzie baby dorwały się do sterowania społeczeństwem. Wiadomo, że na dziwki chodzą faceci, sens takiego prawodawstwa jest taki, by jeszcze bardziej upodlić mężczyzn i uzależnić ich w pełni od jaśnie pań dyspozytorek seksu wszelakiego. No może nie do końca w pełni, bo trzeba by jeszcze zakazać oglądania pornografii i masturbowania się. Męskiego masturbowania się rzecz jasna, bo kobieta powinna móc się masturbować, najlepiej na oczach męża. Ale oczywiście pod warunkiem, że jemu nie będzie można z nią współżyć. Niech sperma zdetonuje mu mózg, potem zrobi się z niego kwietnik i będzie można już dalej cieszyć się pełnią życia w lesbijskim raju.
  • hello-kitty2 17.02.15, 00:02
    sabat.77 napisał:

    > We wszystkich krajach, gdzie baby dorwały się do sterowania społeczeństwem. Wia
    > domo, że na dziwki chodzą faceci, sens takiego prawodawstwa jest taki, by jeszc
    > ze bardziej upodlić mężczyzn i uzależnić ich w pełni od jaśnie pań dyspozytorek
    > seksu wszelakiego. No może nie do końca w pełni, bo trzeba by jeszcze zakazać
    > oglądania pornografii i masturbowania się. Męskiego masturbowania się rzecz jas
    > na, bo kobieta powinna móc się masturbować, najlepiej na oczach męża. Ale oczyw
    > iście pod warunkiem, że jemu nie będzie można z nią współżyć. Niech sperma zdet
    > onuje mu mózg, potem zrobi się z niego kwietnik i będzie można już dalej cieszy
    > ć się pełnią życia w lesbijskim raju.

    Widze rozdzwiek, rozdzwiek widze. Czemu placzesz czlowieku skoro seks sie wala wszedzie latwo dostepny (wg team Kutuzow & Morrison) jak gnoj po polu. Bierz i rznij. Co Ty glupi bedziesz placil. Tanio panie jest, cipska za grosze ;)

    Btw w Szwecji wychodza z zalozenia, ze seks to przywilej. U mnie tez sie przygladaja tematowi. Jak udzial obcokrajowczyn w prostytucji siegnie gornego pulapu beda musieli przerobic Red Light District na nie wiem co?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 17.02.15, 00:11
    hello-kitty2 napisała:

    > Widze rozdzwiek, rozdzwiek widze. Czemu placzesz czlowieku skoro seks sie wala
    > wszedzie latwo dostepny (wg team Kutuzow & Morrison) jak gnoj po polu. Bierz i
    > rznij. Co Ty glupi bedziesz placil. Tanio panie jest, cipska za grosze ;)

    Dla wolnych jest dostępny głównie związkowo. A dla dziwkarzy za pieniądze. I też łatwo. Więc nie ma rozdzwięku, jest tylko Twoja interpretacja.

    > Btw w Szwecji wychodza z zalozenia, ze seks to przywilej. U mnie tez sie przygl
    > adaja tematowi. Jak udzial obcokrajowczyn w prostytucji siegnie gornego pulapu
    > beda musieli przerobic Red Light District na nie wiem co?

    Jak zabronią korzystać, to może na pustynię Gobi? Albo niech zaorają i posieją jedzonko dla biednych murzyniątek w głodnej afryce, którymi wszyscy taki się na świecie przejmują, że za chwile posrają się w gacie.
  • morrison9 17.02.15, 11:11
    Hola hola.
    Nie pisałem, ze seks się wala i jest łatwo dostępny.
    Napisałem, ze jego cena spada.
    To znaczy, że jest łatwiej dostępny niż na przykład 20-30 lat temu.
    Proszę nie manipulować moimi słowami.

  • hello-kitty2 17.02.15, 11:44
    morrison9 napisał:

    > Hola hola.
    > Nie pisałem, ze seks się wala i jest łatwo dostępny.
    > Napisałem, ze jego cena spada.
    > To znaczy, że jest łatwiej dostępny niż na przykład 20-30 lat temu.
    > Proszę nie manipulować moimi słowami.

    Czyli jest latwiej dostepny ale nadal nielatwo dotepny? Mnie interesuje na dzien dzisiejszy: jest latwo dostepny czy nielatwo dostepny?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 17.02.15, 13:26
    A jak masaj ma cztery krowy to jest bogaty czy biedny?
    Chyba zależy od tego do czego porównasz. Nie sądzisz?

    Seks jest dla mężczyzny (statystycznego) , także współczesnego nieporównywalnie trudniej dostępny niż dla współczesnej (statystycznie rzecz biorąc) kobiety.
    Jednocześnie.
    Seks jest statystycznie bardziej dostępny dla przeciętnego mężczyzny teraz niż 20, 30 czy tym bardziej 40 lat temu.
    A oprócz tego seks jest znacznie bardziej dostępny dla mnie osobiście teraz niż 20-25 lat temu po pierwsze z powodu przemian społeczno obyczajowych (czyli czynniki zewnętrzne) a po drugie z powodu szeroko rozumianej ewolucji mojej osoby.
    I proszę mi tu nie rżnąc głupa bo dobrze wiem, ze jesteś inteligentna, świetnie to rozumiesz więc nie próbuj się ukrywać :-)
  • hello-kitty2 17.02.15, 14:02
    morrison9 napisał:

    > I proszę mi tu nie rżnąc głupa bo dobrze wiem, ze jesteś inteligentna, świetni
    > e to rozumiesz więc nie próbuj się ukrywać :-)

    Dobrze. To teraz zapytam Cie o cos, czego naprawde nie wiem: jak swingersi zapewniaja sobie bezpieczenstwo przed zakazeniem sie chorobami przenoszonymi drogami plciowymi? Bo rozumiem, ze chodzi o conajmniej cztery osoby (z wpisu, w ktorym trzy pary rak i trzy usta piescily Twoja zone). Nota bene dlaczego jej sie odwidzialo?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 17.02.15, 14:32
    Prezerwatywa w takich układach jest czymś znacznie bardziej oczywistym niż w przypadkowych układach 1+1.
    Wiem, że to nie dotyczy Ciebie ale mam wrażenie, że jeśli jakaś kobieta pozwala się poderwać męzczyźnie w klubie i idą do łóżka to raczej muszą uzgodnić kwestię zabezpieczenia. W swingu to raczej oczywiste.
    Wyjątki się zdarzają ale są wyjątkami a nie regułą.

    Co do drugiej części pytania to odmawiam odpowiedzi.
    Po pierwsze odpowiedź dotyczy nie tylko mnie ale dosyć konkretnej osoby (tzn mojej żony)
    Po drugie nie podejmuję się skutecznego wytłumaczenia ci prawdopodobnych przyczyn. (moge tylko domyślać się co ma w głowie ale stuprocentowej pewności nie mam bo to jej głowa nie moja).
    Próba opisania prawdopodobnych przyczyn przekracza możliwości krótkich postów.
    Gdybyś mieszkała w Krakowie umówiłbym się z Tobą na piwo i wyłuszczył to w miarę dokładnie.
    Ale tutaj to bez sensu.
    Zanim doszedłbym do meritum zjadłabyś mnie żywcem swoimi pochopnymi ocenami.
  • hello-kitty2 17.02.15, 14:45
    morrison9 napisał:

    > Co do drugiej części pytania to odmawiam odpowiedzi.
    > Po pierwsze odpowiedź dotyczy nie tylko mnie ale dosyć konkretnej osoby (tzn mo
    > jej żony)
    > Po drugie nie podejmuję się skutecznego wytłumaczenia ci prawdopodobnych przycz
    > yn. (moge tylko domyślać się co ma w głowie ale stuprocentowej pewności nie mam
    > bo to jej głowa nie moja).
    > Próba opisania prawdopodobnych przyczyn przekracza możliwości krótkich postów.
    > Gdybyś mieszkała w Krakowie umówiłbym się z Tobą na piwo i wyłuszczył to w miar
    > ę dokładnie.
    > Ale tutaj to bez sensu.
    > Zanim doszedłbym do meritum zjadłabyś mnie żywcem swoimi pochopnymi ocenami.

    To Wy wszyscy mieszkacie w Krakowie? ;-) Czy to jakies ulubione miejsce schadzek? Do Krakowa to ja sie wybieram na nauke jazdy konnej ale latem chyba (jak zdam). Piwa nie pije ale wino to wlewam litrami ;) A na zywca bym Cie myslisz nie zjadla "swoimi pochopnymi ocenami"?
  • morrison9 17.02.15, 14:48
    Piwo, wino - o kwestia drugorzędna.
    Ważne nie to co na stole tylko to kto po drugiej stronie stołu.
  • hello-kitty2 17.02.15, 15:03
    morrison9 napisał:

    > Piwo, wino - o kwestia drugorzędna.
    > Ważne nie to co na stole tylko to kto po drugiej stronie stołu.

    A pochopne opinie nie przeszkadzaja Ci jak patrzysz na ladna buzie? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • morrison9 17.02.15, 15:12
    No i tak to jest z pisaniem przez internet....

    W kontekście Twojej osoby w dupie mam ładną buzię.
    Oczekuję inteligencji, otwartości w rozmowie, trochę ciętego języka.
    Ładna buzia byłaby o tyle ważna, że jest przesłanką to jakiejś tam pewności siebie i poczucia własnej wartości.
    A te cechy są ważne jeśli szuka się swobodnej rozmowy.
    Nie szukam seksu.
    Lubie rozmawiać.
    Pisałem o tym kiedyś.
    Nie możesz po prostu przyjąć, ze pisałem szczerze?
  • hello-kitty2 17.02.15, 15:20
    morrison9 napisał:

    > Nie możesz po prostu przyjąć, ze pisałem szczerze?

    Alez ja zawsze zakladam prawdomownosc, poki nie zlapie na klamstwie ;) Tez lubie rozmawiac.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 14:13
    O porównaniu teraz do 20 lat temu nie będę na razie polemizował, ale co do dostępności seksu teraz a 30 czy 40 lat temu to nigdy nie zgodzę się że teraz jest taniej, bo jest w praktyce nieskończenie drożej.
    Jest coś takiego jak koszty dodatkowe i 30, 40 lat temu seks nie praktycznie był nimi obarczony a teraz bardzo.
    30-40 lat temu można było pójść do prostytutki i ryzykować najwyżej konieczność wzięcia kilku tabletek antybiotyku, teraz taka sama akcja obarczona jest ryzykiem skopania sobie reszty życia na cacy.
    Więc w skali kilkudziesięciu lat seks podrożał o wiele rzędów wielkości.
  • morrison9 17.02.15, 14:46
    To demagogia i tania erystyka.
    Pisząc o cenie seksu mam na myśli cenę pozyskania seksu.
    Konsekwencje to osobna sprawa.
    Co nie zmienia faktu, że też nie podjąłeś próby ich oszacowania.
    Zadowoliłes sie jedynie mglistym zarysowaniem pewnego scenariusza, który może zaistnieć z 90% prawdopodobieństwa (hipotetycznie) a może zaistnieć z prawdopodobieństwem z prawdopodobieństwem 0,0000000001%
    Pytanie która liczba wg Ciebie jest bliższa prawdy i dlaczego.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 15:00
    Wedle zasady traktowania konsekwencji jako osobnej sprawy, to cena wielu rzeczy w tym seksu rzeczywiście spada praktycznie do zera.
    Chcesz seksu - gwałcisz, chcesz mieć samochód - dajesz w mordę właścicielowi i zabierasz kluczyki a co będzie potem to inna historia.

    Nie rozumiem czego nie podjąłem próby.

  • morrison9 17.02.15, 15:04
    Cena dobrowolnego seksu systematycznie spada.
    Zadowolony?
  • hello-kitty2 17.02.15, 14:51
    aardwolf_ge napisał:

    > O porównaniu teraz do 20 lat temu nie będę na razie polemizował, ale co do dost
    > ępności seksu teraz a 30 czy 40 lat temu to nigdy nie zgodzę się że teraz jest
    > taniej, bo jest w praktyce nieskończenie drożej.
    > Jest coś takiego jak koszty dodatkowe i 30, 40 lat temu seks nie praktycznie by
    > ł nimi obarczony a teraz bardzo.
    > 30-40 lat temu można było pójść do prostytutki i ryzykować najwyżej konieczność
    > wzięcia kilku tabletek antybiotyku, teraz taka sama akcja obarczona jest ryzyk
    > iem skopania sobie reszty życia na cacy.
    > Więc w skali kilkudziesięciu lat seks podrożał o wiele rzędów wielkości.

    A dlaczego nie znajdziesz sobie stalej partnerki na wylacznosc?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 15:16
    Bo mi to jakoś się nie udawało.
    Ale odkąd przeprowadziłem się do Krakowa i zacząłem chodzić na speed-dating to coś drgnęło.
  • kutuzow 17.02.15, 15:14
    aardwolf_ge napisał:
    > Jest coś takiego jak koszty dodatkowe i 30, 40 lat temu seks nie praktycznie by
    > ł nimi obarczony a teraz bardzo.
    > 30-40 lat temu można było pójść do prostytutki i ryzykować najwyżej konieczność
    > wzięcia kilku tabletek antybiotyku, teraz taka sama akcja obarczona jest ryzyk
    > iem skopania sobie reszty życia na cacy.
    > Więc w skali kilkudziesięciu lat seks podrożał o wiele rzędów wielkości.

    Stary, piszesz jak gdybyś był wypadkową postów Sabata (o niebezpieczeństwach korzystania z prostytutek) i ML (o złych kobietach i biednych porzuconych misiach). Myślę że gdy oni czytają Twoje posty to im się łezka w oku kręci, że ich (mentalne) dziecko tak ładnie się rozwija.

    Teraz do konkretów.
    Widzę, że nie znalazłeś żadnych (kontr)argumentów na 2 punkty które wymieniłem we poście wcześniej (seks przedmałżeński i BJ). Zmieniłeś strategię i doszedłeś do wniosku, że postraszysz HIV-em. Chwytasz się niczym tonący brzytwy, ponieważ choroby weneryczne (dalej z ang. STD) to nie tylko HIV.
    Po pierwsze czemu wybrałeś tak wąskie okienko? Czemu nie zerkniesz jak było np. 100-150 lat temu, gdy jeszcze przed zastosowaniem penicyliny STD zabijały więcej żołnierzy niż kule wroga?

    Po drugie syfilis i inne STD zebrały przez lata większe żniwo niż HIV(AIDS). Głownie dlatego że przez stulecia nie znano skutecznego lekarstwa na nie, a HIV jest już obecnie w miarę rozpracowany.
    Tak samo było z prostytutkami w XIX wieku miałeś duuuuużo większą szansę że wrócisz od dziwki z STD niż obecnie że wrócisz z HIV-em.

    Po trzecie wcześniej nie było także sensownych prezerwatyw, które obecnie chronią w przypadku seksu przygodnego.

    Na koniec kilka cytatów jak to jest z tym HIV-em u prostytutek, bo na tym forum to sporo mitów, ale mało komu chce się poszukać jakiś publikacji:

    Tutaj wynik badania dziwek w Surabaya w Indonezji -czyli raczej miejsce wydaje się bardziej ryzykowne niż Europa. Wynik:

    "We conducted an STD prevalence survey of 1873 female sex workers in Surabaya, Indonesia. We did not find any sex workers with HIV infection. Prevalence rates of other STDs (chlamydia, gonorrhoea, serological test for syphilis positive, and/or trichomoniasis) in female sex workers were 48% in brothels (n = 696), 42% on the streets (n = 192), 16% in massage parlours (n = 344), 25% in barber shops (n = 150), 17% at call-girl houses (n = 73), and 10% in nightclubs (n = 418). "
    źródło:
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9292347
    Teraz coś o teorii że to dziwki są zagrożeniem:
    "Only 8 in 10,000 non-needle-using prostitutes are HIV seropositive in the Philippines. Studies of drug-free prostitutes in Amsterdam, London, Zurich, Paris. Vienna, Athens, Pardenone (Italy), Callao (Peru), Reno (Nevada), Tijuana (Mexico), and Central Tunisia over the last eight years have found only a handful of cases of HIV infection. Thus, American researchers M. J. Rosenberg and J. M. Weiner concluded in 1988 that "HIV infection in non-drug using prostitutes tends to be low or absent, implying that sexual activity alone does not place them at high risk, while prostitutes who use intravenous drugs are far more likely to be infected with HIV." Similarly, British researchers concluded in the same year that "sexual activity alone has not been described as the principal risk [outside of Africa]....The most important risk factor for prostitutes in the West is sharing needles and syringes for drugs." Every subsequent study has confirmed these conclusions."
    www.virusmyth.com/aids/hiv/rrbprostitute.htm
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • hello-kitty2 17.02.15, 17:56
    kutuzow napisał:

    a HIV j
    > est już obecnie w miarę rozpracowany.

    A co to znaczy, ze HIV jest w miare rozpracowany? Oczywiscie wiem ze z HIV mozna i zyc z 40 lat obecnie ale jak wtedy wyglada zycie seksualne takiej osoby (w kontekscie meskich potrzeb przerabianych chocby w tym watku)?
    (Moglby ktos zadac o pytanie Kutuzowi, bo on mnie nie czyta?)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 17.02.15, 18:52
    Naukowcy rozpracowali HIV - ustalili, ze wyjatkowo chujowo jest sie nim zarazic :)
  • aardwolf_ge 17.02.15, 18:57
    Okienko ostatnich 40 lat wybrał Morrison a nie ja.

    punkt 1 i 2 to w sumie jeden temat.
    Oczywiście że przed antybiotykami było znacznie gorzej niż obecnie, z jednej strony z ponieważ znacznie łatwiej zarazić się kiłą niż HIV a z drugiej że kiła była znacznie bardziej powszechna niż HIV obecnie, przynajmniej poza Afryką (podobno nawet ponad 1 na 10 Francuzów przed wojną miało syfilis, gdy HIV teraz ma 1 na kilkuset).

    Co do prezerwatyw to współczesne wystarczająco zawodne (o czym świadczą zarówno badania naukowe jak i obserwacje częstości incydentów, gdy koś kto deklaruje stosowanie prezerwatywy przy każdym seksie mimo to zakaża się) żeby im nie ufać.

    Z HIV wśród prostytutek jest tak, że nie można założyć że dana prostytutka nie jest zakażona.
    To czy prawdopodobieństwo wynosi 1 na 1000 czy tylko 1 na 10000 to jak dla mnie i dla wielu innych za mało.


  • marek.zak1 17.02.15, 19:14
    aardwolf_ge napisał:
    To czy prawdopodobieństwo wynosi 1 na 1000 czy tylko 1 na 10000 to jak dla mnie i dla wielu innych za mało.

    Ryzyko, ze zostaniesz zabity lub ranny w wypadku drogowym jest dużo wyższe i co, nie jeździsz?
  • aardwolf_ge 17.02.15, 19:19
    Różnica jest taka, że jak wysiądę z tego samochodu to wiem czy dojechałem a nie muszę czekać kilka tygodni na test który mi to powie.
  • kutuzow 17.02.15, 19:26
    aardwolf_ge napisał:

    > Różnica jest taka, że jak wysiądę z tego samochodu to wiem czy dojechałem a nie
    > muszę czekać kilka tygodni na test który mi to powie.

    Gdy czytam takie teksty to mam wrażenie, że rzucanie Ci argumentów w dyskusji, to trochę jak kopanie małego szczeniaczka. Taki mały bezbronny, nie radzi sobie z logiką, aż żal mu to wytykać. Obiecuję że to już ostatni raz z mojej strony.

    Skoro ryzyko że zginiesz w wypadku samochodowym jest znacznie wyższe niż że zarazisz się HIV-em, to podejmując to ryzyko w pierwszym przypadku możesz po prostu nie wysiąść z tego samochodu. W drugim jak zrobisz badania i nawet okaże się że masz HIV-a to przy obecnym stanie nauki możesz żyć równie długo jak inni:

    "...choroba AIDS przestała być śmiertelna, a stała się przewlekła. Jak cukrzyca czy nadciśnienie. Dziś dostępna jest już trzecia generacja leków, dzięki którym terapia jest o wiele lepiej niż na początku epidemii tolerowana przez chorych i daje mniej objawów niepożądanych. Co więcej, osoby zakażone HIV żyją równie długo jak ludzie niezakażeni."
    nauka.newsweek.pl/to-juz-koniec-epidemii-aids,87279,1,1.html
    Czyli kierując się rozsądkiem powinieneś bardziej obawiać się wsiadania za kółko. Jeszcze bardziej zaś (niż AIDS) powinieneś obawiać się że jako facet zejdziesz od chorób układu krążenia.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 19:38
    Ja natomiast czuję się jak obrzucany piórkami z waty.

    Co z tego że ktoś mający HIV długo żyje skoro jakość tego życia, zwłaszcza psychiczna jest fatalna.
    Setki godzin spędziłem na forach i czatach poświęconych HIV i wiem że nie jest tam wcale tak różowo.
    Nie chodzi mi tu o zejście, a o lata a nawet dziesiątki lat w głębokiej depresji.

  • marek.zak1 17.02.15, 19:42
    kutuzow napisał:

    > Czyli kierując się rozsądkiem powinieneś bardziej obawiać się wsiadania za kółko. Jeszcze bardziej zaś (niż AIDS) powinieneś obawiać się że jako facet zejdzie sz od chorób układu krążenia.

    Dodaj nowotwór, samobójstwo i.i.i.
    Generalnie nie jestem za agencjami i nie chodze, ale jakoś nie przemawia do mnie, jak ktoś nie chodzi zwyczajnie ze strachu. No risk, no fun.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 19:46
    Więc ja takim jestem.
    Agencje (a raczej niemieckie kluby FKK) to moje największe marzenie.
    Gdyby nie HIV to starałbym się zarabiać jak najwięcej pieniędzy, mieszkać byle gdzie, jeść byle co i wszystko wydawać tam.
    Niestety HIV mi to uniemożliwia i skazuje na podrywanie, może małżeństwo i inne krzyże.
  • sabat.77 17.02.15, 19:56
    To w takim razie nie przejmuj sie. Lepiej spalic sie jaskrawym plomieniem niz tlic sie jak swieca na wietrze. Zaoszczedz sobie tych wszystkich lat narzekania na malzenstwo, po co dluzej zyc, skoro nic z tego zycia nie masz?
  • aardwolf_ge 17.02.15, 20:00
    Akurat sprawę samobójstwa przerabiałem i zrezygnowałem.
    Z której strony nie spojrzeć - nic nie daje.
  • sabat.77 17.02.15, 20:02
    Moglbys sprobowac popelnic samobojstwo poprzez zadupczenie sie na smierc :)
  • marek.zak1 17.02.15, 20:07
    sabat.77 napisał:

    > Moglbys sprobowac popelnic samobojstwo poprzez zadupczenie sie na smierc :)

    Przez lata grałem na korcie zlokalizowanym w Instytucie Kardiologii w Aninie. Tam takich przypadków było wcale niemało. Siedzi taki jeden, drugi po byepassach, albo przed, patrzy jak gramy, rozmawiamy i mówi, że dzisiaj przychodzi do niego kochanka, żona, ... i właśnie w tym duchu mówi. ,,A co mi tam, jak zdechnąć to bzykając.".
  • marek.zak1 17.02.15, 20:02
    sabat.77 napisał:

    > To w takim razie nie przejmuj sie. Lepiej spalic sie jaskrawym plomieniem niz tlic sie jak swieca na wietrze. Zaoszczedz sobie tych wszystkich lat narzekania na malzenstwo, po co dluzej zyc, skoro nic z tego zycia nie masz?

    Dokladnie,. Pragnąć czegoś i nie robic tego ze strachu, to jakoś mi nie pasuje. Oto, co ułożyłem w temacie.

    Nie ma funu bez ryzyka,
    Nie bądź taki wciąż zmartwiony,
    Wszakże syfa, albo HIV-a,
    Dostać można też od żony.
  • sabat.77 17.02.15, 20:04
    Marku, jesli zadeklamujesz ten wiersz zonie, to zostaniesz moim nowym idolem :)
  • slepafuria15 18.02.15, 12:22
    aardwolf_ge napisał:

    > Więc ja takim jestem.
    > Agencje (a raczej niemieckie kluby FKK) to moje największe marzenie.
    > Gdyby nie HIV to starałbym się zarabiać jak najwięcej pieniędzy, mieszkać byle
    > gdzie, jeść byle co i wszystko wydawać tam.
    > Niestety HIV mi to uniemożliwia i skazuje na podrywanie, może małżeństwo i inne
    > krzyże.
    No tak, bo dziewczyna poderwana to HIV na pewno nie ma.
  • marek.zak1 18.02.15, 12:32
    slepafuria15 napisał(a):

    No tak, bo dziewczyna poderwana to HIV na pewno nie ma.

    Tak jak w pracy, Bez AKTUALNEGO zaswiadczenia o stanie zdrowia nie jesteś dopuszczona do pracy. Safety first.
  • sabat.77 17.02.15, 20:01
    Wszystko jest kwestia rachunku zyskow i strat. Jak masz wiele do zyskania to mozesz sporo zaryzykowac.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 20:03
    Przez samobójstwo nic nie da się zyskać.
    Jeśli jesteś wierzący to masz przechlapane na cacy.
    Jeśli jesteś niewierzący to nic nie zyskujesz bo nie istniejesz.
  • sabat.77 17.02.15, 20:05
  • sabat.77 17.02.15, 20:07
    Nieistnienie nie moze byc takie zle. Przeciez zanim sie narodziles, nie istniales przez nieskonczenie dlugi czas.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 20:15
    Stwierdzenie trochę kontrowersyjne.
    Mówić o czasie przed powstaniem wszechświata to jak mówić o czymś co jest na południe od bieguna południowego.
  • sabat.77 17.02.15, 20:24
    Ale dlaczego wszechswiata? Przeciez zanim sie narodziles, nie byles czescia tego wszechswiata. Czas jest atrybutem przynaleznym obserwatorowi, w zasadzie w punktcie przed narodzeniem jest rownie uprawnione mowic o czasie nieskonczonym jak i zerowym.
  • aardwolf_ge 17.02.15, 20:28
    ok
  • slepafuria15 18.02.15, 12:15
    Aardwolf_ge bzdury piszesz. Na wynik testu w Polsce czeka sie 30 minut.
  • hello-kitty2 18.02.15, 13:10
    slepafuria15 napisał(a):

    > Aardwolf_ge bzdury piszesz. Na wynik testu w Polsce czeka sie 30 minut.

    No ale jemu zapewne chodzilo, ze na jego wykonanie musi czekac ok 3 miesiecy od zaistnienia zdarzenia, w wyniku ktorego moglo dojsc do potencjonalnego zainfekowania. To tak jak ci test ciazowy nie wychwyci ciazy w np dzien po stosunku. Chociaz teraz z tego co slysze coraz czulsze te testy sa. Wirus musi sie namnozyc i antyciala musza sie wyprodukowac w odpowiedniej ilosci zeby test wylapal zakazenie. To trwa.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 17.02.15, 19:23
    Moze oprocz uzywania prezerwatyw dzielili z prostytutka ta sama igle do narkotykow? :)
    Prawda jest taka, ze w sumie nie ma reguly, seks z prostytutka nie powinien uchodzic za bardziej ryzykowny niz z przypadkowa kochanka poznana w sieci, bo ryzyko jest w obu wypadkach. Poza tym jak dziewczyna lubi przygody z nieznajomymi to nie jest w sensie epidemiologicznym bardziej wiarygodna niz prostytutka.
  • protein.spill 17.02.15, 00:09
    Można by nakręcić dystopię gdzie na barykadachi ostatnie niewykastrowane penisy strzelają spermą w niebo a reszta planu jest zalana morzem małych laleczek z ostrymi zębami , które wspinają sie na barykadę z mechanicznym: 'weź pigułkę, weź pigułkę'
  • sabat.77 17.02.15, 00:15
    protein.spill napisał(a):

    > Można by nakręcić dystopię gdzie na barykadachi ostatnie niewykastrowane penisy
    > strzelają spermą w niebo a reszta planu jest zalana morzem małych laleczek z o
    > strymi zębami , które wspinają sie na barykadę z mechanicznym: 'weź pigułkę, we
    > ź pigułkę'

    Ale Ty jesteś pesymista. Nie widzisz, że rośnie opór przeciwko temu załganiu i faryzejskości? Myślisz, że skąd się bierze rosnąca popularność ruchów konserwatywnych i narodowych w Europie? Może barany jednak nie chcą iść dobrowolnie na rzeź? A to niespodzianka!