Dodaj do ulubionych

Najważniejsze w życiu, pytanie do tatusia :)

09.03.15, 22:21
Wicie, prawda, w życiu każdego rodzica zaczynają się pojawiać takie pytania w stylu "co jest w życiu najważniejsze".
Dziecko zaczyna mi powtarzać zasłyszane odpowiedzi. Jeden z synów pyta mnie "tatusiu, to nieważne że nie mamy dużo pieniędzy, czy najważniejsze, żebyśmy wszyscy się kochali?". (pewnie babcia mu taką bzdurę pocisneła, bo właśnie od niej wrócił)...
A na to żona - "oczywiście, najważniejsza w życiu jest miłość".
I KTO TO MÓWI!!
No szlag mnie trafi. Tłumaczę na spokojnie dziecku, że najważniejsze w życiu są pieniądze - to się żona obrusza i macha ręką, że "tatuś tylko tak mówi, nie słuchaj go".
I to jest właśnie rąbanie dziecku psychiki. Miłość najważniejsza - sranie w banie. A kto na tę miłość zapracuje? Kto za to zapłaci?
Zamiast stać twardo na ziemi będzie brnął w sentymentalne bajki, za które jego własna kobieta go opluje. Ale swojemu dziecku to już powie, że "miłość jest najważniejsza".
Cholerna hipokryzja.
Edytor zaawansowany
  • aardwolf_ge 09.03.15, 22:37
    I nie wiem czy powinno mi być cię szkoda czy też powinienem zazdrościć tej czystej, dziecięcej wręcz ignorancji.
    Chyba jednak i to i to.
  • sabat.77 09.03.15, 22:39
    aardwolf_ge napisał:

    > I nie wiem czy powinno mi być cię szkoda czy też powinienem zazdrościć tej czys
    > tej, dziecięcej wręcz ignorancji.
    > Chyba jednak i to i to.

    Najpierw zastanów się nad sobą :P
  • aardwolf_ge 09.03.15, 22:51
    Codziennie.
  • marek.zak1 09.03.15, 22:37
    sabat.77 napisał:

    > Dziecko zaczyna mi powtarzać zasłyszane odpowiedzi. Jeden z synów pyta mnie "tatusiu, to nieważne że nie mamy dużo pieniędzy, czy najważniejsze, żebyśmy wszyscy się kochali?".

    Jak będzie starszy pokaz mu pisma z ładnymi dziewczynami i spytaj. Wiesz, kto bedzie bzykać takie fajne laski? Prymusi, więc chłopie pracuj nad sobą ucz się i zapierdalaj.
  • sabat.77 09.03.15, 22:41
    marek.zak1 napisał:

    > Jak będzie starszy pokaz mu pisma z ładnymi dziewczynami i spytaj. Wiesz, kto b
    > edzie bzykać takie fajne laski? Prymusi, więc chłopie pracuj nad sobą ucz się
    > i zapierdalaj.

    No, do tego mniej więcej zmierzam :)
    Chociaż teraz jeszcze są za mali by to na nich zrobiło wrażenie :D
  • marek.zak1 09.03.15, 22:46
    sabat.77 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Jak będzie starszy pokaz mu pisma z ładnymi dziewczynami i spytaj. Wiesz, kto bedzie bzykać takie fajne laski? Prymusi, więc chłopie pracuj nad sobą ucz się i zapierdalaj.
    >
    > No, do tego mniej więcej zmierzam :)
    > Chociaż teraz jeszcze są za mali by to na nich zrobiło wrażenie :D

    To wprawdzie był (niby) dowcip ale zgadzam się z jego wymową.
  • sabat.77 09.03.15, 22:52
    marek.zak1 napisał:

    > To wprawdzie był (niby) dowcip ale zgadzam się z jego wymową.

    Prawdziwą hierarchię wartości wyznacza piramida potrzeb Maslova.
    Faktycznie - duchowość pełni w życiu człowieka dość istotną rolę, ale to po zaspokojeniu wszystkich bardziej podstawowych potrzeb.
    A na samym dole, jako podstawa jest fizjologia a zaraz potem bezpieczeństwo - jak tego nie ma, to stają się problemem dominującym nad resztą.
  • sabat.77 09.03.15, 22:56
    sabat.77 napisał:

    > A na samym dole, jako podstawa jest fizjologia a zaraz potem bezpieczeństwo - j
    > ak tego nie ma, to stają się problemem dominującym nad resztą.

    Nie muszę chyba nadmieniać, że bez godziwych pieniędzy zaspokojenie tych potrzeb wydaje się niemożliwe. Gdy nie ma siana, to nie ma kochania.
  • aardwolf_ge 09.03.15, 23:01
    Ja natomiast powtarzam, że jeżeli stać cię na nowy podkoszulek to stać cię na dziewczynę, ceny obu są podobne.
  • sabat.77 09.03.15, 23:11
    aardwolf_ge napisał:

    > Ja natomiast powtarzam, że jeżeli stać cię na nowy podkoszulek to stać cię na d
    > ziewczynę, ceny obu są podobne.

    A masz dziewczynę?
  • aardwolf_ge 09.03.15, 23:15
    Tak.
    Choć przyznam, że tu akurat musiałem się wykosztować na wejście na szybkie randki 39 złotych ale podkoszulek kosztuje nieraz więcej.

    Kiedyś też miałem dziewczynę modelkę.
    Poderwałem ją na bilet do kina studyjnego który dostałem za darmo + kilka piw.
  • sabat.77 09.03.15, 23:23
    aardwolf_ge napisał:

    > Tak.
    > Choć przyznam, że tu akurat musiałem się wykosztować na wejście na szybkie rand
    > ki 39 złotych ale podkoszulek kosztuje nieraz więcej.
    >
    > Kiedyś też miałem dziewczynę modelkę.
    > Poderwałem ją na bilet do kina studyjnego który dostałem za darmo + kilka piw.

    No ok, ale życie to nie szybka randka. Chyba rozumiesz różnicę.
  • prosty_facet 10.03.15, 20:11
    sabat.77 napisał:

    > > aardwolf_ge napisał:
    > > Kiedyś też miałem dziewczynę modelkę.
    > > Poderwałem ją na bilet do kina studyjnego który dostałem za darmo + kilka piw.

    > No ok, ale życie to nie szybka randka. Chyba rozumiesz różnicę.

    Właśnie dlatego modelka jest jego byłą dziewczyną. Poderwać można na darmowy bilet,
    z utrzymaniem trochę gorzej ;-)

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • aardwolf_ge 10.03.15, 23:40
    Z utrzymaniem było dlatego gorzej, że kiedy namawiała mnie na ślub nie byłem gotowy.
  • potwor_z_piccadilly 09.03.15, 23:56
    To brak trudnego pytania o relacje rodziców.
    Naprawdę, ja nie żartuję.
    Dziecko jest lustrzanym odbiciem ojca, matki i atmosfery panującej w ich domu. Gdy wszystko gra, Nie musi zadawać takich pytań i ich nie zadaje, ale jeśli je zadaje to znaczy, że jego zmysł obserwacji odnotowuje, że coś w jego otoczeniu nie gra. Zło widzi, zdenerwowane jest i przestraszone.
    Tylko przykładem można dzieci na ludzi wyprowadzić. Jakiekolwiek ględoły, wybielania tego co jest czarne, na nic się zdadzą, a nawet zaszkodzą, bo te ględoły będą w kolizji z tym co te dzieci widzą.
    Jeszcze jedno.
    Sabat, nawet jeśli Ci nie w smak, to dla dobra dzieci miej zdanie tożsame ze zdaniem matki tych dzieci i odwrotnie, niech ona ma tożsame z Twoim. Czyli musicie się porozumieć z żoną, stanowiska uzgodnić.
  • napis_z_obrazka 10.03.15, 00:05
    Najwazniejsze to byc silnym
    hej:-)

    www.youtube.com/watch?v=mmmJ9ltyWjQ
  • bcde 10.03.15, 01:43
    > Tłumaczę na spokojnie dziecku, że najważniejsze w życiu są pieniądze

    Nie mąć dziecku w głowie. Najważniejsze są akcje, patenty, nieruchomości i złoto.
  • ina_nova 10.03.15, 09:53
    >No szlag mnie trafi. Tłumaczę na spokojnie dziecku, że najważniejsze w życiu są pieniądze - to się żona obrusza i macha ręką, że "tatuś tylko tak mówi, nie słuchaj go".
    I to jest właśnie rąbanie dziecku psychiki. Miłość najważniejsza - sranie w banie. A kto na tę miłość zapracuje? Kto za to zapłaci?

    Sabat, nie śledzę systematycznie Twoich wątków, czytam niektóre wypowiedzi, nie znam zapewne wielu szczegółów, ale zaczynam się obawiać, że bez pomocy specjalisty w Twoim przypadku się nie obędzie. Mam ochotę dość wulgarnie zapytać: co ty chłopie pier...lisz?

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • anbale 10.03.15, 10:43
    No, hodujesz dzieci na swoje podobieństwo- pogrążonych w emocjonalnej pustce ludzi traktujących całe życie jak wpieprzanie zimnej zupy.
    Albo się pozamykają w złotych klatkach, może jakieś środki psychoaktywne dostarczą im mocniejszych wrażeń, w każdym razie będzie je stać :)
  • sabat.77 10.03.15, 18:12
    Ja bylem cale zycie emocjonalny i wlasnie wierzylem, ze najwazniejsza jest milosc. Jak ona bedzie to damy sobie rade i bedziemy szczesliwi, nawet jesli bedziemy razem zyli na odwroconych skrzynkach po piwie i stole zbitym z desek po paletach.
    Ale na pewnym etapie sama rzeczywistosc kopnela mnie w dupe i na przekor moim pogladom uczynila zakladnikiem pieniedzy. I co - milosc jest najwazniejsza? Nie kochani - milosc to komfort, na ktory stac tych ktorzy sa wolni. A wolnosc juz zalezy od forsy w prostej linii.
    Nie mowie ze milosc jest niewazna - ale kiedy leza potrzeby stojace nizej w hierachii, to milosc musi im ustapic pola. Nie mowie ze kwintesencja szczescia jest oplywanie w luksusy, ale pieniedzy trzeba miec przynajmniej na tyle zeby nigdy przez nie nie pozostac niewolnikiem sytuacji zyciowej, w ktorej czlowiek sie znajduje.
  • zyg_zyg_zyg 10.03.15, 18:16
    > Ja bylem cale zycie emocjonalny i wlasnie wierzylem, ze najwazniejsza jest milo
    > sc. Jak ona bedzie to damy sobie rade i bedziemy szczesliwi, nawet jesli bedzie
    > my razem zyli na odwroconych skrzynkach po piwie i stole zbitym z desek po pale
    > tach.

    To teraz jest ta miłość? Z obu stron?
  • sabat.77 10.03.15, 18:47
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > To teraz jest ta miłość? Z obu stron?

    Nie ma milosci i nie ma zwiazku. Milosc to efemeryda, raz jest a raz nie ma. A pieniadze sa potrzebne po to by mozna bylo jej swobodnie szukac. Wiec to jednak one sa najwazniejsze.
  • zyg_zyg_zyg 10.03.15, 20:16
    Jeszcze raz, żebym dobrze zrozumiała. Nie masz miłości i nie masz pieniędzy. I wolałbyś teraz mieć pieniądze, a nie miłość, bo z pieniędzmi łatwiej znaleźć miłość. A poza tym ona jest zwykłą ułudą. Czy tak?
  • sabat.77 10.03.15, 20:50
    Mikosc nie tyle jest uluda, co rzecza zmienna w czasie. Dzis jest, jutro nie ma. Stad lepiej miec pieniadze, podobnie jak lepiej miec wedke niz rybe. Jedna ryba moze sie okazac nieswieza, a jak mam wedke to nalowie sobie nastepne.
  • marek.zak1 10.03.15, 21:30
    sabat.77 napisał:

    > Mikosc nie tyle jest uluda, co rzecza zmienna w czasie. Dzis jest, jutro nie ma. Stad lepiej miec pieniadze, podobnie jak lepiej miec wedke niz rybe. Jedna ryba moze sie okazac nieswieza, a jak mam wedke to nalowie sobie nastepne.

    Ale wędka to Twoje umiejętności cenione na rynku, fach itp. Pieniądze to ryby.
  • zyg_zyg_zyg 11.03.15, 09:06
    > Mikosc nie tyle jest uluda, co rzecza zmienna w czasie. Dzis jest, jutro nie ma
    > . Stad lepiej miec pieniadze, podobnie jak lepiej miec wedke niz rybe. Jedna ry
    > ba moze sie okazac nieswieza, a jak mam wedke to nalowie sobie nastepne.

    Ale w końcu potrzebna ta miłość, czy niepotrzebna?
  • loppe 11.03.15, 09:13
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Mikosc nie tyle jest uluda, co rzecza zmienna w czasie. Dzis jest, jutro
    > nie ma.

    Miłość cierpliwa jest.
  • loppe 11.03.15, 09:27
    Przypuszczam że umierając inteligentni ludzie najwięcej myślą o tym ile kochali w życiu swem. I prawie wszyscy kochaliśmy za mało...
  • loppe 11.03.15, 09:29
    loppe napisał:

    > Przypuszczam że umierając inteligentni ludzie najwięcej myślą o tym ile kochali
    > w życiu swem. I prawie wszyscy kochaliśmy za mało...


    Bo nie jest łatwo kochać. Bo głupiejmy jadąc w tym bydlęcym wagonie.
  • loppe 10.03.15, 16:30
    Brak pneumatyzmu w takim wychowaniu
  • urszula.slo 10.03.15, 20:37
    Sabacie, jeżeli tobie się nie udało (storzyć udanego związku), to jeszcze nie znaczy, że miłości nie ma, że jest bzdurą, że nie jest najistotniejsza w życiu. Bo z tego, co piszesz, wynika, że prawdziwej miłości nie znasz. I stąd ta twoja złość i niezadowolenie i zgrzytanie zębami.

    Miłość nie równa się "byciu emocjnalnym przez całe życie" i tym podobnym rzeczom. Miłość to bycie baaardzo realistycznym, gotowym ku mozolnej pracy i poświęcaniu się człowiekiem. Emocje muszą być, bo to motor działania, ale BEZ tego działania to nie ma żadnej miłości.
    I trzeba też mieć sporo szczęścia (lub dobrej intuicji).

    Co do dziecka, to ono nie przyjmie niczego słownego, jeżeli to nie ma podstawy materialnej. Jeżeli w waszym związku nie ma miłości, dziecko nie ma się tego uczucia gdzie uczyć, dlatego słowa twojej żony nie mają żadnego sensu. Nie zrobią dziecku żadnej krzywdy ani nie wychowują go na dobrego, miłości-zdolnego człowieka.

    Moja babcia zawsze mówiła do mnie: "nikt nie bądzie cię kochał, jeżeli nie będziesz się ładnie ubierać i zachować w domu porządek". Dla mnie to były puste słowa, znaczące bez oznaczonego. Dlaczego? Otóż dlatego, że moja mam nigdy ładnie się nie ubierała i nigdy nie lubiła sprzątać, a mimo wszystko ojciec szalenie ją kochał.
  • loppe 11.03.15, 14:31
    Tu mi się przypomina - ad vocem - jak na wakacjach przyjechała para z dwójką dzieci i one się bawiły, a ona co chwila i tak przez pół godziny wołała do nich "Ciszej!". Nic nie wskórała, a hałasowała tak samo albo bardziej, choć dorosła. He he
  • coffei.na 10.03.15, 22:22
    Najważniejsze to być szczęśliwym

    Dla Ciebie to kasa,dla innych nieszczęśników miłość...

    A dla mnie to oznacza :przeżyć życie tak,by po moim odejściu kilku osobom zrobiło się naprawdę pusto :)

  • sabat.77 10.03.15, 22:36
    coffei.na napisała:

    > Najważniejsze to być szczęśliwym
    >
    > Dla Ciebie to kasa,dla innych nieszczęśników miłość...
    >
    > A dla mnie to oznacza :przeżyć życie tak,by po moim odejściu kilku osobom zrobi
    > ło się naprawdę pusto :)

    No tak, u podstaw leży oczywiście poczucie szczęścia. Miałem raczej na myśli środki do jego osiągnięcia.
  • coffei.na 10.03.15, 23:36
    Każdy ma swoje priorytety

    Z jednym się zgodzę -miłość to ułuda,coś co nas ogranicza i prędzej czy później i tak się skończy,więc nie ma sensu angażować się w coś co nie ma racji bytu.

    A czy kasa jest najważniejsza?
    Potrafisz kupić sobie zdrowie? Komfortowe umieranie,dostępność badań,ale to tyle.
    Kupujesz przyjaciół? W takim razie na Twoim miejscu wolałabym mieć wyłącznie wrogów!

    Dlatego nie zapychaj swoim smykom głowy tym co dla Cebie jest istotne.
    Naucz ich myśleć,pracować nad sobą,bo to co dla Ciebie jest ważne dla nich może być jedynie czymś pośrednim.
  • urquhart 10.03.15, 23:57
    coffei.na napisała:
    > Każdy ma swoje priorytety
    > Z jednym się zgodzę -miłość to ułuda,coś co nas ogranicza i prędzej czy później
    > i tak się skończy,więc nie ma sensu angażować się w coś co nie ma racji bytu.

    My też przecież któregoś dnia zdechniemy a większość chce jednak żyć jak najdłużej i przeżywać jak najwięcej szczęścia i radości...



    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • coffei.na 11.03.15, 00:17
    Widzisz...Ty "zdechniesz" a ja zamierzam umrzeć,a raczej moje ciało odejdzie,dusza będzie trwać wiecznie..
    No,jak widać jest jeszcze ktoś,kto w to wierzy!
  • urquhart 11.03.15, 00:50
    coffei.na napisała:

    > Widzisz...Ty "zdechniesz" a ja zamierzam umrzeć,a raczej moje ciało odejdzie,du
    > sza będzie trwać wiecznie..
    > No,jak widać jest jeszcze ktoś,kto w to wierzy!

    To zrewiduj własne poglądy w temacie że miłość to ułuda i ograniczenie bo zdycha...
    O to mi chodziło.
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • coffei.na 11.03.15, 00:59
    Fakt
    Mała poprawka.
    Jest ktoś,kto ma ją ,bezwarunkowo i od pierwszej chwili...ktoś,dla kogo mogę nie spać,nie jeść i żyć po to,by podawać rękę by nie upadł,choć nie...upadek jest częścią naszego życia.
    Ta dłoń będzie czekać by go podnieść.

    Jest taki ktoś,ciało z mego ciała,krew z mojej krwi.

  • loppe 11.03.15, 09:12
    A widzisz... A tak zdeprecjonowałaś ją w swojej pierwszej wypowiedzi. Miłość. A przecież powiedziano: Jeśli miłości bym nie miał, nic bym nie miał...

    A teraz jeśli rozszerzysz Miłość, do której, dowiedzione, jesteś zdolna - na innych ludzi oprócz dziecka swego, jeśli uda się to sercu Twemu, bogaczką będziesz.
  • coffei.na 11.03.15, 12:10
    Nie deprecjonuję,nie spotkałam się po prostu z taką czystą,cudowną i niczym nie zmąconą w relacji kobieta-mężczyzna
  • loppe 11.03.15, 12:16
    coffei.na napisała:

    > Nie deprecjonuję,nie spotkałam się po prostu z taką czystą,cudowną i niczym nie
    > zmąconą w relacji kobieta-mężczyzna

    A jednak coś z nuty deprecjacji - nie od razu dobrałem ten czasownik - jest w Twej wypowiedzi:

    "Z jednym się zgodzę -miłość to ułuda,coś co nas ogranicza i prędzej czy później i tak się skończy,więc nie ma sensu angażować się w coś co nie ma racji bytu."

  • coffei.na 11.03.15, 12:30
    Pieromel Loppe..jaki Ty docirny :)

    Ja nawet nie zaniżam jej wartości...ja jej zwyczajnie nie przyjmuję do wiadomości!
    Po co się sparzyć?
  • loppe 11.03.15, 12:37
    coffei.na napisała:

    > Ja nawet nie zaniżam jej wartości...ja jej zwyczajnie nie przyjmuję do wiadomoś
    > ci!
    > Po co się sparzyć?

    Dostrzegam tu ślady wielkiego idealizmu, być może zawiedzionego kiedyś, co często prowadzi do dużego sceptycyzmu w tej konfiguracji. A nie można tak wiesz spokojniej kochać, jakoś tak oszczędniej, ale kochać?;)
  • coffei.na 11.03.15, 12:48
    Nie wypatruj czegoś co nigdy nie miało miejsca...

    A może przemawia przezeń zwykłe wyrachowanie?
  • loppe 11.03.15, 13:12
    Bardzo kochasz dziecko i to najważniejsze, bo najważniejsze w życiu to bardzo kochać.
  • sabat.77 12.03.15, 17:04
    coffei.na napisała:

    > Nie deprecjonuję,nie spotkałam się po prostu z taką czystą,cudowną i niczym nie
    > zmąconą w relacji kobieta-mężczyzna

    Chciałem trochę usprawiedliwić mężczyzn.
    Wierz mi, nie mam jako mężczyzna większego marzenia, by móc być takim, by kobiety mnie pragnęły i nie odrzucały. Takie pragnienie tkwi gdzieś głęboko w każdym z facetów.
    Jesteście surowymi sędziami.
    A my chcemy być w waszych oczach najlepsi, chcemy bogactw by móc je wam rzucić do stóp. Chcemy ich też, by móc ze swobodą powiedzieć "nie obchodzi mnie to" gdy dajecie nam w twarz. Chyba każdy facet chciałby pięknego ciała, by móc przyciągać wasze oczy. Chciałby dostatku, siły, pozycji, szacunku otoczenia. Nie dla siebie przecież - tylko po to by w waszych oczach wypaść dobrze.
    Chyba każdy chciałby widzieć piękne oczy pełne miłości i akceptacji, a nie szklące się, zimne spojrzenie kata, przepełnione dezaprobatą.

    Niestety, dobry Bóg dał nam, zwykłym facetom z ulicy, ciała niedoskonałe. Czasem zgarbione, owłosione, pocące się przy wysiłku, pulchne, czasem z rachitycznymi mięśniami, czasem ze skórą pokrytą znamionami, starzejącą się, zmęczoną. Większość mężczyzn nie jest w stanie konkurować z muskularnym modelem z kolorowych czasopism, które drukują w kobiecych umysłach wzorzec ideału.
    Niestety, dobry Bóg nie uczynił nas zamożnymi i eleganckimi Greyami, w większości tyramy za liche pieniądze, psiocząc na swoją pracę. Nie opływamy w dostatki z telenowel, nie stać nas na ubiór z żurnala czy nawet nowoczesny samochód z reklam. Starcza nam ledwo co, bo tak to już jest ustawione w społeczeństwie.
    Niestety, dobry Bóg nie obdarzył nas jakimiś nadzwyczajnymi talentami by błyszczeć w oczach kobiet jak perła pośród błota.
    Masa męska składa się z osobników zupełnie przeciętnych, którzy szybko w oczach kobiet stają się nudni, bezwartościowi, niegodni uwagi.
    Chociaż mniemam, że lwia część z nas oddałaby wszystko, by móc być nadzwyczajni - dla was.
    Ale - na Boga - po prostu nie dajemy rady.
    Chcielibyśmy być supermanami, ale jesteśmy tylko zwykłymi Kowalskimi.
  • rekreativa 12.03.15, 17:22
    Kobiety mogłyby wygłosić identyczną tyradę.
    W swojej masie są przeciętne i daleko odbiegają od smukłych, gładkoskórych, cudnowłosych piękności z żurnali. W większości swej mają parę kilo za dużo, cellulit i rozstępy. I są zmęczone i zabiegane.
    A forsy mają mniej niż przeciętniacy męscy. I talentów oraz charyzmy tyle, by zostać czyjąś muzą i boginią też większości nie dostaje.
    I można tylko, o paradoksie, dziękować naturze, że was wyposazyła w taki napęd seksualny, bo gdyby nie to, to 3/4 kobiet by uwiędło jako stare panny.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat.77 12.03.15, 17:37
    No tak. Tylko poziom oczekiwan kobiecych jest znacznie wyzszy i to faceci realnie maja duzo wyzej zawieszona poprzeczke. I to jest glowna przyczyna rozwodow i BSwM. Przeciez to kobiety wnosza o rozwody czesciej, wiec to one sa czesciej rozczarowane.
  • sabat.77 12.03.15, 17:44
    No i chcialem usprawiedliwic w tym sensie, ze przeciez mezczyzni rozczarowuja nieumyslnie, bez zlej woli. Chcieliby sprostac tym wymogom, ale nie wystarcza im sil i mozliwosci.
  • rekreativa 12.03.15, 17:54
    No ale ja o tym wiem przecież.
    Z drugiej strony kobiety też nie wchodzą w związek z intencją "mania za złe". I rozczarowanie, które zaczynają odczuwać, też nie jest generowane celowo i z rozmysłem - ono po prostu się pojawia i męczy.
    Ogólnie to jest choojowo i co zrobisz?

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat.77 12.03.15, 18:01
    Moze przede wszystkim nie generowac nienawiscii bezpodstawnych oskarzen. Zeby kobiety nie braly tego rozczarowania az tak osobiscie. Apeluje o wiecej wzajemnego poszanowania we wzajemnym nastawieniu.
  • rekreativa 12.03.15, 18:21
    Biorą osobiście, bo osobiście takiego chłopa wybrały :) Więc traktują to jako porażkę swego życia.
    Zresztą, kurna, nie wiem. Ja tam nie czułam nigdy większego rozczarowania co do faceta. Może dlatego, że se nie tworzyłam cudownych wizji, a moje gały "widziały, co brały". Także ten, jak potem gówno z tego wychodziło, to przynajmniej wiedziałam, dlaczego i nie byłam zaskoczona :)
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • rekreativa 12.03.15, 17:49
    No wiesz, psychoewo i te sprawy... Natura nie jest sprawiedliwa, i tak jako samce gatunku ludzkiego macie znacznie lepsze możliwości, niż mają samce zwierząt.
    (w sensie, że jeśli w danym gatunku za atrakcyjnoiść odpowiadają czerwone piórka na dupie, a samiec posiada mikre i bladoczerwone, to ma przejebane i żadnego sposobu , by samicę przyciągnąć. U ludzi, jak nie masz "czerwonych piórek", to możesz nadrobić "niebieskimi kamyczkami", albo jeszcze jakimś innym "pluciem na odległość")
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • marek.zak1 12.03.15, 18:24
    sabat.77 napisał:

    > Chociaż mniemam, że lwia część z nas oddałaby wszystko, by móc być nadzwyczajni- dla was.
    > Ale - na Boga - po prostu nie dajemy rady.
    > Chcielibyśmy być supermanami, ale jesteśmy tylko zwykłymi Kowalskimi.

    Sabat, bardzo ładnie napisales, Niemniej jednak w tym jest jedna podstawowa nieprawda. Oczywiście, ludzie, nie tylko faceci nie sa supermenami, ani Greyami, ale powiem to, że każdy powiniem starać się walczyć. Wydaje mi sie, że ta walka, wytrwałość, pasja budzi u kobiet szacunek, Nawet jeśli Ci nie wyjdzie, ale dałeś z siebie bardzo dużo, jest to godne szacunku, a nawet podziwu u Twojej kobiety.
    Piszesz, że nasze ciała są ułomne. Czy nie jest to dlatego że większość ludzi lubi jeść, a nie lubi się ruszać i ćwiczyć? Piszesz, że masz niskie zarobki, ael przecież jesteś facetem cholernie inteligentnym, tylko nie wiem, czy tę swoją inteligencje wykoszystujesz w dobry spossób.
  • sabat.77 12.03.15, 18:52
    Marku, w zyciu liczy sie to co zrobiles a nie co chciales zrobic albo co probowales osiagnac.
    Gdybym byl dziedzicem fortuny albo zwyciezca w loterii, nikogo by nie obchodzilo czy o te forse ostro walczylem czy dostalem je od losu. Licza sie fakty. Kobiet moglbym miec na peczki.
  • coffei.na 12.03.15, 18:43
    Sabat...Ty na prawdę myślisz,że wszystkie kobiety pragną zapomnienia w barach gościa pokroju Stallona?
    Że czekamy wyłącznie na najnowsze fatalaszki,zaproszenie na niedzielny wypad do galerii,przejażdżkę najnowszym autem oczywiście o napędzie hybrydowym?

    Marzymy o uzbrojonym po zęby w kasiorę Alvao?

    Otóż...zapewne jest i tak..ale Ten dobry Bóg tak fajnie wszystko zorganizował,że typów ludzkich masz od groma,tylko od Ciebie zależy jaki wybierzesz.

    Kasa jest mega ważna,ale po to jest się we dwoje aby wspólnymi siłami dojść do czegoś..tak to sobie wyobrażam.

    Jestem również przekonana,że facet zyska o wiele więcej w oczach kobiety wykazując się fantazją w łóżku,tym czy dba o kobietę i jej doznania.
    Przedkłada je przed swoje-do tego chyba nie potrzeba hajsu??
    ;)

  • sabat.77 12.03.15, 18:56
    Otoz uwazam, ze czesc kobiet leci na kase i urode - w polaczeniu albo wystarcza kasa solo - a druga czesc uwaza, ze to jednak za malo i ma dodatkowe wymagania.
  • zorzyk.gitarzysta.basowy 12.03.15, 23:28
    No a ty nie masz ani kasy, ani urody - i tak wokoło wojtek od 3 lat biadolisz.
    Będziesz tak kwękał do końca życia ?
    ;-)
  • sabat.77 12.03.15, 23:56
    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

    > No a ty nie masz ani kasy, ani urody

    Ty tez nie.

    - i tak wokoło wojtek od 3 lat biadolisz.
    > Będziesz tak kwękał do końca życia ?
    > ;-)

    Bardzo mozliwe. Masz z tym jakis problem?
  • lybbla 13.03.15, 00:14
    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

    > No a ty nie masz ani kasy, ani urody - i tak wokoło wojtek od 3 lat biadolisz.
    > Będziesz tak kwękał do końca życia ?
    > ;-)

    Przychodzi stary nick na forum i jeb w Sabata.
    A forum na to `hehehe ruchanko mu się skończyło'.
  • satrustequi 13.03.15, 16:09
    lybbla napisał:

    > zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
    >
    > > No a ty nie masz ani kasy, ani urody - i tak wokoło wojtek od 3 lat biado
    > lisz.
    > > Będziesz tak kwękał do końca życia ?
    > > ;-)
    >
    > Przychodzi stary nick na forum i jeb w Sabata.
    > A forum na to `hehehe ruchanko mu się skończyło'.

    Szkodnik wlazł puścił bąka i wylazł.
  • socrates11 13.03.15, 12:20
    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

    > No a ty nie masz ani kasy, ani urody - i tak wokoło wojtek od 3 lat biadolisz.
    > Będziesz tak kwękał do końca życia ?
    > ;-)

    pojeb na forum
  • zorzyk.gitarzysta.basowy 13.03.15, 23:24
    miło, że się przedstawiłeś ;-)

    Sabat - zwyczajnie nie szkoda Ci czasu ?
    Ani się obejrzysz, jak dzieciaki ci urosną, pójdą swoimi drogami - nie warto czymś się zająć ? Czym dla siebie, bez oglądania się na piękną czy brzydką resztę Katowic - ?
    Tak ci brakuje uczucia / seksu / poczucia wiary i sensu - że będziesz na przemian użalał się na swym złym losem albo wieszał psy bo to złe kobiety są wokoło ?
    To już nic innego cię w życiu nie czeka ????
  • sabat.77 13.03.15, 23:42
    zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

    > Sabat - zwyczajnie nie szkoda Ci czasu ?

    Nie. Inni grają w gry komputerowe albo oglądają telewizję jak szpaki, a ja w wolnym czasie sobie piszę na forum. Przy okazji jeszcze robię sporo innych rzeczy, najczęściej odpisuje z telefonu, na gorąco i bez zastanowienia - stąd jest w tym sporo sprzeczności czasem. Pewnie jakbym rzecz przeżuł i przemyślał, to moja działalność na forum byłaby bardziej zborna.

    > Ani się obejrzysz, jak dzieciaki ci urosną, pójdą swoimi drogami - nie warto cz
    > ymś się zająć ? Czym dla siebie, bez oglądania się na piękną czy brzydką resztę
    > Katowic - ?

    Ale czym konkretnie? Teraz ćwiczę kalistenikę, mam ambicję rozwijać się w stronę podstawowych ćwiczeń jedną kończyną - pompka na jednej ręce, podciągnięcie na jednej ręce, przysiad na jednej nodze. Wtedy są największe obciążenia, rozwój w tym kierunku daje najwięcej siły. Powód? Czysta satysfakcja osobista, zawsze tak chciałem.

    > Tak ci brakuje uczucia / seksu / poczucia wiary i sensu - że będziesz na przemi
    > an użalał się na swym złym losem albo wieszał psy bo to złe kobiety są wokoło ?
    > To już nic innego cię w życiu nie czeka ????

    No ale co mnie ma czekać? Pewnie parę rzeczy mnie w życiu czeka, może pracę zmienię, może się gdzieś przeprowadzę? Nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz? Jakieś trzęsienie ziemi ma mnie spotkać, może zmiecie mnie z powierzchni jakieś tsunami albo trafi meteoryt?
    Większość ludzi pędzi nudne i nieciekawe życie, wiele wskazuje na to, że urodziłem się, żyję i umrę jako jeden z nich.
  • napis_z_obrazka 14.03.15, 00:01
    sabat.77 napisał:

    > No ale co mnie ma czekać? Pewnie parę rzeczy mnie w życiu czeka, może pracę zmi
    > enię, może się gdzieś przeprowadzę? Nie bardzo rozumiem do czego zmierzasz? Jak
    > ieś trzęsienie ziemi ma mnie spotkać, może zmiecie mnie z powierzchni jakieś ts
    > unami albo trafi meteoryt?
    > Większość ludzi pędzi nudne i nieciekawe życie, wiele wskazuje na to, że urodzi
    > łem się, żyję i umrę jako jeden z nich.


    Najnudniejsza jest podobno Szwajcaria;-)

    Aczkolwiek zapytaj, czy nie maja jakiej roboty dla Ciebie:

    www.youtube.com/watch?gl=PL&v=j50ZssEojtM&hl=pl
    (Najwazniejsze jest chyba to, czego brak. Niestety, bo najbardziej dokucza, ten brak;-)

  • urquhart 11.03.15, 09:43
    > Jest ktoś,kto ma ją ,bezwarunkowo i od pierwszej chwili...ktoś,dla kogo mogę ni
    > e spać,nie jeść i żyć po to,by podawać rękę by nie upadł,choć nie...upadek jest
    > Jest taki ktoś,ciało z mego ciała,krew z mojej krwi.

    To myslenie często bywa pułapką. Bo czysta miłość uskrzydła i prowadzi do rozwoju jest syntezĄ LĘKU.
    A takie spojrzenie zamienia się w podcinanie skrzydeł pielęgnowania nieporadnosci by realizować własne potrzeby opieki...
    Wynik tego to przecież masowy problem nowego pokolenia mężczyzn kultury zachodu.

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • loppe 11.03.15, 09:49
    Ad. Bo czysta miłość uskrzydła i prowadzi do rozwoju jest syntezĄ LĘKU.

    W jakim sensie Miłość jest syntezą lęku?
    Wg moich badań jest raczej przeciwnikiem lęku, niż jego syntezą.
  • coffei.na 11.03.15, 12:07
    Absurdalne jest dla mnie Twoje podsumowanie miłości.

    To o czym piszesz,jest domeną jakichś toksycznych relacji.
    Uważasz,że jeżeli występuje miłość rodzica do dziecka musi ona prowadzić za każdym razem do chęci zaspokojenia swoich ambicji,aspiracji?
    Cóż w tym złego,że kobieta wydająca na świat dzieci troszczy się o nie?
    Wątpię,że w ten sposób zaspokaja cokolwiek innego jak potrzeby nowego człowieka...
  • slepafuria15 11.03.15, 11:57
    Oboje udzieliliscie złej odpowiedzi. :D najważniejsze jest zdrowie. :)
  • loppe 11.03.15, 12:04
    slepafuria15 napisał(a):

    > Oboje udzieliliscie złej odpowiedzi. :D najważniejsze jest zdrowie. :)

    Zdrowie można uznać za środek do celu jakim jest szczęście. Oczywiście będzie to dla większości warunek konieczny i niewystarczający.

    Co do szczęścia. Rzeczywiście warte świeczki. Ktoś powiedział, że szczęście jest największym osiągnięciem człowieka. Ale ale... Życie szczęśliwe nie musi być jakościowo lepsze od życia dość szczęśliwego. Inna skomplikowana sprawa, niełatwa do skrótowej oceny, to to że różnym osobom różne "drobiazgi" wystarczają do szczęścia. Tym niemniej szczęście warto wysoko ocenić:)
  • marek.zak1 11.03.15, 12:18
    loppe napisał:
    Inna skomplikowana sprawa, niełatwa do skrótowej oceny, to to że różnym osobom różne "drobiazgi" wystarczają do szczęścia. Tym niemniej szczęście warto wysoko ocenić:).

    Loppe, wg Tatarkiewicza ,,małe przyjemności życia są przyjemnościami dla już szczęśliwych".
  • loppe 11.03.15, 12:25
    marek.zak1 napisał:

    > loppe napisał:
    > Inna skomplikowana sprawa, niełatwa do skrótowej oceny, to to że różnym osobom
    > różne "drobiazgi" wystarczają do szczęścia. Tym niemniej szczęście warto wyso
    > ko ocenić:).
    >
    > Loppe, wg Tatarkiewicza ,,małe przyjemności życia są przyjemnościami dla już sz
    > częśliwych".

    Tak, ja nie położyłem nacisku na wyraz różne, a to mi chodziło, nie o "drobiazgi". Radość z drobiazgów jest super, natomiast można się np. zastanawiać czy subiektywne zadowolenie na poziomie niskiego zaspokojenia obiektywizowanych potrzeb (ktoś jest już szczęśliwy gdy obejrzy dobrego pornosa i w zasadzie nic więcej, zje salceson vs. zadowolenie z obcowania ze sztuką wyższą, zdrowa warzywna dieta:)). Nie przesądzam, ale o tego typu wątpliwości mi chodzi.
  • loppe 11.03.15, 12:28
    Nie użyłem wyrazistszych przykładów, jak szczęście z powodu wyrządzenia zła - oby takie nie istaniało, może nie istnieje! Różni możni dyktatorzy z historii na przykład.
  • loppe 11.03.15, 12:52
    loppe napisał:

    > Nie użyłem wyrazistszych przykładów, jak szczęście z powodu wyrządzenia zła - o
    > by takie nie istaniało, może nie istnieje! Różni możni dyktatorzy z historii na
    > przykład.

    Właśnie, ciekawe że WŁADZA nie pojawia się w dyskusji jako wielki czynnik. No i dobrze. Pieniądze, miłość, zdrowie - to się pojawia. A tej słynnej triadzie cennych mówiło się o pieniądzach, seksie i władzy.
  • marek.zak1 11.03.15, 12:57
    loppe napisał:

    > Tak, ja nie położyłem nacisku na wyraz różne, a to mi chodziło, nie o "drobiazg
    > i". Radość z drobiazgów jest super, natomiast można się np. zastanawiać czy subiektywne zadowolenie na poziomie niskiego zaspokojenia obiektywizowanych potrzeb (ktoś jest już szczęśliwy gdy obejrzy dobrego pornosa i w zasadzie nic więcej, zje salceson vs. zadowolenie z obcowania ze sztuką wyższą, zdrowa warzywna dieta:)). Nie przesądzam, ale o tego typu wątpliwości mi chodzi.

    To też Profesor Tatarkiwewicz wyjaśnił. Szczęście musi być a jakiś sposób zobiektywizowane według przyjetych w danej kulturze warttości. Pisze, że szczęście jest zadowoleniem uzasasdnionym. Wtedy euforia paralityka zanjdzie się poza zakresem szczęścia.
    Ja właśnie zjadłem pysznego schabowego, przygrządzonego przez moją żonę i moje szczęście jest jak najbardziej uzasadnione.
    Zaraz zwieksze moje szczęście jeszcze bardziej i pójde z Sowa na spacer.
  • loppe 11.03.15, 13:02
    Ano właśnie. Musi być jakaś miara niesubiektywna w tym. By aż Szczęściem to nazwać. No i szczęście chyba musi być dość trwałym stanem - tak mi się wydaje - nie znaczy że trwającym 100% czasu, ale nie jakąś chwilą jedną i drugą ekstazy, lecz czymś dużo trwalszym, dyspozycją człowieka.

    Właściwie to władza jest o wiele ważniejsza od pieniędzy dla szczęścia, o wiele więcej może dać. Jak się ma bardzo dużo pieniędzy to już tylko rozdawanie ich ma sens szczęściotwórczy (albo wydawanie ich dla zwiększenia obszaru władzy). A władza... dobrze używana, ho ho
  • rekreativa 11.03.15, 12:28
    Najważniejsze to jest zdrowie.
    Bez zdrowia ani nie można zarobić pieniędzy, ani się w pełni cieszyć miłością.
    Z kolei co do tych dwóch - miłość i pieniądze, to powinny być we względnej równowadze. Jesli któregoś nie dostaje, zaczyna się robić choojowo.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • loppe 11.03.15, 12:32
    rekreativa napisała:

    > Najważniejsze to jest zdrowie.
    > Bez zdrowia ani nie można zarobić pieniędzy, ani się w pełni cieszyć miłością.
    > Z kolei co do tych dwóch - miłość i pieniądze, to powinny być we względnej równ
    > owadze. Jesli któregoś nie dostaje, zaczyna się robić choojowo.

    Bez zdrowia rzeczywiście trudno się cieszyć życiem. Natomiast wielu powie to samo o braku miłości i pieniędzy... Powiedzą - biedym i niekochanym i niekochającym, jestem nieszczęśliwy. Czyli tak samo jak ci bez zdrowia...
  • protein.spill 13.03.15, 07:59
    > Zamiast stać twardo na ziemi będzie brnął w sentymentalne bajki, za które jego
    > własna kobieta go opluje. Ale swojemu dziecku to już powie, że "miłość jest naj
    > ważniejsza".
    > Cholerna hipokryzja.

    Ja wiem? Moze nie mówicie o aż tak rożnych rzeczach z zona. Ze swojego doświadczenia wiem ze "mężczyzna dojrzały" to taki ktory jest w stanie zapewnić kobiecie komfort. Dla części to moze byc sentymentalne wzajemne zadurzenie, dla części szczerość ale podejrzewam, że miażdżąca większość chce obrońcy i dostarczyciela.

    Spytaj zony (o ile rozmawiacie ze soba) co rozumie przez dojrzałą miłość.

    Większe niebezpieczeństwo to pozwolić młodym chłopcom (nie wiem jak z dziewczynkami) na iluzje ze w zwiazku moga liczyć na szczerość zaufanie i wsparcie. W drobnych i nieważnych rzeczach moga. W razie poważnej życiowej wtopy - nie.

    Tak ze dla przyszłego mężczyzny najważniejsza jest siła moim zdaniem. Sama forsa nie jest z tym tożsama ale zgadzam sie Tobą że kluczowa. I nie mowie tego z pozycji Marka. Mowie z pozycji kogoś kto bardzo potrzebuje rozmowy i autentycznej, partnerskiej bliskości. Brak seksu załatwisz od ręki. Braku bliskości nie zastąpisz jako facet niczym. Dopiero teraz zrozumiałem ze moi galicyjscy sąsiedzi-chłopi mieli wiecej racji na temat "kim byc" niż ten cholerny liberalny-uduchowiony koktajl ktory łyknałem w młodości.

    No i o hipokryzji: ja bym nie wykładał tych rzeczy wprost w uniwersyteckim stylu. Nie wiem co bym odpowiedział swojemu, pewnie ze bycie fair i niezależność. Pewnie Twoja żona myśli, ze chroni dzieci przed okrucieństwem rzeczywistości ale instynktownie wychowuje następne pokolenie takiej wersji mężczyzny na jakiej sama sie opiera.

    A to na swój sposób komplement dla Ciebie: chce zeby było Cię wiecej :)
  • marek.zak1 13.03.15, 08:20
    protein.spill napisał(a):
    >
    Ze swojego doświadc
    > zenia wiem ze "mężczyzna dojrzały" to taki ktory jest w stanie zapewnić kobiecie komfort. Dla części to moze byc sentymentalne wzajemne zadurzenie, dla części szczerość ale podejrzewam, że miażdżąca większość chce obrońcy i dostarczyciela.

    > Tak ze dla przyszłego mężczyzny najważniejsza jest siła moim zdaniem. Sama forsa nie jest z tym tożsama ale zgadzam sie Tobą że kluczowa. I nie mowie tego z pozycji Marka.

    Z mojej pozycji też tak uważam. Znam bogatych ludzi, których własne zony nie znoszą. Sam pieniądz bez siły, wewnetrznej spójności pozwala najwyżej na chodzenie do agencji.
  • zyg_zyg_zyg 13.03.15, 08:25
    > A to na swój sposób komplement dla Ciebie: chce zeby było Cię wiecej :)

    Może być też bardziej pesymistycznie: chce czegoś innego. Mąż ją rozczarował, więc próbuje ulepić nową, lepszą wersję mężczyzny. Zanim synowie pójdą w świat, ma trochę czasu, żeby się tym pocieszyć.
  • protein.spill 13.03.15, 09:14
    > Może być też bardziej pesymistycznie: chce czegoś innego. Mąż ją rozczarował, w
    > ięc próbuje ulepić nową, lepszą wersję mężczyzny. Zanim synowie pójdą w świat,
    > ma trochę czasu, żeby się tym pocieszyć.

    Niewykluczone. Moze chcieć czegoś innego, ale z "w życiu najważniejsza jest miłość" prawdopodobnie ukształtuje sie kolejny Sabat. Logika jaka sie kierujemy (w sensie my mezczyzni) jest prosta: z powyższego wynika dla nas drugorzędność władzy i urody wobec uczuć romantycznych czy nawet sentymentalnych, zwłaszcza kiedy odbieramy taki przekaz w wieku szczenięcym. A taka informacja to dezinformacja.

    Jeżeli fakty sa takie jak opisuje je Sabat, to oni oboje płacą cenę za dezinformacje chłopców i uczciwość Sabata. Gdyby miał w sobie wiecej Dyzmy w i ich sypialni by sie teraz kotłowało. Niekoniecznie z tą kobietą, to fakt.
  • hello-kitty2 13.03.15, 12:16
    protein.spill napisał(a):

    > Niewykluczone. Moze chcieć czegoś innego, ale z "w życiu najważniejsza jest mił
    > ość" prawdopodobnie ukształtuje sie kolejny Sabat. Logika jaka sie kierujemy (w
    > sensie my mezczyzni) jest prosta: z powyższego wynika dla nas drugorzędność wł
    > adzy i urody wobec uczuć romantycznych czy nawet sentymentalnych, zwłaszcza kie
    > dy odbieramy taki przekaz w wieku szczenięcym. A taka informacja to dezinformac
    > ja.
    >
    > Jeżeli fakty sa takie jak opisuje je Sabat, to oni oboje płacą cenę za dezinfor
    > macje chłopców i uczciwość Sabata. Gdyby miał w sobie wiecej Dyzmy w i ich sypi
    > alni by sie teraz kotłowało. Niekoniecznie z tą kobietą, to fakt.

    Wg mnie blednym jest zakladac, ze dzieci mozna ksztaltowac gadanina. Licza sie wylacznie obserwacje doroslych. Jesli zona Sabata nie okazuje milosci, to dzieci wcale sie jej nie naucza ani nie beda sie nia kierowaly, bo bedzie to dla nich slowo bez znaczenia. Natomiast jesli ona czy on wykazuja zainteresowanie pieniadzem, widoczne zainteresowanie to dzieci pojda w pieniadz. Tez sie ostatnio pytalam syna dlaczego 'rzadzi' kolega? To mi odpowiedzial: 'Ty tez jestes bossy w stosunku do taty' ;-) Wiec ja bym sobie mogla cale opowiesci o milosci klepac i co z tego? Zatem jesli zona poniewiera Sabata to dzieci tez beda poniewierac (Sabata? hehe). A jezeli Sabat chce nauczyc je zeby interesowaly sie kaska to niech wykonuje widoczne ruchy podniecenia w sosunku do kasy. Czcze gadanie to trzepanie piany. A juz rozprawy o tymze trzepaniu to bezsens.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 13.03.15, 12:22
    hello-kitty2 napisała:
    Wg mnie blednym jest zakladac, ze dzieci mozna ksztaltowac gadanina. Licza sie wylacznie obserwacje doroslych.

    Dokładnie tak. Dzieci bacznie obserwują i wyciągają wnioski, a gadaniem się przejmują mało albo wcale.
  • protein.spill 13.03.15, 14:19
    marek.zak1 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > Wg mnie blednym jest zakladac, ze dzieci mozna ksztaltowac gadanina. Licza sie
    > wylacznie obserwacje doroslych.
    >
    > Dokładnie tak. Dzieci bacznie obserwują i wyciągają wnioski, a gadaniem się prz
    > ejmują mało albo wcale.

    To bardziej skomplikowane. Deklarujesz cos chlopieciu, to sie starasz tego trzymać. Zmieniasz najpierw swój wizerunek, potem twój wizerunek zmienia Ciebie. Potęga wmawiania sobie, inaczej pozytywnego myślenia, inaczej neurolingwistycznego programowania umysłu.
  • hello-kitty2 13.03.15, 20:25
    protein.spill napisał(a):

    > To bardziej skomplikowane. Deklarujesz cos chlopieciu, to sie starasz tego trzy
    > mać. Zmieniasz najpierw swój wizerunek, potem twój wizerunek zmienia Ciebie. Po
    > tęga wmawiania sobie, inaczej pozytywnego myślenia, inaczej neurolingwistyczneg
    > o programowania umysłu.

    To nie deklaruj nic. Wszytkie te deklaracje rodzicow (Sabat + zona dla przykladu i kto tam sie jeszcze wtracil) i pieprzenie do dziecka kilkuletniego, ktore dopiero co opanowalo sztuke nie posrywania sie lub nie, o sprawach swiata doroslych, to dzielenie miedzy doroslymi obszarow wplywow. Ciagla walka starych z dziecmi jako nowym medium.
    Ja wychodze z zalozenia, ze dziecko to jest odrebny czlowiek, mozemy roboczo nazwac go 'obcym'. Nalezy na niego jak najmniej wplywac zeby nie uzalezniac od zewnetrznego sterowania, a wrecz przeciwnie dazyc do odrebnosci, oddzielenia sie. Jestesmy smiertelni, a dzieci rodzimy coraz pozniej. Im szybciej sie usamodzielnia, rowniez w poszukiwaniu opdpowiedzi na pytania typu co jest najwazniejsze w zyciu tym lepiej dla nich samych.

    Z wizerunkiem tez nie jest tak, ze ma na Ciebie taki wplyw. Ja sie dla przykladu coraz bardziej rozjezdzam z Kitty, az mnie to czasem smieszy, jak ona sobie zyje swoim zyciem. W sensie niewielki czasem Twoj udzial w kreowaniu Twojego wlasnego wizerunku jest.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 13.03.15, 20:53
    > To nie deklaruj nic. [...]
    > Z wizerunkiem tez nie jest tak, ze ma na Ciebie taki wplyw. Ja sie dla przyklad
    > u coraz bardziej rozjezdzam z Kitty, az mnie to czasem smieszy, jak ona sobie z
    > yje swoim zyciem. W sensie niewielki czasem Twoj udzial w kreowaniu Twojego wla
    > snego wizerunku jest.

    Ok, moze nie dzieciom, ale deklarowanie sie wobec innych i w opozycji do innych, ambicja, spinanie pośladów - wszystko to fantastycznie wpływa na charakter. Bardzo sobie chwale. Od rozlazłej idealistycznej łajzy doszedłem do irytującego rodzine i kolegów pracoholika w 10 lat mniej wiecej. Wszystko dzieki pogoni za byciem "dojrzałym mężczyzna". Teraz co prawda śmieszy mnie taki wizerunek, ale forsa i stabilizacja bardzo sie przydaje.

    Wracając do dzieci - mysle ze na niektóre deklaracje np bezwarunkowego wsparcia można sobie pozwolić.
  • hello-kitty2 13.03.15, 22:59
    protein.spill napisał(a):

    > Ok, moze nie dzieciom, ale deklarowanie sie wobec innych i w opozycji do innych
    > , ambicja, spinanie pośladów - wszystko to fantastycznie wpływa na charakter. B
    > ardzo sobie chwale. Od rozlazłej idealistycznej łajzy doszedłem do irytującego
    > rodzine i kolegów pracoholika w 10 lat mniej wiecej. Wszystko dzieki pogoni za
    > byciem "dojrzałym mężczyzna". Teraz co prawda śmieszy mnie taki wizerunek, ale
    > forsa i stabilizacja bardzo sie przydaje.

    Zewnetrznie motywowany. Czesto to widze u mezczyzn.

    Zmienie temat.

    Dlaczego nie chcesz rozmawiac z zona gdy potrzebujesz bliskosci?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 14.03.15, 17:17
    > Dlaczego nie chcesz rozmawiac z zona gdy potrzebujesz bliskosci?

    Bo zona mnie nie rozumie ;)

    A poważniej: nie wiem. Zanikanie bliskości trwa długo, składa sie pewnie z wielu wiekszych i mniejszych nieporozumień. Wiem, ze ja zwyczajnie denerwują takie rozmowy. Zdarzyło mi sie czasem zachować "jak mężczyzna", głownie przez przypadek, i to działa na korzyść tego zwiazku. Ujawnianie słabości - nie.

    Historyjka/autentyk: Tej zimy byliśmy w górach śnieg zasypał małe drogi. Wspinaliśmy sie małym autkiem teścia pod coraz większa gore, w koncu auto straciło przyczepność i zaczęło sie zsuwać w stronę skarpy. Jakoś to autko zatrzymałem na chwile, wysadziłem ich, dałem koce, wsiadłem z powrotem i zsunalem sie jakies 100 metrów tyłem, bez przyczepności, lawirując miedzy rowem i skarpa. Oczywiście o mało sie nie posrałem ze strachu.

    W koncu odzyskałem przyczepność, zatrzymałem autko, podszedłem po nich. Wróciliśmy bez słowa i wlasnie zonie imponuje najbardziej z tej historii to to że bez słowa. O wrażeniach mogłem sobie pogadać pozniej z kumplem.

    Zreszta Kitty postaw sie na jej miejscu. Mam wrażenie ze Ciebie tez denerwuje to co mowie i to jak mowie. Ona to ma od wielu lat. Niektórzy ludzie po prostu drażnią innych przez sam fakt bycia kim są. Jakbym wiedział o tym wcześniej to bym sie od kobiet trzymał z daleka, dzieci nie płodził i polerował palik na jakimś strychu jak pieprzony Gollum.
  • hello-kitty2 14.03.15, 17:30
    protein.spill napisał(a):

    > W koncu odzyskałem przyczepność, zatrzymałem autko, podszedłem po nich. Wrócili
    > śmy bez słowa i wlasnie zonie imponuje najbardziej z tej historii to to że bez
    > słowa. O wrażeniach mogłem sobie pogadać pozniej z kumplem.
    >
    > Zreszta Kitty postaw sie na jej miejscu. Mam wrażenie ze Ciebie tez denerwuje t
    > o co mowie i to jak mowie.

    A mozesz zdradzic tak pi razy drzwi co bys chcial jej wtedy powiedziec jak podszedles do nich? To ja Ci powiem czy by mnie to zdenerwowalo. Albo jak chcesz zeby to nie wygladalo na ustawke to ja powiem pierwsza co by mnie w tej sytuacji moglo zdenerwowac jakbys powiedzial. Chcesz?

    A potem Ci powiem co mysle.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triss_merigold6 14.03.15, 17:36
    Od siebie mogę powiedzieć, że zdenerwowałoby mnie okazanie przez faceta w takiej sytuacji strachu czy słabości. Powinien udawać, że wszystko miał pod kontrolą, nawet jesli wiem że nie miał.
  • marek.zak1 14.03.15, 17:46
    triss_merigold6 napisała:

    > Od siebie mogę powiedzieć, że zdenerwowałoby mnie okazanie przez faceta w takiej sytuacji strachu czy słabości. Powinien udawać, że wszystko miał pod kontrolą , nawet jesli wiem że nie miał.

    Musimy być silni i odważni, a wtedy mamy szansę, że nas pokochacie. Taki świat :)
  • triss_merigold6 14.03.15, 17:50
    Chyba niewiele kobiet jest aż tak naiwnych żeby wierzyć, że facet zawsze będzie silny i odważny. Nie musi taki być, zresztą to niemozliwe.
    W sytuacjach kryzysowych ma się zachować jak dorosły po prostu, nie generować dodatkowego napięcia i panować nad tym co okazuje. Z miłością to nie ma nic wspólnego.
  • marek.zak1 14.03.15, 17:59
    triss_merigold6 napisała:

    > Chyba niewiele kobiet jest aż tak naiwnych żeby wierzyć, że facet zawsze będzie silny i odważny. Nie musi taki być, zresztą to niemozliwe.
    > W sytuacjach kryzysowych ma się zachować jak dorosły po prostu, nie generować dodatkowego napięcia i panować nad tym co okazuje. Z miłością to nie ma nic wspólnego.


    Nie.? Czyli można też kochać strachliwego nerwusa, który generuje dodatkowe napięcie i nie panuje nad tym?
  • triss_merigold6 14.03.15, 18:13
    Przecież takich są tabuny i mają żony, często wieloletnie udane małżeństwa.
  • hello-kitty2 14.03.15, 18:06
    triss_merigold6 napisała:

    > W sytuacjach kryzysowych ma się zachować jak dorosły po prostu, nie generować d
    > odatkowego napięcia i panować nad tym co okazuje.

    Hmm taka relfeksja: ja akurat nie panuje nad tym, co okazuje tj moge stanac, zacisnac usta i sie nie odezwac ale to jest wybitnie sztuczne i niekomfortowe rowniez dla drugiej strony. Nie wiem jak z tego wybrnac? Przestac czuc?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triss_merigold6 14.03.15, 18:16
    Ale panujesz nad tym co chcesz powiedzieć, prawda? IMO wystarczy.
    Zresztą odnosiłam się do tej konkretnej sytuacji z samochodem.
    Owszem, mnie się też zdarza zacisnąć zęby i nic nie powiedzieć i okazać jak bardzo nic nie mówię, ale wtedy mam w dupie czy to komfortowe dla drugiej strony. Tyle że nie są to raczej sytuacje w których jestesmy z facetem po tej samej stronie.
  • wont 14.03.15, 18:57
    triss_merigold6 napisała:

    > Od siebie mogę powiedzieć, że zdenerwowałoby mnie okazanie przez faceta w takie
    > j sytuacji strachu czy słabości. Powinien udawać, że wszystko miał pod kontrolą
    > , nawet jesli wiem że nie miał.
    ------------
    Facet się zsuwał samochodem w górach w zimie bez przyczepności 100 metrów lawirując pomiędzy rowem i skarpą a ciebie ZDENERWOWAŁOBY okazanie przez niego w takiej sytuacji strachu czy słabości? Nie - sytuacja, że może się zjebać w przepaść i zginąć - mąż żonie i ojciec dzieciom - tylko, że facet okazał słabość i pokazał, że się przestraszył ;)
  • mabelle2000 14.03.15, 19:10
    wont napisał:

    > Facet się zsuwał samochodem w górach w zimie bez przyczepności 100 metrów lawir
    > ując pomiędzy rowem i skarpą a ciebie ZDENERWOWAŁOBY okazanie przez niego w tak
    > iej sytuacji strachu czy słabości?

    Slabosc i strach w opisanej sytuacji jak najbardziej bylyby uzasadnione, wiec chyba raczej bylabym wdzieczna, ze wzial na siebie manewry na sliskiej drodze. No ale ze wdzieczna byc nie lubie, to zawsze jak jade zima w gory, to w bagazniku woze lancuchy :-P
  • triss_merigold6 14.03.15, 19:12
    Okurwa. Sorry, ale nie wiem jak to prościej wyjasnić: tak, w takiej sytuacji ODCZUWA się strach/słabość czy co tam. Ale nie wolno tego OKAZYWAĆ w takim konkretnym momencie.
    Masz działać, człowieku, a nie pochylać się nad tym co Ci tam w duszy gra.
  • sabat.77 14.03.15, 19:20
    triss_merigold6 napisała:

    > Okurwa. Sorry, ale nie wiem jak to prościej wyjasnić: tak, w takiej sytuacji OD
    > CZUWA się strach/słabość czy co tam. Ale nie wolno tego OKAZYWAĆ w takim konkre
    > tnym momencie.
    > Masz działać, człowieku, a nie pochylać się nad tym co Ci tam w duszy gra.

    No ale to chyba normalne? W sytuacji mocnego zagrozenia chyba kazdy koncentruje sie na realizacji celu. Jak sie koncentruje na czyms powazniejszym to tez zawsze milcze.
  • triss_merigold6 14.03.15, 19:22
    A cholera wie... Niekoniecznie. Część ludzi wpadnie w histerię, zacznie krzyczeć, płakać, bać się widowiskowo, okazywać niepewność.
  • sabat.77 14.03.15, 19:36
    triss_merigold6 napisała:

    > A cholera wie... Niekoniecznie. Część ludzi wpadnie w histerię, zacznie krzycze
    > ć, płakać, bać się widowiskowo, okazywać niepewność.

    Bo ja wiem?
    Jak pracowalem w banku to mielismy szkolenie antyterrorystyczne z bylymi komandosami. Byly na koniec zajecia praktyczne, tzn panowie nas wzieli jako zakladnikow.
    Bardzo ciekawe jest to, ze mimo ze zdajesz sobie sprawe z tego ze to tylko cwiczenia, to podswiadomosc reaguje jakby to byla prawda.
    Niezle doswiadczenie. Byly granaty dymne i hukowe, wrzaski, obelgi, ciaganie za ubranie, przystawianie lufy do glowy - jak na prawdziwym napadzie. Oczywiscie musielismy sie zgodzic.
    I wiesz? Wszyscy milczeli, tylko latali jak barany jak im "terrorysci" cos kazali robic. Mowili tylko proszeni, zdenerwowanym, lamiacym sie glosem. Ale kazdy byl skoncentrowany, nikt nie histeryzowal.
    Pamietam tez relacje z helikoptera ktorym wypadek mial Leszek Miller. Pasazerka powiedziala ze panowala kompletna cisza jak spadali w dol.
  • triss_merigold6 14.03.15, 19:11
    Tak. Bo sama byłabym wystraszona i skupiona na tym, żeby strachu nie okazywać i nie przerazić dziecka. Cudzy strach tj. faceta zmusiłby mnie do pochylenia się nad nim, zdekoncentrował i dowalił obciążenia w tym konkretnym momencie, a to budzi agresję.
    W kryzysowych sytuacjach włącza mi się takie klasyczne adrenalinowe walcz albo uciekaj, opisana sytuacja wymaga działania i skupienia się na działaniu, a nie okazywania jakichś uczuć czy niedajboże mówienia o nich.
    Wypluwać słabość może później, potem, jak wszystko jest ok, wszyscy bezpieczni i można sobie odparować.
  • sabat.77 14.03.15, 19:12
    Daj spokoj Wont, ewolucja wdrukowala im taki mechanizm i kropka. One sie ponad to nie wzniosa. Dlatego zony nie sposob traktowac powaznie. Malzenstwo to spolka celem wychowywania dzieci, prostytucyjna wymiana seksu za zasoby, obopolny teatr - ale nie widze w nim miejsca na przyjazn i dzielenie sie swoim wnetrzem. Od tego ma sie przyjaciol.
  • triss_merigold6 14.03.15, 19:16
    Mąż/partner nie jest przyjaciółką. Wypad mi z przyjaźnią.
    Bardzo brutalnie któregoś razu wyjaśniłam to obecnemu od wielu lat konkubentowi. Poza seksem lubię spędzać z nim czas wspólnie, cieszy mnie jego towarzystwo etc. ale nie jest moją najlepszą przyjaciółką i wielu rzeczy mu nie mówię, bo nie mam takiej potrzeby.
    Z drugiej strony też nie chcę szeregu aktywności czy tematów podzielać, od atmosfery męskiej szatni ma kolegów, tak samo jak od oglądania filmików z Rosji czy czerstwych dowcipów.
  • protein.spill 14.03.15, 19:26
    triss_merigold6 napisała:

    > Mąż/partner nie jest przyjaciółką. Wypad mi z przyjaźnią.

    Z nieba mi spadłaś.
    To jest najlepsza odpowiedz na pytanie Kitty pare postów wyżej o to czemu do zony nie przychodzi sie pogadać.
  • triss_merigold6 14.03.15, 19:28
    Wszystko co powiesz, zostanie wykorzystane przeciwko Tobie.
  • protein.spill 14.03.15, 19:56
    triss_merigold6 napisała:

    > Wszystko co powiesz, zostanie wykorzystane przeciwko Tobie.

    Ja wiem? Nie mówiłem tego złośliwie i mniej wiecej tak samo widzę rzeczywista role przyjaźni w zwiazku. Różnimy sie tylko tym, ze wolałbym jednak ta przyjaciółkę w zwiazku mieć.
  • triss_merigold6 14.03.15, 20:16
    Mój partner twierdzi, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Zapewne tak jest. Natomiast on nie jest moją przyjaciółką, bo dla mnie przyjaźń ma inne wymiary i czego innego oczekuję. Nigdy nie da mi takiej konkretnej formy bliskości, takiej wspólnoty i pełnego zrozumienia jakie osiągam z kobietami, które mają podobne doswiadczenia do moich.
  • hello-kitty2 14.03.15, 19:32
    protein.spill napisał(a):

    > Z nieba mi spadłaś.
    > To jest najlepsza odpowiedz na pytanie Kitty pare postów wyżej o to czemu do zo
    > ny nie przychodzi sie pogadać.

    Ty chyba nie rozumiesz powagi sprawy. Jesli zniszczysz bliskosc (zgoda zajmie Ci to z pare lat) to bedziesz mieszkal z obcym czlowiekiem, ktorego pozniej jedno pierniecie/jedno slowo/dzwiek otwieranego zamka w drzwiach bedzie Cie doprowadzac do wscieklosci. Nie bedziesz mogl jej w ogole zniesc. Staniesz sie wrakiem czlowieka wiecznie wkurzonym, ujadajacym psem na lancuchu. Zastanow sie zanim bedzie za pozno!
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 14.03.15, 19:28
    triss_merigold6 napisała:

    > Bardzo brutalnie któregoś razu wyjaśniłam to obecnemu od wielu lat konkubentowi
    > . Poza seksem lubię spędzać z nim czas wspólnie, cieszy mnie jego towarzystwo e
    > tc. ale nie jest moją najlepszą przyjaciółką i wielu rzeczy mu nie mówię, bo ni
    > e mam takiej potrzeby.

    Przyjazn nie wyraza sie dla mnie absolutna szczeroscia, nie rowna sie tez wspolnemu spedzaniu calego wolnego czasu. Jest za to pewnoscia, ze gdy zdarzy sie cos ciezkiego i trudnego, to wzajemnie pospieszymy sobie na pomoc.
  • protein.spill 14.03.15, 19:44
    > Przyjazn nie wyraza sie dla mnie absolutna szczeroscia, nie rowna sie tez wspol
    > nemu spedzaniu calego wolnego czasu. Jest za to pewnoscia, ze gdy zdarzy sie co
    > s ciezkiego i trudnego, to wzajemnie pospieszymy sobie na pomoc.

    Wiele z tego co piszesz trafia do mnie.
    Albo trafiłoby 10 lat temu.
    W każdym razie - pisz.
  • mabelle2000 14.03.15, 19:20
    sabat.77 napisał:

    > O
    > d tego ma sie przyjaciol.

    Slusznie, dlatego moj facet jest jednym z najlepszych moich przyjaciol :-)
  • wont 14.03.15, 19:24
    Spoko, ja to lubię tak sobie czasem takie rzeczy poczytać. To jak wizyta w Centrum Onkologii dla osoby niepalącej - utwierdzasz się w przekonaniu, że miałeś rację ;)
  • protein.spill 14.03.15, 19:31
    wont napisał:

    > Spoko, ja to lubię tak sobie czasem takie rzeczy poczytać. To jak wizyta w Cent
    > rum Onkologii dla osoby niepalącej - utwierdzasz się w przekonaniu, że miałeś r
    > ację ;)

    Albo Fight Club i grupy pomocowe. Z miejsca skojarzyłeś mi sie z E. Nortonem na spotkaniu ludzi z rakiem jąder :)
  • wont 15.03.15, 09:25
    protein.spill napisał(a):

    > Albo Fight Club i grupy pomocowe. Z miejsca skojarzyłeś mi sie z E. Nortonem n
    > a spotkaniu ludzi z rakiem jąder :)
    -------------
    No coś w tym jest ;) Ale jeśli chodzi o fizis to zupełnie nie przypominam Nortona. Jakoś tak w ubiegłoroczne wakacje dziewczyna, z którą się wtedy spotykałem powiedziała mi, że mam twarz mordercy. Nie wiedziałem wówczas za bardzo czy to komplement czy zwykłe stwierdzenie faktu, zapomniałem o tym, bo przecież nie będę się nikomu wchrzaniać w jego osobiste wyobrażenia morderców i ich twarzy. W każdym razie chyba ta moja twarz mordercy jakoś specjalnie nie przeszkadzała bo seks był bardzo fajny. No i na imprezie przedwczoraj zupełnie inna laska użyła dokładnie tego samego określenia - że mam twarz mordercy. I to był w jej mniemaniu komplement - że wyróżniam się na plus w zalewie metroseksualnych mężczyzn. I dała mi radę, żebym na początku jak poznaję dziewczynę był bardziej milczący. Ona sobie buduje mój obraz (łysy w kapturze z twarzą mordercy) a ja później - baaam! - moim ciepłym głosem, kulturą osobistą oraz płynącymi z mych ust potokami elokwencji rozpierdalam jej założenia w drebiezgi i robię jej w mózgu mały dżihad (kto to? kto to?). Mimo wszystko nie pisałbym o tym, bo przecież "dbam tutaj o swój dobry wizerunek" a twarz mordercy chyba się w dobry wizerunek raczej nie wpisuje, gdybym wczoraj na imprezie (jakiś imprezowy był ten weekend) nie poruszył tego tematu z moją kumpelą - i ona całkowicie zgodziła się z tym, że mam twarz mordercy i że to fajne. No i jak mi trzy laski w sumie w niedługim czasie mówią, że mam twarz mordercy i uważają to za komplement albo przynajmniej za rzecz neutralną, to ja, w przeddzień moich 40-letnich urodzin, przestaję się już zastanawiać nad skomplikowaną maszynerią relacji damsko-męskich i przyjmuję założenie, że baby są po prostu zdrowo jebnięte.
  • protein.spill 15.03.15, 09:52
    > No i jak mi trzy laski w sumie w niedługim cz
    > asie mówią, że mam twarz mordercy i uważają to za komplement albo przynajmniej
    > za rzecz neutralną, to ja, w przeddzień moich 40-letnich urodzin, przestaję się
    > już zastanawiać nad skomplikowaną maszynerią relacji damsko-męskich i przyjmuj
    > ę założenie, że baby są po prostu zdrowo jebnięte.

    Na studiach miałem dobrego kumpla w tym typie. Jego motto w relacjach z kobietami to "lepiej wyróżnić sie na niekorzyść niż wcale". Tez nie wychylał sie z elokwencja ani inteligencja bez potrzeby. Na niejednej imprezie padło :
    - Jarek, ale ty jestes cham, hihi
    - Jestem cham, ale dobrze pcham
  • mabelle2000 15.03.15, 10:16
    wont napisał:

    > No i jak mi trzy laski w sumie w niedługim cz
    > asie mówią, że mam twarz mordercy i uważają to za komplement

    "Twarz mordercy" w tlumaczeniu z meskiego na kobiece oznacza wyrazistosc rysow twarzy i brak teatralnej mimiki. Jesli tak okreslono Twoja fizjonomie, to raczej na pewno nie masz twarzy szczurzej, bladej, nie posiadasz wady zgryzu, ani wylupiastych oczu. Raczej na pewno podczas rozmowy patrzysz prosto w oczy, nie uciekasz wzrokiem, ale tez nielatwo odczytac z Twojej twarzy emocje.

    > i przyjmuj
    > ę założenie, że baby są po prostu zdrowo jebnięte.

    To niewykluczone :-)
  • hello-kitty2 15.03.15, 11:04
    wont napisał:

    Mimo wszystko nie pisałbym o tym, bo przecież "dbam t
    > utaj o swój dobry wizerunek" a twarz mordercy chyba się w dobry wizerunek racze
    > j nie wpisuje, gdybym wczoraj na imprezie (jakiś imprezowy był ten weekend) nie
    > poruszył tego tematu z moją kumpelą - i ona całkowicie zgodziła się z tym, że
    > mam twarz mordercy i że to fajne. No i jak mi trzy laski w sumie w niedługim cz
    > asie mówią, że mam twarz mordercy i uważają to za komplement albo przynajmniej
    > za rzecz neutralną, to ja, w przeddzień moich 40-letnich urodzin, przestaję się
    > już zastanawiać nad skomplikowaną maszynerią relacji damsko-męskich i przyjmuj
    > ę założenie, że baby są po prostu zdrowo jebnięte.

    Dbaj, dbaj. A twarz mordercy to komplement oczywiscie. Ja juz tu wymienialam kiedys panow, ktorzy zwilzaja najbardziej. Spojrz na ich twarze, poznajesz tych panow:
    meszarosmarton.files.wordpress.com/2013/08/06-robert-de-niro-cape-fear.jpeg
    s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/a9/a2/b9/a9a2b901a681a2083f58c01e2a871b68.jpg
    Zeby dopelnic wizerunek musisz byc do tego kaptura, lysej paly i twarzy mordercy jeszcze duzy. Ale z tego co czytam to Ty wiesz.

    Aha a twarz mordercy to sie w Twoj dobry wizerunek nie wpisuje w Twojej wlasnej glowie. Ja nie wiem Urqu tu referaty pisze zeby mezczyzni pozbyli sie resztek nalecialosci wychowania w 'damskim kregu', a to Wy mezczyzni nie potraficie sie w Waszych glowach przestawic, ze ta wykwintna elokwencja i wysublimowana kultura, erudycja, lagodnoscia i wrazliwoscia to sobie dupy mozecie podetrzec, zwlaszcza w czasach kiedy babki staja sie armia mezczyzn. Prozne Urqu gadanie, nie dociera. Sami sie lubicie takich wlasnie ciapkow. Jakby dziewczyna powiedziala, ze masz twarz aniolka, to by Ci sie spodobalo, nie? ;-)

    No i chyba: happy birthday (zapomnilam jak to sie mowi po polsku, google translate tlumaczy 'z okazji urodzin'). Gonie Cie ze swoja czterdziestka. I chyba trzeba bedzie dokonac jakis zmian pod ta 40 stke, czego tez Ci zycze ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 12:16
    > Dbaj, dbaj. A twarz mordercy to komplement oczywiscie. Ja juz tu wymienialam ki
    > edys panow, ktorzy zwilzaja najbardziej. Spojrz na ich twarze, poznajesz tych p
    > anow

    Zaskoczenie w obu przypadkach. Twarz De Niro jeszcze można skojarzyć z brutalnym morderca, dla Malkovitcha zostaje co najwyżej moderca-psychopata. Nie pojawił sie Vincent Cassel
    i.telegraph.co.uk/multimedia/archive/01451/vincent-cassel_1451360a.jpg
    Cassel nawet jako baletnica (Black Swan) mrozi. Ale trudno zeby facet wyczuł kobiece preferencje, tak ze sobie tego Malkovitcha zanotuje.

    > Ja nie wiem Urqu tu referaty pisze zeby mezczyzni pozbyli sie resztek
    > nalecialosci wychowania w 'damskim kregu', a to Wy mezczyzni nie potraficie sie
    > w Waszych glowach przestawic, ze ta wykwintna elokwencja i wysublimowana kultu
    > ra, erudycja, lagodnoscia i wrazliwoscia to sobie dupy mozecie podetrzec, zwlas
    > zcza w czasach kiedy babki staja sie armia mezczyzn. Prozne Urqu gadanie, nie d
    > ociera. Sami sie lubicie takich wlasnie ciapkow.

    Ale po co mielibyśmy sie przestawiać? Zeby robić wrazenie na dziuniach ktore nawilża prymityw? (Tylko nie weź tej dziuni do siebie, mowie ogólnie). Przeciez to jak wspominałaś wcześniej bycie farbowanym liskiem, którego obnaży pierwszy z brzegu obszczymur.

    Jezeli nie ma chętnych na to co się prezentuje wiecej godności jest w byciu soba niż metaforycznym naklejaniu pseudo-tatuaży na rachityczne blade odnóża.
  • hello-kitty2 15.03.15, 13:13
    protein.spill napisał(a):

    dla Malkovitcha zostaje co najwyżej moderca-psychopata

    Bingo! Malkovich przebija absolutnie ich wszystkich i nie chodzi nawet o twarz mordercy, to tylko jakas pojedyncza cecha. Jest absolutnie zwilzajacy w kazdej roli nawet lysiejacy, bialy, stary. Jest hipnotyczny i perwersyjny, do tego jego glos i akcent! Sposob mowienia. Uwielbiam obcy akcent.

    Ten francuski fircyk nie zwilza mnie. Ma za szeroko rozstawione oczy, co wskazuje na dzieciecosc.

    > Ale po co mielibyśmy sie przestawiać? Zeby robić wrazenie na dziuniach ktore na
    > wilża prymityw? (Tylko nie weź tej dziuni do siebie, mowie ogólnie). Przeciez t
    > o jak wspominałaś wcześniej bycie farbowanym liskiem, którego obnaży pierwszy z
    > brzegu obszczymur.
    >
    > Jezeli nie ma chętnych na to co się prezentuje wiecej godności jest w byciu sob
    > a niż metaforycznym naklejaniu pseudo-tatuaży na rachityczne blade odnóża.

    hehe ja predzej pasuje na 'obszczymura'. Na dziuniach zrobi wrazenie status, kasa wiec raczej samochod niz tatuaz nawet metaforyczny. Zreszta czy Twoja zona odbiega az tak znacznie od tej przywolanej dziuni w sensie o jakim pisze Urqu? Watpie. Ale Ty sie tez farbujesz lisku w zakresie Twojej deklaracji, ze bedziesz ratowal swoj zwiazek. Prawda jest, ze Cie to wali, polozyles juz krzyzyk i wolisz tu z biesiadnikami baki zbijac niz w temacie ratowania bliskosci w malzenstwie pisac. Choc ostrzegalam, ze z bliskoscia jest jak z nauka drugiego jezyka u malych dzieci. Nie inwestujesz w input, czas sie skonczy, okno sie zamknie, szansa przepadnie.

    Dzieki za dostosowanie jezyka do mojego, doceniam ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 13:49
    > Ale Ty sie tez farbujesz lisku w zakresie Twojej deklaracji, ze bedziesz
    > ratowal swoj zwiazek. Prawda jest, ze Cie to wali, polozyles juz krzyzyk i wol
    > isz tu z biesiadnikami baki zbijac niz w temacie ratowania bliskosci w malzenst
    > wie pisac. Choc ostrzegalam, ze z bliskoscia jest jak z nauka drugiego jezyka u
    > malych dzieci.

    Ja teraz czyszczę kibel. I cała resztę. Ty siedzisz przed laptopem?
  • sabat.77 15.03.15, 13:55
    protein.spill napisał(a):

    > Ja teraz czyszczę kibel. I cała resztę. Ty siedzisz przed laptopem?

    Ale glowa zony czyscisz? ;)
  • protein.spill 15.03.15, 13:59
    > Ale glowa zony czyscisz? ;)

    A gdzie tam. Poprawia sie. Jak sie trend utrzyma to za kilkadziesiąt lat będzie cacy :)
  • hello-kitty2 15.03.15, 13:56
    protein.spill napisał(a):

    > Ja teraz czyszczę kibel. I cała resztę. Ty siedzisz przed laptopem?

    Hehe bo ja mam prezentacje w poniedzialek i mnie zzera stres. Chodzisz z telefonem i domestosem? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 14:02
    > Hehe bo ja mam prezentacje w poniedzialek i mnie zzera stres. Chodzisz z telefo
    > nem i domestosem? ;)

    No to "murarze do murów, młynarze do mąk". Powodzenia.
  • sabat.77 15.03.15, 13:36
    hello-kitty2 napisała:

    > Aha a twarz mordercy to sie w Twoj dobry wizerunek nie wpisuje w Twojej wlasnej
    > glowie. Ja nie wiem Urqu tu referaty pisze zeby mezczyzni pozbyli sie resztek
    > nalecialosci wychowania w 'damskim kregu', a to Wy mezczyzni nie potraficie sie
    > w Waszych glowach przestawic, ze ta wykwintna elokwencja i wysublimowana kultu
    > ra, erudycja, lagodnoscia i wrazliwoscia to sobie dupy mozecie podetrzec, zwlas
    > zcza w czasach kiedy babki staja sie armia mezczyzn. Prozne Urqu gadanie, nie d
    > ociera.

    Ale co erudycja i wysublimowanie ma wspolnego z byciem przyslowiowym ciapkiem? Nie umiem tego pojac, to jakis kompletny nonsens.
    Na Twoje usprawiedliwienie dodam, ze to jest powszechne podejscie. Dopiero jak sie piesciami udowodni swoja sile, to ludzie zaczynaja byc mili i usluzni. Gardze tym.
  • hello-kitty2 15.03.15, 14:02
    sabat.77 napisał:

    > Ale co erudycja i wysublimowanie ma wspolnego z byciem przyslowiowym ciapkiem?
    > Nie umiem tego pojac, to jakis kompletny nonsens.

    Lecac terminologia wontowa: nie lapiesz za cyca. Bedziesz sie rozwodzil bez konca i do znudzenia przez co przyciagasz uwage gejolubnych tylko.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 15.03.15, 16:22
    Dzięki za życzenia, kitty!

    Zrewanżuję ci się fajnym filmikiem - wywiadem z naszym sławnym rodakiem Richardem Kuklinskim. Może cię zwilży ;)

    www.youtube.com/watch?v=jNuSQiprnbs&feature=youtu.be&t=1m18s
  • sabat.77 15.03.15, 16:43
    wont napisał:

    > Dzięki za życzenia, kitty!
    >
    > Zrewanżuję ci się fajnym filmikiem - wywiadem z naszym sławnym rodakiem Richard
    > em Kuklinskim. Może cię zwilży ;)

    No cos ty, przeciez on wyglada na duza wersje Ewoka z gwiezdnych wojen :)
    Jak ma zwilzyc jak jest jowialnym grubaskiem, nie sprawia wrazenia groznego.
  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 16:44
    Wont, przecież nie chodzi o fascynację mordowaniem i mordercami. Myślisz, że laskę, która lubi pofantazjować tym, że gwałci ją pięciu brutali, zwilżyłby prawdziwy gwałt, prawdziwa brutalność? To tylko takie flirtowanie z mrocznością - w bezpiecznych warunkach.
  • wont 15.03.15, 17:25
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Wont, przecież nie chodzi o fascynację mordowaniem i mordercami. Myślisz, że l
    > askę, która lubi pofantazjować tym, że gwałci ją pięciu brutali, zwilżyłby praw
    > dziwy gwałt, prawdziwa brutalność? To tylko takie flirtowanie z mrocznością - w
    > bezpiecznych warunkach.
    ------------
    Wiem. Droczę się z kitty tylko :)
  • urquhart 15.03.15, 21:09
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Wont, przecież nie chodzi o fascynację mordowaniem i mordercami. Myślisz, że l
    > askę, która lubi pofantazjować tym, że gwałci ją pięciu brutali, zwilżyłby praw
    > dziwy gwałt, prawdziwa brutalność? To tylko takie flirtowanie z mrocznością - w
    > bezpiecznych warunkach.

    Chodzi chodzi, fascynacja więźniami i tłumne pisanie miłosnych listów do skazanych za najbrutalniejszych skazańców przez wiele kobiet to przecież obsesyjna klasyka o której często pisze Starowicz. Czasem te spotkania potem kończą się dla nich tragicznie.
    metro.gazeta.pl/Lifestyle/56,135222,16667541,Obsesja,,3.html
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • marek.zak1 15.03.15, 21:13
    urquhart napisał:

    > Chodzi chodzi, fascynacja więźniami i tłumne pisanie miłosnych listów do skazanych za najbrutalniejszych skazańców przez wiele kobiet to przecież obsesyjna klasyka o której często pisze Starowicz. Czasem te spotkania potem kończą się dla nich tragicznie.

    To było tez w Bondzie (Świat to za mało). Też skończyło sie tragicznie. Bond zabił oboje.
  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 21:34
    > Chodzi chodzi, fascynacja więźniami i tłumne pisanie miłosnych listów do skazan
    > ych za najbrutalniejszych skazańców przez wiele kobiet to przecież obsesyjna kl
    > asyka o której często pisze Starowicz.

    Jakie tłumne? To że są laski z dobrych domów, którym odwala i wydaje się, że tylko prawdziwy przestępca będzie prawdziwym mężczyzną, to że są laski z dobrych domów, które "jadą na dżihad" bo im się wydaje, że czeka tam na nich nie prymitywny morderca, co ma nasrane w głowie i traktuje kobiety jak ściery, a w najlepszym razie jak rozpłodowe maciory, tylko romantyczny i jednocześnie dziki samiec, który zafunduje jej fascynującą przygodę życia, to nie znaczy, że to klasyka i że jest to powszechne.
  • sabat.77 15.03.15, 21:40
    Nie no, trzymajmy sie faktow - akurat to ze laskom generalnie odwala to wlasnie tlumne - a czy w ta czy w tamta strone to juz detale czysto techniczne :)
  • hello-kitty2 15.03.15, 18:01
    wont napisał:

    > Zrewanżuję ci się fajnym filmikiem - wywiadem z naszym sławnym rodakiem Richard
    > em Kuklinskim. Może cię zwilży ;)
    >
    > www.youtube.com/watch?v=jNuSQiprnbs&feature=youtu.be&t=1m18s

    Nie ma twarzy mordercy, nie jest hipnotyczny i nie ma nawet akcentu! ;) Co niby ma mnie zwilzyc? Jedynie czym sie wyroznia na plus, to ze mowi dokladnie o tym w czym ma doswiadczenie w przeciwienstwie do denerwujacej gadki facetow z forum, ktorzy pierdola w kolo macieju o czyms co rozjezdza sie z ich wlasnym zyciem przez co sa tak wiarygodni jak bohater filmu rysunkowego.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.03.15, 18:13
    hello-kitty2 napisała:

    > Nie ma twarzy mordercy, nie jest hipnotyczny i nie ma nawet akcentu! ;) Co niby
    > ma mnie zwilzyc?

    Ale za to zamordowalby cie z zimna krwia.

    Jedynie czym sie wyroznia na plus, to ze mowi dokladnie o tym
    > w czym ma doswiadczenie w przeciwienstwie do denerwujacej gadki facetow z foru
    > m, ktorzy pierdola w kolo macieju o czyms co rozjezdza sie z ich wlasnym zyciem
    > przez co sa tak wiarygodni jak bohater filmu rysunkowego.
    >

    Ale co tak zbiorowo - kto konkretnie gada i na jaki temat, na ktorym sie nie zna?
  • aardwolf_ge 15.03.15, 18:23
    Ty zaś jesteś za cienka w uszach by zrozumieć definicję bezrobotnego.
    Faktem jest, że sami ekonomiści kłócą się o tą definicje, ale raczej odróżnienie bezrobotnego od rentiera nie powinno być dla w miarę niedebilnego człowieka aż takie niesamowicie trudne.

  • hello-kitty2 15.03.15, 18:51
    aardwolf_ge napisał:

    > Ty zaś jesteś za cienka w uszach by zrozumieć definicję bezrobotnego.
    > Faktem jest, że sami ekonomiści kłócą się o tą definicje, ale raczej odróżnieni
    > e bezrobotnego od rentiera nie powinno być dla w miarę niedebilnego człowieka a
    > ż takie niesamowicie trudne.

    Jak nie mozesz cytowac to "Ty PODAJ NICK (!) zaś jesteś..." wstawiaj do kogo to piszesz.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • aardwolf_ge 15.03.15, 19:37
    Jakoś doszłaś o kogo mi chodziło.
  • wont 15.03.15, 19:03
    hello-kitty2 napisała:

    > Nie ma twarzy mordercy, nie jest hipnotyczny i nie ma nawet akcentu! ;) Co niby
    > ma mnie zwilzyc?
    -------------
    No właśnie o to mi chodzi. Bo wy sobie, głupie cipy (no offence, nic osobistego, to tylko figura retoryczna) wyimaginowałyście otóż, że morderca to ma psze panią taką to a taką twarz, oczy rozstawione nie za szeroko, prosty zgryz, ładną cerę, jest hipnotyczny, ma akcent i krzywdzi wyłącznie wirtualnie. A zło nie ma twarzy de Niro, Malkovich'a, Pitta, Cassela czy wyrośniętego Ewoka z Powrotu Jedi. Czy Lucyfera albo jakiegoś innego stworka z postów sabata. Zło jest proste i banalne. I nie zawiera w sobie najmniejszej tajemnicy. Jedyną tajemnicą jaką zawiera zło i źli ludzie to jest to jak bardzo są spierdoleni od środka i nieszczęśliwi sami ze sobą, bo z zewnątrz tego nie widać. W źle nie ma nic podniecającego, a jeśli kogoś podnieca zło to sam jest zdrowo popierdolony.
  • sabat.77 15.03.15, 19:15
    Czyli ze kobiety sa popierdolone? Czy taki jest wniosek z tego wywodu wont? :)
  • wont 15.03.15, 19:32
    sabat.77 napisał:

    > Czyli ze kobiety sa popierdolone? Czy taki jest wniosek z tego wywodu wont? :)
    --------------
    Z tego wywodu wniosek jest taki, że ludzie - kobiety i mężczyźni, których podnieca przemoc (takich jest wbrew pozorom większość) i którzy to w sobie hołubią a nie temperują (takich jest na szczęście mniejszość chyba) są, jak dla mnie, zdrowo popierdoleni.
  • mabelle2000 15.03.15, 20:44
    wont napisał:

    > No właśnie o to mi chodzi. Bo wy sobie, głupie cipy (no offence, nic osobistego
    > , to tylko figura retoryczna) wyimaginowałyście otóż, że morderca to ma psze pa
    > nią taką to a taką twarz, oczy rozstawione nie za szeroko, prosty zgryz, ładną
    > cerę, jest hipnotyczny, ma akcent i krzywdzi wyłącznie wirtualnie.

    Listy goncze sa powszechnie dostepne w internecie, mordercow tam sporo. To chyba jasne, ze wiekszosc z nich ma wyglad calkiem przecietny. Co z Twoim poczuciem humoru Wont ? :-)
  • wont 15.03.15, 21:07
    mabelle2000 napisała:

    > Listy goncze sa powszechnie dostepne w internecie, mordercow tam sporo. To chyb
    > a jasne, ze wiekszosc z nich ma wyglad calkiem przecietny. Co z Twoim poczuciem
    > humoru Wont ? :-)
    --------
    Poszło się pierdolić. Zaraz po tym jak zrozumiałem, że te nieliczne kobiety, którym się podobam, podobam się bo sprawiam wrażenie, że mogę kogoś skrzywdzić. Pierdolę to, ja bym kurwa komara nie skrzywdził.
  • marek.zak1 15.03.15, 21:10
    wont napisał:

    Poszło się pierdolić. Zaraz po tym jak zrozumiałem, że te nieliczne kobiety, którym się podobam, podobam się bo sprawiam wrażenie, że mogę kogoś skrzywdzić. Pierdolę to, ja bym kurwa komara nie skrzywdził.

    A jakby Cię gryzł? Wtedy wyzwolona zostałaby agresja.
  • wont 15.03.15, 21:25
    marek.zak1 napisał:

    > wont napisał:
    >
    > Poszło się pierdolić. Zaraz po tym jak zrozumiałem, że te nieliczne kobiety, k
    > tórym się podobam, podobam się bo sprawiam wrażenie, że mogę kogoś skrzywdzić.
    > Pierdolę to, ja bym kurwa komara nie skrzywdził.
    >
    > A jakby Cię gryzł? Wtedy wyzwolona zostałaby agresja.
    ---------
    Komar wyzwala agresję? No, w takim razie być może ja mam trochę podwyższony próg agresji ;)
  • sabat.77 15.03.15, 21:33
    wont napisał:

    > Komar wyzwala agresję? No, w takim razie być może ja mam trochę podwyższony pró
    > g agresji ;)

    Nie pograzaj sie Wont w oczach plci pieknej (?)...
    Okrzycz jakiegos oslupialego ze zdumienia biegacza albo zapoluj na insekty z klapkiem "kubota" w dloni.
  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 21:36
    > Poszło się pierdolić. Zaraz po tym jak zrozumiałem, że te nieliczne kobiety, k
    > tórym się podobam, podobam się bo sprawiam wrażenie, że mogę kogoś skrzywdzić.

    "Masz twarz mordercy" to Twoim zdaniem to samo, co "Sprawiasz wrażenie, że możesz kogoś skrzywdzić"?
  • wont 15.03.15, 21:41
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > "Masz twarz mordercy" to Twoim zdaniem to samo, co "Sprawiasz wrażenie, że może
    > sz kogoś skrzywdzić"?
    ----------
    Tak???
  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 21:59
    Kurczę, miałam kiedyś takiego kolegę, który z twarzy mi przypominał diabła Borutę, albo jakiegoś innego lokalnego biesa. Ale za tym wrażeniem nie szło kolejne, że może mnie na przykład porwać do piekła albo nadziać na widły...
  • wont 15.03.15, 22:11
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Kurczę, miałam kiedyś takiego kolegę, który z twarzy mi przypominał diabła Boru
    > tę, albo jakiegoś innego lokalnego biesa. Ale za tym wrażeniem nie szło kolejne
    > , że może mnie na przykład porwać do piekła albo nadziać na widły...
    --------------
    A ja miałem i mam bliską kumpelę, która przypomina mi z urody i zachowania taką dość znaną aktorkę porno, Nikki Benz. Póki co jej nie bzyknąłem, tylko jakieś pettingi kurwa, ale pracuję nad tym i jestem w 1oo% przekonany, że byłaby lepsza niż Nikki Benz. I co? Bo nie rozumiem o co chodziło z tym Borutą.
  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 22:18
    > Bo nie rozumiem o co chodziło z tym Borutą.

    Kicia chyba wyjaśniła to, co ja chciałam.
  • hello-kitty2 15.03.15, 22:20
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Bo nie rozumiem o co chodziło z tym Borutą.
    >
    > Kicia chyba wyjaśniła to, co ja chciałam.

    A Ty juz Zygciu probowalas wyjasniac wczesniej ale jest mur, ktory filtruje najwyrazniej. Ja obstawiam drazliwosc na swoim punkcie. Czyzby przedawkowywanie jakis lekow? Hmm antydepresantow? :)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 15.03.15, 22:28
    hello-kitty2 napisała:

    > A Ty juz Zygciu probowalas wyjasniac wczesniej ale jest mur, ktory filtruje naj
    > wyrazniej. Ja obstawiam drazliwosc na swoim punkcie. Czyzby przedawkowywanie ja
    > kis lekow? Hmm antydepresantow? :)
    ---------
    Nieeeee. W sobotę urządzam z kumpelą wspólną czterdziestkę. No i podjąłem się trudnego zadania testowania i decydowania, które wino mamy kupić. Od wczoraj muszę wypijać dwie butelki wina dziennie. No i właśnie kończę drugą dzisiejszego wieczoru - Dolphin Bay, Shiraz. Dupy nie urywa ale całkiem niezła na wieczorną posiadówkę przy komputerze :)
  • marek.zak1 15.03.15, 22:32
    wont napisał:

    . Od wczoraj muszę wypijać dwie butelki wina dziennie. No i właśnie kończę drugą dzisiejszego w ieczoru - Dolphin Bay, Shiraz. Dupy nie urywa ale całkiem niezła na wieczorną p
    > osiadówkę przy komputerze :)

    Lubie Shiraz. Teraz Andrtero - Nero d'Avola z Sycylii. Zawsze trzyma poziom. Biedronka a 14.99.
  • wont 15.03.15, 22:34
    I jeszcze główna nuta dzisiejszego wieczoru:

    www.youtube.com/watch?v=PANEcjhSfv4
  • sabat.77 15.03.15, 21:24
    wont napisał:

    > ierdolę to, ja bym kurwa komara nie skrzywdził.

    Cholera, latwo nie bedzie. Ale ja w ciebie wierze wont :) zacznijmy od czegos latwiejszego - sprobuj jutro zaparkowac na niedozwolonym miejscu albo powiedz "dupa".
  • wont 15.03.15, 21:29
    sabat.77 napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > ierdolę to, ja bym kurwa komara nie skrzywdził.
    >
    > Cholera, latwo nie bedzie. Ale ja w ciebie wierze wont :) zacznijmy od czegos l
    > atwiejszego - sprobuj jutro zaparkowac na niedozwolonym miejscu albo powiedz "d
    > upa".
    --------------
    Śmiejesz się ze mnie ale to prawda. Komar to żart oczywiście ale zwierzęcia w stylu psa, kota, ssaka generalnie bym nie skrzywdził, nie potrafiłbym po prostu. Człowieka tak, ale tylko jakbym był przekonany o jego winie.
  • marek.zak1 15.03.15, 21:31
    wont napisał:

    . Komar to żart oczywiście ale zwierzęcia w s tylu psa, kota, ssaka generalnie bym nie skrzywdził, nie potrafiłbym po prostu. Człowieka tak, ale tylko jakbym był przekonany o jego winie.

    To logiczne. Wpierdol spuszczamy tylko tym, kiedy jestesmy przekonani o ich winie.
  • sabat.77 15.03.15, 21:37
    To masz w sobie wiele wewnetrznego dobra Wont. Ja bym bez trudu skrzywdzil zarowno zwierze jak i czlowieka, takze niewinnego. W sumie jestem dosc okrutna istota, moj lagodny wyglad jest szalenie mylacy.
    W pewnym sensie jestesmy przeciwienstwami.
  • wont 15.03.15, 21:47
    sabat.77 napisał:

    > To masz w sobie wiele wewnetrznego dobra Wont. Ja bym bez trudu skrzywdzil zaro
    > wno zwierze jak i czlowieka, takze niewinnego. W sumie jestem dosc okrutna isto
    > ta, moj lagodny wyglad jest szalenie mylacy.
    > W pewnym sensie jestesmy przeciwienstwami.
    ---------------
    Znam ten mechanizm. I skutecznie powstrzymuje mnie on przed żałowaniem ludzi. Najczęstszym powodem dla którego ludzie nie krzywdzą innych ludzi jest to, że po prostu nie mogą.
  • sabat.77 15.03.15, 21:59
    wont napisał:

    > Znam ten mechanizm. I skutecznie powstrzymuje mnie on przed żałowaniem ludzi. N
    > ajczęstszym powodem dla którego ludzie nie krzywdzą innych ludzi jest to, że po
    > prostu nie mogą.

    Ależ mogą! Tylko muszą liczyć się z konsekwencjami, ale niektórzy mają zepsuty ten mechanizm, tj. nie boją się konsekwencji. I najczęściej ci mordują.
  • wont 17.03.15, 11:50
    sabat.77 napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > Znam ten mechanizm. I skutecznie powstrzymuje mnie on przed żałowaniem lu
    > dzi. N
    > > ajczęstszym powodem dla którego ludzie nie krzywdzą innych ludzi jest to,
    > że po
    > > prostu nie mogą.
    >
    > Ależ mogą! Tylko muszą liczyć się z konsekwencjami, ale niektórzy mają zepsuty
    > ten mechanizm, tj. nie boją się konsekwencji. I najczęściej ci mordują.
    -------------
    Udalo mi sie znalezc filmik, o ktorym glosno dzisiaj w internecie - ten o dziesiecioletnim gowniarzu wyzywajacym jakiegos chlopca i zagrzewanego do boju przez podobna mu swolocz. Swieza sprawa - z niedzieli, a rzecz sie dzieje w kolejce pod Spodkiem w twoich Katowicach.

    www.youtube.com/watch?v=hxJjOYJhkR0
    Przypomniala mi sie podobna sytuacja - lata temu, jak bylem w podobnym wieku do tego obrazanego chlopca, rodzice wyslali mnie na zakupy do sklepu w innej czesci osiedla, tam czasami przesiadywala gowniarzeria z marginesu, ze slumsow bezposrednio graniczacych z ta czescia mojego osiedla (brazylijskie favele to przy tych slumsach byly apartamentowce, to byla de facto biedawies administracyjnie przylaczona do miasta). No i wracalem z tych zakupow i po drodze spotkalem czterech, moze pieciu gowniarzy w wieku tego psychicznego dzieciaka z youtuba. No i cos do mnie rzucili, jakos mnie obrazili a ja im cos cos chyba musialem odpowiedziec, bo podbiegli do mnie, otoczyli i zaczeli wyzywac, pluc i szturchac. Jak stado jakichs kojotow, ktore podgryzaja zwierzyne i czekaja az sie wykrwawi :) Hit and run. No i ide sobie tak z kilkadziesiat metrow z tymi zakupami a oni caly czas mnie atakuja. Az w koncu zatrzymalem sie, postawilem siatke i wyjebalem najbardziej wkurzajacemu z calej sily prosto w zeby. Naiwnie myslalem, ze to zalatwi sprawe, schylilem sie po siatke z zakupami i nagle na twarzy wyladowaly siarczyste kopy tych gowniarzy. Zamroczylo mnie a oni mnie dalej kopia po calym ciele. Na szczescie nie upadlem tylko zaczalem biec a oni sobie na szczescie odpuscili pogon. Zakupy oczywiscie stracilem :)

    Fajny kawalek w tym temacie:
    www.youtube.com/watch?v=4lsBeX5QA80

  • marek.zak1 17.03.15, 12:01
    wont napisał:
    No i wracalem z tych zakupow i po drodze spotkalem czte
    > rech, moze pieciu gowniarzy w wieku tego psychicznego dzieciaka z youtuba. No i
    > cos do mnie rzucili, jakos mnie obrazili a ja im cos cos chyba musialem odpowiedziec, bo podbiegli do mnie, otoczyli i zaczeli wyzywac, pluc i szturchac. Jak stado jakichs kojotow, ktore podgryzaja zwierzyne i czekaja az sie wykrwawi :) Hit and run. No i ide sobie tak z kilkadziesiat metrow z tymi zakupami a oni caly czas mnie atakuja. Az w koncu zatrzymalem sie, postawilem siatke i wyjebalem najbardziej wkurzajacemu z calej sily prosto w zeby.

    Cała historia wojskowości uczy, że aby zagwarantować skuteczność ataku, musisz mieć przewagę co najmniej 3 do 1.
    To co zrobiłeś był to atak 1- 4, czyli z zerowym prawdopodobieństwem wygranej I to sie potwierdziło.
  • sabat.77 17.03.15, 12:15
    marek.zak1 napisał:

    > To co zrobiłeś był to atak 1- 4, czyli z zerowym prawdopodobieństwem wygranej I
    > to sie potwierdziło.

    Znajomy pobił pięciu na raz, na dyskotece, ale to były jakieś ojszczymury co tylko chleją i palą fajki pod płotem, a on był nieźle wkurwionym koksem na szczycie cyklu sterydowego. Dlatego jak ktoś mówi, że kulturyści nie są groźni i silni to proponuje żeby wypłacił sobie baranka w ścianę dla powrotu rozwagi. Przy czym, zaznaczam, gość początkujący nie był.
  • marek.zak1 17.03.15, 12:22
    sabat.77 napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > To co zrobiłeś był to atak 1- 4, czyli z zerowym prawdopodobieństwem wygranej i to sie potwierdziło.
    >
    > Znajomy pobił pięciu na raz, na dyskotece, ale to były jakieś ojszczymury co tylko chleją i palą fajki pod płotem, a on był nieźle wkurwionym koksem na szczycie cyklu sterydowego.

    Liczy sie siła, więc na przykład dywizja pancerna to jak dywizja piechoty raz 2 lub trzy. Kulturysta to jak człowiek razy 2 a taki pijaczek to siła bojowa najwyżej 50% poza tym duch bojowy jest też ważny. I to potwierdza teorię wojen.
  • protein.spill 15.03.15, 22:03
    wont napisał:

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > To masz w sobie wiele wewnetrznego dobra Wont. Ja bym bez trudu skrzywdzi
    > l zaro
    > > wno zwierze jak i czlowieka, takze niewinnego. W sumie jestem dosc okrutn
    > a isto
    > > ta, moj lagodny wyglad jest szalenie mylacy.
    > > W pewnym sensie jestesmy przeciwienstwami.
    > ---------------
    > Znam ten mechanizm. I skutecznie powstrzymuje mnie on przed żałowaniem ludzi. N
    > ajczęstszym powodem dla którego ludzie nie krzywdzą innych ludzi jest to, że po
    > prostu nie mogą.

    A ja nie kupuje tego okrucieństwa. Pierwsze co by w takiej sytuacji można było zrobić to pozbyć sie zony. Nie zeby zaraz jej zrobic krzywdę fizyczna ale rozwieść sie i zostawić ja bez grosza. Jak sie ma inteligencje, brak skrupułów i mnóstwo czasu to znajdzie sie sposób na załatwienie człowieka na cacy. Legalnie. Nie wierze, ze chodzi wylacznie o lenistwo.
  • sabat.77 15.03.15, 22:06
    protein.spill napisał(a):

    > A ja nie kupuje tego okrucieństwa. Pierwsze co by w takiej sytuacji można było
    > zrobić to pozbyć sie zony. Nie zeby zaraz jej zrobic krzywdę fizyczna ale rozwi
    > eść sie i zostawić ja bez grosza. Jak sie ma inteligencje, brak skrupułów i mnó
    > stwo czasu to znajdzie sie sposób na załatwienie człowieka na cacy. Legalnie. N
    > ie wierze, ze chodzi wylacznie o lenistwo.

    Kurde, DAWAJ! Jakiś szatański plan!
    Masz jakiekolwiek propozycje? Oprócz arszeniku w bigosie, bo to jednak łatwe do wykrycia jest.
  • protein.spill 15.03.15, 22:29
    > Kurde, DAWAJ! Jakiś szatański plan!
    > Masz jakiekolwiek propozycje? Oprócz arszeniku w bigosie, bo to jednak łatwe do
    > wykrycia jest.

    Jestem Góralem, mogę Ci podrzucić strategię Kwiczoła z Janosika. Otóż zły dziedzic porwał Marynę i uwięził ja w zamku. Kwiczoł przedstawia plan:
    - Trzeba jakimsi spłosobem na zamek sie dostać i Marynę dwłorskim łodebrać, hej!

    Szczegóły dopracuj sam ;)
  • hello-kitty2 15.03.15, 22:12
    wont napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > Listy goncze sa powszechnie dostepne w internecie, mordercow tam sporo. T
    > o chyb
    > > a jasne, ze wiekszosc z nich ma wyglad calkiem przecietny. Co z Twoim poc
    > zuciem
    > > humoru Wont ? :-)
    > --------
    > Poszło się pierdolić. Zaraz po tym jak zrozumiałem, że te nieliczne kobiety, kt
    > órym się podobam, podobam się bo sprawiam wrażenie, że mogę kogoś skrzywdzić. P
    > ierdolę to, ja bym kurwa komara nie skrzywdził.

    Calkowicie BLEDNA interpretacja!!!! Nie wierze, ze cos takiego w ogole Ci przyszlo do glowy.


    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.03.15, 22:22
    hello-kitty2 napisała:

    > Calkowicie BLEDNA interpretacja!!!! Nie wierze, ze cos takiego w ogole Ci przys
    > zlo do glowy.

    To ciekawe, bo mi na podstawie lektury twoich postów (TFU, CO ZA GEJOWSKIE SŁOWO - LEKTURA), przyszło dokładnie to samo do głowy.
  • hello-kitty2 15.03.15, 22:24
    sabat.77 napisał:

    > To ciekawe, bo mi na podstawie lektury twoich postów (TFU, CO ZA GEJOWSKIE SŁOW
    > O - LEKTURA), przyszło dokładnie to samo do głowy.

    A ja teraz rozmawiam z Wontem wiec z laski swojej nie wpierdalaj sie!
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.03.15, 22:27
    hello-kitty2 napisała:

    > A ja teraz rozmawiam z Wontem wiec z laski swojej nie wpierdalaj sie!

    Serio? A ja myślałem, że piszesz posty na forum. Jak chcesz rozmawiać tylko z Wontem, to won na priva.
  • protein.spill 15.03.15, 20:45
    > Zło jest proste
    > i banalne. I nie zawiera w sobie najmniejszej tajemnicy. Jedyną tajemnicą jaką
    > zawiera zło i źli ludzie to jest to jak bardzo są spierdoleni od środka i nies
    > zczęśliwi sami ze sobą, bo z zewnątrz tego nie widać. W źle nie ma nic podnieca
    > jącego, a jeśli kogoś podnieca zło to sam jest zdrowo popierdolony.

    Chyba poszedłeś złym tropem. Może tym kobietom nie chodzi o zło tylko o (prze)moc. Czyli ze masz twarz zabójcy raczej niż mordercy. Wyglądasz w ich oczach na kogoś kto mógłby ukatrupić jakby chciał, ale nie chce. W przeciwieństwie do większości sfeminizowanych facetow ktorzy prawdopodobnie do tego nie sa zdolni. Z drugiej strony deklaracja Kitty ze chodzi wlasnie o psychopatę, a reszta ciapkow niech spieprza, moze świadczyć ze to ja teraz idę złym tropem. W takim przypadku (kobiety nawilżane złem) świat zrobiłby sie ciut gorszy niż myślałem ze jest.
  • marek.zak1 15.03.15, 20:51
    protein.spill napisał(a):
    Chyba poszedłeś złym tropem. Może tym kobietom nie chodzi o zło tylko o (prze)moc.

    Nie (prze)moc, tylko o moc - siłę, wenętrzną i fizyczną, ktora moze zostac wyzwolona np. w łóżku, czy , gdy coś sie wydarzy. .
    Opozycja są sfeminizowani faceci, niespójni, niezdecydowani, rozchwiani.
  • protein.spill 15.03.15, 21:01
    > Nie (prze)moc, tylko o moc - siłę, wenętrzną i fizyczną, ktora moze zostac wyzw
    > olona np. w łóżku, czy , gdy coś sie wydarzy. .
    > Opozycja są sfeminizowani faceci, niespójni, niezdecydowani, rozchwiani.

    No wlasnie po to pisze "(prze)moc" a nie "przemoc".
  • marek.zak1 15.03.15, 21:03
    protein.spill napisał(a):

    > No wlasnie po to pisze "(prze)moc" a nie "przemoc".


    A więc koledzy z korpo tu sa zgodni :)
  • wont 15.03.15, 21:03
    marek.zak1 napisał:

    > protein.spill napisał(a):
    > Chyba poszedłeś złym tropem. Może tym kobietom nie chodzi o zło tylko o (prze)m
    > oc.
    >
    > Nie (prze)moc, tylko o moc - siłę, wenętrzną i fizyczną, ktora moze zostac wyzw
    > olona np. w łóżku, czy , gdy coś sie wydarzy. .
    > Opozycja są sfeminizowani faceci, niespójni, niezdecydowani, rozchwiani.
    --------------
    Przecież proteinowy to właśnie napisał, używając dwóch znaczków "(" oraz ")". Jakbyś nie koncentrował się tak bardzo na tym, żeby być niesfeminizowanym, spójnym, zdecydowanym i nierozchwianym, to sądzę, że byś to odkrył.
  • marek.zak1 15.03.15, 21:06
    wont napisał:

    > Przecież proteinowy to właśnie napisał, używając dwóch znaczków "(" oraz ")". Jakbyś nie koncentrował się tak bardzo na tym, żeby być niesfeminizowanym, spójnym, zdecydowanym i nierozchwianym, to sądzę, że byś to odkrył.

    Ja nie napisałem, ze takim jestem, tylko, że facet powinien starać sie takim być.
  • wont 15.03.15, 21:10
    marek.zak1 napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > Przecież proteinowy to właśnie napisał, używając dwóch znaczków "(" oraz
    > ")". Jakbyś nie koncentrował się tak bardzo na tym, żeby być niesfeminizowanym,
    > spójnym, zdecydowanym i nierozchwianym, to sądzę, że byś to odkrył.
    >
    > Ja nie napisałem, ze takim jestem, tylko, że facet powinien starać sie takim by
    > ć.
    --------------
    Poprawię zatem - jakbyś nie koncentrował się tak bardzo na tym, żeby starać się być niesfeminizowanym, spójnym, zdecydowanym i nierozchwianym, to sądzę, że byś to odkrył.
  • sabat.77 15.03.15, 21:05
    marek.zak1 napisał:

    > protein.spill napisał(a):
    > Chyba poszedłeś złym tropem. Może tym kobietom nie chodzi o zło tylko o (prze)m
    > oc.
    >
    > Nie (prze)moc, tylko o moc - siłę, wenętrzną i fizyczną, ktora moze zostac wyzw
    > olona np. w łóżku, czy , gdy coś sie wydarzy. .
    > Opozycja są sfeminizowani faceci, niespójni, niezdecydowani, rozchwiani.

    Ja pierdole, ale rozkminiacie.
    Chodzi o typa na tyle agresywnego i silnego, zeby zabic zwierze na obiad i zatluc napastnikow z sasiedniej bandy, ktorzy znowu zakradli sie wyruchac nasze kobiety przy praniu w rzece, ale jednoczesnie na tyle stabilnego psychicznie, zeby nie zajebal babie w dynie z maczugi przy pierwszej klotni.
  • marek.zak1 15.03.15, 21:09
    sabat.77 napisał:

    > Ja pierdole, ale rozkminiacie.
    > Chodzi o typa na tyle agresywnego i silnego, zeby zabic zwierze na obiad i zatluc napastnikow z sasiedniej bandy, ktorzy znowu zakradli sie wyruchac nasze kobiety przy praniu w rzece, ale jednoczesnie na tyle stabilnego psychicznie, zeby nie zajebal babie w dynie z maczugi przy pierwszej klotni.

    Sabat. Staramy sie, ale wiesz, to nie zawsze wychodzi. Jak opierdzieliłem biegacza w lesie, który przyczepił się do Sowy to wszyscy byliście przeciwko mnie. Nie ma lekko.
  • sea.sea 15.03.15, 21:11
    Bo to był odpowiednik zajebania babie w dynię z maczugi przy pierwszej kłótni, z tą różnicą, że nie babie i nie w kłótni, bo biegacz był zupełnie niewinny :>
  • marek.zak1 15.03.15, 21:16
    sea.sea napisała:

    > Bo to był odpowiednik zajebania babie w dynię z maczugi przy pierwszej kłótni,
    > z tą różnicą, że nie babie i nie w kłótni, bo biegacz był zupełnie niewinny.

    Masz rację. Wyzwoliłem z siebie zło i agresję i słusznie mnie krytykujesz.
  • wont 15.03.15, 21:34
    sea.sea napisała:

    > Bo to był odpowiednik zajebania babie w dynię z maczugi przy pierwszej kłótni,
    > z tą różnicą, że nie babie i nie w kłótni, bo biegacz był zupełnie niewinny :&#
    > 62;
    ---------
    To jest chyba dość powszechny mechanizm - nie możesz zajebać maczugą jednemu, to zajebiesz drugiemu, temu, któremu możesz zajebać.

  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 21:47
    Sabat. Staramy sie, ale wiesz, to nie zawsze wychodzi. Jak opierdzieliłem biega
    > cza w lesie, który przyczepił się do Sowy to wszyscy byliście przeciwko mnie. N
    > ie ma lekko.

    No, to byłoby tak samo, jakbyś opierdzielił przechodnia, że się przyczepia do Ciebie za niesprzątniętą z chodnika kupę Sowy. I wtedy całkiem tak samo bylibyśmy przeciwko Tobie, bo łamanie zasad, które mają służyć również innym, jest dla tych innych zwyczajnie upierdliwe i uciążliwe.
  • sabat.77 15.03.15, 21:57
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > No, to byłoby tak samo, jakbyś opierdzielił przechodnia, że się przyczepia do C
    > iebie za niesprzątniętą z chodnika kupę Sowy. I wtedy całkiem tak samo bylibyśm
    > y przeciwko Tobie, bo łamanie zasad, które mają służyć również innym, jest dla
    > tych innych zwyczajnie upierdliwe i uciążliwe.

    Ale za to bardzo męskie! Powinien jeszcze upominającego przechodnia jeszcze w tej kupie przeciorać i pięściami wymusić prośbę o wybaczenie na kolanach. Wtedy już by wszystkie zwilżył :D
  • hello-kitty2 15.03.15, 22:39
    protein.spill napisał(a):

    Z
    > drugiej strony deklaracja Kitty ze chodzi wlasnie o psychopatę, a reszta ciapko
    > w niech spieprza, moze świadczyć ze to ja teraz idę złym tropem. W takim przypa
    > dku (kobiety nawilżane złem) świat zrobiłby sie ciut gorszy niż myślałem ze jes
    > t.

    Ja nic takiego nie deklarowalam! Slowo 'bingo' znaczylo, ze 'twarz psychpatycznego mordercy' niepozornie lapie cechy typowej twarzy mordercy (Malkovich vs De Niro). Nie jest tak doslowna. Jakie nawilzanie zlem kurwa?

    Zaczynam powaznie zastanawiac sie zeby zakonczyc tu kariere. Pisanie tu nie ma sensu! Wszystko przeinaczacie. Nakrecacie sie wlasnym niezrozumieniem.

    W ogole to mam dosyc czytania wiecznie kurwa jednostajnego spiewu JAKIE TO KOBIETY SA GLUPIE I ZLE I ROZCZAROWUJACE, a siedzicie, kurwa w tych zwiazkach, tamten sie z kolei boi zwiazkow. Jedynie Urqu ma cos budujacego do powiedzenia, potrafi jak chce zbudowac jakis most laczacy dwa swiaty mimo ewidentnych przeszkod.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 15.03.15, 22:45
    hello-kitty2 napisała:
    > Zaczynam powaznie zastanawiac sie zeby zakonczyc tu kariere. Pisanie tu nie ma
    > sensu! Wszystko przeinaczacie. Nakrecacie sie wlasnym niezrozumieniem.
    >
    > W ogole to mam dosyc czytania wiecznie kurwa jednostajnego spiewu JAKIE TO KOBIETY SA GLUPIE I ZLE I ROZCZAROWUJACE, a siedzicie, kurwa w tych zwiazkach, tamten sie z kolei boi zwiazkow.

    Bardzo przepraszam. Ja piszę jakiie to kobiety są świetne, a związki - super.
  • sabat.77 15.03.15, 22:51
    marek.zak1 napisał:

    > Bardzo przepraszam. Ja piszę jakiie to kobiety są świetne, a związki - super.

    A ja wtóruję Markowi. Nieśmiało jednak dodaję, że mężczyźni w większości zarówno do kobiet jak i do związków, które istotnie są super, niestety nie dorośli :D
  • wont 15.03.15, 22:52
    hello-kitty2 napisała:

    > Zaczynam powaznie zastanawiac sie zeby zakonczyc tu kariere. Pisanie tu nie ma
    > sensu! Wszystko przeinaczacie. Nakrecacie sie wlasnym niezrozumieniem.
    ----------------
    Nie strasz, nie strasz. Po prostu pisz klarowniej.

    PS. Ciebie też bardzo lubię :)
  • wont 15.03.15, 22:56
    hello-kitty2 napisała:

    > W ogole to mam dosyc czytania wiecznie kurwa jednostajnego spiewu JAKIE TO KOBI
    > ETY SA GLUPIE I ZLE I ROZCZAROWUJACE, a siedzicie, kurwa w tych zwiazkach, tamt
    > en sie z kolei boi zwiazkow.
    ------------
    Ale ja jestem przynajmniej konsekwentny i spójny :)
  • sabat.77 15.03.15, 22:59
    wont napisał:

    > Ale ja jestem przynajmniej konsekwentny i spójny :)

    Bo dbasz o wizerunek, ot co ;)
  • protein.spill 15.03.15, 23:15
    > Ja nic takiego nie deklarowalam! Slowo 'bingo' znaczylo, ze 'twarz psychpatyczn
    > ego mordercy' niepozornie lapie cechy typowej twarzy mordercy (Malkovich vs De
    > Niro). Nie jest tak doslowna. Jakie nawilzanie zlem kurwa?
    >
    > Zaczynam powaznie zastanawiac sie zeby zakonczyc tu kariere. Pisanie tu nie ma
    > sensu! Wszystko przeinaczacie. Nakrecacie sie wlasnym niezrozumieniem.
    >
    > W ogole to mam dosyc czytania wiecznie kurwa jednostajnego spiewu JAKIE TO KOBI
    > ETY SA GLUPIE I ZLE I ROZCZAROWUJACE, a siedzicie, kurwa w tych zwiazkach, tamt
    > en sie z kolei boi zwiazkow. Jedynie Urqu ma cos budujacego do powiedzenia, pot
    > rafi jak chce zbudowac jakis most laczacy dwa swiaty mimo ewidentnych przeszkod
    > .
    >

    Nie histeryzuj. Napisałaś:

    ---

    Aha a twarz mordercy to sie w Twoj dobry wizerunek nie wpisuje w Twojej wlasnej glowie. Ja nie wiem Urqu tu referaty pisze zeby mezczyzni pozbyli sie resztek nalecialosci wychowania w 'damskim kregu', a to Wy mezczyzni nie potraficie sie w Waszych glowach przestawic, ze ta wykwintna elokwencja i wysublimowana kultura, erudycja, lagodnoscia i wrazliwoscia to sobie dupy mozecie podetrzec, zwlaszcza w czasach kiedy babki staja sie armia mezczyzn.

    ---

    słowo 'ciapek' jest tu użyte ewidentnie w kontekście charakteru a nie twarzy. Jest użyte pejoratywnie, w opozycji do prawdziwych mężczyzn, takich jakich symbolizują te dwie postacie, z czego postać Malkovitcha nie jest brutalna tylko psychopatyczna. Skąd mam wiedziec w której części Twojej wypowiedzi omawiasz kwestie męskiej urody a kiedy charakter, tym bardziej ze wydajesz sie łączyć jedno z drugim (vide szerokość rozstawienia oczu jako przesłanka infantylnosci charakteru).

    Jezeli Cię gdzieś nie zrozumiałem to sprostuj jak człowiek a nie szalej, bo to tez zaczyna byc męczące zeby każdą wypowiedź wokół Twojej (egzotycznej dla mnie) osoby opatrywać: "tylko sie nie denerwuj, Kitty", czy "nie bierz tego do siebie Kitty".

    Mam bardziej konstruktywna propozycje niż rezygnowanie z grupy. Ja sobie mogę spokojnie odpuścić wszelkie formy komentowania Twoich wypowiedzi, chyba ze to wyniknie jako konieczny kontekst rozmowy z kimś innym.
  • protein.spill 15.03.15, 23:20
    > słowo 'ciapek' jest tu użyte [...]

    Dla jasności: samo słowo nie zostało użyte, pojawiło sie raczej jako idea do podcierania dupy.
  • hello-kitty2 15.03.15, 23:44
    protein.spill napisał(a):

    > Jezeli Cię gdzieś nie zrozumiałem to sprostuj jak człowiek a nie szalej, bo to
    > tez zaczyna byc męczące zeby każdą wypowiedź wokół Twojej (egzotycznej dla mnie
    > ) osoby opatrywać: "tylko sie nie denerwuj, Kitty", czy "nie bierz tego do sieb
    > ie Kitty".

    Ale po co opatrujesz takimi klauzulami? Czy ja tego wymagam? Ja tu juz pisze chyba ze 4 lata i nigdy mi nikt takimi klauzulami postow swoich nie opatrywal. Zreszta po co? Jak sie chce zdenerwowac to sie i tak zdenerwuje i Ty tego nie przewidzisz ani nie zatrzymasz zadna informacja malym druczkiem. Wiec po co sie meczysz piszac je? Mi sa one do niczego nie potrzebne. Ty mnie zupelnie nie wyczuwasz, nie wiesz jak zareaguje. Nie jestem 'egzotyczna' tylko dla Ciebie calkowicie nieczytelna i nieprzwidywalna w swoich reakcjach. Juz zaczales to zrzucac na siebie ostatnio, ze wypowiadasz sie denerwujaco. Powiadam Ci: nie! To ja. Jestem jaka jestem. Nie musisz sie do mnie w zaden sposob dostosowywac. Rob co chcesz. Decyduj za siebie. Nie probuj mnie zmienic.

    Podlaczylam sie do Twojego postu zeby napisac o frustracji z czytania postow wielu panow, z ostatniego czasu, stad przeszlam na liczbe mnoga. Nie czuj sie odpowiedzialny zeby odpowiadac za nich wszystkich ani za moja frustacje. Jestesmy tylko jakimis anonimowymi uzytkownikami jakiegos forum. Jedynie co sobie dajemy to czas. Ale to nas jeszcze do niczego wobec siebie nie zobowiazuje. Nie jestesmy w korpo i nie pracujemy nad wspolnym projektem. Nie czuj sie za nic wobec mnie odpowiedzialny. Rowniez za moje zdenerwowanie.

    Nie wiem czy to w miare jasne?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 23:55
    > Ale po co opatrujesz takimi klauzulami?

    Przenoszę z realu.

    > Nie wiem czy to w miare jasne?

    Jasne. No prob.
  • sabat.77 16.03.15, 23:47
    hello-kitty2 napisała:

    > Zaczynam powaznie zastanawiac sie zeby zakonczyc tu kariere. Pisanie tu nie ma
    > sensu! Wszystko przeinaczacie. Nakrecacie sie wlasnym niezrozumieniem.

    No wiesz, ja mam dokładnie takie same odczucia. (uprzedzam skwapliwie, że to nie próba jakiegokolwiek bratania się z tobą)
    I jeszcze parę innych, dość istotnych powodów by się znalazło, dla których już dawno powinienem dać sobie siana z tym beznadziejnym forum.
    Ale jakoś nie daję. Zatem co? Logika podpowiada - uzależnienie.
  • loppe 17.03.15, 00:25
    hello-kitty2 napisała:

    > Zaczynam powaznie zastanawiac sie zeby zakonczyc tu kariere. Pisanie tu nie ma
    > sensu! Wszystko przeinaczacie. Nakrecacie sie wlasnym niezrozumieniem.

    Kitty, należy unikać zbytecznych dyskursów. Pamiętaj.
    Kitty jest wspaniała na tym forum, pisze bardzo porządnie przez tyle czasu, nie widziałem nikogo kto by tak dużo z sensem i ciekawie napisał na jednym forum napisał.
    Sabat, nie da się bez końca czerpać satysfakcji z obecności na najlepszym forum. Po prostu jest ograniczona kwota spraw do rozważenia, można je owszem dwa razy rozważyć w dwóch różnych gronach, i po ich rozważeniu uczestnik albo odświeża się poza forum, albo zaczyna mu się błędnie wydawać że forum jest niedobre - to tylko naturalny objaw wypalenia. Mnie circa 3 lata nie było po circa 3-letnich pracach:) tu i obecnie zbliżam się ponownie do przerwy, bo zaczynam się powtarzać, a to nie jest fun. Jeszcze jedno, pisząc porządkujemy swoje myśli, Kitty:). Warto pisać.
  • hello-kitty2 17.03.15, 12:18
    sabat.77 napisał:

    > No wiesz, ja mam dokładnie takie same odczucia. (uprzedzam skwapliwie, że to ni
    > e próba jakiegokolwiek bratania się z tobą)
    > I jeszcze parę innych, dość istotnych powodów by się znalazło, dla których już
    > dawno powinienem dać sobie siana z tym beznadziejnym forum.
    > Ale jakoś nie daję. Zatem co? Logika podpowiada - uzależnienie.

    Ja nie uwazam, ze forum jest beznadziejne. Co mi sie nie podoba to fakt, ze panowie ulubili sobie to miejsce do zrzucania swoich frustracji dotyczacych ich zwiazkow z kobietami na kobiety tu obecne, ktore akurat z ich kobietami nie maja nic wspolnego. I teraz tamte nadal korzystaja z przywileju chociazby niezawracania im glowy, a my za nie obrywamy.

    Krotko: z nami zalatwiacie porachunki, ktore powinniscie zalatwiac z nimi. Musze zapytac Wonta, bo slysze ze on sie zna na polskich idiomach, hehe ale na ile dobrze kojarze znaczenie idiomatyczne to robimy za Wasz emocjonalny tampon. I to by bylo jeszcze ok gdyby sluzylo do rozwiazywania problemow swiata rzeczywistego ale nie sluzy wiec jaki sens udzialu w tym?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 17.03.15, 12:22
    hello-kitty2 napisała:

    > Krotko: z nami zalatwiacie porachunki, ktore powinniscie zalatwiac z nimi. Musz
    > e zapytac Wonta, bo slysze ze on sie zna na polskich idiomach, hehe ale na ile
    > dobrze kojarze znaczenie idiomatyczne to robimy za Wasz emocjonalny tampon. I t
    > o by bylo jeszcze ok gdyby sluzylo do rozwiazywania problemow swiata rzeczywist
    > ego ale nie sluzy wiec jaki sens udzialu w tym?

    A dziewczyny na forum tak nie robią?
  • hello-kitty2 17.03.15, 16:39
    sabat.77 napisał:

    > A dziewczyny na forum tak nie robią?

    Nie zauwazylam. Przeciez albo sa w szczesliwych zwiazkach, albo sa wolne albo maja kochankow albo szukaja. Nie siedza przykute do kogos, kogo nie moga zniesc ale nie opuszcza wiec dlaczego maja traktowac tutejszych facetow jak tampony?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 17.03.15, 20:39
    > Krotko: z nami zalatwiacie porachunki, ktore powinniscie zalatwiac z nimi. Musz
    > e zapytac Wonta, bo slysze ze on sie zna na polskich idiomach, hehe ale na ile
    > dobrze kojarze znaczenie idiomatyczne to robimy za Wasz emocjonalny tampon. I t
    > o by bylo jeszcze ok gdyby sluzylo do rozwiazywania problemow swiata rzeczywist
    > ego ale nie sluzy wiec jaki sens udzialu w tym?

    A możesz konkretniej z tymi partnerkami?

    Kompletnie zaskakuje mnie ten płaczliwy ton i Ty jestes ostatnia, zeby w niego uderzać. Raz ze prawie wszyscy deklarujemy ze dajesz sie lubić. Loppe wlasnie przytulił Cię do piersi, dziewczyny dają Ci totalna taryfę ulgowa jak sie zapędzisz w kozi róg, nawet Sabat ci sie nie odszczeknął ostrzej (z tego co wiem). Generalnie nie przypominam sobie choćby jednego faceta tutaj, zeby Ci przyłożył choc w połowie tak, jak Ty masz w zwyczaju robić jak Ci sie nieco humor zwarzy.

    Co do naszych partnerek mogę mowić tylko za siebie: wydaje mi sie, że kompletnie jej nie przypominasz i obrywasz wylacznie za rzeczy, ktore sama piszesz. Jeżeli sie mylę to mi pokaż gdzie i mnie popraw a ja Ci podziękuję. Żadna z piszących tu kobiet jej nie przypomina, choćby przez fakt, że pisze. Moze któraś z podczytujących i formułujących zdecydowane sądy ale bez dzielenia się tymi sądami.

    Do tej pory miałem Cię za typ "Nie okazujcie litości bo sami jej nie otrzymacie". Nie mów ze chcesz byc jedną z "Nie okazujcie litości ale dopominajcie sie jej dla siebie".
  • hello-kitty2 17.03.15, 22:36
    protein.spill napisał(a):

    > Kompletnie zaskakuje mnie ten płaczliwy ton

    "Placzliwy ton"? Wiesz co Proteinowy przyznam Ci sie, ze kiedys zupelnie nie rozumialam powiedzenia, ze mezczyzni sa z Marsa, a kobiety z Wenus. A teraz jak z Toba dyskutuje to zaczynam rozumiec. Zupelnie nie nie wyczuwasz ;)

    i Ty jestes ostatnia, zeby w niego
    > uderzać. Raz ze prawie wszyscy deklarujemy ze dajesz sie lubić. Loppe wlasnie p
    > rzytulił Cię do piersi, dziewczyny dają Ci totalna taryfę ulgowa jak sie zapędz
    > isz w kozi róg, nawet Sabat ci sie nie odszczeknął ostrzej (z tego co wiem). Ge
    > neralnie nie przypominam sobie choćby jednego faceta tutaj, zeby Ci przyłożył c
    > hoc w połowie tak, jak Ty masz w zwyczaju robić jak Ci sie nieco humor zwarzy.

    Ty znowu wchodzisz w 'rozliczenia'. Przeciez ja o traktowanie takie, jakie dostaje nie prosze. To co? Zobowiazuje mnie ono do czegos? Nie bardzo rozumiem.

    Btw Sabat napisal ostatnio, ze mnie nienawidzi i to na pewno szczerze wiec nie wiem czy tam nie przeoczyles w tym rozliczeniu, co Ci na plus na moja korzysc wyszlo ;-) Nie zeby mnie to jakos obeszlo, a jak juz tak podliczasz slupki ;)

    > Co do naszych partnerek mogę mowić tylko za siebie: wydaje mi sie, że kompletni
    > e jej nie przypominasz i obrywasz wylacznie za rzeczy, ktore sama piszesz. Jeże
    > li sie mylę to mi pokaż gdzie i mnie popraw a ja Ci podziękuję. Żadna z piszący
    > ch tu kobiet jej nie przypomina, choćby przez fakt, że pisze. Moze któraś z pod
    > czytujących i formułujących zdecydowane sądy ale bez dzielenia się tymi sądami.

    A co ma 'przypominanie' do czegokolwiek? To trzeba kogos przypominac zeby za nigo oberwac? Dobra to zadam pytanie wprost: jak ktorys z Was pisze 'Kobiety sa popierdolone' to za co dokladnie obrywam ja? Za jaki konkretnie post?

    > Do tej pory miałem Cię za typ "Nie okazujcie litości bo sami jej nie otrzymacie
    > ". Nie mów ze chcesz byc jedną z "Nie okazujcie litości ale dopominajcie sie je
    > j dla siebie".

    Ale przeciez ja nic od Ciebie, od Was nie chce, nie staram sie na nikogo wplynac. Pisze tylko swoje przemyslenia.
    Inna sprawa, ze przeciez Ty mnie w ogole nie znasz. Nie pamietam zebys mi kiedykolwiek zadal jakies pytanie dotyczace mojej osoby. Ty tylko odbijasz moje pileczki ;)

    Jeszcze inna sprawa, ze mam ciezki okres ostatnio, stres wiec moze nie zachowuje sie do konca racjonalnie i szukam dziury w calym, a moze polroczna absencja seksualna wali mi na dekiel, takze wybacz ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 18.03.15, 17:26
    > Dobra to zadam pytanie wprost: jak ktorys z Was pisze 'Kobiety sa p
    > opierdolone' to za co dokladnie obrywam ja? Za jaki konkretnie post?
    >

    A to o to chodzi. W tym przypadku wont chyba mówił o seksualnej fascynacji przemocą. Nie wiem jak Ty, ja w ogóle nie biorę do siebie zdań, ktore zaczynaja sie od "mężczyzni to ..." w pierwszym przybliżeniu.
  • hello-kitty2 18.03.15, 17:41
    protein.spill napisał(a):

    > A to o to chodzi. W tym przypadku wont chyba mówił o seksualnej fascynacji prz
    > emocą. Nie wiem jak Ty, ja w ogóle nie biorę do siebie zdań, ktore zaczynaja si
    > e od "mężczyzni to ..." w pierwszym przybliżeniu.

    Ja normalnie tez nie biore ale jak mam obnizony prog 'zlewu' przez jakis stres okolostudiowy czy inny to sie daje wkrecic w tlumaczenie i dzialalnosc pomocowa zeby komus zrobic dobrze. Po czym jesli sie to okaze pulapka to sie sflustruje. Ale oddajmy sprawiedliwosc, to nie tylko Wont. Po prostu forum sluzy do zrzucania shitu po pijaku, bo w realu przeciez nie powie, trzymajac sie juz tego przykladu, babce, ktora chce puknac (pisal, ze pracuje nad tym), ze jest jebnieta, po otrzymaniu takiego komplementu, bo jej nie puknie. Poza tym mezczyzni strasznie dbaja o swoja twarz i wizerunek przed kobietami w relacji twarza w twarz. Ty na pewno tez biorac pod uwage jakie tu klauzule sciagasz z reala ;) A tu to wiesz. Ty tez sie nauczysz zejsc z twarzy do minimum. Ja wiedzac o tym nie powinnam dawac sie wkrecac w takie gadki, bo delikwent zrzuci shit i rano odswiezony dziala dalej na rzecz pukniecia ;) I tak to sie kreci.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 18.03.15, 19:09
    hello-kitty2 napisała:

    > . Ale oddajmy sprawiedliwosc, to nie tylko Wont. Po prostu forum sluzy do zrzuc
    > ania shitu po pijaku, bo w realu przeciez nie powie, trzymajac sie juz tego prz
    > ykladu, babce, ktora chce puknac (pisal, ze pracuje nad tym), ze jest jebnieta,
    > po otrzymaniu takiego komplementu, bo jej nie puknie. Poza tym mezczyzni stras
    > znie dbaja o swoja twarz i wizerunek przed kobietami w relacji twarza w twarz.
    ---------------
    Oooo przepraszam, ja zrzucam shit na kacu. Z jednym, jedynym wyjątkiem - czasy studenckie, Londyn, jakieś trzy tygodnie tego obrzydliwie obrzydliwego angielskiego jedzenia plus naprawdę bardzo duża ilość alkoholu. Całe szczęście byłem sam, było bardzo późno w nocy, byłem już prawie w domu i nikogo nie obchodziło dlaczego piorę spodnie w łazience :)

    PS. Czy teraz, po tym wyznaniu, dasz mi spokój i przestaniesz pisać farmazony, że się "promuję"? ;)
  • hello-kitty2 15.03.15, 22:08
    wont napisał:

    > No właśnie o to mi chodzi. Bo wy sobie, głupie cipy (no offence, nic osobistego
    > , to tylko figura retoryczna) wyimaginowałyście otóż, że morderca to ma psze pa
    > nią taką to a taką twarz, oczy rozstawione nie za szeroko, prosty zgryz, ładną
    > cerę, jest hipnotyczny, ma akcent i krzywdzi wyłącznie wirtualnie. A zło nie ma
    > twarzy de Niro, Malkovich'a, Pitta, Cassela czy wyrośniętego Ewoka z Powrotu J
    > edi. Czy Lucyfera albo jakiegoś innego stworka z postów sabata. Zło jest proste
    > i banalne. I nie zawiera w sobie najmniejszej tajemnicy. Jedyną tajemnicą jaką
    > zawiera zło i źli ludzie to jest to jak bardzo są spierdoleni od środka i nies
    > zczęśliwi sami ze sobą, bo z zewnątrz tego nie widać. W źle nie ma nic podnieca
    > jącego, a jeśli kogoś podnieca zło to sam jest zdrowo popierdolony.

    Wont Ty powaznie? Jesli tak to moze zapoznaj sie ze znaczeniem slowa 'idiom'. Idiomu nie interpretuje sie literalnie. Nazwanie czyjejs twarzy 'twarza mordercy' nie wskazuje, ze:
    1. ten czlowiek jest morderca,
    2. ze osoba uzywajaca tego idiomu podnieca sie mordercami/mordowaniem/zlem.

    Co ma uzywanie idiomu 'twarz mordercy' z fasynacja zlem?

    Ja sie absolutnie nie podniecam zlem. Ja wierze w Boga. Wez sie opanuj Wont. Jesli ktos sie tu podnieca Lucyferem to jest to Sabat opisujac go w superlatywach.

    Jesli bym miala opisywac 'twarz mordercy' to powiedzialabym, ze opisuje pewien charakterystyczny rodzaj interesujacej brzydoty. Ze zlem absolutnie nie ma nic wspolnego. Czy uzycie takiego okreslenia przez iles tam lasek Cie obraza? Zejdz z tej drazliwosci na swoim punkcie, bo wypaczasz calkowicie intencje komplementujacych Cie dziewczyn. Czemu jestes taki przewrazliwiony na swoim punkcie?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 15.03.15, 22:21
    hello-kitty2 napisała:

    > Jesli bym miala opisywac 'twarz mordercy' to powiedzialabym, ze opisuje pewien
    > charakterystyczny rodzaj interesujacej brzydoty. Ze zlem absolutnie nie ma nic
    > wspolnego. Czy uzycie takiego okreslenia przez iles tam lasek Cie obraza? Zejdz
    > z tej drazliwosci na swoim punkcie, bo wypaczasz calkowicie intencje komplemen
    > tujacych Cie dziewczyn. Czemu jestes taki przewrazliwiony na swoim punkcie?
    --------------
    Daj spokój z tym "przewrażliwieniem". To jest argument z grona tych co od razu zamykają dyskusję, wiesz - w stylu "co z ciebie za mężczyzna". Jakby mi ktoś powiedział, że jestem interesującym brzydalem, to bym się zgodził i napił wódki, bo za takiego sam się uważam - za brzydala, który w jakimś sensie jest interesujący. No ale "twarz mordercy" to jest jednak trochę coś innego. I jeżeli uważacie dziewczyny, że brzydal=morderca to jest z wami jeszcze gorzej niż myślałem ;)
  • zyg_zyg_zyg 15.03.15, 22:44
    > jący. No ale "twarz mordercy" to jest jednak trochę coś innego. I jeżeli uważac
    > ie dziewczyny, że brzydal=morderca to jest z wami jeszcze gorzej niż myślałem ;

    A patrz tutaj:
    sport.tvn24.pl/pilka-nozna,105/liga-mistrzow,107/twarz-mordercy-zacisniete-zeby-klopp-wpadl-w-furie-pozniej-przeprosil-to-bylo-glupie,355770.html
    Oni piszą o nim "twarz mordercy", a on o sobie "zachowałem się jak małpa". To może po prostu wyglądasz i zachowujesz się jak małpa, tylko koleżanki masz miłe i delikatne?

    (to już było całkiem niepoważnie)
  • wont 15.03.15, 22:49
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > (to już było całkiem niepoważnie)
    -------
    Naprawdę? :)

    PS. Lubię cię, jesteś bardzo w porządku.
  • hello-kitty2 15.03.15, 23:25
    wont napisał:

    > Daj spokój z tym "przewrażliwieniem". To jest argument z grona tych co od razu
    > zamykają dyskusję, wiesz - w stylu "co z ciebie za mężczyzna". Jakby mi ktoś po
    > wiedział, że jestem interesującym brzydalem, to bym się zgodził i napił wódki,
    > bo za takiego SAM się UWAZAM - za brzydala, który w jakimś sensie jest interesu
    > jący. No ale "twarz mordercy" to jest jednak trochę coś innego. I jeżeli uważac
    > ie dziewczyny, że brzydal=morderca to jest z wami jeszcze gorzej niż myślałem ;
    > )

    Schodze z przewrazliwnienia. Po prostu nie umiem sobie wytlumaczyc, co Toba kieruje? OK mogles teoretycznie nie wiedziec czy to byl komplement od tych kobiet wiec dopytales. Odpowiedzialam, potwierdzilam, poswiecilam czas, dopiescilam Ci ego to wyszlo z tego mojego dzialania, ze jestem popierdolona, bo fascynuje sie zlem na spole z reszta kobiet, ktorym sie podobasz. OK.

    Nie wiem Wont. Gdybym byla Twoja kolezanka, ktorej sie podobasz to bym chyba musiala wazyc kazde slowo, bo wiesz jak sam twierdzisz przy jednych ze zgoda popijasz wodke, a przy drugich obracasz sie w zarzucacza popierdolenia choc de facto rozmawiamy o SYNONIMACH. Kwerstie idiomu w ogole odrzuciles, ok. W kazdym badz razie slowo klucz z Twojego tekstu to: SAM UWAZAM. Wiec wszystko chocby w najlepszych intencjach skierowane do Ciebie i o Tobie czego sam nie uwazasz bedzie zle. A szkoda, bo sam na tym tracisz biorac za zle tym, ktorzy faktycznie moga Cie potencjalnie pokochac.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 15.03.15, 23:41
    Kitty, kwestię synonimu czy idiomu odrzuciłem bo w języku polskim takie synonimy ani idiomy nie istnieją po prostu. Nosz kurwa, przecież nie drę szat tylko zdziwiłem się oraz się tym moim zdziwieniem z wami podzieliłem.
  • hello-kitty2 15.03.15, 23:49
    wont napisał:

    > Kitty, kwestię synonimu czy idiomu odrzuciłem bo w języku polskim takie synonim
    > y ani idiomy nie istnieją po prostu. Nosz kurwa, przecież nie drę szat tylko zd
    > ziwiłem się oraz się tym moim zdziwieniem z wami podzieliłem.

    Wiesz co? To pewnie ja jestem przewrazliwona, bo ''jestem jeszcze zakochana resztkami beznadziejnej milosci'' takze wybacz.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.03.15, 22:26
    hello-kitty2 napisała:

    > Je
    > sli ktos sie tu podnieca Lucyferem to jest to Sabat opisujac go w superlatywach

    Jestem discopolowcem satanistą. To pierwszy taki przypadek na świecie i jestem rozczarowany, bo CNN nie chciał jeszcze ze mą zrobić wywiadu.
  • protein.spill 15.03.15, 22:34
    > Jestem discopolowcem satanistą.

    Danaż moja dana, wszystko dla Szatana!
  • hello-kitty2 15.03.15, 23:27
    protein.spill napisał(a):

    > > Jestem discopolowcem satanistą.
    >
    > Danaż moja dana, wszystko dla Szatana!

    A masz rym do Lucyfera? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 23:31
    > > Danaż moja dana, wszystko dla Szatana!
    >
    > A masz rym do Lucyfera? ;)

    Dzien mi sie dłuży, ziemniaki obieram,
    Skrobia w ofierze ... Dla Lucyfera!
  • wont 15.03.15, 23:37
    protein.spill napisał(a):

    > > > Danaż moja dana, wszystko dla Szatana!
    > >
    > > A masz rym do Lucyfera? ;)
    >
    > Dzien mi sie dłuży, ziemniaki obieram,
    > Skrobia w ofierze ... Dla Lucyfera!
    ------------
    Się kurwa wysiliłeś z tym rymem! ;)
  • protein.spill 15.03.15, 23:40
    > Się kurwa wysiliłeś z tym rymem! ;)

    Bo to jest disco-polo satanistyczne.
  • hello-kitty2 15.03.15, 23:53
    protein.spill napisał(a):

    > > Się kurwa wysiliłeś z tym rymem! ;)
    >
    > Bo to jest disco-polo satanistyczne.

    Powinno byc cos ze 'sfera' - 'Lucyfera'. Moze Marek pomoze, daj Boze ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 16.03.15, 09:07
    hello-kitty2 napisała:

    > Powinno byc cos ze 'sfera' - 'Lucyfera'. Moze Marek pomoze, daj Boze ;)


    Gdy brak seksu ci doskwiera
    Zgłaszasz się do Lucyfera.
    Chcąc mu duszę swą zaprzedać,
    Aby wreszcie dobrze jebać.
  • protein.spill 15.03.15, 23:38
    > Dzien mi sie dłuży, ziemniaki obieram,
    > Skrobia w ofierze ... Dla Lucyfera!

    Śpiewać na melodie Świetlików / Tata mięso:
    Ja tu siedzę, mięso smażę,
    a tu Strażnica, znowu kociarze.

    youtu.be/0vRCYEF7Erk
  • hello-kitty2 15.03.15, 23:56
    protein.spill napisał(a):

    > > Dzien mi sie dłuży, ziemniaki obieram,
    > > Skrobia w ofierze ... Dla Lucyfera!
    >
    > Śpiewać na melodie Świetlików / Tata mięso:
    > Ja tu siedzę, mięso smażę,
    > a tu Strażnica, znowu kociarze.
    >
    > youtu.be/0vRCYEF7Erk

    Podciagnijmy poziom: przypominam wontowy hip hop no i seks sie lepiej sprzedaje
    www.youtube.com/watch?v=4bbmOdbYooQ
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.03.15, 13:18
    Nie sa jebniete, to by byl komplement. Sa dosc prymitywne w swojej masie, mysla prostackimi stereotypami.
    Kultura i obycie, iteligencja i blyskotliwosc - w najmniejszym nawet stopniu nie koliduja z morderczymi instynktami, a za twarza cherubina moze tkwic jestestwo bestii.
    Tak wyobrazam sobie Lucyfera - piekny, blyskotliwy, przebiegly i bezlitosny. Przegrales juz w momencie gdy stales sie pionkiem w jego grze.
    Ale w oczach jakiegos dyskotekowego pustaka nie musialby byc grozny. Bardziej przerazalby i podniecal kolega z bramki o fizjonomii ogra z "Gumisiow".
    Dla mnie polaczenie umyslowosci profesora Lectera z twarza Brada Pitta byloby piorunujace. Czyste zlo.
  • protein.spill 15.03.15, 14:05
    > Tak wyobrazam sobie Lucyfera - piekny, blyskotliwy, przebiegly i bezlitosny. Pr
    > zegrales juz w momencie gdy stales sie pionkiem w jego grze.

    Przeciez Lucyfer to ten dobry. Niosący Światło. Reszta to tylko wroga propaganda ;)
  • hello-kitty2 15.03.15, 14:10
    sabat.77 napisał:

    > Dla mnie polaczenie umyslowosci profesora Lectera z twarza Brada Pitta byloby p
    > iorunujace. Czyste zlo.

    Strzal kula w plot. Wlasnie mialam pisac, ze Brad Pitt ma twarz wariata, dlatego w rolach wariatow sprawdza sie najlepiej. Dlaczego? Bo ma buzke jak aniolek.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • hello-kitty2 15.03.15, 14:16
    Aaa i jeszcze Ci dowale Sabat: sam masz ladna buzke pogodnego misia ;-) Najlepszy komentarz jaki czytalam na temat Twojego wizerunku to ''kolo z disco polo'' ;) Dlatego od lat jade z programem przekonania Cie do zmiany image, bez rezultatu.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 15.03.15, 14:27
    hello-kitty2 napisała:

    > Aaa i jeszcze Ci dowale Sabat: sam masz ladna buzke pogodnego misia ;-) Najlepszy komentarz jaki czytalam na temat Twojego wizerunku to ''kolo z disco polo''
    > ;) Dlatego od lat jade z programem przekonania Cie do zmiany image, bez rezultatu.

    Na przykład na taki:

    marek-zak.blog.onet.pl/2014/10/07/psychopata-gwalcicielmorderca/
    >
  • sabat.77 15.03.15, 14:45
    hello-kitty2 napisała:

    > Aaa i jeszcze Ci dowale Sabat: sam masz ladna buzke pogodnego misia ;-) Najleps
    > zy komentarz jaki czytalam na temat Twojego wizerunku to ''kolo z disco polo''
    > ;) Dlatego od lat jade z programem przekonania Cie do zmiany image, bez rezulta
    > tu.
    >

    Nienawidze cie. Ale dzieki za szczerosc, nawet domyslam sie ktora to napisala.
  • lybbla 18.03.15, 00:05
    wont napisał:

    > No i jak mi trzy laski w sumie w niedługim cz
    > asie mówią, że mam twarz mordercy i uważają to za komplement albo przynajmniej
    > za rzecz neutralną, to ja, w przeddzień moich 40-letnich urodzin, przestaję się
    > już zastanawiać nad skomplikowaną maszynerią relacji damsko-męskich i
    > przyjmuję założenie, że baby są po prostu zdrowo jebnięte.

    I wtedy nią targnęło takie wrażenie że właśnie ujarzmiła indiańskiego wodza co niejeden skalp zdjął. Wódz odciął się od barbarzyńskich praktyk i dbając o wizerunek jął opowiadać dowcipy o gąsce Balbince. Musiała mu uderzyć woda sodowa i to zdrowo bo odtąd domagał się notorycznie stroju francuskiej służącej.
  • wont 18.03.15, 11:36
    lybbla napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > No i jak mi trzy laski w sumie w niedługim cz
    > > asie mówią, że mam twarz mordercy i uważają to za komplement albo przynaj
    > mniej
    > > za rzecz neutralną, to ja, w przeddzień moich 40-letnich urodzin, przesta
    > ję się
    > > już zastanawiać nad skomplikowaną maszynerią relacji damsko-męskich i
    > > przyjmuję założenie, że baby są po prostu zdrowo jebnięte.
    >
    > I wtedy nią targnęło takie wrażenie że właśnie ujarzmiła indiańskiego wodza co
    > niejeden skalp zdjął. Wódz odciął się od barbarzyńskich praktyk i dbając o wize
    > runek jął opowiadać dowcipy o gąsce Balbince. Musiała mu uderzyć woda sodowa i
    > to zdrowo bo odtąd domagał się notorycznie stroju francuskiej służącej.
    -----------------
    Lybbla, byc moze jakbym siedzial nad twoim wpisem tak dlugo jak ten gej Turing nad Enigma to bym cos z niego zrozumial. Jaki indianski wodz, jaka Balbinka, jaka francuska sluzaca??? I dlaczego mnie mieszasz w swoje spory z kitty?

    PS. No, juz dobrze, nie gniewam sie, tylko nie grzesz wiecej. Pic to trzeba albo troszeczke albo bardzo duzo, zeby nie trafiac w klawiature.
  • hello-kitty2 18.03.15, 12:03
    wont napisał:

    > Lybbla, byc moze jakbym siedzial nad twoim wpisem tak dlugo jak ten gej Turing
    > nad Enigma to bym cos z niego zrozumial. Jaki indianski wodz, jaka Balbinka, ja
    > ka francuska sluzaca??? I dlaczego mnie mieszasz w swoje spory z kitty?

    E tam. Nie zrozumiales co napisal ale nie wziales tego na siebie tylko przerzuciles na niego w relacji do mnie. Of course ;) Jak czegos nie rozumiesz to zazwyczaj przerzucasz na piszacego typu 'Zawle piszesz niechlujnie', ect. Pomoge. On opisal w sposob obrazowy twoje rozterki wynikajace ze zderzenia Twojego swiata wewnetrznego, a swiata kobiecej natury lub innymi slowy zgrzyt ze spotkania sie tych swiatow. W opowiastce to ilusturacej przyjal punkt widzenia kobiety, czyniac ja narratorem, a Ciebie ubral w indianskiego wodza, w ktorym siedzi hehe to, co opisal. Dal tym jakis trop na zrodlo tego zgrzytu. Wg mnie bardzo trafny trop. Na co ja juz zreszta wskazywalam wczesniej, mianowicie: to kim jestes rozjezdza sie mocno z tym jak wygladasz (z Twoich opisow siebie i reakcji kobiet). Idac droga, do ktorej zacheca PUA powiekszasz rozjazd, bo PUA radzi isc w stone, ktora oddala sie od tego, kim jestes w swojej glowie, czego konsekwencja bedzie coraz wiekszy zgrzyt w relacjach z kobietami i Twoje coraz wieksze nimi rozczarowanie, co tez na forum obserwujemy i Lybbla przylaczajac sie dal wyraz tej obserwacji w bardzo zreszta waskim zakresie podkolorowanym humorem. Ze mna to akurat nie mialo nic wspolnego.

    A jak sie myle to Lybbla poprawi mnie, bo mnie lubi poprawiac, a ja lubie byc poprawiana przez niego ale tylko w pewnych tematach.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 18.03.15, 13:42
    hello-kitty2 napisała:

    > E tam. Nie zrozumiales co napisal ale nie wziales tego na siebie tylko przerzuc
    > iles na niego w relacji do mnie. (...)
    -------------
    No tak, ta interpretacja ma sens. Przepraszam zatem kitty i lybble za niezrozumienie. Tak to jest jak sie czlowiek spodziewa Enigmy a dostaje Jolke z Glosu Seniora, pelna jakichs niepotrzebnych barokowych ozdobnikow. A nie mozna - "stary jest tak i tak"? Ja to prosty jestem. Po cholere ta tombakowa inkrustacja? Poza tym ja czytam forum wg hierarchii "od najnowszego" i myslalem, ze ten komentowany przeze mnie wpis to byl odprysk waszej dyskusji.
  • wont 18.03.15, 13:49
    wont napisał:

    >A nie mozna - "stary jest tak i tak"? Ja to prosty jestem. Po cholere ta tombakowa inkrustacja?
    ------------
    A jak przyjdzie jeszcze potwor (ktory lubi mnie a ja lubie jego) i znowu zacznie przestawiac szyk slow w zdaniach jak Mistrz Joda to normalnie wstane od tabletu i pojde sie przejsc na swiezym powietrzu, bo piekna pogoda a ja siedze w tym cholernym biurze. Przesilenie wiosenne :(
  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 21:23
    wont napisał:

    > A jak przyjdzie jeszcze potwor (ktory lubi mnie a ja lubie jego) i znowu zaczni
    > e przestawiac szyk slow w zdaniach jak Mistrz Joda

    No i jestem i przestawiać będę szyk słów nadal do czasu, gdy światły jakiś autorytet forum temu rangę sympozjum naukowego o zasięgu międzynarodowym nada.
    Aaa, teraz rozumiem pytanie o Gwiezdne Wojny.
    Nie, to nie Joda.
    To dopuszczalna forma szyku przestawnego w poezji Baroku i Oświecenia. Zresztą, w naszym języku, szyk przestawny nie jest błędem. Nie jesteśmy Niemcami gdzie szyk słów w zdaniu jest obowiązkiem.
    Trudne to dla obcych, ale nikt im nie obiecał, że będzie lekko.


    to normalnie wstane od table
    > tu i pojde sie przejsc na swiezym powietrzu, bo piekna pogoda a ja siedze w tym
    > cholernym biurze. Przesilenie wiosenne :(
  • wont 18.03.15, 21:33
    Potworze, niegrzecznie spóźniać jest się. Fajny spacer ominął mnie :(

  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 21:48
    wont napisał:

    > Potworze, niegrzecznie spóźniać jest się. Fajny spacer ominął mnie :(

    Wybacz, ale ślubowałem kobiecie, a nie forum.
    Dowód na to mam. Papier opatrzony znaczkami skarbowymi, które sam, za własne pieniądze kupiłem. Jak mi pani podskakuje, to mówię, zapłacona? To niech nie fika.

  • hello-kitty2 18.03.15, 13:59
    wont napisał:

    > No tak, ta interpretacja ma sens. Przepraszam zatem kitty i lybble za niezrozum
    > ienie. Tak to jest jak sie czlowiek spodziewa Enigmy a dostaje Jolke z Glosu Se
    > niora, pelna jakichs niepotrzebnych barokowych ozdobnikow. A nie mozna - "stary
    > jest tak i tak"? Ja to prosty jestem. Po cholere ta tombakowa inkrustacja? Poz
    > a tym ja czytam forum wg hierarchii "od najnowszego" i myslalem, ze ten komento
    > wany przeze mnie wpis to byl odprysk waszej dyskusji.

    Alez nie przepraszaj (wiem jak to brzmi z moich ust do Twoich uszu = plachta na byka ale nie wiem jak to inaczej wyrazic ;) ja tez Lybbly czesto nie rozumiem ale sie ucze i chyba robie postepy. Tego nauczylam sie na tych studiach, ze kazdego czlowieka mozna sie 'nauczyc' (od akcentu po interpretacje wypowiedzi). Kwestia tylko motywacji i jakis iskierki zainteresowania ta osoba. A inna rzecz: liczba reakcji na post to amplituda zainteresowania wiec skoro pisze do Ciebie to chyba dobrze. Korzystaj nie zloszczac sie na tablet. Wiem, trudno, w tym obszarze robie slabsze postepy i Proteinowaego np bardzo rozczarowuje ;) U mnie tez wiosna. Chyba niedlugo przestawiamy zegarki. Wydaje sie tez, ze zapomniales pojechac na zalegle wakacje ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 18.03.15, 19:01
    hello-kitty2 napisała:

    Wydaje sie tez, ze zapomniales p
    > ojechac na zalegle wakacje ;)
    ----------
    Nie zapomniałem. Nie pojechałem po prostu :) Dzięki fizjoterapii i jakiemuś wyjątkowemu spiętrzeniu pracy mogłem cieszyć się urokami słonecznej, ciepłej polskiej zimy. Taką zimę to ja nawet lubię :)
  • lybbla 18.03.15, 21:39
    Ależ Wodzu, co Wódz...

    Za Sabatem i Podwójną Morską
    komiksbaza.pl/w19/skad-sie-bierze-woda-sodowa-i-nie-tylko
    kliknąć na przykładową kultową stronę.

    I nawet padło już od Wodza: To ja przepraszam.

    wont napisał:

    >> zdrowo jebnięte.

    > I wtedy nią targnęło takie wrażenie że właśnie ujarzmiła indiańskiego wodza co
    niejeden skalp zdjął.

    Patrz interpretacja Kitty, kobiecy punkt widzenia.

    > Wódz odciął się od barbarzyńskich praktyk i dbając o wizerunek jął opowiadać dowcipy o gąsce Balbince.

    Patrz interpretacja Kitty, dzisiaj napisałbym
    `Wódz jednak odciął' czyli opis Wodza w jednym zdaniu.

    > Musiała mu uderzyć woda sodowa i to zdrowo bo odtąd domagał się notorycznie stroju francuskiej służącej.

    Tak tu mnie nieco forma poniosła. No to wprost jak kobieta kobiecie.
    Nie chcesz być Wodzem?
    Nie będę Twoją służącą, pielęgniarką ani sekretarką!
    Odwróć role Wont i przypomnij co nas kręci.



  • wont 18.03.15, 21:45
    lybbla napisał:

    > Ależ Wodzu, co Wódz...
    ------------
    Szeregowiec kitty! Siadajcie do dekryptażu. Na jutro rano wersję zdekodowaną poproszę :)
  • lybbla 18.03.15, 21:52
    wont napisał:

    > Szeregowiec kitty! Siadajcie do dekryptażu. Na jutro rano wersję zdekodowaną po
    > proszę :)

    Zapomniałem o szeregowcach!

    Uważaj, szeregowiec to może być przykrywka, a że rozwija się to w ramach treningu z dekryptażu do rana konto Ci wyczyści.
  • wont 18.03.15, 21:56
    lybbla napisał:
    >
    > Zapomniałem o szeregowcach!
    >
    > Uważaj, szeregowiec to może być przykrywka, a że rozwija się to w ramach treni
    > ngu z dekryptażu do rana konto Ci wyczyści.
    -------------
    I bardzo dobrze - niech wyczyści. Strasznie dużo spamu dostaję :)
  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 22:03
    lybbla napisa

    > Uważaj, szeregowiec to może być przykrywka, a że rozwija się to w ramach treni
    > ngu z dekryptażu do rana konto Ci wyczyści.

    Kitti, konto?
    Wystarczy przykrywkę, a raczej powłokę zedrzeć i masz autentyk.

  • aardwolf_ge 18.03.15, 21:57
    Od 15 października 1977 najniższy stopień Sił Zbrojnych nosi nazwę "szeregowy".
    Chyba że chodzi o budynek.
  • wont 18.03.15, 22:06
    aardwolf_ge napisał:

    > Od 15 października 1977 najniższy stopień Sił Zbrojnych nosi nazwę "szeregowy".
    > Chyba że chodzi o budynek.
    --------------
    Jasne! Szeregowy Kowalski a nie Szeregowiec Kowalski. Pomyliło mi się.

    Ale ale - Szeregowiec Ryan a nie Szeregowy Ryan. No więc jak to jest? Bo kitty to jest mieszkanka Holandii jednak i nie wiem czy dotyczy ją terminologia używana w polskim wojsku akurat :)
  • aardwolf_ge 18.03.15, 22:21
    Podczas Drugiej Wojny Światowej stopień nazywał się jeszcze szeregowiec więc sądzę że z tego powodu tytuł przetłumaczono na "Szeregowiec Ryan".
    Co do Kitty to jej książeczki wojskowej nie widziałem więc nie wiem jaka terminologia powinna się do niej odnosić.
  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 22:29
    aardwolf_ge napisał:

    > Co do Kitty to jej książeczki wojskowej nie widziałem więc nie wiem jaka termin
    > ologia powinna się do niej odnosić.

    A bo oni tam mają jakąś armię?
    Przecież im tylko w głowach nieustanne powiększanie depresji.
  • aardwolf_ge 18.03.15, 22:31
    A Srebrenicy nie pamiętasz?
  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 22:35
    aardwolf_ge napisał:

    > A Srebrenicy nie pamiętasz?

    Nie było mnie tam, ale coś słyszałem, że w takiej depresji byli, ze nic z niej nie widzieli.
    To zrozumiałe, dół, to dół, ale gdyby byli armią, to by peryskopy mieli.
  • wont 18.03.15, 22:40
    aardwolf_ge napisał:

    > Podczas Drugiej Wojny Światowej stopień nazywał się jeszcze szeregowiec więc są
    > dzę że z tego powodu tytuł przetłumaczono na "Szeregowiec Ryan".
    > Co do Kitty to jej książeczki wojskowej nie widziałem więc nie wiem jaka termin
    > ologia powinna się do niej odnosić.
    -----------
    To ma sens. Ale, żeby nie musieć przyznać, że masz rację, awansuję kitty na kaprala :)
  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 22:45
    wont napisał:

    > To ma sens. Ale, żeby nie musieć przyznać, że masz rację, awansuję kitty na kap
    > rala :)

    Ciekawe czy tu, na tym forum, KU CHWALE OJCZYZNY, słodyczą zabrzmi.
  • wont 18.03.15, 22:50
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > wont napisał:
    >
    > > To ma sens. Ale, żeby nie musieć przyznać, że masz rację, awansuję kitty
    > na kap
    > > rala :)
    >
    > Ciekawe czy tu, na tym forum, KU CHWALE OJCZYZNY, słodyczą zabrzmi.
    ------------
    Co to za Ojczyzna, w której KOBIETY wychodzą poza swoją rolę w rodzinie i społeczeństwie i służą w wojsku? To łże-ojczyzna, ojczyzna gender.
  • potwor_z_piccadilly 18.03.15, 23:04
    wont napisał:

    > Co to za Ojczyzna, w której KOBIETY wychodzą poza swoją rolę w rodzinie i społe
    > czeństwie i służą w wojsku?

    Może liczą na to, że giwera na ostrą w ich raczkach nada powagi ostatnio ratyfikowanej ustawy antyprzemocowej? Czy jak to się to coś nazywa.
  • hello-kitty2 18.03.15, 23:19
    wont napisał:

    > lybbla napisał:
    >
    > > Ależ Wodzu, co Wódz...
    > ------------
    > Szeregowiec kitty! Siadajcie do dekryptażu. Na jutro rano wersję zdekodowaną po
    > proszę :)

    Nie mam za bardzo czasu, bo maluje paznokcie na czerwono, gdyz jutro rano mam o 9:00 zajecia ze statystyki i musze blyszczec w przednim rzedzie, bo on zadaje pytania, a skoro mi sie podoba to mu odpowiadam. Ostatnio zapytal jak jest 'apostrof' po angielsku i zaczal kombinowac z odpowiedziami glosno sie smiejac, musze se sprawdzic na jutro, o! apostrophe, byl blisko :)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • wont 19.03.15, 06:31
    hello-kitty2 napisała:

    > wont napisał:

    > > Szeregowiec kitty! Siadajcie do dekryptażu. Na jutro rano wersję zdekodow
    > aną po
    > > proszę :)
    >
    > Nie mam za bardzo czasu, bo maluje paznokcie na czerwono, gdyz jutro rano mam o
    > 9:00 zajecia ze statystyki i musze blyszczec w przednim rzedzie, bo on zadaje
    > pytania, a skoro mi sie podoba to mu odpowiadam. Ostatnio zapytal jak jest 'apo
    > strof' po angielsku i zaczal kombinowac z odpowiedziami glosno sie smiejac, mus
    > ze se sprawdzic na jutro, o! apostrophe, byl blisko :)
    ------------
    Co to jest??? To ma być wojsko? Wyobrażacie sobie czterech pancernych i kitty?
    - Kapral kitty, przeciwpancerny ładuj!
    - Nie mam za bardzo czasu, bo maluje paznokcie na czerwono, gdyż przygotowuję się do uroczystego przyjęcia kapitulacji załogi tego niemieckiego czołgu jak już go tylko pokonacie :)
  • hello-kitty2 14.03.15, 19:25
    sabat.77 napisał:

    > Daj spokoj Wont, ewolucja wdrukowala im taki mechanizm i kropka. One sie ponad
    > to nie wzniosa. Dlatego zony nie sposob traktowac powaznie. Malzenstwo to spolk
    > a celem wychowywania dzieci, prostytucyjna wymiana seksu za zasoby, obopolny te
    > atr - ale nie widze w nim miejsca na przyjazn i dzielenie sie swoim wnetrzem. O
    > d tego ma sie przyjaciol.

    Ale on nie ma zony, nie jest wbity tak, jak Ty wiec moze sobie babki traktowac tak powaznie jak chce.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 14.03.15, 19:40
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale on nie ma zony, nie jest wbity tak, jak Ty wiec moze sobie babki traktowac
    > tak powaznie jak chce.
    >

    A ja go przed tym powaznym traktowaniem jako "wbity" przestrzegam.
  • hello-kitty2 14.03.15, 19:52
    sabat.77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ale on nie ma zony, nie jest wbity tak, jak Ty wiec moze sobie babki trak
    > towac
    > > tak powaznie jak chce.
    > >
    >
    > A ja go przed tym powaznym traktowaniem jako "wbity" przestrzegam.

    Przestrzegasz 40 letniego kawalera przed malzenstwem? ;-) Nie badz smieszny. On sie ustrzegl juz min 20 lat. Przypominam rozmawiamy o instytucji zony.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 14.03.15, 20:02
    > Przestrzegasz 40 letniego kawalera przed malzenstwem? ;-) Nie badz smieszny. On
    > sie ustrzegl juz min 20 lat. Przypominam rozmawiamy o instytucji zony.

    Tak ale Wont zdaje sie wspominał, ze w jego życiowym planie był zwiazek przed 40. Nie daj Boże włączy mu sie zegar biologiczny i zrobi jakiś nieprzemyślany ruch :)
  • protein.spill 14.03.15, 20:17
    > Tak ale Wont zdaje sie wspominał, ze w jego życiowym planie był zwiazek przed 4
    > 0. Nie daj Boże włączy mu sie zegar biologiczny i zrobi jakiś nieprzemyślany ru
    > ch :)

    A wlasnie Wont chciałem Ci zadedykować ten skecz:
    youtu.be/imZ52DHBtug
    Chyba ze masz troche kasy, wtedy raczej ten:
    youtu.be/p-IGCcSNlnk
  • protein.spill 14.03.15, 20:36
    > A wlasnie Wont chciałem Ci zadedykować ten skecz:
    Wrzucam intro:

    I’m at that age where everybody I know is getting married. Let me ask you a question, why the hell do people keep getting married? You know what I mean, isn’t anybody looking at the stats? You know what I mean; 3 out of 4 marriages go right down the shitter right? If you were going skydiving, and they told you 3 out of 4 parachutes weren’t going to open, you’d be like. “Yo fuck that! I’m not goin!” I mean like I don’t like those odds. I have a 75% chance of splattin on the ground. But there’s something about getting married. People just have to do it. Right? They’re just like, is this the line to lose half my shit? Awesome!
  • wont 15.03.15, 09:31
    protein.spill napisał(a):

    > > Przestrzegasz 40 letniego kawalera przed malzenstwem? ;-) Nie badz smiesz
    > ny. On
    > > sie ustrzegl juz min 20 lat. Przypominam rozmawiamy o instytucji zony.
    >
    > Tak ale Wont zdaje sie wspominał, ze w jego życiowym planie był zwiazek przed 4
    > 0. Nie daj Boże włączy mu sie zegar biologiczny i zrobi jakiś nieprzemyślany ru
    > ch :)
    --------------
    Już nie zdążę :) To musiałby być jakiś feromonowy blitzkrieg w stylu zapłodnienie na pierwszej randce :)
  • marek.zak1 14.03.15, 19:47
    sabat.77 napisał:

    Malzenstwo to spolka celem wychowywania dzieci, prostytucyjna wymiana seksu za zasoby, obopolny teatr - ale nie widze w nim miejsca na przyjazn i dzielenie sie swoim wnetrzem. Od tego ma sie przyjaciol.

    Fajne małżeństwo daje spełnienie i zadowolenie, niefajne - frustracje. Przekładasz swoje niezadowolenie i żal na wszystkie inne. Ja jestem fundamentalnie innego zdania.
  • protein.spill 14.03.15, 18:04
    > A mozesz zdradzic tak pi razy drzwi co bys chcial jej wtedy powiedziec jak pods
    > zedles do nich? To ja Ci powiem czy by mnie to zdenerwowalo. Albo jak chcesz ze
    > by to nie wygladalo na ustawke to ja powiem pierwsza co by mnie w tej sytuacji
    > moglo zdenerwowac jakbys powiedzial. Chcesz?

    Pewnie ze chce. Co by Cie zdenerwowalo?

    >
    > A potem Ci powiem co mysle.

    Ok.
  • hello-kitty2 14.03.15, 18:25
    protein.spill napisał(a):

    > Pewnie ze chce. Co by Cie zdenerwowalo?

    Jakbys mnie z pare razy przeprosil ;-)

    > > A potem Ci powiem co mysle.
    >
    > Ok.

    A teraz odnosnie czy mnie denerwujesz, bo o Twojej zonie to za daleko mi sie wypowiedziec. Owszem. Ale oddychaj gleboko i czytaj dalej, nie spinaj sie. Nie jestes w tym wyjatkowy. Denerwuja mnie absolutnie wszyscy. Nie caly czas rzecz jasna ale kazdy bez wyjatku. Oczywiscie mozna sobie to przemnozyc przez liczbe kontaktow wiec moze to sie jakos nasilac. Rzecz w tym, ze: to nie ma NIC do rzeczy. To jest taki background noise (dla mnie). To nie ma zupelnie wplywu na moj rzeczywisty stosunek do tej osoby. To jest tylko sila razenia pierwszego podmuchu, forma pierwszej reakcji. Ja wiem, ze wielu by chcialo miec relacje z kobieta/ z innymi calkowicie gladkie bez podmuchow (nie mylic z poduchami z dupy;). To jest tak jaby podrozowac autem po drogach bez dziur. Gladka powierzchnia. Nie potrafie. Jestem osoba bardzo emocjonalna i reaguje z reguly gwaltownie ale nie burzy mi to w srodku nic, absolutnie nic. Twoj obraz we mnie jest stabilny, podobnie jak innych. Ale w sumie nie wiem jak to sie udowadnia na dluzsza mete, bo wszyscy zasadniczo koncentruja sie tylko na powierzchni. I sen jest zeby byla gladka.

    Na forum to chyba tylko tak moge udowodnic, ze nadal rozmawiam, nie skreslam z listy rozmowcow.

    Natomiast jesli chcesz sie wprawic w nie byciu denerwujacym w rozmowie to ktorys z filozofow podal bodajze zasady rozmowy. Teraz nie mam czasu zeby to odgrzebac, bo musze cos pilnego dokonczyc na poniedzialek ale moge do tego wrocic.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 14.03.15, 17:30
    protein.spill napisał(a):

    > Zreszta Kitty postaw sie na jej miejscu. Mam wrażenie ze Ciebie tez denerwuje t
    > o co mowie i to jak mowie. Ona to ma od wielu lat. Niektórzy ludzie po prostu d
    > rażnią innych przez sam fakt bycia kim są. Jakbym wiedział o tym wcześniej to b
    > ym sie od kobiet trzymał z daleka, dzieci nie płodził i polerował palik na jaki
    > mś strychu jak pieprzony Gollum.

    No to podstawowy problem, ze ozeniles sie z laska, ktorej dzialasz na nerwy. Trzeba bylo celowac w przeintelektualizowana okularnice zamiast jakiejs klasycznej siermiegi spod skrzydel tatusia tyrana.
  • protein.spill 14.03.15, 17:47
    > No to podstawowy problem, ze ozeniles sie z laska, ktorej dzialasz na nerwy. Tr
    > zeba bylo celowac w przeintelektualizowana okularnice zamiast jakiejs klasyczne
    > j siermiegi spod skrzydel tatusia tyrana.

    No wlasnie ona ma podwójna magisterkę i pare dioptrii tez.
    Ale nie zaklada okularów do łóżka :)
  • potwor_z_piccadilly 14.03.15, 20:33
    sabat.77 napisał:

    > No to podstawowy problem, ze ozeniles sie z laska, ktorej dzialasz na nerwy. Tr
    > zeba bylo celowac w przeintelektualizowana okularnice

    A co ty chcesz od przeintelektualizowanych okularnic? To fajne, dobrze rokujące babki.
    Tu przysłowie.
    "Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć".

    zamiast jakiejs klasyczne
    > j siermiegi spod skrzydel tatusia tyrana.

    Ale ten tatuś ma auto, małe ale ma. Czy proteinowy auto ma, tego nie wiem. Wiem, że bez względu na to, czy własne, czy pożyczone auto, małe, czy duże, w góry, zimą, bez łańcuchów nie wjeżdżaj. Proteinowy wjechał i wielkiego minusa u swej pni zaliczył, bo na niebezpieczeństwo rodzinę naraził, a co gorsza to to, że brakiem przewidywania się wykazał.
    Kilkakrotnie już pisałem.
    W relacjach z kobietami, nas, facetów nie stać na błędy, bo kobiety nas obserwują niczym ukryte kamery i niczym komputery nas analizują.
  • protein.spill 14.03.15, 21:05
    > Ale ten tatuś ma auto, małe ale ma. Czy proteinowy auto ma, tego nie wiem. Wiem
    > , że bez względu na to, czy własne, czy pożyczone auto, małe, czy duże, w góry,
    > zimą, bez łańcuchów nie wjeżdżaj. Proteinowy wjechał i wielkiego minusa u swej
    > pni zaliczył, bo na niebezpieczeństwo rodzinę naraził, a co gorsza to to, że b
    > rakiem przewidywania się wykazał.
    > Kilkakrotnie już pisałem.
    > W relacjach z kobietami, nas, facetów nie stać na błędy, bo kobiety nas obserwu
    > ją niczym ukryte kamery i niczym komputery nas analizują.

    Wszystko to racja, z tym, ze nie zaliczyłem minusa.
    Fajna ta moja zona okazuje sie.
  • potwor_z_piccadilly 14.03.15, 21:37
    protein.spill napisał(a):

    > Wszystko to racja, z tym, ze nie zaliczyłem minusa.

    No to muszę Cię zmartwić.
    W jej podświadomości zaliczyłeś, to automatyzm o którym nawet ona sama nie ma pojęcia.
    Nasze życie z paniami to gra o nieustanne dbanie, by w jej podświadomości ilość minusów pod pozycją Ty, nie była wyższa od ilości plusów.
    Rozumiesz.
    Mała ilość minusów, a duża plusów, to pani wisi na Tobie, w oczy Ci patrzy i w kroku ma mokro. Aha, jeszcze dóbr spożywczych do domu znosi w ilościach, których nie przejesz i raz na jakiś czas w lodówce trzeba czystki przeprowadzać. Pytana, odpowiada: bo mnie się wydaje, że Ty jesteś głodny i patrzy "oczętmy swemy cudnemy". Ty miękniesz, zamiast ganić, chwalisz ją za starowność i kolejny plusik tłustym drukiem wydrukowany, masz.
  • sabat.77 14.03.15, 21:53
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > No to muszę Cię zmartwić.
    > W jej podświadomości zaliczyłeś, to automatyzm o którym nawet ona sama nie ma p
    > ojęcia.
    > Nasze życie z paniami to gra o nieustanne dbanie, by w jej podświadomości ilość
    > minusów pod pozycją Ty, nie była wyższa od ilości plusów.
    > Rozumiesz.

    I tutaj się z Tobą całkowicie zgodzę. Natomiast jest to główny powód dla którego w obecnej chwili nie interesowałyby mnie związki z kobietami na dłuższą metę gdybym był wolny. I powód dla którego nigdy bym się nie ożenił, gdybym miał przeżyć swoje życie od nowa. Wkurwia mnie ta cecha w kobietach, nieprawdopodobnie. Wiem że to jest ich natura, ale wiem też jaka jest moja i sądzę, że w moim przypadku dążenie do trwałych związków z kobietami nie ma sensu. Jestem zbyt swobodny, nie znoszę nad sobą bata, nie pilnuję się na każdym kroku żeby dobrze wypaść. Mój dom to moja gawra, ja w niej jestem niedźwiedziem, który wypoczywa, wolę sobie spokojnie paradować w kapciach, jeść rano kromkę przy kompie i pić gorącą kawę, a nie zastanawiać się na każdym kroku jak ONA to widzi. Takie życie jest kompletnie pojebane, gdzieś trzeba zawinąć do portu i odwiesić kapelusz na kołek.
    Móc być kurwa swobodnym i wolnym - a jeśli we własnym domu rodzinnym to niemożliwe, to pierdolić taki dom. Jest bezwartościowy.
    Poza tym - ja tak nie oceniam. To niesprawiedliwa, niesymetryczna relacja, gdzie ja jestem poddawany jakiejś bezustannej ewolucyjnej analizie sprawności psychoruchowej, a druga strona robi sobie co jej się żywnie podoba. Po cóż się pakować w coś takiego, do kroćstet? Głupota.
  • protein.spill 14.03.15, 22:36
    > No to muszę Cię zmartwić.
    > W jej podświadomości zaliczyłeś, to automatyzm o którym nawet ona sama nie ma p
    > ojęcia.

    Nie zmartwileś mnie, wiem ze żartujesz. Kobiety to w koncu racjonalne istoty a nie jakies niedorozwinięte dzieci.
  • sabat.77 14.03.15, 22:44
    protein.spill napisał(a):

    > Nie zmartwileś mnie, wiem ze żartujesz. Kobiety to w koncu racjonalne istoty a
    > nie jakies niedorozwinięte dzieci.

    Kobiety racjonalne... Ha ha ha ha :D
    A swoją racjonalność opierają na wiązce instynktów rodem z jaskiniowej sawanny.
  • potwor_z_piccadilly 14.03.15, 22:50
    protein.spill napisał(a):

    > Kobiety to w koncu racjonalne istoty a
    > nie jakies niedorozwinięte dzieci.

    I niech to co napisałeś przełoży się na ich szczęście, bo ich szczęście nie od nich samych zależy, ale w głównej mierze od nas.



  • sabat.77 14.03.15, 22:00
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > A co ty chcesz od przeintelektualizowanych okularnic? To fajne, dobrze rokujące
    > babki.
    > Tu przysłowie.
    > "Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć".

    Wiem, ale można się nieźle pomylić. Okularnica to tylko wada wzroku, a niby to przeintelektualizowana bywa jedynie nadambitna - a to oznacza, że masz poprzeczkę do przeskoczenia jeszcze wyżej niż zwykle.
    Czyli o tyle wyższe prawdopodobieństwo BSwM, albo rozwodu - w zależności od sytuacji finansowej stadła.

    > W relacjach z kobietami, nas, facetów nie stać na błędy, bo kobiety nas obserwu
    > ją niczym ukryte kamery i niczym komputery nas analizują.

    Wiem. Dlatego dla większości mężczyzn optymalnym rozwiązaniem jest skonsumować "wersję demo" związku, po czym z bezczelnym uśmiechem oświadczyć - "Dzięki, było fajno, ale jednak nie skorzystam" :)))
  • potwor_z_piccadilly 14.03.15, 22:22
    Widzę sabacie, że wyzwania i pokonywanie barier to nie Twoja bajka.
    Gnuśnieć wolisz w nieprzyzwoitości.
    Spytasz, dlaczego w nieprzyzwoitości?
    Odpowiem.
    A co one mają zrobić? Tylko workiem na spermę być?
    To działa w obie strony sabacie. Ty masz poczucie krzywdy i Twoja żona też takie poczucie ma, plus poczucie zmarnowanego życia z egoistycznym i leniwym "tłukiem".
    To na końcu nie w swoim imieniu napisałem.

  • sabat.77 14.03.15, 22:35
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Widzę sabacie, że wyzwania i pokonywanie barier to nie Twoja bajka.

    Tego nie powiedziałem. Ale to ja sam sobie wyznaczam swoje wyzwania i bariery do pokonania. Nikt mi nie będzie dyktował.
  • potwor_z_piccadilly 14.03.15, 22:55
    sabat.77 napisał:

    Ale to ja sam sobie wyznaczam swoje wyzwania i bariery d
    > o pokonania. Nikt mi nie będzie dyktował.

    W robocie też sobie wyznaczasz?
    Jeśli nie, to kto dla Ciebie jest ważniejszy, jakiś chuj kierownik, czy kobieta której przysięgałeś i której dzieci spłodziłeś?
  • sabat.77 14.03.15, 23:08
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > W robocie też sobie wyznaczasz?
    > Jeśli nie, to kto dla Ciebie jest ważniejszy, jakiś chuj kierownik, czy kobieta
    > której przysięgałeś i której dzieci spłodziłeś?

    Kobieta nie jest moim kierownikiem. To by mnie stawiało poniżej jej poziomu, a w takiej sytuacji obrzydnę jej w tempie błyskawicznym.
    Co do analogii z pracą:
    Praca w korpo to rodzaj niewolnictwa, nie mam nic do powiedzenia, poza możliwością zmiany pana. Co innego gdybym miał własną firmę. Wtedy musiałbym sam sobie wyznaczać cele.
    I - jak wspomniałem - o wiele więcej widzę analogii małżeństwa do firmy niż do pracy w korporacji.
  • protein.spill 15.03.15, 07:10
    > Kobieta nie jest moim kierownikiem. To by mnie stawiało poniżej jej poziomu, a
    > w takiej sytuacji obrzydnę jej w tempie błyskawicznym.

    Przejęzyczyłeś się, miało być "To by mnie stawiało poniżej jej poziomu, a w takiej sytuacji _obrzydnie mi_ w tempie błyskawicznym".
  • sabat.77 15.03.15, 07:51
    protein.spill napisał(a):

    > > Kobieta nie jest moim kierownikiem. To by mnie stawiało poniżej jej pozio
    > mu, a
    > > w takiej sytuacji obrzydnę jej w tempie błyskawicznym.
    >
    > Przejęzyczyłeś się, miało być "To by mnie stawiało poniżej jej poziomu, a w tak
    > iej sytuacji _obrzydnie mi_ w tempie błyskawicznym".

    Dlaczego tak by miało być? Przecież to w jakim miejscu hierarchii społecznej jest kobieta nie jest wyznacznikiem jej atrakcyjności, a w przypadku mężczyzny jest to najważniejszy czynnik.
    Kobieta nigdy nie będzie szanować partnera słabszego od siebie, zależnego od niej - a już z całą pewnością ktoś poniżej jej szczebla w hierarchii stadnej nie będzie jej podniecał.
    A dla mnie to obojętne czy jest bezrobotną, hostessą czy menedżerem albo profesorem.
  • protein.spill 15.03.15, 08:46
    > Dlaczego tak by miało być? Przecież to w jakim miejscu hierarchii społecznej je
    > st kobieta nie jest wyznacznikiem jej atrakcyjności, a w przypadku mężczyzny je
    > st to najważniejszy czynnik.
    > Kobieta nigdy nie będzie szanować partnera słabszego od siebie, zależnego od ni
    > ej - a już z całą pewnością ktoś poniżej jej szczebla w hierarchii stadnej nie
    > będzie jej podniecał.
    > A dla mnie to obojętne czy jest bezrobotną, hostessą czy menedżerem albo profes
    > orem.

    Tak, ale mówimy o bezpośredniej zależności w zwiazku. Na zewnątrz może byc Maggie Thatcher i kierować flota atomowa. W dobrowolnym zwiazku można co najwyżej znaleźć sfery wyższych kompetencji i dac jednej stronie ostatnie słowo w tej sferze (np księgowość). Na pewno czynnikiem decyzyjnym nie bedzie waginalność decydenta. Tu mowie wylacznie o sobie, moze sa inni ludzie, ktorzy lubią jak sie za nich podejmuje decyzje.

    Ale pomogłeś mi zrozumieć o czym mówił Potwór. W korporacji jestes częścią hierarchii i forsa wynagradza ci rezygnacje z własnej inteligencji i zdrowego rozsądku na rzecz korporacyjnego myślenia produkowanego przez zarząd/marketoidy. Plus możesz na krótka metę wyrwać cos lizaniem dupska. Forsa ktora dostajesz jest zawsze ciut za mała, żebyś był non stop zmotywowany.

    Wydaje mi sie ze Potwór mówi dokładnie o tej samej naturze zależności w zwiazku, tyle ze waluta ma tu byc poziom nawilżenia cipki.

    Obydwa systemy nie tylko sa do siebie podobne, jeden napędza drugi. To "konieczność" kupowania nowych samochodów i powiększania domu (jako nawilżacz waginy) trzyma Cię w korporacji.

    I to by tłumaczyło czemu programowe walenie konia budzi taka niechęć u kobiet, to jak ogłoszenie w korporacji ze forsa jest wylacznie zbiorem abstrakcyjnych cyferek w komputerze i ze od dziś swoje pomidory i świniaka hodujesz sam.
  • marek.zak1 15.03.15, 09:02
    protein.spill napisał(a):

    >
    > Ale pomogłeś mi zrozumieć o czym mówił Potwór. W korporacji jestes częścią hierarchii i forsa wynagradza ci rezygnacje z własnej inteligencji i zdrowego rozsądku na rzecz korporacyjnego myślenia produkowanego przez zarząd/marketoidy.

    Otóż nie. Z inteligencji nie rezygnujesz, a zdrowy rozsądek rzeczywisnie nieraz ustępuje innym czynnikom, ale pamietaj, że to nie zawsze Ty musisz mieć rację.


    > Wydaje mi sie ze Potwór mówi dokładnie o tej samej naturze zależności w zwiazku , tyle ze waluta ma tu byc poziom nawilżenia cipki.
    >
    > Obydwa systemy nie tylko sa do siebie podobne, jeden napędza drugi. To "konieczność" kupowania nowych samochodów i powiększania domu (jako nawilżacz waginy) trzyma Cię w korporacji.

    Nie tylko.Stabilizacja finansowa, działanie na poziomie ponad własnej grządki.

    I to by tłumaczyło czemu programowe walenie konia budzi taka niechęć u kobiet, to jak ogłoszenie w korporacji ze forsa jest wylacznie zbiorem abstrakcyjnych cyferek w komputerze i ze od dziś swoje pomidory i świniaka hodujesz sam.

    Tak jest to uniezależnienie kosztem zjazdu atrakcyjności życia.
  • protein.spill 15.03.15, 09:19
    > Otóż nie. Z inteligencji nie rezygnujesz, a zdrowy rozsądek rzeczywisnie nieraz
    > ustępuje innym czynnikom, ale pamietaj, że to nie zawsze Ty musisz mieć rację.

    Ja o korporacji jako koncepcji wypowiadam sie jednostronnie, niesłusznie. To oczywiste, ze trzeba grać w zespole, dopasowywać sie itd. Współczesne korporacje zostawiają do tego spore pole dla innowacyjności i czesto ja promują (o ile to sa sensowne ekonomicznie pomysły).

    Do tego w mojej obecnej firmie ilość pracy jaka sie wykonuje jest praktycznie dobrowolna. Idealne dla ludzi z podejściem "robota to głupota, picie to jest życie".
  • marek.zak1 15.03.15, 09:40
    protein.spill napisał(a):


    > Ja o korporacji jako koncepcji wypowiadam sie jednostronnie, niesłusznie. To oczywiste, ze trzeba grać w zespole, dopasowywać sie itd. Współczesne korporacje zostawiają do tego spore pole dla innowacyjności i czesto ja promują (o ile to sa sensowne ekonomicznie pomysły).

    Tak, team work to podstawa. Wiadomo, że pomysły i stojący za nimi ludzie ze sobą konkuruja, więc jessli takowy masz, musisz zebrać ludzi, którzy moga Ci pomóc i starać sie to przeforsować.
    Natomiast jesli zwyciężyl inny pomysł, to nie można sie obrażać i go torpedować, tylko trzeba go realizować.
    To, czego korporacje nie znosza to postawa konfrontacyjna. Nawet teraz chcę przyjąć do pracy człowieka, a w korpo to raczej chętnie zwalniaja aniżeli przyjmują. Wydaje mi sie, że moje argumenty są oczywiste, ale niekoniecznie dla centrali, więc pozostaje mi argumentować i spokojnie przekonywać
    No u mnie także jest swoboda, a więc każdy robi co chce i jak chce, byle by wszystko grało. Nikogo w centrali nie obchodza szczegóły i kto co robi. To bardzo duży plus. Rano się budzę i sam sobie oraganizuję dzień i to jest fajne.
  • hello-kitty2 15.03.15, 11:39
    protein.spill napisał(a):

    > I to by tłumaczyło czemu programowe walenie konia budzi taka niechęć u kobiet,
    > to jak ogłoszenie w korporacji ze forsa jest wylacznie zbiorem abstrakcyjnych c
    > yferek w komputerze i ze od dziś swoje pomidory i świniaka hodujesz sam.

    A nie prosciej zalozyc, ze jesli babka lubi seks i potrzebuje go to skoro wybierasz walenie konia to znaczy, ze nie zaspokajasz jej potrzeb. Jezeli babka nie lubi seksu czy jej on generalnie zwisa i nie potrzebuje go, to bedzie Ci wdzieczna, ze sie obsluzysz sam i nie zawracasz jej glowy. Przyklad: wyobraz sobie zone Sabata i podstaw ja pod swoje twierdzenie. Pasuje?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 12:35
    > A nie prosciej zalozyc, ze jesli babka lubi seks i potrzebuje go to skoro wybie
    > rasz walenie konia to znaczy, ze nie zaspokajasz jej potrzeb. Jezeli babka nie
    > lubi seksu czy jej on generalnie zwisa i nie potrzebuje go, to bedzie Ci wdziec
    > zna, ze sie obsluzysz sam i nie zawracasz jej glowy. Przyklad: wyobraz sobie zo
    > ne Sabata i podstaw ja pod swoje twierdzenie. Pasuje?

    Nie w układach ktore opisuje Potwór. Jak ja lubię seks i ktos lubi seks to nie ma jakiegoś punktowania, gierek. Podstawilem zonę Sabata. Dobry przykład. Kobieta ma na niego kilka haków, nie tylko wyposzczenie. Jest tez zołzą i mam wrazenie ze trzyma chałupę w ryzach. Cos jak stara Dulska. A ćwiczenia Sabata (sorry Sabat) przypominają mi spacery Dulskiego dookoła pokoju.

    To co ja sugeruje innym facetom chodzącym na pasku wyposzczenia to przynajmniej odpięcie od mózgu haczyka niewyżycia. Kolejne haczyki trzeba odpiąć i rozbroić niezależnie. Tu uwaga o potrzebach: jestem średniolibidowcem wiec dla mnie wystarczy jeden orgazm dziennie zeby czuć sie dobrze. Ale w zwiazku, z fochami, problemami, PMSem, dzieckiem nie miałem ochoty na seks cześciej niż dwa razy w tygodniu, czasem rzadziej. I byłem non stop wkurwiony. Wydaje mi sie, ze zdecydowana większość facetow żyje w stanie permanentnego niewyżycia i można nimi manipulować jak dziećmi.
  • sabat.77 15.03.15, 13:22
    Dziwne jest to porownanie do spacerow Dulskiego, cwiczylem dla siebie juz jak mialem 12 lat. O malzenstwie nawet wtedy nie myslalem. To jest moja osobista czynnosc, nadinterpretujesz to.
  • protein.spill 15.03.15, 13:53
    sabat.77 napisał:

    > Dziwne jest to porownanie do spacerow Dulskiego, cwiczylem dla siebie juz jak m
    > ialem 12 lat. O malzenstwie nawet wtedy nie myslalem. To jest moja osobista czy
    > nnosc, nadinterpretujesz to.

    Ok, cofam.
  • hello-kitty2 15.03.15, 13:58
    protein.spill napisał(a):

    > sabat.77 napisał:
    >
    > > Dziwne jest to porownanie do spacerow Dulskiego, cwiczylem dla siebie juz
    > jak m
    > > ialem 12 lat. O malzenstwie nawet wtedy nie myslalem. To jest moja osobis
    > ta czy
    > > nnosc, nadinterpretujesz to.
    >
    > Ok, cofam.

    Czekaj, walcz. Tak cwiczyl az sie upasl 30 kg ponad norme. Ehe amnezjo bierz mnie w swoje objecia ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat.77 15.03.15, 14:03
    hello-kitty2 napisała:

    > Czekaj, walcz. Tak cwiczyl az sie upasl 30 kg ponad norme. Ehe amnezjo bierz mn
    > ie w swoje objecia ;)

    A ty cwiczysz regularnie? Cos czytalem ze przerwy mialas?
    Mi zawsze brakowalo konsekwencji, co w treningu tez sie przejawia. Ale nie jest tak, ze sie nagle z cwiczeniami urwalem z choinki przed czterdziestka.
  • hello-kitty2 15.03.15, 14:07
    sabat.77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Czekaj, walcz. Tak cwiczyl az sie upasl 30 kg ponad norme. Ehe amnezjo bi
    > erz mn
    > > ie w swoje objecia ;)
    >
    > A ty cwiczysz regularnie? Cos czytalem ze przerwy mialas?
    > Mi zawsze brakowalo konsekwencji, co w treningu tez sie przejawia. Ale nie jest
    > tak, ze sie nagle z cwiczeniami urwalem z choinki przed czterdziestka.

    A ile lat miales nadwage? Bo mowiles, ze juz jak poznales zone to miales wiec? Stad nie zaliczyles ani jednej cipki wiecej, bo sie wstydziles. Chyba jednak urwales sie przed czterdziestka i to chyba w reakcji na psucie sie zwiazku wiec Proteinowy moze slusznie to zinterpretowal, nie?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • hello-kitty2 15.03.15, 13:53
    protein.spill napisał(a):

    > Nie w układach ktore opisuje Potwór.

    Aaa nie do konca sledze przyznam.

    Jak ja lubię seks i ktos lubi seks to nie
    > ma jakiegoś punktowania, gierek. Podstawilem zonę Sabata. Dobry przykład. Kobie
    > ta ma na niego kilka haków, nie tylko wyposzczenie. Jest tez zołzą i mam wrazen
    > ie ze trzyma chałupę w ryzach. Cos jak stara Dulska. A ćwiczenia Sabata (sorry
    > Sabat) przypominają mi spacery Dulskiego dookoła pokoju.

    hehe to byl jedyny post Sabata przy ktorym sie podmialam do rozpuchu, ten w ktorym opisywal Zozykowi (nie pamietam nicka) ten jednokonczyning ;) Ale juz pozostawilam bez komentarza.

    I byłem non stop wkurwiony. Wydaje mi sie, ze zdecydow
    > ana większość facetow żyje w stanie permanentnego niewyżycia

    Tez mi sie tak wydaje, bo moj partner mimo ze tez zmienil prace na mniej stresujaca, to po ponad pol roku nadal nie przestal sie stesowac. Dziwne nie? A jak sie go pytam to zaprzecza. Mowi ze sie nie stresuje. Pytanie tylko, ze jesli tu chodzi o BSwM to czemu sobie po prostu mnie nie wezmie? Jesli cos chcesz musisz to zakomuinkowac nie? Dlatego Ci sie podpytywalam jak sie u Ciebie ten seks zapoczatkowywuje. Czy to jest jakies czajenie sie i skok? Bo to wydaje sie w relacjach, w ktorych nie ma bliskosc nie do przeskoczenia. Po prostu obie strony sie glupio czuja. Nie jest tak?

    i można nimi manip
    > ulować jak dziećmi.

    O manipulacji nic mi nie wiadomo.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 14:14
    > Jesli cos chcesz musisz
    > to zakomuinkowac nie? Dlatego Ci sie podpytywalam jak sie u Ciebie ten seks za
    > poczatkowywuje. Czy to jest jakies czajenie sie i skok? Bo to wydaje sie w rela
    > cjach, w ktorych nie ma bliskosc nie do przeskoczenia. Po prostu obie strony si
    > e glupio czuja. Nie jest tak?

    My mamy kod, ktory oszczędza obu stronom upokorzenia pytania i bycia odrzuconym. Zona kładzie sie "spać" nago.
  • hello-kitty2 15.03.15, 18:44
    protein.spill napisał(a):

    > My mamy kod, ktory oszczędza obu stronom upokorzenia pytania i bycia odrzuconym
    > . Zona kładzie sie "spać" nago.

    I co? Latasz co pol godziny do wyra sprawdzic czy sie juz uwalila na golasa czy nie? ;-) Hehe najlepiej jak ktos ma sypialnie na 2 pieterku to mozna sobie jakies interwaly na tych schodach przy okazji robic ;)

    No dobra, to zona, a Ty? Czy to znaczy, ze ty jestes 'czynny' non stop? W jaki sposob demonstrujesz SWOJA dostepnosc? No chyba nie lazisz po domu caly dzien na golasa? :)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 18:52
    > No dobra, to zona, a Ty? Czy to znaczy, ze ty jestes 'czynny' non stop? W jaki
    > sposob demonstrujesz SWOJA dostepnosc? No chyba nie lazisz po domu caly dzien n
    > a golasa? :)

    Ja jestem zawsze dostępny. to nie jest sztuka przy kilku razach na miesiąc.
  • sabat.77 15.03.15, 18:58
    Ja zastanawiam sie jak moznaby w takiej sytuacji efektownie odmowic. Ty mialbys latwo, moglbys wyjac fujare i znienacka obsikac :)
  • protein.spill 15.03.15, 14:32
    można nimi manip
    > > ulować jak dziećmi.
    >
    > O manipulacji nic mi nie wiadomo.

    Ok, ucz sie.

    Scenariusz A) kłócisz sie i wiesz ze masz racje. Trzymasz sie tematu i pilnujesz zeby on tez trzymał sie tematu, az sprowadzisz go do poziomu "przepraszam". Nie ma w tym manipulacji.

    Scenariusz B) kłócisz sie i czujesz, ze nie masz racji. Pozwalasz mu szarżować ile chce, ale przygotowujesz jakąś bombę, cos co go dotknie do żywego. W miedzy nie wyhamowujesz jego szarży, jeszcze ja rozkręcasz. Potem robisz Aikido: w momencie największego impetu rzucasz bombę w rodzaju "jestes jak Twoj ojciec". To powinno popchnąć go do poziomu nazwania cię p*zdą. A wyzwisko, czy daj Boże agresywny ruch sprowadzają go do scenariusza A. Dalej juz masz z górki. Jezeli Cię uderzy masz ustawione wszystkie kłótnie na lata. Na nieszczęście większość z nas to "ciapki" ktore nie uderza kobiety.

    Zauważ ze jak produkowałem sie o religii rozegrałyście razem z MojeMail3 scenariusz B, tyle ze nie nazwałem żadnej z was hm nieładnie.
  • hello-kitty2 15.03.15, 18:39
    protein.spill napisał(a):

    > Scenariusz B) kłócisz sie i czujesz, ze nie masz racji. Pozwalasz mu szarżować
    > ile chce, ale przygotowujesz jakąś bombę, cos co go dotknie do żywego. W miedzy
    > nie wyhamowujesz jego szarży, jeszcze ja rozkręcasz. Potem robisz Aikido: w mo
    > mencie największego impetu rzucasz bombę w rodzaju "jestes jak Twoj ojciec". To
    > powinno popchnąć go do poziomu nazwania cię p*zdą. A wyzwisko, czy daj Boże ag
    > resywny ruch sprowadzają go do scenariusza A. Dalej juz masz z górki. Jezeli Ci
    > ę uderzy masz ustawione wszystkie kłótnie na lata. Na nieszczęście większość z
    > nas to "ciapki" ktore nie uderza kobiety.

    Porownanie do ojca to komplement, bo podobniez kobiety szukaja jakiejs kopii ojca, to raz. A dwa u mnie to by sie pewnie skonczylo w lozku, a tam mozesz sie realizowac z wyzwiskami i biciem (jak masz potrzebe) do woli, zadnych powrotow do przepraszania nie przewiduje ;) Jestes z zupelnie innej bajki.

    > Zauważ ze jak produkowałem sie o religii rozegrałyście razem z MojeMail3 scenar
    > iusz B, tyle ze nie nazwałem żadnej z was hm nieładnie.

    Podtrzymuje: O manipulacji nic mi nie wiadomo.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 15.03.15, 19:05
    > Porownanie do ojca to komplement, bo podobniez kobiety szukaja jakiejs kopii oj
    > ca

    Mowa o ojcu faceta. Ale to był tylko przykład. Chodzi o to ze w zwiazku masz wiedzę gdzie wsadzić szpilę tak zeby dopiec mu do żywego.

    > > Zauważ ze jak produkowałem sie o religii rozegrałyście razem z MojeMail3
    > scenar
    > > iusz B, tyle ze nie nazwałem żadnej z was hm nieładnie.
    >
    > Podtrzymuje: O manipulacji nic mi nie wiadomo.

    To nie była świadoma manipulacja z Twojej czy mm3 strony. Ale jakbym chodził taki zirytowany jak kiedys to bym pewnie rzucił miechem a potem czuł sie winny. Na rozdraznionym facecie można grać jak na organkach. Ładnie z Twojej strony ze tego nie robisz.
  • hello-kitty2 16.03.15, 00:14
    protein.spill napisał(a):

    > Mowa o ojcu faceta. Ale to był tylko przykład. Chodzi o to ze w zwiazku masz wi
    > edzę gdzie wsadzić szpilę tak zeby dopiec mu do żywego.

    Aha no tak. Teraz wszystko rozumiem. Otwierales sie przed nia, a ona to teraz wykorzystuje.

    > To nie była świadoma manipulacja z Twojej czy mm3 strony. Ale jakbym chodził ta
    > ki zirytowany jak kiedys to bym pewnie rzucił miechem a potem czuł sie winny. N
    > a rozdraznionym facecie można grać jak na organkach. Ładnie z Twojej strony ze
    > tego nie robisz.

    Bez sensu czuc sie zle za rzucenie miesem. Ale faktycznie jak masz rzucac i czuc sie zle to faktycznie nie rzucaj. Ja nie mam w sobie takiej dychotomii. Nie wiem czy wykorzystuje czy nie. Jak sie kloce to daze do otwartej walki na rownych warunkach (zadnych ulg). Bardzo czesto przegrywam ale walka ma byc rowna.

    ps dla mnie mozesz smialo rzucac miesem, nie ograniczac sie ;) tak jak ja ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • protein.spill 16.03.15, 08:59
    > Aha no tak. Teraz wszystko rozumiem. Otwierales sie przed nia, a ona to teraz w
    > ykorzystuje.

    Nie. raz ze sie nie kłócimy, dwa ze to nie jej styl.

    A co do "otwierałeś sie przed nią", to tez nie jest tak ze ty cos tam opowiadasz, jakies tajemnice z dzieciństwa itp. Inteligentna kobieta wie o facecie wiecej niż on sam, bo większość z nas zamiast uczciwej introspekcji woli sobie opowiadać bajki na swój temat.

    Inteligenta kobieta przy manipulacji używa rzeczy, ktore sa nowe nawet dla manipulowanego.
  • mabelle2000 16.03.15, 09:13
    protein.spill napisał(a):

    > Inteligenta kobieta przy manipulacji używa rzeczy, ktore sa nowe nawet dla mani
    > pulowanego.

    Zdumiewasz mnie Protein, ile trzeba miec w sobie zlej woli, zeby posuwac sie do glebokich analiz osobowosci bliskiej osoby, po to zeby jej dokopac. Samymi faktami mozna dowalic, a co dopiero wlasna, brutalna interpretacja tych faktow. To jakas wyzsza szkola jazdy. No ale skoro takie zjawisko zaobserwowales, to nie mam powodu Ci nie wierzyc. Myslisz, ze manipulowac w ten sposob mozna zupelnie nieswiadomie ?