Dodaj do ulubionych

Z kim spotykają się singielki?

05.06.15, 08:29
Czy to nie jest tak, że w przerwach między kolejnymi związkami bzykają się z "najlepszymi" facetami?

Znowu będę głosił zasadę Pareto, ale cholera kolejne, wczorajsze doświadczenie mówi mi, że tak naprawdę czy to szczupła, zadbana laska, przytyta, głupia, mądra czy biedna to zdecydowana większość w okresach bezzwiązkowych spotyka się na seks z samcami, którzy należą do tej grupy 10%-20%. Nazwijmy ich samcami alfa.

Kobiety aż pchają im się do łóżka.

Cała reszta musi się o nie starać i w momencie, gdy jakaś się zauroczy to wtedy z alfą skończy znajomość.

Stąd też tak dużo samotnych, sfrustrowanych facetów.

Z kim spotykają się singielki?
Edytor zaawansowany
  • marek.zak1 05.06.15, 08:50
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Czy to nie jest tak, że w przerwach między kolejnymi związkami bzykają się z "n
    > ajlepszymi" facetami?
    >
    > Znowu będę głosił zasadę Pareto, ale cholera kolejne, wczorajsze doświadczenie mówi mi, że tak naprawdę czy to szczupła, zadbana laska, przytyta, głupia, mądra czy biedna to zdecydowana większość w okresach bezzwiązkowych spotyka się na seks z samcami, którzy należą do tej grupy 10%-20%. Nazwijmy ich samcami alfa.
    >
    > Kobiety aż pchają im się do łóżka.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Dla seksu, czy związku via seks?
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 09:31
    Na logikę to same chciałyby związku z alfa, ale alfy niekoniecznie muszą mieć na to ochotę. Zresztą taki alfa ma haremy na zawołanie, więc po co mu związki?

    Chodzi o to, że między jednym, a drugim facetem, który kwalifikuje się do związku istnieją okresy bezzwiązkowe lub panny chcą odpocząć od czegoś poważnego i na luźne relacje wybierają samców alfa.
    Alfy zgarniają większość rynku (80%), a Cześki, Mariusze i Karole siedzą przy piwie lub biją Niemca po kasku w domowym zaciszu licząc na to, że Marioli, Jadwidze czy Kasi zechce się stworzyć coś poważnego i wtedy otworzy się okno transferowe, a Cześki będą mogły się wykazać.

    Alfy zgarniają 80% panienek. Cześki siedzą sfrustrowane. Kobiety nie widzą nic złego w tym, że dzielą łóżko z alfą i jego innymi kobietami do momentu, aż zechcą stworzyć z kimś coś poważnego.
  • kag73 05.06.15, 09:57
    Ja tam nie wiem czy jakas przecietna singielka sie do alfy dopcha i czy bedzie miala szanse, bo on na brak amatorek raczej nie narzeka.
    Natomiast mnie sie wydaje, ze kobiety i mezczyzni chca sypiac( i jak sie daje sypiaja) z partnerami/partnerkami, ktorzy sa dla nich atrakcyjni fizycznie/pociagaja, no i odrobina sympatii tez jest przy tym wazna. To taj generalizujac, bo potem sie zaczynaja wszystkie inne niuanse.

  • sea.sea 05.06.15, 09:58
    No właśnie, przecież jak mają powyżej 30-tki, to żadna alfa ich nie ruszy, bo są stare i zwiędłe :>

    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • triss_merigold6 05.06.15, 10:01
    Te alfy po 30-tce (no, po 35. roku życia) są przeważnie zaobrączkowane, osadzone w domu i zagrodzie i mają dzieci więc ich moce przerobowe, dostępność i atrakcyjność gwałtowanie spadają.
  • hello-kitty2 05.06.15, 11:39
    kombinerki_pinoc eta00 napisał(a):

    > Na logikę to same chciałyby związku z alfa, ale alfy niekoniecznie muszą mieć n
    > a to ochotę. Zresztą taki alfa ma haremy na zawołanie, więc po co mu związki?
    >
    > Chodzi o to, że między jednym, a drugim facetem, który kwalifikuje się do związ
    > ku istnieją okresy bezzwiązkowe lub panny chcą odpocząć od czegoś poważnego i n
    > a luźne relacje wybierają samców alfa.
    > Alfy zgarniają większość rynku (80%), a Cześki, Mariusze i Karole siedzą przy p
    > iwie lub biją Niemca po kasku w domowym zaciszu licząc na to, że Marioli, Jadwi
    > dze czy Kasi zechce się stworzyć coś poważnego i wtedy otworzy się okno transfe
    > rowe, a Cześki będą mogły się wykazać.
    >
    > Alfy zgarniają 80% panienek. Cześki siedzą sfrustrowane. Kobiety nie widzą nic
    > złego w tym, że dzielą łóżko z alfą i jego innymi kobietami do momentu, aż zech
    > cą stworzyć z kimś coś poważnego.

    W jednym poscie i z 2 razy info o 80% i z 6 razy termin alfa. Obsesja powtarzania sie. Jestes wersja light ML? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 12:29
    Tak.
  • maracooja 05.06.15, 09:28
    > Cała reszta musi się o nie starać

    Rzeczywiście, to strasznie frustrujące.
  • urquhart 05.06.15, 09:36
    > Znowu będę głosił zasadę Pareto, ale cholera kolejne, wczorajsze doświadczenie
    > mówi mi, że tak naprawdę czy to szczupła, zadbana laska, przytyta, głupia, mądr
    > a czy biedna to zdecydowana większość w okresach bezzwiązkowych spotyka się na
    > seks z samcami, którzy należą do tej grupy 10%-20%. Nazwijmy ich samcami alfa.

    precyzyjnie Buss badał l że bezwarunkowo to mniejsza grupa 5-7% nie 10-20%
    laski na tym forum dzielą się na dwie grupy tych dla których to oczywiste i nudne wiec nie będzie je to emocjonować i nie bedą dyskutować, i te spolaryzowane światopoglądowo przez feminizm który walczy z całym psychowewo i jego dorobkiem jako mizogińskim spiskiem mającym na celu zdyskredytowanie kobiet i PO-stępowych ideałów równouprawnienia płci.
    te też nie bedą dyskutować merytorycznie chyba tylko po to żeby przypieprzyć ci jako szowiniście i mizoginowi :)

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • anbale 05.06.15, 09:46
    Mam wrażenie, że wszyscy macie tu takie pojęcie o kobietach jak koń o karuzeli.
    Znacie je chyba tylko z obrazków w internecie i opracowań badawczych amerykańskich naukowców. I w tym fakcie bym się dopatrywała niepowodzeń na polu erotycznym.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 10:07
    >to oczywiste i nud
    > ne wiec nie będzie je to emocjonować i nie bedą dyskutować

    Myślałem, że triss_merigold oleje temat, a jednak chce się wykazać. Cenną wiedzę posiada, trafne obserwacje, więc dobrze, że dzieli się informacjami.

    >te spolaryzowane
    > światopoglądowo przez feminizm który walczy z całym psychowewo

    Na ich opiniach mi nie zależy. Większość siedzi na feminizmie i forum kobieta. :)

    > precyzyjnie Buss badał l że bezwarunkowo to mniejsza grupa 5-7%

    Dzięki. Muszę się zaznajomić z tematem.
  • triss_merigold6 05.06.15, 10:21
    Nie bierzesz pod uwagę grup wiekowych.
    Inne mozliwości, potencjał i okazje mają małolaty 17-25 lat, inne starsi, a jeszcze inne ludzie 35+.
    Nie bierzesz pod uwagę środowisk, a to też łączy się z możliwościami i dostępnością kobiet/mężczyzn.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 10:56
    Później sobie przeanalizuję wszystko. Podoba mi się, że walicie prosto z mostu. Przynajmniej można się czegoś dowiedzieć nie mając za dużo doświadczenia, a wiedzę opartą przede wszystkim na obserwacjach.

    Cały temat wziął się z tego, że mam kontakt z pewną panienką-singielką, którą podpuszczam w dyskusji, a ona chce wyjść na bardzo wymagającą i wrażliwą jednocześnie. Pisze wzniosłe teksty, ale wiem z kim się spotyka i z jakiego powodu, ponieważ z drugą stroną mam dobry kontakt. :)
    I ta niespójność jest dla mnie śmieszna. Cześkowi w mojej osobie wmawia górnolotne teksty, a alfie obciąga, ponieważ ma dużego.

    I mam wrażenie, że bardzo duży procent kobiet działa na podobnej zasadzie.

    Oficjalnie wrażliwe, czułe, szukające sympatycznych, miłych, a po cichu alfa bierze wszystko, bo dobrze operuje maczugą. :)
  • zawle 05.06.15, 11:04
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Cały temat wziął się z tego, że mam kontakt z pewną panienką-singielką, którą p
    > odpuszczam w dyskusji, a ona chce wyjść na bardzo wymagającą i wrażliwą jednocz
    > eśnie.
    > I ta niespójność jest dla mnie śmieszna. Cześkowi w mojej osobie wmawia górnolo
    > tne teksty, a alfie obciąga, ponieważ ma dużego.

    Jak idziesz do kina, to nie zwracasz uwagi na menu, tylko na to co grają. No w każdym razie ja tak robię.

    CW
    >
    > I mam wrażenie, że bardzo duży procent kobiet działa na podobnej zasadzie.
    >
    > Oficjalnie wrażliwe, czułe, szukające sympatycznych, miłych, a po cichu alfa bi
    > erze wszystko, bo dobrze operuje maczugą. :)
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:34
    Właśnie przekaz jest inny. Ona niby gra na wrażliwą cnotkę szukającą "wartościowych" facetów (menu), a wybiera bzykanie (konkretny film). Gdyby wprost powiedziała, że ludzi duży rozmiar, bzykanie i całą otoczkę z tym związaną to nie byłoby problemu.
  • kag73 05.06.15, 11:41
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Właśnie przekaz jest inny. Ona niby gra na wrażliwą cnotkę szukającą "wartościo
    > wych" facetów (menu), a wybiera bzykanie (konkretny film). Gdyby wprost powiedz
    > iała, że ludzi duży rozmiar, bzykanie i całą otoczkę z tym związaną to nie było
    > by problemu.

    No bo moze w zalozeniu takich szuka, a ze to nie takie proste, przejsciowo bierze co sie nadarza:)
    Umow sie z nia, sprawdzisz. A Tobie ona tak bardzo sie podoba, ze chcialbys ja dla siebie, tak na stale, czy tylko o seks chodzi?
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 12:01
    > No bo moze w zalozeniu takich szuka, a ze to nie takie proste, przejsciowo bier
    > ze co sie nadarza:)

    Oooo oooooo właśnie, to, to. Bierze najlepszego, czyli alfę. Właśnie o tym piszę od początku. Jednocześnie wie co jest po części atrakcyjne i kreuje się na wrażliwą, aby nie stracić facetów z drugiego, prozwiązkowego frontu.

    Ja sobie z nią rozmawiam. Nie interesuje mnie to.
    W ogóle za kobietami nie biegam, na razie analizuję, by wiedzieć czego się spodziewać.
    Nie jestem ogarnięty towarzysko, finansowo raczej kiepsko, łóżkowo fatalnie, łatwo się denerwuję, a przy tym przeklinam, nie tańczę, nie lubię tłumów.
    Może kiedyś. Na razie się w to nie bawię.
  • kag73 05.06.15, 12:05
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Oooo oooooo właśnie, to, to. Bierze najlepszego, czyli alfę. Właśnie o tym pisz
    > ę od początku. Jednocześnie wie co jest po części atrakcyjne i kreuje się na wr
    > ażliwą, aby nie stracić facetów z drugiego, prozwiązkowego frontu.

    No przeciez Ty nawet nie probujsz, piszesz a ten niby alfa sprobowal, bo co mu sie stanie? Najwyzej w ryja skasuja a noz widelec sie uda.

    > Nie jestem ogarnięty towarzysko, finansowo raczej kiepsko, łóżkowo fatalnie, ła
    > two się denerwuję, a przy tym przeklinam, nie tańczę, nie lubię tłumów.
    > Może kiedyś. Na razie się w to nie bawię.

    To ile masz lat? 17?
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 12:21
    > No przeciez Ty nawet nie probujsz, piszesz a ten niby alfa sprobowal, bo co mu
    > sie stanie?

    Jestem świadomy swoich, ekhem, zalet. :)
    Stary jestem. Nie o mnie ten wątek.
  • triss_merigold6 05.06.15, 12:15
    Cóż, w takim razie w ogóle nie powinny Cię interesować kobiety z którymi spotykają się ci "alfa".

    Nie ta półka. Interesuj się mniej efektownymi, mniej wyszczekanymi, bardziej nieśmiałymi.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 12:22
    Właśnie o to chodzi, że te z mojego poziomu też patrzą za samcami alfa. Nie znasz takich, co to chętnie spoglądają na tych z wyższej półki, czekają na telefon i zrobią wszystko dla takiego, aby tylko się "wybić", zostać zauważoną? O takich kobietach jest właśnie wątek.
  • triss_merigold6 05.06.15, 12:27
    EEeee znałam takie klimaty z podstawówki, kiedy dziewczyny z klas VII oglądały się za tymi dorosłymi chłopakami z klas VIII i szczytem marzeń było, żeby on zatańczył wolnego na szkolnej dyskotece i żeby koleżanki widziały i umarły z zazdrości. To było gdzieś w 87-88'.
  • kag73 05.06.15, 11:07
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > I ta niespójność jest dla mnie śmieszna. Cześkowi w mojej osobie wmawia górnolo
    > tne teksty, a alfie obciąga, ponieważ ma dużego.
    > I mam wrażenie, że bardzo duży procent kobiet działa na podobnej zasadzie.
    > Oficjalnie wrażliwe, czułe, szukające sympatycznych, miłych, a po cichu alfa bi
    > erze wszystko, bo dobrze operuje maczugą. :)

    Ale, przeciez na razie nie wie czy Ty tez nie masz/masz duzego, wiec teoria sie nie zgadza. Pokaz, ze masz duzego, tez Ci bedzie obciagac.
    No i wreszcie najwazniejsze: naucz sie dobrze operowac maczuga!
    A poza tym spotkaj sie z nia na zywao i dzialaj a nie opierdalasz teksty w necie.
    Dla mnie ideal: fizycznosc mi sie zgadza, sympatyczny, mily i dobrze operujacy maczuga! Ale na to nie patrz, bo ja jestem inna;)
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:39
    > Ale, przeciez na razie nie wie czy Ty tez nie masz/masz duzego, wiec teoria sie
    > nie zgadza. Pokaz, ze masz duzego, tez Ci bedzie obciagac.

    W ogóle nie rozumiesz. Ona gra. Niewielki procent kobiet przyzna się do tego, że bardziej kręci je seks z alfa niż wrażliwy, sympatyczny, miły bla bla bla facet, ponieważ kobiety boją się, że ucierpi ich opinia i ich seksualność będzie oceniona.
    Poza tym ja nie uderzam do niej tylko ciekawi mnie właśnie ten dysonans. Całe życie się na to nabierałem, a dopiero od kilku lat wiem o co chodzi w tych kontaktach damsko-męskich.

    > No i wreszcie najwazniejsze: naucz sie dobrze operowac maczuga!

    To wiem. Doszedłem do podobnych wniosków dawno temu. KLUCZ. PUNKT PIERWSZY, NAJWAŻNIEJSZY. Zapisałem. :)

    Maczugi nie posiadam, więc muszę przyjąć inną strategię w sytuacji, gdy pojawi się jakaś ciekawa kobieta. I już mam ją opracowaną. Problem polega na tym, iż nie jest doskonała, nie idzie w parze z tym czego będzie oczekiwała kobieta i mogę mieć przez to rogi albo szybko się skończy.
  • kag73 05.06.15, 11:47
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > W ogóle nie rozumiesz. Ona gra. Niewielki procent kobiet przyzna się do tego, ż
    > e bardziej kręci je seks z alfa niż wrażliwy, sympatyczny, miły bla bla bla fac
    > et, ponieważ kobiety boją się, że ucierpi ich opinia i ich seksualność będzie o
    > ceniona.
    No a kto im te opinie wystawia? To po jedno. Po drugie to sie nie wyklucza, ze sympatyczny i mily moze byc dobry w lozku. Po trzecie kobietom sie czasem duzo wydaje a potem na zywca sie okazuje, ze z drewna nie sa. No ale troche facet odwazyc sie musi(nawet ten mily i wraliwy), co nie, chuc musi miec.

    > Maczugi nie posiadam, więc muszę przyjąć inną strategię w sytuacji, gdy pojawi
    > się jakaś ciekawa kobieta. I już mam ją opracowaną. Problem polega na tym, iż n
    > ie jest doskonała, nie idzie w parze z tym czego będzie oczekiwała kobieta i mo
    > gę mieć przez to rogi albo szybko się skończy.

    Tu juz duzo nie pomoge. Sa jeszcze rece i jezyk, techniki, co tam jeszcze. Mysle, ze "normalny" rozmiar jest akceptowalny, jak jest bardzo maly to raczej kicha, ale dokladnie to nie wiem.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:52
    > No a kto im te opinie wystawia?

    No jak to kto? Kombi mizogin. A skąd wie? Wymyślił sobie.
    Faceci alfa też dzielą się opiniami na temat kobiet i nawet ja wiem, która znajoma co robiła z którym chłopakiem. Łącznie z takimi szczegółami, że aż głupio o tym pisać.

    Jak się nie ma dużego to trzeba kombinować. Ja musiałbym rozkochać, poświęcić na to trochę czasu i już to wziąłem pod uwagę, ale to kurewsko dużo czasu zajmie, energii, zaangażowania, a i tak klepał w międzyczasie chętną może samiec alfa. Dlatego ja nie ufam temu co mówią te wszystkie "wrażliwe" kobiety.
  • kag73 05.06.15, 12:02
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > No jak to kto? Kombi mizogin. A skąd wie? Wymyślił sobie.
    > Faceci alfa też dzielą się opiniami na temat kobiet i nawet ja wiem, która znaj
    > oma co robiła z którym chłopakiem. Łącznie z takimi szczegółami, że aż głupio o
    > tym pisać.
    To nie sa dzentelmeni, bo dzentelmen delektuje sie i milczy. No mniejsza o to, nastepne nam wyjdzie, to co juz wiemy. Wszyscy sobie o wszystkich szczegolach opowiadaja pytanie, ktory z nich chce i zwiazuje sie z nia na stale?
    >
    > Jak się nie ma dużego to trzeba kombinować. Ja musiałbym rozkochać, poświęcić n
    > a to trochę czasu i już to wziąłem pod uwagę, ale to kurewsko dużo czasu zajmie
    > , energii, zaangażowania, a i tak klepał w międzyczasie chętną może samiec alfa
    > . Dlatego ja nie ufam temu co mówią te wszystkie "wrażliwe" kobiety.

    On, mysle, moze byc "przecietny" to wtedy nie ma co se wkrecac tylko sie zwyczajnie do dziewczyny zabierac. Niby zasada jest taka, ze po czy na 3 randce spoko ma/moze sie cos wydarzyc, ale probowac czegos trzeba, bo sie samo nie wydarzy. Oczywiscie w zaleznosci jak bardzo wazna jest dziewczyna bedziesz ostrozniejszy, poczekasz troche dluzej i trzeba zwracac uwage na sygnaly. Naormalnie, zauroczona/zakochana dziewczyna nie bzyka sie z innym, podobnie jak zauroczony/zakochany facet nie bzyka innych.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 14:31
    >Wszyscy sobie o wszystkich szczegolach o
    > powiadaja pytanie, ktory z nich chce i zwiazuje sie z nia na stale?

    Nikt. Właśnie o to chodzi, że ten który się zwiąże nie powinien pewnych rzeczy wiedzieć, więc najlepiej jak będzie z zewnątrz.

    > Niby zasada jest taka, ze po czy na 3 randce spoko
    > ma/moze sie cos wydarzyc, ale probowac czegos trzeba, bo sie samo nie wydarzy.

    Już mam wszystko przemyślane, ale to nie takie proste. Najpierw przetrzymać, aby się zaangażowała, ale to wymaga czasu, a u dojrzałej kobiety wyda się to podejrzane.

    > czona/zakochana dziewczyna nie bzyka sie z innym, podobnie jak zauroczony/zakoc
    > hany facet nie bzyka innych.

    No i tutaj jest problem. Ustaliłem sobie, że od początku stawiam sprawę jasno. Od pierwszego udanego spotkania komunikuję, że nie ma kombinowania i poświęcamy się sobie, a jak wypali to podkreślam, że jesteśmy razem. Prostymi słowami, bez niedomówień.
    Jeżeli kiedykolwiek będę miał okazję. Będzie ciężko, ale i tak się nie napalam.
  • kag73 05.06.15, 15:10
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > No i tutaj jest problem. Ustaliłem sobie, że od początku stawiam sprawę jasno.
    > Od pierwszego udanego spotkania komunikuję, że nie ma kombinowania i poświęcamy
    > się sobie, a jak wypali to podkreślam, że jesteśmy razem. Prostymi słowami, be
    > z niedomówień.
    > Jeżeli kiedykolwiek będę miał okazję. Będzie ciężko, ale i tak się nie napalam.

    Hmm, wydaje mi sie, ze to troche za szybko. Moze warto poczekac czy dojdzie w ogole do drugiego spotkania.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 15:30
    Po pierwszym zapraszam na drugie. Jest chętna. Przedstawiam OD RAZU mój punkt widzenia, z zastrzeżeniem wyłączności. Bez pier.dolonych domysłów. Nie pasuje, ograniczam jej przestrzeń, dusi się, czuje negatywne emocje to nara.

    Oczywiście w teorii. :)
  • kag73 05.06.15, 15:42
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Po pierwszym zapraszam na drugie. Jest chętna. Przedstawiam OD RAZU mój punkt w
    > idzenia, z zastrzeżeniem wyłączności. Bez pier.dolonych domysłów. Nie pasuje, o
    > graniczam jej przestrzeń, dusi się, czuje negatywne emocje to nara.
    >
    > Oczywiście w teorii. :)

    Ograniczam jej przestrzen? Na drugim spotkaniu? Nie znasz babki dobrze, nie znasz jej uczuc do Ciebie. Ona musi sama tej wylacznosci chciec i pragnac. No nie wiem.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 15:56
    A co jak ta wyłączność pojawi się u niej po pół roku spotykania? Ja a w tym czasie będę obmyślał gdzie ją zabrać, co ugotować, jak sprawić jej małe przyjemności, a ona w tym czasie będzie się bzykała z innymi, bo przecież dopiero po 180 dniach poczuje głębie.
    Takie głupoty nie są dla mnie.
    Automat, po pierwszym spotkaniu pytanie o drugie, a w przypadku jej zgody krótka uwaga o wyłączności.
    Nie pasuje to zakładam, że planuje kręcić, próbować z różnych źródeł, podrywać i a nuż widelec, może tobie kombi się uda, ale wiedz, że inni też czekają i z nich nie będę rezygnowała? Nie dam zrobić z siebie awaryjnego wyjścia.
  • maracooja 05.06.15, 16:36
    Z jakiś tylko sobie znanych powodów popadasz w skrajności. Pół roku?
    Nie jestem zwolenniczką łapania kilku srok za ogon ale jakby mi facet zaproszenie na drugą randkę obwarował wyłącznością, to poczułabym się... dziwnie. Taki na czole ma wypisany strach przed porażką i że jest cienki przy konkurencji. A to bynajmniej nie przyciąga...
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 16:51
    Jakie to ma znaczenie czy pół roku czy dwa miesiące?

    Dobrze. W takim razie inaczej. Spotykasz się z facetem i po sprawdzeniu kilku źródeł dochodzisz do wniosku, że to właśnie ten. Zakochujesz się i deklarujesz, że od teraz wyłączność. A on ci mówi, że nie tędy droga i on potrzebuje jeszcze dwóch miesięcy, bo on bada twoją konkurencję i właśnie wybiera się na randkę ze śniadaniem u Krysi. Zrezygnowałabyś czy ciągnęła dalej w nadziei, że wybierze ciebie?

    > a czole ma wypisany strach przed porażką i że jest cienki przy konkurencji. A t
    > o bynajmniej nie przyciąga...

    Mnie to już nie obchodzi jak to sobie druga strona usprawiedliwi. Jasny, otwarty przekaz. Za dużo mam rozmyślania, domysłów, a później żal ze względu na stracony czas, bo ona myślała/nie myślała, że...
  • maracooja 05.06.15, 17:06
    Ale ryzyko zawsze jest. I nie zawsze powie Ci prawdę.
    Bez zjedzenia paru żab może się nie obejść.
    Ryzykuj stary, wszyscy ryzykują.
  • marek.zak1 05.06.15, 17:09
    maracooja napisała:

    > Ryzykuj stary, wszyscy ryzykują.

    Bingo. No risk - no fun.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 17:21
    Dlatego chcę sobie oszczędzić pretensji, bo ona próbuje, nie jest pewna. Nie jesteś pewna to żegnam.

    Zresztą o czym my mówimy. Wróci od jednego kochanka i przyjdzie do mnie na buziaczki?
    Owszem, zdradzić może zawsze, ale przynajmniej pozbywam się żalu do siebie samego, ze czegoś nie dopilnowałem.

    Przy takich podstawach takie gierki. Nie kupuję tego. Myślałem, że dorośli ludzie grają w otwarte karty. I to kolejna przewaga jebaków. Oni nie mają takich rozterek.

    Za bardzo przywiązuję się do ludzi żeby później przeżywać, a przeważnie kończy się na tym, że wina leży po mojej stronie.

    Zresztą i tak nie mam z kim, więc to tylko teoria. Najpierw zbudować dom bez kredytu, zarobić trochę groszy, zyskać pewności siebie, może nauczyć się tańczyć, wyjechać w góry, nad jezioro. Za 10 lat będę wartościowym kąskiem. Bez umiejętności, ale na papierze ścisłe top10 w wiejskiej liście kawalerów.
  • sea.sea 06.06.15, 11:44
    Ja bym się przeraziła i uciekła. Nawet, gdybym od początku zakładała, że spotykam się tylko z nim i nie miała żadnych innych obiektów na oku.

    Facet, który stawia JAKIEKOLWIEK warunki pod koniec pierwszej randki, natychmiast uruchomiłby mi mój radar na toksyczne znajomości. Miałabym obawę, że przy czwartej randce zacząłby mi mówić, w co wolno mi się ubierać, przy szóstej zrobiłby mi scenę za to, że poszłam na służbową stołówkę z kolegą z pracy, a przy dziewiątej - że on wcale nie lubi tej mojej znajomej Marysi, więc jak mi na nim zależy, to mam odstawić także i Marysię. Tak kółko się toczy, a żaba gotuje. No cóż, takiego wała.

    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • mabelle2000 06.06.15, 12:11
    sea.sea napisała:

    > Facet, który stawia JAKIEKOLWIEK warunki pod koniec pierwszej randki, natychmia
    > st uruchomiłby mi mój radar na toksyczne znajomości.

    A gdyby wyrazil to w formie, bo ja wiem, prosby i sam zadeklarowal wylacznosc ? A swoja propozycje podparl racjonalnym argumentem o podwyzszonym ryzyku zarazenia w przypadku kilku partnerow/partnerek ? Tez bys przerazona uciekla ? Tak pytam, z ciekawosci :-)
  • sea.sea 06.06.15, 12:27
    No tak, jak miło prosi, to na pewno nie jest roszczeniowy toksyk, roszczeniowego toksyka poznajemy po tym, że od samego początku prosi wydzierając mordę :>

    Po pierwsze: skąd założenie, że jak ktoś się spotyka naraz z kilkoma osobami, to z wszystkimi uprawia seks? Może się spotykać na kawę, celem wyselekcjonowania tego jedynego/tej jedynej, z którą do seksu dojdzie.

    Po drugie: to jest bardzo ciekawe, cały wąteczek był o tym, że singielka koło 30-tki to się musi nakombinować, żeby się z kimś sensownym umówić i że jeśli nie leci na zajętych lub odpady atomowe, to nie bardzo ma z kim seks uprawiać, nawet jeśli chce. A tutaj nagle mamy obraz dziewczyn, które mają legiony kandydatów i każdemu dają, więc trzeba tę dziewczynę z tej okazji specjalnie poprosić, żeby tego procederu zaprzestała. Skąd te legiony się nagle wzięły, i to samych jak mniemam alf, bo przecież wątas udowadnia także, że dziewczyny dają tylko alfom, a cała reszta musi palić głupa przez pół roku, żeby dostać dostęp do dupy? :D
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 12:40
    > No tak, jak miło prosi, to na pewno nie jest roszczeniowy toksyk, roszczenioweg
    > o toksyka poznajemy po tym, że od samego początku prosi wydzierając mordę :>

    A jak to sobie wyobrażałaś? Okrzyk gniewu i bat w ręce?

    > Po pierwsze: skąd założenie, że jak ktoś się spotyka naraz z kilkoma osobami, t
    > o z wszystkimi uprawia seks? Może się spotykać na kawę, celem wyselekcjonowania
    > tego jedynego/tej jedynej, z którą do seksu dojdzie.

    Jak idziesz na randkę to chcesz wypaść jak najlepiej i pokazujesz, że ci zależy. Jak masz 4 randki po drodze to dzielisz wszystko na 4 facetów.

    > Po drugie: to jest bardzo ciekawe, cały wąteczek był o tym, że singielka koło 3
    > 0-tki to się musi nakombinować, żeby się z kimś sensownym umówić i że jeśli nie
    > leci na zajętych lub odpady atomowe, to nie bardzo ma z kim seks uprawiać, naw
    > et jeśli chce. A tutaj nagle mamy obraz dziewczyn, które mają legiony kandydató
    > w i każdemu dają, więc trzeba tę dziewczynę z tej okazji specjalnie poprosić, ż
    > eby tego procederu zaprzestała. Skąd te legiony się nagle wzięły, i to samych j
    > ak mniemam alf, bo przecież wątas udowadnia także, że dziewczyny dają tylko alf
    > om, a cała reszta musi palić głupa przez pół roku, żeby dostać dostęp do dupy?
    > :D

    Błędne założenie w pierwszym zdaniu. ŻADNA kobieta nie musi kombinować, aby mieć sensownego kochanka. Faceci są łatwi. Zapewniam cię, że alfa przyjmie pod swoje skrzydła przeciętną kobietę, bo nic nie trafi, niewiele ma wkładu własnego (na oko jakieś kilkanaście centymetrów) w relacje.
    Jak piszą inni kobiety koło 30stki mają ten problem, że alfów ubywa, ponieważ się wiążą, wyjeżdżają, zakładają rodziny, poświęcają się rodzinie i pracy.
    No i te kobiety mają problem. Do tego doszliśmy, ale wątek zmierza z jednej strony do Pruszkowa, z drugiej do wyłączności lub jej braku w początkowej fazie znajomości, a nawet zahaczyliśmy o właściwy model wychowawczo-edukacyjny dla dzieci do lat "pitnastu".
  • sea.sea 06.06.15, 12:44
    > ŻADNA kobieta nie musi kombinować, aby mieć sensownego kochanka.

    Zakładasz, że Twoja definicja sensownego pokrywa się z kobiecą definicją, a to nie jest takie oczywiste :P

    > A jak to sobie wyobrażałaś? Okrzyk gniewu i bat w ręce?

    No właśnie sobie tak nie wyobrażałam, jestem pewna, że toksyczny zazdrośnik na początku prosiłby bardzo miło, więc na pytanie Mabelle "a jakby miło prosił" odpowiadam: i tak bym spadała, bo uważam za podejrzane stawianie jakichkolwiek warunków na pierwszym spotkaniu. Takie mam sito na toksyków, jak na razie się sprawdza.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 12:55
    > Zakładasz, że Twoja definicja sensownego pokrywa się z kobiecą definicją, a to
    > nie jest takie oczywiste :P

    Bez pierdolenia. Sensowny kochanek to definicja tak nieskomplikowana jak wyraz twarzy Waldemara Pawlaka.
    Kochanek ma dobrze wyglądać, dobrze bzykać, być wolny (dla większości, ale nie wszystkich) i zachowywać się z szacunkiem dla wybranych. Może delikatnie szorstki, ale wystarczy, że zacznie dobrze posuwać to babka w swojej głowie i tak zrobi z niego boga i nada mu cechy, które niekoniecznie posiada.

    Oczywiście kobiety wywalą listę zawierająca 50 punktów podstawowych, ale dobrze wiemy, że to tylko na pokaz, aby pokazać, że się cenią.

    > No właśnie sobie tak nie wyobrażałam, jestem pewna, że toksyczny zazdrośnik na
    > początku prosiłby bardzo miło, więc na pytanie Mabelle "a jakby miło prosił" od
    > powiadam: i tak bym spadała, bo uważam za podejrzane stawianie jakichkolwiek wa
    > runków na pierwszym spotkaniu. Takie mam sito na toksyków, jak na razie się spr
    > awdza.

    Ty sobie wyobrażasz, że jest toksycznym zazdrośnikiem, a on, że niekoniecznie ograniczasz się do jednego. Remis. Żegnacie się, nikt do nikogo nie ma żalu. Nie ma najmniejszego problemu. :))
  • marek.zak1 06.06.15, 12:47
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Błędne założenie w pierwszym zdaniu. ŻADNA kobieta nie musi kombinować, aby mieć sensownego kochanka. Faceci są łatwi.

    To prawda, ale sensownych, dostępnych facetów nie ma wielu. Sa szybko wybierani/przebierani juz w młodości. reszta to, jak ci napisała kolezanka, odpady atomowe i rynek wtórny.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 12:57
    > To prawda, ale sensownych, dostępnych facetów nie ma wielu.

    I może to jest najprostsze wytłumaczenie dlaczego garną się do tych "najlepszych" samcow alfa.
  • hello-kitty2 06.06.15, 13:46
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Jak piszą inni kobiety koło 30stki mają ten problem, że alfów ubywa, ponieważ s
    > ię wiążą, wyjeżdżają, zakładają rodziny, poświęcają się rodzinie i pracy.

    hehe sea.sea nie mozesz znalezc sensownego kochanka, bo alfa wyjechali ;-) Poplakalam sie ze smiechu.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sea.sea 06.06.15, 13:47
    Ja akurat nie mogę powiedzieć, żebym obecnie czynnie szukała, ale jak już się zbiorę, to miło wiedzieć, że całe stada tylko czekają za rogiem :))
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • mabelle2000 06.06.15, 13:00
    sea.sea napisała:

    > No tak, jak miło prosi, to na pewno nie jest roszczeniowy toksyk, roszczenioweg
    > o toksyka poznajemy po tym, że od samego początku prosi wydzierając mordę :>
    > ;

    Nie widze nic zlego w proszeniu o cokolwiek. Pod jednym warunkiem-proszac dajemu drugiej stronie prawo do odmowy (tak jak sobie dajemy prawo do proszenia).
    Zreszta, czy prosba jaka drugi czlowiek wyraza pod naszym adresem nie mowi o nim wiele ? To bardzo uczciwe, uwazam, dac jasny sygnal drugiej osobie, na jakich fundamentach chcemy ( lub nie chcemy) rozwijac nasza relacje.

    > Po pierwsze: skąd założenie, że jak ktoś się spotyka naraz z kilkoma osobami, t
    > o z wszystkimi uprawia seks?

    Bo prosba byla nie o nie spotykanie sie, tylko o nie uprawianie seksu z innymi. Przynajmniej tak zrozumialam.

    > A tutaj nagle mamy obraz dziewczyn, które mają legiony kandydató
    > w i każdemu dają, więc trzeba tę dziewczynę z tej okazji specjalnie poprosić, ż
    > eby tego procederu zaprzestała.

    Szczerze to nie wiem jak jest :-) Mysle natomiast, ze zorganizowac sobie seks nie jest niczym trudnym i spokojnie mozna ciagnac kilka takich relacji rownoczesnie.
  • hello-kitty2 06.06.15, 14:05
    mabelle2000 napisała:

    > Bo prosba byla nie o nie spotykanie sie, tylko o nie uprawianie seksu z innymi.
    > Przynajmniej tak zrozumialam.

    Nie no dla mnie to nie po kolei. Rozumiem, ze rozmawiamy o pierwszej randce, gdzie nawet nie wiadomo czy dojdzie do kolejnej, nie znamy sie, a gosc mnie prosi czy moge nie uprawiac seksu z innym? Przeciez takie rozmowy to moga miec miejsce (jesli on czuje mus porozmawiac) dopiero wtedy jak JUZ wejdziemy czy zdecydujemy sie wejsc w relacje intymna. Oboje! (bo moze on soboe juz awansem zdecydowal sam). Wylacznosc nie polega na nieuprawianiu seksu w ogole tylko na uprawianiu seksu z jedna osoba. Na razie ja z nim seksu nie uprawiam wiec jakiekolwiek jego prosby sa nie na miejscu, to zwyczajnie nie jego biznes.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 14:17
    > Nie no dla mnie to nie po kolei. Rozumiem, ze rozmawiamy o pierwszej randce, gd
    > zie nawet nie wiadomo czy dojdzie do kolejnej, nie znamy sie, a gosc mnie prosi

    Po pierwszej, gdy panna już zgodziła się na drugą.

    >Na razie ja z nim seksu nie uprawiam wiec jakiekolwiek
    > jego prosby sa nie na miejscu, to zwyczajnie nie jego biznes.

    Idąc tym tokiem rozumowania skoro umawiasz się z nim na randki to jego biznesem jest czy umawiasz się z innymi.

    Jeżeli kobieta mówi, że wykluczone to automatycznie wysyła sygnał, że umawia się z innymi i prawdopodobnie rozchyla nogi przed innymi. Niektórzy lubią takie wyzwania.

    ALE TUTAJ W OGÓLE NIE MA KONFLIKTU INTERESÓW. Ona mówi, że to desperacki warunek, głupi i się nie zgadza, a on dziękuję za pierwszą randkę i w takim razie z przykrością musi cofnąć swoją prośbę dotyczącą zaproszenia na drugą randkę. Żegnają się i panna może umawiać się z kolejnym. Zero przykrości dla żadnej ze stron.
  • kag73 06.06.15, 14:45
    Kombi, posuchaj starszych i bardziej doswiadczonych od Ciebie ;)
    Po pierwszej randce to za wczesnie. Bo pierwsza jest lekko poznawcza i jak oboje chcecie drugiej to jet pozytywnie. Ale dziewczyna musi miec szanse za Toba zatesknic, zaczac o Tobie myslec, musisz stac sie jej troche blizszy, po po pierwszej randce nadal jestes nikim waznym, po drugiej albo trzeciej juz to moze sie zmienic. Ona musi tego chciec a nie zrobic tak, bo Ty tego chcesz/wymagasz. Uwierz mi!
    I wtedy mozesz powiedziec o sobie "sluchaj, ja nie szukam przygod, szukam uczuc/milosci, kobiety do tanca i do rozanca. Lubie z Toba byc i jezeli Ty rowniez chcesz dajmy sobie szanse". Cos w ten desen. Wtedy, glupi nie jestes, bedziesz widzial/zobaczysz reakcje i odpowiedz panny.
    Dla wiekszosci ludzi to norma, ze sypiaja tylko ze soba jezeli spotykaja sie i powstaja wiezi.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 14:53
    > Dla wiekszosci ludzi to norma, ze sypiaja tylko ze soba jezeli spotykaja sie i
    > powstaja wiezi.

    Większości tak, ale kilka osób tutaj uważa inaczej i dlatego się z nimi słownie boksuję. Zawsze z tego można coś ciekawego wyciągnąć. Nie zależy mi na tym, aby przekonać kogokolwiek, bo i tak na siebie nie trafimy. Wymiana argumentów mnie interesuje.

    > I wtedy mozesz powiedziec o sobie "sluchaj, ja nie szukam przygod, szukam uczuc
    > /milosci, kobiety do tanca i do rozanca. Lubie z Toba byc i jezeli Ty rowniez c
    > hcesz dajmy sobie szanse". Cos w ten desen. Wtedy, glupi nie jestes, bedziesz w
    > idzial/zobaczysz reakcje i odpowiedz panny.

    To inaczej, bo w dyskusji najczęściej przyjmujemy, że kobiety mają prawo szukać i kombinować, a mężczyźni grzecznie czekać na sygnał. "O dzisiaj rano mnie naszło, Maciusiu, od godziny 10:03 czuję w nerkach, że ty jesteś tym do tańca i do różańca".
    A co, gdy w czasie tych zalotów ona poczuje wcześniej do niego mięte, a on będzie kręcił na dwóch, trzech frontach i wyśle jej sygnał, że tak robi, ALE jednocześnie będzie w niej pobudzał nadzieję nawet nieświadomie przez jakieś komplementy, dobry seks, prezenty.
    Przecież ona wykończy się psychicznie. No chyba, że dla kobiet to nic takiego i grzecznie będą czekały, aż jeden Maciuś z drugim w końcu wybiorą, ale z tego co widzę to kobiety przez to cierpią. W sumie kobiety lubią sobie ponarzekać, popłakać, pocierpieć, więc...
  • kag73 06.06.15, 14:58
    Ach, chlopie przynudzasz, wez sie w garsc i zaczanaj szukac chetnej na randke z Toba a reszta sie okaze w praniu. Tak trzeba zycie brac, bo jak sie zacznie wszystko roztrzasac i analizowac to na koncu na glowe idzie dostac.
  • hello-kitty2 06.06.15, 14:50
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Idąc tym tokiem rozumowania skoro umawiasz się z nim na randki to jego biznesem
    > jest czy umawiasz się z innymi.
    >
    > Jeżeli kobieta mówi, że wykluczone to automatycznie wysyła sygnał, że umawia si
    > ę z innymi i prawdopodobnie rozchyla nogi przed innymi. Niektórzy lubią takie w
    > yzwania.

    Ty wez sobie poczytaj Yorica, ktory napisal w swoim watku o strategii spotykania sie z wieloma. Ty tu wypisujesz dokladnie co innego. Wg mnie masz w sobie jakas obsesyjna zazdrosc o innych meskich osobnikow, chialbys pozbyc sie konkurencji zanim w ogole zwiazesz sie z dziewczyna. To jest chore. Inni mezczyzni i ich kutasy Cie zwyczajnie przerazaja. To jest Twoj problem. Specjalnie w tym watku przekierowujesz uwage na dziewczyne i co ona niby wyprawia by ukryc wlasny kompleks nie wiem kutasa? meskosci? Siebie zmien najpierw. Reszta sie sama ulozy.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 06.06.15, 14:53
    hello-kitty2 napisała:
    Wg mnie masz w sobie jak
    > as obsesyjna zazdrosc o innych meskich osobnikow, chialbys pozbyc sie konkurenc
    > ji zanim w ogole zwiazesz sie z dziewczyna. To jest chore. Inni mezczyzni i ich
    > kutasy Cie zwyczajnie przerazaja. To jest Twoj problem. Specjalnie w tym watku
    > przekierowujesz uwage na dziewczyne i co ona niby wyprawia by ukryc wlasny kom
    > pleks nie wiem kutasa? meskosci? Siebie zmien najpierw. Reszta sie sama ulozy.

    No wlasnie. Chyba najlepsza opcja dla Ciebie, wedlug Ciebie, bylaby dziewica jakas.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 15:01
    Coś w tym jest, więc świadomy swoich wad muszę przeciągać znajomość, aby kobieta się zadurzyła w mojej osobowości, bo w łóżku przegram z innymi. Na to, aby rozkochać w sobie kobietę potrzebuję w chuj czasu, czyli kilka miesięcy. W tym czasie udawać, że nie widzę, iż ona próbuje z innymi.
    Cholernie budujące rozwiązanie. To już łatwiej chyba przeskoczyć na facetów.

    Ja po prostu nie wierzę w to, że kobieta skacząca z kwiatka na kwiatek może przeznaczyć na mnie 10% swojej uwagi. I po co mi konkurencja? Po cholerę? Żeby się sprawdzić? AUTOMATYCZNIE ODPUSZCZAM. Całe życie mogła mieć facetów na zawołanie to dla mnie może zrobić wyjątek i poświecić dwa miesiące, aż podejmie decyzję.
  • sea.sea 06.06.15, 15:08
    Ty się w ogóle kiedykolwiek umawiałeś z dziewczynami, czy to są opowieści w stylu "jak mały Jasio wyobraża sobie życie dorosłych"? :D

    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 15:12
    W podstawówce tańczyłem z koleżanką, ale to nie było zaplanowane spotkanie, więc nie wiem czy się kwalifikuje.
  • kachaa17 06.06.15, 19:18
    "Coś w tym jest, więc świadomy swoich wad muszę przeciągać znajomość, aby kobieta się zadurzyła w mojej osobowości, bo w łóżku przegram z innymi. Na to, aby rozkochać w sobie kobietę potrzebuję w chuj czasu, czyli kilka miesięcy. W tym czasie udawać, że nie widzę, iż ona próbuje z innymi. "

    Zakładasz, że wszystkie kobiety są takie same. I, że wszystkie kobiety mają takie branie, że nie mogą opędzić się od facetów. To raczej błędne założenie. Mnie z kolei wydaje się odwrotnie: to faceci mogą przebierać w kobietach. Piszesz, że potrzebujesz kilku miesięcy, żeby rozkochać w sobie kobietę - to raczej norma w każdym przypadku. Pewnie są takie kobiety jak opisujesz, próbujące na kliku frontach ale są też normalne starające zbudować związek z jednym facetem. Tylko pytanie dlaczego ty na takie nie trafiasz - bo wydaje mi się, że nie trafiasz skoro piszesz w taki sposób. I nad ty, trzeba by się zastanowić.
    Ja tam np.nigdy nie spotykałam się z więcej niż jednym facetem naraz, moje koleżanki też nie więc jestem ciekawa jakie masz towarzystwo.
  • triss_merigold6 06.06.15, 20:59
    Przypuszczam, że więcej w tych projekcjach rojeń powodowanych lękami niż obserwacji i doświadczeń.

    Niewiele osób w wieku 30+ jest tak porażająco seksownych, żeby jednocześnie umawiać się z kilkoma równie atrakcyjnymi jednocześnie seksualnie i związkowo kandydatami/kandydatkami. Tacy ludzie raczej są w związkach, najwyżej płynnie przechodzą z jednego w drugi.
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 12:08
    Kobieta nie musi być seksowna, aby mieć kilku kochanków.
  • kag73 07.06.15, 12:12
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Kobieta nie musi być seksowna, aby mieć kilku kochanków.

    A jaka musi byc? To zwlaszcza faceci sa wzrokowcami, natomiast kobiety czesto patrza na caloksztalt, sie nazywa, czasem jej wystarczaja zasoby i tez sie da. O ile niezbyt atrakcyjny facet jak najbardziej ma szanse(bo nadrobi czyms innym) znalesc babke o tyle nieatrakcyjna kobieta praktycznie nie ma szans.
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 12:22
    > A jaka musi byc? To zwlaszcza faceci sa wzrokowcami, natomiast kobiety czesto p
    > atrza na caloksztalt, sie nazywa, czasem jej wystarczaja zasoby i tez sie da.

    Skąd twoje zdziwienie? To co napisałaś potwierdza to, o czym mówię. Faceci są wzrokowcami = są łatwi. Zadbana, czyli w miarę szczupła, ewentualnie mająca trochę więcej kilogramów, ale proporcjonalna, twarz przeciętna. Jakieś 70% polskich kobiet tak wygląda. Co to za problem znaleźć kilku fajnych gości? Oni i tak na nią polecą.

    > ) znalesc babke o tyle nieatrakcyjna kobieta praktycznie nie ma szans.

    Ile znasz tych "obiektywnie" nieatrakcyjnych? 1%?
  • kag73 07.06.15, 12:53
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    Skąd twoje zdziwienie? To co napisałaś potwierdza to, o czym mówię. Faceci są wzrokowcami = są łatwi. Zadbana, czyli w miarę szczupła, ewentualnie mająca trochę więcej kilogramów, ale proporcjonalna, twarz przeciętna. Jakieś 70% polskich kobiet tak wygląda. Co to za problem znaleźć kilku fajnych gości? Oni i tak na nią polecą.

    No jak maja z czego wybierac, ci faceci, to dla kobiet latwo nie jest, bo zawsze wezma ta ladniejsza.
    No i nastepny problem skad wziac tylu "fajnych" gosci? Nie starczy dla wszystkich, wiec sporo kobiet bierze tych mniej fajnych, widzimy codziennie na ulicach. Rozgladales sie kiedys?
  • aardwolf_ge 20.06.15, 13:25
    >>Piszesz, że potrzebujesz kilku miesięcy, żeby rozkochać w sobie kobietę - to raczej norma w każdym przypadku.

    Raczej nie.
    U mnie nigdy nie trwało to więcej niż kilka dni.
    Nigdy nie byłem na 4 randce, a raz w życiu na 3-ciej.
  • kag73 06.06.15, 21:07
    "Coś w tym jest, więc świadomy swoich wad muszę przeciągać znajomość, aby kobieta się zadurzyła w mojej osobowości, bo w łóżku przegram z innymi"

    Skad to przeswiadczenie? ktos Ci powiedzial, czy seobie wmawiasz, ze jestes beznadziejny w lozku, co z reszta jest pojeciem wzglednym.
  • mabelle2000 06.06.15, 16:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Ty wez sobie poczytaj Yorica, ktory napisal w swoim watku o strategii spotykani
    > a sie z wieloma. Ty tu wypisujesz dokladnie co innego.

    A ja nie widze tu sprzecznosci :-) Calkiem mozliwe, ze sa kobiety, ktore kreci oddech konkurencji na karku i sugestia, ze facet sypia z z innymi je bardzo kreci. Jest chyba nawet taka zasada PUA, zeby zwlekac z wykonaniem telefonu do kobiety, zeby jej dac sygnal, ze nie jest jedyna.
    Ale sa tez i takie typy ludzkie, proste jak cep, do ktorych i ja naleze, ze jak facet nie dzwoni, to znaczy, ze ma cos lepszego do roboty, niz randka ze mna, albo jest zwyczajnie prozaicznie czyms zajety. Nie ma sie wiec co obrazac, wszak nie jestem dysponentka jego czasu. Mozna za to wyciagnac wnioski, bez zalu i histerii oczywiscie, ze nie jestem jego numerem jeden :-)
  • luciva 08.06.15, 15:19
    Z doświadczenie powiem, że trochę głupia strategia. Po dwóch spotkaniach, to trochę mało, aby tak kategorycznie stawiać sprawy. Nie dlatego, że kobieta ma ochote kręcić, itd. Po prostu Cie nie zna, wiec nie wie, czy chce czy nie. Z reguły cała natura drugiej osoby wychodzi po 5-6 randce.
  • gogol77 05.06.15, 17:58
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > od początku stawiam sprawę jasno. Od pierwszego udanego spotkania komunikuję, że nie ma kombinowania i poświęcamy się sobie, a jak wypali to podkreślam, że jesteśmy razem. Prostymi słowami, be z niedomówień. >

    Pinoczet, co ty pierdolisz. Z taką strategią marketingową to Ty możesz zakładać stowarzyszenie hodowców.... czegoś tam. Każdej normalnej po takim Twoim komunikacie już na pierwszej randce - zapali się ostrzegawcza lampka - desperat!. Chyba, że sama jest desperatką. Ale czy dwoje desperatów stworzy udany związek?? ....Może
    Ty masz od pierwszego spotkania czarować, uwodzić, stroszyć piórka. Widziałeś jak to robi paw?, a jeśli nie masz "pawiego ogona" to przynajmniej tańcz jak gołąb wokół gołębicy, strosz piórka, prezentuj swoje walory intelektualne, niech to będzie nawet tylko Twoja wersja demo. Ty masz ją zaciekawić, zauroczyć, zbałamucić, ale jednocześnie wysyłać sygnały, że w związku z Tobą będzie czuła się bezpieczna. Kobiety tak mają, że one muszą się ze swoim facetem czuć bezpiecznie w każdym tego słowa znaczeniu.
    Procedury zwilżające jej cipkę wdrożysz dopiero wtedy gdy wyczujesz, że nie jest Tobą znudzona, że jest zaniepokojona gdy zwlekasz z propozycja następnej randki i takie tam. No i dopiero wtedy może być czas na ten twój idiotyczny komunikat... że niema kombinowania....
    No i co b. ważne, masz systematycznie wprawiać ją w przekonanie, że podobają Ci się nie tylko jej cycki ale, że jesteś zafascynowany jej walorami intelektualnymi.

  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 18:20
    Rozumiem, że należy przymknąć oko, gdy w czasie moich zalotów ktoś inny będzie ją zwilżał dosłownie? Ty byś przymknął?

    Dlatego wcześniej wszystko opisałem. To co najważniejsze dla kobiet koło 30stki:
    - seks
    - pozycja
    - towarzyskość
    - zaradność
    - obycie
    - gdzieś na końcu intelekt

    To ostatnie w jakichś szczątkowych elementach posiadam, ale z resztą jest deficyt.

    Wątek poszedł w złą stronę.

    Przecież to jest niemożliwe żeby średnio atrakcyjna kobieta była tak skomplikowana i takie kwestie miały kolosalne znaczenie. Jak ci goście, którzy obracają tyle panienek to robią? Skąd oni biorą na to czas?
    To już chyba łatwiej dobrze bzyknąć na pierwszej randce i jej samej będzie żal zrezygnować, więc będzie prosiła o kontakt. Ale najpierw trzeba umieć bzykać.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 18:24
    Albo ściemniać. Mówić co chce usłyszeć, zrobić swoje i się pożegnać szybciej niż ona to zrobi. Przy okazji poćwiczyć.
  • hello-kitty2 06.06.15, 11:06
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > To już chyba łatwiej dobrze bzyknąć na pierwszej randce i jej samej będzie żal
    > zrezygnować, więc będzie prosiła o kontakt. Ale najpierw trzeba umieć bzykać.

    NIe umiesz sie bzykac? ;-) hehe kto to jest? Jakis nastolatek?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zawle 05.06.15, 18:47
    > No i co b. ważne, masz systematycznie wprawiać ją w przekonanie, że podobają Ci
    > się nie tylko jej cycki ale, że jesteś zafascynowany jej walorami intelektualn
    > ymi.

    takie teksty mnie najbardziej nudzą....ziew
    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • triss_merigold6 05.06.15, 12:06
    Faceci sami są sobie winni.
    Znakomita większość, zwłaszcza w młodym wieku, źle znosi szczerość na tematy seksualne i jeszcze gorzej reaguje na bezpośredniość. Ci tzw. porządni chłopcy są pełni fobii, uprzedzeń, pretensji, fochów, kompleksów i czego tam jeszcze, czepiają się, chcą prawdy, a potem ta prawda ich przytłacza.

    Dlatego część kobiet udaje bardziej wrażliwe, subtelne i wymagające niż są w rzeczywistości, bo tego oczekują porządni chłopcy. Owszem, walą konia pod piksele z duetem wyuzdanych Azjatek, ale w realu laska która ma na twarzy wypisane "lubię się rżnąć" ich przeraża. Nie wiedzieliby co z taką zrobić, a nawet gdyby wiedzieli, to by zepsuli.

    Tym sposobem, te które lubią sport trafiają do owych alfa, bo oni przynajmniej nie mają kompleksów i oporów.
  • sea.sea 05.06.15, 12:19
    10/10
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • triss_merigold6 05.06.15, 12:22
    Qrwa, ja taka mądra jestem, ale to wszystko przerobiłam na własnej skórze. :P
  • yoric 05.06.15, 17:29
    Tez sie pod tym podpisze.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 15:38
    > Znakomita większość, zwłaszcza w młodym wieku, źle znosi szczerość na tematy se
    > ksualne i jeszcze gorzej reaguje na bezpośredniość. Ci tzw. porządni chłopcy są
    > pełni fobii, uprzedzeń, pretensji, fochów, kompleksów i czego tam jeszcze, cze
    > piają się, chcą prawdy, a potem ta prawda ich przytłacza.

    Brawo. A skąd się bierze taki stosunek do dziewczyn i ich seksualności u tych "porządnych"?

    > Dlatego część kobiet udaje bardziej wrażliwe, subtelne i wymagające niż są w rz
    > eczywistości, bo tego oczekują porządni chłopcy

    Moim zdaniem to wszystko kwestia wpajania od najmłodszych lat, że dziewczynki mają się szanować, a chłopcy mają być grzeczni, spokojni, nie wywyższać się, nie zaczepiać.
    Coś z wychowaniem chłopaków jest nie tak. Dlaczego Włosi czy Hiszpanie są bezpośredni? Wyrywają, zaliczają, a nasi podpierają ściany.
    Zamiast godziny wychowawczej wprowadzić lekcje podrywu. :))
  • mojemail3 05.06.15, 16:35
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Coś z wychowaniem chłopaków jest nie tak. Dlaczego Włosi czy Hiszpanie są bezpo
    > średni? Wyrywają, zaliczają, a nasi podpierają ściany.
    > Zamiast godziny wychowawczej wprowadzić lekcje podrywu. :))

    No jasne,że jest coś nie tak. Zdecydowanie bardziej sensowne byłyby szkoły dla chłopców, oddzielnie dla dziewczynek, jak to drzewiej bywało...Dopiero studia koedukacyjne:)
    System oświatowy jest nastawiony na dziewczynki, w wyniku tego chłopcy stają się wycofani, uciekają w wirtualny świat, mają za mało sportu, a jednocześnie dziewczynki- rozwydrzone, wulgarne... Takie sobie obserwacje...
  • kag73 05.06.15, 19:29
    mojemail3 napisała:
    > No jasne,że jest coś nie tak. Zdecydowanie bardziej sensowne byłyby szkoły dla
    > chłopców, oddzielnie dla dziewczynek, jak to drzewiej bywało...Dopiero studia k
    > oedukacyjne:)
    > System oświatowy jest nastawiony na dziewczynki, w wyniku tego chłopcy stają si
    > ę wycofani, uciekają w wirtualny świat, mają za mało sportu, a jednocześnie dzi
    > ewczynki- rozwydrzone, wulgarne... Takie sobie obserwacje...

    A czy Wlosi albo Hiszpanie maja szkoly wedlug plci?
    Sama mam mozliwosc poslania chlopaka do szkoly(11+) tylko dla chlopcow, ale nie w wchodzi w rachube, ojciec jest zdecydowanie na "NIE", dzieciak tak samo i ja tez sie z nimi zgadzam.
    Trza sie od malego uczyc interakcji z plcia przeciwna:)
    Przeciez w szkolach mieszanych tez jest sport, zreszta kto chlopakom zabrania sport uprawiac poza zajeciami? Mozna tez poslac do klasy sportowej, bywaja takie.


  • mojemail3 05.06.15, 19:40
    kag73 napisała:

    > A czy Wlosi albo Hiszpanie maja szkoly wedlug plci?

    Szkoły są różne, ale zwróć uwagę, że wiele szkół elitarnych, nie jest koedukacyjna...

    > Przeciez w szkolach mieszanych tez jest sport, zreszta kto chlopakom zabrania s
    > port uprawiac poza zajeciami? Mozna tez poslac do klasy sportowej, bywaja takie

    Mam dziecko w szkole sportowej ( sport wyczynowy, nie jakieś tam pitu pitu dla rekreacji...)
    System nauki nastawiony na dziewczynki, brak tolerancji dla naturalnej ruchliwości dzieci, 7 latki mają siedzieć nieruchomo przez 45 minut zajęć edukacyjnych...
    No i dziewczynki rządzą, jest ich mniej, a chłopcy się podporządkowują, to chyba znak czasów;-)
  • kag73 05.06.15, 19:58
    mojemail3 napisała:
    > Szkoły są różne, ale zwróć uwagę, że wiele szkół elitarnych, nie jest koedukacy
    > jna...
    Jak slysze szkola "elitarna" to mi sie odbija, nic na to nie poradze;) A elitarna jest, bo trzyma sie tradycji a dawno temu dziewczynki dostepu do edukacji nie mialy.

    > Mam dziecko w szkole sportowej ( sport wyczynowy, nie jakieś tam pitu pitu dla
    > rekreacji...)

    I co teraz? Rekreacja poza szkola czy takim ze szkoly sportowej nie potrzebna?

    > System nauki nastawiony na dziewczynki, brak tolerancji dla naturalnej ruchliwo
    > ści dzieci, 7 latki mają siedzieć nieruchomo przez 45 minut zajęć edukacyjnych.
    > No i dziewczynki rządzą, jest ich mniej, a chłopcy się podporządkowują, to chyb
    > a znak czasów;-)
    A te dane to skad? Zalezy w jakiej szkole i w jakiej klasie moze. A wczesniej 30 lat temu kto rzadzil? U mojego syna w klasie jest prawie pol na pol, z mala przewaga chlopcow. Wlasnie zapytalam go kto rzadzi dziwczyny czy chlopaki. On zdziwiony na mnie patrzy : "Nikt. Nauczycielka?"
    Owszem dziewczynki bywaja do przodu na poczatku edukacji, chlopcy nadrabiaja pozniej.

  • mojemail3 05.06.15, 22:41
    kag73 napisała:

    > I co teraz? Rekreacja poza szkola czy takim ze szkoly sportowej nie potrzebna?

    Poza szkołą też "sportujemy" bo strasznie ruchliwy skurczybyk...

    > A te dane to skad? Zalezy w jakiej szkole i w jakiej klasie moze.

    Takie opracowanie czytałam, obserwacje moje własne.Oczywiście, zależy od tego jaka szkoła, jaka klasa.
  • rekreativa 05.06.15, 21:07
    Wolałabys, żeby chłopcy rządzili, a dziewczynki siedziały jak te myszy pod miotłą?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 21:12
    Rozwalicie mi wątek tymi ideowymi wtrąceniami. Zaraz zlecą się genderowcy, szowiniści, postępowcy wszelkiej maści. Już widzę jak Figgin rozgrzewa nadgarstki. Jeszcze tylko Stokrotki brakuje.
  • hello-kitty2 05.06.15, 21:20
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Rozwalicie mi wątek tymi ideowymi wtrąceniami.

    No jak? Ja specjalnie pod Ciebie uzylam slowa 'alfa'. Ozesz wiedzialam, zapomnialam dodac te 80%. Ten watek nie jest Twoj. Twoje jest to, co masz w majtach ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 05.06.15, 22:01
    Przyzwyczajaj się. To forum off topami stoi.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mojemail3 05.06.15, 22:38
    rekreativa napisała:

    > Wolałabys, żeby chłopcy rządzili, a dziewczynki siedziały jak te myszy pod miotłą?

    To do mnie chyba;-) Wywołana do odpowiedzi: Nie, nie chciałabym,żeby chłopcy rządzili, choć w ich wydaniu kwestie sporne są załatwiane w niezbyt skomplikowany sposób...
    Jak czytam dziecku serię "Mikołajka" to ciężko wytłumaczyć,że oni się tam regularnie lali ;-)
    Z racji,że w klasie jest więcej chłopców, już widzę, że kwestie męsko-damskie są wyrafinowaną grą w sympatie, antypatie itp. Dziewczyny sprytnie chłopcami manipulują, już mi Młody prawie mój zaręczynowy skromny pierścionek do szkoły wyniósł ( dziewczynka miała takie żądanie, oczywiście najładniejsza w klasie...)
  • hello-kitty2 05.06.15, 23:28
    mojemail3 napisała:

    > Z racji,że w klasie jest więcej chłopców, już widzę, że kwestie męsko-damskie s
    > ą wyrafinowaną grą w sympatie, antypatie itp. Dziewczyny sprytnie chłopcami ma
    > nipulują, już mi Młody prawie mój zaręczynowy skromny pierścionek do szkoły wyn
    > iósł ( dziewczynka miała takie żądanie, oczywiście najładniejsza w klasie...)

    Nie wierze ;) U mojego syna w klasie 'kwestie damsko - meskie' w ogole nie istnieja. Syn sie bawi tylko z chlopakami, tylko chlopakow zaprasza na urodziny i tylko do chlopakow chodzi. Dziewczyny w ogole nie istnieja dla nich w zadnym 'damskim' rozumieniu. A jakby cos go podgadac czy sie ktora podoba, jakies zakochania to sie zachnie ze to swinstwo, ble ;-) Typowe zycie klasowe w odrebnych grupach. Kiedys tez zaaranzowalam zabawe syna z dziewczynka tj zaprosilam ja z mama, to widzialam, ze sie 'meczyl' ;-) Jak poszla to sie z niej podsmiewal typu 'wiesz mama w co ona sie chciala bawic? zapytala mnie czy moze mi lozko ladnie poscielic i udokorowac misiami'. Caly dzien sie z tego chichral. Ja mu na to: chociaz masz raz ladnie lozko zrobione. Eee machnal reke na to. Juz jej wiecej nie zaprosil. Nie mowie, ze z kolegami sie ladnie bawi, bo tez sie albo leja albo obrazaja, krzycza na siebie i trzeba generalnie bardziej miec na oku ale do chlopcow go ciagnie, a do dziewczyn w ogole i widze, ze u jego kumpli jest podobnie. Takze dziwne te amory co opisujesz (?). Troche wczesnie.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • druginudziarz 08.06.15, 20:02
    rekreativa napisała:

    > Wolałabys, żeby chłopcy rządzili, a dziewczynki siedziały jak te myszy pod miot
    > łą?

    Przecież napisała co by wolała: szkoły monopłciowe. A tam chłopcy rządzą chłopcami a dziewczęta dziewczętami.
  • mojemail3 11.06.15, 09:38
    druginudziarz napisał:

    > Przecież napisała co by wolała: szkoły monopłciowe. A tam chłopcy rządzą chłopc
    > ami a dziewczęta dziewczętami.

    No niekoniecznie, wolałabym, może chciałabym,żeby stosowano odmienne metody dla dziewczynek i chłopców, przecież nie wychowuje się dzieci różnych płci identycznie...Może nie mam porównania na codzień, mam jedną płeć w domu...
    No ale równość ponad wszystko ;-)podobno...
  • hello-kitty2 05.06.15, 21:15
    mojemail3 napisała:

    > Mam dziecko w szkole sportowej ( sport wyczynowy, nie jakieś tam pitu pitu dla
    > rekreacji...)
    > System nauki nastawiony na dziewczynki, brak tolerancji dla naturalnej ruchliwo
    > ści dzieci, 7 latki mają siedzieć nieruchomo przez 45 minut zajęć edukacyjnych.
    > ..

    No ale to chyba nie sie rozni od naszych czasow? W zwiazku z tym z dziewczynkami to niewiele ma wspolnego, skoro sie nie rozni od tego, co ja pamietam. To jak sie juz wyczynowo wyzyje to nie moze usiedzic 45 min zajec razy ilosc lekcji? Moze cos na uspokojenie? Albo niech juz robi pitu pitu rekreacje przed szkola zeby sie zmeczyl.

    > No i dziewczynki rządzą, jest ich mniej, a chłopcy się podporządkowują, to chyb
    > a znak czasów;-)

    Wiekszosc podporzadkowuje sie mniejszosci? To chyba jeszcze nie ten wiek ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mojemail3 05.06.15, 22:50
    hello-kitty2 napisała:

    > No ale to chyba nie sie rozni od naszych czasow? W zwiazku z tym z dziewczynkam
    > i to niewiele ma wspolnego, skoro sie nie rozni od tego, co ja pamietam.

    Jakby się różni, nauczyciele sobie nie radzą, albo dzieci inne, nie wiem. Zamiast dyscyplinowac dzieciaki wpisują bez przerwy uwagi do zeszytu korespondencji, takie idiotyczne uwagi typu " odwraca się i uśmiecha do koleżanki"...No i wszyscy twierdzą,że 6 latki w szkole to pomyłka, szkoły nie przygotowane, nauczyciele też.
    Intelektualnie sobie radzą dzieciaki, emocjonalnie, nie.

    > Wiekszosc podporzadkowuje sie mniejszosci? To chyba jeszcze nie ten wiek ;)

    No widzisz, ciężko uwierzyć, ale tak jest. Dziewczynki są szalenie pewne siebie, ciekawe jak się te relacje w okresie dojrzewania i pózniej będą przedstawiać...
  • kag73 05.06.15, 23:26
    mojemail3 napisała:
    "Jakby się różni, nauczyciele sobie nie radzą, albo dzieci inne, nie wiem. Zamiast dyscyplinowac dzieciaki wpisują bez przerwy uwagi do zeszytu korespondencji, takie idiotyczne uwagi typu " odwraca się i uśmiecha do koleżanki"...No i wszyscy twierdzą,że 6 latki w szkole to pomyłka, szkoły nie przygotowane, nauczyciele też.
    Intelektualnie sobie radzą dzieciaki, emocjonalnie, nie."

    No to dzieci inne czy tylko dziewczynki inne? Owszem inne a nauczyciele moga sobie poskakac, bo tak naprawde nic nie moga a rodzice oczywiscie wlasne pociechy uwazaja za swiete, albo pani sie uwziela.
    Moze szkoly i nauczyciele nieprzygotowani. Gdyby tak nie bylo dzieci doskonale by sobie radzily. W Anglii zaczanaja w wieku lat 5 ale maja odpowiednie podejscie metodyczne. Czy jestem za wysylaniem tak wczesnie do szkoly, to juz inna bajka(bo nie jestem), ale jedno wiem: dzieciaki sobie radza znakomicie. Ale nikt ich nie sadza w laweczkach po dwoch, nauczycielka z przodu przy tablicy i kaze siedziec 45 minut.
  • hello-kitty2 05.06.15, 23:41
    kag73 napisała:

    > mojemail3 napisała:
    > "Jakby się różni, nauczyciele sobie nie radzą, albo dzieci inne, nie wiem. Zami
    > ast dyscyplinowac dzieciaki wpisują bez przerwy uwagi do zeszytu korespondencji
    > , takie idiotyczne uwagi typu " odwraca się i uśmiecha do koleżanki"...No i wsz
    > yscy twierdzą,że 6 latki w szkole to pomyłka, szkoły nie przygotowane, nauczyci
    > ele też.
    > Intelektualnie sobie radzą dzieciaki, emocjonalnie, nie."
    >
    > No to dzieci inne czy tylko dziewczynki inne? Owszem inne a nauczyciele moga so
    > bie poskakac, bo tak naprawde nic nie moga a rodzice oczywiscie wlasne pociechy
    > uwazaja za swiete, albo pani sie uwziela.
    > Moze szkoly i nauczyciele nieprzygotowani. Gdyby tak nie bylo dzieci doskonale
    > by sobie radzily. W Anglii zaczanaja w wieku lat 5 ale maja odpowiednie podejsc
    > ie metodyczne. Czy jestem za wysylaniem tak wczesnie do szkoly, to juz inna baj
    > ka(bo nie jestem), ale jedno wiem: dzieciaki sobie radza znakomicie. Ale nikt i
    > ch nie sadza w laweczkach po dwoch, nauczycielka z przodu przy tablicy i kaze s
    > iedziec 45 minut.

    A fakt, zapomnialam, ze teraz od 6 roku zycia. U mnie od 4 ale te pierwsze lata to jest takie a la przedszkole. Nie ma lawet lawek tylko stoliki takie kwadratowe po 8 dzieci, w drugiej czesci sali taki krag czyli siedza w kolku (tak rozpoczynaja i koncza dzien), potem rozne kaciki jakby tematyczne nawet widzialam jeden taki poduszkowy typowy do lezenia. Generalnie pierwsze lata klasa nie przypomina typowej klasy. Ale wszystkie miejsca wyznacza imiennie nauczyciel, z gory ma poplanowane, kto kolo kogo siedzi gdzie i z kim 'pracuje'/uczy sie. I miesza, nie zawsze z tym samym kolega. Kazdy musi umiec wspolpracowac z kazdym. Wiec mimo wszystko jest w tym jakies planowanie i sruktura. Inna sprawa, ze nauczycielom mowia dzieci na ty wiec moze rzeczywiscie jest wiecej wolnosci.

    To nie czytaj tych zeszytow korespondencji jak glupoty wypisuja ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • hello-kitty2 05.06.15, 19:55
    mojemail3 napisała:

    > kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    >
    > > Coś z wychowaniem chłopaków jest nie tak. Dlaczego Włosi czy Hiszpanie są
    > bezpo
    > > średni? Wyrywają, zaliczają, a nasi podpierają ściany.
    > > Zamiast godziny wychowawczej wprowadzić lekcje podrywu. :))
    >
    > No jasne,że jest coś nie tak. Zdecydowanie bardziej sensowne byłyby szkoły dla
    > chłopców, oddzielnie dla dziewczynek, jak to drzewiej bywało...Dopiero studia k
    > oedukacyjne:)
    > System oświatowy jest nastawiony na dziewczynki, w wyniku tego chłopcy stają si
    > ę wycofani, uciekają w wirtualny świat, mają za mało sportu, a jednocześnie dzi
    > ewczynki- rozwydrzone, wulgarne... Takie sobie obserwacje...

    Nie zauwazylam, ze system edukacyjny jest nastawiony na dziewczynki. Zreszta czym sie rozni edukacja dziewczynek od chlopcow, ze niby mozna cos nastawic? U mnie np sa bardzo popularne damskie druzyny pilki noznej i hokeja na trawie, a na poczatku graja w druzynach mieszanych. Owszem dziewczynki moze i bywaja wulgarne ale to dlatego ze dogonily chlopcow ;) Wszystkie dziewczynki jakie znam to w zasadzie chlopaczory. Ja tam mysle, ze to chlopaki sa cwaniaki. Na ten przyklad wyslalam wczoraj syna samego do dentysty (pani dentystka + asystentki = saaame baby kolo 30), po czym mial isc do szkoly (budynek obok na tej samej ulicy). Ale sie okazalo, ze mleczaka trzeba rwac. No i wyczul, ze trafil na babiniec i tak im zmiekczyl serduszka, ze rwania nie bylo, dentyska odprowadzila go osobiscie do szkoly (!), ojciec otrzymal telefon z opierdolem, ze dziecko przyszlo bez rodzica (!!) Noz kurcze ludzie pracuja, o rwaniu my nie wiedzieli. Dzisiaj poszlam ja z synem i juz mazgajstwa nie bylo. To cale wycofanie to wynika wg mnie z otaczanie babska troska, co dziciak wykorzystuje. No tak je wczoraj syn zaczarowal, ze zrobil z nimi co chcial. Se mysle glupie picki, ja tu alfe chowam, a nie jakiegos pussy. Ja tam grzalam od 7 roku do dentysty ze szloly, a tu afera. A nawet znieczulaja przed (!) zastrzykiem ze znieczuleniem, noz kurcze jakie luksusy (!!) a one z pretensjami do ojca, ze dziecko sie boi, no taaak ojciec ma sie z roboty zwolnic i grzac godzine drogi zeby syna za raczke trzymac na fotelu. A syn cwaniak, jak sie daje brac na litosc to sie bierze, owszem.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 05.06.15, 20:07
    Eee tam, denysci na Zachodzie, Ja z dzieciakiem, on 6 czy 7 lat, mleczaki do wyrywania a dentysta facet(wspanialy zreszta fachowiec, moj dentysta, 28 lat doswiadczenia) sie JEGO pyta czy rwac te zeby. Ja na to "panie, jak pan go tak pyta to jasne, ze on powie nie". Oczywiscie. Ale nic dentysta swoje wszystko mu wytlumaczyl, poszedl obrobic inna pacjenke, wrocil, znow zagaja z moim, mu tlumaczy i tak w kolo macieju. W koncu dzieciak powiedzial z wlasnej woli "Tak, wzrywamy", ale prawie godzine tam przesiedzielsmy. A dentysta byl facet ;))
  • maracooja 05.06.15, 11:09
    A po cholerę ją podpuszczasz? Podoba Ci się i chcesz się z nią umówić? To zrób to, jak Ci odmówi, to szukaj dalej. Swoją drogą, po co Ci jakaś egzaltowana konspiracyjna obciągaczka.

    I nie, kobiety co do zasady nie obciągają Alfom Romeom, wolą swoich sprawdzonych Cześków i potrafią mieć z tego mega fan! Ale musisz trafić na swoja Cześkę, a to może trochę potrwać.
  • zawle 05.06.15, 11:12
    No chyba że zmienisz sposób patrzenia na świat. Czesiek któremu się udało awansuje do tych 5%, a jego obciągaczka do tych zdradliwych suk. I wtedy ten nieobciągany nadal jest wytłumaczony. I nigdy, przenigdy nie pomyśli że jest w tych 5 % frajerów co nie ruchają, bo są frajerami.

    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:44
    Podpuszczam, ponieważ interesuje mnie w jaki sposób myślą kobiety.

    Nie mogę się z nią umówić, a nawet gdybym chciał to odpychałoby mnie od niej, gdyż jej sygnały są sprzeczne z tym co prezentuje i przez to bym jej nie zaufał. Dodatkowo siła samców alfa jest tak duża, że by do niego wróciła nawet gdyby zaczęła kręcić ze mną, w etapie wstępnym, gdy nie byłaby pewna, że jesteśmy razem itd. (oczywiście ja niczego z nią nie planuję, podaję przykład i wątpliwości związane z takim postępowaniem przez kobiety).

    > I nie, kobiety co do zasady nie obciągają Alfom Romeom

    Mylisz się. Jak już zdradzają to z samcami alfa, ciągnie ich do nich w okresie, gdy nikogo nie mają i po skończonym związku często odnawiają z alfą znajomość w celu wiadomym. To są właśnie dla kobiet najlepsi faceci i logicznym jest, że z nimi chcą uprawiać seks.
  • maracooja 05.06.15, 11:48
    > Mylisz się.

    To Ty się mylisz. Ale mniejsza z tym. :D

    Tak się zastanawiałam, co w moim mnie tak pociąga... teraz już wiem - nie ma kompleksu samca alfa. :D
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:53
    Zaraz się okaże, że dzięki temu wątkowi przyśpieszy polska gospodarka i znajdą lek na aids.
  • maracooja 05.06.15, 14:07
    No ale przyznaj, że coś w tym musi być. Stabilny emocjonalnie facet z poczuciem własnej wartości może więcej niż sądzisz.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 14:18
    A skąd ta pewność siebie? Kobiety i pieniądze. Jako, że za gówniarza ciężko zarobić to zostaje zainteresowanie ze strony koleżanek.
    Znasz jakiegoś gościa, który nie jest pewny siebie, a miał spore branie w okresie licealno-studenckim?
    Kto przep.ier.dolił ten okres temu trudno będzie się odnaleźć.
  • triss_merigold6 05.06.15, 14:23
    Znałam mało atrakcyjnych wizualnie chłopaków (niewysocy, nadwaga) którzy w okresie licealnym umawiali się z dziewczynami, a potem mieli stałe dziewczyny. Nie powiem, że mieli super hiper branie, ale do dziewczyn uderzali, pożenili się w latach postudenckich.
  • sea.sea 05.06.15, 14:29
    No właśnie. Nawet jak się zgodzimy na to, że faktycznie ruchają głównie alfy, to jednak jest spory procent niealf, któremu też udaje się coś wyrwać bez jakiegoś szalonego nakładu starań i uwodzenia miesiącami. Zamiast rwać włosy nad tym, że laski lecą na alfy, ja bym się zastanowiła, co robią te niealfy, że im się udaje - i wyciągnęła wnioski.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • triss_merigold6 05.06.15, 14:32
    Byli generalnie fajni jako koledzy, jako osoby - można było pogadać, podyskutować, byli aktywni, coś im sie chciało robić, udzielali się w różnych miejscach.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 14:38
    Piszesz o typach, którzy są dobrym materiałem do związku. My o singlach i singielkach.

    Goście do związku, alfy i cała reszta.

    Ci do związku siedzą w nim latami, a jak nie wyjdzie to wchodzą w kolejny.
    Alfy bzykają wszystko co żyje.
    Reszta czeka na okazję, gdy panna znudzi się alfą i nie będzie żadnego wolnego związkowca, z którym mogłaby się związać.
  • kag73 05.06.15, 15:17
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Alfy bzykają wszystko co żyje.

    Mnie sie to nie zgadza. Popatrz np. taki Brad Pitt a w zwiazku od wielu lat a przedtem tez byl w ziwazku.
    Clooney teraz tez w zwiazku, wczesniej tez bywal, ale zwiazki krotko trwaly
    I rowniez jacys kasiasci/z pozycja( alfy? )tez sa czesto zaobraczkowani albo w stalych zwiazkach.
    Bo w koncu oni tez ludzie, sie zakochuja, maja uczucia i w dodatku i oni nie zawsze maja tyle do powiedzenia jak Ci sie wydaje.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 15:32
    Bo taki mają kaprys. Gdyby chcieli to by zaliczali, bo kobiety same by tego pragnęły.
  • kachaa17 06.06.15, 19:25
    Jak ja się uczyłam w liceum to pod liceum przychodził chłopak z innej szkoły. Prawie co tydzień do innej dziewczyny. Sam był niewyględny, chudy, niepozorny a co tydzień wyrywał inną dziewczynę.
  • sea.sea 05.06.15, 14:25
    Nie miałeś nigdy takich kolegów o przeciętnych zasobach, co nie wyglądali jak milion, a koleżanki się interesowały? W dowolnym wieku.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 14:35
    Pojedyncze sztuki jak najbardziej, ale i tak wiem, że żona mojego bardzo dobrego kolegi chciała w liceum zrobić laskę alfie. :)

    Wszystkie kobiece drogi prowadzą do alfy.
  • triss_merigold6 05.06.15, 14:41
    I za to właśnie nie znosiłam porządnych chłopców.

    Chciała, to chciała, teraz jest żoną kolegi i z alfą licealnym się pewnie nie spotyka. Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr.

    Na tym polega problem z porządnymi chłopcami, będą qrde karmić się jakimis wypominkami, jakimiś historiami sprzed miliona lat, tym że temu dała, a tamtemu odmówiła iw ogóle Zdzisiek miał od raz, a Maniek wychodził sobie po pół roku.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 14:52
    Ale to tylko podkreśla, że tak naprawdę samiec wzbudza emocje w kobiecie i do takich gości ich ciągnie, a że po drodze zostają żonami innych gości to naturalna sprawa. Alfa do wszystkiego się nie nadają i wszystkich na każdym polu nie zaspokoją.

    I teraz cię zaskoczę.

    Mieliśmy 17, może 18 lat i on żalił mi się w knajpie, że ona spróbowała już z innym, a on nie. Zje.bałem go solidnie, powiedziałem, że jest głupi i żeby o tym nie myślał. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Knajpa już nie istnieje, oni ciągle są razem.
  • kag73 05.06.15, 15:12
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Pojedyncze sztuki jak najbardziej, ale i tak wiem, że żona mojego bardzo dobreg
    > o kolegi chciała w liceum zrobić laskę alfie. :)
    >
    > Wszystkie kobiece drogi prowadzą do alfy.

    Come on, co ja mam z tego, ze zrobie alfie laske? Moze mu sie zreszta wydawalo.
    Ja jestem chyba zbyt pragmatycznie myslaca osoba....hmm
  • urquhart 05.06.15, 14:49
    Pewność siebie to korelacja skłonności do ryzyka genetyczna (testoseron) wsparta przeświadczeniem o swojej wartości zaszczepione przez rodziców którzy wspierają i pozwalają uczyć się na błędach.

    Zbyt duża dawka narcyzm też jest szkodliwa jak się nie jest modelem i ciągle startuje do najładniejszych lasek i dostaje kosza zamiast realistycznie oceniać własną atrakcyjność można skończyć jaK ML pielegnujac poczucie doznanej krzywdy i odrzucenia.

    Mamusia koduje ze się jest tym naj naj naj, a zderzenie z realnym światem boli.

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • sea.sea 05.06.15, 11:16
    Mam takich dwóch kolegów. Pracują w tym samym miejscu, na tym samym stanowisku, ale jeden ma znacząco więcej hajsu, bo ma jeszcze poboczną robotę.

    Urodowo obydwaj mieszczą się w przeciętnej normie, sylwetki podobnej, ten z hajsem jest troche wyższy.

    Jeden rucha, drugi ma trudność, żeby jakakolwiek się umówiła z nim po raz drugi. Zgadnij, który :>

    Ten, który nie rucha generalnie byłby z opisu idealny dla 30tki, która szuka związku. On szuka właśnie związku, chce mieć rodzinę, ma niezłą robotę, jest stabilny finansowo, zdrowy, umie się ubrać i zachować, myje się ;) niby niczym nie straszy. Ale coś takiego ma w sobie, że mu za cholerę nie idzie z kobietami. Te z portali randkowych rzadko chcą się z nim umówić na choć jedną randkę, a na drugą to raczej na pewno nie.

    Nie wiem, co robi źle z tymi laskami z portali, nie jestem obiektywna, bo go znam dokładnie pół źycia. Wiem, co robi źle z laskami na żywo :> Wypatruje sobie w kręgu towarzyskim/pracowym "ofiarę", oczywiście najładniejszą i najbardziej towarzyską, jaka jest w okolicy. Obserwuje ją miesiącami, nie przesadzam, miesiącami, nakręcając się coraz bardziej, a jak już jest w trupa zakochany, w końcu próbuje ją zaprosić na kawę. No i wtedy się okazuje, że panna w międzyczasie znalazła faceta, więc sorry, ale nie (dziwne nie jest, że znalazła, jak jest śliczna, mądra i ma dużo znajomych). Wtedy on wpada w rozpacz, że żadna go nie chce, że nigdy żadnej nie znajdzie, że nie umie do kobiet - a fobia mu rośnie. I tak do następnego razu :>

    A ten, co rucha, choć jest niższy i ma hajsu mniej, na spędach towarzyskich trzyma się bardziej dziewczyn niż kolegów, gada ze wszystkimi, a jak mu się z którąś klei konwersacja, to się na niej bardziej koncentruje i voila, to działa.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • marek.zak1 05.06.15, 11:31
    sea.sea napisała:

    >
    > Nie wiem, co robi źle z tymi laskami z portali, nie jestem obiektywna, bo go znam dokładnie pół źycia. Wiem, co robi źle z laskami na żywo :> Wypatruje sobie w kręgu towarzyskim/pracowym "ofiarę", oczywiście najładniejszą i najbardziej towarzyską, jaka jest w okolicy. Obserwuje ją miesiącami, nie przesadzam, miesiącami, nakręcając się coraz bardziej, a jak już jest w trupa zakochany, w końcu próbuje ją zaprosić na kawę. No i wtedy się okazuje, że panna w międzyczasie znalazła faceta, więc sorry, ale nie.

    W tenisie jest podobnie. Jak za długo czekasz I obserujesz, to nie za uderzysz dobrze pilki, bo jest juz za tobą.
  • sea.sea 05.06.15, 11:36
    Aaa, zaznaczam, że to nie jest tak, że on nie wie, że ta strategia jest do dupy.
    Tzn może do niego nie dociera, ale mówione miał wielokrotnie, i przez zajęte koleżanki, i przez ruchających kolegów, że czajenie się nie ma przyszłości i podbijać należy od razu. Ale on ma zawsze 100 wymówek, żeby tego nie robić.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • maracooja 05.06.15, 11:39
    Facet robiący za własną V kolumnę zwyczajnie nie jest gotowy na związek, a i ruchanie może być jakąś sprawą lękową.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:47
    Czyli gadka, powiadasz.

    Z ten ciapa to pasuje do powiedzenia:

    "Pieści zuchwały, co kocha nieśmiały"
  • hello-kitty2 05.06.15, 12:11
    sea.sea napisała:

    Wiem, co robi źle z laskami na żywo :> Wypatruje so
    > bie w kręgu towarzyskim/pracowym "ofiarę", oczywiście najładniejszą i najbardzi
    > ej towarzyską, jaka jest w okolicy. Obserwuje ją miesiącami, nie przesadzam, mi
    > esiącami, nakręcając się coraz bardziej, a jak już jest w trupa zakochany, w ko
    > ńcu próbuje ją zaprosić na kawę. No i wtedy się okazuje, że panna w międzyczasi
    > e znalazła faceta, więc sorry, ale nie (dziwne nie jest, że znalazła, jak jest
    > śliczna, mądra i ma dużo znajomych).

    Wlasnie! Dla mnie zaskoczeniem bylo, ze bardzo przecietni gostkowie, a nawet ponizej upatruja sobie najlepsze laski. Chcialby sie powiedziec 'kurna gosciu spojrz na siebie'. Kiedys pracowalam w takim open space biurze, ze 100 ludzia na pieterko i z pare pieter. Kolega kolo mnie zwierzyl mi sie kiedys, ze sie na zaboj kocha w lase z teamu obok, rzut beretem pare biurek od nas. No nie, pomyslalam i jeszcze obgadalam sprawe z przyjaciolka, ktora z laska studiowala. Kurna laska, ktora on sobie upatrzyl skonczyla ekonometrie z wyroznieniem, walila takie makra w exellu, ze nam japy opadaly, mowila po wlosku i angielsku, miala figure modelki, z 175 cm wzrostu i twarz aniola, brunetka. A gosc rudy, bialy, mojego wzrostu 1,63 malo-fucking-mowny oczywiscie i on sie udrecza miesiacami czy w ogole z nia zagadac. A po co? No chyba Cie porabalo ;-) Jaki to ma sens? No ale jak wyjedziesz do mezczyzny z rozmowa o tzw polkach to Cie od wyrachowanej wyzwa. No to maja, cierpienia zycia zamiast sobie z druga fajna szara myszka zycie ulozyc.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 05.06.15, 15:02
    Trening czyni mistrza jak mówią.
    Tak działa przecież pua - skąd świeżo poznane łaski mają wiedzieć kto jest alfa - jeśli nie z jego zachowania, nie ważne są fakty na porządanie wpływają wygenerowane emocje . Reszta to trening żeby to przeszło w nawyk ,

    Niesympatyczne dla tych lasek na jakich się trenuje zwykle niestety ...

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • luciva 08.06.15, 14:50
    Może po prostu kwestia charakteru i tzw energii życiowej?
    Dwa razy zostałam zeswatana. Przez kolegę, z jego kolegami. Świetni kumple, na poziomie, itd.
    Tylko, że co innego znać kogoś na płaszczyźnie koleżeńskiej, a co innego na płaszczyźnie związkowej.
    Jeden okazal się marudą, pesymistą, narzekającym i ciągle niezadowolonym z życia nieudacznikiem.
    Drugi zimnym ch...em, który miał taka manierę, że dla obcych był milszy niż dla swoich. wykazywał zainteresowanie, uprzejmy, komplementował sałatki, storje, wygląd, itd. Do mnie nigdy, bo po co, wszak zdobyta nie? Acha, miał kupę kasy.
    Pożegnałam obu.
    Gdy opowiedziałam swatającemu koledze o meandrach charakteru jego kolegów, był zdziwiony.
    Więc z zewnątrz zawsze wszystko wygląda inaczej.
  • potwor_z_piccadilly 05.06.15, 12:44
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > mam kontakt z pewną panienką-singielką, którą p
    > odpuszczam w dyskusji, a ona chce wyjść na bardzo wymagającą i wrażliwą jednocz
    > eśnie. Pisze wzniosłe teksty, ale wiem z kim się spotyka i z jakiego powodu, po
    > nieważ z drugą stroną mam dobry kontakt. :)
    > I ta niespójność jest dla mnie śmieszna. Cześkowi w mojej osobie wmawia górnolo
    > tne teksty, a alfie obciąga, ponieważ ma dużego.

    To nie jest śmieszne, lecz smutne.
    Zamiast obśmiewać ją, nią się zajmij. Widać, że one chce tego, a, że Ty nie reagujesz, to radzi sobie jak może.
    Kiedyś podzieliłem facetów na dwie grupy.
    Na tych co kobietom dolewają wina i tych, co stoją obok nie wiadomo po co. No, chyba tylko po to, by z oczowytrzeszczem pod czaszką im się byzowało.

  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 14:22
    > To nie jest śmieszne, lecz smutne.
    > Zamiast obśmiewać ją, nią się zajmij. Widać, że one chce tego, a, że Ty nie rea
    > gujesz, to radzi sobie jak może.

    To teraz wyskoczyłeś. Taa, o niczym innym nie marzy.
  • potwor_z_piccadilly 05.06.15, 17:16
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > To teraz wyskoczyłeś. Taa, o niczym innym nie marzy.

    A wiesz o czym marzy?
    Wiesz z jakiej przyczyny z Tobą w ogóle gada?
    A może wiesz, która znana Ci cześć jej natury jest prawdziwa? Czy ta od samców, czy ta od górnolotnych ideałów?
    Nie sadzę byś to wiedział, bo jej nie znasz. A nie znasz, bo jej nie przeczytałeś.
    Wyjaśniam.
    Kobiet należy słuchać, ale by coś o nich wiedzieć, należy je czytać.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 17:30
    Gada, ponieważ się nudzi lub tylko ja jestem w stanie na takie tematy z nią rozmawiać. Pogada o czymś, o czym samiec alfa nie ma ochoty rozmawiać, ale myśli o nim. Z tą różnicą, że teraz się uczę i wyciągam wnioski, a kiedyś godzinami pocieszałem, ponieważ liczyłem na to, że któraś mnie polubi. :))) Idiota.
  • hello-kitty2 05.06.15, 11:46
    urquhart napisał:

    > precyzyjnie Buss badał l że bezwarunkowo to mniejsza grupa 5-7% nie 10-20%
    > laski na tym forum dzielą się na dwie grupy tych dla których to oczywiste i nud
    > ne wiec nie będzie je to emocjonować i nie bedą dyskutować, i te spolaryzowane
    > światopoglądowo przez feminizm który walczy z całym psychowewo i jego dorobkiem
    > jako mizogińskim spiskiem mającym na celu zdyskredytowanie kobiet i PO-stępowy
    > ch ideałów równouprawnienia płci.
    > te też nie bedą dyskutować merytorycznie chyba tylko po to żeby przypieprzyć ci
    > jako szowiniście i mizoginowi :)

    Ale po co z nim rozmawiac? Gosc chce zaruchac i nerwowo sie rozglada. Niestety juz dostal etykietke zakutego lba od pierwszej, do ktorej uderzyl i niestety teraz leci na tej niechlubnej opinii. Co Ty myslisz, ze laski nie sugeruja sie zdaniem innych doswiadczonych lasek?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:57
    To o mnie?

    hahahaha
  • triss_merigold6 05.06.15, 09:50
    Najczęściej z nikim, aczkolwiek to zależy od wieku.

    Singielki takie jak moja siostra czy jej koleżanki w wieku tuż przed 40-tką przeważnie nie spotykają się z nikim, a jesli spotykają, to na wyjścia/kawę/lunch bez seksu, niezobowiązująco. Dzieje się tak ponieważ - jesli nie chcą żonatych czy zajętych - niespecjalnie mają z kim uprawiać seks.

    Ja miałam okresy singlowskie w innym życiu tysiąc lat temu i wtedy spotykałam się z ff i jakimiś rekreacyjnymi amantami, ale rzadko na one night stand (bo tego nie preferuję) i rzadko byli nieznani.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 10:03
    Właśnie za to cię lubię, że walisz wprost na temat, czasami dosadnie, ale szczerze, a nie kręcisz koło temat jak panienki z forum kobieta.

    Od wieku? Fakt, że w czasach prehistorycznych, ale też byłaś młoda. Co wyróżniało ff i amantów? Ociekali feromonami alfa?

    Z moich obserwacji wynika, że te młodsze garną się do młodych alfa, gwiazd parkietu, towarzyskich bogów i to oni spijają całą śmietankę.

    30stki, 35tki?

    Co do starszych to nie wiem. Koło 40stki zaczyna brakować alfa? Wiążą się na stałe? A ci starsi alfa, którym nie wyjdzie i ponownie trafiają na rynek stają się zbyt stetryczali?
  • triss_merigold6 05.06.15, 10:16
    Miałam te 20+ lat. Co ich wyróżniało? Atrakcyjność fizyczna i to że byli wytrawnymi, wprawnymi ruchaczami, była krótka piłka bez specjalnych podchodów. Czasem dlatego, że ktoś był pod ręką, a mnie po alkoholu brała chcica, bez dorabiania ideolo o poszukiwaniu bliskości czy ciekawej rozmowy. Miałam swoje łowisko, specyficzne, większość tam prędzej czy później była "szwagrami". Można było bezobciachowo z kimś wyjść i równie bezobciachowo powiedzieć "daj se siana, gościu", nikt sie nie obrażał. Tyle że okresy singlowskie zawsze traktowałam jako swoistą chcianą albo nie przerwę, a nie cel.

    Jak miałam 31, to urodziłam dziecko i wyoutowałam się z tamtego życia towarzyskiego.

    30-35 znajome różnie - poznawały facetów w sieci, przez znajomych, w pracy, na kursach związanych z pracą ale przeważnie patrzyły pod kątem nie tylko seksu.
    Ludzie koło 40-tki są przewaznie sparowani, wolnych przytomnych facetów (nie mówię o alfa tylko o gościach którzy nie są jedną wielką wadą) jest mało i raczej z rynku wtórnego.
  • kag73 05.06.15, 10:07
    triss_merigold6 napisała:
    > Najczęściej z nikim, aczkolwiek to zależy od wieku.
    > Singielki takie jak moja siostra czy jej koleżanki w wieku tuż przed 40-tką prz
    > eważnie nie spotykają się z nikim, a jesli spotykają, to na wyjścia/kawę/lunch
    > bez seksu, niezobowiązująco. Dzieje się tak ponieważ - jesli nie chcą żonatych
    > czy zajętych - niespecjalnie mają z kim uprawiać seks.

    W tej grupie sa jeszcze tzw. "za mlodzi", ktorzy wiadomo szukaja TYLKO seksu, nie koniecznie uczuc. Czyli, kombinerki, mezczyzni tez do bzykania biora sobie rozne, ale jak zachce im sie zwiazac, to nagle zaczyna sie inna bajka.
    >
    > Ja miałam okresy singlowskie w innym życiu tysiąc lat temu i wtedy spotykałam s
    > ię z ff i jakimiś rekreacyjnymi amantami, ale rzadko na one night stand (bo teg
    > o nie preferuję) i rzadko byli nieznani.

    Jak ja bywalam singielka dawno temu to bylam mloda czesto wsrod ludzi, wiec kogos sie pozanwalo i jak przypadl do gustu i byl sympatyczny... Sypialam tez z eksem, bo byl dobry w te klocki i przynajmniej wiedzialam co mam.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 10:10
    > mezczyzni tez do bzykania biora sobie r
    > ozne, ale jak zachce im sie zwiazac, to nagle zaczyna sie inna bajka.

    Mężczyzna nie wybiera. Właśnie o to chodzi, że mała grupa bierze większość, a reszta liczy na to, że może się jakaś trafi.

    > os sie pozanwalo i jak przypadl do gustu i byl sympatyczny

    Tak, tak. Był sympatyczny. :))
    Bardziej mnie ciekawi zwrot "przypadł do gustu". Jak? Dlaczego? Czym?
  • kag73 05.06.15, 10:19
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    Mezczyna robi pierwszy krok, probuje, o tym czy do seksu dojdzie to juz on nie decyduje. Niemniej jednak jak ktos na portalu zagaja 40+ majac 30+ to chodzi mu o seks a nie o zwiazek, bo jak przychodzi na scislosc wiazac chce sie z mlodsza albo rownolatka.

    > Tak, tak. Był sympatyczny. :))
    > Bardziej mnie ciekawi zwrot "przypadł do gustu". Jak? Dlaczego? Czym?

    No mnie fizycznoscia, wpadl mi w oku, zwyczajnie. Szczesliwym trafem ja jemu rowniez. No i do tego fajnie tanczyl np., byl sympatyczny, mily sposob bycia, sie przesmiewasz, ale to jest wazne, dla mnie bez jakies tam sympatii nie ma szans na lozko. Nigdy nie byly to historie: w pierwsza noc/wieczor pojsc z kims do lozka.
  • sea.sea 05.06.15, 10:14
    Jak ja byłam młoda, w środowisku nikt się jakoś specjalnie nie wyróżniał finansowo, wybitnej urody też raczej nie kojarzę.

    Ruchali ci, którzy mieli dobre gadane i nie bali się kobiet.
    Przez "dobre gadane" rozumiemy tu umiejętność prowadzenia z dowolną kobietą w miarę sensownej konwersacji, a nie tak zwaną bajerę "jak namówić laskę, żeby po 10 minutach zrobiła ci loda w łazience".

    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • triss_merigold6 05.06.15, 10:17
    Z cyklu "Kto ma dobry bajer, ten rucha za frajer".

    Ruchali ci, którzy mieli dobre gadane i nie bali się kobiet. - kluczowe. Nie bali się dziewczyn, kobiet, potrafili składnie zagadać i nie czekać zbyt długo z okazaniem zainteresowania.
  • mojemail3 05.06.15, 10:23
    triss_merigold6 napisała:

    > Najczęściej z nikim, aczkolwiek to zależy od wieku.
    > Singielki takie jak moja siostra czy jej koleżanki w wieku tuż przed 40-tką prz
    > eważnie nie spotykają się z nikim, a jesli spotykają, to na wyjścia/kawę/lunch
    > bez seksu, niezobowiązująco. Dzieje się tak ponieważ - jesli nie chcą żonatych
    > czy zajętych - niespecjalnie mają z kim uprawiać seks.

    Też mam taką siostrę, ładna, szczupła atrakcyjna blondynka.Dokładnie w ten opis się wpisuje, nie chce żonatych i zajętych, a wolni w jej wieku mają obrzydliwe starokawalerskie poglądy i nawyki...( właśnie takiego pogoniła...)Aktualnie poszła na noże z tzw. "samcem alfa" który ją sobie chciał do haremu przygruchać w okolicznościach służbowych, a tu się okazało że drobna blondyneczka ochoty nie ma, bo na kasę i prestiż pana prezesa nie leci i toczy się sprawa o mobbing i takie tam...

  • urquhart 05.06.15, 10:38
    > Też mam taką siostrę, ładna, szczupła atrakcyjna blondynka.Dokładnie w ten opis
    > się wpisuje, nie chce żonatych i zajętych, a wolni w jej wieku mają obrzydliwe
    > starokawalerskie poglądy i nawyki...( właśnie takiego pogoniła...)

    Jest jeszcze niuans pomiędzy , najważniejszy, takie babki co flirtują z ogarnietymi żonatymi w niesatysakcjonujacych związkach po to by błyskawicznie ich zagospodarowac zanim wrócą na rynek wtórny jako rozwodnicy.
    W końcu nawet ze statystyki wynika ze 50 proc. małżeństw się rozpada.
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • kag73 05.06.15, 10:43
    "Jest jeszcze niuans pomiędzy , najważniejszy, takie babki co flirtują z ogarnietymi żonatymi w niesatysakcjonujacych związkach po to by błyskawicznie ich zagospodarowac zanim wrócą na rynek wtórny jako rozwodnicy."

    Aaa, widzisz, to tez mozliwe, bo jaki jest sens spotykania sie na kawe jako singielka z zonatym?
    Chcesz se pogadac spotkaj sie z kolezanka na kawe.
  • mojemail3 05.06.15, 10:54
    urquhart napisał:

    > Jest jeszcze niuans pomiędzy , najważniejszy, takie babki co flirtują z ogarni
    > etymi żonatymi w niesatysakcjonujacych związkach po to by błyskawicznie ich zag
    > ospodarowac zanim wrócą na rynek wtórny jako rozwodnicy.
    > W końcu nawet ze statystyki wynika ze 50 proc. małżeństw się rozpada.

    Na pewno? Skąd takie dane? Nie żebym się złośliwie czepiała;-)
    www.rozwodpoczekaj.org.pl/statystyki/
  • urquhart 05.06.15, 12:48
    > Na pewno? Skąd takie dane? Nie żebym się złośliwie czepiała;-)
    > rel="nofollow">www.rozwodpoczekaj.org.pl/statystyki/

    Dobrze że sprawdzasz, to zapamiętałem jako średnia europejską rozwodów, w końcu panie piszą niekoniecznie z Polski. Zawyża Szwecja i Hiszpania z 80% o ile pamiętam.
    W Polsce prozaicznie statystycznie ciężko żyć nie dzieląc rachunków i kosztów - z powodu bardzo niskiej siły nabywczej obywateli - ot realny wkład rządu w politykę pro-rodzinną :)

    "W krajach rozwiniętych liczba rozwodów cały czas rośnie. Do krajów europejskich, w których rozpada się przynajmniej połowa małżeństw, należą Austria, Belgia, Białoruś, Czechy, Estonia, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Norwegia, Rosja, Szwajcaria i Ukraina, a do niedawna także Szwecja i Finlandia. Obecnie prym z najwyższym odsetkiem rozwodów wiedzie Hiszpania, która w 2005 wprowadziła ustawę o tzw. rozwodach ekspresowych[1]"
    pl.wikipedia.org/wiki/Rozw%C3%B3d#Na_.C5.9Bwiecie


    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • zawle 05.06.15, 10:51
    A ja nadal się umawiam, powiem więcej....czasami mam przesyt kandydatów. Że są to zazwyczaj odpady radioaktywne, to insza inszość. Są jednak warunki, pomimo ze zbliżam się do 50. Nigdy nie poszłabym do łóżka z facetem który opowiadałby mi historie i 5 % samców alfa ruchających całą populację kobiet, o zbrodniczym wpływie mamusi na jego psychikę, o swojej suce eks-żonie, o swojej kasie/statusie, o problemach z kobietami,o tym jaką jest miernotą i jak mu nie wychodzi.

    --
    "Jeśli człowiek nie mówi tego, co myśli, to po co myśleć"
  • hello-kitty2 05.06.15, 12:22
    triss_merigold6 napisała:

    > Najczęściej z nikim, aczkolwiek to zależy od wieku.
    >
    > Singielki takie jak moja siostra czy jej koleżanki w wieku tuż przed 40-tką prz
    > eważnie nie spotykają się z nikim, a jesli spotykają, to na wyjścia/kawę/lunch
    > bez seksu, niezobowiązująco. Dzieje się tak ponieważ - jesli nie chcą żonatych
    > czy zajętych - niespecjalnie mają z kim uprawiać seks.
    >
    > Ja miałam okresy singlowskie w innym życiu tysiąc lat temu i wtedy spotykałam s
    > ię z ff i jakimiś rekreacyjnymi amantami, ale rzadko na one night stand (bo teg
    > o nie preferuję) i rzadko byli nieznani.

    Tez uwazam, ze wyrosniete singielki nie ruchaja za duzo. Jak juz to z kims stalym z doskoku (FF czy tam jakims eks). Zawsze moga robic za kochanki ale to ponizajace jest, bo sie trzeba do kogos dostosowywac. Seks jest generalnie w zwiazkach, a poza zwiazkami to tylko w mlodosci. Jak sie sinielowsko przeterminujesz jako kobieta to trzeba sie generalnie nastawiac na celibat, co ja tez czynie ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ina_nova 05.06.15, 11:07
    >>zadbana laska, przytyta, głupia,

    Śmiem twierdzić, że takie u tych najlepszych nie mają szans.

    >>Stąd też tak dużo samotnych, sfrustrowanych facetów.

    Serio? Jak byłam singielką miałam odwrotne spostrzeżenia, sami zajęci, bez względu na kastę.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 11:56
    > Śmiem twierdzić, że takie u tych najlepszych nie mają szans.

    Mylisz się. Na seks jak znalazł i jeszcze z pocałowaniem ręki będą wracać, bo poza tym wkręcą się w fajne dla nich środowisko samców alfa, co podniesie ich status towarzyski.

    > Serio? Jak byłam singielką miałam odwrotne spostrzeżenia, sami zajęci, bez wzgl
    > ędu na kastę.

    Bo interesowali cię najlepsi, a na Cześków nawet nie zwracałaś uwagę.
  • sea.sea 05.06.15, 11:58
    A Ty zwracasz uwagę na żeńskie odpowiedniki Cześka? :P
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • triss_merigold6 05.06.15, 12:11
    O tym samym pisałam wyżej.

    Szczerze nie znoszę tzw. porządnych chłopców, bo okazywali się zakompleksionymi frustratami z niewielkim łóżkowym doświadczeniem. Po takim to nigdy nie wiadomo czego się spodziewać: - ucieszy się? - będzie miał focha, że panna bardziej doświadczona? - będzie wypytywał o przeszłość, karmiąc swoje kompleksy? - będzie zazdrosny o wszystko, co ma puls?

    Ruchacz jest zwykle emocjonalnie prosty jak cep, wie o co mu chodzi, odczytuje sygnały bezbłędnie i nie wozi się tygodniami. Jak nie chce, to też potrafi jasno okazać brak zainteresowania.
  • kag73 05.06.15, 12:15
    triss_merigold6 napisała:

    > O tym samym pisałam wyżej.
    >
    > Szczerze nie znoszę tzw. porządnych chłopców, bo okazywali się zakompleksionymi
    > frustratami z niewielkim łóżkowym doświadczeniem. Po takim to nigdy nie wiadom
    > o czego się spodziewać: - ucieszy się? - będzie miał focha, że panna bardziej d
    > oświadczona? - będzie wypytywał o przeszłość, karmiąc swoje kompleksy? - będzie
    > zazdrosny o wszystko, co ma puls?
    >
    > Ruchacz jest zwykle emocjonalnie prosty jak cep, wie o co mu chodzi, odczytuje
    > sygnały bezbłędnie i nie wozi się tygodniami. Jak nie chce, to też potrafi jasn
    > o okazać brak zainteresowania.

    Ja tam bym powiedziala, najlepszy bylby cos pomiedzy "porzadny" a "ruchacz" :))
  • hello-kitty2 05.06.15, 12:45
    ina_nova napisała:

    > Serio? Jak byłam singielką miałam odwrotne spostrzeżenia, sami zajęci, bez wzgl
    > ędu na kastę.

    Swoja droga to sobie tak mysle, ze facet zawsze musi byc zajety (zadowolony czy nie), bo przeciez potrzebuje dostepu do dupy. Jak ma niepewne dupowanie czy jakiego stracha, ze nie znajdzie po rozstaniu to sie nie rozstanie. Nie jest tak? Na singielstwo moga sobie pozwolic faceci, ktorzy maja latwosc w wyrywaniu czasowych dup, chodzacy na dziwki i ewentualnie ci, co sie poddali. Dlatego stategia odbijania, o ktorej mowi Urqu moze byc skuteczna. Ale to trzeba ambitnie przec do zwiazku, a ja akurat tych ambicji nie mam ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 05.06.15, 13:13
    hello-kitty2 napisała:
    > sowych dup, chodzacy na dziwki i ewentualnie ci, co sie poddali. Dlatego stateg
    > ia odbijania, o ktorej mowi Urqu moze byc skuteczna. Ale to trzeba ambitnie prz
    > ec do zwiazku, a ja akurat tych ambicji nie mam ;)

    Moja matka ma taką przyjaciółkę z ASP co była całe życie kochanką i nigdy nie dążyła do innego związku, była muzą rożnych mężczyzn żonatych, poza kolacjami seksem zachwycaniem się nią i łażeniem po galeriach i wernisażach ją nic związkowego nie interesowało. Chciała być artystką i dorobek ma, nie prać zmywać i cerować skarpety i zmieniać pieluchy.
    Imponowała mężczyznom byłą kontrastem do ich żon matek inspirowała ich do robienia szalonych wyjazdów i rozbijania się po świecie.
    Te Żony wpadały do niej z dzikimi awanturami że jest szmatą, ale ona przecież korzystała z niezagospodarowanych zasobów i zrywała z facetami jak chcieli się z nią wiązań :)
    Nasłuchałem sie kiedyś ich rozmów jako szczeniak ale ich nie rozumiałem.
    Też strategia jak wiesz jaki masz cel.
    No ale na emeryturze sama jest teraz nieco zdziwaczała samotna i zgorzkniała.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • maracooja 05.06.15, 14:03
    > No ale na emeryturze sama jest teraz nieco zdziwaczała samotna i zgorzkniała.

    Nie jest wcale wykluczone, że jakby z którymś się jednak związała, to też byłaby taka. Aczkolwiek bajka o koniku polnym i mrówce pasuje tu jak ulał.

    Swoją drogą, wieloletni związek to nie jest sport dla mięczaków...

  • kag73 05.06.15, 15:23
    hello-kitty2 napisała:
    > Swoja droga to sobie tak mysle, ze facet zawsze musi byc zajety (zadowolony czy
    > nie), bo przeciez potrzebuje dostepu do dupy. Jak ma niepewne dupowanie czy ja
    > kiego stracha, ze nie znajdzie po rozstaniu to sie nie rozstanie. Nie jest tak?

    Hmm, tylko, ze to nie zawsze ich decyzja czy sie rozstaja czy nie :(

    > Na singielstwo moga sobie pozwolic faceci, ktorzy maja latwosc w wyrywaniu cza
    > sowych dup, chodzacy na dziwki i ewentualnie ci, co sie poddali. Dlatego stateg
    > ia odbijania, o ktorej mowi Urqu moze byc skuteczna. Ale to trzeba ambitnie prz
    > ec do zwiazku, a ja akurat tych ambicji nie mam ;)

    Tylko, ze czesto bywa tak, ze do czasu dobrze zre i im sie wydaje, ze tak bedzie zawsze az sie w koncu(co niektorzy, zeby sie yoric nie doczepil) budza z reka w nocniku. A wydawalo im sie, ze moga i zawsze beda mogli przebierac jak w ulegalkach.
    I niekorzy nie pozwalaja sobie na singielstowo, im sie po prostu nie udaje, bo....powodow jest sporo, czesto sami sobie stoja w drodze. A potem to juz wlasnie: poddanie sie, przyzwyczajenie zycie jako singiel. Druga opcja: nagla zmiana strategii, co by wreszcie kogos znalezc i/albo zwiazanie sie z kims z rozsadku, w zaleznosci od potrzeby i parcia na stabilizacje i rodzine.
    >
  • yoric 05.06.15, 17:38
    Tasiemiec sie zrobil, tltr (kto ma na to czas???), wiec tylko samo mieso:

    1. Bardzo prosze o troche dyscypliny z terminami. 'Alfa' to osobnik o najwyzszej pozycji w stadzie. Tego sie trzymajmy. Jesli sie tego nie bedziemy trzymac, tylko sobie dopowoadac ('ten co rucha', 'ten co zarabia', itd.), nagle sie okaze, ze kazdy ma na mysli co innego i dyskusja w ogole nie ma sensu.

    2. Pinochet poczytaj sobie PUA troche (koledze Sea tez by sie przydalo).

    3. Zgoda co do sedna, czyli jak juz mowilem wybic sobie z glowy termin 'porzadna' :) i nigdy nie wierzyc w takie deklaracje. Jesli juz, to przygotowac silniejszy bodziec :).
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 17:49
    Trochę zbaczamy z tematu, ale jestem w szoku w tej lekkości, jeżeli chodzi o dobór osobników. Będziemy się spotykać, sprawdzę kilku, czekaj, może dam ci szansę, a jak stawiasz takie warunki na początku to jesteś leszcz. Tak jak cały dzień byłem wyluzowany tak przy tym żyłka mi pękła.

    Panie, pua to ja lizałem 7-8 lat temu. Directy, in-directy, jakieś kina, izolowania, shit testy, odpychanie, przyciąganie, ku.rwa, cyrk.

    Co do punktu trzeciego to się zgodzę.

    Zresztą żadna 30stka nie będzie trwała przy facecie, gdy bzykanie nie stoi na odpowiednim poziomie, bo pójdzie do innego.
    Za dużo kombinowania, niepewności, kompleksów, domysłów. To nie może się udać.
  • triss_merigold6 05.06.15, 19:39
    Niczego nie rozumiesz.
    Niewiele osób, nawet trafionych piorunem sycylijskim, jest w stanie po drugim spotkaniu z kompletnie obcym człowiekiem zadeklarować wyłączność i próbowanie aby być razem na serio.
    I wcale nie dlatego, że pod ręką/fiutem/cipką są inni kandydaci czy chętne.
    Po prostu, nawet po kilku spotkanaich z kimś zupełnie obcym, wiedza na jego/jej temat jest zbyt szczątkowa by móc podejmować jakiekolwiek decyzje.

    PUA to bullshit totalny, żenada, dno i kilo mułu.

    Jest mnóstwo 30-tek dla których bzykanie nie jest celem ani sensem życia i które mają niewielkie doświadczenie. Ale one jednocześnie nie są królowymi dyskotek i faceci nie dają sobie o nie po ryju.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 21:02
    > Niewiele osób, nawet trafionych piorunem sycylijskim, jest w stanie po drugim s
    > potkaniu z kompletnie obcym człowiekiem zadeklarować wyłączność i próbowanie ab
    > y być razem na serio.
    > I wcale nie dlatego, że pod ręką/fiutem/cipką są inni kandydaci czy chętne.
    > Po prostu, nawet po kilku spotkanaich z kimś zupełnie obcym, wiedza na jego/jej
    > temat jest zbyt szczątkowa by móc podejmować jakiekolwiek decyzje.

    Dobrze. Przyjmuję do wiadomości, ale ja nie mam na myśli założenia "od dzisiaj jesteśmy razem i budujemy nasz związek" tylko raczej skłaniałbym się ku temu, aby skupić się na sobie, a resztę odsunąć na drugi tor. Nie ma spotykania się z innymi. To wszystko.
    Wytłumacz mi coś. Spotykasz się, a nie wróć, bez twojej osoby, bo mi pojedziesz rozwiązaniem, że się zamknę w szafie i nie wyjdę przez tydzień. Spotyka się kobieta z mężczyzną. On ma kochankę w tym samym czasie kochankę. Może? Nie ma wyłączności.
    W którym momencie ona może uznać to za zdradę i która kobieta chodziłaby na randki z facetem, o którym wiedziałaby, że ma kochankę? I dlaczego od początku nie można ustalić wyłączności? Przecież to kwestia dwóch miesięcy. Jak kogoś nie stać na to, aby się skupić na drugiej osobie przez dwa miesiące i zaprzestać sekszenia się z innymi to po co się starać w inny sposób przez organizowanie, komplementowanie, poświecanie czasu, energii, pieniędzy, myśli, uczuć? Toż to się kupy nie trzyma.
  • kag73 05.06.15, 21:12
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    "Spotyka się kobieta z mężczyzną. On ma kochankę w tym samym czasie kochankę. Może? Nie ma wyłączności.
    > W którym momencie ona może uznać to za zdradę i która kobieta chodziłaby na ran
    > dki z facetem, o którym wiedziałaby, że ma kochankę? I dlaczego od początku nie
    > można ustalić wyłączności? Przecież to kwestia dwóch miesięcy. Jak kogoś nie s
    > tać na to, aby się skupić na drugiej osobie przez dwa miesiące i zaprzestać sek
    > szenia się z innymi to po co się starać w inny sposób przez organizowanie, komp
    > lementowanie, poświecanie czasu, energii, pieniędzy, myśli, uczuć? Toż to się k
    > upy nie trzyma.

    Hm, ale skad ona ma wiedziec, ze on ma kochanke? Chyba jej nie powiedzial? A jak powiedzial i ona i tak nie ma nic przeciwko, to albo jej nie przeszkadza, albo ma motywacje typu: na pewno z czasem przerzuci sie na mnie. Kwestia indywidulana.
    Mnie sie wydaje, ze dosc wczesnie krystalizuje sie czy ktos kogos bierze na serio, angazuje sie emocjonalnie, inwestuje uczucia czy nie. I jak po drugiej strony jest tak samo wtedy tak sie automatycznie wydarza, ze chce sie sypiac tylko z ta/tym, tylka z ta jedna osoba. Czy sie myle? Chyba czesto tak jest?
    I jak juz sie sypia i jest blisko a czuje sie miete a nie jakis tam seks dla sportu to sobie mozna porozmawiac o podejsciu do wylacznosci seksualnej. Tak mi sie wydaje. Czasem nawet rozmawiac nie potrzeba, bo jest tyle zaufania, ze przyjmuje sie to za pewnik.
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 21:23
    > Hm, ale skad ona ma wiedziec, ze on ma kochanke? Chyba jej nie powiedzial? A ja
    > k powiedzial i ona i tak nie ma nic przeciwko, to albo jej nie przeszkadza, alb
    > o ma motywacje typu: na pewno z czasem przerzuci sie na mnie. Kwestia indywidul
    > ana.

    Tworzysz sobie inną historię od tej, którą opisałem.

    > Mnie sie wydaje, ze dosc wczesnie krystalizuje sie czy ktos kogos bierze na ser
    > io, angazuje sie emocjonalnie, inwestuje uczucia czy nie. I jak po drugiej stro
    > ny jest tak samo wtedy tak sie automatycznie wydarza, ze chce sie sypiac tylko
    > z ta/tym, tylka z ta jedna osoba. Czy sie myle? Chyba czesto tak jest?
    > I jak juz sie sypia i jest blisko a czuje sie miete a nie jakis tam seks dla sp
    > ortu to sobie mozna porozmawiac o podejsciu do wylacznosci seksualnej. Tak mi s
    > ie wydaje. Czasem nawet rozmawiac nie potrzeba, bo jest tyle zaufania, ze przyj
    > muje sie to za pewnik.

    Przewracasz mój świat do góry nogami. :))
    Poważnie tak jest?
    Zawsze myślałem, że na czas randki zawiesza się spotykanie z innymi. Przecież od razu wie się czy było fajnie i czy za trzy dni nie będzie powtórki?! Co to za problem wstrzymać się z tym na 2-3 miesiące, gdy wszystko się wyklaruje? Przecież w ten sposób jest się w stanie sprawdzić 4 osoby w ciągu roku. To dużo.
    Natomiast twoja wersja jest pełna niedomówień. Cholernie ryzykowna zabawa. Raz, że w tym czasie można w takie gierki bawić się z innymi. A gdzie miejsce na odpowiedzialność za zdrowie drugiej osoby? Po każdym numerku z trzema innymi kochankami badania? :)
    A co jak jedną ze stron piorun uderzy szybciej? Ma czekać i patrzeć jak druga ćwiczy gimnastykę z pozostałymi chętnymi, aż się w końcu zdecyduje? Kobiety naprawdę uczestniczą w takim cyrku?
  • kag73 05.06.15, 21:31
    Mnie sie wydaje, ze to jest tak, ze jakos w zaleznosci od miety/sympatii i rozwoju sytuacji jednak wiekszosc ludzi koncentruje sie na tej wlasnie jednej osobie, zwlaszcza jezeli szukaja czegos wiecej niz przygody/seksu tylko.
    A wydaje mi sie tez, ze na samym poczatku, po pierwszym spotkaniu mozna nic nie czuc jeszcze do tej nowo poznanej osoby i spotkac sie z kims innym np.
    Zdrowie. Polecam uzywanie prezerwatyw.
  • tibarngirl 05.06.15, 21:38
    Dziwne jakieś kalkulacje, sprawdzanie, seks dla sportu... dla mnie to jest dziwne i nie uważam, że każda kobieta automatycznie przeprowadza taki maraton, z obowiązkową fazą testową wszystkich samców celem wyboru najlepszego, który na koniec otrzymałby trofeum wyłączności. Wydaje mi się, że nie wszystkie kobiety kręcą się w takim kręgu, na pewno są takie, które spotykają sobie jakiegoś faceta raz na jakiś czas i to na niego poświęcają czas, a nie tworzą jakieś damskie haremy, krążąc od jednego do drugiego. Bardziej obyci, skorygujcie mnie. Ja chyba przedpotopowa (poglądowo).... ;)
  • kag73 05.06.15, 21:47
    "Wydaje mi się, że nie wszystkie kobiety kręcą się w takim kręgu, na pewno są takie, które spotykają sobie jakiegoś faceta raz na jakiś czas i to na niego poświęcają czas, a nie tworzą jakieś damskie haremy, krążąc od jednego do drugiego. Bardziej obyci, skorygujcie mnie. Ja chyba przedpotopowa (poglądowo).... ;)"

    Zapewne wiekszosc nawet, bo w koncu ilu fajnych facetow moze sie dokladnie w tym samym czasie pojawic na horyzoncie(przy tzw. kobiecych wymaganiach).
    Poza tym uwazam, ze jak facet dostal szanse na randke i potem na kolejna to jest to sygnal bardzo pozytywny. I teraz jego zadaniem jest sprzedac sie jak najlepiej;))
  • gogol77 05.06.15, 22:36
    kag73 napisała:
    > Poza tym uwazam, ze jak facet dostal szanse na randke i potem na kolejna to jest to sygnal bardzo pozytywny. I teraz jego zadaniem jest sprzedac sie jak najlepiej;))

    Pinoczet, zapisz to sobie w kajecie (z wytłuszczeniem słowa "sprzedać") i czytaj 3 razy dziennie

    Ale ja jednak czarno widzę skuteczność takich rad, bo on (ten Pinoczet) wygląda mi na konglomerat Sabata, Ardwoolfa (czy jakoś tak?) i z dużą domieszką ML
  • triss_merigold6 05.06.15, 22:45
    Też tak uważam, szansa na drugą, trzecią, czwartą randkę to już bardzo pozytywny sygnał.
    I naprawdę znakomita większość ludzi nie umawia się z innymi jednocześnie, nie sypia w tym czasie z innymi i nie ma kilku innych kandydatów/kandydatek do wyboru.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 08:35
    Między trzecią, a czwartą randką dalej może spotykać i chodzić do łóżka z innymi.

    > nie sypia w tym czasie z innymi i nie ma kilku innych kandydatów/kandydatek do wybo
    > ru.

    A jeżeli sypia? Nie można wymagać od początku i postawić sprawę jasno aby zdecydowała?

    Gdy się tego nie zrobi to decyzję podejmuje druga osoba. Mam czekać, aż znudzi jej się seks z drugim i zdecyduje, że od dzisiaj teraz tylko Kombi? A jak będzie to trwało kilka miesięcy? Ustalać, planować, zapraszać, rozpieszczać, a ona po randce pędzi na bzykanie z innym?

    Znajdź mi jedną osobę, która się w to bawi i na to godzi oprócz maracooja.
  • maracooja 06.06.15, 10:32
    Jednak histeryzujesz. Ludzie z zasady się tak nie bawią i na to nie godzą ale Ty zakładasz, że właśnie na taką trafisz.
    For the record: nigdy tak się nie bawiłam i odczep się ode mnie.
  • gogol77 06.06.15, 11:35
    kombinerki_pinoc eta00 napisał(a):

    > A jeżeli sypia? Nie można wymagać od początku i postawić sprawę jasno aby zdecydowała?>

    Nie!! Nie werbalnie. Masz działać tak, żeby ona sama doszła do wniosku, że z Tobą może być fajniej i warto spróbować.
    Kiedyś miałem tak: kilkuletni związek typu FF. Kochanka. Wspaniała, uwielbiająca seks. Ale z uwagi na nieodpowiedni stan cywilny ja nie mogłem zapewnić jej czegoś więcej. Pojawił się kandydat na to coś więcej. Stan cywilny - wolny. Bajerował, uwodził. Ona powoli to kupowała. Z grubsza wiedziałem że na coś się zanosi ale nie miałem możliwości jakiejś kontrakcji. I oto w pewnym momencie przestała mieć orgazmy. Ta tak wyjątkowo orgazmiczna samica i nie ma orgazmów?? I krotko potem komunikat, że idę w odstawkę i że będzie ślub.
    I to tyle dla Ciebie Pinoczet - ten wygrywa, kto ma lepsze karty. On póki co miał. I Ty masz mieć więcej asów niż ten alfa. A asy nie koniecznie muszą się mieścić w spodniach, choć dobrze by było gdyby to co tam masz jej się spodobało. I przyjmij do wiadomości, że tak jak było w moim przypadku - gdy kobieta zauroczy się innym, to traci zapał do bzykania się z aktualnym.
    Ale, żeby moja opowieść była kompletna - ciąg dalszy jest taki:
    Po dwóch latach braku kontaktu - zadzwoniła. Chciała pożyczyć jakąś forsę, ale to chyba był pretekst, bo podczas rozmowy powiedziała, że to jej małżeństwo to jest "takie sobie" i w seksie z nim jak chce mieć orgazm to wyobraża sobie, że kocha się ze mną. Ach jak mi wtedy skoczyło moje ego!! Po paru tygodniach wylądowaliśmy w łóżku i jesteśmy razem do dziś, seks jest bajeczny a tamten został oddalony z podejrzeniami, że jest kryptogejem.

    >Nie traktuję zalotów jak wystawy sklepowej, gdzie wybiera się najlepszy dla siebie produkt. Dodatkowo dotykany, obracany, wymacany przez całe towarzystwo na które ma ochotę>

    To zacznij tak traktować, bo czy Ci się to podoba, czy nie tak to właśnie jest. Masz się okazać lepszy od tego, któremu aktualnie daje, czy też robi loda. Fajniejszy w rozmowie, lepiej rokujący. Na razie nie w łóżku, na to przyjdzie czas i wtedy albo odeśle Cię do friendzony albo zostaniesz jej facetem.
    A to, że nie podoba Ci się, ze produkt był dotykany, wymacany (czytaj wyruchany) to jest podejście średniowieczne. Wtedy produkt niewyruchany nie mając skali porównawczej - nie umiał ocenić, że może to co ma to nie jest z najwyższej półki. I to jest wyzwanie dla nas facetów, że musimy się wykazywać nie tylko statusem i grubością portfela ale także sztuką kochania.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 12:21
    > To zacznij tak traktować, bo czy Ci się to podoba, czy nie tak to właśnie jest.

    Masz rację, tak właśnie jest, ale to nie mój świat.

    Stroszenie piórek, gierki, wymiana płynów z osobami postronnymi, wracanie, bo pani się znudziło. Zastanawianie się co ona teraz robi i z kim. W twoim modelu nie ma żadnych granic. Jazda emocjonalna bez trzymanki.

    > A to, że nie podoba Ci się, ze produkt był dotykany, wymacany (czytaj wyruchany
    > ) to jest podejście średniowieczne. Wtedy produkt niewyruchany nie mając skali
    > porównawczej - nie umiał ocenić, że może to co ma to nie jest z najwyższej półk
    > i.

    W którym miejscu napisałem, że ma być czysta jak łza?
    Chodzi tylko o to żeby nie próbowała, gdy zaczyna się coś tworzyć między nami, ponieważ wtedy w pełni się nie angażuje, a po co mi ktoś, kto sądzi, że dla mnie nie warto zdobyć się nawet na niewielki poświęcenie, czyli zaprzestanie spotykania się z innymi.

    Chociaż z drugiej strony może i masz rację. Z obserwacji wynika, że ci którzy mają lekkie podejście wygrywają. Bzykają, bawią się, przyciągają do siebie, robią swoje, a jak są w miarę normalni w codziennym obejściu i bardzo dobrze radzą sobie w łóżku to wygrywają i nie widać po nich zbytniego stresu.
    Natomiast ci, którzy wszystko analizują i pokazują swoje słabości przegrywają.

    A właśnie. Co powiesz o przyznawaniu się do swoich słabości? Coś w stylu - tego nie wiem, tego nie umiem, to za bardzo mi nie wychodzi, to mnie stresuje? Prawda, że fatalnie to wygląda?

    W jej towarzystwie wykonuję jakąś czynność która mnie stresuje i przyznaję, że mnie to wkurwia i stresuje jak mi nie wychodzi np. naprawiam komputer czy zmieniam koło w samochodzie. Baba automatycznie to wychwyci, "zapisze" i negatywnie oceni?
  • marek.zak1 06.06.15, 12:33
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > A właśnie. Co powiesz o przyznawaniu się do swoich słabości? Coś w stylu - tego nie wiem, tego nie umiem, to za bardzo mi nie wychodzi, to mnie stresuje? Praw/da, że fatalnie to wygląda?
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Kolego, za duzo rozterek, watpliwośc i, stresów i w ogóle brak Ci pewnosci siebie.
    Nie komplikuj sobie życia, nie dziel włosa na czworo, badź sobą, umawiaj się z dziewczynami i bądź naturalny, niespięty, z dystansem do siebie i swoich słabości. Powodzenia.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 12:47
    Dzięki za rady, ale specjalnie to piszę, bo widzę w swoim zachowaniu dużo minusów i ciekawi mnie stosunek innych do tych kwestii.
    Zdaję sobie sprawę, że kobiety na KAŻDYM kroku oceniają facetów i przyznawanie się do swoich słabości to jakaś forma masochizmu w sytuacji, gdy jest się świadomym, że przez to się przegrywa. I głupoty. Ja tak robiłem i wiem, że był to błąd.
    Taka luźna gadka między forumowiczami. Na razie nic nie planuję, ale po prostu wracam do przeszłości i rozbijam swoje głupie zachowanie na czynniki pierwsze.
    No i najważniejsze, czyli stosunki społeczne między płciami.
  • marek.zak1 06.06.15, 12:53
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):


    > Zdaję sobie sprawę, że kobiety na KAŻDYM kroku oceniają facetów i przyznawanie się do swoich słabości to jakaś forma masochizmu w sytuacji, gdy jest się świadomym, że przez to się przegrywa. I głupoty. Ja tak robiłem i wiem, że był to błąd.

    Twoje slabości sa dla kobiet widoczne bez twojego przyznawania.
    Ostatnia rada, odrzuć koncentracje no sobie i zwyczajnie bądź miły, interesuj sie nia i słuchaj. tego, co mowi z zainteresowaniem. Active .listening. To w bardzo wielu wypadkach zupełnie wystarczy,zeby odnieśc sukces.
  • mabelle2000 06.06.15, 13:41
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Zdaję sobie sprawę, że kobiety na KAŻDYM kroku oceniają facetów i przyznawanie
    > się do swoich słabości to jakaś forma masochizmu w sytuacji, gdy jest się świad
    > omym, że przez to się przegrywa.

    Bo ja wiem czy przegrywa ? Zakladam, ze moje slabosci tez sa widoczne i nawet jesli sie do nich nie przyznam od razu to i tak wyjda w praniu. Zasada symetrii sklania wiec ku pewnej wyrozumialosci w stosunku do meskich brakow i niedociagniec ;-)
    Wydaje mi sie jednak ze jakas role moze grac forma w jakiej sie o tych slabosciach mowi. Zdecydowanie zniechecajace jest robienie z siebie totalnej sieroty. Odstreczajaco dziala tez pozowanie na rozkosznego biedaczka, ktory jest slodki w swoich ulomnosciach.
  • sea.sea 06.06.15, 13:21
    U mnie to działa tak, że facet może być bez szkody niekompetentny pod jakimś względem i się do tego przyznawać, jeśli nadrabia wysoką kompetencją w jakiejś innej pożytecznej dziedzinie.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • hello-kitty2 06.06.15, 14:25
    Dla mnie bardzo na plus dziala, jak ktos sie smieje z wlasnych bledow, niedociagniec, komentuje je zaraz na wesolo, nie wstydzi sie ich, 'nie przyznaj, wyznaje' tylko zwyczajnie traktuje je lekko, z poczuciem humoru. Dla przykladu jak moj wykladowca tlumaczy cos zawilego, za chwile mowi 'Nie! zapomnijcie o tym co powiedzialem, zle powiedzialem, powtorze' walnie znowu byka i sie zacznie smiac ' Ooo man teraz to juz zupelnie zagmatwalem' i dalej. Najgorzej nie lubie jak ktos sie denerwuje albo wypiera albo zalamuje albo nie daj boze zatnie. Zwyczajnie smiej sie, popraw i do przodu. Zadnego przyznawania sie. Zanych spowiedzi, zadnych wyznan, grania na uczuciach, bron boze wzbudzania litosci czy pogardy. Niektorzy to robia. Sabat byl w tym mistrzem. To jest strzal w kolano.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gogol77 06.06.15, 13:24
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > A właśnie. Co powiesz o przyznawaniu się do swoich słabości? Coś w stylu - tego
    > nie wiem, tego nie umiem, to za bardzo mi nie wychodzi, to mnie stresuje? Praw
    > da, że fatalnie to wygląda?
    Niekoniecznie. Jest wiele kobiet, które lubią doskonalić swojego faceta a jak on niema żadnych słabości, taki chodzący ideał to im to nawet może nie pasić. Ważne by słabości nie przeważały. No i wiadomo, nie każdą słabość one są gotowe akceptować. Więcej pewności siebie Pinoczet, chodzące ideały są na ogół nudne. A naprawy komputera czy auta to zlecaj firmie.
    A w temacie seks - moja kobieta uważa, że nie umiem robić minety i jeśli już mi się do tej minety nadstawi to wyłącznie z pobudek charytatywnych. I co? I myślisz, że ja drżę ze strachu, że nadstawi cipkę innemu, który umie ???
    Moja opowieść wyżej - o naszej historii - świadczy, że nie wszystko trzeba robić idealnie bo mimo, że w minecie byłem/jestem kiepski :( to ona i tak wolała/woli seks ze mną - liczy się ogólny bilans na plus albo na minus.
    Pinoczet, kiedyś taka jedna powiedziała mi, że mężczyzna to musi być taki trochę zarozumiały, bo ja nie jest, to brak pewności siebie zabija jego męskość. Dosłownie - bo zestresowany mężczyzna to życiowo żaden mężczyzna i w przenośni - bo u faceta, który nie jest pewny siebie i swojej potencji fiut bardzo często odmawia współpracy.
    I coś w tym jest!
    Więc jeszcze raz, więcej pewności siebie, musisz wierzyć, że Ty to jesteś taki fantastyczny gość a te co na Ciebie nie lecą to nie wiedzą co tracą ;).
  • kag73 06.06.15, 14:02
    "A w temacie seks - moja kobieta uważa, że nie umiem robić minety i jeśli już mi się do tej minety nadstawi to wyłącznie z pobudek charytatywnych. I co? I myślisz, że ja drżę ze strachu, że nadstawi cipkę innemu, który umie ??? "

    Tak z ciekawosci pytam: A nie moze Cie robienia tej minety nauczyc? Czy probowla ale jestes niekumaty i po prostu nie lapiesz?
  • hello-kitty2 06.06.15, 14:38
    kag73 napisała:

    > "A w temacie seks - moja kobieta uważa, że nie umiem robić minety i jeśli już m
    > i się do tej minety nadstawi to wyłącznie z pobudek charytatywnych. I co? I myś
    > lisz, że ja drżę ze strachu, że nadstawi cipkę innemu, który umie ??? "
    >
    > Tak z ciekawosci pytam: A nie moze Cie robienia tej minety nauczyc? Czy probowl
    > a ale jestes niekumaty i po prostu nie lapiesz?

    Najpierw to ona sama by musiala miec chyba orgazm przy tej minecie z kims innym. Jak ja np nie mam to jak bym mogla kogos jej nauczyc? Przeciez ja nie wiem co on ma robic??? A ja przeciez nie robie nic tylko leze, tak? Dla mnie to jest tez krepujace, bo ja nie wiem, facet nie wie albo gorzej jak on mysli ze wie, a ja nic, hehe. Przeciez sama sobie minety nie robisz, to skad wiesz? Jakis facet musial Ci (moze przez przypadek) ale pokazac, nie? Moze ja jestem niekumata, a co dopiero wyzywac facetow od niekumatosci.

    Kag wez no opisz, jak wiesz jak robic dobra minete. Moze tez skorzystam kiedys.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 06.06.15, 14:51
    hello-kitty2 napisała:
    > Kag wez no opisz, jak wiesz jak robic dobra minete. Moze tez skorzystam kiedys.

    No owszem musialbys ten orgazm przy minecie kiedys miec, zeby wiedziec co facet ma robic albo jak ma robic.
    Hmm, byc moze co kobieta to mineta, ze tak powiem, nie wiem. Wiec nie wiem czy co dziala na mnie, dziala tez na inne. No i niektore sa wlasnie takie "szybko lechtaczkowe"(ja do nich naleze).
    Co mi do glowy przychodzi: miarowe tempo, nie zmieniac go ciagle, niekoniecznie stymulowac bezposrednio lechtaczke tylko troszke nizej, w jej okolicy.
    No jak mnie facet zaczyna lizac to ja osobiscie czuje jak bym chciala, zeby to robil, zeby dzaialalo i wtedy moge powiedziec: "mocniej, delikaniej, nie zmieniaj tempa".
  • sea.sea 06.06.15, 14:55
    Jak widać, że laska tuż tuż dochodzi, absolutnie nie należy zmieniać tempa, ani nacisku, chyba że panna deklaruje inaczej.

    Oporne przypadki mogą reagować bardzo pozytywnie jak się do tego dołoży palec w wybrany otwór, albo i w oba otwory naraz.
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • bcde 07.06.15, 15:09
    >Jak widać, że laska tuż tuż dochodzi, absolutnie nie należy zmieniać tempa, ani nacisku, chyba że panna deklaruje inaczej.

    Niekoniecznie. Czasem można pobawić się kobietą i odroczyć jej orgazm, bo wtedy bywa mocniejszy. Zależy jak kobieta lubi.
  • hello-kitty2 06.06.15, 15:03
    kag73 napisała:

    > Hmm, byc moze co kobieta to mineta, ze tak powiem, nie wiem. Wiec nie wiem czy
    > co dziala na mnie, dziala tez na inne. No i niektore sa wlasnie takie "szybko l
    > echtaczkowe"(ja do nich naleze).
    > Co mi do glowy przychodzi: miarowe tempo, nie zmieniac go ciagle, niekoniecznie
    > stymulowac bezposrednio lechtaczke tylko troszke nizej, w jej okolicy.
    > No jak mnie facet zaczyna lizac to ja osobiscie czuje jak bym chciala, zeby to
    > robil, zeby dzaialalo i wtedy moge powiedziec: "mocniej, delikaniej, nie zmieni
    > aj tempa".

    Ale lizac jak loda (prawdziwego) czy ssac? A jak lizac to koniuszkiem jezyka czy calym?

    Mnie samym koniuszkiem jezyka to smyra, smiac mi sie chce. Jakby mnie ktos piorkiem smyral. Wydaje mi sie, ze potrzeba wiekszego tarcia i wiekszej plaszczyzny tego jezora, moze ssania. Ja sie mastrurbuje CALA reka a nie paluszkiem. To porownaj powierzchnie dloni czy raczej powierzchnie wszystkich palcow dloni do koniuszka jezyka. Nieporownywalne bodzce. Zreszta za pomoca strumienia prysznica tez mi jest trudno dojsc, bo wlasnie bodzic jest za punktowy. Dla mnie powinien byc bardziej rozproszony chyba.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gogol77 06.06.15, 16:12
    kag73 napisała:

    > Hmm, byc moze co kobieta to mineta, ze tak powiem, nie wiem. Wiec nie wiem czy co dziala na mnie, dziala tez na inne. No i niektore sa wlasnie takie "szybko lechtaczkowe"(ja do nich naleze)>.

    No właśnie, a ta moja to jest zdecydowanie penetracyjna. Szybko-penetracyjna. Opisywałem już jej "orgazmy z wrażenia", że niby wystarczy jej tylko "wrazić" i w parę sekund odlatuje. Wiec może dlatego do minetki to ona potrzebowała by jakiegoś wyjątkowego specjalistę bo u niej sedno sprawy leży głębiej w cipce.
    A przy wspólnej palcówce, to wg. jej ulubionego scenariusza ona zajmuje się łechtaczka (bo najlepiej wie co i jak z nią robić) a ja mam zajmować się okolicami dziurki i punktem G.
    I czasem dostaję instrukcję: nic nie ruszaj tylko trzymaj. No to zapytałem ją dlaczego ona nie może sobie tam sama trzymać swojego palca (dla jasności, nie jest w stanie doprowadzić się sama do orgazmu bez mojego udziału, nigdy nie wychodzi jej samodzielna masturbacja) - to odpowiedziała: nie, to musi być twój.
    Wiec trawestując kag - co kobieta to inna seksualność, inne strategie czerpania uciechy z seksu
  • gogol77 06.06.15, 15:11
    kag73 napisała:

    > Tak z ciekawosci pytam: A nie moze Cie robienia tej minety nauczyc? Czy probowl
    > a ale jestes niekumaty i po prostu nie lapiesz?

    Proponowałem szkolenia z jej komendami: wyżej, niżej, prawo, lewo mocniej, słabiej. Niewiele dało. Chyba mam za krótki albo za mało ruchliwy język. Nobody is perfect. Na własny użytek miałem teorię, że ona nie jest entuzjastką minety jako takiej - nie każda przecież jest. Ale raz się wygadała, że eks (ale nie ten z "opowieści" wyżej, wcześniejszy) robił jej świetne minety :(
    Ale za to uwielbia moje palcówki!! A właściwie to nasze wspólne palcówki.
    Ostatnio byliśmy w Kazimierzu D., tam na rynku jest taki sklep "Lawenda" i tam jest wszystko lawendowe, olejki, ceramika, mydełka itp, nawet magnesiki z lawendą na lodówkę, a ona jest fanką lawendy i lawendowych gadżetów. I spodobał jej się taki dzbanuszek wiec pytam: a dasz mi wylizać cipkę. Kiwnęła głową. Kupiłem. Wróciliśmy do pensjonatu no i było pięknie. Ale jak widzisz nie mam lekko ;).
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 15:15
    10/10 :)
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 14:43
    A ja mam wrażenie, że to jest w nich zakodowane. Może nawet do końca nie są tego świadome, ale oceniają na każdym kroku i wyciągają z tego wnioski skreślając tych, którzy częściej sobie nie radzą. I tutaj liczy się absolutnie każdy aspekt począwszy od sposobu poruszania, mówienia, gestykulacji, po zachowania stadne, przez radzenie sobie w sytuacjach technicznych, stresowych, męskich, niemęskich...Chciałyby wszystko mieć tip-top. Harpie. :))

    > Więc jeszcze raz, więcej pewności siebie, musisz wierzyć, że Ty to jesteś taki
    > fantastyczny gość a te co na Ciebie nie lecą to nie wiedzą co tracą ;).

    Ale to musi być cholernie spójne. Ilu to gości kręci się po okolicy udając mega pewnych, a sam ich sposób poruszania się to wyklucza.
    Ja jestem świadomy tego, że brakuje mi pewności siebie. Jako, że wzorca męskiego nie miałem i niczego się nie nauczyłem za dzieciaka to teraz właśnie próbuję nadrobić spoooore zaległości przez to, że biorę się za techniczne rzeczy jak naprawy, budowa jakiejś pierdoły na domowe potrzeby np. oświetlenie, zamontowanie wieszaka czy obrazu, naprawa komputera, chociaż wiatraczek kosztuje 20 zł i łatwiej byłoby kupić nowy, ale jak mi się udaje to rośnie mi poczucie własnej wartości. Pierdoły, ale działa.
  • sea.sea 06.06.15, 14:52
    Strasznie dziwne, że rodzaj ludzki jeszcze nie wyginął, skoro każda baba jest harpią i jest taka potwornie wybredna.

    A ogarnięcie techniczne jest super, mnie na przykład imponuje bardzo, jak zamiast pochylać się "ojej, zepsuło się, co teraz" facet wyciąga skrzynkę z narzędziami i kombinuje :)
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 15:18
    > st pochylać się "ojej, zepsuło się, co teraz" facet wyciąga skrzynkę z narzędzi
    > ami i kombinuje :)

    A jak mu nie wyjdzie?

    "Ojej, ale fleja z tego Grzesia. Karolek na pewno by to zrobił. Chyba zacznę zdradzać Grzesia." :)
  • sea.sea 06.06.15, 15:48
    Zależy jaką ma skuteczność, jeśli częściej przy okazji naprawiania psuje, niż naprawia, no to chyba jednak lepiej żeby nie próbował naprawiać publicznie :P
    --
    Oh, I love being alone. I just prefer to be alone when there's other people around.
  • hello-kitty2 06.06.15, 14:31
    gogol77 napisał(a):

    ale
    > to chyba był pretekst, bo podczas rozmowy powiedziała, że to jej małżeństwo to
    > jest "takie sobie" i w seksie z nim jak chce mieć orgazm to wyobraża sobie, że
    > kocha się ze mną. Ach jak mi wtedy skoczyło moje ego!! Po paru tygodniach wyląd
    > owaliśmy w łóżku i jesteśmy razem do dziś, seks jest bajeczny a tamten został o
    > ddalony z podejrzeniami, że jest kryptogejem.

    Podpytam: no i odzyskaliscie oboje wolnosc? Czy to ze ona zlapala tego kryptogeja w miedzyczasie spowodowalo, ze obnizyla wymagania i juz jej Twoj brak wolnosci przestal przeszkadzac? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gogol77 06.06.15, 16:17
    hello-kitty2 napisała:

    > Podpytam: no i odzyskaliscie oboje wolnosc? Czy to ze ona zlapala tego kryptogeja w miedzyczasie spowodowalo, ze obnizyla wymagania i juz jej Twoj brak wolnosci przestal przeszkadzac? ;)

    To drugie
  • hello-kitty2 06.06.15, 18:36
    gogol77 napisał(a):

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Podpytam: no i odzyskaliscie oboje wolnosc? Czy to ze ona zlapala tego kr
    > yptogeja w miedzyczasie spowodowalo, ze obnizyla wymagania i juz jej Twoj brak
    > wolnosci przestal przeszkadzac? ;)
    >
    > To drugie

    O kurde, to chyba czegos takiego szuka Morrison. Mysle, ze to jednak jest grubo ponizej oczekiwan przecietnej kobiety.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 06.06.15, 20:37
    gogol77 napisał(a):
    > Kiedyś miałem tak: kilkuletni związek typu FF. Kochanka. Wspaniała, uwielbiając
    > a seks. Ale z uwagi na nieodpowiedni stan cywilny ja nie mogłem zapewnić jej cz
    > egoś więcej. Pojawił się kandydat na to coś więcej. Stan cywilny - wolny. Bajer
    > ował, uwodził. Ona powoli to kupowała. Z grubsza wiedziałem że na coś się zanos
    > i ale nie miałem możliwości ....

    Wiesz gogol Wasza sytuacja byla zupelnie inna. Nie mozesz oczekiwac wylacznosci od babki, jezeli sam jej nie oferujesz(w zalozeniu, w podejrzeniu przynajmniej), bo bylbys hipokryta. Nie mozesz tez blokowac jej drogi do szczescia, bo sam nie oferujesz tego co moze zaoferowac inny, bo nie jestes "wolny".
    A zatem wyglada to nieco inaczej niz dwoje ludzi stanu wolnego i ich oczekiwanie wylacznosci.
  • gogol77 06.06.15, 22:07
    kag73 napisała:


    > Wiesz gogol Wasza sytuacja byla zupelnie inna. Nie mozesz oczekiwac wylacznosci
    > od babki, jezeli sam jej nie oferujesz(w zalozeniu, w podejrzeniu przynajmniej
    > ), bo bylbys hipokryta. Nie mozesz tez blokowac jej drogi do szczescia, bo sam
    > nie oferujesz tego co moze zaoferowac inny, bo nie jestes "wolny".
    > A zatem wyglada to nieco inaczej niz dwoje ludzi stanu wolnego i ich oczekiwani
    > e wylacznosci.

    Ależ oczywiście, że nie miałem prawa oczekiwać wyłączności i czegokolwiek blokować. I nic w tym kierunku nie robiłem. Mimo, że bolało. Stałem przecież na przegranej pozycji - nie miałem asów.
    Ale ja moją opowieść snułem Pinoczetowi z powodu jednego szczególnego elementu - ona nagle przestała mieć orgazmy. I pamiętam, że wtedy to był dla mnie jednoznaczny sygnał - gość zdobył jej psychikę, ona się zakochuje! I co sprawdziło się co do joty gdy po po chyba 2 tygodniach otrzymałem komunikat, że zostajemy przyjaciółmi. Nie kupiłem tego i przestałem odbierać e-maile i SMS-y. Nie ze złości, tylko, żeby się szybciej z niej wyleczyć. Bo bolało.
    No i mnie właśnie chodziło o przekazanie Pinoczetowi tej prawdy, że kobiety tak mają, że rzadko bzykają się z dwoma równocześnie i zanim rozłożą nogi nowemu - likwidują stary związek. Mowa o singielkach, zdradzające małżonki to już zupełnie inna bajka. Wam trudniej mieć orgazmy z jednym gdy sercem jesteście z drugim. I tą prawdę potwierdziło samo życie gdy potem okazało się, że to, że ja jej nie wywietrzałem z głowy - przeszkadza jej w orgazmach z tamtym poślubionym.
    Więc szlo mi o to, żeby Pinoczet uwierzył w swój potencjał i w to, że gdy on zawładnie jej sercem nie mówiąc już o cipce to ona na bank przestanie się bzykać z tamtym. Jeśli w ogóle jeszcze to robi.


  • hello-kitty2 06.06.15, 22:47
    gogol77 napisał(a):

    > Więc szlo mi o to, żeby Pinoczet uwierzył w swój potencjał i w to, że gdy on z
    > awładnie jej sercem nie mówiąc już o cipce to ona na bank przestanie się bzykać
    > z tamtym. Jeśli w ogóle jeszcze to robi.

    No i slusznie piszesz, problem jedynie w tym, ze potencjalny, w zasadzie wyimaginowany konkurent Pinoczeta bardziej zajmuje niz cipka i serce panny. Kit z sercem, bo do niego dluzsza droga ale zeby jakis inny gosciu wygrywal u Pinoczeta z chetna cipka to juz wskazuje na jakies odchylenie. Czlowieku jak Ci sie uda rozkladaja przed oczami to sie bedziesz zastanawial, kto Ci stoi za placami do tego raju? ;-)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 12:14
    > Czlowieku jak Ci sie uda r
    > ozkladaja przed oczami to sie bedziesz zastanawial, kto Ci stoi za placami do t
    > ego raju? ;-)

    Przeciągałbym do momentu, aż zauważyłbym, że się we mnie zakochała. Wcześniejsze pójście do łóżka przekreśliłoby moje szanse. Dlatego najpierw musi jej bardzo zależeć na mojej osobie, aby po słabym seksie było jej żal mnie rzucić.
    Ta to sobie wymyśliłem. :))
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 12:18
    Gogol taka dygresja.
    A może twoja zakochała się w tamtym gościu i tak przy nim trwała do momentu, aż jej uczucie nie minęło? Skończyły się "motylki w brzuchu" to wróciła do tego, kto lepiej bzyka? Tak po prostu bez żadnej filozofii.
    Moja teoria jest taka, że kobieta, jak ma możliwość, to prędzej czy później i tak wróci do tego kto lepiej operuje penisem. Byłeś dla niej alfą? :)
  • kag73 07.06.15, 12:32
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):
    > Gogol taka dygresja.
    > A może twoja zakochała się w tamtym gościu i tak przy nim trwała do momentu, aż
    > jej uczucie nie minęło? Skończyły się "motylki w brzuchu" to wróciła do tego,
    > kto lepiej bzyka? Tak po prostu bez żadnej filozofii.
    > Moja teoria jest taka, że kobieta, jak ma możliwość, to prędzej czy później i t
    > ak wróci do tego kto lepiej operuje penisem. Byłeś dla niej alfą? :)

    No owszem jak sie czlowiek w kims zakocha(moim zdaniem kobiety i mezczyzni maja tak samo) to nagle nie widza swiata poza ta osoba i sypiac chca tylko z nia. Natomiast tej tutaj nie wyszlo, posypalo sie malzenstwo. I w tym momencie wraca do seksu, z tym ktory sie sprawdzil i moze nawet, w korym tez byla kiedys zakochana, darzy(la) go uczuciem, ale staly zwiazek jest nie mozliwy, nigdy nie byl mozliwy. I teraz jezeli na horyzoncie pojawi sie inny, w korym sie zakocha, przestanie sypiac z googolem i da szanse tamtemu.
    I kobiety nie wracaja wcale zawsze do tych co lepiej bzykaja, bo : bywaja oni juz zajeci(nie kazdy zdradza), seks to nie wszystko, popsulo sie cos innego i nie chce sie wracac do niczego, rowniez nie do seksu, bylo minelo. Poza tym nie kazda chce byc kochanka i sypiac z zonatym.
    I przestan wreszcie powtarzac, ze jestes taki beznadziejny w lozku, problem mozesz miec jezeli masz 4 cm. Inaczej sredniak plus dobra technika, nie tylko penis sie liczy!, fantazja i dobre zadbanie o kobiete w lozku i nie widze problemu.


  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 12:50
    > zestanie sypiac z googolem i da szanse tamtemu.

    Z całym szacunkiem, ale nie znasz, nie widziałaś, nie jesteś w temacie, a Gogol - jak będzie chciał - to przedstawi swój punkt widzenia, który jest na pewno bliższy prawdzie niż twój.

    > I kobiety nie wracaja wcale zawsze do tych co lepiej bzykaja, bo : bywaja oni j
    > uz zajeci(nie kazdy zdradza), seks to nie wszystko, popsulo sie cos innego i ni
    > e chce sie wracac do niczego, rowniez nie do seksu, bylo minelo. Poza tym nie k
    > azda chce byc kochanka i sypiac z zonatym.

    Eee tam. Punkt widzenia się zmienia, prawda Sidzie? :)
    Wierzę głęboko w to, że po związku, będąc wolną, nie szukając niczego na poważnie zdecydowana większość wróci do najlepszego jebaki.

    >nie tylko peni
    > s sie liczy!

    Masz rację, są jeszcze pieniądze. <ŻART>
    Dla komfortu psychicznego kobiety wielkość penisa ma duże znaczenie. Coś jak model samochodu dla faceta. :P
  • sid_15 07.06.15, 12:53
    > Eee tam. Punkt widzenia się zmienia, prawda Sidzie? :)

    Jak to mówi moja koleżanka - wszystko zależy od konkretnego przypadku, nawet szpinak można tak przyrządzić, że człowiek będzie oblizywał palce i prosił o dokładkę. :)
  • gogol77 07.06.15, 13:59
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Byłeś dla niej alfą? :)
    Czy ja wiem?? Penis - średnia krajowa, no może ciut ciut więcej. Ale zdarza się, że odmawia współpracy. Ona do dziś szydzi, że gdy pierwszy raz mi dała (na drugiej randce!!) to - cytuję: był miękkawy. No to się bronię , że to ze stresu* bo tak bardzo chciałem żeby jej się podobało. A potem się odgryzam, że mi dała na drugiej randce a porządne to dają na trzeciej.
    To co nas napędzało i napędza to ta chemia, o której tu się dużo pisze. Coś nieuchwytnego, trudnego do zdefiniowania. To jest ten fuks jak wygrana w totka, że znalazłszy się we właściwym momencie we właściwym miejscu spotyka się dwoje ludzi pasujących do siebie jak klucz do zamka. Tyle, tylko tyle i aż tyle.
    Ona wcale nie jest żadną pięknością. Ale ma w sobie to coś. I to coś działa na mnie jak ostroga na konia - mam erekcję na samą myśl o niej. Zresztą na innych facetów też działa, bo się do niej ślinią. I wcale mi to nie przeszkadza, przeciwnie - czuję się trochę tak jak ten co odjeżdża wypasiona bryką a przechodnie mu tego zazdroszczą.
    Ja też nie uważam się za apolla, jestem wysoki, ale przecież to za mało by przez lata regularnie zwilżać jej cipkę. A ja bez żadnych gier wstępnych "zanurzam się w nią wtedy, kiedy wystąpiła z brzegów" że zacytuję mabelle z wątku obok. Ona grę wstępną autentycznie lekceważy i domaga się (nawet czasem werbalnie - "no wkładaj już wreszcie!") niezwłocznej penetracji.
    * Pinoczet, jak Ci się już uda doprowadzić do sytuacji łóżkowej i przystąpisz do tego z takim przekonaniem jakie tu prezentujesz, że gówno z tego wyjdzie - to masz zagwarantowane, że Ci nie stanie i będzie po ptokach. Ty masz się uważać za alfę, nawet jeśli to gówno prawda!
  • maracooja 07.06.15, 14:06
    > To co nas napędzało i napędza to ta chemia, o której tu się dużo pisze. Coś nie
    > uchwytnego, trudnego do zdefiniowania. To jest ten fuks jak wygrana w totka, że
    > znalazłszy się we właściwym momencie we właściwym miejscu spotyka się dwoje lu
    > dzi pasujących do siebie jak klucz do zamka. Tyle, tylko tyle i aż tyle.
    > Ona wcale nie jest żadną pięknością. Ale ma w sobie to coś. I to coś działa na
    > mnie jak ostroga na konia - mam erekcję na samą myśl o niej

    I nie myślałeś nigdy, żeby odejść od żony i związać się z nią na stałe?
  • hello-kitty2 07.06.15, 14:56
    maracooja napisała:

    > I nie myślałeś nigdy, żeby odejść od żony i związać się z nią na stałe?

    Tez sie nad tym zastanawiam, juz nie mowie slub, dom, dzieci, wnuki ale co niby za powod trzyma w takim potrzasku? Ciekawa jestem. I czy z zona tez sypia?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 07.06.15, 18:03
    hello-kitty2 napisała:
    > maracooja napisała:
    > I nie myślałeś nigdy, żeby odejść od żony i związać się z nią na stałe?
    > Tez sie nad tym zastanawiam, juz nie mowie slub, dom, dzieci, wnuki ale co niby
    > za powod trzyma w takim potrzasku? Ciekawa jestem. I czy z zona tez sypia?

    A bierzecie pod uwage, ze dla niektorych caly efekt to spijac smietanke? Maz, zadomowiony, codziennie dyspozycyjny i w dodatku czasem trudno strawny to nie to samo co dochodzacy kochanek do tylko przyjemnych chwil. W druga strone tez moze dzialac podobie: kochanka to nie zona, zwlaszcza jezeli dla zony ma sie mniej cieplych uczuc i sympatii, bo....(wpisac sobie) niz dla kochanki.
  • kag73 07.06.15, 18:41
    "To co nas napędzało i napędza to ta chemia, o której tu się dużo pisze. Coś nieuchwytnego, trudnego do zdefiniowania. To jest ten fuks jak wygrana w totka, że znalazłszy się we właściwym momencie we właściwym miejscu spotyka się dwoje ludzi pasujących do siebie jak klucz do zamka. Tyle, tylko tyle i aż tyle."

    W dodatku jako realistka powiem, ze wcale nie spotkaliscie sie we wlsciwym czasie, bo Ty nie byles/nie jestes wolny. Owszem chemia jest, ale nie ma szans na prawdziwe bycie razem. Jest to niemozliwe z kims kto jedenoczesnie ma zone/mieszka z zona(nie znam okolicznosci). I gdyby ona BYWAJAC (tak to nazwe) z Toba byla zadowolona i w pelni szczesliwa, bo znalazla czego szukala: milosc, chemie, dobry seks, to....ten inny nie mialby ZADNYCH szans, uwierz mi. Czlowiek spelniony, szczesliwy, nie bedzie szukal i nie zakocha sie w kims innym, bo...serce ma zajete i w dodatku za duzo do stracenia.
    Nie wykluczam, ze moglaby byc z Toba szczesliwa jezeli mielibyscie siebie na wylacznosc.
    Tak to widze.
  • gogol77 07.06.15, 19:04
    Kitty, maracooja, kag - wiedziałem, że zwekslujecie watek w tym kierunku!

    A ja tylko uprawiałem taką trochę pedagogikę erotyczną, żeby Pinoczet może coś sobie poprzestawiał w głowie, bo z tym co tam ma to on w życiu nie zamoczy, a dla normalnego faceta to przecież porażka. Wydawało mi się, że coś w temacie wiem, bo w życiu w sumie dość rozrywkowym od tych uciech nie stroniłem - więc chciałem go trochę naprostować bo szkoda chłopa. A cudze życiorysy i doświadczenia mogą przecież być dobrą inspiracją dla takich niedoświadczonych.
    Nie palę się natomiast póki co do rozkminek na tematy które mi proponujecie. Powiem tylko, że na dziś układ jest stabilny, wszyscy są w miarę zadowoleni (z naciskiem na "w miarę"), ja mam poczucie winy ale tylko umiarkowane, z którym daje się żyć. A co przyniesie jutro - zobaczymy.
  • maracooja 07.06.15, 19:11
    Spoko, po prostu net skraca dystans, to i zapytałam.
  • sid_15 07.06.15, 19:44
    > A bierzecie pod uwage, ze dla niektorych caly efekt to spijac smietanke? Maz,
    > zadomowiony, codziennie dyspozycyjny i w dodatku czasem trudno strawny to
    > nie to samo co dochodzacy kochanek do tylko przyjemnych chwil. W druga strone
    > tez moze dzialac podobie: kochanka to nie zona, zwlaszcza jezeli dla zony ma sie
    > mniej cieplych uczuc i sympatii, bo....(wpisac sobie) niz dla kochanki.

    O właśnie.:)
    Ja z tym żonatym, z którym coś się dzieje, mam tak, że aż zdumiewa mnie, jak on jest na mnie podjarany. Nie wiem, jak dokładnie wygląda jego sytuacja prywatna, bo ani o tym rozmawiamy, ani mnie to szczególnie nie interesuje, ale aż dziwne wydaje mi się, żeby facet, który ma w miarę regularny seks był tak napalony. Dosłownie wystarczy, że na niego spojrzę i wcale nie musi być uwodzicielsko, z przygryzaniem długopisu czy jedzeniem banana.:) Po prostu chemia i emocje, związane pewnie również z tym, że robi się coś zakazanego, co człowiek stara się ukryć.
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 19:54
    Samiec alfa tak ma.

    Gość jest już starszy. Przestań sobie z nim pogrywać, bo jeszcze serce nie wytrzyma i zejdzie.

    I masz mi się nie łajdaczyć w nieciekawych miejscach o nieciekawej porze. W ciekawych jak najbardziej.

    Heh, jakby tak zszedł w trakcie. Trauma do końca życia. Ale bym z ciebie łacha ciągnął. :)))

    Chociaż z drugiej strony byłaby to piękna śmierć.
  • sid_15 07.06.15, 19:59
    Nie bój żaby, koleś to typ sportowca poza tym zdrowe odżywianie i te sprawy, więc nie zdziwiłabym się, gdyby miał lepszą kondycję ode mnie.
  • sid_15 07.06.15, 20:03
    Ale w sumie zwizualizowałam to sobie - co ja bym zrobiła ze zwłokami? :)
  • maracooja 07.06.15, 20:14
    Zadzwoniła do żony, żeby je zabrała. :D
  • sid_15 08.06.15, 18:02
    Jest to jakaś opcja, ale musiałby to być anonimowy telefon. :P
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 21:17
    Jakbyś odpowiednio szybko zareagowała to nerę można zawsze sprzedać za kilka groszy.
  • sid_15 07.06.15, 14:13
    > To co nas napędzało i napędza to ta chemia, o której tu się dużo pisze. Coś nie
    > uchwytnego, trudnego do zdefiniowania. To jest ten fuks jak wygrana w totka, że
    > znalazłszy się we właściwym momencie we właściwym miejscu spotyka się dwoje lu
    > dzi pasujących do siebie jak klucz do zamka. Tyle, tylko tyle i aż tyle.
    > Ona wcale nie jest żadną pięknością. Ale ma w sobie to coś. I to coś działa na
    > mnie jak ostroga na konia - mam erekcję na samą myśl o niej.

    No właśnie, właśnie... Zdarza się tak, że masz na daną osobę taka chcicę, że ciężko się skoncentrować na normalnym życiu codziennym. A tu trzeba do pracy chodzić, coś w takiej pracy robić, inne obowiązki życiowe wykonywać. I nie jest łatwo, bo wystarczy pomyśleć o kolesiu i cipka wilgotna.
    Tylko tutaj należy rozdzielić dwie rzeczy - taki stan, kiedy już coś jest na rzeczy, tzn. jest jakiś tam romans i był seks i druga sytuacja, kiedy się zaczyna i jest jeszcze przed. Niestety miałam takie doświadczenie, że obydwoje z kolesiem byliśmy niemożliwie nakręceni, ale tzw. czynniki obiektywne zmusiły do poczekania jakiś czas. No i nakręcenie przez ten czas rosło, człowiek automatycznie nastawił się na fajerwerki, a okazało się, że życie to nie je bajka i wyszła średnia krajowa. Nawet nie, że kiepsko, tylko po prostu ok, a właśnie takie podjaranie wzmogło oczekiwania i kazało spodziewać się nie wiadomo czego.
  • kag73 07.06.15, 18:19
    sid_15 napisała:
    "Niestety miałam takie doświadczenie, że obydwoje z kolesiem byliśmy niemożliwie nakręceni, ale tzw. czynniki obiektywne zmusiły do poczekania jakiś czas. No i nakręcenie przez ten czas rosło, człowiek automatycznie nastawił się na fajerwerki, a okazało się, że życie to nie je bajka i wyszła średnia krajowa. Nawet nie, że kiepsko, tylko po prostu ok, a właśnie takie podjaranie wzmogło oczekiwania i kazało spodziewać się nie wiadomo czego."

    Tez mialam kiedys takie doswiadczenie, ale dodam, ze...byl potencjal i nastepne raz byly juz o nieeebo lepsze ;)
  • sid_15 07.06.15, 19:39
    Cóż, u mnie później też było lepiej, ale ciągle na zasadzie fajnie. W tym kontekście - tylko fajnie. Bez większych fajerwerków.
  • urquhart 07.06.15, 16:40
    > Moja teoria jest taka, że kobieta, jak ma możliwość, to prędzej czy później i t
    > ak wróci do tego kto lepiej operuje penisem.

    Wątek obok ludzie się wyzewnętrzniają że liczy się fuzja i kluczowe jest Z KIM, jaka jest chemia bo jak jej nie ma to technika się nie liczy a ty ze swoją teorią operowania penisem :)

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • triss_merigold6 07.06.15, 19:10
    Nie da się jednak ukryć, że jedno z drugim się łączy. Przy niezłej chemii i fajnym dogadywaniu się na początku, kiepski jakościowo seks spowoduje ochłodzenie uczuć i zanikanie zainteresowania.
  • mabelle2000 07.06.15, 19:29
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie da się jednak ukryć, że jedno z drugim się łączy. Przy niezłej chemii i faj
    > nym dogadywaniu się na początku, kiepski jakościowo seks spowoduje ochłodzenie
    > uczuć i zanikanie zainteresowania.

    Tez tak to widze. Tak sie zdarzylo, ze paru w zyciu krecilo mnie maksymalnie ale tylko do konsumpcji, kiedy to, mowiac oglednie, rozminelismy sie z oczekiwaniami. Wiec jakby i krecic mnie wtedy przestawali :-(
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 19:50
    > Nie da się jednak ukryć, że jedno z drugim się łączy. Przy niezłej chemii i faj
    > nym dogadywaniu się na początku, kiepski jakościowo seks spowoduje ochłodzenie
    > uczuć i zanikanie zainteresowania.

    I tutaj macie odpowiedź na pytanie dlaczego czeka się z seksem. Jak się jest świadomym swoich ułomności to należy przyjąć inną strategię w tyj kwestii, czyli najpierw serce, a później kuciapka. Zdobyć serce, aby po słabym seksie nie nastąpiło "ochłodzenie uczuć i zanikanie zainteresowania", a nawet jeżeli nastąpi to kobiecie żal będzie zrywać z powodu zaangażowania emocjonalnego.
  • sid_15 07.06.15, 19:54
    No ale przecież Ci napisano, że jeśli się długo czeka, to może być jeszcze gorzej, bo oczekiwania są większe. A nie masz gwarancji, że kobieta się zakocha, a nawet jeśli, to że zaciśnie zęby i będzie myślała o Anglii.
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 19:59
    > No ale przecież Ci napisano, że jeśli się długo czeka, to może być jeszcze gorz
    > ej, bo oczekiwania są większe

    Ale coś z tego da się wycisnąć, bo będzie jej żal tak po prostu zerwać.
    Natomiast w przypadku braku głębszych emocji stanie się to, o czym pisała Triss.

    >A nie masz gwarancji, że kobieta się zakocha, a
    > nawet jeśli, to że zaciśnie zęby i będzie myślała o Anglii.

    A ja myślę, że właśnie kasus Gogola jest właśnie tego najlepszym przykładem. Jego była-przyszła-obecna zerwała z nim bo zakochała się w innym, ale seks nie był dobry, dlatego jak tylko minęło jej uczucie to zaczęła wracać myślami do Gogola.
    Jak długo trwa średni czas zakochania? Rok, góra dwa. Taaaa taaaaaamm.
  • sid_15 07.06.15, 20:02
    Wiesz co, ja sądzę, że tak się bawić mogą ludzie, którzy mają jakieś doświadczenie i sporo opcji, na zasadzie że jeśli z tą nie wyjdzie, to niedługo trafi się następna. No i trzeba mieć dużo cierpliwości. Naprawdę, nie masz gwarancji na uczucia czy głębsze emocje, a "on mi się podoba" to nie to samo, co "zakochałam się w nim".
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 21:15
    > Wiesz co, ja sądzę, że tak się bawić mogą ludzie, którzy mają jakieś doświadcze
    > nie i sporo opcji, na zasadzie że jeśli z tą nie wyjdzie, to niedługo trafi się
    > następna.

    No właśnie jest odwrotnie!
    Ci co mają sporo opcji mogą ryzykować. Z tą seks mi nie wyjdzie to już trzy następne czekają, więc nie ma co czekać i do wyra.
    Ci, którzy nie mają opcji muszą wybrać najlepszą strategię, aby zminimalizować ryzyko porażki.

    Wiem, że w mojej wersji najbardziej przerażające jest to, że ktoś może sobie tak pogrywać kobietą. Siedzicie i widzicie co ten kombi wypisuje, wyobrażacie sobie, że jakiś typ, który może być największym przystojniakiem w klasie wpadł na podobny pomysł i was skręca, że możecie być testowanym obiektem. I teraz dylemat - bzykać od razu czy czekać na jego ruch.

    > uczucia czy głębsze emocje, a "on mi się podoba" to nie to samo, co "zakochałam
    > się w nim".

    Nie mam, ale dobrze wyczuwam emocje ludzi. Widzę, której kobiecie który facet wpadł w oko, wyczuwam zaloty, spojrzenia, gesty. Całe życie obserwuje i akurat w tym jestem niezły. Poza tym sama by się przyznała, że coś czuje. Przynajmniej większość wysłałaby sygnały, bo nie mogłaby się doczekać konsumpcji i zakładanego "kilkukrotnego" zwiększenia emocji.
  • sid_15 08.06.15, 18:01
    > No właśnie jest odwrotnie!
    > Ci co mają sporo opcji mogą ryzykować. Z tą seks mi nie wyjdzie to już trzy nas
    > tępne czekają, więc nie ma co czekać i do wyra.
    > Ci, którzy nie mają opcji muszą wybrać najlepszą strategię, aby zminimalizować
    > ryzyko porażki.

    No ale to jest średnia strategia sprowadzająca się do pobożnych życzeń, dlatego tak napisałam.

    > Wiem, że w mojej wersji najbardziej przerażające jest to, że ktoś może sobie ta
    > k pogrywać kobietą. Siedzicie i widzicie co ten kombi wypisuje, wyobrażacie sob
    > ie, że jakiś typ, który może być największym przystojniakiem w klasie wpadł na
    > podobny pomysł i was skręca, że możecie być testowanym obiektem.

    To sobie pochlebiłeś.;)
    Myślę, że kobiety, które mają więcej niż 20 lat i doświadczenie większe, niż przepisowych trzech parterów, doskonale orientują się w tym, jakie gierki potrafią uskuteczniać mężczyźni.
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 21:08
    >Taaaa taaaaaamm.

    Miało być oczywiście tadam.
  • mabelle2000 07.06.15, 20:08
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Jak się jest św
    > iadomym swoich ułomności to należy przyjąć inną strategię w tyj kwestii,

    To teraz dawaj te swoje ulomnosci, ponabijamy sie kolektywnie ;-)
    Zartuje oczywiscie.
  • bcde 07.06.15, 22:39
    >I tutaj macie odpowiedź na pytanie dlaczego czeka się z seksem. Jak się jest świadomym swoich ułomności to należy przyjąć inną strategię w tyj kwestii, czyli najpierw serce, a później kuciapka. Zdobyć serce, aby po słabym seksie nie nastąpiło "ochłodzenie uczuć i zanikanie zainteresowania", a nawet jeżeli nastąpi to kobiecie żal będzie zrywać z powodu zaangażowania emocjonalnego.

    Ta strategia jest dobra tylko na krótkotrwałe relacje. Związać się na dłużej z kobietą, której nie będziesz kręcił, to jest porażka. Po kilku latach będziesz wchodził na forum takie jak to i żalił się, że prawie od początku seks kuleje, a kobietę musisz zaciągać do łóżka wołami.
  • kag73 07.06.15, 22:56
    bcde napisał:
    > Ta strategia jest dobra tylko na krótkotrwałe relacje. Związać się na dłużej z
    > kobietą, której nie będziesz kręcił, to jest porażka. Po kilku latach będziesz
    > wchodził na forum takie jak to i żalił się, że prawie od początku seks kuleje,
    > a kobietę musisz zaciągać do łóżka wołami.

    Ale on nie pisze o niekreceniu, tylko, ze seks w jego wykonaniu jest slaby. Szczegolow sie nie dowiedzielismy na razie. Co to konkretnie oznacza.
  • gogol77 08.06.15, 19:31
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > najpierw serce, a później kuciapka.>

    Pinoczet wdraża następującą strategię: najpierw serce, potem cipka. Zakłada, że gdy rozkocha w sobie pannę to mimo, że panna oceni, że seks jest do dupy to będzie kontynuowała związek.
    No Pinoczet, ale tak to można z dziewicami, które jeszcze nie wiedzą co to dobry seks, ale i tak one od psiapsiółek albo z netu prędzej czy później dowiedzą się, że seks bywa zajebisty. I co wtedy? Na bank panna w krótkim czasie zacznie mu dawać najpierw charytatywnie, potem wcale, a w końcu odejdzie, chyba, że wezmą kredyt i narobią dzieci.
    Z niewiadomych przyczyn Pinoczet zakłada, że seks w jego wykonaniu będzie do dupy. Ale jeśli się nie myli to w moim przekonaniu bezpieczniejsza dla niego była by strategia: najpierw cipka potem serce. Jest na świecie nieskończona ilość różnych osobowości seksualnych, różnych potrzeb, także różnych anatomicznie cipek. To co dla jednej będzie do dupy, może podobać się innej. Co dla jednej jest wadą dla innej może być zaletą, albo przynajmniej elementem nieistotnym. Gwiazda tego forum - kitty potrzebuje ostrego rżnięcia (tak? może coś pomyliłem?), moja lubi seks taki więcej waniliowy. Ktoś tu pisał, że taka jedna dochodzi w kilka sekund a następnie zrzuca gościa z siebie. I pewnie idzie się wykąpać? - toż to ideał dla tych co za szybko kończą! (jeśli zdąży skończyć zanim go zrzuci).
    Więc strategia - najpierw cipka potem serce w przypadku Pinoczeta mogła by mu statystycznie zwiększyć prawdopodobieństwo, że w końcu trafi na taką, dla której seks w jego wykonaniu będzie jeśli nie zajebisty, to przynajmniej fajny.
    Problem tylko w tym, że jednak większość panien rozkłada nogi dopiero wtedy, gdy są przynajmniej choć trochę zauroczone. Więc jednak najpierw serce?.

  • kag73 08.06.15, 19:54
    Problem tylko w tym, że jednak większość panien rozkłada nogi dopiero wtedy, gdy są przynajmniej choć trochę zauroczone. Więc jednak najpierw serce?.

    Moim zdaniem jest to najbardziej rozpwszechniona metoda jezeli nie szuka sie TYLKO seksu, wlasciwie po obu stronach. Bo rowniez facet, jezeli babka mu sie naprawde podoba, chcialby ja na dluzej, to woli poczekac, bo jakby co(jakby w razie zawiodl co sie moze zdarzyc) to chociaz bedzie mial bonus i szanse, bo babka zdazyla go troche poznac i polubic. Inaczej jest on nikim(nikim szczegolnym) i skoro zawali to moze spadac na drzewo, powtrorki nie bedzie. A wiekszosci chodzi o to, zeby powtorka jednak byla. Rowniez kobietom chodzi o powtrorke i zeby cos z tego moglo wyjsc, jezeli facet wchodzi w rachube.
    Co nie zmienia faktu, ze sks moze byc od razu a cala reszta potem, tez sie zdarza, jak ktos tak chce i potrafi, bo mu fromony swiruja np.
  • mabelle2000 06.06.15, 12:01
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > A jeżeli sypia? Nie można wymagać od początku i postawić sprawę jasno aby zdecy
    > dowała?

    Skoro jestes gotowy zadeklarowac to samo, to czemu nie ? To sie chyba nazywa gra w otwarte karty, nie widze nic zlego w wypowiedzeniu na glos swoich oczekiwan. Najwyzej odmowi. Albo zacznie krecic, co tez w sumie byloby dosc znaczace ;-)
    Mnie osobiscie taka propozycja ze strony mezczyzny nie zniecheca, wyznaje zasade, ze relacje nalezy zdefiniowac, to oszczedza wielu rozczarowan i zapobiega tkaniu iluzji.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 12:06
    Ładnie to ujęłaś w słowa. Twoje podejście jest mi bardzo bliskie.
  • kombinerki_pinocheta00 06.06.15, 08:28
    Liczyłem na to, że odniesiesz się do moich argumentów, a ty olałeś sprawę.

    Twoje podejście jest mi zupełnie obce. Nie traktuję zalotów jak wystawy sklepowej, gdzie wybiera się najlepszy dla siebie produkt. Dodatkowo dotykany, obracany, wymacany przez całe towarzystwo na które ma ochotę.
    Przecież jakbym jej się spodobał to odstawiłaby innych, poświęciła miesiąc czy też dwa i wtedy zdecydowała czy coś tworzymy czy wraca do dalszego testowania.
  • kag73 05.06.15, 20:14
    yoric napisał:
    "'Alfa' to osobnik o najwyzszej pozycji w stadzie. Tego sie trzymajmy. Jesli sie tego nie bedziemy trzymac, tylko sobie dopowoadac ('ten co rucha', 'ten co zarabia', itd.), nagle sie okaze, ze kazdy ma na mysli co innego i dyskusja w ogole nie ma sensu."

    Ano wlasnie, to kto to alfa? Co za stado? W jakim stadzie? Sorry ale moze na przykladach, jak kitty, poprosze, bo sie pogubilam ;)
  • triss_merigold6 05.06.15, 20:38
    No właśnie, to jeszcze musi być jakieś stado...
  • potwor_z_piccadilly 05.06.15, 22:45
    kag73 napisała:

    > Ano wlasnie, to kto to alfa? Co za stado? W jakim stadzie?

    Samca alfa w/g wzoru kolegi kombinerkowego masz tu www.youtube.com/watch?v=HPSxtwTbArA
    Może i tacy branie mają, pytanie tylko u kogo. U jakiej kategorii kob
  • kag73 05.06.15, 23:31
    Nie mowie, ze ten gostek nie byl palant, ale policjant nie mial prawa sie tak zachowywac, moim zdaniem. Po prostu chcial pokazac kto tu rzadzi, bo moze. Ewidentnie sprowokowal gostka "pukajac" go a nie mial prawa go "pukac" ;)
  • potwor_z_piccadilly 06.06.15, 00:25
    kag73 napisała:

    > Po prostu chcial pokazac kto tu rzadzi, bo moze. Ewide
    > ntnie sprowokowal gostka "pukajac" go a nie mial prawa go "pukac" ;)

    Ta, to było ewidentne, ale to nie jest ważne.
    Ważne jest, że gostek dał się sprowokować, cwaniaka przyrżnął i zbłaźnił się.
  • kag73 06.06.15, 00:32
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Ta, to było ewidentne, ale to nie jest ważne.
    > Ważne jest, że gostek dał się sprowokować, cwaniaka przyrżnął i zbłaźnił się.

    Eee tam facet wypity/pijany a tu go inny gostek "puka", hmm, czego sie spodziewac? Rozsadku, po pijanym? Nie wszyscy go maja jak wypija, niestety. Moze nawet co niejeden trzezwy by sie wku..wil.
  • potwor_z_piccadilly 06.06.15, 08:53
    kag73 napisała:

    > Eee tam facet wypity/pijany a tu go inny gostek "puka", hmm, czego sie spodziew
    > ac? Rozsadku, po pijanym? Nie wszyscy go maja jak wypija, niestety. Moze nawet
    > co niejeden trzezwy by sie wku..wil.

    Takim eee tam, uwiarygadniasz opisy kobiet serwowane nam przez facetów takich jak, ML, czy kombinerkowy.
    Nie zauważyłaś, że ten ktoś od bm-y, to troglodyta, głupek co nie wie, że knajpiarze wystawiają glinom facetów, którzy po wypiciu za kierownicę siadają? To koł i burak drętwy, a rzeczywistość jego mocy i siły, bardzo łatwo można zweryfikować i bywa, że się weryfikuje.
    Na dwa sposoby się tego dokonuje.
    1 - Sprawdza się siłę jego pieniądza.
    2 - W konfrontacji oko w oko, bez zbędnych ruchów, zachowuje się święty spokój.
    Tak coś rodzaju tym www.youtube.com/watch?v=7YyBtMxZgQs

    Kochana, w Pruszkowie się wychowałem. Moim najlepszym kumplem z dzieciństwa był chłopak, co w pruszkowsiej organizacji bardzo wysoko zaszedł. Propozycje miałem, ale nie skorzystałem. Już wtedy wyznawałem zasadę żyć tak, by inni przeze mnie nie płakali.
  • marek.zak1 06.06.15, 10:42
    potwor_z_piccadilly napisał:

    > Kochana, w Pruszkowie się wychowałem. Moim najlepszym kumplem z dzieciństwa był
    > chłopak, co w pruszkowsiej organizacji bardzo wysoko zaszedł. Propozycje miałem, ale nie skorzystałem. Już wtedy wyznawałem zasadę żyć tak, by inni przeze mnie nie płakali.


    Polecam Ci zatem film ,,Porachunki" z R. de Niro i M. Pfeifer. W oryginale ,,Malavita".
  • kag73 06.06.15, 10:57
    Ja nic tu nie uwiarygodniam.Ja tu widze bezprawie I naduzywanie wladzy przez policje.Ten gruby nie siedzial pijany za kierownica I nie on byl kontrolowany I ma prawo wysiasc z samochodu I gadac co chce albo isc do domu dopoki jest niegrozny dla otoczeniany . Natomiast nikt NAWET policjant nie ma prawa CIE "pukac"
    Ten policjant zwyczajnie chcial utrzec mu nosa bo moze. I to mnie bardzo wku...wia. A gdyby nie kamera to oni by mu jeszcze dali dobrze wpierdol, chociaz nie maja do tego prawa.
    Jestes facetem wiec sobie wyobraz jak zareagowalbys gdyby jakis inny facet nagle zaczal Cie bez powodu " pukac" a na Twoje "nie pukaj mnie"' by nie przestal.
  • potwor_z_piccadilly 06.06.15, 15:21
    kag73 napisała:

    > Ja nic tu nie uwiarygodniam.Ja tu widze bezprawie I naduzywanie wladzy przez po
    > licje.Ten gruby nie siedzial pijany za kierownica I nie on byl kontrolowany I m
    > a prawo wysiasc z samochodu I gadac co chce albo isc do domu dopoki jest niegr
    > ozny dla otoczeniany .

    No to się różnimy w ocenie zagadnienia.
    W jednym się zgadzamy, policjant nadużył władzy. Tu jednak koniec wspólnego mianownika. Ty reagujesz na zdarzenie emocjonalnie, sprawiedliwości szukasz, ja to widzę zimno i realnie. Gruby dał pretekst policjantowi i mu się dostało. Jemu tylko. Temu, który nadużył władzy, pijany arogant w dodatku nie wykonujący poleceń funkconariusza (maja takie prawo), może skoczyć na pukiel.
    Vito Corleone radził synom: jeśli przeciwnik jest silny, gra silnego, to teraz nie stawiajcie mu się, nie denerwujcie go. Przyjdzie czas i okazja, a problem cichutko i skutecznie sam się rozwiąże. Tak mafia, a co my szaraczki? Otóż my nie takie szaraczki. Jeśli jakiś srul z blachą na zbyt dużo sobie pozwoli, a my jesteśmy w porządku i na dowód tego są nagrania z kamer i są świadkowie, to wystarczy odpowiednio zredagowany i udokumentowany meldunek do oficera dyżurnego MSW. On już sprawie tok nada. Jednego w wydziałach, oddziałach MSW boją się jak ognia. Boją się spraw/wpadek wychodzących poza ich wydziały i przychodzących do nich z zewnątrz. Sraczki wtedy dostają i przeważnie tylko w takich przypadkach winny musi się znaleźć i musi być ukarany.

  • potwor_z_piccadilly 06.06.15, 15:33
    Aha, co do tego, czy gruby miał prawo wyjść z auta.
    Otóż, nie miał.
    W USA takie przypadki, to gra o śmierć i życie.
  • kag73 06.06.15, 21:04
    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Aha, co do tego, czy gruby miał prawo wyjść z auta.
    > Otóż, nie miał.
    > W USA takie przypadki, to gra o śmierć i życie.

    potwor_z_piccadilly napisał:
    > Aha, co do tego, czy gruby miał prawo wyjść z auta.
    > Otóż, nie miał.
    > W USA takie przypadki, to gra o śmierć i życie.

    A Polska to USA? W USA kazdy moze miec w reku spluwe, w Polse raczej nie, to kolosalna roznica. Nie znam przypisow ale jezeli sie nazywa, ze nie ma prawa wysiac z samochodu to policjant ma mu powiedziec: prosze nie wysiadac, takie sa przepisy. Tymczasem on glupkowato pyta i potem kaze teatr odstawiac i do kamery gadac.
    Ten gruby moze byl arogancki ale nie agresywny / niebezpieczny.
    I przez alkohol mial zaciemnione myslenie, bo inaczej to by wiedzial, ze polska policja(i pewnie nie tylko polska) nie trzyma sie prawa/naduzywa wladzy(co nie znaczy, ze im wolno) i ze lepiej siedziec cichutko i nie podskakiwac. Ta policja oplacana jest z podatkow obywateli i ma ich chronic a nie szykanowac a to byla jednoznacznie szykana, bo policjantowi gul podskoczyl, ze ktos cwaniakuje. Zachowanie tego policjanta bylo skandaliczne. Za taka policje to ja dziekuje, zachowal sie jak gangster, ja na taka policje podatkow placic nie chce. Na miejscu tego grubego podalbym go do sadu, dowod w postaci nagrania na kamerze ma.
    Skandaliczne rowniez kometowanie moderatora, manipulacyjne, jakoby prawo bylo po stronie policji a tutaj tak nie bylo.
  • tibarngirl 05.06.15, 20:40
    Z nikim :)
    między związkami odpoczywają od facetów. :)
    To tylko wam się wydaje, że życie wszystkich lub prawie wszystkich kobiet wypełnione jest seksem - seksem ze stałym a po nim koniecznie z przypadkowymi.
  • triss_merigold6 05.06.15, 20:52
    Nie, to Kąbiemu i niektórym żonatym tak się wydaje.

    Większość dziewczyn które znałam, tych młodych, w wieku licealno-studenckim i później nie uprawiała seksu w okresach między stałymi związkami. Bo nie chciały bezuczuciowo, bo nie oddzielały seksu od emocji, nie chciały z przypadkowymi facetami.
    Większość znanych mi starych panien w ogóle nie ma życia seksualnego albo jakieś szczątkowe raz na kilka miesięcy albo jeszcze rzadziej. Nie, nie są odrażające wizualnie czy intelektualnie.
  • kag73 05.06.15, 21:03
    No i podobnie jest z meskimi singlami(wyjatki oczywiscie bywaja, np. yoric), chociaz zonatym sie wydaje, ze ci single co tydzien co najmniej pukaja nowa panienke. Moze i niektorzy pukaja jak pojda do burdelu/na dziwki ale sporo po prostu wali konia do pornusow.
    Faktem jest, ze najwiecej seksu maja ludzie w stalych zwiazkach.
  • mojemail3 05.06.15, 22:56
    kag73 napisała:

    > Faktem jest, ze najwiecej seksu maja ludzie w stalych zwiazkach.

    No. Nawet jak w przeciągu dziesięcioleci związku zdarzy im się kryzysik czy etapik braku SwM to jednak suma summarum ;-)
  • tibarngirl 05.06.15, 21:12
    'wam' było kierowane do facetów, w tym do założyciela, gdyż, jak mam wrażenie, niektórzy z nich sądzą mierząc życie innych podług własnej miary. Tu: skoro oni nie mogą wytrzymać, to kobiety ich zdaniem także nie, stąd między 'stałymi' wszystkie mają się angażować w one night standy, a wg mnie to akurat mało kobieca strategia, bardziej pasująca mi do mężczyzny.... :)

    Oczywiście, że cała masa ludzi nie uprawia seksu wcale albo prawie wcale. Jeżeli ktoś do seksu potrzebuje odpowiednich warunków (związek, przywiązanie, zaufanie, cokolwiek, przez co nie zrobi tego z tzw. 'byle kim') to kiedy na horyzoncie nie ma nikogo, spełniającego powyższe, taka osoba obywa się bez seksu. Pewnie nie bez znaczenia jest też to, że brak wybujałego libido pomaga.
  • triismegistos 05.06.15, 20:59
    O, krul prawiczków i forewer alone przyszedł uczyć maluczkich wszystkiego, czego nie wie o kobietach.
    A ja na plaży dzisiaj byłam i takie piękne były widoki. Tylko słoneczko mnie przypiekło.

    --
    rozlanie piwa to dorosła wersja wypuszczenia balonika z rączki
  • kombinerki_pinocheta00 05.06.15, 21:04
    Całuję i pozdrawiam.
  • triismegistos 05.06.15, 21:08
    Fuj.
    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • midnight_lightning 05.06.15, 22:57
    "Czy to nie jest tak, że w przerwach między kolejnymi związkami bzykają się z "najlepszymi" facetami?"

    Między kolejnymi związkami? Ależ i tak potrafią za rączke chodzą z grzecznymi, którzy je traktują jak ludzi, z szacunkiem, a rzną je jak foki największe kanalie w okolicy, dla których są tylko mięchem.


    To bardzo dobrze, że one lecą tylko na najbardziej niegrzecznych, groźnych, prymitywnych, debilnych przygłupów, sportowców lub bogatych starszych, żonatych panów :)

    Dzięki temu tym wykluczanym, inteligentnym, porządnym, szczerym, dobrym przejdzie chęć na noszenie takich potworów na rękach, na ściąganie takim gwiazdki z nieba. Już nie dadzą się oszukać, że "prawdziwy ojciec to ten, który wychowuje". I nic dziwnego, że wśród posunietych wiekiem singielek tyle atrakcyjnych wizualnie pań.


    Kobiety są z natury sprzedajne, osiedlowy bandzior i zakapior niby daje im "poczucie bezpieczeństwa", dopóki nie sprzeda do burdelu, starszy, dziany, żonaty pan zapewnia im dach nad głową i prezenty, które to kobiety tak lubią.

    Na szczęście kobiety mają w młodości resztę rówieśników w tak doskonałej pogardzie, że gdy przyjdzie im się skonfrontować z życiową porażką, za nic w świecie nie są w stanie pojąć, co się tak naprawdę stało. I trudno im pojąć, że odpady po debilach, prymitywach, mięśniakach, sukinsynach nie są ani partnerkami do związku "opartego na miłości", ani nawet i mięchem do dymania. W końcu czas leci, kobiety tyją, no i zbyt przechodzone są do roli materacyka do seksu. Myślą, że jak facet niedoświadczony, to nie wyczuje różnicy? Sorry, fisting u młodej laski nie przejdzie tak łatwo jak u 30+.


    I super, same wybierają swój los, krótkoterminowej zabaweczki do seksu dla patologii i bogatych. Reszta facetów da sobie radę, jest porno, są prostytutki, nie tak podłe jak reszta kobiet.

    Im więcej kobiety wykluczają w młodości, ty mwięcej nienawiści i tym więcej samotnych kobiet po 30, 40, 50-ce. A na starość rośnie libido, w starym piecu diabeł pali. Oj poczują i kobiety brak seksu. I będą się głupawo zastanawiać, czemu to są niewidzialne dla mężczyzn.
  • tibarngirl 06.06.15, 18:41
    Kto wie, czy zamiast się zastanawiać, nie będą korzystać z męskich odpowiedników prostytutek, kto wie, jak zmienią się zachowania na rynku matrymonialno-seksualnym za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat ;)
  • leanne_paul_piper 07.06.15, 20:02
    Ale przecież już są kobiety, które korzystają z męskich qrew.
    Miałam taką fazę jako singielka;).
    Czasami łatwiej jest zapłacić niż umawiać się na randkę bo:
    1. wiadomo, że ten seks będzie
    2. wiadomo, że będzie świetny (panów się wybiera po opiniach uprzejmych koleżanek, uprzednich testatorek na odlotach)
    3. facet jest skoncentrowany wyłącznie na tobie i twojej przyjemności
    4. po dwukrotnym zwykle doprowadzeniu cię do orgazmu można mu powiedzieć go away i zająć się swoimi sprawami.
    5. I nie trzeba z nim rozmawiać, ani udawać, że się go słucha;).

    I atrakcyjność fizyczna nie ma tu nic do rzeczy.
    --
    [img]https://bi.im-g.pl/im/fotomon/ludzie/f100x100_crop/84/75/18/01468573e7.jpg[/img]
  • tibarngirl 12.06.15, 18:50
    Myślałam o takiej formie pomocy celem tego, żeby przed wiekiem chrystusowym zacząć mieć jakiekolwiek życie ero :P
    W moim otoczeniu nie znam żadnej babki, która by z takiej formy pomocy korzystała, wszystkie "jak panbuk przykazał" realizują się w związkach, a co za tym idzie, czekałoby mnie wybieranie w ciemno :-/ Akurat tutaj to nie miejsce na 'chybił- trafił' :P
  • kag73 12.06.15, 19:10
    tibarngirl napisała:
    a co za tym idz
    > ie, czekałoby mnie wybieranie w ciemno :-/ Akurat tutaj to nie miejsce na 'chy
    > bił- trafił' :P
    Ryzyk fizyk, ryzykujesz raz a jak Ci sie nie spodoba to sie na tym razie skonczy, glowy od tego nie urywa ;))
  • tibarngirl 12.06.15, 18:56
    Choć ciężko jest mi akurat sobie wyobrazić, że atrakcyjność kobiety nie miałaby grać żadnej roli, bo co gdy taki facet będzie musiał obsłużyć taką, która mu kompletnie nie pasuje fizycznie?
    Samo mówią, że hydraulika zawodzi, nie ma bata i cześć (przypadki nie traktujące tego jako zawód potrafią nawet taką kobietę wręcz spławić). Viagrę biorą, czy co?
  • kag73 12.06.15, 19:08
    tibarngirl napisała:
    > Choć ciężko jest mi akurat sobie wyobrazić, że atrakcyjność kobiety nie miałaby
    > grać żadnej roli, bo co gdy taki facet będzie musiał obsłużyć taką, która mu k
    > ompletnie nie pasuje fizycznie?
    > Samo mówią, że hydraulika zawodzi, nie ma bata i cześć (przypadki nie traktują
    > ce tego jako zawód potrafią nawet taką kobietę wręcz spławić). Viagrę biorą, cz
    > y co?
    W sumie nie Twoj problem czy viagre biora czy co. Job to job. W koncu prostytutek tez nikt nie pyta a zapewne nie kazdy klient sie podoba i zwilza :))
    Zreszta sie nazywa, ze wymagajace co do wygladu sa kobiety, faceci biora bez takich wielkich wymagan. A znow jak im do argumentacji i teorii pasuje to mowia, ze jak babka nie taka to im nie staje. Nawiasem hydraulika moze zawiesc nawet jak babka sie podoba, wszystko sie zdarza podobo.
  • loppe 05.06.15, 22:58
    Z kim? Z kim chcą. Bez rzetelnych badań statystycznych...

    Taka singielka po 30-tce mnie kiedyś spotkała w tancklubie.

    Pracowaliśmy w jednej firmie kilka lat wcześniej i zawsze do niej na korytarzu mówiłem "Cześć X" z takim trochę seks-znaczącym może trochę uśmiechem bo ona tak się nosiła seksownie po tym korytarzu.

    Żeby nie przedłużać, tydzień potem popsuła mi fotel w biurze, na którym razem siedliśmy.
  • jesod 05.06.15, 23:49
    loppe napisał:
    > Żeby nie przedłużać, tydzień potem popsuła mi fotel w biurze, na którym razem s
    > iedliśmy.

    Loppuś, jak zawsze śliczny i niewinny... Nie zauważył, że fotel może jedynie udźwignąć jego, albo... ją - na razem nie miał opcji. No i czyja to wina była? Jej! Bo... chłopczyk nie mógł przecież go popsuć. Taki tancerz przecież nigdy nie rozwla fotela.
  • sid_15 07.06.15, 09:11
    Oj Kombi, widzę że foro zmieniłeś i myślisz, że robiąc po raz setny to samo, osiągniesz inny rezultat. :)
  • kombinerki_pinocheta00 07.06.15, 12:05
    Na tym forum byłem w czasach, gdy nie wiedziałaś, że coś takiego istnieje. I na mężczyźnie oraz psychologii, ech, kiedy to było.

    Dobrze trafiłaś. Jak ten twój żonaty alfa, jak go określiłaś - 10/10? :)

    Ty lubisz samców alfa, więc pisz jak najwięcej. Tylko szczerze, jak tutejsze forumowiczki, a nie te z forum kobieta.
  • sid_15 07.06.15, 12:51
    Przecież pisałam już, że lubię różnych i nawet nieśmiałość mnie kręci. Ten poprzedni facet, o którym pisałam na FK i którego przez zawrotne kilka miesięcy nie mogłam przeboleć, był właśnie raczej taki spokojny, stonowany, typ brat-łata i fajny kumpel. Ale fakt, żonaty 10/10 to akurat samiec alfa i jest pewny siebie. No i koleś jest wytrwały, nie odpuszcza.
  • kombinerki_pinocheta00 11.06.15, 08:42
    > Przecież pisałam już, że lubię różnych i nawet nieśmiałość mnie kręci. Ten popr
    > zedni facet, o którym pisałam na FK i którego przez zawrotne kilka miesięcy nie
    > mogłam przeboleć, był właśnie raczej taki spokojny, stonowany, typ brat-łata i
    > fajny kumpel.

    Ale z nim planowałaś chyba coś poważnego?

    Do związku spokojny, na jebakę - między kolejnymi poważnymi relacjami - alfa? Twoim poprzednim "na telefon" zapewne bliżej było do alfy?

    Było bzykanie? :)
    Tylko głupia się nie zakochuj, bo przegrasz życie. :P
  • mojemail3 11.06.15, 09:30
    kombinerki_pinocheta00 napisał(a):

    > Do związku spokojny, na jebakę - między kolejnymi poważnymi relacjami - alfa?

    Weż Pinoczet daj spokój z obsesją " Alfy" ( chyba,że chodzi o bohatera filmu familijnego z lat 90 tych, Alfa;-) Ile znasz takich kobiet, co prezentują wydumany przez ciebie model ( w.w. schemat)
    Pomyśl nad sobą, ogarnij swoje paranoje i do życia, są normalne, fajne dziewczyny na tym padole łez...No chyba że, chyba że ( Król Julian się kłania...) sprawa się rozchodzi o królowe balu, najpiękniejsze w klasie etc...

    Ciekawy artykulik o męskości, obsesji na punkcie tzw.siły, zasobów itp.
    wyborcza.pl/duzyformat/1,145320,18091302,Smigulec_i_Brejwo_szukaja_wzorca_meskosci.html?utm_source=SARE&utm_medium=email&utm_campaign=test+Du%C5%BCy+Format
    O co tam szło? Że nie chodzi o zasoby rzekomych alfów, lecz o niechęć do obcowania z frustratami...
  • urquhart 11.06.15, 10:52
    > Weż Pinoczet daj spokój z obsesją " Alfy" ( chyba,że chodzi o bohatera filmu fa
    > milijnego z lat 90 tych, Alfa;-) Ile znasz takich kobiet, co prezentują wyduman
    > y przez ciebie model ( w.w. schemat)

    Wiesz MM, większość kobiet jak i często ty oburza się że mężczyźni czują pociąg do wielu kobiet. Wiec czemu wypierać i dziwić sie że podobnie mężczyźni oburzają się na dokładnie odwrotne zjawisko u kobiet że wiele kobiet czuje pociąg do jednego mężczyzny a reszty nie?

    Przecież to dobrze zbadane i opisane, prosto i po inżyniersku jak to działa na schemacie że dotyczy to większości kobiet bez odnoszenia sie do alfów itp, który tak prosto to obrazuje że kiedyś wciągnąłem go do obrazków profilowych .

    www.wykop.pl/wpis/10814224/hipergamia-zjawisko-wystepujace-u-poligamicznych-s/
    daimyoblog.blogspot.com/2012/10/czy-kobiety-sa-z-natury-monogamiczne.html
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • mojemail3 11.06.15, 11:00
    urquhart napisał:

    > Wiesz MM, większość kobiet jak i często ty oburza się że mężczyźni czują pociąg
    > do wielu kobiet.

    Nie wiem, wczoraj się urodziłam...
    Śmieszni jesteście w swej naiwności, tak jakby kobiety nie czuły pociągu do wielu mężczyzn...
    Nie ma wielkiego problemu w kwestii fizycznej, ale...po co? Isc na ilosc...

    >Wiec czemu wypierać i dziwić sie że podobnie mężczyźni oburza
    > ją się na dokładnie odwrotne zjawisko u kobiet że wiele kobiet czuje pociąg do
    > jednego mężczyzny a reszty nie?

    To jest bzdura, ale jak chcecie to sobie wierzcie...
    Że niby wszystkie wzdychają do jednego? Jakiego? Tego Hefnera z Playboya? A fe...
  • urquhart 11.06.15, 11:19
    > Nie wiem, wczoraj się urodziłam...
    > Śmieszni jesteście w swej naiwności, tak jakby kobiety nie czuły pociągu do wie
    > lu mężczyzn...
    > Nie ma wielkiego problemu w kwestii fizycznej, ale...po co? Isc na ilosc...

    Po co? Motywacja podejmowanej aktywności. No właśnie to jest ta subtelna a zasadnicza różnica miedzy płciami ...

    > To jest bzdura, ale jak chcecie to sobie wierzcie...
    > Że niby wszystkie wzdychają do jednego? Jakiego? Tego Hefnera z Playboya? A fe

    OK. Przejaskrawiasz żeby było absuardalne. Rózne grupy mają rożnego "tego jednego" ale co do zasady to nic nie zmienia. Jak sobie chcecie to nie wierzcie. Rzeczywistości nie obchodzi że sie na nią obrazasz . Najwyżej sama podemujesz w wyniku tego nieracjonalne działania :)
    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • mojemail3 11.06.15, 11:29
    urquhart napisał:

    > Po co? Motywacja podejmowanej aktywności. No właśnie to jest ta subtelna a zasa
    > dnicza różnica miedzy płciami ...

    No właśnie, a jaką w wyniku innej motywacji mają korzyść mężczyżni a jaką kobiety? czy skutek biologiczny nie jest ten sam?

    >Rózne grupy mają rożnego "tego jednego" ale co do zasady to nic nie zmienia. Jak sobie chcecie to nie wierzcie.

    No, ja obserwuję na codzień, alfy w postaci panów samorządowców i gruchające panie...
    No masz rację,ja jestem nietypową kobietą ;-)

    > Rzeczywistości nie obchodzi że sie na nią obrazasz . Najwyżej sama podemujesz w wy
    > niku tego nieracjonalne działania :)

    No znowu ten sam tekst, już nie mogę...wracam do roboty, do zobaczenia w lipcu...
    No jasne,że moje działania na płaszczyżnie relacji męsko-damskich i posiadania potomstwa są nieracjonalne, w całej rozciągłości...
    Ale nawet w świecie bezrozumnych zwierząt są nisze nieracjonalnych zachowań;-)
    Nie ukierunkowanych jedynie na zapładnianie i rozmnażanie, wcale ich nie dyskretuję, ale też ich gloryfikowanie jest bez sensu...
  • urquhart 11.06.15, 13:39
    > No, ja obserwuję na codzień, alfy w postaci panów samorządowców i gruchające pa
    > nie...

    Wszystkie na tym forum jesteście inne od babskiego mianstreamu I za to was kochamy! : )

    Co do nieracjonalnosci to dyskusja na długie wieczory o duchowych aspektach które są najczęściej w sprzeczności z boiologią o której mówimy
    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • hello-kitty2 11.06.15, 15:13
    urquhart napisał:

    > Wszystkie na tym forum jesteście inne od babskiego mianstreamu I za to was koch
    > amy! : )

    Co za wyznanie ;-) Ale te baby tu takie meskie, ze po nic to splynie jak po kaczce, hehe. Trudno byc mezczyzna. A niedawno kumpela mowila mi, ze jest wreszcie w ciazy i by chciala chlopca. Pytam: dlaczego? A ona, ze chlopcy maja latwiej w zyciu. Nie mam juz pewnosci co do tego.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • kag73 11.06.15, 15:48
    hello-kitty2 napisała:
    > Co za wyznanie ;-) Ale te baby tu takie meskie, ze po nic to splynie jak po kac
    > zce, hehe. Trudno byc mezczyzna. A niedawno kumpela mowila mi, ze jest wreszcie
    > w ciazy i by chciala chlopca. Pytam: dlaczego? A ona, ze chlopcy maja latwiej
    > w zyciu. Nie mam juz pewnosci co do tego.

    No to juz mamy orzeczone na forum: najtrudniej w zyciu maja nieaktrakcyjne(fizycznie) kobiety.

  • mojemail3 11.06.15, 11:05
    urquhart napisał:

    > Przecież to dobrze zbadane i opisane, prosto i po inżyniersku jak to działa na
    > schemacie że dotyczy to większości kobiet bez odnoszenia sie do alfów itp, któr
    > y tak prosto to obrazuje że kiedyś wciągnąłem go do obrazków profilowych .

    Ale w zyciu codziennym malo widoczne prawidlowosci...Kobiety nie ustepuja teraz mezczyznom w kwestii partnerow seksualnych, skokow bok, moze sa bardziej dyskretne...

    A jeszcze jedno, mamy w tym watku przyklad Pinoczeta, co z utesknieniem czeka na ta jedna, jedyna zeby z nia miec ZWIAZEK...szok...
  • sid_15 13.06.15, 09:36
    > Ale z nim planowałaś chyba coś poważnego?

    Może "planowałaś" to za duże słowo, ale coś tam się kombinowało.

    > Do związku spokojny, na jebakę - między kolejnymi poważnymi relacjami - alfa?

    Niby jest taki schemat, tak jak niby faceci na żonę biorą ułożoną, gospodarną, gotującą i sprzątająca, chcącą mieć dzieci, a na kochankę zazwyczaj atrakcyjniejszą, szczuplejszą, młodszą i bardziej niezależną. Z drugiej strony żonaci i zamężne romansują także miedzy sobą. A wśród kobiet zdarzają się takie, które naiwnie próbują ratować i naprawiać - wiesz, coś na zasadzie "on się dla mnie zmieni, a jak urodzę dziecko, to już w ogóle", w związku z czym próbują pakować się w związek z takim właśnie alfą czy innym kolesiem, który przeleciał pół miasta i nie zamierza zmieniać swoich nawyków. Czyli chodzi o to, że schematy sobie, a życie sobie. I jak już pisano w innym wątku - przede wszystkim musi zaiskrzyć, a to jest coś, co się dzieje lub nie. Może facetom trudniej to zrozumieć, bo może wielu wystarczy, że kobieta jest atrakcyjna i już jest "przeleciałbym". Natomiast ja mam tak, że jest różnica między "ale przystojny koleś, łaaaaał" a "ale przystojny koleś, poszłabym z nim do wyra" - to są dwie zupełnie inne rzeczy. Nie każdy fajnie wizualnie facet od razu mnie nawilża. A zdarza się tak, jak w aktualnej historii, że wystarczy jedno spojrzenie i pozamiatane.:)

    > Twoim poprzednim "na telefon" zapewne bliżej było do alfy?

    Nie zawsze i niekoniecznie, acz jeśli koleś godzi się na bycie tylko kolesiem na telefon, jak to ładnie nazwałeś, no to raczej musi miedz konkretny profil psychologiczny lub starać się do takiego profilu dążyć.

    > Było bzykanie? :)

    Tak. :) Zdecydowanie było warto. :)

    > Tylko głupia się nie zakochuj, bo przegrasz życie. :P

    Spoko loko. :)
  • kombinerki_pinocheta00 13.06.15, 20:20
    Wątek zdecydowanie o takich kobietach jak ty, a wiadomo, że nie każdy zwilża, jednak na innych niż alfa nie zwracasz uwagi do bzykania między czymś poważnym. Jestem o tym przekonany.

    > Nie zawsze i niekoniecznie, acz jeśli koleś godzi się na bycie tylko kolesiem n
    > a telefon, jak to ładnie nazwałeś, no to raczej musi miedz konkretny profil psy
    > chologiczny lub starać się do takiego profilu dążyć.

    Pewny siebie przystojniak nieokazujący słabości. Najlepiej z pozycją?

    > Tak. :) Zdecydowanie było warto. :)

    Gratuluję.
    Jak ci goście to robią, ja pierdole.
    Jak cię poderwał i o czym głównie rozmawialiście?
  • sid_15 13.06.15, 20:31
    > jednak na innych niż alfa nie zwracasz uwagi do bzykania między czymś poważnym.
    > Jestem o tym przekonany.

    Ok, zdefiniuj konkretnie co rozumiesz przez alfę.

    > Pewny siebie przystojniak

    To się zgadza. Pozycja mnie nie kręci, z resztą chyba już kiedyś ustaliliśmy w jakiejś innej dyskusji, że akurat ja nie lecę na portfel czy samochód. Okazywanie słabości (ale jeszcze zależy jakie) może bardziej zbliżyć ludzi do siebie i wcale nie być wadą.

    > Jak cię poderwał i o czym głównie rozmawialiście?

    Był zdecydowany i nie odpuszczał. I tak, to podpada pod alfę - jasno okazywał "kręcisz mnie i chcę ciebie". Ale podkreślam, że uważam go za bardzo atrakcyjnego, więc mimo moich początkowych dylematów miał przewagę na starcie. Rozmawialiśmy tak naprawdę o wszystkim, ale raczej takie normalne gadki jak z kolegą, a nie ąę salony kultura i sztuka, popisywanie się wiedzą czy czymś tam jeszcze. No i o seksie gadaliśmy.
  • kombinerki_pinocheta00 13.06.15, 22:21
    > Ok, zdefiniuj konkretnie co rozumiesz przez alfę.

    Pewność siebie, towarzyskość, otwartość, nieugiętość (dąży do swojego celu), wszędzie go pełno, zwraca na siebie uwagę, chce być najważniejszy w stadzie, punktuje innych samców, aby pokazać kobietom, że to on dominuje.

    >Okazywan
    > ie słabości (ale jeszcze zależy jakie) może bardziej zbliżyć ludzi do siebie i
    > wcale nie być wadą.

    To tak wygląda tylko na papierze. Ewentualnie zamiary masz dobre, ale kobieca natura ci to wybije z głowy.
    Nie uwierzę w to, że samiec okazujący swoją słabość staje się atrakcyjny.
    Kobieta automatycznie to zakoduje i kiedyś wykorzysta przeciwko facetowi.

    > Był zdecydowany i nie odpuszczał. I tak, to podpada pod alfę - jasno okazywał "
    > kręcisz mnie i chcę ciebie". Ale podkreślam, że uważam go za bardzo atrakcyjneg
    > o, więc mimo moich początkowych dylematów miał przewagę na starcie. Rozmawialiś
    > my tak naprawdę o wszystkim, ale raczej takie normalne gadki jak z kolegą, a ni
    > e ąę salony kultura i sztuka, popisywanie się wiedzą czy czymś tam jeszcze. No
    > i o seksie gadaliśmy.

    Jak z kolegą? Błagam. :)
    Gadka szmatka, aż tutaj nagłe jego nawiązanie do kwestii seksualnych?

    Zakładam, że jak było dobrze to szybko go nie odstawisz na drugi plan.
    Nawiązując więc do wątku. Spotykasz fajnego gościa i chcesz stworzyć coś trwalszego. Kiedy odstawiasz żonatego jebakę i koncentrujesz się na "nieśmiałym"?
    Bzykasz się z dwoma, aż uznasz, że ten do związku przekonał cię do siebie czy odstawiasz jebakę na czas poznawania się z nowym?
  • kombinerki_pinocheta00 13.06.15, 23:07
    I jeszcze jedno.
    Jak do ciebie zagadał na początku i później zaczepiał? Kiedy wymieniliście się numerami i kto wyszedł z propozycją?
  • sid_15 13.06.15, 23:20
    Na początku było takie zwykłe cześć - cześć, co słychać. Koleś wpada do nas do firmy 2-3 razy w tygodniu, ale nie współpracuje ze mną, tylko z innym działem. Pewnego razu niby przyszedł zapytać mnie o coś z serii knajpy i wyjazdy i chwilę pogadał, innym razem znowu zaszedł na dłużej i rzucił jakiś komplement odnośnie wyglądu, aż w końcu bardziej bezpośrednio - tzn. ze trzy razy próbował mnie pocałować, a kiedy na początku się krygowałam (ale krygowałam, a nie powiedziałam "spieprzaj palancie"), to odpuszczał do następnego razu. Aż w końcu nie odmówiłam, no i wtedy on wziął mój numer telefonu. Ale od razu mówię - to jest ryzykowna strategia, bo gdyby koleś tak mnie nie kręcił, tylko byłoby na zasadzie "może być, całkiem fajny", to przy pierwszym takim zachowaniu zdecydowanie bym go spławiła.
  • leanne_paul_piper 14.06.15, 00:06
    O Sid, bzyknęłaś tego swojego kandydata do romansu. Congratulations;). Uważaj tylko, żeby się nie wkręcić w coś bardziej poważnego. Tak w zasadzie to teraz doradzałabym znalezienie innego obiektu zainteresowania.
    Ja natomiast coraz bardziej mam ochotę przelecieć tego mojego usługodawcę na najbliższej imprezie firmowej. W zeszłym roku wyruchałam go finansowo na kilka-kilkanaście tysięcy (nie moja wina, samo tak wyszło), to pomyślałam, że w tym roku go chociaż wyrucham literalnie;).
    --
    '"Zaledwie czterech Polaków twierdzi, że nie chce mieć dzieci w ogóle"
    Proszę dopisać jedną Polkę, mianowicie mnie. Nawiasem mówiąc, gratuluję dokładności badań - objąć ankietą 100% populacji i policzyć co do sztuki odmawiających rozrodu to duże osiągnięcie. Tylko dlaczego w takim razie nikt nie przepytał na tę okoliczność mnie?' - by aria_pura
  • sid_15 14.06.15, 08:03
    > Uważaj tylko, żeby się nie wkręcić w coś bardziej poważnego.

    Tak jak napisałam Kombiemu - spoko loko. :)

    > Tak w zasadzie to teraz doradzałabym znalezienie innego obiektu zainteresowania.

    Na razie nie chcę - po pierwsze koleś mi się podoba i fajnie byłoby trochę się pobawić, a po drugie - ja jednak tak szybko nie działam, że co dwa tygodnie nowy. Raczej w miesiącach to liczmy. :)
  • kombinerki_pinocheta00 14.06.15, 07:23
    Tak trochę... prosto. Myślałem, że pomógł pralkę naprawić, przeniósł przez kałużę czy też wytłumaczył excela, a nic skomplikowanego w tym nie ma.
    Poza tym, że nie bał się, iż zostanie odrzucony.
    Tak jak piszesz. Przystojny może więcej i nie każdy może sobie pozwolić nawet na skomplementowanie wyglądu kobiety, bo może dostać natychmiastową kontrę.
    Przystojny z bajerką może więcej.
    Napaliłaś się na gościa.
  • sid_15 14.06.15, 08:04
    > Poza tym, że nie bał się, iż zostanie odrzucony.

    Racja.

    > Tak jak piszesz. Przystojny może więcej i nie każdy może sobie pozwolić nawet
    > na skomplementowanie wyglądu kobiety, bo może dostać natychmiastową kontrę.

    Też racja, ale tutaj jeszcze zależy jak komplementuje. Wiesz, mężczyzna może być bardzo atrakcyjnym przystojniakiem, ale jeśli rzuci jakąś żenadę typu "fajna dupa z twarzy", no to czar pryska.
  • kombinerki_pinocheta00 14.06.15, 08:34
    > Racja.

    Ciekawe jaką ma skuteczność? :)
    Zajebiści goście. Lubię ich. :)

    > Też racja, ale tutaj jeszcze zależy jak komplementuje. Wiesz, mężczyzna może by
    > ć bardzo atrakcyjnym przystojniakiem, ale jeśli rzuci jakąś żenadę typu "fajna
    > dupa z twarzy", no to czar pryska.

    To teraz wyskoczyłaś. Zapomniałaś jeszcze o splunięciu po wygłoszeniu ww. komunikatu.
    Na pewnym, wcale nie wysokim, poziomie nie ma takich zachowań.
  • sid_15 14.06.15, 09:06
    O rany, to był tylko przykład. :)
  • kombinerki_pinocheta00 14.06.15, 09:33
    Bez popadania w skrajności.
  • sid_15 13.06.15, 23:10
    > Pewność siebie, towarzyskość, otwartość, nieugiętość (dąży do swojego celu), zwraca na siebie uwagę

    Z powyższym się zgadzam, ale taka rywalizacją kogucików, o której również pisałeś - no ja nie wiem, czy alfa musi się popisywać w taki sposób. To raczej typ, który jest pewny swojej wartości i nie musi tak otwarcie konkurować. Punktowanie innych facetów jest słabe i świadczy o kompleksach, a nie o pewności siebie. A zwraca na siebie uwagę też nie w sensie, że się popisuje - ja, ja, ja, mnie wybierz - tylko po prostu ma coś takiego w sobie, że zwraca się na niego uwagę.

    > Jak z kolegą? Błagam. :)
    > Gadka szmatka, aż tutaj nagłe jego nawiązanie do kwestii seksualnych?

    Jak z kolegą w sensie, że tak normalnie, swobodnie, bez napinki. I mniej więcej tak to było - koleś najpierw flirtował, później raz wyskoczył z czymś aluzyjnym, a później zaczął uderzać bezpośrednio i wprost.

    > Nawiązując więc do wątku. Spotykasz fajnego gościa i chcesz stworzyć coś trwals
    > zego. Kiedy odstawiasz żonatego jebakę i koncentrujesz się na "nieśmiałym"?
    > Bzykasz się z dwoma, aż uznasz, że ten do związku przekonał cię do siebie czy o
    > dstawiasz jebakę na czas poznawania się z nowym?

    Nie mam pojęcia. Jak spotkam nieśmiałego, wolnego, z którym będę chciała związku, to Ci napiszę co zrobiłam.:)
  • kombinerki_pinocheta00 14.06.15, 07:31
    > Z powyższym się zgadzam, ale taka rywalizacją kogucików, o której również pisał
    > eś - no ja nie wiem, czy alfa musi się popisywać w taki sposób. To raczej typ,
    > który jest pewny swojej wartości i nie musi tak otwarcie konkurować. Punktowani
    > e innych facetów jest słabe i świadczy o kompleksach, a nie o pewności siebie.
    > A zwraca na siebie uwagę też nie w sensie, że się popisuje - ja, ja, ja, mnie w
    > ybierz - tylko po prostu ma coś takiego w sobie, że zwraca się na niego uwagę.

    Alfy zawsze kojarzą mi się z tymi typami co pomykają w dobrze skrojonych garniturkach. Tacy wyżelowani, przebojowi, zawsze ogoleni, wygadani, ubrani w modne ganitury na wymiar przedstawicie handlowi czy bankowi. Tacy co wpadają do firmy i wszędzie szukają znajomych, z każdym muszą zagadać. Laski od razu zwracają na nich uwagę.

    > Jak z kolegą w sensie, że tak normalnie, swobodnie, bez napinki. I mniej więcej
    > tak to było - koleś najpierw flirtował, później raz wyskoczył z czymś aluzyjny
    > m, a później zaczął uderzać bezpośrednio i wprost.

    W którym momencie wyskoczył po raz pierwszy?
    Bezpośrednio to znaczy jak?

    > Nie mam pojęcia. Jak spotkam nieśmiałego, wolnego, z którym będę chciała związk
    > u, to Ci napiszę co zrobiłam.:)

    Jej, nie musi być nieśmiały. O normalnych gościu mówię, a nie o alfie.
    Nie bzykałaś się w przeszłości z alfem i nagle nie pojawił się ktoś ciekawszy?

    Oburzy/asz się, ale wątek jest o takich kobietach jak ty. Idealnie pasujesz do mojego obrazu 30 letniej singielki. Koleżanki też tak się bawią? :)
  • sid_15 14.06.15, 08:12
    > Alfy zawsze kojarzą mi się z tymi typami co pomykają w dobrze skrojonych garniturkach.
    > Tacy wyżelowani, przebojowi, zawsze ogoleni, wygadani, ubrani w modne garnitury na
    > wymiar przedstawicie handlowi czy bankowi.

    Totalnie, ale to totalnie nie ten typ - koleś to powiedzmy bardziej nieformalna dziedzina, żadne żele i inne garnitury. Wpada do firmy w dżinsach i t-shircie, a wrażenie robi jak stąd na Księżyc. :)

    > W którym momencie wyskoczył po raz pierwszy?

    Ale jak to w którym, tzn. po jakim czasie?

    > Bezpośrednio to znaczy jak?

    Tak jak pisałam - po kilku gadkach-szmatkach próbował mnie pocałować.

    > Nie bzykałaś się w przeszłości z alfem i nagle nie pojawił się ktoś ciekawszy?

    Chyba nie, raz było tak, że alfa znudził mi się i przestałam się z nim spotykać. Ale to był raczej taki alfa, o którym Ty piszesz - musi wszystko udowadniać, a nie ze pewność siebie jakoś z charakteru wynika. Kiedy to zauważyłam, to jakoś tak odechciało mi się.

    > Oburzy/asz się, ale wątek jest o takich kobietach jak ty. Idealnie pasujesz do
    > mojego obrazu 30 letniej singielki. Koleżanki też tak się bawią? :)

    Większość koleżanek nie. A te które tak, nie przechwalają się tym zbytnio publicznie, m.in. przez takich kolesi jak ty, którzy stosują podwójne standardy. Nigdy nie wiadomo do kogo jaka informacja dotrze, a o pracę ciężko. Nie pasuje do obrazu bo heloł, ani z Arabem, ani z czarnym nie spalam, a obecny też biały, z której strony nie spojrzeć.
  • kombinerki_pinocheta00 14.06.15, 08:31
    > Totalnie, ale to totalnie nie ten typ - koleś to powiedzmy bardziej nieformalna
    > dziedzina, żadne żele i inne garnitury. Wpada do firmy w dżinsach i t-shircie,
    > a wrażenie robi jak stąd na Księżyc. :)

    Bierzesz pod uwagę, że takich jak ty to on może mieć na pęczki? Nie zraża cię to do niego?

    > Ale jak to w którym, tzn. po jakim czasie?

    Na którym spotkaniu w firmie.

    > a nie ze pewność siebie jakoś z charakteru wynika. Kiedy to zauważyłam, to jako
    > ś tak odechciało mi się.

    Rozumiem, że z tym obecnym będziesz się spotykała. A jakby słabo bzyknął dałabyś mu drugą szansę?

    > Większość koleżanek nie. A te które tak, nie przechwalają się tym zbytnio publi
    > cznie, m.in. przez takich kolesi jak ty, którzy stosują podwójne standardy. Nig
    > dy nie wiadomo do kogo jaka informacja dotrze, a o pracę ciężko. Nie pasuje do
    > obrazu bo heloł, ani z Arabem, ani z czarnym nie spalam, a obecny też biały, z
    > której strony nie spojrzeć.

    Uuuuu ostro.
    To teraz usiądź wygodnie i pomyśl przez chwilę.
    Skąd tacy jak ja wiedzą o tym która panna co robiła z jakimś alfa. No kurwa pomyśl.
    Bingo, alfy same się tym chwalą.
    Aha i tak dla wyjaśnienia tego przekłamania. Posiadałem informacje na temat pewnych kobiet od innych facetów, przede wszystkim od alfów, którzy je bzykali i NIGDY nikomu tego nie przekazałem w realu. Także daruj sobie oskarżanie mnie o niszczenie komfortu twojego i twoich szlachetnych koleżanek bo to nie ten adres. Popytaj bardziej przebojowych kolegów, którzy lubią się pochwalić w męskim gronie.
  • sid_15 14.06.15, 09:06
    > Bierzesz pod uwagę, że takich jak ty to on może mieć na pęczki? Nie zraża cię to
    > do niego?

    Biorę, chociaż sądzę, że tyle czasu i możliwości to on nie ma, żeby codziennie obskakiwać inną.

    > Na którym spotkaniu w firmie.

    Bo ja wiem? Więcej niż 5, mniej niż 10.

    > Rozumiem, że z tym obecnym będziesz się spotykała. A jakby słabo bzyknął dałabyś
    > mu drugą szansę?

    Tak, za pierwszym razem nie musi wyjść spektakularnie. Co innego, gdyby koleś miał podejście, że tylko jego przyjemność się liczy, ale u niego jest wręcz przeciwnie.

    Co do ostatniego akapitu - mnie nie chodzi nawet o gadanie, chociaż gadanie gadaniu nie równe i co innego powiedzieć kumplowi "stary, ale fajna laskę wczoraj miałem", a co innego opowiadać ze szczegółami przy stoliku w pubie, gdzie siedzi dwudziestu chłopa. Mnie chodzi bardziej właśnie o takie negatywne ocenianie - koleś może latać z ptakiem po mieście i jest gościu, ale o dziewczynie, która praktykuje niezobowiązujący seks, będzie gadał, że jest łatwa. Do mnie nigdy nie dotarło, żeby ktoś tak o mnie gadał (co nie znaczy, że się nie zdarzyło, mogę nie wiedzieć), ale wiem, jakie sytuacje bywają i zdarzało mi się uczestniczyć w dyskusjach i bronic kobiet, bo jakiś właśnie zakompleksiony ale pozujący na alfę miał problem. Wydaje mi się, że koleś rzeczywiście pewny siebie i znający swoja wartość nie będzie tak mówił o kobietach i nie będzie czuł potrzeby podnoszenia swojego ego poprzez umniejszanie wartości kobiety, z którą w końcu przecież spał.
  • kombinerki_pinocheta00 14.06.15, 09:44
    > Biorę, chociaż sądzę, że tyle czasu i możliwości to on nie ma, żeby codziennie
    > obskakiwać inną.

    Czyli ci to nie przeszkadza.

    > Bo ja wiem? Więcej niż 5, mniej niż 10.

    I jak zareagowałaś?
    Jasny sygnał w stylu uśmiechu, riposta czy też w duchu się ucieszyłaś, schlebiało ci to, ale minę miałaś poważną?

    > Tak, za pierwszym razem nie musi wyjść spektakularnie. Co innego, gdyby koleś m
    > iał podejście, że tylko jego przyjemność się liczy, ale u niego jest wręcz prze
    > ciwnie.

    Ideał. Słyszę dzwony kościelne... :P

    > Co do ostatniego akapitu - mnie nie chodzi nawet o gadanie, chociaż gadanie gad
    > aniu nie równe i co innego powiedzieć kumplowi "stary, ale fajna laskę wczoraj
    > miałem", a co innego opowiadać ze szczegółami przy stoliku w pubie, gdzie siedz
    > i dwudziestu chłopa. Mnie chodzi bardziej właśnie o takie negatywne ocenianie
    > - koleś może latać z ptakiem po mieście i jest gościu, ale o dziewczynie, która
    > praktykuje niezobowiązujący seks, będzie gadał, że jest łatwa. Do mnie nigdy n
    > ie dotarło, żeby ktoś tak o mnie gadał (co nie znaczy, że się nie zdarzyło, mog
    > ę nie wiedzieć), ale wiem, jakie sytuacje bywają i zdarzało mi się uczestniczyć
    > w dyskusjach i bronic kobiet, bo jakiś właśnie zakompleksiony ale pozujący na
    > alfę miał problem. Wydaje mi się, że koleś rzeczywiście pewny siebie i znający

    To masz dziwny sposób rozumowania.
    Nie przeszkadza ci to, że osoba tobie w jakimś stopniu bliska - skoro chodzisz z nią do łóżka - może się tobą pochwalić jakimś obcym facetom, że z tobą była, ale już opinia czy plotki głoszone przez jakiegoś pryszczatego okularnika bardzo cię dotykają, bo mogą przylepić ci łatkę "łatwa"? Przyznaję, że za cholerę nie rozumiem.
    Przecież nikt nie ma wpływu jak inni to odbiorą i ocenią taką kobietę. WSZYSTKO bierze się z tego, że ktoś plotkę puszcza w eter i, jeszcze raz, zastanów się kto.

    > alfę miał problem. Wydaje mi się, że koleś rzeczywiście pewny siebie i znający
    > swoja wartość nie będzie tak mówił o kobietach i nie będzie czuł potrzeby podno
    > szenia swojego ego poprzez umniejszanie wartości kobiety, z którą w końcu przec
    > ież spał.

    O jakim umniejszaniu mówisz?
    Franek: Te chooopaki słuchajcie. Wczoraj bzykałem się z Karoliną w klubowej toalecie/hotelu/na łące.
    Chooopaki: Pamiętacie finał w 1978. Pięknie zagrała Argentyna.

    Myślisz, że ktoś w towarzystwie nad takimi plotkami się spuszcza. Samo krąży. Mąż powie żonie, żona koleżankom i o Karolinie wie cała wieś. A to jak to ktoś zinterpretuje to inna para kaloszy, ale źródło plotki jest jedno.
  • sid_15 14.06.15, 10:02
    > Czyli ci to nie przeszkadza.

    No Kombi, nie osłabiaj mnie. Koleś jest żonaty i ma prawie dorosłe dzieci. O czym ty w ogóle do mnie rozmawiasz?

    > I jak zareagowałaś?
    > Jasny sygnał w stylu uśmiechu, riposta czy też w duchu się ucieszyłaś, schlebia
    > ło ci to, ale minę miałaś poważną?

    Riposta z miłym uśmiechem.

    > Nie przeszkadza ci to, że osoba tobie w jakimś stopniu bliska - skoro chodzisz z nią do
    > łóżka - może się tobą pochwalić jakimś obcym facetom, że z tobą była, ale już opinia
    > czy plotki głoszone przez jakiegoś pryszczatego okularnika bardzo cie dotykają, bo
    > mogą przylepić ci łatkę "łatwa"? Przyznaję, że za cholerę nie rozumiem.

    No znowu źle i rzeczywiście nie rozumiesz. Jeśli facet powie coś kumplowi i to tak bez negatywnych konotacji - ok, ja te mam ze dwie koleżanki, z którymi gadam na takie tematy. Możenie o jakichś szczegółach, ale gadam. A jeśli ktoś rzuca w eter informacje i obrabia mi tyłek, to znaczy że koleś jest bucem i w ogóle nie należało z nim iść do ka. Plotka sama w sobie może i nie jest groźna, ale zależy gdzie dotrze i co ktoś z nią zrobi. To trochę tak jakbyś się dziwił, że romansujący żonaty boi się, że się wyda i żona się dowie.

    > Przecież nikt nie ma wpływu jak inni to odbiorą i ocenią taką kobietę. WSZYSTKO
    > bierze się z tego, że ktoś plotkę puszcza w eter i, jeszcze raz, zastanów się kto.

    No przecież także o tym piszę. Poza tym że ty jesteś ok i nie obrabiasz tyłka nawet, jeśli o czymś wiesz nie znaczy, że wszyscy tak mają, bo są ludzie, którzy uwielbiają węszyć, plotkować i ekscytować się cudzym życiem.