Dodaj do ulubionych

Historia stara jak świat - jemu się chce a jej nie

05.08.15, 08:02
Witam,
Temat wałkowany na tym i wielu innych forach. Jesteśmy małżeństwem od 2 lat, w związku od 8.
W całej historii bywało różnie, były wzloty i upadki.
Zacznę od sytuacji obecnej:
Mamy półtorarocznego synka i seks praktycznie nie istnieje (raz na 2 miesiące). Radzę sobie z napięciem na własną rękę dosłownie i w przenośni. Paradoksem jest, że stanowimy naprawdę szczęśliwą rodzinę, a moja żona jest dobrą żoną i matką, tylko kochanką już być nie chce. Czułości w postaci przytulania i wszelkiego gatunku całusów jest dużo, rozmawiamy ze sobą dużo, ale jak poruszam temat seksu to jest koniec, milczenie i zamknięcie w sobie.
Dlaczego tu piszę, bo czuję się jak facet, który ma Porshe (moim zdaniem mam prześliczną i bardzo seksowną żonę), ale to Porshe nie jezdzi, stoi w garażu, można je oglądać, można do niego wsiąść, odpalić silnik, ale nie można nim jezdzić.

Trochę historii:
Zaczęliśmy ze sobą być mając 19 i 21 lat. Związek trwa od 8 lat z przerwą niecałego roku. Przerwa była spowodowana romansem mojej obecnej małżonki. Seks był zawsze z zadowalającą częstotliwością 4-10 razy w miesiącu. Wyjątkiem był okres gdy żona starała się abym do niej wrócił, wtedy było demonicznie dużo seksu. Spadek zaczął się nie po porodzie, a po zakończeniu karmienia piersią. Pomijam okres połogu i zaawansowanej ciąży, bo facet który wtedy wymagałby seksu to musiałby być jakiś debil. Od momentu kiedy małżonka skończyła karmić piersią (synek skończył 9 miesięcy) jesteśmy na absolutnej krzywej opadającej.

W czym problem:
Wariuję, bo nie wiem co robić. Nasza małżeńska bliskość leci w próżnię, a zdrada nie wchodzi w grę, bo bym sobie w oczy nie mógł spojrzeć. Rozważam natomiast wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu forach ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego? Co sądzicie o pomyśle zapalenia świeczki sytuacją zagrożenia?

Z góry dziękuję za rady typu adoruj, kupuj kwiatki, itp. To nie działa, a wręcz skutkuje znudzeniem małżonki.
Edytor zaawansowany
  • pomorzanka34 05.08.15, 08:46
    rozmawiałeś z nia o tej całek sytuacji ? jak ona to widzi ? i najważniejsze
    dlaczego nie ma ochoty czy powiedziała Ci to wprost co jest tym powodem ?
  • czuczu1024 05.08.15, 09:42
    Wprost nie powiedziała, na pytanie co jest przyczyną mówi nie wiem. Sugestia zasięgnięcia porady specjalisty - psycholog, seksuolog mówi "jeszcze nie, może mi się zmieni".
  • pomorzanka34 05.08.15, 09:48
    > "jeszcze nie, może mi się zmieni"

    no tak tylko nie wiadomo kiedy ..popwiedz jej wprost o swoich potrzebach ,że nie jesteś w stanie tyle wytrzymać w celibacie ,ze czujesz się odtrącony itp
  • sabat777 05.08.15, 09:03
    Oszczedz sobie nerwow, nic nie poradzisz. Jak masz warunki to zacznij ruchac inne, jak nie masz - to hoduj gupiki albo kup sobie psa :)
    Proby negocjowania z baba co nie chce Ci dac dupy to jak kopanie sie z koniem. Przegrana sprawa, tylko krwi napsujesz sobie.
  • czuczu1024 05.08.15, 09:44
    Chłopie, ja chcę ratować sytuację, a nie rujnować. Zburzyć dom zawsze zdążę, ale póki co chciałbym remont spróbować zrobić.
  • sabat777 05.08.15, 09:48
    Ty juz przegrales, tylko jeszcze sobie z tego nie zdales sprawy. Jak juz dlugotrwale nie daje to jest koniec basni.
  • prosty_facet 05.08.15, 14:30
    sabat777 napisał:

    > Ty juz przegrales, tylko jeszcze sobie z tego nie zdales sprawy. Jak juz dlugot
    > rwale nie daje to jest koniec basni.

    Oj tam, oj tam...
    Jeszcze będzie dawała - przed drugim dzieckiem. A potem to już przestanie na amen ;-)

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • zombi135 05.08.15, 09:15
    czuczu1024 napisał(a):
    > Rozważam natomiast wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu forach ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego?

    Puknij się w czoło. Najpierw dowiedz się o przyczynę a potem szukaj rozwiązania. 1.5 roku po porodzie to wcale nie tak dużo, żona może być przemęczona, może jeszcze nie wróciła do wyglądu z przed ciąży itd. Jak jej do tego dodasz jeszcze pomysł że rozglądasz się za innymi to zdołujesz ją do końca.
    Co do przyczyn to musisz to jakoś sam wybadać, u nas kiedyś tabletki obniżały libido, podobno to częste. Bycie szczęśliwą matką też nie zawsze bywa takie szczęśliwe, jeśli jest w domu z dzieckiem może ją juz to dobijać. Może przeraża ją myśl o przypadkowym zajściu w kolejną ciąże itd.
    Spróbuj poprowadzić rozmowę na chłodno, nie przed seksem na który masz ochotę, może przy obiedzie itd. Ale nie że chcesz więcej tylko może zapytaj dlaczego on teraz nie chce, seks jest bardzo ważny dla szczęścia małżeńskiego więc powinniście wspólnie rozwiązać problem.
  • sabat777 05.08.15, 09:46
    Kobieta nie moze miec poczucia panowania nad sytuacja bo wtedy spada jej zainteresowanie facetem. A takie gadanie, dopytywanie, nagabywanie stawia faceta w sytuacji petenta. Piesek na dwoch lapkach blaga o kosc. To nie zadziala.
  • pomorzanka34 05.08.15, 09:50
    >A takie gadanie, dopytywanie, nagabywanie stawia faceta w sytuacji petenta. Piesek na dwoch lapkach >blaga o kosc. To nie zadziala.

    no tak lepszym rozwiązaniem jest r.uchanie na boku wszystkiego co dupy daje ;/ ale podejście ..
  • sabat777 05.08.15, 09:59
    Znacznie lepszym, bo przynajmniej sobie chlop ulzy i nie bedzie jeczal. A moze i zona sie polapie ze go traci. Z terrorystami sie nie negocjuje.
  • pomorzanka34 05.08.15, 10:04
    jak się uważa żonę za terrorystkę to lepiej odejsc i dać sobie spokój a moze facet jej nie zaspokaja (?) stad nie ma ochoty na seks z nim takie sytuacje też się zdarzają ale przecież nie powie własnemu chłopu ,ze jest kiepski w te klocki bo wie z czym taka szczerosć się wiąże
  • prosty_facet 05.08.15, 14:33
    pomorzanka34 napisała:

    > jak się uważa żonę za terrorystkę to lepiej odejsc i dać sobie spokój a moze
    > facet jej nie zaspokaja (?) stad nie ma ochoty na seks z nim takie sytuacje też
    > się zdarzają ale przecież nie powie własnemu chłopu ,ze jest kiepski w te kloc
    > ki bo wie z czym taka szczerosć się wiąże

    Z czym ?
    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • ina_nova 05.08.15, 18:44
    to niech się rozwiedzie. Rady z rzyci wzięte.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • marek.zak1 05.08.15, 10:31
    sabat777 napisał:

    > Kobieta nie moze miec poczucia panowania nad sytuacja bo wtedy spada jej zainteresowanie facetem. A takie gadanie, dopytywanie, nagabywanie stawia faceta w sytuacji petenta. Piesek na dwoch lapkach blaga o kosc. To nie zadziala.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Dobrze rozumujesz. Kobieta nie kochają facetów, nad którymi mają władzę. Jak kochaja, seksu chcą zawsze, oczywiscie za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych.
    Proszenie, nagabywanie, obiecywanie budzi tylko litość i pogardę. Kolega Czu przegrał walke z wlasna zona I pozostaje mu tylko wegetacja u jej boku.

  • mabelle2000 05.08.15, 10:43
    marek.zak1 napisał:

    > Jak k
    > ochaja, seksu chcą zawsze, oczywiscie za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych.

    A Tobie znowu sie myli dawanie dupy z seksem. Taki stary jestes , to moglbys sie w koncu nauczyc odrozniac te dwie rzeczy.
  • marek.zak1 05.08.15, 10:47
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Jak kochaja, seksu chcą zawsze, oczywiscie za wyjątkiem sytuacji ekstremalnych
    > .
    >
    > A Tobie znowu sie myli dawanie dupy z seksem. Taki stary jestes , to moglbys sie w koncu nauczyc odrozniac te dwie rzeczy.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Jako osoba mloda moze jeszcze nie kochalas szaleńczo aceta i nie wiesz, jak to jest. Zycze Ci, zebyś tego kiedys doświadczyła.


  • mabelle2000 05.08.15, 10:54
    marek.zak1 napisał:

    > ------------------------------ Jako osoba mloda moze jeszcze nie kochalas szale
    > ńczo aceta i nie wiesz, jak to jest. Zycze Ci, zebyś tego kiedys doświadczyła.

    A czy od mojego zakochania jemu wzrosna umiejetnosci lozkowe ? Bo jakos nie wydaje mi sie. Poza tym to chyba on musialby byc rowniez we mnie szalenczo zakochany, zeby mu sie chcialo wyjsc naprzeciw mojej satysfakcji seksualnej.
  • marek.zak1 05.08.15, 11:16
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    Jako osoba mloda moze jeszcze nie kochalas szaleńczo aceta i nie wiesz, jak to jest. Zycze Ci, zebyś tego kiedys doświadczyła.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------->
    > A czy od mojego zakochania jemu wzrosna umiejetnosci lozkowe ? Bo jakos nie wydaje mi sie. Poza tym to chyba on musialby byc rowniez we mnie szalenczo zakochany, zeby mu sie chcialo wyjsc naprzeciw mojej satysfakcji seksualnej.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Wydaje/ nie wydaje sie Tobie, bo nie byłaś szaleńczo zakochana. Jak bedziesz, zobaczysz, jak jest.

  • mabelle2000 05.08.15, 11:24
    marek.zak1 napisał:

    > Wydaje/ nie wydaje sie Tobie, bo nie byłaś szaleńczo zakochana. Jak bedziesz, z
    > obaczysz, jak jest.

    Nie pieprz glupot Marek i nie opowiadaj, ze kobieta bedzie dawac dupy charytatywnie w imie jakiegos zakochania, BEZ WLASNEJ SATYSFAKCJI. Takie cos to tylko w Twoich bajkach.
  • marek.zak1 05.08.15, 11:29
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Wydaje/ nie wydaje sie Tobie, bo nie byłaś szaleńczo zakochana. Jak bedzi
    > esz, zobaczysz, jak jest.
    >
    > Nie pieprz glupot Marek i nie opowiadaj, ze kobieta bedzie dawac dupy charytatywnie w imie jakiegos zakochania, BEZ WLASNEJ SATYSFAKCJI. Takie cos to tylko w Twoich bajkach.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    O braku satysfakcji wyłącznie Ty piszesz. Satysfakcja zakochanej I zadowolonej kbiety jest nieziemska.
  • mabelle2000 05.08.15, 11:42
    marek.zak1 napisał:

    > O braku satysfakcji wyłącznie Ty piszesz. Satysfakcja zakochanej I zadowolonej
    > kbiety jest nieziemska.

    A my czasem nie mowimy o seksie ? Bo z seksu to zona zalozyciela watku raczej zadowolona nie jest, gdyby byla to by do niego dazyla. Zas blizej niesprecyzowane przez Ciebie "zadowolenie" moze rownie dobrze oznaczac futro z norek. Ale to jak wiadomo moze sklonic do rozlozenia nog, a nie do wygenerowania mokrej cipki i autentycznego napalenia.
  • marek.zak1 05.08.15, 11:50
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > O braku satysfakcji wyłącznie Ty piszesz. Satysfakcja zakochanej I zadowo
    > lonej kbiety jest nieziemska.
    >
    > A my czasem nie mowimy o seksie ? Bo z seksu to zona zalozyciela watku raczej zadowolona nie jest, gdyby byla to by do niego dazyla.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------

    Ptrzeczytaj wpis załozyciela. Babka traktuje seks instrumentalnie, a faceta rowno olewa I tutaj jest problem. Jego blagania sa gwoździem do trumny.
  • sabat777 05.08.15, 11:53
    marek.zak1 napisał:

    > Ptrzeczytaj wpis załozyciela. Babka traktuje seks instrumentalnie, a faceta row
    > no olewa I tutaj jest problem. Jego blagania sa gwoździem do trumny.

    To prawda. Ewidentnie kobieta przebiegła i manipulująca seksem (romans i ponowne "owijanie" faceta w sieć pajęczycy za pomocą seksu). Tacy ludzie rozumieją tylko argumenty siłowe.
  • mabelle2000 05.08.15, 12:02
    sabat777 napisał:

    > To prawda. Ewidentnie kobieta przebiegła i manipulująca seksem

    A on biedaczek przez lata nie poczul, ze spuszcza sie do suchej cipy. Ja pierdole, skad tacy mezczyzni sie biora ?
  • marek.zak1 05.08.15, 12:05
    mabelle2000 napisała:

    > sabat777 napisał:
    >
    > > To prawda. Ewidentnie kobieta przebiegła i manipulująca seksem
    >
    > A on biedaczek przez lata nie poczul, ze spuszcza sie do suchej cipy. Ja pierdole, skad tacy mezczyzni sie biora ?
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    No tu juz było wałkowane wiele razy. Z braku innych.

  • sabat777 05.08.15, 12:15
    marek.zak1 napisał:

    > No tu juz było wałkowane wiele razy. Z braku innych.

    Słusznie. Cipa jest cipą, nie ma co wybrzydzać. Niemniej - trzeba się też mieć na baczności w kwestii dzieci i małżeństwa.
  • pomorzanka34 05.08.15, 14:25
    > a faceta rowno olewa I tutaj jest problem. Jego blagania sa gwoździem do trumny.

    skąd wiesz ,że olewa ?wiemy tylko tyle ile przedstawił nam autor postu na ruchanie poza związkem zawsze znajdzie czas nie zauważyłeś ,ze on chce to naprawić

    moze ona też ma problem z brakiem seksu ? może ją zle zszyli ? może nie czuje satysfakcji z seksu ? moze jest za luzna ? może za sucha ? mam wymieniać dalej ? sądzę ,ze to zbyteczne bez szczerej rozmowy facet niczego nie wskórka a jego napięcie będzie tylko potęgowało ogólny w.kurw na cały świat .
  • aardwolf_ge 05.08.15, 11:35
    Widzę, że komuś się procesor przegrzał.
  • sabat777 05.08.15, 10:44
    No moze jeszcze nie przegral tylko nie wiedzial, ze tak naprawde milosc to wojna. Przegral wazna bitwe ale jesli w odwodzie ma guzik atomowy to czas by go uzyc.
  • marek.zak1 05.08.15, 10:51
    sabat777 napisał:

    > No moze jeszcze nie przegral tylko nie wiedzial, ze tak naprawde milosc to wojna. Przegral wazna bitwe ale jesli w odwodzie ma guzik atomowy to czas by go uzyc.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------

    Nie Sabat. Wojną bym tego nie nazwał. Wojna jest wtedy, jak obie strony walcza o dominację. Gdy wzajemne relacje sie ustala może być bardzo długa sielanka.
  • sabat777 05.08.15, 11:00
    Dziwnie to zabrzmi ale to calkiem jak w relacji z psem. Trzeba uwazac zeby nie wlazl na glowe, a jak jest juz na etapie ze warczy i gryzie na oslep to poskromic go bardzo trudno.
  • mabelle2000 05.08.15, 11:05
    sabat777 napisał:

    > Dziwnie to zabrzmi ale to calkiem jak w relacji z psem. Trzeba uwazac zeby nie
    > wlazl na glowe, a jak jest juz na etapie ze warczy i gryzie na oslep to poskrom
    > ic go bardzo trudno.

    Jak druga osobe trzeba pilnowac, poskramiac, bac sie jej, kombinowac, zeby nie dac z siebie za duzo, to po chooj w ogole wchodzic w zwiazek ?
  • marek.zak1 05.08.15, 11:13
    mabelle2000 napisała:

    > sabat777 napisał:
    >
    > > Dziwnie to zabrzmi ale to calkiem jak w relacji z psem. Trzeba uwazac zeby nie wlazl na glowe, a jak jest juz na etapie ze warczy i gryzie na oslep to poskromic go bardzo trudno.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------>
    > Jak druga osobe trzeba pilnowac, poskramiac, bac sie jej, kombinowac, zeby nie dac z siebie za duzo, to po chooj w ogole wchodzic w zwiazek ?
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Porównanie Sabata jest nietrafione. Jak się facet boi własnej kobiety, to żadna socjoterchnika tego nie zmieni i już jest przegrany.

  • sabat777 05.08.15, 11:37
    Mezczyzni wchodza w zwiazki dla regularnego seksu a kobiety zeby miec z kim wspolnie wychowywac i utrzymywac dzieci. Rzeczywiscie obecnie pytanie o sensownosc wchodzenia w zwiazki ze strony mezczyzn jest jak najbardziej uzasadnione. Moim zdaniem jesli mezczyzna nie ma znaczacej przewagi zyciowej/finansowej nad kobieta jest to mocno nierozsadne postepowanie.
  • triismegistos 05.08.15, 12:10
    Rozbrajasz mnie :D

    --
    Byłam hipsterem zanim to było modne...
  • anbale 05.08.15, 14:08
    mabelle2000 napisała:

    >
    > Jak druga osobe trzeba pilnowac, poskramiac, bac sie jej, kombinowac, zeby nie
    > dac z siebie za duzo, to po chooj w ogole wchodzic w zwiazek ?

    Z wypowiedzi Marka i Sabata wyłania się ta prawdziwa, patriarchalna Polska ludzi opętanych mamoną :)
    Baba powinna znać swoje miejsce, a o wartości mężczyzny świadczy stan jego konta, bo wtedy ma władzę w rodzinie i baba zna swoje miejsce.
    A swoją drogą taki gwałtowny spadek libido u kobiety może mieć tysiące przyczyn, no i może być nieodwracalny, związany z wygaśnięciem emocji względem męża. Bo na przykład jest obrzydliwie patriarchalny i opętany mamoną :) ale to jedynie kobieta może coś z tym zrobić, jeżeli poczuje potrzebę zrobienia z tym cokolwiek. Nic, kompletnie nic nie zadziała jeśli wygasło pożądanie, niczego już nie chce od tego konkretnego faceta i nie chce nic z tym robić, to oczywista sprawa. Facet się tylko szamocze w takiej sytuacji i wpada na coraz głupsze koncepcje odnośnie rzeczywistości, co na tym forum widać, słychać i czuć.
  • marek.zak1 05.08.15, 14:15
    anbale napisała:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > Z wypowiedzi Marka i Sabata wyłania się ta prawdziwa, patriarchalna Polska ludz
    > i opętanych mamoną :)
    > Baba powinna znać swoje miejsce, a o wartości mężczyzny świadczy stan jego konta, bo wtedy ma władzę w rodzinie i baba zna swoje miejsce.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Cos ci się pomyliło I to o 180 stopni. Zawsze pisałem I przekonywałem, że pieniadze sa w relacjach z kobietą nieistotne.
  • mabelle2000 05.08.15, 14:19
    marek.zak1 napisał:

    > Cos ci się pomyliło I to o 180 stopni. Zawsze pisałem I przekonywałem, że pieni
    > adze sa w relacjach z kobietą nieistotne.

    Ale tak na wszelki wypadek to lepiej, zeby babka zarabiala jednak mniej, a idealem to juz bedzie jak nie zarabia wcale, co nie Marek ? ;-)))
  • anbale 05.08.15, 14:25
    Jak zarabia więcej, to jej się w głowie przewraca i przestaje znać swoje miejsce w hierarchii.
  • marek.zak1 05.08.15, 14:29
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Cos ci się pomyliło I to o 180 stopni. Zawsze pisałem I przekonywałem, że
    > pieniadze sa w relacjach z kobietą nieistotne.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------->
    > Ale tak na wszelki wypadek to lepiej, zeby babka zarabiala jednak mniej, a idealem to juz bedzie jak nie zarabia wcale, co nie Marek ? ;-)))
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Znowu się mylisz, sorry :). Najlepiej, zeby zarabiała duzo, a ja wtedy mogłbym poświęcić się w 100% literaturze, a nie jak teraz, z doskoku. Jeszcze raz powtórze, pieniadze nie wpływaja na wzajemne relacje w związku. Facet ma być "functional" I zo w zupełności wystarcza.
  • hello-kitty2 05.08.15, 14:26
    anbale napisała:

    Nic, kompletnie nic nie zadziała jeśli wygasło pożądanie, niczego już nie ch
    > ce od tego konkretnego faceta i nie chce nic z tym robić, to oczywista sprawa.

    No to w takim wypadku chyba sie nalezy facetowi szczerosc zeby wiedzial co ma robic, w tym zrezygnowac z prob naprawy zwiazku. Inna sprawa to watpie, zeby kobieta pozostajaca w zwiazku z facetem NIC od niego nie chciala. A skoro cos jednak nadal chce, to niech wylozy co to jest? I wtedy znowu facet moze sie do tego ustosunkowac. Wiekszosc tzw nieudanych zwiazkow polega na pozostawaniu w sytuacji zawieszenia, w niedomowieniu. Ktos lub cos musi ta sytuacje przerwac. Jak ja moze przerwac mezczyzna?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 05.08.15, 14:33
    "No to w takim wypadku chyba sie nalezy facetowi szczerosc zeby wiedzial co ma r
    > obic, w tym zrezygnowac z prob naprawy zwiazku. "

    He, he, chyba se żartujesz - w momencie, gdy na stanie jest mały bobas?
    Facio nie kręci pani, ale pani uznała, że jest dosyć uziemiony slubem i bobasem, by pilota do sterowania panem czyli seks odłożyć do szuflady. Podejrzewam, że jeśli pani zachce się emocji i ruchanka, to znowu sobie zorganizuje cos na boku. Najwyżej potem wyciągnie pilota i znowu zbałamuci męża. I się kręci...
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat777 05.08.15, 14:47
    Bardzo trafna diagnoza. Tylko powstaje pytanie czy warto tracic czas na taka scieme? Nawet jesli daloby sie wrocic do seksu w tym ukladzie, czy nie lepiej sobie znalezc kogos do zabawy na miescie albo zabawic w ramionach niewiasty negocjowalnego afektu? ;)
  • rekreativa 05.08.15, 15:11
    Przede wszystkim to ja nie wierzę w takie nagły przebudzenia namiętności, choć nie wykluczam, że babka sama siebie potrafi przekonać, iż jej odżyło uczucie do męża i stąd ten wzmożony seks.
    Napierdyczanie seksem w okresach zagrożenia stratą to jest desperacja i manipulacja, choć niekoniecznie uświadomiona.
    Osobiście nie byłabym w stanie seksić się z gościem, który jest ze mną, bo się czegoś obawia z mej strony. Tu mi się przypomina mój kolega, którego dziewczyna szantażowała samobójstwem. Biedak męczył się z nią parę lat, zanim wreszcie odpuściła na rzecz innego nieszczęśnika. Zastanawiam się, czy w ogóle mu stawał w takich okolicznościach.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 05.08.15, 15:32
    sabat777 napisał:

    > Bardzo trafna diagnoza. Tylko powstaje pytanie czy warto tracic czas na taka sc
    > ieme? Nawet jesli daloby sie wrocic do seksu w tym ukladzie, czy nie lepiej so
    > bie znalezc kogos do zabawy na miescie albo zabawic w ramionach niewiasty negoc
    > jowalnego afektu? ;)

    Tia tylko taka 'sciema' jest wszedzie, bo kobiety chca zwiazku i stabilizacji i zazwyczaj dziecka. A dwa to skad niby nabrac tych chetnych babek do zabaw na miescie bez zwiazku i stabilizacji i dzieci? Bo np z opowiadan mojej przyjaciolki 30+, to kolejne babki robia sobie kolejne dzieci z kolejnymi facetami i sie wszystko jeszcze bardziej komplikuje.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 05.08.15, 15:37
    Zawsze trzeba zaplacic w ten czy inny sposob.
  • mabelle2000 05.08.15, 15:12
    rekreativa napisała:

    > He, he, chyba se żartujesz - w momencie, gdy na stanie jest mały bobas?
    > Facio nie kręci pani, ale pani uznała, że jest dosyć uziemiony slubem i bobasem
    > , by pilota do sterowania panem czyli seks odłożyć do szuflady.

    Tylko ze po porodzie tez byl bobas i seks tez byl. Odwidzialo sie jej po karmieniu piersia. Calkiem mozliwe wiec, ze przyczyna jest nieuregulowana sprawa antykoncepcji i kobieta boi sie kolejnej ciazy. Karmienie piersia w duzym stopniu przed ciaza zabezpiecza, a co dalej z tym fantem, to juz powinien wiedziec zalozyciel watku, szkoda, ze o takich *drobiazgach* jak antykoncepcja tutaj nie wspomina.
  • hello-kitty2 05.08.15, 15:27
    rekreativa napisała:

    > He, he, chyba se żartujesz - w momencie, gdy na stanie jest mały bobas?
    > Facio nie kręci pani, ale pani uznała, że jest dosyć uziemiony slubem i bobasem
    > , by pilota do sterowania panem czyli seks odłożyć do szuflady. Podejrzewam, że
    > jeśli pani zachce się emocji i ruchanka, to znowu sobie zorganizuje cos na bok
    > u. Najwyżej potem wyciągnie pilota i znowu zbałamuci męża. I się kręci...

    Tak moze ale sadzisz, ze to sie dzieje na poziomie uswiadomionym ze strony tej kobiety?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 05.08.15, 15:36
    To już napisałam w odpowiedzi do sabata, że właśnie niekoniecznie na poziomie świadomym, co czyni wszystko jeszcze bardziej beznadziejnym/. Bo ludzie grają i nawet o tym nie wiedzą, wmawiaja sobie emocje, których naprawdę nie ma, a potem zachodzą w głowę, dlaczego właściwie wszystko się pieprzy?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • anbale 05.08.15, 14:34
    Pewnie, ze należy się szczerość, ale tak prawdę mówiąc- w ilu związkach ludzie są ze sobą szczerzy?
    Może jedyne czego chce od niego, to stabilne, wygodne życie w takiej formie jak dotąd tylko bez seksu, może "rodzina dla dziecka"- nie wiadomo. Może ma jakiś problem fizyczny, jakąś bolesność, totalny spadek libido- no ale to tylko ona wie...
    No i chyba nie ma takiej opcji, że ktoś nie może, nie wolno mu, przerwać sytuacji która mu nie odpowiada, rujnuje mu życie, psychikę itp. Owszem, można latami się telepać racjonalizując powody dla których w żaden sposób nic się nie da zrobić z beznadzieją, ale co to zmienia?
  • mabelle2000 05.08.15, 14:34
    hello-kitty2 napisała:

    > No to w takim wypadku chyba sie nalezy facetowi szczerosc zeby wiedzial co ma r
    > obic, w tym zrezygnowac z prob naprawy zwiazku.

    Kitka, gdyby facet chcial naprawiac zwiazek, to by pytal o przyczyny spadku libido u zony. A poki co, to on pyta jak sprawic, zeby mu dupy znowu zaczela dawac. To jest jego glownym problemem.
  • sea.sea 05.08.15, 23:30
    Pani ma zdaje się sprawny aparat mowy i może otworzyć paszczę i zwerbalizować, co ją boli.
    Ja osobiście jestem uczulona na sytuacje, w których ktoś na pytania czy próby porozmawiania o problemie zamyka się w sobie, nic nie mówi, udaje że nie słyszał, a przyciśnięty odpowiada "bo ja nie wiem, co mam ci powiedzieć". Prawdę, kuźwa, to mogłoby być pomocne.

    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • sabat777 05.08.15, 23:36
    sea.sea napisała:

    > Prawdę, kuźwa, to mogłoby być pomocne.

    ... ale czasem nieopłacalne. Gdyby świnia umiała mówić, to odpowiedziałabyś jej szczerze na pytanie po co ludzie hodują świnie? :)
  • zombi135 05.08.15, 23:46
    sea.sea napisała:

    > . Prawdę, kuźwa, to mogłoby być pomocne

    Jak to się u nas mówi są trzy prawdy: cało prawda, też prawda i gó..o prawd;)
    Wydaje mi się że nie zawsze łatwo jest odpowiedzieć na to pytanie, choćby tak depresja depresja jest cholera wie skąd się wzięła a człowiek nie ma na nic ochoty. Może to macierzyństwo miało wyglądać jak filmach, a tu dziecko się drze i przechodzi bunt 2 latka mimo że jeszcze nie ma 2 lat. I człowiek nie wie co ze sobą zrobić a tu przychodzi napalony mąż i macha fujara przed nosem by choć obciągnąć ;D - taki scenariusz mi wyszedł ;)
  • sabat777 06.08.15, 00:02
    zombi135 napisał:

    > Może to macierzyństwo miało wyglądać jak filmach, a tu dziecko się drze i p
    > rzechodzi bunt 2 latka mimo że jeszcze nie ma 2 lat. I człowiek nie wie co ze s
    > obą zrobić a tu przychodzi napalony mąż i macha fujara przed nosem by choć obci
    > ągnąć ;D - taki scenariusz mi wyszedł ;)

    Kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy.
    Powiem Ci na swoim przykładzie. U mnie baba normalnie jest kompletnie nienastrojona na seks i mniej więcej tak to wygląda.
    Ale miałem taki incydent, byłem na wyjeździe u moich rodziców, dzieci schodziły rano po schodach na dół, a żona zatrzymała mnie w łóżku i chociaż słychać było jak dzieci wesoło gadają za ścianą a drzwi pozostały otwarte, to ona dosłownie zmusiła mnie, żebym jej zaczął robić minetę. Była tak nabuzowana i mokra, że aż mnie to lekko zszokowało. Przypuszczam że coś jej się podniecającego przyśniło, zrobiło się mokro i już NIC nie przeszkadzało do seksu. Bo najwięcej przeszkadza i rozprasza jak tego pożądania kompletnie nie ma.
    A jak pożądanie jest, to da Ci z radością dupy nawet w ubikacji u kolegi na domówce, albo w czasie przerwy śniadaniowej w biurze.
  • zombi135 06.08.15, 00:07
    To się naucz w niej budować to pożądanie, może ją chwal jak jest seksi, może szepcz w nocy do ucha jak Kaszpirowski - robisz się mokra, czujesz jak ogrania cię podniecenie, pragniesz mieć Sabata w sobie.
    Na początku jest trudno ale jak się to wszystko rozkręci to już samo w sobie działa, wiem po sobie.
  • ninek04 05.08.15, 17:28
    anbale napisała
    >Nic, kompletnie nic nie zadziała jeśli wygasło pożądanie, niczego już nie chce od tego konkretnego faceta i nie chce nic z tym robić, to oczywista sprawa. <

    Ale z opisu autora wątku wynika, że pożądanie nie zaniklo, bo jest dużo przytulania,pocałunków, no i rozmów, więc związek jeszcze dość dobrze funkcjonuje, i szanse na naprawę istnieją. Pożądanie zanika wtedy, gdy nawet dotknięcie męża wzbudza opór, a nawet obrzydzenie a co dopiero przytulanie.Nie sądzę też, żeby żona udawała, przytulajac się do niego, jeśli faktycznie odrzucalby ją, to udawanie da się dobrze wyczuć.
  • czuczu1024 05.08.15, 10:03
    Jak pisałem wyżej, rozmowy próbowałem, może niewłaściwie.... Nie jestem encyklopedią kobiecej psychiki i nie zamierzam być bo bym chyba w wariatkowie wylądował zanim bym ogarnął temat. Czy jest na forum ktoś komu udało się jakimś cudem odwrócić sytuację. Jak tak, to kurna jak...?
  • pomorzanka34 05.08.15, 10:06
    banalnie postaraj się częściej zajmować małym/malą tak aby miał czas na odpoczynek ale nie przez 5 dn spróbuj odciazyć ją przynajmniej przez miesią lub znacznie dłużej jesli nie podziała to koniecznie poważna rozmowa moze dla niej też jest to sytjuacja stresujaca kiedy jest świadoma ,że nie ma ochoty a ty masz bardzo dużą
  • sabat777 05.08.15, 10:08
    Glownie kobiety. Jedeny facet jakiego znam to Urqu. Zrobil to przez zdestabilizowanie zwiazku i prawdopodobnie zdrady, ale nie chce sie przyznac. W kazdym razie w takiej sytuacji mozesz kobiete juz tylko pokonac, rozwiazania pokojowe nie wchodza w rachube.
  • mabelle2000 05.08.15, 10:17
    czuczu1024 napisał(a):

    > Nie jestem encyklo
    > pedią kobiecej psychiki i nie zamierzam być bo bym chyba w wariatkowie wylądowa
    > ł zanim bym ogarnął temat.

    No to akurat widac, ze zbyt bystry nie jestes.

    > Jak tak, to kurna jak...?

    Normalnie. Powiedz jej, ze nie bedziej jej wsadzal kutasa ( a przynajmniej nie od razu ), tylko skoncentrujesz sie na dawaniu jej przyjemnosci. Ze chcesz JEJ sprawic przyjemnosc, a nie spuscic sobie z krzyza. Ja Twoje cisnienie niekoniecznie musi interesowac, ale dobry, satysfakcjonujacy seks pewnie by chciala.
    Skoro jednak uwazasz, ze to niepotrzebna strata czasu i jestes zainteresowany tylko tym, zeby ona dawala Ci dupy regularnie, to lepiej od razu zloz sprawe o rozwod. Bo, ze troglodyci seksualni i zebrzace pieski nie maja szansy na ruchanie, to juz chyba wiesz.

  • sabat777 05.08.15, 10:20
    Troglodyci maja, o ile dostarczaja spora ilosc gotowki w zwiazku ;)
  • mabelle2000 05.08.15, 10:24
    sabat777 napisał:

    > Troglodyci maja, o ile dostarczaja spora ilosc gotowki w zwiazku ;)

    Mylisz sie. Gotowka dziala tylko przez jakis czas. Bez satysfakcji z seksu zwiazek dlugo nie pociagnie. I nawet ci, ktorzy placa za dawanie dupy w koncu sie przejada, bo babka predzej czy pozniej czmychnie z takim co dobrze rucha.
  • sabat777 05.08.15, 10:46
    Wiekszosc kobiet w satysfakcjonujacych zwiazkach chcby u nas z forum jakos nie czmychnela.
  • mabelle2000 05.08.15, 11:03
    sabat777 napisał:

    > Wiekszosc kobiet w satysfakcjonujacych zwiazkach chcby u nas z forum jakos nie
    > czmychnela.

    I co Ci sie nie zgadza ? Te ktore deklaruja satysfakcje ze zwiazku podkreslaja przeciez ze seks u nich wyjatkowo gra. To czemu maja szukac kogos innego ?
  • ninek04 05.08.15, 17:33
    mabelle2000 napisała
    >. I nawet ci, ktorzy placa za dawanie dupy w koncu sie przejada, bo babka predzej czy pozniej czmychnie z takim co dobrze rucha.<

    Tu bym nie była taka pewna.Jeśli kobieta jest ekonomicznie uzależniona od faceta, to dopóki on będzie chciał od niej dupy,to ona będzie mu dawać,nawet bez swojej satysfakcji.
  • zombi135 05.08.15, 10:24
    Tak mi się udało, ale każda kobieta działa inaczej niestety, u nas tabletki naprawdę dawały w d... skończyły się tabletki skończył się problem.
    Rozmawiać trzeba umieć, ale jak już zahaczyłeś o terapię to może idź na nią sam albo poszukaj seksuloga w internecie, myślę że on bardziej pomoże rozwikłać ci problem żony niż to forum, szczególnie że zaraz dojdzie tu do kłótni a skończy się na poradach kulinarnych;) I tyle będziesz miał z wątku. Możesz też iść na forum kobiece, popytać jak to u nich było, może coś ci podpowiedzą. Możesz też sprzedać dzieciaka do dziadków i wyrwać się gdzieś z żoną by naładować seksualny akumulator. Seks z dzieckiem za ścianą nie jest jakiś super cudowny. Poza tym wydaj mi się że 1,5 roku to może jeszcze nie tak dużo, ale warto na zimne dmuchać byle by nie przesadzić bo najgorsze jak żona dojdzie do wniosku że nie zauważasz że ona ma depresje przy dziecku a tobie tylko o seks chodzi. Podejrzewam że tak było u Sabata i popatrz jaki teraz zgorzkniały;)
  • hello-kitty2 05.08.15, 13:30
    zombi135 napisał:

    > Rozmawiać trzeba umieć, ale jak już zahaczyłeś o terapię to może idź na nią sam
    > albo poszukaj seksuloga w internecie, myślę że on bardziej pomoże rozwikłać ci
    > problem żony niż to forum, szczególnie że zaraz dojdzie tu do kłótni a skończy
    > się na poradach kulinarnych;) I tyle będziesz miał z wątku.

    On jest jak najbardziej na wlasciwym forum, a w watku bedzie mial dokladnie to, do czego nas poprowadzi.

    Jak ktos napisze jeden post - poczatkowy i znika to pojawiaja sie porady kulinarne. Masz z tym problem? Najwyrazniej Ciebie forum bardzo rozczarowalo. Tylko moze warto sobie szczerze odpowiedziec na pytanie: czego tu szukam? Bo na moj gust to Ty tu szukasz poklasku pan zebys sie mogl im opierac, jaki to NIBY nie jestes latwy.

    ps nawet Ci sie historii forum nie chcialo poczytac, a sie za jego ocene bierzesz przed nowymi.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 05.08.15, 14:59
    hello-kitty2 napisała:
    > On jest jak najbardziej na wlasciwym forum, a w watku bedzie mial dokladnie to,
    > do czego nas poprowadzi.

    Wydaje mi się że bardziej potrzebny mu jest czysty punk widzenia mężatek, matek, modrości Sabata tylko nim zachwieją jeszcze bardziej. Kobiety pewnie by go trochę zje... ale może znalazła by się część która by napisała, jak dziecko miało 2 lata nie miałamo ochoty na seks bo...,
    to nie jest naturalna widza, nie przychodzi do głowy tak od razu. Czasem człowiek dochodzi do tego latami, więc myślę że zdanie kobiet było by bardziej pomocne. Facetów również ale jak będę mu tylko skok w bok proponować to nic dobrego z tego nie wyjdzie.


    > Najwyrazniej Ciebie forum bardzo rozczarowalo. Tylko moze warto sobie szczerze
    > odpowiedziec na pytanie: czego tu szukam? Bo na moj gust to Ty tu szukasz poklasku pan
    > zebys sie mogl im opierac, jaki to NIBY nie jestes latwy.
    Ogólnie szukając pomocy w internecie można się rozczarować, bo rządzą nimi ludzie którzy dają upust swoim emocją. Nie wiem czy Sabat krzyczy do żony jak ma dosyć tego wszystkiego i kobiet itd. Nam to wykrzykuje co chwile. Ale takie są fora od kulinarnych po te techniczne.
    A szukam tu urozmaicenia, czegoś innego niż to co sam umiem i robię. Stąd mój wątek o zabawkach i o afrodyzjakach. Nie szukam tu kochanki, swingu itp. bo nie potrzebuje.

    > ps nawet Ci sie historii forum nie chcialo poczytac, a sie za jego ocene bierze
    > sz przed nowymi.
    Nie oceniam tego forum ale ogólnie fora internetowe,
    pozdrawiam

    ps. chyba zadarłem z niewłaściwą kicią ;D
  • aardwolf_ge 05.08.15, 11:11
    "romansem", czyli zdradziła Cię a Ty jej przebaczyłeś?

  • kombinerki_pinocheta00 05.08.15, 11:39
    Jakby pytała kobieta to forumki radziłyby zdradę, bo przecież to wina faceta.
    Jak pyta facet to poradzą ci skupienie się na żonie, ewentualnie wytkną ci, że nie potrafisz jej zrobić dobrze i jesteś kiepskim kochankiem.
    Zawsze wina leży po stronie mężczyzny.

    NIE PYTAJ KOBIET tylko mężczyzn, którzy sobie z tym problemem poradzili, ponieważ to oni znają rozwiązanie podobnego - lub takiego samego - tematu.
  • marek.zak1 05.08.15, 11:53
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Jakby pytała kobieta to forumki radziłyby zdradę, bo przecież to wina faceta.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------

    Bo mają racje I jest wina faceta. Okazał się mięczakiem, słaboszem itp. Łączy ich dziecko I mieszkanie a uczucia nie ma, jesli w ogóle kiedys było. .
  • sabat777 05.08.15, 11:59
    marek.zak1 napisał:

    > Bo mają racje I jest wina faceta. Okazał się mięczakiem, słaboszem itp. Łączy i
    > ch dziecko I mieszkanie a uczucia nie ma, jesli w ogóle kiedys było. .

    Coś w tym jest - ale z drugiej strony nie wiemy jakie chłop ma realne możliwości. Ile zarabia i co posiada.
  • rekreativa 05.08.15, 13:07
    " Coś w tym jest - ale z drugiej strony nie wiemy jakie chłop ma realne możliwośc
    > i. Ile zarabia i co posiada."

    Zgodnie z Twoją teorią musi być gołodupcem.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat777 05.08.15, 13:12
    Niekoniecznie - moze tez nie znac swojej sily i byc zbyt spolegliwy.
  • rekreativa 05.08.15, 13:14
    Czyli mozna być posiadaczem kasy i statusu i wciąż seksu nie mieć?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat777 05.08.15, 13:46
    To jakbys pytala czy mozna byc duzym i silnym i byc bitym przez malego i slabego karzelka. Owszem to sie zdarza.
  • kombinerki_pinocheta00 05.08.15, 14:08
    Po czym wnosisz, że jest słabeuszem i mięczakiem?
    Po czym wnosisz, że nie ma uczucia?
    Po czym wnosisz, że łączy ich dziecko i mieszkanie?

    Równie dobrze mogłeś strzelić, że typ nie myje nóg i dlatego laska nie chce spółkować.
  • pomorzanka34 05.08.15, 14:37
    >NIE PYTAJ KOBIET tylko mężczyzn, którzy sobie z tym problemem poradzili, ponieważ to oni znają rozwiązanie >podobnego - lub takiego samego - tematu.

    niekoniecznie psychika kobiety zdecydowanie różni się od psychiki i podejścia mężczyzn
    dal każdego no dobra dla więklszości facetów będzie rozwiązanie oczywiste szukaj poz związkem takiej która reguralnie będzie dawała (_._)-py i problem się rozwiąże

    podejście kobiet jest zauważ łaskawie zdecydowanie inne
  • hello-kitty2 05.08.15, 13:00
    czuczu1024 napisał(a):

    Wyjątkiem był okres
    > gdy żona starała się abym do niej wrócił, wtedy było demonicznie dużo seksu.
    (...)
    Rozważam natomiast
    > wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu fora
    > ch ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego? Co sądzicie o pomy
    > śle zapalenia świeczki sytuacją zagrożenia?

    Bingo! To dokladnie musisz zrobic. A dlaczego? Bo jak napisales wyzej: jak bedzie Cie starala odzyskac bedzie demonicznie duzo seksu. Zwlaszcza, ze malzonka to nie jakies lelum polelum tylko kochliwa zwazywszy na jej romans. NIepewnosc i zagrozenie ja podpali. Slusznie kombinujesz. Tylko to musi faktycznie wygladac na rzeczywiste zauroczenie inna osoba, tak rzeczywiste zebys sam w nie uwierzyl. Przyznaj sie: masz ku temu warunki? Masz warunki by zauroczyc inna, atrakcyjna kobiete? Ona musi to wiedziec, musi w to wierzyc.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 05.08.15, 13:09
    A jak ma warunki, to nie prosciej rzeczywiscie zauroczyc i niech sie baby bija?
  • hello-kitty2 05.08.15, 13:20
    sabat777 napisał:

    > A jak ma warunki, to nie prosciej rzeczywiscie zauroczyc i niech sie baby bija?

    A o czym ja pisze? Dokladnie o tym tylko wyczulam, ze gosciu chcialby to tylko zasymulowac bez udzialu rzeczywistej osoby. A cos takiego jakby zona odkryla to straci twarz.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 05.08.15, 13:29
    hello-kitty2 napisała:

    > A o czym ja pisze? Dokladnie o tym tylko wyczulam, ze gosciu chcialby to tylko
    > zasymulowac bez udzialu rzeczywistej osoby. A cos takiego jakby zona odkryla to
    > straci twarz.

    Taaa, juz to widze jak facet bedzie sie skutecznie zabawial aktorsko, a zona taka durna i uwierzy ;-)
    Lepiej niech sie dowie, co takiego ten drugi jej zaoferowal, moze niech mu zaplaci, to go facet nauczy jak zakrecic wlasna zone.
  • marek.zak1 05.08.15, 13:33
    mabelle2000 napisała:

    > Taaa, juz to widze jak facet bedzie sie skutecznie zabawial aktorsko, a zona taka durna i uwierzy ;-)
    > Lepiej niech sie dowie, co takiego ten drugi jej zaoferowal, moze niech mu zaplaci, to go facet nauczy jak zakrecic wlasna zone.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Rozpatrujesz na poziomie jakosci seksu, a przeciez widac, że facet jej zwyczajnie nie kręci. Nic z tym nie poradzi. Game over.
  • mabelle2000 05.08.15, 13:38
    marek.zak1 napisał:

    > Rozpatrujesz na poziomie jakosci seksu, a przeciez widac, że facet jej zwyczajn
    > ie nie kręci. Nic z tym nie poradzi. Game over.

    Bo jakosc seksu to podstawa, od samego patrzenia na stojacego kutasa malo ktora orgazmu dostaje. I nie ma sie co obrazac. Natomiast rzadko ktoremu nie stanie na widok ladnej dupy i cyckow. Widzisz roznice, czy nie bardzo ?
  • marek.zak1 05.08.15, 13:42
    mabelle2000 napisała:

    > Bo jakosc seksu to podstawa, od samego patrzenia na stojacego kutasa malo ktora orgazmu dostaje. I nie ma sie co obrazac. Natomiast rzadko ktoremu nie stanie na widok ladnej dupy i cyckow. Widzisz roznice, czy nie bardzo ?
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Powtarzam za tutejszymi dzirewczynami, ze jak facet nie kręci, to sie nic z tym nie da zrobić. Jestes odmiennego zdania?
  • mabelle2000 05.08.15, 13:49
    marek.zak1 napisał:

    > Powtarzam za tutejszymi dzirewczynami, ze jak facet nie kręci, to sie nic z tym
    > nie da zrobić. Jestes odmiennego zdania?

    Nie wiem, bo nie doszlam jeszcze do definicji slowa "krecic". Zalozmy jednak, ze ci, z ktorymi do seksu doszlo mnie krecili. Wszyscy, oprocz jednego, okazali sie jednakowo beznadziejni. Wiec chyba krecic (cokolwiek to znaczy) bardzo szybko mnie przestali.
  • marek.zak1 05.08.15, 14:17
    mabelle2000 napisała:

    > Nie wiem, bo nie doszlam jeszcze do definicji slowa "krecic". Zalozmy jednak, z faceci, z ktorymi do seksu doszlo mnie krecili. Wszyscy, oprocz jednego, okazali sie jednakowo beznadziejni. Wiec chyba krecic (cokolwiek to znaczy) bardzo szyb ko mnie przestali.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Widzisz, najwazniejsze, żeby facet zyskiwał w miarę poznawania a nie tracił. Taktyka Columbo :)
  • hello-kitty2 05.08.15, 13:45
    marek.zak1 napisał:

    > Rozpatrujesz na poziomie jakosci seksu, a przeciez widac, że facet jej zwyczajn
    > ie nie kręci. Nic z tym nie poradzi. Game over.

    Wg mnie jeszcze nie jest over. Jeszcze jest troche czasu. Over to w moim przypadku bylo iles lat bez seksu, a i tak przez wiekszosc z nich wyczekiwalam od wakacji do wakacji czy cos sie zmieni. Tutaj dzieciak ma dopiero 9 miesiecy, zona sie nadal podoba, jest uczucie. Jeszcze nie wszystko stracone. Trzeba ja tylko podpalic na nowo. A moze to ona potrzebuje skoku w bok??? Nie wiem.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 05.08.15, 13:23
    Jak już zauroczy inną atrakcyjną kobietę, to po co mu żona?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 05.08.15, 13:41
    rekreativa napisała:

    > Jak już zauroczy inną atrakcyjną kobietę, to po co mu żona?

    Dojdzie do konfrontacji i wtedy wyjdzie co ich rzeczywiscie laczy. Osobiscie uwazam, ze mimo wszystko zona bedzie miala rowniez wtedy dosc silna pozycje (w jego zyciu). Atrakcyjnosc innej kobiety to za malo zeby konkurowac na tym etapie z tym co wnosi zona. Chodzi o to zeby poczula sie mniej pewnie, ze musi zawalczyc. Poza tym ta babka ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do rozpalenia (spojrz: byl romans, proba odzyskania meza, szalenczy seks).
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 05.08.15, 13:44
    hello-kitty2 napisała:

    > rekreativa napisała:
    >
    > > Jak już zauroczy inną atrakcyjną kobietę, to po co mu żona?
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------->
    > Dojdzie do konfrontacji i wtedy wyjdzie co ich rzeczywiscie laczy. Osobiscie uwazam, ze mimo wszystko zona bedzie miala rowniez wtedy dosc silna pozycje (w jego zyciu). Atrakcyjnosc innej kobiety to za malo zeby konkurowac na tym etapie z tym co wnosi zona. Chodzi o to zeby poczula sie mniej pewnie, ze musi zawalczyc.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------

    Kitty, żeby walczyć trzeba mieć fighting spirit, a jego zona go dobrze zna I wie, że takowego nie posiada.
  • hello-kitty2 05.08.15, 13:47
    marek.zak1 napisał:

    > Kitty, żeby walczyć trzeba mieć fighting spirit, a jego zona go dobrze zna I wi
    > e, że takowego nie posiada.

    Marek nie zrozumiales ;) To ONA ma zawalczyc o niego.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 05.08.15, 13:56
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Kitty, żeby walczyć trzeba mieć fighting spirit, a jego zona go dobrze zn
    > a I wie, że takowego nie posiada.
    ------------------------------------------------------------------------------------------->
    > Marek nie zrozumiales ;) To ONA ma zawalczyc o niego.
    --------------------------------------------------------------------------------------------
    Myslisz, że jak facet nie kręci, a zona przypuszcza, ze może miec kogoś na boku, to zaczyna kręcić?
    BTW wytłumacz Mabelle co oznacza ,,krecić".



  • hello-kitty2 05.08.15, 14:16
    marek.zak1 napisał:

    > Myslisz, że jak facet nie kręci, a zona przypuszcza, ze może miec kogoś na boku
    > , to zaczyna kręcić?

    Krecenie nie jest czyms stalym. Mozna je wywolac w sprzyjajacych warunkach. Wg mnie w tej relacji te warunki ku temu sa, bo bliskosc i uczucie jeszcze nie wygasly. Dzieciak jest jeszcze maly i sadze, ze to jest plus, ze sie jeszcze moze ulozyc.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 05.08.15, 14:37
    To niech on jej podsunie jakiegoś chłopa. Ona go zdradzi, on zagrozi, że odejdzie i wtedy babka znowu mu będzie desperacko dawać dupy, coby jednak został.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 05.08.15, 15:38
    rekreativa napisała:

    > To niech on jej podsunie jakiegoś chłopa. Ona go zdradzi, on zagrozi, że odejdz
    > ie i wtedy babka znowu mu będzie desperacko dawać dupy, coby jednak został.

    hehe albo rozwiazac to bardziej systemowo: swingiem ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 05.08.15, 17:10
    > hehe albo rozwiazac to bardziej systemowo: swingiem ;-)

    Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automatycznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego problemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety" i przestać obwiniać patriarchat, natomiast faceci z Markiem nie zaakceptują myśli o dobrowolnej konfrontacji z konkurencją w sypialni ... :)

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • sabat777 05.08.15, 17:26
    No ale przeciez on tez sobie moglby poruchac inna. Chyba ze ten swing tylko dla niej - to by bylo nieuczciwe troche :)
    Problemem w tej sytuacji sa modele wychowania i obyczajowosc, bo otwarty zwiazek w takim ukladzie chyba najlepiej by zagral - ale ludzie niestety sa mendowato przywiazani do jakiejs politycznej poprawnosci w seksie i bronia tych przekonan jak Kmicic Jasnej Gory.
  • ninek04 05.08.15, 17:51
    Sabat777napisal
    >Problemem w tej sytuacji sa modele wychowania i obyczajowosc, bo otwarty zwiazek w takim ukladzie chyba najlepiej by zagral - ale ludzie niestety sa mendowato przywiazani do jakiejs politycznej poprawnosci w seksie <

    To jest postawa psa ogrodnika-sam nie rucham, to nie pozwolę, żeby ją ktoś ruchał, no bo jak to,ktoś mógłby się okazać lepszy w te klocki, niż on.Sama ta świadomość wywołuje u faceta pianę na gębie, i to nawet w sytuacji, gdy nic ich już nie łączy.
  • sabat777 05.08.15, 17:54
    ninek04 napisała:

    > To jest postawa psa ogrodnika-sam nie rucham, to nie pozwolę, żeby ją ktoś ruch
    > ał, no bo jak to,ktoś mógłby się okazać lepszy w te klocki, niż on.Sama ta świa
    > domość wywołuje u faceta pianę na gębie, i to nawet w sytuacji, gdy nic ich już
    > nie łączy.

    Wychodzi na to, że Urqu ma rację i ja nie jestem facetem...
  • ninek04 05.08.15, 18:06
    Akurat odnoszę to do mojej sytuacji. Gdy zaproponowałam otwarcie związku, to mąż coś tam pomruczal, powiedziawszy, że on nikogo nie chce i nie potrzebuje. Gdy za jakiś czas znowu wróciłam do tematu, że skoro między nami nic już nie ma i nie będzie, to spróbujmy z kimś innym,właśnie wtedy stwierdził, że nie życzy sobie tego,a po minie widziałam,że ledwo się opanowuje, na myśl, że ktoś mógłby rżnąć jego żonę, której on sam, kurwa, nie rżnie juz dwa lata.Stąd to stwierdzenie, że pies ogrodnika.
  • aardwolf_ge 05.08.15, 18:09
    Skąd ta pewność?
    Może po prostu bał się, że coś złapiesz?
  • ninek04 05.08.15, 18:21
    Nie, o to nie chodziło, ja nie mam obsesji na punkcie potencjalnego zarażenia się przez seks,mimo, że znam ryzyko,itd,bo te tematy przerabialam i w toku studiów, i później w pracy.On też reagując w ten sposób, nie myślał raczej o tym,że mogę coś przywlezc od innego, chodziło o zazdrość pewnie i tyle.


  • sabat777 05.08.15, 18:47
    Domyslilem sie. U mnie tez nie przeszlo, nawet w zartach.
    Ode mnie uslyszalabys tylko pytanie czy rozumiesz, ze to dziala w obie strony.
    Jestem przeciwny monogamii z przymusu. Wedlug mnie wiernosc jednemu partnerowi to powinien byc dobrowolny dar, ze swoboda postapienia inaczej. Co to za wiernosc, jesli wiesz ze czeka Cie gniew Cerbera.
  • ninek04 05.08.15, 19:59
    Oczywiście że w obie strony, jednostronne przyzwolenie mijaloby się z sensem.Ale to wymagałoby dobrej woli ze strony obojga partnerów, jednak często objawia się taka mentalność Kalego, dwoistosc myślenia:dla jednej strony seks jest mało wazny i właściwie go nie potrzebuje, ale z chwilą, gdy partner szuka tego seksu poza związkiem,to należy podnieść wielkie larum, bo jest to niedopuszczalne.
  • mabelle2000 05.08.15, 17:27
    urquhart napisał:

    > Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automaty
    > cznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego p
    > roblemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety"

    Wrecz przeciwnie, mysle, ze w przypadku gdy mezczyzna jest lebiega w lozku, to swing bylby dobrym rozwiazaniem, a na pewno warto byloby sprobowac. Sek w tym, ze lebiegi bardzo zazdrosnie strzega swoich partnerek i swing to ostatnie co by im przyszlo do glowy.

  • sabat777 05.08.15, 17:42
    mabelle2000 napisała:

    > Wrecz przeciwnie, mysle, ze w przypadku gdy mezczyzna jest lebiega w lozku, to
    > swing bylby dobrym rozwiazaniem, a na pewno warto byloby sprobowac. Sek w tym,
    > ze lebiegi bardzo zazdrosnie strzega swoich partnerek i swing to ostatnie co by
    > im przyszlo do glowy.

    A może to partnerki - lebiegi boją się, że jak mężuś posmakuje chętnej i lepszej w łóżku od niej to "manna z nieba", którą wydzielają tak skąpo w małżeństwie przestanie go interesować? Możemy się tak przekrzykiwać, to nie ma sensu.
  • marek.zak1 05.08.15, 17:27
    urquhart napisał:


    > Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automatycznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego problemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety" i przestać obwiniać patriarchat, natomiast faceci z Markiem nie zaakceptują myśli o dobrowolnej konfrontacji z konkurencją w sypialni ... :)
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Tylko konkurencja czyni nas lepszymi, ale w przypadku swingu, jestesmy z moją zona na ,,nie".

  • sabat777 05.08.15, 17:44
    marek.zak1 napisał:

    > Tylko konkurencja czyni nas lepszymi, ale w przypadku swingu, jestesmy z moją z
    > ona na ,,nie".

    Wciąż nie jest jasne co na to wszystko Sowa...
  • hello-kitty2 05.08.15, 21:50
    urquhart napisał:

    > > hehe albo rozwiazac to bardziej systemowo: swingiem ;-)
    >
    > Swing rozwiązaniem w tej dyskusji ? Myślę że babki z Mabelle odrzucają automaty
    > cznie taką propozycję bo by musiałyby zrezygnować Z założenia że kluczem tego p
    > roblemu jest rzekomo brak "satysfakcji kobiety" i przestać obwiniać patriarchat
    > , natomiast faceci z Markiem nie zaakceptują myśli o dobrowolnej konfrontacji z
    > konkurencją w sypialni ... :)

    Rozwiazeniem w dyskusji? Od kiedy to szukamy rozwiazania w dyskusji?
    Swing to byl zart. Chociaz biorac pod uwage, ze para spiknela sie w wieku 19,21 to czy pozostaje cos innego kiedy kolo trzydziestki budzisz sie, ze to juz do konca zycia jeden kutas, jedna cipka? Moze ta babka wlasnie sie obudzila? Moze wiazanie sie z jedna osoba na cale zycie to glupota i rozczarowanie. Nawet Marek i Zombi szukaja tu podniet zeby palic w swoich kominkach milosci. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu. Im pozniej sie wiazesz na stale tym ten zwiazek jest mniej dlugoterminowy. Moze to zwieksza powodzenie jego przetrwania? Moze trzeba brac za zakladnikow dzieci zeby wierzyc w sens zwiazku dlugoterminowego. Moze trzeba sie bac zyc samemu. Moze trzeba byc zaleznym finansowo. Gdzies ta motywacja do trwania musi byc.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 05.08.15, 22:02
    hello-kitty2 napisała:

    > to czy pozostaje cos innego kiedy kolo trzydziestki budzisz sie, ze to juz do
    > konca zycia jeden kutas, jedna cipka?

    Zdecydowanie. Pozostaje niewysłowiona radość, że przynajmniej jeden kutas! Przynajmniej jedna cipka!.. do końca życia. Hurra. Może być gorzej, przecież nikt nie powiedział, że pozostanie przynajmniej jedna cipka czy kutas.
    To jak z optymistą i pesymistą obserwującymi do połowy pełną szklankę. Z tą różnicą, że tym razem to cipka jest do połowy pełna. Zaznaczam, że nie pusta, by podkreślić optymizm wiejący z mojego postu.
  • mabelle2000 05.08.15, 22:13
    hello-kitty2 napisała:

    > Nie moge si
    > e oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu.

    A ja mysle, ze jak najbardziej maja sens :-)

    > Moze trzeba brac za zakladnikow dzieci zeby wierzyc w sen
    > s zwiazku dlugoterminowego. Moze trzeba sie bac zyc samemu. Moze trzeba byc zal
    > eznym finansowo. Gdzies ta motywacja do trwania musi byc.

    Moze rozwiazanie jest bardzo proste- nalezy przestac patrzec na zwiazek jak na transakcje wymienna ? :-) Serio uwazam, ze od spelniania swoich potrzeb jestem ja, a moj partner jest od spelniania swoich. Mozemy jednak, a przede wszystkim bardzo chcemy, razem budowac, wymieniac sie, wspoldzialac, wspoltworzyc. Jesli ktores z nas zostaloby zmuszone do spelniania oczekiwan, to bylibysmy jak najemnik, ktoremu zaplacila druga strona, zeby robil to co ten drugi chce i jak chce.
    Z moich obserwacji wynika, ze do zwiazku nie nadaja sie ludzie, ktorzy wiecznie czegos potrzebuja, ktorzy chca latac dziury z dziecinstwa, alby traumy z bylych zwiazkow, podbudowywac swoje ego, albo miec u boku takiego czlowieka jakiego sami sobie wymyslili. Takie cos sie nie moze sie udac, dlatego zwiazki oparte na wzajemnym spelnianiu oczekiwan, przynajmniej te ktore ja znalam czy znam, albo sie rozpadly, albo sa na grancy rozpadu.

  • hello-kitty2 05.08.15, 22:45
    mabelle2000 napisała:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Nie moge si
    > > e oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu.
    >
    > A ja mysle, ze jak najbardziej maja sens :-)

    A agrument?

    > Moze rozwiazanie jest bardzo proste- nalezy przestac patrzec na zwiazek jak na
    > transakcje wymienna ? :-) Serio uwazam, ze od spelniania swoich potrzeb jestem
    > ja, a moj partner jest od spelniania swoich. Mozemy jednak, a przede wszystkim
    > bardzo chcemy, razem budowac, wymieniac sie, wspoldzialac, wspoltworzyc. Jesli
    > ktores z nas zostaloby zmuszone do spelniania oczekiwan, to bylibysmy jak najem
    > nik, ktoremu zaplacila druga strona, zeby robil to co ten drugi chce i jak chce
    > .

    Zwiazek nie jest transakcja wymienna ale bardzo chcemy sie wymieniac ;) Sorry ale to dla mnie maslo maslane. Nie rozumiem tego.

    Wg mnie nie da sie zyc bez oczekiwan wobec innych. Te oczekiwania moga nie zostac spelnione z uwagi na wolna wole czlowieka ale brak ich spelnienia pociagnie za soba konsekwencje. Tak funkcjonuje swiat, a zatem i zwiazek.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 05.08.15, 23:06
    hello-kitty2 napisała:

    > A agrument?

    Pewne argumenty jednak istnieją. Przykładowo współpraca w wychowaniu i utrzymywaniu wspólnego dziecka przynosi korzyści zarówno facetowi jak i babce. Jest łatwiej ze względów logistycznych i finansowych (nie trzeba prowadzić dwóch domów).
  • mabelle2000 06.08.15, 10:04
    hello-kitty2 napisała:

    > A agrument?

    Dlugotrwaly , monogamiczny zwiazek minimalizuje zakazenie chorobami przenoszonymi droga plciowa :-)

    > Zwiazek nie jest transakcja wymienna ale bardzo chcemy sie wymieniac ;) Sorry a
    > le to dla mnie maslo maslane. Nie rozumiem tego.

    Ale czego konkretnie nie rozumiesz ? Ze chcemy i mozemy to nie to samo co musimy, mamy obowiazek ? Wolisz dostac ( i sama przy okazji dac ) po dobroci, czy lepiej jak ktos wyszarpuje Ci z gardla to co rzekomo jestes mu winna ?
    Chyba dosc juz czytasz to forum, zeby wiedziec, ze kiepsko jest tam gdzie ludzie liczac, ze druga strona im da, zapewni, pomoze, udostepni, zaoferuje sie przeliczyli. I teraz pytaja jak wyegzekwowac to co im sie nalezy ? Akurat na tym forum pytaja glownie jak wydebic seks, ale to dotyczy wszystkich *uslug * jakich oczekiwali, ale nie dostali.
    Podobno najwiekszym komplementem jaki mozna powiedziec drugiej osobie jest "kocham cie, ale cie nie potrzebuje". Nie bedzie mi wesolo gdy odejdziesz, ale dam sobie rade bez ciebie. ( No chyba, ze ktos sobie nie daje rady, wtedy cale zycie szuka jelenia, ktorego moze z czegos oskubac ;-) )

    > Wg mnie nie da sie zyc bez oczekiwan wobec innych.

    To zalezy jakie oczekiwania masz na mysli. Najobrzydliwsze wedlug mnie jest oczekiwanie, ze druga osoba uczyni mnie szczesliwym czlowiekiem. No nie uczyni, ale calkiem sporo ludzi nadal naiwnie na to liczy.

    > ac spelnione z uwagi na wolna wole czlowieka ale brak ich spelnienia pociagnie
    > za soba konsekwencje.

    Dlatego napisalam, ze musi byc spelniony warunek "moze i chce", ale lepiej od razu pogodzic sie z faktem, ze druga strona zawsze ma mozliwosc odmowy. To co Ty nazywasz konsekwencjami ja nazywam wolnoscia- nie mozemy nawzajem sie do niczego zmusic, ale zawsze mozemy ze zwiazku zrezygnowac.





  • marek.zak1 05.08.15, 22:33
    hello-kitty2 napisała:
    > Chociaz biorac pod uwage, ze para spiknela sie w wieku 19,21
    > to czy pozostaje cos innego kiedy kolo trzydziestki budzisz sie, ze to juz dokonca zycia jeden kutas, jedna cipka? Moze ta babka wlasnie sie obudzila? Moze wiazanie sie z jedna osoba na cale zycie to glupota i rozczarowanie. Nawet Marek i Zombi szukaja tu podniet zeby palic w swoich kominkach milosci. Nie moge sie oprzec wrazeniu, ze dlugoterminowe zwiazki sa bez sensu. Im pozniej sie wiazesz na stale tym ten zwiazek jest mniej dlugoterminowy. Moze to zwieksza powodzenie jego przetrwania?
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Kazdy mowi na podstawie wlasnych doswiadczen. A udział w forum to jak czytanie książki, z tym, że z bohaterami możesz pogadać i wymienić opinie. Takie forum to literatura przyszłości, bo ta, w ktorej bohaterowie tylko coś robia i nie masz z nimi kontaktu, to już przeszłość.
    Moje małżeństwo to nie głupota i nie rozczarowanie, ale niech kazdy uwaza, jak chce.
  • hello-kitty2 05.08.15, 23:02
    marek.zak1 napisał:

    > Moje małżeństwo to nie głupota i nie rozczarowanie, ale niech kazdy uwaza, jak
    > chce.

    Moze wyjasnie: ja nie uwazam NIC na temat Twojego zwiazku, nie mam na jego temat zdania, nie interesuje mnie i w ogole dla mnie nie istnieje, nie mysle o nim i sie o nim nie wypowiadam.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 05.08.15, 23:22
    hello-kitty2 napisała:
    > Nawet Marek i Zombi szukaja tu podniet zeby palic w swoich kominkach milosci.

    Ja nie szukam podniet, wiesz podniety to można znaleźć na zbiorniku np. to ciekawość mnie tu skierowała, to tak jak jeździć przez pół życia na wczasy tylko do Zakopanego to może i człowiek chciałby czasem dowiedzieć się jak jest w Karpaczu. No zmiana Zakopanego na Karpacz to nie duży grzeszek ale o podobną ciekawość chodzi.
    Nie twierdze że nie mam pokus, mam pewnie jak każdy ale jest kilka spraw które sprowadzają mnie na ziemie, przede wszystkim moja żona jest moim przyjaciele a trudno zawieść kogoś takiego. Wychowałem się na etosie ludzi honoru, a to nie honor nie dotrzymać przysięgi. No i na pewno też mam bardzo wiele do stracenia, w sensie dzieci i ich poczucia bezpieczeństwa.
    To że kitty nie rozumiesz to wcale też nie znaczy że wolno ci wyśmiewać, deptać z błotem. To jest nasz styl życia, który może nie oferuje tylu podniet co bycie singlem ale ma wiele innych wspaniałych elementów. Razem budujemy nasz dom-rodzinę, razem tworzymy naszą firmę itd. Na noc dajemy sobie buziaka, czasem trzymamy się jeszcze za ręce przed snem, rano przytulamy się do siebie i mam okazje złapać żonę za tyłeczek... uwielbiam jej nagi tyłek. Wiem że pewnie się porzygałaś, ale tak jest.
    Ile jeszcze związków przed tobą kitty? Kiedy dojdziesz do wieku że staruszkowie będą chcieli się z tobą związać tylko pod warunkiem że będziesz podawać im ciepłą herbatę;) Więc może zamiast kombinować nad nowymi związkami pomyśl jak naprawić ten w którym teraz jesteś - bo chyba jesteś.
    Ktoś we wcześniejszym wątku napisał coś w tym stylu że czemu ma ją podniecać że facet jest dobrym ojcem jak to jego obowiązek. Tak, ale do pracy też chodzimy z obowiązku a jak wpadnie premia za to że wypełniamy go dobrze to się cieszymy. Ludzie doceniani są ludźmi szczęśliwszymi więc może warto bardziej doceniać partnera/partnerkę, to taka mała premia ale procentuje ogromnie.
  • sabat777 05.08.15, 23:43
    Żyjesz w świecie pozorów zombi. Praktycznie wszystko co wymieniłeś w swojej pompatycznej przemowie jako wartości, to funkcjonujący w społeczeństwie zespół abstraktów, który nijak nie ma się do materialnej rzeczywistości. Wykładnikiem prawdy dla nas jest nasza biologia, prawa fizyczne, które nas dotyczą, nie zaś honor, bliskość, przysięgi i związki. To wszystko bzdet, wymysł dziejący się masowo w ludzkich głowach. Istniejący chwiejnie, bo przy potężnych zachwianiach społecznych takich jak kataklizmy, wojna i tym podobne atrakcje, ten społeczny kostiumowy bal chwieje się w posadach i wywraca do góry nogami. Ale jeśli chcesz żyć mrzonkami i napawać się tym jak bardzo przystajesz do ideału, który został Ci narzucony z zewnątrz - proszę bardzo. Nawet nie rozumiesz, że jesteś niewolnikiem.
  • zombi135 05.08.15, 23:57
    sabat777 napisał:
    > Nawet nie rozumiesz, że jesteś niewolnikiem.
    A ty jesteś szczęśliwy ? Mi do szczęścia wystarczy 6 godzin pracy nad 20 litrami piwa, wycieczka w góry, 10 km biegu, kila rzutów na matę, dźwignia na nadgarstek, uśmiech moich dzieci, całus od moje żony.
    Są *niewolnicy* wierzący w Boga, ja wierze w to co napisałem. Ja jestem szczęśliwy, a ty też jesteś niewolnikiem, niewolnikiem swojej bezradności, lenistwa, pesymizmu.
    Wolny pewnie jest tylko ten co żyje sam z odsetek jak w twoim marzeniu... ale czy jest szczęśliwy.
  • sabat777 06.08.15, 00:07
    Ale ja nie twierdzę, że nie jestem. Muszę nim być, mentalne niewolnictwo jest wpisane w człowieczeństwo. Zawsze w coś wierzymy, coś wyznajemy, społeczeństwo formatuje nas od niemowlęcia. Uwolnić się od tego brzemienia można w zasadzie wyłącznie przez śmierć.
    I nie - nie jestem szczęśliwy. Powinienem?
  • zombi135 06.08.15, 00:19
    sabat777 napisał:
    > Ale ja nie twierdzę, że nie jestem. Muszę nim być, mentalne niewolnictwo jest w
    > pisane w człowieczeństwo. Zawsze w coś wierzymy, coś wyznajemy, społeczeństwo f
    > ormatuje nas od niemowlęcia. Uwolnić się od tego brzemienia można w zasadzie wy
    > łącznie przez śmierć.
    To co to za gówniany argument w dyskusji skoro wszyscy niewolnikami jesteśmy ;D


    > I nie - nie jestem szczęśliwy. Powinienem?
    Powinieneś chyba że masz opcje na 2-3-4 życie gdzie będziesz szczęśliwy.
  • sabat777 06.08.15, 00:24
    zombi135 napisał:

    > To co to za gówniany argument w dyskusji skoro wszyscy niewolnikami jesteśmy ;D

    Argument dobry, bo niektórzy nie mają do tego dość dystansu :P
  • hello-kitty2 06.08.15, 00:08
    zombi135 napisał:

    > sabat777 napisał:
    > > Nawet nie rozumiesz, że jesteś niewolnikiem.
    > A ty jesteś szczęśliwy ? Mi do szczęścia wystarczy 6 godzin pracy nad 20 litram
    > i piwa, wycieczka w góry, 10 km biegu, kila rzutów na matę, dźwignia na nadgars
    > tek, uśmiech moich dzieci, całus od moje żony.
    > Są *niewolnicy* wierzący w Boga, ja wierze w to co napisałem. Ja jestem szczęśl
    > iwy, a ty też jesteś niewolnikiem, niewolnikiem swojej bezradności, lenistwa, p
    > esymizmu.
    > Wolny pewnie jest tylko ten co żyje sam z odsetek jak w twoim marzeniu... ale c
    > zy jest szczęśliwy.

    No i co przyszedles tu sie obnosic swoim szczesciem? I czego oczekujesz? Ze Ci bedziemy zazdroscic? O co Ci w ogole chodzi?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 06.08.15, 00:33
    hello-kitty2 napisała:
    > No i co przyszedles tu sie obnosic swoim szczesciem? I czego oczekujesz? Ze Ci
    > bedziemy zazdroscic? O co Ci w ogole chodzi?

    Nie, odpowiadam argumentem na argument. A o co tobie chodzi w życiu, pewne o to by być szczęśliwą, może w inny sposób niż mnie. Może w inny sposób niż moherowym beretom ale chyba szczęście to największa wartość jaką możemy dostać od losu.
    Dużo tu pesymizmu, a ja jestem cholernym optymistą i zostałem tu dlatego by trochę wyrównać to forum.
    A ty kitty słyszałaś kiedyś takie powiedzenie: schowaj miecz za uśmiechem. K.. jak to się w życiu przydaje ;D polecam ;)
  • hello-kitty2 06.08.15, 02:02
    zombi135 napisał:

    . A o co tobie chodzi w życiu, pewne o to
    > by być szczęśliwą, może w inny sposób niż mnie. Może w inny sposób niż moherow
    > ym beretom ale chyba szczęście to największa wartość jaką możemy dostać od losu

    Refren tej piosenki www.youtube.com/watch?v=QhasR2LEO3Q najlepiej oddaje o co mi chodzi w zyciu:
    ''Train comes I don't know its destination
    it's a one-way ticket to a madman's situation''
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ninek04 06.08.15, 10:23
    zombi 135 napisał
    >Dużo tu pesymizmu, a ja jestem cholernym optymistą i zostałem tu dlatego by trochę wyrównać to forum<

    Jeszcze co do optymizmu. Optymizm nie jest zarazliwy, niestety, przynajmniej dla mnie.Nie zawsze też ci, kreujacy się na hurra optymistow, którym prawie wszystko się w życiu klei, są naprawdę aż tak zajebisci, jak im się czasem wydaje.Przebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mnie przynajmniej, nie do wytrzymania.
  • marek.zak1 06.08.15, 10:28
    ninek04 napisała:


    > Jeszcze co do optymizmu. Optymizm nie jest zarazliwy, niestety, przynajmniej dla mnie.Nie zawsze też ci, kreujacy się na hurra optymistow, którym prawie wszystko się w życiu klei, są naprawdę aż tak zajebisci, jak im się czasem wydaje.Przebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mnie przynajmniej, nie do wytrzymania.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    A wiecznego pesymisty? Po ilu minutach byś zwiewała?
  • ninek04 06.08.15, 11:11
    -----marek.zak1 napisał
    --------------------
    >A wiecznego pesymisty? Po ilu minutach byś zwiewała?<

    Sama jestem pesymistka, taka defensywna raczej, dlatego nie sądzę, żebym zwiewała. :)
  • mabelle2000 06.08.15, 10:29
    ninek04 napisała:

    > Pr
    > zebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mni
    > e przynajmniej, nie do wytrzymania.

    A moze zniecheca Cie Ninek brak refleksji, brak watpliwosci, natretne powtarzanie "jestem szczesliwy/a" ? Bo ja to chyba wtedy dopiero robie sie podejrzliwa ;-)
  • ninek04 06.08.15, 10:54
    mabelle2000 napisała
    >A moze zniecheca Cie Ninek brak refleksji, brak watpliwosci, natretne powtarzanie "jestem szczesliwy/a" ? Bo ja to chyba wtedy dopiero robie sie podejrzliwa ;-)<

    To też, ale również takich ludzi emanujacych optymizmem, odbieram jako tych,którzy domagają się wiecznej uwagi,są żądni podziwu dla siebie i swoich osiągnięć, to tacy chwalipięci,jednym słowem, którym wszystko wychodzi. A jeśli coś nie wyszło, to winy nie szukają w sobie,ale w w innych,no bo oni w swej doskonałości raczej nie mogli nic schrzanic. Mnie to irytuje i nie wzbudza sympatii.
  • zombi135 06.08.15, 11:52
    ninek04 napisała:
    > Jeszcze co do optymizmu. Optymizm nie jest zarazliwy, niestety, przynajmniej dl
    > a mnie.Nie zawsze też ci, kreujacy się na hurra optymistow, którym prawie wszys
    > tko się w życiu klei, są naprawdę aż tak zajebisci, jak im się czasem wydaje.Pr
    > zebywanie w towarzystwie takiego wiecznego optymisty na codzień, byłaby dla mni
    > e przynajmniej, nie do wytrzymania.

    Gdybym nie był optymistą pewnie bym już wisiał na jakiejś gałęzi, stresów mam od groma i trochę i gdyby nie upór i optymizm właśnie zakończyłbym pewnie swoją firmę i życie 3 lata temu;)

    www.youtube.com/watch?v=nNr5nj_NjjQ
  • ninek04 06.08.15, 07:27
    zombi135 napisał
    >Ja jestem szczęśliwy, a ty też jesteś niewolnikiem, niewolnikiem swojej bezradności, lenistwa, pesymizmu.
    Wolny pewnie jest tylko ten co żyje sam z odsetek jak w twoim marzeniu... ale czy jest szczęśliwy.<

    Są różne wzorce szczęścia, to co jest nim dla Ciebie, u innego może mieć znaczenie kompletnie coś innego. Ale irytujące jest to,że Ty przedstawiasz tu siebie właśnie w taki sposób, jakby każdy miał dążyc do tego wzorca szczęścia, który Ty uważasz za słuszny.
  • zombi135 06.08.15, 09:54
    ninek04 napisała:
    > Są różne wzorce szczęścia, to co jest nim dla Ciebie, u innego może mieć znacze
    > nie kompletnie coś innego.

    Racja nigdy nie twierdziłem inaczej. Ale Sabat sam mi napisał że nie jest, a kitty według mnie też dużo do szczęścia brakuje.

    > Ale irytujące jest to,że Ty przedstawiasz tu siebie właśnie w taki sposób, jakby każdy miał dążyc do tego wzorca szczęścia, który Ty uważasz za słuszny.

    Przedstawiam to w taki sposób jaki umiem, możesz czytać lub nie, twoja sprawa. Mam inne podejście do spraw związków niż większość tutaj dlatego chce się nim podzielić. Sabat ma swoje wielkie teorie ale jakoś nie potrafi ich zrealizować, dlatego chce przedstawić mu swój sposób. Bo skoro sypia z żoną w jednym łóżku i czasem ona miewa jednak ochotę to wydaje mi się że mają dużą szansę by jednak to jakoś poukładać.
    Samo gadanie w stylu jak Ci nie daje to znajdź kochankę mnie drażni, bo pamiętam jak było to u mnie i najgorszą rzeczą jaką wtedy mógłbym usłyszeć było by właśnie usprawiedliwienie że mam prawo do seksu z kimś innym. Dlatego na takie problemy wolę przedstawić swoją wersje. Nie jest to łatwa metoda na początku ale wydaje mi się że jak się już uda rozruszać cały mechanizm seksu, wspomnień o nim. Od razu robi się łatwiej i samo się nakręca, teraz bez widnie uśmiecham się jak widzę jej nagi tyłeczek, piersi. Domagam się by odsłoniła szlafrok jak wychodzi z kąpieli itd. W efekcie przez cały dzień erotyzm wisi w powietrzu i jeśli coś tego nie zepsuje, jest fajny finał dnia.
    W każdym razie jutro jadę na urlop więc pewnie ode mnie odpoczniecie trochę ;)
  • hello-kitty2 06.08.15, 10:50
    zombi135 napisał:

    > Racja nigdy nie twierdziłem inaczej. Ale Sabat sam mi napisał że nie jest, a ki
    > tty według mnie też dużo do szczęścia brakuje.

    Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie. Ja tak nigdy nie uwazalam. Szczescie to nie zaden wielki graal dla mnie, nie szukam go. Wiec co mi po Twoich radach?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 06.08.15, 11:16
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie. Ja ta
    > k nigdy nie uwazalam.

    Fakt. Tez coraz czesciej sklaniam sie ku mysli, ze celem zycia nie jest zadne szczescie, tylko jest nim doswiadczanie.
  • ninek04 06.08.15, 12:40
    mabelle2000 napisała
    >Fakt. Tez coraz czesciej sklaniam sie ku mysli, ze celem zycia nie jest zadne szczescie, tylko jest nim doswiadczanie.<

    Racja. W życiu zdarzają się pewne chwile, których doswiadczając, można nazwać czymś w rodzaju szczęścia.A to,że ktoś uważa, że całe życie może być nieciagnacym się pasmem samej szczęśliwości, to jest nierealne i kuriozalne wręcz.
  • zombi135 06.08.15, 11:42
    hello-kitty2 napisała:

    > Szczescie to nie zaden wielki graal dla mnie, nie szukam go. Wiec co mi po Twoich radach?

    To ich nie czytaj, ja cię do tego nie zmuszam.

  • gogol77 07.08.15, 20:16
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie. Ja tak nigdy nie uwazalam.>

    Taaa, moja mama też uważała, że jak ktoś oczekuje szczęścia na tym świecie to z definicji jest już podejrzany. Tu należy cierpieć bo szczęście to na tamtym świecie, a im więcej tu wycierpisz tym więcej dostaniesz tam.
    To kitty, chyba nie Twoja ideologia, ale tak mi się jakoś skojarzyło.
    BTW ja też jestem szczęśliwy i będę się upierał, że tak jak nie można mieć wszystkich dziewczyn na świecie, ale należy do tego dążyć, tak zapewne nie można być w całej pełni szczęśliwym ale też należy do tego dążyć.
    I że zombi czy marek mają prawo obnosić się tu swoim szczęściem podobnie jak Sabat, pinoczet czy inni tu mają prawo obnosić się ze swoim nieszczęściem.
  • marek.zak1 07.08.15, 20:23
    gogol77 napisał:

    I że zombi czy marek mają prawo obnosić się tu swoim szczęściem podobnie jak Sabat, pinoczet czy inni tu mają prawo obnosić się ze swoim nieszczęściem.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Ja sie nie obnoszę, tylko uważam, że dla faceta, takiego, jak ja, małżeństwo i rodzina jest dobrym rozwiązaniem. Jako alternatywa singielstwo, ciągłe romanse, sponsoring, czy agencje uważam za rozwiązanie gorsze. Po prostu.
  • mabelle2000 07.08.15, 20:26
    NIE oczekiwanie szczescia wcale nie oznacza umartwiania, skad Ci to w ogole przyszlo do glowy ? Twierdze natomiast, ze byly takie wydarzenia w moim zyciu, ktore bedac i ciezkimi, i bolesnymi w efekcie koncowym daly mi duze zadowolenie. Gdybym zalozyla, ze nalezy bezwzglednie unikac bolu, bo przeciez przyjemnosc najwazniejsza, to tych bolesnych krokow nigdy bym nie poczynila. Mam nadzieje, ze nie zagmatwalam za bardzo :-)
  • hello-kitty2 07.08.15, 21:27
    gogol77 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    >
    > > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem zycia jest szczescie.
    > Ja tak nigdy nie uwazalam.>

    > I że zombi czy marek mają prawo obnosić się tu swoim szczęściem podobnie jak Sa
    > bat, pinoczet czy inni tu mają prawo obnosić się ze swoim nieszczęściem.

    Sorry ale nie zrozumiales mojej wypowiedzi do Zombiego. Rozszerze:
    > > Ale przeciez to Ty sobie zalozyles, ze celem/sensem MOJEGO (=Kitty) zycia jest szczescie.
    > Ja tak nigdy nie uwazalam.>

    Mi jego obnoszenie sie szczesciem generalnie nie przeszkadza poki nie bierze mojego zycia na tapete i zaczyna mnie uczyc jak JA mam byc szczesliwa, bo zalozyl, ze JA tego pragne. Kontrastowanie mi przeszkadza. Nie bardzo tez rozumiem w jakim celu pisze wprost do mnie jak maca czy rucha tyleczek swojej zony??? Nie wiem moze to jest to szczescie z ktorym jak twierdzisz ma prawo sie obnosic tylko czemu akurat mnie musi tym tylkiem gebe wycierac? Dla mnie to oblesne i tak przeszkadza mi.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ninek04 06.08.15, 11:06
    zombi 135napisal
    >Domagam się by odsłoniła szlafrok jak wychodzi z kąpieli itd. >

    W tych Twoich radach,dotyczących podtrzymywania pożądania, też daje się zauważyć, że właściwie tylko Ty bez przerwy wykonujesz jakieś gesty,żądasz, domagasz się od żony,każesz jej,a to pokazać tylek, cycki,a ona, co,bezwolnie się Tobie oddaje i poddaje?W sypialni tez tak nią dyrygujesz,pokaż, weź, zrób mi loda,wypnij się? Po tych wpisach mam takie wrażenie, że Ty żądasz, a ona się podporzadkowuje, bo nie ma wyjścia, a czy sama jest aż taka napalona i chętna-ciezko wyczuć.
  • zombi135 06.08.15, 11:40
    ninek04 napisała:
    > W tych Twoich radach,dotyczących podtrzymywania pożądania, też daje się zauważy
    > ć, że właściwie tylko Ty bez przerwy wykonujesz jakieś gesty,żądasz, domagasz s
    > ię od żony,każesz jej,a to pokazać tylek, cycki,a ona, co,bezwolnie się Tobie o
    > ddaje i poddaje?W sypialni tez tak nią dyrygujesz,pokaż, weź, zrób mi loda,wypn
    > ij się? Po tych wpisach mam takie wrażenie, że Ty żądasz, a ona się podporzadko
    > wuje, bo nie ma wyjścia, a czy sama jest aż taka napalona i chętna-ciezko wyczu
    > ć.

    Ty patrzysz na to z innej perspektywy, jak mąż z żoną się kłócą to na hasło pokaż tyłeczek można dostać w pysk. U nas teraz jest dobrze z seksem, nie żądam na zasadzie daj bo ci j... Ale po prostu mówię by pokazała i pokazuje jak ma ochotę, a ja to komentuje w miły dla niej sposób. Nie dyryguje nią w sypialni. Robimy na co mamy ochotę obydwoje.
  • pan_gienek 06.08.15, 12:16
    zombi135 napisał:
    Nie dyryguje nią w sypialni. Robi
    > my na co mamy ochotę obydwoje.

    U mnie jest podobnie. Też nie dyryguję małżonką w sypialni. Ja robię to na co mam ochotę a ona też robi to na co mam ochotę :)
  • gogol77 07.08.15, 20:36
    ninek04 napisała:

    ... daje się zauważyć, że właściwie tylko Ty bez przerwy wykonujesz jakieś gesty,żądasz, domagasz się od żony,każesz jej,a to pokazać tylek, cycki,a ona, co,bezwolnie się Tobie oddaje i poddaje?>
    Jak jest chemia (obustronna!!!) to takie rzeczy nie tylko, że są przyjmowane z pełną aprobatą ale nakręcają/zwilżają panią zombiową z czego zombi i pewnie pani zombiowa też korzystają. Wieczorem.
    Jak można się domyślać, pani zombiowa ma fajny tyłek i takież cycki więc ona pewnie lubi widzieć w oczach zombiego zachwyt i pożądliwość na ich widok. Statystycznie większość kobiet tak przecież ma.
    Bo początek gry wstępnej jest przez niektórych błędnie definiowany dopiero jako włożenie reki do majtek. A potem narzekają, że im panie dają bez entuzjazmu.
  • ninek04 07.08.15, 21:16
    gogol77 napisal
    >Jak jest chemia (obustronna!!!) to takie rzeczy nie tylko, że są przyjmowane z pełną aprobatą ale nakręcają/zwilżają panią zombiową z czego zombi i pewnie pani zombiowa też korzystają.<

    A,to już są Twoje domysły, czy rzeczywiście obustronne chemia, czy jednak trochę nie wymuszona przez faceta.Bo jakoś nie pisał,że żona w ramach nakręcenia wolała do niego :pokaż fiuta, albo klepala go w tylek.Zamiast tego kazała mu zburzyć jakiś murek kolo domu,a on jej na to, że chce seksu w zamian .Żartuję oczywiście, ale to było coś w ten deseń.




  • mabelle2000 06.08.15, 11:08
    zombi135 napisał:

    > Mam inne podejście do spraw związków niż większość tutaj dlatego chce się nim p
    > odzielić.

    Pytanie tylko skad Ty wiesz jakie podejscie do zwiazkow ma WIEKSZOSC tutaj na forum ? :-)
  • hello-kitty2 06.08.15, 11:15
    mabelle2000 napisała:

    > zombi135 napisał:
    >
    > > Mam inne podejście do spraw związków niż większość tutaj dlatego chce się
    > nim p
    > > odzielić.
    >
    > Pytanie tylko skad Ty wiesz jakie podejscie do zwiazkow ma WIEKSZOSC tutaj na f
    > orum ? :-)

    Popiszmy szybko i zwiezle w swoich profilach jakie kto ma podejscie do zwiazkow, bo Zombi nie ma czasu sie rozczytywac, jutro urlop. Pytanie tylko: w jakich profilach? NIe zauwazyl nawet, ze wiekszosc z nas nie ma profili ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 06.08.15, 11:55
    hello-kitty2 napisała:
    > Popiszmy szybko i zwiezle w swoich profilach jakie kto ma podejscie do zwiazkow
    > , bo Zombi nie ma czasu sie rozczytywac, jutro urlop. Pytanie tylko: w jakich p
    > rofilach? NIe zauwazyl nawet, ze wiekszosc z nas nie ma profili ;-)

    Było by miło, niektóre osoby mogły by też napisać swoją płeć w sygnaturce bo np. tak ninek04 sugeruje mi że to ON a to ONA, z resztą chyba nie ona jedna.
  • zombi135 06.08.15, 11:44
    mabelle2000 napisała:
    > Pytanie tylko skad Ty wiesz jakie podejscie do zwiazkow ma WIEKSZOSC tutaj na forum ? :-)

    Fakt nie zrobiłem statystyk co jest tu większością, to takie moje wewnętrzne odczucie opierające się na najbardziej krzykliwych opiniach.
  • mabelle2000 06.08.15, 12:05
    zombi135 napisał:

    > Fakt nie zrobiłem statystyk co jest tu większością, to takie moje wewnętrzne od
    > czucie opierające się na najbardziej krzykliwych opiniach.

    A moze mierzysz innych swoja miarka i wychodzi Ci to co wychodzi- czyli wlasna zajebistosc, a innych- nieudacznosc ? ;-)
    Bardzo sie ciesze, ze tak swietnie uklada Ci sie w malzenstwie, na pewno dla Ciebie jest to duzy sukces, ktorym chcialbys sie pochwalic przed calym swiatem. Mnie zostaw tylko, prosze, troche miejsca na watpliwosci, bo tak mi sie cos wydaje, ze jednak nie wszyscy marza, zeby Cie nasladowac.
  • zombi135 06.08.15, 12:36
    mabelle2000 napisała:
    > A moze mierzysz innych swoja miarka i wychodzi Ci to co wychodzi- czyli wlasna
    > zajebistosc, a innych- nieudacznosc ? ;-)

    Uwielbiam jak ktoś snuje domysły na mój temat, ale cóż to jest internet każdy ma prawo do swoich opinii domysłów.
    Pozdrawiam
  • rekreativa 06.08.15, 12:44
    Aleście wsiadły na gościa... I co on właściwie zrobił takiego? Gada, jak to jest u niego na chacie, czyli dzieli się osobistym doświadczeniem, czego zawsze się domaga Kitty.
    Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w życiu jednak udaje?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • mabelle2000 06.08.15, 13:00
    rekreativa napisała:

    > Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w ż
    > yciu jednak udaje?

    Alez wolno, wolno, historie z happy endem mile widziane, tylko bez megalomanii :-D
  • rekreativa 06.08.15, 13:15
    Ja zombiego chwalenie się odbieram raczej jak Markowe, takie bardziej dobroduszne, bez intencji kłucia innych w oczy, bez pogardliwego tonu wobec tych, co im się gorzej w zyciu układa.
    Takie coś na zasadzie: "mi się układa, a robię to tak i tak, bierzcie , może się wam przyda".
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • ninek04 06.08.15, 13:37
    rekreativa napisała:

    > Ja zombiego chwalenie się odbieram raczej jak Markowe, takie bardziej dobrodusz
    > ne, bez intencji kłucia innych w oczy, bez pogardliwego tonu wobec tych, co im
    > się gorzej w zyciu układa.
    > Takie coś na zasadzie: "mi się układa, a robię to tak i tak, bierzcie , może si
    > ę wam przyda".

    Ja to odbieram inaczej.Bardziej jako chęć pokazania swojej zajebistości w taki sposób, by wzbudzić podziw , zainteresowanie babek, żeby one tu na forum na niego leciały jedna przez drugą, a on , krygując się, rzucałby teksty o honorze i miłosci do żony, jednocześnie jeszcze bardziej obrastając w piórka..Podobnie pisał o zaineresowaniu, jakie wzbudzał u pijanych , rzekomo napalonych lasek, z których kazda mogłaby być jego,podczas, gdy biedni koledzy tylko z zazdrością patrzyli,jakie to ma zombi powodzenie. Zenua.
  • anbale 06.08.15, 13:44
    A to są takie męskie sny na jawie, takie klasyczne stroszenie piórek plus interpretacja rzeczywistości na własnych warunkach. Chyba dość częste u facetów. Sama kiedyś się dowiedziałam po imprezie, że leciałam na jakiegoś chłopa, on tak twierdził, trzeźwa byłam a za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć kto to mógł być i jak wyglądał, od tego czasu mam dystans do takich opowieści. To się chyba właśnie nazywa "erotomania" w ekstremalnych przypadkach, przekonanie, że cały świat reaguje na człowieka erotycznie, wystarczy, że się zaprezentuje.
  • rekreativa 06.08.15, 14:42
    To jest zwykły męski narcyzm, który występuje u każdego w mniejszym lub większym stopniu. Mnie to nie przeszkadza dopóty nie jest połączone z pogardą i wywyższaniem się.
    Co najwyżej "panie mnie podrywające" podzielę przez trzy :)
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zombi135 06.08.15, 15:49
    Jak
  • zombi135 06.08.15, 17:47
    Jak byłem nastolatkiem narcyzm był pewną strategią na podryw, bo jak temat na początku nie bardzo się kleił to można było walnąć coś samochwalnego i od razu zaczynało się przekomarzanie. Proste i skuteczne wtedy to było ;)
  • rekreativa 06.08.15, 18:17
    Jesli jest w normie, to taki lekki narcyzm nie jest zły. Koniec końców lepiej mieć o sobie ciut za dobre mniemanie, niż się samodołować.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • zombi135 06.08.15, 14:14
    rekreativa napisała:
    > Ja zombiego chwalenie się odbieram raczej jak Markowe, takie bardziej dobrodusz
    > ne, bez intencji kłucia innych w oczy, bez pogardliwego tonu wobec tych, co im
    > się gorzej w zyciu układa.
    > Takie coś na zasadzie: "mi się układa, a robię to tak i tak, bierzcie , może si
    > ę wam przyda".

    Dzięki może choć jedna osoba mnie tu rozumie;)
    Pozdrawiam
  • hello-kitty2 06.08.15, 13:01
    rekreativa napisała:

    > Aleście wsiadły na gościa... I co on właściwie zrobił takiego? Gada, jak to jes
    > t u niego na chacie, czyli dzieli się osobistym doświadczeniem, czego zawsze si
    > ę domaga Kitty.
    > Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w ż
    > yciu jednak udaje?

    Z moich obserwacji wynika, ze jak gosc zaczyna od wstawienia swojego korpusika z podpisem, ze jest ciachem, po czym wylapuje jakies laski bez seksu by im opowiadac o tyleczku swojej zony przypominajac, ze u babek zaniedbanych przez facetow ma powodzenie, rzuca teksty typu: ''czy ty mnie probujesz uwiesc? Zaczepiasz mnie juz ktorys raz...'' to owszem chce sie dzielic swoim 'doswiadczeniem' ;-)

    ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 06.08.15, 13:06
    A to on wstawiał korpusik? To mi umkło...
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 06.08.15, 13:11
    rekreativa napisała:

    > A to on wstawiał korpusik? To mi umkło...

    Juz nie pamietam gdzie. Chcial sie pewnie pochwalic, ze schudl 10 kg i wtedy Sabat go przytrzasnal swoim - 40 kg ;-) Mi podpadl 'latwa'. Niewazne. Niech sie cieszy swoim szczesciem. Dam mu spokoj na jakis czas.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 06.08.15, 14:12
    hello-kitty2 napisała:
    > Juz nie pamietam gdzie. Chcial sie pewnie pochwalic, ze schudl 10 kg i wtedy Sa
    > bat go przytrzasnal swoim - 40 kg ;-) Mi podpadl 'latwa'. Niewazne. Niech sie c
    > ieszy swoim szczesciem. Dam mu spokoj na jakis czas.

    Mi brakuje tylko kilku kg do szczęście, sabat jak by schudł dziesięc brakowało by mu pewnie ponad 30;)
  • zombi135 06.08.15, 14:10
    hello-kitty2 napisała:
    > Z moich obserwacji wynika, ze jak gosc zaczyna od wstawienia swojego korpusika
    > z podpisem, ze jest ciachem,

    A droczył się kiedyś z tobą ktoś, czy jesteś tak przekonana o swojej atrakcyjności że uważasz że mimo jakże znacznej odległości która nas dzieli i tak mam na ciebie niesamowitą ochotę.
    A kwesta zdjęcia, sylwetki nie korpusu, to idealny dowód na to jak wspaniale się nie rozumiemy, jako kobieta i mężczyzna. Przypomnę ci rozmowa była luźna a zaczęło się od tego że ktoś ci zarzucił że dajesz d... różnym nacją na co:
    JA-> w żarcie napisałem ci że polakom to już nie łaska dać,
    TY -> że ci daleko do polski cipkę wozić
    JA -> że w Polsce są takie ciach i wstawiłem swoje zdjęcie bez części głowy, zdjęcie o którym pisałem wcześniej keg że jest zrobione w photo shop'ie.
    Dla mnie żart dla Ciebie wyraźny dowód że Cię uwodzę... cóż to twój problem.

    > po czym wylapuje jakies laski bez seksu
    Ty napisałaś że moja atrakcyjność jest zerowa bo jestem w związku, więc ci napisałem że dla innych mężatek jestem atrakcyjny. Bo znam kilka które w prost mi to mówią ale też nie sprowadzaj tego do seksu od razu. Podoba im się jak zajmuje się dziećmi jak schudłem jak traktuje moją żonę itd. bo ich mężowie siedzą z wielkim brzuchem przed tv i wszystko mają gdzieś.

    > ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
    Znajdź fragment w którym JA napisałem że jesteś łatwa a nie ktoś inny zasugerował że ja tak uważam.

  • hello-kitty2 06.08.15, 14:30
    zombi135 napisał:

    > > ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
    > Znajdź fragment w którym JA napisałem że jesteś łatwa a nie ktoś inny zasugerow
    > ał że ja tak uważam.

    Nie znajde Ci fragmentu, bo poprosilam o skasowanie calego watku, co tez uczyniono ale Ci sparafrazuje. Zapytalam Cie wprost: 'co w opisywanej przeze mnie sytuacji w tamtym watku jest latwe wg Ciebie'. A Ty odpowiedziales rowniez wprost: 'wychodzi mi na to, ze TY'. Wiec sie nie wymiguj i nie udawaj dzentelmena. Masz honor? To moze chociaz nie klam.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 06.08.15, 15:44
    hello-kitty2 napisała:

    > zombi135 napisał:
    >
    > > > ps mszcze sie, bo mnie nazwal latwa ;)
    > > Znajdź fragment w którym JA napisałem że jesteś łatwa a nie ktoś inny zas
    > ugerow
    > > ał że ja tak uważam.
    >
    > Nie znajde Ci fragmentu, bo poprosilam o skasowanie calego watku, co tez uczyni
    > ono ale Ci sparafrazuje. Zapytalam Cie wprost: 'co w opisywanej przeze mnie syt
    > uacji w tamtym watku jest latwe wg Ciebie'. A Ty odpowiedziales rowniez wprost:
    > 'wychodzi mi na to, ze TY'. Wiec sie nie wymiguj i nie udawaj dzentelmena. Mas
    > z honor? To moze chociaz nie klam.

    Honor niestety nie wyklucza sklerozy, wydaje mi sie ze troche inaczej to byli. Nie wazne w tamtym watku bylem troche niemily dla ciebie, ocenilem cie pochopnie i za to naleza ci sie przeprosiny. Wiec PRZEPRASZAM, nie uwazam cie za latwa, za wredna troche tak;)
  • hello-kitty2 06.08.15, 15:51
    zombi135 napisał:

    > Honor niestety nie wyklucza sklerozy, wydaje mi sie ze troche inaczej to byli.
    > Nie wazne w tamtym watku bylem troche niemily dla ciebie, ocenilem cie pochopni
    > e i za to naleza ci sie przeprosiny. Wiec PRZEPRASZAM, nie uwazam cie za latwa,
    > za wredna troche tak;)

    Przeprosiny przyjete.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 06.08.15, 13:05
    rekreativa napisała:

    > Czy naprawdę już na tym forum nie wolno nawet półgębkiem bąknąć, że coś się w życiu jednak udaje?
    ------------------------------------------------------------------------------------------------
    Widać, że mieszkasz daleko. W Polsce tego mówić nie należy, bo todrazni innych.
  • anbale 06.08.15, 13:25
    marek.zak1 napisał:

    > Widać, że mieszkasz daleko. W Polsce tego mówić nie należy, bo todrazni innych.

    A nie tylko w Polsce. W Norwegii kiedyś dostałam prztyczka za samochwalstwo bo to "tłamszenie" innych, a tam mają jobla na punkcie wspólnoty; a i w kiedyś w pracy na hiszpańskiej wyspie zauważyłam, że straszliwie źle jest odbierane wszelkie wychylanie się ponad średnią, niby nikt nic nie mówi, ale jakoś dziwnie cicho i pusto się robi wokół człowieka.
    Nie wiem co się tak wszyscy tej Polski wiecznie czepiają, jest całkiem spoko, dość długo i cierpliwie Polacy znoszą czyjąś megalomanię i samochwalstwo :)
  • marek.zak1 06.08.15, 17:51
    anbale napisała:

    Widać, że mieszkasz daleko. W Polsce tego mówić nie należy, bo todrazni i nnych.
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------->
    > A nie tylko w Polsce. W Norwegii kiedyś dostałam prztyczka za samochwalstwo bo to "tłamszenie" innych, a tam mają jobla na punkcie wspólnoty; a i w kiedyś w pacy na hiszpańskiej wyspie zauważyłam, że straszliwie źle jest odbierane wszelkie wychylanie się ponad średnią, niby nikt nic nie mówi, ale jakoś dziwnie cicho i pusto się robi wokół człowieka.
    > Nie wiem co się tak wszyscy tej Polski wiecznie czepiają, jest całkiem spoko, dość długo i cierpliwie Polacy znoszą czyjąś megalomanię i samochwalstwo :) .
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
    To wejdx na dowolny portal i dla przykladu artykuł o Robercie Lwandowskim albo Agnieszcze Radwańskiej. Prawie same hejty i plucie. Potem dla równowagi na jakis portal zagraniczny i na temat rodzimych gwiazd. Co sie okazuje? Plucia nie ma. Localsi cieszą sie z ich sukcesów.

  • anbale 06.08.15, 18:34
    No nie wiem, ja tam trafiam na hejt na całym świecie. Nawet kiedyś gwiazdy z Holywood zrobiły akcję, że czytały hejterskie komentarze na swój temat. Takie same kocopoły, brednie i bluzgi jak i w Polsce.
    Swoją drogą sam zaczynasz uprawiać samobiczowanie i samoponiżanie typowo polskie, czemu niby taki strasznie przeciwny jesteś- że my to niby najgorszy naród na świecie, wszędzie mają lepiej :)
  • marek.zak1 06.08.15, 21:19
    anbale napisała:

    > No nie wiem, ja tam trafiam na hejt na całym świecie. Nawet kiedyś gwiazdy z Holywood zrobiły akcję, że czytały hejterskie komentarze na swój temat. Takie same kocopoły, brednie i bluzgi jak i w Polsce.
    > Swoją drogą sam zaczynasz uprawiać samobiczowanie i samoponiżanie typowo polskie, czemu niby taki strasznie przeciwny jesteś- że my to niby najgorszy naród na świecie, wszędzie mają lepiej :) .
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Tego nie powiedziałem ani nie napisałem, a wszystkie narody maja jakiesśslabości. Pracując od wielu lat w korpo nieustannie promuję Polske i Polaków. Poczatki w 1991 roku były takie, ze po opadnięciu żelaznej kurtyny, dla Zachodu bylismy dzikim i nieznanym obszarem Europy, a teraz, sami pytaja, czy nie ma czegos do załatwienia, bo chętnie przyjadą.
    Z przykladu forum nawet z tego wątku, jak ktos napisał cos o sobie, czy ze ma firmę, czy coś mu sie udało, zaraz jest to traktowane jako samochwalenie i narcyzm.

  • rekreativa 06.08.15, 12:34
    "Ale irytujące jest to,że Ty przedstawiasz tu siebie
    > właśnie w taki sposób, jakby każdy miał dążyc do tego wzorca szczęścia, który
    > Ty uważasz za słuszny."

    Równie irytujące jest zaprzeczanie cudzemu poczuciu zadowolenia. Ledwo ktoś coś bąknie o tym, a zaraz mu inni wytłumaczą, że szczęścia nie ma, miłości nie ma, przyjaźni nie ma , a jemu się tylko wydaje...
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • ninek04 06.08.15, 12:56
    rekreativa napisała
    >Równie irytujące jest zaprzeczanie cudzemu poczuciu zadowolenia. Ledwo ktoś coś bąknie o tym, a zaraz mu inni wytłumaczą, że szczęścia nie ma, miłości nie ma, przyjaźni nie ma , a jemu się tylko wydaje..<

    Tu nie chodzi o zaprzeczanie,czy odmawianie komuś prawa do tego poczucia,bo dla każdego ten poziom zadowolenia co innego oznacza zazwyczaj. Bardziej drażni takie nachalne przedstawianie siebie jako ten wzorzec, któremu wszystko się udaje i w związku z tym, jeśli inni tak chcą,to niech naśladują.
  • hello-kitty2 06.08.15, 00:25
    zombi135 napisał:

    > Ile jeszcze związków przed tobą kitty?
    Więc może zamiast kombinować nad nowymi związkami pomyśl jak napr
    > awić ten w którym teraz jesteś - bo chyba jesteś.

    A Ty w ogole mnie czytasz? Jestem w zwiazku czy nie jestem? Kombinuje nowy zwiazek czy nie chce nowego zwiazku? Wiesz cos o mnie? Czy nie wiesz? Znasz moja historie? Znasz Sabata historie? Chcialo Ci sie kurwa cos przeczytac?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zombi135 06.08.15, 00:41
    hello-kitty2 napisała:
    > A Ty w ogole mnie czytasz? Jestem w zwiazku czy nie jestem? Kombinuje nowy zwia
    > zek czy nie chce nowego zwiazku? Wiesz cos o mnie? Czy nie wiesz? Znasz moja hi
    > storie? Znasz Sabata historie? Chcialo Ci sie kurwa cos przeczytac?

    Uwierz mi że w miarę możliwości tak. Ale nie mam czasu ani talentu by czytać wszystko co napiszecie z sabatem. Forum to część mojego relaksu i muszę go wcisnąć między pracę i inny relaks. Prawie nie możliwe jest czytanie jak się biega- mi się jeszcze nie udało, a i trudno czytać jak się prowadzi auto- niebezpieczne. I mimo że cię lubię - szok - nie śledziłem twojej historii a sabata troszkę ale on nicki zmienia więc to komplikuje sprawę. Możesz napisać w skrócie na swoim profilu to chętnie przeczytam.
  • zombi135 06.08.15, 00:43
    A w kwestii twoich związków wiem tyle że nie chcesz wchodzić w nowy interesuje cię tylko ruchanie, i kiedyś nazwałaś ojca swojego dziecka partnerem. Co mi zasugerowało że jesteś z nim w związku/
  • lybbla 06.08.15, 00:59
    zombi135 napisał:

    > Ja nie szukam podniet, wiesz podniety to można znaleźć na zbiorniku np. to ciek
    > awość mnie tu skierowała, to tak jak jeździć przez pół życia na wczasy tylko do
    > Zakopanego to może i człowiek chciałby czasem dowiedzieć się jak jest w
    > Karpaczu. No zmiana Zakopanego na Karpacz to nie duży grzeszek ale o
    > podobną ciekawość chodzi.

    Zamiana Zakopanego na Karpacz wskazuje na uwiąd starczy.
    Może nie zauważyłeś ale jesteś w Grenoble i jak się nie ogarniesz zrobimy Ci Katmandu.

    Póki co nieproszony dajesz rady Sabatowi, plasuje Cię to gdzieś między Markiem
    a Loppem (Kielce). Nawet nie masz pojęcia jaką sobie gębę przyprawiłeś.

    Jednostkowe (jednostronne) doświadczenia bywają pomocne, niestety (albo na szczęście) bardzo rzadko.



  • zombi135 06.08.15, 01:14
    lybbla napisał:
    > Może nie zauważyłeś ale jesteś w Grenoble i jak się nie ogarniesz zrobimy Ci Katmandu.

    Co mi chcesz zrobić ?! Taki z Ciebie byczek zza klawiatury... już wale w gacie;) Jak chcesz mi coś robić umów się na spotkanie w realnym świecie- tak by było odważniej.


    > Póki co nieproszony dajesz rady Sabatowi, plasuje Cię to gdzieś między Markiem
    > a Loppem (Kielce). Nawet nie masz pojęcia jaką sobie gębę przyprawiłeś.

    A pan/pani to adwokat sabata ?? Oj mam gębę. K... scena jak z taniego westernu. Nie pij tyle wieczorem bo się śmieszne robisz;) Marek pisał chyba coś o Wielkopolsce albo Mazowieckim ja jestem z małopolski więc nie wiem jak mnie pomiędzy nich wciśniesz ;)
  • lybbla 06.08.15, 21:19
    zombi135 napisał:

    > Co mi chcesz zrobić ?!
    Katmandu stolicę Nepalu, póki co wyżyny Grenoble dają Ci się we znaki
    i wciąż Ci się roi że jesteś w Karpaczu.

    > Taki z Ciebie byczek zza klawiatury... już wale w gacie;

    Otwórz okno.

    > ) Jak chcesz mi coś robić umów się na spotkanie w realnym świecie- tak by było
    > odważniej.

    Na kumpla sie nie nadajesz (i nie chodzi tylko o pozycjonowanie się wzgledem
    Sabata ale również względem Twoich znajomych), gejem ani nawet bi nie jestem,
    może chodziło Ci o obijanie się po mordach czyżby mundurowy po przejściach?

    > A pan/pani to adwokat sabata ??

    Sabat się sam broni.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158289783,,Zona_vs_Libido.html?s=1&v=2
    > Nie pij tyle wieczorem bo się śmieszne robisz;)

    Na tym forum się pozdrawiamy:
    nie ruchaj tyle wieczorem bo się mało przenikliwy robisz.

    > Marek pisał chyba coś o Wielkopolsce albo Mazowieckim ja jestem z małopolski więc nie wiem jak mnie pomiędzy nich wciśniesz ;)

    Trzeba od razu tak było, ze typ nizinny i się horyzonty nie wykształciły.
  • marek.zak1 06.08.15, 21:35
    lybbla napisał:
    > > Marek pisał chyba coś o Wielkopolsce albo Mazowieckim ja jestem z małopolski więc nie wiem jak mnie pomiędzy nich wciśniesz ;)
    >
    > Trzeba od razu tak było, ze typ nizinny i się horyzonty nie wykształciły.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Wyjaśniam. Mazowsze, z tym, ze Mazowiecki Park Krajobrazowy obfituje w wiele pagórków, niewygodnych nawet dla doświadczonego rowerzysty.
  • czuczu1024 05.08.15, 14:26
    "Poza tym ta babka ewidentnie potrzebuje hustawki emocji do rozpalenia" - dobre spostrzeżenie
  • czuczu1024 05.08.15, 14:18
    Przeczytałem wszystko, ale odpiszę tylko w tym jednym miejscu, bo ilość postów które się pojawiły i ton niektórych mnie roz...bała.
    Poza wzrostem wszystko mam na miejscu. Co do pojawiającego się wyżej argumentu kasy, bez fajerwerków, ale powyżej średniej krajowej i wszystko co mam osiągnąłem sam, mamusia z tatusiem nic w życiu nie dali, ale też się w życie nie wpier...ją.
    Opcje alternatywne były w przeciągu tego "wolnego" roku i korzystałem, nie ukrywam. Chociaż Panie na tym forum zaraz mi wmówią, że jesten taki i owaki, ale sorry ladies, byłem wolny.

    Kitty, jak sam w to uwierzę, to już raczej nie będę chciał zanic wracać na stare śmieci.
  • hello-kitty2 05.08.15, 14:48
    czuczu1024 napisał(a):

    > Kitty, jak sam w to uwierzę, to już raczej nie będę chciał zanic wracać na star
    > e śmieci.

    Ty masz tylko uwierzyc/wiedziec, ze masz warunki, ze nie znalazles sie w klatce, do ktorej klucz trzyma zona. Z drugiej strony musisz pamietac, ze tam gdzies indziej mozesz miec z grubsza to samo. Relacje z roznymi kobietami moga przypominac zataczanie tego samego kola. Jeszcze dopytam: ile masz lat? (moze moglabym obliczyc z tego co podales ale nie chce mi sie wracac :) I jakbys chcial zyc? Co jest dla Ciebie wazne?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • czuczu1024 06.08.15, 06:02
    To nie takie proste bawić się i się nie zagubić moja droga... Lat 30 w tym roku kończę, chociaż nie wiem po co pytasz. Część o zataczaniu tego samego koło generalnie słabo zachęca do związków na kilka lat, raczej zdrowemu facetowi sugeruje. Weź sobie nową, póki będzie świeżo to się baw, jak zacznie się robić kwaśno to spie....przaj gdzie pieprz rośnie bo Cię na smycz weźmie i żeś facet przepadł.

    Nie wydaje Ci się, że do tego prowadzi pół rozgorzałej dyskusji.

    I tu przechodzimy do tego co dla mnie ważne: rodzina, stabilizacja planowania przyszłości, uśmiech mojej rodziny, no i cóż - widok jak moja kobieta wygina się w pałąk i drżą jej uda po wszystkim. Tak to jest dla mnie ważne i wcałej fizjonomii związków nie umiem skumać dlaczego stabilizacja wyłącza kobiecie namiętność.

    I tyle.

    Odnośnie sugestii, że walę w suchą cipkę etc. Wiem jak smakuje, wiem jakie daje odczucia mokra cipka mojej kobiety, i jak wróciliśmy do siebie, częstotliwość siadła, ale jakość była potężna i nawet jak nie stanę na wysokości zadania podczas samego aktu, to kobiet nie zostawiam samym sobie. Mam jeszcze język i dwie dłonie.

    A problem w tym, że ostatnio nawet jeżeli już do czegoś dochodzi to jak małżonka nie dojdzie to nie chce nic innego, dlatego piszę o odwalaniu fuchy. Naprawdę, i tu do wszystkich forumowiczów: staram się dobierać odpowiednie słowa do nazywania faktów.

    Pozdrawiam
  • marek.zak1 05.08.15, 14:55
    czuczu1024 napisał(a):
    > Opcje alternatywne były w przeciągu tego "wolnego" roku i korzystałem, nie ukrywam. Chociaż Panie na tym forum zaraz mi wmówią, że jesten taki i owaki, ale sorry ladies, byłem wolny.
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    To ważna informacja i szkoda, ze nie podałes jej we wstępie. Wnioski wynikaja z inforemacji I jak sa niepełne/nieprawdziwe wnioski moga być zupełnie błędne.
  • gyubal_wahazar 06.08.15, 10:15
    >Tylko to musi faktycznie wygladac na rzeczywiste zauroczenie inna osoba, tak rzeczywiste zebys sam w nie uwierzyl. Masz warunki by zauroczyc inna, atrakcyjna kobiete?

    Kitty, poważnie tak uważasz ?

    Czyli autor ma z premedyracją sprzedać kose jakiejś bozi ducha winnej kobiecie, tylko po to, by żona znowu zaczęła się z nim kotłować ? Cel uświęca środki ?

    Na moje, jeśli ma jaja, niech jej spokojnie powie, że dla dobra dziecka, zależy mu na spokojnym rozwodzie, ale jeśli będzie chciała wojny - będzie ją miała; a tu jest pozew bez orzekania, który jutro wyśle. Krótko, na temat i bez ranienia kogokolwiek prócz zainteresowanych

    --
    knur.blox.pl
  • mabelle2000 06.08.15, 10:21
    gyubal_wahazar napisał:

    > Czyli autor ma z premedyracją sprzedać kose jakiejś bozi ducha winnej kobiecie,
    > tylko po to, by żona znowu zaczęła się z nim kotłować ? Cel uświęca środki ?

    Oj tam, czepiasz sie. Porada byla na poziomie pytajacego o porade. W czasopismach dla uczniow gimnazjum tez takich udzielaja- zapros Zosie do kina, zeby wzbudzic zazdrosc Kasi.
  • gyubal_wahazar 06.08.15, 12:18
    Po mojemu, pytający grzecznie i na poziomie spytał, więc załużył na grzeczną i na poziomie odpowiedź

    --
    knur.blox.pl
  • mabelle2000 06.08.15, 12:49
    gyubal_wahazar napisał:

    > Po mojemu, pytający grzecznie i na poziomie spytał, więc załużył na grzeczną i
    > na poziomie odpowiedź

    Z tego co mi wiadomo, to czesto pary z problemami w zwiazku udaja sie na terapie malzenska. Jednak pierwszym, podstawowym warunkiem rozpoczecia tej terapii jest zerwanie kontaktow z osobami trzecimi. Inaczej mowiac - nalezy definitywnie zamknac sprawy kochanka/kochanki. Inaczej taka terapia nie ma sensu. Wiec jesli ktos naiwnie pyta czy zdrada, czy tez symulowanie zdrady, wzbudzi dlugotrwala namietnosc zony, to mozna sie spodziewac, ze pyta uczen gimnazjum.
  • gyubal_wahazar 06.08.15, 13:01
    Wygląda na to, że ileś rozsądnych sposobów rozwiązania problemu, autor wyczerpał, a ponieważ bardzo mu zależy, zaczyna szukać może mniej rozsądnych, ale jakoś tam rokujących (hashtag: #tonący_brzyta_sie_chwytwy)

    Też uważam, że z tym rozbudzaniem zazdrości, to tania zagrywka, ale gość wygląda na dobrego chłopinę, więc staram się go zrozumieć

    --
    knur.blox.pl
  • hello-kitty2 06.08.15, 11:04
    gyubal_wahazar napisał:

    > >Tylko to musi faktycznie wygladac na rzeczywiste zauroczenie inna osoba, t
    > ak rzeczywiste zebys sam w nie uwierzyl. Masz warunki by zauroczyc inna, atrakc
    > yjna kobiete?
    >
    > Kitty, poważnie tak uważasz ?
    >
    > Czyli autor ma z premedyracją sprzedać kose jakiejś bozi ducha winnej kobiecie,
    > tylko po to, by żona znowu zaczęła się z nim kotłować ? Cel uświęca środki ?

    No przeciez zalezy mu na seksie z zona, przynajmniej tak zrozumialam. A co do 'jakiejs bozi ducha winnej kobiety' - nikt nie jest bez win.

    > Na moje, jeśli ma jaja, niech jej spokojnie powie, że dla dobra dziecka, zależy
    > mu na spokojnym rozwodzie, ale jeśli będzie chciała wojny - będzie ją miała; a
    > tu jest pozew bez orzekania, który jutro wyśle. Krótko, na temat i bez ranieni
    > a kogokolwiek prócz zainteresowanych

    A Ty sie tak bohatersko rozwiodles? MIales dzieci? Szczerze to bym wolala zeby wszyscy sie rozwiedli albo inaczej: zeby nikt sie nie zenil ale to w Polsce nierealne.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gyubal_wahazar 06.08.15, 12:24
    > A co do 'jakiejs bozi ducha winnej kobiety' - nikt nie jest bez win.

    Na moje - niżej wacka, ale co kto lubi

    > A Ty sie tak bohatersko rozwiodles? MIales dzieci?

    Nie. Miałem. Tylko co z tego ?

    --
    knur.blox.pl
  • hello-kitty2 06.08.15, 13:14
    gyubal_wahazar napisał:

    > > A Ty sie tak bohatersko rozwiodles? MIales dzieci?
    >
    > Nie. Miałem. Tylko co z tego ?

    A mozesz to rozszerzyc, bo nic nie zrozumialam? (jak chcesz oczywiscie i na wlasne ryzyko ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gyubal_wahazar 06.08.15, 15:59
    Z całą dla Ciebie sympatią - niechętnie. Na noże było i z fajerwerkami. I wtedy wiedziałem i teraz, że nie warto, ale póki u autora sprawy nie zasżły tak daleko, dzielę się radą, by o ile to możliwe, prześliznął się po temacie, miast w niego brnąć.

    --
    knur.blox.pl
  • hello-kitty2 06.08.15, 19:28
    gyubal_wahazar napisał:

    > Z całą dla Ciebie sympatią - niechętnie. Na noże było i z fajerwerkami. I wtedy
    > wiedziałem i teraz, że nie warto, ale póki u autora sprawy nie zasżły tak dale
    > ko, dzielę się radą, by o ile to możliwe, prześliznął się po temacie, miast w n
    > iego brnąć.

    O kurcze to standardowo, przykro mi. Powinni zniesc to orzekanie o winie.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • gyubal_wahazar 07.08.15, 10:26
    Stara sprawa, więc luz.

    >Powinni zniesc to orzekanie o winie

    A z tym się zgadzam. Dla odmiany ;)

    --
    knur.blox.pl
  • kombinerki_pinocheta00 05.08.15, 14:13
    Większość spuszcza się nad smutną panią, która nie chce dawać zwalając winę na gościa.

    Zdradziła go, a on wybaczył i są razem.
    Nie chce dawać i typ szuka ratunku dla tego związku.

    Gość już na tyle się poświęcił, że powinien dostać jakieś odznaczenie, które mógłby dumnie nosić wśród damskiego towarzystwa.

    W ogóle nie dziwię się, że faceci w tym kraju są tak zakompleksieni.
  • czuczu1024 05.08.15, 14:23
    Bez przesady z tymi medalami.
    Wnisek z całej tej dyskusji jest jeden:
    Trzeba wytoczyć ciężką artylerię i zaryzykować. Albo zwróci z powrotem uwagę na samca, którego ma w domu, albo uzna, że wreszcie z czystym sumieniem może robić sobie co chce.

    Tylko czy jest tu ktoś kto może powiedzieć, że coś takiego przyniosło faktyczny skutek?
  • mabelle2000 05.08.15, 14:25
    czuczu1024 napisał(a):

    > Trzeba wytoczyć ciężką artylerię i zaryzykować. Albo zwróci z powrotem uwagę na
    > samca, którego ma w domu, albo uzna, że wreszcie z czystym sumieniem może robi
    > ć sobie co chce.

    Facet, miej chociaz jaja i przyznaj sie, ze szukasz pretekstu do skoku w bok.
  • kombinerki_pinocheta00 05.08.15, 14:27
    Dziewczyno idź podmaluj oko i przestań przeszkadzać.
  • czuczu1024 05.08.15, 14:29
    A Ty się przyznaj, że jesteś tu tylko po to, aby facetom nawciskać albo od gnoi albo od ćwoków...
  • kombinerki_pinocheta00 05.08.15, 14:32
    > Tylko czy jest tu ktoś kto może powiedzieć, że coś takiego przyniosło faktyczny
    > skutek?

    Jak już wcześniej wspominałem najlepszymi doradcami będą mężczyźni, którzy to przeżyli i poradzili sobie z tym problemem. Nie słuchaj panienek, które za wszystko cię oskarżają. Na wybiórczej sporo feminazistek, które nienawidzą facetów i trzeba to wziąć pod uwagę, bo w przeciwnym wypadku frustracja murowana.
  • lena36 05.08.15, 15:20
    MI się z kolei wydaje czytając to wszystko ze żona Czuczu to ten typ kobiety której seks z mężczyzną jest potrzebny tylko i wyłącznie do zrobienia dziecka /dzieci. Potem już ów mąż ma za zadanie lozyc opiekować i utrzymywać no i jeszcze funkcje reprezentacyjne jak się idzie w gości albo święta są z rodziną się pokazać z mężem można bo się go Ma. To by było na tyle. Seks jest męczący człowiek się spoci fryzura popsuje i makijaż rozmaze . Serio są takie kobiety. Współczuję Ci Czuczu bo na moje oko nic z tego nie będzie. ...
  • hateuall 05.08.15, 19:33
    > Tylko czy jest tu ktoś kto może powiedzieć, że coś takiego przyniosło faktyczny
    > skutek?

    Ja ci odpowiem.

    W każdym moim związku który się kończył, w taki lub inny sposób, kobieta której zależało i która była przekonana że sprawy zmierzają w złym dla niej w jej ocenie kierunku, potrafiła na pstryknięcie zrzucić z siebie wszystko i nabrać w pół minuty dzikiej ochoty na seks.

    Próba to ok. 10 przypadków, sprawdzalność 100%.

    Problem w tym, że ona musi być przekonana i wierzyć, że sprawy idą w złym kierunku. Jeśli ty będziesz udawał, to ona już dawno to wyczuje i z udawanego planu nici.

    A teraz zostanę zjedzony.
  • hello-kitty2 05.08.15, 19:45
    hateuall napisał:

    > A teraz zostanę zjedzony.

    Ciekawe przez kogo, jak ja napisalam dokladnie to samo ale Tobie sie nawet przeczytac nie chcialo.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 05.08.15, 19:45
    hateuall napisał:

    > A teraz zostanę zjedzony.

    Zjedzony? A za co ? Widocznie sa kobiety, ktore da sie przekonac/sklonic do rozlozenia nog/dania dupy. Jesli na takim pozal sie boze seksie mezczyznie zalezy, to czemu nie ? Zreszta jesli sam nie odroznia orgazmu prawdziwego od udawanego, to co mu za roznica czy babka daje chetnie, mniej chetne, czy daje z odraza. Grunt, ze daje, szafa gra.
  • sabat777 05.08.15, 20:00
    Ale skoro wszystko zalezy od postarania sie faceta, to moze to byc kolejna okazja do postarania sie. A nuz sie pani spodoba jego technika? :p
  • hateuall 05.08.15, 20:02
    Nie, natomiast wszystkie te sytuacje skutecznie pokazały, że nie kobiety potrzebują jakichś wielkich uniesień serca do seksu czy innych romantycznych miłości i cierpien Wertera, rodem z liceum.

    Każda jedna kobieta wie, że jeśli "jej" facet trafi do łóżka z inną i będzie mu tam dobrze, to szanse na odzyskanie go pikują do zera. Każda jedna.
  • mabelle2000 05.08.15, 20:26
    hateuall napisał:

    > Każda jedna kobieta wie, że jeśli "jej" facet trafi do łóżka z inną i będzie mu
    > tam dobrze, to szanse na odzyskanie go pikują do zera. Każda jedna.

    Jesli ktos uwaza, ze druga osobe przyspawal sobie do dupy i jest ona jego/jej wlasnoscia to pewnie bedzie chciec go/ja odzyskac. Ameryki nie odkryles, ale to dziala u obu plci.
  • urquhart 05.08.15, 20:43
    mabelle2000 napisała:
    > Jesli ktos uwaza, ze druga osobe przyspawal sobie do dupy i jest ona jego/jej w
    > lasnoscia to pewnie bedzie chciec go/ja odzyskac. Ameryki nie odkryles, ale to
    > dziala u obu plci.

    Albo jeżeli ktoś dostrzeże że jest o co walczyć bo to cenne w oczach innej (innego)
    Niektórzy uważają że absolutnie nie warto i odpuszczają : baba z wozu koniom lżej.

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • lybbla 06.08.15, 00:15
    > Widocznie sa kobiety, ktore da sie przekonac/sklonic do rozlozenia
    > nog/dania dupy.

    Ba, kobiety potrafią w trakcie: zrobić paznokcie, czytać Lema czy rozkminiać siódmą pieczęć, wszystko to przy pełnym nawilżeniu. Nie znasz się na kobietach :P

    > Jesli na takim pozal sie boze seksie mezczyznie zalezy, to czemu nie ?
    > Zreszta jesli sam nie odroznia orgazmu prawdziwego od udawanego,

    No ale skąd Marek czy inny delikwent ma o tym wiedzieć, musiałby mieć jakieś porównanie.

    Zresztą zdecyduj się czego się czepiasz, suchej pochwy, udawanych orgazmów,
    czy braku mega orgazmów?

    > to co mu za roznica czy babka daje chetnie, mniej chetne, czy daje z odraza.
    > Grunt, ze daje, szafa gra.

    Troglodycie żadna różnica. Ale jakiś tam rynek na troglodytów jest.
  • urquhart 05.08.15, 19:51
    > W każdym moim związku który się kończył, w taki lub inny sposób, kobieta której
    > zależało i która była przekonana że sprawy zmierzają w złym dla niej w jej oce
    > nie kierunku, potrafiła na pstryknięcie zrzucić z siebie wszystko i nabrać w pó
    > ł minuty dzikiej ochoty na seks. (...)
    > A teraz zostanę zjedzony.

    To tylko potwierdza teorię psychoewo która rozsierdza feministki.
    Partner długoterminowy podnieca kobiety które pragną bezpieczeństwa i stabilizacji.
    Jak już zapewni to bezpieczeństwo i stabilizację jak przy dziecku pożądanie automatycznie się kończy, a zaczyna pożądanie do testosteronowych samotnych wików partnerów krótkoterminowych alfa którzy nie podejmą się ojcostwa a których geny są kluczowe do rozwoju gatunku i populacji.
    Efekt można odwrócić efekt partnera długoterminowego jeżeli babka znów brakuje bezpieczeństwa i stabilizacji.
    Tyle teoria.
    Wiem że to wredne, jak inne prawa bezwzględne natury zresztą.
    Oczywiście jeżeli bezpieczeństwo ma zapewnić państwo za pieniądze innych facetów zresztą to pozamiatane jak w Szwecji, większość związków się rozpada po dziecku.
    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • mabelle2000 05.08.15, 20:06
    > Efekt można odwrócić efekt partnera długoterminowego jeżeli babka znów brakuje
    > bezpieczeństwa i stabilizacji.

    Wez juz skoncz z tymi sredniowiecznymi teoriami, w mysl ktorych kobieta spod opieki ojca udawala sie pod opieke meza. Bo mnie sie tak cos wydaje, ze w przypadku kobiet to wlasna pozycja zawodowa, wlasne zarobki i ogolna samowystarczalnosc wplywaja na bezpiczenstwo i stabilizacje, a nie chlop u boku. Moze badz wiec laskaw dokownywac adnotacji, ze Twoje wywody dotycza kobiet niepracujacych zawodowo, albo z niska pensja, albo ogolnie nieporadnych, czy tez ponadnormatywnie spragnionych opieki i troski.

    > Oczywiście jeżeli bezpieczeństwo ma zapewnić państwo za pieniądze innych facetó
    > w zresztą to pozamiatane jak w Szwecji, większość związków się rozpada po dziec
    > ku.

    No, w Polsce to panstwo zapewnia jak cholera, ze nie wspomne juz o sciagalnosci alimentow.
  • sabat777 05.08.15, 20:11
    Czyzby kobiety nie pragnely by mezczyzna dal im poczucia bezpieczenstwa? Poczuc sie spokojna w jego silnych ramionach? No i przeciez nie swiatopoglad ksztaltuje nasze pragnienia ale ewolucyjnie uksztaltowane instynkty...
  • hateuall 05.08.15, 20:15
    > Wez juz skoncz z tymi sredniowiecznymi teoriami, w mysl ktorych kobieta spod op
    > ieki ojca udawala sie pod opieke meza. Bo mnie sie tak cos wydaje, ze w przypad
    > ku kobiet to wlasna pozycja zawodowa, wlasne zarobki i ogolna samowystarczalnos
    > c wplywaja na bezpiczenstwo i stabilizacje, a nie chlop u boku. Moze badz wiec
    > laskaw dokownywac adnotacji, ze Twoje wywody dotycza kobiet niepracujacych zaw
    > odowo, albo z niska pensja, albo ogolnie nieporadnych, czy tez ponadnormatywni
    > e spragnionych opieki i troski.

    Te "samowystarczalne" najczęściej kończą jako "samotne singielki" w wieku 30-40 lat, które niby mają wszystko, tylko cały czas usilnie czegoś szukają. Tzn. wszyscy dookoła wiedzą czym jest to coś, a one same też, tylko nie chcą się do tego ani przed sobą ani przed nikim innym przyznać.

  • mabelle2000 05.08.15, 20:23
    hateuall napisał:

    > Te "samowystarczalne" najczęściej kończą jako "samotne singielki" w wieku 30-40
    > lat, które niby mają wszystko, tylko cały czas usilnie czegoś szukają. Tzn. ws
    > zyscy dookoła wiedzą czym jest to coś, a one same też, tylko nie chcą się do te
    > go ani przed sobą ani przed nikim innym przyznać.

    Samowystarczalnosc nie wyklucza bycia w zwiazku, znosi jednak zaleznosc od drugiej osoby.
  • hateuall 05.08.15, 20:51
    Pisałem o singielkach, a singlowanie z definicji oznacza nie-bycie w związku.
  • mabelle2000 05.08.15, 20:55
    hateuall napisał:

    > Pisałem o singielkach, a singlowanie z definicji oznacza nie-bycie w związku.

    ? Nie bardzo wiem z czym teraz polemizujesz.
  • sabat777 05.08.15, 20:58
    Polemizowac => kontynuowac rozwazania, ktorych prekursorem byl Stanislaw Lem.
  • sabat777 05.08.15, 21:11
    Singlowanie mogloby oznaczac jakis rodzaj zonglowania, ale wykonywanego za pomoca tylko jednej pileczki. Malo widowiskowe, ale za to przyjazne w obsludze.
  • urquhart 05.08.15, 20:33
    > Wez juz skoncz z tymi sredniowiecznymi teoriami, w mysl ktorych kobieta spod op
    > ieki ojca udawala sie pod opieke meza

    No jasne a Buss i cała reszta od psychoewo niby knuje i spiskuje jakby tu ocalić średniowieczne teorie i patriarchat :)

    >. Bo mnie sie tak cos wydaje, ze w przypad
    > ku kobiet to wlasna pozycja zawodowa, wlasne zarobki i ogolna samowystarczalnos
    > c wplywaja na bezpiczenstwo i stabilizacje (...)
    > No, w Polsce to panstwo zapewnia jak cholera, ze nie wspomne juz o sciagalnosci
    > alimentów

    A ja myśle że to jak ze słynną postulowaną rzekomą samowystarczalnością kobiet w dawnych prymitywnych plemionach, co to może ją zaobserwować zweryfikować i obśmiać byle podróżnik po amazonii :)
    Jak jesteś przekonana co do pierwszego to po co wspominasz o alimentach?

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • mabelle2000 05.08.15, 20:41
    urquhart napisał:

    > A ja myśle że to jak ze słynną postulowaną rzekomą samowystarczalnością kobiet
    > w dawnych prymitywnych plemionach, co to może ją zaobserwować zweryfikować i ob
    > śmiać byle podróżnik po amazonii :)

    Argumenty sie skonczyly, czy chcesz zobaczyc moj wyciag z wyplaty, bo inaczej nie uwierzysz ? ;-)

    > Jak jesteś przekonana co do pierwszego to po co wspominasz o alimentach?

    No bo tak mi wychodzi, ze skoro byli partnerzy na dzieci nie placa, a panstwo nie daje, to chyba te kobiety jednak zarabiaja na te dzieci, czy nie ? A moze kradna ?

  • lybbla 06.08.15, 02:01
    czuczu1024 napisał(a):


    > Dlaczego tu piszę, bo czuję się jak facet, który ma Porshe (moim zdaniem mam > prześliczną i bardzo seksowną żonę), ale to Porshe nie jezdzi, stoi w garażu,
    > można je oglądać, można do niego wsiąść, odpalić silnik, ale nie można nim jezdzić.

    Czyli to nie Twoje Porshe. Gdyby było Twoje miałbyś komunikaty: jaki miły gorący wieczór na przejażdżkę.

    > Trochę historii:
    > Zaczęliśmy ze sobą być mając 19 i 21 lat. Związek trwa od 8 lat z przerwą nieca
    > łego roku. Przerwa była spowodowana romansem mojej obecnej małżonki.
    > Seks był zawsze z zadowalającą częstotliwością 4-10 razy w miesiącu.
    > Wyjątkiem był okres
    > gdy żona starała się abym do niej wrócił, wtedy było demonicznie dużo seksu.
    > Spadek zaczął się nie po porodzie, a po zakończeniu karmienia piersią.

    Najtrwalsze związki jakie znam to te kiedy facet cierpliwie czekał aż się Porshe
    wyjeździ. To nie jest jednak Twój przypadek.

    Twój powyższy opis brzmi tak jakbyś został wciągnięty w pułapkę, która nazywa
    się `demonicznie dużo seksu'. To była demo wersja. Po zakupieniu produktu finalnego okazało się, że można go używać ale tuż po upływie gwarancji się popsuł.

    Nie jesteśmy w tanie stwierdzić czy to wadliwe używanie produktu czy planned obsolescence. Obie hipotezy pojawiły się na forum włącznie z tezą, że nie dostałeś
    kluczyka.

    W sposobie jaki całą sytuację opisujesz tkwi odpowiedź, więc idź i grzesz więcej.
    Są dwie możliwości, które Ci się mogą przytrafić.
    Pierwsza, napotkasz BMW i będziesz wniebowzięty bo dostaniesz od razu pełną
    wersję do przetestowania o pułapce nie będzie mowy. Wtedy i kluczyk do Porshe się znajdzie i zapewne zaowocuje kimś jeszcze.
    Druga, będziesz spotykał Porshe za Porshem, znowu demoniczne demo-pułapki,
    wpadniesz w pułapkę swojego umysłu, będzie Ci się roić, że wszystkie kobiety to
    Porshe i nie przyjdzie Ci do głowy, ze jesteś niemal ślepy, bezterminowego prawa jazdy nigdy nie dostaniesz.
  • czuczu1024 06.08.15, 06:46
    Ostro, ale chociaż na temat.
    Ale z całej Twojej wypowiedzi widzę niewesoły wniosek:
    - Albo pójdę w długą i mi się poszczęści;
    - Pójdę w długą i powtórzę schemat.

    A jak naprawić Porsche, to jest odpowiedź której szukam?

    Póki co na forum dowiedziałem się, że nie tylko ja mam taki problem, nie wiem czy się cieszyć, ale chociaż człowiekowi raźniej.

    Wszedłem na to forum, spróbuję jeszcze pomocy specjalisty po to aby uniknąć sytuacji, w której powiem sobie: "A niech Porsche sobie stoi w garażu, na co dzień pojeżdżę czym się da", bo uważam to za chorą sytuację.
  • sabat777 06.08.15, 07:33
    Mozesz poradzic sie specjalisty. Z komiksu "Podroz Smokiem Diplodokiem" pamietam jednego adekwatnego. Osiol Kleofas, filozof.
  • urquhart 06.08.15, 07:38
    czuczu1024 napisał(a):

    > A jak naprawić Porsche, to jest odpowiedź której szukam?
    > Póki co na forum dowiedziałem się, że nie tylko ja mam taki problem, nie wiem c
    > zy się cieszyć, ale chociaż człowiekowi raźniej.

    Masz receptę zwięźle ujętą dla leniwych co im się nie chce czytać opasłych książek Bussa, Perel czy Starowicza teorii jak to działa i esencję jak przeciwdziałać.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,137893560,137893560,Recepta_na_seks_w_zwiazku_.html

    --
    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)
  • sabat777 06.08.15, 07:49
    Tak czy owak, recepta "wyjdz na caly wieczor i schlej sie" to dobra recepta i nie ma jej sensu dlugo i uczenie rozwazac :)
  • czuczu1024 06.08.15, 20:09
    Heheheh, dobry tekst, czytałem już gdzieś o tej teorii. I z obserwacji w gruncie rzeczy muszę przyznać, że ta smutna reguła się sprawdza. Stań się gnojem, a będziesz bzykał, bądź kochanym misiem a będziesz walił konia... Dzięki za podsunięcie. A tak na marginesie, ciekawe ile kobiet jest skłonnych przyznać, że właśnie dlatego wiążą się z mentami i później wypłakują się jakie to one biedne. Ile kobiet jest w stanie przyznać się do figla, który im robi matka natura.
  • lybbla 06.08.15, 21:40
    czuczu1024 napisał(a):

    > Heheheh, dobry tekst, czytałem już gdzieś o tej teorii. I z obserwacji w grunci
    > e rzeczy muszę przyznać, że ta smutna reguła się sprawdza. Stań się gnojem, a b
    > ędziesz bzykał, bądź kochanym misiem a będziesz walił konia... Dzięki za podsun
    > ięcie. A tak na marginesie, ciekawe ile kobiet jest skłonnych przyznać, że właś
    > nie dlatego wiążą się z mentami i później wypłakują się jakie to one biedne. Il
    > e kobiet jest w stanie przyznać się do figla, który im robi matka natura.

    Znajdź kobietę o której mówią, że jest kobietą fatalną. I spróbuj być gnojem.
    Dla dobra Twoich zwieraczy radzę jednak bez róży i tomiku poezji nie podchodź.

    Z takim podejściem wcale się nie dziwię, że się same Porshe w wieku rozrodczym trafiają. U BMW odpadacie w przedbiegach.
  • hello-kitty2 06.08.15, 22:03
    czuczu1024 napisał(a):

    A tak na marginesie, ciekawe ile kobiet jest skłonnych przyznać, że właś
    > nie dlatego wiążą się z mentami i później wypłakują się jakie to one biedne. Il
    > e kobiet jest w stanie przyznać się do figla, który im robi matka natura.

    A Ty nie musisz sie przypadkiem zajac figlem, ktory Tobie matka natura zrobila?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • czuczu1024 07.08.15, 00:51
    A no muszę, nie przeczę. Jestem tylko ciekaw czy kobiety potrafią się do tego przyznać. Bo ja potrafię. Natura zrobiła mi figla, bo jestem absolutnie w żonie zakochany, i teraz muszę znaleźć sposób aby ją obudzić, a nie stracić. Nawet jak będzie to wymagać drastycznych środków.
  • hello-kitty2 07.08.15, 01:58
    czuczu1024 napisał(a):

    > A no muszę, nie przeczę. Jestem tylko ciekaw czy kobiety potrafią się do tego p
    > rzyznać. Bo ja potrafię. Natura zrobiła mi figla, bo jestem absolutnie w żonie
    > zakochany, i teraz muszę znaleźć sposób aby ją obudzić, a nie stracić. Nawet ja
    > k będzie to wymagać drastycznych środków.

    Sluchaj tutaj opowiesci o zakochaniu w zonie, tyleczku zony, zapachu zony, buleczce zony i innych detalach z zycia intymnego nikogo nie zwilzaja wiec tutaj nikt Ci fiuta nie obciagnie zeby ratowac Twoje malzenstwo. Szukaj wkolo siebie w realu. Jak bym miala cos radzic to nie szczedz grosza. Powodzenia.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 07.08.15, 06:10
    hello-kitty2 napisała:

    > Sluchaj tutaj opowiesci o zakochaniu w zonie, tyleczku zony, zapachu zony, bule
    > czce zony i innych detalach z zycia intymnego nikogo nie zwilzaja wiec tutaj ni
    > kt Ci fiuta nie obciagnie zeby ratowac Twoje malzenstwo. Szukaj wkolo siebie w
    > realu. Jak bym miala cos radzic to nie szczedz grosza. Powodzenia.

    Jeśli Cię stać autorze - zdecydowanie proponuję płatną wersję seksu. Z moich wyliczeń niezbicie wynika, iż w przeciwieństwie do bezpłatnej znacznie taniej wychodzi. W najlepszym wariancie porównywalnie. Rzadko kiedy bilans za jedno spotkanie z kochanką (drinki + ciacha + całonocny hotel dla dwojga) wychodzi mniej niż wizyta u divy. I w tym wariancie musisz założyć sporą atrakcyjność własną, zwykle dochodzą do tego jeszcze prezenty dla kochanki. Najczęściej nie chodzi o lizaka czy gumę balonową, ale drogi perfum albo jakieś świecidełko. Bardziej luksusowe panie życzą sobie jakieś pieski, kotki, zachcianki z galanterii czy odzieży, albo wręcz pełen sponsoring. Lekko licząc parę tysiaków. W trosce o domowy budżet chyba lepiej postawić sprawę uczciwie i brykać w burdelu. Mniej trosk, zmartwień i niższe obciążenie domowych rachunków, a jedyny stres jaki Cię czeka, to przy odbiorze cokwartalnego testu na HIV.
    Jeśli nie stać Cię zarówno na jedno jak i drugie - polecam np. zakup rybek. U mnie się sprawdziło. Człowiek przestaje się przejmować pierdołami typu seks i - łącząc przyjemne z pożytecznym - obserwuje sobie życie stworzonek w wodnej toni. A gruchę zwalić sobie można zawsze, jak zaczyna doskwierać. No woman - no cry.
  • marek.zak1 07.08.15, 08:17
    sabat777 napisał:

    > Jeśli nie stać Cię zarówno na jedno jak i drugie - polecam np. zakup rybek. U mnie się sprawdziło.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Tak OT, od dawna myślę o jakims fajnym akwarium. Czy to wymaga duzo pracy? Moze sa jakieś stworzenia, które je oczyszczaja. na ten temat nie wiem nic.
  • mabelle2000 07.08.15, 12:43
    marek.zak1 napisał:

    > Tak OT, od dawna myślę o jakims fajnym akwarium. Czy to wymaga duzo pracy? Moze
    > sa jakieś stworzenia, które je oczyszczaja. na ten temat nie wiem nic.

    W temacie akwarium niestety nie doradze, bo poprzestalam na etapie amatorskim, ale dlugi czas hodowalam karpie koi w ogrodzie. Te sympatyczne zarloki szybko sie oswajaja- lubia glaskanie i jedzenie z reki. Wprawdzie niezbyt dobrze znosza nasze dlugie i mrozne zimy, ale z mojej praktyki wynika, ze gdy staw jest gleboki, a woda dobrze natleniona, to radza sobie calkiem niezle. Na szczescie w Polsce, w warunkach ogrodowych, rzadko przystepuja do tarla, nie ma wiec problemu z niechcianym przychowkiem, tak jak to ma miejsce w przypadku karasi. Dobrze znosza zageszczenie i sa wszystkozerne, oskubia kazdy smiec, ktory trafi im do pyska, nawet peta sa gotowe sprobowac ;-)
    Staw przy wydajnej pompie i duzym filtrze ( niestety, przy koi to koniecznosc ) dobrze funkcjonuje bez wielkich nakladow pracy. Ale oprocz samych ryb wlasciciel zyskuje niepowtarzalna mozliwosc obserwacji kawalka zywej natury, ktora samoistnie tworzy sie w zbiorniku wodnym. Woda zwabia tez owady, okoliczne ptaki, zaby, ropuchy.
    Dlatego ciagle, niezmiennie fascynuje mnie proces zamiany zwyklej dziury w ziemi, wylozonej folia w tetniacy zyciem mikrokosmos .

  • marek.zak1 07.08.15, 13:29
    mabelle2000 napisała:

    Dobrze znosza zageszczenie i sa wszystkozerne, oskubia kazdy smiec, ktory trafi im do
    > pyska, nawet peta sa gotowe sprobowac ;-)
    > Staw przy wydajnej pompie i duzym filtrze ( niestety, przy koi to koniecznosc )
    > dobrze funkcjonuje bez wielkich nakladow pracy. Ale oprocz samych ryb wlascici el zyskuje niepowtarzalna mozliwosc obserwacji kawalka zywej natury, ktora samo istnie tworzy sie w zbiorniku wodnym. Woda zwabia tez owady, okoliczne ptaki, z aby, ropuchy.
    > Dlatego ciagle, niezmiennie fascynuje mnie proces zamiany zwyklej dziury w ziemi, wylozonej folia w tetniacy zyciem mikrokosmos .
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Chyba w to wejdę. Sowa, krolik i okazjonalnie biegajace wiewiorki i jeże, to stanowczo za mało. Czekaja mnie nowe wyzwania :)

    >
  • szopen_cn 07.08.15, 13:48
    Moze hoopla tygrysow?
  • szopen_cn 07.08.15, 13:49
    Hodowla mialo Byc.
  • mabelle2000 07.08.15, 13:53
    szopen_cn napisał:

    > Moze hoopla tygrysow?

    Tygrysow w miniaturze :-) "Pan Bog stworzyl kota, zeby czlowiek mogl glaskac tygrysa".
  • hello-kitty2 07.08.15, 18:16
    mabelle2000 napisała:

    > szopen_cn napisał:
    >
    > > Moze hoopla tygrysow?
    >
    > Tygrysow w miniaturze :-) "Pan Bog stworzyl kota, zeby czlowiek mogl glaskac ty
    > grysa".

    Zachowam sie jak prawdziwa kicia i powiem, ze jak widze rybe to zastanawiam sie ktora patelnie wyjac. Wiec tygrysy mniejsze i wieksze to chyba nie z rybami. Przynajmniej kumpel opowiadal, ze za dzieciaka mial takiego kota zboja, co to sasiadowi wszystkie drogie ryby z oczka wyzarl. Instynkt ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 07.08.15, 18:22
    hello-kitty2 napisała:

    > P
    > rzynajmniej kumpel opowiadal, ze za dzieciaka mial takiego kota zboja, co to sa
    > siadowi wszystkie drogie ryby z oczka wyzarl. Instynkt ;)

    :-) Duzych ryb nie wyzre, ale moze smiertelnie pokaleczyc. U mnie najwiekszym problemem nie byly o dziwo koty, ale czapla siwa :-)
  • sabat777 07.08.15, 16:17
    marek.zak1 napisał:

    > Tak OT, od dawna myślę o jakims fajnym akwarium. Czy to wymaga duzo pracy? Moze
    > sa jakieś stworzenia, które je oczyszczaja. na ten temat nie wiem nic.

    Z akwarium jest tak, że można je prowadzić prawie bezobsługowo, ale trzeba mieć bardzo wytrzymałe gatunki ryb i roślin. Wtedy w zasadzie kwestia obsługi sprowadza się do karmienia rybek, wymiany części wody powiedzmy raz w tygodniu i przetarcia szyb z glonów raz na kilka tygodni. Tyle.
    A można zrobić tam podwodne ogrody, hodować trudne ryby i rośliny, dodać do akwarium wysoką technologię, nawozić, sprawdzać stan wody odczynnikami - krótko mówiąc poświęcać długie godziny.
    Wszystko zależy od oczekiwań.
  • ninek04 07.08.15, 09:00
    Twoja teoria to jedno,z praktyką w większości przypadków się nie pokrywa.Calonocna schadzka w hotelu to mrzonka, gdy oboje nie są wolni i trzeba za chwilę wrócić do domu, bez wzbudzenia podejrzeń. Prezenty i wystawne kolacje też nie są na liście oczekiwań. No chyba,że ten układ z kochankiem/a, to coś w rodzaju kontraktu sponsorskiego między zamożnym, starszym panem,a młodsza panienka która chce sobie dorobić, czy wygodnie ustawić się w życiu-wowczas,to co opisałeś, faktycznie ma miejsce.
  • hello-kitty2 07.08.15, 12:50
    sabat777 napisał:

    > Jeśli Cię stać autorze - zdecydowanie proponuję płatną wersję seksu. Z moich wy
    > liczeń niezbicie wynika, iż w przeciwieństwie do bezpłatnej znacznie taniej wyc
    > hodzi. W najlepszym wariancie porównywalnie. Rzadko kiedy bilans za jedno spotk
    > anie z kochanką (drinki + ciacha + całonocny hotel dla dwojga) wychodzi mniej n
    > iż wizyta u divy. I w tym wariancie musisz założyć sporą atrakcyjność własną, z
    > wykle dochodzą do tego jeszcze prezenty dla kochanki. Najczęściej nie chodzi o
    > lizaka czy gumę balonową, ale drogi perfum albo jakieś świecidełko. Bardziej lu
    > ksusowe panie życzą sobie jakieś pieski, kotki, zachcianki z galanterii czy odz
    > ieży, albo wręcz pełen sponsoring. Lekko licząc parę tysiaków. W trosce o domow
    > y budżet chyba lepiej postawić sprawę uczciwie i brykać w burdelu. Mniej trosk,
    > zmartwień i niższe obciążenie domowych rachunków, a jedyny stres jaki Cię czek
    > a, to przy odbiorze cokwartalnego testu na HIV.

    hehe troche pojechales ale prawda jest, ze na kochance sie nie oszczedza, a kto probuje jest zalosny. Inna sprawa, ze w planie bylo, ze ma wzbudzac zazdrosc zony, powodowac zagrozenie jej pozycji. Pytanie czy wizyta w burdelu moze powodowac zagrozenie pozycji zony? Ze co? Ze sie zakocha w kurwie i sie z nia ozeni? ;-) Poza tym do seksu wcale nie musi dojsc. W koncu nie chodzi o to zeby gosc sie wybzykal na boku tylko zeby zonie pozadanie wrocilo. Wiec chyba troche sie rozpedziles.

    > Jeśli nie stać Cię zarówno na jedno jak i drugie - polecam np. zakup rybek. U m
    > nie się sprawdziło. Człowiek przestaje się przejmować pierdołami typu seks i -
    > łącząc przyjemne z pożytecznym - obserwuje sobie życie stworzonek w wodnej toni
    > . A gruchę zwalić sobie można zawsze, jak zaczyna doskwierać. No woman - no cry
    > .

    A co pozytecznego jest w posiadaniu akwarium? ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 07.08.15, 16:22
    hello-kitty2 napisała:

    > hehe troche pojechales ale prawda jest, ze na kochance sie nie oszczedza, a kto
    > probuje jest zalosny. Inna sprawa, ze w planie bylo, ze ma wzbudzac zazdrosc z
    > ony, powodowac zagrozenie jej pozycji. Pytanie czy wizyta w burdelu moze powodo
    > wac zagrozenie pozycji zony? Ze co? Ze sie zakocha w kurwie i sie z nia ozeni?
    > ;-) Poza tym do seksu wcale nie musi dojsc. W koncu nie chodzi o to zeby gosc s
    > ie wybzykal na boku tylko zeby zonie pozadanie wrocilo. Wiec chyba troche sie r
    > ozpedziles.

    Bo doszedłem do wniosku, że w sumie to on szuka pretekstu moralnego, żeby sobie poruchać na boku, a żona to mu już w zasadzie zwisa. Tzn. wiesz, fajnie byłoby ją poruchać za darmo, ale jak się pojawi inna, to czemu nie. Wtedy się uruchamia Hamleta, rozterki teatralne z czaszką w dłoni, moralne dywagacje godne teologów - a na końcu i tak z bananem na gębie i kutasem w dłoni leci do kochanki.

    > A co pozytecznego jest w posiadaniu akwarium? ;)

    Dużo mniej się przeziębiasz - akwarium fajnie poprawia atmosferę w domu. Poza tym jak ktoś ma kwiatki doniczkowe, to woda z akwarium działa na nie jak sterydy :P
  • aardwolf_ge 07.08.15, 13:03
    Znowu jakichś zupełnie nowych rzeczy się dowiaduję.
    Nigdy nie kupiłem kobiecie perfum ani świecidełek, najwyżej bukiet kwiatów albo pizzę.
    W sumie nigdy poderwanie kobiety no kosztowało mnie więcej niż 50 PLN, a jak już jest poderwana to często wydatki są mniejsze niż kiedy jestem sam.
  • mabelle2000 07.08.15, 13:50
    aardwolf_ge napisał:

    > Znowu jakichś zupełnie nowych rzeczy się dowiaduję.
    > Nigdy nie kupiłem kobiecie perfum ani świecidełek, najwyżej bukiet kwiatów albo
    > pizzę.

    Szczerze, to mnie by wnerwilo, gdyby facet wyskakiwal z kasy, zeby kupic mi jakis drogi prezent. Zreszta co on w sumie moglby mi ofiarowac ? Jakies badyle ? Nie lubie kwiatow w domu ze wzgledu na wszedobylskie psy, no i wode w wazonie, ktora zaczyna szybko smierdziec i trzeba ja zmieniac ;-) Wino tez moze sobie darowac, bo alkohole dostaje najczesciej od zadowolonych klientow, wiec zapas mam w domu duzy. Z perfumami pewnie i tak by nie trafil. Swiecidelka tym bardziej, bo lubie oryginalna, a nie droga bizuterie, a takiej u jubilera nie znajdzie. Juz lepiej by chyba zrobil, zeby opowiedzial cos ciekawego, wykazal sie jakas tajemna wiedza zamiast robic durne prezenty :-)

    > W sumie nigdy poderwanie kobiety no kosztowało mnie więcej niż 50 PLN,

    Nie wiem jak inni, ale ja Ci wierze :-D
  • gogol77 07.08.15, 17:28
    sabat777 napisał:
    > Jeśli Cię stać autorze - zdecydowanie proponuję płatną wersję seksu. Z moich wyliczeń niezbicie wynika, iż w przeciwieństwie do bezpłatnej znacznie taniej wychodzi. W najlepszym wariancie porównywalnie.>
    Sabat, ale one tam udają orgazmy! A są faceci, którym udawane orgazmy nie wystarczają!! Więc Twój rachunek kosztów nie trzyma się kupy bo towar jaki otrzymujesz w wersji płatnej nie jest seksem tylko wyrobem seksopodobnym.
  • aardwolf_ge 07.08.15, 17:29
    z góry zakładasz, że on do takich się zalicza
  • sabat777 07.08.15, 17:52
    Jestem sceptykiem co do tego czy udaja bardziej niz kochanki, ktore dostaja drogie prezenty. Wiesz, ja jestem przekonany, ze wiekszosc mezczyzn w ten czy inny sposob placi za seks. Zeby babka sie z Toba bzykala bo po prostu taki fajny jestes to bys musial byc Christiano Ronaldo.
  • mabelle2000 07.08.15, 18:27
    sabat777 napisał:

    > Wiesz, ja jestem przekonany, ze wiekszosc mezczyzn w ten czy inny
    > sposob placi za seks.

    Tak sobie wlasnie pomyslalam- czym mam temu swojemu dobremu chlopu zaplacic za taki odjazdowy seks ? ;-)
  • sea.sea 07.08.15, 19:15
    No jeśli macie takie w związku ról pomieszanie, to sądzę, że idealnym rewanżem będzie, jak mu pomożesz w domu, wiesz, jakieś mycie wanny, czy coś ;)))
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • mabelle2000 07.08.15, 20:02
    sea.sea napisała:

    > No jeśli macie takie w związku ról pomieszanie, to sądzę, że idealnym rewanżem
    > będzie, jak mu pomożesz w domu, wiesz, jakieś mycie wanny, czy coś ;)))

    :-D Jeden tu kiedys chcial placic myciem kibla domestosem, kto wie, moze to niezly pomysl.
  • ninek04 07.08.15, 18:34
    Sabat777napisal
    > udaja bardziej niz kochanki, ktore dostaja drogie prezenty. Wiesz, ja jestem przekonany, ze wiekszosc mezczyzn w ten czy inny sposob placi za seks. Zeby babka sie z Toba bzykala bo po prostu taki fajny jestes to bys musial byc Christiano Ronaldo.<

    Już nie przesadzaj z tymi drogimi prezentami.One kompletnie nie są potrzebne. Wystarczy tylko i jedynie fajnosc tej drugiej osoby,chemia i wzajemne napalenie.Reszta jest mało istotna , a kasa to już zupełnie najmniej.
  • aardwolf_ge 07.08.15, 18:42
    nareszcie mogę się z kimś zgodzić w 100%
  • sabat777 07.08.15, 19:31
    ninek04 napisała:

    >. W
    > ystarczy tylko i jedynie fajnosc tej drugiej osoby,chemia i wzajemne napalenie.

    Dobrze. To inaczej - ile procent całej populacji mężczyzn jest na tyle fajnych żeby wzbudzać w kobiecie chemię?
    5-15%? Dobrze szacuję?
  • aardwolf_ge 07.08.15, 19:38
    prawdopodobnie tak, tyle że dla każdej kobiety będzie to inna część populacji.
  • rekreativa 07.08.15, 19:47
    Zgadzam się z aardwolfem: może i 10%, ale to nie jest zawsze te same 10%.
    Na podstawie naszych rozmów forumowych mogę np. stwierdzić, że moje 10% kompletnie nie pokrywa się z 10% kitty, a mozliwe że moje 10 i kitty 10 nie pokrywa się z 10 kag.
    Ty zaś robisz ten błąd, że zakładasz iż jest to jakieś stałe dla każdej 10 %.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • rekreativa 07.08.15, 19:50
    Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu się podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • aardwolf_ge 07.08.15, 19:54
    jak mu kiedyś dokładnie to samo napisałem, to stwierdził, ze żyję w "rzeczywistości wirtualnej"
  • mabelle2000 07.08.15, 19:58
    rekreativa napisała:

    > Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu s
    > ię podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet.

    Tez mi sie tak wydaje.
  • sea.sea 07.08.15, 20:04
    Mi też. Niewielu kojarzę facetów, co ich żadna nigdy nie chciała, zazwyczaj "baby takie wybredne, żadna mnie nie chce" tłumaczy się jako "żadna z tych, które mi się podobają, mnie nie chce". Tak samo jak i w drugą stronę zresztą ;)
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 07.08.15, 20:13
    Nie widzę dookoła siebie facetów, którzy mają jakiś problem ze znalezieniem kobiety, i byliby odrzucani.
    Wręcz przeciwnie, widzę że Ci fajni właśnie są w dużej przewadze i mają powodzenie wśród plci przeciwnej.
  • sabat777 07.08.15, 20:24
    ninek04 napisała:

    > Nie widzę dookoła siebie facetów, którzy mają jakiś problem ze znalezieniem kob
    > iety, i byliby odrzucani.
    > Wręcz przeciwnie, widzę że Ci fajni właśnie są w dużej przewadze i mają powodz
    > enie wśród plci przeciwnej.

    Wyjścia są dwa, jak na mój rozum:
    - albo Ty nie widzisz takich facetów, bo jako dla kobiety są dla Ciebie "przeźroczyści" i Twój umysł po prostu nie dostrzega ich przypadków
    - albo to ja, będąc w tej odrzuconej mniejszości, racjonalizuję sobie dno w jakim się znalazłem, powiększając swoją nieliczną grupkę pobratymców do rangi większości mężczyzn na świecie. Taki mechanizm, który ma mnie pocieszyć, że w sumie to nie jest ze mną aż tak źle, bo popatrz ilu jest takich co ich spotkało to samo.
  • sea.sea 07.08.15, 20:36
    > będąc w tej odrzuconej mniejszości

    Żona Cię odrzuciła. To jest jedna kobieta. Nie wiesz, co by było, gdybyś był obecnie wolny, dyspozycyjny i czynnie szukał. Tak, być może byłoby tak samo, ale pewności nie masz.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 07.08.15, 20:45
    Dokładnie tak jest, jak napisała sea.sea.
  • mabelle2000 07.08.15, 20:47
    Obawiam sie, ze istnieje ryzyko, ze i tak wszystkie chetne potraktowalby z buta. Sabat nawet na niesmialy podryw nie reaguje.
  • sabat777 07.08.15, 20:51
    sea.sea napisała:

    > Żona Cię odrzuciła. To jest jedna kobieta. Nie wiesz, co by było, gdybyś był ob
    > ecnie wolny, dyspozycyjny i czynnie szukał. Tak, być może byłoby tak samo, ale
    > pewności nie masz.

    Nie no, chwila. Prawie uwierzyłem. Prawie robi wielką różnicę. Przecież w moim wieku wolni należą do mniejszości, tym bardziej dyspozycyjni i czynnie szukający. A jednak wg. was sporo jest takich facetów co zaliczają skoki w bok, zdrady małżeńskie itp. Babki się nimi interesują, większość tam znajdzie swoją niszę, te swoje 10%, tak?
    No to skoro oni mogą a ja nie, no to jak nie wiem i nie mam pewności?? No mam, widzę przecież.
    Chyba że to jednak mniejszość zdradza żony, faceci mają problem z ruchaniem i to generalnie ja mam rację?
  • sea.sea 07.08.15, 20:58
    Z tego, co wiem, nie czynisz specjalnych wysiłków w kierunku przygruchania sobie jakiejś kochanki, bo nawet nie miałbyś gdzie jej upchnąć czasowo w terminarzyku (patrz temat o pretekstach do wychodzenia z domu), więc niby jak miałbyś zaliczyć skok w bok lub sprawdzić swój potencjał w temacie? Panna by Ci musiała sama wleźć przez okno, ogłuszywszy po drodze małżonkę.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 07.08.15, 21:02
    Sabat777napisal
    >No to skoro oni mogą a ja nie, no to jak nie wiem i nie mam pewności?? No mam, widzę przecież.
    Chyba że to jednak mniejszość zdradza żony, faceci mają problem z ruchaniem i to generalnie ja mam rację?<
    Nie możesz,bo nie chcesz, bo nie zlamiesz pewnie jakichś swoich zasad, bo to nie w Twoim stylu, bo trzeba się ruszyć z domu itp.
  • ninek04 07.08.15, 20:43
    Sabat777napisal
    >albo to ja, będąc w tej odrzuconej mniejszości, racjonalizuję sobie dno w jakim się znalazłem, powiększając swoją nieliczną grupkę pobratymców do rangi większości mężczyzn na świecie. Taki mechanizm, który ma mnie pocieszyć, że w sumie to nie jest ze mną aż tak źle, bo popatrz ilu jest takich co ich spotkało to samo.<

    Źle zakladasz i racjonalizujesz. Jak sam pisałeś, czujesz się odrzucony tylko przez żonę, wiec skąd to założenie, że byłbyś odrzucony juz na wstępie przez inne kobiety , skoro chodziloby tylko o kwestie przygruchania kogoś do seksu?Tylko, że to Ciebie nie interesuje, co też wielokrotnie podkreslales , ale gdybyś zmienił podejście, to o odrzuceniu nie byłoby w ogóle mowy.
  • aardwolf_ge 07.08.15, 20:19
    Ja znam jednego.
    Tak mu się trafiło, że jest dość brzydki (nie umiem oceniać męskiej urody ale on jest tak brzydki że nawet ja to widzę) i od dziecka ma pewien stopień inwalidztwa, za czym poszła spora nadwaga.
    Z drugiej strony nieźle zarabia i jest wygadany i praktycznie każda kobieta która go zna mówi, że powinien jakąś znaleźć ale nigdy ona nie chce być akurat tą wybranką.
    Innych przypadków nie znam.
  • sea.sea 07.08.15, 20:23
    Ja też znam jednego, już o nim wspominałam. Wygląda spoko, nie jak milion dolarów, ale daje radę, ma kasę, chce mieć dzieci, generalnie ideał dla napalonych na zakładanie rodziny trzydziestek - ale tak cholernie nie ma podejscia do kobiet, że ja się w ogóle nie dziwię, że nawet panny z bombą zegarową na jajnikach go omijają.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • sabat777 07.08.15, 20:04
    rekreativa napisała:

    > Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu s
    > ię podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet.

    W takim razie ci masowi bywalcy burdeli to te 5-10% nie podobających się nikomu? Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruchać na seks?

    Chyba z Yorickiem o tym rozmawiałem, kwestia dotyczyła skuteczności metod PUA, i o ile sobie dobrze przypominam, to odpowiedział bardzo sensowym argumentem - że owszem, upodobania kobiet są różne i istnieje coś takiego jak mainstream i nisze. Generalnie krzywa dzwonowa. Są babki lubiące różnych freaków, ale ilość tych, które wolą typowe atrybuty atrakcyjności jest przytłaczająco duża. Statystycznie korzystniej jest więc inwestować w klasyczne podejście (LMS) niż bawić się w eksplorację nisz. Przyjmijmy że wyrzeźbiony i wysportowany makler giełdowy będzie podobał się 4 na 10 kobiet, a wesoły ogrodnik z nadwagą i piwkiem w ręku - 4 na 1000 kobiet. Przykładowo ;P
  • ninek04 07.08.15, 20:23
    Sabat777napisal
    >Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruchać na seks?<

    Na czym opierasz tę swoją tezę i co to znaczy tak mało?
    No, chyba że masz na myśli, że bez ruszenia tyłka i będąc biernym da się kogoś złowić na seks i stąd Ci wychodzi, że tak mało. Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruchać na seks?
  • rekreativa 07.08.15, 21:35
    Sabat, skąd Ty wziałeś, że do burdelu to chodzą tylko ci, co się nikomu nie podobają?
    Przecież to bzdura jest. Ze wszelkich relacji "pań swawolnych" wynika, że korzysta cały męski przekrój społeczeństwa: od piętnastolatka pragnącego stracić cnote po księdza proboszcza.
    Chodzą z ciekawości, z upodobania do płatnego seksu, z braku czasu, "bo żona mnie nie rozumie", bo tak wygodniej, bo lubią, bo ich to kręci, bo coś tam coś tam.

    " Przyjmijmy że wyrzeźbiony i wysportowany makler giełdowy
    > będzie podobał się 4 na 10 kobiet, a wesoły ogrodnik z nadwagą i piwkiem w ręk
    > u - 4 na 1000 kobiet. Przykładowo ;P"

    Smukła, cycata długowłosa blondynka spodoba się 9 na 10 facetom, a ja przykładowo trzem. I co z tego? Przeciez wystarczy mi jeden.
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • hello-kitty2 07.08.15, 21:52
    sabat777 napisał:

    > ? Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruch
    > ać na seks?

    Tym, ze nie sa wolni i to rodzi komplikacje?

    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 07.08.15, 22:10
    hello-kitty2 napisała:

    > Tym, ze nie sa wolni i to rodzi komplikacje?

    Moim zdaniem jak są wolni, to może rodzić jeszcze więcej komplikacji, o ile kobieta jest mężatką i chce w aktualnym związku pozostać. Wtedy namolny pan co się za mocno zabujał może szybko zacząć być kulą u nogi.
  • sea.sea 07.08.15, 22:15
    Ale jak nie są wolni, to są średnio dyspozycyjni, a nie będąc dyspozycyjnym jednak sobie trudno coś przygruchać - chyba, że se posuniesz sekretarkę w schowku na miotły w godzinach pracy.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • hello-kitty2 07.08.15, 23:48
    sabat777 napisał:

    > Moim zdaniem jak są wolni, to może rodzić jeszcze więcej komplikacji, o ile kob
    > ieta jest mężatką i chce w aktualnym związku pozostać. Wtedy namolny pan co się
    > za mocno zabujał może szybko zacząć być kulą u nogi.

    Wg mnie to co opisujesz, ze ktos jest zadowolony ze zwiazku i chce w nim pozostac, a jednoczesnie szuka zeby sobie kogos przygruchac to jest ruchanie dla sportu. W kazdym innym przypadku, gdy zwiazek jest nieudany to to ruchanie na boku ma rowniez posrednio na celu wyjscie z niego (nie zawsze uswiadomione).
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ninek04 07.08.15, 22:29
    hello-kitty2 napisała
    >sabat777 napisał:

    > ? Czym wytłumaczyć to, że tak mało mężczyzn jest w stanie sobie kogoś przygruch
    > ać na seks?
    >Tym,że nie sa wolni i rodzi komplikacje?<

    Przygruchać kogoś nie jest trudno,a zwłaszcza ci zajęci nie mają z tym raczej problemów. Pozostaje jedynie kwestia, czy i jak to się dalej potoczyły i na ile będzie trwałe.
  • midnight_lightning 21.08.15, 22:27
    @sabat
    "Dobrze. To inaczej - ile procent całej populacji mężczyzn jest na tyle fajnych żeby wzbudzać w kobiecie chemię?
    5-15%? Dobrze szacuję?"

    Jesteś ukontentowany odpowiedziami szanownych forumowiczek? Proponuję dokonać na tych odpowiedziach drobnego, kosmetycznego zabiegu polegającego na zanegowaniu ich sensu.

    Przykładowo.

    Jest
    "Nie widzę dookoła siebie facetów, którzy mają jakiś problem ze znalezieniem kobiety, i byliby odrzucani"

    Powinno być
    "Widzę tylko tych popularnych facetów"

    Jest
    "...widzę że Ci fajni właśnie są w dużej przewadze..."

    Powinno być
    "nie widzę, że bzykamy się ochoczo i bezinteresownie z tą samą, niewielką grupką facetów"

    Tu jest jeszcze inne wytłumaczenie, dla kobiet 20% tych najgorszych badboyów i podstarzałych playboyów istotnie może być większą ilością od 80%. Kobieca "logika" jest pełna niespodzianek.

    Dowód?

    "Ja bym nawet odwrotnie powiedziała: że jest 5-10% facetów, którzy rzadko komu się podobają, a cała reszta łapie się do tych 10% jakiejś puli kobiet." :)

    Nie powiem, intrygująca i skłaniająca do zadumy wypowiedź. Aż ciekawość mnie zżera, które to 10% kobiet zwilżają bezrobotni i uczciwcy zarabiający minimalną krajową, które 10% kobiet zwilżają inteligentni erudyci tzw. kujony i mole książkowe, które 10% kobiet zwilżają faceci poniżej 1,8m.

    Ot, zwykła ciekawość. Już sobie wyobrażam rozmowę na disco:

    - a jaki masz właściwie wzrost?
    - 1,71m
    - ale szkoda, taki przystojny, fajny i inteligentny jesteś, ale ja się bzykam tylko z facetami o wzroście 1,60 - 1,70.

    Ach, zapomniałem o kobiecej "logice". Skoro kobietom z łatwością przychodzi rozkładanie się przed 2-,3-razy starszymi panami imponującymi dojrzałością (finansową), to widocznie w ich zdegenerowanych główkach rodzi się pomysł, że dla wykluczanych młodzieńców (bo za grzeczni, mili, inteligentni, spokojni, nieśmiali) idealnymi połówkami są babcie po 60-ce :)

    No tak, taka wykluczająca całe życie kurdupelka 1,60, która już teraz zadaje się z desperatem, który bierze wszystko, co łaskawy Los raczy rzucić, niezależnie od płci, byłaby zapewne w siódmym niebie, gdyby jakiś ML raczył na nią spojrzeć w wieku 60 lat.
  • mabelle2000 07.08.15, 13:02
    hello-kitty2 napisała:

    > Sluchaj tutaj opowiesci o zakochaniu w zonie, tyleczku zony, zapachu zony, bule
    > czce zony i innych detalach z zycia intymnego nikogo nie zwilzaja wiec tutaj ni
    > kt Ci fiuta nie obciagnie zeby ratowac Twoje malzenstwo.

    Kitunia, jak ja lubie ten Twoj cynizm :-))))
    A swoja droga to ciekawe, zreszta juz Sea na to zwrocila uwage, ze takie dobre, zgodne malzenstwo, a pani paszczy nie moze otworzyc i wymiedlic co jej dolega. Jak ludzie sa blisko, zwlaszcza jak sie przyjaznia, to chyba pierwsza osoba, z ktora sie dziela swoimi bolescimi jest wlasnie ta zona czy maz. Wiec ten idealny zwiazek to zdaje sie tylko pozory.
    Brakiem zaufania zony pan najwyrazniej sie nie martwi, dupy czemu nie daje, to jest wazne.
  • gyubal_wahazar 06.08.15, 12:44
    > A jak naprawić Porsche, to jest odpowiedź której szukam?

    Spróbować pewnie warto, ale do czasu. Bo przeciągając ten czas przeinwestowujesz i dodatkowo zaczyna Ci być żal zainwestowanego czasu, uczuć i starań, co sprawia, że brniesz w to bagno dalej.

    Dlatego jak mawia spekuła 'tnij swe straty krótko'. Wyznacz sobie limit paru tygodni czy max miesięcy i jeśli nie osiągniesz celu, podziękuj damie za współpracę. Nie ma lekko i nikt nie obiecywał, że będzie

    --
    knur.blox.pl
  • bcde 08.08.15, 03:11
    >Paradoksem jest, że stanowimy naprawdę szczęśliwą rodzinę

    Nie stanowicie, bo ty nie jesteś szczęśliwy. Reszta to pozory.

    >Związek trwa od 8 lat z przerwą niecałego roku. Przerwa była spowodowana romansem mojej obecnej małżonki.

    No to pozamiatane. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki i do tego samego związku.

    >Nasza małżeńska bliskość leci w próżnię, a zdrada nie wchodzi w grę, bo bym sobie w oczy nie mógł spojrzeć.

    Zdradzać nie potrafisz, więc wyjście pozostaje jedno - rozstanie z żoną.

    >Rozważam natomiast
    > wzbudzenie zazdrości, bo z wszystkich porad, które wyczytałem na tego typu fora
    > ch ta jedna wydaje się najsensowniejsza, ktoś próbował tego? Co sądzicie o pomy
    > śle zapalenia świeczki sytuacją zagrożenia?

    Daj se siana.
    1. Równie dobrze mógłbyś wzbudzać zazdrość nieboszczyka.
    2. Jeśli nawet mógłbyś wzbudzić zazdrość, to żony nie oszukasz, za dobrze już cię zna.
    3. Jeśli nawet udałoby ci się oszukać żonę i uzyskałbyś jakiś efekt, byłby on chwilowy.
    4. Dopóki trwa małżeństwo, to strzał do własnej bramki, który będzie ci policzony przy rozwodzie.

    Żonie kop w dupę, a z dzieckiem rozwodu nie bierzesz. Taką mam koncepcję.
    Zamiast pięknego Porshe, który będzie stał nieużywany w garażu, poszukaj np. jakiejś terenówki, która może dać frajdę w wypadach za miasto.
  • bcde 08.08.15, 03:13
    I nie Porshe, tylko Porsche, oczywiście.
  • sabat777 08.08.15, 09:03
    bcde napisał:

    > Daj se siana.
    > 1. Równie dobrze mógłbyś wzbudzać zazdrość nieboszczyka.
    > 2. Jeśli nawet mógłbyś wzbudzić zazdrość, to żony nie oszukasz, za dobrze już c
    > ię zna.
    > 3. Jeśli nawet udałoby ci się oszukać żonę i uzyskałbyś jakiś efekt, byłby on c
    > hwilowy.
    > 4. Dopóki trwa małżeństwo, to strzał do własnej bramki, który będzie ci policzo
    > ny przy rozwodzie.

    To zależy. Jeśli z jej punktu widzenia rozwód byłby wyjątkowo nieopłacalny, to mogłaby zacząć szaleć z zazdrości. Oczywiście tutaj nie chodziłoby o to, że nagle zobaczyła w nim mężczyznę, ale o to, że zdała sobie sprawę z realności jego odejścia.
    Tylko pytanie czy warto wymuszać strachem seks z kimś, kto tak naprawdę tego nie chce. Moim zdaniem istnieją lepsze albo przynajmniej równorzędne alternatywy.
  • marek.zak1 08.08.15, 09:34
    sabat777 napisał:
    > Tylko pytanie czy warto wymuszać strachem seks z kimś, kto tak naprawdę tego nie chce. Moim zdaniem istnieją lepsze albo przynajmniej równorzędne alternatywy.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Oczywiście. Dzisiaj rano zepsuł sie odkurzacz. Zona zaczęła zastanawiać sie, co z tym zrobić. Ja go wziąłem i wystawiłem przed dom,wsiadłem na rower, pojechałem do Biedronki i przywiozłem nowy za 129 zł. Rozpakowałem i odkurzyłem dywany. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązania problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).
  • sabat777 08.08.15, 09:39
    marek.zak1 napisał:

    > Oczywiście. Dzisiaj rano zepsuł sie odkurzacz. Zona zaczęła zastanawiać sie, co
    > z tym zrobić. Ja go wziąłem i wystawiłem przed dom,wsiadłem na rower, pojecha
    > łem do Biedronki i przywiozłem nowy za 129 zł. Rozpakowałem i odkurzyłem dywan
    > y. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązani
    > a problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).

    Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!
  • mabelle2000 08.08.15, 09:43
    sabat777 napisał:

    > Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!

    Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zepsula ;-)
  • marek.zak1 08.08.15, 09:47
    mabelle2000 napisała:

    > sabat777 napisał:
    >
    > > Jak dobrze, że Biedronka jest tak blisko!
    >
    > Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zepsula ;-).
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi :).


  • sabat777 08.08.15, 09:56
    marek.zak1 napisał:

    > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony.

    To się nie zawsze przekłada. Żona ma jeszcze mniej, a ciągnie lepiej...
  • hello-kitty2 08.08.15, 13:12
    marek.zak1 napisał:

    > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi
    > :).

    Kurde czemu ja sie nie umiem cieszyc z ciagu odkurzacza, zycie byloby takie proste...;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ninek04 08.08.15, 13:27
    hello-kitty2 napisała
    marek.zak1 napisał:

    > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi
    > :).

    >Kurde czemu ja sie nie umiem cieszyc z ciagu odkurzacza, zycie byloby takie proste...;)>

    Ja to bym raczej była wściekła,że zamiast spróbować najpierw naprawić,to on wydał lekką ręką pieniądze :)

  • marek.zak1 08.08.15, 13:41
    ninek04 napisała:

    > hello-kitty2 napisała
    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi> :).
    >
    > >Kurde czemu ja sie nie umiem cieszyc z ciagu odkurzacza, zycie byloby takie proste...;)>
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------->
    > Ja to bym raczej była wściekła,że zamiast spróbować najpierw naprawić,to on wydał lekką ręką pieniądze :)
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Naprawa odkurzacza, to znalezieniem punktu naprawy,(w W-wie nie jest ich wiele), zawiezienie i oddanie na jakies 2 tygodnie, zaplacenie kilkudziesieciu zł, pojechanie i odebranie go. W międzyczasie w domu nie byłoby odkurzacza.
    Tak wiec w mojej głowie podjęta została szybka decyzja i nowy odkurzacz pojawił sie w ciagu 15 minut.
    Życie to sztuka wyboru :).
    P.S. Gdybym byl elektrykiem, zapewne zacząłbym od prób naprawy.
  • sabat777 08.08.15, 09:58
    mabelle2000 napisała:

    > Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zep
    > sula ;-)

    Mądry mąż nie potrąca żonie kieszonkowego, ale oczekuje wypłaty w naturze :P
  • marek.zak1 08.08.15, 10:14
    sabat777 napisał:

    > mabelle2000 napisała:
    >
    > > Jak dobrze, ze 129zl nie potracil zonie z kieszonkowego za to, ze odkurzacz zepsula ;-)
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------>
    > Mądry mąż nie potrąca żonie kieszonkowego, ale oczekuje wypłaty w naturze :P
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Tak, to ulubiony tutejszy motyw. Wiedziałem, że on sie szybko pojawi.
  • mabelle2000 08.08.15, 10:23
    marek.zak1 napisał:

    > Tak, to ulubiony tutejszy motyw. Wiedziałem, że on sie szybko pojawi.

    No pozwol nam troche pozartowac, nie badz taki :-D
  • gogol77 08.08.15, 11:09
    mabelle2000 napisała:

    > No pozwol nam troche pozartowac, nie badz taki :-D>

    Niestety, ale ja podejrzewam, ze Sabat nie żartował. I ja nawet go rozumiem, bo on przez ten swój do dupy małżeński seks ma już wdrukowane, że jak kobieta rozkłada nogi to jest to jakaś forma jej gratyfikacji za coś tam. On nie przyjmuje do wiadomości, że są takie co to "...jak koń owies" (copyright posłanka Beger). Sabat uwierz mi - ich jest chyba nawet większość w populacji kobiet tylko trzeba pierwsze primo - rozejrzeć się wokół siebie, nie tkwić w tej frustrującej stagnacji hodując gupiki i drugie primo - umieć odczytać szyfr w którym jest zapisana ich seksualność - jesteś rozgarnięty więc nie powinno to być dla Ciebie trudne.
    I wtedy gdyby Sabat jednak posłuchał porad niektórych tutaj i skonsumował/pozwolił się skonsumować takiej właśnie amatorce owsa - to na bank zmieniłby zdanie co do motywów jakimi kieruje się znacząca liczba kobiet rozkładających nam nogi.
  • sabat777 08.08.15, 11:40
    gogol77 napisał:

    > I wtedy gdyby Sabat jednak posłuchał porad niektórych tutaj i skonsumował/pozwo
    > lił się skonsumować takiej właśnie amatorce owsa - to na bank zmieniłby zdanie
    > co do motywów jakimi kieruje się znacząca liczba kobiet rozkładających nam nogi

    Tylko ja nie jestem owies...
  • sabat777 08.08.15, 12:37
    Staaaary...
    Zadam Ci małe pytanie. Jesteś na tym forum już dość długo, myślę że obserwujesz i wyciągasz wnioski.
    Powiedz mi, zauważyłeś może dziwne zjawisko, że jak przechodzimy od ogółów do konkretów, to koleżanki z forum zmieniają front? Nie zastanawia Cię to, że jak mówimy o "kobietach", to odpowiedź brzmi - tak "kobiety" lubią seks! Ale kiedy mówimy o konkretach, np. "żona Marka", "kochanka Gogola", "żona Zombiego" - to nagle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje?
    Skoro "kobiety" lubią seks, to dlaczego "żona Marka" ma nie lubić seksu? Ale taka dwutorowość wypowiedzi i totalna zmiana tonu jest zauważalna gołym okiem.

    Chcesz wiedzieć dlaczego?
    Wyjaśnienie jest dość proste i wynika ze sposobu prezentacji samego siebie. Kiedy kobiety mówią ogólnie, kiedy formułują wypowiedzi dotyczące "kobiet", opisują wyznawany przez siebie paradygmat. Opisują zbiór formuł i przekonań społecznych, który jest im bliski. To dość złożony temat, ale najprościej opisując - dlaczego kobiety tak w ostatnich latach pokochały seks? Bo seks to symboliczna władza, a kobiety walczą o odzyskanie społecznej władzy. To proste wytłumaczenie, dlaczego kobiety związane z bardziej tradycyjnym modelem wychowania wykazują znacznie mniejsze zainteresowanie seksem.
    Kiedy kobiety mówią o konkretnych sytuacjach autoprezentację poglądów zastępuje realna introspekcja. To klasyczne zjawisko transferu emocji, kobiety znając siebie, swoją strukturę psychiczną są w stanie przeprowadzić symulację co może w takiej relacji myśleć "żona Marka", "kochanka Gogola" itd.
    Paradoksalnie to w tym drugim przypadku mówią o samych sobie najwięcej. Powątpiewają w szczerość relacji Marka i jego żony, bo WIEDZĄ jak naprawdę myślą kobiety. Ta sytuacja nie wymaga prezentowania feministycznych, nowoczesnych poglądów. Pokazania że jest się kobietą u władzy i samostanowiącą w seksie.
  • szopen_cn 08.08.15, 12:57
    To jest dosc ciekawa obserwacja.

    Nie jestem pewien czy masz race Co do powodow ale zjawisko chyba opisales trafnie.

    I nie wiem Co masz na mysli piszac o zwiazaniu z tradycyjnym modelem wychowania.
  • marek.zak1 08.08.15, 13:01
    sabat777 napisał:
    > Chcesz wiedzieć dlaczego?
    > Wyjaśnienie jest dość proste i wynika ze sposobu prezentacji samego siebie. Kiedy kobiety mówią ogólnie, kiedy formułują wypowiedzi dotyczące "kobiet", opisują wyznawany przez siebie paradygmat. Opisują zbiór formuł i przekonań społecznych, który jest im bliski. To dość złożony temat, ale najprościej opisując - dlaczego kobiety tak w ostatnich latach pokochały seks? Bo seks to symboliczna władza, a kobiety walczą o odzyskanie społecznej władzy.
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    No to przytoczę Ci fragment mojej książki w naszym ulubionym temacie; seks, władzxa, kasa.


    – Chyba rzeczywiście z nią nie spałeś. Ja z Talbottem też nie. Mam nad nim władzę, a jak kobieta ma władzę nad mężczyzną, nie musi z nim spać, żeby zrobił to, co chce. Wiesz o tym?
    – Nie. Nade mną też masz władzę?
    – Nie i dlatego z tobą śpię.
  • hello-kitty2 08.08.15, 13:53
    sabat777 napisał:

    > Powiedz mi, zauważyłeś może dziwne zjawisko, że jak przechodzimy od ogółów do k
    > onkretów, to koleżanki z forum zmieniają front?

    Odkad czytam to forum slowo 'kolezanki' nabralo dla mnie nowego znaczenie. To slowo w nowym znaczeniu wprowadzil Kutuzow. Ma na celu przedstwienie pogardliwego stosunku do kobiet. Tak to odbieram.

    Nie zastanawia Cię to, że jak m
    > ówimy o "kobietach", to odpowiedź brzmi - tak "kobiety" lubią seks!

    Z lubieniem seksu jest jak z lubieniem zarcia. Niby kazdy lubi pojesc ale przeciez sie nie bedziesz obzeral, bo wiesz czym to grozi. Dodatkowo spolecznie narzucono by kobiety dbaly o linie.

    Ale kiedy m
    > ówimy o konkretach, np. "żona Marka", "kochanka Gogola", "żona Zombiego" - to n
    > agle dziewczyny zaczynają wyśmiewać te relacje?

    Byc moze wynika to z naszych ograniczen. Ja np jak napisalam pare postow wczesniej nie umialabym byc szczesliwa z ciagu odkurzacza, zachwycac sie zakupem odkurzacza i odkurzeniem dywanow dlatego mi sie w pale nie miesci taki zapis:

    marek.zak1 napisał:
    Rozpakowałem i odkurzyłem dywan
    > y. Zona była zachwycona moja nieprawdopodobna determinacją szybkiego rozwiązani
    > a problemu. To musiało na niej zrobić wrażenie :).
    > Odkurzacz Philpsa, tylko 700 W a ciągnie jak szalony. Jesteśmy oboje szczęśliwi
    > :).

    Ale przyznaj sie Sabat Tobie tez sie nie miesci, co? ;-)
    --

    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.