Dodaj do ulubionych

ignorowanie gorsze od braku seksu...

18.08.15, 03:49
Chyba nadszedł kolejny dla mnie etap w drodze do podjęcia decyzji o rozwodzie... Chciałabym je pokonywać szybciej.

Nie wiem co jeszcze musi się stać, żeby do mnie dotarło, że to sytuacja bez wyjścia, a raczej z jedynym wyjściem zakładającym moje wymiksowanie się z tego układu. Niektórzy z Was być może pamiętają moją historię o mężu, który woli masturbację od seksu... Przez pewien czas było w tej materii nawet lepiej... Ale jak to zwykle bywa - na bardzo krótki czas. W zeszłym tygodniu, po kolejnych awanturach, błaganiach przyznał się wreszcie, że znów to zrobił... I że kłamał wcześniej na temat tego, że nie robił. Następnie wyjechał na dwa dni do pracy... Chciałam bez kłótni i awantur powiedzieć mu jak się czuję, więc napisałam wiadomość:
"Nienawidzę Cię. Nienawidzę Cię teraz z całej siły… Za kolejne kłamstwa, za to, że pod tym względem nic a nic się nie zmieniasz… A raczej zmieniasz się na minus bo nawet nie czujesz powinności, żeby mnie porządnie za to przeprosić, za to, że dla Ciebie to "nic takiego". Za to, że potrafisz tak brutalnie wykorzystywać fakt, że z całych sił staram się Tobie ufać… Za to, że potrafisz pisać "kocham Cię! Nie kłamię Kotusiu!!!", że kiedy piszę, że nadal nie wierzę, Ty odpisujesz, że Ci przykro…Za to, że piszesz, że nie masz się czego bać, kiedy pytam czego się boisz, że zapewniasz, że nic nie zrobiłeś i jeszcze próbujesz mnie wpędzać w poczucie winy, że Ci nie wierzę. Że marnujesz po kolei wszystkie szanse, które Ci daję, że uniemożliwiasz mi to, aby Ci zaufać… Za to, że nie wiem czy cokolwiek w naszym życiu jest prawdą...
Znów mnie straciłeś… Nie przez masturbację, ale przez kłamstwa i brak starania… I przez smsa, który w tak wulgarny sposób odnosił się do moich podejrzeń, które po tylu kłamstwach, które od Ciebie usłyszałam, nie są w nawet najmniejszym stopniu nieuzasadnione… Tak bardzo w ostatnim czasie starałam się, by Ci ufać, by wierzyć w to, że może nam się udać, że uda nam się wszystko poukładać. Chciałam żebyśmy byli bliżej. Po raz kolejny zaproponowałam wspólne pieniądze, wyczekiwałam wspólnego czasu, planowałam naszą podróż życia, zapragnęłam mieć z Tobą dzieci… A dziś znów siedziałam i płakałam przez kilka godzin i zastanawiałam się gdzie się podziewają wszystkie nasze pieniądze i ile razy mnie zdradziłeś, choć zapewniasz, że tak się nie stało…
Nie mam żadnego poczucia bezpieczeństwa, praktycznie codziennie zastanawiam się kiedy wyjdzie na jaw coś nowego...
Nie chcę i nie mogę tego zrobić sobie i moim przyszłym dzieciom by nie ufać ich Tacie, nie mogę być przez niego ciągle odrzucana i czuć się piękna tylko gdy nie ma go w pobliżu, nie mogę też tak entuzjastycznie reagować na przejawy zainteresowania mną by rozmyślać o tym później i czerpać z tego poczucie własnej wartości… to nie małżeństwo, to nie wspólne życie, tylko "poczekalnia" na coś innego, lepszego bez względu na to czy wydarzy się wewnątrz małżeństwa, czy poza nim.
Wyszłam dziś wieczorem na dwór… Zapłakana, ubrana tylko w cienki materiał, bez żadnej bielizny pod spodem... Czułam wiatr i deszcz na każdym kawałku swojej skóry… Wdychałam zapach burzy… I odetchnęłam z ulgą bo wiem, że cokolwiek się stanie to sobie poradzę. I nie muszę się godzić na byle jakie życie u boku kogoś, kto tak naprawdę nigdy nie pragnął mnie mieć, więc nie potrafi też docenić, że oddałam mu się na wyłączność…Jedynym sposobem, by uratować nasze małżeństwo jest wyrzucenie z niego śmieci, których Ty nie byłeś, nie jesteś i wątpię, że kiedykolwiek będziesz, w stanie się pozbyć..."

Odpisał mi tylko "Nie potrafię nic tak na szybko odpisac poza tym, ze Cie przepraszam i, ze jestem dupkiem.."

Od tamtej pory nie ustosunkował się do mojej wiadomości w żaden sposób, ani pisemnie ani podczas rozmowy... od trzech nocy śpię w innej sypialni a on nie podjął żadnej próby byśmy spali razem, wczoraj powiedział tylko "jak chcesz to możesz spać w naszym łóżku, a ja pójdę do gościnnego".

Muszę przestać się wreszcie okłamywać, że on mnie kocha i opierać te kłamstwa na fakcie, że chętnie odbiera mnie z pracy i robi mi śniadanie. A jeśli nie ma miłości, to nie ma w imię czego znosić braku intymności... Gdyby tak można było się wyłączyć i obudzić gdy przestanie już boleć
:(
Edytor zaawansowany
  • sea.sea 18.08.15, 10:15
    Nie będę ściemniać - samotność czasami jest paskudna. Czasami człowiek wraca do domu i tak bardzo by chciał, żeby w nim był ktoś żywy, żeby usłyszeć czyjś głos. Ja się ogólnie wyleczyłam już z eksa (zajęło mi to jakieś 4 miesiące), ale i tak miewam kłujkę w sercu, kiedy wracam nocą sama do domu - bo zawsze mnie odbierał, jak mnie gdzieś nosiło wieczorami. Przez jakiś czas nie mogłam robić zakupów w tej sieci marketów, co zwykle, bo odruchowo mnie niosło w stronę półek z jego ulubionymi produktami... Itp.

    Ale dobre jest to, że mam wszystko z grubsza pod kontrolą, że nie mam złudzeń. Wstaję rano i wiem, jak będzie wyglądał mój dzień. Nie tłucze mi się gdzieś pod mostkiem nadzieja wbrew wszelkim danym i zdrowemu rozsądkowi, że dzisiaj zdarzy się coś określonego, że on się nagle ocknie i zrobi coś, żeby mnie uszczęśliwić. Takie bujanie się na huśtawce irracjonalnej nadziei vs nieuchronne rozczarowanie wspominam najgorzej, bez tego naprawdę jest lżej.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 17:57
    Smutny Twój post, ale i napawający nadzieją. Dziękuję.

    Zastanawiam się czy może być jakaś gorsza wersja samotności od tej, której doświadczam teraz. Bo teraz przecież też jestem samotna, tylko inaczej. I dokładnie tak jak napisałaś, żyję nadzieją wbrew wszystkim danym.
  • kruche_ciacho 18.08.15, 22:01
    Przytulaki sea. Bylam tam, przezylam, z kazdym tygodniem bedzie lepiej.
  • sea.sea 18.08.15, 22:20
    Dzięki :) Mi już jest generalnie znacznie lepiej, tzn obecnie nie odczuwam już żałości po eksie, tylko wolne miejsce do zagospodarowania - wyrabianie sobie nowych nawyków lub przypominanie starych to jednak proces i to trochę trwa. Nie mam jakiegoś parcia na związek, ale muszę przyznać, że brakuje mi emocji i tej energii, jaką wyzwala zakochanie i porządny seks, byłoby szalenie miło się jeszcze kiedyś zaczarować :)
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 18.08.15, 10:29
    Jeśli trapią Cię takie dylematy, czujesz brak bliskości i intymności, zaufania, a przy tym masz poczucie, że nic nie zmienia się na lepsze, tylko wszystko zmierza ku równi pochylej-to odejdź teraz,póki nie macie dzieci.Potem może być to bardzo trudne do wykonania.
  • mabelle2000 18.08.15, 11:26
    notyouraveragegirl napisała:

    > W zeszłym tygodniu, po kolejnych awantu
    > rach, błaganiach przyznał się wreszcie, że znów to zrobił... I że kłamał wcześn
    > iej na temat tego, że nie robił.

    Jestes uosobieniem koszmaru, ktory sni mi sie po nocach. Profosa z pejczem, ktory zaglada mi w cipe, z pytaniem, czy juz sie dzisiaj masturbowalam czy nie, a jesli tak to dlaczego.
    Nie dalo sie chlopa wytresowac, zeby byl zainteresowany tylko Twoim sex appealem ? No co za ponizenie dla kobiety. Bylby facet w pelni pod kontrola gdyby rzucil w cholere masturbacje i zainteresowal sie wylacznie seksem z Toba. Skoro tego nie robi, to trzeba go kurna zmusic przynajmniej, zeby wciaz przepraszal i kajal sie na kolanach. Nie moze byc tak, zeby nie dalo sie kontrolowac jego seksualnosci, to oburzajace.

  • notyouraveragegirl 18.08.15, 11:40
    Jak dla mnie to mógłby sie masturbować i 10 razy dziennie gdyby nie oznaczało to dla mnie braku seksu... Tylko dlatego pytam że chcę wiedzieć co jest powodem tego że ze mną nie sypia i czy mam ewentualnie szansę żeby do czegokolwiek między nami doszło...
  • zyg_zyg_zyg 18.08.15, 12:07
    Nie ma szans zeby do czegos doszlo. I nie ma szans, zeby on Cie uszczesliwil. Bo to jest chyba ta rzecz, ktorej od niego oczekujesz. Zeby zmienil sytuacje, w ktorej sie znalezliscie i w ktorej tkwicie od lat, zeby zmienil siebie w taka wersje, ktora bedzie Tobie w koncu robic dobrze. On sie nie zmieni. Albo sie wyrwiesz z tego ukladu, albo bedziesz sie rzucac jeszcze lata cale.
  • mabelle2000 18.08.15, 12:38
    notyouraveragegirl napisała:

    > Jak dla mnie to mógłby sie masturbować i 10 razy dziennie gdyby nie oznaczało t
    > o dla mnie braku seksu...

    Ale on tego seksu z Toba nie chce, nie rozumiesz tego ?

    > Tylko dlatego pytam że chcę wiedzieć co jest powodem
    > tego że ze mną nie sypia i czy mam ewentualnie szansę żeby do czegokolwiek międ
    > zy nami doszło...

    No i co Ci to da jak sie dowiesz ?
    On moze sie swoja seksualnoscia z Toba dzielic, ale jego seksualnosc do Ciebie nie nalezy, rowniez wiec nie zalezy od Ciebie. Wiec nie zmienisz w magiczny sposob rzeczywistosci, bo to on decyduje gdzie kieruje swoja energie. A traktowanie seksu wylacznie relacyjnie konczy sie tak jak w Twoim przypadku.
    Zlokalizowalas problem i chcesz byc jego seksuologiem ? Obawiam sie, ze to nigdy sie nie uda.

  • prosty_facet 18.08.15, 22:16
    mabelle2000 napisała:

    > Zlokalizowalas problem i chcesz byc jego seksuologiem ? Obawiam sie, ze to nigd
    > y sie nie uda.

    Dobrze mówisz mabelle - też pojawiło mi się takie skojarzenie po przeczytaniu pierwszego postu - kontrola. Autorka to kobieta kontrolująca. Ktoś ma ją uszczęśliwiać a jak nie, to trzeba zrobić awanturę. Stąd się bierze określenie "zołza" (czyli żona ;-)).
    I w kontekście tego pojawia się znowu ta nieszczęsna masturbacja, której niektórzy ludzie nie są w stanie znieść u swoich partnerów/rek. A to nie tu leży pies pogrzebany...

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • kruche_ciacho 18.08.15, 22:37
    masturbacja nie jest zla i nie o to autorce chodzi
    tutaj masturbacja jest zamiast seksu i to jest problem
  • prosty_facet 19.08.15, 08:14
    kruche_ciacho napisała:

    > masturbacja nie jest zla i nie o to autorce chodzi
    > tutaj masturbacja jest zamiast seksu i to jest problem

    Pytanie: co było pierwsze: jako czy kura ?
    Czy masturbacja jest przyczyną czy może raczej skutkiem jakichś problemów ?
    Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • marek.zak1 19.08.15, 08:44
    prosty_facet napisał:
    > Pytanie: co było pierwsze: jako czy kura ?
    > Czy masturbacja jest przyczyną czy może raczej skutkiem jakichś problemów ?
    > Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------

    Pisałem w tym duchu wiele razy i zawsze spotykało się to z fala bardzo ostrej krytyki. Zobaczymy jak teraz zareaguja koleżanki.
  • sea.sea 19.08.15, 09:22
    Bo pisałeś w duchu "te roszczeniowe harpie nie dają spokojnie poruchać, tylko domagają się orgazmów, bo za dużo czytały Cosmo" :P
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • hello-kitty2 19.08.15, 11:39
    marek.zak1 napisał:

    > prosty_facet napisał:
    > > Pytanie: co było pierwsze: jako czy kura ?
    > > Czy masturbacja jest przyczyną czy może raczej skutkiem jakichś problemów
    > ?
    > > Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
    > -------------------------------------------------------------------------------
    > ---------------
    >
    > Pisałem w tym duchu wiele razy i zawsze spotykało się to z fala bardzo ostrej k
    > rytyki. Zobaczymy jak teraz zareaguja koleżanki.

    Oto moja reakcja: wszedzie piszesz o masturbatorze, ze 'ten typ tak ma' i zeby mu kompa na lbie rozwalic, a teraz nagle obrot o 180 st. Wez sie zdecyduj BEZ ogladania sie na kolezanki moze, co?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 19.08.15, 11:48
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > > Problemów w związku, a nie u faceta czy u kobiety.
    > > -------------------------------------------------------------------------
    > > Pisałem w tym duchu wiele razy i zawsze spotykało się to z fala bardzo ostrej kytyki. Zobaczymy jak teraz zareaguja koleżanki.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------->
    > Oto moja reakcja: wszedzie piszesz o masturbatorze, ze 'ten typ tak ma' i zeby
    > mu kompa na lbie rozwalic, a teraz nagle obrot o 180 st. Wez sie zdecyduj BEZ ogladania sie na kolezanki moze, co?
    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jesli masturbacja jest przyczyną BSWM należy kompa rozwalić.
    Jesli masturbacja jest nastepstwem problemów w zwiazku i problemów z seksem należy wyjaśnić powody tychże problemów.
    Sa to dwie zupełne różne sytuacje.

  • hello-kitty2 19.08.15, 12:19
    marek.zak1 napisał:

    > Jesli masturbacja jest przyczyną BSWM należy kompa rozwalić.
    > Jesli masturbacja jest nastepstwem problemów w zwiazku i problemów z seksem nal
    > eży wyjaśnić powody tychże problemów.
    > Sa to dwie zupełne różne sytuacje.

    Juz widze jak diagnozujesz co jest co ;) Tutaj mam dla Ciebie przyklad. Do ktorej opcji zakwalifikujesz nastepujacy przypadek: nastepuje BSWM w wyniku braku orgazmow (juz Ci wyjasnilam powod) u pani, pani masturbuje sie przy porno. Prosze ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 19.08.15, 12:34
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > Juz widze jak diagnozujesz co jest co ;) Tutaj mam dla Ciebie przyklad. Do ktorej opcji zakwalifikujesz nastepujacy przypadek: nastepuje BSWM w wyniku braku orgazmow (juz Ci wyjasnilam powod) u pani, pani masturbuje sie przy porno. Prosze ;).
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Nie pamiętam powodu, ale w sprawach masturbacji kobiet głosu nie zabieram. W przypadku faceta po masturbacji facet z przyczyn fizjologicznych nie ma siły I ochoty na sex, natomiast u kobiet może być inaczej, ale się nie wypowiadam.
    Tak na marginesie, gdybym wiedział jak orgazm jest ważny i niezbędny dla kobiet, to z obecną wiedzą chyba bym został singlem, a sprawy seksu rozwiązałbym w inny sposób.. Odpowiedzialność za orgazm, jaki by na mnie spadała, by mnie zupełnie zniecheciła do zwiazku.
  • sea.sea 19.08.15, 09:38
    Problem jest taki, że oni obydwoje chyba są masochistami.
    Autorka w 2014 roku pisała, że są razem 10 lat, a od 7 nie jest dobrze. Więc teraz mamy już 8 lat jego trzepania po kątach i jej płaczów i narzekań. Jednocześnie obydwoje się trzymają siebie jak pijany płota, ona wciąż znosi jego kłamstwa i łamanie składanych pod przymusem obietnic, on wciąż znosi kontrolę i próby wymagania od niego czegoś, czego ewidentnie nie jest w stanie dotrzymać. I tak 8 lat. Normalnemu człowiekowi to by dawno żyłka pękła i by wyciągnął wnioski - zwłaszcza, że jak się zeszli, to byli jeszcze nastolatkami (przynajmniej autorka), więc spokojnie mogli się rozejść jeszcze na studiach i znaleźć sobie bardziej odpowiadającego partnera, zamiast się tyle ze sobą męczyć.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • hello-kitty2 18.08.15, 12:29
    mabelle2000 napisała:

    > Jestes uosobieniem koszmaru, ktory sni mi sie po nocach. Profosa z pejczem, kto
    > ry zaglada mi w cipe, z pytaniem, czy juz sie dzisiaj masturbowalam czy nie, a
    > jesli tak to dlaczego.
    > Nie dalo sie chlopa wytresowac, zeby byl zainteresowany tylko Twoim sex appeale
    > m ? No co za ponizenie dla kobiety. Bylby facet w pelni pod kontrola gdyby rzuc
    > il w cholere masturbacje i zainteresowal sie wylacznie seksem z Toba. Skoro teg
    > o nie robi, to trzeba go kurna zmusic przynajmniej, zeby wciaz przepraszal i k
    > ajal sie na kolanach. Nie moze byc tak, zeby nie dalo sie kontrolowac jego seks
    > ualnosci, to oburzajace.

    Mabelle wszystkie historie tego typu odnosisz do siebie.
    Ja z kolei jak czytam o takim gosciu to mi sie pokazuje obraz meza glownej bohaterki Little Children (nie moge znalezc odpowiedniego fragmentu na you tube ale tu cos widac: www.youtube.com/watch?v=bU9C2jeYDTI). W tym filmie przeciwstawiono walenie konia przez goscia przed kompem z zalozonymi na glowe gaciami babskimi jakies baby z internetu z relacja seksualna dwojga ludzi. Nie wiem czy to tak wyglada w realu ale jesli tak to nie ma bata zeby widz sie na tym panem pochylil.

    Abstrahujac czy u tego pana masturbacja jest skutkiem czy przyczyna to mam pytanie ogolne: po co ktos komu wystarczy masturbacja wiaze sie z innym czlowiekiem, ktoremu nie wystarcza? Jesli gosc jej nie chce to po cholere ja trzyma w zwiazku, zapewniajac o milosci, klamiac, przepraszajac? Przeciez on ja ewidentnie trzyma w obwodzie, oszukuje, po cholere?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • brak.polskich.liter 18.08.15, 12:41
    hello-kitty2 napisała:

    > Abstrahujac czy u tego pana masturbacja jest skutkiem czy przyczyna to mam pyta
    > nie ogolne: po co ktos komu wystarczy masturbacja wiaze sie z innym czlowiekiem
    > , ktoremu nie wystarcza? Jesli gosc jej nie chce to po cholere ja trzyma w zwia
    > zku, zapewniajac o milosci, klamiac, przepraszajac? Przeciez on ja ewidentnie
    > trzyma w obwodzie, oszukuje, po cholere?

    Niekoniecznie.
    Moze jej potrzebowac do realizacji innych swoich potrzeb (np. towarzystwa, przynaleznosci, wizerunku), a do seksu akurat nie.
    To nie tak rzadko spotykany scenariusz.
    --
    "Zablokowani nie ujawniają uczuć, tłumią stres, a gdy w końcu eksplodują mogą mieć zatwardzenie na zmianę z biegunką."
    Joanna Rokicka, dziennikarka
  • mabelle2000 18.08.15, 12:49
    hello-kitty2 napisała:

    >W tym filmie przeciwstawiono walenie konia przez goscia przed kompem z
    >zalozonymi na glowe gaciami babskimi jakies baby z internetu z relacja seksualna dwojga >ludzi. Nie wiem czy to tak wyglada w realu
    >ale jesli tak to nie ma bata zeby widz sie na tym panem pochylil.

    Ja sie nad panem nie pochylam, ja tylko pragne zwrocic uwage, ze domaganie sie czegos, czego ktos nie chce nam dac jest z gory skazane na porazke. No niestety, dla wielu ludzi nadal seks tylko wtedy ma sens jesli jest aktem dobrowolnym. O czym zdaje sie autorka jakby zapomniala.

    > Abstrahujac czy u tego pana masturbacja jest skutkiem czy przyczyna to mam pyta
    > nie ogolne: po co ktos komu wystarczy masturbacja wiaze sie z innym czlowiekiem
    > , ktoremu nie wystarcza? Jesli gosc jej nie chce to po cholere ja trzyma w zwia
    > zku, zapewniajac o milosci, klamiac, przepraszajac? Przeciez on ja ewidentnie
    > trzyma w obwodzie, oszukuje, po cholere?

    Jesli ja chce seksu z Toba, ale Ty nie chcesz ze mna, ale to ja za Toba laze, domagam sie i robie awantury, to kto kogo tutaj trzyma i komu bardziej zalezy ?
  • zyg_zyg_zyg 18.08.15, 12:51
    A myslisz, ze np. Sabata to zona nie potrzebuje? Cale to forum jest pelne historii o wzajemnym potrzebowaniu, tyle ze odmiennych rzeczy.
  • mabelle2000 18.08.15, 13:09
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A myslisz, ze np. Sabata to zona nie potrzebuje? Cale to forum jest pelne hist
    > orii o wzajemnym potrzebowaniu, tyle ze odmiennych rzeczy.

    Stad pewnie tytul watku, ktory oddaje istote rzeczy: " Ignorowanie gorsze od braku seksu".
  • hello-kitty2 18.08.15, 13:14
    mabelle2000 napisała:

    No niestety
    > , dla wielu ludzi nadal seks tylko wtedy ma sens jesli jest aktem dobrowolnym.
    > O czym zdaje sie autorka jakby zapomniala.

    > Jesli ja chce seksu z Toba, ale Ty nie chcesz ze mna, ale to ja za Toba laze, d
    > omagam sie i robie awantury, to kto kogo tutaj trzyma i komu bardziej zalezy ?

    zyg_zyg_zyg napisała:

    > A myslisz, ze np. Sabata to zona nie potrzebuje? Cale to forum jest pelne hist
    > orii o wzajemnym potrzebowaniu, tyle ze odmiennych rzeczy.

    No wlasnie, a wlasciwie czego kazdy potrzebuje to prawda. Wg mnie autorka nie domaga sie seksu tylko domaga sie juz teraz tylko szczerosci. Kazdy zasluguje na uslyszenie prawdy. Skoro pan z nia seksu nie chce, to niech to powie WPROST, a nie ona, jak twierdzisz Mabelle ma sama do tego dojsc/domyslec sie i sama odpuscic, nie lazic, odczepic sie. On sie zachowuje nie fair. Jesli potrzebuje od niej czegos innego, jak Sabata zona, to niech powie WPROST. Wtedy czlowiek jest zwolniony z domyslow, nadziei, tesknot i moze przejsc do innego etapu mianowicie co chce zrobic ze swoim zyciem. Sama bylam wielokrotnie w ukladach, gdzie nie wiedzialam na czym stoje i jest to chyba najgorszy okres w zyciu, takie wyczekiwanie, strata czasu. Niestety czlowiek jest tak skonstrulowany, ze jest mu potrzebna informacja zwrotna nawet w postaci 'spierdalaj z tym seksem, mam go w dupie'.

    I teraz moje postepowanie bylo by takie, ze nie ma bujania sie. Z moich obserwacji oceniam, ze najlepiej dziala zastraszanie, nikt sie nie oprze lekowi, jak sie porzadnie przestraszy to powie prawde. Ja bym go zastraszyla zwyczajnie niech powie na czym ona stoi. Jak go zna to bedzie wiedziala jak to przeprowadzic.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • loppe 18.08.15, 13:19
    Kitty ma rację. W pewnym momencie partnerka chce już tylko walidacji swojego bólu, chce się rozstać w jakimś wzajemnym zrozumieniu - "masz rację partnerko, rozstańmy się, życzę Ci szczęścia". A nie taka chora zabawa w kotka i myszkę z ropiejącą raną.
  • loppe 18.08.15, 13:21
    loppe napisał:

    > Kitty ma rację. W pewnym momencie partnerka chce już tylko walidacji swojego bó
    > lu, chce się rozstać w jakimś wzajemnym zrozumieniu - "masz rację partnerko, ro
    > zstańmy się, życzę Ci szczęścia". A nie taka chora zabawa w kotka i myszkę z ro
    > piejącą raną.


    Ale "some people you just can't reach" - nie stać ich na bycie razem, nie stać ich na uwolnienie partnerki od siebie. Są wielkim bólem w szyi swoich partnerek.
  • loppe 18.08.15, 13:27
    Gościu postępuje tak - wydaje mi się - żeby Ona jeszcze żałowała, czuła się winna etc. jeśli się wreszcie zdecyduje na rozstanie.
  • mabelle2000 18.08.15, 13:24
    hello-kitty2 napisała:

    > No wlasnie, a wlasciwie czego kazdy potrzebuje to prawda. Wg mnie autorka nie d
    > omaga sie seksu tylko domaga sie juz teraz tylko szczerosci. Kazdy zasluguje na
    > uslyszenie prawdy.

    No ale przeciez te prawde juz uslyszala wielokrotnie, ba nawet odczula ja na wlasnej skorze- ON NIE CHCE Z NIA SEKSU. Czego wiecej potrzeba ? Pan odpala porno, a pania ma w dupie. Jaki wniosek ? Porno lepsze od pani.
    Sek w tym, ze nie o taka prawde pani chodzi. Tu jest pogrzebany. Pani zada przeprosin, pokajania, przyznania sie do winy, zadoscuczynienia. W koncu ZERWANIA Z NALOGIEM. To by ja satysfakcjonowalo.
  • loppe 18.08.15, 13:29
    mabelle2000 napisała:


    > No ale przeciez te prawde juz uslyszala wielokrotnie, ba nawet odczula ja na wl
    > asnej skorze- ON NIE CHCE Z NIA SEKSU. Czego wiecej potrzeba ? Pan odpala porn
    > o, a pania ma w dupie. Jaki wniosek ? Porno lepsze od pani.
    > Sek w tym, ze nie o taka prawde pani chodzi. Tu jest pogrzebany. Pani zada prze
    > prosin, pokajania, przyznania sie do winy, zadoscuczynienia. W koncu ZERWANIA Z
    > NALOGIEM. To by ja satysfakcjonowalo.

    Twoje podejście jest bardzo oryginalne. Moim zdaniem skandaliczne!! Obwiniasz ofiarę.

    Seks w małżeństwie to zaszczytny obowiązek.
  • mabelle2000 18.08.15, 13:35
    loppe napisał:

    > Twoje podejście jest bardzo oryginalne. Moim zdaniem skandaliczne!! Obwiniasz o
    > fiarę.

    Rzeczywiscia jest ona ofiara, ale wlasnych wyobrazen o zwiazku, w ktorym druga strona bedzie dawac dupy wbrew sobie, rowniez wtedy gdy nie ma na to ochoty. Tam gdzie nie obowiazuje regula dobrowolnosci predzej czy pozniej nastapi porazka, przykro mi.
  • loppe 18.08.15, 13:47
    mabelle2000 napisała:

    > loppe napisał:
    >
    > > Twoje podejście jest bardzo oryginalne. Moim zdaniem skandaliczne!! Obwin
    > iasz o
    > > fiarę.
    >
    > Rzeczywiscia jest ona ofiara, ale wlasnych wyobrazen o zwiazku, w ktorym druga
    > strona bedzie dawac dupy wbrew sobie, rowniez wtedy gdy nie ma na to ochoty. Ta
    > m gdzie nie obowiazuje regula dobrowolnosci predzej czy pozniej nastapi porazka
    > , przykro mi.

    Ale o co Ci chodzi konkretnie? Dwoje ludzi podjęło decyzję małżeńską, widziały oczy, to nie z przydziału trafili do jednego mieszkania... Nie rozumiem. Albo ruchasz, co jest zupełnie naturalną czynnością jak dla mnie, albo się wyprowadzasz.
  • mabelle2000 18.08.15, 14:02
    loppe napisał:

    > Nie rozumiem. Albo r
    > uchasz, co jest zupełnie naturalną czynnością jak dla mnie, albo się wyprowadza
    > sz.

    Pelna zgoda. Pan nie chce ruchac i powinien sie wyprowadzic. Ciekawe tylko dlaczego sam na to nie wpadl ?
  • loppe 18.08.15, 14:05
    mabelle2000 napisała:

    > loppe napisał:
    >
    > > Nie rozumiem. Albo r
    > > uchasz, co jest zupełnie naturalną czynnością jak dla mnie, albo się wypr
    > owadza
    > > sz.
    >
    > Pelna zgoda. Pan nie chce ruchac i powinien sie wyprowadzic. Ciekawe tylko dlac
    > zego sam na to nie wpadl ?

    Może więc tym się wreszcie zajmiesz, istotą sprawy, a nie debiliadami...
  • rekreativa 18.08.15, 13:32
    Jak w tym filmowym klasyku:
    "You want the truth?
    You can't handle the truth!"
    :)
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • loppe 18.08.15, 13:37
    rekreativa napisała:

    > Jak w tym filmowym klasyku:
    > "You want the truth?
    > You can't handle the truth!"
    > :)

    Jeden z najpamiętniejszych sentence'ów filmowych. Jack Nicholson w roli bodaj pułkownika. Po tym filmie zjeżdżając na nartach myślałem "can you handle the speed?"

    Imho truth związkowa wyklucza zaniedbywanie partnerki, bo w internecie lepiej, i fajnie, związek może trwać dla partnera onanisty??
  • triss_merigold6 18.08.15, 13:49
    Kocham ten cytat.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:54
    I can handle the truth... Problem tylko polega na tym, że prawda nie została wypowiedziana. Bo on mi mówi, że ja mu się bardzo podobam, że on chce seksu ze mną, ale że "mamy problemy". Zaproponował nawet, żebyśmy się umówili na seks co drugi dzień bo może coś się odblokuje. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale w imię próbowania wszystkiego rozważam czy na tą opcję nie przystać. Wątpię jednak, by mnie to satysfakcjonowało bo mi w seksie nie chodzi tylko o rozładowywanie napięcia. Chcę czuć się pożądana dlatego, że jestem atrakcyjna, że się jemu podobam, a nie dlatego, że przypada akurat dzień nieparzysty.
  • ninek04 18.08.15, 20:50
    >Zaproponował nawet, żebyśmy się umówili na seks co drugi dzień bo może coś się odblokuje. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale w imię próbowania wszystkiego rozważam czy na tą opcję nie przystać. <

    Trochę to dziwne, umawianie się i planowanie seksu,jako zadania do odbębnienia, w nadziei na zmianę na lepsze. A gdzie tu spontaniczność, pożadanie,wreszcie satysfakcja,gdy z tyłu głowy tlukła by się myśl,że on się być może zmusza.Mnie takie podejście zablokowaloby całkowicie,nie potrafilabym poczuć nawet odrobiny podniecenia.
  • marek.zak1 18.08.15, 21:00
    ninek04 napisała:

    > Trochę to dziwne, umawianie się i planowanie seksu,jako zadania do odbębnienia, w nadziei na zmianę na lepsze. A gdzie tu spontaniczność, pożadanie,wreszcie satysfakcja,gdy z tyłu głowy tlukła by się myśl,że on się być może zmusza.Mnie takie podejście zablokowaloby całkowicie,nie potrafilabym poczuć nawet odrobiny podniecenia.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    To może być odmiana syndromu MiL, a więc MiPM, a PM oznacza pornomasturbację. On ją może kocha, ale pożąda panienki z seksfilmów.
    Ten typ tak ma.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 21:44
    Mnie też blokuje, więc się póki co nie zgodziłam i seksu nie mam wcale. On, tak jak już napisałam, myśli, że się coś "odblokuje".
  • hello-kitty2 18.08.15, 13:44
    mabelle2000 napisała:

    > No ale przeciez te prawde juz uslyszala wielokrotnie, ba nawet odczula ja na wl
    > asnej skorze- ON NIE CHCE Z NIA SEKSU. Czego wiecej potrzeba ? Pan odpala porn
    > o, a pania ma w dupie. Jaki wniosek ? Porno lepsze od pani.

    A to tak jej powiedzial? Wielokrotnie? To chyba przegapilam. W poprzednich watkach?

    > Sek w tym, ze nie o taka prawde pani chodzi. Tu jest pogrzebany. Pani zada prze
    > prosin, pokajania, przyznania sie do winy, zadoscuczynienia. W koncu ZERWANIA Z
    > NALOGIEM. To by ja satysfakcjonowalo.

    No ale to chyba on tak to przedstawia, a ona to kupuje.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • mabelle2000 18.08.15, 13:58
    hello-kitty2 napisała:

    > A to tak jej powiedzial? Wielokrotnie? To chyba przegapilam. W poprzednich watk
    > ach?

    Ty mnie Kitka za slowka nie lap :-) Skoro facet sie do seksu z nia nie pali, to zasadniczo i durny by zrozumial, ze ten seks to zadna przyjemnosc dla niego. Ja nie wiem czy to jakas pomrocznosc jasna zwiazana z zakochanem czy z czym innym, ze musi byc na glos powiedziane. Ale zalozmy jednak, ze facet wyartykuluje dobitnie " nie krecisz mnie, porno jest lepsze ". To pomijajc Armagedon jaki go wtedy czeka, to stanowisko pani pewnie i tak pozostanie niezmienne- ma przestac sie masturbowac i zaczac sie leczyc.
  • loppe 18.08.15, 14:04
    mabelle2000 napisała:

    >
    > Ty mnie Kitka za slowka nie lap :-) Skoro facet sie do seksu z nia nie pali, to
    > zasadniczo i durny by zrozumial, ze ten seks to zadna przyjemnosc dla niego. J
    > a nie wiem czy to jakas pomrocznosc jasna zwiazana z zakochanem czy z czym inny
    > m, ze musi byc na glos powiedziane. Ale zalozmy jednak, ze facet wyartykuluje
    > dobitnie " nie krecisz mnie, porno jest lepsze ". To pomijajc Armagedon jaki go
    > wtedy czeka, to stanowisko pani pewnie i tak pozostanie niezmienne- ma przesta
    > c sie masturbowac i zaczac sie leczyc.

    Ale Ty idiotycznie imho zakładasz, że kobieta w związku ma konkurować z onanizmem męża przed ekranem z filmem porno. I wygrać... Ty się dobrze czujesz?:) Bo to...
  • mabelle2000 18.08.15, 14:11
    loppe napisał:

    > Ale Ty idiotycznie imho zakładasz, że kobieta w związku ma konkurować z onanizm
    > em męża przed ekranem z filmem porno. I wygrać... Ty się dobrze czujesz?:) Bo t
    > o...

    To nie ja zakladam konkurencje z onanizmem, to autorka watku zaklada. Dlatego kaze mu sie kajac, przepraszac i obiecywac poprawe. Acha i jeszcze on ma jej nie ignorowac.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 19:00
    Nie wiem jak byś się czuła gdybyś się przełamała i otworzyła by opowiedzieć komuś o tym co czujesz, a on by się do tego nie ustosunkował pomimo faktu, że jest sprawcą Twojego bólu. Nie wydaje mi się jakieś dziwne, że się czuję ignorowana. I nie każę mu się kajać i przepraszać i obiecywać poprawy. Chcę żyć w relacji, która jest seksualna i nie życzę sobie by ktoś mnie okłamywał, bo sobie na to nie zasłużyłam. To nie są jakieś wymagania z kosmosu. Nie oczekuję serenady co rano, kolacyjki w blasku świec co wieczór, 100% jego wolnego czasu, tego by zarabiał na moje zachcianki i drogie szmatki, a do tego zajmował się domem, gotował i zabierał w ramach niespodzianki w romantyczne rejsy po Karaibach.
  • mabelle2000 18.08.15, 19:29
    notyouraveragegirl napisała:

    > Nie wiem jak byś się czuła gdybyś się przełamała i otworzyła by opowiedzieć kom
    > uś o tym co czujesz, a on by się do tego nie ustosunkował pomimo faktu, że jest
    > sprawcą Twojego bólu.

    Czym innym jest prawo do wyrazania swojego niezadowolenia/rozczarowania/zlosci/irytacji, a czym innym oczekiwanie, ze druga strona zrobi tak, zebym tych uczuc nie czula. To jest wlasnie oczekiwanie niemozliwego.
    Jesli uwazasz, ze ktos sprawia Ci bol, zamierzony czy tez nie zamierzony, to jedno co mozesz zrobic, to wyjsc z tej relacji.

    > . I nie każę mu się kajać i przepraszać i obiecywać poprawy. Chcę żyć w relacji
    > , która jest seksualna

    Jego poprawy nie oczekujesz, ale chcesz zyc w relacji, ktora jest seksualna. Jak wiec chcesz to uczynic ?

    > i nie życzę sobie by ktoś mnie okłamywał, bo sobie na to
    > nie zasłużyłam.

    To ze facet nie chce Cie bzykac jest faktem. Jakich jeszcze dowodow potrzebujesz na potwiedzenie, ze nie chce z Toba bliskosci, intymnosci, nie podobasz mu sie ? Wierzysz jego slowom, a nie wierzysz czynom. Dlaczego ?

    > To nie są jakieś wymagania z kosmosu. Nie oczekuję serenady co
    > rano, kolacyjki w blasku świec co wieczór, 100% jego wolnego czasu, tego by za
    > rabiał na moje zachcianki i drogie szmatki, a do tego zajmował się domem, gotow
    > ał i zabierał w ramach niespodzianki w romantyczne rejsy po Karaibach.

    Oczekujsz seksu, ale z seksu nici. I co teraz ?
  • prosty_facet 18.08.15, 22:30
    mabelle2000 napisała:

    > Czym innym jest prawo do wyrazania swojego niezadowolenia/rozczarowania/zlosci/
    > irytacji, a czym innym oczekiwanie, ze druga strona zrobi tak, zebym tych uczuc
    > nie czula. To jest wlasnie oczekiwanie niemozliwego.

    mabelle jesteś psychologiem ? Czy po porządnej terapii ?

    --
    "Nie oceniaj mnie, bo chociaż wyglądam na wieśniaka - niezły ze mnie jebaka ..."
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 22:53
    > Czym innym jest prawo do wyrazania swojego niezadowolenia/rozczarowania/zlosci/
    > irytacji, a czym innym oczekiwanie, ze druga strona zrobi tak, zebym tych uczuc
    > nie czula. To jest wlasnie oczekiwanie niemozliwego.

    Ależ ja w ogóle nie oczekuję od niego zmiany moich uczuć. Uczucia to moja sprawa, ja sobie z nimi muszę radzić bez względu na to czy są uzasadnione czy nie.

    Jego sprawą jest to czy mówi prawdę czy też nie i czy ze mną sypia czy nie. W tym wypadku, na jedno i drugie odpowiedź brzmi: nie.

    > Jego poprawy nie oczekujesz, ale chcesz zyc w relacji, ktora jest seksualna. Ja
    > k wiec chcesz to uczynic ?

    Całkiem niezłe, konfrontujące pytanie - nie mam pojęcia.

    > To ze facet nie chce Cie bzykac jest faktem. Jakich jeszcze dowodow potrzebujes
    > z na potwiedzenie, ze nie chce z Toba bliskosci, intymnosci, nie podobasz mu si
    > e ? Wierzysz jego slowom, a nie wierzysz czynom. Dlaczego ?
    >

    Bo słowa są lepsze od czynów i bardziej zgodne z tym na co mam nadzieję i czego bym chciała.
    Poza tym, próbuję sobie jakoś to zracjonalizować.

    >
    > Oczekujsz seksu, ale z seksu nici. I co teraz ?

    Muszę się zebrać i powiedzieć: "pa". Ale to boli jak cholera, więc nie umiem. Czeka nas jeszcze wspólny urlop w listopadzie, który jest opłacony, zarezerwowany i co gorsza, wymarzony, więc podejrzewam, że i tak będę w tym układzie tkwić przynajmniej do końca roku.

    Dziś byłam już z siebie dumna - że się nie rozklejam, trzymam się mocno mojego postanowienia by nie wychodzić z inicjatywą. I w chwili gdy zamknęłam za sobą drzwi gościnnej sypialni, która już przed wprowadzeniem się do tego miejsca zaplanowana była na pokój dla dziecka, wszystko szlag trafił.

  • ninek04 19.08.15, 09:13
    >Dziś byłam już z siebie dumna - że się nie rozklejam, trzymam się mocno mojego postanowienia by nie wychodzić z inicjatywą. I w chwili gdy zamknęłam za sobą drzwi gościnnej sypialni, która już przed wprowadzeniem się do tego miejsca zaplanowana była na pokój dla dziecka, wszystko szlag trafił. <

    To uporczywe wychodzenie z inicjatywą, nie wywołujące odzewu ze strony partnera,wygląda jak wywieranie presji,przez co on może jeszcze bardziej odsuwać się od Ciebie. Podobnie z rozklejaniem-to z kolei jak branie na litość -też nie wróży nic dobrego.
  • marek.zak1 19.08.15, 09:24
    ninek04 napisała:
    > To uporczywe wychodzenie z inicjatywą, nie wywołujące odzewu ze strony partnera
    > ,wygląda jak wywieranie presji,przez co on może jeszcze bardziej odsuwać się od Ciebie. Podobnie z rozklejaniem-to z kolei jak branie na litość -też nie wróży nic dobrego.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Wprowadzam zatem II zasade Marka. Pierwsza jak wiecie to brak seksu = brak zwiazku.
    II zasada: facet nie jest napalony na dziewczynę - nic z tego (już) nie będzie.,
    Do zapamietanmia i podkrteslenia wężykiem.

    Teraz przechodzę do budżetowania 2016, co jak wiecie, czy nie, jest niesamowicie ważna czynnoscia w korpo. Nara.
  • hello-kitty2 18.08.15, 14:23
    mabelle2000 napisała:

    > Ty mnie Kitka za slowka nie lap :-) Skoro facet sie do seksu z nia nie pali, to
    > zasadniczo i durny by zrozumial, ze ten seks to zadna przyjemnosc dla niego. J
    > a nie wiem czy to jakas pomrocznosc jasna zwiazana z zakochanem czy z czym inny
    > m, ze musi byc na glos powiedziane.

    Oczywiscie, ze powinno. Zwolnien z odpowiedzialosci za swoje stanowisko nie ma. A Ty bys chciala zeby np. nagle w szkole czy w miejscu pracy zaczeto Cie omijac lukiem, niby sie usmiechajac ale jednak na dystans ni stad ni zowad bez zdania racji? Czy wolabays zeby Ci powiedziano szczerze co jest grane? To nie ona jest durna tylko on ja oszukuje/mami jakimis tekstami 'jestem dupkiem' wtf co to jest? Dlaczego przerzucasz wziecie odpowiedzialnosci za jego problem na nia? On ma jakies problem z sypianiem z nia. ON. Dlaczego go jej nie przedstawi? Jesli ktos umiera z Twoich bliskich to nie interesuje Cie przyczyna jego smierci? Czy domagasz sie zeby Ci powiedziano? Przeciez moga powiedziec: ale on i tak jest juz trupem, o co pani to wiedziec?

    Ale zalozmy jednak, ze facet wyartykuluje
    > dobitnie " nie krecisz mnie, porno jest lepsze ". To pomijajc Armagedon jaki go
    > wtedy czeka, to stanowisko pani pewnie i tak pozostanie niezmienne- ma przesta
    > c sie masturbowac i zaczac sie leczyc.

    A skad wiesz jakie wtedy bedzie jej stanowisko? Zwyczajnie robisz z niej idiotke. Tylko nie wiem z jakiego powodu. Nie kazdy jest kombajnem jak Triss. Chociaz jeszcze Triss o tyle rozumiem, bo mowi o ponizaniu sie bedac w takiej sytuacji. To czego Ty sie domagasz od autorki to zeby ona jemu ulatwila sprawe, kiedy ona nawet nie radzi sobie z soba. Dlaczego ma ulatwiac jemu biorac ciezar decyzji wylacznie na swoje barki? Przeciez jesli wezmie to to moze miec konsekwencje w postaci np ze on nie bedzie w tym rozstaniu z nia wspolpracowal.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triss_merigold6 18.08.15, 14:28
    Ja tylko zaznaczam, że jeśli chcesz od kogoś odejść, to współpraca przy rozstaniu nie jest szczególnie potrzebna. Dzieci razem nie mają więc to kwestia spakowania się i jednej rozprawy w sądzie rodzinnym.
    Ona nie powinna ułatwiać jemu tylko myśleć o sobie i we własnym imieniu podjąć decyzję.
  • hello-kitty2 18.08.15, 14:35
    triss_merigold6 napisała:

    > Ja tylko zaznaczam, że jeśli chcesz od kogoś odejść, to współpraca przy rozstan
    > iu nie jest szczególnie potrzebna. Dzieci razem nie mają więc to kwestia spakow
    > ania się i jednej rozprawy w sądzie rodzinnym.
    > Ona nie powinna ułatwiać jemu tylko myśleć o sobie i we własnym imieniu podjąć
    > decyzję.

    Zgadzam sie, ze powinna myslec o sobie, jak kazdy zreszta. Tylko widzisz miedzy 'spakowaniem sie', a 'jedna rozprawa w sadzie rodzinnym' trzeba gdzies sie podziac... Wiem, ze Ty wyszlas z dwulatkiem, a ona jest wolna wiec teoretycznie powinno byc jej latwiej ale pelnego obrazu nie mamy. Moze nie ma gdzie isc? Jakby sie dogadali moze mogliby np sprzedac mieszkanie najpierw, cholera wie, jaka jest tam sytuacja.

    Ale Triss powiedz jedno: zeby spakowac sie i wyjsc to trzeba miec plan czy wystarczy sie porzadnie wkurwic? Z ciekawosci pytam.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triss_merigold6 18.08.15, 14:42
    Nie miałam szczególnych planów, wkurwienie narastało i w pewnym momencie wiedziałam, że już dłużej nie wytrzymam. Ale dojście do tzw. ściany nie zajmowało mi bardzo duzo czasu.
  • mabelle2000 18.08.15, 14:49
    hello-kitty2 napisała:

    > Ale Triss powiedz jedno: zeby spakowac sie i wyjsc to trzeba miec plan czy wyst
    > arczy sie porzadnie wkurwic? Z ciekawosci pytam.

    Nie wiem jak u Triss, ale u mnie wystarczylo sie wkurwic. Przychodzi taki moment i czujesz, ze po prostu jeszcze jeden dzien i cos sobie zrobisz. Ja spalam ze trzy tygodnie w garazu u znajomych, zanim sobie znalazlam jakis kat. W sumie to bylo nawet dobre miejsce, zeby sie gdzies przechowac, a zabralam z domu tylko moj samochod i jedna torbe. W pracy tez nic nie wiedzieli. I dobrze.
  • loppe 18.08.15, 14:36
    triss_merigold6 napisała:

    > Ja tylko zaznaczam, że jeśli chcesz od kogoś odejść, to współpraca przy rozstan
    > iu nie jest szczególnie potrzebna. Dzieci razem nie mają więc to kwestia spakow
    > ania się i jednej rozprawy w sądzie rodzinnym.
    > Ona nie powinna ułatwiać jemu tylko myśleć o sobie i we własnym imieniu podjąć
    > decyzję.

    Ona jest refleksyjną, wrażliwą osobą i w związku z tym potrzebuje współpracy z jego strony w rozstaniu. Rozstaniu PSYCHICZNYM, PSYCHOLOGICZNYM. Potrzebuje, żeby on powiedział - szanuję cię i dlatego chcę żebyśmy się rozstali, a nie jego scen typu "jestem dupkiem" (ale bez resolution). Po prostu część jej odrzuca go - słusznie - inna część tej żony tkwi w związku z nim i ten dupek.... ale dupki tego nie potrafią. Powiedzieć: Szacunek, zgoda, żegnamy się.
  • loppe 18.08.15, 14:37
    Taki dupek jak on jeszcze wykona do niej telefony po rozprowadzeniu się ze wspólnego mieszkania...
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:41
    Oczywiście, że wykona telefony, przyjedzie pod pracę z kwiatami i będzie pisał jakim był idiotą i jak się zmieni. I dopóki nie jestem na tyle silna by się wtedy nie ugiąć - nie ma sensu bym się wyprowadzała. Idealnie by było gdyby to on się wyprowadził, ale tego nie zrobi - wielokrotnie go o to prosiłam. Jedyne co mogę więc zrobić to sama się wynieść, a mieszkanie wygrać w sądzie.

    Dziś rano mnie komplementował, że "przepięknie wyglądam". Odpowiedziałam, że nie jestem obrazkiem, żeby sobie można było na mnie popatrzeć. I cisza. A przed chwilą napisał smsa, że za mną tęskni. Toż przecież tak się nie da żyć...
  • loppe 19.08.15, 09:24
    Wszystko byłoby dobrze gdybyś to Ty była Wagą, a partner Skorpionem. W odwrotnym ułożeniu to słabiutki związek zodiakalny, o ujemnej atrakcyjności seksualnej...
  • loppe 19.08.15, 09:28
    Pani Skorpion jest doskonałą żoną i matką, a jak już pisałem - jej związek z panem spod znaku Ryb nie ma sobie równych!:)
  • loppe 19.08.15, 09:31
    Więcej o związku Skorpionka-Ryby dowiesz się od Marka:)
  • marek.zak1 19.08.15, 11:05
    loppe napisał:

    > Pani Skorpion jest doskonałą żoną i matką, a jak już pisałem - jej związek z panem spod znaku Ryb nie ma sobie równych!:).
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Pure magic :)
  • loppe 19.08.15, 11:55
    Tak więc związek Notaverage obciążony jest zodiakalnym fatum, można powiedzieć że padł ofiarą planet. Ciekawi mnie w związku z tym, czy nic Jej nie mówiło przed ślubem, że nie tędy droga? I mean intuicja, znaki ostrzegawcze etc.
  • marek.zak1 19.08.15, 12:05
    loppe napisał:

    > Tak więc związek Notaverage obciążony jest zodiakalnym fatum, można powiedzieć
    > że padł ofiarą planet. Ciekawi mnie w związku z tym, czy nic Jej nie mówiło przed ślubem, że nie tędy droga? I mean intuicja, znaki ostrzegawcze etc.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Ja przed slubem nie przywiązywałem do tego az takiej wagi, ale z perspektywy, widzę, ze miało to I ma ogromne znaczenie. Przeciez zwiazek dwóch różnych osób musi być wsparty z kosmosu, bo inaczej wszystko sie rozpieprzy.
    Nasze rodziny nie były tym wszystkim zachwycone, ale wsparcie planet było decdydująca.
  • loppe 19.08.15, 12:14
    marek.zak1 napisał:
    >
    > Ja przed slubem nie przywiązywałem do tego az takiej wagi, ale z perspektywy, w
    > idzę, ze miało to I ma ogromne znaczenie. Przeciez zwiazek dwóch różnych osób m
    > usi być wsparty z kosmosu, bo inaczej wszystko sie rozpieprzy.
    > Nasze rodziny nie były tym wszystkim zachwycone, ale wsparcie planet było decdy
    > dujące.

    Wpływ Zodiaku należy do najważniejszych, to jest zbadane statystycznie. Oczywiście w grę wchodzą - jak zawsze w życiu - również inne czynniki. W każdym razie w przypadku związku pani Skorpion (znakomity to znak...) - pan Waga gwiazdy mówią o ujemnej atrakcyjności seksualnej (ujemnej!) i braku porozumienia dusz na dokładkę. Po prostu feralna konfiguracja i w tym świetle trzeba i Jemu sporo wybaczyć. No ale jak u diaska Oni się w ogóle przeprowadzili razem przez okres narzeczeństwa, że to już wtedy nie padło? Może wpływ innych czynników był pozytywny, np. rodziny były zachwycone...
  • loppe 19.08.15, 12:21
    Np. mój związek pani Byk z Lwem charakteryzowany jest przez Zodiak jak seksowny i empatyczny, wysokie wskaźniki pożądania i również harmonii codziennej. I to proszę państwa z biegiem lat całkowicie zdominowało wpływ innych czynników. Atrakcyjność seksualna ani trochę nie spadała, a raczej trochę rosła na osi czasu:), a wzajemne zrozumienie stało się wręcz gigantyczne, ja jestem zdumiony nieraz jak dobrze Ona mnie czyta, nie jest jakąś zaczytującą się w psychologii i filozofii intelektualistką, ogląda całymi dniami romantyczne komedie z internetu (do tego używa internetu), i ma taką prymalną inteligencję emocjonalną, że czapki z głów.
  • marek.zak1 19.08.15, 12:27
    loppe napisał:

    i ma taką prymalną inteligencję emocjonalną, że czapk i z głów.
    -----------------------------------------------------------------------------------

    Inteligencję emocjonalna uważam za niesłychanie ważna. Porozumienie emocjonalne jest wazniejsze niz werbalne. Unika sie wtedy przypadku, gdy jedno wypowiada jakies słowo, a drugie rozumie je zupełnie inaczej.
  • loppe 19.08.15, 12:33
    marek.zak1 napisał:

    > loppe napisał:
    >
    > i ma taką prymalną inteligencję emocjonalną, że czapk i z głów.
    > -------------------------------------------------------------------------------
    > ----
    >
    > Inteligencję emocjonalna uważam za niesłychanie ważna. Porozumienie emocjonalne
    > jest wazniejsze niz werbalne. Unika sie wtedy przypadku, gdy jedno wypowiada j
    > akies słowo, a drugie rozumie je zupełnie inaczej.


    Porozumienie emocjonalne jest najważniejsze. A ja byłem idiotą emocjonalnym i kiedyś to prawie tylko umysłowo czyli intelektem się z Nią komunikowałem, poprawiałem, no głupi człowiek...
  • marek.zak1 19.08.15, 12:36
    loppe napisał:

    > Porozumienie emocjonalne jest najważniejsze. A ja byłem idiotą emocjonalnym i kiedyś to prawie tylko umysłowo czyli intelektem się z Nią komunikowałem, poprawiałem, no głupi człowiek...
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Mialem dokładnie tak samo, ale nauczyłem sie, że nie tędy droga I wtedy juz było z górki :)
  • loppe 19.08.15, 12:41
    marek.zak1 napisał:

    > loppe napisał:
    >
    > > Porozumienie emocjonalne jest najważniejsze. A ja byłem idiotą emocjonaln
    > ym i kiedyś to prawie tylko umysłowo czyli intelektem się z Nią komunikowałem,
    > poprawiałem, no głupi człowiek...
    > -------------------------------------------------------------------------------
    > -------------------------
    >
    > Mialem dokładnie tak samo, ale nauczyłem sie, że nie tędy droga I wtedy juz był
    > o z górki :)


    Więc słuchaj, jak napisałeś miesiąc temu że rozmowy nasze z Kag to uczta intelektualna, to ja pomyślałem wtedy - uczta inteligencji, nie intelektu... Inteligencja jest ciekawsza od intelektu. Rozumiemy się!:)
  • loppe 19.08.15, 12:37
    Zresztą na zasadzie połówek jabłka Jej się podobało i do dziś chwali jak coś lepiej od Niej zanalizuję, ale teraz to ja podziwiam i chwalę Jej inteligencję emocjonalną, która jest wciąż lepsza od mojej, no mistrzowska...
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 12:46
    Loppe, a gdzie te gwiazdy to mówią bo chętnie poczytam :) Jakim cudem więc właśnie to porozumienie dusz nas przy sobie trzyma? Jakim cudem wszyscy dookoła uważają nas za idealnie dobraną parę? Dla mnie on jest atrakcyjny seksualnie. I z jakiegoś powodu to w nim zakochalam sie porządnie pierwszy raz w życiu i nie znudził mi sie po krótkim czasie. Inne relacje szybko mnie nudzily.
    Rodziny akurat były bardzo na nie: ojciec mu mówił że ma na mnie uważać bo nie tylko on sie koło mnie kręci wiec zaraz sobie kogoś znajdę (przez rok mieszkaliśmy w innych miastach i spotykaliśmy sie w weekendy, które to były, a przynajmniej ja je tak pamietam, bardzo gorące), poza tym ze jestesmy za młodzi na ślub, najpierw powinnismy studia pokończyc a nie odstawiać fanaberie... To pozniej sie zepsuło jak okazało sie ze ja chce częściej niz on...
  • loppe 19.08.15, 12:52
    notyouraveragegirl napisała:

    > Loppe, a gdzie te gwiazdy to mówią bo chętnie poczytam :) Jakim cudem więc właś
    > nie to porozumienie dusz nas przy sobie trzyma? Jakim cudem wszyscy dookoła uwa
    > żają nas za idealnie dobraną parę? Dla mnie on jest atrakcyjny seksualnie. I z
    > jakiegoś powodu to w nim zakochalam sie porządnie pierwszy raz w życiu i nie zn
    > udził mi sie po krótkim czasie. Inne relacje szybko mnie nudzily.
    > Rodziny akurat były bardzo na nie: ojciec mu mówił że ma na mnie uważać bo nie
    > tylko on sie koło mnie kręci wiec zaraz sobie kogoś znajdę (przez rok mieszkali
    > śmy w innych miastach i spotykaliśmy sie w weekendy, które to były, a przynajmn
    > iej ja je tak pamietam, bardzo gorące), poza tym ze jestesmy za młodzi na ślub,
    > najpierw powinnismy studia pokończyc a nie odstawiać fanaberie... To pozniej s
    > ie zepsuło jak okazało sie ze ja chce częściej niz on...

    Może mylnie użyłem sformułowania "porozumienie dusz", bo to jest najwyższy już poziom, gdy miałem na uwadze niezbyt dobrą komunikację i współpracę codzienną, tę nieseksualną. Być może jest coś ponad seksem i codziennym byciem razem, co Was trzyma. No ale... to może być, tak jak Twój pozytywny stosunek seksualny do Partnera, własnie jednostronne, a o mocy zodiakalnej mówimy gdy jest dwustronne. No nie wiem oczywiście...
  • loppe 19.08.15, 12:55
    O namiętnej dyspozycji pań Skorpion pieśni śpiewają... więc to jest po prostu Twoja cecha immanentna, niezależna, w swej decydującej części, od osoby Partnera, chyba.
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 22:19
    Namiętność została chyba we mnie uśpiona... Mąż stwierdził kiedyś, że nie lubi gdy inicjuję seks bo (użył innego sformułowania, ale nie pamiętam dokładnie) to jest mało kobiece.

    Zastanawiam się czy gdyby poszedł do seksuologa to zasługuje, by dać mu jeszcze jedną szansę...
  • sea.sea 19.08.15, 22:27
    Gdyby poszedł sam z siebie, bo by poczuł, że ma problem, że mu ta masturbacja utrudnia życie - to tak. To by go mogło zmotywować do zmiany.

    Tymczasem jak na razie on chyba nie chce nic zmieniać. BTW jakby podstawić za masturbację na przykład alkohol lub hazard, to mamy tu kliniczny przypadek nałogu i samooszukującego się współuzależnienia.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 19.08.15, 22:37
    Sea.sea napisała
    >Gdyby poszedł sam z siebie, bo by poczuł, że ma problem, że mu ta masturbacja utrudnia życie - to tak. To by go mogło zmotywować do zmiany.<

    To samo pomyślałam. Wysylanie prawie że na siłę do seksuologa, żeby rozwiązał tylko jego problem, mija się z celem. Trochę to tak wygląda, jakbyś uporczywie i bez przerwy przestępowała z nogi na nogę i glówkowała, co by tu jeszcze wymyślić, żeby on wreszcie mnie zauważył.A on ma to gdzieś.
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 22:42
    Wygląda na to, że nie ma tego gdzieś tylko jest zagubiony. Inna sprawa, że nie moim zadaniem jest pomaganie mu, aby się odnalazł :). Był raz u seksuologa - ale mieliśmy wtedy problemy finansowe, więc nie chodził na stałe. Wtedy pomogło na kilka tygodni.

    Wiecie co jest dla mnie najgorsze? Że to nie jest tak, że tego seksu nie ma wcale, a jak jest to beznadziejny. Że raz na jakiś czas, albo na urlopie, albo na jakimś wyjeździe jest po prostu niesamowicie, cudownie...
  • ninek04 19.08.15, 23:03
    Notyouraveragegirl napisała
    >Wiecie co jest dla mnie najgorsze? Że to nie jest tak, że tego seksu nie ma wcale, a jak jest to beznadziejny. Że raz na jakiś czas, albo na urlopie, albo na jakimś wyjeździe jest po prostu niesamowicie, cudownie...<

    A było kiedyś tak w waszej relacji,że to Ty odpuszczalas, ignorowalas go, dawalas do zrozumienia, że Ci nie zależy? Jeśli tak było,to z jego strony była jakaś reakcja,i zabieganie o Ciebie? Może jest tak,że mąż wiedząc,jak bardzo Ci zależy na nim, uznał, że nie musi się specjalnie starać, czy wykazywać, bo nie ma zagrożenia, że może Cię stracić, że odejdziesz.
  • notyouraveragegirl 20.08.15, 18:24
    Cześć, było tak i była reakcja. On ma te reakcje zwykle opóźnione - po trzech, czterech dniach... Generalnie mąż ma teraz chyba fazę buntu - uważa, że na zbyt wiele sobie pozwalał z mojej strony (mowa o mojej dość wybuchowej naturze) i nie będzie tego tolerował (i ma w tym rację).

    Kiedyś już pisałam na forum, że szalał jak wyjechałam z domu bez słowa, zostawiając tylko kartkę. Wydzwaniał, wypisywał, błagał, żebym wróciła... A gdy wróciłam to wielbił... I poprawa była znaczna w wielu kwestiach - na kilka miesięcy...
  • ninek04 20.08.15, 21:38
    notyouraveragegirl napisała
    >. On ma te reakcje zwykle opóźnione - po trzech, czterech dniach... Generalnie mąż ma teraz chyba fazę buntu - uważa, że na zbyt wiele sobie pozwalał z mojej strony (mowa o mojej dość wybuchowej naturze) i nie będzie tego tolerował (i ma w tym rację).<

    Być może Twoja wybuchowość, albo nachalność w kwestii domagania się seksu, u niego wzbudzają niechęć i wycofanie,bo jest być może bardziej skryty i nie okazujący uczuć. Może wydaje mu się, że jesteś zbyt doskonała, kontrolujaca i perfekcyjna,i to wzbudza jakiś lęk w nim, obawę przed niemożnością sprostania Twoim wymaganiom.Albo jeszcze jedna ewentualność -może on kogoś ma,a Ty o tym nie wiesz,nie bierzesz tego pod uwagę?


    Kiedyś już pisałam na forum, że szalał jak wyjechałam z domu bez słowa, zostawiając tylko kartkę. Wydzwaniał, wypisywał, błagał, żebym wróciła... A gdy wróciłam to wielbił... I poprawa była znaczna w wielu kwestiach - na kilka miesięcy...
  • loppe 20.08.15, 09:00
    Np. profesor L. Weres napisał świetną, obszerną rozprawę "Homo Zodiacus", możesz chcieć od tego zacząć swoje zodiakalne studia.
  • marek.zak1 20.08.15, 09:06
    loppe napisał:

    > Np. profesor L. Weres napisał świetną, obszerną rozprawę "Homo Zodiacus", możesz chcieć od tego zacząć swoje zodiakalne studia.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Znaki Zodiaku pomagają zrozumieć samego siebie i zorientowac się w słabych i mocnych stronach. U ryb słabą stroną, podatną na kontuzje są nogi i dlatego tak ważne jest wzmacnianie miesni nóg, np. przez jazdę na rowerze.
  • ninek04 20.08.15, 09:31
    Loppe napisał
    >Np. profesor L. Weres napisał świetną, obszerną rozprawę "Homo Zodiacus", możesz chcieć od tego zacząć swoje zodiakalne studia.<

    Potwierdzam, tym bardziej, że to nie prosty wykład na temat cech poszczególnych znaków, które z grubsza są wszystkim znane,ale przede wszystkim autor odwołuje się do postaci historycznych i literackich,szukając tam archetypow zodiakalnych, co jest ciekawym i dość nietypowym podejściem.
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 22:34
    Jak tak czytam te opisy znaków zodiaku i wszystko dokładnie się zgadza (i w moim przypadku i jego) to mam jeszcze większy mętlik w głowie, choć oczywiście idiotyzmem byłoby podjęcie decyzji o rozwodzie na podstawie kilku opisów.

    Nadal uważam, że na co dzień dobrze się dogadujemy... Ale może to dlatego, że on niewiele mówi.

    Małżonek odpisał na wiadomość i rozpoczął dialog na temat tego co mu we mnie przeszkadza i tego, że rozmowy na temat braku seksu tylko go odstraszają i stresują. Przyznał się też, że nie umie sobie poradzić ze swoją seksualnością i być przede mną i przed sobą szczery w tej kwestii. Na dokładkę ceni w kobietach delikatność, a moja wybuchowa natura mu ją przysłania. Ale kocha mnie ogromnie i chce nas naprawić...

    Wszystko pięknie, tylko ja już chyba nie wierzę...

    Zapowiadają się ciężkie dla mnie tygodnie.
  • loppe 19.08.15, 12:58
    Aha, i trudne, zwłaszcza dla niedoświadczonych osób, jest rozróżnienie między toksycznym współuzależnieniem i porozumieniem dusz... Tak mi się wydaje.
  • sea.sea 19.08.15, 18:19
    Masz 27 czy 28 lat, jesteś z nim 10 lat - czyli jak się tak strasznie zakochałaś po raz pierwszy w życiu, śmiertelnie znudzona poprzednimi relacjami, to miałaś AŻ 18 lat. Faktycznie, to jest argument :DDD
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 22:23
    Może to brzmi jak wyznania 15-latki, ale uważam to za wyjątkowe, że był w stanie utrzymać moją uwagę na tak długi czas. Jeszcze nikt przed nim i nikt po nim tego nie dokonał. Zauroczyłam się jeden jedyny raz po ślubie i moje zainteresowanie owym Panem trwało dość długo, ale z oczywistych względów, jako mężatka nie pozwoliłam sobie na żadną bliską z nim relację.
  • sea.sea 19.08.15, 22:31
    Nikt przed nim nie dokonał, bo mając 18 lat ile miałaś doświadczenia związkowego?
    Oczywiście, że utrzymuje Twoją uwagę, bo jest uciekającym króliczkiem, a uciekające króliczki mają to do siebie.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 22:36
    Trochę miałam - i zawsze się wycofywałam z powodu mojego znudzenia. A tu, jak grom z jasnego nieba i wiedziałam, że to "ten jedyny". No nie oszukujmy się, naiwna była i wciąż jest ta moja miłość.
  • sea.sea 19.08.15, 22:39
    Ta, góra 4 lata doświadczenia z osobnikami jak mniemam niewiele starszymi od Ciebie, przecież w tym wieku to ma się jeszcze totalne kiełbie we łbie :D
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 19.08.15, 22:46
    Jakoś tak było, że rzadko interesowali się mną rówieśnicy. Zwykle gdy byłam już w liceum interesowali się mną studenci. Ale nie ma to znaczenia - do 25 roku życia jest się w moim mniemaniu dzieckiem. Ja byłam i sądzę, że sporo w tym czasie napsułam krwi i jemu i sobie.
  • loppe 09.09.15, 11:36
    notyouraveragegirl napisała:

    > Jakoś tak było, że rzadko interesowali się mną rówieśnicy. Zwykle gdy byłam już
    > w liceum interesowali się mną studenci. Ale nie ma to znaczenia - do 25 roku ż
    > ycia jest się w moim mniemaniu dzieckiem. Ja byłam i sądzę, że sporo w tym czas
    > ie napsułam krwi i jemu i sobie.

    Kiedyś sobie tak podzieliłem: do 15 dziecko, nastepne 25 lat młodzieniec, potem 25 lat mężczyzna i 15 lat starzec. Ale to tak mniej więcej, można swobodnie przesunąc trochę te granice.
  • triss_merigold6 18.08.15, 14:44
    Oszalałeś? Po wuj komu taki melodramat. Jak z amerykańskiego popporadnika psychologicznego.
    Jak odchodzisz, to przestaj Cię interesować co eks na twoj temat uważa i czy szanuje, czy wręcz przeciwnie.
  • loppe 18.08.15, 14:47
    Notaverage nie jest kawałkiem mięsa przemieszczającym się między miejscami i związkami.

    Musisz zrozumieć że są ludzie bardzo wrażliwi na tym świecie...
  • mabelle2000 18.08.15, 14:34
    hello-kitty2 napisała:

    > Oczywiscie, ze powinno. Zwolnien z odpowiedzialosci za swoje stanowisko nie ma.
    > A Ty bys chciala zeby np. nagle w szkole czy w miejscu pracy zaczeto Cie omija
    > c lukiem, niby sie usmiechajac ale jednak na dystans ni stad ni zowad bez zdani
    > a racji?

    Chyba czytamy inny watek, bo w tym to zdaje sie pani dokladnie ma juz problem obcykany, a pan przyznal sie do swojej sympatii do porno.
    I wcale nie jest problemem, ze pan ucieka od odpowiedzialnosci ( chociaz to tez, bo powinien IMHO ze zwiazku sie wycofac), ale problem jest, ze pani nie chce go puscic.

    > A skad wiesz jakie wtedy bedzie jej stanowisko? Zwyczajnie robisz z niej idiotk
    > e.

    A jakie jest jej stanowisko jak pan odmawia seksu ? Robienie awantur i wymuszanie zaprzestania masturbacji. Facet obiecuje, nie dotrzymuje i tak sie to kreci, bo pani jest uparta. Mow co chcesz, ale normalne to nie jest.
  • zyg_zyg_zyg 18.08.15, 14:48
    Not...girl w 2010 roku uslyszala od meza, ze inne kobiety podobaja mu sie bardziej niz ona. Co w zwiazku z tym? Pomyslala, ze zwiazek - miedzy innymi erotyczny - z tym mezczyzna jest skazany na niepowodzenie i nalezy go zakonczyc? Bynajmniej. W zwiazku z tym Not...girl przezywa od 2010 roku permanentna frustracje. W miedzyczasie schudla 10 kilo, ale to nie pomoglo mezowi wystarczajaco sie nia zachwycic. Moim zdaniem dziewczyna nie chce prawdy. Chce przepisu, co zrobic, zeby bylo tak jak ona chce.
  • hello-kitty2 18.08.15, 18:28
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Not...girl w 2010 roku uslyszala od meza, ze inne kobiety podobaja mu sie bardz
    > iej niz ona. Co w zwiazku z tym? Pomyslala, ze zwiazek - miedzy innymi erotycz
    > ny - z tym mezczyzna jest skazany na niepowodzenie i nalezy go zakonczyc? Bynaj
    > mniej. W zwiazku z tym Not...girl przezywa od 2010 roku permanentna frustracje.
    > W miedzyczasie schudla 10 kilo, ale to nie pomoglo mezowi wystarczajaco sie ni
    > a zachwycic. Moim zdaniem dziewczyna nie chce prawdy. Chce przepisu, co zrobic,
    > zeby bylo tak jak ona chce.

    Brakowalo tego zapisu. Od 2010 drepcze w miejscu. No tak, to ja bym pewnie juz miala jakis plan przypuszczam.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 19:21
    W 2010 byłam zakompleksioną gówniarą, która uważała, że jego problem z pornografią jest jej winą bo nie jest wystarczająco ładna, by się komuś podobać. Wzięłam się więc za siebie i rozprawiłam się z tym co mi się w sobie nie podobało. Nie popadajmy w skrajności - powiedział mi, że mu się bardziej podobają inne kobiety bo o to zapytałam. Gdyby każdy facet był tylko z kobietą, którą uważa za najpiękniejszą na świecie - prawie wszyscy bylibyśmy sami. Cały czas jednak mnie zapewniał, że ja jestem piękna i atrakcyjna i wszystko ze mną super, i że niesamowicie wyładniałam od wtedy kiedy to mówił, że w 100% mu wystarczam, on nie oczekuje, że ja będę jakkolwiek lepiej wyglądać niż wyglądam bo widzi, że się staram i bardzo docenia... I nie drepczę w miejscu od 2010. Zrobiłam ogromny krok na przód w zakresie poczucia własnej wartości. Nie zrobiłam jednak postępów w zakresie uodpornienia się na jego obietnice. Kiedy wyjechałam na dwa tygodnie bez słowa zostawiając tylko list, że jestem bezpieczna i że ma mnie nie szukać odchodził (podobno) od zmysłów, i gdy wróciłam stwierdził, że żyć beze mnie nie może. Od tamtej pory w związku poprawiło się wiele, w kwestii seksu niestety tylko tymczasowo. Musiałam sobie sporo w głowie poukładać, żeby dojść do momentu, w którym w ogóle widzę taką ewentualność, że będę sama i że to ja odejdę. Ja wiem, że jestem głupia i że trzeba było to zrobić dawno temu. Ale brakuje mi tego, żeby on powiedział "Nie jestem w stanie Ci nic więcej dać. Nie podobasz mi się, nie kręcisz mnie". W zamian za to on mnie mami jakimiś obietnicami bez pokrycia, komplementami i idealnymi tygodniami, po których znów mnie odtrąca pozostawiając mi jednak w pamięci, że między nami może być dobrze...
  • triss_merigold6 18.08.15, 21:37
    Nudzisz...

    Patrz na czyny, nie na słowa. Słowa nic nie kosztują, a - vide podejście i efekty Twojego męża - zapewniają całkiem niezłe profity i utrzymanie status quo.
    Po diabła miałby Ci mowić coś, co - jak sobie wmawiasz - skłniłoby Cię do odejścia, skoro układ mu jakoś pasuje? To Ty chcesz zmian, on ma je w dupie.

    Skoro chcesz mieć dzieci, to nie marnuj czasu, bo za chwilę obudzisz się przed 40-tką bez szans na założenie rodziny.
  • managr 11.09.15, 09:30
    do notyouraveragegirl
    Ja na twoim miejscu zakończyłabym ten zwiażek, dopóki nie macie jeszcze dzieci. Ja tez tkwie w takim dziwnym związku od kilku lat, kiedys było super. maz co prawda nie onanizuje sie zamiast kochać ze mna, choc nie wiem, nie pytam, nie sprawdzam. U mnie mam wrażenie cos sie wypaliło i pewnie najrozsądniej byłoby zakończyc ten zwiążek. Ale mamy dwoje dzieci, ojcem jest siwetnym, nie chce psuc rodziny i dlatego tkwie w takim dziwnym układzie. Raz jest super, a potem znowu beznadzieja. nie mamy o czym ze soba rozmawiać, jest po prostu dziwnie. Seks raz jest, potem długo nie ma. Jak powiem, ze mi przykro ze mnie nie przytula, nie komplementuje to potem przez ok. tydzien jest super, a potem znowu olewa mnie. Więc juz sie nie odzywam, nie prosze. Tylko robie się sfrustrowana, zła. jestem jeszcze młoda, chce miec u boku swojego kogoś kto sprawi, ze poczuje sie atrakcyjną, kobietą, ze poczuje sie cos warta. Jest mi przykro, mąż tego nie rozumie. jak zaczynam rozmowę to mówi, ze sie czepiam i ze ciagle on cos robi nie tak. Nie widzi wogóle tego jaki jest. Kochanki nie ma na pewno, nie miałby jak miec, ale moze poznał kogos kto go zafascynował,zauroczył, sama nie wiem.
    Takze uważam, ze jak nie ma dzieci a wszystko się wali to lepiej sie pozegnac i poczekac na kogos dla kogo bedziesz najpiekniejsza, najseksowniejsza:).
    Ostatnio ogladałam z mężem program o chirugii plastycznej i tam była kobieta, która na skutek ciezkiej choroby bardzo przytyła a potem schudła , ale zostały jej ogromne fałdy skórne, wygladało to strasznie. A mąż był przy niej i mówił, ze to nie ważne jak wyglada, ze on ja kocha, ze najwazniejsze dla niego jest ze wyszła z choroby, był bardzo szczery w tym co mówił, zreszta ta kobieta sama mówiła, ze nigdy nie dał jej odzuc ze jest brzydka, I tak zagdnęlam meza, czy ona dałby radę byc ze mna i kochac mnie gdybym tak wygladała, a on na to sie skrzywił i nic nie odpowiedział. I to dało mi do myslenia, ze mój mąż chyba nie do końca wie co to znaczy kogoś kochac, tak na całe życie.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:46
    Już kiedyś zastraszałam, potem on błagał i płakał i przepraszał i się poprawiał... na dwa tygodnie. Nie mam już go chyba czym zastraszyć bo on nie traktuje moich słów poważnie. Po prostu na nie nie reaguje.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:07
    Chyba zaplanuję nam piątkowy wieczór przy tym filmie... Nie przykryłam go nigdy na masturbacji i wątpię, żeby robił to z majtkami na twarzy, ale jeśli się rozstaniemy - tak właśnie będę go sobie wyobrażać :P

    Najgorsze jest to, że on twierdzi, że on mnie chce - że ja jestem jedyna w jego życiu, że tylko mnie kocha, że mu się podobam... Tylko jakoś seksu z tego nie ma.
  • loppe 18.08.15, 13:00
    Jesteś inteligentną, sympatyczną osobą, a on przecież może się onanizować bez Ciebie. Zresztą tak to własnie wygląda, że Ty go potrzebujesz bardziej niż on Ciebie w tym nieudanym związku.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:20
    Bardzo dziękuję za komplementy, nie ukrywam, że na nie liczyłam ;P

    Potrzebuję go bo go kocham niestety. I gdyby nie ten seks i kłamstwa to związek uważałabym za bardzo udany. Wręcz wymarzony pod wieloma względami. Dlatego tak bardzo jest mi ciężko to przerwać.
  • loppe 18.08.15, 18:54
    notyouraveragegirl napisała:

    > Bardzo dziękuję za komplementy, nie ukrywam, że na nie liczyłam ;P
    >
    > Potrzebuję go bo go kocham niestety. I gdyby nie ten seks i kłamstwa to związek
    > uważałabym za bardzo udany. Wręcz wymarzony pod wieloma względami. Dlatego tak
    > bardzo jest mi ciężko to przerwać.

    Może jakby jakiś Skorpion Cię porządnie jak to oni przetrzepał kilka razy to byś się obudziła w nowym świecie? Jaki jesteś znak Zodiaku?
  • loppe 18.08.15, 18:56
    Bo jeśli Panna to tylko Skorpion!

    A partner z jakiego z Znaku?
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 19:25
    Ja jestem skorpionem, a on wagą. Ale nie wierzę w te znaki zodiaku odkąd poznałam Pana Wagę skrajnie innego od mojego męża Wagi. Nie łączy ich absolutnie nic! No może za wyjątkiem zamiłowania do piłki nożnej :).
  • loppe 18.08.15, 19:36
    notyouraveragegirl napisała:

    > Ja jestem skorpionem, a on wagą. Ale nie wierzę w te znaki zodiaku odkąd poznał
    > am Pana Wagę skrajnie innego od mojego męża Wagi. Nie łączy ich absolutnie nic!
    > No może za wyjątkiem zamiłowania do piłki nożnej :).

    Jeśli jesteś Skorpionem to naprawdę już proszę żebyś zaraz tydzień po rozwodzie zarezerwowała 4 godzinki na kawę dla mnie.
  • marek.zak1 18.08.15, 20:43
    loppe napisał:

    > notyouraveragegirl napisała:

    >
    > Jeśli jesteś Skorpionem to naprawdę już proszę żebyś zaraz tydzień po rozwodzie zarezerwowała 4 godzinki na kawę dla mnie.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Ja jestem wybitnym fachowcem od skorpionic Loppe. Po spotkaniu zdasz mi relacje i juz będę wiedział wszystko. Skorpionice bardzo chcą być pożądane. Są bardzo zdeterminowane i groźne, ale nieprawdopodobnie oddane swojemu facetowi. Tutaj każda normalna kobieta by faceta kopnęła i odeszła, ale nie skorpionica. Kocha go i nie potrafi odejść. Ryby - skorpion to zupełnie magiczne połączenie.
  • sea.sea 18.08.15, 20:52
    *.*
    Czy jest na forum jakaś nieskorpionica w ogóle? :D
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • triss_merigold6 18.08.15, 21:51
    Ja. Jestem spod znaku według wszystkich horoskopów zimnego jak lód, powściągliwego, nieskłonnego do okazywania emocji i uczuć.
  • sabat777 18.08.15, 21:54
    triss_merigold6 napisała:

    > Ja. Jestem spod znaku według wszystkich horoskopów zimnego jak lód, powściągliw
    > ego, nieskłonnego do okazywania emocji i uczuć.

    Kurcze, nie wierzę w horoskopy, ale biorąc pod uwagę same forumowe wypowiedzi, jest to bardzo trafna charakterystyka...
  • ninek04 18.08.15, 22:04
    >Ja. Jestem spod znaku według wszystkich horoskopów zimnego jak lód, powściągliwego, nieskłonnego do okazywania emocji i uczuć.<

    Obstawiam Ryby ;)
  • triss_merigold6 18.08.15, 22:07
    Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.
  • marek.zak1 18.08.15, 22:09
    triss_merigold6 napisała:

    > Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.
    -------------------------------------------------------------------------------------------
    Pamietaj, ze rekin tez ryba :)
  • sabat777 18.08.15, 22:11
    triss_merigold6 napisała:

    > Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.

    Koziorożec :P
  • sabat777 18.08.15, 22:16
    sabat777 napisał:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > Fujfuj. Nie Ryby. Ryby są łzawe i ckliwe, melodramatyczne i chwiejne.
    >
    > Koziorożec :P

    ... z ascendentem w Skorpionie ;)
  • ninek04 18.08.15, 22:41
    >Koziorożec :P

    ... z ascendentem w Skorpionie ;)<

    Wychodzi na to,że Koziorożec, z ascendentem w Skorpionie albo Lwie;-)
    .
  • triss_merigold6 18.08.15, 23:05
    Koziorożec, ale googlam co to ascedent. :P
  • rekreativa 18.08.15, 23:41
    A Ty, sabat, jaki znak?
    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • sabat777 18.08.15, 23:50
    rekreativa napisała:

    > A Ty, sabat, jaki znak?

    Lew.
  • ninek04 19.08.15, 07:50
    Sabat 777 napisał
    Rekreativa napisala
    > A Ty, sabat, jaki znak?

    >Lew.<

    Serio?Dla mnie kompletnie się nie wpisujesz w charakterystykę przypisaną temu znakowi,zupełnie nie;-)Ale może ascendent masz w Raku?
  • sabat777 19.08.15, 19:57
    Nie, jestem zodiakalnym Lwem z ascendentem w Koziorozcu.
  • kruche_ciacho 19.08.15, 21:47
    a jak sie sprawdza ascendenty ?
  • ninek04 19.08.15, 22:00
    kruche_ciacho napisała
    >a jak sie sprawdza ascendenty ?<
    www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.eraastrologii.pl/Oblicz-swoj-Ascendent&ved=0CBsQFjAAahUKEwiY_ObD9bXHAhUBWiwKHR6LA3o&usg=AFQjCNF-Mf9GCPvcbfT3wML1_egVE0spHg&sig2=bDXyU5aoZb35BtvjxcNR6A
    Tu na przykład możesz :)
  • ninek04 19.08.15, 22:44
    Sabat 777 napisał
    >Nie, jestem zodiakalnym Lwem z ascendentem w Koziorozcu.<

    Eee,czyżby znaki zodiaku to ściema?Ani Lwa,ani Koziorożca nijak nie mogę tu dopasować ;-)
  • sabat777 19.08.15, 22:52
    ninek04 napisała:

    > Eee,czyżby znaki zodiaku to ściema?Ani Lwa,ani Koziorożca nijak nie mogę tu dop
    > asować ;-)

    A mi znajomi mówią, że jestem typowym Lwem. Kwestia autosugestii i dobierania takich cech, które pasują.
  • ninek04 19.08.15, 23:45
    Sabat 777 napisał
    >A mi znajomi mówią, że jestem typowym Lwem. Kwestia autosugestii i dobierania takich cech, które pasują.<

    Częściowo na pewno to autosugestia.Ale można to podpiąć pod tezę, że kreacje bytów w rzeczywistości wirtualnej (nie mam na myśli Ciebie, czy innych tylko tak ogólnie rzecz biorąc) odbiegają i to znacząco od tej realnej,bo dopiero konfrontacja z żywym człowiekiem pozwala zweryfikować wyobrażenia o nim,pomimo,że jakiś obraz danej osoby można sobie zbudować, ale może się on okazać całkowicie błędny :)
  • sabat777 20.08.15, 05:12
    ninek04 napisała:

    > Częściowo na pewno to autosugestia.Ale można to podpiąć pod tezę, że kreacje b
    > ytów w rzeczywistości wirtualnej (nie mam na myśli Ciebie, czy innych tylko tak
    > ogólnie rzecz biorąc) odbiegają i to znacząco od tej realnej,bo dopiero konfro
    > ntacja z żywym człowiekiem pozwala zweryfikować wyobrażenia o nim,pomimo,że jak
    > iś obraz danej osoby można sobie zbudować, ale może się on okazać całkowicie bł
    > ędny :)

    Ja się z tą tezą całkowicie zgadzam. Wiele forumowych wizerunków to blef. Część nieporozumień wynika z odmiennego interpretowania ludzkich zachowań.
  • hello-kitty2 20.08.15, 10:36
    sabat777 napisał:

    > ninek04 napisała:
    >
    > > Częściowo na pewno to autosugestia.Ale można to podpiąć pod tezę, że kre
    > acje b
    > > ytów w rzeczywistości wirtualnej (nie mam na myśli Ciebie, czy innych tyl
    > ko tak
    > > ogólnie rzecz biorąc) odbiegają i to znacząco od tej realnej,bo dopiero
    > konfro
    > > ntacja z żywym człowiekiem pozwala zweryfikować wyobrażenia o nim,pomimo,
    > że jak
    > > iś obraz danej osoby można sobie zbudować, ale może się on okazać całkowi
    > cie bł
    > > ędny :)
    >
    > Ja się z tą tezą całkowicie zgadzam. Wiele forumowych wizerunków to blef. Część
    > nieporozumień wynika z odmiennego interpretowania ludzkich zachowań.

    Dobrze zweryfikowac z rzeczywistoscia. Spotkac sie pogadac ;-) Jakbym byla w Katowicach spotkalbys sie Sabat? Kiedys sporo latalam do/z Katowic - Przyrzowic i prosto lecialam to tego H & M przy stacji kolejowej ;-) Bo autobus na lotnisko odjezdzal co godzine i co tu robic?
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • sabat777 20.08.15, 15:59
    Mysle ze generalnie jest to do ogarniecia, tylko tez musialbym to skonsyultowac z grafikiem w robocie, bo nie wiem czy mi sprawy sluzbowe pozwola. Gdybys kiedys miala jakies sprawy do zalatwienia w Polsce to mozesz dac znac. Od dawna myslalem, ze można by sie spotkac z niektorymi osobami z forum, ale sa oszczedni w zaproszeniach, albo sie wycofuja jak Morisson kiedys. Spoko.
  • ninek04 20.08.15, 20:21
    Hello -kitty 2 napisała
    >Dobrze zweryfikowac z rzeczywistoscia. Spotkac sie pogadac ;-) Jakbym byla w Katowicach spotkalbys sie Sabat? Kiedys sporo latalam do/z Katowic - Przyrzowic i prosto lecialam to tego H & M przy stacji kolejowej ;-) Bo autobus na lotnisko odjezdzal co godzine i co tu robic?<

    No, a co z tymi końmi w Krakowie, w sierpniu chyba miałaś być? I byłaś, czy może będziesz jeszcze?
  • hello-kitty2 20.08.15, 20:33
    ninek04 napisała:

    > No, a co z tymi końmi w Krakowie, w sierpniu chyba miałaś być? I byłaś, czy moż
    > e będziesz jeszcze?

    Pozmienialo sie, jeszcze pisze prace licencjacka, obrona przelozona, jestem uziemniona w chacie pewnie do konca wrzesnia ;(
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ninek04 20.08.15, 20:55
    Hello -kitty 2napisala
    >Pozmienialo sie, jeszcze pisze prace licencjacka, obrona przelozona, jestem uziemniona w chacie pewnie do konca wrzesnia ;(<

    To powodzenia z tą obroną :-)A gdybyś dotarła w te okolice to,jeśli będziesz miała ochotę i czas,to kawa,drink -chętnie z mojej strony :)
  • hello-kitty2 20.08.15, 21:07
    ninek04 napisała:

    A gdybyś dotarła w te okolice to,jeśli będziesz mi
    > ała ochotę i czas,to kawa,drink -chętnie z mojej strony :)

    Dzieki, bardzo mi milo ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • rekreativa 18.08.15, 23:40
    Ja jestem - Wodniczka.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 21:51
    Jestem na takim etapie, że chyba z każdym zadbanym, inteligentnym facetem stworzyłabym magiczne połączenie...
  • sabat777 18.08.15, 21:56
    notyouraveragegirl napisała:

    > Jestem na takim etapie, że chyba z każdym zadbanym, inteligentnym facetem stwor
    > zyłabym magiczne połączenie...

    Zadbany i inteligentny? Uuuuu... Wysokie progi...
  • triss_merigold6 18.08.15, 22:03
    Skupiłabym sie na słowie <każdym>.

    To, co panią autorkę blokuje, to jej własny stan umysłu i tyle.
  • ninek04 18.08.15, 22:08
    Marek.zak1napisal
    >Tutaj każda normalna kobieta by faceta kopnęła i odeszła, ale nie skorpionica. Kocha go i nie potrafi odejść. Ryby - skorpion to zupełnie magiczne połączenie.<

    Ale chyba nie przekładasz tego "kocha i nie potrafi odejść "na swoją żonę, Skorpionicę.?Bo trochę tak to zabrzmiało ;)
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 21:41
    A dlaczego po rozwodzie skoro to kawa ;)?
  • loppe 18.08.15, 23:03
    notyouraveragegirl napisała:

    > A dlaczego po rozwodzie skoro to kawa ;)?

    Alternatywnie możemy się umówić na swobodny siur - swobodna bułeczka na plaży nudystów w Dębkach, wspólne pływanie...
  • loppe 18.08.15, 23:26
    loppe napisał:

    > notyouraveragegirl napisała:
    >
    > > Ja jestem skorpionem, a on wagą. Ale nie wierzę w te znaki zodiaku odkąd
    > poznał
    > > am Pana Wagę skrajnie innego od mojego męża Wagi. Nie łączy ich absolutni
    > e nic!
    > > No może za wyjątkiem zamiłowania do piłki nożnej :).
    >
    > Jeśli jesteś Skorpionem to naprawdę już proszę żebyś zaraz tydzień po rozwodzie
    > zarezerwowała 4 godzinki na kawę dla mnie.

    Bo to jest ważne żeby w takim momencie pokazać, że nie wszyscy mężczyźni są tacy sami...:)
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 23:38
    Twoja Żona, rozumiem, nie ma nic przeciwko wypełnianiu przez Ciebie misji edukacyjnej :)
  • loppe 18.08.15, 23:43
    Humanitaryzm taki jak mój Partnerce się jakoś tam podobał:)
  • loppe 19.08.15, 00:04
    Moja Partnerka nigdy nie przepadała za częstym seksem i ja to zawsze potrafiłem uszanować...
  • loppe 19.08.15, 00:10
    A Ona nie była psem ogrodnika, mogłem sobie chodzić po mieście i wracać kiedy chcę. Ale bez przesady, bo jeśli kilka dni w ciągu miesiąca wróciłem o 5 rano to nawet Ona got concerned wtedy...
  • loppe 19.08.15, 00:20
    Tak do 4 razy/miesiąc było OK. Budziły mnie ok. południa muzyką z patefonu- nie graj skrzypek, bo on lubi skrzypki
  • loppe 20.08.15, 13:01
    loppe napisał:

    > Moja Partnerka nigdy nie przepadała za częstym seksem i ja to zawsze potrafiłem
    > uszanować...

    Znaczy mam na myśli że ja lubię 2-3 razy w trakcie jednej sesji miłosnej, a Partnerka raz. Są różne wymiary częstości, mnie nie chodziło o taką jakąś w tygodniu posuchę.
  • notyouraveragegirl 20.08.15, 13:59
    A w tygodniu ile jest takich sesji, jeśli wolno spytać? Być może moje oczekiwania są z kosmosu :)
  • loppe 20.08.15, 14:19
    notyouraveragegirl napisała:

    > A w tygodniu ile jest takich sesji, jeśli wolno spytać? Być może moje oczekiwan
    > ia są z kosmosu :)

    Jak się cieszę że się teraz i tu odezwałaś! Jak ja lubię takie komunikatywne przyjazne osoby.

    :)

    Przechodząc do tematu, ja już napisałem na forum że 2 razy na tydzień to jest OK, a więcej to już się robi jakaś rąbanka!. Naprawdę tak napisałem. I oczywiście zastrzegłem przy tym, że nie chodzi o miodowe miesiące i inne okresy wybitne, bo wtedy to wiadomo że ta świeżość bycia blisko siebie... Napisałem że chodzi o życie ustabilizowanych par. I podtrzymuję - 2 sesje miłosne w tygodniu optimum, a 1 sesja minimum. Wg tych liczb oceniam sobie czy np. nie mamy w związku do czynienia z seksoholizmem!!!:) (jeśli ktoś tu pisze że 2/tydzień rozwala mu związek), a jeśli jest mniej niż 1 sesja miłosna w tygodniu to uważam że niedobrze, za mało. Tak to widzę.
  • aardwolf_ge 20.08.15, 16:08
    2 razy w tygodniu optimum?
    Dla mnie absolutne minimum to było raz dziennie.
    Jak dziewczyna miała okres to miałem problem żeby te 3 dni przetrzymać i przeważnie ją namawiałem na seks oralny.
  • ninek04 20.08.15, 17:07
    Aardwolf_ge napisał
    >Dla mnie absolutne minimum to było raz dziennie.
    Jak dziewczyna miała okres to miałem problem żeby te 3 dni przetrzymać i przeważnie ją namawiałem na seks oralny.<

    No tak,ale to było pewnie na początku znajomości, gdzie hormony buzowały, a wzajemne zafascyfowanie było tak silne,że o niczym innym, niż seks nie było się w stanie myśleć,a okres faktycznie jest wtedy przeszkodą. A w związku, już ustabilizowanym i okrzepniętym,to tak przecież nie wygląda, że chce się non stop, czasem nie ma nawet takich możliwości.
  • aardwolf_ge 20.08.15, 17:39
    tak samo było pod koniec trzeciego roku
    a w poprzednim związku pod koniec piątego, z tym że był to pierwszy rok regularnego seksu
  • hello-kitty2 20.08.15, 17:57
    aardwolf_ge napisał:

    > tak samo było pod koniec trzeciego roku
    > a w poprzednim związku pod koniec piątego, z tym że był to pierwszy rok regular
    > nego seksu

    A partnerki byly do konca zwiazkow zadowolone/chetne? Bo Ty chyba gdzies pisales, ze godzina jednorazowo to Ci malo bylo czy jakos tak, bo nawet zastanawiales sie czy prezerwatywe zmieniac po godzinie.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • aardwolf_ge 20.08.15, 18:49
    A jakby były niechętne to by coś z tego było?
    Po 3 latach brania tabletek chcica jednej trochę zmalała ale dalej ona też inicjowała seks.

    >>Bo Ty chyba gdzies pisales, ze godzina jednorazowo to Ci malo bylo czy jakos tak, bo nawet zastanawiales sie czy prezerwatywe zmieniac po godzinie.

    1. Tak, 50 minut to była przeciętna długość.
    2. Prezerwatywy trzeba zmieniać po 30 a nie 60 minutach, tak jest napisane na ulotce.
    Jak to jest, że takie rzeczy wiem mimo że nawet nie używam prezerwatyw?
    3. Co to ma do rzeczy?
    Czemu tam jest "bo"?
  • hello-kitty2 20.08.15, 19:26
    aardwolf_ge napisał:

    > 1. Tak, 50 minut to była przeciętna długość.
    > 2. Prezerwatywy trzeba zmieniać po 30 a nie 60 minutach, tak jest napisane na u
    > lotce.
    > Jak to jest, że takie rzeczy wiem mimo że nawet nie używam prezerwatyw?
    > 3. Co to ma do rzeczy?
    > Czemu tam jest "bo"?

    Bo nie bylam pewna czy dobrze pamietam. Istota rzeczy, do ktorej zmierzalam bylo czy byly zadowolone = seks by dobry. Byly, byl ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • ninek04 20.08.15, 20:09
    Aardwolf_ge napisał
    >tak samo było pod koniec trzeciego roku
    a w poprzednim związku pod koniec piątego, z tym że był to pierwszy rok regularnego seksu<

    Skoro tak hulało,to czemu się rozpadło?Jeśli pisałeś o przyczynach rozpadu, to chyba mi umknęło :)
  • aardwolf_ge 20.08.15, 22:46
    Wyjazd do pracy za granicę.
    Statystycznie 2 na 3 pary się w takich warunkach rozpadają.
    Dokładnie taką statystykę sam zaobserwowałem.
  • notyouraveragegirl 20.08.15, 18:02
    Tym razem miłe słowa są przynajmniej uzasadnione :) Odezwałam się tam i wtedy - to fakt, można mnie za to pochwalić, prawda hello-kitty :)?

    Hmmm. Mi dwa razy w tygodniu wydaje się mało. Przy trzech bym sobie pewnie myślała, że fajnie byłoby częściej, ale bym nie narzekała, przy dwóch o wysokiej jakości byłabym w stanie zaakceptować status quo, bez marudzenia, i żyć z moim miłym w zgodzie w tej kwestii do grobowej deski.
  • loppe 20.08.15, 16:54
    notyouraveragegirl napisała:

    > A w tygodniu ile jest takich sesji, jeśli wolno spytać? Być może moje oczekiwan
    > ia są z kosmosu :)


    PS. To bardzo dobrze świadczy o Twoim charakterze, że nie zgorzkniałaś w tych trudnych okolicznościach, bardzo mi się podobasz.
  • notyouraveragegirl 20.08.15, 18:25
    Dziękuję ;)
  • ninek04 18.08.15, 21:04
    >Potrzebuję go bo go kocham niestety. I gdyby nie ten seks i kłamstwa to związek uważałabym za bardzo udany. Wręcz wymarzony pod wieloma względami. Dlatego tak bardzo jest mi ciężko to przerwać.<

    I to jest główny problem,dopóki go kochasz, to nie będziesz próbować podjąć bardziej radykalnych kroków. Często też tak bywa,że ten w relacji dzierży umowną władze, komu mniej zależy, bo ma mniej do stracenia. U Ciebie też tak może być,to Ty jesteś tą stroną, która zabiega, stara się,chce być kochana i dowartościowana a on odpuszcza, bo wie,że nie odważysz się na radykalną zmianę sytuacji.,
  • hello-kitty2 18.08.15, 23:03
    notyouraveragegirl napisała:

    > Bardzo dziękuję za komplementy, nie ukrywam, że na nie liczyłam ;P

    Ze co prosze? Od 5 lat krecisz sie w kolko i przyszlas tu po komplementy? A nie moglas tak od razu napisac, to bym sie w ogole nie produkowala na powaznie. A za co te komplementy? Nie naleza Ci sie ZADNE, ze za co niby?

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 23:19
    Seriously?

    ";P" - oznacza "z przymrużeniem oka"

    Ale skoro już pytasz: Loppe w praktycznie każdym wątku, który zakładałam, gdy jakaś wypowiedź go rozbawiła, albo również bez okazji, pisał coś miłego i dowartościowującego.
    Coś miłego = uśmiech.
    Uśmiech > Smutek

    Jeżeli przestraszyłaś się, że liczę na pochwałę za brak odwagi, żeby wyrwać się ze związku, który mnie wyniszcza, ew. za naiwność, że cokolwiek może się zmienić bo np. według własnej oceny nazywam swoją głupotę cierpliwością albo wytrwałością, to możesz przestać się o mnie bać :).
  • hello-kitty2 19.08.15, 11:23
    notyouraveragegirl napisała:

    > Ale skoro już pytasz: Loppe w praktycznie każdym wątku, który zakładałam, gdy j
    > akaś wypowiedź go rozbawiła, albo również bez okazji, pisał coś miłego i dowart
    > ościowującego.

    No i nie zastanawia Cie to, ze pisuje w kazdym watku 'bez okazji cos milego'? ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triss_merigold6 18.08.15, 13:08
    Nie macie wspólnych dzieci więc nad czym się zastanawiasz?

    Nie stara się i nie będzie się starał, a Ty przestań być namolną tępą dzidą, całkowicie pozbawioną godności. On ma w dupie jak się czujesz, a takimi łzawymi wyznaniami tylko się poniżasz.
    Cudu nie będzie, brak seksu to adekwatny powód do rozstania/rozwodu więc bądź dorosła i podejmij decyzję.
  • loppe 18.08.15, 13:16
    triss_merigold6 napisała:

    > Cudu nie będzie, brak seksu to adekwatny powód do rozstania/rozwodu więc bądź d
    > orosła i podejmij decyzję.

    A Ona jest do tego ignorowana psychicznie, co jest - patrz nagłówek - gorsze od braku seksu.

    Mamy więc związki:
    - z seksem i uważnością
    - z seksem i ignorowaniem pozaseksualnym
    - bez seksu, ale z uważnością pozaseksualną (sporo takich przypadków trafia na forum - fajny facet, ale nie chce seksu)
    - bez seksu i ignorowaniem
  • triss_merigold6 18.08.15, 13:36
    Mąż nie jest nią zainteresowany i ten stan wygląda na trwały. I pozamiatane, może zacząć układać sobie życie inaczej.
  • loppe 18.08.15, 13:40
    triss_merigold6 napisała:

    > Mąż nie jest nią zainteresowany i ten stan wygląda na trwały. I pozamiatane, mo
    > że zacząć układać sobie życie inaczej.


    To nie o to chodzi. Ten facet jest chory i ona nie odpowiada za to że się jej trzyma nie potrafiąc być w związku. No chyba że Jej się wydaje że on nie chce, a to ona nie chce, a on chce bardzo tylko ona nie chce, a on ją kocha i się jej trzyma kurczowo onanizując się.
  • triss_merigold6 18.08.15, 13:48
    A jakie to ma znaczenie, że jest chory? Nie urwało mu nogi, nie leży sparaliżowany.

    Z postów wynika, że ona się go trzyma kurczowo i nie potrafi podjąć decyzji. Naprawdę, można się rozstać bez zgody i współpracy drugiej strony, tym bardziej że nic ich nie łączy poza papierem.
  • hello-kitty2 18.08.15, 14:28
    triss_merigold6 napisała:

    > Z postów wynika, że ona się go trzyma kurczowo i nie potrafi podjąć decyzji. Na
    > prawdę, można się rozstać bez zgody i współpracy drugiej strony, tym bardziej ż
    > e nic ich nie łączy poza papierem.

    Mozna ale ja uwazam, ze w ostatecznosci. Lepiej rozstac sie wspolpracujac przy rozstaniu. Ale to trzeba zaczac od ustalenia przyczyny rozstania. Najpierw negocjacje, a najwyzej pozniej zerwanie umowy.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:24
    Chcę móc sobie powiedzieć, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy. Ale masz rację, że się poniżam. Dokładnie tak się czuję. Tępą dzidą już nie dam rady się stać bo musiałabym się jeszcze raz urodzić, ale mogę nie pozwolić się tak traktować. Właściwie to sama muszę przestać się tak traktować. On praktycznie rzecz biorąc aktualnie nic nie robi, więc ciężko to nazwać złym traktowaniem.
  • ninek04 18.08.15, 16:21
    Problem jest w tym,że dziewczyna go kocha i liczy na zmianę z jego strony, poza tym nawet, gdy pisze, ze chciałaby miec z nim dzieci, ale mu nie ufa i nie mogłaby znieść takiego ojca dla nich,to pewnie podświadomie łudzi się,że kiedyś wszystko wróci do normy między nimi i nawet te dzieci się pojawia.A na to szanse są nikłe,że będzie o.K.
  • loppe 18.08.15, 16:48
    Człowiek się odbija od dna. Notyouraverage powinna lovingly zostawić swojego na razie otoczonego czułą attention żony partnera w rowie, bo jeszcze tam nie trafił. I on się odbije. Tak właśnie postępujemy z upartymi problematykami - nic innego im nie pomoże.
  • loppe 18.08.15, 16:50
    I mean, jeśli problematyk nie jest uparty to wcześniej się obudzi, ale ten się nie budzi - wg zapisów na forum żony
  • marek.zak1 18.08.15, 17:07
    loppe napisał:

    > Człowiek się odbija od dna. Notyouraverage powinna lovingly zostawić swojego na razie otoczonego czułą attention żony partnera w rowie, bo jeszcze tam nie trafił. I on się odbije. Tak właśnie postępujemy z upartymi problematykami - nic i nnego im nie pomoże.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jakis rok temu napisalem, że masturbator będzie mężczyzną przyszłości. Silny, niezależny, pewny siebie. To sie dzieje wcześniej, niz przypuszczałem. Wiele dramatów będzie z tego powodu. Kobiety - naukowcy powinne opracować metodę, jak z tym walczyć. Na razie nie widzę ani nie słyszę o konstruktywnych kontrpociągnięciach, a jedynie krytykę masturbatorów. To do niczego nie doprowadzi.
  • sea.sea 18.08.15, 17:17
    Nie trzeba naukowca: gdyby kobiety zamiast tyć/chudnąć/przyprawiać sobie sztuczne cycki i wybielać dziurę w tyłku w ramach nierównej konkurencji z porno i zamiast płakać, fochać i trzymać się latami masturbatora jak pijany płota, zaczęły dla odmiany prezentować filozofię: nie podoba się, to wypierdalaj - to może jeden i drugi by nieco zmądrzał, po tym jak mu samotność zajrzy w oczy. Wydaje mi się, że spory procent ludzkości jednak nadal dąży do sparowania i nie wyobraża sobie jednak docelowo, że przez 50 lat dorosłości aż do śmierci będzie wracać do pustego domu.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • marek.zak1 18.08.15, 17:32
    sea.sea napisała:

    > Nie trzeba naukowca: gdyby kobiety zamiast tyć/chudnąć/przyprawiać sobie sztuczne cycki i wybielać dziurę w tyłku w ramach nierównej konkurencji z porno i zamiast płakać, fochać i trzymać się latami masturbatora jak pijany płota, zaczęły dla odmiany prezentować filozofię: nie podoba się, to wypierdalaj - to może je den i drugi by nieco zmądrzał, po tym jak mu samotność zajrzy w oczy. Wydaje misię, że spory procent ludzkości jednak nadal dąży do sparowania i nie wyobraża sobie jednak docelowo, że przez 50 lat dorosłości aż do śmierci będzie wracać do pustego domu.
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Tu jest dużo emocji, wręcz agresji, może uzasadnionej, a nauka powinna byc pozbawiona emocji. Autorka ma do swojego faceta żale i pretensje i umiejscawia całą wine po jego stronie. Tak wię znowu nienaukowe podejście. Agresja prowadzi tylko do konfliktów.

    Ja tez napisałem publicznie , że najwiekszym problemem ludzi prócz biedy jest samotność.
  • sea.sea 18.08.15, 17:34
    Hint: nie jestem naukowcem. Podaję rozwiązanie zdroworozsądkowe :)
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • marek.zak1 18.08.15, 17:57
    sea.sea napisała:

    > Hint: nie jestem naukowcem. Podaję rozwiązanie zdroworozsądkowe :).
    ---------------------------------------------------------------------------------------------

    ,,nie podoba się, to wypierdalaj ".

    Zaznaczam, że to jest także bliskie mojemu stanowisku (przypominam o propozycji rozbicia laptopa o głowę, bądź ścianę, także propozycji zakończenia zwiazku, gdy jedna strona ni ema ochoty na seks), niemniej jednak jest to rozwiązanie jednostronne i radykalne. Mogę powiedzieć - nienaukowe.
  • notyouraveragegirl 18.08.15, 18:34
    Nie uważam, że cała wina jest po jego stronie. Może gdybym kiedyś była mądrzejsza to nie robiłabym mu awantur i nie była zołzą gdy dowiadywałam się co jest na rzeczy... to nauczyłby się mówić prawdę. Może gdybym sama się bardziej szanowała wtedy zamiast wymyślać co tu zrobić żeby jednak wygrać z tym jego porno, to i on by myślał, że jestem warta jakiegoś starania. A tak, mam wrażenie, że nie wie co ze sobą zrobić kiedy jakiś jego kolega na spotkaniu towarzyskim komentuje "Zawsze jak tylko rozmawiamy o X to wszyscy mu zazdrościmy żony" albo jak ktoś mu mówi "Ty to masz fajną tą żonę, pewnie co chwilę ktoś Ci to mówi". W ciągu ostatniego miesiąca było kilka takich sytuacji, a on miał na twarzy wielki znak zapytania, jakby się dziwił, że inni widzą coś, czego on nie widzi. Oczywiście przytakiwał, że wie, że jestem super i tak dalej, ale ja to sobie wyobrażam, że facet w takiej sytuacji powinien być dumny, a nie zdziwiony...
  • hello-kitty2 18.08.15, 18:23
    sea.sea napisała:

    > wybielać dziurę w tyłku

    :-))))))

    Wyobrazilam sobie jak Urqu zaklada watek i wstawia dwie dziury ;) Sorry nie moglam sie powstrzymac.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 21:27
    Minął zaledwie tydzień odkąd napisałam ten wątek, a tyle się wydarzyło...
    1. Jego inicjacja seksu, która zakończyła się jak zwykle pettingiem i kiedy zapytałam czy we mnie wejdzie, on stwierdził, że właśnie kończy... Popłakałam się z bezsilności i znów poszłam spać do sypialni gościnnej.
    2. Wypadek samochodowy, auto męża do piachu, mąż całe szczęście tylko w kołnierzu i z podejrzeniem wstrząsu mózgu. Po wypadku stwierdziłam, że kocham do grobowej deski i tak się cieszę, że przeżył, że chcę być z nim nawet bez seksu...
    3. I kolejna masturbacja, o której wiem tylko dlatego, że jest oschły i taki "obcy". Zawsze się tak zachowuje kiedy to zrobi. I to mnie zawsze najbardziej denerwuje - mówi, że kocha i chce naprawiać cały związek, a się zamyka w sobie.

    Mam dość. Serdecznie dość. Napisałam mu baaaaaardzo długą wiadomość z propozycją poważnego zastanowienia się nad pokojowym rozstaniem, na którą wciąż nie raczył mi odpisać (a miał sporo wolnego czasu). Oczywiście on uważa, że go nie miał bo musi od dwóch dni oglądać non stop ogłoszenia, żeby kupić nowe auto i pokazywać mi te same modele po raz piąty chociaż cztery pierwsze razy powiedziałam, że "na pewno mi się nie podoba". Nadmienię tylko, że piszę do niego wiadomości po to, żeby "wyrównać szanse" w dyskusji. Kiedyś zaczęłam tak robić na jego prośbę bo o trudnych rzeczach łatwiej jest mu się w ten sposób komunikować. Nie wiem zupełnie co ze sobą począć. Mam ochotę wyprowadzić się dziś, już, teraz...ale ten cholerny urlop, na który poszło już tyle pieniędzy... Zastanawiam się czasem czy większość związków tak wygląda, a ja mam po prostu jakieś oczekiwania nie z tej ziemi i dlatego małe problemy urastają do rangi dramatów.
  • sea.sea 25.08.15, 21:42
    Ale nad czym on się ma zastanawiać, to Ty się chcesz rozstawać. Kredyty jakieś macie wspólne, czy co? Szukasz mieszkania, jak znajdujesz, bierzesz chłopa na rozmowę, informujesz, że ze wspólnych rzeczy zamierzasz zabrać to i to - i ewentualnie negocjujesz. Wtedy się kończy pierdolenie "muszę pomyśleć", "szukam auta", "poczekam aż jej przejdzie, zawsze przechodziło".
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 22:01
    Mamy wspólny kredyt, ja chcę zostać w tym mieszkaniu. Mówiłam o tym wielokrotnie ilekroć pojawiał się temat rozwodu, ale on ani myśli się stąd wyprowadzać. Nie ma sensu, abym się przed grudniem wyprowadzała, gdyż jak już wspomniałam i tak pojadę z nim na urlop w listopadzie, i tak pojadę. Za dużo już czasu poświęciłam na jego planowanie (bo oczywiście sama zaplanowałam prawie w całości, a on tylko akceptował, lub nie - choć tym razem on bardzo chciał jechać i miał się bardziej zaangażować) i za dużo już kasy poszło na bilety, hotele, transport itp.
  • sea.sea 25.08.15, 22:07
    No to weź mózg i się tymczasem zastanów, jak go spłacisz. Tzn nie mózg, tylko chłopu część mieszkania, i co możesz zrobić, żeby się na to zgodził. I przedstaw mu gotowe rozwiązania, a nie rzewne pitolenie "cześć, Zdzisiu, chyba musimy się rozstać, tak dalej byc nie może".
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 22:15
    Ależ ja już mam cały plan - stać mnie, żeby samodzielnie spłacać kredyt. Inna sprawa, że przez jakieś 2 na 6 lat kiedy tu mieszkamy to mąż złotówki to kredytu nie dołożył. Wyliczyłam też ile powinnam mu oddać - nie będzie super łatwo, ale jest to do zrobienia. Tylko, że on nie chce kasy - on chce "żyć razem, naprawić, dogadać się i żebyśmy byli szczęśliwi". A ja jestem idiotką i wciąż szukam jakichś przyczyn w sobie - może jest coś magicznego co robię, co sprawia, że on mnie nie chce, a jak przestanę to robić to zacznie mnie chcieć. Po prostu chyba wypieram tą bolesną prawdę, że on nigdy mnie nie będzie chciał tak, jak ja chcę, żeby on mnie chciał, if you know what I mean.
  • sea.sea 25.08.15, 22:19
    No to niech naprawia, może na początek naprawiać mieszkając gdzie indziej, nie musicie się rozwodzić jutro. To właśnie bym chłopu powiedziala, gdyby mi nagle zaczął jęczeć, że teraz to już na pewno się zmieni (ha, ha).
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 22:26
    Póki co ja mieszkam w sypialni gościnnej. Urządzaliśmy ją później, więc w sumie bardziej mi się podoba niż ta nasza. Nigdy tak długo jeszcze nie mieszkałam w innym pokoju (już ponad tydzień). Przyzwyczajam się - do samodzielnego spania - kilka nocy przepłakałam, ale teraz przesypiam te 6-7 godzin. Pewnie nauczę się kiedyś żyć sama.
  • triss_merigold6 25.08.15, 22:54
    Przecież żyjesz sama. Macie od lat konflikty na tle seksu, pieniędzy i spedzania czasu.
    Pobudka, jesteś sama. Twój mąż to tylko formalność.
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 23:29
    Aż tak to nie jest. On robi śniadania, zakupy, sprząta czasem poproszony, przytula gdy jest źle i nawet poświęca się oglądając ze mną głupią komedię romantyczną gdy akurat mam na to ochotę. Nie ma problemu - z kim pójść na wesele, do kina, na sylwestra, z kim wyjechać na wakacje. No jednak bycie w związku nawet bez seksu ma swoje plusy. Ale zdecydowanie wolałabym to samo w wesji dla dorosłych.
  • ninek04 26.08.15, 07:14
    >Nigdy tak długo jeszcze nie mieszkałam w innym pokoju (już ponad tydzień). Przyzwyczajam się - do samodzielnego spania - kilka nocy przepłakałam, ale teraz przesypiam te 6-7 godzin. Pewnie nauczę się kiedyś żyć sama.<

    Raczej wątpię, że się nauczysz żyć sama, zwłaszcza bez niego.Twoje wpisy brzmią jak skargi skrzywdzonej,niesamodzielnej dziewczynki,która chce żyć z tym swoim jedynym,jak papużki nierozłączki,sklejone ze sobą i zaklina rzeczywistość, żeby w jakiś magiczny sposób on zmienił się dla niej. Dlatego według mnie nie dasz rady odejść.
  • notyouraveragegirl 26.08.15, 14:01
    Obyś się myliła. Jestem skrzywdzona ale nie jestem niesamodzielna. Poradzę sobie na pewno - tak życiowo. Emocjonalnie pewnie będzie mi ciężko, ale chyba przy każdym rozwodzie jest.
  • kutuzow 26.08.15, 17:56
    notyouraveragegirl napisała:
    > Nie ma sensu, abym się przed grudniem wyprowadzała, gdyż jak już wspomniałam i ta
    > k pojadę z nim na urlop w listopadzie, i tak pojadę. Za dużo już czasu poświęci
    > łam na jego planowanie (bo oczywiście sama zaplanowałam prawie w całości, a on
    > tylko akceptował, lub nie - choć tym razem on bardzo chciał jechać i miał się b
    > ardziej zaangażować) i za dużo już kasy poszło na bilety, hotele, transport itp

    Tiaaa, w listopadzie będzie wspólny wyjazd, potem w grudniu są Święta (więc też jakoś tak głupio się rozstawać), po świętach Sylwester, więc lipa żeby autorka nie miała kogo pocałować w czasie noworocznego toastu, potem pewnie mąż strzeli postanowienie noworoczne, że będzie trzymał rączki na kołderce, więc zostanie, później Wielkanoc, wspólna Majówka, planowanie wakacji i znów Wyjazd na Wakacje jesienią. Sami widzicie że się nie da rozstać ;-)

    P.S. Czytając autorkę myślę sobie że moja gra w skojarzenia w sąsiednim wątku jest trochę za prosta.
    --
    "Despite the old saying "Don't take your troubles to bed", many men continue to sleep with their wives.
  • marek.zak1 25.08.15, 22:01
    sea.sea napisała:

    > Ale nad czym on się ma zastanawiać, to Ty się chcesz rozstawać. Kredyty jakieś macie wspólne, czy co? Szukasz mieszkania, jak znajdujesz, bierzesz chłopa na rozmowę, informujesz, że ze wspólnych rzeczy zamierzasz zabrać to i to - i ewentualnie negocjujesz.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Tak byłoby tez w moim świecie, ale dlatego, ze jestem raczej apodyktyczny, za co spotlała mnie, może zasłużona krytyka. A wiec biegaczowi, ktory źle spojrzał na Sowe , powiedziałem ,,spierdalaj"iI tak samo sugeruje autorce powiedzenie jej facetowi, ktory nie chce seksu. Faceci to proste urządzenia i rozumieja prosty jezyk.
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 22:05
    Eeeee... mój nie taki prosty. Jak przeklnę to mówi, że jestem niedelikatna, niekobieca, a przecież wiem jak on te cechy ceni i każe się przepraszać.
  • triss_merigold6 25.08.15, 22:00
    Och błagam kobieto, przestań pieprzyć bez sensu.
    Nie, satysfakcjonujący związek tak nie wygląda.
    Związałaś się z koniobijcą nałogowym i albo to kupujesz na resztę życia, albo się zrywasz z układu.
    Każdy sąd da Ci rozwód, wystarczy brak pożycia i fakt że chcesz się rozwieść. Zdrowi, pracujący, bez dzieci - zero problemu.
    Marnujesz energię na pisaninę rzewnych przesłań do małżonka, gdyby chciał zmienić zachowanie, to by je zmienił i Twoje trucie nie ma mocy sprawczej.
  • cubalibre100 27.08.15, 00:36
    Tez nie czekalabym na cud, nie majac dzieci... ja mam 2 dzieci i bardzo odleglego meza, ktozy niemniej potrafi sie dziecmi zajac to jeszcze zwlekam
  • notyouraveragegirl 27.08.15, 08:18
    Czekałam aż mąż mi odpisze na wiadomość i się doczekalam... Nie było na co czekac - trzeba obmyslic plan ewakuacji. On uważa ze brak seksu jest spowodowany moja wybuchowoscia i tym ze sie czepiam. Nie bierze oczywiscie pod uwagę ze zanim przestał ze mna sypiac to nie byłam czepialska i wybuchowa. Generalnie cały ton wypowiedzi był agresywny, jednoznacznie negatywny pod moim adresem i zrzucajacy na mnie cała odpowiedzialność za wszystko - do kwestii rozwodu sie nie odniósł. Jednym słowem cała odpowiedzialność za nasze wspólne zycie spoczywa na mnie i zrozumiałam z jego wypowiedzi ze mozemy byc razem jak przestanę mieć względem niego jakiekolwiek oczekiwania bo on chce spokoju. Poza tym- wszystko go obrzydza - moje zabieganie o seks, to ze nie ukrywam ze sie masturbuje... Wszystko. Przeplakalam prawie cała noc ale obudziłam sie silniejsza i z pewnością nie pozwolę sie wiecej traktować jakbym była bezwartościowa i miała zadowolić sie ochlapami zainteresowania, które dla mnie zostaną po załatwieniu wszystkich innych spraw.
  • zyg_zyg_zyg 27.08.15, 10:10
    > Przeplakalam prawie cała noc ale obudziłam sie silniejsza i z pewnością nie po
    > zwolę sie wiecej traktować jakbym była bezwartościowa i miała zadowolić sie och
    > lapami zainteresowania, które dla mnie zostaną po załatwieniu wszystkich innych
    > spraw.

    To znaczy, że z wyjazdu w listopadzie rezygnujesz? Czy i tak pojedziesz, i tak pojedziesz?
  • notyouraveragegirl 27.08.15, 22:42
    Pojadę - za dużo pieniędzy i energii włożyłam w tą wyprawę, żeby z niej zrezygnować. Gdyby to były tygodniowe wczasy w wersji all inclusive to bym odpuściła, ale o zobaczeniu miejsc, do których się wybieram marzyłam odkąd dostałam w dzieciństwie atlas świata ze zdjęciami najciekawszych, zdaniem autora, miejsc na Ziemi. Jak tylko nie będę chciała seksu i oczekiwała czegokolwiek od mojego męża, myślę, że jesteśmy w stanie przetrwać bez konfliktu te 2 tygodnie z hakiem. Ale nie robię sobie nadziei, że ten urlop odmieni naszą rzeczywistość i odtąd będziemy żyli długo i szczęśliwie.
  • hello-kitty2 27.08.15, 11:56
    Raz piszesz, ze go kochasz i bedziesz z nim do grobowej deski nawet bez seksu, potem, ze nie pozwolisz sie tak traktowac. Te stanowiska sie wykluczaja. Zdecyduj sie na cos jednego i sie tego trzymaj chocby dla honoru. Te hustawki Cie zniszcza. Do niego pisz tylko przez prawnika ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • notyouraveragegirl 27.08.15, 22:49
    Wiesz, złego licho nie bierze, ale mój mąż miał naprawdę bardzo poważny wypadek (gdybyście widzieli auto, nie uwierzylibyście, że jego kierowca przeżył) i stąd ten mój przypływ miłości. Jego wczorajsza wiadomość skutecznie ostudziła mój zapał do życia w czystości seksualnej do końca moich dni w imię miłości, która, jak sądzę jest jednostronna. Nie wiem co musiałby zrobić, żebym była w stanie uwierzyć, że jestem dla niego ważna.

    A huśtawki niszczą... Ale ja chyba jestem lubię cierpieć o ile poziom tego cierpienia mnie nie przerasta. Miałam dosyć trudny okres dojrzewania i pamiętam, że lubiłam się zamykać w pokoju, płakać sobie i słuchać smutnej muzyki... Przez kilka pierwszych lat z mężem tęskniłam za tą melancholią. Później zafundował mi jej aż w nadmiarze. Uważam, że wczoraj pozbyłam się trwale wielu złudzeń, a stąd już blisko do ... wolności.
  • ninek04 27.08.15, 15:38
    notyouraveragegirl napisała:

    >
    > On uważa ze brak seksu jest spowodowany mo
    > ja wybuchowoscia i tym ze sie czepiam. Nie bierze oczywiscie pod uwagę ze zanim
    > przestał ze mna sypiac to nie byłam czepialska i wybuchowa. Generalnie cały to
    > n wypowiedzi był agresywny, jednoznacznie negatywny pod moim adresem i zrzucaja
    > cy na mnie cała odpowiedzialność za wszystko - d
    > i zrozumiałam z jego wypowiedzi ze mozemy byc razem jak przestanę mieć względe
    > m niego jakiekolwiek oczekiwania bo on chce spokoju. Poza tym- wszystko go obrz
    > ydza - moje zabieganie o seks, to ze nie ukrywam ze sie masturbuje.


    Bo z jego strony to tak wygląda, że się czepiasz bez powodu, że się domagasz,że wybuchasz. Im więcej nalegań z Twojej strony, tym bardziej on się zamyka, oddziela ścianą obojętności i brakiem pożądania.I to będzie się nasilać, bo ewidentnie nie jest zainteresowany seksem z Tobą.
    >
  • marek.zak1 27.08.15, 16:19
    ninek04 napisała:

    > Bo z jego strony to tak wygląda, że się czepiasz bez powodu, że się domagasz,że
    > wybuchasz. Im więcej nalegań z Twojej strony, tym bardziej on się zamyka, oddziela ścianą obojętności i brakiem pożądania.I to będzie się nasilać, bo ewidentnie nie jest zainteresowany seksem z Tobą.
    --------------------------------------------------------------------------------------------

    1. Znudziło mu się i pragnie odmiany. Rutyna małżeńskiego seksu nie dla niego.
    2. Kobieta sie zmieniła na niekorzyść, przeważnie roztyła,
    3. KObieta jest bardziej matką niż kobietą.
    4. Ma inną,54. Ma problem ze zdrowiem,
    5. Odkrył w sobie homo
    6. Kobieta jest (zbytnio) wymagająca,
    7. Bardzo lubi porno/seks w ostrym wydaniu.
    8. Lubi skupiać sie na swoich wrażeniach podczas masturbacji a kobieta mu w tym przeszkadza.

    Kilka z punktów może sie nakładać. Przeanalizuj które sa przyczyną.
  • notyouraveragegirl 27.08.15, 23:01
    marek.zak1 napisał:

    > 1. Znudziło mu się i pragnie odmiany. Rutyna małżeńskiego seksu nie dla niego.

    Może tak być, zwłaszcza, że jestem jego pierwszą partnerką seksualną.

    > 2. Kobieta sie zmieniła na niekorzyść, przeważnie roztyła,

    Oj zdecydowanie nie - nigdy nie wyglądałam lepiej niż teraz. Co prawda, nigdy nie narzekałam na brak chętnych do nawiązywania relacji, ale też nigdy też nie cieszyłam się takim zainteresowaniem ze strony męskiej części społeczeństwa jak teraz.

    > 3. KObieta jest bardziej matką niż kobietą.

    Nie mamy dzieci. Jedyne co to jestem zbyt silną kobietą (zgodnie z jego definicją - kierownicze stanowisko, zawsze ma pomysł jak rozwiązać jakiś problem) i mam wrażenie, że życie ze mną obnaża jego kompleksy (on czuje się źle bo nie jest decyzyjny, stanowczy, wytrwały itp.)

    > 4. Ma inną,

    Zdziwiłabym się, ale who knows.

    54. Ma problem ze zdrowiem,

    Nie sądzę. Jedyny jego problem ze zdrowiem to brak ruchu.

    > 5. Odkrył w sobie homo

    Może, ale z drugiej strony nie raz się gapił ukradkiem na plażowe piękności, więc... może jednak kręcą go kobiety, tyle, że nie takie jak ja.

    > 6. Kobieta jest (zbytnio) wymagająca,

    Jestem wymagająca i względem siebie i względem niego.

    > 7. Bardzo lubi porno/seks w ostrym wydaniu.

    Seks w wersji pikantnej mógłby mieć w domu, ale jakoś się nie angażuje.

    > 8. Lubi skupiać sie na swoich wrażeniach podczas masturbacji a kobieta mu w tym
    > przeszkadza.

    Wiem, że to jest niesamowicie wredne z mojej strony. Ale mam nadzieję, że w związku z jego nałogową masturbacją, nie ułoży sobie życia także z następną swoją kobietą, z którą się zwiąże i wtedy zorientuje się, że to jednak on miał problem i nie musiał się rozwodzić, żeby go rozwiązać.
  • kag73 06.09.15, 23:28
    notyouraveragegirl napisała:
    "Wiem, że to jest niesamowicie wredne z mojej strony. Ale mam nadzieję, że w związku z jego nałogową masturbacją, nie ułoży sobie życia także z następną swoją kobietą, z którą się zwiąże i wtedy zorientuje się, że to jednak on miał problem i nie musiał się rozwodzić, żeby go rozwiązać."

    Moim zdaniem to wlasnie jest powod dlaczego trzyma sie Ciebie jak pijany plotu. Drugiej takiej idiotki(przepraszam za slowo) nie znajdzie, z Toba udaje mu sie latami, pomarudzisz, pomialczysz i ciagnie sie dalej. Nie chce byc sam, chce kogos miec, moze nawet kocha/lubi a seksualnosc ma wlasna. Ty to zapewniasz i z Toba sie da, z inna niekoniecznie i moim zdaniem on doskonale zdaje sobie z tego sprawe.

    Czesc kochani, witam wszystkich po wakacjach, sierpien w Wielkopolsce byl cudowny w tym roku :)
  • kruche_ciacho 07.09.15, 21:51
    czesc kag :-) ja nawet juz zaczelam szukac Twojego glosu rozsadku ;-) zakladajc watek gdzie jestes :-)
  • kag73 07.09.15, 22:38
    kruche_ciacho napisała:
    > czesc kag :-) ja nawet juz zaczelam szukac Twojego glosu rozsadku ;-) zakladajc
    > watek gdzie jestes :-)

    Czesc, czesc, widzisz a ja sobie pobywlam na wakacjach w Ojczyznie i na internet nie mialam/nie chcialam miec czasu. Nadrobie ;)
  • notyouraveragegirl 27.08.15, 22:51
    Póki co do urlopu stosuję taktykę - nic nie chcieć, niczego nie wymagać, niczego się nie domagać i ... nic z siebie nie dawać. Oczekuję zwrotu z inwestycji w postaci udanego, bezkonfliktowego urlopu :).
  • ina_nova 28.08.15, 13:14
    a nie możesz jechać sama?

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • notyouraveragegirl 28.08.15, 22:41
    No nie do końca mam na to pomysł szczerze mówiąc. Mam na lotnisku powiedzieć "bardzo proszę temu Panu nie wydawać karty pokładowej bo był moim mężem, ale za kilka miesięcy już nie będzie..."? On nie zrezygnuje z tego wyjazdu dobrowolnie. Najlepiej więc wykorzystać to żeby nauczyć się po koleżeńsku funkcjonować - ta umiejętność może się przydać np. przy podziale majątku, ew. na wspólnych imprezach, na których z pewnością będziemy bywać jeszcze przez lata.
  • kruche_ciacho 29.08.15, 21:44
    a nie ma opcji ze Ty nie jedziesz? moze przebukowac wyjazd na inny termin kiedy pojedziesz sama ?
    bo wiesz, pomimo tego ze sie dzieje zle wyglada to tak ze dajesz przyzwolenie na to, ze to akceptujesz w jakis sposob mimo wszystko jadac z nim na wakacje
    czytajac Twoje watki ma sie wrazenie ze tak sie dzieje przez lata i chlop sie przyzwyczail (pomarudzi i bedzie po staremu)

    moze czas na zaczac radykalnie pokazywac ze to koniec? (jesli to koniec oczywiscie)
  • notyouraveragegirl 29.08.15, 22:26
    Nie mogę przebukować na inny termin. Koszt podróży bardzo wzrośnie. Poza tym nie chcę się nikomu w pracy tłumaczyć czemu przekładam urlop... Bilety, noclegi, szczegółowy plan. Za dużo energii mnie to kosztowało. Zwłaszcza, że mąż jest i tak najbezpieczniejszym towarzyszem podróży bo lubimy podobne rzeczy i nie będę musiała z nikim nic negocjować jak to zwykle bywa np. na wyjazdach ze znajomymi :).

    Od dwóch tygodni śpię w innym pokoju, nie pozwalam się pocałować ani złapać za rękę. Nie sądzę by się nie zorientował, że tym razem jest inaczej. Powiedziałam mu, że chcę żeby się wyprowadził. On oczywiście nie chce. Powiedziałam mu ile uważam, że powinnam mu dać pieniędzy żeby zrzekł się praw do mieszkania po rozwodzie.

    Ja jestem na etapie, że to koniec. Kocham go i oczywiście byłby w stanie na mnie wpłynąć bym została, ale musiałby się udać do seksuologa i odwiedzać go regularnie i przestać wreszcie zrzucać na mnie winę za swoje braki. Nie liczę na cud. Jest bierny na co dzień, więc nie spodziewam się, że uklęknie przede mną z wielkim pierścionkiem i zaproponuje odnowienie ślubów na Santorini :). Nie zależy mu na mnie, a ja nie będę się więcej narzucać. Co prawda ma jakieś przebłyski - pisze mi smsy, że tęskni kiedy jesteśmy w pracy, że przeprasza, że mamy problemy głównie przez niego... Ale słowa to za mało. A ja już jestem zbyt zmęczona.
  • kruche_ciacho 29.08.15, 22:38
    Ok, rozumiem.
    Powiem Ci tylko jeszcze z mojej strony ze takie wakacje stanelyby mi koscia w gardle bo sama taki "urlop" przezylam. Nie bylo fajnie, nie umialam sie tym cieszyc. Pomysl czy nie bedzie tak u Ciebie.
    A co do opinii w pracy... naprawde sie tym przejmujesze? Olac.

    co do reszty to przytulak po prostu, zycze Ci zebys znalazla kogos kto doceni Ciebie i wykorzysta Twoja sliczna pupe ;-) Ale daj sobie szanse na to.
  • marek.zak1 30.08.15, 10:00
    kruche_ciacho napisała:

    > Ok, rozumiem.
    > Powiem Ci tylko jeszcze z mojej strony ze takie wakacje stanelyby mi koscia w gardle bo sama taki "urlop" przezylam. Nie bylo fajnie,
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Takie wakacje to potencjalny koszmar. jednak widze to jaka ostatnią, desperacka próbę odwrócenia biegu wydarzeń.
    Miłej niedzieli.
  • notyouraveragegirl 30.08.15, 18:31
    Marek, to mógłby być koszmar, gdybyśmy się jakoś nie wiadomo jak kłócili. Ale pomijając kwestie seksualne, lubimy się - lubimy też robić te same rzeczy na urlopie, więc sądzę, że po tylu latach jesteśmy w stanie przeżyć te 2 tygodnie z hakiem bez jakichś większych dramatów.

    Bardzo chciałabym odwrócić bieg wydarzeń, ale nie jestem w stanie ze swojej strony już nic więcej zrobić. Muszę się pogodzić z tym, że mąż z kolei, na nic się nie wysili, więc nasz koniec zbliża się nieuchronnie. Przecież nie zakocha się nagle we mnie od nowa i nie przestawi mu się w głowie wszystko w dwa tygodnie, że nagle uzna mnie za boginię i stwierdzi, że musi mnie mieć dzień w dzień do końca swych dni :). Nie łudzę się już.
  • marek.zak1 30.08.15, 21:07
    notyouraveragegirl napisała:

    > Marek, to mógłby być koszmar, gdybyśmy się jakoś nie wiadomo jak kłócili. Ale pomijając kwestie seksualne, lubimy się - lubimy też robić te same rzeczy na urlopie, więc sądzę, że po tylu latach jesteśmy w stanie przeżyć te 2 tygodnie z hakiem bez jakichś większych dramatów.
    >
    > Bardzo chciałabym odwrócić bieg wydarzeń, ale nie jestem w stanie ze swojej strony już nic więcej zrobić. Muszę się pogodzić z tym, że mąż z kolei, na nic się nie wysili, więc nasz koniec zbliża się nieuchronnie. Przecież nie zakocha się nagle we mnie od nowa i nie przestawi mu się w głowie wszystko w dwa tygodnie, że nagle uzna mnie za boginię i stwierdzi, że musi mnie mieć dzień w dzień do końca swych dni :). Nie łudzę się już.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Łudzisz sie nadal. Urlop to słońce, jedzenie, pisice, luz i duzo seksu. Rozum wie, że nie, a serce, ze byc może. Powodzenia.
    P.s. Wlaśnie widzialem film Allena: Nieracjonalny mężczyzna. Super.
  • kruche_ciacho 30.08.15, 21:57
    "Ludzisz sie nadal"

    tez wlasnie tak mysle...
  • notyouraveragegirl 30.08.15, 22:37
    To nie jest urlop w stylu all inclusive. To bardzo wymagająca fizycznie wyprawa, wstawanie o świcie, kładzenie się spać późno w nocy. Wszystko w upale, wilgoci, brudzie. Nawet przy poprawnych seksualnie relacjach z moim mężem, nie sądzę, żeby miało dojść do dużych ilości seksu. To nie jest rejs po Karaibach - drinki z palemką, piasek, plaża, słońce i powietrze, które pachnie seksem...

    Poza tym, aktualnie jestem na głodzie, a i tak mu dziś odmówiłam. Uczę się siebie szanować i nie być na każde zawołanie! Nie demotywujcie mnie więc tu jawnie nie wierząc w powodzenie mojego planu :)!
  • ina_nova 25.08.15, 22:14
    >>Zastanawiam się czasem czy większość związków tak wygląda, a ja mam po prostu jakieś oczekiwania nie z tej ziemi i dlatego małe problemy urastają do rangi dramatów.

    z takiego związku wymiksowałabym się szybciej niż bym się wmiksowała.

    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 22:17
    No wmiksowywałam się jakieś 10-11 lat więc obym szybciej się wymiksowała... Jest dla mnie nadzieja :).
  • hello-kitty2 25.08.15, 23:33
    notyouraveragegirl napisała:

    Jego inicjacja seksu, która zakończyła się jak zwykle pettingiem i kiedy zap
    > ytałam czy we mnie wejdzie, on stwierdził, że właśnie kończy...

    Hit dnia ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • notyouraveragegirl 25.08.15, 23:36
    Ja wiem, że to brzmi jak fragment pamiętnika nastolatki, albo pamiętniki z wakacji. Ale dla mnie to jest bardziej tragikomedia. I to taka na granicy absurdu.
  • notyouraveragegirl 31.08.15, 18:12
    Mój wspaniały mąż chyba postanowił zmienić taktykę - masturbuje się jawnie i tego nie ukrywa. Podejrzewam, że myśli, że mnie w ten sposób ukarze za to, że mu odmówiłam.

    Co więcej - fakt, że jedyną jego propozycją na rozwiązanie naszych problemów było zaproponowanie mi wspólnego pójścia do łóżka, udowadnia mi tylko, że nie mam na co liczyć jeśli chodzi o jakiekolwiek jego większe starania - on po prostu nigdy nie zawalczy o mnie/o nas. Będzie tylko biernie czekać aż mi przejdzie. A tym razem nie przejdzie.
  • aardwolf_ge 31.08.15, 19:11
    >>Mój wspaniały mąż chyba postanowił zmienić taktykę - masturbuje się jawnie i tego nie ukrywa.
    Ryknąłem śmiechem jak sobie to wyobraziłem.

    Humor z zeszytów szkolnych:
    Na krakowskim Rynku Kościuszko wyjął i powiedział że nie schowa.
  • notyouraveragegirl 31.08.15, 19:54
    :))

    Wyglądało to jednak trochę inaczej. Otrzymałam smsa, że to zrobił i że przeprasza.
    W prezencie urodzinowym podaruję mu chyba pas cnoty, założę gdy będzie spał i kluczyk wyrzucę do Wisły :).
  • urquhart 01.09.15, 19:28
    > Wyglądało to jednak trochę inaczej. Otrzymałam smsa, że to zrobił i że przepras
    > za.
    > W prezencie urodzinowym podaruję mu chyba pas cnoty, założę gdy będzie spał i k
    > luczyk wyrzucę do Wisły :).

    Generalnie nawet terapeutka na Życiu Rodzinnym pisała nie raz że jak Pan przeprasza że się masturbuje A Pani użytkuje sobie prawo do zabraniania mu tego to zapala się czerwoną lampka ze relacje są zaburzone .
    Pachnie rolą kontrolującej mamusi. A z mamusią się nie bzyka...

    --
    Bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki.Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks – jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka (Wiesław Sokoluk).
  • proteinowy 01.09.15, 20:35
    > Generalnie nawet terapeutka na Życiu Rodzinnym pisała nie raz że jak Pan przepr
    > asza że się masturbuje A Pani użytkuje sobie prawo do zabraniania mu tego to z
    > apala się czerwoną lampka ze relacje są zaburzone .
    > Pachnie rolą kontrolującej mamusi. A z mamusią się nie bzyka...

    Dobrze by było poznać wersje tego męża. Z relacji nie-twojej-przeciętnej-dziewczyny wyłania sie jakiś twór z głębią kałuży o konsystencji tygodniowego budyniu bananowego.

    Moze koleś taki jest rzeczywiście a moze nieudolnie próbuje imitować narrację z tandetnych romansideł ("wiem, że jestem dupkiem" i temu podobne) w celu ugłaskania żony. Analizując motywacje stojaca za wyborem nicka i tych kilka faktów o ktorych wiemy od nie[...]dziewczyny (np dwutygodniowe zniknięcie w celu przetestowania głębi partnera) to mogła byc strategia skuteczna przez jakiś czas.

    Wersja męża jest istotna tylko poznawczo. Jak dla mnie sytuacja nie wyglada dobrze. Moze następnym razem Autorce trafi sie ktos w stylu Loppego i bedą zyc długo i szcześliwie.
  • marek.zak1 01.09.15, 22:17
    proteinowy napisał(a):

    > Dobrze by było poznać wersje tego męża. Z relacji nie-twojej-przeciętnej-dziewczyny wyłania sie jakiś twór z głębią kałuży o konsystencji tygodniowego budyniu bananowego.
    Wersja męża jest istotna tylko poznawczo. Jak dla mnie sytuacja nie wyglada dobrze. Moze następnym razem Autorce trafi sie ktos w stylu Loppego i bedą zyc dłuo i szcześliwie.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Oczywiście. Autorka jest atrakcyjna, fajna, kocha, ale, i to wlasnie to ,,ale" powoduje, ae facet jest masturbatorem. Musi byc jakieś ,,ale", sorry. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.
  • notyouraveragegirl 07.09.15, 18:45
    Wersja męża w skrócie jest taka: ja jestem zołzą, bardziej przebojową od niego i on się nie czuje przy mnie mężczyzną. Do tego jest leniwy a masturbacja to łatwiejsza wersja osiągnięcia seksualnej satysfakcji, poza tym masturbuje się tylko wtedy gdy mnie nie ma w domu, co oznacza, że nie jestem w stanie spełnić jego zachcianek "tu i teraz" a samodzielnie może to zrobić.
  • glamourous 08.09.15, 08:50
    notyouraveragegirl napisała:

    > Wersja męża w skrócie jest taka: ja jestem zołzą, bardziej przebojową od niego
    > i on się nie czuje przy mnie mężczyzną. Do tego jest leniwy a masturbacja to ła
    > twiejsza wersja osiągnięcia seksualnej satysfakcji, poza tym masturbuje się tyl
    > ko wtedy gdy mnie nie ma w domu, co oznacza, że nie jestem w stanie spełnić jeg
    > o zachcianek "tu i teraz" a samodzielnie może to zrobić.

    Ja slyszalam niemal identyczne argumenty. To tez byla zawsze moja wina. I toczka w toczke to samo : ze sie masturbowal, bo "tu i teraz" mu sie zachcialo, ale o mnie "jakos nie pomyslal, sorry", chociaz czesto bylam w sasiednim pomieszczeniu. Tragifarsa.
    I tez nie bylo tak, ze ja zakochana za nim biegalam, a on zawsze olewal i robil lache. Na poczatku owszem, to ja doprowadzilam do tego zebysmy byli razem, jednak on tez byl bardzo zakochany i w kilku pierwszych fazach zwiazku bzykal na potege. Niskoerotycznie, ale bzykal.

    A prawda jest banalna : wedlug Starowicza, kobieta, ktora okaze facetowi ze ma seksualna nadwyzke potrzeb w stosunku do jego libido, jest na spalonej pozycyji i z czasem - po poczatkowej bardzo goracej fazie - on przybiera postawe wycofujaca.

    Prognozy sa bardzo zle. Ponoc kiedy facet juz uskutecznia taki podswiadomy sabotaz partnerki, to jest kompletnie pozamiatane, tylko pakowac walizke. Bo cudownego powrotu do satysfakcjonujacej normalnosci seksuologiczne podreczniki nie opisuja - jezeli jest jakakolwiek poprawa to nie trwa ona dlugo i wywolana jest strachem przed utrata zyciowej stabilizacji, lecz to naped na krotka mete.

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
  • notyouraveragegirl 08.09.15, 18:14
    > Prognozy sa bardzo zle. Ponoc kiedy facet juz uskutecznia taki podswiadomy sabo
    > taz partnerki, to jest kompletnie pozamiatane, tylko pakowac walizke. Bo cudown
    > ego powrotu do satysfakcjonujacej normalnosci seksuologiczne podreczniki nie op
    > isuja - jezeli jest jakakolwiek poprawa to nie trwa ona dlugo i wywolana jest s
    > trachem przed utrata zyciowej stabilizacji, lecz to naped na krotka mete.
    >

    Ja to wszystko wiem. Doskonale wiem. Ale kiedy budzę się w nocy i czuję, że on mnie przytula, a kiedy też się przebudzi to mnie przytula jeszcze mocniej i daje mi buziaka i do tego tak wspaniale pachnie to po prostu nie umiem powiedzieć: dość! Z drugiej strony wiem też, że nie mogę całego życia przeżyć w trzech fazach "wycofanie + masturbacja" - "tym razem koniec" - "sielanka", występujących naprzemiennie.
  • sabat777 31.08.15, 22:42
    notyouraveragegirl napisała:

    > Mój wspaniały mąż chyba postanowił zmienić taktykę - masturbuje się jawnie i te
    > go nie ukrywa.

    Następnym razem jak to zrobi to puść mu na głos muzykę z "Bonanzy" :D
    www.youtube.com/watch?v=mjdRgBAY278
  • glamourous 01.09.15, 14:34
    notyouraveragegirl napisała:

    > > Nie ma sensu, abym się przed grudniem wyprowadzała, gdyż jak już wspomnia
    > łam i ta
    > > k pojadę z nim na urlop w listopadzie, i tak pojadę. Za dużo już czasu po
    > święci
    > > łam na jego planowanie (bo oczywiście sama zaplanowałam prawie w całości,
    > a on
    > > tylko akceptował, lub nie - choć tym razem on bardzo chciał jechać i miał
    > się b
    > > ardziej zaangażować) i za dużo już kasy poszło na bilety, hotele, transpo
    > rt itp

    Tez spedzilam pare lat z mezem wlasnie na tej zasadzie planowania od-do : "za pare miesiecy wyjazd", potem znowu planowanie kolejnych wakacji razem, potem znow wymyslilam sobie kupno drogiego samochodu (wiec finansowo bedzie mi lzej niz kupic go samotnie), a potem jeszcze cos tam. I tak jakos zlecialo. "Despite of my rage I am still just a rat in a cage".

    Jakbym siebie czytala sprzed lat - ten watek to kalka moich dawnych wynurzen i dylematow. Ktorych notabene do tej pory sie do konca nie wyzbylam, niestety - wlasnie wrocilam ze wspolnych wakacji mezem, na ktore koniec koncow pojechalismy razem pomimo mieszkania osobno ;) Seks seksem, ale jak sie ma fajnego partnera do rozmow, wyjazdow i innych pozaseksualnych activities to ciezko go wywalic z zycia za jednym zamachem.

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
  • notyouraveragegirl 01.09.15, 17:59
    Jak miło, że się odezwałaś Glam. Pamiętam jak jeszcze lata temu przychodziłam tu po pomoc i czytałam Twoje wypowiedzi tu i na FK i sobie myślałam, że jak już nie będę gówniarą tylko sobie poukładam w głowie to będę mówić jak Ty :) Jeszcze sobie nie poukładałam.

    I tak jak Cię czytam to się zastanawiam - jak zakończyła się Twoja historia? Czy dziś też zdecydowałabyś się na rozwód? Co do niego doprowadziło - czy brak seksu czy coś innego?
    Jak przebiegły wspólne wakacje? Udało się tak po koleżeńsku przeżyć cały wyjazd :)?

    I rozmyślam nad swoją sytuacją... Co jeśli nikogo takiego jak mąż nie spotkam? Z kim będę się tak dobrze bawić? Kto będzie mnie nosił na rękach i tak miło się mną opiekował jak znów będę chora? Co jeśli po urodzeniu dzieci stracę ochotę na seks więc całe rozstanie z tego powodu okaże się bez sensu?

    Teraz zaproponowałam mu, żebyśmy się po ludzku, kulturalnie rozstali. Nie odpowiedział - trawi. Jeśli bez walki przytaknie (a zakładam, że tak właśnie zrobi) to znaczy, że mu na mnie nie zależało i nie mam po czym płakać. Ale i tak jest cholernie ciężko. On ma mnie dosyć po wszystkich awanturach o seks, które mu urządzałam (i tych, które były o seks, ale przeprowadzone pod płaszczykiem jakichś innych problemów) i chyba też dojrzewa do decyzji o rozstaniu choć jeszcze tego nie zwerbalizował. I z jednej strony powinnam się cieszyć - mogę sobie robić co chcę, nie muszę mieć wciąż nadziei na coś, co nie ma szansy się spełnić, a z drugiej mam poczucie, że tracę coś cholernie cennego, i że może mogliśmy zrobić coś więcej, żeby żyć razem długo i szczęśliwie.
  • burzowa.kejt 01.09.15, 19:42
    notyouraveragegirl napisała:
    > I rozmyślam nad swoją sytuacją... Co jeśli nikogo takiego jak mąż nie spotkam?

    A dlaczego widzisz szklankę do połowy pustą?
    Może właśnie spotkasz świetnego mężczyznę.
    Póki co, odbierasz sobie na to szansę.

    > Z kim będę się tak dobrze bawić? Kto będzie mnie nosił na rękach i tak miło się
    > mną opiekował jak znów będę chora? Co jeśli po urodzeniu dzieci stracę ochotę
    > na seks więc całe rozstanie z tego powodu okaże się bez sensu?
    Wiesz co? Teraz to rzewnie pitolisz. Może nie będziesz mogła mieć dzieci.
    Nie jesteś gotowa na rozstanie, cały czas liczysz na cud.

    > Teraz zaproponowałam mu, żebyśmy się po ludzku, kulturalnie rozstali.
    Ale co tu proponować?
    Piszesz pozew o rozwód bez orzekania o winie i masz kulturalny rozwód.
    Oczywiście jeśli dojrzejesz do tego.



  • ninek04 01.09.15, 21:58
    notyouraveragegirl napisała
    >z jednej strony powinnam się cieszyć - mogę sobie robić co chcę, nie muszę mieć wciąż nadziei na coś, co nie ma szansy się spełnić, a z drugiej mam poczucie, że tracę coś cholernie cennego, i że może mogliśmy zrobić coś więcej, żeby żyć razem długo i szczęśliwie.<

    Każdym swoim kolejnym wpisem udowadniasz,że jesteś zakochaną na zabój w swoim mężu kobietą,która cały czas łudzi się, że on się dla niej zmieni, i w najmniejszym nawet stopniu nie gotową na rozstanie z nim.To,że niby mu odmawiasz w odpowiedzi na jego nieśmiałe próby inicjacji seksu,to taka gra w kotka i myszkę, on jeszcze parę razy się wykaże, i zabawa w próbę naprawy małżeństwa zacznie się od nowa.
  • glamourous 02.09.15, 08:30
    Czesc Not Average :)
    Pytasz jak to sie u mnie potoczylo. Ano po tym jak uzmyslowilam sobie (o tym za chwile), ze marne mamy szanse na wyjscie z impasu, bujalam sie przez pare lat z wlasciwie juz podjeta decyzja, ale z roznych strategicznych powodow (tych wyzej z przymruzeniem oka wymienionych, oraz innych, deczko wazniejszych) odkladajac wyprowadzke. Do roznych wzgledow czysto praktycznych dochodzil wazny czynnik, ktory zupelnie nie ulatwial mi sprawy, a mianowicie fakt mieszkania w innym kraju. Balam sie tu zostac sama, ciagle mialam wizje, ze cos pojdzie nie tak, ze strace kontrole nad wlasnym zyciem, ze jakby co to bede kompletnie sama bez rodziny itp. To byl po prostu strach przed nieznanym, przed utrata kontroli (jestem troche control freak'iem ;). Do tego nie pomagala mi swiadomosc, ze jestem cholernie selektywna i latwo nie wskocze w nowy zwiazek, pomimo ogromnego powodzenia u facetow. Final byl taki, ze rozstanie, prawie poltora roku temu, kosztowalo mnie wiele nerwow i wymagalo pokonania wlasnych fobii. Porownuje to teraz do skoku na banji, albo przejazdzki hardcorowym rollercoasterem - trzeba sie przelamac, raz kozie smierc i po prostu to zrobic. Co ciekawe, kiedys sie panicznie i symbolicznie takich atrakcji balam, a teraz bez stresu jade ostro w dol bez cienia strachu. Kwestia przelamania problemu utraty kontroli, co wbrew pozorom latwe nie jest i normalnie wymaga terapii. Mi sie jakos udalo bez :)

    Niemniej latwo nie bylo, bo jak juz pisalam, moj zwiazek byl z gatunku tych, ze poza seksem swietne porozumienie, wspolne pasje, wspolne aktywnosci, fantastyczne podroze oraz milion innych rzeczy ktore nas laczyly, a ktore cholernie ciezko mi bylo zostawic. No i wlasnie - do dzis ich nie zostawilam, funkcjonujemy teraz jak przyjaciele, para kumpli - wiez jeszce nie wygasla. Urlop sie udal i to bardzo (podroz z gatunku kultowych, cos jak ta Twoja planowana na listopad), ale z drugiej strony wskoczylismy na jakis pozaseksualny poziom w naszej relacji i ja juz niczego od niego jesli chodzi o seks nie oczekuje. Wiec nie ma rozczarowan.

    No wlasnie, i tutaj dochodze do sedna Twoich dylematow. Juz pisalam, ze moja sytuacja byla wlasciwie identyczna. Maz wybierajacy walenie konia cichaczem do porno i kompletnie ignorujacy moje potrzeby, zostawiajacy mnie sfrustrowana na dlugie tygodnie (w koncowce zwiazku), moje poczatkowe rozpaczliwe proby wplyniecia na niego i kontrolowania, ktora rozumialam jako "pomoc" w okielznaniu nawyku i naprawianie zwiazku. Duzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze to NIE porno i NIE Renia Grabowska sa moimi najwiekszymi wrogami w tej sytuacji, ze to nie ten zestaw jest przyczyna naszego koszmarnego seksualnego impasu. Wydawalo mi sie, ze wystarczy, ze maz bedzie kontrolowal swoj nawyk, przestanie sie masturbowac, a wroci jego napalenie na mnie i nasze pozycie znowu zakwitnie. Myslalam, ze jego onanizm to rodzaj slabosci, ze wystarczy u niego odrobina samodyscypliny w niespuszczaniu cisnienia reka, a bedzie mnie znowu pragnal i bzykal jak krolik. Wrong. To nie tak. Otoz bylo dokladnie odwrotnie, co na forum wytrwale klarowali mi ludzie, a ja nie chcialam tego przyjac do wiadomosci - no bo jak mozna nie pragnac takiej bogini seksu jak ja ;) To, co bralam za skutek, bylo przyczyna - brak inicjatywy u meza nie braly sie z porno i masturbacji, to one byly wynikiem tego, ze on kompletnie stracil na mnie ochote - do seksu ze mna przestalo go ciagnac, wiec wybieral wlasna reke i na swoj brak entuzjazmu w sypialni raczej nie mogl nic poradzic. Dlaczego stracil ochote? Kilka czynnikow nalozylo sie na siebie, tak mysle. Do tego mial specyficzna seksualnosc i mysle, ze ten wezel gordyjski bylby ciezki do rozsuplania nawet dla psychoseksuologa, bo wchodzilo rowniez w gre pewnego rodzaju uposledzenie emocjonalne, trudne uczciowo dziecinstwo z zimnym chowem, itp. Ciezka terapeutyczna orka na lata, do ktorej nawet nie chcialo mi sie go juz namawiac.

    Nie namawiam Cie do natychmiastowego zastosowania starej forumowej recepty "noga - dupa - drzwi" i wywalenia pana z Twojego zycia, bo musisz sama do tego dojrzec. Ile Ci ten proces zajmie, nie wiem - tym bardziej ze poza seksem istnieja tez inne czynniki laczace takie jak finanse, porozumienie, pozaseksualne dopasowanie na wielu plaszczyznach itp, i nie jest latwo wywalic to wszystko do kosza i isc w nieznane. Ja nie jestem - w przeciwienstwie do niektorych forumowiczow - zerojedynkowa i wychodze z zalozenia, ze nie zadne rach-ciach bo wypada spakowac walizke, tylko do tej sciany trzeba dojsc samemu.

    Jedno tylko jest pewne - jezlei nie masz dzieci to nie zwlekaj zbyt dlugo, bo cennego czasu szkoda, a stracilas juz go az nadto. Idz do dobrego psychologa lub seksuologa, ktory - tak jak mi kiedys Starowicz - pomoze Ci szybko zrozumiec, ze kiedy facet traci na kobiete ochote, to zwiazek jest juz wlasciwie pozamiatany.

    Zycze powodzenia, jak najszybszego dojscia do sciany oraz do zbawczego wniosku ze juz i tak ZBYT DUZO CZASU stracilas na te syzyfowe prace. Oraz bezbolesnej ewakuacji :) Pozdrawiam.

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
  • marek.zak1 02.09.15, 08:54
    glamourous napisała:

    . Duzo czasu zajelo mi zrozumienie, ze to NIE porno i NIE Renia Grabowska sa moimi najwiekszymi wrogami w tej sytuacji, ze to nie ten zestaw jest przyczyna naszego koszmarnego seksualnego impasu. Wydawalo mi sie, ze wystarczy, ze maz bedzie kontrolowal swoj nawyk, przestanie sie masturbowac, a wroci jego napalenie na mnie i nasze pozycie znowu zakwitnie. Myslalam, ze jego onanizm to rodzaj slabosci, ze wystarczy u niego odrobina samodyscypliny w nie spuszczaniu cisnienia reka, a bedzie mnie znowu pragnal i bzykal jak krolik. Wrong. To nie tak. Otoz bylo dokladnie odwrotnie, co na forum wytrwale klarowali mi ludzie, a ja nie chcialam tego przyjac do wiadomosci - no bo jak mozna nie p
    > ragnac takiej bogini seksu jak ja ;) To, co bralam za skutek, bylo przyczyna - brak inicjatywy u meza nie braly sie z porno i masturbacji, to one byly wynikie m tego, ze on kompletnie stracil na mnie ochote - do seksu ze mna przestalo go ciagnac, wiec wybieral wlasna reke i na swoj brak entuzjazmu w sypialni raczej nie mogl nic poradzic. Dlaczego stracil ochote? Kilka czynnikow nalozylo sie na siebie, tak mysle.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Tak więc nie stracił zupelnie ochoty, tylko WYBIERAŁ masturbację. Powstrzymujesz sie od odpowiedzi na pytanie ,,dlaczego". Otóż w seksie może czul odpowiedzialnośc za Ciebie, twoje doznania i wreszcie miał z tyłu głowy świete słowo ,,ORGAZM", z a które czuł sie odpowiedzialny. Nie mi niczego bardziej zniechecajacego do seksu, niz poczucie, ze kobieta jest rozczarowana w seksie. A masturbacja to doznania w formie czystej, bez żadnej dodatkowej pracy i odpowiedzialności. jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on nie spełniał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    kiedy facet traci na kobiete ochote, to zwiazek jest juz wlasciwie pozamiatany.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Święte słowa do zapamietania przez wszystkie forumowiczki.

  • hello-kitty2 02.09.15, 09:39
    marek.zak1 napisał:

    > . jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on nie speł
    > niał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.

    Ja pierdziele Marek jestes ograniczony. NIc nie dzieje sie bez przyczyny ALE przyczynowosc trudno ustalic. To, ze istnieje gdzies korelacja nie wkazuje w zaden sposob ktory czynnik powoduje jej zachodzenie. Malo tego, zaden z obserwowanych czynnikow moze jej nie powodowac, bo moze wystepowac trzeci, dziesiaty, setny, ktory ja powoduje. Wiec moze ustalmy, ze w Glam (kobiecie) moze wystepowac tylko czesc mozliwych przyczyn. Kolejna czesc znajduje sie w nim (mezczyznie), a kolejna w calym wszechswiecie. Wiec moze nie upraszczaj i nie sprowadzaj WINY do kobiety, bo to jest zwyczajnie naciagane.
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 02.09.15, 09:52
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > . jako atrakcyjna kobieta zapewne miałaś swoje oczekiwania, których on ni
    > e spełniał i z tego powodu wolał Renię. Nic sie nie dzieje bez przyczyny.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------>
    > Ja pierdziele Marek jestes ograniczony.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------

    Jasne, bo pisze rzeczy z którymi sie nie zgadzasz i nie masz argumentów, to jazda chamskim , personalnym atakiem.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    NIc nie dzieje sie bez przyczyny ALE przyczynowosc trudno ustalic. To, ze istnieje gdzies korelacja nie wkazuje w zaden sposob ktory czynnik powoduje jej zachodzenie. Malo tego, zaden z obserwowanych czynnikow moze jej nie powodowac, bo moze wystepowac trzeci, dziesiaty, setny, ktory ja powoduje. Wiec moze ustalmy, ze w Glam (kobiecie) moze wystepowac tylko czesc mozliwych przyczyn. Kolejna czesc znajduje sie w nim (mezczyznie), a
    > kolejna w calym wszechswiecie. Wiec moze nie upraszczaj i nie sprowadzaj WINY do kobiety, bo to jest zwyczajnie naciagane.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Jasne, wina faceta, to jest prawidłowy wniosek. Widzisz, gdybym nie wyczytał na forach i nie tylko, setek podobnych spraw, uwierzyłbym w to. A czynnik jest jeden, a nie setki. Wchodzenie facetowi na głowę i sprowadzanie go do roli dostaczyciela orgazmu, czynienie go za niego wyłacznie odpowiedzialnym i odbieranie radosci seksu To nie setki przyczyn, a jedna.
  • hello-kitty2 02.09.15, 10:40
    marek.zak1 napisał:

    > Jasne, bo pisze rzeczy z którymi sie nie zgadzasz i nie masz argumentów, to jaz
    > da chamskim , personalnym atakiem.

    Argumenty podalam, a Glam Ci do nich zrobila szczegolowa rozpiske. Ograniczenie w mysleniu (ograniczenie sie chocby do jednego czynnika - odpowiedzialnosci za orgazm) to cecha, ktora ja Cie charakteryzuje, a nie 'chamski, personalny atak', chyba, ze Ciebie Twoje wlasne, choc zwerbalizowane przeze mnie, wady atakuja ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 02.09.15, 11:40
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Jasne, bo pisze rzeczy z którymi sie nie zgadzasz i nie masz argumentów,
    > to jazda chamskim , personalnym atakiem.
    >
    > Argumenty podalam, a Glam Ci do nich zrobila szczegolowa rozpiske. Ograniczenie
    > w mysleniu (ograniczenie sie chocby do jednego czynnika - odpowiedzialnosci za orgazm) to cecha, ktora ja Cie charakteryzuje, a nie 'chamski, personalny atak ', chyba, ze Ciebie Twoje wlasne, choc zwerbalizowane przeze mnie, wady atakuja ;).
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------

    Argumenty Glam uznaje i szanuję, chociaz maja małą wade, że sa to jej argumenty i jej punkt widzenia. Jej facet może wszystko widzieć zupełnie inaczej.
    Teza o sprowadzaniu faceta do roli dostarczyciela orgazmu jest bardzo niewygodna, gdyż odwraca przyjety punkt widzenia feministek, jacy to faceci sa egoistyczni. Tymczasem egoistami sa wszyscy.
  • hello-kitty2 02.09.15, 13:29
    marek.zak1 napisał:

    > Argumenty Glam uznaje i szanuję, chociaz maja małą wade, że sa to jej argumenty
    > i jej punkt widzenia. Jej facet może wszystko widzieć zupełnie inaczej.
    > Teza o sprowadzaniu faceta do roli dostarczyciela orgazmu jest bardzo niewygodn
    > a, gdyż odwraca przyjety punkt widzenia feministek, jacy to faceci sa egoistycz
    > ni. Tymczasem egoistami sa wszyscy.

    Wiesz Marek sa mezczyni, ktorzy zwyczajnie lubia jak babka ma orgazm/podnieca ich to i robia wszystko by go z nimi miala. Ostatnio opisywal to Urqu (jak zabiega o orgazm zony, nawet wbrew niej). Nie wyczulam tam zadnego 'sprowadzenia do roli'. I konsekwentnie do takich facetow kobiety lgna.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 02.09.15, 13:50
    hello-kitty2 napisała:

    > Wiesz Marek sa mezczyni, ktorzy zwyczajnie lubia jak babka ma orgazm/podnieca ich to i robia wszystko by go z nimi miala. Ostatnio opisywal to Urqu (jak zabiega o orgazm zony, nawet wbrew niej). Nie wyczulam tam zadnego 'sprowadzenia do roli'. I konsekwentnie do takich facetow kobiety lgna.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------
    Cały czas mylisz lubienie z odpowiedzialnoscią. Ja tez lubie i chetnie I prewaznie skutecznie w tym pomagam, ale za mój orgazm ja jestem odpowiedzialny, a za orgazm jej - ona.
  • hello-kitty2 02.09.15, 14:07
    marek.zak1 napisał:

    > Cały czas mylisz lubienie z odpowiedzialnoscią. Ja tez lubie i chetnie I prewa
    > znie skutecznie w tym pomagam, ale za mój orgazm ja jestem odpowiedzialny, a za
    > orgazm jej - ona.

    O odpowiedzialnosci to tylko Ty mowisz. Jakbys byl uwazny to bys czytal kupe czasu temu co Glam pisuje w kwestii swoich orgazmow zamiast z uporem maniaka kalkowac do jej historii slawetna przyczyne ;)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 02.09.15, 14:27
    hello-kitty2 napisała:

    >
    > O odpowiedzialnosci to tylko Ty mowisz. Jakbys byl uwazny to bys czytal kupe czasu temu co Glam pisuje w kwestii swoich orgazmow zamiast z uporem maniaka kalkowac do jej historii slawetna przyczyne ;)
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Czytam bardzo uwaznie, bo temat mnie interesuje. Ostatnio, czyli dzisiaj, pisała, że u niej "orgasm - no problem" a ja napisałem, że te argumenty mnie przekonują.
    To nie ja wywołałem histerię feministyczno-orgazmową i nie ja użalam się na BSWM, tylko całe mnostwo kobiet, od których odwrócili się ich właśni faceci, bo sex stał sie mordęgą, a nie przyjemnością. Jasne najlepiej wszystko zwalić na niedojrzałych, nieodpowiedzialnych egoistycznych koniobijców, bo wtedy to wyłącznie ich wina.
    .
  • zyg_zyg_zyg 02.09.15, 14:38
    > To nie ja wywołałem histerię feministyczno-orgazmową i nie ja użalam się na BSW
    > M, tylko całe mnostwo kobiet, od których odwrócili się ich właśni faceci, bo se
    > x stał sie mordęgą, a nie przyjemnością.

    Dobra, zostawmy Cosmo, którego nikt poza Tobą nigdy nie czytał. Przypomnij mi Maruś choćby ze trzy (nie musi by całego mnóstwa) historie z tego forum, w których mowa była o odwróceniu się od seksu z kobietą z tego właśnie powodu. Bo seks stał się mordęgą, nie przyjemnością. Bo ona zrzuciła na niego całą odpowiedzialność za swój orgazm.

    Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
  • gogol77 02.09.15, 21:10
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Przypomnij mi Maruś choćby ze trzy (nie musi by całego mnóstwa) historie z tego forum, w których mowa była o odwróceniu się od seksu z kobietą z tego właśnie powodu. Bo seks stał się mordęgą, nie przyjemnością. Bo ona zrzuciła na niego całą odpowiedzialność za swój orgazm. Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.

    Marek, jednego już masz. To ja.
    Ale co ciekawe, że dopiero teraz, czytając Twoja wymianę postów z kitty uzmysłowiłem sobie (po latach!), że to mogla być ta główna przyczyna. Nie nazwał bym tego wtedy mordęgą ale coś było jednak na rzeczy. I co trafnie ujmuje zyg (choć ona to pisze w celu zaszachowania tym marka) - ta odpowiedzialność za orgazm, może nawet przeze mnie wyolbrzymiana (w myśl obiegowej opinii, że facet nie dający kobiecie orgazmu/ów to do dupy kochanek) - ale była niewątpliwie dla mnie męcząca. A może nawet frustrująca.
    My lubimy dawać kobietom orgazmy kitty, ale po latach ten czynnik to już chyba nie odgrywa tak ważnej roli jak na początku, gdy nasze ego szybuje: ale ja to jestem fantastyczny gość bo ona miała tyle orgazmów!
    I to nie jest jednak tak, że nagle mówisz sobie - nie będę dalej wyrobnikiem!. Znudziło mi się. Nie. To jest długi proces. I tak, tak! masturbacja jest etapem. I równocześnie jest sygnałem, że proces narasta. U mnie też etap masturbacji był ale trwał krótko bo jakoś tak się złożyło, że pojawiła się jedna pani z którą jakoś wyrobnikiem się nie czułem. Może dlatego, że była łatwiejsza w obsłudze. Seks nie był skupiony na tym, żeby tylko był ten jej orgazm, stał się bardziej zabawą a orgazmy jakoś tak same wychodziły.

  • zyg_zyg_zyg 02.09.15, 21:49
    Zaliczam Cię, Gogol ;-) choć właściwie nie powinnam, bo prosiłam Marusia o PRZYPOMNIENIE przykładów, które były JUŻ omawiane na forum.
  • marek.zak1 02.09.15, 21:39
    zyg_zyg_zyg napisała:
    Przypomnij mi Maruś choćby ze trzy (nie musi by całego mnóstwa) historie z tego forum, w których mowa była o odwróceniu się od seksu z kobietą z tego właśnie powodu. Bo seks stał się mordęgą, nie przyjemnością. Bo ona zrzuciła na niego całą odpowiedzialność za swój orgazm.
    >
    > Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Gogol podał przyklad a ja, w punkcie metodologii, przypomne, ze kobiety, narzekające na BSWM NIGDY nie dowiedziały sie co jest BSWM przyczyną. Masturbacja? Nie było uwagi ich facetów, wiec, na 300 omawianych tu przypadkow, 50 może było spowodowanych kryptogejostwem, a pozostale 250 odwroceniem sie faceta od seksu, mającego z tyłu głowy, ze jak nie bedzie orgazmu, jego pani bedzie bardzo zła.
    Tak więc nie 3 a dużo wiecej.
    Pzrypominam, ze mowimy o długich czasowo związkach, gdzie wrersja demo juz nie działa.
  • zyg_zyg_zyg 02.09.15, 21:46
    Jeszcze raz, bo zdaje się nie doczytałeś:

    Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
  • marek.zak1 02.09.15, 22:15
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > Jeszcze raz, bo zdaje się nie doczytałeś:
    >
    > Trzy. W których była mowa, a nie w których Ci się wydaje, że była.
    -----------------------------------------------------------------------------------------
    Praktycznie w żadnym przypadku zgłoszonym porzez kobiety BSWM, nie została ustalona przyczyna braku chęci przez faceta. Tak wiec w wielu z tych przypadkow, a nie w 2. A nie, przepraszam, przecież wersja oficjalna, to , ze facet koniobijca i w ogole wredny i egoistyczny, bo przeciez fajna laska gotowa do seksu, a on nic.
    Żyjcie dalej tę bajką o dobrych, chętnych kobietach i złych facetach.
  • zyg_zyg_zyg 03.09.15, 06:59
    > Praktycznie w żadnym przypadku zgłoszonym porzez kobiety BSWM, nie została usta
    > lona przyczyna braku chęci przez faceta.

    Czyli przyznajesz, że praktycznie w żadnym z przypadków zgłaszanego przez kobiety BSWM nie zostało ustalone, że przyczyną jest zrzucanie odpowiedzialności za orgazm.
  • marek.zak1 03.09.15, 08:14
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > > Praktycznie w żadnym przypadku zgłoszonym porzez kobiety BSWM, nie została ustaona przyczyna braku chęci przez faceta.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------>
    > Czyli przyznajesz, że praktycznie w żadnym z przypadków zgłaszanego przez kobiety BSWM nie zostało ustalone, że przyczyną jest zrzucanie odpowiedzialności za orgazm.
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Nie na orgazm, tylko na presję do jego doprowadzenia. Brak orgazmu - beznadziejny kochanek.
    Jest to jedna z przyczyn niechęci faceta do seksu. Inne juz podalem wcześniej. Sa to m.in. kryptohomo, kochanka, choroby, roztycie, znudzenie, zmęczenie, stres.
    W żadnym z podanych przypadków na ten temat nie wypowiedział się sam facet.
  • zyg_zyg_zyg 03.09.15, 10:01
    > W żadnym z podanych przypadków na ten temat nie wypowiedział się sam facet.

    No więc na jakiej podstawie są oparte Twoje tezy (poza własnymi fobiami)?
  • triismegistos 03.09.15, 10:28
    Ojesus, czepiasz się. A nie wystarczy założyć, że marek ma rację (bo zawsze ją ma) a jeśli fakty świadczą przeciwko niemu to tym gorzej dla faktów?

    --
    Byłam hipsterem zanim to było modne...
  • zyg_zyg_zyg 03.09.15, 10:51
    Bo ja bym w końcu chciała zobaczyć przejaw tego osławionego męskiego zamiłowania do dyskusji na rzeczowe argumenty i w oparciu o fakty ;-) A na razie są stwierdzenia wprawdzie kategoryczne, ale z dupy wzięte.
  • marek.zak1 03.09.15, 10:51
    triismegistos napisała:

    > Ojesus, czepiasz się. A nie wystarczy założyć, że marek ma rację (bo zawsze ją > ma) a ----jeśli fakty świadczą przeciwko niemu to tym gorzej dla faktów?
    -------------------------------------------------------------------------------------------

    Nie mam zawsze racji, ale niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Faceci unikajacy seksu to zwyczajni, bezwartosciowi koniobijcy, z niewiadomo jakich powodow nie chcący bzykać wlasnych chętnych kobiet. Tak może być?
  • triismegistos 03.09.15, 11:03
    A gdzie ja takie coś napisałam? Mogę prosić o linka, albo choćby wspomnienie okoliczności?

    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • marek.zak1 03.09.15, 11:12
    triismegistos napisała:

    > A gdzie ja takie coś napisałam? Mogę prosić o linka, albo choćby wspomnienie okoliczności?
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Taki jest duch wszystkich kobiecych wypowiedzi. Zobacz 2 ostatnie wątki. Ona atrakcyjna a on sie masturbuje. Po prostu wredny typ . Wszystkie zaczete wątki maja jedna wadę - sa zupełnie dnostronne, a przeciez wiadomo, ze winy po naszej stronie nigdy nie ma.
    Jakis czas temu jedna z userek (pozdrawiam) napisała, że aby miec satysfakcję, babka powinna wejść w role dziwki. Otóż u faceta tez tak jest a jak nie jest , masz od razu efekt MiL i wycofanie.
    Zobacz tytul tego watku - jest to kliniczny przypadek.
  • triismegistos 03.09.15, 11:20
    Ja o linka prosiłam, do moich wypowiedzi, a nie o jakieś duchy.

    --
    Byłam hipsterem zanim to było modne...
  • mabelle2000 03.09.15, 20:50
    marek.zak1 napisał:

    > Taki jest duch WSZYSTKICH kobiecych wypowiedzi. Zobacz 2 ostatnie wątki. Ona at
    > rakcyjna a on sie masturbuje. Po prostu wredny typ . Wszystkie zaczete wątki ma
    > ja jedna wadę - sa zupełnie dnostronne, a przeciez wiadomo, ze winy po naszej s
    > tronie nigdy nie ma.

    Ale klamczuszek z Ciebie Marek.
  • marek.zak1 03.09.15, 20:56
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Taki jest duch WSZYSTKICH kobiecych wypowiedzi. Zobacz 2 ostatnie wątki.
    > Ona atrakcyjna a on sie masturbuje. Po prostu wredny typ . Wszystkie zaczete wą
    > tki ma ja jedna wadę - sa zupełnie dnostronne, a przeciez wiadomo, ze winy po na
    > szej s tronie nigdy nie ma.
    ----------------------------------------------------------------------------------------------->
    > Ale klamczuszek z Ciebie Marek.
    --------------------------------------------------------------------------------------------------
    Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczyuszkiem. OK.
  • mabelle2000 03.09.15, 21:07
    marek.zak1 napisał:

    > Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczyuszkie
    > m. OK.

    W takim razie pokaz mi w watkach o koniobijcach gdzie napisalam, ze winny jest niedojrzaly, egoistyczny facet. Wtedy odwolam klamczuszka.
  • marek.zak1 03.09.15, 21:12
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczy
    > uszkiem. OK.
    >
    > W takim razie pokaz mi w watkach o koniobijcach gdzie napisalam, ze winny jest
    > niedojrzaly, egoistyczny facet. Wtedy odwolam klamczuszka.
    ------------------------------------------------------------------------------,
    Nie twierdzę, ze to Ty napisalaś, ale taki jest ogolny przekaz autorek, narzekajacych na BSWM.
    jestem atrakcuyjna, chętna a on nie chce. Why? Moze to moja wina? No skad, to niemozliwe, bo przeciez jestem ladna i chetna.
  • mabelle2000 03.09.15, 21:17
    marek.zak1 napisał:

    > Nie twierdzę, ze to Ty napisalaś, ale taki jest ogolny przekaz autorek, narzeka
    > jacych na BSWM.

    Dziekuje, ze jednak dokonales rozroznienia.
  • marek.zak1 03.09.15, 21:22
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Nie twierdzę, ze to Ty napisalaś, ale taki jest ogolny przekaz autorek, n
    > arzekajacych na BSWM.
    --------------------------------------------------------------------------
    > Dziekuje, ze jednak dokonales rozroznienia.
    ---------------------------------------------------------------------------
    Przepraszam, Zgodnie z moja teza zle zrozumienie jest wina PISZACEGO. Sorry.
  • hello-kitty2 03.09.15, 21:40
    marek.zak1 napisał:

    > Zgodnie z moja teza zle zrozumienie jest wina PISZACEGO.

    Juz widze jak interpretowales poezje na lekcjach polskiego w szkole sredniej. Na bank miales jakas trojczyne albo mierna. ALez prosze pani to wina piszacego, ze nic nie kumam ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 03.09.15, 22:09
    hello-kitty2 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Zgodnie z moja teza zle zrozumienie jest wina PISZACEGO.
    >
    > Juz widze jak interpretowales poezje na lekcjach polskiego w szkole sredniej. Na bank miales jakas trojczyne albo mierna. ALez prosze pani to wina piszacego, ze nic nie kumam ;-) .
    -----------------------------------------------------------------------------------------------------
    Za czasów komuny była wyłącznie jedna prawidłowa interpretacja. Raz napisalem, że Dulska jest jedyna myslącą osoba w rodzinie, dostalem dwójke i po tym juz sie nie wychylałem :)
  • ninek04 03.09.15, 21:27
    Marek.zak1napisal
    >ale taki jest ogolny przekaz autorek, narzekajacych na BSWM.
    jestem atrakcuyjna, chętna a on nie chce. Why? Moze to moja wina? No skad, to niemozliwe, bo przeciez jestem ladna i chetna.<

    Ja też nie przypominam sobie, żebym winę za Bswm zwalała w całości na męża. Na pewno nie.;)
  • marek.zak1 03.09.15, 21:31
    ninek04 napisała:


    > Ja też nie przypominam sobie, żebym winę za Bswm zwalała w całości na męża. Na
    > pewno nie.;)
    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    OK. Po prostu się wypaliło.
    Zycze Ci bardzo fahjego związku z kochankiem. Powodzenia.
    Ide z Sową do lasu. nara.
  • zyg_zyg_zyg 04.09.15, 11:36
    > Wiemy. Wina jest niedojrzałych, egoistycznych facetów a ja jestem kłamczyuszkie
    > m. OK.

    Jak to kiedyś pisałeś, Maruś?

    "To jest teza opisana przez Schopenhauera w ,,Erystyce". - Doprowadź argument przeciwnika do ekstremum i wykaż, że jest bez sensu.
    Jestem przeczulony na takie manipulacje."

    Szkoda tylko, że własnych nie wychwytujesz...
  • zyg_zyg_zyg 03.09.15, 11:20
    > Nie mam zawsze racji, ale niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Faceci unik
    > ajacy seksu to zwyczajni, bezwartosciowi koniobijcy, z niewiadomo jakich powodo
    > w nie chcący bzykać wlasnych chętnych kobiet. Tak może być?

    Nie, nie może być. Zestawienie jednego prymitywnego stwierdzenia z innym prymitywnym stwierdzeniem, nie pomoże temu pierwszemu.

    Nie dyskutuję z Tobą na temat przyczyn zastępowania seksu z partnerem samotnym onanizmem przy pornografii (mogę poszukać starego wątku, w którym podawałam Ci możliwe powody tego zjawiska, cytując innych forumowiczów. Wtedy, kiedy uparcie twierdziłeś, że nikt nigdy nie podał alternatywy dla Twojego "bo ona żąda od niego orgazmu").

    Nie odbieram Ci prawa do własnego zdania na ten temat. Ale jeśli podajesz coś za pewnik i ogólnie znana prawdę, jeżeli używasz kategorycznych zdań, formułujesz twierdzenia, to ja proszę o argumenty i dowody. Jeśli pisząc "mnóstwo", nie jesteś w stanie podać trzech konkretów, to może coś jest jednak nie tak.
  • hello-kitty2 03.09.15, 11:23
    zyg_zyg_zyg napisała:

    > (poza własnymi fobiami)?

    Ot to to, dobry kierunek. I tak sie dziwie, ze Marek jest taki wytrzymaly, tyle lat dzialalnosci forumowej i sie nie odkryl do konca ale jednak opor mu siada. Wczesniej byl tez ostoja opanowania i spokoju, a teraz sie zdenerwuje od czasu do czasu i jest git. Kropla drazy skale Marek, nie oprzesz nam sie, wezmiemy Cie na czas ;-))))

    Time is on my side, yes it is... www.youtube.com/watch?v=PHVeyo4W18U
    A tak w ogole to chyba nie jest, bo jak ostatnio zaktywowalam sobie profil, to mi wyszlo, ze jestem juz tu 4 lata (4 lata BsWM, o kurde).
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • marek.zak1 03.09.15, 11:43
    hello-kitty2 napisała:

    > Ot to to, dobry kierunek. I tak sie dziwie, ze Marek jest taki wytrzymaly, tyle
    > lat dzialalnosci forumowej i sie nie odkryl do konca ale jednak opor mu siada.
    > Wczesniej byl tez ostoja opanowania i spokoju, a teraz sie zdenerwuje od czasu do czasu i jest git. Kropla drazy skale Marek, nie oprzesz nam sie, wezmiemy Cie na czas ;-))))
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Dzisiaj nie było lekko. Po prawie 2 godzinach stania w korkach wróciłem do domu. Zupełny spokój. Puscilem sobie najnowsze odkrycie, zaginiona opere Belliniego ,,Zaira" i spiewalem razem ze śpiewakami.
    Moja żona twierdzi, ze jestem furiatem, wiec od czasu do czasu to wychodzi. A jesli chodzi o BSWM w wyniku nacisku na orgazm, jest to moje autorskie odkrycie i dlatego tak go bronię.
    Pozdrawiam.
  • lybbla 04.09.15, 01:20
    marek.zak1 napisał:

    > hello-kitty2 napisała:
    > > Wczesniej byl tez ostoja opanowania i spokoju, a teraz sie zdenerwuje od
    > czasu do czasu i jest git. Kropla drazy skale Marek, nie oprzesz nam sie, wez
    > miemy Cie na czas ;-))))
    > -------------------------------------------------------------------------------
    > Dzisiaj nie było lekko. Po prawie 2 godzinach stania w korkach wróciłem do domu
    > . Zupełny spokój. Puscilem sobie najnowsze odkrycie, zaginiona opere Belliniego
    > ,,Zaira" i spiewalem razem ze śpiewakami.
    > Moja żona twierdzi, ze jestem furiatem, wiec od czasu do czasu to wychodzi. A j
    > esli chodzi o BSWM w wyniku nacisku na orgazm, jest to moje autorskie odkrycie
    > i dlatego tak go bronię.
    > Pozdrawiam.

    Marku to nie korki. Kupiłeś badziewny odkurzacz i teraz worek zaczął śmierdzieć.
    Wpływa to na rozdrażnienie żony. Żona nie potrafi zdiagnozować przyczyny swego stanu.
    Podświadomie czuje, że jest warta lepszego odkurzacza. Jak wpływa to na Twoje samopoczucie nie muszę tłumaczyć. Przemyśl zakup, nie kupuj kompulsywnie, znajdź ferrari wśród odkurzaczy. Nie dziękuj. Też miewam autorskie iluminacje.

    Zafiksowałeś się na swojej teoryjce, którą pewnie wysnułeś z nie mniej teoretycznych
    rozważań TB bo chyba nie z doświadczeń własnych.
    Nie wiem o czym piszesz a ponieważ chcę coś napisać to takie tam luźno związane z tematem doświadczenia opiszę.

    Są kobiety, które leżą i pachną a na twarzy ich maluje się `no domyśl się no'.
    I weź tu człowieku mierz się z ogólną teorią względności. Rozważnie jest upchnąć sterczącego
    bezmyślnego węża w majty i odpłynąć w mroki miasta by miło spędzić wieczór nie myśląc o czarnych dziurach.
    Można ewentualnie masturbować się o pachnącą i liczyć na to, że będzie się masturbowała o Ciebie. Tu można się przeliczyć, brak rozwagi kończy się kwasem i nieładnie tak zwalać wszystko na kobietę.

  • szopen_cn 04.09.15, 02:41
    Oi lybbla...

    Maila masz w skrzynce.

    Maly ten swiat
  • marek.zak1 04.09.15, 09:46
    lybbla napisał:

    >
    > Marku to nie korki. Kupiłeś badziewny odkurzacz i teraz worek zaczął śmierdzieć
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Odkurzacz jest znakomity.
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------
    > Podświadomie czuje, że jest warta lepszego odkurzacza. Jak wpływa to na Twoje samopoczucie nie muszę tłumaczyć. Przemyśl zakup, nie kupuj kompulsywnie, znajdź
    > ferrari wśród odkurzaczy. Nie dziękuj. Też miewam autorskie iluminacje.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Oboje jesteśmy oszczędni. Dotyczy to odkurzacza, jak wspomniałem, znakomitego i innych spraw. Także tutaj sie ze soba bardzo zgadzamy.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    > Zafiksowałeś się na swojej teoryjce, którą pewnie wysnułeś z nie mniej teoretycznych rozważań TB bo chyba nie z doświadczeń własnych.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Pionierskie rozwiązania zawsze budzą sprzeciw tych, którzy ich wczesniej nie dostrzegli. Jak wbija sie przez lata ze orgazm jest centrum wszechswiata a facet, ktory nie wywołuje go na zawolanie jest sekowany, to jak którys z nich odwazy sie powiedzieć głośno: ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace fajnych zwiazków", idzie na stos.
    Ja na stos nie ide, więc nie przejmuje się.
  • hello-kitty2 04.09.15, 10:06
    marek.zak1 napisał:

    to jak którys z nich odwazy
    > sie powiedzieć głośno: ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace fajnych zwiazków"
    > , idzie na stos.

    No nie wiem czy zwiazek z kims, z kim nigdy nie masz orgazmu mozna zaliczyc do takich fajnych. Ja mysle, ze jeszcze dojrzejesz Marek do 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-)
    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • urquhart 04.09.15, 10:17
    > No nie wiem czy zwiazek z kims, z kim nigdy nie masz orgazmu mozna zaliczyc do
    > takich fajnych. Ja mysle, ze jeszcze dojrzejesz Marek do 'nie ma orgazmu = nie
    > ma zwiazku' ;-)

    Nigdy to ostry kwantyfikatora.
    Ale Zawle i Glam pisały niedawno że priorytetem jest dla nich cała otoczka a nie własny orgazm

    --
    Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków
    (Majka Jaworska - Zwierciadło)
  • hello-kitty2 04.09.15, 10:28
    urquhart napisał:

    > Nigdy to ostry kwantyfikatora.

    Ostry ale bywa prawdziwy. Ja z mezem nigdy nie mialam. Maz byl fajny, sportowiec, przystojniacha, wysoki, teraz to i jest bogaty. Jak jestem w Polsce to nawet przez tesciowa do mnie wydzwania o spotkanie. Zgadnij jaka mam motywacje na to spotkanie?
    Z E R O W A ;-) Co ciekawe ten brak orgazmu nigdy nie byl nawet cieniem powodu do rozstania ale ja wtedy bylam inna. Zmienilam sie.

    > Ale Zawle i Glam pisały niedawno że priorytetem jest dla nich cała otoczka a ni
    > e własny orgazm

    I co to znaczy Twoim zdaniem? Masz teorie? ;)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • zyg_zyg_zyg 04.09.15, 11:26
    > I co to znaczy Twoim zdaniem? Masz teorie? ;)

    Ja mam. Moja teoria jest taka, że Zawle i Glam mają orgazm w zasięgu ręki (no, może nie do końca o rękę chodzi, ale mniejsza). Jeśli tylko chcą, pstryk - jest. One wybierają moment. A tu mówimy o kobietach, które chcą szczytować z partnerem/przy partnerze, ale nie szczytują. Urqu, znasz takie, których to na dłuższą metę nie frustruje?
  • marek.zak1 04.09.15, 11:45
    zyg_zyg_zyg napisała:

    A tu mówimy o kobietach, które chcą szczytować z partnerem/przy partnerze, ale nie szczytują. Urqu, znasz takie, których to na dłuższą metę nie frustruje?
    -----------------------------------------------------------------------------------------------
    I partner powinien im pomóc, ale nie bedzie za nie szczytował. A jak zaczna sie pretensje, to juz jest pozamiatane I BSWM.
  • lybbla 04.09.15, 23:56
    urquhart napisał:

    > Nigdy to ostry kwantyfikatora.

    Pół biedy gdy ostry, nie wiedzą wtedy co tracą. Najwyżej wystąpią ``ból głowy etc.'' .
    Biada, gdy się dowiedzą czyli gdy zrobi się nieostry, wielka biada.

    > Ale Zawle i Glam pisały niedawno że priorytetem jest dla nich cała otoczka a ni
    > e własny orgazm

    No tak ale to one polowały a on ich nigdy nie kochał. Zresztą takie podejście zmienia się u kobiet zazwyczaj około 27 roku życia. Myślę, że można tu mówić o ogonie Gaussa.
  • glamourous 05.09.15, 13:39
    lybbla napisał:

    > No tak ale to one polowały a on ich nigdy nie kochał. Zresztą takie podejście z
    > mienia się u kobiet zazwyczaj około 27 roku życia. Myślę, że można tu mówić o
    > ogonie Gaussa.

    "One" nie pisaly o tym tylko w kontekscie ostatniego zwiazku, tylko pewnie o calosci swojego intymnego zycia, rowniez z zakochanymi po uszy facetami. Ja tak mialam zawsze, od inicjacji - i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm. W seksie dla mnie nie o to chodzi. To nie maraton z meta na koncu, tylko wymiana energii.
    Lybbla, czesto piszesz bardzo sensownie, niemniej jestes klasycznym przykladem zerojedynkowego dopasowywania rzeczywistosci do swoich przekonan. A jezeli nie da sie upchnac kolanem jakiegos przypadku zeby przystawal do Twojej wizji, to coz - wtloczmy ten casus do szuflady z napisem "wyjatki, ogon Gaussa i inne freaki".

    A tak miedzy nami mowiac, na tym forum w ogole krzywa Gaussa jest mocno przesunieta.

    --
    Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
  • hello-kitty2 05.09.15, 14:21
    glamourous napisała:

    Ja tak m
    > ialam zawsze, od inicjacji - i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm. W
    > seksie dla mnie nie o to chodzi. To nie maraton z meta na koncu, tylko wymiana
    > energii.

    Ja bylam po obu stronach. Teraz jak porownuje to powiedzielabym, ze takie podejscie, jak opisane przez Ciebie to dzialanie w zakochaniu, jakby na chaju, dzialenie kompulsywne, wyszalenie sie, taki orazm emocjonalny gratyfikowany rzceczywistym orgazem badz nie, powiedzmy orgazm w kratke. Natomiast teraz bardziej sklaniam sie do potrzeby regularnych orgazmow, co wynika z tego, ze maja one dla mnie niesamowicie silna role wiazaca.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • lybbla 07.09.15, 02:26
    glamourous napisała:

    > "One" nie pisaly o tym tylko w kontekscie ostatniego zwiazku, tylko pewnie o calosci
    > swojego intymnego zycia, rowniez z zakochanymi po uszy facetami.

    Małe ale szczere przepraszam za te ``one''.

    > Ja tak mialam zawsze, od inicjacji - i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm.

    A ja pisałem, że to jest bardzo powszechne podejście u kobiet poniżej 27 roku życia.
    I mniej powszechne powyżej 27 roku życia.

    Widziałem osobiście spektakularne przejścia z
    ``i nigdy nie mialam presji na obowiazkowy orgazm''
    na ``ja bez orgazmu nie chcę spać''.
    Nie słyszałem o migracji w druga stronę.

    Co tłumaczy jedynie, że powszechne staje się mniej powszechne.

    > W seksie dla mnie nie o to chodzi. To nie maraton z meta na koncu, tylko wymiana
    > energii.

    Pomyśl, że biegniesz ten maraton w tempie 6km/h. Oglądać możesz partnera raz z przodu raz z tyłu (wtedy możesz nawet nie patrzeć a jedynie być patrzana) z boku i od spodu i co tam jeszcze.
    W tym czasie masz czas na wymianę płynów, energii, poglądów na temat tworczości Arystotelesa, ostatnio ułożonych fraszek, zachwytów, błysków oka, westchnień, jęków, klapsów, antonówek. Na końcu zaś czekają fanfary, dotknięcie tajemnicy bytu, fajerwerki,
    konwulsje, przypływy, najlepsze dragi świata, no pogoteka normalnie,
    one little two little three little indians. Koniec jest zresztą umowny bo po nim następuje chill out.

    I że co? Że mam zostawić ją na trasie maratonu a na pogo i chillout w pojedynkę?
    To ja wolę iść w ślady Proteinowego.


    > Lybbla, czesto piszesz bardzo sensownie, niemniej jestes klasycznym przykladem
    > zerojedynkowego dopasowywania rzeczywistosci do swoich przekonan.

    Ale ja o normalnym rozkładzie pisałem to jak mogę być jednostajny?

    > A jezeli nie da sie upchnac kolanem jakiegos przypadku zeby przystawal do Twojej wizji, to > coz - wtloczmy ten casus do szuflady z napisem "wyjatki, ogon Gaussa i inne freaki".

    Uprę się i powtórzę ogon Gaussa. nie trzeba wtedy kolana używać. Z całą pewnością
    nie wyjątek. Trudno też mówić o mojej wizji skoro na mojej mapie widniejesz pod ``niezbadane'.

    Autorka najbardziej spektakularnego orgazmu jaki widziałem (chyba udawała bo pogubiłem się już przy wstrząsach wstępnych, trzęsienie zasadnicze ledwie przeżyłem, wstrząsom wtórnym
    już tylko się przyglądałem zastanawiając się czy mój wewnętrzny zegar się nie zepsuł) zakończyła znajomość mówiąc ``sorry mnie takie jazdy w tej chwili nie interesują ja się aktualnie chcę rozmnożyć'' i jak powiedziała tak zrobiła. Tak, to było niepasowanie do wizji, którą mi przypisujesz.

    > A tak miedzy nami mowiac, na tym forum w ogole krzywa Gaussa jest mocno przesunieta.

    Tak bardzo, ze nawet nie jest krzywą Gaussa.
  • marek.zak1 04.09.15, 11:38
    hello-kitty2 napisała:
    > No nie wiem czy zwiazek z kims, z kim nigdy nie masz orgazmu mozna zaliczyc do
    > takich fajnych.
    ----------------------------------------------------------------------------------
    Oczywiscie, ze nie
    ------------------------------------------------------------------------------------
    Ja mysle, ze jeszcze dojrzejesz Marek do 'nie ma orgazmu = nie ma zwiazku' ;-)
    ---------------------------------------------------------------------------------------
    Juz sie z tym zgadzam. Co wiecej, wiedziałem juz o tym, jak Ciebie jeszcze nie było na świecie :).
  • lybbla 04.09.15, 23:31
    marek.zak1 napisał:

    > Odkurzacz jest znakomity.
    > Oboje jesteśmy oszczędni. Dotyczy to odkurzacza, jak wspomniałem, znakomitego
    > i innych spraw. Także tutaj sie ze soba bardzo zgadzamy.

    Jakby co to ja ostrzegałem, ale rób jak chcesz.

    > Pionierskie rozwiązania zawsze budzą sprzeciw tych, którzy ich wczesniej nie do
    > strzegli. Jak wbija sie przez lata ze orgazm jest centrum wszechswiata a facet,
    > ktory nie wywołuje go na zawolanie jest sekowany, to jak którys z nich odwazy
    > sie powiedzieć głośno: ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace fajnych zwiazków"
    > , idzie na stos.
    > Ja na stos nie ide, więc nie przejmuje się.

    Pionierskie? Rozwiązania czego? Trudno zdanie
    ,,przez ten orgazm rozpada sie tysiace zwiazków"
    uznać za odkrywcze, jak widzisz pominąłem ``fajnych''.

    Twoja żona przeżywa orgazm regularnie, skąd możesz wiedzieć jak czuje się kobieta która w związku nie ma go nigdy? Skąd możesz wiedzieć, że to jest fajny związek?
    Tu nie chodzi o wskazywanie tego kto jest winny. Jeśli zaczyna się
    szukać winnego to związek uznaje się za niefajny. Trudno kibicować autorce wątku karzącej swego niegrzecznego chłopca. Przywołując rady TB w wersji vintage powinna się bardziej starać, tak jak facet nie mający seksu powinien jeździć na szmacie :P

    Zdanie Kitty należy zmodyfikować, ``jeśli nie ma orgazmu to nie ma seksu'' związek może trwać w najlepsze. Kobiety potrafią tkwić w takim ``zajefajnym'' związku gdzie dają dupy za frico.

    A potem
    ``ból głowy, nerwowość, bezsenność, ociężałość, tracenie tchu, słabnięcie, utrata apetytu czy wręcz skłonność do powodowania kłopotów'' ;)
  • marek.zak1 04.09.15, 23:44
    lybbla napisał:


    > Twoja żona przeżywa orgazm regularnie, skąd możesz wiedzieć jak czuje się kobieta która w związku nie ma go nigdy? Skąd możesz wiedzieć, że to jest fajny związek?
    -------------------------------------------------------------------------------------
    Nie jest fajny. Nie wiem, jaka jest przyczyna, może wybór został dokonany racjonalnie bez emocji , może są problemy emocjonalne czy finansowe. nie wiem.
  • hello-kitty2 02.09.15, 21:52
    marek.zak1 napisał:

    > Gogol podał przyklad a ja, w punkcie metodologii, przypomne, ze kobiety, narzek
    > ające na BSWM NIGDY nie dowiedziały sie co jest BSWM przyczyną. Masturbacja? N
    > ie było uwagi ich facetów, wiec, na 300 omawianych tu przypadkow, 50 może było
    > spowodowanych kryptogejostwem, a pozostale 250 odwroceniem sie faceta od seksu,
    > mającego z tyłu głowy, ze jak nie bedzie orgazmu, jego pani bedzie bardzo zła.
    >
    > Tak więc nie 3 a dużo wiecej.
    > Pzrypominam, ze mowimy o długich czasowo związkach, gdzie wrersja demo juz nie
    > działa.

    Matematyka Marka: Gogol zmyslil przyklad + Marek zmyslil jakies liczby z kosmosu wyszlo > 3
    :-)

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.
  • triismegistos 02.09.15, 14:57
    Nie znam, w realu ofkors, bo forowe pitolenie to insza inszość. ani jednego przypadku mężczyzny zniechęconego do seksu przez spragnioną orgazmów partnerkę. O ile opowieści koleżanek mogę poddawać w wątpliwość, to absolutnie żaden z moich partnerów (a to spora próba statystyczna) nie uskarżał się na orgazmowy terror, wręcz przeciwnie.
    Owszem, w czasach młodości plątały się w okolicy jakieś osobniki, które moją seksualność miały za nic, raz nawet długofalowo (dwa, trzy miesiące), ale to ja się czułam zniechęcona do seksów z kimś takim.

    --
    [url=http://damakameliowa94.blogspot.com]dama kameliowa[/url]
  • marek.zak1 02.09.15, 15:02
    triismegistos napisała:

    > Nie znam, w realu ofkors, bo forowe pitolenie to insza inszość. ani jednego przypadku mężczyzny zniechęconego do seksu przez spragnioną orgazmów partnerkę.
    --------------------------------------------------------------------------------------------
    My nie jesteśmy w realu tylko na forum BSWM i szukamy przyczyn BSWM. Wg kobiet to koniobijstwo, a ja szukam innych przyczyn. That,s all.
  • proteinowy 02.09.15, 15:26
    > My nie jesteśmy w realu tylko na forum BSWM i szukamy przyczyn BSWM. Wg kobiet
    > to koniobijstwo, a ja szukam innych przyczyn. That,s all.

    Glam podała kilka dodatkowych: MiL. Piotruś Pan. Krypto poligamia. Zrabane dzieciństwo. Nieudana inicjacja. Zbyt łatwy dostęp.
    Ty chyba kiedys dorzuciłeś: Lenistwo (faceta). Niedojrzałość (faceta). No i presja na kobeiecy orgazm.
    Ja dorzucam: zahamowania lub nieuczciwość w seksie. Stres ogólny lub (gorzej) powiązany bezpośrednio z seksem. Fobie (niechciana ciąża, choroby). Pretensje i żale (w tym urojone).
  • marek.zak1 02.09.15, 15:39
    proteinowy napisał(a):
    > Glam podała kilka dodatkowych: MiL. Piotruś Pan. Krypto poligamia. Zrabane dzie
    > ciństwo. Nieudana inicjacja. Zbyt łatwy dostęp.
    > Ty chyba kiedys dorzuciłeś: Lenistwo (faceta). Niedojrzałość (faceta). No i presja na kobeiecy orgazm.
    > Ja dorzucam: zahamowania lub nieuczciwość w seksie. Stres ogólny lub (gorzej) powiązany bezpośrednio z seksem. Fobie (niechciana ciąża, choroby). Pretensje i żale (w tym urojone).
    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    No tak I tutaj gdzies tkwi głowny problem. Jeszcze dodam kryptohomoseksualizm. Nie upieram sie że to kwestia presji orgazmu, ale ten czynnik musi być także brany pod uwagę, jako jeden z podejrzanych.
    Pamietaj, ze w ostatnich latach postepuje coraz wieksza przewaga kobiet. Więcej studiuje, sa bardziej ambitne, zadbane, i wymagające a faceci tego tempa/presji nie wytrzymują I wymiekają. Tu juz było kilka watków w temacie.
  • proteinowy 02.09.15, 16:05
    > No tak I tutaj gdzies tkwi głowny problem. Jeszcze dodam kryptohomoseksualizm.

    Zgadza sie. Skoro 10% populacji to geje to niejedna kobieta meczy sie z kims kto nie wyszedł jeszcze z szafy.

    To jest podejrzewam pierwsza myśl kobiet, ktore zostają na bezseksiu: "Pewnie lubi sobie łyknąć banana w całości"
  • triismegistos 02.09.15, 17:54
    Nie ukrywam, że w przypadku sporej ilości przeczytanych tu historii to jest i moja pierwsza myśl.

    --
    [url=http://damakameliowa94.blogspot.com]dama kameliowa[/url]
  • proteinowy 02.09.15, 18:19
    triismegistos napisała:

    > Nie ukrywam, że w przypadku sporej ilości przeczytanych tu historii to jest i m
    > oja pierwsza myśl.
    >

    "X jest tak głęboko w szafie, ze w dupsko posuwa go sam pan Tumnus"
    (pl.m.wikipedia.org/wiki/Tumnus)
  • ninek04 03.09.15, 20:23
    Marek.zak1napisal
    >Ja tez lubie i chetnie I prewaznie skutecznie w tym pomagam, ale za mój orgazm ja jestem odpowiedzialny, a za orgazm jej - ona. <

    Ale jak to?Każdy sobie rzepkę skrobie i martwi się tylko o siebie w celu zapewnienia sobie orgazmu?Nie,nie i jeszcze raz nie. W tym wspólnym dążeniu do dania sobie rozkoszy to ja zabiegam o to,by jemu było dobrze,a on to samo stara się robić dla mnie.Oboje do tego dążymy,nie widzę tu miejsca na takie egoistyczne podejście w kwestii wzajemnego przerzucania odpowiedzialności na któraś ze stron uczestniczących.
  • marek.zak1 03.09.15, 20:58
    ninek04 napisała:

    > Marek.zak1napisal
    > >Ja tez lubie i chetnie I prewaznie skutecznie w tym pomagam, ale za mój or
    > gazm ja jestem odpowiedzialny, a za orgazm jej - ona. <
    >
    > Ale jak to?Każdy sobie rzepkę skrobie i martwi się tylko o siebie w celu zapewnienia sobie orgazmu?Nie,nie i jeszcze raz nie. W tym wspólnym dążeniu do daniasobie rozkoszy to ja zabiegam o to,by jemu było dobrze,a on to samo stara się robić dla mnie.Oboje do tego dążymy,nie widzę tu miejsca na takie egoistyczne poejście w kwestii wzajemnego przerzucania odpowiedzialności na któraś ze stron uczestniczących.
    -------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Dla wyjaśn ienia, mówisz o seksie z mężem, czy o demo z kochankiem?
  • ninek04 03.09.15, 21:24
    ---------------------
    Marek.zak1napisal
    >Dla wyjaśn ienia, mówisz o seksie z mężem, czy o demo z kochankiem?<

    Mnie wersja demo nie interesuje, wszystko jedno, czy z mężem, czy z kochankiem. Bo nie potrafię udawać, że jest mi dobrze, skoro mi nie jest.A co do kochanka, to zakładam, że związek z nim okaże się długotrwały i satysfakcjonujący dla obu stron, więc demo też odpada.
  • hello-kitty2 03.09.15, 21:45
    ninek04 napisała:

    > Mnie wersja demo nie interesuje, wszystko jedno, czy z mężem, czy z kochankiem.
    > Bo nie potrafię udawać, że jest mi dobrze, skoro mi nie jest.A co do kochanka,
    > to zakładam, że związek z nim okaże się długotrwały i satysfakcjonujący dla ob
    > u stron, więc demo też odpada.

    Czyli zamierzasz sie zwiazac z kochankiem? Czy cos zle zrozumialam? Bo caly czas pisalas, ze zadnych oczekiwan, zadnych uczuc, zadnej przyszlosci, ze na nic nie liczysz.

    --
    Bad boys aint no good,
    good boys aint no fun.