Dodaj do ulubionych

Kobieta błądząca?

18.11.15, 01:26
Człowiek rodzaju żeńskiego, dbający o siebie na swój sposób, ale obiektywnie patrząc zaniedbany. Nie do końca z własnej winy, ale to nie ma znaczenia. Sympatyczny, samodzielny i raczej niegłupi. Mający z mężczyznami bardzo negatywne doświadczenia na koncie. Pragnący miłości, a przynajmniej tak deklarujący.

Ten ostatni temat mnie trochę zastanawia.

Mam wrażenie, że dziewczyna jest bardzo samotna.

Wyżej opisana postać często flirtuje i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie obiekty, które sobie do tej - rzekomo przyjemnej - interakcji wybiera. Kurwa, no nie ta liga. Ci goście mają bardzo ładne, zadbane ciała i jestem przekonany, że mogą przebierać w kobietach jak w ulęgałkach. Ona się z nimi spotyka, gdy ma taką potrzebę i jak już wspomniałem bardzo dużo czasu przeznacza na kontakt z nimi, ale nie może liczyć na nic więcej (moje wnioski - gdyby mogła jednocześnie szukając, tego, czego deklaruje, to przy takim obrocie już dawno by znalazła coś interesującego dla siebie). MA BARDZO NEGATYWNE ZDANIE NA TEMAT MĘŻCZYZN I SEKSU, czyli rypiemy co się da, żadnej nie odpuszczamy.

Czy kobiety mniej atrakcyjne, starzejące się, tracące na wartości dowartościowują się przez kontakt z tymi przystojniakami? Na czym polega ten fenomen, bo nie jestem w stanie za tym nadążyć?

Jakby spożytkowała w realu chociaż 30% czasu i energii przeznaczanych obecnie na flirt z tymi modelami to mogłaby znaleźć kogoś dla siebie.

Nie chce obniżyć poprzeczki? Dowartościowuje się tymi gachami? Bo jak już się bzykać to z tymi najfajniejszymi? Przecież nie jest szczęśliwa i nie dostanie nic więcej niż oral, vaginal i cholera wie co tam jeszcze lubi.
Edytor zaawansowany
  • anbale 18.11.15, 08:14
    Może tacy najbardziej ją kręcą i jej odpowiadają, może dostaje od nich dokładnie to co chce dostać, i czy ma na czole napisane "nieszczęście"?
  • zorzyk.gitarzysta.basowy 18.11.15, 10:13
    Proponuję jeszcze ze 3 tuziny takich hamletowskich pytań do nikogo / o niczym ....
    Nie można napisać 3 zdań zakończonych jednym konkretnym pytaniem ???
    Jak cię czytam Kombi to mam coraz częściej skojarzenie z tekstem tej piosneczki ;-)
    www.youtube.com/watch?v=RbQcbCjzPyw
  • anbale 18.11.15, 11:29
    A swoją drogą to nie rozumiem, skąd to przekonanie, że dziewczyna niespecjalnie atrakcyjna zobowiązana jest przytulać do serca jedynie jakieś męskie sieroty, bo jak zacznie się bujać z przystojniakami, to musowo samotna, nieszczęśliwa, skazana na zagładę niemalże...
    Każdy lubi to co ładne, sięga po to co mu się podoba.
    A męskie sieroty na ogół traktują z politowaniem takie kobiety, w podobie Kombinerek, co widać, słychać i czuć- więc co ma kobita właściwie do stracenia? Taki przystojniak często nie jest zeschizowany kompleksami i nie musi sobie dodawać prestiżu jakimś super lachonem przy boku, więc bywa o niebo przyjemniejszy w obejściu od sieroty.
  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 13:02
    Nie bierz tego wątku aż tak bardzo osobiście, bo to chyba nie o tobie (nie wiem kto siedzie po drugiej stronie monitora).

    Ona nie przytula się do serca tylko wystawia tyłek. O niczym głębszym nie ma mowy w tych relacjach.

    Mnie układa się to w pewną całość. Bardzo często nieszczęśliwe kobiety głoszą hasła o facetach-świniach i mam wrażenie, że same popełniają błąd zakładając, że znajdują się na podobnym poziomie co atrakcyjni faceci, a tak naprawdę łapią się do niższej ligi. Tacy faceci nie mają wiele do stracenia, a panienka do bzykania jest zawsze mile widziana. One później chodzą sfrustrowane, bo rzeczywistość okazuje się nie spełniać ich oczekiwań. Wymagań oczywiście nie obniżą.

    Jest nieszczęśliwa, chciałaby się zakochać i sama wie, że nie jest atrakcyjna wizualnie.
  • zawle 18.11.15, 13:17
    > Ona nie przytula się do serca tylko wystawia tyłek. O niczym głębszym nie ma mo
    > wy w tych relacjach.

    Ona przytula do serca, on chce tylko tyłek. To jest chyba bliższe prawdy? O czym może być mowa w takich relacjach nie Ty decydujesz.

    Bardzo często nieszczęśliwe kobiety głoszą h
    > asła o facetach-świniach i mam wrażenie, że same popełniają błąd zakładając, że
    > znajdują się na podobnym poziomie co atrakcyjni faceci, a tak naprawdę łapią s
    > ię do niższej ligi.

    Zbyt dużo informacji w jednym zdaniu. Trudno mówić tu o jakiejkolwiek prawidłowości.

    Tacy faceci nie mają wiele do stracenia, a panienka do bzyk
    > ania jest zawsze mile widziana.

    Ruzuemiem że to jest właśnie to sławetne obniżenie wymagań?

    One później chodzą sfrustrowane, bo rzeczywisto
    > ść okazuje się nie spełniać ich oczekiwań. Wymagań oczywiście nie obniżą.

    Ach, to mają i wymagania i oczekiwania zbyt wysoko?
    problem polega na tym że większości ludzi trudno zakochac się w kimś kto Ci się nie podoba. Nie wiem co znaczy obniżyć wymagania na taki poziom w którym ktoś przestaje być atrakcyjny.

    > Jest nieszczęśliwa, chciałaby się zakochać i sama wie, że nie jest atrakcyjna w
    > izualnie.

    Ktoś nieatrakcyjny wizualnie ( dla Ciebie) nie ma prawa do miłości?
    Nie rozumiem czemu Ciebie to tak dotyka i po co o tym piszesz?
    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • anbale 18.11.15, 13:33
    Właśnie Kombinerki prezentuje pogląd typowy dla osób, które żyją w przekonaniu o własnej nieatrakcyjności fizycznej, otóż, że wygląd decyduje o wszystkim i ustawia wszystkie relacje.
    A naprawdę cała ludzkość to taki niesamowity kalejdoskop, taka różnorodność gustów, motywacji i potrzeb, że nawet nie mam siły o tym gadać.
    Trzeba być cholernym dzieciakiem mentalnym, bez znajomości życia a z wybujałymi wyobrażeniami o nim, żeby nie wiedzieć, że baaaardzo różnie bywa.
  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 14:12
    > Ona przytula do serca, on chce tylko tyłek. To jest chyba bliższe prawdy? O czy
    > m może być mowa w takich relacjach nie Ty decydujesz.

    I co ona z tego ma skoro nie jest szczęśliwa?

    > Ruzuemiem że to jest właśnie to sławetne obniżenie wymagań?

    Nie. Stosując slogan dresiarski można zastosować określenie "spuszczenie z krzyża". Trafiła się chętna to dlaczego nie skorzystać, ale już na dzielni z taką się pokazać to za dużo na jeden raz.

    > Ach, to mają i wymagania i oczekiwania zbyt wysoko?
    > problem polega na tym że większości ludzi trudno zakochac się w kimś kto Ci się
    > nie podoba. Nie wiem co znaczy obniżyć wymagania na taki poziom w którym ktoś
    > przestaje być atrakcyjny.

    Ludzie przeważnie dobierają sobie partnerów będących na podobnym poziomie, a w tym przypadku mamy duże dysproporcje w atrakcyjności wizualnej.
    Co się dzieje, gdy brzydal startuje do ładnej kobiety? Jest spławiany i często wyśmiewany.
    Ona ma do zaoferowania tylko seks i w ten sposób zdobywa ich zainteresowanie, ale szuka czegoś więcej. Małe szanse na znalezienie uczucia w takim układzie. Później smęci, że faceci to świnie, ale sama nie dostrzega tego, że uderza do wyższej ligi nie mając argumentów.
  • kag73 18.11.15, 14:22
    kombinerki_pinocheta00 napisała:
    > Nie. Stosując slogan dresiarski można zastosować określenie "spuszczenie z krzy
    > ża". Trafiła się chętna to dlaczego nie skorzystać, ale już na dzielni z taką s
    > ię pokazać to za dużo na jeden raz.

    No z drugiej strony patrzac... trafil sie chetny dlaczego nie skorzystac. A czy wyjdzie z tego cos wiecej, moze tak a moze nie, skorzystac mozna.

    > Co się dzieje, gdy brzydal startuje do ładnej kobiety? Jest spławiany i często
    > wyśmiewany.
    Zaleznosc jest podobna, jak widac. Wyzywajacy na zle, wredne baby to tez ci, ktorzy sami nie wygladaja jak modele a startuja do najladniejszej w klasie.
    Ludzie chcieliby byc z kims kto im sie podoba. I ta dziewczyna tutaj rowniez i a noz widelec kiedys sie uda.
    Gdyby atrakcyjne babki czesciej dopuszczaly tych nieatrakcyjnych wizualnie facetow, oni cierpieliby podobnie jak ta laska z Twojego przykladu, piszac, ze kobiety to swinie.
  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 14:32
    > Zaleznosc jest podobna, jak widac. Wyzywajacy na zle, wredne baby to tez ci, kt
    > orzy sami nie wygladaja jak modele a startuja do najladniejszej w klasie.

    Widać po kim? :)
    I po czym wnosisz?
    Moje myślenie jest właśnie odwrotne. Jak już ustaliliśmy w innych wątkach mała grupa mężczyzn obrabia zdecydowaną większość kobiet (zasada Pareto, Urqu pisał o badaniach dr Bussa, gdzie 5-7% mężczyzn jest atrakcyjnych bezwarunkowo), a pozostali siedzą w koncie i czekają na swoją okazję. Otóż, gdyby kobiety nie były tak ambitne i obniżyły poprzeczkę to byłaby szansa stworzyć coś ciekawego z facetem ze swojego poziomu. Ale po co skoro obok stoi książę?

    > Gdyby atrakcyjne babki czesciej dopuszczaly tych nieatrakcyjnych wizualnie face
    > tow, oni cierpieliby podobnie jak ta laska z Twojego przykladu, piszac, ze kobi
    > ety to swinie.

    Nie rozumiem. Stawiasz na równi myślenie kobiece z męskim. Nieatrakcyjny by bzyknął i odszedł, a ona bzyka i liczy na coś więcej. Akcje nieatrakcyjnego gościa po puknięciu atrakcyjnej kobiety by wzrosły wśród kobiet. U kobiet tak to nie działa, a wręcz odwrotnie, bo taka w oczach mężczyzn staje się łatwa (zmienia często partnerów).
  • kag73 18.11.15, 14:43
    Wnosze po tym, ze generalnie dla mezczyzn na pierwszym miejscu w wyborze partnerki jest atrakcyjnosc fizyczna.

    Jak już ustaliliśmy w innych wątkach mała
    > grupa mężczyzn obrabia zdecydowaną większość kobiet (zasada Pareto, Urqu pisał
    > o badaniach dr Bussa, gdzie 5-7% mężczyzn jest atrakcyjnych bezwarunkowo), a po
    > zostali siedzą w koncie i czekają na swoją okazję. Otóż, gdyby kobiety nie były
    > tak ambitne i obniżyły poprzeczkę to byłaby szansa stworzyć coś ciekawego z fa
    > cetem ze swojego poziomu. Ale po co skoro obok stoi książę?

    OK, kombi, a teraz wloz kurtke i bity, wyjdz na ulice i przyjjrzyj sie dokladnie wszystkim mijajacym Ciebie parom. A jak wrocisz napiszesz mi co/kogo widziales. OK? Albo zrob to w wekkend, bedzie wiecej ludzi w miescie. Poczekam.

    > Nie rozumiem. Stawiasz na równi myślenie kobiece z męskim. Nieatrakcyjny by bzy
    > knął i odszedł, a ona bzyka i liczy na coś więcej.

    Mylisz sie, on rowniez liczylby na cos wiecej i jestem gotowa sie o to zalozyc o skrzynke szampana, chlopie, skrzynke ! Minimum na co by liczyl to na powtorke.

    >Akcje nieatrakcyjnego gościapo puknięciu atrakcyjnej kobiety by wzrosły wśród kobiet. U kobiet tak to nie działa, a wręcz odwrotnie, bo taka w oczach mężczyzn staje się łatwa (zmienia często partnerów).
    Aha, bo te kobiety byly materacem i w ogole nagle ten nieatrakcyjny taki ladny sie zrobil! prosze Cie.
    Od mezczyzn oceniajcych kobiety(latwe), z ktorymi sypiali/spali uchowaj nas Panie!

  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 15:38
    > Wnosze po tym, ze generalnie dla mezczyzn na pierwszym miejscu w wyborze partne
    > rki jest atrakcyjnosc fizyczna.

    I jaki wniosek dla tej kobiety?

    > s. OK? Albo zrob to w wekkend, bedzie wiecej ludzi w miescie. Poczekam.

    Tak się składa, że wczoraj byłem na imprezie masowej i poczyniłem pewne obserwacje. Pary dobrane na podobnym poziomie. Dlatego popełniłem ten wątek po powrocie.
    Zaskakująca była dla mnie liczba atrakcyjnych, młodych (do 30stki) mężczyzn. Naprawdę widać zmiany in plus.

    > Aha, bo te kobiety byly materacem i w ogole nagle ten nieatrakcyjny taki ladny
    > sie zrobil! prosze Cie.

    Nie. Jego wartość wzrosła, ponieważ przespał się z kobietą z wyższej ligi niż ta, w której sam się znajduje, a że mężczyznę ocenia się po tym z jakimi pannami się zadaje to podziw u kumpli następuje obowiązkowo. Natomiast inne kobiety zastanawiają się jak mu się udało i szukają u niego plusów. Nigdy tak nie miałaś? :)

    > Od mezczyzn oceniajcych kobiety(latwe), z ktorymi sypiali/spali uchowaj nas Pan
    > ie!

    Napisała ta, co bez mrugnięcia okiem ocenia kutasy męskie (bo przecież nie kobiece) nie kryjąc się z krytyką. Zależy ci na obronie kobiecości, a nieatrakcyjną męskość niszczysz, bo przecież nic cię nie obchodzą jakieś pie.rdo.ły. Gdyby zamienić płeć to mam wrażenie, że pozbawiłabyś złudzeń delikwenta uderzającego do kobiet z wyższej półki.

    Kobiety były, są i będą oceniane pod tym względem i nic na to nie poradzisz.
  • kag73 18.11.15, 16:06
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > I jaki wniosek dla tej kobiety?
    Ze skoro z nia ida to im sie podoba ;)




    > Tak się składa, że wczoraj byłem na imprezie masowej i poczyniłem pewne obserwa
    > cje. Pary dobrane na podobnym poziomie. Dlatego popełniłem ten wątek po powroci
    > e.
    Ano widzisz, czyli wcale nie tak, ye kazda laska ma przy boku suoer kolesia i ze nie jest tak, ye jeden koles ma przy sobie trzy laski, bo nalezy do tych 7%..

    > Zaskakująca była dla mnie liczba atrakcyjnych, młodych (do 30stki) mężczyzn. Na
    > prawdę widać zmiany in plus.

    Super. Idzie w dobra strone.
    >
    > Nie. Jego wartość wzrosła, ponieważ przespał się z kobietą z wyższej ligi niż t
    > a, w której sam się znajduje, a że mężczyznę ocenia się po tym z jakimi pannami
    > się zadaje to podziw u kumpli następuje obowiązkowo. Natomiast inne kobiety za
    > stanawiają się jak mu się udało i szukają u niego plusów. Nigdy tak nie miałaś?
    > :)
    Nie, nigdy tak nie mialam. Skad ja niby mialam wiedziec kto z kim sypia? Nigdy tez nie startowal do mnie jakis zajety, ani jakis, o ktorym bym wiedziala z kim konkretnie spal. To, ze podziwiaja go kumple, nie znaczy, ze podziwiaja go z automatu kobiety. Zreszta musialby jeszcze sie z babka pokazac, bo skad niby wiedziec, ze z nia spal. Dla mnie: dzentelmen delektuje sie i milczy.
    >
    > Napisała ta, co bez mrugnięcia okiem ocenia kutasy męskie (bo przecież nie kobi
    > ece) nie kryjąc się z krytyką. Zależy ci na obronie kobiecości, a nieatrakcyjną
    > męskość niszczysz, bo przecież nic cię nie obchodzą jakieś pie.rdo.ły.

    Ja? Chyba mnie z kims mylisz, chlopcze. Ja nic nie niszcze, bo niby po co. Ale tez nie powiem, ze z litosci albo bo ktos chcialby za pstryknieciem paluszka na komando sie zakocham albo do lozka wpuszcze, zeby potem jeszcze, nie daj Boze, zostac nazwana przez takiego "latwa". Jezeli juz byc uznana latwa to chociaz niech sie oplaca, czyli z takim, ktory pociaga i sie naprawde podoba ;)
    >
    > Kobiety były, są i będą oceniane pod tym względem i nic na to nie poradzisz.

    Przez jednych, przez innych niekoniecznie.
  • sid.le.niwiec 18.11.15, 16:58
    > No z drugiej strony patrzac... trafil sie chetny dlaczego nie skorzystac.

    To kobiety też mają przyjemność z seksu? Szok! :)
  • zawle 18.11.15, 14:30
    kombinerki_pinocheta00 napisała: > I co ona z tego ma skoro nie jest szczęśliwa?
    >

    Szczęście to chwile kombinerki. Ktoś jest szczęśliwy w krótkim momencie, gdy patrzy na swoją rodzinę przy obiedzie. Ktoś inny wtedy gdy posuwa go/ją najładniejszy osobnik na sali. Czemu nie dajesz ludziom prawa do szukania szczęścia tak gdy trafili? Bo szczęścia listonosz nie przynosi, masę rozczarowań trzeba pzrewalić żeby tą odrobinę znależć.

    > Nie. Stosując slogan dresiarski można zastosować określenie "spuszczenie z krzy
    > ża". Trafiła się chętna to dlaczego nie skorzystać, ale już na dzielni z taką s
    > ię pokazać to za dużo na jeden raz.

    Nie każdy jest dresem kombi. I nie każdy myśli jak dres, nawet jeśli tak Ci się wydaje. Znam facetów dość dobrze. Wielu. Jako kobieta. Nawet w dresach tli się to samo pragnienie co w innych. Spuszczanie z krzyża to stosunek do samego siebie przede wszystkim.

    > Ludzie przeważnie dobierają sobie partnerów będących na podobnym poziomie, a w
    > tym przypadku mamy duże dysproporcje w atrakcyjności wizualnej.

    Ograniczam moje kontakty z ludżmi którzy robią wszystko "przeważnie". Przeważnie brakuje im refleksji, własnego zdania i ogólne lenistwo intelektualne.

    > Co się dzieje, gdy brzydal startuje do ładnej kobiety? Jest spławiany i często
    > wyśmiewany.
    > Ona ma do zaoferowania tylko seks i w ten sposób zdobywa ich zainteresowanie, a
    > le szuka czegoś więcej. Małe szanse na znalezienie uczucia w takim układzie.

    Byłam w związku z dużo młodszym chłopakiem. Nie potrafiłam dać mu uczucia, dlatego skończyłam to gdy sprawy zaszły tak daleko że zawiózł mnie na swoją działkę i gadał o naszym domu. Bywa i tak.


    > źniej smęci, że faceci to świnie, ale sama nie dostrzega tego, że uderza do wyż
    > szej ligi nie mając argumentów.

    Ma takiego mądrego kolegę. Pogadaj z nią o "przeważnie".
    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 14:39
    Właśnie mnie korci żeby ją uświadomić tzn. przedstawić mój punkt widzenia i chyba to zrobię w najbliższym czasie. Zapewne się obrazi, ale to już jej sprawa.

    Nie mogę czytać tych głupot o szczęściu. Każdy ma swoje karty, następuje ich odsłonięcie i wymiana usług. Ona w tej grze ma słabszą kartę niż ci goście. Jej kartą przetargową jest tylko seks i z tego korzysta. Gdyby zagrała inaczej mogłaby więcej zyskać, a stosując obecną metodę nie staje się szczęśliwszą.
  • kag73 18.11.15, 14:47
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Właśnie mnie korci żeby ją uświadomić tzn. przedstawić mój punkt widzenia i chy
    > ba to zrobię w najbliższym czasie. Zapewne się obrazi, ale to już jej sprawa.
    >
    > Nie mogę czytać tych głupot o szczęściu. Każdy ma swoje karty, następuje ich od
    > słonięcie i wymiana usług. Ona w tej grze ma słabszą kartę niż ci goście. Jej k
    > artą przetargową jest tylko seks i z tego korzysta. Gdyby zagrała inaczej mogła
    > by więcej zyskać, a stosując obecną metodę nie staje się szczęśliwszą.

    Ale jaka ma gwarancje na szczsecie jezeli wpusci do lozka kogos kto jej sie w ogole nie podoba fizycznie? Moglaby zyskac wiecej ale u kogo/ z kim? Z kims kto jej zupelnie nie podchodzi? Jakim sposobem? W dodatku ci mniej atrakcyjnie tez chca atrakcyjnych :(
  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 15:15
    Podejrzewam, że między kimś, kto się w ogóle nie podoba fizycznie, a facetami z kaloryferami na brzuchu i bicem circa 42 cm jest znaczny procent facetów gorzej lub lepiej wyglądających, ale wizualnie prezentujących się lepiej od niej.

    Niczego nie zabraniam, niech robi co uważa za stosowne, jednak daje jej niewielkie szanse na osiągnięcie sukcesu.
  • sid.le.niwiec 18.11.15, 17:03
    > Ale jaka ma gwarancje na szczsecie jezeli wpusci do lozka kogos kto jej sie w
    > ogole nie podoba fizycznie?

    Ma gwarancję na szczęście pokroju szczęścia facetów, którzy wybierają sobie partnerkę kierując się kryteriami "pani domu", a później płacz, że seks taki sobie, pani nie widzi świata poza dziećmi i dostają świra na widok każdej w miarę atrakcyjnej laski. Jeśli w ogóle jesteśmy pewni, że pani przejawia myślenie długofalowe, bo mnie to wygląda na podejście typu - atrakcyjny chętny do łózka, to biorę/idę.
  • zawle 18.11.15, 14:50
    kombinerki_pinocheta00 napisała:
    > Nie mogę czytać tych głupot o szczęściu. Każdy ma swoje karty, następuje ich od
    > słonięcie i wymiana usług.

    A jakie Ty masz karty kombi i czy jesteś dobrym graczem? Jesteś szczęśliwy? Byzkasz te ładniejsze i młodsze panienki? Bo jesteś facetem, nie?
    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 15:19
    Słabe i dlatego - żeby być konsekwentnym - wycofałem się z życia damsko-męskiego. Towarzysko czasami się udzielam, ale zawsze w pojedynkę, ewentualnie w męskim gronie.

    Tymi samymi kryteriami oceniam postępowanie tej kobiety.
  • kag73 18.11.15, 15:33
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Słabe i dlatego - żeby być konsekwentnym - wycofałem się z życia damsko-męskieg
    > o. Towarzysko czasami się udzielam, ale zawsze w pojedynkę, ewentualnie w męski
    > m gronie.

    Poddajesz sie bez walki! Mieczak!

  • kombinerki_pinocheta00 18.11.15, 15:39
    Zjedz snickersa. Lepiej?
  • potwor_z_piccadilly 18.11.15, 17:31
    kag73 napisała:

    > Poddajesz sie bez walki! Mieczak!

    Gdzie tam, walczy w tych swoich rozterkach sercowych www.youtube.com/watch?v=BuNIm-XH-dc by pokochać, popieścić i stłuc.

  • kombinerki_pinocheta00 20.11.15, 07:00
    Kag, tabelki w excelu mówią mi, że spełniam wymagań kobiecych w stopniu podstawowym, więc nie ma sensu pakować się w jakiekolwiek relacje, ponieważ i tak w pewnym momencie zostanie mi podana czarna polewka.

    Skazywanie się na samotność jest raczej odwagą niż tchórzostwem. Podziwiaj mnie kobieto, puchu marny.

    :))
  • kombinerki_pinocheta00 20.11.15, 07:01
    >że spełniam wymagań kobiecych

    nie spełniam
  • zawle 20.11.15, 09:17
    kombinerki_pinocheta00 napisała:
    > Skazywanie się na samotność jest raczej odwagą niż tchórzostwem.

    Skazywanie się jest samoumartwianiem, ale kto tak zrozumie co kogo kręci?:))
    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • zawle 18.11.15, 15:57
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Słabe i dlatego - żeby być konsekwentnym - wycofałem się z życia damsko-męskieg
    > o. Towarzysko czasami się udzielam, ale zawsze w pojedynkę, ewentualnie w męski
    > m gronie.
    >
    > Tymi samymi kryteriami oceniam postępowanie tej kobiety.

    To może z nią sie sparuj, macie takie same sznse, zamiast o niej pisac na frum kwiaty kup, pół litra ( czy co tam ona lubi) i w zaloty. Pokaż jej że tak mozna, a nie skazujesz ją i siebie na pajęczyny i zapomnienie
    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • ninek04 18.11.15, 20:39
    kombinerki _pinocheta 00napisał
    >Ona ma do zaoferowania tylko seks i w ten sposób zdobywa ich zainteresowanie, ale szuka czegoś więcej. Małe szanse na znalezienie uczucia w takim układzie. Później smęci, że faceci to świnie, ale sama nie dostrzega tego, że uderza do wyższej ligi nie mając argumentów.<

    A może to żeński odpowiednik ML? -pieprzy się z tymi ładnymi facetami,a przecież ponoć nienawidzi mężczyzn i seksu i ma o nich jednoznaczne zdanie,więc bzyka się,a w myślach powtarza :a to szuje,szubrawcy, podelce,( tak jak ML bluzni na temat kobiet) i odreagowuje frustrację za lata upokorzeń, czy odrzucenia, czy bycia wykluczaną,, a teraz to ona rozdaje karty;)Coś, jak zespół rycerza i rozpustnika może? ;)
  • sid.le.niwiec 18.11.15, 16:57
    > Przecież nie jest szczęśliwa

    Serio, czy to tylko twoje pobożne życzenia? Coś jak według Matek Polek singielka nie może być szczęśliwa, nawet jeśli jeździ po Seszelach, buja się po SPA i bzyka same ciacha - no ale dzieci nie ma. :>
  • zawle 18.11.15, 17:02
    i na odwrót. Mnie czasami też niedowirzanie bierze że mozna być szczęsliwym przy mężu, jednym w dodatku. Ludzie wierzą tylko we własne szczęście.

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • sid.le.niwiec 18.11.15, 17:36
    Tylko że Ty pewnie jakoś przyjmujesz to do wiadomości i nie mówisz znajomym w 20-letnim związku "i wy tak od 20 lat ze sobą sypiacie - aaale nuda".:) Tak jak ja nie mówię koleżankom matkom "no i co, kula u nogi do osiemnastki". O ile nikomu nie dzieje się krzywda i się nie wtrynia do innych, to niech sobie żyje, jak chce.:)
  • zawle 18.11.15, 18:44
    Jak to nie mówię? Z własną żoną od 20 lat? To kazirodztwo jest normalnie. Matką tez mówię....ja to czekam kiedy mi się domu wyprowadzą- o ile to się kiedykolwiek stanie. Matkom w ciąży....współczuję, 5 lat bez snu i chlania przed tobą. Wszyscy się śmieją;)

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • zawle 18.11.15, 18:46
    Nieprawda, nie wszyscy, Kiedyś jedna sie spłakała, Kończyła 30 lat a ja jej sms napisałam życzenia. Witaj w świecie 30 latek. Faceci zaczynają Cię wymieniać na młodsze, kremy przeciwzmarszczowe pzrestają działać. Za to weszłaś do grupy kobiet którav musi robić badania prenatalne. Ale czy ja odpowiadam za cudze poczucie humoru?

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • sid.le.niwiec 18.11.15, 18:51
    No to gratuluję, nie wiem - asertywności?:) U mnie wystarczy, kiedy na sugestie o dzieciach mówię "a po co mi dzieci?" i widzę szeroko otwarte oczy i niezrozumienie, jakbym powiedziała, że przed chwila widziałam dinozaura. Chociaż pytanie w sumie sensowne.:)
  • ninek04 18.11.15, 20:14
    sid.le.niwiec napisała
    >U mnie wystarczy, kiedy na sugestie o dzieciach mówię "a po co mi dzieci?" i widzę szeroko otwarte oczy i niezrozumienie, jakbym powiedziała, że przed chwila widziałam dinozaura. Chociaż pytanie w sumie sensowne.:)<

    I jeszcze się im dziwisz?;) Gdy ja rozmawiam z takimi 20paroletnimi kobietami,to mnie uświadamiają, że przecież każda kobieta chce mieć dziecko,bo to jest normalne, no a Ty się dziwisz,że patrzą na Ciebie, jak na kosmitkę ;)

  • sid.le.niwiec 18.11.15, 20:45
    Ja myślałam bardziej o takich koło 40-tki, które już te dzieci maja i nic na to nie poradzą.:)
    Z pokoleniem o dekadę młodszym od siebie nie mam dużo kontaktu, a jeśli już mam, to stwierdzam, że albo to ja jestem już stara, albo naprawdę jest różnica pokoleń. ;)
  • zawle 18.11.15, 20:48
    To powiem Ci że wśród żonatych i dzieciatych nigdy nie widziałam śladu niezrozumienia. Wręcz przeciwnie. Może mam szczersze/mniej szczęśliwe koleżanki?;)

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • sid.le.niwiec 18.11.15, 21:05
    Albo bardziej dyplomatyczne?:) Nie wiem, ja spotykałam się z reakcjami typu, że "jeszcze zmienisz zdanie".:)
  • potwor_z_piccadilly 19.11.15, 18:28
    sid.le.niwiec napisał(a):

    > Nie wiem, ja spotykałam się z reakcjami typu, że
    > "jeszcze zmienisz zdanie".:)

    To prawdopodobne.
    Może Cię dotknąć coś, co ja nazywam syndromem Tesi.
  • sid.le.niwiec 19.11.15, 19:12
    > > Nie wiem, ja spotykałam się z reakcjami typu, że
    > > "jeszcze zmienisz zdanie".:)
    >
    > To prawdopodobne.
    > Może Cię dotknąć coś, co ja nazywam syndromem Tesi.

    Chodzi Ci o coś w stylu "nie jestem przekonana, ale na wszelki wypadek zrobię sobie dziecko"?
    Tylko, że tutaj trzeba nie być przekonanym, że się chce, a nie być przekonanym, że się nie chce.:)
  • zawle 19.11.15, 19:21
    hehe..a nie jesteś przypadkiem snem/marą wonta?:)))

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • sid.le.niwiec 19.11.15, 19:23
    Czemu? Bo chyba nie jestem w temacie... :)
  • potwor_z_piccadilly 19.11.15, 23:56
    sid.le.niwiec napisał(a):

    > Czemu? Bo chyba nie jestem w temacie... :)

    Zawle lubi krótkie, teksty oczywiście.
    Jutro o syndromie Tesi.
  • potwor_z_piccadilly 20.11.15, 22:40
    Tesia, tak nazywali ją "przyjaciele". Za młodu bardzo urodziwa kobieta, zamężna, ale źle czująca się w związku, bo w/g niej, związek ją ograniczał, bezdzietna, bo dzieci by ją jeszcze bardziej ograniczały. Kasa była, bo mąż zarabiał solidnie, a i ona nie narzekała. Czyli może nie Seszele, ale Egipt, Alanya, plaża Kleopatry, owoce morza itp. No i płynęło to. Ona adorowana przez panów (z wzajemnością), a mąż się wściekał, aż się wściekł i dał ultimatum, on, albo rozwód. Oczywiście wybrała rozwód, no bo przecież panów do wyboru ma na pęczki. Rozwód przeszedł gładko, małżonek wszystko co mieli jej zostawił i zniknął. Po krótkim czasie euforii i nowych wizji, nastąpił w jej życiu przełom. Uroda galopująco zaczęła przemijać (widocznie takie geny), ciacha czując się jak zwierzyna łowna dali tyły i na dobitkę, w pracy nowy dyrektor dał propozycję: inne stanowisko (tysiąc mniej), albo się żegnamy.
    Jej historię znam z dwóch źródeł.
    1 - W sprawach ciała i tego śmego stringi w górę, od "przyjaciółek". Tak, tak, od przyjaciółek. Wystarczy im powiedzieć: ooo, ale ta ....... ma zgrabne nogi i się zaczyna: A wie pan, że ona ....................., a o tym pan wie co się działo na ostatnim szkoleniu ..................., a na integracjach to dopiero ona ..................... i eeee, x ma.
    2 - Co do spraw duszy, od niej samej. Złożyło się, że do jej mieszkania na kawę byłem zaproszony (nie, nie, nic z tych rzeczy. Mocno starsza i zwalista). Tam od niej usłyszałem: (skrócę) wie pan, myślałam, że dla facetów gwiazdą jestem, że świat do stóp mi padnie, że wolna szczęścia doznam i się przejechałam. Okazało się, że gwiazdą nie jestem, panowie mnie omijają, świata nikt mi pod stopy nie rzuca, bo przyjaciele jakoś dziwnie też mnie unikają, załamka. A co mnie dobiło? W innej dzielnicy przypadkiem spotkałam byłego. Szczęśliwy, pod rączkę z jakąś kobietą wózek dziecinny prowadził, a mnie szlag trafił. Do dziś nie mogę sobie darować, że fajnego chłopa miałam, puściłam go i siedzę sama jak kołek w tych zimnych, septycznych czterech ścianach.
    Taka tam scenka rodzajowa i z pewnością nie wszystkich takie życiowe scenariusze dotyczą.
    Tak (na mój własny użytej) powstał syndrom Tesi.
    Syndrom SuperB (też na własny użytek) powstał później. Starzy forumowicze wiedzą o co chodzi. Od koleżanki Zawle, ja, do rany przyłóż, nawet joby dostałem. Klimatu nie wyczuła i moich zbożnych intencji.
  • sid.le.niwiec 21.11.15, 08:49
    Rozpisałeś się, a tak naprawdę nic nowego nie wymyśliłeś - jak to babie będzie źle, jeśli nikt jej w porę nie zapłodni. Aha, takie Tesie nieczęsto decydują się na rozwód, bo kobiety-utrzymanki, korzystające z kasy dobrze zarabiającego męża, przeważnie nie mają wolnościowej mentalności i mając do wyboru Egipty, ciuchy i biżu kontra adoratorów, wybiorą raczej to pierwsze. Co najwyżej adoratorów ograniczą lub będą skrupulatniej ukrywały, jeśli nie będą mogły bez nich żyć.
  • zawle 21.11.15, 11:43
    Ale czy kogoś to ochodzi? Ważne że jest gdzie wracać:))

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • sid.le.niwiec 21.11.15, 13:58
    Męża, gdyby się dowiedział, pewnie by obeszło.:) Ale czego oczy nie widzą...:)
  • zawle 21.11.15, 14:07
    Tak się zastanawiam nad badaniem diagnoztycznym mierzącym poziom podniecenia w związku z konkretną osobą. Oj by się działo;)))

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • sid.le.niwiec 21.11.15, 14:35
    Wiesz co, ja ostatnio usłyszałam o sytuacji (pani opowiadała), jak to z powodu problemów nie ważne jakich, ale z serii "nie mamy na to wpływu" musieli z mężem odstawić seks. I ona dumna z siebie, bo taka wyrozumiała super zona i wspierająca partnerka, że dla niej to nieważne, nieistotne, w ogóle jej nie przeszkadza i żeby pan się nie przejmował. Ja na miejscu faceta palnęłabym sobie w łeb, chociaż chyba musiał wcześniej dostrzegać, że ona w trakcie myśli, czy pomalować sufit, czy nie pomalować? Tak mi się skojarzyło.
  • kag73 21.11.15, 14:44
    sid.le.niwiec napisał(a):
    > Wiesz co, ja ostatnio usłyszałam o sytuacji (pani opowiadała), jak to z powodu
    > problemów nie ważne jakich, ale z serii "nie mamy na to wpływu" musieli z mężem
    > odstawić seks. I ona dumna z siebie, bo taka wyrozumiała super zona i wspieraj
    > ąca partnerka, że dla niej to nieważne, nieistotne, w ogóle jej nie przeszkadza
    > i żeby pan się nie przejmował. Ja na miejscu faceta palnęłabym sobie w łeb, ch
    > ociaż chyba musiał wcześniej dostrzegać, że ona w trakcie myśli, czy pomalować
    > sufit, czy nie pomalować? Tak mi się skojarzyło.

    No wlasnie, zamiast powiedziec: zegnaj malenki, nie ma pukania, nie ma malzenstwa. Moja znajoma, ktorej maz zmarl na raka prostoty mi opowiadala, ze zaczelo sie od problemow z potencja. I pan, poniewaz nie mogl, mowil do zony "kochanie, nasz zwiazek to przeciez nie tylko seks". To nie sa latwe tematy a mezcyzyni tacy wrazliwi, ludzie ogolnie wyrozumiali i troche cierpliwosci jednak wykazuja jak im na komus zalezy.
  • sid.le.niwiec 21.11.15, 15:00
    > No wlasnie, zamiast powiedziec: zegnaj malenki, nie ma pukania, nie ma malzenstwa.

    Ale czemu od razu po skrajnościach? Dla faceta, któremu na seksie zależy, to chyba niezbyt fajnie usłyszeć, że jego kobieta ten seks ma w dupie? Nie, że wspiera, damy radę itp. tylko że to dla niej bez znaczenia. Chociaż przynajmniej jedna szczera, a nie, że głowa ją boli.:)
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 16:22
    Zupełnie nie na temat, ale mi się nudzi, przypomniała mi się pewna sytuacja a nie chcę zakładać nowego wątku dla takiej pierdoły, więc klepnę tutaj.

    Jakieś dwa lata temu pewna panienka porwała mnie na parkiet, a że była zupełnie nieświadoma, że ma do czynienia z gościem nie do końca normalnym, więc trochę się zdziwiła, iż po 3 minutowym, drewnianym tańco-chodzie grzecznie jej podziękowałem i oddaliłem się w kierunku stołu zostawiając samą na środku. Od tego czasu nie rozmawialiśmy, ani się do mnie nie uśmiechnęła. Obraza majestatu? :)
  • zyg_zyg_zyg 21.11.15, 17:09
    A czego się spodziewałeś? Że powie "Chodź, pokonamy to razem!", weźmie Cię za rękę i pójdziecie razem ku słońcu i wiecznej miłości?
    Ty ją odrzuciłeś - wyłącznie ze strachu przed byciem odrzuconym - a dziewczyna zachowała się tak, jak zazwyczaj zachowują się zdrowi, normalni ludzie w podobnych sytuacjach.
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 17:18
    > A czego się spodziewałeś?

    Uśmiechu. Patrzy na mnie jakbym jej kota otruł.

    Powiadasz, że takie wrażliwe jesteście. Dziwne, jak facet jest odrzucany to nie powinien się obrażać tylko przyjąć odmowę na klatę, bardzo niemęskie zachowanie. Rozumiem, że taki foch w wykonaniu kobiet nie dodaje kobiecości?
  • zyg_zyg_zyg 21.11.15, 17:30
    Że niby jak facet dostanie kosza, to ma się uśmiechać? Wydaje Ci się, że właśnie tego oczekują kobiety...?
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 17:40
    Jakiego kosza? Panienka zaklepana od dawna. Od początku znajomości dziwnie na mnie patrzyła i mam dwie teorie. Albo na coś liczyła (niskie prawdopodobieństwo) albo po prostu mnie lubiła i chciała miło spędzić czas.

    Załóżmy, że facet porywa Cię na parkiet, na co nie masz specjalnie ochoty. Po kilku minutach dziękujesz i odchodzisz, po czym zauważasz, że gość się obraża i traktuje bardzo chłodno. Nie uważasz tego za dziecinadę?
  • kag73 21.11.15, 18:04
    kombinerki_pinocheta00 napisała:
    > Załóżmy, że facet porywa Cię na parkiet, na co nie masz specjalnie ochoty. Po k
    > ilku minutach dziękujesz i odchodzisz, po czym zauważasz, że gość się obraża i
    > traktuje bardzo chłodno. Nie uważasz tego za dziecinadę?

    Nie daje sie porwac na parkiet. Ty jak sie w trakcie rozmysliles to mogles ja ze soba zabrac a nie na srodku parkietu sama zostawic.
  • anbale 21.11.15, 18:11
    To jest dopiero dziecinada i foch obrócić się na pięcie i zostawić partnera na środku parkietu samego :)
    Strasznie masz zaburzone postrzeganie rzeczywistości, wszystko jak w krzywym lustrze...
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 18:20
    > Nie daje sie porwac na parkiet.

    Odrzuciłabyś gwałtownie rękę, nakrzyczała na gościa czy popłakała przy wszystkich? :))

    >Ty jak sie w trakcie rozmysliles to mogles ja z
    > e soba zabrac a nie na srodku parkietu sama zostawic.

    W końcu mogę się w jakiejś kwestii z Tobą zgodzić. Właśnie po dwóch latach zatrybiłem, że brzydko się zachowałem wobec niej w tamtej sytuacji.
    Na ostatnim spotkaniu po wygłoszeniu przeze mnie zdania (nie do niej) parsknęła, zabrała koleżankę i wyszła. Że niby nie było zabawnie i chciała to okazać w taki ostentacyjny sposób.
    Mamy foszka. :)
    Pozytywna strona całej sytuacji jest taka, że w końcu zacząłem wzbudzać jakieś emocje u kobiet.
    Za dużo elementów składa się na całość. Otwórz drzwi, zabawiaj, dbaj o alkohol, rozśmieszaj, bryluj w towarzystwie, tańcz, pamiętaj o manierach, dbaj o czystość języka, nie garb się. Trzeba naprawdę mieć sporo obycia aby grono panienek polubiło danego faceta.
  • kag73 21.11.15, 18:25
    kombinerki_pinocheta00 napisała:
    > Za dużo elementów składa się na całość. Otwórz drzwi, zabawiaj, dbaj o alkohol,
    > rozśmieszaj, bryluj w towarzystwie, tańcz, pamiętaj o manierach, dbaj o czysto
    > ść języka, nie garb się. Trzeba naprawdę mieć sporo obycia aby grono panienek p
    > olubiło danego faceta.

    A Ty potrzebujesz "grono" czy jedna co Cie polubi? Harem zakladasz?
    Teraz po dwoch latach idz do panny i powiedz "zachowalem sie jak gowniarz, to sie wiecej nie powtorzy!
    A ona strzeli focha i zostawi Cie samego na srodku pokoju ;)
  • zawle 21.11.15, 18:28
    a nie ośidczy mu się? No pzrecież w jego mniemaniu zachował się jak samiec alfa;)

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • zawle 21.11.15, 18:29
    oświadczy

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 18:33
    > Teraz po dwoch latach idz do panny i powiedz "zachowalem sie jak gowniarz, to s
    > ie wiecej nie powtorzy!

    Bez przesady. Nie będę się znowu płaszczył przed kobietą. Towarzystwo by się dowiedziało i w oczach innych panienek byłbym frajerem.
    Heh, jak można się obrazić o taką pier.do.łę? :))
  • zawle 21.11.15, 18:35
    Nie przejmuj się. Dla mnie też jesteś frajerem, chociaż jej nie przeprosiłeś. Sądzę że dla wielu innych ludzi też. Olej.

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 18:54
    >Olej.

    Tak zrobię. :))
  • anbale 21.11.15, 18:39
    Ty naprawdę masz coś nie teges z głową :)) Płaszczyć się przed kobietą, bo przeprosisz za coś, co wyraźnie jakoś jej zrobiło przykrość? I w oczach innych panienek byłbyś frajerem?
    Nie wiem, może Ty żyjesz w jakiejś rzeczywistości równoległej, ale przecież to zwykła kindersztuba. I w oczach innych panienek pewnie jesteś zwykłym, źle wychowanym chamem.
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 19:05
    No już nie przesadzaj. Nie zauważyłem żeby kobiety przepraszały za swoje brzydkie zachowanie. Korona jej z głowy nie spadła. Jak chce to niech się obraża.

    >jesteś zwykłym, źle wych
    > owanym chamem.

    Jak by to o mnie świadczyło, gdybym był dobrze wychowanym chamem? Tak przynajmniej wszystko się zgadza.

    Unosicie się o takie drobnostki, strzelacie focha, jak panienka z ww. przykładu, ale nie macie problemów by kpić z facetów, którzy w Waszych oczach wychodzą na słabych w łóżku, niewiele zarabiających, nieśmiałych itd.

    Głowa do góry dziewczyny. Też czasami musicie przełknąć gorzką pigułkę. :))
  • anbale 21.11.15, 19:14
    Jak się zachowam niekulturalnie/chamsko to mój facet się obraża, i potem muszę go przepraszać, kajać się i wysłuchać jakiegoś gorzkiego żalu. Nie wydaje mi się to jakieś szczególnie egzotyczne, przecież to człowiek i ma emocje podatne na zranienie- to chyba zresztą dobrze; gorzej gdyby nie miał, i wszystko po nim spływało jak po kaczce. Myślę, że to byłoby dziwne i niepokojące.

    No masz strasznie zryty beret, a dziewczyna może zwyczajnie Cie nie lubi, choć widocznie miała jakiś moment przebłysku, że może coś z Ciebie wykrzesa.
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 19:25
    Przepraszanie swojego faceta, a jakiegoś anonimowego typa za byle co to zupełnie inna historia.

    > No masz strasznie zryty beret

    Kłóciłbym się. Delikatnie zryty, ale pracuję nad tym z Wami.

    >dziewczyna może zwyczajnie Cie nie lubi, choć
    > widocznie miała jakiś moment przebłysku, że może coś z Ciebie wykrzesa.

    Też mi się tak wydaje.
  • anbale 21.11.15, 23:58
    A jakie to ma znaczenie, czy przepraszam swojego czy anonimowego?
    Jak anonimowy to mogę napluć i rozetrzeć?
    Masz wybitną zdolność dostosowywania rzeczywistości do swoich teorii...
  • ninek04 21.11.15, 18:58
    .kombinerki -pinocheta 00napisał
    >Mamy foszka. :)
    Pozytywna strona całej sytuacji jest taka, że w końcu zacząłem wzbudzać jakieś emocje u kobiet.
    Za dużo elementów składa się na całość. Otwórz drzwi, zabawiaj, dbaj o alkohol, rozśmieszaj, bryluj w towarzystwie, tańcz, pamiętaj o manierach, dbaj o czystość języka, nie garb się. Trzeba naprawdę mieć sporo obycia aby grono panienek polubiło danego faceta.<

    Faktycznie, jesteś zaburzony. Bez pomocy z zewnątrz się nie wydzwigniesz, bo nie lubisz kobiet i widzisz w nich samo zło, schowales się w swojej skorupie i nosa nie wysciubiasz poza nią.Ale nic z tego nie wynika, poza teorytezowaniem.
  • kombinerki_pinocheta00 21.11.15, 19:19
    >widzisz w nich samo zło, schowales się w swojej skorupie i no
    > sa nie wysciubiasz poza nią.Ale nic z tego nie wynika, poza teorytezowaniem.

    Zaraz, zaraz. Czy przez to, że się przejmuję, dostrzegam składowe, które wpływają na ocenę końcową i wiem, co może być ważne dla kobiet wnioskujesz, że widzę w nich samo zło, ponieważ mają takie - według mnie -, a nie inne wymagania?

    Interesuje mnie Twój punkt widzenia.

    Patrząc na kobiety mam przed oczami spis wymagań, dlatego nie tańczę, nie podrywam...
    Najpierw spełnienie wymagań kobiecych, a ewentualnie później przystąpienie do działania. To moja filozofia. :)
  • ninek04 22.11.15, 00:29
    kombinerki _pinocheta 00napisał
    >Zaraz, zaraz. Czy przez to, że się przejmuję, dostrzegam składowe, które wpływają na ocenę końcową i wiem, co może być ważne dla kobiet wnioskujesz, że widzę w nich samo zło, ponieważ mają takie - według mnie -, a nie inne wymagania?<

    Tak,Ty przecież już dawno doszedłeś do tego,co jest ważne dla kobiety -długi , wielki kutas, najlepiej czarny.Kobiety tego potrzebują, jak kania dżdżu, inne rzeczy są tak mało istotne, że nie warte uwagi.Przecież wydajesz się dość sensownym facetem,to czemu uciekasz sam przed sobą, wmawiając sobie, że one są zafiksowane na punkcie tych mitycznych samców alfa, sramfa, czy jak ich zwać,jakby tylko powierzchowność się liczyła i była wystarczająca do stworzenia związku
    .Przecież to tak nie działa. A jakie Ty miałbyś wymagania, co do kobiety, z którą chciałbyś być?



    >Patrząc na kobiety mam przed oczami spis wymagań, dlatego nie tańczę, nie podrywam...
    Najpierw spełnienie wymagań kobiecych, a ewentualnie później przystąpienie do działania. To moja filozofia. :)<

    Bez sensu,ładu i składu coś ta filozofia ;)Poznawaj, działaj, rozmawiaj,wychodź do ludzi,bądź, a nie wycofuj
  • kombinerki_pinocheta00 22.11.15, 14:15
    Zawiodłem się trochę na Twoim tłumaczeniu. :)

    Czarnuchy czy alfy bzykają za ośmiu, ale jest ich za mało, aby obskoczyć wszystkie foczki, więc nawet dla polskich Czesławów starcza, zważywszy na to, że rotacja wśród singli wydaje się być dosyć wysoka, a i rozwodów coraz więcej, więc na rynek trafia sporo towaru do zagospodarowania.

    Tutaj chodzi o wymagania innego typu, czyli atrakcyjność fizyczna mężczyzny, rozrywka, seks czy bezpieczeństwo. Nie jesteś pociągający to chociaż dobrze bzyknij, zarób czy rozbaw. Nie wyglądasz i nie bzykasz to zabezpiecz finansowo byt wspólny czy zapewnij odpowiednie towarzystw itd., a jako że mam braki w każdej kategorii to sobie towarzystwo kobiet zapewniam na forum, bo w realu moje usługi nie stoją nawet na przeciętnym poziomie.
    Dodatkowo, jak zauważyłyście, mam różne swoje jazdy i np. jak źle zaparkuję to się denerwuję i przeklinam na siebie, bo umiejętność prawidłowego parkowania uważam za męską cechę. Podobnie z doświadczeniami wszelakimi, czyli podróżami, pływaniem, nartami...
    Laski muszą wnikliwie oceniać facetów, aby nie popełnić błędu w trakcie wyboru partnera. W końcu mówimy o wyborze na lata.
    O to chodzi, a nie o jakiegoś przystojniaczka mającego dziewczynki na pęczki czy Kunta Kinte spełnienie marzeń białych dziewuch.
  • zawle 22.11.15, 14:27
    To musiałaby być święta kobieta, żeby walczyć z Twoimi "jazdami". Albo ty musiałbyś mieć jakiś inny niewątpliwy atut. A czy twój problem nie polega na tym, że nie chcesz tych co Ciebie chcą, a wściekasz się na te co nie gustują w Tobie?

    --
    Zsa Zsa Gabor
    Nie mam pojęcia o sek­sie, bo zaw­sze byłam zamężna.
  • anbale 22.11.15, 14:37
    zawle napisała:

    > To musiałaby być święta kobieta, żeby walczyć z Twoimi "jazdami". Albo ty musia
    > łbyś mieć jakiś inny niewątpliwy atut. A czy twój problem nie polega na tym, że
    > nie chcesz tych co Ciebie chcą, a wściekasz się na te co nie gustują w Tobie?
    >
    Ja w ogóle nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej kobiety:)
    Na moje oko Kombinerki cierpi na manię wyższości połączoną z kompleksem niższości. To jest wybitnie upierdliwy zestaw, praktycznie wszyscy wymiękają przy takich ludziach, nawet przy anielskiej cierpliwości...
  • kombinerki_pinocheta00 22.11.15, 18:44
    >A czy twój problem nie polega na tym, że
    > nie chcesz tych co Ciebie chcą, a wściekasz się na te co nie gustują w Tobie?

    Nie. Fizycznie dużo Polek mi się podoba, z charakterem może być gorzej, ale to kwestia dopasowania, z czym one miałyby większy problem niż ja, ponieważ moja introwersja nie będzie przez nie mile widziana.
    Opisałem wszystko powyżej. Nie sądzę żeby kobieta mogła zaakceptować moje porażki codziennego życia, ale dam przykład:
    Są automaty z kawą. Uciekam przed tym kurewstwem jak tylko się da. Nie pijam kawy, więc nigdy tego nie obsługiwałem. I co? Idę z panną, a ona stojąc przed tym ustrojstwem ogłasza światu, że napiłaby się małej czarnej. Czytam tabliczkę z instrukcją, wrzucam, popełniam błąd, zawstydzam się i denerwuję. Ona to widzi i ma mnie za idiotę. Pomnóż razy 100 miesięcznie. Po dwóch miesiącach ucieka do Krystiana, który nie dość, że obsłuży automat to jeszcze potrafi jeździć na nartach.
    Bardziej szczegółowo nie jestem w stanie Ci tego opisać.
  • gogol77 22.11.15, 19:38
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    Czytam tabliczkę z instrukcją, wrzucam, popełniam błąd, zawstydzam się i denerwuję. Ona to widzi i ma mnie za idiotę. Pomnóż razy 100 miesięcznie. Po dwóch miesiącach ucieka do Krystiana, który nie dość, że obsłuży automat to jeszcze potrafi jeździć na nartach.
    Bardziej szczegółowo nie jestem w stanie Ci tego opisać.>

    Bardzo trafnie to ująłeś Pinoczet. Ktoś, kto nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem tabliczki z instrukcją i powtarza podobne błędy 100 razy w miesiącu (dwa razy było by już za dużo) - nadaje się do zakładu dla niepełnosprawnych umysłowo i od takich osobników panny trzymają się z daleka. Dokładnie tak jak napisałeś - mają ich za idiotów. Dlaczego? Bo Twoje geny tej niepełnosprawności mogły by być przekazane dzieciom. Biologia Pinoczet!. Nawet na ONS panna lubi bzyknąć się z kimś fajnym a nie z osobnikiem niepełnosprawnym. Bo panna ma zakodowane by wybrać dla swojego ewentualnego potomstwa geny najlepsze z dostępnych. I taka zasada steruje mózgiem panny przy wyborze faceta do wyra.
    Krystian ma geny z pewnością lepsze od Twoich choćby dlatego, że jeździ na nartach nie mówiąc już o obsłudze automatu.
  • kombinerki_pinocheta00 22.11.15, 20:17
    Nie tylko panna, faceci też szukają najlepszych genów, tylko płcie postrzegają to na inne sposoby.

    Oczywiście nie mogę zgodzić się z tym ONS-em, bo panna podczas kilkugodzinnej znajomości nie jest w stanie ocenić nie/pełnosprawności faceta.

    Zresztą KAŻDY Z NAS nie jest w pełni sprawny. Co innego inwalidztwo Kochanieńki. :)
  • mgla_jedwabna 19.12.15, 02:28
    Kombinerku drogi, trochę wyczucia sytuacji albo chociaż znajomości zasad dobrego wychowania proszę.

    Jak się nie chce z kimś tańczyć, to się nie idzie z nim/nią tańczyć. Się odmawia i już. Jak już się zdecydowało jednak zatańczyć, to się tańczy do końca danego kawałka, po czym grzecznie mówi "dziękuję". Ton tego dziękuję spokojnie może dać do zrozumienia, że jest to "dziękuję, więcej nie chcę".

    A takie porzucanie partnera/partnerki na parkiecie to zwyczajne chamstwo jest. Też bym focha strzeliła i zainteresowanie osobnikiem jako obiektem erotycznym (lub jego brak) nie ma tu nic do rzeczy.
  • midnight_lightning 18.12.15, 22:09
    "MA BARDZO NEGATYWNE ZDANIE NA TEMAT MĘŻCZYZN I SEKSU czyli rypiemy co się da, żadnej nie odpuszczamy"

    Jedna z tych, co to niby jęczą, że wszyscy faceci to świnie, psy, zwierzęta, łajdacy. Bardzo dobrze, że tak jęczą, fałszywie zresztą.

    Dzięki temu od razu widać, jakie to z nich ziółka, od razu widać, że właśnie takie świnie, zwierzęta, takich łajdaków one wytrwale i uparcie preferują, a ze wstrętem i odrazą skrupulatnie wykluczają wszystkich porządnych, uczłowieczonych, inteligentnych, wrażliwych i miłych facetów potrafiących kochać.

    "Pragnący miłości, a przynajmniej tak deklarujący" - widać, jak to niby pragnie miłości, skoro wolała i woli robić za jednorazowy materac dla zaliczaczy.

    "Mam wrażenie, że dziewczyna jest bardzo samotna" - nie jest samotna, skoro ma seks, kiedy ma na to ochotę. Samotna to ona dopiero będzie, jak się już znudzi swoim zaliczaczom, jak się zestarzeje. Na jej miejsce czekają podobne jej młode wywłoki, też marzące o zdegradowaniu do roli jednorazowego materaca do seksu dla garstki najgorszych facetów.


    "Czy kobiety mniej atrakcyjne, starzejące się, tracące na wartości dowartościowują się przez kontakt z tymi przystojniakami?" - po prostu po tak długim okresie zadawania się z patologią, sportowcami, troglodytami są już trwale uwarunkowane, trwale uzależnione od roli, którą tak chętnie sobie wybrały, roli mięsa do ru..nia dla świń i łajdaków. Inaczej już nie potrafią. Na szczęście nie potrafią też umiejętnie podrywać.


    To dobrze, że kobiety narzekając "wszyscy faceci to świnie" tak czytelnie ujawniają, jakich to facetów wybierały, a jakich traktowały z pogardą.
    Dzięki temu coraz mniej tych miłych, inteligentnych, wartościowych, fajnych facetów, krzywdzonych, kopanych i wykluczanych w młodości na rzecz tępych prymitywów, będzie się naiwnie bawiło w przebaczanie i puszczanie uraz w niepamięć (jakby to było możliwe), by w zamian za ten nazbyt ludzki i miły gest otrzymać wstręt i zdradzanie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka