Dodaj do ulubionych

Jak okreslic swoja półkę?

29.12.15, 16:05
Szukajac na tym forum rady na moje ciagle niepowodzenia w nawiazywaniu znajomosci z kobietami poradzono mi kiedyś szukanie o 2 półki niżej. Choć uważam tę radę za chybioną (bo dlaczego nie ze swojej półki), myślę że warto znać swoje miejsce w rozmaitych hierarchiach, w których umieszcza nas życie. Jak zatem określić swoje miejsce w hierarchii atrakcyjności? Myślę tu o całkowitej atrakcyjności a nie tylko wyglądzie, wszak całkowite wrażenie jest brane pod uwagę. Czy samookreślenie się jest w ogóle możliwe, czy konieczna jest opinia osób trzecich?
Edytor zaawansowany
  • kombinerki_pinocheta00 29.12.15, 16:48
    > ci z kobietami poradzono mi kiedyś szukanie o 2 półki niżej. Choć uważam tę rad
    > ę za chybioną (bo dlaczego nie ze swojej półki), myślę że warto znać swoje miej]

    Laski wyżej srają niż dupę mają i uważają, że stać je na więcej niż Czesiek ze swojej półki. Było to analizowane wielokrotnie. Nawet ja widzę, że podobne zachowania mają miejsce u kobiet, a nie jestem specjalnie towarzyski. Moim zdaniem stąd też tak dużo samotnych, napalonych facetów. Panny chcą tych najlepszych, a reszta czeka na swoją kolej. Masz grupę samców alfa, którzy zaliczają, one prą do nich, bo czują, że to właśnie ci najlepsi mężczyźni. Jednocześnie alfy nie obsłużą wszystkich panienek, więc pozostaje pole do popisu dla tych, którzy mogą zaoferować coś więcej niż stukanie. Mgła to ostatnio idealnie ujęła - całe stado facetów, z których mała podgrupa nadaje się do łóżka i jeszcze mniejsza do związku.

    Obserwacje zbiornikowe, czyli typowo seksualne utwierdzają mnie w tym przekonaniu, z tą różnicą, że grupa atrakcyjnych samców-jebaków jest jeszcze węższa.

    Długi tekst, który mógłby być o połowę krótszy, ale z ogólnym przekazem się zgadzam:

    www.wykop.pl/wpis/15337649/minelo-sporo-czasu-od-pojawienia-sie-tej-analizy-j/
    Plus dla nas polega na tym, że z wiekiem kobiety tracą na atrakcyjności i siłą rzeczy muszą obniżyć wymagania, aby na starość nie zostać z kotem. Po 30stce kończy się wybrzydzanie.

    > określenie się jest w ogóle możliwe, czy konieczna jest opinia osób trzecich?

    A potrafisz ocenić swoją charyzmę, pewność siebie czy przebojowość? Konieczna.
  • droitier 29.12.15, 17:08
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > Laski wyżej srają niż dupę mają
    [...]
    Te Twoje teorie już znam, proponuję ich nie rozwijać w tym wątku, bo omijają moje zasadnicze pytanie.

    > Plus dla nas polega na tym, że z wiekiem kobiety tracą na atrakcyjności i siłą
    > rzeczy muszą obniżyć wymagania, aby na starość nie zostać z kotem. Po 30stce ko
    > ńczy się wybrzydzanie.

    Nie sądzę. Niektóre mimo wszystko wolą zostać z kotem.

    > A potrafisz ocenić swoją charyzmę, pewność siebie czy przebojowość? Konieczna.

    Nie wiem czy potrafię. Przydałby się do tego jakiś obiektywny test. Znasz taki?
  • kombinerki_pinocheta00 30.12.15, 07:30
    > Nie wiem czy potrafię. Przydałby się do tego jakiś obiektywny test. Znasz taki?

    Podchodzisz do tysiąca kobiet z prośbą o określenie własnej atrakcyjności w przedziale 1-10.

    Czy Ci się to podoba czy nie to właśnie kobiety wyznaczają jak bardzo jesteśmy atrakcyjni, ale to nie powinno wpływać na Twoje poczucie własnej wartości, ponieważ ich seksualność ma największy wpływ na ocenę, a ta jest niezbyt skomplikowana i ich końcowe wybory są proste.

    Zapewniam Cię, że pierwszy lepszy Kunta Kinte w oczach Polek jest bardziej pociągający niż Ty, ale czy to ma dla Ciebie jakieś znaczenie?

    Gdybym sam chciał określić atrakcyjność mężczyzn okiem kobiet to przyjrzałbym się ile panienek w życiu zaliczyli i które są chętne na numerek.
  • marek.zak1 30.12.15, 09:31
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > > Nie wiem czy potrafię. Przydałby się do tego jakiś obiektywny test. Znasz taki?
    >
    > Podchodzisz do tysiąca kobiet z prośbą o określenie własnej atrakcyjności w przedziale 1-10.
    ================================================

    Podchodzisz do nieznanej i prosisz: proszę mnie ocenić w skali 1-10. Pierwsza myśl babki: wariat, palant, czy zbok.
  • droitier 30.12.15, 09:48
    kombinerki_pinocheta00 napisała:

    > > Nie wiem czy potrafię. Przydałby się do tego jakiś obiektywny test. Znasz
    > taki?
    >
    > Podchodzisz do tysiąca kobiet z prośbą o określenie własnej atrakcyjności w prz
    > edziale 1-10.

    Zbyt niepraktyczny ten test. Poza tym wielce powierzchowny, pomijający istotne cechy.

    > Czy Ci się to podoba czy nie to właśnie kobiety wyznaczają jak bardzo jesteśmy
    > atrakcyjni,

    Niestety Twoja teoria nie jest spójna logicznie. Gdyby to kobiety WYZNACZAŁY, oznaczałoby to, że to wyłącznie one, w arbitralny sposób, przypisują mężczyzną konkretną wartość na skali atrakcyjność, czyli są źródłem naszego wartościowania. Tymczasem w poście obok piszesz, że kobiety WYBIERAJĄ NAJLEPSZYCH. To z kolei oznacza, że źródło wartości jest gdzie indziej, a kobiety na jej podstawie dokonują jedynie selekcji. Rozumiesz chyba różnicę między "wyznaczaniem wartości" a "wybieraniem wedle wartości"?

    > Zapewniam Cię, że pierwszy lepszy Kunta Kinte w oczach Polek jest bardziej poci
    > ągający niż Ty, ale czy to ma dla Ciebie jakieś znaczenie?

    Nie, i nie wiem czemu po raz setny poruszasz ten temat, skoro jest on bez znaczenia.

    > Gdybym sam chciał określić atrakcyjność mężczyzn okiem kobiet to przyjrzałbym s
    > ię ile panienek w życiu zaliczyli i które są chętne na numerek.

    A więc podobnie jak wont nie widzisz, że mężczyzna ma wartość sam w sobie, a nie świeci odbitym światłem kobiety. Takie myślenie jest trochę żałosne.
    Uważam, że się mylisz, tak jak mylisz się w rozumieniu kim jest "samiec alfa", którego to określenia często używasz. Myślisz, że to kobiety decydują kto jest samcem alfa? Błąd. W większości populacji, czy są to ludzie, małpy czy jelenie, samcy sami ustalają hierarchię między sobą - pojedynkując się albo rywalizując w zdobywaniu zasobów. Samice stoją obok i biernie obserwują, i dopiero wtedy gdy sytuacja się wyklaruje ulegają tym, którzy są wysoko w hierarchii, ale same nie wpływają na jej kształt.
  • ninek04 30.12.15, 10:36
    droitier napisał
    >albo rywalizując w zdobywaniu zasobów. Samice stoją obok i biernie obserwują, i dopiero wtedy gdy sytuacja się wyklaruje ulegają tym, którzy są wysoko w hierarchii, ale same nie wpływają na jej kształt.<

    Wytlumacz więc, dlaczego Tobie nie ulegają, skoro stoisz tak bardzo wysoko w hierarchii? Bo teraz to ty sam zaprzeczasz temu,co przed chwilą napisałeś.
  • droitier 30.12.15, 10:45
    ninek04 napisała:
    > Wytlumacz więc, dlaczego Tobie nie ulegają, skoro stoisz tak bardzo wysoko w hi
    > erarchii? Bo teraz to ty sam zaprzeczasz temu,co przed chwilą napisałeś.

    Ninek, po raz n-ty, pytam: gdzie napisałem, że stoję bardzo wysoko w hierarchii?
  • ninek04 30.12.15, 11:10
    droitier napisał
    >Ninek, po raz n-ty, pytam: gdzie napisałem, że stoję bardzo wysoko w hierarchii?<

    Chyba nie będziesz zaprzeczał własnym słowom?Pisałeś o swojej atrakcyjności zarówno w poprzednich,zakładanych przez Ciebie wątkach, a teraz jeszcze kawa na ławę wyłożyłeś swoje faktory atrakcyjności (tu odchodzę trochę od trzymania dyscypliny intelektualnej i tak bardziej żartobliwie na to patrzę, no ale jakby nie było -atrakcyjny, stojący wysoko w hierarchii społecznej mężczyzna, któremu nie są w stanie ulec kobiety);) Co jest nie tak?
  • droitier 30.12.15, 12:07
    ninek04 napisała:

    > droitier napisał
    > >Ninek, po raz n-ty, pytam: gdzie napisałem, że stoję bardzo wysoko w hiera
    > rchii?<
    >
    > Chyba nie będziesz zaprzeczał własnym słowom?Pisałeś o swojej atrakcyjności zar
    > ówno w poprzednich,zakładanych przez Ciebie wątkach,

    pisałem wtedy, bo tak mi się wydawało, ale powtarzam, że przemyślenia skłoniły mnie do wycofania się z takiego założenia. Nie twierdzę, że coś mi się należy, tylko pytam, jak obiektywnie ocenić swoją wartość.

    > a teraz jeszcze kawa na ła
    > wę wyłożyłeś swoje faktory atrakcyjności

    Ankieta jest autorstwa Marka. To on wskazał na czynniki i zbudował na ich podstawie model atrakcyjności. Ja ją tylko wypełniłem. Ktoś inny mógłby dobrać inne czynniki i wyszłoby mu może, że mam wynik 3. Zaprzeczam zatem, jakobym to ja się gdzieś umieszczał w hierarchii.
  • mgla_jedwabna 29.12.15, 22:59
    Cieszę się, że uważasz moje ujęcia za idealne ;). Czuję jednakowoż potrzebę doprecyzowania jednej rzeczy: ta mała podgrupa nadająca się do łóżka ma więcej wspólnego z niszą niż z półką, choć da się zauważyć rosnące prawdopodobieństwo znalezienia się w podgrupie wraz ze wzrostem półki. A np. w mojej niszy można się znaleźć za styl, konkretne umiejętności (dajmy na to: bycie wybitnym w niektórych sportach), a czasem to czysta kwestia feromonów (zapachu).
  • kombinerki_pinocheta00 30.12.15, 07:08
    Przecież piszemy tylko o wybitnych, chyba nie sądzisz, że kobiety mogłyby spotykać się z przeciętnymi?! Phi, wykluczone, za kogo Ty masz te, no, jak im tam, kobiety? Taki czarnuch z Afryki jest wybitny dla Polki i ma brania więcej niż 30 polskich białasów razem wziętych.

    Laska, mówimy o wąskiej grupie samców, którzy wyróżniają się typowo męskimi cechami i nie znajdziesz takich na forum, bo oni nie zajmują się głupotami. Wątpię żeby forumki miały przyjemność obcowania z takimi facetami przez dłuższy okres (wyjątkiem jest kilkukrotna możliwość spółkowania z ww. osobnikami).

    Nie, nie trzeba być wybitnym żeby znaleźć się w tej grupie. Wystarczy być męskim. Próbujesz przekazać, że kobiety wybierają tych naprawdę najlepszych ze społeczeństwa. To jest informacja, która zawsze mnie bawiła, gdyż babeczki wysyłając taki sygnał myślą, że same znajdą się w grupie "najlepszych". Tak jakby zajebistość ich facetów spływała na nie. Dlatego leże i kwiczę ze śmiechu, gdy panienki piszą/mówią, że ogromne znaczenia ma dla nich np. hobby ich faceta.
  • marek.zak1 29.12.15, 16:53
    droitier napisał:

    > Szukajac na tym forum rady na moje ciagle niepowodzenia w nawiazywaniu znajomosci z kobietami poradzono mi kiedyś szukanie o 2 półki niżej.
    ================================
    Czyli z kobietami , które generalnie Ci się nie podobają?
  • droitier 29.12.15, 17:10
    marek.zak1 napisał:

    > droitier napisał:
    >
    > > Szukajac na tym forum rady na moje ciagle niepowodzenia w nawiazywaniu zn
    > ajomosci z kobietami poradzono mi kiedyś szukanie o 2 półki niżej.
    > ================================
    > Czyli z kobietami , które generalnie Ci się nie podobają?

    Nie wiem, ponieważ nie wiem, na której półce sam się znajduję.
  • wont2 29.12.15, 17:18
    droitier napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Czyli z kobietami , które generalnie Ci się nie podobają?
    >
    > Nie wiem, ponieważ nie wiem, na której półce sam się znajduję.
    -------------
    O, to jest ciekawe. Byc moze w koncu zrozumiem "teorie polek". Mowisz, ze bez wiedzy na temat tego na jakiej polce sie znajdujesz nie wiesz kto ci sie podoba?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • ninek04 29.12.15, 17:28
    wont 2napisał
    >O, to jest ciekawe. Byc moze w koncu zrozumiem "teorie polek". Mowisz, ze bez wiedzy na temat tego na jakiej polce sie znajdujesz nie wiesz kto ci sie podoba?<

    Bo dla kolegi postrzeganie kobiety przez pryzmat stricte seksualny, nie jest chyba priorytetowy. Liczą się inne wartości i dopasowanie do swoich niezbyt wygórowanych potrzeb w tym względzie.
  • droitier 29.12.15, 17:32
    wont2 napisał:

    > droitier napisał:
    >
    > > marek.zak1 napisał:
    > > > Czyli z kobietami , które generalnie Ci się nie podobają?
    > >
    > > Nie wiem, ponieważ nie wiem, na której półce sam się znajduję.
    > -------------
    > O, to jest ciekawe. Byc moze w koncu zrozumiem "teorie polek". Mowisz, ze bez w
    > iedzy na temat tego na jakiej polce sie znajdujesz nie wiesz kto ci sie podoba?

    Wiem kto mi się podoba. Nie wiem natomiast w jakim oddaleniu od mojej pozycji są te osoby, ponieważ nie potrafię swojej pozycji określić.
  • ninek04 29.12.15, 18:04
    >Wiem kto mi się podoba. Nie wiem natomiast w jakim oddaleniu od mojej pozycji są te osoby, ponieważ nie potrafię swojej pozycji określić.<

    Ale jakie są składowe tej oceny kobiet pod względem podobania się Tobie i, czy poznając je,z góry określasz sobie cel tych spotkań -czyli powiedzmy niezobowiązujące, miłe relacje, czy też możliwość stworzenia związku, bo czas goni,a Ty tego już bardzo chcesz? A jeśli ona też chce związku, to czemu wybierasz takie, z którymi te spotkania kończą się porażką? Gdzieś tu się rozmijacie chyba w swoich oczekiwaniach? Może to kwestia wieku i długiego pozostawania w stanie singielstwa, no bo nie czarujmy się, starzy kawalerowie (z małymi wyjątkami)potrafią być upierdliwi.
  • droitier 29.12.15, 18:23
    ninek04 napisała:

    > Ale jakie są składowe tej oceny kobiet pod względem podobania się Tobie

    Nie analizuję tego aż tak dokładnie. Poza urodą dużą rolę odgrywają: inteligencja, błyskotliwość i poczucie humoru.

    > i, czy
    > poznając je,z góry określasz sobie cel tych spotkań -czyli powiedzmy niezobowią
    > zujące, miłe relacje,

    niczego nie określam, ale niczego też nie wykluczam.

    > czemu wybierasz takie,
    > z którymi te spotkania kończą się porażką?

    Wybieram takie, które mi się podobają, są wolne, i dostrzegam cień zainteresowania mną.

    > starzy kawalerowie (z małymi wyjątkami)potrafi
    > ą być upierdliwi.

    ale żeby ocenić, że ktoś jest upierdliwy, trzeba go bliżej poznać, a do tego nie dochodzi.
  • ninek04 29.12.15, 19:23
    droitier napisał
    >ale żeby ocenić, że ktoś jest upierdliwy, trzeba go bliżej poznać, a do tego nie dochodzi.<

    No i to jest pytanie dlaczego nie dochodzi i co to dla Ciebie znaczy bliżej poznać? No gdzieś musi tkwić przyczyna braku dalszego zainteresowania atrakcyjnym, rokującym zwiazkowo mężczyźnie (statystycznie rzecz ujmując,bo o to przecież głównie chodzi kobietom) , może jakiś głęboki introwertyzm,czy paraliżująca nieśmiałość stoi na przeszkodzie, by zadzieżgnąć głębszą więź? A może one by chciały zaciągnąć Cię szybko do łóżka, i w tym momencie skreślasz je ze swej listy oczekiwań?
  • droitier 29.12.15, 20:50
    gdybym potrafił na nie odpowiedzieć, to by mnie tu nie było.
    Dotąd uważałem, że świat jest obłudny, tzn. powszechnie głoszone zasady obiektywnej atrakcyjności mają się nijak do moich obserwacji. Powoli przekonuję się do myśli, że może wcale atrakcyjny nie jestem.
    Introwertykiem jestem, ale nie aż takim. Nieśmiały byłem, przez ostatnie lata trochę to ogarnąłem.
  • ninek04 29.12.15, 22:31
    droitier napisał
    >Dotąd uważałem, że świat jest obłudny, tzn. powszechnie głoszone zasady obiektywnej atrakcyjności mają się nijak do moich obserwacji. Powoli przekonuję się do myśli, że może wcale atrakcyjny nie jestem.<

    To brzmi trochę jak skarga, albo zażalenie składane światu, że nie poznał się, lub nie zdołał docenić Twojej obiektywnej atrakcyjności, jakbyś wymagał, że z racji tylko tej atrakcyjności kobiety miałyby same rzucać Ci się do stóp i prosić o jeszcze.Może tu gdzieś tkwi myk,że to Ty masz nie wiadomo jakie wymagania, albo dość wypaczone jednak postrzeganie tych kobiet właśnie,również, być może z racji tych nielicznych doświadczeń z nimi, jak do tej pory.
  • droitier 29.12.15, 22:43
    ninek04 napisała:

    > To brzmi trochę jak skarga, albo zażalenie składane światu, że nie poznał się,
    > lub nie zdołał docenić Twojej obiektywnej atrakcyjności,

    kurcze... skoro piszę, że zmieniłem swoje podejście, czyli spokorniałem, to o jakiej skardze mi tu mówisz?
  • ninek04 29.12.15, 22:59
    droitier napisał
    >kurcze... skoro piszę, że zmieniłem swoje podejście, czyli spokorniałem, to o jakiej skardze mi tu mówisz?<

    Skoro spokorniałeś i jesteś skłonny sięgnąć do niższych półek, to zastanowileś się nad tym,czy osiągniesz w ten sposób zadowolenie, przyjemność, szczęście może, z kimś, kto tak w zasadzie nie spełnia Twoich oczekiwań, a Ty będziesz z tą osobą na zasadzie samego bycia, nie wiem, ze strachu przed samotnością na przykład?
  • droitier 30.12.15, 00:14
    ninek04 napisała:

    > Skoro spokorniałeś i jesteś skłonny sięgnąć do niższych półek, to zastanowileś
    > się nad tym,czy osiągniesz w ten sposób zadowolenie, przyjemność, szczęście moż
    > e, z kimś, kto tak w zasadzie nie spełnia Twoich oczekiwań, a Ty będziesz z tą
    > osobą na zasadzie samego bycia, nie wiem, ze strachu przed samotnością na przyk
    > ład?

    Powtarzam, nie wiem na jakiej półce ja jestem więc nie mogę kierować się czyjaś pozycją względem mojej.

    Jeśli dobrze rozumiem, odradzasz mi próbowanie tam, gdzie moje oczekiwania nie będą spełnione. Jak to się jednak ma do rad tych, którzy mówią by nie mieć wygórowanych oczekiwań? Jak ocenić czy ma się wygórowane czy nie?
  • ninek04 30.12.15, 08:48
    droitier napisał
    >Jeśli dobrze rozumiem, odradzasz mi próbowanie tam, gdzie moje oczekiwania nie będą spełnione. Jak to się jednak ma do rad tych, którzy mówią by nie mieć wygórowanych oczekiwań? Jak ocenić czy ma się wygórowane czy nie?<

    Dla każdego wygórowane oczekiwania co innego znaczą, sam chyba potrafisz ocenić, jakie są Twoje i czy jeśli je obniżysz poniżej Twojego akceptowalnego poziomu, to czy to Ci przyniesie jakiekolwiek zadowolenie, czy zaspokojenie. To raczej wątpliwe jest.
  • droitier 30.12.15, 09:59
    ninek04 napisała:

    > Dla każdego wygórowane oczekiwania co innego znaczą, sam chyba potrafisz ocenić
    > , jakie są Twoje i czy jeśli je obniżysz poniżej Twojego akceptowalnego poziomu
    > , to czy to Ci przyniesie jakiekolwiek zadowolenie, czy zaspokojenie.

    No właśnie. Czy jeśli dla brzuchatego Zenka akceptowalnym poziomem są wyłącznie supermodelki, a każda Kasia czy Basia którą zna się nie łapią, to nie ma on wg Ciebie wygórowanych wymagań? Jeśli prawdą byłoby to co piszesz, mówienie o wygórowanych oczekiwaniach w takim kontekście jak używa się to obecnie nie ma sensu - przecież nikt poza daną osobą nie byłby w stanie ocenić czy oczekiwania są wygórowane czy nie.
  • ninek04 30.12.15, 10:56
    droitier napisał
    >Czy jeśli dla brzuchatego Zenka akceptowalnym poziomem są wyłącznie supermodelki, a każda Kasia czy Basia którą zna się nie łapią, to nie ma on wg Ciebie wygórowanych wymagań?<

    Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić, bo jeśli Zenek, oprócz brzucha dysponuje znacznymi zasobami materialnymi, to wydaje się, że zdobycie supermodelek nie będzie kwestią wygórowanych wymagań, lecz banalnie prostą sprawą.

    > Jeśli prawdą byłoby to co piszesz, mówienie o wygórowanych oczekiwaniach w takim kontekście jak używa się to obecnie nie ma sensu - przecież nikt poza daną osobą nie byłby w stanie ocenić czy oczekiwania są wygórowane czy nie.<

    Osoba patrząca z boku może ocenić, czy Twoje oczekiwania są wygórowane, czy nie, znając kontekst, zachowanie, sposób bycia tej osoby.Oczekiwania, które Ty sobie założysz, w Twoim odczuciu nie powinny być wygórowane, no chyba, że ktoś ma nadmierną manię wielkości, wtedy jest to możliwe.

  • droitier 30.12.15, 11:52
    ninek04 napisała:
    >
    > Nie da się tego jednoznacznie stwierdzić, bo jeśli Zenek, oprócz brzucha dyspon
    > uje znacznymi zasobami materialnymi, to wydaje się, że zdobycie supermodelek ni
    > e będzie kwestią wygórowanych wymagań, lecz banalnie prostą sprawą.

    Wspomniany przeze mnie Zenek miał uosabiać kogoś pozbawionego tych cech, tylko nie chciało mi się pisać jego całej charakterystyki, widzę że jednak muszę. Więc jeszcze raz:

    Czy jeśli dla brzuchatego, łysiejącego, pryszczatego, niskiego Zenka, pozbawionego stałych dochodów i nie mającego majątku, nie wykazującego się inteligencją ani poczuciem humoru ani interesującą pasją ani ponadprzeciętnym talentem w danej dziedzinie akceptowalnym poziomem są wyłącznie supermodelki... i dalej tak samo.

    > Oczekiwania, które Ty sob
    > ie założysz, w Twoim odczuciu nie powinny być wygórowane, no chyba, że ktoś ma
    > nadmierną manię wielkości, wtedy jest to możliwe.

    No i tu jest cały problem, by to zdiagnozować.
  • urquhart 30.12.15, 12:28
    > Czy jeśli dla brzuchatego, łysiejącego, pryszczatego, niskiego Zenka, pozbawion
    > ego stałych dochodów i nie mającego majątku, nie wykazującego się inteligencją
    > ani poczuciem humoru ani interesującą pasją ani ponadprzeciętnym talentem w dan
    > ej dziedzinie akceptowalnym poziomem są wyłącznie supermodelki... i dalej tak s
    > amo.

    Zenek jak wyżej żeby miał zakodowane (wychowaniem?) startować do supermodelek musi mieć zawyżone narcystycznie samoocenę i spoleczne relacje i empatię (bo nie weryfikuja złej samooceny)
    I wtedy jest podrecznikowym portretem psychopaty.
  • droitier 30.12.15, 13:28
    urquhart napisał:

    > Zenek jak wyżej żeby miał zakodowane (wychowaniem?) startować do supermodelek m
    > usi mieć zawyżone narcystycznie samoocenę i spoleczne relacje i empatię (bo nie
    > weryfikuja złej samooceny)
    > I wtedy jest podrecznikowym portretem psychopaty.

    Tu może nie tyle chodzi o startowanie, co o zaspokojenie oczekiwań. Zenek, w odróżnieniu od psychopaty, może być zupełnie świadomy swojej marnej pozycji, ale nie poradzi na to, że nie kręci go "jego półka" czyli np. Mariolka z przetłuczonymi odrostami i brzuchem wylewającym się spod przyciasnych dżinsów.
  • druginudziarz 30.12.15, 18:05
    urquhart napisał:

    > > Czy jeśli dla brzuchatego, łysiejącego, pryszczatego, niskiego Zenka, poz
    > bawion
    > > ego stałych dochodów i nie mającego majątku, nie wykazującego się intelig
    > encją
    > > ani poczuciem humoru ani interesującą pasją ani ponadprzeciętnym talentem
    > w dan
    > > ej dziedzinie akceptowalnym poziomem są wyłącznie supermodelki... i dalej
    > tak s
    > > amo.
    >
    > Zenek jak wyżej żeby miał zakodowane (wychowaniem?) startować do supermodelek m
    > usi mieć zawyżone narcystycznie samoocenę i spoleczne relacje i empatię (bo nie
    > weryfikuja złej samooceny)
    > I wtedy jest podrecznikowym portretem psychopaty.

    Psychopatów do tego nie mieszaj :)
    "Kryteria diagnostyczne ICD-10
    *nieliczenie się z uczuciami innych
    *lekceważenie norm
    *niemożność utrzymania związków
    *niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji
    *niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary)
    *skłonność do obwiniania innych"
  • ninek04 29.12.15, 17:23
    droitier napisał
    >Nie wiem, ponieważ nie wiem, na której półce sam się znajduję.<


    Z tego, co pamiętam, to określałeś się jako całkiem atrakcyjnego, z tych różnych stron, mężczyznę, tylko problem tkwił w dość umiarkowanym libido. Czy coś się zmieniło od tego czasu? Miałeś szansę być z jakąś kobietą w relacji seksualnej, czy wciąż nic w tym temacie? Nie jestem wścibska, tylko ciekawa, czy podejmowałeś jakieś próby, czy szukałeś w ogóle?

  • droitier 29.12.15, 17:40
    próby podejmowałem, kończyły się porażką.
    Uważałem się jako atrakcyjnego, ale podsumowując moje osiągnięcia zaczynam dopuszczać do siebie myśl, że może nie jest tak jak mi się wydaje. Być może, wbrew temu co słyszałem od różnych ludzi i wbrew własnemu postrzeganiu siebie, jestem co najwyżej przeciętnym Januszem, a może nawet totalnym oblechem, tylko z jakichś przyczyn nie potrafię sam tego dostrzec. Potrzebuję zatem obiektywnego testu, który wskaże mi moje miejsce.
  • marek.zak1 29.12.15, 17:39
    droitier napisał:
    Nie wiem, ponieważ nie wiem, na której półce sam się znajduję.

    Opracowałem dla Ciebie test. Jest to propozycja i do dyskusji. A więc 5 (średnia półka) pomnóż przez następujące faktory:


    Fizyczność:

    10 pompek i 25 przysiadów – faktor 0.5
    20 pompek i 50 przysiadów – faktor 1
    30 pompek i 70 przysiadów – faktor 1.5
    50 pompek i 100 przysiadów – faktor 2.

    Wzrost:

    Poniżej 1.65 - 0.25
    Poniżej 1.75 – 0.5
    1.75- 1.80 – 1
    1.80 – 1.85 – 1.5
    Powyżej 1.85 – 2

    Obwód klatki:
    Poniżej 90 – 0.25
    90 – 100 – 0.5
    100 – 110 – 1
    110 – 120 – 1.5
    Powyżej 1.20 – 2

    Wykształcenie:

    Podstawowe / zasadnicze zawodowe – 0.25
    Matura – 0.5
    Studia bezzawodowe – 1.0
    Studia z zawodem – 2.0

    Mieszkanie

    Nie masz – 0.25
    Wynajmujesz – 0.5
    Masz na kredyt – 1.0
    Masz na własność – 2.0

    Praca
    Nie masz – 0.25
    Umowa śmieciowa – 0.5
    Najniższa krajowa – 0.75
    Średnia krajowa – 1.0
    Średnia krajowa X – ten sam faktor

    Doświadczenia z kobietami

    Nie masz – 0.25
    Niewielkie – 0.5
    Miałeś dziewczynę – 0.75
    Miałeś kilka – 1

    Wiek

    20 – 30 – 2
    30 – 40 – 1
    40 – 50 – 0.75
    50 – 60 – 0.50
    60 + -0.25








  • droitier 29.12.15, 17:55
    Wyszło mi tyle ile wynosi odpowiedź na wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę. Tylko nie wiem co to oznacza i ile jest tych półek.
  • marek.zak1 29.12.15, 18:04
    droitier napisał:

    > Wyszło mi tyle ile wynosi odpowiedź na wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę. Tylko nie wiem co to oznacza i ile jest tych półek.
    =====================================
    Skala 1- 10. Zaczynasz od średniej, czyli 5 i mnożysz przez wszystkie faktory.
    Ja w moim korpo tak wyliczam bonus.
  • droitier 29.12.15, 18:08
    marek.zak1 napisał:

    > droitier napisał:
    >
    > > Wyszło mi tyle ile wynosi odpowiedź na wielkie pytanie o życie, wszechświ
    > at i całą resztę. Tylko nie wiem co to oznacza i ile jest tych półek.
    > =====================================
    > Skala 1- 10. Zaczynasz od średniej, czyli 5 i mnożysz przez wszystkie faktory.
    > Ja w moim korpo tak wyliczam bonus.

    To jak wyliczać zrozumiałem, tylko nie wiem jak zinterpretować wynik, który Ci podałem.
  • marek.zak1 29.12.15, 18:19
    droitier napisał:



    > > =====================================
    > > Skala 1- 10. Zaczynasz od średniej, czyli 5 i mnożysz przez wszystkie fak
    > tory.
    > > Ja w moim korpo tak wyliczam bonus.
    >
    > To jak wyliczać zrozumiałem, tylko nie wiem jak zinterpretować wynik, który Ci podałem.
    ========================================

    Ile ci wyszło? Konkret proszę.
  • droitier 29.12.15, 18:27
    42

    Pozwoliłem sobie na małą grę słowną, tu jest wyjaśnienie:

    pl.wikipedia.org/wiki/Wielkie_pytanie_o_%C5%BCycie,_wszech%C5%9Bwiat_i_ca%C5%82%C4%85_reszt%C4%99
  • kutuzow 29.12.15, 18:49
    droitier napisał:

    > 42

    Skoro w skali 1-10 masz wynik 42, to są zatem dwie opcje.

    a) Marek trochę przestrzelił z mnożnikami
    (np. zamiast mnożników mógł zastosować wzór: Czynnik 2 wartośc bazowa x mnożnik 1 + Czynnik 2 wartośc bazowa x mnożnik drugi itp.
    czyli np. Fizycznośc 1 x 0,5 + wzrost 1 x 1,5 + itp

    b) jesteś hipotetyczną jedenastką, ale to taką, że Brat Pit mógłby robić za Twojego skrzydłowego gdy idziesz na podryw i po prostu onieśmielasz kobiety.


    --
    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
    - Urquhart
  • droitier 29.12.15, 21:13
    kutuzow napisał:

    > droitier napisał:
    >
    > > 42
    >
    > Skoro w skali 1-10 masz wynik 42, to są zatem dwie opcje.
    >
    > a) Marek trochę przestrzelił z mnożnikami

    No właśnie. Już zacząłem się zastanawiać, czy te 2 półki niżej niż ja to 40, które mogę zaokrąglić do 10, czy to jednak te 42 muszę zaokrąglić do 10 i potem odjąć 2.

    A tak w ogóle skłaniałbym się ku opcji a), a w zasadzie jej rozwinięciu, czyli że ogólnie sam wzór jest zbyt uproszczony, choć jako punkt wyjścia do rozważań jest dość sensowny. Podchodząc naukowo, należałoby wyznaczyć zbiór cech atrakcyjności, dla każdej z nich funkcję atrakcyjności (może zależność nie jest liniowa, jak by wskazywały mnożniki, a np. wykładnicza), stopień wpływu na całość atrakcyjności, itp.
    Poza tym wątpliwe wydaje się analizowanie tego, aż tak głęboko, bo nawet jeśli udałoby się idealnie określić wzór, który każdemu człowiekowi przypisze współczynnik obiektywnej atrakcyjności będący liczbą 𝓡 ε <1;10>, to i tak nie uwzględni on subiektywnego postrzegania, które odgrywa największą rolę.
  • marek.zak1 29.12.15, 21:57
    droitier napisał:

    > 42

    Chłopie. Wróć do szkoły i poucz się matematyki, a potem na dziewczyny.

    5 X 1 X 1.5 X 1 X 1 X 1 X 1 X 0.25 X 2 = 3.75

    Fizyczność:

    10 pompek i 25 przysiadów – faktor 0.5
    20 pompek i 50 przysiadów – faktor 1
    30 pompek i 70 przysiadów – faktor 1.5
    50 pompek i 100 przysiadów – faktor 2.

    Wzrost:

    Poniżej 1.65 - 0.25
    Poniżej 1.75 – 0.5
    1.75- 1.80 – 1
    1.80 – 1.85 – 1.5
    Powyżej 1.85 – 2

    Obwód klatki:
    Poniżej 90 – 0.25
    90 – 100 – 0.5
    100 – 110 – 1
    110 – 120 – 1.5
    Powyżej 1.20 – 2

    Wykształcenie:

    Podstawowe / zasadnicze zawodowe – 0.25
    Matura – 0.5
    Studia bezzawodowe – 1.0
    Studia z zawodem – 2.0

    Mieszkanie

    Nie masz – 0.25
    Wynajmujesz – 0.5
    Masz na kredyt – 1.0
    Masz na własność – 2.0

    Praca
    Nie masz – 0.25
    Umowa śmieciowa – 0.5
    Najniższa krajowa – 0.75
    Średnia krajowa – 1.0
    Średnia krajowa X – ten sam faktor

    Doświadczenia z kobietami

    Nie masz – 0.25
    Niewielkie – 0.5
    Miałeś dziewczynę – 0.75
    Miałeś kilka – 1

    Wiek

    20 – 30 – 2
    30 – 40 – 1
    40 – 50 – 0.75
    50 – 60 – 0.50
    60 + -0.25





  • droitier 29.12.15, 22:40
    marek.zak1 napisał:

    > droitier napisał:
    >
    > > 42
    >
    > Chłopie. Wróć do szkoły i poucz się matematyki, a potem na dziewczyny.
    >
    > 5 X 1 X 1.5 X 1 X 1 X 1 X 1 X 0.25 X 2 = 3.75

    Sorry, ale nie wydaje mi się byś mógł mnie pouczać w kwestii matematyki, zwłaszcza, że nie z matematyką mamy tu do czynienia a prostymi rachunkami.

    Możesz mi łaskawie powiedzieć, skąd wywróżyłeś sobie, że powyższe wyliczenie odnosi się do mnie?
  • marek.zak1 30.12.15, 09:26
    droitier napisał:

    > > Chłopie. Wróć do szkoły i poucz się matematyki, a potem na dziewczyny.
    > >
    > > 5 X 1 X 1.5 X 1 X 1 X 1 X 1 X 0.25 X 2 = 3.75
    >
    > Sorry, ale nie wydaje mi się byś mógł mnie pouczać w kwestii matematyki, zwłaszcza, że nie z matematyką mamy tu do czynienia a prostymi rachunkami.
    >
    > Możesz mi łaskawie powiedzieć, skąd wywróżyłeś sobie, że powyższe wyliczenie od nosi się do mnie?
    =======================================
    Dobrze, nie radzisz sobie więc z prostymi rachunkami - tu mnożeniem.
    Wróć do mojej tabeli i zobacz przyporządkowanie. Podałem zupełnie przypadkowe dane, aby Ci wykazać, że Twój wynik nie jest 42, tylko 3.75 w skali 1-10.. Wstaw swoje prawdziwe dane i zobacz co wyszło.

  • droitier 30.12.15, 10:07
    marek.zak1 napisał:

    > =======================================
    > Dobrze, nie radzisz sobie więc z prostymi rachunkami - tu mnożeniem.

    5x2x1x0.5x2x2x2.8x0.75x1 = 42

    A Ty jak sobie radzisz z mnożeniem?

  • kutuzow 30.12.15, 10:14
    droitier napisał:
    > 5x2x1x0.5x2x2x2.8x0.75x1 = 42
    >
    > A Ty jak sobie radzisz z mnożeniem?
    >

    I to jest własnie ten moment w którym podwładni Marka wyciągają swoje wydruki wypłat i kalkulatory i liczą raz jeszcze swoje premie :-)

    --
    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
    - Urquhart
  • marek.zak1 30.12.15, 10:21
    kutuzow napisał:

    > droitier napisał:
    > > 5x2x1x0.5x2x2x2.8x0.75x1 = 42
    > >
    > > A Ty jak sobie radzisz z mnożeniem?
    > >
    >
    > I to jest własnie ten moment w którym podwładni Marka wyciągają swoje wydruki wypłat i kalkulatory i liczą raz jeszcze swoje premie :-)
    =============================================

    To było na szybko, ale młody facet wysoki, dobrze zbudowany, z wyższym wykształceniem, zamożny z mieszkaniem, ma prawo sięgać do gwiazd.
    A swoja droga sam zaproponuj kwantyfikację wysokości półek :)
    >
  • kutuzow 30.12.15, 10:26
    marek.zak1 napisał:
    > To było na szybko, ale młody facet wysoki, dobrze zbudowany, z wyższym wykształ
    > ceniem, zamożny z mieszkaniem, ma prawo sięgać do gwiazd.
    > A swoja droga sam zaproponuj kwantyfikację wysokości półek :)

    Wzór mi się podobał, chodziło mi raczej o to że pisałeś iż tak liczysz premie podwładnym, a nie wierzyłeś że może w tego wzoru wyjść wartośc 42. Po prostu będąc podwładnym wolałbym sam dla pewności przeliczyć :-)

    --
    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
    - Urquhart
  • marek.zak1 30.12.15, 10:35
    kutuzow napisał:


    > Wzór mi się podobał, chodziło mi raczej o to że pisałeś iż tak liczysz premie podwładnym, a nie wierzyłeś że może w tego wzoru wyjść wartośc 42. Po prostu będąc podwładnym wolałbym sam dla pewności przeliczyć :-)
    ===================================

    W systemie mojego korpo jest zawsze górna granica - taki bezpiecznik, a więc gdy wykonasz 1000% normy to i tak dostaje się nie więcej niż 250% danego faktora.
    Tutaj nie dałem tego bezpiecznika bo nie przypuszczałem, ze z takim wynikiem można mieć jakiekolwiek problemy z kobietami.
    To jest przelicznik dla zwykłych ludzi, a nie dla takich z 42 półki. .

    >
  • midnight_lightning 30.12.15, 23:45
    @marek.zak

    "..... nie przypuszczałem, ze z takim wynikiem można mieć jakiekolwiek problemy z kobietami."
    _________________________________________________________________________________

    No nie wierzę, Panie Marku, czyta Pan to forum od dawna, zna Pan mentalność nowoczesnych kobiet i Pan się dziwi?


    No dobrze, spójrzmy najpierw, jakie czynniki dały droitierowi taki wynik. To głównie wykształcenie i jego pochodne, mieszkanie, dochody. I zadam pierwsze pytanie.


    Jaki wynik miałby droitier w wieku 15-20 lat, wtedy, gdy wszystko naprawdę się rozgrywa i ustala na całe życie? zapewne zbliżony do ogółu, a jednak został wtedy wykluczony. Stał się "nieśmiały", ot tak.


    Tak, zabrakło jednego, małego mnożnika pt "MENTALNOŚĆ", dzięki któremu pewna grupka nastolatków od tego 15(?) roku życia rżnie, "rucha" i "jebie" swoje rówieśniczki ku ich radości, a reszta chłopaków jest przez nie wyśmiewana jako prawiki, kujony, przeintelektualizowani, zakochani, durni frajerzy.

    Panie Marku, przecież Pan pisał o tym wiele razy, dziki prymityw pociąga, tzw. wojownik, a de facto największy burak, cham, kretyn, bandyta we wsi. Ten troglodyta, ten przynajmniej z wyglądu morderca. Psychopata i socjopata. To jest ideał mężczyzny wg tych zdegenerowanych kobiet.

    Miłych, ucywilizowanych, nie daj Boże wrażliwych, szczerze zakochanych i szanujących kobiety one mają głęboko w pogardzie. Po wielokrotnym skopaniu za swoją dobroć stają się coraz bardziej nieśmiali, wycofują się.

    Temat hierarchii się pojawił. Kto buduje takie typowo zwierzęce hierarchie? te bandyckie, zwierzęce dzikusy. Jednak ta hierarchia nie utrzymałaby się i rok bez przypięczetowania tej hierarchii przez nader ochocze nadstawianie tyłków przez samice, którym tak to się przecież debile, ziomy, karki, kibole i sportowcy podobają.

    Mili, inteligentni, porządni faceci wolą nie wyniszczającą rywalizację, a wspólne działania na rzecz wspólnoty. Dopóki kobiety swoją podłością im tego pomysłu nie wybiją z głów.

  • midnight_lightning 30.12.15, 23:58
    @marek.zak
    "Możesz więc z optymizmem oczekiwać, że wkrótce najbardziej atrakcyjne babki docenią Twoją wysoką pozycję na rynku"

    Rozumiem, Panie Marku, że chodzi Panu o super atrakcyjne nastolatki. Przecież nie o zużyte, sparszywiałe i zdegenerowane moralnie rówieśniczki po latach zadawania się tylko z garstką najgorszych. Z bękartami na ręku.

    Z formy i treści postów droitiera jasno wynika, że nie jest to debil, kibol, a inteligentny, mądry, wrażliwy, erudyta, dumny z siebie, do tego dowcipny, te sugestie odnosnie liczby 42. Z definicji był za młodu za "dobry" dla kobiet z natury złych i podłych. A jako samotny był skazywany na samotność zgodnie z kobiecą zasadą, "dawać seks tym, którzy seksu mają w nadmiarze, odmawiać tym, którzy naprawdę potrzebują".

    I bardzo dobrze panie Marku, gdyż to nieprawda, że kobiety z garstki najgorszych palantów do seksu wybierają potem podgrupę tych do związku (jakby taki doświadczony, chociaż tępy i głupawy, chciał na żonę dziwkę) :)

    Wiadomo przecież, że jak tym potworom zacznie się palić grunt pod nogami, ciąża, posunięty wiek, to bez skrupułów i do nawet inteligentnego, porządnego, dobrego w seksie uderzą. I się zdziwią, że jednak się płaci za swoje skurwysyństwa.

    A skurwysyństwem jest wartościowanie i nagradzanie najgorszych wad, a gnojenie chłopaków dobrych i mądrych.

    I bawi mnie, że kobiety, rzekomo takie empatyczne, he, he, mają śmiałość potem pisać, że "starzy kawalerowie...potrafią być upierdliwi", ja dorzucę za friko inną równie zadziwiającą mądrość "kurduple są wredne...tak z natury".

    Panie Marku, jest seks, jest związek. Nie ma seksu latami, to sp...ć, nie ma związku , ta kasa zarabiana przez rokujących facetów latami odrzucanych nie pójdzie na szmaty patologii i geriatrii. Natura -> psychologia sama weźmie odwet na kurwiszonach, którym się zdaje, ze można latami najlepszych gnoić, by potem z nich zrobić wygodne wyjście ostatniej szansy.
  • ninek04 31.12.15, 07:00
    midlight.Iightning napisał
    >bawi mnie, że kobiety, rzekomo takie empatyczne, he, he, mają śmiałość potem pisać, że "starzy kawalerowie...potrafią być upierdliwi", <

    He,he,he,a ja uważam, że jesteś doskonałym przykładem tej upierdliwości starego kawalera,co między innymi przejawia się wykonywaniem tej samej, starej, nudnej śpiewki,,ciągle na jedną nutę.
  • midnight_lightning 31.12.15, 00:14
    Jakby nie patrzeć, taki fajny facet i nic? dziwkom się zdaje, że wszyscy podzielają poglądy i anty-wartości ich i ich żałosnych troglodytów. A tu niespodzianka, frajerzy i ci rokujący, a wg samic "nieudacznicy" mają swój system wartości, np duszy w kobietach szukają, co oczywiście jest szukaniem Graala, czynem pięknym, lecz bezsensownym. Kobiety duszy nie mają.

    I ja w ramach propozycji (panowie zaliczający mięso setkami nie muszą się zgadzać) zaproponuję kilka oczywistych mnożników pozycjonujących te kobiety.


    - wiek:
    do 20 - 2
    20- 30 - 1
    powyżej 30 - 0

    - przebieg czyli rozwarcie:
    dziewica - 2
    1-2 facetów - 1
    2-5 facetów - 0,5
    5-500 - 0

    - rodzaj facetów do seksu
    bad-boye czyli bandyci - 0
    geriatria czyli 2-4 razy starsi - 0
    inteligentni, mili, grzeczni - 100!!!! - a co, jak żartować to na maxa

    - ilość bękartów
    0 - 1
    > 0 - 0

    A paniom podstarzałym, samotnym mamom, itp proponuję uderzyć w ton żałosny pt "przecież każdy zasługuje na szczęście", może ktoś z tych 20% ruchaczy się wzruszy, bo inteligentni, dobrzy, wrażliwi i durnie kochający już nie :)

    ----------------------------------------------------------------------------------

    W kwestii wag proponowanych faktorów tez mam pewne zastrzeżenia:
    - część się dubluje, siła, wzrost, klatka na ogół jest skorelowana
    - praca i dochody są też pochodną "popularności" tzn. pewności siebie. Samo super wykształcenie i umiejętności nie zapewnią ani pracy ani wysokich dochodów, gdy ma się sponiewieraną przez kobiety pewność siebie.

    - doświadczenie z kobietami - maksymalnie 1 za kilka? w dzisiejszych realiach? co najmniej 10 za każde 100 zaliczonych fok. Kobiety uwielbiają być nieistotną szmatką dla takich popularnych facetów. Aż 0,25 dla prawiczka? kobiety są zgodne, 0 absolutne. Żadna do łóżka z prawiczkiem nie pójdzie i dlatego obecnie tylu prawiczków .


    - wiek - młodzi faceci mają więcej od starszych? błąd :) Krystek z 3-miasta z setką nastolatek nagranych telefonem, ile nie nagrał z lenistwa? Radko lat 68 z 500-ką zaliczonych nastolatek też niczego sobie.
  • midnight_lightning 31.12.15, 00:36
    kobieca szczera podłość wprost z kafeterii

    "Ja przed moim mężem miałam z 70 partnerów, w tym kilkanaście kobiet. Zaliczyłam seks w klubach, w centrach handlowych, przez chwilę spotykałam się również w klimacie BDSM. Uwielbiałam poniżenie i brutalność. Gdy poznałam mojego męża, wiedziałam że będzie "na poważnie". Powiedziałam mu, że miałam jednego partnera- stałego chłopaka, był bardzo zadowolony. Teraz jesteśmy 2 lata po ślubie, seks bez udziwnień raz czy dwa w tygodniu i mąż nie nalega na nic więcej. To mnie zaczyna nosić...
    Tak czy owak, bezpieczniej jest przyznać się facetowi (o którym myślicie powaznie, kandydat na męża i ojca dzieci) do maks. 3 partnerów seksualnych i oczywiście zero przygód, seks tylko w związku. I tak tego nie sprawdzi, a będzie mu się lepiej żyło (i wam przy okazji) "

    I fajnie, że coraz mniej porządnych rokujących facetów daje się okłamywać tym chodzącym zaprzeczeniom człowieczeństwa, jak np Droitier, on ma swoją dumę i poczucie wartości, do którego żaden szmatławiec nie ma szans.
  • druginudziarz 31.12.15, 12:42
    marek.zak1 napisał:

    > kutuzow napisał:
    >
    >
    > > Wzór mi się podobał, chodziło mi raczej o to że pisałeś iż tak liczysz pr
    > emie podwładnym, a nie wierzyłeś że może w tego wzoru wyjść wartośc 42. Po pros
    > tu będąc podwładnym wolałbym sam dla pewności przeliczyć :-)
    > ===================================
    >
    > W systemie mojego korpo jest zawsze górna granica - taki bezpiecznik, a więc gd
    > y wykonasz 1000% normy to i tak dostaje się nie więcej niż 250% danego faktora.

    Korporacje to dzieło szatana.
    U znajomego zainstalowano nową linie produkcyjną, określono normy dla brygad i premie motywacyjne (mocno symboliczne zresztą) za przekroczenie normy. Jedna z brygad się połasiła i zrobiła w kwartale 120% normy, po czym w kolejnym normy zostały podwyższone o 20% :D
  • proteinowy 31.12.15, 19:10
    > W systemie mojego korpo jest zawsze górna granica - taki bezpiecznik, a więc gd
    > y wykonasz 1000% normy to i tak dostaje się nie więcej niż 250% danego faktora.

    [Marek]:

    Muszę się wychylić bo mi się ten wzór mocno nie podoba.

    Mnożenie poszczególnych faktorów przez współczynniki jest oczywiste. Ale nie spotkałem się z ponownym mnożeniem tych już zważonych faktorów. Zazwyczaj się je sumuje. Co najwyżej czasem wynik się potem normalizuje do jakiegoś wygodnego zakresu (np 0-1 naukowcy, 0-10 marketing, czy 0-100 zarząd). Podrzucisz coś popularno-naukowego co by wyjaśniło Twoją metodę (może być Wiki)?

    W każdym razie ciesze się, że moja premia nie jest liczona w ten sposób, typ funkcji opisanej takim wzorem eliminuje talenty (jeden ze współczynników bardzo wysoki, kilka bardzo niskich) na rzecz przeciętniaków (większość współczynników koło 1), którzy z kolei są odsunięci w cień przez kłamców (wszystkie współczynniki wysoko). No ale to korporacja. Może z kobietami jest inaczej i prawidłowo rozgryzłeś software na jakim biega kobiecy mózg? Kto wie...

    [Droiter]:

    Nie do końca rozumiem Twoją motywację. Zależności statystyczne w ludzkim stadzie istnieją, ale indywidualny rozstrzał pożądanych cech i oczekiwań jest bardzo szeroki. Stąd natura relacji z każdą konkretną kobietą jest nieprzewidywalna i jakiekolwiek statystyki na niewiele Ci się przydadzą. Chyba, że nie zależy ci na konkretnej osobie tylko chcesz się związać z kimkolwiek, kto spełnia jakąś listę cech albo leży na jakiejś półce. Albo chyba, że po prostu chcesz znaleźć zależności statystyczne dla samej radości badań.

    Ja niestety nie "znam się na kobietach" tak jak starsi koledzy, ale strzelałbym że niskie libido to bardzo, bardzo poważny problem dla potencjalnej partnerki, wysokolibidowej czy nie. Pierwsza nie dostanie zabawy, druga władzy. Mówiąc brutalnie: bez permanentnego wzwodu jesteś za mało użyteczny.

    [Grupa]:

    Szczęśliwego Nowego Roku!
  • marek.zak1 31.12.15, 19:37
    proteinowy napisał(a):


    > [Marek]:
    >
    > Muszę się wychylić bo mi się ten wzór mocno nie podoba.
    >
    > Mnożenie poszczególnych faktorów przez współczynniki jest oczywiste. Ale nie spotkałem się z ponownym mnożeniem tych już zważonych faktorów. Zazwyczaj się je sumuje.
    ===================================================

    Oczywiście, można sumować, ale ja tutaj przyjąłem model wyjścia ze średnie j półki (5) i zaproponowałem faktory, które ja podwyższają bądź zmniejszają.
    W przypadku sumowania byłby inny model, np. 10 czynników (wzrost, wykształcenie itp) i faktory np. od 0 do 2. Potem mnożysz i dalej sumujesz.
    Ten model jest lepszy w bonusach i osiagnięciach, natomiast do określenia faceta gorszy, gdyż są czynniki, które jednak dyskwalifikują faceta. Weźmy penis - poniżej 5 cm - faktor ,,0", co przy samym dodawaniu by mogło nie mieć znaczenia, bo np. wysoka pensja + wzrost by to zrekompensowały.
    To tak dla zabawy. Dobrego 2016:)
  • sabat777 31.12.15, 20:16
    Nawzajem Proteinowy ;) Fajnie, ze wpadles. A tu Kicia gdzies zniknela :( Chyba...
  • druginudziarz 31.12.15, 23:44
    sabat777 napisał:

    > Nawzajem Proteinowy ;) Fajnie, ze wpadles. A tu Kicia gdzies zniknela :( Chyba.
    > ..
    Kicia się pewnie wylaszczyła i z życia korzysta :)
  • droitier 30.12.15, 10:35
    marek.zak1 napisał:

    > To było na szybko, ale młody facet wysoki, dobrze zbudowany, z wyższym wykształ
    > ceniem, zamożny z mieszkaniem, ma prawo sięgać do gwiazd.
    > A swoja droga sam zaproponuj kwantyfikację wysokości półek :)
    > >

    No widzisz niewierny Marku? Nie wierzyłeś w moc własnego wzoru (a może tylko we mnie?). Warto poznać wpierw konsekwencje swoich propozycji, zanim zacznie się kogoś obrażać.

    p.s. zaprzeczam jakobym był wysoki, co zresztą widać (czynnik 1 i to ledwo).
  • zawle 30.12.15, 14:14
    kutuzow napisał:

    > droitier napisał:
    > > 5x2x1x0.5x2x2x2.8x0.75x1 = 42
    > >
    > > A Ty jak sobie radzisz z mnożeniem?
    > >
    >
    > I to jest własnie ten moment w którym podwładni Marka wyciągają swoje wydruki w
    > ypłat i kalkulatory i liczą raz jeszcze swoje premie :-)

    Myślisz że się wcześniej nie zorientowali? :))
    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • wont2 30.12.15, 20:45
    kutuzow napisał:

    > droitier napisał:
    > > 5x2x1x0.5x2x2x2.8x0.75x1 = 42
    > >
    > > A Ty jak sobie radzisz z mnożeniem?
    > >
    >
    > I to jest własnie ten moment w którym podwładni Marka wyciągają swoje wydruki w
    > ypłat i kalkulatory i liczą raz jeszcze swoje premie :-)
    ------------
    He he :) 270 jak nabiorę powietrza. Jak nie nabiorę to tylko 180 :) Durne suki, nie poznały się... :)

    A tak na poważnie, to te idiotyczne systemy premiowania w korporacjach są wynikiem (oprócz oczywiście ludzkiej głupoty, która jak wiemy nie ma granic) zupełnego rozjechania się interesów kadry zarządzającej i długoterminowych interesów właścicieli - z racji tego, że po prostu często nie ma długoterminowych większościowych właścicieli, konkretnych ludzi z imienia i nazwiska. Zamiast tego mamy tylko pozycje w portfelu.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • marek.zak1 30.12.15, 21:43
    wont2 napisał:

    A tak na poważnie, to te idiotyczne systemy premiowania w korporacjach są wynikiem (oprócz oczywiście ludzkiej głupoty, która jak wiemy nie ma granic) zupełnego rozjechania się interesów kadry zarządzającej i długoterminowych interesów właścicieli - z racji tego, że po prostu często nie ma długoterminowych większościowych właścicieli, konkretnych ludzi z imienia i nazwiska.
    ========================================================
    Wont, taki OT, ale po pierwsze właściciele są rozproszeni, a reprezentujące ich rady nadzorcze trzymają sztamę z zarządami, które same powołują. Długoterminowe interesy to były kiedyś, jak byli rzeczywiści właściciele, jak napisałeś, a nie teraz, jak są nimi przeważnie różne fundusze. . Teraz jak zarządy są rozliczane półrocznie, czy nawet kwartalnie, jeden słaby kwartał, akcje lecą, a potem zarząd.
    Obecny system to nie kapitalizm, tylko korporacjonizm, czyli firma może paść a zarząd odchodzi z milionami.
  • marek.zak1 30.12.15, 10:19
    droitier napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > =======================================
    > > Dobrze, nie radzisz sobie więc z prostymi rachunkami - tu mnożeniem.
    >
    > 5x2x1x0.5x2x2x2.8x0.75x1 = 42
    >
    > A Ty jak sobie radzisz z mnożeniem?
    ===========================

    Możesz więc z optymizmem oczekiwać, że wkrótce najbardziej atrakcyjne babki docenią Twoją wysoką pozycję na rynku. Nie obniżaj wymagań i startuj do tych od 42 w górę.
  • droitier 30.12.15, 10:43
    marek.zak1 napisał:
    > ===========================
    >
    > Możesz więc z optymizmem oczekiwać, że wkrótce najbardziej atrakcyjne babki doc
    > enią Twoją wysoką pozycję na rynku. Nie obniżaj wymagań i startuj do tych od 42
    > w górę.

    Rozważ karierę we wróżbiarstwie. To całkiem pokaźny rynek, a po zaprezentowaniu mi próbki swojego horoskopu wydaje mi się, że potrafisz napisać to, co przeciętna gospodyni domowa chce usłyszeć.
  • triismegistos 31.12.15, 10:14
    Ja wam powiem, ze do dupy z tym wzorem. Znam jednego faceta, który według wzoru plasuje się całkiem wysoko- usportowiony, wysoki, z własną chatą, duzą klatą ;) dobrze zarabia i... ma zakola, nieprzystojną twarz, jest lekko szytwniacki i tak jakoś tylko nigdy nie miał żadnej baby.
    I kryterium wiekowe w tym teście też jest do kitu, moim zdaniem, i naprawdę nie jestem tu wyjątkiem, faceci po 30 są atrakcyjniejsi od dzieciaków.
    Tabelka zawodowa jet już kompletnie do kitu. Praca na etacie za tą całą średnią krajową kontra praca na śmieciówce za podobną kasę... Kto to odróżnia oprócz jakiś urzędniczek ZUS na boga... A kompletnie nie uwzględniłeś posiadania ciekawego zawodu albo prowadzenia własnej firmy, co zdecydowanie się wyróżnia. I nie pisze tutaj o nie wiadomo jakich niuansach.

    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • marek.zak1 31.12.15, 10:37
    triismegistos napisała:

    > Ja wam powiem, ze do dupy z tym wzorem. Znam jednego faceta, który według wzoru
    > plasuje się całkiem wysoko- usportowiony, wysoki, z własną chatą, duzą klatą ; ) dobrze zarabia i... ma zakola, nieprzystojną twarz, jest lekko szytwniacki i tak jakoś tylko nigdy nie miał żadnej baby.
    > I kryterium wiekowe w tym teście też jest do kitu, moim zdaniem, i naprawdę nie jestem tu wyjątkiem, faceci po 30 są atrakcyjniejsi od dzieciaków.
    > Tabelka zawodowa jet już kompletnie do kitu. Praca na etacie za tą całą średnią krajową kontra praca na śmieciówce za podobną kasę... Kto to odróżnia oprócz jakiś urzędniczek ZUS na boga... A kompletnie nie uwzględniłeś posiadania ciekawego zawodu albo prowadzenia własnej firmy, co zdecydowanie się wyróżnia. I nie pisze tutaj o nie wiadomo jakich niuansach.
    ===========================================
    To była pierwsza przymiarka i można kryteria uzupełniać. Podałem kryteria finansowe, a można dodać inne.
    Faceci po 30, którzy są wolni / dostępni i nie mają ukrytych wad to rzadkość.
    >
  • urquhart 31.12.15, 10:44
    marek.zak1 napisał:
    > Faceci po 30, którzy są wolni / dostępni i nie mają ukrytych wad to rzadkość.

    He, he, a kobiety?
  • wont2 31.12.15, 10:54
    urquhart napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    > > Faceci po 30, którzy są wolni / dostępni i nie mają ukrytych wad to rzadk
    > ość.
    >
    > He, he, a kobiety?
    ---------
    Wolne kobiety po trzydziestce mają jedną wadę. Są po trzydziestce :)


    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • triismegistos 31.12.15, 10:48
    Rzadkość? Po 30? Na planecie, na której studenci polibudy są rozrywani przez panienki jak mniemam.

    --
    [url=http://damakameliowa94.blogspot.com]dama kameliowa[/url]
  • druginudziarz 31.12.15, 12:44
    triismegistos napisała:

    > Ja wam powiem, ze do dupy z tym wzorem. Znam jednego faceta, który według wzoru
    > plasuje się całkiem wysoko- usportowiony, wysoki, z własną chatą, duzą klatą ;
    > ) dobrze zarabia i... ma zakola, nieprzystojną twarz, jest lekko szytwniacki i
    > tak jakoś tylko nigdy nie miał żadnej baby.

    Bo w tym "wzorze" :) nie ma zdrowia psychicznego.
    Twój przykład podchodzi mi pod jakiegoś psychopatę.
  • urquhart 31.12.15, 13:32
    druginudziarz napisał:

    > Bo w tym "wzorze" :) nie ma zdrowia psychicznego.
    > Twój przykład podchodzi mi pod jakiegoś psychopatę.

    Dobra Drugi Wracamy do tych definicji . Po pierwsze jaka atrakcyjność?
    Bezwzględna seksualna atrakcyjność męzczyzny dotyczy tego że większości kobiet wilgotnieje bezwzglednie krocze wg Bussa i to poniżej paru procent w meskiej populacji i charakteryzuje duży testosteron, kwadratowe szczęki, mięśnie ale i przy okazji kompletny brak zainteresowania dziećmi i domem rodzinnością.
    To co Marek postuluje to atrakcyjność społeczna, związkowa nie mająca nic wspólnego z powyższą!
    PE dzieli to na atrakcyjność partnera długoterminowego i krótkoterminowego. Ten pierwszy zwilża na początku zwiazku, ten drugi zwilża bezwzględnie kobiety. I to różne pojęcią.
    Generalnie proszę ujęcie naukowe, dziś można badać jak mózg reaguje gratyfikująco na bodźcee wzrokowe i co to atrakcyjność bo jest mierzalna jak poziom aktywności.

    Oczywiście że kulturowe uwarunkowania są komplementarne z bezwzględnymi jak testosteron, umięsnienie czy symetria, w Mauretanii otyłość jest dowodem zasobności i zdrowia, a w Europie jest dowodem braku odpowiedzialności słabej woli i jedzenia taniego śmieciowego żarcia, tak że podświadomy kulturowy wzorzec zdrowia genów jest zupełnie inny.
    Polecam badania w ujęciu neurobiologicznym szczególnie stronę tabelka 120 gdzie jest to co koledzy tak pojeciowo mieszają a feministki tak nienawidzą bo to w jawnej sprzeczności jest z postulowaniem metroseksualnej genderowej atrakcyjności :)
    www.staff.amu.edu.pl/~krzychu/publik/atr_tw.pdf
  • druginudziarz 31.12.15, 13:54
    urquhart napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Bo w tym "wzorze" :) nie ma zdrowia psychicznego.
    > > Twój przykład podchodzi mi pod jakiegoś psychopatę.
    >
    > Dobra Drugi Wracamy do tych definicji . Po pierwsze jaka atrakcyjność?
    > Bezwzględna seksualna atrakcyjność męzczyzny dotyczy tego że większości kobiet
    > wilgotnieje bezwzglednie krocze wg Bussa i to poniżej paru procent w meskiej po
    > pulacji i charakteryzuje duży testosteron, kwadratowe szczęki, mięśnie ale i pr
    > zy okazji kompletny brak zainteresowania dziećmi i domem rodzinnością.
    > To co Marek postuluje to atrakcyjność społeczna, związkowa nie mająca nic wspól
    > nego z powyższą!

    Urqu, wieziesz drzewo do lasu :D nie przekonuj przekonanego.
    Zwróciłem uwagę na jeden element w przykładzie -> "nieprzystojna twarz".
    Tak mi się skojarzyło z osobą, dość sprawną społecznie, ale z rysem psychopatycznym, albo jakimś innym szaleństwem. Korporacje lubią takich, sowicie ich nagradzają, sprawni intelektualnie, bezwzględni, skuteczni, aktywni fizyczni, dbający o wygląd, ale twarz zdradza coś niepokojącego. Mam przed oczami kilka takich osób, stąd moje skojarzenie. Oczywiście psychopata może wyglądać też jak Brad Pitt i takież mieć powodzenie, to inna bajka.
  • urquhart 31.12.15, 14:20
    > Urqu, wieziesz drzewo do lasu :D nie przekonuj przekonanego.

    No wiem, raczej chodzi o ujęcie przydługich teorii spójnie w esencję także dla siebie.

    > Zwróciłem uwagę na jeden element w przykładzie -> "nieprzystojna twarz".
    > Tak mi się skojarzyło z osobą, dość sprawną społecznie, ale z rysem psychopatyc
    >(...) ale twarz zdradza coś niepokojącego. Mam przed oczami kilka takich
    > osób, stąd moje skojarzenie

    To raczej chodzi o budzenie emocji. Jak się ma taka kotwicę to można skutecznie użyć NLP.
  • triismegistos 03.01.16, 12:01
    Chryste, co z mojego opisu należy do kryteriów diagnostycznych psychopatii? Zakola?

    --
    jest taka linia, której normalni ludzie nie przekroczą, kiedy narysujesz mi tę linię ja ja wciągnę
  • sabat777 29.12.15, 21:32
    Protestuje :) wazac 120 kg mialem w klacie ponad 120 cm, ale z pewnoscia nie byl to powod do otrzymania tak wysokiej liczby punktow.
  • wont2 29.12.15, 17:08
    Zadnego samookreslania! Jestes tak dobry jak twoja obecna dziewczyna. Nie mozesz zatem pozwolic sobie na komfort zadowolenia kobieta, ktora ci sie po prostu podoba, bo zycie polega na tym, zeby sie rozwijac. A ten kto tkwi w miejscu - zwija sie. Jak skora na twarzy twojej kobiety z biegiem lat.

    Zasada jest prosta - nie udaje ci sie stukac lasek z twojej polki tylko z polki dwa poziomy nizej? Twoja polka jest dwa poziomy nizej. Ale nie martw sie, bo cuda tez sie zdarzaja. Wlasnie przeczytalem dzisiaj, ze Bartosz Weglarczyk (tak, tak, te tluste prosie) stuka Magdalene Ogorek i w przyszlym roku sie zareczaja. I od razu Bartek przeskoczyl z szafki na buty do pawlacza! I byc moze to nie jest jego osatnie slowo, bo jak wiemy, kto sie nie rozwija, ten sie zwija. Jak dla mnie to Ogorek, miedzy innymi wadami, jest za bardzo eteryczna, malo konkretna, damulka taka, bulke-przez-bibulke. No i jak Weglarczyk wszedl w warzywa, to moze za jakis czas kopnie w dupe Ogorek i wezmie sie za Marhevke, sierzant Shelly Marhevke, dowodce zwiadu wojskowego izraelskich sil zbrojnych, strzegaca poludniowej granicy Izraela przed infiltracja ze strony terrorystow.

    i.imgur.com/JKzgFc0.jpg
    Sorry, za te glupoty powyzej ale kazdy sposob jest dobry, zeby promowac moj absolutny top of the top, jakim jest sierzant Marhevka.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • droitier 29.12.15, 17:27
    wont2 napisał:

    > Zadnego samookreslania! Jestes tak dobry jak twoja obecna dziewczyna.
    >
    > Zasada jest prosta - nie udaje ci sie stukac lasek z twojej polki tylko z polki
    > dwa poziomy nizej? Twoja polka jest dwa poziomy nizej.

    Czyli wg Ciebie wartość mężczyzny jest określana dopiero wartością kobiety, z którą wchodzi w relację, a mężczyzna sam w sobie nie stanowi żadnej absolutnej wartości. Innymi słowy, nasza atrakcyjność jest WTÓRNA wobec atrakcyjności kobiet.

    Jest to najbardziej deprecjonująca mężczyzn myśl, którą ostatnio przeczytałem. Czy naprawdę potrzebujesz kobiecego lustra by ocenić własną wartość. To smutne, że mężczyzna (jesteś nim chyba?) ma tak niskie mniemanie o własnej płci. Ja ma w sobie jeszcze trochę męskiej dumy, by nie kupować takich teorii.
  • ninek04 29.12.15, 17:35
    >Ja ma w sobie jeszcze trochę męskiej dumy, by nie kupować takich teorii.<

    Ale,jak myślisz, jak długo można pielęgnować tę swoją dumę, właściwie tylko po to,by sobie coś udowodnić i w jakim celu?
  • droitier 29.12.15, 17:58
    ninek04 napisała:

    > Ale,jak myślisz, jak długo można pielęgnować tę swoją dumę, właściwie tylko po
    > to,by sobie coś udowodnić i w jakim celu?

    Dumę trzeba w sobie zawsze pielęgnować. Zasadne jest natomiast dopilnowanie by była ona na odpowiednim poziomie.
  • ninek04 29.12.15, 22:20
    droitier napisał
    >Dumę trzeba w sobie zawsze pielęgnować. Zasadne jest natomiast dopilnowanie by była ona na odpowiednim poziomie.<

    No tak, jeśli wkłada się nadmiar energii w pilnowanie, by duma spoczywała na odpowiedniej półce, to może być ciężko, by starczyło siły i woli na cokolwiek innego, poza pielęgnowaniem swojej dumy;)
  • droitier 29.12.15, 22:56
    ninek04 napisała:

    > droitier napisał
    > >Dumę trzeba w sobie zawsze pielęgnować. Zasadne jest natomiast dopilnowani
    > e by była ona na odpowiednim poziomie.<
    >
    > No tak, jeśli wkłada się nadmiar energii w pilnowanie, by duma spoczywała na od
    > powiedniej półce, to może być ciężko, by starczyło siły i woli na cokolwiek inn
    > ego, poza pielęgnowaniem swojej dumy;)

    proszę Cię... przekręcasz moje słowa, tak by wykazać, że jestem próżny. Uważasz, że posiadanie dumy to coś złego? Serio zgadzasz się z teorią wonta, że wartość mężczyzny określa ostatnia laska jaką bzyknął? Jakoś nie pasuje mi to obrazu mężczyzny, który robi swoje, a jeśli ktoś określa jego miejsce w hierarchii, to są to inni mężczyźni.
  • druginudziarz 30.12.15, 00:09
    droitier napisał:

    > Czyli wg Ciebie wartość mężczyzny jest określana dopiero wartością kobiety, z k
    > tórą wchodzi w relację, a mężczyzna sam w sobie nie stanowi żadnej absolutnej w
    > artości. Innymi słowy, nasza atrakcyjność jest WTÓRNA wobec atrakcyjności kobie
    > t.
    >
    > Jest to najbardziej deprecjonująca mężczyzn myśl, którą ostatnio przeczytałem.
    > Czy naprawdę potrzebujesz kobiecego lustra by ocenić własną wartość. To smutne,
    > że mężczyzna (jesteś nim chyba?) ma tak niskie mniemanie o własnej płci. Ja ma
    > w sobie jeszcze trochę męskiej dumy, by nie kupować takich teorii.

    Ja Ciebie nie rozumiem.
    Pytasz ile masz wzrostu, a na propozycję przyłożenia centymetra oburzasz się ze to jest deprecjonujące (?!)
  • droitier 30.12.15, 00:22
    druginudziarz napisał: .

    > Ja Ciebie nie rozumiem.
    > Pytasz ile masz wzrostu, a na propozycję przyłożenia centymetra oburzasz się ze
    > to jest deprecjonujące (?!)

    Problem w tym, że w tej analogii nie chodzi o przyłożenie centymetra tylko o ocenę mojego wzrostu na podstawie tego ile i jakie kobiety poprosiły mnie o zdjęcie im czegoś z wysokiej półki w sklepie.
  • druginudziarz 30.12.15, 00:30
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał: .
    >
    > > Ja Ciebie nie rozumiem.
    > > Pytasz ile masz wzrostu, a na propozycję przyłożenia centymetra oburzasz
    > się ze
    > > to jest deprecjonujące (?!)
    >
    > Problem w tym, że w tej analogii nie chodzi o przyłożenie centymetra tylko o oc
    > enę mojego wzrostu na podstawie tego ile i jakie kobiety poprosiły mnie o zdjęc
    > ie im czegoś z wysokiej półki w sklepie.

    Dobra, to inaczej, w jaki sposób można sprawdzić kto jest najlepszym dajmy na to bokserem?
  • droitier 30.12.15, 00:45
    boxrec.com/records?reset=1&sex=m
  • druginudziarz 30.12.15, 17:59
    droitier napisał:

    > boxrec.com/records?reset=1&sex=m

    No więc widzisz że decydują realne starcia a nie lustro.
  • droitier 30.12.15, 22:21
    druginudziarz napisał:

    > droitier napisał:
    >
    > > boxrec.com/records?reset=1&sex=m
    >
    > No więc widzisz że decydują realne starcia a nie lustro.

    W byciu bokserem chodzi o to by naprać po pysku jak najwięcej i jak najlepszych.
    W byciu mężczyzną chodzi o coś więcej niż zaliczanie jak największej liczby jak najlepszych lasek. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale w sumie co ja wiem...
  • druginudziarz 31.12.15, 00:32
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > droitier napisał:
    > >
    > > > boxrec.com/records?reset=1&sex=m
    > >
    > > No więc widzisz że decydują realne starcia a nie lustro.
    >
    > W byciu bokserem chodzi o to by naprać po pysku jak najwięcej i jak najlepszych

    No właśnie. Jeśli jesteś w stanie naprać najlepszych to znaczy że jestes najlepszy.
    A jeśli Ci się wydaje że mógłbyś naprać najlepszych, to znaczy że tylko Ci się wydaje.

    > W byciu mężczyzną chodzi o coś więcej niż zaliczanie jak największej liczby jak
    > najlepszych lasek.

    Zapewne, ale jesli szukasz swojej półki w olimpiadzie pt. "relacje męsko-damskie" to w zasadzie tylko to się liczy. Fakty a nie mity.
  • droitier 31.12.15, 08:55
    druginudziarz napisał:
    >
    > > W byciu mężczyzną chodzi o coś więcej niż zaliczanie jak największej licz
    > by jak
    > > najlepszych lasek.
    >
    > Zapewne, ale jesli szukasz swojej półki w olimpiadzie pt. "relacje męsko-damski
    > e" to w zasadzie tylko to się liczy. Fakty a nie mity.

    Czyli liczy sie wylacznie "meski przebieg", nawer nie uroda, kasa, pieniadze, nie wspominajac o intelekcie czy innych zaletach? Wybacz, ale nie kupuje tego. Jakos nigdy zadna nie zapytala ile mialem kobiet, a przeciez to pierwsza rzecz, o ktora powinna spytac.
  • zawle 31.12.15, 09:18
    Mnie męski przebieg zniechęca. Po sobie wiem że zbyt dużo osób w życiu intymnym powoduje, że każdy następny człowiek jest tymczasowy, powierzchowny, rozdrobniony. Mnie jako kobiecie potrzeba bliskości. A żeby ta się narodziła, potrzeba uważności, pewnej niewinności ( związanej z przebiegiem psychicznym). Starego wyjadacza poznam jak swój swego, szkoda mojego czasu. Napięcie seksualne higieniczniej i bardziej bezproblemowo rozładować samemu, seks bez autentycznej magii jest nie wart zachodu.

    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • druginudziarz 31.12.15, 09:31
    zawle napisała:

    > Mnie męski przebieg zniechęca.

    A 20 lat temu?
    A mężczyźni bez przebiegu byli zachęcający?
    Poza tym, Ty nie szukasz swojej półki :)
  • zawle 31.12.15, 10:01
    druginudziarz napisał:

    > zawle napisała:
    >
    > > Mnie męski przebieg zniechęca.
    >
    > A 20 lat temu?
    > A mężczyźni bez przebiegu byli zachęcający?
    > Poza tym, Ty nie szukasz swojej półki :)

    A kto miał 20 lat temu wielki przebieg? Ale wcześniej tez tak było. Zazwyczaj to ja poluję. Ja wybieram, ja uwodzę, lubię rozbudzać zainteresowanie. Na dłużej zatrzymywałam się tylko przy tych "spokojnych", a tych też nie brakowało wśród przystojniaków. Teraz zmieniło się tylko to, że mi się już nie chce. Ile można się bawić w tą samą zabawę?
    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • zawle 31.12.15, 10:04
    Zaraz, jak to nie szukam swojej półki? Musi mieszkać blisko, mieć dużego i sam na siebie zarabiać. To jest moja półka:)))

    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • druginudziarz 31.12.15, 10:16
    zawle napisała:

    > Zaraz, jak to nie szukam swojej półki? Musi mieszkać blisko, mieć dużego i sam
    > na siebie zarabiać. To jest moja półka:)))

    W sensie "nie szukasz bo już znasz swoją półkę".
  • zawle 31.12.15, 10:27
    Ja znam? Powaliło Cię? A ty znasz swoją?

    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • druginudziarz 31.12.15, 10:36
    zawle napisała:

    > Ja znam? Powaliło Cię? A ty znasz swoją?
    Pewnie że tak, np. nie podoba mi się A7 bo dużo pali i drogie w utrzymaniu, a ferrari nie da się jeździć po Krakowie bo za nisko zawieszone ;)
  • wont2 31.12.15, 10:34
    zawle napisała:

    > Zaraz, jak to nie szukam swojej półki? Musi mieszkać blisko, mieć dużego i sam
    > na siebie zarabiać. To jest moja półka:)))
    -------
    Duży to od ilu centymetrów się u ciebie zaczyna? No i liczony na bazie deklaracji ankietowych czy mierzony? :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 31.12.15, 10:41
    Świątecznie.....specjalnie dla Ciebie....żeby się nie mieścił w ustach;))

    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • wont2 31.12.15, 10:46
    zawle napisała:

    > Świątecznie.....specjalnie dla Ciebie....żeby się nie mieścił w ustach;))
    -------
    No to wypisz wymaluj mój!* :)))


    * na bazie deklaracji ankietowej

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 31.12.15, 10:49
    No wiem, specjalna promocja świąteczna. I ty możesz sprawić komuś przyjemność..jakoś tak leciało;)

    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • wont2 31.12.15, 10:58
    zawle napisała:

    > No wiem, specjalna promocja świąteczna. I ty możesz sprawić komuś przyjemność..
    > jakoś tak leciało;)
    ---------
    img.hopaj.pl/images/0/e/0ef1650e43dda3020c6e6864f748d95c.jpg
    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 31.12.15, 09:26
    Mnie męski przebieg zniechęca. Po sobie wiem że zbyt dużo osób w życiu intymnym powoduje, że każdy następny człowiek jest tymczasowy, powierzchowny, rozdrobniony. Mnie jako kobiecie potrzeba bliskości. A żeby ta się narodziła, potrzeba uważności, pewnej niewinności ( związanej z przebiegiem psychicznym). Starego wyjadacza poznam jak swój swego, szkoda mojego czasu. Napięcie seksualne higieniczniej i bardziej bezproblemowo rozładować samemu, seks bez autentycznej magii jest nie wart zachodu.
  • wont2 31.12.15, 09:30
    zawle napisała:

    > Mnie męski przebieg zniechęca. Po sobie wiem że zbyt dużo osób w życiu intymnym
    > powoduje, że każdy następny człowiek jest tymczasowy, powierzchowny, rozdrobni
    > ony. Mnie jako kobiecie potrzeba bliskości. A żeby ta się narodziła, potrzeba u
    > ważności, pewnej niewinności ( związanej z przebiegiem psychicznym). Starego wy
    > jadacza poznam jak swój swego, szkoda mojego czasu. Napięcie seksualne higienic
    > zniej i bardziej bezproblemowo rozładować samemu, seks bez autentycznej magii j
    > est nie wart zachodu.
    -----------
    Czyli ze stacji Dzikie Ruchanie próbujesz wsiąść do pociągu Romantyzm? Szczerze kibicuję ale nie wiem czy takie pociągi są jeszcze w rozkładzie.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 31.12.15, 09:57
    wont2 napisał: > Czyli ze stacji Dzikie Ruchanie próbujesz wsiąść do pociągu Romantyzm? Szczerze
    > kibicuję ale nie wiem czy takie pociągi są jeszcze w rozkładzie.

    Są, ale się trzeba najeździć:))
    --
    naukowcy odkryli że kobiety z dużym biustem odnoszą większe sukcesy zawodowe niż mężczyźni z dużym biustem
  • wheels.of.steel 03.01.16, 14:40
    Takie rzeczy tylko w Erze, a Ery już nie ma. :P
  • wheels.of.steel 03.01.16, 12:16
    to czemu szukasz faceta, który "wyjadaczem" nie jest? :P Nie uważasz, że to trochę nie fair? :P
  • druginudziarz 31.12.15, 09:28
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > >
    > > > W byciu mężczyzną chodzi o coś więcej niż zaliczanie jak największe
    > j licz
    > > by jak
    > > > najlepszych lasek.
    > >
    > > Zapewne, ale jesli szukasz swojej półki w olimpiadzie pt. "relacje męsko-
    > damski
    > > e" to w zasadzie tylko to się liczy. Fakty a nie mity.
    >
    > Czyli liczy sie wylacznie "meski przebieg", nawer nie uroda, kasa, pieniadze, n
    > ie wspominajac o intelekcie czy innych zaletach? Wybacz, ale nie kupuje tego. J
    > akos nigdy zadna nie zapytala ile mialem kobiet, a przeciez to pierwsza rzecz,
    > o ktora powinna spytac.

    Ale Ty w ogóle nie czytasz co sie pisze, a nawet co sam piszesz. Nie chodzi o jakikolwiek "przebieg".
  • droitier 31.12.15, 09:30
    druginudziarz napisał:
    >
    > Ale Ty w ogóle nie czytasz co sie pisze, a nawet co sam piszesz. Nie chodzi o j
    > akikolwiek "przebieg".

    A o co? bo może mi coś z tej subtelnej bokserskiej aluzji umknęło...
  • druginudziarz 31.12.15, 09:33
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał:
    > >
    > > Ale Ty w ogóle nie czytasz co sie pisze, a nawet co sam piszesz. Nie chod
    > zi o j
    > > akikolwiek "przebieg".
    >
    > A o co? bo może mi coś z tej subtelnej bokserskiej aluzji umknęło...

    Umknęło Ci "z najlepszymi"
  • droitier 31.12.15, 10:11
    druginudziarz napisał:

    >
    > Umknęło Ci "z najlepszymi"

    To niewiele zmienia. Kobiety tym bardziej nie proszą o pokazanie im zdjęcia swoich poprzedniczek, po to by na podstawie ich atrakcyjności ocenić czy warto się z facetem spotykać.
  • druginudziarz 31.12.15, 10:23
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > >
    > > Umknęło Ci "z najlepszymi"
    >
    > To niewiele zmienia. Kobiety tym bardziej nie proszą o pokazanie im zdjęcia swo
    > ich poprzedniczek, po to by na podstawie ich atrakcyjności ocenić czy warto się
    > z facetem spotykać.

    Ale to Ty szukasz półki, a nie te kobiety, co ty się przejmujesz po czym one "to" poznają? :)
  • droitier 31.12.15, 10:27
    druginudziarz napisał:

    > Ale to Ty szukasz półki, a nie te kobiety, co ty się przejmujesz po czym one "t
    > o" poznają? :)

    Ja się nie przejmuję. Po prostu stwierdzam, że to co sugerujesz nie ma miejsca w przyrodzie.
  • druginudziarz 31.12.15, 10:37
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Ale to Ty szukasz półki, a nie te kobiety, co ty się przejmujesz po czym
    > one "t
    > > o" poznają? :)
    >
    > Ja się nie przejmuję. Po prostu stwierdzam, że to co sugerujesz nie ma miejsca
    > w przyrodzie.

    To co sugeruję nazywa się ewolucja i to ona utworzyła przyrodę :D
  • droitier 31.12.15, 10:54
    druginudziarz napisał:

    >
    > To co sugeruję nazywa się ewolucja i to ona utworzyła przyrodę :D

    Ewolucja promuje samców, którzy przyniosą samiczce więcej jedzenia, mają ładniejsze piórka albo dają kopa innym samcom. Nie tych, którzy zasiewają (nawet najpiękniejszym samiczkom) i odchodzą, bo w ten sposób nie zapewnią bytu potomstwu.
  • druginudziarz 31.12.15, 11:12
    droitier napisał:

    > > To co sugeruję nazywa się ewolucja i to ona utworzyła przyrodę :D
    >
    > Ewolucja promuje samców, którzy przyniosą samiczce więcej jedzenia, mają ładnie
    > jsze piórka albo dają kopa innym samcom. Nie tych, którzy zasiewają (nawet najp
    > iękniejszym samiczkom) i odchodzą, bo w ten sposób nie zapewnią bytu potomstwu.

    Ewolucja "promuje" geny które prześlizgną się do następnego pokolenia, a nie "samców z jedzeniem" :)
    Niektórym to przynoszenie jedzenia albo strojenie piórek właśnie przeszkadza w "ewolucji", znaczy się tak są na tym skoncentrowani, że ich geny się nie załapują.
  • droitier 31.12.15, 11:29
    druginudziarz napisał:

    > Ewolucja "promuje" geny które prześlizgną się do następnego pokolenia, a nie "s
    > amców z jedzeniem" :)

    jak się ten "gen" prześlizgnie do drugiego pokolenia, to jeszcze musi dożyć do wieku rozrodczego by przejść do trzeciego. A do tego wymagany jest samiec silny, zasobny i opiekunczy.

    > Niektórym to przynoszenie jedzenia albo strojenie piórek właśnie przeszkadza w
    > "ewolucji", znaczy się tak są na tym skoncentrowani, że ich geny się nie załapu
    > ją.

    Weź Ty napisz własną teorię ewolucji, wykaż jej prawdziwość, a zrobisz rewolucję w nauce. Na razie opisujesz mi jakieś wyjątkowe sytuacje i z nich wyciągasz ogólne wnioski.

    Na razie Twoja teoria nie tłumaczy czemu samiec, który zapłodnił jedne samiczki miałby być atrakcyjniejszy dla innych.
  • urquhart 31.12.15, 11:42
    No, odkrywasz Amerykę jak Rusek rower na strychu u Niemca. : )

    Ewolucja to różne strategie sukcesu dostosowane do warunków. Atrakcyjne samce nie dbają o potomstwo a i tak mają zapewniony sukces reprodukcyjny bo ktoś się ich potomstwem zajmuje i część przeżyje . Nieatrakcyjne samce muszą przekupić samice biorąc na siebie zajmowanie się potomstwem.
    Im wieksza dywersyfikacja genetyczna tym większy sukces gatunku i odporność
  • droitier 31.12.15, 11:52
    urquhart napisał:

    >
    > Ewolucja to różne strategie sukcesu dostosowane do warunków. Atrakcyjne samce
    > nie dbają o potomstwo a i tak mają zapewniony sukces reprodukcyjny bo ktoś się

    Hola, hola! W tej gałęzi dyskutujemy na razie nad sensem pojęcia "atrakcyjny" więc nic nie uprawnia Cię do pisania o "atrakcyjnych samcach".
  • druginudziarz 31.12.15, 12:11
    droitier napisał:

    > Hola, hola! W tej gałęzi dyskutujemy na razie nad sensem pojęcia "atrakcyjny" w
    > ięc nic nie uprawnia Cię do pisania o "atrakcyjnych samcach".

    No więc zniknij słowo "atrakcyjny" i po (Twoim) problemie.
    To generalnie bardzo efektywny sposób rozwiązywania problemów, można tak usunąć wojny, przestępczość czy bezrobocie :)
  • druginudziarz 31.12.15, 12:23
    droitier napisał:

    > druginudziarz napisał:
    >
    > > Ewolucja "promuje" geny które prześlizgną się do następnego pokolenia, a
    > nie "s
    > > amców z jedzeniem" :)
    >
    > jak się ten "gen" prześlizgnie do drugiego pokolenia, to jeszcze musi dożyć do
    > wieku rozrodczego by przejść do trzeciego. A do tego wymagany jest samiec silny
    > , zasobny i opiekunczy.

    Nie.

    > > Niektórym to przynoszenie jedzenia albo strojenie piórek właśnie przeszka
    > dza w
    > > "ewolucji", znaczy się tak są na tym skoncentrowani, że ich geny się nie
    > załapu
    > > ją.
    >
    > Weź Ty napisz własną teorię ewolucji, wykaż jej prawdziwość, a zrobisz rewolucj
    > ę w nauce. Na razie opisujesz mi jakieś wyjątkowe sytuacje i z nich wyciągasz o
    > gólne wnioski.

    Wont już Ci napisał, że jesteś bufonem, a ja mogę tylko przytaknąć.
    Dostajesz tu darmowy feedback, zrób z tym co uważasz.

    > Na razie Twoja teoria nie tłumaczy czemu samiec, który zapłodnił jedne samiczki
    > miałby być atrakcyjniejszy dla innych.

    Tego nie napisałem. Mylisz kierunki zależności. Aczkolwiek tak też jest. Dlatego ładna kobieta za skrzydłowego to jest bardzo dobra strategia na podryw.
  • droitier 31.12.15, 15:22
    druginudziarz napisał:

    > > jak się ten "gen" prześlizgnie do drugiego pokolenia, to jeszcze musi doż
    > yć do
    > > wieku rozrodczego by przejść do trzeciego. A do tego wymagany jest samiec
    > silny
    > > , zasobny i opiekunczy.
    >
    > Nie.

    Tupnij jeszcze nóżką. A potem sięgnij do książek.

    > > > Niektórym to przynoszenie jedzenia albo strojenie piórek właśnie pr
    > zeszka
    > > dza w
    > > > "ewolucji", znaczy się tak są na tym skoncentrowani, że ich geny si
    > ę nie
    > > załapu
    > > > ją.
    > >
    > > Weź Ty napisz własną teorię ewolucji, wykaż jej prawdziwość, a zrobisz re
    > wolucj
    > > ę w nauce. Na razie opisujesz mi jakieś wyjątkowe sytuacje i z nich wycią
    > gasz o
    > > gólne wnioski.
    >
    > Wont już Ci napisał, że jesteś bufonem, a ja mogę tylko przytaknąć.
    > Dostajesz tu darmowy feedback, zrób z tym co uważasz.

    Ok. widzę, że gdy kończą się argumenty zaczyna się obrażanie. To o czym piszesz jest sprzeczne z podstawowymi mechanizmami doboru w naturze, nawet jeśli marginalnie występuje u jakichś gatunków. Jeśli jakieś naukowe poparcie swoich tez, to chętnie się z nimi zapoznam, ale na razie widzę u Ciebie naginanie rzeczywistości do własnych poglądów.



    > > Na razie Twoja teoria nie tłumaczy czemu samiec, który zapłodnił jedne sa
    > miczki
    > > miałby być atrakcyjniejszy dla innych.
    >
    > Tego nie napisałem. Mylisz kierunki zależności. Aczkolwiek tak też jest. Dlateg
    > o ładna kobieta za skrzydłowego to jest bardzo dobra strategia na podryw.

    Może najwyższa pora abyś sam przeanalizował jakie wnioski płyną z Twoich wypowiedzi, może oszczędziło by nam to klepania po próżnicy.

    Od początku pytam o miarę atrakcyjności określaną na podstawie pierwotnych przyczyn, a Ty próbujesz mnie przekonać, że jest to liczba i jakość partnerek, które zaliczył (a w naszej przyrodniczej analogii: zapłodnił). Tyle, że to jest konsekwencja atrakcyjności, nie jej przyczyna. Nie ma wątpliwości, że obie rzeczy są skorelowane, i można pokusić się o określenie atrakcyjności na podstawie seksualnej historii. Ale pierwotna implikacja jest taka: jest atrakcyjny => zalicza, a nie: zalicza => atrakcyjny. To co napisałem powyżej wynika z Twoich słów i jeśli ktoś tu myli kierunki zależności, to Ty.
  • druginudziarz 31.12.15, 17:37
    droitier napisał:

    > Tupnij jeszcze nóżką. A potem sięgnij do książek.

    Podaj tytuł i nr strony ;)
    Tak się składa, że studiowałem ewolucjonizm na UJ, więc to i owo mam jeszcze na półce :D

    > Ok. widzę, że gdy kończą się argumenty zaczyna się obrażanie.

    SJP: bufon «człowiek zarozumiały, lubiący się przechwalać»
    Nie widzę tu nic obraźliwego.

    > To o czym piszesz
    > jest sprzeczne z podstawowymi mechanizmami doboru w naturze, nawet jeśli margi
    > nalnie występuje u jakichś gatunków. Jeśli jakieś naukowe poparcie swoich tez,
    > to chętnie się z nimi zapoznam, ale na razie widzę u Ciebie naginanie rzeczywis
    > tości do własnych poglądów.

    Się zapoznaj, ale ja nie daję darmowych lekcji.

    > Może najwyższa pora abyś sam przeanalizował jakie wnioski płyną z Twoich wypowi
    > edzi, może oszczędziło by nam to klepania po próżnicy.
    > Od początku pytam o miarę atrakcyjności określaną na podstawie pierwotnych przy
    > czyn,

    Sam już nie wiesz o co pytasz, bo wg mnie Twoje centralne pytanie brzmi "jak określić swoją półkę", czyli nic a nic o "pierwotnych przyczynach".
  • wont2 30.12.15, 12:30
    Chyba za dużo coś ostatnio trollę na forum, bo już mnie nie kręci jak kogoś wkręcam.

    Przejrzałem dyskusję i jestem pewien, że autor należy do półki z bufonami vel zakompleksionymi zarozumialcami. Jestem dumny ze swojej intuicji, bo poznałem się na nim już niecały rok temu.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • droitier 30.12.15, 13:23
    wont2 napisał:

    > Przejrzałem dyskusję i jestem pewien, że autor należy do półki z bufonami vel z
    > akompleksionymi zarozumialcami. Jestem dumny ze swojej intuicji, bo poznałem si
    > ę na nim już niecały rok temu.

    Brawo. A teraz idź być przenikliwy gdzie indziej.
  • jesod 30.12.15, 13:40
    droitier napisał:

    > wont2 napisał:
    >
    > > Przejrzałem dyskusję i jestem pewien, że autor należy do półki z bufonami
    > vel z
    > > akompleksionymi zarozumialcami. Jestem dumny ze swojej intuicji, bo pozna
    > łem si
    > > ę na nim już niecały rok temu.
    >
    > Brawo. A teraz idź być przenikliwy gdzie indziej.

    Ale dlaczego...? Dlaczego tak reagujesz skoro SAM upubliczniłeś swój problem i poddałeś pod dyskusję i ocenę? Nie ma co się obrażać.
    Ja też nie wiem po cholerę Ci ta półka... i do czego w efekcie ostatecznym zmierzasz? :) Dopieszczasz, albo... uspokajasz swoje ego?
    Szukasz potwierdzeń teorii o półkach, które według mnie są irracjonalne i jednak,Twoją ostatnią reakcją, trochę potwierdzają to, co napisał Mr Wont2?
    Człowieka w swoim życiu szukaj - nie półki, jako azylu dla swojej niepewności, lęków i kompleksów z nich wynikających.
    Człowieka, któremu możesz dać dokładnie to, co sam chcesz otrzymać.
  • droitier 30.12.15, 14:37
    jesod napisała:

    > > Brawo. A teraz idź być przenikliwy gdzie indziej.
    >
    > Ale dlaczego...? Dlaczego tak reagujesz skoro SAM upubliczniłeś swój problem i
    > poddałeś pod dyskusję i ocenę? Nie ma co się obrażać.

    Reaguję tak na nazywanie mnie bufonem. Wont2 chciał błysnąć, a wpędził się w kozi róg, a teraz próbuje obrócić to w trollowanie. Skoro trolluje, to tym bardziej niech idzie gdzie indziej.

    A przypomnę, że rok temu wont2 strzelił focha, jak obśmiałem jego pomysł "onanistycznego maratonu". Jak już grasz klauna, wont2, to graj go do końca, a nie obrażasz się na kogoś, kto cię kopnął w dupę, którą sam wypiąłeś.

    > Szukasz potwierdzeń teorii o półkach, które według mnie są irracjonalne i jedna
    > k,Twoją ostatnią reakcją, trochę potwierdzają to, co napisał Mr Wont2?

    Teoria o półkach wielokrotnie tu padała, przypomnę tylko poniższy wątek:
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159737583,159789093,Re_Wysylanie_i_lapanie_sygnalow_do_flirtu.html
    poza tym w wypowiedziach wielu osób (marka, kutuzowa, kitty) pojawiają się stwierdzenia, że są cechy, które obiektywnie zwiększają powodzenie, i że warto nad nimi pracować. Padały też rady by się odnaleźć i na tej podstawie określić na co ma się szanse.

    Samo istnienie hierarchii obiektywnej atrakcyjności jest dla mnie sensowne, natomiast zgodzę się, że nie jest to wcale dobry wyznacznik sukcesów, a subiektywne odczucia potrafią te półki poprzestawiać na sto sposobów. Może wniosek z tego wątku będzie taki, że teoria półek jest w praktyce zupełnie nieprzydatna, a wszystkie rady typu: idź na siłownię (kitty), ucz się (marek.zak), zarabiaj kasę / bądź czarny (kombi) można sobie w buty wsadzić.
  • kutuzow 30.12.15, 15:09
    droitier napisał:
    > Samo istnienie hierarchii obiektywnej atrakcyjności jest dla mnie sensowne, nat
    > omiast zgodzę się, że nie jest to wcale dobry wyznacznik sukcesów, a subiektywn
    > e odczucia potrafią te półki poprzestawiać na sto sposobów.

    Źle do tego podchodzisz, stąd niezrozumienie.
    Wyjaśnię Ci to na przykładzie aut.

    Wydaje mi się, że każdy potrafi mniej więcej poukładać samochody w różnych grupach.
    Np. stary dobry Maluch będzie na samym dole, Jakieś Ferrari czy Lambo będzie pewnie na szczycie listy. W środku zas będzie totalny bałagan, bo różnice tam są niewielkie. Jedna osoba będzie sobie ceniła niezawodność Toyoty, inna niższą cenę Skody, ktoś inny wyżej ustawi Forda, bo ma sentyment. Możesz to rozbijać na podklasy, pojemności czy segmenty cenowe i zawsze ktoś będzie wolał Forda, a ktoś Skode w dieslu.

    Nie zmienia to faktu, że jeśli zobaczysz na ulicy Skodę i nowe Porsche, to większość od razu będzie w stanie powiedzieć, które z tych aut jest bardziej atrakcyjne. Oczywiście Porsche tez ma rożne klasy i taki Boxter będzie np. 8-ką, a Carrera GT3 pewnie 9 albo 10-tką. Oczywiście nadal może być tak, że ktoś będzie wolał Porsche, a ktoś Aston Martina. Dla niego klasyczne DB9 to samochód marzeń, a Porsche to scigałka dla młodziaków. Nie zmienia to faktu że nadal porównuje on samochody z grupy "supercars" (trzymając się terminologii Top Gear), a nie Aston Martina do Skody czy Forda.

    Jak więc widzisz Bez problemu można ustalić pozycję danego modelu samochodu na skali 1-10 z dokładnością do 2-3 punktów. Za to czy dany model to będzie 5-tka, czy 7-ka to już zależy od gusty danej osoby i parametrów które ona bierze pod uwagę. Dla jednego duża moc silnika i przyspieszenie będą zaletą, dla innego wadą (bo auto więcej pali i więcej elementów może się popsuć np. turbina). Obiektywne czynniki dają Ci ogólną pozycję na skali z pewną dokładnością, a osobiste preferencje pewne przesunięcie w obrębie kilku punktów (np. ktoś uwielbia małe miejskie wozy i dlatego dla niego Fiat 500 w pastelowym kolorze to 7-ka, a dla innego za ciasnotę tylko 5-tka)


    --
    "Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mężczyźni gdy szukają rozwiązań problemów."
    - Urquhart
  • droitier 30.12.15, 15:17
    Ależ ja dokładnie tak to rozumiem i zgadzam się z tym w 100%.
  • marek.zak1 30.12.15, 15:37
    droitier napisał:

    > Ależ ja dokładnie tak to rozumiem i zgadzam się z tym w 100%.
    =========================================
    Tylko rozróżnij swoja ocenę od swoich oczekiwań. To, że w jakiejś skali jesteś 10, nie oznacza, że masz gwarantowany sukces powiedzmy z 8.
    Wiesz, jak ja przyjmuję ludzi do pracy, największą uwagę zwracam nie na formalne rzeczy, a na charakter, a tego w CV przeważnie nie ma. Charakter jest bardzo często ważniejszy niż twarde dane. Co w charakterze? Urok osobisty, skromność, pracowitość, zaangażowanie itp.
    Twoje wykształcenie, pensja, mieszkanie, usportowienie da Ci może wysoki rating, ale to może nie wystarczyć nawet na uwiedzenie nawet zupełnie przeciętnej dziewczyny.
  • wont2 30.12.15, 15:35
    droitier napisał:

    > Reaguję tak na nazywanie mnie bufonem. Wont2 chciał błysnąć, a wpędził się w ko
    > zi róg, a teraz próbuje obrócić to w trollowanie. Skoro trolluje, to tym bardzi
    > ej niech idzie gdzie indziej.
    >
    > A przypomnę, że rok temu wont2 strzelił focha, jak obśmiałem jego pomysł "onani
    > stycznego maratonu". Jak już grasz klauna, wont2, to graj go do końca, a nie ob
    > rażasz się na kogoś, kto cię kopnął w dupę, którą sam wypiąłeś.
    ---------
    Jejku, pisałem o trollowaniu, bo wziąłeś na serio moje wątpliwej jakości pierdzielenie o półkach, które służyło tylko i wyłącznie temu, żeby kolejny raz zareklamować sierżant Marhevkę (nudziłem się w pracy, sorki). O tym, że jesteś bufonem napisałem dlatego, że to jest rozwiązaniem zagadki twoich niepowodzeń z kobietami (oraz pewnie innymi ludźmi).

    Nie wiem, o jakim "onanistycznym maratonie" mówisz. Pamiętam, że ci radziłem, żebyś poszedł na dziwki albo do specjalisty, bo wyżalanie się na forum w twoim przypadku jest nieskuteczne.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157261921,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • droitier 30.12.15, 16:14

    > Nie wiem, o jakim "onanistycznym maratonie" mówisz. Pamiętam, że ci radziłem, ż
    > ebyś poszedł na dziwki albo do specjalisty, bo wyżalanie się na forum w twoim p
    > rzypadku jest nieskuteczne.
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,157167021,157261921,Re_Jestem_facetem_i_tez_mam_male_libido.html
    >
    Whatever, zapamietalem 2 glupie rady z tamtego watku i to ze byles autorem jednej z nich. Wybacz, ze mylnie przypisalem Ci nie te glupote, ktorej byles autorem.
  • wont2 30.12.15, 20:55
    droitier napisał:

    > Whatever, zapamietalem 2 glupie rady z tamtego watku i to ze byles autorem jedn
    > ej z nich. Wybacz, ze mylnie przypisalem Ci nie te glupote, ktorej byles autore
    > m.
    -----------
    Pozwól, niech lepiej zrozumiem. Czyli moja rada dla 37-letniego, niedawnego prawiczka, któremu jakaś się w końcu zlitowała i dała (załóżmy, że łykam ten kit), który nie czuje pociągu seksualnego, który nie umie rozmawiać z dziewczynami - moja rada, żeby poszedł do specjalisty albo do specjalistek jest "głupia", a rady - weź se laskę dwie półki niżej, idź na siłownię, zarób więcej hajsu, to te rady są niegłupie, tak? Dobrze rozumiem?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • droitier 30.12.15, 22:27
    wont2 napisał:

    > który nie czuje pociągu seksualnego, który nie umie rozmawiać z dziewczynami -
    > moja rada, żeby poszedł do specjalisty albo do specjalistek jest "głupia",

    dziwki są w pewnym sensie specjalistkami, ale radę by skorzystać z ich usług uważam za głupią. Otrzyj już te łzy...

    > rady - weź se laskę dwie półki niżej, idź na siłownię, zarób więcej hajsu, to te
    > rady są niegłupie, tak? Dobrze rozumiem?

    2 ostatnie, nawet jeśli nie przyniosą oczekiwanego efektu, i tak są dość sensowne.
  • druginudziarz 30.12.15, 17:57
    droitier napisał:

    > Samo istnienie hierarchii obiektywnej atrakcyjności jest dla mnie sensowne, nat
    > omiast zgodzę się, że nie jest to wcale dobry wyznacznik sukcesów, a subiektywn
    > e odczucia potrafią te półki poprzestawiać na sto sposobów. Może wniosek z tego
    > wątku będzie taki, że teoria półek jest w praktyce zupełnie nieprzydatna, a ws
    > zystkie rady typu: idź na siłownię (kitty), ucz się (marek.zak), zarabiaj kasę
    > / bądź czarny (kombi) można sobie w buty wsadzić.

    No więc nic nie rób i ciesz się swoja zajebistościa :D
  • sabat777 29.12.15, 21:23
    Samookreslenie jest mozliwe, na zasadzie samooceny. Czyli dowiesz sie jak sam siebie oceniasz. To wazna sprawa, ale na kobiety wplywa posrednio. Natomiast jak okresla Cie dana kobieta to juz inna sprawa. Jesli wezmiesz odpowiednio duza grupe losowa, to znajdziesz takie, ktore beda na Twoj widok sciagac majtki przez glowe jak i takie, ktore beda rzygac do blaszanego wiadra.
    Istnieja kulturowe wzorce atrakcyjnosci i jesli jestes zainteresowany podniesieniem swoich notowan, to warto nad tym popracowac.
    Niemniej okreslenie jaka reprezentuje sie atrakcyjnosc bez wskazania konkretnego odbiorcy nie ma sensu
    Mozna okreslic, czy podobasz sie danej kobiecie, ale nie czy podobasz sie "kobietom" bo nie posiadaja one swiadomosci zbiorowej.
    Krotko mowiac - nie mozna okreslic na jakiej jestes polce, tylko na jakiej polce umiejscawia Cie konkretna kobieta.
  • droitier 29.12.15, 21:46
    > Niemniej okreslenie jaka reprezentuje sie atrakcyjnosc bez wskazania konkretneg
    > o odbiorcy nie ma sensu

    to by znaczyło, że obiektywna atrakcyjność nie istnieje i nie ma sensu porównywania atrakcyjności 30-letniego Brada Pitta i przeciętnego Janusza, bez określenia odbiorcy.
  • ninek04 29.12.15, 22:14
    droitier napisał
    >to by znaczyło, że obiektywna atrakcyjność nie istnieje i nie ma sensu porównywania atrakcyjności 30-letniego Brada Pitta i przeciętnego Janusza, bez określenia odbiorcy<

    Myślę, że w wielu przypadkach jest właśnie tak, jak napisałeś. Dla jednych zestaw cech, czy obiektywnych wyznaczników atrakcyjności u tego danego osobnika będzie wystarczająco przyciągający, dla innych zestaw tych samych cech okaże się odstręczający i nie do przyjęcia.
  • droitier 29.12.15, 23:08
    ninek04 napisała:
    >
    > Myślę, że w wielu przypadkach jest właśnie tak, jak napisałeś. Dla jednych zest
    > aw cech, czy obiektywnych wyznaczników atrakcyjności u tego danego osobnika będ
    > zie wystarczająco przyciągający, dla innych zestaw tych samych cech okaże się o
    > dstręczający i nie do przyjęcia.

    Określenie "w wielu przypadkach" nie ma tu sensu. Albo "obiektywna atrakcyjność" istnieje, albo nie istnieje, bo "obiektywność" oznacza, że abstrahujemy od przypadków.

    "Obiektywna atrakcyjność" jest faktem i jest potwierdzona naukowo (inaczej wybory Miss nie miałyby żadnego sensu). Istnieje jednak również "subiektywna atrakcyjność", o której piszesz Ty. Te 2 wartości jakoś się przeplatają, raz decydującą bywa jedna, raz druga. W każdym razie o subiektywnej nie ma tu co dyskutować, skoro nie rozważamy konkretnego podmiotu.
  • sabat777 29.12.15, 23:18
    droitier napisał:

    > "Obiektywna atrakcyjność" jest faktem i jest potwierdzona naukowo (inaczej wybo
    > ry Miss nie miałyby żadnego sensu).

    Chłopie, gada Ci się, za przeproszeniem jak krowie na rowie, a Ty dalej swoje.
    Podam przykład praktyczny. Jest klasa, załóżmy 8b. Na 12 dziewczyn w klasie, Basia uważa, że jestem jej objawieniem i postawiła w swoim pokoju ołtarzyk z moim zdjęciem, Asia, Ewa i Marysia uważają, że całkiem spoko ze mnie gość, Ania i Justyna nie zwracają na mnie większej uwagi, Zosia, Krysia, Iza i Ola mają mnie za wkurwiającego typka, a Julita i Marta mają ochotę puścić pawia jak mnie widzą. No to jaka jest moja obiektywna atrakcyjność kolego, ta naukowo potwierdzona najlepiej? :D
  • droitier 29.12.15, 23:38
    sabat777 napisał:

    > Chłopie, gada Ci się, za przeproszeniem jak krowie na rowie, a Ty dalej swoje.
    > Podam przykład praktyczny. Jest klasa, załóżmy 8b. Na 12 dziewczyn w klasie, Ba
    > sia uważa, że jestem jej objawieniem i postawiła w swoim pokoju ołtarzyk z moim
    > zdjęciem, Asia, Ewa i Marysia uważają, że całkiem spoko ze mnie gość, Ania i J
    > ustyna nie zwracają na mnie większej uwagi, Zosia, Krysia, Iza i Ola mają mnie
    > za wkurwiającego typka, a Julita i Marta mają ochotę puścić pawia jak mnie widz
    > ą. No to jaka jest moja obiektywna atrakcyjność kolego, ta naukowo potwierdzona
    > najlepiej? :D

    Wyjaśniłem to w sąsiednim poście. Dałeś przykład z d.py. W rzeczywistości jeśli jedna by wystawiła Ci ołtarzyk, zrobiłaby to połowa klasy + wychowawczyni, a nawet jeśli Iza i Ola miałyby Cię za wkurwiającego, i tak wieczorami fantazjowałyby, że im buszujesz w zbożu.
  • sabat777 29.12.15, 23:45
    droitier napisał:

    > Wyjaśniłem to w sąsiednim poście. Dałeś przykład z d.py. W rzeczywistości jeśli
    > jedna by wystawiła Ci ołtarzyk, zrobiłaby to połowa klasy + wychowawczyni, a n
    > awet jeśli Iza i Ola miałyby Cię za wkurwiającego, i tak wieczorami fantazjował
    > yby, że im buszujesz w zbożu.

    To nie jest przykład z dupy, tylko z życia kochany. Widziałem wielokrotnie podobne sytuacje. Ale widzę, że należysz do typu, w stosunku do którego rzeczywistość swoje a on swoje. I im bardziej rzeczywistość swoje, tym gorzej dla rzeczywistości. Trudno tu dyskutować, z mojej strony "pas"...
  • droitier 30.12.15, 00:43
    sabat777 napisał:

    > To nie jest przykład z dupy, tylko z życia kochany.

    super próba kobiet, klasa 8b.

    >Widziałem wielokrotnie podobne sytuacje.

    A Pan to szkolny psycholog, jak mniemam? Czy wychowawca?

    > Ale widzę, że należysz do typu, w stosunku do którego rzeczywisto
    > ść swoje a on swoje.

    Tak, bo masz monopol na ocenę tego jaka jest rzeczywistość. Trochę pokory.
    Otwórz oczy, i zauważ, że uwielbienie jest stadne. 20 lat temu połowa nastolatek sikała za DiCaprio (nie wiem za kim dziś sikają), a nawet te, które nie podzielały tej manii uznawały go za atrakcyjnego, choć nie w ich typie.

    Naprawdę chcesz mnie przekonać że kwestią przypadku jest, że Jacek z 6-pakiem i twarzą harataną dłutem Michała Anioła wyrywa więcej lasek niż Wacek z zaczeską na łysince i sweterku opinającym sadełko? Jeśli tak, to faktycznie lepiej spasuj.
  • sea.sea 30.12.15, 00:50
    No dobra, zapewne nie jesteś 10 ani 9, bo byś to raczej zauważył.
    Ale IMO granica między 4 a 7 jest płynna w cholerę.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 30.12.15, 08:58

    droitier napisał
    >Tak, bo masz monopol na ocenę tego jaka jest rzeczywistość. Trochę pokory. >

    I to jest chyba Twój problem -bo trochę pokory przydałoby Ci się pewnie.Natomiast, jeśli argumentacja nie idzie po Twojej linii, zaczynasz stroszyć piórka i troszeczkę nadętym, protekcjonalnym tonem usiłujesz przywołać rozmówcę do porządku. Może zluzuj trochę, w relacjach z kobietami to też się przydaje.

  • droitier 30.12.15, 10:26
    ninek04 napisała:

    > I to jest chyba Twój problem -bo trochę pokory przydałoby Ci się pewnie.Natomia
    > st, jeśli argumentacja nie idzie po Twojej linii,

    Wybacz, ale jeśli ktoś gada bzdury samemu traktując mnie jak przygłupiego Jasia, do którego nic nie dociera, słowami: "Chłopie, gada Ci się, za przeproszeniem jak krowie na rowie, a Ty dalej swoje. ", to nie widzę powodu bym miał tulić uszy po sobie i ja również zaczynam go w ten sposób traktować.

    Teorii sabata nie da się obronić - podejrzewam, że sabat nie dostrzega, że to czemu zaprzecza jest sformalizowanym nazwaniem pewnego zjawiska, które każdy widzi i potwierdza.

    > Może zluzuj trochę, w relacjach z kobietami to też się przydaje.

    jest czas na luz i czas na intelektualną dyscyplinę. Kiedy prowadzę z kimś dyskusję - wybieram to drugie.
  • ninek04 30.12.15, 11:03
    droitier napisał
    >jest czas na luz i czas na intelektualną dyscyplinę. Kiedy prowadzę z kimś dyskusję - wybieram to drugie.<

    Wiesz, dyscyplina, nawet ta intelektualna, oraz przywolywanie do porządku to mi się nie za dobrze kojarzy.Nawet jeśli dyskusja jest poważna, nie oznacza to, że trzeba trzymać sztywny fason za wszelką cenę.
  • droitier 30.12.15, 12:15
    ninek04 napisała:
    > Wiesz, dyscyplina, nawet ta intelektualna, oraz przywolywanie do porządku to mi
    > się nie za dobrze kojarzy.

    szkoda, bo to naprawdę nic złego.

    >Nawet jeśli dyskusja jest poważna, nie oznacza to, ż
    > e trzeba trzymać sztywny fason za wszelką cenę.

    Przejrzyj jeszcze raz tę dyskusję i sprawdź kto tu kogo pierwszy sprowokował? Ja oceniałem wyłącznie argumenty, natomiast sabat i marek.zak sięgnęli w pewnym momencie do argumentacji ad personam, bo zirytowało ich, że ich argumenty nie miały takiego efektu jakiego się spodziewali.
  • marek.zak1 30.12.15, 13:50
    droitier napisał:

    > Przejrzyj jeszcze raz tę dyskusję i sprawdź kto tu kogo pierwszy sprowokował? Ja oceniałem wyłącznie argumenty, natomiast sabat i marek.zak sięgnęli w pewnym momencie do argumentacji ad personam, bo zirytowało ich, że ich argumenty nie miały takiego efektu jakiego się spodziewali.
    ========================================

    Nie przypominam sobie argumentu ad personam, ale OK. Jeśli tak to sorry.
    Tak czy inaczej Twoja chęć bycia określonym zainspirowała mnie do stworzenia iloczynu doskonałości / wartości faceta.
    Zaproponowany przeze mnie iloczyn ( u Ciebie 42) określa Twoją skwantyfikowaną wartość. Możesz go podawać na portalach randkowych i oczekiwać pozytywnej reakcji, propozycji. Możesz też oczekiwać podobnie skwantyfikowanych wartości ze strony kobiet.
    Aby podane wartości były obiektywne, niezależne firmy powinny udzielać certyfikatu lub też same dokonywać oceny. W ten sposób każdy będzie wiedział na co, czy na kogo go stać i czego może oczekiwać.
  • marek.zak1 30.12.15, 14:30
    marek.zak1 napisał:

    > Tak czy inaczej Twoja chęć bycia określonym zainspirowała mnie do stworzenia il
    > oczynu doskonałości / wartości faceta.
    > Zaproponowany przeze mnie iloczyn ( u Ciebie 42) określa Twoją skwantyfikowaną wartość. Możesz go podawać na portalach randkowych i oczekiwać pozytywnej reakcji, propozycji. Możesz też oczekiwać podobnie skwantyfikowanych wartości ze srony kobiet.
    > Aby podane wartości były obiektywne, niezależne firmy powinny udzielać certyfikatu lub też same dokonywać oceny. W ten sposób każdy będzie wiedział na co, czy na kogo go stać i czego może oczekiwać.
    =======================================
    Jeszcze rozwinę. Tak jak państwa są oceniane i dostają rating, tak każdy facet będzie mógł zgłosić sie do agencji ratingowej, pokazać swoje osiągnięcia, dyplomy i poprosić o swój rating. W tymże ratingu nie wystarczy powiedzieć, że 20 pompek czy 50 przysiadów. Trzeba to będzie zaprezentować, podobnie jak wysokość pensji, czy oszczędności w banku. W takim ratingu można będzie umieścić ocenę wyglądu (komisja) ale także wielkość penetratora we wzwodzie (dawniej penisa).
    Rating będzie ważny 6 miesięcy.
  • droitier 30.12.15, 14:54
    Po pierwsze: Twój wzór musiałby się stać powszechnie akceptowanym standardem. Na razie się na to nie zanosi, bo jest prowizorką bez naukowego podejścia. Musiałbyś wpierw określić jaki rozkład ma atrakcyjność w danej kulturze (czy rozkład Gaussa, jak inteligencja?), przeprowadzić badania atrakcyjności na szerokiej próbie zarówno obiektów ocenianych jak i grupie oceniającej. Na podstawie wyników, wyznaczyć cechy istotne, ich rozkład, stopień wpływu. Gdyby to Ci się udało, trafiłbyś do historii psychologii, jak Alfred Binet.

    Po drugie, test testem, ale nigdy nie zmusisz nikogo by respektował jego wyniki, tak jak obecnie, mało kto respektuje wyniki testów IQ. Chyba, że wprowadzi się prawo, które obywatelowi o ratingu n w skali <0;10> gwarantuje partnera o atrakcyjności przynajmniej n-2 :).
  • marek.zak1 30.12.15, 15:21
    droitier napisał:

    > Po pierwsze: Twój wzór musiałby się stać powszechnie akceptowanym standardem.
    ==============================
    To tylko zupełnie pierwsza przymiarka. Agencje ratingowe przygotowywały by naukowo wzory i tabele.
  • jesod 29.12.15, 23:22
    droitier napisał:
    > "Obiektywna atrakcyjność" jest faktem

    Nie jest faktem, ponieważ takie coś jak "obiektywna atrakcyjność" nie istnieje.
    Ten pseudoobiektywizm wynika raczej z większościowej akceptacji oraz chęci posiadania tego, co pożądane.

    droitier napisał:
    > jest potwierdzona naukowo (inaczej wybory Miss nie miałyby żadnego sensu).

    A dokładnie, co to za nauka, która odnosi się do obiektywnej atrakcyjności?
    Wybory Miss tak naprawdę nie mają żadnego sensu. To imprezka dla jury i sponsorów z grupą panienek, które mają potrzebę/chcą być zauważone, medialne, znane i rozpoznawalne, nie tylko na ulicy przy której mieszkają.
  • droitier 29.12.15, 23:40
    jesod napisała:

    > droitier napisał:
    > > jest potwierdzona naukowo (inaczej wybory Miss nie miałyby żadnego sensu)

    > A dokładnie, co to za nauka, która odnosi się do obiektywnej atrakcyjności?

    biologia
  • jesod 29.12.15, 23:44
    droitier napisał:

    > jesod napisała:
    >
    > > droitier napisał:
    > > > jest potwierdzona naukowo (inaczej wybory Miss nie miałyby żadnego
    > sensu)
    >
    > > A dokładnie, co to za nauka, która odnosi się do obiektywnej atrakcyjnośc
    > i?
    >
    > biologia

    A nie chemia...?
  • ninek04 29.12.15, 23:31
    droitier napisał
    >Obiektywna atrakcyjność" jest faktem i jest potwierdzona naukowo (inaczej wybory Miss nie miałyby żadnego sensu).<


    Tylko jaki jest sens tych wyborów, skoro wszystkie uczestniczki są obiektywnie atrakcyjne.I jak obiektywnie określić, która zasłużyła na koronę?- Chyba tylko poprzez subiektywną ocenę obiektywnej atrakcyjności ;)
    No,a z drugiej strony sama tylko obiektywna atrakcyjność nie przekłada się na sukces w postaci przebierania w kobietach, czy choćby znalezienia tej jednej.Więc nie wiem, jak sam fakt istnienia obiektywnej atrakcyjności, którą Ty sobą reprezentujesz, ma się do tego, że ponosisz porażki na polu damsko -męskich potyczek?
  • droitier 29.12.15, 23:56
    ninek04 napisała:
    > Tylko jaki jest sens tych wyborów, skoro wszystkie uczestniczki są obiektywnie
    > atrakcyjne.

    Obiektywnie atrakcyjne, czyli mają 9.n w skali 10-stopniowej. Ale jedna kandydatka ma 9.5, a inna 9.6. I z założenia ma się wybrać tą która ma maxa w grupie kandydatek.

    > I jak obiektywnie określić, która zasłużyła na koronę?- Chyba tylko
    > poprzez subiektywną ocenę obiektywnej atrakcyjności ;)

    To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Myślę, że każdy jest w stanie lepiej lub gorzej poznać własne, subiektywne kryteria, a tym samym uwzględnić je w ocenie. Pozostaje wierzyć, że jury to potrafi. Zresztą czemu do mnie to pytanie? Ja nie wymyśliłem konkursów miss i nawet ich nie oglądam.

    Ja np. nie mam większego problemu z rozróżnieniem obiektywnej atrakcyjności z tym co mi się podoba. Mam koleżankę, która ostatnio mnie całkiem kręci, choć obiektywnie oceniłbym ją na 4. Są też takie, które obiektywnie oceniam na 7, 8, a jakby mi weszła do łóżka to bym się odwrócił na drugi bok. Podobnie mam z muzyką - rozróżniam to co jest obiektywnie dobre lub złe od tego co jest w moim guście. W innych dziedzinach nie mam już chyba takiej wprawy.

    > No,a z drugiej strony sama tylko obiektywna atrakcyjność nie przekłada się na s
    > ukces w postaci przebierania w kobietach, czy choćby znalezienia tej jednej.Wię
    > c nie wiem, jak sam fakt istnienia obiektywnej atrakcyjności, którą Ty sobą rep
    > rezentujesz, ma się do tego, że ponosisz porażki na polu damsko -męskich potycz
    > ek?

    Słusznie, ale ja tylko idę za radą, którą tu otrzymałem, abym zmienił półkę targetu.
  • ninek04 30.12.15, 08:37

    droitier napisał
    >To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Myślę, że każdy jest w stanie lepiej lub gorzej poznać własne, subiektywne kryteria, a tym samym uwzględnić je w ocenie. Pozostaje wierzyć, że jury to potrafi. Zresztą czemu do mnie to pytanie? Ja nie wymyśliłem konkursów miss i nawet ich nie oglądam.<

    Ale sam podałeś przykład wyborów miss, więc czemu się obruszasz, skąd to pytanie?

    >Ja np. nie mam większego problemu z rozróżnieniem obiektywnej atrakcyjności z tym co mi się podoba. Mam koleżankę, która ostatnio mnie całkiem kręci, choć obiektywnie oceniłbym ją na 4. Są też takie, które obiektywnie oceniam na 7, 8, a jakby mi weszła do łóżka to bym się odwrócił na drugi bok<

    Ja już się powoli gubię, no bo,jeśli Ty kogoś oceniasz powiedzmy na 4,5,czy 7,to chyba jest to Twoja subuektywna ocena, a obiektywnie rzecz biorąc ta 4 może spełniać kryteria 10,a 7 na przykład 4.Więc chyba coś tu się jednak żre z tymi obiektywno -subiektywnymi ocenami, sam zauważ.

    .> Podobnie mam z muzyką - rozróżniam to co jest obiektywnie dobre lub złe od tego co jest w moim guście. W innych dziedzinach nie mam już chyba takiej wprawy.<

    Tu podobnie, kwestia gustu muzycznego mieści się w Twojej subiektywnej ocenie, bo kto wyznacza, co można uznać za obiektywnie dobre -krytycy muzyczni,czy teatralni, czy książkowi, jeśli odniesiemy się do innych dziedzin?

    >Słusznie, ale ja tylko idę za radą, którą tu otrzymałem, abym zmienił półkę targetu.<

    To może, zamiast skupiać się za bardzo na ocenie każdej z kobiet i przypisywanie im numerków, oraz półek obiektywno-subiektywnej atrakcyjności,skupić się na tych, które rzeczywiście Ci się podobają, wtedy może nie poczujesz dyskomfortu związanego z graniem w nie swojej lidze, bo zdaje się, jesteś trochę przewrazliwiony na tym punkcie.
  • droitier 30.12.15, 11:35
    ninek04 napisała:

    >> Ja nie wymyśliłem konkursów miss i nawet ich nie oglądam.<
    > Ale sam podałeś przykład wyborów miss, więc czemu się obruszasz, skąd to pytani
    > e?

    Dałem przykład czegoś co jest dość głęboko zakorzenione w naszej kulturze, a Ty mnie pytasz o sens. To trochę nie fair, bo jakbym go nie podał, to tak jakby mój argument nie był ważny.


    > Ja już się powoli gubię, no bo,jeśli Ty kogoś oceniasz powiedzmy na 4,5,czy 7,t
    > o chyba jest to Twoja subuektywna ocena, a obiektywnie rzecz biorąc ta 4 może s
    > pełniać kryteria 10,a 7 na przykład 4.

    No właśnie ta 4 to nie jest moja subiektywna ocena (choć domyślam się, że całkowicie obiektywna też nie jest). Po prostu to 4 wyszło mi dokonując złożenia poszczególnych czynników składających się na kobiecą atrakcyjność. Subiektywnie natomiast nie stawiam jej żadnego numerku, po prostu na swój sposób mi się podoba.

    > .> Podobnie mam z muzyką - rozróżniam to co jest obiektywnie dobre lub złe
    > od tego co jest w moim guście. W innych dziedzinach nie mam już chyba takiej wp
    > rawy.<
    >
    > Tu podobnie, kwestia gustu muzycznego mieści się w Twojej subiektywnej ocenie,

    Ale zrozum, że właśnie nie o guście tu mówimy tylko o estetyce. Gusta są rzeczą subiektywną, estetyka - obiektywną. Muzyka podlega prawom harmonii, obrazy - prawom kompozycji. Czy wiesz, że to że jedne dźwięki pasują do innych wynika z relacji częstotliwości między nimi, a właściwe położenie obiektów na obrazie podlega matematycznej regule złotego podziału?

    > bo kto wyznacza, co można uznać za obiektywnie dobre -krytycy muzyczni,czy teat
    > ralni, czy książkowi, jeśli odniesiemy się do innych dziedzin?

    Ale oni też nie robią tego zupełnie arbitralnie, a w oparciu o swoją znajomość wzorców piękna obowiązujących w danej kulturze.

    > To może, zamiast skupiać się za bardzo na ocenie każdej z kobiet i przypisywani
    > e im numerków,

    nie rozumiesz. Ja właśnie nigdy tak nie robiłem, tylko skupiałem się na tym co mi się podoba. Ale że to nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, postanowiłem podejść do sprawy metodycznie. A radą, która na tym forum często pada, jest zweryfikowanie swojego targetu, określenie czy nie celuje się za wysoko względem tego co samemu się oferuje.
  • marek.zak1 30.12.15, 11:47
    droitier napisał:
    nie rozumiesz. Ja właśnie nigdy tak nie robiłem, tylko skupiałem się na tym co mi się podoba. Ale że to nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, postanowiłem podejść do sprawy metodycznie. A radą, która na tym forum często pada, jest zweryfikowanie swojego targetu, określenie czy nie celuje się za wysoko względem tego co samemu się oferuje.
    ========================================
    Widzisz, ale to tak nie działa, czyli ja mam wykształcenie i mieszkanie, a więc należy mi się ładna i zgrabna dziewczyna.
    To są twoje karty, ale jeszcze trzeba nimi umieć pograć. Mając mocne karty można niewiele ugrać, a słabsze - dużo więcej. Nie umiesz grać i to jest Twój problem.
  • ninek04 30.12.15, 12:54
    droitier napisał
    >Ale zrozum, że właśnie nie o guście tu mówimy tylko o estetyce. Gusta są rzeczą subiektywną, estetyka - obiektywną. <

    Ja bym gustu i estetyki nie traktowała w kategoriach rozłącznych. Jeśli coś nie mieści się w moim pojęciu estetyki, to nie jest też w moim guście, nawet jeśli zostanie zaliczone do kanonu estetycznego.I znów wracamy do pojęć subiektywno-obiektywnych,i do tego, co kto uznaje za wartości obiektywne.Przecież to poczucie gustu, smaku zależy od charakteru, osobowości danego człowieka, genów, wreszcie budowy mózgu i obszarów, które za to odpowiadają. Co nie znaczy, że jest ono dane raz na zawsze i nie można tego poczucia w sobie kształtować.I bliżej mi do poglądu k, że piękne jest to,co się komu podoba.

    >Muzyka podlega prawom harmonii, obrazy - prawom kompozycji. Czy wiesz, że to że jedne dźwięki pasują do innych wynika z relacji częstotliwości między nimi, a właściwe położenie obiektów na obrazie podlega matematycznej regule złotego podziału?<

    Tak,ale też nie generalizowałabym,że wszędzie, w każdej dziedzinie sztuki,kultury,przyrody ta zasada obowiązuje.Bo jak ona się ma do sztuki abstrakcyjnej na przykład, która chyba rządzi się innymi regułami?


    >nie rozumiesz. Ja właśnie nigdy tak nie robiłem, tylko skupiałem się na tym co mi się podoba. Ale że to nie przynosiło oczekiwanych rezultatów, postanowiłem podejść do sprawy metodycznie. A radą, która na tym forum często pada, jest zweryfikowanie swojego targetu, określenie czy nie celuje się za wysoko względem tego co samemu się oferuje.<

    No a ja Ci po raz kolejny odpowiem, że jeśli skupisz się na tym,co Ci się nie podoba, to dobrych skutków dla siebie tym sposobem nie osiągniesz
  • droitier 30.12.15, 13:59
    ninek04 napisała:

    > Tak,ale też nie generalizowałabym,że wszędzie, w każdej dziedzinie sztuki,kultu
    > ry,przyrody ta zasada obowiązuje.Bo jak ona się ma do sztuki abstrakcyjnej na p
    > rzykład, która chyba rządzi się innymi regułami?

    Reguły są te same, tylko że abstrakcja nie przedstawia realnych rzeczy. Nawet jeśli artysta łamie jakieś zasady to musi łamać je w sposób świadomy, bo jest wtedy cienka granica między sztuką a chaosem.

    Dam Ci przykład. W muzyce stosuje się najczęściej proste metrum (schemat rytmiczny) np. 4/4. To gwarantuje, że utwór będzie miał porządek, a nie będzie przypadkową kakofonią. Można złamać tę zasadę, wprowadzać zmienną rytmikę, i jeśli zrobi się to źle, wyjdzie coś czego nie da się słuchać. Albo wyjdzie np. takie arcydzieło: www.youtube.com/watch?v=s2VzLn6DMCE
    Oczywiście możliwe jest, że niektórzy nie będą mogli powyższego utworu słuchać, bo nie trafia w ich gust. Jednak naukowa analiza tego utworu, wskazuje, że jest on obiektywnie bardzo dobry, mający silne oddziaływanie na słuchaczy:
    www.mtosmt.org/issues/mto.13.19.1/mto.13.19.1.hesselink.html
    > No a ja Ci po raz kolejny odpowiem, że jeśli skupisz się na tym,co Ci się nie p
    > odoba, to dobrych skutków dla siebie tym sposobem nie osiągniesz

    Ale ja się na tym nie skupiam i nie mam zamiaru.
  • ninek04 30.12.15, 20:02
    droitier napisał
    >się to źle, wyjdzie coś czego nie da się słuchać. Albo wyjdzie np. takie arcydzieło: www.youtube.com/watch?v=s2VzLn6DMCE
    Oczywiście możliwe jest, że niektórzy nie będą mogli powyższego utworu słuchać, bo nie trafia w ich gust. Jednak naukowa analiza tego utworu, wskazuje, że jest on obiektywnie bardzo dobry, mający silne oddziaływanie na słuchaczy:
    www.mtosmt.org/issues/mto.13.19.1/mto.13.19.1.hesselink.html<

    Owszem, da się jak najbardziej słuchać, ale wynika to po części z tego,w jakim stopniu dany utwór, czy artysta go wykonujący wpasowuje się w gust odbiorcy.Bo trzeba wziąć pod uwagę to,że jeśli lubisz, uwielbiasz i cenisz danego pisarza, muzyka, zespół,etc., czyli jesteś jego zagorzałym fanem, miłośnikiem, to nawet jeśli przydarzy mu się słaby, czy beznadziejny utwór,biorąc pod uwagę te niby obiektywne opiniew, to fakt ten nie ma najmniejszego znaczenia dla twojej subiektywnej oceny. Przynajmniej ja tak do tego podchodzę, nie sugeruję się złymi recenzjami, bo i tak danego twórcę, którego już zdążyłam polubić, kupuję w całości i bezkrytycznie właściwie. Wiesz, te naukowe analizy mam wówczas dokładnie głęboko w poważaniu.
  • sabat777 30.12.15, 21:39
    ninek04 napisała:

    > nawet
    > jeśli przydarzy mu się słaby, czy beznadziejny utwór,biorąc pod uwagę te niby o
    > biektywne opiniew, to fakt ten nie ma najmniejszego znaczenia dla twojej subiek
    > tywnej oceny.

    A za 20 lat krytycy muzyczni ocenią ten utwór jako najdonioślejsze osiągnięcie w jego dyskografii.
  • anbale 30.12.15, 20:46
    Nie wiem czy nie jest błędem określanie "półki" tylko na podstawie jakichś założeń wyglądowo-cielesnych. Moim zdaniem półkę określa raczej mentalność, poziom intelektualny, rodzaj emocjonalności. Sam piszesz, że oceniasz jakąś dziewczynę na oko na 4, a podkręca Cię bardziej niż jakieś tam lalunie z wyższą notą, czyli moim zdaniem samoograniczasz się tymi półkami, powinieneś raczej kierować się intuicją :)
    Bo człowiek raczej intuicyjnie wyczuwa kogoś dla siebie, swojego, tak sądzę. Na tym polega atrakcyjność, człowiek Ci wypięknieje w oczach jeśli poczujesz, że Cię fascynuje i jest Ci bardzo bliski.
  • droitier 30.12.15, 22:44
    anbale napisała:

    > Nie wiem czy nie jest błędem określanie "półki" tylko na podstawie jakichś zało
    > żeń wyglądowo-cielesnych. Moim zdaniem półkę określa raczej mentalność, poziom
    > intelektualny, rodzaj emocjonalności. Sam piszesz, że oceniasz jakąś dziewczynę
    > na oko na 4, a podkręca Cię bardziej niż jakieś tam lalunie z wyższą notą, czy
    > li moim zdaniem samoograniczasz się tymi półkami, powinieneś raczej kierować si
    > ę intuicją :)
    > Bo człowiek raczej intuicyjnie wyczuwa kogoś dla siebie, swojego, tak sądzę. Na
    > tym polega atrakcyjność, człowiek Ci wypięknieje w oczach jeśli poczujesz, że
    > Cię fascynuje i jest Ci bardzo bliski.

    Słusznie. Ja chciałem dać tylko przykład rozróżnienia między tym co obiektywne a subiektywne. Mam wrażenie, że części osób wydaje się, że spojrzenie obiektywne nie jest w ogóle możliwe, bo zawsze patrzymy swoimi oczami. To tak jakbyśmy naprawdę wierzyli, że osoba w której się zakochaliśmy jest najpiękniejsza na świecie. Ja uważam, że obiektywnego spojrzenia można się nauczyć i nawet jeśli się w kimś zakochamy, będziemy świadomi jego wad, tyle że po prostu nie będą nam przeszkadzały, a może wręcz przeciwnie.
  • marek.zak1 30.12.15, 22:55
    droitier napisał:

    > Słusznie. Ja chciałem dać tylko przykład rozróżnienia między tym co obiektywne a subiektywne. Mam wrażenie, że części osób wydaje się, że spojrzenie obiektywne nie jest w ogóle możliwe, bo zawsze patrzymy swoimi oczami.
    ===================================================
    W których jesteśmy zajebiści. Życie, tak jak rynek wszystko weryfikuje, także naszą wartość.
  • droitier 30.12.15, 22:59
    marek.zak1 napisał:
    > ektywne nie jest w ogóle możliwe, bo zawsze patrzymy swoimi oczami.
    > ===================================================
    > W których jesteśmy zajebiści. Życie, tak jak rynek wszystko weryfikuje, także n
    > aszą wartość.

    pisałem o patrzeniu na kogoś, a nie na siebie
  • ninek04 31.12.15, 06:29
    droitier napisał
    >Mam wrażenie, że części osób wydaje się, że spojrzenie obiektywne nie jest w ogóle możliwe, bo zawsze patrzymy swoimi oczami. To tak jakbyśmy naprawdę wierzyli, że osoba w której się zakochaliśmy jest najpiękniejsza na świecie. Ja uważam, że obiektywnego spojrzenia można się nauczyć i nawet jeśli się w kimś zakochamy, będziemy świadomi jego wad, tyle że po prostu nie będą nam przeszkadzały, a może wręcz przeciwnie.<

    Ale na tym właśnie polega zakochanie,że nie widzisz wad i mankamentów, których zresztą na tym etapie nie da się tak łatwo wychwycić, bo każdy chce się pokazać z tej najlepszej strony-i ta osoba jawi się wówczas jako ideał.A one prędzej, czy później się ujawnią, jeśli ich poziom w twoim subiektywnym odczuciu przekroczy twój próg akceptacji, to i zakochanie nie pomoże, albo przeciwnie -odkochujesz się, bo wady uwypuklają jeszcze bardziej wasze niedopasowanie.To co mi wtedy po obiektywnym osądzie, do czego jest on potrzebny?Przecież często bywa tak,że ktoś z boku wystawia wysoką ocenę, no chyba obiektywną, danej osobie, a ty sam tej samej osobie-bardzo złą. Więc to,co Ty piszesz o "nauce"obiektywnego spojrzenia, to raczej są to idealistyczne mrzonki, nijak mające się do rzeczywistości.
  • droitier 31.12.15, 09:34
    ninek04 napisała:

    > Ale na tym właśnie polega zakochanie,że nie widzisz wad i mankamentów,

    wydaje mi się, że bywałem zakochany, ale jakoś zdawałem sobie sprawę, że obiekt moich westchnień ma trochę odstające uszy czy płaski tyłek.
  • sabat777 29.12.15, 22:59
    droitier napisał:

    > to by znaczyło, że obiektywna atrakcyjność nie istnieje i nie ma sensu porównyw
    > ania atrakcyjności 30-letniego Brada Pitta i przeciętnego Janusza, bez określen
    > ia odbiorcy.

    Obiektywna atrakcyjność seksualna nie istnieje, ale istnieją normy kulturowe do których można się odnosić, oceniając atrakcyjność. Rzecz w tym, że każdy człowiek operuje trochę odrębną grupą tych norm i w różnych proporcjach. Oczywiście Brad Pitt będzie znacznie częściej wskazywany jako atrakcyjny, ponieważ popularne normy przyjęte w tym zakresie to "przystojny" i "sławny". A Brad jest sławny z tego, że jest przystojny :D
    To także szczególnie znamienne, że wśród najprzystojniejszych mężczyzn świata litania sławnych nazwisk koncentruje się raczej na aktorach niż modelach (o lepszym wyglądzie fizycznym ale o znacznie niższym prestiżu zawodu).
    Jednak gdybyś próbował porównać atrakcyjność aktora do atrakcyjności znanego pisarza albo sportowca, to sprawa przestałaby być taka oczywista jak w przypadku "zwykłego Cześka"
  • droitier 29.12.15, 23:25
    sabat777 napisał:
    >
    > Obiektywna atrakcyjność seksualna nie istnieje, ale istnieją normy kulturowe do
    > których można się odnosić, oceniając atrakcyjność.

    Nie mogę się zgodzić. Istnieje, z tym że jest przepuszczona przez filtr "atrakcyjności subiektywnej", który może dodać lub odjąć wiele punktów, i dopiero to co wyjdzie po tej filtracji jest brane pod uwagę.

    Weź próbę 100 kobiet, postaw przed nimi Jasona Momoę i postać Waldka Kiepskiego i każ im ocenić ich atrakcyjność. Pewnie 80 oceni Jasona na 10, kilka na 9, parę na 8, jedna na 7. Wśród tych 100 może trafić się też jakaś, która oceni Waldka wyżej niż Jasona, ale średnia dla Jasona będzie jakieś 9.8, a dla Waldka - może 3. Jeśli weźmiesz inną próbę kobiet, wynik uzyskasz podobny. To jest właśnie obiektywna ocena.

    Widziałem tu chyba ostatnio planszę ze zdjęciami różnych dziewczyn i przyporządkowaniem im "półki" właśnie od 1 do 9 (10 było zarezerwowane dla 9 podbitych subiektywnie). Owszem, niektórzy dokonywali własnych roszad niektórych zdjęć, ale ogólnie z tą planszą się zgadzano. To również wskazywało na "obiektywną atrakcyjność".
  • sabat777 29.12.15, 23:41
    droitier napisał:

    > Weź próbę 100 kobiet, postaw przed nimi Jasona Momoę i postać Waldka Kiepskiego
    > i każ im ocenić ich atrakcyjność.

    Postaw jeszcze Marka Zuckerberga, Rafała Blechacza i Svena Magnusa Carlsena. Nie wiem jakie będą oceny, ale może wtedy załapiesz o czym mówię ;)
  • droitier 30.12.15, 00:05
    sabat777 napisał:

    > Postaw jeszcze Marka Zuckerberga, Rafała Blechacza i Svena Magnusa Carlsena. Ni
    > e wiem jakie będą oceny, ale może wtedy załapiesz o czym mówię ;)

    Tu nie ma czego łapać. Nie zgadzam się z Twoją opinią i już, i podałem powody.

    Powtarzam, znajdziesz takie którym imponuje kasa, wrażliwość artystyczna i intelekt, i te odpowiednio ocenią tych panów na 10, będzie to jednak ich subiektywna ocena. Natomiast, to jak te czynniki są oceniane za atrakcyjne w całej populacji kobiet kształtuje atrakcyjność obiektywną.
  • chmurka171 30.12.15, 00:25
    W tym rzecz.... Sabat. Każda potwora ma swego amatora....
  • a-rebours 30.12.15, 15:56
    Ale po co Ci określenie tej półki? Nawet jeśli istnieje coś takiego jak obiektywna atrakcyjność, to przecież ona nie ma żadnego znaczenia, bo żyjesz w świecie fenomenów, a nie noumenów. Określ minimalną akceptowalną dla Ciebie atrakcyjność kobiety i próbuj nawiązywać znajomości z kobietami o takiej atrakcyjności. Jeśli odniesiesz sukces - możesz podnieść wymagania. Jeśli odniesiesz porażkę - musisz pracować nad sobą i\lub swoim wizerunkiem, bo inaczej czeka Cię nieszczęśliwie życie.

    Wybacz, ale to co tu uprawiasz wygląda na naprawdę aż nazbyt oczywistą próbę reperowania sobie nadwyrężonego przez niepowodzenia z kobietami ego: "ja jestem z wysokiej półki, to te wredne cizie się na mnie nie poznały!".
  • droitier 30.12.15, 16:43
    a-rebours napisał:
    > eśli odniesiesz sukces - możesz podnieść wymagania. Jeśli odniesiesz porażkę -
    > musisz pracować nad sobą i\lub swoim wizerunkiem, bo inaczej czeka Cię nieszczę
    > śliwie życie.

    I na czym ma ta praca polegać? Po przecież nie na poprawianiu wyglądu, rozwijaniu pasji, gromadzeniu zasobów - bo wszystkie te rzeczy jedynie windują na wyższe półki, które i tak, jak sam piszesz, nie mają znaczenia.

    > Wybacz, ale to co tu uprawiasz wygląda na naprawdę aż nazbyt oczywistą próbę re
    > perowania sobie nadwyrężonego przez niepowodzenia z kobietami ego: "ja jestem z
    > wysokiej półki, to te wredne cizie się na mnie nie poznały!".

    A nie razi Cię wszechobecna propaganda w stylu: bądź piękny, mądry, bogaty - a wszystko przyjdzie ci bez trudu? Głosy, że jeśli odnosisz porażki, to jesteś nie dość JAKIŚ (nie dość mądry, bogaty, piękny, czarny?) i sam jesteś sobie winien? Takie zasady tej gry są głoszone wszem i wobec, a potem okazuje się że to są jedynie zasady oficjalne, a nieoficjalnie wszystko wygląda inaczej. Po co więc to całe mydlenie oczu?
  • a-rebours 30.12.15, 23:14
    To jest jak z gotowaniem: możesz mieć szereg składników z najwyższej półki, ale wystarczy jeden złej jakości i położysz całe danie. Jest w Tobie lub w Twoim sposobie komunikowania się z kobietami coś, co sprawia, że nie odnosisz sukcesu pomimo wielu zalet.

    Zły sposób komunikowania wygląda np. tak:

    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159974060,159974968,Re_Jak_okreslic_swoja_polke_.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159974060,159975187,Re_Jak_okreslic_swoja_polke_.html
    Może to wypadek przy pracy, ale jeśli na co dzień masz taką manierę, to to może być przyczyna (jedna z przyczyn?) Twojego problemu.

    Poza tym pół roku temu użytkowniczki zwracały Ci uwagę na Twój problem (sam chyba też skłaniałeś się do takiej diagnozy): nie wysyłasz sygnałów, które świadczyłyby o tym, że kobieta interesuje Cię także seksualnie, więc lądujesz w friendzone. Próbowałeś coś z tym zrobić?
  • droitier 30.12.15, 23:45
    a-rebours napisał:

    > Zły sposób komunikowania wygląda np. tak:
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159974060,159974968,Re_Jak_okreslic_swoja_polke_.html
    > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,159974060,159975187,Re_Jak_okreslic_swoja_polke_.html
    > Może to wypadek przy pracy, ale jeśli na co dzień masz taką manierę, to to może
    > być przyczyna (jedna z przyczyn?) Twojego problemu.

    Rozumiem. Tu akurat komunikowałem się z facetem, a ci których znam wychwytują takie kalambury, a nawet jak nie wychwytują to im się podoba. Wiem, że było to trochę nerdowskie. Kobietom oszczędzam takich zagadek.

    > Poza tym pół roku temu użytkowniczki zwracały Ci uwagę na Twój problem (sam chy
    > ba też skłaniałeś się do takiej diagnozy): nie wysyłasz sygnałów, które świadcz
    > yłyby o tym, że kobieta interesuje Cię także seksualnie, więc lądujesz w friend
    > zone. Próbowałeś coś z tym zrobić?

    Nie wiem. W pierwszych godzinach znajomości nie uważam aby to było odpowiednie zachowanie. Rozmawiamy normalnie. Potem jednak kontakt się urywa.

    Ale to nie jest wątek o moim problemie sprzed pół roku.
  • triismegistos 31.12.15, 02:32
    O popatrz, a mnie sie ten żarcik akurat spodobał, może olej te półki i poszukaj sobie jakiejś nerdki.

    --
    albowiem woda jest ciemna i pełna delfinów
  • sea.sea 31.12.15, 07:33
    To samo chciałam napisać, a pogrzebawszy w pamięci, mimo porannej godziny, znalazłam 3 swoje koleżanki, z różnych miast i środowisk, które też by zrozumiały. Tylko jedna chodzi czasem w koszulach w kratę ;)

    Może tu jest część zonka, autor ma jakieś założenia na temat kobiet jako gatunku (np że nie rozumieją nerdowskich dowcipów) i jedzie według tego, a one potem biedne myślą, że ma kij w dupie?

    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • triismegistos 31.12.15, 10:06
    A wiesz, że coś takiego mi też przyszło do głowy po przeczytaniu kilku złotych myśli autora?
    --
    Byłam hipsterem zanim to było modne...
  • droitier 31.12.15, 10:24
    triismegistos napisała:

    > A wiesz, że coś takiego mi też przyszło do głowy po przeczytaniu kilku złotych
    > myśli autora?

    Ustalmy coś. Specyficznego humoru używam najczęściej w gronie ludzi, których znam od jakiegoś czasu i takich, o których wiem, że ma szanse do nich trafić. Nadal przyznaję, że to nie jest najlepsza metoda na przełamywanie lodów z nowo poznaną kobietą, i nie uważam bym w ten sposób okazywał jej lekceważenie.
  • triismegistos 31.12.15, 10:41
    Z całym szacunkiem, ty głupi jesteś czy jak?
    Po co własciwie ci kobieta? Uznałeś, że ogarniętemu facetowi w twoim wieku potrzebna jest oficjalna partnerka płci przeciwnej, czy chcesz jakiejś bliskiej osoby w swoim życiu?
    Co cię obchodzi, ze jakaś dziunia nie załapie specyficznego dowcipu, to przecież jej problem. Ciebie powinny interesować wyłącznie takie, które go załapią.
    Nawiasem mówiąc, jakem jedna z tych łapiących aluzję, gdybym miała znajomego, który pilnuje się, by przy mnie jako kobiecie nie używać nerdowych żarcików bo jako kobieta nie zrozumiem, czułabym się nie tylko zlekceważona, ale uznałabym po prostu typa za buca.
    --
    [url=http://damakameliowa94.blogspot.com]dama kameliowa[/url]
  • droitier 31.12.15, 10:50
    triismegistos napisała:

    > Po co własciwie ci kobieta? Uznałeś, że ogarniętemu facetowi w twoim wieku potr
    > zebna jest oficjalna partnerka płci przeciwnej, czy chcesz jakiejś bliskiej oso
    > by w swoim życiu?

    a po co Ci to wiedzieć?

    > Co cię obchodzi, ze jakaś dziunia nie załapie specyficznego dowcipu, to przecie
    > ż jej problem. Ciebie powinny interesować wyłącznie takie, które go załapią.

    Wybacz, ale to nie Ty ustalasz kryteria, które dziunie mnie powinny interesować.

    > Nawiasem mówiąc, jakem jedna z tych łapiących aluzję, gdybym miała znajomego, k
    > tóry pilnuje się, by przy mnie jako kobiecie nie używać nerdowych żarcików bo j
    > ako kobieta nie zrozumiem, czułabym się nie tylko zlekceważona, ale uznałabym p
    > o prostu typa za buca.

    Gdybym miał znajomą, o której wiem, że łapie aluzje, to bym jej ich nie oszczędzał. Oszczędzam za to facetom, o których wiem, że nie zrozumieją. Udobruchana?
  • triismegistos 31.12.15, 11:07
    droitier napisał:
    > a po co Ci to wiedzieć?

    Drogie koleżanki forumki, szukam długiej zielonej sukienki, gdzie taką kupię i za jakie pieniądze?
    A na jaką okazję szukasz koleżanko forumko tej sukienki?
    A po co ci to wiedzieć?

    Dostrzegasz analogię chłopie?

    --
    Byłam hipsterem zanim to było modne...
  • droitier 31.12.15, 11:10
    triismegistos napisała:
    >
    > Dostrzegasz analogię chłopie?
    >

    popracuj jeszcze nad analogiami
  • droitier 31.12.15, 12:00
    triismegistos napisała:

    > droitier napisał:
    > > a po co Ci to wiedzieć?
    >
    > Drogie koleżanki forumki, szukam długiej zielonej sukienki, gdzie taką kupię i
    > za jakie pieniądze?
    > A na jaką okazję szukasz koleżanko forumko tej sukienki?
    > A po co ci to wiedzieć?
    >
    > Dostrzegasz analogię chłopie?
    >

    Właściwą do tego wątku analogią jest: "Nie mogę kupić sukienki jakiej szukam, bo ilekroć próbuję płacić kartą to nie mam wystarczająco środków, nie mogę nigdzie sprawdzić swojego limitu, a sukienki i tak nie mają ustalonych cen"
  • druginudziarz 31.12.15, 12:28
    droitier napisał:

    > > Dostrzegasz analogię chłopie?
    > >
    >
    > Właściwą do tego wątku analogią jest: "Nie mogę kupić sukienki jakiej szukam, b
    > o ilekroć próbuję płacić kartą to nie mam wystarczająco środków, nie mogę nigdz
    > ie sprawdzić swojego limitu, a sukienki i tak nie mają ustalonych cen"

    Cena jest ustalona, tyle że wykłócasz się ze sprzedawcą że ździerca.
  • triismegistos 31.12.15, 12:30
    Właśnie, nie ma czegoś takiego jak określona cena zielonych sukienek. Są natomiast przedziały cenowe, w których można nabyć zielone suknie balowe, zielone sukienki na plażę, czy cieple welniane zielone sukienki.
    Tyle, ze nikt ci tej ceny, ani tego sklepu, w którym takie sprzedają nie zdradzi, bo dalej nie wiemy o jaką chodzi sukienkę, a zaczynam podejrzewać, ze jako "sukienkę" tak naprawde masz na myśli zielony lekarski kitel.
    --
    [url=http://damakameliowa94.blogspot.com]dama kameliowa[/url]
  • droitier 31.12.15, 15:30
    triismegistos napisała:

    > Tyle, ze nikt ci tej ceny, ani tego sklepu, w którym takie sprzedają nie zdradz
    > i, bo dalej nie wiemy o jaką chodzi sukienkę,

    A po co Ty masz wiedzieć? Ja wiem o jaką sukienkę mi chodzi i o jaki sklep. I powiedzmy, ze wiem nawet jaki jest przedział cenowy. Natomiast nie wiem jaki mam limit na karcie i o to jak to sprawdzić się tu pytam, zatem wiedza nt sukienki jest Ci zupełnie zbyteczna.
  • zawle 31.12.15, 15:35
    Spróbuj ją kupić. Zabraknie kasy to nic z tego. No chyba że tylko chcesz wiedzieć czy Cie stać. Wtedy zrób identycznie.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • droitier 31.12.15, 15:39
    zawle napisała:

    > Spróbuj ją kupić. Zabraknie kasy to nic z tego. No chyba że tylko chcesz wiedzi
    > eć czy Cie stać. Wtedy zrób identycznie.
    >

    No właśnie o to chodzi, że próbuję i zawsze transakcja jest odrzucana, bez podania przyczyny. Gdybym znał limit, sam wiedziałbym do jakich sklepów mogę chodzić.
  • zawle 31.12.15, 15:44
    No przecież mówiłeś że sklep już znasz, suknię tez. Za drogo dla Ciebie...to twoja półka

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • droitier 31.12.15, 15:57
    zawle napisała:

    > No przecież mówiłeś że sklep już znasz, suknię tez. Za drogo dla Ciebie...to tw
    > oja półka
    >

    W tym sklepie są różne sukienki, z różnymi przedziałami cenowymi, a wszyscy mi mówią że z pewnością coś dla siebie w nim wybiorę. Również sprzedawcy zależy bym kupił, bo sukienki z zeszłego sezonu nie są chodliwym towarem.
  • zawle 31.12.15, 16:09
    Nadal odrzuca kartę? Za-kurwa-drogo dla Ciebie. A sprzedawca po trzeciej próbie nie stracił zainteresowania Twoją osobą? Nie zniknął gdzieś? Rozejrzyj się...nie zaczął być opryskliwy zamiast zachęcający?

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • marek.zak1 31.12.15, 16:16
    zawle napisała:

    > Nadal odrzuca kartę? Za-kurwa-drogo dla Ciebie. A sprzedawca po trzeciej próbie
    > nie stracił zainteresowania Twoją osobą? Nie zniknął gdzieś? Rozejrzyj się...nie zaczął być opryskliwy zamiast zachęcający?
    =====================
    Błędny PIN., czyli coś jest robione nie tak, jak trzeba. Środki na koncie są, ale nie ma do nich dostępu.
    >
  • zawle 31.12.15, 16:24
    Tak tylko myśli ktoś z samooceną nieadekwatną zawyżoną. Bo on nie zna stanu swojego konta- o czym mówi od początku wątku.

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • druginudziarz 31.12.15, 17:46
    zawle napisała:

    > Tak tylko myśli ktoś z samooceną nieadekwatną zawyżoną. Bo on nie zna stanu swo
    > jego konta- o czym mówi od początku wątku.

    Zna, ale mu się wydaje, że to bóg-wie-ile.
    Jak pierwszy raz na zachód jechałem to mi się wydawało, że mam dużo pieniędzy :)
  • zawle 31.12.15, 17:49
    druginudziarz napisał:
    > Zna, ale mu się wydaje, że to bóg-wie-ile.
    > Jak pierwszy raz na zachód jechałem to mi się wydawało, że mam dużo pieniędzy :
    > )

    Możesz rozwinąć.....wydaje mi się kompletnie nielogiczne.
    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • druginudziarz 31.12.15, 18:07
    zawle napisała:

    > druginudziarz napisał:
    > > Zna, ale mu się wydaje, że to bóg-wie-ile.
    > > Jak pierwszy raz na zachód jechałem to mi się wydawało, że mam dużo pieni
    > ędzy :
    > > )
    >
    > Możesz rozwinąć.....wydaje mi się kompletnie nielogiczne.

    A co tu jest do rozwijania? Miałem kompletnie złe wyobrażenie na co będzie mnie stać z tą kasą w garści, wydawało mi się, że to będzie sporo, że starczy na wiele. Nie miałem pojęcia, że zwykła kawa, czy bilet w metrze może być tak drogi. Więc przy następnych podróżach już wiedziałem, kim ja w oczach "zachodu" jestem :)
  • ninek04 31.12.15, 06:46
    droitier napisał
    >Rozumiem. Tu akurat komunikowałem się z facetem, a ci których znam wychwytują takie kalambury, a nawet jak nie wychwytują to im się podoba. Wiem, że było to trochę nerdowskie. Kobietom oszczędzam takich zagadek.<

    Myślę, że pisząc to zdanie, w pewien sposób ujawniłeś niezbyt miły rys swojego charakteru,a jednocześnie w sposób lekceważący i nonszalancki odniosłeś się do "inteligencji"kobiet, co w połączeniu z poprzednimi wpisami właściwie przestaje dziwić, że masz problem z nawiązaniem i utrzymaniem relacji z nimi.
  • urquhart 31.12.15, 07:21
    > Myślę, że pisząc to zdanie, w pewien sposób ujawniłeś niezbyt miły rys swojego
    > charakteru,a jednocześnie w sposób lekceważący i nonszalancki odniosłeś się do
    > "inteligencji"kobiet, co w połączeniu z poprzednimi wpisami właściwie przestaje
    > dziwić, że masz problem z nawiązaniem i utrzymaniem relacji z nimi.

    Ja bym wrócił do początku, określaniu półki. Normalny stan to lubię siebie: rozumiem swoje określone wady i zalety, za które otoczenie mnie ocenia, mam skorelowane z tym poczucie wartości (pólka) i lubię kobiety z ich zaletami i wadami. Jak za mało lubie siebie, to będę miał także problem z lubieniem innych (frustrat), jak zbytnio lubię siebie to nie bedzie miejsca na lubienie innych (narcyz).

    Flustracja którą zauważasz Nin bierze się z tego jeżeli subiektywne poczucie wartości (wychowanie) jest w sprzeczności jak otoczenie postrzega wartość (półka). Rodzi to poczucie krzywdy. Na frustrację wtedy można zareagować agresją (potrzebuje ale nie lubie kobiet one są winne że mnie nie doceniają, poniekąd jak ML) albo depresją (nie lubię sibie, sam jestem sobie winny że jestem nieudacznikiem i mni nie doceniają ).

    Sprawdzam w wiki : Samoocena to uogólniona postawa w stosunku do samego siebie, która wpływa na nastrój oraz wywiera silny wpływ na pewien zakres zachowań osobistych i społecznych. Podstawą samooceny jest samowiedza, czyli zespół sądów i opinii, które jednostka odnosi do własnej osoby. Te sądy i opinie dotyczą właściwości fizycznych, psychicznych i społecznych. (...)
    Samoocenę można mierzyć na dwóch wymiarach – wysokości i pewności. W tym sensie samoocena może być:
    zawyżona i pewna, (psychopatia, chad ?)
    zawyżona i niepewna, (niespełniona ambicja, depresja?)
    zaniżona i pewna, (bierność , brak sprawczości?)
    zaniżona i niepewna. ( lęki ?)
  • marek.zak1 31.12.15, 08:51
    ninek04 napisała:

    > droitier napisał
    > >Rozumiem. Tu akurat komunikowałem się z facetem, a ci których znam wychwytują takie kalambury, a nawet jak nie wychwytują to im się podoba. Wiem, że było to trochę nerdowskie. Kobietom oszczędzam takich zagadek.<
    >
    > Myślę, że pisząc to zdanie, w pewien sposób ujawniłeś niezbyt miły rys swojego
    > charakteru,a jednocześnie w sposób lekceważący i nonszalancki odniosłeś się do
    > "inteligencji"kobiet,
    =======================================
    Powiedziałbym , że nawet pogardliwy. Kobiety takie rzeczy szybko wychwytują i nie pomoże wysoka pensja i mieszkanie,
  • droitier 31.12.15, 10:06
    marek.zak1 napisał:

    > =======================================
    > Powiedziałbym , że nawet pogardliwy. Kobiety takie rzeczy szybko wychwytują i n
    > ie pomoże wysoka pensja i mieszkanie,

    Panie marku. To co Pan piszesz jest śmieszne.
    Sam nie załapałeś mojego żartu, ale gdy wykazałem zrozumienie, że kobiety mogą nie poznać się na specyficznym humorze bazującym na prozie SF, twierdzisz że w ten sposób traktuję je z pogardą. No wybacz, ale czy nie widzisz w jakim świetle sam się stawiasz?
  • marek.zak1 31.12.15, 10:11
    droitier napisał:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > =======================================
    > > Powiedziałbym , że nawet pogardliwy. Kobiety takie rzeczy szybko wychwytu
    > ją i nie pomoże wysoka pensja i mieszkanie,
    >
    > Panie marku. To co Pan piszesz jest śmieszne.
    > Sam nie załapałeś mojego żartu, ale gdy wykazałem zrozumienie, że kobiety mogą nie poznać się na specyficznym humorze bazującym na prozie SF, twierdzisz że w ten sposób traktuję je z pogardą.
    ====================================================
    Inni / inne tez tak uważają. Jest w Twoim sposobie pisania poczucie wyższości intelektualnej. Zasad numer jeden: kobiety trzeba ;po pierwsze kochać.
  • droitier 31.12.15, 10:15
    marek.zak1 napisał:

    > ====================================================
    > Inni / inne tez tak uważają. Jest w Twoim sposobie pisania poczucie wyższości i
    > ntelektualnej. Zasad numer jeden: kobiety trzeba ;po pierwsze kochać.

    A kiedy ta "wyższość" się objawia? Gdy opowiadam hermetyczny dowcip, którego nie rozumiesz, czy gdy unikam opowiadania hermetycznego dowcipu, bo ktoś może go nie zrozumieć?
  • gogol77 01.01.16, 13:58
    droitier napisał:
    > marek.zak1 napisał:
    > > =======================================
    > > Powiedziałbym , że nawet pogardliwy. Kobiety takie rzeczy szybko wychwytu
    > ją i nie pomoże wysoka pensja i mieszkanie,

    > Panie marku. To co Pan piszesz jest śmieszne.>

    Ale to je prowda!.

    droitier napisał:
    >A kiedy ta "wyższość" się objawia? Gdy opowiadam hermetyczny dowcip, którego nie rozumiesz, czy gdy unikam opowiadania hermetycznego dowcipu, bo ktoś może go nie zrozumieć? >

    Więc teraz tak trochę a propos - dowcip. Ale absolutnie niehermetyczny!!!

    Na grubie (w kopalni) pracowało dwóch górników o imieniu Sylwester. Jeden lubił mówić do wiersza. Na przerwie śniadaniowej, ten drugi mówi: Sylwek, powiedz coś do wiersza. Ten odpowiada: eee tam, no chyba, że ty też powiesz coś do wiersza. Zgoda mówi tamten. No to ten pierwszy mówi tak: jo Sylwester, ty Sylwester, jo żech dupcył twoja szwester. To teraz ty. Tamten trochę myśli i mówi: jo Sylwester, ty Sylwester, jo żech dupcył twoja żona.
    Na to tamten: no ale to nie jest do wiersza!. A ten odpowiada: ale to je prowda!
  • droitier 31.12.15, 09:58
    ninek04 napisała:

    > droitier napisał
    > >Rozumiem. Tu akurat komunikowałem się z facetem, a ci których znam wychwyt
    > ują takie kalambury, a nawet jak nie wychwytują to im się podoba. Wiem, że było
    > to trochę nerdowskie. Kobietom oszczędzam takich zagadek.<
    >
    > Myślę, że pisząc to zdanie, w pewien sposób ujawniłeś niezbyt miły rys swojego
    > charakteru,a jednocześnie w sposób lekceważący i nonszalancki odniosłeś się do
    > "inteligencji"kobiet,

    Rety... czy Wy widzicie jak Wasze diagnozy są sprzeczne? A-rebours zarzuca mi używanie nerdomowy, a gdy przyznaję, że to mogłoby faktycznie być różnie odbierane i że wobec kobiet unikam takich zachowań, to Ty, marek i sea.sea zarzucacie mi, że skoro tak myślę, to traktuje kobiety z lekceważeniem i pogardą. Przecież to nie ma sensu! Widać, że macie z góry ustaloną opinie o mnie, i tylko szukacie w moich wypowiedziach czegoś do można by naciągnąć do swojego poglądu.

    Czy naprawdę uważacie, że unikanie specyficznego humoru w relacjach z kobietami to okazywanie im lekceważenia? Założę się, że 99% facetów odnoszących sukcesy nie podrywa dowcipami dla geeków.
  • marek.zak1 31.12.15, 10:06
    droitier napisał:

    > Czy naprawdę uważacie, że unikanie specyficznego humoru w relacjach z kobietami to okazywanie im lekceważenia? Założę się, że 99% facetów odnoszących sukcesy nie podrywa dowcipami dla geeków.
    ===============================================
    Widzisz, jak mówią, ważniejsze jest często, jak się pisze, a nie co się pisze, czy mówi. W Twoim sposobie pisania jest nuta wyższości, co faceta spala w oczach babki natychmiast. Podziękuj dziewczynom, ze to zauważyły, bo to jest prawdopodobnie przyczyną Twoich niepowodzeń.
  • sea.sea 31.12.15, 16:25
    > Rety... czy Wy widzicie jak Wasze diagnozy są sprzeczne?

    Szok, niedowierzanie, różni ludzie mają różne opinie na Twój temat. Zaskakujące, bo przecież forumowicze powinni stanowić jednolity twór przemawiający jednym głosem.

    > gdy przyznaję, że to mogłoby faktycznie być różnie odbierane i że wobec kobiet unikam takich > zachowań, to Ty, marek i sea.sea zarzucacie mi, że skoro tak myślę, to traktuje kobiety z
    > lekceważeniem i pogardą.

    Nie, nie chodziło o to, że lekceważące jest unikanie nerdowskich dowcipów w towarzystwie kobiet.
    Ale w wypowiedzi:

    "Tu akurat komunikowałem się z facetem, a ci których znam wychwytują takie kalambury, a nawet jak nie wychwytują to im się podoba. Wiem, że było to trochę nerdowskie. Kobietom oszczędzam takich zagadek."

    jest ewidentnie ton, który kilka osób odebrało jako lekceważący, sugerujący, że w pewnej sytuacji większość facetów umie się zachować, a kobiety nie umieją i to jakby z racji samej płci.

    > to nie ma sensu! Widać, że macie z góry ustaloną opinie o mnie, i tylko szukac
    > ie w moich wypowiedziach czegoś do można by naciągnąć do swojego poglądu.

    Skąd i po co miałabym mieć z góry ustaloną opinię o Tobie i w jakim interesie miałabym jej się trzymać jak pijany płota? Zwłaszcza, że zdaje się, że drugi raz się wypowiedziałam w tym wątku i w żadnej wypowiedzi nie byłam napastliwa, więc nie wiem, po czym wnosisz, że skłaniam się ku kultywowaniu opinii negatywnej.

    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • droitier 31.12.15, 17:30
    sea.sea napisała:

    > > Rety... czy Wy widzicie jak Wasze diagnozy są sprzeczne?
    >
    > Szok, niedowierzanie, różni ludzie mają różne opinie na Twój temat. Zaskakujące
    > , bo przecież forumowicze powinni stanowić jednolity twór przemawiający jednym
    > głosem.

    No nie. Jednak dostrzegam pewną forumową solidarność w pokazywaniu mi, że jestem bufonem, tylko że dla jednych za jedno, a dla innych za coś zupełnie innego.

    > "Tu akurat komunikowałem się z facetem, a ci których znam wychwytują takie kala
    > mbury, a nawet jak nie wychwytują to im się podoba. Wiem, że było to trochę ner
    > dowskie. Kobietom oszczędzam takich zagadek."
    >
    > jest ewidentnie ton, który kilka osób odebrało jako lekceważący, sugerujący, że
    > w pewnej sytuacji większość facetów umie się zachować, a kobiety nie umieją i
    > to jakby z racji samej płci.

    Ok, źle się wyraziłem. Pisząc powyżej o kobietach miałem na myśli "kobiety, które próbuję poznać". Oszczędzam im takich dowcipów, nie dlatego, że traktuję je lekceważąco, tylko dlatego, że początki znajomości z kobietami to badanie gruntu i dyplomacja, czyli: brak kontrowersyjnych tematów (religia, polityka), brak seksualnych aluzji, brak specyficznych dowcipów mogących być źle zrozumianymi. Z facetami aż tak bardzo na dyplomacji mi nie zależy. Jeśli z czasem dowiem się kobieta, lubi takie poczucie humoru, to jak mam wenę to coś powiem w ten deseń. Poza tym, choć kobiety ogólnie czytają chyba więcej niż mężczyźni, to jednak literatura SF jest bardziej w męskim guście, stąd większa szansa, że facet zrozumiałby ten dowcip.

    > > to nie ma sensu! Widać, że macie z góry ustaloną opinie o mnie, i tylko s
    > zukac
    > > ie w moich wypowiedziach czegoś do można by naciągnąć do swojego poglądu.
    >
    > Skąd i po co miałabym mieć z góry ustaloną opinię o Tobie

    ludzie sobie dość szybko wyrabiają opinię, po zaledwie pobieżnym zapoznaniu się z tematem.

    > i w jakim interesie m
    > iałabym jej się trzymać jak pijany płota?

    taka już ludzka natura. przywiązanie do przekonań.

    > Zwłaszcza, że zdaje się, że drugi raz
    > się wypowiedziałam w tym wątku i w żadnej wypowiedzi nie byłam napastliwa, wię
    > c nie wiem, po czym wnosisz, że skłaniam się ku kultywowaniu opinii negatywnej.

    Ok. Ty nie jesteś napastliwa, i może nie masz negatywnej opinii. Pamiętam, że zawsze miło mi się z Tobą pisało. Tu jednak Cię wymieniłem bo poczułem się ściśnięty jak w imadle - z jednej strony A-rebours, z drugiej Ty i pozostali.
  • sea.sea 31.12.15, 17:39
    Skoro nie masz jawnych wad, które rzucają się w oczy i wyłażą na etapie pierwszej randki, to ja stawiam, że problem z drugą randką leży nie w tym, że startujesz nie do swojej półki, ani nawet nie w tym, że za późno dajesz sygnały seksualne, a w tym, że kobiety z jakiegoś powodu nie czują się dobrze w Twoim towarzystwie. No i tu jest trochę dupa blada i trudno coś powiedzieć, bo - jak z tym moim kolegą, czasami to nie jest kwestia jakichś konkretnych zachowań w stylu: nie przepuściłem jej pierwszej w drzwiach, zamówiłem deser za nią, albo ujawniłem, że głosowałem na Korwina :(

    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 31.12.15, 16:48
    droitier napisał
    >ty, marek i sea.sea zarzucacie mi, że skoro tak myślę, to traktuje kobiety z lekceważeniem i pogardą. Przecież to nie ma sensu! Widać, że macie z góry ustaloną opinie o mnie, i tylko szukacie w moich wypowiedziach czegoś do można by naciągnąć do swojego poglądu.>

    Sam dajesz powody, by opiniao Tobie się ustaliła, no nietrudno na podstawie tego, co piszesz ustalić, jaki masz stosunek do kobiet, a jakie mniemanie o sobie?

    >Czy naprawdę uważacie, że unikanie specyficznego humoru w relacjach z kobietami to okazywanie im lekceważenia? Założę się, że 99% facetów odnoszących sukcesy nie podrywa dowcipami dla geeków.<

    No dobra, to w jaki sposób podrywasz Ty?Jeśli wolisz nie prezentować kobietom specyficznego humoru, skojarzeń, czy żartów, bo i tak według Ciebie nie załapią, to w jaki sposób łapiesz kontakt z tą, która Cię interesuje? Poza tym, już pisałam, wyluzuj trochę, pozbądź się widocznego sztywniactwa(w zachowaniu, bo inne jest jak najbardziej pożądane) , przewrażliwienia na swoim punkcie,żalu, że się na Tobie nie mogą wyznać, choć spełniasz wszystkie obiektywne warunki atrakcyjności, odrzuć zbytnią dyscyplinę, również tę intelektualną,wtedy, gdy jest to możliwe, bo jak na razie to wyłania się z deka obraz pana sztywniaka, przy którym nawet zwykłe przeklnięcie wydaje się być niemożliwe, a co dopiero ruchanie, jeśli by już do niego doszło (przepraszam, jeśli Cię uraziłam i przekroczylam akceptowalny dla Ciebie poziom intelektualnej dyskusji, ale w tym momencie mnie to zwyczajnie wali ;))

  • 2karlito 30.12.15, 17:42
    Tak jest chybiona, bo to oznacza ze oszukujesz dziewczyne, nie jestes z nia szczery, traktujesz ja jak gorsza, i wewnetrznie jestes ogolnie nieszczesliwy. Miec dla samego posiadania jest slabe
  • prospero69 30.12.15, 21:18
    Sprawa jest dosc prosta. Zakladasz konto na portalu randkowym. Oceniasz ogolna atrakcyjnosc kobiet w skali 1-10. 1 - to bedzie chora psychicznie panienka z 50 kg nadwagi i renta. 10- to modelka bez zadnych zaburzen. Jezeli zauwazysz, ze chca z Toba pisac tylko 1 to znaczy ze kobiety wycenily Cie na 3-4 w naszej skali. Bierze sie to stad, ze kobiety mierza o wiele wyzej. Jak masz ponizej 3 to mozesz sobie dac spokoj i isc do klasztoru. Nawet jak jestes 10 to i tak te najladniejsze beda marudzic

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • sabat777 30.12.15, 21:42
    prospero69 napisał(a):

    > Sprawa jest dosc prosta. Zakladasz konto na portalu randkowym. Oceniasz ogolna
    > atrakcyjnosc kobiet w skali 1-10. 1 - to bedzie chora psychicznie panienka z 50
    > kg nadwagi i renta. 10- to modelka bez zadnych zaburzen. Jezeli zauwazysz, ze
    > chca z Toba pisac tylko 1 to znaczy ze kobiety wycenily Cie na 3-4 w naszej ska
    > li. Bierze sie to stad, ze kobiety mierza o wiele wyzej. Jak masz ponizej 3 to
    > mozesz sobie dac spokoj i isc do klasztoru. Nawet jak jestes 10 to i tak te naj
    > ladniejsze beda marudzic

    Sprawa przestanie być prosta, jak większość mało atrakcyjnych pań go oleje moczem ciepłym, a któraś "modelka" będzie żywo zainteresowana ;)
  • prospero69 30.12.15, 22:00
    Moze sie tak zdarzyc jednak, jednak jest to bardzo malo prawdopodobne. Kiedy do mnie napisze jakas bardziej atrakcyjna kobieta jest zwykle oszustka z Rosji. Ogolnie te reguly dzialaja bardzo dobrze. Powazniejsze odchylenia zdarzaja sie tylko w komediach romantycznych, ktore przedstawiaja zupelnie zafalszowany obraz. Istnieje cos takiego jak obiektywna atrakcyjnosc, ktora nie zalezy od kontynentu czy kultury. Sporo czasu spedzilem na amerykanskich portalach, profile sa prawie kopia tych z polskich portali, podobnie tez oczekiwania kobiet.

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • droitier 30.12.15, 22:54
    prospero69 napisał(a):

    > Sprawa jest dosc prosta. Zakladasz konto na portalu randkowym. Oceniasz ogolna
    > atrakcyjnosc kobiet w skali 1-10. 1 - to bedzie chora psychicznie panienka z 50
    > kg nadwagi i renta. 10- to modelka bez zadnych zaburzen. Jezeli zauwazysz, ze
    > chca z Toba pisac tylko 1 to znaczy ze kobiety wycenily Cie na 3-4 w naszej ska
    > li. Bierze sie to stad, ze kobiety mierza o wiele wyzej. Jak masz ponizej 3 to
    > mozesz sobie dac spokoj i isc do klasztoru. Nawet jak jestes 10 to i tak te naj
    > ladniejsze beda marudzic

    Dlaczego stosujesz inne standardy w ocenie atrakcyjności kobiet i mężczyzn? Tzn. do oceny kobiet stosujesz standardy bezwzględne: (stan psychiczny, waga, uroda) a już do oceny atrakcyjności mężczyzn potrzebujesz wzorca w postaci zbioru ocenionych kobiet. To trochę bez sensu. To tak jakbyś wzrost kobiet mierzył normalnie, centymetrem, ale do oceny wzrostu mężczyzny potrzebował 50 zmierzonych kobiet i porównywał je z danym facetem.
  • prospero69 30.12.15, 23:15
    Jestem mezczyzna i potrafie ocenic atrakcyjnosc kobiety, podobnie jak wiekszosc innych mezczyzn. Optymalne wymiary sa skorelowane po prostu z plodnoscia kobiety. Kobieta zbyt gruba jest mniej sprawna i plodna. Z kolei szerokie biodra i waska talia to odpowiedni poziom hormonow. Dlatego wiekszosc mezczyzn beda krecic kobiety o figurze modelki natomiast puszyste tylko fetyszystow. Oczywiscie jeden preferuje blondynki drugi brunetki ale to sa juz nieistotne szczegoly.
    Nie potrafie ocenic wlasnej atrakcyjnosci dla kobiet bo jestem mezczyzna. Dlatego musza to zrobic one. Tak jak my patrzymy glownie na ich figury one patrza na nasz wzrost. Oczywiscie przed portalami mialem na ten temat wlasne zdanie jednak kobiety to bezlitosnie zweryfikowaly. Dla nich moja atrakcyjnosc to jest ok 3/10. Wyjasnilo to wiele niepowodzen z mojego zycia..
    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • sabat777 30.12.15, 23:45
    prospero69 napisał(a):

    > Jestem mezczyzna i potrafie ocenic atrakcyjnosc kobiety, podobnie jak wiekszosc
    > innych mezczyzn.

    No, ja też. Widziałeś kiedyś gwiazdy przedwojennego kina? Z grubsza przymierzając współczesne kryteria - kolekcja maszkaronów. Pogięło ich wszystkich masowo? A może to kanon się zmienił, jak uważasz, co jest bardziej prawdopodobne?

    > Optymalne wymiary sa skorelowane po prostu z plodnoscia kobie
    > ty. Kobieta zbyt gruba jest mniej sprawna i plodna. Z kolei szerokie biodra i w
    > aska talia to odpowiedni poziom hormonow.

    Tak uważają amerykańscy naukowcy. I radzieccy też. Oni nigdy się nie mylą. Tylko od paleolitu tak buja, że raz grube, a raz chude - i, kurde, złośliwie nie chce przestać. Znowu - prawidła ewolucji przestały działać, czy to może jednak znowu ten wstrętny kanon?
  • prospero69 31.12.15, 12:20
    sabat777 napisał:
    > No, ja też. Widziałeś kiedyś gwiazdy przedwojennego kina? Z grubsza przymierzaj
    > ąc współczesne kryteria - kolekcja maszkaronów. Pogięło ich wszystkich masowo?
    > A może to kanon się zmienił, jak uważasz, co jest bardziej prawdopodobne?
    >

    To sa dwie rozne rzeczy: aktualnie propagowany kanon piekna, ktory sie zmienia oraz kryteria na podstawie ktorych mezczyzni oceniaja atrakcyjnosc partnerki. Jakis czas temu byla moda na wyjatkowo chude modelki ale czy kreatorzy mody wybierali na swoje partnerki takie kosciotrupy ? Watpie. Za jakis czas wahadlo pojdzie w druga strone i pojawia sie na wybiegach puszyste. Po prostu czasami tez trzeba zaspokoic potrzeby roznych mniejszosci. Ale w zaden sposob nie zmieni to preferencji zdecydowanej wiekszosci facetow.

    >
    > Tak uważają amerykańscy naukowcy. I radzieccy też. Oni nigdy się nie mylą. Tylk
    > o od paleolitu tak buja, że raz grube, a raz chude - i, kurde, złośliwie nie ch
    > ce przestać. Znowu - prawidła ewolucji przestały działać, czy to może jednak zn
    > owu ten wstrętny kanon?

    To sa powazne badania wiec nie rozumiem tej ironii. Badacze pokazywali badanym sylwetki kobiece o roznym stosunku talia/biodra i niezaleznie czy byli to Amerykanie z Nowego Jorku czy Pigmeje z Afryki wiekszosc wskazywala podobna najbardziej pozadana proporcje.

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • droitier 30.12.15, 23:58
    prospero69 napisał(a):

    > Nie potrafie ocenic wlasnej atrakcyjnosci dla kobiet bo jestem mezczyzna. Dlate
    > go musza to zrobic one. Tak jak my patrzymy glownie na ich figury one patrza na
    > nasz wzrost.

    No i masz jedną z obiektywnych cech, a o to ile masz wzrostu chyba nie musisz się pytać kobiet. Jak poszukać dalej, może znajdzie się inne takie cechy.

    Oczywiscie przed portalami mialem na ten temat wlasne zdanie jedn
    > ak kobiety to bezlitosnie zweryfikowaly. Dla nich moja atrakcyjnosc to jest ok
    > 3/10. Wyjasnilo to wiele niepowodzen z mojego zycia..

    Kierowanie się opinią kobiet z portali jest obarczone dużym błędem. Po pierwsze, nie ma tam losowego przekroju kobiecej populacji - myślę, że to specyficzna grupa, mająca zbliżone oczekiwania. Po drugie, sam profil randkowy to jedynie wycinek Twojej osoby, ukazujący zaledwie Twój wygląd i wiek. Jeśli to nie są Twoje atuty, to Twoja ocena będzie zaniżona. Pomyśl, czy gdyby nikomu nieznany 30 letni Roman Polański założył konto na portalu randkowym, wkleił swoje zdjęcie i napisał nawet: jestem reżyserem - to ile by punktów dostał? 2? 3? A przecież zaliczał 10.
  • prospero69 31.12.15, 12:50
    droitier napisał:

    > prospero69 napisał(a):
    >
    > > Nie potrafie ocenic wlasnej atrakcyjnosci dla kobiet bo jestem mezczyzna.
    > Dlate
    > > go musza to zrobic one. Tak jak my patrzymy glownie na ich figury one pat
    > rza na
    > > nasz wzrost.
    >
    > No i masz jedną z obiektywnych cech, a o to ile masz wzrostu chyba nie musisz s
    > ię pytać kobiet. Jak poszukać dalej, może znajdzie się inne takie cechy.
    >
    Oczywiscie wzrost jest jak najbardziej mierzalny jednak zeby sie dowiedziec co jest wazne dla kobiet musialem sie o to zapytac. Przedtem naprawde nie sadzilem, ze maja na tym punkcie taka obsesje.


    > Oczywiscie przed portalami mialem na ten temat wlasne zdanie jedn
    > > ak kobiety to bezlitosnie zweryfikowaly. Dla nich moja atrakcyjnosc to je
    > st ok
    > > 3/10. Wyjasnilo to wiele niepowodzen z mojego zycia..
    >
    > Kierowanie się opinią kobiet z portali jest obarczone dużym błędem. Po pierwsze
    > , nie ma tam losowego przekroju kobiecej populacji - myślę, że to specyficzna g
    > rupa, mająca zbliżone oczekiwania. Po drugie, sam profil randkowy to jedynie wy
    > cinek Twojej osoby, ukazujący zaledwie Twój wygląd i wiek. Jeśli to nie są Twoj
    > e atuty, to Twoja ocena będzie zaniżona. Pomyśl, czy gdyby nikomu nieznany 30 l
    > etni Roman Polański założył konto na portalu randkowym, wkleił swoje zdjęcie i
    > napisał nawet: jestem reżyserem - to ile by punktów dostał? 2? 3? A przecież za
    > liczał 10.

    Osmiele sie nie zgodzic. Portal randkowy nie jest calkowicie losowa proba jednak nadal jest dosc reprezentatywny bo profile posiada tam wiekszosc samotnych kobiet i spora grupa tych mniej samotnych. Mozna tam spotkac mlode rencistki z zaburzeniami psychicznymi jak i wykladowcow wyzszych uczelni.
    Portal randkowy to nie tylko zdjecie ale tez opis, ktory czasami jakas kobieta przeczyta, sporo sie tam tez pisze, oceniam, ze choc przez chwile pisalem z paroma tysiacami kobiet. Tak wiec jest dosc czasu zeby sie przedstawic zanim znajomosc sie urwie. Gdybym byl znanym rezyserem to od razu dostalbym dodatkowe punkty bo to jeden z najbardziej pozadanych przez kobiety zawodow. Duzym powodzeniem cieszy sie rowniez aktor w filmach porno, polityk oraz gangster. Polanski mialby jeszcze wieksze powodzenie bo byl w mlodosci niegrzecznym chlopcem a kobiety to uwielbiaja.

    Jednak sa sytuacje gdy nawet to nie pomoze, gdy jest sie naprawde malo przystojnym. Dobrym przykladem jest tu znany aktor deVito, ktory nie ma zbyt atrakcyjnej zony.

    Oczywiscie znani ludzie nie musza korzystac z portali bo spotykaja sie zawodowo z bardzo atrakcyjnymi kobietami w realu. Ja niestety mam problem bo kobiet w moim srodowisku prawie nie ma. Spowodowalo to ze przed epoka portali w ogole nie chodzilem na randki. Praktycznie nie mam znajomych kobiet poznanych bezposrednio w realu.

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • druginudziarz 31.12.15, 14:43
    prospero69 napisał(a):

    > Jednak sa sytuacje gdy nawet to nie pomoze, gdy jest sie naprawde malo przystoj
    > nym. Dobrym przykladem jest tu znany aktor deVito, ktory nie ma zbyt atrakcyjne
    > j zony.

    A, bo Żydówki sa ładne jak są młode, potem się jakoś tak dziwnie starzeją na brzydko.
    Natomiast przykład dobry, gdyby był aktorem to mógłby liczyć na jeszcze mniej.

    > Oczywiscie znani ludzie nie musza korzystac z portali bo spotykaja sie zawodowo
    > z bardzo atrakcyjnymi kobietami w realu.

    To jest to, czego kolega nie może zrozumieć ;)

  • urquhart 31.12.15, 15:12
    > > Oczywiscie znani ludzie nie musza korzystac z portali bo spotykaja sie za
    > wodowo
    > > z bardzo atrakcyjnymi kobietami w realu.
    >
    > To jest to, czego kolega nie może zrozumieć ;)

    Z drugiej strony myślę że kwestionowanie samego istnienia "półki" czy obiektywnej skali atrakcyjności i swojej pozycji na niej to typowa ochrona ego.
    Zamiast tego kuszące są teorie że atrakcyjność jest względna, nie ma półek i potrzeba jedynie szczęścia.
    Przecież to typowe idealizowanie że przyjdzie wyidealizowany książę na białym koniu co pozna się na "prawdziwej wartości" dostrzeże księżniczkę w kopciuszku :)

    Tak więc to przykład że zarówno nadmiar samoceny też jest szkodliwy jak i jej brak.
  • wont2 31.12.15, 15:21
    urquhart napisał:

    > Z drugiej strony myślę że kwestionowanie samego istnienia "półki" czy obiektywn
    > ej skali atrakcyjności i swojej pozycji na niej to typowa ochrona ego.
    ------------
    Ja kwestionuję istnienie "półki" jako obiektywnej skali atrakcyjności. Półki jako takie istnieją, ale każdy ma własną hierarchię. Oczywiście, większość ludzi będzie podobnie oceniać superciacha i superbrzydali, ale pośrodku skali będzie sporo ruchu pomiędzy półkami u różnych ludzi. Z forumowych przykładów - rekreativa ceni w mężczyznach cechy żeńskie a triss za przykład superciacha daje jakiegoś zarośniętego ruskiego gangstera na motocyklu :)

    Nie mówiłbym zatem o obiektywnej skali atrakcyjności a jedynie o uśrednionej skali atrakcyjności.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • druginudziarz 31.12.15, 15:42
    wont2 napisał:

    > Nie mówiłbym zatem o obiektywnej skali atrakcyjności a jedynie o uśrednionej sk
    > ali atrakcyjności.

    Bo to jest obiektywnie uśredniona skala :)
    Do tej pory raczej rozumiałem wszystko co pisałeś, ale teraz zupełnie nie rozumiem czego nie rozumiesz (?) Chodzi Ci o to, że są różnice osobnicze? no jasne że są! ale ten "ruski gangster" tez może być z lepszej półki albo z gorszej półki. Samo bycie ruskim gangsterem nie umieszcza Cię jeszcze na żadnej półce. Zdaje się, że w tym fachu decyduje długość stażu pracy :)
  • wont2 31.12.15, 15:55
    druginudziarz napisał:

    > Bo to jest obiektywnie uśredniona skala :)
    > Do tej pory raczej rozumiałem wszystko co pisałeś, ale teraz zupełnie nie rozum
    > iem czego nie rozumiesz (?) Chodzi Ci o to, że są różnice osobnicze? no jasne ż
    > e są! ale ten "ruski gangster" tez może być z lepszej półki albo z gorszej półk
    > i. Samo bycie ruskim gangsterem nie umieszcza Cię jeszcze na żadnej półce. Zdaj
    > e się, że w tym fachu decyduje długość stażu pracy :)
    ------
    Jejku, nie wiem czego nie rozumiesz w tym co piszę :) Bo piszę rzeczy dla mnie oczywiste, banalne truizmy po prostu :)

    Moim zdaniem nie istnieje OBIEKTYWNA hierarchia atrakcyjności. Obiektywna, czyli wspólna dla wszystkich albo dla zdecydowanej większości. Co w tym nieoczywistego? Oczywiście, są osobnicy, którzy obiektywnie (a więc dla zdecydowanej większości) są uznawani za bardzo atrakcyjnych - taki Brad Pitt na przykład lub uznawani za bardzo nieatrakcyjnych (Danny DeVito). Ale w środku hierarchii już nie jest tak łatwo o OBIEKTYWNĄ hierarchię, bo tutaj już są dużo większe różnice w subiektywnym postrzeganiu atrakcyjności.

    W związku z tym, uważam, że w odniesieniu do środkowych półek nie można mówić o obiektywnej skali, tylko ewentualnie o UŚREDNIONEJ skali, czyli wyciągnięciu średniej z preferencji jakiejś populacji. Tylko takie podejście jest obarczone następującą wadą:

    Załóżmy, że masz kogoś, kto jest oceniany jako 9 przez 10% badanej populacji i jako 4-5 przez resztę, czyli 90%. Średnia wychodzi jakieś 5. I masz kogoś, kto jest oceniany jako 6-7 przez 100% populacji. Średnia wychodzi 6,5. A więc średnio - atrakcyjniejszy jest ten drugi. A kim lepiej być? Dziewiątką dla 10 procent czy 6-7 dla wszystkich?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • druginudziarz 31.12.15, 16:56
    wont2 napisał:

    > Jejku, nie wiem czego nie rozumiesz w tym co piszę :) Bo piszę rzeczy dla mnie
    > oczywiste, banalne truizmy po prostu :)
    >
    > Moim zdaniem nie istnieje OBIEKTYWNA hierarchia atrakcyjności. Obiektywna, czyl
    > i wspólna dla wszystkich albo dla zdecydowanej większości. Co w tym nieoczywist
    > ego?

    Zaraz, zaraz, bo juz sam nie wiem co wiem :)
    Co to znaczy "obiektywny"? co to znaczy "bezwzględny"? Czy my czasem nie mówimy o czymś innym?
    Obiektywny to znaczy "poza subiektywną oceną", przy czym skoro mówimy o parametrze pozostającycm w sferzy relacji międzyludzkich to jedynym obiektywną miarą będzie odwołanie się do uzusu.
    Bezwzględny - stały, niezalezny od okoliczności.



    Oczywiście, są osobnicy, którzy obiektywnie (a więc dla zdecydowanej więks
    > zości) są uznawani za bardzo atrakcyjnych - taki Brad Pitt na przykład lub uzna
    > wani za bardzo nieatrakcyjnych (Danny DeVito). Ale w środku hierarchii już nie
    > jest tak łatwo o OBIEKTYWNĄ hierarchię, bo tutaj już są dużo większe różnice w
    > subiektywnym postrzeganiu atrakcyjności.

    No ale fakt, że wiosną jesienią jest szeroki rozrzut parametrów klimatycznych nie świadczy chyba przeciwko temu że te pory roku obiektywnie występują? :)

    > W związku z tym, uważam, że w odniesieniu do środkowych półek nie można mówić o
    > obiektywnej skali, tylko ewentualnie o UŚREDNIONEJ skali, czyli wyciągnięciu ś
    > redniej z preferencji jakiejś populacji.

    No dobra, więc znikamy półki od 4 do 7 i tworzymy superpółkę 4-7, czy to coś zmienia?
    W dajszym ciągu jej bywalcy sa bardziej atrakcyjni od półki 2 a mniej atrakcyjni od półki 10.

    > Załóżmy, że masz kogoś, kto jest oceniany jako 9 przez 10% badanej populacji i
    > jako 4-5 przez resztę, czyli 90%. Średnia wychodzi jakieś 5. I masz kogoś, kto
    > jest oceniany jako 6-7 przez 100% populacji. Średnia wychodzi 6,5. A więc średn
    > io - atrakcyjniejszy jest ten drugi.

    Nie rozumiem :) mamy dwie różne osoby oceniane przez tą sama populację?
    Generalnie oczekiwane rozkłady w przyrodzie sa gaussowskie, jak są inne to się szuka przyczyn. Jakbym dostał taki rozrzut jak w Twoim pierwszym przypadku to szukałbym najpierw u siebie co spartoliłem w "pomiarach".

    > A kim lepiej być? Dziewiątką dla 10 procent czy 6-7 dla wszystkich?

    Tego pytania tez nierozumiem :)
    Chodzi Ci która z tych DWÓCH osób miała by lepiej? czy też pytasz jak by było lepiej gdyby można było sobie tak dowolnie zmieniać półki?
    Półki za łatwo się nie zmienia, natomiast, jesli miałbym byc półką 6-7 dla wszystkich to niekoniecznie, no bo wszystkich się nie obskoczy, a co mi z tego, że wzdychają do mnie jakieś czwórki? Wolałbym być dziewiątka dla 10% pań bo mógłby sobie wtedy leniwie pofolgować swojej lubieżności wśród 8. i 9. :D
  • sea.sea 31.12.15, 17:17
    Tu się rodzi pytanie. No dobra, półki. Chcesz zaliczyć, obdarz swą boskością kogoś dwie półki niżej.

    To może jednak lepiej poczekać, aż ktoś dwie półki wyżej, kto ma z jakiegoś powodu problemy z zaliczeniem, potknie się o tę radę i idąc za nią obdarzy nas swoją zaszczytną uwagą? ;))))
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • ninek04 31.12.15, 17:38
    sea.sea napisała
    >To może jednak lepiej poczekać, aż ktoś dwie półki wyżej, kto ma z jakiegoś powodu problemy z zaliczeniem, potknie się o tę radę i idąc za nią obdarzy nas swoją zaszczytną uwagą? ;))))<

    No ale, jeśli nas nawet obdarzy uwagą, to co nam z tego, jak my oprócz zaszczytnej uwagi potrzebujemy, powiedzmy, no choć odrobinę chociaż, zaznać bycia eksplorowaną jego męskością, a tu się szykuje na całej połaci biel w tym temacie? ;)
  • druginudziarz 31.12.15, 17:49
    sea.sea napisała:

    > Tu się rodzi pytanie. No dobra, półki. Chcesz zaliczyć, obdarz swą boskością ko
    > goś dwie półki niżej.
    >
    > To może jednak lepiej poczekać, aż ktoś dwie półki wyżej, kto ma z jakiegoś pow
    > odu problemy z zaliczeniem, potknie się o tę radę i idąc za nią obdarzy nas swo
    > ją zaszczytną uwagą? ;))))

    Powtórzę: mężczyźni popełniają częściej mezaliansy.
  • triismegistos 03.01.16, 12:27
    Z moich doświadczeń wynika, że w odpowiednio dużej grupie (bo przy dziesięciu osobach to faktycznie trochę słabo) lepiej być dziesiątką dla 10% :)

    --
    [url=http://damakameliowa94.blogspot.com]dama kameliowa[/url]
  • sea.sea 31.12.15, 16:16
    Mam kolegę takiego, do wzięcia, spokojnie by wypełnił 90% checklisty od dowolnej wymagającej panny między 20 a 40tką - chyba że pani by zależało na tym, żeby koleś miał Ferrari. Do drugiej randki nie pamiętam kiedy doszło, nie był w związku od nie wiem kiedy, a sam nie ma wymagań z sufitu. Wot, zagadka, co z nim jest nie tak? Ja wiem, co, jestem ciekawa, czy forum zgadnie.

    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • wont2 31.12.15, 16:21
    sea.sea napisała:

    > Mam kolegę takiego, do wzięcia, spokojnie by wypełnił 90% checklisty od dowolne
    > j wymagającej panny między 20 a 40tką - chyba że pani by zależało na tym, żeby
    > koleś miał Ferrari. Do drugiej randki nie pamiętam kiedy doszło, nie był w zwią
    > zku od nie wiem kiedy, a sam nie ma wymagań z sufitu. Wot, zagadka, co z nim je
    > st nie tak? Ja wiem, co, jestem ciekawa, czy forum zgadnie.
    ------------
    Skoro dochodzi do pierwszej randki, to nie jest to wyjątkowo nieatrakcyjna fizyczność. Ale skoro dochodzi do pierwszej a nie dochodzi do drugiej randki to musi to jednak być coś ekstremalnego a niewidocznego na pierwsze oko ze zdjęcia. Stawiam na to, że śmierdzi :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 31.12.15, 16:27
    Pachnie jak anioł, ubrać się umie, jeść nożem i widelcem takoż, odsuwa krzesło, podaje płaszcz i się nie upija. Przyniesie kwiatka i powie komplement, który nie brzmi, jakby był porąbanym napaleńcem. Aaa, i daje dojść do słowa. Próbuj dalej ;)
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • wont2 31.12.15, 16:31
    sea.sea napisała:

    > Pachnie jak anioł, ubrać się umie, jeść nożem i widelcem takoż, odsuwa krzesło,
    > podaje płaszcz i się nie upija. Przyniesie kwiatka i powie komplement, który n
    > ie brzmi, jakby był porąbanym napaleńcem. Aaa, i daje dojść do słowa. Próbuj da
    > lej ;)
    -------
    Rozwiązanie zagadki jest następujące - do drugiej randki nie dochodzi, bo mu się kandydatki nie podobają :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • zawle 31.12.15, 16:33
    zakopuje randkowiczkę w lesie i nigdy nie chodzi na groby?

    --
    Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
  • sea.sea 31.12.15, 16:36
    Zrobiłaś mi popołudnie :D
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • wont2 31.12.15, 16:44
    Jest za bardzo nadskakujący i bluszczowaty? Przeraża dziewczyny tym, że już na pierwszej randce zadaje pytania vel snuje plany wspólnego życia?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 31.12.15, 16:46
    Nie :D No dobra, już mówię. On się boi kobiet. Po prostu. Tego na pierwszy rzut oka nie widać, bo to nie jest tak, że mu się ręce trzęsą, że mówi głupoty, jąka się, czy jakieś takie inne zewnętrzne oznaki zdenerwowania. Ale czuć, że jest spięty strasznie. Jakaś taka mikroatmosfera się wokół niego wytwarza, przypuszczam, że to się jakoś odbiera na poziomie nieświadomym: tonu głosu, mikroekspresji, mowy ciała. I to się w jakiś sposób udziela, człowiek z nim rozmawia, miło rozmawia, ale się jakoś, kurde, przez to czuje też spięty, a po kilku godzinach wręcz zmęczony. Alkohol go nie rozpina, lata znajomości też nie, przy mnie ma to samo, a znamy się pół życia i AFAIK w ogóle nie jestem w jego typie fizycznie.

    I dupa, bo właściwie nie wiadomo, co takiemu poradzić - faktycznie zostaje chyba jakieś PUA i oswajanie się z kobietami w interakcji w ilościach hurtowych. Tyle, że to introwertyk zasadniczo, więc łatwo powiedzieć: idź i pogadaj o pogodzie z dziesiecioma laskami jednego wieczoru :/
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • marek.zak1 31.12.15, 16:49
    sea.sea napisała:

    > Nie :D No dobra, już mówię. On się boi kobiet. Po prostu.
    =====================================
    No dobra. Droitier ma tak samo.
  • midnight_lightning 03.01.16, 00:06




    1- > Nie :D No dobra, już mówię. On się boi kobiet. Po prostu.
    =====================================
    No dobra. Droitier ma tak samo.

    No i kto jest za to odpowiedzialny, że "ktoś się boi kobiet"? tylko kobiety, to ich wina.

    Słowo BUFON. Co to znaczy? Jakoś nie widzę, by kobiety unikały żałosnych palantów epatujących wzrostem albo mięśniami, oni są OK. Ale mądrzejszych, wrażliwszych, jakoś one unikają. I bardzo dobrze :)
  • wont2 31.12.15, 16:52
    sea.sea napisała:

    > I dupa, bo właściwie nie wiadomo, co takiemu poradzić - faktycznie zostaje chyb
    > a jakieś PUA i oswajanie się z kobietami w interakcji w ilościach hurtowych. Ty
    > le, że to introwertyk zasadniczo, więc łatwo powiedzieć: idź i pogadaj o pogodz
    > ie z dziesiecioma laskami jednego wieczoru :/
    ---------
    Co mu poradzić? A niech idzie na dziwki :)

    Wiem, że brzmię jak nadworny lekarz Ludwika XIV, tylko, że zamiast lewatywy przepisuję kurację z dziwek ale to najlepsze co mi przychodzi do głowy. Ewentualnie, jak którejś z koleżanek się podoba, to niech mu pomatkuje jak zawle swojemu Gollumowi. Rozumiem, że facet jest prawiczkiem?

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • mabelle2000 31.12.15, 16:58
    wont2 napisał:

    > Ewentualni
    > e, jak którejś z koleżanek się podoba, to niech mu pomatkuje jak zawle swojemu
    > Gollumowi.

    Pomatkuje ? Droitierowi ? No tos mnie rozbawil.
  • sea.sea 31.12.15, 17:13
    Nie, temu mojemu koledze :))

    Prawiczkiem nie jest.
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • mabelle2000 31.12.15, 17:21
    sea.sea napisała:

    > Nie, temu mojemu koledze :))

    No to moze trzeba chlopaka tylko oswoic, patrzec mu lubieznie w oczy czy cus ;-) Potem juz bedzie z gorki.
  • sea.sea 31.12.15, 17:32
    Oswoić.. :) Ja go znam literalnie pół życia, jak pisałam - na bank nie jestem w jego typie, jestem pewna, że strasznie by się zdziwił, gdyby ktoś mu uprzytomnił, że mam cycki - i przy mnie też to ma....
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • wont2 31.12.15, 17:38
    mabelle2000 napisała:

    > sea.sea napisała:
    >
    > > Nie, temu mojemu koledze :))
    >
    > No to moze trzeba chlopaka tylko oswoic, patrzec mu lubieznie w oczy czy cus ;-
    > ) Potem juz bedzie z gorki.
    ----------
    No toż mówię - niech idzie do dziwki, która go lubieżnym spojrzeniem zerżnie na jeźdźca. Sprawdziłem na odlotach - taka jedna, którą mogę mu z czystym sumieniem polecić cały czas pracuje. Może wziąć chłopak ze sobą flaszkę wódy czy winka, napić się z nią, pogadać, łyknąć dla pewności (jeśli się panicznie boi kobiet to rzeczywiście może mu nie stawać) jakąś wiagrę i dać się jej zerżnąć. Babka nie jest co prawda chodzącą pięknością, twarz taka trochę przechodzona (wtedy, ponad dwa lata temu, wiec teraz może być jeszcze gorzej), czterdzieści kilka lat, ale ciało bardzo fajne, miła, kontaktowa, nie liczy czasu. Uważam, że dla trzydziestoparoletniego prawiczka - ideał. Przyjmuje w centrum na Chłodnej, w wieżowcu przy Czerwonym Wieprzu. Jak jest chłopak chętny to służę namiarami.

    A droiterowi proponowałem takie rozwiązanie rok temu. Zjebał mnie, nie skorzystał i eksploruje teraz teorie półek :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sea.sea 31.12.15, 17:43
    To nie jest takie proste, dziwki służą jednak nie do końca do trenowania ogólnych interakcji międzyludzkich z płcią przeciwną, wiesz, takich opartych na spędzaniu czasu na różnych innych rzeczach poza bzykaniem :)
    --
    I have only one thing to do and that's to be the wave that I am and then sink back into the ocean
  • wont2 31.12.15, 17:51
    sea.sea napisała:

    > To nie jest takie proste, dziwki służą jednak nie do końca do trenowania ogólny
    > ch interakcji międzyludzkich z płcią przeciwną, wiesz, takich opartych na spędz
    > aniu czasu na różnych innych rzeczach poza bzykaniem :)
    -------
    Ale jego ograniczenia, czyli traktowanie kobiet z nabożną czcią i strachem w oczach, wynikają właśnie z deficytów w ruchaniu. Dobrze porucha to przejdzie mu i w innych aspektach. Albo lewatywa.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • ninek04 31.12.15, 17:52
    wont 2 napisał
    >Uważam, że dla trzydziestoparoletniego prawiczka - ideał. Przyjmuje w centrum na Chłodnej, w wieżowcu przy Czerwonym Wieprzu. Jak jest chłopak chętny to służę namiarami.<

    Ale oprócz namiarów, powiedz koledze jeszcze, na jakiej półce ma umiejscowić swoją dumę, nie sądzisz chyba, że w tym przypadku, łatwo tę dumę będzie schować. Zresztą, rada trochę mija się z celem, bo w tym przypadku pociąg w ogóle nie zatrzymuje się na stacji Ruchanie, jeśli już, to raczej może Idealizowanie ;)
  • wont2 31.12.15, 18:04
    ninek04 napisała:
    >
    > Ale oprócz namiarów, powiedz koledze jeszcze, na jakiej półce ma umiejscowić sw
    > oją dumę, nie sądzisz chyba, że w tym przypadku, łatwo tę dumę będzie schować.
    > Zresztą, rada trochę mija się z celem, bo w tym przypadku pociąg w ogóle nie za
    > trzymuje się na stacji Ruchanie, jeśli już, to raczej może Idealizowanie ;)
    -----------
    Jaką dumę ninek? Chłop ma trzydzieści parę lat, z tego co pisze sea - ideał, gdyby nie strach przed kobietami. O jakiej my dumie mówimy, skoro gość nie dostaje od dziewczyn szansy na drugą randkę. Dumy to on już dawno nie ma, jest tylko paniczny strach. Ja mówię o dziwkoterapii mającej na celu przywrócenie jego osoby kobietom. Powinienem dostać od was medal albo przynajmniej blowjoba a nie wysłuchiwać nieuzasadnionej krytyki. Kurwa, jakiś ojcowski instynkt się we mnie budzi. Dajcie mi go na miesiąc do dyspozycji, tylko niech wykonuje moje polecenia jak mnich w Klasztorze Shaolin i zrobię z niego uzależnionego od alkoholu i porno dziwkarza! Obiecuję :)

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • ninek04 31.12.15, 18:21
    wont 2napisał
    >Kurwa, jakiś ojcowski instynkt się we mnie budzi. Dajcie mi go na miesiąc do dyspozycji, tylko niech wykonuje moje polecenia jak mnich w Klasztorze Shaolin i zrobię z niego uzależnionego od alkoholu i porno dziwkarza! Obiecuję :)<

    Ale ja pisałam o Droitierze, bo to On wciskał teksty o dumie, która nie pozwala mu się zniżyc do spółkowania z byle kim, a już tym bardziej z dziwkami. Ale spoko, wiem, że można na Ciebie liczyć, jakby jakaś potrzeba zaszła ewentualnie, hipotetyczna chociażby, dzięki Wont, z pewnością nie omieszkam skorzystać z rady, bądz, co bądź, wytrawnego specjalisty:))
  • wont2 31.12.15, 18:36
    ninek04 napisała:

    > Ale ja pisałam o Droitierze, bo to On wciskał teksty o dumie, która nie pozwala
    > mu się zniżyc do spółkowania z byle kim, a już tym bardziej z dziwkami. Ale sp
    > oko, wiem, że można na Ciebie liczyć, jakby jakaś potrzeba zaszła ewentualnie,
    > hipotetyczna chociażby, dzięki Wont, z pewnością nie omieszkam skorzystać z rad
    > y, bądz, co bądź, wytrawnego specjalisty:))
    -------
    Ale pisałaś o droitierze cytując moją wypowiedź o kumpli sea, stąd nieporozumienie :)

    A co droitiera, to niech sobie poszuka jakiegoś Jody (może potwór.z.piccadilly?) bo Lord Vader nie ma czasu rzucać perły ciemnej strony mocy przed wieprze...

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sabat777 01.01.16, 11:15
    wont2 napisał:

    > A co droitiera, to niech sobie poszuka jakiegoś Jody (może potwór.z.piccadilly?
    > ) bo Lord Vader nie ma czasu rzucać perły ciemnej strony mocy przed wieprze...
    >

    Tylko ze z Potwora to zaden Yoda, blizej mu do Imperatora. Mozesz nie pamietac, ale on na samym poczatku mi radzil wlasnie chodzenie na dziwki. Wtedy myslalem, ze ocenia mnie na tyle nisko, ze jego zdaniem niczego w zwykly sposob nie uda mi sie ugrac. Z perspektywy - postrzegam ta rade jako probe ochrony mojej rodziny. Zebym przyjal ten sposob realizacji potrzeb realizacji potrzeb seksualnych jako zlamanie monopolu zony na dysponowanie seksem, ale jednoczesnie pozostal bezpiecznym.
    Podobnie w wypadku droitera, rade pojscia na dziwki uwazam za w miare trafna, pod warunkiem, ze bedzie rozumial jak powierzchowna jest to relacja i ze nie bedzie jej traktowal jako docelowego punktu, ale jakiegos etapu i uzupelnienia.
    Temat korzystania z prostytucji jest drazliwy, poniewaz w jego postrzeganiu wystepuja podstawowe rozbieznosci miedzy mezczyznami a kobietami. Z meskiego punktu widzenia moze byc to forma kontroli relacji seksualnej. Z kobiecego - manifestacja meskiej niemocy. Te swiaty sie nigdy nie zetkna, bo wychodza z biegunowo roznych zalozen.
    Dodam jeszcze, ze z prywatnych rozmow z forumowiczami wtnika, ze korzystanie z tej formy realizacj seksualnej jest czeste. Nie bede wdawal sie w szczegoly bo obowiazuje mnie tajemnica korespondencji i szacunek wobec rozmowcow. Jednak moge przedstawic tak ogolny wniosek. Jest to jednak typowo meski swiat i dzielenie sie nim z kobietami chyba nie bardzo ma sens.
    Jesli mezczyzna traktuje prostytucje jako forme oswajania swoich lekow, rozladowanie seksualne albo swiadomy wybor np. ze wzgledu na male zaangazowanie logistyczne, czasowe i emocjonalne, to potrafie to zrozumiec i nie potepiam.
  • mabelle2000 01.01.16, 12:39
    sabat777 napisał:

    > Zebym przyjal ten sposob realizacji potrzeb realizacji potrzeb seksualnych
    > jako zlamanie monopolu zony na dysponowanie seksem, ale jednoczesnie pozostal
    > bezpiecznym.

    Radosna chec dzielenia sie intymnoscia z drugim czlowiekiem istnieje albo nie. Wiec jesli nie istnieje w przypadku Twojej zony, to trudno mowic, ze ona nia dysponuje.
    (Czyli wracamy do udostepniania dziury jednak. No na to to Twoja zona monopol ma na pewno, bo to ona te dzure posiada.)

    > Temat korzystania z prostytucji jest drazliwy, poniewaz w jego postrzeganiu wys
    > tepuja podstawowe rozbieznosci miedzy mezczyznami a kobietami.
    > Z meskiego punkt
    > u widzenia moze byc to forma kontroli relacji seksualnej. Z kobiecego - manifes
    > tacja meskiej niemocy.

    Manifestacja meskiej niemocy ? Dobrze, ze mi wyjasniles, bo sama bym na to nie wpadla :-) Temat prostytucji jest drazliwy dla kogo ? Prostytucja jest stara jak swiat. Emocje to moze owszem budzic, jesli ma zwiazek z handlem zywym towarem, wymuszeniami, gwaltem, pobiciami, ale chyba tylko wtedy.
  • sabat777 01.01.16, 13:38
    mabelle2000 napisała:

    > Radosna chec dzielenia sie intymnoscia z drugim czlowiekiem istnieje albo nie.
    > Wiec jesli nie istnieje w przypadku Twojej zony, to trudno mowic, ze ona nia dy
    > sponuje.
    > (Czyli wracamy do udostepniania dziury jednak. No na to to Twoja zona monopol m
    > a na pewno, bo to ona te dzure posiada.)

    Zauwaz, ze pomiedzy radosnym dzieleniem sie intymnoscia z drugim czlowiekiem, a wymuszaniem, gwalceniem i lamaniem sumien jest jeszcze cale spektrum "pomiedzy" tymi biegunami postaw. Wielokrotnie napotkalem na opisy samych kobiet, odczuwajacych seksualna przyjemnosc z kontrolowania sytuacji za pomoca seksu. Napawajacych sie tym, ze on traci zmysly z pozadania, podczas gdy ona spokojnie piluje paznokietki i delektuje sie chwila. Przyjemnosc z denialu i kontroli. Odebrania mezczyznie sprawczosci. To ma ewolucyjne uzasadnienie, wzmacnia w kobiecie poczucie bezpieczenstwa i wladzy nad konkretnym mezczyzna. Mysle tez, ze przykladowo kobieta ruchajac mezczyzne straponem odczuwa podobna przyjemnosc.
    Serio, nie sprowadzajmy seksu do jedynie slusznej, jasnej strony sciezki, cieplego i puchatego, bo obiecuje, ze zaczne pierdziec tecza :)


    > Manifestacja meskiej niemocy ? Dobrze, ze mi wyjasniles, bo sama bym na to nie
    > wpadla :-) Temat prostytucji jest drazliwy dla kogo ? Prostytucja jest stara ja
    > k swiat. Emocje to moze owszem budzic, jesli ma zwiazek z handlem zywym towarem
    > , wymuszeniami, gwaltem, pobiciami, ale chyba tylko wtedy.

    Wymuszenia, gwalty i pobicia - taka masz wizje kurestwa. Bywa i tak. Jednak mojemu kumplowi panienki same zaproponowaly bycie alfonsem, bo aktualnie nikogo nie mialy, a on groznie wygladal i byl napakowany. Kalibabke wykreowaly dwie divy, mowilo sie, ze to one go nauczyly wszystkiego o kobietach. Tak jakby one to wszystko robily z lufa przy skroni.
    Z drugiej strony wizja niemocy. Jakaz to niemoc ze strony celebrytow, takich jak Hugh Grant czy Justin Bieber? Oni by was, moje biedne gaski, nawet nie szturchneli kijem przez szmate. Ale z jakiegos powodu stukali dziwki. A to dlatego, ze tak bylo bezproblemowo, bez konsekwencji i bezpiecznie. Tego akurat wtedy bylo im trzeba. I to tez nie oznacza, ze taki typ nie jest zdolny do emocji i glebszej relacj, potrzebujac do szczescia tylko dziury. Podobnie jak to, ze slynny smakosz nie musi kazdego wieczora jesc obiadokolacje z homarami, a czasem moze zjesc kanapke z serem.
  • mabelle2000 01.01.16, 14:09
    sabat777 napisał:

    > Zauwaz, ze pomiedzy radosnym dzieleniem sie intymnoscia z drugim czlowiekiem, a
    > wymuszaniem, gwalceniem i lamaniem sumien jest jeszcze cale spektrum "pomiedzy
    > " tymi biegunami postaw. Wielokrotnie napotkalem na opisy samych kobiet, odczuw
    > ajacych seksualna przyjemnosc z kontrolowania sytuacji za pomoca seksu. Napawaj
    > acych sie tym, ze on traci zmysly z pozadania, podczas gdy ona spokojnie piluje
    > paznokietki i delektuje sie chwila.

    On traci zmysly z pozadania, a ona go w to pozadanie wkreca, oboje wiec *maja z tego przyjemnosc*. To jest element gry erotycznej krecacej obie strony. To zupelnie cos innego niz Twoja sytuacja, kiedy ktos ma oferowac Ci emocje, ktorych nie czuje, prawdopodobnie brzydzi sie Twoim cialem, nie pozada Cie. Mam wrazenie, ze probujesz przedstawic te dwa zjawiska jako sprawowanie kontroli nad druga strona, chociaz wyplywaja z calkiem innych pobudek.

    > Mysle tez, ze przyklad
    > owo kobieta ruchajac mezczyzne straponem odczuwa podobna przyjemnosc.

    Jego rozkosz jest moja rozkosza. Jesli Ty to nazywasz wladza, to za chwile on bedzie *rzadzil* mna. Ot taki obopolny akt sprawowania wladzy, a moze nawet to obopolne zniewolnie, kto wie ;-)

    > Wymuszenia, gwalty i pobicia - taka masz wizje kurestwa.

    Nie, mam inna wizje prostytucji, ale mam tez swiadomosc ze te zjawiska zdarzaja sie tam gdzie prostytucja ma miejsce. Jaka jest skala handlu zywym towarem, wymuszen, gwaltow czy pobic- nie wiem, ale sam ten fakt, zgodzisz sie chyba ze mna, moze budzic jakies uczucia.
    Prostytucja, rozumiana jako seks za pieniadze, budzi we mnie tyle emocji co tatuaz na ciele - ani mnie ziebi ani grzeje.

    > Podobnie jak to, ze slynny
    > smakosz nie musi kazdego wieczora jesc obiadokolacje z homarami, a czasem moze
    > zjesc kanapke z serem.

    Prawda, tylko jak chce zezrec kanapke z serem ( tu - sklonic zone, zeby mu otwor udostepnila ), to niech nie brzdaka o uczuciach, bliskosci i pozytywnych emocjach, tylko niech wyartykuluje swoja chec glosno.
  • sabat777 01.01.16, 14:26
    mabelle2000 napisała:
    > Prawda, tylko jak chce zezrec kanapke z serem ( tu - sklonic zone, zeby mu otwo
    > r udostepnila ), to niech nie brzdaka o uczuciach, bliskosci i pozytywnych emoc
    > jach, tylko niech wyartykuluje swoja chec glosno.

    Tak, bo ludzie sa jednowymiarowi i jak ktos ma ochote na kanapke z serem, to znaczy ze ten homar to go ani ziebi ani ciepli.
    Nie dociera do Ciebie, ze ktos moze miec potrzeby seksualne i emocjonalne obok siebie? I moze chciec je realizowac niezaleznie, albo obok siebie?
  • mabelle2000 01.01.16, 14:31
    sabat777 napisał:

    > Nie dociera do Ciebie, ze ktos moze miec potrzeby seksualne i emocjonalne obok
    > siebie? I moze chciec je realizowac niezaleznie, albo obok siebie?

    Dociera, tylko warunkiem jest zgodnosc tych potrzeb u obu stron, z czym Ty najwyrazniej nie umiesz sie pogodzic.
  • urquhart 01.01.16, 14:39
    > Dociera, tylko warunkiem jest zgodnosc tych potrzeb u obu stron, z czym Ty najw
    > yrazniej nie umiesz sie pogodzic

    Przypominam Mabelle że ty nie potrafisz się pogodzić irytujesz i poszukujesz o ponoszeniu konsekwencji gdy symetrycznie faceci nie mają zgodności z partnerkami co do potrzeb zajmowania się potomstwem.... :)
    Ot inne hormony determinują potrzeby .
  • mabelle2000 01.01.16, 14:52
    urquhart napisał:

    > Przypominam Mabelle że ty nie potrafisz się pogodzić irytujesz i poszukujesz o
    > ponoszeniu konsekwencji gdy symetrycznie faceci nie mają zgodności z partnerkam
    > i co do potrzeb zajmowania się potomstwem.... :)

    Tylko widzisz Urqu, ja nie wymagam od mezczyzny zajmowania sie potomstwem. W zamian za to nie musze wiec swiadczyc uslug seksualnych.
    PS Obowiazek zajmowania sie wlasnym potomstwem istnieje zdaje sie z mocy prawa, wiec nie do mnie pretensje.
  • urquhart 01.01.16, 15:38
    > Tylko widzisz Urqu, ja nie wymagam od mezczyzny zajmowania sie potomstwem. W za
    > mian za to nie musze wiec swiadczyc uslug seksualnych.

    Co do Ciebie to kto bogatemu zabroni?
    Ale lapiesz ze nigdy nie będzie symetrii w potrzebach w związkach statystycznie bez kompromisu bo męskie i żeńskie hormony determinują inne zachowania?

    > PS Obowiazek zajmowania sie wlasnym potomstwem istnieje zdaje sie z mocy prawa,
    > wiec nie do mnie pretensje.

    Ciekawe czy podobnie odnosisz się do obowiazku małżeńskiego w krajach prawa szariatu które obejmuje więcej populacji niż nasza zachodnia cywilizacja. :)
  • mabelle2000 01.01.16, 16:09
    urquhart napisał:

    > Ale lapiesz ze nigdy nie będzie symetrii w potrzebach w związkach statystycznie
    > bez kompromisu bo męskie i żeńskie hormony determinują inne zachowania?

    Tak, stytystycznie Urqu, czyli tak jak od wiekow bywalo- on jej opieke, ona mu dupe ;-) I zyli dlugo i szczesliwie. Ze tez trzymasz sie tego anachronicznego modelu, ktory zupelnie sie nie sprawdza, a wrecz rodzi frustracje, poniewaz nie przystaje do wspolczesnego modelu zycia. Nie da sie go uratowac, przykro mi. Ja widze tylko jeden ratunek- nie zmuszac mezczyzn do opieki nad potomstwem (tak jak mi starasz sie to uparcie wmawiac), ale seksualnie edukowac kobiety. Tu jest luka do nadrobienia.
    Smetne brzdakanie zas o meskich potrzebach zamoczenia jest rownie dolujace jak przedstawianie kobiet zainteresowanych wylacznie potomstwem.

    > Ciekawe czy podobnie odnosisz się do obowiazku małżeńskiego w krajach prawa sza
    > riatu które obejmuje więcej populacji niż nasza zachodnia cywilizacja. :)

    Nie zyje w krajach szariatu. Mam za to pelnie praw wyborczych, prawo do samostanowienia, wlasne konto w banku, prawo do zalozenia wlasnej firmy, wlasne dochody zapewniajace mi egzystencje, prawo jazdy...
    Na czym mialby polegac obowiazek malzenski *kobiety* w demokratycznym kraju, w srodkowej Europie ? Tylko odpowiedz szczerze, bardzo Cie prosze.
  • ninek04 01.01.16, 16:21
    mabelle 2000napisała
    >Na czym mialby polegac obowiazek malzenski *kobiety* w demokratycznym kraju, w srodkowej Europie ? Tylko odpowiedz szczerze, bardzo Cie prosze.<

    Ja też jestem ciekawa, już abstrahując od upiornego w swym wydźwięku słowie obowiązek. Tak jakby każda ze stron, już wszystko jedno, czy kobieta, czy mężczyzna mieli obowiązek zmusić się do jego wypełniania w imię czego? -dobrze pojętego kompromisu, czy miłości, której i tak już nie ma?.Na siłę nikogo nie da się zmusić, to znaczy może i się da, jeśli jedna ze stron da się stłamsić, albo jest uzależniona materialnie od tego,albo tej drugiej.
  • ninek04 01.01.16, 14:58
    sabat777napisal
    >Nie dociera do Ciebie, ze ktos moze miec potrzeby seksualne i emocjonalne obok siebie? I moze chciec je realizowac niezaleznie, albo obok siebie?<

    Z tym, że tak do końca tych potrzeb nie da się jednak oddzielić,bo sam seks, bez zaangażowania w to emocji, płynących chociażby z pozytywnego odbierania tej drugiej osoby, będzie tylko zwykłym, przyjemnym owszem tak,ale jednak tylko aktem rozładowania napięcia. A chodzi właśnie o ten efekt gęsiej skórki na samą myśl o niej,o nim,co później przekłada się również na jakość samej relacji seksualnej.
  • sabat777 01.01.16, 15:57
    ninek04 napisała:

    > Z tym, że tak do końca tych potrzeb nie da się jednak oddzielić,bo sam seks, be
    > z zaangażowania w to emocji, płynących chociażby z pozytywnego odbierania tej d
    > rugiej osoby, będzie tylko zwykłym, przyjemnym owszem tak,ale jednak tylko akte
    > m rozładowania napięcia. A chodzi właśnie o ten efekt gęsiej skórki na samą myś
    > l o niej,o nim,co później przekłada się również na jakość samej relacji seksual
    > nej.

    Nie mowie, ze to najwyzsza forma relacji seksualnej. Wrecz przeciwnie - plytka i powierzchowna. Sa jednak sytuacje, gdy taka forma jest pozyteczna dla mezczyzny, sa tez takie gdzie jest jedyna dostepna. W obu tych wypadkach jest dla mnie zrozumiale, ze facet korzysta..
    Oczywiscie, z mojego punktu widzenia najwyzsza forma relacji jest seks polaczony z wiezia, miloscia i pozadaniem. Jednak to po prostu rzadko wystepuje.
  • ninek04 01.01.16, 16:38
    sabat777napisal
    >Nie mowie, ze to najwyzsza forma relacji seksualnej. Wrecz przeciwnie - plytka i powierzchowna. Sa jednak sytuacje, gdy taka forma jest pozyteczna dla mezczyzny, sa tez takie gdzie jest jedyna dostepna. W obu tych wypadkach jest dla mnie zrozumiale, ze facet korzysta..

    Dla mnie to też jest zrozumiałe i nie mam zamiaru potępiać. Tylko nie każdemu, a nawet bym powiedziała mało któremu facetowi to wystarcza.Na chwilę może i tak,albo z samej chęci spróbowania, by często stwierdzić, że to jednak nie dla niego.

    >Oczywiscie, z mojego punktu widzenia najwyzsza forma relacji jest seks polaczony z wiezia, miloscia i pozadaniem. Jednak to po prostu rzadko wystepuje.<

    Jak najbardziej te składowe da się połączyć i ułożyć w satysfakcjonującą relację, niekoniecznie stałą.Nawet wziąwszy pod uwagę tę miłość -na przykład jeśli uznamy za nią chęć bliskości,intymności, ciepła, uwagi, którą obdarzamy tego kogoś i odwrotnie w tych chwilach, kiedy jesteśmy razem. To też jest jakiś rodzaj miłości, bo dotyczy dwojga ludzi, którym jest ze sobą dobrze właśnie w takich momentach.
  • wont2 01.01.16, 14:33
    sabat777 napisał:

    > Dodam jeszcze, ze z prywatnych rozmow z forumowiczami wtnika, ze korzystanie z
    > tej formy realizacj seksualnej jest czeste. Nie bede wdawal sie w szczegoly bo
    > obowiazuje mnie tajemnica korespondencji i szacunek wobec rozmowcow. Jednak mog
    > e przedstawic tak ogolny wniosek. Jest to jednak typowo meski swiat i dzielenie
    > sie nim z kobietami chyba nie bardzo ma sens.
    -------------
    O, to ciekawe. Ale w sumie nie ma się co dziwić. Ja też przecież nie chwalę się na lewo i prawo, że chodziłem na dziwki. A tutejszego forum, wbrew pozorom, nie traktuję jako rezerwuaru potencjalnych chętnych cipek do wyrwania, bo wtedy bym trzymał mordę w kubeł, tylko lubię sobie szczerze popisać z fajnymi, inteligentnymi, ciekawymi ludźmi.

    --
    Join us for an in-depth discussion of the penetrating issues facing society today. Issues like abortion, terrorism, crime, poverty, social reform, quantum teleportation, teen horniness and war.
  • sabat777 01.01.16, 10:29
    ninek04 napisała:
    > Ale oprócz namiarów, powiedz koledze jeszcze, na jakiej półce ma umiejscowić sw
    > oją dumę, nie sądzisz chyba, że w tym przypadku, łatwo tę dumę będzie schować.
    > Zresztą, rada trochę mija się z celem, bo w tym przypadku pociąg w ogóle nie za
    > trzymuje się na stacji Ruchanie, jeśli już, to raczej może Idealizowanie ;)

    No ale jakby czytal uwaznie to forum, to moglby dowiedziec sie ze to dziewczynom wcale nie przeszkadza, a nawet je podnieca - wiec mialby fajny sposob, zeby zwilzyc laske na randce. Opowiesci o wizytowaniu burdeli, a panna slucha z rumiencami i raczkami pod broda, z wolna saczac drinka... ;)
  • prospero69 01.01.16, 13:10
    sabat777 napisał:

    > No ale jakby czytal uwaznie to forum, to moglby dowiedziec sie ze to dziewczyno
    > m wcale nie przeszkadza, a nawet je podnieca - wiec mialby fajny sposob, zeby z
    > wilzyc laske na randce. Opowiesci o wizytowaniu burdeli, a panna slucha z rumie
    > ncami i raczkami pod broda, z wolna saczac drinka... ;)

    Oficjalnie na wszystkich forach kobiety beda potepiac zadawanie sie z latwymi panienkami. Mozna to zrozumiec bo takie zachowania powoduja psucie rynku a mezczyzni nie musza sie juz tak bardzo starac. Nalezy tylko pamietac, ze w obecnym spoleczenstwie prog aby doswiadczyc tego zaszczytu w tradycyjny sposob zostal tak wywindowany przez kobiety, ze jest nieosiagalny dla sporej grupy mezczyzn. Nie pomoga tu zadne treningi podrywania, po prostu konkurencja jest ogromna a rywalizacja zabojcza. Tak wiec wcale sie nie dziwie, ze niektorzy zwyczajnie obchodza te glupie reguly. Wsrod feministek wywoluje to oczywiscie furie i w wielu krajach seks za pieniadze jest lub wkrotce bedzie zdelegalizowany.
    Wiekszosc kobiet w prywatnych rozmowach jest bardziej poblazliwa. Zywo sie interesuja tematem i nie nalezy on - o dziwo - do tych najbardziej drazliwych.

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • marek.zak1 01.01.16, 13:24
    prospero69 napisał(a):

    Nalezy tylko pamietac, ze w obecnym s
    > poleczenstwie prog aby doswiadczyc tego zaszczytu w tradycyjny sposob zostal tak wywindowany przez kobiety, ze jest nieosiagalny dla sporej grupy mezczyzn. Nie pomoga tu zadne treningi podrywania, po prostu konkurencja jest ogromna a rywalizacja zabojcza.
    ================================================

    Wszystkiego najlepszego w 2016 :)
    Skoro facetów jest z grubsza tyle samo co kobiet, to jak można pisać o zabójczej rywalizacji? W temacie, jak znasz swoja półkę, to swój realistyczny cel powinieneś znaleźć i zdobyć bez trudu.
  • prospero69 01.01.16, 13:49
    marek.zak1 napisał:

    > prospero69 napisał(a):
    >
    > Nalezy tylko pamietac, ze w obecnym s
    > > poleczenstwie prog aby doswiadczyc tego zaszczytu w tradycyjny sposob zos
    > tal tak wywindowany przez kobiety, ze jest nieosiagalny dla sporej grupy mezczy
    > zn. Nie pomoga tu zadne treningi podrywania, po prostu konkurencja jest ogromna
    > a rywalizacja zabojcza.
    > ================================================
    >
    > Wszystkiego najlepszego w 2016 :)
    > Skoro facetów jest z grubsza tyle samo co kobiet, to jak można pisać o zabójcze
    > j rywalizacji? W temacie, jak znasz swoja półkę, to swój realistyczny cel powin
    > ieneś znaleźć i zdobyć bez trudu.

    Na 103 mezczyzn w wieku 20-40 lat przypada 100 kobiet. Zakladajac 100 % monogamie mamy juz 3 % calkowicie wykluczonych. Oczywiscie trzeba jeszcze uwzglednic gejow i lesbijki. Zreszta wazniejsze jest ze nie ma tu zupelnie symetrycznej sytuacji bo wiadomo ze 20 % mezczyzn zaspokoiloby potrzeby reprodukcyjne wszystkich kobiet. Reszta moglaby sluzyc glownie za dostarczycieli dobr dla cudzego potomstwa. Nie wiadomo jak to jest w rzeczywistosci ale moglby to byc niezly szok gdyby przeprowadzic badania DNA w calej populacji. Cos jest chyba jednak na rzeczy bo w Niemczech i Francji zostaly one zakazane.
    Tak wiec rywalizacja jest naprawde zabojcza i kobiety moga spokojnie ignorowac mezczyzn nawet lekko ponizej przecietnej atrakcyjnosci do ktorych ja sie zaliczam. Od ponad 2 dekad jestem zupelnie ignorowany przez kobiety i wiem, ze nie jestem wyjatkiem.

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • marek.zak1 01.01.16, 14:33
    prospero69 napisał(a):
    > Tak wiec rywalizacja jest naprawde zabojcza i kobiety moga spokojnie ignorowac mezczyzn nawet lekko ponizej przecietnej atrakcyjnosci do ktorych ja sie zaliczam. Od ponad 2 dekad jestem zupelnie ignorowany przez kobiety i wiem, ze nie jestem wyjatkiem.
    =================================
    103 facetów na 100 kobiet to nie jest zabójcza rywalizacja. Droitier ma wykształcenie i kasę i też jest ignorowany. Znajdź przyczynę a nie pisz o tym, że jesteś ignorowany, bo lekko poniżej przeciętnej. Wyjdź na ulice i zobacz chodzące pary.
    >
  • prospero69 01.01.16, 14:53
    marek.zak1 napisał:

    > prospero69 napisał(a):
    > > Tak wiec rywalizacja jest naprawde zabojcza i kobiety moga spokojnie igno
    > rowac mezczyzn nawet lekko ponizej przecietnej atrakcyjnosci do ktorych ja sie
    > zaliczam. Od ponad 2 dekad jestem zupelnie ignorowany przez kobiety i wiem, ze
    > nie jestem wyjatkiem.
    > =================================
    > 103 facetów na 100 kobiet to nie jest zabójcza rywalizacja. Droitier ma wykszta
    > łcenie i kasę i też jest ignorowany. Znajdź przyczynę a nie pisz o tym, że jest
    > eś ignorowany, bo lekko poniżej przeciętnej. Wyjdź na ulice i zobacz chodzące p
    > ary.
    > >
    To nie sa konkrety bo nie podales ile oprocz chodzacych par jest siedzacych samotnie w domach. Ja podam sporo konkretow. Pierwszy to moj wzrost 165 cm, powoduje dyskwalifikacje juz na poczatku w 90 % przypadkow. Wyksztalcenie to kolejny minus, zbyt wysokie odstrasza kobiety. Kasa to plus jednak bardzo niewiele poleci tylko na to. Umiejetnosci spoleczne niskie. Nie potrafie siedziec kilka godzin przy piwku i prowadzic rozmowy o niczym. Przypuszczam, ze sytuacja Droitier jest podobna.

    --
    www.fizyk.tk - co tydzien nowa przygoda portalowa
    U-505
  • marek.zak1 01.01.16, 15:26
    prospero69 napisał(a):

    Pierwszy to moj wzrost 165 cm, powoduje dyskwalifikacje juz na poczatku w 90 % przypadkow.
    ===========================================
    Nie jest to plus ale że zaraz dyskwalifikacja.

    ============================================
    Wyksztalcenie to kolejny minus, zbyt wysokie odstrasza kobiety.

    ============================================
    Odstrasza mądrzenie się i podkreślanie tegoż wykształcenia.

    =================================================
    Kasa to plus jednak bardzo niewiele poleci tylko na to.

    Kasa to znak, że sobie radzisz a to jest niewątpliwy plus. Zaproś jakąś koleżankę na Kanary. A może jesteś skąpy? Tego babki bardzo nie lubią.


    Umiejetności spoleczne niskie. Nie potrafie siedziec kilka godzin przy piwku i prowadzić rozmowy o niczym. Przypuszczam, ze sytuacja Droitier jest podobna.
    ===================================================

    A co to za atut prowadzenie długich rozmów przy piwie?

  • mabelle2000 01.01.16, 15:32
    marek.zak1 napisał:

    > Zaproś jakąś koleża
    > nkę na Kanary. A może jesteś skąpy? Tego babki bardzo nie lubią.

    Marek, ja Cie bardzo prosze, wez mnie nie oslabiaj.
  • marek.zak1 01.01.16, 15:36
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > Zaproś jakąś koleżankę na Kanary. A może jesteś skąpy? Tego babki bardzo nie lubią.
    >
    > Marek, ja Cie bardzo prosze, wez mnie nie oslabiaj.
    =======================================
    A dlaczego? Gdyby mi się jakaś podobała, zaprosiłbym i z góry zastrzegł: śpimy w dwóch oddzielnych pokojach, a jeśli seks, to tylko wtedy, jak będziesz chciała. .
  • ninek04 01.01.16, 15:42
    marek.żak 1napisał
    >A dlaczego? Gdyby mi się jakaś podobała, zaprosiłbym i z góry zastrzegł: śpimy w dwóch oddzielnych pokojach, a jeśli seks, to tylko wtedy, jak będziesz chciała. . <

    To ja bym wówczas pomyślała, że z tym facetem jest jednak coś nie tak..nie, nie, to ja podziękuję za propozycję takiej wycieczki;)
  • marek.zak1 01.01.16, 15:52
    ninek04 napisała:

    > marek.żak 1napisał
    > >A dlaczego? Gdyby mi się jakaś podobała, zaprosiłbym i z góry zastrzegł: śpimy w dwóch oddzielnych pokojach, a jeśli seks, to tylko wtedy, jak będziesz chciała. . <
    >
    > To ja bym wówczas pomyślała, że z tym facetem jest jednak coś nie tak..nie, nie, to ja podziękuję za propozycję takiej wycieczki;)
    ===============================================
    Czyli byłoby tak, gdyby Cię zaprosił i zarezerwował jeden pokój?
  • ninek04 01.01.16, 16:07
    ========
    marek.żak 1napisał
    >Czyli byłoby tak, gdyby Cię zaprosił i zarezerwował jeden pokój? <

    Nie,nie byłoby, bo fundowanie przez mężczyznę, drogich wycieczek, prezentów itp.ustawiłoby mnie już na wejściu w nierównorzędnej, a raczej podleglej pozycji, której kontekst byłby jednoznaczny.A to stoi w sprzeczności z moimi wewnętrznymi przekonaniami.Także cały pomysł i propozycja są spalone już na wejściu.
  • marek.zak1 01.01.16, 16:23
    ninek04 napisała:


    > Nie,nie byłoby, bo fundowanie przez mężczyznę, drogich wycieczek, prezentów itp
    > .ustawiłoby mnie już na wejściu w nierównorzędnej, a raczej podleglej pozycji, której kontekst byłby jednoznaczny.A to stoi w sprzeczności z moimi wewnętrznym i przekonaniami.Także cały pomysł i propozycja są spalone już na wejściu.
    ===================================================

    E tam. Gdybyś (tak zupełnie teoretycznie) mnie poznała i polubiła, myślę, że bym Cię szybko przekonał :).
  • ninek04 01.01.16, 16:53
    marek.żak 1napisał
    >E tam. Gdybyś (tak zupełnie teoretycznie) mnie poznała i polubiła, myślę, że bym Cię szybko przekonał :).<

    Nie Marku, mylisz się, nawet jeśli polubiłabym kogoś, czy nawet poznała bliżej, to takiej propozycji bym nie przyjęła,a wręcz czułabym się dość mocno skonfundowana. Tu lubienie nie ma nic do rzeczy.Ale myślę, że mężczyzna z umiejętnością wyczucia sytuacji nie starałby się nawet wychodzić z taką inicjatywą :)
  • marek.zak1 01.01.16, 17:11
    ninek04 napisała:


    > Nie Marku, mylisz się, nawet jeśli polubiłabym kogoś, czy nawet poznała bliżej, to takiej propozycji bym nie przyjęła,a wręcz czułabym się dość mocno skonfundowana. Tu lubienie nie ma nic do rzeczy.Ale myślę, że mężczyzna z umiejętności ą wyczucia sytuacji nie starałby się nawet wychodzić z taką inicjatywą :)
    =================================
    Oj Ninek. Tu wychodzi różnica między Krakowem i Warszawą. W Warszawie, jak facet się podoba, to babka nie jest nie tylko skonfundowana, ale szczęśliwa.
    Zobacz obok w wątku z Wontem. Czy gdyby jej zaproponował wyjazd, to by się zgodziła, czy nie?
  • ninek04 01.01.16, 17:25
    =================================
    Marek.żak 1napisał
    >Oj Ninek. Tu wychodzi różnica między Krakowem i Warszawą. W Warszawie, jak facet się podoba, to babka nie jest nie tylko skonfundowana, ale szczęśliwa.
    Zobacz obok w wątku z Wontem. Czy gdyby jej zaproponował wyjazd, to by się zgodziła, czy nie<

    Jaka znowu różnica? W byciu, albo nie byciu centusiem? Ja się zgodzę, że są kobiety, które taką propozycję przyjmą z uznaniem i podskokami pod sam sufit,ale nie zgadzam się, że większość. Wiesz, nie dla każdej kobiety obsypywanie kwiatami, podarunkami, wykwintnymi kolacyjkami w ekskluzywnych restauracjach itp.jest równoznaczne z uznaniem dla jej wyjątkowości, czy wpływa na jej poczucie wartości. To nie na tym polega i jest naprawdę mało istotne.
  • marek.zak1 01.01.16, 17:33
    ninek04 napisała:

    > Jaka znowu różnica? W byciu, albo nie byciu centusiem? Ja się zgodzę, że są kobiety, które taką propozycję przyjmą z uznaniem i podskokami pod sam sufit,ale nie zgadzam się, że większość. Wiesz, nie dla każdej kobiety obsypywanie kwiatami, podarunkami, wykwintnymi kolacyjkami w ekskluzywnych restauracjach itp.jest równoznaczne z uznaniem dla jej wyjątkowości, czy wpływa na jej poczucie wartości. To nie na tym polega i jest naprawdę mało istotne.
    =========================================================

    Ja piszę o uznaniu wyjątkowości, podziwie i oferowaniu /dzieleniu się tym, co się ma. Łącznie, NIE zamiast. Lepsze jest skąpstwo?
    NIE piszę o kupowaniu sympatii, bo tej się kupić nie da.
  • mabelle2000 01.01.16, 15:48
    marek.zak1 napisał:

    > A dlaczego? Gdyby mi się jakaś podobała, zaprosiłbym i z góry zastrzegł: śpimy
    > w dwóch oddzielnych pokojach, a jeśli seks, to tylko wtedy, jak będziesz chci
    > ała. .

    Juz kiedys rozmawialismy na ten temat, o ile pamietasz. Sytuacja, w ktorej jedna osoba placi jest niezreczna, bo jesli koszt jest wysoki, to druga strona nie bedzie mogla sie zrewanzowac.
  • marek.zak1 01.01.16, 15:58
    mabelle2000 napisała:

    > marek.zak1 napisał:
    >
    > > A dlaczego? Gdyby mi się jakaś podobała, zaprosiłbym i z góry zastrzegł:
    > śpimy w dwóch oddzielnych pokojach, a jeśli seks, to tylko wtedy, jak będziesz chciała. .
    >
    > Juz kiedys rozmawialismy na ten temat, o ile pamietasz. Sytuacja, w ktorej jedna osoba placi jest niezreczna, bo jesli koszt jest wysoki, to druga strona nie bedzie mogla sie zrewanzowac.
    ==================================================

    Zaznaczam. O żadnym rewanżu nie ma mowy. Wspólna wycieczka bez żadnych zobowiązań. Poza tym czy koszt jest wysoki, czy niski to jest bardzo względne.
    Pisze tu zupełnie teoretycznie , at w trochę w imieniu Doritera i Prosperusa, którzy są sami i sporo zarabiają. .

  • mabelle2000 01.01.16, 16:17
    marek.zak1 napisał:

    > Zaznaczam. O żadnym rewanżu nie ma mowy.

    A ja zaznaczam, ze bez rewanzu prezentow nie przyjmuje :-)

    > Poza tym czy koszt jest wysoki, czy niski to jest bardzo względne.

    Wzgledne dla kogo ? No bo chyba nie dla osoby obdarowanej.